Jestem z Układu

Nadciąga wielki pożar

środa, 1 Wrzesień 2010

Nadciąga wielki pożar nad kraj. Trójka podpalaczy; skrajnie konserwatywna część kleru przerażona Europą, znerwicowany, nadęty pychą związek zawodowy „Solidarność” i wrogi obecnej demokracji, ziejący pragnieniem zemsty utalentowany podpalacz polityczny na czele dużej partii. Cel – zespolić w taran do rozwalenia obecnego ustroju całe niezadowolenie i frustrację. „Wrócić do Polski”, czyli odbić kraj dla „prawdziwych Polaków-katolików”, porachować się z resztą i odciąć go od ateistycznej Europy. Larum grają nad Wisłą!

Solidarność to nie był anioł.

niedziela, 29 Sierpień 2010

Korzystając z okazji, żeby polecić Wam mój artykuł w Rzepie otwieram nowe poletko.

http://www.rp.pl/artykul/528653-Kuczynski–Zniewalajacy-mit–Solidarnosci–.html

Piromani nad Wisłą.

piątek, 13 Sierpień 2010

Mój tekst sprzed kilku dni w „Wyborczej”:

http://wyborcza.pl/1,75515,8234662,Piromani_nad_Wisla.html

Od bardzo dawna bracia Kaczyńscy mnie nie zaskakują, nie dziwią i nie zawodzą. Oceniałem obu różnie.
Lech był po ludzku lepszą częścią pary, choć o wiele mniej utalentowany politycznie i całkowicie zdominowany przez brata. Jarosław to duży talent, ale zły. Polityk niebezpieczny, bo o paranoicznej wizji świata, pełnej zagrożeń i wrogów, o miłości do władzy absolutnej, pod warunkiem że to jego władza. Wtedy tylko jest demokratyczna. Jest kopią postaci z dawnych czasów; taką sanacyjną repliką. Od początku znienawidził porządek polityczny po roku 1989 i jego twórców. Nie szczędził im kłamstw i obelg, można podać długą listę. Jego kariera składa się z wywoływanych wojen – mniejszych lub większych zależnie od aktualnej siły politycznej: z Mazowieckim, Wałęsą, Olszewskim, Suchocką, AWS-em, a od roku 2005 ze wszystkimi. Upatrywanych wszędzie wrogów on, a także jego brat, atakowali, nie przebierając w słowach i czynach, z sięganiem po inwigilację i represję, gdy mieli władzę. Lech sponiewierał urząd prezydenta, robiąc z niego prezydenturę na usługach brata, a od 2007 roku sabotował poczynania rządu, zamiast zgodnie z konstytucją mu pomagać. W odpowiedzi oni i ich partia dostawali wedle zasług. Bzdurą są żale, że ich krzywdzono, że byli ofiarami niesprowokowanej nienawiści. Doświadczali jej w reakcji na tę, którą sami żywili i demonstrowali jak rzadko kto.

Stworzyli partię o strukturze niemal totalitarnej, z projektem groźnym dla wolności obywatelskich, partię odwróconą od dzisiejszych czasów. Przez dwa lata rządów zrobili z Polski europejskie dziwadło. Większość obywateli tak przerazili praktyką państwa podejrzliwego, śledczego i represyjnego, że PiS odegnano wręcz od władzy z odruchem wstrętu niespotykanym od czasów walki z komuną i trwającym do dziś. Pokazali, że w dążeniu do władzy nie ma zasad, jest tylko skuteczność. Można iść z każdym i każdego porzucić, a nawet aresztować sojusznika, stosując prowokację. Ostatnio zaś zobaczyliśmy fałsz nad fałszami – przeszczep politycznej twarzy i języka, by nabrać wyborców, i odrzucenie przeszczepu z dnia na dzień, gdy z kalkulacji wyszło, że warto wracać do drapieżnej prawdy. Nie ma w Polsce partii z równym potencjałem fałszu w genach.

No i mamy narastający atak, mówi się, że to wynik emocji po tragedii. Owszem, prezes PiS jest pełen emocji, i to bardzo złych, co widać, ale to emocje z metodą. W tym szaleństwie jest zamiar rozpalenia do białości konfliktu wokół katastrofy smoleńskiej. Stawia się na mobilizację wokół tego dużej części społeczeństwa i skierowanie go przeciw władzy, obecnemu państwu i gorszym Polakom. Lider PiS po tym, jak marsz ku centrum nie doprowadził go do Pałacu, liczy na to, że rozpalając atmosferę, wyrwie z bierności, jak sądzi, bliższych mu niż Platformie wyborców niegłosujących i z ich pomocą zdobędzie pełną władzę konieczną do realizacji jego idei i do zemsty na wrogach. W żadnej koalicji tego nie osiągnie.

To się zapewne nie uda, nie ma w Polsce paliwa dla wielkiego pożaru i milionowych rzesz pragnących awantury. Ale nie wolno tego, co się dzieje, lekceważyć. PiS kierowany przez Jarosława Kaczyńskiego jest zagrożeniem dla ładu w Polsce.

Jest w kraju wiele problemów do rozwiązania i słychać narzekania, że zamiast mówić o nich, mówi się o PiS i Kaczyńskim, o opozycji, a nie o Platformie Obywatelskiej, która rządzi. Władzy trzeba patrzeć na ręce i ją rozliczać, jak długo sytuacja jest normalna. Ale jeśli we wsi zjawia się piroman, to sołtys siłą rzeczy schodzi na dalszy plan, bo on może coś źle zrobić, ale wsi nie spali. Otóż nie ma dziś ważniejszej sprawy niż stworzenie kordonu sanitarnego wokół politycznych piromanów, póki nie minie im ochota do wzniecania ognia. Kordonem powinna być obywatelska czujność ufundowana na powszechnej wiedzy o PiS i jego zamiarach. Trzeba je więc opisywać i analizować w debacie publicznej, by w godzinie wyborczych prób ludzie byli zdecydowani i zdolni utrzymać tę partię pod tym kierownictwem z dala od sterów państwa. To przez jakiś czas pozostanie najważniejszym problemem politycznym w Polsce. 

Łomoczą idola.

sobota, 31 Lipiec 2010

Kiedy słucham lub czytam komentatorów znanych z sympatii, a czasem miłości do PiS i jego lidera to dochodzę do wniosku, że mogę wziąć urlop. Zewsząd rwanie włosów z powodu słów i zachowań Jarosława Kaczyńskiego i jego drużyny. Istna fala krytyki. Daniel Passent poświęcił temu zjawisku obszerny wpis więc nie będę się rozwodził tylko odsyłam do niego :http://passent.blog.polityka.pl/ 

Przy okazji mamy tu  świadectwo marnej wnikliwości fanów Kaczyńskiego, bo z wielkim zdziwieniem i zaskoczeniem odkrywają to co biło w oczy od dawna.  A tu nie widziały gały co brały!?  Skoro z Kaczyńskim zaczęła walczyć jego medialna pretoria  to można odłożyć dzidę na bok i popatrzeć! Nie żeby tak na zawsze, o nie, ale póki trwa to łomotanie idola przez zawiedzionych miłośników to na moim froncie, jak „na zachodzie bez zmian”. Można pojechać na przepustkę, a strzelanie do Tuska, Komorowskiego i PO zostawiam licznym innym chętnym. Może dołączę po wakacjach, a może nie. Na razie jestem po stronie tej zadowolonej z rządu połowy Polaków (patrz ostatni sondaż ), czego nie należy mylić z zachwytem.

Życzę wszystkim Państwu udanego sierpnia.

Ale jutro pomyślmy o tej strasznej górze nieszczęścia i ludzkich zwłok, oraz ruin, które sprawili Niemcy, ułatwili Sowieci,  ale niemądrze sprowokowali czterej Polacy nie zasługujący na ulice i pomniki; Okulicki, Bór Komorowski, Chruściel i Pełczyński.  Powstanie Warszawskie to mniej 1 Sierpień, a bardziej 4 Październik. I wielkie dzięki dla autorów owej animacji miasta ruin, bo ona pokazuje bardzo naocznie, choć nie w pełni, co zostało po decyzji podjętej 31 lipca 1944.

Drzwi Piekła i Palikot

poniedziałek, 19 Lipiec 2010

Nie mam pomysłu na wpis blogowy. Może tylko słowo w obronie Janusza Palikota. Uważam, że Platformersom musiałoby z upału paść na głowy, gdyby z partii wyrzucili tego polityka. Są tam oczywiście mdłe świętoszki, które trzęsące się oburzenia, na każde jego słowo, jak ratlerki na wietrze, ale mam nadzieję, że nie oni wezmą górę.

Panie Januszu, niech się Pan nie daje! Ja z Panem! Sam widziałem w sennej, niesennej imaginacji Gosia pod Sejmem, jak chciał odzyskać swoją interpelację przeciwko pilotowi, co nie zgodził się lecieć do Tbilisi. Niech pan to powie Gowinowi i temu europosłowi!

Pojutrze w „Rzeczpospolitej” będzie mój duży tekst „PiS otwiera drzwi piekła” próbujący wyjaśnić wiraż Kaczyńskiego. To rozwinięta forma tego co mówię od kilku dni w mediach mówionych.

Polecam tez artykuł mojej żony w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej”. Jest tu:http://www.rp.pl/artykul/510685.html

I jeszcze moja poniedziałkowa dyskusja z Jadwigą Staniszkis w TVN24:

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8155201,Staniszkis_o_zespole_Macierewicza___Dobrze__ze_powstal__.html

PiS-owski Armagedon 2011 nad Wisłą

środa, 14 Lipiec 2010

 W dzisiejszym Poranku w toku przedstawiłem swoja hipotezę na temat nagłego powrotu PiS do ostrej strategii: Jest tutaj: http://www.tok.fm/TOKFM/0,0.html w części dyskusja publicystów.

Szykuje sie nam, moim zdaniem, „PiS-owski Armagedon 2011 nad Wisłą”.

Komorowski wygrał, Kaczyński przegrał

poniedziałek, 5 Lipiec 2010

Słuchając komentatorów nasuwa się taka uwaga, że ponieważ Komorowski wygrał to przegrał, a ponieważ Kaczyński przegrał to wygrał. I podobnie dotyczy to PiS i PO. Przegrał kandydat PiS to znaczy, że wygrał PiS a ponieważ wygrał kandydat PO to przegrała PO. Jakaś abberacja.

Wygrał Komorowski, przegrał Kaczyński. Nikt nie odniósł triumfu i nikt nie doznał klęski. Wygranym zalecam wielką powściągliwość we wszelkim wyrażaniu uciechy wobec przegranych. Jak mawiał Churchill, po zwycięstwie wielkoduszność i wyrozumiałość dla pokonanych, także dla ich emocji.

Wygrał Komorowski, to dobry wybór. Powtarzam to co kiedyś napisałem – Polska jest w dobrych rękach. Oczekuje od Komorowskiego, jako jego wyborca po pierwsze, że – jak zapowiedział -  będzie robił co tylko możliwe, żeby dotrzeć z misją pokoju do tej drugiej Polski. Oczekuję wielkiej powściągliwości we wszystkim co by robiło wrażenie, że jest prezydentem rządzącej partii. Po drugie oczekuję, że swoim postępowaniem zaprzeczy opiniom, że będzie prezydentem Donalda Tuska. Życzliwa, ale samodzielna ocena poczynań rządu – TAK. Poddaństwo – NIE!  

Tyle na gorąco. Najlepszego Panie Prezydencie, najlepszego Bronku!

Prezydent swoich Polaków

czwartek, 1 Lipiec 2010

Załączam link do mojego artykuliku sprzed dwóch dni i do najnowszego z 1 lipca:

http://wyborcza.pl/1,75515,8077890,Prezydent_wszystkich_czy_swoich_Polakow.html

http://wyborcza.pl/1,75515,8087577,4_lipca___wojna_czy_pokoj_.html

POKÓJ CZY WOJNA W KRAJU, PORZĄDEK CZY ZAMĘT W PAŃSTWIE!

TAKĄ I ŻADNĄ INNĄ ALTERNATYWĘ  ROZSTRZYGNIEMY   4 LIPCA 2010 BEZ WZGLĘDU NA TO CZY ZAGŁOSUJEMY I NA KOGO ZAGŁOSUJEMY!

TAKA JEST STAWKA W TYCH WYBORACH! TYLKO TO SIĘ LICZY. WSZYSTKO INNE MA ZNACZENIE DRUGORZĘDNE.

WOJNA LUB POKÓJ, BAJZEL LUB ŁAD!

NIE ZAGŁOSUJĘ NA JARKA

czwartek, 24 Czerwiec 2010

 POKÓJ CZY WOJNA W KRAJU, PORZĄDEK CZY ZAMĘT W PAŃSTWIE!

TAKĄ I ŻADNĄ INNĄ ALTERNATYWĘ  ROZSTRZYGNIEMY   4 LIPCA 2010 BEZ WZGLĘDU NA TO CZY ZAGŁOSUJEMY I NA KOGO ZAGŁOSUJEMY!

TAKA JEST STAWKA W TYCH WYBORACH! TYLKO TO SIĘ LICZY. WSZYSTKO INNE MA ZNACZENIE DRUGORZĘDNE.

WOJNA LUB POKÓJ, BAJZEL LUB ŁAD!

Ja rozstrzygnąłem i uzasadniam, dlaczego, nie moimi słowami, lecz tekstem znalezionym w internecie, z którym się prawie w całości zgadzam.  

WYBORY 2010
Nie jestem juz żaden smarkacz,
Łeb mam pokryty siwizna
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo zbyt Cię kocham, Ojczyzno!
Niejeden ciężar na barkach
Dźwigałem, znosiłem trudy.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo dość mam kłamstw i obłudy.
Gdy spytasz mnie, niedowiarka,
Dlaczego? Wyznam ci szczerze:
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo w żadną zmianę nie wierzę.
Skąd wiem, ze wybór niedobry?
Nie wierzę w zmiany oblicza,
Bo nie chcę powrotu Ziobry
I teczek Macierewicza.
Bo nie chcę mieć Prezydenta,
Co straszy gejem i Żydem,
Co w każdym widzi agenta,
I może zaszczuć jak Blidę.
Na Jarka nie oddam głosu
Za czasy, gdy był premierem,
Za ten upadek etosu,
I koalicję z Lepperem.
Za to, co wciska ludowi,
Na co pozwala i sprzyja,
Za to, co pisze Sakowicz
I głosi Radio Maryja.
Za siec podsłuchów i haków,
Wydanie walki elitom,
Za to, ze skłócił Rodaków,
Za IV Rzeczpospolitą.
Dziś w duszy mej zakamarkach
Odkrywam decyzji sedno:
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo nie jest mi wszystko jedno.
Wybaczcie drwinê i sarkazm,
Odporność z wiekiem się zmniejsza.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo Polska jest najważniejsza!

Wojciech Dąbrowski 

WOJNA CZY POKÓJ,

niedziela, 13 Czerwiec 2010

TO TEN SAM PREZES  I TEN SAM PiS.  TEN CO W LATACH 2005-2007.  WSZYSTKO INNE TO PUDER, MASKARADA I PAPROTKA !

Szanowni Państwo,

otwieram nową łączkę do przedwyborczej dyskusji.

POKÓJ CZY WOJNA W KRAJU, PORZĄDEK CZY ZAMĘT W PAŃSTWIE OTO JEST PYTANIE DO ROZSTRZYGNIĘCIA W NAJBLIŻSZYM CZASIE.