Knebel na media!
KALENDARZ POŚCIGU ZA UKŁADEM.
Minęło 720 dni od rozpoczęcia pościgu za układem!
a “UKŁADU” ANI ŚLADU, zaś o nowym GADU, GADU!
Za najważniejsze wydarzenie ostatnich dni uważam to co stało się w Polsacie. Ono, ze względu na perspektywę, którą ukrywa jest ważniejsze, niż polityczne pląsy małżeństwa Rokitów, czy dziwadła Millera pokąsanego przez pychę i żądzę zemsty. Najpierw jednak kilka zdań o nich właśnie.
Wycofanie się Rokity Platformie nie zaszkodziło, o czym świadczą dwa sondaże popularności PO zrobione po jego decyzji. Przypuszczam, że Rokita liczył, że sondaże będą gorsze i pokażą jego wyborczą wagę i zapewne bardzo się nimi zmartwił. Platforma teraz wie, że pozbyła się nie tyle perły, co kuli u nogi. Oby potrafiła to wykorzystać stając się antyPiSem, a nie „PiS-em inaczej”, partią Polski Zachodu, w zdecydowanej opozycji do wciskanego nam tu ze Wschodu putinizmu, partią która obroni Polskę przed skuciem w PiS-owskie obrączki, która zapobiegnie zmarnotrawieniu obecnej świetnej koniunktury, będącej skutkiem wejścia do Unii Europejskiej i która zapobiegnie postawieniu Polski, tak czy inaczej, poza Unią, bo do tego doprowadzi polityka Kaczyńskich.
Miller uległ demonom, które tkwią w nim od dawna i które zniszczyły największą szansę, jaką dostał w roku 2001. Te demony to pycha i zemsta, jej siostrzenica. Po roku 2001 tak się mścił na prawicy, tak odzyskiwał III RP dla dawnych towarzyszy i tak bronił Polski Ludowej, że walnie dopomógł pojawieniu się radykalnego prawicowego rewanżyzmu i wobec lewicy i wobec Polski Ludowej. PRL można bronić tylko za pomocą prawdy, bardzo dla niej trudnej, ale dającej jakąś szansę. Nie da się jej obronić przez wynoszenie na piedestał. I jeśli lewicowi wyborcy mu zaufają spełni po raz drugi rolę tego, który PiS-owskiej prawicy dopomoże osłabiając LiD, jedyną dzisiaj na lewicy realną siłę mogącą przyczynić się do pozbawienia władzy tych, którzy dewastują naszą demokrację od dwu lat i zagrażają naszej wolności. Nie każdy lewicowy wyborca w LiD gustuje, ale tylko LiD daje szansę przybliżenia powyborczej rzeczywistości do jego wyobrażeń. Nikt inny. Warto o tym pamiętać!
Wracam do wyrzucenia z Polsatu Tomasza Lisa, bo to było wyrzucenie z Polsatu, a nie odebranie wpływu na główny dziennik stacji. Sposób w jaki Solorz to załatwił jednoznacznie wskazuje, że chciał się Lisa pozbyć całkowicie. I chyba też wiedzial, że będzie mu towarzyszyła główna prezenterka wydarzeń. Podjął decyzję zapewne bardzo dla stacji bolesną, więc widać na drugiej szali wagi musiały tkwić jeszcze bardziej dla stacji bolesne wydarzenia, gdyby tego nie zrobił. Uzasadnienie decyzji przez Polsat względami finansowymi jest parawanem ukrywającym faktyczne przyczyny, bo Polsat ma się finansowo bardzo dobrze. Także spekulacje dziennikarskie, że Lisa wyrzucono za zły charakter, to dorabianie korzystnego dla PiS uzasadnienia, głównie przez wiernych mu publicystów, którzy we wszystkim co mogłoby dotknąć ich pupila znajdą jakieś „ochronne” wyjaśnienie, najczęściej, że tak już było za SLD, ale jak widać, też przez zły charakter. I nie zauważą, że Lis wylatuje po nieoczekiwanym odkryciu w Polsce złych oligarchów, po kolejnym odkryciu kwitów na owych oligarchów w Cytadeli i, jak powiada się w Warszawie, po wizycie kilkunastu gości z AWB w jakiejś siedzibie Solorza tuż przed usunięciem Lisa, wreszcie na półtora miesiąca przed wyborami. Tak to wszystko popsuło mu charakter, że nie dało się dłużej tolerować ani jego ani jego towarzyszki, bardzo przecież upiękniającej polsatowskie okienko. A dzień po wywaleniu Polsat dostaje światłowód do Sejmu. W otoczeniu PiS mamy ostatnio same zbiegi okoliczności, także z pukaniem o świcie do wolontariuszy Platformy.
Tomasz Lis nie jest mi ani bratem ani swatem i mam do niego sporo pretensji za udział w nagonce na SLD i pośrednio na III Rzeczpospolitą, bo w tej lawinie mazi, jaka lała się z mediów po odkryciu tzw. afery Rywina wszelkie rozróżnienia się zatarły. To było neurotyczne wręcz masakrowanie 16-lecia i Lis ma w tym udział. I nie o niego chodzi. Chodzi o to, że przy pomocy polityczno-policyjnych nacisków władza sterroryzowała właściciela jednej z dwu wielkich prywatnych stacji telewizyjnych, wymuszając na nim usunięcie niewygodnego dziennikarza i najprawdopodobniej wymuszając pożądaną przez siebie zmianę w ogólnej polityce informacyjno – publicystycznej stacji. Polsat, ulegając naciskowi stał się stacją o ograniczonej suwerenności, bo raz zastosowany skutecznie nacisk odbiera niezależność na stałe. Aby ją odzyskać trzeba podjąć walkę, zaryzykować to przed czym się ugięto. Polsat odzyskany. To co się stało jest groźne, bardzo groźne! To pierwsze posunięcie w nakładaniu mediom prywatnym knebla na usta. Jak w Rosji! Jeśli 21 października PiS nie straci władzy będą dalsze kroki! I będzie knebel, także dla dziennikarskich poputczyków PiS.

21 września 2007, o godzinie 10:49
Oczywiscie pojade do konsulatu glosowac, ale czarno to widze
Panie Ministrze.
21 września 2007, o godzinie 10:57
Edwarze,
ale ostrożnie. W świetle ostatnich wystąpień Prezydenta może okazać się, że wejść do konsulatu jest łatwo, lecz wyjść niekoniecznie ;)
21 września 2007, o godzinie 11:02
Andrzej
Wyjasnij prosze???
21 września 2007, o godzinie 11:12
Wyjaśnienie na blogu Roberta Gwiazdowskiego:
http://www.blog.gwiazdows.....038;id=246
21 września 2007, o godzinie 11:21
Teraz kolej na TVN i pełny sukces Odnowy Moralnej.
Aż chce się zanucić: Wyklęty powstań ludu ziemi…
Właśnie ci dostaną najwięcej w dupę, ale tak zawsze było.
21 września 2007, o godzinie 11:22
Kociokwik elektoratu wyniosl kiedys do wladzy niejakiego Haidera.
Europa zareagowala, wszystko jedno ze niejednoznacznie, niemniej Haider na koniec zniknal. Trzeba tez powiedziec, ze w swych dzialaniach uciekal sie tylko do demagogii, do gry na resentymencje i prostactwie czesci elektoratu.
W PL, wszystko na to wskazuje ze mamy do czynienia z proba utrzymania sie u wladzy za pomoca opanowanego przez jedna partie aparatu panstwowego. To pierwsza tego rodzaju proba w kraju bedacym czlonkiem UE.
21 września 2007, o godzinie 11:31
Z linku od Andrzeja
„Polska ma Konstytucję określonej treści i ta Konstytucja może być dla niektórych cennych, moim zdaniem, rozwiązań pewną przeszkodą”.
Juz tylko „pewna”- od kaczatka do sepa, od rzenyczka do stryczka.
21 września 2007, o godzinie 12:27
Edwardzie, dla mnie glownym problemem tej wypowiedzi nie jest niescislosc (kaczynscy sa znani z takich gagow jak „pewne przeszkody” ,czy „okreslone grupy interesow”),tylko fakt, ze problem emigracji staje sie tu wymowka, czy argumentem za zmiana konstytucji. Z wypowiedzi wynika jednoznacznie, ze zeby rozwiazac problem nadmiernej emigracji musimy najpierw zmienic konstytucje, ktora jest przeszkoda. W ten sposob kazdy problem naszego kraju, a jest ich bez liku, moze zostac przedstawiony jako argument za obaleniem obecnej konstytucji, ktore jest prawdziwym celem kaczynskich.
Program prezydencki „powrot” czy dete gadki na ten temat w malo profesjonalnym gronie to dla mnie- mlodej emigrantki- powod do zaostrzenia uwagi. Szacowne grono pewnie znow kombinuje jak dobrac mi sie do kasy.
21 września 2007, o godzinie 12:30
Dark
To ciekawe podejrzenie. Czy mogla bys sprecyzowac co masz na mysli?
21 września 2007, o godzinie 12:33
Powiedzmy sobie szczerze, że Polsat ma – można powiedzieć – „grzech poczęcia”. Nikt nie wiedział, co to jest za człowiek, skąd ma pieniądze, pamiętam opowieści o jego paszportach, nazwiskach, przekraczaniu granic. Powiedzmy sobie szczerze, nie była to telewizja kraju w pełni demokratycznego. Przy tak różnych dziwnych sprawach nie trudno było PiSowi coś znaleźć na Solorza. Do dzisiaj krążą opowieści, dlaczego Solorz dostał koncesję (dla tych, co nie pamiętają, to tylko Polsat dostał koncesję ogólnokrajową – TVN połączył trzy koncesje na północną, środkową i południową część kraju).
Ach, te początki przemian…
21 września 2007, o godzinie 12:35
Jaką korzyść mają Kaczyńscy z wyrzucenia Lisa? Żadnej. To po pierwsze.
Po drugie, ktoś kto w swoich cotygodniowych felietonach drukowanych w Polskapresse otwarcie pisze, tak jak nasz Gospodarz, że jest przeciwnikiem „kaczyzmu” w jaki sposób ma uchodzić za obiektywnego redaktora dziennika informacyjnego, oraz za „obiektywnego” prowadzącego tzw. dyskusje polityczne? Jeśli ktoś twierdzi, że może, to kpi w żywe oczy.
Polskie tzw. dziennikarstwo do cna jak widać musi być upaprane w partyjną ideologię bo politycy cenią przecież tylko tych, którzy prezentują narzuconą przez nich samych linię polityczną.
Czy pan, panie Waldemarze, ceni obiektywizm czy polityczne zaangażowanie?
21 września 2007, o godzinie 12:36
Torlinie
Popatrz do Paradowskiej.
21 września 2007, o godzinie 12:39
Leszku
Mialbys racje gdyby…. ale jest narazie to co jest.
Leszku dzis juz nie idzie o luksusy, idzie o alternatywny kanal informacji niz rzadowy.
21 września 2007, o godzinie 12:39
Torlin
Polsat dostał koncesję tylko dzięki „lobbowaniu” wśród członków KRRiTV. Jakby nie było „lobbowali” także i ci, którzy koncesji wówczas nie dostali. Jedynym wówczas sposobem na uczciwe przyznanie częstotliwości było proste wystawienie ich na przetarg – kto da więcej to ma. Na to jednak polska klasa polityczna się nie zdobyła bo straciłaby wpływ na media. Jakość oraz kształt struktury mediów w Polsce zależał na początku lat 90. nie od „czerwonych” lecz od „naszych”.
21 września 2007, o godzinie 12:40
Edwar
Za to samo Lis wyleciał z TVN. Czy TVN stał się „kaczystowski”?
21 września 2007, o godzinie 12:47
Leszku
Przecie nie zapomniales dlaczego i w jakich okolicznosciach to bylo. O KaKa i to jeszcze o KaKa takich jakim sie dzis jawia snili tylko sfrustrowani „wykluczency”.
Nie idzie o Lisa. Idzie o putinizacje kraju.
21 września 2007, o godzinie 12:52
OK
To nie koniecznie radosna wiadomosc dla zajaca ze wilki sa kastrowane.
Po wykastrowaniu wilkow procent przedwczesnie zdechlych zajecy gwaltownie wzrasta.
21 września 2007, o godzinie 12:54
Leszku sopot,
cenię sobie prawde i piszę to co uważam za prawdę, bo przemawiaja za tym fakty i wczesniejsze doświadczenia, analogie etc. W tym sensie twierdzę, że gadanie iz Lis wyleciał za charakter nie jest obiektywnoscia lecz kłamstwem. I że podobnym kłastwem a nie obiektywizmem jest mówienie, że wyleciał z braku kasy. Moje polityczne zangazowanie jest tylko jedno, za wolnościa w Polsce. Jeśli ona jest zagwarantowana to w gruncie rzeczy może rządzic kto chce. Co najwyzej będę się na jedne rządy krzywił, a innym klaskał ale żaden nie będzie mi wrogiem. Obecny jest tylko dlatego, że widzę w nim – pierwszy raz od czasów PZPR – zagrożenie dla wolnosci.
21 września 2007, o godzinie 12:58
Edwar
tak sobie można jeszcze zapytać, komu zawdzięcza Solorz swoją obecną sytuację, kto uchwalał w RP prawo medialne?
Zapytać też można w drugą stronę: komu my zawdzięczamy Solorza, czy to z racji jego przedsiębiorczości osiągnął to, co ma, bo budowanie III RP, jakby chciał nasz Gospodarz, to cud?
Tak pokrętnie rozdysponowała ta III RP wszelkie media, tak je poddała polityczno-gangsterskiej obróbce, że mamy to co mamy. Jest to obecnie stan zastany i nic się nie zmieni. Można Solorza bronić bo ma się nadzieję, że będzie walczył z Kaczyzmem, a można się też z nim po wyborach rozliczyć – jeśli się je wygra, gdy z kaczyzmem się rozprawiać nie będzie. Czy od tego ma zależeć los mediów, a szczególnie prywatnych TV, że muszą z uwagą śledzić czy opłaca się być za kimś lub przeciw?
21 września 2007, o godzinie 13:08
Panie Waldemarze
też widzę, że wolność zostaje podporządkowywana woli „przewodniej siły narodu”, jednak w dziennikarstwie cenię obiektywizm i jeśli dziennikarz – jak Semka, Wildstein czy Lis – ostentacyjnie ogłasza, że zajmuje stronnicze stanowisko w walce politycznej, to dla mnie od trego momentu nie jest dziennikarzem lecz propagandzistą.
Opowiedzenie się za określoną partią polityczną oznacza przecież, że przerysowuje się wady innych konkurentów politycznych a wybiela wady własnych ulubieńców.
Partyjnych dziennikarzy mamy teraz pełno w PR i TVP. Po ewentualnych zmianach po wyborach mają tam być też partyjni dycydenci lecz z wektorem przełożonym w przeciwną stronę? Tak sie to do tej pory odbywało i tylko dziennikarze oraz zarządzający nimi menadżerowie byli sterowani przez partyjnych decydentów. W dziennikarstwie pełno jest z tego powodu konformistów.
Lis nie tylko pisał i mówił, że jest obrońcą wolności czy zasad, wyraźnie określił siebie w felietonach jako „antykaczysta”. To musiałoby w każdej normalnej stacji telewizyjnej w kraju demokratycznym spowodować dymisję. Mógłby on być w stacji może felietonistą ale nie osobą, która odpowiada za prawdziwy, obiektywny sposób prezentowania informacji.
21 września 2007, o godzinie 13:14
Leszku
Oczywiscie ze nie powinien zalezec. Ale „wczoraj” przyszli z hakiem czy raczej bosakiem. To juz nie uliczna pyskowka w typie „spieprzaj dziadu”. Zule wyjmuja noze.
21 września 2007, o godzinie 13:19
Edwar
Takie mamy prawo medialne, że politycy grają tak jak chcą, a Solorz też coś przy tym ugrał – kabel do Sejmu. Będzie mógł tych darmozjadów podglądać i podsłuchiwać 24 godziny na dobę:)
21 września 2007, o godzinie 13:31
Zagrożenie istnieje, nie tyle w sferze wolności, ile w sferze modernizacji. Gołym okiem widać, że KK siłę państwa dostrzegają w prymitywny sposób: poprzez zawłaszaczanie kolejnych przestrzeni. Ale są rozbrajająco nieudolni i nawet zgromadziwszy wszystko, co tylko można, nie osiągną niczego a wprowadzą chaos. Jeśli dostaną kolejny raz prawo do rządów, skończy się kolejną stratą czasu, cofnięciem cywilizacyjnym i kłopotami finansowymi i oczywiście tylko od cierpliwości jeleni (copyright by głos) zależeć będzie czy stracimy całą kadencję, czy część. A serwilizm mediów niewielki wpływ na życie ma, dawaliśmy radę sobie z tym przez całe lata. Kop w dupę jelenia widocznie jeszcze nie był zbyt mocny, okaże się 21-go.
Putinizacja – to przesada, raczej bąki pod kołderką demokracji.
No, takiej jaką mamy, rzecz jasna.
A opozycja nie potrafi odseparować się od KK i unieść kołderki, by pokazać kto bąki puszcza. Może nawet nie chce tego zrobić, wszak jak przejmie państwo, to będzie robić to samo: nażerać się ile wlezie z tą różnicą, że postawią sobie elganckie kible.
Pokaż mi swoją opozycję a powiem ci ją masz władzę :)
21 września 2007, o godzinie 13:36
Premier lubi butnie patrzec w oczy swojemu rozmówcy i sprawdzać jakie robi na mim wrażenie, kiedy w sposób oczywisty rozmija się z prawdą w ocenach wydarzeń znanych już powszechnie opinii publicznej. W ten prostacki sposób sprawdza siłę swojego oddziaływania, licząc że powagą urzędu, który sprawuje zniewoli swojego rozmówcę. Podobnie minister Ziobro, który cierpi, chyba, na jakąś szczególną przypadłość zwaną słowotokiem. Gdy oglądałem program TVN 24 Teraz My wciskałem się w fotel z przrażenia jak może (po tylu nagłośnionych wpadkach) minister i zarazem Prokurator Generalny w sposób tak spontaniczny wyrzucac z siebie potok oskarżeń, i to publicznie, pod adresem osób wymienionych z nazwiska. Nawet, gdy prokurator postawi zarzuty, to i tak znacząca politycznie osoba taka jak minister sprawiedliwośći, powinien posiłkować się argunentami prokuratury w sposób nader umiarkowany. Muszę przyznać, że podczas wypowiedzi Ziobry w tym programie, miałem odruch żeby poprosic dziennikarzy o wyłączenie mikrofonów ponieważ swobodny potok oskarżeń płynął z ust ministra Ziobry w sposób niekontrolowany. Myślę, że jest to skutkiem w mniejszym stopniu niższych kwalifikacji zawodowych ministra, niż szkolenia jakie odebrali aparatczycy PIS-u w zakresie technik sprawowania władzy, od ojca Salij. Ten cyniczny mnich swoimi poglądami na temat sposobów uprawiania polityki wzburzył także, do niedawna posła PIS-u, Antoniego Mężydłę.
Myślę, że ekipie rządzącej nie uda się jeszcze w tych wyborach zastraszyć elit opinotwórczych. Powiem więcej, nawet wbrew temu, co mówiłem wcześniej, PIS nie będzie rządzic po wyborach październikowych. Partie polityczne powinny zmusic PIS do plebiscytu (skoro tego tak chce) w którym zpytają się spoleczeństwa, czy chce zrezygnować z dobrodziejstw płynących z uczestnictwa w Unii. Bo PIS krok za krokiem zmierz do skłócenia Polski z Unią, a następnie jej opuszczenia, co widać już gołym okiem.
P.S.
Zamiast mojego komentarza do wpisu Gospodarza niech posłuży celna dzisiejsza ocena mechanizmów upadku Lisa w Polsacie pióra Janiny Paradowskiej, którą na blogu zasygnalizował już Edwar.
21 września 2007, o godzinie 13:39
A premier w ramach „kampanii wyborczej” spotyka się już tylko z policjantami i to po to, aby przekazać im wiadomość o czekających ich podwyżkach:
http://www.gp24.pl/apps/p.....;nocache=1
Ciekawe.
21 września 2007, o godzinie 13:45
Chciałem Edwarowi i Głosowi odpowiedzieć, ale nie mogę tej cholery znaleźć w Internecie. W dzisiejszej GW jest olbrzymi artykuł pt. „Tajemnicza platforma PiS” Przemysława Poznańskiego i Tomasza Grynkiewicza. Na I stronie nosi ta zajawka tytuł: „Czarna skrzynka w każdym domu czyli rządowy układ cyfrowy”.
Jest to o podpisaniu przez TVP, Polskie Radio i Polkomtel porozumienia o stworzeniu pierwszej naziemnej telewizji cyfrowej.
OSRAM i wszystko jasne.
Kij i marchewka.
21 września 2007, o godzinie 13:47
Torlin
Zmienili tytuł:
http://www.gazetawyborcza.....07388.html
21 września 2007, o godzinie 13:52
Szykują sie zmiany. Już wkrótce PiS będzie apelował o wprowadzenie Europejskiego Dnia Sprzeciwu Wobec Kary Śmierci, a Miner będzie tłumaczył, dlaczego kanony KKK świadczą o tym, że KK jest przeciwny stosowaniu tej kary.
http://www.rzeczpospolita.....j_a_3.html
21 września 2007, o godzinie 13:56
Dobre Zez. Choć wcale nie podziewałem się po Tobie, że zechcesz publicznie tak ośmieszać swoje środowisko.
21 września 2007, o godzinie 14:04
Ciekawy jestem Głosie, dla czego za każdym razem oni zmieniają tytuł. To nie pierwszy raz.
Andrzeju!
Daj mu spokój. Pamiętaj, że każdy szczur zagoniony w pułapkę jest agresywny.
21 września 2007, o godzinie 14:12
Szanowny Gospodarzu,
mała uwaga do tekstu – Lisa wyrzucono miesiąc (nie półtora) przed wyborami.
Co do meritum, J. Kaczyński mówil wielokrotnie, że media w Polsce nie są wolne. Czy takie „odzyskanie” wolności mediów i zwalnianie antyrządowych dziennikarzy miesiąc przed wyborami nie jest największym, po próbach przejęcia bądź skompromitowania Trybunału Konstytucyjnego, zagrożeniem dla demokracji? Czy takie spektakularne działania nie wpłyną na autocenzurę innych mediów? Wg mnie TVN od kilku miesięcy jest dużo bardziej delikatny dla PiS niż wcześniej i wyraźnie propmuje podział sceny politycznej między PO i PiS. Czy końcu jedynym nezależnym medium zostanie sama Gazeta Wyborcza, podgryzana przez konkurencję i tłamszona przez władzę? Będzie u nas jak we Włoszech za Berlusconiego?
Straszono nas, że w kampanii będziemy świadkami fajerwerków haków, pomówień, pzrecieków, teczek i spektakularnych aresztowań. Na razie jest cicho. Może te haki będą wykorzystywane po cichu, w celu zamknięcia ust potencjalnym krytykom lub zyskania wręcz i ch klaki dla władzy? A prawdziwa bomba wybuchnie dopiero na sam koniec kampanii, przy spolegliwych mediach, bez nadziei na odpór.
21 września 2007, o godzinie 14:19
Myślę, że sfrustrowanemu byłemu dziennikarzowi myli się dziennikarstwo „misyjne” tv publicznej z dziennikarstwem prywatnych stacji tv, z których każda powinna mieć swój własny charakter. To samo dotyczy zresztą pozostałych mediów i dzięki temu widzowie i czytelnicy mają możliwość wyboru zgodnego z ich przekonaniami.
Leszek.Sopot zadaje naiwne pytanie, jaką korzyść mają Kaczyńscy z wyrzucenia Tomasza Lisa i sam sobie odpowiada, że żadnej! I w tym momencie stwierdzam, że ktoś tu „rżnie głupa”, jeżeli nie widzi, że p. Dorota Gawryluk, szczególnie teraz w okresie wyborczym, jest korzyścią bezcenną dla pp.Kaczyńskich.
A tak na marginesie sam autor pytania ma bardzo wyraziste poglądy, czasami fundamentalistyczne, często zaopatrzone we wskazówkę, że „każdy musi to wiedzieć”! Otóż nie każdy p. Leszku.
21 września 2007, o godzinie 14:23
Genialna agitka PiS zamieszczona w gazetach.
Najpierw wypowiedź prof. Religi.
Jaki jest sens w ciągłym nawoływaniu di prywatyzacji lecznictwa, gdy dziś w Polsce 84 proc. wszystkich placówek ochrony zdrowia to podmioty prywatne
Zaskoczyły mnie te słowa, ale okazuje się, że profesor pisze prawdę. Zrobiłem szybka wizję lokalną. I co się okazało? Natrafiłem na cztery prywatne praktyki stomatologiczne i tylko jeden państwowy szpital. Jak by nie patrzył 80 proc. to podmioty prywatne ;-)
—
Ale najlepszy jest Papcio Chmiel, który głosi, że wszystkie małpy głosują na PiS :)
21 września 2007, o godzinie 14:31
Bożeno
Śmieszy mnie pogląd, że na sukces lub niepowodzenie wyborcze Kaczyńskich miałoby wpływ to czy Lis redaguje Wydarzenia czy nie.
Wpływ na wyborców ma przede wszystkim TVP ze swoimi Wiadomościami, Panoramą, Teleekspresem, Kurierem i programami informacyjnymi w TVP 3 – tam odbywa się zmasowany atak. Jednak jeśli ktoś dziś wierzy w to, że ten ma władzę kto ma kontrolę nad mediami, w moich oczach cofa się do początków XX wieku.
Lis może przekonać przekonanych, a poza tym jeśli ktoś jest zdania, że rolą dziennikarzy jest popieranie tej lub innej opcji politycznej to nie opowiada się za dziennikarstwem lecz za propagandą – najwidoczniej tkwi w początkach XX wieku.
21 września 2007, o godzinie 14:36
Andrzej
W Sopocie nie ma ani jednej publicznej placówki służby zdrowia. Tzw. ZOZ to ileś tam spółek lekarskich mieszczących się w byłym budynku ZOZ – wszystkie spółki mają podpisane umowy z NFZ. Działają tak, że za darmo przyjmuje się zgodnie z limitem oznaczonym przez kasę – i tak np. do laryngologa kolejka jest 4-miesięczna. Za opłatą można się dostać od razu lub na drugi dzień. U stomatologów za darmo można jedynie wyrwać zęba. Lekarze rodzinni – to też jakaś spólka. Nie pamiętam jak sie nazywa bo nie byłem u rodzinnego od 6 lat.
21 września 2007, o godzinie 14:46
Leszku
A za pomoca czego wygrywa sie wybory w demokracji telewizyjnej?
A za pomoca czego steruje sie w demokracji sterowanej?
Pewinie ze nie za pomoca prasy.
Nie lubisz Lisa i Solorza. OK.
Znam ten bol. Dawno, dawno temu za gorami i za rzekami wladza zamknela p.Moczulskiego.
Przez zacisniete zeby mowilo sie ” znowu tego….. trzeba bedzie bronic”.
21 września 2007, o godzinie 14:49
Z blogu D. Passenta,
marszałek województwa kujawsko-pomorskiego zawnioskował 100 mil. euro na rozbudowę bazy toruńskiego Rasputna. Z tej radosnej inicjatywy rząd obstaje „jedynie” przy 15 mil. euro.
21 września 2007, o godzinie 14:55
Stan
Ten Marszalek jest z PO
21 września 2007, o godzinie 14:59
Pogrzebałem sobie trochę na forum gazeta.pl. Sięgnąłem do archiwum z 2005 r. kiedy to z popisowcami spierałem się na temat Lisa. Myślę, że to co wówczas krytykowałem byłoby i dziś aktualne.
Tu o programie w temacie „Dziadek w Wrmachcie”
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=23318790&a=23349490
Tu z kolei o próbie wybaczenia przez górników Jaruzelskiemu:
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=23318790&a=23349490
O programie z Jerzym Urbanem opowiadającym o JP II:
http://forum.gazeta.pl/fo.....a=23035982
tu też napisałem, że wyżej ceniłem Durczoka od Lisa. Tej opinii do dziś nie zmieniłem i uważam, że Durczok jest lepszym redaktorem Faktów bo jest obiektywny.
21 września 2007, o godzinie 15:00
Z PO czy PiS jaka różnica? W tych kwestiach żadna.
21 września 2007, o godzinie 15:04
Edwar
ale ja wiedziałem o co Moczulskiemu chodzi. Lis zaś jedynie mruga do nas okiem, że z powodów politycznych wyleciał. Niech powie otwartym tekstem, że broni wolności słowa i demokracji a nie dba jedynie o siebie.
21 września 2007, o godzinie 15:08
Arek
Wlasnie?
21 września 2007, o godzinie 15:49
Trzeba przyznać, że wpis Paradowskiej jest istotnie mądry. Wg mnie Solorz mógłby się tłumaczyć nawet czemu pozostawiał w rękach Lisa dyrekcję informacji tak długo. Gospodarz sugeruje równoznaczność sposobu zachowania Solorza z nieeleganckim dążeniem do samorozwiązania przez Lisa umowy o pracę. Jednak jak czulibyście się będąc oligarchą i nie wiedząc czy pracuje u was urażony wróg? Takie ultimatum jest w zasadzie też pytaniem „czy będziesz żywił urazę?” Jeśli była obiektywna konieczność by Lis przestał zawiadywać informacjami to nie można przypisywać koniecznych dalszych konsekwencji jako zamiaru. To propagandowe skrajne uproszczenia. Można mieć poglądy skrajne jak i interesy, ale prezentowanie ich publiczne i co najważniejsze BEZPOŚREDNI wpływ na informacje poza tym, że było średnio gustowne mogło zacząć wpływać na wiarygodność całej stacji. W pewnym sensie Lis promował swoją bezkompromisowość kosztem opinii o motywacjach akceptującego. Krytyka tego, że przy okazji Solorz ugrał światłowód samą zmianą szefa informacji jest omijaniem meritum. Swoją drogą ja zaczynając angażować się politycznie jako dziennikarz na miejscu takiej osoby sam zrezygnowałbym z funkcji szefowania informacjom. Nieporównanie ważniejszą informacją „hitową” jest transfer Millera do Samoobrony. Przypomnijmy, że SO od czasów misiaczkowania z SLD przez konflikt zwieńczony tylko koalicją wykonała politycznego harakiri. Lepper zafascynowany tym, że jego „podwładnym” może być legendarny Miller nie był w stanie na odrobinę przytomności by spróbować wytłumaczyć od strony ideologicznej tego transferu własnemu elektoratowi. Miller z kolei ze znajomym cynizmem nawet nie ukrywa, że nie przejął poglądów SO. Jest to cios w PIS bo kto wie czy gdyby SO weszła do sejmu nie byłaby znowu manipulacjami sekwencyjnymi doprowadzona przed majestat Jarosława. SO nie wchodząca to niemal 100 % konieczność rządów POPIS i wzrost elektoratu LID na następne, raczej nie za 4 lata wybory. Czy jednak można podejżewać, że taka kalkulacja mogła spowodować taką łatwość bezkrytycznego cynizmu politycznego Leppera? Lepper uległ pokusie trendu transferów udowolnionych, którą okazało się, że słabiej potrafi maskować i będzie to miało wpływ nie tylko na notowania SO.
21 września 2007, o godzinie 16:26
Dziś wykonano rekordową ilość skanowań porttów w moim komputerze. Jak mam to odbierać?
21 września 2007, o godzinie 16:49
Polska może wkroczyć w nowy wiek tylko gdy Lepper z Millerem odwiedzając Rydzyka będą agitować z eteru prosty biedny lud do wyjścia na ulicę i wstawienia się za oligarchami przeciw broniącym ten lud przed oligarchami PISowcom. Dopiero wtedy będziemy jak w rodzinie i demokracja nie postawi już barier miłości, która jest w tym wielkim narodzie. I zapanuje królestwo niebieskie. :)
21 września 2007, o godzinie 16:57
Dyskusja na temat T. Lisa zdaje się dotykać problemu zasadniczego: czy dziennikarzowi wolno mieć poglądy ( w tym przypadku
polityczne ) i czy wolno mu te poglądy prezentować.
Moim zdaniem wolno i jedno i drugie.
Każdy z nas ma jakieś poglądy, które niekoniecznie podzielane są przez innych. Stawia to nas i mających poglądy podobne do naszych w opozycji do innych, którzy mają poglądy odmienne bądź nawet przeciwne. Doświadczamy tego choćby na tym blogu.
Dziennikarz, jak każdy ma prawo mieć poglądy. Dlaczego więc ma być zakłamany wobec siebie i tych, do których się zwraca ( bo nie ujawnianie swoich poglądów w sytuacji gdy ma swoje zdanie na poruszany temat to jest jakaś forma zakłamania – przynajmniej ja tak uważam ) ?
Czy w ogóle istnieje coś takiego jak obiektywne dziennikarstwo ?
To że T. Lis deklaruje się jako „antykaczysta” dowodzi jego szczerości i w pewnym stopniu uczciwości wobec nas, jego czytelników i słuchaczy. A czy składając taką deklarację przestaje być dziennikarzem i staje się propagandzistą – nie będę rozstrzygał bo na dziennikarskiej robocie się nie znam.
Nie próbuje przynajmniej (T. Lis) grać „obiektywnego” jak np: Karnowscy, Zaremba, Semka i wielu innych, którzy obraziliby się gdyby ktoś o nich powiedział, że są dziennikarzami pro-pisowskimi czy pro-kaczyńskimi.
Przy jasnej deklaracji przynajmniej czytelnicy i słuchacze wiedzą z kim mają do czynienia i jak im nie odpowiada mogą nie czytać lub nie słuchać.
Natomiast nominacja pani red. Gawryluk jest oczywistym sygnałem w jakim kierunku pójdzie publicystyka polityczna w Polsacie. Podobnie było z przejściem Pawła Lisickiego do Rzeczpospolitej i przekształceniem tej gazety w tubę propagandową PiS i Kaczyńskich.
Pani Gawryluk z dziennikarskim obiektywizmem rozmija się w odległościach kosmicznych, nie ustępując w niczym Lisowi – tyle, że w przeciwną stronę.
Nigdy nie byłem sympatykiem T. Lisa. Był mi albo obojętny albo budził negatywne odczucia z powodu nadmiernie wybujałego ego.
Odejścia T. Lisa z Polsatu postrzegam w związku z problemem podporządkowywania sobie mediów przez PiS. Podobnie było z przyjściem P. Lisickiego do Rzeczpospolitej i przekształceniem tej gazety w propagandową tubę PiS. Sprawa tym bardziej znamienna, że mamy do czynienia z prywatnym przedsięwzięciem, a w Rzeczpospolitej udział ma Skarb Państwa.
Leszek pisze, że wyborów nie wygrywa TVN czy Polsat, tylko TVP
( dodam jeszcze od siebie Polskie Radio ).
Może to być prawda, ale tezą tym bardziej prawdopodobną jest to, że potencjał propagandowy TVP + Polsat + TVN, która stała się ostatnio bardzo, ale to bardzo ostrożna jest znacznie większy niż samej TVP. Jeśli doda się do tego Polskie Radio… Ma się media w garści, bo tak naprawdę; ile osób kupuje gazety a ile ogląda telewizję i słucha radia?
21 września 2007, o godzinie 16:59
Jeden szczegół. Rozumiałbym, żeby wyleciał zaraz po wyborach. Solorz ma różne interesy i linia stacji odpowiada tym interesom. Stawiał na PO w poprzednich wyborach, nie wypaliło, zmieniamy linie propagandową. Jednak tego nie zrobił. Z kolei na miesiąc przed wyborami które:
1. Albo odsuną PiS od władzy.
2. Albo stępią ostrze PiS w postaci jakiejś kompromisowej koalicji.
„Stawianie na PiS” jest absurdalne. Chyba, że prawdziwe sondaże mówią o większości dla PiS w przyszłym sejmie, ale w to jakoś nie wierzę.
21 września 2007, o godzinie 17:06
Dwukrotnie „wpisała mi się ” fraza o P. Lisickim i Rzeczpospolitej. Nie zauważyłem przy porządkowaniu tekstu.
Przepraszam.
21 września 2007, o godzinie 17:53
Leszku
Nie szlo o to o co Moczulskiemu chodzilo. Szlo oto ze dzis zamykaja gebe jemu, jutro tobie.
21 września 2007, o godzinie 18:40
Edwar,
Mam mam na mysli fakt, ze osoba, ktora zacheca mnie do powrotu do kraju i patronuje specjalnym programom tworzonym w tym celu grzmi rownoczesnie z trybuny, ze Polska nie jest dla ludzi bogatych. Jak ma uwierzyc komus takiemu czlowiek, ktory zarabia x-krotnosc sredniej krajowej, inwestuje i osiaga przyzwoite zyski z inwestycji, z ktorych panstwo polskie nie ma ani grosza ,zgodnie z prawem zreszta. Nie wierze w szczerosc intencji naszego prezydenta i
inie widze dla siebie zadnego interesu, a nawet zadnej mozliwosci powrotu w najblizszym czasie. A to znaczy, ze interes ma tu druga strona. W najlepszym razie jest to wyborcza propaganda wspierania polskiego interesu demograficznego, w najgorszym zawoalowana proba przeforsowania utrudnien i obciazen podatkowych dla emigrantow. Ludzie przestana wyjezdzac masowo, gdy przestanie sie to oplacac. Mozna doprowadzic do tego na 2 sposoby, z ktorych jeden (rozwoj kraju)jest zmudny i czasochlonny a drugi prosty, szybki i arbitralny (wprowadzanie barier i obciazen dla wyjezdzajacych, tak by kazdy komu sie udalo musial miec cos na sumieniu). Obserwujac poczynania obozu rzadzacego mozna sie obawiac kierunku, w ktorym pojda jego dzialania. Dlatego wszelkie przejawy zinteresowania rzadu i prezydenta kondycja emigrantow odbieram z niepokojem. WIEKSZOSC Z NAS NIE POTRZEBUJE WSPARCIA I POMOCY RZADU, JESTESMY ZAHARTOWNI, PRZYZWYCZAJENI RADZIC SOBIE I ODNOSIC SUKCESY W ROZNYCH WARUNKACH I KULTURACH.
Program powrotu ktorejkolwiek partii, jesli ma byc skuteczny musi byc czescia szerzej zakrojonych przemian – klimatu gospodarczego, obnizenia podatkow i likwidowania barier biurokratycznych. Tak by Polska byla krajem ludzi bogatych. a takze dobrze leczonych, dlugo zyjacych i zadowolonych z zycia, gdzie bieda, niezadowolenie i zawisc sa zjawiskiem marginalnym, nie norma. To jest Polska, o ktorej marzy mloda emigracja, to jest zycie, ktore budujemy sobie cegla po cegle za granicami ufajac, ze uda sie je przeniesc (przesadzic) na polski rodzimy grunt i tam ukorzenic.
21 września 2007, o godzinie 18:54
Pedro:
„Chyba, że prawdziwe sondaże mówią o większości dla PiS w przyszłym sejmie, ale w to jakoś nie wierzę.”
Mnie tez osobiscie trudno uwierzyc, ale niedawno przyjaciel (zelazny elektorat pis ,pracuje w sluzbach specjalnych) w ferworze dyskusji wygadal sie, ze z analiz sondazy pod katem tego kto pojdzie glosowac wynika, ze wygra pis. Nie mam powodu, zeby mu nie wierzyc. Jedyne co moge zrobic to pojsc do urny i namawiac wszystkich wkolo, zeby poszli.
21 września 2007, o godzinie 19:02
Dark
Ja „stary” 1984 emigrant dobrze urzadzony trzymam juz w PL tylko dom zwany letnim.Nawet mieszkanie wielkomiejskie zbylem.
Kiedy obserwuje polska klase prozniacza : bezrobotnych z wyboru,
50 letnich emetytow i postPRLowskie rezerwaty na ziemiach pozyskanych zamykam moj portfel. Wszystko co w solidarnosciowej naiwnosci w PL nabylem sprzedalem bez straty. Tylko duzym inwestorom doradzam „tak”. Za 5 moze 10 lat zobaczymy.
Zyski ktore wynikaja z wstapienia do UE (finansowe dla emigrantow) to chwilowa sprawa. Przezylem juz Hiszpanie razem z Portugalia.
21 września 2007, o godzinie 19:28
Dla poprawienia humorów na weekend:
Józef Oleksy powiedział:
„Nie należę do ludzi, którzy nerwowo przebierają nogami, aby ponownie znaleźć się w Sejmie, ale tego nie wykluczam”.
Wyobrażacie sobie Państwo Józia Oleksego przebierającego nogami aby dostać się do Sejmu ? Nie wykluczył tego przecież.
Cytat pochodzi z wywiadu J.O. zamieszczonego w newsowej części strony tytułowej Onetu.
21 września 2007, o godzinie 19:30
Glosie
Uprzdzajac twoje pytanie czy przypadkiem nie „korupcja” wypchnela mnie z PL odpowiedam: nie
Nie z taka sobie radzilem to male gowno. To nic nie kosztujaca mnie emocjonalna reakcja. Wszystkie, doslownie wszystkie wybory w PL przegralem, wiec….
no moze raz UW miala 15%.
21 września 2007, o godzinie 19:47
Lex
Nie zabraniam dziennikarzom mieć własnych poglądów. Musi je mieć, ale czyż to muszą być poglądy partyjne? „Antykaczyzm” jest jak najbardziej poglądem partyjnym – zmusza przecież do odrzucania wszystkiego, co „kaczyzm” ze sobą niesie, a więc i czasem dobre rzeczy. Jeśli w kaczyzmie jest 1 proc. czegoś dobrego, to nie można tego przeoczyć. Choćby dlatego, że tego 1 proc. może nie być w popieranej przez dziennikarza opcji politycznej.
W Polsce jest natomiast zwyczaj – z każdej strony sceny politycznej! – nie uwazględniania tego CO ktoś robi czy mówi lecz KTO. Ważna jest oczywiście wiedza KTO, bo ważny może być ciąg zdarzeń, intencje, wiarygodność, lecz nie może to dyskwalifikować tego „CO”. Czyż wobec tego zaletą nie byłaby apolityczność – rozumiana jako nieuwiązanie do żadnego układu politycznego? Pewnie że tak, tylko jakże się to źle kończy dla tych, którzy próbują tak postępować w życiu.
Czy wobec tego deklarowana „antykaczość” nie dyskwalifikuje dziennikarza jako obiektywnego dziennikarza?
Ważna jest wierność prawdzie, uczciwości, honorowi, sprawiedliwości, a nie wierność poglądom politycznym, które wcale nie muszą wynikać z podstawowych zasad etycznych. Nie można się kierować poglądami, że np. ja popieram tych bo ci bronią bogatych lub – bo bronią biednych.
Lepsze jest dla dziennikarz trzymanie się zasady, że nie popieram partii lub jestem przeciwko partiom, lecz że jestem za dobrem, prawdą, miłością i pięknem a przeciw złu, kłamstwu, brzydocie… To jest wyzwanie dla dziennikarzy – wielu stara się tych zasad trzymać, ale jakże wielu zostało ubabranych przez polityczne koneksje.
Swoją drogą Solorz potraktował Lisa jak towar. Zahandlował Lisem w zamian za Elektrim i PAK oraz światłowód? Może tak. Wątpię by na jego decyzję miały wpływ jakieś „haki z Cytadeli”. Przecież te haki i tak są już jawne, a jeśli nie ujrzały jeszcze światła dziennego to za kilka dni/tygodni każdy będzie je mógł przeczytać. Solorz ma swobodę działania. Nikt mi nie wmówi, że jest obrońcą demokracji, prawdy i sprawiedliwości, i że potworny Kaczor złamał mu kręgosłup, a Lis jest kozłem ofiarnym w ofiarnej walce Solorza z kaczyzmem. To biznesmen, który porusza się w biznesie w takiej rzeczywistości ekonomicznej, w takich warunkach i chwyta się takich metod, które zostały zaprojektowanie przez budowniczych III RP. Przypadek Lisa może właśnie najlepiej pokazuje na jakich zasadach tworzył się w Polsce „układ”, czyli tzw. wolny rynek. Wcześniej dyktował biznesmenom warunki działania np. dwór Kwaśniewskiego, dziś dwór Kaczyńskiego, jutro może to być dwór Tuska.
Nasz Gospodarz twierdzi, że III RP w dziedzinie gospodarki jest przykładem na prawdziwy cud gospodarczy. Solorz właśnie pokazuje w jaki sposób ten cud się zdarzył. Przecież to jest zwykła metoda: towar za towar, rączka rączkę myje, jest to klasyczna gra sił na wolnorynkowym rynku… Tak się odbywało budowanie III RP nie tylko na samych szczytach władzy, wśród największych biznesmenów, taki sposób prowadzenia biznesów był na każdym poziomie. Nie wiem czy już kiedyś nie wspominałem hydraulika, który wymieniał rury w domu, w którym mieszkam. Dostał zlecenie bo wpierw wymienił kaloryfery u kierowniczki decydującej o wyborze usługodawców. Czy tak postępowało 10 proc. przedsiębiorców, 50 czy 99 nie wiem. Wiem, że to zjawisko było i jest powszechne.
Biznes to biznes: wymienić lisa na kaczkę gdy to się opłaca? No jasne, ten wygrywa kto osiąga największe obroty. Liczy się obrót nie jakieś moralne i etyczne dyrdymały, no chyba, że tymi dyrdymałami też można pograć jak jakimś towarem.
21 września 2007, o godzinie 19:52
Edwar
ja o tym co myślę i uważam w różnych sprawach mogę pisać jedynie w internecie. Nie słyszałem by poza monitorowaniem przez służby specjalnie internetu zapowiadano jego reglamentację lub zamknięcie.
Wątpię by ktokolwiek mógł zamknąć usta Lisowi. Na razie on sam milczy i robi wokół siebie aurę niesprawiedliwie skrzydzonego człowieka. Zanm wielu skrzywdzonych, którym nie byłem w stanie pomóc. Jemu też nie mogę. Wiem jednak, że jemu się krzywda nie stanie. Jest zbyt popularny, aby na wolnym rynku ktoś jego umiejętności nie kupił. Niejednemu się jego image przyda.
21 września 2007, o godzinie 20:12
Leszku
Na Boga!!!
Nie idzie o resentyment.
Idzie o zasady.
Nawet jesli kiedys w czasach wyborow prezydenckich Mazowiecki/ Walesa Lis byl malym prawicowym ratlerkiem to czasy poszly biologicznie i intelektualnie do przodu. A zreszta co ja mowie?
Polak sie cieszy, w starym glupim dowcipie jak mu gestapo gruszke do dupy wycha. Bo,pamietasz oczywiscie Leszku co ukradl w sadzie „Ruski”.
21 września 2007, o godzinie 20:21
Edwar, 2.55,
właśnie na to zwróciłem uwagę. W pośpiechu we wpisie ten fakt pominełem.
Przepraszam.
P.S.
Twoja dyskusja o emigracji budzi we mnie emocje, bo sam byłem kiedyś bliski takiego wyboru. Wypowiedź Twoją (trudno zrozumiałą dla Polaka) łączę z wywiadem jaki dzisiaj GW udzielił nasz rodak, który miał trudności z utrzymaniem rodziny w kraju, więc wyjechał za chlebem. W Walii został sprzątaczem. W kócu nawet najlepszym na świecie (ma certyfikat ze Stambułu). Nie to jest jednak ważne, ale klimat w jakim pracuje. Dostał z socjalu piętrowy domek z ogródkiem, który może po dwóch latach wykupic. Gdy go bolała głowa przyszedł do niego menager i natychmiast wysłał go do domu beż potrącania wynagrodzenia. Codziennie troskliwie jest pytany o, najogólniej mówiąc, swoją kondycję.
Piszę o tym, bo i z Twojej wypowiedzi przebija podobny klimat.
Nasz polski klimacik wiążę z papką religijną, którą Polakom sączy się od tysiąclecia. I nie idzie tu o jakąś polską specyfikę, bo podobnie jest we Włoszech, Francji czy Hiszpanii, tyle że to kraje bogatsze i o większej kulturze.
Polskie bagno polityczne będzie wiodło ten kraj na manowce, dopóki coś się nie zmieni w szeroko pojętej edukacji (w tym religijnej) i odpolitycznieniu kościoła. Czasu na uregulowanie tych spraw jest niezbyt dużo, a ponadto sprawy idą ostatnio w złym kierunku.
Amen.
21 września 2007, o godzinie 20:27
Bożena, 2.19,
rzadko mi się to zdarza, ale Twój wpis z 2.19 przeczytałem dwukrotnie.
21 września 2007, o godzinie 21:00
Stan
Moj Boze!
Emigracja to osobny temat i na wiele, wiele stron. Zainspirowala mnie Dark. W tym co tu pisze chce , staram sie byc jak ktos ktory nigdy nie wyjechal. Troche to niewygodne, pewnie sztuczne, ale wydaje mi sie ze przez uczestnictwo w PL historyjce, moze historii,
przez stala wymiane informacji ze „zwyklym polakiem” i niebanalnymi kolegami posiadam spora erudycje na temat PL.
Ja bym religii nie przypisywal tak wielkiego znaczenia. Wiem ze mieszkajac w Kraju i bedac innym (innym autentycznie nie odmiencem pozerem) mozna dostac szajby. Wystarczy wiedziec jak religijnosc w naszej polskiej kulturze jest powieszchowna, jak teatrana.
21 września 2007, o godzinie 22:00
A nasi nie zgodzili się na obserwatorów z ramienia OBWE podczas wyborów.
Znowu PiS niespodziewanie wygra.
21 września 2007, o godzinie 22:04
Waldemar Kuczyński
-
Czy „dziennikarstwo” T. Lisa kojarzy się panu z tymi standardami wolności słowa o które podobno kiedyś pan walczył? Jeśli sprawa z Lisem jest machinacją kaczystów, lub nawet samych kaczorów, to pan ze swoimi politycznymi kolegami powinien natychmiast wycofac się z polityki, dlatego że przed taką skutecznością nic was nie obroni. Po prostu nie ma dla was ratunku i jakiejkolwiek przyszłości. Jesteście jak III liga w starciu z Realem Madryt. Ale jeśli to nie okaże się być intrygą kaczorów, to jako oszczerca powinien pan spłonąć ze wstydu, posypać głowę popiołem i obiecać poprawę.
21 września 2007, o godzinie 22:05
Torlin
Czy mam dalej pisac o Ukrainie Torlinie.?Wyglada to tak samo.
Tyle ze my jak zwykle w nieco lepszej sytuacji.
Oczywiscie pisze. To byl zart.
21 września 2007, o godzinie 22:08
Mawar
„podobno”
pisz dalej chamie.
21 września 2007, o godzinie 22:15
Torlin
-
„A nasi nie zgodzili się na obserwatorów z ramienia OBWE podczas wyborów.
-
Z obserwatorami OBWE poczuł byś się jak w Mołdawii. A i ponarzekać byłoby na co. Jak nas traktują po tylu latach transformacji i bujnym rozkwicie michnikowszczyzny – jak Mołdawię albo Naddniestrze jakieś? Wszystko przez te kaczory.
-
„Znowu PiS niespodziewanie wygra”.
-
Rozumiem, że będziesz żądał tylu powtórzeń wborów, aż w końcu za którymś tam razem PiS przegra. W umiłowaniu demokracji i demokratycznych procedur nikt ci nie dorówna, Torlinie.
21 września 2007, o godzinie 22:23
Wiem ze Mawar nie wie kto to byl Kur,Gonarz,Filler,Wojna, ale dlaczego ten sam jezyk, ta sama insynuacja co u Kaczynskich co u Gomulki.
Wieczny nasz Polski endek, cham sarmacki.
21 września 2007, o godzinie 22:25
Edwar D. Dana
„Mawar
“podobno”
pisz dalej chamie”.
-
Mnie mogą obrazić jedynie ci, którzy mają zdolność honorową. Napisałem „podobno”, bo po tym co Kuczyński wypisuje można watpic, czy i o co on walczył, a zakładam, że nie jest to efektem czystego szaleństwa, choć często na takie wygląda.
21 września 2007, o godzinie 22:36
Mawar
Gdybym mial zdolnosc honorowa w waszm kodeksie odalbym cala krew psom ktore potrzebuja transfuzji.
Won, jestes jak polpasiec, jak Baba Jaga, jak Kaczynscy.
21 września 2007, o godzinie 22:37
Masz rację Mawarze!
Nie jesteś zdolny mnie obrazić. To w ogóle nie wchodzi w rachubę. Muszę żyć i dyskutować z ludźmi pełnymi cynizmu i wyrachowania. Trudno. Ja ze swoimi poglądami nadaję się do XIX wieku, teraz króluje bezwzględność, oszczerstwo i agresja.
1. Obserwatorzy OBWE byli we Włoszech i w wielu innych państwach Unii podczas wyborów. Czego się PiS boi?
2. Ja nie żądam powtórzenia wyborów, tylko dokładnego policzenia głosów. I to nie na poziomie punktów wyborczych, tylko na etapie zliczania wszystkiego w jedną całość. W końcu system komputerowy robił przyjaciel Prezydenta Polski.
3. Mam do Ciebie prośbę. Czy Ty możesz chociaż od czasu do czasu posługiwać się rozumem, logiką? Czy ja nie za dużo wymagam? Piszesz: „spłonąć ze wstydu, posypać głowę popiołem i obiecać poprawę”. Możesz mi powiedzieć, w jaki sposób człowiek, który spłonął, może posypać głowę popiołem i obiecać poprawę? Przypomina mi to test Twoich katolickich ulubieńców z Inkwizycji: jak facet utonął, to był niewinny, jak przeżył, to go trzeba było skazać. Wiesz, to taki kanon – tak między nami, Katonami.
21 września 2007, o godzinie 22:40
Stan,
no i…..
21 września 2007, o godzinie 22:46
Przepraszam wszystkie psy. Ludziom zdarza sie tak mowic.
Przepraszam szczegolnie kundle.
21 września 2007, o godzinie 22:47
Panom Minerowi i Leszkowi .Sopot polecam u p. Adama Szostkiewicza tekst „Exit Lis”.
21 września 2007, o godzinie 22:47
Edwar D. Dana
-
„Wiem ze Mawar nie wie kto to byl Kur,Gonarz,Filler,Wojna”.
-
Cienki Bolek jesteś, ta centralna menażeria ówczesnych redaktorów Lisów przedstawia się w całości tak: Andruszkiewicz, Gaworski, Gontarz, Kakol, Kolczyski, Kur, Krasicki, Machejek, Mysłek, Ozga-Michalski, Sidor, Wilhelmi oraz Alina Reutt i Anna Wysznacka.
-
„Wieczny nasz Polski endek, cham sarmacki”.
-
Wszystko to zupełnie różne porządki, które z ignorancji mieszasz. Sarmata bynajmniej nie byłby endekiem, mógł przecież z duzym prawdopodobieństwem pochodzic z ruskiej lub liteweskiej szlachty, jak Radziwiłł Panie Kochanku.
21 września 2007, o godzinie 23:00
Torlin
„Piszesz: “spłonąć ze wstydu, posypać głowę popiołem i obiecać poprawę”. Możesz mi powiedzieć, w jaki sposób człowiek, który spłonął, może posypać głowę popiołem i obiecać poprawę”?
-
Wyrazenie: „posypać głowę popiołem” chodzi także jako metafora. W religiach dużo jest symboli, a w tekstach religijnych wyrażeń metaforycznych. Wiele z nich przeszło do jezyka codziennego. Można być ateistą, ale to nie zwalnia od znajmości kodu kulturowego naszej cywilizacji.
21 września 2007, o godzinie 23:03
Mawar
Rozmiesz przeciez ze nie bede z toba mierzyl sie na erudycje w kocim miesiacu.
Opanowales ich jezyk, jestes imaginacyjnie w ich swiecie, kochasz
zydow , ja wiem i ci wierze, ale kurwa nie darujesz tym innym, tym lepiej mowiacym, tym lepiej ubranym. A to takie proste Mawar. Ubierz sie tak jak my. Mow, krakowsko-warszawskim inteligenckim dialektem ,bez „giensi” i „renkie”. Badz soba, patafianie.
21 września 2007, o godzinie 23:05
Bożena
-
„Panom Minerowi i Leszkowi .Sopot polecam u p. Adama Szostkiewicza tekst “Exit Lis”.
-
Jest znakiem naszych czasów, że bez zaglądania i czytania dobrze wiemy co redaktor Szostkiewicz napisał.
21 września 2007, o godzinie 23:13
Kiedy Szostkiewicz sidzial w Uhercach i w Lupkowie nikt z nas nie przypuszczl ze kiedys bedzie „Mawar”.
21 września 2007, o godzinie 23:19
Torlin napisal: W końcu system komputerowy robił przyjaciel Prezydenta Polski.
Jesli to robił pan Krauze, to były przyjaciel, ktory ostatnio awansował na stanowisko oligarczy czyli kozła ofiarnego. Mimo to, system komputerowy robił jeszcze przed awansem.
-
Takie czasy nastały, ze jeszcze przed wyborami wiemy, jaki bedzie wynik. Wystarczy sprawdzic, kto pisał system komputerowy.
21 września 2007, o godzinie 23:21
Mawar
Z obserwatorami OBWE poczuł byś się jak w Mołdawii. A i ponarzekać byłoby na co. Jak nas traktują po tylu latach transformacji i bujnym rozkwicie michnikowszczyzny – jak Mołdawię albo Naddniestrze jakieś? Wszystko przez te kaczory.
—-
Bzdury piszesz.
Zaproszenie obserwatorów OBWE na wybory to obowiązek państwa członkowskiego powiedziała portalowi Gazeta.pl Urdur Gunnarsdottir rzecznik prasowa mieszczącej się w Polsce części Biura Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.
(…)
Tego samego dnia co w Polsce, odbywają się wybory w Szwajcarii – powiedziała Gunnarsdottir – i tam obserwatorzy będą.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4511072.html
A jesli mało, to jeszcze ze strony OBWE
In recognition of the fact that democratic elections form the basis for the legitimacy of government, the OSCE observes elections throughout the 56 participating States.
http://www.osce.org/activities/13039.html
Tylko w 2007r. OBWE monitorowało wybory w Serbii, Albanii, Estonii, Francji, Armenii, Irlandii, Belgii, Mołdawii, Turcji, Kazachstanie. Rok wczesniej na Białorusi.
http://www.osce.org/odihr.....s/eom.html
Okazuje sie, że Kaczyński pod tym względem jest gorszy od Łukaszenki.
21 września 2007, o godzinie 23:23
Edwar D. Dana
-
„… ale kurwa nie darujesz tym innym, tym lepiej mowiacym, tym lepiej ubranym”.
-
Ależ ja dobrze mówię, ubieram się w lecie w lniane stonowane ubrania, używam dobrych wód toaletowych (ostatnio: L’Instant de Guerlain, pour homme rzecz jasna), a ponieważ jestem szczupły, wysoki i wcale nie łysieję, to wszelkie ubrania dobrze na mnie leżą … cóż jeszcze mogę dla ciebie zrobić?? :)
-
„A to takie proste Mawar. Ubierz sie tak jak my”.
-
Hmm, może cię zaskoczę, ale czasem ubrałbyś się tak jak ja, i w takich sklepach jak ja.
-
„Mow, krakowsko-warszawskim inteligenckim dialektem ,bez “giensi” i “renkie”.
-
Ależ ten sanskryt z Krakowskiego Przedmiescia jest mi doskonale znany, a także inne kultowe narzecza, skończyłem w końcu dobry uniwersytet w czasach kiedy studia były znacznie bardziej elitarne niż teraz.
-
Badz soba, patafianie.
-
Jestem soba, bardzo lubię PiS i zastanawiam się kto tu jest patafianem? :)
21 września 2007, o godzinie 23:33
Pare luznych uwag. Czy to nie ciekawe, ze Jarosław Kaczynski był autorem jednej z wiekszych afer, i bodajze piewszej w III Rzeczpospolitej? (Mam na mysli odgrzewany kotlet.) A potem wygrał wybory pod hasłem tropienia afer. I słusznie, poniewaz jest ekspertem. Zdaje sie, że przespałem blogowa dyskusje w tej sprawie, a musiała byc ciekawa.
-
Jest znakiem naszych czasów, że kiedy Przezydent podrywa konkurentowi żone, to konkurent w odpowiedzi rozwodzi sie ze swoja partią, choc powinien ze swoja żoną. W nagrode zostaje mu zaproponowane stanowisko konia w rydwanie Prezydenta.
-
Jest rownież znakiem naszych czasów, że dynastii nie daje sie ustanowic, bo Premier jest niestety bezdzietny, zas corka Prezydenta wyszła za członka wrogiego obozu, wiec tron wpadnie w niewłasciwe rece. Gdyby tak wyszla za Zbigniewa Ziobro…
21 września 2007, o godzinie 23:34
Mawar
W takim razie (a wierze ci) twoje poparcie dla PIS wyplywa z glebszych warstw psychiki. Idz do psychoterpeuty.
A powaznie. Niech mi nikt, kiedy przyjade do PL nie nie tlumaczy ze nie wiedzial co ci na gorze planuja, a szczegolnie niech nie zeznaje tak Mawar.
21 września 2007, o godzinie 23:35
Okazuje sie, że Kaczyński pod tym względem jest gorszy od Łukaszenki.
Bardziej przewidujący. Natomiast Polacy sa glupsi od sąsiadow, skoro sie na to godzą.
21 września 2007, o godzinie 23:41
Andrzej
-
„Zaproszenie obserwatorów OBWE na wybory to obowiązek państwa członkowskiego powiedziała portalowi Gazeta.pl Urdur Gunnarsdottir rzecznik prasowa mieszczącej się w Polsce części Biura Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie”.
-
Czytanie z pełnym zrozumieniem Gazety wymaga doswiadczenia życiowego, dlatego swoim dzieciom odradzam, mimo że nie takie znów małe. Różni ludkowie z przeróznych NGO wymyslili sobie, a dziennikarze Gazety udają nierozgarniętych, że tak ogólnie to fajnie jest popodróżować sobie po świecie za pieniądze OBWE, ONZ i podobnych organizacji. Gdyby oni jeździli do Etiopii, Wietnamu i podobnych krajów to ok. mogę się do tego dorzucić. Ale turystyka pod szyldem OBWE do krajów z wolną prasą, silną opinią publiczną, otwartymi granicami, ugruntowaną demokracją, za nasze (podatników) pieniądze, to – jak mawia Edwar D. Dana – zwykłe kurestwo. (Na tym blogu człowiek się rozwija językowo.)
21 września 2007, o godzinie 23:47
Mawar,
dodaj jeszcze, że OBWE jest zdominowana przez potomków żołnierzy Wehrmachtu.
21 września 2007, o godzinie 23:47
Dlaczgo Mawar Szostkiewicz pisze to co pisze.
21 września 2007, o godzinie 23:55
Mawar,
Lis jest jak najbardziej przykładem na wolność słowa w Polsce. Zupełnie nie rozumiem twojego pytania skierowanego do pana Waldemara. Korzystał on z niej tak jak każdy może korzystać. Podlega takiej samej krytyce jak każdy.
Co wspólnego z Lisem ma ta wyliczanka nazwisk?
22 września 2007, o godzinie 00:03
Whisky jest silniejsza niz Mawar.
Dobranoc,
22 września 2007, o godzinie 00:13
narciarz2, minister Kuczyński
-
Pare luznych uwag. Czy to nie ciekawe, ze Jarosław Kaczynski był autorem jednej z wiekszych afer, i bodajze piewszej w III Rzeczpospolitej? (Mam na mysli odgrzewany kotlet.)
-
Istotnie narciarzu, twoje uwagi mają luźny związek z rzeczywistością. „Jednej z większych afer”, piszesz, „był autorem Jarosław Kaczyński”. Nieuważnie czytasz Gospodarza, który często powtarza, że żadnych afer w III RP nie było. Nawet afera Rywina ma status tzw. afery Rywina, jak to czytamy w dzisiejszym wpisie. Nie wiem, czy ta opinia nie podważa powagi władzy sądowniczej w Polsce, wszak Rywin był prawomocnie skazany, ale rozumiem, że Gospodarz bierze to na swoje ministerialne sumienie? Zamiast pisać takie rzeczy Gospodarz może by raczej przypomniał pionierskie czasy początków III RP, kiedy to bowiązywała doktryna, że każde środowisko polityczne powinno mieć swoich czerwonych. Jakich konkretnie czerwonych miało pańskie środowisko polityczne, panie ministrze, i po co? Może by pan przypomniał. I co później z tego realnie wynikało?
22 września 2007, o godzinie 00:19
leszek.sopot
„Lis jest jak najbardziej przykładem na wolność słowa w Polsce”.
-
Walcząc z komuna spodziewalismy sie, pewnie naiwnie, że wolność słowa podniesie standardy dziennikarskie. Aby one nie były takie jak za komuny. Jak jest to widzimy.
22 września 2007, o godzinie 00:20
To nie ma sensu. Idę spać. Dobranoc.
22 września 2007, o godzinie 01:21
Ech, muszę pisać jeszcze raz bo antyspam zjadł mi poprzedni wpis, a na pewno dobrze dodałem, że 8 + 6 = 14.
.
Bożeno
Przeczytałem wpis Szostakiewicza. W niektórych sprawach ma takie same uwagi jak ja, w niektórych nie.
On Lisa uznał za największego lidera opinii publicznej. Jak można popularność telewizyjną przekładać na lidera opinii? Na tę popularność składa się przecież także styl, znakomity wygląd, świetna wymowa, znakomity refleks, ale i oświetlenie i makijaż. Może był liderem w 2005 r. gdy popisowców prowadził do wyborów. Gdy popisowcy się skłócili to może dla połowy popisowców nadal jest liderem opinii. Tylko jakich? Opinie polegające na „antykaczyźmie” to trochę mało… Tyle warte ile opinie kaczystów. Jego felietony mi się nie podobają – nic odkrywczego dla mnie, dla innych mogą być odkrywcze. Ja zachowuję sobie prawo do posiadania własnej opini. Na pewno zawsze mógł być liderem jupies, czyli nie moim. Uczciwie mógł więc Szostakiewicz napisać, że Lis jest liderem opini juppies, a nie nieokreślonej bliżej „opini publicznej”.
Oczywiście, że ja nie jestem dzisiejszy. Jestem jak ten odgrzewany kotlet z dawnej opozycji, który kierował się w życiu innymi zasadami i przegrał, bo zasady stały się nieaktualne w rwącej rzece wolnego rynku. Lis w tej rzece czuł się jak ryba w wodzie. Był w tym świetny. Tak, na pewno mógł być idolem dla takich jak on ryb w wodzie, dla nastolatek tęskniących za księciem z bajki. Bo czyż Lis nie jest dla większej części „opini publicznej” po prostu niespełnionym marzeniem? Kiedyś mówiło się „każdy z was może być Wałęsą”, później można było mówić „Każdy z was może być Lisem”. Narzucał styl, był wzorem, ale nie dla mnie.
Nie wiem dlaczego mało kto to widzi. może poza prsoznawcami, którzy widzą głęboki kryzys dziennikarstwa w Polsce, które nastawione jest na efekt, wyrazistość, blichtr. Moim idolem był dawno, dawno temu Kuśmierek. Dziś pan Józef byłby pewnie bez pracy. Autorytetem był/jest Kapuściński. Lis nim nie jest – to grzech? Czy ja od razu muszę być podejrzewany o to, że sprzyjam „siłom ciemności”?
Szostakiewicz zastrzega się, że „jeśli jest prawdą”. Daje tym znać, że nikt dokładnie nie wie o co chodzi. Bo i ludzie z Polsatu nic wyraźnie nie powiedzą i sam Lis też nic nie powie. Jak więc można tak jednoznacznie oskarżać i kojarzyć akcję policji w sprawie PO i odejście Lisa?
Pan Adam tak jak ja snuje przypuszczenia, że to Solorz być może ubił interes z Kaczyńskim. Nie wiem po co pisze, że „podobno” się Solorz w opozycji nie udzielał. Nie udzielał się też Lis, ale co to ma do rzeczy? Solorz działał zgodnie z zasadami prowadzenia biznesu w Polsce – te zasady to skuteczność, czyli takie same jak w polityce. Czy jeśli zachowywał się tak samo jak politycy i był skuteczny w biznesie posługując się podobną moralnością jak politycy dla osiągnięcia sukcesu, to ja mam to podziwiać, czy wystraczy mi, że z tego korzystam oglądając w Polsacie filmy?
Dziennikarze nie mają własnych mediów. Zależni są od swoich pracodawców, wierzę, że Lis mógłby być pracując w normalnych warunkach, tzn. w takich gdzie głównym celem nie jest maksymalizacja zysku i racjonalizacja gospodarki zasobami ludzkimi, człowiekiem pozbawionym sztuczności, dobrym kumplem, uczciwym przyjacielem. Będąc ideałem stylu juppies nie wzbudza mego zaufania, nie uwodzi wyglądem – nie jest przecież piękną kobietą, nie uwodzi też intelektem. Imponuje refleksem i bystrością umysłu.
Panu Adamowi podobały się książki Lisa. Mi nie. Chyba mogły mi się nie podobać i nie wciągnęły tak, by choć jedną przeczytać do końca.
Ha, muszę zaznaczyć, że ja nie napisałem opinii o prawdziwym Tomaszu Lisie, nie znam go przecież osobiście. Ja napisałem opinię o jego medialnym wizerunku, o tym co o nim myślę jako o postaci z telewizora.
PS
Wykasowany przez antyspama wpis był zupełnie inny. W punktach i uporządkowany. Była to bardziej recenzja wpsu pana Adama. Teraz ot tak sobie pisałem.
22 września 2007, o godzinie 01:24
Mawar
jakie były standardy dziennikarskie po 1989 r. w jaskini lwa – tzn. w mediach sympatyzujących z „S”, PC itp. doskonale wiem. Były podporządkowane następującemu celowi: idź i zabij przeciwnika politycznego. Mnie jedno takie katolickie radio z Trójmiasta, założone przez pampersów Walendziaka, na antenie skazało na wyrzucenie na śmietnik. Nikt mnie za to nigdy nie przeprosił. Kasetę z nagraniem mam gdzieś w szufladzie.
22 września 2007, o godzinie 03:33
Wydaje się, że mylicie trochę w sprawie Lisa własne poglądy z zaangażowaniem. Dziennikarz mający poglądy, ale nie angażujący się wiele łatwiej potrafiłby dbać o serwis informacyjny. Jednak i tak coś czuję, że to umowa między Lisem i Solorzem, której celem ma być wśród wyborców obraz putinizacji mediów.
,
Problem jest z Jerzym Pilchem. On w ogóle wydaje się nie jeść i nie spać pisząc felietony niby nie napędzane obsesją mojej osoby. Raz w ogóle go nie było gdyż jak nie ma pomysłu na temat to o niczym nie będzie pisał. Teraz też stara się jakby przez mgłę nadawać sygnały, że zawsze będzie zaangażowany w moje życie. Przy czym nie może czerpać inspiracji do tekstów z różnych namiętności. A gdyby tak prywatne namiętności wypisywał taki jeden w internecie nawet tutaj – to by go nie wygoniono. Podobno motywacją jest utrzymywanie parotysięcznej widowni dla dobra. Kompletnie uważam wypowiedzianą zresztą obłędną namiętność i komercję za mieszankę chujową i niedopuszczalną jako wytłumaczenie. No może dla sadysty jakoś usprawiedliwiającą. Ale generalnie tylko alkocholizm mógłby być tu alternatywą dla psychopatii. Jeśli Pilch jest trzeźwym alkocholikiem to jest wyjątkowo kiepską, marną rolę pozującym cwaniaczkiem. Zatem liczę, że nie napisał uzasadnienia w pełni i jeszcze dopisze jak wymyśli. „Wyjaj się siwa mendo!” (sorry za brzydkie słowo i ogólnie mało miłości kibica). cześć
22 września 2007, o godzinie 03:55
Przykro mi ze względu na zasadniczość, ale dość już kurwa może tego twojego migania/maskowania Jerzy? Wtedy pisz co chcesz i jak długo chcesz, ale nie udawaj że jeśli ktoś mówi się odpierdol to ty szanujesz człowieka piędziesięcioletni pierdolcu. Powoli jesteś miesiącami namierzany jako psychopata.
22 września 2007, o godzinie 04:06
PS I proszę nie udawać, że nie stosujesz psychocybernetyzmu bo to tylko cię jeszcze bardziej użałośni powtarzam – mendo!
22 września 2007, o godzinie 08:23
ALE KANAŁ!!! Sami mądrzy ludzie. Wszyscy wykształceni, że tylko pozazdrościć. Wszyscy doświadczeni i mający ukształtowane poglądy.
Wszyscy mają o własnej inteligencji wysokie mniemanie.
I wszyscy dają się ciągać po blogu Mawarowi.!!!
On sobie siedzi na koniu, wygodnie i ciągnie za sobą tych pozostałych, co do zdrętwienia palców próbują mu coś udowodnić.
Czyście się wyście szaleju najedliście?
Wychodzę na dłuższy czas, bo tego się nie da czytać.
Może dopiero po wyborach będzie o czym poczytać, ale wtedy Mawar będzie wypoczywał na wyspach Bergamutach i będziecie panowie dyskutować pomiędzy sobą. On sobie odpocznie.
22 września 2007, o godzinie 08:38
Jasnaanielko
Przepraszam cie za „Mawara”, popilo sie.
Wiesz kiedys Orwell wyznal po co pojechal do Katalonii.
„Pojechalem by zabic sobie faszyste”.
Byl sezon. A dzis???
22 września 2007, o godzinie 08:58
Miller znalazł swoje miejsce. U boku chłopa, w dodatku – chama i wyrokowca. Miller, który wyszedł z fabryczki w Żyrardowie – zatoczył koło, nie tylko polityczne, ale również – mentalne.
Leszek Miller. Aparatczyk ZSMP i PZPR, działacz starej daty. Za starej, jak na obecne czasy. Nie czas na przypominanie jego niewątpliwych zasług – i jeszcze większych przewin wobec lewicy. Można powiedzieć – miał wszystko – ostał mu się jeno sznur… który mu dynda u szyi.
Ten oszlifowany beton partyjny miał swoje 10 lat, po wybraniu Aleksandra Kwaśniewskiego na prezydenta RP. Z partii, która za przyczyną Kwaśniewskiego, zrobił organizację postkomunistyczną, która wprawdzie osiągnęła w 2001 roku sukces – ale nie taki jak oczekiwano. I potem – była już równie pochyła…
Miller zakończył działalność jako wiarygodny polityk… nie teraz, tylko w 2005 roku, kiedy nie wyciągnął wniosków z porażki wyborczej i nie odsunął się – na kilka lat co najmniej. Mógł dalej jeździć z wykładami, mógł prowadzić publicystykę, być mentorem. Miał okazję poczekać na swoją kolej – jak to swego czasu uczynił Waldemar Pawlak, odsunięty na boczny tor.. Tamten wykorzystał ten czas, i stał się najlepiej przygotowanym merytorycznie i intelektualnie politykiem w Polsce.
Idąc na listę Samoobrony – popełnił poważny błąd. Spalił za sobą mosty w SLD definitywnie – i niezależnie, czy wejdzie do Sejmu, czy nie – odsunął się na margines polityczny. Przełożył prywatę, czyli tak naprawdę dość małostkową rywalizację z Olejniczakiem w Łodzi – nad pryncypia. Szermuję także chęcią odegrania się na Zbigniewie Ziobrze – i wykazania się w pracach komisji do spraw wyjaśnienia śmierci Barbary Blidy – i oczywiście udziału w tym ministra sprawiedliwości. Rozumiem jego motywację, czysto ludzką chęć odegrania się. Ale to nie zwalnia od ważniejszej, też ludzkiej przyzwoitości.
Miller, stając w jednym rzędzie z Wrzodakiem i Lepperem – pokazał, jakim małym człowiekiem i politykiem jest
Miller wzmocnił, oczywiście, Samoobronę – i nieco osłabił koalicję Lewicy i Demokratów. Ale tylko chwilowo, ma to znacznie lokalne. Lepper nie pozwoli na to, aby Miller był twarzą kampanii – za bardzo zagraża to jego pozycji, nadszarpniętej aferami. To będzie tylko chwilowe wahnięcie.
Co do Lisa,
Teorii na temat jego odejścia jest kilka, można je swobodnie ze sobą łączyć i odejmować, można na ich bazie budować także inne. Czy w nie wierzę? Ależ oczywiście, że tak, bo w Polsce – wszystko jest możliwe, a wiele teorii – czy nawet faktów – o czym za moment – nie ujrzało jeszcze światła dziennego.
Jedno jest pewne – Tomasz Lis nie straci… pójdzie do TVN albo do Murdocha (TV Puls) albo zacznie pisać książkę o kulisach albo pójdzie do polityki (pamiętamy sondaże z 2005 roku, prezydenckie, dające mu miejsce w czubie stawki…). Jest to osobowość i klasa sama w sobie, jedyny człowiek w świecie publicystyki, dziennikarstwa, który ma komfort całkowitej niezależności. Da sobie radę.
Ukłony dla autora
22 września 2007, o godzinie 09:25
Azrael,
wszystko prawda o Millerze, ale…
po pierwsze – Miller to już dawno nie „beton” partyjny ani też „aparatczyk”.
To raczej już europejski socjalista, który uznaje zasady wolnego rynku, zna języki, zna mechanizmu UE.
po drugie – korzysta z listy „Samoobrony”, ale nie jest członkiem i jasno stwierdził – iż tworzy nowa partie – a nie wchodzi do Leppera. Wykorzystuje go jako trampolinie by dostać sie do Sejmu i realizować swoje dość jasno określone, sprecyzowane i upublicznione polityczne cele. Nie wykluczone, że mu się to uda. Realnie patrząc w Samoobronie ma większe szanse do dostanie się do Sejmu, niż z partią emerytów i rencistów.
Jest to pewien cynizm polityczny ze strony Millera – ale w działaniu skuteczny.
Swoją polityczna twarz Miller pokaże dopiero, jeśli wygra te wybory.
Jemu od dawna nie było po drodze z SLD. Od dobrych kilku lat.
22 września 2007, o godzinie 09:47
Azraelu!
Generalnie masz rację, chociaż rację ma również Zofia. Mam dwie uwagi do Twojego, niewątpliwie interesującego tekstu:
1. Piszesz: „która wprawdzie osiągnęła w 2001 roku sukces – ale nie taki jak oczekiwano”. Oni dostali 41,04 % głosów. Azrael, zlituj sie, jaki wynik byłby według Ciebie satysfakcjonujący? 88,88 %?
2. Piszesz: „Tomasz Lis nie straci… pójdzie do TVN”. Nie pójdzie, bo jest z nimi skonfliktowany. Oprócz tego Ka odczułby to jako zniewagę, a nasi pseudooligarchowie nie będą teraz prowokować bez powodu.
22 września 2007, o godzinie 09:49
Zofio
Samoobrona jako laska? Jako narzedzie? Kto tak mowil? Kto tak uzasadnial swe dzialania? W imie skutecznosci?
Teraz juz wiem ze mowi to nowoczesny w europejskim stylu socjaldemokrata!!!
22 września 2007, o godzinie 09:59
Edwarze,
nie socjaldemokrata, a socjalista. A socjalista to jak widać taki kaczysta, którego chwilowo odsunięto od koryta.
22 września 2007, o godzinie 10:02
Kto wie moze Millerowi sie uda. Osiagnie sukces na miare Rydzyka.
Ze skladek emerytow i emerytek uruchomi radio, nie Maryja, ale powiedzmy Kosciuszko, i zgromadzi wokol siebie „czerwone moherowe berety”. Sieroty po PRL do mnie!!!
Juz widze te boje uliczne na parasolki i protezy.Na krzyze, sierpy i mloty.
22 września 2007, o godzinie 10:07
Bożenko,
na temat Twojego wpisu wypowiedziałem się oględnie, chociaż emocjonalnie w pełni go akceptuję (poza zarzutem fundamentalizmu pod adreswm leszka. Jest to jednak czar Twojego talentu). Jednak naważniejsza jest konstatacja, że mylisz się co do swoich predyspozycji niedoceniając smaków
jakie wychodzą spod Twojej klawiatury.
22 września 2007, o godzinie 10:07
A ja tam sobie myślę, że Miller nie tyle uruchomi co reaktywuje radio …Erewań.
22 września 2007, o godzinie 10:07
Tak Millerowi dawno nie bylo „po drodze”. Zapowadzil swoja formacje i przy okazji PL tam gdzie jestesmy.
22 września 2007, o godzinie 10:12
Nelli Rokita druga na liście PiS w biegu do parlamentu.
I tak Jan Maria dostał ostatniego kopa z woleja od własnej małżonek, niewątpliwie mentalnej „blondynki”.
Przepraszam autentyczne, urocze i inteligentne jasnowłose panie.
Ktoś w komentarzach na forum GW napisał- …i kto będzie głosował na taka idiotkę, Kaczyński to błazen, wystawiając taka kandydaturę.
***
Obecna kampania ujawnia pewną do tej pory mało uwidocznioną cechę w polskim życiu politycznym – urażone, osobiste ambicje stają sie imperatywem politycznych działań.
Można to przyjąć w miarę zrozumiale takie decyzje w przypadku Leszka Millera, któremu własna partia odmówiła szans na parlament, mimo poparcia własnego elektoratu, natomiast żałosne to już jest w przypadku Oleksego, który małpując Millera też chce startować do parlamentu z listy „Samoobrony” i też zakłada własna partię.
Natomiast zupełnie nie do przyjęcia są zagrywki Nellą Rokitową przez Kaczyńskiego. Miało do być szpilą wobec PO, a jest szpilą w małżeństwo Rokitów. Tutaj cynizm polityczny przekroczył pewną, niewidzialną granicę.
Smutno patrzeć jak próżna i głupia żona dość popularnego polityka, cenionego przez jednych, irytującego innych – robiąc z siebie publicznie słodką idiotkę, szmaci dorobek polityczny własnego męża.
Mało który mężczyzna jest w stanie znieść taki policzek.
Panowie, jak ich znam – lubią być tymi najważniejszymi w oczach swoich kobiet, a nie dodatkiem do kapelusza, czy rekwizytem o zdolnościach kulinarnych, którym posługuje się żona w telewizji.
A nie pantoflarzami, którymi ślubna miota od ściany do ściany.
Znam kilka kobiet ze świecznika politycznego – np. Angelę Merkel czy naszą Gronkiewicz Walz, ale żadna z nich nie traktuje swego męża publicznie tak podle.
22 września 2007, o godzinie 10:16
Zofio
Przypominam. Rokita kiedys chcial zalozyc partie Dulskich.
On jest Felicjan!!!
22 września 2007, o godzinie 10:27
Materiał dodatkowy do wcześniejszego wpisu Zofii o zmuszaniu urzędników państwowych do udziału w uroczystościach kościelnych:
http://www.dziennikwschod.....KTUALNOSCI
22 września 2007, o godzinie 10:28
http://www.gazetawyborcza.....10826.html
22 września 2007, o godzinie 10:28
Edwar,
nie jest tak dokładnie jak sądzisz. Wskazuje się na Millera, bo był premierem i szefem SLD.
Ale wina leży głębiej i ma dość szerokie podłoże. Miller nie był w stanie sam jeden oczyścić szeregów SLD, miał ogromny opór swoich partyjnych kolegów.
Prawdziwą gangreną SLD był Józef Oleksy. To on w sejmie montował wszelkie bariery, blokady, pełzające pucze, intrygi itp. Właśnie w celu osłabienia Millera. Praktycznie w pewnym momencie ubezwłasnowolnił prace całego parlamentu. Musiało to się skończyć dymisją Millera. I taki był tego cel. Zagrano także wtedy Kwaśniewskim, medialnymi atakami na jego żonę, by rozegrać te partię do końca. I wcale nie wykluczam że było to wszystko montowane z inspiracji dawnych służb, tych samych, które są umoczone w FOZZ.
Przypominam – Miller był tym, który jako premier, rękami swego ministra sprawiedliwości pakował ludzi z SLD do pudła, doprowadził do skazania w aferze FOZZ itp.
On zaczął oczyszczać SLD, ale mu tego, jak widać nie do dzisiaj nie podarowano.
22 września 2007, o godzinie 10:36
Edwarze!
Po przeczytaniu tego wywiadu jeszcze mocniej uważam, że trzeba tę ekipę wymienić jak najszybciej. Oni są przerażający.
Miller ma swój elektorat, dużo ludzi będzie na niego głosować. A w tym momencie i on i Samoobrona mają wspólny cel: on SO pomoże wejść do Sejmu, i SO – paradoksalnie- pomoże Millerowi wejść do Sejmu.
22 września 2007, o godzinie 10:36
Genialne i warte podkreślenia zdanie z linku Edwara
Żyjemy w kraju, gdzie zamyka się kardiochirurga, robiąc z niego mordercę i jako dowód pokazując jego luksusowe zegarki, koniaki i pióra wieczne.
22 września 2007, o godzinie 10:37
Zofio
Wiesz ze bede glosowal na LiD. Usuniecie Millera przyjalem z ulga.
Teraz mam bielsze sumienie.
Tak masz racje, Miller byl pierszy ktory „rękami swego ministra sprawiedliwości pakował (swoich) ludzi do pudła”.
22 września 2007, o godzinie 10:47
Wydaje mi się, że Zofia (10,12) trafnie scharakteryzowała
motywacje i czysto ludzkie odniesienia decyzji N. Rokity.
Swoją drogą JM Rokity jest mi tak po ludzku żal, chociaż jako polityka go nie znosiłem.
Wyautowany politycznie, wyautowany rodzinnie przez swoją małżonkę i konkurentów politycznych (chyba jednak) … Czy to nie jest jakaś postać zdrady; i w ludzkim, politycznym i w małżeńskim znaczeniu tego słowa ? Dla niektórych zdrada intelektualna jest bardziej dotkliwa niż fizyczna zdrada małżonka. Tę można w ostateczności potraktować fizjologicznie i popędowo.
Nie chce mi się wierzyć, że to wszystko to gra ze strony małżeństwa Rokitów.
22 września 2007, o godzinie 10:48
Właśnie przed chwilką usłyszałam, że MON organizuje uroczyste obchody bitwy pod Lenino 13 października. W tym dniu /dawniej Dzień Wojska Polskiego/ kombatanci Dyw. im. Tadeusza Kościuszki od kilkunastu lat organizowali nieoficjalne uroczystości, na których się spotykali dawni żołnierze, którzy przeżyli tą straszną bitwę.
I nagle cud! tuż przed wyborami minister obrony narodowej przypomniał sobie, że są gdzieś tam i tacy żołnierze, co chociaż nie służyli u Andersa, to jednak gdzieś tam wojowali i może by im jaki medal przypiąć? To nic nie kosztuje, a może się opłacić.
Nie muszę chyba dodawać, że ich głównodowodzący – gen. Wojciech Jaruzelski nie dostał na tą imprezę zaproszenia. Bo co za dużo, to …
Jednym słowem bez przesady!
;
Dziś wyjątkowo pozwolę sobie na niezgodę z Zofią. Nelly z pewnością nie jest słodką idiotką. To prawdziwa wiedźma. Nigdy nie miałam o JMR dobrego zdania, jako o polityku. Uważałam go za kabotyna i narcyza, ale tego, że własna żona pozbawi go wszelkiej wartości i godności na arenie publicznej i że zrobi to w tak podłym stylu nigdy bym się nie wymyśliła. On nie powinien zmienić zamków w drzwiach. Powinien wyczyścić wspólne konto, sprzedać dom i wyjechać jak najdalej od swej Nelly. Choćby do Argentyny.
I zająć się pisaniem książek.
Jest mi go szczerze żal – jako człowieka i jako mężczyzny.
22 września 2007, o godzinie 10:56
Oj Lex
Jeszcze zobaczymy jak Nelly prowadzi Jana do oltarza gdzie czeka
niemloda panna Jarek w welonie.
22 września 2007, o godzinie 11:12
leszek.sopot
„jakie były standardy dziennikarskie po 1989 r. w jaskini lwa – tzn. w mediach sympatyzujących z “S”, PC itp. doskonale wiem”.
-
To wtedy powstało pojęcie „ciemnogród”, zgadnij kto je lansował i na jakich łamach?
22 września 2007, o godzinie 11:25
„Głosując na PiS, głosujecie na koniec demokracji w Polsce – ostrzega Tomasz Lis, do niedawna dziennikarz Polsatu”.
http://www.dziennik.pl/De.....x?TabId=14
-
A więc na koniec zrobił w wała Szostkiewicza, który go bronil i rzesze innych naiwnych obrońców. Powinien najpierw ogłosić, że przechodzi z dziennikarstwa do polityki, choć według mnie jego kwalifikacje starczą co najwyzej na hucpiarską politykę w stylu „liberalnego Leppera”. Prywatnie juz poczyniłl kroki w tym kierunku.
22 września 2007, o godzinie 11:29
Musze przyznac ze moja diagnoza iz miedzy „moherowymi beretami”
a „czerwonymi moherowymi beretami” zachodzi konflikt, jest bledna.
To czesto ci sami ludzie, a prawie na pewno pary slubne.
Zagadke dla mnie stanowi fakt ze swe ostanie grosze wydaja, ona na skladke Radiomaryjna, on na kupno Trybuny, a jak wyksztalcony to Przegladu. U nas na zachodzie ich rowiesnicy kupuja viagre. Moze dlatego tak rzadko spotykam tu rozwscieczonych staruszkow.
22 września 2007, o godzinie 11:58
Polecam goraco
http://www.rzeczpospolita.....s_a_1.html
22 września 2007, o godzinie 12:04
Edwarze D,
myślisz, że jednak Rokitowie „grają” ?
Jeśli tak, to koszty dla JM Władysława będą bardzo wysokie i, że tak powiem, krótkoterminowe.
Obytrzej partnerzy in spe to ten sam temperament – nie do pogodzenia w jednym zaprzęgu na dłuższą metę.
22 września 2007, o godzinie 12:13
Lex
Popatrz na Millera. Ambicja oslepia i nie tylko. „Mezczyzna”, zwlaszcza kiedy malo wie o „kobietach”, musi skonczyc „dobrze”.
Mysle ze te dwa przypadki, Miller i Rokita, sa analogiczne. Pozorne roznice wynikaja z roznic srodowiskowych.
22 września 2007, o godzinie 12:15
PS: do mojego postu z 12,04. w związku z wpisem Edwara D
z 11,29 am:
Edwarze D,
w Polsce staruszkowie na ogół Viagry nie kupują, bo jedna tabletka kosztuje 60 zł, a średnia emerytura to jakieś 1000 zł. – no może ciut więcej. A oprócz bzykania i żyć trzeba i czynsz zapłacić, a i zdrowie staruszków już nie takie i na inne lekarstwa, często decydujące o przeżyciu, trzeba mieć pieniążki .
Takie to życie staruszka – bynajmniej nie wesołe.
22 września 2007, o godzinie 12:24
Lex
Nie umieszczenie viagry na liscie lekow refundowanych uwazam za jeszcze jedna manipulacje wyborcza PIS!!!
22 września 2007, o godzinie 13:46
Mawar
standardy dziennikarskie kaczorlandu:
http://www.dziennik.pl/De.....leId=61294
22 września 2007, o godzinie 13:48
Edwarze!
Widziałeś, kto przeprowadził wywiad z Kilarem? I Ty się dziwisz?
22 września 2007, o godzinie 13:57
Lex, ciekawi mnie czy impotent stosujący Viagrę traci świadomość swoich kompleksów i brnie w dążeniu do potęgi. Podobno to jedna z głównych przyczyn baloniastego ego różnych dyktatorów. Przy okazji stwierdzę, że podejżewam, iż cały tekst jest po to by wstawić 60 zł, które ktoś ma mi ofiarować. To zasada pisania tekstów tu głównie przez podsłuchującego wieprza (pisanie tomów). Ale należy podkreślić, że również czasem przez osoby, w których wypromował taką wolę, zgodę.
22 września 2007, o godzinie 14:46
Widzę, że na blogu coraz wyraźniejsza zmiana stanowiska. Jeszcze niedawno panowało przekonanie, że „PiS nie wygra kolejnych wyborów”. Teraz coraz częściej pojawiają się wypowiedzi, które sugerują zmianę w kierunku „PiS wygrał wybory, bo:”
- dusi wolność słowa (Lis?)
- będzie oszukiwał przy liczeniu głosów (OBWE)
- „moherowe berety” nie myślą (stare ale zawsze lotne)
- żona Rokity jest niezdyscyplinowana (to z kolei bardzo postępowe)
itp… itd.. Polecam uzupełniać poniższą listę. Przyda się jak znalazł na powyborczy wieczór. Bo przecież to, że te zarzuty mają tyle wspólnego z prawdą co wypowiedzi Tuska o wypadkach drogowych nie będzie miało żadnego znaczenia…
http://www.policja.pl/por....._2005.html
22 września 2007, o godzinie 14:51
Paradoksy
Najpierw niemal wszyscy byli oburzeni na to, co powiedział Havel. Teraz wszyscy – poza pisowcami – są oburzeni na decyzję rządu o nie wpuszczeniu obserwatorów.
Czekam jak niedługo firmy zarządzane przez partyjnych funkcjonariuszy PiS nie będą wpuszczać jakichkolwiek kontrolerów bo przecież u nich wszystko w porządku a kontrola ma tylko na celu podszarpnąć autorytet pisowców.
Hasło wyborcze dla PiS: Zapisz się do PiS – unikniesz kontroli!
22 września 2007, o godzinie 15:12
Mawar
pytasz mnie o autorstwo określenia „oszołom”. Pragnę ciebie zadowolić. Oszołom to oczywiście ktoś kto chodzi w hełmie na łbie i zachowuje się dziwnie.
Otóż prasłowiańska forma „helm” po palatalizacji (zmiękczeniu) h przez e dała formę „szelm”, która następnie uległa procesowi metatezy (przestawki) oraz labiowelaryzacji (samogłoski przednie zamieniane były na tylne) i tak powstała forma „szłom”, która dziś występuje w takich wyrazach jak „oszołomić”, „oszołom” (są to formy z pełnogłosem).
Nie ja to wymyśliłem lecz znalazłem gdzieś kiedyś w necie. Wpływ na ewolucję słowa miała w tym wypadku fonetyka, a więc forma zamanipulowała semantyką…
22 września 2007, o godzinie 15:22
Ciekawi mnie czy jest jakaś siła, która dąży do uczynienia w tej kampanii kompletnego szamba z całej klasy politycznej. I czy nie jest to przypadkiem obawa ogólna przed wpływem jaki mogła polityka zacząć wywierać na rzeczywistość społeczno – instytucjonalną RP. Czy nie istnieje jakiś zwarty front działań wzmacniający słabości polskiej polityki sekwencjonalnie, systematycznie podtrzymujący status qwo czy nawet wzmacniający patologie.
22 września 2007, o godzinie 15:25
Boże kochany, jak głupio, jak wiele pustych słów mówi Nelly Rokita. Nie wiem dlaczego Rokicie teraz współczują a nie od momentu gdy poznał tę kobietę. To jest tak beztreściowe jak beztreściowe były przemówienia na plenach KC.
22 września 2007, o godzinie 15:29
Ogrodzie,
wpływ Viagry lub jej braku na świadomość odczujesz na własnej skórze, tj. świadomości. Wszystko przed Tobą.
Edwarze,
nie sądzę, aby nie umieszczenie Viagry na liście leków refundowanych
było manipulacją wyborczą PiS.
Ale umieszczenie byłoby. I to jaką!!!!
Jak by to nakręciło notowania i wynik wyborczy PiS…
Że też jeszcze J.Kaczyński, Kamiński i Bielan na to nie wpadli.
22 września 2007, o godzinie 17:03
Lexie
Chciałby ciebie zapytać, czy prokuratura powinna z urzędu zająć się informacją podaną przez premiera na partyjnej masówce w Rzeszowie, że wisi nad nami stan wojenny po wyborach 21 października br.?
Jeśli premier ma informacje o knowaniach w wojsku, o powoływaniu przez Tuska jakieś nowej WRON, o agentach służb specjalnch w partiach politycznych i wśród społeczeństwa, to przecież nie może ukrywać posiadanych informacji tylko na swój użytek. Nie wolno przecież pozwolić nikomu, aby zapełniły się obozy dla internowanych, aby strzelano do robotników, zwalniano ludzi z pracy itd. Kaczyński ma porażającą wiedzę o naszej przyszłości. Na pewno nie jest to propaganda, to przecież poważny człowiek, „samo dobro”, który mówi tylko prawdę. Dlatego prokuratura nie może być bezczynna, właściwie to już powinna lidowców i platformesów pozamykać!
22 września 2007, o godzinie 17:09
Torlin, nie wydziwiaj proszę,
nasza droga Nelly, przeżywa swoją drugą, komsomolska młodość.
Na ramionach szal (od Rokity) jak u Isadory Dunkan, w ustach bez mała Majakowski lub Rożdżestwieński i ten płomienny, czerwony kapelusz (od Rokity).
I tak ja przeżywa, że nawet nie wie na jakiej konwencji występuje – PiS czy PO.
http://wiadomosci.gazeta......11678.html
***
To dla przypomnienia:
Przed 2001 Nelly była związana ze Stronnictwem Konserwatywno-Ludowym. Potem przeszła Platformy Obywatelskiej.
W styczniu 2007 odeszła z Platformy Obywatelskiej tłumacząc to słowami: Platforma za bardzo skręca w lewo oraz z powodu jak twierdzi niesprawiedliwego traktowanie jej męża.
Od kilku dni jest już na bez mała skrajnej lewicy, jaką jest przecież PiS a męża sama traktuje jak polityczne popychadło. Czy sprawiedliwie – Bóg raczy wiedzieć….
A teraz sekrety alkowy
Z Janem Rokitą ślub wzięła 26 lipca 1994 w Krakowie. Przed ślubem ochrzciła się i wstąpiła do kościoła rzymsko-katolickiego. Ślub był oczywiście kościelny. Jan Maria w religijnej przygodzie p. Nelly był w dwóch rolach – tatusia chrzesnego i pana młodego.
Oboje są równolatkami i oboje mają za sobą inne małżeństwa. Rokita był uprzednio żonaty z pisarką i dziennikarka Katarzyną Zimmerer . Z p. Katarzyną ślubu kościelnego Jan Maria – nie brał.
Natomiast Nelly, primo voto, lub z domu – Arnold (nie wiem) ur. 1959 w Czelabińsku na Syberii. Rodzina o niemieckich korzeniach, osiadła ongiś w Gruzji, jak twierdzi Nelly, potem w ZSRR.
Ojciec, jak twierdzi Nelly, przebywał w Czalabińsku na zesłaniu. Ale, jak sie okazuje od 1948 r był tam jednak polityczną szychą i dyrektorem tamtejszego przedsiębiorstwa transportowo-naprawczego.
Po 20 latach w 1968 r. jej rodzina przeniosła się do Frunze (wtedy też ZSRR). W 1976 cała rodzina przeprowadziła się do Republiki Federalnej Niemiec.
Nelly miała wtedy 17-lat i Komsomoł rzecz jasna za sobą. I teraz radośnie wraca do tych swoich młodzieńczych agitek.
22 września 2007, o godzinie 17:30
Andrzeju,
Smiało można dodać, że Kardiochirurg i Tomasz Lis mają wspólne cechy. Wynikają one z ich trudnych charakterów. Więc krytykujemy ich bardzo rzeczowo, a nie dlatego , broń boże, że zawiścimy Im sukcesów! Tacy jesteśmy prawi.
22 września 2007, o godzinie 18:09
Bożena,
żałosne jest w tym wszystkim jedno – mianowicie fakt, że ludzie polityki są zupełnie nie przygotowani do merytorycznych uwag i słów krytyki, jakie pojawiają sie pod ich adresem w mediach.
Władza w Polsce, jaka by nie była – chce być na siłę pieszczochem opinii publicznej.
Kiedyś mądry król utrzymywał błazna, w Polsce – Stańczyk, któremu wolno było krytykować monarchę.
Mądry polityk na swoje konferencje prasowe zaprasza przede wszystkim te media, które go krytykują a nie włazidupków i pochlebców. I to te od najbardziej zjadliwych poczynając. Bo umiejętność słuchania krytyki i mądra reakcja, a przede wszystkim wyciąganie wniosków z krytyki i wytykanych błędów – jest zaletą mądrego polityka. Od krytykantów dowie sie, co mu szwankuje w polityce, gdzie są słabe strony, co nie wychodzi.
Dlatego mądry polityk – na spotkanie z takimi mediami przygotowuje się solidnie i dba o nie jak o źrenice w oku, bo to one, a nie piszące laurki – są jego uszami i oczami.
Kolejną wadą jest – mniemanie naszych polityków, że posada rządzie jest równoznaczna z mądrością. Ze ktoś, kto jest już ministrem – to staje sie automatycznie, mądrym, inteligenym politykiem. Że zawsze ma rację, bo minister.
To głębokie przeświadczenie, że jak media jawnie sprzyjające władzy cokolwiek napiszą – jest to objawiona prawdą, a te krytykujące jeśli cokolwiek napiszą czy podadzą do wiadomości w inny sposób – fałszują obraz,by dopiec rządowi, bo go nie lubią
Trzecia – to elementarny brak u polityków uczciwości wobec siebie samych i tego co robią. Człowiek nie jest wszechwiedzący, minister także. Nie musi wszystkiego wiedzieć.
Czwartą wadą polskiej polityki – to brak przejrzystości tego, co robią politycy. Informacji praktycznie od strony rządzących nie ma. Jedynie resort rozwoju regionalnego – z informacją jest na jakimś tam w miarę przyzwoitym poziomie.
Reszta – to albo agitka polityczna, albo chachmęcenie albo wręcz idiotyzmy.
MSZ oczywiście – zlikwidował upublicznianie swego biuletynu, by się „ciemny lud” nie dowiadywał, co o Polsce i Polakach myśli świat, lub co się w tym świecie dzieje.
W to wszystko wpisuje sie także odrzucenie obserwatorów OBWE w czasie polskich wyborów.
Tak więc Bożenko,
ludzie inteligentni, myślący – nie są w cenie u polskich polityków, bo ich przewyższają intelektualnie i politycy w ich towarzystwie czują się fatalnie. Uzmysławiają sobie swoją małość. A tego nikt specjalnie nie lubi.
22 września 2007, o godzinie 19:30
Anielko,
Nelly, połowica J. Rokity, to typ breżniewowskiej aktywistki. To zapewne ona w tym zakompleksionym blondynku uruchomiła demony polityczne, które w niej gnieżdżą się w nadmiarze. W poprzenim wpisie napisałem mniej więcej, że związek Nelly i Jana świadzcy o głębokich kompleksach tego polityka. Na to Mawar strofował mnie w swoim wpisie, zarzucając mi, że nie mam kwalifikacji żeby tak twierdzic, bo nie jestem ani Jungiem, ani Frudem. To prawda. W młodości miałem problemy ze zrozumieniem modnych wówczas uczonych, i po lekturze pierwszych dzieł, ktore trafiły mi do ręki, zwróciłem je z niesmakiem do biblioteki, po uprzednim zapoznaniu się z ich miażdżącą krytką z pozycji marsistowskich, jaką przeprowadzili przodujący uczeni radzieccy z uniwersutetu w Lenigradzie. Mimo to, nie mogę sobie odmówic, przy ocenie politycznej sylwetki JMR, żeby nie uszczypnąć go w aseksualny półdupek.
22 września 2007, o godzinie 20:18
Narciarz 2,
zbliża się chwila prawdy. Zwróciłem uwagę, że już któryś raz z rzędu piszesz dość ogólnie o związku komputerowego liczenia głosów z ich wynikiem. Czy taki dżin może siedziec w butelce? Gdybyś mógł prostym językiem wyjąśnic ten problem mało zdolnemu uczestnikowi warsztatów komputerowych, to, być może, gnębiące mnie nocne mary miały by racjonalne uzasadnienie swojego istnienia.
P.S.
Dzisiaj byłem z pieskami na spacerze w Orłowie, gdzie oglądaliśmy nowy (posztormowy) kształt klifa i pilśmy czekoladę na tarasie Tawerny Orówskiej. Przez cały czas, ja ani moje psy, nie spuszczaliśmy oka z szalejących na zatoce jachtów, które wybrały sobie śródziemnomorską pogodę na regaty. Taka aura tutaj to rzadkość, ale żeglarska pogoda na zatoce zdarza się często, a poza tym ten jod, o którym pisał T. Mann. Najlepiej, gdy się zdecydujesz, zafundować sobie jacht turystyczny. Przynajmniej będziesz miał, gdzie się upic.
22 września 2007, o godzinie 20:45
Stan,
Moja Futrzata (Diorka) serwuje duże hauuu Twoim futrzakom! Leży pod stołem i słucha ze mną tematu miłosnego (Love Theme) Dominic Frontiere’a z płyty „Kolory nocy” (Color of night).
Ostatnio trenujemy słuchanie RMF Classic, doskonały kanał do pracy, na wieczór i spacery z psem (komórka jako odbiornik), praktycznie do wszystkiego.
No i zero polityki, za to wspaniała muzyka.
***
Jutro idę z nią na popołudniowe słuchanie tego typu muzyki do ogrodu różanego. Ostatni z takich plenerowych koncertów w tym roku, ładny akcent na pożegnanie lata. A wieczorkiem planuję wypad do kina, takiego klasycznego – małego, które ma mnóstwo lat, prawie 100!, i cudowny nastrój. Ubóstwiam to kino.
Kino nazywa sie obecnie Pionier założył Albert Pietzke, pod nazwą Helios. Pierwszy seans odbył się 26 września 1909 roku. Pionier od samego początku wyróżniał się własnym klimatem. Nawet po kompleksowym remoncie w 2002 roku, podczas którego wyposażono sale w nowoczesny sprzęt, kino nie straciło swojego uroku. W polskim Szczecinie, zaczęło działać zaraz po wojnie i działa nieprzerwanie do dzisiaj. Jedna z nielicznych poniemieckich rzeczy, której nie zniszczyliśmy doszczętnie, a wręcz przeciwnie, kiedy nadarzyła sie okazja pieczołowicie odnowiliśmy. To kino mieści się w normalnej eklektycznej kamienicy z początku ub. wieku.
W Pionierze jak w żadnym innym kinie w Szczecinie, w tzw. kiniarni, można obejrzeć film przy stoliku w kawiarnianej atmosferze. Ostatnie lata pokazały, że kino Pionier to wyjątkowe miejsce o ugruntowanej pozycji na rynku. Pionier został przyjęty do prestiżowej sieci Europa Cinemas oraz sieci Kin Studyjnych.
Ale w sierpniu 2005 roku do Szczecina dotarły wspaniałe wieści z za kanału La Manche. Po kilkuletnich staraniach właścicieli (panowie Jerzy Miśkiewicz i Wacław Szewczyk), Pionierowi został przyznany tytuł najstarszego nieprzerwanie działającego kina na świecie. Zawsze targam tam swoich zagranicznych przyjaciół a oni dostają oczoplasu i mówią, ze nie ma takiego innego kina w całej Europie!!!
22 września 2007, o godzinie 20:57
Zosiu! dot. 5.09
Piszesz: „I tak ją przeżywa, że nawet nie wie, na jakiej konwencji występuje – PiS czy PO”. Muszę stanąć w jej obronie. To błąd zrobiła GW pisząc, że to była konwencja PO.
22 września 2007, o godzinie 21:44
Dzięki za wyjaśnienie,
Torlinie,
bom myślała, ze już zupełnie kobitka zwariowała.
22 września 2007, o godzinie 21:45
Miner,
Bo przecież to, że te zarzuty mają tyle wspólnego z prawdą co wypowiedzi Tuska o wypadkach drogowych nie będzie miało żadnego znaczenia…
—-
Łżesz Miner – używając używanego w Twoich kręgach języka – jak bura suka. Tusk powiedział:
Statystyki mówią same za siebie: to obraz koszmaru w polskich rodzinach. Od 2005 na polskich drogach zginęło blisko 13 tysięcy ludzi
po czym przytaczał kolejne liczby. Ty w swojej manipulacji podałeś dane statystyczne za 2005 i 2006 rok. Tymczasem w miesiącach I-VIII 2007r. na drogach zginęło 3 452 osób, a 41 001 zostało rannych
http://www.policja.pl/por....._okre.html
Dodaj sobie te liczby jeśli potrafisz.
22 września 2007, o godzinie 21:54
No właśnie, z budową dróg czy czegokolwiek z budżetu państwa jesteśmy w szczerym polu, w Rosji budują aż furczy.
To przykład z dzisiaj.
Znany oligarcha rosyjski, Oleg Deripaska, ten sam, który ma swoje udziały w firmie eksploatującej i budującej w Polsce autostradę A4, będzie budował nowy, towarowy port handlowy, w zatoce Imeretin w Soczi – podały dzisiejsze rosyjskie „Wiedomosti” . Jego docelowa zdolność przeładunkowa ma wynieść 5 mln ton rocznie. Inwestorem będzie jego spółka Basic Element. Port ma przyjmować statki morsko-rzeczne do 5. tys. DWT. Koszt budowy nowego portu oceniono na 3 mld USD. Port potrzebny, by przywozić do Soczi materiały pod budy związane z Olimpiada Zimowa w 2014 roku.
Przy okazji, po uzależnieniu portu od przeładunków towarowych, port będzie miał swobodniejsze i wyższe wpływy z obrotu towarowego, korzystne dla poprawy warunków do przyjmowania statków pasażerskich i na przystanie dla jachtów bogatych Rosjan.
Port nie jest jedynym projektem inwestycyjnym Basic Element Olega Deripaski w Soczi, przygotowującym miasto do olimpiady w 2014 roku.
Zapadała decyzja o budowie przez jego holding wioski olimpijskiej i pałacu sportu w tym mieście.
Aktywa Basic Element w Soczi m.in. to fabryka cementu w Tuapse, obwodnica Soczi, nowa droga do Jasnej Polany, hotele w mieście i wiele prac projektowych
A u nas?
Mister Polaczek i jego wizje w coraz to nowszej wersji, plan budowy stadionu na Euro 2012 na nadrzecznych bagnach itp.
22 września 2007, o godzinie 21:56
Sorry – nie „budy”, ale „budowy” w Soczi.
22 września 2007, o godzinie 22:16
leszek.sopot
wrzesień 22nd, 2007 at 5:03 pm
Ależ o czym Ty piszesz. Wydaje mi się, że Kaczyński po raz pierwszy otwarcie powiedział, ze w przypadku przegranych przez PiS wyborów jego rząd wprowadzi stan wojenny i niech nikt sie łudzi, ze pozwoli sobie odebrać władzę jak Olszewski w 1992r.
jeśli oni zwyciężą, jak niektórzy uważają, to nie będzie nowy 4 czerwca 1992 roku; to będzie nowy 13 grudnia 1981 roku
22 września 2007, o godzinie 22:50
Wiesz co Andrzeju, mnie się wydaje, że Wy wszyscy za bardzo wsłuchujecie się w każde słowo Premiera czy Prezydenta. Analizujecie, usiłujecie znaleźć sens, sprawdzacie, czy to jest prawda.
A „naprawdę prawda” jest taka, że obydwaj powiedzą wszystko, co im ślina przyniesie na język. Tam nie ma najmniejszego drugiego dna. Mnie Kaczyńscy przeprowadzają przez poszczególne szoki i zostałem uodporniony. Pierwszym szokiem były puste lodówki PO, myślałem, jak można tak kłamać. Przecież tak nie wolno. Wolno! Drugim (dla mnie bardzo bolesnym) było umieszczenie mnie po stronie ZOMO. Jak on mógł tak powiedzieć? Mógł.
Od tego czasu przestałem analizować wypowiedzi KaKa. Nie wzruszy mnie wiadomość, że Tusk gwałcił w dzieciństwie swoją córkę, a Schetyna jest ludożercą i na kolację ogryza ludzką rękę.
Zrozumcie, on sobie tak mówi. Tak jak przez inwestycje drogowe w Warszawie umrą ludzie, bo karetki będą stały w korkach. Mówi, bo sobie mówi.
Jest to działanie cyniczne, obliczone na zdenerwowanie przeciwnika, rozkojarzenie go, a może zacznie popełniać błędy?
Ażeby Was uspokoić, Tusk na pewno nie wprowadzi stanu wojennego, A Kaczyński nie będzie mógł, bo jesteśmy członkami NATO i Unii.
Pytanie – zagadka – kto jest we współczesnej Polsce największym wielbicielem Unii spośród przywódców partyjnych?
Odpowiedź – Andrzej Lepper.
22 września 2007, o godzinie 22:59
leszek.sopot
„standardy dziennikarskie kaczorlandu”:
http://www.dziennik.pl/De.....leId=61294
-
Tekst w stylu Gazety Wyborczej: prawdy i półprawdy zmiksowane z plotkami. Nie lubimy tej pani więc jej dowalamy. Jako czołowy informator w sprawie Raczyńskiej występuje jej kolega z RWE, Wiesław Wawrzyniak. Otoż ten Wawrzyniak to znana w środowisku monachijskim charakteropatyczna postać, więc nic dziwnego, że reporterzy „Dziennika” nie odstępowali go ani na krok. Gdyby trzeba było pośmiertnie obsmarować Jana Nowaka-Jeziorańskiego Wawrzyniak zrobiłby to swym aksamitnym głosem bez wahania, z czystej przyjemności, nawet bezinteresownie.
22 września 2007, o godzinie 23:00
Lex
-
„Czy w ogóle istnieje coś takiego jak obiektywne dziennikarstwo”?
-
Kiedy już Lis zrzucił maskę „obiektywnego dziennikarza” i nałożyl inną – agitatora, wzywając do głosowani „przeciw PiS”, nagle okazuje się, że spokojnie mógł tak zrobić, bo dzienikarstwo obiektywne nie istnieje. Nawet w GW, Polityce, Przekroju, TVN, Polsacie, TOK FM, chciałoby się zapytać?
22 września 2007, o godzinie 23:00
Lex’ie, czyżbyś groził ogrodowi przymusowym zażyciem specyfiku? Może zaproponuj najpierw dobrowolnie? :)
22 września 2007, o godzinie 23:01
Edwar D. Dana
-
„Oczywiscie pojade do konsulatu glosowac, ale czarno to widze
Panie Ministrze”.
-
Zgadzam się tobą Edwardzie (chyba po raz pierwszy), i czuję twój ból, z tym że ja widzę światłość. :)
22 września 2007, o godzinie 23:07
Teatr Wielki
Muzyka Wojciech Killar
Libretto: Jaroslaw Marek Rymkiewicz
Prapremiera baletu 1 sierpnia 2008, Warszawa Teatr Wielki
Tytul:”Bajoro”
Uwertura:
Killar splata w niej dwa motywy mile sercu moherowemu, co bije i po prawej, i po lewej stronie. Slychac jak tworcze napiecie lamie dysonanse, bo oto z zapadni plyna splecone dzwieki, wielka Plec Pleciuga Narodowa. Dwa watki, jak dwa jednoczesne orgazmy, splecione na wzor warkocza Goplany, sznura do snopowiazalki, moze stryczka. Bo oto… wpierw slyszymy dzwieki kiedys pisane do slow:
Kaczuszko wiesz maki są tak duże, duże, duże
a ty masz krótkie nóżki jak zwykle u kaczuszki
Kaczuszko wiesz maki są czerwone tak jak róże
kaczuszki są nie duże i tak już życiu w jest…
A w nie wplata sie pamiec: uj uj uj uj uj bol jak wol:
Czerwone maki na Monte Casino
Zamiast rosy pily polska krew.
Po tych makach szedl zolnierz i ginal,
Lecz od smierci silniejszy byl gniew!
I juz wiemy ze genjalne. Ze Killar, by to osiagnac, by tak uderzyc w nasze trzewia ze pracuja w kierunku odwrotnym, musial podpisac cyrograf. Nasz Polski Cyrogra,f z naszym diablem, Boruta czy Rokita?
Pytanie zawisa jak pedal zardzewalego roweru, ale wiemy jedno, pedal wisi.
Publicznosc reka zakryla lica, marzy im sie mozarellowo pomidorowa pizza, bialo czerwona.
Uwertura cichnie, pizza stygnie.
Akt I
Bajoro na Zoliborzu. Wokol bajora zabawa. Mali Romus i Romusek – blizniaki, bawia sie kolegami.
W tanecznym korowzwodzie kraza nad bajorem i jak im co do glowy wpadnie, to kolege do bajora ciskaja, depcza, ale nie topia. Ubabrane dzieciatka w piruetach znikaja w prawej lub lewej kulisie.
Splecione motywy uwertury towarzysza im jak szturmowka pierwszomajowemu marszowi Radetzkyego, bo mistrz ze Lwowa, publicznosc pod fotele sie chowa.
I oto, zjawia sie Dobra Wrozka pod postacia Laczniczi AK.
Pyta: A Kury? I sama sobie odpowiada ” A wlasnie ze Kaczki?
Bo to Wrozka niezwykla, nienaturalna chcialo by sie powiedzic, to Pyta Narodowa. Twarda jak dziadek do orzechow, dlatego bez palatalizacji , nie Pytia, a Pyta po naszemu.
Mowi niewyraznie, tylko idiota pojac moze. Romus i Romusek pojmuja.
- Macaj w miekkim, znajdziesz twarde, Blala Szczypawka jak karafka, Sanitariuszka Slupska, jak na leki szafka, brat koniowi pod ogon zaglada, bo Poniatowski sie nie oglada.Ujazdowskie Aleje a deszcz leje.
Wrozka Laczniczka kuca, potem kutza, by zastrzelic Kutschere znika w bialym smalcu. Publicznosc jest oburzona aluzja. Ale autorzy wyjasniaja ze szlo o braki w dystrybucji tluszczow zwierzecych za PRL.
RR macaja w Bajorze. Znajduja starego Trepa.
Jako genetyczni oficerowie carscy tancza Trepaka Killara
„drobne kroczki i przytupy” Czajkowski z Dziadkiem moze nam skoczyc do …. wolaja. Publicznosc wyje caly barek w przerwie.
Akt II
Krotki bo nie ma wodki.
Autor libretta, jako neoklasyk prowadzi nas na wertepy, gdzie duza role odgrywaja trepy. A wlasciwie jeden Trep.
Romus bzyka. Bzyka jak Morze Baltyckie bo Bialej Szczypawki, w domysle Poloni, znalesc nie moze. Glupi. Ona lezy w Bajorze, nie na Zoliborzu, ale w Puszczy-Mateczniku co rymkiewicz Poeta zwany, wymyslil, by warszawskiej nie bic piany. Szypawka, jak to dziewica nie uzywa pizzeri, w Mateczniku zalega i zeby byle komu nie ulec w duze bydle sie zmienila.Zubrzyca wzdeta lezy. Romus sam, bo Romusek okazal sie byc glupi i za Przyglupa na Krakowskim Przedmiesciu robi,leci.
Leci Romus jako giez gnojny, obiektu seksualnego wypatruje, a na szyjce owadziej wisi mu Trep. Romus nie wie co z trepem ma zrobic bo Wrozka Akowka, na Kutschere napalona, zapomniela powiedziec ze ma nalozyc. Nalozyc na nozke. Nie wie, ale mu wisi.
Gdzies za Bialymstokiem, bo do Zgierza giez nie latal. Bo po co? Tam droge Zyd wskazywal dla owada. Za tym sie kryla zdrada. Nie do Lodzi lecz do lasu lec owadze, bo Killar nie ma czasu.
Motyw „Lotu trzmiela” z gentycznego ruskiego oficera sie wydziela.
Z bagna wystaje zybrzycy zadek, twardnieje przy orzechach dziadek.
Publicznosc rozumie jak wielkie sa wplywy wschodniego sasiada i o
Macierewiczu z uznaniem gada.Szmery i szmergel.
Giez kasa. Zubrza dziewica sie dasa. Klasyczna ucieczka, Dafne nie chce miec dziecka. Bierzy wiec przez puszcze. „Bąka nie wpuszcze”.
Zmienia sie w prosiaka, bo ona nie byle jaka. On znienia sie w rozno.
Ona w kaczke…. i nawet geniusz moze miec myslowa papaczke.Blad!!! On zmienia sie dubeltowke. Bum. Ale ona szybka. Juz z niej gesia kupka.
Zrozumial Romus aluzje i w Rywina sie zamienil. Zeus ex machina
piorunem podal ogien. Ale gesie jeszcze wilgotne bylo. Tylko piegi na ryju zostawilo.
Publicznosc sie smieje, ale smieje sie ten, co smieje sie ostatni.
Ostatni Akt.
Publicznosc uformowana w czworki marszawym krokiem marynarskim udaje sie pod pomnik nieznanego. Holduje i nie wiadoma co czuje. Swita. Jest wiosna. Leca. Zurawie? Nie!!!
Kaczki.
Tak oto, dzieki naszym rodzimym tworcom uwolnilismy sie od ruskich wplywow.
22 września 2007, o godzinie 23:22
Polecam płytkę „zarządzanie stresem” z Gazety Prawnej, z mijającego tygodnia.
22 września 2007, o godzinie 23:25
Polecam płytkę „zarządzanie stresem z Gazety Prawnej, z mijającego tygodnia.
22 września 2007, o godzinie 23:26
Nie wiem Mawarze i Minerze, czy Was to ucieszy, czy zmartwi, ale ja przestałem dyskutować z Wami. W Polsce aktualnie można powiedzieć każdą bzdurę i wszystko wytłumaczyć poprzez albo przekręcenie, albo insynuację. Teraz znowu o tym stanie wojennym.
A głosujcie sobie na Kaczyńskich i dajcie nam w tym blogu święty spokój
22 września 2007, o godzinie 23:37
Andrzej
Kaczyński zagroził stanem wojennym – to pewne. Wiadomości TVP te informację ocenzurowały (nie śledziłem innych programów informacyjnych TVP to nie wiem) być może po interwencji pałacu prezydenckiego. Zakładam, być może zbyt optymistycznie, że prezydent RP zastopował procedury mające doprowadzić do wyprowadzania czołgów na ulice. Choć nie wiem, bo marszałek Putra z marsową miną mówił u Sekielskiego, że to nie są przelewki, że na prawdę wojna idzie o Polskę.
Dopuszczać jednak można i taką możliwość, że z podsłuchów i raportów TW prowadzonych przez IV RP premier ma wiedzę o tym co po wyborach szykuje Tusk z Wałęsą.
Dość żartów, lub tej żałosnej komediii politycznej. Premier powiedział jednak na tej konwencji coś więcej, co mnie o wiele bardziej zbulwersowało. Zagrał mianowicie Kościołem katolickim w Polsce i przez większą część swojej przemowy jak najbardziej dowodził, że tylko on Kościół może obronić wraz z jego tradycją i zasadami moralnymi. Natomist Tusk to KLD, które na spółkę z postkomuną, która się wprost wywodzi z KPP są śmartelnym wrogiem polskiego Kościoła. Twierdził, że wszyscy, którzy PiS nie popierają to wrogowie Kościoła, to nihiliści:
„Walczyli wtedy liberałowie z Kościołem. Przypomnijmy sprawę aborcji, z wartościami narodowymi, z tradycją, z ciemnogrodem, rzekomą groźbą iranizacji Polski i na tej płaszczyźnie spotykali się z komunistami i (…) dokonywali ich legitymizacji i umacniali wielką ofensywę nihilizmu – uważa premier”
http://wiadomosci.wp.pl/w.....caid=1482f
Te tezy Kaczyńskiego zasługują na bardzo poważną odpowiedź. Bo to jest dopiero niesłychane draństwo. W tej sprawie powinien zabrać głos senator Gowin, może także Episkopat.
Jednocześnie Kaczyński mówi o demokracji. W jego ustach brzmi to tak jakby mówił o narodowej demokracji. Nie mówi o obywatelach kraju lecz o wyznawcach. Nie mówi o wolności lecz o przymusie uznawanie uznanych przez niego wartości.
22 września 2007, o godzinie 23:37
Twarz LiD’u?
Hulajgęba i nowe przyłapanie …
- Twarz pańska oko w oko z masywną gębą ludową -
http://www.tvn24.pl/-1,1522272,wiadomosc.html#sonda1000522
-
Lit’r’ (LiD) na głowę i Prezydent Wszystkich Polaków znowu popłynął.
Coś ta Ukraina Jego Ekscelencji nie służy.
*
A tu coś na poprawienie humoru tutejszym smęciakom
http://geralt.blox.pl/200.....Komentarzy
*
PS.
Torlin Says:
wrzesień 22nd, 2007 at 1:48 pm
„Widziałeś, kto przeprowadził wywiad z Kilarem? I Ty się dziwisz?”
-
Czy gdyby wywiad przeprowadził Lis-85%-15% to Kilar miałby inne poglądy?
22 września 2007, o godzinie 23:42
Znów kłopoty z golenią? Tym razem, obok TVP, natychmiast podały to Fakty TVN, nie tak jak po Charkowie, kiedy stacja zarządziła embargo na ten news, ale wówczas w informacjami TVN rządził niejaki T. Lis.
„Wiadomości” TVP oraz Fakty TVN wyemitowały nagranie z wykładu Aleksandra Kwaśniewskiego na Ukrainie. Były prezydent może na nim sprawiać wrażenie osoby pod wpływem alkoholu albo zmęczonej. Kwaśniewski oświadczył „Faktom”, że może wypił jeden kieliszek wina, może dziesięć, ale to nie powinno nikogo obchodzić, bo jest wolnym człowiekiem”.
http://wiadomosci.gazeta......12078.html
Hipotezy na temat powodu kolejnej kompromitacji męża opatrznościowego lewicy:
1. Brak wyższego wykształcenia. Zerowe doświadczenie dyplomatyczne, w efekcie – brak wiedzy kiedy można pić, z kim oraz ile.
2. Słaba znajomość rosyjskiego. Stad niewraźna mowa i dziwny wygląd spowodowany lingwistycznym stresem.
3. Pomyłka. Sądził, że jest na płatnym wykładzie (70 tys. USD) dla anonimowych alkoholików demonstrując jak się nie powinien zachowywać były polityk, nawet postkomunistyczny.
4. Rozpacz. Kwasniewski upił się z rozpaczy zgubiwszy wart 60 tys. zł szwajcarski złoty zegarek Franck Muller, który dostał od Dochnala
5. Lenistwo. A. Kwaśniewski nie chce być mężem opatrznościowym lewicy, ma już dość polityki. Na brak pieniędzy nie narzeka, bardziej na brak czasu do wypoczynku ze szklaneczką whisky z dodatkiem kwasu chlebowego w drżącej ręce.
6. Chroba. Połączenie rzadkiej odmiany bólu goleni z pomrocznością umysłową na którą jedynym lekarstwem jest zdrowe urżnięcie sie.
7. Zemsta. Został upity przez agentów KGB z zemsty za nieoddanie moskiewskiej pożyczki.
8. Fatum. Polak – katolik – alkoholik.
9. Emigracja. Kwaśniewski zamierza wyemigrować na wschód więc ćwiczy umiejetności przydatne w tamtejszych warunkach cywilizacyjnych. Jako Kwak-Pasza zamierza rządzić jednym z autonomicznych regionów środkowoazjatyckich, bogatych w ropę i gaz.
10. Operacja specjalna CBA. Agenci biura antykorupcyjnego podszyli się pod oligarchów ukraińskich i upili Kwaśniewskiego by go skompromitowac w oczach eletoratu.
22 września 2007, o godzinie 23:54
Nie zwracajcie na nich uwagi. Niech sobie plują.
22 września 2007, o godzinie 23:54
Krzysztofa Leskiego z prawicowego Salonu24 ta wypowiedż J. Kaczyńskiego na festynie w Rzeszowie brzydzi niepomiernie. Może niektórzy oprzytomnieją, bo pewne jest, że granica odpowiedzialności premiera rządu za wypluwane z siebie słowa została przekroczona.
Jeśli to tylko słowotok, to wystraszonych wystraszy, ale jeśli to grożba?
Socjolog prof. Czapiński słusznie twierdzi, że Tusk popełnił grzech śmiertelny nie decydując się na konstruktywne votum. W tym stanie rzeczy możliwa jest wygrana PiSu, niestety.
23 września 2007, o godzinie 00:03
Leszek.Sopot
Zamiast strzępić klawiaturę komputera zerknij do dzisiejszego dodatku do „Dziennika” – „Europa”. Znajdziesz tam cztery mineseje na temat Jarosława Kaczyńskiego: S. Sierakowskiego (b. interesujący), R. Matyji, Z. Krasnodębskiego i P. Śpiewaka.
Numer: 181
http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=254
Po tej lekturze logika niektórych obecnych wydarzeń stanie się dla ciebie bardziej czytelna (Matyja nieźle to wyjaśnia).
Przy okazji zachęcam do letury: tekstu Ewy Thomson, rowniez w dodatku „Europa”, choc o 2 tygodnie wczesniejszym, na temat polskiej polityki zagranicznej.
„W kolejce po aprobatę. Kolonialna mentalność polskich elit” (Ewa M. Thomson, slawistka z Uniwersytetu w Houston)
http://www.dziennik.pl/De.....38;art=736
23 września 2007, o godzinie 00:07
Mawar, Miner, Madzia
sa wzywani do Salonu24. Trzeba bronić honoru J.K. natychmiast!
23 września 2007, o godzinie 00:07
Jeszcze o stanie wojennym
Jarosław Kaczyński, jak twierdzą niektórzy, myśli w kategoriach geopolitycznych. W takich też kategoriach myślał Maciej Giertych, podpora rządu PiS, a o tym co myślał o stanie wojennym opowiedział 17 lipca 1989 na ostatnim posiedzenie Rady Konsultacyjnej, z gen. Jaruzelskim już jako prezydentem RP:
„Po 13 grudnia narodowi demokraci rozpoznawali się przez stosunek do stanu wojennego. Kto go popierał, dawał dowód myślenia geopolitycznego. Ta postawa nas łączyła. Było to jeszcze, zanim »Żołnierz wolności« zaczął drukować fragmenty broszury mojego ojca Jędrzeja Giertycha zawierającej poparcie dla stanu wojennego. Była to cicha, niedysponująca swoją trybuną siła wspierająca Pana Generała w tej trudnej chwili. Wyrazem tego poparcia było też przyjęcie przeze mnie zaproszenia do Rady Konsultacyjnej”.
Z takimi ludźmi Kaczyński rządził przez dwa lata. Nie wiem dlaczego więc pisowcy czują obrzydzenie do członków SLD.
23 września 2007, o godzinie 00:08
Bożena
„Socjolog prof. Czapiński słusznie twierdzi, że Tusk popełnił grzech śmiertelny …”
-
Może socjolog Czapiński mysśał o jakiejs rządowej posadzie, co teraz jest mało prawdopodobne?
23 września 2007, o godzinie 00:13
Bożena
„z prawicowego Salonu24 …”.
Sadurski, Azrael, Skalski to prawica? Przcież wiesz dobrze, GW edukowała naród tyle lat, że świat dzieli sie nie na jakieś wydumane prawice i lewice, tylko na ludzi Rozsądnych i oszołomów.
23 września 2007, o godzinie 00:18
Mawar
ktoś kto mówi o stanie wojennym zasługuje na uwagę?
Kaczyński nie zrobił ani jednego kroku w stronę zerwania z komunistyczną tradycją zarządzania państwem, państwowymi firmami, fundacjami, agentami, służbami itd. Wszedł w buty pezetperowskich kacyków. Jeśli mi pokażesz, że poza wojną z tzw. postkomuną i liberałami zrobił cokolwiek to cię chyba ozłocę (gdy wygram w totka). Jego partia ma rządzić i zarządzac wszystkim i wszystkimi. W żadnym wypadku nie zerwał z kolesiostwem i partyjną nomenklaturą. Regional;ni kacykowie postępują tak samo jak eseldowscy kacykowie. Nic z ideałów NZS i „S” nie wprowadza w życie, a wręcz przeciwnie swoją pogardą i nienawiścią jedynie powiększa różnice dzielące ludzi i środowiska.
23 września 2007, o godzinie 00:19
EdwarD – Ty już nie pij! Bardzo proszę…
23 września 2007, o godzinie 00:21
Jasna
Jestes Jedyna, co dostrzegla. Ale co, zle???
23 września 2007, o godzinie 00:21
Brak Gospodarza na tym forum, nudno. Może Pan Minister zajęty w sztabie kryzysowym po kolejnym pjaństwie Kwaśniewskiego na Ukrainie. W odróżnieniu od PiS, który reprezentuje wiochę, LiD jest sprawną, miejską i nowoczesną formacją, że taki sztab już powinien działać i dawać odpór. A tymczasem Kalisz pytany o kolejny pijacki eksces eksprezydenta na Ukrainie zapomniał biedaczek kto to jest Kwaśniewski.
23 września 2007, o godzinie 00:28
Bożena
„EdwarD – Ty już nie pij! Bardzo proszę… „.
-
Jak tu nie pić, wódko ty moja? Szef na Ukrainie własnie się upił. Na zdrowie. – „Dał nam przykład Buonaparte jak zwyciężać mamy … „. Ale wybory do tyłu, bo Buonaparte jest w PiSie. A po wyborach będa rozliczać … Eh, chyba tylko emigracja. Może Szkocja, królestwo whisky? Albo w Davos, bliżej wyciagów?
23 września 2007, o godzinie 00:36
Mawar
czytałeś o oligarchizacji PiS? Jeśli nie to proszę przeczytaj co twierdzi Chrzanowski:
http://www.dziennik.pl/De.....38;art=734
23 września 2007, o godzinie 00:36
Mawar
Idz jako o oficer do operetki. Kulture wykazesz.http://kuczyn.com/2007/09.....ment-34693
23 września 2007, o godzinie 00:39
Mawar – 11;01 Widzisz światłość?! Czyżby życie po życiu?
Opowiedz, jak wrócisz.
;
Około południa wysłuchałam słów premiera z konwencji /chyba w Rzeszowie/ i przyznam, że wbiło mnie w podłogę. Ja zrozumiałam to tak, że władzy raz zdobytej nie oddadzą dobrowolnie i są w stanie zorganizować nam powtórkę stanu wojennego… Ale zaraz sobie pomyślałam, że zorganizowanie takiej imprezy, to robota dla fachowców więc nie ma się czego obawiać. Będzie, jak z tymi trzema milionami mieszkań, albo autostradami.
Poszłam więc na pożegnanie z tytułem. Po 16-tu latach schodzi ze sceny „Skrzypek na dachu” w reżyserii Jana Szurmieja.
Przedstawienie piękne. Na koniec długie, długie oklaski na siedząco, potem na stojąco. Jak to dobrze, że można się od tej żałosnej farsy oderwać, choć na chwilę.
W przerwie zdecydowałyśmy, wraz z przyjaciółką, że jednak głosujemy na PO, bo nawet jeśli znów za rok wybory – wszystko na to wskazuje – trzeba dać szansę opozycji, jaka ona jest. I tak nie da się rządzić, bo taka konfiguracja. Z PiSem już nikt koalicji nie zechce, nikt inny też już nie porządzi mając w opozycji prezydenta i prezesa. Ale mniej szkody ogólnej będzie, jeśli oddadzą zabawki.
W sumie smutno.
Dobranoc.
23 września 2007, o godzinie 00:45
EdwarD – Czy ja sugerowałam, że źle? Na zdrowie!
Też bym się napiła, ale jestem przed wypłatą, barek wysechł, nalewka za świeża (degustacja dopiero na Boże Narodzenie). Puna…
23 września 2007, o godzinie 01:53
Trolin: czemu wierzgasz w moją stronę? Bo udowodniłem, że nie potrafisz odpowiadać na postawione pytania? Bo nie rozumiesz lub udajesz, że nie rozumiesz znaczenia słów w imię lansowania swojej wersji? Czy to tylko nerwowy atak spowodowany totalną porażką dwuletniej antykaczystowskiej propagandy?
23 września 2007, o godzinie 01:58
Torlin
Za mojej pamieci odmawialo sie odpowiedzi na pytania.
23 września 2007, o godzinie 02:00
Andrzej:
„Kaczyński po raz pierwszy otwarcie powiedział, ze w przypadku przegranych przez PiS wyborów jego rząd wprowadzi stan wojenny i niech nikt sie łudzi, ze pozwoli sobie odebrać władzę jak Olszewski w 1992r.”
Ja dopiero co zjadłem wszystkie zapasy w piwnicy po tym jak uwierzyłem w jasnoanielkowe wieszczenia stanu wojennego od 21 sierpnia… Nic z tego nie wyszło…
Znowu mam robić zapasy?
Chyba, że chodzi o to by do listy „Dlaczego PiS wygrał wybory:” dopisać „-bo zastraszył Polaków groźba stanu wojennego”
23 września 2007, o godzinie 02:13
Andrzej:
widzę, że muszę prosić o pomoc… co mam dodawać do czego? My bure suki nie wiemy jakiego klucza należy użyć aby wyliczyć odpowiednie liczby jakie miał na myśli Donaldu Tusku. Może Ty jako oświecony udostępnisz mi swoją metodologię obliczeń? Bo mnie, cholerka, ciągle wychodzi, że najwięcej na sumieniu miał rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego i jego KLDowski minister :) Co prawda nie ma to żadnego sensu – ale kto na to patrzy. W końcu jak Donald krzyczy to nieważna jest rzeczywistość, ważny jest wrzask.
23 września 2007, o godzinie 02:18
Póżna już noc ale może któryś prawomyślny mózg dołoży tego njusa do układanki:
http://www.dziennik.pl/De.....leId=61252
„TVN uchyla drzwi dla Tomasza Lisa, po tym jak dziennikarz zatrzasnął poprzednie w Polsacie. Prezes TVN Piotr Walter powiedział DZIENNIKOWI, że chętnie rozważy jego ofertę, jeśli ten mu ją złoży. Ale Lis na razie woli pisać książkę.”
Dowiedziałem się tutaj, że antykaczystowski Lis został wyrzucony z antykaczystowskiego Polsatu pod wpływem nacisku kaczystów. Teraz czytam, że antykaczystowskiego Lisa chętnie przygarnie pod swe skrzydła antykaczystowski TVN. Czy to też intryga kaczystów? Poratujcie mnie!! Tylko tutaj mogłem się dowiedzieć, że kaczory wprowadzą stan wojenny… na pewno coś wymyślicie :) Uzasadnienie może być głupie jak but, ważne żeby było antykaczystowskie – przecież o to chodzi…
23 września 2007, o godzinie 02:48
Miner
czy Polsat dalej będzie taki antykaczystowski jak z Lisem, a wogóle czy chodziło o ntykaczyzm czy może o to, że kaczyści go nie lubili i jak mieli okazję to mu chcieli się przysłużyć? Może w zamian Solorz ma po prostu spokój z Elektrimem? Niewątpliwie przecież Lis posłużył jako towar w jakimś biznesie.
23 września 2007, o godzinie 03:00
Edwarze – 11.07
Dziękuję !
Wytarłam łzy, wysiąkałam nos i dzięki Tobie roześmiałam się po raz pierwszy od ponad 2 miesiecy. „Bajoro” to sama radość ! Promyk słońca i uśmiech w gęstej i lepkiej mgle naszej poronionej rzeczywistości. Raz jeszcze dziękuję!
-
Mam nadzieję, choć niewielką, że wybory staną się karą dla tego ponurego, łajdackiego towarzystwa za odbieranie ludziom nadziei na normalność, za szarganie norm współżycia i przyzwoitości, za odbieranie nam pogody ducha, chęci i radości tworzenia?! Pfuj, cóż to za ponure i obrzydliwe typy!
-
Wybaczcie moje nagłe zamilknięcie, ale przeżyłam głęboką traumę i nie mogę się pozbierać. W dodatku jestem pozbawiona PC, który prawie że wybuchł mi w nos. Przy moich aktualnie nader nędznych finansach, naprawa lub kupno nowego w najbliższym czasie nie wchodzi w grę. Muszę myśleć o zimie i chorrendalnych kosztach ogrzewania. Teraz korzystam ze sprzętu potomka, który nie dzieli się nim ze mną zbyt chętnie.
-
Nelu Droga,
Dziękuję, że się o mnie niepokoiłaś – rozczuliło mnie to i było mi bardzo miło, że ktoś tu, na blogu, o mnie pamiętał. Wiem o tym, bo czytałam. Staram się nadrobić zaległości chociaż cholernie tego dużo. Rzeczywiście, raz jeden weszłam na blog p. Paradowskiej po to, by złożyć serdeczne wyrazy współczucia w związku z Jej bolesną stratą. Sama właśnie straciłam kogoś bardzo mi drogiego i bliskiego i ogromnie było mi Jej żal. Taka strata wywraca cały nasz świat i tak trudno się po tym pozbierać. Nigdy i nigdzie poza tym nie „bywałam”, a przede wszystkim nie wspomagałam niczyjej kampanii – to obrzydliwe pomówienie któregoś z panów na M. W ogóle unikałam kontaktu ze światem, a w szczególności z polityką. Potrzebowałam spokoju i ciszy. Winna Ci jestem odpowiedż na któryś z Twoich bodaj czerwcowych wpisów i parę związanych z nim wyjaśnień, ale pozwól, że zrobię to, jak na dobre odzyskam równowagę i wreszcie będę w stanie się skoncentrować. Czule pozdrawiam.
-
Głosie – stałeś się bardzo poważny i piszesz wyłącznie o rzeczach serio, a mnie tak bardzo potrzebna nowa piosenka antydepresyjna! Spójrz na dzieło Edwara – „Bajoro” jest non plus ultra! Ci szaleni bracia KK i nas gotowi doprowadzić do szaleństwa, jeśli jakoś nie odreagujemy. Mam co prawda bardzo blisko do Tworek, gdzie jest ładnie i trochę tam ciekawej architektury z lat 20-tych minionego stulecia, a i założenie w sensie przestrzennym interesujące, ale za nic nie chciałabym się tam znależć w charakterze pacjenta. Pozdrawiam serdecznie Ciebie, koty i krzaki aronii, tudzież niskopienne drzewka !
-
Ukłony dla Wszystkich Blogowiczów.
23 września 2007, o godzinie 03:05
miner,
TVN albo PO
Tomasz Lis „bombą” Platformy?
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
23 września 2007, o godzinie 03:12
A tu jeszcze takie małe spekulacyjki a propos Lisa:
http://boguslawchrabota.s.....ent_530810
„Solorz uważa się w polityce za właściciela i trenera pierwszoligowego zespołu. To on jest od ustalania strategii, wyznaczania celów. To on spuszcza z uwięzi sforę psów, lisów i hien, to on zagania ich z powrotem do zagrody, jeśli uzna, że np. trzeba zmienić cel polowania. Widać to było świetnie w czasach AWS-u, kiedy Partia Polsat była znaczącą siłą w parlamencie :-)
A tu nagle czołowy gończy usamodzielnił się – rano uruchamiał w TokFM-ie nagonkę (m.in. Władykę – jawnego współpracownika tow. Koźniewskiego) a wieczorem polował w Polsacie. Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem…
U Solorza to niedopuszczalne. Pamiętam, że kiedy Polsat był już dużą telewizją, jej właściciel osobiście sprawdzał każdą fakturę.
Kiedy na dłużej wyjeżdżał, paraliżowało to trochę firmę, bo nie dało się kupić nawet srajtaśmy, ale cóż, taka mentalność (trzeba oddać mu sprawiedliwość, że mimo zarządzania tym interesem w sposób podobny do kierowania szczękami na Stadionie X-lecia, biznes kwitnie).
Polsat to firma, która zatrudnia różnych dziwnych i często wartościowych ludzi. Także ludzi niezależnych, ale mimo wszystko znających miejsce w szeregu i nie kąsających ręki, która karmi.
Ktoś, kto zacznie udowadniać bossowi, że jest od niego przystojniejszy, inteligentniejszy, mający lepsze koneksje polityczne i nowszego jaguara, nie zagrzeje tam miejsca.
Mam wrażenie, że narcyzm Lisa mógł przyspieszyć w tym roku o dwa miesiące dzień Świętego Huberta :-)
Solorz to gość, który w polityce wie doskonale skąd wiatr wieje. Może widzi nieuchronność zwycięstwa PiS-u i ma dość balastu w postaci polityka udającego dziennikarza informacyjnego? Bo nie jest problemem, że Lis-polityk prowadzi program publicystyczny.
Problemem było to, że ktoś taki kierował programem informacyjnym stacji. To są standardy Białorusi.
Co do Murdocha… Wątpię żeby sobie sobie takiego strupa na głowie hodował. Jeśli już, to wyłącznie weźmie go jako gospodarza programu publicystycznego, nic więcej.”
Maciej_Gawlikowski
23 września 2007, o godzinie 03:53
Ad Madzia says at 3,12 am
Cytuję z powyższego : autor Maciej_Gawlikowski:
„Co do Murdocha… Wątpię żeby sobie sobie takiego strupa na głowie hodował.” – zachwycająca lekkość pióra i jakie apetyczne…
-
A tu coś w zdecydowanie lepszym stylu jako odtrutka :
Andrzej Skworz, redaktor naczelny „Press”, o odwołaniu Tomasza Lisa:
http://wiadomosci.onet.pl.....mspec.html
„Dotychczas mogliśmy wierzyć, że dziennikarze komercyjnych mediów elektronicznych – kierujący się ku najszerszej publiczności – są obiektywni. Wiedzą, że ich przekaz musi dotrzeć do wszystkich: i do czerwonych, i do czarnych, i do zielonych. Dziś jednak woda zaczyna podmywać fundamenty tej naszej wiary.
W najbliższych tygodniach widzowie i dziennikarze będą się bacznie przyglądać czy ci, którzy odważyli się wejść w buty Tomasza Lisa, sprostają zadaniu niezależnego, odważnego i profesjonalnego dziennikarstwa. Ufajmy, że chcąc udowodnić sobie i Polakom, iż na jednym Lisie dziennikarstwo się nie kończy, będą się starać do jego poziomu dorosnąć. Wtedy PiS osiągnąłby efekt odwrotny od zakładanego. Polsat wyszedłby z tego zamętu z twarzą.
Jednak możliwe jest też, że stacja – wiedząc, jakie przynosi to kłopoty – na czas kampanii zapomni o publicystyce, a w to miejsce wejdzie rozrywka, która daje pieniądze i nie drażni polityków. To byłoby widocznym złem, gdyż przestrzeń krytycznej debaty Polaków jest już teraz nieporównanie węższa niż w krajach o ustalonych demokracjach”
-
Warto przeczytać całość – ciekawsze i nieporównanie lepiej napisane niż zacytowany przez Madzię gniot.
23 września 2007, o godzinie 03:54
Ulegając atmosferze niektórych wpisów pozostaje jedynie zacytować wieszcza:
***
„Siedzę z Janem w trzynastej celi
na Ratuszu, pośrodku miasta,
trzy dni temu razem nas wzięli,
posadzili, trzymają i basta.
…
Stęknął, ocknął się i beztrosko
wyprostował zgarbione plecy:
„Wiesz – powiada – w Magnitogorsku
dziś ruszają dwa wielki piece …”
…
I o Janie myślałem jeszcze,
i gdzie Rzym, gdzie Krym, a gdzie Polska,
i płonęły w śledczym areszcie
wielkie piece Magnitogorska.”
***
Dobranoc (albo Dzień dobry)
23 września 2007, o godzinie 08:36
Edwarze!
Nie mam zamiaru. Ja już powiedziałem, że desant PSowski w tym blogu jest jak płacenie podatków. Są i nic się nie da zrobić. Ale wiesz, dlaczego ja mam uśmiech na twarzy? Z powodu reklamowanego przez Mawara artykuł Matei. Zawsze wszystko można pięknie wytłumaczyć przy pomocy pięknych słów. Zaśmiałem się, bo taka jest zazwyczaj taktyka przestępców: ciężkie dzieciństwo, trauma młodości, zły wpływ kolegów, pijący ojciec, puszczająca się matka, bieda. Powodów jest tysiące, z powodów których on ukradł (zabił, sprzeniewierzył, zgwałcił, pobił – niepotrzebne skreślić). Powiedzieć można wszystko.
Minerze!
Powiedziałem, że nie będę z Tobą dyskutował. Ja swoje wiem i mnie to wystarczy. Piszę do Ciebie tylko z jednego powodu – złośliwego przekręcania mojego nicku. Ale czego ja się mogłem spodziewać po zwolenniku PiSu. Głupi jestem, że w ogóle poruszyłem ten temat.
23 września 2007, o godzinie 08:51
Pozwolę sobie wyjąć jeden z ciekawszych fragmentów wypowiedzi T. Lisa;
Tomasz Lis pisał w „Press” niedawno: „Nie jest łatwo młodym dziennikarzom, bo rynek pracy dla naprawdę obiektywnych dziennikarzy z dnia na dzień się kurczy. Tym większa odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy mocno już stoją na nogach. Milczenia, oportunizmu, układności nie będzie nam można wybaczyć. Robimy od lat to, co robimy, bo ktoś nam wywalczył wolność. Nadchodzi czas spłaty długów”.
;
Nie wydaje mi się, że ktoś wszedł w buty T. Lisa. On ich nie zgubił, ani nie zostawił w przedpokoju. Ma je na nogach i oby nie prędko zdjął. Nie widzę jak na razie, by komuś one pasowały.
To są buty na miarę.
;
Bars! Witaj!
23 września 2007, o godzinie 09:04
O jejku!
Dopiero teraz zobaczyłem, że Bars wróciła. Witam Cię serdecznie i pozdrawiam.
23 września 2007, o godzinie 09:21
Dzieki Bars ze wrocilas. Mam najdzieje ze na dlugo.
23 września 2007, o godzinie 09:33
Bars,
witam, cieszę się, że wróciłaś.
Edwardzie,
dzieki za Bajoro, może jednak uschnie po 21, jak i Chwast.
Dwa slowa o Kwaśniewskim,
oczywiście będą teraz go z uciecha kopać, także znane moczymordy wśród prawicowców i ich dziennikarskich sługusów, zbierane często przez żony z chodników. Mnie to zupełnie nie przeszkadza. Wole kogoś normalnego, kto wypije kielicha i nawet pokaze się publicznie od zamaskowanych moczymord, od psychopatycznych abstynentów, a-seksów nazwijmy tak, czy 60-latków mieszkających z mamusiami.
23 września 2007, o godzinie 09:42
Ech to drobiazg Gospodarzu. Ale ja sie naprawde boje ze w tym rozdaniu to oni dostana 21- Oczko.
23 września 2007, o godzinie 09:48
Mawar, Madzia
tak jak wielu oglądnęłam w telewizji wczorajsze wystąpienie Kwaśniewskiego na Ukrainie i nie odniosłam wrażeni, by facet był na bani.
A faceta z %% rozpoznaję w mgnieniu oka.
Słyszałam jak płynnie mówił po angielsku i po rosyjsku. Natomiast na pewno miał spuchniętą twarz, ale to nie dowód na „bycie w stanie”, wystarczy niedyspozycja krążeniowa, zmęczenie, jak w jego przypadku wywołane zmianą stref czasu (poprzedniego dnia przyleciał z USA) itp.
Ferowanie wyroków bez rozpoznania – jest co najmniej ryzykowne, a na pewno szalbierstwem (politycznym), jaki uprawiacie tutaj.
Rozumiem, że chcielibyście dorwać Kwaśniewskiego urżniętego w trupa i skompromitować publicznie, bo zagraża politycznie, ale marzenie, to nie fakty.
Między Bogiem a prawdą wolę zmęczonego Kwaśniewskiego, pokazywanego w tv, niż tryskającego energią Kaczyńskiego, który publicznie grozi stanem wojennym.
***
Bars,
witam serdecznie, brakowało nam Ciebie!
Nasi Panowie nawet się o Ciebie od pewnego czasu z taką pewna nieśmiałością dopytywali….
Zauroczyłaś ich, a właściwie – nas, swoją tutaj obecnością.
Witam Cię radosnymi dźwiękami uwertury Jeana Philipa Rameau, której właśnie słucham „Les Fetes d’Hebe”
23 września 2007, o godzinie 09:51
Przypomnę w tym momencie, że nigdy sejm nie był tak jednomyślny, jak w przypadku głosowania nad utrzymaniem sprzedaży alkoholu w sejmowym bufecie! Od prawa do lewa poprzez centrum wszyscy! byli za utrzymaniem wyszynku. A jaka gorąca była dyskusja! Do dziś się śmieję, gdy sobie przypomnę.
Łatwo być Katonem, gdy się nie jest obiektem szczególnego zainteresowania mediów. Wtedy można wrócić do domu nad ranem z przydeptanymi rękami i pies z kulawą nogą ani żaden fotoreporter się nie zainteresuje. A tu każda gołębica – i gołąbek też – może nadlecieć, zrobić swoje i się chwalić – jak też to urządził kogoś większego od siebie. Każdy ma swoje drobne przyjemności. A jeszcze jak za fotkę lub taśmę zapłacą… To już sama radość i satysfakcja. Niech sobie mają.
23 września 2007, o godzinie 09:59
Szanowni Panstwo,
Czepiam sie slowa „knebel”, uzytego w tytule felietonu, w zwiazku z decyzja rzadu o niezapraszaniu obserwatorow OBWE na wybory.
Ta decyzja wydaje sie niemniej grozna, niz atak na niezalezne media. Jakby proba restytucji i zapuszczenia zelaznej kurtyny na to, co sie dzieje w Polsce.
Uwazam, ze sensownie byloby napisac list do OBWE, z kopia do rzadu RP, ze my, nizej podpisani, wbrew stanowisku rzadu, domagamy sie obecnosci obserwatorow. Gdyby bylo duzo podpisow, to list mialby jakies naczenie.
Pozdrawiam serdecznie – Krzysztof Biskupski
23 września 2007, o godzinie 10:06
Krzysztof
Napisz, zawies w sieci, przeczytamy i moze podpiszemy.
Pozdrawiam bo tak to sie kiedys przed laty zaczynalo.
23 września 2007, o godzinie 10:23
Dla Bars,
wiersz Achmatowej ze specjalną dedykacją…
We śnie
Rozłąki czarną udręką
Znosimy jednocześnie.
Czemu płaczesz?Dajże mi rękę
I obiecaj, że znów przyjdziesz we śnie.
Mnie i tobie – jakby górze z górą,
Mnie i tobie – na nierozłączenie.
Żebyś tylko nad północna chmurą
Przysłał mi przez gwiazdy pozdrowienie.
23 września 2007, o godzinie 10:33
Eward,
serdeczne dzięki za scenariusz do najnowszej tragi-farsy baletowej „Bajoro”, dawno się tak nie ubawiłam.
Już to widziałam oczyma wyobraźni.
Proponuję jako reżysera spektaklu – Olgę Lipińską!
Pani Olgo Kochanieńka,
proszę skorzystać z inspiracji Naszego Kolegi!
I zamiast męczyć sie z Majewskim Show, proszę zrobić to narodowe dzieło z całym tym ‘kabarecikowym” rozmachem – z baletem Teatru Wielkiego, girlsam od Potockiej, Mazowszem, zespołem Józefowicza i licho wie z kim jeszcze! I z Tureckim bezwzględnie.
Przerobić balet na śpiewogrę a nawet operę narodowa!!!
Proszę!
Eward,
Co mam Ci podesłać z trunków, ku podtrzymaniu Twojej weny twórczej?
23 września 2007, o godzinie 10:43
Zofio
jak na Kobotyna przystalo dziekuje i wiem ze bys chciala trunkowego nieba mi przychylic, wiec wirtualnie spijam cos mi dac gotowa.
23 września 2007, o godzinie 10:44
Zofio! Rozmarzyłaś się!!! Olga Lipińska jeszcze długo nie dostanie zaproszenia na wizję TVP. Turecki spoważniał i już się nie bawi. Jesteśmy skazani na korzystanie z pilota na wejście Majewskiego, Wojewódzkiego, czy też Rewińskiego z Piaseckim.
Coraz mniej oglądam, bo się nie daje.
Na prawdę – nie ma się z czego śmiać. O tasiemcowych transmisjach z Mrągowa nie warto wspominać.
Pozostaje nam EdwarD i nie jest źle.
Trzeba przyznać, że zajarzył!!!
23 września 2007, o godzinie 11:02
Moja Jasna Anielko!
Przecież Pani Olga nie musi akurat w TVP ale np. w TVN, Polsat odpada, bo Solorz boi sie Kaczyńskich. Albo w teatrze „Roma” , albo…
***
Eward,
nie wiem co pijesz, ale masz wirtualnie skrzynkę francuskiego burgunda i kilka flaszek czarnego „Wędrowniczka”, wystarczy?
Czystej, typowo po polsku, nie pijam, więc się nie znam i nie wiem co dobre a co nie. Ryzykować nie będę, bo jakąś berbeluchę bym Ci podesłała i co?!….
23 września 2007, o godzinie 11:10
Zofia
Bajoro to Zoliborski piasek zmieszany z klasa srednia:
Starathisla – pure highland malt scotch whisky,
ale smaki mamy podobne.
Lubie Sliwowice.
23 września 2007, o godzinie 11:20
Kwaśniewski znowu „dał ciała”. Kwaśniewski rozmienia sie na drobne;-
zaczyna przypominać pijanego Jelcyna dyrygującego orkiestra wojskową.
Podobnie jak Jelcyn jest żałosny.
Kwaśniewski chce być znaczącym graczem lewej części sceny politycznej.
Kwaśniewski zaczyna być kompromitującym siebie i lewicę balastem,- jak Oleksy i trochę w mniejszym stopniu, ale również Miller, a przy tym słabym facetem nie potrafiącym znaleźć dla siebie miejsca.
Kwaśniewski mówi, że jest osobą prywatną i może robić co chce i jak chce.
Kwaśniewski zapomina, że jest byłym Prezydentem Rzeczpospolitej i nigdy nie będzie osoba prywatną, nawet jeżeli jego zainteresowania skoncentrują sie na żonie, córce i pieskach.
Kwaśniewski zapomina, że jest szefem Rady Programowej LiD.
Kwaśniewski chyba jeszcze nie wytrzeźwiał .
Kwaśniewski sam dla siebie jest największym zagrożeniem.
Piszę to wściekły, gdyż ” serce mam po lewej stronie”.
23 września 2007, o godzinie 11:48
Lex
ex prezydent to Weteran a u Weteranow na balu bywa:
A tam w tyli, pan Bazyli,
Przeprasza na chwili,
Bo mu spodnie pękli
Na samiutkiej tyli.
Tu agrafką się nie chwyci
Trzeba iść po nici,
Bo się gołe świci
Fest, ta joj.
O północy się zjawili
Jacyś dwaj cywili,
Mordy podrapane,
Włosy jak badyli.
Nic nikomu nie mówili,
Ino w mordy bili
l bal zakończyli,
Ta już, ta joj.
Dlatego glosujmy na LiD.
23 września 2007, o godzinie 11:52
Remanenty z dnia wczorajszego: przepraszam, że spóźnione, ale wczoraj wieczorem byłem nieobecny przy klawiaturze:
Leszku,
jeżeli dobrze zrozumiałem J. Kaczyńskiego to groził on, że to koalicja PO-LiD jeśli po wyborach do niej dojdzie, wprowadzi stan wojenny, nie PiS.
Tak czy inaczej – roli dla prokuratora póki co nie dostrzegam.
Kindersztuba;
nie grożę Ogrodowi. To koleje życia (męskiego), chociaż życzę mu aby jak najpóźniej stały się jego udziałem – albo najlepiej, wcale.
A propos Wojciecha Kilara;
gdzieś w 1976 lub 1977 r chyba tow. Zdzisław Grudzień w Katowicach ( a może sam tow. E. Gierek – cholera, pamięć nie ta ) przypinali Wojciechowi Kilarowi na dumnie wypięta pierś Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.
Wojciech Kilar przyjmował ten order bez wstrętu, a przynajmniej oznak niechęci u W. Kilara nie zauważyłem.
23 września 2007, o godzinie 12:09
Lex
„niechęci u W. Kilara nie zauważyłem.”
To wlasnie DLATEGO!!! Jest mu w mozgu tak jak jest.
23 września 2007, o godzinie 12:14
Lex
Kto nie przezyl wstretu do PyRLu ni razu
Da KaKa ……od razu
23 września 2007, o godzinie 12:52
Borowski do Kwaśniewskiego w nawiązaniu do relacji TV z Kijowa:
„Olek mordo ty moja”
No to do Kwaśniewskiego przylgnie już na zawsze określenie „morda”.
23 września 2007, o godzinie 13:57
Przed chwilką w Kielcach Kwaśniewski tłumaczył, że wprowadzanie Ukrainy do Europy wymaga dużego wysiłku i poświęcenia czasem własnego zdrowia, co było widoczne. Dodał, że osobiście jest gotów na dalsze poświęcenia. I ja mu wierzę. Mam wrażenie, że on z tego się otrząśnie, bo zebrał za to oświadczenie duże brawa.
23 września 2007, o godzinie 13:59
A wywiad z Kilarem mnie po prostu osłabił.
23 września 2007, o godzinie 14:10
Nieźle się dzieje… lewacki front obrony Prezia rzuca wszystkie ręce na pokład. I to w sytuacji, w której nawet aparatczycy LiDu wolą komentować: „nie widziałem transmisji, zarobiony jestem” albo tak jak „szołmen” Kalisz przyznają że to co zobaczyli „jest przykre”.
Ten blog jest wspaniałym skansenem, tutaj wszystko działa według Torlinowego: „Ja swoje wiem i mnie to wystarczy.”
# W.Kuczyński Says:
wrzesień 23rd, 2007 at 9:33 am
Dwa slowa o Kwaśniewskim,
oczywiście będą teraz go z uciecha kopać, także znane moczymordy wśród prawicowców i ich dziennikarskich sługusów, zbierane często przez żony z chodników. Mnie to zupełnie nie przeszkadza. Wole kogoś normalnego, kto wypije kielicha i nawet pokaze się publicznie od zamaskowanych moczymord, od psychopatycznych abstynentów, a-seksów nazwijmy tak, czy 60-latków mieszkających z mamusiami.
Kilka zdań o Kuczyńskim: „Człowieku, Ty już zatraciłeś resztki przyzwoitości. Żenujący poziom tej wypowiedzi dowodzi tylko tego jak bardzo boisz się, że dwa lata antypisowskiej propagandy którą tu uprawiasz pójdą na marne. Przez kolejny wybryk DiscopOlka historyczny sojusz „ludzi rozumnych” znowu spali na panewce. ”
Zofia Says:
wrzesień 23rd, 2007 at 9:48 am
tak jak wielu oglądnęłam w telewizji wczorajsze wystąpienie Kwaśniewskiego na Ukrainie i nie odniosłam wrażeni, by facet był na bani.
A faceta z %% rozpoznaję w mgnieniu oka.
Słyszałam jak płynnie mówił po angielsku i po rosyjsku. Natomiast na pewno miał spuchniętą twarz, ale to nie dowód na “bycie w stanie”, wystarczy niedyspozycja krążeniowa, zmęczenie, jak w jego przypadku wywołane zmianą stref czasu (poprzedniego dnia przyleciał z USA) itp.
ZOFIA POWIEDZIAŁA: KWAŚNIEWSKI BYŁ TRZEŹWY I BASTA! Nawet nie ma co pisać :)
23 września 2007, o godzinie 14:15
http://wiadomosci.gazeta......12575.html
Olku, ty mordo!!! Mlodszy Kolego z ZSP, tylko S nas poroznilo, a potem korniki mnie przezarly.
Odaje Ci moj floret. Rozpieprzymy ten Zascianek.
A potem: „Mości panowie! sikorki pod oknami! sikorki!”
I wszystkie beda nasze.
I piwniczke otworzymy i napijemy sie jak bestie.
23 września 2007, o godzinie 14:26
Minerze!
Ile razy mam się Ciebie pytać, skoro masz takie zdanie o Panu Waldemarze, to po co wchodzisz do jego blogu? Po to, żeby go obrażać? To jest jego blog i ma prawo sobie pisać to, na co ma ochotę. A Tobie, jak się nie podoba, przez grzeczność nie zatrzymujemy. Wolna droga. Ja do blogów osób, których nie lubię, nie chodzę. Po co uparłeś się tutaj wpisywać swoje inwektywy?
23 września 2007, o godzinie 14:27
http://www.dziennik.pl/De.....leId=61353
O! A Kwaśniewski się nie zapiera. Zofia – koniecznie musisz mu wytłumaczyć, że nie był pijany. Przecież Ty to wiesz, znasz się na tym równie dobrze jak na wszystkim innym :)
Wojciech Olejniczak potwierdził w Kielcach wcześniejsze doniesienia – Aleksander Kwaśniewski jest kandydatem LiD na premiera.
Idąc za ciosem trzeba na tą okazję ustalić jakieś nowe hasło wyborcze:
„Olek to swój chłop – premier który pije tak jak ty”?
„Lepiej z Olkiem wypić i zatańczyć niż z Jarkiem śpiewać”?
„Ole! Olek ! Wybierzmy przyszłość oraz styl !”??
23 września 2007, o godzinie 14:29
Miner
Trudno spiewac z kims kto nie zna „slow”.
23 września 2007, o godzinie 14:36
Torlin: Jak to czemu? Przecież mam zmianę, Mawar ma wolne nie widzisz?
A na poważnie:
Zadziwia mnie dorosły człowiek, który jest tak zaślepiony antykaczyzmem, że z pijackich wybryków robi cnotę a z abstynencji dewiację!
23 września 2007, o godzinie 14:51
Lex, zazdrościsz, że Viagra jest mi zbędna czy chwalisz specyfik, że działa? :
,
Przedwczoraj dzwonił do kogoś z mej rodziny ktoś ze spółdzielni uprzedzając o możliwości eksmisji za warunki przeciwpożarowe(!) Telefon ten mógł dostać jedynie od dzielnicowego, któremu ten telefon dałem. Członek mej rodziny od niedawna ma nowy nr tel i nie było innej możliwości drogi przesyłu informacji. Czy zatem jest to normalne? Pytam osób zorientowanych w prawie. Dodam, że nie mam warunków zwiększających prawdopodobieństwo pożaru np ponad 10 % tego co ludzie posiadający kominki. Z góry dziękuję za uprzejmą pomoc interpretacyjną.
23 września 2007, o godzinie 14:54
„czy chwalisz specyfik, że działa? :)” Oczywiście nie był to dwukropek. Związek wypowiedzi – żaden.
23 września 2007, o godzinie 14:56
Miner
a Tusk stwierdził, że Jarosław Kaczyński był ostro nachlany w Rzeszowie, gdzie okrył się hańbą mówiąc o 13 gruddnia.
Czy czołowi polscy politycy muszą ciągle pieprzyć jak narąbani? Tusk z Lechem Kaczyńskim dyskutując o polityce w Belwederze obalili 4 butelki wina. Kwach był po 10 kielonkach w Kijowie i dobrze, że mu orkiestra jak Jelcynowi nie zagrała jakiegoś kazaczoka, bo w przeciwieństwie do rosyjskiego niedźwiedzia pewnie plasknąłby jak długi na glebę. Kaczor w pijanym widzie widzi czołgi.
Będę głosował na gamoni i krasnoludki!
23 września 2007, o godzinie 15:04
Po kieleckiej propozycji A .Kwaśniewskiego wzywającej J. Kaczyńskiego do debaty publicznej, kampania wyborcza nabiera nowego wymiaru. Premier przyjął propozycję, bo ona oznacza marginalizację D.Tuska. Wejście kampanii w fazę bezpośrednich dyskusji liderów może nieoczekiwanie poważnie wpłynąć na jej wyniki.
23 września 2007, o godzinie 15:12
Bars,
witaj. Szkoda, że przeniosłaś się z Przymorza w inny, lepszy świat. Żałuję, bo liczyłem, zagubiony, na porady w moich zmaganiach z opornym ogródkiem. Ale i tak, jeśli pozwolisz, od czasu do czasu zwrócę się o świałą poradę.
23 września 2007, o godzinie 15:13
I co istotne – członek rodziny nie mieszka,ani nie jest zameldowany – zachodzi kompletny brak związku z mieszkaniem.
23 września 2007, o godzinie 15:16
Leszku
Jemu nie zwiduja sie czolgi. Jego przeraza mysl ze kiedys Poslanka powie „Tak”, a mamuska przytaknie: „Pokaz maly co potrafisz.”
Cala Warszawa mowi o telefonach z Kancelarii Premiera do Leszka Millera.
” Prosimy wzniesc sie nad podzialy.Niech nam Pan Premier powie jak mezczyzna zaczyna. To sprawa wagi historycznej, bo jak nie Zacznie to nie Skonczy”.
23 września 2007, o godzinie 15:29
Minerze! Człowieku! Opanuj się! Nie napisałem dotąd ani jednego słowa o Kwaśniewskim, o upojeniach alkoholowych, ani o abstynencji. To jest właśnie Twoja metoda dyskusji. Masz to doskonale przetrenowane.
Są dwa portale internetowe, gdzie głównie krążą nienawistnicy: Onet i Gazeta Wyborcza. Nie możesz sobie tam pójść? Będziesz pasował.
Stanie!
Nie przesadzajmy, nie będzie to żadna marginalizacja. Ka oczywiście do tego dąży, ale Kwaśniewski da sobie radę. Ja zresztą przypuszczam, że cała ta „debata publiczna” będzie rozgrywana przez Ka na zasadzie wszystkiego wiązania z komunizmem i jego powrotem do Polski. Zobaczysz, będzie cały czas o komunizmie. On nie jest zdolny do jakiejkolwiek innej debaty, bo o czym on będzie rozmawiał z AK? O polityce zagranicznej? O reformie finansów państwa? O jakichkolwiek ważnych sprawach? Widzisz w tej debacie Premiera, który mówi jedno mądre zdanie na poważne tematy? Będzie tylko obrażanie.
23 września 2007, o godzinie 15:29
Lex 11.20
Dla mnie mniej grożny dla Polski jest niewątpliwie podpity, ale uśmiechnięty Aleksander Kwaśniewski na wykładzie w Kijowie niż ponury Jarosław Kaczyński na festynie w Rzeszowie, wygadujący swoje niebezpieczne, na razie, brednie o stanie wojennym.
Oczywiście prezent dla konkurecji politycznej smakowity.
I wolałabym tego nigdy nie oglądać w jakimkolwiek bądż wydaniu.
Mawar,
po raz pierwszy przyznaję Ci rację. Swiat dzieli się na ludzi rozsądnych i oszołomów, między którymi błąkają się niezdecydowani.
A polecana przez Ciebie analiza Sierakowskiego pokazuje, jak kształtuje się polityczne Monstrum i jakie cechu charakteru trzeba w sobie pielęgnować, żeby takim nie zostać. Polecam.
23 września 2007, o godzinie 16:14
Torlin: nie dość, że nie rozumiesz słów, własnych pytań i odpowiedzi na nie to jeszcze jesteś megalomanem? Nie interesuje mnie Twoja osoba. Przecież pytałeś mnie o Kuczyńskiego więc odpowiadam Ci o Kuczyńskim.
A problemy z dyskusją wynikają z Twojej niechęci/nieumiejętności prowadzenia dyskusji. Ciągle coś Ci się w mózgu generuje i filtruje rzeczywiste wypowiedzi i w konsekwencji nie mówisz o tym co się do ciebie pisze tylko o swoich urojeniach. Aż dziwne, że tym razem zrezygnowałeś ze swojej ulubionej formy „wy” w rozmowie. W związku z tym wracam do poprzedniej decyzji. Z Torlinem się nie rozmawia bo on rozmawia sam ze sobą. EOT
23 września 2007, o godzinie 16:21
„Aleksander Kwaśniewski wezwał premiera Jarosława Kaczyńskiego do debaty o Polsce.”
Proponuje aby LiD poszedł za ciosem. Należy zorganizować zawody, takie jak prowadził Tymon Tymański jako wodzirej na „Weselu”.
- wypalamy kilka fajek
- wypijamy setkę wódki
- robimy 10 przysiadów
- i od nowa ta sama procedura.
- na końcu wyścig rowerowy po Piotrkowskiej
Na pewno DiscopOlek wygra w cuglach, wszak zaprawiony jest w bojach o „wprowadzanie Ukrainy do struktur europejskich” i pokaże ciemnemu narodowi, że jest swój chłop a nie jakiś szalony abstynent.
23 września 2007, o godzinie 16:35
Miner!
Weź sobie przeczytaj własną notkę z 2.36 i pokaż mi miejsce, że to jest o Panu Kuczyńskim.
A z Twoją ostatnią notką się zgadzam. Bo o czym rozmawiać z Ka? O wprowadzeniu na nowo stanu wojennego? O teczkach? O restytucji komunizmu w Polsce? O najbardziej światłym człowieku Rzeczypospolitej Macierewiczu? A może o żonie, dzieciach, koncie bankowym? O Ukrainie? A może o tym, że większość Polaków jest z ZOMO?
23 września 2007, o godzinie 16:53
miner,
postaraj się, proszę. Piszący na tym blogu, to ludzie którzy nieźle radzą sobie z myśleniem. Wystarczą popisy Madzi, której szkodzi ciężki kanadyjski klimat.
23 września 2007, o godzinie 18:26
Ogrodzie,
zazdroszczę, bom wiekowy. Czy V działa i jak ? Nie wiem, nie korzystam.
23 września 2007, o godzinie 18:29
Stan,
masz rację moim zdaniem. Zgoda na starcie to oprócz pewności wygranej (wszak TVP jest nasza) to ta dodatkowa korzyść: próba marginalizacji Tuska. Jak Tusk by miał jaja, zrobiłby to samo : na udeptaną!
Całkowicie zgadzam się z Gospodarzem: wole Kwacha na bani i uśmiechniętego od bezpłciowych ponuraków z zaciśniętymi ustami.
To nie tylko różnica estetyczna, to przepaść mentalna.
23 września 2007, o godzinie 18:43
Czyżby usłużni wizażyści z Wprost „robili” twarz N. Rokita ?
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
23 września 2007, o godzinie 20:04
Debata Kwacha z Kaczorem tylko w TVP. To jedyna okazja, by Kwachu miał te kilkanaście minut by przedstawić inny punkt widzenia od tego wtłaczanego ciemnemu ludowi przez telewizję reżimową.
Kaczyński wyraźnie gra na marginalizację Tuska uważając, że z Kwachem poradzi sobie bez problemu. Walczy z postkomunizmem więc postkomunista jest dla niego idealnym przeciwnikiem do bicia. Zobaczymy czy Kwachu jest w stanie coś namieszać w tej strategii.
I jeszcze słowo o TVP. Przyznam, że oglądając Wiadomości patrzę na tych dziennikarzy z obrzydzeniem, takiej manipulacji nie było chyba od czasów komuny. Jestem ciekawy tej debaty, choć obawiam się, że pewnie mnie rozczaruje jak wszystko to co się wydarzyło w ostatnich paru tygodniach.
23 września 2007, o godzinie 20:40
Jesli juz ktos ten link umiescil to przepraszam:
http://www.gazetawyborcza.....10922.html
23 września 2007, o godzinie 20:58
Polowanie z nagonką przybiera na sile, czasu coraz mniej a sukcesu ni ma…..
W końcu trzeba będzie przed deadline’m zamknąć jednego albo najlepiej dwóch, by wyborcy uwierzyli w walkę z korupcją. Na kogo wypadnie, na tego bęc!
23 września 2007, o godzinie 21:03
zeen
http://gospodarka.gazeta......12485.html
23 września 2007, o godzinie 21:20
Torlin,
Wypowiedzi premiera i prezydenta to analizują głownie ich nadworni, żeby potem wytłumaczyć innym, że zarówno jeden jak i drugi nie powiedział tego co powiedział.
Ja tylko słucham. Co do Twojej opinii że obaj tylko paplą to może i masz rację. Ja wolę jednak później odszczekać to co powiedziałem, niż potem żałować, że wiedziałem i milczałem.
—-
Miner,
nie znam słów Tuska, że za Kaczyńskiego było najwięcej w historii ofiar wypadków drogowych. Oświeć więc mnie stosownym linkiem lub wyjaśnij w czym kłamał w wypowiedzi o wypadkach drogowych.
—-
Jasnaanielko,
Kilara się nie czyta, ani nie słucha jego wypowiedzi na tematy polityczne. Słucha się Jego muzyki. Jest tego warta.
—
Bars
również Cię ponownie witam
23 września 2007, o godzinie 21:21
http://www.rzeczpospolita.....wsId=21906
23 września 2007, o godzinie 21:21
„Aleksander Kwasniewski jest wspaniałym politykiem, mężem stanu” mówi Napieralski na TVN24 w tym momencie na pytanie czy Kwach nie robi nam wstydu za granicą. Oczywiście wciąż utrzymuje, że nie widział zachowań Prezia na konferencji, którą widział już każdy :) Myślę, że to jest dobra metoda obrony…
23 września 2007, o godzinie 21:32
„W 2006 roku odnotowano 46 876 wypadków drogowych:
• w porównaniu z rokiem 2004, kiedy to wydarzyło się 51 069 wypadków, liczba ta
spadła o 4 193 (-8,2%),
• w porównaniu z 2005 rokiem, w którym zanotowaliśmy 48 100 wypadków, liczba ta
zmniejszyła się o 1 224 (-2,5%).
W wyniku wypadków drogowych 5 243 osoby poniosły śmierć:
• w porównaniu z rokiem 2004 nastąpił spadek o 469 osób (-8,2%),
• w stosunku do roku 2005 – spadek o 201 (-3,7%).”
http://www.edroga.pl/cont.....45/32/1/1/
23 września 2007, o godzinie 21:43
Kwaśniewski oczywiście był na rauszu. Ale świetnie trzymał fason, mówił składnie i dowcipnie po rosyjsku i angielsku tak, ze Kaczory – Kaczuny, jak mówił na nich Wałęsa – nawet po rocznej abstynencji nie siegali by mu do połowy pięty. A gdzie tam, co ja mówię? Zrobił doskonałe wrażenie na młodzieży ukraińskiej, przysporzył nam sympatii swoją bezpośredniością i pewno tez trunkowością, dostał dużą owację! I o co chodzi? O to, że prawicowe zawistniki nie mogą mu dorównać?
Miner,
nie masz pojęcia jak miło jest na starość tracić resztki przyzwoitości. Jestem strasznie nieprzyzwoity. Przygotowuję się ponadto na wszelki wypadek do życia w Chwaście, gdzie przyzwoitość można będzie o kand d..y potłuc, co już widać, słychać i czuć! Jak Chwast zwiędnie i sczeźnie to może stanę się trochę bardziej przyzwoity, jak na III RP przystalo.
23 września 2007, o godzinie 21:55
Kiedys byli chlopcy z Goleniowa. Teraz sa chlopcy od pamieci „golenia”.
Goleniowska tradycja silna w narodzie.
23 września 2007, o godzinie 21:57
Andy – 9;20 – Słuchałam Kilara nie raz i nie dwa. Ostatnio – chyba trochę ponad rok temu na zamku w Brzegu. Piękna sceneria, porywające wykonanie „krzesanego”. Sam mistrz dyrygował.
Tym bardziej mi niewyraźnie, gdy czytam taki wywiad.
23 września 2007, o godzinie 22:04
Tytułem wyjaśnienia Andrzej i Andy to ta sama osoba. Z rozpędu wybrała mi się niewłaściwa podpowiedź przeglądarki
23 września 2007, o godzinie 22:07
Waldemar Kuczyński
„Kwaśniewski oczywiście był na rauszu. Ale świetnie trzymał fason.”
-
W Charkowie też świetnie trzymal fason? Czy on musi publicznie rzygać aby go pan skrytykował? Z punktu widzenia Polski Kwsniewski jest niebezpieczny, bo to bądź co bądź były prezydent. Nie wiadomo jaki pijacki numer wywinie, gdzie i przy jakiej okazji.
23 września 2007, o godzinie 22:18
Kadry PiS
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
23 września 2007, o godzinie 22:22
Mawar,
Kwaśniewski jest dla mnie czlowiekiem normalnym, co na tle dzisiejszej ekipy u wladzy jest ogromna cnotą. Był bardzo dobrym prezydentem, przysporzył Polsce szacunku i dobrej pozycji i żadna goleń tego nie zmieni. Ta goleń to jest na tle 10 lat dobrej prezydentury zero, incydent. To mój przedwczorajszy wróg, ktorego szanuję w odróznieniu od moich niektorych kolegów z opozycji, ktorych się boję, bo widzę w nich zagrożenie dla mojej wolności.
Kwaśniewski nie jest zagrożeniem dla Polski, zagrożeniem są opętani przez fobie, obsesje i kompleksy, którym udalo się chwycić stery państwa w ręce.
23 września 2007, o godzinie 22:28
Bożena
„Po raz pierwszy przyznaję Ci rację. Swiat dzieli się na ludzi rozsądnych i oszołomów, między którymi błąkają się niezdecydowani”.
-
Dzięki za dobre słowo, zapomniałem tylko dodać, że do oszołomów można zaliczać znaczną część ludzi Rozsądnych. Czyż chwalona przez ludzi Rozsądnych partia naturystek M. Gretkowskiej nie jest oszołomstwem w czystej postaci?
-
„A polecana przez Ciebie analiza Sierakowskiego pokazuje, jak kształtuje się polityczne Monstrum i jakie cechu charakteru trzeba w sobie pielęgnować, żeby takim nie zostać”.
-
Oprócz Sierakowskigo były trzy inne teksty na ten temat – Matyji, Śpiewaka i Krasnodębskiego. Jeśli trzech mówi inaczej niż Sierakowski to niewykluczone, że pan Sławek może nie mieć racji.
23 września 2007, o godzinie 22:41
Krauze głupi nie jest, nie wróci przed wyborami, zatem trzeba się podziewać innych sukcesów….
23 września 2007, o godzinie 22:49
Zgadzam się z gospodarzem, Kwaśniewski nie tylko nie jest zagrozeniem dla Polski, ale działa dla niej korzystnie , choć na pewno ma problem alkoholowy i słabą głowę. Swym wystąpieniem w Kijowie troche zaszkodził kampani lewicy i napądził troche głosów PO, ale jak pamiętamy nawet występ w Charkowie nie zaszkodził bardzo Olkowi.
Groźni są Kaczyńscy i ich PIS, bowiem ciągną Polske wstecz i mogą spowodować nawet poważną katastrofę dla Polaków i Polski. Słusznie pisał „Matka-Kurka” że w tych wyborach trzeba głosować tak by odsunąc PIS od rządów. PSL faktycznie zachowuje się najnormalniej i Pawlak którego raczej nie lubiłem dorósł wyraźnie jako polityk, ale głos na tą partie nie daje dużej szansy na odsunięcie Kaczyńskich od władzy – pozostaje więc PO i LID, z tym, że wg mnie głosując na PO stwarzmy większą szansę odsunięcia PIS od władzy. Wbrew opini wielu nie sądzę by Tusk zdecydował się na POPIS, i raczej jak będzie musiał zawiąże koalicję z PSL , a jak to będzie za mało to z LID. PO nie oferuje niczego specjalnie atrakcyjnego , ale ma więcej ludzi od gospodarki i na pewno wyciągną wnioski z lustracji robionej przez PIS i dadzą sobie z tym spokój.
23 września 2007, o godzinie 23:05
Waldemar Kuczyński
-
Proszę mi wskazać jakąkolwiek ideę polityczną, głębszą myśl, metaforę historyczną, ślad zakorzenienia w niekomunistycznej tradycji tego kraju, kanon lektur inteligenta, metaforę historyczną lub literacką, po czym można by zapamietać Kwaśniewskiego inaczej niż jako polityka-wydmuszkę, pustego, z nawykami, językiem i manierami dawnego młodzieżowego aparatczyka. Jego prezydentura była równie jałowa jak obecne usiłowania powrotu do włady. Wyborcze hasło z kampanii prezydenckiej w 1995 r. – wybierzmy przyszłość – dziś się już nie sprzeda, afera Rywina pokazała kogo wtedy wybraliśmy. I niczego tu nie zmienia fakt, że dla kolegów Kwaśniewski może być sympatycznym facetem.
23 września 2007, o godzinie 23:17
Mawar,
tęsknię do prezydentury jalowej, zamiast ponurackiej, szczującej każdego dnia wszystkich na wszystkich, insynuującej, podejrzewającej, niewydarzonej, nieudacznikowskiej, choćby nawet była zakorzeniona w samym 100% antykomunizmie. Zresztą tutaj mam poparcie narodu, wystarczy porównać popularnośc Kwasa gdy kończył druga kadencje z poczatkiem obecnej. O porównaniu poczatków juz nie mówie. Kwas jest sympatyczny dla ogromnej części narodu. Kaczor dla kolegów i dla brata. I tak pozostanie.
23 września 2007, o godzinie 23:22
Do prawicowej strony blogu,
z tą wpadką Kwacha radziłbym nie przesadzać. Zachowujecie się jak podczas ostrej biegunki przy zamkniętym kibelku. Zwracam uwagę, że jakoś mało było dąsów, gdy „nieskaźitelny” Tusk obciągnął cztery butelki wina omawiając i przyklepując sprawę niezwykle ważną dla Polski jaką są wybory. Wszystko to, oczywiście, dla dobra polskiej racji stanu. Prezydent miał tak „nawalone”, że nie wyszedł nawet do dziennikarzy. Kiedy w Niemczech kiwał się na mównicy Sarko, składający polityczne oświadczenie, to „nieskaźitelna” polska prawica przyjeła to z uśmiechem prawicowej pobłażliwości. Przecież Kwach jest emerytem politycznym i spotkał się prywatnie ze studentami. Czy można tą wpadkę porównać do afery Blidy czy CBA? O co biega? Nie lękajcie się Kwacha, bo sami sprowadzicie na siebie nieszczęście.
Jak formacja Tuska wykończyła (dopuszczając się przestępstwa)lewicowego kandydata na prezydenta, to obecny tandem rządzący Polską interweniował? Może żądał sejmowej komisji śledczej?
Nerwowe ruchy w czasie kampanii wyborczej mogą znacząco obniżyć nieżłe notawania PIS-u. Równie źle może się to skończć, gdy wyborcy uzmysłowią sobie jakie są rzeczywiste cele PIS-u.
***
Torlin,
w polityce sprawy oczywiste nie są tak oczywiste jak się to nam wydaje. Przerost chmstwa w dyskusji publicznej nikomu nie pomaga.
Przekonał się o tym Wałęsa.
Myślę, że jednak w czasie debaty dojdzie do sensownej wymiany zdań i Kaczyński przestanie posługiwać się inwektywami i zbitkami pojęć, bo wyborcy oczekują realiów. Jak jest oceniany sposób sprawowania władzy przez panów kaczyńskich świadczą o tym ich notowania w rankingach.
23 września 2007, o godzinie 23:32
Doskonałe wrażenie na młodzieży ukraińskiej? Ja miałem wrażenie, że młodzież ukraińska śmiała się z klauna.
Obniżanie poprzeczki wymagań co do polityków ze względu na obecny stan polskiej polityki jest błędem. Przecież ta coś takiego jak argument, że u w Ameryce biją murzynów. Podziwiać pijanego byłego prezydenta Polski na spotkaniu ze studnetami… W czasie kiedy ja studiowałem każdego b. prezydenta z jakiegokolwiek kraju mielibyśmy za… Jedynie widok pijanego Breżniewa by nas nie zdziwił. Studenci zapamiętają jedno: Polak lubi wypić, jest z tego zresztą znany w całej Europie. Od Ruska się więc nie różni, swój chłop. Żaden z niego europejczyk. Kwach utrwalił tylkonasz wizerunek na Wschodzie i Zachodzie Europy. Czy to mu się chwali?
Można natomiast pochwalić zachowanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, że gdy obalił z Tuskiem 4 butelki wina, to nie poszedł na spotkanie z dziennikarzami lecz posłał tego, który czuwa nad pijarem.
23 września 2007, o godzinie 23:33
Mawar,
podzielam twoją opinię, że do rozmów z politykami wschodu trzeba mieć większą niż Kwaśniewski posturę (np. jak Kamiński), bo wtedy, po rozmowach, najwyżej można dostrzec na twarzy rumieńce jak to miało miejsce u prezydenckiego sekretarza stanu.
23 września 2007, o godzinie 23:38
Mawar, chciałeś, to masz:
1. wolność, równość, braterstwo, śmierć ponurakom
2. to be or not to be, tylu chamów teraz na świecie…..
3. Konrad Wallenrod
4. inteligentny człowiek śladów nie zostawia, szczególnie kiedy obecnej władzy nie zależy na zatarciu śladów komunistycznej przeszłości….
5. Kubuś Puchatek i Co słonko widziało, jak patrzyło na bliźniaków
6. „Europa opiera sie w dużej mierze na spotkaniach nieformalnych. Tego sie nie da nauczyć w ciągu tygodnia albo dwóch. To trzeba albo mieć w bagażu albo nie.”
Aleksander Kwaśniewski, Program III Polskiego Radia, 13.06.2005
Następnym razem pytaj inteligentniej….
23 września 2007, o godzinie 23:41
A tak się ładnie dzisiaj dzień zaczął!
Nowe kadry PiS-u w rządzie, nie wiem czy śmiać się czy płakać:
http://wiadomosci.onet.pl.....l?drukuj=1
Stocznie do rzeźni, koleje – kiełbaską wyborczą i odLOTowe świnki.
Istny dom wariatów.
Dzięki Bogu, jutro od samego ranka bawię w Niemczech, będzie normalniej.
23 września 2007, o godzinie 23:46
Wypity Kwaśniewski jest wart więcej niż dziesięciu trzeźwych Kaczyńskich – i do tego się rzecz sprowadza.
A widziałem pisowców nawalonych jak bąki, to nie było miłe…..
23 września 2007, o godzinie 23:51
Edwar D. Dana
„Jeśli juz ktoś ten link umiescił to przepraszam.”
http://www.gazetawyborcza.....10922.html
-
Zamiast wypiąć dumnie pierś („ja byłem pierwszy”) Edward przeprasza. To się nazywa cnota skromności. Do klanu Ludzi Rozumnych to się jednak Edward nie nadaje. Zapraszam do obozu oszołomów.
Czy Solorz dobił targu z Komisją Nadzoru Finansowego albo z rządem? Wy (czyli rząd) dajecie mi spokój, ja na zbity pysk wywalam T. Lisa. Nie bez ulgi, bo do najtańszych to ten Lis nie należy, w dodatku ponadstandardowo chamowaty. To byłaby korupcja polityczna, więc sfory redaktorów ze sprzętem do dzienikarskich operacji specjalnych powinny grasować wokół Solorza i mieć już pierwsze wyniki. Tymczase o tym cicho, jeśli nie liczyć sugestii antyreżimowych dziennikarzy: „jak Boga kocham, że musiały być niciski rządu na Solorza” (Ewa Milewicz w TVN24). Nikt się takiego skarbu jak T. Lis dobrowolnie nie pozbywa. Możliwe. Tymczasem prócz słów są i gesty, w tym wiernopoddańcze. A. Wieriusz-Kowalski namalował wiele płócien o popularnej w szkole monachijskiej tematyce: sfora wilków na śnieżnym pustkowiu goni sanie. Solorz jedzie saniami, a wilki coraz bliżej. Jesli na przejażdce byłby z rudym zwierzątkiem u boku to kogo ma wyrzucić wilkom jeśli nie redaktora T. Lisa. Sam nie wyskoczy. Ale najzabawniejsze jest, iż wcale to nie oznacza, że wilki – tratując w przelocie Lisa – przestają gonić. :)
23 września 2007, o godzinie 23:53
Po dzikiej nagonce prawicy na emerytowanego polityka, informuję, że zmieniłem zdanie i, wbrew zamiarom, nie będę głosował na partię Jarosława Kaczyńskiego.
23 września 2007, o godzinie 23:57
Zeen
„Wypity Kwaśniewski jest wart więcej niż dziesięciu trzeźwych Kaczyńskich”.
-
Ok. ale napisz jeszcze w czym konkretnie jest więcej wart. Jego kolekcji kilkudziesięciu złotych zegarków nie liczymy. Pozostajemy przy przymiotach ducha.
24 września 2007, o godzinie 00:03
Stan
„Po dzikiej nagonce prawicy na emerytowanego polityka, informuję, że zmieniłem zdanie i, wbrew zamiarom, nie będę głosował na partię Jarosława Kaczyńskiego”.
-
I jak po powrocie z głosowania spojrzysz swym psom w oczy? Ja swojemu kotu nigdy bym tego nie zrobił. :)
24 września 2007, o godzinie 00:06
Stan,
Zwracam uwagę, że jakoś mało było dąsów, gdy “nieskaźitelny” Tusk obciągnął cztery butelki wina omawiając i przyklepując sprawę niezwykle ważną dla Polski jaką są wybory.
—-
Prostuję. Te cztery butelki wina to Tusk obciągnął razem z prezydentem, a nie sam.
24 września 2007, o godzinie 00:10
A propos Kwacha:
w mediach pokazano, jak dzisiaj zorientowałam się dwa króciotkie filmiki. Jedne oglądnęłam wcześniej -TVP1, drugi dzisiaj – Fakty tvn. Jeden o dł. 1min 02 sek, drugi 1,22 sek. W sumie Kwaśniewski jest na nich nie dłużej niż 59 sekund, z czego Kwaśniewskiego mówiącego jest jeszcze mniej. Reszta to komentarze, widoki sali i widok Kwacha z kwiatami.
Powtarzam raz jeszcze – nie ma tam scen ani gorszących, ani sugerujących schlanie się b. prezydenta RP.
Od biedy można, jak ktoś się cholernie uprze, stwierdzić, iż Kwaśniewski (na jednym z tych filmików) jest na leciutkim rauszu, choć to wcale nie takie pewne.
Jest rzeczą normalną, że mówiąc w obcym języku a nawet dwoma obcymi na raz, można pomylić się, zająknąć, zapomnieć własnej myśli itp. i śmiać się z siebie z tego powodu, a nawet wypić lampkę wina przed takim występem.
Mnie te filmiki nie zgorszyły w niczym.
Dialogi polityków ze studentami są różne, ale najlepiej studenci lubią takie, gdy polityk mówi ich językiem, nawiązuje bezpośredni kontakt z salą, nieco się wygłupia i tym skraca dystans, żartuje. Dlatego nagrania ze spotkania Kwaśniewskiego z ukraińską studenterią nie zrobiły na mnie żadnego ujemnego wrażenia.
Nic się nie stało.
24 września 2007, o godzinie 00:17
Stan
„Podzielam twoją opinię, że do rozmów z politykami wschodu trzeba mieć większą niż Kwaśniewski posturę …”.
-
Mnie się wydaje, że czas na ustawę regulująca pewne delikatne kwestie pod grozba nie infamii, bo to w naszych realiach żart, tylko więzienia. Polski urzędnik lub VIP powinien mieć zakaz spożywania wszelkich poza wodą mineralną płynów (na wschodzie), kontaktów seksualnych z „przypadkowo” spotkanymi nadzwyczaj atrakcyjnymi panienkami (w Izraelu), a w każdym miejscu, podczas wyjazdu służbowego lub oficjalnego, obowiązywać powinna garderoba z zaszytmi kieszeniami, jak u krupierów. :)
24 września 2007, o godzinie 00:18
Stan, naprawdę miałeś taki zamiar?
nie wierzę!
24 września 2007, o godzinie 00:26
Mawarze,
dlaczego czepiasz się kolekcji złotych zegarków w Ilości kilkudziesięciu?!
Ja jestem osobą skromnie uposażoną i mam w szafie 68 par pantofli i wcale nie nazywam tego kolekcją.
24 września 2007, o godzinie 00:31
Widzisz Mawar, uciekasz od tematu, któryś wywołał. Ale mnie to jakoś nie dziwi.
Jeśli poruszyłeś kwestię zegarków, to bądź łaskaw zauważyć, że Kwach je dostał w prezencie, co świadczy o wdzięczności ludzi, którym pewnie coś dobrego zrobił. Natomiast Kaczor dostał tylko jeden zegarek, pomijając komunijny, który też niestety nie wygląda najlepiej. Więcej nie dostał, widać niczego dobrego dla wdzięczności ludzi nie zrobił….
Stawiam świeżą kaczkę wypatroszoną i naczosnkowaną przeciw kwasowi, że na 38 mln Polaków zapytanych kto jest normalny: prezydent (były) czy premier (obecny), 37572101 odpowie, że prezydent. Ta reszta to czytelnicy ND w ciągu ostatnich 20 lat.
24 września 2007, o godzinie 00:37
zeen
jakie są kryteria normalności?
Czy w twojej sondzie jest wersja odpowiedzi: „żaden z dwóch”?
Ja miałem dziś w TVN 24 do obejrzenia dwa tuz po sobie następujące dyskusje. W jednej brali udział sami panowie politycy. Żaden nie wydawał mi się normalny. W drugiej brały udział same panie (jedna nie była politykiem) – wszystkie uznałbym za normalne. Gdyby nie rasistowskie hasło Partii Kobiet (za rasizm uznaję dyskryminację płciową) to może bym na panie zagłosował.
Jaki polityk jest niby twoim zdaniem „normalny”?
24 września 2007, o godzinie 00:39
zeeen
kurcze, palnąłem. W tej dyskusji z panami była jedna kobieta – Pitera. Przepraszam bardzo, lecz chyba on w męskim gronie zbyt męsko się zachowuje i stąd moja pomyłka.
24 września 2007, o godzinie 00:41
Krzysztof
„Uwazam, ze sensownie byloby napisac list do OBWE, z kopia do rzadu RP, ze my, nizej podpisani, wbrew stanowisku rzadu, domagamy sie obecnosci obserwatorow”.
A w razie gdyby wybory wygrał nie ten co powinien byłoby komu ogłosić, że zostały po prostu brutalnie sfałszowane. Ale towarzyszu, przypominam, w przypadku wyborczej klęski zawsze możecie poprosić o jakąś bratnią pomoc dla siebie. Zacznijcie od lekarzy bez granic. Oczywiście lekarzy psychiatrów.
24 września 2007, o godzinie 00:47
Leszku,
Przecie wyraźnie postawiłem pytanie, tak, że nijak inaczej odpowdziedzieć się nie da, to czego Ty ode mnie chcesz….
:)
24 września 2007, o godzinie 00:48
Bożena
„Dlaczego czepiasz się kolekcji złotych zegarków w Ilości kilkudziesięciu?! Ja jestem osobą skromnie uposażoną i mam w szafie 68 par pantofli i wcale nie nazywam tego kolekcją”.
-
Masz jakieś pantofle za 60 tys zł w prezencie od faceta, który siedzi w areszcie podejrzewany o korupcję polityczną na szczytach władzy? Jeśłi masz to mogą byc ozdoba twojej kolekcji. Bo to kolekcja.
24 września 2007, o godzinie 00:50
zeen
czyli ty traktujesz ludzi jak komisja wyborcza, która zezwala głosować jedynie za. Nie można ani przeciw ani wstrzymać się od głosu – dlatego tak mało ludzi chodzi na wybory. Przecież taka praktyka łamie prawa człowieka, ogranicza wolność wypowiedzi;)
24 września 2007, o godzinie 00:55
Zeen
„Jeśli poruszyłeś kwestię zegarków, to bądź łaskaw zauważyć, że Kwach je dostał w prezencie, co świadczy o wdzięczności ludzi, którym pewnie coś dobrego zrobił”.
-
:) „Coś dobrego” !?
No z pewnością zrobił „coś dobrego”, albo miał zrobić. Właśnie ten darczyńca siedzi sobie w mamrze i trochę sypie. Czy słyszałes żeby ktos komuś wręczał łapówkę? Strasznie brzydkie słowo. Słowo „prezent” tak jakoś brzmi sympatycziej. :)
24 września 2007, o godzinie 00:59
Siepacze z CBA nadal knują
-
„Centralne Biuro Antykorupcyjne zdobyło kluczowy dowód w sprawie przecieku o akcji CBA w resorcie rolnictwa – dowiedział się „Wprost”. Okazało się, że Janusz Kaczmarek i Ryszard Krauze mieli telefony na kartę, które służyły im wyłącznie do porozumiewania się między sobą. Rozmawiali za ich pośrednictwem kilkadziesiąt razy, w tym w dniu domniemanego przecieku.
Agenci CBA ustalili niedawno numer drugiego telefonu Janusza Kaczmarka, z którego były szef MSWiA kilkadziesiąt razy łączył się z Ryszardem Krauzem. Śledczy przeanalizowali 15 tys. numerów, które zalogowały się na tzw. BTS hotelu Marriott w dniu, kiedy Kaczmarek odwiedził Ryszarda Krauzego w jego apartamencie. To w trakcie tego spotkania, zdaniem prokuratorów, mogło dojść do przecieku w sprawie akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa. Prokuratura dysponuje też numerem telefonu Krauzego, którego biznesmen używał wyłącznie do kontaktów z Kaczmarkiem. – Oba numery nie są na abonament. To karty prepaidowe, używane często przez osoby podejrzewające, że ich podstawowe aparaty są na podsłuchu. Kaczmarek miał ten telefon najprawdopodobniej od czterech miesięcy i również używał go tylko do kontaktów z Krauzem – mówi nasz informator.
Dlaczego agenci CBA zaczęli szukać „tajnych” telefonów Kaczmarka i Krauzego? Analiza billingów służbowego telefonu byłego szefa MSWiA wykazała, że ani razu nie dzwonił on z niego do Krauzego. Tymczasem na nagraniach z hotelowego monitoringu widać, jak Kaczmarek sięga do kieszeni marynarki po aparat. Ustalono też, że Ryszard Krauze, poza telefonem do kontaktów z Kaczmarkiem, używał kilku innych aparatów. Z jednego z nich, zarejestrowanego na pracownicę jednej z jego spółek, łączył się z posłem Samoobrony Lechem Woszczerowiczem, by wezwać go do swojego apartamentu.
O sprawie telefonów chcieliśmy porozmawiać z Januszem Kaczmarkiem. Nie udało nam się z nim skontaktować”.
http://www.wprost.pl/ar/1.....-Krauzego/
24 września 2007, o godzinie 01:03
Leszku,
zmuszasz mnie do dodawania o tej porze, na litość Boską….
Jak ostatnio usłyszałem : kąsasz wątek?
inaczej kumasz czaczę, czujesz bluesa itp….
Puszczam wyraźne oczko do Ciebie ;)
Jak jużem dodał, to i Mawarowi odpowiem:
Łapówka? Czy przeczytałeś gdzieś właśnie, że Kwacha skazano za łapówkę? Jakieś nocne posiedzenie sądu było?
Chyba dopiero po 21 będą takie, jak Twoi idole wygrają.
Idź spać, wyraźnie tego potrzebujesz, jako i ja idę.
Dobranoc.
24 września 2007, o godzinie 01:10
mawar
od 4 miesięcy – czyli od marca mieli te komórki. Co takiego wówczas się działo, że panowie w tak ostrożny sposób zaczęli się komunikować?
Czy miało to coś wspólnego z tym wydarzeniem?
http://www.prezydent.pl/x.....d=10527832
i z tego też powodu Krauze miał numer telefonu na osobistą komórkę prezydenta?
24 września 2007, o godzinie 03:52
Niektóre tutejsze wypowiedzi są szczególnie niespójne. Zofionen, uważasz, że gdybyście ganili LID zamiast popierać to by im wzrosło czy zmalało? Strasznie widoczne jest i odczuwalne, że swą krytyką nie możecie okiełznać retorycznie „pełzającego” Jarosława. Czy myślisz, że ludzie nie widzą jego „psychońskich” wad, łącznie z oszalałością? Czemu to bydlęcej części społeczeństwa nie szkodzi? Z niechęcii do Agory? Czemu nie innych oligarchów? :)
24 września 2007, o godzinie 07:43
Pani Zofio!
Podoba mi się Pani postawa! Nieprzemakalna! Ale chyba Pani zapomina,że to już jest – zdaje się – fanatyzm! Więc niech Pani uważa!
Tak sobie nieśmiało myślę (czasami mi się zdarza), że gdyby to wstrętny Kaczyński wyszedł na „wykład” po „jednym” kielichu wina (?), na „lekkim” rauszu, i powiedział:
„Towarzysze (oj, przepraszam, za bardzom się rozmarzył! – tego nie było. Więc jeszcze raz.
Mówię wam, Rosja, powtarzam, Rosja, będzie kiedyś w NATO, a kobietom trzeba patrzeć w oczy i być ostrożnym (Pani Zofio, czy to nie seksizm wstrętny?). Teraz powiem coś po francusku (ach, ta znajomość języków Kwaśniewskiego! Palce lizać!): sawuar wiwr! Sawuar wiwr. Powiem wam też coś, co mnie ostatnio zmartwiło…. (niestety, tego nie nadali już i nie wiemy).”
to Pani wdeptałaby go w bajoro, po którym właśnie był pływał. Wodę odparowała i zalała bajoro betonem. Coż….
Pani jest jak Misza Zubow z „Zapisków oficera Armii Czerownej”. Proszę się więc zapoznać z książką.
I przy okazji. W sprawie „słusznego” zakazu dorsza przez POLSKICH rybaków mam do Pani pytanie. Ja sam się nie zajmuję rybactwem, Pani zaś chyba tak, dlatego też pozwalam sobie się zapytać. Pani Zofio, KOGO jeszcze ten zakaz obowiązuje? Czy rybaków z Danii, Niemiec, Szwecji…..? I czy rybacy z Rosji takoż mają zakaz???
24 września 2007, o godzinie 08:51
Mnie się wydaje, że KaKa zaczyna się czegoś obawiać.
Zauważyłem, że ostatnimi czasy blogi przygasły, i to właściwie wszystkie, bez względu na opcję polityczną. Nawet u Pana Waldemara potrafią być sześciogodzinne przerwy „w nadawaniu” w dzień, co dawniej się nigdy nie zdarzało. Inne blogi są też tak jakby mniej liczne.
I raptem, ku zdziwieniu wszystkich, oczywiście bez żadnej przyczyny racjonalnej (oszukiwać to my, a nie nas) w blogu u Pana Waldemara naraz (w obrębie doby) znalazły się 4 plujki: Mawar, Miner, Magda i … Bekas. Towarzysze, wszystkie siły na I linię frontu, IV RP w niebezpieczeństwie, nie znajcie litości dla wrogów naszych działań, bądźcie tam gdzie oni, psujcie im szyki, obrażajcie ich – nie bójcie się, ja was wybronię, śledźcie każdy ich ruch. Musicie zintensyfikować (przepraszam za trudne, wykształciuchowate słowo) swoje działania.
Ja tam u siebie w w blogu wprowadziłem cenzurę i się tego absolutnie nie wstydzę.
24 września 2007, o godzinie 09:14
Tolrinie (8:51) niczego sie nie obawiaja, tylko zauważyli ,że nikt nie słucha. Jak długo mozna mówić o niczym używając, coraz bardziej ostrych wyrażeń. ZOMO sie osłuchało i nic, stan wojenny się osłuchał i nic, okragły stolik sie osłuchał i nic, III RP sie osłuchała i nic. Historycznie rzecz ujmując wypadałoby zacząć straszyć Kaczorami, ale tego chyba sobie nie zafundują.
Poza tym zauważam dziwny taniec Kaczyńskiego i Millera wokół wspólnego środka, który nazywa się Lepper.(może to „Bajoro łabędzie”?)
Bars trzymaj się dzielnie.
24 września 2007, o godzinie 09:19
To warto przeczytac:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5561
Torlin
Ukraina idzie mi jak z kamienia ale „walcze”.
24 września 2007, o godzinie 09:22
Bekas, wybacz,że zapytam, ale kojażysz mi się z ZOMOWCEM – impotentem z KATOWIC. Jeśli insynuujesz, że ja coś napisałem na to co Zofionen napisała i dlatego się podpisujesz i to wymaga skomentowania (bo podpisujesz się tuż pod moim wpisem – to wasza metoda insynuacyjna na mnie) to zapytam, co? (Bo coś musisz) Dodam nawet, że musisz „na siłę”, bo może coś się okaże pożądane przez ciebie. Czyli czujesz chuć. To co robisz, a czego wyryweńkiem jest to co tu teraz piszesz (oczywiście jedynie poprzez wzór jaki można wynieść jedynie z wielokrotnych powtórzeń „trików”) jest poważnym PRZESTĘPSTWEM. Wyrażając się jaknajbardziej w skrócie – przestępstwem związanym z użyciem metody WARUNKOWANIA. Świadczy to poza tym, o tym, że odczuwasz, jak cię poznałem, homopodniecenie, jak również coś cię ugryzło. Ostentacyjna pewność siebie jaką emanujesz wykonując swoje czynności jest objawem psychopatii. Twoje „zasady” są wyryte wielomiesięcznym działaniem i śladami również zachęcania do podobnych działań. Wciągnąłeś koncern Agora do naśladowania twoich metod. Wiele osób może sugerując się twoją inteligencją uważać, że jesteś bliski doskonałości w działaniu. Ja jednak chcę cię otrzeźwić – jesteś tak zaburzonym psychpatą, że nie dostrzegasz przeogromnego jawnego stopnia przestępczości swojego procederu. I zawdzięczasz to hipnozie jakiej w dużej mierze dokonałeś na pewnej grupie ludzi. Trochę głupia sytuacja, co?
PS Podejżewam, że to co ewidentne przez choćby samo czytanie tego bloga – nie wyczerpuje sumy niecnych praktyk składających się zapewne na jeszcze poważniejsze znamię twego działania. I nie tylko twojego. Ale jako szalony reżyser jesteś w cudownej sytuacji. :)
24 września 2007, o godzinie 09:23
Dla zachety cytat z linku wyzej:
„w 1998 roku, (……) to Michał Kamiński mówił do posłów: „Jak na was patrzę, panowie, to wiem, że o generale Pinochecie nie trzeba mówić, tylko go trzeba naśladować.”
24 września 2007, o godzinie 09:31
Andrzej, 12.10,
przecież nie napisałem, że to Tusk był nawalony i nie wyszedł do dziennikarzy.
24 września 2007, o godzinie 09:38
Edwar, 9.31,
Twój cytat jest tak wymowny, że zrezygnowałem z przypomnienia pielgrzymki, w obronie demokracji, jaką Kamiński z ryngrafem odbył do Pinocheta.
24 września 2007, o godzinie 09:38
Torlinie.
Mimo, że-m plujka, jednak śliny mi szkoda. Więc krótko.
Ty naprawdę musisz obrażać?
24 września 2007, o godzinie 09:40
Stan
ale przeczytaj calosc
24 września 2007, o godzinie 09:51
http://wiadomosci.gazeta......13030.html
http://wiadomosci.gazeta......13030.html
http://wiadomosci.gazeta......13030.html
24 września 2007, o godzinie 09:56
Edwar,
przeczytałem. Bardzo wymowne.
P.S.
Wprowadziłem aż trzy linki tego samego artykułu Gazety Wyborczej.
Ale przecież zawsze mówiłem, że jestem zapóźniony w problemach informatyki.
24 września 2007, o godzinie 10:04
Za”GW”:
Jan Rokita namawiał go do głosowania na Nelly. – Odmówiłem – powiedział Marcinkiewicz.
24 września 2007, o godzinie 10:31
Kwachu miał dać lewicy twarz a dał ciała. Ale czy to wydarzenie oznacza dla niego porażkę nie jest to już takie oczywiste dla mnie, mimo obłudnego oburzenia świetoszkowatej prawicy. Media pisowskie nagłaśniają sprawę jak mogą. Na razie jest to porażka. Kwachu może jednak pójść śladem Kaczora, który każdą porażkę potrafił dotąd przekuć w swoje zwycięstwo. Kwachu powinien pójść między ludzi i wykorzystać swoje słabości by pokazać, że jest człowiekiem jak oni wszyscy. Jest w tym bardziej naturalny niz dwaj żoliborscy inteligenci i ich akolici, którzy wygrali poprzednie wybory hasłem „PiS – bliżej Ludzi” a tak naprawdę to się tych ludzi panicznie boją i nimi pogardzają i brzydzą, o czym świadczą różne wpadki typu Spieprzaj dziadu, ZOMO, ścierwojady, potężne obstawy borowców, plany odgrodzenia budynku Rządu wysokim murem czy zachowanie Premiera w stosunku do strajkujących pielęgmiarek czyli Tych pań.
Kwachu straci swoją wpadką u osób o wysokich oczekiwaniach estetycznych ale zaskakująco może zyskać w terenie. Musi to jednak dobrze rozegrać.
24 września 2007, o godzinie 10:40
Stan – ty na serio, czy podpuszczasz z tym zamiarem głosowania na PiS? W każdym razie, to dobrze że zamiar zmieniłeś.
Bardzo się ucieszyłam, że Gospodarz zajął stanowisko w sprawie występu AK na Ukrainie. To kraj, gdzie ktoś niepijący jest albo dziwny, albo podejrzany,a już zupełnie nie zasługuje na to, by mu wierzyć i chcieć rozmawiać. Prezydent zachował się zwyczajnie a studenci nie śmiali się z błazna – jak sugeruje Leszek – tylko Śmiali się z wyraźną sympatią i aprobatą. To było widać na tym króciutkim filmie.
;
Nie rozumiem gwałtownej reakcji Torlina na wpis Bekasa. Nie uważam, aby Bekas przekroczył granicę swobody wypowiedzi, albo kogoś obraził. Torlinie, nie próbuj być moderatorem na tym blogu.
Można tylko w jeden sposób wyeliminować niechcianych dyskutantów – ignorować ich wpisy. Sami sobie wtedy pójdą.
Też jestem ciekawa, czy zakaz połowu dorsza obowiązuje tylko polskich rybaków, czy też pozostałych.
I jestem pewna, że Zofia bez dąsów i fochów na to pytanie odpowie, gdy powróci z Niemiec – miłego pobytu – przy okazji.
24 września 2007, o godzinie 10:46
Arku! Kwaśniewski już zrobił to, o czym piszesz. Na konwencji w Kielcach. Było to bardzo zgrabne i dostał duże brawa. A Borowski ze swoim; Olek! Mordo ty nasza!!! — do 21 października nie jedź już do Rosji ani na Ukrainę… Wyjdą z tego śpiewająco. Swojego elektoratu nie stracą. PiSowskiego nie pozyskają. Będzie normalnie.
24 września 2007, o godzinie 11:32
Jeszcze, w nawiązaniu do poprzedniego wątku…
http://paradowska.blog.po.....ment-29307
- bez komentarza!
24 września 2007, o godzinie 12:20
Przeczytałem komentarz u Paradowskiej i wpisałem tam tak:
LiDowcy powinni na zarzut opilstwa Kwaśniewskiego odpowiadać od razu: Pokażcie nagrania ze spotkania Tusk – Kaczyński, na którym wypili oni 4 butelki wina a Tusk POddał się PiSowi, zrezygnował z wyjasnienia afery CBA za wcześniejsze wybory. Kilka kieliszków Kwaśniewskiego nie ma takich konsekwencji dla Polski jak skutki pijaństwa w Pałacu Prezydenckim.
—
Nie pochwalam zachowania Kwaśniewskiego ale prawicowa nagonka jest obłudna i wymaga reakcji, bo Tuskowcy też nie wylewają za kołnierz, co widzieli moi znajomi a radykalne oskarzenia i groźby Kaczyńskiego zasługują na dużo ostrzejszą odpowiedź.
24 września 2007, o godzinie 12:47
Za Przekrojem:
Czy wiedzieliscie:
„…o propozycji arcybiskupa Józefa Michalika, by zamiast zmieniać zarząd Radia Maryja, lepiej pomyśleć o zlikwidowaniu „przynajmniej dwóch audycji telewizyjnych prowadzonych przez moralnie, a i pewnie umysłowo niezrównoważonych ludzi, w których normą jest poniżanie głowy państwa i ludzi pełniących służbę dobru wspólnemu”.
Bo jak to zwykle u ludzi Kościoła słyszymy sugestie i insynuacje zamiast konkretów. Tu rzeczywiście ojciec Rydzyk pozytywnie się wyróżnia: on jeden otwarcie poniża „głowę państwa i ludzi pełniących służbę dobru wspólnemu”.
24 września 2007, o godzinie 12:56
Podanie na prawe skrzydło,
z tymi dorszami i Rospudą, to może rzeczywiście nie jest tak jak mówi Unia (słyszałem takie opinie). Można więc przypuszczać, że są to pierwsze oznaki szykan za machanie szabelką polskiego Bounapartego. Z czasem będzie coraz bardziej niemiło.
24 września 2007, o godzinie 13:14
Pani JasnaAnielko.
Za obronę dziękuję. Tym bardziej, że dopierom co chodził u Pani nie dość, że za „przeszłego”, to jeszcze za „poza”.
Czasami czytam sobie tu wpisy, a wpisuję się jak widać rzadko. Reakcja Torlina wskazuje na jedno. Niektórzy tutaj nie chcą słyszeć opinii różnych od swoich. I ja to rozumiem. Nie rozumiem tylko po co obrażać?
Co zaś do p. Zofii, to obawiam się, że nie odpowie. I nie dlatego, że chcieć nie będzie, ale dlatego że zanim tu wróci, moje pytanie zostanie mocno przez inne wpisy przysypane.
Zaś zachowanie Kwaśniewskiego jest – dla mnie – żałosne. On nie jeździ na „wykłady”, i nie udziala wywiadów, jako osoba prywatna, a były prezydent. I powinien fason trzymać. Tylko tyle. Niestety w jego wypadku jest to wymaganie zbyt wygórowane.
Na „wykładzie” nie dość, że był pijany, to jeszcze plutł bzdury kompletne. Niech się Pani na spokojnie zastanowi. Jak oceniłaby Pani Kaczyńskiego albo jakiegoś innego Pani politycznego wroga, gdyby coś takiego zrobił.
I jeszcze nieśmiała uwaga do Arka.
Spotkanie Kaczyńskiego z Tuskiem było chyba prywatne?
24 września 2007, o godzinie 13:28
Stanie.
Rosjanie na pewno zakazu żadnego nie mają, bo i do WE się nie zapisywali. Ciągną wiec ile wlezie.
A w sprawie zakazu dla rybaków polskich, choć na pewno tego nie wiem – być może inni też są „zakazani” – to jest to zwykłe rugowanie naszych jako konkurensji dla rybaków z zachodu. I tyle. I można by tu zapytać: gdzie jest ta na piedestały w WE wystawiana równość?
I jeszcze dygresja.
Lata tego byłem w Gdańsku. I udałem się to razu pewnego nad plażę sopocką w celu zakupu ryb przeróżnych, świeżych. Pytam panią o śledzie (dotychczas takiego smażonego nie jadłem!). Nie ma, woda za ciepła. Pytam o dorsza. Nie ma. Zakaz. Znaczy: nie ma dla obcych, bo dla swoich na pewno jest. Za to ryby „zagraniczne” są. Niestety, nie świeże. I tym sposobem dzięki kochanej UE nie zjadłem świeżej ryby. Została mi tylko mrożona.
24 września 2007, o godzinie 13:42
Bekas,
spotkanie SZEFA OPOZYCJI Tuska i PREZYDENTA Kaczyńskiego w Palacu Prezydenckim, po któym ustalono, że będą wcześniejsze wybory, było PRYWATENE???
24 września 2007, o godzinie 13:42
Bekas,
spotkanie Tuska i Kaczyńskiego prywatne?
To dopiero ciekawostka…
A jeżeli już, to co robi oficjalna wiadomość po spotkaniu, jakie były jego wyniki i co i ile wypito? Czy po każdym prywatnym spotkaniu takie komunikaty będą teraz obowiązywać?
Co do Kwacha: jasne, że powinien trzymać fason i unikać takich sytuacji, natomiast to, co próbuje z tego incydentu wyciągnąć ogólnie rzecz biorąc konkurencja, jest także żałosne. Uderzanie w wielkie tony kompromitacji Polski w odniesieniu do Kwacha nijak się ma do obrony prawdziwie kompromitujących nas incydentów sprokurowanych przez obecne władze.
Znaj proporcją mocium panie…
24 września 2007, o godzinie 13:49
Zeenie.
W sprawie ogłaszania, co i ile wypito, pytaj nie mnie.
Zaś jeśli chodzi o Kwaśniewskiego i tego, co wyciąga konkurencja. Jest kampania wyborcza. Tyle. Kwaśniewski z LiDem z największych armat by strzelali, gdyby coś takiego się Kaczyńskiemu zdarzyło. Więc miej zrozumienie.
I generalnie. Ja nie jestem zwolennikiem PiS.
Arku.
Czy było to spotkanie transmitowane, czy też może zamknięte?
24 września 2007, o godzinie 13:58
Bekasie – to, że ja się z poglądami, które prezentowałeś onegdaj na tym blogu dość wyraziście nie zgadzałam, to jedno. To, że jednak twoje wpisy czytałam – to drugie. To, że nigdy nie obrażałeś innych dyskutantów, to też prawda. Jako panienka, która całe życvie samodzielnie się o własny los troszczyła – nie popieram ani trochę stanowiska UPR w sprawie pozycji kobiety w społeczeństwie. Było jednak parę punktów w tym programie, których nie sposób zanegować. Jednakże kwieciste w formie i treści wypowiedzi waszego lidera mocno wam zaszkodziły. Mnie Korwina w sejmie brakuje, bo do dyskusji wnosił ożywienie i zmuszał do refleksji. Nigdy jednak ja bym na niego nie głosowała. Lubię, kiedy w dyskusji ścierają się różne poglądy, ale nie znoszę, gdy ktoś próbuje za mnie myśleć, decydować, nie pytać o zdanie i jeszcze na dodatek wymagać pełnej akceptacji. Można mnie namówić, można przekonać, ale zmusić, to już nie.
A nawiązując do twoich sugestii – powiedz mi, kto chciałby napić się wódki z którymkolwiek z Kaczyńskich?
I jeszcze jedno, czy spotkanie w pałacu prezydenckim oficjalnie zapowiedziane było prywatnym spotkaniem? Czy Tusk z Lechem Kaczyńskim utrzymują prywatne kontakty?
Czy – gdyby tam były kamery, to pan prezydent prezentowałby się godnie?
No i na ostatek – nie słyszałam, aby media ukraińskie były stanem Kwaśniewskiego zbulwersowane.
24 września 2007, o godzinie 14:05
Bekas,
spotkania komisji sejmowych bez kamer, zamknięte zebrania sejmu są prywatne?
poza tym, jeżeli piszesz, że były prezydent nie wygłasza odczytów jako osoba prywatna to tym bardziej obecny prezydent spotykający się z szefem (prawie) opozycji nie jest osobą prywatną – odrobinę logiki, proszę
24 września 2007, o godzinie 14:10
„Kwaśniewski z LiDem z największych armat by strzelali, gdyby coś takiego się Kaczyńskiemu zdarzyło. Więc miej zrozumienie.”
Bekas,
skąd wiesz?
I nie oczekuj ode mnie zrozumienia dla pomyj wylewanych w kampanii wyborczej a wychodzi, że tych pomyj leci zdecydowanie więcej ze strony prawej, co nie oznacza tolerancji dla pomyj lewicy.
A spotkanie T-K było spiskiem przeciw demokracji i jako takie musiało być zamknięte i tajne, nagrywane tylko przez uczestników. Jak wiesz, spiskowcy nie spiskują publicznie. Transmisji nie będzie, będzie za to odtworzenie w stosownym momencie. Stosownym albo dla KK albo dla Tuska.
No, chyba, że sprzęt nawalił, co by mnie nie zdziwiło wcale….
Twoja antycypacja zachowań LiD-u jest zastanawiająca.
24 września 2007, o godzinie 14:14
Pani JasnaAnielko.
Nie znosi Pani, gdy ktoś za Panią decyduje? No, to cudownie! I piszę to bez złośliwości. Jednak dopadają mnie wątpliwości, co do szczerości tego Pani wyznania. Bo Pani głosuje czy też może tylko lubi tych, którzy właśnie za Panią OBECNIE decydują. Nakazów i zakazów jest w tej chwili w Polsce tysiące. I nie pytaja Pani o zdanie tylko kazą robić tak a tak.
A UPR odwrotnie – chce by to właśnie ludzie decydowali o sobie. I nie ma tam programu dla kobiet. Jest jeden – dla wszystkich.
Co zaś do spotkanie w Belwederze. Nie było nagrywane, było zamknięte. I co sobie tam dwaj panowie ustalili, tego nie wiemy. Dla publiki rzucili tylko to, co chcieli. Nie było prywatne? Okej. Przyjmuję. Ale nie zmiania to postaci rzeczy. Kaczyński dotychczas pijany chyba nie został przyłapany przez kamery? A tego dotyczy nasza dyskusja. I niech Pani apriori nie wyciąga wniosków, że jakby była tam kamery, to Kaczyński od razu zostałby uchwycony przez obiektyw, jak to leży sobie na Tusku, i jak to dwa kaczory, rodaka właśnie w mięsisty dziób całuje.
Co zaś do stanowiska ukraińskich mediów. Jakie to ma znaczenie dla oceny zachowania Kwaśniewskiego? Jego zachowanie było złe niezależnie od reakcji mediów. Jak złodziej (bez żadnych odniesień przykład) wpada na melinę z „urobkiem”, to cała szajka jest z niego zadowolona, prawda? Ale czy to znaczy, że dobrze zrobił?
Sprawę namawiania kogoś do picia z Kaczyńskimi zostawiam, bo nie dotyczy meritum. Choć dla Pani jednak zrobię jedno i zdradzę, że ja bym się nie napił.
24 września 2007, o godzinie 14:18
Aby już zakończyć tą wymianę uprzejmości… Bekasie! ja też nie.
Ale z tobą na kawę + kieliszeczek czegoś dobrego bym poszła.
Myślę, że nudzilibyśmy sie. Pozdrawiam.
24 września 2007, o godzinie 14:19
Wróć! nie nudzilibyśmy się!
24 września 2007, o godzinie 14:26
Zeenie!
A tak sobie przyjmuję! Pewnie ze złośliwości.
Poczekajmy trochę i zobaczymy, jakie to bomby w tej kampanii na nas jeszcze spadną.
Co zaś do tajnych spotkań. Było ich pełno, i pełno ich będzie. I to nie tylko Kaczyńskiego z kimś tam. Więc spokojnie. To jest standardowa praktyka. Nie wiem tylko w czym ona zagraża demokracji?
Teraz uwaga techniczna. Ważna. Nie nazywaj PiSu prawicą, bo PiS nią nie jest. PO zresztą też nie.
24 września 2007, o godzinie 14:31
Arku.
Spotkanie było zamknięte. Tyle. Przed żadną publikę Kaczyński ani Tusk nie wychodzili. I bzdur też przed publiką nie pletli (tym razem). Tyle.
A co sobie robili w zaciszu Belwederowskich komnat, to ścisła tajemnica.
Przy okazji mam prośbę do Gospodarza.
Niechże Pan zdejmie te antyspamowe utrudnienia! Co rusz się w dodawaniu mylę!
24 września 2007, o godzinie 14:33
Pani JasnaAnielko.
Czytam i mięknę. Zaraz chyba spłynę z krzesła?
Też chętnie napiłbym się. Kto wie, może się zdarzy.
24 września 2007, o godzinie 14:44
Pani JasnaAnielko.
Mam! W sprawie tego zakazu. Jednak zakazali tylko nam.
Tu „przedruk”:
http://www.bankier.pl/wia.....42729.html
24 września 2007, o godzinie 14:51
Może ciekawiej byłoby obejżeć makietę bażanta na środku drogi i smugi na ciemniejącym niebie nad Zaleszczykami?
Marnujecie talent reżysersko – aktorski jednabando. :)
24 września 2007, o godzinie 15:01
Masz rację Bekas,
nie mamy jeszcze czytelnych podziałów na prawicę i lewicę, to przyjdzie z czasem. PiS to bardziej Populizm i Socjalizm z ciągotkami w stronę narodowego socjalizmu, zaś LiD to bardziej Liberalizm i Dobrobycik niż lewica.
W sprawie zagrożenia demokracji:
kiedy głowa państwa nawala się tanim winem (oszczędne państwo!) w trzy trąbki z przywódcą największej partii opozycyjnej w państwie, to demokracja tego państwa leci w gruzy z każdym wiaderkiem taniego wina.
Bo oni sPiSkowcy są obaj, tyle, że bez przynależności.
Pozdrawiam i życzę udanej kawy z Jasną.
24 września 2007, o godzinie 15:56
Arek
„Kwachu straci swoją wpadką u osób o wysokich oczekiwaniach estetycznych ale zaskakująco może zyskać w terenie. Musi to jednak dobrze rozegrać. „.
-
Masz rację, w tym celu Kwaśniewski powinien częściej się upijać, może nawet rzygnąć sobie od czasu do czasu. Może nawet powinien zmienić nazwe koalicji: LiD na LiTR. Powinien więcej bredzić o Rosji w NATO, jak ostatnio w Kijowie po „10 winach” (bo jak widomo postsowiecki wschód to nie sfera wódki tylko oczywiście wina), umacniając swój wizerunek speca od spraw międzynarodowych. No i powinien mieć więcej kontaktów z ukrainskimi oligarchami, aby udowodnic, że ręce ma czyste, serce po lewej stronie.
24 września 2007, o godzinie 16:54
Zeenie.
Nie rozumiem Twoich nerwów. Obecnie większość polityków nawala się,jak to ładnie ująłeś,tanim i nietanim winem. Normalka. Wykonywanie w takim stanie pewnych zajęć, zgadzam się, może być co prawda niebezpieczne. Ale żeby demokracja miała od tego lec w gruzach?! Co to, to nie!! Toż to jest jej (znów) standardowa procedura. Czyżbyś nie widział słynnych zdjęć opozycjonistów i komunistów przy okrągłym stole demokrację uradzających? Jeśli nie, to informuję Cię, że już tam właśnie obficie raczono się tanim winem. Więc nic się nie martw. To normalka.
W każdym razie jak tylko demokracja padnie, to ja ten jej standard zmałpuję i też tanim winem się nawalę. Z radości że padła.
24 września 2007, o godzinie 16:55
Edwar D. Dana
-
„Jan Rokita namawiał go do głosowania na Nelly. – Odmówiłem – powiedział Marcinkiewicz”.
-
Marcinkiewicz zachował się jak węgierski huzar. Po nocy z spędzonej z panią nie najsurowszych obyczajów porucznik węgierskich huzarów zbiera się do wyjścia. – Zdaje się, poruczniku, że o czymś pan zapomniał, mówi pani. – Nie sądzę, odpowida huzar. – Zapomnianiał pan opieniądzach. – No wie pani?! W takich syyuacjach węgierski huzar nie odmawia, ale nigdy nie bierze pieniędzy.
-
PS
Twoje ewentualne paralele między panią z anegdoty i Nelly Rokita uznam za przejaw wrodzonego grubiaństwa i/lub braku kondersztuby, więc się pilnuj Edwardzie. :)
24 września 2007, o godzinie 17:04
Zagadka dla Waldka (i nie tylko):
kto to powiedział: „Aleksander Kwaśniewski ośmiesza wszystkich, którzy uczestniczą w (…) kampanii (LiD). Podważył wiarygodność LiD (…) odebrał sobie prawo do kandydowania na premiera” i „Polska na gwałt potrzebuje nowego lidera (…) Nie może nim być Kwasniewski z powodu swoich słabostek”
.
.
.
.
A przy okazji jak widać nie tylko ważne jest hasło : „pić to trzeba umić”, ważne jest też z kim się pije.
http://www.dziennik.pl/De.....leId=61410
„Połohało jeszcze bardziej za złe ma Aleksandrowi Kwaśniewskiemu to, że pojechał do Kijowa na zaproszenie ludzi o bardzo wątpliwej reputacji; takich jak Ołeksandr Zadorożny czy jego bliski znajomy Ołeksandr Wołkow. Obaj panowie byli zausznikami eksprezydenta Leonida Kuczmy.”
24 września 2007, o godzinie 17:09
Taka bomba a nikt nie komentuje.
Kwaśniewski z Kaczyńskim już kilka tygodni temu umówili się na debatę. Zaskakujące jest dla mnie, że sztaby wyborcze uznały, że to Kwaśniewski może wyzwać Kaczyńskiego w wygodnym dla niego terminie. Zaś termin po kijowskim blamażu jest nejlepszym z możliwych dla podreperowania wizerunku.
24 września 2007, o godzinie 17:16
leszek.sopot
-
„Co takiego wówczas się działo, że panowie w tak ostrożny sposób zaczęli się komunikować?
Czy miało to coś wspólnego z tym wydarzeniem”?http://www.prezydent.pl/x.node…..d=10527832
-
Sądzę, że nad tym pracuje prokuratura, choć nie wiem czy zdąży przed wyborami. :)
-
Krauze mógł błędnie to zdiagnozował, że sprawy znów biegną dawnymi drogami, jak w apogeum III RP, że znów jest na takie praktyki przyzwolenie. Nie zorientował się, że został wciagnięty przez braci na ich połowę boiska, po czym nastąpił kontratak i bramka, niewykluczone że na wagę awansu. W ten spsob odsłonięto fragmencik układu, co prokuratorzy ładnie pokazali. Czy było to zaplanowane, pisałem już o tym, że moim zdaniem tak.
-
„… i z tego też powodu Krauze miał numer telefonu na osobistą komórkę prezydenta”?
-
Ty Leszek nie czytasz kryminałów tylko poezję więc nie wiesz, że dla policji dwa telefony na kartę w rękach Kaczmarka i Krauzego sygnalizuja przekręt na 110 proc. Czyms zupełnie innym jest telefon z którego dzwoni się raz, po czym się go wyrzuca, a czym innym oficjalny telefon, który ma trzy setki osób. To chyba ty pisałeś, że przeszedłeś z Krauze na „ty”. Czy cos z tego wynika? Nie.
24 września 2007, o godzinie 17:19
leszek.sopot
-
Taka bomba a nikt nie komentuje.
-
To jest chyba bardziej skomplikowane. Pomyśl jaki jest w tym polityczny myk kaczorów. Napisze o tym parę słów wieczorem to się może pospieramy.
24 września 2007, o godzinie 17:22
Widzisz Bekas,
nie rozumiesz a próbujesz dyskutować, w dodatku z radością pożegnasz demokrację.
Bekas,
możesz sobie teraz wyjechać gdzie chcesz, krajów bez demokracji znajdziesz trochę, więc nie czekaj tylko ruszaj.
Przyda Ci się chyba taki wyjazd bo zaczynasz widzieć nieistniejące zjawiska.
A napisz kartkę jak Ci się tam podoba.
24 września 2007, o godzinie 17:26
Mawar
Myk jest oczywisty – taki sam jak w 1995 r. Kaczyńscy tak nie znoszą Donalda i Wałęsę, że wyciągną nawet z rynsztoka Kwaśniewskiego jeśliby to Tuskowi mogło zaszkodzić.
Mam radę dla Tuska – pokazać jakim fałszywym graczem jest Kaczyński, który tak ostrzega i wrzeszczy nad sojuszami z postpezetperowcami a sam do pijak wyciąga rękę. Ostrzgałbym wszech i wobec, że po wyborach grozi nam solusz PiS-SLD!
.
a co do Kazachstanu. Dziwi mnie bardzo tak skromna informacja o rozmowach. Co tam załatwiono, po co tam był prezydent, jakie są efekty tej wizyty? Natomiast co osiągnął Krauze – wiemy. Vzy prezydent pojechał wspomóc interesy Rysia bo myślał, że byłoby to z pożytkiem dla Polski? Do dziś nie podano żadnego sensownego powdu dlaczego prezydent dał Rysiowi numer telefonu.
24 września 2007, o godzinie 17:28
Link podany przez Bekasa przeczytałam, ale nie wynika z niego, że zakaz dotyczy tylko polskich rybaków.
Zofio! wracaj!
24 września 2007, o godzinie 17:30
Mawar
Heh…
http://biznes.interia.pl/.....81747,1844
„Jest pierwsza polska ropa wydobyta poza granicami Polski – poinformował prezes spółki Petrolinvest Paweł Gricuk. Pierwsze baryłki ropy wydobyto na koncesji Żubantam w Kazachstanie”.
24 września 2007, o godzinie 18:01
http://www.gazetawyborcza.....16330.html
A jak to z nami bylo szanowni wspolblogowiecze?
24 września 2007, o godzinie 18:30
PiS-LiD, PO-LiD czy PiS-PO? W normalnej sytuacji, bez tej nienawiści między ugrupowaniami, liderami i nakręconymi elektoratami, można by było wyobrazić sobie każdy układ koalicyjny.
Każda konstelacja wymagałaby kompromisów. Ta PiS-LiD jest jednak najmniej wyobrażalna. Co prawda PiS-SO-LPR również była niewyobrażalna, a jednak Lepper i Giertych dogadali się z Kaczyńskim i mieliśmy tę koalicję. Jednak liderzy przystawek są wyjątkowo cyniczni. Jednego dnia mogą być prawicą a następnego lewicą. Łączyło tę trójkę jednak coś: antysystemowość, antysalonowość. PPP – Polska Partia Protestująca ;-)
Natomiast PiS i LiD dzieli historia, aksjologia a liderzy tych drugich mają już jakiś dorobek i stałe przekonania. LiD jest największym wrogiem dla konserwatywnej katolickiej prawicy. PiS jest największym wrogiem dla liberalnych demokratów z PD i dla popierającej różne mniejszości lewicy. Tego się nie da pogodzić.
Największe zdolności koalicyjne ma PO. Prawie Opozycja jest tak letnia, że może wejść w koalicję z każdym. To jej zaleta, dlatego będzie PO-PiS lub PO-LiD.
24 września 2007, o godzinie 18:33
Edwar
mało kto potrafi pisać tak jak Paweł, „GW” może wbić czytelników w kompleksy i nikt im nic nie przyśle. Coś mi mówi, że GW przycięła mu ten tekst, bo on mógłby o historii i o tym jak starał się ją zmieniać oraz zmieniac nauczanie historii wiele opowiedzieć. W 1980 r. np. był jednym z tych, którzy wywalczyli przywrócenie wykładów z historii na polonistyce.
24 września 2007, o godzinie 18:55
Bars. Opowiem więc rybkach, co dają się głaskać. Przy domku drewnianym, ogrzewanym lada płomyczkiem, z pięterka widać staw. Od strony łąki ze skoszoną trawą staw pod brzózką. Od drogi staw pod promieniami słońca. Tam pomiędzy nenufarami małe rybki wychylały się coraz bliżej i dawały się głaskać. Czyż to nie urocze? Podobnie jak dzisiejszy ranek. U mnie rano jest zawsze duża mgła, przez którą stopniowo przeziera słońce. Promienie kładą swe pierwsze promienie na zroszoną trawę. W ogrodzie mam trochę brzóz i sosen, które rozbijają na różne Świerze barwy poranne słońce, a na nich dzisiaj rankiem było masę małych ćwierkotliwych ptaków. I czy może być normalnie? Oczywiście może. Po zimnej nocy, zimny poranek, zimna kąpiel na dworze. Jestem entuzjastą naturalnego zimna. Nieogrzewanych nocą pomieszczeń, gdzie zagrzany pod ciężką pierzyną, wydycham parę wodną spod poduszki, jak lokomotywa. Jestem entuzjastą zimnej wody. Raną i wieczorem biorę lodowaty prysznic i suszę się na dworze, zawsze kiedy jeszcze mgły do końca nie zapadną i nie odsłonią łąk, rano. Tak więc Bars nie obawiaj się zimna, ale przygotuj się. Znajdź sobie jakąś ciepłą norkę, aby się w dzień i w nocy trochę się podgrzać, koniecznie własnym ciepłem odbitym od futrzanej wyściółki. Popieram gospodarza blogu w jego tęsknocie do normalności. To rzeczywiście dobry i dla mnie ostateczny argument, aby być przeciwko. Tyle, że chwast jest dla mnie nie jakimś elementem ułomnym seksualnie, który tutaj spadł na zdrową glebę osiemnastolecia, lecz jakimś logicznych ciągiem dalszym naszej ułomnej społecznej nierzeczywistości.
24 września 2007, o godzinie 19:00
Leszku
Bardzo sobie tez Huelle cenie. Nie dlatego ze z Galicji i tak dalej bo w Galicji tout le monde jesli nawet sie nie zna osobiscie to jest spleciony.
Takie my pleciugi. Jego podejscie do historii jest mi po prostu bliskie.
Tak na rybke chcialem, za plecami Gospodarza sprowokowac rozmowe jak to z naszym dorastaniem = wchodzeniem w historie bylo. U mnie bylo bardzo podobnie jak u Huelle z tym ze ja jeszcze mialem dobrze zaopatrzona biblioteke dziadka. Jego galicyjsko wlosko francuska pamiec wojne z Ukraina. I Wojne jako pamiec domowa i napady UB na dom, ktore mgliscie pamietam. Wizyte u ojca w Wronkach ( z tego to glownie przerazajacy tlok w pociagu)
24 września 2007, o godzinie 19:00
Miner,
nie jesteśmy po imieniu. Racz to zauważyć.
24 września 2007, o godzinie 19:31
Bekas,
witaj po przerwie.
Sprostowanie – nie jestem fanatykiem. Jak zwykle przesadzasz. Racje dot. Kwaśniewskiego w Kijowie wyłożyłam. Możesz sobie je rozumieć jak chcesz. A lektury dobieram sobie sama. Rosyjskie także.
Gwoli wyjaśnienia – nie lubię w swoim najbliższym otoczeniu pijanych facetów, ani na rauszu. A zwłaszcza na katzu.
Ale nie udaję świętego oburzenia, że się tacy zdarzają.
***
Jasna Anielko,
Bekasie
zakaz połowów dorszy w południowo-wschodniej części Bałtyku dotyczy jak na razie – polskich rybaków. Przekroczyli wyznaczone przez KE limity odłowu tej ryby.
Wyjaśniam to tu:
http://sophico.blog.onet.pl/2,ID253432305,index.html
Stan Baltyku jest wręcz katastrofalny, potwierdzają
to i badania polskie i unijne, poczytaj to (z 20 września):
http://sophico.blog.onet.pl/
oraz to (materiał z 16 września):
http://sophico.blog.onet......index.html
Polscy rybacy katastrofalny stan z pogłowiem dorszy mają dokładnie tam, gdzie plecy tracą swą szlachetna nazwę.
Dwaj zachodniopomorscy rybacy z Chałup zostali zatrzymani 21 września przez unijnych inspektorów z ładowniami pełnymi nielegalnego dorsza. Armatorom grożą wysokie kary finansowe, nawet ok. 10 tys. złotych.
Rybacy mimo zakazu dalej łowią na wschodnich akwenach. Przypominam to co jest w moich materiałach – do końca 2007 roku obowiązuje tam zakaz poławiania dorsza. Jego podstawą były wyniki kontroli przeprowadzonej przez inspektorów z UE na początku br. w kilku polskich portach i na części rybackich jednostek.
Z kontroli wynikało, że polscy rybacy trzykrotnie przekroczyli przyznany na ten rok limit odłowu dorszy dla Polski wynoszący na tym akwenie 10,8 tys. ton.
Jak tak dalej pójdzie – KE zapowiedziała, ze po prostu zamknie Bałtyk dla rybaków na jakiś czas i już. Wcale nie wykluczone, a raczej bardzo prawdopodobne, że od 2008 roku.
24 września 2007, o godzinie 20:00
Edwardzie (6:01) historii w szkole podstawowej uczył wuefmen (dorabiał sobie), w szkole średniej natomiast tępawy politruk. (alkoholik)
Tak więc udało mi się nie zostać skażonym państwowym programem nauczania. Historię najnowszą miałem okazję poznać z bezpośrednich relacji babć,(dziadkowie zmarli przed moim urodzeniem), które szeptem (widać już wtedy ściany miały uszy) opowiadały rożne ciekawostki kategorycznie zabraniając powtarzać je komukolwiek. Babcie przeżyły prawie cały XX wiek – kilka wojen, kilka ustrojów, kilka państw (najbardziej fascynowały opowieści o lotach sterowcem, audiencje u cesarza i wiele wiele innych) Dopiero gdy dorosłem spostrzegłem jak tragiczne były ich losy. Życie wśród ciągłej śmierci najbliższych i płacz w Święto Zmarłych spowodowany brakiem grobów tych najbliższych.
To historia osobista, historia jako hobby to juz inna bajka, inne emocje, inne wnioski.
24 września 2007, o godzinie 20:14
O ile dobrze zrozumialem to przekroczenie kwoty polowowej w danym roku np 70% powoduje zmniejszenie tej kwoty w nastepnym o 70%, i dobrze. Zeby uspokoic narodowcow rybnych to podobne reguly dotycza rybakow wszystkich nadmorskich krajow UE.
Ryba sie troche rozni, ale geografii uczono nas wszystkich, wiec wyjasnac nie trzeba. Oczywiscie oszustwa i kradzieze sa nie ty tylko specyfika PL. Jako letni mieszkaniec, przez kilka lat, nadmorskiej Galicji hiszpanskiej (wstaje rano, bardzo rano) miale okazje ten zlodziejski proceder obserwowac na zywo.
Zofia pominela Rosje. Mnie sie wydaje ze Rosja jako uczestnik roznych Baltyckich porozumien jest zobowazana do podobnych regul
i chyba je jakos egzekwuje. Ale moze Zofia wie wiecej wiec -
the floor is yours Zofio
24 września 2007, o godzinie 20:19
Piotrus
Tak tez to czuje, 1 listopad dla mnie jest nawaznieszym PL swietem
nie dlatego ze byli swieci ale wszystkich ich ta historia niezle powalcowala.
24 września 2007, o godzinie 20:23
Dobry wieczór, Pani Zofio!
Nie spodziewałem się tak szybkiej odpowiedzi. Dziękuję.
Tym bardziej, że jest ona taka, jakiej oczekiwałem. Zakaz mają TYLKO Polacy. Inni sobie łowią. Ciekawi mnie przy okazji i zapytam Panią, JAK unijni „eksperci” policzyli, że polscy rybacy złapali tyle to a tyle dorszy i JAK policzyli ile tych dorszy w Bałtyku (w części wschodniej akurat) pływa (jeszcze)???
Tu zwrócę się do Pani JasnejAnielki. Ma Pani odpowiedź. (tryumfuję!)
Wracam do Pani, Pani Zofio.
W sprawie lektury niezłośliwie naprowadzam Panią, że Misza Zubow jest bohaterem polskiej książki, nie rosyjskiej. I już z pominięciem porównania, jeśli Pani nie czytała książki Sergiusza Piaseckiego, polecam. Naprawdę warto!
Zaś co do pijaków. Zdarzają się, owszem, ale to nie jest powód by usprawiedliwiać Kwasniewskiego. To nie był ani czas, ani miejsce na takie występa. Złośliwie dodam, że być może Pani i nie lubi ani pijaków, ani osobników na rauszu. Widać jednak, że w wypadku Kwaśniewskiego Pani tę zasadę zawiesza. Być może dlatego, że on daleko był?
Inna rzecz, że o ile pamiętam, pijanym był i na cmentarzu w Charkowie. Ja wiem, że zaraz ktoś napisze, że wyciągam jakieś zaszłości. Trudno. W każdym razie piszę to po to, by zapytać Panią. Tu też normalnie się zachował? Z umarłymi się chciał spoufalić, dystans zmiejszyć, a może pijany był, by cały patos sytuacji rozładować? Jak dla mnie znów zachował się żałośnie.
Dobrze, na dziś wystarczy.
Życzę Pani miłego (naprawdę!) wieczoru!
24 września 2007, o godzinie 20:39
Pobyt w Niemczech był udany, byłam tam, gdzie zaplanowałam, zdobyłam te informacje, jakie zamierzyłam, spotkałam tych, których chciałam. Teraz muszę to „przerobić” na kilka artykułów a temat na pozór mało wdzięczny – bo fundusze unijne i ich konsumpcja.
Polska jest krajem raczej niedoinformowanym, a właściwie są dwie Polski – polska Polityków i normalna Polska transgraniczna o wspaniałej współpracy z Niemcami i ciekawych efektach.
Poza tym, jak zawsze w takich wojażach, staram się wygospodarować jakiś czas wolny i w małych miasteczkach niemieckich pobuszować nieco.
Dzisiaj serce moje uradował uroczy drobiazg z wytwornego, luksemburskiego fajansu „Villeroy and Boch”, mającej swój znak handlowy od 1748 roku. Cacuszko jest mini saletereczką o kwadratowym planie z serii „Flowers” . Barwa kości słoniowej, ranty z pasem kobaltowej zieleni, wewnętrzny brzeg salatereczki cieniutki pasek tej samej zieleni, a wewnątrz polna róza, taka z tych róż przy płotach, z łodyżką nieco wchodząca na rant salatereczki. Rysunek jak ze starych angielskich zielników. Oczywiście żadna tam naklejanka, wzór nie zetrze się, jest wtopiony w glazurę (polewę) salaterki.
Piękna rzecz. W kształcie odpowiada najnowszym trendom, w szacie graficznej XVII Anglii. Trochę potargowałam i mam ją za 17 euro.
Następnym razem zacznę kompletować z tym wzorem garnitur do kawy, a może zestaw śniadaniowe…W sklepie prezentowały sie te drobiazgi fantastycznie a mnie ręce swędziały jak cholera i resztkami rozsądku panowałam nad dewastacją konta.
Mam też kilka drobiazgów rdzennie afrykańskich, bo w niemieckich ewangelickich kościołach, które prowadzą m.in. misje na tym kontynencie zawsze można dostać co nieco z tamtejszej sztuki ludowej. Kilka euro starcza na jedno dziecko w takiej misyjnej szkole na miesiąc, więc mój lew z drewna i zestaw solniczki i pieprzniczki z bambusa z wieczkami zrobionymi z pięknych, nakrapianych kamieni, kupione w kościele mariackim w przygranicznym Pasewalku – dały utrzymanie dwóm ciemnoskórym dzieciakom. A ja mam uroczy zestawik do kuchni.
30 km za Pasewalkiem skończyła się normalność. Wjechałam do kraju….
24 września 2007, o godzinie 20:39
Bekas
Kontrole przeprowadza sie punktowo. Koszty sprawdzania kazdego kutra byly by za wielkie i jako platnik do wspolnej kasy nie zycze sobie tego. Poza tym kazdy kraj czlonkowski zobowiazany jest do budowy swego systemu kontroli, sprawnego systemu. Tak jak sluzba lesna, zobowazana jest bronic las od klusownikow, tak kazdy kraj nadmorski ma bronic zasobow morza. Jesli nie potrafi zlodzieja kontrolowac ponosi odpowiednie koszta.
Oczywiscie mozna to zastawic i dac „ludziom wolnosc” . Czasami mysle ze to nie bylo by do konca zle. Przynajmniej nastepne pokolenie w XXI wieku nie zajmowalo by sie czyms tak glupim jak rybołówstwo .
24 września 2007, o godzinie 20:45
Skończmy już tę dyskusję o pijanym Kwaśniewskim. Zachował się żenująco, jest to człowiek słaby, słusznie irytuje i rozczarowuje wielu ludzi. Ale co z tego wynika? …że osoby o poglądach lewicowych czy centrowych popierające LiD mają sobie strzelić w łeb lub zagłosować na partie prawicowe? No przecież nie. Każdy z nas ma swoje poglądy na świat i państwo. Pijacki eksces byłego prezydenta tego nie zmieni. Drodzy prawicowcy, wspólczujcie nam zamiast wściekać się na nas. Tak jak i my wam współczujemy patrząc na te zastępy prawicowych dziwolągów.
24 września 2007, o godzinie 20:46
Edwardzie.
Ja tylko nieśmiało przypomnę, że jeszcze do niedawna nie było zakazów połowów, i jakoś ludzkosć, ani tym bardziej ryby, od tego nie wymarła.
Ale już nie o to chodzi. Skoro wiesz, że kontrole sa punktowe, to jakim cudem oni – ci „eksperci” – wiedzą, że akurat Polacy się już tyle nałowili, że im starczy, i że w Bałtyku na polskim obszarze połowowym oprócz paru ostałych dorszy tylko puszki po piwie wodę zamieszkują?
A ja, jako nieszczęsny płatnik do kasy WE, żądam taniego dorsza.
24 września 2007, o godzinie 20:52
Bekas
Jak zwolennika skrajnego liberalizmu ekonomicznego nie musze cie przekonywac ze obyczaj i kultura „rybacka” nie tylko PL powoduje ze juz nigdy nie zjesz taniego baltyckiego dorsza.
Punktowosc. Jest taka nauka ktora nazywa sie statystyka i metoda zwana ekstrapolacja.
24 września 2007, o godzinie 20:53
Bekas,
nie zawracam sobie głowy pobytem Kwaśniewskiego w Kijowie. Po raz enty powtarzam – nic tam się tragicznego dla Polski i samego Kwacha nie stało.
Jak masz zamiar analizować latami 59 sekund utrwalonych na filmikach video z życia Kwacha – to Twoja rzecz.
Do tak fanatycznych admiratorek, to ja nie należę. Nie należę też do grona tzw. paniuś z towarzystwa, które przy kawie w Europejskim (Hotelu) zajmują się takimi problemami „wagi państwowej”.
***
Z pytaniami o polskich rybaków proponują sie zwrócić do KE, poza tym kilka dni temu także ich złapano z nielegalnym dorszem w ładowniach.
Norwedzy też złapali polski kuter na własnych wodach terytorialnych czy też ekonomicznych, w tej chwili nie pamiętam z nielegalnym dorszem.
Nie litują sie nad nimi, bo akurat znam stan pogłowia dorszy w Bałtyku i mam świadomość, że polscy rybacy kłusują i to od la, poza tym odławiają dorsze zbyt młode, które nie dorosły do tarła.
Od czasu wejścia Polski do UE – ten proceder KE usiłuje ukrócić. Co oczywiście polskim rybakom się nie podoba. Moja sympatia jest jednak po stronie KE.
***
Wieczór na pewno spędzę miło, bo mam ku temu mnóstwo powodów, jedne z nich opisuję wyżej.
24 września 2007, o godzinie 20:58
Zofia, Szczypińska miala rację, że „młody” czuł wiatry. A jak tam wasz stary, (nadzwyczaj spokojny człowiek)?
24 września 2007, o godzinie 21:00
Bekas,
przynajmniej postaraj się zrozumieć co napisałam w przytaczanych Ci materiałach.
Morski Instytut Rybacki w Gdyni prowadzi badania od bardzo wielu lat i wszyscy w Polsce wiedzą, że z rybostanem w Baltyku jest tragicznie.
Ryby pzretzrebione a te , ktore są to są z dioksynami, mają w sobie metale cieżkie i inne paskudztwo. Śledź bałtycki jest już genetycznie zdegenerowany. Ze względu na wiedzę jaka posiadam, żadnej bałtyckiej ryby od lat nie biorę do ust.
Podobne badanie prowadzi instytut w Kopenhadze z blisko 100-letnia tradycja takich badan. Stan ryb w Bałtyku (i nie tylko) szacuje się corocznie.
Przestań bezmyślnie powtarzać głupoty.
24 września 2007, o godzinie 21:04
Arku.
Ja się na Ciebie wściekam? A broń mnie Panie Boże!
Inna rzecz, że skoro Kwaśniewski Cię rozczarowuje i irytuje, a jednocześnie jest kandydatem na premiera z ramienia LiDu (co – nota bene – przewidział wieki temu oszołom Michalkiewicz, tutaj bardzo niemile wspominany), to może warto wyciagnąć jakieś wnioski?
Nie to żebym Cię chciał przekonać do głosowania na UPR. Zdaję sobie sprawę, że pierwej sobie dziurę w stopie przestrzelisz niż na JKMa głos oddasz. Chodzi tylko o to, byś się zastanowił. Jeśli ugrupowanie wystawia na premiera kandydata, który Cię i irytuje, i rozczarowuje, to może i to ugrupowanie takie samo?
Inna rzecz, że z tego, com tutaj od czasu do czasu czytał, Wy sobie dyskutujecie o LiDzie, o PiSie, o SO, o LPRze, o PO. A przecież to nie ma większego znaczenia, która z tych partii rządzić będzie. One się tylko kosemtycznie różnią. Wszystkie zaś PODNOSZĄ podatki, MNOŻĄ przepisy, nakazy i zakazy. Jednym słowem wrzucają na nasze barki coraz to nowe obciążenia, same nic nie niosąc i dobrze sobie na nasz koszt żyjąc. Wszystkie stosują jeden program: TKM. Tyle.
Większość też tutejszym Komentatorów ma prawicowców za oszołomów, idiotów, komików, ciemniaków, dziwaków. Nie to żebym się obrażał, czy w nocy o to nie spał. Mnie zastanawia jedno. SKĄD WY WIECIE, że kapitalizm, prawicowość, wolny rynek są złe?!?!?! SKĄD?!?!?
Przecież za życia żadnego z Was niczego takiego w Polsce nie było! Promyk wolnego rynku i kapilaizmu błysnął w 1989 za sprawą Wilczka i Rakowskiego, którzy wprowadzili ustawę o działalności gospodarczej. Niestety zaraz zgasł. Poszukajcie sobie Prawicy Przeklinacze materiałów CO SIĘ WTEDY w gospodarce działo, poszukajcie komentarzy. I zastanówcie się nad nimi trochę.
Nie mam złudzeń, że prawicę i wolny rynek zaczniecie kochać, ale może po lekturze rzadziej na nich psy wieszać będziecie?
Hmmm, zrobiła się moja standardowa dygresja. Kto to przeczyta? Kończę.
Miłej nocy.
24 września 2007, o godzinie 21:04
Arek Says:
wrzesień 24th, 2007 at 8:45 pm
Skończmy już tę dyskusję o pijanym Kwaśniewskim. Zachował się żenująco, jest to człowiek słaby, słusznie irytuje i rozczarowuje wielu ludzi. Ale co z tego wynika?
Co wynika to się okaże. Tu nie chodzi przecież o to, że ktoś pije (jak próbuje tą dyskusję ustawić m.in. Kuczyński). Tu chodzi o to, że ktoś po pijanemu reprezentuje Polskę za granicą. Tu chodzi o to, że ludzie pokroju Kuczyńskiego z żenującego zachowania próbują zrobić kolejny przyczynek do atakowania kaczystów („psychopatyczni abstynenci”). Tu chodzi o to, że „impregnowane” towarzystwo pokroju Zofii będzie w zaparte dowodziło, że powszechnie potwierdzony fakt nie miał miejsca. Że nawet jak miał miejsce to nie miał negatywnego wydźwięku. Itd. itp.
24 września 2007, o godzinie 21:09
Pani Zofio.
Ja pytałem JAK to liczą, SKĄD to wiedzą. A analizy na papierze….papier jest cierpliwy…
Skoro jednak ryb tu już prawie nie ma, a te co są, są niejadalne, jak wynika z Pani opisu, i WSZYSCY o tym wiedzą (ja na przykład nie wiem, ale rozumiem, że Pani chodzi o unijnych ekspertów?), to CZEMU nie ma zakazu połowu i spożywania tych ryb??? Takie przecież ostre jak skalpel w WE normy żywieniowe obowiązują! Więc jak to jest?!
24 września 2007, o godzinie 21:10
Bekas; jeśli bekasz po kolacji to wyjdź, ok? Kultura zobowiązuje nawet po filecie z mintaja, morszczuka czy czerwonej pangi. Jeśli rozumiesz to zastosuj się. Uprzejmie dziękujemy.
24 września 2007, o godzinie 21:11
leszek.sopot
-
„Myk jest oczywisty – taki sam jak w 1995 r. Kaczyńscy tak nie znoszą Donalda i Wałęsę, że wyciągną nawet z rynsztoka Kwaśniewskiego jeśliby to Tuskowi mogło zaszkodzić”.
-
To sprawa taktyki. W japońskim karate ćwiczy się formy walki z kilkoma przeciwnikami na raz. Jak myślisz od kogo zaczyna karateka napadniety przez trzech żuli? Od tego który wygląda na najsilniejszego – od przywódcy bandy. Jeśli on dostanie jako pierwszy resztą nie trzeba się już zajmować. A więc jest to nawet humanitarne. Niby logiczne, że przeciwnikiem J. Kaczyńskiego powinien być D. Tusk, ale taktyka JK polega na tym, aby zburzyć tę hiararchię i tym sposobem pognebić obu na raz. Od razu niechcący przysłużył się Kaczyńskiemu Giertych (który szybciej działa niż myśli), wzywając Tuska na pojedynek i niejako wciągając PO do III ligi. Zaletą starcia z Kaczyńskiego z Kwaśniewskim bedzie podtrzymanie ideologicznego sporu z postkomunizmem, jako paradygmatu budowy nowego państwa. W tym starciu Kwaśniewski zostanie zmasakrowany nie tylko dlatego, że początek kampanii miał najgorszy z możliwych. Wyobraź sobie debatę naiwnie spokojnego i uładzonego Chamberlain’a z wojowniczym Churchill’em jesienią 1941 roku. Też byłaby masakra. :)
24 września 2007, o godzinie 21:15
Edwardzie.
Cała ta walka o dorsza, to jest walka z problemem, który istnieje tylkow socjaliźmie. Tyle. A dwa – odpowiedziałbyś na pytanie. Ale nie musisz.
Dobrej i spokojnej nocy życżę.
Do domu zwiewam. Ile można w pracy siedzieć.
24 września 2007, o godzinie 21:18
W. Kuczyński: tak jak się spodziewałem, całkowity brak dystansu do siebie. Rozumiem, że to wygodne – nie trzeba odpowiadać na pytanie. Myślałem, że gra słów jest czytelna, jak widać przeliczyłem się:) Powtórzę więc je jeszcze raz z odpowiednią atencją:
Zagadka dla Pana Waldemara Kuczyńskiego (i nie tylko):
kto to powiedział: “Aleksander Kwaśniewski ośmiesza wszystkich, którzy uczestniczą w (…) kampanii (LiD). Podważył wiarygodność LiD (…) odebrał sobie prawo do kandydowania na premiera” i “Polska na gwałt potrzebuje nowego lidera (…) Nie może nim być Kwasniewski z powodu swoich słabostek”
A tu radosna twórczość Mr. Zoob: http://www.youtube.com/wa.....TRW1ZNip4o
24 września 2007, o godzinie 21:21
Waldemar Kuczyński
„Miner,
nie jesteśmy po imieniu. Racz to zauważyć”.
-
Panie Waldemarze, to może warto byc konsekwentnym i pisać: „panie Miner”. Nie mozna wykluczyć za tym nickiem kryje się były minister, powiedzmy w rządzie Olszewskiego. :)
24 września 2007, o godzinie 21:25
miner,
zagadka dla Ciebie: kto postraszył Polaków w sobotę stanem wojennym, kto boi się misji OBWE (i nie chodzi tym razem o Łukaszenkę), kto buduje mur wokół gmachu Urzędu Rady Ministrów?
24 września 2007, o godzinie 21:32
Arek: przecież wiadomo, że „drapieżne Kaczory”. Na tym blogu się nie zadaje takich pytań, to jest jedna z pierwszych pozycji w FAQ antykaczysty :)
24 września 2007, o godzinie 21:33
Panie Kuczyński, nieźli jesteście tutaj wszyscy „w mordę jeża”.
24 września 2007, o godzinie 21:52
Zofio! serdeczne dzięki. Jesteś bezlitośnie niezawodna!!!
Jeśli chodzi o gospodarkę morską, nie masz konkurencji i już.
A taniego dorsza to mieliśmy w latach 60-tych, kiedy to namawiano nas do jego konsumpcji hasłami w rodzaju; od rozsądnych nie bądź gorsza i wśród potraw umieść dorsza! Świeżego, mrożonego i wędzonego!
A szeptana propaganda dodawała; Jedzcie dorsze! g…o gorsze!
I tamte dorsze były duże i soczyste. Nie takie wątłusze, jak dzisiejsze.
Były też tanie. Bekas się za późno urodził i może się co najwyżej domagać. Bezskutecznie.
Równie dobrze może się domagać raków na obiad, albo sielawy.
Zające też kiedyś były bardzo popularne i co?
Jak apetyt jest przesadny, to człowiek wolny jest w stanie wytępić wszystko wokoło siebie. Bo wolność człowieka jest zbyt często wolnością od odpowiedzialności za przyszłe pokolenia.
;
Jak uczyłam się historii…
Matura 1956 – podręczniki, lepiej nie mówić.
Moja rodzina, pochodząca z Warszawy została zesłana na ziemie zachodnie. Władza upewniła się, że nie będziemy tu mieli nikogo ze znajomych. Tata – wróg ludu, mama i nas trójka. Były w domu jakieś rozmowy wskutek których ja i moja przyjaciółka w czwartej klasie dostawałyśmy ataków kaszlu usłyszawszy różne peany ku czci Stalina. Skutkiem tego – i chyba nie tylko – ojciec koleżanki wylądował w więzieniu (był ze starej, ziemiańskiej rodziny, wygnano ich z dużego majątku na Warmii z zakazem osiedlenia się w promieniu bodajże 30 km od granicy posiadłości). Mnie przeniesiono do innej szkoły, z koleżanką nie pozwolono się widywać. W domu zamilkły wszelkie rozmowy o „prawdziwej historii”. Po przedwczesnej śmierci ojca cierpieliśmy taką biedę, że o historycznych zaszłościach nie było kiedy mówić. Zaczęłam historię poznawać dopiero podczas studiów, ale z samodzielnej lektury, z książek, które wpadały w ręce.
Najbardziej chyba zapamiętałam Władysława Andersa „Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów” i ogromnie gruba księga Pobóg Malinowskiego. Jakieś książki Tarlego o Napoleonie i to, co w ręce wpadło. Jestem zupełnym samoukiem w tym zakresie. Więcej wiem z literatury niż z fachowych książek i podręczników.
Mam też swoje ugruntowane zdanie co do wypowiedzi różnych ludzi, co to opowiadają, jak im rodzice w głowy kładli tą prawdziwą historię już we wczesnym dzieciństwie. To mogło być śmiertelnie niebezpieczne, bo dzieci są szczere i nie ma siły, aby się nie wygadały. A w czasach, gdy ja byłam dzieckiem… lepiej nie mówić.
24 września 2007, o godzinie 22:08
Mawar,
czyżby już ziobrowska prokuratura zawiadomiła Cię, że odnalazł się dochnalowy Franck Muller ?
24 września 2007, o godzinie 22:11
Jasnaanielka zaczęła pisać o nienormalności kiedy ja właśnie chciałem o normalności. Aleksander Kwaśniewski to niestety nie jest jakiś wzorzec normalności. On jest raczej jak taki wielki dom do ogrzania, wielki ogród do zagospodarowania, zasobna piwniczka do spożycia w większym gronie przyjaciół. Wzorca normalności niestety na próżno szukać wśród publicystów czy też polityków. U Paradowskiej można przeczytać, że chirurg M. G. miał jakąś butelkę wódki na własne potrzeby i dwa długopisy, i z zarekwirowania tego zrobiono straszną aferę, natomiast w TV odwrotnie pokazano sporo dóbr materialnych (czyżby z podarunków dla obecnie urzędującego Prezydenta?). No, ale wracając do normalności. Dla mnie ideałem normalności byłby w zasadzie takie nadmuchiwane srebrne uniwersalne ubranko. Zamiast niezwykle drogie ogrzewania domów dlaczego nie mógłby nas grzać taki jednoczęściowy komplecik na suwaczek. A gdybyśmy chcieli polecieć do przyjaciół na wódeczkę, to wyobrażam sobie, że to ubranko by się samoczynnie nadmuchiwało, nas do góry podnosiło i komputerek z GPS by nas pewnie w tą i z powrotem przemieszczał anielsko rozweselonych.
24 września 2007, o godzinie 22:22
Panie Miner
Dzisiaj w programie u Rymanowskiego Marek Borowski wyjaśnił że wypowiedź Frasyniuka którą pan uporczywie cytuje została zmanipulowana. Wedłyg Frasyniuka „Dziennik” obciął jej drugą częśc która brzmiała następująco : „wolę słuchać Kwaśniewskiego pijanego niż to co mówi Kaczyński kiedy jest trzeźwy”. To tak gwoli ścisłości. Pozdrawiam.
24 września 2007, o godzinie 22:28
Biseptol:
wskaż manipulację, tu masz tekst z Dziennika w całości, mam to samo na drukowanym wydaniu przed oczami.
http://www.dziennik.pl/De.....leId=61412
24 września 2007, o godzinie 22:36
Panie Miner
Frasyniuk osobiście wyjaśnił całą sprawę Borowskiemu. Manipulacja polega na tym że „Dziennik” dokonując skrótu wypaczył sens jego wypowiedzi. To oczywiste.
24 września 2007, o godzinie 22:42
Bożena
„czyżby już ziobrowska prokuratura zawiadomiła Cię, że odnalazł się dochnalowy Franck Muller”?
-
On wcale nie zaginął, Kwaśniewski nadal jest jego szczęśliwym właścicielem, albo ja o czymś nie wiem.
24 września 2007, o godzinie 22:53
Biseptol:
Frasyniuk wytłumaczył Borowskiemu… Borowski wytłumaczył Tobie? A mnie nie będzie dane się dowiedzieć?
Spróbuję sam, to co jest poniżej jest zmanipulowane? Frasyniuk mówiąc to co niżej chciał powiedzieć co innego? Rozumiem, że jutro w „Dzienniku” będzie jakieś sprostowanie słów Frasyniuka… wszak mamy okres wyborczy… jakieś zasady obowiązują
„Kiedy patrzę, jak premier mówi o Polsce tylko dla Polaków lub o tym, że zwycięstwo PO i LiD będzie oznaczało nowy 13 grudnia, to wolałbym, żeby Kaczyński się upił, ale mówił do rzeczy.”
Szanowny Panie Kuczyński: skoro Pana już wyręczono z udzielania trudnej odpowiedzi to może pokusi się Pan o słowo komentarza?
24 września 2007, o godzinie 23:16
Panie Gospodarzu,
dlaczego prawe skrzydło naszego blogu tak dużo pracuje w godzinach nadliczbowych?
Czyżby rzutem na taśmę posłowie korzystnie znowelizowali kodeks pracy?
Dobranoc.
24 września 2007, o godzinie 23:37
Mawar,
czy zechciałbyś zrobic porównanie stylu dzisiejszej wypowiedzi w TVN 24 Marka Borowskiego i lidera PIS-u, Brodzińskiego.
Czy nie jesteś markotny, gdy widzisz że tak potężna partia ruchu odnowy moralnej, za jaką chce uchodzic PIS, wyznaczyła na organizatora jej kondycji moralnej i intelektualnej człowieka, który sprawia wrażenie bramkarza i prostaka? Czy ty, przywódca prawego skrzydła na tym blogu nie czujesz obawy, że ten lider może w każdej chwili swojemu rozmówcy dać w papę, gdy się z nim zwyczajnie różni w poglądach?
24 września 2007, o godzinie 23:39
Stan
-
„dlaczego prawe skrzydło naszego blogu tak dużo pracuje w godzinach nadliczbowych”?
-
Stan, jest 23.40 więc ja zaraz kończę, ale właśnie budzi się mój kot. Pójdzie do kuchni coś zjeść potem zastąpi mnie przy klawiaturze. Rano ja go zmienię. W ten sposób pracuje pisowski szab wyborczy, dlatego jesteśmy skazani na sukces i pognebienie postkomuny. Dobranoc. :)
24 września 2007, o godzinie 23:42
Stan
„Mawar,
„Czy zechciałbyś zrobic porównanie stylu dzisiejszej wypowiedzi w TVN 24 Marka Borowskiego i lidera PIS-u, Brodzińskiego”.
-
Brudzińskim też nie jestem zachwycony.
24 września 2007, o godzinie 23:49
Mawar,
nie wierzę, że nie wiesz!
Kłamiesz w tej sprawie zupełnie świadomie. Jeżeli ziobrowska prokuratura tego nie wyśledziła, to na zasadzie podobieństwa rzeczy nie możesz mówić, że zegarek ma właściciela.
Nie obchodzą mnie Twoje poglądy, dla mnie zbyt oryginalne, ale nie cierpię kłamstwa z wyrażną intencją szkodzenia.
Dlatego szczególnie rozpoczęłam tę dyskusję.
24 września 2007, o godzinie 23:56
Przed snem poczytałam sobie jeszcze troszkę i zasnę spokojnie, wyobrażając sobie, jak głos zwykły polatuje nad drzewami za moim oknem (właśnie umytym) w kostiumie Michelina. Za nim snuje się leciutki obłoczek, bo właśnie poprzez rozsunięty zamek błyskawiczny wypuszcza nieco puku, aby wylądować gdzieś w Rynku, w którymś z ogródków piwnych. Nad ranem ukaże się znowu, pięknie nadmuchany (samoczynnie!) i poleci gdzieś nad odrzańskie łęgi, aby pobiegać po rosie i przegonić jakieś kaczki, czy bażanty…
DOBRANOC…
25 września 2007, o godzinie 01:06
Przeczytałem polecany przez Edwarda wywiad z Wojciechem Kilarem w Rzepie. I w żadnym punkcie nie mogę zgodzić się z jego poglądami.
„To co robią Kaczyńscy, jeśli już mamy nawiązywać do zwierząt, czego nie lubię, bo świat zwierząt wydaje mi się lepiej zorganizowany, przypomina mi raczej pracę bobrów. Piękne to, przeurocze zwierzęta, ale wywołują swymi działaniami wiele zamieszania w przyrodzie. W tym wypadku jednak wykonują dobrą pracę, bo podgryzają drzewo, które jest spróchniałe, zgniłe, przerośnięte jakimiś pasożytami. I robią to po to, by – przepraszam za patos – odsłonić zdrowe głębokie korzenie. Ja w istnienie tych korzeni wierzę. Patriotyzmu, chrześcijańskiej tradycji, niepodległości i tego, co tak się w słowach nadużywa, solidarności. Kaczyńscy też w to wierzą i to jest mi szalenie bliskie.”
Logika raczej podpowiada, że jak drzewo zostanie zżarte przez kornika, to się przewali, a korzenie zgniją. Ja tam zdrowia może w tym drzewie od dawna już nie widuję, ale dobra nowina, że Radio Maryja i PiS, to jego ratunek, o to szczęście dla mnie niepojęte.
25 września 2007, o godzinie 06:14
Glosie
O potedze prawa znajdziesz w zupelnie a politycznym blogu Torlina:
http://torla.blog.interia.pl/
25 września 2007, o godzinie 07:56
Panie Waldemarze,
do zadumy panie ministrze:
.
http://bi.gazeta.pl/im/3/4517/m4517793.jpg
część całości:
http://wiadomosci.gazeta......17787.html
.
pozdrawiam
Bernard
25 września 2007, o godzinie 08:01
Pani JasnaAnielko.
Ja w sprawie tej „odpowiedzialności za przyszłe pokolenie”.
Niech Pani zajrzy sobie na stronę MinFinu i sprawdzi jak to obecne rządy (mam na myśli WSZYSTKIE od 1989 roku, że o wcześniejszych nie wspomnę) dziarsko sobie zadłużają przyszłe pokolenia. No, to jest odpowiedzialność przez duże „P”!
25 września 2007, o godzinie 08:34
Bekasie – zgadzam się z Tobą „w tym temacie”. To samo napisałam parę wpisów wcześniej, tylko innymi słowami.
Bardzo ciekawą analizę postawy premiera w świetle jego wypowiedzi o 13 grudnia przedstawił Jakobsky w blogu Szostkiewicza;
http://jacobsky.wordpress.com/
Warto zajrzeć.
25 września 2007, o godzinie 08:38
http://szostkiewicz.blog......ment-39300
Przepraszam, ale źle zaznaczyłam i link nie działa. Ten jest dobry.
25 września 2007, o godzinie 08:55
http://wiadomosci.gazeta......18052.html
25 września 2007, o godzinie 08:56
Jeśli jeszcze nikt tego nie wkleił to daję link do pomysłu spotu Matki_Kurki:
http://www.matka-kurka.net/post/?p=1046
„Nowy spot zmieniający kierunek historycznej debaty. Tytuł `Krótki film o tchórzostwie’ Scenariusz i rezyseria Matka Kurka. Pokój w przedwojennym stylu, czarno-biały TV i dramatyczne obrazki, czołgi na ulicach, pałowanie górników i studentów, zdjęcia z internowania działaczy `Solidarności’. Cięcie. Kameralne ujęcie, posłane łóżko, na łóżeczku kolorowa kołderka, zapalona nastrojowa nocna lampka, uchylone drzwi do kuchni, gdzie widać krzątająca się starszą panią przyrządzającą kolację z równo pociętych plasterków szyneczki i białego pieczywa. A na łóżeczku w wyprasowanej piżamce siedzi sobie niewielkiej postury starszy kawaler i w miseczce moczy nóżki. Z kuchni dobiega ciepły głos matki: `Jaruś dziecko, chlebek posmarować ci masełkiem i położyć szyneczkę, czy będziesz sobie kroił i jadł z talerzyka?’. Odpowiedź: `na chlebek mamusiu, tak jak lubię’. Ostatnia scena. Starszy kawaler głaszcze kota i posyła mu ciepłe słowa: ` Mruczysz sobie, mruczysz? Widzisz jak nam tu dobrze i cieplutko mamy u mamy’. Głos z kuchni: `Jaruś ścisz ten TV, co tam się dzieje? Jakieś wrzaski, głowa boli!’. Odpowiedź: `Nic, nic mamusiu się nie dzieje, opozycja się awanturuje’.”
25 września 2007, o godzinie 09:17
No coz SB go nie wybrala, wybral go lud. Kto mial racje?
25 września 2007, o godzinie 09:59
Edwar,
przeczytałem Twój link. Od początku kampanii wyborczej sądziłem tak jak Frasyniuk. Zastanawiam się tylko dlaczego takie nic jak Tusk wziął się do porządkowania sceny politycznej, czego konsekwencje, mogą być, w skrajnym przypadku, bardzo złe i, na dodatek, nie do odwrócenia. Tak to się kończy kedy specjalista od cymbergaja zabiera się do wielkiej polotyki. Jakiś udział ma w tym także Kwaśniewski, polityk niezwykle zdolny, ale wypalony. Jarosław Kaczyński z dużym wyczuciem i, właściwą sobie lekkością, powiedział o nim parę tygodni temu, że jest jałowy.
Na tym blogu bardzo często piszemy o różnych pierdołach, zapominając o tym, że na naszych oczach doszło do połączenia dwóch najważniejszych urzędów w Polsce, co oznacza faktyczne rządy dyktatorskie. Po przegranych wyborach Platforma może się rozpaść, a działanie centrolewicy może zostać ograniczone do obrony przed usunięciem jej ze sceny politycznej. Dla pozoru może zostać jedynie PSL, które,podobnie jak dwie przystawki, może nie wejść do parlamentu. Jeżeli JK wykaże rozum polityczny, to przy sprawowaniu rządów faktycznie dyktatorskich zatrzyma obecną konstytucję, a nawet będzie się z nią obchodził jak z Nelly Rokitą.
Jest to jednak polityk grubo ciosany i popadnie w zachwyt nad swoim geniuszem. Można się spodziewać, że, przy aplauzie swojego otoczenia ruszy na podbój Unii, bo JK nie zapomni upokorzenia z Brukseli anno domini ‘o7. Ta wojna może być krótka i skończyć się krótkim: won, wypowiedzianym z jednej albo z drugiej strony. Przedtem, oczywiście, będzie wiele konfliktów takich jak Rospuda, połowy dorsza, odmowa finansowania przez Unię toruńskiego Rasputina itp. Należy także spodziewać się dużego społecznego poparcia zorganizowanego przez takich przywódców religijnych jak abp Michalik.
W wymianie „uczuć” z Madzią wspomiałem, że były sekretarz KC PZPR Stefan Olszowski doprowadził do podjęcia uchwały sekretariatu tej partii, o oddziaływaniu moralnym na społeczeństwo poprzez tzw. wizytacje w domach tzw. trójek, które pod przewodnictwem przodujących robotników miały pouczać o niewłaściwym postępowaniu, niezgodnym z normami socjalistycznego państwa. Nasuwa się pytanie, co by było gdyby nie nastąpiła poprawa?
Piszę o tym przyprawiającym o mdłości pomyśle, bo spodziewam się podobnych rozwiązań w państwie wyznaniowym, którego próg już przekroczyliśmy.
25 września 2007, o godzinie 10:11
Stan
Nasze sprawy stoja smutno, ale ja zawsze pokladam nadzieje w geniuszu Stalina. Otoz z budowa „putynizmu ochrzczonego” moze wygladac tak jak w stalinowskiej ocenie mozliwosc budowy socjalizmu w PL.
To moze byc „siodlanie krowy”.
25 września 2007, o godzinie 10:14
Nie wszedł na blog mój spory objętościowo wpis.
25 września 2007, o godzinie 10:17
Edwardzie,
Tak się domyślałem, że w sprawach przestrzegania prawa jesteś taki sam jak reszta populacji. Nie wstydź się tego – przynajmniej nie wyglądasz jak garbaty i konus, pośród zdrowiej dwumetrowej młodzieży czytającej tygodnik „Polityka”, która nie zna żadnych problemów w Polsce, poza niedostateczną jej zdaniem ilością namiętnych zbliżeń z płcią przeciwną. A ja wielokrotnie podkreślałem, że PiS pod tym względem stosunku do władzy jako takiej jest tacy jak i przedstawiciele twojego gatunku, czyli dwumetrowi i ważący po sto kilo beztroscy ludzie, którzy np. w kilka osób podejmują decyzję, że nie oddadzą pakietu kontrolnego PZU wrogowi, jak i innych strategicznych spółek (czy ten mechanizm kompetencyjny i decyzyjny sami PiS-owcy stworzyli czy istniał już on przed nimi, ha?). W moim przekonaniu Oni korzystają z niego w sposób bardziej brutalny, nie chcąc wcale go zmienić. To jest układ stosunków i zależności, oparty na samowoli, osnuty w cynizmie, spowity w bezmyślności i doprawiony w zwykłym chamstwie, potencjalnych możliwości prowadzących do ogromnej i zupełnie nieodpowiedzialnej władzy kilku niedouczonych prostaków w jakich barwach władzy by nie występowali. Władzy warto zaznaczyć, którą – co widać – wolą wyborców może sprawować byle kto. I sprawuje. Wybitnych polityków w RP nie było i nie ma zbyt wielu, ale za to jest dużo chłamu. Należy zrobić prostą rzecz, aby zreformować kraj i postawić go na nogi – właśnie wyrzec się absolutnej władzy i braku odpowiedzialności. Należy wyrzec się możliwości robienia pieniędzy ze stanowisk politycznych. Trzeba się wyrzec udzielnych księstw w zawodach zaufania publicznego. Apage satanas, apage Asmodeusz, (z krajowych) apage Bigot, apage Dytko Smrodnik, apage Browarniak.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Diabe%C5%82
Lista upadłych aniołów
http://pl.wikipedia.org/w.....%82%C3%B3w
25 września 2007, o godzinie 10:18
Przepraszam. Wpis jest na blogu.
25 września 2007, o godzinie 11:06
Glos
„Należy zrobić prostą rzecz, aby zreformować kraj i postawić go na nogi – właśnie wyrzec się absolutnej władzy i braku odpowiedzialności. Należy wyrzec się możliwości robienia pieniędzy ze stanowisk politycznych. Trzeba się wyrzec udzielnych księstw w zawodach zaufania publicznego.”
Te litanie mozna by wydluzyc w nieskonczonosc….
Oczekiwac ze te „pobozne zyczenia” spelnia sie przez ich wypowiadanie jest jak czekac ze jakis diabel uczyni sprawiedliwosc i odcisnie swa lape na czym bys oczekiwal..
25 września 2007, o godzinie 11:15
Jezeli kandydaci LiDu w ciagu najblzszych tygodni nie zloza w katedrach i w innych waznych swiatyniach swych wyznan przysiegi ze nigdy nie zawra koalicji z PIS, nie glosuje!!!
Bezwyznaniowcy (ci nieliczni) moga przysiegac przed sedzia sadu najwyzszego.
25 września 2007, o godzinie 11:44
http://www.youtube.com/wa.....XjRvAXmBpo
fajne….
25 września 2007, o godzinie 11:46
http://www.youtube.com/wa.....No9TbZSpVs
i uzupełnienie….
25 września 2007, o godzinie 11:47
Edwarze,
jak możesz mieć takie wątpliwości? centroprawicowy POPiS a centrolewicowy LiD to przecież przeciwnieństwa. Pierwsi wymyślili IV RP, drudzy bronią dorobku III RP. Jak Kaczyński i Ziobro mogliby wejść w koalicję z Kwaśniewskim i Geremkiem? To są dwa różne światy.
25 września 2007, o godzinie 12:01
Edwardzie,
Napisałeś, że wyjechałeś z kraju w roku 1984. Może przez tak długi okres czasu do dziś poznałeś, że za granicą istotą demokracji jest podział kompetencji i zapewnienie skutecznej kontroli społecznej nad poszczególnymi władzami, co opiera się głównie na tym, że władze się wzajemnie kontrolują. A dalej istotą demokracji jest pluralizm w polityce, życiu społecznym i gospodarce, co oznacza, iż żaden z podmiotów nie dominuje. To jest właśnie delikatny i współzależny od siebie mechanizm władzy, który nigdy nie został właściwie w Polsce uregulowany. W to miejsce natomiast uzewnętrzniła się silnie tradycja Kongresówki z jej feudalnym bagażem, połączona z socjalistyczną postawą roszczeniową wszystkich grup społecznych. Kaczyński jest po prostu kolejnym idiotą u władzy, a PiS kolejnym cymbałem u władz. Na tym polega problem w Polsce, takiego rodzaju władze administracyjne, społeczne i gospodarcze rządzą przez dzielenie i w konsekwencji ograniczanie potencjału tkwiącego w ludziach. Oczywiście partie w sposób demokratyczny oddają władze następcom, ale co jest widocznej zachowują udzielne księstewka jako swoje dochody, zachowują także feudalne funkcje w prestiżowych zawodach będąc już poza polityką i chronią je i siebie przed reformami.
25 września 2007, o godzinie 12:04
Glos
Diagnoze mamy.
A teraz terapia? Tylko nie zaklecie „pacjet powieniem wyzdrowiec”
25 września 2007, o godzinie 12:05
Arek
Wierze ze dwa rozne. Ale cos mnie „tknelo”.
25 września 2007, o godzinie 12:50
Edwardzie terapia jest taka jak w opowiadaniu Gieorgija Władimowa „Wierny Rusłan” pies obozowy musi w końcu przestać kąsać, a zająć się wąchaniem kwiatków. Wiktor Woroszylski przełożył to opowiadanie i chyba był do niego przywiązany, gdyż zawarta w nim jest jakaś metafora estetyzmu natury i władzy. A więc z takim programem samoograniczania się powinny powstawać grupy inicjatywne: partii, stowarzyszeń, związków. Problemem w Polsce jest charakter władzy, a nie tylko i nie jedynie charakter polityków i biurokratów. Myślę, że w końcu powinni dostrzec to i uznani publicyści oraz zausznicy, a więc mam i zadanie do realizacji dla gospodarza blogu. Propaganda jaka by nie była, czy ta profesjonalna z RWE czy ta nieprofesjonalna z PiS, przedstawiająca wybiórczy obraz rzeczywistości dla celów manipulacji, to zabawa, którą ja osobiście nie popieram i nie uczestniczę w niej. Za dużo przechodzę co rok pieszo kilometrów dolinami rzek, lasami, łąkami i polami, abym nie miał w sobie poczucia harmonii.
25 września 2007, o godzinie 12:55
Odnotowuje twoj manifest.
25 września 2007, o godzinie 13:41
A propos ryb i rybakow:
http://www.rzeczpospolita.....wsId=22157
25 września 2007, o godzinie 14:10
Jasnaanielka, nie wiem co cię naprawdę zadowala jako michnika.
,
Starając się epatować wyedukowaniem ( w 80 % w wyniku przygotowywanych streszczeń od fabryczki) prucz niewątpliwie ważnego elementu starzania aureoli antybarbażyństwa, co koduje się jako element znamienny uczciwości w podświadomość, otóż prucz tego elementu. który nie sposób zlekceważyć wykonują również ci ci cali tego śmego niezły pokaz buractwa. Idzie mnie tu ło ten aspekt, że przez pozór kultury prześwituje w kontraście osobowościowe prostactwo, którego ni da rady łatwo ukryć. Jak to się objawia o tym kiedy indziej.
25 września 2007, o godzinie 16:30
Arku! dot.11.47
A powiedz szczerze, spodziewałeś się przed 2005 rokiem koalicji PiSu i Samoobrony? Tylko z ręką na sercu.
25 września 2007, o godzinie 16:57
Torlin
Ja się spodziewałem najgorszego od 1990 r. rządu, nie widziałem światełka w tunelu widząc co wyprawia PiS i PO. Człowiek ma jednak to do siebie, że przywyka. do takich myśli. Gdy powstał rząd z przystawkami to mnie ścięło, ale nie mogło już zwiększyć mojego pesymizmu. Optymistycznie tłumaczyłem sobie, że nie wystarczy tkwić w ciemnym tunelu lecz trzeba być także świadkiem jego ruiny, bo wówczas tkwienie w tunelu bez światełka może się wydać nie najgorszym stanem. Czyż może być coś gorszego od rządów Giertycha, Leppera i Kaczyńskich – chyba nic. Była to przecież najobrzydliwsza z możliwych menadżerii. Dużo gorsza od POPiS-u. Trzeba poczekać jeszcze z 4 lata by ten styl polityki obrzydł ludziom i zagłosowali na jakąś nową formację ludzi rozsądnych, w której nie będzie miejsca na żadne karykatury.
25 września 2007, o godzinie 17:29
Torlinie,
koalicja PiS-LPR-SO to czarny sen nie tylko Adama Michnika ale i wielu innych Polaków. Wydawało się to szaloną i nierealną perspektywą. Pamiętam jednak, że jak podawano notowania partyjne przed wyborami 2005 to miałem takie myśli, że antydemokratyczne, antysalonowe, antyliberalne trio może zrobić psikusa salonowcom. Naprawdę, myślałem o tym, widząc jak te partie miały w jakimś sondażu bardzo dużo procent.
Lepper jednego dnia jest komunistą, drugiego dnia socjal-liberałem, trzeciego buduje prawicowy LiS a na końcu znowu chce być lewicą. On mógłby z każdym. Giertych jest równie cyniczny, nie mówiąc o jego ludziach w terenie, z którymi miałem do czynienia w terenie. Władza i nic więcej.
Natomiast PiS i LiD to totalna wojna ideowa. Nie personalna, ambicjonalna, które można jakoś zażegnać, odsuwając w cień liderów, jak np. w przypadku POPiSu. Dla mnie PiS i LiD to przeciwieństwa ideowe, nie w dziedzinie gospodarki, bo tu jest małe pole manewru we wspólczesnej gospodarce rynkowej, ale w kwestiach światopoglądu, pluralizmu ideowego, świeckiego państwa, praw mniejszości, praw jednostki, wolności. Nie bez kozery Kaczyński mówi o naszej Konstytucji z 1997r. uchwalonej przez partie składowe LiD oraz PSL, że ma wadę aksjologiczną. Tu nie ma możliwości porozumienia. Środa i Rydzyk nie mogą być w jednej koalicji.
25 września 2007, o godzinie 17:31
Leszku! Zgadzam się z Tobą całkowicie. Ja więcej powiem, czas płynie na naszą korzyść. Coraz więcej w Polsce będzie ludzi wykształconych, młodzież będąca teraz w szkole jest nie do porównania nawet z dzisiejszymi dwudziestolatkami. My nie zdajemy sobie sprawy, jaka fajna młodzież nam rośnie, niezależna, pełna ambicji, z dążeniem do nowoczesności, pieniędzy, kariery. Znająca języki, swobodnie poruszająca sie za granicą, nowocześnie ubrana, bez kompleksów.
I to jest do nas pite – Leszku! Do Ciebie, do mnie, do wszystkich okołopięćdziesięciolatków, którzy żyją kompleksami. Kompleksami Zachodu, Rosji, opozycji. Żyjemy sprawami komunizmu i postkomunizmu, a ten to powiedział, a tamten warknął. Żyjemy w przerażającym świecie ułudy i złudy, w świecie który przeminął, a my go dostarczamy na tacy kolejnym pokoleniom patrzącym się na nas niezrozumiałym wzrokiem.
25 września 2007, o godzinie 18:42
Torlinie (5:31) nie zgadzam sie z tobą absolutnie.
Zawsze twardo strąpałem po ziemi, to przerażający świat komunistycznej ułudy ciągle się do mnie dopierniczał.
To działa dalej – smętnawy facet oszukujący Trybunał Konstytucyjny w sprawie lustracji zupełnie nie wyglądał na pięćdziesięciolatka. To był wyrośnięty, nowocześnie ubrany i bez kompleksów młodzieniec dążący do pieniędzy i kariery po trupach gromady nieszczęśników urodzonych nie w porę.
Wokół siebie widzę sporo fajnej młodzieży, ale tej nieładnej tak jak i kiedyś jest sporo. To, że WURMLE pozmieniały nazwy wcale nie gwarantuje automatycznego wzrostu kwalifikacji absolwentów.
Głosie (12:01) gwarancją sprawnego zarządzania są sprawne procedury. Nieudacznik który i tak nie jest w stanie niczego dokonać – w systemie czytelnych procedur jest widoczny jak nagi król. Geniusz roztrwoni swój wysiłek w marmoladzie wynikającej z dezorganizacji.
Kazda funkcja publiczna powinna być zestawem procedur – łatwiej bedzie wtedy eliminować nieudaczników.
25 września 2007, o godzinie 18:56
Torlinie,
Może i żyjemy w przerażającym świecie ułudy i złudy, ale jeśli my żyjemy to i oni żyją. Warto podkreślić, że owa fantastyczna młodzież stanowi trzon PiS, to są często ludzie przed trzydziestką. Przez jakiś czas byłem na listach emailowych organizacji fairplay, czyli też bardzo młodych ludzi, z pewnym skutkiem zwalczających korporacje w Polsce. To właśnie przez nich zetknąłem się z sposobem działania PiS, który polega na oszałamianiu przeciętnych członków wizją nieprzeciętnej misji i oznaczania przeciwnika jako wroga. Muszę powiedzieć, że bardzo łatwo padli ofiarą, niewyszukanych sztuczek, co tu dużo mówić dość zgranych polityków. Na pewno jeśli robią kariery poprzez PiS to czynią to dlatego, że partia ta wymagała od nich takiego samo poświęcenia się, iż do niejednego przychodził komornik, kiedy jeszcze całe ugrupowanie nie było u władzy. To wszystko cementowało los tych młodych ludzi, tak bardzo że dziś są nieprzemakalnym betonem. Czytałem kiedyś, że młodzież sama czas pokona, a potem doświadczyłem tego, że nic istotnego nie zrobiła, choć była faktycznie nieźle wykształcona. Myślę, że przyczyna tego leży w tym, że Polacy w ogóle, a młodzież w szczególności jest bezbronna wobec politycznej manipulacji i partyjnej propagandy. W III RP budowano reputację władzy, reputację gospodarki rynkowej, reputację państwa prawa, ale rozziew pomiędzy hasłami a rzeczywistością okazał się na tyle duży, iż nawiedzeni parafianie zorganizowali nam coś co miejscami wyglądało na początki rewolucji kulturalnej. Gdyby rewolucja posunęła się dalej na jej czele stawałyby coraz młodsze pokolenia. Taka jest logika każdej rewolucji, bowiem oparta jest o nieskażony doświadczeniem i myśleniem umysł. PiS jak wiadomo odwrócił się już od inteligencji i siega do młodzierzy z mniejszych miasteczek i wsi, no a to już nie jest taki wspaniały i wykształcony aktyw młodzieżowy… Będzie więc coraz więcej bzdur wypowiadanych poprzez coraz bardziej pryszczate buzie.
25 września 2007, o godzinie 19:20
Piotruś masz rację co procedur, ale ja akurat nie jestem człowiekiem wynoszącym na piedestał aksjologię i procedury. Za tym wszystkim jednak stoi człowiek zależny od społeczeństwa, od struktur zawodowych czy struktur władzy. Ten człowiek był upośledzony w PRL. Opozycja także była. Celnie prezentuje to gospodarz blogu, także czołowi publicyści GW. Ja się z tą opinią zgadzam, i co tutaj dużo mówić podzielam obawy. Dużą wagę przywiązuje do sprawnie funkcjonującego rynku, gospodarki, prywatyzacji, szkolnictwa, prawa, kultury osobistej, postawy etycznej etc., ale myślę raczej w kategoriach naczyń połączonych, gdzie jeden element wpływa na inne i tyle.
25 września 2007, o godzinie 21:07
Szanowny Panie Waldemarze: kolega Pana pyta, dalej Pan będzie milczał?
http://www.dziennik.pl/De.....leId=61535
Ważniejsza jednak od kolejnej alkoholowej wpadki Kwaśniewskiego – która sama w sobie jest jednoznacznie naganna – wydaje mi się reakcja jego partyjnych kolegów na ten problem. A reakcja ta jest – mówiąc najprościej – obrzydliwa.
Dla inteligentów wciąż wiernych PD ten wybryk jest pożałowania godnym świadectwem staczania się Aleksandra Kwaśniewskiego. I z całą pewnością kolejną próbą dla ich wytrzymałości na sojusz z SLD. Bo ile można coś takiego wytrzymywać? Jak długo inteligentny człowiek z klasą – bo taki jest przecież lub przynajmniej do niedawna był wyborca PD – może wytrzymywać wciskanie mu kitu na temat Kwaśniewskiego przez Janusza Onyszkiewicza czy Jana Lityńskiego? Jak długo może wierzyć, że Kwaśniewski jest europejskim intelektualistą obytym na światowych salonach?
25 września 2007, o godzinie 21:20
Biseptol:
dzisiaj Frasyniuk na żywo w „Trójce” był pytany o opinię w Dzienniku. Nic nie powiedział o manipulacji – dziwne, nie?
http://www.polskieradio.p.....x?id=16132
Natomiast zdecydowanie łagodził wczorajszą swoją wypowiedź, pewnie koledzy mu wytłumaczyli. Może nawet Borowski: „mordo ty moja, Władek – żadnych krytyk Prezia do 21.10″
25 września 2007, o godzinie 22:43
Kwach
dawno wytrzeźwiał i nawet kaca już nie ma a Minerowi dalej się czkawką odbija.
Poza tym Miner,
na takie pytanie:
Jak długo może wierzyć, że Kwaśniewski jest europejskim intelektualistą obytym na światowych salonach.
Pozostaje jedna tylko odpowiedź – tak długo, jak długo Kwaśniewskiego na te salony będą zapraszać. Widać Europie się Kwaśniewski podoba. Jego intelekt także.
Ty Miner, nie musisz go przecież na swoje salony zapraszać.
Pijany człowiek – wytrzeźwieje nazajutrz i bryluje na europejskich salonach.
Notoryczny pijak, lub jak kto woli alkoholik, to też człowiek, aczkolwiek chory, bywa nawet geniuszem, ludzkość wielu zna takich. I hołubiła na prestiżowych salonach.
Natomiast – głupi, nazajutrz jest nadal głupim i żadne leczenie mu nie pomoże. Pijany czy trzeźwy – nadal jest głąbem.
I takiego na europejskie salony się nie zaprasza. Po prostu liczy się coś więcej, niż abstynencja czy powściągliwość wobec trunków.
25 września 2007, o godzinie 22:48
Polecam artykuł „Moja Polska” pióra Andrzeja Rybaka dla „Financial Times Deutschland” wydrukowany w całości przez dzisiejszą Rzeczpospolitą. Warto przeczytać również komentarz do artykułu pisjonarza Marka Magierowskiego.
/nie podaję linka, bo mi nie wychodzą na ogół/
25 września 2007, o godzinie 23:11
Zofia:
właściwie to w ramach odpowiedzi wystarczy wkleić kolejny fragment z Bugaja:
Prawdę mówiąc, nie jestem specjalnie zdziwiony ani ich argumentacją, ani retoryką – po prostu doskonale wpisuje się ona w obyczajowość polskich postkomunistów. Wątpię też, żeby pijaństwo Kwaśniewskiego miało mu zaszkodzić wśród eseldowskiego elektoratu. Ten bowiem jest dość mocno przyzwyczajony do tego rodzaju obyczajów. I raczej uzna Kwaśniewskiego za „swojego chłopa”, niż jakoś szczególnie go potępi.
25 września 2007, o godzinie 23:16
‘Nie jestem wynoszący na piedestał swą osobę, ale chcę zauważyć, że nudzicie żeby nudzić. Czy każdy z was tu musi pisać nie mając nic ciekawego do napisania, tak na siłę? Ale Panowie!, poza tym należy uważać, że jesteście spoko i w ogóle. :)
25 września 2007, o godzinie 23:19
Ja nie rozumiem, jak można dawać linki do Bugaja, jak można stawiać go jako autorytet. To wszystko jeszcze bym zniósł, ale wypraszam sobie, aby Pan Bugaj wypowiadał się na temat, jaki jest wyborca PD, ile może wytrzymać i w co on wierzy. Nie jego interes.
A świadome podburzanie prowokatorów w tym blogu zaczyna przechodzić w następny etap.
25 września 2007, o godzinie 23:25
Zbyszek Bujak wprost napisał to co myśli. Nie jest hipokrytą gdy pisze: „Dlaczego Wy, moi dawni koledzy, doszliście dziś aż tam? Dlaczego ryzykujecie swoją wiarygodność, oddajecie ją w zastaw Aleksandrowi Kwaśniewskiemu? Dlaczego czekacie, aż wszyscy, którzy wam zawierzyli, odwrócą się, widząc kolejne przykłady „politycznej kultury” SLD? Co wtedy powiecie polskiej inteligencji? Jeszcze chwila – i może być za późno”.
Już jest za późno.
A Władek Frasyniuk dziś w TVN 24 także wprost nazwał Kwaśniewskiego alkoholikiem.
26 września 2007, o godzinie 00:04
Torlin
„Ja nie rozumiem, jak można dawać linki do Bugaja, …”.
-
Torlin, ty chyba niewiele rozumiesz, mimo że grasujesz na różnych blogach i może nawet coś tam czytasz. Bugaj to uczciwa lewica, rzadkość w tym kraju, powinieneś to docenić, a ty bibrzysz.
26 września 2007, o godzinie 00:16
Ech, cholera, zamieniłem Ryśka na Zbyszka. Torlin, nie zgadzam się z tobą. Bugaj nie jest obecnie zaangażowany po stronie żadnej partii i dlatego stać go na większy obiektywizm niż tych zaangażowanych ceniących sobie tylko zaangażowane opinie.
26 września 2007, o godzinie 00:24
Bożena
-
Polecam artykuł “Moja Polska” pióra Andrzeja Rybaka dla “Financial Times Deutschland” wydrukowany w całości przez dzisiejszą Rzeczpospolitą. Warto przeczytać również komentarz do artykułu pisjonarza Marka Magierowskiego.
/nie podaję linka, bo mi nie wychodzą na ogół/
-
Bez linka to trochę nieelegancko. Podaję jeden ze sposobów. Njeżdżasz kursorem myszy na pasek adresowy przeglądarki (zwykle zaczyna się od http:// … coś tam, coś tam) i kilkajac lewym przyciskiem mysz zaznaczasz („podświetlasz”) go. Naciskasz prawy przycisk myszy – pojawia się menu kontekstowe. Wybierasz opcję „kopiuj” („copy”) lewym przyciskiem myszy. Adres masz już w pamięci systemu. Teraz ustawiasz kursor myszy w miejscu gdzie wpisujesz tekst klikjac najpierw lewym przyciskiem, następnie przyciskiem prawym znów wywołujesz menu kontekstowe, nastepnie wybierasz opcje „wklej” („paste”) i w tekście pojawia się link, który po wysłaniu formularza z wpisem staje się aktywnym hyperłączem – linkiem do danej strony (wówczas wyswiewtlany jest jako podkreslony). Wystarczy najechać kursorem i kilknąć. Powodzenia.
26 września 2007, o godzinie 00:32
Wspomagam Bożenę
http://www.rzeczpospolita.....e_a_1.html
26 września 2007, o godzinie 00:40
Pani Z.
„… jak długo Kwaśniewskiego na te salony będą zapraszać. Widać Europie się Kwaśniewski podoba. Jego intelekt także”.
-
Co cię powstrzymuje od nazwania swego idola intelektualistą? Nie krępuj się, jesteś wśród swoich. Kiedys na salonach (wówczas dworach) był zwyczaj trzymania karłów, garbusów, specjalistów od połykania płomieni, alchemików, innych szarlatanów, im bardziej dziwnych tym cenniejszych. Ta moda tak całkiem nie minęła. Dziś furorę robi pijany Kwaśniewski.
26 września 2007, o godzinie 01:20
Andrzej
Wspomagam Bożenę
http://www.rzeczpospolita.....e_a_1.html
-
„Financial Times Deutschland” jest jednym z najpoważniejszych dzienników polityczno-ekonomicznych w Niemczech” – napisała redakcja pod tekstem. Drukujac tę notę Rzepa zachowała się dość okrutnie wobec FTD. Szok można wywołać manipulując skalą przecieństw. Na przykład: urbanowe „Nie” drukuje wiersze Rilkego lub Hölderina, a w BBC opowiadają sprosne dowcipy. FTD drukuje bełkot Rybaka, itd.
26 września 2007, o godzinie 02:44
Mawar
zdobył się na dowcip. Andrzeja link działa, a Mawara nie. Można to mieć za jaskrawy przykład na kompetencję PO i niekompetencję PiS.
26 września 2007, o godzinie 08:58
Andrzeju,
smutno się robi po przeczytaniu linowanego przez Ciebie tekstu Rybaka, czy będzie jeszcze gorzej?
26 września 2007, o godzinie 09:05
…choć, szkoda że PO-wcy idąc w 2005r. na wojnę z III RP, otwierając butelkę z tym dżinem zawiści i wendetty, nie przewidzieli takiego rozwoju zdarzeń. Wtedy wygodniej im było bić w rządy III RP, łącznie z rządem Mazowieckiego. Teraz nie wiedzą jak to odwrócić. Ktoś wie?
26 września 2007, o godzinie 09:28
Leszek.sopot
„Mawar
zdobył się na dowcip. Andrzeja link działa, a Mawara nie. Można to mieć za jaskrawy przykład na kompetencję PO i niekompetencję PiS”.
-
To ty sobie dworujesz, ale raczej z siebie. PO już nie dobijaj. :) To nie jest link tylko skrót nazwy porotokołu (http://), który po umieszc zamienia w hyperłącze, ale poniewaz brak adresu więc i odsyła donikąd. :)
26 września 2007, o godzinie 09:42
Zadziwiajacy brak Narciarza. Urlop? Zniechecenie?
?????
26 września 2007, o godzinie 10:18
Kończąc wątek alkoholowy i salonów dla alkoholików, chciałabym przypomnieć, że na 8-miu noblistów rodem z USA, 5-ciu to alkoholicy: William Faukner, Enest Hamingway, Eugene O.Nell, Sincler Lewis i John Steinback.
Polskim alkoholikiem – noblistą był Reymont , który zresztą zmarł z powodu powikłań wynikających z jego nałogu.
Inny pisarz, niemiecki Ernst Junger, pijał dziennie 3 litry wina, bywał notorycznie na rauszu i zmarł w wieku 103 lat.
Mawar i Miner by ich do salonów nie wpuścili – bo to karły intelektualne i degeneraty.
Moi Panowie – do 21 października jeszcze zdążycie – zaproponujcie wywalenie z lektur szkolnych „Chłopów” Reymonta, bo autor należy, jak piszecie, do: grona karłów, garbusów, specjalistów od połykania płomieni, alchemików, innych szarlatanów, im bardziej dziwnych tym cenniejszych w salonach..
26 września 2007, o godzinie 13:29
Zofionen, czy wierzysz, że kiedykolwiek jest możliwe odsunięcie (odciągnięcie) Michnika od władzy nad ludźmi? To niepokojące, że pełzający kaczyński podskoczył mu do kolana swą ratlerską chardością.