Tusk rozniósł Kaczyńskiego!
KALENDARZ POŚCIGU ZA UKŁADEM.
Minęło 741 dni od rozpoczęcia pościgu za układem!
a “UKŁADU” ANI ŚLADU, zaś o nowym GADU, GADU!
TUSK ROZNIÓSŁ KACZYŃSKIEGO.
Elegancja, spokój, świetna gestykulacja, raz poważna, raz rozjasniona, nigdy zagniewana twarz Tuska, precyzja i finezja argumentów, konkret, świetne operowanie liczbą, ironia, dowcip. Piękna mowa o Polsce, gdzie tam Kaczyńskiemu do niej. Sukces! Gratulacje.

12 października 2007, o godzinie 22:02
Dokładnie takie samo wrażenie. Kaczyński rozniesiony w strzępy. Niestety dla ciemnego ludu jest on nadal „mynżem” stanu
12 października 2007, o godzinie 22:04
Donald był znakomicie przygotowany. Szkoda jedynie, że to, co powiedział na samym końcu było przerywane przez Skowrońskiego. Chodzi mi o zapowiedź, że nie szykuje koalicji z tym czy owym lecz z ludźmi, którzy chcą stworzyć nową jakość w polskiej polityce. Oby mógł to po wyborach wykonać. Na przeszkodzie może mu stanąć jego najbliższe otoczenie, ale oby nie.
Na tej debacie najwięcej straci LiD a także PSL. Czy straci PiS to jednak duży znak zapytania.
12 października 2007, o godzinie 22:09
Tusk
okazał się bardziej inteligentnym politykiem niż Kaczyński.
I pokazał, ze potrafi być profesjonalnie medialnym i przekonującym. Potrafił nawiązać bezpośredni kontakt, nie tylko ze swoim rozmówcą, słuchaczami w studio, ale widownią zza szklanego ekrany. Jego typowania u internautów to z reguły od 80:20 w górę. A to o czymś świadczy.
Słuchałam go z przyjemnością, wprowadził zdecydowanie nową jakość do dyskusji politycznych w naszym kraju.
Jego nerw polityczny, owa polityczna agresja dyskutanta, były ujarzmione uśmiechem i kulturą, choć potrafił powiedzieć prawdę brutalnie prosto w twarz adwersarzowi, nie naruszając przy tym jego ludzkiej godności. Szanując przy tym także tych, którzy debaty słuchają.
I to mi się u Tuska bardzo podobało.
Kaczyński wypadł przy nim jednak jak nieco “oszlifowany” demagogiczny prostaczek, nieco wściekły, że nie zdołał ściągnąć Tuska do swego poziomu. I tym mnie rozbawiał.
12 października 2007, o godzinie 22:15
Jakie mile zaskoczenie! Po raz pierwszy mialem wrazenie, ze Tusk czegos chce, w sensie „dobra wspolnego”. Jesli nawet nie przekonal bezrobotnego spod Goldapi, to chyba zmobilizowal wielu wyksztalciuchow do pojscia na wybory i dania kreski PO. A w kazdym razie kreski przeciw Kaczynskim – bo to w tej chwili najwazniejsze.
12 października 2007, o godzinie 22:32
Ach strach, strach, rany boskie, rany boskie
Pomocnik okazał się prawdziwym z krwi i kości politykiem i widać już , że nie zmarnował czasu po przegranych wyborach. Ten , który zwyciężał okazał się zwykłym niedojdą i pozorantem . Gdzie się podział Genialny Strateg przewidujący kilka ruchów do przodu?
Przegrana Kaczyńskiego w zbliżających się wyborach wyniknie z tego, że nie można walczyć o wyborców , którzy i tak na niego zagłosują . Nie da się żwyciężyc drugi raz nie poszerzając elektoratu. Głupota i prostactwo ludzi z otoczenia Wielkiego Wodza spowodują ,że wyląduje on tam gdzie jest jego starokawalerskie miejsce: u boku mamusi z kotkiem na kolanach. Może brat zaprosi w niedzielę na pomidorową z makaronem . Pełnia szczęścia.
12 października 2007, o godzinie 22:35
Mamy analogię pomiędzy debatą i naszymi wpisami. Kaczyński siedział z marsową miną w końcówce kompletnie się pogubił. Ja wiem, że to była pomyłka, ale powiedzenie o moście wzdłuż rzeki, kiedy to chodziło o tunel…
No i mamy identyczną marsową minę i pogubienie Minera. Wyciąganie mojej wizytówki ze Znajomych, która w końcu jest ogólnie dostępna, i jest w moim blogu – jest małostkowe i świadczy o małości człowieka (nie mówię o wzroście fizycznym). A ponieważ najlepszą obroną jest atak, teraz będzie o Kwaśniewskim, LiDzie, tamponie, doktorze G., chorobie filipińskiej. O wszystkim innym.
12 października 2007, o godzinie 22:48
Bardzo mi się podobało. Tusk w znakomitej formie, precyzyjny, dobrze przygotowany. Umiał w wyznaczonym czasie powiedzieć wszystko to, co chciał. W odróżnieniu od JK, którego dywagacje i dygresje nie kończyły się w wyznaczonych limitach czasowych. Pytania zadawał już po wyznaczonym czasie a odpowiedzi nie formułował jasno. A to przecież prawnik z doktoratem!!! Zdecydowałam już wcześniej, a dziś się w postanowieniu utwierdziłam. Mój głos dostanie PO.
12 października 2007, o godzinie 22:57
Jeszcze jedno zdrowie za Tuska i do lozka bez „malego pistolecika” pod poduszka.
Dobranoc
12 października 2007, o godzinie 23:00
Odetchnąłem z ulgą. Dawno temu pisałem, że nieszczęściem Tuska jest to, że nie jest medialny. Teraz widzę, że uczynił olbrzymie postępy. Liczyłem na jego wygraną, ale aż tak druzgocącej przewagi się nie spodziewałem. Już sądziłem, że może moja ocena jest zbyt subiektywna, ale debata w TVN24 z udziałem Olejniczaka, Leppera i Giertycha utwierdziła mnie w przekonaniu, że moje odczucia były zgodne z rzeczywistością.
Aby jednak nie popadać w samozachwyt, trzeba sobie jednak zdać sprawę, że rewolucji w preferencjach wyborczych Polaków spodziewać się nie można. Rzeczywiście najbardziej stratny może być LiD. PiSowi raczej nie ubędzie. Co gorsza wyparty do narożnika PiS sięgnie pewnie teraz po swój ulubiony oręż – rzucanie gównem. Sztab wyborczy PO czekają ciężkie dni.
12 października 2007, o godzinie 23:15
Torlin:
wyciąganie mojej wizytówki (..) która (…)jest ogólnie dostępna (…) jest małostkowe i świadczy o małości człowieka
Chłopie! Nim wpiszesz wynik dodawania do antyspama – przeczytaj coś napisał :)
12 października 2007, o godzinie 23:25
Swoje uwagi na temat dzisiejszej debaty omyłkowo umieścilem w poprzednim wpisie.
12 października 2007, o godzinie 23:29
Stan,
w Pisie?
12 października 2007, o godzinie 23:32
Spoglądnąłem na komentarze dziennikarzy publikujących na salonie24. Wszyscy są zaskoczeni zwycięstwem Tuska. Skąd to się bierze? By wierzyć w zwycięstwo Kaczyńskiego trzeba było albo wcześniej widzieć fatamorganę a politykę fatamorgany uważać za coś najwspanialszego, co naprawdę nie zdarzyło się w Polsce od 1000 lat. Także i to, że Tusk od miesięcy jest bezwględnie krytykowany i usilnie pracowano nad pomniejszeniem jego walorów, ale też bo i te walory nie są najwyższego lotu – wystarczające na lidera PiS, choć niewystarczające na Lecha Kaczyńskiego. Lech po prostu nie był w debacie z Tuskiem tak sztuczny jak Jarosław, był bardziej ludzki. jarosław natomiast jest napompowany swoim ego. Donald to wiedział i wiedział jak to wykorzystać.
By wygrać debatę nie potrzeba było się przecież wysilać. Rząd PiS podkładał się przez dwa lata. A jeszcze te zdania o gospodarce liberalnej z równoczesnym stosowaniem zasady solidarnej zasady sprawiedliwości społecznej – to było znakomite rozbicie frazeologii pisowskiej. Źle jednak w moich uszach zabrzmiało mówienie o tym, że Polacy wyjeżdżają z kraju bo uciekają przed socjalizmem – to po prostu nieuczciwe. Gdyby rządził Tusk też by uciekali – wówczas Kaczyński by mówił, że przed złodziejskim liberalizmem. Kaczyński miał w tym momencie szansę na celą ripostę ale jej nie wykorzystał.
Po przebiegu tej rozmowy można pisać, że do tej pory miliśmy do czynienia z eliminacjami a w poniedziałek czeka nas finał, czyli Tusk kontra Kwaśniewski. Jeśli Kwaśniewski weźmie sole orzeźwiające to może być ciekawie, jeśli zaś przyjdzie po prochach na filipińską dolegliwość, to polegnie na zawsze.
12 października 2007, o godzinie 23:54
No cóż, większość Państwa napisała już to co ja sama chciałam napisać. Dodam tylko, że jestem bardzo zadowolona widząc Tuska w tak dobrej formie. Rozjechał koncertowo JK, któremu należała się nauczka. Bardzo celna nauczka. Został tylko jeszcze jeden problem – byśmy wszyscy poszli do wyborów. Dobrze by było gdyby frekwencja dopisała. Hmmm – to już za tydzień, zobaczymy.
Pozdrawiam serdecznie Gospodarza i wszystkich Państwa……….
13 października 2007, o godzinie 00:04
Polonka
„Rozjechał koncertowo JK, któremu należała się nauczka. Bardzo celna nauczka”.
-
Z przyjemnością stwierdzam, ze porzuciłaś to swoje „kopanie w tyłek”. Skoro ty jestes tak miła to i jak będę mniej brutalny, ale tylko trochę mniej. :)
13 października 2007, o godzinie 00:20
http://gardensoulofsoulga.....index.html
13 października 2007, o godzinie 00:21
Powtórzę:
Nie widzę dobrych skutków debaty Tusk-Kwaśniewski. Będzie to rozmienianie na drobne mocnego wrażenia z dzisiejszej debaty.
Tam obaj mogą przegrać. Wyborców PiS nie odbierze ani Tusk ani Kwaśniewski, oni w małym stopniu kierują się racjami.
Jedno KK trzeba przyznać: dziś nikt nie zaprzecza, że istnieją wykluczeni…
13 października 2007, o godzinie 00:45
Panie Ministrze III RP
Dziekujemy za nowatorską formę komentarza złożonego z samych okrzyków. To się nadaje do księgi Guinessa. Trzy zdania a tyle tresci. Już chyba pan świętuje (konaczek, wódeczka?). Jeśli w poblizu jest pan były prezydent III RP to proszę go pozdrowić i przypomnieć o poniedziałkowej debacie z Tuskiem. A do tego czasu na lewicy wprowadzić prohibicję.
A tak poważniej. Czy mamy nową sytuację? Nie twierdzę, że Kaczyński specjalnie się podłożył, ale wyciagnie on z debaty tę korzyść, że LiD i rzesze „ludzi rozumnych” zawyły właśnie ze szczęścia rzucając się Donkowi na szyje. Lud patrzy i widzi. Na plecach Tuska wraca postkomuna, lekko upudrowana Onyszkiewiczem. W praktyce ozncza to mobilizacje pisowskiego i antykomuistycznego elektoratu wahającego się, czy głosować na PO czy PiS. Jeśli podczas poniedziałkowej debaty Tusk – Kwaśniewski nie pójdzie na ostro będzie to znak tajnego dealu Donka z postkomuną. Jeśli Kwaśniewski wygra Tusk straci więcej niż w piątek zyskał. Jeśli wygra Tusk osłabi LiD, co w końcu nie jest takie nieprzyjemne.
13 października 2007, o godzinie 01:24
Napisałem już o tym u p. Passenta, drobiazg, ale powtórzę i tu, bo mi się to wydaje charakterystyczne.
P. Kaczyński, broniąc się przed zarzutem o koalicji z Samoobroną, powiedział w pewnej chwili coś mniej więcej takiego: „… No tak, ale tam, gdzie dopuszczaliśmy ich do rządzenia … no, wiecie, takiego PRAWDZIWEGO rządzenia – zaraz wysyłaliśmy za nimi CBA”.
To miał być chyba żart, ale jeśli się zastanowić – ile mówi o lojalności w koalicji, o rządzeniu „prawdziwym” i dla picu (pic PISu), o służebnej roli CBA (MY wysyłamy CBA za NIMI: kto to MY, a kto ONI, przecież też są ministrami itd.), o prowokacji w Ministerstwie Rolnictwa (przyszła komisja śledcza się kłania) itd.
Pozdrawiam Gospodarza i wszystkich.
13 października 2007, o godzinie 02:23
Media czyli dziennikarze wespół ze sztabowcami wyprodukowały nową kategorię bojowników. Nadaję tym postaciom jakimi stają się fighterzy w telemele przydomek tytanokrakersów. Sądzę, że ma szansę przyjąć się w powszechnym obiegu z pożytkiem dla pogłębiania świadomości.
13 października 2007, o godzinie 08:25
WITAM wszystkich Państwa porannie !!!
SOULGARDEN – kapitalny przydomek – tytanokrakersi – podoba mi się bardzo. Gratuluję pomysłu. Pozdrawiam…….
13 października 2007, o godzinie 08:34
Poranny przegląd prasy (Gazeta Wyborcza)
1. Eksperci: Donald Tusk znokautował premiera.
2. PiS umacnia się na czele. PiS – 38 proc., PO – 33 proc. – najnowszy sondaż „Gazety”.
13 października 2007, o godzinie 08:41
Polonka54
-
Pisanie dużymi literami to faux pas lub obciach – jak wolisz. W netykiecie przyjęto, że się nie krzyczy, co własnie oznaczają duże litery. Należy ich uzywać jedynie wyjątkowo. Emocje można wyrażać stosując inne środki (żart, ironia itd.).
13 października 2007, o godzinie 09:03
Mawar
Wnosze z naszej dlugiej blogowej znajonosci ze jestes nickiem niezdolnym do przezywania emocji.
13 października 2007, o godzinie 09:26
Mawarze: czy to, że w debacie Kaczyński – Kwaśniewski nie poszło na ostro nie jest znakiem tajnego dealu Jareczka z Oleczkiem? To przecież logiczne, wynika z Twojej wypowiedzi. To straszne, że ta zapluta, najgorsza ze wszystkich postkomuna, paskudniejsza nawet od stonki, wraca na plecach premiera Jareczka. Ten wszak do tajnego dealu przystąpił tydzień wcześniej niż Tusk.
13 października 2007, o godzinie 09:29
Gratulacje dla Tuska! Wygrał bezapelacyjnie pierwszą część o gospodarce, w środku debaty martwiłem się, że podobnie jak w debacie z Kwaśniewskim, szef PiS odzyska wigor i wygra całą debatę, ale tym razem Tusk nie dał mu szansy.
Tusk pokazał świeżą krew, życzę PO zwycięstwa w wyborach i koalicji z PSL. Ja popieram LiD, bo mam centrolewicowe poglądy ale cieszę się z wyniku tej debaty.
Ale mam też kilka słów krytycznych. Debata była rozmową polityków prawicy konserwatywnej, nie było tu żadnego sporu ideologicznego. Tusk nie skrytykował Ziobry i jego ostrej polityki karnej, nie wspomniał ani słowa o konieczności rozliczenia rządów PiS, co jest konieczne, nie było sprzeciwu wobec planów Kaczyńskiego dotyczących zdobycia większości konstytucyjnej i zmiany ustrojowej państwa. Pamiętając wspólne głosowania PO i PiS w najbardziej spektakularnych ustawach i sprowadzenie wczorajszej debaty do różnic w niuansach gospodarczych wiem jedno – PO nie jest ideologiczną alternatywą dla PiS. LiD na tej debacie nie mógł nic stracić.
Kwaśniewski powinien w debacie poniedziałkowej poruszyć wszystki wątki, które emocjonowały Polaków w ostatnich 2 latach (w których Platforma była za a nawet przeciw) a które w ogóle nie były poruszone wczoraj.
13 października 2007, o godzinie 09:41
Mawar,
nie zapominaj, że agitator na etacie i kazdy zresztą musi dbac o pozory prawdy. Sondaż na ktory sie powołujesz jest sprzed debaty, a podobnie sprzed debaty sondaż „Dziennika”, czy „Rzepy” mniejsza o to pokazuje wynik dokładnie odwrotny, z PO w wysokości takiej samej, jak PiS z sondażu Gazety na czele.
Nie przeginaj pały, bo Cie Kaczor pozbawi chleba. Poczekaj na sondaże, ktore uwzglednia debate. Zobaczymy? Ani niczego nie świętuję, ani byłego prezydenta nie ma koło mnie, a mnie koło niego. Wszystko ci sie pieprzy, i z tymi plecami Tuska i z Onyszkiewiczem w roli pudru, i z ta piekną tezą, że gdyby Tusk przegrał, to caly wahający się antykomunistyczny elektorat rzuciłby sie głosowac na …. Platformę. To chyba skutek oszolomienia po wczorajszym ciosie otrzymanym przez twego bożka od Tuska.
13 października 2007, o godzinie 09:54
Demokraci.pl: Nie warto głosować na SLD
-
http://www.dziennik.pl/De.....leId=63963
13 października 2007, o godzinie 10:06
Waldema Kuczyński
-
„Sondaż na ktory sie powołujesz jest sprzed debaty”.
-
A czy ja gdzieś twierdziłem inaczej, albo pisałem o wpływie debaty na sondaże? Zacytowałem dwa tytyły z portalu Gazety umieszczone obok siebie, licząc się z pańską nerwową reakcją.
13 października 2007, o godzinie 10:09
Reakcja nerwowa ale sluszna:
http://www.zw.com.pl/zw2/.....;page=text
13 października 2007, o godzinie 10:17
dot. Celińskiego:
.
Bo ja wiem? Zwracać order z powodu braku taktu jakiegoś niskiej rangi urzędnika? To z kolei nietakt wobec prezydenta, który w tej sprawie jest akurat Bogu ducha winien.
13 października 2007, o godzinie 10:39
leszek.sopot
„Donald był znakomicie przygotowany”.
-
Wypił Red Bulla, co najmniej. Sztab Kaczyńskiego zaniedbał postawienia warunku wcześniejszych badań antydopingowych na wykrywanie środków wspomagających inteligencję. :) Może na znacznie lepszych i większych telewizorach niż mój widać było czy Donald nie miał rozszerzonych źrenic. Poza tym Donald miał łatwiej, on nie rządzi więc nie odpowiada, mógł pleść dowolne bzdury, jak choćby w pytaniu do premiera o ceny, których przecież rząd nie ustala, tylko rynek. Albo w sprawie wzrostu kosztów budowy jednego z odcinków autostrady. Dokładnie to samo jest w rządzonej przez PO Warszawie z budową Mostu Północnego. No i ta platformiana klaka (kibice Arki Gdynia?) w pisowskiej podobno TVP. Nie wiem czy to było przypadkiem czy też nie? Tylko czy to się nie obróci przeciw Platformie, tacy niewychowani ludzie chcą rządzić Polską? Przeciez nie było trudno sciągnąc podobnej pisowskiej klaki, która na widok dowolnego działacza dawnej KLD odruchowo krzyczy: „złodzieje, złodzieje”. Tusk zaczyna o milionach młodych Polaków którym gwarantuje różne cuda i zanim zacznie słyszy: „złodzieje”.
-
„Szkoda jedynie, że to, co powiedział na samym końcu było przerywane przez Skowrońskiego. Chodzi mi o zapowiedź, że nie szykuje koalicji z tym czy owym lecz z ludźmi, którzy chcą stworzyć nową jakość w polskiej polityce”.
-
Istotnie, straszny konkret: „z ludźmi ktorzy chcą nowej jakości w polityce”. Ale jacy konkretnie: nazwiska, nazwiska? To powinni być nowi ludzie, a nie okragłostołowe wycieruchy pudrujące postkomunistyczny LiD.
-
„Na tej debacie najwięcej straci LiD a także PSL. Czy straci PiS to jednak duży znak zapytania”.
13 października 2007, o godzinie 10:44
JARK publicznie, na oczach milionów Polaków przyznał, że CBA to kaczystowska esbecja, która od początku śledziła koalicjantów PiS!!!
Zaiste, prawdę powiadają ci, którzy twierdzą, że jeżeli Pan Bóg chce kogoś pokarać, to mu rozum odbiera.
JARK miał szczęście, że Donald był litościwy dla leżącego i nie wykorzystał tego wyznania wiary ;-)
13 października 2007, o godzinie 10:51
Mawar,
tekst ze strony demokratów.pl jest sprzed 2 lat, z poprzednich wyborów. „Dziennik” celowo manipluje, nie dziwię się, bo niedawno w zapale nagonki na lekarzy uśmiercili pacjenta, który żył.
Od tekstu demokratów przeciw głosowaniu na SLD wydarzyło się całkiem sporo. W tym czasie SLD broniło Konstytucji, zastępowało Rzecznika Praw Obywatelskich, który dziś jest parodią prawdziwego ombudsmena, sprzeciwiało się odbieraniu wolności słowa dziennikarzom nie chcacym się lustrować na popisową modłę, protestowało przeciw absurdalnej skazanej na porażkę walce o pierwiastek, broniło praw obywatelskich mniejszości na marszach równości, sprzeciwiało się ocenie z religii na świadectwie broniąc świeckiego państwa, wyrzuciło ze swoich szeregów wielu skompromitowanych działaczy.
„Dziennik” powinien się wtydzić, to nie jest dziennikarstwo ale zwykła kłamliwa agitka za prawicą.
13 października 2007, o godzinie 10:55
Edwar D. Dana
„Reakcja nerwowa ale sluszna::
http://www.zw.com.pl/zw2/.....;page=text
-
Jak zwykle ironizujesz. Ale z takim zabawnym nickiem jak twój czy można być poważnym? :) Celiński zawsze był chodzącą frustracją, a ostatnio jest tak poirytowany odcięciem od jakiejkolwiek realnej władzy i nikłymi nadziejami na cokolwiek, że stopnie frustracji powinno się okreslać od jego nazwiska (w skrócie: Cel). Ostatnie zachowanie pana Andrzeja okreśłiłbym na 5 Celińskich w dziesięciostopniowej skali. Rekordzistą jest Zbyszek Bujak, którego „przepraszanie za „Solidarność” należy oszacować 8/10 Cel.
13 października 2007, o godzinie 10:59
Pawle
Reakcja nerwowa, ale mnie piszacemu Edwara grozi wezwanie do prokuratora w sprawie pewnego starego faceta. Celinski byl w luksusowej sytuacji, mogl popelnic „nietakt wobec prezydenta”.
Mnie pozostanie spuszczenie spodni pod oknami prokuratury IV RZP
oczywiscie symboliczne. Nie chce narazac mego zadka na pryszcze,
bo powietrze wokol zdobytych przez PIS siedzib wladzy powietrze jest morowe.
13 października 2007, o godzinie 11:00
Kaczyński na debacie strasznie się podłożył mówiąc, że wysyłał za politykami Samoobrony służby CBA. Będzie to do wykorzystania na komisji śledczej. Rzecz niesłychana, tak pięknie obnażyć swoją politykę wobec koalicjantów a zarazem urzędujących pracowników państwowych.
13 października 2007, o godzinie 11:04
Arek
-
„…. SLD broniło Konstytucji, zastępowało Rzecznika Praw Obywatelskich … sprzeciwiało się odbieraniu wolności słowa dziennikarzom nie chcacym się lustrować …. protestowało przeciw … walce o pierwiastek, broniło praw obywatelskich … sprzeciwiało się ocenie z religii na świadectwie broniąc świeckiego państwa, wyrzuciło ze swoich szeregów wielu skompromitowanych działaczy”.
-
Jest taki rysunek, chyba A. Mleczki. Kuba Rozpruwacz zmywa z rąk krew przed chwilą zaszlachtowanej ofiary i patrząc w lustro mówi: no, teraz jestem czysty.
13 października 2007, o godzinie 11:08
Arek
„Kaczyński na debacie strasznie się podłożył mówiąc, że wysyłał za politykami Samoobrony służby CBA”.
-
Policja tez się strasznie podkłada, kiedy po włamaniu do twojego mieszkania idzie prosto do meliny okolicznego pasera.
13 października 2007, o godzinie 11:14
Edawar D Dana
„Mnie pozostanie spuszczenie spodni pod oknami prokuratury IV RP”
„bo powietrze wokol zdobytych przez PIS siedzib wladzy powietrze jest morowe”.
-
Ach ta tęsknota za Jaskiernią i jego jednoręcznymi bandytami. Ali Baba i 40 rozbójników, ale przynajmniej swoi.
13 października 2007, o godzinie 11:15
Mały dodatek do poprzedniego wpisu:
http://www.gazetawyborcza.....74680.html
13 października 2007, o godzinie 11:21
„Policja tez się strasznie podkłada, kiedy po włamaniu do twojego mieszkania idzie prosto do meliny okolicznego pasera.”
.
Ale policja nie zatrudnia tego pasera na stanowisku zastępcy komendanta komisariatu.
13 października 2007, o godzinie 11:22
Mawar: Twoje porównanie tego co powiedział Jarek do policji idącej do pasera prosto po włamaniu jest o kant rozbić. Gdyby Arek po włamaniu do domu posyłał policję do swojego dobrego kumpla (ot, minister Ziobro) to by było dobre porównanie.
13 października 2007, o godzinie 11:25
Gruby
„JARK publicznie, na oczach milionów Polaków przyznał, że CBA to kaczystowska esbecja, która od początku śledziła koalicjantów PiS”
-
Masz rację, to skandal, zwłaszcza że chodziło o ludzi nieposzlakowanych, o nienagannych obyczajach, nie karanych, w dodatku zagrożnych molestowaniem seksualnym przez Anetę Krawczyk i jej koleżanki. Później ta kaczystowska esbecja nakryła posłankę PO (dawniej w Unii Wolności), która brała wzątkę w parku przy Sejmie, licząc, że pod latarnią jest najciemniej. Powiem ci Gruby to straszne czasy, nie taką kiedyś wybieralismy przyszłość.
13 października 2007, o godzinie 11:31
Mawarze,
Uspokój się, mniej nerwów, nie rozdawaj ciosów na oślep we wszystkie strony. Nie przymuj się, jeszcze nie wszystko stracone. To tylko jedna przegrana debata. Jeszcze PiS może wygrać wybory!
13 października 2007, o godzinie 11:32
Luboński
„Ale policja nie zatrudnia tego pasera na stanowisku zastępcy komendanta komisariatu”.
-
Teraz zwykle nie. Ale w czasach III RP wielu polcjantów jeździło kradzionymi samochodami. To byl taki rodzaj uprzejmości mafii smochodowej wobec stózów prawa. Polecam lekturę choćby GW z lat 90, były takie afery w Warszawie, ale przeciez nie tylko tu.
13 października 2007, o godzinie 11:37
Każdy miecz ma dwa ostrza Mawarze. Poczekaj jeszcze trochę, przyjdzie nowa władza, i ta sama CBA, której tak przyklaskujesz, skuje Zbysia za policyjne geszefty, Jarka za polityczne geszefty, Leszka za próbę zamachu stanu, i to jawnie deklarowaną (czy w sytuacji, kiedy w konstytucji jest zapis o roli Prezydenta w utrzymaniu obowiązującego ustroju prawnego i politycznego gadanie o budowaniu IV RP nie jest nawoływaniem do zamachu stanu?), wyjaśnią się sprawy finansowania PC i wtedy wszyscy będziemy się cieszyć ze sprawnie działających służb CBA. Kto mieczem wojuje, od miecza ginie.
13 października 2007, o godzinie 11:39
W czasach III RP? Czyli dzisiaj, tak? Chcesz powiedzieć, że Jarek pozwala na to, żeby w tym kraju policjanci jeździli kradzionymi samochodami? Toż to skandal! Bo przypominam, że póki co, cały czas żyjemy w III RP. I czasy III RP to też czasy Jarka – bolesne bo bolesne, ale przejściowe, jak każda choroba.
13 października 2007, o godzinie 11:45
„Ludzie rozumni” wymiękli:
http://www.dziennik.pl/De.....leId=63963
„To że politycy – w czasie kampanii wyborczej – odradzają głosowanie na konkurencję to rzecz normalna. Ale wielu zdziwi to co robi Lewica i Demokraci. Partie tej koalicji zamiast się wspierać… namawiają do nie głosowania na partnerów politycznych. Tak jest w wypadku Partii Demokratycznej – demokraci.pl. Wielkopolski oddział na swoich stronach internetowych podaje 21 powodów dla których nie warto głosować na SLD
Tego chyba jeszcze nie grali…
13 października 2007, o godzinie 11:50
Pan Wołodyjowski:
„czy w sytuacji, kiedy w konstytucji jest zapis o roli Prezydenta w utrzymaniu obowiązującego ustroju prawnego i politycznego gadanie o budowaniu IV RP nie jest nawoływaniem do zamachu stanu?”
Do tej pory mieliśmy tu do czynienia z antypisowskimi orgazmami w wykonaniu kobiet. Widzę, że teraz dopadło faceta.
13 października 2007, o godzinie 11:51
Mawar,
wyniki sądażu, który zacytowałeś uwzględniają dane z wtorku, środy i czwartku.
akimbo,
to nie był żart że strony JK (śledzenie przez CBA lepperowców), lecz brak samokontroli.
seen,
cieszy przypływ dobrego humoru po wczorajszej debacie telewizyjnej. Wymowa zaskakującego zwycięstwa będzie miała ogromne znaczenie psychologiczne, a może nawet oznaczać zdecydowany przełom.
13 października 2007, o godzinie 11:52
W. Kuczyński
Mały dodatek do poprzedniego wpisu:
http://www.gazetawyborcza.....74680.html
Oczywiscie, obywatele UE muszą być traktowani jak Polacy. W tej sytuacji policja okazała sie nadgorliwa i/lub najzwyczajniej niedouczona. Ale co będzie jeśli istotnie przyjedzie do nas terrorysta z pszportem UE np. z Anglii? Pół biedy jak będzie miał zieloną opaskę na głowie i granat zawieszony na szyi, to sie nim zajmą pogranicznicy. Ale przeciez moze byc troche sprytniejszy.
13 października 2007, o godzinie 11:56
uuups. Tearaz widzę, że „Dziennik” po raz kolejny w ostatnim czasie pojechał po bandzie i zrobił aferę z niczego. Niedobrze. Przepraszam za zamieszanie
13 października 2007, o godzinie 11:59
Minerze, a jeszcze jakiś argument do dyskusji poza tymi ad personam umiesz podać, czy umiesz tylko rzucać błotem? Bo uwierz mi, pojechać po Tobie jak po „burej suce” umiem i ja, tylko nie mam ani w zwyczaju, ani ochoty, ani nikomu nie przyniesie to pożytku. Przywołuję Cię do porządku.
13 października 2007, o godzinie 12:02
Mawar
październik 13th, 2007 at 11:04 am
—
Do rzeczy Mawar, do rzeczy. Arkowi o co innego chodziło. Przyznaj po prostu, że dałeś się nabrać na manipulację Dziennika godną najgorszego szmatławca. To nie hańbi, a wręcz przeciwnie przysparza szacunku.
13 października 2007, o godzinie 12:03
Miner
Pan Wołodyjowski:
“czy w sytuacji, kiedy w konstytucji jest zapis o roli Prezydenta w utrzymaniu obowiązującego ustroju prawnego i politycznego gadanie o budowaniu IV RP nie jest nawoływaniem do zamachu stanu?”
Do tej pory mieliśmy tu do czynienia z antypisowskimi orgazmami w wykonaniu kobiet. Widzę, że teraz dopadło faceta”.
-
:)
Podczaas orgazmu logika idzie precz, a słowa zamieniają się w tak zwane żakowszczyny (od nazwiska dziennikarza Tu 1 TOK FM). Czy – korzystając z „logiki” Wołodyjowskiego – nie można by się kiedyś pytać, czy „gadanie o budowaniu III RP nie było nawoływaniem do zamachu stanu”?
13 października 2007, o godzinie 12:05
Andrzej
„To nie hańbi, a wręcz przeciwnie przysparza szacunku”.
-
Szacunek nalezy się ludziom honoru, a przecież nie jestem Kiszczakiem. Jestem Mawar.
13 października 2007, o godzinie 12:07
Mawarze, a czy kiedykolwiek głowa państwa, II RP, na prawo i lewo oznajmiała, że władzy chce tylko po to, żeby zbudować III RP? I jeszcze, powtórka z historii, III RP powstała w trochę innych okolicznościach.
13 października 2007, o godzinie 12:07
Stan,
Mój przypływ dobrego humoru nie wynikał z debaty, ot zwyczajnie sinusoida się wznosi akurat, jak to ona ;)
Natomiast zgadzam się co do przełomu, tyle, że nastąpił on wyłacznie u zwolenników Tuska i polega na przywróceniu wiary, że warto na niego głosować. Nie sądzę, by w umysłach zwolenników KK coś się zmieniło. Ale fakt: pierwszy krok został zrobiony i Tusk nareszcie zachował się jak rasowy polityk i wzbudził nadzieje u wątpiących. Teraz bez zwłoki powinien ostro finiszować pokazując, że PO potrafi zadbać także o klientów PiS.
13 października 2007, o godzinie 12:13
Mawar,
Kaczyński sam potwierdził zarzuty, że CBA podobnie jak IPN jest narzędziem PiS-u do rozgrywek politycznych i wykańczania rywali politycznych a nie narzędziem naprawy państwa. Kaczyński oczywiście nie rozumie tych zarzutów bo on uważa, że Państwo to On sam i wszystki słuzby pracujące na rzecz PiS automatycznie służą Państwu, ale niestety myli się. Nie uda mu się przekonać nas, że białe jest czarne a czarne jest białe. Przekona zaledwie bezrefleksyjnych wyznawców Geniuszu politycznego Wybitnego Stratega, którzy zakładają, że każde działanie Prezesa jest z definicji słuszne, wręcz po papiesku nieomylne. Przyjmie Leppera do rządu – Geniusz! Wyrzuci Leppera z rządu – Geniusz! Ponownie przyjmie Leppera do rządu – Geniusz! Zatrzyma Leppera – Geniusz!
13 października 2007, o godzinie 12:16
Wołodyjowski
„Minerze, a jeszcze jakiś argument do dyskusji poza tymi ad personam umiesz podać, czy umiesz tylko rzucać błotem”?
-
Wraz z postępem w recydywie antypisowskiego postkomunizmu zaostrza się walka klasowa, trawestując klasyka. Co w tym dziwnego? Minister Kuczyński też rzuca blotem. Miner i ja jesteśmy według jego błyskotliwych analiz funkcjonariuszami kaczystowskiej tajnej policji dybiącej na demokrację. Trzeba się bronić by przezyć. :)
13 października 2007, o godzinie 12:21
Arek
„… wręcz po papiesku nieomylne. Przyjmie Leppera do rządu – Geniusz! Wyrzuci Leppera z rządu – Geniusz! Ponownie przyjmie Leppera do rządu – Geniusz! Zatrzyma Leppera – Geniusz”!
-
Zauwazyłeś pewnie, że żaden sondaz nie daje Lepperowi szans na wejście do Sejmu? Dla demokracji w Polsce to lepiej czy gorzej? Piszesz o przepychankach, zacznij o faktach.
13 października 2007, o godzinie 12:23
I jeszcze jedno słowo o debacie. Bardzo spodobało mi się zdanie Tuska: „Polacy wyjeżdżający za pracą wybrali politykę liberalną. Jesteśmy za liberalną gospodarką i solidarną polityką socjalną. To był nokaut na dzień dobry.”
Zdanie Tuska jest zbliżone do mojego motta politycznego: Liberalne państwo, solidarne społeczeństwo. Nie ma konfliktu liberalizm – solidaryzm. Jedno jest niemożliwe bez drugiego.
13 października 2007, o godzinie 12:24
Szacunek nalezy się ludziom honoru, a przecież nie jestem Kiszczakiem. Jestem Mawar.
—–
Masz rację. Kiszczakowi bardziej należy sie szacunek. Tamten przynajmniej uznał porażkę swojego obozu.
13 października 2007, o godzinie 12:34
„Pistolecik” nabiera rumiencow i obrasta. Obrasta w interpretacje
i legende.
Premier mowi ze Tusk nigdy nie byl na linii strzalu, ale „pistolecik” owszem mial. Dzisiejszy numer organu „Dziennik” wydobywa „pistolecik” z mroku futeralu i interpretacji postfreudowskich.
Ponoc w czas negocjacji koalicyjnych w 1991 nieopierzona jeszcze 1 klasa A polityczna przerzucala sie w rozmowach zakleciami: „przesilenie”,”Quadragesimo anno”,”noga lewa i przednia”, „Rerum novarum”, „etos”, „wojna na gorze”,”orszak”.
Zaklecia jak to zaklecia, roznie dzialaja.
Kiedys jakis protestant chcac schlebic gustom nie znajacych laciny rozindyczonych wyznaniwo tlumow zabawil sie z „Hoc est corpus mei” (Oto jest ciało moje), streszczajac go w „hokus-pokus”. Smiechu bylo co niemiara.
Kiedy Tusk, wtedy w 91, mlody liberal neofita, uslyszal po raz setny zaklecie „Rerum novarum”, majac w pamieci jako historyk jakim rezimom to zaklecie sluzylo ideologicznie, wskazujac palcem na J.K. proroczo zawolal: „Lelum-polelum”*.
Zadrzal Jaroslaw: duch leninowskiego czekisty,gorac w sercu i sopel lodu w glowie , laczac sie w kupe zasyczly jak drob na patelni.
Wrzsnal:
Qudragesimo anno!!!
Strzelil palcami i… hokus-pokus… skierowal lufe w tuszke Tuska.
Salazar, Franco, Mussolini i Peron, usmiechneli sie z Nieba,
a Feliks Edmundowicz szeptal: Moj ci jest, moj ci jest.
http://www.dziennik.pl/De.....leId=63943
*W kaszëbsczi jãzëk „lelek” oznacza tyle co głupol, głupek.
13 października 2007, o godzinie 12:38
Stan
Teraz bez zwłoki powinien ostro finiszować pokazując, że PO potrafi zadbać także o klientów PiS.
-
Finiszować będzie w poniedziałek z Kwaśniewskim, zobaczymy czy ostro. Prezio chyba nie bedzie Tuska cisnął, mając na względzie ewentualny POLiD, co z kolei sprawi wrażenie zmowy obu panów i wzmocni antypostkomunistyczny elektorat głosujący na PiS. Jak ma niby Tusk zadbać o elektorat PiS, chyba tylko kosztem swojego elektoratu? Moheru ci u nas dostatek, powie elektorat PiS na sugestie Tuska o możliwości subsydiowania importu wełny. :)
13 października 2007, o godzinie 12:42
Edwar D Dana
Ty chyba jestes na antypodach i przed snem sobie własnie strzeliłeś jednego? Whisky, koniak, dżin, wódeczka, winko jakies, lekarstewko na chorobę filipińską, kumys?
13 października 2007, o godzinie 12:44
Komunistyczny, postkomunistyczny, antypostkomunistyczny…….
Jak ktos lubi zuc gume to mu sie ciagnie i ciagnie.
13 października 2007, o godzinie 12:45
Nie zagladasz do swojego organu Mawar?
13 października 2007, o godzinie 12:46
Edward,
Mawar ostro dzis pracuje. Chyba go w nocy tęgo „zadaniowali”, oczywiście „pod przykryciem”.
13 października 2007, o godzinie 12:50
Edwar,
ongiś byłam uczona posługiwać się krótką bronią palną. Nasz instruktor wbijał nam do głowy, że takie celowanie do człowieka, w sytuacji, która opisujesz, jest karygodne.
I całkowicie dyskwalifikujące do noszenia broni. Wskazuje bowiem na nieodpowiedzialne reakcje, które grożą nieprzewidywalnymi skutkami.
Powiem więcej, tak samo uczył mnie nauczyciel od przysposobienia wojskowego w szkole średniej, ongiś w PRL-u był taki przedmiot w liceum.
Jest żelazna zasada, że broń nie służy do zabawy i żartów, nawet ta gazowa, czy na śrutowe naboje.
Opisany epizod bardzo źle świadczy o Kaczyńskim i jego kondycji psycho-intelektualnej. Nie powinien nigdy dostać pozwolenia na noszenie broni. Jest nieobliczalny w reakcjach. Może po prostu kogoś zabić, a takim ludziom, o takich predyspozycjach, nie daje się broni do ręki.
Dobrze, że Tusk przypomniał ten epizod.
13 października 2007, o godzinie 12:51
Andrzej
„Tamten (kiszczak) przynajmniej uznał porażkę swojego obozu”.
-
Są kiszczakowe porazki i pyrrusowe zwycięstwa. A redakto Kur wie lepiej.
13 października 2007, o godzinie 12:55
Zawsze byl leniwy, ale sluchac umial i powtarzac chocby 5 przez 10.
13 października 2007, o godzinie 12:56
Waldemar Kuczyński
-
Mawar ostro dzis pracuje. Chyba go w nocy tęgo “zadaniowali”, oczywiście “pod przykryciem”.
-
Panie Ministrze, własnie zamierzałem skończyć, wsiąść na rower i pjechać sobie do Puszczy Kampinoskiej. Ale zmieniam plany i jade pana aresztować. Proszę przygotowac sobie szczoteczkę do zębów. :)
13 października 2007, o godzinie 12:57
Wlasnie Mawar ,cos tam w blogu o Kur przeczytales i ni w 5 ni w 9.
13 października 2007, o godzinie 13:01
Edwarze, a fe! Dyskusje o organie Mawara uważam za niestosowne.
13 października 2007, o godzinie 13:01
Cyklista jest w cyklotronicznym cyklu.
Cyklu, cyklu…
13 października 2007, o godzinie 13:03
Mawar,
nie? Do PiS-owskiego łapacza to jeszcze ci daleko. Tyś agitator, twoim narzędziem pracy jest PiS-owski „Poradnik Agitatora” a nie kajdanki czy pistolecik prezesa.
Widzisz mawar Ty nie umiesz dyskutowac, Ty tylko dajesz odpór. Gdyby nie to, że w ksiażce Friszkego jesteś zdemaskowany moznaby pomysleć, że jesteś „katarynką”, automatem. Więc to co dajesz to i dostajesz.
13 października 2007, o godzinie 13:06
Widzę, że Mawar i Miner otrząsnęli się po przegranej, nie przyznali się do porażki, bo ta strona tego nie umie, i zaczynają swoje. Obojętne, jak to miałoby brzmieć „w recydywie antypisowskiego postkomunizmu” – to niby Tusk jest tym postkomunizmem?
Minerze!
Przeczytałem, coś napisał: „Zaproponujesz mi ślub czy wspólną wycieczkę? Bo, że nie będziemy mieli dzieci to wiem”. Co to ma do debaty? Ja wiem, że to jest w stylu PiSu, za wszelką cenę obrazić przeciwnika, reszta jest nieważna. Tusk chce sprywatyzować pogotowie ratunkowe, oddać Gdańsk Niemcom i jest tchórzem żądnym władzy. A po przyjściu Tuska do władzy będą puste półki, a jak nie lubi Ziobry i Kamińskiego – to jest zwolennikiem korupcji. Najgorszy jest ten most wzdłuż rzeki.
Gadanie o postkomunizmie Tuska jest takim właśnie obrażaniem, to nawet już dzisiaj do SLD nie pasuje. Jaki komunizm??? Słowo – wytrych.
Jako że jestem umiarkowanym prawicowcem przedstawię kilka słów napisanych przez mojego ulubieńca (ja nie umiem w tej cholernej wersji internetowej GW czegokolwiek szukać):
Aleksander Hall w „Miażdżąco wygrał Tusk” pisze „Nie było to starcie programów (…) Kaczyński właściwie w żadnej z rund nie wyszedł z głębokiej defensywy”.
I Maciej Łętowski – „Tusk ukradł show” pisze „Boże, co się stało z Kaczyńskim? Gdzie podziała się jego siła, jego zdecydowanie? Dlaczego dał sobie narzucić styl i temperaturę debaty? (…) Przecież on jest silnym i brutalnym premierem, a Tusk tylko miękkim i lękliwym chłopcem. (…) Niektóre momenty tej debaty były wręcz przykre dla widza, który chciałby dobrze zachować w pamięci lidera PiS. (…) Pasja i determinacja i głód sukcesu Tuska zdominowały Kaczyńskiego. Premier popełnił błąd Kwaśniewskiego sprzed tygodnia. Kwaśniewski za bardzo zawierzył swojej charyzmie i doświadczeniu w publicznych debatach. Kaczyński z góry uznał, że zabawi się z Tuskiem jak kot z myszą. Tusk pokazał jednak charakter. Coraz bardziej podenerwowany premier w pewnym momencie zaczął wręcz seplenić”.
Tak Panowie M. Trzeba umieć przegrać, trzeba mieć odrobinę odwagi cywilnej. Nie chować głowy w piasek, nie robić aluzji do prywatnych stron i do komunizmu, tylko stanąć prosto i powiedzieć; „Tak, przegrałem”.
Ale z Wami dyskusja jest taka: na moje stwierdzenie
„Powiedzcie, kto wg Was wygrał?”
Miner mi odpowiada:
„I jak udowodnię to co zrobisz?”
To się nazywa logika wypowiedzi
Nie powinieneś zostać profesorem logiki?
13 października 2007, o godzinie 13:06
Pawle
Mawar swoj organ coDziennie kladzie rano na stole i wypatruje. Co zrozumie zapamietuje.
Raz mu kobieta oblala porannym zurem nie bylo w co patrzec.
13 października 2007, o godzinie 13:08
Sądzę, że tym razem PO wygra wybory. Tusk najwyraźniej wyciągnął wnioski z poprzedniej przegranej. Przy wyrównanych szansach rywali liczy sie ostatnie wrażenie. W wyborach sprzed 2 lat Platforma zszokowana niespodziewanym atakiem ze strony PiSu nie pozbierała się i w końcówce kampanii wyborczej prawie nie istniała. Teraz jak widzę jest inaczej. Na początku kampanii ton nadawał PiS, Platforma była ledwie widoczna. Teraz sytuacja wyraźnie się zmienia. Tusk dwoi sie i troi. Do debaty z Kaczyńskim przystąpił z marszu prosto ze spotkań wyborczych na Śląsku podczas gdy Kaczyński cały dzień przygotowywał się spokoju odwoławszy zaplanowane na ten dzień zajęcia (co dodatkowo powiększa skalę zwycięstwa Tuska).
W chwili obecnej Tusk prowadzi już kampanię we Wrocławiu podczas gdy J. Kaczyński leczy w samotności rany, a sytuację próbuje ratować Jego brat Lech – ponoć prezydent wszystkich Polaków. Wyraźnie inicjatywę przejmuje obecnie Platforma, co może przełożyć sie na sukces wyborczy.
Zdumieniem natomiast napawa mnie LiD, który wydaje się być zaskoczonym wysoką wygraną Tuska w debacie i nie bardzo wie jak sie zachować. Fakt, są w trudnej sytuacjach po ostatnich wpadkach ich „lokomotywy wyborczej”, która okazała się raczej starą szkapą. A to może ich drogo kosztować w nadchodzących wyborach. Wcale się nie zdziwię, jak miejsce LiDu w sondażach przejmie PSL. Wiele zależy jeszcze od poniedziałkowej debaty.
13 października 2007, o godzinie 13:17
Tak, Kaczyński dał wczoraj d . . .
Ale ma szansę: może zażądać rewanżu. I wyjść w nim lepiej (?)
.
A propos naszych wyborów politycznych. Zrobiłem test na http://www.latarnikwyborczy.pl, który jest trochę inny niż ten ze strony wp.pl (więcej pytań, nie wszystkie się powtarzają). Wyniki wyszły mi takie same, ta sama kolejność, co na wp.pl, te same proporcje (latarnik nie podaje procentów, a wykres). Albo ja jestem stały, albo liderzy naszych partii jednak jakieś tam poglądy mają.
13 października 2007, o godzinie 13:18
KaKaisci gnoja juz nie tylko III ale i I RZ., a w kazdym razie jej tradycje.
http://wiadomosci.gazeta......75025.html
13 października 2007, o godzinie 13:19
Profesor Jadwiga Staniszkis: Debata zakończyła się remisem
Profesor Jadwiga Staniszkis uważa, że debata między Jarosławem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem była bardzo dobra i zakończyła sie remisem. Zdaniem politolog obaj politycy bardzo poprawili swój wizerunek co może pozytywnie wpłynąć na frekwencje wyborczą.
Jadwiga Staniszkis pozytywnie oceniła fakt, że podczas debaty wyraźnie zarysowały się modele rządzenia proponowane przez obie partie. „Dobrze, żeby wyborcy zdawali sobie sprawę z różnicy tendencji”- dodała politolog. Jej zdaniem duży wpływ na przebieg rozmowy miała publiczność Tuska, która była zdecydowanie bardziej dynamiczna. Tworzyło to wrażenie poparcia dla lidera PO.
Jadwiga Staniszkis zaznaczyła, że w paru punktach było widać wyraźną przewagę Jarosława Kaczyńskiego – zwłaszcza w temacie polityki zagranicznej. Mówiąc o karcie praw podstawowych zdecydowanie rację miał premier – dodała profesor. Jak zaznaczyła, przyjęcie karty daje podstawę do występowania obywatela przed sądami międzynarodowymi, co w wypadku Polski może tworzyć w przyszłości kolizje wartości, o których mówił Kaczyński.
Jadwiga Staniszkis uważa, ze Donald Tusk miał rację mówiąc o tym, że państwo nie powinno rozbudowywać aparatu kontroli, ale dać Polakom kompetentnych urzędników i dobrze pomyślane procedury.
Politolog stwierdziła, że wizerunki obu polityków – choć ironiczne – dają nadzieję na współpracę i koalicję. Jak dodała, debata raczej nie spowoduje przepływu między elektoratami obu partii, może za to przekonać do głosowania na PO wyborców LiDu, a na PiS wyborców Samoobrony i LPR.
http://www.polityka.pl/po.....;page=text
13 października 2007, o godzinie 13:21
Torlin
Najgorszy jest ten most wzdłuż rzeki.
—
Z tym mostem to PiS już sam sie gubi. Ostatnio słowami swojego przedstawiciela zarzucił PO budowę tunelu wzdłuż rzeki zamiast mostu :))
A co do debaty. Kaczyński wpadł we własne sidła. Bezmyślnie zastosował uprawiany przez siebie styl propagandy (kłamstwo wielokrotnie powtarzane staje się prawdą), który znakomicie sie sprawdza na ulubionych przez dyktatorów wiecach, ale niekoniecznie w trakcie debat. (Swoją drogą ubawił mnie pewien gość w Salonie24 głosząc, że woli wiece niż debaty :)) Tusk w takim przypadku nie musiał się nawet mocno wysilać – tylko przytaczał fakty i liczby. W rezultacie po informacji Tuska dotyczącej ogromnemu wzrostowi nakładów na kancelarie premiera i prezydenta oraz ilości urzędników, Kaczyński wyszedł na durnia zaczynając swoją wypowiedź od „My budujemy tanie państwo” Co się dziwić, ze spotkała sie ona z salwą śmiechu na widowni.
13 października 2007, o godzinie 13:24
Proszę o komentarz do słów Cymańskiego z Pomorza.
Polonka54, jesteś misiem udającym Polankę? Wg mnie ten nick powstał by odwrócić uwagę od ataku na mnie. Jeszcze dziś w nocny było blokowanie. Ja specjalnie włączałem Straitsów z you tubea i niemal w odpowiedzi na to był blok. Ale to by odwrócić uwagę od innej przyczyny. Nie spotkałem się jeszcze z taką kpiną, z wyłączaniem dostępu do jednej str, włączaniem do drugiej czy odwrotnie. Jeszcze tak ostentacyjnej kpiny z „okoliczności obiektywnych” nie było. Robienie po nogawkach by osiągnąć reakcję mi dużo mówi.
13 października 2007, o godzinie 13:25
Mawar,
popraw sobie humor i poszukaj więcej opinii uznających wielkość Prezesa (a moze już Prezia). Podpowiadam, że przychylną dla Kaczyńskiego relację z debaty zamieściła nawet jedna z amerykańskich gazet – to dopiero bomba.
13 października 2007, o godzinie 13:25
Edwar D. Dana
„Mawar swoj organ coDziennie kladzie rano na stole i wypatruje”.
-
Trzeba przyznać, że chyba tego kumysu twój dowcip ostatnio wysubtelniał. Napisz coś jeszcze to się pośmiejemy.
13 października 2007, o godzinie 13:29
Mawar
„to się pośmiejemy”
To jest was dwu czy trzech?
13 października 2007, o godzinie 13:31
Edwarze,
Nie wiem, od jakiego okresu historii specjalistą jest ten czołowy historyk litewski, ale mówi bzdury. Ciekawe, czy unie krewska i horodelska też mu się nie podobają?
.
Na marginesie: pisząc o cyklotronicznym cyklu cyklisty miałeś oczywiście na myśli cyklofrenię?
13 października 2007, o godzinie 13:32
Andrzeju,
faktycznie Platformie udało się w końcu połączyć różne wątki kampanii w całościową wizję polityczną, co jest ważne dla wygrania wyborów. Tak jak Kaczyński czerpie siłę kampanii z przegranych, niezadowolonych, wykluczonych tak Tuskowi udało się zaczerpnąć pozytywną energię od tych, którzy wyjechali za pracą i odnoszą sukces, co może być zaraźliwe w ostatnich dniach kampanii. Redaktor Janecki wścieka się na Tuska za to wykorzystanie emigracji, uważając że to poboczne zjawisko bez wpływu na politykę i wynik wyborów, ale wydaje się, że było to bardzo dobre posunięcie Tuska. Niech POzytywna energia da zwycięstwo Platformie. Ja mam tylko małą nadzieję, że PO odpuści sobie tę dzielącą Polaków ideę IV RP i zaczniemy po prostu naprawiać Polskę.
Co do LiDu to od początku jasne było, że nie jest on jeszcze gotowym produktem i potrzebuje czasu. Centrolewica jako przeciwwaga dla konserwatywnej Polski jest bardzo potrzebna. Ale dopiero jako poważna altenatywa w następnych wyborach. Sam Kwaśniewski powtarzał wielokrotnie, że w tej chwili nadzieję pokłada w Tusku. I z całą pewnością w interesie LiD nie jest porażka Platformy.
13 października 2007, o godzinie 13:37
Ale wiesz Andrzeju, że ten tunel to jest jakby Polska w miniaturce.
Wybudowany został po to, aby schować Wisłostradę pod ziemię, bo odgradzała Warszawę od Wisły. Na tym miejscu miały być piękne tereny zielone, Centrum Nauki „Kopernik”.
Wprawdzie od początku mówiono, że tunel powinien być bardziej na północ, na wysokości Starówki, ale pomysł był nowoczesny. Wyszło jak zwykle. Na górze nic nie ma, trawa. Może HGW coś z tym zrobi.
Inna rzecz, że właśnie na tym przykładzie widać przewrotność Kaczyńskich. Tunel został wybudowany za ich poprzedników, tak że te tereny to powinien Lech zagospodarować. On jednak wolał tylko mówić, że tunel jest niepotrzebny. Jak się nic nie wybuduje interesującego nad tunelem, to wiadomo, że będą to pieniądze wyrzucone w błoto.
13 października 2007, o godzinie 13:41
Pawle
Cyklotron, taki akcelerator. Niech se Mawar pojezdzi.
„Cyklofrenia” to bylo by obrazliwe dla niego. Wiesz przeciez jaki ma stosunek ten rodzaj „mawara wyksztalciucha” do chorych psychicznie.
13 października 2007, o godzinie 13:52
Arek
„Ja mam tylko małą nadzieję, że PO odpuści sobie tę dzielącą Polaków ideę IV RP i zaczniemy po prostu naprawiać Polskę.”
—
Ja sądzę, że to już sie stało. Zauważ, że po raz pierwszy w historii licząca się partia mająca swoje korzenie w Solidarności nie odrzuca koalicji z SLD/LiD lecz wyraźnie mówi, ze będzie współpracować z każdym deklarującym chęc uczestniczenia w naprawie Polski. Obecnie to LiD jest bardziej sceptycznie nastawiony na ewentualna współpracę z PO niż odwrotnie. A nawiasem mówiąc chciałbym przypomnieć, ze sformułowana przez PO wizja IV RP zakładała raczej sanację państwa, a nie podział społeczeństwa. To polityka Kaczyńskich&Co spowodowała, że określenie IV RP stało sie określeniem pejoratywnym.
13 października 2007, o godzinie 13:55
Wołodyjowski: jakich argumentów merytorycznych oczekujesz w sytuacji gdy piszesz, że mówienie o IVRP jest zamachem stanu?
Przecież to Ty narzucasz totalnie odmóżdżony poziom dyskusji a potem się rzucasz o niemerytoryczny poziom dyskusji. Nie miej do mnie pretensji, że gram Twoimi kartami.
13 października 2007, o godzinie 13:57
Pawle
Interpretacja Bumblauskasa to w moim mniemaniu calkiem „uprawniona”, jak kazda narodowa czyli kaleka, interpretacja historii. U Polakow, jak i u innych, az sie od tego roi.Jesli za reprezentantow „narodu” Litewskiego uznac moznych to zostali oni rzeczywiscie pod presja zapedzeni do Unii. Srednie bojarstwo/szlachta weszlo oczywiscie bez presji i z radoscia.
Z punktu „widzenia” Litwy jako terytorium to „presja” bylo przejscie
Ukrainy do Korony.
Konstytucja 3 maja to byl „zamach” na odrebnosc Litwy w ramach
Obojga Narodow.
13 października 2007, o godzinie 13:59
Andrzej:
.
„Po raz pierwszy w historii licząca się partia mająca swoje korzenie w Solidarności nie odrzuca koalicji z SLD/LiD.”
.
Dużym jesteś optymistą. Nie odrzuca, to prawda, ale też jak ognia unika otwartego przyznania, że taka koalicja jest możliwa. Rozumiem, że ze względów taktycznych, bo w PO wciąż nie brak ludzi, dla których byłby to koniec świata. Zobaczymy po wyborach, ale dobrze to nie wróży. Pod tym względem Kaczyńskiemu udało się dobrze ustawić przeciwnika.
13 października 2007, o godzinie 14:02
Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy w ogóle zwykł chyba więcej mówić niż cos robić. Z inwestycji, które można Jemu przypisać to chyba tylko remont wiaduktu na al. Jerozolimskich. A i to tylko dlatego, ze zaczął sie rozwalać i zaistniała pilna potrzeba wyłączenia go z ruchu. Za to do końca świata i jeden dzień dłużej będzie przypominać, że dzięki niemu utworzono Muzeum Powstania Warszawskiego, która to inwestycja – jak powszechnie wiadomo – znacząco poprawiła standard życia Warszawiaków.
13 października 2007, o godzinie 14:09
Edwarze,
Interpretacja historyka Bumblauskasa jest przede wszystkim całkowicie ahistoryczna, bo dokonywana z pozycji dwudziestowiecznego nacjonalizmu litewskiego. Jeśli by przyjąć, że naczelną racją stanu państwa litewskiego od zarania jego dziejów było zachowanie odrębności i tożsamości etnicznej, to największym szkodnikiem był Olgierd, bo podporządkował Litwie górującą ludnościowo i kulturalnie Ruś. A jeśli XIV-wieczna Litwa o ruskich lub zruszczonych elitach była w porządku, to dlaczego nie była w porządku Litwa XVII- czy XVIII-wieczna o elitach spolszczonych?
Oczywiście w każdym kraju nie brak ludzi myślących takimi kategoriami, ale jednak, przynajmniej w Polsce, nie zawodowi historycy (może poza nielicznymi wyjątkami).
13 października 2007, o godzinie 14:10
Paweł,
po kilkunastu latach latach odżegnywania sie od jakiejkolwiek współpracy z SLD jest to chyba jednak spore osiągnięcie.
A co do deklaracji PO to mijasz się z prawdą. PO deklaruje wyraźnie, że gotów jest zawrzeć koalicję z każdym. Nie widzę żadnego powodu, aby specjalnie wyróżniać tu LiD zwłaszcza, ze nie byłaby to koalicja marzeń. Taką ma być koalicja z PSL, co PO wyraźnie podkreśla.
Jedyne czego PO jak ognia unika to deklaracji, że nie wejdzie z LiD w koalicję, co tylko potwierdza to o czym pisałem poprzednio.
13 października 2007, o godzinie 14:12
Torlin:
Odpowiedzi udzieliłem już dawno: wygrał Prezio, uciekł ze swoimi kłamstwami, przykrył je kolejny spektakl.
A teraz znowu o Twojej nieumiejętności rozumienia i pisania, zacytuję Ci Twoje wypowiedzi:
„Ale z Wami dyskusja jest taka: na moje stwierdzenie
“Powiedzcie, kto wg Was wygrał?”
Miner mi odpowiada:
“I jak udowodnię to co zrobisz?””
i wcześniejszą
“Minerze i Mawarze!
Bądźcie w końcu mężczyznami! Powiedzcie, kto wg Was wygrał?”
A tutaj cytat ze Świetlickiego (Gigli Gigli), może sobie posłuchaj płyty „Mroczne kurwy”, zrozumiesz:
„ja tylko powiedziałem dowcip, kolego,
a ty nie zrozumiałeś, kolego.
ja tu tylko żartowałem.
najgorsze są oczy tych,
którzy nie rozumieją dowcipu.
najgorsze są oczy tych,
którzy nie rozumieją, kolego.
i co ja teraz z tobą zrobię, kolego?”
13 października 2007, o godzinie 14:18
Andrzej:
“Po raz pierwszy w historii licząca się partia mająca swoje korzenie w Solidarności nie odrzuca koalicji z SLD/LiD.”
Żyj sobie złudzeniami do poniedziałku. Do debaty Prezio/Tusk. Wtedy złudzenia Ci się skończą. Tusk musiałby być samobójcą aby w poniedziałek nie walić w SLD jak w bęben. On teraz medialnie jest na etapie walki z socjalizmem (nieważne czy PiSowskim czy LiDowym), to jego metoda na wyróżnienie się. Przecież to było widać w każdym zdaniu wczorajszej debaty. O tym ile ta metoda ma wspólnego z rzeczywistością już wcześniej pisałem. Ale tu nie chodzi o rzeczywistość tylko o strategię.
13 października 2007, o godzinie 14:20
Pawle
„Innym slowami” ale sie zgadzamy. To chyba jasne.
Podsylajac link chcialem pokazac jakie durne duchy wywoluje
polityka zagraniczna obecnej wladzy. Pewnie powinienem byl z gory to zaznaczyc. Moj blad.Bumblauskas pasowal by na kreatora PL polityki historycznej gdyby byl Polakiem.
13 października 2007, o godzinie 14:27
Miner nie podpuszczaj,
i tak Ci nie napisze jaką taktykę w dyskusji przyjął Kwaśniewski czy Tusk.
13 października 2007, o godzinie 14:28
nonono!
Zofia się nam kreuje na kolejne „głębokie gardło”
13 października 2007, o godzinie 14:39
A toś mnie Miner zmartwił :)). Chyba niezbyt mnie zrozumiałeś. Ja wcale nie marzę o koalicji z LiD-em, zwłaszcza po ostatnich wypowiedziach Kwaśniewskiego, o czym pisałem w poprzednim wątku. Ja dopuszczam taką możliwość. A jaka będzie debata to się okaże. Sam jestem ciekaw jaką taktykę obierze Tusk. Mam nadzieję, że będzie skuteczna w osiągnięciu celu strategicznego jakim jest wygrana w wyborach.
13 października 2007, o godzinie 14:44
Edwar:
.
„Podsylajac link chcialem pokazac jakie durne duchy wywoluje
polityka zagraniczna obecnej wladzy.”
.
Tu masz oczywiście rację. Prywatnie można się śmiać z cudzych fobii, ale dyplomata musi je brać pod uwagę, albo nie jest dyplomatą. Tu mi się przypomniało:
.
Jeśli dama mówi „nie”, znaczy to „być może”.
Jeśli mówi „być może”, znaczy to „tak”.
Jeśli mówi „tak”, to nie jest damą.
Jeśli dyplomata mówi „tak”, znaczy to „być może”.
Jeśli mówi „być może”, znaczy to „nie”.
Jeśli mówi „nie”, to nie jest dyplomatą.
13 października 2007, o godzinie 14:58
Wiesz Minerze, bardzo śmieszny ten dowcip. naprawdę znakomity. Wprawdzie nie wiem, z czego się śmieję, ale mi wesoło; „ja tylko powiedziałem dowcip”, „ja tylko żartowałem”.
Masz kłopoty z logiką, człowieku. Na pytanie „kto wygrał” nie odpowiada się „ja ci udowodnię”; na pytanie „kto wygrał” po debacie J. Kaczyński – Tusk nie odpowiada się, że Kwaśniewski, bo on w debacie nie brał udziału.
Ponieważ jesteś kolosem myśli logicznej, to się muszę spytać inaczej;
„Kto wg Ciebie wygrał w debacie w ostatni piątek – Jarosław Kaczyński czy Donald Tusk?”
13 października 2007, o godzinie 15:05
Torlin: jak mi każesz udowadniać swoją męskość przez deklaracje polityczne – to ja nie mogę Ciebie traktować poważnie. TERAZ ROZUMIESZ??
W tej debacie nie było zwycięzcy pomiędzy uczestnikami. Wczorajsza debata to była zwykła pyskówka o niczym, przy aktywnym wsparciu chamskiej pro-PeOwskiej młodzieżówki, która wrzaskami łamała reguły spotkania ustalone między sztabami przed rozpoczęciem. TERAZ ROZUMIESZ?
W poprzedniej debacie również nie było zwycięzcy i dlatego nie zabierałem głosu. TERAZ ROZUMIESZ?
13 października 2007, o godzinie 15:14
Moze jednak po tej debacie nastapi mobilizacja pariasow IV
RZP. Mobilizacja taka jak wtedy kiedy mawarowcy i minerzy zaglosowali na Tyminskiego. Pamietam moja nie zyjaca dawno temu
matke ktora i szla glosowac w drugiej turze mowiac:
„W takiej…pip…sytuacji trzeba nawet na tego….pip… glosowac.”
13 października 2007, o godzinie 15:20
EDD:
rozumiem, że widzisz to tak:
- z jednej strony „ciemnogród” głosujące na Tymińskiego
- z drugiej strony „jasnogród” głosujący na Mazowieckiego/Wałęsę
obecnie:
- „ciemnogród” za PiS
- „jasnogród” za LiD/PO
Piękne uproszczenie, fałszywe już od pierwszego zdania. Ale piękne. Na pewno poprawiające Ci samopoczucie…
13 października 2007, o godzinie 15:30
Czy teraz przeprowadzanie jakiejkolwiek akcji bez osłony niepoważności byłoby niewygodne w polityce?
13 października 2007, o godzinie 15:32
miner
Kto glosowal na Tyminskiego?
Nie glosowali na Kaczynskiego bo nie kandydowal. Musze przyznac ze od Tyminskiego J. Kaczynski wiele sie nauczyl. Gdzie jest teraz Samsel? Moze wiesz cos o koledze?
13 października 2007, o godzinie 15:56
Edwarze (3:14) obawiam się raczej mobilizacji beneficjentów IVRP. (to jak z bajki dla nas to igraszki im idzie o życie) Prawdopodobnie sztabowcy KiTu opracowują uzasadnienie własnego zwycięstwa w debacie (że idzie ciężko śwadczy zupełne zagubienie panów M) – no powiedzmy remisu przy wrednej pudliczności i nieszczerym rywalu.
Myślę, że pokazanie „jaj” przysporzy elektoratu. Teraz tylko debata w telewizji TRWAM i uspokojenie moherowych poczciwców nabijanych w nacjonalistyczną butelkę.
13 października 2007, o godzinie 16:02
Panie Tusk, gratuluje. Pokazal sie pan jako nowoczesny, otwarty polityk. Bylam pewna, ze jest pan zdolny spokojem, sila argumentow i swietnym przygotowniem pokonac Kaczynskiego. Zdaje sie, ze juz pisalam ,ze moim faworytem jest Tusk, a Kaczynskiego uwazam za tchorza najlepiej czujacego sie za plecami silnych chlopcow z boru i cba.
Czekam na debate z Kwasniewskim.
Jeszcze jedno- dziwilam sie, ze tak wielu ludzi o swiatopogladzie lewicowym chce glosowac na Po,choc ta jest im ideologicznie obca. Teraz sie juz nie dziwie.Tusk potrafi przekonywac do swojej partii rowniez ludzi o zupelnie roznych pogladach. Pewnie tez dlatego, ze konkurencja jest marna.
Edwar, dzieki serdeczne za pomoc wizach.
To dosc zabawne, zwazywszy, ze chce sie tylko przesiasc z samolotu na samolot, wiec to opisze.
jak dotad udalo mi sie ustalic co nastepuje:
1. Zeby sie przesiasc potrzebuje wizy tranzytowej
2.Ambasada emiratow na wydaje wiz tranzytowych, ani zadnych innych z wyjatkiem dyplomatycznych
3. Osoba zainteresowana nie ma prawa ubiegac sie o wize tranzytowa ani zadna inna (logiczne skoro ambasada ich nie wydaje)
4. O wize dla delikwenta moze sie ubiegac obywatel emiratow lub instytucja zainteresowana przyjazdem delikwenta i wystawia w tym celu zaproszenie (w moim przypadki jest to linia lotnicza)
5. Po wyladowaniu oprocz wizy nalezy zdobyc jeszcze okolo 7 pieczatek we wlasciwej kolejnosci, co zajmuje min. 4 godziny biegania po lotnisku
6. Dzielo wienczy ostatnia, najwazniejsza pieczatka potwierdzajaca waznosc wszystkich poprzednich pieczatek, do ktorej jest najwieksza kolejka
7. lotnisko prawdopodobnie dorabia sie juz trzeciego pokolenia stalych rezydentow nie mogacych wyjechac z powodu biurokracji
W takich chwilach zyciowych staja mi w pamieci slowa z ulubionej ksiazki opisujace urzadzenia produkowane przez Cybernetyczna Korporacje Syriusza: ” Z radosci, ze udalo sie ktores uruchomic czlowiek zapomina o ich generalnej bezuzytecznosci.”
pozdrawiam wszystkich do konca weekendu.
13 października 2007, o godzinie 16:06
Zachecam do przeczytania wywiadu z Henrykiem Waniekiem autorem midzy innymi „Dziadow berlińskich”.
Oto kawalek dla zachety:
„Sięgnąłem ostatnio do dawnego tekstu Anny Bojarskiej o zabójcy Narutowicza. Są tam fragmenty mowy Eligiusza Niewiadomskiego podczas procesu w roku 1922: „Uczciwi obywatele kraju nie lękają się twardej ręki”. Natomiast demokracja i wolność „potrzebne są złodziejom, paskarzom, bandytom, żydowstwu, szpiegostwu, zdrajcom stanu”. Dziś pewnie dorzuciłby jeszcze „układ” i legendarnych „postkomunistów”.”
http://www.gazetawyborcza.....73385.html
13 października 2007, o godzinie 16:08
Waniek ma byc
13 października 2007, o godzinie 16:11
Piotrus
Ja tez bym wolal zeby debata odbyla sie w nadchodzacy czwartek lub piatek. Tak by nie mogli pozbierac sie do wyborow
13 października 2007, o godzinie 18:07
soulgarden – 1,24pm
Czy te słowa są skierowane do mnie ?
Jeżeli tak, to proszę o wyjaśnienie, bo nie wiem zupełnie o co chodzi. Odbieram to jako ” opr” – czy obraziłam Cię czymś ?
Proszę uprzejmie o odpowiedź.
13 października 2007, o godzinie 18:32
Chyba nerwy puszczają:
premier:
…Teraz po władzę idzie formacja liberalna. To liberałowie poprzebierani w różne kostiumy; tacy, co teraz pielęgniarek bronią… Liberałowie:…chcą wrócić do koryta i rabunku…..
PSL, jako ruch chłopski :…niestety znalazł się on w ręku złych ludzi….
Opozycja: …Politycy PO, PSL i LiD przez lata prowadzili politykę, która doprowadziła do tego, że gdy pojawiły się możliwości wyjazdu do pracy za granicę, z Polski wyjechało półtora czy dwa miliony ludzi
Można powiedzieć, oni ich z Polski wypchnęli. Dziś wylewają krokodyle łzy i zapowiadają cud. My ich cuda już znamy…
Minister Szczygło o widowni podczas debaty Tusk-Kaczyński. Polecam wytłuszczony tekst, bo charakteryzuje mentalność tego faceta i całego PiS:
…Wychodziliśmy z założenia, że wszyscy będą się stosować do pewnych norm zachowania, które obowiązują w różnych miejscach. Prezes Urbański nie sprawdzał życiorysów publiczności. Ale jak się okazało, cześć z tych ludzi, którzy kibicowali, może spokojnie wpisać sobie do życiorysu to, co się nazywa kibicowaniem w stylu „kiboli”.
***
Premier tylko dla wybranych o stosownym i sprawdzonym życiorysie? – to mi żywcem przypomina rozporządzenia fuehrera III Rzeszy.
13 października 2007, o godzinie 19:02
Polonka54, nie wypytuj się nie chcąc uregulować swojej tożsamości. Wiem, że jeden homo lubi pisać spod damkskich nicków. Musisz trochę popisać by się uwiarygodnić.
13 października 2007, o godzinie 19:12
Leski o wczorajszej debacie.
http://krzysztofleski.sal.....index.html
A pod spodem komentarze na żywo dosyć często poruszające sprawę „bydła” w ławkach PO. Zofia – to o tym mówił Szczygło. Choćby skały pękały nie umaczasz tego swoim zwyczajem w brunatnych kolorach.
EDD: proponuję iść dalej. Przeanalizuj inne wybory, znajdź te w których nie kandydował Kaczyński i wybierz na kogo wtedy głosowali wyborcy Kaczora. Widzę, że to wyraźnie poprawia Ci humor.
13 października 2007, o godzinie 19:13
Droga Polonko!
Ponieważ jesteś nowa w naszym gronie, to trzeba Cię o pewnej sprawie poinformować. My nie dyskutujemy z Soulgardenem, bo najczęściej nie wiemy, o czym on pisze. Np. kto zrozumie zdanie: „Czy teraz przeprowadzanie jakiejkolwiek akcji bez osłony niepoważności byłoby niewygodne w polityce?”. Ale Powolny Ogród jest nieszkodliwy, on nie obraża, ma jakieś tam kłopoty ze służbami specjalnymi, które atakują jego USB, nie dopuszczają do niektórych piosenek w YouTube. Ale on nie ma tego oceanu cynizmu jak „Dwaj Panowie M.”, tak że możesz sobie darować dopytywanie. On na pewno nie chciał Cię obrazić.
13 października 2007, o godzinie 19:21
Droga Polonko!
Oczywiście na tym blogu nikt nie rozmawia z soulgardenem za wyjątkiem:
- Zofii – która nie potrafi trzymać języka za zębami i szybciej pisze niż myśli (tu nie podam linka bo muszę maskować moje kontakty ze służbami)
- Torlina – który w swym zamordystycznym zacietrzewieniu każdemu musi zwrócić uwagę co należy a czego nie należy
http://kuczyn.com/2007/09.....ment-35302
13 października 2007, o godzinie 19:30
Mawar,
coś na spacerze z psami ruszyło mnie żeby o wczorajszej debacie Kaczyński v Tusk powiedzieć tobie parę słów bez tiumfalizmu.
Przede wszystkim należy zwrócic uwagę, że Tusk nauczony poprzednimi klęskami w starciach z Jarosławem Kaczyńskim podjął ogromną pracę w której uczestniczyli specjaliści począwszy od wizerunku, poprzez ekonomistów, na psychologach skończywszy. Tusk jest człowiekiem słabszym psychicznie i politycznie, co ostatnie porażki ewidentnie potwierdziły. W swoją nieomylność wierzył Premier i, o zgrozo „opaśli” spin doctorzy. Z analizy przekazu telewizyjnego wynika, że Tusk wszystkie kwestie czasowo i merytorycznie miał dopracowane perfekcyjne (nie wykluczone, że znał całą problematykę spektaku już przed jego rozpoczęciem, co nie tylko w polityce się często zdarza). Wyraz „opaśli” spin doktorzy urodził się pod moim stropem, bo wyczuwałem ich prowincjonalność. Gdy o tym napisałem na tym blogu zareagowałeś na to okręślenie z niechęcią. Tak gigantyczną pracę i serce jaką włożył w przygotowanie to debaty Tusk, nie jest w Polsce włożyć żaden znany mi polityk z górnej półki. Bodzcem do tego wysiłku było pasmo upokorzeń, widmo Rokity za plecami i świadomość, że to ostatnia szansa. Poza tym JK wyrządził Tuskowi przysługę, upokażając go przed debatą z nadzieją, że w ten sposób całkowicie go rozjedzie. Przypomina to chamskie wrzaski angielskich kibiców, którzy podobnie zachowali się znieważając polskich piłkarzy w 1973 roku przed najgłośniejszym meczem w historii polskiego. Kaczyńsk i zdziczali fani angielskiego futbolu osiągneli efekt dokładnie odwrotny od zamierzonego. Rezultat obu spotkań każdy zna. Przy czym angielscy piłkarze „jeździli” po Polakach jak po burej suce, ale w świadomości pozostało, że odnieśliśmy zwycięstwo.
Tamten mecz pozytywnie zakręcił Polaków, później było już tylko lepiej.
Wczorajsze wydarzenie może być brzemienne w skutkach dla Tuska i, dla polskiej sceny politycznej na najbliższą przyszłość. Po takim wydarzeniu w szarym dotychczas polityku może się urodzic prawdziwy lider, który na jakis czas zdominuje scenę polityczną. Przypomnę, że Tusk był dotychczas politykiem nie tylko bezbarwnym, ale także nieciekawym (zamieszanym w sprawę intrygi sprowokowanej przeciwko Cimoszewiczowi).
Jednak wczoraj wieczorem czuć było, że urosły mu, w przeciwieństwie do A. Kwaśniewskiego, nowe pióra w skrzydłach.
Wprawdzie lider rachitycznej Platformy otrzymał od Opatrznośći dopiero szanę, ale coś mi się wydaje, że nie zechce już jej wypuśćic z rąk.
Rozrastanie się Tuska oznacza kurczenie JK, co już ten ostatni zrozumiał. Przejawia się to we wzroście agresji, która najpewniej zwolenników mu nie przysporzy.
13 października 2007, o godzinie 19:35
Waldemar Kuczyński
Zaremba i Karnowski o obsesji elit. Jest tam również i panu …. tak wiem, że to prorządowe matoły nasłane przez specsłuzby, ale mimo to proszę zajrzeć.
http://www.dziennik.pl/De.....leId=63944
13 października 2007, o godzinie 20:29
Torlin, cóż cię połaskotało Katowicki zomowcze? :)
PS Nie ważne, że nie blokowano mi YouTube, ale Kuczyńskiego, Salon24, GW itd na zmianę. Ważne natomiast, że atak pojawił się gdy byłem wyraźnie w świetnym nastroju. I to była nowa jakość oraz ostentacja w miksowaniu blokowania. To rodzaj komunikatu o zawziętości, złośliwości, poczuciu bezkarności, to coś co daje się również przełożyć na język homoseksualnej dominacji. Ale najważniejsze, że zawierające treść o instrumentalizacji i nienawiści. Wszystko najmniejszym nakładem dosłowności, ale skutecznie wymowne.
13 października 2007, o godzinie 20:33
WITAM !!!
TORLIN – 7,13 pm
miner – 7,21 pm
Bardzo dziękuję za wyjaśnienia, ponieważ zdążyłam się trochę pogubić w tych ” zawirowaniach”. Muszę się przyznać, że byłam gotowa podziękować Gospodarzowi tego Bloga za gościnność ( za co Go bardzo przepraszam, ponieważ niczemu nie jest winien) i zrezygnować z komentowania bieżących zdarzeń. Przyznam, byłoby mi przykro z tego powodu. Ledwo się przywitałam a tu trzeba się żegnać. Ale mnie uspokoiliście za co serdecznie dziękuję.
Pozdrawaim Pana Ministra Was Obu i resztę Państwa Blogowiczów.
Nie ucieknę.
13 października 2007, o godzinie 20:36
Oligarcha w Warszawie
„Największą burzę sobowtór Krauzego wywołał jednak pod siedzibą Centralnego Biura Antykorupcyjnego, gdzie spotkał się z rzecznikiem Temistoklesem Brodowskim. Najpierw był uścisk dłoni, potem przerażenie w oczach rzecznika, a na koniec krzyk i ucieczka.”
- Prowokacja jakaś! Ja nic o tym nie wiem! – wrzeszczał spłoszony jak łania rzecznik CBA. A przecież aktor chciał tylko powiedzieć „Mordo ty moja”!
http://www.se.com.pl/se/i.....position=1
13 października 2007, o godzinie 21:09
gejozabawa trwa
13 października 2007, o godzinie 21:15
Jaroslaw Kaczynski, zwany tu i tam, mężem stanu (jesli on jest mężem stanu, to Nelli Rokita jest żoną stanu) ostrzega ze „oni” chca wrocic do „koryta”.
To bardzo niebezpieczne sformulowanie p. premierze. Sugeruje ono ze miejsce, ktore „oni” chca panu odebrac, jest miejscem przy korycie. Rzeczywiscie, patrzac na pana, latwo ulec wrazeniu ze najodpowiedniejszym meblem ktory nalezalo by przed panem postawic jest koryto.
13 października 2007, o godzinie 21:45
Jeśli strzelimy gola w pierwszym kwadransie to padnie jeszcze kilka, jeśli nie – będzie męka, ale Polska wygra. Czyli Kaczungarow będzie blisko remisu, i może nawet wygrać, ale większe szanse będzie miała jednak PO. Teraz wszystko zależy od tego czy będzie prąd.
13 października 2007, o godzinie 21:52
Soulgardenie!
Jedno mnie ciekawi – dlaczego katowicki? Przecież ja mieszkam w Warszawie, tu się urodziłem. Może masz kogoś innego na myśli?
13 października 2007, o godzinie 21:58
Przepraszamy za usterki ;-) aż chciałoby się napisać… poza granicami kraju, ale nie, to w stolicy, tymczasem wynik meczu PRL – Kazachstan 0:1 Kiepsko to widzę
13 października 2007, o godzinie 22:01
Dlatego, że ktoś podający się za Torlina był u Passenta w Polityce? Jeśli nie jesteś z W-wy i tak to ukryjesz. Wnioskuję nie ważne po czym. Zostawmy to, ok?
13 października 2007, o godzinie 22:08
Premier nie chce mostow rownoleglych do rzeki. O nie.
A czego chce premier?
„Żeby to zmienić trzeba łączyć rzekę wieloma mostami. Tak musimy budować Polskę solidarną – powiedział premier.”
za GW
Chor Mlodych PIS spiewal:
„Jawor, jawor,
Jaworowi ludzie,
Co wy tu robicie?
Budujemy mosty
Dla pana starosty.”
Centralny Zespol Piesni i Tanca CBA kontynuowal:
„Tysiąc koni przepuszczamy,
A jednego zatrzymamy.”
= 1 promil, niby niewiele
Wyszlo szydlo z worka, kiedy balet Centralnego Zespolu Piesni i Tanca CBA wykonal suite kompozycji
Wojciecha Kilara „Zatrzymania”
„Pierwsze przepustne,
Drugie kapustne,
Trzecie darowane,
Czwarte zatrzymane!”
Wyszlo 25%. Oczywiscie to fantazja artysty, ale kierunek jasno wyznaczony.
13 października 2007, o godzinie 22:21
Mawar,
tekst ktory mi polecasz to przegadane wodolejstwo dwu PiS-owskich poputczyków żyjących w fałszywym przekonaniu, że sa niezaleznymi dziennikarzami. Ja jestem moich sympatii świadom i je kontroluję. Moje poglądy uzasadniam; zwięźle i precyzyjnie. Także wtedy kiedy piszę o dyktaturze Kaczyńskiego (w „Rzepie”). Ich stać tylko na wzięcie z mojego tekstu słowa „dyktatura” i dodanie do mojego nazwiska „nieoceniony”. Pętactwo nie robi na mnie wrażenia.
13 października 2007, o godzinie 22:43
Użytkownicy strony PiS przeciwko pomysłowi PiS!!!
http://wiadomosci.gazeta......75887.html
miner, Mawar
Do roboty!!!
13 października 2007, o godzinie 23:18
Przyjmując, że Portugalia nie przegra u siebie z Finlandią w dwóch ostatnich meczach wystarcza nam porażka z Belgią i remis z Serbią, albo by być zależnym tylko od siebie wygrana z Belgią i porażka z Serbią. Całe eliminacje cała grupa grała dla nas. Nie wiem czy ktoś zdaje sobie sprawę, ale jesteśmy maleńki kroczek od pierwszego, historycznego awansu do ME w piłce nożnej. Jeśli Serbia za trzy dni nie wygra z Azerbejdźanem – powinien wystarczyć remis z Belgią i porażka z Serbią.
13 października 2007, o godzinie 23:19
Kuczyński
tekst ktory mi polecasz to przegadane wodolejstwo dwu PiS-owskich poputczyków żyjących w fałszywym przekonaniu, że sa niezaleznymi dziennikarzami.
Ich stać tylko na wzięcie z mojego tekstu słowa “dyktatura” i dodanie do mojego nazwiska “nieoceniony”. Pętactwo nie robi na mnie wrażenia.
Ostro! Jakby Pan miał możliwości to by im Pan pokazał, nie? Aż kipi z tych słów nienawiść do innych poglądów…
.
Najpierw Galbę by Pan internował, a Zarembie zabrał koncesje na bycie dziennikarzem? Bo oczywiście by je Pan wprowadził aby chronić ludzi przed fałszywymi dziennikarzami :)
.
Demokrata walczący w obronie demokracji się znalazł! Tfu!
13 października 2007, o godzinie 23:34
Minerze!
Skoro na Gospodarza mówisz Tfu! (czyli plujesz), to po tu przychodzisz – pytam się po raz setny.
Soulgardenie!
Nie kombinuj, nikt się pode mnie nie podszywa, zna mnie cała trójka z „Polityki”, zna mnie dwójka blogowiczów, moje zdjęcie możesz obejrzeć w moim blogu (lekko starawe). W Katowicach byłem 2 razy i to przejazdem. Mieszkam koło Lasu Kabackiego właściwie przy Puławskiej, jak się jedzie do Piaseczna. Nie kombinuj, bo Ci się bezpieczniki przepalą, a to nie jest zdrowe.
13 października 2007, o godzinie 23:36
Miner,
chyba króliczki Ci się kocę pod czaszka, bo masz niewyobrażalne halucynacje i bredzisz.
P. Kuczyński pisze, że na pętaków nie zwraca uwagi – a Ty, jak stalinowiec widzisz oczyma wyobraźni – internowanie, zabieranie koncesji dziennikarzom, nawet nie zdając sobie już sprawy, że dziennikarzom nikt w Polsce nie daje żadnych koncesji.
Nie myl swoich wyobrażeń z rzeczywistością.
Rozumiem szok, po debacie Kaczyński-Tusk, ale się jakoś opanuj. W poniedziałek znowu Ci ciśnienie skoczy i skończysz jakimś zawałem.
Lepiej popytaj jaką to znowu koncesję posiadają red. Zaremba i ów facet skryty za nickiem – galba i kto im ja wydał.
13 października 2007, o godzinie 23:43
Mawar,
przez nieuwagę zacytowałeś (12.38) przemyślenia zeena z 12.07 skierowane do mnie jako mój produkt myślowy. Ja naprawdę nie mam poglądu jak wszystko potoczy się w poniedziałek. Kampania wyborcza, poza tym, że w zdecydowanej większości jest obrzydliwa potrafi wyrzucic z siebie takie fascynujące zjawisko jak niesamowita metamorfoza D. Tuska. Jest to, jak dotychczas, jedyne zdarzenie, które warto odnotować w tym maglu.
13 października 2007, o godzinie 23:48
Zofia: nawiedzona istota, która widzi wszędzie faszystowskie zachowania zwraca mi uwagę gdy zastosuję jej metodę „przegięciowego” interpretowania wypowiedzi. To jest doprawdy zastanawiające.
Zofia:
chyba króliczki Ci się kocę pod czaszka, bo masz niewyobrażalne halucynacje i bredzisz.
Szczygło mówi, że Prezes Urbański nie sprawdzał życiorysów publiczności. Ale jak się okazało, cześć z tych ludzi, którzy kibicowali, może spokojnie wpisać sobie do życiorysu to, co się nazywa kibicowaniem w stylu “kiboli” – a Ty, jak stalinowiec widzisz oczyma wyobraźni – Führera, III Rzeszę, Premiera dla wybranych…
Nie myl swoich wyobrażeń z rzeczywistością.
13 października 2007, o godzinie 23:51
Normalne, że może ktoś w porozumieniu z tobą przedstawia się tak jak ty. Ba, John może nawet o tym wiedzieć. To tak jak z naszym układem meczów – niewiele potrzeba by było idealnie.
13 października 2007, o godzinie 23:53
I jeszcze uwaga na temat logicznego rozumienia zdań:
„…Zarembie zabrał koncesje na bycie dziennikarzem? Bo oczywiście by je Pan wprowadził aby chronić ludzi przed fałszywymi dziennikarzami :)”
Oznacza:
- najpierw Kuczyński wprowadza koncesje
- potem je zabiera wedle poglądów
.
Czyli, pisząc: zabieranie koncesji dziennikarzom, nawet nie zdając sobie już sprawy, że dziennikarzom nikt w Polsce nie daje żadnych koncesji. dowodzi tego, że zachowując się jak skończona analfabetka nie potrafisz zrozumieć zależności logicznych zawartych w dwóch prostych zdaniach. I oczywiście znowu swoją głupotę wyciągasz na sztandary i radośnie nimi powiewasz wrzeszcząc: Miner nie wie, że nie ma koncesji…
.
:) – a tego znaczka już nie będę tłumaczył bo nie warto…
13 października 2007, o godzinie 23:59
Torlin: człowieku nie rozumiejący odpowiedzi na pytania. Przecież już Ci pisałem (to co zresztą sam „wykazałeś”)- mam dyżur, a za celne „tfu!” płacą podwójnie. A za „tfu!” skierowane w stronę autora „Życzeń dla Polski” może jeszcze dostanę premię.
14 października 2007, o godzinie 00:07
Tekst Zaremby i Karnowskiego jest miałki, by nie rzec głupi. Mdli mnie gdy czytam, jak ci panowie stawiają siebie jako wzór bezstronności i sądzą wszystkich innych z góry, w dodatku w strasznie długim i nudnym tekście. Wogóle się nie zająknęli, nie próbowali znaleźć przyczyny lecz skutek wzięli za przyczynę takich ostrych podziałów. Mogę im tylko przyznać rację w tym, że nie oni byli na pierwszej linii pretorianów i daleko im do Wildsteina z czasów gdy był jeszcze ulubieńcem Kaczyńskiego. Robili jednak dokładnie co ich dziennikarski guru lecz bardziej po kołtuńsku – nie przywalali wprost. Zaremba był w trudnej sytuacji bo kierował się swoimi prywatnymi sympatiami politycznymi, a przyjaciół miał w PO i w PiS, dletego też od zawsze nigdy uczciwie nie potrafił ich skrytykować za błędy i ewidentne krętactwo. Karnowski za to po prostu idzie na fali, jest taki a nie inny bo płynie na tej fali na jaką się załapał. Obaj nie piszą zgodnie z tym, co sami przywołują – z apelem Ryszarda Bugaja. Oni obstawiają partie a nie zasady.Gdyby pisali zgodnie z zasadami, to mogliby zobaczyć dobre i złe rzeczy w róznych politykach i może dostrzegliby, że przyczyną tak ostrych podziałów, które na dodatek były podsycane przez media, jest to, że politycy politykierowali, tzn. grali i kierowali się emocjami. Nikt ani o milimetr nie wzbogacił polskiej myśli politycznej. Mamy do czynienia z rzemieślnikami a nie politykami. Z rzemieślnikami majstrującymi opinią społeczną. Jak można nie zobaczyć, że głównym powodem krytyki PiS było złamanie zasad, nawet tycvh nielicznych, z którymi ta partia szła do wyborów. PO wystawiło PiS na największą próbę w momencie zgłoszenia wniosku o rozwiązanie Sejmy półtora roku temu. Wniosek został odrzucony i aby PiS mógł uchodzić za partię trzymającą się zasad powinien był albo podać rząd do dymisji albo dalej kierować mniejszościowym rządem. Klęską PiS była koalicja z Lepperem i Giertychem.
Tylko dureń, przepraszam – także Zaremba i Karnowski, może udawać, że to nie miało znaczenia, może wogóle nie przypominać sobie o tym i uznać, że dla większości pozostałych dziennikarzy stanowiło to kompletny blamaż moralny partii braci. Jarosław Kaczyński pozbawił się sam „zdolności honorowej”, przed czym miał go powstrzymywać Lech Kaczyński, który był za rozwiązaniem Sejmu po dymisji rządu. Na prawdę, tylko dureń może się dziwić, że przez prawie dwa lata mieliśmy do czynienia ze „zmasowanym atakiem mediów” – nie tyle na PiS ile na Kaczyńskiego i jego rząd! To z kaczyńskim do końca jego dni będzie się kojarzyć „afera gruntowa”, afera seksualna, chamy i warchoły, zomo, genetyczny patriotyzm, karykaturalne postacie jak Suski, Karski, Gosiewski i wielu, wielu innych nadętych jak pawie antypatycznych pisowskich politykierów – graczy.
Jak mogą ci dwaj dziennikarze, zarabiające grube tysiące, nie oceniać postępowania rządzących według od setek lat propagowanych przez humanistów zasad etycznych. Są zbyt mali, zbyt nędzni, zbyt mało odważni? Zapewne są koniunkturalni, mają rodziny, kredyty, dom na utrzymaniu, wizję dalszych karier, które mogą się nie spełnić jeśli wiatr inaczej zawieje. Ba, ale tak jak oni postępuje zdecydowana większość dziennikarzy. O wiele bardziej uczciwi są goszczący na blogu Gospodarza miner i mawar, jak i każdy z tu piszących. Nie ukrywają tego, co myślą, choć nie zawsze myślą mądrze (z piszącym te słowa włącznie), ale nikt się koniunkturalizmem nie kieruje. Natomiast Z i K nawet się nie pohamowali przed pochlebstwem złożonemu swojemu redaktorowi naczelnemu…
14 października 2007, o godzinie 00:16
Tak Waldemarze!!!
Pan Donek był zachwycający. Te trzymane na wodzy, zwykle tak rozbiegane, niepewne oczęta. Te wzruszające, bardzo kulturalne wspomnienie o rodzinie, dziecku. No i ta wspaniała młodzież. Jak to powiedziała niezastąpiona p. prof. Staniszkis: wyrażająca silniejsze i cieplejsze poparcie dla Don Tuska.
Ech, Waldemarze!!! Na stare lata skrzydła mi rosną. Od 22.10 przy udziale Tuska, Schetyny, Nowaka i Twoich zacnych kolegów: Olejniczaka i Lityńskiego, Kalisza i Onyszkiewicza, Szmajdzińskiego i drogiego Bronisława w tzw. mig postawimy nam Irlandię. A co może nie??? No i bez układu. Pozdrowienia, Ty stary kłamczuchu.
14 października 2007, o godzinie 00:49
Potwornie szybki nakoksowany dagestański Rosjanin Ibragimov pokonał jednogłośnie na punkty trochę bezradnego Holyfielda, który chyba przyjechał do Moskwy bardziej po walizkę studolarówek niż wygrać za wszelką cenę mistrzostwo. Ale czy można nazwać tą walkę boksem? Rosjanie mają dziś jednego najszybszego i jednego największego mistrza świata.
14 października 2007, o godzinie 00:49
Miner,
ale pięknie poplątałeś i zamanipulowałeś!
Jesteś w tych klockach, prawie jak Jarosław Kaczyński, zwłaszcza jak się denerwuje.
14 października 2007, o godzinie 00:50
EdwarD pisze
“Mawar swoj organ coDziennie kladzie rano na stole i wypatruje”.
Słyszałam, że wczoraj położył go na stole u lekarza. Lekarz uznał, że wszystko w jak najlepszym porządku. Na co właściciel organu;
Ja to wiem panie doktorze… ale niech pan sam przyzna – niezła sztuka!
14 października 2007, o godzinie 01:06
Zofia:
widzę wyraźny spadek formy… przyparta do muru już nawet nie próbujesz dalej ciągnąc swoich bajek.
Co poplątałem? Co zmanipulowałem? Napisz a nie chowaj się tchórzliwie za Kaczyńskim
14 października 2007, o godzinie 01:27
Odnoszę wrażenie, że tu odchodzi wzajemne pranie po pysku.
Nie wiem tylko dlaczego większość zgodziła się na tą konwencję.
Proponuję sprawiedliwy podział wiaderek i łopatek oraz przeniesienie zabawy na Pustynię Błędowską, tam nikomu nie zabraknie piasku….
14 października 2007, o godzinie 02:15
czemu pedzioblokujesz
14 października 2007, o godzinie 08:05
Leszku,
dziekuję ci za trafną recenzję gniota Zaremby i Karnowskiego.
14 października 2007, o godzinie 08:48
zeen
Opozycja zdaniem premiera chce „wrócić do władzy, wrócić do koryta i do rabunku”.
To nie pustynia, ani piaskownica. To wrogi demokracji demagog, niebezpieczniejszy tym bardziej, ze dziala w srodowisku (w spoleczenstwie) podatnym w znacznym stopniu na infekcje, w srodowisku dla ktorego demokracja nie jest wartoscia. To, uzywajac jezyka Ewangelij, taki co gorszy „maluczkich”, a wiec taki co prosi sie o kamien mlynski by zatopic go we wstydzie zanim bedzie za pozno.
Tu nie wystarczy odsuniecie od wladzy za pomoca glosow w urnie.
Dokonal on (premier) juz tyle zlego ze nalezy i trzeba postawic go przed naszym sadem. Trzeba go „pohanbic”, chocby symbolicznie, ale tak by na dlugo pozostal strachem na wszystkie sepy i sciewojady, ktore chciely by zerowac na tym co glupie i podle w naszej kulturze i tradycji. Nalezy postawic mu blazenski pomnik na granicy jaka dzieli zbuntowany motloch od demokratycznej spolecznosci, na granicy ktora przebiega takze przez kazdego z nas.
14 października 2007, o godzinie 09:02
Miner,
Człowieku, ja mam 171 cm wzrostu! Na obcasach więcej!
Po co mi jakiś wrzeszczący krasnoludek z pistolecikiem do obrony, toż to mój pies łapą przygniecie do podłogi takiego „obrońcę”!
14 października 2007, o godzinie 09:16
„Po wyborach nie będzie koalicji rządowej PO- PiS, bo Platforma Obywatelska albo będzie faktycznie rządzić, albo będzie w opozycji – zadeklarował na spotkaniu z dziennikarzami w Krakowie Jarosław Gowin, lider krakowskiej listy kandydatów PO do Sejmu”
No, jesli on to mowi to moze i tak bedzie. Chociaz ten „Marek Jurek”
Platformy nie ma ani charakteru, a nawet intelektu Oryginalu.
14 października 2007, o godzinie 09:33
Edwarze, licz się ze słowami, bo zaraz cię Miner oskarży, że wzywasz do zamordowania premiera (przez utopienie z kamieniem u szyi). Już przecież idzie chyr przez blogi, że Kuczyński zamierza wprowadzić cenzurę ze szczególnym uwzględnieniem Galby. Tak się rodzą (a raczej są z premedytacją rodzone) niezdrowe sensacje.
14 października 2007, o godzinie 09:35
Jesli uszlo waszej uwadze to polecam:
http://www.gazetawyborcza.....31065.html
A jako lekture uzupelniajaca: „Klasycyzm, czyli Prawdziwy koniec Krolestwa Polskiego” Ryszard Przybylski, PWN 1983
14 października 2007, o godzinie 09:40
Pawle
Nie sade zeby Miner znal Pismo. Gdyby jednak chcal byc wiernym oryginalowi, to nie ja, a on,bylby podzegaczem.
14 października 2007, o godzinie 10:02
Panowie i Panie!
Artykuł w Dzienniku, który tutaj jest omawiany nie jest taki zły. Skrytykowano w nim gospodarza bloga, a co nie można? Nieładny natomiast był lekceważący ton (nieoceniony Waldemar Kuczyński). tym nie mniej z ogólnym wywodem można się zgodzić, walka jest bez dialogowa, toczona jest w sferach mitów i fikcji (autorzy artykułu zapomnieli jednak dodać, iż pierwotnym źródłem takiego zachowania jest obóz PiS). Sam o tym wcześniej pisałem, byłbym więc w niezgodzie z sobą, gdybym krytykował cały artykuł. Jego autorzy jednak zapominają, iż gospodarz jest nie w ariergarda, lecz niczym kirasjer na samym przedzie szpicy, która godzi wroga – chwasta. W Księstwie Warszawskim był jeden pułk kirasjerów (14 pułk jazdy), który sformowano w 1809. W czasie kampanii 1812 został przydzielony do 7 dywizji ciężkiej jazdy generała Jana Lorge.
Można też użyć i innego porównania, że niczym Michał Wołodyjowski ślubował nie oddać Turczynowi Kamienia Podolskiego, ostoi konstytucyjnej demokracji parlamentarnej i wartości podstawowych. Wbrew Zarębie i Karnowskiemu takie zachowania się atakowanych przez PiS elit, uznaje po prostu za objaw zdrowia polskiej inteligencji. Nie daliśmy się ćmokom z PiS i silnej grupie zombies pod sztandarem Rydzykowym. Faktycznie była i jest potrzeba obrony pewnych zdrowych fundamentów na których powinno wspierać się życie społeczne i polityczne w Polsce. Co do prasy zaś, to w mojej ocenie – Tygodnik Polityka jest koszmarnie jednostronny. Jeśli mam chęć kupić tygodnik to albo wybieram Tygodnik Powszechny, albo Newsweek. Do Dziennika natomiast odnoszę się z dużym dystansem, choć uważam go za dobre pismo codzienne. Faktycznie jego dziennikarze są przedstawicielami dziennikarstwa zaangażowanego, ale od razu można powiedzieć, że to samo dotyczy przecież dziennikarzy GW.
14 października 2007, o godzinie 10:15
leszek – sopot, 12.07,
mnie tyrady Zaremby, Karnowskiego oraz autora Michnikowszcyzny przypominają ciepłe spotkania przed telewizorem w końcówce lat sześdzieśiątych ubw. ówczeczenych „koryfeuszy” pióra. Według nich rządzący wówczas także mieli rację i sprawnie ją realizowali. Z wymienionej trójki Piotr Zaremba sprawia wrażenie, że najpierw mówi, a potem myśli. Natomiat na wielkiego nieobecnego, Wildstajna, powinien czekać prokurator za jego wyczyn z dokumentami wyniesionymi z IPN-u. Mnie się wydaje, że nawet wiem z czyjej było to inspiracji. Szkody tym spowodowane są nie do opanowania. Sam brzydzę się donosicielami, ale uruchomienie tej akcji miało jedynie cel polityczny z widokiem na ewidentne korzyści.
I jeszcze jedno. W Polsce rola mediów jest wręcz karykaturalna, co przy ich wpływie na percepcje naszej rzeczywistości przez Polaków daje poważne (nie całkowite) jej skrzywienie. Przypominam sobie, że Daniel Passent wspominał kiedyś, że ma ochotę napisać książkę o odreagowaniach (mocnych) politycznych dzieci (obecnie dorosłych i wpływowych) prominentów politycznych acien regimu. Sam uważam, że ten radykalizm jeszt niezdrowy i wymaga w wielu przypadkach interwencji lekarza.
14 października 2007, o godzinie 10:16
Z zaangażowanego Dziennika:
http://www.dziennik.pl/De.....leId=64028
14 października 2007, o godzinie 10:46
Stan
„Sam uważam, że ten radykalizm jeszt niezdrowy i wymaga w wielu przypadkach interwencji lekarza.”
Widzę, że postrzegasz ten problem jako poważny, skoro zdecydowałeś się w ostatnim zdaniu trochę po seplenić ze zdenerwowania pisząc „jeszt”. Stan cenię sobie odwagę osobistą i cywilną u ludzi. Tak więc jeśli masz na myśli gospodarza blogu, pisząc, że „Daniel Passent wspominał kiedyś, że ma ochotę napisać książkę o odreagowaniach (mocnych) politycznych dzieci (obecnie dorosłych i wpływowych) prominentów politycznych acien regimu.” To niezależnie od tego jak bardzo jest to zgodne jest z prawdą, spodziewaj się takiego dużego haka obrotowego, gdzieś z dołu, po którym wykonasz salto mortale i padniesz bez tchu, względnie z pozycji stojącej, cały czas utrzymując poprzez stopy z podłożem, zaczniesz przechylać się a to w prawo, a to w lewo, o pełne 180 stopni.
14 października 2007, o godzinie 10:54
Glosie
„dzieci (obecnie dorosłych i wpływowych) prominentów politycznych acien regimu.”
W jakim zwiazku pozostaje to z Gospodarzem ?
14 października 2007, o godzinie 11:18
Edwardzie,
Wiadomo, przecież że tolerowana przez komunistów (załóżmy, że to byli komuniści, a nie tylko pragmatycy) – opozycja wywodziła się z ich własnych elit. Innych po prostu by zabito. Do swoich czasami trudno strzelać. Dla mnie więc nawiązanie Stana jest bardzo czytelne. Dzielny człowiek, ale chyba już nie żyje. Egzekucja nastąpi na tym blogu lada chwila.
14 października 2007, o godzinie 11:24
I jeszcze, aby uprzedzić uwagi: w przenośni „arystokracja” systemu społeczno-politycznego komunistów w PRL niewątpliwie wywodzi się z pierwszej dekady, po wojnie. Porównujemy więc daty urodzenia, mocnych) politycznych dzieci (obecnie dorosłych i wpływowych) i wyjdzie to co oczywiste w wywodzie Stana.
14 października 2007, o godzinie 11:25
Glosie
Stary Koniu, bo na plecach ci juz kudly siwieja na pewno , gdzie ty sie tej najnowszej historii uczyles?
14 października 2007, o godzinie 11:31
http://kuczyn.com/2007/10/12/tusk-rozniosl-kaczynskiego/#comment-36790
a Palac Namiestnikowski dementuje:
http://wiadomosci.gazeta......76181.html
14 października 2007, o godzinie 11:32
Edwardzie,
Historii komunizmu uczyłem się w domu:)
14 października 2007, o godzinie 11:58
przed ok. kwadransem TVPiS INFO zaprezentowała jako „najnowszy” sondaż PGB z 9 i 10 października dający PiS 36%, PO 30% a LiD 18%. Wg TVPiS INFO wyniki tego sondażu oznaczają, że mniejszość niemiecka miałaby w Sejmie … 1 mandat. Urbański zawstydza Kwiatkowskiego.
14 października 2007, o godzinie 12:04
Polityka w alkowie:
http://www2.rp.pl/artykul/2,62219.html
Powiem wprost – rozumiem, ze 58 letni kawaler unika ślubu, bo się boi zmian w życiu. I to jest normalne. Życie singla ma mnóstwo uroków a do przyjaźni czy figielków pościelowych śluby nie są zupełnie potrzebne. Planowanie potomstwa w tym wieku u panów jest raczej ryzykowne, aczkolwiek zdarza się.
Ale wplątywanie w to polityki, opinie opozycji itp – to już skrajny idiotyzm.
14 października 2007, o godzinie 12:09
Głosie masz na myśli opozycję konstruktywną, czy wichrzycieli ?
14 października 2007, o godzinie 12:19
głosie, 10.46,
kilkakrotnie przeczytałem twój wpis i pomyślałem sobie, że gdybym był sędzią i pełnomocnik „wyłożył” mi taki tekst w czasie rozprawy, to uznał bym, że ma kłopoty z logiką i odebrał mu głos. Może tu jednak chodzić o przedwcześnie strzeloną przedpołudniową lufę, która zaburzyła składny proces myślowy. Po przerwie przeczytaj oba teksty ponownie.
Poruszenie wywołanego w moim teksćie problemu, który postanowił opisać Passent, zbiegło się z wyczynami Marszałka Sejmu, a także pani Ewy Milewicz, która słusznie upominała lewicę, że wolno jej mniej, chociaż nie powinna tego robic. Zaciekawia mnie dlaczego, po aroganckich atakach Prezydenta na środowisko Agory dziennikarka ta na wózku inwalidzkim przyjechała do Gdańsk po odbiór orderu. Przecież odznaczenie wręczał jej człowiek, który
wartości głoszone w opozycji odrzucił. Jak już dojdziesz do siebie głosie, to porównaj jak zachował się Andrzej Celinski na nietaktowne zachowanie władzy.
Wśród ludzi, którzy się odwrócili od wartości serwowanych nachalnie przez acien regim są wybitne postacie takie jak Kuroń, Gieremek, Modzelewski, Michnik czy Kuczyński. Według mnie Adam Michnik jest najwybitniejszą postacią polskich przemian. które miały miejsce w ubw. Waldemar Kuczyński nie zalicza się do grona ludzi o kórych pisałem w swoim wpisie. Jego radykalizm ujawnia się tylko w zetknięciu z głupotą lub barbarzyństwem politycznym. Był on jednym z promotorów królów. Wpisał się na karty historii ryzykując wszystko, gdy zajął się reformą systemu gospodarczego. Czasu było mało, ale po raz pierwszy od zakończenia drugiej wojny światowej udało się coś w naszym kraju z sukcesem zakończyć. Reformy gospodarcze przeprowadzone przez ekipę Solidarności nie miały pierwowzoru w skali światowej. I tyle.
14 października 2007, o godzinie 13:10
Stan (12:07) pomoc lekarska potrzebna jest raczej społeczeństwu czyli mnie jako nieuleczalnemu hedoniście, konformiście.
Dzieckiem będąc usłyszałem po raz pierwszy o „tworzeniu nowego człowieka” i z hasłem tym splotło sie całe moje życie. Jako człowiekowi otwartemu na nowe prądy i mody stawanie się raz za razem „nowym człowiekiem” nie oznaczało większego kłopotu.
Pionierem będąc popijałem tanie wino, oklaskując przy okazji dyrdymały polityków i wypociny koryfeuszy głoszone na temat „nowego człowieka” w ramach dosyć częstych sesji leninowskich.
W ramach gierkowskiego hasła „pomożecie” razem z kolegą dziennikarzem pomagaliśmy sobie wzajemnie w budowie wpólnego domu budując przy okazji kościółek i elektrownię – miło ciepło i przjemnie.
Przyszły nowe czasy i znowu zaczęto budować „nowego człowieka” – niestety nim zdążyłem podmienić legitymacje ‘nowych ludzi” zastąpili „starzy nowi ludzie”. I tak zostałem na życiowym lodzie stara legitymacja oddana – nowa nie wyrobiona. Z pomocą przyszli „nowi nowi ludzie” (tak samo jak ja wielbiciele ciepła i spokoju) za kilka procent odstępnego zostałem mikrobiznesmenem. Kolega dziennikarz podskoczył za wysoko i wylądował za granicami,
„nowi nowi ludzie” wkrótce stali się wzorem dla reszty.
Ale nie dla całej reszty – jak się pewno domyślacie wkrótce pojawili się „nowi nowi nowi ludzie” dla których „starzy nowi ludzie” stali się symbolem zła wszelakiego, a „starzy nowi nowi ludzie” przeszkodą na drodze jego wytępienia.
Od przedszkola krocząc ramię w ramię z ideą „nowego człowieka” nie mam większego problemu w znalezieniu miłego sercu hedonisty ciepełka. Z gniazdka tego szczerze wspólczuję koledze dziennikarzowi raz po raz czujnie nasłuchującemu nadejścia „nowych ludzi”.
14 października 2007, o godzinie 13:29
Stan
pozwol mi podziekowac ci za odpowiedz jaka udzieliles Glosowi.
Dziekuje i klaniam sie nisko.
Glosie
Dom nie jest dobrym miejscem do NAUKI historii. To dobre miejsce by wzbudzic zainteresowanie, nie by uczyc. Wiem z wlasnego doswiadczenia.
A na spacery miedzy Natolinem i Pulawska zawsze mozna chadzac,
z psem rasy moskowskaja storożewaja co sie wabi Resentyment krotko trzymanym na smyczy.
14 października 2007, o godzinie 13:54
http://www.dziennik.pl/De.....38;art=776
14 października 2007, o godzinie 14:14
Edwardzie,
moja uwaga, do której się odniosłeś dotyczyła tylko i wyłącznie walenia po pyskach tu na blogu, nigdzie indziej. Miło mi, że był okazją do rozwinięcia Twojej myśli.
14 października 2007, o godzinie 14:15
Czy ktoś mi wyjasni dlaczego od 3 dni tekst tego blogu wyświetla mi się boldem? Nic nie robiłem w ustawieniach…
14 października 2007, o godzinie 14:16
Dla ułatwienia dodam, że używam Firefoxa
14 października 2007, o godzinie 14:30
Wałęsa obiecywał zbudować drugą Japonię… Tusk jest skromniejszy… On i PO zbudują drugą Irlandię…
A będzie to budowanie wyglądać u Tuska jak u niejakiego Irlandczyka Samuela Becketta: czekanie na Godota.
Za: http://lista-obecnosci.blogspot.com/2007/10/prawie-jak-prezydent.html
—-
Do radia TOK FM dzwoni facet i wyp. się na tematy polityczne:
Część 1: http://youtube.com/watch?v=c1AePmHk2Ug
Część 2: http://youtube.com/watch?v=hOKzjQZry3Q
14 października 2007, o godzinie 14:31
Wygrała demagogia warchoła, ignoranta… oraz banda klakierów wynajętych prawdopodobnie od Lisa…
Wygrały kłamstwa, półprawdy, manipulacje faktami… kontynuowane od czasów wygranych przez PIS wyborów… Wygrały kłamstwa z uczciwością i w konfrontacji z realnymi faktami..
A tak naprawdę wygrali sprzedajni dziennikarze… Wygrały lewackie media które robiły i robią nadal ludziom wodę z mózgów… I tylko dlatego Tusk mógł manipulować, picować, kłamać… dowolnie… bo wiedział, że wyprane z mózgów wykształciuchy łykną każdą kaszanę…
A najtrudniej wygrać z demagogicznym głupcem… człowiekiem bez zasad… urodzonym demagogiem o przeogromnych ambicjach… zdolnym dla własnej prywaty sprzedać własną matkę…
—-
Do radia TOK FM dzwoni facet i wyp. się na tematy polityczne:
Część 1: http://youtube.com/watch?v=c1AePmHk2Ug
Część 2: http://youtube.com/watch?v=hOKzjQZry3Q
14 października 2007, o godzinie 14:35
Stan,
Ja osobiście nie mam problemów ze zrozumieniem tego prostego faktu, iż osoba, która urodziła się w rodzinie beneficjentów jakieś ideologii, systemu, albo której ten system miał coś wartościowego do zaoferowania w miarę dorastania, może się od niego odwrócić. Tym nie mniej jestem za krytykowaniem, nawet bezkompromisowym takich postaci życia publicznego jak Kuroń, Gieremek, Modzelewski, Michnik czy Kuczyński, ale jestem przeciwny obrażaniu takich ludzi, czy ich lekceważeniu, bowiem z pewnością, akurat wymienione osoby na to nie zasługują. Wydawało mi się więc logiczne, że możesz i krytykować gospodarza blogu np. za nadmierne odreagowanie ataków, wobec tych którzy krytykują w sposób brutalny i nieuczciwy dokonania III RP, lub też są za jakąś formą autorytarnych rządów. Np. za jednostronny ogląd dokonań III RP, za zadufanie (odnośnie dokonań własnej formacji). Nie da się ukryć, że wiele haseł głoszonych przez elity III RP, było mało inteligentnych. Do takich zaliczałby hasło: „radźcie sobie sami”, albo „po 5 latach studiów jesteście niewiele warci”, tudzież „zalegalizujmy działanie agencji towarzyskich”, względnie z nowszych „przeciw III RP, mogą występować tylko frustraci, nieudacznicy, i kawalerowie względnie stare panny z kotem.” A co do sądu, to opisana przez ciebie praktyka byłaby właśnie niekonstytucyjna, bowiem prawo do wypowiedzi to prawo strony procesowej, której nie można jej odebrać, bez względu na to, jak merytorycznie na jej sens zapatruje się sędzia.
14 października 2007, o godzinie 14:38
Premier nieobecny na Śląsku!
Jak podają dziś media, premier Jarosław Kaczyński jest nieobecny na dzisiejszej konwencji PiS w Katowicach.
Pamiętam, że podczas piątkowej debaty, Donald Tusk mówił, iż tylko BOR-owcy uchronią premiera przed wyrazami niezadowolenia Ślązaków. J. Kaczyński odpowiedział na to, że zobaczymy, bo wybiera się na Śląsk w niedzielę.
Ale go nie ma. Podawany powód: premier źle się czuje.
14 października 2007, o godzinie 14:41
Eurodeputowany, szef Partii Demokratycznej Janusz Onyszkiewicz nie został wpuszczony na Białoruś, gdzie w niedzielę ma się odbyć Marsz Europejski.
http://wiadomosci.gazeta......76201.html
Eurodeputowany J. Onyszkiwicz rżnie głupa przed wyborami. Gdyby istotnie chodziło mu o wzięcie udziału w Marszu Europejskim, a nie o przedwyborczą promocje w polskich mediach, to by poleciał samolotem do Moskwy i stamtąd pociągiem do stolicy Białorusi Mińska Litewskiego. Ruch osobowy na granicy rosyjsko-białoruskiej nie jest kontrolowany, o czym nawet mniej rozgarnięty przedstawiciel „jasnogrodu” powinien wiedzieć. J. Onyszkiewicz to kolejny „człowiek rozumny”, który instrumentalnie traktuje Białorusinów i tamtejszych Polaków.
14 października 2007, o godzinie 15:00
Jak już nie ma czegoś lepszego, to przyczepimy się choćby do Onyszkiewicza…
Nie wydaje ci się, Mawarze, że osoby sprawujące pewne godności nie mogą sobie pozwalać na wybiegi godne dwudziestoletniego zapaleńca?
14 października 2007, o godzinie 15:09
Edwardzie,
Jesteś zacietrzewiony. Obóz jeszcze rządzący rozegrał w sposób bardzo nieumiejętny swoją grę mająca na celu pokazanie społeczeństwu słabości III RP i zdobycie ogromnej władzy Politycznej. Alternatywa jaką przedstawił okazała się po prostu zła. PiS jest kolosem nie tyle na glinianych nogach, ale na gównianych nogach. Bez wielkiego trudy mogli sobie podporządkować cały wymiar sprawiedliwości, zapanować nad administracją państwową i samorządową, nad korporacjami, nad wojskiem policją i służbami specjalnymi. Bez wielkiego trudu wykorzystując wszystkie istniejące mechanizmy sprawowania władzy funkcjonujące w III RP mogli wprowadzić zupełnie nieodwracalne zmiany kadrowe we wszystkich w/w instytucjach. I nikt by się nawet słowem nie zająknął, że nie mieli racji, nie mieli kompetencji, czy też nie mieli prawa. Jak to mówi rosyjskie przysłowie: „ciszej jedziesz, dalej ujedziesz.”
14 października 2007, o godzinie 15:10
Glos
1.“radźcie sobie sami”
2.“po 5 latach studiów jesteście niewiele warci”
3.“zalegalizujmy działanie agencji towarzyskich”
4.“przeciw III RP, mogą występować tylko frustraci, nieudacznicy, i kawalerowie względnie stare panny z kotem.”
Rozumiem ze slyszales jak „elity III RP” ( wstydz sie kliszy) chorem
deklamowaly: 1,2 i 3. Wierze ci na slowo. A teraz „odwroc znaki” w tych zdaniach i zastanow sie nad tych zdan logika.
Ad 4.
Wystepowanie czynne przeciw III RP jest wystapieniem przeciw konstytucji. Sprawnie wyliczyles okolicznosci lagodzace.
14 października 2007, o godzinie 15:15
Zastanawia mnie czy istnieje możliwość dyskretnego superskutecznego produkowania aluzji, skuteczniejszego od pomówienia (gdyż psychologia uzna metodę za łatwiej powodującą reakcje pożądane, te najistotniejsze ich cechy, przy czym brak podstaw będzie tworzył iluzję potwierdzającą cel manipulatora). Czy jest możliwość np powiedzenia, że ten pan jest komuchem przez powiedzenie „jest sobie coś jak komunizm/alkocholizm i coś jak ten pan. Istnieje związek między tym panem i komunizmem/alkocholizmem”. Znając pewne prawo, o którym zamierzam za jakiś czas napisać jest to równoznaczne z zasugerowaniem komuś kominizmu/alkocholizmu. Czy takie pomówienie udawadniając komuś na podstawie długiego działania, że musiał działać zgodnie ze znajomością technik manipulacji opartych na psychologii może być uznane za równoznaczne z pomówieniem dosłownym? Jeśli prawo nie zastosuje tutaj interpretacji przez ducha będzie tylko zestawem kamyczków, które należy obchodzić. Będzie czymś mikroskopijnym przy sprawnym manipulatorze dysponującym wiedzą, środkami itd. Czy stać nas na to by prawo było dodatkiem? By podstawowe fundamenty konstytucji były tylko nieznacznym utrudnieniem i uupierdliwieniem realizacji woli świetnie ustawionych funkcjonariuszy? Pozwólmy na to jednorazowo. Gapiostwem i promowaniem gapiostwa w swoich interesach. Czym jest konstytucja dla Michnika? Narzędziem retorycznym i papierem toaletowym. Bo o tzw stróżach prawa nie ma co wspominać.
14 października 2007, o godzinie 15:19
>z zasugerowaniem komuś kominizmu/alkocholizmu
powinno być: komunizmu
14 października 2007, o godzinie 15:25
Glos
„Mogli was czapkami nakryc” Skad ja znam te brednie, i jej psycho-spoleczne zrodla?
Otoz jesli tego nie zrobili, to dlatego ze nie mogli. Dlatego ze sa jeszcze sedziowie w W-wie, dlatego ze sa jeszcze wolne (alternatywne) media, ze sa jeszcze gesi na Kapitolu. Wydajesz sie wierzyc w mozliwosc „spisku doskonalego”, w doskonala socjotechnike, doskonala manipulacje. To sa mity, jak mitem jest zbrodnia doskonala i Medrcy Syjonu. Brednia. To nie znaczy ze ty bredzisz. Ty wierzysz.
14 października 2007, o godzinie 15:41
Edwardzie,
Za bardzo się spieszysz przypisując mi mentalność moherowych przeciwników ideowych. Nic nie pisałem o nakrywaniu czapkami. Napiszę więc wyraźnie. Takie kompetencje miała władza wykonawcza i ustawodawcza w III RP i ma je do dzisiaj. Sędziowie też nie mianują się sami. Edwardzie PiS w pierwszym ruchu wymieniał Naczelników i Dyrektorów oraz Prezesów także sądów. Prezesi zaś Sądów są w stanie wypłynąć na orzekanie sędziów. Stąd też pojawiła się nowa linia orzecznictwa w Warszawskich sądach dot. psa Dorna, niewykluczone, że i w innych sprawach, także. Co do zaś mediów, to częściowo PiS dobrze rozegrał media niezależne. Wpisał je w swoją grę na zasadzie czarne-białe. Chodziło o to, aby pokazać, że jest tylko grupa za i grupa przeciw. I to mu się akurat udało. Widzisz Edwardzie z nas dwóch to tylko ty jeden – wierzysz, i doprawdy sporo tracisz na swoim zacietrzewieniu. Sam powoli wychodzisz na takiego, jakiego chcesz mnie umalować. Czasami kto ze złymi wojuje sam się upodabnia do widma.
14 października 2007, o godzinie 15:44
Muszę powiedzieć, że wynik debaty miał olbrzymi wpływ i na ludzi proPiSowskich i na analityków (gazety). Taki wachlarz absurdów i nieprawd, udowadnianie rzeczy niemożliwych do udowodnienia – nie był aż w takim stopniu spotykany. Uchachany dal link do Dziennika, a tam sobie czytam: „Kaczyńscy natomiast są tak naprawdę liberalni. Świadczy o tym ich dążenie do eliminacji ukrytych mechanizmów sprawowania władzy, do przejrzystości i jawności życia publicznego. To jest objaw liberalizmu politycznego i ekonomicznego, a nie jakaś swawola wobec prawa”. Różne rzeczy słyszałem, ale to mnie zaszokowało, Kaczyńscy są liberałami i eliminują ukryte mechanizmy władzy.
Wśród apologetów PiSu nabrzmiewają objawy paniki, robią wszystko, żeby zmniejszyć rozmiary porażki, warto wtedy zająć się pijaństwem Kwaśniewskiego, ni z gruszki ni z pietruszki Onyszkiewiczem.
Zdzisław Krasnodębski w pierwszym zdaniu zawarł prawdę: „W bezpośrednim starciu wygrał Donald Tusk”, ale po tym zdaniu oczywiście znalazło się słowo „ale”
14 października 2007, o godzinie 15:46
Wyobrażmy sobie chodzącego za Kwachem małego błazna skrzeczącego tuż przy nim szeptem „chuj albo niechuj psyt! nie gadajcie głośno!” i tak codziennie. Czy nie byłoby to wskazujące na bezstronność? To jest bezstronność GW i wszystkich podobnie myślących wyszkolonych na instrumentalizacji prawa i zasad, wrośniętych w poczucie bezkarności. To genialne, niemal, ale to o tyle za dużo.
14 października 2007, o godzinie 15:49
Zofia:
rozumiem, że swoimi głupkowatymi odzywkami postanowiłaś ostatecznie przypieczętować swój wizerunek. Postanowiłaś pokazać, że możesz zachowywać się jak tchórzliwa, rozwrzeszczana przekupa, która przyłapana na bezrozumnym czytaniu dwóch zdań i na kolejnym ataku antykaczorowej histerii w sosie antyfaszystowskim woli udawać dystans i brak powagi byleby nie mówić o konkretach.
14 października 2007, o godzinie 15:53
Paweł Luboński
„Edwarze, licz się ze słowami, bo zaraz cię Miner oskarży, że wzywasz do zamordowania premiera (przez utopienie z kamieniem u szyi). Już przecież idzie chyr przez blogi, że Kuczyński zamierza wprowadzić cenzurę ze szczególnym uwzględnieniem Galby. Tak się rodzą (a raczej są z premedytacją rodzone) niezdrowe sensacje. „
Widzę, że już połowę lekcji odrobiłeś. Zauważasz jak krzywdzące są przesadzone rozwinięcia cudzych słów.
Teraz druga połowa do odrobienia i będziemy w domu. Zauważ ile przesady jest w antydemokratycznych zagrożeniach dla Polski, które wrabia tu w brzuch czytelnikom Kuczyński. Zauważ ile przesady jest w „faszystowskich” porównaniach robiącej tu za gwiazdę wariatki o antykaczystowskich fobiach. I to już wystarczy…
14 października 2007, o godzinie 15:59
-> głos zwykły Says:
.
październik 14th, 2007 at 2:35 pm
.
„… nie mam problemów ze zrozumieniem tego prostego faktu, iż osoba, która urodziła się w rodzinie beneficjentów jakieś ideologii, systemu, albo której ten system miał coś wartościowego do zaoferowania w miarę dorastania, może się od niego odwrócić.”
.
Czy wszelako nie masz również problemów ze zrozumieniem czyichś wątpliwości co do tego, na ile owo odwrócenie się jest szczere i całkowite?
.
Bo jeżeli:
.
- Fejginowie uważali się za jedynych uprawnionych do przewodzenia ciemnym „masom pracującym” w dziele budowy Jedynie Słusznego Ustroju Sprawiedliwości Społecznej, zaś
.
- fejginiątka uważają się za jedynie uprawnionych do przewodzenia ciemnym masom w dziele budowy Nowego Jedynie Słusznego Ustroju – Demokracji i Wolności;
.
- Fejginowie kwestionujących ich przywództwo określali mianem „sił reakcji”, „łańcuchowych psów imperializmu”, „wody na młyn odwetowców”, „antysemitów” etc., zaś
.
- fejginiątka kwestionujących ich przywództwo określają mianem „zoologicznych antykomunistów”, „ciemnogrodu” „kołtuństwa” i „antysemitów”
.
- Fejginom wyszedł z tego przywództwa Folwark Zwierzęcy, gdzie byli tymi równiejszymi, zaś pilnowało tego nie tylko Słowo, ale i UB,
.
- fejginiątkom wyszedł zaś Folwark Zwierzęcy w wersji soft, czyli kolejne Rzeczypospolite Kolesiów, gdzie też byli równiejsi, tu niestety do pilnowania zostało tylko Słowo; domniemywam – ku wielkiemu żalowi przynajmniej niektórych z nich :-)…
.
- Fejginowie odrzynani od stołków wrzeszczeli, że „odchylenie prawicowo-nacjonalitycznie” i antysemityzm gubi prawdziwy, światły i naukowy komunizm – szczęście i przyszłość mas, zaś
.
- fejginiątka odrzynane od stołków wrzeszczą, że oto następuje zamach reakcyjnego i antysemickiego motłochu ciemnogrodzkiego na Prawdziwą Demokrację, Rynek i Wolność – czyli szczęście mas… ….
.
- jedni i drudzy na spotykające ich nieszczęścia użalali się na Zachodzie;
.
.
- to ja żywię nader zasadnicze wątpliwości, czy fejginątka tak naprawdę doznały całkowitego odpępowienia się od swoich tatusiów Fejginów :-)))!
.
.
A Ty, Głosie – nie żywisz żadnych…?
14 października 2007, o godzinie 16:07
Glos
„grupa za i grupa przeciw”
Za i przeciw czemu?
Jestem pewien ze raz rozkrecona akcja by opanowac panstwo, w niby zboznym celu, nigdy sie nie zatrzyma z woli „naprawiaczy”. To sie im samym wymyka z rak. W miare znikania przeszkod staja sie coraz bardziej pewni swej racji i daza do jeszcze wiekszego uproszczenia metod.
W sytuacji kiedy sprzedawca masci na szczury szczuje motloch do linczu na koniokradzie, to ten co hochsztaplera chce powstrzymac jest w bialym kapeluszu, a Pisowiec jest co najwyzej w szarym od kurzu.
Na proces to sie mu ten kapelusz z kurzu otrzepie.
14 października 2007, o godzinie 16:21
Uchachany
Wlasnie miner przytomnie, choc pod zly adres, napial cos o wkladaniu w usta. Glosowi nic takiego z ust nie wypadlo, ulegles sugestywnosci jego „frazy”.
14 października 2007, o godzinie 16:28
Jesli dobrze pamietam to Religa byl twarza PO. Filipinskie omamy panie profesorze?
http://www2.rp.pl/artykul/2,62257.html
14 października 2007, o godzinie 16:28
Edwardzie,
Z jednej strony za demokracją państwem prawa i z drugie przeciw temu, tudzież za wizją PiS-u i przeciwna tej wizji. W zasadzie kolejność można przestawiać, że akurat każda strona jest za tym, za czym druga strona uważa, iż jest. Co do zaś opanowania państwa, to jak napisałem wcześniej było to zawsze możliwe przez partię rządzącą i posiadającą większość w sejmie, tyle że zazwyczaj były to koalicje. To opanowywanie państwa, a nawet gospodarki, co kadencja jest właśnie jedną z patologii III RP. Ja natomiast dodaje, że jest możliwe także w ramach instytucji III RP „opanowanie” także sądów i niezależnych samorządnych korporacji, i to w sposób całkowicie zgodny z prawem! PiS i mohery po prostu dostały do ręku arcy niebezpieczną zabawkę, czyli nasze państwo w kształcie jakim było i dlatego mogli robić cuda niewidy, bo ono w swym instytucjonalnym kształcie na to pozwala. Wystarczy obsadzić poszczególne urzędy cudakami, i sztuczka niemożliwa jest gotowa!
14 października 2007, o godzinie 16:34
Uchachany
W swoich demagogicznych wywodach postanowiłeś sięgnąć dna, i zupełnie zdeklasować jako polemistę. I ci się to udało pisząc o fejginiątkach. Napisałeś wyjątkowo obrzydliwe i oślizłe od insynuacji, frustracji, nienawiści, prymitywizmu i głupoty słowa. Good-by & Good luck.
14 października 2007, o godzinie 16:37
Miner,
zdradź mi tajemnicę i powiedz o jakich to KONKRETACH ze mną mówisz?
Na razie mówimy o odreagowywaniu PiS na klęskę premiera w starciu z prezesem PO, między innymi także o Tobie w tym kontekście, oraz o polskiej żurnalistyce i wspominamy ancien regime, z którego wywodzą się dzisiejsi aktywiści PiS, w czym akurat bezpośredniego udziału nie biorę, ale z ciekawością dyskusję śledzę.
O dziennikarzach i działaczach PiS – mam zdanie podobne jak dyskutanci, o odreagowywaniu PiS na klęskę w debacie – również.
***
Przyjmij do wiadomości, że skoro premier może lżyć ludzi i nazywać ich np. małpą w czerwonym lub hołotą itp, to ja mogę premiera nazywać wrzeszczącym krasnoludkiem z pistolecikiem
Przy okazji zauważ, że krasnoludek, nawet wrzeszczący i nawet z pistolecikiem, jednak nie jest mianem pejoratywnym jak hołota ale ironicznym..
Mógłbyś nie zdradzać swoich emocji tymi swoimi wyzwiskami pod moim adresem, bo doprawdy nie wiem, jak się reaguje wobec tak napalonego faceta.
Agresja, nawet ta werbalna, świadczy o pewnym problemie, wobec którego jesteś bezradny, i którego nie potrafisz rozwiązać. Stąd te epitety, te krzyki.
Niestety, ja w rozwiązywaniu Twoich problemów – nie jestem w stanie pomóc. Przykro mi.
14 października 2007, o godzinie 16:37
Zgoda, jesli masz na mysli zeby wybrany odmiennie i o innej porze Senat skutecznie moderowal bestialstwo Sejmu i na odwot. Zgoda
jesli jesli Prokuratura Generalna zostanie odebrana Rzadowi. Zgoda
jesli kazda ustawa, nie tylko zaskarzona bedzie podlegac weryfikacji
wobec Konstytucji. Weryfikacji dokonywanej przez zalezny tylko od prawa Sad Najwyzszy. Itd,itd tu Konstytucji nie napiszemy Glosie.
14 października 2007, o godzinie 16:47
Miner:
.
„Widzę, że już połowę lekcji odrobiłeś. Zauważasz jak krzywdzące są przesadzone rozwinięcia cudzych słów. Teraz druga połowa do odrobienia i będziemy w domu.”
.
Tak jest, panie psorze, już się biorę do pracy domowej. Mam już początek wypracowania:
Przesadzone rozwijanie cudzych słów jest krzywdzące. Jeszcze gorzej, gdy ktoś czyni to nie spontanicznie, w ferworze dyskusji, tylko w złej wierze, celem poniżenia czy zdyskredytowania przeciwnika w dyskusji. To jest chwyt wyjątkowo nieuczciwy i ludzie, którzy stale się nim posługują, powinni się wstydzić. Mam tu na myśli takie na przykład sformułowania, cytuję:
„Najpierw Galbę by Pan internował, a Zarembie zabrał koncesje na bycie dziennikarzem? Bo oczywiście by je Pan wprowadził aby chronić ludzi przed fałszywymi dziennikarzami :) Demokrata walczący w obronie demokracji się znalazł! Tfu!”. Koniec cytatu.
14 października 2007, o godzinie 16:51
Uchachany,
Chcesz poważnej dyskusji? To poproszę konkretnie, po nazwisku: kogo uważasz za fejginiątko, kiedy go odrzynano od stołka, kogo i w jakich okolicznościach nazywał ciemnogrodem (cytaty pożądane). Bo wiesz, mógłbym odpowiedzieć podobną serią obelżywych insynuacji pod adresem ludzi, których ty cenisz, ale staram się takich rzeczy nie robić.
14 października 2007, o godzinie 16:52
Pawle
Waznym jest tez to ( i charakterystycznym) ze miner nie chwyta ironii. To wybaczalne u nowicjusza w blogu. Miner to przeciez Stary Blogowy Kon.
14 października 2007, o godzinie 16:57
MW zauważa o 2.38pm ,że niema Premiera na konwencji PiS w Katowicach ,co żartobliwie można łączyć z przestrogą Tuska kierowaną do Premiera po jego głupich, nikczemnych sugestiach o korzeniach Gdańskich Tuska .
Przypadek sprawił ,iż włączyłem stację TV która akurat emitowała wystąpienie prof. Religi na tym spotkaniu wyborczym w Katowicach .
Słysżałem jak Religa umizguje sie do ŚLĄZAKÓW i m.in.mówi ,że on wie, iż na tej ziemi mieszkają Niemcy ,Czesi i Polacy i ich wszystkich określił wspólnym zakresem nazwy Ślązacy .
Religa już Pisowski człowiek,Paternalistycznie ,wazeliniarsko, umizgiwał sie do Ślązaków a jednocześnie KŁAMAŁ ( pracował lata w Zabrzu więc wie ), i lekceważył ŚLĄZAKÓW . Według ostatniego spisu ludności( bez akcji zachęcającej ) taką narodowowość zdeklarowało ca. 173 tysięcy osób, to ani Niemcy ani Polacy ani Czesi.
Religa powinien wiedzieć ,że od 1922 roku kiedy powstało woj Śląskie w granicach IIRP, mieszkali tam Ślazacy. Polacy przybywali sukcesywnie , a gremialnie po II wojnie światowej Zlekceważenie ŚLĄZAKÓW ,poprzez PUBLICZNE uznanie ich niebytu, żle rokuje PiSowi jako całości w dniu 21 pażdziernika ,a w szczególności Relidze .
14 października 2007, o godzinie 17:05
ko-minizm – wspólny minimalizm
ko-munizm – wspólny umysł („kuku na muniu” – defekt móżdżka)
14 października 2007, o godzinie 17:06
Głosie z Twoich wywodów wnioskuję, że społeczeństwem można kierować jak stadem baranów. Można, ale jedynie w systemie dyktatury proletariatu przy użyciu kosztownych sił policyjnych. Takie coś prędzej lub później musi doprowadzić do plajty.
Politycy w systemie demokratycznym po prostu wyrażaja oczekiwania grup społecznych – tyle i nic więcej. Jeśli potrafia te oczekiwania zrealizować w formie procedur prawnych pozostają na swych stanowiskach. W przeciwnym wypadku zmieniane są oczekiwania lub politycy.
Opanowywanie gospodarki nie jest fenomenem III RP tylko komuny, która gospodarkę patologicznie upaństwowiła. Każde działanie zmierzające do podporządkowania gospodarki państwu jest w moich oczach powrotem do komuny. Państwo powinno stwarzać i organizować ramy działalności gospodarczej, a nie być jej aktywnym uczestnikiem.
Powiedzcie mi panowie biorąc pod uwagę kryteria państwowe czyja (jaka?) jest na przykład Huta Katowice – Polska, Hinduska, międzynarodowa?
14 października 2007, o godzinie 17:23
Piotruś,
Obawiam się że inaczej nawet demokratycznym społeczeństwem masowym, jak stadem baranów kierować się jednak nie da.
14 października 2007, o godzinie 17:33
październik 14th, 2007 at 4:28 pm
Nie ma jak „rozmowy” z samym sobą?
14 października 2007, o godzinie 17:34
- > Edwar D.Dana Says:
październik 14th, 2007 at 4:21 pm
.
A gdzież w moim poście jest sugestia, że ten malowniczy termin „fejginiątka” (autorstwa zresztą Michalkiewicza) przypisuję Głosowi?
.
Wyraził w kilku postach parę bardzo trzeźwych uwag:
.
„głos zwykły Says:
październik 14th, 2007 at 11:18 am
Edwardzie,
Wiadomo, przecież że tolerowana przez komunistów (załóżmy, że to byli komuniści, a nie tylko pragmatycy) – opozycja wywodziła się z ich własnych elit. Innych po prostu by zabito. Do swoich czasami trudno strzelać.”
.
„głos zwykły Says:
październik 14th, 2007 at 11:24 am
I jeszcze, aby uprzedzić uwagi: w przenośni “arystokracja” systemu społeczno-politycznego komunistów w PRL niewątpliwie wywodzi się z pierwszej dekady, po wojnie. Porównujemy więc daty urodzenia, mocnych) politycznych dzieci (obecnie dorosłych i wpływowych) i wyjdzie to co oczywiste w wywodzie Stana.” ”
.
„głos zwykły Says:
październik 14th, 2007 at 2:35 pm
Stan,
Ja osobiście nie mam problemów ze zrozumieniem tego prostego faktu, iż osoba, która urodziła się w rodzinie beneficjentów jakieś ideologii, systemu, albo której ten system miał coś wartościowego do zaoferowania w miarę dorastania, może się od niego odwrócić.”
.
.
Wywynioskowałem, że dostrzega skąd się wzięła pewna część elit opozycyjnych – spośród „zbuntowanych dzieci benficjentów systemu”, inaczej „synów marnotrawnych”.
Którzy choć co prawda występowali przeciw władzy, ale jednak pochodzili „z dobrych rodzin” (Wypróbowanych Towarzyszy), więc trochę nie wypadało ich tak po prostu zwyczajnie cichcem zatłuc albo wykończyć w „kiblowych” procesach, jak wcześniej postępowano z autentycznie antykomunistycną opozycją.
.
Zadałem więc zupełnie niewinne pytanie, czy rozumiejąc ów fakt przejścia niektórych potomków (albo i nie potomków….) dawnych elit systemu komunistycznego na „jasną stronę mocy” i ich działalność opopzycyjną, a następnie pozycję w obecnych elitach- jest gotów również zrozumieć wątpliwości co do szczerości i głębokości owego ich „odcięcia się” od środowisk, w których wyrośli?
.
Szczególnie w kontekście pewnych podobieństwa jednych i drugich, w tym wiarą w paternalizm, czyli konieczność „przewodzenia masom”.
.
Czy to tak trudno zrozumieć?
14 października 2007, o godzinie 17:46
http://wiadomosci.onet.pl.....,news.html
Tusk przed debatą w pn. ustawia już sobie kwasa i LiD, wiadomo więc już jak będzie wyglądać debata, chyba niespokojnie.
14 października 2007, o godzinie 17:48
Głosie na czym więc polega opanowywanie państwa?
1. Na usadawianiu na kluczowych jak i drugorzędnych stanowiskach funkcjonariuszy partyjnych o kwalifikacjach zbyt niskich do powierzonej funkcji.
2. Obsadzeniu stanowisk fachowcami kontrolowanymi przez aktywistów partyjnych pełniących funkcje policyjne.
Jedno i drugie rozwiązanie jest kosztowne.
Demokratyczne obsadzanie stanowisk na drodze konkursów lub innych czytelnych procedur jest możliwe jedynie w systemie samokontroli (czegos przeciwnego do nadzoru) gdyż w ten sposób realizowany (i kontrolowany) jest interes ogólny – społeczny, a nie partyjny – grupowy.
Ludzie jako ludzie zawsze jakoś sobie radzą niezależnie od intencji władz, cele zorganizowanego społeczeństwa realizowane są na dwa sposoby:
- stado baranów prowadzone przez pasterza – byt wyższego rzędu.
- samosterujący układ homeostatyczny (demokratyczny suweren)
Łatwo zauważyć iż druga z idei wyklucza coś takiego jak opanowywanie państwa przez kogokolwiek.
14 października 2007, o godzinie 17:51
Uchachany,
Mam kolejne pytania. Czy twoim zdaniem przewodzenie masom jest zbyteczne? Czyżbyś był z przekonań anarchistą?
Czy uważasz, że jakakolwiek zbiorowość może funkcjonować bez przywódców?
Cechą każdego polityka z prawdziwego zdarzenia jest przekonanie (czasem uzasadnione, a czasem nie), że to on właśnie jest powołany, by przewodzić masom. Ludzie pyskujący na „paternalistyczne elity” to przeważnie odrzuty z tych elit. Ci, którzy też chcieli przewodzić, ale ich nie dopuszczono.
14 października 2007, o godzinie 17:53
„Tusk przed debatą w pn. ustawia już sobie kwasa i LiD.”
.
No to mamy idealną symetrię. Każda z trzech głównych partii oskarża dwie pozostałe, że się po cichu dogadały albo przynajmniej, że idą sobie wzajemnie na rękę. Śmiać się, czy płakać?
14 października 2007, o godzinie 18:00
-> głos zwykły Says:
październik 14th, 2007 at 4:34 pm
„… Napisałeś wyjątkowo obrzydliwe i oślizłe od insynuacji, frustracji, nienawiści, prymitywizmu i głupoty słowa. Good-by & Good luck.”
.
Zaiste?
A czy nie są one aby logiczną (acz uszczypliwą i ironiczną) kontynuacją Twoich uwag o pochodzeniu części opozycji i obecnych elit, uwag, które zresztą całkowicie podzielam?
14 października 2007, o godzinie 18:21
uchachany
Wszystko zlewa ci sie do kupy. Procesy kiblowe- sprawdz daty.
Rozumiem ze niewiedziales ze juz ,az tak ,bac sie nie trzeba. 68-80
„to nie bylo nawet kilka lat” jak spiewal Kelus.
Ktos musial o tym „poinformowac”. Moze pamietasz? Nie znam twojego wieku. Pokolenie czapki studenckiej nie tak jednorodne jakby chciala propaganda moczrowcow i Glownego Zarzadu Politycznego Ludowego Wojska Polskiego, przez swoje zyciorysy
udowodnilo tym ktorzy chcieli uwierzyc ze juz takiego „strachu nima”.
Ze najwyzej nie bedziesz dziennikarzem, bedzie trudniej z doktoratem, mieszkaniem, a moneklaturowa ( zastrzezona dla decyzji partii) posada jest poza zasiegiem. To juz nie wymagalo (zgadzam sie) takiej fizycznej odwagi. To byla bardziej sprawa smaku. Smaku i nie tylko. Prowincja jeszcze dlugo zyla w strachu.
Tyle ze prowincja to nie tylko Szczecin czy Rzeszow, Bialystok i Zielona Gora. Prowincja rozlewala sie po Warszawie wsrod rodowitych warszawiakow, po Krakowie wsrod miejscowych Dulskich.
Po Wroclawiu, Poznaniu i Trojmiescie.
Ale nagle zrodzil sie pozytywny snobizm. Zaczely rodzic sie alternatywne spolecznosci, spolecznosci ktore juz nie chcialy czytac prohibitow z laski Dziekana, czy partyjnego przywileju.
Tak te grupy mialy autoswiadomosc swej elitarnosci. Mialy grupowa dume.
A co nie mialy prawa? Ze juz nie zabijali? Nie zabijali, bo zalala partie, nie tylko w PL fala konformistow, wallenrodow, cwaniakow i pozytywistow. Swinia siedzala obok uczciwca, ktory chcial w ramach tego co mozna zrobic „co mozna”. Nie zabijali nie dlatego ze to byly takze czasem wnuki ich znienawidzonych wewnatrz partyjnych wrogow. Oni juz chcieli dac zyc innym. Juz nie da sie oddzielic od siebie konformistow, wallenrodow, cwaniakow i pozytywistow. Juz nawet sami nie wiedza kim byli.
To jest moja polityka historyczna. Niech ktos rzuci kamieniem.
Glosuje na LiD.
14 października 2007, o godzinie 18:30
Uchachany,
Nie słyszałem, aby choć jedna osoba z opozycji demokratycznej wywodziła się z takiej rodziny, który pełniła wysokie funkcje w UB i osobiście katowała więźniów. Wiele osób po prostu szło do socjalistycznych organizacji młodzieżowych, czy też do partii, bowiem żadnych innych organizacji młodzieżowych nie było. Poza tym wiele osób nie miało rozeznania w sytuacji politycznej nie miało wiedzy. Informacja w latach 50. na zasadach rasowych dobierała kadry, chodziło o to, aby awansował czysto rasowy chłop lub robotnik. Np. mój ojciec ukończył wyższą szkołę oficerską Wojsk Lotniczych w Dęblinie i był w kadrze sportowej LWP. Informacja wiedziała o nim wszystko i dbała o to, aby nie miał żadnych kontaktów z przedwojenną, jak to wtedy określano sanacją. Dbano też o to, aby ludność cywilna w oczach żołnierzy była postrzegana jako cywilbanda. Inną grupą natomiast była przedwojenna inteligencja sympatyzująca głównie z komunizmem. Tak więc były faktycznie dwie grupy komunistów, jedna chłopska wykorzystana później do walki z inteligencją i także usunięcia inteligencji żydowskiej z państwa i druga inteligencka, której niewielka część stopniowo ewoluowała w kierunku opozycji demokratycznej. Oczywiście schemat jest uproszczony. Wątpię natomiast aby ktoś kto urodził się w rodzinie oprawcy stalinowskiego, był w stanie przejść jakąś rozsądną drogę. To mogłyby być tylko jednostki, tak jak np. w powojennych Niemczech, chyba tylko Martinowi Bormannowi juniorowi.
Uchachany głupota tego co piszesz i myślisz polega na tym, że najwyraźniej wg ciebie całe elity jak piszesz „jasnogrodu” wywodzą się z rodzin oprawców stalinowskich. Ty jesteś chory człowieku i bynajmniej nie jestem dumny z tego, że moje uwagi w 100 procentach podzielasz. To raczej, że podzielasz moje poglądy to może być ostrzeżenie, aby samemu się zacząć leczyć. A chyba nie taka jest twoja intencja, że szukasz kumpla do psychiatryka. Hę?
14 października 2007, o godzinie 18:33
Niech nikt nie czuje sie stygmatyzowanym prowincjonalnoscia. Ja tylko wylczylem liczace sie wtedy srodowiska akademickie do ktorych nalezy dodac Lublin. To tam powstalo pierwsze niezalezne wydawnictwo. Jeszcze przed NOWA, a dysonans pomiedzy KUL, ktory wtedy nie byl zapyzialstwem jak dzis, a UMCS byl czyms tworczym co warto bylo od czasu do czasu zobaczyc.
14 października 2007, o godzinie 18:42
Pioturuś,
Myślę, że zadałeś dobre pytanie: na czym polega opanowywanie państwa. My sobie tutaj gadu gadu, że PiS opanowuje państwo, a nie jestem pewny, czy każdy przeciwnik PiS-u zdaje sobie sprawy czym jest „opanowywanie państwa”. Dobra dyskusja powinna zaczynać się od wykładu na czym dane zjawisko polega. Gospodarz tutaj zajmuje się głównie podlewaniem obficie chwasta anty-perzem i nie dba o teorię. Ja co do punktu 1 i 2 twojej wypowiedzi to się zgadzam. Kto dorzuci więcej? Natomiast co do stada baranów to ja myślę tak prościej, że barany chcą coś zjeść i gdzieś spać, więc regulacja homeostatyczna im nie będzie leżeć. Potrzebują przewodników, nawet wtedy gdy mają zdolność do czynności prawnych.
14 października 2007, o godzinie 18:49
Pawle (5:53) widać nawet symetrie w tym,że każda z partki składa się z dość wyraźnych frakcji. Cos mi się widzi, że po wyborach nastąpią pęknięcia i rozłamy których się zupełnie nie spodziewamy. Oby wynikły z tego dwa solidne ugrupowania pod kierownictwem rozsądnych ludzi. W przeciwnym razie będziemy mieli niezliczoną liczbę kanapowych wodzów z ogromnymi ambicjami czyli powtórkę z początku III RP.
14 października 2007, o godzinie 18:53
Głosie (6:42) masz rację z jednym „ale” – powinno sie stworzyc sensowną procedurą odwołania przewodnika któremu odbije palma i gryzie w dupę żubra.
14 października 2007, o godzinie 19:58
PO to złodzieje;)
26 września w odpowiedzi na prośbę opublikowaną w salonie24, aby podpowiedzieć PO jak prowadzić kampanię wyborczą, napisałem:
http://bognajanke.salon24.....ent_542234
Dziś po raz pierwszy zobaczyłem nową reklamówkę PO. Jak widzę skorzystali z mojej podpowiedzi. Jest w niej mowa o autostradach i stadionach. Brakuje tylko realizacji ostatniego pomysłu lub jego interpretacja.
14 października 2007, o godzinie 20:23
Zofia:
wiem, że to jest powtarzający się od zawsze scenariusz. To Twoje udawanie, że nie wiesz o co chodzi. I jak zwykle wklejam Twoje słowa i moją na nie odpowiedź bez nadzieji na to, że wrodzone tchórzostwo pozwoli Ci na udzielenie konkretnej odpowiedzi:
# zofia Says:
październik 14th, 2007 at 12:49 am
Miner,
ale pięknie poplątałeś i zamanipulowałeś!
Jesteś w tych klockach, prawie jak Jarosław Kaczyński, zwłaszcza jak się denerwuje.
# miner Says:
październik 14th, 2007 at 1:06 am
Zofia:
widzę wyraźny spadek formy… przyparta do muru już nawet nie próbujesz dalej ciągnąc swoich bajek.
Co poplątałem? Co zmanipulowałem? Napisz a nie chowaj się tchórzliwie za Kaczyńskim
14 października 2007, o godzinie 20:29
Paweł Luboński
październik 14th, 2007 at 4:47 pm
Czy ja dobrze rozumiem? Jak Kuczyński i Zofia pieprzą bez sensu to to jest ostra polemika i ferwor dyskusji – i to jest wporzo…
Jak ja robię to samo aby unaocznić Wam jak reagujecie na identyczny sposób argumentacji to jest to „chwyt wyjątkowo nieuczciwy i ludzie, którzy stale się nim posługują, powinni się wstydzić.”?
14 października 2007, o godzinie 20:32
leszku – złodzieja należy podać do sądu w trybie wyborczym. Wyrok zapadnie błyskawicznie i otrzymasz należne honorarium.
Mojej rady nie autoryzuję. Jest bezpłatna.
14 października 2007, o godzinie 20:54
http://www.dziennik.pl/De.....leId=64087
po tych wynikach – już widzę to „granie do jednej bramki” w jutrzejszej debacie Tusk-Prezio.
14 października 2007, o godzinie 23:00
Wprost nr 42/2007, 14.10.2007
Rozmowa z Jarosławem Kaczyńskim, premierem
Wprost: Postanowił pan wzmocnić lewą nogę?
Jarosław Kaczyński: Przez debatę z Kwaśniewskim? Bajki.
– Kwaśniewski po pijackich ekscesach na Ukrainie leżał na deskach. Pan go z nich podniósł.
– Takie zarzuty to szczyt wszystkiego. Jeśli ktoś uratował Kwaśniewskiego, to Donald Tusk.
– Ale to pan mówił, że Tusk to pomocnik, a były prezydent – szef. A podczas debaty ani razu nie wypomniał pan Kwaśniewskiemu alkoholu.
– Nie wypomniałem, bo od razu rzucono by się na mnie, że jestem potworem. A realny mechanizm wspierania Kwaśniewskiego nie polega na spotkaniu się z nim w telewizji, lecz współpracy z postkomunistami w samorządach, w czym od lat specjalizuje się platforma. Zresztą to Tusk nie chce się odciąć od przyszłego sojuszu z lewicą. Dla mnie to potwierdzenie, że taka koalicja jest już dogadana.
– Skąd ta pewność?
– W wywiadzie dla „Przekroju” szef PO mówi wyraźnie, że PiS może rządzić tylko wtedy, gdy będzie miało 50 proc. + 1, czyli w istocie przyznał, że koalicja stoi.
– W innym wywiadzie Tusk sugeruje, że będzie próbował wyłuskać posłów PiS niezadowolonych z pana przywództwa i utraty władzy.
– Wymyśla takie scenariusze, bo wie, że sojusz z LiD jest dla niego skrajnie kompromitujący. Ale jak chce łuskać, niech łuska. Nagrodę Nike dostał ostatnio „Traktat o łuskaniu fasoli”, więc może Tusk liczy też na jakąś nagrodę. Obawiam się jednak, że się zawiedzie. Nie ma talentów Wiesława Myśliwskiego.
– A pan ma?
– Literackie? Przykro mi, ale nie mam.
– Mamy na myśli talent w wyłuskaniu posłów platformie.
– Nie mówię o łuskaniu, ale raczej o przekonywaniu.
– Na jedno wychodzi.
– Tuska spisał pan już na straty? Niedawno mówił pan, że to polityk, dla którego ma pan szacunek.
– Jestem ostatnim, który by kogokolwiek spisywał na straty. Mnie wielokrotnie spisywano, a dziś jestem premierem czterdziestomilionowego kraju. Nie ukrywam jednak, że większe nadzieje wiążę z innymi politykami tego środowiska.
– Takimi jak?
– Na przykład Maciej Płażyński.
– On przeszedł do PiS.
– Kandyduje jedynie z naszych list. Wszyscy politycy spoza PiS, których wzięliśmy na nasze listy, musieli podpisać zobowiązanie, że jeśli opuszczą klub, złożą mandat poselski. Wyjątkiem jest właśnie Płażyński. Myślę, że wraz z Janem Rokitą polityk ten mógłby się podjąć zadania reformy PO.
– Chce pan, by Płażyński i Rokita reformowali platformę od wewnątrz czy z zewnątrz?
– Żeby nie było nieporozumień: reformowanie platformy nie jest moim celem i nie mam w tym zakresie żadnego ukrytego planu. Po prostu obserwuję rzeczywistość i ją oceniam.
– Jaka to ocena?
– Że Polska potrzebuje dwudziestu lat spokojnych, dobrych rządów. Takich, jakie miała Francja za Charles’a de Gaulle’a czy Niemcy za Helmuta Kohla. Żeby jednak takie rządy Polsce zapewnić, potrzebujemy czegoś więcej niż rządów jednej, nawet najlepszej partii. Potrzebujemy wielkiego, centroprawicowego obozu. Nie stworzymy go bez ludzi platformy.
– Chce pan rządzić jeszcze dwadzieścia lat?
– Kiedyś zażartowałem, że dwie kadencje prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a potem dwie kadencje prezydenta Jarosława Kaczyńskiego to w sumie 20 lat. Usłyszał to jeden z polityków opozycji i opowiadał na poważnie, że mam taki plan. Ale na razie w Polsce nie ma tradycji gerontokracji, a ja jej nie chcę wprowadzać.
– Mówi pan o rozszerzaniu swego obozu politycznego nawet wtedy, gdy będziecie mieli samodzielną większość. Po co?
– Po wyborach trzeba będzie podjąć próbę przyjęcia nowej konstytucji. Jeśli się to nie uda, trzeba spróbować ją zmienić w co najmniej pięciu punktach.
– Jakich?
– Po pierwsze, zniesienie immunitetu. Po drugie, zakaz kandydowania do parlamentu skazanych. Po trzecie, umożliwienie lustracji. Po czwarte, zniesienie ograniczeń w walce z korporacjami. Wreszcie po piąte, naprawa procesu legislacyjnego.
– Ma pan już jakieś konkretne propozycje?
– Trzeba nawiązać do wielkiego dzieła legislacyjnego, jakiego dokonano w Polsce po 1926 r.
– Nie do końca. Mam po prostu nadzieję, że po kolejnej wyborczej klęsce platformy w partii tej nastąpi ozdrowieńczy wstrząs. My z kolei będziemy potrzebować warunków do spokojnego rządzenia. Z lepszymi sojusznikami niż LPR i Samoobrona, i to nawet wtedy, gdy sami będziemy mieli większość. Potrzebujemy bowiem głosów, żeby zmienić konstytucję.
– Brzmi jak propozycja współpracy z PO.
– Jesteśmy gotowi tworzyć rząd ludzi dobrej woli. Nawet jeśli PiS będzie miało samodzielną większość, zwrócimy się do ludzi platformy o włączenie się w dzieło dobrych rządów.
– Mówi pan o „ludziach platformy”, a nie o platformie. To przypadek?
– Jest oczywiste, że z ofertą współpracy nie zwrócimy się do – Boże, wybacz taką myśl! – Grzegorza Schetyny. Na środowisko dawnego KLD nie liczymy. W platformie jest jednak wiele osób o konserwatywnych poglądach, a także wielu polityków pragmatycznych. Mam nadzieję, że gdy po wyborach opadną emocje, ci pierwsi zrozumieją, że nasze rządy nie są katastrofą, a ci drudzy – że wieczne pozostawanie w opozycji to dla polityka samobójstwo.
– Chce pan zrobić zamach majowy?
– Mówię o niektórych rozwiązaniach w dziedzinie legislacji. Powstała wtedy wielka komisja kodyfikacyjna, a prezydent dostał uprawnienie wydawania rozporządzeń z mocą ustaw.
– Dziś też powinien dostać?
– Nie twierdzę, że te rozwiązania trzeba przenosić automatycznie. Posłowie powinni mieć jednak o wiele mniejszą możliwość wnoszenia poprawek do ustaw. Większość nie wie, nad czym głosuje. Przy tej ilości stanowionego prawa nawet ktoś o umyśle arcymistrza szachowego nie jest w stanie tego wszystkiego objąć intelektem.
– Co konkretnie trzeba zmienić?
– Zwiększyć ustawodawczą rolę prezydenta, działającego w porozumieniu z rządem.
– Nie boi się pan zarzutów o autorytaryzm?
– Nie chcemy zmieniać podstawowej zasady, że ustawy uchwala parlament. Chodzi tylko o to, by Sejm mógł albo przygotowaną przez prezydenta ustawę w całości przyjąć, albo w całości odrzucić. Trzeba się też zastanowić, czy część obecnej materii ustawowej nie należałoby regulować aktami niższego rzędu.
– Mówi pan o budowie wielkiego obozu. Czy takie pana wypowiedzi jak ta o 13 grudnia nie oddalają wizji współpracy z politykami PO?
– Moja wypowiedź o 13 grudnia została zniekształcona. Chciałem jedynie powiedzieć, że jeśli do władzy dojdzie koalicja PO-LiD, wróci patologia, z którą skutecznie zaczęliśmy walczyć.
– Platforma deklaruje walkę z korupcją.
– I chce ścigać Kamińskiego, Ziobrę i Kaczyńskiego. A nie tych, którzy wcześniej zrabowali pół Polski.
– I to jest powód, by mówić o 13 grudnia?
– Powtarzam, że moje słowa zostały złośliwie zinterpretowane. Były próbą zdia-gnozowania obecnej sytuacji politycznej, a nie zawłaszczaniem antykomunistycznej tradycji.
– Zwłaszcza że w przeciwieństwie do brata nie był pan wtedy internowany, co natychmiast wypomniała panu opozycja.
– Sugerowanie, że w 1981 r. nie działałem w opozycji demokratycznej, to kłamstwo. Po raz pierwszy takie oskarżenie usłyszałem z ust emerytowanego kapitana SB podczas procesu w sprawie mojej rzekomej lojalki. Na moją prośbę sąd zbadał sprawę i w orzeczeniu napisał, że „intensywnie działałem” w podziemiu.
– A działał pan „intensywnie”?
– Ocena intensywniści nie do mnie należy. Fakty są jednak oczywiste: w latach 70. uczestniczyłem w ruchu KOR-owskim, w 1980 r. – w organizowaniu „Solidarności”, od 1982 r. działałem w Komitecie Helsińskim, od 1983 r. miałem kontakty z TKK, w 1986 r. należałem do kierownictwa związku. Do dziś nie wiem, dlaczego nie zostałem internowany.
– Wielu polityków platformy mówi, że warunkiem współpracy z PiS będzie powołanie komisji śledczych w sprawie Barbary Blidy i akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa. Zgodzi się pan?
– Nie mam nic przeciwko powstaniu komisji. Dziwię się jednak tym, którzy się domagają ich powołania.
– Dlaczego?
– Zachowują się jak karpie nawołujące do przyspieszenia Bożego Narodzenia… Mój warunek jest jeden: komisje muszą działać jawnie. Nie może być tak, że potajemnie ktoś coś zezna, a później jakiś poseł wyjdzie przed kamery i będzie opowiadał o Stasi i Securitate. Komisje działające jawnie, ujawniające wszystkie materiały będą nam tylko sprzyjać.
– A wyjaśnienie zarzutów dotyczących domniemanego uwłaszczenia się Porozumienia Centrum na majątku RSW? Ostatnio wrócił do tego Donald Tusk.
– Wszystkie zarzuty są już dawno wyjaśnione przez sąd. A sprawę po latach odgrzał nie Donald Tusk, lecz były poseł Samoobrony Zbigniew Nowak, który jakiś czas temu opracował w naszej sprawie raport na podstawie materiałów z „Faktów i Mitów”. Poważnie się martwię, że Tusk skończy w przyszłości tak jak Nowak.
– To znaczy?
– Nie wiem. Na przykład będzie stał przed kancelarią premiera w koszulce z nadrukiem: http://www.tusk.pl.
– Nie można sprowadzać zarzutów dotyczących majątku PC do bredni posła Nowaka.
– Przyznałem już, że były jeszcze publikacje „Faktów i Mitów”. Jeśli Tusk oddaje się lekturze tego periodyku, nie świadczy to najlepiej o jego kondycji.
– À propos ulegania wpływom kontrowersyjnych mediów. Bogdan Borusewicz twierdzi, że o. Rydzyk decyduje o powoływaniu ambasadorów, członków rad nadzorczych, a nawet wiceministrów.
– Nie może się pogodzić z tym, że obiecałem stanowisko marszałka Sejmu Zbigniewowi Romaszewskiemu. To jedyny powód jego przejścia do PO. Reszta to dorabianie ideologii.
– Nawet ktoś rozgoryczony może stawiać słuszne diagnozy. Ulega pan Radiu Maryja?
– To mity. Moim grzechem jest to, że traktuję o. Rydzyka jako szefa normalnych mediów, a nie osobę zadżumioną. Jego przeciwnicy chcieliby pozbawić część społeczeństwa głoszenia swoich poglądów, choć sami chętnie powołują się na wolność słowa.
– Jeśli minister edukacji walczy z teorią ewolucji, również korzysta z wolności słowa?
– Z oceną ministra Romana Giertycha mam problem. To był niezdyscyplinowany, cokolwiek młodzieńczy wykonawca projektów PiS. Czasem nasz program uskrajniał, ozdabiając kontrowersyjnymi pomysłami w rodzaju usuwania z listy lektur Gom-browicza, dodawania Dobraczyńskiego czy walką z ewolucją. Jednak to za jego rządów w resorcie postawiono słuszną diagnozę kondycji oświaty i odwrócono niebezpieczną tendencję w polskiej szkole.
– Jaką?
– Panowało przekonanie, że jeśli uczniowie biją nauczyciela, to nie są agresorami, lecz ofiarami. Myśmy zaczęli przywracać szkole porządek.
– Czy to oznacza, że w projektowanym wielkim obozie centroprawicy będzie miejsce dla Giertycha?
– Obawiam się, że nie. On jest za duży nawet dla tak wielkiej koncepcji jak moja. A wracając do edukacji, nie mniej istotna od zmian w polskiej szkole jest reforma szkolnictwa wyższego. Planujemy wprowadzenie nowego typu studiów doktoranckich. Po wyborach rozważymy też utworzenie nowego polskiego uniwersytetu.
– Na czym polegałaby jego specyfika?
– Stworzyliby go wybitni naukowcy nie skompromitowani przeszłością i korporacyjnymi układami. Bardzo bym chciał, żeby uczelnia ta nosiła imię wybitnego, choć dziś nieco zapomnianego polskiego historyka Oskara Haleckiego.
– Nie boi się pan piętna prawicowej szkoły na usługach władzy?
– Piętno będzie, bo opór środowiska jest ogromny. Ważne, żeby ta uczelnia stała się zaczynem nowej jakości w polskiej nauce.
– Na koniec prosimy o deklarację: jaki wynik wyborów uzna pan za swój sukces?
– Już deklarowałem, że wynik poniżej 280 mandatów uznam za porażkę.
– Wynik 231 też chyba będzie dobry.
– Dla mojego następcy. Bo ja się wtedy podam do dymisji.
– I jeszcze jedno: to prawda, że chce pan w tym roku zakłócić ciszę wyborczą?
– Dlaczego?
– Tabloidy donoszą, że dzień przed wyborami weźmie pan ślub z posłanką Szczypińską.
– Bardzo lubię panią poseł, bo to niezwykle dzielna kobieta. Nasza wieloletnia znajomość przerodziła się w serdeczną przyjaźń, ale stan kawalerski jest zacny i Bogu miły. A plotki o ślubie to desperacki chwyt opozycji, żeby mnie pozbawić jakiejś cząstki głosów.
– Dlaczego?!
– Bo na koniec powiedzą: miał być ślub, a nie ma. Nie dość, że Kaczyński wprowadza dyktaturę, nie ma prawa jazdy i przypomina Gomułkę i Urbana, to jeszcze się nie żeni.
14 października 2007, o godzinie 23:21
Miner
http://www.dziennik.pl/De.....leId=64087
-
Rzecz jasna nie ma ani słowa o metodzie badawczej, ani o pytaniach zadanych repsonedntom. Na stronie OBOP też o tym cicho. Czemu Gretkowska nie zamówi w OBOP sondażu, który potwierdzi, że po wyborach samodzielnie rządzi Partia Kobiet, a Gretkowska zostaje premierem? Może z braku pieniędzy? Najciekawsze sa te sondaże zamawiane przez partie, które nie sa publikwane.
14 października 2007, o godzinie 23:55
EDD
„Ja tylko wylczylem liczace sie wtedy srodowiska akademickie do ktorych nalezy dodac Lublin. To tam powstalo pierwsze niezalezne wydawnictwo. Jeszcze przed NOWĄ”.
-
Niech zgadnę, strzelam w ciemno: jeśli „jeszcze przed NOWĄ” to „Spotkania”? :) EDD, koniecznie napisz czy zgadłem?
-
„… a dysonans pomiedzy KUL, ktory wtedy nie byl zapyzialstwem jak dzis, a UMCS byl czyms tworczym co warto bylo od czasu do czasu zobaczyc”.
-
Hola, hola, czy Leszek Mądzik i jego Scena Plastyczna wówczs i dziś to zapyzialstwo? Czy Bogdan Borusewicz piszący pracę magisterską u swego mistrza prof. Ryszarda Bendera to było zapyzialstwo? No bo ten Bender …. :) Tego w oficjalnym życiorysie Pana Marszałka nie znajdziemy. Może raczej swego rodzaju zapyzialstwem jest niedawne wyznanie wyborcze prof. Wł. Bartoszewskiego o swym „umiłowanym uczniu” – B. Borusewiczu przez fakt mijania się przez Profesora z prawdą? Jeśli Bartoszewski jest dla Borusewicza „moim profesorem” (wywiad BB dla PR I 10.10.07) to jedynie w tym sensie, że chodził na jego wykłady i konwersatoria, jak setki innych studentów historii, w tym moja żona. Zapyzialstwo kwitło wtedy na UMCS, to prawda, choć nie wszędzie i nie każdy był zapyziały.
15 października 2007, o godzinie 00:29
blokada zomo wraca
15 października 2007, o godzinie 01:30
Półjawne dzieło sztuki w kategorii naturalizm. :)
„galopujący major
Uparty centrolewicowiec, niedogmatyczny liberał i gospodarczy i obyczajowy, skłaniający się raczej ku agnostycyzmowi, fan F.C. Barcelony choć nick upamiętnia Ferenca Puskasa gracza Realu Madryt
email: gamaj@onet.eu
UWAGA:
PODOBNO JAKIŚ TROLL PODSZYWA SIĘ POD MOJEGO NICKA, WIĘC PROSZĘ UWAŻAĆ
2007-10-14, 22:37:37
Salonowe urodziny
Tagi:
* salon
Salonową imprezę rozpocząłem szukając z moją kochaną małżonką klubu Societe. Oczywiście zapomniałem numeru, więc pierwszy raz klub minęliśmy, ale za to pozwiedzaliśmy niemal „łódzkie klimaty” Starego Mokotowa.
Ale w końcu znalazłem i idę, sam idę, żona mówi baw się dobrze tylko nie pij za dużo i bądź grzeczny. No to idę i myślę (grzeczny major, bądź grzeczny). Mijając paprotki widzę dwóch karków jak przy wejściu bawią się komóreczkami. Myślę sobie, ale karkom ktoś prezent zrobił z tymi komóreczkami, teraz zamiast całą noc drapać się po … i szukać jelenia do obicia, mogą sobie ze swoimi tipsowmymi królewnami po-smsować .
Na szczęście tuż obok widzę Jankesów i śmiało wchodzę do Societe okupowanego przez Salon. Klub całkiem fajny, w kremowo-wenge-bordowym stylu, duże przestrzenie, elegancki bar, słowem lepiej niż standard (no i mają podobno sushi, więc może trzeba dać cynk Dornowi). Odkładam płaszcz w samobsługowej szatni i ruszam na prawicowy Mordor.
Pierwszy Azrael już wali browca, myślę sobie będzie ciekawie, Jacek Ka ziom z salonu, potem kejow (od paliw), a za nim jest Marian Zmyślony. Marian, Marian, Marian mój stały polemista dusza salonu, no i kibic piłkarski słowem ktoś, kto ma respekt z obu stron salonu, co w salonie świadczy o szacunku największym. Gadka szmatka, kurcze cieszę się jak dziecko gdy zobaczyłem Mariana, do baru po napój ( ja wodę), potem do stolika. Marian jak zaczął opowiadać o swoich wyjazdach z Polonią, to żel mi się na głowie zjeżył i tym bardziej widzę, że w razie jakiejkolwiek rozróby chciałbym mieć ten posąg salonowej kultury tuż przy swoim boku. Marian zwinął się po meczu, choć zatrzymywałem, ale przyjdzie jeszcze czas aby przy dobrej wódeczce w Bielsko Białej mógł przekonać mnie do potrzeby lustracji. No i Marian jakimś cudem miał mój numer telefonu, ponoć od mojej żony, co jest dziwne, ale cóż, życie bywa pełne niespodzianek.
Potem zjawił się Jan Rokita wychłeptał kilka litrów wody z sokiem (bałem się, że dla mnie nie starczy) i zaczął przemawiać. Mówił ciekawie choć momentami trochę nie kapowałem, zwłaszcza jak Ziggi zadawał pytanie przez bagatela 3 minuty, to trudno było zapamiętać o co chodzi. Sam też zadałem pytanie (czy możliwy jest powrót do III RP- odpowiedź nie, na pewno nie jest), ale najpierw dzielnie o mikrofon walczyła Ufka. Z takimi kobietami Naród nasz wielki i wszechpotężny nie ma prawa zginąć. No i zamieniłem kilka słów z desteratem, który mimo iż Gdynia się rozbudowuje, przybył i pogadaliśmy o Barcelonie. Generalnie rozmowa z Rokitą ciekawa, choć Azrael coś tam przerywał (wiadomo pijana lewica nie zna świętości).
Tuż przed meczem witam się z Bazakiem i Lubelskim, ustronną i Rybitzkim no i Krzysiem Leskiem krzycząc cześć Krzysiu. Ten zaś wytrzeszcza oczy. Myślę sobie co jest i wrzeszczę nie poznajesz, a ten jak to nie poznaje, jak poznaje i jeszcze z oczu mu taka bije do mnie pretensja, że aż się skurczyłem i pobladłem. No nie załatwił mnie jak profesorre Sadurski, ale Krzysztofa po prostu chyba zbyt głośno zaatakowałem moim, co by tu dużo nie mówić, prawdziwym barytonem (zobaczysz red. Leski, jak na karaoke śpiewam Stachurskiego i Laskowskiego to wtedy nie ma przebacz)
No i zaczął się mecz, podczas meczu rozkminianie rynku prawniczego z Washko (pzdr dla przeziębionej żony) i z Piotrem, którego miałem nie pamiętać, a pamiętałem, co mile nas obu chyba zaskoczyło. Tymczasem nasi dostają pierwszą bramkę w plecy, a my kibice (kibicowały też Panie i z czerwonych: Janek Pospieszalski) w szoku. W przerwie woda z Marianem (choć Marian wody raczej nie pił), poznałem też Aleksandra Siemszako, dellilah (następnym razem musimy dłużej pogadać, może na karaoke?), jackmala (respect), kriskula i jego bardzo ładną drugą połowę (też musimy pogadać dłużej). A także Eumenesa i jego drugą połowę równie ładną, która chciała osobiście mnie poznać, za co z miejsca zdobyła u mnie mega plusa. No i jest prawniczką a jak wiadomo ja prawników i prawniczki (żona chyba tego nie czyta) zawsze bardzo lubiłem.
Potem mały myk po sali, tu się całuje jakaś para (heteroseksualna) , tu głośne śmiechy, tu Azrael pije piwko i nie on jeden, tu Rokita oblężeniu, a ustronna zdjęła już buty, tylko ten Gniewomir siedzi przy kompie (ale widać miał dyżur na SG). Był też Budyń z koszulką Armii, Paweł Bravo i Krzysztof Kłopotowski.
Obok Pana Krzysztofa stoi elegancka jak zawsze Joanna Lichocka, która mnie nawet pamięta, bo jej się wpisałem, że jest moją ulubioną prawicową publicystką. Pan Kłopotowski się ulotnił, choć najpierw solidnie podjadał coś tam z tacy, no i ja mogłem sobie spocząć i pogadać o Rzepie, Korwinie, Smeczu (mój ulubiony) i paru innych moich pomysłach na rozwój Rzepy, które mam nadzieje przesympatyczna Pani Joanna przekaże swojemu szefowi.. Przerwa się przedłużała a ja udałem się na rozmowę z dystyngowanym Francuzem, Panem Tomaszem Siemieńskim do którego mówiłem Panie Piotrze, Panie Piotrze, bo ja zawsze wszystko przekręcam. Ale potem pogrzebałem się już całkowicie mówiąc o tym, że kadencja Sarkozego to 7 lat i w końcu zamilknąłem, bo myślę po co dalej robić z siebie idiotę. Ale pod koniec imprezy Panu Piotrowi wyjaśniłem związki między masturbacją a historią angielskiej piłki nożnej, więc może na swój sposób błysnąłem.
Poznałem Steffa i Annę Mieszczanek, która również chciała mnie poznać, po czym w drodze do WC minął mnie martinez, który stwierdził, że może i jestem sympatyczny, ale po moich postach tego nie widać. Zresztą później martinez spytał ile mam lat, a ja że 26 na co, że on 33 i pamięta kolejki. Myślę sobie chyba nie chodzi o roller coster tylko co ja mam z tym wspólnego? No to krzyczę, że ja nie jestem komunistą, na co on , że nie wierzy no i w sumie na takie dictum to nie wiem co miałem powiedzieć. Ostatnią bramkę Ebiego na żywo widziałem, a po meczu gdy sposobiłem się wreszcie aby nacieszyć się ustronną i Rybitzkim Janek Pospieszalski zadedykował mi piosenkę, więc poderwałem swoje kopyta i pogalopowałem do Janka.
Pan Jan na żywo świetny, widać świetny showmen, uścisnąłem mu grabie, ale nie pogadaliśmy a szkoda, bo chęć miałem dużą, tak jak z Kłopotowskim . Tymczasem dopycham się do Jana Rokity i tłumaczę, że obniżenie czynnego prawa wyborczego do lat 16 musi (powinno?) pociągać za sobą analogiczne obniżenie pełnej zdolności do czynności prawnych, na co Pan Jan po głębokim namyśle powiedział: „Ma Pan rację”. Podłechtany tym komplementem, na skrzydłach idę do ustronnej po czym zaczyna się długa rozmowa na trzy głosy: ja, ustronna i Rybitzky a ja wyrywam od ustronnej przyrzeczenie, że nie da się do końca omamić wrocławskiemu szpiegowi z PiSu i wytrwa przy czerowono różowych barwach. Przechodząca obok Marta Wawrzyn gdy zobaczyła czerwone obcasy ustronnej krzyknęła: śliczne, na co ja znów się zasępiłem i stwierdziłem, że jednak nie rozumiem kobiet.
Do stolika przysiadł się qatryk, którego pomyliłem z queerpolityk i pytałem czy to ten świetny gejowski blog na co qatryk, że anarchokapitalistyczny, więc chyba i tak w dechę. Qatryk- zajebisty koleś pośmieliśmy się i poważnie daliśmy do zrozumienia Azraelowi, że ma wytrwać w blogu walczącym i sierpem i młotem urywać kacze kupry. No i na koniec qatryk objaśnił mi na czym polega miłość do idei wolności i takie tam, w sumie miał duży dar przekonywania. W każdym razie liczę na wypad na miasto już wkrótce, to się dalej pogadamy dlaczego dyktatura watykańska ma swe dobre strony.
Z Ufką i niecnym Romanem pogadaliśmy na poważne tematy służby zdrowia i doświadczenia życiowego. Trzymaj się Roman i bądź silny na pewno wszystko będzie dobrze i pamiętaj o mojej radzie. Sosenka z kolei uścisk ma niesamowity i niesamowicie jest sympatyczna. No i po tym jak ustaliliśmy z Bachą, kochaną Ka i Krzysztofem Leskim karaoke, wpadłem (na własne życzenie) w sidła Sławka Sierakowskiego i jego wyzwolonego stolika Krytyki Politycznej.
Sławek S. już dziś legenda, przekonywał mnie o swoje armii (terakotowej) i o tym jak zawojuje Polskę i przekonywał żebym wpadł w środę na Żakowskiego to dostanę prezent (sic!) Poszedł nawet mały zakładzik, jego rozstrzygnięcia za 5 lat, no i ja przekonywałem, że Żiżkiem się nie zawojuje polskiej duszy, ale Olafem Palme i Skandynawią owszem. Sierakowski przedstawił się jako socjaldemokrata, co mnie bardzo cieszy, ale czy mu się uda? W każdym razie mnie model Skandynawski nie mierzi wiec po trochu, ostrożnie, warunkowo, ale jednak mu kibicuję.
Skoro byłem u Krytyki to poszedłem do Artura Bazaka i Jakuba Lubelskiego. Świetnie mi się rozmawiało z Arturem, pogadaliśmy dość długo o Krytyce, Polskapresee, Michalskim , Wyborczej, prawicy, lewicy, kulturze. Dołączył się tez Jewropejczyk (wcześniej dałem mu ksywę Roman) i była to jedna z najciekawszych rozmów wieczoru. Mam nadzieję, że ten ich kwartalnik wypali, bo dobrej publicystyki nigdy za mało.
Powoli zbierałem się do wyjścia jeszcze tylko krótka pogawędka Łysakowskim, z Mikim, Igorem Janke, Ufką i Parakaleinem, któremu dziękuje, że mnie wtajemniczył w prezentowy projekt i który potrafi rozbawić towarzystwo. Do domu wróciłem taxą byłem po 3 i uważam, że zdecydowanie imprezy salonowe to coś wyjątkowego.
Tylko nie mogę sobie przypomnieć nicku salonowicza, który ubrany był w kraciastą koszulę i zamawiał piwko (dał zeta napiwku barmanowi) gdy ja rozmawiałem z Markiem D o sondażach. Tak czy inaczej jego i Marka D gorąco pozdrawiam. „
15 października 2007, o godzinie 02:31
Z wywiadu z Kaczyńskim we Wprost:
„Wszyscy politycy spoza PiS, których wzięliśmy na nasze listy, musieli podpisać zobowiązanie, że jeśli opuszczą klub, złożą mandat poselski”.
To pisowcy wybierają: ludzi czy partyjną etykietę?
Kaczyński posłów ma za manekiny mające podnosić ręce i klękać na widok wodza. Powinien jeszcze każdego w mudur ubrać i codziennie rano musztrę im zaordynować.
Czy to zobowiązanie to słynny weksel, czy coś podobnego, że człek wybrany z prawej i sprawiedliwej listy PiS będzie musiał podkulić ogon i bez wytłumaczenia się wyborcom zdać wodzowi mandat? Przed kim odpowiada poseł: wyborcami czy naczelnym wodzem sił zbrojnych PiS?
Biedni ci pisowscy posełkowie, nic dla swoich wyborców nie będą mogli zrobić, jedynie w oczka swego pana jak wierne pieski będą spoglądać czy aby ich nie posądzi o zamiar czmychnięcia do innej zagrody. Dla jednego pan i władca w całym pisie uczynił wyjątek: Maćka Płażyńskiego. Wszystkich pozostałych podporządkował sobie i ma za niewolników. Mogę więc ich traktować jak manekiny, człowieczków bez kory mózgowej a jedynie z motorkiem uruchamianym przez pilota przyciskami z centrali. Po kiego diabła mi taki poseł bez własnej woli, bez chęci słuchania tego co myślą doły lecz nasłuchującego jedynie tego, co brzęczy w centrali.
Mawar wkleił cały wywiad. Nie skomentował ani słowem. Pewnie padł przed nim na kolana, ze wszystkim się zgadza. Jest jednym z z zaprogramowanych automatów do potakiwania panu i władcy. Wszyscy inny do coś wstrętnego. Tylko pan i władca jest w blasku chwały.
15 października 2007, o godzinie 07:49
Mawar
1.Twoja wiedza kombatancka pokrywa sie z moja naczytana.
Tak to byly Spotkania, ktore wyprzedzily czasowo NOWA.
Potem zostaly przez nia przesloniete – slabsze zaplecze intelektualne i slabsza umiejetnosc organizacji infrastruktury.
Ot i tyle, ale zaslug Spotkan nie nalezy pomniejszac. Zrobili wiele
jak na czas i miejsce. Milo mi jesli ci to sprawilem ci przyjemnosc .
—————————————————————
2. KUL jesli idzie o srodowisko studenckie stal sie ciekawym miejscem po marcu 68. Zebraly sie tam „wyrzutki”, doszli hippisujacy i kontrkulturowcy. Jako niepanstwowa uczelnia byl „czyms innym”. ATK i ATCH nie potrzafily stworzyc tej atnosfery (panstwowosc?)Fajnie bylo ten KUL odwiedzac.
Scena Madzika istnieje nadal i dziala, bo jest Madzik. Nie miejsce tu na dyskusje o teatrze alternatywnym itd. Jak Madzika nie bedzie (niech zyje jak najdluzej) to ta scena tez troche bedzie. Tak jak jest jeszcze Piwnica, ale po co? Uwczesna egzotyka KUL stymulowala cale srodowisko studenckie Lublina juz przez prosty fakt ze KUL byl ogolnopolski ,a pozostale uczelnie byly regionalne. Ale to bylo. Dzis KUL jest uczelnia jak kazda inna. Stal sie egalitarny i regionalny. Jest silnym osrodkiem szerzenia zabobonow politycznych. Szkoda, ale to cena wolnosci.
————————————————————————
3. Mawar obsesja rodowodu nasila sie u ciebie. Zrob sobie badania genetyczne (100 dolarow) moze ci ulzy albo zamilkniesz.
Juz nie tylko o ojca i dziadka sie czepiasz. Czepiasz sie „ojca naukowego” z ktorego ponoc wywodzi sie Borusewicz. Nie sledze w przeciwienstwie do ciebie jak Borusewicz przezywa fakt pisania pracy magisterskiej u Bendera. Prawdopodobnie ma to w dupie.
Nie tak dawno w dalekim egzotycznym kraju potomkowie Polskich Zydow pokazywali mi dyplom doktorski ich Babci. Na dyplomie stal jak wol podpis prof. Waclawa Sobieskiego endeka. Bylo to dobre swiadectwo zarowno o tymtych czasach jak i dla Babci i dla Profesora.
Niestety Bender do Sobieskiego pasuje jak wol do karety, a nie ma w tym winy Borusewicza.
15 października 2007, o godzinie 07:55
żona stanu mowi:
http://www.dziennik.pl/De.....leId=64068
15 października 2007, o godzinie 08:18
http://wiadomosci.onet.pl.....,news.html
Redaktor Naczelny GW Pan Adam Michnik pisze w pn. GW: teraz nadszedł moment by odzyskać Polskę. Tak jest i tak dookoła panie pierdoła. Retoryczne pytanie jest takie: „czy odzyskiwanie będzie odbywało się zgodnie z literą prawa, czy też jak zwykle?”. Poza tym warto pamiętać o przysłowiu, aby nie dzielić skóry na niedźwiedziu. Tak czy inaczej, dopiero po przegranych wyborach PiS pokaże co to jest demagogia partii opozycyjnej w sejmie.
W obecnych wyborach zwraca jednak uwagę to, że nieczynny jest segment odzyskanych przez PiS służb specjalnych. O ile pamiętam w III RP służby te zawsze wypuszczały w odpowiednim momencie właściwie ukierunkowaną insynuację. Czyżby Antoni za wcześnie zaczął kampanię i wyprztykał się z sprawozdań z likwidacji służb specjalnych. Chyba jednak oskarżył wszystkich o wszystko, i teraz nie już o co.
15 października 2007, o godzinie 08:33
Glos
“czy odzyskiwanie będzie odbywało się zgodnie z literą prawa, czy też jak zwykle?” to nie jest pytanie retoryczne bo otrzymasz na nie odpowiedz. Odpowiedz bedzie w formie pytania, wiec spoko.
Czy odzyskanie PL z rak PIS droga wyborow jest nielegalne?
Waznym jest by nawet pozorne pytanie nie bylo pytaniem niemadrym.
Nie ma sluzb? Poczekaj jescze nie niedziela, a jesli sluzb nie bedzie to znaczy ze masz racje: cala propaganda KaKa to paranoja.
15 października 2007, o godzinie 08:37
Głosie,
właśnie nadchodzi chwila prawdy – dopiero ten tydzień da nam odpowiedź czy Kaczyński wykorzysta haki, teczki i cały ten „segment służb specjalnych”. Sanepid-doctorzy PiS dobrze wiedzą, że Polacy nie mają wykrystalizowanych poglądów politycznych i że głosują pod wpływem emocji. Jedna debata, jedna konferencja prasowa prokuratury i ….(?) potrafią odwórcić losy kampanii i zaszokować Polskę. Dopiero w niedzielę wieczorem będziemy w stanie odpowiedzieć na pytanie czy Kaczyński zachował się demokratycznie.
15 października 2007, o godzinie 08:43
Miner (8.29 p.m.):
.
Zastanawiałem się, jak się z tego wywiniesz. No i proszę, okazuje się, że wszystkie twoje inwektywy pod adresem Gospodarza, wszystkie twoje niesmaczne połajanki z Zofią (gwoli sprawiedliwości dodam, że niesmaczne z obu stron), wszystkie obelgi pod adresem polityków, których nie lubisz, to jest działalność wychowawcza: chodzi o uświadomienie nam, jak czuje się nieszczęśliwa, sekowana przez elity prawica.
Życzę dalszych sukcesów na gruncie andragogiki, ale z żalem muszę stwierdzić, że Makarenko to ty nie jesteś.
15 października 2007, o godzinie 08:46
Glosie
A poza tym musisz sie Glosie zgodzic ze rozbicie zwyrodnialych korporacji, ktore tak bardzo lezy ci na sercu i glowie, dokona sie latwiej w kraju demokratycznym niz autorytarnym ku czemu PL pod KaKa zmierza.
Ogolnopolska Korporacja Szturarzy i Przeszkodnikow przez legalny lobing, skupianie grup interesow, naciskow pozaparlamentarnych i parlamentarnych ,w demokracji ma o wiele wieksze szanse na zastapienie „starego nowym”.
15 października 2007, o godzinie 08:55
Kot w wirowce:
http://blog.rp.pl/blog/20.....-i-wygral/
Gabryel zawsze wierny Partii.
15 października 2007, o godzinie 09:08
Edwarze,
Jak Kaczyński przegra wybory i odda władzę – to dopiero będzie zwycięstwo! Co za prztyczek w nos oszczercom zarzucającym mu autorytarne dążenia!
15 października 2007, o godzinie 09:12
Pawle
A jak Zofia, kobieta w najlepszych latach i jak na polskie warunki rosla (171) ma na takie „meskie” ataki minera reagowac?
Jakby byla mniejsza, jak wiekszosc jej rowiesnic, to mogla by kopnac w golen.
A tak patrzac z gory na PISowca nawet z „byka” uderzyc nie moze.
Jednym slowem: Zofia nie pasuje do przeciwnika.
15 października 2007, o godzinie 09:17
Pawle
Ciekawe co Mawar i miner sadza o takich sojusznikach jak Gabryel.
http://pl.wikipedia.org/w.....tr_Gabryel
Masz Mawar. Smakuje? To nie tatus, to on sam.
15 października 2007, o godzinie 09:20
Edwardzie,
Nie chodzi o ROZBIJANIE korporacji, lecz o ROZSĄDNE ograniczenie ich kompetencji, tak aby nie niszczyli młodym ludziom życia i nie degradowali ich zawodowo. Warto podkreślić, iż sędziowie także tworzą korporację. Natomiast mnie chodzi o niezgrabne słowo ODZYSKIWANIE, bowiem co do reszty, iż wolę nieporadną a nawet skorumpowaną demokrację, niż rządy czegoś w stylu koalicji PiS i Radia Maryja, a wcześniej LPR i Samoobrony, to chyba jest oczywiste, że wolę, nawet gdyby w ramach niej miały funkcjonować jak piszesz „nierozbite” korporacje.
W GW ukazał się także artykuł na temat ujawnienia członkostwa w SS przez G. Grassa. Autor T. G. Ash, w którym autor staje po mojej stronie w dyskusji z tobą. (niestety na razie brak linku)
15 października 2007, o godzinie 09:21
„A jak Zofia, kobieta w najlepszych latach i jak na polskie warunki rosla (171) ma na takie “meskie” ataki minera reagowac?”
.
Moim zdaniem – pogardliwym milczeniem.
15 października 2007, o godzinie 09:28
Glosie
Czy nie lepiej niz szukac egzotycznych sojuszy:”Pyszny Albion” czy „Zdradliwa Marianna” stanac wlasnych nogach przy wlasnym zdaniu.
Ale jak tylko pojawi sie link to prosze. Bardzo prosze.
15 października 2007, o godzinie 09:34
Pawle
Siedziec caly czas na arcydzielach jakiejs „Umarlej klasie” czy „Hamlecie” nikt nie wydoli”.
Commedia del’arte dodaje pieprzu blogowi, moim skromnym zdaniem.
15 października 2007, o godzinie 09:54
Edwarze, Lubię ostre potrawy, byle nie przepieprzyć.
.
Co do Grassa: Ash wskazuje na dysonans między jego wcześniejszą publicystyką, w której ostro atakował Niemców nie umiejących się rozliczyć ze swoją hitlerowską przeszłością, a tym, że sam się z niej rozliczył dopiero teraz. Przytacza m.in. jakieś dawniejsze wynurzenia autobiograficzne Grassa, w których ten podawał, że służył w artylerii przeciwlotniczej, a nie wspominał o ss-owskim epizodzie. A więc – konkluduje Ash – nie tylko milczał, ale i kłamał.
Można mieć poważne zastrzeżenia do takiej postawy, ale dla mnie sprawą zasadniczą jest to, że Grass NIE MA SIĘ Z CZEGO TŁUMACZYĆ. Był wtedy gówniarzem pragnącym walczyć za ojczyznę, wcielono go do Waffen SS nie dlatego, że sam się tam pchał, w zbrodniach wojennych nie brał udziału, wiele sobie awet nie postrzelał. Więc na czym właściwie polega jego wina i z czego miałby się rozliczać?
A to, że ukrywał ten fakt tak długo, skłonny jestem oceniać nie w kategoriach wielkiej hipokryzji, tylko drobnej ludzkiej słabości, od której nikt nie jest wolny.
15 października 2007, o godzinie 09:59
PO i LiD gora!!!
Miażdżąco.
http://www.se.com.pl/se/i.....position=1
15 października 2007, o godzinie 10:09
Dziennik prawde ci powie, Mawar.
http://www.dziennik.pl/De.....leId=64086
15 października 2007, o godzinie 10:20
Edwarze!
Mnie się wydaje, że politycy, wszystkich partii zresztą, nie zauważają, że rośnie tak kompletnie inne pokolenie, że dzisiejsi dwudziestoczterolatkowie wydają się starcami. To są młodzi, bardzo młodzi ludzie, wychowani w całkowitej wolności i liberalizmie, nieznający życia bez Internetu, komórki i McDonalda, intelektualnie przewyższające poprzednie pokolenia. Jedyne, co mnie martwi, to to, że zaczynają się uczyć życia w cynizmie (patrz religia w szkołach).
A intelektualnie to nasi politycy są beznadziejni (z małymi wyjątkami)/
15 października 2007, o godzinie 10:30
Gdyby jednak Krol Duch zstąpił na ziemie, Te Ziemie i PIS poszlo by w diably, to ja mam pytanie. Pytanie do prawnikow.
Jaka jest procedura i powody do usuniecia prezydenta? Bo ze bedzie bruzdzil i poniewieral proceduralnie to wiadomo.
15 października 2007, o godzinie 10:31
Teraz PiS powinien zostać zatopiony, choć kaczki umieją pływać…
Pozdrowienia i powodzenia
15 października 2007, o godzinie 11:39
Edwar
Na moje oko PO w teście jest na samym dnie. Kutzowi, człowiekowi sztuki i kultury wizualnej się nie dziwię, ale Schetyna to dno – przecież zarobił pałę i niezdałby do następnej klasy.
15 października 2007, o godzinie 13:33
Walasnie dowiedzialem sie od znajomego karczmarza z Wysp Liparyjskich ( gdzie to naszych nie ma) ze byly prezydent RP postanowil tam, na Wyspach, urzadzic Libacje.
———————————————————
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/fb/Alicudi_filicudi.jpg
——————————————————————
Poczyniono juz zamowienia. B. prezydent, czlowiek otwarty i szczodry postanowil Libacja podziekowac ze laske.
—————————————————————–
http://pl.wikipedia.org/w.....e_G149.jpg
————————————————————-
Za laske, jaka On Lech Walesa doznal od kolegi Eola szefa wszyskich wiatrow. Oto Lech Walesa dowiedzial sie ze:
„Premier prawdopodobnie przeziębił się w sobotę, otwierając most w Płocku, gdzie około godziny spędził na powietrzu i ZIMNYM WIETRZE.”
———————————————————–
javascript:pop(‘/aliasy/mod/super_zoom.jsp?xx=4575647′,740,630)
—————————————————–
I jak tu nie zostac
Bałwochwalca?
15 października 2007, o godzinie 13:34
javascript:pop(‘/aliasy/mod/super_zoom.jsp?xx=4575647′,740,630)
15 października 2007, o godzinie 13:36
Grunt to dobre wykształcenie i podstawy.
Polska szkoła ekonomii dostała Nobla:
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
Gratulacja dla Uniwersytetu Warszawskiego !
Oby więcej takich informacji do nas docierało!
15 października 2007, o godzinie 13:39
Edwar,
dodaj, ze most od dwóch lat stoi i dawno go już otworzono oraz ochrzczono bzdurą wszech czasów.
Więc się nie dziw, że zimne wiatry dały w kość spóźnionemu o te 2 lata premierowi. Na taki refleks to nawet siły natury się wkurzaja.
15 października 2007, o godzinie 14:00
Dzis Hurwicz, jutro Balcerowicz.
Pogratulowac Hurwiczowi trzeba nie tyle ukonczenia prawa na UW, ile madrej decyzji o zmianie kraju i zainteresowan.
15 października 2007, o godzinie 14:02
Zofio
A tego ze to 2 lat stara inwestycja nie wiedzalem. Dzieki.
15 października 2007, o godzinie 14:33
Kwaśniewski mógłby dzisiaj roznieść Tuska, ale nie wiem czy byłoby to dobre dla Polski. Nie wiem czy dobre, bo nie wiem jak zachowa się PO po wyborach: czy będzie POPiS i nowa konstytucja IV RP czy też PO zdoła odrzucić presję PiSu.
Ale do rzeczy: AK mógłby odwołać się do idei patriotyzmu konstytucjyjnego, przywołać konstytucję III RP z 1997r, dającą prawa i wolności obywatelskie, zaapelować do wszystkich, którzy poparli ją w referendum, by głosowali na LiD – koalicję partii, które tę konstytucję uchwalili i gwarantują obronę tejże. Mógłby przypomnieć, że PiS odwołujący się do idei solidarności społecznej w nowym projekcie konstytucji IV RP skreślił prawa socjalne, wyrzucił rzecznika praw obywatelskich. Mógłby przypomnieć, że PiS nie zaakceptował Karty Praw Podstawowych, w których są te same prawa i wolnosci. Na koniec mógłby przypomnieć głosowania Platformy za ustawami sprzecznymi z obowiązującą konstytucją i łamiącymi prawa obywatelskie i zapytać Tuska, czy Platforma zrywa ostatecznie z ideą IV RP, którą sama wymyśliła i którą po cichu, razem z PiS realizowała, udając jednocześnie że jest w opozycji. Wystarczyłoby też zwrócić uwagę, że w rzązdie PiS ministrem finansów jest neoliberałka z PO, ministrem zdrowia autor PO-owskiego programu reform służby zdrowia oraz że do PO przeszło bardzo dużo polityków PiS, ktorych celem i marzeniem jest koalicja PO-PiS. Dodałbym głosowanie wielu posłow PO za ustawą antyaborcyjną, brak sprzeciwu wobec ocen z religii na świadectwie, nakręcanie awanturniczej polityki zagranicznej PiS poprzez presję za niemożliwym do przeprowadzenia pierwiastkiem.
Jest sporo czułych miejsc, w które Kwaśniewski mógłby uderzyć. Tylko czy warto osłabiać Tuska? W końcu sam Kwaśniewski mówił, że pokłada nadzieję w Tusku.
15 października 2007, o godzinie 14:39
Arku,
A po co ktoś ma kogoś roznosić? Ja bym tylko chciał usłyszeć wyraźnie, w jakich punktach PO i LiD zdecydowanie się nie zgadzają. To może wpłynąć na moją ostateczną decyzję.
15 października 2007, o godzinie 15:07
Pawle
Niedawno uznales zachwanie Celinskiego wobec nalezacego do niego (Celinskiego) odznaczenia za brak taktu wobec prezydenta.
I oto dzis:
http://wiadomosci.gazeta......79645.html
Nie dosc ze Noszowy Majestatu łże nieudolnie deformujac sens wypowiedzi Tuska to jeszcze grozi paluszkiem na przyszlosc.
Kto popelnia nietakt wobec urzedu prezydenta?
W jaki sposob odwoluje sie prezydenta?
15 października 2007, o godzinie 15:20
KONSTYTUCJA
RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Rozdział V
Art. 145.
Prezydent Rzeczypospolitej za naruszenie Konstytucji, ustawy lub za popełnienie przestępstwa może być pociągnięty do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu.
Postawienie Prezydenta Rzeczypospolitej w stan oskarżenia może nastąpić uchwałą Zgromadzenia Narodowego podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby członków Zgromadzenia Narodowego na wniosek co najmniej 140 członków Zgromadzenia Narodowego.
Z dniem podjęcia uchwały o postawieniu Prezydenta Rzeczypospolitej w stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu sprawowanie urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej ulega zawieszeniu. Przepis art. 131 stosuje się odpowiednio.
15 października 2007, o godzinie 15:30
Edwarze,
Moja dezaprobata dla postępowania Celińskiego ma się nijak do postępowania prezydenta.
Co by nie mówić, Kaczyński w rzeczy samej jest z urzędu Nosicielem Majestatu. Jeśli nie jemu, to urzędowi należy się szacunek. Prezydentem jest bardzo marnym, ale na razie nie zrobił niczego takiego, co by uzasadniało jego usunięcie.
15 października 2007, o godzinie 15:45
Pawle
Jak sie Ziobrze albo Kurskiemu obieca zmniejszenie kary to cos wymysla:))
15 października 2007, o godzinie 16:31
Trochę jestem zapracowany i nie mam czasu dokładnie śledzić dyskusję.
1. Dlaczego Celiński jest potępiany za oddanie odznaczenia? Przecież jest to jego prawo, może sobie chcieć przyjąć odznaczenie i chcieć go oddać. Nie rozumiem.
2. O co chodzi z tym mostem w Płocku? Jak ja wiem wg moich szczątkowych informacji jest to jeden z największych mostów, nowoczesny, podwieszany, jest to wielka inwestycja – problem jest jedynie z budową dróg dojazdowych.
Nie uważacie, że dzisiaj powinien występować Olejniczak, a nie Kwach?
15 października 2007, o godzinie 16:58
Ta informacja:
http://www.finanse.wp.pl/.....caid=14a50
to ewidentny dowód, jak działa polska dyplomacja w sprawie bezpieczeństwa energetycznego.
Akurat przed szczytem w Lizbonie, po wizycie prezydenta Kaczyńskiego Angela Merkel, ogłasza jednoznacznie swój stosunek do gazociągu północnego, przeciwko któremu toczy zaciekłe boje Polska.
Wcześniej były równie jednoznaczne sygnały dot. w ogóle stosunku UE i Niemiec do Rosji.
15 października 2007, o godzinie 17:13
Pawle,
prezydent podpisując ostatnią ustawę lustracyjną, którą zakwestionował Trybunał Konstytucyjny – po prostu złamał ustawę zasadniczą a to wystarczający powód by posunąć go ze stanowiska.
Każda zakwestionowana ustawa przez ten trybunał, jest kolejnym dowodem, że prezydent nie zna prawa i na prezydenta się nie nadaje.
Pan prezydent ma stać na straży konstytucji a nie ją łamać. Patrz art. 126. ust. 2 – Prezydent Rzeczpospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodległości jego terytorium.
Art.145 ust.1 – Prezydent Rzeczypospolitej za naruszenie Konstytucji, ustawy lub za popełnione przestępstwa może być pociągnięty do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu.
***
Odwołanie prezydenta nie jest takim znowu problemem. Wystarczy wniosek 140 posłów i senatorów (Zgromadzenia Narodowego) i zgoda 2/3 (374 osób) Zgromadzenia Narodowego na postawienie go przed trybunałem.
15 października 2007, o godzinie 17:20
Giertych dziś błyszczał na tle posła Milleroobrony. Widać zakumał na czym debaty ekstraklasy stały. Polskiej demokracji potrzeba małych ugrupowań patrzących na ręce wielkim, rów2nież po to by ich konflikty nie stawały się współpromocyjne. Dziś równą szkodą demokracji byłby zarówno zbyt wysoki wynik takich ugrupowań jak i ich wyeliminowanie dla zapewnienia głębokiego poczucia bezpieczeństwa oligarchów. Po wejści Millera Samoobrona nie zasługuje na wejście, ale śladowe istnienie Giertycha byłoby na razie jednak lepsze. Polsce, szarym ludziom może zaszkodzić sejm PO – PIS – LID – PSL i brak „małych piesków”.
15 października 2007, o godzinie 17:46
Torlin
Z mostem idzie o to ze sie tam JK przeziebil niepotrzebnie bo jak pisze Zofia most tam juz byl
15 października 2007, o godzinie 18:17
Mam nadzieję,że dzisiejsza debata będzie spokojną prezentacją programów politycznych. Życzyłbym sobie by politycy potrafili pokazać profesjonalizm nie polegający na ujadaniu bulterierów lub innych obszczymurków.
15 października 2007, o godzinie 18:22
Jeżeli logika dzisiejszej debaty Tusk – Kwaśniewski będzie podporządkowana surowej egzaminacji Kwaśniewskiego przez Tuska by uzyskać stopień uniżenia, podpożądkowania się rygorom zmian porywinowskich, uzyskaniu mocnych zapewnień „LIDu z nową, ludzką twarzą” by asekurować fiasko POPISu to powierzchowność i retoryczność tej debaty będzie równie wysoka jak wcześniejszych.
,
Zwycięstwo PIS może zwiększyć szansę na POLID czyli niemal powrót do III RP. Dla Polski lepszy byłby POPIS z taką przewagą PO, która umożliwiłaby w negocjacjach koalicyjnych zapobieżenie konfliktowi o resorty siłowe. Natomiast za słaby wynik PIS – czy to w opozycji rządowej czy pozarządowej to osłabienie szans na dekomunizację, jakąkolwiek lustrację, to rządy prawicy gospodarczej z równoległą restauracją układów masońskich i mafijnych w nowej zmutowanej, udodpornionej na „rewolucje moralne” formie. Tak więc zupełne odwachnięcie i strata równowagi osi realnego konfliktu będzie złem.
15 października 2007, o godzinie 18:35
Torlin:
.
Się nie potępia, to tylko mnie się nie podobało oddanie przez Celińskiego orderu. Wyjaśniam: nie ulega wątpliwości, że zwrócenie odznaczenia jest afrontem wyrządzonym temu, kto go nadał, w tym wypadku prezydentowi. Otóż Kaczyński nie dał po temu Celińskiemu żadnego powodu, bo epizod, który wywołał całą sprawę, był zawiniony przez jakiegoś urzędnika.
Ordery państwowe to nie jest moim zdaniem coś, czym można żonglować w zależności od humoru, a tak postrzegam postępowanie Celińskiego.
.
Zofia:
.
Nie jestem prawnikiem, ale sądzę, że podpisania przez prezydenta ustawy, którą NASTĘPNIE zakwestionował Trybunał Konstytucyjny, nie można zakwalifikować jako łamania konstytucji. Bo dopiero PO orzeczeniu Trybunału mamy jasność, że ustawa jest niekonstytucyjna. Co innego, gdyby wbrew temu orzeczeniu władze wcielały ustawę w życie.
15 października 2007, o godzinie 18:40
http://www.youtube.com/wa.....5JkHBC5lDs
15 października 2007, o godzinie 18:50
# Paweł Luboński Says:
październik 15th, 2007 at 8:43 am
Zastanawiałem się, jak się z tego wywiniesz. No i proszę, okazuje się, że wszystkie twoje inwektywy pod adresem Gospodarza, wszystkie twoje niesmaczne połajanki z Zofią (gwoli sprawiedliwości dodam, że niesmaczne z obu stron), wszystkie obelgi pod adresem polityków, których nie lubisz, to jest działalność wychowawcza: chodzi o uświadomienie nam, jak czuje się nieszczęśliwa, sekowana przez elity prawica.
Życzę dalszych sukcesów na gruncie andragogiki, ale z żalem muszę stwierdzić, że Makarenko to ty nie jesteś.
Naiwnie liczyłem, że będziesz miał odrobinę odwagi aby pociągnąć ten wątek. Niestety, myliłem się.
Zamiast tego wolisz uciekać w absurd, sugerować to co pociągnąłem boldem.
Jeżeli taka Twoja wola, to trudno. Ja traktuje to zachowanie jako przejaw braku argumentów.
15 października 2007, o godzinie 18:52
Identycznie zresztą jak „wyniosłe” milczenie Zofii. To taka klasyczna tutaj metoda, jak się pojawia konkretne pytanie/zarzut to się jaśniepaństwo unosi honorem i z plebsem nie gada :)
15 października 2007, o godzinie 19:07
Pawełku,
prezydent podpisał niekonstytucyjna ustawę. I to jest już złamaniem tej konstytucji, gdyby nie wniesiono skargi do TK – ustawa funkcjonowałaby. Czyn został dokonany, prezydent złożył swój podpis. A ma przecież instrument, by taką ustawę zablokorzć swoim veto i odesłać do poprawki. Ten instrument ma po to by strrzec Konstytucji RP.
15 października 2007, o godzinie 19:08
Minerze, napisałeś mi:
.
„Teraz druga połowa do odrobienia i będziemy w domu. Zauważ ile przesady jest w antydemokratycznych zagrożeniach dla Polski, które wrabia tu w brzuch czytelnikom Kuczyński. Zauważ ile przesady jest w “faszystowskich” porównaniach robiącej tu za gwiazdę wariatki o antykaczystowskich fobiach. I to już wystarczy…”
.
Teraz zarzucasz mi, że nie mam odwagi pociągnąć tego wątku, bo brak mi argumentów. Na czym miałoby polegać pociągnięcie tego wątku? Czy na tym, żebym napisał: „Tak, Minerze, masz świętą rację. Ileż w tym przesady”? Żebym przyłączył się do obrzucania Zofii obelgami? Czy dla ciebie dyskusja polega na tym, żeby się z tobą zgadzać bez zastrzeżeń?
O ile pamiętam, to już ze trzy razy skrytykowałem Zofię na tym blogu właśnie za przesadę. No ale mogłeś na to nie zwrócić uwagi, bo nie nazwałem jej przy tym wariatką. Parę wątków temu starłem się także odrobinę z p. Kuczyńskim, ale i tego też pewnie nie zauważyłeś, bo nie posługiwałem się przy tym obraźliwymi słowami. Po prostu trochę inaczej niż ty wyobrażam sobie dyskusję między poważnymi ludźmi.
Argumenty. Przytoczyłem ci twoją własną wypowiedź, zawierającą paskudne i niczym nie uzasadnione insynuacje pod adresem Gospodarza. Mógłbym ich przytoczyć na pęczki. I co odpowiedziałeś?
„Robię to samo aby unaocznić Wam jak reagujecie na identyczny sposób argumentacji”. Wybacz, ale ta replika obraża moją inteligencję. I potem się dziwisz, że zbywam cię szyderstwami?
15 października 2007, o godzinie 19:11
Drogi Pawle,
no i masz. Jak odpowiesz Minerowi – to źle, bo nie po jego myśli, jak milczysz – to jaśniepaństwo unosi się honorem.
Biedny ten plebs… :)
Dogodzić mu nie idzie.
15 października 2007, o godzinie 19:14
Zofio, to już chyba musimy się zwrócić o werdykt do specjalisty. Zwracam ci jednak uwagę, że w chwili podpisywania ustawy możemy wprawdzie być przekonani, że jest sprzeczna z konstytucją, ale moc rozstrzygającą ma dopiero werdykt Trybunału. Wcześniej jest to tylko przypuszczenie.
Gdyby było tak, jak piszesz, to po każdym negatywnym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego należałoby pociągać do odpowiedzialności za łamanie konstytucji nie tylko prezydenta, ale także marszałka Sejmu, tudzież wszystkich posłów i senatorów, którzy głosowali za daną ustawą.
Moim zdaniem wszystko odbyło się w zgodzie z przewidzianą w konstytucji procedurą.
15 października 2007, o godzinie 19:30
„Identycznie zresztą jak “wyniosłe” milczenie Zofii. To taka klasyczna tutaj metoda, jak się pojawia konkretne pytanie/zarzut to się jaśniepaństwo unosi honorem i z plebsem nie gada”
.
Minerze, po tym, co Zofia usłyszała od ciebie, nie dziwię się, że z plebsem nie gada. Ale mnie, proszę bardzo, możesz zadać jakieś konkretne pytanie/zarzut. Tylko niech dotyczy MOICH wypowiedzi i MOICH poglądów. Nie oczekuj ode mnie, że będę wraz z tobą potępiał innych blogowiczów. Jak będę chciał skrytykować Gospodarza, to zwrócę się do niego, a nie do ciebie.
15 października 2007, o godzinie 19:31
Edwarze!
To Zofia napisała: „most od dwóch lat stoi i dawno go już otworzono oraz ochrzczono bzdurą wszech czasów”. Nie znalazłem żadnej informacji, że most jest bzdurą. Wywołany telefonicznie kumpel z Płocka powiedział mi, że most nie jest bzdurą, a bzdurą jest otwieranie mostu bez dróg dojazdowych, bo po co otwierać most, jak nie można na niego wjechać. Mimo wszystko jest to jednak coś innego.
Pawle!
Każdy ma prawo oddać order i nie musi się z tego tłumaczyć. A ja do Kaczyńskiego nie mam szacunku, jak zrobił awanturę swojemu urzędnikowi, że nadał Jaruzelskiemu Medal Sybiraka, który mu się należał jak psu kość, a ziemia chłopu. I dobrze, że był afront.
Minerze!
Nie zarzucaj innym uciekanie w absurd i wyniosłe milczenie. Robiłeś to samo w stosunku do mnie, kiedy Cię prosiłem o jasną odpowiedź kto wygrał w debacie J. Kaczyński – D. Tusk. Przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli.
15 października 2007, o godzinie 20:52
Paweł Luboński:
„Argumenty. Przytoczyłem ci twoją własną wypowiedź, zawierającą paskudne i niczym nie uzasadnione insynuacje pod adresem Gospodarza. Mógłbym ich przytoczyć na pęczki. I co odpowiedziałeś?”
Mając pełną świadomość tego jak moje słowa będą odebrane – dorzuciłem na końcu „paskudnych i niczym nieuzasadnionych insynuacji” znaczek „:)”. Jak myślisz po co?
Przeraża mnie ta moralność Kalego.
Z jednej strony okropne obelgi uznawane za uzasadnioną krytykę rzuconą w ferworze walki, z drugiej jakikolwiek brak dystansu do mocnych słów użytych wobec Kuczynistów/LiDziaków/PeOwców.
Do tego, teraz Zofia postanowiła ostrzeliwać mnie zza Twoich pleców, Torlin jak katarynka zarzuca mi po raz kolejny, że nie odpowiadam na pytania (to jego legendarna niezdolność do rozumienia zdań). I to właśnie tak działa – dokładnie jak publika PeOwska w debacie Tuska z Kaczyńskim.
Tyle, że PO i LiD w dniu dzisiejszym zawarły pakt na temat zachowania publiki. Tutaj walka trwa nadal – do samego końca. Tutaj cały czas: KaKa uchodzi za określenie a Kuczyn za przezwisko. Tutaj można poniewierać Kaczyńskich za wygląd/wzrost, ale nie można „bezkarnie” zapytać o podejrzane zachowania G. Tutaj daje się prawo „swojakom” do opowiadania o swoich prywatnych sprawach a „ciemnogrodowi” nie pozwala się na przeniesienie wątku z jednego wpisu do drugiego.
I żeby była jasność – ja się nie użalam, ja staram się opisać to co ma miejsce na tym blogu.
I tyle…
15 października 2007, o godzinie 21:06
Póki co gratuluję sympatykom LiD. Jak byłem zachwycony Tuskiem po debacie z Kaczyńskim tak jestem rozczarowany dzisiaj. TO była, a własciwie jeszcze jest totalna kompromitacja Tuska :((. Mam tylko żal do Kwaśniewskiego, że nie zaprezentował się tak samo w debacie z Kaczyńskim.
Wieszczę, że Kwaśniewski z nawiązką odzyskał poparcie dla LiDu.
15 października 2007, o godzinie 21:13
Tak, Minerze, Kuczyn jest uznane za przezwisko, bo jesteś w blogu Gospodarza i należy Mu się szacunek W innym blogu można rozważać, co jest określeniem, a co przezwiskiem. A tutaj nie. Szkoda, że muszę Ci to tłumaczyć.
15 października 2007, o godzinie 21:14
Kwaśniewski dobry był
15 października 2007, o godzinie 21:18
Minerze,
Zdaje się, że chciałeś mi zadać pytanie czy też postawić zarzut, z którego miałbym się wytłumaczyć. Więc czekam, tylko zwięźle i konkretnie – bez rozległych dywagacji. I jeszcze raz proszę, niech odnosi się do tego, co ja sam napisałem, a nie do mglistej kategorii „kuczynistów”.
15 października 2007, o godzinie 21:22
Mnie z kolei podobali się obydwaj debatujący – stawiam na remis.
Ciekawe czyim kosztem wzrośnie poparcie dla LiDu.Odnosiłem wrażenie, że Tusk magluje z głowę państwa z należnymi szacunkiem i ironią. Kwaśniewski bardziej merytoryczny w grze politycznej – starał sie promować mniej wyrobionego w bezpośrednim starciu Tuska.
15 października 2007, o godzinie 21:26
P. Luboński – świetnie…
proszę bardzo, z jakiego powodu uznałeś, że należy mi przypisywać takie intencje:
Edwarze, licz się ze słowami, bo zaraz cię Miner oskarży, że wzywasz do zamordowania premiera (przez utopienie z kamieniem u szyi).
Wszak od tego zaczęła się ta wymiana zdań, od Twojej „interwencji”
15 października 2007, o godzinie 21:27
Dobrze ze Kaczynski na 3 odleglym miejscu. Zlosliwosci kombatanckie Tuska wobec Kwasniewskiego pachnialy starymi skarpetami. Moze troche wygral u widzow przez wspolczucie jakie zawsze wystepuje u widza dla osoby spietej i wyleknionej. Nie spodziewalem sie ze po zwalcowaniu J.K. Tusk wypadnie tak slabo.
15 października 2007, o godzinie 21:28
Dawno Kwach nie był tak bardzo sobą (co może robić wrażenie, że jego miękkość jest związana głównie z wyszkoleniem – nie naturą). Natomiast Tusk będąc żywy emocjonalnie wcale nie był aż tak autentyczny. Tusk przegrał przez sam fakt jednorodnego parcia i zawierzenia w moc oderwanego od konkretów entuzjazmu. Tusk zagubił się w tym świecie. Ale mniejsza ilość argumentów prawdziwych Tuska była większego kalibru. Jak to, że Kwaśniewski jest tylko twarzą dla rozmaitej ferajny. Dlatego to lekkie zwycięstwo Kwaśniewskiego nie skoryguje sondaży. Choć nie mam pewności do optymistycznej wersji samodzielnego zwycięstwa PO po tej debacie. I pewności do większości PO -PSL również. Entuzjazm i optymizm jednak były na tyle ważne, że możnaby nawet oceniać wynik blisko remisu.
15 października 2007, o godzinie 21:37
A ja uważam, iż w tej debacie lepszy był Donald Tusk. Nie było to duże zwycięstwo nad Aleksandrem Kwaśniewskim, ale było. Ja nawet wątpię czy w interesie PO byłoby coś więcej niż zaakcentowanie swoje silnej pozycji. Niepotrzebna była natomiast agresja Tuska wobec byłego Prezydenta RP, więcej by zyskał na bardziej stonowanych wypowiedziach. W każdym razie przesłanie Donalda jest jasne i jest ono zaadresowane zarówno do zwolenników PiS, zwolenników LiD, jak i osób niezdecydowanych. A jest to przesłanie, że większość polityk można lepiej przeprowadzić niż to czynił PiS, nie wykluczając nawet realizacji pewnych deklarowanych celów PiS, które znajdują społeczne poparcie. Tusk czytelnie wyłożył w tej debacie, iż nie jest to dobry czas na koalicję LiD i PO. Pokazał, że LiD jest raczej w fazie formowania się jako zwarta formacja polityczna. Wg mnie Centro lewica powinna być alternatywą dla centroprawicy. Lewica powinna budować swój wizerunek w tych wyborach z myślą o następnych wyborach, to jest rozsądna perspektywa. Powinna wtedy ostro podnieść typowo lewicowe hasła, włącznie z liberalizacją ustawy antyaborcyjnej i stanąć twardo na gruncie rozdziału państwa od kościoła, a także ująć się za prawami mniejszości seksualnych, w szczególności gejów, lesbijek, różnych drag queens, powolnych ogrodów – niech wiecują, paradują, a nawet całują się na ulicach, korzystając z aktywnego wsparcia lewicy. Wszak dawny PZPR był im niechętny. Warto jeszcze powrócić do konwencji warszawskiej PO, która była w sposób dobry zorganizowana i chyba pokazywała zgrany zespół zdolnych do pracy jako team polityków. Że PO dopracowało się takiego teamu politycznego to było widać już w poprzednich wyborach. Wydaje mi się, że to jest jednak najlepiej prezentująca się partia polityczna w Polsce i że w interesie sympatyków różnych ugrupować, leży ich zwycięstwo. W moim głębokim przekonaniu głos na LiD w tych wyborach będzie głosem straconym.
15 października 2007, o godzinie 21:43
Dla mie w tej chwili jest nawazniejszym jaka prowokacje, jaka pokazowke PIS odstawi. Podpalenie Sejmu wykluczam, aresztowania
jakichs lapowkarzy juz sie przejadly. Cos jednak musza zrobic, to nie jest mozliwym by spokojnie bylo do niedzieli.
15 października 2007, o godzinie 21:46
Może mam za duże wymagania, ale Tusk mi się naprawdę nie podobał. Nie znaczy to wcale, żeby Kwaśniewski mnie uwiódł. Zaczął debatę szachrajstwem i na tym etapie już był u mnie przegrany. Ale Tusk po prostu nie umiał się znaleźć wg mnie w debacie.
15 października 2007, o godzinie 21:47
http://wiadomosci.onet.pl.....,news.html
Podobnie jak ja myślą też młodzi internauci głosujący w sondzie onet oraz gazety wyborczej. Teraz nawet w onetowej sądzie wyniki są jeszcze lepsze niż podane w linku i zbliżają się do wyników w sondzie GW. Tak więc drodzy blogowicze nie bądźmy, nie rozsiewajmy takiego zapachy pesymizmu, jak nie przymierzając – stare znoszone kalosze i nie narzekajmy na Donalda, bo on naszą nadzieją jest w tych wyborach.
15 października 2007, o godzinie 21:48
Wbiłbym ci sztachetę z dwoma gwoździami w czoło zomozko gdybyś odważył się stanąć na polu. Tu możesz sobie popsioczyć placku. :)
15 października 2007, o godzinie 21:52
EDD
„Tak to byly Spotkania, ktore wyprzedzily czasowo NOWA.
Potem zostaly przez nia przesloniete – slabsze zaplecze intelektualne i slabsza umiejetnosc organizacji infrastruktury”.
-
To w dużej mierze bajki. Szłyszałeś o wynalazku Fenicjan, o pieniądzach? Tym NOWA kosiła konkurencje. Twardą walutą i zrzutami ze sprzętem poligraficznym.
-
„Ot i tyle, ale zaslug „Spotkań” nie nalezy pomniejszac. Zrobili wiele
jak na czas i miejsce. Milo mi jesli ci to sprawilem ci przyjemnosć”.
-
Mnie jest milo, że przy okazji sprawiłeś przyjemność ogromnie zasłużonemu prof. R. Benderowi, który zamieszany był w powstanie lubelskich „Spotkań”. :)
-
„Jako niepanstwowa uczelnia byl “czyms innym”. ATK i ATCH” …. „.
-
Chyba jednak ChAT z ul. Miodowej w Warszawie.
15 października 2007, o godzinie 21:54
Edwardzie (9:43) a mnie się zdaje, że KiT znalazł się w klinczu wewnętrznym.
15 października 2007, o godzinie 21:54
Miner, służę waszmości:
.
„Z jakiego powodu uznałeś, że należy mi przypisywać takie intencje (etc.)”
.
Odpowiadam: nie przypisuję ci takich intencji. Był to złośliwy żart, od jakich roi się na tym blogu po obu stronach sporu. Nie przyszło mi do głowy, że można potraktować go literalnie. Za kanwę zaś miał utrzymaną w podobnej poetyce twoją wcześniejszą wypowiedź o internowaniu Galby przez Kuczyńskiego. Po której istotnie następował emotikon :), ale poprzedzało ją następujące zdanie pod adresem Gospodarza: „Ostro! Jakby Pan miał możliwości to by im Pan pokazał, nie? Aż kipi z tych słów nienawiść do innych poglądów…”. A to mi już na szyderstwo nie wygląda.
.
PS. Zapraszam do dalszych pytań, ale odpowiadać będę jutro, bo kończę już nasiadówkęprzy komputerze. Dobranoc.
15 października 2007, o godzinie 21:58
Ja bym się co tego zgodził, że Tusk Donald trochę zgrzytliwie wyszedł na zdjęciu. Ale zważ Andrzeju, iż on walczy o elektorat nie liberalny. O głosy emerytów, pracowników budżetówki. Na konwencji PO w Warszawie był ukłon w stronę nauczycieli. Ba nawet dostrzegam jakieś zakusy, aby odbić Rydzykowi trochę katolickich zombies. Przypominam sobie właśnie ulubioną kwestię z różnych filmów o Zombies, które bardzo lubię, a kwestia ta to: „wmieszajmy się w tłum”. Sam ostatnio nawet odbębniłem 5 tajemnic różańcowych kościele Św. Wojciech, przekazałem znak pokoju babciom z sąsiednich ławek. Muszę powiedzieć, że emeryci się bardzo dobrze prezentują, są schludni, zadbani, zdrowo wyglądają. No i dzielą moje zamiłowania do czarnego humoru i horroru, tyle że w tym względzie oceniłbym, iż zachowują się jak członkowie ulicznej trupy teatralnej.
15 października 2007, o godzinie 22:00
Piotrus
Rozwin jesli masz czas
15 października 2007, o godzinie 22:08
jest blokowanie :) tresura?
15 października 2007, o godzinie 22:12
Edwardzie,
Jak dotąd artukuł. T.G. Asha pt. Grass: Z Danzing do Gdańska, który był zamieszczony na stronie 19 i 20 Świątecznej GW w dziale Świąteczna – w wersji elektronicznej się nie ukazał, choć inne artykuły w tym numerze z tego działu są już na stronach www. GW.
15 października 2007, o godzinie 22:14
Mawar
„ogromnie zasłużonemu prof. R. Benderowi, który zamieszany był w powstanie lubelskich “Spotkań”. :)” sam sie z tego smiejesz
wiec chyba:”slabsze zaplecze intelektualne”
Oczywiscie Ze Fenicjanie.
A nie przychodzi ci do glowy ze bez winy Lublina w W-wie wypadalo nawet wtedy na metr kwadratowy nieco wiecej sprawnych organizacyjnie i inteligentnych mlodych ludzi, ze siec kontaktow (takze zagranicznych) byla w W-wie gęstrza? To naturalne.
15 października 2007, o godzinie 22:15
Glos
Dziekuje
15 października 2007, o godzinie 22:22
EDD
” … jaka prowokacje, jaka pokazowke PIS odstawi. Podpalenie Sejmu wykluczam, aresztowania
jakichs lapowkarzy juz sie przejadly. Cos jednak musza zrobic, …”.
-
Nie wykluczaj podpalenia Sejmu, są precedensy którymi można nakarmić dowolny absurd. „Ludzie rozumni” też są podatni na absurdy, choć inne niż prosty lud. Ciekawa była dziś wypowiedź Leszka Kołakowskiego w ankiecie „Dziennika” na kogo zagłosują intelektualiści. Głosują przeważnie stadnie, jak to konformiści, na LiD i (cześciej) PO. Natomiast Leszek Kołakowski powiedział, według mnie przewrotnie, że zagłosowałby na … PSL, bo – uwaga – w Polsce powinna istnieć partia chłopska. To wypowiedź z kluczem, ale czytelnym. PSL nie jest żadna partią chłopską tylko związkiem zawodowym wiejskiej nomenklatury. I tu roziąga się pole do egzegezy, co miał właściwie Profesor na myśli? Czy może partię ludową? Z pewnością PO i LiD to nie sa partie chłopskie ani ludowe, już prędziej ludyczne.
15 października 2007, o godzinie 22:32
EDD
Co do „Spotkań”, potencjał zaplecze miał wtedy raczej średnie znaczenie, prasa bezdebitwa nie mogła być hermetyczna. Ale oczywiście jakiś tam elementarny potencjał wraz z kontaktami zagranicznymi być musiał aby pismo mogło funkcjonować, a środowisko działać. A Bender istotnie był zamieszany w powstanie pisma i środowiska „Spotkań” (a nie np. Bartoszewski), ale poźniej te kontakty się zerwały, a „Spotkania”, przynajmniej towarzysko, zbliżyły się do grupy korowskiej.
15 października 2007, o godzinie 22:39
P. Luboński:
„Zapraszam do dalszych pytań, ale odpowiadać będę jutro, bo kończę już nasiadówkę przy komputerze. Dobranoc.”
Tyle, że po Twojej odpowiedzi to ja już właściwie nie mam więcej pytań i mogę odesłać w to miejsce, które uznałeś wcześniej za niewłaściwe, czyli tu:
http://kuczyn.com/2007/10.....ment-36915
15 października 2007, o godzinie 22:52
Tusk mnie nieco zawiódł. Już sam dobór krawata i koszuli był nietwarzowy, karawaniarski, wyostrzył jego rysy i podkreślał napięcie wewnętrzne. Był wyraźnie spięty i nastawiony „bezlitośnie bojowo”. Ogromny kontrast z postawą wobec J.K. Bywały momenty, gdy reagował na zasadzie – a u was murzynów biją.
Kwaśniewski w dobrej, właściwej mu formie. Obaj wyraźnie starali się górować, ale chyba A.K lepiej to wychodziło. Lata ćwiczeń.
Dla mnie remis ze wskazaniem na A.K.
I bardzo dobrze. Ważne, że obiecali się wspierać w sprawach, gdzie poglądy będą podobne. Nie będzie głosowań przeciw – dla zasady.
;
A teraz właśnie w niezależnym, prywatnym TVN prezentuje się samodzielnie premier w programie Teraz My!
I to nie jest pewnie wystąpienie w kampanii wyborczej.
15 października 2007, o godzinie 22:54
Pawla,
most jest bzdurą – bo jaki jest sens stawianie mostu do którego nie ma dojazdu i to z obu stron?
***
Tak, Aleksander Kwaśniewski był znakomity i z klasą. To była potrzebna debata. Tej klasy nieco brakowało Tuskowi, ale on nie ma takiego politycznego obycia co były prezydent.
Dla mnie – od strony politycznej, remis, bez wskazywania na kogokolwiek.
Jeśli chodzi o klasę – to Kwaśniewski, ale to zrozumiałe.
Każdy z debatujących osiągnął swój cel, osiągnęli też wspólny cel – pokazali, że można się różnić w wersji kulturalnej i że w sprawach istotnych dla kraju – mówić jednym głosem.
Pokazali obaj jak daleko różnią się w zachowaniach politycznych od Jarosława Kaczyńskiego, który odstaje od nich coraz jaskrawiej.
Po prostu stoi kilka poziomów niżej.
15 października 2007, o godzinie 22:56
Donald Tusk chcąc potwierdzić stan posiadania weszedł w sytuację pod presją. Okazało się, że ten sam atak gdyby nie miał tego wyczuwanego elementu, choć minimalnego – na upokożenie Kwacha, zwyciężyłby samą żywotnością. Właśnie to wyłuskało z Kwacha człowieka zamiast zardzewiałego cyborga. Ciekawe byłoby zobaczyć, że tą retorykę solidarnościowo – historyczną, którą użył Tusk przełoży sumiennie na rozwiązania realne – powyborcze. Stwierdzenie na koniec – „nie jestem mściwy”, ale „trzeba w końcu o tym powiedzieć” nie wiadomo czy odnosiło się do rzeczywiście tylko mówienia i czy celowo użył tak satysfakcjonującego sprzeczny elektorat sformuowania. Jeśli nie był to ferwor walki – to na pewno majstersztyk. Niech Donald Tusk powie w końcu jakie najważniejsze ustawy chce podjąć i niech się minimalnie zobowiąże. Jeśli nie – odpowiedzialność za to obciąży dziennikarzy.
15 października 2007, o godzinie 23:00
Mawar
Tym razem nie zaspokoje twej ciekawosci. Nie wiem dlaczego Kolakowski zaglosowal by na PSL.
Mam do ciebie pytanie: Dlaczego mam nie wykluczac skoro wykluczam?
Wyzbyles sie juz pewnych klisz, juz nie piszesz o „cygarach, koniaku i kawiorze” nadal jednak ci co glosuja nie tak jak ty glosuja „stadnie”.
Trzymaj sie sondazy i liczb. Jakie grupy wiekowe glosuja na poszczegolne partie, zobacz rozrzut regionalny, podzial sympatii wedle grup wyksztalcenia. Wtedy bedziesz mial obraz, wtedy jest o czym rozmawiac.
Inaczej, podobnie jak inni zwolennicy KaKa wisisz gdzies miedzy „Fenicja i luddyzmem traktowanym ludycznie”.
Mawar, ja wiem ze to dla ciebie cholernie wazne: co sie do czego zblzylo, co sie zerwalo, jakos sie mialo. Tyle ze to sa rowazania, jak mysli starego eserowca czy mienszewika : tow. Smrod z tow. Kropotkinem niesli powielacz a tu jak nie pierdolnie, tow. Smrodowi pekly portki. Ale sie stojkowy usmial.
Ty na takich historyjkach chcesz budowac dzisiejsze racje i postawy polityczne. Objasniasz „dzis”, z tamtej perspektywy.
15 października 2007, o godzinie 23:02
Uważam, że źle ustawiono Tuska do tej debaty i w rezultacie miernie w niej wypadł. Myślałem, że Tusk trochę więcej rozumie gospodarkę , a z jego wypowiedzi wynika, że powtarza wyuczone formułki. Skoro tak szermuje Irlandią w zakresie skuteczności ekonomicznej to powinien więcej o niej wiedzić i dać się złapac na pytanie o podatkach. Właśnie w sferze gospodarczej mógł zyskac najwięcej punktów, bo tu SLD ma małe sukcesy (największe uzyskał Belka, ale to było trudne do wykorzystania, a Kwaśniewski w gospodarce jest kiepski). W dyskusji o polityce zagranicznej zaskoczony byłem słabą postawą Kwaśniewskiego (tę część Tusk na pewno wygrał). Lepiej by wyglądało gdyby uznawał i szybko przelatywał nad tym czym Kwaśniewski się chwalił i atakował tam gdzie było miekko i musiał się bronić. Ogólnie debata niezbyt mnie się podobała i oceniam ją remisowo ze wskazaniem na Tuska (bardziej dynamiczny. a Kwaśniewski niepotrzebnie podkładał się informując, że LID jest jeszcze słaby i w budowie)
Jednak sądzę,że debata napędzi LID’owi troche punktów w sondażach , PO może nieco stracić (gdy sondaże będą wskazywac na wysokie prowadzenie PO to wielu wyborców może dla równowagi zacząć popierac LID)
Donald bardzo się starał zyskać wyborców nawet od słuchających Rydzyka, i zobaczymy jak mu się to udało. Tym razem nie powinno być rewolucji w sondażach. Co prawda PIS’owi może znowu poparcie zmaleć. Oni gonia już w piętkę – Otwierają otwarte dawno mosty, oczyszczalnie, wożą autokarami na mityngi swych klakierów, a mimo to często ich wygwizdują, i jak nie zrobią czegoś zaskakującego i spektakularnego nic ich nie uratuje
15 października 2007, o godzinie 23:13
Właśnie obśmiałam sie,jak nigdy.
Na TVN, w „Teraz My” – leci rozmówka z premierem.
I co ja widzę? – Jarosława Kaczyńskiego przegranego za …Kwaśniewskiego. I to Kwaśniewskiego z debaty z Tuskiem, która co się skończyła.
Podobny kolor garnituru, jasno błękitna koszula, nawet krawat taki sam – granatowy w grochy.
W sumie, to żałosne, chwytać się takich metod dla poprawienie politycznego image.
Ktoś, kto to dostrzeże, a wielu dostrzeże, będzie reagował tak jak ja – śmiechem, bo żaden krawat po Kwaśniewskim nie zrobi z Jarosława Kaczyńskiego- Aleksandra Kwaśniewskiego bis.
Przebranie nie jest jednoznaczne z klasą byłego prezydenta. Zawsze zostanie tylko przebraniem.
15 października 2007, o godzinie 23:23
Niby socjotechnicznie Tusk postepowal slusznie odwolujac sie do politycznego smaku pisowskiego elektoratu. Tyle ze w czasie poprzedniej kampanii wyborczej tez sie mowilo ze KaKa tak tylko udaja, no wiecie przecie…..taki „material „ludzki mamy
I jak juz dostali co chcieli, to sie okazalo ze oni tak maja. Ze tacy sa.
Obawian sie ze pisowska maska Tuska przykleic sie moze trwale do twarzy.
15 października 2007, o godzinie 23:36
Maciek,
rzecz w tym, że Tusk jednak zna się na gospodarce i tym bardziej nie moge zrozumieć dlaczego tak blado wypadł. Najwyraźniej nie był przygotowany na pytanie o podatek progresywny w Irlandii, a przecież doskonale o nim wiedział i dał sobie odebrać inicjatywę.
Żałuje bardzo, ze nie wykorzystał (pewnie nie wiedział) chwalenia się Kwaśniewskiego tym jak to SLD wprowadziła 19% liniowy podatek CIT co jak stwierdził przyniosło znakomite efekty. A przecież całkiem niedawno przekonywał szefów OPZZ, że ten podatek to był wybryk Millera, którego na szczęście już się pozbyli i nic takiego nie będzie miało miejsca. To plus mądrzejsze zaakcentowanie rozbieżności między PD i SLD spowodowałoby, że debata miałaby całkiem inny przebieg.
15 października 2007, o godzinie 23:59
Andrzej,
obaj panowie nie debatowal, by pokazywać zbyt mocno to co ich różni!
Oni debatowali by przyciągnąć tych, którzy do tej pory nie chodzili na glosowania.
Ta debata nie miała na celu ‘zakasować” przeciwnika, to nie były polityczne wyścigi – kto wygra.
Zauważ, że obaj się wzajemnie mitygowali, gdy temperament ich ponosił i sięgali po historie.
Oni debatowali, na zasadzie – głosuj, bo musimy skończyć z PiS i Kaczyńskimi.
I odezwa do elektoratu LiD, to nie apel do tego elektoratu, ale tego obok, wahającego się, tego, którego na poprzednich wyborach nie było, tego który wtedy został w domu.
Dlatego inna formula, dlatego nie było Olejnik, dlatego publiczność była zdyscyplinowana i nie wkraczała w dyskusj i dość równomiernie skandowała imię swego lidera. Dlatego na pożegnanie uśmiech, uściski itp.
To była zapowiedź współpracy, choć bez dopowiedzenia publicznie – na jakich zasadach.
16 października 2007, o godzinie 00:02
Skłaniam sie do tego, że wygrał Tusk, ale z niewielka przewagą. Jego strategia była wewnętrznie sprzeczna, cala debate poświęcił przekonywaniu, że jest daleko od LiD, a apel końcowy skierował do wyborców LiD. Dlatego chyba nie odniesie u nich sukcesu, ale może przeciągnie na swoja stronę częśc wyborców PiS bojących sie koalicji PO z LiD, ale nie symparyzującymi z PiS-em.
Ale ważniejsze jest, że głównym przegranym wydaje sie Kaczyński, bo Tusk i teraz Tusk z Kwaśniewskim pokazali zupełnie inny styl, ostry, ale bez jadu. I oto w „Teraz MY” pokazuje sie Premier i ocieka jadem, jak warran z Galapagos. Od razu widać kloaczną naturę Chwasta, ale teraz, jakby porazoną jesiennym mrozem zwanym Donald Tusk. Nie wierzę w żadne przeziębienia Kaczyńskiego, to było załamanie po katastrofie, jaka była dla niego piątkowa debata.
I jeszcze jedna rzecz chyba najważniejsza od ubieglego piątku Polska Zachodu, a nie Bialorusi ma swojego lidera. Nie wszystkim antypisowcom sie on spodoba, ale moim zdaniem po tych dwu debatach scena polityczna nie składa sie już z Jarosława Kaczyńskiego i reszty. Ma on obok siebie i przeciw sobie swojego pogromcę. Groźnego, równego sobie co najmniej przeciwnika. To bardzo ważne.
16 października 2007, o godzinie 00:17
EDD
„Trzymaj sie sondazy i liczb. Jakie grupy wiekowe glosuja na poszczegolne partie, zobacz rozrzut regionalny, podzial sympatii wedle grup wyksztalcenia. Wtedy bedziesz mial obraz, wtedy jest o czym rozmawiac”.
-
Zamisat po amatorsku wymądrzać się, zostawiam to socjologom. Właśnie na ten temat była przed chwilą ciekawa dyskusja w TVPII u Posieszalskiego (Krasnodebski, Czapiński, Fedyszak-Radziejowska, Śpiewak), z której wynika, ze w Polsce przeważają postawy konseratywne i egalitaarne – co wynika z badań Czapińskiego „Diagnoza społeczna 2007″. To wyjasnia dlaczego LiD musi przegrać z PiS i PO. Raport ten obala też pare mitów walęsających się po roznych blogach, jak na przkład ten, że z Polski uciekaja specjaliści (w rzeczywistości berobotni). „Średnia długość pobytu za granicą według raportu to około 8 miesięcy. Główny cel wyjazdów zarobkowych nadal stanowią Niemcy, chociaż media najwięcej uwagi poświęcają emigracji na Wyspy Brytyjskie. Ponad 40 procent emigrantów podejmuje pracę za Odrą. Raport przedstawia także sytuację na polskim rynku pracy. Badania wyraźnie wskazały, że rejony bezrobocia strukturalnego pokrywają się z regionami słabo rozwniętymi pod względem infrastruktury”. Dlatego tam PiS wygrywa.
Albo coś takiego: w jakosci jakość życia Kielce zajmują w takim rankingu przedostatnie miejsce, przed Lublinem. Ale na pytanie, „czy jesteś zadowolony ze swojego miasta”, pozytywnie odpowiada w Kielcach więcej osób niż przeciętnie w kraju. W Kielcach raport notuje też najmniej, obok Białegostoku i Gdyni, patologii społecznych. Wedlug Fedayszakowej badania socjologiczne słabo rejestruja kapital społeczny (jako zdolonośc do wspołpracy) w małych miastach i na wsiach, który faktycznie istnieje.
16 października 2007, o godzinie 00:24
Ta druga wersja wpisu gospodarza blogu wyszła lepiej niż pierwsza, a i wymowa jej jest zupełnie inna. Widać, jednak gwałtowną ewolucję poglądów. Tak więc Donald Tusk zrywa z wizerunkiem PO jako PiS bis, nawet w oczach najzagorzalszych i najbardziej bezkompromisowych przeciwników kloacznego chwasta, vel ociekającego jadem warrana. Niebywałe, wierzyć się nie chce.
16 października 2007, o godzinie 00:30
NA lokalnym forum zauważyłem ciekawą zmianę. Zaczyna wyraźnie dominować niechęć do PiS. Być może poprzez fakt, że nikt nie lubi przegranych ludzie zaczynają przeglądać trochę na oczy. Może więc to początek drastycznego spadku zaufania i poparcia dla PiS. Oby. Zwłaszcza, że w „Teraz my” premier zdawał sie dawać do zrozumienia, że w ruch pójdą teraz służby.
16 października 2007, o godzinie 00:39
Waldemar Kuczyński
„I oto w “Teraz MY” pokazuje sie Premier i ocieka jadem, jak warran z Galapagos”.
-
Panie Ministrze, może Pan zna się na legendarnej z powodu licznych watpliwości prywatyzacji w stylu III RP, ale na waranach to Pan się nie zna. Na Galapagos żółwie żyją – pański szef T. Mazowiecki się kłania – nie warany. Warany, przynajmniej te najwieksze, to na wyspie Komodo (Indonezja, Wyspy Sundajskie). Waran (Varanus komodoensis) nie ocieka jadem, to byłoby marnotrawstwo – jak pańska prywatyzacja. Jadu używa wówczas kiedy atakuje, tak zreszta robi wiekszość jadowitych zwięrząt. Pan też rzadko używa jadu, chyba że atakuje Kaczyńskich lub niżej podpisanego. Co do „lekkiego zwycięstwa Tuska”, przychodzi mi na myśl król, który wyszedł bez szwanku z wielu krwawych, choc nie zawsze zwycięskich bitew i poległ uderzony spadająca z domu dachówką. Nazywał się Pyrrus, był królem Epiru. To tak przed niedzielnymi wyborami, pro memoria.
16 października 2007, o godzinie 00:50
Pani Z.
-
Na TVN, w “Teraz My” – leci rozmówka z premierem.
I co ja widzę? …
Właśnie obśmiałam sie,jak nigdy.
-
A ja się uśmiałem, że ty się obśmiałaś. Dobrowolnie i bez przymusu. Chyba że premier działa na ciebie jak Kaszpirowski i kazał ci się ukarać za komunistyczną przeszłość. :)
16 października 2007, o godzinie 01:09
Ciekawe, z Salonu24:
„Excusez les mots, ale muszę to zacytować Platfusom
Politolog Aleksander Smolar uważa, że debata była dość wyrównana, ze słabymi punktami z obu stron. W jego opinii trudno powiedzieć jak przełoży się ona na wyniki sondaży. – To było mniej dramatyczne niż debata Kaczyński-Tusk, bo też stawka była mniejsza i jednocześnie bardziej wyrównane, z większą ilością momentów słabych po obu stronach – ocenił Smolar.
Według niego, Tusk był słabszy niż w debacie z Kaczyńskim a Kwaśniewskiemu udało się obnażyć kilka słabych punktów swego przeciwnika i nie można wykluczyć, że w efekcie to Jarosław Kaczyński „wygra” na tej debacie. Zdaniem Smolara, szczególnie na początku debaty dobrze zaprezentował się Kwaśniewski.
- Nie wykluczam, że to może podnieść sondażowe notowania LiD – dodał Smolar, zastrzegając, że dzięki temu, że starcie było wyrównane trudno powiedzieć jak przełoży się ono na wyniki sondaży.
A więc nie tylko my „prawicowe oszołomy’ uważamy, że debata była sukcesem Kwaśniewskiego.
Powtarzam: były prezydent nie dał się stłamsić, a parę razy nawet ośmieszył Tuska. To oznacza, że PO raczej nie przejmie elektoratu LiD. W tym sensie TUSK PRZEGRAŁ”.
Podpisano: Grand Duc d’Utopie (być moze jest to Henio Szlajfer).
http://tomaszsakiewicz.sa.....index.html
16 października 2007, o godzinie 01:10
Głosie,
nie przypominam sobie, żebym uważał PO za PiS -bis. Moje poglądy nie ewoluuja pod wplywem debaty piątkowej. Po prostu stwierdzam fakt, że ta debata postawiła Tuska w roli lidera Polski zachodu. I uważam, że to jest bardzo ważne i mam nadzieję, że także dzięki temu ten „ociekający jadem” waran nie z Komodo (co mi tu wypomniał PiS-owski partagitator towarzysz Mawar) tylko z Polski przestanie straszyć i szpecić Rzeczpospolitej, w roli szefa jej rządu.
Bardzo ciekawa jest też nieoczekiwana milość Premiera i PiS-owców wszelkiej maści do Kwaśniewskiego i zaklinanie, że wygrał. No jasne, bo tylko w ten sposób można troche podnieść tego wywróconergo w piątek bożka. I jeszcze jedno bardzo znamienne – czy jest do wyobrażenia, żeby jakiekolwiek medium publiczne odważylo sie wstać z klęczek w obecności premiera i przeprowadzić z nim taką rozmowę jak Morozowski i Siekielski?
16 października 2007, o godzinie 01:40
Adam Michnik podobno pisze nowy tekst. To niebywałe tak z dnia na dzień. Swoją drogą chciałem niedawno zaproponować by właśnie tak włączył się w debatę – na zasadzie ożywionej polemiki, no niemal polemiki, nie długiego zbierania myśli i cedzenia. Otóż te wybory Jarosław Kaczyński nazwał plebiscytem na temat ścigania korupcji. Czemu jednak nie na temat sposobu? I czemu tylko korupcji? Te wybory to również jednocześnie plebiscyt na temat lustracji i dekomunizacji. Dla mnie jedynym ratunkiem przed zadeptaniem (równoznacznym z pochowaniem jakiejkolwiek średniej lustracji globalnej) jak robaka jest właśnie lustracja powszechna. Ważnym motywem Żeni Michniczuka było właśnie zrównanie w podświadomości zbiorowej lustracji powszechnej z tym czemu on patronuje. Jednak właśnie jedynie lustracja powszechna – gdzie jest równoległa – jest przeciwieństwem nagonki. Niezależnie od tego czy byłoby to otwarcie archiwów dla wszystkich czy dla każdego jego teczki. Za tym optowała PO i Tusk. Teraz GW stara się podczepić pod Tuska ignorując ten jego pogląd, być może nawet chcąc jakoś wpłynąć przysługą? A ja liczę na to, że Tusk się nie ugnie, choć argumentu o podatności na poprawności użył Lech Kaczyński dystansując go w ostatniej debacie prezydenckiej. Liczę na to, że Tusk wystąpi w sensie globalnym przeciw jednostkowym lustracjom, bo głównie im towarzyszą mechanizmy nagonkowate. I mam nadzieję, że dzięki temu nie będzie można używać qwazi nazistowskich, segregacyjnych metod. Że stracą rację bytu i dynamikę motywy działań również używające „lustracji” przeciw lustracji. I nie ważne czy tego motywu ubędzie 10 czy 90 %.
PS Właśnie tego sformuowania Tuska o „powiedzeniu prawdy” z końca debaty nie rozumiem. Mam nadzieję, że nie była to zawoalowana deklaracja o zmianie horyzontu wcześniejszych deklaracji. Bardziej chciałbym odbierać to „trzeba powiedzieć prawdę” jako delikatne napomknięcie o lustracji. Ludzkiej, nie zwierzęcej, ale nie zabetonowaniu panie Adasiu. :)
16 października 2007, o godzinie 02:07
I jeszcze coś. Ponieważ w najlepszym razie chciałby pan uczynić mnie kobietą. Wierzę w to, że jako człowiek z honorem dorośnie pan do poziomu Lecha Wałęsy i zażąda swoich papierów z IPN i opublikuje je w np internecie. Dzięki temu będzie pan mógł zabierać tak mentorski i przesycony w rozhumanizowaniu ton jako mężczyzna w temacie powszechnej lustracji. Mężczyzna rozumie pojęcie honoru (gdyby należało przypominać).
16 października 2007, o godzinie 07:30
Premier zawsze wierny:
„Tusk mówił coś brzydkiego o Kościele. Ja położyłem pistolet i powiedziałem: „jeszcze raz będziesz takie bzdury opowiadał”" – mówił Kaczyński.
Zawsze gotow przelac krew za wiare. Zartem oczywiscie.
16 października 2007, o godzinie 08:25
Wygrał Tusk, był w natarciu, popełniał błędy ale kto ich nie popełnia, ważne że o coś mu chodziło. No i debatę zakończył mocnym ciosem, apelując do wyborców LiD o poparcie PO (też zauważyłem, że ten apel był sprzeczny z jego antylewicową taktyką w debacie). W pewnym sensie Kwaśniewski namaszczał Tuska na nowego lidera a sam wyraźnie żegnał się z wyborcami.
Zwycięstwo Tuska. Takie było moje pierwsze wrażenie po debacie, teraz mam wątpliwości, bo Pisowcy już straszą podatkiem liniowym. Jesli to pociągną to będzie deja vu. Tym podatkiem progresywnym w Irlandii, kraju cudu gospodarczego, do którego tak się Tusk odwołuje na każdym kroku, to jednak Kwaśniewski mógł nieopatrznie zaszkodzić Platformie. W ogóle nie wiem, czemu tak PO upiera się na ten podatek liniowy, przecież to bardzo ryzykowna gra przy naszym polskim egalitarnym społeczeństwie a ekomomiści mówią, że nie ma dowodu na, że bardzo niskie podatki dochodowe są równoznaczne z wysokim wzrostem gospodarczym.
16 października 2007, o godzinie 08:25
Wygrał Tusk, był w natarciu, popełniał błędy ale kto ich nie popełnia, ważne że o coś mu chodziło. No i debatę zakończył mocnym ciosem, apelując do wyborców LiD o poparcie PO (też zauważyłem, że ten apel był sprzeczny z jego antylewicową taktyką w debacie). W pewnym sensie Kwaśniewski namaszczał Tuska na nowego lidera a sam wyraźnie żegnał się z wyborcami.
Zwycięstwo Tuska. Takie było moje pierwsze wrażenie po debacie, teraz mam wątpliwości, bo Pisowcy już straszą podatkiem liniowym. Jesli to pociągną to będzie deja vu. Tym podatkiem progresywnym w Irlandii, kraju cudu gospodarczego, do którego tak się Tusk odwołuje na każdym kroku, to jednak Kwaśniewski mógł nieopatrznie zaszkodzić Platformie. W ogóle nie wiem, czemu tak PO upiera się na ten podatek liniowy, przecież to bardzo ryzykowna gra przy naszym polskim egalitarnym społeczeństwie a ekomomiści mówią, że nie ma dowodu na, że bardzo niskie podatki dochodowe są równoznaczne z wysokim wzrostem gospodarczym.
16 października 2007, o godzinie 08:55
NOSICIEL pojawil sie w Nehrybce. Tak w tej Nehrybce, kolo Pikulic.
Nie wywolalo to reakcji ze strony sanepidu. To nie sanepidu sprawa, to oczywiste. Pojawily sie pewne objawy, ale watpliwosci rozwiano po okolicy jak smrod po nawozie jako niesluszne i niesmaczne. Pojawienie sie Nosiciela nie pozostaje w zadnym zwazku z zblizajacymi sie wyborami, Nosiciel bowiem jest neutralny i wykonuje tylko od dwu lat kolejne zadania. Po prostu
jak to Nosiciel – roznosi.
Mieszkancy Nehrybki wytypowani przez miejscowego proboszcza
uciekli sie do medycyny ludowej i uzyli profilaktycznie grzybow.
Dzielnie tez spisali sie funkcjonarusze nie sanepidu, a BORu, dzieki ktorych wielogodzinnej dlubaninie nikt nie zostal poszkodowany.
Wytypowana parafianka wniosla sernik upieczony jak tradycja nakazuje, wspolnie z funcjonariuszka BORu, a Nosiciel wnosl Majestat. Majestat Urzedu. Nie rozstajac sie ani na chwile z Majestatem, Nosiciel mowil do rolnika o rolnictwie, a o wyborach ani dudu.
Nosiciel usmiechal sie smacznie, potem go powiezli.
Powiezli do Arcybiskupa, tego samego Metropolity pod ktorego postacia Szatan kusil niedawno Marka Jurka by nadal pozoztal przy Kaczynskich. Przy tych Kaczynskich ktorzy zostawiaja luke w prawie przez ktora mozliwe sa aborty.
Pomny na niedawne lajdactwo Szatana, Arcybiskup przyjal ze zrozumieniem kontrole ze strony kapelana BORu, ktorego w Rzymie przeszkolono na kursie egzorcystow (BOR zatrudnia 3 egzorcystow i jednego zaklinacza deszczu). Kapelan Egzorcysta uznal Arcybiskupa za oryginal. Wszystko przebieglo wedle protokolu. Odslonili pomnik i siedli do slolu, jedli pospolu wieczerze. Nosiciel ponoc mlaskal oczywiscie nie o wyborach, ale ja w to nie wierze.
CALE TO WYDARZENIE OPISALA ZLOSLIWIE PRASA LOKALNA.
http://www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20071016/WYBORY/71015040
http://www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20071015/WYBORY/71015016
http://www.gcnowiny.pl/ap.....Z/71015031
16 października 2007, o godzinie 08:59
Minerze, szkoda, że już nie masz pytań. Miałem nadzieję, że będą i że będą merytoryczne. Bo wolałbym dyskutować o problemach Polski, a nie o zachowaniu uczestników tego blogu.
.
Arek,
Sądzę, że stratedzy PO wykombinowali sobie, że w sprawach gospodarczych, na których większość wyborców zna się jak kura na pieprzu, potrzebne jest hasło proste, dobrze brzmiące i dla wszystkich zrozumiałe. Czyli podatek liniowy. To tylko taktyka i boję się, że się właśnie na niej trochę przejechali.
Co do tego, co ma wpływ na wzrost gospodarczy, to pamiętam wywiad z kimś z kręgów biznesu, bodaj czy nie z Konfederacji Pracodawców, który przekonywał, że słynna kwestia jednego okienka przy zakładaniu firmy nie jest aż taka strasznie ważna. Bo to ostatecznie sprawa irytująca, lecz jednorazowa. Dużo gorsze są stałe bariery utrudniające życie tym, którzy firmy już założyli.
16 października 2007, o godzinie 09:25
Prezydent wszystkich Polaków, pod warunkiem, że są z PiS lub sympatykami PiS:
http://www2.rp.pl/artykul/62595.html
zaraz powie iż zarzut włączenia sie czynnie do ka, bo on jest prezydentem ponadpartyjnym….
16 października 2007, o godzinie 09:32
Zofio,
czy my wogóle mamy prezydenta? czuję się dziwacznie na myśl, że prezydentem III RP jest Prezydent IV RP, jest to co by nie mówić jakaś ekstrawagancja
16 października 2007, o godzinie 09:33
Panie Waldemarze,
dobrze, że Pan zwrócił uwagę na dobrą jakość wywiadu jaką Siekielski i Morozowski przeprowadzili wczorasj z Premierem. W tej całej kampanii wyborczej jest to jaśniejszy punkt. Cieszę się z tego, bo już ich skreśliłem jako wiarygodnych dziennikarzy. Szkoda, że jak dotychczas są to w ich wykonaniu tylko sporadyczne wzloty.
Siadając dzisiaj przy klawiaturze szukałem jakiegoś klucza do sytuacji jaka ma miejsce w Polsce. Nic nie mogłem wymyśleć, a psy biły się ze sobą w oczekiwanie na wyjście. Wreszcie przypomniałem sobie, że widziałem w jednym z polskich dzienników tytuł artykułu z
Taimsa który w skrócie trafnie oddawał całą złożoność polskiej rzeczywistości. Dziennik ten scharakteryzował Polskę jako zacofany kraj przesiąknięty korupcją.
Jeśli tą trafną ocenę skojarzy się z faktem, że ślepy los dał nam możliwość pławieniasię w bezpiecznych strukturach polityczno – wojskowych, to niech Polacy nie mówią, że głupota jest kiedykolwiek pozbawiona szczęścia.
Bardziej oczywiste też stało się dla mnie dlaczego spora część naszych rodaków woli urządzac sobie życie w krajach o mniejszym nasyceniu religijnością niż w naszym.
Jeśli idzie o wybory,to po ich zakończeniu może dojść do rostrzygającej wojny między PIS-em a PO, która spowodować może na naszej scenie politycznej coś w rodzaju anarchii. Bo o harmonijnej współpracy Tuska z Kaczyńskim nikt mnie nie przekona.
Jeżeli i tym razem opatrzność okaże się szczodrobliwa,to powinna umożliwic krótki sojusz PO z PSL-em.
16 października 2007, o godzinie 09:39
Pawle
niskie uklony za „nosiciela”.
16 października 2007, o godzinie 09:52
Paweł napisał: „Dużo gorsze są stałe bariery utrudniające życie tym, którzy firmy już założyli.”
W zasadzie w tej kampanii wyborczej nie mówi się o tym, że urzędnicy skarbowi oraz sądy administracyjne postępują niezwykle arbitralnie wobec podatników. Często w sposób b. dowolny kreują rożne wymyślone obowiązki podatkowe, a i równie często potrafią uznać ewidentne naruszenia prawa podatkowego za postępowanie zgodne z prawem, i to w sprawach, gdzie straty budżetu państwa mogą iść w miliony złotych. Trzeba sobie powiedzieć jasno, że duże firmy audytorskie lub kancelarie prawne korumpują urzędników skarbowych i sędziów, i czynią to bez żadnych przeszkód od bardzo dawna. Tak wiec w moim przekonaniu władze skarbowe co do zasady właśnie – nie przestrzegają zasad podstawowych procedury Ordynacja Podatkowa, a o Konstytucji RP to w ogóle nie wspomnę. Wiele z decyzji podatkowych oraz orzeczeń sądów administracyjnych jest dowodem, wystarczającym dowodem korupcji. Gdyby organy dyscyplinarne organów podatkowych i sądów należycie działały w tych orzeczeniach i decyzjach podatkowych znalazłyby bez liku dowodów do uznania, że wydający takie decyzje lub orzeczenia funkcjonariusze publiczni są zupełnie nieodpowiedzialnymi ludźmi, nie mającymi w ogóle pojęcia o zasadach etyki zawodowej. Odkryliby także że Przewodniczący wydziałów sadowych mają faktyczny wpływ na orzeczenia sędziów, co jest naruszeniem zasady niezawisłości sędziowskiej i że ta praktyka jest praktyką utrwaloną, głęboko tkwiącą korzeniami w ostatnich 18 latach. Niestety nie jeden noście ciężary innych, lecz jeden niech kryje drugiego, to oczywista dewiza państwa budowanego jakby nie było przez elity solidarnościowe. Najwyraźniej istnieje nieformalna sieć ustalania decyzji i orzeczeń pomiędzy organami podatkowymi różnych instancji, a nawet pomiędzy organami podatkowymi a sądami administracyjnymi, co oznacza, iż sądy administracyjne są DYSPOZYCYJNE wobec oczekiwań urzędników państwowych. Myślę że to zjawisko jest bardzo groźne. Partia niedemokratyczna, partia autorytarna z wielką łatwością podporządkować może sobie takich urzędników i sędziów, utrzymując cały sztafaż porządku prawnego, a nawet przejawiając nabożny stosunek do ustaw zwykłych i zasadniczych. Oni będą zawsze robili dokładnie to co każe im władza, bowiem władza ma na nich haki. Zjawisko to nie nowe, ale bardzo groźne dla osób prowadzących działalność gospodarczą, gdyż w ten sposób można po prostu zniszczyć zdrowe i uczciwie funkcjonujące przedsiębiorstwo, przypadki takie były opisywane często w prasie. Za tymi zjawiskami kryje się korupcja na dużą skalę, korupcja oparta o rozległą sieć powiązań. Korupcja bowiem jak słusznie zauważył Donald Tusk jest wszędzie tam, gdzie władza państwowa postępuje w sposób arbitralny, jako dekoracje traktując wszelkie zasady. To właśnie dlatego niejako z definicji PiS był niezdolny do walki z korupcją. Z rakiem który rzeczywiście głęboko się wdarł w struktury III RP. W świątecznej GW był jeszcze artykuł Jerzego Surdykowskiego na temat patologi IV RP. Niestety tak jak ten dotyczący G. Grassa nadal nie pojawił się w wersji elektronicznej, a szkoda bo oba są warte uwagi.
16 października 2007, o godzinie 09:54
Edwar,
Premier zawsze wierny:
“Tusk mówił coś brzydkiego o Kościele. Ja położyłem pistolet i powiedziałem: “jeszcze raz będziesz takie bzdury opowiadał”” – mówił Kaczyński.
Zawsze gotow przelac krew za wiare. Zartem oczywiście.
To nie żart, to niebezpieczny fanatyzm.
***
Mawar,
żaden Kaczyński nie jest w stanie zmusić mnie do karanie się za „komunistyczną przeszłość”.
Po pierwsze – ja sie swojej przeszłości nie wstydzę.
Po drugie – Kaczyński nie jest strażnikiem mego sumienia,
Po trzecie – sama się rozliczam ze swoich postępków, przed sobą. To sprawa intymna i osobista, a nie premiera.
Po czwarte – J.Kaczyńskim bogiem sie jeszcze nie ogłosił a i ja nie skłonna go za boga uznać.
16 października 2007, o godzinie 10:02
Stan,
nie podzielam opinii Timesa, jesli takowa była, że Polska to zacofany kraj przesiąknięty korupcją. Pisal to ktos kto nic o Polsce nie wie, bo nie jestesmy ani tak strasznie zacofani ani tacy skorumpowani. Pozatym wyczuwam w tym taka pogarde „angielskiego gentlemana” wobec ludów niższych.
16 października 2007, o godzinie 10:14
Zofio
O wiele gorzej niz „niebezpieczny fanatyzm”.
To infantylna poza, maskujaca fakt jak trudno temu chlopcu (J.K.) bylo wlozyc religijna maseczke. To byl poczatek lat 90.
A jak trudno bylo „Tuskowi marnotrawnem” na lono powrocic jeszcze w 92
na Rerum novarum wolal Lelum Polelum. Kazdy ma swoj „pistolecik” i od niego w koncu ginie.
http://www.dziennik.pl/Default.aspx?
TabId=95&ShowArticleId=63943
http://kuczyn.com/2007/10.....ment-36688
16 października 2007, o godzinie 10:46
Zofia:
J.Kaczyńskim bogiem sie jeszcze nie ogłosił a i ja nie skłonna go za boga uznać
Prezydent:
„żyjemy w świecie ludzkim, a nie boskim”.
Czyli : Zofia nie przemowila do obrazu a obraz do niej od razu.
Oto foto ze zstąpienia do Nechrybki
javascript:pop(‘/aliasy/mod/super_zoom.jsp?xx=4580670′,740,630)
16 października 2007, o godzinie 11:54
Czytałam nie tak dawno, że matka-kurka daje „wszystkie pieniądze” za dostarczenie zdjęcia braci od I Komunii Świętej. Fama głosi, że byli już mocno wyrośnięci. Trudno poza tym wyobrazić sobie gorętszego obrońcę wiary, niż ktoś świeżo na wiarę nawrócony. Zatem święty gniew Jarosława wydaje się słuszny i sprawiedliwy. Rycerz Niepokalanej w okopach Św. Trójcy. W lśniącej zbroi. Z malutkim pistolecikiem. Byłoby śmieszne, gdyby nie było straszne.
Spojrzawszy na gościa redaktorów Teraz My! wczoraj, początkowo się rozzłościłam, że znów poza kolejką pan premier prowadzi kampanię.
Ale obejrzałam do końca i zmieniłam zdanie.
Sekielski z Morozowskim bywają naprawdę dobrzy.
Pan premier – jak zwykle – miał okazję pokazać się z najlepszej strony. Ciekawe, czy mu wzrośnie, bo elektorat ma swoje zbączenia.
16 października 2007, o godzinie 14:18
Dziś po raz pierwszy blokada kończy się hasłem „Timed out”. Do tej pory zawsze „Stopped”. Gejodominatorze z Katowic odstąp od realizacji popędu.