O religii, Polakach, Niemcach i Federacji.
Środa, lipiec 1st, 2009LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 481 dni (już poniżej pięćset).
Panie i Panowie,
nie mam dobrego pomysłu na wpis jednotematyczny. Piękno lata i to tropikalne ciepło, które kocham i w którym dobrze się czuję, odwodzi mnie od blogu. Zdaję sobie sprawę, że jestem coraz gorszym rodzicem, więc, jako zastępstwo podzielę się kilku opiniami, które wypowiedziałem w “Poranku w toku” TOK-FM, jak zwykle u Dominiki Wielowieyskiej i w kompanii z Piotrem Semką oraz Michałem Karnowskim.
O stopniach z religii na świadectwie
Wolałbym aby katecheza była w kościołach a nie w szkołach. Wprowadzenie jej do szkół to był “niemożliwy do niepopełnienia” błąd Tadeusza Mazowieckiego, którego mu wtedy nie wytknąłem bo nie wierzyłem, by mógł tego nie zrobić. Chyba też nie uważałem wówczas tego za błąd, lecz za sprawiedliwość dla Kościoła, wielkiego wsparcia narodu w czasach niedobrych. Ale dziś tak tę decyzję oceniam. Stopień z religii nie powinien być zaliczany do średniej, bo czy się chce czy nie będzie to stopień z praktyk religijnych i będzie skłaniać do “religijnego podlizywanie się”. A więc szkodliwy i dla samej religijności.
O polityce historycznej.
Każda polityka historyczna to kłamstwo historyczne, mniej lub bardziej odchylone od prawdy i lepiej gdyby państwo się tym nie zajmowało, co nie znaczy, że nie ma wspierać muzeów i zrezygnować z obchodów etc. Ale, jak państwa zaczynają prowadzić zbyt gorliwą politykę historyczną to zawsze jest obawa, że wkrótce się na siebie rzucą.
O niebudzeniu niemieckich i polskich wirusów.
Nie widzę niczego groźnego w uchwale CDU na temat wypędzeń. Dzisiejsza Polska zachodnia to były przez wieki Niemcy, ojczyzna ludzi, którzy tu mieszkali. I oni mają prawo pielęgnować pamięć o tej ojczyźnie, jak Polacy z Wileńszczyzny o swojej. Tym co jest naprawdę ważne i może stać się niebezpieczne, to przesadne, często histeryczne reakcje (części polityków i mediów) na poczynania Pani Steinbach, czy na takie uchwały. One u nas budzą wirusy polskiego nacjonalizmu i antygermanizmu, a tam nacjonalizm niemiecki i antypolonizm. W starciu tych wirusów nie mamy szans.
Niemcy są różne; niechętne Polsce i Polakom, a nawet wrogie i te, dla których jesteśmy obojętni, czy które są nam przyjazne. Powinniśmy uważać, by ogromną większość nie żywiących do nas niczego złego nie obrócić przeciwko nam, naszymi emocjami i histeriami, których wiele było w ostatnich latach, głównie ze strony szeroko pojętej formacji PiS-owskiej.
W naszym interesie leży, by na gruncie dzisiejszej realności; Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej oraz Polski i Niemiec w Unii Europejskiej, żyjący jeszcze polscy i niemieccy żołnierze II wojny światowej podali sobie ręce, przecież nie zapominając, kto napadał, a kto się bronił. W dopisanym ostatnio fragmencie tego “Co dotąd przeżyłem” (na tej stronie), wywołanym urodzeniem się piątego wnuczęcia Oliwii, jest taki fragment:
”W grudniu 2007 roku ze wzruszeniem wraz z Haliną oglądaliśmy transmisje z otwarcia granic, bo Polska wchodziła do Schengen. Zachwyciły nas dwa zdjęcia. Na jednym niemiecki strażnik i polska strażniczka wymieniają soczysty pocałunek, a na drugim polska i niemiecka straż graniczna wspólnie usuwa szlaban. Błogosławmy czas w którym żyjemy patrząc na to zdjęcie i pamiętając inne, jak 1 września 1939 roku Wehrmacht usuwa podobny szlaban wkraczając do Polski”.
Dziękujmy za ten czas, komu uważamy, że trzeba podziękować, cieszmy się nim i nie róbmy nic przeciwko niemu. Nie budźmy - pod fałszywym pretekstem pamięci, raczej pamiętliwości - wirusów zła, które nie wyginęły całkowicie.
O Federacji Europejskiej
Powiedziałem też, że im Unia Europejska (najpiękniejszy pomysł Europejczyków od czasu, kiedy uświadomili sobie, że nimi są) będzie bardziej zwarta, jako organizm gospodarczy i polityczny, tym bardziej zniwelowana będzie przewaga jej głównych krajów i tym większy wpływ będą miały takie kraje, jak Polska i mniejsze. W naszym interesie leży marsz Unii, oczywiście powolny i długi, ku konfederacji a potem Federacji Europejskiej, w której poszczególne państwa stają się prowincjami. To odległa przyszłość, ale to najlepsza przyszłość. Unia luźna będzie podatna na rozsypkę i na powrót do czasów, gdy na tym skrawku globu każde pokolenie młodzieży stawało naprzeciw siebie z bronią w ręku.
Polska w Federacji Europejskiej nie przestanie być Polską, a Polacy Polakami. Będziemy sobą w ramach wielkiej organizacji; wolni, niepodlegli, bezpieczni i syci. Ale niestety nie tak szybko; dla takich, jak ja za wolno.
