Pisze lud IVRP
TO TEN SAM PREZES I TEN SAM PiS. TEN CO W LATACH 2005-2007. WSZYSTKO INNE TO PUDER, MASKARADA I PAPROTKA !
TAKO RZECZE LUD PISOWSKI PRZEMIENIONY PRZEZ KATASTROFĘ SMOLEŃSKĄ:
„-niektórzy ludzie w pewnym wieku powinni się zająć bawieniem wnuków
-Nie dyskutuj z debilem.
-Panie Kuczyński, widział pan gest Kozakiewicza. Ten gest jest dla takich propagandirów jak pan. Widać i czuć smród z gaci salonowców. Zaczynacie już popuszczać na całego. Mogę Wam podesłać kilka pampersów gdyż nie lubię Waszego smrodu.
-Ot pan Kuczynski z SSSMA (Stowarzyszenie stetryczalych staruszkow Madam Achnik).
-przypominam sobie tego małego gnoma z charakterystycznym nosem gdy spotkałem go na korytarzu /wtedy chyba mpw/ płynącego w otoczeniu akolitów z licem próżżnym i pełnym pogardy dla maluczkich i taka mała pokraka siedząca za granicą gdy inni walczyli z komuną próbuje rozliczać i oceniać prawdziwego patriotę
-dyskutowanie z takimi ludźmi nie ma najmniejszego sensu. to beton partyjny, wysadzić można tylko dynamitem.
-Obserwując pański tupet i bezczelność ….Ten twój wpis jest traumatycznym skowytem bezsilnośći
-Rzut oka wystarczył dla mnie, by stwierdzić, że “twórczość” jest obrzydliwa i pełna nienawiści.
-Protestuję przeciwko publikowaniu tekstów politruków z GW prawdy!!
-“Zoologiczna nienawiść”. Okazuje się, że to Michnikowe określenie doskonale pasuje do stanu ducha pana Waldka. Ten tekst świadczy dodatkowo o bliskim apopleksji stanie zdrowia człowieka pracującego niegdyś dla “siły spokoju”.
- ZABIERZCIE DZIADKOWI WALDKOWI KLAWIATURĘ.
-Panie Kuczyński czego pan się boi ? Widocznie pan przez te 20 lat zaśmiecił sobie sumienie ! Najczęściej ZŁODZIEJ krzyczy ŁAPCIE ZŁODZIEJA !!!
-Ani nie mysle czytac tej bolszewickiej propagandy
-Jakakolwiek duskusja z Waldemarem Kuczynskim jest ponizej poziomu przyzwoitego czlowieka.
-Załozę się że Pan Kuczyński współpracowął z SB, inaczej by nie pisał takich rzeczy.
-Nie bardzo rozumiem po co “Rzepa” katuje swoich czytelników takim poglądami tego osobnika.
-Żałosny… i to miałaby być merotoryczna dyskusja?!
-Że też ktoś o takim “rozumku” został ministrem i śmie wypowiadać się na poważne tematy…
-Dziadku! Wrzuć na luz troche bo jak sie czyta te twoje brednie to rece opadaja!
-Ten pan toz to jedna z wiekszych prostytutek dziennikarstwa w polsce . A ten artykol tego najlepszym dowodem!!!
-Ten stan umyslu jest niereformowalny i wymaga pilnej hospitalizacji.
-Pańskie pytania są tak naprawdę bełkotem i bez sensu.
-Ze szczególnym zażenowaniem obejrzałem Pana w programie T.Lisa . Pomijając wygląd( bo jest Pan niechlujny i obrzydliwy) Pańskie wypowiedzi były nietaktowne i nie na miejscu.
-proszę o stananniejszy dobór pismaków. Towarzyszowi Kuczyńskiemu mówimy dość.
-A jezeli juz w ramach demokracji musi byc, to na litosc boska nie zamieszczajcie zdjecia czlowieka o fizjonomii gnoma, dzieci spac nie moga i przez to moga sie nabawic trwalego urazu psychicznego.
-czas wrzeszczacych staruszkow……
-Lepszym miejscem na pańską pisaninę są ściany szaletów miejskich koło dworca W-wa Stadion. Szkoda Rzepy na te bazgroły.
-Kto temu panu, oddał klawiaturę w Rzepie ???
-piana zawsze zostanie pianą, czyli oznaką pewnej choroby,
która zaczyna się wodowstrętem
-Pognajcie tego dziada stąd bo na jego insynuacje i ślepotę to mi się nóż w kieszeni otwiera
-szkoda komentarza-ten pan jest chory od nienawiści (…)
-Przepraszam i dziękuję. Nie jestem antysemitą, bo mam w swoim drzewie genealogicznym między innymi praprababkę Żydówkę. Kocham Żydów, co już w komentrazach wyrażałem. Kocham tak jak kocham Polaków czy Szwedów. Ale jeszcze raz przepraszam i dziękuję redaktorom Rzeczpospolitej – “szary człowiek”
-Rozumiem, że Rzeczpospolita stara się być pluralistyczna.., jednak uważam, że dla ludzi otwarcie rzygających nienawiścią i do tej nienawiści podżegających powinna być niedostępna.
-poziom łgarstwa był wyższy niz poziom wody powodziowej w Wiśle
-To, co w tej chwili robi Pan i Pańscy przyjaciele, to rozpętywanie atmosfery nienawiści, podobnej do tej, która doprowadziła do śmierci Prezydenta Narutowicza.
-Zabrać berło szaleńcowi!III RP jest nie do naprawienia.
-A wracając na ziemię-poglądy pana Kuczyńskiego są równie interesujące co Jego ubranie.Skapane w nienawiści jak pączek w oleju.Jakakolwiek dyskusja w powyzszym temacie to jak rozmowa ze ślepym o kolorach(…).
-Kogo miał na myśli gen. Kiszczak mówiąc o wysoko ustawionych agenturach w strukturach Solidarności, jedno proste pytanie, drugie też proste,kogo teczki wyczyścił A. Michnik, trzecie też proste, czy teczki donosicieli z “kontrwywiadu” wewnętrznego na zawsze pozostaną tajne, czy w Polsce można zadawać proste pytania i oczekiwać prostych odpowiedzi.
-Droga Redakcjo Rzepy,prosze mi wytlumaczyc jaki jest sens publikowania na Twoich lamach propagandowych wypocin tego pana.
-Waldek -Ty jestes czlowiekiem bardzo chorym. Powinien Cie leczyc Klich (ten z MON)”.
Cytaty wybrane z komentarzy pod tym oto moim tekstem:
http://www.rp.pl/artykul/9157,482702_Prezesie_Kaczynski__w_jakiej_Polsce_pan_zyje_.html
Warto porównać język tego tekstu, z językiem reakcji pisowskiej.

24 maja 2010, o godzinie 09:23
Panie Kuczyński -
- Pan się nie martwi!
.
Pana na pewno atakuje UKŁAD;
Pan narusza swoją szlachetną publicystyką brudne interesy tego UKŁADU, więc on, zagrożony zdemaskowaniem jego knowań – prowadzi przeciw Panu kampanię nienawiści!
.
Dla jej wywołania w fałszywym świetle przedstawiając Pańską działalność i jej motywy…
24 maja 2010, o godzinie 10:16
Zadziwiający jest ten wywiad…
http://tinyurl.com/mazurek-blonska
.
Mazurek:Jak pisze jeden ze znanych blogerów: „promowane na Muppet Show w Łazienkach”.
.
Kidawa:To jest oburzające! Wyszło szydło z worka! Strasznie pan obraża tych ludzi! Zarzuca pan różne rzeczy Niesiołowskiemu, Kutzowi, a sam cytuje jakiegoś blogera
.
a w innym miejscu:
MazureK: Atakujecie, jakbyście musieli rozpaczliwie ratować marszałka.
.
Kidawa: My?! O czym pan mówi?
.
Mazurek: O „kandydacie specjalnej troski” Sławomira Nowaka.
.
Kidawa: o szybka, niepotrzebna wypowiedź.
.
Mazurek:A ogłaszanie wojny domowej? Będziecie się okopywać?
.
Kidawa: Pan Andrzej Wajda jest bardzo wrażliwą osobą i został osobiście dotknięty pewnymi ekstremalnymi wypowiedziami i zachowaniami rodaków, mógł więc się poczuć jak na wojnie domowej.
.
.
.
I tak cały wywiad… jak w tym kawale… „Twoja żona sypia z całym miastem… aaa jakim tam miastem… cztery ulice na krzyż, co to za miasto…
.
GRATULUJĘ SZTABOWI BRONKA NIE TYLKO KANDYDATA ALE TEŻ SZEFA KAMPANII WYBORCZEJ :)
24 maja 2010, o godzinie 10:21
A to jest piękne:
.
Mazurek: Żebym dobrze zrozumiał: jak oni to mówili, to nie byli agresywni, a jak ja powtarzam, to jestem?
.
Kidawa: Dobrze pan to zrozumiał.
24 maja 2010, o godzinie 10:44
Panie Gospodarzu,
to dosc powszechny jezyk dyskusji w Polsce. Spotykany nawet tutaj.
Je juz sie nie dziwie, choc przyzwyczaic sie nie potrafie.
24 maja 2010, o godzinie 11:02
Miner,
straszne rzeczy się dzieją:
Tomasz Lis
napomina publicznie Ałtorytety z Kumitetu Honorowego Drogiego Bronka by nie mówili zbyt szczerze, co myślą, bo żeby się podobać publiczności, trzeba grać, czyli ewidentnie wzywa do typowo pisowskiej kurszczyzny, czyli wciskania kitu ciemnemu ludowi (choć tu przecież chodzi o lud jak najbardziej jasny, bo popierający PełO),
Pan Kuczyński
w sposób ekshibicjonistyczny bezwstydny skarży się na niesprawiedliwe i agresywne ataki spotykające go ze strony ludu IV RP, no wypisz-wymaluj niczym prezes Kaczyński czy dowolny PISuar skarżył się był na niesprawiedliwe i agresywne ataki spotykające go z strony łżeelit III RP,
a zważywszy, że (jak wiadomo wszystkim Ludziom Rozumnym)
PIS IS DEAD!,
to powołując się na Ałtorytet Prof. Bartoszewskiego można stwierdzić, że ci Panowie uprawiają tu
PO PROSTU NEKROFILIĘ!!!
O jerum jerum, Panie Kuczyński, nie wstyd Panu sięgać do typowo pisowskiej mentalności??!!
24 maja 2010, o godzinie 11:19
Co zaś do wojny domowej,
to, jak uczy historia, najlepszą gwarancją jej wygrania jest zapewnienie sobie bratniej pomocy ościennego, a silnego i zaprzyjaźnionego państwa…
.
Sądzę że i tu na Wajdę liczyć można: że w razie wypadku powstania stosownego organu, np. Obywatelskiej Rady Ocalenia Narodowego,
Wajda zaapeluje w jego imieniu o przysłanie owej bratniej pomocy…
24 maja 2010, o godzinie 11:35
Drogi Panie Waldemarze,
Spodziewał się Pan innego języka, merytorycznego dialogu bez agresji, wyzwisk, szargania godnością adwersarza?
Dzieci IV RP inaczej nie potrafią.
Jest takie polskie przysłowie – ryba psuje się od głowy.
Skoro przez lata prezes PiS lansował taki a nie inny model dysputy publicznej, zakodował w mózgach swoich adoratorów, akolitów i pretorianów takie a nie inne zachowania – innego oczekiwać raczej nie należy.
Taka agresja jest przywilejem ludzi. małych duchem
To takie polityczne ratlerki, które muszą jazgotać.
W swojej nieograniczonej głupocie nie widzą, że to nie Panu dokuczają, ale dają świadectwo o sobie. Ani tego, z jaką pogardą traktuje ich sam prezes PiS.
Gdyby ich szanował, nie pozwoliłby na takie prezentacje postaw publicznych.
Ma Pan ewidentny przykład w swoim blogu, choć ostatnio wyzwisk i obrażania nieco mniej.
Ale i mniej w blogu ludzi, którzy chcą z nimi o czymkolwiek dyskutować.
PiS w całej swej gromadzie z prezesem włącznie nie zmienił się na jotę.
To tylko konwencjonalne przebieranki przedwyborcze.I nawet nie wszystkich.
Lansowany na statecznego męża stanu Jarosław Kaczynski nadal jest tym samym człowiekiem, z tymi samymi ideałami, z tą samą metodyką dzialania, z tym samym celem.
Tyle, że bardziej zafałszowany, „upudrowany”, w teatralnym majkijarzu.
To taka podrobka – krawacik po Tuksu, koszula po Komrowskim, ale gatki i podkoszulek wlasne, bo nie widać.
Jego otoczenie jest nadal takie same, a agrysywniejsze wydaje się tylko z powodu przeciwstawienia mu owego opanowanego, stonowanego lidera.
Działa na widza i słuchacza na zasadzie kontrastu.
Comedia dell’ arte i nic ponadto.
24 maja 2010, o godzinie 11:39
Właśnie Uchachany
(z 11,19)
daje ewidentnie przykład, ze w PiS nic się absolutnie nie zmieniło.
A deklaracje do „Przyjaciół Rosjan” – to taka gadka-szmatka, może kto się nabierze.
Ile czasu minęło od tej deklaracji – 7 dni, 10 dni?….
24 maja 2010, o godzinie 12:15
Chcialem cos napisac ale siem brzydzem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
24 maja 2010, o godzinie 13:21
Ewa-Joanna Says:
.. to dosc powszechny jezyk dyskusji w Polsce. Spotykany nawet tutaj.
W rzeczy samej.
Co i raz wyzywa się tu interlekutorów od debili, idiotów, kretynów i szumowin :)
Tak to już jest z tymi przedstawicielami ludu IV RP :))…
jakiś przedstawiciel ludu IV RP
24 maja 2010, o godzinie 15:37
Pani Zofio,
oczywiście, że sie niczego innego nie spodziewałem. Chciałem zobaczyć jak to będzie wygladalo w koncentracie. Nieźle! To cos mówi o ludziach tej formacji.
24 maja 2010, o godzinie 15:54
Zofio (11:35) pojęcie „Dzieci IV RP” wydaje mi się nietrafne bo ja ludzi podobnego typu na długo przed powstaniem „IV RP” – spotykałem ich zawsze. Ich życiowa postawa budziła powszechne obrzydzenie ogólu społeczeństwa – stanowili negatywny przykład zarówno w kościelnych kazaniach jak i szkoleniach róznej masci politruków.
Błogosławieństwo „IV RP” dla takich postaw polegało na zanegowaniu każdego innego sposobu zycia. Skora ZOMO (wszelkie zło) jest TAM a my jesteśmy TUTAJ więc MY (nasza postawa) jesteśmy po słusznej stronie. Dziedzictwem „IV RP” nie sa dzieci, ale ogólny bezwstyd.
24 maja 2010, o godzinie 16:50
A czym się różnią dzieci IV RP od dzieci III RP? To coraz bardziej wygląda tak, jak taka walka dwóch kogutów, czy raczej kaponów w klatce. Im się wydaje, że są różni. Może nawet pasjonaci tej walki ich odrózniają.
24 maja 2010, o godzinie 17:04
A jak już dwa koguty w klatce zadziobią się nawzajem, to na placu boju pozostanie mądry i sprawiedliwy indor, który ma wszystkich w jednakowej pogardzie.
24 maja 2010, o godzinie 17:13
Indor to się przechadza i nadziwić się nie może. Głównie kibicom. Bo że same ptaki bez rozumu to powszechnie wiadomo.
24 maja 2010, o godzinie 17:15
Lol.
Rzeczywiście Panie Gospodarzu. Z wykładami Pana oskara Wajdy, prof. ministra Bartoszewskiego, marszałka Niesiołowskiego czy linkowanego u Pana, posła P. na temat prezydenta Polski Pana Kaczyńskiego i jego brata, kandydata na prezydenta Polski nie mogą się równać powyższe wpisy komentujących.
24 maja 2010, o godzinie 17:23
W jednym się, Indoorze, z tobą zgodzę: to, co się właśnie zaczęło na blogu, niestety, za przyczyną nowego wpisu Gospodarza, czyli licytacja, kto kogo bardziej obraził i kto zachował się bardziej po chamsku, to zajęcie infantylne i bezpłodne.
24 maja 2010, o godzinie 17:53
Ja jeszcze raz powtórzę, nie mogę zrozumieć fascynacji Pana Waldemara tym chamstwem. Mnie do głowy nie przyszłoby czytać, a co dopiero cytować.
Uchachany!
Tobie można 660 razy pisać to samo, ale Ty jesteś impregnowany, coś niesamowitego. Tyle razy Ci pisałem, że to mógłby być błąd pilotów, błąd obsługi lotniska lub usterka techniczna. Czy to jest pisanie o jedynej możliwości – błędzie pilotów?
A tak a propos, nie mógłbyś już skończyć o tej katastrofie i spokojnie poczekać na wyniki śledztwa?
24 maja 2010, o godzinie 19:20
Torlin:
czego nie rozumiesz? tego, że Kuczyński nie mogąc kopać bezpośrednio Kaczyńskiego, bo ten nie reaguje na jego plwociny postanowił zohydzać go za pomocą wypowiedzi z internetu? Że w swej nienawiści przypisze PiS każde plugastwo?
.
Przeczytaj podlinkowany tu wywiad z Kidawą-Błońską – zrozumiesz.
.
Przecież Kuczyński stosuje tę samą metodę co Ty. Pisze do konkretnych ludzi per „wy”, sam w usta tych ludzi wkłada wygodne tezy a potem się nimi brzydzi…
24 maja 2010, o godzinie 19:39
Kasiu,
proponuje eksperyment. Nie twierdzę, że ludzie z mojej części Ojczyzny są aniołami, ale weź naprzykład jakis tekst Wildsteina, albo Ziemkiewicza pod którym jest powiedzmy 25o postów i wybierz z nich inwektywy na autorów i porównaj z tymi na mnie gdzie tez jest okolo 250 postów. Będzie ciekawie.
24 maja 2010, o godzinie 19:45
Torlin,
wyniki śledztwa to ja znałem zaraz po katastrofie: błąd pilota popełniony wskutek stresu wywołanego naciskami prezydenta, by lądować za wszelką cenę…
.
Oczekiwanie na wyniki to jakby oczekiwanie na wyjaśnienie zagadki, jaki to dzień tygodnia będzie po poniedziałku…?
.
Doświadczenie mówi, że wtorek, a nie piątek lub niedziela…
24 maja 2010, o godzinie 20:03
Miner dlaczego uważasz, że przeciwnik w dyspucie powinien pojedynkowac sie na przygotowanym przez Ciebie polu. Przeciez to naiwność. Tobie (wam?) nie podoba się, że przeciwnik ucieka od narzuconej formy, bo instynktownie wyczuwa nieszczerość i zabezpiecza się przed pułłapkami sofizmatów.
Kogo brzydzą słowa pana Bartoszewskiego jak nie WAS?
Przecież jego słowa sa oczywistościa, a że pikantnie podaną. – pewnie chciał trafić do mniej rozgarnietej publiki. (Moim zdaniem udało Mu się znakomicie.)
24 maja 2010, o godzinie 20:07
Uchachany!
I znowu to samo.
A nie mógł to być błąd obsługi lotniska?
A nie mogła być to usterka techniczna?
Skąd wiedziałeś, że „wyniki śledztwa to (…) błąd pilota popełniony wskutek stresu wywołanego naciskami prezydenta, by lądować za wszelką cenę”?
24 maja 2010, o godzinie 20:09
Piotrusiu,
czyżbyś pisząc słowa:
… pojęcie “Dzieci IV RP” wydaje mi się nietrafne bo ja ludzi podobnego typu na długo przed powstaniem “IV RP” – spotykałem ich zawsze. Ich życiowa postawa budziła powszechne obrzydzenie ogólu społeczeństwa – stanowili negatywny przykład zarówno w kościelnych kazaniach jak i szkoleniach róznej masci politruków.
dawał do zrozumienia,
że Pan Kuczyński,
przedstawiając ich negatywny przykład,
jest przeprowadzającym szkolenie politrukiem??!!
(bo chyba nie księdzem wygłaszającym kazanie…?)
Toż po takim dictum Panu Kuczyńskiemu nie pozostaje nic innego, jak rozedrzeć togę i zakrzyknąć wzorem Cezara:
„Et tu, Bruto, contra me?!
24 maja 2010, o godzinie 20:12
Torlin,
skąd wiedziałem..?
Bom jest homo myśleńsis…:)
24 maja 2010, o godzinie 20:15
Piotruś:
gdzie ja napisałem, że mi się nie podoba? Możesz pokazać?
.
24 maja 2010, o godzinie 20:19
Panie Kuczyński – Pan naprawdę uważa, że liczba głupich komentarzy pod wpisem jest miernikiem czegokolwiek? Chyba nie ma tu aż takiego ciemnego luda, żeby to kupił…
.
A tu praca domowa:
http://fakty.interia.pl/f.....ze,1481874
Pan sobie pospisuje głupie komentarze wieczorem, przy szklaneczce czegoś mocniejszego skoro to Pana tak podnieca…
24 maja 2010, o godzinie 20:23
A skoro już poruszamy kwestię stylu,
bo i Pan Kuczyński porusza, i wspominając Juliusza Cezara godzi się pamiętać, że znakomitym stylistą był, to mam pytanie do Gospodarza:
.
Nie uważa Pan, że ostanie zdanie Pańskiej dzisiejszej notatki, brzmiące
„Warto porównać język tego tekstu, z językiem reakcji pisowskiej.”
wielce zyskałoby na stylistyce, gdyby je przeformułować do postaci
„Warto porównać język tego tekstu, z językiem zaplutych karłów reakcji pisowskiej.”???
24 maja 2010, o godzinie 20:26
uchachany:
Z „zaplutymi karłami” u Kuczyńskiego jest tak jak u Kidawy.
Jak on to mówi, to nie jest agresywny, a jak oni, to i owszem.
24 maja 2010, o godzinie 21:04
Miner przecież podałeś link do dialogu który wydaje sie być obszczekiwaniem. Przecież mogłes wybrać rózne inne ciekawsze, a ty wybrałes akurat taki w którym dziennikarz szczeka, a jego rozmówca odszczekuje. Podoba Ci sie taka forma dyskusji?
Uchachany (20:09) przytoczone postaci reprezentowały poglądy skrajne, mimo że przeciwstawne. Nawet gdy psią kupkę można, bez niepotrzebnego darcia szat ominąć z róznych stron, należy bliźnich przestrzegac przed wdepnięciem.
24 maja 2010, o godzinie 21:10
uchachany, to jest Twój styl nie mój (“Warto porównać język tego tekstu, z językiem zaplutych karłów reakcji pisowskiej.”???”). Na tym polega róznica między salonem a wychodkiem. każdy może wybrać gdzie chce być.
24 maja 2010, o godzinie 21:17
Hehe.
Gospodarzu, akceptuje Pan takie reguły gry, albo nie.
Tak jak moje dzieci, przezywają się, ale jak jedno trafi w czuły punkt, to drugie płacze. A ja się pytam, czemu beczysz? mamo bo on mnie przezywa.
Nie protestował Pan w programie na tekst Żakowskiego fundamentaliści Katoliccy. Skoro tak, to znaczy, że Panu pasuje. Nie protestuje Pan gdy Passent pisze o szumowinach, a narciarz dodaje jeszcze kretynów.
24 maja 2010, o godzinie 21:25
Kasiu, proponoweałem pani eksperyment, na tekście Wildsteina lub Ziemkiewicza. Liczbe i jakość bluzugu na nich i na mnie. I porównanie ich (Wildsteina i Ziemkiewicza) stylu i mojego pod względem ostrości. Zapewniam Panią, że wyjdę na anioła. A porównanie reakcji czytelniczych to już niebo i piekło.
24 maja 2010, o godzinie 21:45
Drogi Gospodarzu,
Do niedawna jeszcze także kultywowałem przeglądanie forów po przeczytaniu artykułu, ale powoli mi to przechodzi. Od pewnego czasu, gdy komputery stały sie powszechnie dostępne, przestały owe fora być źrodłem jakiejkolwiek wiedzy oraz miejscem wymiany poglądów. Staram sie je traktować jako paskudne graffiti i nie zwacać na nie uwagi, ponieważ stanowiłoby to zbytnia nobilitację dla ich autorów, zwanych czasami bardzo celnie „cybertłuszczą”. Nietety taka jest konsekwencja posępu. Nie mogę natomiast wyjść z podziwu, jak wiele czasu może spędzić na obcym pod względem ideologicznym blogu uchachany, miner czy inny mawar. Swoje lata mam i nie uważam, że w imię tolerancji należy z jednakowym dystansem podchodzić do rozsądku i do głupoty, do sensu i nonsensu, że zacytuje Balcerowicza. Nawet przez chwilę nie postało mi w głowie, by wypisywać filipiki pod blogiem Ziemkiewicza, dajmy na to. Jak sądzę wyżej wymienieni czerpia z tego jakąś perwersyjną przyjemność lub pracują na zlecenie. Inaczej nie da sie tego rozsądnie wytłumaczyć. Na szczęście myszki komputerowe też ewoluują i mają takie fajne kółko do przewijania. Ostatnio słyszałem, że Brytyjczycy na wypadek udanej inwazji hitlerowców na Wyspy przygotowali afisze z apelem, które później zniszczyli. Brzmiał on: Keep calm and carry on. To bardzo uniwersalne zawołanie. Pozdrawiam serdecznie.
24 maja 2010, o godzinie 21:50
Torlin, napisałeś; „Ja jeszcze raz powtórzę, nie mogę zrozumieć fascynacji Pana Waldemara tym chamstwem. Mnie do głowy nie przyszłoby czytać, a co dopiero cytować.”.
Ja się nie fascynuję. Ja zbierając ten bluzg w jedno miejsce, chcę pokazać jedna z najważniejszych cech tego nacierającego od kilku lat nurtu. To jest siła polityczna wspierająca sie na czerni, która ma rózne pretensje do świata, zwykle wyimaginowane, źle skierowane, zastępcze, ale czasem słuszne i szuka winnych, wrogów, ofiar do wyładowania napięć w jakich zyje. W każdym społeczeństwie jest jej niemało. Dzieki Bogu zyjemy w świecie, który nakłada jej różne kagańce, ale w sprzyjających warunkach mogłaby z tego wyrosnąć krzepka forma polskiego faszyzmu. Tego nie można bagatelizować.
24 maja 2010, o godzinie 21:52
I jeszcze jedno, nie wykluczam, że co jakiś czas taka porcje bluzgu IVRP w koncentracie będę ogłaszał tu na blogu i może ja analizował, bo to bardzo ciekawy temat własnie dla analizowania.
24 maja 2010, o godzinie 21:52
Torlin! Powtarzam to co chyba wczoraj też Ci napisałem. Codziennie jakieś nowe informacje pojawiają się, w sprawie katastrofy smoleńskiej więc temat jest ciagle żywy. Ja już kiedyś napisałem, że według mnie cała ta wycieczka smoleńska wraz ze smutnym zakończeniem to jest logiczna konsekwencja 20 letniego psucia państwa (jestem bardzo delikatny) przez Etos w tym szczególnie ekip POPiSu, więc okoliczności końcowe katastrofy nie są dla mnie bez znaczenia.
uchachany! Ty chyba nie zdajesz sobie sprawe, że katastrofa smoleńska to nie jest sprawa tylko Polski (i ew. Rosji). Ty pisześ o jakimś „błędzie pilota” . Gdyby to był błąd pilota, to byłaby sprawa mało istotna. Wobec tego co dziś Edmund Klich powiedział to nie jest bład, tylko kompletne lekceważenie jakichkolwiek elementarnych reguł lotnictwa, praw kraju własnego i cudzego przez pilota i prawdopodobnie przez ówczesnego glównodowodzącego lotnictwa wojskowego. Biorąc pod uwagę skutki, jest to taka kompromitacja Państwa polskiego, armii a szczególnie lotnictwa wojskowego, jakiego świat nie widział. Przez dziesiątki lat, póki będą szkoleni piloci na świecie, będziemy tematem kawałów. Cholernie mi przykro. Bardziej niż komukolwiek, kto ma zawsze wymówkę – mianowicie, że nie wybrał kraju urodzenia.
Oczywiście (zgodnie ze zwyczajami panującymi pośród geniuszy etosowych) nikt do odpowiedzialnosci nie poczuwa.
24 maja 2010, o godzinie 21:55
Lucjanie,
ja właśnie intensywnie korzystam z tej funkcji myszki o ktorej napisałeś. Musiałbym być przestepcą wobec samego siebie i mojego coraz bardziej cennego czasu, żebym to wszystko czytał. Przelatuję nad tym.
24 maja 2010, o godzinie 22:08
Szanowni Państwo,
zainteresowanych zapraszam na wieczór poświęcony mojej nowej książce; „Solidarność u władzy – dziennik 1989-1993”. Wieczór odbędzie się 27 maja br. (w czwartek) o godzinie 18.00 w Centrum Jana Nowaka Jeziorańskiego. Warszawa ul. Czerniakowska 178a. Książkę – do nabycia na miejscu – zaprezentuje dr hab. Antoni Dudek. Fragmenty czytał będzie Józef Duriasz.
Zapraszam
24 maja 2010, o godzinie 23:07
Indoor
… Ty chyba nie zdajesz sobie sprawe, że katastrofa smoleńska to nie jest sprawa tylko Polski (i ew. Rosji). …
Ja sobie z tego bardzo dobrze zdaję sprawę, wszak wspominałem nieraz o międzynarodowych implikacjach orzeczenia o wypadku, to raczej ty nie zdawałeś sobie z tego sprawy, pisząc onegdaj coś w stylu, że „Rosja nie zaryzykowałaby międzynarodowego skandalu fałszując orzeczenie dla obrony jakiegoś tam dyspozytora lotów”.
.
Właśnie dlatego, że to coś znacznie więcej niż obrona „jakiegoś tam dyspozytora lotów”, bo to i kwestia prestiżu i Rosji i Polski, a także interes polityczny Rosji w przedstawieniu w jak najgorszym świetle
jakości polskiego lotnictwa wojskowego i całej polskiej armii, interes w przedstawieniu w jak najgorszym świetle prezydenta Kaczyńskiego jako nieodpowiedzialnego maniaka, co deprecjonowałoby dodatkowo jego politykę wschodnią skonstruowania sojuszu byłych poradzieckich państw dla wspólnego przeciwstawienia się próbom Moskwy ich ponownego zagarnięcia w swą strefę wpływów, w tym i próby zaanimowania wspólnej europejskiej polityki energetycznej oraz dywersyfikacji źródeł energii w Polsce dla wytrącenia Putinowi z ręki broni surowcowej, jakim jest odcinanie dostaw, obniżenie szans wyborczych Jarosława Kaczyńskiego –
– wszystkie te czynniki, a i inne, których już nie sposób poruszyć bez rozwlekania postu do niemożebnych rozmiarów
powodują, że
OWSZEM: Rosja nie zawaha się fałszywie przedstawić genezę wypadku, jeżeli winy polskich pilotów NIE BYŁO
.
I wcale się nie musi obawiać przy tym jakiegoś „międzynarodowego skandalu”, bo nie będzie chętnych do jego wywołania, nawet jeżeli któraś ze światowych potęg dysponuje wiedzą na temat katastrofy wskazującą na winę strony rosyjskiej.
Na pewno nie będzie chętny rząd PO, bo płaszczy się przed Rosją nadzwyczajnie.
A owe „światowe potęgi” przecież nie będą bronić polskich interesów wbrew polskiemu rządowi, a przede wszystkim – wedle moich ocen – też nie mają w tym interesu w związku ogólną zmianą polityki globalnej związaną z ograniczaniem aktywności USA na kierunku euroatlantyckim i skutkującą tym erozją NATO.
.
.
BTW: zgadzam się z tym, że polskie wojsko jest rozpieprzone i wszystkie ekipy mają w tym swoje „zasługi”, ale coup de grâce zadał Najlepszy_Rząd_PełO z ministrem Klichem – to za jego kadencji miała miejsce ta czarna seria katastrof.
.
To zresztą pochodna wielu innych rzeczy od samego początku polskiej „pieriekowki”, ale długo by o tym pisać…
24 maja 2010, o godzinie 23:33
W. Kuczyński
… nie wykluczam, że co jakiś czas taka porcje bluzgu IVRP w koncentracie będę ogłaszał tu na blogu i może ja analizował, bo to bardzo ciekawy temat własnie dla analizowania.
.
Panie Kuczyński, bierze Pan przykład ze mnie?
.
Zaszczyconym wielce; toż ja nic innego na Pańskim blogu za Pańskim łaskawym zezwoleniem nie robię, jak tylko analizuję bluzgi III RP, autorstwa tak Pańskiego jak i Pańskiej wiernej trzódki :).
Nawet jeżeli w nie zawsze poważnym tonie to czynię :).
.
Chociaż nie zawsze nie są to bluzgi sensu stricto, tylko srogie przejawy iście szwejkowskiego „bałwanienia się do kwadratu” :).
.
Ale jeżeli Pan proponuje pojedynek na bluzgi, to mogę Panu w wolnej chwili stosowną porcję, zaczerpniętą z forów GW dostarczyć :).
Tyle że to całkiem jałowa czynność;
niech lepiej Pan znowu co jakiś czas pobajerzy swym wiernym odbiorcom o przygotowywaniu zamachów stanu, obalania demokracji przez Kaczyńskich i PiS onegdaj, a Kaczyńskiego już jednego i PiS obecnie; itd. – w tym to Pan kładł na łopatki całą czołówkę polskiego kabaretu…
(Fakt, że może to i niewielka sztuka; na tle większości tego towarzycha Roch Kowalski jawiłby się jako osobnik obdarzony esprit Figara…)
24 maja 2010, o godzinie 23:53
Lucjan
Nie mogę natomiast wyjść z podziwu, jak wiele czasu może spędzić na obcym pod względem ideologicznym blogu uchachany, miner czy inny mawar.
To bardzo proste: myśli najlepiej formułuje się w atmosferze sporu.
Czyżbyś o tym nie wiedział?
Nawet przez chwilę nie postało mi w głowie, by wypisywać filipiki pod blogiem Ziemkiewicza, dajmy na to.
Jeżeli twierdzisz, że Ziemkiewicz w tym czy owym nie ma racji, to spróbuj mu to udowodnić.
A nie w gronie sobie podobnych, na blogu ideologicznie nieobcym poklepując się po ramieniu upewniać się nawzajem, że nie ma, i nie wystawiając się na szwank bezpośredniego starcia poglądów jeszcze odczuwać z tego tytułu niekłamaną wyższość :)
Jak sądzę wyżej wymienieni czerpia z tego jakąś perwersyjną przyjemność lub pracują na zlecenie. Inaczej nie da sie tego rozsądnie wytłumaczyć.
Inaczej się nie da?
No to łagodnie rzekłbym, że zasięg Twojej wyobraźni na kolana nie powala…
A Twoje pojęcie o tym, na czym polega publiczna debata, czyli rozumienie etosu agory jako mechanizmu wykluczania inaczej myślących wzbudzić może jeno „śmiech pusty”, zważywszy na poczucie wyższości z jaką jest głoszony :)
25 maja 2010, o godzinie 00:32
Po obejrzeniu dziaj programu Tomasza Lisa, ktory jest swietna riposta na nagrany z platnymi aktorami program neokomunisty Pospieszalskiego (sporo go tenPRL nauczyl), nasuwa sie jeden wniosek ze trzeba niestety zaczeka az te koszmarne „milujace blizniego” baby i staruch i wymra – oni sa nie do naprawienia, szczegolnie jesli bierze sie pod uwage nauki kosciola min w postaci biznesmena Rydzyka.
Uwazam, ze najlepszym rozwiazaniem jest wymiana kandydata pisu na niezlomna, twarda i dzielna Krystyne Jande !
Uwazam, ze pis powinien zmienic kandydata na prezydenta i to jak najpredzej. Tym kandydatem powinna zostac KRYSTYNA JANDA.
Jest ona czlowiekiem ktory w rownie trudnej i tragicznej sytuacji osobistej byla nadal wspanialym dyrektorem i aktorka. Bedac w zalobie pracowala intensywnie dalej, znajdujac nawet sily, checi i czas na wielka role filmowa.
Ta kobieta jest wielkim CZLOWIEKIEM, tyle ze jestem pewna ze z pis I neobolszewickimi pogladami tej formacji to jej calkiem nie po drodze.
25 maja 2010, o godzinie 01:19
Fora pod blogami Ziemkiewicza, Wildsteina, Magierowskiego, Semki, rozmaitych Mazurków i całego tego Rzepowego towarzystwa są moim zdaniem pełne takich samych bluzgów, jak pod tekstem p. W. Kuczyńskiego. Tyle, że błoto ochlapuje tam nie autorów, a osoby przez nich atakowane, „wystawiane” najwyraźniej do odstrzału; szambo wylewa się na tych, których wspomniani autorzy wzięli na celownik. I mimo woli, czytając te nienawistne wpisy, na ogół niechlujne, niegramotne, pełne błędów ortograficznych, przychodzi na myśl co najmniej, jak ktoś powiedział, Zjednoczenie Patriotyczne „Smoleńsk”. A nawet faszyzm.
25 maja 2010, o godzinie 03:28
Gospodarzu:
znakomity tekst w Rzeczpospolitej. Zadal Pan pytania trafne, na ktore oczywiscie nie bedzie odpowiedzi.
.
Do tych pytan nalezy jeszcze dolozyc kilka innych. Oczywiscie, byly premier zas przyszly prezydent i zwierzchnik sil zbrojnych powinien powiedziec, czy jest rzecza wlasciwa posylanie uzbrojonego odzialu do mieszkania bylej poslanki z ramienia partii mu przeciwnej. Czy zwierzchnik sil zbrojnych uwaza, ze uzbrojonych ludzi mozna posylac w kierunku ludzi, ktorych on sam nie lubi i zwalcza? To jest pytanie fundamentalne i powinno zostac publicznie postawione.
.
A dalej, czy jest w porzadku policyjna prowokacja wobec politykow, wszystko jedno, czy koalicyjnych, czy tez opozycyjnych wobec jego partii? I znowu jest sprawa zasadnicza, zeby pytanie padlo publicznie i bardzo glosno.
.
Takich pytan jest duzo wiecej i wszystkie powinny byc postawione. Pisalem o tym na blogu pana Szostkiewicza. Szkoda, ze te pytania sa stawiane jak gdyby niemrawo. Za miesiac moze byc za pozno.
25 maja 2010, o godzinie 03:30
Widze, ze na blogu ciagle Miner, Uchachany, Kasia, iMawar, reszta funkcjonariuszy. Bardzo aktywni. Widocznie dostali podwyzki.
25 maja 2010, o godzinie 04:22
„BTW: zgadzam się z tym, że polskie wojsko jest rozpieprzone i wszystkie ekipy mają w tym swoje “zasługi”, ale coup de grâce zadał Najlepszy_Rząd_PełO z ministrem Klichem – to za jego kadencji miała miejsce ta czarna seria katastrof.”
Nie wiem. Przypomnin sobie katastrofę Iskry 1998.11.11.
Rozbili się we mgle badając mozliwość dokonania przelotu podczas defilady. Rozkaz lotu mimo, iż ewiidentnie nie było warunki wydał z trybuny honorowej głównodowodzący wojsk lotniczych nie pamiętam jak się nazywa. Psucie trwa od lat. Winą min. Klicha jest na pewno zgoda na drastyczną redukcję budżetu gdy jednoczeście zwiększamy kontyngent w Afganistanie.
Ciekaw jestem też ile z rządzącymi nami geniuszów (od 1989 począwszy) był w wojsku?
25 maja 2010, o godzinie 06:29
Uchachany,
Pisząc to co napisałem byłem w 100 % pewny, że sie odezwiesz i napiszesz to co napisałeś. Na tyle wyobraźni mi starcza. O czym mam więc z Tobą dyskutować. Albo pewne rzeczy się czuje i rozumie albo nie i dyskusja na ten temat to czysta strata czasu. Przekonaj kota żeby nie jadł sikorek, bo pożyteczne. Dyskusja ma sens, jeśli zdania stron są zbliżone, bądź podlegają dyskusji. Sprawy światopoglądowe moim zdaniem dyskusji nie podlegają. A tematów wśród bliskich światopoglądowo jest więcej, niż sięga Twoja wyobraźnia. Nawet wśród tak bliskich jak rodzina. Jak rozumiem nie dyskutujesz na forach pisowskich dlatego, że tam się już nie różnicie między sobą. Jeden wódz, jedna partia,jedna myśl. Chyba jednak Cię to uwiera.
25 maja 2010, o godzinie 06:50
Zapomniałam, że dzisiaj Solidarni 2010 z Rzepą.
To by tłumaczyło pewne sprawy (szczepienia ochronne itp).
25 maja 2010, o godzinie 07:04
Coraz bliżej „oczywistej oczywistości”:
http://wyborcza.pl/1,7524....._154_.html
Nikt w tej kabinie pilotów nie mógł sie tam znaleźć bez co najmniej zgody prezydenta. Tłok u sterów przed lądowaniem to przyczyna katastrofy. Bez tego tłoku wszyscy by żyli.
25 maja 2010, o godzinie 07:25
„Zbierając ten bluzg w jedno miejsce, chcę pokazać jedna z najważniejszych cech tego nacierającego od kilku lat nurtu.”
.
Panie Waldemarze, tylko że czyniąc to, mimo woli przydaje Pan temu nurtowi znaczenia, zamiast spychać go na margines, co byłoby słuszniejsze. Na ripostę zasługują wypowiedzi przynajmniej jako tako sensowne, bluzg zasługuje na głuche milczenie.
.
„Tłok u sterów przed lądowaniem to przyczyna katastrofy.”
.
Znowu za mocno powiedziane. Niemniej obecność w kokpicie osoby postronnej podczas procedury lądowania w trudnych warunkach to skandal i mogła być jednym z czynników prowadzących do katastrofy.
25 maja 2010, o godzinie 07:44
Pawel, o czym Ty piszesz? Jaka osoba „postronna” czyli ni priczom?To dowódca lotnictwa! On by sie tam nie znalazł bez polecenia, albo tu na mur beton, zgody prezydenta. Tam się działy rzeczy skandaliczne, bo to nie jedyna osoba na kilka minut przed katastrofą, lecz jak powiedział Klich kilka glosów spoza pilotów.
Już dość tych namordników. Wśród hipotez, coraz bardziej prawdopodobnych przyczyn decydujących o katastrofie – i co za tym idzie odpowiedzialności za nią – musi być nacisk taki czy owaki Lecha Kaczyńskiego (a nie osób postronnych, czy „pasażerów”) a byc może i jego brata z którym był w kontakcie. Żaden inny pasażer samolotu bez polecenia lub akceptacji Prezydenta nie mógłby wywrzeć jakiegokolwiek wpływu na pilotów. Żródłem bardzo prawdopodobnego wpływu mógł byc tylko prezydent.
25 maja 2010, o godzinie 07:44
Zgodnie z cytowanym tu wierszem „Duzia woda”:
.
A najbardziej lubię okres przedwyborczy..
..zaraz pojawi się tak jak zawsze ta pierdolnięta husaria.
.
W roli „pierdolniętej husarii” pojawia się:
.
W. Kuczyński:
Dzieki Bogu zyjemy w świecie, który nakłada jej różne kagańce, ale w sprzyjających warunkach mogłaby z tego wyrosnąć krzepka forma polskiego faszyzmu. Tego nie można bagatelizować.
.
jotbe_x: I mimo woli, czytając te nienawistne wpisy, na ogół niechlujne, niegramotne, pełne błędów ortograficznych, przychodzi na myśl co najmniej, jak ktoś powiedział, Zjednoczenie Patriotyczne “Smoleńsk”. A nawet faszyzm.
.
Dodatkowo, z nieskrywaną satysfakcją zauważam, że przeciwnik polityczny oczywiście musi nie znać stylistyki i ortografii języka polskiego. Zupełnie jak mój ulubiony jasnoanielkowy tekst o Hitlerze, kiepskim golfiście :)
25 maja 2010, o godzinie 07:44
I znowu nie wytrzymałem…
.
Uchachany [do Lucjana]: „A Twoje pojęcie o tym, na czym polega publiczna debata, czyli rozumienie etosu agory jako mechanizmu wykluczania inaczej myślących wzbudzić może jeno śmiech pusty, zważywszy na poczucie wyższości z jaką jest głoszony.”
.
Twierdzisz, że ty tutaj usiłujesz prowadzić poważną publiczną debatę, ale jesteś wykluczany z poczuciem wyższości? Hmmm…
Ja w ogromnej większości twoich i twoich kolegów wypowiedzi (choćby w tej zacytowanej powyżej) nie dostrzegam chęci sporu czy rzeczowej dyskusji, tylko szyderstwo, pogardę i właśnie demonstrowanie poczucia wyższości. Poszukaj więc belki we własnym oku.
.
Lucjan: „Sprawy światopoglądowe moim zdaniem dyskusji nie podlegają.”
.
Z tym się nie zgodzę. Byłoby to prawdą, gdyby jedynym celem dyskusji było przekonanie oponenta do swoich poglądów. Dla mnie tym celem jest lepsze poznanie poglądów drugiej osoby oraz przedstawienie i sprecyzowanie własnych.
Warunkiem sensownej dyskusji nie jest jakaś elementarna zbieżność przekonań, tylko szacunek dla przeciwnika i gotowość przyjęcia jego argumentów w dobrej wierze. Nie ma dyskusji, jeżeli uważamy przeciwnika za głupca albo nie wierzymy w jego szczerość.
25 maja 2010, o godzinie 07:45
I jeszcze jedno Paweł, z historii wiadomo, że nie wychodzilo na dobre bagatelizowanie gruntu z którego wyrastały rózne formy nacjonalizmu i faszyzmu. Tylko dzieci zamykaja oczy i sądzą, że w ten sposób nic im nie grozi.
25 maja 2010, o godzinie 07:50
Panie Waldemarze, pisząc „osoba postronna” miałem po prostu na myśli: „ktoś spoza załogi”. Bardzo możliwe, że prezydent wywierał na pilotów presję, choćby przez pośredników. Ale na razie nie mamy na to dowodów, a jedynie poszlaki. Pan zaś w kolejnych wypowiedziach wyraźnie zmierza do przypisania CAŁEJ winy za katastrofę Kaczyńskiemu. Uważam, że to po pierwsze przedwczesne, a po drugie niesprawiedliwe.
25 maja 2010, o godzinie 07:50
Kasiu,
Ty naprawdę wierzysz, że ja mam szpiega w Rzepie, który mnie informuje o tym co zamierzaja i ja pod to komponuję to co chcę napisać? Może rzeczywiście w to wiertzysz, bo w „pisowskim świecie” wszędzie są spiski i knowania, każdy idąc do toalety o innej niz zwykle porze ma w tym jakaś intencję, coś chce pokazać, czy przed kimś się obronić. Brrrr!
25 maja 2010, o godzinie 07:52
W. Kuczyński
Nikt w tej kabinie pilotów nie mógł sie tam znaleźć bez co najmniej zgody prezydenta.
To chyba normalne?
Przecież znane wszystkim Ludziom Rozumnym jego zapędy totalitarne musiały skutkować żądzą reglamentowania wszystkiego…
Domniemywam, że nawet i na udanie się do pokładowego WC potrzebna była jego akceptacja…
Tłok u sterów przed lądowaniem to przyczyna katastrofy.
No.
Jak ten tłum zaczął sobie wśród przekleństw i pogróżek wyrywać stery…
Tym bardziej, że na koniec wpadł sam prezydent, i zawrzasnąwszy „Spieprzać dziady!” przejął je osobiście…
25 maja 2010, o godzinie 07:54
„Z historii wiadomo, że nie wychodziło na dobre bagatelizowanie gruntu z którego wyrastały różne formy nacjonalizmu i faszyzmu.”
.
Cóż, najwyraźniej różnimy się w ocenie niebezpieczeństwa. Moim zdaniem ci, co bluzgają w internecie, są akurat mniej groźni. Nie sądzę, by akurat ci ludzie wyszli w razie czego na ulicę. I w ogóle nie sądzę, by Polsce w perspektywie najbliższych dziesięcioleci groził faszyzm.
25 maja 2010, o godzinie 07:59
Paweł, no to jesteś genialnym prognostykiem mogąc wróżyć na kilka dziesięcioleci. A w ocenie niebezpieczeństwa rzeczywiście sie róznimy. A kiedy piszę faszyzm to mam na uwadze nie tylko jego znane przejawy, ale takie w które inflacja „patriotyzmu” i milości do „narodu” może sie przekształcić, bo z tego właśnie brał sie faszyzm we wszystkich swoich znanych dotad przejawach, a ponieważ takie inflacje są możeliwe to i jego nowe formy także są mozliwe. Nawet być może w kraju Unii Europejskiej, nawet tego bym nie wykluczał.
25 maja 2010, o godzinie 08:06
„No to jesteś genialnym prognostykiem, mogąc wróżyć na kilka dziesięcioleci.”
.
Wróżyć może każdy, pytanie brzmi, czy trafnie. Mam nadzieję przeżyć jeszcze ze dwa lub trzy dziesięciolecia, więc się przekonam, czy jestem genialny. Myślę jednak, że przy obecnym ustroju społeczno-politycznym Polski i całej Europy nawrót skrajnego nacjonalizmu jest mało prawdopodobny. Chyba że dojdzie do jakiegoś fundamentalnego wstrząsu, na przykład załamania gospodarczego na znacznie większą skalę niż ten najświeższy, katastrofy ekologicznej o globalnym zasięgu czy czegoś podobnego. Natomiast „zwykły” nacjonalizm, który rzeczywiście tu i ówdzie w Europie odżywa, jest rzeczą niemiłą, ale da się z nim żyć.
25 maja 2010, o godzinie 08:08
Gospodarzu
Nie trafia do mnie stwierdzenie, że bez zgody prezydenta nikt nie mógł się w kabinie pilotów znaleźć. Tam na pokładzie byli najwyżsi zwierzchnicy pilotów i nie sądzę by Kaczyński z nimi polemizował gdy oni po prostu weszli by do kabiny , bo drzwi były otwarte. Sądzę jednak, że Prezydentowi zależało na tym by w Smoleńsku być na czas i na pewno z jego inicjatywy wchodził tam ktoś (a może nawet sam prezydent) by pytać czy się spóźnią , bo że nie wylądują to jak widać do głowy im nie przyszło (nie chodzi o katastrofę , ale o to że trzeba będzie lecia na lotnisko zapasowe, lub zgoła do Warszawy).
Fakt, żeby dostać się do kabiny trzeba było przejść najpierw przez salonkę prezydenta, więc wchodzący powinien parę słów z prezydentem zamienić na ten temat. Sadzę jednak, że wojskowym też zależało, by wylądować , a ponieważ na tym samym zależało prezydentowi więc cele były wspólne i działanie generałów jeśli było ich inicjatywą spotkało się z aprobatą prezydenta. Nikt pewnie nawet nie pomyślał jak takie działanie wywiera presje na pilotów. Fakt silnej presji jest oczywisty i jego efekt spowodował decyzję lądowania mimo ewidentnych przeciwwskazań. Obecność generała za plecami pilotów nie ułatwiło koncentracji na lądowaniu i sprzyjało dodatkowym błędom. Reszta to po prostu tak jak w prawie Murphiego , że jak coś może pójść źle to pójdzie.
Podejrzewam, że zapamiętane fakty z poprzednich lądowań mogły paradoksalnie przyczynić się do błędu, bowiem mogli pamiętać odległość radiolatarni od lotniska tylko nie skojarzyć że z drugiej strony lotniska jest inaczej ustawiona. Oni szukali lotniska a znaleźli jar przed lotniskiem i fatalnie wznoszący się teren. Jak to dostrzegli było za późno by coś zrobić i dlatego Klich mówił, ze wiedzieli że się rozbiją .
25 maja 2010, o godzinie 08:12
Paweł
Pan zaś w kolejnych wypowiedziach wyraźnie zmierza do przypisania CAŁEJ winy za katastrofę Kaczyńskiemu.
No bo Pan Minister został oddelegowany właśnie na TEN ODCINEK…
.
INNY odcinek – odcinek pewnych wątpliwości wobec doskonałości Najlepszego_Rządu – też jest obsadzony…
http://wiadomosci.gazeta......owalo.html
Ostrzeżenia meteorologów o zbliżającej się powodzi nie zaalarmowały Rządowego Centrum Bezpieczeństwa – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. I dodaje, że instytucja ta od pół roku jest w rozsypce.
Gazeta podkreśla, że powódź mogłaby wyrządzić w Małopolsce i w województwie świętokrzyskim mniejsze szkody, gdyby aktywniej już w weekend 15 i 16 maja w podwyższonej gotowości funkcjonowało MSWiA. Tak twierdzą eksperci, na których powołuje się dziennik.
Nie winią oni jednak ministra Jerzego Millera. Według nieoficjalnych informacji, dane od synoptyków mogły zostać zlekceważone w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa, bo jednostka ta jest rozbita po ostatnich zmianach. Jak przypomina „Dziennik”, na przełomie roku w tajemniczych okolicznościach odwołano jej szefa Przemysława Gułę.
…
W ślad za Przemysławem Gułą odeszło wówczas około dziesięciu kluczowych pracowników, między innymi niemal cały zespół analiz. To ich brak mógł spowodować, że szef MSWiA i rząd nie mieli w pełni świadomości zagrożenia.
25 maja 2010, o godzinie 08:14
„nie wychodzilo na dobre bagatelizowanie gruntu z którego ”
Bagatelizowanie gruntu generalnie nie wychodzi na dobre. A już szczególnie w lotnictwie.
25 maja 2010, o godzinie 08:15
Ze słów Klicha wynika, pośrednio, że uzyskali zgodę (a może nawet polecenie) dowódcy na próbę lądowania mimo, że wieża tego nie akceptowała, a i koledzy z Jaka wyraźnie informowali, że warunki są fatalne i pogarszają się. Dla tego przestali odpowiadać wieży, informując jedynie, że spróbują.
25 maja 2010, o godzinie 08:16
W sprawie ludu IV RP popieram gospodarza blogu. Wszelkie kryminalne reżimy miały nieodpowiedzialnych przewodników na czele i elokwentny gówniany lud w swoich szeregach, który nie miał poczucia rzeczywistości.
Ja jestem przekonany, że o jakości demokracji decyduje suweren. Jakość władzy politycznej i jego elektoratu jest więc dla mnie bardzo ważna.
25 maja 2010, o godzinie 08:25
Jeśli chodzi o sprawy lotnicze, to ja pochodzę z wojskowej rodziny lotniczej i wiem, że nasi lotnicy mają we krwi nadmierne ryzykanctwo.
Wystarczy sobie polatać z wojskowymi np. helikopterem.
Tam w wojsku nie ma normalnych pilotów i nawigatorów.
Lot z nim dostarcza więcej wrażeń niż jazda na diabelskim kole w wesołym miasteczku.
Z wojskowego personelu latającego wiele osób, z którymi ojciec służył w wojsku, poginęło jako młodzi ludzie.
Tak więc kombinacja naszych wojskowych zwyczajów z Prezydentem i Dowództwem chcącym za wszelką ceną zdążyć na czas i być gdzieś, jest bardzo niebezpieczna.
Stosunkowo częste wypadki lotnicze, to tylko tego egzemplifikacja.
25 maja 2010, o godzinie 08:32
W.Kuczyński
kiedy piszę faszyzm to mam na uwadze nie tylko jego znane przejawy, ale takie w które inflacja “patriotyzmu” i milości do “narodu” może sie przekształcić,
No i takiego Pana lubię…!
Faszyzm, kaczofaszyzm, patriotyzm=faszyzm etc. -
- w tym Pan jest dobry!
.
Cieszę się,
że posłuchał Pan mojej rady w kwestii „Revenons à nos moutons” :)
.
Tylko patrzeć, jak pojawi się jakiś Pański „Поле́зный идиот” i zakrzyknie niczym któryś z „Rycerzy Trzech” Waligórskiego:
Heeej…!
Słusznie prawi!!!
25 maja 2010, o godzinie 08:38
Pawle,
Obecnie nie ma już zagrożenia, i zgadzam się z tobą, że nie ci głośni w internecie są zagrożeniem. Zagrożeniem, są przywódcy polityczni którym marzy się władza absolutna i gdy dostrzegą możliwość jej uzyskania zaczyna się bezwzględna gra o wszystko. Widzę, że nie tylko ty , ale i wielu innych ludzi nie chce dostrzec, że Bracia Kaczyńscy taką grę zaczęli w 2005 roku, a pomoc kościoła (popieranie przez hierarchów ewidentnych pomówień przeciwników politycznych i ewidentnych kłamstw na ich temat, udostępnienie łamów pism znanych jako kościelne i TV trwam oraz radia Maryja) utwierdziła ich, że osiągnięcie celu jest możliwe. Działanie wszystkie chwyty dozwolone , bo zwycięzców nikt nie rozlicza jest typowe dla realizacji takiego celu. Gdy kościół tak na hurra nie poparł PiS’u Kaczyńscy na pewno ograniczyli by apetyty i zadowolili się wygraną i rządzeniem. To, że jednak nabrali apetytu na dużo więcej widać było chociażby po tym, że Jarosław nie chciał sie pogodzić ze wzrostem notowań PO i zaryzykował wybory by ją zniszczyć. Miał przecież w demokracji wszystko – swego prezydenta i swą partie przy władzy, nie było powodów by rozpisywać wybory.
25 maja 2010, o godzinie 08:39
„Z wojskowego personelu latającego wiele osób, z którymi ojciec służył w wojsku, poginęło jako młodzi ludzie.”
Pewnie z braku szacunku do ziemi. Grunt to szacunek do ziemi.
Gdyby dalej prowadzili gospodarstwo ojca, to by im nic nie groziło. Gdyby Pan Bóg chciał, żeby człowiek latał, to by mu dał skrzydła.
25 maja 2010, o godzinie 08:52
Moją uwagę zwróciło jedno zdanie w GW, ja nie mam wiedzy, czy ono jest prawdziwe, ale jeżeli tak, to rzuca nowe (stare!!) światło na mentalność PiSowską.
„Klich, który w 2006 r. za rządów koalicji PiS-LPR-Samoobrona został szefem Komisji Badania Wypadków Lotniczych RP”.
A teraz jest zły? Tak jak Kaczmarek, Lepper, Giertych, Sikorski, Beger?
25 maja 2010, o godzinie 08:53
Lucjan
Chyba jednak Cię to uwiera.
Oo,
mnie uwiera, a bardziej może nudzi…? unison, a Ciebie dysonans :)
25 maja 2010, o godzinie 08:55
Niestety w każdym kraju znajdzie się dostatecznie dużo ludzi podatnych na manipulowanie. Najbardziej podatnymi są zwykle fanatyzujący wierzący, bo oni zamiast myśleć wierzą i ich przywódcy nie maja problemu by nimi manipulować. Drugą grupa są skrajni patrioci. Trzecia grupa ludzie chętnie wierzący w teorie spiskowe, zmowy ponadnarodowe, tajne stowarzyszenia. Czwarta ludzie wychowani w uprzedzeniach do niektórych narodów i grup społecznych i narodowościowych.
Najtrudniej jest manipulować ludźmi samodzielnie myślącymi i twardo chodzącymi po ziemi. Ci nie łatwo ulegają emocjom i naciskom.
25 maja 2010, o godzinie 08:55
A mówiłem,
że “Поле́зный идиот” się nieobchodimo pojawić musi…
25 maja 2010, o godzinie 08:56
Maciek: „Zagrożeniem są przywódcy polityczni, którym marzy się władza absolutna, i gdy dostrzegą możliwość jej uzyskania, zaczyna się bezwzględna gra o wszystko.”
.
Nie przesadzaj. Kaczyńskiemu na pewno nie marzy się władza absolutna, nie mówiąc o tym, że jest zbyt inteligentny, by sądzić, że jej zdobycie mogłoby się powieść. Nie wierzę, by kwestionował demokrację, nawet we własnych cichych marzeniach.
Kaczyński jest etatystą: wierzy w zbawienną rolę mądrej, opiekuńczej władzy państwowej, a nie ufa wszelkim czynnikom od tej władzy niezależnym. Ponadto jest skrajnie zadufany i zapewne szczerze wierzy, że tylko on jest w stanie właściwie taką władzę sprawować. Tak przynajmniej odczytuję różne jego poczynania i wypowiedzi na przestrzeni lat.
25 maja 2010, o godzinie 09:00
O, Uchachany podjął rzeczowy spór na argumenty, za którym tak tęskni.
25 maja 2010, o godzinie 09:06
Głosie,
to może będzie jak w tym kawale gdzie gość jadąc serpentynami we Włoszech, jest ciągle poganiany klaksonami i wyprzedzany ryzykownie przez inne samochody. probuje więc jechać tak szybko jak tylko sie da , ale po chwili słyszy klakson i widzi autobus który przymierza się do wyprzedzenia. Hamuje i i daje sobie spokój z szaleńczą jazdą. Po dojechaniu do celu pyta się miejscowego Włocha jak to jest, że u was jest tak mało wypadków, a ludzie jeżdżą tak szybko. Na to Włoch, bo ci gorsi kierowcy to już się pozabijali.
25 maja 2010, o godzinie 09:37
Paweł Luboński
Twierdzisz, że ty tutaj usiłujesz prowadzić poważną publiczną debatę, ale jesteś wykluczany z poczuciem wyższości?
Ależ nie, odnosiłem się do ogólnej zasady, a nie do siebie samego :)
Ja w ogromnej większości twoich i twoich kolegów wypowiedzi (choćby w tej zacytowanej powyżej) nie dostrzegam chęci sporu czy rzeczowej dyskusji, tylko szyderstwo, pogardę i właśnie demonstrowanie poczucia wyższości. Poszukaj więc belki we własnym oku.
Akcja – reakcja…
Yin – Yang…
Niby dlaczego mam nie odpowiadać własnym poczuciem wyższości na czyjeś poczucie wyższości…?
Tudzież wezwaniu do poszukiwania belki we własnym oku kontrwezwaniem ” a sam se we własnym poszukaj!”
Dla mnie tym celem jest lepsze poznanie poglądów drugiej osoby oraz przedstawienie i sprecyzowanie własnych.
No i dla mnie też – w tym aspekcie możemy sobie nawet i Front Jedności (a raczej Mniejszości…) założyć… :)
Warunkiem sensownej dyskusji nie jest jakaś elementarna zbieżność przekonań,…
niewątpliwie, niewątpliwie…
… tylko szacunek dla przeciwnika i gotowość przyjęcia jego argumentów w dobrej wierze.
z tym szacunkiem to jest tak, że zasada wzajemności decyduje…
… Nie ma dyskusji, jeżeli uważamy przeciwnika za głupca…
i tu jest duży problem; jeżeli dyskusja dotyczy materii, w której przeciwnik demonstruje kompletną ignorancję rzeczową („ja sie na tym nie znam, ale wydaje mi się to prawdopodobne…”), i na jej podstawie formułuje wnioski, to zaprawdę trudno nie ulec pokusie uznania go za głupca… :) (przypomnij sobie chociaż dyskusję o „sprostytuowanej Gęsickiej”)…
… albo nie wierzymy w jego szczerość.
i w związku z tym szerzymy tezę, że jest nasłanym agentem :)…
25 maja 2010, o godzinie 09:39
Paweł ,
Jego fascynacja Piłsudskim nic ci nie mówi? a Kamiński ten co z kwiatami witał Pinocheta też nic nie mówi, przecież to pierwszy przy Kaczyńskim giermek. Człowiek otacza się ludźmi podobnie myślącymi i akceptującymi jego działania. On już w wywiadach informował o swych fascynacjach silnymi przywódcami, a partie zorganizował w sposób wodzowski, kto ma inne zdanie musi odejść i tak musiał odejść nawet Dorn którego dziennikarze ochrzcili trzecim bliźniakiem.
Gdyby chciał współrządzenia to w kampanii nie było by działań które mogłyby storpedować późniejszą koalicję. Nie było by tej informacji o wyprzedawaniu Polski, pasku bogaczy międzynarodowych, dziadku w wermachcie i lgnięciu do Niemców. O tym, że liberalizm jest antykościelny, i że wyssie wszystkie pieniądze z kieszeni Polaków, a to dlatego ze jedynym koalicjantem mogło być tylko PO i wiadomo było, że będzie postawione w koalicji do zarządzania gospodarka i zdrowiem. Trudno po takiej kampanii uzasadnić, że takim ludziom powierza się gospodarkę i sprawy zdrowia społeczeństwa. Owszem można robić ekwilibrystykę, że my będziemy pilnować , ale tak bardzo liczyć na ten ciemny lud, to chyba tylko po to by w cuglach przegrać następne rozdanie wyborcze. A przecież polityk nie liczy tylko na doraźny sukces. Oni chcą ciągle być w szpicy bo to w demokracji korzystne dla polityka. Polityk myśli długofalowo i nie ryzykuje działań które mogą go strącić w niebyt polityczny, a takie działania rozpoczęli w 2005 roku Kaczyńscy je kontynuowali. Jedynym uzasadnieniem jest, że widzieli możliwość zdobycia pełni władzy by jej już nie oddać.
Obecnie Jarosław walczy o przetrwanie polityczne, on nie liczy na wygraną w wyścigu prezydenckim, ale na wzmocnienie wizerunku partii i utrzymaniu w polityce PiS’u z wysokimi notowaniami, co umożliwiło by wejście do rządzenia – teraz oczywiście w demokracji, bo widoku na dyktaturę nie ma już żadnego.
Obecnie koncepcja będzie polegać na budowaniu sojuszu z lewicą i słanie uśmiechów do ludowców by w przyszłości stworzyć szeroka koalicje. Jarosław zdaje sobie sprawę, że gra którą rozpoczął nie powiodła sie i trzeba ratować co się da. Napieralski daje mu nadzieję na utrzymanie się na powierzchni.
25 maja 2010, o godzinie 09:42
Paweł
uzupełnienie:
Warunkiem sensownej dyskusji nie jest jakaś elementarna zbieżność przekonań,…
niewątpliwie, niewątpliwie…
A nawet rzekłbym, że warunkiem jej sensowności jest rozbieżność przekonań!
25 maja 2010, o godzinie 09:51
Maćku, adoratorzy Pinocheta adorowali go nie dlatego, że był dyktatorem, tylko dlatego, że był dyktatorem antykomunistycznym. Z silnym akcentem na to drugie słowo. Wielu ludzi wrogość do człowieka lub idei czyni ślepymi na całą resztę rzeczywistości. Mało to w Polsce ludzi szczerze żałujących, że w 1989 roku komuchów nie wieszano na latarniach? W imię prawa i sprawiedliwości… A dziś na pewno znaleźlibyśmy takich, co żałują, że Jarosława nie było na pokładzie Tu.
Fascynacja silnymi politykami to nic zdrożnego. Znamy z historii wielu silnych, wręcz apodyktycznych polityków, którzy jednak nie sprzeniewierzyli się demokracji i dobrowolnie odchodzili, gdy tracili poparcie obywateli. Churchill, de Gaulle, Thatcher…
25 maja 2010, o godzinie 09:52
Uchachany, żebyś nie miał wątpliwości: wracam do dawnych zasad. Pa!
25 maja 2010, o godzinie 10:04
Głos
a jestem przekonany, że o jakości demokracji decyduje suweren.
No też i szykuje nam się suweren „o twardych…” (według Zofii) „…pośladkach”, który naszą demokrację doprowadzi do standardów swojej…
Od której ta nasza już właściwie się coraz mniej różni, więc konwergencja ujednolici tylko pewne szczegóły techniczne: ot taki Zyzak nie wyląduje w Tesco na palecie, ale wzorem Politkowskiej w kałuży krwi przed własnym mieszkaniem…
25 maja 2010, o godzinie 10:06
Maćku.g,
Niestety w lotnictwie nie będzie jak we Włoszech. Wiadomo, że są określone procedury bezpieczeństwa. Jeśli będą one przestrzegane, to wypadków będzie mniej, jeśli nie – więcej.
25 maja 2010, o godzinie 10:16
Indoorze,
…..To były takie czasy, gdy Informacja Wojskowa skrupulatnie czuwała nad robotniczo-chłopską czystością i zawartością szeregów.
….. A potem liczyła się już lojalność wobec partii do końca PRL. Właśnie temu służyły tzw. odszczurzania.
…..Aparat na wzór Stalinowski samo-czyścił się do końca.
…..I on do końca był manipulowany przez bezpieczniackich specjalistów z stalinowskim rodowodem.
…. Często więc ludzie z tych środowisk pochodzący są w sposób charakterystyczny rozchwiani, mają raz dość realistyczne poglądy, a raz kosmiczne tezy i konkluzje.
25 maja 2010, o godzinie 10:17
Głosie!
Po pierwsze jesli chodzi o lotnictwo, to w najbliższym czasie ogólnoświatowym przysłowiowym Włochem może stać się nasza załoga ze Smoleńska.
Po drugie ostatnio mi zamkneli kawałek jezdni bo dworzec modernizują. Samochody by zaoszczedzić 50 metrów drogi – jeżdą po chodniku. Czasami tak się zachowują jak jakaś spóżniona ekipa z ostatniej edycji Paryż-Dakar. No ale tu jest kawałek asfaltu co troszkę przypomina jezdnię.
Kawałek dalej by zaoszczedzić znowu 200 metrów jeżdą po chodniku wzdłuż szkoły i przedszkola, mimo iż sotją słupy, które trzeba wymijać jadąc po trawniku. A co tam! Jak jakąś matkę z wózkiem trzeba wyprzedzić – znowu po trawniku a co tam.
Zgroza.
25 maja 2010, o godzinie 10:19
uchachany,
Widzę, że lubisz horrory, ale prawda jest taka, że twoje krwawe fantazje nie mają żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości.
25 maja 2010, o godzinie 10:19
Znamy te czasy Głosie. Ale okazuje się, że wiele cech które wówczas wydziwialismy demonstracyjnie i przypisywalismy komuchom (niekoniecznie te, które Ty wymieniasz), jest ponadczasowy.
25 maja 2010, o godzinie 10:22
Indoorze,
Opisane zjawisko to przecież anarchia. Niestety nasi rodacy pozostawieni samopas są niebezpieczni nie tylko dla siebie.
25 maja 2010, o godzinie 10:26
@uchachany
Dawno tu nie wchodziłem – właśnie z powodu poziomu dyskusji, który „zjechał na łeb”. Dawniej Mawar i Miner więcej podawali rzeczowych argumentów, obficie podlewając je złośliwościami (po co, jakie potrzeby tym zaspokajali?). Oczywiście, nawet gdy ich ktoś (np. ja) złapał na błędzie – nie przyznawali racji (tak po prostu) – zawsze było jakieś „ale”. To świadczyło i świadczy o ich samoocenie – to chyba poczucie, że by się umniejszyli przyznając adwersarzowi rację.
Teraz proporcje się odwróciły – to już w 80% jałowy intelektualnie trolling. Robi się z tego propagandowa wojna i dokuczanie, nie wspólne poszukiwanie prawdy. Gdzie się Ty lokujesz swoim stylem, to sobie sam odpowiedz.
W dyskusji na temat różnic w natężeniu chamstwa lub jałowej złośliwości nie trzeba sięgać do przykładów z forów Rz czy GW. Wystarczy zrobić „szybką kwerendę” na tym blogu. Od zawsze ostro odpowiadała Wam (na ile to śledziłem) głównie p.Zofia, która jako kobieta ma pewnie taki „staromodny” zwyczaj: na chamstwo wobec kobiety odpowiada „policzkiem”. Kiedyś tak było – kobiety traktowało się inaczej, teraz mamy tę drugą stronę równouprawnienia płci.
Reszta dyskutantów na niemerytoryczne zaczepki nie reagowała raczej, co niestety tylko zachęcało do eskalacji.
Co do Twoich poglądów, to rzeczy z którymi się nie zgadzam jest tak dużo i tak konsekwentnie ignorujesz wytykanie błędów, że chyba nie warto polemizować. Np.niby dowcipne ignorowanie faktu, że Torlin zawsze starał się logicznie analizować katastrofę Smoleńską – Twój wpis o 19:45, albo jałowe tracenie czasu na wkładanie w usta adwersarzom poglądów, których w oczywisty sposób nie wyrazili – np.20:09. Czysta strata czasu – ale pewnie Tobie to sprawia przyjemność. Nie obraź się, ale coraz mniej będziesz miał okazji do dyskusji – trolling tak się kończy – wyłowisz wszystkie ryby, nie będziemy chcieli poświęcać czasu na sprawianie ci przyjemności :-).
Można co najwyżej podawać suche fakty, jeśli bez straty czasu można je szybko przytoczyć. Na przykład:
„Jeżeli twierdzisz, że Ziemkiewicz w tym czy owym nie ma racji, to spróbuj mu to udowodnić”
Ależ było na to mnóstwo dowodów – i nie mówię o jego ocenach politycznych, ale o nagich faktach. Na takie dowody RAZ reaguje milczniem (co – przyzna się na antenie, że „czołowy komentator” jest ignorantem?), albo chamską agresją (jak z tym darciem GW – historia zna palenie książek, ale reagowanie na krytykę słowną bluzgami i darciem gazety, to przesada, zwłaszcza u kogoś, kogo ludzie opłacają z abonamentu, także czytelnicy GW). RAZ to taki „intelektualista dla ubogich”. Wielokrotnie popisując się rzekomą erudycją udowadniał swoje niedouczenie, nie tylko że jest zadufanym w sobie „kulturalnym inaczej” człowiekiem (widziałem na żywo to jego „dziadek, zejdź k. z anteny, sp.”). W blogosferze istnieje już nawet pojęcie „risercz ziemkiewiczowski” czyli zbadanie faktów w parę minut przez przeszukanie Google (niezbyt udolne) i powoływanie się na niesprawdzone w porządnej bibliotece „znaleziska” i zasłyszane opinie, np.legendy miejskie typu „bezstresowe wychowanie” albo „UE zabrania mówić >tatamamapamiętają jak było<" na przykładzie śmiesznego błędu RAZa powołującego się na Watergate jako przykład pozytywnej roli mediów – akurat dla amerykańskiej prawicy to kanoniczny przykład manipulacji opinii publicznej przez media, taki w stylu "nagonki mediów na PiS" w sytuacji kontrolowania większości publicznych mediów!).
http://wo.blox.pl/2007/03/Ziemkiewicz-znowu-sciemnia.html
(w dyskusji o lustracji dziennikarzy "a la PiS" RAZ powołuje się na Niemcy bez doczytania nieco dokładniej jak tam to przebiegało – nigdy nie dotyczyło mediów prywatnych i prywatnych firm!)
http://wo.blox.pl/2007/01.....lamie.html
(Orliński podaje przykłady kłamstw z "Michnikowszczyzny" np. że GW nie uprzedzała o negatywnych skutkach planu Balcerowicza – wystarczy zajrzeć do biblioteki po stare numery GW, ale to za trudne dla RAZa, a nie było ich w Internecie. Sam też pamiętam swoje i mojej rodziny obawy z okresu planu, nawet nadmiernie rozbudzone przez GW. Orliński podaje też jak GW "ukrywała świństwa komunistów" publikując numery rejestracyjne aut wywożących akta SB do palenia, jak złośliwie i nietrafnie komentowała rozwiązanie PZPR – że "małe partyjki powstałe na jej gruzach (SdRP, PUS i in.) nie są potrzebne nikomu poza ich sfrustrowanymi działaczami").
Tylko odradzam Ci komentowanie u Orlińskiego. On ludzi o innym poglądzie banuje za każdy nieczysty chwyt erystyczny, za brak zrozumienia tekstu i błędy logiczne. I nie ma żadnej sprawiedliwości – niektórym pobłaża, jeśli mają jego zdaniem coś ciekawego do powiedzenia. Tam, żeby się boksować, trzeba coś dogłębnie wiedzieć, umieć czytać i pisać b.precyzyjnie. Orliński jest chemikiem, o sporej erudycji naukowej i też potrafi być "nieuprzejmy" :-).
25 maja 2010, o godzinie 10:27
W pewnym sensie anarchia, w innym biurokracja (traktując jako ustrój). Tyle, że biurokracja może być skuteczna jesli musi być przy okazji wydajna. Nasza jest zasilana zewnatrz, więc żadna siła skutecznosci nie wymusza.
25 maja 2010, o godzinie 10:34
Indoorze,
…..One miały charakter ponad ustrojowy. W sferze regulacyjnej PRL wykorzystywał wiele regulacji z czasów sanacji. Pisałeś o tym wcześniej, że w PRL-u u władzy byli fachowcy. To nie jest do końca prawda.
…..Po prostu poszczególne elity były bardziej penetrowane, a ośrodek władzy był bezpieczniacko partyjny. Oni po prostu na bieżąco zbierali informację i opracowywali je, ale także mieli odpowiednio skonstruowane ustawy, aby wywierać odpowiedni nacisk na ludzi czy środowiska, no i oczywiście całkowicie panowali nad wymiarem sprawiedliwości, a to oznacza, że mogli zrobić wiele.
….Po 89 roku na skutek dużej wymiany nomenklaturowej biurokracji powstały warunki, aby poszczególne środowiska sobie pasożytowały na państwie i społeczeństwie. Nie byłoby to możliwe bez korupcji elit akademickich, sądowych, adwokatury i radców prawnych, wysokich urzędników państwowych, a także polityków.
Pasożytnictwo owo nie było do pewnego momentu widoczne, bo społeczeństwo jako całość się bogaciło, ale w pewnym momencie społeczne koszty zaczęły się ujawniać, tym bardziej że są dolegliwe dla dużej relatywnie uboższej jego części.
25 maja 2010, o godzinie 10:34
@uchachany
Przepraszam za dłużyzny – engin tego blogu zinterpetował coś w tekście jako znaki sterujące. Końcówka wpisu:
W blogosferze istnieje już nawet pojęcie „risercz ziemkiewiczowski” czyli zbadanie faktów w parę minut przez przeszukanie Google (niezbyt udolne) i powoływanie się na niesprawdzone w porządnej bibliotece „znaleziska” i zasłyszane opinie, np.legendy miejskie typu „bezstresowe wychowanie” albo „UE zabrania mówić ‘tata’ i ‘mama’”. Polecam:
http://wo.blox.pl/2009/10/Risercz-ziemkiewiczowski.html
(Orliński wyśmiewa: „książki są dla lewaków, a prawacy ‘pamiętają jak było’” na przykładzie śmiesznego błędu RAZa powołującego się na Watergate jako przykład pozytywnej roli mediów – akurat dla amerykańskiej prawicy to kanoniczny przykład manipulacji opinii publicznej przez media, taki w stylu „nagonki mediów na PiS” w sytuacji kontrolowania większości publicznych mediów!).
http://wo.blox.pl/2007/03/Ziemkiewicz-znowu-sciemnia.html
(w dyskusji o lustracji dziennikarzy „a la PiS” RAZ powołuje się na Niemcy bez doczytania nieco dokładniej jak tam to przebiegało – nigdy nie dotyczyło mediów prywatnych i prywatnych firm!)
http://wo.blox.pl/2007/01.....lamie.html
(Orliński podaje przykłady kłamstw z „Michnikowszczyzny” np. że GW nie uprzedzała o negatywnych skutkach planu Balcerowicza – wystarczy zajrzeć do biblioteki po stare numery GW, ale to za trudne dla RAZa, a nie było ich w Internecie. Sam też pamiętam swoje i mojej rodziny obawy z okresu planu, nawet nadmiernie rozbudzone przez GW. Orliński podaje też jak GW „ukrywała świństwa komunistów” publikując numery rejestracyjne aut wywożących akta SB do palenia, jak złośliwie i nietrafnie komentowała rozwiązanie PZPR – że „małe partyjki powstałe na jej gruzach (SdRP, PUS i in.) nie są potrzebne nikomu poza ich sfrustrowanymi działaczami”).
Tylko odradzam Ci komentowanie u Orlińskiego. On ludzi o innym poglądzie banuje za każdy nieczysty chwyt erystyczny, za brak zrozumienia tekstu i błędy logiczne. I nie ma żadnej sprawiedliwości – niektórym pobłaża, jeśli mają jego zdaniem coś ciekawego do powiedzenia. Tam, żeby się boksować, trzeba coś dogłębnie wiedzieć, umieć czytać i pisać b.precyzyjnie. Orliński jest chemikiem, o sporej erudycji naukowej i też potrafi być „nieuprzejmy” :-).
25 maja 2010, o godzinie 10:38
Indoorze,
Biurokraci z reguły są w Polsce dość miernymi średniakami, ale jednak wiedzą doskonale, co jest w ich interesie materialnym.
W tym interesie nie mieści się jak dotąd dobra organizacja, uczciwość, fachowość.
25 maja 2010, o godzinie 10:53
Na you tube jest relacja z akcji powodziowej w Głusku w gm. Leoncin.
http://www.youtube.com/user/Grochale
http://www.youtube.com/watch?v=bwnvJ6kADQ4&feature=related
Każdy może sobie sam ocenić jej organizację.
A oto komunikaty wójta gminy Leoncin.
http://www.leoncin.pl/index.php?id=1
Z nich trudno zorientować się było, jaka jest faktycznie sytuacja. Zwraca uwagę brak instrukcji jak zachowywać się w przypadku przerwania wałów, a tam za wałem jest tyle wody, że cała gmina znalazłaby się pod dwumetrową wodą w przeciągu godziny.
Uważam, że wójt powinien w krytycznym momencie, kiedy doszło do przecieków w Głusku dać informację, aby osoby mniej sprawne jednak wyjechały na wyższe miejsca.
25 maja 2010, o godzinie 11:17
Głosie,
oczywiście żartowałem. Dla mnie też jasnym jest, że tylko przestrzeganie procedur zmniejszy liczę wypadków. Tymczasem nie widzę żadnych wniosków po Mierosłąwcu.
25 maja 2010, o godzinie 11:52
Pawle,
Ludzi łatwo napuścić na siebie. Jest to tym łatwiejsze im bardziej ci ludzie samodzielnie nie myślą. Sam słyszałem jak Rydzyk powiedział że tym Tu powinien lecieć Tusk , a nie Lech. A o ilu innych nie słyszałem . Ludzie bardzo zapędzają się w swych emocjach i czasem nie da rady z nimi rozmawiać bo w ogóle nie słuchają. Jednak logicznie rozumując łatwiej zbliżać się do prawdy , niż ulegając nastrojom. Pani Staniszkis ciągle nie wychodzą prognozy bowiem zapomniała że w nauce jest określony sposób postępowania i na emocje nie ma miejsca. Ona zapałała afektem do Kaczyńskich i ich PiS i w jej działaniu nie widać nawet krzty warsztatu naukowca którym z tytułu jest. Nic dziwnego że prognozy ma takie jakie ma i nie dziwne jest że z tego nie wyciąga żadnych wniosków.
Polityk działający emocjonalnie będzie bardzo kiepski w skuteczności politycznej i łatwy do wymanewrowania. Dlatego jeśli utrzymał się w polityce to lepiej go traktować jak pragmatyka i gracza. Pod tym kontem analizuję ich działania i dlatego nie wierzę, że Kaczyński miał zamiar wchodzić w normalną współpracę koalicyjną z PO. Przeczą temu wypowiedzi nawet w okresie rozmów koalicyjnych. To były ciągle próby takiego wmontowania PO do koalicji by można go było zniszczyć tak jak udało się zniszczyć Giertycha i Leppera. (choć ten ostatni skutecznie sie bronił i koszt rozwalenia jego partii był dla Jarka b. wysoki i jest nadal). Koalicja z Ligą i So tez była taka kuriozalna bo zawarto ja jedynie po to by załatwić sobie możliwość panowania nad MSWiA i pełen wyłączny dostęp do dokumentów. Tam wcale nie chodziło o współpracę koalicyjną. Nic dziwnego że po załatwieniu sprawy koalicjanci byli zbędni i wręcz uciążliwi. Teraz PiS liczył, że mając dokumenty w swej wyłącznej dyspozycji rozwali zagradzające drogę do władzy PO. Okazało się, że przeliczył sie z zawartością jak tez z pomocą byłych urzędników SB. Zamiast rozwalenia PO wyszła parodia i z tej akcji trzeba się było wycofać. Jarosław widząc, że plan mu się wali zaryzykował wybory licząc że media nie podają prawdziwych informacji o poparciu. (być może robili jakieś swoje badania i popełniono błędy). Te wybory miały z marginalizować PO i dać PiS możliwość zmian w konstytucji. To tez się sypnęło i zrobiło się cienko. Jarosław liczył na brata Prezydenta który był pod jego wpływem i na to ze będąc przy władzy PO się wypali dlatego grał Rosją , kryzysem i czy sie dało. Jak widać efektu zamierzonego nie osiągnął , a zniszczył prezydenturę swego brata.
katastrofa pozbawiła go swego prezydenta i wiadomo, że z planów nici i trzeba ratować partię. I to teraz robi.
25 maja 2010, o godzinie 15:48
maciek.g
Koalicja z Ligą i So tez była taka kuriozalna bo zawarto ja jedynie po to by załatwić sobie możliwość panowania nad MSWiA i pełen wyłączny dostęp do dokumentów.
Biedulki bez tej koalicji nie mogliby objąć MSWiA :)…
Ciekawe, kto im bronił…?
Ale, ale:
na początku przecież żadnej koalicji nie było, tylko „pakt o współpracy”: to powiadasz, że wtedy w ogóle MSWiA było nieobsadzone przez PiS?!
Ani chybi rządził nim minister Kalisz z poprzedniej ekipy – rządu Belki, a PiS się do MSWiA nie mogło dopchać, dopóki nie zawarło koalicji z LPR i Samoobroną :)
25 maja 2010, o godzinie 16:01
Głos
Widzę, że lubisz horrory, ale prawda jest taka, że twoje krwawe fantazje nie mają żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości.
Doprawdy?
Nic Ci nie mówią nazwiska Sekuły, Papały, Karpia, Pańki, Falzmanna, Olewnika jr, epidemia samobójstw jego zabójców…?
.
To póki co przypadki jednostkowe, ale przejście na masowość to po faktycznym (bo nie formalnym) wstąpieniu do WNP tylko kwestia czasu…
.
Zresztą – koryguję:
być może masowość nie będzie potrzebna, chyba że nastąpi eskalacja społecznego oporu; przy jego braku lub nikłym zasięgu wystarczy co jakiś czas przykładne odstrzelenie nielicznych niepokornych, by potencjalni następcy siedzieli cicho..
25 maja 2010, o godzinie 16:10
Paweł Luboński
Wielu ludzi wrogość do człowieka lub idei czyni ślepymi na całą resztę rzeczywistości.
Święte słowa,
A ciekawe, kogo masz na myśli z tutejszego bloga :)…?
Co do katastrofy, to weźmy chociaż za przykład Andrzeja, z którym dzięki jego wiedzy dałoby się o niej sensownie porozmawiać
http://kuczyn.com/2010/05.....ment-96075
ale się nie da, bo jego antykaczyzm możliwość jej wykorzystania mu wyłącza :)
25 maja 2010, o godzinie 16:27
Paweł: „Warunkiem sensownej dyskusji nie jest jakaś elementarna zbieżność przekonań, tylko szacunek dla przeciwnika i gotowość przyjęcia jego argumentów w dobrej wierze. Nie ma dyskusji, jeżeli uważamy przeciwnika za głupca albo nie wierzymy w jego szczerość.” – Pawle, pełna zgoda. Nie wierzę w szczerość ludzi, którzy stawiają inaczej myślących tam gdzie ZOMO i nie darzę ich szacunkiem. Nie ma dyskusji z facetem, który trzyma Cię za gardło i bije pięścią żądając tolerancji dla swoich poglądów. Podobnie jak Gospodarz uważam, że nie tak odlegli jesteśmy od narodzin czegoś na kształt faszyzmu.
25 maja 2010, o godzinie 17:00
uchachany,
Piszesz, że zwolennicy PiS, moherowcy będą skrytobójczo mordowani jako przeciwnicy polityczni. A to jest już czysta fantazja. Czyli akukuku i meeeee uchachany.
Jeśli by tak było pierwszy protestowałbym i udzieliłbym zagrożonym osobom, wszelkiej pomocy.
25 maja 2010, o godzinie 17:09
Panie Waldemarze,
z chęcią przeczytam Pańską książkę, ale nie teraz. Ten klimat wyborczy całkowicie mnie wyjaławia.
Czasen, jak ostatno w TV Info. obserwuję Pana wypowiedzi i analizuję dokonania grupy politycznej z którą się Pan związał.
Muszę przyznać, że mam mieszane uczucia. Efektywne działanie w roli szarej eminencji (zausznika) na początku przełomu skloniło mnie do uznania Pana za postać historyczną. Ta umiejętność „wstrzelenia” się w sam środek tarczy, to wydarzenie na polu gospodarczym o znaczeniu nie do przecenienia.
Gdyby nie to trafne pociągnięcie, to do zabiedzonych rodaków władza musiała by strzelać jak do kaczek (vide uwielbiany przez PIS okres międzywojenny oraz Poznań i Gdańsk).
Jednak utrzymywanie się przy wladzy w oparciu o sojusz z kościołem, ktory był potrzebny (teraz jednak jest czarną dziurą), ale obecnie ogranicza prawa człowieka, a nawet hamuje technologie gospodarcze (produkcja roślin genetycznie zmodyfikowanych, i in.), to myślenie „zapożyczone” z islamu.
Moim zdaniem Kk dwukrotnie próbował totalnie zdominować władze aby całkowicie przejąć nad nią kontrolę. Oba wydarzenie, to wielkie (bez końca) okresy żałobnej smuty na wzór islamski.
Kolejna sprawa za ktorą ponosi Pan częściową odpowiedzialność, to sposób przeprowadzenia prywatyzacji. Prawdziwe skutki jej poznamy dobrze dopiero, gdy dopadnie nas naprawdę głęboki kryzys.
W obu przypadkach nie było słychać Pańskiego sprzeciwu.
25 maja 2010, o godzinie 17:22
@uchachany
O, to wg Ciebie już wstępujemy do WNP? Tylko J.Kaczyński nas przed tym uchroni? Nie wiem jak się to ma do traktatów z UE, tak nawiasem. Fantazje mają też granice. Muszą mieć jakiś pozór prawdopodobieństwa. A jeżeli myślisz, że Sekuła, Papała, Olewnik i jego mordercy uprawdopodabniają wstąpienie do WNP, to po pierwsze zakładasz, że bezpośrednią przyczyną tych zgonów jest Tusk i WSI+Kreml (tu proszę o dowód jakiś a nie fantazje) a nie jakieś zupełnie „nie-rządowe” interesy. Po drugie, w takim razie co uprawdopodabniają morderstwa, korupcja, zamachy terrorystyczne w Wlk.Brytanii, Hiszpanii i in.krajach – członkach UE? Co uprawdopodabnia budowa NordStream, co uprawdopodabnia zakup któregoś klubu piłkarskiego w Anglii przez obywatela Rosji? Wszyscy hurra do WNP! MI6 i Foreign Office na pasku Kremla!
25 maja 2010, o godzinie 18:04
Głos
Piszesz, że zwolennicy PiS, moherowcy będą skrytobójczo mordowani jako przeciwnicy polityczni.
Wcale tak nie piszę.
Komu potrzebna śmierć jakiego szeregowego mohera czy pisiaka..?
Ale sprzątnąć Jarosłąwa Kaczyńskiego – oo, to co innego…
Sprzątnąć dziennikarza naświetlającego związki Komorowskiego z WSI, czy początki budowania pozycji politycznej KLD, również przez takie związki (via Kubiak) – to co innego…
25 maja 2010, o godzinie 18:48
Wyglada na to, ze etatowi dzialacze PiSu posuwaja sie do grozb karalnych.
25 maja 2010, o godzinie 18:49
Polecam znakomity wywiad redaktora Szostkiewicza z Tomaszem Polakiem.
http://www.polityka.pl/kr.....siezy.read
25 maja 2010, o godzinie 18:52
Wyrazam wspolczucie Gospodarzowi i czytelnikom blogu za to, ze Gospodarz dopuscil do zamiany tego forum w PiSowska obore. Wystarczy przeczytac jedna wypowiedz Uchachanego, taka jak ta powyzej. Wspolczuje czytelnikom.
25 maja 2010, o godzinie 18:53
kaneis
O, to wg Ciebie już wstępujemy do WNP?
jeszcze nie, ale maluczko…
I przecież nie formalnie, ale co najwyżej faktycznie; to funkcja geopolityki, w której zaobserwować można powściągliwość USA w euroatlantyzmie, to może skutkować powrotem polityki europejskiej do starej koncepcji „koncertu mocarstw”, w którym Polska będzie miała zupełnie marginalną rolę (a właściwie żadną), a Rosja – i owszem, zmianę nastawienia społeczeństw starej Unii do dotowania nowych, pojawienia się pokusy pozostawienia Rosji swobody w odbudowie jej dawnej strefy wpływów,,,
Tylko J.Kaczyński nas przed tym uchroni?
Jeżeli klamka już całkiem zapadła, to nikt i nic nas przed tym nie uchroni, ale proces jest dopiero w trakcie, i niewiele bo niewiele, ale trochę jednak zależy od polityki zagranicznej Polski, jeżeli będzie to polityka aktywna i skierowana na stworzenie „sojuszu małych” dla zabezpieczenia własnych interesów wobec szykujących się przemian…
.
Oczywiście potencjalny prezydent Kaczyński sam tu nic nie zrobi bez rządu, więc trzeba byłoby czekać na odsunięcie PO od władzy w przyszłorocznych wyborach, bo to partia w której myślenie w kategoriach państwa i świadomości jego zagrożeń nie istnieje – ot, pograć w piłeczkę, popatrzyć sobie na słupki poparcia, pozałatwiać biznesy z różnymi Rychami…
Lub trzeba czekać na cud w postaci zrozumienia przez PO powagi sytuacji :).
Ale zdaje się, że oni już rozumieli i wybrali…
.
Sekuła, Papała, Olewnik etc to tylko symptomy choroby dualizmu życia politycznego w Polsce: tej oficjalnej dekoracji dla lemingów, i tego, co naprawdę się dzieje w tle i co naprawdę ustawia polską sytuację… :)
25 maja 2010, o godzinie 19:13
uchachany,
Teraz kampania, okazji mnóstwo do „sprzątnięcia”.
Poślizgnąć się można na wale przeciwpowodziowym i wpaść do wody, zadławić grzybkiem w barszczu czy kołdunkiem w rosole podczas wizyty kampanijnej, cegła może spać na głowę w drodze do mamy do szpitala
Ja bym tam zwiększyła ochronę i poruszała się wyłącznie opancerzonym mercem.
A najlepiej w ogóle nie wychodziła bez eskorty nawet do sraczyka.
Dzisiaj jeden bardzo mądry pan psychiatra i neurolog z akademickiej kliniki w telewizji mówił (PIS-owskiej) że największa traumę przeżywają, ci, którzy stracili np. w powodzi albo w katastrofie lotniczej kogoś bliskiego i najczęściej popadają w depresję. To się może okazać nawet po paru miesiącach a nawet po roku!
I co będzie, jak się ktoś w depresji targnie na życie – niechybnie „sprzątnięcie”!
No i popatrz, jak te Ruskie zmyślne.
Tak to sobie wymyśliły!
Najpierw zamach, sztuczne mgły i takie tam, potem matactwa w śledztwie aż w końcu ten najważniejszy „obiekt” sam się unicestwi.
Zamach w bialechnych rękawiczkach.
Ty już teraz przygotuj się na taką ewentualność.
Wróg nie śpi, wróg czuwa.
25 maja 2010, o godzinie 19:35
Cos mi na to wyglada po przejzeniu komentarzy na kuczynskiego, ze to on na siebie pisze, zeby robic smrod na druga strone.
25 maja 2010, o godzinie 20:11
uchachany
Co do katastrofy, to weźmy chociaż za przykład Andrzeja, z którym dzięki jego wiedzy dałoby się o niej sensownie porozmawiać
http://kuczyn.com/2010/05/21/p…..ment-96075
ale się nie da, bo jego antykaczyzm możliwość jej wykorzystania mu wyłącza :)
Prawdę mówiąc niezbyt mnie interesuje ciągłe roztrząsanie teorii spiskowych dotyczących smoleńskiej katastrofy. W związku z tym na blog spoglądam pobieżnie i tylko czasami coś dodaje od siebie. A linkowany wpis po prostu umknął wcześniej mojej uwadze.
—
A chodzą różne wersje, od 100 do 200.
Zgodnie z raportem MAK Tupolewowi wyznaczono 100m
Zgadza się. Ja przyjąłem najbardziej sensowną wersję mówiąca, że wysokość decyzją Tu osiągnął w odległości 2 km od pasa startowego na wysokości 120m i bardziej mi tu chodzi nawet o te 2 km niż wysokość. W tym momencie pilot nie widząc ziemi powinien bezwzględnie przerwać procedurę lądowania.
—
Zwróć zresztą uwagę, jaką masakrycznie niską MDA, a raczej DH, (w terminologii MAKa też jest używane DH) prezentuje schemat ścieżki podejścia na dole lewej karty – 70m nad bliższą radiolatarnią!
Tylko, że to nie jest ani MDA ani DH. To jest wysokość jaką powinien mieć samolot nad BRL znajdujący się w ścieżce lądowania.
—
dlaczego Ty zakładasz z góry, że zrobił to z własnej woli?
I z góry odrzucasz rozpatrywanie ewentualności, że mogło to się stać z jakichś przyczyn od niego niezależnych
Nie zakładam. Stosowny rysunek mówi sam za siebie.
http://img651.imageshack......40qlry.jpg
—
Uważasz, że w takich warunkach meteo pilot sam z własnej woli czy – jak Wy tu prawie wszyscy sobie życzycie “wskutek presji prezydenta” zapomniał o arkanach swego fachu i o instynkcie samozachowawczym, opuścił ścieżkę podejścia i zaczął ostro schodzić w dół aż zapuścił się zagłębienie gruntu poniżej pasa?
Rzecz w tym, że jestem przekonany, że pilot uważał, że znajduje się powyżej ścieżki zniżania i chciał to skorygować.
—
Co do innych urządzeń – zastosowany w TU komputer pokładowy ma i moduł GPS, i współpracuje z systemem nawigacji inercjalnej, więc jest się czym wspomóc w określaniu wysokości.
O systemie nawigacji inercjalnej można zapomnieć, gdyż jest to system tak mało precyzyjny, że nie warty uwagi. Nie wiem jak na Tu. ale na samolotach, które ja obsługiwałem, polegał on na tym, że urządzenia nawigacyjne obliczały pozycję samolotu na podstawie systemów inercyjnych, które były na bieżące korygowane przez systemy radiowe. To było takie zabezpieczenie na wypadek gdyby systemy radiowe zawiodły.
Co do GPS, to spostrzeżenie jest trafne. Jest to chyba najprecyzyjniejsze urządzeni jakim dysponowała załoga. Tylko że …
– GPS pokazuje wysokość nad poziomem morza, która przy lądowaniu jest mało przydatna, pilot musi przeliczać ją do poziomu lotniska, co w warunkach deficytu czasu i potrzebie maksymalnej koncentracji uwagi jest jednak trochę uciążliwe.
- do tego nie wiadomo jakim zobrazowaniem danych z GPS dysponował załoga. Na ogól są różne typy zobrazowań i aby uzyskać wysokość lotu mogła zaistnieć potrzeba ich przełączania, a na to po prostu nie było czasu.
- i wreszcie sprawa najbardziej banalna. Aby GPS wypracował wysokość lotu niezbędny jest odbiór z co najmniej czterech satelitów. A z tym – co wiem z osobistego doświadczenia – różnie bywa. W danym momencie wskazania wysokości z GPS mogły być znacznie przekłamane. Wiąże się to z tym o czym niejednokrotnie się mówi. Da katastrof lotniczych prawie zawsze dochodzi wskutek całego zbiegu niekorzystnych okoliczności. Wyeliminowanie jednej z nich powoduje, że do katastrofy by nie doszło.
—-
pilot po otrzymaniu wiadomości od obserwującego wysokościomierz radiowy nawigatora, że samolot niekontrolowanie zwiększa wysokość (bo wlecieli nad zagłębienie gruntu), bez spojrzenia na pozostałe przyrządy, osobliwie wariometr, wysokościomierz barometryczny, sztuczny horyzont, komputer pokładowy i własne odczucia wynikające z drugiej zasady dynamiki – uznaje to za pewnik i nurkuje by temu zapobiec…
To nie do końca tak było, że samolot zwiększa wysokość. Raczej nie zmniejszał wysokości. Na sztucznym horyzoncie pochylenie 3 stopnie raczej słabo widać, do lądowania wykorzystuje się krzyżowy wskaźnik odchylenia od ścieżki zniżania współpracujący z ILS, którego nie było. O wysokościomierzu barometrycznym pisałem. Wskazania wariometru nic nie mówią o położeniu samolotu. A własne odczucia to ostatnia rzecz na której pilot może polegać. Z tym nurkowaniem to też lekka przesada. Owszem, jak się później na spokojnie wszystko analizuje to łatwo stwierdzić, że wystarczyło zebrać informacje z innych źródeł i zauważyć, że coś nie gra. Tylko że załoga była w następującej sytuacji. Nic nie widać, za kilkanaście-kilkadziesiąt sekund przyziemienie, a tu wysokość ucieka. Nie ma czasu na sprawdzanie. Załoga popełnia błąd. Tylko równie dobrze mogłoby się okazać, ze się nie myliła i brak „nurkowania” spowodowałby, że samolot rozbiłby się za pasem. Jedyną sensowną decyzją była rezygnacja z lądowania.
—
Nawiasem mówiąc dlaczego dopiero tam – wcześniej pod ścieżką podejścia też są takie zagłębienia…
Odpowiedź jest banalna. Na większych odległościach nie zwraca się tak bardzo uwagi na drobne odchylenia wysokości gdyż jest czas na jej ewentualne skorygowanie. Najczęściej to autopilot prowadzi samolot i dopiero w ostatniej fazie pilot przejmuje stery. To trochę tak jak z parkowaniem samochodu. Na początku nie zwraca się zbytniej uwagi na precyzję, a dopiero w ostatniej fazie kierowca znacznie zwalnia i zaczyna dokładnie obserwować otoczenie aby w coś nie stuknąć.
.
25 maja 2010, o godzinie 20:15
narciarz2 18:52
Wiec czekajmy na Heraklesa, moze sie pojawi i oczysci.
Obawiam sie aby nie bylo zbyt pozno.
25 maja 2010, o godzinie 21:05
uchachany ,
Kontrujesz by kontrować, piszesz byle co i g. cię obchodzi czy piszesz prawdę. Pewnie dobrze wiesz, że by zrobić reorganizację i wstawić swych ludzi do mswia Potrzebne były zmiany prawne które wymagają większości w sejmie i Tylko koalicja mogła mu ją zapewnić. Przy okazji zrobiono i inne działania które pis uwazał za celowe. Gdy je zrobił koalicja była zbędna , ale z tobą teraz nie da się dyskutować bo chyba wyrabiasz normę przed wyborami by dostać premię. Takich bredni już dawno nie wypisywałeś
25 maja 2010, o godzinie 21:19
Maćku!
Paweł już dał spokój, ja też póki co sobie odpuszczam. Jak się włączył jeszcze nienawistnik Kranadha, to wszelka dyskusja jest bez sensu.
25 maja 2010, o godzinie 22:52
Lucjan
„… Nie ma dyskusji, jeżeli uważamy przeciwnika za głupca albo nie wierzymy w jego szczerość.” (…) Nie wierzę w szczerość ludzi, którzy stawiają inaczej myślących tam gdzie ZOMO …”.
.
Jest mnóstwo ludzi inaczej myślących niż autor tych słów o ZOMO z którymi on nie polemizował. Ten argument mógł być sensownie użyty jedynie wobec uczestników zasadniczego sporu wyrastających z tradycji opozycyjnych, to chyba oczywiste. I jeśli sobie przypomnisz jaki to główny ideolog jednej ze stron sporu pija wódeczkę z Urbanem i ogłasza Kiszczaka, ówczesnego szefa ZOMO, człowiekiem honoru to masz odpowiedź na pytanie, które cię nurtuje.
.
„Podobnie jak Gospodarz uważam, że nie tak odlegli jesteśmy od narodzin czegoś na kształt faszyzmu”.
.
Takie androny zwykle są sygnałem, że ich autor przemaglowany został przez komunizm i tak mu już zostało. Można to nazwać głupota lub litościwie fałszywą świadomością. Pewien tygodnik mający kiedyś w tytule: „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się” zamieszcza taki oto rysunek:
http://www.polityka.pl/kraj
Der Stürmer się kłania.
25 maja 2010, o godzinie 22:57
„Jest mnóstwo ludzi inaczej myślących niż autor tych słów o ZOMO z którymi on nie polemizował.”
Za skomplikowane. Napisz jutro rano jeszcze raz.
25 maja 2010, o godzinie 23:16
Paweł Luboński
.
„…adoratorzy Pinocheta adorowali go nie dlatego, że był dyktatorem, tylko dlatego, że był dyktatorem antykomunistycznym”.
.
Bajki prawisz. Ameryka Południowa miała dziesiątki dyktatorów, także lewicowych jak Peron, którzy nie musieli się odnosić do komunizmu, bo go tam nie było. Sytuacja zmieniła się, kiedy Moskwa zaczęła eksportować do Ameryki Południowej nędzę i zamordyzm, czyli komunizm. To lepszy już sam zamordyzm bez nędzy.
.
” Znamy z historii wielu silnych, wręcz apodyktycznych polityków, którzy jednak nie sprzeniewierzyli się demokracji i dobrowolnie odchodzili, gdy tracili poparcie obywateli. Churchill, de Gaulle, Thatcher…”
.
Zapomniałeś o apodyktycznym Kaczyńskim, który zanim odszedł ostrzeliwał się z okien URM-u i dlatego słusznie nazywany jest zamordystą, a Der Stürmer alias Polityka przesympatycznym rysunkiem sugeruje coś więcej.
25 maja 2010, o godzinie 23:23
Indoor
‘“Jest mnóstwo ludzi inaczej myślących niż autor tych słów o ZOMO z którymi on nie polemizował.”
Za skomplikowane. Napisz jutro rano jeszcze raz”.
.
Nie, to proste. Rozrzut ludzkich poglądów jest przeogromny i dotyczy bardzo wielu dziedzin. Kaczyński polemizował jedynie z poglądami politycznymi tych, którzy za komuny byli w opozycji, a później stali się przyjaciółmi Kiszczaka lub nie widzieli w tym niczego zdrożnego (michnikowszczyzna, salon, autorytety moralne etc. – to wszystko co płynie przez Agorę, walterownię i solorzownię).
25 maja 2010, o godzinie 23:36
Torlinie- to nie tylko jest mozliwe ale prawie pewnik. Nikt na siebie tekich rzeczy nie wskazuje a gospodarz, tak.
`
Z dziesiec lat temu mielismy okazje poznac pania ktora pisala do pewnej organizacji na siebie anonimy zeby zniszczyc przeciwnikow.
25 maja 2010, o godzinie 23:42
Do pomocy Waldkowi ruszyla tez Halina.
`
No i kilka „autorytetow” jak Wajda, Bartoszewski, Sroda , czy czwartek i Olbrychski. No patrzciez i szabelka tez niczego sobie. ___ Michnik NIE.
26 maja 2010, o godzinie 00:04
Mister Kuczyński
.
„… Wśród hipotez, coraz bardziej prawdopodobnych przyczyn decydujących o katastrofie – i co za tym idzie odpowiedzialności za nią – musi być nacisk taki czy owaki Lecha Kaczyńskiego (…)
.
Warto zapamiętać ten przypływ szczerości, co tam czarne skrzynki i ustalenia komisji, jak pisze Kuczyński: „MUSI BYĆ NACISK taki czy owaki Lecha Kaczyńskiego”. Jak musi to pewnie będzie, wystarczy w tej sprawie suplikę skierować do Moskwy, Putin łaskawie rozpatrzy.
.
„… może i jego brata z którym był w kontakcie”.
.
Ale już powiedział (w sobotnim wywiadzie dla „Faktu”), że rozmawiał z bratem o chorej matce … Powinien Pan Minister zawstydzić się, choćby trochę, dla pijaru.
.
„Żaden inny pasażer samolotu bez polecenia lub akceptacji Prezydenta nie mógłby wywrzeć jakiegokolwiek wpływu na pilotów”.
.
Nic się tu nie zgadza z tym wpływem, bo inny pilot, ale kolego pilota, który zginął w Smoleńsku , nie chciał w 2008 r. lecieć do Tbilisi, mimo nacisku. A nawet został później za to nagrodzony przez ministra B. Klicha. E. Klich powiedział, że w kabinie pilotów był gen. Błasik,który nie mówił niczego, co by oznaczało nacisk. Oczywiście, znam błyskotliwą doktrynę salonu, że ViP samą obecnością naciska na świadomość pilota, a może i podświadomość. Na to jest prosta rada, samoloty dla vipów powinny latać bez vipów, puste.
26 maja 2010, o godzinie 06:41
Nastąpiła zmiana, Uchachany ma wolne, dyżur przejął Mawar.
26 maja 2010, o godzinie 07:54
Ja: “adoratorzy Pinocheta adorowali go nie dlatego, że był dyktatorem, tylko dlatego, że był dyktatorem antykomunistycznym”.
.
Mawar: „Bajki prawisz. Ameryka Południowa miała dziesiątki dyktatorów, także lewicowych jak Peron…”
.
Ech, Mawar, twoja plemienna mentalność wiedzie cię na manowce. Nawet kiedy przeciwnik pisze coś, co ci się powinno spodobać, z przyzwyczajenia kontrujesz. Albo po prostu nie czytasz ze zrozumieniem.
Wyjaśniam: z kontekstu wyraźnie wynika, że moja uwaga nie dotyczyła ludów Ameryki Południowej, tylko POLSKICH adoratorów Pinocheta. Brałem ich w obronę przed Maćkiem, który zarzucał im sympatię dla dyktatury jako takiej.
.
„Der Stürmer alias Polityka przesympatycznym rysunkiem sugeruje coś więcej.”
.
Zdaje się, że to pierwsza karykatura polityczna, którą zobaczyłeś w życiu. Może poza Sturmerem. Inaczej nie plótłbyś tak bez sensu.
26 maja 2010, o godzinie 08:09
Kto zgadnie kto to mówił.
.
„Padało tutaj pytanie o stan wyjątkowy. Nie jestem entuzjastą żadnych stanów wyjątkowych, ale odnoszę wrażenie, że istniał nieuzasadniony lęk przed użyciem istniejących instrumentów prawnych ze strony koalicji rządzącej. Być może są to kompleksy stanu wojennego. W moim przekonaniu, jeśli istnieją instrumenty prawne, które stwarzają przynajmniej szansę na to, że ludzie będą się czuli zabezpieczeni, że ktoś w sposób nadzwyczajny działa, a tego oczekiwano w Polsce, to należało z takich instrumentów skorzystać. Jeśli na dodatek stwarzają one realną szansę skuteczniejszego zarządzania niektórymi obszarami, tym bardziej należało z tego skorzystać. Nie wolno się bać prawa stworzonego w innych warunkach politycznych, do innych spraw powołanego – i diabeł może nosić cegłę na budowę kościoła. W moim przekonaniu nawet wprowadzenie godziny policyjnej mogło uchronić obszary objęte ewakuacją przed grabieżą, przed szabrunkiem.”
.
„Zastanawiałem się także, skąd się bierze taka niechęć do przepisów stanu wyjątkowego. Myślę, że to jest trochę tak, że z przepisów stanu wyjątkowego na pewno by wynikało jedno: wzięcie pełnej odpowiedzialności przez administrację państwową, rząd za to, co się dzieje na terenach objętych klęską powodzi.”
.
I to już nie kwestia tego czy go wprowadzać czy nie. Raczej przykład jak zmienia się optyka.
26 maja 2010, o godzinie 08:20
Kasia
WSI Drogi Bronek,
smagający rząd Cimoszewicza z trybuny sejmowej za zaniedbania przy powodzi 1997 :)
http://orka2.sejm.gov.pl/.....n/7C276D53
… Bitwę przegraliśmy. Dzisiaj możemy tylko walczyć ze skutkami katastrofy. Obawiam się, że i tego rząd się boi – wzięcia pełnej odpowiedzialności. Padały tutaj sugestie o podzieleniu się odpowiedzialnością. Opozycja, jeśli chce być opozycją sensowną, konstruktywną, w takich sytuacjach nie może uchylać się od odpowiedzialności za wspólne działania zmierzające do poprawienia stanu rzeczy, uratowania tego, co się da uratować. Nie może to jednak oznaczać, że opozycja nie będzie miała prawa krytykować tego, co się wydarzyło w sposób katastrofalny w Polsce. Obawiam się, że rząd próbuje przerzucić na barki opozycji przynajmniej część odpowiedzialności za katastrofę. Opozycja jest gotowa wziąć część odpowiedzialności za walkę ze skutkami katastrofy. Polityczna odpowiedzialność za nieprzygotowanie państwa spoczywa zawsze na tych, którzy dźwigają całość odpowiedzialności za państwo, spoczywa na rządzie, prezydencie i większości parlamentarnej. (Oklaski)
26 maja 2010, o godzinie 08:23
I résumé zagadnienia
„PełO a POwódź”:
http://filipstankiewicz.s.....cja-po-psl
26 maja 2010, o godzinie 09:13
http://www.youtube.com/wa.....re=related
26 maja 2010, o godzinie 12:33
Uchachany
to ten Filip z konopi? i należy do PIS-u.
Więc czego sie spodziewać pochwał?
A czy podane były przyczyny zrezygnowania z pomocy Unii?
U nas też zrezygnowano nie ze względu że coś PIS przygotował,tylko z braku środków naszych.bo najpierw trzeba uruchomić środki zagospodarować i Unia zwróci czyli dofinansuje. Golec łorkiestra podał powody i ten Filip też?
Takich linków typowych przeciw PIS jaki jest salon ,przeciwko PO mogę Ci też podać ,przeczytasz?
Powiesz że to propaganda anty PIS i ja odbieram ten salon jako Salon PIS-u a nie niezależny.
I przypuszczam ze wielu tak uważa.
Pozdrowienia
26 maja 2010, o godzinie 13:03
Kaczyński mówił to samo przez ostatnie 20 lat. Nawet jeśli teraz zdarzy mu się powiedzieć coś nieoczekiwanego, to z powodów taktycznych, ponieważ nie ma żadnych dowodów na zmianę poglądów Kaczyńskiego na sprawy państwa. Zresztą dzięki tej konsekwencji i temu uporowi osiągnął tak wiele. Można wręcz pokazać, jak koncepcje, które zostały w końcu nazwane IV RP, były rozwijane i uzupełniane przez wiele lat, jak nigdy nie zostały wycofane i zaniechane.
Ocena ideowa lidera PIS-u dokonana przez redaktorów Polityki.
26 maja 2010, o godzinie 14:02
Klich znowu powiedział więcej…: http://bit.ly/dqlb37, w ostatnich 10 minutach rozmowy z Fiszerem (słabo słychać ale warto)
.
Według Klicha piloci zeszli całkowicie świadomie na wysokość 20 m , PRZED OSIĄGNIĘCIEM DRUGIEJ RADIOLATARNI – kilometr od początku pasa !
.
Co oznacza, że cała załoga postanowiła się z premedytacją zabić…
.
Jedyne co jestem w stanie napisać jako komentarz to: NIE WIERZĘ!!!
26 maja 2010, o godzinie 17:10
Uchachany
Masz nie z salonu tylko z prasy.ogólnie dostępnej
Kurski oburzona „dziewica” ten subtelny i moralny polityk nie prowokator „ciemny lud to kupi”
link http://www.kurierlubelski.....,id,t.html
Coś powiesz?
26 maja 2010, o godzinie 17:29
A może ktoś
z wiadomych osób którzy płaczą ze media są przeciwko PI to skomentuje?
http://wyborcza.pl/1,7547.....i_TVP.html
26 maja 2010, o godzinie 17:39
Tu jest jakiś komentarz Zdzisławie, jeśli w ogóle cię to interesuje.
Pozdrawiam
http://blog.rp.pl/szuldrz.....zne-media/
26 maja 2010, o godzinie 18:34
Znakomity tekst Ernesta Skalskiego „Do przyjaciół Moskali”. Goraco polecam.
http://alfaomega.webnode......20moskali/
26 maja 2010, o godzinie 18:38
Polecam takze najnowsze informacje na temat przyczyn katastrofy lotniczej. (Pod podanym linkiem sa dalsze.)
http://wiadomosci.gazeta......etrow.html
Prosze sobie porownac z tym, co od razu napisal tutaj Andrzej. Prosze takze porownac z majaczeniami Uchachanego, Mawara, oraz reszty tutejszych szubrawcow.
26 maja 2010, o godzinie 18:41
Mi sie wydaje, ze Polska ma ogromne szczescie, ze grupa ludzi skupionych wokol Adama Michnika miala nie tylko liberalny swiatopoglad, ale takze zdolnosci biznesowe. Strach pomyslec, jak by wygladala Polska, gdyby Jaroslaw Kaczynski byl naprawde dobrym politykiem, zas jedynym medialnym biznesmenem bylby Rydzyk.
26 maja 2010, o godzinie 18:43
W swietle najnowszych opublikowanych ustalen katastrofe mozna najkrocej, choc dosc kostycznie podsumowac nastepujaco: Kaczmarski nie mial racji, gdy spiewal „tylko ofiary sie nie myla”. To zdanie nalezy wlozyc pomiedzy mity. Jak pokazaly wydarzenia pod Smolenskiem, cena za takie przekonanie moze byc bardzo wysoka.
26 maja 2010, o godzinie 18:50
Jeszcze bardziej makabrycznie sformulowanym wnioskiem mogloby byc przypomnienie slynnego powiedzenia „ten pan juz nigdy nikogo nie zabije”. Mozna miec na mysli pilota, albo generala, ktory przyszedl do kokpitu, albo tego, ktory go do tego kokpitu poslal.
.
Z calym szacunkiem dla ofiar, ktore sie jednak pomylily, takie podsumowania trzeba miec zakarbowane w tyle glowy w kazdej sytuacji, ktora zaczyna wygladac ekstremalnie. Moze chodzic o lot samolotem prowadzonym przez niedoszkolonych pilotow, albo o wiercenia na dnie oceanu polecane przez niedoszkolonych ekspertow, albo o waly przeciwpowodziowe obiecywane tuz przed wyborami. W przypadku samolotu tak sie zlozylo, ze decydenci byli na pokladzie. Na ogol jednak decydent oraz ofiara to sa zupelnie inne osoby. Ty bardziej nalezy pamietac, do czego prowadza pochopne decyzje.
26 maja 2010, o godzinie 18:57
Pochopne decyzje sa zle nie tylko w samolocie. Kiedys czytalem, ze tragedia na Placu Niebianskiego Spokoju miala podobny przebieg, jak koncowka lotu do Smolenska. Przywodcy studentow postanowili przec naprzod az do zwyciestwa, pomimo wyraznych ostrzezen, ze zbliza sie katastrofa. Podobnie, jak to uczynili przywodcy Powstania Warszawskiego. I podobnie, jak to bylo w Powstaniu, wiekszosc przywodcow protestu Tienanmen przezylo.
26 maja 2010, o godzinie 18:58
A teraz kolej na Uchachanego, Mawara, Minera, oraz innych szubrawcow. Milej dyskusji.
26 maja 2010, o godzinie 19:15
Miner,
Klichem nie należy się specjalnie przejmować – ma hyzia na punkcie istotnie leżącego i kwiczącego pod Rządami-Miłości szkolenia lotniczego, a że pracuje na tym materiale, który zechcą mu łaskawie podsunąć Rosjanie, to wystarczy tego jego konika wykorzystać, i będzie powtarzał co mu podsuną z refrenem pełnym satysfakcji „to wina szkolenia, to wina szkolenia, a nie mówiłem?!”
.
Tak jest i w tym materiale, który zalinkowałeś, a który z zainteresowaniem wysłuchałem.
.
Sugeruje on, że piloci to samobójcy świadomie schodzący znacznie poniżej wysokości decyzji i na dodatek demenci, którzy kontrolują wysokość na ścieżce na podejścia nad pofalowanym terenem za pomocą wysokościomierza radiowego (że odczytywali wysokościomierz radiowy – podkreślał kilka razy), co świadczy juz nie tylko o „brakach w szkoleniu”, ale wręcz o lotniczym analfabetyzmie.
.
Co Klich puentuje z satysfakcją to „szkolenie, szkolenie”
Fiszer: no bo jest niemalże samobójstwo moim zdaniem, jeżli oni nie wiedzą jaka jest odległość do pasa i jadą do 20 metrów z pełną świadomością…
K: no to jest szkolenie, niestety, to jest szkolenie. Gdyby kilka razy tak „zabili się” w cudzysłowie na symulatorach, to by wiedzieli, czym to grozi. Tam jeszcze ten teren miał wpływ pewien na szczegóły, oczywiście, bo to było według radiowysokościomierza czytane
Rzecz w tym, że można to odczytać zupełnie inaczej.
.
Po pierwsze, jeżeli już mieliby zejść poniżej wyznaczonej im przez kontrolera lotu wysokości decyzji 100 m, choćby do nawet tych 70 m z planu lotniska (co i tak byłoby ryzykanctwem) – to nie pikując w dół, ale trzymając się ścieżki:
http://aqqa.salon24.pl/18.....nt_2654302
.
Po drugie – to czytanie wysokości z radiowysokościomierza ma sens tylko w tym przypadku, jeżeli samolot opadał w sposób niekontrolowany (i to znacznie szybciej niż standardowe opadanie na ścieżce), a pilot walczył o opanowanie maszyny.
Wtedy podawanie mu przez nawigatora bieżącej wysokości od poziomu gruntu odciążałoby pilota od jej odczytywania i pozwalałoby mu skupić się nad odzyskaniem panowania nad maszyną.
.
Ciekawie w tym kontekście brzmi wiadomość TVN
Gdy prezydencki samolot Tu-154 znalazł się poniżej wysokości decyzji (ok. 80 metrów), drugi pilot powiedział: „odchodzimy”, ale maszyna nadal opadała – dowiedziała się TVN24.
…//wiadomosci.onet.pl/2176036,12,pilot_tu-154_odchodzimy_samolot_jednak_opadal_dalej,item.html
.
Już kilka dni po katastrofie z grubsza zrozumiałem, co się stało:
samolot nagle znurkował w dół ze ścieżki schodzenia, począwszy od ok 2 km przed pasem (lub na innej odległości – były podawane i 1,5 km, i 2,4 km), nieznana tylko była (i nadal jest) tego przyczyna.
.
Cała zaś polsko-radziecka narracja dezinformacyjna polegała na tym, by przedstawić to jako świadome, aczkolwiek iście samobójcze działanie załogi.
.
Podczas gdy w tej kwestii jak sądzę nie miała nic do do powiedzenia, a samolot opanowała na ostatnich metrach nad ziemią.
26 maja 2010, o godzinie 19:33
Przenoszę z mojego blogu:
BEZ KOMENTARZA przeczytać konieczne
http://www.polityka.pl/kr.....olewa.read
…………..
Nie byłbym sobą gdybym nie zadał pytania:
Jak to było z tą akowską genetyką?
Pułkownik Mackiewicz, brat pani prezydentowej ochotniczo podjął służbę w LWP. Mnie to wisi i powiewa – nie takie „cuda” pamięć mi podsuwa z czasów PRL.
O twórcach tej genetyki mogę tylko powiedzieć: Chamy.
Oczywiście kolega pułkownika Mackiewicza, pułkownik Klich znalazł się dziś w mniej dramatycznej sytuacji niż Romuald Traugutt. No i chwała Bogu.
Po co te uwagi? A no po to by czasem używać logiki w ocenach postaw przyjmowanych wobec tego, co potem jest historią.
26 maja 2010, o godzinie 20:12
Ja rozumiem świetnie naszych milusińskich, są zaniepokojeni w sposób maksymalny. Bo raptem się okazuje, że to nie sztucznie wywołana przez Rosjan mgła, nie pocisk dum – dum, nie inny samolot wymuszający katastrofę, tylko najnormalniejszy wypadek z winy czynnika ludzkiego. Ja wprawdzie pisałem od momentu katastrofy, że może to być błąd pilotów, błąd obsługi lotniska lub usterka techniczna.
Nasi PiSowcy od wielu dni usiłują nam wytłumaczyć, że cały ten wypadek ma drugie dno, że to wszystko jest cudowane, tak jak człowiek nie wylądował na Księżycu, tylko zdjęcia były robione w Arizonie czy Nevadzie. I z dnia na dzień dowiadujemy się coraz więcej szczegółów, i to coraz bardziej przerażających, ale nie z tego powodu, o czym myślą nasi. Ten link Edwara łamie wszystkie wątpliwości, jeżeli przy tym obecny jest brat Pani Prezydent, to nie ma możliwości robienia szwindli. I tyle słów w blogu poszło na marne.
Ale można też iść w zaparte (najlepiej podpierać się TYLKO i WYŁĄCZNIE Salonem 24 i Rzeczpospolitą) i powtarzać jak mantrę: Nie wierzę, Nie wierzę, Nie wierzę, Nie wierzę, Nie wierzę.
Minerze, Ziemia naprawdę jest okrągła, a nie płaska i oparta na grzbietach sześciu krokodyli. „Nie wierzę, Nie wierzę, Nie wierzę, Nie wierzę, Nie wierzę”.
26 maja 2010, o godzinie 20:23
Mawar:”
..”Jest mnóstwo ludzi inaczej myślących niż autor tych słów o ZOMO z którymi on nie polemizował. Ten argument mógł być sensownie użyty jedynie wobec uczestników zasadniczego sporu wyrastających z tradycji opozycyjnych, to chyba oczywiste…. „.
– mam daleko w rzyci to z kim polemizował a z kim nie Twój plenipotent. Ja to biorę do siebie. A ty zacznij może pisać czerwoną książeczkę,w której będziesz interpretować JEGO myśli.
..główny ideolog jednej ze stron sporu pija wódeczkę z Urbanem i ogłasza Kiszczaka, ówczesnego szefa ZOMO, człowiekiem honoru” …
Sam chętnie napiłbym się wódeczki z Urbanem. A człowiek honoru dotrzymuje zobowiązań a nie udaje wielkiego stratega i znosi się z Samoobroną której uprzednio tak nienawidził i nie wpycha ciała brata na Wawel, bo jest to gruba nieprzyzwoitość wobec, śmiem twierdzić, ponad połowy Polaków. Masz rację w sprawie przemaglowania przez komunizm. Została mi po nim głęboka niechęć do bolszewickich metod niszczenia ludzi i do Stalina – człowieka drugiego lub trzeciego rzutu w czasie rewolucji a potem przywódcy i zbawcy narodu. Nie przypomina Ci on kogoś? Zachowując wszelkie proporcje oczywiście. A jeśli uważasz moje wypowiedzi za jak oglednie mówisz głupoty, to przenies sie na forum do PiSu, tam napewno znajdziesz odpowiadajacy Ci poziom. Bez odbioru.
26 maja 2010, o godzinie 21:05
Była już:
1) sztuczna mgła
2) spalone żarówki w reflektorach pasa
3) pijani kontrolerzy
4) zdradziecko zdemontowany przez Rosjan ILS
5) dobijanie rannych przez FSB/Specnaz
6) Ił-76 na kursie kolizyjnym
7) zepsuta radiolatarnia
A PO spokojnie „grilluje” PiS przy pomocy przyjaciela brata Ś.P. Prezydentowej. Nie ma zmiłuj, Tusk od samego początku znał kluczowe fragmenty rozmów w samolocie i odbytych z samolotu (Prezydent-Prezes). Czekam już tylko na zapis ostatnie rozmowy Braci.
26 maja 2010, o godzinie 21:11
Panowie! Nie popadajcie w entuzjazm. To tylko KOLEGA brata nieboszczki.
26 maja 2010, o godzinie 21:19
IŁa nie było, był, miejsce katastrofy przeszukano dokładnie, nie przeszukano wcale, wydamy czarne skrzynki, nie wydamy, pilnujemy, nie pilnujemy, jedna osoba w kabinie, 2 osoby w kabinie, kobieta, mężczyzna, naciski były ale ich nie było, ale były, pilot mówił po rosyjsku i nie mówił, tupolew odleciał na inne lotnisko i się rozbił, strzelano z pistoletu i z kapiszona, do Łosiów.
.
Tak Torlin, I want to believe.
26 maja 2010, o godzinie 21:37
Omłoty w najlepsze, choć już nawet plewy wywiało.
Nie lepiej poczekać do poniedziałku i poczytać, co spisano z tych czarnych skrzynek? Młócenie gołego klepiska powoduje tylko kurzawę. A i cepem można się samemu palnąć w łepetynę, kiedy wymachuje się bez sensu. Jeszcze tylko cztery dzionki i posłuchamy, poczytamy.
Jeszcze tylko cztery tygodnie i pójdziemy do urn…
Tu i tak wszyscy już wiedzą, jak zagłosują, nikt nikogo nie przekona do zmiany przekonań, bo przekonanego przekonać nie sposób.
Ja tam czekam spokojnie i się nie egzaltuję.
Do następnego!
26 maja 2010, o godzinie 22:12
Torlin
jeżeli przy tym obecny jest brat Pani Prezydent, to nie ma możliwości robienia szwindli.
Mógłbyś wytłumaczyć, w jaki to sposób brat Pani Prezydent(owej raczej, wszak nie była Prezydentem, tylko Pierwszą Damą) „jest przy tym obecny”…?
Jest członkiem komisji badającej wypadek, sprawdza dowody, bierze udział w śledztwie?
Tak jest napisane w linkowanym przez E.D. artykule Polityki?
To ja chyba, jako tępy i odmóżdżony szubrawiec – pisiak czytać nie umiem :)
Poratuj mnie, intelektualny wykwicie tego bloga, bo jedyne co tam wyczytałem to to, że
… swoją wiedzą wspomagał ponoć komisje badające wypadki w lotnictwie wojskowym,
Czy z tego że kiedyś ponoć wspomagał ma wynikać, że i teraz wspiera MAK i jego tam udział jest gwarancją, że żaden szwindel nie przejdzie…?
I to właśnie na zawodowym polu wyrosły, dostrzegane w lotniczym środowisku, koleżeńskie czy wręcz przyjacielskie więzi łączące pułkowników Klicha i Mackiewicza.
I czy z tego że więzi były czy wręcz przyjacielskie wynika, że to od razu „znajomy rodziny Kaczyńskich”?
.
Dziwne – mam w pracy mnóstwo kolegów, a jakoś trudno byłoby mi wszystkich określić jako „znajomych rodziny” :)
.
A poza tym, skoro już jest tym „znajomym rodziny Kaczyńskich”, to jakże można z tego wnioskować, że to
daje gwarancję determinacji i uporu w wyjaśnieniu okoliczności smoleńskiego dramatu.
Przecież jest dokładnie odwrotnie: jako „znajomy rodziny Kaczyńskich” będzie ją niewątpliwie chronił przed zdemaskowaniem strasznej prawdy, że to Bracia Kaczyńscy odpowiadają za wypadek, więc skąd przypuszczenie, że będzie tę straszną prawdę z uporem demaskował?!
.
Ech, ta logika Michnikiem robiona… nigdy się człowiek nie zdoła do syta z niej uchachać… zawsze coś nowego wrzucą :)
26 maja 2010, o godzinie 22:17
Jasnaanielka
.. i posłuchamy, poczytamy….
… i uwierzymy, i uwierzymy…
Chociaż przecież już teraz wiemy kto winny, a raczej winni…
26 maja 2010, o godzinie 23:05
Gwóźdź w niebie,
„To był najpiękniejszy błękit mojego życia: suchy, twardy i tak czysty, że zapierało oddech. Wychodziły z niego wolno anioły powietrza. Aż nagle zobaczyłem gwóźdź, zardzewiały, wbity ukosem w niebo. Starałem się o tym zapomnieć. Daremnie, kątem oka wciąż zawadzałem o gwóźdź. I co zostało z mego nieba? Błękit w sińcach”.
Zbigniew Herbert
http://tygodnik.onet.pl/3.....tykul.html
27 maja 2010, o godzinie 04:45
Kasie! Popełniasz te same mani[ulacje, które oglądacie i słuchacie od ponad miesiąca:
1. media podają coć, następnie „czynniki” podają co innego.
2. wniosek: „czynniki” kręcą.
Kłamiesz kobieta jak z nut.
27 maja 2010, o godzinie 04:57
A Smoleńsk do wyborów na wierzchu. Jako pierwsza wiadomość.
27 maja 2010, o godzinie 06:19
Torlinie
taka jest potrzeba chwili:
najpierw próbowano powodzią przykryć Smoleńsk, teraz Smoleńskiem przykrywa się powódź, bo okazało się że Najlepszy_Rząd ma i tu to i owo za uszami (wywalenie w 2007 wszystkich antypowodziowych projektów Gęsickiej do kosza) :)
27 maja 2010, o godzinie 06:41
Trwa nieustępliwa walka
z faszystowskimi reżyserami!
http://wiadomosci.gazeta......2010_.html
Niech żyje tow. Tuskaszenko i Jego Wajdaloci!
27 maja 2010, o godzinie 06:43
Jeśli ktoś nie wierzy w żadne wyjaśnienia – wszyscy kłamią i przykrywają prawdę – to z taką wiarą dyskutować się zupełnie nie da. Życie toczy się swoim torem a czas robi swoje.
Niezależnie od czyjejś wiary, czy niewiary.
Czekam spokojnie na wyniki śledztwa i na wyniki wyborów i nie ma to nic wspólnego z wiarą. Fakty się liczą a wiarę wyznaję w kościele.
Więcej do dodania nie mam i dyskusji jakiejkolwiek nie podejmę.
27 maja 2010, o godzinie 07:03
Indoor,
Ja po prostu zastanawiam się jak można być pewnym winy pilotów w tej chmurze piany. No chyba, że jest to argument politycznie słuszny. A to przepraszam.
.
Wiesz uchachany ja się Gutkowi wcale nie dziwię.
Mając taki wybór, ratowałabym swoją firmę i ludzi w niej pracujących.
27 maja 2010, o godzinie 07:33
Kasia: „Ja po prostu zastanawiam się jak można być pewnym winy pilotów w tej chmurze piany.”
.
Bardzo słusznie nazywasz to chmurą piany. Chmura piany produkowana przede wszystkim przez żądnych newsa dziennikarzy, przez pchających się do mediów ekspertów i „ekspertów”, raczej w ostatniej kolejności przez mniej czy bardziej zręczne wystąpienia tzw. czynników oficjalnych. Nie dostrzegam tu niczyjej złej woli, świadomego ukrywania faktów i zaciemniania obrazu, jedynie głupotę, pychę i zadufanie, po części być może obronę własnego tyłka.
Nie jestem pewien winy pilotów, ale to, co dotąd wiemy, coraz wyraźniej na nią wskazuje. Poczekajmy.
Mam natomiast wrażenie, że pewni są nasi przyjaciele Uchachany, Mawar & Co (nie wiem, czy ty również). Pewni, że piloci są niewinni, a katastrofa była zamachem zawsze wrednych i podstępnych Ruskich. Bo to „argument politycznie słuszny”.
.
„Mając taki wybór, ratowałabym swoją firmę i ludzi w niej pracujących.”
.
Sugerujesz, że gdyby Gutek nie zrezygnował z rozpowszechniania filmu Stankiewicz, to siepacze Tuska dokonaliby pogromu w jego firmie? A nie wydaje ci się prostszym wytłumaczeniem, że szef firmy też może mieć swoje sympatie i emocje polityczne? Ja jego decyzji nie pochwalam, ale to prywatna firma. Wolnoć Tomku w swoim domku.
27 maja 2010, o godzinie 07:39
A ja się zastanawiam jak można „nie zauważyć” że ta chmura piany to po prostu s..synstwo dziennikarzy i polity(ru)ków PioSowskich polane beznadziejnym debilizmem polityków PO.
Zrobienie z ludzi którzy spieszyli się pomocą – morderców lub brak protestów wobec takiej postawy dyskwalifikuje moralnie.
A cała katastrofa jest efektem wieloletniej pracy POPiS. Ci ludzie przy wladzy są po prostu dla Polski olbrzymym niebezpieczeństwem.
27 maja 2010, o godzinie 07:42
Trwa nieustępliwa walka z faszystowskimi reżyserami!
—
Poczekajmy, czy towalka z faszystowskimi reżyserami, czy zwykły chwyt marketingowy. Prawda jest taka, ze na film Stankiewicz prawie nikt do kina by nie poszedł. Teraz, po medialnej burzy, gdy film wejdzie do dystrybucji ludzie będą na niego walić drzwiami i oknami.
27 maja 2010, o godzinie 07:45
Torlin:
słuchałeś co mówił Klich do Fiszera w podlinkowanej rozmowie?
.
Czy po prostu (jak to masz w zwyczaju) wiesz lepiej?
27 maja 2010, o godzinie 07:49
Indoor: „A cała katastrofa jest efektem wieloletniej pracy POPiS. Ci ludzie przy wladzy są po prostu dla Polski olbrzymim niebezpieczeństwem.”
.
jedno proste a łatwe pytanie: kto twoim zdaniem nadaje się do rządzenia Polską? Jakieś nazwiska albo nazwy partii?
27 maja 2010, o godzinie 07:57
Trójka „odzyskana” – Sobala wyleciał, teraz czekamy na nową miotłę. Pewnie pierwsza decyzją wywalenie „prawicowych oszołomów” z pasma o 15:00 (Ziemkiewicz, Sakiewicz, Janecki) zaraz potem poleci Karnowski.
Ciekawe jak to się przełoży na słuchalność, która do tej pory od Skowrońskiego (wyrzuconego za przekręty, których nie było. Skowroński pierwszy miał odwagę przywracać Trójce stary format), przez Jethon (która przypadkiem przechodziła koło Trójki w momencie wyrzucania Skowrońskiego i nic nie robiła jako szef) aż do Sobali (który po nicnierobieniu Jethon zaczął zmieniać Trójkę, kontynuując robotę Skowrońskiego i podnosząc słuchalność) – stale rosła.
.
Wprost „odzyskane”.
.
Kończy się era gdy w mainstreamie funkcjonowały różne poglądy, wracamy powolutku do jednej wizji rzeczywistości…
.
Jeszcze „Rzepa” i kilka programów w TVP…
27 maja 2010, o godzinie 08:05
Kasiu,
to jaki winny wylania ci sie z tej chmury piany, ktora tak energicznie tu i gdzie indziej ubijacie? Mozesz powiedziec „wlasnymi slowami”?
‘
Reszte skomentowali juz inni, nie bede powtarzac.
27 maja 2010, o godzinie 08:06
Uchachany
Właśnie został odblokowany mój wcześniejszy wpis dokonany w reakcji na Twój
http://kuczyn.com/2010/05.....ment-96201
27 maja 2010, o godzinie 08:06
Miner,
masz jakies dziwne poglady. Czy to obowiazkowe?
27 maja 2010, o godzinie 08:10
E-J: co obowiązkowe? co dziwne?
27 maja 2010, o godzinie 08:25
Jednak mój wpis nie został odblokowany tylko przeglądarka sprawiła mi niespodziankę i po 2 dniach jakimś cudem przywróciła mi z cache’ u wpis o którym sądziłem, że przepadł. Powtarzam go zatem
—
uchachany
Co do katastrofy, to weźmy chociaż za przykład Andrzeja, z którym dzięki jego wiedzy dałoby się o niej sensownie porozmawiać
(…)
ale się nie da, bo jego antykaczyzm możliwość jej wykorzystania mu wyłącza :)
Prawdę mówiąc niezbyt mnie interesuje ciągłe roztrząsanie teorii spiskowych dotyczących smoleńskiej katastrofy. W związku z tym na blog spoglądam pobieżnie i tylko czasami coś dodaje od siebie. A linkowany wpis po prostu umknął wcześniej mojej uwadze.
—
A chodzą różne wersje, od 100 do 200.
Zgodnie z raportem MAK Tupolewowi wyznaczono 100m
Zgadza się. Ja przyjąłem najbardziej sensowną wersję mówiąca, że wysokość decyzją Tu osiągnął w odległości 2 km od pasa startowego na wysokości 120m i bardziej mi tu chodzi nawet o te 2 km niż wysokość. W tym momencie pilot nie widząc ziemi powinien bezwzględnie przerwać procedurę lądowania.
—
Zwróć zresztą uwagę, jaką masakrycznie niską MDA, a raczej DH, (w terminologii MAKa też jest używane DH) prezentuje schemat ścieżki podejścia na dole lewej karty – 70m nad bliższą radiolatarnią!
Tylko, że to nie jest ani MDA ani DH. To jest wysokość jaką powinien mieć samolot nad BRL znajdujący się w ścieżce lądowania.
—
dlaczego Ty zakładasz z góry, że zrobił to z własnej woli?
I z góry odrzucasz rozpatrywanie ewentualności, że mogło to się stać z jakichś przyczyn od niego niezależnych
Nie zakładam. Stosowny rysunek mówi sam za siebie.
http://img651.imageshack......40qlry.jpg
—
Uważasz, że w takich warunkach meteo pilot sam z własnej woli czy – jak Wy tu prawie wszyscy sobie życzycie “wskutek presji prezydenta” zapomniał o arkanach swego fachu i o instynkcie samozachowawczym, opuścił ścieżkę podejścia i zaczął ostro schodzić w dół aż zapuścił się zagłębienie gruntu poniżej pasa?
Rzecz w tym, że jestem przekonany, że pilot uważał, że znajduje się powyżej ścieżki zniżania i chciał to skorygować.
—
Co do innych urządzeń – zastosowany w TU komputer pokładowy ma i moduł GPS, i współpracuje z systemem nawigacji inercjalnej, więc jest się czym wspomóc w określaniu wysokości.
O systemie nawigacji inercjalnej można zapomnieć, gdyż jest to system tak mało precyzyjny, że nie warty uwagi. Nie wiem jak na Tu. ale na samolotach, które ja obsługiwałem, polegał on na tym, że urządzenia nawigacyjne obliczały pozycję samolotu na podstawie systemów inercyjnych, które były na bieżące korygowane przez systemy radiowe. To było takie zabezpieczenie na wypadek gdyby systemy radiowe zawiodły.
Co do GPS, to spostrzeżenie jest trafne. Jest to chyba najprecyzyjniejsze urządzeni jakim dysponowała załoga. Tylko że …
– GPS pokazuje wysokość nad poziomem morza, która przy lądowaniu jest mało przydatna, pilot musi przeliczać ją do poziomu lotniska, co w warunkach deficytu czasu i potrzebie maksymalnej koncentracji uwagi jest jednak trochę uciążliwe.
- do tego nie wiadomo jakim zobrazowaniem danych z GPS dysponował załoga. Na ogól są różne typy zobrazowań i aby uzyskać wysokość lotu mogła zaistnieć potrzeba ich przełączania, a na to po prostu nie było czasu.
- i wreszcie sprawa najbardziej banalna. Aby GPS wypracował wysokość lotu niezbędny jest odbiór z co najmniej czterech satelitów. A z tym – co wiem z osobistego doświadczenia – różnie bywa. W danym momencie wskazania wysokości z GPS mogły być znacznie przekłamane. Wiąże się to z tym o czym niejednokrotnie się mówi. Da katastrof lotniczych prawie zawsze dochodzi wskutek całego zbiegu niekorzystnych okoliczności. Wyeliminowanie jednej z nich powoduje, że do katastrofy by nie doszło.
—-
pilot po otrzymaniu wiadomości od obserwującego wysokościomierz radiowy nawigatora, że samolot niekontrolowanie zwiększa wysokość (bo wlecieli nad zagłębienie gruntu), bez spojrzenia na pozostałe przyrządy, osobliwie wariometr, wysokościomierz barometryczny, sztuczny horyzont, komputer pokładowy i własne odczucia wynikające z drugiej zasady dynamiki – uznaje to za pewnik i nurkuje by temu zapobiec…
To nie do końca tak było, że samolot zwiększa wysokość. Raczej nie zmniejszał wysokości. Na sztucznym horyzoncie pochylenie 3 stopnie raczej słabo widać, do lądowania wykorzystuje się krzyżowy wskaźnik odchylenia od ścieżki zniżania współpracujący z ILS, którego nie było. O wysokościomierzu barometrycznym pisałem. Wskazania wariometru nic nie mówią o położeniu samolotu. A własne odczucia to ostatnia rzecz na której pilot może polegać. Z tym nurkowaniem to też lekka przesada. Owszem, jak się później na spokojnie wszystko analizuje to łatwo stwierdzić, że wystarczyło zebrać informacje z innych źródeł i zauważyć, że coś nie gra. Tylko że załoga była w następującej sytuacji. Nic nie widać, za kilkanaście-kilkadziesiąt sekund przyziemienie, a tu wysokość ucieka. Nie ma czasu na sprawdzanie. Załoga popełnia błąd. Tylko równie dobrze mogłoby się okazać, ze się nie myliła i brak “nurkowania” spowodowałby, że samolot rozbiłby się za pasem. Jedyną sensowną decyzją była rezygnacja z lądowania.
—
Nawiasem mówiąc dlaczego dopiero tam – wcześniej pod ścieżką podejścia też są takie zagłębienia…
Odpowiedź jest banalna. Na większych odległościach nie zwraca się tak bardzo uwagi na drobne odchylenia wysokości gdyż jest czas na jej ewentualne skorygowanie. Najczęściej to autopilot prowadzi samolot i dopiero w ostatniej fazie pilot przejmuje stery. To trochę tak jak z parkowaniem samochodu. Na początku nie zwraca się zbytniej uwagi na precyzję, a dopiero w ostatniej fazie kierowca znacznie zwalnia i zaczyna dokładnie obserwować otoczenie aby w coś nie stuknąć.
27 maja 2010, o godzinie 08:37
Paweł Luboński
„jedno proste a łatwe pytanie: kto twoim zdaniem nadaje się do rządzenia Polską? Jakieś nazwiska albo nazwy partii?”
*
Podoba mi się wywoływanie do tablicy. Tylko w ten sposób można uwalić gówniarzy. Do tablicy i pokaż co umiesz! Powiedz klasie, kto się nadaje do rządzenia, no kto?
Na wypadek jakby wywołany do tablicy Indoor zerwał się do odpowiedzi, nieproszony podpowiem z boku: tylko nasi, swoi, blogowi wytwarzacze piany nadają się do rzadzenia. Wszyscy inni pieniacze nadają się jedynie do odstrzału. Dlaczego? Bo nie chcą dyskutować nad sprawozdaniem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, oto dlaczego. Gdyż oni chcą więcej Smoleńska! A tylko Smoleńsk, czyli słowo-wytrych nowsze niż Katyń, może nas uratować od klęski POwodzi. Oraz prawie 5-letniej już piany Rzepo-Trojko-TVPowskiej.
Mam nadzieję, że nie muszę dodawać KOMU ten akurat temat służy. Z sięganiem do AKowskiej genezy tematu lub bez.
27 maja 2010, o godzinie 08:42
Paweł Luboński
Mam natomiast wrażenie, że pewni są nasi przyjaciele Uchachany, Mawar & Co (nie wiem, czy ty również). Pewni, że piloci są niewinni,
Rozczaruję Cię – wcale nie jestem pewny. Pewni to są prawie wszyscy tutaj, że są winni :). A najbardziej prezydent, który zmusił ich do lądowania.
A także pewna jest strona rosyjska, która już w pierwszych godzinach po katastrofie, jeszcze przed zebraniem ciał (już nie mówiąc o badaniu szczątków samolotu) sformułowała tezę, że samolot i lotnisko są w porządku.
Natomiast sposób, w jaki są obciążani winą w kolejnych przeciekach i insynuacjach budzi podejrzenia, że to hucpa. Zakłada się po prostu, że byli wręcz samobójcami. A wiele wskazuje na to, że w pewnym momencie stracili panowanie nad samolotem.
http://kuczyn.com/2010/05.....ment-96231
a
katastrofa była zamachem zawsze wrednych i podstępnych Ruskich. Bo to “argument politycznie słuszny”.
W każdym wypadku lotniczym rozpatruje się ten wariant.
Tu nawet nie śmiano wręcz o nim wspomnieć na początku, choćby po to, by mu zaprzeczyć, jakby to był gorący kartofel.
Śledztwo w sprawie Lockerbie trwało trzy lata, tysiące ludzi zbierało i badało najmniejsze szczątki samolotu, by na końcu zidentyfikować fragmenty elektroniki sterującej bombą.
Tu z góry się to wyklucza, bo ta cała komisja ma od początku jasno postawione zadanie: błąd pilotów i szlus.
27 maja 2010, o godzinie 08:50
Jezu, jakie to wszystko jest nudne! Już nie mogę się doczekać, żeby wreszcie Tusk sfałszował wybory, wprowadził ostrą cenzurę, zdelegalizował PiS, kazał rozstrzelać Kaczyńskiego, a Uchachanego i Minera wysłał do obozu pracy na reedukację. Dla każdego coś milego: oni mieliby palmę męczeńską, do ktorej tak tęsknią, a my święty spokój.
27 maja 2010, o godzinie 08:56
Uchachany ,
pragne ci wypomniec, ze w sprawie Lockerbie komisja badajaca przyczyny pracowala sobie spokojnie, bez bicia piany w prasie i naciskow politycznych oraz oskarzen o stronniczosc.
Jak na razie sa tylko opinie mniej lub bardziej wiarygodne, bicie piany i oskarzanie. Poczekajmy na wyniki sledztwa. Wytrzymacie 3 lata bez jazgotu? :)
27 maja 2010, o godzinie 08:59
Miner,
ta podejrzliwosc i ta partyjnosc.
Odzwyczailam sie jak sadze.
27 maja 2010, o godzinie 09:01
uchachany:
„Retoryczna przesada” P. Lubońskiego pozwala mu na wszystko, zaczynając od idealnego określenia „Uchachany, Mawar & Co.” które wrzuca nas wszystkich do jednego worka z napisem „idioci i szubrawcy” poprzez tak ulubione prze Torlina stwierdzenia „pewni, że piloci są niewinni” kończąc na „z pewnymi osobami nie gadam” :)
.
Podziwiam cię, że chce Ci się edukować kogoś takiego :)
27 maja 2010, o godzinie 09:02
O proszę, Luboński juz się przyłączył do „husarii”
.
Jezu, jakie to wszystko jest nudne! Już nie mogę się doczekać, żeby wreszcie Tusk sfałszował wybory, wprowadził ostrą cenzurę, zdelegalizował PiS, kazał rozstrzelać Kaczyńskiego, a Uchachanego i Minera wysłał do obozu pracy na reedukację.
.
totalny odlot Pana Zdystansowanego i Niewyciągającego Zbyt Pochopnych wniosków :)
27 maja 2010, o godzinie 09:04
E-J:
o co ci chodzi?
co ma być obowiązkowe? Partyjność? Podejrzliwość? Na jakiej podstawie mnie o to pytasz? Gdzie ja coś takiego powiedziałem?
O czym Ty do mnie piszesz? Myślałem, że o „Trójce” ale teraz już nie mam pojęcia…
27 maja 2010, o godzinie 09:18
Miner,
podejrzliwosc oczywiscie.
Partyjnosc jak widze pozostala. O „Trojce” pisze i o tej grupie podejrzliwcow takich jak ty. Jeszcze nie wiadomo co i jak, a wy juz snujecie teorie i wydajecie sady. Dziennikarz przede wszystkim powinien byc fachowcem. To co sie dzieje w wiekszosci mediow, to rozpacz. Jakis redaktor pisze, ze mieć spadla w cenie. To skad on sie wyrwal? Z gimnazjum? Juz z trudem moge czytac informacje na portalach internetowych, bo wszystkie sa na temat: co piszacy sadzi o tej informacji. A mnie interesuje fakt, nie cudza interpretacja lub pogon za tania sensacja.
A pytalam wlasnie ciebie, bo po przeczytaniu twojej wypowiedzi na temat „Trojki” troche sie zezloscilam. Choc jak znam zycie, to ty bedziesz mial racje.
27 maja 2010, o godzinie 09:26
uchachany
„ta cała komisja ma od początku jasno postawione zadanie: błąd pilotów i szlus”
*
Przyznam się, że bronienie „tej” komisji jest ostatnim moim zyczeniem. Ale rozumiem dylematy przed którymi ta komisja stoi wobec swoich przełozonych. Ja jednak o czym innym.
Czy naprawdę nikt nie zauważył co p. E. Klich powiedział? On przecież wyraźnie orzekł, i to już chyba dość dawno temu (podobnie zresztą jak inni, również na tym blogu), że przyczyn katastrofy będzie więcej niż jedna. Zapewne przynajmniej kilkanaście, tak przynajmniej ja usłyszałem. Co to oznacza? Klich rzucił pewne światło, też przegapione: „poczynając od Sejmu”. Czyżbym się przesłyszał? Czy też może nasi pieniacze wola tego nie dotykać?
*
Dodam coś na zachętę. O smoleńskiej katastrofie Amerykanie od samego początku mówili: poroniony lot. Wpisało się to mówienie dość zgrabnie w pójście na pole golfowe prezydenta Obamy w dzień wawelskiego pogrzebu Prezydenckiej Pary. Dzięki pyłom wulkanicznym z nad Islandii. Poroniony lot to był, z kilku z resztą względow. Szkoda ze nasi rodzimi dyskutanci wciąż wyłącznie roztrząsają odczyty wysokościomierzy TU-154 i wieży kontrolnej w Smoleńsku. Kluczowe słowa to: kilkanaście przyczyn. A najbardziej kluczowe to słowa amerykańskie: poroniony lot. Warto się nad tym zastanowić. Również w kontekście genezy AKowskiej tego wydarzenia.
27 maja 2010, o godzinie 09:51
Pawel! Od tych ludzi co z nami rządzą od 5 lat, podejrzewam że nawet Lepper byłby w stanie skrzyknąć bardziej kompetentną i bardziej odpowiedzialną ekipę.
To jest po prostu zgroza. Nadciaga powódź o ogólnokrajowych rozmiarach, jest sygnalizowany, a szef Rządowego Centrum Czegośtam co dopiero Donald Tusk mianował twierdzi, że owszem z roboty odszedł 10 ludzi po jego przyjściu do pracy, ale teraz mniejszy zespół generuje więcej raportów(!!!) a powódź to jest sprawa samorządów. I jest cały z siebie zadowolony!
Jakich doradców ma Donald Tusk w sprawie jakby nie było bulwersującego wypadku pod Smoleńskiem? Zapowoiadał jawność a tu zgadujemy co bylo a Tusk wszystko zwala na Rosjan? A nie ma rozmowy JAKa z TU? Co nieco powinno z niego wynikać.
A kłamstwa szefa szkolenia lotnictwa wojskowego! Załoga świetnie prrzygotowana, z duzym doświadczeniem. A przecież to dzieciaki! Nawigator miał 30 godzin doświadczenia na TU. Nie znał rosyjskiego a to on miał dogadywać się z wieżą (odrapanym barakiem).30 godzin to jest cztery dni roboczych. Ja bym do taksówki nie wsiadł gdyby gośc co prowadzi miał cztery dni doświadczenia (i ja bym o tym wiedział).
I wszyscy z siebie zadowoleni!
Szkoda gadac.
27 maja 2010, o godzinie 09:55
„Według MSWiA Bałtyk sobie poradzi”
Dobrze że ryby nie umieją czyatć. Po takiej zapowiedzi nastapiłby masowy, paniczny odplyw co bardzie rozsądnych RYB.
27 maja 2010, o godzinie 10:13
Indoor: „Od tych ludzi co z nami rządzą od 5 lat, podejrzewam że nawet Lepper byłby w stanie skrzyknąć bardziej kompetentną i bardziej odpowiedzialną ekipę.”
.
Nie prosiłem cię o złośliwości, tylko o jasną odpowiedź: kogo TY byś wysunął do władzy. Mam rozumieć, że Leppera?
27 maja 2010, o godzinie 10:25
Indoor,
nawigowanie na Tu nie różni się zbytnio od nawigowania na innych dużych samolotach, a na innych to ten nawigator sporo godzin wylatał.
Z ich doświadczeniem lotniczym nie było źle. Problem w tym, że byli to piloci wojskowi którzy wieźli swoich najwyższych zwierzchników i Prezydenta który jest nad wszystkimi siłami zbrojnymi. Lot źle przygotowany, nie przygotowane nic na wypadek niemożności lądowania i na dodatek mocno spóźniony wylot z Warszawy, nie dość że o godzinę przesunięto planowana godzinę odlotu to jeszcze Prezydent się spóźnił 30 min. samo dopytywanie się czy zdążą na czas już sprawia w takich warunkach znaczną presję , na dodatek w końcówce mamy w kabinie generała lotnictwa. piloci wiedzą że od nich oczekuje się lądowania by zdążyć na imprezę i podejmują próbę lądowania mimo oczywistych przeciwwskazań. Tak jak Andrzej pisał był splot szeregu niekorzystnych czynników i dlatego doszło do tragedii i tego się nie odwróci. Ja na przyszłość chciałbym by tak wysokich oficjeli wozili piloci cywilni, bo oni nie mogą sobie pozwolić na łamanie procedur.
27 maja 2010, o godzinie 10:30
E-J:
ja nie nadążam za logiką Twoich wypowiedzi w których pierwsze zdanie jest po to by zarzucić mi podejrzliwość a ostatnie by powiedzieć, że pewnie wyjdzie na moje…
To jest po prostu absurdalne. Ja tak dyskutować nie umiem, bo tak szczerze to nadal nie wiem o czym…
.
http://fakty.interia.pl/f.....na,1484408
.
Trochę słuchałem „Trójki po trzeciej”. Andrzej Jonas jako prawicowy radykał? Wolne żarty! Tomasz Wróblewski? Nie pasuje. Marek Magierowski, Andrzej Godlewski? Podobnie. Szczególnie zwróciła moją uwagę audycja prowadzona przez Stanisława Janeckiego. Jej autora słusznie można kojarzyć z polityczną prawicą, ale ten program w żadnym sensie nie był prawicowy. Raz, że tematy były w ogóle mało polityczne, dwa, że dobór gości był nader ekumeniczny, a prowadzący starannie ukrywał (jeśli je w tych sprawach miał) swoje prawicowe poglądy.
Podobnie czynił Rafał Ziemkiewicz. Trudno, żeby dziennikarz uprawiający publicystykę nie miał poglądów. Sztuka dobrego dziennikarstwa polega jednak na tym, żeby te poglądy nie zamykały dyskusji, ale ją dopiero otwierały.
Można więc powiedzieć, że w „Trójce po trzeciej” wprawdzie dominowali ludzie kojarzeni z prawicą, ale nie można, że dominowały tam takie poglądy. A cóż dopiero, że było to zawłaszczenie publicznego radia przez PiS. Gdyby ci wszyscy, którzy oburzali się na Sobalę po lekturze licznych potępiających go tekstów w „GW” zechcieli skonfrontować te potępienia z rzeczywistością, w wielu wypadkach zmieniliby zdanie.
Sobalę należało powiesić, ale z innego paragrafu. Prawie robi różnicę.
27 maja 2010, o godzinie 10:33
Pawle ,
Indor lubi krytykować wszystko, ale to jak wiemy nie trudne zadanie. Trudnym jest podanie jak należy postępować (działać) i to uzasadnić na przykładach. Najtrudniej jest jednak realizować działania w rzeczywistych warunkach. Dlatego partiom tak łatwo w opozycji wychodzi krytyka, a potem jak uzyskają władzę tak kiepsko idzie im realne rządzenie. Indoor uparł się przy POPIS, a tymczasem ślepy by zauważył, że PiS nie miał ludzi do gospodarki i zdrowia bo u nich głównie prawnicy, nauczyciele, politolodzy itp. Z tego chociażby względu była by znaczna różnica czy gospodarka zarządzałby PiS czy PO . ale Indoor uparty jest.
27 maja 2010, o godzinie 10:45
Maćku, mój ulubiony dowcip:
.
- Kiedy sytuacja jest naprawdę poważna?
- Kiedy taksówkarz mówi, że nie wie, co by zrobił na miejscu prezydenta USA.
.
To pasuje do Indoora. Inny aforyzm:
.
Krytyk i eunuch z jednej są parafii:
każdy wie, jak trzeba, żaden nie potrafi.
27 maja 2010, o godzinie 10:48
Kasia
Przeczytałem Twój wczorajszy link skierowany do mnie.na dowód podaje Ci kawałem tekstu z tego feliotonu
„Powiedzmy wprost: na przełomie 2005/06 PiS szybciutko wymienił KRRiT i powołał władze telewizji publicznej. Platforma po trzech latach niepowodzeń chce zrobić to samo. Tylko czemu, u licha, nazywać to odpolitycznieniem?”
Teraz jak zaznaczył autor,chce to zrobić PO i dramatycznie pyta czemu to nazwać odpolitycznieniem?
Ano z prostej przyczyny do KRTi R przedstawicieli kieruje nie politycy tylko ludzie nauki i chyba branży oraz jeszcze ktoś podkreślam nie politycy więc jednak ODPOLITYCZNIENIE.
A te linki ktore podalem to dla kontrastu skierowane do Uchachanego bo On tylko jako argumenty rzetelnosci podaje Salon 24.
Ale od siebie nic nie pisze nie polemizuje swoim komentazrzem tylko podpiera się komentarzami innych.
Ot i cała mądrość Uchachanego wychodzi.
Pozdrawiam
27 maja 2010, o godzinie 11:01
Może pora zapytać Jaruzelskiego?
27 maja 2010, o godzinie 11:03
Monika Olejnik: : A widział pan wieżę kontrolną? Taka budka niska.
Gromosław Czempiński: : No, niestety.
Monika Olejnik: : I co pan sądzi o takiej wieży kontrolnej?
Gromosław Czempiński: : No, prymitywna. Ale myśmy o tym wiedzieli prawda. Gdybyśmy lecieli zgodnie z procedurami, nie byłoby żadnego zagrożenia, byśmy zrezygnowali z tego, każdy pilot zrezygnowałby na wysokości 100 metrów. Tyle tylko, analiza lotniska, a właściwie okolic lotniska była po prostu niezbyt staranna, piloci byli przekonani, że dobrze znają to lotnisko.
Monika Olejnik: : Ale, ale panie generale przecież…
27 maja 2010, o godzinie 11:04
Miner,
wszystko sie zgadza. Przeciez to co sie dzieje w Polsce nie ma nic wspolnego z logika, prawda?
27 maja 2010, o godzinie 11:14
Andrzej
Tylko, że to nie jest ani MDA ani DH. To jest wysokość jaką powinien mieć samolot nad BRL znajdujący się w ścieżce lądowania.
No i zauważ, że właśnie od niej tor lotu na schemacie rozchodzi się na dwa warianty -
- jeden to kontynuacja ścieżki aż do przyziemienia,
- drugi to poderwanie samolotu z komentarzem „nabranie wysokości do (200), prawy zakręt z nabraniem wysokości do (500), dalej według schematu”
To jakaś rosyjska wersja DH, co prawda, zważywszy na te 70m może raczej dla myśliwców :)
http://img72.imageshack.u.....643800.jpg
Druga sprawa: gdyby schodził po tej ścieżce ze schematu, to (choćby z podobieństwa trójkątów) 100 m wysokości miałby na 2000m od pasa. I tu był myk – minimum było niby 1200, a tutaj musieliby mieć 2000 (raczej abstrakcja w tych warunkach), więc sądzę że zdecydowali się pociągnąć do tych 70, (wtedy by mieli 1100) licząc na jakieś lokalne rozrzedzenie we mgle, dzięki któremu pas zobaczą.
Ale koncepcja, wedle której opuszczają ścieżkę wydaje mi się mocno naciągnięta; jeżeli już – raczej by ją kontynuowali, jak pisałem na salonie24, co wyżej zalinkowałem.
.
Ten link od Ciebie nie wchodzi, trudno mi się ustosunkować.
Wskazania wariometru nic nie mówią o położeniu samolotu.
No o położeniu nic, ale o prędkości pionowej tak, a przecież było założenie, że ocenili że się wznoszą (albo przynajmniej przestają opadać).
O dodatkowych sposobach orientacji co do wysokości wspomniałem nie tyle w kontekście ich dokładności, ile w kontekście orientacji w trendzie – czy wysokość maleje, czy rośnie.
A najważniejsze – to założenie, że kierują się wskazaniami wysokościomierza radiowego na ścieżce podejścia nad pofalowanym terenem.
Przecież to już nie „braki w wyszkoleniu”, ale wręcz analfabetyzm lotniczy.
I dlatego uważam, że to wrzuta, tym bardziej że wręcz zasugerowano w niej, że skoro zaczęła rosnąć wysokość na radiowysokościomierzu (bo teren opadał), to uznali że się wznoszą w sposób niekontrolowany!
Dwie bzdury na kupie:
- kto używa wysokościomierza radiowego na ścieżce?
- jak niby ma uwierzyć, że się wznosi, skoro wszystkie inne przyrządy pokazują, że nadal opada?
Linki do płka Łukaszewicza w polska.times chyba podawałem, Kommiersanta też można znaleźć.
..
Jest tylko jedno logiczne wytłumaczenie dlaczego użyli wysokościomierza radiowego: bo czasowo stracili kontrolę nad samolotem, i nie chodziło już o lądowanie, ale o uniknięcie uderzenia w ziemię.
Wtedy rzeczywiście byłoby naturalne czytanie wskazań radiowysokościomierza, by pilot wiedział ile ma jeszcze miejsca do gruntu na manewr.
Zwróć uwagę, że wszystkie te początkowe i na gorąco relacje podkreślały jedno – że schodzili prawidłowo, i nagle w pewnym momencie na 1500 m (tak było na początku), potem 2000m, a ostatnio 2400m przed pasem padło wręcz zanurkowali.
To się naprawdę kupy nie trzyma.
Mnie się wydaje, że hipoteza demencji pilotów jednak jest mniej prawdopodobna, niż hipoteza awarii sprzętu (autopilota, bloku steru wysokości), czy wpływu okoliczności zewnętrznych (turbulencja od zbyt blisko i w zbyt małym odstępie czasu przelatującego innego samolotu).
.
A że całe dochodzenie MAK od samego początku było nakierowane tylko na udowodnienie błędu pilotów – tym bardziej podważa to te jego ustalenia.
.
Takie jest przynajmniej moje zdanie.
27 maja 2010, o godzinie 11:16
Dokończę za Monikę Olejnik:
Ale, ale panie generale przecież…nie będzie nam jakiś Rusek z takiej niskiej wieży dyktować czy możemy lądować, przecież my jesteśmy Zieloną Wyspą i niedługo będziemy eksportować Gaz. Prawda Panie Sułku! Przpraszam – Panie Generale.
Prawda Pani Elizo. Przepraszam – Pani Moniko.
Żenada.
27 maja 2010, o godzinie 11:54
EJ
nic mi nie wiadomo w temacie „ubijacie”. A co wyziera z chmury piany? Otóż wyziera goła du.., i inne np tchórzostwo, uległość, brak zdecydowania, kłamstwo, dozowanie emocji, nieodpowiedzialność, brak honoru, rzucanie słów na wiatr, beznadzieja i smutek.
.
Pawle,
Nie dziwi Cię fakt, że Ewa Stankiewicz, tak rozpromowana przez wszystkie media jest uznana mimo tego szumu za nierentowną?
Siepacze? Nie ma potrzeby, delikatna perswazja wystarczy.
I już mamy czym przykryć Sobalę i jeszcze Belka na dokładkę.
Parafrazując piana rośnie, a karawana jedzie dalej.
.
Zdzisławie
Nie politycy więc odpolitycznienie? Tak, tak Zdzisławie. Tak, tak. Szczególnie zaraz przed wyborami. I to ja jestem naiwna.
.
Maćku zgadza się.
Dlatego finanse wzięła Zyta z PO, a leczenie wziął Religa z PO.
A też było źle. Tragicznie, sto razy gorzej niż teraz.
27 maja 2010, o godzinie 12:09
E-J: jedyne logiczne wytłumaczenie jest takie, że rozpaczliwie się chwytasz wałęsizmu „jestem za a nawet przeciw” w tej dyskusji. Twoja sprawa…
.
Onet podał, że z „Wprost” odchodzą Mazurek i Zalewski, a ich rubryka trafia do Faktu.
27 maja 2010, o godzinie 12:48
Kasia: „Nie dziwi Cię fakt, że Ewa Stankiewicz, tak rozpromowana przez wszystkie media jest uznana mimo tego szumu za nierentowną?”
.
A jest uznana za nierentowną? O ile się nie mylę, to Gutek nie zrezygnował z niej w trosce o rentowność.
.
„Siepacze? Nie ma potrzeby, delikatna perswazja wystarczy.
I już mamy czym przykryć Sobalę i jeszcze Belka na dokładkę.”
.
Za to was, pisowcy, lubię. Za to stałe wstępne założenie, że przeciwnik jest podły i pozbawiony skrupułów. Czy masz jakieś dowody, że to działacze PO skłonili Gutka do tego kroku, żeby przykryć Sobalę? Że czymś mu grozili, jeśli skieruje film Stankiewicz do dystrybucji? Jeśli masz, to przedstaw. Jeśli nie, to powstrzymaj się, proszę, od brzydkich insynuacji.
27 maja 2010, o godzinie 13:17
E tam, Miner,
niczego sie nie chwytam, zwyczajnie jestem realistka.
Moge sobie sadzic co chce, polska rzeczywistosc jest jednak tobie bardziej bliska niz mnie, wiec w jej ocenie ty pewnie masz racje. Wot i cala logika.
27 maja 2010, o godzinie 13:17
Kasiu,
czy to dlatego te piane bijecie, zeby te gola zakryc?
27 maja 2010, o godzinie 14:05
Kilka postów, jak zwykle pod moją nieobecność zatrzymał antyspam.Są na stronie.
27 maja 2010, o godzinie 14:13
EJ
Da.
.
.
Paweł.
Polityka JEST podła i pozbawiona skrupułów.
Działacze PO skłonili? Paweł odrobina wyobraźni, ojoj. To jest wojna.
.
Takie filmy w Muranowie oglądałam, że w 100% nie są zgodne z jego sympatiami, bo po prostu przedstawiają różne opcje. Gutek po prostu kocha dobre kino i nie dzieli go politycznie. Uwielbia także prowokować, więc arguement typu „w związku z zawieruchą” jest conajmniej wymuszony.
27 maja 2010, o godzinie 14:18
narciarz,
napisales, że dopusciłem doprzekształcenia bloga w pisowska oborę. Może mi cos poradzisz. Tylko weź pod uwagę, że ja na tym blogu ani nie chce ani nie mam czasu, żeby być kontrolerem.
27 maja 2010, o godzinie 14:53
Kasiu, odrobina wyobraźni? Wyobraźni to ty masz aż za dużo. Lepiej: odrobina logiki. Spróbuję podsumować.
Uważasz za niemożliwe, żeby Gutek zrezygnował z dystrybucji filmu Stankiewicz z własnej woli, bo tak mu w duszy zagrało, bo na przykład wkurzyli go „Solidarni 2010″ i nie chce autorce robić dobrze. Albo nie chce, żeby go z nią kojarzono.
Wyciągasz stąd wniosek, że ktoś go do tego skłonił lub zmusił. Kto? Komu mogło na tym zależeć, żeby z osoby znanej dotąd tylko w środowisku filmowców i miłośników filmu polskiego zrobić ofiarę prześladowania i bojownika o wolność słowa? W czyim interesie leży, by krzywdę pani Stankiewicz mogli sobie wpisać na sztandary zwolennicy PiS? Jak ci się zdaje?
Jeżeli jest to świadome działanie wrogów Kaczyńskiego, to ci wrogowie muszą być idiotami. Równie mniej więcej wielkimi, jak byliby Rosjanie, gdyby postanowili na własnym terenie i w okolicznościach wywołujących podejrzenia wymordować polską elitę władzy.
27 maja 2010, o godzinie 15:06
Narciarzu,
Aby zapanować nad piszącymi na tym blogu gospodarz musiał by dużo swego czasy poświęcać na jego prowadzenie , a on nie dość że ma swoje lata to jeszcze wiele publikuje i w mediach występuje od czasu do czasu. Obecnie już wiadomo, że PiS już ma z górki, a i media też już mniej ochoczo PiS promują. My piszący na tym blogu możemy w znacznym stopniu wpływać swymi wpisami by nie dawać pożywki awanturnikom popierającym PiS (bo nie chodzi mnie o tych którzy czynią to w normalny cywilizowany sposób, jak im się podoba mogą pozytywnie o nim pisać i dyskutować dowolni). Jak rozbuchają się zanadto to po prostu im nie odpowiadać i dyskutować z tymi normalnymi
27 maja 2010, o godzinie 15:17
1. Ja tego nie bardzo rozumię: „Obecnie już wiadomo, że PiS już ma z górki” Co to według Ciebie znaczy?
2. Czy uważasz, że publikując artykuły w proPiSowskiej prasie (Rzeczpospolita) artykuły z ich punktu widzenia minimum kontrawersyjne a raczej prowokacyjne – działa na korzyść PO? Według mnie raczej jest to mobilizacja proPiSowskiej opinii publicznej.
Ale nie moja sprawa.
27 maja 2010, o godzinie 15:41
Kasia
Ależ ta ustawa radiofonii nie powstała teraz przed wyborami.
Opamiętaj sie dziewczyno, to tylko Pan prezydent zapowiedział zawetowanie ustawy. Pełniący obowiązki Prezydenta uznał ze trzeba i po wyścigach. I nie rób sie bardziej papieska od papieża.
Nie przeszkadzało Ci że PIS w 2005 r.?Zdobył radiofonie i stala sie partyjna w całym tego słowa znaczeniu?
Teraz nagle „widzisz zło”.
Bądź choć trochę obiektywna.
I o naiwności ze „spuszczonymi oczętami” nie pisz bo tylko naiwny dzieciak przyjmie na wiarę te Twoje niby obiektywne pisania.
Pozdrawiam
27 maja 2010, o godzinie 18:47
„Firma Gutek Film, w związku z emisją filmu Solidarni 2010 i medialną burzą wywołaną tym filmem, podjęła decyzję o rezygnacji z dystrybucji kinowej filmu Nie opuszczaj mnie”.
.
Według „Rzeczpospolitej” taki mail skierowała firma Gutek Film do producenta filmu. W rozmowie z „Wyborczą” sam Gutek uzasadnia rezygnację z rozpowszechniania filmu względami ekonomicznymi, a powyższego maila jednoznacznie się wypiera:
.
http://wyborcza.pl/1,7547.....z0p9Y1Dd00
.
No to ktoś tu się mija z prawdą. Tylko kto?
27 maja 2010, o godzinie 19:20
Uchachany
schodzili prawidłowo, i nagle w pewnym momencie na 1500 m (tak było na początku), potem 2000m, a ostatnio 2400m przed pasem padło wręcz zanurkowali.
Przestań patrzeć ślepo na język mediów. Przykład godziny katastrofy podawany przez media jest chyba wystarczający. To samo z tym nurkowaniem. Weź sobie kątomierz i zobacz ile to jest 3 stopnie.
I nie myśl kategoriami, że pilot to jakiś superman, który obserwuje wszystkie wskaźniki w kabinie i na bieżąco wyciąga właściwe wnioski z ich wskazań. Obserwuje 1-2 najważniejsze w danym momencie wskaźniki, a w przypadku awarii jakiegoś systemu zapala mu się czerwony wskaźnik ostrzegawczy, będący sygnałem, ze trzeba przyjrzeć się innym wskaźnikom.
Przypominam mój wpis, w którym wspominałem o swoich doświadczeniach w jeździe we mgle. Doświadczony kierowca był tak zdezorientowany, że nie zauważał od razu, że skręca. Tu mogło być tak samo. Dowódca zajmuje się pilotowaniem, drugi pilot obserwuje wskaźniki. W pewnym momencie zauważa rozbieżność między wskazaniami wysokościomierza barometrycznego i radiowysokościomierza (wiedząc przy tym, że wskazania barometrycznego obarczone są pewną bezwładnością), d-ca lekko pochyla samolot (a nie nurkuje) i po chwili wskazania wysokościomierzy się pokrywają. Chwilę po tym widać, że jednak jest coś nie tak i trzeba poderwać samolot do góry, co nie jest tak łatwe jak skierowanie go w dół, a samolot co sekundę pokonuje dystans 70m. Po kilku sekundach jest po wszystkim. To bardzo prawdopodobny i realny scenariusz.
—
Mnie się wydaje, że hipoteza demencji pilotów jednak jest mniej prawdopodobna, niż hipoteza awarii sprzętu (autopilota, bloku steru wysokości), czy wpływu okoliczności zewnętrznych (turbulencja od zbyt blisko i w zbyt małym odstępie czasu przelatującego innego samolotu).
Hipotezę Kataryny i jej „ekspertów” odrzucam, a ustaleniom komisji o sprawności sprzętu wierzę. To są za stare wygi, żeby nie wykryli takiej awarii. W teorię spiskową, ze zataili prawdziwą przyczynę katastrofy też nie wierzę, bo nie mieli żadnego powodu, aby ją zatajać.
27 maja 2010, o godzinie 19:30
A dla mnie ciekawą sprawą jest teraz Belka na Prezesa. Ja oczywiście jestem całkowicie „za”, uważam Go za znakomitego fachowca, świetnie poruszającego się zarówno w tematyce, jak i w międzynarodowym środowisku bankowców. Odpowiedni człowiek na to miejsce.
Ale już słyszę głosy sprzeciwu, padają zawsze niezależnie co PO zrobi – robi zawsze, z założenia źle. A bo za wcześnie, a bo Komorowski jest tylko PO, a bo to były członek SLD, a że kandydował z Demokratów.
A dla mnie jest najważniejsze, że jest to odpowiedni człowiek, i funkcja ta z powrotem odzyska należną mu rangę.
27 maja 2010, o godzinie 19:42
Znakomity tekst w Studiu Opinii: Sławomir Popowski: Prezes w masce
http://alfaomega.webnode......w%20masce/
.
Co prawda w tekscie autor wyraza idealistyczna nadzieje, ze dla dobra kraju inni kandydaci do prezydentury powinni sie wycofac i wskazac na Komorowskiiego. Tak sie nie stanie. Politycy nie pracuja dla dobra kraju, tylko dla kariery. Jednak poza tym idealizmem tekst jest dobry, bo nazywa rzeczy po imieniu. Im wiecej razy powiemy, ze Przezes klamie, tym lepiej dla Polski.
27 maja 2010, o godzinie 19:42
Przezes klamie, zas szubrawcy mu pomagaja.
27 maja 2010, o godzinie 20:15
Myslę, że ten szósty głos w kokpicie, to był głos rozsądku. Niestety ze względu na zbyt wysoki hałas w samolotach rosyjskich nasi piloci nie słyszeli. Dlatego trzeba kupować teraz brazylijskie. Póżniej z Wybrzeża Kości Słoniowej.
27 maja 2010, o godzinie 20:34
Torlin
„A dla mnie ciekawą sprawą jest teraz Belka na Prezesa. Ja oczywiście jestem całkowicie “za”, uważam Go za znakomitego fachowca, świetnie poruszającego się zarówno w tematyce, jak i w międzynarodowym środowisku bankowców (…) Odpowiedni człowiek na to miejsce”.
.
Jasne,. w dodatku były członek partii komunistycznej, no i rzecz jasna dwojga esbeckich ksywek: TW Belch i TW Nawal, który zwyczajowo „palił się, ale nie zaciągał”. Co palił i czym się „nie zaciągał” nie wiemy, bo zaginęło 5 najważniejszych kartek z jego teczki. Kartki zaginęły wprawdzie, ale niekoniecznie muszą być spalone, mógł je nabyć jakiś kolekcjoner, krajowy lub zagraniczny. Aby tradycji III RP stało się zadość kilka urzędów musi być obsadzonych przez byłych TW.
27 maja 2010, o godzinie 20:36
indoor,
z górki to znaczy w dół czyli ciągle traci notowania i jest coraz mniej prawdopodobne by przestał je tracić
27 maja 2010, o godzinie 20:57
Andrzej
ustaleniom komisji o sprawności sprzętu wierzę. To są za stare wygi, żeby nie wykryli takiej awarii. W teorię spiskową, ze zataili prawdziwą przyczynę katastrofy też nie wierzę, bo nie mieli żadnego powodu, aby ją zatajać.
I co z tego, że wygi, kiedy w ogóle nie badali kwestii niesprawności sprzętu, bo MAK certyfikuje zakłady w Samarze, w których był remontowany Tupolew?
Przecież to konflikt interesów i oczywisty motyw, by zataić ewentualną niesprawność sprzętu, jeśli na nią natrafili.
A wcale nie musieli natrafić, skoro nie szukali.
Miesiąc po katastrofie polscy reporterzy znaleźli na pobojowisku radiokompas – to najlepiej świadczy o tym, jak „pilnie” zbierali Rosjanie części samolotu z miejsca wypadku.
http://www.rmf24.pl/rapor.....nId,272351
To błąd człowieka był przyczyną katastrofy prezydenckiego samolotu. Tak rosyjska prasa interpretuje wnioski rosyjskich śledczych. Chodzi głównie o słowa rosyjskiego wicepremiera Siergieja Iwanowa, który raportował premierowi Putinowi o postępach w badaniu czarnych skrzynek samolotu.
Potwierdzam to, czego domyślaliśmy się wcześniej, że ostrzeżenia o złej pogodzie i rekomendacje o lądowaniu na innym lotnisku były nie tylko przekazane, ale przez polskich pilotów zostały odebrane – mówił Iwanow.Te słowa wskazują że strona rosyjska skłania się ku wersji, że polscy piloci nie poradzili sobie w trudnych warunkach i nie zgodzili się na lądowanie na innym zapasowym lotnisku.
Już 12 kwietnia „po wstępnym odczytaniu czarnych skrzynek” Aleksander Bastrygin, szef komitetu śledczego przy prokuraturze Rosyjskiej Federacji, oświadczył że „samolot był sprawny”.
Od początku ustalono, że wyłącznie pod tym kątem będzie prowadzone śledztwo.
… i po chwili wskazania wysokościomierzy się pokrywają.
No i dalej twierdzisz, że piloci lecieli na podejściu usiłując pokryć ze sobą wskazania wysokościomierza barometrycznego i radiowego, czyli dalej zakładasz, że nie znali się na swoim fachu…?
27 maja 2010, o godzinie 21:00
Czas rozpędzenia silników do mocy maksymalnej to w Tu 154 około 10 sekund. Zakładając, że w chwili osiągnięcia mocy maksymalnej samolot rozpocznie wznoszenie od chwili dania pełnej mocy samolot opadający 15m/s obniży się jeszcze 75m. Oczywiści to bardzo uproszczona spekulacja , ale wskazuje, że gdy drugi pilot zawołał by przerwać wznoszenia był ostatni dzwonek, ale dla obszaru płaskiego, a tu teren zaczął się szybko wznosić. I gdy zobaczyli ziemie jasne było że nie dadzą rady podnieść maszyny. Ze skoszonych drzew widać, że maszyna obniżała się jeszcze po ścięciu małej brzozy. Gdyby nie było drzew może by im się udało, ale niestety były. Samobójcami na pewno nie byli, ryzykowali ale coś przegapili, albo źle skojarzyli. Ja podejrzewam właśnie fakt że już tam lądowali i to paradoksalnie mogło mieć wpływ na ten fatalny błąd. Nie ulega jednak kwestii, że bardzo im zależało by wylądować.
Jest jasne że w tych warunkach nie powinno się nawet próbować lądowania, Ale Błasikowi zabrakło rozsądku by kazać czekać na poprawę warunków , i ewentualnie lecieć na lotnisko zapasowe lub wracać.
27 maja 2010, o godzinie 21:02
Paweł Luboński
„Według “Rzeczpospolitej” taki mail skierowała firma Gutek Film do producenta filmu. W rozmowie z “Wyborczą” sam Gutek uzasadnia rezygnację z rozpowszechniania filmu względami ekonomicznymi, a powyższego maila jednoznacznie się wypiera”:
.
http://wyborcza.pl/1,7547.....z0p9Y1Dd00
„No to ktoś tu się mija z prawdą. Tylko kto”?
.
Jak to kto? Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, to łatwe. W zarządzaniu kryzysem Czerska popełnia szkolne błędy. Pewnie ze zdenerwowania, kłamanie bywa stresujące. :) Najpierw „Wyborcza” z satysfakcją donosi o „ukaraniu” E. Stankiewcz za nieprawomyślny film, potem dopiero do karzącej ręki dociera, że ostatni raz takie represje na reżyserów nakładali towarzysze komuniści, no więc trzeba było wymyślić bajeczkę, że film w ogóle nie miał być rozpowszechniany. A jeśli „Rzepa” opublikuje te maile to Czerska piórami cynglów zakrzyknie, że fałszywe? Jest tylko jeden szkopuł, otóż ta naiwna poczciwina Olbrychski, grający w ukaranym filmie, powiedział DZIŚ mediom, że ze względu na film E. Stankiewicz „Solidarni 2010″ dobrze się stało, że jej wcześniejszy film „Nie opuszczaj mnie” nie będzie rozpowszechniany. To się chyba nazywa auto da fe? :)
27 maja 2010, o godzinie 21:10
Uchachany
Andrzej jest zwolennikiem teorii naciskowo-spiskowej, o której Czerska trąbi od początku, jak tylko dowiedziała się dwa dni po katastrofie, że „samolot był sprawny”. Tak więc mogło się mu utrwalić. Wiadomo że są teorie spiskowe słuszne jak i niesłuszne. :)
27 maja 2010, o godzinie 21:55
Uchachany
„A że całe dochodzenie MAK od samego początku było nakierowane tylko na udowodnienie błędu pilotów – tym bardziej podważa to te jego ustalenia. Takie jest przynajmniej moje zdanie”.
.
Dziś nawet J. Miller jakby sugerował, że E. Klich chodzi po mediach i rosyjskie bajki opowiada. Ostatnio przemyka się informacja, że jedna z radiolatarni była (lub mogła być) uszkodzona i dawała „przerywany sygnał”, cokolwiek to oznacza. „Spiskowcy” już wyszukali przypadek ataku na Tu-134 w barwach „radziecko-kubańskiego” Mozambiku, który rozbił się w 1983 roku przy podejściu do lądowania w RPA (a konkretnie w Swazilandzie – jednym z bantustanów pod protektoratem Pretorii). Zginął wówczas premier i jego ministrowie. Podobno kilka lat temu agent południowoafrykański przyznał, że był to celowy atak na samolot poprzez celowe zakłócenie sygnału naprowadzania podczas podejścia. Piszę to relata refero, jak będę miał chwilę czasu to poszukam coś więcej na stronach, które specjalizują się w historycznych wypadkach lotniczych.
27 maja 2010, o godzinie 22:14
Andrzej,
chyba dmuchasz pod wiatr. Przeciez to oczywista oczywistosc, ze to Ruscy zrobili, zeby utrupic najlepszego prezydenta wszechczasow. Logika w tym nieistotna.
‘
Kasiu,
co da?
‘
Indoor,
Glos szosty rzeczywiscie jest malo slyszalny nie tylko w kokpicie. :)
27 maja 2010, o godzinie 22:34
E-J
„…. Przecież to oczywista oczywistość, ze to Ruscy zrobili, żeby utrupić najlepszego prezydenta wszechczasów. Logika w tym nieistotna”.
.
No nie, logika jest istotna, na niej opiera się bliższa ci teza o samobójczym spisku grupy pilotów. :)
27 maja 2010, o godzinie 22:43
Mawar,
nie wciskaj mi czegos, czego nie powiedzialam. Niegrzeczny chlopczyk!
Ja uwazam od samego prawie poczatku, ze wypadek jest rezultatem kilku czynnikow, w tym bledu pilotow, ale odpowiedzialnosc za ten wypadek spada na bylego prezydenta. I wcale sie z tym nie krylam i nie kryje.
27 maja 2010, o godzinie 22:51
E-J
.
„Ja uwazam od samego prawie poczatku, ze wypadek jest rezultatem kilku czynnikow, w tym bledu pilotow, ale odpowiedzialnosc za ten wypadek spada na bylego prezydenta”.
.
OK. Spróbuj zatem uzasadnić, dlaczego „odpowiedzialność za ten wypadek spada na byłego prezydenta”? Bardzo ciekawią mnie tego rodzaju wywody myślowe, a nawet jestem ich prawdziwym koneserem. Z zachwytem czytam i zbieram wszystko co na temat lotnictwa pisze Pan Minister Waldemar Kuczyński. :)
27 maja 2010, o godzinie 22:56
Możecie swoimi słowami. :P
27 maja 2010, o godzinie 23:11
Mawar
Ostatnio przemyka się informacja, że jedna z radiolatarni była (lub mogła być) uszkodzona
Taka sam „rewelacja”, jak „przełom w śledztwie” spowodowany odkrycime prze dziennikarzy Faktu pokrywy od centralki abonenckiej, która udawała wskaźnik radiokompasu. :)
O ile mi wiadomo, to samolot podchodził do lądowania z dobrym kursem, nie wiem zatem jakim cudem rzekomo niesprawna radiolatarnia miałaby być przyczyna katastrofy.
27 maja 2010, o godzinie 23:31
Mawar,
ja sie na lotnictwie nie znam, ale znam sie nieco na kilku innych rzeczach.
1.LK bardzo przecenial waznosc swojej osoby a tym samym niejako z rozpedu uwazal, ze cos mu sie nalezy a czegos on nie musi. Zaznaczam, ze generalizuje dla latwiejszego przyswojenia obrazu :)
Nalezy mu sie realizacja tego co on chce i to jest wazniejsze od tego co musi: dostosowac sie do procedur.
2.Piloci wojskowi podlegaja dowodcy i podleglosc ta jest zakodowana w szkoleniu kazdego wojaka, bo inaczej byloby bezholowie. Dlatego obecnosc, nawet tylko na pokladzie, dowodcow w pewien sposob wplywa na zachowanie pilota/ow, natomiast ta obecnosc polaczona z niekorzystna sytuacja podwojnie zwieksza stres. Kazdy pracownik robi sie glupio nerwowy kiedy mu szef na rece patrzy i nad karkiem wisi. To zupelnie naturalne zachowanie.
W tym przypadku dochodzi jeszcze pamiec komentarzy jakie LK wyglosil po owym locie do Gruzji.
3.Tradycyjne polskie „jakos to bedzie” wplywajace na prace prawie wszystkich ludzi na wszystkich szczeblach, polaczone z lekcewazeniem opinii tych, ktorzy stoja „nizej” i przekonaniem o wlasnej waznosci.
Reasumujac:
- organizacja wyjazdu bez uwzglednienia mozliwych sytuacji awaryjnych
- spoznienia LK i Kurtyki a tym samym stworzenie sytuacji nacisku ( mamy malo czasu)
- zlekcewazenie komunikatu pogodowego
- nacisk na pilotow
- zbyt mlody wiek pilotow i male doswiadczenie
- nieprzestrzeganie procedur ladowania
I mamy to co bylo. Specjalnie podkreslilam owe spoznienie, bo o ile pamietam to zdjelo im prawie godzine z zaplanowanego czasu.
‘
Kasiu,
ja od dawna mowie wlasnymi slowami, bez wzgledu na to czy to sie komus podoba czy nie. Zauwaz, ze nie daje zadnych linkow do cudzych opinii :)
27 maja 2010, o godzinie 23:32
uchachany
Miesiąc po katastrofie polscy reporterzy znaleźli na pobojowisku radiokompas – to najlepiej świadczy o tym, jak “pilnie” zbierali Rosjanie części samolotu z miejsca wypadku.
Świadczy tez o gazetowych „ekspertach”, którzy nie odróżniają pokrywy rozmównicy pokładowej SPU od radiokompasu
—
No i dalej twierdzisz, że piloci lecieli na podejściu usiłując pokryć ze sobą wskazania wysokościomierza barometrycznego i radiowego, czyli dalej zakładasz, że nie znali się na swoim fachu…?
Nie twierdzę, tylko uważam, że wyjaśnienie takie jest logiczne i wysoce prawdopodobne. Protestuję też przeciwko utożsamianiu postępowania pilotów z brakiem kwalifikacji. Już wcześniej tłumaczyłem, że gdyby piloci zignorowali wskazania radiowysokościomierza, a okazałoby się to niesłuszne to samolot rozbiłby się za lotniskiem, tylko że pewnie z mniejszymi następstwami. A wtedy pewnie bym czytał zarzuty, że piloci nie znali się na swoim fachu, bo bezpodstawnie zignorowali wskazania radiowysokościomierza.
27 maja 2010, o godzinie 23:39
Andrzej
„O ile mi wiadomo, to samolot podchodził do lądowania z dobrym kursem, nie wiem zatem jakim cudem rzekomo niesprawna radiolatarnia miałaby być przyczyna katastrofy”.
.
Rosja to ekstrawagancki kraj, w którym uszkodzona radiolatarnia i braki w oświetleniu pasa mogą być elementami nienagannej, w pełni sprawnej, infrastruktury lotniskowej. A ci kontrolerzy, których tamtejsza milicja w pościgu po wypadku łapała to taki miejscowy zwyczaj albo zgoła happening. Jak kiedyś Pomarańczowa Alternatywa – w tym przypadku to chyba Czerwona. :)
27 maja 2010, o godzinie 23:47
Mawar
Rosja to ekstrawagancki kraj, w którym uszkodzona radiolatarnia i braki w oświetleniu pasa mogą być elementami nienagannej, w pełni sprawnej, infrastruktury lotniskowej.
A czy to jakaś wielka niespodzianka, że lotnisko w Smoleńsku jest jakie jest, a wieża kontroli lotów wygląda jak na zdjęciu?
http://www.dziennik.pl/fo.....58951.html
Mnie interesuje jak można było podjąć decyzję o lądowaniu w takich warunkach atmosferycznych na takim lotnisku.
27 maja 2010, o godzinie 23:52
Mawar
Andrzej jest zwolennikiem teorii naciskowo-spiskowej, o której Czerska trąbi od początku, jak tylko dowiedziała się dwa dni po katastrofie, że “samolot był sprawny”.
Tylko, że hipoteza o niesprawności samolotu nic dla mnie nie zmienia, Już w pierwszych komentarzach dopuszczałem taką możliwość. M.in dlatego samolot nie powinien lądować w takich warunkach atmosferycznych, żeby w przypadku sytuacji awaryjnej załoga miała możliwość sensownej reakcji.
28 maja 2010, o godzinie 00:02
E-J
„…organizacja wyjazdu bez uwzglednienia mozliwych sytuacji awaryjnych”.
.
- Ponieważ rząd (MON) organizuje przelot, jak i a całą wizytę (MSZ), zatem winny jest Kaczyński.
.
„- spoznienia LK i Kurtyki a tym samym stworzenie sytuacji nacisku ( mamy malo czasu)”
.
Tym się różni samolot rządowy (dyspozycyjny) od rejsowego, że tylko ten ostatni lata według rozkładu, zatem winny jest Kaczyński.
.
„- zlekcewazenie komunikatu pogodowego”
.
Komunikatu pogodowego dla Smoleńska zapomniano wysłać załodze Tu-154 z Warszawy, a ponieważ wojskowi meteorolodzy podlegają MON, czyli Klichowi z PO, zatem winny jest Kaczyński.
.
„- nacisk na pilotow”
.
Nic o tym nie wiadomo, poza rosyjskim „jak Boga kocham, że tak było”, więc jeśli nie mamy pewności to winny jest rzecz jasna Kaczyński.
.
„- zbyt mlody wiek pilotow i male doswiadczenie”
.
Nawet jeśli w historii lotnictwa wszystkie samoloty, które się rozbiły pilotowane były przez młodych pilotów, to jednak specjalnym pułkiem lotniczym w którym dobierani i szkoleni są piloci kieruje MON, czyli B. Klich z PO. Zatem winny rzecz jasna Kaczyński.
.
„- nieprzestrzeganie procedur ladowania”
.
Cokolwiek to oznacza lub nie oznacza nie zwalnia to Kaczyńskiego z odpowiedzialności za ich nieprzestrzeganie.
:)
28 maja 2010, o godzinie 00:14
Andrzej
http://www.dziennik.pl/fo.....58951.html
.
Infrastruktura wygląda na nowoczesną, o czym świadczy klimatyzator. :)
.
„Mnie interesuje jak można było podjąć decyzję o lądowaniu w takich warunkach atmosferycznych na takim lotnisku”.
.
A je nie jestem pewien, czy oni podjęli decyzję o lądowaniu.
28 maja 2010, o godzinie 00:21
Mawar,
napisalam ci tu w skrocie okolicznosci wypadku i wyboldowalam to co wg mnie bylo katalizatorem – spoznienie LK i Kurtyki a tym samym opoznienie startu o godzine i stworzenie presji pospiechu i koniecznosci ladowania, bo prezydent MUSI byc na uroczystosciach.
Dlatego twierdze, ze to LK ponosi wine za wypadek przez swoje zarozumialstwo, niedbalosc i brak szacunku dla innych, szczegolnie tych co to maja”wykonywac polecenia”. Jest to moje zdanie i musialbys sie ostro napracowac, zeby je zmienic. I na pewno nie uzywajac takich metod „dyskusji” jak uzywasz, bo to na mnie nie dziala.
Co do tych bzdur, ktore popisales tam wyzej, to tylko pragne ci przypomniec, ze pomysly weryfikacji, lustracji i czort wie czego jeszcze pochodzily od Kaczynskich et consortes nie od nikogo innego. Wyrzucenie z wojska doswiadczonych ludzi z powodu czesto wymuszonej przynaleznosci partyjnej jest ostatnia glupota.
28 maja 2010, o godzinie 03:59
„A je nie jestem pewien, czy oni podjęli decyzję o lądowaniu.”
Pewnie. Czy ktoś widział już lądowanie na plecach w poprzek pasa?
28 maja 2010, o godzinie 04:12
MAwar! Powtórzę w części to co kiedyś już napisałem. Upieranie się przy tym, że był to zamach wymaga chociaż jakiś słaby motyw ze strony wykonawców, pojawia się też problem z udanymi zamachami : Dobrze. Udało się. I gdzie te niesamowite skutki które miał spowodować lub te korzyści.
To, co się po zamachu działo mozna było przewidzieć. Wobec tego powiedz: Po co mieliby Rosjanie zamachnąć i jak? Ba w Polsce kilka grup a poza Polską też kilka grup znalazłoby się, które zyskają na takim zamachu, zwalając winę na Rosjan, ale niekoniecznie. I łatwiej będzie taki zamach zorganizować.
28 maja 2010, o godzinie 05:03
Ludzie! Przestancie wy o tym zamachu.
Pewne rzeczy trzeba jak kawę na ławę wyłożyć. Inaczej nic nie dotrze do strefy szarych komórek. Zakładam, że te uchroniły się od powodzi, będąc około półtora metra nad ziemią. Powtarzamy lekcje.
… Katyńska międzyrządowa uroczystość Polska-Rosja, Tusk-Putin, odbyła się 7-go kwietnia. Doszło do – prawie – „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. A upłynęło już 70 lat od mordu katynskiego. W przypadku oryginalnego „przebaczamy i prosimy o przebaczenie” biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965-go roku upłynęło zaledwie 20 lat od Holocaustu. Mamy więc tu chyba do czynienia z inflacją 50-letnią czy jak? Bo nikt nie wystąpił z podobna inicjatywą w odniesieniu do zbrodni katyńskiej choć komuna padła też 20 lat temu. Tak prawdę powiedziawszy to nawet nie wiem, kto miałby z taką inicjatywą wystapić. Polacy? Rosjanie? Czy może jacyś biskupi, których pochodzenia i religii trudno by było dociekać przed czasem, oraz teoretycznie.
… Planowana od dość dawna na dzień 10-go kwietnia uroczystość w Katyniu na szczeblu Prezydenta RP nie została zrewidowana pod kątem wcześniejszej uroczystości Putin-Tusk. Repetycja uroczystości w trzy dni po pierwszej stała się faktem. Tym razem nie mogła to już być uroczystość „państwowa” gdyż taka się odbyła trzy dni wczesniej. Wyszło na to, że następna uroczystość będzie „prywatna”. Bez udziału władz Rosji. Za to cała polska opozycja do rządów Tuska (i Putina za jednym zamachem) musiała się zameldować na feralny samolot. Nikt w dalszym ciągu nie wie po co się tam trójka SLD-owców zgłosiła, na swój pohybel. Wiadomo ze Genialnym Strategom – przed 10-m kwietnia było ich bliźniaczo dwoch – bardzo zależało na tym lewicowym kwiatku do moherowego kozucha. Na czym zależało sp. Szmaji? Na tym chyba, że w biurze SLD wyrzekł słowo „żegnam” przed zgłoszeniem się na samobójczy samolot. Syndrom „Lewicowych błędów młodości” nie powinien dotyczyć dobrze „dojrzałego” sp. posła Szmajdzińskiego ale w tych sprawach nie ma na 100% pewnych regul. Oprócz tego była tam jakaś zmowa PiS-SLD w sprawie ustawy medialnej, czy nie tak? Pewnie chodziło o jakieś wcześniejsze zobowiązania międzypartyjne.
28 maja 2010, o godzinie 06:52
cd
… Fakt repetycji uroczystości, jej nie dla każdego jasna konieczność powtórki i nieuzasadniony koszt, musiały zaistnieć w świadomości jej organizatorow. Sprawa przygotowania następnej „pielgrzymki katyńskiej” w trzy dni po tej pierwszej musiała znaleźć swoje miejsce w szeregu „ważnych spraw Wojska Polskiego”. I Państwa Polskiego, choć nikt nie wie co to mogło oznaczac. Bo jakie to jest „Państwo” gdy rusofobijna opozycja do rządu polskiego urządza kontr-uroczystość na obcej ziemi?
… Jeśli myślenie dowódców WP było podobne do mojego to musieli oni rozkazy związane z następną wyprawą katyńską uważać za dopust bozy. Mogli nawet coś w tej sprawie zgłosić do Naczelnego Dowódzwa. Pisze to co wiem nie od PiSowskich dowódców WP tylko od tych, którzy w głowę się pukali, widząc następny lot organizowany do Smolenska. Pisowscy dowódcy z resztą też nie mogą kłamać o wszystkim w nieskonczoność. Niektórym z tych dowódców bliżej było do olania tej powtórki z historii niż do jej gorliwego organizowania. „Damy temu pajacowi drugiego pilota z pierwszej pielgrzymki. Tylko tyle mu się należy. A pilot podbije swoje niskie przelatane godziny przy okazji.” Nawet kancelaria prezydenta, ze wszytkimi swoimi ministrami-bis, nie wychodziła z siebie, żeby wszystko porządnie zorganizować. Nie wspominając już o przesunięciu czasu odlotu o pół godziny i o spóźnieniu się na samolot najważniejszych podróżnych o następne pół godziny. To była wyprawa zrobiona na sarmater. Jak na poroniony lot przystało.
28 maja 2010, o godzinie 06:52
Bucholc! To był zamach. Bardzo perfidny, bowiem bezcelowy. Dokonano za pomocą ciekłego HELu, bowiem jak wiadomo polskie statki powietrzne utrzymują się w powietrzu dzieki wypornościowi w przeciwieństwie do statków powietrznych innych krajów. Celem ukrytym było ośmieszaie uchachanego, Mawara i pani Kasi
28 maja 2010, o godzinie 06:56
http://www.rp.pl/artykul/486145.html
… obserwujemy przemyślaną kampanię, której celem jest skierowanie uwagi Polaków, Rosjan oraz opinii międzynarodowej na jedną przyczynę katastrofy – błąd pilota.
Bo takiego błędu nie można wykluczyć.
I ja go nie wykluczam. Ale tego typu wnioski powinny być ogłaszane dopiero po zakończeniu śledztwa, przeanalizowaniu oraz odrzuceniu innych hipotez na podstawie jasnych dowodów. W przeciwnym razie twierdzenia o błędzie pilota są czystą spekulacją. W tym wypadku wygląda jednak na to, że nie mamy do czynienia ze spekulacją, lecz konsekwentną kampanią prowadzoną bez przerwy od 45 dni.
….
Tuż po katastrofie usłyszeliśmy, że pilot cztery razy podchodził do lądowania. Wszyscy na lotnisku wiedzieli, że była tylko jedna próba lądowania. Przez wiele dni powtarzano jednak kłamstwo o czterech próbach. Potem zaczęto rozpowszechniać dezinformację, że polski pilot był niedoświadczony. Dopiero po jakimś czasie okazało się, że miał wystarczające doświadczenie. Mówiono, że nie znał rosyjskiego i nie mógł się porozumieć z wieżą. To też było kłamstwo. Wreszcie nieprawdziwy okazał się czas katastrofy.
….
Międzynarodowa komisja powinna powstać tuż po katastrofie. Mówiło o tym wiele osób. Nienaciskanie w tej sprawie na rosyjskie władze było błędem polskiego rządu. Obecnie nie wiemy, jakie dowody zniszczono, a które przetworzono tak, by nic nie dało się już wykryć.
….
Wydaje się, że dla polskiego rządu udawanie zbliżenia z obecnymi władzami Rosji jest ważniejsze niż ustalenie prawdy w jednej z największych tragedii narodowych.
….
… zaproszeniu przez Władimira Putina na uroczystości do Katynia Donalda Tuska robiono wszystko, by nie przyleciał na nie Lech Kaczyński. Te okoliczności pokazują, że w najlepszym razie toczono z Polską grę, która miała upokorzyć jedną część polskiego społeczeństwa i ustanowić dobre, specjalne relacje z drugą. Działania rosyjskich władz można uznać za ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski.
…
Ot paradoks.
Rosyjski dysydent występuje w obronie interesów Polski przeciw polskiemu rządowi i jego bezmyślnym klakierom!
28 maja 2010, o godzinie 06:58
Bucholc!
Oni nie mogą przestać mówić o zamachu i katastrofie do wyborów. To jest dla nich sprawa życia i śmierci. Musisz ich zrozumieć.
Mawarze!
Te Twoje rewelacje na temat Belki nie podważają jednej podstawowej kwestii – że jest świetnym fachowcem. I to mi wystarcza jako rekomendacja. Wspominanie czegoś, co jest starsze niż 20 lat uważam za czepiactwo, gdyż tyle w Polsce wynosi przedawnienie. A, jak sobie przypominam, w Polskim Radio wylądował z ramienia Kaczyńskich I Sekretarz POP i jakoś Ci nie przeszkadzało?
Ale ta Gazeta Wyborcza ma siłę sprawczą, moc działania, co pomyśli, to jest natychmiast wykonywane. Ach, gdybyśmy my tak mogli – nie? Mawarze?
28 maja 2010, o godzinie 07:03
Uchachany!
Możemy się nie zgadzać w wielu kwestiach, ale w podstawowych faktach musimy. Na całym świecie jest przyjęte, że zaprasza dana osoba drugą równorzędną. Putin jest premierem, więc zaprosił premiera. Premierzy nie zapraszają prezydentów. Powiedzenie, że Rosjanie zrobili wszystko, aby Kaczyński nie przyjechał – jest bzdurą, po prostu nie miało go tam być. A on koniecznie chciał.
28 maja 2010, o godzinie 07:14
cd
… Sprawa „pojednania”, po 70-latach od mordu katyńskiego, może być zainicjowana przez władze dwoch krajów, Polski lub Rosji. W czwartym pokoleniu po-katyńskich Polaków można liczyć na pewne zrozumienie, szczególnie po wielokrotnych rosyjskich przeprosinach. Czy Polacy są gotowi do tego pojednania? A co z Rosjanami? I jedni i drudzy wykazali się jakąś gotowością do pojednania 7-go kwietnia. Przemówienie przygotowane do wygłoszenia przez sp. Prezydenta dnia 10-tego kwietnia było raczej w tonie „żądamy i domagamy się”. Pojednawczy charakter tego przemówienia ks. kardynał Dziwisz musiał z własnej głowy napredce wymyslic i przekonywać o tym niedowiarków w czasie uroczystości wawelskich. Niezbyt skutecznie zresztą, jako ze wszyscy czytać umieja. A koń jaki jest każdy widzi.
… Ci Rosjanie co wciąż wierzą w stalinowska wersję zbrodni katyńskiej przypuszczalnie nie zmienią zdania. Dla nich Niemcy pozostaną sprawcami mordu katyńskiego niezależnie od tego ile uroczystości będzie urządzonych przez Polaków na ich, ruskiej, nieludzkiej ziemi. Ale podobnie jest i z wieloma Polakami. Dla niektórych z naszych rodaków Ruscy pozostaną sprawcami katastrofy smolenskiej. Niezależnie od ustaleń komisji. Przepraszam, „komisji”. Bo w jej obiektywność podobno tylko Edmund Klich wierzy.
28 maja 2010, o godzinie 07:19
Bucholz
ładne przejęzyczonko freudowskie Ci wyszło:
opozycja do rządów Tuska (i Putina za jednym zamachem)
Ano właśnie.
Chodzi o sojusz Tuska z Putinem skierowany przeciw opozycji…
Stara tradycja: jeden polski ośrodek polityczny przyjmuje kuratelę obcego państwa w walce z drugim polskim ośrodkiem politycznym…
Czemu towarzyszy entuzjazm jego zwolenników.
Cenny to entuzjazm: zdziera maski…
28 maja 2010, o godzinie 07:34
Torlin
Na całym świecie jest przyjęte, że zaprasza dana osoba drugą równorzędną. Putin jest premierem, więc zaprosił premiera. Premierzy nie zapraszają prezydentów.
Joj,
to cóż to za fopasy się zdarzały kiedy prezydent USA lub prezydent Francji zapraszali premiera Polski, tudzież premier Polski zapraszał prezydenta USA, tudzież prezydent Polski zapraszał Kanclerz Merkel… ajajaj, typowo pisowska bezmyślność i nieznajomość Świętych_Zasad_Protokołu_Duplomatycznego…
(w wersji dla matołków, serwowanej przez salonową propagandę :D)
.
Bardzo mi się podoba jak propaganda
28 maja 2010, o godzinie 07:36
… znajduje tak szczerych odbiorców…
Nawet Wasia z kołchozu z taką atencją nie wysłuchiwał Towarzysza Lektora z Moskwy….
28 maja 2010, o godzinie 07:43
Uchachany!
A gdzie Ty masz premiera Stanów Zjednoczonych?
28 maja 2010, o godzinie 08:19
Nasi prawi przyjaciele chyba nie słuchają tego, co mówi ich prezes i jego najbliżsi współpracownicy. Albo zakładają, że to tylko taka gadka dla ciemnego ludu. A może nie zakładają, tylko WIEDZĄ?
Kaczyński, Poncyliusz, Rostkowska do znudzenia powtarzają: nie mówmy o tym, co było, patrzmy w przyszłość, są problemy do rozwiązania, szukajmy porozumienia. Nie. Mawar w najlepsze tropi agentów sprzed trzydziestu lat, Wyborcza nadal jest wszechmocnym wrogiem publicznym numer jeden, a najważniejszym problemem do rozwiązania jest zwalenie winy za smoleńską katastrofę na Rosję.
28 maja 2010, o godzinie 08:50
http://wyborcza.pl/1,7547.....zynia.html
Kampania wyborcza robi się coraz ciekawsza.
28 maja 2010, o godzinie 08:58
Chciałem zauważyć, że teza o 100% pewnym „ruskim zamachu” jest tutaj artykułowana tylko przez „oświeconych”
- gadającego z samym sobą Torlina
- przesadnego retorycznie P. Lubońskiego
- logiczną (nie lubiłam Kaczyńskiego więc jest winny) Ewę-Joannę
.
Nie przypominam sobie żeby ktokolwiek z „szubrawców” i „idiotów” stawiał tę tezę jako fakt na równi pewny z tezą o odpowiedzialności pilotów/prezydenta stawianą tutaj przez „oświeconych”
.
Ale to przecież nie ma żadnego znaczenia…
28 maja 2010, o godzinie 09:05
uchachany
„Chodzi o sojusz Tuska z Putinem skierowany przeciw opozycji”
…Chciałeś powiedzieć: przeciw rusofobom? O pojednaniu nie będę znowu wspominać bo to nie twoja bajka.
*
Ludzie uchachane i inne matolstwo!!! Czy wy naprawdę nie widzicie, że Jarkacz wypchał Młodszego Brata w tę mgłę tylko po to, by przekreślić istotę pojednawczej uroczystości trzy dni wcześniej? To była dla niego sprawa NAJWYŻSZEJ WAGI. Ten samolot musiał lądować we mgle bo inaczej świat by się zawalił!
…Cały pragmatyczny świat widzi idiotyzm tej wyprawy ale nie – wy! Dla was dalej ważne są tylko wysokościomierze i oczywiscie z góry przekłamane ustalenia ekspertów. Wy dalej nie widzicie, że wyprawa 10-go kwietnia była PORONIONA wyprawą i została potraktowania jako taka przez wszystkich ludzi dobrej woli. Niestety, nikt nie przewidział, że to się aż tak tragicznie zakonczy. Strach przed Polnische Wirtschaft został potraktowany wystarczająco poważnie żeby ruska brzoza walnęła w ruski samolot wiozący polskich rusofobów do Rosji.
*
miner,
Ruski zamach był. Ruska brzoza walnęła w samolot.
28 maja 2010, o godzinie 09:30
Więc dalej poszukujemy przyczyn katastrofy lotniczej, która w ogóle nie powinna się była zdarzyć. Bo tego lotu nikt do niczego nie potrzebował i znaczna czesc jego organizatorów tak go traktowała. Najważniejsze są oczywiście poszukiwania blogowe gdyż komisja to wiadomo. Zafałszuje wszystko.
…Przyczyn katastrofy smolenskiej pan E. Klich napewno znajdzie przynajmniej kilkanaście i nie będa one dla rzadu Tuska zbyt pochlebne. Już słyszę: za mało się wydaje na szkolenie pilotów. Za mało pieniędzy dla wojska. To dlatego wojsko nie potrafi wozić wycieczek prezydenckich oraz szkolnych do Katynia we mgle i w nocy. A bez Katynia nie będzie wolnej i niezawissimoj Polszy.
…Nikt w świecie nie będzie płakał nad naszym debilizmem. Uśmieje się natomiast wielu. Więc jakaś korzyść dla świata z doświadczenia smolenskiego jednak będzie. A dla nas co będzie po tej szkodzie? Ano to co Polak ma i przed szkodą. Widać to w całej rozciągłości na tym żwawym blogu.
28 maja 2010, o godzinie 09:33
Mawar,
A je nie jestem pewien, czy oni podjęli decyzję o lądowaniu.
Ale na pewno podjęli decyzję o próbie lądowania. W niczym to nie zmienia mojego zdumienia taka decyzją.
28 maja 2010, o godzinie 09:46
Zabawne:
O Marku Belce:
„W trudnym momencie, na krótko przed wyborami i w obliczu kryzysu w UE, rządem powinien kierować ktoś, kto nie stoi pod tego rodzaju zarzutami, jak kłamstwo w sprawie współpracy ze służbami PRL.”
.
kto?
28 maja 2010, o godzinie 09:58
Chciałbym obalić mit o rzekomym małym doświadczeniu pilotów Tupolewa. Ich nalot może nie wygląda imponująco w porównaniu z pilotami samolotów rejsowych. Ale tez tych nalotów nie da się porównać.
Pilot samolotu rejsowego startuje, potem włącza autopilota, przez kilka godzin czyta książkę albo prowadzi interesujące konwersacje ze stewardesami, dopiero w końcowej fazie lotu znowu zajmuje się pilotowaniem przy czym większość zadań związanych z lądowaniem i tak przeprowadza za niego automatyka. Tak wygląda jego nalot. Prawdziwe doświadczenie nabywa głównie w symulatorach.
A tak wygląda nalot pilota Tupolewa. Startuje, leci na jakieś słabo wyposażone lotnisko wojskowe i przez kilka godzin trenuje podejście do lądowania wg schematu, zniża się do kilkudziesięciu m, kilkaset m przed pasem przechodzi do lotu poziomego, następnie nabiera wysokości przechodzi na krąg i powtarza procedurę lądowania. I tak do znudzenia.
Można wręcz zaryzykować twierdzenie, ze pilotów zgubił nadmiar doświadczenia.
28 maja 2010, o godzinie 10:09
Ja bym jeszcze zaryzykował: oraz nadmiar mgły. O nadmiarze gen. Błasika już nie wspominam
28 maja 2010, o godzinie 10:15
Tak. A głównie nawigatora, ktory miał 30 godzin wylatanych na TU154, w tym 2 rejsy na Haiti. Podejrzewan że lotnisko w Port-au-Prince jest niebo lepiej wyposażone w urządzenia wspomagające nawigacje, niż to przyfabryczne lotnisko w Smoleńsku.
Rzeczywiście obrazliwe jest twierdzenie, że nawigator miał stosunkowo niewielkie doświadczenie.
Poza tym zauważ jedną rzecz: piloci byli wyszkoleni jak byli. Wykonywali rozkazy i zrobili to najlepiej jak umieli. Podejrzewam, że nikt inaczej nie twierdziłby.
28 maja 2010, o godzinie 10:25
Andrzeju-Ekspercie!
„Prawdziwe doświadczenie nabywa głównie w symulatorach.”
*
To po cholerę oni w ogóle latają i te pieprzone godziny lotów liczą?
28 maja 2010, o godzinie 10:30
Minerze!
Z Tobą dyskutuję! Nie zauważyłeś?
To powiedział Tusk. Czy Belka idzie na premiera? Nie wiedziałem.
28 maja 2010, o godzinie 10:37
To po cholerę oni w ogóle latają i te pieprzone godziny lotów liczą?
Aby zarobić na utrzymanie rodziny. :)
28 maja 2010, o godzinie 11:00
Torlin: wysłuchałes juz tego o co cie pytałem przedwczoraj?
28 maja 2010, o godzinie 11:11
Chodzi Ci o wywiad z Kidawą – Błońską? Ja w nim nie widzę czegoś szczególnego, przeczytałem go nawet dwa razy. I nic. Agresywne pytania dziennikarza, za wszelką cenę robiącego szum wokół pojedynczych słów, wypowiedzi osób. Taka sama rozmowa jest z Wami (i z Tobą Minerze), wolicie opowiadać, że ktoś powiedział plugastwo, że Wajda i Bartoszewski gadają głupoty. Bo gadają. Ale jak dotykam spraw podstawowych, stosunku do Państwa, do indywidualności obywateli, do sojuszu medialnego i całkiem prawdopodobnego parlamentarnego z SLD, do likwidacji Krajowej Rady, do spraw Begerowej, Lipca, Kaczmarka, Sikorskiego, „tego pan, który już nikogo nie zabije”, zabrania Jaruzelskiemu orderu Sybiraka, do ZOMO stojącego tam gdzie … – to Wy milkniecie.
28 maja 2010, o godzinie 11:16
Lataja, żeby rodziny utrzymac. Symulator na TU jest tylko w Moskwie, więc ćwiczą na wszelki wypadek na Airbusach w Zurychu. Pewnie żeby dieta była we frankach. Tylko wobec tego po co im ci pasażerowie?
28 maja 2010, o godzinie 11:35
Wiesz, Torlinie, aż nie wytrzymałem i przeczytałem po niewczasie ten wywiad. Robi przykre wrażenie. Jedynym celem Mazurka, jak się wydaje, jest wyduszenie z rozmówczyni przyznania, że tak, zwolennicy Platformy obrażają i zachowują się nieprzyzwoicie (w domyśle: nie to co my). A ona – co zrozumiałe, jeśli zważyć jej funkcję – broni się przed tym. Czyni to, trzeba przyznać, nieudolnie. Przyjmuje bitwę na pozycji trudnej do obrony.
Można by pomyśleć, że Komorowski nie nadaje się na prezydenta, bo Niesiołowski ma niewyparzony jęzor, a Bartoszewskiemu odbija na starość.
28 maja 2010, o godzinie 12:35
Torlinie: nie o to pytałem… ale fajnie że przeczytałeś i że sobie go zanalizowałeś tak przewidywanie z tym niezastąpionym „wy” :)
.
I znowu sobie gadasz sam z sobą w tej „analizie” :)
.
A pytałem o rozmowę Klich-Fiszer…
28 maja 2010, o godzinie 12:54
http://wyborcza.pl/1,7547.....dzyna.html
A może tak o czymś weselszym?
Głosowi się pewnie spodoba.
28 maja 2010, o godzinie 15:21
Jasnaanielko,
podoba mi się i podałem ten link dziś o 8:50, :D)
28 maja 2010, o godzinie 15:43
Jeśli chodzi o sprawę Dubaniowskiego, to wygląda jak stella maris 2. Tam też środowisko SLD-owskiej inteligencji pracującej dużo się napracowało.
Generalnie jednak powszechna opinia publiczna wygląda na negatywnie nastawioną dla interesów całej naszej klasy politycznej od a do z. Uważa się, że ostra walka jest w grunice rzeczy walką nie o jakość państwa czy polityki, lecz o pieniądze i władzę.
28 maja 2010, o godzinie 15:54
Andrzej
Może na Boeningach piloci są szkoleni inaczej, ale ci którzy latają na Tupolewach mają więcej doświadczenia praktycznego niż piloci wojskowi. Kiedy ojciec latał do LOT-u szło się przeciez z wojska i areoklubów, byli także nawigatorzy z statków morskich.
W lotnictwei cywilnym piloci i nawigatorzy, nie tylko ci którzy rozpoczynali pracę, ale i ci którzy dłuższy czas nie latali mieli obowiązek odbyć loty z instruktorami.
Polskie lotnictwo cywilne zresztą nie miało wypadków lotniczych spowodowanych błędami kapitana statku powietrznego, poza być może jednym kiedy zginął Doliński w latach 70. Niezależnie od pogadanek które toczą się na tym blogu, oczywistą rzeczą jest, że przy tych warunkach pogodowych kapitan nie powinien lądować, ba nawet nie powinien wylecieć z Warszawy.
28 maja 2010, o godzinie 16:13
A tak nawiasem mówiąc artykuł pt. Egzekutor z Kwidzyna wygląda na dobry przykład tego, co w swoim czasie premier L. Miller mówiąc o politycznych zadaniach prasy określał barwnie jako przypierdolić z drugiego szeregu.
28 maja 2010, o godzinie 16:29
„powinniśmy wystąpić do Rosji o przejęcie śledztwa ws. katastrofy pod Smoleńskiem”. – Rosja nie ma obowiązku się zgodzić, ale to nasz święty obowiązek. To byłby swego rodzaju test wiarygodności, dla obu stron. Mamy prawo do prawdy w tej sprawie – podsumował Jarosław Kaczyński.”
Świetnie! Jesli mamy prawo do prawdy (z czego nie watpię) to może na poczatek ujawnić dokładną treść rozmowy z braci Kaczyńskkich, która nastapiła w momencie gdy z Mińska dostali informację o mozliwości kłopotów z lądowaniem. Uważam za wykluczone bvy z taką informacją załoga nie zechciała się podzielić chociażby z szefem protokołu dyplomatycznego.
Po drugie proponuję ujawnić to co posiada polska strona – zapisy czarnej skrzynki produkcji polskiej i treść rozmów załóg JAKa i TU. Mamy w końcu prawo do prawdy czy nie? Czy mamy w kółko wysłuchywać te brednie radiomarynouchachanomawarowskie o ataku za pomocą helu i podobnych rzeczy?
No i najważniejsze : PO CO TA KAMPANIA DEZINFORMACJI o tym, że to PROKURATURA MA WYJAŚNIĆ PRZYCZYNY katastrofy.
Ja rozumię genialnośc polskich prokuratorów od ministra LEcha Kaczyńskiego począwszy, gdy swoimi ludzmi obsadził wszystkie mozliwe organy w kraju ale prokuratura to ma znaleźć winnych i sprawdzić kto i w jakim zakresie zawinił wobec prawa, a nie wyjaśnić przyczyny katastrofy. To są jakieś horendalne brednie.
28 maja 2010, o godzinie 17:15
Dowcip miesiąca
http://wiadomosci.gazeta......nczyc.html
28 maja 2010, o godzinie 17:47
http://www.gazetawpr.pl/w.....ztery_lata
.
Wg mnie to jest dowcip 2,5 roku. Przy tym całym trąbieniu o specustawach, megakasie z unii leżącej odłogiem, budowaniu dróg zamiast stawiania fotoradarów.
Ostatnio wjeżdżałam do Wawy 1,5 godziny od Janek, tfu właściwie to od skrzyżowania na Magdalenkę był już korek. Będzie czadowe Euro 2012.
O wielu innych niezbudowanych drogach już pisałam. S17, S8, S19, S5, S7. Właściwie to jedyną drogą ukończoną ma szanse (nikłe ale ma) być tylko A4. Większość naszych miast organizujących Euro nie będą połączone drogami szybkiego ruchu, kolej wiadomo. Ależ obciach się zbliża. Może nie przyjadą?
28 maja 2010, o godzinie 20:10
Wracając jeszcze do sprawy egzekutora z Kwidzynia, to jedna rzecz mnie intryguje. Otoż komornicy odmawiali przelewania pieniędzy, które mieli na swoich kontach komorniczych, tłumacząc się, iż z serwisu komornik.pl zasięgneli informacji, że sprawą zajmuje się prokuratura. Dla mnie to jest rewelacyjna wiadomość, tym bardziej, że znana jest inna afera dotycząca fikcyjnych firm spedycyjnych, które generowały fałszywe faktury i tytuły egzekucyjne na podstawie weksli i tą sprawę także interesowała się prokuratura, a przy tym krąg poszkodowanych był większy, a pomimo to, komornicy egzekwowali należności objęte tytułem egzekucyjnym. Czyżby w tej sprawie portal komornik.pl milczał?
Poza tym każdy prawnik, który miał co nieco do czynienia z postępowaniem egzekucyjnym wie, że komornik sądowy podlega jedynie ustawie i orzeczeniom sądowym, a nie podlega władztwu portalu komornik.pl, czyli rzecznika prasowego samorządu komorniczego.
Tak więc intryga może obejmować i większy krąg osób działających jako osoby zaufania publicznego w sposób selektywnie zgodny z prawem wg. swego lub środowiskowego (a właściwie władz swojego środowiska) widzi mi się.
No, ale właśnie, czy władze mają swoje widzi mi się, czy też przypadkiem, ktoś o coś je nie prosił?
28 maja 2010, o godzinie 20:27
Kiedyś Suworow napisał że wystarczy czytać rządowe dzienniki by dowiedzieć się, że system ZSRR był zbrodniczy. Tak samo można się dowiedzieć prawdy o Jarosławie czytając i studiując jego oficjalne wypowiedzi. Jeśli się nie zmienił to dalej będzie dzielił a nie jednoczył to chyba jasne
28 maja 2010, o godzinie 20:50
Prawdy o Jarosławie nie można się dowiedzieć, można sobie jedynie wyrobić subiektywny pogląd, który będzie i tak inny np. od poglądu zawodowego polityka, będącego w centrum wydarzeń przez 30-40 lat.
A jeśli chodzi o wypowiedzi na piśmie, to także miałbym pewien dystans np. czytałem parę książek gospodarza blogu. Pierwsza to: „Po wielkim skoku” z 1981 r., druga to: „Burza nad wisłą” z 2002 roku, a trzecia: „zwierzenia zausznika”, do tego sporo publicystyki i do dziś nie rozumiem w jaki sposób ewoluował on jako antykomunista w lewą stronę. Tzn. domyślam się, ale raczej z tego co nie jest napisane, ile co jest opisane. :D)
Polityka nieco przypomina szachy. Dobry szachista nie ujawnia co chce zrobić, ale wiadomo jedno, że chce wygrać grę. Niewątpliwie polityka jest grą różnych interesów i po jednej stronie stoją jedni, a po drugiej drudzy, zaś publika przygląda się i niekiedy zagrzewa swoich zawodników do boju.
Sztuka dobrze pomyślanego życia polega na tym, aby nie krzyczeć za darmo, bowiem ci co to czynią, to są zazwyczaj durnie.
28 maja 2010, o godzinie 21:44
głos, kiedy ewoluowałem w lewą stronę? Co ma antykomunizm z lewicowościa czy prawicowością? Antykomunizm to niezgoda na zamordyzm, na dyktaturę. Antykomunistami byli ludzie z lewicy i z prawicy. Ta dyktatura sie skończyła nikt mi nie grozi powrotem komunistycznego zamordyzmu to dlaczego mam byc antykomunistą. Dzisiaj jestem antypisowcem bo w nim i w jego szefie wyczuwam ciągoty do nacjonalistycznego, zapyziałego zamordyzmu i oni są dla mnie groźni, a nie jacyś komuniści.
A z książek polecam ci najnowszą „Solidarnośc u władzy – dziennik 1989-1993″, już chyba jest w ksiegarniach, choc pewno nie we wszystkich. Jest tam tez sporo o Jarosławie Kaczyńskim.
28 maja 2010, o godzinie 22:48
Dwa ciekawe artykuly w Polityce. Po pierwsze, znakomita rozmowa z A.Wajda.
http://www.polityka.pl/kr.....ensku.read
28 maja 2010, o godzinie 22:54
A po drugie, artykul na temat uwodzenia dla potrzeb sluzb specjalnych, takich jak KGB i Stasi. Artykul jest omowieniem ksiazki, wiec nie w artykule nie ma odwolania do „pieknego Tomka”. To juz czytelnik moze sobie przypomniec sam. Jednak ciekawe jest, ze wlasnie KGB i Stasi specjalizowaly sie w takich metodach. To warto mocno podkreslac, skoro mocodawca pieknego Tomka chce zostac polskim prezydentem. On oczywiscie z Tomkiem nie mial nic wspolnego. Nic zupelnie. Ani odrobinki. A w kazdym razie, nie nalezy go pytac przed wyborami. Po prostu nie wypada, skoro on sie tak gruntownie zmienil.
http://www.polityka.pl/sw.....ityka.read
28 maja 2010, o godzinie 22:58
A po trzecie, w Polityce rozmowa z pilotem na temat przyczyn i przebiegu katastrofy. Jak juz pisalem, warto te rozmowe porownac z oblakanczymi majaczeniami, jakie na tym blogu niedawno wpisywali agenci PiSu (Mawar, Uchachany, i kto tam jeszcze).
http://www.polityka.pl/kr.....klich.read
28 maja 2010, o godzinie 23:03
Przy okazji wyjasniam, ze nie mam ani czasu ani ochoty czytac oblakanczych majaczen agentow PiSu na dowolny temat. Z mojej strony dyskusji wiecej nie bedzie. Podobnie, jak nie dyskutowalbym z „nieznanymi rozmowcami” pana Pospieszalskiego, albo z „nieznanymi sprawcami” kiedys wynajmowanymi przez sluzby PRL. Z tych samych powodow nie widze potrzeby dalszej dyskusji z „nieznanymi zwolennikami” PiSu, jacy tutaj sie wyrajaja przed kazdymi wyborami. To zjawisko samo odejdzie na smietnik historii, gdy PiS przegra wybory i straci dotacje budzetowe.
28 maja 2010, o godzinie 23:25
Ja zapytalem: „To po cholerę oni w ogóle latają i te pieprzone godziny lotów liczą?”
Odpowiedź Andrzeja: „Aby zarobić na utrzymanie rodziny” jest nie na temat. Wyraźnie zapytałem o celowość liczenia przelatanych godzin. Samo latanie było preambułą.
…Na szczęście Indor wyjaśnił sprawę. Teraz w końcu wiem, że to nie godziny lotów są pilotom liczone do sztambucha jeno diety we frankach szwajcarskich. Przelatane godziny lotów są liczone na palcach obu rąk dopiero wtedy gdy trzeba wytypować pierwszego pilota do bezcelowego lądowania w Smolensku we mgle. Z głową państwa na pokładzie.
28 maja 2010, o godzinie 23:59
narciarz
„To zjawisko samo odejdzie na smietnik historii, gdy PiS przegra wybory i straci dotacje budzetowe.”
A gdzie wtedy zaparkujesz 25-procentowy moherowy elektorat? Na Madagaskarze? Pamiętać bowiem trzeba, że partia pod nazwą „ODYR MA RYJA” tylko czeka na rejestrację w Państwowej Komisji Wyborczej. Wyobrażasz sobie z kim wtedy będzie dyskutował Torlin? Tobie przynajmniej zawsze pozostaną Mawar z uchachanym, w porywach miner jeszcze wesolutko doszlusuje. A kto pozostanie niepoprawnym ateistom do dyskusji na tym blogu? Granie do jednej bramki odbywa się na blogu sąsiednim.
29 maja 2010, o godzinie 00:46
Panie Waldemarze,
Antykomunizm ma u nas sporo niewspólnego z lewicowością, bo trudno sobie wyobrazić inną lewicę niż ta komunistyczna. A w tak rozumianą lewą stronę ewoluował Pan zapewne już wówczas, gdy doszło do stworzenia pierwszego rządu III RP.
Dla mnie to nie jest zarzut, ale raczej komplement, bo należę do tych, którzy uważają takie myślenie za przejaw zdrowego rozsądku politycznego. Z tej książki Burza nad wisłą wynika, że wyciągneliście wnioski z okresu, gdy jako inteligencja w latach 1980-1981 r. nie byliście ośrodkiem władzy. Tylko sojusz z postkomunistami, który nazwał się efemistycznie kompromisem mógł w ogóle pozwolić, aby inteligencja stała się ośrodkiem władzy w 1989 r. Jeśli tytuuje Pan swój blog jestem z układu, to chyba Pan pisze prawdę. Nie jest to taki układ jak sobie wyobraża, czy też tylko mówi, że jest Jarosław Kaczyński, ale jednak to jest układ, który pozwala na stworzenie silnego i stabilnego ośrodka władzy. Polityka jest praktyką robienia tego co jest w danych warunkach możliwe. Nigdy bym nie robił Panu zarzutu z tego, że razem z przyjaciółmi politycznymi wywnioskował Pan, sądzę że prawidłowo, co było i jest nadal możliwe.
29 maja 2010, o godzinie 02:30
proponuje okreslic wielbicieli IVrp jako neobolszewikow, przyjrzawszy sie ich zablowkowanej mentalnosci i nienawisci do ludzi myslacych „elyt” – pasuje jak ulal
a jak juz dawno wykazaly badania statystyczne, chocby z okazji wyborow do europarlamentu, pisowcy to ludzie w wiekszosci starzy, niewyksztalceni i z zascianka
jak podaja ostatnio statystyki tych myslacych z pisu ubywa – wogole dziwie sie ze tam nawet tacy sa
29 maja 2010, o godzinie 02:36
Kazdy ma prawo do wlasnych pogladow politycznych, mozna byc zwolennikiem roznych partii, ale nie nalezy zapominac, ze inni tez maja takie same prawo jaki wy sobie chcecie przyznac. I ze wszyscy jestescie Polakami, mieszkacie w jednym kraju, mowicie jednym jezykiem. I dla wszystkich powinno byc w tym kraju miejsce.
29 maja 2010, o godzinie 02:45
A jak nie bedzie miejsca dla wszystkich w tym kraju to co złego z Madakaskarem dla „wielbicieli IVrp jako neobolszewikow”? Anna chyba nie miałaby nic przeciwko temu.
29 maja 2010, o godzinie 03:17
Nie ma miejsca, nie ma demokracji, prawda?
29 maja 2010, o godzinie 07:19
Zauważyłem już w kilku wywiadach, że jest nowa tendencja w PiSie – wspaniały tandem Kaczyński Prezydentem – Tusk Premierem, rewolucjonizujący politykę i gospodarkę, świetnie współpracujący we wszystkich obszarach. Oto link do jednego z takich wywiadów
http://www.rmf24.pl/opini.....nId,280303
29 maja 2010, o godzinie 08:08
Jakie rozmowy intymne prowadzi sie w kokpicie samolotu?
29 maja 2010, o godzinie 08:17
głos,
w takim sensie, jak to przedstawiłes to zgoda.
29 maja 2010, o godzinie 12:01
Próba wyjaśnienia Układu. „Układu” ?
http://www.sobieski.org.p.....php?id=596
I istna rewelacja: „Dziś postkomunistyczni politycy nie mają nic szczególnego do zaoferowania i bardzo często przegrywają w wyborach.”
Czym by tu teraz uzasadnić konieczność przywrócenia IV RP? Albo jeszcze lepiej: Czy nie czas na zainicjowanie akcji „BUDUJEMY V RP”? Szkoda, że numer się troche źle kojarzy. Chociaż, jakby tak dobrze poszukać to można znaleźć strawniejsze skojarzenie. MI5 brzmi całkiem, całkiem
29 maja 2010, o godzinie 12:42
Ewa-Joanna
Dobrze żeśmy tym antydemokratom dołożyli. Oni tak śmiesznie mówią. A wypisują to już całkiem wierudne bzdury. I kłamstwa, o!
*
O jakie intymne rozmowy w kokpicie pytasz? Andrzej chyba wyjaśnił sprawę dogłębnie:
„Pilot samolotu rejsowego startuje, potem włącza autopilota, przez kilka godzin czyta książkę albo prowadzi interesujące konwersacje ze stewardesami, dopiero w końcowej fazie lotu znowu zajmuje się pilotowaniem przy czym większość zadań związanych z lądowaniem i tak przeprowadza za niego automatyka. Tak wygląda jego nalot. Prawdziwe doświadczenie nabywa głównie w symulatorach.”
(Maj 28th, 2010 at 09:58)
…”Prowadzi interesujące konwersacje ze stewardesami”. Ot i cała intymność. Nie podniecajmy się więc niepotrzebnie. A była jaka stewardesa w kokpicie? Podobno gen. Błasik wywierał naciski na pilotów własnoręcznie. Oraz bez żadnych wpływów osób trzecich. Czy pierwszych. Na pokładzie.
29 maja 2010, o godzinie 12:49
Projekt IV RP w praktyce był próbą budowania konkurencyjnego ośrodka władzy polityczno-ekonomicznej polskiej ćwierćinteligencji narodowej.
Za tym projektem szły konkretne działania, polegające na wymianie kierownictwa we wszystkich ważnych środowiskach dla sprawowania władzy z służbami specjalnymi na czele.
Efektywnej wymianie elit właśnie służyć miał projekt lustracji, czy też skupienia w jednym ośrodku decyzyjnym różnych służb ds walki z przestępczością i idea układu.
Warto zauważyć jednak, że służby owe zostały tak kompetencyjnie zbudowane, że walczyły tylko z przestępczością na wielką skalę, obywatel w konfrontacji z małą korupcją natomiast zazwyczaj nadal nie uzyskiwał odpowiedniego wsparcia państwa. Przykładem małej korupcji może być np. działanie dewelopera, który w miastach wbrew urbanistycznym normom, zagęszcza zabudowę, aby maksymalizować swoje zyski.
W moim przekonaniu konfrontacja III i IV RP, to nic innego jak konfrontacja dwóch przeciwstawnych sobie ośrodków władzy, z których IV RP okazała się jak dotąd słabsza w każdym wymiarze.
29 maja 2010, o godzinie 13:00
Tak więc zamiast pojęciem układu może lepiej analizować czym jest ośrodek władzy polityczno-ekonomicznej, jak wiadomo władza taka jest rozproszona, ale niewątpliwie są jakieś elementy, które mają charakter łączników interesów części w większą całość.
Taki ośrodek władzy może mieć swoje patologie wiążące się z blokowaniem dostępu na poszczególne rynki, czy też cynicznym traktowaniem lub wyzyskiem osób zależnych lub świadczących pracę.
Tak więc mogą kształtować się różne ośrodki władzy, o tym jaki on jest świadczą elementy statycznie ujmowalne takie jak np. rozwarstwienie materialne, szanse awansu, inowacyjność, praworządność, poziom cywilizacyjny, poziom kultury funkcjonariuszy publicznych i obwateli, poziom nauki, czy wzrost gospodarczy.
29 maja 2010, o godzinie 13:03
errata;
chciałem napisać statystycznie ujmowalne.
29 maja 2010, o godzinie 13:39
Bucholc,
chcialam sobie to wyjasnic, bo kiedy przeczytalam zapowiedz o ujawnieniu zapisow czarnych skrzynek z wyjatkiem „intymnych” to sie tak zastanowilam, co intymnego moze byc mowione w kokpicie tuz przed ladowaniem. Slowa niecenzuralne to rozumiem, ale intymne?
A tu na temat naciskow wypowiada sie pilot…
http://www.tvn24.pl/23408.....wideo.html
29 maja 2010, o godzinie 14:02
Nasz spór na wesoło:
http://www.youtube.com/wa.....DOAjWYnPKo
29 maja 2010, o godzinie 16:06
To ja też sobie zażartuję :D)). To nie jest spór z ciemnogrodem, to jest bezpośredni kontakt z gąbczastym zwyrodnieniem mózgowym, gdzieś tak 1/4 a może i więcej populacji.
29 maja 2010, o godzinie 19:02
Powiem Wam, że politycznie wybałuszyłem oczy na przystanku. Mimo że moje 709 jeździ co 10 minut w weekend – jakoś długo nie nadjeżdżał, to sobie poczytałem przystankowe obwieszczenie. Okazało się ono być przedstawieniem kandydatur na urząd Prezydenta Rzeczpospolitej. I nasunęły mi się dwie uwagi, obydwie fatalnie świadczące o PiSie:
1. przy wszystkich kandydatach jest napisane „członek…” danej partii politycznej, Komorowski Platformy, Pawlak Stronnictwa czy Jurek jakiejś tam prawicy. Czterech nie podało: Olechowski – bo nigdzie nie należy, Morawiecki, bo kto to wie, do czego on należy, ale pozostałych dwóch ukrywa albo się wstydzi swojej przynależności (i wcale się nie dziwię) – to starzy kumple z sojuszu rządowego Lepper i Kaczyński nie podają swojej przynależności. Ja, gdybym był członkiem ich partii, też bym nie podał.
2. Przy Olechowskim jest informacja, że kandydat zgodnie z artykułem takim to a takim ustawy z dnia informuje, że był informatorem służby bezpieczeństwa. To jest właśnie to, czego w PiSie nie znoszę – najlepiej utłuc kandydata przed wyborami, to nic, że on prowadził działalność gospodarczą na rzecz Polski, na nikogo nie donosił, i było to ponad 20 lat temu. Pan Bóg wybacza, prawo karne darowuje nawet morderstwo po tylu latach, PiS nie wybacza nigdy. Należy wprowadzić taki przepis, aby maksymalnie utłuc kontrkandydata. Ja się wcale nie dziwię, że Kaczyński ukrył swoją przynależność.
29 maja 2010, o godzinie 20:57
Torlin,
Nie rozumiem dlaczego masz pretensje do PiSu, pisząc „PiS nie wybacza nigdy.” Chodzi o informacje w obwieszczeniu o kandydatach na prezydenta, że OLECHOWSKI Andrzej złożył oświadczenie, iż był współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa. Przecież jest to OFICJALNE OBWIESZCZENIE PAŃSTWOWEJ KOMISJI WYBORCZEJ z dnia 17 mają 2010 r. a nie jakaś agitka pisowska. Proszę bardzo, poczytaj sobie jeszcze raz. Tym razem nie musisz iść na przystanek spóźniającego się autobusu 709:
*
OBWIESZCZENIE PAŃSTWOWEJ KOMISJI WYBORCZEJ z dnia 17 maja 2010 r.
o kandydatach na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w wyborach zarządzonych na dzień 20 czerwca 2010 r.
Na podstawie art. 43 ust. 3 ustawy z dnia 27 września 1990 r. o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. z 2010 r. Nr 72, poz. 467) Państwowa Komisja Wyborcza podaje do wiadomości wyborców dane kandydatów na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w wyborach zarządzonych na dzień 20 czerwca 2010 r., w tym treść złożonego przez kandydata oświadczenia, o którym mowa w art. 7 ust. 1 ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów (Dz. U. z 2007 r. Nr 63, poz. 425, z późn. zm.1
1) JUREK Marek, lat 49, wykształcenie wyższe historyczne, wykonujący zawód historyka, miejsce pracy: Fundacja Św. Benedykta, zamieszkały w Wólce Kozodawskiej gmina Piaseczno, członek Prawicy Rzeczypospolitej; )), zwanej dalej „powołaną ustawą”, w zakresie określonym w art. 13 tej ustawy:
2) KACZYŃSKI Jarosław Aleksander, lat 61, wykształcenie wyższe prawnicze, poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, zamieszkały w Warszawie;
3) KOMOROWSKI Bronisław Maria, lat 58, wykształcenie wyższe historyczne, poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, zamieszkały w Warszawie, członek Platformy Obywatelskiej Rzeczypospolitej Polskiej;
4) KORWIN-MIKKE Janusz Ryszard, lat 67, wykształcenie wyższe filozoficzne, wykonujący zawód publicysty i wydawcy, miejsce pracy: Oficyna Konserwatystów i Liberałów, zamieszkały w Józefowie, powiat otwocki, członek partii politycznej Wolność i Praworządność;
5) LEPPER Andrzej Zbigniew, lat 56, wykształcenie średnie, wykonujący zawód rolnika, miejsce pracy: własne gospodarstwo rolne, zamieszkały w Zielnowie gmina Darłowo;
6) MORAWIECKI Kornel Andrzej, lat 69, wykształcenie wyższe w zakresie nauk fizycznych, emerytowany nauczyciel akademicki, zamieszkały we Wrocławiu;
7) NAPIERALSKI Grzegorz Bernard, lat 36, wykształcenie wyższe politologiczne, poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, zamieszkały w Szczecinie, członek Sojuszu Lewicy Demokratycznej;
8) OLECHOWSKI Andrzej Marian, lat 62, wykształcenie wyższe ekonomiczne, wykonujący zawód ekonomisty, miejsce pracy: samodzielna działalność gospodarcza, zamieszkały w Warszawie,
który złożył następujące oświadczenie:
byłem współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa w rozumieniu przepisów powołanej ustawy;
9) PAWLAK Waldemar, lat 50, wykształcenie wyższe techniczne, zajmujący kierownicze stanowisko państwowe, pełniący funkcję Wiceprezesa Rady Ministrów, Ministra Gospodarki, zamieszkały w Kamionce gmina Pacyna, członek Polskiego Stronnictwa Ludowego;
10) ZIĘTEK Bogusław Zbigniew, lat 45, wykształcenie średnie, wykonujący zawód polityka, miejsce pracy: Wolny Związek Zawodowy „Sierpień 80”, zamieszkały w Markowiźnie gmina Ogrodzieniec, członek Polskiej Partii Pracy – Sierpień 80.
Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej
(-) Stefan J. Jaworski
*
Torlinie, wyhamuj. W tym obwieszczeniu nie ma ani słowa o religii.
29 maja 2010, o godzinie 21:13
Chciałbym jeszcze przypomnieć, że „ukrywanie” przynależności partyjnej jest jak najbardziej zgodne z oczekiwaniami wyborców. Bo ci podobno chcą „prezydenta wszystkich Polaków”. Dokładnie takiego jakim Kwach był. Zresztą i Wałęsa był za a nawet przeciw. Czyli tak jakby prezydentem wszystkich Polaków.
…Podejrzenie Pana Ministra Kuczyńskiego, że kandydat na prezydenta Jarosław Kaczyński momentalnie przekształci się w zamordystycznego satrapę oraz dyktatora pisowskiego jak tylko zostanie prezydentem RP IV, jest tylko gołosłownym podejrzeniem i niczym wiecej. Dowodem na tę gołosłowność jest właśnie nie „ukrycie” a odkrycie przez Przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej, pana Stefan J. Jaworskiego, że ten akurat kandydat (oraz trzech innych kandydatów-wesołków) do żadnej partii już nie należy. Wychodząc, oczywiście, naprzeciw oczekiwaniom wyborców.
…Wszystko to można optymistycznie posumować tak: demokracja w rozkwicie. Polish style.
29 maja 2010, o godzinie 21:56
Głos
A tak nawiasem mówiąc artykuł pt. Egzekutor z Kwidzyna wygląda na dobry przykład tego, co w swoim czasie premier L. Miller mówiąc o politycznych zadaniach prasy określał barwnie jako przypierdolić z drugiego szeregu.
Bądź precyzyjny:
to nie Miller, ale Rywin tak sformułował oczekiwania Grupy Trzymającej Władzę wobec Michnika i jego cyngli:
http://wyborcza.pl/1,76842,2102256.html
Lew Rywin przedstawił także pozostałe warunki „grupy trzymającej władzę” dotyczące sojuszu politycznego Gazety Wyborczej z SLD: „Rywin:.. że ty będziesz ich pomagierem, nazwijmy to, ale że nie będziesz stał w pierwszym szeregu, że jak gdyby w drugim, trzecim, jeśli trzeba przypierdolić, to dopiero wtedy.. Chcą takiego powiązania nieformalnego..” (nagranie rozmowy w aktach sprawy).
To miło z Twojej strony, że dokonałeś takiego skrótu myślowego i od razu pojechałeś Millerem, ale ciekawsza tu jest trzeźwa ocena tego, czym zajmuje się Michnik i GW :).
Obojętnie, czy przez Millera, czy przez Rywina, czy przez GTW której_jak_wiadomo_nie_było dokonana :)…
.
Faktem jest, że teraz Michnik przypierdala z drugiego szeregu już nie w interesie Millera, tylko Drogiego Bronka ze WSI; może ma jakiś sentyment do tego imienia…? :)
A może do Firmy, której interesy Drogi Bronek II reprezentuje…?
.
A było Gomułce spełnić żądania „komandosów” z Marca ’68 i wpuścić Zambrowskiego do Biura…
29 maja 2010, o godzinie 22:04
Bucholc!
A o jaką religię Ci chodzi?
Jeżeli chodzi o Olechowskiego, powtórzę jeszcze raz to samo, jak nie zrozumiałeś.
Trudno ze mnie zrobić sympatyka komuny, ale to PiS wymógł wprowadzenie takiego przepisu, że wszyscy kandydaci mają się spowiadać ze spotkań z bezpieką. Po ponad 20 latach. Ja wiem, że taki przepis jest, że wszystko jest lege artis, ale właśnie przykład Olechowskiego pokazuje bzdurę. Ten człowiek już raz był w drugiej turze w wyborach prezydenckich, i dzisiaj ten tekst jest powtarzany? I tak będzie do końca życia? Nie ma przedawnienia? Za morderstwo jest, a za PiS nie ma?
Może teraz zrozumiałeś, o co mi chodzi.
29 maja 2010, o godzinie 22:13
Głos
To nie jest spór z ciemnogrodem, to jest bezpośredni kontakt z gąbczastym zwyrodnieniem mózgowym, gdzieś tak 1/4 a może i więcej populacji.
Fakt,
bezpośredni kontakt z gąbczastym zwyrodnieniem mózgowym może stać się asumptem do nader uczonych dywagacji nad tym, kto jako spiritus movens tej przypadłości pełni rolę Mistrza, a kto epigona czy wręcz plagiatora…
29 maja 2010, o godzinie 22:57
Uchachany
No, właśnie jestem ciekawy jak to u was jest.
Spółdzielnia Gombka, czy gombka sieć, bo że waszym szefem jest sam Baltazar Gombka, to wykluczam jako niepodobne.
29 maja 2010, o godzinie 23:37
anna
.
” proponuje okreslic wielbicieli IVrp jako neobolszewikow, przyjrzawszy sie ich zablowkowanej mentalnosci i nienawisci do ludzi myslacych “elyt” – pasuje jak ulal
a jak juz dawno wykazaly badania statystyczne, chocby z okazji wyborow do europarlamentu, pisowcy to ludzie w wiekszosci starzy, niewyksztalceni i z zascianka
jak podaja ostatnio statystyki tych myslacych z pisu ubywa – wogole dziwie sie ze tam nawet tacy sa ”
.
Widzę, że „elyty” III RP jednostronnie i po kryjomu wprowadziły nowe zasady ortografii i interpunkcji, tudzież tajemnicze oksymorony jak „zablokowana mentalność”. Czy przypadkiem z zaściankiem nie kojarzy ci się sarmacko wąsaty kandydat Bronek z dubeltówką w dłoniach? I wy „elyty” z tym wąsatym Bronkiem chcecie do Europy? Już nawet w Mołdawii wąsów nie noszą. :)
30 maja 2010, o godzinie 00:20
Torlin!
„to PiS wymógł wprowadzenie takiego przepisu, że wszyscy kandydaci mają się spowiadać ze spotkań z bezpieką.”
Z calym szacunkiem ale ja tez ci przypominam, ze ten akurat wymog to:
*
art. 7 ust. 1 ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów (Dz. U. z 2007 r. Nr 63, poz. 425, z późn. zm.1)
1) Zmiany tekstu jednolitego wymienionej ustawy zostały ogłoszone w Dz. U. z 2007 r. Nr 83, poz. 561, Nr 85, poz. 571, Nr 115, poz. 789, Nr 165, poz. 1171 i Nr 176, poz. 1242 oraz z 2009 r. Nr 178, poz. 1375.
*
Jest to więc ustawa SEJMOWA, przegłosowana również głosami innych niż pisowskich, czyli mniejszosciowych, posłów. Podobnie zresztą było z poprzednią ustawą lustracyjną i z poprawkami do niej.
…Od ponad dwóch już lat PiS od władzy jest odsunięty a idiotyczna, w twoim mnienianiu, ustawa wciąż obowiązuje, pomimo zmian z 2009 roku. Twoje uporczywe zwalanie w tej sprawie winy na PiS jest zwyczajną demagogią. Nie mającą nic wspólnego z polskimi, PoPiSowskimi realiami.
…Czas się obudzić z letargu i spojrzeć w lustro. I zacząć na poważnie, a nie dla śmiechu tylko, odkręcać ten niby antykomuszy bicz ukręcony na samych siebie. Nikt tego za was, niby PełOwców ale wciąż tak naprawdę proPiSowców, nie zrobi. Gdyż, jak Mawar napisał, już nawet w Mołdawii wąsów nie noszą.
…No i czas już najwyższy zacząć rządzić tak jak na ponad dwudziestoletni ustrój przystało a nie żyć strachami przeszłości. Zwalając przy tym winę na wsteczną, a wiec brzydką bo moherową, czyli inaczej polską obecną opozycję parlamentarną.
30 maja 2010, o godzinie 00:27
n2
„Dwa ciekawe artykuły w Polityce. Po pierwsze, znakomita rozmowa z A.Wajda”.
.
Nie ukrywaj narciarzu przed nami, że sam Wajda jest znakomity (zwłaszcza ostatnio – po Wawelu i wojnie domowej) i dlatego „znakomita jest rozmowa z Wajdą”. A dlaczego „znakomita jest rozmowa z Wajdą”? To proste, sam Wajda jest znakomity. :)
30 maja 2010, o godzinie 00:37
głos zwykły
„Polityka nieco przypomina szachy”.
.
Moim zdaniem o wiele bardziej przypomina niż „nieco”. Napoleon był silnym szachistą, Stalin niezłym.
.
Dobry szachista nie ujawnia co chce zrobić, ale wiadomo jedno, że chce wygrać grę”.
.
Niekoniecznie, czasem chce zremisować. Słyszałeś o arcymistrzowskich remisach? Jeśli obaj czują przed sobą respekt, lub sytuacja w meczu do tego zmusza, to wybiera się wariant kierujący na pozycje remisowe. Chyba to właśnie obserwujemy teraz w Polsce. Tusk wystawia „w prawyborach” Lapsusowego Bronka, Kaczor wygrywa, czyli Tusk przegrywa, ale PiS traci lidera, więc w sumie wychodzi na remis.
Bywa i tak, że w przegranej pozycji ratunkiem jest doprowadzenie do konieczności trzykrotnego powtórzenia tego samego posunięcia, co równoznaczne jest z remisem.
30 maja 2010, o godzinie 00:38
głos zwykły
.
„Polskie lotnictwo cywilne zresztą nie miało wypadków lotniczych spowodowanych błędami kapitana statku powietrznego, poza być może jednym kiedy zginął Doliński w latach 70″.
.
W 1988 rozbił się An-24 w rejsie krajowym, ale wszyscy przeżyli. Załoga była pijana! Sprawę utajniono z obawy przed kompromitacją dla LOT-u. Jednym z pasażerów był znany dziennikarz muzyczny i tłumacz Tomasz Beksiński – później nigdy już nie wsiadał do samolotu.
30 maja 2010, o godzinie 00:41
Kasia
„Ostatnio wjeżdżałam do Wa-wy 1,5 godziny od Janek, tfu właściwie to od skrzyżowania na Magdalenkę był już korek. Będzie czadowe Euro 2012″.
.
Cóż TA Magdalenka jest symbolicznym przekleństwem III RP – po 20 latach nadal kraju bezdroży. Jawnogrzesznica Magdalenka. :)
30 maja 2010, o godzinie 00:44
maciek g.
„Jeśli się [Kaczyński] nie zmienił to dalej będzie dzielił a nie jednoczył to chyba jasne”.
.
Tak, wiemy, Palikot chce łączyć, Kaczyński chce dzielić, ale może na tym polega demokracja? Na różnicach. Czy ty przypadkiem nie po politologii? :)
30 maja 2010, o godzinie 06:14
Bucholcu!
Masz generalnie rację, ja nie jestem zwolennikiem PO i gdyby nie istnienie Uchachanopodobnych w życiu na tę partię bym nie głosował. Ja wiem, że oni też głosowali, ale sam projekt i wprowadzenie pod obrady było PiSowskie.
To jest właśnie charakterystyczne dla tego blogu, nade mną jest 5 wpisów Mawara i zgadnijcie, ile z nich porusza sprawę ukrywania swojej przynależności partyjnej przez Kandydata na Prezydenta Polski Jarosława Kaczyńskiego i jego kolegi z sojuszu Andrzeja Leppera. Przypominam, że nie istnieje coś takiego jak mniej niż zero (pewnie z wyjątkiem matematyki, księgowości, statystyki i pewnej piosenki).
30 maja 2010, o godzinie 08:36
Podejrzewam ze PiS podjął decyzje o niepodawaniu partii w obwieszczeniu kierowany nagonką na poprzedniego prezydenta („pisowski prezydent”). Jak widać Torlin wszystko interpretuje na niekorzyść PiS.
Statystyczny Polak doskonale wie kim jest JK. Trzeba być konkretnym oszolomem żeby z tego robić wielkie halo. Tak samo jak z wypełnienia zapisów ustawy lustracyjnej.
Dla jednych pytaniem zasadniczym jest – czy dokument jest zgodny z zapisami ustawy. Dla innych – czy PiS coś narozrabiał. Oczywiście na to drugie pytanie odpowiedz Torlina zawsze brzmi – „Tak!!! Obrzydliwosc!!!”
30 maja 2010, o godzinie 09:01
http://palikot.blog.onet......07242133,n
30 maja 2010, o godzinie 09:09
Mawar
… dlaczego “znakomita jest rozmowa z Wajdą”? To proste, sam Wajda jest znakomity. :)
„Dlaczego Wajda nas zachwyca?”
„Wajda nas zachwyca, bo nie może nie zachwycać… „
30 maja 2010, o godzinie 09:20
Mawar
Czy przypadkiem z zaściankiem nie kojarzy ci się sarmacko wąsaty kandydat Bronek z dubeltówką w dłoniach? I wy “elyty” z tym wąsatym Bronkiem chcecie do Europy?
Słuszne spostrzeżenie.
Wąsaty szlagon z waszecia z fuzyją i gromadą dzieci liczną niczym jakiś margines?!
Oj biedne te elyty, jakiż to poświęceń wymaga od nich walka z kaczofaszyzmem…
POwinien chociaż włączyć do kampanii wyborczej ciche wizyty w darkroomach Le Madame, w ten sposób stając otworem do „młodego, wykształconego, z większych miast…” elektoratu PełO…
Lżej by im było…
30 maja 2010, o godzinie 09:26
Głos
tak o’gólnie u nasz jest tak,
że na moherów Ojdyra czyhają masony i michniki,
a na moherów RedNacza czyhają mohery Ojdyra i rydzyki…
30 maja 2010, o godzinie 09:31
Palikot?
Ło matko,
elyty nam się neobolszewizują, z zablokowaną mentalnością homosvieticusa węsząc za cudzymi pieniędzmi… :)!
30 maja 2010, o godzinie 09:34
Uchachany,
A na kogo u was czycha WSI i FSB? No i jakie jest obecne zadanie Bronka K. – agenta WSI (obecnego czy byłego?).
30 maja 2010, o godzinie 09:38
Mawar,
O tym wypadku nie słyszałem, ale faktem jest to, że personel latający ostro pił i robił inne miłe rzeczy w czasie wolnym i że nie raz nawaleni wracali do Polski. Ale przynajmniej starali się lądować przy dobrej pogodzie. I być może to ich różni od personelu wojskowego, który jak się nawali, to ląduje w każdych warunkach, zwłaszcza z VIP-ami na pokładzie, którzy też są zapewne po kielonku w drodze na i w drodze z….
30 maja 2010, o godzinie 16:07
Uchachany i Mawar
Długo jeszcze będziecie grali miedzy soba w ping-ponga?
Cały czas pisze jeden do drugiego.
Mam nadzieję ze po wyborach,stracicie umowę zlecenie na pisanie na blogu.
Bo później trudniej będzie zawierać umowy za które Państwo zapłaci. w ramach kampanii wyborczej.
Teraz to łatwiej kolega koledze zleca i po krzyku, moge sie załapać?
30 maja 2010, o godzinie 18:18
Zdzisław_1
„Mam nadzieję ze po wyborach,stracicie umowę zlecenie na pisanie na blogu …
Bo później trudniej będzie zawierać umowy za które Państwo zapłaci. w ramach kampanii wyborczej. Teraz to łatwiej kolega koledze zleca i po krzyku, mogę się załapać”?
.
Już się przecież załapałeś – na blogu EDD, choć tam całą robotę odwala sam autor. Ostatnio EDD pod swoim wpisem z 17 maja (po jego lekturze nadal nie wiem o czym to, czytając jak bym mglę oglądał) umieścił ponad setkę swoich wpisów, chcąc chyba zawstydzić swego dawnego pryncypała W. Kuczyńskiego. Pojedyncze kamyki przydrożne – Zdzisław_1, Torlin, Paweł Luboński – udające słupy milowe nie naruszają monotonii pustynnego krajobrazu. Wchodząc na blog EDD przede wszystkim trzeba wystrzegać się fatamorgany. :)
30 maja 2010, o godzinie 18:33
Torlin! ALARM! LARUM!
.
Włączam Tusk Vision Network i co tam widzę!!
.
- Komorowski na klęczkach w Licheniu modli się o głosy moherów niczym jakiś pisior Kaczyński…
- Policja zabija Murzynów niczym siepacze Ziobry niewinnych ludzi
.
Jak Ty sobie z tym dasz radę? Jak pogodzisz jedyną nadzieje Polski („agnostycyzm, jeżeli nie ateizm, wolność jednostki, rządy ogólnoświatowe i powszechna walka o ekologię.”) z głosowaniem na wąsatego katola, myśliwego, anty-ekologa (tam w tym Licheniu to panie palą znicze, emitują CO2)…
30 maja 2010, o godzinie 19:17
miner
W przypadku Torlina będzie to ateizm moherowy, albo licheński. „Życie jest formą istnienia białka, ale w kominie coś czasem załka”. :)
30 maja 2010, o godzinie 19:25
Niemcy nazywają to DOPPELSICHERHEIT. :)
30 maja 2010, o godzinie 20:41
Moje uczucia to Niemcy nazywają „die Schadenfreude”.
31 maja 2010, o godzinie 09:18
A z czego tak sie cieszysz Torlin?
31 maja 2010, o godzinie 12:21
Mawar
Potwierdzenie.
Klasyczny ping-pong, zamiast odpowiedzi odbita piłeczka, na inny blog,co ma do tego blog EDD?
Typowa Wasza klasyka,odbić!!!
Pozdrowienia
31 maja 2010, o godzinie 17:38
„PiS zostanie zdelegalizowane, mohery zakazane, siewcom nienawiści zamknie się gębę – pisze Bronisław Wildstein”
http://www.rp.pl/temat/2.html
Może ktoś pamięta skąd taki scenariusz Wildstein zerżnął, z uchachanego czy z narciarza? Tak czy owak, górą blog pana Kuczyńskiego! Mamy się zmieścić między Żakowskim a Paradowską i odszczepieńcy tacy jak Mawar, miner, Kasia czy też rzeczony uchachany, mają już policzone godziny. No, może dni. Najdalej do zwycięskich wyborów.
31 maja 2010, o godzinie 17:51
Czy mógłby ktoś udzielić mi informacji co się stało ze świetnie zapowadającym się literatem Orteqiem?
To prawdziwy blogowy mistrz narracji.
31 maja 2010, o godzinie 18:06
„Czy mógłby ktoś udzielić mi informacji co się stało ze świetnie zapowiadającym się literatem Orteqiem?”
.
Mam podejrzenia, że przeszedł reinkarnację.
31 maja 2010, o godzinie 19:31
Stan
„Czy mógłby ktoś udzielić mi informacji co się stało ze świetnie zapowiadającym się literatem Orteqiem”?
.
Może jest na nartach.
31 maja 2010, o godzinie 20:50
Sennie tu od 24h więc wklejam pytania jakie pisowskim spiskowcom narzucają się po katastrofie smoleńskiej.
.
.
BIAŁA KSIĘGA W SPRAWIE KATASTROFY RZADOWEGO SAMOLOTU TU-154 POD LOTNISKIEM SMOLEŃSK-SIEVIERNYJ 10/04/2010 R – MAPA PYTAŃ
ROZDZIAŁ I. WSTĘP. STAN POLSKIEGO LOTNICTWA WOJSKOWEGO.
1.1. Jakie wnioski i jakie programy zabezpieczające wprowadzono w trybie szkoleń i wymogów stawianych pilotom w polskim lotnictwie wojskowym po katastrofie samolotu CASA pod Mirosławcem?
1.2. Czy programy szkoleniowe polskich pilotów wojskowych odpowiadają standardom NATO-wskim, kto jest odpowiedzialny za ich wdrażanie i kontrolę przestrzegania zasad?
1.3. Czy agendy sojuszu NATO zwracały się do rządu polskiego z uwagami na temat szkolenia pilotów, ilości wylatanych godzin i sprawności bojowej?
1.4. Kto był personalnie odpowiedzialny za jakość i kształt szkolenia, tak w wymiarze politycznym i finansowym, jak wojskowym i technicznym?
1.5. Czy po tragedii pod Mirosławcem zwiększano, czy zmniejszano wydatki na szkolenie pilotów wojskowych, w tym pilotów 36 spec pułku?
1.6. Kto konstytucyjnie odpowiada za stan polskich sił zbrojnych, bezpieczeństwo osób obsługiwanych przez wojskowe służby transportowe?
1.7. Informacje o problemach technicznych Tu-154M powtarzały się od lat, jednak zaraz po katastrofie Rosjanie wykluczyli awarię samolotu . Dlaczego polska strona przyjęła to zapewnienie bezwarunkowo i wbrew logice?
ROZDZIAŁ II – PRZYGOTOWANIE WIZYTY GŁOWY PAŃSTWA W SMOLEŃSKU ORAZ ZAPROSZONYCH PRZEZ NIĄ GOŚCI.
2.1. Kto zajmuje się organizacją wizyty głowy państwa we współpracy w władzami państwa-gospodarza?
2.2. Jakie są procedury organizacji wizyty, ustalenia wymogów bezpieczeństwa, zapewnienia odpowiedniego zaplecza logistycznego?
2.3. Kto ustalał listę gości? Kto aprobował listę gości? Kto dokonał przydzielenia zaproszonych gości do wskazanych konkretnie środków transportu?
2.4. Jakie oficjalne dokumenty wymieniane z ambasadą rosyjską w Polsce są w posiadaniu Ministerstwa Spraw Zagranicznych?
2.5. Jak była ranga wizyty prezydenckiej (wizyta prywatna, państwowa, oficjalna)?
2.6. Kto złożył „zamówienie” w 36 spec-pułku lotnictwa wojskowego?
2.6.1. Na ile lotów? Kto dokonał podział polskiej delegacji i zaproszonych gości pomiędzy poszczególne środki transportu?
2.6.2. Planowany był przejazd Prezydenta do Katynia pociągiem. Czy ktoś z jego otoczenia sugerował wybranie przelotu samolotem zamiast pociągu i jeśli tak, to kto?
2.6.3. Czy jest prawdą, że Katastrofa w Smoleńsku dla polskich oficerów rozpoczęła się już w samolocie C-295M [CASA?] na lotnisku warszawskim? Wczesnym rankiem, 10 kwietnia, oficerowie, przypięci pasami do foteli, mieli siedzieć wraz z grupą kilkunastu polskich dziennikarzy na pokładzie CASY, czekając na odlot do Smoleńska. Na skutek informacji obsługi o problemach technicznych samolotu zaproponowano pasażerom przesiadkę do Jaka-42. Dziennikarze się przesiedli do Jaka, ale oficerowie zajęli wolne miejsca w prezydenckim Tupolewie.
2.7. Lista pasażerów samolotu krążyła wśród dziennikarzy już kilka dni przed lotem . Była to absolutnie nietypowa i niedopuszczalna sprawa . Jak do tego doszło i kto udostępnił tę listę? Jakie czynności podjęli polscy prokuratorzy i inne służby, w tym SKW i SWW, by ustalić osobę odpowiedzialną za przeciek?
2.8. Czy polski MSZ i kancelaria premiera , która odpowiadała za lot, poinformowały Rosjan oficjalnie kto jest na pokładzie, w celu zapewnienia odpowiedniego poziomu jej zabezpieczenia? Czy prawdą jest, że status wizyty z oficjalnej na nieoficjalną zmienił Min. Arabski?
2.9. Czy prawdą jest informacja, że samolot prezydenta Kaczyńskiego miał niższą rangę niż samolot premiera Tuska3 dni wcześniej i w związku z tym procedury oraz standardy bezpieczeństwa były niższe? Szef BOR gen. Janicki powiedział, że była to wizyta nieoficjalna. Jeżeli tak było, to tym bardziej na stronie polskiej spoczywała większa odpowiedzialność za przygotowanie i bezpieczeństwo tego lotu . Czy lotnisko w Smoleńsku zostało sprawdzone przez polskie służby? I jak traktować wypowiedź gen. Janickiego dla radia ZET 29.04, że o tym „kto dokładnie znajduje się na pokładzie Tu-154M dowiedział się już po katastrofie” ?
2.10. Czy lista osób była oficjalnie przedstawiana stronie rosyjskiej? Jaka, w jakiej formie, komu fizycznie i kiedy?
ROZDZIAŁ III – Procedury bezpieczeństwa, otoczenie prawne.
3.1. Jakiego typu samolotem był TU-152 według prawa międzynarodowego? Państwowym? Wojskowym? Cywilnym?
3.2. Jaka jest procedura zabezpieczania tego typu lotów przez BOR?
3.3. Czy przewidywano lotniska zapasowe, a jeśli tak, to w jakim dokumencie można znaleźć dowód takiego zabezpieczenia?
3.4. Czy w sprawie lotniska zapasowego w Mińsku istnieje dokumentacja kontaktów z Ambasadą Białorusi w Polsce bądź z innymi władzami białoruskimi?
3.5. W jakim dokumencie opisano zaplecze logistyczne w przypadku lądowania na którymś z lotnisk zapasowych?
3.6. Ilu funkcjonariuszy BOR-u zostało przydzielonych do lotu TU-154 10/04/2010, ilu dotarło na lotnisko wcześniej i jakimi środkami transportu? Ilu funkcjonariusz BOR-u zostało przydzielonych do lotnisk zapasowych i w jaki sposób dostali się na te lotniska?
3.7. Czy BOR lub jakiekolwiek inne polskie służby dokonały wizytacji lotniska w Smoleńsku pod katem jego bezpieczeństwa, zaplecza technicznego pozwalającego na ruch statków powietrznych? Ilu funkcjonariuszy było w Smoleńsku , czy sprawdzili przed przylotem pas startowy, wieżę kontrolną i wyposażenie lotniska ?
3.8. Czy polskie służby mają kopie dokumentów MAK dopuszczających lotnisko do użycia w ruchu powietrznym?
3.9. Kto wydał certyfikat dopuszczający do ruchu TU-154 po modernizacji w Samarze? Czy MAK wydawał certyfikat dopuszczający TU-154 do ruchu na czas przelotu z Samary do Warszawy?
3.10. Jakie dokumenty określają stan techniczny statku powietrznego przed wystartowaniem?
3.11. Jak wyglądała procedura w przypadku tego lotu?
3.12. Kto dokonał wyboru pilotów do obsługi lotu?
3.13. Jakie są procedury sprawdzenie stanu psychicznego i fizycznego pilotów przed lotem?
3.14. Jakie przepisy i procedury obowiązywały na pokładzie samolotu: cywilne czy wojskowe?
3.15. Jakie procedury są wdrażane po uzyskaniu informacji o awarii/katastrofie polskiego samolotu rządowego i na podstawie jakich przepisów?
3.16. Czy Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych przy Ministerstwie Infrastruktury jest organem właściwym do badania katastrofy wojskowych i państwowych statków powietrznych?
3.17. Czy Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych przy Ministerstwie Infrastruktury umieściła katastrofę TU-154 w Rejestrze Zdarzeń Lotniczych?
3.18. Czy art 13 Konwencji chicagowskiej dotyczy wojskowych, państwowych, czy cywilnych statków powietrznych?
3.18.1. Kto podjął decyzję (w jakim gronie i czy istnieje formalny slad podjęcia takiej decyzji, a jeżeli tak, to jaki?) o zastosowaniu art 13 Konwencji Chicagowskiej ZAMIAST art 11 porozumienia z 7 lipca 1993 zawartego pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Federacją Rosyjską, dotyczącego katastrof polskich powietrznych statków wojskowych w rosyjskiej przestrzeni powietrznej?
3.18.2. Na jakiej podstawie prawnej?
3.18.3. Zarówno Konwencja Chicagowska, jak i porozumienie z 7 lipca 1993 zawarte pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Federacją Rosyjską określa w sposób ogólny podmiot uprawniony do przeprowadzenia śledztwa w sprawie katastrofy, nie przesądzając o drobiazgowych procedurach.
W przypadku Konwencji Chicagowskiej swoje wewnętrzne procedury wdraża MAK, akceptując obecność w swoich pacach osoby oddelegowanej przez rząd RP, w przypadku Porozumienia z 7 lipca 1993 śledztwo prowadzą wspólnie rosyjska i polska prokuratura wojskowa na terytorium Federacji Rosyjskiej na zasadzie równouprawnienia w przeprowadzaniu czynności, w sposób i w zakresie procedur właściwej dla każdej z tych służb.
Pan przewodniczący Klich, co zostało poparte oświadczeniami przedstawicieli rządu RP i MON-u wskazał a fakt uszczegółowienia procedur wynikających wprost z art 13 konwencji Chicagowskiej ich brak w przypadku Porozumienia z 11 lipca 1993.
W jakim akcie prawnym można znaleźć szczegółowe opracowanie procedur związanych z art 13 Konwencji Chicagowskiej?
3.18.4. Jak przebiegały prace nad ustaleniem procedur powstępowania w przypadku Porozumienia z 7 lipca?
3.18.5. Czy ewentualny brak tych procedur w przypadku porozumienia z 7 liupca 1993 oznacza, że w przypadku katastrofy rosyjskiego, państwowego statku powietrznego również zostanie zastosowana Konwencja Chicagowska, a Polska Komisja Badania Wypadków Lotniczych oraz polska prokuratura będą jej jedynymi gospodarzami, przy udziale delegata MAK-u?
3.19. Czy katastrofę rządowego TU-154 bada cywilna czy wojskowa prokuratura?
3.20. W jakim zakresie lot rządowego TU-154 10/04/2010 ochraniały służby: SWW i SKW i jakie były efekty tej ochrony?
3.21. Kto podjął decyzję o dołączeniu polskiego przedstawiciela do prac MAK-a? Na jakiej podstawie prawa międzynarodowego?
3.22. Na jakiej podstawie wszczęto polskie śledztwo w tej sprawie?
3.23. Jakie są relacje pomiędzy pracą MAK-a a śledztwem polskiej prokuratury?
3.24. Jakie są relacje pomiędzy pracą MAK-a a śledztwem rosyjskiej prokuratury?
3.25. Czy śledztwo rosyjskie prowadzi rosyjska prokuratura wojskowa czy cywilna?
3.26. Jakie wnioski prawne wystosowali polscy prokuratorzy do prokuratury rosyjskiej i MAK-a?
3.27. Na jakiej podstawie w pracach MAK-a biorą udział polscy prokuratorzy, jaki mają status i z czego to wynika?
3.28. Czy są to cywilni czy wojskowi prokuratorzy?
3.29. Jakie są zależności (jeśli są) pomiędzy prokuratorami a polskim przedstawicielem przy MAK?
3.30. Zgodnie z artykułem 17 Konwencji Chicagowskiej narodowość statku powietrznego określa miejsce zarejestrowania. Kto wydał wrak samolotu TU-154 władzom rosyjskim?
3.31. Czy lotnisko w Smoleńsku podlegało w zakresie wymogów technicznych artykułowi 28 Konwencji Chicagowskiej?
3.31.1. A jesli nie, to z jakiego powodu?
3.32. Czy MAK ma prawo zajmować się katastrofami wojskowych i państwowych statków powietrznych, które wydarzyły się na lotniskach wojskowych?
3.33. Czy MAK certyfikuje wojskowe lotniska i wojskowe statki powietrzne?
3.34. Czy o prawdopodobnej śmierci zwierzchnika sił zbrojnych jednej z armii NATO, o raz kilku wysokich stopniem dowódców NATO, rząd polski powiadomił władze sojuszu o zdarzenia, i jeśli, to kiedy to się stało?
3.35. Czy procedury Natowskie, w przypadku katastrofy statku powietrznego i prawdopodobnej śmierci wysokich rangą dowódców Sojuszu na terytorium państwa trzeciego, oraz wysokiego prawdopodobieństwa, że na pokładzie znajdowały się dane, których ewentualne przejęcie może mieć wpływ na siłę obronną sojuszu, przewidują podjęcie kroków zabezpieczających, a jeśli tak, to jakich?
3.36. Czy rząd polski mógł zwrócić się do dowództwa NATO o pomoc, w jakim zakresie, i czy to uczynił?
3.37. Jakiego typu wydarzeniem, z prawnego, wojskowego i politycznego punktu widzenia, jest dla dowództwa NATO niewyjaśniona katastrofa państwowego statku powietrznego w której ginie zwierzchnik sił zbrojnych armii NATO i kilku najwyższych dowódców wojskowych na terytorium państwa trzeciego?
3.38. Dlaczego rząd polski odrzucił (wypowiedź P. Grasia 23.04) możliwość powołania międzynarodowej komisji badającej te katastrofę? (Taką możliwość dopuszcza prawo międzynarodowe. W 2008 rozbił się na Białorusi prywatny rosyjski samolot Hawker BAE125 , gdzie zginęło 5 Rosjan. Powołano wtedy międzynarodową komisję śledczą . P. Graś stwierdził że „nie bardzo rozumie sens powołania takiej komisji”)?
3.39. O co konkretnie zwróciła się strona polska do Rosjan ? Jakie dokumenty potwierdzają działania polskiego rządu w tej sprawie?
Rozdział IV.
WĄTPLIWOŚCI DOTYCZĄCE PRZEBIEGU ZDARZENIA
4.1. O której godzinie nastąpił wylot rządowego TU-154 z lotniska w Warszawie i dlaczego?
4.1.1. O której godzinie planowano wylot, o której rzeczywiście nastąpił?
4.2. O której godzinie rządowy TU-154 przekroczył granicę powietrzną RP i znalazł się na terytorium powietrznym Białorusi?
4.2.1. O której godzinie rządowy TU-154 przekroczył białorusko-rosyjską granicę powietrzną?
4.2.2. O której godzinie rządowy TU-154 rozpoczął procedury podchodzenia do lądowania na lotnisku w Smoleńsku?
4.2.3. Z jaką prędkością poruszał się rządowy TU-154 na poszczególnych etapach lotu?
4.3. Dlaczego lotnisko w Smoleńsku – słabo wyposażone na wypadek trudnych warunków atmosferycznych – jeśli w istocie te warunki pojawiły się nieoczekiwanie i były bardzo trudne nie zostało zamknięte dla ruchu lotniczego co stanowiłoby jasny przekaz dla pilotów?
4.4. Jakie procedury podejścia do lądowania wykonał rządowy TU-154?
4.4.1. Czy były to procedury standardowe?
4.4.2. Czy katastrofa rządowego TU-154 nastąpiła w trakcie procedury lądowania, czy w trakcie zniżania się na wysokość decyzyjną?
4.4.3. Czy rzeczywiście układ radiolatarnii (MDB) na lotnisku w Smoleńsku był niestandardowy (dalsza radiolatarnia w odległości 6km od pasa zamiast 4km) ? Czy piloci o tym wiedzieli?
4.4.4. Czy prawdziwa jest informacja, że system Terrain Awareness and Warning System (TAWS), ostrzegający pilota przed zbyt niskim lotem, który zamontowany był w prezydenckim TU-154M, jest praktycznie niezawodny(jeżeli działa prawidłowo i nie jest zakłócany lub zablokowany), a od 1990 nie było wypadków spowodowanych jego działaniem?
4.4.5. Zainstalowany w samolocie radarowy miernik wysokości RW-5M ma dokładność pomiaru 0,8m i zakres 750m. Czy działał prawidłowo ?
4.4.6. Kto i dlaczego wkręcał (lub wykręcał) żarówki w oświetleniu lotniska (Takie zdjęcia wykonał zaraz po katastrofie Siergiej Serebro z „Głosu Witebska”. Czy w czasie wizyty Putina i Tuska oświetlenie działało prawidłowo? S.Serebro zauważył też, że „3 godziny po katastrofie wojskowi przeciągają tamtędy kabel”. Ukraińscy dziennikarze sfotografowali również inne lotniskowe lampy – nie świeciły)?
4.4.7. Czy z faktu, że piloci wykonywali manewr lotniczy przy pomocy autopilota można wysnuć wniosek, że pozostawali w błędzie, co do najbardziej istotnych parametrów lotu?
4.5. Jak wygląda pełny stenogram rozmów pilotów TU-154 z wieżą kontroli lotów w Smoleńsku?
4.5.1. Kto, imiennie, pełnił służbę w wieży kontroli lotów lotniska Smoleńsk-Sjewiernyj 10/04/2010?
4.5.2. Czy osoby te nadal pełnią czynną służbę na tym lotnisku?
4.5.3. Czy oprócz obsługi wieży kontroli lotów były tam jeszcze jakieś inne osoby?
4.6. Czy polscy prokuratorzy mieli możliwość przesłuchania rosyjskich kontrolerów lotów, ew. osoby nie należące do obsługi lotniska, a obecne w wieży kontroli lotów, innych członków personelu naziemnego lotniska?
4.6.1. Czy polscy prokuratorzy mieli możliwość przesłuchania członków rosyjskich służb ratowniczych, medycznych, wojskowych i milicyjnych biorących udział w akcji ratunkowej?
4.6.2. Czy polscy prokuratorzy wystąpili o listę osób biorących udział w akcji ratowniczej i milicyjnej?
4.6.3. Na filmach z miejsca katastrofy, zrealizowanych prze stacje telewizyjne, widzimy przedstawicieli różnych służb mundurowych; służb milicyjnych, ratowniczych, medycznych. Czy polscy prokuratorzy dokonali identyfikacji tych osób bądź mają wiedzę od prokuratury rosyjskiej o takiej identyfikacji?
4.7. O której godzinie nastąpiła katastrofa rządowego TU-154?
4.7.1. O której godzinie nastąpiło uszkodzenie sieci trakcyjnej?
4.7.2. O której godzinie włączono sygnał instalacji alarmowej na lotnisku Smoleńsk-Sjewiernyj?
4.7.3. O której godzinie rządowy TU-154 zniknął z radarów obsługi naziemnej lotniska Smoleńsk-Sjewiernyj?
4.7.4. Na jaką godzinę, jako godzinę katastrofy, wskazywały zeznania polskich i rosyjskich, bezpośrednich świadków katastrofy?
4.7.5. Jaką godzinę katastrofy wskazały ratownicze służby rosyjskie?
4.7.6. Jaka godzina katastrofy została wskazana w oficjalnym komunikacie rządu rosyjskiego?
4.7.7. Dlaczego przez ponad tydzień podawano godzinę katastrofy jako 8.56, podczas gdy (najprawdopodobniej) było to kilkanaście minut wcześniej? W. Bater w Polsat News 10.04 o 18.55 mówił, że „informację otrzymał telefonicznie o 8.4, czyli praktycznie 4 minuty po katastrofie”. Linia energetyczna została zerwana o 8.39.54. Min. Szojgu w raporcie dla W. Putina 10.04 powiedział, że samolot zniknął z radarów o 10.50 (czyli 8.50 czasu polskiego) . Skąd te 10 minut różnicy? – GW na swojej stronie internetowej pierwszą informację opublikowała o 8.38?
4.7.8. Krótko przed katastrofą Tu-154 próbował lądować w Smoleńsku rosyjski Ił-76 . Wg . W. Cegielskiego z TVP Ił-76 prawie dotknął pasa ale jednak nie udało się wylądować i odleciał . Co o tym wiadomo ? Dlaczego Ił nie mógł wylądować ? Są też relacje wskazujące , że Ił podchodził do lądowania w tym samym czasie co Tu-154. W internecie pojawiło się też zdjęcie dwóch drzew rosnących blisko siebie, których korony zostały ścięte pod rożnym kątem: nie mogły być więc uszkodzone przez ten sam samolot .
4.7.9. Lądowanie dwóch dużych maszyn w krótkim odstępie czasu stwarzało niebezpieczeństwo kolizji lub turbulencji groźnej dla drugiego samolotu. Czy załoga tego Iła została przesłuchana w obecności polskich prokuratorów? Czy zbadano czarne skrzynki Iła?
4.7.10. Linia energetyczna została przerwana o 08.39.54 a czarna skrzynka Tu-154 przestała działać o 08.41.04. Czy uprawniona jest hipoteza, że to Ił zerwał linię, podchodząc do lądowania bezpośrednio przed rządowym Tu-154?
4.7.11. Jaką wysokość wskazywał wysokościomierz baryczny gdy załoga zorientowała się, że znajduje się zbyt nisko?
4.7.12. Czy samolot opadał cały czas? I jak wyglądała amplituda wysokości względem płyty lotniska i względem terenu podczas całego podejścia do lądowania?
4.7.13. Czy Samolot został przeciągnięty?
4.8. Czy na miejscu zdarzenia pojawili się tuż po nim funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu, jakie czynności i zabezpieczenia dokonali na miejscu katastrofy? Czy istnieje służbowy raport z tego zdarzenia?
4.8.1 Czy jest prawdą, że funkcjonariusze ochrony rządu odnaleźli i zabezpieczyli ciało prez. Lecha Kaczyńskiego oraz kto i na jakiej podstawie wydałpolecenie służbowe wydania tego ciała służbom rosyjskim? Jakim służbom?
4.8.2. Czy funkcjonariusze BOR-u posługiwali się bronią palną podczas wykonywania obowiązków służbowych na miejscu zdarzenia i w jakim celu?
4.8.3. Ilu funkcjonariuszy BOR-u dokonywało zabezpieczenia miejsca katastrofy? Jakie są standardy dotyczące minimalnej ilości funkcjonariuszy przy zabezpieczaniu publicznych wystąpień najwyższych urzędników państwowych?
4.8.4. Czy istnieją, znane polskim prokuratorom, sprawozdania bądź relacje służb rosyjskich dotyczące obecności na miejscu katastrofy uzbrojonych funkcjonariuszy BOR-u?
4.8.5. W jaki sposób funkcjonariusze BOR-u dokonują identyfikacji miejsca pobytu chronionej osoby? Jakie są stosowane procedury i przy użyciu jakich technik?
4.8.6. Czy na miejscu zdarzenia były również służby zabezpieczające osoby i wyposażenie najwyższych dowódców WP i wysokich dowódców NATO? Czy w składzie służb zabezpieczających wizytę znaleźli się funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej, żołnierze SKW i SWW?
4.8.7. Która ze służb była odpowiedzialna za zabezpieczenie danych, które znalazły się na miejscu katastrofy, a mogących mieć wpływ na bezpieczeństwo państwa?
4.8.8. Czy jest prawdą, że Centrum Hydrometeorologii Sił Zbrojnych (CHSZ) nie przekazało pilotom aktualnych informacji o warunkach w Smoleńsku, mimo, że ta informacja była alarmująca.Dlaczego?
4.9.Czy polscy prokuratorzy dokonali archiwizacji innych niż przewidziane regulaminami wojskowymi rozmów prowadzonych z pokładu samolotu?
4.9.1. Czy polscy prokuratorzy dokonali przesłuchania w tym zakresie pilotów Jaka-42?
4.9.2. Czy polscy prokuratorzy dokonali przesłuchania w tym zakresie komunikujących się telefonicznie członków rodzin ofiar?
4.10. Czy zabezpieczono zapisy czarnych skrzynek samolotu, który podróż do Smoleńska odbył 7/10/2010 z premierem Tuskiem, dla porównania ich zapisów z zapisem czarnych skrzynek Tu-154, w celu uchwycenia rozbieżności w działaniu urządzeń naprowadzających i pracy obsługi wieży?
4.11.Czy w 36 spec-pułku zabezpieczono „pamięć” autopilota – mapę lotniska w Smoleńsku wraz ze wszystkimi danymi?
ROZDZIAŁ V. NAOCZNI ŚWIADKOWIE
5.1. Na lotnisku była grupa osób z Polski oczekująca na samolot (dyplomaci, kierowcy, ochrona). Oni byli jednymi z pierwszych i bezpośrednich świadków. Czy polscy prokuratorzy posiadają pełna listę obecnych na miejscu zdarzenia, bądź w jego pobliżu, osób, i czy zostały one przesłuchane na okoliczność zdarzenia?
5.2. Czy ustalono tożsamość wszystkich osób, które dokonały amatorskiego zapisu elektronicznego obrazu i dźwięku z miejsca katastrofy, tuż po jej nastapieniu?
5.3. Czy ustalono tożsamość autora filmu, na którym dokonano, potwierdzonego przez polskie służby, faktu zapisu głosów „w języku polskim i rosyjskim?” Czy autor filmu to Andrjej Mendrej, Nikołaj Łosiew, Sasza(?) Ałganow, Władimir Iwanow?
5.3.1. Czy polscy prokuratorzy ustalili treść wypowiedzi (rozmów) wypowiadanych w języku polskim i rosyjskim, a zarejestrowanych w materiale?
5.3.2. Czy polscy prokuratorzy ustalili pochodzenie odgłosów przypominających strzały z broni palnej i wybuch śmiechu?
5.3.3. Czy polscy prokuratorzy zidentyfikowali zarejestrowanego na filmie amatorskim starszego człowieka z teczka – zapewne ważnego świadka w sprawie?
5.3.4. Do jakich firm zajmujących się cyfrowymi formatami audio i video, koderami i dekoderami takich plików, formatami kompresji; obsługujących rozpowszechnianie i udostępnianie w sieci amatorskich materiałów audio i video, zwrócili się polscy prokuratorzy w celu uzyskania materiału o najwyższej możliwej zawartości informacji?
5.4. Czy polscy prokuratorzy przesłuchali świadka Nikołaja Łosiewa, emerytowanego pilota wojskowego, właściciela położonej obok lotniska działki, który był na miejscu w 20 minut po katastrofie, i który w rozbitej kabinie widział oprócz członków załogi przypiętych pasami do foteli ciało jeszcze jednej osoby (za „Gazetą Wyborczą” powołującą się na wypowiedź dla Polskiego Radia)?
5.5. Czy polscy prokuratorzy przesłuchali świadka Siergieja Glinczenkę, który, według wywiadu dla „Super Ekspresu” był jedynym znanym, naocznym świadkiem katastrofy?
5.6. Czy polscy prokuratorzy przesłuchali świadka Władimira Iwanowa, jednego z pierwszych obecnych na miejscu katastrofy (według SE)?
5.7. Na lotnisku Smoleńsk-Siewjernyj znajdowali się przedstawiciele prezydenta Federacji Rosyjskiej Miedwiediewa. Jaki oficjalny dokument dyplomatyczny przewidywał ich udział?
5.7.1. W jakiej roli znajdowali się przedstawiciele prezydenta Miedwiediewa na lotnisku?
5.7.2. Jaką funkcję mieli do spełniane wobec polskiej delegacji?
5.7.3. Czy ich obecność była uzgodniona/wiadoma polskiej delegacji?
5.7.4. Czy przedstawiciele prezydenta Miedwiediewa zostali przesłuchani jako bezpośredni świadkowie katastrofy i czy powyższy jej opis uwzględniono próbując wyjaśnić jej okoliczności?
5.8. Czy polscy prokuratorzy przesłuchali pierwszych polskich świadków na miejscu katastrofy montażysty TVP Sławomira Wiśniewskiego i ambasadora RP w Moskwie Jerzego Bahra?
5.9. Czy polscy prokuratorzy dokonali synchronizacji kilku amatorskich nagrań obrazu i dźwięku, wykonanych z różnych punktów obserwacyjnych?
5.9.1. Czy polscy prokuratorzy, przy pomocy specjalistów, inżynierów lotnictwa, dokonali „inwentaryzacji” i rozpoznania zarejestrowanych szczątków samolotu i ich porównania ze zdjęciami satelitarnymi?
5.9.2. Czy polscy prokuratorzy wystąpili o zdjęcia satelitarne wykonane w róznym czasie nad miejscem tragedii w celu dokonania porównania układu, ilości i stanu szczątków oraz zakresu i sposobu ich transportu na miejsce rekonstrukcji wraku?
ROZDIAŁ VI. AKCJA RATOWNICZA, ZABEZPIECZENIE ŚLADÓW, CIAŁ OFIAR, DOWODÓW RZECZOWYCH.
6.1. Czy przeanalizowano już Natowskie zdjęcia satelitarne lotniska w Smoleńsku, o które wystąpiła Polska? Dlaczego dopiero kilkanaście dni po katastrofie? Czy są dostępne zdjęcia z momentu katastrofy? I jak ma się do tego wypowiedź min. Klicha, że (zdjęcia) „nie bardzo wie co to miałoby dać?”
6.2. Jak wytłumaczyć brak krateru na miejscu upadku samolotu? Czy samolot nie posiadał zapasu paliwa potrzebnego na ew. dotarcie na lotnisko zapasowe?
6.3. Jeśli samolot w momencie katastrofy miał paliwo w zbiornikach, jak wytłumaczyć brak eksplozji w momencie katastrofy?
6.4. Skąd wzięło się specyficzne, wzdłużne rozrzucenie szczątków samolotu?
6.5. Jak wytłumaczyć brak na miejscu katastrofy ok.70 – 80% masy samolotu; czy wykonano pomiar ciężaru znalezionych szczątków?
6.6. jak tłumaczyć rozpad masy samolotu na bardzo drobne, w większości nierozpoznawalne cząstki?
6.7. Jak wytłumaczyć brak ciał ofiar na miejscu katastrofy, co potwierdzają zeznania pierwszych świadków: montażysty Sławomira Wiśniewskiego i ambasadora Jerzego Bahra? Czy możliwe, by wszystkie ciała znajdowały się blisko siebie?
6.8. Jak wytłumaczyć brak rzeczy osobistych pasażerów i wyposażenia kabiny pasażerskiej wśród szczątków maszyny?
6.9. Skąd bierze się skromna obecność służb ratunkowych na pierwszych zdjęciach, filmach (pierwsze ujęcia ukazują tylko spokojnych strażaków niezaangażowanych w jakiekolwiek udzielanie pomocy)?
6.10. Co spowodowało zmianę rozłożenia szczątków samolotu na zdjęciach satelitarnych pomiędzy 10 a 11 kwietnia, co obejmuje także zniknięcie sporych elementów wraku, za to – pojawienie się krateru powybuchowego?
6.11. Czy i gdzie jest dokumentacja zdjęciowa rozkładu szczątków i zwłok po katastrofie?
6.12. Z czego wynika tak znaczna różnica w czasie identyfikacji zwłok załogi w kokpicie i zwłok prezydenta – który jak możemy się domyślać przebywał w przedziale tuz za kabiną pilotów?
6.13. Jakie metody stosowano w procesie identyfikacji zwłok?
6.14. Jakim badaniom poddane zostały szczątki samolotu i czy strona polska zamierza takie badania podjąć zgodnie ze standardami postępowania w przypadku takich katastrof?
6.15. Czy dokonano analiz statycznych szczątków, dokładnych symulacji przebiegu katastrofy?
6.16. Jak wytłumaczuć sprzeczność informacji o potwierdzonym przez służby rosyjskie braku śladów materiałów wybuchowych, z informacją o wybuchających z powodu pożaru pociskach broni osobistej poległych w katastrofie członków BOR-u (co badanie na obecność materiałów pirotechnicznych powinno wychwycić) oraz z kolejną: o braku śladów użycia brani palnej na miejscu katastrofy oraz o skompletowaniu broni i magazynków znajdującej się w tym miejscu?
6.17. Czy służby rosyjskie wywoziły z miejsca katastrofy ziemię i dlaczego?
6.18. Czy służby rosyjskie dokonały wycinki drzew na terenie katastrofy lotniczej i wokół niej? Dlaczego?
6.19. Czy procedura utylizacji (spalenia) ubrań ofiar została skonsultowana z polskimi akredytowanymi przy MOK-u, z polskimi prokuratorami i kto – jeśli takie zdarzenie miało miejsce, wydał na to zgodę?
6.20. Kto dopuścił, by członkowie rodzin zmarłych były przesłuchiwane w prokuraturze wojskowej bez obecności polskich służb konsularnych, przedstawicieli polskiego kontrwywiadu?
6.21. pierwsze informacje mówiły, że nie było sekcji zwłok . Później okazało się , że Rosjanie zrobili sekcje, nie informując rodzin ofiar. Protokoły sekcji, do których dotarła Rzeczpospolita , nie wspominają o obecności polskich prokuratorów przy tych czynnościach, nie spełniają standardów sekcji zwłok przeprowadzanych przy okazji katastrof lotniczych, nie opisując szczegółowej przyczyny śmierci, a zadowalając się ogólnym stwierdzeniem o „obszernych obrażeniach”?
6.22 Jako godzinę śmierci podano 10.50 (czyli 8.50 czasu polskiego) .Skąd wynika ta godzina ? Czy polscy śledczy byli obecni przy sekcjach, tak jak o tym zapewniał premier Donald Tusk i minister Ewa Kopacz ?
6.23. Są relacje mówiące, że autopsji niektórych ciał dokonywano na podstawie zdjęć. Na ile taka identyfikacja jest wiarygodna?
6.24. Czy polscy prokuratorzy dopuszczają możliwość ekshumacji zwłok na wniosek własny?
6.24.1. Czy polscy prokuratorzy dopuszczają możliwość ekshumacji zwłok na wniosek osób bliskich?
6.25. Dlaczego rzeczy osobiste Prezydenta, dowódców WP i szefa BBN zostały przekazane Polakom przez Rosjan dopiero tydzień po katastrofie? W tym np. telefony prezydenta, szefa sztabu WP i szefa BBN oraz laptopy? Co robili Rosjanie przez tydzień z tymi urządzeniami ? Jak powiedział gen. Polko w TVP do skopiowania zawartości telefonów i laptopów wystarczy kilka minut. Zawartość jest nieporównanie cenniejsza niż same urządzenia. Jak podkreślił Polko rosyjskie służby są profesjonalne i nie mogły nie skorzystać z takiej okazji, niezależnie od okoliczności.
6.26. Informacje zawarte w tych urządzeniach były najprawdopodobniej również tajemnicami Natowskimi . Robert Pszczel z kwatery głównej NATO potwierdził, że rząd D. Tuska nie zwrócił się o pomoc do NATO. Dlaczego ?
6.27. Co się stało z urządzeniami szyfrującymi, które prawdopodobnie były na pokładzie ?
6.28. dlaczego Rosjanom potrzeba minimum 6 tygodni do zbadania czarnych skrzynek i przekazania ich Polakom ? Dlaczego ma być przekazany prawdopodobnie jedynie zapis czarnych skrzynek, a nie same urządzenia? Przecież to jest własność państwa polskiego! Przywłaszczenie skrzynek przez Rosjan jest skandalem. Co na to polskie władze ? Czy polscy śledczy mają bieżący wgląd w badania rejestratorów i dostęp do wszystkich czynności? Prof. Hołyst w TVP1 w dniu 07.05 stwierdził , że wyniki badań czarnych skrzynek powinny trwać o wiele krócej.
6.29. Dlaczego „polska” czarna skrzynka, rejestrator R128 , którego Rosjanie nie mogli odczytać z powodu braku oprogramowania i który był o wiele nowocześniejszy od rejestratorów rosyjskich, został wydany Rosjanom, a nie kopia jego zapisów?
6.30. Dlaczego Rosjanie “zabezpieczyli” dokumenty i nagrania rozmów z polskiego Jaka-40 , który wylądował wcześniej w Smoleńsku ? Ten samolot to własność państwa polskiego . Co na to polskie władze?
6.31. w jakim celu i na jakiej podstawie Rosjanie rekwirowali po katastrofie dziennikarzom nagrania i kamery ? Czy je zwrócili ?
6.32. W pobliżu miejsca katastrofy , na lotnisku w Smoleńsku nie było karetek . Czy to prawda ?
6.33. W czasie katastrofy w przestrzeni lotniczej w pobliżu Smoleńska były , wg. niektórych relacji , 2 samoloty : białoruski i rosyjski (Ił-76). Czy to prawda? Jakie to były samoloty?
6.34. ABW weszła do pokojów ofiar w hotelu sejmowym oficjalnie w celu pobrania DNA do identyfikacji . Tymczasem córka Z. Wassermanna stwierdziła w Wiadomościach TVP1 23.04 , że po jej przylocie do Rosji pobierano od niej DNA ponownie. Jak to wytłumaczyć?
6.35 Małgorzata Wassermann (prawnik) i Andrzej Melak zwrócili uwagę na budzące wątpliwości przygotowanie merytoryczne rosyjskich śledczych i przypadki wprowadzania rodzin ofiar w błąd.
6.36. Dlaczego J. Kaczyński , chociaż jego samolot wylądował 10 kwietnia wieczorem w Witebsku godzinę wcześniej niż samolot z premierem Tuskiem dotarł do Smoleńska po premierze ? Konwój z D. Tuskiem wyprzedził ich po drodze .Rzecznik MSZ P.Paszkowski odmówił komentarza .
6.37. Miejsce katastrofy nie zostało przez Rosjan właściwie zabezpieczone . Dowodzi tego np. korespondencja Nica Robertsona z CNN zrobiona w dzień po katastrofie . Widać tam dziennikarza i przygodnych ludzi, bez problemu poruszających się między fragmentami wraku. Czy polskie władze mają świadomość tego zaniedbania i co zrobiły w tej sprawie (dla zabezpieczenia dowodów najważniejsze jest pierwsze 48 godzin. Zabezpieczaniem miejsca katastrofy w Lockerbie zajmowało się tysiąc policjantów przez 5 miesięcy. Po katastrofie francuskiego DC-10 w Afryce przeszukano 200km2 pustyni i znaleziono mały fragment zapalnika . Francuski ekspert lotniczy Gerard Feldzer stwierdził w rozmowie z RMF, że rosyjskie śledztwo nie spełnia zachodnich standardów i sposób jego prowadzenia może uniemożliwić ujawnienie przyczyn katastrofy)?
6.38. Relacje grupy Polaków , która była na miejscu katastrofy 02.05 bezsprzecznie potwierdziły, że miejsce nie było w żaden sposób zabezpieczone. Polacy bez trudu zebrali wiele pozostałości po katastrofie: paszport, kolczyk, fragmenty ubrań, fragmenty samolotu. Wszystko to ponad 3 tygodnie po katastrofie. Świadkowie mówią o osobach, które zbierały pozostałości do reklamówek. Proponowano też Polakom sprzedaż fragmentów pozostałych po katastrofie i pracy rosyjskich śledczych.
Czy polski rząd i ambasada w Moskwie wiedziała o tej sytuacji ? I jakie podjęła działania?
6.39. Wysyłanie ekipy archeologów , zamiast techników to działanie zupełnie nieprofesjonalne . Mówi o tym były szef ABW B. Święczkowski. Dlaczego ostatecznie nie doszło do wysłania tej ekipy?
6.40. Czy istnieje dokumentacji opisująca negocjacje z władzami rosyjskimi w tej sprawie?
6.41. Jak traktować wypowiedź min. Kopacz , że miejsce katastrofy zostało dokładnie sprawdzone do głębokości 1 metra i przesiane przez sita?
6.42. Tydzień po katastrofie była w Smoleńsku grupa z Gniezna, która również stwierdziła brak zabezpieczenia terenu katastrofy. Poinformowali o tym Min. Sprawiedliwości. Czy MS podjęło jakieś działania po tej informacji?
6.43. R. Dzięciołowski, który był w Smoleńsku 2.05 potwierdził również znalezienie ludzkich szczątków. Nie zabezpieczenie miejsca, które jest wielkim cmentarzem to profanacja i coś, co nie mieści się w polskiej kulturze. Jak w tym kontekście rozumieć słowa B. Komorowskiego, że „to nie jest wielki problem”?
6.44. Agencja Reutera donosiła zaraz po katastrofie, że 3 osoby przeżyły, są ciężko ranne i są przewożone do szpitala. Czy polska prokuratura podjęła działania wyjaśniające, jakie było źródło tej informacji?
6.45. Hipoteza o meaconingu(przechwytywanie i ponowne odgrywanie sygnałów nawigacyjnych na tych samych falach) jako przyczynie katastrofy została wykluczona na samym początku śledztwa. Rosjanie byli specjalistami od wojny elektronicznej, w okresie zimnej wojny USA straciły z tego powodu prawdopodobnie 70 maszyn. Dlaczego z góry wykluczono wrogie zamiary rosyjskich służb państwowych, części tych służb, dysydentów z tych służb, terrorystów?
6.46. Na pokładzie były 3 telefony satelitarne. Do tej pory (30.05) nie odnaleziono żadnego. Prokurator Generalny A. Seremet nie wie nawet, czy są w posiadaniu Rosjan, on sam „wie tylko o istnieniu jednego telefonu”, ale „nie robiłby z tego problemu”. Czy rzeczywiście nie należy?
6.47. Szef Komisji badania Wypadków Lotniczych Edmund Klich stwierdził, że „Polska jest tylko petentem” w tym śledztwie. Co to konkretnie znaczy i dlaczego polski rząd nadal zachowuje zadziwiający spokój?
6.48. E. Klich, występując 6.05 przed sejmową Komisją Infrastruktury stwierdził, że Rosjanie oraz on sam znają już przebieg katastrofy, ale nie może tych wiadomości ujawnić do momentu zakończenia śledztwa przez MAK . A to może trwać wiele miesięcy. Czy Polacy mają bezradnie czekać?
6.49. Jak Rosjanie byli w stanie dojść do wniosków, co do katastrofy, jeżeli dowody nie zostały zabezpieczone ? (Red. Sakiewicz zaprezentował np. 06.05 w TVP1 urządzenie do wypuszczania podwozia z rozbitego Tu-154)?
6.50. E. Klich ujawnił również 6.05, że nawet rosyjska prokuratura nie ma kontroli nad dokumentacją i dowodami. Jest ono w wyłącznej gestii Międzynarodowego Komitetu Lotniczego (MKL), który jest ciałem powstałym po rozpadzie ZSRR i składa się wyłącznie z rosyjskich specjalistów podlegających bezpośrednio władzom rosyjskim.
6.52. Piloci latający na Tu-154 zwracają uwagę, że dotychczasowe informacje wskazują, że pod koniec lotu samolot mógł być niesterowalny, skala zniszczeń wskazuje na prawdopodobieństwo awarii w powietrzu i spadania. Czy to możliwe i czy polscy prokuratorzy przesłuchają lotników 36 spec-pułku?
6.53. Nieoficjalne informacje z zapisu czarnej skrzynki , którą badali Rosjanie mówią , że piloci prawie do ostatniej chwili nie wiedzieli , że podeszli do lądowania po złym kursie i zbyt wcześnie. Czy nie świadczy to, po raz kolejny, za tezą, że piloci nie znali rzeczywistej pozycji samolotu?
ROZDIAŁ VI. FALA MANIPULACJI MEDIALNYCH, EMBARGO NA INFORMACJE.
6.1. Czy ogłoszono w polskich mediach embargo na informacje dotyczące katastrofy?
6.1.2. Kto, w jakiej formie i kiedy to uczynił?
6.2. Czy dzięki temu embargu świat jest zalewany informacjami o błędzie polskich pilotów, co – de facto, w sposób istotny, naraża naszą wiarygodność jako sojusznika NATO; przy jednoczesnym blokowaniu ew. informacji i poszlak o zamachu, błędów obsługi naziemnej lotniska i niesprawności samolotu sowieckiej konstrukcji?
6.3. Jakie działania podjął polski rząd i podległe mu służby w celu dementowania i prostowania masy fałszywych i mylących informacji płynących z Rosji?
6.4. Dlaczego pomimo embarga część mediów uparcie lansowała tezy nieprofesjonalisty – Amielina*, a kiedy pod wpływem informacji MAK-u o autopilocie wycofał się częściowo ze swoich tez, przestał być wiarygodnym źródłem informacji i analiz?
http://hekatonchejres.sal.....mapa-pytan
31 maja 2010, o godzinie 21:41
Mawar! Wstyd mi, ale spory kawałek przeczytałem. Niektóre pytanie są istotne, niektóre banalne, niektóre chamskie.
Co do Amelina to jest to klęska polskiego diennikarstwa, które ostatnio się składa zresztą z samych debilów. AMelin jest lokalnym dziennikarzem który wziął aparat fotograficzny i porobił zdjęcia na trasie lądowanie TU154 i kilka dni po katastrofie ostworzył na podstawie uszkodzeń okolicznych drzew przebieg ostatnich, krytycznych sekund lotu samolotu. Wówczas gdy polscy dziennikarze grzebali w błocie, przeprowadzali wywiady z personelem niedalekiego baru mlecznego, byle coś znaleźć na Rosjan. Gdyby nie Amelin, to byśmy dopiero na konferencji prasowej MAK się dowiedzieli w jakich to okolicznościach Tupolew wylądował na dachu, zbliżając się do pasa startowego od strony ziemi.
31 maja 2010, o godzinie 21:43
Kiedys winni byli cyklisci. Potem winne byly WSI. Potem winien byl Uklad. Zas ostatnio winne sa bobry oraz nornice, ktore trzeba bedzie wytepic na wieksza chwale Rzadu. W zwiazku z tym pozwole sobie wkleic komentarz, ktory wlasnie umiescilem pod artykulem w Gazecie.
.
W okolicach Rochester (stan New York, USA) jest bardzo duzo bobrow,
nawet w parkach w obrebie miasta. Nikomu nawet do glowy nie przyjdzie,
zeby obwiniac bobry o powodzie. Po pierwsze, w wiekszosci wypadkow
bobry nie ryja w ziemi, tylko buduja zeremia, czyli domy z galezi.
Takie zeremie nic nie szkodzi strukturze walow. Po drugie, rzeka
Gennesee, ktora przeplywa przez Rochester i ktora kiedys powodowala
powodzie, od wielu lat ma ogromny zbiornik retencyjny wykorzystujacy
naturalny kanion Letchworth kilkadziesiat kilometrow od miasta. Ten
zbiornik na ogol jest zupelnie pusty i tylko dolem plynie rzeka. Ale
w razie powodzi tama w Mount Morris spietrza wode i caly kanion moze
zostac wypelniony, co gromadzi ogromna ilosc wody. Od wybudowania
zapory w Mount Morris powodzie, ktore kiedys byly tutaj problemem,
sa praktycznie nieznane. Zdjecia z Letchworth mozna obejrzec na
internecie: http://nyfalls.com/letchworth-main.html
Tak wiec wydaje mi sie, ze enuncjacje Rzadu PR i niektorych poslow,
ze bobry sa wszystkiemu winne, sa nawet nie tyle wyrazem ignorancji,
tylko zwyczajna cyniczna zagrywka politykow. Przykro, ze taka
zagrywke wykonuje partia tzw. „obywatelska”. Jak zawsze, politycy
chca sie wybronic przez zarzutem niekompetencji albo zaniedban, do
ktorych sami sie przyczynili. Ofiara padna bobry albo nornice, bo te
zwierzeta nie maja wlasnej organizacji politycznej ani wlasnych
gazet. Za kilkanascie lat bedzie nastepna powodz, i jakis inny
minister oglosi, ze winna jest trawa, ktora ma za krotkie korzenie,
albo drzewa, ktore korzeniami oslabiaja waly, albo jakies inne Bogu
ducha winne zjawisko albo stworzenie. Ale zeby tak sprawdzic, co
inni zrobili, zeby skutecznie zapobiegac powodziom, to juz
oczywiscie nie. A ciemny lud kupi kolejna historyjke. Zas domy beda
dalej budowane tam, gdzie powinny byc poldery. Tak sie bowiem
sklada, ze w Polsce nie ma kanionow takich jak w Letchworth, wiec
trzebaby zrobic poldery. A na to deweloperzy nie pozwola. A
deweloperzy daja forse politykom. Wiec trzeba bedzie znalezc
kolejnego winnego, kiedy stanie sie to, co stac sie musi, czyli
kolejna powodz.
31 maja 2010, o godzinie 21:43
„Jakie działania podjął polski rząd i podległe mu służby w celu dementowania i prostowania masy fałszywych i mylących informacji płynących z Rosji?”
A to jest ze strony blogera z Salonu24 pytanie chamskie. NIe przypominam sobie informacji płynących z Rosji. Przypominam sobie zorganizowaną dezinformacje ze strony Salonu 24. Czuć delikatne palce utulonego w bólu Prezesa i jego świty.
31 maja 2010, o godzinie 21:55
Indoor
„A to jest ze strony blogera z Salonu24 pytanie chamskie. NIe przypominam sobie informacji płynących z Rosji”.
.
Nie przypominasz sobie, bo nie czytujesz Gazety Wyborczej, co akurat jestem w stanie zrozumieć. Wyborcza dni puszczała swoją wersje spiskowej teorii, przesądzającej winę pilota i nacisków prezydenta, powołując się na jakieś rosyjskie, zwykle anonimowe, źródła. To są te wrzuty o których pisaliśmy tu z uchachanym.
31 maja 2010, o godzinie 21:57
Popatrzylem na ostatnie wpisy i widze, ze Teatrzyk Dla Przedszkolakow (Made in PiS) jak zwykle powtarza swoje zaklecia. Nie mozna nawet powiedziec, ze Teatrzyk nie mysli. Slowo „mysli” byloby niezasluzonym komplementem w odniesieniu do Mawara, Uchanego, i reszty aktorow Teatrzyku.
.
Pod koniec lat ’70 spotkalem mojego szkolnego kolege, ktory na sciezce swojej kariery robil za tzw. dzialacza mlodziezowego szkolonego na zebraniach mlodziezowego aktywu na SGPISie (obecnie Szkola Glowna Handlowa, zdaje sie). To byl czlowiek doglebnie przeszkolony w szybkim wypluwaniu mieszaniny prawdy, polprawdy, i zwyklego lgarstwa. Dokladnie tak, jak teraz Mawar et consortes. Dyskusja ze wspomnianym dzialaczem mijala sie z celem, skoro jego dalsza kariera i pobory zalezaly od szybkosci wypluwania wspomnianej mieszanki. Wiec wysluchalem, zdziwilem sie, i na tym zesmy sie rozstali.
.
Teatrzyk dziala na podobnej zasadzie, jak to ostatnio opisuja gazety na temat telewizji tzw. publicznej. Warto sobie te opisy przeczytac, bo jak sioe okazuje podlosc i kundlizm nie odeszly wraz z komunizmem. Lgarstwo wrocilo do gazet i telewizji. Zas tutaj lokalnie Mawar, Uchachany, oraz inni dzialacze Teatrzyku wcielaja w zycie metody kiedys wypracowane na szkoleniach aktywu PZPR. Za kazdym razem, kiedy widze ich produkcje, to cos mi sie wydaje, ze za komuny to oni owszem walczyli, ale nie mam pewnosci, po ktorej stronie.
.
No to na razie.
31 maja 2010, o godzinie 22:04
I Smoleńsk cały czas na wierzchu. Jestem pełen podziwu dla Waszej pracy, Panowie, rzetelnie ją wykonujecie. Brawo.
E-J!
Świetnie odpowiedział Ci Bucholc: „Mawar, Miner, Kasia czy też rzeczony Uchachany, mają już policzone godziny. No, może dni. Najdalej do zwycięskich wyborów”, nie mogę się doczekać, aby ujrzeć z powrotem przepojoną nienawiścią i gniewem złą twarz Jarosława Kaczyńskiego z powodu przegranej. A ja wiem, że to jest tzw. „zła radość”, „die Schadenfreude”.
31 maja 2010, o godzinie 22:08
Torlin: Ty nie piernicz tu Bucholcem tylko odpowiedz jak sobie radzisz z pielgrzymką Bronka do Lichenia…
31 maja 2010, o godzinie 22:19
Narciarz2
Co do bobrów – pełna zgoda. To kompletny idiotyzm obarczać bobry za powódź. Jak piszesz jest przeciwnie, bobry przyczyniają się do naturalnej regulacji gospodarki wodnej, bez budowy szkodliwych instalacji hydrotechnicznych, które zawężają koryto rzeki sztuczne spiętrzając wody i w praktyce nie zapobiegają powodzi, a nawet – w przypadku jej wystąpienia – czynią ją żywiołem szczególnie niszczycielskim. Im rzeki bardziej uregulowane, im wały wyższe, tym częściej wystepują powodzie stulecia lub tysiąclecia – ostatnio w Polsce co parę lat. Rząd miłości rozważa teraz eksterminacje bobrów, bo po takiej powdzi ktos (lub coś) musi być winien, to jasne. Skoro nie rząd, to może bóbr. Ja wolałbym takie przypadki, kiedy człowiek ratuje bobra …
.
http://www.lajt.ikamien.p.....kuly/1428/
.
… niż jak do niego strzela. Zwłaszcza że strzelanie do zwierząt w wodzie (a baobry praktycznie cały czas są w wodzie) nawet myśliwi uważają za niehonorowe.
31 maja 2010, o godzinie 22:21
Ja sobie w ogóle nie radzę, bo Komorowski na prezydenta się nie nadaje pod każdym względem. Ale jak już muszę wybierać, to ja już wolę Jaruzelskiego niż Kaczyńskiego.
31 maja 2010, o godzinie 22:22
Migasz sie?
Nie zagłosujesz na Bronka?
31 maja 2010, o godzinie 22:23
errata
http://kuczyn.com/2010/05.....ment-96429
Wyborcza dni puszczała …. powinno być: Wyborcza co parę dni puszczała …
31 maja 2010, o godzinie 22:31
Torlin pisze:
„Komorowski na prezydenta się nie nadaje pod każdym względem. Ale jak już muszę wybierać, to ja już wolę Jaruzelskiego …”.
.
Tym sposobem Torlin nie ponosi kosztów pielgrzymek do Lichenia. Tak, to nowoczesny moheryzm, elektorat młody, wykształcony, dynamiczny z miast lub dużych wsi. :)
31 maja 2010, o godzinie 22:39
Torlin,
upewnialam sie. :) To dolacze do ciebie, bo to bedzie widok bezcenny. I nie nazwalabym tego Schadenfreunde, bo to bedzie czysta i niewinna radosc z powodu triumfu prawdy nad klamstwem. I dowod na jaki taki rozsadek spoleczenstwa.
‘
Narciarz ,
doskonaly tekst. Kolo mnie jest taka mala rzeczka, ktora dziwnym sposobem natury wije sie przez wiele dzielnic Brisbane, zanim trafi do Brisbane River. Pamietam jakies 10 lat temu burze, po ktorej owa bylejaka rzeczka stala sie wielka rwaca rzeka, zalala 2 mosty, zmyla kilkadziesiat samochodow u dilera w sumie pokazala co potrafi. I ostatnio jak byla burza i mocno lalo, polecialam zobaczyc jak sobie rzeczka radzi. A tu siurpryza – wody owszem pelno, ale nie wylewa. Zrobilam sobie potem, juz na sucho, wycieczke – wszedzie gdzie bylo to mozliwe zrobili cichcem zbiorniki lub poldery, zamaskowali to ladnie urzadzonymi parkami, no i rzeczka jest pod kontrola a uroku nie starcila. Ale u nas nie buduje sie kosciolow.
‘
Mawar,
przewinelam, sorry.
‘
Miner,
dla mnie klekanie w Licheniu, klekanie jakiegokolwiek polityka w jakimkolwiek kosciele i udzial kleru w uroczystosciach panstwowych jest oburzajace i niemoralne.
Zaglosowalabym na kandydata, ktory by wyraznie zaznaczyl swoja neutralnosc religijna i mial w programie wielki wykop kosciola z zycia politycznego i panstwowego.
31 maja 2010, o godzinie 22:44
No tak, ale mialam podac linka do „wyrokow” w sprawie glosnej afery przeciekow i spotkan w Mariottcie.
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
Ktora to juz sprawa rozpoczeta z hukiem a zakonczona cichcem?
1 czerwca 2010, o godzinie 06:14
Minerze!
Ile razy ja mam pisać, że głosuję na Olechowskiego? W drugiej turze (jeżeli Olechowski do niej nie przejdzie) będę głosował na Komorowskiego, zgodnie ze starą zasadą, że w II turze głosuje się „przeciw”, a nie „za”.
E-J!
Bardzo ciekawe, co pisałaś o tych parkach – polderach. U nas w Warszawie było takie cudo, woda po przerwaniu – chyba tamy, a nie wału – zaczęła zalewać Port Praski. Ku zdziwieniu wszystkich na środku Portu ukazał się lej, taki jaki powstaje w umywalce przy spuszczaniu wody. Ile wody wpływało, tyle ginęło w otchłani. Miner z Mawarem na pewno uklęknęliby na widok tego cudu, a to się okazało, że kiedyś Gierek to przewidział i zbudował tunel celem odprowadzania wody, o którym wszyscy zapomnieli.
1 czerwca 2010, o godzinie 07:24
Mawar: „Wyborcza co parę dni puszczała swoją wersje spiskowej teorii, przesądzającej winę pilota i nacisków prezydenta, powołując się na jakieś rosyjskie, zwykle anonimowe, źródła.”
.
Ty chyba też nie czytujesz Gazety, tylko o Gazecie w innej Gazecie. Ja jestem stałym czytelnikiem Wyborczej i dalibóg, nie zauważyłem, żeby w niej cokolwiek przesądzano. W szczególności to nie Wyborcza podniecała się anonimowym rosyjskim filmikiem, którego treść przesądzała, że siepacze Putina dobijali w Smoleńsku rannych.
1 czerwca 2010, o godzinie 07:33
Torlin:
Minerze!
Ile razy ja mam pisać, że głosuję na Olechowskiego?
.
Mnie wystarczy raz…
.
W drugiej turze (jeżeli Olechowski do niej nie przejdzie) będę głosował na Komorowskiego, zgodnie ze starą zasadą, że w II turze głosuje się “przeciw”, a nie “za”.
.
No tak, cały Torlin. Zagłosuje na Olechowskiego (ile razy to mam pisać) ale zagłosuje potem na Komorowskiego…
.
moje pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi :) Jak sobie poradzisz z głosowaniem na Komorowskiego biegającego do Lichenia po głosy :)
1 czerwca 2010, o godzinie 07:36
E-J:
Miner,
dla mnie klekanie w Licheniu, klekanie jakiegokolwiek polityka w jakimkolwiek kosciele i udzial kleru w uroczystosciach panstwowych jest oburzajace i niemoralne.
Zaglosowalabym na kandydata, ktory by wyraznie zaznaczyl swoja neutralnosc religijna i mial w programie wielki wykop kosciola z zycia politycznego i panstwowego.
.
Jak przystało na prenumeratorkę „Faktów i Mitów”…
.
To samo pytanie co do Torlina… Jak sobie poradzisz ze zwycięstwem oburzającego i niemoralnego Bronka? Jakim cudem będziesz odczuwała jednocześnie oburzenie i odrazę oraz radość z przegranej Kaczyńskiego?
To jest tak, że jeden jest oburzającym i odrażajacym katolem bardziej niż drugi? O co chodzi?
1 czerwca 2010, o godzinie 07:59
Miner,
pozajaczkowalo ci sie. Poradze sobie swietnie, bo w kazdym przypadku to wy sie bedziecie uzerac nie ja. Mnie to zajmuje czysto teoretycznie wiec moge sobie pozwalac. Juz tu przeciez mowilam, ze Komorowski nie z mojej bajki, nie przepadam za dzieciorobami.
A Kaczynskiego sobie nie lubie i juz. I mam prawo miewac swoje sympatie i antypatie.
A „Fakty i Mity” to swietny tygodnik, powinienes poczytac chocby czasem, wiele sie mozna nauczyc.
O! I czytam jeszcze Urbana!
To jedyne dwa niezalezne tygodniki w Polsce. Tez powinienes poczytac, to bys sie dowiedzial, ze cichcem wejdzie na polska gielde tzw. szybka sprzedaz, czyli to na czym wylozyly sie gieldy amerykanska i europejskie i gdzie ten spekulacyjny proceder ograniczono drastycznie i opracowuje sie dalsze ograniczjace go przepisy prawne. Teraz cala spekulacja przeniesie sie do Polski, bo staniemy sie „atrakcyjni”.
1 czerwca 2010, o godzinie 08:09
Torlin,
J. Kaczyński dobrze wie, że szansę na prezydenturę ma raczej żadne, ale jemu nie o prezydenturę chodzi, ale o możliwie duże wzmocnienie partii której przewodzi, po to by mieć szansę zaatakować w wyborach. On w dalszym ciągu marzy o władzy w Polsce , a tej mu prezydentura nie daje. Gorzej prezydentura to byłby koniec kariery jego jako wodza partii. Zobacz co się stało z Kwaśniewskim który przecież był nieźle oceniany jako prezydent, on owszem liczy się w polityce ale już nie jako, lider SLD, ale silny wspierający. Inni przejęli liderowanie i już go tam nie dopuszczą. Prezydentura to była by dla J. Kaczyńskiego w pewnym sensie katastrofa i pogrzebanie marzeń o zbudowaniu dominującej partii z sobą jako wodzem, władcą absolutnym. Po kadencji prezydenckiej nie ma powrotu na liderowanie partii , można jedynie starać się o następna kadencję. Jak ktoś na dłużej przejmuje władzę w partii to już dobrowolnie jej nie odda tylko trzeba mu ją wydrzeć siłą, a by wydrzeć trzeba mieć odpowiednią liczbę i jakość ludzi za sobą , tymczasem prezydentura powoduje, że większość partyjnych nie widzi przyszłości dla siebie w orszaku prezydenta i szuka go przy nowym (nowych) liderach.
Powtarzam to co już pisałem dla Kaczyńskiego ideałem byłaby minimalna przegrana wyborcza, bo znakomicie wzmocniła by PiS na scenie politycznej. Katastrofą była by radykalna przegrana w pierwszej turze. Ale obawiam się, że mało ludzi w Polsce myśli racjonalnie i bardzo wielu działa uczuciowo i emocjonalnie. Na to nakłada się polityka kościelna i są raczej nikłe szanse na tę zdecydowaną porażkę tego bardzo niedobrego dla Polski i Polaków polityka.
1 czerwca 2010, o godzinie 08:39
Jak wybiera się kogoś na stanowisko w firmie to ocenia się na podstawie dotychczasowych działań kandydatów. Tak samo powinno być przy wyborze na prezydenta. Komorowski już wiele razy w sejmie pełnił rolę marszałka i dobrze sobie w tej roli radził, dlatego też obecnie znów nim został. Ta funkcja wymaga elastyczności i częstego chodzenia na kompromisy. Kontrkandydata Kaczyńskiego można oceniać głównie po liderowaniu partią i tu okazuje on się samowładcą nieskorym do kompromisów i jego ma być na wierzchu, on lubuje się w wywoływaniu i wygrywaniu konfliktów na swą korzyść osobistą – korzyść swej polityki . To akurat cecha dyskryminująca wręcz na Prezydenta. Olechowski, o nim niewiele mogę powiedzieć poza tym że nie potrafił utrzymać się na liderowaniu partią która założył razem z Płazyńskim i Tuskiem, i wycofał się na jakiś czas z wielkiej polityki. Obecnie usilnie chce wrócić i promuje się na prezydenta, ale wypada to nijako i wręcz słabo o czym świadczy poparcie jakie uzyskuje. Jego wypowiedzi jak dla mnie płytkie i nieciekawe. Wygląd ma nobliwy i stateczny wiek jak na Prezydenta odpowiedni, ale dotychczasowe działania w polityce jakoś dla mnie marnie wyglądają. Napieralski to kandydat który nie ma żadnych szans na wygraną i startuje by poprawić swe notowania i notowania SLD, jak na razie idzie mu średnio. Korwin jest postacią raczej śmieszną, ale niektórzy szczególnie młodzi łapią się na jego bezkompromisowy liberalizm w którego głoszeniu już wielokrotnie się pogubił. To co on głosi to idee fix tak samo możliwe do realizacji jak czysty komunizm. Szans na Prezydenta nie ma żadnych. Pawlak widać, że jest nie lubiany i nie ma szans nawet poprawić wyniku swej partii. Pozostałych praktycznie nie widać.
1 czerwca 2010, o godzinie 09:48
E-J,
Polityk , jak i inni ludzie może sobie klękać w kościele chodzi tylko o to by robił to prywatnie, a nie pod politykę. Niemoralne jest to dopiero wtedy gdy te klękanie i manifestowanie wiary jest celem politycznym i ma na względzie poprawę punktów, a gdy wiadomo, że temu politykowi jest raczej daleko od kościoła. Tak było z Kaczyńskim którzy przed 2000 rokiem jakoś religijnie się nie udzielali, a w czasie kampanii i po niej pełno ich było i w kościele i mediach kościelnych.
Jeśli o polityku wiadomo od lat, że jest żarliwym katolikiem , klękanie i chodzenie do kościoła niemoralne nie jest, wręcz jest moralne bo nie robi fikcji. Ludzie którym taki polityk odpowiada popierają go , inni którym nie odpowiada przeciwnie.
Najlepiej dla społeczeństwa jet gdy polityk nie oszukuje, ale to ideał i w praktyce prawie takich nie ma
1 czerwca 2010, o godzinie 09:55
Maciek g.
.
tobie się wszystko kojarzy z Kaczyńskim… nawet jak piszesz o chodzeniu do kościoła :)
.
- a co powiesz na nagły ślub kościelny Donalda przed poprzednimi wyborami prezydenckimi? Tak to chyba było, nie?
- a co powiesz na Bronka w Licheniu?
1 czerwca 2010, o godzinie 09:59
EJ
Giełdy się wyłożyły na krótkiej sprzedaży?
Co to znaczy wyłożyły, i dlaczego, wg Faktów i Mitów, krótka sprzedaż jest zła?
Czym jest kupno akcji w nadziei na wzrost ich wartości? Czym jest sprzedaż akcji w nadziei na spadek ich wartości? A czym niby jest kontrakt futures, czym jest kontrakt forward? Czym spowodowany jest boom na zakup działek, mieszkań, nieruchomości? Spekulacja przeniesie się do Polski? Lol.
.
Bzdury jakich mało.
1 czerwca 2010, o godzinie 10:00
E-J:
O! I czytam jeszcze Urbana!
To jedyne dwa niezależne tygodniki w Polsce.
.
Ba! Jedyne dwa niezależne pisma…
Ale teraz widzę, że „FiM” to „tygodnik nieklerykalny”. Czy aby kiedyś nie był „tygodnikiem antyklerykalnym”? Czy to nie dowodzi tego, że już nie jest tak bardzo jedynie niezależny?
.
A skoro już piszesz o tej „niezależnej wiedzy” o szybkiej sprzedaży to chciałem się dowiedzieć dlaczego spekulacja jest zła? Co to jest spekulacja? Jak sądzisz, jak ja regulować? Tylko napisz mi tak od serca, niezależnie :)
1 czerwca 2010, o godzinie 10:01
I pytanie dodatkowe:
kto jest gorszy? Spekulant czy dzieciorób?
1 czerwca 2010, o godzinie 10:46
Według mnie Rosjanie na usilną prosbę strony polskiej zabronią publikować materiały z pomarańczowych czarnych skrzynek.
1 czerwca 2010, o godzinie 11:11
Moze i bzdury Kasiu, ja tam ekonomista nie jestem i na znawce sie nie sile. Jedno wiem – w czasie ostatniego kryzysu pierwsza rzecza jaka zrobily rzady USA i Australii (nie sprawdzalam Europy) to wstrzymaly short trading. Bo short trading nie polega na inwestowaniu, polega na spekulowaniu, mozna to nazwac „gra”, obojetnie. Ale to wlasnie short trading powoduje zachwiania gieldy, bo generuje puste pieniadze.
Miner,
a gdzie ja pisalam o „niezaleznej wiedzy”? Pisalam o niezaleznych tygodnikach. Nie wiem Czy FiM byly antyklerykalne, ja kupuje zawsze nieklerykalne. A ow artykul na temat gieldy byl we wczorajszym numerze NIE.
1 czerwca 2010, o godzinie 11:32
Czyli jak kursy spekulacyjnie leciały w kosmos za pożyczone z banków pieniądze, to było dobrze, ale jak spadają to zakazujemy krótkiej sprzedaży. Hehe. Może i tobie to pasuje.
Mylisz skutki z przyczynami. Kryzys nie wynikał z krótkiej sprzedaży, wzmożona krótka sprzedaż była konsekwencją kryzysu. Rządy zaniedbały nadzór, później zakazały handlu by kursy bardziej nie spadły. W normalnych warunkach krótka sprzedaż w telegraficznym skrócie służy blokowaniu nadmiernego rozrostu balonów spekulacyjnych i zarabianiu na spadkach.
.
A oszustwa, przekręty, brak nadzoru (SEC kontrolował Madoffa), naciąganie klientów, brak dostępu do pełnej informacji, tworzenie instrumentów opartych na instrumentach pochodnych, rozmywanie ryzyka, dezynwoltura polityków pragnących wzrostu za wszelką cenę (vide Zapatero), zezwalanie na nadmierną koncentrację (Tbtf), CDS i wiele wiele innych to były przyczyny.
1 czerwca 2010, o godzinie 11:44
„tworzenie instrumentów opartych na instrumentach pochodnych,”
Ja jeszcze w zeszłym roku sprawdziłem w sprawozdaniu Departamentu Skarbu USA o jakie kwoty chodzi. Nie chcę teraz rzucać liczbami (triliony) ale wówczas sprawdzilem: ilość „aktywów” opartych o instrumenty pochodne w pięciu największych bankach amerykańskich wynosiło około 10 krotnośc PKB całego świata. Teoretycznie to nie są pieniądze, ale po wycenie przez firmy staną się nimi (skót myslowy). Praktycznie jest to emisja pieniądza bez żądnego pokrycia w niczym. Trwa to od 1989 i rosnie mniej więcej liniowo. Oczywiście „kasa” ta róznymi drogami trafi do róznych funduszy inwestycyjnych.
1 czerwca 2010, o godzinie 12:04
Torlin:
.
http://www.dziennik.pl/po.....likot.html
.
E-J: nadal nie wiem co gorsze, dziecioroby czy spekulanci…
1 czerwca 2010, o godzinie 12:05
miner ,
Akurat co do Bronka jak to nazwałeś to jest strzał kula w płot, bo każdy wie, że to akurat praktykujący katolik i od kościoła nigdy nie stronił. Wielu nawet ma o to do niego pretensje.
Co do Tuska , to można dyskutować czy on afiszował się z tym swoim ślubem. Bowiem wywlekli fakt ślubu dziennikarze Tuskowi nieprzychylni. Gdyby sprawę nagłośnili dziennikarze sprzyjający PO, to wtedy zgodził bym się, że akcja była planowana ze względów politycznych i perfidnie rozegrana.
1 czerwca 2010, o godzinie 12:18
Maciek G.
.
czyli jesteśmy w domu, tylko ten paskudny Kaczyński nagle zaczął chodzić do kościoła i się afiszować :)
Bronek nic się nie zmienił
Donek sie nie afiszował.
A świstak zawija sreberka…
.
I tego się trzymajmy :)
.
1 czerwca 2010, o godzinie 12:22
Wiesz, Maćku, afiszował się czy nie, ale sądzę, że Tusk wziął ten ślub kościelny z powodów koniunkturalnych, choćby po to, żeby mu przeciwnicy nie wyciągnęli, że żyje na kocią łapę.
Nie podoba mi się to, ale mogę to zrozumieć. Nie da się być zawodowym politykiem bez pewnej dozy hipokryzji i udawania kogoś innego, niż się jest naprawdę. Zawsze tak było.
Dla mnie przykre jest tylko to, że w Polsce potrzebna jest akurat tego rodzaju konformizm. Że polityk walczący o głosy wyborców musi schlebiać Kościołowi. A może nie musi?
1 czerwca 2010, o godzinie 14:00
No cóż Pawle , pewnie to o czym piszesz miało znaczenie. Podobno Gocławski go do tego namawiał. Polityk jawnie walczący z kościołem jest raczej na przegranej pozycji. Tuskowi to ten ślub wytykali , a czołowy publicysta Niedzieli RN to list otwarty napisał do Donalda. Ale gdyby nie wziął to pewnie by mu wywlekali jego antyklerykalizm. I tak RM i TRWAM zrobiło z niego Szatana i przeciwnika kościoła
1 czerwca 2010, o godzinie 14:16
Kasiu,
nasunelo mi sie pewne okreslenie, ale jako dobrze wychowana osoba, nie powiem tego glosno.
Rozumiem, ze studiowalas ekonomie na prywatnej uczelni.
1 czerwca 2010, o godzinie 14:44
Pudło.
Jako źle wychowana i źle wykształcona osoba, starałam się udowodnić Ci, że ta agitka na zły kapitalizm z nieklerykalnej lewackiej gazety to bzdury. Jak widzę, dzięki Bogu, nie udało mi się.
1 czerwca 2010, o godzinie 17:45
Minerze!
Uważam, że rzadko daję się wyprowadzić z równowagi, ale Ty masz tę zdolność. Czy Ty naprawdę nie możesz czytać ze zrozumieniem?
Ja piszę: „W drugiej turze (jeżeli Olechowski do niej nie przejdzie) będę głosował na Komorowskiego, zgodnie ze starą zasadą, że w II turze głosuje się “przeciw”, a nie “za””.
Ty – „No tak, cały Torlin. Zagłosuje na Olechowskiego (ile razy to mam pisać) ale zagłosuje potem na Komorowskiego…”.
Jak przejdzie Olechowski, to będę na niego głosować w II turze, a jak nie przejdzie – to jak mam na niego głosować? Ty się zastanawiasz nad tym, co piszesz? Możesz czytać swoje teksty przed wysłaniem i zastanowić się nad każdym słowem?
Wtedy będę głosował na jakiegokolwiek kandydata – przeciwnika Kaczyńskiego, nawet na Leppera.
Mordujesz mnie z tym Licheniem, a mnie to ani ziębi ani parzy. Tusk bierze ślub ze względów koniunkturalnych, Bronek modli się w Licheniu, Lech Kaczyński stał przy córce, jak z brzuchem brała drugi ślub po rozwodzie, Marcinkiewicz rzuca żonę z grupą dzieciaków, aby wczytywać się w wilgotne wiersze Izabelllllllllli. Tak będzie zawsze, jak Polską będzie rządził Watykan. I na to nic nie poradzę.
Ale zobacz, ja Ci odpowiadam, tymczasem ja Was (Ciebie i Mawara) pytałem szereg razy o skomentowanie sojuszu medialnego PiS – SLD i wielce prawdopodobnego sojuszu parlamentarnego. Szczególnie w kontekście szeregu dawnych wypowiedzi Prezesa o tej partii, pamiętam szczególnie żądanie przysięgi od Tuska, że PO nigdy w życiu z SLD w żadnym momencie…
I co? I nico! Cisza. Nie umiesz odpowiedzieć, czy nie chcesz?
Maćku!
Masz oczywiście rację we wszystkim, ja o tym wiem. Ja wiem, że najrozsądniejsze jest teraz głosowanie na Kaczyńskiego, zrobi się kuku Tuskowi, żeby nie był taki wielki, a Kaczyńskiego odsunie się od Prawa i Sprawiedliwości, i w ogóle na boczny tor.
Ale jakoś nie mogę się przemóc.
1 czerwca 2010, o godzinie 20:40
Torlin,
teoretycznie tak, ale to kuku robi się nie tylko Tuskowi ale tez samemu sobie, bo potem będziemy 4 lata męczyć się z takim niby prezydentem który będzie dzielił , insynuował , mącił , przeszkadzał rządzić itd.
Jednak znacznie lepszym rozwiązaniem jest odesłać Kaczyńskiego na grzyby. Wygrać z Kaczyńskim obecnie może tylko Komorowski i znów mamy wybór jak zwykle.
1 czerwca 2010, o godzinie 20:44
No i sprawa wyjaśniona. Okazało się, że ja najlepiej znam naszych wojskowych pilotów najlepiej ze wszystkich na blogu. Z kolegów pilotów wojskowych mojego ojca żaden nie dożył średniego wieku. http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
1 czerwca 2010, o godzinie 21:08
O jak miło!
Wcięło solidarnie wszystkich gdybologów od wypadków lotniczych i międzynarodowych spisków.
Brak instrukcji, czy co?
Dobranoc.
1 czerwca 2010, o godzinie 21:23
Oni wrócą. Jak grzyb na mokrej ścianie.
1 czerwca 2010, o godzinie 21:55
Torlin:
zioniesz tym swoim demokratyzmem tak strasznie, że nawet nie wpadłeś na pomysł, że można nie glosować jeżeli nie ma się na kogo?
.
Poczekaj jak się Palikot z Twoim superkandydatem dogada w celu oddania głosów na Bronka w pierwszej turze, wtedy będziesz miał dopiero problem…
.
Mnie po prostu bawi to jak człowiek, którego palą stopy gdy idzie po ulicy Popiełuszki lub tropi ultrakatoli w UPR – w momencie wyborów chowa swoje przekonania do kieszeni i głosuje na mniejsze zło – wybierając katola, którego nie znosi :)
.
Jeżeli chodzi o „publiczną TV” to wielokrotnie tu pisałem, że coś takiego nie może istnieć (w Polsce na pewno) jako byt niepolityczny, więc należało już dawno temu ją sprywatyzować. Mogę to napisać jeszcze 100 razy jeżeli sobie życzysz. I tak będziesz ciągle pitolił, że Ci nie odpowiadam…
1 czerwca 2010, o godzinie 21:57
Przychylam się do wersji, że od 100 metrów ze sterownością TU154 były kłopoty. Stenogram to suchy zapis, więcej powiedziałoby nagranie głosowe, jakim tonem nawigator podawał kolejne wysokości: 50-40-30-20 metrów? Spokojnym, czy dramatycznym, bo samolot nie reaguje tylko opada, prawie 10 metrów wysokości na sekundę? A jeszcze 9 sekund wcześniej, na 100 metrach, wszystko było, jak mówił nawigator – „w normie”. Na 80 metrach (to wysokość decyzji dla tego lotniska) drugi pilot powiedział „odchodzimy”, co należy rozumieć rezygnację z lądowania i odejście. Tymczasem nastąpiło bardzo gwałtowne schodzenie. Zapisy nie są kompletne, ale zdumiewająco dużo jest nieczytelnych wypowiedzi. Ciekawe jaki jest rozkład statystyczny nieczytelnych wypowiedzi, zwłaszcza w porównaniu do zapisu z innych lotów tego samolotu z tymi rejestratorami – to powinno być zbadane. Ciekawe że na zapisy rozmów z kabiny czekaliśmy 50 dni, natomiast informacja, że samolot był „w pełni sprawny technicznie” podana była prawie natychmiast.
W latach 80. we Francji podczas prób testowych rozbił się Airbus A320. We Francji obowiązują procedury, że w przypadku katastrof lotniczych rejestratory lotu („czarne skrzynki”) przejmuje policja na potrzeby śledztwa. Tym razem tak się nie stało, skrzynki przejął producent samolotu i dopiero po 2 tygodniach oddał je policji. Okazało się, że z taśm wycięto kluczowe 15 sekund lotu. Producentowi było to niezbędne do obciążenia winą pilotów, choć jak się później okazało przyczyną katastrofy była usterka techniczna – z winy producenta. Tak mi się to skojarzyło.
1 czerwca 2010, o godzinie 21:58
milcząca jasnaanielka:
.
Też czekam niecierpliwie na plwociny Kuczyńskiego dowodzącego oczywistą oczywistość o pewnych naciskach Prezydenta („ląduj dziadu!”) lub jego ludzi na pilotów na bazie przedstawionych stenogramów.
.
Bo na drugoligowych klakierów Kuczyńskiego w stylu maćka g to nawet nie liczę, że odszczekają te swoje oszczerstwa kierowane w stosunku do zmarłych (poza Prezydentem również do pilotów)…
.
1 czerwca 2010, o godzinie 22:08
Ogólnie o stenogramach:
- normalne rozmowy pilotów, normalne rozmowy z JAKiem
- normalne bieżące decyzje (mgła, nie damy rady lądować, spróbujemy podejść do wys. decyzji, jak się nie uda to pokrążymy i poczekamy, a jak nic się nie zmieni to polecimy na zapasowe)
- brak jakichkolwiek śladów nacisku, poza tymi ze strony przedszkolanek pilotów, o których pisałem.
.
Nadal nie wiemy niestety dlaczego załoga nagle znalazła się tak nisko i tak daleko od pasa. Teraz dodatkowo nie wiemy jeszcze czemu opadali tak szybko (14 m/s?), nie wiemy czy próbowali „odejść” po podjęciu tej decyzji, nie wiemy czemu kapitan milczy przez ostatnie pół minuty (maciek g napisze pewnie, że Kaczyński dusił Protasiuka). Nie wiemy co znaczy odliczanie metrów do ziemi (przypominam, że Klich mówił, w co nie wierzyłem, że załoga spokojnie schodzi do 20 metrów). A może „odchodzili” i patrzyli czy się udaje?
.
Reasumując – guzik wiemy poza tym, że wszystkie nikczemności o samobójczych tendencjach załogi, o naciskach Prezydenta, o nieznajomości języka, o wielokrotnych podejściach, o krążeniu nad lotniskiem – to wszystko były ściemy podawane przez różnych „szubrawców i idiotów” ze złymi intencjami…
1 czerwca 2010, o godzinie 22:11
Nikt i nic nas nie przekona, że białe jest białe a czarne jest czarne
aka
nie wierzę nie wierzę NIE WIERZĘ
1 czerwca 2010, o godzinie 22:12
http://i905.photobucket.c.....htpath.jpg
.
Na forum lotnictwo.net.pl ktoś sobie zadał trud stworzenia takiej grafiki na podstawie podawanych wysokości i czasów…
1 czerwca 2010, o godzinie 22:15
YKW:
może się wysilisz i napiszesz co jest białe a co jest czarne na bazie dzisiejszych stenogramów?
I W CO WIERZYSZ?
1 czerwca 2010, o godzinie 22:19
W POLITYCE opisano cele i zadania PiSowskiego Teatrzyku Dla Przedszkolakow. Chodzi mianowicie o to, ze cokolwiek zostanie ustalone, winni maja byc Rosjanie. No i oczywiscie polski rzad, ktory sie z Rosjanami zbrodniczo dogaduje ponad glowami prawdziwych Polakow. Czy moze pod stolem. Tak czy inaczej, racje moga miec tylko prawdziwi Polacy.
http://www.polityka.pl/kr.....konca.read
1 czerwca 2010, o godzinie 22:21
Białe jest, że nie było zamachu
Białe jest, że nie było taranu Ił-76
Białe jest, że kancelaria Prezydenta nie przygotowała właściwie uroczystości i zgłoszona przez pilota konieczność skorzystania z lotniska zapasowego była problemem
W co ja wierzę jest moją sprawą. NIKT nie będzie mnie z tego przepytywał.
1 czerwca 2010, o godzinie 22:22
Minerze!
Oczywiście, że mi nie odpowiadasz, bo ja nie pisałem o zlikwidowaniu, zbędności czy sprywatyzowaniu telewizji państwowej, tylko o medialnym sojuszu PiS – SLD w kontekście dawnych słów Prezesa. Czemu odpowiadasz na niezadane pytania?
Głosować trzeba, bo taki jest obywatelski obowiązek Ja raz w życiu nie głosowałem, jak był Wałęsa z Kwaśniewskim, tu się załamałem. Jakby był teraz Lepper z Morawieckim, to też pewnie bym nie poszedł, jak będzie Kaczyński w drugiej rundzie – pójdę zawsze głosować na jego przeciwnika.
A świetnie wiesz, że o Popiełuszkę, to nie chodzi mi o jego śmierć, tylko o zlikwidowanie nazwy ulicy Stołecznej uchwalonej jeszcze przez Starzyńskiego, tak jakby nie tworzono dziesiątek nowych ulic w mieście. Dla mnie zrobienie z Popiełuszki świętego też jest naciągane, bo zginął za swoje przekonania polityczne, a nie za wiarę.
1 czerwca 2010, o godzinie 22:33
Torlin:
Sojusz PiS – SLD jest zły. Nie powinien mieć miejsca. Ani w telewizji (bo ta powinna być prywatna) ani w polityce (bo osłabi PiS).
.
Dla mnie zrobienie z Popiełuszki świętego też jest naciągane, bo zginął za swoje przekonania polityczne, a nie za wiarę.
Dobre!!!!!!! Masz mistrza w bredzeniu…
.
Głosować trzeba, bo taki jest obywatelski obowiązek
O w mordę! To już perwersja…
.
1 czerwca 2010, o godzinie 22:37
Kiedys byla taka katastrofa bodajze we Francji. Mlody kierowca wielkiego autokaru pojechal w dol stroma droga, ktora wedlug przepisow, znakow, i ostrzezen nie powinien byl jechac. Ale on uwazal, ze da rade. Wiec pojechal stromo w dol. Jego podstawowy blad byl taki, ze w ogole zaczal. Nie wiedzial albo zapomnial, jaki sprzet ma do dyspozycji. Nie uzyl ani hamulca elektromagnetycznego, ani nie hamowal biegami, tylko uzyl hamulcow tarczowych, ktore nie wytrzymaly, zapalily sie, i przestaly hamowac. Autobus wyszedl spod kontroli, wypadl z zakretu, i kierowca zginal, a wraz z nim parudziesieciu polskich pielgrzymow. Premier polecial na miejsce katastrofy, zas prezydent oglosil trzydniowa zalobe, zreszta w czasie studniowek.
.
Sa pewne podobienstwa. Za plecami kierowcy pielgrzymi pokrzykiwali „panie szofer, gazu”. Czyli mozna powiedziec, ze wywierali presje. Mimo to wszyscy w Polsce uznali wine kierowcy. Bo za bezpieczenstwo odpowiada ten, kto za sterami. To on powinien podejmowac prawidlowe decyzje pomimo naciskow. To on powinien znac swoj sprzet i umiec sie nim poslugiwac. To on powinien wybrac wlasciwa sciezke zjazdu albo ladowania.
.
Sa takze roznice. Katastrofa miala miejsce we Francji, z ktora PiS nie ma porachunkow. I dlatego winien byl kierowca, a nie Francuzi. Chociaz pojawily sie glosy, ze znakow zakazu bylo za malo i staly za rzadko. Ale jednak nie zakonczylo sie to powszechnym oskarzeniem Francuzow o zamach na Polske.
.
Teraz wyobrazmy sobie, ze ta katastrofa bylaby pod Smolenskiem. Znakow byloby za malo, droga bylaby dziurawa, zas tuz przed feralnym zakretem stalby agent KGB i sypalby kierowcy piaskiem w oczy. Swiadkowie byliby niewiarygodni, zas sledztwo zmanipulowane. Winni byliby Rosjanie. W zadnym razie winnym nie bylby kierowca, ktory po prostu nie potrafil uzyc odpowiednich hamulcow. Przez lata trwalyby wieczorne przedstawienia PiSowskiego Teatrzyku Dla Przedszkolakow pod tytulem „Kolejna zbrodnia Rosjan na narodzie polskim”.
1 czerwca 2010, o godzinie 23:20
miner
„Nadal nie wiemy niestety dlaczego załoga nagle znalazła się tak nisko i tak daleko od pasa. Teraz dodatkowo nie wiemy jeszcze czemu opadali tak szybko (14 m/s?)”.
.
Nie dość że szybko to jeszcze w zwariowany sposób, tak by mieli jakieś problemy.
Prędkość pionowa samolotu dla poszczególnych wysokości,
150->100 m 11,9 m/s
100->90 m 11,1 m/s
90->80 m 25,0 m/s
80->60 m 11,1 m/s
60->50 m 20,0 m/s
50->40 m 14,3 m/s
40->20 m 9,1 m/s
1 czerwca 2010, o godzinie 23:26
Jest też ciekawe kto i kiedy zerwał linie energetyczną przed lotniskiem. Podobno prezydencki Tupolew.
.
„Według informacji, jakie dotarły do komisji badającej przyczyny katastrofy, ok. godziny 8.39 samolot zerwał linię energetyczną przed lotniskiem. Najważniejsze jest teraz sprawdzenie, czy i o której godzinie to zdarzenie zostało zarejestrowane przez elektrownię – twierdzi nasz rozmówca. Zadzwoniliśmy do zakładu elektrycznego SmoleńskEnergo. – Nie możemy udzielić takiej informacji – usłyszeliśmy. Skontaktowaliśmy się z Międzypaństwową Komisją Lotniczą (ros. MAK). – Odpowiedź na to pytanie jest przedmiotem prac śledczych, które jeszcze trwają – oznajmił nam Oleg Jarmołow, zastępca przewodniczącego MAK. Informacje o zerwaniu linii energetycznej przez samolot znaleźliśmy na smoleńskim forum internetowym w wątku poświęconym katastrofie. Użytkownik „Aml” napisał: „Przy upadku samolot zaczepił i zerwał kable elektryczne. Moment uszkodzenia został dokładnie ujęty przez energetyków, z dokładnością co do sekundy. Od nich dostałem te informację: czas tego oberwania nastąpił w okolicach 10:40 (a dokładniej o 10:39:50)”.
http://www.dziennik.pl/wy.....polew.html
.
TU154 według dziś udostępnionego stenogramu o 8:39:59,3 był na wysokości 400m!
1 czerwca 2010, o godzinie 23:45
Widzę, że durni nie brakuje. Na podstawie stenogramu rozmów pilotów obliczają teraz prędkości opadania. Buhaha
Zwracam też uwagę, że jeszcze niedawno komentowano wzrost prędkości zniżania z 3 m/s do 6m/s jako nurkowanie. Teraz się pisze, że samolot zniżał się z prędkością 14m/s czyli 2 razy za szybko. Buhaha.
Panowie „eksperci”. Parametrów lotu nie oblicza się na podstawie zapisu rozmów. Parametry te są rejestrowane osobno na podstawie danych z dajników tych parametrów.
1 czerwca 2010, o godzinie 23:58
Andrzej
Zgoda, durni nie brakuje, można ich poznać po łykaniu wszystkiego co im podrzucą i awersji do myślenia. Jeśli prędkości zniżania po analizie danych technicznych okażą się inne to może to oznaczać, że przyrządy pilotom źle pokazywały, albo stenogram nie trzyma się kupy.
2 czerwca 2010, o godzinie 01:19
http://www.tvn24.pl/-1,16.....omosc.html
„Podpisałem inny dokument”
GŁOSY W KABINIE ROZPOZNAŁ PILOT TU-154
albo
gazeta.pl (2010-06-01 21:49)
„Informując o opublikowaniu w Polsce stenogramu rozmów w kabinie pilotów Tu-154M, rosyjska telewizja państwowa Rossija zwróciła uwagę, że Rosja oficjalnie nie potwierdziła jego autentyczności. Według stacji, nie uczyni tego do końca badania przyczyn katastrofy”.
.
To chyba trzeba nazwać chaosem informacyjnym, który nam zafundowały rządy miłości?
2 czerwca 2010, o godzinie 04:10
Teatrzyk Dla Przedszkolakow na pelnych obrotach. Odmiennie niz Azrael. ja bym tego nie lekcewazyl. Lud juz wie, ze nie nalezy nic kupowac od Teatrzyku. Ale lud jeszcze nie wie, ze takze nie nalezy nic brac za darmo. Na to wlasnie licza animatorzy Mawara oraz innych marionetek.
.
A tutaj jest krotka analiza „odmienionego” Prezesa.
http://alfaomega.webnode......-w-ciemno/
2 czerwca 2010, o godzinie 04:20
Ewo-Joanno:
w Polsce tez byly poldery. Jakies dwadziescia piec lat temu bylem na wiosne w Słońsku. Do dzis pamietam zalane pola i łąki i ogromne stada ptakow. Słońsk byl podobno slawny w calej Europie z powodu ptakow. Jednak jego wlasciwa funkcja byla wlasnie ochrona przed powodziami. Ptaki byly naturalnym i mile widzianym dodatkiem. Tutaj jest informacja na ten temat:
http://pl.wikipedia.org/w.....Bcie_Warty
.
Idac za logika ministra spraw wewnetrznych Millera, teraz nalezaloby tam poslac mysliwych i wystrzelac wszystkie kaczki. Jesli bobry moga zatopic Polske, to co dopiero moga zrobic kaczki, zwlaszcza w wiekszej liczbie? Strach pomyslec. Lepiej wystrzelac zawczasu.
2 czerwca 2010, o godzinie 09:11
Kasiu, piszesz:
„Jako źle wychowana i źle wykształcona osoba,” – to juz twoj problem
” starałam się udowodnić Ci,” – niepotrzebnie
„że ta agitka na zły kapitalizm z nieklerykalnej lewackiej gazety to bzdury.” – to nie byla agitka, ale zwrocenie uwagi na interesujacy artykul poswiecony wprowadzeniu interesujacej opcji na polskiej gieldzie. Opcji od ktorej odchodzi „glowny kapitalista”, Stany Zjednoczone z powodu jej szkodliwosci dla gospodarki i rynku finansowego. Jak widze zauroczona lewackoscia gazety i kapitalizmem, przeoczylas rzeczywiste znaczenie tego faktu ( wprowadzenia na gielde polska short trading). A powinnas docenic informacje, bo tak naprawde to jest to kamien do ogrodka rzadu.
„Jak widzę, dzięki Bogu, nie udało mi się.” – nigdy ci sie nie uda, jak bedziesz w dyskusji stosowala slogany propagandowe zamiast argumentow. Nie wiem, czy Bog ma cos do tego.
2 czerwca 2010, o godzinie 09:38
Narciarzu 2!
Strzelasz, ale nie wiesz, do jakiego celu. Mając generalnie rację dajesz beznadziejny przykład. Słońsk jest jednym z pierwszych polskich obszarów wpisanych na listę Ramsar (jako drugi po Jeziorze Łuknajno w 1977 r.) w1984 roku, na początku lat 90. trafił jednak na „czarną listę” – na Listę Montreux. Gdy powstał Park Narodowy „Ujście Warty” w 2001 roku, a Rezerwat Słońsk stał się wtedy jego integralną częścią, to on automatycznie znalazł się na tej feralnej liście. Przyczyną były zmiany w stosunkach wodnych, zmiany sposobu gospodarowania (zanik tradycyjnego wypasu i koszenia), a w konsekwencji zmiany w roślinności przyczyniające się do zaniku siedlisk odpowiednich dla rzadkich ptaków. Podjęte działania – m.in. przywrócenie wypasu bydła i koni, stopniowe ograniczenie powierzchni zarastających rzepieniem włoskim i zaroślami wierzbowymi, przyniosły efekty – poprawę jakości siedlisk ptasich w Parku. Było to możliwe tylko dzięki ścisłej współpracy Parku z rolnikami z miejscowości sąsiadujących. I ku mojej olbrzymiej radości nadeszła wspaniała wiadomość – w dniu 19 listopada 2007 roku Park Narodowy „Ujście Warty” został usunięty z Listy Montreux.
Słońsk jest parkiem narodowym, więc cały Twój akapit o wystrzelaniu kaczek jest o … .
8 czerwca 2010, o godzinie 15:13
Panie Waldemarze! To co pan napisal jest to cos co do czego sa wszyscy przekonani lecz nikt nie ma odwagi tego powiedziec.Pan to powiedzial za co jestem Panu bardzo wdzieczny i za co podziwiam Pana za odwage wlasnie i za Panska publicystyke.Dobrze ze mamy takich ludzi jak Pan bo mam ta pewnosc ze Polska nie zginie!!! Wiele szacunku dla pana i duzo radosci z wnuczat…
8 czerwca 2010, o godzinie 15:14
Ok!!!