Jestem z Układu


Solidarność to nie był anioł.

Korzystając z okazji, żeby polecić Wam mój artykuł w Rzepie otwieram nowe poletko.

http://www.rp.pl/artykul/528653-Kuczynski–Zniewalajacy-mit–Solidarnosci–.html

Skomentowano 57 razy to “Solidarność to nie był anioł.”

  1. matti napisał(a):

    Gospodarzu, Nic dodac i nic ujac .

    pozdrawiam matti

  2. jasnaanielka napisał(a):

    Artykuł przeczytałam, autorowi gratuluję, bo ma 100% racji.
    Dobrze, że zdążyłam przed aktualnymi dyskutantami, którzy śpią w najlepsze.
    Dobranoc…

  3. narciarz2 napisał(a):

    Gospodarzu:
    dziekuje za dobry artykul i gratuluje odwagi myslenia. Takich tekstow w Polsce sie nie czyta zbyt czesto. Wlasciwie, to w ogole sobie nie przypominam, zeby ktos napisal cos takiego. Przypomina mi sie jedynie scena z „Kobiety samotnej” Agnieszki Holland, w ktorej wizyta w lokalnym oddziale „S” wyglada tak, jakby to byl lokalny komitet PZPR. Ale poza tymi rzadkimi wypowiedziami, obowiazuje mit czystej i niewinnej „Panny S”. (Czy Kaczmarski nie byl aby Wielkim Zaklamywaczem?)
    .
    Trwaja obchody. Ja obchodow nie znosze. W zwiazku z obchodami wpisalem co nastepuje u Redaktora Passenta. Cytuje z niewielkimi skrotami.
    .
    W kontekscie obchodow Sierpnia cisnie mi sie na klawiature takie spostrzezenie. Dzisiejsza klasa polityczna opiera swoj tytul do wladzy na wspomnieniach. Jedni “walczyli z”, inni byli internowani, jeszcze inni spali na styropianie. I dlatego wladza im sie nalezy.
    .
    Natomiast ja, jak kazdy narciarz, wiem z wlasnej praktyki, ze na zeszlorocznym sniegu sie nie pojezdzi. Serdecznie zapraszam do mojej galerii zdjec narciarskich (podlinkowane pod moim pseudonimem), ale absolutnie nie zapraszam do jezdzenia po sniegu z tych fotografii. Tego sniegu juz nie ma, choc na zdjeciach wyglada bardzo solidnie. Ale on juz stopnial. Mozna go wspominac, ale nie nalezy nim sie podpierac.
    .
    Mnie interesuje przyszly snieg. Czekam na koniec listopada, kiedy pod Rochester znow rusza wyciagi. Patrze w przyszlosc i zapraszam do wspolnego jezdzenia po nadchodzacym sniegu, a nie po tym stopnialym.
    .
    Ciekaw jestem, czy wsrod politykow nie ma ani jednego narciarza, ktory by rozumial, ze zeszloroczny snieg mozna pokazywac na zdjeciach, ale jesli idzie o prawdziwe zycie, to nalezy sie szykowac do przyszlego sezonu?

  4. narciarz2 napisał(a):

    Pozdrawiam Anielke i innch dyskutantow. Dobranoc i do nastepnego wpisu Gospodarza. Tak jak dotad, nie bede sie tu pokazywal, bo nie odpowiada mi dyskusja ze zwyrodnialcami, ktorzy opanowali ten blog.

  5. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Ja jeszcze nie czytałem,ale oglądałem gospodarza w tele. wraz z R.Bugajem,opowiadał mysle,ze podobnie.
    Pozdrawiam

  6. Torlin napisał(a):

    Bardzo mądry artykuł.
    Ja bym dodał tylko jeden element. Właśnie w tym czasie powstał mit prawicy o leżącej władzy. Bardzo niedobry.

  7. marzatela napisał(a):

    Taka demitologizacja „Solidarności” ma sens, ale obawiam się, że skończy się jak to zwykle u nas. Dawne, zapomniane podzialy i urazy wróca i to ze zdwojoną siłą, powięszoną w dodatku o materiały znalezione w IPN.
    Mimo wszystko jednak – tamten czas miał jeden niezaprzeczalny urok: robiliśmy coś wspólnie i się udało. Skutki rozbudzonej wówczas nadziei widzimy dziś.

  8. Zofia napisał(a):

    Dziękuje Panie Waldemarze,
    kiedy czasem tu pisałam, co moje oczy widziały w czasie krótkiego epizodu z panną „S”, dostawałam w głowę.
    Dlatego cieszę się, gdy człowiek, bohater tamtych dni sprzed 30-lat też dostrzega i te drugą, bardziej mroczną cześć Solidarności.
    Tak, jak powiedziałam ongiś, tak powtarzam dzisiaj – dla mnie owocem tamtych dni był „Okrągły Stół”, wyraz dojrzałości obu stron barykady.
    I ówczesnej władzy, która go zaproponowała i ówczesnej opozycji, która propozycje przyjęła i umiała zdobyć się na kompromisy.
    Ten egzamin z politycznej dojrzałości i rozwagi Polacy przed narodem i historią zdali z najwyższą oceną a święto podpisania porozumień powinno obejmować także tych, którzy byli inicjatorami Okrągłego Stołu, nie tylko NSZZ Solidarność.
    Mnie tego właśnie brakuje…
    *
    Wczoraj przewodniczący Śniadek rozpoczął swoje przemówienie związkowe w Szczecinie od słów ….Szczęść Boże!
    Tym samym podzielił ludzi na wierzących i niewierzących, a związek obecny usytuował w kategorii – wyznaniowych, katolickich.
    A co z tymi co 30 lat temu byli w innych związkach, albo byli niewierzący, ale razem strajkowali i protestowali ramię w ramię, jacyś gorsi?

  9. Ryszard napisał(a):

    Panie Gospodarzu gratuluję !!
    Prawdę powiedziawszy nie zaskoczył mnie Pan, jako że wszystkie Pana wystąpienia w mediach pisanych i wszelkich innych, które udaje mi się śledzić (a staram się bardzo !) cechuje niezmiennie ten sam realizm, jasność obserwacji i obiektywność ocen. Niewielu z Was, niestety, dawnych działaczy „S” zachowały tę zdroworozsądkowość. Zdecydowana większośc popłynęła na fali naiwnego chciejstwa, wyobrażeń o narodowej gigantomanii (drugie Japonie, Irlandie) lub zadowoliła się synekurami (dla każdego na miarę zdolności i oczekiwań).
    Panna „S” miała swe historyczne zasługi, o których nie należy zapominać (ale widzieć je także w rzeczywistym wymiarze, bez popadania w samouwielbienie) ale odeszła bezpowrotnie w przeszłość i wszelkie próby jej reanimacji (przez odętego Pana Sniadka et consortes) są żałosne i, co ważniejsze, skazane na porażkę.

    Pozdrawiam i czekam na kolejne refleksje

  10. kranadha napisał(a):

    I wlasnie te smiecie solidarnosci fruwaja dzisiaj w Polsce na calego.

  11. Ewa-Joanna napisał(a):

    No jak takie brelanty wyfrunely do kanady… Ktos musial zostac.

  12. Kasia napisał(a):

    Właśnie kranadha.
    Właściwie to wystarczyłoby za wszystko.

    Ale do tego dodałabym jeszcze opinię Andrzeja Celińskiego z dzisiejszego Salonu Politycznego Trójki, choć nie z mojej bajki, to jakże trafna.

    „[...]Były działacz „Solidarności” powiedział również, że w dniu dzisiejszym Polacy wracają w te same koleiny, w których byliśmy w czasach PRL. Widać to chociażby po relacjach między pracodawcami a pracownikami, czy też po absolutnej alienacji władzy. Jego zdaniem świadczy to o „wypłukiwaniu” demokracji. Dodał również, że takie procesy powodują upadanie etosu służby publicznej.

    Andrzej Celiński powiedział również, że dzisiejsze władze partyjne zaczynają się zachowywać jak działacze partyjni sprzed roku 1989. Według jego opinii świadczą o tym chociażby pozy, jakie przybierają liderzy partyjni, którzy kreują się na niejakich „bożków”. Działacz opozycji demokratycznej podkreślił, że pokazuje to, iż władza coraz bardziej oddala się od wyborcy.

    Gość Programu Trzeciego Polskiego Radia komentując dotychczasowe rządy gabinetu Donalda Tuska powiedział, że nie wykazuje on odpowiedniej aktywności. W jego ocenie nie można cały czas żyć i koncentrować swoją władzę wokół rządu Jarosława Kaczyńskiego i jego dawnej działalności. Skrytykował również działalność prezesa PiS, którego działania są dla niego niezrozumiałe. ”

    http://www.polskieradio.p.....85932.html

  13. kranadha napisał(a):

    W Kanadzie jest mnostwo brylantow- nie wiem jak w Australii.
    `
    W Polsce jest rowniez mnostwo brylantow ( szare spoleczenstwo ) i fruwajace smieci pochodne solidarnosci ( zdrajcy idei, tego co robili w stoczni ).

  14. Zdzislaw_1 napisał(a):

    W Gdańsku do przewidzenia

  15. Kasia napisał(a):

    A co Zdzisławie,
    mieli bić bravo pajacom,
    którzy stocznie przez google’a sprzedawali?

  16. matti napisał(a):

    Do Kranadha/y/!

    Mieszkam k Kanadzie od prawie 25 lat i musze Ci powiedziec ze

    nie spotkalem tu jak napisala Ewa-Joanna -brelantow .Chodzi mi

    o nasze pokolenie. Te brylanty to sa nasze dzieci ktore w tym

    kraju dostaly szanse na normalne zycie i wykorzystaly ja w stu procentach,sa lekarzami ,nauczycielami,informatykami,inrzynerami.

    A my z pewnymi oczywiscie wyjatkami potrafimy tylko narzekac,

    pluc na to co dzieje sie w kraju .W gronie ludzi z ktorymi sie tu

    czasem spotykam wiekszosc jest za Pisem ,jezdza co dwa lata

    do Polski ,do sanatorium -bo bardzo tanio a tu w Kanadzie nikt

    o czyms takim nie slyszal.I tak to jest tu pracuja jak konie w

    tym prawdziwym kapitalizmie marza ciagle o socjalizmie!

    Szpitale za darmo,dentysci rownierz a tu kicha,jeden dzien

    pobytu w Montrealskim szpitalu to 3000 tys.dolarow-jesli

    nie jestes ubezpieczony.Ot co!

    Prawda jest ze kazdy tu ma tzw sloneczko ale ono pokrywa

    tylko podstawowe swiadczenia ,ja np. w swoim zakladzie jestem

    ubezpieczony na wszystko ale place miesiecznie ponad 200 dol

    i placze i place.Takie jest zycie i dlatego nie moge pojac jak

    to jest ze gdy ktokolwiek dotyka podwyzki na ubezpieczenie

    chocby o 5 zl to ludzie podnosza larum? A ile pieniedzy sie

    przepala i przepija?? I na koniec ,po tylu latach pobytu w Kanadzie

    dowiedzialem sie ze najbardziej przesladowanymi ludzmi przez

    bezpieke byli;stolarze ,dekarze,hydraulicy -sol ziemi,prawda??

    pozdrawiam wszystkich matti

  17. Lex napisał(a):

    A co Zdzisławie,
    mieli bić bravo pajacom,
    którzy stocznie przez google’a sprzedawali?

    To o p. Henryce Krzywonos ?

  18. Lucjan napisał(a):

    Podziały były, owszem. Ale były one przykrywane przez radość z tego, że można mówić wszystko i wszystkie opinie, nawet mocno egzotyczne, są uprawnione. Podczas ostatnich dni strajku po wprowadzeniu stanu wojennego w jedynym ocalałym jeszcze zakładzie na Lubelszczyźnie rozmawiałem z ludźmi, którzy np. twierdzili, że gdyby zajrzeć pod sukienki w Watykanie można by się dowiedzieć ciekawych rzeczy. Było to dla mnie zabawne i egzotyczne właśnie. Jak się później okazało byli to ludzie związani z późniejszym prominentnym działaczem ZCHN. Panie Gospodarzu, na dole to jednak był karnawał, a nie burza i harówka. Pewnie naiwny i nie do końca uświadamiany ale był. I w nas pozostał. Dlatego obecny ZZ Solidarność to nie jest ta Solidarność i trudno. I tak być musi. Ale trochę szkoda.

  19. Zofia napisał(a):

    Zrobić z obchodów 30-lecia podpisania porozumień sierpniowych – publiczny festiwal chamstwa a ze zmarłego prezydenta – filar i głownego lidera dawnej opozycji – to mi nawet przez myśl nie przyszło.
    Ale Polak potrafi – co można było zobaczyć gołym okiem….
    Chylę czoło przed panią Henryka Krzywonos.
    Stanąć przed sterowanym tłumem związkowców od Śniadka, patrząc w oczy prezesowi PiS i powiedzieć mu kilka slow gorzkiej prawdy, to objaw odwagi wręcz u nas niespotykanej.
    Ale ktoś musiał to zrobić w końcu i dobrze, że uczyniła to kobieta, bohaterka tamtych dni sprzed 30 laty….

  20. głos zwykły napisał(a):

    A mnie się wydaje, że pragnienie wolności i normalności w PRL, które czuli wówczas członkowie Solidarności i ich sympatycy, było równoznaczne właśnie z jakąś wielką moralną odmianą i nadzieją na dalszą odmianę.

    Być może nie zrealizowaną później z wielu powodów, spośród których cześć umieścić należy w czaso okresie rządów jenerała WOJCIECHA.

    Sporo czytałem w latach 90. np. J. Tischnera i z perspektywy czasu widzę w tym jego myśleniu sporo naiwności, ale właśnie w takich kategoriach, jak się niekiedy naiwnie myśli w kategoriach moralności o swoich i innych osób, powinnościach.

    Natomiast później w 89 r. realizacja owego pragnienia pozostawała w luźnym związku z moralnością.

    Bogacenie się i osiąganie sukcesu życiowego odbywało nierzadko się w swoistym kłębowisku kąśliwych i niezwykle jadowitych żmij, które nie odczuwały jakichś szczególnych więzi społecznych z swoimi, bądź co bądź pobratymcami z sąsiednich wianuszków, ale które jednocześnie cechował duch nieprzejednanej walki, wszelkimi sposobami o swoje i dla siebie.

    W żmijowisku owym zabrakło jednak ducha Solidarności. W rezultacie czego tylko syczenie i kąsanie nam pozostało.

    A jeszcze dziś z zadziwieniem czytałem, że w czasie ostatniego dwudziestolecia udało się wykształcił nielicznym Polakom na znamienitych zagranicznych uczelniach i to nierzadko jedynie na skróconych kursach podyplomowych.

    Świadczy to dobitnie o poziomie naszej społeczności, a przecież tam, gdzie prawdziwe żmije rządzą, dbają one o kształcenie swoich elit na bardzo wysokim poziomie. I możemy się porównać np. z Chinami w parytetach wykształconych osób np. na Uniwersytecie Harvarda.

    A to ma przełożenie na konkurencyjność gospodarki, także tam, gdzie nie ma ani wolności, ani normalności, jaki i solidarności, a także moralności.

    A w związku z tym nieco śmieszą mnie wysiłki intelektualne Kazimierza Kutza, który doradza Polakom, jak traktować patriotyzm (co nie oznacza, że akceptuje akurat ten rodzaj „partiotyzmu” przeciwko któremu on się wypowiada):
    To prawdziwy patriotyzm – samodzielnie urządzić u siebie świat według własnych potrzeb, nie zapominając o innych.

    Więcej… http://wyborcza.pl/1,7684.....z0y7QkX0xl

  21. głos zwykły napisał(a):

    Stąd też mój mały obywatelski apel na miarę naszych społęcznych realiów, ograniczeń i potencjału:
    „Nie myjmy nóg od dziś do następnego kwietnia, a potem podsuńmy je do umycia proboszczowi!”

  22. Torlin napisał(a):

    „mieli bić bravo pajacom, którzy stocznie przez google’a sprzedawali”.
    Typowe. Typowe aż do szpiku kości. Za każdym razem PiS rzuca hasełko, a jak człowiek chce odpowiedzieć, to musi napisać elaborat. Czy do Ciebie Kasiu nie dociera, że to były prywatne stocznie? Że Państwo nic nie miało do tego? Że mimo wszystko chciało pomóc? Tylko nikt tego nie chciał kupić? To rząd miał dać pieniądze i zamówienie? A ja na to się nie zgadzam, żeby z moich podatków utrzymywać przy życiu komunistyczne dinozaury.

  23. głos zwykły napisał(a):

    A ja na to się nie zgadzam, żeby z moich podatków utrzymywać przy życiu komunistyczne dinozaury.
    _______________
    Czy wszystkie, czy tylko niektóre? :D)))

  24. Orteq napisał(a):

    Bardzo potrzebny, choc zbyt krótki, tekst, Gospodarzu. Dzięki.

    Narciarzu,
    ty dalej swoje:
    „Tak jak dotad, nie bede sie tu pokazywal, bo nie odpowiada mi dyskusja ze zwyrodnialcami, ktorzy opanowali ten blog.”

    Z MMUK została już tylko K. My, zwyrodnialcy, przepraszamy że żyjemy. Za nudę bezdyskusyjną już nie przepraszam.

    Cieszę się, że masz ciekawsza dyskusję u red. Passenta. Tam od zwyrodnialców nie wyzywaja. Choć twoi tam oponenci nie są tak bardzo różni od tutejszych „zwyrodnialców”.

  25. Orteq napisał(a):

    Ze Kranadha nie wie o co wtedy chodziło to jest ok. Ale że i inni nie kojarzą to już wstyd.

    Trzydzieści lat temu, czyli w niecałe dwa lata po nastaniu Polskiego Papieża, to od Polski rozpoczęto światowy marsz od komunizmu. Marsz miał być marszem a nie rewolucją. Bo tak to widział Karol Wojtyła, człowiek (a więc ani Bóg ani święty) swiatły. Wiedzący, że rewolucje zawsze przynosiły przede wszystkim ból, zniszczenie i smierc. Oczekiwanie na upragnione zmiany po-rewolucyjne za każdym razem okazywało się ułudą i omamem.

    Czyli, Polski Papież wiedział, że jeśli tym razem rewolucja – bo zrzucenie jarzma komunizmu to własnie rewolucja na całego, chociaż taka jakby na odwyrtkę – ma przynieść pożądane, i nieodwracalne zmiany, to musi być zrobiona inaczej niz wszystkie poprzednie.

    I to „inaczej” zaczęło się już w sierpniu 80. Przez nieufnych od razu zostalo to nazwane nieczystymi siłami oraz „manipulacją”. Niekoniecznie z resztą pełzającą.

    Ta wspomniana przez p. Kuczyńskiego ówczesna nieufność dzisiaj przerodziła się w agresję przeciwko „zdrajcom idei”. RP III to zdrada idei. Ktoś musi tę zdradę odkręcić. I dokończyć „dzieła”.

    Nie wiadomo jeszcze czy tragedia smoleńska otworzy choć niektóre, zaropiałe z nienawiści, oczy. Obawiam się, że może być zupełnie odwrotnie.

  26. Stan napisał(a):

    Panie Waldemarze,

    nieźle. Trochę ten orteq wlazł mi na klawiaturę, więc powiem tylko, że Pański artykuł należy potraktować jako zajawkę czegoś niepatetycznego.

  27. kranadha napisał(a):

    Matti – Zapomniales ze zyjemy w tym samym kraju tylko w roznym systemie ubezpieczen. Quebec – i reszta Kanady.
    `
    Ja nie mam zadnego ubezpieczenia od dwudziestu lat, mam podstawowe, a zona ma ubezpieczenie ktore nam pokrywa wszystko rowniez dental. Czasem dostawalem leki za 540 dolarow i szystko po wykupieniu mi zwracaja.
    `
    Ja nie narzekam. Co do dzieci masz racje.Moje tez posiadaja wysokie wyksztalcenie. Corka nawet bardzo. Ma prawo potwierdzac ludzi tozsamosc tak jak prawnik i ksiadz.

    `
    W codziennej działalności „Solidarność” lat 1980 – 1981 była kłębowiskiem rywalizacji, konfliktów, walk wewnętrznych w najróżniejszych układach, ambicji, karierowiczostwa, prywaty, nieufności i ciosów poniżej pasa – pisze publicysta
    `
    Gospodarz to jeden z tego balaganu. Nie pisal o tym ani 5 lat temu ani 10, ani 20 lat temu. A teraz wielki bohater. Wczesniej nie bylo odwagi.
    `
    A ja pisalem w 68r. i w stanie wojennym tez. Zabierala mnie za to bezpieka.
    `
    A gospodaz pisal ale daleko od kraju bo byl tam bezpieczny.

  28. narciarz2 napisał(a):

    Orteq napisal:
    „Z MMUK została już tylko K. My, zwyrodnialcy, przepraszamy że żyjemy.”
    .
    Za zwyrodnialcow uwazam konkretnie tych, ktorzy usilowali przerobic katastrofe komunikacyjna na drugie Powstanie Warszawskie. Tych, ktorzy mieli czelnosc rozpowszechniac spiskowe brednie, podobne do powyborczej produkcji J.Kaczynskiego. Uwazam ich za chorych psychicznie i mialem dosc takiej wymiany obrzydliwosci. Na blogach Polityki istotnie produkuje sie kilku takich, ale jednak nie maja az takiej bezczelnosci, ktora byla tutaj prezentowana.
    .
    Nigdy Ciebie nie zaliczalem do tego grona. Ani nikogo z tu obecnych, poza panami (?) MMU.

  29. Orteq napisał(a):

    No dobrze, dobrze, narciarzu. Nad zwyrodnialcami musisz jednak jeszcze popracowac.

    Stan, przepraszam za włażenie na klawiature. Następnym razem zdejmę buty.

    Polski Papież planował, i z powodzeniem wcielał w życie, swoją bezkrwawą „refolucję” antykomunistyczną. Nasi niektórzy bojownicy jednak myśleli po staremu. Bo im się historycznie marzyło, że będzie tak jak przedtem: alleluja i do przodu. Na całego, z szafotami, z wieszaniem na latarniach, że stawianiem pad stienku, z bezkarną rozwałką wrogów i „zdrajców” etosu.

    Żadnych tam rządów Kiereńskiego! My zmierzamy od razu, i na szagę, na Pałac Zimowy. Z Watykanu, poprzez Waszyngton, przypłynie pancernik „Aurora” i odpali swe niezliczone działa. Niedźwiedź na glinianych łapach od razu się powawali na ziem i to pod własnym ciężarem. A my, tryumfalnie, poniesiemy zwycięski sztandar-posłanie do wszystkich narodów Europy Wschodniej i nie tylko. Czerwona krew uciemiężonych mas zwycięży czerwoną, zapijaczoną bestie, Leonidasa Biezgniewa. Wodzu, prowadź! Papież i Przenajświętsza Panienka są z nami. Zwycięstwo tuż, tuż.

    Niezrozumiałe są PanaMinistrowe niepokoje i wątpliwości w tamtych czasach. Defetyzm jakiś czy co?

  30. Ewa-Joanna napisał(a):

    Kranadha,
    „Ma prawo potwierdzac ludzi tozsamosc tak jak prawnik i ksiadz.”
    Justice of the Peace?

  31. Orteq napisał(a):

    Nie ma potrzeby upupiać wagi posiadania ‘prawa potwierdzania ludzi tożsamości tak jak prawnik i ksiądz’ przez córkę kranadhy. Jest to waga większa od zmywaka i tym właśnie kranadha się chwali swojemu ciotecznemu bratu, panu Ministrowi. Obaj rodem sa z Kalisza. On nie chwali się tym żadnym kangurom, tylko właśnie swojemu kuzynowi z Kalisza. miejmy szacunku nieco dla wlascicieli blogow.

    A temat imigracyjbył wcześniej przerabiany na tym blogu. To Pan Minister zbywał swojego kuzyna polonijnymi „osiągnięciami od zmywaka”, pozostawiając rys w stosunkach rodzinnych. Niesmak z tym związany nie tylko ja pamietam.

    A upupić można wszystko. Włącznie z waga roli odegranej w doprowadzeniu do Annus Mirabilis. Bo to o to dzisiaj się rozchodzi, przy świecie 30-lecia Porozumień Sierpniowych. Ja oceniam rolę p. Kuczyńskiego pozytywnie, podczas gdy jego kuzyn zdecydowanie negatywnie. I to jest jedyną kolorystyką tego blogu. Inaczej na nudny blog nikt by nie zajrzal.

    Zapraszam do ponownego „wylecisz, Orteq”. Mnie to wszystko fuk. Tak mawiał kiedyś mój zaprzyjaźniony Czech. No ale on znał Havla, choć Wałęsę też cenil. O Kuczyńskim złego słowa też nie umiał wypepikowac. A „wylecisz, Orteq” moze akurat byc na miejscu. Gdyz on i mnie by nie chcial na straty spisac. Gospodarzu, dobro pożałowat’.

    Pozdrawiam, jesli ktos tego chce.

    „Trudne do zrozumienia
    są nasze, polskie, uprzedzenia.”

  32. karwoj8 napisał(a):

    Również na tym blogu pisałem sporo o chomeinizacji życia publicznego w Polsce. Pisałem o partiach reprezentujących interesy KK. Oficjalnych: takich jak PiS, ZChN czy partia M. Jurka i tych nieoficjalnych: takich jak PO i PSL.
    W celu krzewienia podległości Narodu wobec kleru PO teraz posunęła się o wiele kroków dalej: http://wyborcza.pl/1,75248,8315693,PO_koledzie_u_proboszczow.html i
    http://wyborcza.pl/1,7596.....sciol.html
    Jestem zdziwiony i zniesmaczony brakiem silniejszego odzewu wśród polityków, intelektualistów a wreszcie blogerów ale myślę, że tak jak “za komuny” kieruje tymi ludźmi pospolity strach.
    Strach przed brakiem życzliwego spojrzenia ze strony zawodowych indoktrynerów i manipulatorów (mam na myśli księży i katechetów), strach przed obniżeniem się słupków sondażowych a również strach przed utrąceniem kariery politycznej a pewno i innej.
    Po napisaniu do proboszczów kilkuset wierno-poddańczych listów, w których również nieco się straszy obcięciem idących w wielomilionowe wielkości dotacji z publicznych pieniędzy, PO jest już pewna wsparcia z tej strony.
    Pozostaje tylko pytanie czy tych pieniędzy nie należało i nie należy użyć do naprawy infrastruktury po letnich powodziach.
    Szkoda, że pozostaje to tylko w gestii ludzi, dla których obowiązująca Konstytucja to tylko kilka kartek zapisanego papieru.
    Dla których obowiązującym jest stwierdzenie: ?Nie ważne, czy Polska będzie biedna czy bogata. Ważne, żeby była katolicka?.

  33. Kasia napisał(a):

    „…Czy do Ciebie Kasiu nie dociera, że to były prywatne stocznie? Że Państwo nic nie miało do tego? Że mimo wszystko chciało pomóc?”

    Nie Państwo tylko fujary z rządu. A jak pomagało to było widać. Byle dotrwać do wyborów do Parlamentu Europejskiego a później ostatni gasi światło. Rzeczywiście piękne to było.

    I proszę. Kamiński poniósł odpowiedzialność za sposób „sprzedaży” stoczni jak i za aferę hazardową.

  34. Torlin napisał(a):

    To znaczy – co mieli Twoim zdaniem zrobić? Bo to jest pustosłowie typowe dla PiSu. Kupić stocznie? Załatwić im zlecenia? Dać rządowe gwarancje? Może napiszesz, czego oczekiwałaś od rządu? Tylko nie napisz, że pomocy. Czego! Konkretnie! I przy założeniu, że jest to prywatna własność i pies z kulawą nogą nie chce kupić upadającej stoczni z upolitycznioną załogą.

  35. maciek.g napisał(a):

    Dobry artykuł Gospodarza. Nie jest korzystne tworzenie mitów. Ludzie w tamtej solidarności byli też podzieleni, ale na szczęście przeważyła opcja racjonalna i nie rewolucyjna. Obecny związek nie ma już nic wspólnego z tamtą formacją i zarządzają nim politycy przyklejają się do PiS i w tym wietrzą swą szansę na sukcesy. Prawda nie ma dla nich znaczenia – liczy się korzyść polityczna. Wyniki jednak jak widać są mało obiecujące i czytając fora i reakcję ludzi to ta frakcja kopie sobie grób.
    Ludzie bardzo wysoko ocenili wystąpienie legendarnej tramwajarki Krzywonos która w oczy powiedziała związkowcom i Jarkowi co myśli o ich działaniach. Ktoś napisał że ta Pani wyciągnęła zawleczkę granatu i uważam to za celne stwierdzenie.

  36. maciek.g napisał(a):

    Kasia już zapomniałaś, że sprawa stoczni była na tapecie za rządów PiS i rząd Jarosława zabagnił jedynie tę sprawę nie działając w kierunku szukania ewentualnych kupców , wiedząc jakie jest stanowisko UNI nie tylko nie informował o tym zainteresowanych ale wręcz zapewniał ich o poparciu rządowym dla stoczni. Po utracie władzy PiS w dalszym ciągu mamił stoczniowców swym poparciem i politycznie grał stoczniami, choć było wiadomo, że sprawy idą bardzo źle . PiS dla stoczni nie tylko nie zrobił nic , ale jeszcze oszukując pogorszył i tak złą sytuację . PO rozpoczęło intensywne próby znalezienia chętnych do kupna, a PiS nie tylko nie wspomagał , ale torpedował te poczynania. I tak dziwne że Unia tyle czasu zwlekała z decyzją która w końcu musiano wydać.
    Gdyby nie te polityczne działania sprawa z pewnością poszła by korzystniej dla byłych pracowników tych zakładów.

  37. maciek.g napisał(a):

    karwoj8 ,
    Na pewno było by lepiej by pieniądze zamiast na cele kościelne poszły na cele związane z całą Polską. Niestety w polityce zawsze tak jest że liczy sie z silnymi , a kościół pokazał, że politycznie jest silny i jego wpływ na Polaków jest bardzo duży. PiS zrobił co mógł by przedstawić PO jako partie antykościelną i Rydzyk oraz wysocy oficjele kościelni to kupili i swe poparcie jawnie dali Jarosławowi. Obecnie swymi działaniami Jarosław stracił znaczenie i skompromitował wiele idei które głosił , co mocno uderzyło tez w kościół. Wykorzystuje to obecnie PO i wzmaga zabiegi o poparcie kleru , a będąc przy władzy ma co oferować , więc oferuje i skutecznie pokazuje że nie jest partia antykościelną , a wręcz pro kościelną . To skutecznie zmniejsza poparcie kościoła dla Jarka który przestaje mieć interes w popieraniu słabnącego PiS. W pismach ocenianych jako katolickie coraz łagodniej pisze się o PO i coraz częściej krytykuje sie PiS. Polityka jest więc skuteczna choć wielu wyborców szlag trafia na tego rodzaju działania. Niestety póki Kościół będzie miał tak wielkie oddziaływanie na ludzi jak ma obecnie i dopóki będzie tak aktywny politycznie jak obecnie wszyscy politycy mający szansę na przejęcie rządzenia w Polsce będą zabiegać o sympatie kleru.

  38. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Henryka Krzywonos.
    Bez przygotowania,od serca może za długie,ale te bezpośrednie,słowa skierowane do p. Jarosława,zrobi większe wrażenie na słuchających niż najlepsze długie wyliczanie zakłamań prezesa PIS.
    Powiedziała mu to w oczy.nie może udawać że to nie tak(choć próbuje).
    To były słowa które usłyszała cała Polska.
    Najlepszy dowód że te słowa coś znaczyły dali dowód sami PIS-owcy senator RP. nazwał ja podłą babą (lub cos koło tego) SENATOR RP.
    mężczyzna pewnie sie uważa za dobrze wychowanego, kulturalnego ,wykształconego! dżentelmen .
    Gospodarzu
    pewnie zna Pan ta Henrykę niech ją pan zapewni że jej słowa miały wielkie znaczenie dla szaraków z prowincji.
    Pozdrawiam

  39. Piotruś napisał(a):

    31 sierpnia 2010 r.

    W lipcu 2005 r. Sejm uchwalił ustawę o ogłoszeniu 31 sierpnia świętem państwowym, Dniem Wolności i Solidarności. 30 rocznica powstania „Solidarności” raz jeszcze pokazała potrzebę odwagi cywilnej i politycznej do wzięcia odpowiedzialności przez Państwo za organizację obchodów „Sierpnia” – symbolu polskiej demokracji i społeczeństwa obywatelskiego.

    Od dwudziestu lat rocznice służą do zabijania tradycji i pamięci o tamtych czasach. Jedyna oficjalna uroczystość zorganizowana w 30-tą rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych, zakończyła się kompromitacją. Obecna „Solidarność” poza znakiem graficznym nie ma nic wspólnego z tradycjami „Sierpnia” i odwagą jego przywódców w stanie wojennym.

    Panie Prezydencie, Panie Premierze, Panie i Panowie Parlamentarzyści, Solidarność jest wizytówką państwa polskiego. Na Was spoczywa dziś odpowiedzialność ochrony tych wartości.

    Jerzy Borowczak
    Bogdan Borusewicz
    Zbigniew Bujak
    Andrzej Celiński
    Władysław Frasyniuk
    Zbigniew Janas
    Henryka Krzywonos
    Bogdan Lis
    Jan Lityński
    Lech Wałęsa

    Nie potrafię wklejać odnosników, ale tez chcialbym sie podpisać po apelem podanym na stronach TVN

  40. Mawar napisał(a):

    Torlin (na blogu pułkownika Passenta)
    .
    „A prawda jest jedna, to [Jarosław] Kaczyński chce za wszelką cenę zawłaszczyć kolejną rzecz w Polsce, najpierw było Powstanie Warszawskie”,
    .
    Mylisz Kaczyńskich, to Lech budując muzeum Powstania „zawłaszczał” tę ideę. Niewybudowanie Muzeum Powstania Warszawskiego oznaczałoby „niezawłaszczenie” jego idei – tak mniej więcej wynika z lemingowej logiki.
    .

    „…. teraz idea Solidarności.
    A oto skopiowany komentarz z artykułu w Gazecie
    “CUDOWNE PRZYPADKI Z ŻYCIA Kaczyńskich.
    Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława to zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK, rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach,….. Tymczasem Rajmund Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie, dostaje od stalinowskiej władzy wypasiony apartament na Żoliborzu…”
    .
    Wypasiony apartament na Żoliborzu wygląda mniej więcej tak:
    http://www.muratorplus.pl.....66448.html
    Właśnie w takim mieszka Ewa Milewicz z „Gazety Wyborczej”, dawna koleżanka Kaczyńskiego z czasów KOR, dziś jego ostra krytyczka. Kaczyńscy mieszkali w pobliżu apartamentu E. Milewicz, przy ul. Lisa-Kuli w sumie dość zwykłym (jak na czasy powojenne niezgorszym), wynajmowanym mieszkaniu, wykupionym w 1981 r.
    .

    [Rajmund Kaczyński] dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej …”
    .
    Pełny etat dopiero w 1958 r. wcześniej wykładał tam m. in. termodynamikę. Co w tym dziwnego? Miał dyplom Politechniki Łódzkiej?
    .
    „… posada dla Akowca na uczelni brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce”.
    .
    Tak, bo w latach 40 inżynierów w Polsce było tak zatrzęsienie, tak dużo, ze komuna nie wiedziała co z nimi robić. Łyknąłeś Torlin bez popicia? Jak smakowało? :)
    .

    „Jarosław Kaczyński jako jedyny
    działacz opozycji, kręgu doradców Lecha Wałęsy nie zostaje
    internowany”.
    .
    Najgłupszy ubek był jednak dużo inteligentniejszy niż anonimowy autor tych słów. Gdyby internowali wszystkich, którzy na to „zasłużyli” (zakładając, że było to realne) musieliby zaczynać inwigilację podziemia od zera.
    .
    Życiorys opozycyjny Kaczyńskiego jest dość oczywisty:
    „W III 1968 uczestnik wieców studenckich na UW. 1970-1980 uczestnik nieformalnego seminarium prof. Stanisława Ehrlicha nt. zależności Polski od ZSRS. Od 1976 współpracownik KOR, nast. KSS KOR, w 1976 zbierał informacje o represjach wobec uczestników wydarzeń Czerwca ’76, uczestnik akcji pomocy, w czasie wyjazdu do Płocka zatrzymany. Od 1977 współpracownik Biura Interwencyjnego KSS KOR, badał m.in. przypadki morderstw popełnionych przez funkcjonariuszy MO i SB. Uczestnik akcji ulotkowych: w 1978 w związku z procesem Kazimierza Świtonia, w 1980 w obronie Edmunda Zadrożyńskiego. W 1978 przez kilka miesięcy p.o. kierownik Biura Interwencyjnego w zastępstwie Zofii Romaszewskiej. Od 1979 w redakcji niezależnego pisma „Głos”. W 1980 uczestnik opracowywania dokumentu Raport Madrycki. O przestrzeganiu praw człowieka i obywatela w Polsce.
    W VII 1980 wspomagał strajki we Wrocławiu, w VIII 1980 aresztowany, zwolniony po podpisaniu Porozumień Sierpniowych; od IX 1980 w „S”, kierownik sekcji prawnej Ośrodka Badań Społecznych przy MKZ, nast. Regionie Mazowsze. We IX 1981 sygnatariusz deklaracji założycielskiej Klubów Służby Niepodległości.
    Po 13 XII 1981 współorganizator (z Ludwikiem Dornem) podziemnej edycji pisma „Głos”. Od 1982 członek Komitetu Helsińskiego w Polsce, od 1983 współpracownik TKK „S”, m.in. od 1986 kierownik biura społeczno-politycznego TKK, od jesieni 1987 sekretarz jawnej KKW „S”. W V i VIII 1988 doradca strajkujących w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. W 1989 uczestnik obrad Okrągłego Stołu w zespole ds. reform politycznych oraz w podzespole ds. reformy prawa i sądów.
    Od 14 II 1979 rozpracowywany przez Wydz. III KW MO w Płocku w ramach SOR [SOS] krypt. Pomoc, zdjęto ewidencji 10 IX 1979; od 18 II 1980 przez Wydz. III KW MO w Białymstoku w ramach SOS krypt. Prawnik, zdjęto z ewidencji 24 IX 1982; 20 I 1982 – 9 VIII 1982 przez Wydz. IX Dep. III MSW w ramach KE krypt. Jar; 1981-1984 przez Wydz. III-2 KS MO/SUSW w ramach SO krypt. Klub”.
    (do wygooglania: Encyklopedia Solidarności, w zakładce ludzie).
    .

    ” Jarosław Kaczyński jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę …. „.
    .
    Fałszerze z SB (grupa pułkownika Lesiaka w UOP) już 15 lat temu wiedzieli kto może być groźny dla ich ubeckich emerytur? Na pewno nie Mazowiecki. :) Poza tym to były czasy prezydenta Wałęsy i wiceprezydenta Wachowskiego, chcieli się zasłużyć.
    .
    „Ja bym dodał pracę jego ojca w Libii. Ja żyłem w latach 60. ubiegłego wieku i niech mi nikt nie opowiada bajek, że się wyjeżdżało na kontrakt ot tak”.
    .
    Jak w dowcipie. – Panie doktorze, mam kłopoty z pamięcią. – A od kiedy? – Co od kiedy?
    W Libii na kontraktach zarabiało się najprawdziwsze dolary, więc popyt na taki wyjazd różnych wywiadowców ubeckich, pociotków sekretarzy, krewnych i znajomych czerwonego królika był gigantyczny. Ale to się mogło udać pod jednym warunkiem, że zabierze się kilku prawdziwych inżynierów po politechnice, czyli takich, którzy są w stanie wybudować most i ten się nie zawali. To cała tajemnica drogi lemingu. :)
    .
    Torlin, te brednie o ojcu Kaczyńskich, które przytoczyłeś na forum Polityki, od dawna biegają po rożnych forach, podobnie jak fragmenty „Protokołów Mędrców Syjonu”. Pewnie dlatego zwróciłeś na nie swą życzliwą uwagę. A nawiasem mówiąc, nasz szanowny gospodarz, Waldemar Kuczyński, internowany był bardzo krótko, do lutego 1982 r. Czy to nie dziwne i podejrzane, był przecież ekspertem MKS w Gdańsku w sierpniu 1980 r. ? Co o tym mówi twój nos wyczulony na czosnek i cebulę? W Niemczech to już chyba byś miał zakaz pracy z młodzieżą. :)

  41. Mawar napisał(a):

    Piotruś
    Czy na przytoczonej przez ciebie liście solidarnościowych autorytetów (właściwie to już chyba Katonów) trzeci od góry to jest ten sam Zbigniew Bujak, który przepraszał za Solidarność i wystawił swoją legitymację związkową na aukcji? Bardzo ujął mnie Waldemar Kuczyński, że nie chciał znaleźć się w tym towarzystwie. :)

  42. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Mawar
    Ten życiorys Kaczyńskiego to z takiej „czerwonej książeczki”?

  43. Kasia napisał(a):

    @ Torlin
    „To znaczy – co mieli Twoim zdaniem zrobić? Bo to jest pustosłowie typowe dla PiSu.”

    Powinni zmienić wyszukiwarkę…

    @ maciek.g

    Tak zapomniałam. To było prawie 3 lata temu. Obecnie rządzi inny, lepszy rząd w sam raz. Pod każdym względem. Brava dla rządu!

  44. Piotruś napisał(a):

    Mawar 18:11) nie wiem, ale chyba tak.
    Widać miał facet nosa – obecnie by tyle nie zarobił

  45. Lucjan napisał(a):

    Mawar,
    tu masz jeszcze trochę materiałów do polemiki:
    http://raportnowaka.pl/ne.....038;id=320.
    Ty lubisz takie mozoły. Tylko nie cytuj proszę całych zdań, pisz może ich numery. Nie to, żeby mnie pasjonowały te genealogie. Ja tak w kontekście ojca p. Łuczywo w KPP.

  46. Mawar napisał(a):

    Zdzisław_1
    Mawar, Ten życiorys Kaczyńskiego to z takiej „czerwonej książeczki”?
    .
    Jak najbardziej, tu masz link.

    http://encyklopedia-solid....._Alfabet_K\
    .
    Masz tam tam rożne opozycyjne życiorysy, m. in. Tuska, Komorowskiego, Kuronia, Michnika, Mazowieckiego, Kuczyńskiego, a nawet Maleszki. :)

  47. Mawar napisał(a):

    Lucjan
    .
    http://raportnowaka.pl/ne.....amp;id=320.
    Ty lubisz takie mozoły.
    .
    Torlin lubi, ale i ty jak widzę czujesz tego bluesa. Co cię powstrzymuje – w związku z linkiem, który podałeś – napisać: „poznaj Żyda Kaczyńskiego”? W walce z kaczyzmem liczy się każda ręka na POkładzie.

  48. Lucjan napisał(a):

    Mawar, nie próbuj mnie ustawiać w swoim narożniku. Pisałem w jakim kontekście podłączyłem ten link. Dodaj jeszcze dziadka w Wermachcie i inne oczywiste oczywistości i niedwuznaczne sugestie. Mnie naprawdę jest obojętne pochodzenie Genialnego Stratega i jego brata, który uratował strajk w stoczni przed niewczesnym kapitulanctwem ani ich krewni, nawet wysoko postawieni w systemie represji. Mogą być nawet Wielkimi Mogołami. Ale spróbuj uzyskać podobny efekt u ich wyznawców spod krzyża.

  49. Orteq napisał(a):

    Lucjan,

    Tak trzymać. Nie daj sie ustawiać w zapyziałych narożnikach mawarowskich.

    Mnie też naprawdę jest obojętne pochodzenie Genialnego Stratega i jego śp. Brata. Dzisiaj w koncu Wielkiego. Ale na wszelki wypadek tam sobie myślę, że jednak Kaczory to taka najzwyczajniejsza żydokomuna jest. Jaro już nawet przestał być rusofobem i stał się rusofilem na dodatek. Jak przystało na prawdziwego komucha. Nie zauważyłeś tego, Mawar? Podsuwałem ci to przemyślenie jakiś czas temu ale chyba przewinąłeś.

    Dziw to nad dziwy, że przy takim zażydzeniu elit wszystkich bez wyjątku krajów, naród ten pogodził się z przyznaniem mu tak malutkiego kraju. Przecież im się należał przynajmniej Egipt! Albo nawet i Madagaskar.

  50. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    a za co siedział w kiciu Jarosław Kaczyński, tj za co go milicja czy tajniaki przymknęli, gdzie i na ile – 2 godziny, 24 h czy aż 48 h?

  51. Kasia napisał(a):

    Dał nam przykład Pan Chlebowski,
    jak zwyciężać mamy.

    „Wśród mieszkańców Bieszczadów wzbudza oburzenie nieoficjalna informacja, że lokalna prokuratura zamierza umorzyć sprawę wycięcia olbrzymiego obszaru lasu otulinowego na górze Jawor nad Jeziorem Solińskim.

    Łącznie około 400 dorodnych drzew. Mówi się, że wycinka drzew przez Ryszarda Sobiesiaka w Zieleńcu pod budowę wyciągu narciarskiego, w stosunku do barbarzyństwa, jakiego dokonano w Solinie, to małe piwo.

    O tym, że terenami nad Jeziorem Solińskim zawładnął układ, nad którym parasol ochronny roztoczyli niektórzy prokuratorzy, sędziowie oraz prominentni politycy i urzędnicy mówi się od dawna. Niektórzy jego członkowie poczuli się tak pewnie i są tak bezczelni, że mówią wprost: – nawet w sądzie w Krośnie jesteśmy w stanie załatwić każdą sprawę.

    Sprawa wyrębu otulinowego lasu nad Soliną jest przerażająca w swojej wymowie. Najpierw znalazł się urzędnik, który ów las wbrew oczywistym faktom przekwalifikował na zakrzaczenie. Według własnego widzimisie uznał, że dorodne drzewa, to nic nie warte krzaki. Dokonane zostało więc pierwsze przestępstwo i ów urzędnik powinien w państwie prawa z dnia na dzień stracić pracę i odpowiedzieć za dokonanie przestępstwa na szkodę wielkiej wartości mienia gminnego lub państwowego. Nic takiego jednak się nie stało. Ale dzięki temu jego przełożeni mogli sprzedać działkę komu trzeba za śmieszne pieniądze, bo nikt przy zdrowych zmysłach działki, na której znajduje się las otulinowy nie kupi. Nie może przecież na niej poczynić żadnej inwestycji, a o manipulacji urzędnika wiedziała ograniczona liczba osób.

    Przełożeni owego urzędnika zadbali również, aby nabywca nie musiał sporządzić raportu oddziaływania na środowisko w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Rzeszowie, bo to mogłoby zagrozić gangsterskiej inwestycji. Sprytnie podzielili działkę na dwie części i inwestor na podstawie tego manewru prawnego może postawić zaplanowany kombinat wczasowy bez tego raportu.”

    http://www.henryknicpon.p.....dla-soliny

  52. narciarz2 napisał(a):

    Kasiu:
    w panstwie prawa taka informacja powinna zostac opisana w gazecie. Zrob drobny wysilek i poslij swoj porazajacy wpis do Rzepy, GW, NIE, Naszego Dziennika, etc. Ktoras gazeta powinna to opublikowac, jesli oczywiscie nie jest to wyssane z palca. A jesli chcesz byc jeszcze bardziej pozyteczna, to poslij nie tylko do gazet, ale takze do prokuratury. Na tym polega postawa obywatelska.
    .
    Poszczekiwanie na blogach to nie jest postawa obywatelska, tylko wylewanie zolci. Natomiast obywatel nadaje bieg takim sprawom. Bieg moze polegac na publikacjach prasowych, zawiadomieniu organow scigania, organizacji ekologicznych, itp.
    .
    Bez takiej akcji z Twojej strony Twoj wpis jest moze i porazajacy, ale niekoniecznie prawdziwy. Test prawdy (po angielsku „acid test”) polega na tym, ze takiej sprawie nadaje sie bieg przewidziany przepisami, z ewentualnymi konsekwencjami w postaci koniecznosci zlozenia zeznan.
    .
    Jesli nie zechcesz nadac biegu tej sprawie, to bedzie mozna podejrzewac, ze jest to kolejna porazajaca historia. Porazajaca, to znaczy niekoniecznie prawdziwa. A moze nawet mocniej, najprawdopodobniej nieprawdziwa.
    .
    Pozdrawiam.

  53. Orteq napisał(a):

    A propos obchodów Wielkiej Rocznicy Wolnych związków Zawodowych i Wielkich Porozumień. Dwa lata temu, przy podobnej okazji, niejaki Stauffenberg postanowił objawić wszystkim zgromadzonym prawdę o Jarosławie Kaczyńskim (a i o Lechu Kaczyńskim poniekąd). Napisał co umiał, resztę dopisali inni. Oraz zycie.

    PRAWDA O JAROSŁAWIE KACZYŃSKIM
    W układzie chronologicznym

    1.r.Nowej Ery – Jarosław Kaczyński przychodzi na świat
    33 r. – Jarosław Kaczyński zostaje ukrzyżowany, a następnie zmartwychwstaje. Dla dobra ludzkości, nie korzysta ani z karty bankowej, czy kredytowej, ani z opcji wniebowstąpienia
    945r. – Jarek przekonuję Wandę, żeby nie chciała Niemca
    966r. – Dzięki Lechowi Kaczyńskiemu Polska przyjmuje chrzest
    972r. – Lech Kaczyński wygrywa bitwę pod Cedynią
    1410r. – Król Polski Lech Kaczyński oraz Wielki Hetman Jarosław rozbijają w pył hordy niemieckiego najeźdźcy pod Grunwaldem
    1655r. – Jarosław Kaczyński dowodzi obroną Częstochowy
    1655 r. – Lech w tym czasie siecze Szweda i dla ojczyzny ratowania rzuca się przez morze. Odtąd zwą go “Małym Rycerzem”
    1683 r. – Lech i Jarek biją Niewiernego pod Wiedniem; Lech pisze słynne listy miłosne do Marysieńki
    1794r. – Lech Kaczyński wznieca powstanie przeciwko Rosji i Prusom
    1830r. – Jarosław Kaczyński prowadzi Powstanie Listopadowe do strategicznie zaplanowanej, spektakularnej klęski
    1832-34r. – Lech Kaczyński pisze “Pana Tadeusza”
    1863-64r. – Lech i Jarosław Kaczyńscy przewodzą Powstaniu Styczniowemu, ponownie odnosząc spektakularną, strategiczną klęskę
    1918 r. – Lech tryumfalnie wjeżdża do Warszawy. Na Kasztance, oczywiście
    1920r. – Wojska polskie pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego wygrywają Bitwę Warszawską
    1926r. – Jarosław Kaczyński pozwala Piłsudskiemu na Przewrót Majowy. Decyduje oczywiście długoterminowe myślenie strategiczne
    1928r. – Jarosław Kaczyński odkrywa penicylinę
    1932r. – Lech i Jarosław Kaczyńscy zostali zwycięzcami na międzynarodowych zawodach lotniczych w Berlinie. Na samolocie „Żwirko i Wigura” zdobyli pierwsze miejsce. Dwa tygodnie później, 11 września 1932 roku, zginęli w katastrofie lotniczej pod Cierlickiem, ale natychmiast zmartwychwstali. Stąd się zaczęło pasmo cudownych wydarzeń lotniczych o wielce symbolicznej dzisiaj nazwie „911″. „Nine Eleven” po angielsku
    1939r. – Lech Kaczyński broni Westerplatte
    1939r. – pomyłka – Lech nie broni Westerplatte – tam podobno wszyscy tylko chlali wódkę i palili niemieckie papierosy Juno
    1940r. – Lech i Jarek, nasze asy lotnictwa, ratują Wielką Brytanię
    1941r. – Jarosław Kaczyński nakłania Hitlera do zaatakowania Związku Sowieckiego. Jest to kluczowy punkt jego strategii wygrania wojny światowej przez Polskę.
    1941 r. – Lech i Jarek nakłaniają Japonię do zaatakowania Amerykanów w Pearl Harbour na Hawajach. Następnie występują w Parlamencie USA i przekonują do pomocy Europejskim sojusznikom
    1942 r. – Lech i Jarek spotykają Franka Dolasa
    1943 r. – Lech i Jarek bronią Tobruku – odtąd są zwani przez sojuszników ” Szczurami pustyni”
    1944r. – Jarosław Kaczyński przewodzi Powstaniu Warszawskiemu
    1945r. – Lech Kaczyński zdobywa Berlin i własnemi rencami zatyka polską flagę na Reichstagu. Nie śpiewa żadnego obcego hymnu bo nie zna żadnego obcego języka. No i dobrze. Bo tam zgromadzili się sami zdrajcy Polski.
    1945r. – Jarosław Kaczyński pilotuje samolot zrzucający bombę atomową na Hiroszimę
    1953r. – Lech Kaczyński zabija Stalina, pozorując jego zakrztuszenie się własnym moczem
    1956r. – Jarosław Kaczyński zakłada, a nastepnie rozwiązuje, pismo „Po Prostu”. Pismo wymknęło się z ram jego planów strategicznych. Stało się tak głównie z powodu roli jaką tam odgrywał Jerzy Urban.
    1969r. – Jarosław Kaczyński – pierwszy człowiek na księżycu
    Lech Kaczyński – drugi. Trzeci człowiek na księżycu, Neil Armstrong, dostaje pomieszania zmyslow, przegrawszy z Kaczynskimi. I tylko mamrocze bezrozumnie: „good luck Mr. Kaczyński”
    1974 r. – złota kadra Kazimierza Górskiego – karnego miał strzelać Jarek – ale strzelał Deyna – nie strzelił
    1976r. – Jarosław Kaczyński zakłada KOR
    1978r. – Jarosław Kaczyński strategicznie manipuluje watykańskim conclawe i doprowadza do wyboru pierwszego Polskiego Papieża.
    1980 r. – Olimpiada w Moskwie – Jarek zdobywa złoty medal w skoku o tyczce i pokazuje swój słynny gest gospodarzom olimpiady
    1980r. – równocześnie z udziałem w olimpiadzie w Moskwie, i na złość bolszewii, Jarosław Kaczyński zakłada Solidarność
    1983r. – Lech Kaczyński otrzymuje Pokojową Nagrodę Nobla
    1989r. – Jarosław Kaczyński trzynastotonowym buldożerem burzy mur berliński
    1999r. – Jarosław Kaczyński podpisuje akt wstąpienia Polski do NATO
    2002r. – niestety jedna jedyna wpadka – Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej – Lech śpiewa hymn… Później Jarosław śpiewa hymn… Blizniaczo podobnie. Niestety
    2004r. – Lech i Jarosław wprowadzają Polskę do Unii Europejskiej
    2005r. – Lech i Jarosław Kaczyńscy zdobywają upragniony monopol władzy w kraju i z marszu przeobrażają zastaną Polskę drewnianą, nie na murowaną, tylko na numerowaną. A numer jej jest RP i Cztery.
    2007r. – Jarosław Kaczyński zmienia strategię i dobrowolnie oddaje połowę władzy, ogłaszając przedwczesne wybory parlamentarne. Nie tylko wyborcom ale i jemu samemu znudziła się ta sama gęba na stanowiskach i prezydenta i premiera kraju.
    ???? – ciąg dalszy – niestety – nastąpił
    2010r. – po upływie niemal dwóch tysięcy lat, tym razem Lech Kaczyński nie korzysta z opcji wniebowstąpienia. Bo nie może. Jego cielesna powłoka zostaje złożona przez brata na Wawelu. Sam duch bez ciała musi iść, jak każdy inny śmiertelnik, przez Bramę Perłową. A na Bramie Kaczynscy nie mają szans, z powodu pochodzenia. Jest skazany na wieczny pobyt w przedsionku u Dziadka. Opcję wniebowstąpienia Jarosław zatrzymuje dla siebie. Na świetlaną przyszłość.
    ???? – dalszy ciąg dalszy – niestety – nastąpi

  54. Orteq napisał(a):

    A tu wyjaśnienie niezrozumiałego mamrotania Neila Armstronga na Księżycu „Good luck Mr. Kaczyński”

    http://urbanlegends.about.....gorsky.htm

    „When Apollo Mission Astronaut Neil Armstrong first walked on the moon, he not only gave his famous „one small step for man, one giant leap for mankind” statement but followed it by several remarks, usual com traffic between him, the other astronauts and Mission Control. Just before he re-entered the lander, however, he made the enigmatic remark „Good luck, Mr. Gorsky.”

    Many people at NASA thought it was a casual remark concerning some rival Soviet Cosmonaut. However, upon checking, there was no Gorsky in either the Russian or American space programs. Over the years many people questioned Armstrong as to what the „Good luck, Mr. Gorsky” statement meant, but Armstrong always just smiled.

    On July 5, 1995 (in Tampa Bay, FL) while answering questions following a speech, a reporter brought up the 26 year old question to Armstrong. This time he finally responded. Mr. Gorsky had finally died and so Neil Armstrong felt he could answer the question.

    When he was a kid, he was playing baseball with a friend in the backyard. His friend hit a fly ball which landed in the front of his neighbor’s bedroom windows. His neighbors were Mr. & Mrs. Gorsky.

    As he leaned down to pick up the ball, young Armstrong heard Mrs. Gorsky shouting at Mr. Gorsky, „Oral sex! You want oral sex?! You’ll get oral sex when the kid next door walks on the moon!”"

  55. Torlin napisał(a):

    Kasiu!
    Odpowiedz, co Twoim zdaniem miał zrobić rząd?
    Zabrakło Ci słów w języku polskim, czy cywilnej odwagi?

  56. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mawar,
    troche mi w tych twoich wywodzach na temat Kaczynskich zgrzyta.
    1. Mieszkanie. W spalonej Warszawie ludzie mieszkali co pokoj to rodzina ze wspolna kuchnia i lazienka ( jak byla). Samodzielne mieszkanie, nawet byle jakie to byl ewenement. Sama pamietam te kolchozy mieszkaniowe, bo tez nas to spotkalo.
    2. Studia i wyklady.
    Czytalam niejednokrotnie, ze studia po wojnie byly dla proletariuszy przede wszystkim, ale tu mogl sie pan Rajmund przemycic. Natomiast wyklady na „Sorbonie” to juz nie jest czysta „termodynamika”, to wymagalo sprawdzenia przez UB.
    3. Marzec 68.
    Tez pamietam jak pacyfikowano warszawskie uczelnie, pamietam jak poniszczono zycie wielu ludziom, pamietam jak wzieto w kamasze setki studentow. Jak promowano „zasluzonych” szybkimi doktoratami i docentura. To przeciez wtedy powstalo powiedzenie „marcowy docent” czy tez „marcowy naukowiec”. A tu studia ukonczone w terminie (73 lub 4 rok) i zaraz po tym doktorat. Zdolniacha z Jarka.
    Nie czepiam sie Libii tatusia i dzialalnosci opozycyjnej Jarka, bo to moze zweryfikowac tylko ktos, kto z nim pracowal w tamtych czasach. Do Libii jezdzilo wielu ludzi i wcale nie byli pociotkami SB, raczej fachowcami. Zabawne, bo twoj argument w stosunku do pana Rajmunda ma 2 konce – wobec wczesniejszych zaslug na ‘sorbonie”, mogl byc wyslany w nagrode.

  57. W.Kuczyński napisał(a):

    Mój list do żony ze stoczni gdańskiej:
    http://wyborcza.pl/1,7684.....tezny.html

Skomentuj