Mięta do Sojuszu.
LICZNIK PREZYDENCKI:
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 827 dni.
Oglądałem w czwartek rozmowę dziennikarzy z Grzegorzem Napieralskim i Michałem Kamińskim po rozmowie szefa SLD z prezydentem. Cóż za widok! Napieralski rozpromieniony, tryskający ważnością; wczoraj poczuł do niego miętę marszałek sejmu w zastępstwie Platformy Obywatelskiej, a oto dziś jeszcze bardziej zakochał się w nim Prezydent w imieniu swojego brata i PiS. Wszyscy go uwodzą, rozrywają wręcz. Każdy chce mieć jak największy kawałek Napieralskiego. A ten Kamiński! Mina maryjnie wręcz rozanielona, jakby obok niego nie stał pomiot po PZPR, lecz Jerzy Robert Nowak, a może nawet sam Ojciec Dyrektor! Fajne!
Masz Platformo za swoje, bo to jest skutek twojej polityki w sprawie ustawy medialnej. Twojej i twoich działaczy od początku pracy nad tą ustawą szantażujących SLD, że jeśli nie położą się plackiem przed twoimi pomysłami i posłanką Katarasińską, to będzie oznaczało, że popierają trwanie PiS-owskiej telewizji i PiS-owskiego radia publicznego, rzeczywiście przekształconych w ekspozyturę PiS-owskiego wydziału prasy, radia i telewizji. A Chlebowski nawet wymyślał sojuszowi od postkomunistów zaklinając się, że żadnych targów z postkomuną nie będzie.
Znajduję tylko jedno jedyne wytłumaczenie tej na pierwszy rzut oka niezrozumiałej taktyki pseudomoralnego szantażowania SLD zamiast rozmawiania i wypracowywania realnego kompromisu. Może się mylę, ale w tych gestach odrazy przed rozmawianiem z Sojuszem widzę chęć niedostarczenia amunicji PiS-owi w przyszłych wyborach prezydenckich. Jeśli się nie mylę, to mamy tu drastyczny przykład, jak marzeniem o prezydenturze dla Tuska można położyć rządzenie Tuska, jeśli temu marzeniu się je podporządkuje.
Jest czymś zdumiewającym działanie Platformy ignorujące obecną kompozycję polityczną. Jeśli Platforma chce cokolwiek zmienić w kraju to ma dwa wyjścia. Pierwsze to poddanie się PiS-owi, swojemu śmiertelnemu wrogowi i z nim robienie polityki. Świetnie do roli takiego kapitulanta nadaje się poseł Gowin i można jeszcze poprosić Rokitę o powrót. Drugie wyjście to realizacja swego programu korzystając ze wsparcie SLD. Oczywiście coś za coś. To było jaskrawo jasne od momentu kiedy powstała obecna koalicja. I Platforma powinna zrobić od początku wszystko, żeby ułożyć jak najlepsze stosunki z Sojuszem, wtedy jeszcze pod kierownictwem Wojciecha Olejniczaka łatwiejszego do współpracy niż obecny „Zapatero mniejszy”. Nie zrobiono w tej sprawie nic i nadal nic się nie robi. Oglądałem w czwartek w TVN24 także występ Sławomira Nowaka, szefa gabninetu politycznego premiera, pełen złośliwości pod adresem SLD, włącznie z przylepieniem go do PiS, jakby to czemukolwiek służyło.
Odrzucenie pierwszego weta Kaczyńskiego jest ważne, jako sygnał dla PiS i Pałacu, że nie da się tą drogą łatwo paraliżować rządu, bo o to chodzi PiS-owi i Prezydentowi, który jest prezydentem PiS i swojego brata. Tylko tym. O to chodzi, o paraliż – bez względu na merytoryczną treść działań rządu – o masakrę sondażową koalicji, a potem wyborczą i powrót do szaleństw IVRP. Jest oczywiste, że odrzucenie weta nie może się dokonać w oparciu o obecny projekt ustawy medialnej. Nie może więc zostać zrealizowana reforma mediów wedle życzenia samej Platformy. Jeśli czegoś nie można zrobić w całości, to trzeba zmierzać do tego etapami. Lepiej przejść pierwszy etap i poczekać na warunki do zrealizowania następnych niż położyć wszystko a potem krzyczeć w mediach, że brzydka opozycja nie pozwoliła. To dotyczy także reformy służby zdrowia, bo i tutaj Platforma działa tak, jakby chciała iść do celu rozbijając ścianki działowe. A to tylko grozi rozbiciem głowy.

18 lipca 2008, o godzinie 10:26
Ostrzeżenie dla Bernarda!!
Bernard, w twoich komentarzach pod ostatnim wpisem była masa obrzydliwych obsceniów. Ostrzegam Cię, że od teraz żaden Twój wpis nie przeżyje długo na tym blogu jeśli będzie w nim najmniejszy ślad tego języka, czy obelgi.
18 lipca 2008, o godzinie 10:45
Panie Ministrze!
Spokojnie. Zapateralski, jeśli ulegnie PiS-owi, zapłaci słoną cenę.
18 lipca 2008, o godzinie 11:06
Straszny artykuł w „Dzienniku” na temat Prezydenta i Sikorskiego
http://www.dziennik.pl/polityka/article209831/Wojna_polsko_polska_o_tarcze_antyrakietowa.html
Muszę przyznać, że coraz bardziej odpowiadają mi komentarze Roberta Krasowskiego
http://www.dziennik.pl/op.....nstwa.html
18 lipca 2008, o godzinie 11:16
A mnie się wydaje, że z SLD Napieralskiego nie da się wypracować sensownego kompromisu. i Platformie pozostaje spokojnie czekać na koniec kadencji Prezydenta Swojego Brata. A takiemu Napieralskiemu pozostaje jak najszybciej zmienić swoją politykę. Na razie jest tak samo zadowolony jak swego czasu zadowoleni byli Lepper i Giertych. I tak samo jak oni skończy.
18 lipca 2008, o godzinie 11:36
Panie Waldemarze,
jestem niespotykanie spokojnym człowiekiem, krytykuję polityków, różne wydarzenia. Zwykle na ataki personalne nie odpowiadam, a przynajmniej nie odrazu. narciarz przebrał miarkę więc w końcu musiałem dać mu odpór. Leszek sopot również obrzucił mnie obelgami nie z tego ni z owego, czym mnie zresztą zadziwił. proszę więc przede wszystkim zaapelować do nich, by zachowywali się poprawnie (że o jednej damie nie wspomnę). Zrobi pan co zechce, może pan kasować co chce – pana wola.
.
raVq, Torlinie odpowiem wam wieczorem, lub jutro rano, jak złapie trochę czasu. Dziś jestem bezczasowy.
.
pozdrawiam
Bernard
18 lipca 2008, o godzinie 12:54
„Tu się jakiś pan chciał wtrącić, więc musiałem go przetrącić!
Bez zamiaru – daję słowo, że tak powiem nawiasowo
Raz po szczęce, raz po głowie, aż wezwano pogotowie.
Nieporozumienie towarzyski. Raz dwa i po wszystkiem!”
18 lipca 2008, o godzinie 13:30
Bernard ma coś wspólnego ze swoim politycznym mistrzem. Jarosław Kaczyński też jest samym dobrem, nikogo nie zaczepia, nikogo nie obraża, ściśle przestrzega dobrych obyczajów politycznych, i nie wiadomo dlaczego wszyscy się na niego uwzięli…
18 lipca 2008, o godzinie 13:52
Błąd przebudzenia:
http://gardensoulofsoulga.....alon24.pl/
18 lipca 2008, o godzinie 13:54
oczywiście powyższy link błędny:
http://kuczyn.com/2008/07.....ment-54286
18 lipca 2008, o godzinie 14:15
Panie Waldemarze! Może ta Platforma Pana choć czyta, bo mnie napewno nie. Więc dołączam się do Pańskiej opinii i dorzucam jeszcze cztery głosy! Niech się obudzą, bo nie chcę w przyszłości przez nich emigrować wewnętrznie, a na zewnętrzną emigrację jestem zbyt leniwy…
Pozdrowienia i powodzenia
:)
18 lipca 2008, o godzinie 14:17
Na pewno przez te platformowe emocje przemknęło się to „napewno”!
18 lipca 2008, o godzinie 14:24
„IVRP”
Pomylił pan chyba ciut pisownię, może z ITVP. W Polsce istnieją tylko pojęcia III RP i IV RP. Można pisać IIIRP, ale to ma poważne implikacje w sensie takiego jakiegoś naszego zapętlenia zagmatwania.
18 lipca 2008, o godzinie 14:29
Chyba, że chodziło o wałacha „Ifałerpa” na którym pieczono sobie antynazistowskie pieczenie. Dziesiątki tysięcy esbeków uchodziło za bohaterów. Czasy były romantyczne.
18 lipca 2008, o godzinie 14:41
ale najwięcej „mówi” ilość znaczeń ścianek działowych
18 lipca 2008, o godzinie 16:37
To co się dzieje Torlinie,
wokół pałacu prezydenckiego i polityki zagranicznej jest tragedią do Polski.
Wzburzony wicemarszałek Niesiołowski otwartym tekstem poleciał pod adresem prezydent,m by ten się zabrał za leczenie i chyba ma racje, bo ów „przeciek” do mediów jest skandaliczny.
Prezydent kraju przesłuchuje szefa polskiej dyplomacji niczym tajniak szpiega!
Do takiej rozmowy nigdy nie powinno dojść, a jeśli już prezydent kraju posunął się do tego typu działań – winny być objęte dyskrecja, bo tego wymaga polska racją stanu.
Także dziennikarze ujawniając je za pomnieli, że negocjacje wokół tarczy się toczą, więc wywalanie takich „rewelacji” nikomu nie słuzy, a najbardziej nie słuzy polskiemu państwu.
Ktokolwiek to ujawnił – jest idiota. ten, kto opublikował – sabotażystą.
Nie twierdzą, ze trzeba było milczeć w redakcji, ale twierdzę, ze nie zawsze wszystko wyłożone jak kawa na ławę – jest pożyteczne, a media jako pierwsze przykazanie w swojej etyce mają – nie szkodzić.
Red. naczelny pisma, które to ujawniło winien się najpierw solidnie zastanowić komu ma służyć jego publikacja i jakie przyniesie ona skutki, komu zaszkodzi.
Jeśli zaszkodzi państwu – winien trzymać przysłowiową „mordę w kuble”.
Nic nie jest w stanie mi usprawiedliwić opublikowanie tu i teraz tego kuriozalnego zachowania prezydenta wobec szefa polskiej dyplomacji.
Prezydent jest chory i to poważnie.
18 lipca 2008, o godzinie 16:47
Nawet jeśli prezydent jest chory, a wszystko na to wskazuje, ten stenogram nie miał prawa ujrzeć światła dziennego. Chyba nie trudno ustalić, kto mógł tekst ujawnić, skoro rozmowa była prowadzona w tak specjalnych warunkach. Min. Sikorski z pewnością nie wniósł własnego dyktafonu do tej dźwiękoszczelnej klatki, więc dywersant jest w najbliższym otoczeniu prezydenta. Nie powinno być trudne do ustalenia, kto to może być. I konsekwencje powinny być odstraszające dla następnych, chętnych do takich afer, bo to jest afera ponura. Stawia w jak najgorszym świetle cały nasz pałac prezydencki i rząd, które nie potrafią zapewnić dyskrecji tak ważnym rozmowom.
To co w takim razie dociera do agentów obcych wywiadów?
To proste. W takich warunkach – wedle zapotrzebowania – wszystko.
18 lipca 2008, o godzinie 16:51
W omawianej tu działaniach PiS – u (prezydenta) i PO nie widać jakichś niejasności. Obie strony walczą o języczek u wagi, jakim stał się SLD. Po tych wszystkich wypowiedziach publicznych trudno sobie wyobrazić, żeby Grzegorz Napieralski zmienił negatywne zdanie na temat projektu ustawy medialnej. Byłoby to poważne podważenie wiarygodności. Zapewne więc i tak nie pomoże w odpieraniu weta, natomiast chwilowo stara się wykorzystać zaistniałą sytuację do zaszkodzenia Platformie i Prawu i Sprawiedliwości, bowiem są one stronnictwami mniej lub bardziej antypostkomunistycznymi i takie bratanie się z dawnym wrogiem z pewnością będzie źle odebrane.
A poza tym trzeba przyznać, że propozycje pani Śledzińskiej – Katarasińskiej są rzeczywiście na merytorycznie niskim poziomie. Przynajmniej raz partyjne utarczki mogą odbyć się z korzyścią dla państwa.
18 lipca 2008, o godzinie 18:37
Dobrze, że w małym wpisie Gospodarz odniósł się do tego, co na blogu piszczy i powiedział, co powiedział. Ja nie wszystkie przypalone wypowiedzi czytałem, ale i z tych co czytałem zalatawało zjełczłą kapuchą, więc szybko umyłem zęby.
W pierwszym wpisie Gospodarza można wyczytać wiele spraw oczywistych. Szkoda, że demokratyczni politycy tzw. młodej demokracji (jak lubił mawiać prezydent Karnowski) nie dostrzegli błędu dyskryminując rzekomo równoprawne podmioty polityczne jakimi są SLD i, w pewnym sensie, PSL. Ta ostatnia partia zadbała więc tylko o interesy własne i osiągneła sukces w postaci 100% tzw. koalicyjności. Pierwsza zaś degenerowała się, budując mechanizmy ochronne dla przetrwania. Z psychologicznego punktu widzenia należało w stosunku do obu tych partii otworzyć się po partnersku i wymusic przez nacisk opinii społecznej ich oczyszczenie personalne i politykę prorynkową, albo obie je zlikwidować w trybie admnistracyjnym. Moim zdaniem żadna z tych partii na początku transformacji by się nie utrzymała, gdyby nie obstrukcja polityczna jaka (zwłaszcza SLD) je spotkała. Ataki na partię lewicową i ludzi, którzy normalnie żyli za acien regim’e spowodował odruchy solidarnośći przeciwko bezmyślnym i szkodzącym pokojowi spolecznemu zachowaniom nadpobudliwej cyganerii.
W rezultacie na deskach polskiego teatry politycznego liczy się interes partyjny i chęć przetrwania, a nie interes spoleczny.
Przy obecnym szybkim tempie zycia politycznego dochodzi do egzotycznych sojuszy politycznych. Wystarczy spojrzeć wstecz na ostatnie rzy lata.. Sprzyja temu zakonserwowany system finansowania partii politycznych, który powinien być bardziej otwarty dla słabszych i nowych. Konieczna jest też zmiana konstytucji i stworzenie systemu kanclerskiego, bo obecny system ośmiesza państwo i demoralizuje spoleczeństwo.
Podtrzymuję swoją wypowiedź, że przy wypełnieniu kalendarza wyborczego, Donald Tusk ma minimalne szanse na zostanie prezydentem, a platforma zejdzie ze sceny poobijana.
18 lipca 2008, o godzinie 19:42
Bardzo trafny wpis Stana.
Od siebie dodam, że ten teatr staje się coraz bardziej tani. Odnoszę wrażenie sięgania do potwornie zużytej rekwizytorni, z jednej strony padają hasła: komuniści i spadkobiercy Stalina (33-letni), z drugiej – ciągłe odwoływanie się do etosu biednych proletariuszy; tak jakby nasi polityczni aktorzy chcieli dramatyzm przełomu lat 80 i 90 oddać dziś w konwencji żenującej farsy. Jednak nieśmiertelny Marks!
18 lipca 2008, o godzinie 20:04
raVq!
I ja biedny, niepasujący do żadnej z tych grup.
18 lipca 2008, o godzinie 21:34
Dramatyczny wpis Gospodarza, istotnie – sytuacja poważna. Gdzież wy się teraz autorytety-niebożęta podziejecie, kto was przytuli i przygarnie, skoro Kaczory brutalnie podkradły wam SLD? I to szybko, jeszcze trup LiD-u ciepły, a tu kolejne nieszczęście. Na Kwaśniewskiego nie ma co liczyć, ostatnio w Niemczech poleciał Putinem na temat gazociągu bałtyckiego, bredząc jak kobyła w filipińskiej malignie, że popiera ten gazociąg dla ogólnego dobra. Co ciekawe, w sprawie gazociągu podobie wypowedział się inny polityczny geniusz – Leszek Miller. Tym sposobem obie „gazowyje kamandy”, Kwaśniewskiego i Millera, staneły po słusznej stronie Gazpromu, mimo że dolar leci na łeb i szyję (no, euro jakoś się trzyma).
Kto jeszcze nie zdążył niech sobie pczyta o gazowych kamandach w „Dzienniku”, by w pełni docenić głebię myśli Kwaśniewskiego.
.
http://www.dziennik.pl/po.....nskim.html
18 lipca 2008, o godzinie 21:52
Soulgarden,
pisz o blokadach u siebie. Tutaj to nikogo nie interesuje. I może napraw swój komputer to nie będziesz miał blokad.
18 lipca 2008, o godzinie 22:19
Już miałam iść spać, a tu coś takiego! Gdzie jest głos zwykły?
http://miasta.gazeta.pl/c.....amiec.html
Dobranoc!
18 lipca 2008, o godzinie 22:49
Wielce szanowny ministrze to dobrze, że przycina pan tak równo trawkę w swoim ogródku.
Jest pan eleganckim gościem „z jajami”. To żadkie połączenie, ale winszuję – teraz blog wygląda w dechę.
18 lipca 2008, o godzinie 23:03
Dawniej to się denerwowałem, teraz to się śmieję. Ktokolwiek coś powie na Kwaśniewskiego lub na Millera, to dla Mawara absolutnie wiarygodny facet. Przecież jeżeli Ty w te rewelacje wierzysz, to nie mamy co rozmawiać. To samo z sensacjami dot. rury, ludzie którzy czytali to, co powiedział Kwaśniewski, nic mu nie mogą zarzucić. To wszystko było w komentarzu redakcyjnym. To samo było z tym facetem w studiu.
I tak to jest z naszymi prawicowcami, cały czas się rozglądają, gdzie tu kij jaki leży. I czy ma to sens, czy nie, czy to jest prawda, czy nie. Co to za różnica. Dla prawicowca najważniejsze to jest opluć, może coś przyschnie.
18 lipca 2008, o godzinie 23:28
Jesteś agentem! A ty jesteś cham!
Rozmawiają najważniejsi politycy w państwie.
Pisałem kiedys o mojej wizji polskiej polityki jako wojny gangów. Za czasów komuny światli ludzie opisywali demokrację. Pierwszym jej objawiem miała być chyba wojna na górze, później wzmacnianie lewej nogi, a teraz mamy do czynienia z wyrzynaniem watahy.
Gang będzie prowadził lepszą politykę gdy inne gangi wyrżnie do nogi. Jeszcze lepiej szef gangu będzie się czuł, gdy wszystko będzie miał pod kontrolą, wszystko i wszystkich będzie nagrywał i posłyłał szpiegów oraz mnożył agentów w podejrzanych środowiskach.
Dla gangsterskiej polityki, której wyznawcą jest Bernard i Mawar, ale i chyba każdy popierający jakiegoś partyjnego wodza i partyjną frakcję, ideałem są rządy dyktatorskie – takie, w któych nikt pod żadnym pozorem nie ośmieli się podskoczyć a jeszcze dodatkowo grzecznie będzie płacił haracz.
Nie przypominam sobie, aby światli ludzie w okresie komuny przeszczegali przed demokracją bo to wojna gangów. Podkreślali, że demokracja to siła argumentów, merytoryczne spory, w trakcie któych dochodzi się do najlepszych rozwiązań. Dziś mamy tego przykład. Demokracja polega na pluciu na zmarłych przeciwników politycznych, okazywaniu radości z ich śmierci i wznoszeniu modłów dziękczynnych do Maryi, bezczeszczeniu pomników zmarłych, wyzywaniu od agentów, zomowców, kapusi, podsycaniu wrogości tłumów do tych, którzy „nie z nami”.
Chętnie bym wszystkim politykom ze wszystkich partii rozdał pistolety maszynowe. Niech idą na pole bitwy i walczą. Tak jak pod Grunwadem, Lenino, Monte Cassino… niech nie biorą jeńców, niech dobijają rannych. Niech dadzą nam spokój i przestaną się żywić za nasze pieniądze. Nie będzie polityków to zbędny będzie Sejm, Senat i prezydent. Rządzić będzie pospolite ruszenie. Decyzje zapadać będą na sejmikach ziemskich i miejskich. Wojewoda szlachciurze na zagrodzie nie podskoczy.
Lud nie chce tarczy to po jaką cholerę prezydent z ministrem MSZ zagranicznych obrzucają się inwektywami. Sprawa prosta – w zasadniczych dla kraju kwestiach niech decydują ludzie, mieszkańcy kraju, a nie oderwane od rzeczywistości politykierskie elity. Ilu tak na prawdę ludzi decyduje o najważniejszych w kraju sprawch? 10?, 15?, najwyżej 20. Przy czym głos najważniejszy mają 3 osoby (3 kaczki) plus dwie przystawki z PSL i SLD. Sejm i Senat to manekiny, które podnoszą jak automaty rączki w myśl rozkazu idącego z góry. Nas nie reprezentują. Reprezentują inters polityczny swojego gangu.
19 lipca 2008, o godzinie 00:17
Leszku,
żeby nie było złudzeń co do demokracji, posłużę się cytatem:
Demokracja jest najgorszą formą rządów, ale nic lepszego nie wymyślono. – Winston Churchill
Bo rzeczywiście jest tak jak piszesz, polega ona na wojnie gangów, ścieraniu się rożnych grup i interesów, a z głosem ludu nikt się nie liczy. I nie jesteś pierwszym i jedynym, którego to brzydzi. Już w przeszłości postanowiono z tym skończyć. Odtąd to społeczeństwo miało decydować o sobie. Uznano, że dość wyzysku, że środki produkcji powinny należeć do tych, którzy na nich pracują, a wszelkie wszelkie dobra powinny należeć w całości do tych, którzy je wypracowują. Uznano, że należy skończyć z pluralizmem partyjnym i tym samym skończyć polityczne wojny, na których najbardziej cierpieli zwykli ludzie, a na ich miejsce powołać jedną – reprezentującą interesy wszystkich obywateli. Tak narodził się komunizm.
19 lipca 2008, o godzinie 00:58
Leszek Miller i Aleksander Kwaśniewski powiedzieli chyba tyle, że sprawa gazociągu północnego jest już raczej przesądzona i w takim razie pozostaje nam się do niego podłączyć. To chyba nie jest przeciwne z racją stanu, tylko zwyczajne stwierdzenie faktów. Zamiast męczyć się tym, co kto powiedział, warto by było zastanowić się, jak inaczej zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne Polski. Póki co monopol Rosji nam nie zagraża, ale ciągle umacnia ona swoją pozycję. Sami żadnego rurociągu nie zbudujemy, z państwami Kaukazu, Kazachtanem i Ukrainą też raczej wiele nie osiągniemy. Chyba najlepiej byłoby dobudowac nitkę do Nabucco, projektu, którym interesuje się większość krajów UE, a nawet jej organa.
System kanclerski jest chyba dobrą alternatywą. Ale obecny też nie jest zły, wymaga po prostu dobrej woli prezydenta i premiera, a to co się dzieje obecnie w relacjach Lech Kaczyński – Donald Tusk należy traktować jako nieprzewidziane przez twórców konstytucji zwyrodnienie ustroju, a nie coś zamierzonego.
Ostatnie wydarzenia na linii głowa państwa – szef MSZ źle świadczą o polskiej kulturze politycznej. Ale mimo wszystko, bardziej na niekorzyść tego pierwszego, ponieważ obcesowe traktowanie wydaje się gorsze od niezbyt mocnej obelgi, o której odniesieniu do rzeczywistości można polemizować. Niemniej wysoka funkcja publiczna zobowiązuje do nakładania pewnych norm na swoje zachowanie.
19 lipca 2008, o godzinie 01:13
Andrzej
Tak narodziła się Solidarność a nie komunizm oraz jej program samorządnej Rzeczypospolitej. Bardzo też podoba mi się system samorządności szlacheckiej.
19 lipca 2008, o godzinie 04:33
Mam wrażenie, że jestem w jakiejś fazie umierania. Bynajmniej cudzorodnej, ale związanej „luźno” z konkretnymi bodźcami. To co w ostatnich tygodniach ten organizm wieloludzki zrobił to było wielkie „musisz wreszcie zginąć”, „musisz już natychmiast zginąć”. W tym zawołaniu do ginięcia była niecierpliwość coraz szybciej przyspieszająca. Ma to oczywiście różne formy bo i zamienieni w upiory ludzie wnoszą w te upiory różne własne specyfiki mentalne. Ale ludzie tak zafiksowani na chceniu jakiegoś rozwiązania, tak dążący do niego za wszelką cenę – tożsamego z moim pęknięciem na pół i wypowiedzeniem kwestii dających im najdalszą ulgę – już dawno wcześniej przez taki czas muszą stać się istotami funkcjonującymi w logice zbrodni. W logice emocji i determinacji, które są niemal identyczne lub gorsze niż emocje prowadzące jakiegoś spontanicznego mordercę do zabicia swojej ofiary. Mało tego, takich emocji nie można nie mieć odtwarzając rytualnie ich „pozór” przez taki czas. To jest totalną niemożliwością. Wróce jutro do całokształtu tego co się dzieje.
‘
Najlepszym przykładem jest akcja „Fotyga”, która nota bene w całości jest materiałem wystarczającym by zajęła się nim prokuratura. Chodzi o upokorzenie publiczne przecież. I chodzi o podżeganie.
Przy zakresie publicznej znajomości operacji na mnie trudno mi sobie wyobrazić by żaden prokurator w kraju przez przypadek choćby nie dowiedział się o tym. Ale podejżewam, że musi wisieć nad tym chmura niejasności w postaci urobionego przez Agorę pakietu do podświadomości, że to w intencji „ocalenia” wraz z przekonaniem o rzeczywistym takim walorze tej akcji. Myślę, że udało się zasiać co do tego szum zaciemnienia logicznego, hipnozy. Otóż nie ma podstaw do tego by sądzić, że istnieje prosta zależność typu:”hitlerowiec każe ci wybierać jedno z dwóch dzieci do ocalenia”. Przykład nie związany z niczym prucz jednomomentowości decyzji. Poza tym każde tak ciężkie upokożenie mimo najdalszych emocji związanych z poczuciem relatywizacji powinno być podstawą zmuszającą do podjęcia kroków prokuratora. Żadne zafałszowane znaczenie obrazu mogącego się wydawać jako niejednoznaczna moja reakcja (w znaczeniu niezgłoszenia przeze mnie do prokuratury czy szerszym) nie powinna mieć tu najmniejszego znaczenia. Są na świecie ludzie nie potrafiący zadbać o swoją godność i państwo prawa musi ich bronić. Gdyby mnie wciągnięto w sytuację gdzie zwijałbym się z upokorzenia, ale z jakichkolwiek względów bał się tego zgłosić, „zasłużonych” czy nie, a potem przywykłbym do takiego traktowania co następny raz to naturalniej to nadal byłoby to przestępstwo. Ważne byłyby tu pierwsze reakcje na pierwsze takie gesty. Tylko absolutnie pozytywna moja reakcja, na gesty mające zalążek satysfakcji z upokarzania, reakcja pozytywna od początku – mogłaby zasiewać jakąkolwiek wątpliwość do charakteru przestępstwa. To co zrobiono w sekwencji gestów nie ma najmniejszego związku z tym czy ja zetknąłem się z tym przygodnie czy nie (przyciągany metodami NLP z intencją taką czy nie) i czy w ogóle się zetknąłem też nie ma ostatecznego znaczenia. Gdyż wobec ludzi, którzy stykali się z tym całościowo z różnych pozycji i przyczyn – było to podżeganie. I jak by się prokuratorowi temu czy owemu nie wydawało, że „to dla dobra” to wbrew tym sentymentom powinien wszcząć konkretne działania. Czekam każdego dnia, że to się stanie. I każdego dnia kiedy to się nie dzieje jest to dzień obrazy polskiej demokracji. Każdy taki dzień jest potwierdzeniem quasidemokracji opartej na esbeckim protektorze Adamie Michniku, którego inteligencja i zawzięcie jest GWARANCJĄ utrzymania pożądku dającego im bezpieczeństwo. Tylko dlatego Adam Michnik nie usłyszał jeszcze słów „jest pan podejżany o współudział w podżeganiu do największych możliwych upokorzeń”. Adam Michnik zresztą wyprodukował sobie na tę okoliczność tarczę gdzie ważne jest to co napisane „jak wół” a nie niuanse powodujące realne odwrócenie znaczenia. Kto by myślał, że w jego działaniach choć przez moment nie ma kalkulacji stania na ziemi jak się patrzy ten jest skrajnie głupi i naiwny. Ale te teksty nie są w stanie przeważyć faktu tolerowania w swojej gazecie działań innych piszących stwarzających klimat do przestępstwa w radiu. Taka jest tu logika.
PS Upoważniam moralnie wszystkich do złożenia doniesienia o popełnieniu przestępstwa przez te osoby, które wyprodukowały prowokację „Fotyga”.
19 lipca 2008, o godzinie 05:08
Po wieczornej lekturze wpisów blogowych miałem w nocy paskudne sny. Obudziłem się spocony dwie godziny po pólnocy, bo na podwórkach obu warszawskich pałacy toczyły się jakieś bijatyki potworów. Pot zastygł mi na plecach dopiero, gdy przypadkowo wszedłem na blog Piotra Adamczeskiego z Polityki. Tam luz i życzliwość, która udzieliła się także Torlinowi. Temat przedni; smak i zapachy trufli, a dodatkow pewien literat opisał jak się przyrządza specjały z ubitego świniaka. Jestem żarłokiem, więc ze słonecznym uśmiechem przyłożę jeszcze głowę do poduszki. Jest dopiero piąta.
19 lipca 2008, o godzinie 06:42
leszek.sopot
pisz konkretnie, a nie kieruj ogólne obelgi. Ostatnio skompromitowałeś gdy zostałeś przyłapany na kilku konkretnych wypowiedziach. więc lepiej uważaj, więcej precyzji, mnij obelg a wyjdzie ci na zdrowie (jak tam artykuły o rodzicach PiSowców? Masz już te artykuliki).
.
pzdr
Bernard
19 lipca 2008, o godzinie 07:25
raVq
poczytaj sobie:
http://www.rp.pl/artykul/85332.html
.
Co do synagogi w Poznaniu. Po pierwsze warto sprawdzić jak wyglądał stan prawny przed wojną jeśli idzie o własność gmin żydowskich. Po wojnie w Polsce były gminy żydowskie, a następnie na skutek emigracji (i to wcale nie tej , a przynajmniej nie przede wszystkim tej z 68 roku) gminy wyznaniowe znikły. Ale w Polsce obowiązuje ustawa o o stosunku Państwa do gmin wyznaniowych żydowskich w Rzeczypospolitej Polskiej. Na mocy tej ustawy, zresztą być może niezgodnej z konstytucją gminy żydowskie mogą odzyskać, przedwojenny majątek, choć chyba bardziej stosownym określeniem byłoby użycie słowa uzyskać. A to dlatego, że jeżeli przyjedzie kilkanaście osób z dowolnego kraju (które niekoniecznie miały cokolwiek wspólnego kiedykolwiek z Polską, lub ich rodzice, a z miejscem osiedlenia tym bardziej) i osiedli się i ogłosi się gminą żydowską nabiera praw do uzyskania przedwojennego majątku, majątku, który i tak zwykle był uprzednio zagrabiony przez Niemcy. Na mocy tej ustawy poznańska gmina może wystąpić do władz o odzyskanie poznańskiej synagogi. To działa. Na tej podstawie gminy żydowskie uzyskują majątek w wielu miejscach w polsce, a reprywatyzacja ie ma tu z tym nic wspólnego, ponieważ przedwojenny majątek gmin żydowskich nie był własnością prywatną. Na mocy tej ustawy gmina w Gdańsku odzyskała część własności po przedwojennej synagodze (chyba jakąś część działki, do sprawdzenia), którą to synagogę gdańską gmina żydowska w 1939 roku sprzedała i której to synagoga w momencie wybuchu wojny własnością nie była. Drogi/a raVq jak widzisz własność gmin żydowskich w obecnym stanie prawnym nie stanowi problemu.
.
Przejdźmy więc do własności prywatnej. Po pierwsze w czasie wojny trwałą grabież majątków tak żydowskich jak i polskich. Wszelkie ruchomości, wyposażenie warsztatów, zakładów przemysłowych było ładowane do pociągów i wywożone do Niemiec, a częściowo przekazywane niemieckich osadnikom na terenach wschodnich. Polacy w myśl obowiązującego prawa nie mogli stawać się beneficjentami tych własności, co nie znaczy, że nie zdarzały się grabieże dokonywane przez ludność polską – pamiętać jednak należy że był to okres wojny i bezprawia i grabieże dokonywane były również na ludności polskiej. Nieruchomości w znacznej części zostały zniszczone, pozostały więc często same grunty.
.
Zaznaczyć trzeba, że Polska podzielona została na trzy części – połowa Polski przypadła Sowietom (z ok. połową przedwojennej ludności żydowskiej, tam też nastały zwykłe komunistyczne porządki z nacjonalizacją, wywłaszczeniami itd.). Część Polski została włączona bezpośrednio do Niemiec (np. Oświęcim należał bezpośrednio do III Rzeszy). Powołano HTO – Haupttreuhandstelle Ost (Główny Urząd Powierniczy Wschód), która służyła do wywłaszczania Polaków i Żydów z majątku na terenach wcielonych do Rzeszy. Na zaanektowanych terenach powołano też Ostdeutsche Landbewirtschaftungsgesellschaft mbH. Ostland (Wschodnioniemiecka Spółka z o.o. ds. Gospodarki Wiejskiej, Ziemie Wschodnie).
.
Sugeruję przeczytanie artykułu Bogdana Musiała zamieszczonego w Rzeczpospolitej. Tak czy inaczej w czasie wojny Polacy nie mogli na masową skalę wzbogacić się na majątku żydowskim, ponieważ bogacili się na nim Niemcy, volksdeuche i niemieckie organizacje.
.
Po wojnie żydowscy właściciele lub ich spadkobiercy częściowo odzyskiwali majątek, sprzedawali a następnie wyjeżdżali. Właściciele fabryk itd. byli traktowani zapewne analogicznie jak polscy właściciele fabryk, czyli wiadomo jak. Dochodziło zresztą do nadużyć i oszustw (zresztą do dziś dochodzi). Niech przykładem będzie Eliasz Grądowski – świadek Grossa z Jedwabnego, który przy współudziale innych Żydów i Polaków wyłudzał nieruchomości w Jedwabnem. Resztę przejął PRL.
.
Dziś odzykiwanie własności przez spadkobierców polskich Żydów nawet w myśl obecnie obowiązujących przepisów jest jak najbardziej możliwe. Przykładem niech będzie odzyskanie domu w którym mieszkał Karol Wojtyła przez spadkobierców przedwojennego wadowickiego Żyda Bałabana. Odbyło się to w miarę sprawnie, jak na polskie sądy, a następnie spadkobierca sprzedał nieruchomość i wszyscy byli zadowoleni.
.
Nie tyle reprywatyzacji, co zadośćuczynienia domagają się żydowskie organizacje amerykańskie, które składają się w dużej części z Żydów, którzy z Holocaustem nie mieli nic wspólnego i to zarówno w sensie bycia ofiarą, jak i w sensie niesienia pomocy europejskim Żydom w czasie wojny. Organizacjom tym wcale nie chodzi o odzyskanie własności przez spadkobierców (ta dzisiaj jest możliwa), tylko o przejęcie dużych pieniędzy. Organizacje te w jakiejś części przeznaczają te pieniądze na pomoc ofiarom Holocaustu (wcale niekoniecznie spadkobiercą), ale w przeważającej części na różne inne cele – na propagowanie wiedzy o Holocauscie, a przede wszystkim na działanie własnych organizacji, być może na coś jeszcze… Przejrzyj jak zostały zagospodarowane środki wypłacone przez banki szwajcarskie, albo ostatnio przez Belgię. Bardzo się zdziwisz. I cóż, biznes się kręci, bo jak mawia Norman Finkelstein – Holocaust Industry.
19 lipca 2008, o godzinie 07:33
Torlinie
pamiętasz Michała Nowickiego (z tych Nowickich), który pochwalał mord katyński (”darmozjady”)? Popierasz to?
.
pzdr
Bernard
19 lipca 2008, o godzinie 07:58
Źle się dzieje w państwie polskim.
Niestety sprawcą politycznych awantur, niszczących wizerunek państwa w oczach obywateli i na zewnątrz jest Prawo i Sprawiedliwość.
Partia ta jest w potężnym amoku, łącznie z prezydentem kraju, który nie potrafi wznieść się ponad swoją koegzystencję z bratem bliźniakiem.- z przyczyn praktycznie nieznanych. Być może odbija stan swego lidera…
W mijającym tygodniu PiS zgotowała i brała udział w następujących zdarzeniach ośmieszających nasz kraj:
· „przesłuchanie” szefa polskiej dyplomacji przez głowę państwa w stylu kuriozalnym a Lech Kaczyński zamienił rolę prezydenta w role prokuratora wojskowego o sprawy nie mające praktycznie nic wspólnego z toczącymi się negocjacjami w sprawie tarczy przeciwrakietowej;
· BBN publicznie potwierdziło, że taka rozmowa się obyła, informując publicznie społeczeństwo, iż zawiadamia prokuraturę o przecieku do mediów z rozmowy prezydenta z szefem polskiej dyplomacji;
· Jednocześnie na różnych forach internetowych pojawiła się informacja, iż polityk i doradca amerykańskich demokratów, o którego pytał w przesłuchaniu L.Kaczyński R. Sikorskiego – to bliski krewny ministra MSZ ze strony małżonki i sugestie, iż rząd chce prowadzić dalsze negocjacje pod wyborach prezydenckich w USA, które prawdopodobnie wygrają demokraci. Plotki te i sugestie potwierdzają domniemanie, że źródło przecieku jest po stronie prezydenta kraju.
· Prezydent po spotkaniu z prezydentem Francji, Sarkozy’m ogłasza publicznie, iż nie mówił o traktacie lizbońskim – tego, co mówił i zostało publicznie ogłoszone przez niego w publicznych wywiadach i wypowiedziach do mediów, dając tym ewidentny dowód, że nie bardzo wie, co mówi.. Zwłaszcza do mediów w autoryzowanych wypowiedziach lub telewizji, co każdy mógł na własne uszy usłyszeć.
· Rzecznik prasowy PiS zwraca się do Rady Etyki Mediów ze skargą, iż portal – onet.pl – ilustruje informacje o PiS zdjęciami polityków tej partii, na których wyglądają oni niekorzystnie (mają „głupie” miny) w przeciwieństwie do innych polityków z innych partii, którzy na zdjęciach prezentują się „poważnie i dostojnie”. List rzecznika trafia do mediów. Wniosku do cechu szklarzy nie skierował PiS, choć lustra odbijają – to samo, co widać na zdjęciach.
· PiS ogłasza bojkot dwóch prywatnych stacji telewizyjnych (TVN i TVN 4), bo są tam traktowani nie tak, jakby chcieli;
· PiS żąda od komisji etyki ukarania marszałka Sejmu za to, że nie reagował, gdy poseł Palikot śmiał usiąść w sali obrad plenarnych na miejscu, na którym zwykle siada prezes PiS, w momencie, gdy prezes obrażony na Sejm wraz ze swoim klubem poselskim opuszczał salę obrad. Oczywiście zostało to publicznie wyartykułowane, sugerując opinii publicznej, iż miejsce, na którym sadowi swój tyłek prezes PiS jest miejscem świętym, niedotykalnym.
· Prezes PiS ogłasza publicznie, iż należałoby „wyeliminować” z życia publicznego znanego reżysera filmowego, Ślązaka z pochodzenia – za jego poglądy.
· Podczas innego wystąpienia sugeruje, iż osoby „moralne” to takie, które zostały pozytywnie zlustrowane wg kryteriów PiS i tylko dla takich osób jest miejsce w państwie polskim. W związku, z czym, gdy dojdzie do władzy utworzy nowe urzędy prokuratorskie, uniwersytety i temu podobne instytucje dla „moralnych”. Wyłącznie. Zdaniem prezesa, kraj i jego naród są głęboko – „niemoralne”.
‘
Po takiej dawce oświadczeń, ekscesów i działań – trudno jest poważnie traktować PiS i jej liderów, natomiast najwyższy czas zastanowić się, co z tym fantem zrobić, czyli, jak spacyfikować PiS, by przestała ta partia i jej ludzie – szkodzić państwu i jego obywatelom.
Niestety, destrukcja, jaką sieje jest zbyt poważna i zbyt wielka, by przejść nad tym do porządku dziennego.
Szkody przekraczają przyjęte granice, dotykają polskiej polityki zagranicznej, jej pozycji w UE itp.
19 lipca 2008, o godzinie 07:59
Bernardzie!
Ja już Ci wielokrotnie pisałem, że nie traktuję Cię jako człowieka nigdy niemającego racji. W sprawie Żydów masz rację, mimo wszystko uważam, że Polska ma moralny obowiązek zadośćuczynienia (w jakiejś formie) Żydom Polskim, w końcu np. w Warszawie 1/3 była ich.
A co ja mam wspólnego z Michałem Nowickim? Znowu coś insynuujesz?
Leszku!
Podoba mi się Twoja teza, uważam ją za rozsądną. Jeżeli tylko mogę w przypisie powiedzieć, że szczery uśmiech na mojej twarzy wywołały karabiny maszynowe pod Grunwaldem.
19 lipca 2008, o godzinie 10:04
Torlinie,
mam nadzieję że nic nie masz wspólnego z Nowickim, tak jak ja nie mam nic wspólnego z linkiem który podałeś.
.
Myślę, że wybudowanie Muzeum Żydów Polskich, czy organizowanie festiwalu kultury żydowskiej jest dobrym sposobem uhonorowania 3 milionów Żydów przedwojennej polski, materialnie zadośćuczynić powinni ci, którzy te krzywdy spowodowali, czyli Niemcy.
.
pozdrawiam
Bernard
19 lipca 2008, o godzinie 10:41
Bernardzie
to ty masz działkę wyciągania pewnym osobom „zdrady narodowej” i klapki na oczach w sprawie osób związanych z ugrupowaniem, przed którym przyjmujesz postawę na kolanach. To ty, w dzień śmierci zajmujesz się pluciem i usilnie pragniesz poniżyc ludzi pogrążonych w smutku. Jak cała wataha pisowczyków na salonie24 w takich chwilach pokazujesz prawdziwą twarz – twarz zła, człowieka bez zasad i kultury, któremu piana cieknie z ust na myśl, że zmarłego można poważać i cenić. Ty możesz go tylko gnoić. Zostałeś wytresowany przez gang. Gangster nie zastanawia się. Działa w myśl gangsterskich reguł. Jest niewolnikiem swego gangu bo sam jest biednym, małym, bezrozumnym człowieczkiem, który chce takim pozostać i swoją godność oraz powagę widzi jedynie w wielkości swojego gangu. Gdy gang będzie duży to i on będzie się czuł dobrze. Stąd wykombinowałeś sobie, że twoja służba i wykazanie wierności by pokazać, że coś jesteś jednak wart, polega na obsrywaniu wszystkiego co „nie nasze”. Twój widok może budzić wstręt. Gdy ktoś ci go okazuje zapewnie się cieszysz bo czujesz się tak jakbyś był na polu walki, gdzie trup ma ścielić się gęsto, gdzie rannych trzeba dobić a zwłoki zbeszcześcić. Kolejny popis swojej moralnej postawy dasz w poniedziałek?
Tu na blogu znalazłeś sobie przeciwników. Ja twojego samopoczucia nie zamierzam poprawiać. Dla mnie już nie istniejesz. Jesteś pętakiem z tekstu Michnika.
19 lipca 2008, o godzinie 11:44
Aeth Rhiannios
-
„Leszek Miller i Aleksander Kwaśniewski powiedzieli chyba tyle, że sprawa gazociągu północnego jest już raczej przesądzona i w takim razie pozostaje nam się do niego podłączyć”.
-
A skąd te kamandy o tym wiedzą, że jest przesądzona? Może oni chcą wpłynąc na to przesądzenie? :) Przecież, jeśli już uzależniać się od ruskich to lepiej w formie soft, czyli brać dodatkowy gaz z gazociągu jamlskiego. Teraz bierzemy z jamału zaledwie 10 proc. gazu który tłoczony jest do Niemiec. Po co mamy wączac sie do NS i ponosic koszty finansowe i polityczne? To byłoby piramidalnie głupie.
-
„To chyba nie jest przeciwne z racją stanu, tylko zwyczajne stwierdzenie faktów”.
-
E tam, gazowyje kamandy mają swoje interesy. Poza tym, gdzie tu widzisz dywersyfikację dostaw jeśli podłączyśz się do Nord Stream? Ale tacy Niemcy już zaczynaja o to dbać (chyba się juz troche wystraszyli) ostro inwestując na rynku gazu skroplonego LNG (Merkel w tej sprawie była niedawno w Algierii). Jeśłi podłączymy się do NS to o terminalu LNG w Świnoujsciu raczej powinnismy zapomnieć. Trzeba tez koniecznie pamietać, że państwa bałtyckie już płacą za gaz ceny zachodnieuropejskie. Tami gaz ze wschodu to mit, który rozpowszechniały obie gazowyje kamandy w swoim intersie, który jest całkiem rozbieżny z interesm Polski. Jeszcze w lipcu KE ma wypowiedzieć się w sprawie NS, wiadomo że Szwecja się nie zgadza, państwa bałtyckie także. Sprawa ta bedzie sprawdzianem, czy UE jest w stanie prowadzić spójną polityke energetyczną i ekologiczną.
-
„Zamiast męczyć się tym, co kto powiedział, warto by było zastanowić się, jak inaczej zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne Polski. Póki co monopol Rosji nam nie zagraża, ale ciągle umacnia ona swoją pozycję”.
-
Otóż zagraża, polska energetyka oparta jest w 90 proc. na weglu, a ze względu na przyznane Polsce kwoty emisyjne CO2 (to w naszym przypadku jedno z „dobrodziejstw” UE) w dłuższej perspektywie na węgiel nie ma co liczyć.
-
„Sami żadnego rurociągu nie zbudujemy, z państwami Kaukazu, Kazachtanem i Ukrainą też raczej wiele nie osiągniemy. Chyba najlepiej byłoby dobudowac nitkę do Nabucco, projektu, którym interesuje się większość krajów UE, a nawet jej organa”.
-
Żadne państwo s a m o nie buduje gazociągów, z Rosją włacznie. Jeśli chodzi o Nabucco (miałby biec ze środkowego wschodu przez Turcję) należy to popierać, bo ten gazociąg zmnieszalby zalezność Europy od Gazpromu. Oczywiście, gdyby powstał. Gazprom forsuje w tym rejonie Europy swój pomysl „gazociągu prawosławnego” – South Straem. Problem polega na tym, że na przebiegu Nabucco w każdej chwili może wybuchnąć kilka wojen, samoistnie lub sprowokowanych przez Rosję. Poza NS i Baltic Pipe (z Danii i Norwegii do Nachorza, ale to odległa perspektywa) możemy liczyć na hub gazowy w austriackim Baumgarten, i raczej na transakcje spotowe, więc z reguły drogie. Tylko jeszcze dobrze byłoby miec przyzwoity łącznik do gazowych instalacji Słowacji.
19 lipca 2008, o godzinie 12:01
Leszku,
ale najpierw był komunizm, który pierwotnie był definiowany (za SJP) jako:
ideologia i doktryna społeczna postulująca zbudowanie społeczeństwa bezklasowego, opartego na społecznej własności środków produkcji i równym podziale dóbr
Ideologia równie szlachetna co utopijna na wskutek czego komunizm zyskał sobie nową definicję (również za SJP):
ustrój totalitarny realizowany w ZSRR, narzucony krajom Europy Środkowej i Wschodniej po II wojnie światowej, oparty na monopolu władzy skupionej w rękach jednej partii
I Solidarność powstała przeciw komunizmowi z tej drugiej definicji, a jej hasło wręcz brzmiało Socjalizm tak, wypaczenia nie. I nie sądzę aby to było puste hasło wymyślone tylko dla zmylenia ówczesnych władz.
Na podstawie doświadczeń minionych lat mam prawo przypuszczać, że Solidarność pozostawiona sama sobie zafundowałaby nam nowy socjalizm. Na pewno lepszy, z początku być może nawet wspaniały, ale socjalizm który wcześniej czy później doprowadziłby do takich samych wynaturzeń jakich byliśmy świadkami w przeszłości. Takim osobom jak Mazowiecki, Geremek czy Michnik zawdzięczamy to, że zamiast budować nowy, lepszy socjalizm wkroczyliśmy na drogę demokratycznego rozwoju. Wybierając tą najgorszą formę rządów wybraliśmy zarazem formę rządów, od której nic lepszego nie wymyślono.
Co do samorządnej Rzeczypospolitej. Rzeczywiście jak najwięcej kompetencji należy przekazać w ręce lokalnych samorządów, które najlepiej wiedzą co jest potrzebne regionom, w których działają. Ale oprócz silnych samorządów potrzebny jest też silny rząd. Rząd wybrany w demokratycznych wyborach, co bynajmniej nie znaczy, że ma to być rząd, który przed podjęciem każdej decyzji będzie patrzył na badania opinii społecznej. Silny, sprawny rząd ma wręcz obowiązek podejmować również decyzje niepopularne i nie cieszące się poparciem społeczeństwa o ile rzecz jasna uzna, że takie decyzje są niezbędne dla dobra całego kraju.
Ponieważ poruszyłeś sprawę tarczy to przypomnę, że swego czasu rząd francuski postąpił zgodnie z wolą społeczeństwa, które nie chciało umierać za Gdańsk. Również rząd brytyjski postąpił zgodnie z wolą społeczeństwo, które wybrało pokój. Marnie te społeczeństwa wyszły na swoim wyborze.
Nie zapominaj również, że systemowi samorządności szlacheckiej, który tak Ci się podoba zawdzięczamy ponad 200 lat niewoli, która pewnie Ci się trochę mniej podoba.
19 lipca 2008, o godzinie 12:02
Miałem potwornie koszmarny sen. Oparty w dużej mierze na rzeczywistości. Zdarzają mi się często takie sny. Są wzmocnieniem emocji towarzyszących mi na codzień, ale w śnie w mocniejszej dawce. Nie pamiętam już snów zupełnie abstrahujących od realnej rzeczywistości w treści i kolorycie.
,
Leszek.sopot ma chęć by się do niego odnieść? Pisze tu rozumnie strywializowaną oczywiście prawdę. Tyle, że robi to najprawdopodobniej cynicznie by właśnie w sposób dość mało szkodliwy dla kolegi „upuścić mu nieco krwi” wirtualnej. Chodzi o to by obserwatorzy dojrzęli swoje „ale” w takiej formie nie odnoszącej się do tego co w przełożeniu można by określać jako działanie przestępcze. Prawdziwość tej treści jest tu jednocześnie czymś mającym ją wyabstrakcjonizować poprzez „Ustępstwo” czyli zaspokojenie emocji przeciwnych.
Poza tym generalnie ich wzajemne krytyki nastawione są na nieszkodliwe dotykanie prawdy nawzajem o sobie pozytywizując ją przez infantylizację. To co powinno zostać nazwane po imieniu jest nazywane to by było akceptowalne jak u małego chłopca. Konieczność pozbywania się rytualnego emocji każe im prowadzić rodzaj zabawy konfliktu. To taki znieczulony infantylizmem „konflikt” gdzie obaj sterują żołnierzykami na baterie. Zaspakaja się tym „potrzebę igrzysk” też i potrzebę zaangażowania uwagi rozmaitych osób spoza ich grupy.
Istnieje różna głębokość realizmu-infantylizmu (eufemizmu) przesłania tych „krytyk”. Chodzi o rodzaj transferu z psychiką odbiorcy: my przyznajemy coś – w zamian przeciwemocje i uwaga zostają osłabione i zafiksowane na takim legalizującym poziomie.
19 lipca 2008, o godzinie 12:27
Andrzej
Na uczelni realizowaliśmy w praktyce program „samorządnej Rzeczypospolitej” przed jego powstaniem – już od września 1980 r. Miał on tyle wspólnego z socjalizmem co z każdą ideologią upodmiotowującą społeczeństwo. Hasła samorządności wyszych uczelni oraz samorządu studenckiego były dla nas najważniejsze. To była najlepsza lekcja demokracji – realna i jej efekty były od razu widoczne. Samorząd służył środowisku a nie liderom samorządu. Jak on miał się niby wynaturzyć w działania kacyków wykorzystujących dla swoich celów środowisko? Liczyła się siła argumentów merytorycznych a nie argumenty ad persona.
Ba, 200 lat niewoli… no cóż, to jest argument za tym, że lepszy jest ustrój autorytarny, że błogosławieństwem dla społeczeństwa byłby car Rosji, cesarz Niemiec, lub król Prus? Polakami ktoś ma rządzić batem to będą szczęśliwi…
19 lipca 2008, o godzinie 13:10
Leszku,
przede wszystkim zauważ różnicę między uczelnią, a całym krajem. Na uczelni nie mieliście 80% analfabetów funkcjonalnych. A lekcję samorządności jaką mogłaby zafundować nam Solidarność mogliśmy obserwować na przykładzie prezydentury Wałęsy, który i tak był zaliczany do przywódców umiarkowanych.
Co do jakości (a raczej jej braku) życia politycznego, to chciałbym przypomnieć, że do tanga trzeba dwojga. Popatrz tylko jaką Ty – miłośnik argumentów merytorycznych – prowadzisz dyskusję z Bernardem.
W ostatnim akapicie swojej wypowiedzi zdecydowanie upraszczasz sytuację. To nie jest tak, że w Rosji czy Niemczech panował tylko zamordyzm. Tam też mieli swoją demokrację. Ale nie była to demokracja nieograniczona jak w Polsce. Nie pisałem, ze Polakami powinien ktoś rządzić batem. Pisałem, że jest niezbędna pewna równowaga. Silne samorządy, ale i silny rząd. W gestiach samorządu mają być sprawy regionów, w gestii rządu sprawy istotne dla całego kraju w tym polityka zagraniczna. Interes całego kraju bywa czasami sprzeczny z interesem jakiegoś regionu. I ja chcę tylko, aby w takim przypadku ważniejszy był interes całego kraju. W XVIII wieku tego zabrakło. Na skutek źle pojętej demokracji ważniejszy był interes „szlachcica na zagrodzie” niż dobro Rzeczypospolitej. I przeciw temu tylko występuję.
19 lipca 2008, o godzinie 13:12
Bernardzie
Więc całym źródłem wiedzy jest ten artykułu z „Rzeczypospolitej”. Dobrze więc.
Teza o 3 milionach Polaków absurdalna. Owszem, ale nigdzie tak nie stwierdziłem. Jest jednak różnica w tezie, że przy reprywatyzacji należy uwzglęniać także żydowskich właścicieli. Amerykanie rozumieją doskonale, że jak się coś zabrało – należy oddać. Dlatego oni odezwali się pierwsi.
Autorzy przywołali dwóch ludzi żydowskiego pochodzenia, odpowiedzialnych za rozdysponowanie majątku po wybyłych obywatelach II RP. Cóż to za argument? Żaden, poza odległej antysemickiej fantazji o powszechnym i utajonym związku wszystkich Żydów. Jeśli Żyda ograbia Żyd, to już pewnie coś tam jest na rzeczy?! Poznański bogaty, Icek niby biedny, ale oba Żydki. Ponieważ we władzach ludowej zasiadali Polacy, to Polakom nie powinno przysługiwać prawo do odszkodowań?
Czy w PRL nie zdarzył się marzec ’68? Autorzy, pisząc o pełnych prawach żydowskich przedwojennych obywateli, jakoś zapomnieli o tej kwestii.
I wreszcie. Czy majątek przejęty po Żydach nie został przejęty przez najpierw PRL, a potem III RP? Czy sprzedając mieszkania lokatorom, uwzględniano te kwestie? Czy teza – 3 miliony to nieprawda, to już zamknięcie kwestii, na przykład w sprawie pół miliona?
Zdecyduj się Bernardzie, atakujesz publicystykę zachodnią (którą, jak rozumiem, uważasz że przyjmuję bezkrytycznie), czy tezę rzetelnym (!) wyrównaniu rachunków naszego państwa? Czy bezprawie komuny uważasz za warte zachowania? Wiem, że nie.
19 lipca 2008, o godzinie 14:32
To już wypowiedzenie wojny przez porąbanych moherów:
http://wiadomosci.gazeta......stiwal.htm
19 lipca 2008, o godzinie 15:11
Nareszcie blog zaczyna wracać na właściwy poziom. Jest co czytać.
Andrzeju – link nie działa.
19 lipca 2008, o godzinie 15:11
Mawar,
jesteś w błędzie totalnym – gazociąg bałtycki jest w fazie realnej budowy.
Możesz wsiąść do samochodu i pojechać do portu Sassnitz na Rugii, to niedaleko Szczecina i zobaczyć na własne oczy jak tydzień w tydzień, 15 składów kolejowych w ruchu wahadłowym, od maja tego roku – przywożone są z Zagłębia Ruhry rury dla gazociągu ze stalowni niemieckich do portu, w obrębie którego francuska spółka buduje już zakład do ich pokrywania specjalna powłoka betonowa. Jeszcze w tym roku zacznie się proces technologiczny pokrywania rur specjalnymi powłokami.
To są rury przeznaczone dla odcinka podwodnego, bałtyckiego.
W porcie Wyborg (możesz sobie z tego Sassnitz wykupić bilet na prom do Sankt Petersburga, to zobaczysz po drodze, bo to tuż obok) 4 lipca, w stoczni na jego obszarze rozpoczęto budowę pierwszej próbnej pół zatapialnej platformy wydobywczej , która stanie na polach wydobywczych złoża Sztokman (stąd gaz dla gazociągu), jakieś 550 km na północ od półwyspu Kolskiego w szelfie kontynentalnym Morza Barentsa.
Gazociąg, w części naziemnej – z Półwyspu Kolskiego do Wyborga, gdzie gazociąg będzie schodził do Morza Bałtyckiego – od dawna tj. dobrych od kilkunastu miesięcy jest w budowie!
Jak zdobędziesz wizę do Rosji i poprosisz służby informacyjne Gazpromu – to może Ci nawet go pokażą położone dziesiątki kilometrów tego gazociągu.
Więc nie gadaj bzdur i przyjmij do wiadomości, że gazociąg jest po prostu w budowie.
Co widać gołym okiem.
19 lipca 2008, o godzinie 15:16
http://miasta.gazeta.pl/w.....tiwal.html
Chyba znalazłam. Może tym razem zadziała, choć może znowu ktoś kabelek przetnie?
19 lipca 2008, o godzinie 15:24
Działający
http://wiadomosci.gazeta......tiwal.html
19 lipca 2008, o godzinie 16:18
Zofia
-
„Mawar, jesteś w błędzie totalnym – gazociąg bałtycki jest w fazie realnej budowy”.
-
Na razie są tylko przygotwania do budowy. Byłem niedawno w Greifswald, dokąd ma dochodzić NS, jednak terminalu, który by odbierał rosyjski gaz nie widziałem. Do Wyborga nie wybieram się bo za zimno dla mnie.
-
„… rozpoczęto budowę pierwszej próbnej pół zatapialnej platformy wydobywczej , która stanie na polach wydobywczych złoża Sztokman (stąd gaz dla gazociągu) …
-
No nie od razu, na razie ma (teoretycznie) powstać pierwsza nitka NS do której tłoczoby gaz ze złoża Jużnorusskoje (zachodnia Syberia), które ma dość ograniczoną wydajność – starczy dla tej jednej nitki (27,5 mld m3). Gaz ze złoża Sztokmana istotnie jest przeznaczony dla NS i Europy (a nie np. dla Chin, gdyby Europa zaczeła grymsić, jak niektórzy bajają, dlaczego – trzeba spojrzec na mapę), ale to pieśń przyszłości. Raczej odległej. Jeśli chodzi o wydobycie gazu spod dna Morza Barentsa jest to znacznie poważniejszy problem technicazny i finansowy niż z szelfu Morza Północnego. Na gaz sztokmanowski możemy długo poczekać, a kiedy się doczekamy to będzie on bardzo drogi. Eksploatacja takich instalacji jak i samego NS (najdłuższy podmorski gazociąg na swiecie) musi kosztować. Prawdopodobnie dla nas tańsze będa spotowe transakcje w Baumgarten.
I co z tego, że Rosja buduje sobie magistralę przez Karelię? W razie czego puści gaz przez kraje bałtyckie (bo to taniej) i dalej – w Polsce – już przygotowanym korytarzem jamalskim (bo to znacznie taniej) ,obok pierwszej rury, infrastruktura jest gotowa. Gazprom musi uważąc na koszty, to już nie Soviet Union. Przed Gazpromem w najbliższych latach stoją gigantyczne i kosztowne inwestycje. W zeszłym roku wydobycie gazu w Rosji spadło o ponad 1 proc. Bez poważnych inwestycji w Rosji niedługo zacznie brakowac gazu. Co stwierdzam ze smutkiem.
-
„Więc nie gadaj bzdur i przyjmij do wiadomości, że gazociąg jest po prostu w budowie”.
-
…. ale na razie w twojej głowie … Szwecja i Pribałyuka jeszcze się nie zgodziły, a należa do UE. Masz pojęcie dokąd sięga na Bałtyku strefa szwedzka? :)
-
„Co widać gołym okiem”.
-
A może to tylko paralaksa? :) Nawiasem mówiąc, nie powinnaś być entuzjastką NS, mieszkasz zbyt blisko morza, a w Bałtyku pełno zatopionego przez sowiety po II wojnie światowej gazu musztardowego, sarinu, iperytu, chcesz umrzeć w mękach? :)?
19 lipca 2008, o godzinie 16:25
Szkoda festiwalu w Kłodzku, ale Jarocin rusza – też wbrew lokalnym itegrystom religijnym. Może i Kłodzku za rok się uda?
W Poznaniu Behemoth grał naprzeciwko mojej kamienicy i jeszcze nikomu „szataniści” nie dali się mocno we znaki, choć paru nasikało w bramie.
Bernard, rozumiem, że atakujesz raczej cyniczne zagranie Amerykańskich kongresmenów niż ideę sprawiedliwej reprywatyzacji. Jeśli tak, proponuję dyskusję zakończyć w tym punkcie, bo część twych racji uznaję, a części swoich nie odpuszczę. Nie będę w dalszej części dnia w pełni dostępny, szykuję obiad i idziemy z żoną na urodziny kumpla – imigranta z Warszawy.
Pozdrawiam wszystkich!
19 lipca 2008, o godzinie 17:04
morderca znowu zaczyna to robić panie ministrze
19 lipca 2008, o godzinie 17:57
Widzisz Mawarze, mnie zawsze trafia, że Ty jak coś usłyszysz niepochlebnego o stronie przeciwnej, to jest to jak paliwo dla Twojego intelektu. I po co powtarzasz te bzdury o „kamanadach”, bez przerwy, bez końca? Poprawia Ci się, jak to powiesz lub napiszesz?
Ale muszę się z Tobą zgodzić w sprawach Nitki Bałtyckiej. Zosia jest niereformowalna, w stosunku do Rosji zachowuje się jak PiS w sprawie teczek. Zero obiektywizmu. Oczywiście, że masz rację, powiedzenie, że „gazociąg jest po prostu w budowie” jest jednocześnie prawdą i zarazem nadużyciem. Tak samo można powiedzieć o autostradzie przez Rospudę – powinienem usłyszeć: „Więc nie gadaj bzdur i przyjmij do wiadomości, że gazociąg (przepraszam – autostrada) jest po prostu w budowie. Co widać gołym okiem”. Bo tak samo Rosjanie budują tę inwestycję tam gdzie mogą (czyli u siebie), a nie budują tam, gdzie im nie wolno, bo nie mają zezwoleń i coraz więcej wskazuje na to, że ze względu na przyrodę i zatopione świństwa takiej zgody nie dostaną. A generalna Dyrekcja też buduje – słyszałem – wiadukty w miejscu, które nie będzie wykorzystane, gdy na inwestycję nie będzie zgody.
Bernardzie!
Ale np. działek Niemcy ze sobą nie zabrali?
19 lipca 2008, o godzinie 17:58
Piszesz:
No nie od razu, na razie ma (teoretycznie) powstać pierwsza nitka NS do której tłoczoby gaz ze złoża Jużnorusskoje (zachodnia Syberia), które ma dość ograniczoną wydajność – starczy dla tej jednej nitki (27,5 mld m3).
A ja Ci raz jeszcze powtarzam – część lądowa gazociągu jest w realnej budowie!
***
Piszesz:
Gaz ze złoża Sztokmana istotnie jest przeznaczony dla NS i Europy (a nie np. dla Chin, gdyby Europa zaczeła grymsić, jak niektórzy bajają, dlaczego – trzeba spojrzec na mapę), ale to pieśń przyszłości.
Znowu się mylisz.
Powtarzam raz jeszcze:
4 lipca tego roku – rozpoczęcie budowy w stoczni w Wyborgu budowy pierwszej z dwóch – próbnej platformy wydobywczej dla złoża Sztokman
Luty 2008 r. – Gazprom, Total i Statoil Hydro podpisały porozumienie w sprawie powołania specjalistycznej spółki akcyjnej Shtokman Development AG, mającej wprowadzić w życie inżynierię rozwoju, budowy, finansowania i działania operacyjnego I-go etapu związanego z eksploatacją złoża Sztokman. Spółka będzie przez 25 lat od dnia uzyskania zezwolenia, właścicielem infrastruktury powstałej w pierwszym okresie eksploatacji kondensatu gazowego złoża Sztokman.
Relacje między s spółką Shtokman Development AG a Sevmorneftegaz’em (posiadaczem licencji na eksploatację złoża Sztokman) będzie oparty o kontrakt, w którym istnieje zastrzeżenie, że spółka będzie nosić wszystkie finansowe, geologiczne i techniczne ryzyka związane z wydobyciem gazu, odzyskiwaniem kondensatu oraz produkcją LNG.
Gdybyś obserwował dokładnie to co sie dzieje w Rosji, wiedziałbyś, ze działa nader konsekwentnie.
To co piszesz poniżej – jest Twoim marzeniem.
Raczej odległej. Jeśli chodzi o wydobycie gazu spod dna Morza Barentsa jest to znacznie poważniejszy problem technicazny i finansowy niż z szelfu Morza Północnego. Na gaz sztokmanowski możemy długo poczekać, a kiedy się doczekamy to będzie on bardzo drogi.
Norwegowie są wybitnie zainteresowani tym złożem i jego wydobyciem, natomiast Rosjanie – szalenie zadowoleni ze współpracy z Norwegami. Zwłaszcza technicznej. Nie wiem skąd Ty czerpiesz wiedzę, ale radzę Ci zainteresować tym, co ma resort paliw rządu norweskiego do powiedzenia na ten temat.
Natomiast Rosjanie nie są zainteresowani modernizacja gazociągu Jarmał ani tez nie planują budowy jego drugiej nitki.
Oni się nastawiają na budowę …gazoportów w Zatoce Fińskiej.
Piszesz:
Przed Gazpromem w najbliższych latach stoją gigantyczne i kosztowne inwestycje. W zeszłym roku wydobycie gazu w Rosji spadło o ponad 1 proc. Bez poważnych inwestycji w Rosji niedługo zacznie brakować gazu. Co stwierdzam ze smutkiem.
Ale chyba nie orientujesz się jakie inwestycje prowadzi Gazprom i ile ładuje w nie nowej technologii.
Raz jeszcze powtarzam to nie w mojej głowie, ale realnie – gazociąg baltycki czy inaczej Północny Potok – jest w budowie.
Pytasz:
Masz pojęcie dokąd sięga na Bałtyku strefa szwedzka?
Odpowiadam – wód terytorialnych – 200 mil od brzegu.
Mam dołączyć mapkę? proszę bardzo:
http://www.derwesten.de/nachrichten/nachrichten/wirtschaft-und-finanzen/2008/7/17/news-62709033/imageshow.html?resourceId=picture14600515
ew.:
http://www.nord-stream.com/index.php?eID=tx_cms_showpic&file=uploads%2Fpics%2FNord_Stream_Map_Baltic_Sea_Region_en_02.jpg&width=800m&height=600m&bodyTag=%3Cbody%20style%3D%22margin%3A0%3B%20background%3A%23fff%3B%22%3E&wrap=%3Ca%20href%3D%22javascript%3Aclose()%3B%22%3E%20|%20%3C%2Fa%3E&md5=b964ccf492e770ee3e3411fbd21f39f6
A tu nieco najnowszych informacji o Nord Stream AG
http://www.nord-stream.com/en/news-list/news.html
A tu masz dokładne mapy z detalami:
http://www.nord-stream.co.....ion=search
Powodzenia w lekturze
19 lipca 2008, o godzinie 18:01
Mawarze! Uśmiechnij się!
http://deser.gazeta.pl/de.....slowy.html
19 lipca 2008, o godzinie 18:23
Mawarze,
to też dla Ciebie – o Shtokman Development AG:
http://www.subseaworld.co.....today.html
19 lipca 2008, o godzinie 18:44
Pod adresem http://ustawamedialna.pl przedrukowaliśmy wpis podając link do strony z komentarzami. Jeśli autor nie wyraża zgody prosimy nas o tym poinformować. Przy okazji polecamy nasz apel i naszą kronikę.
Ekipa ustawamedialna.pl
19 lipca 2008, o godzinie 19:08
Jakaż radość i męskość być jak czołg stalowy i popodżucać lufą płeć męską jak piłeczkę z gombki.
Słyszałem to kiedyś w głosie uchachanym.
19 lipca 2008, o godzinie 20:22
Mawar
o złożu Sztokman i inwestycjach rosyjsko-francusko-norweskich, jakie są tam prowadzone (kto dokładnie, co, kiedy i gdzie) dam jak nie dzisiaj wieczorem, to nocą u siebie w blogu duży materiał. Będą wypowiedzi, podam źródła itp.
Żebyś był zorientowany. Bo widzi mi się, ze niewiele wiesz.
Sprawdzę tylko tłumaczenie wypowiedzi szefów norweskich i francuskich spółek, które razem z Rosjanami współpracują.
Kupiłam kilka dni temu najnowszą wersję komputerowego tłumacza i słownik języka angielskiego, b. dobry – więc nie będzie kłopotów.
Jest to produkt szczecińskich informatyków ze spółki „Kompas”, b. ceniony na rynku. Ze względu na spectrum operacji językowych, jakie wykonuje
Więc tłumaczenie powinno być poprawne.
19 lipca 2008, o godzinie 20:39
Pozwalam sobie przenieść z blogu Passenta – bez komentarza…
#
# wiesiek59 pisze:
2008-07-19 o godz. 12:01
Jak skomentować takie curiozum?
http://wiadomosci.gazeta......49122.html
Czy nowi ministrowie coś z tym zrobili?
Gdzie ci fachowcy na miarę czasów?………
19 lipca 2008, o godzinie 21:02
Zofia
-
„Mawar o złożu Sztokman i inwestycjach rosyjsko-francusko-norweskich, jakie są tam prowadzone (kto dokładnie, co, kiedy i gdzie) dam jak nie dzisiaj wieczorem, to nocą u siebie w blogu duży materiał. Będą wypowiedzi, podam źródła itp.
Żebyś był zorientowany. Bo widzi mi się, ze niewiele wiesz.
Sprawdzę tylko tłumaczenie wypowiedzi szefów norweskich i francuskich spółek, które razem z Rosjanami współpracują.
Kupiłam kilka dni temu najnowszą wersję komputerowego tłumacza i słownik języka angielskiego, b. dobry – więc nie będzie kłopotów.
Jest to produkt szczecińskich informatyków ze spółki “Kompas”, b. ceniony na rynku. Ze względu na spectrum operacji językowych, jakie wykonuje. Więc tłumaczenie powinno być poprawne”.
-
Od twego „Kompasa” czy „Kutasa” już mój kot leiej tłumaczy z angielskiego. Zobacz jak przetłumaczył twój post:
-
Mawar about the deposit Sztokman and investments Russian-French-Norwegian, are which there led driven who exactly, what, when and where. I will give as not tonight, are night at home in the blog large material. Statements will be, I will give sources etc.
So that you be oriented. Because he sees himself to me about little you know. I will check only the translation of the statement of chiefs of Norwegian and French companies which together with Russians cooperate. I bought several days ago the latest version of the computer translator and the dictionary of English, very good – so she will not be troubles.
Is is the product of Szczecin computer scientists from the company “the Compass”, b. esteemed on the market. For spectrum of lingual operations , which performs executes.
So the translation should be correct.
-
Nieźle, co?
Tak więc lepiej daj w oryginale, a najlepiej link. Oczywiście, o ile nie są to materiały propagandowe Gazpromu.
19 lipca 2008, o godzinie 21:02
Zofia
-
„Mawar o złożu Sztokman i inwestycjach rosyjsko-francusko-norweskich, jakie są tam prowadzone (kto dokładnie, co, kiedy i gdzie) dam jak nie dzisiaj wieczorem, to nocą u siebie w blogu duży materiał. Będą wypowiedzi, podam źródła itp.
Żebyś był zorientowany. Bo widzi mi się, ze niewiele wiesz.
Sprawdzę tylko tłumaczenie wypowiedzi szefów norweskich i francuskich spółek, które razem z Rosjanami współpracują.
Kupiłam kilka dni temu najnowszą wersję komputerowego tłumacza i słownik języka angielskiego, b. dobry – więc nie będzie kłopotów.
Jest to produkt szczecińskich informatyków ze spółki “Kompas”, b. ceniony na rynku. Ze względu na spectrum operacji językowych, jakie wykonuje. Więc tłumaczenie powinno być poprawne”.
-
Od twego „Kompasa” czy „Kutasa” już mój kot leiej tłumaczy z angielskiego. Zobacz jak przetłumaczył twój post:
-
Mawar about the deposit Sztokman and investments Russian-French-Norwegian, are which there led driven who exactly, what, when and where. I will give as not tonight, are night at home in the blog large material. Statements will be, I will give sources etc.
So that you be oriented. Because he sees himself to me about little you know. I will check only the translation of the statement of chiefs of Norwegian and French companies which together with Russians cooperate. I bought several days ago the latest version of the computer translator and the dictionary of English, very good – so she will not be troubles.
Is is the product of Szczecin computer scientists from the company “the Compass”, b. esteemed on the market. For spectrum of lingual operations , which performs executes.
So the translation should be correct.
-
Nieźle, co?
Tak więc lepiej daj w oryginale, a najlepiej link. Oczywiście, o ile nie są to materiały propagandowe Gazpromu.
19 lipca 2008, o godzinie 21:30
Tylko, że pamiętam z tego zestawu jedynie uchachanie.
No i może jeszcze przymałe damskie ciuszki na wielkim pulpetowatym bździsiu…
19 lipca 2008, o godzinie 22:06
Zofia
-
„No nie od razu, na razie ma (teoretycznie) powstać pierwsza nitka NS do której tłoczoby gaz ze złoża Jużnorusskoje (zachodnia Syberia), które ma dość ograniczoną wydajność – starczy dla tej jednej nitki (27,5 mld m3)”.
„A ja Ci raz jeszcze powtarzam – część lądowa gazociągu jest w realnej budowie”!
-
Czy ja to kwestionuję? Tyle że z tej magistrali przez „Karełofiny” gaz może pójść droga morską – przez Bałtyk, lub wariantem tańszym – drogą lądową przez obszar UE. I nie ma tu tłumaczenia, że to kraje niestabilne jak Białoruś czy Ukraina. Unia to Unia.
-
„Luty 2008 r. – Gazprom, Total i Statoil Hydro podpisały porozumienie w sprawie powołania specjalistycznej spółki akcyjnej Shtokman Development AG,
Gdybyś obserwował dokładnie to co sie dzieje w Rosji, wiedziałbyś, ze działa nader konsekwentnie”.
-
Konsekwentnie, zwłaszcza w odbieraniu wcześniej przyznanych koncesji na wydobycie gazu, jak na Sachalinie – konernom brytyjskim i amerykańskim, w ExonMobile. Cudaczne było tłumaczenie władz rosyjskich: „Bo prawo się zmieniło”. Total i StatoilHydro maja 49 proc. w tym biznesie na Morzu Barentsa więc w razie czego nic do gadania.
-
„Norwegowie są wybitnie zainteresowani tym złożem i jego wydobyciem, natomiast Rosjanie – szalenie zadowoleni ze współpracy z Norwegami. Zwłaszcza technicznej. Nie wiem skąd Ty czerpiesz wiedzę, ale radzę Ci zainteresować tym, co ma resort paliw rządu norweskiego do powiedzenia na ten temat”.
-
Firmy moga miec swoja politykę, ale skądinąd wiadomo, że Norwegia jest bardzo zainteresowana rynkiem gazowym w Europi i ma zamiar stać się największym eksporterem gazu. Mówi sie o eksporcie rzędu 100 mld m3. Ja przypuszczam, że na złożu Sztokmana pojawia się kłopoty, zbyt cięzkie warunki nawet dla Norwegów. :) A francuski Total jest na finansową doczepkę (chodzi też o lobby w UE), bo tak naprawdę to gaz z dna morza najlepiej potrafią wydobywać Norwegowie. Ostatni Norwegia jest w sporze z Rosja o szelf w poblizu Szpitzbergenu, nawet samoloty wysyła w tym kierunku, aby „moralnie wesprzeć swoich rybaków”. Marnie widzę współpracę Norwegii z Rosją, oj marnie.
-
„Natomiast Rosjanie nie są zainteresowani modernizacja gazociągu Jarmał ani tez nie planują budowy jego drugiej nitki”.
-
A to się jeszcze okaże.
-
„Oni się nastawiają na budowę …gazoportów w Zatoce Fińskiej”.
-
Jeśli chodzi o LNG to ruscy dopiero zaczynają i są o lata świetlne za światem. Z LNG to najlepiej wejść na rynek azjatycki, w tym chński (na Sachalinie sa już prowadone takie inwestycje), ale on nie jest łatwy, wbrew pozorom. Chińczycy nie chca słyszeć o kontraktach na 25 lat, czego sie domagają Rosjanie.
-
„Ale chyba nie orientujesz się jakie inwestycje prowadzi Gazprom i ile ładuje w nie nowej technologii”.
-
Ściślej rzecz biorąc te technologię dają raczej inni, w tym Niemcy. W spółce Nord Stram 51 proc. ma Gazprom, po 20 proc. mają E.ON-Rurgas i BASF-Wintershall, resztę holenderska Gasuni. Moja „ulubiona” niemiecka firma to własnie BASF – spadkobierca chemicznego koncernu IG Farben, znanego kiedyś lepiej z produkcji … Cyklonu B (IG Farben notowany był na Frankfurckiej Giełdzie do 10 listopada 2003). Historia zatacza koło, dzis BASF angazuje się w inwestycję, która tez może skończyc się powszechnym truciem.
.
Sumy jakie Gazprom musi wydać w najbliższych latach aby nie spadło wydobycie gazu są astronomiczne. Ale na biednego nie trafiło. Gorzej z rosyjskim budżetem, którego Gazprom jest najwiekszym dobrodziejem. Rosja to kraj surowcowy jak Arabia Saudyjska.
-
Masz pojęcie dokąd sięga na Bałtyku strefa szwedzka?
-
„Odpowiadam – wód terytorialnych – 200 mil od brzegu”.
-
A jeszcze uwzględnij szwedzką Gotlandię, duński Bornholm (koło których zatopiony jest poniemiecki gaz musztardowy i iperyt). To jest inwestycja transgranicza, pamietaj o tym, na wszelki wypadek unikaj plaż bałtyckich. No a poza tym, Zieloni potrafią być bardzo nieuprzejmi. Pamietasz jaką zadymę zrobili przy okazji Rospudy, a przecież tam chodziło raczej o bzdety, w porównaniu z ryzykiem jakie stwarza zatopiona broń chemiczna. :)
19 lipca 2008, o godzinie 23:08
Bernard napisal: jestem niespotykanie spokojnym człowiekiem, krytykuję polityków, różne wydarzenia. Zwykle na ataki personalne nie odpowiadam, a przynajmniej nie odrazu. narciarz przebrał miarkę więc w końcu musiałem dać mu odpór.
Mysle, ze rzeczywiscie dokonalem ataku, wiec obsceniczny odpor mi sie nalezal. Przypomne, ze moj atak wygladal tak: Bernard nie rozumie, ze nadmiarem jadu czyni posmiewisko z siebie i ze ze swoich wypowiedzi. Bylo tam kilka wiecej podobnych zdan. Przyznaje, ze zjadliwych, ale nie obscenicznych. Podaje pelen link, zeby nie byc goloslownym:
http://kuczyn.com/2008/07/09/glos-za-tarcza#comment-53935
.
Przed dalsza dyskusja, o ile do niej dojdzie, polecam nastepujacy link: Szczękościsk
http://www.polityka.pl/sz.....261694,18/
.
W tym artykule znajdziemy nastepujace zdanie, moim zdaniem rzucajace nieco swiatla na zjawisko nieopanowanej agresji: Największym problemem były te lękliwe. Takie zwierzęta są najgroźniejsze, bo nawet drobnostka wywołująca stres czy strach może być powodem ataku. No, wlasnie. Nawet drobnostka. Czy to Panstwu czegos albo kogos nie przypomina? Na przyklad, czy byly premier nie zachowywuje sie agresywnie pod wplywem drobnostek, ktore subiektywnie wydaja mu sie „knajackim atakiem” mediow, prasy, czy tez opozycji? A skoro ktos jest atakowany, to ma prawo sie bronic. Musi „dać odpór”. No, wiec daje. Taki wlasnie jest mechanizm agresji.
19 lipca 2008, o godzinie 23:11
Artykul Szczękościsk jest moim zdaniem dosyc wymowny takze politycznie. Wynika z niego, ze psy w Polsce sa troche podobnym tematem, jak bron w USA. Tutaj politycy tez nie robia tego, co cywilizowani ludzie gdzie indziej zrobili juz dawno.
19 lipca 2008, o godzinie 23:22
I jeszcze jeden link, ktory moim zdaniem odbiera wszelka nadzieje na poprawe kultury politycznej w Polsce: Gen bogactwa.
http://www.polityka.pl/zo.....250265,18/
.
W tym artykuje postawiono teze, ze pewne cnoty sa niezbedne dla dobrybytu kraju. Clark doszedł do wniosku, że rewolucję przemysłową poprzedził długotrwały proces darwinowskiej adaptacji, polegający na przetrwaniu najbogatszych. W tym okresie biologiczna reprodukcja rozmaitych warstw społecznych była silnie uzależniona od ich zamożności – bogaci mieli więcej potomstwa niż biedacy. Ludzie zamożni, sugeruje Clark, zawdzięczali w większości przypadków swój ekonomiczny sukces własnej przedsiębiorczości oraz mieszczańskiemu systemowi wartości, który cenił oszczędność, powściągliwość, uczciwość, pracowitość i skłonność do rozwiązywania konfliktów drogą negocjacji.
Z tego moze wynikac kontrowersyjna teza, ze w Polsce trzeba bedzie jeszcze poczekac kilka pokolen. Przez ostatnich trzysta lat w polskiej populacji zwyciezaly geny warcholstwa, nieposluszenstwa wladzy, oraz rzucania sie z kosami na armaty. W roku 1989 nastapilo krotkie otrzezwienie, ale zaraz potem geny znowu wziely gore. Teraz trzeba cierpliwie poczekac, az selekcja naturalna wyleczy Polakow z warcholstwa. Mozna albo czekac, albo wyjechac do Anglii, gdzie ten proces jest bardziej zaawansowany.
.
A teraz znow zegnam sie z Panstwe, bo nie mam najmniejszej ochoty na kolejna porcje obscenicznych wyzwisk.
19 lipca 2008, o godzinie 23:34
Mawar,
Rosjanie nie są lata za światem, bo budują od razu w najnowszych technologiach w oparciu o zachodnie standardy (zakłady LNG).
A co do linków, to Ci dałam i mapy i informacje o inwestycjach na złożu Sztokman.
Łaskawco zauważ przy okazji, że ani Białoruś ani Ukraina to ,niestety – nie Unia. A Unia, ta „stara: Niemcy, Francja, Holandia itp. – jest zainteresowana akurat gazociągiem podwodnym.
Napuszczanie ekologów na niewiele się zda. Bałtyk nie jest akwenem „Natura 2000″, raczej cuchnącym bajorem z dużymi obszarami „martwymi” o zniszczonym ekosystemie.
Jest to dzieło m.in. i Polski i jej braku oczyszczalni ścieków i chemii rolniczej, która obficie spływa od lat do morza.
Od bez mała 20 lat nie biorę żadnej bałtyckiej ryby do ust, tyle w nich metali ciężkich i dioksyn. Tj od czasów, gdy poznałam badania dot. zasobów bałtyckich.
Wbrew pozorom, budowa gazociągu pozwoli i na dokładne badania Bałtyku i na jego przynajmniej częściowe oczyszczenie i większą dbałość o środowisko, z powodu koniecznego moritoringu akwenów wokół gazociągu. Do tej pory nie był tak kontrolowany.
tak na prawdę, ta budowa może Bałtykowi po prostu – pomóc. Bo może jest w katastrofalnym stanie. nasi kochani rybacy-kłusownicy niebawem będą łowić wyłącznie meduzy i zdegenerowane ryby, jakie jeszcze w nim zostaną.
Poza tym inwestor może – morzem.
Nie wszystko, co tańsze, musi być lepsze. Nie Twoja kasa na tą inwestycję.
19 lipca 2008, o godzinie 23:34
Narciarz wpadł na chwilę, popluł na Bernarda i sobie poszedł, czy może raczej uciekł. Moze to jest nowy rodzaj męstwa szerzący się wśród lewactwa w USA?
19 lipca 2008, o godzinie 23:42
Mawar,
spór o rybaczenie przy Spitsbergenie bierze się w tym, że wbrew umowie międzynarodowej („paryskiej” bodajże) z 1920 r, Norwegia ustanowiła 200 milowy pas wód terytorialnych przy archipelagu. A Rosja tego nie uznaje. Nie samoloty, ale 17 tego lipca operuje tam krążownik „Marszałek Ustinow” a wcześniej wpłynęła tam rosyjska jednostka specjalistyczna do zwalczania łodzi podwodnych.
Będą tam przez cały czas połowów rosyjskich rybaków.
Dam w blogu także komunikat marynarki wojennej Rosji na ten temat.
Jestem raczej na bieżąco, jeśli chodzi o sprawy morskie i transportowe w Europie.
20 lipca 2008, o godzinie 00:07
Zofia
-
„Łaskawco zauważ przy okazji, że ani Białoruś ani Ukraina to ,niestety – nie Unia”.
-
Pisałem, ze gazociąg może biec z Rosji do Niemiec wyłącznie przez teren UE (Estonia, Łotwa, Litwa i Polska – tu korytarzem jamalskim, czyli chodzi po prostu o projekt Amber. Gdybyś miała watpliwości czy dobrze to zrozumiałaś to see once more.
http://kuczyn.com/2008/07...../#comments
Czyli że w tym przypadku byłoby to terytorium wyłącznie UE, więc odpadaja argumenty o niestabilności politycznej, jak w przypadku Białorusi i/czy Ukrainy. Wiem, że jest późno, ale staraj się czytać z jakim takim zrozumieniem.
-
„A Unia, ta “stara: Niemcy, Francja, Holandia itp. – jest zainteresowana akurat gazociągiem podwodnym”.
-
Stara Unia to nie cała Unia. Holandia to mały kraj Unii. UE oczywiście zainteresowana jest gazem, ale akurat nie droższym (koszty operacyjne eksploatacji NS byłyby
bardzo wysokie) i nie stwarzającym ryzyka ekologicznego oraz protestów. Zauważ łaskawie, że – skoro to jest inwestycja transgraniczna – to konsorcjum planujące NS bedzie musiało podać alternatywny przebieg gazociągu. I z pewnością KE potraktuje to powaznie, na sztuczki typu: nie na północ tylko na południe od Borholmu to się nie nabierze. Najsensowniejszą alternatywa dla NS jest gazociąg Amber. I leży to w polskim oraz europejskim intersie, ale pewnie masz to w nosie.
20 lipca 2008, o godzinie 00:11
Norwegia ustanowiła 200 milowy pas wód terytorialnych przy archipelagu. A Rosja tego nie uznaje. Nie samoloty, ale 17 tego lipca operuje tam krążownik “Marszałek Ustinow” a wcześniej wpłynęła tam rosyjska jednostka specjalistyczna do zwalczania łodzi podwodnych.
—
Jak rozumiem informacja ta ma przeczyć tezie Mawara jakoby stosunki norwesko-rosyjskie zapowiadały się kiepsko. :)
20 lipca 2008, o godzinie 02:09
Ciekawe, że niektóre posty ukazują się chwilę po wejściu do domu czasem.
Narciarz, nasuwając tak wzajemnością musisz być trochę nakoksowany chęcią okazania determinacji. Przesadna sympatia to rodzaj kamuflarzu agresji. Można to stosować świadomie, i jest to ornament zastraszania chemicznego, który zasługuje absolutnie na odnotowanie. Tak jak np sugerowanie swoich tendencji by uzyskać efekt bezczelności. Ale najbardziej charakterystyczne jest zastraszanie by móc wytknąć zaraz ten strach. Aura jaką stworzyły wokół mnie coraz beczelniejsze gesty ostatnio w tej bezczelności doprowadziła do pewnej satysfakcji. Tacy ludzie starają się wypierać to ile wkładają przemysłu w wyprodukowanie reakcji strachu by tylko móc cieszyć się z najmniejszego impulsu. Jestem przekonany, że ty też żyjesz w tym podwójnym świecie gdzie jednocześnie zdajesz sobie sprawę z fałszywości efektu do którego dążysz i jednocześnie potrafisz w niego wierzyć w sprzeczny sposób. Zapominasz(cie), że do uzyskania miniefektu użyliście megawzmocnienia w sposób przerażający. Trzeba dodać, że nie tylko agresja powstaje z lęku, ale też lęk ze stłumionej (a więc skierowanej do siebie agresji). Natomiast u psów morderczych ras agresja jest wynikiem lęku wzbudzonego własną agresją. Osłabianie tego lęku jest słabo skuteczne i stąd wzmożenie agresji na gesty pojednawcze. Natomiast w świecie ludzi gest pojednawczy bywa stemplem dominacji. Nie można rypać człowieka i udawać księdza. Służysz jako pomocnik w machinie zastraszania i w tym kontekście musi być „przeczytana” całóść twojej działalności. Inteligentne zastraszanie to podstawa. Inteligentne zdemaskowanie takiego zastraszania to duży cios. Np ostatni akord akcji „Fotyga” miał mnie przestraszyć skierowaną agresją do siebie i takąż na produkcje Michnika. Miała wyjść reakcja zatem lękliwa lub gdybym bezpośrednio zareagował agresywnie – połączenie znaczenia agresji. To jest oszczanie, obspermienie symboliczne ostateczne. Twoje odnalezienie się w tym szczegółowo interpretuje twoją rolę. Jesteś ważnym czynnikiem tego potwornie poważnego przestępstwa i możesz sobie pokrytykować swoją instytucję pod postacią staffordów. Pokazuje to tylko twój prawdziwy cynizm.
Ale kiedyś tak nieprzerwanie brnący ludzie się wysypują.
20 lipca 2008, o godzinie 02:34
I żeby nie było niedomówień – bombardowanie skrajną bezczelnością i skrajną pogardą by wykożystywać tłumienie reakcji, którego orgia znów przetoczyła się przez jeden z najsoczystszych miesięcy jest bardzo ważne, ale nie najważniejsze. Najważniejsza jest informacja jaka ma pozostawać dzięki temu w podświadomości. Zastraszenie z NLP – scweleniem połączone we wzajemnie wzmacniającym się uścisku. Za to musicie odpowiedzieć razem wszyscy głowni superzakamuflowani przed koleżankami i kolegami główni linczowicze. W ostatnim czasie grupa sterowaczy zaczęła być wyraźniej odróżniona od tych, którzy dali się miejscami zapraszać. Wszyscy współpodżegacze i gwałciciele (wszystkich podtypów płci) biorący udział w tym odrażającym spektaklu dla wąskiej grupy muszą być kiedyś przesłuchani na wykrywaczu kłamstw. I tak to od strony odezwy do tej elity wygląda.
20 lipca 2008, o godzinie 09:39
Andrzeju,
w Norwegii jest pewne rozróżnienie spraw – sprawa rybaczenia wokół Spitsbergenu – to sprawa rządów i konfliktu na tym poziomie, sprawa budowy gazociągu w tym przypadku dot. firmy norweskiej i rząd norweski w takie gospodarcze kooperacje się nie wtrąca.
***
Mawar,
wiem o projekcie Amber, problem w tym, że ani Rosja, ani Niemcy nie są nim zainteresowani.
Po prostu morzem im wypada prościej i wygodniej, nawet od strony technologicznej.
Jak na razie mają cudowny przykład niemocy, jaka istnieje przy budowie np. Rail Baltica (linia kolejowa) czy drogi Via Baltica.
Też priorytet inwestycyjny dla UE i co?
Ile się te drogi czy torowiska budują?
W Polsce – nic się nie buduje, trwają dyskusje o lokalizacji i wylłaznie….dyskusje.
Sądzisz, ze Rosjanie z Niemcami maja ochotę na takie cyrki związane z inwestycjami, jakie dzieją się w naszym kraju?!
Lepiej się zastanów ile winy jest w naszym kraju, że główne inwestycje infrastrukturalne transportu (rurowego, drogowego, kolejowego) o charakterze międzynarodowym UE z krajami trzecimi (w relacji równoleżnikowej) omija z konieczności nasz kraj….
Masz jakaś autostradę biegnącą od granicy wschodniej do granicy zachodniej? – nie ma takiej w naszym kraju. Ani A 2, ani A 4 – nie dochodzą do granic.
A choćby mamy w tej relacji drogę trzypasmową o najwyższej przepustowości i stosownych standardach technologicznych na tym ciągu tranzytowym? – nie ma.
masz linię kolejowa dla pociągów od granicy do granicy dużej prędkości – nie ma.
Masz zsynchronizowany system nawigacji satelitarnej do kontroli Ładunków na kolei, – nie ma
Są profesjonalne intermodalne terminale przeładunkowe na ich przebiegu? – nie ma….
I tak dalej, i tak dalej.
I ty marzysz o inwestycji dla transportu rurowego przez nasz kraj, jakim jest gazociąg Amber?
Jesteśmy zacofani w infrastrukturze transportowej o dobre kilkanaście lat, bardzo często z naszej własnej winy.
A w UE nikt, zwłaszcza handel zagraniczny, nie ma zamiaru na nas czekać.
Polska jak do tej pory, od 1989 r. nie opracowała i nie przyjęła na poziomie parlamentu i rządu długoletniej, wielokierunkowej polityki transportowej. Ma 6-letnie plany i strategie wyłącznie wydawania pieniędzy w oparciu o fundusze UE i tzw. perspektywy budżetowe Unii.
Natomiast i Rosja i Niemcy takie wieloletnie polityki transportowe wraz z oprzyrządowaniem (strategie i plany) w perspektywie do 2020-2025 mają.
I bardzo konsekwentnie je realizują. Ba, przystąpiły do wysoce precyzyjnych badan i analiz by opracować swoje polityczne cele wobec transportu na dalsze lata.To tego przygotowują wykaz określonych zadań i cała inżynierie finansowania.
A Polska?
Polska jest na etapie nowelizacji ustaw o transporcie kolejowym i drogowym, polityki nie posiada a jej plany kończą się na rozdysponowaniu unijnych pieniędzy, czyli do 2013 r.
Z takim krajem nikt poważnie się nie liczy przy planowaniu i realizacji wielkich projektów inwestycyjnych o charakterze międzynarodowym.
Jest zbyt mało odpowiedzialny i praktycznie – nieprzewidywalny.
Najwyższy czas przyjąć to do świadomości.
W Europie decyzje wobec gazociągów zapadły znacznie wcześniej, a Polska przez cały ten czas nie wyciągnęła z tego faktu żadnych wniosków.
Co gorsza nadal brnie w bezhołowie polityczne wobec transportu, w tym także rurowego.
Więc jest konsekwentnie omijana i główne systemy transportowe – omijają nasz kraj. te które są obecnie kreowane – także.
20 lipca 2008, o godzinie 10:37
No proszę! Bernard robi porządki na nie swoim blogu.
Czy ma na to zgodę pana Waldemara Kuczyńskiego, gospodarza tego forum? Może by tak ustalić wreszcie – kto tu jest szlachcicem na zagrodzie, a kto się próbuje szarogęsić.
20 lipca 2008, o godzinie 11:08
Zofia
-
„Wiem o projekcie Amber, problem w tym, że ani Rosja, ani Niemcy nie są nim zainteresowani.
Po prostu morzem im wypada prościej i wygodniej, nawet od strony technologicznej”.
-
No tak, trzeba tylko mieć ekipy koserwtorskie i remontowe złożone z płetwonurków i sprzęt do prac podowdnych podczas eksploatacji gazociągu. To istotnie bardzo obniża koszty. A co z tłoczniami gazu na przebiegu gazociągu przez Bałtyk? Też tniemy te koszty?
-
„Jak na razie mają cudowny przykład niemocy, jaka istnieje przy budowie np. Rail Baltica (linia kolejowa) czy drogi Via Baltica”.
-
I po co te kosztowne magistrale komuikacyjne do Obwodu Królewickiego skoro tam dziko i straszno, same miltarnyje zony? Niemcy też się do tgo nie palą. Kilka lat temy Rosjanie mówili cos o towarowym polaczeniu promowym przez Bałtyk Królewca z Niemcami. Dziś o tym cisza.
20 lipca 2008, o godzinie 11:21
Mawar,
jesteś totalnie nie doinformowany.
Połączenie towarowo-promowe miedzy Niemcami a Rosja istnieje i się rozwija, w tym także do Baltijska (tzw. przedport port dla Kaliningradu, jak Świnoujście dla Szczecina).
Odsyłam Cię do mego referatu z 26 czerwca tego roku, jaki miałam przyjemność serwować transportowcom i logistykom niemieckim i polskim podczas 33. Wschodniobrandenburskich Rozmów Transportowych.
Na mojej stronie internetowej (blog) – link do tekstu jest w górnym prawym rogu, albo tutaj:
http://www.iovg.de/programm.html
(pod datą 26 czerwca i pod moim nazwiskiem, tekst jest w języku polskim).
Jest to bardzo szczegółowa analiza wykreowania przez Rosję i Niemcy bałtyckiego systemu transportowego (kolejowo-promowego) opartego na bałtyckiej autostradzie morskiej (linii żeglugowej).
Jak podasz jakiś adres kontaktowy, to możesz dostać wersję poszerzoną o mapy, wykresy i zdjęcia. Pocztą internetowego tego nie da rady podesłać bo dosyć duże.
Albo zgłoś się np. do posłów Piechocińskiego (PSL), wiceprzewodniczacego sejmowej komisji infrastruktury albo Arkadiusza Litwińskiego (PO), członka tej komisji, oni mają, bo im wysłałam.
20 lipca 2008, o godzinie 11:45
Acha, Mawar,
do mego blogu wchodzi się po prostu klikając (tutaj) w moje imię – strona się otwiera sama, lub pod adresem:
http://www.sophico.blog.onet.pl
20 lipca 2008, o godzinie 14:01
Ja wiem Zosiu, że Ty swoim zwyczajem na wszystkie tematy, tylko nie na podstawowy. Rosja i Niemcy nie mają zgody Komisji Europejskiej do budowy na dnie Bałtyku. Koniec i kropka. Może dostaną, a może nie!
20 lipca 2008, o godzinie 14:40
Torlinie,
Niemcy (bo oni są z UE) nie muszą mieć jakiejkowiek zgody Komisji Europejskiej!, bo ją mają.
Gazociąg „Północny Potok” z przebiegiem po dnie Bałtyku jest wpisany w dokumenty unijne jako inwestycyjne zadanie priorytetowe dla europejskiej sieci energetycznej (nośników energii) UE (TEN-E).
Nawet podczas ostatnich obrad Parlamentu Europejskiego komisarze o tym przypominali.
Polecam szczególnej uwadze art 7 i dalsze (str. L.262/4 i dalej)
DECYZJI NR 1364/2006/WE PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO I RADY
z dnia 6 września 2006 r.
ustanawiająca wytyczne dla transeuropejskich sieci energetycznych oraz uchylająca decyzję 96/
391/WE i decyzję nr 1229/2003/WE, (Dz.Urzędowy Komisji Europejskiej, z 22 września 2006 r. L.262/1 -23)
patrz (tekst po polsku)
http://ec.europa.eu/ten/e.....006_pl.pdf
oraz załącznik nr 1 do tego aktu – TRANSEUROPEJSKIE SIECI ENERGETYCZNE Osie projektów priorytetowych, w tym miejsca projektów leżących w interesie Europy, zdefiniowanych w art. 7 i 8
(str. L 262/9)
Poniżej wymieniono projekty priorytetowe, w tym projekty leżące w interesie Europy, które mają być wykonane w ramach każdej osi projektów priorytetowych.
(…)
SIECI GAZOWE
NG.1.
„Zjednoczone Królestwo — północna Europa kontynentalna, w tym Niderlandy, Belgia, Dania, Szwecja i Niemcy
— Polska — Litwa — Łotwa — Estonia — Finlandia — Rosja:
gazociągi mające połączyć niektóre z głównych źródeł dostaw gazu w Europie, poprawić współdziałanie sieci
oraz zwiększyć bezpieczeństwo dostaw, w tym gazociągi przeprowadzone drogą morską z Rosji do UE i drogą
lądową z Rosji do Polski i Niemiec, budowa nowych gazociągów i zwiększenie zdolności przesyłowej sieci
w Niemczech, Danii i Szwecji oraz pomiędzy tymi państwami oraz w Polsce, Republice Czeskiej, Słowacji,
Niemczech i Austrii oraz pomiędzy tymi państwami.
W tym następujące projekty leżące w interesie Europy:
gazociąg północnoeuropejski
gazociąg Jamał — Europa
gazociąg łączący Danię, Niemcy i Szwecję
zwiększenie zdolności przesyłowej na osi Niemcy — Belgia — Zjednoczone Królestwo.”
***
Wybacz Torlinie,
ale racja jest po mojej stronie.
Ten gazociąg jest absolutnym priorytetem dla UE.
20 lipca 2008, o godzinie 14:45
Torlinie,
nim trafił ten gazociąg dna listę unijnych priorytetów oraz znalazł się w unijnej dokumentacji, miał najpierw uzgodniony z UE, w Komisji Europejskiej – dokładny przebieg – po dnie Bałtyku.
Procedury jego budowy są ścisłe określone w podanym przeze mnie dokumencie.
Gdyby było inaczej – żaden z poważnych europejskich konceenów nie wchodziłby w jego budowę.
20 lipca 2008, o godzinie 14:56
Torlinie
w unijnym dokumencie jest zapis zupełnie jednoznaczny:
Cytuje raz jeszcze ku Twojej uwadze:
…gazociągi mające połączyć niektóre z głównych źródeł dostaw gazu w Europie, poprawić współdziałanie sieci
oraz zwiększyć bezpieczeństwo dostaw, w tym gazociągi przeprowadzone drogą morską z Rosji do UE i drogą
lądową z Rosji do Polski i Niemiec, budowa nowych gazociągów i zwiększenie zdolności przesyłowej sieci
w Niemczech, Danii i Szwecji oraz pomiędzy tymi państwami oraz w Polsce, Republice Czeskiej, Słowacji, Niemczech i Austrii oraz pomiędzy tymi państwami.
***
Tak więc gazociąg północnoeuropejski – „Północny Potok” (Nord Stream” jest przed ewentualna 2-gą nitka dla gazociągu „Jarmał”(Rosja – UE).
Naprawdę, wiem
Drogi Torlinie
co piszę i na jakich to materiałach źródłowych opieram swoją wiedzę.
Mnie jest nieco już niezręcznie wiecznie dokumentować swoje racje, bo wychodzi, że wypowiadasz na temat, w którym nie do końca jesteś zorientowany.
Nie moja to wina, ze nasze media piszą bzdury i a politycy kreują czasem informacje niezbyt zgodne z prawdą.
20 lipca 2008, o godzinie 15:12
drobny błąd któregoś z zawodników Formuły 1.
20 lipca 2008, o godzinie 16:14
Bernardzie:
zajrzalem tu przed rozpoczeciem niedzielnych porzadkow w domu, i zobaczylem zyczenia od Ciebie, za ktore bardzo dziekuje. Zeby Ci zrobic przyjemnosc, chcialbym Ci powiedziec, ze ja Cie lubie. Jestes lagodny jak baranek, jak slusznie o sobie twierdzisz. Problem jest jednak taki, ze osobie bedacej w stanie ograniczonej lagodnosci wydaje sie, ze lekarze zabijaja pacjentow, Macierewicz ma racje, zasluzeni ludzie sa Bolkami albo podpisali deklaracje partyjne 50 lat temu, i nawet czyjas tragiczna smierc jest okazja do radosci. Tyle mniej wiecej Ci probuje uswiadomic.
Pozdrowienia.
20 lipca 2008, o godzinie 16:29
Znakomity wpis Zofii. Obawiam sie jednak, ze jest to glos wolajacej na puszczy, przynajmniej tym blogu, bo tutaj poziom profesjonalizmu nie jest zbyt wysoki. Przepraszam nielicznych fachowcow, jacy sie tu pojawiaja. Zofio, docenam, podziwiam, ale marnujesz czas. Andrzej z Gospodarzem Cie pewnie docenia, ale reszta pewnie nie.
http://kuczyn.com/2008/07/18/mieta-do-sojuszu/#comment-5435
.
Natomiast dla reszty polecam inny link, ktory w pewnym sensie jest komentarzem do zdania „W Polsce – nic się nie buduje, trwają dyskusje o lokalizacji i wyłacznie….dyskusje.” Komentarz jest taki: Myśl, że uniwersytety to siedlisko wrogów lustracji wraca jak obsesja. (Oczywiscie, chodzi o obsesje Prezesa, ktory poza tym jest lagodny jak baranek.) Otoz ta „myśl”, jesli to nie jest nazwa na wyrost, to jest wlasciwy poziom polskich dyskusji o przyszlosci. Jesli ta „myśl” zostanie zrealizowana, to Polska innowacyjnosc zostanie zniszczona na pokolenia. I to jest wlasciwy kontekst dla wpisu Zofii. Zofio, tu nie chodzi o brak budowania, tu chodzi takze o realna grozbe dalszego niszczenia, jesli do wladzy powroci grupa osob lagodnych jak baranki.
http://naukowy.blog.polityka.pl/?p=190
20 lipca 2008, o godzinie 16:45
Jeszcze jeden link, i potem juz dam Panstwu spokoj i nie bede zaklocal dyskusji o wyzszosci Polakow nad otaczajacymi Polske barbarzyncami. Uprzedzam, ze prezentacja liczy sobie ponad 5 MB, wiec laduje sie dosc powoli. Polecam ja dlatego, ze w tej prezentacji jest to i owo o nowoczesnej technologii i jej zastosowaniu do pewnych projektow naukowych. Nieliczni fachowcy zrozumieja, o jaka technologie chodzi, natomiast pozostalym chce podsunac nazwy firm takich, jak Xilinx, Altera, czy tez Linear Technology. To sa technologie bedace u podstaw produktow takich, jak telefony komorkowe, tomografia komputerowa, ultradzwiek medyczny, oraz telewizja (wlaczajac w to niestety telewizje Trwam). Majac to i owo wspolnego z podstawami technologii, czesto spotykam nazwy krajow takich jak Filipiny, Tajwan, oraz Irlandia. Natomist nie przypominam sobie, zebym kiedykolwiek uslyszal slowo „Polska” w tym kontekscie. A teraz zycze panstwu dalszej owocnej dyskusji na temat wyzszosci Polakow nad sasiadami.
http://www.pas.rochester......070908.ppt
20 lipca 2008, o godzinie 16:56
Przed chwilą myślałem usilnie o słowie: prefix. I to mnie zaszokowało u Narciarza. Może dana od jasnowidza? Bo to co stosuje i mówi poza tym mówi mi o nim wszystko…
20 lipca 2008, o godzinie 17:01
Myślałem też usilnie o pojęciu dwóch reszek choć to ma równoległą genezę.
20 lipca 2008, o godzinie 17:03
Zapomnialem napisac, ze technologia opisana w mojej prezentacji jest takze podstawa tarczy antyrakietowej. W tym kontekscie moge wymienic na przyklad firme BAE Systems. Andrzej bedzie wiedzial, o co chodzi, pozostali moga poszukac tej firmy na internecie i sprawdzic, czym sie zajmuje. Mowiac bardzo luzno, „digital signal processing” sluzy nie tylko do znajdowania guza w organizmie (tomografia) albo ogladania ludzkiego plodu w trakcie rozwoju (ultradzwiek), ale takze do wyszukiwania szybko poruszajacych sie obiektow na niebie. Mysl, ktora chcialem Panstwu przekazac, jest taka, ze przyszlosc Polski jako kraju technicznie zaawansowanego decyduje sie w rozmaitych dziedzinach, o ktorych panstwo nie macie zielonego pojecia, a ktore PiS i inni mawaro-podobni bernardyni usiluja zniszczyc w imie oblakanczych politycznych pomyslow, ktore maja im przyniesc wladze.
20 lipca 2008, o godzinie 17:16
Tu Narciarz napisał już o sobie wszystko. W granicach pewnej świadomej przesady. Jednak to jest tylko i aż pokrywające się z rzeczywistością bardzo długofalową i jej sensem. Nie napisałem tu wszystkiego co wiem o przestępczym charakterze „doświadczenia” gdyż wypracowano by do tego odpowiednie racjonalizacje.
Mam tylko bardziej ugruntowane przekonanie, że ten człowiek musi kiedyś zostać przesłuchany na wykrywaczu kłamstw choć to nie wyczerpie pokazania wszystkich aspektów i ich głębi przestępczości.
20 lipca 2008, o godzinie 17:36
Może i Zosiu masz rację, ja czytałem tylko sprawozdanie Libickiego przyjęte w końcu przez Parlament Europejski i wiem o proteście Estonii przeciwko badaniu ich wód. Miejmy nadzieję, że cały ten projekt wspólnym wysiłkiem państw bałtyckich, Polski, a może i Szwecji i Finlandii pójdzie na dno szuflady. Ja sądzę, że protesty będą się zwiększać ze względów ekologicznych.
20 lipca 2008, o godzinie 17:40
Nie ma większego upodlenia człowieka niż pozbawienie go prywatności i intymności przekraczającej nawet granice prywatności domu. Metoda kożystania do tego z jasnowidza lub misterne dążenie rozmaitymi złożonymi technikami do wyprodukowania takiej świadomości w oprawianym człowieku jest upodleniem najdalszym. Jeśli robi się to w synergii z przeszczepianiem chcianej świadomości technikami presupozycyjnymi („i” itd) odnoszącymi się do oskarżenia i spedalenia to jest to Z B R O D N I A.
Zbrodniaż jest człowiekiem żyjącym w rzeczywistości zafałszowanej ogromem swego przestępstwa. Ludzie stosujący tak długo tak podłe metody nie mogą być w całym zakresie trzeźwi świadomościowo. Odnosi się to do wszystkich ludzi którzy udziałem stają się znaczącymi współsprawcami.
Zrobię wszystko byś mały scwelający esesmanku nie uniknął adekwatnej odpowiedzialności prawnej do rozmiaru uczynku w którym współuczestniczysz. Razem z Bernardem, Michnikiem, kilkoma pracownikami mediów i „wymiaru sprawiedliwości”.
20 lipca 2008, o godzinie 17:57
Najpotworniejsza, najobrzydliwsza zbrodnia choć dotykająca ciało minimalnie i pośrednio. Najpotworniejsza psychiczna zbrodnia jaką człowiek byłby w stanie wymyśleć. Tylko w tak postżydokomunistycznym kraju taka zbrodnia może być przedmiotem wydarzenia społecznego świadomie zaaranżowanego na z pogranicza uczciwego i fiesty pod spodem którego jest nieustanna wzajemna stymulacja, która doprowadziła do gestów tak ostatecznej pogardy do jakich doszło. A widocznych publicznie było 5 – 10 % najpoważniejszych aktów krańcowego upadlania.
20 lipca 2008, o godzinie 18:34
Torlinie,
projekt gazociągu bałtyckiego – nie pójdzie do szuflady, bo jest w realnej budowie.
A zaangażowanie różnych międzynarodowych, w tym zachodnich – kapitałów i koncernów jest przeogromny.
Tutaj podpisuje się realne kontrakty o wartości od pół miliarda euro w górę.
Nikt nie jest zainteresowany poza Polską, by ten projekt upupić.
Te inne kraje przyłączyły się do Polski, tylko dlatego, bo chcą coś tam ugrać z Rosją, Estonia m.in. sprawy graniczne.
Zechciej zauważyć, Torlinie że:
* trwa wytapianie stalowych rur dla tego gazociągu w niemieckich stalowniach,
* niemieckie koleje mają 2-letni kontrakt sowicie opłacany na ich przewóz ze stalowni do portu w Sassnitz (wyspa Rugia), od maja kursują pociągi w ruchu wahadłowym 15 na tydzień i te rury od maja tego roku zwożą.
* francuska firma na ternie portu jest w trakcie budowy swego zakładu do pokrywania tych rur betonem, za kilka miesięcy, jeszcze w tym roku ruszy produkcja betonu i pokrywanie zwożonych tur ( ma być ich 60 tys.),
* włoska firma podpisała już kontrakt na ich kładzenie na dnie morskim, rozpoczynają tę robotę na wiosnę przyszłego roku,
* na odcinku lądowym, w Rosji, od kilkunastu miesięcy rury są kładzione i montowane,
* w lutym tego roku Norwegowie, Francuzi i Gazprom podpisali umowę o utworzeni wspólnej spółki wydobywczej (jest zarejestrowana w Szwajcarii) gazu na złożu Sztokman na Morzu Barensa. Z tego złoża ma być brany gaz dla gazociągu.
* w listopadzie ubiegłego roku rozstrzygnięto przetarg kto zbuduje specjalne pływające platformy do wydobywania tego gazu.
* 4 lipca tego roku rozpoczęto w stoczni rosyjskiej Wyborg – budowę konstrukcji pierwszej z dwóch takich platform – pływaki ( statki nośne) dla platformy buduje już jedna ze stoczni południowokoreańskich. Platformy będą gotowe w I kwartale 2010 i I kwartale 2011 r. Gazociąg ma zaczynać rozruch (najpierw pierwszej nitki) – także w 2011 r.
* porty rosyjskie w Zatoce Fińskiej przechodzą głęboką metamorfozę i a zwłaszcza Wyborg, szykowany jako miejsce zejścia „rury” do morza. Tam też powstanie zakład produkcji LNG, rozdzielnie regulatory tłoczni itp. „ustrojstwa”,
* Rosja rozpoczęła testowanie swojego sprzętu głębinowego – i innych urządzeń do obsługi tego gazociągu.
Po penetracji dna Północnego Oceanu Lodowatego w sierpniu ubiegłego roku, rosyjskie batyskafy Mir-1 i Mir-2 w sierpniu rozpoczynają badania naukowe w Bajkale. Program badań jeziora, przygotowany przez Rosyjską Akademię Nauk przewiduje pozyskanie danych na temat procesów tektonicznych na dnie Bajkału, badanie podwodnych wulkanów błotnych, określenie zapasów zasobów naturalnych. Podobnie jak na dnie Oceanu Północnego, na dnie Bajkału wykryto gazohydraty.Te same batyskafy będą sprawdzały niebawem Bałtyk.
O jakości tego sprzętu może świadczyć fakt, że w poszczególnych etapach bajkalskiej ekspedycji przewidziany jest udział księcia Monaco Alberta II, Japońskiego Stowarzyszenia Programów Bajkalskich, Angielskiego Towarzystwa Królewskiego i innych uznanych międzynarodowych i ekologicznych organizacji oraz ekspertów.
***
Czy sądzisz, że przy takim daleko idącym zaangażowaniu i finansowym i naukowym i technologicznym, czy w realnym już wykonawstwie – ktokolwiek rozsądny przerwie tę priorytetową dla UE i Rosji inwestycje?
Mowy nie ma.
Po za tym – dlaczego ma przerwać?….
20 lipca 2008, o godzinie 19:17
Ponownie Zofia zdruzgotała nas swoją erudycją transportową. Narciarz to jeszcze podkreślil. Po tym nogi uginają się w kolanach w słotny weekend (mnie od lat).
Oskarżyłem niedawno Gospodarza, że przyczynił się do wypuszczenia dżina z butelki. Widoków na zmianę myślenia nie widać. Co tam rury w porównaniu z zabójstwem zarodków przy zastosowaniu metody in vitro.
20 lipca 2008, o godzinie 19:39
P.S. do wpisu z 7.17 pm
Analogie w prawie są niedopuszczalne, ale w polityce, a zwłaszcza w historii nie ma tak ścisłych rygorów myślenia.
Pozwolam sobie więc prywatnie na częste porównania obecnego stanu stosunków spolecznych do przedwojennego okresu sanacji. Dostrzegam jednak pewne róznice. W RP III i pół dotychczas żadna opcja polityczna nie oskarżyła rządzących o sfałszowanie wyborów (ale to się niebawem zmieni). Trzeba jednak jeszcze zwrócic uwagę, że w okresie panowania sanacji nie zaprószała politykom oczu manna z nieba, która obecnym dodatkowo rozprasza uwagę i utrudnia szybkie ujednolicenie słusznych standardów politycznych.
20 lipca 2008, o godzinie 23:04
Celny komentarz Dorna
http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
20 lipca 2008, o godzinie 23:26
http://kuczyn.com/2008/06.....ment-53478
Bernard! Co ja się będę powtarzać…
Czy Gospodarz upoważnił cię do porządkowania swego blogu? ;)
20 lipca 2008, o godzinie 23:32
A zresztą Zosiu, co mnie obchodzi ta rura. Polska powinna działać pozytywnie, a nie negatywnie, powinna sama u siebie szukać gazu i budować elektrownie atomowe. Cała sprawa rury pokazuje, jak obrzydliwym graczem jest Rosja i jacy są nasi sojusznicy. Zawsze mówiłem, że jestem pełen podziwu dla Stanów Zjednoczonych, a Europa to są mydłki. Nie dziw, że Rosja robi sobie z nich jajecznicę.
Dla prawicy!
Znakomita wiadomość, po Lepperze i Giertychu macie nowego sojusznika – gratuluję – tak trzymać
http://wiadomosci.gazeta......alnej.html
20 lipca 2008, o godzinie 23:40
Moje gratulacje dla Napieralskiego! Prowadzi swoją partię, jak po sznurku tam, gdzie teraz SO i LPR. Szczęśliwej drogi! Na sojuszu z PiSem można tylko wyjść na dudka. Oby prędko!
21 lipca 2008, o godzinie 00:09
Anielka pyta retorycznie Czy Gospodarz upoważnił cię do porządkowania swego blogu? Chodzi o Bernarda, ktory usiluje mnie stad wygonic, ale nie bardzo moze uzywac swoich zwyklych metod. Otoz Anielko, Bernarda sama Opatrznosc upowaznila do porzadkowania Ojczyzny. Zelazną miotlą. Na przyklad, wlasnie zajrzalem do blogu red. Szostkiewicza, i co widze? Bernard wymysla na blogu od „postkomunistow z Polityki”. Gdzie on tam widzi postkomuniste? Oto zagadka.
.
Nie komentowalbym wpisow Bernarda, ktorego naprawde bardzo lubie, gdyby nie zadziwialo mnie samo zjawisko. Myslalem, ze dinozaury wymarly. Myslalem, ze Polska staje sie nowoczesnym krajem. Kogo dzis obchodza podpisy i deklaracje sprzed 60 lat? Kogo to w ogole powinno obchodzic, poza doktorantami wydzialu historii UW? Ale dinozaury jednak zyja. Jednak jest ktos, kto czuwa. Zadziwiające.
21 lipca 2008, o godzinie 00:27
Polska powinna działać pozytywnie, a nie negatywnie, powinna sama u siebie szukać gazu i budować elektrownie atomowe.
Nie wiadomo, czy ten gaz jest w wystarczajacej ilosci. Raz siknelo w Karlinie, ale szybko sie skonczylo. Zloze bylo pod cisnieniem, ale poza tym niewielkie. Nigdzie nie jest powiedziane, ze w Polsce jest tyle gazu, zeby wystarczylo. Jesli idzie o elektrownie atomowe, to chyba sam rozumiesz, ze to jest „wysoka technologia”. Do tego potrzeba fachowcow, fachowcow, i jeszcze raz fachowcow. Trzeba im bardzo dobrze placic. Fachowcowi nie wystarczy uscisk dloni Prezesa. Potrzeba stabilnego klimatu politycznego, aby fachowiec wiedzial, ze jesli wlozy w cos 15 lat zycia, to nie skonczy sie jak w Zarnowcu. Jak mozna wierzyc w stabilnosc w kraju, w ktorym Prezes sie odgraza, ze jak za dwa lata wroci do wladzy, to zrobi czystke na uniwersytetach? Z takiego kraju kazdy, kto ma odrobine fachowosci, powinien jak najszybciej wyjechac, zanim zostanie wyrzucony z pracy za niepodpisanie lojalki. (Przypominam, ze reaktory jadrowe musza byc panstwowe, wiec Prezes bedzie mial wladze nad personelem.)
.
Krotko mowiac, dopoki krajowi zagraza wladza prezesow, solidarnosciowych dinozaurow, IPNu, i innych drani, tak dlugo naprawde wysokiej technologii w takim kraju byc nie moze. Powiazanie pomiedzy wolnoscia a technologia jest swietnie znane w USA: Dolina Krzemowa to ostoja lewactwa, a jednak rzady trzymaja sie od niej z daleka. Bo rzady w USA sa pragmatyczne i wiedza, ze lustracja w Dolinie Krzemowej bylaby koncem potegi militarnej USA. Natomiast polscy bernardyni maja pragmatyzm gdzies. I dlatego w Polsce nie moze byc naprawde wysokiej technologii, dopoki nie skonczy sie polityczny fundamentalizm i nie przyjdzie polityczny pragmatyzm.
21 lipca 2008, o godzinie 00:41
Cała sprawa rury pokazuje, jak obrzydliwym graczem jest Rosja i jacy są nasi sojusznicy.
Z Rosja Polska powinna sie pragmatycznie dogadywac, podobnie, jak z USA. W obu przypadkach dla swojej wlasnej korzysci. W tym celu trzeba miec na czele panstwa ludzi madrych i opanowanych. Ostatnia awantura pokazuje, ze na czele panstwa „puszczaja nerwy”. To jest kuriozalne. Ani szefowi dyplomacji, ani prezydentowi nerwy nie powinny „puscic” w zadnych okolicznosciach. Jesli tak sie zdarzylo, to znaczy tylko tyle, ze oba stanowiska sa obsadzone przez nieodpowiednie osoby. Takie osoby nie maja czego szukac w negocjacjach ani z USA, ani z Rosja.
.
Chyba Cie nie dziwi, ze jesli na bramce postawisz niekompetentnego bramkarza, to druzyna przegra mecz? Wiec czego sie spodziewasz, jesli na czele kraju stoi niekompetentny prezydent, zas szefowi dyplomacji „puszczaja nerwy”? Co to za dyplomata, ktoremu sie to zdarzylo? Jak on moze wygrac w negocjacjach z kimkolwiek? Nie ma co winic „obrzydliwego gracza” (Rosji), jesli masz niekompetentnego gracza po swojej stronie.
.
Przeczytaj sobie tekst Asmusa, zeby poczuc roznice klasy.
http://wyborcza.pl/1,7524.....smusa.html
21 lipca 2008, o godzinie 00:49
Wczoraj, a w zasadzie przedwczoraj docierali do mnie Skaldowie przez okno.
21 lipca 2008, o godzinie 02:23
Torlin:
mozesz napisac do GW, co myslisz o atomie. GW zaczyna bardzo rozsadna dyskusje. Jesli ma powstac cos tak waznego, jak energetyka jadrowa, to ludzie musze miec mozliwosc wypowiedzi.
Inaczej bedzie tak, jak z aborcja. Za, przeciw, i nic posrodku. Moim zdaniem GW swietnie robi, ze publicznie stawia temat.
http://wyborcza.pl/1,7524.....atomu.html
21 lipca 2008, o godzinie 06:46
Narciarz pisze; Otoz… Bernarda sama Opatrznosc upowaznila do porzadkowania Ojczyzny…
Jeśli Gospodarz to potwierdzi, to ja nie będę miała dalszych pytań.
Jeśli nie – będę pytała z uporem maniaka – co upoważnia Bernarda do wyganiania uczestników dyskusji z blogu pana Waldemara Kuczyńskiego?
21 lipca 2008, o godzinie 07:06
narciarzu,
czytać nie umiesz, nie postkomunistów, tylko pokomunistów
21 lipca 2008, o godzinie 07:51
Bernardzie! Pozwól, z łaski swojej, że ja jednak poczekam na opinię Gospodarza w sprawie segregacji uczestników blogu. Jestem po prostu ciekawa, czy dał ci prawo do eliminacji kogokolwiek z jego forum.
P.S. Co ja się będę powtarzać…
21 lipca 2008, o godzinie 08:02
Narciarzu!
Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ja już u siebie pisałem obszernie, jak niezbędna jest w Polsce energetyka jądrowa. I ku mojemu zaskoczeniu i przyjemnemu zdziwieniu na opinię publiczną w tej sprawie może mieć wpływ … ochrona przyrody, a dokładniej mówiąc Gopło. Obydwie strony stanęły przed ścianą, ekologom udało się dotrzeć ludzi do ludzi, że jezioro zniknie, wprawdzie Główny Geolog Kraju mówi, że to nieprawda
http://gornictwo.wnp.pl/g.....1_0_0.html
ale ludzie już ekspertom polskim nie wierzą. Ja zresztą też, a kopalnia Węgla Brunatnego „Konin” w 2009 r. zakończy eksploatację odkrywek Lubstów i Kazimierz-Północ i szukanie nowych źródeł węgla to dla niej być albo nie być.
21 lipca 2008, o godzinie 09:37
Bernard,
Tak, jak zapowiadałem usunąłem Twoje obelżywe wpisy.
21 lipca 2008, o godzinie 09:54
Panie Waldemarze,
pana wola, radziłbym również usuwać obelgi narciarza i jasnejanielki, ja pierwszy nikogo nie zaczepiam.
.
pozdrawiam
Bernard
21 lipca 2008, o godzinie 09:54
jasnaanileki
ty juz wiesz co
21 lipca 2008, o godzinie 10:08
„narciarzu, czytać nie umiesz, nie postkomunistów, tylko pokomunistów”
.
Czy to jakaś zasadnicza różnica?
21 lipca 2008, o godzinie 10:40
Pawle
dla mnie tak, gdzieś już o tym pisałem. W wolnej chwili napiszę wiekszy post na ten temat. W skrócie i uproszczeniu postkomuniści to osoby które działały w partii komunistycznej lub satelickich, pokomuniści to środowisko które wspólnie z postkomunistami realizowało wizję Polski z grubą kreską i systemem rozmytych wartości, braku rozrachunku z p[rzeszością, Polski z Maleszką redagującym GW. (to znaczne uprosdzczenie, jak będę miał troche czsu rozwinę temat).
.
pozdrawiam
Bernard
21 lipca 2008, o godzinie 10:47
Widzisz Pawle, dla prawicowca jest to różnica. Każdy pasjonat tamtej strony chce jak najbardziej zohydzić lewicowca, jak ten był kiedyś w PZPR, to mu się przykłada łatkę postkomunisty (niby założył fałszywą skórkę, a tak naprawdę to UB nim dalej rządzi – i Moskwa). Teraz po prawie 20 latach przychodzi nowe pokolenie, nieskażone przeszłością pezetpeerowską, ale przecież im też trzeba dokuczyć maksymalnie. Ponieważ o człowieku, który urodził się dajmy na to w 1980 roku, trudno powiedzieć „postkomunista”, to wymyśla się takie cudo jak „pokomunista”. Należy to czytać tak: pokomunista jest to człowiek, który wprawdzie urodził się później niż komunizm, ale jest dzieckiem tego okresu i gdyby urodził się wcześniej, to rozstrzeliwałby polskich oficerów w Katyniu.
Tak kombinuje ta nasza prawa strona.
21 lipca 2008, o godzinie 10:52
Do opisanych podziałów należy jeszcze dodać „genetyczny komunista”. Wyjaśniać chyba nawet nie muszę.
21 lipca 2008, o godzinie 11:11
Andrzeju,
od genetyki fachowcem tu jest pan Kuczyński
21 lipca 2008, o godzinie 11:16
Myślę, że niedługo będziemy mogli wylansować terminy „postpisowiec” i „popisowiec”. W przeciwieństwie do postkomunistów tym gatunkom wymarcie na razie nie grozi.
21 lipca 2008, o godzinie 12:17
Kazus Bernard,
Nie ma silnych na Bernarda. Do niedawna umiarkowanie (jak na jego możliwości) obrażał blogowiczów, by, obecnie, oprócz obelg dodać eksmisję z blogu. Bernard w pełni wykorzystuje, to o co przez lata walczył Gospodarz i używa sobie, korzystając z anonimowości, bo w istocie jest bojaźliwy. Pójście z Bernardem na wokandę, to potencjalny kłopot dla Gospodarza, który granicę wolnośći słowa bardzo poszerzył z korzyśćią dla swobód obywatelskich. Zresztą Bernard z pewnośćią by się wybronił przedstawiając stosowny dokument odnośnych władz. W żyłach Bernarda zamiast krwi płynie nitrogliceryna, co trafnie zauważył Narciarz, załączając do jednego ze swoich wpisów link z Polityki o agresywnych psach mieszańcach.
Bernard szybko opuszcza swoje gniazda, bo nie chcą go blogowicze, ale skuteczny sposób na niego znalazł jedynie Daniel Passent, który jego rynsztokowe wypowiedzi cenzurował, a na zaczepki nie odpowiadał.
Sam kiedyś mocno scierałem się z Berardem na blogu Passenta. W pewnym momencie zauważyłem, ze teksty mojego adwersarza w chwiach kulminacji są jakieś urwane. Później ustaliłem , że to moderator uchronił mnie przed rynsztokowym słownictwem Bernarda.
Mimo to wystąpiłem nawet na jego blogu, bo uważałem, że nieźle pisze. Po upływie czasu widzę, że jest on w zastoju i powtarza w kółko to samo (na ogół gdzieś przeczytane)
W sumie nie zrobił on na mnie takiego wrażenia jak mój przeciwnik przeciwnik procesowy z lat dziewiędziesiątych (też inżynier, ale po Haidelbrgu)), który bardzo orginalną polszczyzną pisał pisma procesowe po 40 – 50 stron. Do szybkiego zakończenia procesu doszło, gdy na użytek tego procesu zacząlem studiować psychiatrię.
Żałuję, że dla potrzeb literackich nie zrobiłem odbitek jego wspaniałych tekstów.
21 lipca 2008, o godzinie 13:09
od genetyki fachowcem tu jest pan Kuczyński
—
Czyżby? A ja myślałem, ze to poseł Suski jest specjalista od takich spraw. I nie kto inny jak członkowie i sympatycy PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele grzebią w życiorysach wyszukując przeciwnikom politycznym przodków w Wehrmachcie czy KPP.
21 lipca 2008, o godzinie 13:15
Bernard w pełni wykorzystuje, to o co przez lata walczył Gospodarz i używa sobie, korzystając z anonimowości, bo w istocie jest bojaźliwy.
—
Niezbyt uczciwa opinia. Bernard nie jest bowiem taki anonimowy. Pomimo, ze występuje na forach jako Bernard nie ukrywa tak do końca swojej tożsamości i ujawnił swoje imię i nazwisko. Jak ktoś chce to przy odrobinie wysiłku znajdzie.
21 lipca 2008, o godzinie 13:28
Andrzeju,
być może Kuczyński z Suskim maja więcej wspólnego, niz Ci sie wydaje :)
.
pzdr
Bernard
21 lipca 2008, o godzinie 14:03
Andrzej napisał;
Bernard nie jest bowiem taki anonimowy. Pomimo, ze występuje na forach jako Bernard nie ukrywa tak do końca swojej tożsamości i ujawnił swoje imię i nazwisko. Jak ktoś chce to przy odrobinie wysiłku znajdzie.
Jeśli chodzi o moje zdanie, to zupełnie mnie te dane nie interesują. Dla mnie Bernard pozostaje tym, co pisze… a co pisze? Szkoda gadać. Ja z pewnością na jego blog nie zajrzę i nie będę go szukała, jeśli zdecyduje się kiedyś opuścić to forum, w co zresztą nie wierzę.
21 lipca 2008, o godzinie 14:52
Odnoszę wrażenie, że przed chwilą, w jakimś sensie spełnia się w jakimś zakresie testament polityczny Profesora Geremka – na mszy żałobnej, w warszawskiej katedrze zasiedli obok siebie wszyscy z polskiego establishmentu politycznego, którzy prowadzili nasz kraj od Okrągłego Stołu do NATO, UE i dalej. Prezydenci Wałęsa i Kwaśniewski, byli premierzy….
Wspaniałe wystąpienie b.premiera Mazowieckiego i słuszne oklaski po jego słowach – jakby koronowały to wydarzenie. Również mądre słowa biskupów, czy intencje modlitewne – to takze element tego testamentu.
Można tylko wyrazić głęboki żal, że dopiero nad Jego trumną politycy zjednoczyli się, by w tym symbolicznym geście – opowiedzieć się za patrzeniem w przyszłość, w zjednoczoną Unię, to przekreślenie odwetu i wszystkiego tego, co już odrzuciło polskie społeczeństwo eleminując PiS z foteli rządowych.
Warszawa żegna Profesora płacząc strumieniami deszczu, tak samo jest w moim Szczecinie…
Prezydent Kaczyński, ogłosił żałobę narodową, gdy z powodu ludzkiej bezmyślności wpadł do rzeki autokar z pielgrzymami wracającymi z pielgrzymki, ale nie zdobył się na taki gest wobec jednego z największych Polaków, jakim był prof. Geremek i co udowadnia dzisiaj cala Europa, polskie społeczeństwo i elity polityczne Polski i Europy.
21 lipca 2008, o godzinie 15:21
Wróciłem z nadzieją szybkiego wyjazdu z powrotem, tym bardziej, że już w czwartek szykuje się powrót temperatur w granicach 30 stopni celsjusza. Tym bardziej, że widzę, iż grzęźniemy na blogu w wszelkich rodzajach odchodów czytując wpisy Bernarda. Fakt, że pojawiają się w czasie pogrzebu B. Geremka jest tym bardziej przykre, bo przez dwa tygodnie odwykłem od chamstwa i agresji.
21 lipca 2008, o godzinie 15:34
mniej chemiczne, ale równie obrzydliwe skręcające się haczyki na wędkach
21 lipca 2008, o godzinie 16:00
Jeśli chodzi o sam pogrzeb prof. B. Geremka, to uważam, iż jest on zanadto przegadany. Adam Michnik mówi już z półgodziny i końca nie widać. Być może chodzi tutaj o nawiązanie do polemicznego i pełnego temperamentu charakteru samego B. Giermka. Jeśli tak, to na pogrzeby innych gorących polemistów z Solidarności i salonu zagraniczni goście będą wybierać raczej swoich zastępców. A swoją drogą oczekiwałbym, po pogrzebie jakiegoś wpisu naszego drogiego gospodarza o Bronisławie Geremku. Najlepiej aby był bardzo długi i zawierał wiele wątków do polemik… W ten sposób zamiast ogłaszać żałobę jednodniową uczcimy go bardziej dyskutując o jego poglądach przez miesiąc.
21 lipca 2008, o godzinie 16:00
głos zwykły
” odwykłem od chamstwa i agresji”
‘
przestałeś uzywać lustra i zdobyłeś sprawność milczka? nie wierzę
21 lipca 2008, o godzinie 16:05
Głosie,
red.Michnik w sposób nader wyrafinowany i wręcz perwersyjny znęca się nad cała ideologia PiS – publicznie i to w programie I TVP.
Pełen godzinny wykład akademicki o wyższości Geremka nad Bliźniakami.
Robi to w sposób przewrotny, inteligenty, jakby dyskutował z samym Geremkiem przed nosem Lecha Kaczyńskiego!
I nawet niebo go słucha, bo nie leje!…
21 lipca 2008, o godzinie 16:19
pisząc w nocy notkę myślałem usilnie by napisać, że nie był ten transparent perwersyjny lub, że był na miarę prostych ludzi w oczach ludzi pokrętnych
21 lipca 2008, o godzinie 16:23
Zofio,
No widzę, że się chłopak stara, ale jeszcze tak długiego pogrzebu nie widziałem, poza tym nie wiem, co na to najbliższa rodzina, jednak nie tylko Polska straciła syna, ale i syn stracił ojca, krótko odprawiając ceremonię lepiej uszanować by można ból, będący wynikiem samej śmierci, który odczuwają najbliżsi.
21 lipca 2008, o godzinie 16:42
myślałem też usilnie: oprawstwo jest jak zawody Formuły 1, drobny błąd to często błąd kluczowy
21 lipca 2008, o godzinie 16:45
Okoliczności są niecodzienne, więc się „przyłożyłam” i obejrzałam/wysłuchałam od początku, do końca. Głos ma rację. Uroczystość została nadmiernie przegadana, no ale zobaczyć minę LK podczas tych mów – bezcenne. Sama świadomość, że za plecami ma dwóch swoich poprzedników musiała być dość dokuczliwa. Jednak wytrwał, za co mu chwała. Znaku pokoju pomiędzy tą trójką jednak nie zaobserwowałam, z czego wniosek, że jutro będzie, jak zwykle a może nawet bardziej. Przyznać należy, że rodzina zmarłego pokazała się z najlepszej strony. Nie okazali zmęczenia ani zniecierpliwienia i wspierali się nawzajem w tych trudnych chwilach. Piękna i prawdziwa rodzina.
Z całego serca im współczułam i rozumiałam ich ból. Odszedł człowiek, członek rodziny – najważniejszy chyba w tej rodzinie.
Oby pozostała po nim dobra pamięć i sprawiedliwa, życzliwa ocena jego dokonań na tej ziemi.
21 lipca 2008, o godzinie 16:57
Masz rację Głosie,
ale Geremek był synem nie tylko swoich dzieci, ale całej Polski i Europy, a jego ojczysty kraj odpłacał mu się często głęboką niewdzięcznością i podłością. I to nawet w dzień po jego śmierci.
Nawet prezydent Kaczyński w swoim wystąpieniu nad trumną Profesora pozwolił sobie na jakieś dziwne insynuacje związane z rządem Olszewskiego i nie mianowaniem w nim prof. Geremka na „ministra spraw wewnętrznych”, bo „nie można było a teraz „Polska się zmieniła”. Takie numery wywija głowa państwa nad trumną człowieka, przed którym głowę schyliła cala Europa.
Synowi, a właściwie dwom synom prof. Geremka nie było miło słuchać takich insynuacji ani też – czytać to co wypisywały wcześniej , po śmierci Profesora – utraprawicowe pisma przykościelne, więc gorące i emocjonalne wystąpienie Michnika była dla nich pewnego rodzaju publicznym zadość uczynieniem.
Rodzina, czy jak to mówił Marek Edelman – klan Geremków zapewne liczył się z takimi reakcjami.
To jest cena, jaką się płaci, gdy ktoś bliski jest osoba publiczną.
21 lipca 2008, o godzinie 17:56
Zofio,
Przyznam się, że nawet jestem zaskoczony, tym jak bardzo Polska i Europa przez ten pogrzeb okazała Bronisławowi Geremkowi, że jest synem Polski i Europy. Choć w wielu sprawach podzielałem poglądy Bronisława Geremka, to nie wydawał mi się mężem stanu. Dobrze jednak, że się myliłem. Im więcej osób jest uważanych w Polsce za mężów stanu tym lepiej dla nas – kudłatych faunów, bliższych witalności i jałówkom, niż wielkości i dalekosiężności myślenia. A swoją drogą przebywając bliżej zwierząt staje się bardziej ludzki i cywilizowany, a nie odwrotnie jak uważa dark side. Jakby ta warstwa cywilizacji, którą jest okryta moja sierść się wzmacnia, poprzez kontemplację na łonie natury. W ogóle doradzam póki można kontemplację na łonie, połączoną z ocieraniem i łechtaniem, oraz głaskaniem, bowiem cielesność, a niekoniecznie duchowość i gadatliwość jest rzymsko śródziemnomorską spuścizną pewnej natury samego istnienia ludzkiego. Bronisław Geremek właśnie był witalny – wyglądał jak koziołek i taki też miał zaśpiew głosu, widać nie tylko wielki Polak i Europejczyk, ale w ogóle zacny z niego człowiek był. Właśnie te cechy jego osobowości, które powodują, że się na niego z zainteresowaniem patrzyło powszechnie niewgłębiając się w to co miał do powiedzenia. I są to takie same osobowości, jak u wszelkich zwierzątek. Bowiem choć Polak i Europejczyk, człowiek jest zwierzątkiem i ze zwierzątkami dzieli los, posiadania wyraźnej osobowości. Dlatego też uważam, że po śmierci człowieka bardziej należy płakać niż przemawiać, bowiem płacząc wspominamy bardziej czyjaś wyjątkowość. Śmierć ojca natomiast jest zupełnie wyjątkowa w życiu syna lub córki, podobnie zresztą jak matki, ale trochę inaczej, bowiem ojciec nie jest jednoznaczną postacią w życiu wielu, może dlatego, że jest właśnie częścią tego żywiołu zewnętrznego, bardziej niż rodzinnego, choć jednocześnie jest tym rodzinnym środowisku bardziej postrzegany przez dzieci swoje. Po śmierci jaki by on nie był – ojciec – staje się punktem odniesienia dla rozważań o sobie przez potomnych. Dlatego też ważna jest delikatność ostatecznego odejścia, wytworzona przez ceremoniał pogrzebowy z jaką potomni wchodzą w ten szok śmierci, będący początkiem wielu przewartościowań. Dopiero teraz uświadomiłem sobie że nie widziałem dobrej sztuki o śmierci ojca (nawet mój ulubiony Szekspir nic głębokiego nie napisał). A to jest wielki i kapitalny temat dla wielkich intelektualistów Polaków i Europejczyków, ba w ogóle uniwersalny temat, taki bezczasowy, ciągle wielki i aktualny. Wielka sztuka o śmierci ojca, ot co! Nobel z literatury czeka, ale czy po takiej ceremonii, ktoś uchwyci wielkość, czy raczej uchwyci to co zastało zakryte tym pogrzebem – prawdziwy majestat śmierci i jej wymiar w kontekście tych co pozostali, bo to dla nich są te ceremoniały. Umarłym jest już wszystko jedno, o nic nie dbają, jak słusznie zauważył Lech Wałęsa, który przemową swą dowiódł, że intelektualistą nie jest, ale słusznie stoi w szeregu największych. Umarł człowiek o osobowości takiej jak u koziołka, a o umysłowości wielkiego Polaka i Europejczyka. I kto powiedział, że faunem to być niewypada, bo nie „ą” i „ę”. Mnie się ten pogrzeb jawi właśnie cały, jako taki nie „ą” i „ę”.
21 lipca 2008, o godzinie 18:45
Głosie! Pamiętałam o tobie ;)
http://kuczyn.com/2008/07.....ment-54304
21 lipca 2008, o godzinie 18:58
http://miasta.gazeta.pl/c.....5.html?i=6
Dzięki jasnaanielko, ta jest moją faworytką na dziś :D (trochę przypomina panią prezydentową).
21 lipca 2008, o godzinie 19:27
Głosie poruszyłeś ogromnie ważny temat. Śmierć ojca. Straciłam swojego, kiedy miałam 13 lat. Nigdy nie zapełniła się pustka po nim. Nigdy mi się nie śnił, ale na jawie mnie nie opuszcza. Mam teraz więcej lat, niż on – gdy odchodził, nie przestałam jednak być jego córką, jego dzieckiem. Wciąż jest dla mnie autorytetem i wyrocznią. Wciąż niezastąpiony. Trudno nawet wyrazić na czym to polega, ale wciąż liczę się z tym, co on by powiedział na taki, czy inny mój uczynek. Do dziś mi zależy na tym, aby mógł być ze mnie dumny. Wiem, że to irracjonalne, ale czuję jego opiekę. Do dziś.
21 lipca 2008, o godzinie 19:39
Podsłuchując moje rozmowy z matką Big Brother ma możliwość analizy dość szerokiej. Również tego, że myślę, że matka długo nie pożyje. Ale bezpieczniej jest takie „i” przesterować.
„Badanie” używające i od strony „obojętność” było inteligentne. „Badanie” łańcuchowe polega na bodźcowaniu „i” tak by nie musieć notować w notesie i głowie nieudanych prób. Wszystko jest dobrym punktem wyjściowym do doładowania. Po kilku skopaniach wykonuje się przeszczep dwustronny.
Mój brak reakcji jest w najgorszym razie używany do udowodnienia mi, że reakcja na coś innego mimo „i” była.
Obserwując jak dyskretna współpraca odchodzi byle tylko mnie wciągnąć by zamazać moje ostatnie teksty i jak nabożnie są przekonani w roboczo wytworzonych osobowościach o braku tego motywu widać jak odkrywają ten motyw. A należy pamiętać, że motywy są zwykle mimo tych drugich osobowości asekurowane.
Obserwując te usilne dążenia do jakże niewielkich wystarczających „podkładkach” przypominają mi się czasy TG. Wtedy też gdy zbyt daleko się zapędził i obserwujący szarzy uczestnicy zaczęli mu to pokazywać on ustępował na dzień i po dniu, żadko dwóch dostawał nową siłę w żagle. Ja mogłem obserwować w zbliżeniu głównie ogólną cechę napędu, przypływu adrenaliny i radochy. Często musiał też używać radochy do pokrycia frustracji. Myliłby się ten kto by sądził, że jest w stanie odegrać radochę nie czerpiąc z siebie. Rozmawiając z nim przekonałem się, że radocha to ważna cecha jego osobowości. Choć sprawiał jednoczesne wrażenie odrobinki, ale zauważalnej odrobinki, kiślu w majtkach połączonego z tą radochą.
Na psychopatę nie oddziaływuje wiele poza ambicją i te dążenia nie mogą być wychamowane drogą intelektualną. Takiego psychopatę powinno się tylko warunkować awersyjnie na kiśle wyżywki. Próby delikatnej takiej perswazji mają skutek słabiutki.
Wszystko byłoby banalne gdyby nie to, że dąży on do unicestwienia ulubionej myszki. To wszystko jest w tak totalny sposób widoczne w jego rytuale z TG, że może i kilka z bardzo fałszywych osób mogłoby otrzeźwieć. Ale niestety „nibywspółpracują” z nim też psychopaci, tyle że mniejsi.
21 lipca 2008, o godzinie 19:50
jasnaanielko moje częste odosobnienie sprzyja temu, aby w ciszy poruszać wielkie tematy. Co prawda jako wielki miłośnik ludzkiego dramatu miałem na myśli nie tylko ojców, którzy są wzorami dla swoich dzieci, ale i tych którzy nie są wcale autorytetami, a wprost przeciwnie pozostawiają bolesne wspomnienia. Ale i pustka po ojcu autorytecie i wzorze, także jest ważna i godna genialnego pióra i wielkiego umysłu. Odpowiadając wprost na twoje pytanie pokuszę się o skromną sugestię, że być może chodzi o to, że żyje się w cieniu swojego ojca, tego kim był i czego dokonał, bowiem jego życie, mentalność i dorobek jest dla potomnych punktem wyjścia, który trzeba jakoś przewartościować. Temat ten niewątpliwie leży w sferze zainteresowań prawicowej części opinii publicznej dla której samo środowisko stygmatyzuje, a błędy i ślepe drogi życia innych ludzi niż ongiś żyjące pomniki są nie do wybaczenia dla błądzących, ślepych i ich potomnych.
21 lipca 2008, o godzinie 20:24
Głosie – ja z pewnością nie jestem prawicową częścią opinii publicznej, moje poglądy sytuowałabym w pobliżu centrum ale na lewo od tego centrum. A problem jest chyba w tym, że nie zdążyłam w dorosłym życiu zderzyć poglądów moich i mojego ojca. Dlatego mogę powiedzieć, że nic ze swego autorytetu w moim pojęciu nie stracił. A że byłam jedyną córką – miałam jeszcze dwóch braci – to chyba jasne, że moja pozycja była szczególna. Nie zdążyliśmy się poróżnić, a on wiedział, że opuszcza rodzinę i bardzo się martwił o nasz los i dalsze życie.
Ta szczególna więź we mnie przetrwała aż do starości.
Myślę, że ojcowie często nie zdają sobie sprawy, jak ogromną rolę odgrywają w życiu swoich dzieci. Nawet gdy ich z nimi nie ma.
21 lipca 2008, o godzinie 20:54
jasnaanielko,
występując w skromnych charakterze fauna i miłośnik jałówek, zrozumiałe jest że moją rolą jest mieszanie ścieżek przechodniom. Pokazanie zbieżności patriarchalnych poglądów twoich i tych z prawicy jest więc jak najbardziej na miejscu. Mogę dodać tylko kilka nutek z mojej pasterskiej fujarki. Fiu, fiu. W istocie rzeczy fakt, że nie mogłaś się z spiżowym wizerunkiem ojcem z swojego dzieciństwa poróżnić nie należy ocenić jako czegoś pozytywnego w twoim życiu. Nieraz spotkałem się z takimi ludźmi, którym w życiu za wcześnie zabrakło kogoś z bliskich. Taka wczesna strata to zła wróżba. W moim przekonaniu zbyt pozytywne wzorce milczą, a złe przemawiają do nas bardziej im bardziej z wiekiem mądrzejemy, a przy tym potrafimy wybaczyć sobie i innym. Właśnie to jest owa differentia specifica, która różni naszą salonową część blogu od glinianej. Salonowa część jest bardziej humanistyczna, pełna człowieczeństwa, a gliniana szuka spiżowych, a przez to zakłamanych pomników i zakłamanego wizerunku swojego co ma się niby z glinie pośrednio odcisnąć, poprzez bycia potomnym rzeczy, których nigdy w czystej postaci szlachetne takie nie było.
P. S. Nasz drogi gospodarz raczył wyrazić się o osobie Jerzego Roberta Nowaka per gnida w cyklu dwu odcinkowym o tym piewcy postaci spiżowych. Coś w tym jest, fiu, fiu. Gospodarzu przybił bym Panu za tą celną wypowiedź piątkę.
21 lipca 2008, o godzinie 21:11
Ważną metodą tej jednolitej tutejszej esbeckiej swołoczy jest kopanie do pęknięcia, a potem przystawianie skojarzeń dla siebie wygodnych jako dokumenty. Czy choćby odgrywanie tego jako kolejne ciosy – obliczone na odkładanie się w podświadomości oprawianego obrazu kata.
Pamiętam bezjajeczny ciotęgu twój kisiel. Ktoś cię kiedyś nauczy w twoim pojęciu tzw zasad morderco.
21 lipca 2008, o godzinie 21:20
Widziałam naszego Gospodarza i też mu przybijam piątkę. Fiu, fiu! mój tata nie był postacią ze spiżu. Podśpiewywał różne żurawiejki, miał całkiem dobry głos i oprócz tego wyśpiewywał też arie operowe, dokąd zdrowie go nie opuściło. Jego jędrne powiedzonka nie jednego mogły by wprawić w zakłopotanie. Nie – pomnikowy, to on nie był, ale kochał mnie bez zastrzeżeń i niezależnie od tego, co zrobiłam. Tylko raz dostałam w skórę – za bezmyślność! A miałam wtedy 5 lat. Do dziś pamiętam za co to było.
21 lipca 2008, o godzinie 21:21
Nikt nie będzie nadchodził jeśli daje ci tym do zrozumienia byś odważyło się porozmawiać ze mną Bżdzisiu Glizduś.
21 lipca 2008, o godzinie 22:06
Milczenie cię nie zachęca – widocznie to tylko tutejsze milczenie osób kryjących się za nickami. Albo trawisz swoje instynkty – wyjdą po krutkiej przerwie mordercza pipko za pięcioma zbrojami. :)
21 lipca 2008, o godzinie 23:37
Bernard poradzil Gospodarzowi radziłbym również usuwać obelgi narciarza i jasnejanielki.
Gdzie ja napisalem „obelgi”? Jesli takowe sa, to prosze usunac.
21 lipca 2008, o godzinie 23:57
Zofia
-
„Nawet prezydent Kaczyński w swoim wystąpieniu nad trumną Profesora pozwolił sobie na jakieś dziwne insynuacje związane z rządem Olszewskiego i nie mianowaniem w nim prof. Geremka na “ministra spraw wewnętrznych”, bo “nie można było a teraz “Polska się zmieniła”. Takie numery wywija głowa państwa nad trumną człowieka, przed którym głowę schyliła cala Europa”.
-
Mimo że w jednym oku masz młot a w drugim sierp, to jednak pamięć pewnie jakoś ci służy. Przypomnij zatem na blogu co prasa reżimowa pisywała o Geremku. Jako była reżimowa dziennikarka pewnie masz to obcykane i jesteś w stanie sypać cytatami, może sama popełniłaś to i owo? Czegóż to się dla wierszówki nie robiło, prawda? Twoja obrona Geremka przed Kaczyńskim jeśli już coś przypomina to – jak mawiał Zagłoba – diabła odzianego ornat, który ogonem na mszę dzwoni. Raczej nie wchodź w spory obozu „S”, nie jesteś i nie będziesz tu stroną. Kiedyś wybrałaś komunę, później – kiedy już było wolno – z rubla transferowego przeflancowałaś się na euro, ale to w dalszym ciągu za słaba legitymacja aby zabierać głos w tych sprawach. To są nasze wenętrzne spory, czerwonym nic do tego.
22 lipca 2008, o godzinie 00:07
Co presuponuje tekst tego karalucha? Plastikowy i do tego wirtualny Wskaźnik Słodowego?
22 lipca 2008, o godzinie 00:09
później – kiedy już było wolno – z rubla transferowego przeflancowałaś się na euro
—
Chyba przesadziłeś.
Niebawem rubel stanie się walutą konkurencyjną dla euro i dolara, nad czym już się w Rosji pracuje, i co wtedy?
Manipulowanie kursami szlak trafi…
http://kuczyn.com/2008/07.....ment-53513
22 lipca 2008, o godzinie 00:11
Czekajac na wpis Gospodzarza o Profesorze, pomyslalem sobie, ze kazdy czlowiek ma ojczyzne i Ojczyzne. Pierwsza „ojczyzna” z malej litery to jest duchowy uklad odniesienia, ktory nosimy w sobie. Mala ojczyzna to zarowno konkretne miejsce jak tez konkretny czas. Druga Ojczyzna to jest ponadczasowy powod i cel do poswiecen.
.
Posluze sie przykladami. Moja mala ojczyzna znajduje sie w Warszawie na Saskiej Kepie oraz na Mazurach, w polowie lat ’70. Umyslnie pisze w czasie terazniejszym, bo chociaz ani lat ’70 ani owczesnej Saskiej Kepy juz nie ma, to one ciagle zyja w mojej pamieci. Rozgladajac sie po blogu, widze takze inne male ojczyzny dookola. Zofia ma ojczyzne na Pomorzu, gdzies tak od Danii do Krolewca. Calkiem swobodnie sie po niej porusza, nie zwazajac na granice, czym budzi moje uznanie i podziw. Glos Zwykly ma swoją ojczyzne tu i teraz w Kampinosie pomiedzy ląkami i jalowkami. Mala ojczyzna Leszka Sopota jest w Gdansku w salach Uniwersytetu w polowie lat ’80. Zas ojczyzna Bernarda znajduje sie w IPNie.
.
W czasie mojego ostatniego pobytu w kraju mialem przyjemnosc rozmawiac z moja 20-letnia kuzynką Anią. Ania mowi po hiszpansku i w paru innych jezykach, wlasnie spedzila rok w Barcelonie, w zimie skonczyla kurs instruktorow narciarskich w Alpach, zas na wakacje wybrala sie z plecakiem gdzies do krajow Beneluksu. Jej mala ojczyzna siega od Hiszpanii po Warszawe. Pomyslalem sobie, co za kontrast z moją wlasną ojczyzną, ktora nie siegala dalej niz do Jeziora Dargin. Ale tak musi byc. Granice sie otworzyly i juz nie ma powodu, zeby sie zamykac w jednym miescie albo nawet w jednym wojewodztwie.
.
Duzej Ojczyznie nie są potrzebni ludzie mentalnie zamknieci na paru ulicach albo na paru korytarzach pelnych zatechlych teczek. Czas zamkniecia sie skonczyl. Dzieki Profesorowi i jemu podobnym zapanowalo otwarcie. Otwarte granice, otwarte mozliwosci, oraz otwarte umysly. Teczkowe mole nie sa juz nikomu potrzebne. Duzej Ojczyznie potrzebni są ludzie tacy jak Zofia, Ania, oraz oczywiscie Profesor. On niestety odszedl, ale otwarcie pozostalo.
22 lipca 2008, o godzinie 00:12
Paweł Luboński
-
„Myślę, że niedługo będziemy mogli wylansować terminy “postpisowiec” i “popisowiec”. W przeciwieństwie do postkomunistów tym gatunkom wymarcie na razie nie grozi”.
-
Postkomunizm realny odchodzi wraz z III RP (choć zbyt wolno), za jakiś czas będzie tym czym nazizm w powojenej Europie, bardziej aberacją umysłową i charakterologiczną niż samostnym bytem politycznym. Ale na blogu na razie ma się nieźle. W 80 proc. ten blog opanowany jest przez postkomunistyczny paradygmat, używający, świadomie lub nie, liberalnej maski. Nikt nie przyznaje się do komunizmu, SLD (nawet Zofia), nawet do lewicy, ani jakiejkolwiek innej partii, łacznie z PO, zamiast tego zapisali się do „obozu normalności”. To oczywisty znak postkomunistycznego kwietyzmu.
22 lipca 2008, o godzinie 00:14
Zas ojczyzna Mawara znajduje sie w sławojce.
22 lipca 2008, o godzinie 00:23
woow, na drutach też tak łączysz ?
22 lipca 2008, o godzinie 07:00
# narciarz2 Says:
lipiec 21st, 2008 at 11:37 pm
Bernard poradzil Gospodarzowi radziłbym również usuwać obelgi narciarza i jasnejanielki.
Gdzie ja napisalem “obelgi”? Jesli takowe sa, to prosze usunac.
#
Jeśli takowe, moje wpisy są, to proszę też usunąć. Wszystkie.
Jak sprawiedliwość, to sprawiedliwość!
22 lipca 2008, o godzinie 07:57
„Postkomunizm realny odchodzi wraz z III RP (choć zbyt wolno), za jakiś czas będzie tym czym nazizm w powojenej Europie.”
.
Ach, Mawarze, a ja uwierzyłem prezesowi Kaczyńskiemu, że III RP wraz z postkomunizmem pod rządami Tuska wracają i mają się świetnie!
.
„W 80 proc. ten blog opanowany jest przez postkomunistyczny paradygmat, używający, świadomie lub nie, liberalnej maski.”
.
Bardzo trafne uogólnienie. Prosiłbym jednak o rozwinięcie tematu. W czym mianowicie przejawia się opanowanie przez postkomunistyczny paradygmat ukryty od liberalną maską? Po czym poznać, kto jest opanowany, a kto nie? Czy ja na przykład należę do 80 czy do 20 procent? Używam maski świadomie, czy nieświadomie?
22 lipca 2008, o godzinie 08:51
Mawar,
mylisz się, twierdząc, ze spoty wewnątrz solidarnościową mnie mają nie obchodzić, bom nie z tej, co należy paczki. Obchodzą i będą obchodzić tak długo, gdy rzutują na stan państwa.
Zdania na temat chamskiego zachowania prezydenta nad trumna prof. Geremka – nie zmieniam, a Ty mnie swoim wpisem tylko utwierdziłeś, że mam racje.
***
A tak przy okazji, jesteś o niebo bardziej komunistyczny niż ja.
Ja, wg Ciebie – nie chcę się przyznać do ukochania ancien regime i bycia reżimową dziennikarka – a Ty natomiast każdym zdaniem jakie tutaj wypisujesz zachowujesz się jak rasowy komunista.
Komunizm masz Mawar zakodo
Stalinowcy ongiś dzielili polskie społeczeństwo na „karłów reakcji, sanacyjną burżuazję czy kułactwo” -p tak Ty stygmatujesz ludzi jako postkomunistów, po-komunistów i czystych komunistów.
Czym się różnisz takim zachowaniem od komunistów sprzed 1956 roku? Niczym.
Gdybyś miał władzę stworzyłbyś Berezę Kartuska bis dla „niemoralnych”, czyli negatywnie zlustrowanych przez PiS, czyli „moralnych”, za niemiłe Ci poglądy stosowałbyś polityczne i społeczne wykluczenie, co proponował kilka dni temu prezes PiS wobec reżysera Kutza, itp.
Media musiałby być , jak za Stalina – serwować twarzyczki „moralnych” wyłącznie w godnych postawach i pisać same laurki, czego już teraz domaga się w zeszłym tygodniu PiS.
Taka jest twoja wizja Polski – w okowach dyktatury, wzorowanej na najgorszych wzorach z historii.
Jeżeli ktokolwiek ma się wstydzić czegokolwiek – to Ty Mawarze swoich tutaj lansowanych poglądów.
Masz do nich prawo, ale zważ, że są to popłuczyny czystego bolszewizmu, komunizmu z elementami nawet narodowego socjalizmu niemieckiego, czyli nazizmu.
I nikt zdrowo myślący nie uzna je za ideały godne szacunku.
22 lipca 2008, o godzinie 09:37
Wiesz Pawle, ja tak czytając Mawara zaczynam się zastanawiać, czy oni nie mają takich dyżurnych sloganów i nie układają komentarzy w formie klocków Lego. No bo co oznacza zdanie: „Postkomunizm realny odchodzi wraz z III RP (…), za jakiś czas będzie tym czym nazizm w powojennej Europie”. To chyba komunizm będzie tym czymś, a nie postkomunizm. A w ogóle już jest traktowany tak jak nazizm.
A cała sprawa wynika z różnego rodzaju definicji słowa „komunizm”. Dla Mawara każdy, kto nie kocha szczerą miłością prawdziwych demokratów i zbawców ojczyzny w postaci Braci Kaczyńskich, Olszewskiego, Macierewicza, jest „postkomunistą”.
Mawarze, a może byś zdefiniował, czym charakteryzuje się postkomunista utrzymujący swoje prawdziwe oblicze w liberalnej masce? Może ja Ci pomogę. Pragnie:
1. Powrotu PZPR i przewodniej roli partii,
2. Wskrzeszenia Stalina,
3. Nacjonalizacji przemysłu,
4. Powstania nowego RWPG,
5. Ale najbardziej powrotu Festiwalu w Kołobrzegu i Zielonej Górze.
22 lipca 2008, o godzinie 09:52
Torlinie, ależ to nic nowego. Jarosław Kaczyński od lat usiłuje wtłoczyć polską rzeczywistość polityczną w prosty schemat intelektualny. Przy czym schemat ten ewoluuje stosownie do bieżących potrzeb politycznych, czego jego poplecznicy zdają się nie zauważać. Jest to człowiek inteligentny, więc wątpię, czy szczerze wierzy w swoje koncepcje. Raczej produkuje je na użytek gawiedzi. Wierzy natomiast najwyraźniej w siłę sprawczą swoich słów, co świadczy o niemałym zadufaniu.
Zabawni są natomiast co mniej inteligentni jego zwolennicy (roi się od nich np. w Salonie24), którzy starają się być bardziej kaczyńscy od samego Kaczyńskiego i popadają w zakłopotanie po każdej kolejnej jego wolcie.
22 lipca 2008, o godzinie 10:19
Izrael – błogosławieństwo czy przekleństwo Żydów? Mit założycielski Izraela – przypadek Smadar Haran Kaiser
.
jeśli ktoś jest zainteresowany – polecam (nie będę powielał notki):
http://bernardo.salon24.p.....index.html
.
pozdrawiam
Bernard
22 lipca 2008, o godzinie 11:42
Małostkowość prezesa PiS jest już karykaturalna!
Dzisiaj Sejm uczcił minuta ciszy i stosowną uchwała pamięć Bronisława Geremka.
Oczywiście, w lawach sejmowych podczas tego wydarzenia – prezesa Kaczyńskiego nie było.
Dzięki Bogu, że nie opuszczał sali w sposób bardziej widowiskowy, ostentacyjny…
Pawle,
nie podzielam Twojej opinii iż Jarosław Kaczyński jest człowiekiem inteligentnym, do tego miana wiele mu brakuje. Człowiek inteligentny nie powoduje swoim zachowaniem tego typu manifestacji, które w sumie chluby mu nie przynoszą. Inteligencja by mu na to nie pozwolila.
Człowiek inteligentny buduje taki image swojej osoby, który wzbudza szacunek, a nie zażenowanie czy uśmiech politowania. Panuje nad swoimi emocjami.
Mit o inteligencji Jarosława Kaczyńskiego jest wielce przesadzony.
Zachowuje się jak dziecko, choć ma pod 60-tkę, i to dziecko rozkapryszone.
22 lipca 2008, o godzinie 12:22
Zofio, wątpię, czy inteligencja Kaczyńskiego jest płodnym tematem rozmowy. Zwracam ci tylko uwagę, że – po pierwsze – wysokie kwalifikacje intelektualne niekoniecznie idą w parze z umiejętnością postępowania z ludźmi i godnym zachowaniem. Mam akurat w tej chwili zawodowo do czynienia z książką o zaburzeniach osobowości. Można w niej między innymi przeczytać, że niektóre takie zaburzenia z reguły wręcz wiążą się z wysokim IQ, co nie przeszkadza, że ludzie ci zachowują się nieraz w sposób absurdalny i dla nich samych szkodliwy.
Po drugie zaś – zdajesz sobie chyba sprawę, jak wielu ludzi w Polsce nie podziela twojej skrajnie negatywnej oceny obu Kaczyńskich? Jak wielu wyborcom pasuje taki właśnie image, jaki Jarosław stwarza swoimi zachowaniami?
22 lipca 2008, o godzinie 13:26
Zosiu, (ostatni wpis),
to co piszesz o J. Kaczyńskim jest szczere w jego postępowaniu, ale niesmaczne w odbiorze. Natomiast zachowanie D. Tuska w tej sprawie jest obłudne i nieszczere, ale dobrze odbierane w mediach.
Nie muszę Ci przypominać jak cynicznie ludzie D. Tuska rozrobili Unię Wolnośći i B. Geremka, pod której skrzydła schronili się przed niebytem politycznym i niemiłymi konsekwencjami rozliczeń.
22 lipca 2008, o godzinie 13:34
Stanie, nie rozumiem, czego chcesz akurat w tym przypadku od Tuska. Że niby obłudnie i nieszczerze fetował Geremka, któremu kiedyś rozbił partię?
Czy twoim zdaniem, jeśłi ktoś raz zachował się mało przyzwoicie, to odtąd musi zawsze tak się zachowywać, by inaczej będzie nieszczery?
22 lipca 2008, o godzinie 14:54
Soulgarden,
to nie jest żadna blokada, tylko czyszczenie blogu z bełkotu i zaśmiecania. Rób to u siebie. Żadnego Twojego wpisu, który ma jakis sens nie wyrzucam, śmieci i bełkot będę usuwał.
22 lipca 2008, o godzinie 15:11
Stan,
mam całkowitą świadomość ilu osobom to co serwuje prezes Kaczyński odpowiada.
Pawle, w dyskusji winniśmy określić. co Ty uważasz za wysokie kwalifikacje intelekualne.
Dla mnie pojęcie inteligencja jest umiejscowione w poziomie spójności umiejętności intelektualnych i psychologicznych,
czyli:
w sferze intelektualnej – sprawności procesów myślenia, w tym z użyciem takich operacji, jak wnioskowanie, synteza, analiz czy dialektyka.
To umiejetność także myślenia abstrakcyjnego, relacje między spostrzeganiem a myśleniem, myślenie logiczne.
W sferzepsychologicznej – poziom rozwoju osobowości, czyli jej spójność, poziom rozwinięcia uczuć wyższych i umiejętność kierowania nimi.
Mówiąc jak najprościem jeżeli kogoś cechuje myślenie abstrakcyjne, bardzo sprawne myślenie logiczne, potrafi analizować, zrobić syntezę, posługuje się dialektyką i wnioskowaniem, przy czym jego rozwój osobowość jest na stosownie wysokim poziomie i jest osobowość spójna, a emocje i działanie kontrolowane – to w moim osiądzie mam do czynienia z człowiekiem o wysokim poziomie inteligencji.
Ww., kompletu w.w.wymienionych cech – Jarosław Kaczyński,nie posiada, więc dla mnie nie jest człowiekiem zbyt inteligentnym.
Może jest rozwinięty w jakiś fragmentach – intelektualnie, ale nie sprawia wrażenia zsynchronizowanej, spójnej osobowości. cały czas odbieram w nim nadmiar emocji.
Oczywiście w zakresie, w jakim mam możliwość obserwacji – zatem w jego wystąpieniach publicznych, w tym co pisze, w działaniach partii, którą kieruje itp.
Moim zdaniem ma trudności z akceptacją rzeczywistości takiej, jaka ona jest, choć nie znam przyczyn tego zjawiska.
Odnoszę wrażenie, że ma poważne problemy ze zrozumieniem wielu zjawisk, w tym tych, które są w gestii jego zainteresowań, czyli politycznych czy to gospodarczych, jakie istnieją we współczesnej Europie.
Nie kojarzy bardzo często przyczyn ze skutkami bardziej skomplikowanych zjawisk, zwłaszcza społecznych, politycznych i gospodarczych, ani też nie umie przewidywać skutków, jakiś swoich działań, być może dlatego wszystko szufladkuje, by się nie pogubić.
A top jest wybitne kryterium inteligencji człowieka.
Chronicznie unika też odpowiedzialności, za to co mówi czy robi.
Oczywiście można lubić Jarosława Kaczyńskiego, takim jakim jest – ale bo jako człowiek, sam w sobie jest niepowtarzalna jednostka. Ale mnie trudno jest ocenić go jako jednostkę wybitnie inteligentną.
W moim odczuciu jest mało inteligentny, za to na pewno oczytany. Posiada też wiedzę, którą wykorzystuje w sposób raczej irracjonalny niż rozumny.
Czasami odnoszę wrażenie, ze nie rozumie istoty posiadanej wiedzy, np. prawniczej, chociaż ma doktora z prawa.
22 lipca 2008, o godzinie 15:12
Będziesz usuwał panie polityku strony to co uznasz za społecznie odpowiednie. I przy okazji używał coraz ostentacyjniej jawnie prowokacyjnych komentarzy. Nie ma cienia wątpliwości do tego, że pragniesz mi napluć tą ostentacją w twarz. Czy jesteś byłym ministrem, czy „głosem zwykłym”. Rozbieraj się dalej. :)
22 lipca 2008, o godzinie 15:33
Zofia ukazała portret psychologiczny JK trafnie i syntetycznie. Mnie najbardziej odpowiada to, że jak pisze; Chronicznie unika też odpowiedzialności, za to co mówi czy robi. I to jest dominująca cecha nie tylko samego prezesa. Takie podejście do własnych działań i słów charakteryzuje większość otaczających go polityków (Kurski, Ziobro…) a także pomniejszych apologetów i propagandzistów, jak choćby paru, na tym forum. Lekko i bezrefleksyjnie rzucają najcięższe epitety i obraźliwe teksty pod adresem swoich WROGóW, bo oni nie mają przeciwników tylko wrogów. Niech no jednak zdarzy się, że w odpowiedzi padnie również mocne słowo, a natychmiast podnoszą alarm! Jesteśmy obrażani, znieważani, NAPADANI!!! I od razu wołają o interwencję, wytaczając najcięższe oskarżenia. Ale to nie jest dobra taktyka na dłuższą metę, bo jeśli ktoś raz się da w taką grę wciągnąć, to już drugi raz raczej nie. Bo człowiek inteligentny uczy się na własnych błędach i to także jest wyróżnik, jeśli chodzi o inteligencję. Człowiek inteligentny potrafi zmienić zdanie, wyprostować własną ścieżkę życiową, przyznać się do błędu. To jest także odwaga, idąca z inteligencją w parze.
22 lipca 2008, o godzinie 15:33
Pawle,
Twoje pytanie w zręczny sposób omija sprawę jednoskową, którą poruszyłem w swoim krótkim wpisie. Można powiedzieć, że D. Tusk, po rozwałce w Unii Wolnośći, ani razu nie uczynił żadnego gestu w stosunku do tej formacji, który by uwiarygodniał jego wypowiedzi o przyjaźni z Geremkiem.
Z niesmakiem piszę te słowa, bo nie lubię wdeptywać w polskie pieklo, ale tak jakoś mi się wyrwało, i to w momencie, gdy myślałem o geśćie „przyjaźni” kongresmenów amerykańskich do polskich władz o wypłatę odszkodowań za mienie pożydowskie.
Później oglądałem konferencję prasową z udziałem mecenasa z Warszawskiej Gminy Żydowskiej. Podały tam kwoty odszkodowań rzędu nawet 200 mld zł. Siedziałem w fotelu coraz bardziej przyduszony, a mecenas coraz bardziej rozluźniony oskarżał towarzysza Gierka o życie ponad stan.
Jestem nerwowy i pewnie gdybym był na tej konferencji, to pewnie zwróciłbym mu uwagę żeby zajął się b. prezydentem Kacevewm macającym swoją sekretarkę i łapownikiem, premierem Olmertem niż Gierkiem. Ale ktoś przecież musi na ich zabawy łożyć z woli najwspanialszej demokracji świata.
Dlaczego nasi wspaniali dyplomaci solidarnościowi tego nie załtwili w imię tzw. sprawiedliwości dziejowej?
Cała rożnica klasy intelektualnej Żydów i Polaków na korzyść tych pierwszych polega na tym, że Żydzi swoją tragedię potrafili zamienic w luksusowe życie, a ci drudzy do swojej tragedii ciągle dopłacają.
To jak to się ma do zachwytów nad zaletami umysłu odchodzących dinozaurów Solidarnośći?
22 lipca 2008, o godzinie 15:43
Stanie, czym innym jest przyjaźń bądź szacunek dla konkretnego człowieka, a czym innym stosunek do partii politycznej. Nie widziałbym niczego zdrożnego w prywatnej przyjaźni z działaczem partii, którą się publicznie zajadle zwalcza. To są dwa różne porządki rzeczy. Sam mam bliskich przyjaciół o poglądach politycznych, którymi się skądinąd brzydzę.
A poza tym – hipokryzja w stosunkach społecznych łagodzi obyczaje. Wolę, by politycy nieszczerze okazywali sobie szacunek, niż by ze szczerego serca warczeli na siebie i szczerzyli zęby. Bo jedno i drugie udziela się otoczeniu.
22 lipca 2008, o godzinie 16:05
Obserwując naszą arenę (bo scena to nie jest) polityczną oraz dyskusję na różnych blogach, zastanawiam się, kiedy ktoś napisze coś ciekawego i sensownego na temat sytuacji naszych stoczni :) Z tego, co widać, temat staje się coraz gorętszy i pewnie parzy komentatorów, bo jakby się zmówili, nikt nie zabiera głosu. A stoczniowcy chodzą na różne demonstracje, jak na razie bez palenia opon, ale zegar tyka……
A temat najbardziej frapujący, to sprawa ustawy medialnej – też ważna, ale to chyba nie ten sam ciężar gatunkowy?
22 lipca 2008, o godzinie 16:43
Jasnaanielko,
w sprawie stoczni trudno być nawet blogowiczem. Już w roku 70 r. ubw. pewien chamski polityk mówił, ze powinna ona zostać zaorana, bo jest nierentowna. Utrzymywał się ten zakład na powierzchni, bo był mocno osadzony w starym sytemie, ktory jaki był, każdy wie.
Tak naprawdę, to dla stoczni korzystnie byłoby upaść. Zaporą jest jednak tradycja i psychologia. Przecierz kolejne ekipy rządowe brneły w ten socjalistyczny tunel, wiedząc że kiedyś nastąpi wybuch, którego skutki odczują przeciwnicy polityczni (czyżby padło na Tuska?).
Kryzys stoczniowy może zniechęcic spoleczeństwo do Unii, a jest to instytucja, która, w przeciwieństwie do NATO, nieustannie sypie mannę na polskie stoly.
22 lipca 2008, o godzinie 17:45
Pozwolę sobie zacytować niezwykle celny tekst adamakuza.
Oryginał tu:
http://adamkuz.salon24.pl.....index.html
.
CAŁY POGRZEB NA NIC
.
To miał być wspaniały pogrzeb. O wspaniałą oprawę „uroczystości państwowej” zadbali hierarchowie Kościoła katolickiego pełni wyrozumiałości dla ateisty i przodownika walki o świeckość państwa. Na wysokości zadania stanął sam prezydent RP wychwalając zasługi zmarłego, który w wywiadzie dla włoskiego dziennika „ La Repubblika” porównał Kaczyńskich do Putina stwierdzając, że „Mają takie same autorytarne i nacjonalistyczne tendencje, takie same ambicje, już potępione przez historię”. Donald Tusk z kolei żalił się, że stracił przyjaciela przez którego odszedł kiedyś z Unii Wolności. Przemowy były mądre i wzruszające nawet w wykonaniu Wałęsy i Mazowieckiego. Mogliśmy się dowiedzieć, że zmarły był „ wielkim politykiem” i własnoręcznie wprowadził nas do NATO. Profesor Samsonowicz porównał wybitnego specjalistę od marginesu społecznego w średniowiecznej Francji do Bobrzyńskiego i Lelewela.
.
Wszyscy tak się starali. Było pięknie, podniośle i uroczyście. Niestety przydarzył się wypadek przypominający znaną anegdotę Franca Fiszera. Uczestniczył on kiedyś w pogrzebie na którym jeden z żałobników tak wychwalał zasługi zmarłego, że się kompletnie zaplątał i zamilkł. Wtedy Fiszer stwierdził głośno: „No i cały pogrzeb na nic!”. Co prawda na wczorajszej uroczystości nikt z mówców nie stracił rezonu ale jeden z nich powiedział stanowczo za wiele. Efekt jest ten sam. Tak oto przemawiał Adam Michnik: I zapamiętałem jedną z ostatnich rozmów, gdy Bronek proponował mi podpisanie listu przeciw fałszerzom pamięci; był autorem projektu tego listu. Czytamy tam: „Trudno pojąć intencje instytucji i ludzi, którzy podejmują obecnie kampanię oskarżeń i zniesławień wobec Lecha Wałęsy. Instytucja, która miała służyć narodowej pamięci, zamierza teraz podjąć działania niszczące tę pamięć. Wobec ofiary ubeckich prześladowań ci policjanci pamięci stosują pełne nienawiści metody tamtych czasów. Gwałcą prawdę i naruszają fundamentalne zasady etyczne. Szkodzą Polsce”. To jedna z ostatnich deklaracji publicznych Bronisława Geremka. Przywołuję te słowa nad grobem Profesora i chciałbym, żeby zostały zapamiętane przez wszystkich – także przez „policjantów pamięci”. Także te ostatnie niegodziwości, także ten nikczemny artykuł o Bronisławie Geremku, o Jego życiu, opublikowany tuż po śmierci w jednym z dzienników przyznających się do katolicyzmu; a ten artykuł sporządzony był wedle najlepszych wzorów bolszewickiej propagandy. Bronisław Geremek swoje krzywdy łatwo wybaczał. Z pewnością wybaczyłby i to, że autorzy z IPN także wobec niego dopuścili się niegodnych insynuacji.(…) Ja zapamiętałem Twój gest, gdy odmówiłeś podporządkowania się antykonstytucyjnej ustawie o lustracji; ustawie, która okryła wstydem ówczesną większość parlamentarną. Oświadczyłeś wtedy, Bronku, w Parlamencie Europejskim: „Powiedziano, że ustawa lustracyjna ma cel moralny. Uważam, że ustawa w obecnym kształcie narusza zasady moralne, stwarza zagrożenie dla wolności słowa, dla niezależności mediów, dla autonomii instytucji akademickich. Kreuje swoiste »ministerstwo prawdy «, czy też »policję pamięci «, a obywatela czyni bezbronnym wobec kampanii pomówień”. Dziękuję Ci, Bronku, za te słowa podyktowane sumieniem obywatelskim i zmysłem patriotycznej odpowiedzialności za państwo polskie. Ocaliłeś honor nas wszystkich, honor całej polskiej demokracji. I tak przez 40 minut. Co za styl, jakie słownictwo, że o wyczuciu miejsca i chwili nie wspomnę. Załatwianie politycznych porachunków nad grobem to widomy wyraz nowej świeckiej tradycji lekceważącej i znieważającej zmarłego. Trudno nie zgodzić się z Kataryną, która swoją notkę poświęconą wypowiedzi nadredaktora Gazety Wyborczej zatytułowała „Hiena cmentarna”.
.
W myśl zasady de mortui nihil nisi bene nie będę pisał o przeszłości Bronisławia Geremka. Zrobią to za mnie inni podobnie jak ja wkurzeni wystąpieniem Michnika i nachalną próbą wprowadzenia kultu zmarłego tak wnikliwie opisanego jako profesor Lew w powieści Bronisława Wildsteina „ Dolina nicości”. Znajdzie się masa chętnych do dokładnego przestudiowania życiorysu naszego nowego świeckiego świętego i nie powstrzyma tego nawet Gazeta Wyborcza rzucająca gromy na świętokradców. Nadymanie balonu ponad wszelki rozsądek a następnie przekłucie go tak, że zostaną tylko strzępy to w sumie obrzydliwe widowisko i nie budzi ono we mnie żadnej satysfakcji a raczej niesmak. Ale trudno – sam tego chciałeś salonie.
22 lipca 2008, o godzinie 17:52
Souvenir dla Mawara i Bernarda.
Skoro tak bardzo interesuje Was moje życie i koneksje, uprzejmie informuję, że tych 5 facetów:
http://www.plock.edu.pl/s.....patron.php
to moi autentyczni wujowie, rodzeni bracia mojej matki.
Ostatni z nich, przebywał w Wielkiej Brytanii razem z moją matką.
22 lipca 2008, o godzinie 18:00
Hieną pogrzebową jesteś akurat w tym blogu – Ty Bernardzie!
Nawet po pogrzebie nie dajesz spokoju prof. Geremkowi.
Czy już zaplanowałeś z politycznymi kolegami, kiedy będziecie wyrywać literki mosiężne ze ściany przy sali 14 w Sejmie i kiedy urządzicie przeprowadzkę „zdrajców z Okrągłego Stołu” z Alei Zasłużonych na Powązkach pod jakieś cmentarne ploty?
22 lipca 2008, o godzinie 18:13
Ja nie to Zosiu, żebym chciał cokolwiek kwestionować, masz rodzinę typową dla Polski, tak jak moja i wielu innych Polaków. Masz prawo być z nich dumna.
Ale mnie zastanowiło kilka kwestii z tej szkoły podstawowej dotyczące tego ostatniego – Zbigniew Antoni jeżeli był w 304 bombowym, to to jest „304 Dywizjon Bombowy Ziemi Śląskiej im. Ks. Józefa Poniatowskiego” i miał on rzeczywiście samoloty typu Avro Anson, ale to nie były bombowce, to były samoloty rozpoznawcze i łącznikowe, udźwig bomb miały tylko 163 kilogramy.
22 lipca 2008, o godzinie 18:25
Przeczytalem mowe Adama Michnika i mi sie tez nie podobala jako mowa pogrzebowa. To bylby bardzo dobry esej dla GW do wydrukowania w dzien po pogrzebie, natomiast moim skromnym zdaniem mowa byla zbyt dluga i zbyt polityczna jak na dzien pogrzebu. To nie jest pierwszy raz, ze w zasadzie zgadzajac sie z AM co do caloksztaltu, nie bardzo mi sie podobaja szczegoly i sformulowania.
.
W odroznieniu od prawicowcow nie nazwalbym AM hieną. Niesmak to jedno, pogarda to drugie. Mowa AM wywolala moj lekki niesmak z powodu niewlasciwego miejsca dla jej wygloszenia.
.
Kataryny rowniez nie nazwalbym hieną. Kataryna sama wymyslila dla siebie trafny pseudonim, ktory oddaje sprawiedliwosc jej tworczosci.
22 lipca 2008, o godzinie 18:28
Bernarda takze nie nazwalbym hieną. Bernard sie czepia nie Profesora, tylko Michnika. Tak przynajmniej zrozumialem jego wpis. Michnika krytykowac wolno, a nawet nalezy, byle tylko trafnie. Mysle, ze sam Michnik nie mialby nic przeciwko trafnej krytyce.
22 lipca 2008, o godzinie 18:38
A skoro jestem przy Bernardzie, to nieslychanie mi sie spodobalo slowo „pokomunisci”. Takiego slowa mi dotad brakowalo. Rozumiem je tak: pokomunista to jest ktos, kto ciagle zyje w swiecie pojeciowym komunizmu, pomimo jego upadku. Ktos, dla kogo sa wazne deklaracje ideowe bardzo mlodych ludzi, podpisane 60 lat temu. Ktos, kto uwaza teczki SB za zrodlo wiedzy oraz prawdy. Ktos, kto widzi i ocenia nowoczesny swiat przez pryzmat starych zaleznosci i starych podzialow. Ktos, kto odmawia patrzenia w przyszlosc, tylko ciagle chce oceniac przeszlosc. Ktos, kto uwaza, ze nie licza sie osiagniecia „tu i teraz”, bo do oceny czlowieka wystarczaja bledy popelnione „tam i wtedy”.
.
Tak rozumiane slowo „pokomunista” ogromnie mi pasuje do opisu Bernarda, Mawara, Prezesa, i innych entuzjastow IPNu. Mozna to slowo rozwinac do „pogrobowiec komunizmu”, albo zastapic lekko ironicznym i nie do konca grzecznym „zywa skamielina”. Jednakze pokomunista brzmi chyba grzeczniej i trafniej, jesli tylko miec jasnosc, co to slowo oznacza.
.
Bardzo Ci dziekuje, Bernardzie, za trafne okreslenie.
22 lipca 2008, o godzinie 18:41
W razie, jeżeli (co nie daj Boże!) Stan ma rację, to Jarosław wielkim strategiem jest. Pozbył się Samoobrony i Ligi, oddał władzę tym, którzy za niego zlikwidują stocznie i ma zapewniony powrót w chwale, łuk triumfalny i władzę po koniec swoich dni a także prezydenturę dożywotnią dla brata mniejszego. A także konny pomnik na miejscu Kolumny Zygmunta. Piękniejszy i odpowiednio większy od tego nad Newą. Oby się moje proroctwo w g…o zamieniło.:(
22 lipca 2008, o godzinie 18:51
Torlinie,
Tak, wuj latał w 304 – Dywizjonie Bombowym Ziemi Śląskiej.
W książce Wacława Króla „Polskie dywizjony lotnicze w Wielkiej Brytanii 1040-1945″ (wyd. MON, Warszawa, 1976 r.) mam napisane, że w nocy z 30 na 31 stycznia 1944 r,. wuj brał udział w „śmiałym ataku na niemieckiego niszczyciela niedaleko wybrzeża francuskiego”, i ” w świetle reflektora obrzucono celnie (bombami) burty okrętu, a strzelcy razili go ogniem karabinów maszynowych”.
304 miał na wyposażeniu dwa rodzaje bombowców
* Fairey „Battle” (bryt) – jednosilnikowe, lekkie trzy-miejscowe bombowce, ale na tych wuj przynajmniej w opisywanym zdarzeniu – nie latał.
* Vicker Armstrong „Wellington” (bryt.) w kilku wersjach (Mk -I, Mk -II, …-III, …-IV, …- X, …- XIII i Mk – XV) – dwusilnikowe bombowce, z udźwigiem bomb od 2,2 do 2,4 tys. kg.
I na tym bombowcem akurat podczas tego opisywanego wydarzenia wyżej – leciał. Załogę stanowiło 6 lotników. W opisywanym zdarzeniu (str. 172) brali udział: piloci: por.Jan Koński, Tadeusz Kolanko i por.naw. Ignacy Meitlis, oraz 3 sierżantów, w tym mój wuj.
W załączniku do książki, na którą się powołuje – nie mam na liście „typów samolotów, w które wyposażone były polskie dywizjony w Anglii 1940 – 1945″ – samolotu, jaki podałeś. (zał. II, str 316-318).
Nie jestem biegła w typach samolotów, więc Ci przepisałam to, co jest w tej książce.
Wynika, z niej, że dywizjon 304 miał bombowce, skoro był w nazwie nawet – ….bombowy.
22 lipca 2008, o godzinie 19:41
Trochę nazistowskiej propagandy ;) czyli
Redlatch Poland
22 lipca 2008, o godzinie 19:44
Zofia
-
„Zdania na temat chamskiego zachowania prezydenta nad trumna prof. Geremka – nie zmieniam, a Ty mnie swoim wpisem tylko utwierdziłeś, że mam racje”.
-
Lech Kaczyński powiedział, że w 1993 Geremek nie mógł zostać szefem MSZ (nie MSW jak wcześniej bajałaś), co stało się cztery lata później. W 1997, po zwycięstwie wyborczym AWS, tę nominację poparli obaj Kaczyńscy, już nie oponował Wałęsa – nie był już prezydentem, nie miał nic do gadania. Nie wiem co w tym widzisz niestosownego? To chyba jakaś projekcja twojego pokręcenia. (W ogóle nie masz zielonego pojęcia jak powstawał w 1993 r. rząd Olszewskiego, a jest to bardzo ciekawe). Michnik zachował się nad grobem jak polityczna hiena. Na miejscu rodziny Bronisława Geremka jak bym się poczuł urażony, bo wyglądało to tak, ze pogrzeb był dla Michnika pretekstem do politycznych polemik i to na żenującym poziomie. A przecież pan Adaś może sobie co drugi dzień pisywać wstępniaki w GW o dowolnej treści. Ale widać psycha już mu siada, frustracja się pogłębia.
22 lipca 2008, o godzinie 19:46
Paweł Luboński
-
„W 80 proc. ten blog opanowany jest przez postkomunistyczny paradygmat, używający, świadomie lub nie, liberalnej maski.”.
„Bardzo trafne uogólnienie. Prosiłbym jednak o rozwinięcie tematu. W czym mianowicie przejawia się opanowanie przez postkomunistyczny paradygmat ukryty pod liberalną maską? Po czym poznać, kto jest opanowany, a kto nie? Czy ja na przykład należę do 80 czy do 20 procent? Używam maski świadomie, czy nieświadomie”?
-
Po czym poznać? – Po słowach. Po czynach. A do jakiej części ty należysz? Jak w tym dowcipie, przychodzi Baba do lekarza, a ten pyta. – A ile macie lat, Babo? – A na ile wyglądam, zalotnie odpowiada Baba? – No nie, mruczy lekarz, ludzie tak długo nie żyją. :)
22 lipca 2008, o godzinie 19:48
narciarz2
„Zas ojczyzna Mawara znajduje sie w sławojce”.
-
Solidny produkt ten twój wywód o „małych ojczyznach”, michnikowszczyzna w czystym, próżniowym opakowaniu. Nie potrafisz narciarzu czegoś tak od siebie, musisz lecieć Gazetą Wyborczą i to tekstami sprzed 10-15 lat? Ta sławojka, która miała mnie obrazić, to tylko twoja zwykła reakcja na krytykę postkomunizmu. U niektórych to jak trup w rodzinnej szafie, zdaje się, że tak jest i w twoim przypadku. Ta „twoja” Saska Kępa całkiem tu pasuje. Po wojnie rodziny czerwonych zamieszkiwały w najlepszych i najmniej zniszczonych dzielnicach Warszawy. Ich właściciele zginęli podczas wojny, zostali na emigracji, dogorywali na Syberii, we Wronkach czy na Mokotowie, a w tym czasie czerwoni obejmowali ich własność planując przyszłość dla siebie i swoich dzieci. Tym sposobem niektórzy mają dziś swoje „małe ojczyzny”, na przykład w Al. Przyjaciół. Kto jest z Warszawy ten wie o czym mowa. Tragikomiczne, że czasem było to mienie pożydowskie. Etnolodzy, znający się na komunistycznych klanach w powojennej Warszawie, ich życiu codziennym i zwyczajach, twierdzą, że rodzina Tomasza Grosa uwłaszczyła sobie po wojnie pożydowskie mieszkanie w okolicach Al. Przyjaciół.
22 lipca 2008, o godzinie 19:50
Po czym poznac bezmyslnosc Mawara? – To proste. Po pustce w oczach, oraz po glebokim basowym tonie, jaki slychac po uderzeniu w glowe Mawara.
.
A takze po trzesci jego wpisow na blogu.
22 lipca 2008, o godzinie 19:59
Napisalem o bezmyslnosci Mawara po przeczytaniu jego komentarza do Pawla, ale w tzw. miedzyczasie Mawar napisal cos jeszcze lepszego: tak jest i w twoim przypadku. Ta „twoja” Saska Kępa całkiem tu pasuje. Po wojnie rodziny czerwonych zamieszkiwały w najlepszych i najmniej zniszczonych dzielnicach Warszawy. Co, jak rozumiem, ma udowadniac, ze jestem czerwony. Po czym nastepuje apogeum: Tragikomiczne, że czasem było to mienie pożydowskie. Kto jest z Warszawy ten wie o czym mowa… Saska Kepa, jak warszawiakom wiadomo, znajduje sie w okolicy Placu Grzybowskiego. Co jasno dowodzi…
.
Co jasno dowodzi, ze zawartosc glowy Mawara nie zasluguje nawet na nazwe „slawojka”. Drogi Gospodarzu, moze Pan to nazwac obelga, moze Pan wyrzucic, ale chyba Pan sam przyzna, ze facet, ktory cos takiego splodzil, nie zasluguje na zaszczytny tytul „idiota”.
22 lipca 2008, o godzinie 20:04
Gleboko rozbawiony najnowsza tworczoscia Mawara pozwole sobie powiedziec Panstwu „dobranoc”, zas Mawarowi zycze kolorowych snow na temat lokalizacji Saskiej Kepy na mapie Warszawy. A takze zycze dalszej radosnej tworczosci. Nie ma lepszej drogi do kompromitacji prawicy, niz pozwolic takowej sie wypowiedziec. Dobranoc, Mawarze, i powodzenia.
22 lipca 2008, o godzinie 20:51
Mawarku,
pan prezydent wybitnie się pomylił, bo sadził „MSW” a nie „MSZ”. Słowko „wewnętrznych” od „zagranicznych: się jednak różni.
***
Michnik zachowywał się normalnie i dał odpór temu co pod adresem prof. wygadywano swego czasu, ostatnio a nawet po jego śmierci.
To, ze Ci się wystąpienie nie podobało – mnie nie dziwi. Ze obóz PiS i skrajnej prawicy z tego powodu jest wkurzony – też się nie dziwię, Tak publicznie i przed takim audytorium dostać publiczna „kazanko” za gnojenie człowieka – wcale nie jest przyjemnie.
Piszesz:
Na miejscu rodziny Bronisława Geremka jak bym się poczuł urażony, bo wyglądało to tak, ze pogrzeb był dla Michnika pretekstem do politycznych polemik i to na żenującym poziomie.
Po pierwsze – rodzina była niewątpliwie bardzo urażona czytając to co „katolickie” i prawicowe media wygadywały i wypisywały pod adresem Profesora po jego śmierci, a nie wystąpieniem red. Michnika.
Po drugie – to nie jest polemiką polityczną – ale obrona dobrego imienia Profesora. I ja to tak odebrałam.
Gdyby słuchały np. Radia Maryja, jak ulubionego przez prezesa PiS, np. dzisiaj i wcześniej – byłyby jeszcze bardziej urażone.
Wystąpienie Michnika, aczkolwiek bardzo emocjonalnie, było na przyzwoitym,poziomie.
Takie samo w treści – wygłosił Tadeusz Mazowiecki w katedrze w czasie uroczystości żałobnych.
***
Narciarzu,
Mawar jest w szoku po wczorajszym wystapieniu Michnika na pogrzebie Profesora i jeszcze nie przyszedł do siebie.
Brednie to on gada wierutne, bowiem na Saskiej Kępie, przy ul;. Francuskiej mieszkała od przedwojny moja ciotka, Zofia Zamoyska z domu. Nie słyszałam by „ci” Zamoyscy mieli komunistyczne czy mieli semickie korzenie!
Wydala się za mego wuja Mariana, brata rodzonego ww. wymienionych wyżej braci Jeziorowskich, mazowieckiego ziemianina, faceta po, jak mówiono przed wojna – studiach agralnych, który specjalizował się w gorzelnictwie.
Żeby było fajniej – po wojnie w jednym z PGR pod Łodzią znakomicie zarządzał, aż do przedwczesnej śmierci – taką gorzelnią i jak za przedwojennych lat miał do dyspozycji bryczkę i cudownej maści „cuganty”.
Ówczesne łódzkie „komuchy” ceniły sobie jego znakomite umiejętności gorzelnika, do partii nie kazały się zapisywać i na jego ziemiańskie pochodzenie i maniery oraz arystokratyczna żonę – patrzyły przez palce. Wuj co niedziela PGR-wskimi końmi i „wyrychtowaną” bryczką udawał się z dostojną małżonką do kościoła a potem wracał z proboszczem na obiadowe specjały gosposi Gieni.
I nie przypominam sobie by jacyś sekretarze partyjni na tych orgiach smakowych bywali.
Zajmował z małżonką przedwojenny budyneczek dyrekcji koło gorzelni, skąd zarządzał swoim alkoholową przetwórnią. Na piętrze było jego mieszkanie, na dole – biura i laboratoria.
22 lipca 2008, o godzinie 21:10
Wystąpienie Michnika w innych okolicznościach mogło być niefortunne, ale w tamtym miejscu akurat bardzo trafnie wstawione. Była to chyba jedyna okazja, aby pan prezydent wysłuchał nie przerywając, tego co Michnik powiedział, bo jego artykułów i esejów to on nie czyta i nawet jego biuro prasowe mu takich bezeceństw nie streszcza. Okazja była jedyna, niepowtarzalna i Michnik ją po mistrzowsku wykorzystał.
Pan prezydent w milczeniu wysłuchał, bo nie miał innego wyjścia.
I o to chodziło. Tak ja to zrozumiałam.
22 lipca 2008, o godzinie 21:57
I o to chodziło. Anielko, mozna sie spierac, czy w tym akurat przypadku o to akurat powinno chodzic. Mozna sie spierac, czy to jest dobra okazja, zeby pan prezydent wysłuchał nie przerywając, tego co Michnik powiedział. Mi sie wydaje, ze akurat na tej uroczystosci to nie prezydent byl najwazniejsza osoba i nie do niego ta uroczystosc byla adresowana.
.
A teraz prawdopodobnie sprowokuje kolejny atak wscieklosci. Moim zdaniem kogos na tej uroczystosci brakowalo. Moze go zaproszono, ale mu zdrowie nie pozwolilo przyjsc. Moze siedzial gdzies z tylu. Moze byl, ale prasa pominela jego nazwisko. Ale mi sie wydaje, ze w rzedzie bylych premierow i prezydentow brakowalo pierwszego chronologicznie prezydenta. Mi sie wydaje, ze pogrzeb Profesora mogl byc taka akurat okazja, w trakcie ktorej pierwszy prezydent mogl sie byl poklonic bylemu przeciwnikowi i oddac mu hold, i ten hold nie bylby zgrzytem. Ja nie wiem, czy pierwszy prezydent chcialby tak postapic, wiec moze pisze na wyrost. Jednakze cos mi mowi, byc moze nieslusznie, ze to nie on zaniedbal wykonania takiego gestu. Ja mysle, ze to zwyciezcy, ktorzy szczelnie wypelniali katedre, i ktorzy wykorzystali te okazje do swoich wlasnych porachunkow, nawet nie pomysleli, ze taki gest moglby miec bardzo gleboki wydzwiek w dziedzinie polskiej, miedzynarodowej, oraz miedzyludzkiej.
.
Czego jednak mozna oczekiwac od obecnego prezydenta, ktory ponoc nie przekazal bylemu prezydentowi znaku pokoju, i zreszta na odwrot tez nie? Czy ci ludzie naprawde odczuli powage tego smutnego wydarzenia?
22 lipca 2008, o godzinie 22:18
Narciarzu,
wymagasz od naszych elit politycznych zbyt wiele.
One mają i tak pełne majtki strachu – bo z jednej strony boją się, że Generał – Prezydent umrze, ma wszak 85 lat i nie zdążą go oskarżyć z powództwa IPN, z drugiej strony – gdy umrze – trzeba będzie przygotować mu pogrzeb z honorami wojskowymi, bo to najwyższy rangą wojskowy w Polsce. Wyższego nie ma, jest generałem armii w spoczynku.
Na dodatek I-szy prezydent Polski po obaleniu komunizmu.
A więc ceremoniał wojskowy, trumna na lawecie itp.
A co będzie nie daj Boże jak się premier Putin z ex prezydentem Gorbaczowem na pogrzeb Generała zechce wybierać na dokładkę z rosyjską generalicją i kombatantami, którzy szli od Lenino ramie w ramię z Generałem „bić hitlerowską zarazę”?!
Albo gdy papież wystosuje jakiś specjalny list i wyśle wysokiej rangi delegację przypominając kontakty Generała z Janem Pawłem II-gim, wizyty w Watykanie itp?
A na dodatek wszystkie szychy Międzynarodówki Socjalistycznej się zjawią z aktualnymi prezydentami i premierami na czele?
Wtedy dopiero będziemy mieli odjazdowy amok polityczny w kraju.
A Ty Narciarzu oczekujesz jakiegoś szlachetnego zachowania w tej chwili?!….
Toż paraliż wprawia w stupor szare komórki co niektórym.
22 lipca 2008, o godzinie 22:20
Zgadzam się z Tobą Narciarzu!
22 lipca 2008, o godzinie 22:52
Narciarzu – zgoda, ale…
Kiedy sobie uświadomisz, jakie echo poniosło się w szeregach PiSowskich, ile złości i egzaltowanego oburzenia z tamtej strony wystąpienie Michnika wywołało, jakie komentarze ukazały się po tej stronie, gdzie nie stoi ZOMO ;) … to sam przyznasz, że warto było.
;
Co do nieobecnych, to brakowało też poprzednika naszego premiera a brata swego brata. I to była wyrazista nieobecność. Uświadomiła każdemu, kto trochę kojarzy fakty, że pan prezydent na tej uroczystości był, bo… musiał.
Co zaś do gen. Jaruzelskiego – sądzę że gdyby otrzymał zaproszenie to uczestniczyłby w uroczystości. Zawsze miał klasę.
;
Dobranoc
22 lipca 2008, o godzinie 23:34
Ja mysle, ze to jest smutne, ze nawet w takiej chwili, nawet na takiej uroczystosci, gorę bierze zwykła małostkowosc. Brak Jarosława Kaczynskiego to byla demonstracja karłowatosci. Co prawda, gdyby JK nie był duchowym karłem, to PiS nie byłoby taką nędzną formacją.
23 lipca 2008, o godzinie 00:01
Narciarz udaje, że całkiem zgłupiał, albo istotnie coś jest na rzeczy z tym trupem w jego rodzinnej szafie. Co ma narciarzu do sprawy o której mowa Pl. Grzybowski (akurat tam miał przed wojną sklep kolonialny mój wójek, który żydem nie był). Al. Przyjaciół jest w okolicach Al. Ujazdowskich, to jedna z najlepszych lokalizacji w Warszawie. Żydzi, zwłaszcza ci bogatsi i lepiej zasymilowani, mieszkali przed wojną w różnych dzielnicach, niekonieczne w tzw. dzielnicy północnej, choć tam żydów było najwięcej (moja mama miała w szkole podstawowej liczne koleżanki, żydówki, mieszkające w okolicach Nalewek). Bezpieka po wojnie lubiła sobie pomieszkiwać na Mokotowie (blisko do pracy na Rakowiecką), URM, czerwona profesura chętnie mieszkały na na Żoliborzu itd. Do tej pory w gustownym przedwojennym domku na Mokotowie mieszka wnuk pewnego peerelowskiego wiceminstra spraw wewnętrznych. Nie podaje tu jego nazwiska na pastwę narciarza bo to akurat porządny gość.
23 lipca 2008, o godzinie 00:31
Mawarze, juz dawno ustalilismy, ze jesli do Ciebie nie pisac prostymi slowami, to nie dociera. Nie zrozumiales wpisu o malej i duzej ojczyznie. Cos Ci sie pomieszalo w glowce, na skutek czego napisales na temat przejmowania majatkow pozydowskich przez moja rodzine. Za to nalezalaby Ci sie sprawa sadowa, gdybys zdawal sobie sprawe z tego, co piszesz.
.
Zostawmy ten temat, bo najwyrazniej znow jest dla Ciebie zbyt trudny. Moze komentuj prostsze tematy. Na przyklad, napisz cos o tym, ze Iga zamierza sie rozebrac dla Plotka. Tu jest video, na pewno je zrozumiesz, to akurat na Twoim poziomie.
http://www.plotek.pl/plot.....otka_.html
.
A teraz juz naprawde dobranoc.
23 lipca 2008, o godzinie 00:41
Zofia
-
„Mawar jest w szoku po wczorajszym wystapieniu Michnika na pogrzebie Profesora i jeszcze nie przyszedł do siebie”.
-
W szoku to jestem, kiedy czytam twoje posty. Czasem są to rzeczy niesłychane.
-
„Brednie to on gada wierutne, bowiem na Saskiej Kępie, przy ul;. Francuskiej mieszkała od przedwojny moja ciotka …”.
-
No i z tego wyprowadzasz wniosek, że skoro na Francuskiej przed wojną mieszkala twoja domniemana ciotka Zamoyska, to po wojnie żadni czerwoni funkcjonariusze nie przejęli tam mieszkań po przedwojennych właścicielach. :) Zaczynam wierzyc, że przez osoby takie jak ty upadł komunizm. Jeśli nawet partyjni pretorianie propagandowego frontu w ten sposób posługiwali się logiką to upadek komuy był własciwie przesądzony, a ja niepotrzebnie zmarnowałem troche lat w walce z rezimem. Powinienem był raczej leżeć sobie w hamaku i czakać na rozwój wydarzeń. :)
-
„…. Zofia Zamoyska z domu. Nie słyszałam by “ci” Zamoyscy mieli komunistyczne czy mieli semickie korzenie”!
-
… bo nie wiesz, że w czasach Rzeczpospolitej Obojga Narodów włściciele sąsiadujących dóbr często nadawali nazwiska „swoim” Żydom takie, by dopiec sąsiadom. I tak Potoccy nadawali szynkarzom ze swych włości nazwisk „Zamoyski”, w odwecie Zamoyscy nazywali swoich Żydów Potockimi. Dziś sporo jest „Zamoyskich”, nie mających nic wspólnego z herbem Jelita, podobnie jak Potockich z herbem Pilawa.
23 lipca 2008, o godzinie 00:51
narciarz2
-
„Nie zrozumiales wpisu o malej i duzej ojczyznie. Cos Ci sie pomieszalo w glowce, na skutek czego napisales na temat przejmowania majatkow pozydowskich przez moja rodzine”.
-
Zrozumiałem, wszystko się zgadza, ty wiesz a ja rozumiem. :) Twoją małą ojczyzną jest „Saska Kępa”, a małą ojczyzna Adama Michnika jest Aleja Przyjaciół. W tych dzielnicach i tych mieszkaniach przed wojną komuniści nie mieszkali, tylko inteligencja, polska lub żydowska.
23 lipca 2008, o godzinie 01:51
Jeszcze w sprawie wypowiedzi Michnika…
ostatni tekst Azraela trzeba przeczytać koniecznie!
http://azraelk.wordpress......internetu/
23 lipca 2008, o godzinie 07:05
Dziękujemy ci Waldemarze Kuczyński.
.
Może Pan drogi Gospodarzu zamieni dotychczasową emeryturę na tę którą wprowadził Pan w czasach rządów Buzka. Nie? A to szkooooda. Bo reforma przez Pana wprowadzona polegała na tym, by składki płacić takie same, a dostać znacznie mniej. Wot i całą reforma.
.
http://biznes.onet.pl/0,1.....mosci.html
„Rząd wyliczył, ile będzie wynosiła przeciętna emerytura według nowego systemu, który wejdzie w życie w styczniu 2009 r. Dla niektórych będzie nawet o jedną czwartą niższa niż ta, która obowiązuje dzisiaj. Dlaczego? To skutek reformy emerytalnej z 1999 r., która zakładała, że państwo przestanie dopłacać do emerytur. W nowym systemie, czyli już od stycznia 2009 r., ich wysokość będzie zależała wyłącznie od składek odłożonych w otwartych funduszach emerytalnych i ZUS.”
.
PS
Właśnie zauważyłem, że znikają niektóre moje wpisy, a te które mnie obrażają zostają. Cóż cenzura rulez.
.
PS2
Ciekawe ile warte są mieszkania Pana kierowcy i Pana sekretarki dzisiaj? Czy zostały wykupione i ile za nie zapłacono? Czy to nie byłby genialny sposób na rozwiązanie problemów mieszkaniowych Polaków, gdyby w ten sposób załatwić mieszkania wszystkim chętnym?
.
pozdrawiam
Bernard
23 lipca 2008, o godzinie 07:48
Ciągle mi się wydaje, że poziom agresji prawicy osiągnął już swój zenit, ale patrząc na to, co się stało po śmierci Profesora – już w to nie wierzę.
23 lipca 2008, o godzinie 08:41
Torlin, Zofia:
.
Pozwolę sobie na wyjaśnienie kontrowersji dotyczących sprzętu lotniczego. „Anson” to był dwusilnikowy samolot treningowy, na którym przechodziły wstępne szkolenie przyszłe załogi bombowców, więc mieli z nim zapewne do czynienia wszyscy Polacy z lotnictwa bombowego w Wielkiej Brytanii. Natomiast sprzęt bojowy wszystkie polskie dywizjony zmieniały wielokrotnie. Fairey „Battle” to był tylko krótki epizod na początku wojny, później dywizjon 304 latał na różnych wersjach „Welligtonów”. Służył początkowo w Bomber Command, potem w Coastal Command, czyli lotnictwie obrony wybrzeża, i tego okresu dotyczy epizod wspomniany przez Zofię.
23 lipca 2008, o godzinie 08:48
Zofio, ubawił mnie (choć może to niezbyt stosowne słowo) twój wpis o przyszłym pogrzebie generała Jaruzelskiego. Dotąd jakoś nie przyszło mi do głowy, jaka to będzie trauma dla naszej prawicy.
23 lipca 2008, o godzinie 08:52
Mawar:
.
„Po czym poznać? – Po słowach. Po czynach.”
.
No to mi wyjaśniłeś. Dobry chwyt, będę go stosował. Powiem na przykład o pewnym polityku, że jest żałosnym, zakompleksionym zerem. Dlaczego tak twierdzę? To widać po słowach i czynach.
23 lipca 2008, o godzinie 09:57
Mawar,
jak możesz wydawać sądy o mojej ciotce, która nie była żadna „domniemana Zamoyską” ale normalną, z dziada, pradziada.
Nie znasz rodziny.
Na dodatek, zmarła…mieszkając przy Francuskiej. W tym samym, dwupokojowym mieszkanku.
Insynuacja, plotka i pomówienie – i nic więcej. Czy Ty żyjesz człowieku?!
Masz rzeczywiście coś nie w porządku z głową.
Moja Ciotka miała cudowne orzechowe oczy o migdałowym kształcie, w których zakochał się mój wuj.
Pewnie z tych domniemanych semickich korzeni!
***
Pawełku,
prawica ma nielichą traumę po śmierci prof. Geremka.
Nie zdążyła go opluć i wdeptać w ziemię a Europa pozwoliła sobie na pogrzebie pokazać jak Go ceniła.
Z Generałem będzie to samo, dlatego tak szczerze aż do bólu prokuratorzy IPN serwują – …bo może umrzeć i nie zdążymy….
***
Pawełku
dzięki za „samolotowe” wyjaśnienie.
Wuj rzeczywiście zaginął podczas lotu ćwiczebnego ,tak jest na pisane w piśmie z RAF, jakie otrzymała moja mama z informacją o jego zaginięciu.
Z tego co wiem, nastąpiło prawdopodobnie zalodzenie silnika i załoga wraz z maszyną runęła w wody Zatoki Waliskiej. Jego ciała nigdy nie odnaleziono.
Mnie się tylko daty śmierci nie zgadzają, bo w książce W. Króla jest opis wydarzenia z udziałem wujka ze 30/31 stycznia 1944 r. a wuj zginął ponoć w 1943 r. też w styczniu. Ktoś się pomylił, ale nie wiem kto.
Wszystkie londyńskie dokumenty jakie miałam po mamie w tej sprawie, przekazałam kilka lat temu kuzynom (braciom wujecznym) w Płocku, którzy utrzymują stały kontakt ze szkołą w imieniu rodziny.
Nie mam jak sprawdzić w tej chwili. Mam coś jeszcze w szpargałach po ojcu, ale nie dokopałam się dokładniej wszędzie, cześć mam tylko przeglądniętą z bogatego archiwum, jakie otrzymałam i mam papiery nie posegregowane, trudno mi w tej chwili cokolwiek znaleźć.
Moi wujkowie też psują obraz Mawarowi.
Ciotka arystokratka, mazowieckie ziemiaństwo pełną gębą, a nie spod Odessy i na dodatek ci wujkowie w wojsku przedwojennym, a nie w carskiej armii, w partyzantkach, realnie w powstaniu warszawskim. Matka w więzieniu stalinowskim oskarżona o szpiegostwo.
No i jak tu ze mnie robić klasycznego komucha!
No, może ta ciotka Zamoyska przynajmniej ma żydowskie korzenie i jest „domniemana”!
Paweł,
zobacz na tym przykładzie reakcji Mawara, jak wygląda jego ogląd świata i rzeczywistości.
Wymyślił ,jak prezes PiS, pewien stereotyp prawdziwego, moralnego Polaka, wg którego chce poszufladkować polskie społeczeństwo, by mieć pretekst do wyeliminowania znacznej części ludzi z życia publicznego.
A tu taki Geremek, Żyd z krwi i kości,należący przez kilkanaście lat do PZPR, zdrajca z Okrągłego Stołu, uznany został przez znakomitą większość w naszym kraju – za Wielkiego Polaka o wybitnych zasługach dla kraju i Europy! U stosownie do tego uhonorowany. Sztandary „Solidarności” przy trumnie!
Jak to ma PiS i prawica ekstremalna przeżyć?!
Oni się z tej traumy długo nie wyliżą i jad będzie spływał obficie. Moja „domniemana” Zamoyska to tylko zapowiedź tego co będą wymyślać.
23 lipca 2008, o godzinie 10:19
Dzięki Ci stokrotne JasnaAnielko
za tekst Azraela o wystąpieniu red. Adama Michnika. Akurat tak samo ten tekst odebrałam, jak Azrael, o czym dałam znać już wcześniej w tym blogu…
Oznacza to, ze był on bardzo potrzebny.
Red. Michnik aż po grób okazał się być prawdziwym Przyjacielem Profesora, bo tylko przyjaciel mógł zdobyć się na takie wystąpienie. A ktoś musiał publicznie w obecności ciała Profesora, powiedzieć kilka słów prawdy, prawdy która dotarła tam gdzie trzeba i zabolała, uderzając w sedno.
Stąd reakcje. Im więcej ich będzie – tym dobitniej będą potwierdzać słuszność wystąpienia red. Michnika.
Kataryna, tutaj przywoływana, Mawar, Bernard i inni atakujących szefa GW, nie dostrzegli, że w tej najbardziej intymnej, rodzinnej części pogrzebu, w momencie złożenia ciała do grobu – z najbliższą rodziną Profesora stali jego przyjaciele – właśnie red. Michnik, a obok Aleksander Kwaśniewski.
Reszta uczestników pogrzebu, tych oficjalnych, z prezydentem RP, marszałkami, premierem, szefem PE – stała nieco z boku.
23 lipca 2008, o godzinie 10:46
Zofio, zaciekawiła mnie historia twoich wujów. Sprawdziłem w szczegółowej monografii lotnictwa polskiego w Wielkiej Brytanii, którą mam na półce. Przy dywizjonie 304 nie ma tam wzmianki o wypadku ze stycznia 1943 r. ani w ogóle o stratach dywizjonu w tym okresie. Jeśli informacja o samolocie „Anson” jest ścisła, to prawdopodobnie wuj nie służył wtedy w dywizjonie 304, tylko w jakiejś jednostce szkoleniowej.
Książka potwierdza natomiast informację o akcji z 1944 r., wymieniając nazwisko strzelca pokładowego sierżanta Jeziorowskiego (bez imienia).
Podejrzewam, że chodzi o dwóch różnych Jeziorowskich, tym bardziej, że jeśli twój wuj był w 1943 r. dowódcą załogi, to wątpliwe, by w rok później spadł do rangi strzelca.
23 lipca 2008, o godzinie 11:42
Pawle,
Wiem, że wuj Zbyszek że tak jak wuj Tadzik był zainteresowany lotnictwem i był w Szkole Orląt w Dęblinie, ale chyba jej nie skończył do wojny, bo w czasie jej wybuchu miał 22,5 lat. A może skończył? Nie mam pojęcia.
Wiem też, że był instruktorem, ale nie wiem czy np. nie latania na szybowcach i przed wojną.
W mojej pamięci jest też zakodowane, że na pewno nie miał stopnia oficerskiego, porucznikiem nie był. Chyba był st. sierżantem – (flight sergeant), ale musiałabym to sprawdzić w dokumentach z RAF-u.
Nie pamiętam też by mama, która była przecież w tym czasie w Wielkiej Brytanii, pracowała jako teletypiska w sztabie gen. Sikorskiego i spotykała się z bratem na co dzień, mówiła kiedykolwiek o nim, jako o dowódcy.
Urodziliśmy się z bratem, wprawdzie w Wielkiej Brytanii, ale po jego śmierci, więc znaliśmy wuja wyłącznie ze zdjęć jakie były w naszym londyńskim mieszkaniu i opowieści mamy. No i dokumentów, jakie zostawili nam rodzice.
23 lipca 2008, o godzinie 11:43
Panie Waldemarze, Zofio, i inni
.
prokuratura z urzędu ma zająć się Palikotem w związku z obrazą głowy państwa. Z urzędu, a więc na mocy obowiązującego w Polsce prawa. Czy wy też uważacie tak jak Palikot? Czy będziecie wspierać posła Palikota czynem i słowem? Pójdziecie w jego ślady? Panie Waldemarze? Życzył pan już jak najgorzej jednemu Kaczyńskiemu (śmierci?), to co z drugim? A może lękacie się prokuratury?
.
pozdrawiam
Bernard
23 lipca 2008, o godzinie 11:46
Pawle,
znalazłam to co sama o wujku Zbyszku pisałam na podstawie zachowanej dokumentacji:- był sierżantem
http://sophico.blog.onet......index.html
23 lipca 2008, o godzinie 11:50
Pawełku
W GW znalazłam natomiast taka notę:
http://miasta.gazeta.pl/p.....53658.html
Więc nie mam pojęcia skąd w RAF-ie dwóch sierżantów Jeziorowskich!
No i nie Dęblin ale inna szkoła pilotażu.
23 lipca 2008, o godzinie 11:53
Bernardzie,
podzielam zdanie posła Palikota nt. manier aktualnego prezydenta RP, uważam, że brak mu elementarnej kindersztuby i ma maniery chamskie.
Wyślesz na mnie prokuratora?
23 lipca 2008, o godzinie 12:05
zofio,
ależ nikt na Palikota nie wysyłał prokuratury, prokuratura zadziałała z urzędu.
23 lipca 2008, o godzinie 12:08
Zofio,
W świetle tych wszystkich danych sierżant z 1944 r. to musiał być inny Jeziorowski. Nazwisko w końcu nie takie rzadkie. Polskie siły powietrzne w Wielkiej Brytanii stale cierpiały na brak pilotów, więc niemożliwe, by pilot, i to przeszkolony jeszcze przed 1939 r., pełnił funkcję strzelca pokładowego.
23 lipca 2008, o godzinie 12:16
PS
poza tym zofio Palikot wypowiadał się o prezydencie, a nie o manierach
23 lipca 2008, o godzinie 12:18
Bernardzie, proszę uprzejmie:
1. Bardzo nie podobają mi się wystąpienia Palikota. Szkoda, że facet skądinąd niegłupi uważa za stosowne tak pajacować.
2. Nie podoba mi się prawo nakazujące wytaczanie z urzędu spraw karnych o obrazę KOGOKOLWIEK. Właściwym załatwieniem sprawy byłby proces cywilny z powództwa prywatnego. Dixi.
23 lipca 2008, o godzinie 12:19
Jeśli chodzi o działania prokuratury w sprawie Palikota to uważam to skandal. Palikot ma pełne prawo wyrazić swoje zdanie o prezydencie zwłaszcza w świetle takich kwiatków jak prezydencka wypowiedź o „małpie w czerwonym” czy opisane w Dzienniku potraktowanie – było nie było – Ministra Spraw Zagranicznych RP. Gdyby stwierdził, że prezydent jest chamem to może jeszcze bym się zastanowił, ale że uważa prezydenta za chama? A co, nie wolno mu? W jakim kraju w końcu żyjemy, że nie można mieć własnego zdania o panujących.
A co do prokuratury, to rzeczywiście boję się jej i powtarzam to od dawna. Wystarczy poobserwować. Co się działo z min. Wąsaczem? Aresztowanie o 6 nad ranem, wiezienie przez całą Polskę, całonocne przesłuchanie i w końcu odszkodowanie za bezprawne działania. Co było z tłumaczami napisów do filmów? Aresztowania, konfiskata sprzętu komputerowego, informacje na pierwszych stronach gazet z podkreślaniem ile to lat więzienia im grozi. A potem po cichu umorzenie sprawy z powodu braku znamion popełnienia przestępstwa. I jak mam się nie bać takiej prokuratury?
23 lipca 2008, o godzinie 12:28
Refleksja historyczna. Warto przeczytać przed następnym zwarciem.
http://www.przeglad-tygod.....8;name=310
23 lipca 2008, o godzinie 12:39
Refleksja historyczna.
—
Wyjątkowo żałosna zresztą
23 lipca 2008, o godzinie 12:42
Pawle,
to prawie się zgadzamy, bo ja też uważam, że obrazy nie powinny być ścigane z urzędu w procesach karnych.
.
A teraz mała zagadka (nie znam precyzyjnej odpowiedzi) – ile osób było sciganych z urzedu i ile z nich zostało skazanych za obrażanie prezydenta RP. Mam na myśli prezydenta Kwasniewskiego.
23 lipca 2008, o godzinie 12:44
Bernard,
zyczę obu Kaczyńskim podobnie, jak każdemu, żeby żyli długo i zdrowo. A dodatkowo już obu tylko Kaczyńskim, żeby też jak najszybciej wyłącznie prywatnie. Może by zechcieli w ciepłych krajach? Dołożyłbym się do społecznego funduszu na ten cel.
W sprawie wypowiedzi Palikota zachowuję życzliwe milczenie.
23 lipca 2008, o godzinie 13:11
Bernardzie,
co innego jest oskarżać publicznie głowę państwa o kontakty szpiegowskie a co innego stwierdzić, że prezydenta RP uważa się za chama, czyli człowieka o braku elementarnej kindersztuby i taktu.
Ja np. tak uważam.
Lech Kaczyński nie potrafi się taktownie zachowywać i jego maniery są chamskie. Koniec. Kropka. Takie zachowanie nie przystoi, moim zdaniem, głowie państwa.
Czy taką opinią obrażam urząd prezydenta państwa, czy też wydaję osobistą opinię nt. zachowania człowieka, który ten urząd piastuje?
Sugerowanie publicznie, bez dowodów, że głowa państwa kontaktuje się z rosyjskim szpiegiem – jest obrazą urzędu i to ciężkie.
natomiast ocena manier człowieka, który jest głową państwa – nie jest żadną obrazą urzędu.
Proponowałam bym mniej egzaltować się prokuratorem i opiniami posła Palikota, ale poważnie się zastanowić nad image Lecha Kaczyńskiego, bo jest fatalne.
Może ktoś zwróci mu uwagę na tiki nerwowe, Lecha Kaczyńskiego owe niekontrolowane ruszanie żuchwą i językiem – bo wygląda tak, jakby non stop żul gumę i lekceważył otoczenie, w którym się znajduje. Innym taki tikiem jest łapanie oddechu i ruszanie ustami jak ryba wyjęta z wody, co sprawia wrażenie, iż jest chory i lada moment padnie zemdlony na ziemię.
To się daje leczyć, nawet w Polsce.
Prezydent ma problem zdrowotny, co widać gołym okiem, być może na podłożu psychicznym tj. emocjonalnym i należy temu w sposób profesjonalny zaradzić.
A nie urządzać jakieś idiotyczne przedstawienia i pyskówki na temat szargania autorytetu.
23 lipca 2008, o godzinie 13:23
Zofio
„co innego jest oskarżać publicznie głowę państwa o kontakty szpiegowskie ” – czy chodzi ci o wakacje z agentem? Jeżeli pamięetam, to było conajmniej kilka procesów w stylu Huberta H., które ze szpiegowstwem nie miały nic wspólnego.
.
a że wierchuszka młodej elity PZPR zadawała się często i namiętnie z Ałganowej to żadna obraza tylko fakty. nie na darmo Ałganow zamieszkał w Zatoce Czerwonych Świń.
.
Jeżeli chodzi o sam proces wytoczony przez Kwasniewskiego, to był on skandaliczny, ponieważ dziennikarze dochowali wszelkiej staranności. Powiem Ci więcej – główne alibii wystawił bank kierowany przez poskomunistów. Zresztą jeśli dobrze pamiętam nie były to oryginały tylko jakieś zaświadczenia owego banku (o płaceniu kartami kredytowymi za granicą).
23 lipca 2008, o godzinie 13:37
Czy jest możliwy taniec wokół skopanego czołgającego się cielska tak by miało świadomość tego tańca, ale widzowie mieli prawie odwrotną? By mieli bardziej odczucie, a nie świadomość zaprzeczające odczuciu jakie może budzić to co pisze oprawiany. To jest też chemiczna praca tych, którzy są zdolni do tak rekordowej perfidii oprawstwa. Na tym polega zbierzność z Formułą 1. Są to uczniowie tych, którzy doskonalili się dziesiątkami lat w oprawstwie i też ich oprawiani „uczniowie” lub uczniowie logiki myślenia z PZPR. Tu spotykają się tacy i owacy, ale tego samego uczniowie. Przerastają różnych pętaków o lata świetlne w umiejętności perswazji. To są bogowie umysłów i bogowie oprawstwa z jednego pnia.
23 lipca 2008, o godzinie 13:40
To co sie dzieje obecnie w Komisji Sejmowej to cały PiS i piekna demonstracja chwasta. Im wiecej chwasta na wizji tym lepiej. Chwast powinien byc widoczny i powinno się czuć, jak cuchnie. I to sie dzieje. PiS-owcy prosze o wiecej!
23 lipca 2008, o godzinie 13:48
Panie Waldemarze,
tak upada panstwo prawne.
23 lipca 2008, o godzinie 13:56
Stan,
nie widze tu upadania panstwa prawa, lecz polityczne huligaństwo i chamstwo typowe dla partii Chwasta. Niech je ludzie widzą
23 lipca 2008, o godzinie 14:04
Drogi Gospodarzu,
PiS jest taki jak widać – chora formacja.
Wolałabym jednak by Sejm nie praskiej (warszawskiej) knajpy po północy.
Zachowanie się posłów PiS jest irracjonalną, rejtanowską obroną Ziobro, a on sam tj. Ziobro zachowuje się jak smarkacz.
Cała ta formacja z prezesem włącznie to gromada rozwydrzonych facetów, którym intelekt i emocje nie przekroczyły poziomu 11-12 roku życia, taka banda wyrostków, bez grama rozumu, którym hormony mózg lasują.
Szczeniakowi ojciec wlałby kilka klapsów w tyłek i zabronił oglądać telewizji przez pół roku. Parlamentarne szczeniaki natomiast kwalifikują się do wariatkowa. I to w części na stale.
23 lipca 2008, o godzinie 14:06
Ma być
wolałabym, by Sejm nie przypominał praskiej knajpy o północy.
23 lipca 2008, o godzinie 14:09
Panie Kuczyński,
przejrzałem skrót i wychodzi na to, że wczoraj komisja ustaliła termin na wrzesień, a dzisiaj Komorowski na spotkaniu z dziennikarzami ogłosił, że jednak dzisiaj, tylko łaskawca na ziobrę nie chciał zaczekać.
.
Zalazł rozlicznym złodziejom Ziobro za skórę.
.
pzdr
Bernard
23 lipca 2008, o godzinie 14:18
Zachowanie się posłów PiS jest irracjonalną, rejtanowską obroną Ziobro
—
Przyznasz chyba, ze porównanie posłów PiS do Rejtana jest jednak niesmaczne.
23 lipca 2008, o godzinie 14:31
Ja w ogóle nie rozumiem po co posiedzenie komisji regulaminowej. Przecież Ziobro obiecał sam zrzec się immunitetu. Czyżby mu się odmieniło?
23 lipca 2008, o godzinie 14:32
Andrzeju,
chyba masz racje…
Przepraszam – Rejtana!
To jednak dom wariatów z atakiem furii u pacjentów, zerknęłam na moment co się w Sejmie dzieje.
No cóż, należy postawić kilku Pudzianowskich w drzwiach i wg listy członków komisji wpuszczać na salę obrad a co agresywniejszych i pobudzonych odziać w kaftan bezpieczeństwa i odesłać na leczenie do Tworek. Posłankę Jole przede wszystkim, bo kobiecie zaburzenia hormonalne klimakterium całkowicie system psychiczny rozregulowały i nieszczęsna, zupełnie nie panuje nad sobą.
Żenujący spektakl.
Kłócące się przekupki zachowują się bardziej powściągliwie niż ona.
23 lipca 2008, o godzinie 14:41
Soulgarden,
Żydami zajmuj sie u siebie.
23 lipca 2008, o godzinie 15:01
Ministrze, napisz czym czujesz się urażony to będziesz mógł UCZCIWIE nie traktować swego usuwania jako współudziału, jeśli to było w jakimkolwiek momencie twoją intencją.
23 lipca 2008, o godzinie 15:21
sprawa jest prosta,
chodzi o przykrycie Karnowskiego, Szczypińskiego i innych.
23 lipca 2008, o godzinie 15:36
sprawa jest prosta,
chodzi o przykrycie Karnowskiego, Szczypińskiego i innych.
—
Sprawa Ziobry pochodzi z początku lipca. Kilka dni później nagle wyskoczyła sprawa Karnowskiego (w okolicznościach dość niejasnych). Wnioski nasuwają się wręcz przeciwne.
23 lipca 2008, o godzinie 15:44
Andrzeju
Karnowski i Julke to przy* te no dupasy Tuska, nie Kaczyńskiego. wnioski nasuwają się same.
23 lipca 2008, o godzinie 15:52
Bernardzie,
Julke jak na „przydupasa” Tuska zachował się dość dziwnie. Jak już szukać teorii spiskowych to pozostanę przy swojej.
23 lipca 2008, o godzinie 15:53
Zbrodniarz z Bałkanów – Karadżić został ujęty i będzie sądzony.
.
Zbrodniarze z Chorwacji, czy bośni traktowani są raczej ulgowo.
.
Zbrodniarze z UB/SB pobierają sowite emerytury, ich szefowie, często sami odpowiedzialni zostają mianowani ludźmi honoru. A może „kolega z rządu” pana Waldemara też powinien pojechać do Hagi?
.
pozdrawiam
Bernard
23 lipca 2008, o godzinie 15:55
Andrzeju
Julke członkował w PO, grywał z Dowaldem w piłeczkę, szeptał dowaldowi do uszka na boisku. Ale zostań przy swoim.
23 lipca 2008, o godzinie 17:27
Dość długo nie było Azraela, ale jak się pojawił, to trafia w samo sedno.
Dedykuję szczególnie Bernardowi:
http://azraelk.wordpress......m-i-duren/
Właściwie po tej lekturze można uznać temat za wyczerpany.
23 lipca 2008, o godzinie 21:12
Waldemar Kuczyński i Bernard
-
„Właśnie zauważyłem, że znikają niektóre moje wpisy, a te które mnie obrażają zostają. Cóż cenzura rulez”.
http://kuczyn.com/2008/07...../#comments
Licznik zapędów cenzorskich kuczystowskiego blogowego reżimu: minęło już 56 dni, od kiedy Gospodarz tego blogu odmawia wyjaśnienia przyczyn wycinania postów.
28 lipca 2008, o godzinie 12:08
Mawar,
a od kiedy gospodarz musi się tłumaczyć z wywalania śmieci we własnym domu?
Nie zauważyłeś, że jesteś tutaj tylko gościem?
Jak masz ochotę, razem z bernardem pisać co ślina wam na język przyniesie – przenieś się do blogu np. Bernarda, albo otwórz własny. Tam, sam siebie nie wywalisz do kosza.