Jestem z Układu


Lepka na ludzi

LICZNIK  PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 347 dni.

Podczas rozmowy z Joanną Lichocką i w przemówieniu 11 listopada Lech Kaczyński użył dwu nowych zwrotów „nowa rzeczpospolita” i „nowy patriotyzm”. To nie są zwroty przypadkowe, lecz celowe. Prawie napewno nie powstały one w Pałacu i w głowie prezydenta, lecz na Żoliborzu i w głowie programującego brata. Lech Kaczyński, jako brat powtarzający wykonuje zadanie, wzorem tego wykonanego cztery lata temu i zaraportowanego bratu dominującemu.

Cel jest klarowny, chodzi o zastąpienie zgranej, zużytej, zdemaskowanej i odrażającej „Czwartej Rzeczpospolitej” nowymi słowami-lepkami na ludzi, bardziej ładnymi i przez to łatwiejszymi do nabierania. To jest typowe dla politycznego stylu Jarosława Kaczyńskiego i pewno niemałą część czasu poświęca on na wymyślanie kolejnej „lepki”, na którą dałoby się nabrać wyborców po to by móc robić następnie to co się na prawdę chce robić. Ja tą twórczą działalność obserwuję od 20 lat i do dziś dałoby się skolekcjonować tych lepek na ludzi więcej niż  minęło lat, poczynając od „przyśpieszenia”, „chadecji”, „sanacji” po „czwartą RP” i teraz „nową rzeczpospolitą” oraz jako dodatek do niej „nowy patriotyzm”.

W tych nowych niewinnych na razie określeniach nie ma nowej treści. To nie jest zapowiedź przemiany PiS-owskiej formacji, lecz inna maska. Za nią ukrywa się stara, wykrzywiona gęba Czwartej RP, Chwasta, jak ją nazywam od kiedy się pojawiła najpierw w obiegu medialnym, a potem niestety na dwa lata w praktyce. Kilka miesięcy temu w wywiadzie dla „Faktu „Jarosław Kaczyński tak zapowiadał:

„Mamy dobry punkt odbicia się do dalszej ofensywy. Leszek Miller powiedział, że istnieje groźba „recydywy IV RP”. I to jest prawda. Będziemy dążyć do tego, by IV RP wróciła. Mamy program, ci co twierdzą inaczej mylą się. Cały pierwszy rok po wyborach przygotowywaliśmy się do kongresu programowego, który odbył się zimą. Tam uchwaliliśmy program będący, skorygowaną na podstawie naszych doświadczeń, wersją programu IV RP. IV RP nie zginęła… Można się z tym programem zgadzać lub nie, ale twierdzić, że go nie ma, to łgać w żywe oczy”.

Proszę więc nie łgać „nową rzeczpospolitą”!

500 komentarzy to “Lepka na ludzi”

  1. haha napisał(a):

    Doprawdy już mi się nudzi znosić na demokratyczny blog Waldemara Kuczyńskiego odrzucone przez cenzurę Passenta komentarze, ale co mam robić? Wykasowany tekst oczywiście jest wredny, tylko jak inaczej można przekonać Passenta, żeby nie szarżował ze swoimi preferencjami? No pytam się jak?

    haha pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2009-11-19 o godz. 16:31
    Co można wywnioskować z wpisu, w którym piewca PRL, stanu wojennego, tudzież klęski Powstania Warszawskiego, stwierdza na przestrzeni kilku akapitów, że nie życzy sobie wylewania Tuska z kąpielą, gdyż potrzebny jest mu premier, który pilnuje jego interesów i od którego nie kupiłby używanego auta? Ja wnioskowałbym, że taki wpis jest do luftu, ale oczywiście nie będę się sprzeciwiał myślącej większości, jeśli dojdzie ona do odmiennych wniosków.

  2. Indoor napisał(a):

    Mój komentarz całkiem niewinny z rana też nie poszedł, a ja tylko dyskutowałem tezą chyba Kartki co do „gumowosci” Donalda Tuska, bowiem wywołałem podobiznę na ekran i wyobrażałem sobie , że wcisnę mu nos do głowy i sprawdziłem czy wyskoczy z powrotem. I nie wyskoczył.

  3. Paweł Luboński napisał(a):

    Haha, jakie właściwie ma znaczenie postawa Passenta przed ponad dwudziestu laty dla dzisiejszych sporów politycznych?

  4. haha napisał(a):

    Pawle, takie znaczenie, że jego postawa jest taka sama jak wtedy, przed 20 laty. On wciąż cenzuruje.

  5. haha napisał(a):

    Indoor:
    Ja też, nie zrażając się wcześniejszą porażką, wysłałem całkiem niewinny komentarz na „en passant”. Ten jeszcze nie został skasowany, czeka na tak zwaną akceptację. Jak myślisz, doczeka się, czy się nie doczeka? Oto on:
    haha pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.
    2009-11-19 o godz. 16:57
    Przepraszam, czy tu wciąż cenzurują?
    Jeśli tak, to uprzejmie informuję, że mój wykasowany komentarz z godz 16:31 można przeczytać na blogu Waldemara Kuczyńskiego.

  6. Zdzisław_1 napisał(a):

    haha

    Z blogiem Passenta to jest tak jak ja miałem kiedyś z moja ciocia,pogniewała sie na mnie i listy czy inne przesyłki okolicznościowe odsyłała mi najpierw przeczytawszy.
    i tu podobieństwo blog jest Passenta ,adres przesyłek był cioci i robili oboje co chcieli.
    Ale jedno nie możesz zarzucić Passentowi” pod sufitem ma dobrze poukładane” ze nie po twojej myśli? no cóż świat nie jest doskonały:)
    pozdrawiam

  7. Zofia napisał(a):

    haha,
    nie zauważyłeś, to blog Passenta i może w nim robić co chce!
    A zwłaszcza wywalać do kosza komentarze z impertynencjami pod jego adresem.
    Wyzywasz faceta a potem się dziwisz, że Ciebie nie zamieszcza.
    Pisz kulturalniej, to Cię zamieści.

  8. haha napisał(a):

    Zdzisław:
    W jakim sensie dobrze poukładane? Żeby nie wylewać Tuska z kąpielą, bo to dobry premier, od którego nie kupiłoby się auta?
    Gdzie tu sens? Proszę mi wskazać.
    Po drugie to nie sztuka puszczać na blog tylko to, co jest po myśli właściciela. Takie coś zawsze nazywało się cenzura i zawsze będzie się tak nazywać, cokolwiek właściciel bloga ma po sufitem.

  9. haha napisał(a):

    Zofio, na blogu en passant jest dość wpisów „faceta”, świadczących, że to nie były impertynencje, tylko trzymanie się faktów.

  10. Indoor napisał(a):

    Do wszystkich obrońców praw Człowieka (w tym do cenzurowania własnego blogu). Nikt nie kwestionuje niczyjego prawa do cenzurowania własnego blogu wedle dowolnego klucza. My się zastanawiamy nad ewentualnym kluczem.
    Zresztą moja uwaga dotycząca mojego głupkowatego wpisu miała świadczyć o tym, że moiże być tak, że to nie jest żadna cenzura, tylko na przykład wadliwe działanie narzędzi informatycznych jakimi się posługuje redakcja blogów Polityki.

  11. Orteq napisał(a):

    Szczesiul nauczył mnie zaczynać bezproduktywny dzień zajrzeniem do Blogchlebów-Córuś zamiast do Palikota. Do Passenta nie zaglądam bo tam ZAWSZE trzeba czekac na stolik przed sniadaniem. Czego haha – aha! – chyba jeszcze nie rozszyfrował. Tylko Zofia od razu i jak zwykle walneła prawem kazdego wlasciciela blogu do cenzury. No a Indoor, jak to on, najcelniejszy ze wszytkich. Bo na skroty wiec prosto do narzedzi informatycznych doszedł. Zeby dla odmiany, rozjasnic a nie sciemnic, spiskową teorie dziejów blogowych.
    :
    A u Blogchlebów latoś uobrodziło, uoj uobrodziło. Chałturin Dostojewski et al
    :
    „Paweł Luboński, 2009/11/19 09:22:42
    Na blogu-matce Szczesiul demaskuje się z wolna jako kolejne obok Orteqa wcielenie Snarskiego-Jambrusky’ego. Nie potrafię pojąć, po co ten facet to robi. Masturbacja intelektualna?

    edwarddana, 2009/11/19 09:44:43
    Pawle, Bawi się. Czym? Tym co ma.

    Orteqszczesiul , Szczesiulorteq
    Maja jedną parę portek
    Szczesiulorteq, Orteqszczesiul
    Łączy obu wspólny biesiul

    Nie da się wykluczyć obsesji ukierunkowanej na Gospodarza blogu. Prawdę mówiąc nie wiem nawet czy „toto” jest w portkach. Czy to biesiul czy biesiula? Ale jest to rodzaj dodatkowej zabawy. Niech łazi. ”
    :
    No patrzaj ty patrzaj. Najpierw masturbacja, zapewne znowu w Wybiórcza. Nastepnie zgrabnie podany domysł dotyczący śmierci wielkiego rosyjskiego pisarza o polskich korzeniach herbu Radwan.
    (Domysł niby ‚zbyt daleko idący’. Co za asekuranctwo! Przeciez to pewniak historycznie uwarunkowany oraz udokumentowany przez tez Edwarda ale Stanisławowicza Radzińskiego -).
    :
    I wtedy nastąpilo jeszcze zgrabniejsze podanie z woleja do ‚nie dającej się wykluczyć’ obsesji ukierunkowanej na Gospodarza blogu’. Czyli do tandemu Patrycja-Margit vel Snarski-trebeg, przygotowujacego za ścianą pokoju Dostojewskiego zamach na cara Waldemieja III-go. No i niech łazi. Gooool!

    No no.

  12. haha napisał(a):

    Indoor:
    Jako ewentualny klucz proponuje kamienne tablice, dekalog taki.
    Że na przykład:
    Nie będziesz zwał właściciela blogu piewcą PRL, choćby ten opiewał PRL pod niebiosa przy każdej okazji.
    Nie będziesz przyklejał właścicielowi blogu łatki piewcy stanu wojennego, choćby ten w co drugim artykule sławił stan wojenny i jego sprawców.
    Nie będziesz pod żadnym pozorem wytykał właścielowi blogu opluwania Powstania Warszawskiego, choćby ów już tyle się na nie napluł, że zaczyna biedakowi brakować śliny i jadu.
    Itd
    Itp
    Całość należałoby wywiesić w widocznym miejscu na witrynie blogu.
    Co o tym myślisz?

  13. Zdzisław_1 napisał(a):

    Orteg

    Jednak ty bredzisz .
    twoje wpisy wskazują na wysoka gorączkę. Szczepiłeś się ?

  14. Szczesiul napisał(a):

    Orteq, znowu sobie walnąłeś? No tak, klina klinem. Niektórzy tak mają. Zdzisław też może coś mieć na rzeczy. Ale czy jest szczepionka na twoją przypadłość?

    A no no co? Przecież tam wyraźnie pytano nie co tylko po co. Więc i ja się ciebie Orteq pytam: po co ty w moje portki się pchasz? Miastowym i tak będziesz tylko w swoim przekonaniu. A ja ciebie nobilitować i nie umiem i nie chcę.
    Jutro na sniadanie spróbuję dostać stolik u Passenta. W ogóle nie znam koszernej kuchni.

  15. Orteq napisał(a):

    Zdzisławie, nie szczepiłem sie. Usłuchałem głosu z góry – bo wlazł na mury zamkowe żeby się odlać, bezwstydnik jeden – i odmówiłem skorzystania z tego wiekiem mi danego prawa do szczepienia się na AH1N1PO. Myślisz, że źle zrobiłem?

  16. Orteq napisał(a):

    Szczesiul,
    Z czym rymuje sie Szczesiul? Na zaczepki o walnięcie ani o walenie nie odpowiadam. Z klucza to mam i do tego żaden dekalog nie jest potrzebny
    :
    No no co, po co. Teraz widzę. Noco nogi się poco, ot co. Szczególnie gdy się śpi nocą w stosunkowo zimnym pomieszczeniu. Ten głos, i nie tylko głos, spadający z murów zamkowych trafił nie tylko Indoora, jak się zorientowałem z przerażeniem przed chwilą.

  17. haha napisał(a):

    Przeszło. (Zobacz na en passant.) Na komuchów szantaż zawsze skutkuje. Ale teraz mogą się zasłaniać „wadliwym działaniem narzędzi informatycznych”, jak im to przytomnie podsunął Indoor. Pewnie, kto im teraz udowodni, hahahaha. Ciekawe, że te narzędzia zawsze się psia noga psują, jak im coś albo ktoś nie pasuje!!!

  18. Zofia napisał(a):

    Haha
    Impertynencja jest impertynencją – to samo można napisać inaczej, nie obrażając właściciela bloga.
    W swoim blogu robię to samo.
    Ostatnio z powodu notorycznego chamstwa namolnego komentatora, zamknęłam dostęp do komentarzy. Najpierw próbowałam po dobroci. Kasowałam i pisałam dlaczego. Potem kasowałam bez komentarza.
    Teraz nie ma szans nikt na komentarze.
    Jak ktoś chce skomentrować może do mnie napisać pod wskazany adres (jest link „napisz do mnie”) i jak jest to komentarz bez pomówień, wyzwisk i innych impertynencji, itp. to umieszczam, nawet jeśli jest diametralnie przeciwny niż moje zdanie na określony temat.
    Warunek – ma dotyczyć tematu, który jest poruszany akurat w moim blogu. Czyli wypowiedzi merytoryczne, a nie upust frustracji.
    Liczba „odważnych” komentatorów spadła radykalnie.
    Uprzedziłam, że żadnego chamstwa nie będzie i nie ma.
    Liczba odwiedzin jest taka sama, jak zawsze.

  19. Zofia napisał(a):

    Haha, Orteg
    owszem, prywatny blog to zaproszenie dla komentatorów do dyskusji, ale z zachowaniem prawa wywalania komentarzy, gdy zaproszony gość nie potrafi się zachować.
    Jeśli to nazywacie cenzurą – to owszem, przynajmniej u mnie – cenzura (obyczajowa, rzec można) istnieje.
    Kasuję (wycinam) nie cudze poglądy, bo one mają bramy mego blogu otwarte, ale chamski sposób ich wyrażania.
    Dla chamstwa – blog jest zamknięty.
    Do masochistek nie należę i nie muszę czytać impertynencji pod moim czy kogokolwiek adresem.

  20. Zofia napisał(a):

    No i znowu polska dyplomacja dostała w zadek.
    Najpierw wrzask o casting na VIP-y w UE, potem typowanie, że owszem ten nam by pasował, albo tamten. Na koniec chyba dzisiaj nie wybierzmy.
    I co? I wybrano, jak było do przewidzenia.
    Prezydentem UE został, co było do przewidzenia – premier Belgii. Obstawiałam go na równi z premierem Luksemburga.
    Szefem dyplomacji wg życzenia komisarza Barroso – kobieta, ale nie bynajmniej z krajów Europy Wschodniej, jak marzyło się nowym państwom unijnym – ale baronessa-socjalistka z Wielkiej Brytanii, b. komisarz ds. handlu.
    Polska na te osoby nie stawiała rzecz jasna.
    Chociaż od rana w Brukseli było właściwie już wiadomo, jakie będa ustalenia personalne.
    Nasza dyplomacja ma zerową orientację co się dzieje w UE.
    No i Polska dostała kolejnego prztyczka w nos za wyskoki jak Filip z konopi.
    Co wcale mnie nie cieszy.
    *
    Polscy politycy prawicy będą mieli teraz nie lada orzech do zgryzienia. Dyplomacją unijną i USA – kierują kobiety i na dodatek z szeroko rozumianej lewicy (demokratka i członkini Partii Pracy), a na dokładkę szef dyplomacji RFN jest liberałem i jak sam się określił – gejem.

  21. haha napisał(a):

    Jeszcze tylko przesyłam kopię mojego dziękczynnego listu do cenzorów z en passant i już więce nie będę państwu zawracał głowy tą głupią sprawą.
    No pasaran!!!

    haha pisze: Twój komentarz czeka na akceptację.

    2009-11-19 o godz. 20:32
    O jakżesz jestem uszczęśliwiony nieskasowaniem mojego komentarza z godziny 16:57. Moja radość jest tak ogromna, że prawie już przebolałem wykasowanie komentarza z godz 16:31 i z tego szczęścia już podzieliłem się z zaprzyjaźnionym blogiem szczęśliwą nowiną. Oczwiście i tego postu nie omieszkam im przesłać, żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony. Miłej lektury. Znajdziecie zresztą tam państwo cały cykl postów dotyczących dzisiejszego zamieszania, które być może przejdzie do historii obu blogów jako „wypadki listopadowe”.

    A oto post z radosną nowiną przesłany na blog W.K.

    haha Says:
    Listopad 19th, 2009 at 20:03

    Przeszło. (Zobacz na en passant.) Na komuchów szantaż zawsze skutkuje. Ale teraz mogą się zasłaniać “wadliwym działaniem narzędzi informatycznych”, jak im to przytomnie podsunął Indoor. Pewnie, kto im teraz udowodni, hahahaha. Ciekawe, że te narzędzia zawsze się psia noga psują, jak im coś albo ktoś nie pasuje!!!

  22. Torlin napisał(a):

    Zofio!
    Nie rozumiem, o co Ci chodzi. Przecież Polska nie wystawiała własnego kandydata. Widzę, że i przez Ciebie zaczynają przemawiać kompleksy. Dlaczego my mamy zawsze obowiązek obstawiać kandydata, który wygra? Jest Buzek i wiadomo, że więcej byśmy nie dostali. O co Ci chodzi?
    Jeżeli chodzi o Passenta to jest to jego blog i może sobie robić w nim, co chce. A tobie haha nic do tego. Załóż sobie własny, będziesz publikował swoje wypociny. Tylko że masz świadomość, że tego nikt nie będzie czytał, to się podłączasz do blogu Pana Daniela. Jak się uspokoisz, to na pewno będzie Cię publikował.
    ————-
    Ja mam jakieś dziwne wrażenie, że wszyscy nowi w tym blogu jakby byli mi znani, nawet ten sposób dyskusji pomiędzy sobą. Ale może ja coś wziąłem…

  23. Orteq napisał(a):

    haha, Listopad 19th, 2009 at 20:03:
    „Przeszło. Na komuchów szantaż zawsze skutkuje.”
    :
    A więc jednak w dalszym ciągu wierzysz w spiskową teorię dziejów blogowych, pomimo Indoorowego rozjaśnienia w temacie narzędzi informatycznych. Tak przynajmniej by wynikało z twoich wysiłków dzisiejszych na dwoch blogach. Włącznie z przesyłaniem listów dziekczynnych i kopiowanie takowych do wszystkich niezainteresowanych. Bo tak z dumą zapodałeś wszem i wobec.
    :
    Haha, czy ty też tak masz jak Macierewicz? Ze te komuchy wciąż przy władzach głównych, a wiec i blogowych, stojom i wciąż przeciwko tobie spiskujom? To by chyba był ten „Układ”, do którego przynalezy i tutejszy Gospodarz. Tak przynajmniej stoi na samym wierzchu jego witryny.
    :
    Był na tym blogu już kiedyś taki duszek ogrodowy. A może troll? Bo nie kotek chyba. Nazywał się, zdaje się, Soulgarden czy jakoś tak z obca brzmiąco. W końcu zniknął jak duch. A może mu po prostu przeszło? Jest nadzieja, że tobie też przejdzie.
    :
    Ale musisz przestać czytać Zofiijne (sofijskie) wywody na temat prawa właścicieli blogów do cenzury. Bo twój przypadek u Passenta nie ma z tym nic wspólnego. Zofia tu po prostu robiła za zamulacza na odwyrtkę. Takiego trolla nie-trolla.

  24. haha napisał(a):

    Torlinie!
    Piszesz: Jeżeli chodzi o Passenta to jest to jego blog
    (Taki jego mały prywatny PRL, prawda?)
    i może sobie robić w nim, co chce.
    Otóż nie. Dzisiaj obraził premiera III RP stwierdzeniem, że nie kupiłby od niego używanego samochodu.
    Ja to uważam za gruby nietakt, a nawet coś o wiele gorszego, tylko że osób z Twojej formacji takie drobiazgi jakoś nie kłują w oczy.
    Jak chcecie moralizować innych, to sami idźcie najpierw na kurs dobrych manier. Okej?

  25. Margit napisał(a):

    Orteq, godz 18:51, DU BIST WIRKLICH VERRUECKT. Można skorzystać z tłumacza

    Dobrej nocy życzę.

  26. Szczesiul napisał(a):

    Torlin,
    „Jeżeli chodzi o Passenta to jest to jego blog i może sobie robić w nim, co chce. A tobie haha nic do tego… Jak się uspokoisz, to na pewno będzie Cię publikował.”
    *
    No to żeś mu dowalił. Nawet prawie na temat. Tak trzymać!
    Indoor, ciebie ani haha ani Torlin nie czytają. Albo jeśli czytają to w tym lusterku z usterką. Okej? Okej.

  27. Torlin napisał(a):

    Dla żartu wrzuciłem tłumaczenie i z języka niemieckiego na polski „Tłumacz” przetłumaczył w sposób następujący: „You are crazy naprawdę”. Fajne.
    A co nie jest na temat, gdy haha swoje wpisy, których nie chce publikować Passent, wkleja do Kuczyńskiego.
    haha!
    Śmieszny jesteś z tymi małymi kompleksami. Czy jak ja prowadzę blog, to mam małe PRL? A nawet gdyby, to co Tobie do tego? Jeżeli chodzi o złe maniery, to jest to raczej wpychanie się do kogoś, gdy ten daje znaki, że sobie tego nie życzy.
    „Jeżeli chodzi o Passenta to jest to jego blog (…) i może sobie robić w nim, co chce. Otóż nie”.
    Otóż tak.

  28. haha napisał(a):

    Torlin, Zofia!

    Passent może robić co chce?
    Nawet prawić premierowi III RP impertynencje?
    To co wy chcecie ode mnie?
    Żebym był bardziej papieski od papieża, tfu, od Passenta?

  29. Margit napisał(a):

    Torlin(nie), dziękuję. Serdecznie się uśmiałam, ja nie używałam tłumacza. Wiem, że nic swoimi uwagami nie wnoszę do blogu, ale czasem nie potrafię zmilczeć.

    Dziękuję stałym pisującym na tym blogu. Twój blog też czytam. I to moje czytanie musi wystarczyć w związku z moją małą asertywnością.
    Pozdrawiam, Margit

  30. jasnaanielka napisał(a):

    Otóż od tego jest modertor, aby wpuszczać, albo i nie wpuszczać na blog, kogo sobie jego gospodarz życzy. Czasami robi to sam gospodarz blogu, który sam decyduje, dla kogo drzwi szeroko otwarte, a kogo ani do proga. Jego prawo, blog, to jego terytorium i nie ma co wstawiać nogi, ani wsuwać nosa, skoro gospodarz sobie nie życzy.
    Proste. Z tego co parę razy słyszałam i czytałam, jest wiele blogów choćby w s24, gdzie nie dopuszczają niewygodnych trolli.
    Świetlanym przykładem takiego schizofrenicznego podchodzenia do powszechnego prawa wpisywania się w dowolnym blogu, był u Passenta niejaki Lizak, który zalewał blog sążnistymi artykułami, jak z Trybuny Ludu i to na dowolny temat. Wszelkie próby jakiegoś ograniczania jego zapędów komentował z wdziękiem prostym stwierdzeniem, że ktoś widać intelektualnie nie dorósł, a pozatem na blogu może pisać każdy i to dowolnie wiele.
    Kiedy wreszcie red. Passent stracił cierpliwość i zwrócił mu uprzejmie uwagę, Lizak się obraził, założył własny blog i zapowiedział, że tam mogą się dostać tylko wybrani i sprawdzeni towarzysze :D :D :D
    Nie wiem, czy blog istnieje, nie próbowałam tam wchodzić, pewnie by mnie zresztą nie wpuścił.
    I jego święte prawo!
    A że przy okazji i Kali wyszedł całkiem goły, to już inna sprawa…

  31. haha napisał(a):

    Torlin, Zofia, Jasnaanielka!
    Wy myślicie, że im chodziło o tego piewcę. Taki epitet to są dziecinne igraszki w porównaniu z tym, co Passent słyszał już od blogowiczów. Naprawdę wywrotowe było to, że nieomylny pan redaktor napisał piramidalne głupstwo, ciężko obrażając premiera i że ktoś ośmielił się mu to wytknąć. Teraz kapewu?

  32. jasnaanielka napisał(a):

    haha – I właśnie ten problem spędza ci sen z powiek i życie komplikuje?
    Niby nie do wiary… a jednak.

  33. Orteq napisał(a):

    Margit,
    „Wiem, że nic swoimi uwagami nie wnoszę do blogu, ale czasem nie potrafię zmilczeć.”
    :
    Faktycznie nie zmilczałaś. I prawdziwą Pytią pojechałaś. Czyli taką, która nie wie co mówi ale mówi. Bo ty NAPRAWDĘ nie wiesz kto tu jest NAPRAWDĘ crazy. Gdyż to tylko Patrycja wie. Jako że to ona podobno ciebie w bólach kolkowych zrodziła. A to zostało ogłoszone na blogu-córce i ja z tym nic wspólnego nie miałam, err, miałem. Niejaki trebek też na owym blogu został dopisany do twojej/naszej uzdolnionej inaczej rodziny. Oraz wszystkie inne nicki, niekoniecznie zresztą zawsze wymieniane, które Blogchleba-Córuś decydował danego dnia uznawać za godne wyróżnienia jego swoistą atencją. Dodam jeszcze, że podobnie jak ty, on też zadawala się raczej dość małą asertywnością. Z ta różnicą, że on i nieliczni jemu podobni piszą. Zamiast, jak ty, tylko czytać.
    :
    W rewanżu obcojezycznym, test. Z twojego zresztą linku. Też można przetlumaczyć.

    I ja ciebie pozdrawiam.

    http://translate.google.c.....26hs%3DdvY

  34. Orteq napisał(a):

    Torlin, Listopad 19th, 2009 at 22:07
    „A co nie jest na temat, gdy haha swoje wpisy, których nie chce publikować Passent, wkleja do Kuczyńskiego.”
    :
    Nie na temat jest ‚wpisy, których nie chce publikować Passent’. Tam nie było ‚nie chce publikować’. Tam było czekanie aż etatowy czytacz blogów „POLITYKI” raczy się obudzić, przeczytać lub nie co do niego nalezy. I przepuścić lub nie danego trolla przez śluzę. A że pracują ci nie dopłacani chłopcy, i dziewczynki, w cyklu circa 24/7 – bo ścieki płyną na okrągło – to zatkania śuzy zdarzają się dłuższe. Bo każdy kiedyś musi spać. Albo, na przykład w weekend, wypić i zakąsić.
    :
    Komuch Passent z haha nic wspólnego nie miał. Pomimo zapewnie tego ostatniego, ze redaktor „napisał piramidalne głupstwo, ciężko obrażając premiera i że ktoś ośmielił się mu to wytknąć. Teraz kapewu?”
    :
    No, chyba że zaczął sobie na stare lata dorabiać jako etatowy czytacz blogowy „POLITYKI”. Drobniaki zawsze się przecież przydają jak się wyskakuje na kawę do Berlina czy innego Paryżewa. Na napiwki chociażby.

  35. Szczesiul napisał(a):

    A skad ty niby wiesz o moderatorach blogów “POLITYKI” i o przepuszczaniu przez „śluzę”? Przecież w przypadku haha jakiś jego tekst wycięto.

  36. haha napisał(a):

    Jasnaanielko, sorki za poślizg, ale znajomi – oby ich pchły oblazły – przyszli sprawdzić, czy można już wynosić moje meble, bo podobno nie żyję. Ale ja nie tylko żyję, a jeszcze Jasnejanielce spać nie daję. A może to mój duch?

  37. jotbe_x napisał(a):

    Indoor Says:
    Listopad 18th, 2009 at 13:05

    >Nie Pawle. O ile “zbrodnie” i to domyslnie w cudzysłowiu…<

    Panie Indoor. Co to jest "cudzysłowie"? Znałem dotąd tylko cudzysłów.

  38. haha napisał(a):

    Jasnaanielko, sorki za poślizg, ale znajomi – oby ich pchły oblazły – przyszli sprawdzić, czy można już wynosić moje meble, bo podobno nie żyję. Ale ja nie tylko żyję, a jeszcze Jasnejanielce spać nie daję. A może to mój duch?

    Chyba duch, w dodatku źle wpisał mój adres e-mail i – rzecz niebywała na tym blogu – odpowiedź dla Anielki Jasnej czekała na zatwierdzenie.

  39. Szczesiul napisał(a):

    Indoor, Listopad 19th, 2009 at 16:19
    „Póki co ropa w nich zawarty jest droższa niż przywieziona statkami o czym świadczy fakt, że Amerykanie jeszcze nie eksploatują swoje zasoby na masową skalę, ani Kanadyjczycy.”
    *
    Jeśli dobrze zrozumiałem, sugerujesz tu że w Kanadzie z piasków bitumicznych ropy się jeszcze nie produkuje ‚na masową skalę’. Ja natomiast czytam, że raczej tak. Dzieje się to w Fort McMurray, w prowincji Alberta. Z dala od obu oceanów i wszystkich mórz.
    http://zapytaj.com.pl/Cat.....wiedz.html
    *
    „Kanada z piasków roponośnych już dziś pozyskuje 44% swojej produkcji ropy.”

  40. Indoor napisał(a):

    Jotbe_x! Zanotowałem sobie. Dla mnie o wiele bardziej naturalnie brzmi „w cudzysłowiu” ale nie bedę tworzył nowego języka polskiego i przyjmę do wiadomości , że poprawną formą jest „w cudzysłowie”. Według mnie jest to błąd często popełniany nawet przez ludzi, których język polski jest językiem ojczystym. Dla mnie kojarzy się (współbrzmi) bardziej z ołowiem („ołów – w ołowiu”) niż z np. rowem(„rów w rowie”) i w obu słowach inna forma razi. „W ołowie” no może od biedy – jest przecież „w połowie”, ale „w rowiu”??

  41. Szczesiul napisał(a):

    Zofio, Listopad 19th, 2009 at 09:22
    „Nie oceniałam “donosicielstwa” red. Maleszki a przypadku red. Kalabińskiego – po prostu kłamiesz, bowiem nie został on “bezdusznie wywalony z pracy”. Zaproponowano red. Kalabińskiemu w imieniu GW szereg rozwiązań trudnej sytuacji, których nie przyjął.”
    *
    No cóż, Zofio. (To Aga od Paradowskiej – dziękuję jasnanielko). Nie oceniasz a donosicielstwo Maleszki czym prędzej w cudzysłów ujmujesz. To żeby redaktorowi Michnikowi lżej pod górę kombinować szło. No cóż, można i tak.
    *
    No cóż. Zarzucasz mi, że po prostu kłamię gdyż Kalabińskiemu ‚zaproponowano szereg rozwiązań których nie przyjął.’ Nic to, że cały ten „szereg” wiązał się z jego natychmiastowym powrotem do Polski. Żeby na wysokich w Ameryce kosztach leczenia zaoszczędzic. A on, jak tonący brzytwy, uchwycił się nadziei pokładanej w amerykańskim lecznictwie. Zresztą niedługo potem umarł z tą nadzieją.
    *
    No cóż. W „Ojcu Chrzestnym” Francis Ford Coppoli Godfather też zaproponował „offer that you can’t refuse”. Ale tam był prawdziwy pistolet przyłożony do głowy nieszczęśnika. No cóż, rzeczywiście uznawany przez ciebie kodeks etyczny nie musi być i nie jest tożsamy z moim. A już “Nie czyń drugiemu tego, co tobie niemiłe” to zdecydowanie wątpliwa uniwersalna wartość w twoim kanonie etycznym. Tym odrzucającym moje zasady, jakiekolwiek by one nie były. No cóż.

  42. Indoor napisał(a):

    „Z dala od obu oceanów i wszystkich mórz.” Używane przeze mnie określenie („Amerykanie jeszcze nie eksploatują swoje zasoby na masową skalę, ani Kanadyjczycy”) w stosunku do Kanady jest dziś wysoce niewłaściwe. Miał to być pewien skrót myślowy polegajacy na tym, że pozyskanej z łupków ropy nie opłaca się eksportować, bo będzie droższa niż ropa pozyskane w wyniku wierceń. Czy to się opłaca to na mój rozum zalezy od ceny ropy, który skacze jak pewien mój znajomy po pustym sklepie. Okazuje się, że do USA eksportuje się pozyskaną z piasków (bitumicznych) ropę z Kanady.

  43. Szczesiul napisał(a):

    Brawo. Mały prztyczek, trochę Googla i ropa od razu popłynęła szerokim strumieniem. W grubej rurze zapewne.

  44. Indoor napisał(a):

    Szczesiul! To jest kwestia sformułowań. Co być powiedział na temat Arabii Saudyjskiej gdyby wydobycie miał na takim poziomie, że zaspakajał 44% własnych potrzeb. Eksploatuje swoje bogactwa czy nie? Ilości surowca są bowiem porównywalne.
    A w tym porównaniu chodziło o cenę eksploatacji. Czy ropa z łupków (lub piasków) bitumicznych jest tańsza czy droższa niż ropa z tradycyjnych żródeł.
    Co oczywiście nie zmienia faktu, że uzywany zwrot w stosunku do Kanady, bez objasnień dalszych, jest niewłaściwy.

  45. Szczesiul napisał(a):

    Muszę się do czegoś ze wstydem przyznać. Polazłem jak durny na blog-pochodną znowu. Bo mnie NAPRAWDĘ w szczery, brzuchem trzęsący śmiech EDD wprawił w swojej wymianie ze Zdzisławem wczoraj. Warto tę wymianę jeszcze raz przytoczyć:
    *
    “zdzisslaw_2, 2009/11/18 19:07:56
    Na razie czytam Mackiewicza

    edwarddana, 2009/11/18 19:17:46
    Nie będę przeszkadzał Zdzisławie. Pochodzę sobie po tarasie z papierosem”
    *
    Komentarz też szczery dałem: „Sam mniód. A ktoś tu wymyślał, że tam nudy i samozapokajanie.” Więc z ciekawością, wręcz podnieceniem, znów dzisiaj zajrzałem. A tam już czytam i oczom nie wierzę:
    *
    „A tak na marginesie u p.WK faktycznie te kleszcze jak mogą to nie tylko tam sie gorączkują ale uwagi o EDD.przenoszą na tamten blog.
    Coi im zawinił EDD?potrafisz to wytłumaczyć; zawiść?ale z jakiego powodu?chyba ze ich tu nie wpuszcza? Ja napisałem tam ze to grypa choć nie dosłownie ale objawy wysokiej gorączki.”
    *
    Więc mnie szczeka wraz ze spodniami aż na ziemie. I ze szczerego rechotu tylko grymas Mazowieckiego pozostał. Jak to trzeba być ostrożnym z komplementami! Pochwal zwykłego durnia to się przynajmniej ucieszy. A pochwal mądrego inaczej to napewno do konca zdurnieje. Normalnie przeraziłem się.
    *
    Z gębą pobladłą z przerażenia zmusiłem się jeszcze do przeczytania takiej sentencji nieodwołalnej:

    „Zdzisławie, przecież mówimy z Edwarem prawie otwartym tekstem, że te kleszcze to w istocie jeden człowiek, który znajduje przyjemność we wcinaniu się w cudze rozmowy. W blogosferze mówi się na takich: trolle.” I jeszcze: „Ciekawe, kotku, jak to skomentujesz.”
    *
    Zakładam że to do mnie ten kotek. Teoretycznie, mogłoby być też do innych: Ortega, Magrit, trebega i jakichś innych, mnie bliżej nie znanych nickow. Ponieważ jednak tylko ja dopuściłem się tego jakże nieprzemyślanego komplementu to na mnie bęc. Zresztą pozostali, wygląda na to, śpią jeszcze bo się nie odzywają. Więc wywołany do oślej tablicy muszę wydusić jakiś komentarz. Jakoś tę ciekawość zaspokoić trzeba. Żeby znowu nie doszło do samozaspokajania.
    *
    W istocie, jestem jeden człowiek. I rzeczywiscie, podobnie jak niezliczone rzesze innych blogujących, i ja znajduje przyjemność w partycypowaniu w rozmowach blogowych. Mam nadzieje, ze to nie jest jeszcze uzaleznienie. Nie nazywam tego jednak wcinaniem się w cudze rozmowy. Byłoby to bowiem zasciankowym i odpychajacym przedstawianiem rzeczywistosci blogowej na całym swiecie.
    .
    Teraz sprawa trollowania. Przywolajmy definicje:
    *
    „Trollowanie polega na zamierzonym wpływaniu na innych użytkowników w celu ich ośmieszenia lub obrażenia poprzez wysyłanie napastliwych, kontrowersyjnych, często nieprawdziwych przekazów”.
    *
    Jesli ktoś kogoś ośmieszał to napewno nie ja, pochwalajac poczucie humoru Edwara. Jeśli ktoś ‚wysyła napastliwe, kontrowersyjne, często nieprawdziwe przekazy’ to też nie ja. Podczas gdy przeciwko mnie takie sformułowania padły:
    „O trollu piszemy z Pawłem otwartym tekstem. Nie reaguj na niego. Jemu wystarczy pokazać paluszek tu w tym blogu. Jest już wytresowany jak bury trochę mądry kundelek i reaguje jak chce i kiedy chcę. Że zaśmieca blog Kuczyńskiego swymi reakcjami? Nic na to nie poradzę. Rób jak Paweł. Omijaj i nie reaguj.”
    *
    Więc i ja nic na to nie poradzę że ktoś odwraca trolla ogonem. Zakładam, iż on takowy posiada.

  46. Szczesiul napisał(a):

    Indor! No już dobrze, dobrze, rozumiemy się chyba. Uściślę tylko, że tu może chodzić o KOSZT eksploatacji i CENĘ (światową) ropy. Bo to stosunek tych mierników wyznacza intensywność eksploatacji. Kanadyjska pionierska firma Syncrude od tego uzależniała rozkręcanie wydobywania ropy naftowej z piasków bitumicznych północnej Kanady. Aż rozkręciła gdy atrakcyjną światową cenę namierzyła.
    *
    Czy psy mają dzisiaj wychodne?

  47. Indoor napisał(a):

    Psy wychodzą pomiędzy 6 a 8 rano i wieczorem, czasmi rano się przesuwa na godziny 7-9. To znaczy wychodzą ze mną.
    Co do opłacalności – zwracam uwagę, że wspomniana przeze mnie nadprodukcja dolarów w 5 najwiekszych bankach amerykańskich, które te dulary nastepnie przewalają się z rynku na rynek tworząc kolejne bańki i znajdują ujście nieraz na rynków surowców. Efekt je4st taki, że cena ropy to wysoka to niska. Jak jest niska to nic się nie opłaca (patrz uwaga mojego znajomego bezdomnego po obnbizce ceny skupu puszek po piwie z 14 groszy do 6 za parę). Jesli skacząca cena ropy dezorganizuje nawet takie skromne i wymagająca niewielkich inwestycji (zwykle wózek dziecięcy) to tym bardziej utrudnia prawidłową kalkulację takich inwestycji, które mozna porównać z ofwracaniem biegu rzek przez ZSRR, przynajmniej jesli chodzi o rozmach i wpływ na środowisko naturalne.

  48. Zofia napisał(a):

    Drogi Torlinie,
    mnie nie chodzi o to, że Polska nie wystawiła kandydata (kogo miałaby wystawiać i po co), ale o całą zadymę jaką zrobiła wcześniej z żądaniem tzw. castingu. O cały szum medialny, który nie przyniósł Polsce nic dobrego, poza tym, że nikt nie traktuje poważnie takich wyskoków.
    Nie mam żadnych kompleksów, ale mi po prostu nieco wstyd i czuję się zażenowana takimi spektaklami na międzynarodowym forum. Eurodeputowany Marek Siwiec w swoim blogu zwraca uwagę, że Polska nie zgłosiła swoich pomysłów prezydencji szwedzkiej, ale wyskoczyła jak Filip z konopi i narobiła zamieszania.
    Pewne procedury w tej UE jednak obowiązują.
    Po to są tzw. prezydencje itp.
    Jak na razie polska dyplomacja daje popisy totalnej ignorancji i dyletantyzmu.
    Ludzie pracujący na co dzień na polu polskich spraw zagranicznych co jakiś czas sygnalizują jawniej lub mniej, że różne takie „pomysły” polskich dyplomatów jak wyżej, czy też fobie antyrosyjskie Radka Sikorskiego szalenie utrudniają polskim dyplomatą prace na co dzień.
    O tym mówi się nawet jawnie w MSZ, w Parlamencie Europejskim i innych takich gremiach.
    Działamy po partyzancku i na oślep.

  49. Zofia napisał(a):

    Pewna rocznica
    Rosja, zachowuje ,o czym nie mamy zapewne pojęcia, ciągłość instytucji rządowych, chociaż korzeniami sięgają caratu i mają bolszewicką przeszłość.
    Dokładnie co do dnia, 200 lat temu powstał pierwszy urząd carski, który można nazwać ministerstwem transportu.
    20 listopada 1809 r. ukazał się tzw. Manifest Imperatora Rosji, cara Aleksandra I , na mocy którego utworzono: Urząd Komunikacji Wodnej i Lądowej (Управление водяными и сухопутными сообщениями), zajmujący się drogami wodnymi i lądowymi oraz portami handlowymi, a w celu przygotowania specjalistycznych kadr dla transportu, utworzono zalążek politechniki w Sankt Petersburgu – Instytut Korpusu Inżynierów Dróg Komunikacyjnych (Институт корпуса инженеров путей сообщения).
    Szerzej o tym piszę u siebie w blogu:
    (by poczytać – trzeba tylko kliknąć w moje imię – nick).
    Przy okazji można się dowiedzieć, co ma wspólnego Kanał Augustowski z tą rocznicą albo , obecny mąż królowej brytyjskiej z carem Aleksandrem I.
    Albo też dowiedzieć się co nieco o początkach …polskich kolei.
    Zapraszam do czytania.

  50. Torlin napisał(a):

    Zosiu!
    A 17 listopada minęło 2.000 lat od urodzin cesarza Wespazjana. Jaki ma związek jego najsłynniejsze powiedzenie z polską polityką?

Skomentuj