<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Strona Waldemara Kuczyńskiego</title>
	<atom:link href="http://kuczyn.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://kuczyn.com</link>
	<description>O Życiu, Rodzinie i Pracy.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 07 Mar 2010 12:11:45 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Nasza wieś po zimie.</title>
		<link>http://kuczyn.com/2010/03/07/nasza-wies-po-zimie/</link>
		<comments>http://kuczyn.com/2010/03/07/nasza-wies-po-zimie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Mar 2010 11:08:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>W.Kuczyński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/?p=992</guid>
		<description><![CDATA[LICZNIK  PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 241 dni. Ładnie maleje!
Kilka dni temu po raz pierwszy od listopada pojechaliśmy do nas na wieś. W ciągu tych kilku miesięcy gminy przy drogach lokalnych, którymi jedziemy powycinały sporo wielkich topoli mocno zaatakowanych przez jemioły. Wycięli także pięknie usytuowaną topolę przy podjeździe na wzgórze, widoczną z daleka i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>L</strong><strong>ICZNIK  PREZYDENCKI<br />
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”<br />
zostało już tylko 241 dni. Ładnie maleje!</strong></p>
<p>Kilka dni temu po raz pierwszy od listopada pojechaliśmy do nas na wieś. W ciągu tych kilku miesięcy gminy przy drogach lokalnych, którymi jedziemy powycinały sporo wielkich topoli mocno zaatakowanych przez jemioły. Wycięli także pięknie usytuowaną topolę przy podjeździe na wzgórze, widoczną z daleka i bardzo okazałą, ale też zaatakowaną. Od tej topoli do naszego zakątka nad rzeką było 11 km i 100 metrów. Pozostał pień o dużej średnicy.  Drzewa bardziej szlachetne, lipy i akacje stoja i za jakiś czas utworzą bardzo malownicze, zielone tunele naddrożne.</p>
<p>Droga leśna, jakieś 400 metrów, miejscami z ogromnymi koleinami &#8211; prowadzi do kilku gospodarstw &#8211; tak, że bałem się ugrzęznąć, bo nie wiem, kto by nas z tej głuszy wyciągał. Wjazd na naszą siedzibę niemożliwy przez górę jeszcze niestopniałego, zlodowaciałego śniegu, pozostałość po odśnieżaniu drogi. Przy dróżce dojazdowej do domu dużo kretowin, do tej pory kreciki wolały sąsiadów, ale oni je traktowali dość surowo, więc wyniosły się do nas, czując dusze bardziej wrażliwe na wszelkie życie i słusznie.  To u nas rodzinna tradycja, córka Dorota mieszkająca przy lesie wyłapuje jesienią myszy szukające u niej azylu w piwnicy do klatek pułapek i wypuszcza skąd przyszły. Będzie nam musiała podsunąć humanitarny sposób wyperswadowania krecikom nadmiernej aktywności.</p>
<p>W domu wszystko w porządku, piękny zapach drewna, tylko zimno jak cholera. Przy schodach kupa śniegu spadłego z dachu, a druga przy pięknym bzie i tu złamany jeden konar, ale nie do końca więc może go uratujemy. Przy dróżce od domu do rzeki pod lipą ogromna liczba szyszek, ślad, że na tej lipie wiewiórki, a jest ich stadko &#8211; objadają nam wielkie leszczyny, których mamy z dziesięć &#8211; urządziły sobie stołówkę. Rzeka wysoka, bardzo szybki nurt, woda 3 metry od furtki, łąka na drugim brzegu, gdzie biwakują kajakarze zalana. Zalana też przepiękna leśna droga spacerowa wzdłuż naszego brzegu, co roku rzeka ją nieco zmienia.  </p>
<p>Mieszkająca na Pomorzu siostra Haliny, Urszula &#8211; bohaterka filmów Marcela Łozińskiego powiedziała, że przyleciały już żurawie, których i u nas jest kilka stad w różnych miejscach i od wiosny do jesieni słyszymy ich klangor. Pewno też już są, ale ich nie słyszeliśmy, byliśmy krótko, jakieś dwie godziny. Powrót z niewielką przygodą, bo samochód po przekręceniu kluczyka pozostał martwy, jakby cały prąd z niego uciekł. I nagle wygoda czterokółkowa zmienia się w wielki kłopot. Na szczęście wykryłem szybko, że przy podskakiwaniu na koleinach obluzował się i odłączył kabel od akumulatora. Kłopot znowu zamienił się w komfort i wróciliśmy do Warszawy.  Na wieczorną porcję polityki.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kuczyn.com/2010/03/07/nasza-wies-po-zimie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>251</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prawdziwszy człowiek wielkiego dzieła.</title>
		<link>http://kuczyn.com/2010/02/27/prawdziwszy-czlowiek-wielkiego-dziela/</link>
		<comments>http://kuczyn.com/2010/02/27/prawdziwszy-czlowiek-wielkiego-dziela/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Feb 2010 16:30:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>W.Kuczyński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/?p=979</guid>
		<description><![CDATA[ LICZNIK  PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 248 dni. Ładnie maleje!
Nie czytałem książki Artura Domosławskiego &#8220;Kapuściński non-fiction&#8221;, podobnie jak wielu wypowiadających się na jej temat. Więc też się wypowiem, ale nie o książce, lecz wokół książki. Po pierwsze uważam Domosławskiego za autora, do którego rzetelności można mieć spore zaufanie. To nie jest ani byle [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p> <strong>L</strong><strong>ICZNIK  PREZYDENCKI<br />
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”<br />
zostało już tylko 248 dni. Ładnie maleje!</strong></p>
<p lang="pl-PL">Nie czytałem książki Artura Domosławskiego &#8220;Kapuściński non-fiction&#8221;, podobnie jak wielu wypowiadających się na jej temat. Więc też się wypowiem, ale nie o książce, lecz wokół książki. Po pierwsze uważam Domosławskiego za autora, do którego rzetelności można mieć spore zaufanie. To nie jest ani byle kto, ani początkujący młokos, który dopiero ma dowieść co jest wart.  Już sam ten fakt, każe mi traktować poważnie to co napisał zanim do tego zajrzałem.<span id="more-979"></span></p>
<p lang="pl-PL">Po drugie uważam, że każdy może zabrać się za pisanie biografii każdego nie pytając o zgodę ani tego kto ma być opisywany, ani jego rodziny. Każdy ma też prawo starać się ją wydać, biorąc na siebie wszelkie ryzyka, z procesami cywilnymi włącznie. Jest też czymś oczywistym, że znane postaci życia publicznego w którymkolwiek z jego przejawów są atrakcyjnym tematem dla biografów, bo lubią o nich czytać ludzie.</p>
<p lang="pl-PL">Po trzecie uważam za coś bardzo niedobrego wytwarzanie w debatach publicznych klimatu z pokojów cenzury, w postaci presji, by o tym czy o owym nie pisać, albo pisać tak, a nie inaczej. Kiedy rozgorzała dyskusja nad książka Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o Lechu Wałęsie napisałem w &#8220;Gazecie Wyborczej&#8221;, że: &#8220;Uważam, że wszystko co dotyczy publicznego wizerunku Lecha Wałęsy powinno być jawne i mnie publikacja IPN-owców nie przestrasza. Jeżeli jest rzetelna to dobrze. A jeśli nie jest rzetelna to największą krzywdę autorzy wyrządzą nie Wałęsie, lecz sobie samym&#8221; I to samo odnoszę do publikacji o Kapuścińskim. Dlatego nie podobają mi się pachnące cenzurą, tyle, że nie urzędową, a środowiskową, wyklinania książki Domosławskiego, jego samego oraz wydawnictwa, które musiało mieć &#8211; jak się okazuje – odwagę, by ją wydać.</p>
<p lang="pl-PL">Po czwarte i to, jak sądzę jest powód dla którego ja tę książkę prawdopodobnie kupię i przeczytam. Chodzi o stosunek Kapuścińskiego do Polski Ludowej i jej władz oraz służb specjalnych. Dla mnie ten wymiar jego biografii, sam z siebie nie jest jeszcze niczym dyskredytującym, ale oczywiście też niczym zasługującym na poklask. Jest za to najciekawszy. Tyle, że nie z motywów lustracyjnych. Od dawna uważam, że Polska Ludowa była państwem polskim, podległym Sowietom i niedającym obywatelom wolności, ale państwem polskim. Ustrój i usytuowanie tego państwa zostały nam narzucone z zewnątrz i ta sytuacja przymusowa musiała doprowadzić do rozdarcia narodu na szeroko pojętą obsługę państwa i resztę. Pierwsze lata po wyzwoleniu były czasem masowego rodzenie się „komunistów” w Polsce i niewiele minęło lat, gdy było ich kilka milionów. Jeśliby z jakiegoś powodu trzeba było ich więcej, to bez wątpienia naród wepchnięty w sytaucję przymusową, ale pozwalająca trwać i jakoś się rozwijać, by ich z siebie wyłonił. To było nieuchronne i dzięki temu rozdarciu, choć wiele się z niego narodziło też zła, nienawiści i zbrodni, mogliśmy względnie dobrze przetrwać ten czas, który z tamtej strony czasu wyglądał, jakby miał nie mieć końca. Zło leżące u podstaw PRL wsiąkało w ludzie życiorysy i je kaleczyło. Do czterdziestu pięciu lat PRL, manichejski schemat dzielący ludzi na sługusów czerwonego i patriotów zupełnie nie pasuje, jest superfałszem. Czas Polski Ludowej, w tym wymiarze o którym zdanie wcześniej, najrzadziej wytwarzał biografie anielskie z jednej strony, a diabelskie z drugiej, a najczęściej te wymieszane, hybrydowe, często strasznie trudne do oceny, ale często też bardzo ciekawe. Życie Ryszarda Kapuścińskiego jest wybitnym przykładem takiej biografii z epoki rozdarcia, opresji, ale także trwania i tworzenia. Pewno mógł mieć w sobie mniej zła, które pokazał Domosławski, wielkość go z niego nie powinna rozgrzeszać, ale pociechą jest niezłą. Człowiek teraz będzie prawdziwszy a dzieło pozostanie tak samo wielkie, jak było.  </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kuczyn.com/2010/02/27/prawdziwszy-czlowiek-wielkiego-dziela/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>514</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowe Pole</title>
		<link>http://kuczyn.com/2010/02/20/nowe-pole-4/</link>
		<comments>http://kuczyn.com/2010/02/20/nowe-pole-4/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Feb 2010 22:56:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>W.Kuczyński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/?p=973</guid>
		<description><![CDATA[LICZNIK  PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 255 dni. Ładnie maleje!
Szanowni Państwo, otwieram nowe pole i nie mam nic do dodania od siebie. Więc kto pierwszy ten poda treść i ton.
Dodam może tylko, że w poniedziałkowej &#8220;Gazecie&#8221; będzie obszerny wywiad jaki ze mną przeprowadziły Panie Dominika Wielowieyska i Agata Nowakowska o przełomie gospodarczym 1989/1990, a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>L</strong><strong>ICZNIK  PREZYDENCKI<br />
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”<br />
zostało już tylko 255 dni. Ładnie maleje!</strong></p>
<p><strong>Szanowni Państwo, otwieram nowe pole i nie mam nic do dodania od siebie. Więc kto pierwszy ten poda treść i ton.</strong></p>
<p><strong>Dodam może tylko, że w poniedziałkowej &#8220;Gazecie&#8221; będzie obszerny wywiad jaki ze mną przeprowadziły Panie Dominika Wielowieyska i Agata Nowakowska o przełomie gospodarczym 1989/1990, a w drugim numerze miesięcznika &#8220;Bank&#8221;, który powinien lada moment być w sprzedaży znajdzie się o wiele bardziej rozwinięta moja opowieść o tym okresie, którą już tutaj anonsowałem. Trochę reklamy nie zawadzi.  </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kuczyn.com/2010/02/20/nowe-pole-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>406</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powiało smrodem IVRP!</title>
		<link>http://kuczyn.com/2010/02/14/powialo-smrodem-ivrp/</link>
		<comments>http://kuczyn.com/2010/02/14/powialo-smrodem-ivrp/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 14 Feb 2010 10:08:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>W.Kuczyński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/?p=962</guid>
		<description><![CDATA[LICZNIK  PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 261 dni. Ładnie maleje!
Prezes Kaczyński po długim okresie chowania się po kątach, by nie przeszkadzać wizażystom w przedwyborczym ocieplaniu wizerunku brata dał wywiad Newsweekowi.  Trzeba mu bardzo za to podziękować,  bić mocno brawo zachęcając do dalszych podobnych i częstych występów.
Zobaczyliśmy świeżutki, nietknięty czasem i chowaniem się, styl opisywania [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>L</strong><strong>ICZNIK  PREZYDENCKI<br />
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”<br />
zostało już tylko 261 dni. Ładnie maleje!</strong></p>
<p>Prezes Kaczyński po długim okresie chowania się po kątach, by nie przeszkadzać wizażystom w przedwyborczym ocieplaniu wizerunku brata dał wywiad Newsweekowi.  Trzeba mu bardzo za to podziękować,  bić mocno brawo zachęcając do dalszych podobnych i częstych występów.<span id="more-962"></span></p>
<p>Zobaczyliśmy świeżutki, nietknięty czasem i chowaniem się, styl opisywania świata i ludzi, który słyszeliśmy i widzieliśmy niemal codziennie przez dwa ponure lata 2005-2007. Znane słowa, zwroty i frazy, płytę i taśmę odtwarzaną od lat. Każdy występ tego człowieka to polityczny &#8220;dzień świstaka&#8221;, intelektualna próżnia, wypchana czarną materią, tyle, że w przeciwieństwie do fizycznej, dobrze znaną.</p>
<p>Wszędzie złe moce, złe intencje, złe myśli, złe plany, skrywane parszywe czyny i biografie, TW, WSI, KPP, Werhmacht. Wszędzie, poza braćmi &#8211; bezwględnie i raz na zawsze &#8211; oraz świtą partyjną póki nie podpadnie. Macki  wypełzają z zakamarków, dobrze znanych prezesowi, ale niemożliwych do wskazania, choć duszą za gardło zniewoloną przez nie ojczyznę. Układ wszędzie, choć lepiej nie mówić, bo media skołowały ludzi, że go nie ma. Ale jest &#8211; kłębi się wokół zły świat; Niemiec, Rusek, Unia, Rura, Sobiesiak, przeciek. I Tusk, synteza, krystalizacja czarcich mocy, większa niż generał Jaruzelski.</p>
<p>Ale pojawiła się nadzieja dla narodu, jeden złoczyńca już zawisł na haku wyszykowanym w lochach CBA i ustąpił z walki o prezydenturę, a na dwóch pretendentów po nim czeka haków zatrzęsienie o których prezes, &#8220;kapitan Hak&#8221; III Rzeczpopspolitej  doskonale wie, ma  je w kuferku i już zaciera ręce rozmyślając kiedy i który wyciągnie. I patrzy na przerażone twarze Sikorskiego i Komorowskiego oraz Agnieszki Kublik, cynglówy Michnika nie przejmując  się tym, że owe jego radości pełne opowieści o hakach kojarzą się jej raczej z wizerunkiem politycznego łajdaka z marginesu niż prezesa dużej partii.</p>
<p>Teraz poważniej. Jarosław Kaczyński tym wywiadem przypomniał nam dobrze znaną twarz i zapach &#8220;kaczyzmu&#8221; oraz ich IVRP. Nic, absolutnie nic się nie zmieniło. Miejmy tą twarz w pamięci ilekroć będzie się gadało o &#8220;ocieplaniu&#8221; wizerunku prezydenta Kaczyńskiego i część komentujących naiwniaków weźmie to serio.  Nie dajmy się zwieść oszustwu. Nie ma dwóch Kaczyńskich, jest jeden w dwóch osobach i ten właśnie pokazuje się nam w Newsweeku.  Ocieplanie to kłamstwo, pułapka na wyborców, puderek nowy, charakterek stary. Nie można ocieplić zimnych. Za ocieploną kotarką jest smród IVRP, który właśnie się ulotnił. Na razie bezpiecznie dla otoczenia, choć niemiło.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kuczyn.com/2010/02/14/powialo-smrodem-ivrp/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>509</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gondor i Mordor w sejmie!</title>
		<link>http://kuczyn.com/2010/02/05/srodziemie-i-mordor-w-sejmie/</link>
		<comments>http://kuczyn.com/2010/02/05/srodziemie-i-mordor-w-sejmie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 05 Feb 2010 22:01:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>W.Kuczyński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/?p=951</guid>
		<description><![CDATA[LICZNIK  PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 270 dni.
Oglądałem wczoraj prawie cały dzień wysłuchanie Donalda Tuska przez Komisję Hazardową, a dzisiaj dużą część wysłuchania Jarosława Kaczyńskiego. Spotkały się tam dwa światy. 
Świat Premiera bliski mi i to nie tyle nawet przez politykę, co przez filozofię życia. Widziałem człowieka w którego słowach wyczuwałem dużo szczerości i mało złych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>L</strong><strong>ICZNIK  PREZYDENCKI<br />
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”<br />
zostało już tylko 270 dni.</strong></p>
<p>Oglądałem wczoraj prawie cały dzień wysłuchanie Donalda Tuska przez Komisję Hazardową, a dzisiaj dużą część wysłuchania Jarosława Kaczyńskiego. Spotkały się tam dwa światy. <span id="more-951"></span></p>
<p>Świat Premiera bliski mi i to nie tyle nawet przez politykę, co przez filozofię życia. Widziałem człowieka w którego słowach wyczuwałem dużo szczerości i mało złych emocji. Oczywiście miał chwile irytacji, ale ona jest chwilowa i powierzchowna, one są trwałe i głębokie. Widziałem człowieka normalnego, nie ideała, ale nie porąbanego na żadnym tle, nie koturnowego, nie kryjącego wad i potknięć. Widziałem fantastyczne rozumienie jak należy rządzić. Żyję dostatecznie długo na świecie poznałem dostatecznie dużo ludzi, by mieć do swoich odczuć spore zaufanie, choć oczywiście nie twierdzę, że nie mogą mnie wpuścić w maliny. Mogą, ale zupełnie nie wyczuwam tych &#8220;malin&#8221; w odniesieniu do Tuska. Uważam, podobnie jak Wiesław Władyka (w piątkowym Poranku w Toku), że całe to wysłuchanie mogłoby służyć, jako materiał dydaktyczny dla studentów politologii z zakresu filozofii i praktyki władzy.</p>
<p>Nic na to nie poradzę, że moje słowa brzmią, jak hymn pochwalny, ale uważam, że skala dojrzenia Tuska do najwyższych funkcji w państwie jest niezwykła. Przebył wielką drogę w uformowaniu się, jako polityk dużego formatu. Ja go przecież znam od początku lat 90-tych, prawie 20 lat. I sądzę, że nie jestem osamotniony w tych odczuciach, bo sondaż OBOP zrobiony właśnie w czwartek, a więc w toku wysłuchania dał PO 57 % poparcia, siedem punktów więcej niż w grudniu, a PiS spadł o 6 punktów.  </p>
<p> I widziałem drugi świat &#8211; pary śledczych PiS w oba dni, a szefa tej partii w piatek. Oni skupieni na jednym &#8211; dopaść premiera, nie ważne jak, nie ważne czy przez ujawnienie kompromitującej go prawdy, czy w jakikolwiek inny sposób, byle robił wrażenie przekonującego wobec publiczności. Zabić wroga! To był drogowskaz każdego pytania tak silny, że popsuł nawet słuch posłance Kempie. Zobaczyłem znowu kawałek IV RP. I dzisiaj jej ciąg dalszy. Prezes robił wszystko (z pomocą prawie całej Komisji, w tym posła Arłukowicza &#8211; chyba w ramach szerokiego rozumienia koalicji medialnej PiS &#8211; SLD), żeby przedstawiając się, jako usmiechnięty i dowcipkujący Pan, wbić Tuskowi stosowną do swojego znanego stylu porcję insynuacji, oskarżeń i innej dobrze znanej trucizny z dwulecia budowy IV RP. Maska jednak twarzy, ani charakteru nie zmienia i spoza niej coraz to wyzierała dobrze znana prawda, a odór lat 2005-2007 chwilami tak walił z ekranu, że prawie zmuszał do otwarcia okiem w mieszkaniu.</p>
<p>Wysłuchania Tuska i Kaczyńskiego to była konfrontacja szczerości, nie powiem, że jak na sądzie ostatecznym, ale jednak, z przykrywaną uśmiechami hipokryzją i fałszem. Wolę władzę i politykę  szczerości niż władzę i politykę hipokryzji i fałszu. Obie są niedoskonałe, jak wszystko na ziemi. Tusk  nie dorówna aniołowi, a Kaczyński diabłu, ale obaj się starają. Ludziom o odmiennej niż moja orientacji smakowej i estetycznej pragnącym nurzać się w odorze IV RP nie mogę tego zabronić, ani &#8211; z nawyku tolerancji - nie chcę, ale sam nie mam zamiaru go doznawać. Dlatego robię wszystko co w mojej skromnej mocy, żeby tego nie musieć.</p>
<p>Zobaczyliśmy Gondor i Mordor w sejmie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kuczyn.com/2010/02/05/srodziemie-i-mordor-w-sejmie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>449</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Decyzja trudna i wielka.</title>
		<link>http://kuczyn.com/2010/01/29/decyzja-trudna-i-wielka-2/</link>
		<comments>http://kuczyn.com/2010/01/29/decyzja-trudna-i-wielka-2/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jan 2010 22:12:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>W.Kuczyński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/?p=910</guid>
		<description><![CDATA[LICZNIK  PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 277 dni.
Decyzję Donalda Tuska uważam za ustrojowo dobrą, czyli dobrą dla kraju.  Silny lider rządzącej partii na stanowisku prezydenta wypaczałby ustrój konstytucyjny, bo nie uchroniłby się od prób wykraczania poza rolę przewidzianą dla niego w ustawie zasadniczej. Byłaby to próba sterowania premierem z Pałacu i mocne iskrzenie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>L</strong><strong>ICZNIK  PREZYDENCKI<br />
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”<br />
zostało już tylko 277 dni.</strong></p>
<p>Decyzję Donalda Tuska uważam za ustrojowo dobrą, czyli dobrą dla kraju.  Silny lider rządzącej partii na stanowisku prezydenta wypaczałby ustrój konstytucyjny, bo nie uchroniłby się od prób wykraczania poza rolę przewidzianą dla niego w ustawie zasadniczej. Byłaby to próba sterowania premierem z Pałacu i mocne iskrzenie na tym tle. Ten sam lider, jako premier umacnia ustrój i konstytucjonalizm.<span id="more-910"></span></p>
<p>Powody dla których Tusk podjał taką decyzję są dokładnie te, które podał. Nie ma tu żadnego drugiego dna. Niczego i nikogo się nie wystraszył, bo nie miał żadnego powodu się bać. W polityce, częściej niż w naturze występuje więcej niż jedno dno, ale jeśli w komentarzach zaczynają się mnożyć drugie, trzecie i dalsze dna to to świadczy bardziej o  stanie komentatorów. I ten nędzny stan komentatorstwa medialnego, ale i gówniarzerii politycznej, widzieliśmy w pierwszych godzinach po decyzji pramiera. Najżałośniejsi byli poselscy smarkacze z opozycji, którzy jeszcze dobrze matkom za mleko nie zapłacili, a już uważali, że mają 105 % racji. To jest też legenda, że Tusk przez cały czas to co robił to z myślą o prezydenturze, legenda albo złuda, fatamorgana, którą mówiący widzieli, bo chcieli widzieć. On się przez ten czas wahał i w końcu wybrał. </p>
<p>Rezygnacja Tuska nie poprawia szans Kaczyńskiego, bo jego się odrzuca, jako zło na tym stanowisku prawie absolutne. On albo nie przejdzie do drugiej tury i tego nie można wykluczyć po rezygnacji Tuska, albo przegra w drugiej turze z każdym, bo wywoła mobilizację Polski antypisowskiej, która jest większościa i to dużą. Działa antypisowska szczepionka, którą bracia swoimi dwuletnimi rządami zaaplikowali Polakom. Nie pomogą żadne chwyty z &#8220;poprawianiem wizerunku&#8221;,  czy z chowaniem po kątach skrajnie niepopularnego brata. Przecież to oszustwo.  Polacy po doświadczeniach dwu lat Chwasta nie nabiorą się na nowe peruki, maski i łagodniejszy puder.  Doskonale wiedzą, że nie rządzi wizerunek, czyli peruka i maska, ale człowiek, który jest jaki był, a dokładnie jego brat.</p>
<p>Z punktu widzenia PO ważne jest oczywiście, żeby po rezygnacji Tuska nie stracić szans na prezydenta ze swoich szeregów, ale z punktu widzenia ogólnego jest to mało ważne. Kohabitacja nie jest katastrofą. Ona stała się taka przez ostatnie cztery lata, nawet nie dlatego, że w Pałacu jest zażarty wróg rządzącej partii, ale dlatego, że jest tam wróg obecnego konstytucyjnego ustroju. To nie jest prezydent tej Polski, która jest, lecz tej, którą wymyślili sobie z bratem. Każdy z kandydatów spoza PO może zapewnić kohabitację cywilizowaną, a nie dywersyjną, bo żaden nie reprezentuje innej Rzeczpospolitej, tylko tą, która jest.</p>
<p>Przegrana kandydata PO na rzecz jakiegokolwiek spoza PO nie będzie dla tej partii katastrofą, może przejściowym kryzysem, niczym więcej. Najważniejsze są wybory parlamentarne w przyszłym roku. Jeśli je Platforma wygra, to polityczny plan Tuska sie powiedzie. Załamie się jesli przegra. Wtedy może dojść do kryzysu przywództwa, nie wcześniej. Tusk więc podjął decyzję dobrą dla kraju, ale ryzykowną. Nie dla kraju, dla siebie i partii.  I taki wybór to jest rys wielkości tego polityka. Ma szansę znaleźć się wśród naszych mężów stanu. Oczywiście szansę, bo jego polityczna biografia ciągle się pisze.  Jestem pełen uznania dla tej decyzji i gratuluję mu jej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kuczyn.com/2010/01/29/decyzja-trudna-i-wielka-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>397</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po pierwszej turze na Ukrainie.</title>
		<link>http://kuczyn.com/2010/01/18/po-pierwszej-turze-na-ukrainie/</link>
		<comments>http://kuczyn.com/2010/01/18/po-pierwszej-turze-na-ukrainie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jan 2010 15:29:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>W.Kuczyński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/?p=937</guid>
		<description><![CDATA[LICZNIK  PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 288 dni.
Polityka zagraniczna nie jest dziedziną, którą śledzę pilnie na codzień i komentuję, ale napiszę kilka uwag na marginesie wyniku pierwszej tury wyborów prezydenckich na Ukrainie. One pokazały, że Ukraina, jak była tak i jest podzielona politycznie na zachodnią i wschodnią. Obie muszą z sobą żyć i znaleźć [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>L</strong><strong>ICZNIK  PREZYDENCKI<br />
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”<br />
zostało już tylko 288 dni.</strong></p>
<p>Polityka zagraniczna nie jest dziedziną, którą śledzę pilnie na codzień i komentuję, ale napiszę kilka uwag na marginesie wyniku pierwszej tury wyborów prezydenckich na Ukrainie. One pokazały, że Ukraina, jak była tak i jest podzielona politycznie na zachodnią i wschodnią. Obie muszą z sobą żyć i znaleźć wspólny mianownik, by to życie było możliwe. To jest sprawa Ukraińców. Ale podział na Ukrainę, ciążącą ku zachodowi i na tę, której bliższe są ściślejsze związki z Rosją powinien być też brany pod uwagę w naszej polityce w stosunku do tego kraju. Nie ulega wątpliwości, że w naszym interesie jest istnienie Ukrainy niepodległej. Z tego stwierdzenia moga wynikać różne wnioski co do sposobu postępowania wobec naszego bezpośredniego wschodniego sąsiada. Dotychczasowe podejście, szczególnie to z czasów rządu PiS, a także prezydenta dostrzega wyłącznie prozachodnie siły na Ukrainie, w nich jedynie widzi partnera, a za główny cel polityki stawia oddalanie Ukrainy od Rosji i przeciąganie jej na Zachód. Rozumiem intencje tej polityki, nawet gotów jestem je uznać za dobre, tyle, że w polityce dobrymi intencjami jest wybrukowane piekło. I dzisiaj w obliczu zwycięstwa Janukowycza i druzgocącej klęski Juszczenki, skutki takiego pojścia są mizerne.</p>
<p>Ono miałoby szansę pod dwoma jednocześnie warunkami &#8211; gdyby obóz pomarańczowych nie żarł się z sobą przez ostatnie lata i gdyby dla Unii Europejskiej oraz dla NATO przyciagnięcie Ukrainy do siebie było ważniejsze od dobrych stosunków z Rosją, a jak wiadomo jedno psuje drugie. Ale nie jest ważniejsze, bo dla Stanów Zjednoczonych i dla głównych krajów Unii nie ma dziś konfliktu Wschód &#8211; Zachód i wobec tego Rosja nie jest dłużej wrogiem, lecz partnerem. Ważnym, choć przewrażliwionym, sfrustrowanym, bo po największej klęsce narodowej od wieków. W Rosji, z rozpaczy za utraconym supermocarstwem nie przyjmuje się do wiadomości, że Zachód już na nich nie czycha. Oni nadal myślą w kategoriach supermocarstwowej równowagi sił i strachu, choć sił już nie mają, a strach próbują podtrzymywać grożnymi minami i stroszeniem piór. I paradoksalnie także część polityków z dawnych bratnich krajów, w tym i polskich, również swoje podejście do Rosji i jej dawnych prowincji kształtuje pod wpływem owego schematu. Jego żywotność w społeczeństwach byłych satelitów Moskwy jest zrozumiała. Dla nas Rosja, choć już nie totalitarna, ale i nie w pełni demokratyczna, jest ciągle zagrożeniem. Warto sobie jednak uświadomić, że nie wciśniemy całemu Zachodowi naszej antyrosyjskiej alergii, choćby nawet była uzasadniona, co dziś nie jest już tak pewne jak dawniej.Wyrazem tego, jest beznadziejna próba namawiania Ameryki i Unii, by uwierzyli, że rywalizacja z Rosją i jej powstrzymywanie jest nadal najważniejszą cechą globalnej polityki, co w szczególnym przypadku Ukrainy, czy Gruzji, wyraża się postulatami, żeby najszybciej wzięto pod natowskie i unijne skrzydła te kraje bo inaczej wpadną w łapy głównego wroga.</p>
<p>Nie twierdzę, że z takich perswazji trzeba zrezygnować, ale na pewno nie one i nie ciągnięcie za uszy Ukrainy na zachód, czy bronienie jej niepodległości bardziej od nich samych, powinno być głównym celem naszej polityki. Za takie próby myśmy już cenę zapłacili. Jest prawdopodobne, że jednym z argumentów za budową gazociągu przez Bałtyk była nasza nadgorliwość w obronie interesów Ukrainy przy rozmowach o tak zwanej &#8220;pieremyczce&#8221;, odcinku gazociągu omijającego Ukrainę. Broniliśmy ich tak, że w końcu zirytowało to samych Ukraińców.<br />
Uważam, że najważniejsze powinno być dla nas aby Ukraina była nam przyjazna, a nie to, żeby była wroga Rosji. Powinniśmy mieć dobre stosunki z wszystkimi głównymi siłami w tamtym kraju, z tymi, którym bliższa jest Unia i z tymi, którym bliższa Rosja. Nie mam nic przeciwko temu, by Ukraina znalazła się w Unii, czy w NATO, choć wcale nie jestem pewien, że wiązałyby się z tym tylko dobre dla nas skutki, a w końcu w polityce zagranicznej na pierwszym planie trzeba mieć nie cudze dobro, lecz własne. Ale niech decyzja o tym zapadnie na samej Ukrainie bez stronniczej, a czasami i natrętnej asysty z zewnątrz. Będzie to też z korzyścią dla naszych stosunków z Rosją, które nie są wcale mniej ważne od stosunków z Ukrainą, a także z korzyścią dla naszej wiarygodności i skuteczności w Unii, bo nic nie odbiera jej bardziej niż robienie z siebie gęsi kapitolińskiej gdy Gallów nie widać.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kuczyn.com/2010/01/18/po-pierwszej-turze-na-ukrainie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>574</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowe otwarcie</title>
		<link>http://kuczyn.com/2010/01/15/933/</link>
		<comments>http://kuczyn.com/2010/01/15/933/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Jan 2010 14:34:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>W.Kuczyński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/?p=933</guid>
		<description><![CDATA[LICZNIK  PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 291 dni.
Szanowni Państwo,
zgrabiałymi z zimna palcami wystukuję to &#8220;nowe otwarcie&#8221; po dwu tygodniach mojej nieobecności. Chałupa wyziębiona a ja rozhartowany, bo dwa tygodnie spędziłem z żoną córką, zięciem i wnuczką Kornelią, &#8220;koko&#8221;, w Hurghadzie (Egipt  &#8211; Morze Czerwone), gdzie codziennie było pod 30 stopni w cieniu. Otwieram [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>L</strong><strong>ICZNIK  PREZYDENCKI<br />
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”<br />
zostało już tylko 291 dni.</strong></p>
<p><strong>Szanowni Państwo,</strong></p>
<p><strong>zgrabiałymi z zimna palcami wystukuję to &#8220;nowe otwarcie&#8221; po dwu tygodniach mojej nieobecności. Chałupa wyziębiona a ja rozhartowany, bo dwa tygodnie spędziłem z żoną córką, zięciem i wnuczką Kornelią, &#8220;koko&#8221;, w Hurghadzie (Egipt  &#8211; Morze Czerwone), gdzie codziennie było pod 30 stopni w cieniu. Otwieram na razie puste pole do dyskusji, bo muszę wrócić do naszych wiślanych baranów.   </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kuczyn.com/2010/01/15/933/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>130</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rok wyprowadzki z Pałacu!</title>
		<link>http://kuczyn.com/2010/01/01/rok-wyprowadzki-z-palacu/</link>
		<comments>http://kuczyn.com/2010/01/01/rok-wyprowadzki-z-palacu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 01 Jan 2010 13:22:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>W.Kuczyński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/?p=930</guid>
		<description><![CDATA[LICZNIK  PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 305 dni.
Szanowni Państwo, 
trwa gdy chodzi o moje wpisy zimowa hibernacja blogu. Jeszcze trochę potrwa. Ale jedną uwagą chcę sie podzielić. Zaczął się rok w którym głównym zadaniem  do wykonania w imię, nie waham sie tak powiedzieć, racji stanu jest wyprowadzenie obecnego lokatora z Pałacu Prezydenckiego. Obyśmy wprowadzili [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>L</strong><strong>ICZNIK  PREZYDENCKI<br />
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”<br />
zostało już tylko 305 dni.</strong></p>
<p><strong>Szanowni Państwo, </strong></p>
<p><strong>trwa gdy chodzi o moje wpisy zimowa hibernacja blogu. Jeszcze trochę potrwa. Ale jedną uwagą chcę sie podzielić. Zaczął się rok w którym głównym zadaniem  do wykonania w imię, nie waham sie tak powiedzieć, racji stanu jest wyprowadzenie obecnego lokatora z Pałacu Prezydenckiego. Obyśmy wprowadzili tam osobę, o której będzie można powiedzieć, że jest rzeczywiście prezydentem Rzeczpospolitej, a nie takiej czy innej partii, czy swego brata. Ktokolwiek inny będzie wybrany z mających szansę choćby maleńką, będzie bez porównania lepszym prezydentem od Lecha Kaczyńskiego, który do tego wysokiego urzędu nie dorastał kiedy go wybierano i nie dorósł podczas jego sprawowania. On ten urząd, swoim niewolniczym związkiem z bratem i jego polityką, wypaczył, sponiewierał i ośmieszył. </strong></p>
<p><strong>Oszczędźmy sobie następnych pięciu lat z tym człowiekiem na Krakowskim Przedmieściu, bo to będzie następne pięć lat w tym pałacu z jego bratem. Bo w polityce nie było, nie ma i nie będzie Lecha, jest tylko Jarosław, zły talent, polityk wojny i zamętu.</strong><strong> I nie wierzmy w żadne zmiany wizerunku, w łaszenie się do wyborców, w udawanie rozsądnego, umiarkowanego, centrowego. To wszystko makijaż, oszustwo dla złowienia głosów. Za tym wszystkim kryje się powtórka tego co widzieliśmy przez dwa lata tylko gorsza, bo z napełnionymi rezerwuarami odwetu za porażkę. Wizja IV RP, tylko bardziej wściekłej, Chwasta bardziej trującego. Nie zapomnijmy o tym ani na chwilę, aż do września. I odeślijmy tego polityka do mieszkania prywatnego niech tam żyje długo i zdrowo, ale z daleka od steru państwa. A w polityce dla obu braci &#8211; wszystkiego najgorszego!        </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kuczyn.com/2010/01/01/rok-wyprowadzki-z-palacu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>599</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>GWIAZDKA 2009 &#8211; NOWY ROK 2010</title>
		<link>http://kuczyn.com/2009/12/23/gwiazdka-2009-nowy-rok-2010/</link>
		<comments>http://kuczyn.com/2009/12/23/gwiazdka-2009-nowy-rok-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Dec 2009 19:47:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>W.Kuczyński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kuczyn.com/?p=927</guid>
		<description><![CDATA[LICZNIK  PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 314 dni.
Znikłem z blogu, bo mam pilne zamówienie na spory tekst, które muszę wykonać do 31 grudnia. Nie mam więc pomysłu i głowy na nowy wpis. 
Życzę wszystkim bywalcom blogu, a także tym, którzy go tylko czytają, czy na niego zaglądają miłych, spokojnych i dostatnich Świąt. A w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>L</strong><strong>ICZNIK  PREZYDENCKI<br />
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”<br />
zostało już tylko 314 dni.</strong></p>
<p><strong>Znikłem z blogu, bo mam pilne zamówienie na spory tekst, które muszę wykonać do 31 grudnia. Nie mam więc pomysłu i głowy na nowy wpis. </strong></p>
<p><strong>Życzę wszystkim bywalcom blogu, a także tym, którzy go tylko czytają, czy na niego zaglądają miłych, spokojnych i dostatnich Świąt. A w Nowym Roku dużo zdrowia, zadowolenia, braku nieszczęść w rodzinie i jak najszybszego globalnego ocieplenia. Niech Opatrzność albo, jak kto woli wszystkie Dobre Moce Wszechświata będą z Wami.</strong></p>
<p><strong>Waldemar K.  </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kuczyn.com/2009/12/23/gwiazdka-2009-nowy-rok-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>297</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
