Przez pychę do ziemi
środa, 2 Czerwiec 2010TO TEN SAM PREZES I TEN SAM PiS. TEN CO W LATACH 2005-2007. WSZYSTKO INNE TO PUDER, MASKARADA I PAPROTKA !
Przyczyna tej smoleńskiej tragedii bije w oczy od samego początku!
Tę załogę poddano niedopuszczalnej, potężnej presji. Ci piloci oczywiście popełnili błąd, bo wiedząc wszystko o warunkach lądowania powinni wystawić generała Błasika z kokpitu, podjąć samodzielnie decyzję o locie gdzie indziej, wylądować bezpiecznie i zostawić całe to towarzystwo na lotnisku, a do domu wrócić pociągiem.
W tym samolocie dowódcą nie był pilot, lecz prezydent, a “prezydent nie podjął jeszcze decyzji co robić dalej”. Decyzji o czym? Przecież nie o tym, żeby lądować, bo do tego żadnej decyzji nie było potrzeba. Nie podjął decyzji żeby nie lądować; poczekać w powietrzu pewien czas, czy odlecieć na wskazane lotnisko! I to piloci wiedzieli, że nie ma opcji innej niż lądowanie. Piloci wiedzieli, że wolą prezydenta jest by lądować. Czyli trzeba lądować!! I żeby tę potrzebę podkreślić w kabinie zjawił się Błasik i być może jeszcze ktoś. Nigdy by tam się Błasik i ktokolwiek inny nie znalazł, gdyby nie miał aprobaty Kaczyńskiego! Nigdy, to elementarz! Miał swoją obecnością zmobilizować chłopaków, by nie okazali “tchórzostwa” jak ten pilot z lotu do Tbilisi! I niestety nie okazali, pokazali odwagę, zamiast pokazać generałowi energiczny gest kozakiewicza!
Ja rozumiem, że Kaczyński chciał być na czas w Katyniu, żeby uroczystość przyćmiła tę z Tuskiem i Putinem, ale przez to pragniernie, namiętne, straszne, pełne pychy i niedostrzegania wszystkiego innego poza czekającymi w Katyniu i politycznym efektem, przez to do ziemi poszło 96 osób, a Kaczyński na Wawel. Piękny w swym koszmarze paradoks!
I jeszcze jedno, gdyby przyjąć za dobrą monetę twierdzenia, że piloci podjęli decyzję o lądowaniu nie odczuwając presji, że muszą lądować to jest tylko jedno wytłumaczenie ich absurdalnego postępowania – że zbiorowo zwariowali i postanowili zabić siebie i resztę pasażerów.
