Jestem z Układu


Komorowski wygrał, Kaczyński przegrał

Słuchając komentatorów nasuwa się taka uwaga, że ponieważ Komorowski wygrał to przegrał, a ponieważ Kaczyński przegrał to wygrał. I podobnie dotyczy to PiS i PO. Przegrał kandydat PiS to znaczy, że wygrał PiS a ponieważ wygrał kandydat PO to przegrała PO. Jakaś abberacja.

Wygrał Komorowski, przegrał Kaczyński. Nikt nie odniósł triumfu i nikt nie doznał klęski. Wygranym zalecam wielką powściągliwość we wszelkim wyrażaniu uciechy wobec przegranych. Jak mawiał Churchill, po zwycięstwie wielkoduszność i wyrozumiałość dla pokonanych, także dla ich emocji.

Wygrał Komorowski, to dobry wybór. Powtarzam to co kiedyś napisałem – Polska jest w dobrych rękach. Oczekuje od Komorowskiego, jako jego wyborca po pierwsze, że – jak zapowiedział -  będzie robił co tylko możliwe, żeby dotrzeć z misją pokoju do tej drugiej Polski. Oczekuję wielkiej powściągliwości we wszystkim co by robiło wrażenie, że jest prezydentem rządzącej partii. Po drugie oczekuję, że swoim postępowaniem zaprzeczy opiniom, że będzie prezydentem Donalda Tuska. Życzliwa, ale samodzielna ocena poczynań rządu – TAK. Poddaństwo – NIE!  

Tyle na gorąco. Najlepszego Panie Prezydencie, najlepszego Bronku!

Skomentowano 253 razy to “Komorowski wygrał, Kaczyński przegrał”

  1. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Gospodarzu
    Ja też oczekuję,że swoim postępowaniem,zaprzeczy a zarazem pokarze jak byc Prezydentem
    Dziś te oczekiwania , poprę otwarciem butelki wina i toastem za spełnienie oczekiwań

  2. uchachany napisał(a):

    W. Kuczyński:

    Oczekuje od Komorowskiego, jako jego wyborca po pierwsze, że – jak zapowiedział – będzie robił co tylko możliwe, żeby dotrzeć z misją pokoju do tej drugiej Polski.

    Jestem przekonany, że Pan i środowisko polityczne, z którego się Pan wywodzi i w tej misji będziecie wspomagali prezydenta elekta dokładnie tak samo i w takim samym stylu jak wspomagaliście go dotychczas.

  3. Lucjan napisał(a):

    Ja również mam nadzieję, że będzie to prezydent wszystkich obywateli, i nie będzie to jedynie puste hasło. Komorowski ma niechybnie szanse na zapisanie się w historii Polski, mam nadzieję, że jako historyk ma tego świadomość. Wczorajsze przemówienie o tym świadczy.

  4. Zofia napisał(a):

    Obudziłam się rano z nadzieją, że oficjalne wyniki będą zgodne z moimi nadziejami. Były. Kamień spadł mi z serca.
    Oczekiwania mam podobne, jak nasz Gospodarza.
    Chciałabym, by ten podział Polski był nie tak emocjonalny a nowy prezydent potrafił dotrzeć z przesłaniem zgody do tej „kaczyńskiej”, południowo-wschodniej Polski. Której nie udało się ochronić przed straszeniem wywołującym lęki i obawy.
    Można się różnić w wizji przyszłości naszego kraju, w metodach jej realizacji, ale na Boga należy wykorzenić z życia społecznego ,a przede wszystkim politycznego – ową nienawiść, sianie strachu i demagogii, oraz inne niepożądane napięcia.
    Gratuluje Bronisławowi Komorowskiemu bardzo trudnego w zdobyciu zwycięstwa, uczyniłam to już wcześniej.
    Jego prezydentura nie będzie łatwa.
    To, ze potrafi być dobrym prezydentem, udowadnia co dziennie, od momentu rozbicia się samolotu pod Smoleńskiem.
    Obóz PiS, czego miałam dzisiaj od rana liczne dowody oglądając TVP1 i TVP Info, a zwłaszcza pro PIS-owscy dziennikarze, nadal nie pojmuje, że sfera gospodarki nie należy do działalności prezydenckiej, lecz rządu, każdego, jaki sobie Polska wybierze.
    Obóz SLD nadal jest głęboko przekonany, że najważniejsze dla Polek i Polaków jest zapłodnienie in vitro i rozdział państwa od jednej z instytucji wyznaniowych czyli Kościoła rzymsko-katolickiego.
    Trzeba mieć na uwadze, ze właśnie te pola będą służyły do potyczek opozycji do potyczek z prezydentem, choć akurat są to domeny władzy wykonawczej (rządu) i prawodawczej (parlamentu).
    Ale mimo takiej perspektywy, mamy taki układ parlamentarny, jaki był do tej pory i prezydenta, który gwarantuje spokój i szukanie kompromisów.
    PO otrzymała, trudno wywalczoną szanse, ale za to szalenie istotna, by zademonstrować się jako dojrzała i odpowiedzialna formacja polityczna.
    To wielkie wyzwanie i olbrzymia odpowiedzialność wobec państwa i jego obywateli. Mam nadzieje, że politycy Platformy Obywatelskiej tą szansę wykorzystają do maksimum.
    ***
    Dzisiaj, los przyniósł mi inna, bardziej osobista miła niespodziankę i sukces. Brat mojej wychowanki, rano i obronił magisterium, na ocenę bardzo dobra na szczecińskim uniwersytecie technologicznym z mechanizacji rolnictwa i leśnictwa. A ja mam ciągle w pamięci nieprzespane noce, gdy na I-szym roku zawalał chemie i chciał rzucać studia.
    Bałam się o niego bardziej niż wcześniej o cnotę jego siostry i jakieś niezaplanowane maleństwo w drodze w czasie studiów.
    Dzięki Bogu zakochał się w szalenie ambitnej dziewczynie, przed która chciał dowieść, ze jest od niej lepszy. Studiów nie zawalił, żadnego roku nie powtarzał, od dzisiaj jest magistrem rolnictwa i rozpoczyna prace nad doktoratem.
    Moje podopieczne dzieciaki – jak miliony ich rówieśników – to młode pokolenie, dla których warto naszą Polskę przerabiać na przyjazne im państwo. Kiedy im będzie w Polsce dobrze, będą tu pracowali, zakładali rodziny, rodzili dzieci i pomnażali dorobek Polski, to i nam ludziom, ludziom, którzy ich wychowali – też będzie żyło się lepiej i bezpieczniej.
    Trudno opisać moją radość na ten dzisiejszy telefon – Ciociu! Obroniłem, na piątkę! Przed chwilą!
    Kiedy w najbliższy weekend, będę na tej „mojej” wsi świętować radośnie bardzo pięknie obronioną magisterkę Tomka, zdrową ciążę Afrodyty i jej nienarodzonego jeszcze synka, który na przełomie sierpnia i września objawi się światu – będę naprawdę szczęśliwym człowiekiem.
    Niewątpliwie to nasze intymne, rodzinne święto pięknie wpisuje się w święto nowej prezydentury Polski.
    Dla mnie taki osobisty symbol, że dla Polski busola dziejów wskazuje nowy kierunek, po którym wytycza się kurs ku przyszłości, przeszłość zostawiając w muzeach i historykom.

  5. Stan napisał(a):

    Panie Waldemarze,

    Jak trafnie zauważył Aleksander Kwaśniewski (najlepszy analityk polityczny w Polsce. Tylko dlaczego ja go tak nie lubię?) do sprawowowania władzy prezydenckiej wystarczy jeden głos więcej.
    Inna sprawa to prgram polityczny PIS-u na rozpoczynającą się kadencję Komorowskiego, który ogłosił Jarosław Kaczyński w swoim wystąpieniu wczoraj w sztabie wyborczym.

    Pozdrawiam

  6. jotesz napisał(a):

    I nie mówcie nam, ze przegrany jest przegrany, a wygrany jest wygrany! To oczywista oczywistość, że jest na odwrót o 360 stopni…

    Pozdrowienia i powodzenia
    : )

  7. narciarz2 napisał(a):

    Jeszcze raz gratuluje Polsce. Tej postepowej, bo tej drugiej i tak nic nie przekona. Oni i tak wierza, ze mgle rozpylali Rosjanie.
    .
    Ja nie ogladalem debat, a tylko czytalem ich podsumowania. Ale moja zona zajrzala do internetu i zobaczyla maly kawalek bodajze drugiej debaty. Komorowski akurat odpowiadal na pytanie na temat malzenstw homoseksualnych. Jak powiedziala zona, Komorowski mowil rzeczy, ktorych w USA nie powiedzialby polityk ultraprawicowy. A pamietajmy, ze w tej sprawie i w wielu innych jego kontrkandydat byl na prawo od sciany. To, ze kontrkandydat nie ma pogladow i tylko mowi rzeczy, ktore jego zdaniem dobrze sie sprzedaja, tylko czyni go bardziej symptomatycznym. Takie poglady w Polsce rzeczywiscie przynosza glosy, zamiast wrecz przeciwnie.
    .
    Tak wiec gratulujac Panstwu, chce tez dodac, ze dlugi marsz w strone cywilizacji jet dopiero przed Polakami. Tolerancja dla mniejszosci seksualnych, i w ogole dla mniejszosci, to jest papierek lakmusowy cywilizacji. Pod tym wzgledem Polska to jest sredniowieczny zascianek. Nie jest przypadkiem, ze jak na razie polskie panstwo przegrywa wszystkie sprawy w Strasburgu.
    .
    Dobrze, ze wygral panstwowiec, a nie awanturnik. Ale pamietajmy, ze w wielu sprawach obaj klaniaja sie tym samym bałwanom.

  8. narciarz2 napisał(a):

    Tutaj jest dowod, ze glosowanie koreluje sie z rozwojem cywilizacyjnym kraju. http://wybory.gazeta.pl/w.....rcow_.html
    .
    Po to, zeby Polska stala sie nowoczesna i zostawila za soba dziewietnastowieczne podzialy, trzeba jeszcze sporo wybudowac.

  9. narciarz2 napisał(a):

    Chcialbym jeszcze raz podkreslic i uwypuklic moja mysl. Ja napisalem, ze Kosciol ma okolo 20% dyspozycyjnych glosow. Oszacowanie jest moje i zrobione “na czuja”. Badania statystyczne powinny pokazac, ile tych glosow naprawde jest. Jednak przyjmujac liczbe 20%, mozna powiedziec, ze w sytuacji wyraznej nierownowagi w stosunku powiedzmy 60:40, Kosciol moze sie pokusic o przeprowadzenie cudu nad urną. Ja taki cud wykrakalem jeszcze przed wyborami. Moim zdaniem, niewiele sie pomylilem. Tym razem cud sie akurat nie udal, ale niewiele brakowalo. Obawiam sie, ze to nie koniec takich cudow.
    .
    Druga teza jest taka, ze sila polityczna mogąca taki cud spowodowac moze miec destrukcyjny wplyw na panstwo. Wszystko zalezy, po ktorej stronie ta sila sie opowie. W latach ‘80 ta sila poparla kierunek korzystny dla kraju. Ale od tego czasu tak sie niestety porobilo, ze ta sama sila walczy juz tylko o swoj interes. Tak nie musialoby byc, ale tak niestety jest. Uzasadnialem ten poglad w serii wpisow (nie w tutejszym towarzystwie – N2), w ktorych staralem sie zanalizowac spadek autorytetu Kosciola.
    .
    Trzecia obserwacja jest taka, ze na skutek swoich nachalnych dzialan Kosciol traci autorytet. Z mojej analizy wyszlo, ze przyczyny tego są systemowe. One sa wbudowane w Kosciol, ktory dziala jak korporacja kierująca sie swoim interesem. Nie trzeba specjalnie szukac, zeby to zobaczyc. A poniewaz Kosciol jednak nie jest korporacją w rodzaju BP, to kontrast pomiedzy deklaracjami oraz zachowaniem powoduje stopniowa erozje autorytetu.
    .
    W swoich komentarzach ja nie chce Kosciola demonizowac. Ale namawiam do tego, zeby jego polityczną role solidnie zanalizowac wychodzac z zalozenia, ze Kosciol zachowuje sie jak partia polityczna oraz jako grupa interesu. W Polsce tak jest, ze inne grupy interesu są slabe i malo o nich slychac. Ta relatywna slabosc innych podmiotow politycznych powoduje, ze rola silnego podmiotu wyrasta ponad proporcje. Moim zdaniem, dobrze byloby to opisac i zbadac liczbowo. Ja sie dziele obserwacjami i przemysleniami, ktore z natury rzeczy są ograniczone. Ja tylko zwracam uwage na zjawisko. Dobrze byloby, gdyby inni podjeli ten temat na jakims wyzszym poziomie.
    .
    Najglupszą rzecza, jaka mozna robic, to z Kosciolem walczyc. Drugą najglupszą rzecza jest narzekac. Natomiast madrą rzeczą byloby przeanalizowac to zjawisko oraz jego konsekwencje dla kraju.

  10. Torlin napisał(a):

    Co mądry ksiądz mówi – TU
    http://wiadomosci.wp.pl/k.....caid=1a77e

  11. Torlin napisał(a):

    I sprawdziło się dokładnie to, co mówiłem, na Kaczyńskiego głosowała wieś, niewykształceni ponad 40-letni obywatele.
    http://www.tokfm.pl/Tokfm.....lceni.html
    Tak jak mówiłem, młodzi mieszkańcy miast, absolwenci wyższych uczelni, ci najbardziej światli ludzie, stali murem za Komorowskim. Ja nie mam nic przeciwko 60-letniemu rolnikowi po podstawówce na 5 hektarach w Podkarpackiem, ale wolałbym, aby on nie decydował o ważnych sprawach kraju.

  12. Piotruś napisał(a):

    Przy wejściu do luksusowego hotelu spotyka się dwóch kumpli z klasy.
    Wychodzący zapytuje siedzacego na schodku.
    „- Cześć Stefan co u ciebie ?
    – Od trzech dni niczego nie mialem w ustach.
    – Eee zjedz coś, żołądek sobie zepsujesz.”

  13. narciarz2 napisał(a):

    W polityce obowiazuja dwie zasady. Zasada Pierwsza: jesli ktos cos dla polityka zrobi, to polityk powinien sie odwdzieczyc. Zasada Druga: powinien, ale tylko o tyle, o ile dobroczynca ma dalszy potencjal bycia uzytecznym dla polityka. Jesli dobroczynca nie daj Boze stracil potencjal, to polityk moze stac sie pryncypialny.
    .
    Te dwie zasady z grubsza wyjasniaja zjawiska polityczne. Wezmy przyklady. Kaczynscy przymilali sie do Jaruzelskiego, kiedy General byl prezydentem. Jeden z nich, prawdopodobnie Jaroslaw, podawal reke i mowil, ze majatek Kaczynskich byl niedaleko majatku Jaruzelskich. (W swoich wspomnieniach General nie byl pewien, ktory z nich byl taki mily.) Mozna zalozyc, ze przy swojej pamieci Jaroslaw Kaczynski nie zapomnial o stanie wojennym, podajac reke jego autorowi. Jaroslaw odkryl, ze General to zbrodniarz, kiedy General juz nie mogl byc do niczego uzyteczny. Inny przyklad: odkrycie agenta Bolka po tym, kiedy juz nie bylo mozliwosci, ze Walesa bedzie pozyteczny dla braci Kaczynskich.
    .
    Na tej zasadzie mozna tez zrozumiec zadziwiajacy fakt, ze Kosciol nie stanal murem ani za pryncypialnym katolikiem Jurkiem, ani za pragmantycznym katolikiem Komorowskim. Stanal za to przy czlowieku, ktorego poglady sa delikatnie mowiac zmienne. Azeby bylo jeszcze ciekawiej, w tych samych procesjach niesiono portret koscielnej ofiary sluzb specjalnych, oraz transparenty poparcia dla animatora wyprawy po glowe Blidy. Skad ta zmiennosc kryteriow? Zasada Druga wyjasnia, ze jeszcze nie czas na pryncypialnosc. Kaczynski, jesli z pomoca Kosciola zdobylby wladze, to bylby poslusznym narzedziem, jak to uzasadnilem wczoraj. Kosciol stawia na narzedzie, bo dba o swoje interesy.
    .
    W tym wszystkim nie ma nic dziwnego. Jedyne zastrzezenie jest takie, ze nie mozna pogodzic jawnego cynizmu z autorytetem. Ludzie, ktorzy stosownie do uzytecznosci najpierw podaja reke, a potem atakuja tego samego czlowieka, nie zbuduja dla siebie szerokiego szacunku. Instytucja, ktora kieruje sie swoim interesem w sprzecznosci z gloszonymi przez siebie wartosciami, musi stopniowo tracic autorytet.
    .
    Mozna powiedziec, ze Druga Zasada jest co prawda skuteczna na krotka mete, ale jest zabojcza dla autorytetu. Per saldo, nie jest wcale jasne, ze jej uprawianie sie oplaca.

  14. Andrzej napisał(a):

    Torlin
    na Kaczyńskiego głosowała wieś, niewykształceni ponad 40-letni obywatele.
    I kobiety. 62% kobiet głosowało na Kaczyńskiego. I jak to się ma do żądań wprowadzenia parytetów w polityce dla kobiet, które są ponoć lepiej wykształcone i inteligentniejsze od mężczyzn?

  15. Kasia napisał(a):

    Jan może się pokusić o buchnięcie mi portfela. Ja taką kradzież wykrakałam jeszcze przed faktem. Moim zdaniem, niewiele się pomyliłam. Tym razem kradzież się akurat nie udała, ale niewiele brakowało. Obawiam się, ze to nie koniec takich kradzieży.
    .
    .
    Zazwyczaj pomaga melisa, ale co poniektórym nawet emigracja nie pomogła.

  16. Piotruś napisał(a):

    Poprzedni wpis nosi tytuł – Torlin, a zasypywanie podziałów.
    Przeciez słońce swieci dla każdego. Świeci kobietom, ludziom niewykształconym, oraz w podeszłym wieku. To bład wielki Platformy, że stara sie przypodobać ludziom podobnym Torlinowi, czyli mlodym, pięknym i bogatym. Mądremu wystarczy słowo, ubogiego duchem lub przestraszonego niemiłym doświadczeniem zyciowym należy umieć przekonać do własciwego oglądu świata. Festiwal wyborczy będzie si e toczyl nadal.
    Każdego dnia oglądam sporo niesprzedanych mieszkań. Dzieki bogu, że nie spełnili wyborczych obietnic i nie wybudowali ich 3 miliony.

  17. Margit napisał(a):

    Piotruś says:- odpowiadam.
    Na B. Komorowskiego głosowały także kobiety: stare, niebogate, nie za ładne a także te, które do tego wszystkiego dotknięte są kalectwem fizycznym. Myślę, że również takowi mężczyźni.

    Torlin, to, że ileś % kobiet w jakimś wieku głosowało na J. Kaczyńskiego nie znaczy przecież, że na B. Komorowskiego nie głosowała duża liczba kobiet. Osobiście znam całe multum takowych.
    Miłego wieczoru życzę.

  18. Margit napisał(a):

    Kasia 17:22- o co chodzi z tym Janem?

  19. maciek.g napisał(a):

    Tak jak przewidziałem wysoki wynik PiS w drugiej turze wyborów uskrzydlił Jarosława i już w euforii mówi o swym zwycięstwie w następnych wyborach do parlamentu. Będziemy więc tą szkodliwą dla Polski partią męczyć się jeszcze długo. Niestety większość już uznało ze zagrożenia ze strony PiS nie ma już żadnego i zaczęto postępować tak jakby była już znowu niezagrożona niczym demokracja. Niestety nie posłuchano i nie zmobilizowano się do utrącenia J. Kaczyńskiego już w pierwszej turze co podcięło by mu skrzydła i popierającego bo kościoła. To znacznie przyspieszyło by marginalizację znaczenia Jarosława w partii i tym samym jej marginalizację.
    Wiadomo, że partia rządząca najszybciej traci na poparciu bo musi podejmować niepopularne decyzje. Niestety Lewica jest jeszcze zbyt słaba i ma fatalnego przywódcę , by bez obawy oczekiwać przyszłych wyborów. Cała nadzieja w geniuszu Jarosława, który już nie raz udowodnił, że wszystko potrafi spieprzyć.

  20. narciarz2 napisał(a):

    Zeby sprawic przyjemnosc Kasi oraz innym entuzjastom Jaroslawa, to przypomne takka analogie. Byl sobie student. Popelnil samobojstwo. Mowilo sie, ze sam spadl ze schodow. Ostatni podobno znaleziono dziure po kuli w jego czaszce, choc nie wiem, czy po tylu latach to jest mozliwe. Ale jesli to prawda, to taka dzira jest oczywista oznaka samobojstwa.
    .
    A oto inna historia. Byla sobie kobieta. Kiedy przyszla policja, zabila sie z rewolweru. Po smierci wytarla odciski palcow z kolby. Taka akcja denatki dowodzi jej samobojstwa.
    .
    Te historie trzeba przypominac i zestawiac ze soba, aby ludzie nie zapomnieli. Sprawcy, a zwlaszcza mocodawcy powinni stanac przed sadem.
    .
    Od pierwszej historii minelo wiele lat, i nie wiadomo, czy uda sie znalezc mocodawcow. Od drugiej minelo niewiele, i mocodawca jest dokladnie znany. Jego miejsce jest na sali rozpraw. To trzeba powtarzac i przypominac. Jesli nie ma przedawnienia w jednej sprawie, to nie moze byc i w drugiej.

  21. narciarz2 napisał(a):

    Nedza moralna Kasi polega na tym, ze ona liczy na to, ze zapomnimy.

  22. Madzia napisał(a):

    Specjalnie dla Torlina :)
    „… młodzi mieszkańcy miast, absolwenci wyższych uczelni, ci najbardziej światli ludzie, stali murem za Komorowskim.” :
    http://www.dziennik.pl/po.....zniow.html
    „W aresztach i zakładach karnych Bronisław Komorowski zdobył 91,9 proc. poparcia. Jego rywal z drugiej tury wyborów prezydenckich, Jarosław Kaczyński, uzyskał 8,1 proc. głosów – podał Centralny Zarząd Służby Więziennej.”

  23. Torlin napisał(a):

    Dziwne są te wpisy.
    Piotrusiu!
    Ani jestem młody (59 lat), ani piękny, a bogaty to w ogóle nie jestem. Ale ja głosując nie patrzę na swój interes, tylko Polski. To mnie różni od innych wyborców.
    Margit!
    Ja nie napisałem ani jednego słowa na temat kobiet w wyborach prezydenckich. To Piotruś – nie ja.
    Madziu!
    Ja rozumiem, że nie możesz przełknąć przegranej. Ale co do badań socjologicznych naprawdę ważnych (młodzi – starzy, bogaci – biedni, wykształceni – niewykształceni, ze wschodu i z zachodu Polski, bardzo religijni i bliscy agnostycyzmowi) mają preferencje więźniów? Że co? Że ich puści? Co mają te dane do badań socjologicznych zachować Polaków? Żeby doładować Tuskowi? O to chodzi?

  24. Andrzej napisał(a):

    Madzia,
    zapomniałaś jeszcze dodać, że zwycięstwo Komorowskiego zostało z euforią przyjęte przez Niemców, co również na pewno coś znaczy. :D

    Jeśli zaś chodzi o wyniki wyborów w aresztach i zakładach karnych, to można śmiało domniemywać, ze różnica na korzyść Komorowskiego byłaby jeszcze większa gdyby jego przeciwnikiem był Władysław Gomułka, co rzecz jasna świadczyłoby o pryncypialności tow. Wiesława w zakresie przestrzegania prawa, w przeciwieństwie do jego przeciwnika.
    Rozumiem zatem, że tow. Wiesław byłby dla Ciebie znakomitym kandydatem na prezydenta. Aż szkoda, że już nie żyje. Nieprawdaż?

  25. Andrzej napisał(a):

    Torlin,
    po prostu są upały.
    A o kobietach, to ja pisałem.

  26. Piotruś napisał(a):

    Ależ Torlinie wyluzuj.
    Nie ma miary, bogactwa piekna lub starości. Liczy sie samopoczucie, a w przypadku wyborow wyczucie nastroju wyborców. Po prostu połowa elektoratu pozwoliła sobie wtłoczyć poczucie bycia biedniejszą, brzydszą, gorszą. Wpisy Margit i Madzi wydają mi sie doskonałą ironia na Twoja nadinterpretację sondaży. Glos młodego ma taka samą wagę jak głos starego – a że kazdy chce byc kochany wiec starac sie trzeba o każdego.

  27. Madzia napisał(a):

    Torlin
    „ja głosując nie patrzę na swój interes, tylko Polski. To mnie różni od innych wyborców.”
    Sądzisz, że jesteś jedyny?
    Ja, w przeciwieństwie do niektórych :), życzę Polsce sukcesów na wszystkich frontach. Prezydentowi Elektowi także, o ile będzie działał, dla dobra naszej Ojczyzny.
    Polska jest najważniejsza.

  28. Madzia napisał(a):

    Andrzej
    Gomułka przeciwnikiem Komorowskiego? A co myślisz o Bierucie? Podobno lubił polowania co nie przeszkadzało mu posiadać słodką sarenkę …

  29. Madzia napisał(a):

    http://wtemaciemaci.salon.....-byc-biala
    „Jutro obudzimy się w Polsce, gdzie Platforma Obywatelska ma 100 proc. władzy, 100 proc. odpowiedzialności i niezwykle wysokie oczekiwania społeczne – mówił na antenie TVP Info b. prezydent Aleksander Kwaśniewski.
    (…)
    ktokolwiek w Polsce ma 100 procent władzy, to jest całkiem nieistotne, ile ma odpowiedzialności, oraz jak niskie lub wysokie są oczekiwania społeczne, ponieważ w Polsce nie ma w praktyce sposobu wyegzekwowania od państwa jakiejkolwiek odpowiedzialności, gdy władza zawodzi oczekiwania społeczne.
    (…)
    Oczekiwania społeczne? Odpowiedzialność? Hahaha. Gorzki uśmiech. W Polsce nie ma potrzeby, by grupa trzymająca władzę stosowała się do własnego prawa. Wystarczy, że trzyma prokuraturę i sądy. Nie ma potrzeby by mówić prawdę, wystarczy trzymać media. Nie ma potrzeby liczyć się z emancypacją ekonomiczną społeczeństwa od państwa i jego urzędników, byle trzymać urząd skarbowy. Nie trzeba obawiać się buntu poddanych, o ile trzyma się służby specjalne. Samoorganizacja społeczenstwa jest niegroźna, gdy trzyma się internet.”

  30. Madzia napisał(a):

    http://klopotowski.salon2.....komorowski
    Krzysztof Kłopotowski
    “Mój prezydent Komorowski”

  31. narciarz2 napisał(a):

    Gdyby ktokolwiek uwazal, ze sie znowu nie zacznie, to jest w bledzie. Juz sie zaczelo. Na pocztek polecam liste 29 pytan umieszczonych przez anonima o pseudonimie „+” pod artykulem A.J.Wieczorkowskiego w Studiu Opinii. Co jedno, to lepsze. Tutaj jest odnosnik. Ku pokrzepieniu Madzi i rozbawieniu pozostalych.
    http://alfaomega.webnode......%c5%9bnie/
    .
    Pozytywna strona tych pytan jest to, ze mozna je wyrzucic nie czytajac.
    .
    Bojowkarzom PiSu zycze dobrej zabawy. Na razie.

  32. Mawar napisał(a):

    Minister Kuczyński: „Tyle na gorąco. Najlepszego Panie Prezydencie, najlepszego Bronku”!
    .
    Czy Pan Minister też już przebiera nogami licząc na jakieś stanowisko doradcze w kancelarii prezydenta, jak np. J. Lityński, który dziś pytany odpowiedział, że chętnie coś weźmie. Po tak długim poście to całkiem naturalne, weźmie cokolwiek :)

  33. Mawar napisał(a):

    Narciarz2
    „Gdyby ktokolwiek uważał, że się znowu nie zacznie, to jest w błędzie. Już się zaczęło”.
    .
    5.07.2010. J. Palikot: – Czy pobrano i przebadano krew Lecha Kaczyńskiego pod kątem obecności alkoholu? Czy prezydent był na pokładzie pod wypływem alkoholu – mówił poseł.
    http://wybory.gazeta.pl/w.....atrzy.html

  34. Madzia napisał(a):

    Narciarzu
    Nic „się nie zaczęło”. Ja te pytania znam od dawna:
    http://bezdekretu.blogspo.....o-cz1.html
    Szkoda, że z tych pytań nie skorzystali dziennikarze.
    Zgoda buduje. [Układy? :D ]

  35. uchachany napisał(a):

    Mawar,
    Palikota będzie coraz więcej.
    Jego zadaniem jest sprowokowanie Jarosława Kaczyńskiego do ostrych reakcji. Palikot będzie więc coraz bardziej plugawy i chamski. Ku wielkiej radości przeważającej większości zwolenników PO.
    .
    PO i jej kartel sponsorsko-sojuszniczy potrzebuje jak kania dżdżu Kaczyńskiego nie przebierającego w słowach, po to, by z triumfem ogłosić „A nie mówiliśmy?! Spadła maska – wraca dawny Kaczyński-siewca nienawiści!”.
    .
    Bo jedynym celem politycznym i misją PO jest wyeliminowanie PiSu jako liczącej się siły politycznej.
    W tym celu potrzebny jest dawny PiS i dawny Kaczyński, którym, jako współczesną reinkarnacją Hitlera i Stalina znowu będzie można straszyć obrazowanszczinę.
    .
    Straszenie Kaczyńskim deklarującym koncyliacyjność i wolę porozumienia może być mniej skuteczne.
    .
    Trzeba więc go poszczuć Palikotem, by znowu zaczął wysyłać swych adwersarzy „tam gdzie stało ZOMO”.
    .
    Oczywiście media w tym zbożnym dziele szczucia wezmą ochoczy udział, obficie i z obłudną zgrozą użyczając mu swoich łamów i kamer.

  36. Madzia napisał(a):

    A tu reszta pytań.
    http://www.box.net/shared/iv7qs94m4k

  37. Mawar napisał(a):

    Narciarz2
    „…. polecam liste 29 pytan umieszczonych przez anonima o pseudonimie „+” pod artykulem A.J.Wieczorkowskiego w Studiu Opinii. Co jedno, to lepsze. (…) Ku pokrzepieniu Madzi i rozbawieniu pozostalych.
    http://alfaomega.webnode&.....%c5%9bnie/
    „Pozytywna strona tych pytan jest to, ze mozna je wyrzucic nie czytajac.
    .
    Logika pracownika naukowego z ogromnymi sukcesami zawodowymi. :) Jeśli nie przeczytasz to skąd wiesz, że „mają pozytywną stronę”, lub że można je wyrzucić bez czytania? W każdym kraju o ugruntowanej demokracji (jak USA, UK) takie pytania byłyby oczywiście w trakcie kampanii zadawane przez prasę. I nawet jeśli kandydat ze wszystkich by się wiarygodnie wytłumaczył to jednak MUSIAŁBY to zrobić. W Polsce establishment jest praktycznie poza kontrolą (więc nie wolno o takich sprawach głośno mówić), a reszta to „nienawistnicy”. Ten balon kiedyś jednak pęknie, oby nam wszystkim nie zaszkodził za bardzo.

  38. jasnaanielka napisał(a):

    http://wiadomosci.gazeta......icza_.html
    ;
    Może wreszcie zwykłe sprawy potoczą się normalnym trybem?
    Mam nadzieję.

  39. karwoj8 napisał(a):

    Mimo agitacji proPOwskiej.
    Straszeniem, że mój głos przyczyni się do przywrócenia czy też kontynuacji IVRP skorzystałem z konstytucyjnego prawa i skreśliłeb obu kandydatów.
    Wypełniłem swoją obywatelska powinność, ale nie (jak już pisałem) zgwałciłem swojego sumienia kolejny raz głosując “na mniejsze zło”.
    Po tych wyborach czuję się jak obywatel drugiej kategorii.
    Czuję się jak obywatel, któremu pod wpływem terroru mediów i polityków kazało sie głosować na kogoś, kto mnie nie reprezentuje.
    Któremu kolejny raz kazano być nieuczciwym nawet w stosunku do siebie.
    Oskarżanie, szydzenie z posiadania własnego zdania i własnych poglądów, straszenie niebotycznymi konsekwencjami powoduję, że w domach pozostało 45% elektoratu a część z głosujących głosowała przeciwko sobie.
    Od dłuższego już czasu zastanawiam się dlaczego nie zmieniono prawa wyborczego wprowadzając możliwość nie popierania żadnego z figurujących na kartce wyborczej kandydatów.
    Dlaczego jest to możliwe w innych krajach?
    Gdzież ta demokracja?

    Ocalił mnie, nas, Polskę!!!
    Wyyyyygrał!!!
    Oszukał(?)

    Palikot, Kutz et consortes w swej bucie w akcji!
    Język PiSu przy ich partyjnej nowomowie to szczyt elegancji i dobrego wychowania przy czym język PSL i SLD nie mieszczą już sie na tej skali (oczywiście unoszą się niebotycznie wysoko).

    Mówiąc o miłości zaczyna się plucie – ze strony polityków, ale również posłusznych im mediów – i nie tylko na PiS, ale również na Bogu ducha winne SLD.

    Czyżby strch jeżył włosy na plecach?
    Strach przed czym?
    Przed koniecznością spełnienia obietnic wyborczych?
    Przeciez na całej linii – vide min. Rostowski – zaczyna się wycofywanie z nich.
    A to obietnicy może być spełniona podczas realizacji przyszłego budżetu, a to kamndydat obietnicę złożył tylko raz, a to niczego SLD nie obiecywał, a to…
    I to pierwszego dnia po wyborach.

    Czyżby nasi politycy byli tak przeżarci zgnilizną moralną, tak żądni władzy, że każda obietnica, każde kłamstwo znajduje usprawiedliwienie?

    Cieszę się!
    Bardzo się cieszę, że mój głos znalazł sie gronie 200 000 głosów nieważnych(?).

    Nie miałem racji?

  40. maciek.g napisał(a):

    Kwaśniewski plecie jak Piekarski na mękach. 100% władzy PO by miała gdyby miała taką przewagę w sejmie, że wszystko mogła by przez niego przeprowadzić. Na razie ma pomagiera w postaci PSL który wygląda jak kula u nogi i nawet z nim mało głosów.
    Odpadł co prawda wielki hamulcowy , ale sytuacja daleka od komfortowej

  41. Torlin napisał(a):

    Cały czas ekipa PiSowska mówiła, że wygra Kaczyński. Teraz ani jednego słowa na temat przegrania wyborów, ale jest już plucie. Komorowski nie zdążył jeszcze wydać ani jednej decyzji, już go opluwają. I najważniejsze jest dać link do Salonu 24 i tam poczytać komentarze.
    Madziu!
    Piszesz: „Ja, w przeciwieństwie do niektórych :), życzę Polsce sukcesów na wszystkich frontach”. Muszę zarzucić Ci kłamstwo. Kłamiesz (mijasz się z prawdą), wszystkie poniżej tej wypowiedzi komentarze i linki o tym świadczą. Nie zależy Ci na Polsce, tylko na obrzyganiu Tuska i Komorowskiego. Bo co znaczył ten fragment, że PO trzyma sądy, prokuraturę, media, Internet itp.? Znowu aluzje, niedopowiedzenia, Uchachany oczywiście tylko o Palikocie, jakby jego wypowiedzi były najważniejsze.
    Nie życzysz sukcesu Polsce, tylko Jarosławowi Kaczyńskiemu. Gdybyś życzyła sukcesów Polsce, to byłabyś obiektywna.
    A nie jesteś.

  42. miner napisał(a):

    Gratulacje dla Bronka. Od dzisiaj jest już Panem Prezydentem Elektem Bronkiem. Dosyć rewolucyjne podejście do prezydentury swojego kandydata pokazał Najlepszy Minister Finansów w Europie. Właściwie w dniu wyborów zaprzeczył wszystkim obietnicom Bronka z kampanii. To eliminuje totalnie prawo do krytyki wsród opozycji, jak sadzę :)
    .
    http://www.tvn24.pl/-1,16.....omosc.html
    .
    No ale mamy w pakiecie Palikota, który już ładnie pokazuje jakim jest szmaciarzem. Wszystko w normie :)

  43. uchachany napisał(a):

    Mawar

    Ten balon kiedyś jednak pęknie, oby nam wszystkim nie zaszkodził za bardzo.

    Niekoniecznie pęknie.
    Chyba że kryzys będzie taki, że kartel sponsorsko-sojuszniczy Tuska i PO uzna, że trzeba ich rzucić na pożarcie i wylansować „wyjście awaryjne”, czyli SLD pod starym hasłem „lewica musi sprzątnąć burdel po prawicy” :).
    A jeżeli nie uzna, lub będzie na to zbyt słaby, to wystarczy to co napisał Stary Wiarus przytaczany przez Kasię:

    W Polsce nie ma potrzeby, by grupa trzymająca władzę stosowała się do własnego prawa. Wystarczy, że trzyma prokuraturę i sądy. Nie ma potrzeby by mówić prawdę, wystarczy trzymać media. Nie ma potrzeby liczyć się z emancypacją ekonomiczną społeczeństwa od państwa i jego urzędników, byle trzymać urząd skarbowy. Nie trzeba obawiać się buntu poddanych, o ile trzyma się służby specjalne. Samoorganizacja społeczenstwa jest niegroźna, gdy trzyma się internet.

    Prawdziwe dorzynanie watah dopiero się zacznie: Michnik wydał już polecenie swojej sforze.
    http://wyborcza.pl/1,7684.....kiego.html

    Obóz Kaczyńskiego, wspierany przez formacje skrajnej prawicy nacjonalistycznej i klerykalnej w rodzaju Radia Maryja, jest z całą pewnością niebezpieczny dla demokracji w Polsce.

    Czyli, jak mawiają Francuzi – „powracamy do naszych baranów”
    : trzeba wyeliminować PiS jako zagrożenie dla demokracji :).
    Albowiem

    Polityka nietolerancji, destrukcji i permanentnego konfliktu, co było od dawna polityką PiS, jest zawsze groźna. Dotyczy to wszystkich krajów Unii, także Polski.

    Wzorem tolerancji i niekonfliktowania jest oczywiście Wajda ogłaszający wojnę domową czy Michnik powtarzający tezę o PiSie jako zagrożeniu dla demokracji.
    .
    Konkluzja jest też urocza:

    Jednak bardzo dobry wynik Jarosława Kaczyńskiego wskazuje, że wielka część Polaków nie czuje się w naszym państwie u siebie.

    Niewdzięczne bydło.
    Jak można „nie czuć się u siebie” w Polsce Michnika, Rywina, Sawickiej, Palikota i Zbycha-Rycha-Mira-Grzecha?!

    Zadaniem nowego prezydenta i rządzącej koalicji jest uczynienie wszystkiego, by także wyborcy Jarosława Kaczyńskiego poczuli się u siebie w naszym państwie.

    I w tym celu zaserwuje im się zdwojoną dawkę Palikota.
    .

    Tylko patrzeć, jak się zacznie ostra jazda bez trzymanki.

  44. Madzia napisał(a):

    http://twitter.com/szuldr.....7800797006
    Miało być 500 dni pokoju, będzie 500 dni z Palikotem? Czyli kogo wybrało niemal 9 mln Polaków?

  45. Madzia napisał(a):

    Wreszcie będzie normalnie …
    „Lech Kaczyński ma krew na rękach”
    http://www.tvn24.pl/12690.....omosc.html

  46. miner napisał(a):

    I specjalnie dla Torlina:
    moim zdaniem Jarkowi zaszkodziło „przytulanie” się do Gierka. Jak widać po wynikach w Sosnowcu – nic mu to nie dało a podejrzewam, że jednak wielu zniechęciło. Pewnie nie tyle co brakło do wygranej, ale jednak mogło to potrzepać jego ideowym elektoratem dosyć solidnie.

  47. Mawar napisał(a):

    Łukasz Warzecha sporządził typologię grup społecznych głosujących na Komorowskiego. Ciepło wspomniał też o Waldemarze Kuczyńskim. Interesujące.
    http://lukaszwarzecha.sal.....orowskiego

  48. Mawar napisał(a):

    Torlin
    „Cały czas ekipa PiSowska mówiła, że wygra Kaczyński”.
    .
    Jakieś przykłady, najchętniej linki. Czy tylko tak sobie gaworzysz?

  49. Torlin napisał(a):

    Minerze!
    Gierek moim zdaniem nie miał najmniejszego znaczenia. Kaczyński zdobył połowę głosów Polaków i to się liczy. Osiągnął wielki wynik i może być z niego dumny. Jeżeli PO nie zrozumie sytuacji, nie zrozumie ludzi glosujących na Kaczyńskiego (ja nie mówię o Was – harcownikach), to będzie dla nich niedobrze. Ja – liberał – mówię, że PO musi się pochylić nad rozszerzającym się obszarem biedy i niedostatku.

  50. miner napisał(a):

    Mawar Says:
    Lipiec 5th, 2010 at 22:50
    Torlin
    „Cały czas ekipa PiSowska mówiła, że wygra Kaczyński”.
    .
    Jakieś przykłady, najchętniej linki. Czy tylko tak sobie gaworzysz?

    .
    Mawar! Przywołuje Cię do porządku. Żądanie na tym blogu dowodów potwierdzających stawiane tezy jest zwykłym oszołomstwem :)
    .

  51. miner napisał(a):

    Torlin:

    Kaczyński zdobył połowę głosów Polaków i to się liczy. Osiągnął wielki wynik i może być z niego dumny.
    .
    Ale wcześniej sam napisałeś, że tę gorszą połowę. Tę, której najchętniej ty jako liberał zabrałbyś prawo głosu :)
    .
    Tak jak mówiłem, młodzi mieszkańcy miast, absolwenci wyższych uczelni, ci najbardziej światli ludzie, stali murem za Komorowskim. Ja nie mam nic przeciwko 60-letniemu rolnikowi po podstawówce na 5 hektarach w Podkarpackiem, ale wolałbym, aby on nie decydował o ważnych sprawach kraju.
    .
    Reszta to „harcownicy”… Czyli w Twoim mózgu elektorat PiS składa się z niewykształconych i pełnych złej woli :) Niezły wstęp do postulowanego „zrozumienia wyborców PO” :) Powodzenia.
    .

  52. Mawar napisał(a):

    jasnanielka
    .
    „Może wreszcie zwykłe sprawy potoczą się normalnym trybem?
    Mam nadzieję”.
    .
    I w końcu to nie socjolodzy tylko ty jasnanielko udowodniłaś, że wygrał kandydat właściwy. Dlatego to całkiem zrozumiałe, że BK zaczyna prezydenturę od najważniejszego elementu swego prezydenckiego programu – odblokowania francuskiej Legii Honorowej dla Marcinkiewicza. To nic, że Francuzi dają ją z klucza i wyrachowania prawie każdemu premierowi w Europie. Komorowski jest równy gość i wie, że złoto powinno się świecić, a w polityce liczy się współczynnik pudelkowatości, a ten Marcinkiewiczowi rósł ostatnio ponad miarę. I być może to jedyna rzecz, która mu rosła, nie licząc podwyżek pensji jak mu płaci Goldman Sachs, szacowna instytucja charytatywna, znana z ataku na złotówkę w 2008 r. :) Marcinkiewiczowi francuski order należy się jak pudelkowi buda. Też się cieszę, nawet się śmieję.

  53. Margit napisał(a):

    Ale wysyp- jak grzyby po deszczu. Co za zatroskanie (chyba Madzia jednak najbardziej zatroskana o Polskę). Nic, tylko osądzić zdrajców z kancelarii Premiera, jak i prezydenta elekta i będzie wtedy Polska krainą szczęśliwości totalnej.
    Dobranoc

  54. Madzia napisał(a):

    Och Torlinku, ja nie kłamię, co najwyżej mogę się mylić. :P
    _
    „Muszę zarzucić Ci kłamstwo” – dlaczego MUSISZ?
    _
    5 lat plucia na Mamroty i Pisdzielce powinno Cię uodpornić na zapach wymiocin (trupy na wrotkach, pedofile, nekrofile, kocie kuwety i co tam chcesz).
    http://www.youtube.com/wa.....ggDGlusAEY
    _
    „Bo co znaczył ten fragment, że PO trzyma sądy, prokuraturę, media, Internet”
    Wiesz to nie ja mówiłam o rozgrzanych sądach, zaprzyjaźnionych telewizjach, nie ja pisałam projekt „wprowadzający Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych, czyli blokadę stron internetowych zawierających nielegalne treści” itp. itd.
    _
    Jeśli zaprzyjaźnione media nie chcą zadawać niewygodnych pytań rządzącym to muszą to robić internauci. Zapewniam Cię, że Polska tylko na tym zyska.

  55. Mawar napisał(a):

    Torlin
    „Ja nie mam nic przeciwko 60-letniemu rolnikowi po podstawówce na 5 hektarach w Podkarpackiem, ale wolałbym, aby on nie decydował o ważnych sprawach kraju”.
    .
    Co zatem proponujesz z nim zrobić, bo jako elektorat PO („nadal młody, bardzo wykształcony, z ogromnego miasta”) jakiś pomysł mieć musisz? Może obóz reedukacyjny w pobliskich Bieszczadach dla źle rokującego moherowego elektoratu? przemyśl to Torlin, ten elektorat gotów zrobić kaczystowski zamach stanu kartką wyborczą i pozbawić elyty należnej im władzy.

  56. dark side napisał(a):

    Gratuluję Wam wszystkim i sobie :))
    Dziś wyjątkowo nie będę kręcić nosem na prezydenta elekta :)
    Pozdrawiam tylko i znikam niestety …

  57. Madzia napisał(a):

    http://hgw-watch.pl/2010/.....szawy.html
    „Czytam, że teraz nastąpi rozliczanie obietnic Pana Komorowskiego. W 500 dni rozpoczęcie budowy autostrad na wszystkich planowanych odcinkach? Internet dla każdego? Kontrakty na budowę tysiąca dróg? Podwyżki pensji dla nauczycieli?
    (…)
    150 km dróg rowerowych? Wyjazd każdego warszawskiego ucznia na tydzień do jednego z dużych miast w Unii Europejskiej? Kamery w każdym wagonie i autobusie, na przystankach i pętlach tramwajowych? Wodolot kursujący po Wiśle? Budowa sieci toalet publicznych w centrum?– to tylko niektóre z obietnic Hanny Gronkiewicz Waltz z 2006 roku.
    (…)
    Jedna telewizja dostała na wyłączność największą imprezę, współfinansowaną przez miasto, plus dofinansowanie turnieju tenisowego. Wydano ponad 400 milionów złotych na stadion, dzięki któremu zabawka koncernu medialnego, wreszcie zacznie generować porządne przychody. No i jest jeszcze gazeta, która oprócz długoletniego kontraktu reklamowego, regularnie otrzymuje od Ratusza zlecenia z wolnej ręki na przeróżne kampanie informacyjne.
    (…)
    Obietnice? Jakie obietnice? Przecież kampania się skończyła, cóż za wyrozumiałość dziennikarzy. A jak już ktoś o te obietnice zapyta, można mu odpowiedzieć „Kampania rządzi się różnymi prawami”, jak to zrobił szef ZTMu na pytanie o częstsze kursy tramwajów i autobusów w niedzielę. Nikt do tematu nigdy nie wrócił.
    (…)
    Hanna Gronkiewicz Waltz nie umiała wypełnić jednostronicowego oświadczenia o działalności gospodarczej męża i tym samym nie dopełniła obowiązku wynikającego z ustawy. Przeważająca większość prezydentów i burmistrzów mogła sobie poradzić z tym niezwykle trudnym, zajmującym pięć minut, obowiązkiem.
    _

    Ale zaraz znalazło się wytłumaczenie. To bardzo zła ustawa była. PiS zastawił pułapkę, tak skuteczną, że za SLDowską ustawą głosowała Platforma. HGW tłumaczyła „nie miałam obowiązku składać tego oświadczenia”, bo „mąż pracuje w całej Polsce, ale nie w Warszawie”, co podważył Wojewódzki Sąd Administracyjny w swoim wyroku. Konsekwencje? Nie ma żadnych konsekwencji.
    _

    W Ratuszu ustawiano konkursy na stanowiska urzędnicze, aby mogli je wygrać wcześniej wskazani kandydaci? Jak to powiedział Tomasz Andryszczyk, rzecznik Pani Prezydent „Chciałem pracować na normalnym etacie, a nie być ciągle p.o. zastępcy kierownika”. I trzeba było mu to załatwić. Były druzgoczące wyniki kontroli NIKu? Były. I co? I nic.
    _

    Bo wytłumaczenie było szybko gotowe: pisowski NIK uwziął się na biedną Panią Hanię, przepisy nie były jasne, po co to organizowanie konkursów itd. Dla elektoratu Platformy takie niuanse nie mają znaczenia, zrozumie wszystko.
    _

    Jak coś się nie udaje, zestaw winnych jest zawsze ten sam: poprzednie władze, PiS, kryzys.
    _

    Dlatego pozostaje tylko życzyć powodzenia.

  58. Margit napisał(a):

    Myślałam, że zatroskanie poniektórych osiągnęło już apogeum, a tu końca nie widać, no, no.

  59. Zofia napisał(a):

    Proponuję wszelkim analitykom wyborczym zwrócić uwagę na nie skrywane zbytnio wielkie uczucie ulgi, jakiemu daje wyraz Unia Europejskie i i jej liderzy po wyborze Bronisława Komorowskiego na polskiego prezydenta.
    Wprawdzie, jak zauważają to m.in. włoskie media, nikt tego jawnie nie wyartykułuje, to i tak gołym okiem widać.
    Dla Europy prezes PiS to nacjonalista, nawet ekstremalny, dla jednych o zabarwieniu socjalistycznym, dla innych konserwatywnym.
    Europa boi się takiemu nacjonalizmu i jest mu bardzo nieprzychylna.
    W chwilę po oficjalnych komunikatach PKW z Europy zaczęły napływać do Polski szalenie cieple i serdeczne, czasami wręcz o bardzo osobistym charakterze depesze z gratulacjami, odezwały się telefony, od Paryża po Washington, od Berlina po Moskwę.
    To jest wyraźny sygnał dla naszego kraju płynący z naszego zewnętrznego otoczenia. Zważywszy, ze to właśnie prezydent w porozumieniu z rządem kreuje polska politykę zagraniczna.
    Jak nam się wydaje, ze polskie wybory nie były w centrum dyplomatycznej uwagi, to jest w szalonym błędzie.
    Były, aczkolwiek medialni komentatorzy polityczni, nie robili z tego najważniejszych newsów.
    To zainteresowanie, rzekłabym było bardziej intymne, otoczone tajemnicą rozmów dyplomatycznych, ale było i to bardzo czujne.
    Z bolesnego polskiego czyraka wyborczego nie wykluł się wrzód na tyłku Europy.
    Skupieni politycznie na własnym pępku nie dostrzegamy czasem, jak jesteśmu odbierani i jaka wielka jest różnica między naszym mniemaniem o roli w Europie a rolą, jaka dla nas widzi ta Europa.
    Dla mniej wtajemniczonych owa Europa skupiona w Unii zasugerowała nam szalenie istotne miejsce na osi Paryż – Berlin – Warszawa – Moskwa.
    Oś ta jest w pewnym sensie kręgosłupem polityczno-gospodarczym UE. I albo zagramy zgodnie w kwartecie z Sarkozym, Merkel i Miedwiediewem, albo nas pośle Europa na aut.
    Bronisław Komorowski razem z Donaldem Tuskiem wpisuje się w to jądro polityczno-decyzyjne. Natomiast Kaczyński ze swoim kumplem torysem Cameronem – już nie.
    Prawdę mówiąc polskie wybory prezydenckie maja kolosalne przełożenie na pozycje Polski w UE, wejęcie do grona ścisłej czołówki decyzyjnej, której decyzje zapadają na mocy konsensusu, do którego rywal Komorowskiego nigdy nie byłby zdolny.
    Dlatego westchnienie ulgi w UE po 17-tej było tak wielkie!
    No tak, ale dla nas istotne jest zapłodnienie in vitro i inne tego typu polityczne duperele.

  60. Mawar napisał(a):

    Narciarz2
    „A oto inna historia. Byla sobie kobieta. Kiedy przyszla policja, zabila sie z rewolweru. Po smierci wytarla odciski palcow z kolby. Taka akcja denatki dowodzi jej samobójstwa.
    .
    Narciarzu, chlubo polskiej nauki, nie przyszło ci do głowy, że BB wzięła rewolwer przez ręcznik? Nawet gdyby założyła rękawiczki lateksowe to by zostawiła na broni ślady linii papilarnych (tak, tak), łatwe do identyfikacji, ale jak wzięła przez ręcznik, czy szlafrok to już nie. Kiedy zakończycie ten dance macabre na trumnie Blidy, przecież na trumnie tańczy się niewygodnie ? Prokuratura (od trzech lat pod rządami PełO) nie dopatrzyła się niczego za co można postawić zarzuty inne niż dyscyplinarne agentom ABW, czyli ludziom, którzy wykonywali WYŁĄCZNIE dyspozycje katowickiej prokuratury o zatrzymaniu i przeszukaniu. Zastanów się lepiej dlaczego Kalisz nie chciał przesłuchać przed komisją sejmową Barbary Kmieciak (Śląskiej Alexis). Bilda podejrzewana była przez prokuraturę o pomoc w przekazanie łapówki od swojej przyjaciółki B. Kmieciak dla pewnego „biznesmena”. Ze względu na śmierć BB jej sprawa automatycznie została umorzona.

  61. Mawar napisał(a):

    Le Madame Zofia
    „Dla mniej wtajemniczonych owa Europa skupiona w Unii zasugerowała nam szalenie istotne miejsce na osi Paryż – Berlin – Warszawa – Moskwa”.
    .
    Oś, czy Entanta, oto jest pytanie? Chylę czoła przed twoja „wtajemniczością”, ale ta sprawa naprawdę nie jest nowa.
    http://www.osw.waw.pl/pl/.....schodniego
    Niemcy co najmniej od wczesnej wiosny mają pomysł, z którym na razie się nie afiszują zbyt ostentacyjnie, zastąpienia unijnego Partnerstwa Wschodniego stosunkami bilateralnymi lub „Partnerstwem dla modernizacji” (oczywiście głównie Rosji).
    Berlin chce na wschodzie stosunków bilateralnych, aby chronić swoje ekonomiczne interesy, a nie poszerzać przestrzeń demokracji, czy tym bardziej przyciągać jakieś państwa tego regionu do Unii. W ostateczności podzieli się z Francją (do pewnego stopnia już to robi) i udaje, że także z Polską. W takiej osi Polska będzie rzecz jasna przystawką, a w przypadku rządów Komorowskiego i Tuska przystawką dość lekkostrawną. Stąd zrozumiały zachwyt „w stolicach” nad zwycięstwem Bronka. A co z solidarnością europejską całej UE, co było elementem kampanii proeuropejskiego do bólu Bronka? Dobre pytanie. :)
    .
    „Bronisław Komorowski razem z Donaldem Tuskiem wpisuje się w to jądro polityczno-decyzyjne”.
    .
    I w związku z tym „polityczno-decyzyjnym jądrem” (to się okaże, czy nie będzie to raczej jądro ciemności), chyba nie należy spodziewać się takiego wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, które by nie urągało ludzkiemu rozumowi. Co więcej, można snuć hipotezy, że te dwa wydarzenia w dziwny sposób są powiązane.

  62. Mawar napisał(a):

    Madzia
    .
    „Miało być 500 dni pokoju, będzie 500 dni z Palikotem? Czyli kogo wybrało niemal 9 mln Polaków”?
    .
    W wyborach lokalnych zwykle jest tak, że karą za wybór gangsterów są rządy gangsterów. Codzienny Palikot to też rodzaj kary, i to surowej, przecież ze śmiechu podobno można umrzeć. :)

  63. uchachany napisał(a):

    Mawar,
    codzienny Palikot to nagroda dla janczarów PełO za wierną służbę Partii.
    .
    Trzeba im przecież wynagrodzić tę niezrozumiałą dla nich posuchę, jaką była chwilowa medialna nieobecność Palikota zaraz po katastrofie.
    .
    Owa nieobecność to jeden z dwóch elementów traumy, która ich wtedy dotknęła; drugim z nich była niespodziewana absencja Jarosława Kaczyńskiego na pokładzie samolotu, mimo tego, że figurował na liście pasażerów.
    .
    Serdecznie im współczuję tego szoku:
    już zdążyli się rankiem 10 kwietnia ucieszyć, że obaj kaczy faszyści zginęli razem, a więc demokracja została ocalona, a tu, ku ich nieutulonemu żalowi – okazało się, że jeden z niestety nich umknął śmierci.
    I na dodatek jak najbezczelniej nie wycofał się z polityki, a nawet śmiał wystartować w wyborach prezydenckich, co było najlepszym dowodem jego totalitarnych zamiarów.
    A także całkowitego zezwierzęcenia.
    .
    To był dla nich właściwy wymiar tragedii smoleńskiej.
    .
    Na dodatek pogłębiony Dniami_Bez_Palikota
    A przecież dla nich dzień bez Palikota to dzień stracony, bo pozbawiony duchowej i intelektualnej formacji, jaką stanowiły jego wystąpienia
    .
    Słusznie więc robi prezydent-elekt, gremia kierownicze PełO i strzegące demokracji, a będące wszak jej filarem wolne media, że im to cierpienie wynagradzają.
    .
    Za te męki, które przeżyli, 500 dni z Palikotem to zaprawdę nędzna rekompensata. Będzie ich z pewnością więcej.

  64. uchachany napisał(a):

    http://www.youtube.com/user/minPRAWDY

  65. narciarz2 napisał(a):

    Jak napisal Gospodarz:
    po zwycięstwie wielkoduszność i wyrozumiałość dla pokonanych, także dla ich emocji.
    .
    Ostroznie, Gospodarzu. Oni nie sa pokonani. Oni sa tylko odepchnieci o jeden maly kroczek, ale juz sie szykuja, zeby odrobic strate. Jesli Pan choc przez sekunde sie ludzi, ze nastapil jakis przelom, to jest Pan w mylnym błedzie. A jesli Pan wciaz nie wierzy, to prosze przeczytac wpisy na własnym blogu. A takze licznie przytaczane linki. Po tamtej stronie nie zmienilo sie absolutnie nic.
    .
    W ramach odswiezenia pamieci polecam tekst ze Studia Opinii pod tytulem „Stara Melodia”.
    http://alfaomega.webnode......20melodia/

  66. narciarz2 napisał(a):

    Zmiana nastapi, kiedy Jaroslaw Kaczynski odejdzie z polityki. Po jego odejsciu atmosfera ma szanse sie oczyscic. To jest oczywiscie hipoteza, ale moim zdaniem dosc prawdopodobna. Po prostu, nikt nie ma az tak konsekwentnego manii przesladowczej, jak Jaroslaw. No, moze jeszcze druh Antoni, ale on nie ma zdolnosci przywodczych. Po odejsciu Jaroslawa jego otoczenie znormalnieje.
    .
    Jak dlugo jeszcze? Patrzac na zdjecia Jaroslawa, ja bym powiedzial, ze co najwyzej kilka lat. Na wiecej nie starczy mu kondycji. On prowadzi dosc niezdrowy tryb zycia, malo sie rusza, i bardzo denerwuje. Takie zycie spala. Wiec za kilka lat zycie polityczne na szczytach powinno sie ucywilizowac. Czy moze az za kilka lat. Zalezy, jak na to patrzec. Jeszcze jedne albo dwa przegrane wybory powinny go wreszcie wyeliminowac z polityki.
    .
    Do tego czasu zalecam ostroznosc. Dopoki Jaroslaw nie jest na deskach, moze byc bardzo grozny. Stalin swoja najbardziej krwawa czystke chcial rozpoczac tuz przed swoja smiercia. Nic mu sie nie poprawilo w umysle. Jaroslawowi tez sie nie poprawi.

  67. Torlin napisał(a):

    Mawarze i Minerze!
    Takie sprawy naprawdę jest trudno przelać na ekran, bo szalenie łatwo je skontrować, wyśmiać, a pole do demagogii rozwijają ogromne. Ale taka jest prawda w historii ludzkości, że sprawy kraju naprzód pchają ludzie o otwartych umysłach, patrzących szeroko i perspektywicznie. I zawsze mają przeciw sobie odpowiednika tego rolnika z Podkarpackiego. Wystarczy przypomnieć sobie Piotra I i chociażby brody, lub Atatürk wyprawiający straszne rzeczy dla tradycjonalistów. Ja w ogóle mam wrażenie, że sam Kaczyński dusi się po tamtej stronie, że wcale mu nie odpowiada ten elektorat. Wielkie reformy idą zawsze wbrew społeczeństwu, gdyż mało osób potrafi perspektywicznie spojrzeć w przyszłość, każdy patrzy na jakiekolwiek zmiany tylko poprzez własne podwórko. Tym się właśnie różniła Unia Demokratyczna, ona jedna patrzyła na interes kraju, a nie patrzyła w słupki sondażowe. PO się do reform kraju nie nadaje (co nie oznacza, że PiS się nadaje).
    Ja nie chcę ich wsadzać do obozów, tylko uważam, że, jak Wy to nazywacie e l y t y, powinny wspólnie przeprowadzić Polskę.

  68. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Wczoraj
    Grupa harcowników,otrzymała nowe „wytyczne”
    Nie składać broni.
    Zastosowali sie .Atak na całej linii.Piszą do siebie (stara taktyka)
    podaja linki wypowiedzi innych sypia gromy na Palikota(najłatwiej) ale w argumentach nic mu nie przeciw stawiają ( przecież maja swoją gwardię- Kurski,Maziarski,Czarnecki,i najdzielniejsza Jakubowska)Teraz piszą o jakiś gangsterach czy tam inaczej z gabinetu premiera.
    Łamia rece nad „niesprawiedliwością” Blida winna że na jej broni nie było sladów argument ręcznik nie zostawia śladów papilarnych.
    Siła złego nad Jarosławem i jego ekipą.
    Sam kwiat inteligencji Polskiej poparł Jarosława.
    Narciarz wróg i wszyscy inni,ktorzy przyznają się do nie popierania PIS.
    SPOKOJU NIE BĘDZIE, nie oczekujmy V kolumna jest i będzie działać.
    W myśl zasady ubrał sie diabeł w ornat i do mszy ogonem dzwonił.
    Czuj-duch.Atakują nawet Jasnąanielke która tu sie nie udziela.BK tak teraz nazywają Prezydenta ( a niby szanuja Najwyższej Władzy)zrobi wielkie przestępstwo, podpisze zgodę na odznaczenie Legią Marcinkiewicza ( a ze b. Prezydent wstrzymywał to było OK)
    Takich kwiatków jest bedzie sporo.
    Pozdrawiam

  69. Paweł Luboński napisał(a):

    Zdzisław: „Grupa harcowników,otrzymała nowe wytyczne”.
    .
    E tam! Ja mam wrażenie, że na razie to tylko usiłują zagadać zawód i frustrację.
    .
    Narciarz: „Zmiana nastapi, kiedy Jaroslaw Kaczynski odejdzie z polityki. (…) Po odejsciu Jaroslawa jego otoczenie znormalnieje.”
    .
    Zgadzam się. Z tą poprawką, że po jego odejściu jego otoczenie się rozsypie. Jarosław jest jedynym zwornikiem PiS. Gdy go nie stanie, jego zwolennicy rozejdą się po najróżniejszych partiach. Skrzydło liberalne zapewne zechce podłączyć się pod PO, roszczeniowy elektorat poszuka sobie jakiejś lewicy, a radiomaryjny stworzy jakąś partię narodowo-katolicką. Reszta się zapije.

  70. Paweł Luboński napisał(a):

    Torlin: „Ja nie chcę ich wsadzać do obozów, tylko uważam, że, jak Wy to nazywacie e l y t y, powinny wspólnie przeprowadzić Polskę.”
    .
    Święte słowa. Zdziwił mnie ton dość licznych komentarzy, oburzających się na wskazywanie, jakie grupy społeczne na kogo głosowały. Uderzają w ten ton również niektórzy ludzie, o których mam dobre mniemanie. „Gardzicie rolnikami, ludźmi niewykształconymi! Chcecie ich pozbawić praw obywatelskich!”.
    Ten sposób myślenia, w imię wartości demokratycznych negujący naturalną hierarchię społeczną, to czysty populizm, szkodliwy właśnie dla demokracji, bo ją ośmieszający. Może trochę wpadam w demagogię, ale warto by sobie przypomnieć, kto z dobrym dla siebie, a tragicznym dla świata skutkiem odwoływał się w XX wieku do takich emocji, kto wmawiał tzw. prostym ludziom, że nie są głupsi czy gorsi od „elyt”, a nawet lepsi i mądrzejsi.

  71. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    Zawsze mi się weydawało, ze triumfujący PiS to najbardziej obrzydliwe coć. Okazuje się, żed tryumfujące (we własny mniemaniu) PO jest nemniej obrzydliwe. Co właściwie powinno być dla mnie oczywistą oczywistościa, bowiem dla mnie cały czas zagadką jest czym właściwie te dwie „opartie” różnia. Na pewno nie w jakości swoich propgandzistów – zawodowych czy amatorów.

  72. Paweł Luboński napisał(a):

    Indoorze, a mógłbyś konkretniej? Gdzie dostrzegasz ten obrzydliwie triumfujące PO? Może nie mam zbyt szerokiego pola obserwacji, ale ja odnoszę wrażenie, że komentarze zwolenników PO są dosyć powściągliwe. Bo i powody do radości są umiarkowane – zwycięstwo Komorowskiego jest mało przekonujące.

  73. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Pawle
    Indoor jak zwykle musi mieć wątpliwości,tylko dla tego ze nie moze byc w czyms pozytywny. Zdaje mu sie ze jest oryginalny w swych wpisach.
    Inaczej z Gwardia atakuj Palikota łącznie z niektórymi dziennikarzami, tylko dla tego że Palikot intelektem ich o niebo przewyższa.
    Jarosław w swym juz sławnym wystąpieniu w niedziele mowił o „poległych” ze rząd ma cos do ukrycia itp.
    To była Jego opinia.
    Palikot z kolei wyraził opinie ze „poległy” ma krew na rękach przez zgromadzenie w jednym samolocie tyle osobistości. I tu od razu gromy Palikot to itp mozna sobie poszukać.
    Onie nie odreagują frustracje,oni mają ZADANIE mącić tworzyć „wykluczonych”. DZIAŁAĆ celem destrukcja Panstwa
    Jestes Pawle zbyt łagodny.
    Pozdrawiam

  74. maciek.g napisał(a):

    Mawar,
    Piszesz : Narciarzu, chlubo polskiej nauki, nie przyszło ci do głowy, że BB wzięła rewolwer przez ręcznik? ….
    Czy nie widzisz jaka bzdurę napisałeś?
    Ktoś mając prywatny rewolwer wyciera go dokładnie po każdym użyciu (choćby na strzelnicy), lub w przypadku choćby przełożenia z miejsca na miejsce? Ciekawe, że ten ktoś nie wyciera pocisków które znalazły się w tym rewolwerze.
    Na dodatek pilnowany przez policję, gdy udaje mu się jakoś odwrócić ich uwagę strzela do siebie bardzo dbając by na rękojeści nie zostawić śladów swych rąk?
    Przecież to totalnie nielogiczne. W jakim celu taka dbałość o zatarcie śladów na broni?
    Ty chyba zbytnio uwierzyłeś J. Kurskiemu że ciemny lud wszystko kupi – każdą bzdurę

  75. Orteq napisał(a):

    ZA DUŻO AROGANCJI!!!

    Indoorze, ty masz dobrze. Ale nie nie podupadaj na duchu. Paweł cię zrozumie. Albo nie.
    .
    To że pisoidy arogancją nadrabiają nieznaczną porażkę swojego Duce idzie zrozumieć. Przecież nie legną pokotem na blogu i pozwolą się dopieszczać jednogłośnemu chórkowi gęgającemu po Gospodarzemu. Gęgającemu w odróżnieniu od kwakania. Tak jak inne gęsi gegają.
    .
    To że analitycy syntetyczni zza Wielkiej Wody wygłaszają swoje sentencję o niepoprawności Kaczora też idzie przełknąć. Oni tylko tyle rozumieją, z odległości tysięcy kilometrów, i tyleż samo, i ani słowa więcej, nie napiszą. W Polsce będzie dopiero dobrze gdy i Ocalałego Kaczora zabraknie. Wcześniej, nie ma szans. Napewno mają swoją racje.
    .
    Nawet da się zrozumieć Gospodarza, wytykającego już w tytule wpisu, że Kaczyński przegral. Pan Minister to robi tylko po to, żeby przypomnieć Kaczorowi, iż ten przegral. Bo temu przygłupowi może się zacząć wydawać że wygrał, zdobywając aż tyle milionów głosów. Przecież niewiele mniej niż prezydent-elekt. Więc tak też można komentować wynik wyborów.
    .
    Nie idzie zrozumieć tylko jednego. Jak można nie widzieć STANU SPOŁECZEŃSTWA, wyłożonego jak kawa na ławę, w ostatnich wyborach? Przecież to społeczeństwo omal że nie wybrało tego niedojdę i przygłupa, prawie że odrzucając idealnego „hrabiego”. Czy ktoś na tym blogu zapytał, choćby po cichu: kurwa, dlaczego Kaczor zdobył aż tyle głosów?
    .
    Ja częściową odpowiedź mam pod ręką, tą blogową. Ja ją widzę już w nagłówku tego blogu: „Jestem z Układu”. Resztę dopisują inni Pełowcy blogowi, i nie tylko, nie widzący co w polskiej trawie piszczy. A tam piszczy BIEDA. Pisior ma te biedę zlikwidować, Peło ma ja pogłebić. Czy na to potrzeba geniusza?
    .
    Zastanówcie się, mocarni rządcy dusz: jak długo jeszcze głupi lud będzie kupował układ Mira, Zdzicha, Grzecha i Rycha, firmowanych przez tandem Donka i Bronka? Podpowiem: nie dalej niż do wyborów parlamentarnych w przyszłym roku.

  76. maciek.g napisał(a):

    Większość ludzi z jakimi się spotykam odetchnęło z ulga, że Kaczyński przegrał wybory.
    Zwolennicy PO zdają sobie sprawę, że PiS znów znacznie wzrósł w siłę i pokazały to właśnie wybory więc do triumfu daleko.
    Większość tych wyborców myśli logicznie i zdaje sobie sprawę z kłopotów jakie czekają ich partie i dużego zagrożenia przegraną w przyszłych wyborach.
    Widać wyraźnie, że PiS popiera element roszczeniowy i ludzie skłonni do ulegania populistom i emocjom. Na dodatek PiS ma wsparcie dużej części Kościoła O. Rydzyka właściciela Medii zwanych religijnymi (TV TRWAM, i RM), a elektorat słuchający tych Medii samodzielnie nie myśli.
    Ponieważ jak pisałem rządzenie nie jest korzystne dla uzyskiwania popularności bowiem rzadko przychodzi rządzić w lukratywnych warunkach i trzeba podejmować niepopularne decyzje jest możliwość, że populistyczna krytyka i granie ja emocjach wystarczy by wygrać w następnych wyborach.
    Jednak czas na przechwycenie pełni władzy minął bezpowrotnie i Jarek (jeśli myśli) powinien wiedzieć, że będzie to już niemożliwe bowiem podział jest blisko pół na pół.
    Jest więc prawdopodobne, ze znów PiS przejmie władze na parę lat i wówczas dopiero kompletnie się skompromituje – niestety przy okazji psując wiele. Jeśli lewica do tego czasu jakoś się pozbiera i zorganizuje – ona najprawdopodobniej znów dojdzie do władzy w Polsce i będzie miała problem z naprawianiem tego co popsuje PiS. To nie gwarantuje jej zbyt dobrze i będzie znów rotacja, ale psuje wreszcie z polityki zostaną usunięci na trwałe.
    Tak przewiduję i niestety nie jest to zbyt optymistyczne. Bo to wyjście na prosta będzie dopiero po ponad 10 latach.

  77. Andrzej napisał(a):

    Mawar
    Prokuratura (od trzech lat pod rządami PełO) nie dopatrzyła się niczego za co można postawić zarzuty inne niż dyscyplinarne agentom ABW
    Nie da się ukryć, że PO najwyraźniej stosuje się do zgniłej liberalnej zasady, że wszelkie wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego, co stoi w jaskrawej sprzeczności z jedyną słuszną i sprawiedliwą zasadą, że brak dowodów jest wyjątkowo mocnym dowodem, a proces dowodowy polega na publicznej prezentacji akcesoriów służących do usuwania dowodów. ;)
    Pewnie stąd też bierze się wysokie poparcie dla PO w zakładach karnych i aresztach.

  78. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mawar,
    dlaczego piszesz do Zofii Le Madame? To jakas aluzja?

    Jezeli chodzi o link Jasnejanielki to tam wyraznie pisze: „Wykonujący obowiązki prezydenta marszałek Komorowski zgodził się, by Kazimierz Marcinkiewicz i Paweł Zalewski przyjęli ordery Legii Honorowej. ”
    I slusznie. Przetrzymywanie tego bylo glupie i dziecinne. A twoj komentarz „BK zaczyna prezydenturę od najważniejszego elementu swego prezydenckiego programu – odblokowania francuskiej Legii Honorowej dla Marcinkiewicza. ” mowi nieprawde.

  79. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Maciek
    Twój wywód jest logiczny i zrozumiały.Tylko ja uważam ze jesteś zbyt optymistyczny,zakładając ze trzeba 10 lat,by roszczeniowy elektorat PIS-u zmądrzął i naprawienie tego co popsuje PIS po dojsciu do władzy (co zakładasz).
    Ja uważam że trzeba 3 pokoleń ,by Polska i społeczeństwo pozbyło sie PRL-u i roszczeń od Państwa bezpośrednio a pośrednio od tej części społeczeństwa które płaci podatki i dotuje przywileje.
    Od KRUS-u po ZNP czy Związki Zawodowe.
    To są doprawdy prawdziwe pijawki
    Liczysz że Mawar posługuje sie w zyciu logiką?
    Pozdrawiam

  80. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    zważ, że nigdzie nie pisałam iż oś Paryż-Berlin-Warszawa jest nowym pomysłem „starych” państw członkowskech UE, wspomniałam tylko, że Polska dostała propozycje raczej nie do odrzucenia by w niej zaistnieć na wysokiej pozycji. I że jest to raczej główny kierunek polityczno-gospodarczy Unii Europejskiej.
    Czy wszyscy o tym wiedza, nie wiem. W kampanii wyborczej tylko w kontekście współpracy z Rosją, PiS widzi Polskę jako lidera ściany wschodniej UE (państw Europy środkowo-wschodniej) czyli w układzie południkowym a nie równoleżnikowym.
    *
    W jęz. francuskim, adresuje się Madame (bez -le), czasem Chere Madame lub Ma chere Madame
    (nad literką „e” jest kreseczka lewoskretna , nie mam takiej czcionki komputerze)
    Madame – w tytule – piszemy dusza literą, w tekście mała.
    Jeśli chcesz zamanifestować, jak np. w moim przypadku pewnego rodzaju serdeczność , możesz napisać –
    Madame et cherie Redactour
    Jeśii respondenta znasz szczególnie dobrze możesz pisać – Cherie madame, do przyjaciółki lub koleżanki – Ma cherie Amie lub Ma cherie Sophie.
    *
    Polecam „Wzory listów francuskich” (i korespondencji) Hanny Dobruckiej i Zofii Krynickiej (Wiedza Powszechna), skąd zaczerpnęłam wyżej wymienione reguły.

  81. maciek.g napisał(a):

    Zdzisław,
    Okres PRL był na pewno tym co najmocniej wpłynęło na obecna sytuacje w kraju, ale jednak nie tylko on ma na to tak zły wpływ. Niestety ostatnia okupacja niemiecka też dołożyła swoje bowiem w czasie takowej działania na niekorzyść rządzących są oczywiste jak też kłamanie oszukiwanie i kradzieże. Niestety to działania dokładnie przeciwne jakich oczekuje się w czasach pokoju. 6 lat do dużo i wielu uczy sie że kłamstwem oszustwem obmową kradzieżą można wiele zyskać , a na jawnym głoszeniu swych poglądów tylko można stracić.
    Wojna rozwija nieprawdopodobnie czarny rynek, a to też niekorzystne w czasie pokoju. Przed woi jną mieliśmy krótki 20 letni okres wolności w czasie której nasze społeczeństwo mocno się poróżniło (powstały praktycznie dwa obozy Piłsudczyków i narodowców które się nienawidziły), ale wtedy nad wszystkim panował autentyczny patriotyzm i duma z odzyskanej wolności. To też ma wpływ na stan obecny. Przed wojna mieliśmy okres zaborów i wiele regionów obecnej Polski zostało przez nie mocno poszkodowane materialnie i kulturowo. Obecnie to też widać choćby z mapki poparcia dla kandydatów.
    Jednak PRL , a szczególnie jego początki czyli faktycznie prawie nowa okupacja i wprowadzanie narzuconego nowego ładu popsuło najwięcej. Zabieranie tym co mieli więcej (chłop jak miał więcej niż 50 mórg, to już mu ziemię zabierali, a co to jest 50 mórg, to nawet nie 30 Hektarów. Jak ktoś miał większe mieszkanie , to mu część zabierali i dawali ją komu uważali za stosowne) stworzyło wielu zajadłych wrogów systemu. Kupiono jednak wielu tych którym te zabrane dobra dawano, ale jak to zwykle bywa jak dawano to tego nie ceniono i zwykle szybko niszczono. Dzieki temu rozdrobniono gospodarstwa i skłócono ludzi bo zawsze byli tacy którzy uważali że ich przy tym rozdawaniu oszukali (często faktycznie oszukiwano).
    Na dodatek wbito ludziom do głów, że bogaty i posiadający to łobuz i bez mała bandyta i takich trzeba prześladować co do dziś owocuje skutkiem, że każdego mającego pieniądze posądza się o niecne działania i przynajmniej kradzież. Wprowadzone teoretycznie równe wynagradzanie doprowadziło to przekonania, że czy się stoi czy się leży 2000 się należy. Preferowanie robotników spowodowało że wielu garnącym się w pierwszym okresie na studia szlag zaczął trafiać gdy po ich skończeniu i odmawianiu sobie przysłowiowego chleba ze smalcem zarabiają gorzej od robotników, a na dodatek próby ukrycia faktu ukończenia studiów były niebezpieczne bo można było trafić za to do więzienia. W początkowym okresie brakowało władzy nawet ludzi umiejących czytać i rachować i starano się jak najszybciej kształcić nowe pokolenie i przy tym kształceniu preferować robotników i chłopów , a utrącać rodowodową inteligencję jako niebezpieczną dla władzy. Kłopot w tym że często na wsiach i małych miasteczkach nauczycielami byli ludzie którzy uciekli z dużych miast przed prześladowaniami i oni często uczyli nie tak jakby władza sobie tego życzyła (ale uczyli często lepiej niz kadra w dużych miastach). Okres euforii tych co dostali (nie swoje) szybko zaczął mijać , bo rząd przestał im dawać, a zaczął wymagać, i oni często zaczęli być spychani na margines co ich denerwowało. W rezultacie władza miała coraz więcej ludzi sobie niechętnych i musiała skutecznie coś z tym robić i zaczęto skutecznie oszukiwać że wszystkiemu winni imperialiści i bogaci oraz napuszczać jednych na drugich. Walka z kościołem nie przyniosła pożądanych skutków więc zmieniono ją na kupowanie księży dla swej polityki i praktycznie na pozwolenie nieskrępowanego korzystania z usług kościelnych i obrzędów. Kościół stał się w związku z tym legalnym miejscem opozycji dla władzy, ale kapłani bardzo uważali by nieroztropnym działaniem władzy nie wkurzyć. Kościół rósł więc w siłę i stawał się oazą prawdy w odróżnieniu do jawie kłamliwej propagandy rządowej.
    W miarę upływu czasu ludzie przyzwyczaili się do tego, że praca jest praktycznie zawsze dostępna i jak Pietrzak powiedział Państwo nie lubi tych co nie pracują. Ludziom płacono tyle że nie było problemu z głodem i podstawowym ubraniem. Z mieszkaniami było źle , ale za to jak ktoś miał to płacił niewiele. To poczucie bezpieczeństwa dla wielu stało sie oczywiste. Jednak ludzie zaczęli coraz częściej wyjeżdżać poza PRL i szczególnie modzi denerwować się że tam wszystko jest , a u nas szaro i pusto i to zupełnie nie pasuje do propagandy sukcesu. Dla ludzi gwałtowne załamanie się poziomu życia jest zwykle nie do zaakceptowania i gdy głupią decyzja Jaroszewicza stało się to faktem zareagowali spontanicznie protestem. Jak jest awantura to przywódcy zawsze sie znajdą i się rozpoczęła era solidarności, która niespodziewanie na skutek napięć w ZSRR doprowadziła do wywrócenia się systemu uważanego za niemożliwy do zmiany. Zmiana systemu rządzenia stała się w Polsce faktem, -poziom życia rośnie od tego czasu bardzo szybko , ale bezpieczeństwo socjalne diabli wzięli i wielu ludzi nieźle dostało po głowie. Obecnie mamy właśnie skutki tych zaszłości. Wielu chciało by powrotu do PRL’u ale bez straty tego co obecnie jest faktem (pełne sklepy towaru, bez skrępowane możliwości jeżdżenia po całym świecie itd) – nie rozumieją że to niemożliwe że jest coś za coś , część wręcz odwrotnie ustawiła sie dobrze i broń Boże nie chciała by wracać , ale poprawiać to co im przeszkadza w życiu (to głównie zwolennicy liberalnej prawicy w sferze gospodarki).
    Są jeszcze i tacy co wierzą, że da się pożenić efektywną gospodarkę z systemem opiekuńczym i oni tworzą sympatyków skrajnej lewicy.
    Niestety długi okres propagandy PRL’u i brak systemu rynkowego spowodował, że wielu ludzi przestało myśleć racjonalnie i jest podatne na populizm. Powstała zadziwiająca mieszanka skrajnie socjalno patriotyczno klerykalna, której zwolennicy nienawidzą Komunistów i PZPR’owców , ale tęsknią za sterowaną państwowo gospodarka z pełnym systemem opiekuńczo-społecznym
    . Są dumni z patriotycznych walk Polaków o wolny kraj, ale jednocześnie zupełnie nie cenią przemian pokojowych zapewniających im właśnie tę wolność. Chcieli by dobrze zarabiać i być bogatymi , ale jednocześnie pomawiają o całe zło właśnie tych bogatych i chcą koniecznie by ich jak najmocniej skubać by samemu jak najmniej wkładać do garnka zwanego Państwem. Mimo wszystkich danych, że wielu Księży kiwa ich jak może , wierzą że kościół i księża to jedyna oaza prawdy i jedynie oni ich nie oszukują .
    Czy dziwnym jest, że z tą demokracją idzie nam jak po grudzie?

  82. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Maciek ja ten PRL,
    odczułem na własnej skórze.Od przymusu do spółdzielni,po bycie „kapitalistą”. Tak ze nic z tego okresu nie jest mi obce.
    Okupacje tez przeżyłem i te wszystkie negatywy sa mi znane.
    I co najbardziej dziwne znane mi sa te współczesne podziały i ich skutki.
    I ten dzień dzisiejszy jakże znamienny Oficjalne wręczenie aktu powołania na Prezydenta RP
    Jakze charakterystyczny był brak p.Jarosława i oczywiście sojusznika Pawlaka.
    Jednocześnie nasuneła mi sie taka refleksja. Zmiana siedziby Prezydenta z Pałacu Namiestnikowskiego na Zamek Krlewski ktory był siedzibą najwyższych władz wolnej Polski.
    Sa 2 przyczyny 1 juz wymienilem
    druga zlikwidowałoby sie „ołtarzyk” przed siedziba Głowy Państwa tem krzyż te swieczki te spotkania itp.
    Nie dodaje splendoru Siedzibie.
    To nie jest mój orginalny projekt bo gdzieś przeczytałem ze warto wrócic na Zamek.
    Ale ten ołtarzyk to juz moj.
    A demokracja?
    Nie jest najlepszym ustrojem tak ja uwazam. Na prawo głosowania trzeba zasłuzyć tak jak na prawo byc wybieranym

  83. maciek.g napisał(a):

    Właśnie, najbardziej charakterystyczny był brak Pawlaka na uroczystości. Bo, że Kaczyńskiego nie było to oczywiste. Ale brak Pawlaka lidera jedynego koalicjanta PO mówi dokładnie kim jest Pawlak i bardzo dużo o jego niby ludowej partii.

  84. Stan napisał(a):

    Czy to prawda, że Waldemar Kuczyński dostanie robotę w Pałacu?
    Wszak śladowa Unia Demokraktyczna poparła in gremio słusznego kadydata.
    Przypomnę, że na tym blogu lansowałem kiedyś Gospodarza blogu na szefa poszatkowanego ciekami wodnymi Pałacu Namiestnikowskiego.
    Gdyby na szalach położyć zawartość szarych komórek mojego faworyta i obecnego Gospodarza Pałacu, to ten ostatni mógłby co najwyżej zapowiadać gości.

  85. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Stan
    Życzę zdrowia

  86. kartofel napisał(a):

    „Słuchając komentatorów nasuwa się taka uwaga, że ponieważ Komorowski wygrał to przegrał, a ponieważ Kaczyński przegrał to wygrał” – tak oto pisze elita Narodu Polskiego, tak pisze Profesor: składnia i interpunkcja na poziomie gamonia z gimnazjum.

  87. Torlin napisał(a):

    Ile razy to można powtarzać. Skoro Gospodarz jest dla Ciebie gamoniem z liceum, to po cholerę tutaj bywasz. Bo lubisz sobie poubliżać? A jak masz lepszą składnię i interpunkcję, to też dawaj artykuły do publikacji i pisz książki, a nie ukrywaj się pod nickiem.

  88. kartofel napisał(a):

    Nie napisałem, że Elita Narodu Polskiego jest dla mnie gamoniem z liceum, natomiast napisałem, że Elita Narodu Polskiego pisze (jeśli chodzi o składnię i interpunkcję) na poziomie gamonia z gimnazjum.

    Możesz sobie powtarzać w nieskończoność. Bywam, gdzie chcę bywać i nie ty mnie będziesz pouczać. Jestem czytelnikiem, fanem Elity Narodu Polskiego i ani myślę pisać książki czy artykuły.

  89. Paweł Luboński napisał(a):

    Na tym polega wyższość internetu nad kontaktem bezpośrednim, że można zachowywać się po chamsku i nikt po mordzie nie da ani za drzwi nie wyrzuci.

  90. kartofel napisał(a):

    Zwrócenie uwagi, że Elita Narodu Polskiego pisze z błędami na poziomie gamonia z gimnazjum to zachowanie chamskie, zasługujące na danie w mordę? No, no, no…

    Buziaczki przesyłam w imię hasełka „zgoda buduje”.

  91. Torlin napisał(a):

    Ja to się zapomniałem, ale Ty Pawle daj spokój. Przecież to jest kartofel.

  92. kartofel napisał(a):

    Lepiej być kartoflem, nawet zgniłym, niż taaaaaaaką Elitą. Buziaczki, Elito Narodu.

  93. Mawar napisał(a):

    Andrzej
    .
    „Nie da się ukryć, że PO najwyraźniej stosuje się do zgniłej liberalnej zasady, że wszelkie wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego …”.
    .
    Przypomnij zatem, kto z PO podejmuje decyzje o postawieniu zarzutów, bo to jest dość ciekawe? Już widzisz, że to nonsens? Chyba że to ja się mylę? :) Ja napisałem w oparciu o znany fakt, że do lutego br. PO nadzorowała prokuraturę poprzez swojego ministra sprawiedliwości, a mimo to żadnych zarzutów w tej sprawie nie postawiono, poza uchybieniami agentów ABW karanymi w trybie dyscyplinarnym. Chyba widzisz różnicę? I nie ma nic do rzeczy, że wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego, bo agenci ABW, którzy byli w domu Blidy, nie zostali postawieni w stan oskarżenia i z pewnością nie będą, na co wskazuje zebrany materiał dowodowy. Wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego przy ocenie materiału dowodowego dopiero w procesie (nie śledztwie) i robi to sąd. Prokurator musi jednak działać rozważnie i nie idzie do sądu, jeśli materiał jest wątły, gdyż parę takich kompromitująco przegranych procesów i zawodowo zaczyna mieć kłopoty. Poza tym wiele decyzji administracyjnych polega na tym, że uzasadnione wątpliwości urzędnika działają na niekorzyść wnioskodawcy, ale to już trochę inna bajka.

  94. dark side napisał(a):

    E-J
    „dlaczego piszesz do Zofii Le Madame? To jakas aluzja?”
    Ewo,
    Le Madame to był klub w Warszawie na Nowym Mieście, niedaleko ambasady chińskiej. Gejowski, alternatywny, bardzo znany w całej Europie. Siedziba Zielonych, organizacji gejowskich, teatrów alternatywnych. Zamiast krzeseł były łóżka, sofy i kanapy- można się było wyłożyc wygodnie pojedynczo lub w grupach,prowadząc pasjonując dyskusje do rana, oglądając spektakle, czy filmy,słuchając muzyki. Sól w oku ówczesnych bogobojnych włodarzy miasta z PISu:)
    Fantastyczna miejscówka- wielu turystów przyjeżdzało do Warszawy wyłącznie po to, by się tam zabawić, mając w głębokim poważaniu syrenkę, muzeum powstania warszawskiego i inne atrakcje.
    W każdym normalnym kraju miasto objęłoby opieką takie miejsce. W Wawie klub wytrzymał 3 lata ciężkich walk (sama się przykuwałam do kaloryfera w 2005:)
    Klub zamknięto w końcu w 2006 wykonując jakiś przekręt prawniczy (właścicielem kamienicy było miasto). Nie było mnie już wtedy w Polsce.
    .
    tu skrócona historia le ma:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Le_Madame

  95. Mawar napisał(a):

    Ewa-Joanna
    .
    „… dlaczego piszesz do Zofii Le Madame? To jakaś aluzja”?
    .
    Autorem pomysłu jest uchachany. Zofia ciągle się rozwija, od Mniszkówny zainspirowanej Historią Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii Bolszewików do Le Madame. I trzeba przyznać, że ten rozwój, poprzez adorację pośladków Putina, jest jak najbardziej naturalny. Le Madame to już nie istniejący klub w Warszawie, podobny – w sensie lokalizacji – do Klubu Krzywego Koła sprzed półwiecza. W obu gęgało się lub pieprzyło. :) Obu broniły autorytety.
    .
    Jeśli chodzi o Le Madame obrońcy są przewybitni:
    Seweryn Blumsztajn, „Gazeta Wyborcza”
    Marek Borowski, przewodniczący partii SDPL
    Rafał Bryndal, dziennikarz
    Ryszard Bugaj, Unia Pracy
    Zbigniew Bujak
    Kinga Dunin, publicystka, „Krytyka Polityczna”, Zieloni 2004
    Władysław Frasyniuk, Partia Demokratyczna
    Konstanty Gebert, publicysta „Gazety Wyborczej”
    Jarosław Gugała, dziennikarz
    Olga Jackowska Kora, piosenkarka
    Maria Janion, historyk literatury,
    Krystyna Kofta, pisarka
    Ireneusz Krzemiński, profesor
    Kazimierz Kutz, senator
    Jan Lityński, Partia Demokratyczna
    Mikołaj Lizut, dziennikarz „Gazety Wyborczej”
    Karol Modzelewski, historyk
    Piotr Najsztub, redaktor naczelny tygodnika „Przekrój”
    Wojciech Olejniczak, przewodniczący SLD
    Wiktor Osiatyński, prawnik konstytucjonalista,
    Anda Rottenberg, historyk sztuki
    Andrzej Rzepliński, prawnik,
    Kazimiera Szczuka, krytyk literacki
    Paweł Śpiewak, poseł Platformy Obywatelskiej
    Magdalena Środa, Uniwersytet Warszawski
    Kuba Wojewódzki, dziennikarz
    Henryk Wujec, Partia Demokratyczna
    .
    Fragment przedstawienia artystycznego w Le Madame:
    .
    „Gaśnie światło! Ciemność, zaczyna się akcja, oczyszczania, ktoś rzyga, ktoś sika do butelki, ktoś ma seks, ktoś biega, ktoś płacze, ktoś krzyczy, słychać uderzenia bata, i krzyki, pojedyncze słowa. Można też siedzieć w pozycji Buddy. (…) Dużo batów, dużo golasów, dużo deskorolek, i świeczek w odbytach i ustach”.

    Reszta opisu tu (uwaga, tylko dla dorosłych). :)
    http://galba.blox.pl/2006.....pisza.html

  96. Kasia napisał(a):

    Pamiętam jak kumpela wróciła z aftera po 4 popołudniu także nie koniecznie do ‘tylko’ rana. Sól w oku? Ojej, chyba się dowartościowujesz, była Utopia przecież. A kochających inaczej było co niemiara w Piekarni, Klatce, H20 (W5) i kupie innych.

  97. Stan napisał(a):

    Zdzisław_1

    Ponieważ jestem złośliwy, więc pozwalam sobie zafundować Ci ciężkostrawną zupę ekonomiczną na dobranoc.
    Kto zarabia na zadłużeniu państwa
    Dług publiczny Polski przekroczył 501 mld zł, czyli około 172 mld dol. – ponad siedem razy więcej niż za Gierka

    Edward Karolczuk
    Zadłużenie zagraniczne Polski w 1980 r. wynosiło 23 mld dol. Stało się to jednym z powodów, by mówić o wpadnięciu w pułapkę zadłużeniową, usunąć Edwarda Gierka wraz z jego ekipą oraz rozpocząć proces, który skończył się zmianą ustroju politycznego i społeczno-ekonomicznego. Zadłużenie to urosło w późniejszych latach do 40 mld dol. i spłacano je przez 20 lat, pozbywając się kolejnych 22 mld w formie odsetek. W procesie transformacji nabrała znaczenia nowa kategoria ekonomiczna – dług publiczny, a zadłużenie zagraniczne zniknęło z pierwszych stron gazet. W 2007 r., jak podaje „Rocznik Statystyczny”, dług publiczny przekroczył 501 mld zł, co według ówczesnego oficjalnego kursu dawało ok. 172 mld dol., czyli ponad siedem razy więcej niż za czasów Gierka. W 2008 r. dług publiczny wynosił już ok. 600 mld zł (47,2% PKB). Przyjęta przez rząd we wrześniu 2009 r. „Strategia zarządzania długiem sektora finansów publicznych w latach 2010-2012” zakłada wzrost długu sektora rządowego i samorządowego do 658,8 mld zł, czyli 49,8% PKB w 2009 r. Mimo że dług publiczny osiągnął tak ogromne kwoty, nie widać ani demonstracji, ani strajkujących zakładów pracy pod hasłem „kapitalizm tak, wypaczenie nie”, ani nie przeprowadza się poważnych debat i dyskusji w środkach masowego przekazu. Dlaczego? Czy milczenie o długu publicznym należy do dobrego tonu współczesnych dżentelmenów?
    Państwo płaci, wierzyciele zarabiają

    Dług publiczny to ta część wydatków państwa i instytucji publicznych, która nie ma pokrycia w ich dochodach. Choć zakrawa to na paradoks, dług publiczny nie znika wraz ze wzrostem gospodarczym, co więcej – może wzrastać mimo rozwoju gospodarczego kraju. Unia Europejska, zdając sobie sprawę z tego, że dług publiczny stanowi pewną niechcianą konieczność, zastrzegła, że w poszczególnych państwach członkowskich deficyt budżetowy w danym roku nie powinien przekraczać 3% PKB (deficyt rozumiany jako łączne saldo budżetu centralnego, budżetów regionalnych oraz systemu ubezpieczeń społecznych), a całkowity dług publiczny 60% rocznego PKB.
    Państwo i instytucje samorządowe mogą zlikwidować dług publiczny, czerpiąc dochody z dwóch źródeł – z podatków lub z prywatyzacji. Ponieważ podatki dla zamożnych warstw społeczeństwa maleją, można przyjąć, że dług publiczny jest potężną dźwignią ekonomiczną i narzędziem propagandy w celu prywatyzacji gospodarki i poszczególnych dziedzin życia społecznego. W celu likwidacji lub ograniczenia długu publicznego można byłoby jeszcze wykorzystać inflację, ale w warunkach globalizacji, gdy chce się być wiarygodnym partnerem, stanowi ona bardzo ograniczony środek, zwłaszcza że istnieją międzynarodowe ograniczenia w tym względzie. Tak czy owak, inflacja byłaby i tak tylko nadzwyczajnym podatkiem nałożonym głównie na uboższą część społeczeństwa.
    Pożyczanie pieniędzy państwu nie jest działalnością filantropijną. To, co dla państwa jest kosztem i stratą, dla wierzycieli jest zyskiem. Obsługa długu publicznego pochłania ogromne sumy w poszczególnych państwach. Np. w Stanach Zjednoczonych dług publiczny przekroczył astronomiczną kwotę 12 bln dol., a koszty jego obsługi wzrosną w najbliższych dziesięciu latach do ok. 700 mld dol. rocznie. Kwota ta, którą rząd USA będzie musiał spłacać, od 2019 r. przewyższy sumę, na jaką składają się roczne wydatki na wojny w Iraku i Afganistanie razem, plus budżety resortów oświaty, energetyki i bezpieczeństwa wewnętrznego łącznie1.
    Koszty obsługi długu publicznego w Polsce w 2001 r. pochłonęły 12,1% wydatków budżetu państwa, w 2005 r. – 12%, a w 2007 r. – 10,9%. W 2007 r. obsługa długu publicznego wymagała ponad 27,5 mld zł. Była to druga pozycja po dotacjach dla obowiązkowych ubezpieczeń społecznych (54 mld). Koszty obsługi długu publicznego w 2007 r. były większe niż łączne wydatki na obronę narodową (15,5 mld), ochronę zdrowia (5,5 mld), oświatę i wychowanie (2,3 mld), gospodarkę mieszkaniową (1,7 mld). O skali tych wydatków może świadczyć porównanie ich z wydatkami na pomoc społeczną i pozostałe zadania w zakresie polityki społecznej (20,5 mld). Według wyliczeń rządowych w roku 2010 koszty obsługi długu publicznego pochłoną 35 mld zł.
    Dlaczego i od kogo pożycza państwo?

    Powstają pytania: 1) dlaczego państwo pożycza, 2) od kogo pożycza i komu spłaca koszty obsługi zadłużenia?
    1) Państwo pożycza dlatego, że nie starcza mu pieniędzy na sfinansowanie jego projektów. Na pytanie, dlaczego mu nie starcza, liberałowie mają prostą odpowiedź – państwo jest za bardzo opiekuńcze i totalitarne. A najlepszym sposobem na wyzwolenie inicjatywy i zagwarantowanie wolności obywateli jest obniżenie im podatków, gdyż oni najlepiej wiedzą, w co inwestować z zyskiem. Po co państwo ma troszczyć się o zdrowie i inne potrzeby obywateli i finansować wydatki na ich zaspokojenie? Wystarczy ludziom dać zarobić, a oni sami zatroszczą się o swoje potrzeby i zdrowie. Odrzucając pomocowy model funkcjonowania ochrony zdrowia, liberałowie powodują, że „zaoszczędzone” środki nie trafiają równomiernie do kieszeni poszczególnych obywateli, lecz w większości trafiają do portfeli zamożnych, a do ubogich prawie wcale. Opieka zdrowotna ubogich obywateli ulega pogorszeniu, a zamożnych poprawia się, co nie przeszkadza im przyłączać się do biadolenia na służbę zdrowia, bo po co mają płacić za coś, co inni mają „za darmo”2. Rządy hołdujące doktrynie neoliberalizmu, obniżając podatki, przyczyniają się do destabilizacji finansów publicznych, powstania trwałego zjawiska długu publicznego, a w konsekwencji do emisji papierów wartościowych i powstania rynków finansowych. Państwo wyrzeka się części swoich dochodów w formie podatków, aby przekazać je do kieszeni warstw uprzywilejowanych i posiadających.
    2) Państwo pożycza od instytucji skoncentrowanego kapitału (wielkie banki, towarzystwa ubezpieczeniowe, fundusze emerytalne, fundusze inwestycyjne) oraz od zamożnych warstw społeczeństwa, które szukają sensownych lokat i odsetek. Pieniądze, których państwo nie uzyskuje w formie podatków, pożycza od zamożnych obywateli na procent od bonów i obligacji. Dług publiczny jest więc wynikiem nadmiernych dochodów części społeczeństwa, których ta część nie potrafi inaczej skonsumować, niż pożyczając państwu na procent. Jego trwanie jest wynikiem woli politycznej społeczeństwa i klasy politycznej.
    Co zrobić z długiem publicznym?

    W konstytucji Rzeczypospolitej z 1997 r. w rozdziale X „Finanse publiczne” w art. 216 zapisano, że państwowy dług publiczny nie powinien przekroczyć trzech piątych wartości rocznego PKB. Jednocześnie ograniczono rolę Sejmu w kształtowaniu budżetu państwa, pisząc, że Sejm nie może zaproponować większego deficytu budżetowego niż przewidziany w projekcie ustawy budżetowej (art. 220), i przyznając Radzie Ministrów wyłączne prawo do inicjatywy ustawodawczej w kwestii zmiany ustawy budżetowej oraz dawania gwarancji finansowych przez państwo (art. 221).
    W Ustawie o finansach publicznych z 2005 r. zapisano, w art. 69, że państwowy dług publiczny nie może przekroczyć 60% wartości rocznego PKB. W rozdziale 3 (z działu 2) zatytułowanym „Procedury ostrożnościowe i sanacyjne” podano progi i konsekwencje ich przekroczenia. Przekroczenie progu 60% skutkowałoby natychmiastowym ograniczeniem procesów inwestycyjnych, m.in. wskutek ograniczonego wykorzystania funduszy z UE. Do tego dochodzi radykalne zmniejszenie popytu wewnętrznego.
    W 2010 r. wartość długu przekroczy 50% PKB i według prognoz rządowych do 2012 r. nie przekroczy 55%. Jednak rządowe wyliczenia sprawiają wrażenie, jakby były robione „pod ustawę” i „pod wybory prezydenckie”. W latach 2010-2012 relacja długu do PKB jest prognozowana na przedział 54,7%-54,8% (739,1 mld zł – 816,1 mld zł). Sprzeczności w prognozach rozwoju sytuacji ekonomicznej rodzą sprzeczne postawy polityczne. Reakcją jest albo milczenie, albo przygotowywanie się do obrony progów jak niepodległości. Jeszcze inni proponują pakiet reform o bardzo różnym charakterze. Pierwsza propozycja, zakładając pogorszenie się sytuacji, polega na tym, aby zmienić istniejące progi, rozciągnąć je nieco, żeby były mniej restrykcyjne. Np. proponuje się przesunąć działania wymagane przy poziomie 60% na poziom 70% czy nawet 75%. Byłoby to bardziej płynne rozłożenie działań sanacyjnych, zmierzających do redukcji deficytu i długu.
    Zdaniem autorów tej propozycji, deficyt nie stanowi zła absolutnego. Zwiększanie deficytu ma być dobrym sposobem na zmniejszenie skali kryzysu i skrócenie czasu wychodzenia z niego. Liberałowie, od lat robiąc ludziom wodę z mózgu, myląc skutki z przyczynami, proponują przygotować i przeforsować „trudne społecznie” rozwiązania ustawowe, skutkujące radykalnym ograniczeniem wydatków publicznych. Utrzymywanie dodatniej dynamiki PKB w okresie obecnego światowego kryzysu, w istotnym stopniu przypisuje się korzystnemu kursowi walutowemu, osłabieniu złotego. Gdyby nie słaby złoty, dynamika PKB byłaby ujemna. Pośrednio korzystamy z efektów zwiększenia deficytów w bogatszych krajach UE. Gdyby w Europie Zachodniej zapanował dogmatyzm, skala spadku polskiego eksportu byłaby jeszcze większa, o innych makroekonomicznych konsekwencjach nie wspominając. Gdyby nie istniały wymienione czynniki – przekroczenie progu 60% byłoby kwestią czasu, i to stosunkowo krótkiego. Polski rynek walutowy jest płytki i wpływ na kurs złotego mają nawet poszczególne banki zachodnie lub pojedyncze większe inwestycje na terenie naszego kraju. Zachodnie instytucje finansowe prowadzą swoją grę, która nie ma się nijak do zamiarów polskiego rządu. Korzyści, jakie udaje się osiągnąć polskiej gospodarce, są w większym stopniu wynikiem zbiegu okoliczności niż świadomych zamiarów rządu.
    Sens tych propozycji sanacyjnych jest jeden. Niezależnie od tego, czy zwiększy się deficyt i dług publiczny, czy przyjmie „trudne społecznie” reformy i cięcia budżetowe, skorzystają na tym zamożne i posiadające warstwy naszego społeczeństwa. Ustawa o finansach publicznych broni bowiem jakichś abstrakcyjnych proporcji długu publicznego do PKB, nie wyjaśniając mechanizmu i skutków jego powstania ani nie rozpatrując problemu z punktu widzenia interesów poszczególnych środowisk i warstw, a pozostawiając rządowi pełną swobodę w ich wzbogaceniu lub marginalizacji. Obietnice z kampanii wyborczych zwiększenia wydatków na cele publiczne, na podwyżki dla nauczycieli i lekarzy, emerytów i rencistów czy wsparcia jakiejś branży, skutkują z reguły zwiększonym deficytem, a ten z kolei ponownie uderza w ich interesy i ludzi czerpiących dochody z własnej pracy. Deficyt budżetowy bowiem, wbrew pozorom, prowadzi do zwiększenia różnic między biednymi a bogatymi, którzy pożyczają państwu po to, aby zarobić na odsetkach i uzależniać je od siebie.
    Dług publiczny nie może rosnąć w nieskończoność, gdyż zaczyna dezorganizować gospodarkę, decydować o podziale produktu społecznego i alokacji środków. Alain Bihr pisał, że rozwiązanie problemu zadłużenia publicznego jest tylko jedno: trzeba anulować wszystkie długi publiczne. Nie należy przejmować się wrzaskami o wywłaszczeniach – „wygaśnięcie ich wierzytelności nie będzie niczym innym niż ściągnięciem podatków, których państwo od dawna miało prawo się domagać. Niech się cieszą, że nie każe im się płacić kar za zwłokę”3. Im szybciej uświadomią to sobie społeczeństwa, tym lepiej.

    Autor jest doktorem nauk humanistycznych, interesuje się problemami teorii polityki, historii najnowszej oraz społeczno-politycznymi skutkami transformacji

    1 http://forsal.pl/artykuly/373047,
    koszt_obslugi_dlugu_publicznego_usa_wzrosnie_do_700_mld_
    dolarow_rocznie.html. 5.12.2009 r.
    2 Z punktu widzenia liberałów najlepszym wyznaniem byłaby religia amiszów, którzy żyją bez prądu, gazu, telewizji, telefonów, internetu, zamieszkują głównie regiony rolnicze, mają liczne potomstwo, które sami edukują. Amisze nie podejmują żadnych form opieki społecznej typu zasiłek dla bezrobotnych czy ubezpieczenie, unikają wynalazków współczesnej medycyny. Sami organizują specjalne fundusze i opiekują się chorymi i starszymi ludźmi. Edukację kończą na ósmej klasie, nie studiują. Kościół katolicki też ma swoje zasługi: sprzeciwia się edukacji seksualnej, badaniom prenatalnym, aborcji, badaniom na embrionach, zapłodnieniom in vitro i antykoncepcji.
    3 Alain Bihr, „Nowomowa neoliberalna. Retoryka kapitalistycznego fetyszyzmu”, Warszawa 2008, s. 49.

    « powrót

    użytkownik:

    hasło:

    góra strony
    Copyright © 2004 Strona główna | Kraj | Świat | Kultura | Media | Nauka | Historia | Reportaż

  98. Mawar napisał(a):

    Dark Side

    .
    „Le Madame to był klub w Warszawie na Nowym Mieście, niedaleko ambasady chińskiej”.
    .
    W rzeczywistości przy ul. Koźlej 12, najbliżej mu było do pobliskiego osiedla mieszkaniowego i kilku kościołów: Franciszkanów (przy ul. Zakroczymskiej), Dominikanów i Paulinów (przy ul. Freta), Sakramentek i św. Kazimierza (na Rynku Nowego Miasta) i NMP (przy ul. Kościelnej), gdzie kiedyś zostałem ochrzczony.
    .
    ” Zamiast krzeseł były łóżka … Fantastyczna miejscówka – wielu turystów przyjeżdżało do Warszawy wyłącznie po to, by się tam zabawić …”.
    .
    Nie przesadzaj, chyba że musisz. Te „artystyczne rzeczy” tańsze są w okolicach berlińskiego Nollendorfplatz i w dużo większym wyborze. W każdym razie profesjonaliści wybierają Berlin. :)
    .

    „W Wawie klub wytrzymał 3 lata ciężkich walk (sama się przykuwałam do kaloryfera w 2005″.
    .
    Czy to się teraz liczy do emerytury? W końcu to działalność prawie że insurekcyjna, represje pisowskie mogły być straszne. Jak ci się udało zbiec za granicę? :)
    .

    „… Klub zamknięto w końcu w 2006 wykonując jakiś przekręt prawniczy (właścicielem kamienicy było miasto). Nie było mnie już wtedy w Polsce”.
    .
    A właśnie, wybrałaś emigrację by uniknąć pisowskich represji i nie wiesz, że chodziło o banał. Właściciele Le Madame uznali, że ich buduarowa komercja osiągnęła takie wyżyny sztuki, że miasto nie ma wyboru i jest zmuszone tanio wynająć im duży lokal w drogiej dzielnicy. Lokalne władze i podatnicy mieli jednak inne zdanie, okoliczni mieszkańcy także, więc klub Le Madame już się z tego nie podniósł. Nie widzę powodu, aby entuzjaści klubu nie zrobili zrzutki i kupili w stolicy nowy lokal dla Le Madame. Prawdziwa sztuka wymaga ofiar i na pewno się obroni.
    :)

  99. Stan napisał(a):

    Przepraszam wszystkich za przypadkowe wklejenie tekstu Karolczuka z Przeglądu.
    Zwykła nieudolność.

  100. dark side napisał(a):

    Kasiu,
    Ja mogłam „tylko” do rana, bo rano do pracy.
    To były czasy, kiedy człowiek był młody (zaraz po studiach) i mógł się obyć bez snu dwie doby. Działalność społeczną i polityczną traktowało się poważnie, jak drugi etat w le Ma :)
    Na pewno są inne fajne kluby w Stolycy. Władze miasta jednak włożyły sporo wysiłku, zeby zamknąć akurat ten. Była mowa nawet o łapówkach i ułatwieniach dla potencjalnych następnych najemców.
    http://www.e-teatr.pl/pl/...../24030.htm
    Może dlatego, że to nie był „tylko” klub, ale też spontanicznie i w szalonym tempie rozwijający się ośrodek kultury.
    .
    nie potrzebuję się dowartościowywać, to by nie miało sensu, z klubem byli związani znacznie bardziej znani i wspaniali ludzie. Po prostu miło sobie wspominam

  101. Mawar napisał(a):

    Maciek
    .
    Piszesz : Narciarzu, chlubo polskiej nauki, nie przyszło ci do głowy, że BB wzięła rewolwer przez ręcznik? …. Czy nie widzisz jaka bzdurę napisałeś?
    Ktoś mając prywatny rewolwer wyciera go dokładnie po każdym użyciu (choćby na strzelnicy) …”

    .
    No właśnie, po ćwiczebnym strzelaniu należy może broń przeczyścić …? Ściereczką. A potem naoliwić i jeszcze raz ściereczką. Zauważ, że rewolwer nie ma wyjmowanego magazynka na którym łatwo zostawia się ślady.
    .

    „Na dodatek pilnowany przez policję, gdy udaje mu się jakoś odwrócić ich uwagę strzela do siebie bardzo dbając by na rękojeści nie zostawić śladów swych rąk? Przecież to totalnie nielogiczne”.
    .
    Co nielogiczne? Czy chodzi ci o ślady rąk, czy raczej palców? Czy broń podczas strzału trzyma się palcami? Sądzisz, że w łazience nie było ręcznika? Że z rana nie była w szlafroku? Że chcąc ukryć fakt sięgania po broń mogła wziąć ją przez ręcznik lub szlafrok, aby agentka ABW (w sumie jedna) tego nie zauważyła?

  102. zdzislaw_1 napisał(a):

    Stan

    dziekuje za podrzucenie tekstu o długu publicznym.
    faktycznie długi mozna było skrócic do samych wyjasnien ze np. 7 x wiekszy jest obecnie jak za Gierka.
    Tylko że za Gierka sprzedawaliśmy na zachód za X mil. dolarów obecnie chyba 10 razy więcej.
    Krótko porownania do bani.
    Za Gierka Polak zarabiał około 45 $ miesięcznie obecnie 1000$.
    Gdzies czytalem ze statystyczny polak by spłazic teb dlug msi spłacac około 9-12 miesiwcy (fachowcy wiedza ja nie moze Zofia )
    NP. Niemcy swój dług moga spłacic około6-mc-y francuzi podobnie.
    Więć nie straszmy sie tak tym długiem nie wiem czy są jakies państwa nie zadłuzone.
    A te wydatki państwa czyli budzet tak sie ma do faktyczneo zadłuzenia jak nie którzy ekonomisci Z „bożej łaski”. Ja generalnie wiem co to dług. Tylko że mój domowy to budzet który bierze po uwagę wszystkie dochody i wszystki wydatki podkreślam wszystkie i wiem na co mnie stać ana co nie.
    Weżmy ten obowiązek państwa o śłu. Zdrowia wszyscy
    Państwo płaci za usługi za tych co nie potrzebuja tej „jałmuzny” bo ich stać na znacznie droższe usługi i kupują je i temu zarabiajązemu 10 razy mniej daje te ” ajłmuzne” tylko ze dodatkowej usługi ten drugi nie kupi ( bez łapówek w formie dodatkowego ubezpieczenia)
    A np. taki polityk ma swoje kliniki lekarzy zakładowych i to też za ZUS-owskie pieniądze czyli wydatki państwa.
    I gdzie tu sprawiedliwość i równość obywateli?
    Nie udajmy państwa opiekuńczego.
    Poza tym nie wiem Stanie czemu akurat mnie chciałeś tak uswiadomić o długu publicznym?
    Ale przeczytałem, rano.
    Pozdrawiam

  103. Torlin napisał(a):

    Dobrze Stanie, że przeprosiłeś, bo już chciałem Ci napisać kilka gorzkich słów.
    Mawarze!
    Jesteś jak zwykle impregnowany na jakiekolwiek argumenty. Jeszcze raz piszę Ci, co dla Ciebie za różnica, czy taki klub istnieje czy nie. Każe Ci ktoś tam chodzić? Dlaczego narzucasz innym swoje poglądy? Dlaczego inni nie mają prawa do takiego klubu, jaki sobie chcą założyć? Dlaczego Twoje poglądy mają być ważniejsze od ich poglądów?
    A już z Blidą to posuwasz się do śmieszności. Żadna rzecz, nawet nie wiem jak wyczyszczona, odkładana jest rękami i nikt nie bawi się w niepozostawianie śladów. To samo ze strzałem. A że nie ma zarzutów prokuratorskich? Bo nie może być, ponieważ wszystkie ślady prowadzące do prowadzących akcję dawno zostały usunięte, świadkowie poustawiani, filmy zniszczono.
    (No – i jak się czujesz przy takiej demagogii? Robię to samo, co Ty z Minerem i Uchachanym robiliście przy Smoleńsku).

  104. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dark, dzieki.
    Mawar,
    No to szkoda, ze zamkneli „Le Madame”, choc nadal nie rozumiem co to ma wspolnego z Zofia. Jakas wyzsza szkola jazdy na drzwiach Uchachanego. Czy naprawde nie daje sie bez etykietek?

  105. Paweł Luboński napisał(a):

    „Ja to się zapomniałem, ale Ty Pawle daj spokój.”
    .
    Torlinie, to była taka pułapka na kartofle. Gdyby nie to, że poszedłem spać (niestety, mijam się w fazie z większością wieczornych dyskutantów), to bym go od razu zapytał, dlaczego sądzi, że moja ogólna uwaga o chamstwie w internecie odnosi się właśnie do niego.
    .
    Przy okazji: dyskusja o śmierci Blidy jest równie niemądra jak dyskusja o rzekomym zamachu smoleńskim. Daje tylko Mawarowi okazję do popisywania się sofistyką.
    Nikt przecież nie twierdzi, że Blida została z premedytacją zamordowana, więc nie rozumiem emocji wiązanych z tą sprawą i nie widzę potrzeby roztrząsania szczegółów. Są, owszem, poszlaki, że doszło do jakiegoś zaniedbania obowiązków ze strony funkcjonariuszy i następnie do zacierania śladów. Ale takie rzeczy po prostu czasem się zdarzają, nie tylko przy zatrzymywaniu znanych polityków, ale także drobnych złodziejaszków i innych takich. Tylko że wtedy nikt nie robi z tego sprawy politycznej, a najwyżej dyscyplinarną.

  106. Lex napisał(a):

    i>Wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego przy ocenie materiału dowodowego dopiero w procesie (nie śledztwie) i robi to sąd.
    Nie do końca jest tak.
    Na ten temat: art. art. 4 i 5 § 2 w związku z Art.71 §3 kpk.

  107. Lex napisał(a):

    We wcześniejszym wpisie cytat miał być kursywą.
    Nie „wyszło”.
    Przepraszam.

  108. kranadha napisał(a):

    NO TO MOTA POLIKOTA……. De..bil.

  109. kranadha napisał(a):

    To krew na recach platformy.

  110. miner napisał(a):

    Torlin:
    Robię to samo, co Ty z Minerem i Uchachanym robiliście przy Smoleńsku).
    .
    Po raz kolejny proszę o konkretne cytaty skoro wycierasz sobie mną gębę.

  111. Orteq napisał(a):

    Ta krew, temy recamy. No, no. Tak trzymać, kranadha. W końcu docieramy do zródeł katastrofy w Smoleńsku.
    .
    Miner,
    W sprawie „wycierasz sobie mną gębę”, dodatkowe dochodzenie (na piechotę) w sprawie sztucznej mgły:
    ” Prokuratura zwróciła się do Amerykanów. Śledczy pytają o sztucznę mgłę w Smoleńsku”
    http://www.dziennik.pl/ka.....ensku.html

  112. Paweł Luboński napisał(a):

    „Prokuratorzy proszą m.in. o sprawdzenie, czy istnieją naukowe i techniczne możliwości wygenerowania sztucznej mgły.”
    .
    Mam następne pytanie do Amerykanów: czy istnieją naukowe i techniczne możliwości wygenerowania sztucznego pilota, który w tej sztucznej mgle podejmie próbę lądowania.

  113. kranadha napisał(a):

    Krew na rekach Tuska. Ciagle prowokowal i stwarzal konflikty.
    `
    69 istnien na jego sumienie.

  114. Orteq napisał(a):

    Krew na rękach Tuska pomniejszona o 30 żyć polskich. Dlaczego, kranadha? Przecież zginęło 96 czy 97 osób, nie 69. Czyżby tam było aż 30 osób, których Tusku osobiście nie zabijał?
    :::
    Uważam, że w końcu natrafiliśmy na prawdziwe źródło katastrofy: sztuczna mgła. Le Madame Zofia napisze zapewne odpowiedni esej na swoim blogu na temat: „Sztuczna mgła a pośladki Putina”. To żeby zamulić teorię o zamachu. Czas na zamulanie jest do wyborów parlamentarnych w przyszłym roku.
    .
    Po rzeczonych wyborach the hell will break loose. Nowy premier Jotka rozpocznie ponowne rządy dusz od ukazu nadzwyczajnego „Najważniejszy jest Katyń”. Ukaz, jak wszystkie ukazy carskie, nie będzie wymagał podpisu Prezydenta, hrabiego Beki. Wcielenie ukazu w życie będzie natychmiastowe i 100-procentowe. Pierwsze od 10 kwietnia wznowienie nalotów na Smoleńsk odbędzie się na drugi dzień po przejęciu rządu dusz (podległych i poddanych) przez PiS. Ten ponowny, pierwszy od ponad roku nalot stanie się realnym dzięki istniejącym naukowym i technicznym możliwościom wygenerowania sztucznego pilota, który w tej sztucznej mgle podejmie próbę lądowania. Naukowe i techniczne możliwości zostały określone i nam otwartym tekstem przybliżone przez Pawła Lubońskiego. Brawo, Paweł!
    .
    W tym miejscu warto przypomnieć co się działo po katastrofie amerykańskiego statku kosmicznego Challenger 28 stycznia 1986 roku (też wszyscy na pokładzie zginęli):
    „Katastrofa spowodowała 32 miesięczną przerwę w programie lotów wahadłowców i powołanie przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, Ronalda Reagana, specjalnej Komisji Rogersa mającej wyjaśnić przyczyny tragedii. Komisja ustaliła, że organizacja pracy NASA i przebieg procesów decyzyjnych w agencji miały kluczową rolę w doprowadzeniu do katastrofy.”
    http://pl.wikipedia.org/w.....Challenger
    A więc prawie trzyletnia przerwa w lotach Challengera, spowodowana katastrofą ze stycznia 1986 roku, zostanie o dwa lata pobita przez rządy premiera Jotka. On wznowi naloty na Katyń po upływie tylko roku od katastrofy smoleńskiej. Nie czekając na ustalenia komisji i ewentualne wnioski. Wnioski wynikajace z analizy organizacji pracy kancelarii prezydenckiej czy rzadu, i przebiegu procesów decyzyjnych w polskim systemie partyjno-rzadowym, nie beda mialy najmniejszego wplywu na decyzje wznowienia nalotow na Katyn. Albowiem, „Najważniejszy jest Katyń” i nic innego nie nie stanie na przeszkodzie wypelniania tej misji dziejowej Jedynego Patriotycznego Rzadu.
    .
    Patriotycznie ukształtowany i do boju przygotowany Naród Polski z utęsknieniem już od dzisiaj oczekuje na ten ponowny wyczyn polskiej myśli technicznej i politycznej.

  115. jasnaanielka napisał(a):

    Chór Dana śpiewał kiedyś piosenkę krasnoludków do filmu Disneya Królewna Śnieżka
    Refren brzmiał jakoś tak…
    Ojej!!! piosenki tej nie śpiewaj nigdy tu!
    W życiu nie słyszałem jeszcze
    Takich głupich słów


    Odmeldowuję się —->

  116. Bucholc napisał(a):

    Pytia się wypowiedziała. Zaśpiewała. I odmeldowała. A szkoda.

  117. Bucholc napisał(a):

    Orteq
    Nie tylko sztuczna mgła

    „Nie wykluczono też jednoznacznie zdetonowania bomby paliwowo-powietrznej stosowanych przez Rosjan w Afganistanie. Tego typu ładunki odpala się poza samolotem – działający gwałtownie silny wybuch powoduje uderzenie samolotu o ziemię. Ta teoria tłumaczy, dlaczego samolot TU 154 znalazł się tak nisko nad ziemią i dlaczego był tak bardzo zniszczony. O zastosowaniu tego typu ładunku może świadczyć też słyszane przez świadków charakterystyczne brzmienia silników, mgła i zapach paliwa na miejscu katastrofy.”
    http://www.niezalezna.pl/.....w/id/36318
    Spiskowa teoria dziejów i zamachów wiecznie żywa. Ciekawe czy Amerykanie, eksperci nad ekspertami w temacie, przychylą się do tej teorii. Skutecznie zastosowanej pod Smolenskiem, w praktyce rozwiązywania problemów międzynarodowych.

  118. Stan napisał(a):

    Zdzisławie,

    pytasz zdziwiony dlaczego otworzony link skierowałem do Ciebie.
    Odpowiedź jest prosta.
    Liczyłem (złośliwie), że będziesz przegryzał się przez tekst pół nocy, by rano oznajmić iż niezależnie od ustroju politycznego, gdy się nawet ludziom dupę miodem wysmaruje, to i tak będa stosować krętactwa, by sobie wygodzić kosztem innych (prostota mojego wywodu jest tak pomyślana, żeby nawet zabiegany Torlin zrozumiał).
    Niestety możliwość wymiany zdań sprowadziła się jedynie do wymiany dąsów.
    W tym przydługim tekście jest pokazany mechanizm (dla mnie ważna jest psychologiczna motywacja działania ludzi, czytaj krętaczy, działających podobnie niezależnie od ustroju politycznego).
    Tekst (link) adresowałem do faceta z charakterem, bo liczyłem na moralną ocenę ludzkiego postępowania.
    Wyszło jak wyszło.
    Jeszcze raz przepraszam za niedopracowanie pomysłu i zwykle niechlujstwo w czasie wprowadzania tekstu

    Pozdrawiam

  119. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    „Nikt przecież nie twierdzi, że Blida została z premedytacją zamordowana …”
    .
    No więc może zamordowana bez premedytacji? Niemożliwe, żeby okazało się, że spisku na życie B. Blidy jednak nie było. Jest tylko problem, śmiertelna rana B. Blidy pochodzi od amunicji nie penetrującej tylko obezwładniającej. B. Blida raniąc się zapewne chciała wywołać skandal, ale nie wiedziała, że strzał z przyłożenia, nawet nie w głowę tylko w pierś, z dużym prawdopodobieństwem będzie śmiertelny.
    .
    „… więc nie rozumiem emocji wiązanych z tą sprawą i nie widzę potrzeby roztrząsania szczegółów”.
    .
    Czytaj wpisy narciarza i W. Kuczyńskiego, tam są szczegóły emocji: „„Piszę bez ogródek i proszę wszystkich, których to może urazić o wybaczenie. Otóż Pani poseł i minister Barbara Blida to pierwszy trup paranoi, która od dwu lat rządzi Polską.” W. Kuczyński, 04. 2007r. Są zwłoki pod Smoleńskiem więc spisek jest już odpowiednio straszniejszy, diaboliczny: „Załamał się formalny system dowodzenia statkiem powietrznym. Dowódcą statku został prezydent Lech Kaczyński, a dowódcą operacyjnym gen. Błasik”. W. Kuczyński 06.2010. Chyba W. Kuczyński leciał tym samolotem, widział to na własne oczy i nam opisał …

  120. kranadha napisał(a):

    Orteg- wiesz dobrz ze 96. To techniczna pomylka.
    `
    Tusk jest winien smierci 96 osob

  121. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    .

    „Mam następne pytanie do Amerykanów: czy istnieją naukowe i techniczne możliwości wygenerowania sztucznego pilota, który w tej sztucznej mgle podejmie próbę lądowania”.
    .
    Wasz problem polega na tym, że już nie da się tego zamieść pod dywan i trzeba się będzie z przypływu nagłych uczuć do Putina rozliczyć. Nawet prokuratura wojskowa zaczyna spiskować z tą mgłą, ale ten „spisek” świadczy przynajmniej o próbach myślenia. Poprzednie spiski podrzucane przez Rosjan (anonimowie piloci, specjaliści lotniczy etc.) i następnie lansowane z cynizmu lub głupoty przez „Gazetę Wyborczą” były dość toporne: samobójcze lądowanie pilotów we mglę i/lub samobójczy rozkaz lądowania wydany przez Kaczyńskiego/Błasika w sytuacji, kiedy nie da się wylądować. Sądzę, że nie potrzeba żadnej sztucznej mgły do wyjaśnienia tej sprawy. Moja hipoteza jest prościutka: przy pomocy drobnych posunięć – „usterek technicznych lotniska”, „głupoty” i „błędów” kontrolerów lotniskowych etc. zniechęcić załogę Tupolewa do lądowania na tyle skutecznie, aby sama zrezygnowała i odleciała. Ale jak to w Rosji, reżyseria zawiodła i sprawy wymknęły się spod kontroli, poszło aż „za dobrze”.

  122. Mawar napisał(a):

    errata
    W zdaniu: „… kontrolerów lotniskowych etc. zniechęcić załogę Tupolewa …” powinno być:
    „… kontrolerów lotniskowych etc. STARANO się zniechęcić załogę Tupolewa …”

  123. Mawar napisał(a):

    Torlin
    .
    Często mam ochotę pisać Trolin, ale powstrzymuję się i to nadludzkim wysiłkiem. Chyba to doceniasz? :)
    .
    .”Dlaczego narzucasz innym swoje poglądy? Dlaczego inni nie mają prawa do takiego klubu, jaki sobie chcą założyć? Dlaczego Twoje poglądy mają być ważniejsze od ich poglądów”?
    .
    Co tam moje poglądy? Decydowały władze miasta, wybrane demokratycznie. Powiesz, że z PiS? – No tak z PiS, ale następne władze (SLD i PO) podtrzymały tę decyzję. Może i one są obskuranckie? No i na koniec, okoliczni mieszkańcy nie protestowali, odetchnęli z ulgą. W krajach cywilizowanych wszystko ma swoje miejsce.
    .

    „A już z Blidą to posuwasz się do śmieszności. Żadna rzecz, nawet nie wiem jak wyczyszczona, odkładana jest rękami i nikt nie bawi się w niepozostawianie śladów”.
    .
    Wzięcie broni przez ręcznik, czy szlafrok (broń była ukryta w łazience) może zatrzeć ślady, jeśli wcześniej były.

    „To samo ze strzałem”.
    .
    No właśnie, skoro ukradkiem wyjąłeś z ukrycia broń schowaną w łazience (w dodatku nie wymagającą przeładowania) to strzelasz naciskając spust przez ręcznik. Takie to dziwne?

  124. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Stan
    Jak pisze sie aluzyjnie to mozna byc absolutnie pewnym że tą aluzje nie zrozumie sie .Trzeba sie znać i to dobrze by poznać zamierzenia mówiącego czy piszącego.
    Ja tych” aluzju niet pniemiał.”
    Ale generalnie zgadzam sie z Twoją teza że ludzie są ludźmi nie zależnie kto sprawuje władze zawsze będą kombinować oszukiwać kraść zabijać.
    I zawsze będą stosować zasadę cel uświęca środki.Oczywiście te przywary nie ma 100% społeczeństwa ,ale jakiś % jest.
    Dziwi mnie tylko że ludzie w dużym % są nie tolerancyjni. Jeżeli nie myślisz ,jesteś z tej samej wiary nie jestes blondynem masz garbaty noś to jesteś wróg.
    Ba mamy to na każdym kroku i nie muszą to być te wymienione cechy,wystarczy że Cie nie znam,to jesteś wrogiem.Jednostkowo jak sie poznamy to mozemy i mówimy ten żyd to jest fajny ale zydzi sa be powiesili Boga.
    ten niemiec rusek francuz jest OK ale calość to nie. dlaczego tak jest?
    Boimy się czegoś nieznajomego i tu chyba jest „pies pogrzebany”
    Pozdrawiam rano słonecznie, w przenośni i dosłownie.

  125. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar, odnośnie do dwóch twoich wczorajszych wpisów do mnie adresowanych.
    .
    Sprawa Blidy: reagujesz jak pies Pawłowa. Jeśli ktoś z NICH coś napisze, to trzeba kontrować. Nawet kiedy nie ma co kontrować. Czy nie zauważyłeś że mój pogląd na sprawę Blidy jest akurat po WASZEJ linii? Że nie przypisuję Jarosławowi Kaczyńskiemu i PiSowi odpowiedzialności, nawet moralnej czy politycznej, za śmierć Blidy? Że widzę w tym co najwyżej zwykłe niedociągnięcie ze strony funkcjonariuszy, jakie zawsze może się zdarzyć, bo ludzie są tylko ludźmi?
    .
    Sprawa Smoleńska: „Wasz problem polega na tym, że już nie da się tego zamieść pod dywan i trzeba się będzie z przypływu nagłych uczuć do Putina rozliczyć.”
    .
    Czego się nie da zamieść pod dywan? Sztucznej mgły? Faktycznie, mgłę ciężko się zamiata. Ale wystarczy wentylator.
    My, urodzony Paweł Luboński, nie mamy z tym żadnego problemu. Od początku uważamy hipotezę zamachu za bzdurną i się z tym nie kryjemy. Szczegółowe zaś przyczyny katastrofy i ewentualna odpowiedzialność za nią dowolnych osób to sprawy, które nie wzbudzają w nas szczególnych emocji, podobnie zresztą jak osoba premiera Putina.

  126. maciek.g napisał(a):

    Mawar,
    Jak coś nieprawdopodobnego chce się na siłę udowodnić to zwykle wychodzi głupio , a udowadniający wygląda na niespełna rozumu.
    Zastanów się jeśli cię na to stać , gdybyś miał rewolwer w szafce w łazience i chciał go użyć tak by funkcjonariusz pilnujący tego nie zauważył to z pewnością użył byś ręcznika w celu zasłonięcia widoku na szafkę temu funkcjonariuszowi, a drugą ręka zza ręcznika wziąłbyś rewolwer. (przez ręcznik brać bez sensu , nie dość że może sie wysunąć , to jeszcze są problemy ze znalezieniem spustu). Strzał jak wiadomo był w brzuch , i jak stwierdzono wymagało to ekwilibrystycznego wygięcia nadgarstka i jest to praktycznie dla większości ludzi niewykonalne , a co dopiero gdy dochodzi utrudnienie trzymania przez ręcznik. Przypominam ze statystyk policyjnych wynika, że tego rodzaju postrzał zwykle oceniony jest jako zabójstwo (przypadkowe lub z premedytacją). Zwykle by skutecznie tak się postrzelić trzeba obiema rękoma trzymać broń i kciukiem naciskać spust. Przez ręcznik praktycznie niewykonalne.
    Na dodatek przy czyszczeniu broni czyści się elementy odpowiedzialne za strzelanie i je smaruje. Rękojeści i spustu zwykle nie , bo po co?
    Najbardziej prawdopodobna teza wypadku to właśnie wystrzał przy próbie wyrwania rewolweru Blidzie (jak próbowało go nie oddać to ciągnęła do siebie – do brzucha.) Oczywiście przyznanie się do tak karygodnego błędu biło by fatalnie w te służby i nic dziwnego że mataczą.

  127. maciek.g napisał(a):

    Pawle ,
    Nie ośmieszaj się. Odpowiedzialności moralnej PiS trudno nie dostrzec. Zrobienie spektaklu z zatrzymania polityka z innej opcji , jak widać po dalszym ciągu tzw afery węglowej tylko i wyłącznie dla celów politycznych wskazuje 100% na te odpowiedzialność. Gdyby nie ta polityczna akcja Blida by żyła.
    Odnośnie katastrofy Smoleńskiej to wszyscy rozsądni są zgodni – wypadek na skutek nieprzestrzegania procedur i fatalnej organizacji.
    Na razie nie ma żadnych danych by obciążać nią personalnie Kaczyńskich czy PiS.
    Moją ocenę kto najbardziej zawinił (bo przyczyn wiele) podałem na blogu i dla wyjaśnienia nie był to Kaczyński.

  128. Paweł Luboński napisał(a):

    Maciek: „Odpowiedzialności moralnej PiS trudno nie dostrzec”.
    .
    Oczywiście za to, że zamierzano spektakularnie, w świetle reflektorów, aresztować polityka opozycyjnego, i to pod wątpliwymi zarzutami, odpowiedzialny jest PiS, zapewne nie tylko moralnie. Natomiast sama śmierć Blidy była „wypadkiem przy pracy”, którego przewidzieć nikt nie był w stanie.
    „Gdyby nie ta polityczna akcja, Blida by żyła”. Proponuję analogiczne rozumowanie: gdyby pan Kowalski nie namówił żony na weekendowy wyjazd, to nie zdarzyłby się im wypadek samochodowy i żona by żyła. Zatem pan Kowalski jest moralnie odpowiedzialny za jej śmierć. Zgadzasz się?
    O odpowiedzialności moralnej możemy mówić wtedy, gdy złe, choć niezamierzone skutki czyjegoś działania są w jakimś stopniu możliwe do przewidzenia. Mówi się na przykład, że endecja ponosiła moralną odpowiedzialność za śmierć prezydenta Narutowicza, ponieważ jej politycy i dziennikarze stworzyli atmosferę nienawiści, w której pojawienie się fanatyka gotowego do popełnienia zbrodni było dość prawdopodobne.

  129. Orteq napisał(a):

    O to, to.
    „Sztucznej mgły? Faktycznie, mgłę ciężko się zamiata. Ale wystarczy wentylator.”
    Jaki wentylator? Bo my tu jeszcze czytamy takie kwiatki:
    „Na stronie 388 znajduje się notatka mówiąca o możliwości rozpylenia środka chemicznego przez rosyjskiego Iła-76, który znalazł się w Smoleńsku niedługo przed Tu-154. Środek ten miał spowodować wystąpienie sztucznej mgły.”
    http://www.niezalezna.pl/.....w/id/36330
    I dalej:
    „O możliwości wytworzenia sztucznej mgły przez Iła-76 opowiedział, według notatki, Janusz Furgał – specjalista z Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. Jego hipotezę można by potwierdzić poprzez analizę chemiczną wraku samolotu oraz grudek ziemi z miejsca katastrofy. Przypomnijmy, że sztucznie wytworzona mgła ułatwiłaby przeprowadzenie zamachu poprzez zakłócenie nawigacji samolotu i zniszczenie maszyny w wyniku eksplozji bomby paliwowo-powietrznej. Tego typu ładunki można zdetonować poza samolotem – działający gwałtownie silny wybuch powoduje uderzenie maszyny o ziemię.”
    .
    Ja bym ograniczył te teorię spiskową zamachu na życie Najlepszego Prezydenta do sztucznej mgły. I zapomniałbym o „zniszczeniu maszyny w wyniku eksplozji bomby paliwowo-powietrznej poza samolotem” Dlaczego? A no dlatego, że tam była jeszcze agresja niezwykle wysokiej rosyjskiej brzozy na polski samolot prezydencki. Brzoza musiała mieć ponad 50 metrów wysokości jako że polskiemu prezydenckiemu samolotowi zezwolono na zejście do poziomu 50 m i ani centymetra niżej. To po tym rosyjskim ataku brzozowym na Tu-154 doszło do utrącenia skrzydła samolotu i lądowanie odbywało się z podwoziem do góry. W takiej sytuacji detonowanie bomby poza roztrzaskującym się już polskim samolotem byłoby dosyć poważnym przedobrzeniem teorii zamachu.
    .
    No ale nigdy nic nie wiadomo. A nuż mamy tu do czynienia z tak szeroko zakrojonym zamachem, że sprawcy nie dopuszczali nawet jednego promila jego niepowodzenia? Bo ostatecznie chodziło o zgładzenie największego postrachu dla odradzającego sowietyzmu bolszewickiego, The Terrible Twins.
    .
    Pamiętajmy bowiem, że aż do ostatniej chwili Pierwszy Bliźniak był również na oficjalnej liście pasażerów feralnego Tu-154. Tyle tylko, że jak zwykle Polacy są mądrzejsi od Sowieciarzy. I Genialny Strateg wykuśkał Putina, w ostatniej chwili wycofując się z poronionego lotu. Na straty więc poszedł tylko Młodszy Bliźniak. Czyli, ruskie jak zwykle zostały przyłapane z kosmatą, niedźwiedzią łapą w nocniku. I to na tym polega wyższość polskiej przebiegłości nad ruskim partactwem.
    .
    Jeszcze Polska nie zginęła póki choć jeden Bliźniak żyje.

  130. Zofia napisał(a):

    Monsieur Mawar,
    przegrana Monsieur Kaczynski, to wielki cios. Ou trouver une consolation? Il n’y a que le temps, ce grand medecin du cour humain, qui peut adoucir vos chagrins….
    Sophie – non Le Madame

  131. maciek.g napisał(a):

    Z tą bomba paliwowo-powietrzną to niezłe. Jest tylko problem jak wytłumaczyć, że przeżyli nie tylko kontrolerzy lotu ale i wszyscy w bezposredniej bliskości lotniska? Przeciż taka bomba spala większość tlenu z powietrz i wszysko co nim oddych musi się udusić.
    Ale przecież problemu nie ma, zapomniałem ze PiS ma specjalistów od tłumaczenia, oni i z tym dadzą sobie radę

  132. maciek.g napisał(a):

    Pawle ,
    przewidzieć, że dojdzie do zabójstwa (bo to było przypadkowe zabójstwo) oczywiście nie mogli. Gdyby wiedzieli, że tak się skończy toby akcji nie robili, bo nie o to im chodziło. Niemniej jednak nie trudno sobie wyobrazić jak czuje się osoba (szczególnie publicznie znana) tak potraktowana i jakich doznaje przykrości z tego powodu. Nie trzeba być psychologiem by wiedzieć, że może to prowadzić do bardzo złych konsekwencji z możliwością samobójstwa włącznie.
    Dla mnie tak samo odpowiedzialność moralną za śmierć Narutowicza ponoszą ci co rozpętali przeciw niemu nagonkę. Chodziło im o zniszczenie człowieka , wyszło lepiej niż sie spodziewali.
    To, ze wynik działania potem okazuje się niekorzystny dla działających nie zmienia faktu, że przyczyną było ich działanie i można było przewidzieć, że przy zbiegu okoliczności może dojść do tragedii.
    Tak samo możemy mówić o winie człowieka powodującego wypadek z powodu przejechania świadomego skrzyżowania mimo, że paliło się czerwone światło. Przecież nie musi to prowadzić do wypadku i w większości przypadków się udaje przejechać.
    Jednak winy takiego kierowcy nikt nie kwestionuje.

  133. Orteq napisał(a):

    Hej, hej, harcownicy! Czy ja za was mam robotę wykonywać? Do niedawna nie zapominaliście przypominać wszem i wobec o bezpodstawności oskarżeń o łamanie prawa przez PiS w czasie dwuletnich rzadow. A tu taka wiadomość dzisiaj wybuchła i wy nic? Zwróciłem uwagę na te wiadomość dlatego, że zależy mi na dobrej reputacji PiS-u. Dodatkowo, zainteresował mnie aspekt amerykańskiej przydatności w romantycznym rozpracowywaniu posłanki Sawickiej przez żigolaka z CBA.

    „Lubelska prokuratura uznała, że Centralne Biuro Antykorupcyjne nie złamało prawa, współpracując z obcymi agencjami.”
    http://www.niezalezna.pl/.....w/id/36305
    I dalej;
    „Śledztwo wszczęto po publikacji „Gazety Wyborczej”, która w kwietniu 2008 roku napisała, że rozpracowywując ówczesną posłankę Platformy Obywatelskiej Beatę Sawicką, CBA wbrew prawu współpracowało z amerykańskim Federalnym Biurem Śledczym (FBI).”
    .
    Od początku podejrzewałem agenta Tomka o jakieś nieczyste pochodzenie. Bo on tak jakoś nie po polsku posuwał tę Sawicką. No i co się okazuje? On to robil ni mniej ni więcej tylko po efbiajsku!

  134. Marian napisał(a):

    Odnosze niepokojace wrazenie, ze Orteq te swoje „przemyslenia” pisze na powaznie.

  135. Mawar napisał(a):

    Orteq
    „Lubelska prokuratura uznała, że Centralne Biuro Antykorupcyjne nie złamało prawa, współpracując z obcymi agencjami. Śledztwo wszczęto po publikacji „Gazety Wyborczej”, która w kwietniu 2008 roku napisała, że rozpracowywując ówczesną posłankę Platformy Obywatelskiej Beatę Sawicką, CBA wbrew prawu współpracowało z amerykańskim Federalnym Biurem Śledczym (FBI).”
    .
    Gazownia ma wybitne wyczucie skandalu, pisozbrodnią jest współpracować z imperialistycznym FBI. Powinno się z FSB, co gazownia od kilku miesięcy czyni puszczając dziś kolejną wrzutkę rosyjskiej następczyni KGB na temat katastrofy smoleńskiej. „Urządzenia lotniska w Smoleńsku działały 10 kwietnia prawidłowo, ale są przestarzałe i bardzo nieprecyzyjne. Przy złej pogodzie piloci muszą tam polegać wyłącznie na sobie – donosi „Gazeta Wyborcza”. Zapomniała tylko poprzeć swój wywód przykładem, ile to się już samolotów rozbiło na smoleńskim lotnisku z powodów tych nieprecyzyjnych urządzeń.
    http://www.rmf24.pl/rapor.....nId,287393

  136. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    „Mówi się na przykład, że endecja ponosiła moralną odpowiedzialność za śmierć prezydenta Narutowicza, ponieważ jej politycy i dziennikarze stworzyli atmosferę nienawiści, w której pojawienie się fanatyka gotowego do popełnienia zbrodni było dość prawdopodobne”.
    .
    Ciepło, ciepło …. Zaczynasz snuć ciekawe rozważania. Stworzenie atmosfery nienawiści przez polityków i dziennikarzy poprzedzające, nazwijmy to ostrożnie, nieszczęście.

  137. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar, bredzisz! A raczej szukasz zaczepki za wszelką cenę.
    Kto twoim zdaniem był w Smoleńsku tym Niewiadomskim, którego stwarzana przez polityków i dziennikarzy atmosfera nienawiści popchnęła do zbrodni?
    A swoją drogą nie załamuj mnie. Ty naprawdę wierzysz w tę powszechną nienawiść do Lecha Kaczyńskiego? Ja w nieprzychylnych mu mediach dostrzegałem co najwyżej lekceważenie i politowanie.

  138. Mawar napisał(a):

    Maciek.
    .
    „… Zastanów się jeśli cię na to stać …gdybyś miał rewolwer w szafce w łazience i chciał go użyć tak by funkcjonariusz pilnujący tego nie zauważył to z pewnością użył byś ręcznika w celu zasłonięcia widoku na szafkę temu funkcjonariuszowi, a drugą ręka zza ręcznika wziąłbyś rewolwer”.
    .
    Nie, to głupie. BB miała jednak kobiecy spryt – w odróżnieniu od ciebie. Ty byś poległ, to znaczy, ty byś przeżył obezwładniony przez agentkę ABW. :) Gdybyś coś zasłaniał ręcznikiem wzbudziłbyś podejrzenie. Najlepiej w takich sytuacjach zachowywać się naturalnie.
    .
    „… przez ręcznik brać bez sensu , nie dość że może się wysunąć, to jeszcze są problemy ze znalezieniem spustu”.
    .
    tak wygląda rewolwer:
    http://s2.alejka.pl/i2/p/.....84_0_b.jpg
    Nie ma problemów ze znalezieniem spustu i z wysunięciem. Jak odkręcam w kuchni słoik to tylko przez ręcznik. Polecam ten sposób.
    .
    „Strzał jak wiadomo był w brzuch”
    .
    Nie. Strzał jak wiadomo był w pierś.
    .
    „….. i jak stwierdzono wymagało to ekwilibrystycznego wygięcia nadgarstka”
    .
    Gdybyśmy dowolnie założyli, że celowała w splot słoneczny. Ale i to dałoby się spokojnie zrobić, jeśli ma się szczupłą przeciętnie sprawną dłoń. BB była szczupła kobietą. Ale też przecież mogła strzelić do siebie pod kątem. Strzelała z amunicji niepenetrującej – umownie, choć nieprecyzyjnie, „gumowej kuli”, co z tej odległości (przyłożenia) wywołało podobno rozległy wylew i zgon.
    .

    ” …. i jest to praktycznie dla większości ludzi niewykonalne , a co dopiero gdy dochodzi utrudnienie trzymania przez ręcznik”.
    .
    Przypominam, że mówimy o rewolwerze, to była chyba Astra, z krótką lufą, nie żadne tam magnum.
    .
    „Przypominam ze statystyk policyjnych wynika, że tego rodzaju postrzał zwykle oceniony jest jako zabójstwo (przypadkowe lub z premedytacją).”
    .
    No tak, powinna strzelić sobie w głowę, że tez o tym zapomniała. Gdyby tak było to płatni mordercy strzelaliby wyłącznie z przyłożenia w głowę. Bo to byłoby automatycznie uznane za samobójstwo – według twojej logiki. :)

    .
    „Zwykle by skutecznie tak się postrzelić trzeba obiema rękoma trzymać broń i kciukiem naciskać spust. Przez ręcznik praktycznie niewykonalne”.
    .
    Popróbuj. Dasz radę. Spoko. :)
    .
    „Na dodatek przy czyszczeniu broni czyści się elementy odpowiedzialne za strzelanie i je smaruje. Rękojeści i spustu zwykle nie, bo po co?”
    .
    Nie masz pojęcia jak ludzie potrafią czule obchodzić się ze swoim ulubionym sprzętem. Za Gierka opony w swoich maluchach czyścili szczoteczkami do zębów. Powinieneś to u rodaków docenić.
    .

    „Najbardziej prawdopodobna teza wypadku to właśnie wystrzał przy próbie wyrwania rewolweru Blidzie (jak próbowało go nie oddać to ciągnęła do siebie – do brzucha.)”.
    .
    Twój pech, że strzał był w pierś. Ale gdyby agentka ABW ciągnęła broń z lufą skierowaną do siebie to sama by nie przeżyła, padł by strzał i już. Gdyby natomiast lufa skierowana była do BB to jej ręka byłaby nienaturalnie wygięta. To twoja teza, z czego wnioskowałeś, że uniemożliwiałaby strzelanie, więc tym bardziej siłowanie.
    .

    „Oczywiście przyznanie się do tak karygodnego błędu biło by fatalnie w te służby i nic dziwnego że mataczą”.
    .
    Dajcie mi pisozbrodniarza a pisozbrodnia się znajdzie. :)

  139. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    ” Ty naprawdę wierzysz w tę powszechną nienawiść do Lecha Kaczyńskiego? Ja w nieprzychylnych mu mediach dostrzegałem co najwyżej lekceważenie i politowanie”.
    .
    Nie darowano mu, że śmiał zostać prezydentem wbrew woli salonu i prowadził niezależną politykę. Kuczyński od 5 lat nie napisał chyba ani jednego tekstu o prezydencie bez agresywnej napastliwości. Zaczęto od kartofla w 2005 r. i nie zakończono nawet po jego śmierci, Palikot jest jednym z Niewiadomskich naszych czasów. Kolejnym zbiorowym Niewiadomskim jest Gazeta Wyborcza.
    .
    „Kto twoim zdaniem był w Smoleńsku tym Niewiadomskim, którego stwarzana przez polityków i dziennikarzy atmosfera nienawiści popchnęła do zbrodni”?
    .
    Niewiadomski był niezrównoważony, zatem wariat. Sam za siebie odpowiada, nikt mu przecież nie kazał. Na nim kończy się odpowiedzialność. Ciszej nad tą trumną, radził po pogrzebie Stroński. Pozostały historyczne rozważania o moralnej odpowiedzialności. Dziś masz to samo w mainstreamie, odpowiedzialny jest pilot, który zapewne zwariował, bo nawet nic a nic nie jest winien anonimowy organizator wyjazdu. Ciszej nad tą trumną, „nie wolno głośno mówić”, ani się zastanawiać, chyba że o błędach pilota albo jego szaleństwie, czy rzekomym pijaństwie prezydenta. Różnica jest taka, że po śmierci Narutowicza ataki na niego ustały, po śmierci L. Kaczyńskiego trwają nadal – Palikot, Kuczyński …
    http://wyborcza.pl/1,7596.....denta.html

  140. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    „My, urodzony Paweł Luboński, nie mamy z tym żadnego problemu. Od początku uważamy hipotezę zamachu za bzdurną i się z tym nie kryjemy. … Czego się nie da zamieść pod dywan? Sztucznej mgły”?
    .
    Co tam sztuczna mgła, to banalna kondensacja pary wodnej, możesz ją sobie zrobić domowym sposobem, w mieszkaniu. Także za pomocą czajnika, ale są bardziej wyrafinowane metody. Trzeba kupić małego chemika i pobawić się, jeśli masz dzieci lub wnuki to polecam. Słyszałeś zapewne, że Rosjanie powiedzieli szczerze w sprawie materiału dowodowego – dostaliśmy już wszystko i na więcej liczyć nie możemy. Chyba nieźle rozegrali Tuska przeciw Kaczyńskiemu (coś ci to przypomina?) ….
    .
    „Dmitrij Pieskow poinformował, że premier Polski z wdzięcznością przyjął zaproszenie Władimira Putina” [na kwiecień do Katynia]
    http://news.money.pl/arty.....83789.html
    .
    ….. i teraz mówią: radź sobie gościu sam. Zwłaszcza jak kręcisz nosem na już podpisaną umowę gazową z Gazpromem do 2037 r. i jeszcze nie parafowaną przez rząd. Wkurzeni Rosjanie mogą teraz podrzucać do Polski informacje wzmacniające przypuszczenia, że jednak nie był to zwykły wypadek, bo ostatecznie czarne skrzynki to fizycznie mają u siebie i już zapowiedzieli, że nie oddadzą. A jak mają skrzynki to mają źródło prawdy – czyli to oni decydują co jest prawdą. Niech teraz Tusku ma kłopoty skoro taki hardy z tym gazem. Miał przeforsować umowę i się ociąga. To nie jest materiał nacisku, to coś gorszego – łapy niedźwiedzia.

  141. Mawar napisał(a):

    E-J
    .
    „No to szkoda, ze zamknęli „Le Madame”, choć nadal nie rozumiem co to ma wspólnego z Zofia”.
    .
    Wiesz, jedyny klucz to fascynacja Zofii pośladkami Putina, choć przyznaję, może inspiracja ta jest za słaba, bo Putin ma swoje lata i pośladki już nie takie. :) Ale z drugiej strony Le Madame do Zofii pasuje. Po upadku obyczajowo surowej komuny wielu jej funkcjonariuszy rzuciło się do przeciwległej ściany i zaczęło obstawiać gejów, lesbijki, małżeństwa transgatunkowe, wszelki progresizm obyczajowy jaki tylko daje się wymyślić. Gorliwość konwertytów.
    Ale po prawdzie to Dark Side jest prawdziwą męczennicą Sprawy Le Madame, pisała nawet coś o przykuwaniu się do kaloryfera. Nie pamiętam tylko, czy chodziło o protest, czy o nową awangardową obyczajowość, którą w przyszłym sezonie będzie się szokować moherowy zaścianek. W każdym razie Le Madame Dark brzmi nieźle – tajemniczo i awangardowo, musisz przyznać. :)

  142. maciek.g napisał(a):

    Mawar,
    Jak wygląda rewolwer wiem od dawna i strzelałem z takiej broni. Dlatego swe bzdury możesz wmawiać komuś kto o tym nie ma pojęcia.
    Wszystko jedno czy postrzał jest w brzuch czy w pierś (w pierś jeszcze trudniej) – tu praktycznie nie udaje się ustawić prostopadle lufy do ciała. A twoje upieranie się, że wzięcie przez ręcznik skuteczniej maskuję niż położenie ręcznika na ramieniu i z za niego sięgnięcie do szafki wskazuje na koncernowy upór dla ciebie typowy. Właśnie sięganie przez ręcznik do szafki było by nienaturalne , bo nikt tak nie robi, natomiast mając ręcznik przewieszony , często gdy chce się sięgnąć po mydło , suszarkę itp.
    Ale ty jak zwykle nie chcesz szukać prawdy, a odwrotnie tak jak twa partia starasz się oszukiwać nawet gdy to jest po prostu oczywiste, na zasadzie, że może komuś zasiejesz wątpliwość.

  143. Mawar napisał(a):

    Maciek
    .
    „Jak wygląda rewolwer wiem od dawna i strzelałem z takiej broni”.
    .
    Ale chyba nie do siebie, a tu rozmawiamy o takich zdarzeniach. :)
    .
    „Dlatego swe bzdury możesz wmawiać komuś kto o tym nie ma pojęcia”.
    .
    Dobrze, że wiesz jak wygląda rewolwer, teraz pójdzie łatwiej.
    .
    „Wszystko jedno czy postrzał jest w brzuch czy w pierś (w pierś jeszcze trudniej) – tu praktycznie nie udaje się ustawić prostopadle lufy do ciała”.
    .
    A z czego wnioskujesz, że rany śmiertelne mogą powstać wyłącznie z postrzałów prostopadłych do osi ciała???
    .
    „Właśnie sięganie przez ręcznik do szafki było by nienaturalne , bo nikt tak nie robi …”.
    .
    Na Boga, to z ludzi rozumnych nikt rano nie sięga po ręcznik w łazience? Może to nienormalne, ale ja sięgam codziennie. B. Blida zdaje się miała broń ukrytą w szufladzie, w łazience.
    .
    „… a odwrotnie tak jak twa partia starasz się oszukiwać nawet gdy to jest po prostu oczywiste, na zasadzie, że może komuś zasiejesz wątpliwość”.
    .
    Ja tylko chcę „prawdy jako chleba….”. Czy za dużo wymagam? :)

  144. narciarz2 napisał(a):

    Gospodarzu:
    bardzo mi sie podobal Pana artykul „Napadli na PiS i zabili prezydenta”. Pod artykulem wpisalem nastepujacy komentarz:

    Panie Waldemarze: brawo. Znakomity komentarz. Od siebie dodam, ze nastepne kroki tej nowej bitwy sa realizowane z precyzja i determinacja. Wlasnie powstala spec-komisja pod nadzorem Czujnego Druha Antoniego. Ulokowano ja w Sejmie, zeby wygladala powaznie i oficjalnie. Znakomite zagranie, bo czyz mozna zrobic z poslami to, co nalezaloby zrobic w takim wypadku, czyli kopnac samozwanczych sledczych w zadki? Nie, poslow trzeba traktowac powaznie. Mozna sobie wyobrazic, co ci poslowie beda robili: beda generowali mnostwo pytan, ktore media tzw. publiczne beda naglasnialy. I tak dojedziemy do wyborow. Ta PiSowska „komisja” bedzie miala dwa zadania: po pierwsze, dolewac oliwy do ognia. A po drugie, neutralizowac komisje w sprawie smierci Blidy. Bardzo sprytne zagranie PiSu z ta komisja.

    Pozdrawiam i chetnie zobacze nastepne Panskie komentarze.

  145. narciarz2 napisał(a):

    Jeden rzut oka powyzej powinien starczyc za wyjasnienie, dlaczego wycofalem sie z dyskusji tu na blogu. Tutaj grasuje trzech normalnych inaczej. Jeden, ktory zawsze musi sklamac, ku utrapieniu Torlina („Mawarze, czy Ty musisz?!”). Drugi ze slowotokiem. I trzeci, ktory zieje nienawiscia, choc nie wiadomo, dlaczego. To znaczy, wiadomo. Bo jest normalny inaczej.
    .
    Interakcje z normalnymi inaczej najlepiej zostawic specjalistom na oddziale zamknietym. Za sprawa wyz/wym tutejszy blog zaczal przypominac taki wlasnie oddzial, jednak bez psychiatrow. Dalsze przebywanie w takim otoczeniu mozna co prawda traktowac jako studium dewiacji, ale to mnie akurat nie interesuje. Dlatego tez przenioslem sie gdzie indziej.
    .
    Pozostalym blogowiczom zycze powodzenia w dyskusjach z wyz/wym. Jednak nie wroze, ze takie powodzenie nastapi. Objawy wskazuja na powazne uszkodzenia kory mozgowej. Na to lekarstwa jeszcze nie wymyslono.

  146. Torlin napisał(a):

    O!!!!!!!!!!!!! To jest dopiero wiadomość
    Zapijemy cały świat, oni będą trzeźwieć, a my będziemy robić interesy
    http://gospodarka.gazeta......iecie.html

  147. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Jestesmy sobie sami winni,
    ze ten blog pisze pod dyktando V kolumny PIS-u.Staramy się racjonalnie odpowiadać i pytać o rożne sprawy a Oni zasypują nas swymi „przemyśleniami” i i piszą bzdury na które chcemy odpowiedzieć w miarę logicznie.Ale to żadnego skutku nie przynosi oni „swoje”
    i mamy to co jest czyli bez sensu .
    Najlepsza metoda to ignorować ich.Bedą przez jakiś czas pisać do siebie i sobie odpowiadać.a my piszmy w sprawach istotnych nie reagując na ich zaczepki.
    Po jakims czasie zaprzestaną bo nie ma reakcji na ich wpisy.
    to chyba jedyna metoda.
    pozdrawiam

  148. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Torlin.
    Z tymi wódkami to też pewien fakt sie łaczy.
    Tej najlepszej wódce to przyczynił sie Palikot.
    Kupił swego czasu Polmos lubelski (kompletny bankrut)
    zmodernizował wprowadził kilka nowych gatunków i wyprowadził ten Polmos do czołwki w Polsce nastepnie sprzedał Nowy właściciel wprowadził dobrą reklama na swiat.
    Czyli Palikot i tu okazał sie dobry.
    Pozdrawiam

  149. karwoj8 napisał(a):

    Nie mam spoconych ze strachu dłoni.
    Nie ogarnia mnie panika jak niektórych posłów PO a i basujących im komentatorów.
    Śmiało twierdzę, że nie tylko należy go wyrzucić z jego partii za tzw. całokształt jak też zmarginalizować (poddać ostracyzmowi) jako posła.
    Nie boję się, że wyjawi obciążające mnie machlojki i przekręty finansowe.
    Nie boję się, że mogę być za to złożony do politycznego grobu.
    Nie boję się bo nie należę do PO.
    Nadzwyczajna łagodność dla „swojego” przy ryku surm bojowych przy dużo łagodniejszych zachowaniach innych – nawet kompletnie nie związanych a tylko posądzanych o symptię do innych partii – musi budzić zdziwienie i nakłaniać do zastanowienia.
    Ten brak reakcji Tuska, Komorowskiego i innych z wierchuszki PO przy wielkim wsparciu Paradowskiej, Żakowskiego i innych z tzw. „salonu” budzi nie tylko zażenowanie.
    Budzi również domniemanie, że pieniądze stanowiące siłę PO nie zawsze były pozyskiwane zgodnie z prawem.
    Jak uciszyć Palikota, aby za dużo nie powiedział?

  150. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Do dyskusji o Pałacu Prezydenckim.
    Ja osobiście uważam ze Głowa Państwa powinna przenięć swą siedzibe do Zamku Królewskiego.
    To była siedziba Głowy Państwa w wolnej Polsce.
    Pałac byl siedziba namiestnika Carskiego przedtem siedziba rodową.zwiazane z budowane na rezydencje Głowy Państwa to chyba tylko wspomniany Zamek i Wilanów.
    I tam mozna ustanowić siedziby.

  151. Kasia napisał(a):

    Narciarzu, jest lekarstwo, a właściwie konieczna jest kuracja:
    .
    1. Aperitif z wkładką z Wybiórczej.
    2. Przystawka z TVN.
    3. Zupa z ‘trupa’.
    4. Danie główne. Sznycel (kotlet mielony alias ‘przegląd tygodnia’) Żakowskiego, bez Kartofli.
    5. Na deser roladka Fakty i Mity.
    6. Na podwieczorek zamiast kawy ‘Nie’.
    7. Przed snem bezkrytyczny rzut oka na twoje elaboraty…
    .
    …I rano budzimy się jak nowo-narodzeni.

  152. Torlin napisał(a):

    Z tym olewaniem Naszych Dziubdziulków to masz Zdzisławie rację. Bo jak walczyć z tego rodzaju demagogią, gdzie Nasza Czcigodna, Niesłychanie Obiektywna Komentatorka jednym tchem wymienia TVN, „Fakty i Mity” i „Nie”. Przecież to jest bez sensu, to Kaczyński jest w sojuszu medialnym z „Faktami i Mitami” oraz „Nie”, a nie PO. A TVN jest niesłychanie krytyczna wobec PO, nie należy się wypowiadać, jak się nie ogląda „Faktów”.

  153. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Nie darowano mu, że śmiał zostać prezydentem wbrew woli salonu i prowadził niezależną politykę. Kuczyński od 5 lat nie napisał chyba ani jednego tekstu o prezydencie bez agresywnej napastliwości. Zaczęto od kartofla w 2005 r. i nie zakończono nawet po jego śmierci, Palikot jest jednym z Niewiadomskich naszych czasów. Kolejnym zbiorowym Niewiadomskim jest Gazeta Wyborcza.”
    .
    No to poanalizujmy.
    Nie darowano mu… Lubię takie uogólnienia. Kto mu nie darował? Zebrał się Salon i uchwalił: my mu nie darujemy? I co to znaczy „nie darowano”? Że jego przeciwnicy polityczni nie zaczęli go nagle kochać, tylko dalej krytykowali?
    Kuczyński od 5 lat… Najpierw uwaga z dziedziny savoir vivre’u. To jest blog Waldemara Kuczyńskiego, więc trochę niestosowne jest pisanie o nim per „Kuczyński”. Do swoich znajomych nie zwracasz się chyba: „Chodźcie no tu, Kowalski”.
    P. Waldemar istotnie nigdy nie ukrywał wrogości do Kaczyńskich i ich koncepcji. W mojej opinii mocno w tej dziedzinie przeginał. Ale po pierwsze, nawet bardzo ostra i przesadna krytyka czyichś poczynań politycznych, to jeszcze nie nienawiść do człowieka. Po drugie, jeden Kuczyński, a nawet dziesięciu takich Kuczyńskich, to jeszcze nie powszechna nagonka na Bogu ducha winnego prezydenta, tylko normalny los polityka o wyrazistych poglądach. Czyżbyś nie dostrzegał równie ostrych wypowiedzi adresowanych w przeciwnym kierunku? Czyżbyś ty, taki światowy człowiek, nie zdawał sobie sprawy, jak są traktowani politycy przez publicystów we wszystkich krajach demokratycznych?
    Nawiasem mówiąc, „agresywna napastliwość” to pleonazm, inflacja określeń typowa dla ludzi, u których emocje dominują nad myśleniem. Oraz dla manipulatorów.
    Zaczęto od kartofla… Kartoflami nazwano Kaczyńskich w mało liczącym się niemieckim piśmie. W Polsce podchwyciło to paru idiotów, ale nie przypominam sobie, by używał tego określenia którykolwiek z liczących się polityków i publicystów „antykaczyńskich”.
    Gazeta Wyborcza jako Niewiadomski naszych czasów… Ponownie odnoszę wrażenie, że nie czytasz Wyborczej, tylko o Wyborczej. Rad byłbym, gdybyś wskazał w niej choć jeden redakcyjny tekst, który można byłoby nazwać nienawistnym lub podsycającym nienawiść.
    W sumie, dziwię się, że ze swoją wiedzą i inteligencją możesz wierzyć w mit dobrego, niewinnie prześladowanego prezydenta. Cóż, wiadomo, że polityczne zacietrzewienie zniekształca obraz rzeczywistości.

  154. Paweł Luboński napisał(a):

    A skoro już się tak rozpisałem, to jeszcze pewna refleksja w sprawie katastrofy smoleńskiej. Odnoszę wrażenie, że nasi propisowscy przyjaciele rozkoszują się myślą, że mógł to być rosyjski zamach. Bardzo by tego chcieli. Tak skwapliwie podchwytują każdą poszlakę mogącą świadczyć o nieuczciwości Rosjan, z taką pogardą odrzucają każdy argument przeciwny.
    To jest coś dla mnie zupełnie niezrozumiałego. Gdybym ja podejrzewał, że mógł to być zamach, i gdybym jeszcze przy tym wierzył w Boga, to codziennie wznosiłbym do Niego gorące modły o to, by moje podejrzenia okazały się nieprawdziwe. Bo wolę nawet nie myśleć, jakie konsekwencje miałoby nie tylko dla Polski, ale dla całego świata ujawnienie takiej zbrodni.
    Co i wam radzę, panowie. Podejrzewajcie sobie, co chcecie, ale zamiast marzyć o zdemaskowaniu wrednych Moskali, módlcie się lepiej, żeby to był jednak zwykły wypadek.

  155. Lex napisał(a):

    Zgodnie z zapowiedzią Prezesa Kaczyńskiego ……
    Wróciła sprawa katastrofy pod smoleńskiem.
    Z całym „dobrodziejstwem inwentarza”.

  156. Lex napisał(a):

    Smoleńsk – oczywiście z dużej litery (powinien być napisany).
    PS. Chyba muszę zmienić klawiaturę. Za późno reaguje na „Shift”.
    Na „Alt” zresztą też.

  157. Paweł Luboński napisał(a):

    Torlin: „Z tym olewaniem Naszych Dziubdziulków to masz Zdzisławie rację.”
    .
    Powinieneś dodać: „Mówię, bom smutny i sam pełen winy”. Zdaje mi się, że jedynym bywalcem tego blogu, który konsekwentnie ignoruje Dziubdziulków, jestem ja. Czasem robię wyjątek dla Mawara, bo jest przynajmniej błyskotliwy intelektualnie i zabawnie jest się z nim poprzekomarzać.
    Co nie zmienia faktu, że od dawna marzę, by pojawił się tu jakiś prawicowiec, który chciałby poważnie dyskutować o poważnych sprawach, poznawać cudze poglądy i prezentować własne, a nie tylko szydzić, demonstrować pogardę i poczucie wyższości moralnej.

  158. uchachany napisał(a):

    Zdzisław
    Słusznie używasz określenia „Głowa Państwa” wobec prezydenta Komorowskiego.
    .
    Uprasza się więc Pana Gospodarza, który swego czasu wywodził, że prezydent Kaczyński jest niegłową państwa,
    http://kuczyn.com/2008/11.....dleglosci/
    by z właściwą sobie dialaktyczną precyzją wywiódł teraz, że prezydent Komorowski dla odmiany Głową jest jak najbardziej.

  159. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mawar,
    dla mnie Le Madame to glownie brzmi niegramatyczne. :)

  160. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zdzislawie,
    a ja uwazam, ze prezydent powinien zamieszkac w Palacu, chocby nawet po to zeby tenze nie przeksztalcil sie w mauzoleum najlepszego prezydenta RP.

  161. miner napisał(a):

    Torlin:

    czy w ramach walki z demagogią, która Cię tak brzydzi zdobędziesz się na odpowiedź na moje pytanie o podstawy wycierania sobie mną gęby w kontekście Smoleńska?
    Czy może dalej będziesz udawał, że nie było sprawy?
    .
    A druga rzecz: skąd u Was, ludzi światłych, przedstawicieli „Polski jasnej” i oświeconej taka straszna potrzeba wrzucania coraz to nowych etykietek dla przedstawicieli obcych Wam poglądów? Teraz się pojawiły „Dziubdziulki”, którymi się wraz ze zdystansowanym mistrzem przesady retorycznej (który jako jedyny milczy w rozmowie z ludźmi niegodnymi atencji). Po co to Wam? Pomaga jakoś? Poprawia samopoczucie?
    .
    ale to pierdółka jest. Mnie interesuje kiedy (i czy?) odszczekasz to czym mnie obrzuciłeś…
    .
    Masz jaja?
    .
    http://kuczyn.com/2010/07.....ment-98119

  162. uchachany napisał(a):

    Paweł Luboński
    Chciałeś poważnej rozmowy na temat smoleńskiej katastrofy?
    Proszę bardzo, przeczytaj sobie raport z dochodzenia w sprawie katastrofy TU 154 w w sierpniu 1996
    http://www.aibn.no/ra-856.....8;attach=1
    i porównaj, jaka była liczebność i udział strony rosyjskiej (m. in. słynnego MAKu) w dochodzeniu (Rosjanie sami odczytywali swoje czarne skrzynki) z udziałem i liczebnością strony polskiej w dochodzeniu smoleńskim.
    Norwegia nie miała nic do ukrycia, więc najważniejsze aspekty dochodzenia przekazała Rosjanom.
    Mimo, że mogła ich tak samo potraktować jak MAK potraktował polską komisję badania wypadków lotniczych.

    Rząd rosyjski zachował się w tej sprawie jak winny, który ma coś do ukrycia, a rząd Tuska, który się na to bez protestu zgodził, zachował się wręcz haniebnie.
    I każdy, kto nie jest bezmyślnym wyznawcą salonowych bajęd o Kaczyńskich – „obalaczach demokracji” jest w stanie to bez trudu zauważyć i ocenić.
    Jak też i rolę mediów, bezkrytycznie adorujących rząd PO za takie postępowanie.

  163. Paweł Luboński napisał(a):

    „Skąd u Was, ludzi światłych, przedstawicieli „Polski jasnej” i oświeconej taka straszna potrzeba wrzucania coraz to nowych etykietek dla przedstawicieli obcych Wam poglądów?”
    .
    Hi, hi!
    .
    Salon
    człowieki rozumne
    jasnogród
    feminazistka
    klasyczna reprezentantka lewackich bojówek
    fajny burak z Pana wychodzi
    Bronkofile
    blogowy hunwejbin
    Ałtorytety Oralne III RP
    inteligentni-inaczej
    .
    [wybrane z trzech ostatnich wątków blogu, by Mawar, Miner & Uchachany]

  164. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Ewo-J
    Dzięki za podchwycenie tematu.Pałac czy Zamek.
    No jest temat do rozmów.Ja przedstawiłem dlaczego Zamek,można Pałac wykorzystać do innych celów by nie stał się mauzoleum,np. rezydencja przyjeżdżających Głów Państw,przenieść kancelarie Premiera,no myślę ze będą inne propozycje,gdy temat stanie się nośny.
    Pozdrawiam Cię

  165. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    Uchachany! Cienki z Ciebie argumentarzysta to wiem, ale że jesteś debilem, to bym nie podejrzewał. Zapominasz, że te twoje wypociny czytają nie tylko Zdzisław i Zofia, ale również ludzie z nieco większym zasobem wiedzy. Porównujesz raport końcowy z informacją o postępie. Widziś tramwaj w oku? Co Norwegowie przekazali – odczyt czarnej skrzynki dokonuje – producent. Załogą zajmuje się – pracodawca. TEchniką zajmuje się producent. Ale mi Norwegowie przekazali Rosjanom bo im ufaja.
    Sytuacja Rosja jest zupełnie inna. Mają nie tylko podejrzenie, ale pewność, że strona polska sfałszowałaby dane ze śledctwa. Ja też mam pewność. Patrząc na dokonania naszej prokuraturę nawet mogę sporządzić raport końcowy. Winne są nieświecące się żarówki na lotnisku w Murmańsku. Nie jest winien największy szkodnik polskiej polityki Jartosław Kaczyński, ani brat, przypadkowo spełniające w tym czasie funkcję Prezydenta Lech Kaczyński.

  166. głos zwykły napisał(a):

    …..A ja pisałem, że sprawa tej katastrofy wróci w dniu wyborów B. Komorowskiego, bo tak powiedział J. Kaczyński. Co do samej katastrofy uważam, że sprawa została źle poprowadzona przez PO i Salon i samych Rosjan
    ….Na początku były b. dobre argumenty, aby nie oskarżać Rosjan bez dowodów i by dokonać pozytywnego zwrotu w wzajemnych stosunkach narodów była racjonalna.
    ….Teraz mamy gorszą sytuację i myślę, że ona będzie się dalej pogarszać.
    ….Martwi mnie to, tym bardziej, że trudno być bezkrytycznym zwolennikiem polskiego nacjonalizmu i to niezależnie od jego obecnej jakości, po ciężkim doświadczeniu II Wojny Światowej.

  167. Mawar napisał(a):

    E-J
    „… dla mnie Le Madame to głównie brzmi niegramatyczne”. :)
    .
    Męski – żeński? O to pewnie chodziło, o podkreślenie czynnika chaosu (w końcu to klub awangardowy) przez wymieszanie męskiego z żeńskim. W latach 60. Jean-Luc Godard nakręcił przeintelektualizowany film o takim tytule: „Męski-żeński”. Za rodzajnikiem kryje się coś więcej to niż tylko forma gramatyczna. Np. niebo w większości języków, gdzie występują rodzajniki, jest rodzaju męskiego (po polsku akurat rodzaju nijakiego), co wskazuje na patriarchalny aspekt religii. Ziemia z kolei jest zawsze rodzaju żeńskiego, bo uosabia kobiecą zmienność i płodność. Ale już słowo dziecko i po polsku jest „logicznie” rodzaju nijakiego.

  168. Mawar napisał(a):

    Indoor jest ciekawszym przypadkiem niż do tej pory sądziłem.

  169. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    .
    „Odnoszę wrażenie, że nasi propisowscy przyjaciele rozkoszują się myślą, że mógł to być rosyjski zamach”.
    .
    Rozkoszujemy się w szerszym towarzystwie. „Prokurator generalny Andrzej Seremet potwierdził w tvn24, że polska prokuratura nie wyklucza opcji zamachu przy użyciu broni niekonwencjonalnej jako jednej z przyczyn katastrofy prezydenckiego samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem. Część wniosku prokuratury do Departamentu Sprawiedliwości USA zawiera pytania dotyczące tego wątku”.
    http://www.wolnapolska.pl.....achem.html
    .
    „Podejrzewajcie sobie, co chcecie, ale zamiast marzyć o zdemaskowaniu wrednych Moskali, módlcie się lepiej, żeby to był jednak zwykły wypadek”.
    .
    Chyba już sam zaczynasz mieć wątpliwości, że wszystko odbyło się tak jak to ustalił Gospodarz.

  170. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    .
    „… od dawna marzę, by pojawił się tu jakiś prawicowiec, który chciałby poważnie dyskutować o poważnych sprawach, poznawać cudze poglądy i prezentować własne”.
    .
    Od 20 lat czytam Gazetę Wyborczą (od pięciu lat wyłącznie w sieci), więc znam wasze poglądy lepiej niż wy sami je znacie. A gdyby przypadkiem pojawił się tu „prawdziwy prawicowiec” to i tak nie znalazłby jakiegokolwiek lewicowca do dyskusji. Jest trochę kawiorowo-kawiarnianych quasi-lewicowców, nieco sierot po komunizmie z postkomunistyczną traumą, nieco salonowej czerni, ale gdzie tam wam do lewicy? Ostatni lewicowcy w Polsce to zmarły niedawno Kazimierz Mijal, Piotrek Ikonowicz i Ryszard Bugaj. Poza tym pustynia, desert. :)

  171. ANDY54 napisał(a):

    OCZYWISTA OCZYWISTASCIA JEST ZE NIE POTRAFIMY,NIE CHCEMY , NIE CHCE NAM SIE WYKORZYSTYWAC SYTUACJI ,POZWALAMY NA TO BY INNI WYKORZYSTALI JA DO GRANIC MOZLIWOSCI ZA NIC MAJAC OGOLNIE PRZYJETE ZWYCZAJE, DOBRE WYCHOWANIE NIE POZWALA O ZMARLYCH MOWIC ZLE I TO CO MOWI NP PALIKOT”DZIENNIKARZE” POTRAFIA PRZEKRECIC. A NALEZALOBY W 90 LATACH POWIEDZIEC ZE WALESA TO JEST KOMPLETNY DUPEK, NIE NADAJACY SIE DO NICZEGO NAWET NA BABKE KLOZETOWA , ALE Z TEGO ROBI SIE TAJEMNICE PANSTWOWA I MORDA W KOBEL.I TAKIE NIEDOPOWIEDZENIA RODZA NASTEPNE, NAJLEPSZY RZAD OLSZEWSKIEGO, NAJLEPSZY PREZYDENT TO OCZYWISCIE KACZYNSKI,ITD.
    A ZBIERZMY SIE W KONCU W KUPE I ZAPROTESTU A NIE WYPISUJMY TU OCZYWISTYCH OZYWISTOSCI I NIE REAGUJMY NA JAKIS TAM mawarow et consortes
    Pozdrowienia dla Jasnejanielki io Lexa

  172. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mawar,
    To Wyborcza jest lewicowa? Tos mnie zaskoczyl.
    To jednak Le Madame nie pasuje do Zofii.

  173. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Prokurator generalny Andrzej Seremet potwierdził w tvn24, że polska prokuratura nie wyklucza opcji zamachu przy użyciu broni niekonwencjonalnej.”
    .
    Nie znam się na procedurach obowiązujących w prokuraturze. Być może rutyna służbowa nakazuje im nie wykluczać niczego, co teoretycznie mogłoby się zdarzyć. Niemniej mnie to śmieszy, niezależnie od tego, czy mówi to jakiś Miner, czy prokurator generalny.
    .
    „Chyba już sam zaczynasz mieć wątpliwości, że wszystko odbyło się tak jak to ustalił Gospodarz.”
    .
    Jak zwykle wiesz lepiej niż ja, co myślę. Napisałem już ze trzy razy wyraźnie, że hipotezę zamachu uważam za kompletną bzdurę.
    .
    „…znam wasze poglądy lepiej niż wy sami je znacie”.
    .
    O właśnie! Patrz wyżej. Piękny przykład zadufania.
    I znowu ten nieznośny pluralis maiestatis. Zapewniam cię, że jestem tylko jeden i nie oczekuję takich objawów szacunku.
    .
    „A gdyby przypadkiem pojawił się tu prawdziwy prawicowiec, to i tak nie znalazłby jakiegokolwiek lewicowca do dyskusji. (…) Gdzie tam wam do lewicy?”
    .
    A jeszcze się nie pojawił? Nie jesteś prawdziwym prawicowcem? No to kim?
    Nam, Pawłowi Lubońskiemu, rzeczywiście daleko do prawdziwej lewicy, co przy swojej bystrości powinieneś już dawno zauważyć. Jeśli już musielibyśmy się politycznie samookreślić (czego nie lubimy), to określilibyśmy siebie jako lekko lewicującego liberała.
    .
    „Jest trochę kawiorowo-kawiarnianych quasi-lewicowców, nieco sierot po komunizmie z postkomunistyczną traumą, nieco salonowej czerni.”
    .
    To teraz mam prośbę. Zamiast żonglować obraźliwymi ogólnikami, posortuj nas. Porozdzielaj nicki według kategorii. Kto jest kawiorowo-kawiarniany, kto sierota z traumą, a kto czerń. Najlepiej z podaniem kryteriów. Stawiam butelkę dobrego wina, że tego nie zrobisz.
    .
    A może potrafisz w podobny sposób uporządkować także, nazwijmy umownie, drugą stronę? Na przykład: na spóźnionych bojowników z komunizmem, wyznawców Ojca Rydzyka, sfrustrowanych pisowskich kombatantów, teoriospiskowców etc.

  174. Paweł Luboński napisał(a):

    Ewo-Joanno, Mawar kieruje się logiką walki. Jesteśmy tylko MY i ONI. Skoro MY to prawica, więc ONI muszą być lewicą.

  175. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    „Porozdzielaj nicki według kategorii. Kto jest kawiorowo-kawiarniany, kto sierota z traumą, a kto czerń. Najlepiej z podaniem kryteriów. Stawiam butelkę dobrego wina, że tego nie zrobisz”.
    .
    Niektórzy należą jednocześnie do kilku podstawowych kategorii (np. Zofia, Dark Side). Narciarz to oczywiście salonowa czerń. Z Indoorem mam kłopoty, on należy do zbyt wielu kategorii, może nawet jednocześnie do wszystkich na raz, co by wyjaśniało jego ostatnie wpisy – niezależnie od upałów. :)

  176. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    .
    „Nie znam się na procedurach obowiązujących w prokuraturze. Być może rutyna służbowa nakazuje im nie wykluczać niczego, co teoretycznie mogłoby się zdarzyć. Niemniej mnie to śmieszy, niezależnie od tego, czy mówi to jakiś Miner, czy prokurator generalny”.
    .
    Mnie z kolei bawią takie opinie jak twoja, zwłaszcza kiedy już wiadomo, prokuratura ma to w dokumentach z przesłuchania, że rosyjski kontroler podał, iż widzialność pozioma wynosi 400 m, podczas gdy faktycznie była dwukrotnie większa (z raportu o katastrofie smoleńskiej w dzisiejszej „Rz”. dodatek Plus-Minus). Śmieszy tym bardziej, że kiedy 3 dni wcześniej na tym samym lotnisku lądowal Tusk wszystko działało jak w zegarku, radiolatarnie, APS-y, radary. Zwróć uwagę, że prokuratura wystąpiła z pytaniami w dość konkretnej sprawie, chodzi o możliwość zakłócenia systemów nawigacyjnych Tupolewa, a nie tego „co teoretycznie mogłoby się wydarzyć”. Nie wystąpiła do NASA np. z pytaniem, czy może jakiś meteoryt 10 kwietnia rano spadł w rejonie Smoleńska.

  177. głos zwykły napisał(a):

    Nie chodzi tutaj o hipotezę zamachu. Chodzi o brak dostępu do środków dowodowych. Nikt nic nie może orzec w tej sprawie za lub przeciw, bez dostępu do akt sprawy.
    My w Polsce znamy tymczasem niekończące się i niekonkluzywne postępowania prokuratury z których nic nie wynika, poza tym, że na ich podstawie ktoś może powiedzieć „patrząc z lotu ptaka” na jakąś sprawę, że coś może być tak, albo inaczej, bo ON tak myśli.
    Tymczasem w tych sprawach to co ja czy ktoś inny myśli nie ma żadnego znaczenia, liczy się tylko to, czy procedura służąca ustalaniu okoliczności faktycznych jest rzetelna, może prowadzić do konkretnych ustaleń.
    I wydaje się, że w przypadku katastrofy Smoleńskiej formalne przesłanki służące ustaleniu przyczyn katastrofy w ogóle nie zachodzą, podobnie jak przez wiele lat nie zachodziły w sprawie mordu katyńskiego. Dlatego też napisałem, że Rosja stosowała w przeszłości gry operacyjne prowadzące do usuwania swoich wrogów. I jeśli nie ma przesłanek formalnych spełnionych w sprawie katastrofy Smoleńskiej, to co najwyżej chcąc się poznęcać nad nieboszczykiem Kaczyńskim można powiedzieć, że rozsądny człowiek nie lata w taki sposób na terytorium wroga.
    Śmierć Kaczyńskiego tak czy inaczej już została wpisana w długi ciąg zdarzeń ofiar narodu polskiego w walce z Rosją o niepodległość. No, i taka jest właśnie wymowa jego pochówku na Wawelu. Z czasem przesłanki tej decyzji będą coraz jaśniejsze. Natomiast, czy była ona błędna, to jest już obecnie nie do wykazania. Mamy więc określony politycznie symbol, który będzie przez lata służył tylko jednej stronie demokratycznego sporu politycznego. Sporu, gdzie jestem po stronie przeciwnej niż PiS z uwagi na fundamentalnie inną opcję polityczną jaką prezentuje, jako obywatel, ale który w wykonaniu ludzi uważających się na tym blogu za inteligentnych został także sprowadzony do wymiarów karykaturalnych. W ten sposób wykazując ich głupotę. No, niestety. Nadęty dureń z durniem ty dyskutuje, a ja tylko czasem wpadam, aby o tym pogawędzić :D).

  178. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Prokuratura ma to w dokumentach z przesłuchania, że rosyjski kontroler podał, iż widzialność pozioma wynosi 400 m, podczas gdy faktycznie była dwukrotnie większa.”
    .
    To znaczy, że podstępny rosyjski kontroler podawał załodze, że warunki są gorsze, niż w rzeczywistości były? To by znaczyło, że nie próbował ich wprowadzić w niebezpieczną sytuację, tylko wręcz przeciwnie, chciał ich zniechęcić do lądowania. Coś tu się kupy nie trzyma.
    Wykrztuś to może z siebie jednoznacznie: uważasz za pewne lub przynajmniej wysoce prawdopodobne, że katastrofa była skutkiem zorganizowanego przez służby rosyjskie zamachu, czy tak? I cieszyłbyś się, gdyby to właśnie się okazało, czy tak?
    No a ja to uważam za kompletny nonsens i tu się nie dogadamy.
    Nie wykluczam natomiast, że do katastrofy przyczyniły się jakieś błędy lub niedociągnięcia rosyjskiej kontroli lotów. Jak również, że strona rosyjska próbuje te niedociągnięcia ukryć. Ale to zupełnie inna kategoria niż mordrczy zamach.

  179. Paweł Luboński napisał(a):

    Głosie, zawsze to miło wiedzieć, co bliźni o nas myślą.

  180. głos zwykły napisał(a):

    Pawle,
    Postanowiłem, że nie będę nikogo obrażał z imienia i nazwiska, a jedynie pisał ogólnie i tego zamierzam się trzymać. A jeśli piszesz o czymś, że coś wykluczasz lub nie, to nie zapomnij tego zawsze uzasadnić. Np. na jakiej podstawie można cokolwiek sądzić o przyczynach katastrofy? Zarzucasz uchachanemu w sprawie katastrofy smoleńskiej błedy, które następnie sam popełniasz. Ja uważam, że dyskutujesz na blogu zażarcie z przeciwnikami ciebie godnymi. Dlatego może dobrze wam się rozmawia. Nie tylko wiec Mawar, ale i uchachany jest więc równie błyskotliwy jak i ty. Istniejecie tutaj w jakieś większej stadnej napastliwej symbiozie.

  181. Lex napisał(a):

    Nominacje panów: Dworaka i Lufta do KRRiTV….

    Rzecz nie w tym ( chociaż – w kontekście a/polityczności nominacje te mają swoje znaczenie) kto został powołany.
    Rzecz w tym kiedy ……. .
    Jakie to względy decydowały o utrzymywaniu tej decyzji w tajemnicy przez dwa dni jeżeli prawdą jest, że podjęta została
    7 lipca ?
    Ktoś tu gra z nami „w głupa”…..? A może w „durnia” ?

  182. Paweł Luboński napisał(a):

    Głos Zwykły: „Postanowiłem, że nie będę nikogo obrażał z imienia i nazwiska, a jedynie pisał ogólnie i tego zamierzam się trzymać.”
    .
    Niestety, tym stwierdzeniem kogoś obrażasz. Moją inteligencję mianowicie.
    .
    „A jeśli piszesz o czymś, że coś wykluczasz lub nie, to nie zapomnij tego zawsze uzasadnić.”
    .
    Uzasadniałem już dawno temu, ale specjalnie dla ciebie mogę powtórzyć.
    Po pierwsze, uśmiercenie głowy innego państwa na własnym terytorium i rękoma własnych służb to coś, czego się po prostu nie robi. Za duże ryzyko wykrycia i za poważne możliwe konsekwencje międzynarodowe. Jakkolwiek byliby Rosjanie wredni, to idiotami nie są. Taki zamach byłby, owszem, sensowny, gdyby następnego dnia rosyjska armia miała przekroczyć nasze granice. Ale tylko wtedy.
    Po drugie, nie widać żadnych korzyści, które mogłaby Rosjanom (czy komukolwiek innemu) przynieść śmierć prezydenta Kaczyńskiego u schyłku niezbyt udanej kadencji, na której kontynuację zupełnie się nie zanosiło.
    Po trzecie, zabawny to byłby plan zamachu, który zniweczyłby silniejszy podmuch wiatru zwiewający mgłę albo po prostu nieco większa ostrożność polskiego pilota.
    Myślę, że te trzy argumenty razem wzięte tłumaczą wystarczająco, dlaczego uważam hipotezę zamachu za bzdurną, nie zadając sobie nawet trudu wnikania w szczegóły.

  183. głos zwykły napisał(a):

    Pawle,
    Tak więc nie będę tutaj dalej cię obrażał, z kolei rozwodząc się nad sprawami inteligencji w ogólności.
    Tym nie mniej, chciałem zauważyć, że argument, że czegoś nie robi Państwo, które właśnie przez wieki zajmuje się robieniem tego rodzaju rzeczy, nie należy do najmocniejszych.
    Ja pisałem o grze operacyjnej Rosjan polegającej na wyzyskaniu kłótni pomiędzy wadliwie instytucjonalnie skonstruowaną dwuwładzą wykonawczą w Polsce, której jedną z pochodnych była katastrofa.
    Przyjmując głowę obcego państwa na swoim terytorium na polowym wojskowym lotnisku nie zastosowano procedur chroniących jej życie w takim stopniu jak właśnie chroni się najwyższe władze państwowe, a następnie przeprowadzono w tej sprawie wyłącznie rosyjskie śledztwo. Takie są fakty. A ty wpisujesz czego Rosjanie twoim zdaniem nie mogliby uczynić.
    A ja przeciwnie uważam, że nie tylko mogli to uczynić, teraz, ale robili tak w przeszłości, oraz że mogą w przyszłości zrobić większej ilości osób kuku w Polsce, jak podejmą taką decyzję, która z jakichś powodów będzie się im politycznie kalkulować.
    Niedawno czytałem, że przez ostanie kilka wieków wygraliśmy jedną wojnę, bo na przestrzeni tak długiego czasu, znalazł się tylko jeden mądry gość, który wpadł na pomysł, że należy przede wszystkim powołać do życia armię zdolną do walki. Potem ten sam gość uznał, że priorytetem jest budowanie silnej gospodarki.
    Jakoś kojarzy mi się to, z konkluzją jednego z felietonów T. Jastruna
    „Wertując stare książki, w notatkach Jerzego Zawieyskiego spotykam nie znany mi cytat z pism Churchilla, który pisze o wadach polskich, nic nowego, ale to kolejne potwierdzenie: „Historia Europy ma swoją tragiczną tajemnicę, właśnie Polaków, którzy indywidualnie są zdolni do heroizmu i posiadają cnoty waleczności i wdzięku, a którzy wykazują w swoim życiu państwowym niedostatki nieuleczalne. Wspaniali w rewolcie i w czasie klęski, stają się nikczemni i nędzni w chwili zwycięstwa. Odważni z odważnych są częstokroć kierowani przez podłych pomiędzy najpodlejszymi.
    Ciężko mówić o arogancji i błędach ich polityki, o straszliwych rzeziach i nieszczęściach, na które zostali skazani przez wariactwa swej polityki.”
    Czytam też refleksje polskie Tadeusza Kościuszki, im bliżej go poznaję, tym bardziej go lubię jako człowieka. Podobnie jak Churchill, mówi o naszych zrywach i chorobliwym braku wytrwałości. Diagnoza jest warta uwagi: „Polakom dlatego brakuje na stałości umysłu w przeciwnościach, że mało myśleli, mało się zastanawiali nad obrotami losów i czynności ludzkich”.
    Dzisiaj nadal uparcie brakuje nam refleksji nad światem, który stanął wobec globalnych i niebywałych wyzwań, a my jak zwykle pochłonięci domowymi waśniami.”

  184. głos zwykły napisał(a):

    Przypomnę tylko że jednych z tych niebywałych wyzwań jest, także ciąg dalszy tradycyjnej polityki regionalnych i światowych potęg, polityki takiej jaką znamy w zasadzie od kilku tysięcy lat.

  185. głos zwykły napisał(a):

    „Dzisiaj nadal uparcie brakuje nam refleksji nad światem, który stanął wobec globalnych i niebywałych wyzwań, a my jak zwykle pochłonięci domowymi waśniami.”
    _____________________
    Braku nam także refleksji nad powrotem do tradycyjnej polityki w dużej mierze takiej jaką znamy od kilku tysięcy lat, współczesnych regionalnych i światowych potęg.

  186. głos zwykły napisał(a):

    Po drugie, nie widać żadnych korzyści, które mogłaby Rosjanom (czy komukolwiek innemu) przynieść śmierć prezydenta Kaczyńskiego u schyłku niezbyt udanej kadencji, na której kontynuację zupełnie się nie zanosiło.
    ________________________
    No, niestety, takie korzyści są. I wobec braku przyczółka propagandowego w Polsce, polegają one na możności wpływania się w naszą politykę wewnętrzną i zagraniczną i wyzyskiwania trudnej sytuacji, obu partii przez rosyjskich polityków i rosyjską propagandę dla swoich interesów i celów politycznych.
    Cele polityczne są jasne, polegają na odbudowaniu swojej strefy wpływów. I Rosja stwarzając sytuację pozwalającą na eliminację braci Kaczyńskich fizycznie, czy też politycznie, nawet jeśli była ryzykowana, na pewno umacnia swoją pozycję, a nie ją osłabia. Warto także podkreślić, że Rosja odniosła ostatnio ogromne sukcesy w jej przywracaniu. I osłabienie, zdezorganizowanie wschodniej polityki Polski sprzecznej z interesem Rosji, co po katastrofie nastąpiło sukcesy te umacnia.
    Katastrofa Smoleńskie niczego nie zmieniła w naszych wzajemnych stosunkach na lepsze. W żadnym aspekcie tych stosunków nie doszło do jakichkolwiek pozytywnych wymiernych zmian.

  187. głos zwykły napisał(a):

    errata
    zamiast „wpływania” powinno być „mieszania”

  188. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    .
    „…. podstępny rosyjski kontroler podawał załodze, że warunki są gorsze, niż w rzeczywistości były? To by znaczyło, że nie próbował ich wprowadzić w niebezpieczną sytuację, tylko wręcz przeciwnie, chciał ich zniechęcić do lądowania. Coś tu się kupy nie trzyma”.
    .
    Wspomniałem już o tym, że moja ostrożna hipoteza jest taka, że Rosjanie chcieli, aby samolot prezydencki nie wylądował w Smoleńsku. Taka „przyjacielska” przysługa – do wykorzystania w kampanii wyborczej. Pilotów miało zniechęcać kilka technicznych niespodzianek, ale poszło „aż za dobrze”. To była dość perfidna gra z Tuskiem, bez jego wiedzy i zgody. Samolot zawraca, z uroczystości w Katyniu wielka klapa (a to akurat okrągła 70. rocznica), czyli punkty dla PO, ale potem Tusk byłby w ich rękach. Zawsze mogliby dać mu do zrozumienia, że jak nie będzie współpracował na rosyjskich warunkach to dojdzie do sterowanych przecieków o tajnym porozumieniu i „wspólnej akcji” w Smoleńsku w celu uniemożliwienia lądowania prezydenckiego samolotu. Informacje techniczne by się zgadzały i trudno byłoby zaprzeczać. Obserwowali uważnie jak Arabski nie dawał samolotu prezydentowi, postanowili się w tę samolotowa zabawę włączyć. Wrócili do swoich pomysłów z XVIII wieku rozgrywania jednych przeciw drugim.
    .

    „… uważasz za pewne lub przynajmniej wysoce prawdopodobne, że katastrofa była skutkiem zorganizowanego przez służby rosyjskie zamachu, czy tak”?
    .
    Uważam to za bardzo mało prawdopodobne.
    .
    „I cieszyłbyś się, gdyby to właśnie się okazało, czy tak”?
    .
    Z niczego bym się nie cieszył, ja na to patrzę chłodno. Wolałbym oczywiście te 96 osób żywych, jadną z nich znałem bardzo dobrze.

  189. Mawar napisał(a):

    głos zwykły
    „I jeśli nie ma przesłanek formalnych spełnionych w sprawie katastrofy Smoleńskiej, to co najwyżej chcąc się poznęcać nad nieboszczykiem Kaczyńskim można powiedzieć, że rozsądny człowiek nie lata w taki sposób na terytorium wroga”.
    .
    W „taki sposób”, piszesz? Kancelaria prezydencka sama z siebie niczego nie może, nie ma samolotów. Ma je rząd. Trzy dni wcześniej na tym samym lotnisku był Tusk i wrócił bez przeszkód. L. Kaczyński przedtem też bywał w Smoleńsku, podobnie Kwaśniewski, który także naraził się Kremlowi – za pomarańczową rewolucję. W polityce trudno jest uchwycić moment, kiedy przekracza się granice ryzyka.

  190. głos zwykły napisał(a):

    Mawar,
    Ja nie dowodzę, co zrobili Rosjanie tj. że chcieli zabić, czy też nie. Natomiast niewątpliwie zlekceważyli sprawy bezpieczeństwa Lecha Kaczyńskiego, podobnie i jak on sam, oraz polski rząd.
    Procedury zastosowane w sprawie nie pozwalają na ustalenie czy było to świadome działanie nakierowane na konkretny cel.
    Jeśli chodzi o przekroczenie granic ryzyka, to wydaje się, że było tym krokiem pouczanie Rosji w sprawie, że skończył się czas…
    Tymczasem taki kraj jak Rosja ma wypracowane przez wieki metody postępowania wobec innych krajów, zwłaszcza tych ościennych. Nie są to metody u nas nieznane. Nadto nie są one charakterystyczne tylko dla Rosji.
    Jeśli faktycznie katastrofa smoleńska była ich praktycznym przejawem, to mamy do czynienia z wojenną pogardą dla wroga, dokładnie taką jak w przypadku Czeczeni, Kaukazu. A to oznacza z kolei, iż zbrojna akcja Rosji w przyszłości przeciwko Polsce nie należy do kategorii political science fiction, ale zależeć będzie w dużej mierze od konkretnej polskiej polityki. Sprzyjająca sytuacja dla Polski nie będzie trwać wiecznie, bo nie ma trwałych sytuacji, a Polska dobrze wie, co to oznacza i warto się do tego przygotować, bo w przeciwnym razie cena/koszty będą tak wysoka/ie jak zawsze.

  191. W.Kuczyński napisał(a):

    Stan,
    nie można przyrównywac obecnego długu publicznego do zadłużenia zagranicznego Edwarda Gierka. To kompletna bzdura. Dzisiejsze zadłuzenie zagraniczne Polski jest chyba trzy, może trzy i pół raza wieksze niża Gierka w kwocie absolutnej i 10 razy mniejsze liczone stosunkiem do rocznego eksportu.
    Dług publiczny to głównie dług wewnętrzny. Jego w ogóle nie sposób przyrównać do czegoś z PRL, bo wtedy cos takiego jak dług publiczny wewnetrzny nie istnialo. Państwo sie nie zdłużalo u obywateli bo drukowało brakująće pieniądze i dzieki temu obywatele przez 45 lat stali w kolejkach aż cos rzucą.

  192. W.Kuczyński napisał(a):

    Konstytucyjnie Bronisław Komorowski nie jest głowa państwa. Konstytucja nie ustanawia władzy najwyższej, lecz podział władzy. Prezydent nie jest najwyższą władzą, lecz najwyższym przedstawiciele, państwa, a to cos zupełnie innego. Okreslenie glowa państwa jest okresleniem literackim a nie prawnym, przenośnią. Na to miano trzeba sobie dopiero zasłuzyć

  193. W.Kuczyński napisał(a):

    Nie wybieram sie do Kancelarii i nie robię nic, by mogło powstać wrażenie że sie wybieram. Zdanie wszystkiego najlepszego panie prezydencie, wszystkiego najlepszego Bronku nie jest żadnym sygnałem, lecz zyczeniem dla wieloletniego dobrego znajomego.

  194. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Panie Waldemarze.
    Odnośnie długu wewnętrznego za Gierka.
    Jednak on był. ZUS społeczeństwo odkladało na emeryturę po\ieniądze a szczególnie rzemiosło ,chyba też tzw. wolne zawody ( wiem że adwokaci prowadzące praktyki prywatne). W pewnym momencie ustawa zlikwidowano te odkładane rzemieślnicze pieniądze (były na osobnym koncie „żywa gotowka”)
    Przeniesiono, niby ze państwo gwarantuje emerytury,sam to odczułem.
    W tym czasie budowano hutę Katowice .I w rzemiosło głośno mówiło ze nasze składki poszły na dokończenie huty.
    Jezeli to nie sprawi panu trudnosci to pragnąłbym opinie Pana na r\ten temat
    Bo to bylo faktem mieliśmy zebrania na ten temat,Prelegenci byli a jakże „wszystko ładnie” wyglądało
    Więc to był czy nie był dlug publiczny?
    Pozdrawiam

  195. maciek.g napisał(a):

    głosie,
    Myślenie logiczne umożliwia ocenę czy jakieś zdarzenie ma szanse zaistnieć. O katastrofie mamy dość dużo informacji które praktycznie wskazują, że hipoteza katastrofy jest tak mało prawdopodobna jak wielokrotna wygrana głównej nagrody w totka pod rząd. Wiemy, że samolot był sprawny, że pogwałcono procedury obowiązujące dla tego lotniska i tego samolotu, wiemy, że wbrew przepisom lotniczym (i rozsądkowi) do pilotowania włączył się generał (który na tego typu samolotach nie latał). Wiemy ze mgła nie pojawiła się nagle tylko stopniowo nasilała się i że o tym fakcie piloci byli powiadomieni nie tylko przez kontrolerów lotniska , ale i przez kolegów którzy wylądowali tam wcześniej Jakiem. Mogliśmy przeczytać stenogramy dotychczas dostarczonych informacji sczytanych z czarnych skrzynek dotyczących rozmów w kabinie pilotów. Pewien entuzjasta zrobił całą grafikę ostatnich minut lotu wykorzystując do niej dane ze stenogramów i udowodnił że w ostatniej fazie lotu opierano się na wysokościomierzy radiowym. Mieliśmy tez wiele innych informacji. Wszystkie te informacje wskazują, że była to po prostu katastrofa lotnicza na którą złożyło się wiele czynników , a nie zamach (czyli celowe działanie).
    Jak ktoś uważa, że było inaczej, to może i sądzę, że żadne ostateczne stanowisko badających nie zachwieje jego stanowiska.
    Wiadomo, że tego typu badania trwają bardzo długo i w tym konkretnym przypadku to i tak wiele ujawniono , jak porównać inne wypadki lotnicze.
    Nie dziwię się jednak, że ludzie tak myślący, mają problemy w normalnym życiu , bo ciągle są zaskakiwani, że im się nie sprawdza to co wymyślą.

  196. W.Kuczyński napisał(a):

    Panie Zdzosławie,
    nikt w PRL nie odkładał na emeryturę. Wszyscy byli objęci tym samym repartycyjnym, tak to sie chyba nazywalo systemem to znaczy ci co pracowali składali sie na emerytury tych co juz nie pracowali.
    Głównym źródłem długu wewnetrznego jest deficyt finansów publicznych. W PRL go nie bylo, budżet był zawsze zrównowazony, natomiast w NBP była pozycja pokazująca ile forsy dodrukowano. Ta sytuacja wytwarzała permanentny stan nierównowagi na rynku wewnetrznym, kolejki, puste półki itd.

  197. miner napisał(a):

    Upalny weekend… dowiedziałem się od Pawła (uwaga!!! należy używać imienia bo zgrzyta zębami, jak dzieci w przedszkolu) Lubońskiego, że jedyna różnica między „oświeconymi” a „ciemnogrodem” to etykietki jakimi się obkleja przeciwników politycznych. Oczywiście dowiedziałem się tego przy użyciu sił nieczystych gdyż P.L. nie odpowiada na wpisy takich jak ja :).
    .
    Dodatkowo też dowiedziałem się, że wystarczy powątpiewać w czystość i przejrzystość (dla nowoczesnych postępowców: transparentność) śledztwa prowadzonego przez Rosjan w sprawie Smoleńska aby być wyznawca teorii, że to Ruskie zestrzeliły samolot i z niecierpliwością przebierać nogami za takim zakończeniem sprawy…
    .
    http://blog.rp.pl/ziemkie.....onanizuje/
    .
    Kaczyński winien jest po prostu przez sam fakt, że do Katynia leciał, bo „po co właściwie się tam pchał”. Można (i mimo wszystko trzeba) podnosić oczywistości: że to on właśnie, zgodnie z konstytucją i ugruntowanym obyczajem, był gospodarzem tej uroczystości, że przygotowania do niej trwały na długo zanim Putin zaprosił tam nieoczekiwanie także polskiego premiera, a więc jeśli ktoś się „wepchnął”, to właśnie Tusk, usiłując po raz kolejny wcisnąć się przed prezydenta w światło kamer i przypisać sobie zasługi w „historycznym pojednaniu” z Rosją. Wszystko to odbije się od niewzruszonej wiary żelaznego fan-klubu Tuska niczym od betonowej ściany.

  198. miner napisał(a):

    W.Kuczyński Says:
    Lipiec 11th, 2010 at 21:11
    Panie Zdzosławie,
    nikt w PRL nie odkładał na emeryturę. Wszyscy byli objęci tym samym repartycyjnym, tak to sie chyba nazywalo systemem to znaczy ci co pracowali składali sie na emerytury tych co juz nie pracowali.

    .
    A jak by Pan Gospodarz nazwał to co jest teraz? Jakieś różnice by Pan wskazał?

  199. miner napisał(a):

    maciek.g Says:
    Lipiec 11th, 2010 at 20:56
    głosie,
    Myślenie logiczne umożliwia ocenę czy jakieś zdarzenie ma szanse zaistnieć. O katastrofie mamy dość dużo informacji które praktycznie wskazują, że hipoteza katastrofy jest tak mało prawdopodobna jak wielokrotna wygrana głównej nagrody w totka pod rząd.

    .
    Oj! Joj! Aj! Waj!…
    .
    Takie pomyłki strasznie demaskują :)

  200. miner napisał(a):

    A czy w weekend pojawiła się juz na blogu wytyczna na temat odpolitycznienia KRRTV przez wrzucenie tam dwóch (byłych) aktywnych członków PO?
    .
    Też się dowiem (jak z etykietkami) że różnica pomiędzy upolitycznioną a odpolitycznioną KRRiTV polega na zawartości PO w składzie?

  201. głos zwykły napisał(a):

    Maćku.g
    Wszystko się zgadza tyle, że zdarzeniami przyszłymi i niepewnymi zajmuje się dział matematyki nazywany probablistyką. Ja natomiast jako prawnik przywiązany jestem do akt sprawy, do gromadzenia materiału dowodowego i przeprowadzania w oparciu o procedury konkretnych ustaleń.
    Jeśli osoba nie ma dostępu do tego konkretnego materiału, to nic konkretnego nie może powiedzieć w sprawie. Nie ma żadnego pewnego wnioskowania (także logicznego) bez dostępu do akt sprawy, jak i bez możliwości samodzielnego zbierania materiałów dowodowych.
    Wiemy wprawdzie, ze samolot był sprawny, ale nie mamy pewności, czy zostały zgromadzone wszystkie środki dowodowe w kwestii procedury lądowania.
    Poza tym prawo poza pojęciem winy posługuje się terminem zaniedbania i stopniu owe stany. Zaniedbanie także może rodzić odpowiedzialność międzynarodową. I o ile dobrze pamiętam właśnie prawo międzynarodowe publiczne nie wiąże odpowiedzialności z możliwością udowodnienia winy, lecz ze skutkami co wynika m. in. z Korfu case. W Polsce nie uczono „kejsowego” prawa międzynarodowego, ale ja nim operuje i znam np. sprawę zaminowania cieśniny Korf przez Albańczyków, bo po prostu kupiłem sobie brytyjskie podręczniki prawa międzynarodowego.
    W moim przekonaniu międzynarodowa komisja mogłaby znaleźć dowody za odpowiedzialnością Rosji za skutki katastrofy Smoleńskiej, i dlatego nigdy ona nie powstanie.

  202. głos zwykły napisał(a):

    Poza tym prawo poza pojęciem winy posługuje się terminem zaniedbania i stopniuje owe stany zaniedbania.

  203. głos zwykły napisał(a):

    J jeszcze jedno specjalnie dla „myślicieli”, którzy nie mogą domyśleć się jakie korzyści mogą wyniknąć z dobrze rozegranej gry operacyjnej, która wyzyskuje dezorganizację polityczną przeciwnika. W moim przekonaniu tutaj nie chodzi tylko o skuteczne uderzenie w politykę wschodnią Polski, a o system zbiorowego bezpieczeństwa, który już dużo wcześniej nam się zaczął sypać. Należy właśnie łączyć katastrofę Smoleńską, ale i jej międzynarodowe reperkusje z erozją europejskiego systemu bezpieczeństwa dla państw środkowej i wschodniej Europy.
    Rzecz w tym, że nie tylko Europa Zachodnia, ale i USA nie będą w pewnych okolicznościach stać murem za sojuszniczymi państwami, gdyż po prostu mają zbyt wiele do stracenia. W pewnym sensie mamy tutaj powtórkę z lekcji, jaką nasze państwa przerabiały zaraz po drugiej wojnie światowej. Wektory polityki zagranicznej Rosji są XIX wieczne i jak na razie nic się w niej nie zmieniło. I to co zrobił Stalin także mieściło się w tak pojmowanej polityce, a dzisiaj do niej nawiązuje Putin, wychowanek KGB, której gry operacyjne, jak wiemy z historii ZSRR były na tyle bezwzględne i wyrafinowane, że szybko ujarzmiały podbite narody. Z punktu widzenia Rosji Polska jest nie podmiotem, lecz przedmiotem jej polityki. I w zależności od okoliczności ta przedmiotowość może mieć bardziej lub mniej bolesne dla nas skutki. Wydaje mi się, że refleksja Churchilla o naszym przywódcach politycznych staje się znowu b. aktualna. Owa kłótnia domowa i jej rozmiar dobitnie świadczy o tym, że prowadzą ją polityczni szaleńcy. Bardzo ciekawi mnie więc co zrobi J. Kaczyński, bo wiele od niego i jego przyszłych błędów w sprawie katastrofy Smoleńskiej, jako narzędzia prowadzenia polityki partii opozycyjnej w drodze do władzy może zależeć dla sytuacji samej Polski. Ja osobiście uważam, że zagrywka polityczna Rosji jest kapitalna.

  204. W.Kuczyński napisał(a):

    Głosie,
    nic nie rozumiem z tego co napisałeś. Co to znaczy, że „zagrywka polityczna Rosji jest kapitalna”.
    Napisz to łopatologicznie, to może da się dyskutować.

  205. głos zwykły napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    No, przecież nic się nie zrobi w tej sprawie rozsądnego. Rosja odniesie korzyść zarówno z zarzutów, że jest winna katastrofie, jak i z obrony przed takimi zarzutami, a w tym ostatnim przypadku jeszcze na dodatek wmiesza się w kształtowanie naszej polityki wewnętrznej. Obiektywnie Polska jest ośmieszona i będzie tracić na znaczeniu w Europie, a na dodatek nasz sojusz z USA staje się jednostronny. Polityka wschodnia leży. Reputacja systemu zbiorowego bezpieczeństwa jest nadwątlona. Zostaliśmy rozegrani i po raz pierwszy od 89 r. b. jasno nam powiedziano, że powinniśmy bardzo liczyć się Rosją.
    Rosja po prostu faktycznie nam grozi i powinniśmy tą groźbę potraktować poważnie, bo po szachu każdy następny jej ruch, to mat.

  206. W.Kuczyński napisał(a):

    Nadal nic nie rozumiem. Niestety. Nie rozumiem o jaką grę chodzi. Nie widzę gdzie Polska jest osmieszona.
    Rosja zrozumiała, że nie warto z jej strony napinać stosunków z Polską, bo Polska jest w Unii i może się tam na niej starać odgrywać. Stąd gesty, żeby stosunki poprawić. I to jest na niezłej drodze właśnie dzieki temu, że w Polsce jest rząd Tuska a prezydentem został Komorowski.
    Kto do diabła powiedział nam, że mamy sie liczyc z Rosją?! To przecież jest oczywiste, nie tylko my musimy liczyc sie z Rosja ale o wiele silniejsi od nas. Czym nam grozi Rosja? inwazją, gazem? Nic nierozumiem z tego co piszesz. Co to znaczy, że polityka wschodnia lezy?
    Wydawalo mi sie, że troche prakktycznej polityki liznąłem, ale zupełnie Cie nie rozumiem i tego końca, że zaraz dostaniemy od Rosji mata???!!!

  207. głos zwykły napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    Ja uważam, że tego rodzaju katastrofa jak ta pod Smoleńskiem, po prostu Polskę ośmiesza, ośmiesza także rząd PO. Była ona bowiem wynikiem szeregu zaniedbań, także rządu PO. A okoliczność, że akurat w Polsce rządy nie ponoszą odpowiedzialności za zaniedbania, to jest swoiste nasze polskie kuriozum.
    Nie bardzo też wiem skąd Pan wywodzi, że Rosja coś zrozumiała nagle teraz, skoro nie tak dawno sam Pan pisał, że Rosja uważa dawne swoje historyczne strefy wpływów za strefy, które się jej po porostu przynależą.
    Nie wiem też czy potrafiłby Pan wymienić kilka konkretnych gestów, oczywiście poza uściskami polityków rosyjskich, świadczące o tym, że nasze wzajemne stosunki się zaczęły poprawiać.
    Uważam, że Rosja pokazała nam, że nie zamierza się z nami liczyć, co oznacza także, że jej politycy biorą pod uwagę i siłowe nie tylko gospodarcze, ale i militarne wrogie gesty wobec Polski w jakiejś perspektywie.
    Polska wschodnia polityka leży, bowiem jej celem było ograniczanie strefy wpływów Rosji, a tymczasem ona je rozszeżrzyła i nie jesteśmy w stanie temu obecnie przeciwdziałać.
    No, a ruch szach w polityce zazwyczaj oznacza, że przeciwnik jest w głębokiej defensywie, a my jesteśmy nadal politycznym przeciwnikiem Rosji. Najważniejsze jednak są dla nas sprawy zbiorowego bezpieczeństwa, bo to jest gwarancja naszej niepodległości i katastrofa Smoleńska jasno pokazuje, że żadne z naszych państw sojuszniczych nie jest zainteresowane dochodzeniem odpowiedzialności Rosji, a jak wspomniałem nie chodzi tutaj o zarzut, że Rosjanie spowodowali katastrofę, bo tego nie da się udowodnić, tylko o to, że w świetle prawa międzynarodowego odpowiedzialność łączy się ze skutkami zaniedbań jednego państwa wobec drugiego w następstwie którego dochodzi do szkody lub deliktu.

  208. Paweł Luboński napisał(a):

    Głos: „Była ona bowiem wynikiem szeregu zaniedbań, także rządu PO.”
    .
    Ja już nie mam siły słuchać tego dochodzącego z rożnych stron gadania o całej rzeszy osób i instytucji odpowiedzialnych za katastrofę w Smoleńsku.
    Owszem, przy okazji śledztwa wychodzą na jaw najróżniejsze niedociągnięcia, których by pies z kulawą nogą nie zauważył, gdyby lądowanie się powiodło. W każdej dziedzinie życia występują jakieś, na co dzień niezauważalne niedociągnięcia i nie łudźmy się, że po najbardziej nawet konsekwentnym wyciągnięciu wniosków z katastrofy wszystko już zawsze będzie cacy. To by było sprzeczne ze złożoną naturą rzeczywistości. Tylko tępy biurokrata wierzy, że wystarczą idealnie zaprojektowane przepisy i procedury, aby nic złego się nie zdarzyło.
    Ale sama katastrofa była najprawdopodobniej skutkiem błędów załogi, być może w połączeniu z błędami rosyjskiej kontroli naziemnej. I niczyja to więcej wina, chyba że wyjdzie na jaw, iż załoga była przez kogoś zmuszana bądź nakłaniana do lądowania. Na razie o niczym takim nie wiemy. I zupełnie nie ma znaczenia, o czym rozmawiali za sobą Kaczyńscy kilka minut wcześniej albo jak przygotowały wizytę polskie służby rządowe. Wszystkie te i inne namiętnie roztrząsane sprawy uboczne nie miały bowiem żadnego wpływu na wydarzenia decydujących kilkunastu minut.

  209. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Moja ostrożna hipoteza jest taka, że Rosjanie chcieli, aby samolot prezydencki nie wylądował w Smoleńsku” etc.
    .
    Teraz rozumiem. Choć w takim razie nie rozumiem, dlaczego przytakujesz Uchachanemu i Minerowi, snującym hipotezy znacznie dalej idące, zamiast postukać się znacząco w czoło.
    Twoja ostrożna hipoteza istotnie nie jest tak absurdalna jak podejrzenie zamachu. W moim odczuciu jest jednak przykładem daleko posuniętego myślenia kategoriami spiskowymi i oparta jest na bardzo skromnych przesłankach. Właściwie jedyną przesłanką są przejawy tego, że Rosjanie „coś kręcą”. Reszta to tylko płód fantazji, rodem raczej z literatury political fiction niż z życia rzeczywistego.
    Ja w ewentualnych machinacjach Rosjan nie dopatrywałbym się chytrego planu politycznego. Widziałbym raczej starą wielkomocarstwową pychę nie pozwalającą przyznać się do żadnych błędów, po drugie – strach przedstawicieli poszczególnych rosyjskich służb przed odpowiedzialnością i szukanie wykrętów, co jest, jak mi się wydaje, dość typowym zachowaniem tamtejszej warstwy urzędniczej.
    .
    „Wolałbym oczywiście te 96 osób żywych, jedną z nich znałem bardzo dobrze.
    .
    Nie sugerowałem, że cieszysz się z katastrofy jako takiej, tylko że cieszyłbyś się z takiego a nie innego jej wyjaśnienia. Ja też jedną z tych osób znałem osobiście, a wet miałem wobec niej dług wdzięczności.

  210. Paweł Luboński napisał(a):

    Przy okazji, nawiązując do niedawnej wymiany zdań w kwestii Blidy – to podobna sytuacja jak ze Smoleńskiem. Zapewne śledztwo przeciwko niej było prowadzone z pobudek politycznych i politycznym działaniem miało być jej spektakularne aresztowanie. Można i należy to potępiać. Ale ze śmiercią Blidy nie ma to żadnego związku. Ta śmierć była skutkiem błędów popełnionych przez szeregowych funkcjonariuszy i nikogo więcej nie da się o to uczciwie obwinić. Bo przecież mogło by do tego równie dobrze dojść, gdyby Blidę aresztowano jak najsłuszniej, dysponując niezbitymi dowodami popełnionych przez nią przestępstw. Czy wtedy też szukalibyśmy winnych we władzach PiS?

  211. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Miao być inaczej?

    Link;http://www.wiadomosci24.p.....48581.html
    Czy Kaczyński przeprosił?
    Czy tylko powiedział cos koło tego ” dla mnie temat agresji nie istnieje (ze strony PIS-u} ale nie przeprosił.
    I zada przeprosin?
    Dziwne zasypywanie okopów. Pozdrawiam

  212. Paweł Luboński napisał(a):

    Zdzisławie, nic w tym dziwnego. Kaczyński po prostu buduje sobie pretekst pozwalający wrócić do dawnej postawy i dawnego języka. Ilekroć mu teraz ktoś zarzuci agresywność i niechęć do współpracy, będzie mógł odpowiedzieć: „Bo nie przeprosiliście!”. Tego typu wygibasy mentalne to przecież jego specjalność od lat.

  213. głos zwykły napisał(a):

    Sprowadzanie spraw odpowiedzialności do błędów załogi czy niedociągnięć, a pomijanie przy tym spraw procedur, to jest drastycznie głębiokie niezrozumienie czy w istocie jest dobrze funkcjonujące państwo. Tymczasem nie tylko osobom, które rozumieją jak funkcjonuje państwo, ale i zwykłym pracownikom wiedza na temat zarządzania i procedur funkcjonowania przedsiębiorstwa powinna być znana. Dzisiaj w Polsce zwykłe przedsiębiorstwo zupełnie inaczej funkcjonuje niż kilkanaście lat temu, a to właśnie z uwagi na głębokie zmiany proceduralne. Widoczne to jest zwłaszcza w dużych przedsiębiorstwach, globalnych. Ono jest formalnie inaczej zbudowane, a każdy tam pracujący od zarządu do pracownika styka się z setkami procedur, które są nowe i bardzo serio traktowane. Dzięki temu nie dochodzi do tego, co się zdarza państwu tj. spierdzielenia się prezydenckiego samolotu z całym naczelnym dowództwem na dół, czy też wielomiarowych szkód powodziowych, które moim zdaniem mogłby być mniejsze, gdyby jednak pewne procedury przeciwpowodziowe stosowano.
    ______________________
    W każdym razie ja na razie oddale się, bo atmosfera przy temp. 31 stopni cerciusza w tym pokoju dyskusyjnACym robi się zbyt duszna, tak jakby zbyt wiele b. elokwentnych, acz rzadko myjących się osób nagle zdjęło kilkudniowe skarpetki w trakcie dyskusji o porządku i procedurach.

  214. Paweł Luboński napisał(a):

    Głos Zwykły: „Sprowadzanie spraw odpowiedzialności do błędów załogi czy niedociągnięć, a pomijanie przy tym spraw procedur, to jest drastycznie głębiokie niezrozumienie czy w istocie jest dobrze funkcjonujące państwo.”
    .
    Chociaż się oddaliłeś, jednak skomentuję. Od dawna zadziwia mnie, z jaką łatwością przychodzi ci oskarżanie wszystkich wokół o głupotę, niekompetencję, brak wiedzy itp. Nie za wiele pychy? Radziłbym zamiast tego czytać uważniej. Nie twierdziłem, że procedury są nieważne. Trzeba je ulepszać i każda katastrofa dostarcza silnego bodźca w tym kierunku. Złości mnie jedynie nazbyt swobodne rozciąganie pojęcia winy.
    Użyję zmyślonego przykładu. Oto p. Kowalskiemu zdarzył się wypadek samochodowy. Możemy oczywiście rozwodzić się, że nawierzchnia drogi była w złym stanie, oznakowanie kiepskie, przepisy ruchu drogowego niemądre, ale nikt chyba nie powie, że winny temu konkretnemu wypadkowi jest urzędnik, który nie podjął w porę decyzji o modernizacji nawierzchni. Bo pan Kowalski widział przecież, w jakim stanie jest nawierzchnia, zdawał sobie sprawę z kiepskiego oznakowania, a mimo to przekroczył dozwoloną prędkość.

  215. Orteq napisał(a):

    Głos: „Była ona bowiem wynikiem szeregu zaniedbań, także rządu PO.”
    Paweł: „namiętnie roztrząsane sprawy uboczne nie miały bowiem żadnego wpływu na wydarzenia decydujących kilkunastu minut.”
    *
    Drodzy Panowie!
    Choć trudno mi jest godzić się ze zdaniem Głosa to jednak nie sposób nie przyznać mu jakiejś racji. Roztrząsanie sprawy wydarzeń ostatnich, decydujących kilkunastu minut lotu i niczego więcej, to jest jak analizowanie w nieskończoność ostatnich kilku minut jazdy kierowcy, który po pijaku spowodował zderzenie czołowe. Pawłowy przykład Kowalskiego tez nie jest zły. Przecież to była całkowicie poroniona sobotnia majówka (w kwietniu) prezydencka, po o trzy dni wcześniejszej zorganizowanej, środowej uroczystości Putin-Tusk. Każdy to widział, słyszał i czuł. A już napewno czuli to, nosami głównie, rzadowi organizatorzy tej powtórki. Szczególnie ci oddani pro-tuskowcy. Żeby dzisiaj powtarzać w koło frazesy o „potrzebnym” prezydenckim dublowaniu obchodów tej samej rocznicy, potrzeba niebotycznego zakłamania. Tego typowo narodowo-polskiego. Nie wiem czy głosowi dokładnie o to może chodzić ale to bym mu doradzał do rozważenia. W wolnych od karkołomnych wygibasów myslowych chwilach.
    *
    W tę „potrzebę” wierzyli Bliźniacy i mohery. Reszta narodu skłonna już była, za biskupami z 1965 roku, powiedzieć: „przebaczamy i prosimy o przebaczenie.” Na to kaczyści pozwolić nie mogli. Wiec parli do skasowania wymowy uroczystości pierwszej, środowej, z 7-go kwietnia.
    *
    Jak mogli na takie parcie zareagować zwolennicy wymowy tej pierwszej uroczystości? Tu proponuje sięgnięcie do kieszonki, w której niektórzy ludzie przechowują „prawdziwe prawdy”. To w odróżnieniu od kieszonki z trzecimi prawdami ks. Tischnera. Ci zwolennicy wymowy pierwszej uroczystości mogli tylko powiedzieć: a lećcie na pohybel! Mgła do tego pasuje dokładnie jak ulał i jak ją Jak Ił-76 rozsiał. Wedle spiskowej teorii dziejów. Lub nie.
    *
    Głosie!
    Przyznaje ci częściową rację. Ta katastrofa to był wynik GŁĘBOKO UWARUNKOWANYCH zaniedbań organizatorów POWTÓRKI uroczystości obchodów 70-tej rocznicy mordu katynskiego. Weź to zdanie jako lekturę do wygódki. I odpowiednio użyj.
    ***
    Tyle pierdól że mózg się lasuje. 31 stopni C w cieniu.

  216. Paweł Luboński napisał(a):

    Gorąco, nie chce mi się pracować, więc się rozgaduję. Mała refleksja ogólna. Wydaje mi się, że za wiele zamieszania w sferze publicznej, na przykład wokół katastrofy smoleńskiej, odpowiada bardzo ludzka skłonność do poszukiwania sensów i ukrytych mechanizmów. Także tam, gdzie ich nie ma. Ja natomiast jestem radykalnym sceptykiem. Jednym z fundamentów mojego światopoglądu jest przekonanie o bardzo znaczącej roli przypadku, a także ludzkich emocji i uprzedzeń. Nie doszukuję się więc we wszystkich przejawach życia publicznego czyjejś świadomej, złej lub dobrej woli i czyjegoś planu. Te czynniki oczywiście też działają, ale ich wpływ na wydarzenia jest skromniejszy, niż się potocznie sądzi.
    Tak jest w życiu prywatnym. Sam pamiętam na przykład kilka przypadków, kiedy jednym pochopnym zdaniem wypowiedzianym w nieodpowiednim momencie i do nieodpowiedniej osoby robiłem sobie z kogoś wroga na długie miesiące. Ani ja, ani ten wróg świadomie do tego nie zmierzaliśmy. Tak nam jakoś „wychodziło”.
    Dlaczego mielibyśmy sądzić, że w życiu publicznym jest inaczej? Politycy też są ludźmi.

  217. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Pawle Lub.
    Oczywiscie zdaje sobie z tego sprawe (budowanie strategi przez Jarosława)
    Podałem to by przypomnieć innym którzy może nie pamiętają lub wierzą w „łagodność” pana J.
    Dziwi mnie troche ta jałowa dyskusja na temat katastrofy i przyczyn.Głos napisał ze nie mając wglądu w akta to tylko spekulacje myślowe.
    Gdzieś przeczytalem że wyjaśnienie tej katastrofy może potrwać kilka lat.
    Więc kilka lat będzie przelewanie pustego w puste?
    Nie możemy poczekać na skończenie prac prokuratury?
    Czy komukolwiek z postronnych a do takich zaliczam prawie wszystkich da coś?
    Wróci życie?
    Mo ojciec jeszcze na 2 dni przed wyzwoleniem Gusen był wśród
    zywych i nigdy Matka i ja nie staraliśmy sie wyjasnić jak zginął,bo pogłębiłoby żal. Z tych samych przyczyn nie odwiedzilem obozu w ktorym byl początkowo więziony Gros -Rosen (kamieniołomy na terenie Śląska.)
    Zwieksza traume.
    Jestem też za przeniesieniem krzyża z przed Pałacu.
    Pozdrawiam

  218. maciek.g napisał(a):

    głosie ,
    czy nie zauważasz, że niebezpiecznie zbliżasz się do słynnego stwierdzenia bolszewickiego prokuratora – dajcie mi człowieka , a paragraf się znajdzie. Było to wielokrotnie nagłaśniane jako przykład odwrócenia do góry nogami celu dla jakiego prawo stworzono.
    Mamy wystarczająco dużo informacji by stwierdzić,
    że to był wypadek. Drastycznie złamano obowiązujące procedury dotyczące lądowania tego typu samolotu na lotnisku w Smoleńsku które piloci dostają zawsze przed lotem. Wiemy, że piloci znali faktyczne warunki panujące wówczas w Smoleńsku.
    Napoleon kiedyś zapytał dlaczego nie oddano salutu armatniego gdy wjeżdżał do miasta. Sierżant odpowiedział dla stu powodów ser – po pierwsze nie mamy armat – na to Napoleon dziękuje , wystarczy.
    I w tym przypadku mamy podobnie – to co napisałem powyżej wystarczy by stwierdzić, że była to katastrofa

  219. głos zwykły napisał(a):

    Szanowni Panowie,
    Ja zbliżam się raczej do innej konkluzji, że dyskusja polityczna musi niejako być prowadzona w taki sposób, aby szczegół można było umieścić w większej koncepcyjnej całości.
    Tak więc jeśli są stałe wektory polskiej i rosyjskiej polityki, to rozpatrując katastrofę starajmy się zrozumieć, do czego możemy tutaj i tam przyporządkować jej skutki.
    Dalej jeżeli prawo międzynarodowe publiczne reguluje stosunki między państwami, to zastanówmy się jakimi pojęciami operuje to prawo określając wzajemne relacje państw e w kontekście konkretnych zdarzeń, a nie używajmy pojęć, które przynależą raczej do sfery prywatnych stosunków.
    Natomiast jeśli nie zgadzamy się z osobą nadmiernie krytyczną w swoich poglądach wobec własnego kraju, to zastanówmy się jaka jest różnica cywilizacyjna pomiędzy takimi krajami jak Ghana, USA, Francja, Polska, Meksyk czy Sudan, albo Afganistan i Rosja.
    Co np. różni sytuację polityka czy pracownika w tych krajach, albo jak się inwestuje, kupuje sprzedaje i wg jakich regulacji.
    I jak się zachowuje tam opinia publiczna, co różni głosy tej opinii w poszczególnych krajach i co zauważają na co zezwalają, na co mogą zezwalać władzy obywatele i least but not last jak długo przeciętnie oni żyją w tych swoich krajach.
    Jeśli chodzi natomiast o mój pogląd na temat katastrofy i jej skutków, który zaprezentowałem to starałem się, aby miał on charakter oryginalny, poruszał tematy, które nie były dotychczas podnoszone.
    Myślę, że bardziej intelektualnie biegły i wykształcony specjalista od stosunków międzynarodowych niż ja w każdym razie mógłby uznać, że mój, a nie wasz pogląd jest bliższy mającej ręce i nogi teorii na temat genezy i skutków politycznych tej katastrofy,
    I jeszcze jedno ja od pewnego czasu krytykuje Pana Waldemara Kuczyńskiego za jego poglądy na to jak ma wyglądać walka polityczna.
    Może ona i jest skuteczna piszę, ale za to jakże niszcząca dla jakości naszego życia politycznego i jakości państwa i jak niebezpieczna, łatwa do wyzyskania dla swoich celów przez innych polityków zagranicznych.
    Pan Waldemar pisze, że jest praktykiem, to prawda, ale jest praktykiem, który nie był nigdy poddany ostrej weryfikacji dobrej jakościowo konkurencji w polityce, ani właściwej ocenie opinii publicznej, która kieruje się racjonalnymi kryteriami ocennymi, a nie sama nie wie jaki standard profesjonalnego politycznie, gospodarczo i społecznie postępowania w odniesieniu do danego zdarzenia powinien mieć zastosowanie.

  220. Mawar napisał(a):

    Maciek
    .
    „Mamy wystarczająco dużo informacji by stwierdzić,
    że to był wypadek. Drastycznie złamano obowiązujące procedury dotyczące lądowania tego typu samolotu na lotnisku w Smoleńsku które piloci dostają zawsze przed lotem. Wiemy, że piloci znali faktyczne warunki panujące wówczas w Smoleńsku”.
    .
    No popatrz, ale nie wymieniłeś tych informacji by stwierdzić, ze to był wypadek. Nawet MAK jeszcze nie ogłosił tej radosnej dla Rosji nowiny, że to był wypadek. U ciebie Macku to ja widzę głównie niechęć do myślenia. Mgła? No tak, mgła. Aha, wiec wypadek? Ach, no tak – racja! Jak mgła to wypadek! Nawet nie zainteresuje cię informacja, że kontrolerzy lotu w Smoleńsku podali zafałszowane dane o pogodzie, mało być 400 m było 800 w poziomie. A jest wiele innych dziwnych rzeczy jak źle działające radiolatarnie. Popatrz i ucz się jak rozwija spiskowe teorie salon na łamach Wyborczej. Pijany prezydent zmuszający pilotów do lądowania to jest niezłe, ale najlepsza jest logika Kory Jackowskiej i jej męża (podobno filozofa z wykształcenia) wywodzących przyczynę wypadku od spóźnienia się prezydenta na samolot. Oni nie mogą być źli skoro są tacy poczciwi. :)

  221. Mawar napisał(a):

    Orteq
    „Ta katastrofa to był wynik GŁĘBOKO UWARUNKOWANYCH zaniedbań organizatorów POWTÓRKI uroczystości obchodów 70-tej rocznicy mordu katyńskiego. Weź to zdanie jako lekturę do wygódki. I odpowiednio użyj”.
    .
    Twój styl jest zbyt barokowy, trącący amatorszczyzną, a sama treść dość niechlujna myślowo, w dodatku ignorująca fakty. Ale chyba udało mi się zrozumieć o co ci chodzi. Otóż, drogi Ortequ, setki razy powtarzano, że najpierw, czyli pod koniec stycznia br., powstał plan podróży do Katynia delegacji państwowej z prezydentem (10 kwietnia), a kilka dni później, na początku lutego Putin zaprosił Tuska do Katynia (na 7 kwietnia). Po czym niemal natychmiast rozpoczęła się w Polsce kampania medialna pod hasłem, czy Kaczyński powinien jechać do Katynia skoro nikt go nie zaprasza? Stare numery „Gazety Wyborczej” polecam. Wyjaśnij sobie, która wizyta była pierwotna, a która wtórna i ponadplanowa, uwzględniając następstwo faktów jak i skłonność Rosjan do manipulacji oraz rozgrywania w Polsce naszych wewnętrznych sporów i skłonność rządu Tuska do uzyskania sukcesu w stosunkach z Rosją za wszelką cenę. Ta chęć nie mogła przez Rosję pozostać niezauważona. Tusk pewnie o niczym nie wiedział, że uroczystość 10 kwietnia ma się nie udać, ale odniósłby z tego całkiem praktyczne korzyści. To się nazywa milczący deal – „ty wiesz, a ja rozumiem”.

  222. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    .
    „… dlaczego przytakujesz Uchachanemu i Minerowi, snującym hipotezy znacznie dalej idące, zamiast postukać się znacząco w czoło”
    .
    Ja zwykle stukam się w czoło, kiedy czytam kolejne rewelacje „Gazety Wyborczej podrzucane jej w Moskwie przez „anonimowych rosyjskich pilotów lub specjalistów”. W normalnym kraju czymś takim to by się zajął kontrwywiad. Pisałem, że moja hipoteza jest ostrożna, kolejne fakty będą ją weryfikowały.
    .
    .
    ” W moim odczuciu jest jednak przykładem daleko posuniętego myślenia kategoriami spiskowymi i oparta jest na bardzo skromnych przesłankach … Właściwie jedyną przesłanką są przejawy tego, że Rosjanie „coś kręcą”. Reszta to tylko płód fantazji, rodem raczej z literatury political fiction niż z życia rzeczywistego”.
    .
    Obaj opieramy się na tym samych informacjach, a jest ich już sporo. Ja czytam chyba wszystko co się na ten temat ukazuje i moja hipoteza odnosi się tylko do tego co jest w miarę pewne. Nie wykluczam, że może być gorzej niż myślę, jeśli Seremet wysyła pytanie do NSA o możliwości zakłócania systemów nawigacyjnych samolotu to znaczy, że prokuratorzy myślą i prawdopodobnie parę rzeczy im się zupełnie nie zgadza. Oceń wagę argumentów, co jest bardziej „spiskowe”, złe działanie radiolatarni, czy spóźniony wylot samolotu z Warszawy, zafałszowane dane o widoczności podane przez rosyjskich kontrolerów załodze Tupolewa, czy domniemane naciski na pilotów, błędne naprowadzanie przez wieżę na ścieżce podejścia, czy ulubiony greps dworskiego dziennikarstwa – „no, ale przecież mgła była”?

    „Ja w ewentualnych machinacjach Rosjan …. Widziałbym raczej starą wielkomocarstwową pychę nie pozwalającą przyznać się do żadnych błędów …”.
    .
    To jest odpowiedź na trójkę. Gdzie najłatwiej ukryć drewno? – W lesie. Jak twórczo wykorzystać naturalny w Rosji bałagan to akurat dobrze wiedzą sami Rosjanie. Przez ten „bałagan” do dziś nie mogą znaleźć telefonu satelitarnego z prezydenckiego samolotu. Wrak rozbitego Tupolewa ciągle leży pod gołym niebem na płycie w Smoleńsku. To prawdziwy pech, że zardzewiał, zniszczał i został rozkradziony – powiedzą później Rosjanie, ale ja nie spotkałem się z reakcja władz polskich, które by zażądały przeniesienia wraku do hangaru. Chyba że i rząd Tuska polubił ten bałagan po katastrofie? Może widziałeś kiedyś w TV jak na obszarze wielu kilometrów kwadratowych zbierano do torebek plastikowych drobne kawałeczki wysadzonego nad Lockerbie Boeinga 747. W ten sposób znaleziono fragment zapalnika od bomby.

  223. Mawar napisał(a):

    głos zwykły
    .
    „Najważniejsze jednak są dla nas sprawy zbiorowego bezpieczeństwa, bo to jest gwarancja naszej niepodległości i katastrofa Smoleńska jasno pokazuje, że żadne z naszych państw sojuszniczych nie jest zainteresowane dochodzeniem odpowiedzialności Rosji …. ”
    .
    Jest w tym sporo racji, świat się zmienił. Rozbija się samolot z prezydentem państwa należącego do UE i NATO w okolicznościach niezbyt jasnych i niewiele się dzieje. Główne państwa UE (Niemcy, Francja, Włochy) są prorosyjskie ze względu na interesy jakie w Rosji prowadzą, więc zadawać pytań z pewnością nie będą. USA ma teraz tragiczną prezydenturę Obamy z coraz bardziej defensywną i niespójną polityką. Tworzenie demokratycznego kordonu niepodległych państw wokół Rosji, w nadziei jej ucywilizowania, jest już niemodne, bo ocenione zostało jako błędne i nieskuteczne. Zachód bierze Rosję taka jaka ona jest, a ona się nie zmieniła, jeśli to na gorsze. Nie miej Zachód będzie popierał w Polsce rządy prorosyjskie (stąd walka z tzw. rusofobią), a Tusk natychmiast to zrozumiał, a nawet J. Kaczyński puszczał oko w swoim orędziu, bo widzi co się dzieje. W tej sytuacji katastrofa smoleńska być może poczeka do czasu, aż zainteresują się nią przyszli historycy.

  224. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Oceń wagę argumentów, co jest bardziej „spiskowe”, złe działanie radiolatarni, czy spóźniony wylot samolotu z Warszawy, zafałszowane dane o widoczności podane przez rosyjskich kontrolerów załodze Tupolewa, czy domniemane naciski na pilotów, błędne naprowadzanie przez wieżę na ścieżce podejścia, czy ulubiony greps dworskiego dziennikarstwa – „no, ale przecież mgła była”?”
    .
    Po co mam coś oceniać? Pisałem już ze dwa razy wyraźnie, że nie wierzę, by katastrofa była skutkiem czyjejś złej woli. I uzasadniałem, dlaczego. A skoro był to nieszczęśliwy wypadek, to dociekanie, jakie były jego szczegółowe przyczyny, mało mnie podnieca i z takim czy innym wyjaśnieniem nie wiążę żadnych emocji.
    Proszę więc, nie próbuj mnie zapisywać do klubu tych, którzy oskarżają prezydenta lub jego otoczenie o naciski na pilotów czy doszukują się przyczyn spóźnionego odlotu. Mam do nich niewiele lepszy stosunek niż do tych, którzy znajdują na nakręconym komórką filmiku sceny dobijania ofiar katastrofy. Czemu już dawałem wyraz.
    „Obaj opieramy się na tym samych informacjach”. Tylko że ty wybierasz sobie z nich i skwapliwie przyjmujesz do wiadomości tylko te fakty, które pasują ci do przyjętych a priori, dość zawiłych założeń. Jakbyś nie zdawał sobie sprawy, że w takich kontrowersyjnych sytuacjach w przestrzeni publicznej pełno jest szumu i chaosu informacyjnego. I jakbyś uważał, że tylko jedna strona może dezinformować i przekłamywać.
    Ja zaś pozostaję wierny zasadzie Ockhama.

  225. Orteq napisał(a):

    Mawar
    „Twój styl jest zbyt barokowy, trącący amatorszczyzną, a sama treść dość niechlujna myślowo, w dodatku ignorująca fakty. Ale chyba udało mi się zrozumieć o co ci chodzi. Otóż, drogi Ortequ, setki razy powtarzano, że najpierw, czyli pod koniec stycznia br., powstał plan podróży do Katynia delegacji państwowej z prezydentem (10 kwietnia), a kilka dni później, na początku lutego Putin zaprosił Tuska do Katynia (na 7 kwietnia). Po czym niemal natychmiast rozpoczęła się w Polsce kampania medialna pod hasłem, czy Kaczyński powinien jechać do Katynia skoro nikt go nie zaprasza? Stare numery „Gazety Wyborczej” polecam. Wyjaśnij sobie, która wizyta była pierwotna, a która wtórna i ponadplanowa”
    *
    Dziękuję za barok. Lubię barok mi przypisywany od momentu gdy Gospodarz, w łasce swej, uczynił to po raz pierwszy jakiś czas temu. Tobie, mój drogi, dziękuję za wielkoduszne naśladownictwo Pana Ministra w tym temacie.
    *
    Otóż, drogi Mawaru, setki razy też powtarzano CO JEST WAZNE a co jest barachło. A barachłem jest twoje, i innych harcowników, powtarzanie bzdur o ważności Najlepszego Prezydenta we wszystkich sprawach jesli nie świata to napewno Polski. Wiesz bowiem doskonale, że Kaczory organizowały uroczystość 70-lecia Katynia nie pod kątem naprawy, w koncu, stosunków z Rosją tylko pod kątem dopieszczania ich własnej, obsesyjnej rusofobii. Sam to zresztą niejako potwierdzasz, pisząc dwa posty później do Głosa:
    „Nie mniej Zachód będzie popierał w Polsce rządy prorosyjskie (stąd walka z tzw. rusofobią)”.
    *
    Jak Putin miał uczynić pojednawczy krok, jaki uczynił w lutym, gdyby musiał zwracać się do Najlepszego Prezydenta? Może mówiąc mu: Panie Prezydencie Rusofobie, czy możemy zacząć przechodzić do pojednania? Tak jak żeście uczynili z Niemcami 45 lat temu? Doskonale wiesz, że nie mógł tego zrobić, szczególnie startując, dla odmiany i wygody, z pozycji premiera Rosji a nie prezydenta. Protokół dyplomatyczny umożliwiał mu zręcznie obejście szerokim łukiem kurskim tych słynnych w świecie The Terrible Twins. Więc zgodnie z protokołem, i z wielka ulgą, zwrócił się do premiera Tuska ze swoją propozycją pojednania z Polską. Wcześniej przeprosiwszy, kilkakrotnie już, Polaków za tę zbrodnię stalinowską popełnioną na narodzie polskim 70 lat temu. Nie wygłoszone katyńskie przemówienie prezydenta Lecha Kaczyńskiego jest dowodem na to, że o pojednaniu z Kaczorami nie było co rozmawiać.

  226. Orteq napisał(a):

    Mawar, raz jeszcze
    „Nie miej Zachód będzie popierał w Polsce rządy prorosyjskie (stąd walka z tzw. rusofobią), a Tusk natychmiast to zrozumiał, a nawet J. Kaczyński puszczał oko w swoim orędziu, bo widzi co się dzieje. W tej sytuacji katastrofa smoleńska być może poczeka do czasu, aż zainteresują się nią przyszli historycy.”
    *
    Twoja ignorancja faktów oraz obłuda nie znają granic. Jak długo jeszcze można pieprzyć głodne kawałki o „puszczał oko w swoim orędziu, bo widzi co się dzieje”, zamiast powiedzieć prawdę? A prawda jest tak prosta ze aż boli. Kaczym polski jest wewnatrzkrajową, koniunkturalną kontynuacją polskiej rusofobii i tym właśnie przysparza Polsce złej slawy. Jak Rosja sobie radzi z tym odrodzonym po 45 latach oficjalnym fenomenem priwislanskim można tylko obserwować i się domyslac. Jeśli w trakcie tego „radzenia sobie” z polskimi fobiami Rosjanie sięgać mogą do czynów im znanych z historii, tylko my znowu będziemy stroną która ucierpi, nie oni.
    *
    Ta „treść dość niechlujna myślowo, w dodatku ignorująca fakty” wyłazi ci wszędzie niczym słoma ze starych gumiaków. Piszesz niczym nowicjusz jaki, czy po prostu bęcwał:
    „Rozbija się samolot z prezydentem państwa należącego do UE i NATO w okolicznościach niezbyt jasnych i niewiele się dzieje.”
    *
    Ty naprawdę sądzisz, że UE i NATO powinny już w godzinę po ataku rosyjskiej brzozy na samolot z polskim prezydentem wypowiadać wojnę Rosji? Nawet gdyby Rosjanie w czymś i zawinili – a niechcący mogli, może zresztą nawet i chcieli – to nikt w świecie nie będzie domagał się solidarnej wojny światowej w odwecie. NIKT NIE BĘDZIE SIĘ BIŁ ZA SMOLENSK. Tak jak nikt nie chciał się bić za Gdańsk, dopóki nie stało się to koniecznością „bić albo nie być”.

  227. maciek.g napisał(a):

    Mawar,
    twoje pisanie nie wynika z logicznego myślenia , ale z zasady mącenia i próbowania udowadniania że białe jest czarne. Co ma do rzeczy informacja kontrolerów (na dodatek ona powinna zdecydowanie zniechęcać do robienia jakiejkolwiek próby lądowania ) do faktów które piloci znali choćby z oceny pilotów Jaka i informacje te wskazywały, że warunków do lądowania nie ma (widoczność znacznie mniejsza niż określona w instrukcji do lądowania). Ryzykowanie lądowania w takich warunkach mając sprawny samolot i wystarczająca ilość paliwa by lecieć na lotnisko zapasowe lub czekać nawet do pół godziny na poprawę warunków jest wystarczającym dowodem na to, że nie zamach był powodem wypadku. Jak napisałem jest reszce wiele innych faktów wskazujących na to że to nie mógł być zamach, ale tak jak w przytoczonej dykteryjce o Napoleonie wystarczy to by reszty już nie rozpatrywać.
    MAK ma zupełnie inne zadanie niż wyjaśnienie czy był zamach czy go nie było. Oni muszą ustalić możliwie rzetelnie wszystkie czynniki które teoretycznie mogły mieć wpływ na to, że do katastrofy doszło, by w przyszłości można było coś poprawić odnośnie bezpieczeństwa lotów. Właśnie lata prac takich komisji doprowadziły do tego że latanie stało się jednym z najbardziej bezpiecznych środków komunikacji (a przecież na początku było dokładnie odwrotnie)
    Dlatego badania i analizy trwają długo. Na żądanie strony polskiej ujawniono to co informuje, ze był to jednak wypadek, by przerwać spekulacje w tej materii. Jasne, że wierzących w tajemne spiski i tp to nie przekona. Jasne też, że politycy będą długo jeszcze odgrzewać ten nieświeży kotlet dla swych celów.
    Lepiej byłoby żeby wyciągnięto z tragedii wnioski i podjęto naprawę tego co praktycznie do katastrofy doprowadziło, a jest co naprawiać.

  228. maciek.g napisał(a):

    Pawle ,
    Radiolatarnia działała poprawnie. Niestety nie jest ona precyzyjnym narzędziem naprowadzania i nie bez kozery kontrolerzy pytali się czy piloci lądowali już na lotniskach wojskowych. Już tak jest że gdy już jest się na właściwym kierunku to wskaźnik raz pokazuje w lewo a raz w prawo i pilotujący musi to uśredniać. To powoduje, że z założenia może pojawić sie błąd podejścia który trzeba będzie skorygować po uzyskaniu widoczności pasa i dlatego konieczna jest odpowiednio duża widoczność by bezpiecznie tę korektę wykonać.
    Ta sytuacja była uwzględniona w dokumentach które piloci dostali (instrukcja lądowania na tym lotnisku dla samolotu TU-154) i dlatego lepiej było jej się trzymać i nie ryzykować nieprzyjemnej niespodzianki.
    Utrzymanie ścieżki schodzenia też nie jest łatwe i też brak precyzyjnego naprowadzania. Podchodzenie na radiowysokościomierzu (a to udowodnił ten Rosjanin pasjonat lotnictwa) jest wysoce niebezpieczne , szczególnie przy takim ukształtowaniu terenu jaki jest w Smoleńsku.
    By jak najmniej ryzykować powinno się sprawdzić czy podane przez kontrolerów ciśnienie na wysokości lotniska pokrywa sie z odczytem z radiowysokościomierza zanim została by podjęta próba lądowania. To jednak wymagało czasu (dodatkowe jedno okrążenie) i pewnie dlatego z tego zrezygnowano.
    Podchodzenie w oparciu o podane ciśnienie baryczne , byłoby ślepym zawierzeniem i zdanie się wyłącznie na kontrolerów było więc raczej nie do przyjęcia.
    W sumie pośpiech (wyraźnie działanie w niedoczasie) zdecydował o takim a nie innym działaniu. Wyszło fatalnie.

  229. miner napisał(a):

    Paweł Luboński:
    .
    „… dlaczego przytakujesz Uchachanemu i Minerowi, snującym hipotezy znacznie dalej idące, zamiast postukać się znacząco w czoło”
    .
    No proszę, w walce o oswiecenie i prawdę nasz blogowy zdystansowany komentator posuwa się do ordynarnych kłamstw :)

  230. Lex napisał(a):

    Co by nie mysleć, – to jednak Jarosław Kaczyński wyznacza płaszczyzny dyskusji politycznej w Polsce. Na blogu jest to również czytelne i czytalne. W wystąpieniu powyborczym Prezes Kaczyński ogłosił powrót do sprawy katastrofy smoleńskiej, następnego dnia bodajże do tematu na blogu wrócił…. wiadomo kto i dalej codziennie rzecz jest jałowo wałkowana; jałowo dlatego, że my na tym i paru innych blogach niczego nie ustalimy.
    Szczerze życzę Państwu powodzenia w dalszym rozstrząsaniu okoliczności tej sprawy.

  231. Mawar napisał(a):

    Orteq
    „A prawda jest tak prosta ze aż boli. Kaczym polski jest wewnątrzkrajową, koniunkturalną kontynuacją polskiej rusofobii i tym właśnie przysparza Polsce złej sławy”.
    .
    Tak możemy się dalej przekomarzać, ale z tobą jest to mało frapujące, co innego np. z EDD lub narciarzem. :) Jeśli uważasz, że kaczyzm jest rusofobiczny z natury to nie będziesz miał kłopotów z przytoczeniem choć kilku przykładów rusofobicznych wypowiedzi J. Kaczyńskiego (cytaty, linki mile widziane). Zabawne, ale np. Ojciec Dyrektor kilka lat temu oskarżany był przez salon o rusofilizm i prawie że o agenturalną działalność na rzecz putinowskiej Rosji. Powód był poważny, Radio Maryja korzystało z nadajników na terenie Rosji. :)
    .
    „Ty naprawdę sądzisz, że UE i NATO powinny już w godzinę po ataku rosyjskiej brzozy na samolot z polskim prezydentem wypowiadać wojnę Rosji”?
    .
    Zachowaj umiar, między wypowiedzeniem wojny, a głuchą cisza jest jeszcze rozsądny środek.

  232. Mawar napisał(a):

    Maciek
    „Radiolatarnia działała poprawnie”.
    .
    Pewnie ustaliłeś to osobiście, w Smoleńsku. :)
    Tymczasem załoga Jaka-40 twierdziła, że jedna z radiolatarni nie działała poprawnie i mieli kłopoty z trafieniem w pas. Ił-76 który wcześnie próbował wylądować, też był znoszony w lewo, w końcu nie wylądował. Tu-154M nie trafił w pas i zawadził o drzewo, w osi pasa wysokich drzew nie ma.
    .
    „Niestety [radiolatarnia] nie jest …. precyzyjnym narzędziem naprowadzania i nie bez kozery kontrolerzy pytali się czy piloci lądowali już na lotniskach wojskowych”.
    .
    Na lotniskach wojskowych są ILS-y. Także w Rosji – ich odpowiednik zachodniego ILS-a. Trzeba teraz ustalić, czy pytali o „lądowanie na wojskowych lotniskach” także załogę samolotu, który z Tuskiem na pokładzie trzy dni wcześniej lądował w Smoleńsku? Skoro naprowadzanie przy pomocy dwóch radiolatarni jest aż tak ryzykowne, jak piszesz? Nawiasem mówiąc cywilne lotnisko w Zielonej Gorze na tylko jedną radiolatarnię i jakoś działa, a nawet przyjmuje pasażerów. Z tego co wiadomo kontrolerzy w Smoleńsku cały czas mieli łączność z Moskwą, a na wieży był ktoś kto nie należał do obsługi lotów.

  233. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    „Pisałem już ze dwa razy wyraźnie, że nie wierzę, by katastrofa była skutkiem czyjejś złej woli. I uzasadniałem, dlaczego. A skoro był to nieszczęśliwy wypadek, to dociekanie, jakie były jego szczegółowe przyczyny, mało mnie podnieca i z takim czy innym wyjaśnieniem nie wiążę żadnych emocji”.
    .
    To ciekawe, nawet nie uważasz, że „nieszczęśliwy wypadek” jest hipotezą do zweryfikowania tylko przyjmujesz, że aktem wiary. Bowiem piszesz – „Nie wierzę … by była skutkiem … złej woli”, i dalej …”, „a skoro był to nieszczęśliwy wypadek …” (a jak to już teraz ustaliłeś???) … to teraz pozostaje ci czynienie tego o co mnie oskarżasz, cytuję ciebie: „… skwapliwie przyjmowanie do wiadomości tylko tych faktów, które pasują … do przyjętych a priori, dość zawiłych założeń”.

  234. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Nawet nie uważasz, że nieszczęśliwy wypadek jest hipotezą do zweryfikowania tylko przyjmujesz, że aktem wiary.”
    .
    Jak ja lubię takie łapanie za słowa…
    Niech mi będzie wolno stwierdzić: nie wierzę, że tak właśnie zrozumiałeś moje słowa. Dla ciebie bowiem dyskusja, z czego zresztą od dawna zdaję sobie sprawę, nie polega na wymianie poglądów, tylko na tym, żeby kopnąć przeciwnika jak najboleśniej, bez zważania na logikę i spójność własnych wywodów. Taka rozmowa nie ma sensu.
    Tak, jeśli chcesz matematycznej precyzji, nieszczęśliwy wypadek i perfidny zamach to dwie hipotezy do zweryfikowania. Prawdopodobieństwo pierwszej oceniam na bliskie jedności, drugiej na bliskie zera. Dlaczego tak, a nie inaczej – już pisałem i nie będę się powtarzał. To właśnie mam na myśli, mówiąc: „nie wierzę”.
    Istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że zginę idąc ulicą, uderzony w głowę spadającą z balkonu doniczką. Nie noszę jednak stalowego hełmu i nie zerkam wciąż lękliwie do góry. I podobnie nie uważam za potrzebne „czytania wszystkiego co jest do przeczytania” w sprawie smoleńskiej, żeby dociekać rozwiązania zagadki.

  235. Andrzej napisał(a):

    Mawar,
    zdecydowanie przeceniasz możliwości systemu NDB. Sprawa podstawowa, to w systemie tym urządzenie pokładowe daje namiar nie na pas startowy, a na radiolatarnię. Żeby trafić na pas startowy trzeba tak manewrować samolotem, aby jednocześnie utrzymywać kurs na oś pasa startowego na busoli magnetycznej i KKR=0 na radiokompasie. Dokładność wskazań radiokompasu to +/- 5 stopni
    http://heading.pata.pl/ndb.htm
    Na wskazania radiokompasu nie ma co liczyć po przelocie nad radiolatarnią. Błąd 5 stopni na odległości 1 km od pasa startowego (położenie radiolatarni bliższej) skutkuje odchyłką ponad 80m os osi pasa startowego. Do tego dochodzą błędy busoli magnetycznej, a w szczególności anomalie magnetyczne w rejonie lotniska. Dla przykładu podam z autopsji, ze system NDB w Zegrzu Pomorskim zawsze wyprowadzał samoloty pod kątem w stosunku do osi pasa startowego. I wynikało to nie ze złego funkcjonowania systemu NDB tylko z amonali magnetycznych w rejonie lotniska, skutkującymi błędnymi wskazaniami pokładowej busoli magnetycznej.

  236. maciek.g napisał(a):

    Mawar,
    Andrzej już ci odpowiedział na temat radiolatarni. Po co piszesz że jest to niebezpieczne. Nie jest niebezpieczne jeśli przestrzega sie procedur, bo one właśnie opracowane są pod tym względem. Jak jest odpowiednia wysokość z której już widać ziemię , to bez problemów można lot skorygować i bezpiecznie lądować.

  237. głos zwykły napisał(a):

    Pisałem już ze dwa razy wyraźnie, że nie wierzę, by katastrofa była skutkiem czyjejś złej woli.
    _____________
    Ale co do tego, że było ona skutkiem złej woli nie ma wątpliwości, nie jest jedynie jasne, czy miał coś z nią wspólnego bezpośrednio rosyjski kontroler lotu, a także czy rząd Rosji i służby specjalne Rosji brały pod uwagę taką ewentualność.
    Ale gdyby zapytać, kto ową złą wolę przejawiał?
    To ja uważam, że:
    1). Rząd Polski
    2). Politycy i publicyści zwalczający PiS i Kaczyńskich,
    3). Kancelaria Prezydenta i sam Prezydent,
    4) załoga samolotu rządowego i ich zwierzchnicy,
    5). Rząd Rosji, który zaniechał stosowania procedur dających gwarancję całkowitego bezpieczeństwa przedstawicieli obcego państwa na swoim terytorium. (W tym zaniechaniu może właśnie kryć się gra operacyjna służb specjalnych Rosji, na co potrzebna była zgoda rządu rosyjskiego).
    6) obsługa naziemna lotniska, która powinna je zamknąć i nie dopuścić w tej sposób do lądowania samolotu.

  238. Lex napisał(a):

    Po około-wyborczym rozejmie działania na – póki co – froncie „smoleńskim” w wojnie polsko-polskiej zostały wznowione. Onetowe wiadomości przytaczają wypowiedzi Prezesa Kaczyńskiego i wyciągniętego z głębokiego zaplecza p. Brudzińskiego.
    Co mówi Prezes zamieszczone jest pod tytułem: „Kaczyński przerywa milczenie: to wynik waszej zbrodniczej polityki” a wypowiedź p. Brudzińskiego: „Donald Tusk zostawił ciało prezydenta w ruskiej trumnie, w deszczu i w błocie”.
    Oj, będzie się działo. Czas miłosci i porozumienia (?) się skończył.
    A miało być tak fajnie i miło…..

  239. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    Głosie Zwykły.
    Jakiekolwiek obciążenie strony rosyjskiej automatycznie pogrąża Polskę , Wojsko Polskie, załogę i generała Błasika. Ratuje za to wątpliwy honor Prezydenta.

    Nie podoba mi się robienie z wojskowych zwykłych idiotów. Ciekaw jestem kiedy Wojsko będzie miał dosyć tego cyrku Kaczyńskiego i jak zareaguje.

  240. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    Może nieco dłużej.
    Wszystkie teorie, które nie dają wytłumaczenia zapisu w stenogramie trzeba wyrzucić do kosza.
    Takimi zagadkowymi fragmentami w stenogramie są
    1. brak reakcji załogi na gwałtowną zmianę prędkości opadania na 200 metrach. (z czego wynika, że był to planowany wzrost prędkości opadania)
    2. Brak reakcji załogi na sekwencję wysokości 100-100 w normie, gdy samolot w dalszym ciągu spadał (
    3. Dziwne odliczenie wysokości przez Nawigatora (40..20.. bumm)
    4. Brak reakcji pilotów na 100..20.
    Uważam, że wszystkie te „dziwne” zapisy można wytłumaczyć zakładając
    – niewielki błąd pilotów i ogromny nacisk ze strony otoczenia Prezydenta.
    – robiąc z załogi kompletnych idiotów i czyniąc z Prezydenta Bohatera.

    Wystarczy elementarna wiedza matematyczna, by z jedynie 5 par wartości toru lotu (czas osiągnięcia wysokości 400,300,200,150,100 metrów) zrozumieć, że ów „nagły spadek” na wysokości 200 metrów nie był spadkiem „niekontrolowanym” tylko manewrem opracowanym i wielokrotnie ćwiczonym na okoliczność lądowania w Kabulu. Pisało o takim „taktycznym” podejściu do lądowania prasa polska przed wypadkiem. Aproksymując sekwencję 200,150,100 metrów daje piękną parabole z minimum na 50 metrach.

    JEDYNYM rozsądnym wytłumaczeniem wszystkich przedziwnych okoliczności, które robią z wojskowych jakaś grupę niedouczonych amatorów jest chorobliwa nieufność któregoś z przełożonych w stosunku do Rosjan i próba oszukania personelu lotniska.

    Nie ma też zwyczaju czytania wysokości na głos przez nawigatora, chyba że zakładami, że Nawigator referował Prezydentowi przebieg operacji Smoleńsk. Ów manewr kabulski.

  241. głos zwykły napisał(a):

    Indoorze,
    Katastrofa była wynikiem złej woli b. wielu b. ważnych ludzi.
    Wśród nich byli m. in. Rosjanie.
    Tej wielkiej katastrofie towarzyszyły skandaliczne zaniedbania.
    A potem dowiaduje się, że zdaniem niektórych zawiniła tylko załoga lub Prezydent, który miał ambicje być tam na czas.

  242. głos zwykły napisał(a):

    W tej sytuacji opinia W.Churchilla o naszej elicie wydaje się być warta przynajmniej rozważania. Powiedzieć można, iż trudno sobie wyobrazić nikczemniejszą dyskusję, niż ta która poprzedzała katastrofę i miała i ma miejsce po niej.
    A ja pisałem sporo o nikczemności naszych elit zawodowych, które najwyraźniej zainteresowane są wyciągnięciem największych prywatnie korzyści jedynie dla siebie, wielkim kosztem społecznym.
    Tam gdzie nie ma właściwej konkurencji w samym społeczeństwie w walce o granie społecznie ważnych ról, nie ma postępu i rozwoju cywilizacyjnego społeczeństwa.

  243. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    „Indoorze,
    Katastrofa była wynikiem złej woli b. wielu b. ważnych ludzi.
    Wśród nich byli m. in. Rosjanie.”
    Próbuj to przynajmniej uprawdopodobnić.
    Ja jestem w stanie Ci uzasadnić dlaczego katastrofa była wynikiem 20 letniego psucia państwa przez niedouczone elity postsolidarnosciowe, jestem wstanie uzasadnić dlaczego była wynikiem paranoicznego myślenia braci Kaczyńskich, największych szkodników 20 lecia.
    Jestem w stanie też uzasadnić dlaczego postępowanie Donalda Tuska i Bogdana Klicha w zasadzie zredukowały rolę Polski w Europie do roli jednego czerwonego przycisku na biurku Putina.
    Nie jestem w stanie uzasadnić najmniejszej winy obsługi lotniska nie czyniąc naszych pilotów idiotami. A nie byli zapewniam Cie.

  244. Mawar napisał(a):

    Pojawił się Indoor z wrzutką o „manewrze kabulskim”. Do tej pory Indoor czerpał raczej z katalogu rosyjskich wrzutek jakie docierały do Polski za pośrednictwem „Gazety Wyborczej”, teraz postanowił wybić się na niezależność.
    „Manewr afgański”, czy iracki, to jak rozumiem bezpieczny sposób obniżenia pułapu z wysokości przelotowej przed podejściem do lądowania w warunkach wojennych. Stosowano taką metodę np. w rejonie lotniska w Bagdadzie, gdzie przestrzeń była całkowicie chroniona. Samolot dolatujący do Bagdadu dopiero tu rozpoczynał schodzenie z kilku tysięcy metrów do wysokości umożliwiającej lądowanie – obniżając się torem spiralnym, a nie stopniowo w linii prostej, jak w lotnictwie cywilnym. Np. samolot lecący z Paryża na Okęcie rozpoczyna zniżanie w rejonie Radomia i w odległości 5 km od progu pasa 33 jest na wysokości 300 m (zakładając podejście ILS). W warunkach afgańskich czy irackich w większości przypadków przy lądowaniu stosuje się tzw. podejście z widocznością, z przyczyn praktycznych – suche czyste powietrze, bezchmurnie.
    .
    Dalej Indoor sugeruje, że w Smoleńsku „… ów „nagły spadek” na wysokości 200 metrów nie był spadkiem „niekontrolowanym” tylko manewrem opracowanym i wielokrotnie ćwiczonym na okoliczność lądowania w Kabulu”.
    .
    Zatem Indoor sądzi, że piloci przypuszczali, że lądują Casą w Kabulu, a nie Tu-154M w Smoleńsku. Czemu jednak i na jakiej podstawie swój stan ducha i przypisuje pilotom?
    .

    „JEDYNYM rozsądnym wytłumaczeniem wszystkich przedziwnych okoliczności, które robią z wojskowych jakaś grupę niedouczonych amatorów jest chorobliwa nieufność któregoś z przełożonych w stosunku do Rosjan i próba oszukania personelu lotniska”.
    .
    Na razie wiadomo, że to z personelem lotniska było coś nie tak:
    Komentuje kontroler z Okęcia:
    „Jestem pewien, że załoga nie podjęła decyzji o lądowaniu, lecz o odejściu na drugi krąg i że kontrolerzy z wieży w Smoleńsku złamali przepisy międzynarodowego prawa lotniczego. Także dotyczące uruchomienia akcji ratowniczej – mówi kontroler wieży na Okęciu, który prosi o zachowanie anonimowości.
    Od wielu lat pracuję na stanowisku kontrolera wieży na Okęciu. Nie mam wątpliwości – informacje kontrolera: 10.40.13–4 na kursie i ścieżce, 10.40.26–3 na kursie i ścieżce (przy założeniu, że stenogram mówi prawdę!) były ewidentnie niezgodne z rzeczywistym położeniem samolotu.

    Kontroler (jeśli to był kontroler, a nie osoba podstawiona), który był przekonany o właściwym działaniu radaru, powinien zacząć się niepokoić, kiedy na dwóch kilometrach od progu pasa nie widział samolotu. Nie mógł go widzieć z powodu mgły, ale powinien już dostrzegać przedzierające się przez nią światła. I tak zareagował. Poprosił załogę o włączenie reflektorów (10.40.32).

    Reflektory były już włączone (zostały najprawdopodobniej uruchomione wraz z wypuszczeniem podwozia). Kontroler nadal nie widzi samolotu, wie, że nieuchronnie i szybko zbliża się moment decyzji. Informuje: 10.40.38–2 na kursie i ścieżce.

    Absurdalna informacja wieży

    To oznacza, że jest przekonany o właściwym położeniu samolotu albo ktoś go zmusza do takiej wypowiedzi, albo ktoś odtworzył nagraną wcześniej sekwencję z taśmy. Charakterystyczne, że informacje o dystansie podawane są w odstępie 13 i 12 sekund, czyli prawidłowo i za około 11 sekund (10.40.49) samolot powinien być 1100 metrów od pasa, czyli nad bliższą radiolatarnią. Wówczas powinna paść co najmniej informacja, a właściwie komenda: 1 na kursie i ścieżce, wysokość decyzji!

    Kontroler powinien też podać w tym momencie warunki lądowania, to znaczy aktualną widzialność wzdłuż pasa, siłę i kierunek wiatru, ewentualne zmiany, jakie zaszły od ostatniej informacji pogodowej (podstawę chmur, stan nawierzchni, ciśnienie), i wydać zgodę na lądowanie. Taka zgoda, jakkolwiek do niczego niezobowiązująca załogi, ma o tyle istotne znaczenie, że mówi jej o dostępności drogi startowej i o tym, że jest wolna od innych statków powietrznych, pojazdów, pieszych itd. Między innymi na jej podstawie załoga podejmuje decyzję o dalszych działaniach. Jest to jedna z kilku składowych takiej decyzji. I załoga musi mieć te informacje, by właściwie i odpowiedzialnie ją podjąć. Taka informacja się nie pojawiła.

    Żadna już się nie pojawiła aż do absurdalnej informacji: Horyzont, 101.

    Zakładam, że w ich [rosyjskiej] nomenklaturze oznaczać to musi polecenie odejścia na drugi krąg, bo podczas takiego manewru załoga wyrównuje lot, dodaje mocy na silnikach, po czym się wznosi. Komenda padła więc co najmniej 5 sekund za późno, nawet w świetle przekonania kontrolera o właściwej pozycji maszyny na kursie i na ścieżce. Jak wiemy, samolot był dużo za nisko, by na kilometr przed pasem kontroler mógł powiedzieć, że są na ścieżce. Samolot leciał pod ścieżką już od około 4. kilometra przed progiem pasa. Tymczasem kontroler upewniał ich w przekonaniu, że lecą z właściwym gradientem schodzenia (co było po części prawdą), ale i po ścieżce. Opierając się na informacjach kontrolera, musieli uderzyć w ziemię, gdyby kontynuowali podejście i podjęli decyzję o lądowaniu. Wiemy jednak, że je przerwali i rozpoczęli odejście po nieudanym podejściu, ale bezskutecznie. Samolot nadal szedł w dół, wręcz jakby dokładnie odwrotnie do zamierzonego manewru, z jeszcze większą prędkością. Wygląda to na uszkodzenie, zablokowanie steru wysokości.

    Kontroler wiedział, ale nie powiedział…

    Ponieważ informacja od kontrolera, która daje prawo podjęcia decyzji o lądowaniu, nigdy się nie pojawiła, tym bardziej jestem pewien, że załoga nie podjęła decyzji o lądowaniu, lecz odejściu na drugi krąg. Bezwzględnie kontroler (bądź kierownik lotów) musi dać przynajmniej hasło: „pas wolny”. To oznacza – dostępny, niestanowiący zagrożenia dla lądującej maszyny, której załoga nie jest w stanie (nawet przy idealnych warunkach pogodowych) dostrzec tego wszystkiego, co widzi (lub o czym wie) kontroler. Ma on wiedzę o wszelkich ewentualnych zgodach, jakie wydał innym statkom powietrznym, samochodom, służbom technicznym lub nawet pieszym na zajęcie czy przecięcie pasa. Poza tymi wszystkimi możliwymi do przewidzenia i znanymi czynnikami na każdym lotnisku czy lądowisku, zwłaszcza w terenie niezurbanizowanym, należy spodziewać się nagłego wtargnięcia na pas dzikiej zwierzyny bądź stada ptaków, które mogą stanowić ogromne zagrożenie dla lądującej z dużą prędkością maszyny.

    Załoga natomiast znajduje się w środowisku zmiennym, dynamicznym. Jej położenie – wysokość – jest w ciągłym ruchu. Musi śledzić przyrządy, zwłaszcza w gorszych warunkach pogodowych, słuchać instrukcji z ziemi, porozumiewać się między sobą i wreszcie… reagować na te wszystkie elementy. Czynnikiem decydującym jest czas, którego z każdym metrem obniżanej wysokości i zbliżającej się ziemi ubywa.

    Po to właśnie na posterunku każdego lotniska świata w roli służebnej wobec każdej załogi trwa kontroler lotniskowy. Rola kontrolera naprowadzającego samolot za pomocą radaru nie umniejsza w żaden sposób znaczenia i odpowiedzialności kontrolera udzielającego bądź nie zgody na lądowanie. Dlatego na ogół są to dwie różne osoby. Jeden odpowiada za podejście do lądowania i ma zazwyczaj uprawnienia radarowe, drugi nie musi ich mieć, ale ma pełną wiedzę, co dzieje się w jego rejonie odpowiedzialności, czyli na samym lotnisku. Jeśli nawet obie te czynności sprawuje jedna osoba, to jest ona w pełni odpowiedzialna za wszystkie te elementy. Trzeba pamiętać, że taka osoba pełni służbę kontroli ruchu lotniczego. Udziela zgody na podejście, start, lądowanie, przekazuje wszystkie niezbędne informacje, a w razie potrzeby pełni również służbę ratowniczo-poszukiwawczą. Ta również nie została wypełniona właściwie. Kontroler powinien bezzwłocznie po utracie odczytu radarowego danego statku powietrznego albo w ciągu pięciu minut od spodziewanego lądowania i/lub utraty łączności z załogą (jeśli służba kontroli radarowej nie jest zapewniana) ogłosić alarm dla służb ratownictwa. Po to właśnie władze lotnicze każdego państwa powołują kontrolę ruchu lotniczego. Jednym z kilku podstawowych pytań dla komisji badającej ten wypadek powinno być więc także określenie czasu, w którym taki alarm ogłoszono. Jednak z przekazów medialnych wiadomo, że kontroler pytany w pierwszych chwilach po tragedii o samolot przez osoby ze strony polskiej, odpowiedział, że maszyna… odleciała. Jeżeli jest to informacja prawdziwa, oznacza to, że kontrola ruchu w Smoleńsku nie zadziałała zgodnie z przepisami prawa o ruchu lotniczym”.
    http://smolensk-2010.pl/2.....iemia.html
    .
    Indoor pisze: „Nie ma też zwyczaju czytania wysokości na głos przez nawigatora …”
    .
    No to może byli „niedouczonymi amatorami” jak wyżej sugerujesz? Ale z drugiej strony wykonywali w Afganistanie „manewry kabulskie”, więc …? :)
    .

    „… chyba że zakładami, że Nawigator referował Prezydentowi przebieg operacji Smoleńsk. Ów manewr kabulski”.
    .
    Tak, podczas lądowania krzyczał na głos z kabiny, aby prezydent usłyszał. :)
    Czy ty Indoor masz może emerytowanych kolegów z WSI, którzy chodzą i opowiadają?

  245. głos zwykły napisał(a):

    Indoorze,
    Państwo PRL w 89 r. nie było w lepszym stanie niż jest dzisiaj, jako RP.
    Natomiast dowodem złej woli Rosjan jest to, że zgodzili się na ryzyko lądowania rządowego samolotu w złych warunkach pogodowych.
    Gdyby tak samo Polacy zachowali się wobec Rosji czy USA to rozmowa byłaby zupełnie inna.
    Z pewnością byłaby mowa o wielomiliardowym odszkodowaniu, a stosunki dyplomatyczne zostały popsute na kilka dekad.
    Indoorze moim zdaniem jesteś ofiarą zarówno PRL, jak i zawartości intelektualne RP. Na twoim miejscu jako Węgier domagałbym się odszkodowania, albo możesz zagrozić naszemu rządowi, że będziesz pod stałą obserwacją dyplomatyczną i medyczną swojej ambasady.

  246. Mawar napisał(a):

    Z dr. Tadeuszem Augustynowiczem, byłym koordynatorem lotnisk wojskowych, wieloletnim pracownikiem PLL LOT, menedżerem Cargo Terminal London Heathrow Airport.
    .
    - To, co najbardziej oburzyło mnie w rosyjskim dochodzeniu, to stosunek do wraku tupolewa. Jest on inny niż w USA i Wielkiej Brytanii, gdzie nieraz najdrobniejsze elementy zespala się i w specjalnej hali buduje samolot od nowa. Z tego, co po nim zostało. Można w ten sposób bardzo dokładnie stwierdzić, które elementy i w jakiej kolejności dotknęły ziemi, z jaką siłą nastąpiło zderzenie, czy coś nie było wcześniej zepsute, czy nie było eksplozji materiałów wybuchowych. Każdy, kto się tym interesuje, wie, że ważny jest każdy szczegół. Tymczasem Edmund Klich otwarcie powiedział, że w jego metodologii pracy liczą się tylko najważniejsze elementy samolotu, a te drobniejsze nie mają znaczenia. Rosjanie zostawili na miejscu mnóstwo części, które znajdywali potem ludzie. Śledczy znaleźli zaledwie jakieś 60 proc. fizycznej masy polskiego Tu-154M. Tymczasem powinno się odszukać zawsze prawie 100 proc. masy samolotu. Jeżeli samolot ważył 100 ton albo nawet 55 ton, to te 55 ton materii, 55 ton skrawków blachy trzeba znaleźć. Nic w przyrodzie przecież nie ginie. Samolot przecież nie spłonął.

    Najbardziej przeraża mnie jednak to, że wrak ułożono po prostu na płycie lotniska, nawet nie w hangarze, wystawiając go na działanie deszczu, zimna, wiatru i innych czynników atmosferycznych. Metalowy kadłub, osprzęt, mechanizacja, silniki, hydraulika, elektryka – to wszystko niszczeje i koroduje, nie jest zabezpieczone i lada chwila będzie bezużyteczne.
    http://smolensk-2010.pl/2.....kiego.html

  247. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    „Natomiast dowodem złej woli Rosjan jest to, że zgodzili się na ryzyko lądowania rządowego samolotu w złych warunkach pogodowych.”

    Kłamstwo kaczyńskie. Rosjanie nie zgodzili się na żadne lądowanie. Nikt tez nie pytał ich o zdanie. Nie będzie nam jakiś Rusek dyktował kiedy i gdzie mamy lądować. Rozumiano?

  248. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    „Tymczasem powinno się odszukać zawsze prawie 100 proc. masy samolotu. Jeżeli samolot ważył 100 ton albo nawet 55 ton, to te 55 ton materii, 55 ton skrawków blachy trzeba znaleźć. Nic w przyrodzie przecież nie ginie. Samolot przecież nie spłonął.”

    Szukaj po parafiach. Wbudowanych w Święte Obrazki.

  249. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    „No to może byli „niedouczonymi amatorami” jak wyżej sugerujesz? ”

    Nie. Referowali Najważniejszemu Pasażerowi jak przebiega Akcja Smoleńsk.

  250. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    „Czy ty Indoor masz może emerytowanych kolegów z WSI, którzy chodzą i opowiadają?”

    Nie . Przeczytałem uważnie stenogram. I nie mogę się nadziwić Komorowskiemu, który twierdził, „że tam nic nie ma”. Tam są przerażające sprawy.

  251. Mawar napisał(a):

    Indoor
    pisze: „Wystarczy elementarna wiedza matematyczna, by z jedynie 5 par wartości toru lotu (czas osiągnięcia wysokości 400,300,200,150,100 metrów) zrozumieć, że ów „nagły spadek” na wysokości 200 metrów nie był spadkiem „niekontrolowanym” tylko manewrem opracowanym i wielokrotnie ćwiczonym na okoliczność lądowania w Kabulu. Pisało o takim „taktycznym” podejściu do lądowania prasa polska przed wypadkiem. Aproksymując sekwencję 200,150,100 metrów daje piękną parabole z minimum na 50 metrach”.
    .
    „Nie ma możliwości, aby pilot ustawił autopilota na zniżanie 12 m/s na wysokości 100 metrów. Przy parametrach przepadania Tu-154M nie da się już z tego wyprowadzić samolotu. Nie można insynuować, że człowiek z wykształceniem lotniczym popełniłby taki błąd. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zniżałby się 3 razy szybciej, niż przewiduje to ścieżka. Nawet gdyby kapitan był fatalnie wyszkolony i cechowała go brawura, nie mógłby wykonać takiego manewru, bo wiedziałby, że zginie. To byłby czyn samobójczy. Musiało więc wydarzyć się coś nieprzewidzianego. To była 20-letnia sowiecka maszyna. Remontowana niemal pół roku wcześniej i od tego czasu miewająca usterki układu sterowania. I to powinna zbadać komisja”.
    http://smolensk-2010.pl/2.....kiego.html

  252. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    „mówi kontroler wieży na Okęciu, który prosi o zachowanie anonimowości.”

    Tak. Pragnący zachować anonimowość kontroler zdaje relację pragnącemu zachować anonimowości dziennikarzowi a razem tworza duet wyjątkowo wiarygodny.
    A może już w końcu dosyć tych bredni i się dowiemy to co tajemnica rosyjską nie może być : jaka była rola generała Błasika, w jakim charakterze uczestniczył w wyprawie, czy był członkiem załogi , czy pilotował nawet przez 10 minut.
    Może jakiś pragnący zachować anonimowość dziennikarz zapyta jakiegoś pragnącego zachować anonimowość prokuratora o taki „drobny” szczegół.
    Zamiast tego będą nas karmić kolejnymi kłamstwami o winie kontrolera ,na wszelki wypadek nie ujawniając nam ani odpowiednich przepisów rosyjskiego prawa lotniczego. które obowiązują kontrolera ( a tylko w tych kategoriach można mówić o niedopełnieniu obowiązków przez kontrolera ) ani procedur wedle których miał być dokonany próba podejścia.
    Może wreszcie przestaną kłamać i takie podstawowe informacje „tajne” nam ktoś ujawni.

  253. Indoor_prawdziwy napisał(a):

    „Nie ma możliwości, aby pilot ustawił autopilota na zniżanie 12 m/s na wysokości 100 metrów.”
    A czy Ty wiesz co to za „autopilot” potrafi w pionie manewrować podczas podchodzenia do lądowania? Bo ten autopilot potrafił.

Skomentuj