IPN-u odchylenie od prawdy o PRL
LICZNIK PREZYDENCKI:
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 766 dni.
Słuchałem w środę w TVN24 rozmowy Moniki Olejnik z historykami Andrzejem Friszke i Andrzejem Chojnowskim, przewodniczącym kolegium IPN. Friszke słusznie powiedział, że w twórczości IPN jest zachwiana proporcja w patrzeniu na PRL. Dominujeto co było oporem, a ginie to co było przystosowaniem, przez co powstają nowe białe plamy. Całkowicie się z tym zgadzam i kilkakrotnie już na to IPN-owskie odchylenie od prawdy zwracałem uwagę. To nie jest świadome fałszowanie historii i to nakazane z góry, jak było za Polski Ludowej, lecz skutek dominacji w IPN ludzi o jednym sposobie patrzenia na najnowszą przeszłość. Ta dominacja, słabsza przed rokiem 2006, choć istniejąca, bo IPN był tworem prawicy i od początku jej matecznikiem, stała się drastyczna po zmianach wprowadzonych przez PiS. Po tych zmianach IPN, który od początku nosi nazwę niezgodną ze stanem rzeczy, bo opracowuje i strzeże pamięć SB-cką, a nie narodową, stał się Instytutem Pamięci PiS-owskiej, wypreparowującym z materiałów dawnej bezpieki obraz przeszłości najbliższy tej partii. Zaprzeczanie przez profesora Chojnowskiego, że autorzy nie są członkami PiS jest bez wartości. Oni nie są z PiS, ale myślą, jak PiS, bo dobrano ich wedle bliskiego tej partii klucza.
Obraz Polski Ludowej, który wyłania się z IPN-owskiej historiografii, to obraz kraju w istocie okupowanego, dręczonego nieustannie przez zdradziecką mniejszość, która poszła na usługi obcego mocarstwa. To obraz kraju podzielonego na katów i ofiary, którego najważnieszym rysem są represje z jednej strony, a opór narodu z drugiej. Mówiąc z pewną przesadą Polska Ludowa przypomina Generalne Gubernatorstwo pod okupacją sowiecką. To obraz bardzo fałszywy, tylko kawałek prawdy. Nie tak było.
Kiedy Polska Ludowa nastawała ogromna większość ludzi była jej wroga. Ale wraz z Armią Czerwona nie przychodziła 17 republika ZSRR, lecz nowa, nieznana Polska, z polskim językiem, z polską administracją, szkołą, książką i z polskim Kościołem. I był koniec koszmaru wojny. Bardzo szybko, dobrowolnie, z różnych motywów wiele setek tysięcy Polaków stanęło przy tej Polsce, wchodząc w skład jej obsługi. Nawet jeśli czuli, jak głosił dowcip że “dzisiaj kluski, jutro kluski, Polska nasza a rząd Ruski”. Tej świadomości, że mamy Polskę naszą, a rząd ruski, czyli porządek zaprowadzony tu przez Rosjan i rząd od nich zależny nigdy się nie pozbyliśmy, ale z biegiem lat, nie znikając, ona zasypiała budząc się w okresach kryzysów. Ogromna większość społeczeństwa niczemu się przez czterdzieści pięć lat nie opierała, lecz żyła w miarę normalnie. Stosunki między “nami” i “nimi”, poza momentami wzburzeń przypominały, z poprawką na różną liczebność obu “rodzin”, bardziej stosunki Pawlaków i Kargulów, niż katów i ofiar. Schemat IPN-owski nie pasuje do żadnego okresu PRL, najmniej kłóci się z latami bezpośrednio powojennymi i czasem stalinizmu, ale i tu nie było tak, że garstka rządziła, a reszta się opierała. W 45 leciu działalność bezpieki to mały fragment wielkiego masywu życia i tworzenia, głównie w ramach Polski oficjalnej, gdzie ścierając się z cenzurą, ale za jej zgodą, powstało całe, nie małe, jak widać z perspektywy dziedzictwo kultury we wszystkich jej przejawach i wiele innego dobra. I urodziło się oraz wychowało dodatkowe 60 % narodu w stosunku do tego z roku 1945, rekord Europejski dzięki któremu jesteśmy dziś ważni w Unii. Polska Ludowa, to oczywiście Polska bezpieki i politycznej opresji, a także zbrodni, oraz zależności od ZSRR, ale to też o wiele ważniejsza Polska pisarzy, poetów, kompozytorów, architektów. Polska Agnieszki Osieckiej, kabaretu Starszych Panów i wielu innych wspaniałych inicjatyw oraz wydarzeń. To wszystko nie powstało w drugim, lecz w pierwszym obiegu. I wreszcie PRL to Polska w której byli także światli ludzie wśród komunistów. Na przykład ci z najlepszego w obozie tygodnika “Polityka”, ale i ci ze szczytów władzy, którzy, gdy przyszedł stosowny czas zaproponowali podzielenie się nią, a gdy 4 czerwca 1989 roku dostali wotum nieufności od narodu nie zrobili niczego, by swoją władzę ratować.
Zbliża się 20 -lecie odzyskania niepodległości. Od PRL dzielą nas dwie dekady. Wystarczająco dużo, by na tamto 45-lecie zacząć patrzeć bez żalu za szczęśliwym, zniszczonym przez wrogów socjalizmu czasem i, z drugiej strony, bez chęci mszczenia się na dwudziestoletnim nieboszczyku komunistycznym. Prawda o PRL odbiega daleko od PRL-owskiej hagiografii, ale nie jest też prawdą IPN-owską. Trzeba oddać Polsce Ludowej to co jej się należy, jednoznaczne potępienie totalitarnego ustroju i obiektywną, wyważoną w proporcjach, zróżnicowaną ocenę rzeczywistości PRL. Lata 1945 -1989 to lata tej samej, jedynej Rzeczpospolitej, choć zaklętej mocą obcych w kształt, którego nie chcieliśmy, w którym jednak nieźle ten okres przetrwaliśmy.

Wrzesień 18th, 2008 at 13:29
No, właśnie PiS-owy to jest punkt widzenia na naród, zdradę, rację stanu, ale to nie prawda. Warto o tym pamiętać.
Wrzesień 18th, 2008 at 14:06
Tak
PRL czeka na swego “Balzaca”.
Ktoś wbrew naszej woli zapaskudzil studnię z której musielismy pić.
Paskuda ta nie byla śmiertelną trucizną, przeżylo sie.
Tyle ze trzeba niezapominac ze mimo przeżycia piliśmy z zafajdanej studni i wątpia mamy schorowane.
IPN przez swa dzialalnosc prowokuje wybielanie PRL. To moj wazny wobec Instytutu zarzut.
Wrzesień 18th, 2008 at 14:51
Próba obietywniego spojrzenia na PRL, bez demonizowania go powinna także zawierać introspekcję u tych co ten PRL przeżyli czy przypadkiem i w jakim stopniu nie ulegamy syndromowi sztokholmskiemu.
http://pl.wikipedia.org/wiki/S.....tokholmski
Wrzesień 18th, 2008 at 15:17
Edwar,
moim zdaniem syndrom ten nie wchodzi w grę, bo on się wiąże z lękiem, że zaraz poderżną ci gardło,czy zastrzelą. To nie są sytuacje, które kształtowały codzienność milionów ludzi w PRL, nawet w okresie stalinowskim. I co ma syndrom sztokholmski do oceny PRL po 20 latach od jej upadku? Natomiast powoływanie sie na ten syndrom to wygodny sposób dyskredytacji każdego spojrzenia na PRL, ktore widzi w niej nie tylko SB-ka z pistoletem. No wiadomo, gada tak, bo ze strachu zakochał sie w PRL.
Wrzesień 18th, 2008 at 15:20
Innformuję Szanownych Państwa, że jutro w “Gazecie” ukaże się moja odpowiedź na polemikę (“Prezydent Kaczyński nie jest samym złem”) Mirosława Czecha ze mną. Zatytułowałem ją “Prezydent Kaczyński jest mniejszym złem”. Polecam w papierowym wydaniu – w internecie pojutrze.
Wrzesień 18th, 2008 at 15:27
Należał Pan do PZPRu i mentalnie nigdy Pan z niego nie wystapił. To PZPR się na Panu nie poznał i nie chciał reperować socjalizmu w duchu kuronizmu-michnikizmu. A że był Pan za wolnym rynkiem? Chińczycy też mówią że są. GTdy Patrzę na Pana, Kiszczaka i Jaruzelskiego, to widzę jedną kamandę. Wyklęty powstań itd.
.
Zajrzałem tylko na moment.
.
ściskam wszystkich tutejszych miłośników sowietyzmu i pozdrawiam przeciwników
.
Bernard
Wrzesień 18th, 2008 at 15:35
Dziękuje po raz pierwszy za ten post jak i wszystkie poprzednie:)
Do tej pory nie zdarzyło sie nic z czym sie z Panem nie zgadzam :)
Z szacunkiem
Walter Chełstowski ( syn Stanisława i Jolanty)
Wrzesień 18th, 2008 at 15:44
Panie Walterze,
bardzo dziękuję za tak miłe słowa. Pozdrawiam
W.K.
Wrzesień 18th, 2008 at 15:52
Gospodarzu chyba dałem już wyraz temu ze PRL nie wolno demonizować, ale był on (co prawda ewoluująca łagodniejąca) jednak tyrania. Skutki życia w tyranii są dobrze opisane i nie ustają wraz z jej upadkiem.
Czasem wymaga to zmiany pokolen.
Perwersją naszej polskiej sytuacji,jak Pan to zwielokrotnię podkreśla, polega na tym ze był to system przyniesiony z zewatrz. Nie rodzimy przeciwieństwie np. do Portugali czy Hiszpanii.
Ten fakt (zewnetrznosci)może sprzyjać “usprawiedliwianiu nad miarę”. Rodzi legiony Wallenrodów” ostatniej godziny.
Dolegliwości jakie niosła z sobą ta zanikającą tyrania, dotykały szczególnie szeroko rozumianych elit. Masy dotknięte zostały ekonomicznie co stało się widoczne szczególnie w późnym okresie.
To elitarne środowiska zapłaciły psychologiczna i moralną cenę za PRL.
Mnie idzie o zachowanie wlasciwej miary, wywazenie. Nic wiecej.
Wrzesień 18th, 2008 at 16:03
Edwar,
mnie idzie o to samo. O tyranii, jaka była PRL zapisałem setki stron i nie zapominam o tym, jak nie zapominam mojej nienawiści do tamtego ładu, ale teraz kiedy jest 20 lat po wojnie i dominuje nadal młotkowanie tamtego czasu trzeba bronic jego lepszego wymiaru przed zatłuczeniem, choćby przez takich antykomunistów czasów powojennych jak Bernard, który przyszedł tu zrobił to tylko co potrafi czyli strzyknął jadem i poszedł.
Wrzesień 18th, 2008 at 16:04
Przepraszam. Mój automatyczny Polonizator wymaga stałej kontroli. Niedopatrzyłem. Moja wina.
Wrzesień 18th, 2008 at 16:12
Ale dlaczego przejmować się Bernardem?
Wydaje mi się ze trochę Polskę znam. Wiem ze Bernard to jednak mniejszość i to mniejszość zanikajaca. Czytam go bo chce zachować w pamięci sposób w jaki “oni ” myślą i wyrażają to co mysla.
Po co? Bo jestem ciekawy Polski we wszystkich jej przejawach nawet takich jak Bernard. On nie wypadl kobyle z podogonia. Zrodzila go gleba… ta gleba.
Wrzesień 18th, 2008 at 16:17
Przepraszam wszystkich z banal. Banał o elitach polskich.
Z KAŻDEJ tyranii to właśnie elity wychodzą najbardziej pokrecone.
To niejest zadna specyfika.
Wrzesień 18th, 2008 at 16:18
“Trzeba bronic jego lepszego wymiaru przed zatłuczeniem”
.
Panie Waldemarze, czy trzeba bronić? Moim zdaniem ludzie o mentalności Bernarda tworzą stosunkowo wąskie środowisko, coraz bardziej zamknięte i hermetyczne, coraz bardziej tracące kontakt z rzeczywistością i grunt pod nogami. To tylko w Internecie są nadreprezentowani (mam swoją teorię na temat przyczyn tej sytuacji). Ale już np. w papierowej prasie stanowią margines. Dawanie im odporu tylko ich promuje.
Nawiasem mówiąc, Bernardowi się pogorszyło. Dotąd nie był wobec Pana taki agresywny. Chyba prawda o Bolku go nie wyzwoliła…
Wrzesień 18th, 2008 at 16:19
O psiakrew, Edwar napisał to samo co ja szybciej.
Wrzesień 18th, 2008 at 16:28
Pawle
Przed chwila Glos wywolal tu do blogu Zulawskiego juniora,
http://kuczyn.com/2008/09/09/pani-aniu-pani-klamie/#comment-57758
http://www.newsweek.pl/wydania.....p;Strona=1
Patrz jacy podobni. Bernard i “Junior” choc z innych parafii.
Wrzesień 18th, 2008 at 16:31
Pawle
“mam swoją teorię na temat przyczyn tej sytuacji”
Ja tez. Ty przodem…
Wrzesień 18th, 2008 at 16:34
‘Ty przodem…”
.
Edwarze, teraz nie mogę. Życie rodzinne, a konkretnie – muszę sporządzić obiad. Spróbuję coś wydusić wieczorem, a na razie się wyłączam.
Wrzesień 18th, 2008 at 16:36
Ja tez nie samym blogiem czlowiek zyje.
Wrzesień 18th, 2008 at 16:54
Panie Waldemarze,
to jeszcze raz, dosłownie na koniec. Jest Pan ignorantem jeżeli chodzi o IPN. Patrzy Pan na Instytut poskomunistycznymi oczami. Proszę zajrzeć na podany link i swą ignorancję nieco zmniejszyć. A na marginesie – ile z tych książek ma Pan na półce, czytał Pan któreś? To zanim znowu napisze Pan jakieś bzdury. Bo to naprawdę przykry widok.
.
http://www.ipn.gov.pl/portal/p.....iazki.html
.
pzdr
Bernard
Wrzesień 18th, 2008 at 17:37
http://kuczyn.com/2008/09/09/p.....ment-57783
Wrzesień 18th, 2008 at 17:48
Spojrzawszy na bibliotekę Bernarda i przeczytawszy jego propozycję wobec Gospodarza, mówię z całą powagą, ja bym się poddała.
Po przeczytaniu tych wszystkich dzieł można zrobić tylko jedno. Popełnić sepuku.
Wrzesień 18th, 2008 at 18:03
Bernardzie ad
http://kuczyn.com/2008/09/18/i.....ment-57781
Pewna Wnusia przytulona do kolan Babuni czyta głośno:
Koszałek-Opałek stuknął się nagle palcem w czoło, pod płotem między chwasty siadł, kałamarz odkorkował, pióro w nim umaczał, strzepnął i otwarłszy swoją księgę, takie w niej zapisał słowa:
“…Drugiego dnia podróży mojej zaszedłem do nieszczęsnej krainy, którą Tatarowie napadłszy wybili, wydusili lub uprowadzili w jasyr wszystkie koguty i kokosze. Za czym kowal miecze na wyprawę kuł, a przed kuźnią rozlegał się płacz i narzekanie…….”.
- A co to za brednie czytasz Wnusiu? – Zapytała Babunia.
-Ale ty Babuniu głupia!!! – Zawołało dziecko.– To przecież bajka „ O krasnoludkach i sierotce Marysi”.
- A nie wiesz Wnusiu, że to ja jestem sierotka Marysia?
Wrzesień 18th, 2008 at 18:03
Kuczyński Waldemarze, jest pan wraz z grupą innych michników ofiarą nie tylko czegoś innego niż Syndrom Sztokholmski, ale czegoś wiele poważniejszego. Trwałego dostosowania świadomości do możliwości odczuwania godności własnej. Ale też warto zwrócić uwagę o ile słabiej występuje wśród was, przetrzymywanych syndrom kat/ofiara/wybawca nabyty w więzieniu. Prawda to, że Michnik siedział nieproporcjonalnie długo do reszty swych akolitów.
Jeśli idzie o przypisywanie mi w konkretnym momencie takiej subtelnej sugestii to jest to odkrycie wielu własnych cech. Między innymi potwornego wyrafinowania kleconych intryg, ale też jakiejś projekcji. Gdybym na każdym kroku starał się odseparować logicznie od mojego prześladowcy-kata byłbym takim samym robakiem.
Potrzeba zakrzyczenia tego co napisałem ciut rozpaczliwa.
Wrzesień 18th, 2008 at 18:05
jasnaanielko,
no właśnie. Zalew takiej literatury, przez swoją masę narzuca fałszywy kanon w patrzeniu na 45lecie. Te dzieła w bardzo wielu wypadkach są intelektualnie jałowe, przeładowane faktami, będące w istocie przepisywaniem teczek, po prostu nużące i nudne. Ta biblioteka jest doskonałym potwierdzeniem tego co o IPN napisałem.
Wrzesień 18th, 2008 at 18:08
Soulgarden,
dziękluję Ci za uświadomienie mi “Trwałego dostosowania świadomości do możliwości odczuwania godności własnej”. Czułem, że coś jest na rzeczy, ale nie potrafiłem tego wyrazić tak jasno, jak Ty.
Wrzesień 18th, 2008 at 18:30
Zaskakujące i naturalne.
W całej wybujałości wynikłej z niedowartościowania, dla osłody.
Wrzesień 18th, 2008 at 18:41
Jestem zachwycony strona IPN. Sama seria “Twarze bezpieki…” jest wystarczajacym usprawiedliwieniem istnienia Instytutu przez najblizszych 50 lat. Miast w Polsce dostatek, a kazde miasto miało swoje “twarze”. A przeciez nietrudno wymyslec inne takie serie. Na przyklad “Tajni Wspolpracownicy Bezpieki w srodowisku studentow Uniwersytetu takiego a takiego w latach takich a takich”. Kiedy skoncza sie uniwersytety, bedzie czas na stocznie i kopalnie. Kiedy skoncza sie kopalnie, bedzie czas na sklepy samoobsługowe. Trzy pokolenia badaczy sie wyzywia razem z rodzinami.
.
Bardzo mi sie podobaja ruchome obrazki po lewej stronie spisu ksiazek. Ta pekajaca “ulica generala Swierczewskiego”. Ten czolg rozjezdzajacy Solidarnosc, ktora sie odradza z rozlanej krwi. Jakis wybitny grafik to projektowal. Jeszcze troche, a Instytut zacznie skupowac i wystawiac na internecie relikwie bojownikow o Niepodleglosc Umeczonej Ojczyzny.
.
Jesli idzie o Bernarda, to on jest przykładem “trwałego dostosowania świadomości do możliwości odczuwania osłupienia i porazenia” bredniami Instytutu.
Wrzesień 18th, 2008 at 18:44
Zwracam uwage, ze Agent Swojego Brata rozgonil spoleczny komitet odbudowy zabytkow Krakowa.
http://wyborcza.pl/1,75478,570.....akowa.html
Wrzesień 18th, 2008 at 18:48
Może zorganizujemy jakąś panikę moralną na temat jakiejś “filii”.
Na przyład na okazję słowianofilii:
http://www.dziennik.pl/sport/p.....zicia.html
Wrzesień 18th, 2008 at 19:21
EDD
-
“Próba obietywniego spojrzenia na PRL, bez demonizowania go powinna także zawierać introspekcję u tych co ten PRL przeżyli czy przypadkiem i w jakim stopniu nie ulegamy syndromowi sztokholmskiemu”.
-
EDD, jestem pod wrażeniem, jednym zdaniem (28 słów) zmiażdżyłeś argumentacje W. Kuczyńskiego.
A M. Czech potrzebował do tego całego tekstu.
http://wyborcza.pl/1,75515,570....._zlem.html
Wrzesień 18th, 2008 at 19:33
A chciałbyś?
Nie, nic nie zmiażdżyłem.
Zrobiłem coś, co może tobie wydaje się dziwne i obce. W “obliczu wroga, w blogu” powiedziałem do osoby, z którą się zgadzam:
„Tak, ale ja bym rozłożył inaczej akcenty. „
To nie jednolity front zbitych w kupę zacietrzewieńców masz przed sobą. Tu nie ma dyscypliny w obliczu innych. Tu jest grupa ludzi, która stara się zrozumieć racje partnera wyrażając czasem poglądy podobne a czasem zgłaszając votum separatum.
Wrzesień 18th, 2008 at 19:35
narciarz2
-
“Zwracam uwage, ze Agent Swojego Brata rozgonil spoleczny komitet odbudowy zabytkow Krakowa”.
-
Ostatnio to agentami okazują się być przedstawiciele nauk ścisłych (bez aluzji), a wymienieni przez ciebie to prawnicy. Ale mniesza o to, nawet bym przyjął twój punkt widzenia, ale pod warunkiem, że – to przecież się da zrobić – zaproponujesz jednozdaniową ustawą wyłączającą kilka wymienionych z nazwiska szacownych osób spod rygorów ustawy lustracyjnej. Wy w Ameryce pod butem schyłkowego Busha możecie robic co chcecie, ale my tu w Europie żyjemy w państwie prawa.
Wrzesień 18th, 2008 at 19:38
EDD
Widzę, że już polemizujesz sam ze sobą. :)
W czasach PRL czasem można było coś napisać, ale pod warunkiem, że na początku tekstu wspomniało się o przyjaźni polsko-radzieckiej.
Wrzesień 18th, 2008 at 19:45
“To, co Wolszczan zrobił, to jest nieszczęście, współczuję profesorowi – powiedział Kazimierz Kutz, poseł Platformy Obywatelskiej, komentując sprawę współpracy z SB wybitnego polskiego uczonego prof. Aleksandra Wolszczana”.
–
“To, co po sobie pozostawił profesor nie podważy jego przyzwoitości – mówił Kutz w czwartek w TVN24. Taka była gra z tamtejszym ustrojem. Bo, gdyby on będąc młodym człowiekiem, nie mógł wyjechać, nie mielibyśmy człowieka tej rangi. Trzeba to zatem traktować jako ułomność tamtego ustroju – dodał”.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,13.....omosc.html
–
Ciekawa aksjologia, można tak wytłumaczyć niemal każde skurwienie. Tomasz Mann niepotrzebnie uciekał z Niemiec, skoro faszyzm był ułomny należało “zagrać z ustrojem”. Podobnie Czesław Miłosz. Kutz wspólczuje profesorowi, o ofiarach donosów profesora milczy, więc nie wiemy, czy im też współczuje. Sam Kutz zaczął swoją grę z ustrojem wcześnie, jeszcze jako młody „Kaziu-Kaziu-Kaziu zakochaj się”, ale już był ukąszony, nie przez niewiastę. Wspomina jego kolega ze szkoły filmowej: “… pierwsza etiuda Kutza jest na podstawie opowiadania Katajewa o pionierze, który nie schodzi z warty! Gdybym ja to robił, to przynajmniej byłby to polski harcerz”. (“Dziennik” wywiad R. Mazurka z B. Porębą). Czym młody Kaziu nasiąknie tym stary Kaziu rzyga. Nie pamietam, czy prof. Wolszczan przeprosił ofiary swych donosów, czy tylko się tłumaczył, wicie-rozumicie, takie czasy, starałem się nikogo nie skrzywidzić?
Wrzesień 18th, 2008 at 19:51
Mawar
Jeśli chcesz naprawdę rozmowy to bądź łaska przeczytać całość dialogu z Gospodarzem.
Jak się domyślasz nie opublikowałem w pierwszym obiegu niczego(nie wynikało to ze wstrętu) więc ,nie mogę potwierdzić twojej śmiałej tezy o przyjaźni. Z tego, co udało mi się przeczytać z publikacji pierwszego obiegu wiem że nie musiało się. Widocznie czytaliśmy kwalitatywnie i kwantytatywnie inaczej.
Wrzesień 18th, 2008 at 19:55
Wojna na listy otwarte z doktorem Mirosławem G w tle
„Nazywam się Paweł Kukiz. Niegdyś byłem zwolennikiem koalicji PO – PiS. Przeszło mi, ale nie to jest istotą mojego listu.
Jestem ojcem 8-letniego dziecka, które urodziło się z poważną wadą nerek. By mogło żyć, niezbędna była transplantacja tego organu. Nie było łapówek, nie było znajomości – była modlitwa o to, by Dziecko dożyło przeszczepu. Córka jest już dwa lata po operacji i – Bogu dzięki – w dobrej kondycji. Nerkę otrzymała w ostatniej chwili. Do tego czasu była dializowana otrzewnowo. Po sześciu latach dializ otrzewna przestawała funkcjonować, ale na szczęście udało się zdążyć z przeszczepem. Na szczęście, bo tuż przed Pańską słynną wypowiedzią dotyczącą doktora G.: “już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”. Na pamięć znam te słowa. Po nich to właśnie w sposób bardzo znaczny spadła liczba zabiegów transplantacyjnych. Pan jest prawnikiem, więc powinien Pan znać pojęcie związku przyczynowo-skutkowego. Oglądałem całą konferencję z Pana udziałem dotyczącą tej sprawy w TVP – a więc w mediach, na których kształt znaczny wpływ w tamtym czasie miała Pańska partia. Nie odniosłem wrażenia, by cokolwiek było “wyrywane z kontekstu”. Osobiście wątpię, by kwestią tylko przypadku było to, iż bezpośrednio po Pańskiej wypowiedzi gwałtownie spadło dawstwo, transplantolodzy bali się operować, a anestezjolodzy stwierdzać śmierć pnia mózgu. Nie mnie oceniać, co było kontekstem, a co nie. Od tego są instytucje Wymiaru Sprawiedliwości i wciąż czekam na to, by zajęły się one dochodzeniem na ile “z kontekstu wyrwane słowa” przyczyniły się do znacznego wzrostu liczby zgonów wśród pacjentów oczekujących na transplantację. Chciałbym się mylić w swoich przypuszczeniach, lecz jeśli potwierdzą się one chociaż w części, to niech Bóg Panu wybaczy.
A jeśli czuje Pan urażony moimi wątpliwościami, to gotów jestem – przed Sądem – wysłuchać Pańskich racj”i.
–
Poniżej głos ludu w tej sprawie (z Forum “Dziennika”), dobrane tendencyjnie.
-
“Zły przeszczep” (“GW” 29.12.06),
“Kolejny chory po przeszczepie” (“GW” 30.12.06),
“Przy przeszczepach potrzebna jest czujność” (“GW” 5.01.07),
“Białaczka na skutek przeszczepu” (“GW” 8.02.07),
“Czy to był błąd lekarzy?” (“GW” 3.02.07).
-
Bzdury pisze. Liczba przeszczepów jest mała, bo nie mamy dobrze zorganizowanych służb tym się zajmujących, a więc jest to m.in. wina panów profesorów transplantologów. Dopiero teraz wpadli na pomysł, że trzeba płacić lekarzom koordynatorom w każdym szpitalu za wyszukiwanie potencjalnych dawców. Do tej pory lekarze w większości nie byli tym zainteresowani, bo to dodatkowa praca i mnóstwo papierologii. W województwie podkarpackim liczba pobrań od lat utzrymuje się na poziomie 1-2 rocznie, bo nie ma kto się tym zająć. No więc nie zwalajmy wszystkiego na Ziobrę. Przecież dawcy nie decydują o tym, czy oddać organ czy nie. To są ludzie w stanie śmierci mózgowej, którzy nawet nie wiedzieli o tym co Ziobro powiedział. Kukiz powinien się zająć śpiewaniem albo przejść na emeryturę i odcinać kupony od swojej kariery, a nie robić z siebie działacza. Chce zaistnieć!
-
Po aresztowaniu dyrygenta pedofila spadła liczba chłopców śpiewających w chórach – winna policja i prokurator? Za dużo wódy i prochów Kukiz, sorki bardzo…
-
Liczba przeszczepów spadla ale po aferze z lowcami cial to raz a dwa za ziobry zmniejszyla sie ilosc wypadkow drogowych i bylo mniej dawcow.
Wiec jezeli wina ziobry bylo wprowadzenie sadow 24 godzinnych i w efekcie zmniejszenie trupów na drogach no to powodzenia panie Kukiz !!!. Nic tylko wziac giwere i nadrabiac braki.
-
Panie Kukiz można wiele wybaczyć ojcu lękającemu się o dziecko ale po dwu latach pora się otrząsnąć i zacząć myśleć. Bo problemy transplantologi nie maja związku z Ziobrą, niech Pan poczyta co się dzieje w przeszczepach szpiku kostnego tu pobiera się szpik od żyjących i zdrowych dawców, a ścierające się frakcje medyków toczą wojny wieloletnie.
-
JEZELI KTOS BIERZE PIENIADZE(LAPOWKI) ZA SZYBSZA OPERACJE, TO CO Z TYMI CO PRZEZ TO MUSZA CZEKAC DLUZEJ-MOGLI UMRZEC PRZEZ TEGO PANA?
-
Bardziej żałosnego bełkotu dawno tu nie czytałem. Konsekwencją tekstu Ziobry był co najwyżej bunt lekarzy, którzy są u nas raczej na bakier z moralnością. Pytania, które stawia specjalista od nadpobudliwości psycho-sceniczno-ruchowej należałoby raczej skierowć do lekarzy. To w końcu oni przestali wyjmować narządy zmarłym i olali mowiąc brutalnie ten cały interes.
-
Gdybyś w porę wytrzeźwiał panie Kukiz zauważył byś chorobę swojego dziecka, ale nie… ty wolałeś chlać na potęgę, chlać na umór, chlać do upadłego. Co ty panie Kukiz pamiętasz z ostatnich 20 lat swojego życia oprócz wódki? Ziobrę w alkoholowym widzie zapamiętałeś? A może spotkania wyborcze na których na kacu walczyłeś z kaczyzmem? Modlitwa była? Niepojęte… jak można być takim hipokrytą? Pan się modliłeś do ćwiartki, a gdy ta się kończyła to do następnej ćwiartki…, na koncertach pijany, na imprezach pijany, w prasie niekończące się relacje z kolejnych cugów i pan śmiesz coś o modlitwie gadać? To panu niech Bóg wybaczy, tą nieszczerość, ten obrzydliwy fałsz.
-
Pewnie że nie wszyscy mogą dać dziecku nerkę, zwłaszcza ci, co chlają przez pół życia.
-
Kiedyś wszystkiemu byli winni Żydzi – dzisiaj PiS, Kaczyńscy i Ziobro
–
List otwarty Zbigniewa Ziobry do Pawła Kukiza
“Szanowny Panie Pawle!
Cieszę się, że Pańska córka pomyślnie przeszła operację i czuje się dobrze. Wiem z własnego doświadczenia, jakie emocje towarzyszą każdemu, kto drży o życie najbliższych. Wierzę, że walcząc o zdrowie córki, trafili Państwo do uczciwych lekarzy, niosących z poświęceniem bezinteresowną pomoc. Na pewno potrafi Pan sobie wyobrazić, co czują rodziny, od których lekarz żąda łapówek za leczenie ich bliskich. Zapewne zgodzi się Pan ze mną, że takie zachowanie jest niemoralne i zasługuje na potępienie. Na doktorze G. ciąży ponad czterdzieści zarzutów przestępstw o charakterze korupcyjnym. Wierzę, że prokuratura powinna służyć ujawnianiu i ściganiu zła. Działalność tych lekarzy, którzy uzależniają od łapówek zabiegi ratujące zdrowie i życie, nie tylko zagraża pacjentom, ale również niezasłużenie podkopuje zaufanie do środowiska lekarskiego.
Zaufanie to na pewno zostało podważone, kiedy “Gazeta Wyborcza” opisała aferę łódzkich “łowców skór”. Słyszałem o wielu sytuacjach i sam znam taki przypadek, kiedy po ujawnieniu makabrycznych praktyk lekarzy i sanitariuszy strach przed wezwaniem pogotowia skończył się śmiercią chorego. Czy należy za te wszystkie sytuacje obwiniać dziennikarzy “Gazety Wyborczej”, którzy ujawnili prawdę, czy raczej sprawców potwornego zła?
Jak zareagowałby Pan, panie Pawle, wiedząc z zeznań, że doktor G. pozostawił sześciocentymetrową gazę w komorze serca pacjenta? Jak wytłumaczyłby Pan swojej córce, że kardiochirurg nie podejmuje akcji ratunkowej, choć błagają go o to inni lekarze? Czy potrafiłby Pan zrozumieć i usprawiedliwić człowieka, który już po tym zdarzeniu przyjmuje od niezamożnej rodziny chorego łapówkę i chowa ją ukradkiem do kieszeni fartucha? Jak ocenić wymuszenia seksualne od podwładnych czy kobiet, które w ręce dr. G. oddawały życie swoich bliskich. Podobnych dramatycznych przykładów było znacznie więcej w ustaleniach prokuratury, które relacjonowano mi przed konferencją. Jestem pewien, że lektura tych materiałów byłaby dla Pana, dzielnie walczącego o zdrowie córki, prawdziwym szokiem. Przeczytałby Pan liczne zeznania lekarzy i pielęgniarek, nad którymi dr G. znęcał się w pracy. Jak również wyznania, żony, której życie z premedytacją zamieniał w koszmar. Co ważniejsze, przeczytałby Pan relacje ludzi, którzy, niestety, przegrali dramatyczną walkę o życie bliskich, choć ich historia wcale nie musiała być tragiczną. Czy słowa prawdy o postępkach doktora G. nie należą się rodzinom, wciąż pogrążonym w bólu i cierpieniu?
I wreszcie, panie Pawle, kilka faktów co do liczby przeszczepów.
Wyraźny spadek tej liczby nastąpił już rok przed moją i szefa CBA konferencją prasową. W 2006 roku wykonano o 143 przeszczepy mniej niż w 2005. Po konferencji dotyczącej kardiochirurga – wbrew wielokrotnym medialnym doniesieniom, które mogły wprowadzić w błąd również Pana – nie zmalała liczba przeszczepów serca. W styczniu 2007 (przed naszą konferencją) wykonano trzy przeszczepy. W lutym (już po konferencji ) cztery, w marcu siedem, a od kwietnia do lipca kolejne dwadzieścia cztery. Skąd wzięła się informacja, że przeszczepów było mniej? Otóż znacznie zmalała w tym czasie liczba transplantacji nerek i wątroby, których nasza konferencja nie dotyczyła!. Z czym to wiązać? Wiele gazet w dramatyczny sposób informowało wówczas o zarażeniu białaczką pacjentów, którym przeszczepiano właśnie nerki i wątroby w lubelskim szpitalu. Czy w takim razie należało ukryć fakty, a dziennikarzy, którzy je opisali, publicznie potępić?
Jeżeli wykrycie i ujawnienie przestępstw, które prokuratura zarzuca doktorowi G. w jakikolwiek sposób wpłynęło na sytuację polskiej transplantologii – to stało się tak dlatego, że doktor G. mocno naruszył zaufanie opinii publicznej. Choć zarabiał ponad dwadzieścia tysięcy miesięcznie, nie miał żadnych zahamowań przed braniem ostatniego grosza od zdesperowanych i nierzadko biednych ludzi. Niestety, czarne owce zdarzają się wśród lekarzy, choć obaj zapewne wierzymy, że zdecydowana większość to ludzie ofiarni i szlachetni tak jak ci, którzy pomogli Pańskiej córce.
Sprawiedliwe osądzenie doktora G. pozwoli pokazać wszystkim pacjentom, że niegodziwi ludzie nie mogą liczyć na bezkarność. Jestem przekonany, że i Pan, i ja chcemy, aby każdy pacjent mógł liczyć na pomoc uczciwych, zaangażowanych lekarzy. Nie oznacza to jednak, że ludzie, którzy doznali krzywdy od kogoś takiego jak doktor G., mogą być lekceważeni, a bolesna prawda zamieciona pod dywan. Nie może być kompromisów w pokazywaniu prawdy i nazywaniu zła po imieniu.
Łączę najserdeczniejsze pozdrowienia dla Pana oraz Pańskiej rodziny”!
Z wyrazami szacunku,
Zbigniew Ziobro
Wrzesień 18th, 2008 at 19:56
Z Porębą powiadasz Mawar?
Przecież ten facet nawet jak mówi prawdę to po to żeby skłamać. Czy ty nie wstydzisz się ot tak sobie wspierać się Porębą.
Wrzesień 18th, 2008 at 19:58
Muszę powiedzieć, że dla Wolszczana nie widzę żadnego usprawiedliwienia. Skurwił się, jest najgorszą szmatą, jego współpraca z SB przekreśla cały jego dorobek naukowy. Powinno się go usunąć z uczelni i jakiejkolwiek innej placówki naukowej. Niech do końca życia zamiata ulice i rozpamiętuje swój upadek.
.
Mawarze, czy tak powinien na doniesienia “Gazety Polskiej” zareagować uczciwy człowiek? A jeśli nie tak, to jak?
Wrzesień 18th, 2008 at 20:00
EDD
-
Przyjaźń z CCCP to był jeden z myków, nie jedyny. Ja w przeciwieństwie do ciebie opublikowałem to i owo w pierwszym obiegu w czasach PRL. Widzisz zatem jakim jestem kolaborantem? Ty jesteś czysty, święty. :)
Wrzesień 18th, 2008 at 20:01
Paweł L.
Nie wiem, każdy reaguje jak chce.
Wrzesień 18th, 2008 at 20:04
EDD
“Z Porębą powiadasz Mawar?
Przecież ten facet nawet jak mówi prawdę to po to żeby skłamać. Czy ty nie wstydzisz się ot tak sobie wspierać się Porębą”.
-
A co Poręba jest trendowaty, a Jaruzelski z Kiszczakiem całkiem zdrowi? Ja traktuję Porębę jak świadka, czasem świadkiem jest straszny bandyta, którego najpierw należałoby zabić a potem wysłuchać w sądzie. :)
Wrzesień 18th, 2008 at 20:08
“opublikowałem to i owo w pierwszym obiegu w czasach PRL” :D
Więc Mawarze konsekwentnie: Apage, Satanas!
Wrzesień 18th, 2008 at 20:13
Mawar jest zdania, ze my tu w Europie żyjemy w państwie prawa. Ma na mysli Polskę A.D. 2008.
.
Mawar zapomnial dodac “i sprawiedliwosci”. Mala zmiana, a jakze znaczaca. O nią wlasnie toczy sie sprawa.
Wrzesień 18th, 2008 at 20:18
Mawar pamieta, ze W czasach PRL czasem można było coś napisać, ale pod warunkiem, że na początku tekstu wspomniało się o przyjaźni polsko-radzieckiej.
.
Wymieniam kilka tekstow spod duzego palca: Cyryl. gdzie jestes? Ksiazki Teodora Parnickiego. Kolumbowie, rocznik 20. Mozna kontynuowac. Wszystkie te teksty, jak latwo sprawdzic, zaczynaja sie od przyjaźni polsko-radzieckiej.
.
Bodajze wczoraj napisalem, ze jak tylko pojawi sie Mawar, pojawia sie takze brednia. Mawar poprosil o przyklady. No, to wlasnie dostarczam. W przypadku Mawara nie ma potrzeby siegac wstecz po przyklad bredni, wystarczy troche poczekac.
Wrzesień 18th, 2008 at 20:23
Mawar
Jaruzelski z Kiszczakiem uczestniczyli w czymś, co wszystkim (tobie tez) wyszło na dobre. Poręba w sferze publicznej nie miał takiej okazji. Jakoś tak zawsze wybierał głupio, a potem coraz głupiej.
Wrzesień 18th, 2008 at 20:26
Mawar:
.
“Nie wiem, każdy reaguje jak chce.”
.
Ale do Kutza, o ile się nie mylę, masz pretensje, że nie reaguje właściwie. Więc jednak masz wyobrażenie, jaka reakcja jest stosowna, a jaka nie. Nie uchylaj się więc, proszę, od odpowiedzi na to pytanie.
Wrzesień 18th, 2008 at 20:26
Paweł Luboński napisał: Muszę powiedzieć, że dla Wolszczana nie widzę żadnego usprawiedliwienia. Skurwił się, jest najgorszą szmatą, jego współpraca z SB przekreśla cały jego dorobek naukowy. Powinno się go usunąć z uczelni i jakiejkolwiek innej placówki naukowej. Niech do końca życia zamiata ulice i rozpamiętuje swój upadek.
.
Mocno powiedziane. Jednakze poczekajmy jeszcze kilka dni. Poczekajmy na fakty, poczekajmy na reakcje srodowiska, poczekajmy na jego wlasne decyzje.
.
A potem zobaczymy. Najgorsze, co go moze spotkac, to posada na prestizowej amerykanskiej uczelni. USA zyskaja kolejnego wybitnego naukowca. Polska straci kolejny wybitny umysl. W terminologii prawicowej “szmate”.
.
Mawar, Bernard, i Pawel beda szczesliwi. Amerykanscy studenci takze. Wszyscy cos zyskaja i sprawa zakonczy sie szczesliwie.
.
Czy o takie wlasnie szczescie chodzi IPNowi i prawicy? Pytam z ciekawosci.
Wrzesień 18th, 2008 at 20:29
Narciarzu
Chyba źle odczytałeś Pawła!!!
Wrzesień 18th, 2008 at 20:35
Uniwersytet w Rochester specjalizuje sie w badaniu ukladow planetarnych. Wcale bym sie nie zdziwil, gdyby prof. Wolszczan niedlugo uczyl naszych studentow. UofR potrzebuje wybitnych uczonych, a tutaj nadarza sie okazja, bo mamy egzemplarz do podkupienia w sojuszniczym kraju. Cena troche obnizona z powodu wady dotychczas ukrytej, ktora Gazeta Polska dzielnie wydobyla na swiatlo dzienne. Wyjatkowa okazja sciagnac wybitnego uczonego do nas po obnizonej cenie. Dzieki takim okazjom, umiejetnie wykorzystanym, Ameryka jest potega naukowa i technologiczna, zas Polska nie jest.
.
Jak to milo, ze w Polsce rzadzi prawica. Dzieki temu odplywaja kadry. Trzeba to umiejetnie wykorzystywac po naszej stronie.
Wrzesień 18th, 2008 at 20:42
N2
Wolszczan już dawno pracuje w Penn State.
Uniwersyt Stanowy Pensylwania
Wrzesień 18th, 2008 at 20:42
Dla ciekawych polecam link w Wikipedii. Informacja o wspolpracy juz tam jest. Jest takze odnosnik do pracy Wolszczana w Nature.
http://en.wikipedia.org/wiki/Wolszczan
.
Czytam sobie i co widze… Cornell, Princeton, Penn State, zas na jego papierze (pierwsza referencja) widze Arecibo oraz NRAO. Hmm.. chyba nie mamy szans. Tamci sa jednak mocniejsi naukowo od UofR. Gdybym byl prezydentem UofR (tak sie tu tytuluje rektora) to juz bym pisal oferte, bo inaczej Princeton nas ubiegnie. Szkoda by bylo…
.
IPN to jednak piekna rzecz… dla nas.
Wrzesień 18th, 2008 at 20:43
Penn State. Aa, no to szkoda. Ale tutaj tez bylby mile widziany.
Wrzesień 18th, 2008 at 20:52
narciarz2
-
http://kuczyn.com/2008/09/18/i.....ment-57807
-
Nie chwyciłeś kontekstu (podobnie jak ironii Pawła, na co ci EDD zwrocił uwagę). Może potrzebujesz więcej kawy? Zrób sobie espresso. Rozmowa z EDD dotyczyła publikowania w prasie deobitowej i bezdebitowej. Nie literatury. Nudnym Parnickim się nie wykręcaj.
Wrzesień 18th, 2008 at 20:59
Rozmowa z EDD dotyczyła publikowania w prasie deobitowej i bezdebitowej.
W bezdebitowej tez trzeba bylo zaczynac od przyjazni?
.
Nudnym Parnickim
Dla niektorych nudny, bo zbyt skomplikowany.
Wrzesień 18th, 2008 at 20:59
Mawar
Wydaje się, że jednak, że czytaliśmy inną prasę. W prasie też się nie musiało. Nie można było być “na piśmie” przeciw sojuszowi.
Mawar trochę umiaru we wspomnieniach.
Wrzesień 18th, 2008 at 21:01
Narciarzu
Ale Pawła chyba przez nieuwagę niesłusznie potraktowałeś.
Wrzesień 18th, 2008 at 21:02
Pawle, Narciarzu,
najlepiej bedzie jesli Prezydent jednym, zdecydowanym pociagnieciem anuluje wszystkie osiagniecia naukowe profesora. I przyzna je komus znacznie bardziej zaslugujacemu na ten zaszczyt (widze kilka kandydatur) .nie moze tak byc przeciez, by jednostki moralnie dwuznaczne i na domiar zlego niezlustrowane wielokrotnie mogly w kraju nad wisla zajmowac sie nauka, sztuka czy praca spoleczna. Zaszczytne miano naukowca, inzyniera, spolecznika czy tworcy nie powinno byc przyznawane pochopnie roznej masci alkoholikom,cpunom i zboczencom, kolaborujacym z wrogiem sprzedawczykom ziemi i wiary, albowiem jest to tytul nakladajacy na osobe obowiazki, ktorym takie indywiduum nie bedzie w stanie sprostac. Od tytulu profesor, spolecznik czy tworca bardzo blisko jest do tytulu Autorytet, a oczywistym jest, ze ten tytul powiniem byc przyznawany jedynie postaciom krystalicznie czystym w swej sterylnosci i swiecacym przykladem dla mlodziezy. W obecnej sytuacji zbyt wiele postaci sliskich i dwuznacznych moze przemknac sie przez geste, misternie skonstruowane sito lustracji, na strazy ktorego stoi Prezydent. Na szczescie w odwodzie mamy jeszcze pojecie Prawdziwy Autorytet. A takze Autorytet Moralny.I prawdziwie wolne media, ktore pilnuja czystosci tych pojec.
Wrzesień 18th, 2008 at 21:08
dark side! Jak to dobrze, że się odezwałaś! I jak pięknie :)
Już mi rączki opadały, a teraz same się układają i to nie w małdrzyk, ale do oklasków :D
Wrzesień 18th, 2008 at 21:18
Bernardzie, nie zostawiaj nas dla Paradowskiej. Chcemy różnorodnośći i egzotyki.
* * *
Wszystkie znakomite wejścia blogowe. Wymiana zdań miedzy Gospodarzem i Edwarem skojarzyła mi się z legendarną polemiką z lat trzydziestych ubw. pomiędzy Scottem Fitzdzeraldem a Ernestem Hemingweyem. Pierwszy doszukiwał się czegoś szczególnego w ludziach bogatych, a drugi twierdził, że cała róznica polega na posiadaniu lub nie pieniędzy. Porównuję te wypowiedzi tylko ze względu na podobną tempraturę i zbliżoną nośńość emocjonalną. Wymiana zdań miedzy weteranami opozycji demokratycznej jest bardzej złożona, podczas, gdy spór między pisarzami dawno wyblakł i od początku nosił w sobie znamiona pozerstwa.
* * *
Wreszcie nie zawiódł mnie Mawar. Nie zgadzam się jednak z jego zdaniem na temat artykułu Kuczyńskiego w sprawie rozdziału kompetencji w polityce zagranicznej pomiędzy rządem i Prezydentem. Podzielam zdanie Gospodarza, choć z niektórymi (mało istotnymi) fragmentami można by polemizować. Mirosław Czech ma (jak dla mnie) styl rozlazły i, czasem, wydaje mi się, że ma trudności żeby zebrać istotne (dla wywodu) myśli do kupy.
* * *
Krótko mówiąc, rozumiem dlaczego Torlin nie mógł rostać się z tym blogiem, mimo głośnych zapowiedzi. A i ja też, zwłaszcza gdy zaczynają na nim brać górę polowanie z nagonką.
* * *
Idę porozmawiać z psem, bo podczas mojego pobytu u przyjaciela na działce popsuł sobie humor oczekując na mój powrót.
Przemarzłem, więc idę spać.
Dla Bernarda rada, żeby uważnie czytał i analizował to co piszą na tym blogu.
Wrzesień 18th, 2008 at 21:19
Wiem, że wasze intencje są szlachetne, ale czy mino woli nie daliście się w ciągnąć w panikę medialna i odmieniacie nazwisko Wolszczan tam i z powrotem w kontekście, jaki chce wam narzucić GP.
Nie chce, ale musze przypomnieć samego siebie.
http://kuczyn.com/2008/09/09/p.....ment-57716
Wrzesień 18th, 2008 at 21:23
Dla Edwarda wywiad z Bernardem Ż.
http://gala.onet.pl/0,1507559,.....ematy.html
Nie oszczędza też pan swojego środowiska i burzy kapliczki: Krzysztof Kieślowski to według pana mistrz kiczu, Agnieszka Holland – zdolna scenarzystka, ale kiepska reżyserka, Wisława Szymborska – autorka nie najlepszych wierszy, Kutz – bezstylowy reżyser, Zanussi dusi swoje filmy pętlą krawata, a na Englerta i Zapasiewicza lepiej nie patrzeć.
ANDRZEJ ŻUŁAWSKI: Mówię to, co myślę. Zapasiewicz i Englert jako aktorzy, bo przecież nie ludzie, to nudziarze. Jak ich widzę na ekranie, przełączam na inny kanał. Andrzej Wolszczan to mały chujek, który jest wielkim astronomem. Wie Pan w środowisku naukowym to jest całkiem normalne, że idzie się po trupach do sukcesu. Bo czym jest talent jak nie cząstką boskości. Talent dany od Boga, to kolosalny egoizm, dzikość i wola samozniszczenia. Jak się do tego doda UB to mamy przecież gwałt zbiorowy umysłowo trendowatych na dziewicy Orleańskiej, po którym zostaje ona świętą dziwką.
Wrzesień 18th, 2008 at 21:26
Stan
Zachowajmy proporcje
Przy Gospodarzu ja, to tak jak przy Wojewodzie….
Wrzesień 18th, 2008 at 21:27
Wlasnie czytam sobie w Przewodniku Lewicy jaki powinnam miec poglad na wpis Gospodarza dotyczacy PRL-u, ktorego nie pamietam zbyt dobrze. Sprawdzam w ten sposob pozim swojej lewicowosci, a takze lewicowosci Gospodarza :)
Oto co stoi na temat PRLw nieduzym skrocie:
“II wojna swiatowa zdecydowala, ze Polska trafila w obreb wplywow Zwiazku Radzieckiego i po krotkim czasie symulowania swobod politycznych zaczelo sie budowanie systemu niedemokratycznego. Czesto dzialo sie to przy uzyciu brutalnych metod i przemocy. Polska Rzeczpospolita Ludowa nie byla jednak, jak chce sie dzis pamietac, panstwem bez spolecznej legitymizacji i w stu procentach narzuconym przez obca potege. PRL uzyskal legitymizacje w 1956 roku wraz z dojsciem do wladzy Wladyslawa Gomulki i nadziejami na polska droge do spcjalizmu. Polski Pazdziernik to poczatek detotalitaryzacji systemu. Zrodlem poparcia dla PRL-u byly realne reformy spoleczne i obietnica modernizacji kraju.(…)Obietnica modernizacji stala sie podstawa krytyki systemu z perspektywy swiata pracy. Upominanie sie o poziom zycia bylo powodem organizowania masowych protestow robotnikow. Jeden z takich protestow przerodzil sie w masowy ruch Solidarnosci, ktory laczyl zadania materialne z postulatami pluralizacji zycia spolecznego.Projekt Solidarnosci mial byc alternatywa dla kapitalizmu i realnego panstwowego socjalizmu (…)Stan wojenny i krytyka roszczeniowych postaw robotniczych przygotowaly grunt pod budowe systemu kapitalistycznego w Polsce, ktory ustanawiany byl przez delegitymizowanie postulatow swiata pracy i brutalna modernizacje, nieliczaca sie z kosztami spolecznymi.
III RP, podobnie jak II, zawiodla nadzieje na budowe sprawiedliwszych stosunkow spolecznych i ladu demokratycznego(…)”
Wrzesień 18th, 2008 at 21:33
Nie należy z Wolszczanem przesadzać, narciarzu. Nasz krajowy “Kopernik” nie ma dla Ameryki takiego znaczenia jak kiedyś Werner Braun. :) A poza tym, nie za dużo tej megalomanii narodowej u ciebie, co? Chyba nie będzie dochodziło do ręcznych bijatyk rektorów najsłynniejszych amerykańskich uczelni rywalizujących o zatrudnienie współpracownika komunistycznego kontrwywiadu. A może FBI zgłosi sprzeciw? Może składając wniosek wizowy Wolszczan oszukał władze amerykańskie? A może było inaczej, może poszedł na współpracę z FBI i został podwójnym agentem? Jeśli tak, to powinien to publicznie oświadczyć. Wtedy to mielibyśmy się z pyszna, my, Mawry obrzydłe, Bernardy krwiożercze. Poszukiwaczy planet w innych układach od dawna jest cały legion. Trwają spory kto pierwszy odkrył takie planety jak też wymślił samą metodę. Zdania jak zwykle są podzielone, co oznacza, że nieanglosas Wolszczan Kopernikiem to raczej nie zostanie. Popieram narciarza w jego trosce, o powszechną moralność, w tym celu należy zlikwdować IPN i tego rodzaju instytucje, dla Simon Wiesenthal Center nie robiąc wyjątku. :)
Wrzesień 18th, 2008 at 21:38
Dark Side
- to nudne jak Zapasiewicz według Żuławskiego. :)
Wrzesień 18th, 2008 at 21:44
Mawar- pomyslalam, ze to zdanie o III RP, ktora zawiodla nadzieje przypadnie Ci do gustu :) Wy przeciez w ta sama strune towarzysze:)
Wrzesień 18th, 2008 at 21:44
EDD
-
“Przy Gospodarzu ja, to tak jak przy Wojewodzie…”.
-
Ale gdybyś został minstrem (obojętnie czego) to byłbyś równy między równemi. Czego ci życzę, bo jakoś ostatnio nie mam znajomych ministrów. :)
Wrzesień 18th, 2008 at 21:48
Głosie
Nawet, jeśli z pewnymi ocenami sie zgadzam to Żuławski jest kabotyn i stary piernik, któremu się ubrdało, że jest 15 letnim Alfredem Jarry.
Ubu! Ubu! Korniszon.
Wrzesień 18th, 2008 at 21:50
Dark Saide
-
“Pomyslalam, ze to zdanie o III RP, ktora zawiodla nadzieje przypadnie Ci do gustu”.
-
Widocznie dziś mam niestabilne poglądy. :) Właśnie Wisła strzeliła bramkę Totenhamowi (zespół uznawany w Londynie za “żydowski”). Idę oglądać.
Wrzesień 18th, 2008 at 21:53
Ewar,
System walutowy ustalony w 1944r. w Bretton Woods przez USA i W. Brytanię zakładał, iż dolar będzie światową walutą.
Jego wartość będzie gwarantować złoto, zdeponowane w USA.
„zimną wojnę”, i wojnę wietnamską, sponsorował cały świat.
Dostarczał bowiem towarów i usług, za które otrzymywał dolary drukowane bez pokrycia!
USA zdecydowały się wreszcie oficjalnie to potwierdzić i w 1971 roku prezydent Nixon zniósł parytet złota.
A więc wcześniej parytet nie przeszkadzał w gospodarce wolnorynkowej.
Wrzesień 18th, 2008 at 21:55
Jasnaanielka,
to vice versa to chyba niecelnie bo ja nie przejąłem tego pomieszczenia, ale zgadzam się, że ocena tyczy tez następców Jakubowskiej
Wrzesień 18th, 2008 at 22:10
# soulgarden Says:
wrzesień 18th, 2008 at 5:32 pm
Filozofia zakatowania czy też jak kto woli podstawowa strategia to: podżeganie maksymalne całodobowo, całym sobą i chwile odpoczynku w pracy gdy “nie idzie na tym samym obrocie”, trzeba się trochę odchylić w tył i pchamy kulę. A szczegółowiej pchanie to pełen belzebubizm, odpoczynek to rozmaite sprzeczne impulsy i przegrupowania. Warstwą wierzchnią dla pchania jest jednak najgłębiej skryta presupozycja ocalania, a odpoczynku-przegrupowań odkrywanie skromne tej tak głęboko skrytej dobrej woli.
‘
Jaka różnica teraz? Jeszcze większe oszczędzanie odpoczynku? Zrobienie z niego świetniejszego, gładszego wprowadzenia następnej fazy katowania? A może tylko niewidoczność “błędnego odkrycia dobrej woli” by stworzyć miejsce na “zakrywające to” ciosy? Ciosy homeopatycznie szybko pogłębiające się.
Kto nie potrafi przyznać odrazy banalnością tego, którą powinna przynieść już dawno obserwacja powtarzających się cykli, kto uważa, że można wypalić nienawiść budząc ją co chwilę na nowo? To człowiek superprymitywny albo zły, tylko potwornie zakłamany. Zły pierwotnie.
Wrzesień 18th, 2008 at 22:13
http://pl.wikipedia.org/wiki/P.....z%C5%82ota
To jest lepszy opis niż ja mogę napisać:
od „Jego zastosowanie wiąże się z tym, iż prymat w systemie waluty złotej odgrywała….”
do
„co za tym idzie w jednych krajach utrzymywał się stały dodatni bilans płatniczy, zaś w innych ujemny”
…………………………………………
Cytuje ciebie
“Jego wartość będzie gwarantować złoto, zdeponowane w USA”
“A więc wcześniej parytet nie przeszkadzał w gospodarce wolnorynkowej. ”
Bo “otrzymywał dolary drukowane bez pokrycia!”
Wrzesień 18th, 2008 at 22:13
Mawarze,
milego ogladania, daj znac kto wygral. nie wiem nic na temat zydowskosci dzielnicy totenham(zdaje sie ze to przy koncu czarnej linii metra), choc nie wykluczam. w Londynie jest sporo ortodoksyjnych zydow i zwykli oni mieszkac w wybranych dzielnicach, gdzie maja swoje szkoly,synagogi i kultywuja swoja kulture i sposob zycia. Dlatego nazwanie zespolu czy dzielnicy zydowska jest prostym stwierdzeniem faktu i nie uwlacza nikomu.
masz kota o ile sie nie myle. nie dawaj mu sobie wchodzic na glowe podczas ogladania meczu jak ten pozalowania godny mieczak:)
http://uk.youtube.com/watch?v=.....ature=user
Wrzesień 18th, 2008 at 22:14
Dobrej nocy jak świat szeroki.
Wrzesień 18th, 2008 at 22:20
maćku.g – to “vice versa” nie dotyczyło twojej niewinnej osoby a tego gamonia, który objął gabinet po poprzedniczce. Nie pojmuję, jak można było nie przejrzeć zawartości zastanych w gabinecie szaf?
Takie odkrycie po kilku miesiącach urzędowania, to zwykła kompromitacja i tyle. Proponuję ci jeszcze raz przeczytać mój komentarz i sam zrozumiesz, o co mi chodziło.
Wrzesień 18th, 2008 at 22:35
maćku.g – I jeszcze jedno… To nie min. Jakubowska zostawiła poszarpaną reklamówkę w szafie. To była całkiem inna pani minister ;)
Wrzesień 18th, 2008 at 23:09
Gospodarzu miły!
Odwiedzam Twą stronę od dawna, ale zupełnie nie dajesz mi z sobą podyskutować. Piszesz prawie dokładnie to, co sam napisałbym. No, czasem jakiś szczegół się nie zgadza, lecz tenor ten sam. Więc tylko pozdrawiam.
Wrzesień 18th, 2008 at 23:41
Głupizny polskiego prawa ciąg dalszy:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....l?skad=rss
Wrzesień 18th, 2008 at 23:53
Mawar napisal: Poszukiwaczy planet w innych układach od dawna jest cały legion.
.
Popieram Mawara, Bernarda, popieram Agenta Swojego Brata, popieram Gosiewskiego, Ziobre, oraz IPN. Popieram ocenianie specjalistow takich jak Wolszczan przez niespecjalistow takich jak Mawar. Popieram wystawianie cenzurek ludziom wybitnym przez ludzi kiepskich. Na tym polega prawdziwa demokracja, bo kiepskich jest wiekszosc. Popieram wyrzucanie intelektualistow za niepodpisanie lojalek. To jest wyprobowana metoda, ktora niezawodnie przynosi znakomite rezultaty. Kraje, ktore takie metody stosowaly, typowo wylaczaly sie z wyscigu cywilizacyjnego na pare pokolen.
Wrzesień 18th, 2008 at 23:57
Popieram wyrzucanie intelektualistow za niepodpisanie lojalek. To jest wyprobowana metoda, ktora niezawodnie przynosi znakomite rezultaty.
Wielkie mi odkrycie, prawdziwi komuniści dawno już do tego doszli. A co, Mawar czy Bernard są gorsi?
Wrzesień 19th, 2008 at 00:05
Borusewiczowi też czasem odbija. Cóż, Narciarz już wcześniej pisał, że paraliż postępowy najzacniejsze trafia głowy.
http://www.dziennik.pl/wydarze.....olske.html
Wrzesień 19th, 2008 at 00:17
“masz kota o ile sie nie myle. nie dawaj mu sobie wchodzic na glowe podczas ogladania meczu jak ten pozalowania godny mieczak:)”
‘
“To nie min. Jakubowska zostawiła poszarpaną reklamówkę w szafie.”
,
To są relacje z mojego domu. Miesiącami pisze się paskudnie prowokacyjne teksty symbolizujące pogardę maksymalną dla prywatności, też przez banalność i bezcelowość tych symboli (to jest jako uczucie zahaczane i mnożone z uczuciem przy konkretnych celowościach). Jest to ważne by cios wywoływał za wszelką cenę maksymalną emocję gdyż wzmacnia to przyswajanie presupozycji. Poza tym umieszczanie charakterystycznych elementów pisma “spawa” ze sobą moją reakcję na te symbole. Są one nośnikiem wszystkich emocji, które w tym samym momencie wzbudzano. Wszczepia się w ten sposób odruch warunkowy na nietypowo użyty symbol czerni (podobnie może być na ulicy – jeśli wiadomo tam, że przyczyną jest zespół tematów to wystarczy). Pakuje się w stanie upadlającej “ekstazy nerwowej” te emocje, skojarzenia itd do zkotwiczenia ich coraz głębszego z szeregiem symboli. Daje to łatwość “potwierdzania” “wreszcie” badania. Zresztą to cecha też samorzutna niezauważalnych aspektów powtarzającego się odpowiednią ilość razy “badania”. Chodzi o to by “doszlifowywać” reakcję. Za każdym niemal razem gdy uda się wyszarpać emocje następuje zasugerowanie satysfakcji z presupozycją. Te metody stosuje się na mnie od 5,5 roku.
Ta akcja jest dążeniem do rozbicia psychiki i maksymalnego wyprania z poczucia godności i szacunku do siebie. Niezależnie jest to genialna metoda “przyspawywania” i uzależniania od kontaktu. Wszystko po to bu móc “pod osłoną wewnątrzpsychicznych przyczyn w obiekcie “eksperymentu” stosować presupozycje mające kiedyś stać się oszlifowanym zespołem reakcji.
Wyjątkowo perfidną metodą jest też wyuczenie mechanizmu “szukaj czegoś co cię tak samo upodli” jak to co było wyraźne w poprzednich tekstach. Do tego celu stosuje się cząstkowe powtórzenie schematu przyspawanych sugestii i skojarzeń by wyuczać autodestrukcyjny zespół reakcji. Po jakimś czasie trzeba wzmacniać zespawanie gdyż “ulatnia” się czasem.
Metody te najprawdopodobniej nigdy nie zostały urzyte w takim wymiarze jak wobec mnie. Są to genialne metody produkujące skrycie przedmiot pytania w badaniu. Trudno wyobrazić sobie coś bardziej nikczemnego i w tej nikczemności bezwstydnego, oraz braku jakichkolwiek hamulców i obaw tak totalnego stosowania metody, która od dawna jest uskutecznianą zbrodnią. Trudno znaleźć wytłumaczenie omijające potworne poczucie bezkarności stojących za tym publicznym linczem, gwałtem i uskutecznianym mordem neozomowca z Katowic i Michnika, ludzi ukrytych nie występujących publicznie jako nadzorujący i poklepujący po plecach, całej plejady sukinsynków kryjących się za probierzem bezkarności wytworzonym przez jedność w przestępstwie z tymi postkomunistycznymi chrabiami IIIRP.
Wrzesień 19th, 2008 at 00:22
Kiepskich jest większość, pisz narciarz… Wczoraj dowiedziałam się, że współtwórca “Kiepskich” przeszedł na islam i wyniósł się z Polski do Egiptu, zabierając żonę, syna, dwa koty i portfel. Może się polepszy choć trochę. A swoją drogą nie mogę sobie wyobrazić, jak to możliwe, aby normalny, dorosły człowiek oglądał coś tak idiotycznego, jak właśnie “Kiepscy”.
Ja nie wytrzymałam ani jednego odcinka. A tfórca portfel wywozi…
Jeśli chodzi o casus prof. Wolszczana, czy tych, wyrzuconych ze społecznego komitetu odnawiania zabytków Krakowa, to już chyba finisz zjazdu na własnym g…nie tych PiSowskich Kiepskich. Na dno.
Wrzesień 19th, 2008 at 00:26
Maciek g.
-
“„zimną wojnę”, i wojnę wietnamską, sponsorował cały świat.
Dostarczał bowiem towarów i usług, za które otrzymywał dolary drukowane bez pokrycia”!
-
No popatrz, a my wtedy, za komuny, kupowaliśmy (czasem coś tam) w Peweksie za te dolary i było pełne pokrycie, tak mi się wydaje. Opozycja nie wygralaby z komuną, gdyby nie dostawy whisky do Peweksów, to jasne. Ale może tylko w bloku komunistycznym to pokrycie było, a gdzie indziej już nie, i bida z nędzą.
Ty jesteś pewnie bardzo młody, sądząc po naiwnej frazie, ale ja pamiętam, że chyba i CCCP trochę te wojnę sponsorował, ale bezpośrednio, nie via Ameryka.
Wrzesień 19th, 2008 at 00:28
O matko! maciek.g pomylił Jakubiakową z Jakubowską, ja mu to wskazałam a tu nagle soulgarden stwierdza, że to są relacje z jego domu….
No to czas na sen. DOBRANOC!
Wrzesień 19th, 2008 at 00:35
jasnaanielka
-
“… tych, wyrzuconych ze społecznego komitetu odnawiania zabytków Krakowa, to już chyba finisz zjazdu ..”.
-
A kto ich wyrzucił na Boga, i czy prawdą jest, że wyrzucił? GW pisze, że urząd prezydencki jedynie ogłosił, że ich mandat wygasł z mocy prawy, ze względu na niezastosowanie się do wymogów ustawy. Chyba że GW coś kręci? Ale nie sądzę, tam sprawami prawnymi zajmuje się Siedlecka, która choć braci nie lubi to jednak umie czytać teksty prawne i często powstrzymuje antykaczych hunwejbinów od zbyt ostentacyjnej autokompromitacji.
Wrzesień 19th, 2008 at 00:37
soulgarden, rozumiem Cię doskonale.
Mam dokładnie te same uczucia i myśli, gdy za dużo wypiję, ino mię się to rzadziej przydarza.
Wrzesień 19th, 2008 at 00:50
narciarz2
-
“Na tym polega prawdziwa demokracja, bo kiepskich jest wiekszosc”.
-
Jasne, a może emigracja do jakiejś Bananowej Republiki by ci posłużyła? Hamak, cygaro, a wokół, jak wrokiem sięgnąć, twoje plantacje uprawiane przez afro-kiepskich. Ale to jednak ryzyko, nie wiadomo, czy ty sam jesteś kiepski, czy niekiepski?
-
“Popieram wyrzucanie intelektualistow za niepodpisanie lojalek”.
-
No, nasz astronom był lojalny wobec SB, dość długo. Oczywiście, nikomu nie szkodził. Ale czy słyszałeś o TW, który by przyznał, że komuś szkodził?
Wrzesień 19th, 2008 at 01:03
Na 99,9 % 80 % z wistów zauważanych przeze mnie jako b prawdopodobne u “jasnaanielka” jest właściwych. Im bardziej poznaję strukturalną głębię tego przestępstwa tym bardziej jestem przerażony taniością, cynizmem i ogromem złej woli jaką świadomie musi nosić wielu z asystentów. Ale też wyobrażenie świadomości reżyserów jest koszmarniejsze. Tak wielokrotnie “dokotwiczane” i pogłębiane o kolejne odcienie negatywizmów wytworzone “na plecach klawisze z niczego”, że tak metaforycznie ujmę pewne cechy tego mają szersze zastosowanie naśladujące “wystarczające argumenty do stosowania środków” nota bene tych samych, ale nazywanych wraz z logiką absolutnie inaczej, odwrotnie niemal. Jest to choćby możliwość po wciśnięciu “guzika” dopisywania wraz z za chwilę powtarzanym bodźcem tego co chce się w oczach ludzi zakodować, że reakcja jest na to. Człowiek ma zaś pogłębione poczucie podłości i głębi instrumentalizacji. Jest głównie aseksualnie gwałcony.
Metoda stałe symbole-bodżce zakotwiczenia – połączone z delikatnie wprowadzaną Presupozycją Czynu (gdzie przez większy samodzielny udział psychiki modelowanej uzyskuje się głębsze przyswajanie i wyuczanie choćby głównych cech reakcji) i po reakcji gdy jeszcze trwa komentowanie jej Presupozycją Czynu ostrożnie, również w przesłaniu oskarżenia.
To jest tak przerażająco bezczelne, bezwstydne, śmiałe w swym całościowym zaangażowaniu, że nie wpadnięcie w panikę w obliczu tak maluczkiego i poważnego przestępstwa może być objawem tylko zblazowania.
Waga tego przestępstwa jest potworna i nie zmienia jej na jotę jakakolwiek prawda o mnie. Jest to psychiczna eksterminacja i ludzie zaangażowani w przewodzenie temu “eksperymentowi” nie będąc aresztowani – każdego dnia wstyd dla praworządności RP jest od jakiegoś czasu większy, tzn każdy dzień tej zabawy jest potworniejszą częścią tego bezprecedensowego usiłowania i częściowego uskutecznienie mardu.
Wszyscy ludzie kożystający z przywilejów władzy, także informacyjnej, uczestniczący w tym powinni zostać osądzeni. Szczególnie ludzie stojący wysoko w chierarchii przyzwolenia na ten rozłożony mord. Ci muszą odpowiedzieć więzieniem.
Bo jest to mord.
Wrzesień 19th, 2008 at 01:07
EDD
“Nawet, jeśli z pewnymi ocenami sie zgadzam to Żuławski jest kabotyn i stary piernik, któremu się ubrdało, że jest 15 letnim Alfredem Jarry”.
-
Na naszych oczach mamy kolejny upadek autorytetu. Rzedną szeregi Partii Ludzi Rozumnych (PLR). Co się stało? Jeszcze w latach 90. prorok Żuławski miał liberalne okienko w telewizji publicznej (nie pamietam kto mu je łaskawie przydzielił), w którym regularnie opieprzał naród za nie dość szybkie i gorliwe wstępowanie na libertyńską ścieżkę postepu, za przywiązanie do zaścianka i ciemnogrodu. Na Kaczorach nie jeździł, bo nie podejrzewał, że istnieją. Z telewizyjnej ambony peorował: takich szmondaków jak wy Europa nie weźmie, to jasne. Wytłumacz mi EDD dlaczego Wielki Prorok nagle stał się Starym Piernikiem, pozbawionym legitymacji partyjnej, a praktycznie to już ekspulsowany z PLR-u? To przecież smutne i niesprawiedliwe.
Wrzesień 19th, 2008 at 02:00
Każdy śledzący choćby 3 miesiące człowiek sposób przeprowadzania operacji przeciw mnie doskonale wie, że jest to tekst insynuacji pedofilskiej. Pojedyńczość tego tekstu (1:07) byłaby do takiej kwalifikacji śmieszna. Jednak wcześniejsza wielokrotnie przekraczająca wystarczającą ilość razy do określenia jej tak metoda posługiwania się metaforą jako standard rozmów tych oprawców musiała w konsekwencji przez wielokrotność być zidentyfikowana jako głównie do mnie (a już na pewno bym też tak to odbierał, bo zresztą inna reakcja podświadomości byłaby niemożliwa, co wystarczy), a potem analogicznie przez konieczne znacznie już mniej powtarzanie się konkretnych motywów symbolicznych mających jako skrót myślowy kojarzyć się ze mną.
‘
Jaki masz za pazuchą szczylku najpoważniejszy argument dający ci prawo systematycznie zestawiać ze mną skojarzenie łańcuchowe z pedofilią? A chodzi tu o przeciwstawienie treści tego co piszę czegoś co wagą tematyki jako takiej może być konkurencyjną rzeczywistością. Chodzi o ciągłe dolewanie gówna do garna w którym się mnie gotuje.
‘
Gdyby całość morderczej procedury stosowano za każdym razem mogłoby stać się to zbyt oczywiste dla zbyt dużej ilości ludzi i hamujące ekspresję, wenę i motywację produkowanych trybików. Jednak większość elementów tej procedury wykonywana przy choćby 10 % kontaktów ze mną wystarczałaby z naddatkiem by nie nazywać tego poważnym nadużyciem na duchu, logice, uczciwości tego co się robi, ale nazwać mordem. Ty mały rzeczniku jesteś współodpowiedzialny mimo nie wykonywania niemal bezpośrednio tych procedur w tak poważnym stopniu jak prawo traktuje każdego współsprawcę. Tym swoim działaniem udowadniasz chęć przedstawienia się jako ktoś z boku i jednocześnie wykonujesz robotę dającą większą szansę na trwanie mordu. Twój współudział jest dalece głębszy niż obojętność.
Wrzesień 19th, 2008 at 04:15
“2008-09-18, 22:37:23
Topielcy wciagaja ratownika.
Tagi:
* finanse
Wydarzenia na rynku finansowym Stanow Zjednoczonych nabieraja niebywalego tempa. Trzeba powiedziec, ze to tempo powinno okreslac sie jako zastraszajace. Jeszcze kilka dni temu mozna bylo zastanawiac sie, na ile i ktoremu topielcowi ratownik bedzie mogl pomoc. Tym ratownikiem, jak pisalem niedawno, jest rzad Stanow Zjednoczonych, a topielcami giganty finansowe. Problemem na dzis jest mozliwosc utoniecia samego ratownika.
Od poczatku biezacego roku Federalni wyciagneli do topielcow reke z pomoca przekraczajaca 900 mld. dolarow. Najwyrazniej zbliza sie dno kufra, czyli mozliwosci ratownika. A niestety to dopiero poczatek. W kolejce stoja (przepraszam, plawia sie) nastepni, a ich ciezar jest olbrzymi. To tzw. hedge funds. Nic wiec dziwnego, ze z dnia na dzien, komentarze fachowcow wskoczyly na wyzszy poziom. Teraz mowi sie o wielkosci gospodarki amerykanskiej, ktora jest warta $14 trylionow (w amerykanskim sensie tego slowa). Takze o wielkosci rynku finansowego (“stock market”) calego swiata, co wynosi $62 tryliony (w amerykanskim sensie tego slowa), a tekze wielkosci rynku amerykanskiego, ktory stanowi polowe rynku swiatowego. To ostatnie zdanie powinno zapalac czerwone lampki nie tylko w USA. Reszta swiata jest mocno uzalezniona od tego co sie dzieje w The Great Country of U.S.A. A tam jest gorzej niz zle!
Wreszcie pojawilo sie ostrzezenie wobec miedzynarodowego bankruta.Na wszelki wypadek, podam je w dwoch wersjach. Pierwsza dotyczy mozliwosci utraty statusu zwanego “Triple A”. Wersja anglojezyczna brzmi nastepujaco:
” Rating agency Standard@Poor’s warned that the spending spree is beginning to endanger the prized “AAA” credit rating that allows the U.S. government to borrow at low rates from the rest of the world”.
Jako czlowiek, ktory po 20 latach emigracji zapomnial jezyk polski i niestety w tym czasie nie nauczyl sie jezyka kraju, w ktorym zyje, czyli jako bezjezykowiec, wyjasniam, ze poziom wiarygodnosci finansowej U.S.A. jako panstwa spada.
Drugi cytat jest jeszcze wredniejszy, wiec niech polscy Amerykanofile lepiej tego nie czytaja. Idzie o sprawe fundamentalnego testowania.Oto on:
“…testing the long-held faith that nothing will keep the world’s richest country from paying its debts”.
W ramach jezykowej ignorancji, wyjasniam, ze idzie o sprawe fundamentalnego pytania, czy The Great Country of United Staes bedzie w stanie splacic swoje dlugi i kiedy to wreszcie zacznie nastepowac! A przeciez nie mozna pominac kontekstu, jak byle jaki glupek. Deficyt budzetowy U.S.A wynosi ponad $400 mld. rocznie. To taka Polska potrzebowala ladnych paru lat, by zadluzyc sie na niewielkie (Oj, bedzie to kosztowac Wasze dzieci i wnukow!) 600 miliardow. A do tego trzeba dodac rozne wojny z “terrorizmami”. Tylko w Afganistanie i Iraku kosztuje to kilkaset milionow dziennie. A ochrona “The Great..”.niedobrze mi sie robi, ile kosztuje? Takze sasiadow. Czy Bushe i “neokoni” przekroczyli juz granice normalnosci i trzeba ich do Swiecia lub do Gorzowa? Akurat w tym ostatnim, spieprzajac z “woja” bylem i znam realia.
Kontynuujac jak normalny uczestnik zacnego Forum, zapodam pare uwag koncowych. Nawet je ponumeruje.
1. Tonely rozne krazowniki, a dowodcy zachowywali sie jakby nie mieli honoru. Taki Stan O’Neal, ktory polozyl Merrill Lynch, przeszedl na emeryture i dostal $160 mln. (retirement package”). I to sa kapitalistyczni hazardzisci, ktorzy graja ostro, kosza setki milionow, gdy wygrywaja, a takze setki gdy przegrywaja? W takiej dzungli, to nawet as atutowy nie bierze! To jeden z powodow mojego spienienia.
2. CYNIZM – przeciez te okrety a takze “The Greate State of…” (na wymiot mnie bierze) graly wedlug regul zaprzeczajacym regulom wszelkich gier. Uwazali mianowicie, ze wielkosc chroni przed konsekwencjami! “Za duzy”, by dali mu sie utopic!”. A teraz, chlopaki, pozwalaja Wan na takie plywanko z mozliwoscia zatopienia.
3. To prosba o wyrozumialosc. Akurat byly takie okolicznosci przyrodnicze, ze dwa poprzednie teksty, a takze obecny, pisalem pod wplywem 1 butelki czerwonego winka o mocy 20 voltow (za kazdym, oczywizdaaa! razem). O sedno, jadro, czy istote mysli swojej, moge walczyc jak o niepodleglosci Polski Ukochanej Ojczyzny Naszej, a na pohybel paskudom ze Wschodu. Gdyby nawet byli reniferami grzejacymi mnie na Biegunie Polnocnym, to podcialbym im nozem gardla.Natomiast nie dam funta klakow za szczegoly. Jezeli napisalem, ze Jan Brzechwa – wielki polski poeta napisal “Lokomotywe”, to przeciez kuzden jeden zyczliwy czlowiek powinien zrozumiec, ze szlo o tego drugiego, ktory to napisal ,i ja o tym sie w roznych szkolach uczylem. Takze krazownik, ktory zamienil sie rychem palca w lotniskowiec, jest mi dobrze znanym obiektem. By nie bylo watpliwosci, ja akurat bylem w pewnej wracajacej na pierwsza strone organizacji, od analiz wojskowych. Dostawalem na biezaco cala prase i pisalem. Takze zbieralem. To ja pisalem o tym, ze Ruskie w Bornym Sulinowie weszly na wyzszy etap handlu i sprzedaja nie litry, a cysterny, nie sruby, a tokarki. Czolg, czyli “tank” tez mozna bylo nabyc.
Krotko mowiiac, myslac pozytywnie, zycze wszystkim uczestnikom dobrej formy po ewidentnym zanietrzezwieniu sie.
PS I- Andy – Juz poprawilem. Nie czytales do konca mojego tekstu. A ta koncowka byla straszliwie wazna. Czy cos Ci da, gdy dam Ci jakies glupie zero? No nic! Przeciez.”
‘
Tu jest użyte to oskarżenie w sposób bardzo otwarty. Jest też trochę metody “gdy nie wiadomo o co chodzi to za lenistwo przyznaje się rację”, ale niewiele więcej. Jest to całkowicie zbędne do ustalenia tej filozofii jako linii obrony mordercy.
Jest też metoda, którą nazwałbym “dopychaniem”. To jest coś co poprzez budzenie sprzeciwu wciąga jako niedostępne na zasadzie kompromisu z własnym instynktem. I każda reakcja wzbraniająca się po czasie skutkuje jakimś choć małym wypośrodkowaniem. Można to racjonalnie rozpatrywać TYLKO w kategoriach Presupozycji Czynu. To okoliczności pozatekstowe decydują o tym jak działa tekst. Morderca wie, że może udeżyć w podobieństwo. Wie, że podświadomość kogoś kto może darzyć mnie sympatią może to ujednolicić z jego “zarzutem” nie robienia tyle ile robiłoby się w innych okolicznościach przeciw mnie. Ktoś kto jest zaprogramowany na opluwanie i oszczywanie mojej elementarnej godności (a jest tak w przypadku 90 % grających) i robi to np w poczuciu dobra może dojść do wniosku, że zbytnio się cacka. To jest mechanizm eskalacji dość jawnie użyty. Odniesieniem jest to czy przyjmujemy taki relatywizm i czy w ramach jakkolwiek logicznych relatywizmów ma to rację bytu.
Jeśli nie jest to intencją to może nią być wzajemność bo pomijając skraje hipotetyczne superkarkołomnie relatywizmy należałoby to nazwać gestem dobra ze strony wroga. I to gestem mierzonym proporcjonalnie skalą tego jak mu zło przypiszemy. Zatem im więcej tym bardziej “nie jego” gest i tym większe podświadomie wyrzeczenie i wzajemność.
To jest jedna z najpotworniejszych metod sterowania morderczym linczem. Gdy mój oprawca czyje w jakiś sposób opór swej sprawczości nagle zaczyna… mnie bronić! Czemu? Gdyż uzyskuje jakąś chemiczną cząstkę wzajemności, osłabia morale tego kogo uznaje za po mojej stronie choć trochę opornego. Znam tą metodę od 5,5 roku. Ale jest jeszcze jedna przyczyna zasadniczo najpoważniejszy zbrodnicza platforma strategiczna. To presupozycja, która nie jest w podręcznikowym rozumieniu presupozycją słowa i daleko jej do niej, a jest absolutnie realna. Można by to oczywiście opisać morzem słów. To bardzo pośredni komunikat, że wymagam obrony sformuowany w absolutnie ogólny sposób i nie skupiający uwagi czemu. A to zwyczajnie ciąży ku oskarżeniu. I to jest używane z intencją oskarżenia inteligentnie co wzmacnia efekt. To jest królewska presupozycja, która zagnała już wielu ludzi do traktowania mnie jak gówno.
Stosowanie tej metody z tą intencją musi być użyte do ustalenia intencji tego mordercy i Michnika w stopniu szczególnym. Podobnie głównych prowodyrów.
A teraz znajdźmy znaczenie dla odstąpienia co najmniej od katowania i podżegania. I pytania co mi to da? Jak myślicie co mi to da? Bo mnie się takie pytanie wydaje absurdalne jeśli nie jest założeniem, że może dać. Ale jest zadane w sposób ironiczny. Bo gdyby nie było zakładałoby IQ na poziomie 20 u obydwu rozmówców. Gdyby nie presupozycja Czynu czyli wiadomość okoliczności nie moglibyśmy uznać tego za ironię.
Wrzesień 19th, 2008 at 07:59
Mawar
Czy byłbyś tak uprzejmy, jeśli czas chęci ci na to pozwolą, dokonać egzegezy tekstu Jarosława Kaczyńskiego „Celem Tuska dezintegracja narodu”.
http://www.dziennik.pl/opinie/.....arodu.html
Tekst wydaje mi się mało konkretny czyli jak to u Kaczyńskich insynuacyjny.
Oczywiście pewne fragmenty mi zaimponowały głębia świeżego spojrzenia, odkrywczością np:
Można, oczywiście, pisać przyczynki, ale nie powinny one mieć pretensji do tego, że opisują one rzeczywistość w sposób kompletny.
albo
Warto być Polakiem, warto, by Polska trwała
Chce jednak wiedzieć więcej, Chce mięsa. Chce wiedzieć jakimi konkretami ty wypełniasz to pustoslowie.
Mawar, tekst Kaczyńskiego jest jak jelito. Wypełnij go treścią i konkretem.
Pokarz kiełbasę. Oczywiście tę wędzona z myślą o przyszłych wyborach.
Wrzesień 19th, 2008 at 08:08
Isynuacja ( bo nie pokazano zrodel) z IPN w tle.
http://wyborcza.pl/1,75968,571.....zieja.html
Wrzesień 19th, 2008 at 08:25
Mawar 12;35 pisze…
A kto ich wyrzucił na Boga, i czy prawdą jest, że wyrzucił? GW pisze, że urząd prezydencki jedynie ogłosił, że ich mandat wygasł z mocy prawy :D
Ponieważ Mawar postanowił mnie szkolić, to ja odrabiam lekcję i czytam, co inni mówią o tym przypadku a mówią; czystka… usunięcie… przymusowe odwołanie… skreślenie! … a ja napisałam wyrzucenie, czy to aż tak rażący błąd, że wart mawarowego wpisu?
Czy Mawar nie ma większych problemów?
Jeśli nie, to gratuluje samopoczucia i poczucia ważności problemu.
;
I skromny przyczynek do tematu;
Do tej pory obiekty odrestaurowane przy wsparciu SKOZK były oznaczane tabliczką z informacją, że ta organizacja patronowała restauracji obiektu. Teraz na tych tabliczkach stoi napisane dodatkowo, że pod patronatem PREZYDENTA RP LECHA KACZYŃSKIEGO. Niby niewiele a jak wiele.
Wrzesień 19th, 2008 at 08:33
Witaj
Jasnaanielko.
Pojasnialo!!!
Wrzesień 19th, 2008 at 08:40
Edwarze, na co ty liczysz? Że Mawar udzieli ci poważnej i rzeczowej odpowiedzi na poważne i rzeczowe pytanie? Czekaj tatka latka.
Co do naszego przyjaciela M., to coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jego podstawową motywacją wcale nie jest promowanie swoich poglądów i ocen ani zwalczanie poglądów przeciwnych. Jemu po prostu sprawia satysfakcję wyszydzanie, poniżanie i pouczanie innych, wszystko jedno kogo i za co. Nigdy nie pominie okazji, żeby wytknąć komuś błąd rzeczowy, choćby chodziło o sprawę marginalną i nieistotną dla dyskusji. Nigdy nie pominie okazji, żeby pokazać, że wie więcej i lepiej. I zawsze w tonie do bólu uszczypliwym. Ot, taki paskudny charakter. Może jakiś niespełniony belfer?
Wolę już Bernarda, bo to ideowiec, choć od Mawara nieporównanie mniej inteligentny i błyskotliwy. Za to jakoś sympatyczny.
Wrzesień 19th, 2008 at 08:47
Wypowiedź Kaczyńskiego skomentowałbym tak. Pan prezes albo stracił zupełnie kontakt z rzeczywistością i wierzy, że jego paranoidalne spekulacje opisują stan faktyczny, albo wie, że to nieprawda, ale w swoim piramidalnym zadufaniu sądzi, że jest w stanie narzucić społeczeństwu własną wizję i sprawić, że jego słowo stanie się ciałem.
Podejrzewam raczej to drugie. W swojej karierze nieraz już próbował zadekretować rzeczywistość. Pamiętam, jak kiedyś ogłosił nagle, z dnia na dzień, że Porozumienie Centrum jest partią chadecką. Ale jakoś chadeckości od tego nie przybyło. Latami powtarzał mantrę o złowrogim układzie, a teraz jakoś cichosza…
Wrzesień 19th, 2008 at 08:53
Bernard mniej inteligentny?
Kinetyczna inteligencja Bernarda moze jest i niewielka, ale dostrzegam duze potencjalne mozliwosci. Gdyby mu krew nie zalewala oczu to: Ho, Ho, Ho, Hoszimin!!!
Ja bym naprawde chcial poznac poglady Mawara na konkretne polityczne tematy. Moze odpowie. Na zapleczu jak pamietam ma osobe wyksztalcona. Moze mu ta osoba pomoze?
Wrzesień 19th, 2008 at 08:53
Jakubiak.
Nie mogę się rozstać z tym blogiem, bo go po prostu lubię, z wielką przyjemnością wieczorem czytam sobie wszystko po kolei. Wprawdzie wiem, co napisze Bernard z Mawarem, ale ten blog byłby bez nich nudny. Ja się zgadzam całkowicie z Gospodarzem, mam to samo zdanie, to wszystko inaczej wyglądało. Astronom oczywiście zostanie Aktualnie Głównym Wrogiem Prawdziwej Polskości, i to mnie od początku naszej transformacji zastanawiało – dlaczego bernardopodobni nie walczą z prawdziwymi UBowcami i SBkami, tylko z agentami. Bo ja bym zaczął od nich.
A jeżeli chodzi o Żuławskiego. Stracił mój cały szacunek za związek z Weroniką Rosati, on z 1940, ona z 1984 r., ale jego glupkowate oceny innych są bez sensu, bardzo lubię i Englerta i Zapasiewicza, Holland miała wspaniałe filmy, a jej “Tajemniczy ogród” jest arcydziełem. Żuławski nigdy tej klasy filmu nie nakręcił. A Wisłocka ma cudowne wiersze (ale one nie mają żadnego znaczenia, i Nagroda Nobla też nie ma, bo napisała wiersz o Stalinie).
Znowu psuje mi się komputer (a dokładnie mówiąc kabel zasilający).
A w sprawie wyrzucenia elit mieliśmy już casus Geremka, mawaropodobnym nie starczy jedno oświadczenie, należałoby je właściwie składać co miesiąc.
Wrzesień 19th, 2008 at 09:00
Po Krakowie krążą niesprawdzone plotki ze na pustych krzesłach w SKOK zasiądą Maciej Twaróg ( prywatnie zięć Tego Co Nie Chciał Do Wanny) i Piotr Doerre. To ci sami panowie którzy chcieli usunąć pomnik Boya
Wrzesień 19th, 2008 at 09:01
Edwarze, ja też bym chciał poznać poglądy Mawara, tylko że to przegrana sprawa. Już nie raz próbowałem mu zadać pytanie, na które musiałby konkretnie odpowiedzieć, ostatnio wczoraj. Zawsze bez skutku. Zamiast zająć stanowisko, przeskakuje na inny temat lub zaczyna czepiać się szczegółów. Stąd moja wyrażona wyżej opinia.
Wrzesień 19th, 2008 at 09:03
SKOZK oczywiscie
Wrzesień 19th, 2008 at 09:05
Profesor Wolszczan pokazał wyjątkową klasę:
http://wyborcza.pl/1,75248,570.....9-18-18-48
Teraz, gdy osiądzie za granica na stale, do Polski nie będzie przyjeżdżał – bo polski nawiedzony grajdoł mu nie wybaczy tego kompromisu z PRL w granicach przyzwoitości – polski prezydent i PiS zapiszą sobie to na sukces w kategorii de-esbekizacji kraju.
To, że straci na tym ewidentnie polska nauka i polskie środowisko akademickie – mało ich obchodzi.
Walkę z inteligencją prowadziło wielu, wszyscy przegrali…
Ale nic to, nie będzie jakiś tam astrofizyk o światowej renomie pluł w twarz inteligencji żoliborskiej!
Wrzesień 19th, 2008 at 09:06
Jasnaanielka nie chce sie bawic. Czemuszsz :D
Solidarna?
Wrzesień 19th, 2008 at 09:19
Zofio, wybacz, ale ja w oświadczeniu Wolszczana żadnej klasy nie widzę. Jest to niesmaczne, kiedy ktoś, kto bez wątpienia postępował w pewnym okresie swego życia nagannie, obojętne z jakich pobudek, publicznie mówi, że właściwie to nie ma sobie nic do zarzucenia i sumienie ma czyste. Jeśli rzeczywiście tak myśli, zrobiłby lepiej, zachowując tę myśl dla siebie.
Cała zaś argumentacja byłaby na miejscu, gdyby przedstawiał ją ktoś inny, na przykład kolega z uczelni, a nie sam winowajca.
Zastrzegam na wszelki wypadek, że moja opinia odnosi się wyłącznie do oświadczenia Wolszczana, a nie do jakiegokolwiek innego aspektu całej sprawy.
Wrzesień 19th, 2008 at 09:19
Torlinie
Wisłocka (?) Michalina ((?)
Zulawskiemu chcesz zabronic o czym sam lubisz czytac?
:D :D :D
Wrzesień 19th, 2008 at 09:28
Wczoraj oglądałam żenującą dyskusję telewizyjną pod batutą red. Gawryluk i spadałam niemalże z krzesła ze śmiechu, jak jakiś nobliwy profesor, nazwiska nie zapamiętałam, dowodził iż polski aktor w rosyjskim filmie powinien grać wyłacznie pozytywne typy, najlepiej jeszcze gdyby były to filmy gloryfikujące Polskę a bijące jak w bęben w Rosję.
Bo tak jest patriotycznie.
Żebrowski grając w filmie rosyjskim historycznym “1612″ polskiego zawadiakę, typowego “szwarc charakter” – dał wyraz braku postawy patriotycznej wobec Polski i to jest wysoce naganne wg pana profesora.
A co będzie, jak Rosjanie wytypują to swoje historyczne widowisko filmowe do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej i Żebrowski nagle zostanie nominowany dla Oskara za wybitna kreację postaci drugoplanowej? I tego Oskara dostanie?….
Albo przytrafi mu się to samo na filmowym festiwalu berlińskim na przykład?
Zdrada stanu w oparach męedzynarodowego spisku filmowych elit intelektualnych?
***
Liczy się idiotycznie pojmowany “patriotyzm” czy może osiągnięcia człowieka, które przynoszą chlubę jego profesji, za zarazem w Polsce?
Dzisiaj tępi się prof. Wolszczana, ma pretensje do Michała Żebrowskiego? Kogo jutro będą niszczyć politycy PiS i ich pretorianie?
Odnoszę wrażenie, że ta paranoja zaczyna przybierać coraz bardziej niebezpieczne objawy.
Wrzesień 19th, 2008 at 09:35
Pawle
Jak juz wlazles w lustracje to przeczytaj to jesli jeszcze nie czytales:
http://wyborcza.pl/1,75248,570.....rawdy.html
Wystarczy zreszta przeczytac zakonczenie:
“Bardzo lubiłem filmy Istvana Szabó – był jednym z moich ulubionych reżyserów. Kiedy niedawno oskarżono go na Węgrzech o donosicielstwo, zaczął tłumaczyć się okolicznościami, przymusem, szantażem, chęcią przechytrzenia bezpieki. Powiedział nawet, że jest dumny z tego, co robił! Miałem ochotę go bronić, na festiwalu w Budapeszcie podszedłem, żeby podać mu rękę. Ale tak jakoś się złożyło, że nigdy później nie miałem już ochoty zajrzeć do jego filmów. Nie dlatego, że zrobił to, co zrobił, tylko dlatego, że nie okazał skruchy. Ale kto jest do tego zdolny”
Wrzesień 19th, 2008 at 09:40
Ja moge ogladac nadal filmy Szabó. Ale to nie ma nic do rzeczy.
Wrzesień 19th, 2008 at 09:43
Pawle,
ale ja nie oceniam postępowania prof. Wolszczana wobec SB – nagannie !!!
Dla mnie taka postawa – jest postawą naturalną i mieszczącą się w granicach zasad etycznych, jakie uznaję za słuszne.
Swoimi kontaktami z SB nikomu nie zaszkodził.
Więc o co pretensje?
Czy kompromis w życiu, jako jedno z działań, utrzymany zresztą w granicach przywoitości wg. Ciebie – jest postawa naganna?
Bo wg mnie – nie.
Co jest ważne dla każdego człowieka w końcu?
Jego życie, którym świadomie kieruje i kariera naukowa z perspektywami na przyszłość, czy odmowa kilku jakieś tam rozmowy z panami z SB i przekreślenia szans raz na zawsze.
Bycie w efekcie znanym na świecie astrofizykiem ze znaczącym dorobkiem – czy niedowartościowanym polskim wykładowcą uniwersyteckim, uczącym młodzież staroci, bez szans na pracę naukową na wysokim poziomie.
Był wybór i prof. Wolszczan dokonał takiego, jaki uważał za stosowny.
Dzisiaj jest tym kim jest i jego dorobek naukowy oraz nazwisko przynoszą chwałę naszemu państwu.
M.in. dlatego, że w swoim życiu, w określonych sytuacjach, zastosował taki a nie inny kompromis.
I to się w jego życiu liczy przede wszystkim.
Natomiast klasa prof. Wolszczana jest w tym, że on do tego życiowego kompromisu i dokonanych wyborów – się przyznaje.
Wrzesień 19th, 2008 at 09:44
“Ale tak jakoś się złożyło, że nigdy później nie miałem już ochoty zajrzeć do jego filmów. Nie dlatego, że zrobił to, co zrobił, tylko dlatego, że nie okazał skruchy.”
.
Zmiana stosunku do dzieła, dlatego że twórca okazał się innym człowiekiem, niż sądziliśmy? Moim zdaniem to nonsens. Gdyby powszechnie stosować takie kryteria, to niewiele by zostało ze światowej literatury, filmu, teatru etc.
Wrzesień 19th, 2008 at 09:48
Gdy chodzi o zachowanie prof.Wolszczana po ujawnieniu jego teczki, to raczej skłaniałbym sie do opinii Pawła a nie Zofii. Nie widzę w jego zachowaniu żadnej klasy, szczególnie widoczne to bylo w rozmowie z Durczokiem w TVN24. Nie powiedziałbym tak ostro, jak Żuławski, ale także miałem wrażenie, że to wielki astronom i dość mały człowiek. Zamiast powiedzieć jasno dlaczego to zrobił kręcił w sposób chwilami zabawny. Także jego obrażenie sie na Polskę potwierdza, że wybitny umysł naukowy skojarzony jest z poślednim charakterem.
Wrzesień 19th, 2008 at 09:51
Tak. Ja jak napisalem,moge ogladac nadal filmy Szabo.
Sobolewski chcial chyba napisac:
“Ale tak jakoś się złożyło, że nigdy później nie miałem już ochoty PODAC MU REKI. Nie dlatego, że zrobił to, co zrobił, tylko dlatego, że nie okazał skruchy.”
Tyle ze troche nie wypada tak pisac.
Wrzesień 19th, 2008 at 09:57
Wolszczan z racji swej pozycji naukowej, miał proste, ewangeliczne wyjście. Zamiast kręcić mógł napisać i powieddziec – miałem ambicje zrobienia wielkich rzeczy w astronomii, czułem, że mogę je zrobić, potrzebowałem jeździć na Zachód, bałem się, że mi uniemozliwią. A więc podpisałem i starłem się nikomu nie szkodzić,co nie znaczy, że nie zaszkodziłem. Jesli tak to przepraszam, ale być może bez tej dawnej zgodny nie zrobiłbym tego co mi sie udało, także w koncu ku chwale ojczyzny. Koniec kropka.
Wrzesień 19th, 2008 at 10:00
Gospodarzu
“Nie powiedziałbym tak ostro, jak Żuławski”
Zulawski nie powiedzial dla “Gali” tego co mu Glos wlozyl w usta.
Wrzesień 19th, 2008 at 10:17
Gospodarz tym razem napisał słowo w słowo to, co ja o sprawie prof. Wolszczana myślę. Od siebie dodam jedynie, że nie jestem w stanie w sposób bezwzględny ocenić postawy prof. W…. Bo nigdy nie stanęłam wobec takiego wyboru, więc zwyczajnie nie mam podstaw do zdecydowanej oceny kogoś, komu warunki postawiono i on je przyjął.
;
EDD – Jak to ja się nie chcę bawić!?
Ależ bardzo chcę, byle nie w piegi /na języku liczy się podwójnie!!!/
Wrzesień 19th, 2008 at 10:20
Jasnaanielko
Sprecyzuj. Tu sami swoi.
Wrzesień 19th, 2008 at 10:25
EDD – 9;00 – Na cokole pozostałym po pomniku Boya powinna zawisnąć tabliczka informująca, że dzieło decokolizacji zostało dokonane pod patronatem Pana Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego…
A ci szelmy krakowianie znowu sobie łamią głowy…
Komu by tu wyciąć, panie… numer jubileuszowy!
Wrzesień 19th, 2008 at 10:30
EDD! Nie znasz zasady gry “w piegi”!?
Grający zasiadają wokół świeżego, krowiego placka.
Pierwszy rzuca z wysoka w centrum duży kamień – otoczak.
Komisyjnie liczy się piegi /na języku podwójnie/.
Kto zebrał najwięcej punktów, robi następną kupę.
;
Ja przepraszam, ale to szczera prawda. Takie są zasady gry.
Wrzesień 19th, 2008 at 10:32
Alez to cudowna zabawa dla krowy!!!
Wrzesień 19th, 2008 at 10:36
Patrzcie, nie na próżno się starałam – opowiada cielakom wieczorem w oborze.
Wrzesień 19th, 2008 at 10:36
Klasa w/g Pani Zofii w cytatach:
Przednie wyjasnienie człowieka z klasą, które po prostu ubliża odbiorcom, do których jest adresowane:
“„Tak. Parę razy wręczono mi czy to alkohol, czy też pienądze. Traktowałem te sytuacje według mojej konsekwentnie nie – konfrontacyjnej filozofii. Prezenty brałem, po czym, dla patosu, nie zostawiałem ich w śmieciach, a wrzucałem z mostu do Wisły. To był mój naładowany symboliką sposób pozbywania się niewygodnych przedmiotów, wykształcony jeszcze w czasach studenckich.”
.
Czyż można znaleźć lepszy przykład na to, że wiedza, talent, umiejętności nie koniecznie muszą isc w parze z przyzwoitością?
—
A jak juz sobie “zwizualizujemy” scene rzucania koniakiem z mostu to możemy poczytać jak sie nie szkodzi i zawiera rozsądne kompromisy:
O rodzinie
W czerwcu 1976 r. TW “Lange” sporządza dla SB notatkę, w której stwierdza, że w Szwecji przebywa jego brat, który w grudniu poprzedniego roku wyjechał do swojej narzeczonej i do tej pory nie powrócił. TW zapowiedział oficerowi kontrwywiadu, że niebawem dostarczy szczegółów. “Jak będzie na konferencji w Szwecji, to brata odwiedzi, o wszystkich detalach się dowie” – zapisał po spotkaniu z TW oficer SB.
TW poinformował SB, że podczas pobytu w Szwecji był u brata, który czyni starania o uzyskanie pracy w szwedzkich liniach oceanicznych, musi jednak w pierwszej kolejności uzyskać paszport konsularny. W grudniu 1976 r. TW przekazał informację, że trudno było mu się zorientować, czy jego brat wróci do Polski, czy zostanie w Szwecji. “Z uwagi na pozycję ojca i innych członków rodziny zamieszkałej w kraju będzie prawdopodobnie zajmował właściwą postawę” – pisał “Lange”. W marcu 1977 r. TW “Lange” przekazuje, że “ojciec poinformował go telefonicznie o pobycie brata w Szczecinie w połowie lutego. Jak będzie u rodziców, postara się wszystko o nim ustalić i przekazać” – zapisał po spotkaniu oficer SB.
W lutym 1976 r. TW “Lange” poinformował SB, że mieszkający we Francji mąż jego kuzynki, Dariusz Komorowski, zajmuje się importem sprzętu elektrotechnicznego i często przyjeżdża do Warszawy. Wskazał też miejsce, w którym Komorowski zatrzymuje się w Polsce.
Przy innej okazji TW przekazał oficerowi prowadzącemu, że w rozmowie z teściem dowiedział się o powstaniu Komitetu Obrony Robotników, lecz nie podjął z nim rozmowy, nie spodziewając się, że to zainteresuje SB. Obiecał jednak, że przy następnym kontakcie z teściem poruszy ten temat i dowie się wszystkiego, co będzie możliwe. Wie tylko, że prawdopodobnie wydelegowano kogoś do USA, kto ma tam założyć komórkę tej organizacji. (…)
Wszystkie cytaty za: http://lukaszwarzecha.salon24......index.html
Wrzesień 19th, 2008 at 10:38
Musze zajrzec do “Krasnoludkow i sierotki Marysi” moze jest tam wiecej na ten temat.
Wrzesień 19th, 2008 at 10:41
http://kuczyn.com/2008/09/18/i.....ment-57889
To bylo do Jasnejanielki nie do WKPB
Wrzesień 19th, 2008 at 10:44
Do czego moze sluzyc IPN:
http://wyborcza.pl/1,75968,571.....zieja.html
pamietajmy o teoriach genetycznych PIS.
Wrzesień 19th, 2008 at 11:09
Jasnaanielko,
Ja dobrze zrozumiałem twoja wypowiedź, ale te Vice versa było niefortunnie uzyte i dlatego tak odpisałem. Z mojego postu nie powinnaś wywnioskować, że ja posądziłem J. o celowe umieszcenie tych odznaczeń w reklamówce. Pisałem wyraźnie, że źle oceniam fakt nie zrobienia remanentu i w związku z tym braku wiedzy /co nie musi i pewnie nie jest prawdą/ o istnieniu takiej reklamówki.
Ordery włożył któryś z pracowników Kaczyńskiego i pewnie na jego polecenie.
Fakt, że panowie i panie politycy tak niefrasobliwie przejmują schedę po poprzednikach, źle świadczy o odpowiedzialności naszej klasy politycznej
Wrzesień 19th, 2008 at 11:18
Ten kto widzial “1612″ (ja widzialem) ten wie ze Oskara ten film nie dostanie. Chwilami tylko ociera sie o niezla parodie filmu kostiumowego na motywach historycznych.
Oczywiscie jesli Profesor powiedzal to co powiedzial to Profesor powiedziel DURNOTE.
Nie musi jednak Profesor czuc sie osamotnionym. Czytam oto:
“bo polski nawiedzony grajdoł mu nie wybaczy tego kompromisu z PRL w granicach przyzwoitości
i dalej
“Dla mnie taka postawa – jest postawą naturalną i mieszczącą się w granicach zasad etycznych, jakie uznaję za słuszne.”
To kliniczny przyklad tego co wymuszony “nie nasz” PRL zostawil w glowach obok “Kabaretu Starszych Panow” i 7% procenet absolwentow wyzszych uczelni wsrod “zaludnienia”.
Dlatego sadze ze broniac PRL przed masakra nie wolno zapominac “caloksztaltu”.
Wrzesień 19th, 2008 at 11:27
Starajmy sie rozmawiac o wspolpracy ze sluzbami nie na podstawie indywidualnych zyjacych ludzi ktorych podsuwaja nam media wespol z IPN. Traktujmy to jako fragment historii spolecznej PL. Mowmy o srodowiskach, grupach, regionach.
A kapusie?
Pomilczmy. Jesli sie da?
Wrzesień 19th, 2008 at 11:28
Ja już kiedyś pisałem na temat związany z wypowiedzią gospodarza inicjującą poniższe komentarze. Do tego co pisałem dodam
Lustrację wywołali politycy bo wydawało im sie, że to wspaniały pomysł na utrącenie konkurencji do władzy. Jak teraz się okazuje /a mozna było to przewidzieć/ pomysł to był do bani i widać jakie korzyści odnieśli politycy i Polacy. Politycy sami ubabrali się w gównie po uszy , a Polacy pokłucili się i poróżnili między sobą. Podziały poszły nawet przez rodziny. Nikt tak skutecznie nie zdezintegrował społeczeństwa jak PiS i jego pomysły utrącania PO. Aby zrozumieć czasy PRL to nie wystarczyło wtedy żyć, trzeba sporych studiów i bezstronnego logicznego myślenia. Państwo zwane PRL’em zostało utworzone z powodów politycznych przez ZSRR, bo nie było wygodne zrobić Polske republiką sowiecką . To spowodowało konsekwencje dalsze. Państwo to musiało mieć pewną samodzielność i polskie władze, to powodowało słabnięcie zależności i trudność kontroli. Nic dziwnego, że Polskę nazywano najweserlszym obozem w obrębie władzy sowieckiej. Ludzie szybko zoriętowali się, że nie ma żadnych szans na wyrwanie się z pod dyktatu Rosji i starali się jak najlepiej ustawic w warunkach jakie im stworzono. Niektórzy uważałi /i dla mnie słusznie/ że należy wchodzić w struktury władzy i zmieniac ją jak się da na korzyść rodaków. Wielu korzystało z okazji by się jakoś ustawić /dla wielu , głównie biednych chłopów otworzyły się wówczas możliwości o jakich nie mogli nawet marzyć, bo ciągnięto ich na siłę do miast, dawano mieszkania i płacono spore (jak na ówczesne czasy pieniądze) / Robotnicy też w większości źle nie mieli / a słynne powiedzenie potwierdzające praktyke “czy się stoi , czy się leży 2000 się należy” wielu bardzo się podobało i praktycznie z tego korzystali. Robotnicy spolegliwi rządowi nie mieli specjalnie powodów do narzekania. Patrioci natomiast i ci którym nie podobały się narzucone rządy nie mieli lekko. Poszkodowani byli tez ci obywatele którzy podejrzewani byli przez władzą /głównie z powodu pochodzenia/ o nieprzyjazne nastawienie do nowej władzy.
Ustrój PRL gdy już sie ukształtował i dojrzał a, a więc po 60 roku nie miał samych wad jak chcą jego przeciwnicy. Dla wielu ludzi miał nawet sporo zalet, ale co z tego, kiedy główna zasada ustroju /władza centralna i dominująca własność państwowa/powodował niewydolność gospodarczą i doprowadziła do krachu gospodarczego. Ustrój tego typu jaki był w ZSRR nie może skutecznie konkurować i dlatego też obóz radziecki popadł w tarapaty finansowe i z tego powodu rozpadł się / Polska dała skuteczny impuls rozwalania/ Gdyby nie problemy gospodarcze, ZSRR nigdy by Polski nie odpuścił. W latach 80 tych było jeszcze trochę za wcześnie i całę szczęście że mieliśmy przytomnego i odważnego przywódcę który uratował Polske od interwencji (ja jestem tego pewny). Ale wystarczyło niecałe 10 lat i wojna ekonomiczna wypowiedziana przez USA i sprawa diametralnie się zmieniła, a ten sam przywódca okazał się mądrym politykiem i wykorzystał sytuacje by zmienic ustrój w Polsce i oderwć się od dominacji ZSRR. Teraz “idioci” z prawicy by zyskać politycznie robia Jaruzelskiemu procesy sądowe i wymyślają jak tu go za coś skazać. /.Jak nie wychodzi za stan wojenny, bo brak prawnych argumentów to kombinuje się, że powołał związek przestępczy WRON , – to naprawdę żenujące/
Wrzesień 19th, 2008 at 11:41
Tak jest trochę zmodyfikowałem wypowiedź A. Żuławskiego, aby pokazać granice i jakość wolności wypowiedzi artysty. A więc aby pokazać, że w kategoriach opisu losu ludzkiego przez twórców dramatu czy też tragedii ale komedii, materiały lustracyjne są wdzięcznym tworzywem. Natomiast jako prawnik, to ja się zgodzę z A. Wolszczanem, który w TVN24 powiedział, że taka lustracja jest zła, bo wkracza w jego sferę prywatności. W moim przekonaniu nie ma dobrego tłumaczenia się w związku z publikacjami dotyczącym współpracy z UB jako TW. Ja na miejscu Wolszczana, niezależnie od tego jak bardzo bym zawinił, bym milczał i bronił się, mówiąc, że publikacja Gazety Polskiej to jest nieprawda, a bliższa prawdy jest opinia Dziennika, oraz że nie chcę w wypowiadać się w kwestii spraw które dotyczą mojej prywatności, bowiem fakt że jestem osobą publiczną nie pozbawia mnie prawa do prywatności. Faktycznie A. Wolszczan został, tak jak inni publicznie lustrowani. głęboko upokorzony, tak więc podchodziłbym z dystansem do jego wypowiedzi i reakcji w TVN24. Ale ten przykład to jeszcze jeden mocny argument za tym, że w zasadzie racje mają ci, którzy chcą lustracji w bardzo ograniczonym zakresie, przy zamkniętych drzwiach i w ramach procedur sądowych.
Wrzesień 19th, 2008 at 11:46
Faktycznie pomyłkowo napisałem Jakubowska zamiast Jakubiak. Podone nazwiska, ale zupełnie różne i do róznych partii politycznych należące osoby. Jasne jest że chodziło mnie o panią z PiS. A Soulgardena zupełnie nie rozumiem, ale on to pewnie robi celowo
Wrzesień 19th, 2008 at 11:52
Funkcjonowała w PRL zasada non possumus. Funkcjonowała choć ci którzy jej nie znali chcieli by teraz wmówić w historię ze czegoś takiego nie bylo. Zasada ta funkcjonowała we wszystkich środowiskach także w partyjnym aparacie , czasem w służbach, działała niekiedy na szczytach wladzy.
Teraz już tylko wspominamy. Montujemy materiał dla przyszłych historykow. Nie relatywizujmy tej zasady. Nie chowajmy jej po zakamarkach w imię fałszywie pojętej zgody narodowej. Nie idzie o ściganie osób które te zasadę przekroczyly. Idzie nasza samoocenę jako spolecznosci. Nie, nie wolno było wszystkiego nawet jeśli przypadkowo nie uczyniło to szkody.
Wrzesień 19th, 2008 at 11:59
Głos
A ja cię Boruto od razu przejrzałem nawet nie sprawdzajac. Sprawdziłem już po wysłaniu donosu z pewna obawa ze się pomylilem.
Co do Żuławskiego to ja się odniosłem do innego wywiadu. Tego z bluzgami.
Wrzesień 19th, 2008 at 12:00
http://kuczyn.com/2008/09/18/i.....ment-57858
—
Edwar, czy wiesz coś odkrył? Toż z tego wynika, że J. Kaczyński jest stałym bywalcem tego blogu. Występuje jako Soulgarden. :)))
Wrzesień 19th, 2008 at 12:02
Andrzej
Ja to wiedzialem!!! Tyle ze teksty pisze mu Rymkiewicz.
Wrzesień 19th, 2008 at 12:33
http://www.dziennik.pl/polityk.....wieto.html
To mi sie nawet podoba
Wrzesień 19th, 2008 at 12:41
Dzień wolny od pracy na Trzech Króli oznacza, że przy korzystnych układach kalendarzowych będziemy mieli dwutygodniowy długi weekend. Maj niech się schowa! I jakoś tak mi się zdaje, że katolicki naród nie rzuci się z tego powodu do kościołów fetować Kacpra, Melchiora i Baltazara.
Mogliby sobie posłowie znaleźć sobie pożyteczniejszy sposób tracenia czasu, za który im płacimy.
Wrzesień 19th, 2008 at 12:52
Mnie sie podoba idea “swieta z wyboru”.
Wybieram urodziny Heroda. Kiedy to wypada?
Wrzesień 19th, 2008 at 12:56
Albo i lepej Herod Baby.
Wrzesień 19th, 2008 at 13:09
cichosza…
‘
Powinno być cicho-sza Pawle L. Cichoszkiem nazywam kota. To wybitnie ułożona grupa ludzi, którzy wszyscy w kategoriach najgłębszej i najprawdziwszej moralnie religii Chrześcijańskiej są będąc obserwatorami czynnymi co najmniej w 66 % odpowiedzialni moralnie za całość.
Wrzesień 19th, 2008 at 13:16
Drogi Panie Waldemarze (Kuczyński),
proszę mi wyjaśnić, dlaczego prof. Wolszczan ma kogokolwiek przepraszać po latach, na dodatek publicznie za to, ze współpracował z SB?
Moim zdaniem – człowiek może, jak czuje taką potrzebę (bo to sprawa jego sumienia, a nie mojego czy kogokolwiek innego), ale nie musi – przepraszać za realnie wyrządzone komuś krzywd.
Komu wg Pana prof. Wolszczan zrobił realną krzywdę, że współpracował?
Panu? I dlatego uważa Pan, że ma przepraszać? z jego powodu, że znany na świecie astrofizyk ma publicznie Pana przepraszać?
Nie dostrzega Pan w tym oczekiwaniu jakiegoś absurdu?….
Bo ja tak.
Mnie prof. Wolszczan nie musi przepraszać.
Wrzesień 19th, 2008 at 13:44
Zofio,
on mnie nie musi przepraszać, bo o mnie nie opowiadał.On w ogóle nie musi przepraszać, on w ogóle nic nie musi wtej sprawie. Tylko też nie mówmy o jakiejś klasie. To uznany, wybitny astronom i charakter nader pospolity. To sie zdarza, nawetgorzej,bo można być geniuszem i łajdakiem. Ato, że on jest znany na świecie nie jest żadną miara przyzwoitości. I jeszcze jedno on nie może wiedzieć, czy komuśna kogo gadał wyrządził, czy nie wyrządził krzywdy. Skoro gadał to mógł wyrządzić. A to obrażanie się na Polskę to już wyjątkowe byle co.
Wrzesień 19th, 2008 at 14:02
Byłem w związku z dziewczyną z patologicznej rodziny. Zdarzyło mi się kilka razy zamknąć ją na noc. Zdarzyło mi się kilka razy mocną ją spoliczkować i pociągnąć za włosy. Tak, z poprzednim partnerem miała wydarzenia wiele mocniejsze. Jest to osoba prawdopodobnie mająca powody do poczucia winy wobec mnie i może opowiadać różne rzeczy. Ale to mniej ważny powód mojego “ekshibicjonizmu”. Polecam przeczytanie dzisiejszego artykółu zaciukawy. I tutejszych wpisów. Sugeruje się tu podtapianie jako przesadę. Otóż gdyby nie to, że dotyczy to czegoś niemal odwrotnego i kogoś innego. Gdy prześledzi się dzisiejsze wpisy pracowników instytucji publicznych tutaj pozostaje tylko niesprzeczność z obrazem szczegółowej bardzo współpracy z użyciem wielu tricków znanych ze sztuki perswazji i znajomości gruntownej psychologii. Otóż byłoby to normalne zachowane z filmu, “thillera” gdyby nie fakt, że te seanse dzieją się miesiącami w poczuciu absolutnej bezkarności kilku band grających w “cymbergaja”. To jest horror czyli rzeczywistość, która nie mogłaby się pojawić generalnie w filmie choć minimalnie ambitnym. A dokładnie połączenie horroru i pornosa co wyklucza film ambitny. Jakie jednak ma to znaczenie? Otóż to, porównanie to nie jest w stanie dorównać doświadczeniu obserwatora zewnętrznego i wzbudzić większą emocję niż uzmysłowienie fragmentu tej katowni. Nie spocznę dopuki zaciukawa i między innymi grupa tutejsza nie będą sądzeni za ten czyn. Dopuki zgodnie z najważniejszym prawem – KONSTYTUCJĄ nie zostaną przesłuchani na okoliczność handlu prywatnością i wszystkich wstawek internetowych i prasowych będących wynikiem rozpowszechniania wiadomości prywatnych iu intymnych zebranych przez POLICJĘ i wypuszczanych taśmociągowo do uczestników publicznej zabawy najdalej niefizycznie upadlającej. Chcę zwrócić uwagę, że każdy aspekt poprzedniego zdania trzeba przeczytać szczególnie oddzielnie. Chodzi mi też tylko o publiczne w sensie grupki ludzi. Głupcy nie mając minimum dobrej woli nie przeczytali wielu ewidentnych wskazań na przestępstwo jakie wielokrotnie tu na tym blogu zawarłem. Nie ma możliwości by w wolnej Polsce mocodawcy wraz z wykonawcą z POLICJI nie ponieśli odpowiedzialności karnej za tak odrażający i perwersyjny gwałt na godności ludzkiej jakiego dopuszczono się normalizacją tych upodleń miesiącami. Wy po tygodniu powinniście być za kratkami. To samo dotyczy prokuratora/ów muszącego znać system działań przeciw mnie. Za to musi być bezwzględny pierdel. To zuchwałość surrealna możliwa do wytłumaczenia tylko szczególną bezkarnością i jawną MAFIJNOŚCIĄ POLICJI. I drugiej odnogi sprawowania władzy przez Ubekistan – Agory. To dzięki temu nienormalnemu wszechbezprawiu tych instytucji dochodzi do takiego ośmielenia pozostałych.
To upodlenie odbywa się jako zdarzenie mniej ważne od morderczego wymiaru działań przeciw mnie, który przedstawiłem w nocy.
Wrzesień 19th, 2008 at 14:11
Mówienie o klasie czy jej braku w przypadku prof. Wolszczana jest wg mnie bez sensu. A jeśli już, to przychylam się raczej do tego braku klasy, a to dlatego, ze w ogóle prof. Wolszczan poniżył się do jakichś tłumaczeń. Powinien zignorować doniesienia prasowe i robić swoje, w szczególności “olać” kraj, który pozwala tak traktować osoby jego pokroju. Za oburzające uważam bowiem publiczne akcje, które najwłaściwiej można by określić parafrazą ordynarnych napisów na murach “j…ć wykształciucha”. A krytykowanie go za “obrażanie się na Polskę” uważam za swoistą podwójną moralność wedle której jeden ma prawo obrażać się na Polskę (jak choćby prof. Geremek), kto inny jest tylko malutkim człowieczkiem, bo się na Polskę obraził.
Dodam jeszcze małą historyjkę, jako dodatkowy przykład na wyjaśnienie Narciarza dlaczego Ameryka jest potega naukowa i technologiczna, zas Polska nie jest.
http://marucha.redblog.gp24.pl.....askakuwac/
Wrzesień 19th, 2008 at 14:21
“Powinien zignorować doniesienia prasowe i robić swoje, w szczególności olać kraj, który pozwala tak traktować osoby jego pokroju.”
.
Andrzeju, to nie “kraj pozwala”. To ludzie i instytucje korzystają z wolności słowa. W jaki sposób, twoim zdaniem, kraj miałby nie pozwolić? Skonfiskować nakład “Gazety Polskiej”?
Obrażanie się na kraj za to, że w tym kraju spotkała mnie przykrość, to postawa infantylna, skądinąd nierzadka u ludzi z wysokim wyobrażeniem o własnej wartości.
Wrzesień 19th, 2008 at 14:21
Owszem,
Panie Waldemarze,
mówimy o pewnej klasie zachowania się w określonej sytuacji.
I tę klasę prof. Wolszczan wykazał.
Czy on się obraził na Polskę?
Bynajmniej.
Ale nie musi być w Polsce i znosić to, co mu obecna polska rzeczywistość gotuje.
Może być za granicą i tam spokojnie dalej odkrywać planety, dzielić się swoja niebagatelną wiedzą z niepolską studenterią, zdobywać prestiżowe nagrody.
Każdy kraj za polskimi granicami będzie zaszczycony jego obecnością.
Nie ma temperamentu by uchodzić za męczennika niszczonego przez ancien regime i tłumaczyć się publicznie wszystkim dookoła w Polsce i nieustannie – z dokonywanych wyborów w przeszłości.
Chce wieść swoje naukowe życie w godziwych warunkach, których mu nasz kraj nie gwarantuje.
Czy taki wybór jest obrazą na Polskę?
Nie jest.
To raczej Polska obraża medialnymi lustracjami tego światowego astrofizyka.
Jak politycy w Polsce przestaną wariować, akta SB przestaną być ewangelią “patriotyzmu”, media grzebać ludziom pod kołdrami, IPN wykładnikiem obowiązujących każdego człowieka w Polsce zasad etycznych a system sprawowania władzy stanie się normalniejszy, to i prof. Wolszczan będzie w Polsce edukował w astrofizyce młodzież.
Polska widziana z pewnego dystansu – jest krajem nienormalnym. Czasem wręcz strasznym.
Trzeba z niego na chwilę wyjechać – by to dostrzec.
Proszę się nie dziwić, że ktoś nie chce dalej mieszkać w takim kraju.
Zwłaszcza, gdy takie spojrzenie z dystansu na Polskę posiada.
A prof. Wolszczan je posiada.
Wrzesień 19th, 2008 at 14:45
Nie, nie złamie przyjętej zasady. Nie wypowiem się w jednostkowym przypadku Wolszczana.
Mam uwagę natury ogolnej.
Daj rękę to za łokieć złapią a nawet dalej.
Kto złapie?
Ano ci który myślą ze w PRL donoszono, gnojono, kneblowano nie ludzi a wróble i ze robiły to zniewolone automaty z Marsa.
Mimo bezczelności, hucpy, zakłamania staram się wytrwać w mojej na prywatny rachunek i prywatnej amnestii nie mylić z amnezją.
Wrzesień 19th, 2008 at 14:48
Przed ubocznymi skutkami “dawania palca” próbowałem Pana przestrzec Gospodarzu.
Wrzesień 19th, 2008 at 15:02
Pas!!!
Wrzesień 19th, 2008 at 15:11
Edwarze, pomerdało mi się, chciałem napisać o Szymborskiej
Wrzesień 19th, 2008 at 15:30
Andrzeju, to nie “kraj pozwala”. To ludzie i instytucje korzystają z wolności słowa. W jaki sposób, twoim zdaniem, kraj miałby nie pozwolić? Skonfiskować nakład “Gazety Polskiej”?
—
Pawle nie byłoby problemu, gdyby to była kwestia tylko artykułu w GP. W końcu takie rzeczy zdarzają się na całym świecie. Problem jest w tym, ze to demokratycznie wybrany Rząd RP wprowadził taką atmosferę nagonki i jak dotąd nikt nic nie zrobił, aby choć rozpocząć neutralizowanie jej skutków, czego przykładem jest to, że głupi artykuł w głupiej gazecie stał się na wiele dni tematem nr 1 w polskich mediach.
Inna sprawa, że rzeczywiście trochę przesadziłem pisząc “kraj pozwala” tak samo jak trochę przesadzają inni pisząc, że prof. Wolszczan “obraził się na Polskę”. On też nie obraża się na Polskę tylko na konkretnych ludzi i instytucje, które nadużywają wolności słowa.
Wrzesień 19th, 2008 at 16:02
Artykółu zaciukawy nie można nazwać ani ćwierćpradą, ani półprawdą, ani ciutprawdą. Jest to pięść bijąca i podżegająca wykorzystująca prawdę. I tak się czyni ze mną od wielu miesięcy i lat. To jest kręgosłup mordu i gwałtu. Zdarzało mi się, czasem z konieczności, uchylić swojej prywatności by nie szargano jej dalej. Było to traktowane ostentacyjnie nie tylko jako argument, ale jako argument wystarczający by zdewaluować fakt przestępstwa wobec mnie. Tak by móc je powtarzać. Ja nie szanuję swojej prywatności więc to nie tylko usprawiedliwia to co zrobiono, ale też jest wykładnikiem tego jak ma się na mnie odwzorowywać. Bo to po co ja to piszę jest dla rozumowania niewygodne. A akurat to piszę mimo oczywistości bo podważenie tego, tego typu, jest wsączane gestem i postawą. Niezwykła ostentacja tej sprowadzającej wszystko do absurdu pogardy jest skuteczna gdyż przeprowadzana jest przez “wrzuty” bezpośrednio podświadomościowe. Przestępstwo to jest na tyle poważne, że każdego dnia kiedy ten zbrodniarz nie jest rzucony na ziemię jest to potwierdzenie supermafijności policji i państwa prywatno-policyjnego.
W Policji pracuje dziś dość duży % morderców schyłkowego PRL, ich uczniów i uczniów – wykonawców paradygmatu tej słóżby ukutego po 89 roku przez też tych wpływowych zleceniodawców mordów i podtrzymujących ile można patologię tej instytucji.
Nie można inaczej wytłumaczyć stopnia surrealizmu braku strachu tych działań.
Wrzesień 19th, 2008 at 16:22
Edwarze,
wybacz – ale to nie PRL kształtował moje zasady etyczne!
Nie znasz ich, nie wiesz co jest ich trzonem.
Uważam i nie kryje tego, kompromis między obywatelem a legalnym organem władzy (nie tylko w PRL-u) który nie niesie innym ludziom krzywdy – jest zachowanie normalnym, a obywatel ma prawo dokonywania wyborów, takich, jakie uważa za stosowne.
Ani Ty, ani ktokolwiek inny nie jest od osadzania mojej moralności, czyli zgodności tego jak żyje z wyznawanymi przeze mnie zasadami etycznymi. Od tego to ja mam własne sumienie.
Mogę tylko wyrazić szczere ubolewanie, że tej prawdy, nader oczywistej – nie rozumiesz.
Ludzie we współczesnym państwie, jakim jest Polska – przed innymi odpowiadają publicznie – wyłącznie za naruszenie prawa, a nie cudzych zasad moralnych.
Państwo i jego organy nie są od osądzania czyjejkolwiek moralności.
To też racz zrozumieć.
Wrzesień 19th, 2008 at 16:41
Parę uwag na temat skandalu wywołanego ujawnieniem współpracy z SB przez nauczyciela akademickiego prof Wolsczana.
Nie można udawać, że problemu nie ma. Jest to po prostu obrzydliwe. Wolszczan nie złamał prawa, ale zasady etyczne. Biorąc pod uwagę fakt, że jest nauczycielem akademickim powinien odejsć ze środowiska w którym pracował jako nauczyciel, od którego powinno się wymagać więcej. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie pozostania w placówce naukowej i pracowania w charakterze mózgowca.
A teraz problem luźno związany ze sprawą omówią wyżej.
Jest powszechnie wiadomym (oprócz zwyrodnialców politycznych w Polsce), że głównym celem działalności politycznej jest łagodzenie sprzecznośći i zasypywanie przepaści istniejących w społeczeństwie. Kto z polityków tego nie rozumie powinien się nająć za pastucha.
W takich karajach jak Anglia, gdzie kultura polityczna jest znacznie wyższa niż w Polsce, a nasi przywódcy z najwyższej półki nie mogli by tam robić nawet za odzwiernych (oprócz Tuska, który ma wygląd solidnego lokaja) w ministerstwach, sprawy kłopotliwe dotyczące bezpieczeństwa państwa i spokoju społecznego odkłada się do archwum do czasu aż wystygną. W Polsce grupa niezrównoważonych psychicznie durniów politycznych zrobiła sobie zabawę ze sprawy, która jest wybuchowa i dzieli społeczeństo zamiast konsolidować go wokół powrotu do normalnośći i wyrównania szans do czołówki krajów europejskiej, a tym samym nie stania się państwem sezonowym, co już przerabialiśmy. Odrzucam tezę, że to naród ma szmergla, bo uważam, że taki zasraniec jak Wildstain robiący obecnie zawrotną karierę, może doprowadzić do tragedii (oczywiśćie nie sam) społecznej. Znane są takie fakty w historii naaszych sąsiadów.
Nieskończenie studiów w przeciągu 9 lat zaprawionych alkoholem w Krakowie jest wielce wymowne. Nie wiem czy wpłyneło to na jego sprawność intelektualną, wszak językiem obraca sprawnie, ale wrażliwośći na sprawy społeczne trudno w nim dostrzec. Widać to było w czasie dyskusji z Kuczyńskim w TVN 24 kiedy to, z braku argumentów, starał się chociaż przeszkodzić żeby inna, poza gangsterską prawda, nie przebiła się do opinii publicznej.
Wrzesień 19th, 2008 at 16:50
Wziąłem się za lekturę GW i już na drugiej stronie taki kwiatek wiążący się z wątkiem głównym
http://wyborcza.pl/1,76842,571.....zieja.html
Wrzesień 19th, 2008 at 17:06
Andrzeju, Zofio,
nie mam najmniejszego zamiaru pisac o panu Wolszczanie na kolanach i ze złozonymi dlońmi. Niech on sobiebędzie wielkim astronomem, ale czlowiekiem jest takim sobie,by nie powiedziec gorzej. Skonczyłem ten temat,bo jeszcze trochę i zacznę chwalić IPN.
Wrzesień 19th, 2008 at 17:13
Skonczyłem ten temat,bo jeszcze trochę i zacznę chwalić IPN.
A widzi Pan, że coś tu nie gra :)
Wrzesień 19th, 2008 at 17:19
A w uzupełnieniu. Rzecz w tym, ze Wolszczan jest wielkim naukowcem, natomiast nie jest żadnym autorytetem moralnym i wcale za taki nie chce uchodzić. A zatem skoro nie popełnił żadnego przestępstwa, a jego “winę” można rozpatrywać tylko w kategoriach moralnych to w jakim celu powstała ta cała wrzawa jak nie po to, aby tylko udupić kolejnego wykształciucha. I dlaczego mu się dziwić, że się po prostu wściekł.
Wrzesień 19th, 2008 at 17:31
EDD ( wcześniej) i Andrzej (19th, 2008 at 4:50 pm)
-
“Do czego moze sluzyc IPN:
http://wyborcza.pl/1,76842,571…..zieja.html
pamietajmy o teoriach genetycznych PIS”.
-
Pametamy, pamiętamy.
Dorn=Rosenberg
Ziobro=Himmler
-
Zanadto uwierzyłeś Ewie Milewicz. Po przeczytaniu łzawej tekściny (to Ewy specjalność) też niemal się wzruszyłem, a poźniej zdenerwowałem bestialstwem IPN-u. Do czasu, kiedy zajrzałem do źródła. http://www.rp.pl/artykul/135304.html
Warto też sięgnąć do majowego numeru Rzepy.
Wrzesień 19th, 2008 at 17:33
Paweł Luboński
-
“Co do naszego przyjaciela M., to (…) ot, taki paskudny charakter. Może jakiś niespełniony belfer”?
-
Otwieram zatem wątek, kim jestem i jak bardzo mam paskudny charakter? Podrzucam pierwsze tropy, niektóre już kiedyś na na blogu sygnalizowane:
.
Zatem jestem:
1) funkcjonariuszem pisowskim
2) pijarowcem na usługach
3) belfrem uczącym łaciny
4) Bernardem
5) agentem CBA
6) zwykłym anonimowym kaczystą
7) fałszywym opozycjonistą
8) siepaczem Ziobry
9) Jackiem Żakowskim po wódce
10) nie ma mnie wcale
Dla zwycięzcy – nagroda (do ustalenia).
Szczególnie liczę na pomysłowość narciarza i głęboką wiedzę EDD. Nie liczę na Zofię. Mimo wielu zalet Zofia jest od lobbingu a nie faktów.
:)
Wrzesień 19th, 2008 at 17:38
Gdyby chodzio tylko o naukę to Wolszczan powinien był zostać na Zachodzie przy pierwszym wyjeździe, nawet podpisawszy współpracę mógł wypiąć się na ubecję. To się często zdarzało, podpis za paszport w celu ucieczki z PRL. Dla mnie to jest jasna sytuacja. Ale widocznie jemu wygodniej było brnąć w tym bagnie. Porzucil PRL dopiero po wprowadzeniu stanu wojennego, kiedy w kraju zrobiło się ciężko, a prócz tego należało już dokonać wyboru.
Wrzesień 19th, 2008 at 17:49
Andrzeju –
w czyich to kategoriach moralnych chcesz rozpatrywać “winę” prof. Wolszczana – swoich, cudzych, jeśli tak – to czyich, czy też jego?
Bo to nie to samo przecież.
***
Stanie
podobne pytanie do Ciebie.
Piszesz:
Wolszczan nie złamał prawa, ale zasady etyczne.
Proszę, wyjaśnij mi prostymi słowami – czyje i jakie zasady etyczne złamał prof. Wolszczan? Bo nie swoje.
Jeśli nie własne, to dlaczego ma uznawać czyjeś zasady etyczne do zdarzenia sprzed kilkunastu lat?
Piszesz dalej:
Biorąc pod uwagę fakt, że jest nauczycielem akademickim powinien odejsć ze środowiska w którym pracował jako nauczyciel, od którego powinno się wymagać więcej.
A co “więcej” chcesz wymagać od wykładowcy , który jest autorytetem o światowej renomie w swojej dziedzinie?
I co jest tym “więcej”?
dalej uważasz, że nie ma on …prawa nauczania i piszesz:
Nic jednak nie stoi na przeszkodzie pozostania w placówce naukowej i pracowania w charakterze mózgowca
A co w takim razie z profesorami siejącymi nienawiść rasową i religijną ale zlustrowanymi pozytywnie, co z profesurą, który prywatnie chla na potęgę, bredzi po pijaku na wykładach, ale ma certyfikat moralności z IPN.
Oni wg Ciebie mają to “więcej” niż prof. Wolszczan?
Zastanów się, i odpowiedz mi szczerze – kto ma gorszy wpływ na studentów owe moralne wg IPN jednostki, czy “nieetyczny” wg Ciebie świetny naukowiec i doskonały dydaktyk – prof. Wolszczan?
Czy Ty aby dobrze zrozumiałeś, co napisałeś?
Wrzesień 19th, 2008 at 17:50
Paweł Luboński
-
“Wypowiedź Kaczyńskiego skomentowałbym tak. Pan prezes albo stracił zupełnie kontakt z rzeczywistością i wierzy, że jego paranoidalne spekulacje opisują stan faktyczny (…). W swojej karierze nieraz już próbował zadekretować rzeczywistość. Pamiętam, jak kiedyś ogłosił nagle, z dnia na dzień, że Porozumienie Centrum jest partią chadecką. Ale jakoś chadeckości od tego nie przybyło”.
-
A nie wiesz dlaczego? Chadeckość, Drogi Pawle, przeczekała, a teraz jest w Platformie Obywatelskiej. Nie bez powodu europosłowie PO należą do frakcji chadeckiej (EPL-ED). Jak widać chedeckości może przybyć z dnia na dzień całkiem sporo, jak fali powodziowej. :)
Wrzesień 19th, 2008 at 17:53
EDD
“Chce jednak wiedzieć więcej, Chcę mięsa. Chce wiedzieć jakimi konkretami ty wypełniasz to pustoslowie”.
-
Rozumiem twoje nienasycenie, ale partyjne manifesty mało mnie rajcują. One zresztą nie do nas są kierowane, więc nawet bym nie śmiał ich roztrząsać czy komentować. Też nie komentowałem słów Tuska o wszechogarniającej miłości, ciekawsze wydawały mi się platformiane konkrety, a tych na razie jak na lekarstwo. Jak wiesz ważne jest to co istotne, o tym czasem warto pogęgać. Jak nie wiesz co zrobić zrób redukcję ejdetyczną.
Wrzesień 19th, 2008 at 17:54
Zofia napisala:
ja nie oceniam postępowania prof. Wolszczana wobec SB – nagannie !!! Dla mnie taka postawa – jest postawą naturalną i mieszczącą się w granicach zasad etycznych, jakie uznaję za słuszne.
.
Pozwole sobie nie zgodzic sie z Zofia. Po pierwsze, nie znamy szczegolow sprawy. Dostepne sa jedynie fragmentaryczne i prawdopodobnie czesciowo nieprawdziwe informacje. (Trudno jest wierzyc w rzetelnosc sterowanych przeciekow z IPNu.) Oswiadczenia prof. Wolszczana takze trzeba traktowac z rezerwa w dziedzinie faktow, a zwlaszcza interpretacji oraz tlumaczen. Ja odczuwam pewien niesmak po przeczytaniu jego oswiadczenia, jednakze rozumiem, ze sytuacja autora jest trudna. Krotko mowiąc, bardzo trudno jest zachowac godnosc bedąc przylapanym z opuszczonymi spodniami.
.
W tej sytuacji ja osobiscie wstrzymuje sie z oceną faktow, ktorych w pelni nie znamy, a takze z ocena prof. Wolszczana, ktoremu trudno jest w tej chwili zareagowac w sposob w pelni przekonujacy. I tutaj nie zgadzam sie z Zofia, poniewaz Zofia jak zwykle wyrywa sie do tablicy i wyglasza kategoryczne oceny. W moim przekonaniu Zofia wyswiadcza niedzwiedzią przysluge zarowno profesorowi, jak tez sprawie, o ktorą sama walczy. Moim zdaniem, znacznie lepiej jest wstrzymac sie z ocenami do momentu, gdy bedzie wiecej wiadomo. Taki moment moze nigdy nie nastapic, poniewaz taktyka IPNu oraz prawdziwkow polega na tym, aby rzucic blotem, a potem odmowic dostepu do materialow zrodlowych. Jesli tak sie stanie tym razem, to ja bede wstrzymywal sie z oceną tak dlugo, jak dlugo IPN bedzie postepowal w swoj zwykly haniebny sposob.
.
Natomiast czuje sie upowazniony do oceny polskiego sposobu traktowania takich trudnych sytuacji. Ten sposob polega na szczuciu z jednej strony, oraz niekompetentnej obronie z drugiej strony. Prawdziwki szczują, zas Zofia niekompetentnie broni. W ten sposob rozwija sie typowa polska burda. Na ten temat wyrazilem swoja opinie.
.
Profesor Wolszczan jest swietnym specjalistą i na pewno znajdzie dla siebie miejsce po tej stronie Atlatyku, gdzie slabosci sie wybacza, zas fachowcow sie ceni. Straci na tym Polska. Polskie spoleczenstwo w pelni zasluzylo na te strate. To w koncu Polacy toleruja ten wrzod na tylku, jakim jest lustracja oraz IPN. Jesli Polacy wola miec IPN zamiast astronomii, to beda mieli to, czego sobie zyczą, zas USA zyskają znakomitego specjaliste w dziedzinie astronomii, choc niekoniecznie krysztalowego czlowieka.
Wrzesień 19th, 2008 at 17:58
Zofia
-
Śledzę twoją luterańską aksjologię na przykładzie egzegezy przypadku prof. Wolszczana i mam ptanie, czy to jest jej oficjalna wykładnia, czy tylko twoja, apokryficzna?
Wrzesień 19th, 2008 at 18:06
Informuję Szanownych Państwa, że jest już w internecie moja odpowiedź M.Czechowi :
http://wyborcza.pl/1,88975,571....._zlem.html
Wrzesień 19th, 2008 at 18:12
Jako gość na blogu trzy grosze w sprawie prof. Wolszczana .
Absolwent Liceum nr6 w Szczecinie ,a wiec powojenny rocznik, to bardzo ważne akcent dla powojennej histori miasta .
Dzisiejszy regionalny “Kurier ” na pierwszej stronie donosi;
Rada ma problem .Honorowy szczcinianin współpracował ” Radny X mówi ” nie przystoi ,by obok portretu Jana Pawła II wisiał wizerunek kogoś ,komu udowodniono wspólpracę z SB .Ja nie oceniam, bo poza faktem nic niewiem a to za mało ,żeby nie napisać NIC.
Nasze miasto nadawało Honorowe obywatelstwo m.in. Adolfowi Hitlerowi ,Nikicie Chruszczowowi , taka jego historia, więc Wolszczan może znaleść sie w gronie usuniętych w czasach III RP- Hitlera ,Chruszczowa . Symbolika byłaby “‘Piękna” W sobotę na swoim historycznym miejscu pokazany będzie narazie w miniaturze (1/4)pomnik SEDINY z konca XIX – najbardziej szczecinski pomnik oddający handlowo-morski chrakter naszego miasta . Ciekawe , czy za kilka lat pojawi sie w pełnej krasie ten zagubiony w czasie II wojny – symbol miasta . Kontrowersje już pojawiają u wrażliwych . .Jestem zdecydowanie za rekonstrukcją tego pomnika .
.Miasto nad granicą które zapewne będzie naturalną stolicą regionu obejmującą polskie i niemieckie ziemie przygraniczne potrzebuje znanych postaci , pamięci o dawnej i bliskiej przeszłości . W ostatnich latach w pobliskich przygranicznych miasteczkach i wsiach niemieckich osiedlilo się ca. 900 polskich rodzin na stałe.
Pozdrawiam Gospodarza i Blogowiczów
Waldemar ze Szczecina
Wrzesień 19th, 2008 at 18:21
Zanadto uwierzyłeś Ewie Milewicz. Po przeczytaniu łzawej tekściny (to Ewy specjalność) też niemal się wzruszyłem, a poźniej zdenerwowałem bestialstwem IPN-u. Do czasu, kiedy zajrzałem do źródła. http://www.rp.pl/artykul/135304.html
—
Tylko, ze źródło nic nie wyjaśnia. W szczególności brak tam wyjaśnienia:
Dlaczego krytyka prof. Borodzieja opiera się w znacznej mierze na opisywaniu działalności jego ojca?
Skąd Musiał ma tyle danych o ojcu Borodzieja?
Jeśli z archiwów IPN, to dlaczego IPN twierdzi, że takich dokumentów nie ma? Jeśli Musiał ma jakieś prywatne dane, to dlaczego zachowuje je w tajemnicy?
A tak mi się wydaje, że te pytania stanowią meritum felietonu Ewy Milewicz.
Wrzesień 19th, 2008 at 18:34
Zofio,
Co ja mam Ci napisać o zasadach etycznych obowiązujących w określonym środowisku?. Często są one spisywane i nruszenie ich może skutkować wykluczeniem ze środowiska. Ja już odszedłem od tych spraw, ale Gospodarz i głos mogą Ci sporo wyjaśnić.
Dla mnie donoszenie jest obrzydliwe, ( poza wojskowym szpiegowaniem na rzecz bezpieczeństwa kraju), a mimo to, jestem za zamknięciem tego ciemnego okresu pod klucz. Wszystko dla ważniejszego celu, który jest ważniejszy od osobistych urazów.
Pozwól mi zadać sobie pytanie.
Jak będzie się czuł najwybitniejszy żyjący polski uczony, gdy przechodząc korytarzem będzie słyszał szepty kapuś, kapuś?
Wrzesień 19th, 2008 at 18:38
Wybacz Mawar,
ale mylisz pewne pojęcia.
Nie jestem teologiem-etykiem luterańskim i nie reprezentuję jakichkolwiek nauk Kościoła w tym zakresie.
Najbliższy jest mi w tej płaszczyźnie dr Dietrich Boenhoeffer i Max Weber, jeśli chodzi o etykę pracy.
Nie jestem wzorcem etycznego z Wittembergii.
Moja aksjologia ogranicza się wyłącznie do osobistych rozważań, nie tyle o wartościach, co do zachowania człowieka, w tym wypadku prof. Wolszczana w określonej sytuacji, które oceniam – w przypadku dyskusji o “winie” profesora – wg własnego, uwewnętrznionego kodeksu etycznego. Bo pojecie winy – jest pojęciem zawsze z pytaniem wobec kogo.
Skoro “wina” ma być publiczna, zatem i dotycząca mojej osoby – dlatego w tym przypadku posługuję się własnym kodeksem etycznym.
Wartości jako takie, nie są natomiast aż tak mocno związane z etyką, która reguluje raczej relacje międzyludzkie i dotyczy postępowania człowieka wobec innyćc odczuwania m.in. bólu, strachu itp. i natury.
Nie oceniam także prof. Wolszczana na podstawie wyłącznie oświadczenia jakie przedstawił mediom (“egzegezy”).
Nie mam zwyczaju oceniać ludzi wg własnego systemu wartości, bo jest to system absolutnie indywidualny i osobisty.
Powinieneś wiedzieć, że co innego są zasady etyczne u czlowieka, co innego są wartości – uznawane przez człowieka.
Dla mnie np. wartością samą w sobie jest ład i harmonia, odczuwane jako doznania pozytywne, dla innych tak być nie musi i uznają, ze artystyczny bałagan to jet to, co jest dla nich wartością samą w sobie.
Dla mnie niezaprzeczalną wartością jest wolność osobista, ktoś inny czuje się znakomicie w zależności od innych, np. żony czy męża. I dla niego usankcjonowane prawnie małżeństwo aż do śmierci jest wartością samą w sobie.
Wrzesień 19th, 2008 at 18:46
Zofio,
Z mojego tekstu chyba wynika co sądzę o “Ministerstwie Prawdy”, ale ma się to nijak do faktu, który przyznał sam profesor.
Żeby była jasność. Nie widzę powodów zwalniania go z pracy, ale nauczycielem dającym wzór wychowankom, być nie może.
Bardzo ciekawi mnie reakcja prof. Stanisława Salmonowicza doradcy rektora UMK, który w latach sześdziesiątych był prześladowany na podstawie podobnych donosów.
Wrzesień 19th, 2008 at 18:50
Stan
odpowiadam – nie wiem.
Raczej zastanowię się poziomem mentalnym tych, nad tymi co szepczą tak pod ścianą.
Czy jak ktoś SB 20 lat temu powiedział, ze np. Kowalski jest niezłym teoretykiem, a Nowak jest świetny w pulsarach – to jest to donos?
Jaki masz dowód, ze prof. Wolszczan był “kapusiem”.
Stan,
między nam mówiąc nie odpowiedziałeś mi na rzdno z prosto postawionych pytań.
Unik, czy brak własnego zdania?
***
Narciarz,
walisz kulami w płot.
Z czym się nie zgadzasz, przecież ja napisałam prosto i jednoznacznie:
Dla mnie taka postawa – jest postawą naturalną i mieszczącą się w granicach zasad etycznych, jakie uznaję za słuszne
Dotyczy to postawy nazywanej – przyzwoitym kompromisem.
Co Ci do moich zasad etycznych, możesz mi powiedzieć?
Nie mam prawa mieć własnych, muszę wyznawać Twoje?
Wrzesień 19th, 2008 at 18:56
Stan
- a ja pytam Ciebie nadal – dlaczego być nie może wykładowcą?
Możesz mi to wytłumaczyć?
Wrzesień 19th, 2008 at 19:15
Odnośnie sporu pomiędzy Panem Gospodarzem, a M. Czechem o kompetencje Prezydenta w zakresie polityki zagranicznej, to doktryna prawa konstytucyjnego stoi na stanowisku, iż Prezydent nie prowadzi samodzielnie polityki zagranicznej. (Art. 133 ust. 3 Konstytucji RP). Ogólna kompetencja w tym zakresie należy do Rady Ministrów (art. 146 ust. 4 pkt 9 Konstytucji RP). Wyjątkiem nie jest tutaj art 126 ust. 2 Konstytucji RP, bowiem stojąc na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa może podejmować pewne działania samodzielnie tylko wówczas, gdy ze względu na okoliczności inne powołane do tego organa nie mogą funkcjonować. Natomiast Prezydent zobowiązany jest bezwzględnie szanować kompetencję innych organów władzy, gdyż stosownie do art. 126 ust. 3 Konstytucji RP wykonuje on swoje zadania w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach zwykłych. Jeżeli więc tzw. kompetencję ogólną posiada Rada Ministrów, a kompetencje szczególne, na podstawie ustaw zwykłych, poszczególni Ministrowie, to Prezydent, który czuwa nad przestrzeganiem konstytucji nie może swoim działaniem postępować wbrew tym kompetencjom prowadzić np. niezależną, dwutorową politykę zagraniczną. W zakresie suwerenności i bezpieczeństwa kompetencje Prezydenta są nakreślone w innych przepisach Konstytucji np. art. 136., ale i w tym zakresie suwerenności i bepieczeństwa stosuje się art. 144 ust. 2 Konstytucji. Jak wiadomo bez aktów urzędowych nie da się prowadzić samodzielnej polityki, a skoro ważność tych aktów wymaga podpisu Premiera, to znamy ograniczenia Prezydenta. Innymi słowy zgodzić się należy z Panem Waldemarem Kuczyńskim, iż jeśli Prezydent RP nie uzgodnił z Ministrem Spraw Zagranicznych i Premierem treści pamiętnego wystąpienia w Tbilisi, to naruszył kompetencje Ministra i Premiera. Jednak ani Premier ani Minister, takiego zarzutu Prezydentowi nie postawili, a to znaczy, że był konsensus, że działali w porozumieniu, innymi słowy, że sprawy nie ma.
Wrzesień 19th, 2008 at 19:31
Stan,
prof. A. Wolszczan nie będzie odpowiadał za naruszenie etyki zawodowej, gdyż tego rodzaju odpowiedzialność zazwyczaj przedawnia się z upływem 3 lat od daty popełnienia czynu nieetycznego, chyba, że czyn nieetyczny jest przestępstwem lub występkiem, dla którego daty przedawnienia są określone w kodeksie karnym lub kodeksie wykroczeń. Natomiast mógłby odpowiadać jako wykładowca w oparciu o treść ustawy lustracyjnej, gdyby przepisy tej ustawy go dotyczyły i tylko wtedy, gdyby nie złożył oświadczenia lustracyjnego zgodnego z rzeczywistością tj. że współdziałał. Należy przy tym zauważyć, iż wzory oświadczeń lustracyjnych są takie, że osoba współdziałająca tylko określa w jakim charakterze współdziałała. Prawdę mówić nie wiem na jakiej podstawie prawnej materiały z IPN-u przedostają się do gazet, ale jestem pewny, że jeśli jest konkrenta podstawa prawna, to gdyby ją zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego, to Trybunał powinien stwierdzić niezgodność z konstytucją takiej podstawy. Poza tym, co do donoszenia, to nie możemy wykluczyć, że ktoś donosił na kolegów i inne osoby, gdyż uważał, iż osoby takie naruszają prawo lub godzą w zasady ustroju i żywotne interesy państwa. Innymi słowy donoszący mógł w sposób daleki identyfikować się z PRL-em, popierać władze komunistyczne, być za sojuszem z związkiem radzieckim etc. etc. a osoby na które donosił uważać za szkodników np. tak jak Hrabia Wielopolski. Przecież do dzisiaj mamy w społeczeństwie pewien znaczny procent osób, które są przekonane że PRL, że sojusz z ZSRR, że Jaruzelski i Kiszczak, to och i ach!!! Miód złoto i sami patrioci.
Wrzesień 19th, 2008 at 19:59
Glosie:
w swietle Twoich wyjasnien jest bardzo ciekawe, czy Wolszczana mozna formalnie wyrzucic z pracy na UMK, zakladajac, ze w swoim oswiadczeniu lustracyjnym napisal “tak, wspolpracowalem”.
.
Jesli idzie o dwa ostatnie zdania Twojego wpisu, to moglbys sobie darowac wypowiedzi na poziomie Mawara.
Wrzesień 19th, 2008 at 20:16
I znowu jesteśmy sami we Wszechświecie.
Wrzesień 19th, 2008 at 20:17
Na tę wypowiedz moja pada cień. Cień podejrzenia, że to panegiryk. Obrzydliwość!!! Na dodatek w relacji Gospodarz blogu i ja obrzydliwość bezinteresowna
Chyba nie ma rzeczy bardziej obrzydliwej niż bezinteresowny donos czy panegiryk.
A było tak.
Przeczytałem był ci ja Czecha. Nieznany mi osobiście niegłupi i porządny facet. Czech podjął polemikę z Gospodarzem i na dodatek nazwał swoje pisanie „Lech Kaczyński nie jest samym złem”?
Tylko facet, który nie ma kultury teologicznej Mawara może dać taki tytuł.
„Samo zło” równa się, bowiem zero „Dobra”. Gołym okiem widać, że w tej skali Kaczyńscy to „jedynki”.
Ich siła polega na dużej obecności za nimi zer i jedynek. Z tego ich siła. Myślę, że Gospodarz, jako ten, któremu do „teologii teoretycznej” daleko, tego aspektu nie dostrzegł.
Jako że nie jestem prawnikiem zaniepokoiłem się. A nuż Czech ma rację?
Złapałem się za głowę i Konstytucję. Tam i z powrotem czytałem Ją, niejako posuwiście zwrotnie, i jako nie fachowiec zadawałem sobie pytanie:
Czy mój intelekt niestrojny? Czy się Gospodarz myli?
Zasmuciłem się i strwożyłem. Ogarnęły mnie wątpliwości.
Ale dziś, w Internecie czytam,
i wiem!!!
Nie pomylił się Gospodarz. To Czech trącał zdradziecką strunę i się głupio dąsał.
Pojąłem Gospodarza. Poznałem ten głos z Pałacu Namiestnika.
To jest Kaczawica!!!
Wrzesień 19th, 2008 at 20:31
Zofio
Nie znam twoich zasad etycznych bo nie jestem w tobie czy tobą.
Dzisiejszych ujawnionych produktow twojej refleksji etycznej (bo nie to nie czyny przecie, to co popełniłaś) nie trawię. Czy one z pyrla czy szmyrgla jest mi obojetnym.
Wrzesień 19th, 2008 at 20:35
Andrzej
Dziekuje. Napisał bym podobnie.
Wrzesień 19th, 2008 at 20:38
Mawar
Co Jarosław Kaczyński chciał nam czytelnikom powiedzieć? Jesli to jest pytanie za trudne to:
Co autor miał na myśli?
Wrzesień 19th, 2008 at 20:48
Narciarzu2
Osobiście uważam, że w żadnym przypadku nie ma podstawy by go wyrzucić. Istota rzeczy polega, bowiem na tym że ta cała konstrukcja lustracji jest zawieszona w próżni. Otóż współpraca ze służbą bezpieczeństwa PRL, czy praca dla niej nie jest ani przestępstwem, ani występkiem, ani też czynem nieetycznym. Rzecz cała mieści się w logice walki dwóch przeciwstawnych obozów o władzę, o ustrój o sojusz. Nie ma w ogóle podstaw, aby uznać, że ludzie którzy tworzyli establishment PRL, członkowie PZPR, UB-ecy, donosiciele to są ludzie którzy naruszyli zasady etyki! Oni naruszyli zasady lojalności wobec członków własnej grupy, nadużyli zaufania, przyjaźni etc. Wracając jeszcze do przypadku prof. A. Wolszczana, to należy zauważyć, iż w wielu instytucjach władza należała nie tylko do dyrektorów i rad, ale i była zdublowana lub tożsama z strukturę partyjną i/lub Ubecką, albo nadzorowana przez pion wywiadu wojskowego lub Ub-eckiego np. na poziomie województwa. Tak więc jeśli wejdziemy w skóre osoby, która miała ambicję zarządzać czymkolwiek poważnym, to musiała ona chyba w większości przypadków, kształtując politykę kadrową i merytoryczną współdziałać w jakiś sposób z pionem partyjnym, kontrwywiadem i służbą bezpieczeństwa. Ataki ze strony PiS, czy też prawicy są ukierunkowane na elitę komunistyczną wygląda to mniej więcej tak: ojciec kapuś, synek kapuś i wielki naukowiec, a mały chujek. Tymczasem to nie jest do końca prawda. Niektórzy ryzykowali życiem za socjalizm i sojusz z ZSRR. Warto pamiętać o tym, że kiedy ty siedziałeś na dupie Narciarzu2, elita polskich komunistów brała udział w każdej większej rozróbie zbrojnej na świecie, a byli to często też ludzie bez przeszłości, bez pamięci zbiorowej, których partia wzięła od z ubogich lepianek i sprawdzając cały czas przydatność i wierność systemowi wywyższyła znacznie np. ofiarując przydział bananów, dodatkowy deputat węgla, czy malucha albo 37 m kwadratowych mieszkania na 6 osób!, poza kolejnością.
Wrzesień 19th, 2008 at 21:03
Jeśli chodzi o profesora Wolszczana to popełnił on zasadniczy błąd zgadzając się na chamskie przesłuchanie przez Durczoka.
Zgadzam się z Zofią (9:43 pm), jeśli faktycznie nikomu nie zaszkodził.
Jednocześnie zgadzam się z p. Waldemarem (9:57 am), że tłumaczył się on pokrętnie. Nie przewidział do czego są zdolni dziennikarze TVN.
Durczok próbuje dorównać Rymanowskiemu. Martwi mnie to, bo była to moja ulubiona stacja.
Wrzesień 19th, 2008 at 21:04
Glosie:
drugiej czesci Twojej wypowiedzi nie rozumiem, i nie rozumiem, jak ona sie laczy z pierwsza czescia. Co to za osoby, ktore “brały udział w każdej większej rozróbie zbrojnej na świecie”, i jak to sie laczy z Wolszczanem?
.
Jesli idzie o nauke, to ja swietnie pamietam, ze w Zakladzie w Swierku byl sobie inzynier, czlonek PZPR, czyli niejaki “czynnik partyjny”, i ten “czynnik” opiniowal i parafowal zgode na kazdy wyjazd. W praktyce to wygladalo tak, ze “czynnik” byl w swietnych stosunkach z kierownictwem Zakladu i pare razy dziennie odbywaly sie spotkania towarzyskie przy kawie, w czasie ktorych “czynnik” wraz z kierownictwem sobie pieprzyli o polityce. W takiej atmosferze kierownictwo oraz “czynnik” to bylo jedno cialo i nie zauwazylem miedzy nimi zadnych istotnych konfliktow. Na tej podstawie moge dokonac porownania ze swiatem ozywionym: tak, jak drzewa i grzyby w lesie wspolzyja i wspolpracuja ze soba tworzac tak zwana mikoryze, tak samo formalne kierownictwo oraz “czynnik partyjny” byli ze soba spleceni w milosnym uscisku towarzyskim. Nawzajem sobie podpisywali to, co bylo do podpisania, i tylko starali sie nie rozlac kawy na papiery. Taka byla prawda o PRL z pozycji mojego “siedzenia na dupie”, jak byłeś łaskaw sie wyrazic.
Wrzesień 19th, 2008 at 21:07
A co sądzić o godności i moralności posłów PiSu razem z samym prezesem na czele? Wyszli s sali posiedzeń sejmu, aby nie brać udziału w głosowaniu. Zwołali natomiast konferencję prasową na schodach sejmu, aby coś tam dziennikarzom powiedzieć, w tym momencie nie jest to ważne. Za nieobecność na sali podczas obrad i głosowania jest wyznaczona kara – potrącenie 300 zł z poselskiej gaży.
I tu się zaczyna pokazowa lekcja hipokryzji i pospolitego oszustwa z chęci zysku. Posłowie z prezesem Jarosławem – oczywiście – złożyli usprawiedliwienia swojej nieobecności, aby nie stracić 300 zł :D
Jeden musiał się zająć dzieckiem, drugi miał akurat obowiązki, związane z pełnioną funkcją, jeszcze jeden nie była obecny z powodu nie dających się przewidzieć przeciwności losu. A wszyscy są na wspólnej fotografii na słynnych schodach, podczas konferencji prasowej właśnie w tym momencie, gdy wg swych oświadczeń wcale ich w sejmie nie było.
Ideowość ideowością a 300 zł piechotą nie chodzi :D :D :D
Wrzesień 19th, 2008 at 21:28
Narciarzu2
Chodzi mi o to, że władze komunistyczne i jej funkcjonariusze nie toczyli wojny z społeczeństwem w latach 60-80, oni to społeczeństwo raczej kontrolowali. Walki zbrojne z podziemiem Akowskim zakończyły się w latach 50. System był jaki był, elementem uczestniczenia we władzach, było donoszenie, niejasne zagrywki. Ale kiedy tacy dekownicy jak ty Narciarzu2 siedzieli na dupie. PRL razem z ZSRR prowadził walkę zbrojną z amerykańskim imperializmem. Nadto szpiedzy PRL-owscy w USA byli zabijani w sposób bezpardonowy na ulicach amerykańskich miast i gdzie indziej. A więc wojna była i to ostra, i warto docenić, to że odmiennie niż patrzy na to prawica, partia o nazwie PZPR nie toczyła w latach 60-80 takiej wojny zbrojnej z opozycją, jak z wrogiem zewnętrznym, choć oczywistą rzeczą jest, że opozycja w Polsce nie utrzymałaby się, gdyby nie bardziej lub mniej dyskretna pomoc zachodu i jego służb specjalnych. Narciarzu2 jawisz mi się jako mało ideowa jednostka. Dekownik.
Wrzesień 19th, 2008 at 21:30
@ Andrzej
http://kuczyn.com/2008/09/18/ipn-u-odchylenie-od-prawdy-o-prl/#comment-57935
(…)
“Dlaczego krytyka prof. Borodzieja opiera się w znacznej mierze na opisywaniu działalności jego ojca?”
(…)
.
Krytyka prof. Borodzieja opiera się na omówieniu jego postawy naukowej, którą Musiał uważa za nierzetelną.
.
Zaś opis działalności jego ojca zaś ma na celu wyjaśnienie źródeł tej nierzetelności.
.
http://forum.gazeta.pl/forum/7.....a=84881465
Wrzesień 19th, 2008 at 21:35
Narciarzu2
Ty nawet nie wiesz, że socjalizm prowadził wojnę z amerykańskim imperializmem. Dekownik. Powinieneś wcześniej zabiegać o wyjazd u “czynnika”, a byś zorientował się, że działalność operacyjna, taka jaką wykonywał A. Wolszczan na zachodzie była niebezpieczna. Tak więc A. Wolszczan mógł nawet ryzykować, jeśli nie życiem to zdrowiem, jeśli faktycznie nie uchylał się od służby dla socjalistycznej ojczyzny. Tak wiec nawet tak patrząc na niego, mogę powiedzieć, że to nie był zwykły kapuś (jeśli donosił jak pisze GP).
Wrzesień 19th, 2008 at 21:38
Uchachany,
Czy z tobą jedzie pilot?
Czy też tylko za tobą jedzie niejaki T-800…;D
Wrzesień 19th, 2008 at 21:43
Stan
Tak. Masz racje, jeśli cię dobrze zrozumiałem. Papiery po kapusiach tyrana powinny leżeć wiele lat w piwnicy, jeśli ofiary tyrana i ich dzieci mają w spokoju dojrzeć do demokracji. W naszym czasie i w naszym miejscu w Europie zdarzyła się jednak rzecz taka, że tyrania została bez kwarantanny przyjęta do demokracji. Idzie mi o DDR przyjęte do Dobrych Niemiec. Oni musieli to zrobić. Zrobili tak jak zrobili. Było trochę pisku i krzyku. Musimy pamiętać też, że skurwienie w DDR, jeśli można to kwantyfikować było większe niż w PRL. Zgwałcone przez Armie Czerwoną posthitlerowskie społeczeństwo taki by nie było. Chwała tym, co się oparli albo uciekli.
Pozostałe kraje wcale nie musiały robić rewii kapusia. W pewnych resortach i na pewnym poziomie władzy trzeba było. Ale dalej stop. No, ale się nie dało. Mamy, co mamy.
Czepiasz się B. Wildstaina. Robisz to źle. Tak studiował 9 lat. Pił i się łajdaczył. Razi cię to. Mnie nie.
Bo żyłem podobnie. No, może tych magisterek więcej zrobiłem, ale to raczej przypadek niż powód do dumy. Zapewniam cie słowem honoru faceta bez wojskowego stopnia i który sra na szlachectwo, że obywatel B. Wildstain wtedy, kiedy przedostatni raz z nim rozmawiałem był wielokrotnie bardziej oczytany niż Ujotowstki polonistyczny magister. W filozofii orientował się lepiej niż ujotowski średni magister. Zdolna bestia. Kujony niech zazdroszczą. Był to tez facet atrakcyjny towarzysko. Trochę awanturnik. Teraz podobno jest szarmancki wobec dam jak gen. Jaruzelski nie przymierzając. W bliskim kontakcie miły. Nie demonizuj Faceta. Że napisał złą i głupią powieść?
Stan. A któż z nas nie jest grafomanem? Jak może.
On jest lojalny wobec Przyjaciela. Zamordowanego Przyjaciela. Tak lojalny, że sam Staszek by się chyba uśmiechnął. Niektórzy tak mają. To nie on jest przyczyna lustracji. A w każdym razie nie najważniejszą.
Zbeszczeniały PLRowski złom prowokuje do lustracji w mowie i w piśmie.
Lubię półwysep Iberyjski. Przeżyli, a przynajmniej Hiszpania hekatombę. Nie przybyło to z zewnątrz.
Lubię iberyjskie prowincjonalne wesela, katolicko bluźniercze, poranna mgłę nad Atlantykiem. Żenią się jak w Polsce w poprzek historycznych małomiasteczkowych podziałów. Małomiasteczkowych, więc silniejszych, bo autentycznych. Tylko głupi cudzoziemiec na takim weselu pyta o wojnę domową a w Portugalii i czasy dyktatury. Wtedy zaległo by na chwile kłopotliwe milczenie. Chrząkniecie i bawimy się dalej.
Wychodzę na sikanie ze mną Pan Młody i Jego Teść. Przy pisuarze mówią bez skrępowania jak to ich przodkowie zabijali się wzajemnie na oczach swoich kobiet pod tą własne dzwonnicą.
Nie wracamy do tematu po powrocie do stołu.
Polska tez za chwilę do tego dojdzie. Kiedy upadł ostatecznie frankizm, kiedy była rewolucja goździków?
Poczekajmy tych niewiele lat.
Wrzesień 19th, 2008 at 21:54
“Tymczasem to nie jest do końca prawda. Niektórzy ryzykowali życiem za socjalizm i sojusz z ZSRR. Warto pamiętać o tym, że kiedy ty siedziałeś na dupie Narciarzu2, elita polskich komunistów brała udział w każdej większej rozróbie zbrojnej na świecie, a byli to często też ludzie bez przeszłości, bez pamięci zbiorowej, których partia wzięła od z ubogich lepianek i sprawdzając cały czas przydatność i wierność systemowi wywyższyła znacznie np. ofiarując przydział bananów, dodatkowy deputat węgla, czy malucha albo 37 m kwadratowych mieszkania na 6 osób!, poza kolejnością. ”
Brawo Głosie. Szczere długie brawa na stojąco.
Wrzesień 19th, 2008 at 22:05
Andrzej
-
Tylko, ze źródło nic nie wyjaśnia. (…) Dlaczego krytyka prof. Borodzieja opiera się w znacznej mierze na opisywaniu działalności jego ojca?
-
Nie widzisz tu związku?
-
Skąd Musiał ma tyle danych o ojcu Borodzieja?
-
Trzeba jego pytać, pewnie z IPN.
-
Jeśli z archiwów IPN, to dlaczego IPN twierdzi, że takich dokumentów nie ma?
-
Może są, ale w zbiorze w zbiorze zastrzeżonym? Sprawa dotyczy przecież dyplomaty-niedyplomaty. Ewa mogła sie zapytać o co chodzi, jeśli IPN odmawia wglądy do materiałów to podaje na pismie na podstawie jakich przepisów prawa.
-
A tak mi się wydaje, że te pytania stanowią meritum felietonu Ewy Milewicz.
-
Nie, Ewa uciekła od meritum w rejony sobie bliższe i bezpieczniejsze, o czym możesz się przekonać czytając tekst w Rzepie od którego się to wszystko zaczęło. (wrzucam w następnym wpisie).
Wrzesień 19th, 2008 at 22:07
http://wyborcza.pl/1,75248,571....._WSI_.html
No cóż? Nie tak dawno tu pisałem że po poniżeniu jakim była dla A.M. negatywna wypowiedz Prezydenta o Aneksie, Kaczyńscy powinni zacząć się “bać” Antoniego.
Wrzesień 19th, 2008 at 22:08
Trochę długie, ale nie można podać linku.
.
Plus Minus
.
Niewinny Stalin i źli Polacy
.
Rzeczpospolita 02.05.2008, Bogdan Musiał
.
Twierdzenia Włodzimierza Borodzieja o rzekomo polskiej genezie „wypędzeń” oraz inne jego poglądy wpisują się nie tylko w niemiecki, zdeformowany obraz polskiej historii, lecz również w komunistyczną propagandę o rzekomej suwerenności PRL
Kwestia wypędzeń Niemców po II wojnie światowej, ich genezy, przebiegu i odpowiedzialności za nie jest od wielu dziesiątków lat wielce drażliwym tematem, nadal obciążającym stosunki polsko-niemieckie, źródłem nieporozumień i obustronnych oskarżeń. Niestety, niektórzy polscy historycy znacznie przyczynili się do tych nieporozumień, zniekształcając genezę przesiedleń ludności niemieckiej po wojnie. Dostarczają tym samym argumentów Erice Steinbach i związanym z nią środowiskom politycznym. Ale nie tylko im. Z tych argumentów korzysta zarówno niemiecka prawica, jak i lewica.
Wśród polskich historyków cieszących się w Niemczech dużym uznaniem wiodącą rolę odgrywa Włodzimierz Borodziej, profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Jest tam uważany za specjalistę od stosunków polsko-niemieckich, wręcz dyżurnego polskiego historyka, w szczególności od historii wypędzeń. Ale zabiera głos także w kwestiach komunistycznego aparatu bezpieczeństwa, kolaboracji oraz polskiej pamięci historycznej. Postrzegany jest w Niemczech jako postępowy, prawdziwie europejski i krytyczny historyk. W Polsce zdobył sobie także mocną pozycję – był między innymi prorektorem Uniwersytetu Warszawskiego w latach 1999 – 2003, jest członkiem różnych gremiów, jak np. Rady Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie. Był również doradcą szefa Kancelarii Sejmu (1991), dyrektorem Biura Stosunków Międzyparlamentarnych w Kancelarii Sejmu (1991 – 1992) oraz dyrektorem generalnym Biura Analiz Sejmowych (1992 – 1994).
Uznanie, jakim cieszy się Włodzimierz Borodziej, jest dość zagadkowe, zważywszy na fakt, że nie opublikował on dotychczas żadnej źródłowej monografii przedstawiającej większą wartość naukową. Co więcej, powiela on tezy i fałszerstwa komunistycznej propagandy z okresu PRL, przedstawiając je jako zweryfikowane – już w wolnej Polsce – wyniki poważnych badań naukowych, i to w kluczowych kwestiach dla najnowszej historii Polski.
Niewątpliwie najbardziej rozpowszechnione w Niemczech są jego wyniki badań dotyczące wypędzeń Niemców z dzisiejszych terenów zachodnich Polski, w szczególności te dotyczące ich genezy, opublikowane w: „Niemcy w Polsce 1945 – 1950. Wybór dokumentów” (2000), które ukazały się także w niemieckim tłumaczeniu w tym samym roku. Borodziej przedstawia powojenne władze komunistyczne w Polsce jako samoistne i samodzielnie działające podmioty polityczne, które z własnej inicjatywy podjęły się przejęcia byłych niemieckich ziem wschodnich, uzyskawszy na to zgodę Stalina. Wedle tej wersji rola Stalina ogranicza się właściwie do udzielenia zgody na te zamysły oraz do udzielenia im poparcia na konferencji w Poczdamie latem 1945 roku.
Tezy te znakomicie wpasowują się w powszechne w Niemczech przekonanie, że inicjatywa przesunięcia granic Polski o 200 km na zachód – do linii Odry i Nysy Łużyckiej – wyszła z polskiej strony. Wiążące się z tym odniemczenie także – według Borodzieja – zostało zainicjowane w Polsce: „W tym samym czasie, czyli w pierwszych tygodniach po zakończeniu działań wojennych, w Warszawie dojrzewały plany rozwiązania „problemu niemieckiego” przez „odniemczenie” przynajmniej części ziem nowych. Początki procesu decyzyjnego nie są znane”.
Jednak dokumenty dostępne już od lat zadają kłam tym spekulacjom. W moskiewskich archiwach mógłby Borodziej odnaleźć niezbite dowody na to, że w ustanowieniu granicy na Odrze i Nysie, a także przy odniemczeniu tamtych terenów decydującą rolę odegrał sam Stalin, a nie jego polscy – niewątpliwie posłuszni i gorliwi – pomagierzy i agenci. Część z tych dokumentów została właśnie opublikowana (por. „Arcana” nr 79, styczeń – luty 2008 r.).
Pomijanie tych źródeł przez Borodzieja i niektórych innych polskich historyków znakomicie wpisuje się w „zapotrzebowanie” strony niemieckiej. W Niemczech panuje zgoda ponad podziałami, w ramach której rzekomo polska decyzja w sprawie wypędzenia Niemców scalona została ze szczególnie niebezpiecznym i trwałym domniemanym polskim nacjonalizmem oraz – jakżeby inaczej – antysemityzmem. Takie twierdzenia są rozpowszechniane zarówno przez lewicowe, jak i prawicowe środowiska. Kręgi lewicowe idą nawet krok dalej i snują rozważania o potrzebie reedukacji Polaków, dla wykorzenienia rzekomo atawistycznego polskiego antysemityzmu i nacjonalizmu. Pierwszy etap tej „terapii” miałby dokonać się poprzez rezygnację Polaków ze statusu ofiar wojny i przyznanie się do odpowiedzialności za wypędzenia. Oczywiście takie niemieckie poglądy kwitną bujnie na gruncie nieznajomości skali zbrodni dokonanych na Polakach zarówno przez niemieckich, jak i sowieckich okupantów. W niemieckich szkołach nie naucza się o tym, i Polacy nie istnieją w powszechnej niemieckiej świadomości jako druga co do wielkości – po Żydach – grupa ofiar niemieckiego terroru w stosunku do ludności cywilnej.
Tymczasem Włodzimierz Borodziej, uwiarygadniając te deformacje niemieckiej pamięci zbiorowej, z dumą wyrażał się w 2004 r. o swoich dokonaniach naukowych: „Sądzę, że opracowanie rozdziału „wypędzenia” udało nam się, polskim i niemieckim historykom, wzorowo”. Tak więc wymazanie z historii głównego sprawcy wypędzeń Borodziej ogłosił… wzorowym osiągnięciem naukowym. Za takie właśnie „osiągnięcia” jest wyróżniany w Niemczech wykładami gościnnymi, licznymi nagrodami, a w roku 2002 pierwszą klasą Federalnego Krzyża Zasługi, najwyższego niemieckiego odznaczenia.
Twierdzenia Borodzieja o rzekomo polskiej genezie wypędzeń oraz inne lansowane przez niego poglądy wpisują się nie tylko w niemiecki, zdeformowany obraz polskiej historii, lecz również w komunistyczną propagandę o rzekomej suwerenności PRL. Chciała ona udowodnić, że Polska komunistyczna nie była sowieckim dominium, a jej kasty przywódcze były samodzielnymi podmiotami mającymi na względzie polski interes narodowy.Lecz taki zafałszowany obraz propaganda PRL malowała dopiero po śmierci Stalina. Za swego życia sowiecki przywódca był gloryfikowany jako dobroczyńca narodu polskiego, któremu Polacy zawdzięczają odzyskanie starodawnych ziemi piastowskich oraz sam system socjalistyczny. Z okazji 70. urodzin Stalina Biuro Politycznie KC PZPR podjęło w listopadzie 1949 roku uchwałę, w której naród polski dziękował Stalinowi za granicę na Odrze i Nysie oraz za system socjalistyczny. W obu kwestiach Stalin, jak stwierdzało Biuro Polityczne, odegrał decydującą rolę. Dostępne dzisiaj źródła potwierdzają ten oczywisty fakt.
Dopiero po śmierci Stalina, w ramach wewnątrzpartyjnych rozliczeń z wypaczeniami okresu stalinowskiego (też zapoczątkowanymi w Moskwie), komunistyczna propaganda zaczęła pomniejszać jego wkład w budowę PRL. Rozpoczęło się wymazywanie Stalina z kart historii, co – nie tylko zresztą w publikacjach Borodzieja – trwa do dzisiaj. Trudno jest przecież przyznać się, że władzę, przywileje i kariery w powojennej Polsce zawdzięczało się największemu po Mao Tse-tungu zbrodniarzowi w dziejach świata.
W innych publikacjach, niemających bezpośredniego związku z wypędzeniami, Borodziej także wypacza historię Polski zgodnie z kanonami propagandy komunistycznej. W roku 1999 opublikował w Niemczech swój doktorat o niemieckiej polityce okupacyjnej oraz o polskim ruchu oporu w dystrykcie radomskim, który ukazał się w Polsce w roku 1985. Za pracę tę otrzymał nawet nagrodę partyjnego tygodnika „Polityka”, co daje przesłankę do przypuszczenia, że główne tezy doktoratu szły po linii ówczesnej propagandy PZPR.
Analiza doktoratu Włodzimierza Borodzieja potwierdza te przypuszczenia. Borodziej twierdzi między innymi, że w lecie 1943 NSZ rozpętało wojnę domową, która została wygrana przez lewicowe siły, czyli PPR. Teza o wojnie domowej, rozpętanej przez siły prawicowe, jest klasycznym produktem propagandy komunistycznej. Oczywiście PPR jest według Borodzieja zwykłą polską organizacją lewicową. Nie znajdziemy tam informacji, że partia ta została założona w lecie 1941 na osobiste polecenie Stalina przez NKWD i Komintern, a jej aktywiści pełnili funkcje sowieckiej agentury w okupowanym przez Niemców kraju. W tej samej pracy znajdziemy również usprawiedliwienia dla zbrodni UB wyssanymi z palca zbrodniami polskiego podziemia niepodległościowego.
Dlaczego Włodzimierz Borodziej długie lata po upadku PRL nadal powiela i utrwala tezy komunistycznej propagandy? Być może źródeł takiego postępowania należałoby szukać również w jego osobistej historii. W Niemczech mówi się i pisze, że Włodzimierz Borodziej jest synem polskiego dyplomaty Wiktora Borodzieja. W istocie status dyplomatyczny był przykrywką dla jego działalności jako funkcjonariusza SB (w organach bezpieczeństwa pracował od 1954 roku). W latach 1962 – 1965 Wiktor Borodziej był wywiadowcą rezydentury wywiadu SB w Berlinie o pseudonimie Albert. Jego syn Włodzimierz chodził wtedy do szkoły podstawowej w Berlinie Zachodnim (1962 – 1965). W latach 70. Wiktor Borodziej był oficjalnie attaché kulturalnym w Ambasadzie PRL w Wiedniu oraz – nieoficjalnie – rezydentem wywiadu w stolicy Austrii. Jego syn Włodzimierz uczęszczał wtedy do gimnazjum w Wiedniu (1970 – 1975). W tym okresie jego ojciec rozpracowywał między innymi Centrum Szymona Wiesenthala, w którym dzisiaj Włodzimierz wygłasza referaty.
W roku 1978 Wiktor Borodziej został I sekretarzem Misji Wojskowej PRL w Berlinie Zachodnim i rezydentem Departamentu I MSW. W roku 1982, już jako pułkownik SB, został zastępcą naczelnika Wydziału VIII w zajmującym się wywiadem zagranicznym w Departamencie I MSW, aby w roku 1987 awansować na naczelnika tego wydziału. To stanowisko piastował do lipca 1990 roku. Celem działalności Wydziału VIII było zdobywanie – między innymi metodami agenturalnymi – tajnych dokumentów oraz informacji o osiągnięciach technologicznych i naukowych wrogiego Zachodu. Jedną z podstawowych metod pracy Wydziału VIII było werbowanie agentów wśród polskich naukowców i stypendystów wyjeżdżających na Zachód. Wiele osób ze środowiska naukowego, i nie tylko, miało wtedy bezpośrednio i pośrednio z nim do czynienia, czy to jako osoby inwigilowane, czy to jako faktyczni bądź też tylko potencjalni agenci.
Tymczasem jego syn Włodzimierz, w wieku 23 lat jako świeżo upieczony magister bez dorobku naukowego, został w roku 1979 sekretarzem Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej, by zostać później jej współprzewodniczącym. Jednocześnie jego ojciec, z racji pełnionych funkcji i wpływów, musiał mieć przynajmniej szczególny wgląd w relacje naukowe – jeśli nawet nie nadzorował ich bezpośrednio – z wrogim wtedy państwem zachodnim – RFN. O bliskich związkach z „kierunkiem niemieckim” jego ojca świadczy przecież wspomniany już fakt, że w latach 60. i 70. pracował w Berlinie jako wywiadowca, a później jako rezydent wywiadu. I właśnie w tym niemieckim kierunku potoczyła się kariera naukowa Włodzimierza Borodzieja. Co ciekawe, w latach 80. wyjeżdżał on wielokrotnie na stypendia naukowe do Niemiec do instytucji, które były jednocześnie inwigilowane przez wywiad komunistyczny PRL.
Pułkownik Wiktor Borodziej jako wysoki funkcjonariusz komunistycznych tajnych służb był zaangażowany w esbecką akcję „Żelazo”. Jego mieszkanie służyło jako lokal kontaktowy, w którym spotykali się jej uczestnicy. Prowadzona z niezwykłym rozmachem akcja Żelazo” polegała na organizowaniu napadów rabunkowych, kradzieży, a nawet morderstw na terenie Europy Zachodniej. Początkowo łupy służyły finansowaniu działalności wywiadu PRL. Z czasem akcja przekształciła się w mafijny proceder, z którego zyskami dzielili się bandyci oraz przede wszystkim zaangażowani w nią oficerowie SB. A do tych ostatnich należał Wiktor Borodziej. W akcji „Żelazo” tkwią także źródła późniejszych mafijnych powiązań, które odgrywały ważną rolę już po upadku PRL.
Transport zrabowanych kosztowności musiał odbywać się za wiedzą i przyzwoleniem NRD-owskiej Stasi. Jest bardzo prawdopodobne, że płk Wiktor Borodziej, który w latach 70. pracował w Berlinie i Wiedniu jako „dyplomata”, wiele wiedział o formach tej internacjonalistycznej współpracy.
W latach 90. jego syn przeprowadził w ówczesnym Urzędzie Gaucka w Berlinie kwerendę archiwalną na temat współpracy między SB i Stasi w latach 70. i 80. Oczywiście można twierdzić, że było to spowodowane jego czysto naukową ciekawością, lecz bardziej rozsądne wydaje się domniemanie, że chodziło o sprawdzenie, czy zachowały się jakieś dokumenty dotyczące płk. Wiktora Borodzieja, a jeśli tak, to jakie. Trudno przypuszczać, by Włodzimierz Borodziej nie zdawał sobie sprawy, że może natrafić na dokumenty, które mogłyby utrudnić mu podawanie się za syna polskiego dyplomaty.
Wyniki badań Włodzimierz Borodziej opublikował wspólnie z Jerzym Kochanowskim. Sądzę, że aby wykluczyć stronniczość wynikającą z konfliktu interesów – należałoby powtórnie przebadać zbiory archiwalne pozostałe po wschodnioniemieckiej Stasi. I być może opracować ten temat na nowo.
Kariery Włodzimierza Borodzieja także po upadku komunizmu nie można wytłumaczyć znakomitymi osiągnięciami naukowymi. Powielanie tez komunistycznej propagandy wręcz go dyskwalifikuje jako historyka, lecz zarazem stanowi klucz do zrozumienia jego kariery i w Polsce, i w Niemczech. Swoimi tezami uwalnia on od odpowiedzialności członków komunistycznej kasty przywódczej PRL, do dzisiaj bardzo wpływowych, za kolaborację z ZSRR i posłuszne wykonywanie poleceń Kremla, a w Niemczech utrwala uprzedzenia spowodowane dalece zdeformowanym obrazem historii Polski. Dzięki temu Włodzimierz Borodziej jest z niemieckiego punktu widzenia wręcz wymarzonym polskim przedstawicielem w różnych instytucjach oraz kandydatem na opracowanie wspólnego niemiecko-polskiego podręcznika historii.
Nic więc też dziwnego, że został zaproszony do przedstawienia koncepcji Europejskiego Muzeum Historii, które ma powstać z inicjatywy niemieckiego przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, Hansa-Gerta Pötteringa. Dzięki temu do dzisiaj funkcjonujące i rozprzestrzeniane komunistyczne fałszerstwa zostaną utrwalone na następne dziesiątki lat.
Przypadek Włodzimierza Borodzieja, wcale nieodosobniony, może być przykładem tego, jakie skutki przyniosło zaniechanie rozliczenia się z dziedzictwem PRL. Ma to bezpośrednie bardzo negatywne konsekwencje dla stanu polskiej historiografii współczesnej, naszej wiedzy na temat dziejów najnowszych, a także wpływa na fatalny wizerunek Polski w zachodniej pamięci zbiorowej.
-
-
Publicystyka, Opinie
Bogdan Musiał odpowiada „Gazecie Wyborczej”
17.06.2008, Bogdan Musiał
W weekendowym wydaniu „Rz” z 2 – 4.05.2008 roku opublikowałem artykuł „Niewinny Stalin i źli Polacy”.
Skrytykowałem w nim Włodzimierza Borodzieja, profesora Uniwersytetu Warszawskiego, między innymi za to, że pomija fundamentalny udział Stalina w procesie decyzyjnym prowadzącym do ustanowienia granic na Odrze i Nysie Łużyckiej oraz związanych z tym wysiedleń / wypędzeń zamieszkałej tam ludności niemieckiej. Ponadto zwróciłem uwagę na spowijającą go legendę syna dyplomaty, podczas gdy w rzeczywistości jego ojciec był wysokim oficerem wywiadu SB.
Z moim tekstem polemizowali w „Gazecie Wyborczej” Adam Leszczyński (5 maja, „Historyk Musiał szuka niemieckich agentów”) Robert Traba, dyrektor Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie, współprzewodniczący Polsko-Niemieckiej Komisji Podręcznikowej (7 maja, „Historia według Bogdana Musiała”), Jerzy Kochanowski, profesor Uniwersytetu Warszawskiego (12 maja, „Z historyka prokurator”). List kilkudziesięciu historyków w obronie Włodzimierza Borodzieja opublikowała „Gazeta Świąteczna” z 10 – 11 maja.
Robert Traba zarzuca mi między innymi obsesyjną niechęć do wszystkiego, „co ma związek z szeroko rozumianą lewicowością”. Jakie jednak wytłumaczenie znalazłby dla faktu, że od 1989 do 2005 roku byłem członkiem SPD (Niemiecka Partia Socjaldemokratyczna)? Z SPD wystąpiłem po przejściu Gerharda Schrödera (byłego przewodniczącego SPD) do Gazpromu. Może dostrzegłby w tym – po leninowsku – moją dwulicowość, zaprzaństwo i renegactwo?
Robert Traba zechciał wypomnieć mi też moje „proletariackie pochodzenie”. Rzeczywiście urodziłem się w rodzinie chłopskiej, w Polsce byłem „zwykłym robotnikiem”, górnikiem dołowym, niemającym nawet polskiej matury. Moja socjalizacja naukowa miała miejsce w Niemczech Zachodnich, po ucieczce z PRL w 1985 roku.
Faktem jest także, iż poznałem SB i przedstawicieli komunistycznego aparatu, wraz z ich pogardą dla „prostych robotników”, dosłownie i w przenośni „od dołu”. Nie rozumiem, dlaczego Robert Traba widzi w tych doświadczeniach źródło domniemanych urazów i fobii. Wydawać by się mogło, że w wolnej Polsce takie doświadczenia powinny być traktowane co najmniej równoprawnie z doświadczeniami ludzi wywodzących się z uprzywilejowanych w PRL kast społecznych. Chyba że troska o robotników, wyrażona nawet w nazwie Komitetu Obrony Robotników, była efektowną, zręcznie skrojoną fasadą.
Moi adwersarze zarzucili mi również niegodne „grzebanie się w przeszłości”, wręcz PRL-owską mentalność i pisanie paszkwili. Ale fałszywe legendy mają to do siebie, że samym swym istnieniem wręcz prowokują do krytycznej ich weryfikacji. W Niemczech wykrywanie powiązań znanych naukowców, intelektualistów i polityków czy to z narodowym socjalizmem, czy też ze Stasi, jest traktowane jako niezbywalny element demokracji. Po doświadczeniach ostatnich lat, kiedy to jeden po drugim pękały jak bańki mydlane kolejne posągowe „autorytety moralne”, moi adwersarze powinni się z tym jednak już trochę oswoić.— Bogdan Musiał
Tekst ten jest wyrazem osobistych poglądów autora, który jest pracownikiem naukowym BEP IPN. Listu nie chciała wydrukować „Gazeta Wyborcza”
17.06.2008
Wrzesień 19th, 2008 at 22:11
Mawar
Czy ty nie pojmujesz sprawy prostej?
Odpieprz się od ojca!!! I tyle.
Wrzesień 19th, 2008 at 22:17
EDD
“Kaczyńscy powinni zacząć się “bać” Antoniego”.
-
Partia Ludzi Rozumnych przymierza się do obłaskawienia i odzyskania Antoniego M? A nie boicie się jego straszliwego bolszewickiego spojrzenia, którym zabić może? Z Lepperem coś nietęgo poszło. :)
Wrzesień 19th, 2008 at 22:25
Tego popaprańca?
Mawar.
Żebyś ty biedaku słyszał jakie ten facet wygadywał scenajusze w 1982 w barakach. Ta, ty byś go jako wojskowego wycirucha na zawsze do pisowskiego piekła wysłał. Wasz ci on jest. Jak wampir u ptasiej szyjki. Pij Antoni, pij.
Wrzesień 19th, 2008 at 22:28
EDD
-
“Odpieprz się od ojca!!! I tyle”.
-
Chciałbym, ale nie mogę. Mentalnie to ja jestem z pokolenia 68′ w Niemczech. Oni w latach 60. zaczęli sobie przypominać o swoich ojcach i pytać się co oni robili w czasach nazistowskich? Odpowiedzi nie zawsze były łatwe i przyjemne. Czy to nie podziałało oczyszczająco? Podziałało. W Polsce podobnie zachował się Ryszard “Pies” Terlecki, były hipis, dziś w PiS (więc chyba hiPis?). Został za to sflekowany przez PLR jako denuncjator i zwyrodnialec.
Wrzesień 19th, 2008 at 22:30
Pan Młody i Jego Teść. Przy pisuarze mówią bez skrępowania
.
Bylo kiedys takie wesele. “Mego dziadka piłą rżnęli. Mysmy wszystko zapomnieli.”
.
Naprawde taki oczytany ten Wildsztein? Ale tego akurat nie czytał? A moze tylko nie zrozumiał z powodu nadmiaru obowiazkow towarzyskich?
Wrzesień 19th, 2008 at 22:31
EDD
-
” Wasz ci on jest”.
-
Ale zaczynał jako wasz. Coś was w nim zachwyciło.
Wrzesień 19th, 2008 at 22:41
http://wyborcza.pl/1,75478,5714375,Kozlowski_do_prezydenta__prosze_mnie_skreslic.html
http://wyborcza.pl/1,79328,4010985.html
http://wyborcza.pl/1,79328,4004827.html
Z dedykacją dla Mawara.
Dobranoc.
Wrzesień 19th, 2008 at 22:43
głos zwykły
-
“Tak więc A. Wolszczan mógł nawet ryzykować, jeśli nie życiem to zdrowiem, jeśli faktycznie nie uchylał się od służby dla socjalistycznej ojczyzny”.
-
Być może masz rację, ale jeśli tak to chyba ciężko będzie Wolszczanowi o posadę uniwersytecką. Czy były komunistyczny agent działający na Zachodzie ma do tego dostateczne kwalifikacje moralne? Chyba zbyt pośpiesznie “pożegnał się z ojczyzną”. Wystarczy przypomnieć wkurzenie Amerykanów na mianowanie Zacharskiego szefem wywiadu. Następnego dnia musiał odejść.
Wrzesień 19th, 2008 at 22:56
Mawarze!
Na okrągło, i nie pierwszy raz, porównujesz Niemcy hitlerowskie z PRLem. “Oni w latach 60. zaczęli sobie przypominać o swoich ojcach i pytać się co oni robili w czasach nazistowskich?” Niby ludzie należący do partii teraz mają zrobić to samo. To porównanie jest obrzydliwe i – co dla mnie jest najważniejsze – nieobiektywne.
W “Europie” znalazł się przerażający wywiad z rosyjskim filozofem Aleksandrem Duginem, z którym rozmawia Filip Memches (nr 232 z 13 – 14 września). Po przeczytaniu tego Ewerestu cynizmu zwątpiłem. Nie mogę tego znaleźć w Internecie, nosi on tytuł “Rosjanie chcą jedynie rewanżu”.
Wrzesień 19th, 2008 at 23:02
No własnie Narciarzu.
Tyle że B.W. przeczytał i nie wziął tego osobiscie. Taka to historia.
A za chwile inna dla Mawara. ON doceni.
Wrzesień 19th, 2008 at 23:04
Mawar
Pies?
Pamiętam jak tańcował w klubie “Kuluary” (był tak klub studencki na KUL), który zaszczycaliśmy niezależnie od siebie swoją obecnością.
Pies zresztą chyba miał epizod studiowania na KUL. Maja ludzie takie rzuty a czasem konieczność.
Pies był wtedy pełnym konformistą. Nic dosłownie nic nie wskazywało na jego przyszłą PISową egzotyczność. Włos po ramiona kwiecista koszula, dzwony. Chudy jakiś jak chochoł, ale to nie dziwne, bo z Krakowa.
Podszedł do niego zdenerwowany żul. Żul straszny, bo w marynarce, krawacie i nawet koszuli nieironicznej. Żul wyciągnął, palica i zaczął PSU rachować żebra.
-Czegoś taki chudy Psie? -Zapytał Żul.
Piwnica pod starym Rosyjskim szpitalem wojskowym tam gdzie teraz panoszy sie fronton KUL zamarła. Zamarł Seweryn i Barbara, zamarł Borsuk siedzący w kącie, Joanna trochę nieszczęsna, nastała cisza. I wtedy PIES wyjął z kiszeni wymiętolony kwiat czeremchy (śmierdzi kotem, ale to miedzy nami) i podał Żulowi. Żul na taką durnotę splunął i odszedł. Takie są wątki dla historii. Tak PIES jest prosto z IPN. Ale co on ma wspólnego z Historią? :D
……………………………………………………….
Że ja kurwa wszędzie musiałem być. Ot, taki los wiecznego tułacza.
Wrzesień 19th, 2008 at 23:15
Że ja kurwa wszędzie musiałem być.
Css, powiedzial Profesor, ogladajac sie nerwowo. Potem skinal palcem na literatow, a kiedy ci pochylili sie ku niemu, powiedzial bez sladu rosyjskiego akcentu, ktory diabli wiedziec czemu raz pojawial sie u niego, to znow znikal: Rzecz w tym, ze ja tam wszedzie bylem. Bylem i na balkonie, i w altanie w ogrodzie, ale w tajemnicy, incognito, wiec prosze nikomu nie mowic, cicho, sza.
.
Czy Ty tez z tych?
Wrzesień 19th, 2008 at 23:19
Tak, tak sie jakoś składa Narciarzu. Ale to w PRL było łatwe. Trzeba było mieć tylko “odrobinę smaku”.
Wrzesień 19th, 2008 at 23:29
Uchachany, Mawar
rozumiem, że żarty się Was trzymają. Zacznę od tego, że zarówno Borodziej jak i Musiał są osobami kompletnie nieznanymi dla zdecydowanej większości społeczeństwa. Wyobrażam sobie, że wszelkie dyskusje naukowców w takiej sytuacji odbywają się na łamach specjalistycznej prasy bądź na specjalistycznych forach, w tym internetowych. Dyskusję obserwują inni specjaliści w danej dziedzinie i oceniają, który z dyskutantów ma rację.
W tym przypadku odbywa się to jednak inaczej. Jeden z naukowców wysmarowuje list do gazety ogólnopolskiej, w którym daje do zrozumienia, ze jego kolega po fachu jest łajdakiem, działa na zamówienie wiadomych sił w Niemczech, a naukowiec z niego żaden. Na uzasadnienie, z bogatej bibliografii przeciwnika podaje kilka przykładów nierzetelności naukowej (być może nawet uzasadnionych ale czytelnicy i tak muszą mu wierzyć na słowo). Do tego jedną z książek przeciwnika określa, że jest poniżej poziomu pracy maturalnej. A na koniec stwierdza, że w końcu czego można się spodziewać po tym człowieku skoro jego ojciec był esbekiem i tu następuje opis niegodziwości (rzekomych lub prawdziwych), które jego ojciec popełnił i które zajmują połowę artykułu.
Jeśli tak ma wyglądać krytyka czyichś osiągnięć naukowych to ja dziękuję. Wcale się nie dziwię, że spotkało się to z dość powszechnym potępieniem w środowisku naukowym.
No i nadal nie wyjaśniona jest sprawa pochodzenia danych wykorzystanych przez Musiała. Jeśli się takowe podaje to wypadałoby podać źródło. Inaczej jest to zwykłe pomówienie. Niepoważne są też próby tłumaczenia, że stosowne dokumenty znajdują się w zbiorach zastrzeżonych. W piśmie IPN do Borodzieja pisze wyraźnie, ze w wyniku przeprowadzenia kwerendy “nie znaleziono dokumentów osobowych dotyczących ww. osoby”. Nie mówiąc już o tym, ze jeśli dane pochodzą ze źródeł zastrzeżonych to co robią one w ogólnopolskiej prasie.
Wrzesień 19th, 2008 at 23:36
co robią one w ogólnopolskiej prasie
Wiadomo, co robia. Podnosza smrod to takiego poziomu, w jakim PiSowi zyje sie najlepiej.
Wrzesień 19th, 2008 at 23:37
Poważnie.
Jak teraz patrzę do tyłu, to wy młodsi mięliście trudniej.
Wy już mieliście podświadomie nadzieje, że świat sie lada chwila otworzy dla was. Mięliście przymus by na to pracować. By brać życie z powagą. Zazdroszczę.
Tego nie miałem ja, ani Pies, ani Borsuk, ani Antoni Macierewicz. Nie wiem jak Gospodarz. Historycznie to miał ON gorzej niż my “dojrzali za wcześnie, miedzy Marcem przedwczesnym a za późna zimą”.
Wrzesień 19th, 2008 at 23:38
A może Musiał ma materiały dotyczące Wiktora Borodzieja z akt Stasi? Wówczas należałoby się zwrócić do urzędu Gaucka.
http://www.trybuna.com.pl/n_sh.....2005050509
nie ulega wątpliwości. Olbrzymia większość dokumentów udostępnionych przez Urząd Gaucka zawiera adnotacje: „Informacja organów bezpieczeństwa PRL”.
Wrzesień 19th, 2008 at 23:39
Czy Ty tez z tych?
Edwar.D.Dana odpowiada Tak, tak sie jakoś składa Narciarzu.
.
To ja sie Ciebie boje. Latwo zrozumiec moj strach, jesli wspomniec, kim byl Profesor.
.
PS. W cytacie powinno byc “bez sladu cudzoziemskiego akcentu”. Przepraszam, pisalem z pamieci.
Wrzesień 19th, 2008 at 23:55
Zofia i głos,
Zgoda, że nie ma przeszkód prawnych do wykładania na uczelni w charakterze nauczyciela akademickiego. Terminy przedawnień podane przez głosa potywierdzają, że “żyjemy” w państwie cywilizowanym. Moim zdanienie także katalog etyczny takiej sprawy nie porusza. To co napisałem jest moją oceną. Nie wyobrażam sobie wytrzymania ciśnienia na wydziałowych korytarzach po wybuchu takiej bomby.
Na zdjęciu i w wypowiedziach to Wolszczan moralnie elastyczny jest, ale nie podejrzewam żeby miał skórę hipopotama.
Wrzesień 20th, 2008 at 00:07
Niech będzie, że to do Narciarza
Bo to było tak. Polska to był kiedyś mały Kraj. Nagle w 1980 roku wszyscy się spotkaliśmy się na nowo.
Był taki hotel w Gdańsku, którego nazwy nie pomnę. Jakieś duże spotkanie ludzi z wydawnictw podziemnych, nowych Solidarnościowych przerzutów, prasa związkowa itd.
I tam w hotelu okazało się, że prawie wszyscy się znamy. Że spotkaliśmy się kiedyś i pamiętamy siebie nawzajem. Pamiętamy siebie z koloni, z obozów z autostopu, ze spotkań naukowych studenckich.
Nie, nie przyjechali wszyscy. Przyjechali ci, których się pomietło, bo jakoś się wyróżniali. Byli osobowościami ciekawymi.
Tak to wbrew socjalizmowi i PRLowi okazało się, że podskórnie Polski „Oxford” czy „Harvard”
zaistniał. Że nie daliśmy się wdeptać Sekretarzom w glebę. Było takie Święto.
Wrzesień 20th, 2008 at 00:13
Nagle w 1980 roku wszyscy się spotkaliśmy się na nowo. Był taki hotel w Gdańsku, którego nazwy nie pomnę.
.
I nie weszli i was nie zgarneli? Kiepscy byli.
.
Wedlug nowej wykladni historii: nie weszli i was nie zgarneli, bo wszyscy byliscie agentami. Prawdziwi bojownicy to ci, ktorych tam wtedy nie bylo.
Wrzesień 20th, 2008 at 00:16
nie podejrzewam żeby miał skórę hipopotama.
Hipopotam ma bardzo delikatna skore, bo caly czas siedzi w wodzie. Nosorozec ma gruba skore. Widac, ze jestes z kraju, ktorego najgrubszym zwierzem jest zubrowka.
Wrzesień 20th, 2008 at 00:20
No, wiesz to było już w czasie festiwalu.
a niejaki poeta Narbutt pisał wtedy:
http://www.solidarnosc.gorzow......ności.wma
melodia troche “włoska” ale kto wtedy o tym myslał.
Wrzesień 20th, 2008 at 00:22
http://www.solidarnosc.gorzow......audio.html
Wrzesień 20th, 2008 at 00:23
Kliknij w:
Hymn Solidarności-Solidarni Wasz jest ten dzień.
Wrzesień 20th, 2008 at 00:39
No to dobrej nocy.
Wrzesień 20th, 2008 at 00:43
Dobrej nocy. Ja tez sie zegnam do poniedzialku.
Wrzesień 20th, 2008 at 09:08
Prawo i Sprawiedliwość!
Bóg Honor i Ojczyzna!
Forsa… Forsa… Forsa…
Brawo Panowie! Hurra Panowie!
http://wyborcza.pl/1,75248,571.....otych.html
Wrzesień 20th, 2008 at 10:17
Stan,
Jeśli chodzi o oświadczenie, które A. Wolszczan przesłał do GW, to myślę, że jego treść będzie wystarczającym wytłumaczeniem dla wydziału lub też władz całego uniwersytetu. Uczelnie nigdy nie były całe niepodległościowe np. na UW z Solidarnością sympatyzowała wyraźna mniejszość. A osoby, które otwarcie po 81 r. popierały opozycję można było policzyć i zapamiętać. To nie był tłum. IPN-owi i prawicy udało się narzucić optykę niepodległościową. Także gospodarz blogu tak czuje, choć może i co innego mówi. Jednak prawda w moim przekonaniu jest taka, że nie było zdrajców. Opozycja Solidarnościowa nie zdradziła socjalizmu, co nawet wynika z ich programu z lat 80. i nie była traktowana przez ówczesne władze w ten sposób jak się traktuje w komunizmie zdrajców. Podobnie osoby, które pracowały lub współpracowały z PRL-em, także nie zdradziły Polski, bo za pracą dla i współpracą przemawiały silne racje dotyczące układu sił międzynarodowych oraz ówczesnych realiów społeczno-ekonomicznych. Tak więc w moim przekonaniu TW owszem powinni być środowiskach opozycji traktowani, jako ludzie słabi, bez honoru, a nawet szuje, to dotyczy także tych, którym zaszkodzili. Jednak ten WSTYD nie powinien przenosić się na traktowanie ich przez państwo i jego instytucje. Nie ma powodu. Nie było wojny. Ponadto doszło do demokratycznych przekształceń. Poza tym jest kwestia zasobu społeczeństwa. Społeczeństwo względnie Naród powinno umieć wybaczać i zapominać ludziom, gdyż oni są jego kapitałem, a kapitał A. Wolszczana jest znaczny, więc tylko głupek może akceptować jego dzisiejsze publiczne upokorzenie.
Wrzesień 20th, 2008 at 10:29
Stan
By u w y r a ź n i ć .
W Hiszpanii czy w Portugalii nie da się uzasadnić historycznych zbrodni i świństw inaczej niż złą wiarą przodków.
W Polsce, jako z zagranicy zniewolonej można każde świństwo i każdą zbrodnie próbować uzasadniać przez obcych narzucona koniecznością.
Dlatego cenię takie wypowiedzi jak Glosa. Byli tacy, co wierzyli, że służąc PRL służą dobrej sprawie. To ludzie jakoś czyści.
A reszta?
Tak, “tak trzeba było”, ale zostaje kompleks głęboko skrywany. Zepchnięta w podświadomość pamięć upokorzenia.
To wyraża się w maniakalnej potrzebie odwetu albo przeciwnie przesadnej gloryfikacji tamtych naszych młodych lat.
Wrzesień 20th, 2008 at 10:37
“Opozycja Solidarnościowa nie zdradziła socjalizmu, co nawet wynika z ich programu z lat 80″
Tak to pewnie Głosie wygląda na podstawie źródeł pisanych. Tak też pewnie przeżywali to niektórzy uczestnicy bunt.
Ja pamiętam to trochę inaczej. Mnie się chciało szkodzić PRL, ale ze względu na “uwarunkowanie” akceptowałem taki a nie inny język.
To był też rodzaj “wallenrodyzmu” : D
Wrzesień 20th, 2008 at 10:44
głos zwykły
-
“Ale kiedy tacy dekownicy jak ty Narciarzu2 siedzieli na dupie. PRL razem z ZSRR prowadził walkę zbrojną z amerykańskim imperializmem. Nadto szpiedzy PRL-owscy w USA byli zabijani w sposób bezpardonowy na ulicach amerykańskich miast i gdzie indziej”.
-
Jakieś retorsje za wspieranie Bader-Meinhof i dźganie bułgarskim parasolem być musiały, to oczywiste :) Narciarz ma uproszczoną wizję świata i nie wie, że nawet w czasie pokoju zawsze jest wojna. I dlatego lewackie postulaty pacyfistyczne nigdy nie mogą być w pełni spełnione.
Wrzesień 20th, 2008 at 10:51
Wcześnie wyłączam komputer, przez co często nie mogę wziąć udziału w najciekawszych momentach dyskusji. Chciałbym jednak poniewczasie wyrazić pełne poparcie dla stanowiska Andrzeja (11:29) w sprawie Musiał vs Borodziej.
Przeczytałem artykuł Musiała. Nie czuję się kompetentny, by wypowiadać się co do meritum, ale uderzył mnie klimat tego tekstu. Pan Musiał musi być bardzo nieciekawą postacią, choćby i miał rację co do faktów.
Wrzesień 20th, 2008 at 11:00
Służę Powle:
http://forum.gazeta.pl/forum/7.....a=79212418
Wrzesień 20th, 2008 at 11:03
Głosie,
napisaleś:
” Opozycja Solidarnościowa nie zdradziła socjalizmu, co nawet wynika z ich programu z lat 80. i nie była traktowana przez ówczesne władze w ten sposób jak się traktuje w komunizmie zdrajców”.
To jest błędna ocena. Ruch “S”, typowy ruch rewolucyjny, był zdecydowanie wrogi komunie i siłą swej dynamiki, a z biegiem czasu także coraz bardziej świadomie dążył do obalenia systemu. Program I Zjazdu pisany był przez inteligentów, z których większość zdawała sobie sprawę, że postulatu obalenia systemu nie można postawić otwarcie. Ale on był w tym programie zawarty, bo zrealizowanie jego postulatów likwidowało system. A to, że baza “S” pragnęła zaopatrzenia jak na zachodzie przy pracy jak na wschodzie to zupełnie inna para kaloszy. Gdyby system upadł przyszloby gigantyczne rozczarowanie, bo sklepy by się zapełniły towarami, ale urzędy pracy bezrobotnymi. To było nieuniknione.
Władza traktowała “S”, jako śmiertelne zagrożenie,jako coś gorszegoniż zdrada.
Wrzesień 20th, 2008 at 11:03
głos zwykły
-
“Podobnie osoby, które pracowały lub współpracowały z PRL-em, także nie zdradziły Polski, bo za pracą dla i współpracą przemawiały silne racje dotyczące układu sił międzynarodowych oraz ówczesnych realiów społeczno-ekonomicznych”.
-
W najbardziej opresyjnej dyktaturze zawsze są jakieś “realia” i kontekst międzynarodowy. Gdyby cały blok komunistyczny by tak zdyscyplinowany jak NRD, bo – jak piszesz – “przemawiają silne racje”, to ta zabawa trwała by dłużej. Komunizm by nie zwyciężył, ale i nie przegrał tylko długo dogorywał. A ludzie mają tylko jedno doczesne życie. Zawsze mnie fascyowało, jak wielu ludzi w Polsce rzuciło wyzwanie komunizmowi na początku lat 80. To była albo jakaś rozpacz, albo zbiorowa intuicja, że się da radę.
Wrzesień 20th, 2008 at 11:03
Edwarze, miałem na myśli cechy charakteru p. Musiała, a nie przebieg jego kariery.
Wrzesień 20th, 2008 at 11:08
narciarz2
-
“Nagle w 1980 roku wszyscy się spotkaliśmy się na nowo. Był taki hotel w Gdańsku, którego nazwy nie pomnę.
.
I nie weszli i was nie zgarneli? Kiepscy byli.
.
Wedlug nowej wykladni historii: nie weszli i was nie zgarneli, bo wszyscy byliscie agentami. Prawdziwi bojownicy to ci, ktorych tam wtedy nie bylo”.
-
No a np. Morawieckiego tam nie było, w tym hotelu. I Adama Michnika nie bylo i Waldmera Kuczyńskiego itd. :)
Wrzesień 20th, 2008 at 11:11
Paweł Luboński
-
“… miałem na myśli cechy charakteru p. Musiała, a nie przebieg jego kariery”.
-
Zdradziłeś się w końcu, że jesteś psychologiem i znasz historyka Musiała. :)
Wrzesień 20th, 2008 at 11:18
Mawarze, wprawdzie obiecywałem sobie, że nie będę wdawał się z tobą w połajanki, bo to jałowe zajęcie, ale tym razem ci wyjaśnię. Z Musiałem to jest trochę jak z tobą na tym blogu. Nie znam cię osobiście i nic o tobie nie wiem, czytam tylko twoje komentarze. Nieraz są trafne, ale co z tego, skoro formułujesz je w sposób, który wzbudza we mnie odruchową niechęć, żeby nie powiedzieć – wrogość.
Pogląd, iż ocenić czyjś charakter ma prawo tylko fachowy psycholog w bezpośrednim kontakcie z delikwentem, jest na tyle absurdalny, że nie warto z nim polemizować.
Wrzesień 20th, 2008 at 11:29
Panie Waldemarze,
Ok, tym nie mniej władza nie potraktowała was jak zdrajców, zamknęła jedynie w ośrodkach odosobnienia. Tak więc władza musiała mieć nadzieję, że ruch ten rozbije, co było jej pomyłką lub zastosowaniem nieodpowiednich środków do stopnia zagrożenia systemu.
Wrzesień 20th, 2008 at 12:33
Głosie,
mam inną ocenę sytuacji. Stanwojenny wprowadziła najbardziej ugodowa z możliwych ekip PZPR. Gdy na Białołęce dowiedziałem się, że stan wojenny wprowadził Jaruzelski odetchnąłem, że nie grozi nam rozwałka, czy inna straszność. Zasadą Stanu wojennego było – zlikwidowanie ruchu przy absolutnym minimum represji. Wujek to był wypadek, a nie zamiar. Stan wojenny jest prawdopodobnie przykładem najłagodniejszego zlikwidowania rewolucji przez władze w historii Europy.
Wrzesień 20th, 2008 at 14:50
Pozwolę sobie wrzucić na biurko Zofii i głosa problem wynikający ze specyfiki edukacyjnej.
Kiedyś czytałem wywiad z Leszkiem Kołakowskim, w którym mówił On o stosunkach panujących w starych uniwersytetach angielskich.
Otóż wykładowcy zapraszają tam studentów do własnych domów i przy przy kawie omawiają oprócz tematów seminaryjnych najróżnorodniejsze problemy interesujące młode umysły. To są relacje uczni z mistrzami. Nauczyciel kształtuje osobowość studenta. Takie więźi pozostają do końca życia. Sam próbowałem przeprowadzać podobnie egzaminy z młodzieżą. Prosiłem o zakup ciastek i kawy za moje pieniądze i później, na ogół w czwórkę, prowadziliśmy rozmowy egzaminacyjne. Chyba jednak założonych efektów nie osiągałem, bo odsyłałem ich do uzupełnienia wiedzy i później już w trybie indywidualnym ciągneliśmy to dalej. No, ale ja nie jestem angielskim profesorem.
Wprawdzie w Polsce są nieco odmienne obyczaje, ale warto zapytać Gospodarza, gdzie się “zbiesił” intelektualnie i politycznie? Czy przypadkiem nie na Wydziale Ekonomii, gdzie ówczesne autorytety stworzyły odpowiedni klimat naukowy. Profesor Wolszczan takim autorytetem nie będzie, a przecierz mogły za nim chodzic chmary studentów.
Decyzję w tej sprawie powinien podjąć sam, ale już wiadomo jaka będzie.
To tyle. Żałuję, że wdepnełem w ten temat, bo jestem przeciwnikiem (a nawet wrogiem hucpy lustracyjnej).
* * *
EDD,
Przykro mi, że porównałeś swoją wiedzę do wiedzy Wildstaina. U mnie w kartotece w każdej rubryce miałeś po pięć gwiazdek. Co ja teraz powiem szefom?
Wyjeżdżam na parę dni do Zakopanego, więc będzie to “sprawa do przemyślenia”.
* * *
Kierując się przyzwoleniem Pawała, oceniam symbol polskiej lustracji, Wildstaina, jako człowieka płytkiego, który mało czytał i tyle samo przemyslał. Jednak środowisko w którym się obracał oraz powierzchowność samca powoduje ekscytację nim , zwłaszcza kobiet. W czasie tych dziewięciu lat przesiadywania w akademiku nad flaszką stykał się on z ludzmi fascynującymi, w tym młodymi poetami i pisarzami których na tej renomowanej uczelini jest zatrzęsienie. Stąd jego powierzchownazdobyta bez przemyśleń, wiedza. On po prostu w okresie własnego rozkładu załapał się za nowe. Nic nowego nie wnosi, a jedynie bryluje środowiskach lustracyjnych i młodych wilków, którzy tak jak on, wcześniej, szukają swojej szansy.
Jeżeli w młodości pędziło się cygańskie życie, to po latach spotkani kompani robią na nas wrażenie jak by byli z brązu.
Ot, tyle subiektywnych spostrzeżeń ugruntowanych na plażowej wycieczce z psami.
Wrzesień 20th, 2008 at 16:07
WALDEK, MUSZE ZNOWU SIE WPISAC, BO DAWNO TAKICH BZDUR NIE PISALES. TO CO BERNARD PISZE TO MA RACJE. JESTES DALEJ CZERWONY. I nigdy inny nie byles. Solidarnosc to u ciebie byl przypadek losowy o ktorym to pisala o tobie gazeta w twoim miescie Kaliszu. Wtedy miales inne zdanie WSZYSTKO JUZ CI SIE POMIESZALO. ALBO ROBISZ TO Z ROZMYSLEM ZA COS.
Wrzesień 20th, 2008 at 17:34
Wygląda na to, że tylko ja jedna zwróciłam uwagę na fakt próby wyłudzenia nienależnych świadczeń prze kilkudziesięciu posłów PiSu z państwowej kasy. Czy to naprawdę jest nieistotny i nie wart uwagi drobiazg? Czy to ja mam jakiegoś mentalnego KOTA?
Niech będzie, że się czepiam, ale uważam, że posłowie próbowali wyłudzić ze wspólnej, państwowej kasy pieniądze, które im się nie należą i za to powinni odpowiedzieć przed odpowiednim sądem. Nie mam pojęcia z jakiego paragrafu, ale dla mnie sprawa jest jasna. To jest oszustwo z chęci zysku i woła o sprawiedliwy osąd.
No ale już próbują sprawę zwekslować na boczny tor i wykazać, że w tym procederze nie są osamotnieni. Kto nas, za nasze pieniądze /spore!/ reprezentuje!
Ja bardzo przepraszam, ale już tak mnie wychowali i lata realnego socjalizmu temu nie poradziły, że kradzież nazywam kradzieżą, niezależnie od tego, czy ukradziono słoik z korniszonami z piwnicy sąsiadki, czy bluzkę w supermarkecie, czy na fałszywe świadectwo usiłuje się wydostać z kasy państwa 300 złotych.
I rozumiem, że są sprawy ważniejsze od tej.
Jak te, wyżej poruszane.
Wrzesień 20th, 2008 at 17:45
Warto to zdjęcie powiększyć, aby ocenić czarujący uśmiech pana prezydenta i jego garnitur. Zębów. Czy w takim stanie uda się na bal?
http://www.dziennik.pl/polityk.....a_bal.html
Już sobie wyobrażam, co by to było, gdyby chciał mi coś powiedzieć na ucho… :(((
Wrzesień 20th, 2008 at 18:20
JasnaAnielko, sprawa poselskich 300 zł sama w sobie jest o tyle drobiazgiem, że nie odbiega zbytnio od typowej dla Polaków postawy wobec majątku publicznego. Doiliśmy z państwa ile się da za socjalizmu, doimy i za kapitalizmu, i pewnie nieprędko się z tego jako społeczeństwo wyleczymy, jeśli w ogóle kiedykolwiek.
Czy jest w czymś lepszy od tych posłów na przykład biznesmen, który jak najbardziej prywatne wydatki wpuszcza w koszty firmy, żeby zapłacić mniejszy podatek? A to przecież praktyka nagminna.
Tak więc linia obrony propisowców, sprowadzająca się do wskazania, że inni też nie są pod tym względem święci, jest całkiem trafna. Mam nadzieję, że marszałek weźmie pod lupę nie tylko przedstawicieli jednej partii.
Co jest w tej sprawie porażające, mówiąc językiem JK, to żenująca wręcz głupota posłów PiS, którzy mogli przecież się spodziewać, że przeciwnicy polityczni czyhają na ich potknięcia, a mimo to nie pohamowali swojej pazerności.
Wrzesień 20th, 2008 at 18:42
Stan
Zanim wyjedziesz. Gdzie ja ciebie z B.W. porównywałęm?
Sprawdziłem. Nieznalazłem.
Ja tylko starałem się powiedzić że nieterminowe nieukonczenie studiów nie dyskwalifikuje faceta jako publicysty a także jako intelektualisty. To są formalności i nie to jest wadą B.W.
Wrzesień 20th, 2008 at 18:48
Pawle,
Z tym biznesmenem to zupełnie złe porównanie. Biznesmen wpuszcza prywatne pienądze w koszta firmy wtedy gdy nikt nie jest w stanie tego mu udowodnic na podstawie istniejących przepisów. W innym wypadku gdy Bisnesmena przyłapia na takim działaniu i stwierdzą naruszenie przepisów to takowy płaci horendalne kary. Tu jasno widać oszustwo i panowie posłowie powinni ponieść konsekwencje karne, ale oni jak widać kpią sobie z tego, bo kary pewnie są śmieszne , lub nigdy nie egzekwowane.
Biznesmen u nas za błędy swoich pracowników którzy źle poksięgowali wydatki może zostać przez urząd skarbowy puszczony w przysłowiowych skarpetkach. Widać że nie masz nic wspólnego z większym biznesem
Wrzesień 20th, 2008 at 18:55
macku.g.
Dodał bym jeszcze kontekst oszustwa. Nie głosowali bo bojkotowali głosowanie. Ale 300 nie śmierdzi.
Wrzesień 20th, 2008 at 19:38
Maćku, w moim porównaniu nie chodziło jednak o stopień ryzyka czy wielkość grożących kar, tylko o postawę wobec publicznych pieniędzy. Wprawdzie mi się nie należy, ale skoro mogę wyszarpać, to wyszarpię i nie widzę w tym nic niewłaściwego.
Oszustwo pozostaje oszustwem również wtedy, gdy nie sposób go udowodnić ani nawet wykryć.
Na marginesie; istotnie, mam coś wspólnego tylko z niewielkim biznesem.
Wrzesień 20th, 2008 at 19:52
Paweł Luboński
-
“Pogląd, iż ocenić czyjś charakter ma prawo tylko fachowy psycholog w bezpośrednim kontakcie z delikwentem, jest na tyle absurdalny, że nie warto z nim polemizować”.
-
Pawle, bez urazy i więcej werwy polmicznej, bo inaczej tu pośniemy.
Ja natomiast, credo quo absurdum, jestem przekonany, że bez bezpośredniego kontaktu z psychologiem się nie obejdzie. Tym bardziej, że diagnozowanie ludzkiego charakteru jest bardziej skomplikowane niż określanie poziomu inteligencji (test Ravena na “czystą” inteligencję możesz zrobić przez intermnet). Niedawno czytałem o “testach” porównujących inteligencje różnych ludzi, w tym nie żyjących, na podstawie ich przemówień, pism etc. Wyszło z tego, że prezydent Bush jest na granicy debilizmu, o co pewnie w tej zabawie chodziło. Tak zdiagnozowanych Kaczyńskich należałoby pewnie trzymać w prowadzonym przez zakonnice zakładzie opiekuńczym. Lewica takim zabawami kompensuje sobie przegrywane wybory. :)
Wrzesień 20th, 2008 at 20:06
EDD,
Nie ze mną, nie ze mną. Szło mi o Twój zachwyt dla jego wyrafinowanego intelektu i wrażliwości. Poza tym uważam, podobnie jak Ty, że pisanie i wypowiadanie się nie powinno zależeć od żadnego cenzusu.
Wrzesień 20th, 2008 at 20:06
W Polsce tęgie głowy zastanawiają się ile wart jest prof. Wolszczan i czy mu podawać rękę, a tym czasasem świat nie stoi w miejscu.
Putin z Sarkozym w Soczi popijając schłodzoną wódeczkę pod astrachański kawiorek podpisali właśnie dwustronne, francusko-rosyjskie porozumienie m.in. w sprawach energetycznych. Nb dot. złóż gazu dla gazociągu północnego (bałtyckiego)
http://fakty.interia.pl/swiat/.....ja,1181368
Gruzją się w Soczi nikt nie przejmował, bo teraz gruzińska zjednoczona już opozycj, sama się rozlicza ze swoim prezydentem Saakaszwilim, przy okazji wystrychając na dutka polskiego prezydenta, bowiem twierdzi publicznie ( opozycja gruzińska) iż to Saakaszwili sprowokował Rosjan, napadł na Osetię Południową a nie na odwrót, jak nasz pan prezydeni co niektórzy jeszcze twierdzą.
Wrzesień 20th, 2008 at 20:56
Zofia
-
“Putin z Sarkozym w Soczi popijając schłodzoną wódeczkę pod astrachański kawiorek podpisali właśnie dwustronne, francusko-rosyjskie porozumienie m.in. w sprawach energetycznych. Nb dot. złóż gazu dla gazociągu północnego (bałtyckiego)”.
http://fakty.interia.pl/swiat/.....ja,1181368
Rozumiem, że można nie odróżniać jednego Kaczyńskiego od drugiego, ale Sarko od Fillona i Putina nie jest chyba trudno, zwłaszcza na zdjęciu. :) Jak teraz widzisz racje mieli Kaczory, aby nie stawiać na to, że UE sama z siebie rozwiąże nasze problemy, zwłaszcza energetyczne. Duże kraje Unii dbają o swoje duże interesy. Francja jest zdywersyfikowana (ma blisko do algierskich i libjskich złoż gazu) więc może sobie swobodnie inwestować w złoża Sztokmana, które ma zasilać gazociąg bałtycki. Pytanie jak Rosja wykorzysta zarobione pieniądze, to dobre pytanie na które nie ma dobrej odpowiedzi, są tylko zastanawiające przesłanki. Narzuca się porównanie z interesem jaki USA (konkretnie Standard Oil) zrobiły w 1927, sprzedając nazistowskiemu koncernowi IG Farben technologię produkcji benzyny syntetycznej. Ile ten interes kosztował nie tylko amerykańskich żołnierzy podczas II wojny światowej trudno oszacować.
Wrzesień 20th, 2008 at 21:19
O polityce energetycznej, dość ciekawe.
.
Wydarzenia [Forbes 01/08, str. 12] Orła cień Filip Kowalik, 13.12.07, 00:00 AM
.
Kiedy wicepremiera i ministra gospodarki Waldemara Pawlaka na zapoznawczym spotkaniu z dziennikarzami eko-nomicznymi zapytano o rosyjskie inwestycje w polski sektor energetyczno-paliwowy, a on bez namysłu odpowiedział, że z wyjątkiem infrastruktury o wszystkim będzie decydował wolny rynek, można było myśleć, że się przejęzyczył. Gdy powtórzył to samo dla rosyjskiego “Kommiersanta”, można było sądzić, że to wyraz zapału świeżo upieczonego liberała, jakim jawi się dziś szef PSL. Kiedy jednak premier Donald Tusk, zajęty ocieplaniem stosunków z Rosją, nie zdementował słów koalicyjnego partnera, zrobiło się poważnie. Opinia publiczna usłyszała tylko okrągłe zdania o bezpieczeństwie energetycznym. Wydaje się, że nieprzypadkowo. Już przed wyborami szef Platformy Obywatelskiej w wywiadzie dla “Forbesa” (nr 9/2007) powiedział: “Obserwując działania Rosji i Chin, nie możemy udawać, że energia to wyłącznie rynek. Energia stała się tak naprawdę przedłużeniem polityki, i to w jej najbardziej brutalnym wydaniu. Dlatego w Polsce musimy myśleć o własnym bezpieczeństwie energetycznym i do tego dostosowywać nasze działania”. I to było OK, gdyby nie fakt, że gdy Tusk przeszedł do konkretów, zaprzeczył sam sobie: “Jednym z elementów faktycznego bezpieczeństwa kraju, czego ekipa Jarosława Kaczyńskiego nie rozumie, jest zdolność pozyskiwania taniej energii. Dlatego będziemy sceptyczni co do tych pomysłów, które wprawdzie będą dywersyfikować źródła [jej dostaw - red.], ale zarazem mogą prowadzić do radykalnego wzrostu cen energii. Przykładem są plany importu gazu z Norwegii. Znacznie istotniejsze jest przekonywanie Unii Europejskiej, aby zafundowała sobie solidarny system pozyskiwania i przesyłu energii”. Innymi słowy, skoro surowce rosyjskie są dziś najtańsze, to nie ma potrzeby szukania ich gdzie indziej. Wygląda na to, że w stosunkach z Rosją nadchodzi czas rachunku ekonomicznego, a wypowiedzi Pawlaka to tylko próbny balon. Czy ceną za zniesienie embarga na mięso i słowa uznania ze strony Unii Europejskiej będzie dopuszczenie takich firm jak Gazprom i Łukoil do udziału w prywatyzacji polskich rafinerii i elektrowni? Czy kolejną odsłoną tej swoistej “realpolitik” będzie rezygnacja ze starań o dywersyfikację źródeł zaopatrzenia energii? I najważniejsze: co się takiego stało, że z dnia na dzień zmieniła się polska racja stanu? Odpowiedzi szukaliśmy u wicepremiera Pawlaka, ale Ministerstwo Gospodarki przez tydzień nie odpowiedziało na nasze pytania. Temat nie wziął się z powietrza. Daleko posunięta ostrożność wobec Rosjan to tradycja polskich rządów sięgająca jeszcze przełomu tej dekady. Wówczas to Jan Kulczyk organizował cichą sprzedaż PAK-u i grupy G8 (dzisiejsza Energa) do rosyjskiego RAO UES, a Lotosu – Łukoilowi. Orlenowska komisja śledcza publicznie pokazała m.in., że rosyjskie służby specjalne próbowały wpływać na te projekty. Bezpośrednim bodźcem do sformułowania jednoznacznej polityki bezpieczeństwa energetycznego było jednak w styczniu 2006 r. zamknięcie gazociągu na Ukrainie oraz zakręcenie rok później kurka na rurociągu Przyjaźń, w ramach retorsji wymierzonych Białorusi. Wówczas w najbardziej newralgicznym dla nas sektorze gazowym podjęto decyzję o szukaniu alternatyw dla rosyjskiego gazu: portu, za pośrednictwem którego można by sprowadzać gaz, i gazociągu do sprowadzania surowca ze złóż norweskich. Na razie skutki tej decyzji są niestety mizerne – budowa gazoportu nawet nie ruszyła, a PGNiG nie udało się podpisać kontraktu na dostawę gazu do tego terminalu (rozmowy toczyły się m.in. z Algierią i krajami Bliskiego Wschodu). Nieco lepiej poszło nam na Mo-rzu Północnym. W połowie listopada GazSystem podpisał umowę z duńskim Energinet.dk na udział w budowie gazociągu do Danii, wiodącym dalej na Morze Pół-nocne. Poza tym PGNiG udało się kupić gazonośną działkę w tym basenie. Problem jednak w tym, że jest to małe złoże – 5 mld m sześc., czyli 5 proc. wielkości złóż, jakie PGNiG ma w Polsce. Mało imponujący bilans polskiej pracy nad bezpieczeństwem energetycznym przygnębia tym bardziej, gdy podsumujemy, czego w tym czasie dokonali Rosjanie z Gazpromem na czele. Na własnym terenie, poza odzyskaniem Sachalinu i Ko-wykty, rozpoczęli eksploatację złóż Sztok-man na Morzu Barentsa. Mocniej wzięli w garść byłe republiki w Azji Środkowej – praktycznie zapewnili sobie monopol na dostawy z Turkmenistanu i Uzbekistanu, podpisując dwudziestoletnie kontrakty na odbiór gazu oraz inwestując w tamtejszy system przesyłowy. Najbardziej spektakularnie Rosjanie poczynają sobie jednak w UE. Tak jak my chcemy zdywersyfikować źródła dostaw, tak Rosjanie jednym z czołowych priorytetów uczynili dywersyfikację linii transportu gazu i ropy – na razie gaz pompują przez tereny skłóconych ze sobą: Polski, Ukrainy i Białorusi. Pierwszy alternatywny projekt to gazociąg bałtycki, czyli Nord Stream, budowany do spółki z niemieckimi E.ON i BASF. Analogiczną, ale wytyczoną na południu linię South Stream budują wspólnie z włoskim Eni – gazociąg ma przebiegać z Rosji via Morze Czarne do Europy Południowej (omijając Ukrainę i republiki kaukaskie). Co istotne, oba sojusze zostały przypieczętowane dopuszczeniem Rosjan do rynku dystrybucji gazu. W Niemczech Gazprom stał się wspólnikiem jednego z największych rynkowych graczy – Wingas, a we Wło-szech stara się o udział w dwóch spółkach: Enipower oraz Snam Rete Gas. Podobny sojusz zawarł zresztą z austriackim OMV – wraz z nim rozwija Central European Gas Hub, firmę zarządzającą siecią połączeń gazociągów, dystrybuującą gaz w środku Europy. Rosjanom nie wystarcza zresztą pas rozciągający się od Hamburga do Sycylii. Sięgają nawet do Wielkiej Brytanii – na Wyspach są już 10-proc. współudziałowcem Interconnector, gazociągu łączącego Anglię z Holandią, i wciąż starają się przejąć dystrybutora gazu Centricę. Jeśli do tego dojdzie, będzie to trzecie co do wielkości europejskie przejęcie ostatnich lat, warte 36 mld euro. Według tych wzorów minister skarbu Aleksander Grad chce, jak już zapowiedział, współpracować z Gaz-promem. Pomijając daleko idącą asymetrię w układzie sił (trudno PGNiG porównywać z niemieckim E.ON albo włoskim Eni), trzeba wziąć pod uwagę zupełnie inną sytuację energetyczną tych krajów. Włosi rocz-nie odbierają co prawda 25 mld m sześc. gazu, czyli więcej niż cała Europa Środkowa, ale nie uzależniają się całkowicie od Rosjan. Właśnie budują drugi rurociąg do Algierii (ujście będzie miał na Sardynii) i zmiękczają Libię, której chcą nawet płacić reparacje za II wojnę światową, byle tylko uzyskać jeszcze lepszy dostęp do jej złóż paliw. Co więcej, włoskie ministerstwo energetyki wydało właśnie dziesięć koncesji na budowę terminali gazowych. Europejscy partnerzy Rosji w przeciwieństwie do Polski są więc solidnie za-bezpieczeni, a Gazprom i spółka i tak ich dość regularnie rozgrywają. – Z nim współpracuje się trochę tak jak w tym dowcipie, gdzie jeden facet chciał od drugiego pożyczyć dwie stówy. Gdy tamten powiedział, że ma tylko jedną, pożyczający się nie strapił: dobra, to daj mi tę jedną, a drugą będziesz mi winien – tłumaczy Dariusz Olszewski, szef TDI, firmy doradzającej m.in. spółkom branży energetycznej. O tym, że nie jest to tylko żart, przekonali się już najwięksi, m.in. Shell i BP. Oba globalne koncerny za sprawą politycznego szantażu Mos-kwy straciły bowiem swoje gazowe żyły złota, odpowiednio na Sachalinie oraz w syberyjskiej Kowykcie. Z tego typu działań Rosjanie uczynili swoje biznesowo-polityczne credo. W Dumie pod koniec listopada debatowano nad kolejną ustawą nacjonalizującą projekty energetyczne, zaś resort przemysłu i energetyki działa w oparciu o doktrynę zawartą w stworzonym cztery lata temu programie “Energetyczna strategia Rosji do roku 2020″. Dokument ten mówi wprost, że eksport gazu służy m.in. do realizowania celów politycznych w Europie i basenie Oceanu Atlantyckiego. Dlatego nawet Komisja Europejska rozumie dziś, że bezpieczeństwo energetyczne jest ważniejsze od wolnego rynku. Ob-serwując coraz bardziej ekspansywną politykę rosyjskich spółek energetycznych (m.in. zdominowały już Węgry, a także sięgają po udział w słowackiej części rurociągu Przyjaźń), UE znowelizowała dyrektywy nr 54 i 55 z 2003 roku. Zgodnie z nową poprawką, dla Rosjan prawnie zostanie zamknięty dostęp do spółek przesyłowych działających we wspólnocie. Rosjanie stosują w Europie politykę swego rodzaju plasterkowania – Gazprom odcina swoje po kawałeczku i sięga po co-raz więcej. Tak jest m.in. właśnie w przypadku Wingasu. Gazprom najpierw objął 35-proc. pakiet akcji, aby pod koniec października 2007 r. zwiększyć go do 50 proc. minus jedna akcja. Wariant włoski czy niemiecki w wykonaniu słabej Polski szybko może zmienić się w wariant węgierski. Krok po kroku Rosjanie zagarniają tamtejszy rynek energetyczny. Zarówno w gazie – dostali tu aktywa od niemieckiego E.ON – jak i w ropie, gdzie trwają podchody Łukoila i Gazpromu (udziałowca OMV) pod MOL, narodowego operatora paliwowego Węgier. – Nie chcemy być koszarami Gazpromu – w połowie listopada powiedział Victor Orbán, lider opozycji i były premier Węgier, podczas wizyty w Departamencie Stanu USA, prosząc Amerykanów o pomoc w obliczu rosyjskiej ekspansji na Węgrzech. Zresztą przykładów na to, jak może wyglądać współpraca z Rosjanami, nie trzeba szukać za granicą. Wystarczy spojrzeć na EuRoPol Gaz i gazociąg jamalski. – Nie dość, że nie płacą nam tyle, ile powinni, to jeszcze chcą położyć łapę na całym majątku EuRoPol Gazu – tłumaczy Witold Michałowski, ekspert rynku gazowego i szef Polskiego Stowarzyszenia Budowniczych Rurociągów. Taki układ jeszcze na początku lat 90. wprowadziło dwóch kolejnych wicepremierów – Henryk Goryszewski z ZChN oraz Marek Pol z UP. Pierwszy dał Rosjanom monopol na tranzyt gazu przez Polskę, a drugi znacznie obniżył taryfy. Do dziś są one najtańsze w Europie i wynoszą niespełna 2 dol. za przesył 1000 m sześc. gazu na odcinku 100 km (średnia cena unijna to około 3 dol.). W podobny sposób Rosja może zacząć wykorzystywać brak alternatywnych źródeł zaopatrzenia Polski w surowce. Kiedy zdywersyfikuje drogi dostaw do Europy Zachodniej, może nas zacząć przyduszać: ograniczać produkcję, śrubować ceny, a nawet zakręcić kurek. Wtedy czeka nas prawdziwy kryzys energetyczny. Deklaracje Pawlaka i Grada mogą być po prostu grą. Taką samą prowadzą Rosjanie, a sprowadza się ona do tego, że mówimy to, co chcecie usłyszeć, a i tak robimy swoje. – Jeśli rząd Polski nie będzie chciał dopuścić Rosjan do prywatyzacji polskiej energetyki, to i tak mu się to uda. Wystarczy posłużyć się unijną zasadą wzajemności, że wpuszczamy na nasz rynek tylko spółki z rynków podobnie jak nasz zliberalizowanych – wyjaśnia Krzysztof Żmijewski, prezes PSE za czasów rządu AWS, a obecnie wymieniany jako główny doradca ds. energetyki premiera Donalda Tuska. A warto przypomnieć, że Rosja wycofała się z podpisania Europejskiej Karty Energetycznej i tym samym wykluczyła swój udział z unijnych prywatyzacji. Według Żmijewskiego Polska może się także zabezpieczyć przed wariantem węgierskim, gdzie do prywatyzacji startował E.ON, a kupione aktywa odsprzedał Rosjanom. – Dość wpisać do umów prywatyzacyjnych długoterminowe klauzule o niezbywalności aktywów pod rygorem przewłaszczenia bez rekompensaty – dodaje Żmijewski. Oby tak było. Problem jednak w tym, że w ramach odwracania dotychczasowej strategii dla sektora energetycznego na początku grudnia w nieoficjalnych rozmowach nowe kierownictwo resortu skarbu podało także w wątpliwość dotychczasową strategię PGNiG: budowę gazoportu oraz kosztującego 350 mln euro gazociągu z Danii i Norwegii. Argumentem przeciw drugiemu z projektów jest fakt, że ekonomicznie nieracjonalne jest robienie tak dużej inwestycji, kiedy na północy mamy niewielkie złoża i gaz będziemy musieli kupować od Norwegów, u których kosztuje on 20 proc. więcej niż w Rosji (podobną argumentacją posłużył się rząd Millera, kiedy w 2001 r. odrzucił taki sam projekt pozostawiony przez AWS). – Jakimikolwiek zasobami na Morzu Północnym byśmy dysponowali, podłączenie Polski do norweskiego systemu gazociągowego jest cenne, bo to jedyne w Europie miejsce, gdzie znajduje się gaz alternatywny dla rosyjskiego – twierdzi Piotr Woźniak, były minister gospodarki w rządzie PiS. Nieco bardziej skomplikowana jest spra-wa gazoportu. Rząd PO uważa, że nie ma co wydawać 400 mln euro, skoro Algieria i inni nie chcą nam sprzedawać gazu. Tymczasem Piotr Woźniak tłumaczy, że Algieria i inni nie chcą z nami podpisywać kontraktów, bo nie mają pewności, że gazoport w ogóle powstanie. Koło się więc zamyka. Aby z niego wyjść, potrzebna jest jasna deklaracja ze strony Polski. Bo nie ma wątpliwości, że wyłącznie te dwa projekty są dla nas alternatywą dla gazu rosyjskiego. Marzenie Tuska o solidarności europejskiej może być płonne, co pokazuje przykład zarówno Niemiec (osławiony Gerhard Schröder), jak i Włoch – symbolicznym wydarzeniem przy podpisywaniu umowy na budowę South Stream był udział włoskiego premiera Romano Prodiego, który jeszcze parę lat temu jako szef Komisji Europejskiej wiele mówił o unijnej solidarności wobec Rosji. Sami musimy więc zadbać o zdywersyfikowanie źródeł gazu. Aby zrobić to w sposób modelowy, czyli na wzór niemiecki (tam są trzy źródła: Rosja, zasoby własne i reszta świata), w zupełności wystarcza nam gazociąg duński o przepustowości 3 mld m sześc. i gazoport, który będzie mógł przetransferować 7,5 mld m sześc. – rocznie zużywamy 14 mld m sześc. gazu, z czego 31 proc. pochodzi z polskich źródeł. Odświeżane przez PO pomysły na budowę drugiej nitki gazociągu jamalskiego raczej nie mają sensu. Po pierwsze jego trasa przebiega przez teren Białorusi, z którą Rosja jest skłócona jeszcze bardziej niż z Polską, a poza tym projekt taki na początku listopada wykluczył minister przemysłu i energetyki Rosji Wiktor Christienko. Większe szanse ma również przypomniany przez PO projekt połączenia z gazociągami niemieckimi i przeciągnięcie nitki Bernau-Szczecin o przepustowości 5 mld m sześc. gazu. Choć na razie nie przyniesie to ważnej zmiany jakościowej – na granicy z Niemcami gaz jest droższy niż rosyjski – to będzie kolejny wentyl bezpieczeństwa na wypadek, gdyby Rosjanie znów zakręcili gazociąg ukraiński. – To zaledwie 28 km rury, która maksymalnie będzie nas kosztować 100 mln złotych, a w zamian dostaniemy komfort połączenia się z europejskim systemem gazowym. Chyba tylko zła wola poprzednich rządów wstrzymała realizację tego projektu – mówi Aleksander Gudzowaty, szef Bartimpeksu i pomysłodawca całego przedsięwzięcia. Wartych rozważenia pomysłów może być zresztą więcej. Prawdziwym i fundamentalnym problemem polskiej polityki energetycznej jest jednak brak jakiejkolwiek ciągłości. Siłą Rosji jest to, że od 2000 r., czyli od chwili pojawienia się Putina na scenie politycznej, strategia energetyczna wobec Europy jest realizowana niezwykle konsekwentnie. Tymczasem u nas przemykają tylko kolejni ministrowie skarbu i gospodarki, szefowie PGNiG i Orlenu. Wręcz anegdotycznym przykładem jest gazociąg norweski – powstał, kiedy rządziło AWS, SLD schował go do szuflady, PiS go odgrzebało, a teraz PO znów szykuje się do schowania go. Nowej ekipie wierzącej w miłość i koniec historii przydałoby się nieco realizmu i pracy nad zorganizowaniem hierarchii priorytetów. Zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego pozostaje nadal pierwszoplanowym zadaniem dla rządzących Polską i nie można tej idei wyrzucać do kosza tylko dlatego, że na sztandary wyniosło ją nielubiane PiS.
Wrzesień 20th, 2008 at 21:35
Zofio
czy współpracowałaś z SB?
Donosy kapusia Wolszczana:
http://www.niezalezna.pl/article/show/id/8250
Wrzesień 20th, 2008 at 21:45
Zofia
-
Francusko-rosyjski deal nie został zrobiony teraz w Soczi (tu było tylko wzajemne głaskanie i mlaskanie przy degustacji kawioru), ale na początku roku. Może pamiętasz, że Sarko podczas wizyty w Rosji na konferencji prasowej był w zalany trupa. To właśnie wtedy dopito interes. Francuski Total został dopuszczony do największych złóż gazu na świecie (co najmniej 3,5 bln m3) po to tylko aby mimo zastrzeżeń ekologicznych przepchnąć Nord Stream w Brukseli. Prezydencja francuska nie jest tu bez znaczenia. Ekologia jest ważna w przypadku kaczystowskiej drogi w Dolinie Rozpudy, Bałtyk, którego dno jest zanieczyszczone między innymi iperytem, to co innego. :) Poza Totalem do Sztokmana dopuszczono norweski StatoilHydro, który jako jedna z niewielu firm na świecie jest w stanie dobrać się do gazu na dnie Morza Barentsa. Total jest od lobbowania, Staotoil od roboty, Gazprom od interesów, a jego właściciele od strategi politycznej.
Wrzesień 20th, 2008 at 22:08
EDD
-
Mawar
Pies?
Pamiętam jak tańcował w klubie “Kuluary” (był tak klub studencki na KUL), który zaszczycaliśmy niezależnie od siebie swoją obecnością.
-
:)
Raz byłem w tym legendarnym klubie i nawet Psa widziałem z jego kolegą – Prorokiem. Sewka też widziałm (pijanego) i Basię (trzeźwą). Na pewno Pies studiował na KUL, ale skończył na UJ. Że teraz Pies jest w PiS to dla mnie niespodziewanie naturalne. Niektórzy dojrzewają, inni nie, jak to w życiu.
Wrzesień 20th, 2008 at 22:25
Genialne! Jak się od siebie nie ma czegoś oryginalnego i aktualnego do powiedzenia, to można wkleić cudzy tekst na kilkanaście stron.
Bawcie się dobrze zamulacze. DOBRANOC
Wrzesień 20th, 2008 at 22:37
W uzupełnieniu tekstu Mawara o energetyce, załączam link z wywiadem gen Czempińskiego, który ukazuje we fragmentach z jakiego podglebia wywodzi się obecny władca Rosji.
http://www.dziennik.pl/polityk.....zajec.html
Wrzesień 20th, 2008 at 22:39
Przepraszam Jasnąanielkę za zamulanie blogu.
Dobranoc.
Wrzesień 20th, 2008 at 22:47
Stan! Nie przepraszaj, to nie do ciebie. Ty piszesz od siebie a do dłuższych tekstów podajesz link i tak jest w porządku. Kto chce ten czyta. Zakolorować i wkleić do blogu wielostronnicowy tekst to jest zwykłe lekceważenie zarówno Gospodarza, jak i jego gości.
Tym razem to już na serio. Dobranoc.
Wrzesień 20th, 2008 at 22:59
Mawar,
Pytanie jak Rosja wykorzysta zarobione pieniądze, to dobre pytanie na które nie ma dobrej odpowiedzi, są tylko zastanawiające przesłanki.
—
“Żadne nowe zewnętrzne czynniki nie zmienią zainicjowanej i budowanej przez nas strategii – stwierdził Miedwiediew. Jak dodał, tworzony nowy “strategiczny kurs” ma polegać na wzmocnieniu narodowego bezpieczeństwa, modernizacji wojska i wzroście zdolności obronnych kraju do zadowalającego poziomu. – Sami określimy jaki poziom obronności kraju jest zadowalający. Na razie nie możemy tego przesądzić – podkreślił.”
http://wiadomosci.onet.pl/1828.....,item.html
Wrzesień 21st, 2008 at 05:19
Zofio, jeśli już jesteś za to rozumiem, że za przeciwem lub przeciwnościami. Gdybyś była za przeciwem i przeciwnościami to uzałbym, że jesteś za, a nawet przeciw. Czy nie lepiej wybrać jedno, czyli np bycie przeciw najdłuższym kolejkom za mięsem, ale tak od serca? Możesz być po pierwsze przeciw ujawnianiu, że jesteś za nanibeńskością bezkresnych kolejek, ale co jakiś czas zdradzać, że jesteś za nienajdłuższymi. Bycie za jest zawsze za jakąś rzeczywistością, obecną lub choćby kiedyś skonstruowaną, bycie przeciw to postawa abstrakcyjna. Chyba, że kryje w sobie za, które odnosi się do konkretnej rzeczywistości. Wreszcie za plecami to coś innego niż (na) przeciw jeśli mówimy już o tak intymnych konkretnościowościach jak odniesienie zaprzeciw do kogoś. Zaprzeciw jest rodzajem chcenia od kogoś czegoś, które to jest sprzeciwianiem komuś dopuki ktoś ten nie będzie za lub odwrotnie, ale zawsze dopuki, w przeciwieńswie doputy, która jest inszą inszością. Postawa “zaprzeć i w” sprowadzająca regularniutkie kopanie do tajemnicy tego co siedzi w tej osobie prowadzi do postawy “przeć i wza” sprowadzającej tajemnicę tego co siedzi w tej osobie do regularniutkiego kopania. Każdy oglądacz filmu jest np za tym by się dużo krwi polało i dobrze się skończyło. Dlatego nie można założyć komitetu nie wyłuszczając w statucie niczego precyzyjnie przeciw czemu się jest. Do komitetu potrzebny jest jakiś statut. W moim stowarzyszeniu w statucie byłoby przeciw naruszaniu praw człowieka, szczególnie podżeganiu do upadlania przez używanie danych z życia prywatnego do “zaprzeć i w”. Nawet postawa wobec “zaprzeć i w” powinna być tam konkretna. A mianowicie nie mogłaby być absolutnie “zaprzeć i w”, ale jednocześnie dokładnie opisywać “zaprzeć i w”, mieć na to odwagę. Powinna zawierać strategię postępowania wobec “zaprzeć i w” od delitatnej polemiki po okresowe próbki “zaprzeć i w”. By mogło być to wiarygodne nigdy nie powinno występować “zaprzeć i w” równocześnie z delikatnym potakiwaniem. Byłby to komitet przeciw łamaniu praw człowieka, handlowi prywatnością uzasadnianemu czymkolwiek, przeciw współdziałaniu w kręceniu przemocowych filmów porno o prywatności uczynkiem. Komitet ten byłby rodzajem odnogi innych organizacji praw człowieka i zajmowałby się opisywaniem teoretycznym złożonych oddziaływań, które w duchu łamią prawa człowieka i wiele innych praw. Byłby komitetem konsultującym wiele autorytetów specjalistycznych by móc przedstawiać projekty nowelizacji czy pełnych nowelizacji ustaw tak by łatać lukę między konstytucją i ustawami, a także z pozycji załatania tamtej luki luk między ustawam i życiem. Chodziłoby tu o budowanie ustaw piętrowo tak by na początku nie bały się eksplikować rozumienia konstytucji w przełożeniu na zjawiska praktyczne. Nie byłoby obaw przed używaniem przykładów prawidłowych i niedopuszczalnych zastosowań “sformuowań genialnych” w prawie. Komitet ten miałby w swej konstytucji sprzeciwienie się działaniom ryzykownym dla praw innych ludzi wykonywanych w zamierzeniu wprowadzenia tego zagrożenia. Stan Wojenny byłby jednym z opisów przeciwstawienia jak też wieloletnia niemożność nazwania zbrodni współmorderstwa i będący jej skutkiem efekt prawny. Było by też w tym statucie wyeksplikowane szukanie takich zjawisk, które mimo braku przykładów mogą być przedmiotem przewrotnego stosowania prawa godzącego w jego ducha. Byłyby tam eksplikacje praktycznych postaw związanych z domniemaniem niewinności i z domniemaniem złej woli ocenianej na podstawie działań naruszających lub mogących prowokować naruszanie praw człowieka i działania wprowadzające nieuzasadnione podwyższone ryzyko lub praktycznie pośrednio powodujące wydarzenia będące daleką szkodą osób, które są dotknięte w swych prawach w stopniu dalekim przez określenie ich sytuacji.
Kto chciałby wstąpić do takiego komitetu “za”? Uprzedzam, że ścierwo dostające wiedzę odławianiu piany ze szaragowej, kompotu i w ten sposób szydzące z praw człowieka i człowieczeństwa nie mogłoby bez publicznego pokajania mażyć o uczestniczeniu w komitecie. Komitet monitorowałby też “standardowe” zagrożenia demokracji i byłby w swych raportach źródłem autorytetu dla władzy ustawodawczej, wykonawczej ale także sądowniczej i komunikacyjnej.
Widzę, że ni masz nic do dodania do mojego projektu jako zbyt oczywistego w naszych polskich okolicznościach politycznych, dziękuję zatem za to wymowne milczące poparcie.
Wrzesień 21st, 2008 at 05:28
oczywiście: wiedzę o odławianiu szparagowej
dla osób wiedzących do czego się to odnosi i nie obawiających się tego zdradzić
Wrzesień 21st, 2008 at 07:57
Czech o Rusie:
http://wyborcza.pl/1,76498,571.....Putin.html
Wrzesień 21st, 2008 at 08:02
“Nieważne kiedy, ale jaki wyjdę stąd”, śpiewał poeta w więziennej celi. Taką celą dla społeczeństw były nazizm i komunizm.”
http://wyborcza.pl/1,90084,571.....ityki.html
Wrzesień 21st, 2008 at 08:27
Fragment eseju Hannah Arendt
We wszystkich dziedzinach życia obowiązuje rodzaj niepisanej umowy, na mocy której każdy ma prawo do ignorancji, ponieważ ma prawo do własnej opinii.
http://wyborcza.pl/1,76498,571.....ruiny.html
Wrzesień 21st, 2008 at 08:48
Z wywiadu z Januszem Szuberem w Tygodniku Powszechnym
Nie mogę znieść tego naszego ogólnonarodowego biadolenia – społecznego, historycznego, religijnego. Że jesteśmy w złym miejscu geopolitycznym, że mieliśmy rozbiory, że wykończyły nas dwie wojny światowe. Syndrom sierotki Marysi. Kochamy cierpieć i kochamy narzekać.(…) Polak ma naturę chłopsko-wielkopostną. Chłopską, bo chłop nigdy nie powie, że jest mu dobrze, gdyż zawsze mu z tego powodu coś groziło, a wielkopostną dlatego, że nieustannie odprawia gorzkie żale.
http://tygodnik.onet.pl/30,0,8.....tykul.html
Wrzesień 21st, 2008 at 08:56
Bardzo celna i wyjątkowo trafna opinia. To z linku EDD – 6;27.
Ku rozwadze i dla przemyślenia tym, co tak pracowicie dowodzą na tym i innych forum, że np Władysław Bartoszewski ma wykształcenie średnie… ;)
Jerzy Jedlicki ubolewa, że polska inteligencja uciekła do rezerwatu i choć przybywa ludzi wykształconych, to ubywa inteligentów. Nie zmienią tego żadne rządy, bo i one same są produktami społeczeństwa masowego.
Nic dodać, nic ująć.
Wrzesień 21st, 2008 at 09:10
“Romeo i Julia” :D nagrodzeni
http://wyborcza.pl/1,75248,571.....skwa_.html
Wrzesień 21st, 2008 at 09:13
i jako uzupełnienie
http://miasta.gazeta.pl/wrocla.....skwie.html
Wrzesień 21st, 2008 at 10:56
EDD
-
“Czech o Rusie”.
http://wyborcza.pl/1,76498,571.....Putin.html
-
Rus to chyba prof. Kuźniar? Ciekawa postać.
Czekam na “Czech o Lechu”.
Wrzesień 21st, 2008 at 11:18
Mirosław Czech autor artykułu.
Wrzesień 21st, 2008 at 12:26
Nie był mi dany paszport ze PRL, a raczej dostałem go raz za to bardzo skutecznie. Pamiętam jednak relacje licznie już rozjeżdżających się kolegów, przyjaciół i krewnych. Dominował oczywiście zachwyt nad wszystkim, czego u nas nie było albo było, ale gorsze czasem obrzydliwe. Byliśmy oczarowanie kulturą społeczną i materialną zachodu. Chcieliśmy być jak Oni. Najłatwiej było to realizować w sferze stroju. No może nie tak łatwo, bo efekty były rożne. Zawsze jednak jakiś kawałek zachodu, jakiś jego substytut trzeba było na sobie mieć.
Zdarzały się takie pocieszne epizody jak chwilowa moda na francuskie kepi po wizycie de Gaulle w latach sześćdziesiątych. Schyłek PRL przyniósł pewne zbliżenie do ideału w wąskich grupach modnisiów i pań modnych, ale w masówce nadal był to socjalizm stracha na wróble.
No, ale dziś wyrównało się prawie. Polak nie odbiega od ideału, ideału o którym zresztą nie wiadomo czy jest, w większym stopniu niż Brytyjczyk, Portugalczyk czy Niemiec. Zachowaliśmy tak jak i oni swoją specyfikę wynikającą z nawyków, zamożności i klimatu, przestając być kiepskiej, jakości parodią.
Prawdą wydaje się jednak chyba marksowskie podejrzenie, że nadbudowa nie nadąża za bazą.
Nadal kupuje się w Polsce tandetę bo niby zachodnia. Idzie o poglądy a przynajmniej ich pozory.
Ubrany „po ludzku” Polak często jest nosicielem małpiej mentalności i wyraża poglądy adekwatne dla niej.
Jest ogólno ludzką cech typową nie tylko dla Polaków, że głoszone poglądy są traktowane jak kostium jak strój paradny. Ta tendencja rośnie statystycznie w miarę stopnia formalnego wykształcenia. W Polskim wypadku obserwuję w tym aspekcie nawet pewien „postęp” w stosunku do PRL.
Główną troską polskiej Pani Modnej czy Modnisia poglądowego jest troska, co sobie o nas na Zachodzie pomyślą. Że my rusofoby!!! Że my, Boże broń, katolicy!!! Że my proamerykańscy!!! To tylko kilka z obaw, jakie prześladują Formalnie Wykształconego Polaka.
Nie ma obawy. To tak jak ze Peweksem i Bazarem, już nie potrzebne. Swobodny obieg modeli i produktów w branży odzieżowej upodobnił polaków do reszty Europejczyków z zachowaniem specyfiki położenia geograficznego reagowania na wiosenne słońce i pierwsze mrozy.
Poglądy i idee swobodnie krążą po Europie. Krążą podkreślam a nie są przypisane do miejsca. To jak dziś Polakowi łatwiej jest chyba zrozumieć Iberyjską fiksacje wokół Ameryki Łacińskiej, Francuskie zainteresowanie Morzem Śródziemnym, Brytyjskie poczucie bliskości z USA, to efektem krążenia idei powinno być zrozumienie dla Polskiego rozumienia i interpretacji tego, co na wschód od nas i nie tylko. Jeśli taki efekt by nie następował świadczyłoby to jakiejś patologii.
Idee i poglądy krążą na zasadzie osmozy, wędrują w stronę gdzie ich jeszcze niema. Jeśli za wszelką cenę nasze poglądy będziemy tłumić i maskować by przypodobać się tym, którzy mają inne doświadczenie nie zaistniejemy, a rychło już całkiem po zachodniemu przybrani, kiedy otworzymy usta wydamy z nich papuzi naśladowczy skrzek. Pełen potępienia dla tego zapyziałego okropnego miejsca, jakim jest Polska.
Będzie to głos spod Peweksu i z Bazaru.
Wrzesień 21st, 2008 at 12:39
Zapraszam na wirtualną wycieczkę do Austrii. Ruszamy:
http://wyborcza.pl/1,76498,571.....loidu.html
Wrzesień 21st, 2008 at 13:26
Mimo że kiedyś czytałem “Mój wiek” Wata z wypiekami na twarzy dziś zachwuje pewien dystans, który wynika pewnie ze skutków moich zainteresoawań historią.
Namawiem jednak tych co nie przeczytali do lektury.
http://wyborcza.pl/1,76842,571.....;startsz=x
Wrzesień 21st, 2008 at 13:40
Z cyklu Dziwności polecam Aleksander Wat u Ojca Pio:
http://www.opoka.org.pl/biblio....._awat.html
Wrzesień 21st, 2008 at 14:33
EDD
-
Mirosław Czech autor artykułu.
-
Wiem, że on z Rusi Czerwonej, ale nadal może i o Lechu i o Bolku (Śmiałym lub Chrobrym).
:)
Wrzesień 21st, 2008 at 15:53
Dla tych którzy nie dali się skusić na podróż do Austrii, mały prezencik:
„Na szczęście jest jeszcze UE. I dlatego ten mały prowincjonalny teatr nazywany Austrią nie jest tak bardzo ważny. Nawet dla tych, którzy w tym kraju żyją. Tak więc pewnie nie będzie żadnego strasznego zakończenia, tylko krótka przerwa, która nie zmienia faktu, że chodzi przy tym o niekończący się horror – a la Autriche. Niedający nadziei, ale nie całkiem poważny” – pisał niedawno wspomniany Pelinka w „Die Presse”.
Wrzesień 21st, 2008 at 17:42
“A kto zrobił kupę….?” Pyta Palikot.
Palikot o IPN
http://www.dziennik.pl/polityk.....w_leb.html
Wrzesień 21st, 2008 at 18:08
Gwoli sprawiedliwości i poprawności historycznej należy przypomnieć że Janusz Kurtyka to pierwotnie człowiek PO. Więc….
Wrzesień 21st, 2008 at 18:16
Cenckiewicz zlustrowany
http://wyborcza.pl/1,88975,571.....wicza.html
Wrzesień 21st, 2008 at 19:43
A oto wybór akt lustracyjnych o tym jakim to potworem jest Cenckiewicz:
-
- Był moment, kiedy w Polsce poza Bractwem św. Piusa X niemal nie odprawiano mszy trydenckiej. Ja w październiku 1991 r. byłem po raz pierwszy na takiej mszy i na nowo odkryłem katolicyzm. Bardzo mnie więc cieszy decyzja Benedykta XVI o uwolnieniu liturgii trydenckiej. Gitarowe duszpasterstwo młodzieżowe i wyjazdy do Taize zupełnie do mnie nie przemawiały.
- To będzie hit! Proszę państwa, Sławomir Cenckiewicz mówi dobrze o Lechu Wałęsie.
Zawsze na pierwszy plan wybijam jego rolę w ostatniej fazie strajku w stoczni, czyli to wszystko, co wiąże się z najważniejszym postulatem strajkujących – rejestracji wolnych związków zawodowych. Bo rzeczywiście Wałęsa przy tym się upierał i robił wszystko, by ten postulat stał się żądaniem wszystkich strajkujących. To Wałęsa razem z Anną Walentynowicz pojechali pod bramę Stoczni Remontowej, która chciała pokazać, że strajkuje tylko o podwyżki, a nie jak ci w Stoczni im. Lenina o politykę, i że chce odciąć się od pijaków i Żydów z KOR – jak ujmowała to SB. Warto też spojrzeć w tym kontekście na niechętną reakcję Wałęsy na porozumienia szczecińskie, zawarte dzień wcześniej niż gdańskie, ale bez jasnej deklaracji władz, że powstaną niezależne związki. Wałęsa uznał to za dywersję i do końca walczył o wolne związki.
- Bez Wałęsy nie byłoby “Solidarności”?
Oczywiście, to przy jego ogromnym udziale osiągnięto to zwycięstwo. Przecież mógł zgodzić się na podpisanie porozumienia podobnego do szczecińskiego.
-
Nie, dla mnie nie jest. Ale z drugiej strony mój mistrz, prof. Roman Wapiński, przestrzegał mnie, że biograf często utożsamia się z opisywaną postacią (śmiech). Kiedy miałem pisać doktorat, to właśnie prof. Wapiński sugerował, że dobrze byłoby, abym ja – konserwatysta – nie pisał o endekach, o których zresztą nie miałem zamiaru pisać, ale o kimś z obozu przeciwnego. I tak powstała książka o Tadeuszu Katelbachu – piłsudczyku i socjaliście. W efekcie dziś jestem już przeświadczony, że Katelbach był wielką postacią.
- To kończąc o Wałęsie: skoczył przez płot czy przywiozła go do stoczni ubecka motorówka?
To pozornie drobiazg, ale domaga się osobnego opracowania. Nie ma żadnego świadka skoku Wałęsy przez płot, a sam Lech Wałęsa tylko w “Drodze nadziei” podaje dwie wersje, a pozostałych, które podał, naliczyłem kilkanaście. Historyk po lekturze tego wszystkiego nie wie, ani o której godzinie, ani gdzie przeskoczył przez płot Wałęsa. Nie ma też żadnego dowodu, że ktoś go przywiózł motorówką! Pierwszą osobą, która o tym wspominała, był Aleksander Kopeć, negocjator ze strony rządowej, ale – jak mówiłem – nie ma na to dowodu.
- Przeczytałem gdzieś, że jest pan guru buczących na Borusewicza.
To ciekawe, bo ja bardzo cenię postawę Bogdana Borusewicza w latach PRL, jego zasługi w walce z komuną. On w moich książkach zawsze wychodzi bardzo pozytywnie.
- A potrafiłby pan skrytykować Annę Walentynowicz czy Andrzeja Gwiazdę?
Czasem krytykuję ludzi, których generalnie oceniam pozytywnie i którzy mnie dziś bronią. Kiedyś znany historyk pogratulował mi, że tak ładnie rozjeżdżam prawicowców, bo rzeczywiście pisałem o tym, jak ROPCiO, ze względu na usytuowanych w nim agentów, był napuszczany na KOR.
Wrzesień 21st, 2008 at 19:45
EDD
-
Kurtyka to git człowiek.
:)
Wrzesień 21st, 2008 at 20:21
Mawar
Zaznaczaj cytaty i raczej podawa link z ewentualną zachętą.
Gdzie, kiedy i jak, i kto powiedział.
Wrzesień 21st, 2008 at 20:32
No właśnie. Mawar! nie zamulaj blogu!
Wrzesień 21st, 2008 at 20:34
EDD
Już się poprawiam: to ze sprongerowskiego Der Dziennik
http://www.dziennik.pl/opinie/
Wrzesień 21st, 2008 at 20:35
Jananielka
-
O kto to mówi? A Matka Kurka?
Wrzesień 21st, 2008 at 20:41
Z tą “schizmą” Cenckiewicza to chyba nawet katolicy ortodoksyjni nie wiedzą jak i co. Co innego Gocłowski, co innego Watykan, co innego dziś cytowany dominikanin. Ale ruch w interesie jest. :D
Oszustwo Cenckiewicza polega na tym, że planując podjęcie innej pracy mota intrygę, kreuje IPN na prześladowaną instytucję.
Wrzesień 21st, 2008 at 20:42
Do dziś wiedziałem, że Cenckiewicz był uczniem niedawno zmarłego prof. Romana Wapińskiego. Jeśłi chodzi o historię najnowszą to wybitna postać.
Wrzesień 21st, 2008 at 20:47
Ale Cenckiewicz mówi, że nie planuje, więc może poczekajmy chwilę i nie wmawiajmy mu z góry tego dziecka w brzuch. Z wywiadu w Rzepie wynika, że chyba jednak Borusewicz naciskał na IPN. Pewnie następny Sejm powoła swoją komisje do spraw nacisków i to sprawdzi. Może Borusewicz bęzie miał znowu okazję posiedzieć? :)
Wrzesień 21st, 2008 at 20:49
Za trzy do sześciu miesięcy Mawar, tu w tym miejscu. OK?
Wrzesień 21st, 2008 at 21:00
Jasnaanielko,
Jeśli chodzi o wypowiedź Jerzego Jedlickiego na temat inteligencji, to chciałem zauważyć, że gdybyśmy w Polsce zmierzali w kierunku amerykańskiego modelu campusu, to by było wspaniale! Niestety w tą stronę nie zmierzamy, bowiem nasz rodzimy campus nie jest w stanie, ani ze względu na obsadę uczelni, ani jej organizację kształcić inteligentów. Jeśli chodzi o kształcenie prawników w tym charakterze, to jedyną drogą jest przyjęcie modelu amerykańskiego, gdzie law school przygotowującą do zawodu adwokata, robi się po szkole wyższej humanistycznej ze zrobionym kierunkiem humanistycznym. Niestety jest i problem samej jakości kształcenia prawników jako prawników, tego nie może zrobić uczelnia, której pracownicy naukowi pracują na etatach w biznesie, przy okazji korumpując administrację państwową i nieuczciwie lobbując ustawy zwykłe w interesie swoich klientów. Poza tym na uczelni nie zostają ludzie, którzy powinni tam wykładać. Nauczyciele akademiccy w Polsce reprezentują zbyt niski poziom! Większość z nich nie potrafi w sposób profesjonalny poprowadzić wykładu lub ćwiczeń. Znaną bolączką naszych uczelni jest to, że prowadzą nauczanie w formie encyklopedycznych wykładów. Taka struktura nauki, uczelni i kadry po prostu gwarantuje słabe przygotowanie prawników w Polsce. Nauka prawa powinna być elastyczna, prawo na świecie to dziedzina niesłychanie wyspecjalizowana. Tam gdzie prawo reguluje poszczególne branże dobrze by było, aby prawnikami byli ludzie posiadający formalne wykształcenie i praktykę w innych zawodach. Niezależnie od tego jest znany problem z modelem organizacji zawodowych, który nie jest dość elastyczny, liberalny i nie gwarntuje odpowiedniego poziomu etyczno-zawodowego (narusza nie tylko prawa klientów, ale i aplikantów), a przy tym jest drogi i porodukuje liche rezultaty. Model dostępu do zawodu jest aktualnie przebudowywany, ale zasadniczy problem, jeśli chodzi o jakość, to kształcenie uniewersyteckie i poziom kadry naukowej, oraz organizacja i metody nauki. W moim przekonaniu nie da się odbudować czegoś na kształt środowiska inteligencji międzywojennej, bo miała ona oparcie w samych rodzinach, które miały tradycje wyrastające z podziałów stanowych sięgających i kilka wieków wstecz. Każdy krok w tą stronę, będzie próbą wskrzeszenia przeszłości w formie groteski i parodii pastiszu. A sam Legutko to może sobie swoje wywody, o tym niby środowisku mentorów, które powinno w Polsce dopuszczać do swojego szlachetnego grona, nuworyszy i wsadzić w …..
Wrzesień 21st, 2008 at 21:16
Przecież to anachronizm by ludziom z wyższym wykształceniem przypisywać jakąś misję, rolę (do zagrania czy spełnienia). Może w czasach gruźlicy, walki o niepodległość, wszawicy powszechnej cos takiego miało sens.
Dziś idzie tylko (i słusznie) o rzetelne spełnienie zawodowych obowiązków, o profesjonalizm. W tym względzie miedzy chirurgiem kardiologiem a hydraulikiem, miedzy nauczycielem ogrodnikiem itd.
nie wiedze różnicy.
Intelektualiści to, co innego. Przestańmy mieszać te pojęcia. To inny temat.
Wrzesień 21st, 2008 at 21:21
Dobrej nocy, a w mniarę jej upływu coraz lepszych snów.
Wrzesień 21st, 2008 at 21:26
Mój dziadek był patriotą , ale jak czytałem jego pamiętniki to zastanawiam się czy obecni skrajni prawicowcy i IPN, nie ocenili by go bardzo negatywnie i stwierdzili, że współpracował z narzucona władzą.
cytuję fragment wspomnienia
“Było to w roku 1884. Zapowiedziano przejazd przez Radom i zatrzymanie się w Radomiu cesarza rosyjskiego Aleksandra III-go, który miał przejeżdżać z całą swoją rodziną. Wiadomość ta poruszyła władze administracyjne, szkolne i społeczeństwo radomskie, rozumie się społeczeństwo rosyjskie. Społeczeństwo polskie nie reagowało. Pomiędzy innymi miała witać cesarza grupa uczniów gimnazjum męskiego. Wybrano z 400 wychowanków 100, czym się kierowano w wyborze? – nie wiem. Zaczęło się szkolenie, które prowadził osobiście dyrektor gimnazjum Smorodinow. A więc naprzód wykład teoretyczny, jak trzeba na cesarza patrzyć. Dowiedzieliśmy się, że trzeba patrzeć prosto w oczy, śmiało lecz z nie nachalnie, radośnie ale bez śmiechu i z bezgraniczną miłością. Po tym pouczeniu dyrektor zaglądał nam w oczy i gdy zauważył inny niż chciał wyraz twarzy, bez pardonu wsadzał do kozy i usuwał delikwenta od udziału uroczystego powitania cesarza. W ten sposób ze 100 pozostało zaledwie 50 wybranych i wówczas zaczęła się dalsza nauka jak odpowiadać kiedy cesarz zapyta: jak się nazywasz, w której jesteś klasie, jak się uczysz. Na to ostatnie pytanie każdy zwykle odpowiadał: „tak sobie”, – skandal, tak nie można, należy odpowiedzieć „stariajus Wasze Imperatorskie Wieliczestwo”.
Po przejściu takiego wyszkolenia nadszedł wreszcie dzień uroczysty: Było to we wrześniu. Pogoda piękna. Na dworcu kolejowym udekorowanym i ukwieconym zebrała się cała elita, panie w białych sukniach, panowie w mundurkach i we frakach, wszystko wystrojone, wyorderowane. Grupie uczniowskiej wyznaczono miejsce przy samych szynach kolejowych, staliśmy ósemkami uszykowali podług wzrostu. Ja jako niedużego wzrostu stałem w pierwszym rzędzie z prawej strony. Chwile wysokiego napięcie i oczekiwania. Przeleciał jeden pociąg, okazało się, że to próbny. Dyrektor zdenerwowany obrzuca okiem naszą grupę, naraz zbladł, woła żandarmów i wskazuje i jednego ucznia w ostatnim rządzi Wyprowadzają delikwenta z całą ostrożnością, rewidują i wyciągają z kieszeni kilka jabłek. Sprawa prosta, chłopak idąc na stację kupił sobie parę jabłek i wsadził do kieszeni, które to jabłka wyglądały jak bomby i stąd cała awantura, która skończyła się niczym. Wreszcie wtoczył się wolno pociąg cesarski już autentyczny. Wszyscy zamarli w naprężeniu. Orkiestra i chóry wykonały „Boże cesarza chroń”. Przeszła jeszcze dość długa chwila po której wyszedł z wagonu cesarz, olbrzymia masa ciała z dużą blond brodą, z miną zaspaną od snu czy przepicia i kierując się jak lunatyk w naszą stronę, wlazł na mnie. Ponieważ wprost zaplątałem się mu między nogami, cesarz zatrzymał się, pogładził mnie po głowie, zapytał jak się nazywam i jak się uczę, a usłyszawszy wyuczone, więc dobre odpowiedzi powiedział: „Mołodiec” i nagle odwrócił się do wagonu i nie patrząc ma pełne wyczekiwania miny dygnitarzy i nie zwracając uwagi na kwiaty, które miały być wręczone po przemówieniach, wsiadł do wagonu i rozkazał ruszać. W parę minut pociąg odjechał żegnany okrzykami „hurra”, a wszyscy pozostali na miejscu jak urzeczeni. Piękne przemówienia, kwiaty”, wszystko przepadło . Ubóstwiany cesarz nie raczył.
Naraz całe to bractwo jak na komendę rzuciło się do mojej głowy, którą dotknął cesarz, zaczęto mnie ściskać, całować i tłumaczyć, czy ja zdaję sobie sprawę z tego szczęścia jakie mnie spotkało. Oczywiście ,że rozumiałem, iż tylko ze mną cesarz rozmawiał, ale jednoczenie pomyślałem sobie co by było, jak by się cesarz przeze mnie przewrócił?
Rezultatem zaś tego niezasłużonego szczęścia była cała moja kariera gimnazjalna, gdzie odtąd traktowano mnie zupełnie inaczej niż innych, miałem 5 z języka rosyjskiego przez cały okres bytności w gimnazjum, mówiłem bezkarnie po polsku, mogłem chodzić do teatru i.t.d. Czy to nie szczęście?”
Prawda że podejrzane, mon może mówic po polsku , a ini nie , moze chodzi do teatru gdy innym uczniom było to zabronione itd, nic tylko wspólpracownik
Wrzesień 21st, 2008 at 21:27
głosie – co do prawników z pewnością masz rację i opierasz ją na własnym doświadczeniu. Ja myślę o tych legionach ludzi z cenzusem wyższych uczelni i tytułem magistra a nawet doktora, z którymi zupełnie nie ma o czym rozmawiać, bo oni tylko swój wyuczony zawód potrafią uprawiać, bywa że z sukcesami na niwie, ale nic więcej poza tym. Nie czytają książek, nie chodzą do teatru, na koncerty, nie znają nawet tej obowiązkowej literatury ze szkoły średniej. O dobrym wychowaniu, jakichś manierach, poczuciu zwykłej przyzwoitości nie mają bladego pojęcia. Każdy z nas takich zna, więc szkoda gadać, przykładów nie będę mnożyć. Kto chce, ten wie. Jednego im nie brakuje, wygórowanej ambicji i pychy.
I takiego śmiesznego poczucia wyższości nad maturzystą Bartoszewskim :( I oni nie widzą własnej śmieszności.
;
Mawar – A co do zamulania blogu ma Matka Kurka? Czy ja kiedyś wstawiłam może w blog pełny tekst jego felietonu? Co najwyżej podsunęłam link, jeśli tekst wydał mi się interesujący, co nie znaczy, że ja właśnie tak myślę. Nie rozumiem twojej uwagi, ale nie martw się – nie jest to moim utrapieniem :)
Wrzesień 21st, 2008 at 21:39
W tym artykule prof. Jerzego Jedlickiego pt. “Słuchamy Bacha w rezerwacie” wystąpił także Pan Adam Michnik, nie wiem tylko czy w charakterze Bacha, czy też jako część rezerwatu, wypowiadać się mianowicie o Moczarowcach, którzy nie zrobili rachunku sumienia. W moim przekonaniu, to co zrobił Moczar tzn. doprowadził do usunięcia z partii członków grupy etnicznej żydowskiej, a z Polski członków grupy etnicznej żydowskiej. Ma się w pewnej nieznacznej proporcji, ale trafnej merytorycznie do kastracji chemicznej autorstwa Donalda Tuska i 90% poparcia społeczeństwa. Ludzie, gdzie w tym jest inteligencja? Przecież to jest problem samego społeczeństwa, którego jedyną odpowiedzią na zagrożenia od wieków jest emocja: ELIMINOWAĆ!!!!! Wybić, odchwaścić (przepraszam gospodarza), wyrzucić, pozbawić etc. etc. Z licznych artykułów samej GW wynika, że do tej emocji nasza społeczność w brutalny sposób cały czas się odwoływała. Tak więc problem Moczaryzmu, to nie jest problem inteligencji, nawet narodowej, która lepiej niż owo 90% naszego społeczeństwa rozumie, że niedopuszczalne jest pozbawianie obywatelstwa. Problem Moczaryzmu jest głębszy jest z gruntu śmierdzący, bagienny, zaściankowy i prymitywny, oraz bezrefleksyjny, ale i będący wynikiem wielowiekowej traumy i upośledzenia i demoralizacji.
Wrzesień 21st, 2008 at 21:42
Kraków się stawia!
http://wyborcza.pl/1,75248,571.....ydent.html
Wrzesień 21st, 2008 at 21:43
Przeczytałem felieton Passenta (dla mnie księcia felietonu, ale dla lidera czarnych pereł na naszym blogu, po prostu pułkownika), który pogłębił moje rozterki duchowe, tym razem nie biegnące równolegle z ideą felietonu. Pisanie o załamaniu się katolicyzmu to by było za łatwe. Poza tym temat poruszony przez Księcia Felietonu dodatkowo przygnębia mnie, bo, w przypadku załamania się chrześćijaństwa, widzę jedynie anarchię. To tyle żeby skończyć wątek religijny.
Nurtują mnie od pewnego czsu kryzysy społeczne, które wpływają na zachowania ludzkie odległe od ich wcześniejszych deklaratywnych postaw. Myślę tu głównie o przywódcy wolnego świata, Georgu Bushu, dla którego wolny, oparty na zasadach absolutnego liberalizmu rynek, to była religia praktycznego działania. Teraz przecieram oczy ze zdumienia, gdy widzę w praktycznym działaniu Georga socjalistę. Myślę, że przed nacjonalizacją gigantów finansowych, którym groziło widmo katastrofy w tym najbardziej modelowym kraju wolnej konkurencji, ktoś (może Laura, a może Kondi z tych samych powodów) podrzucił mu do gabinetu owalnego Kapitał dzieło autorstwa pewnego doktora z Trewiru.
Jego (Busha) poddany, a nasz przyjaciel, Narciarz, zwykł o swoim przywódcy wypowiadać jedno słowo, które w Polsce jest w powszechnym użyciu, ale żaden Polak tak nie powie o przywódcy Hameryki. Ciekaw jestem, co on, Narciarz, na to?.
Przy przymykaniu oka na doktrynę liberalną nie sposób pominąć manewr wyślizgujący naszego przywódcy, Donalda Tuska (pisze o nim także w swoim felietonie Passent, czytaj Ksiąze Felietonu), który puśćił oko do jeszcze wierzących w dokrtynę liberalną i, wziął ślub kościelny, na krótko prze wyborami, ze swoją starą – młodą żoną żeby mu to kalkulacji wyborczych nie popsuło.
Będę miał o czym myśleć w Zakopanem, bo jeszcze muszę odnieść się do przewartośćiowania EDD, który (tak mi się wydaje) klęknął na znak podziwu dla mocy intelektualnych niejakiego BW.
Wrzesień 21st, 2008 at 21:57
Stan
Czy to nie obsesja?
Czy fakt że postępowanie i poglądy B.W. niepodobają ci się (nie tylko tobie) jest dla ciebie wystarczającą przesłanką dla przypuszczen na temat jego niskich niskich kwalifikacji intelektualnych?
Nie śpie jeszcze bo przypuszczałem że o tej porze nastąpi wyrój.
Wrzesień 21st, 2008 at 22:23
Tytuły w Gazecie Wyborczej:
-
Wolszczan nie zaszkodził
Macierewicz pod sąd
.
Czy żyjemy w kraju okupowanym?
Wrzesień 21st, 2008 at 22:27
maciek.g
To o cesarzu było bardzo dobre. Widać, że twój dziadek miał talent literacki.
Wrzesień 21st, 2008 at 22:28
Mawar
Czy żyjemy w kraju okupowanym?
Zawsze tak żyliśmy, tyle że jednych okupują jedni, a innych inni.
Wrzesień 21st, 2008 at 22:46
Co na to nasi, blogowi znawcy prawa?
http://passent.blog.polityka.p.....ment-97600
Wrzesień 21st, 2008 at 22:57
Maciek
http://kuczyn.com/2008/09/18/i.....ment-58059
-
Ale ten twój dziadek, głaskany w dzieciństwie po główce przez cara, może chociaż poległ w wojnie polsko-bolszewickiej? :)
.
Piszę bom sam nie bez winy. Moj pradziadek ponieważ był słusznego wzrostu i atrakcyjnej powierzchowności (co wiem od babci, która miała to po nim), trafł do reprezentacyjnego pułku w St. Petersburgu, którego dowódcą był ktoś z carskiej rodziny. Wrócił po latach zafascynowany Rosją. Zmarł zanim wybuchła wojna polsko-bolszewicka, w której ranny został od kozackiej szabli mój dziadek – mąż babci o której wspomniałem.
Wrzesień 21st, 2008 at 22:58
jasnaanielko
Ja myślę, że art. 271 § 1, § 3 to zła kwalifikacja prawna, jeśli chodzi o wypisywanie sobie usprawiedliwień przez posłów. Chodzi tutaj o wyłudzenie korzyści majątkowych, a że 300 złotych to występek, tak więc należałoby raczej szukać w kodeksie wykroczeń. Zresztą posłowie korzystają z immunitetu materialnego, który wprawdzie można uchylić, ale chętnie się tego nie robi.
Wrzesień 21st, 2008 at 23:12
głosie – dzięki. Wiadomo jednak, że paru posłów ma te 300 zł nie jednokrotnie, lecz kilkakrotnie, więc być może w ich przypadku to już nie występek?
Ach! szalony twój występek….
Wrzesień 21st, 2008 at 23:32
Mawar,
.
(ad http://kuczyn.com/2008/09/18/ipn-u-odchylenie-od-prawdy-o-prl/#comment-58054 )
.
“sprawa się rypła” bo Kurtyka nie siedział cicho, i teraz Borusewicz szykuje swą asystentkę (czy doradczynię, czy sekretarkę) Gładysz, która dzwoniła do IPN na “kozła ofiarnego”: kazał jej wysmażyć oświadczenie do prasy
.
http://www.rp.pl/artykul/2,193923_Dzwonilam_do_IPN__bo_manipulowal.html
.
z którego wynika, że ona tak sama z siebie, oddolnie, w odruchu protestu (i to protestu w innej sprawie) zadzwoniła :-).
.
Jak się w następnej odsłonie okaże (może jest nagranie…?) że jednak groziła, to ją pewnie z hukiem wywali i cichcem nagrodzi za wierność jakąś sutą posadką w nierzucającym się w oczy miejscu :-)
.
Podchwyciła to oczywiście GW i już zaczyna urabiać swych odmóżdżonych wyznawców, jaki to Kurtyka łajza i tchórz, bo sekretarki się przestraszył :-).
.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5715918,Kalisz__Janusz_Kurtyka_wystawil_sobie_jak_najgorsze.html
.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....onila.html
.
Jaja jak berety :-)…
Wrzesień 21st, 2008 at 23:43
Dobranoc
Wrzesień 22nd, 2008 at 00:14
Taak,
sprawa z naciskami na Kurtyka jest porażająca. W końcu Borusewicz jako Marszałek Senatu ma wręcz nieograniczone możliwości ustawiania takich ludzi jak Kurtyka po kątach ;)
Ale najfajniejsze jest co innego. Jakaś tam asystentka Borusewicza zadzwoniła do Kurtyki i zmarszczyła brwi i już Kurtka robi ze strachu w portki i zwalnia Cenckiewicza. Co zatem się działo, gdy J. Kaczyński, który w przeciwieństwie do Borusewicza miał władze wręcz absolutną spojrzał krzywo na Kurtykę? Ano to, co się całkiem niedawno działo.
Wrzesień 22nd, 2008 at 01:04
I jeszcze jedno. Po naciskach asystentki, czy tez choćby samego Borusewicza, Kurtyka jest tak przerażony, ze zwalnia Cenckiewicza, a po artykule w Rzeczpospolitej IPN dementuje informacje jakoby były w tej sprawie jakieś naciski z zewnątrz. Ale już wkrótce potem Kurtyka publicznie ogłasza, ze na IPN naciski jednak były.
Ciekawe, kto (potężniejszy od Borusewicza) tym razem dzwonił do Kurtyki, aby ten zdementował wcześniejsze dementi? Rozumiem, że osobnicy z wyższą inteligencją takich pytań, które nurtują odmóżdżonych, sobie nie zadają. Próba odpowiedzi mogłaby przeciążyć ich przerośnięte mózgi.
Wrzesień 22nd, 2008 at 06:01
http://blog.rp.pl/wildstein/2008/09/17/zaloba-czyli-prowokacja
http://krzysztofleski.salon24......index.html
Wrzesień 22nd, 2008 at 07:16
Uchachany
-
Polska to kraj, gdzie sekretarki wydają oświadczenia w miejsce swych szefów, głuptasów czy marszałków, a piloci prowadzą politykę zagraniczną latając z politykami tam gdzie chcą. Czekam aż kierowca odmówi premierowi Tuskowi, bo drogi dziurawe i brak autostrad (których tenże jeszcze nie wybudował).
Wrzesień 22nd, 2008 at 07:55
“piloci prowadzą politykę zagraniczną latając z politykami tam gdzie chcą”
Glupis dzis jak ten ktory chcial dyktowac pilotowi gdzie ma leciec.
Wrzesień 22nd, 2008 at 08:42
W oparciu o ekspertyzę Glosa można mniemać ze Jarosław Kaczyński składając fałszywe usprawiedliwienie do Kancelarii Sejmu popełnił wykroczenie z kategorii tych jakie popełnia kleptoman wynosząc ze sklepu nie zapłacony twarz wartości 300 zlotych. (czy tak Głosie?)
.Ważnym elementem mitu Kaczyńskich jest ich uczciwość, a ściśle niepazernosc. Roztoczyli wokół siebie odorek prawie biedy, materialnej niezapobiegliwosci. Osiągnęli to przez abnegacię w stroju, absolutny brak elegancji i stylu. Ot takie biedne mysz inteligenckie.
Nie ufam takim obrazkom nic jednak do tej pory nie podważyło jego prawdziwosci. Nie podważa go też przyłapanie prezesa inula grant na wspomnianym wykroczeniu. Tak to wszystko z biedy nie ważne czy ubrdanej czy prawdziwej. Ważnym ze J.K. wierzy w swe ubóstwo i znajduje w nim usprawiedliwienie dla drobnych oszustw.
Jak malostkowosc to malostkowosc.
Nie wiem jakie sa reguly rozliczania Prezydenta z jego goscinosci.
Wiemy ze J.K. gosci u przezdenta w Juracie. Sprawdzic jako kto, jak brat czy jako prezes. Ile i co zjada. Jakich zabawek uzywa w kompieli. Czy to dmuchany krokodyl? Jesli tak to kto go dla prezesa kupil.
Jak małostkowość to malostkowosc.
Nie wiem jakie są reguły rozliczania Prezydenta z jego goscinosci.
Wiemy ze J.K. gości u przezdenta w Juracie. Sprawdzić jako kto? Jak brat czy jako prezes? Ile i co zjada? Jakich zabawek używa w kapieli. Czy to dmuchany krokodyl? Jeśli tak to kto go dla prezesa kupil?
Może jednak okaże się ze prezydent płaci za pobyty brata ze swojej pensji. W takim razie przynajmniej jeden jest sprawiedliwy.
Prawdopodobnie podobne szwindle popelniaja tez poslowie innych partii.
Wrzesień 22nd, 2008 at 08:47
prezesa inula grant (?)na wspomnianym wykroczeniu.
„infla granti” byc powinno. Polonizator dziala dziwnie.
http://polszczyzna.info/polonizator
Wrzesień 22nd, 2008 at 09:34
EDD – Miód polałeś na moje serce włączając się do wymiany zdań pomiędzy naszymi blogowymi intelektualistami Uchachanym i Mawarem. Napisałeś dokładnie to, co i ja chciałabym napisać, tylko ty byłeś pierwszy i już nie mam nic do dodania. :)
Wrzesień 22nd, 2008 at 09:39
Czesc Jasnaanielko.
A rozumiesz Ty co odemnie z tym Bronislawem.W. chce Stan.
Ja pisze ze B.W. oczytany , a Stan ze to zdrada stanu?
Wrzesień 22nd, 2008 at 09:45
Edwar,
“piloci prowadzą politykę zagraniczną latając z politykami tam gdzie chcą”
Glupis dzis jak ten ktory chcial dyktowac pilotowi gdzie ma leciec.
—
To jest bardzo łagodne określenie. Mawar tym wpisem wspiął się na szczyty ignorancji. Jedyne, co go być może usprawiedliwia, to fakt, ze skierował ten wpis pod konkretny adres i być może w ten zakamuflowany sposób chciał dać do zrozumienia jakie ma zdanie o adresacie.
Wrzesień 22nd, 2008 at 09:52
Andrzej
Sądzisz ze to była ironia ze strony Mawara? ;)
Polonizator uparcie zmiena Mawara na Makara, Maszkara.
Wrzesień 22nd, 2008 at 09:56
http://blog.rp.pl/wildstein/20.....prowokacja
Podaję link do artykułu, który wcześniej rekomendował soulgarden. Warto przeczytać sam felieton a i komentarze nie do pogardzenia.
Nie widzę wielu entuzjastów prozy i poglądów poprzez tę prozę prezentowanych. Chodzi oczywiście o prozę B. Wildsteina :)
;
Odpowiadając na wątpliwości EDD powiem, że BW jest prawdopodobnie dość oczytany i osłuchany ale ze zrozumieniem już u niego cienko. On bowiem zachował przez te wszystkie lata mentalność rekruta, któremu wszystko się kojarzy jednoznacznie.
A to już stary chłop.
Mięsień piwny dobrze rozwinięty i srebro we włosach.
Wrzesień 22nd, 2008 at 10:00
Mój znajomy zwykł mawiać, że niektórzy mężczyźni działają na zasadzie maszyny prostej… Tu wlata, tam wylata aqua dystylata.
Wrzesień 22nd, 2008 at 10:04
Jasnaanielko
Napisalem wyraznie do Stana ze jego (B.W.) ostatnia powiesc uwazam za idiotyczna.
Stan zas dyskwalifikuje B.W. jako wiecznego studenta. To nie ma nic do rzeczy.
To ten sam argument braku magisterki co wobec Kwasniewskiego, Bartoszewskiego i Mazowieckiego.
Jakies smutne wieszanie sie na formalnosci.
No ale dobra. Nie chce zamulac blogu.
Wrzesień 22nd, 2008 at 10:15
JasnaAnielko, jeżeli ta klepsydra w “Rzeczpospolitej” wyglądała tak, jak opisuje Wildstein, to obawiam się, że on ma rację.
A nawet jeśli rzeczywiście zamówili ją prywatnie jacyś członkowie rosyjskiej społeczności w Polsce, to łączenie żalu po śmierci ludzi z deklaracją polityczną jest czymś wybitnie niesmacznym.
Wrzesień 22nd, 2008 at 10:17
Byles pierwszy Pawle.
Ja dlugo nie moglem zrozumiec na czym polegal TU blad B.W.
Wrzesień 22nd, 2008 at 10:35
Sama znam takiego “wiecznego studenta”, co studiował na AGH wiele lat, ale za to tak się wyedukował, że prawie całą zawodową karierę przepracował, jako wysokiej klasy fachowiec na kontraktach zagranicznych. A i dziś, choć od paru lat jest formalnym emerytem, zatrudniają go jakieś amerykańskie spółki, już na terenie Polski, płacąc mu w walucie, której przelicznik leci na łeb na szyję.
Szczerze powiedziawszy intelektualistą to on nie jest, ale wiedzę zawodową ma nie do przebicia!
;
Co do “błędów i nie błędów” BW, to ja uważam, że skoro jego przekonania są takie, jak prezentuje, to powinien w ramach protestu skończyć swoją współpracę z Rzepą. No ale kasa misiu, kasa… I wszystko jasne. Poglądy poglądami, a liczy się KASA.
Wrzesień 22nd, 2008 at 10:40
Anielko, nie przesadzaj. Gdyby uczciwy dziennikarz zrywał współpracę z gazetą za każdym razem, gdy ta popełni jakąś poważniejszą gafę, to w redakcjach siedzieliby sami sprzedajni konformiści. Naprawdę nie widzę niczego niestosownego w zachowaniu Wildsteina w tej sprawqie.
Wrzesień 22nd, 2008 at 10:49
Sprzedaż iluś tam cm kwadratowych pisma na prywatne ogłoszenie nie na nic wspólnego z linią czy nielanią pisma.
B.W. jako dziennikarz tego pisma może wyrazić swój niesmak. Tym bardziej ze zrobił to w felietonie.
Przemknął mi na jakimś blogu “tekst matka” satyryczny zresztą, sprowadzający gorliwość lustracyjna do interesu karierowo materialnego. To gruba prymitywizacja. Tym bardziej ze tekst był satyryczny.
Nie pamiętam gdzie, ani kto. Może ktoś pamięta? To było niedawno.
Wrzesień 22nd, 2008 at 10:53
Ależ EDD, ja kocham nicponi. Kiedyś przytaczałem informację, że Tomasz Mann nie zdał nawet matury. W tym samym wpisie napisałem także, że Roman Dmowski na początku swojej edukacji powtarzał kolejno nieudane lata nauki. A co potem z niego wyrosło!
O swoim nieuctwie w szkole średniej też wspominałem bez skrępowania.
W całej tej historii z Wildstainem idzie o to, że jest to pusty drań, dobrze ogładzony towarzysko, który dobrze się porusza w parterowych częściach ludzkiej duszy i nic poza tym. Oprócz, oczywiście, szumu medialnego.
Wrzesień 22nd, 2008 at 10:53
A wlasnie zapal lustracyjny jest grzechem glownym B.W.
Nie nie o szmal idzie.
Tylko zemym nie stal sie nagle w waszych oczach obronca B.W.
Juz sie boje!!! :D
Wrzesień 22nd, 2008 at 10:58
Stan
może na dziś masz i trochę racji. Ale wtedyTAK NIEWIELU TAKICH
po “błoniach w Krakowie chodziło”.
To nie znaczy ze mu cokolwiek wiecej wolno z tytulu kombatanctwa. Tyle tylko ze nie zasluzyl sobie az na taka pogarde.
Wrzesień 22nd, 2008 at 11:00
Andrzeju,
jak wiadomo sekretarki, asystentki czy doradczynie polityków nigdy nie mówią w imieniu swych szefów, a tylko w swoim własnym :-).
.
Taki to już zawód…
.
Co innego kierowcy, sprzątaczki czy woźni: no, gdyby kierowca, woźny czy sprzątaczka Pana Marszałka zadzwoniła z groźbami, to co innego: wiadomo że to byłby głos jej szefa :-).
.
Wyznawcy GW, dzięki inteligencji którą wprost zioną rozumieją to w ślad za swoja Ukochaną Gazetą doskonale :-)…
.
Pani Gładysz zapewne zadzwoniła do IPN aby wyrazić “zdrowy protest klasy robotniczej P. Marszałka” (tj. swój, kierowcy i sprzątaczki) przeciw manipulatorskim praktykom IPN :-). A nie broń Boże by przedstawić stanowisko swego chlebodawcy…
Jak to zwykle sekretarka czy asystentka :-)…
.
Oraz “dać pryncypialny odpór”.
.
.
Druga sprawa:
któryż to artykuł w Rzepie masz na myśli…?
.
Bo najpierw był komunikat IPN z 16.09, zamieszczony na stronie IPN następnego dnia
http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/245/7941/W_zwiazku_ze_spekulacjami_na_temat_naciskow_na_IPN.html
.
CYTUJĘ:
“W związku z licznymi spekulacjami medialnymi Instytut Pamięci Narodowej dementuje pogłoski, jakoby przedstawiciele kierownictwa Platformy Obywatelskiej bądź Rządu wywierali naciski na władze IPN w celu zwolnienia z pracy dr. Sławomira Cenckiewicza, łącząc tę kwestię z groźbą uszczuplenia budżetu IPN.”.
KONIEC CYTATU.
.
A potem, 20.09 ukazał się w Rzepie głośny wywiad Kurtyki, w którym twierdził, ze naciski były, ale “ze strony otoczenia Marszałka Borusewicza”.
http://www.rp.pl/artykul/193424.html
.
Więc GW, licząc na porażająca bystrość swych wyznawców podjęła kampanię p.t. “Kurtyka kłamca – raz dementuje pogłoski o naciskach, drugi raz potwierdza!”.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5714837,Kurtyka__byly_grozby_i_naciski_na_IPN.html
.
Redakcja słusznie założyła sobie, że nikt z jej wiernych fanów nie spostrzeże drobnej różnicy między oświadczeniami IPN z 17.09 a wywiadem Kurtyki do Rzepy z 20.09:
że pierwsze dementuje pogłoski o naciskach ze strony PO czy rządu, a drugi mówi o naciskach ze strony Borusewicza, jako że nikt w tym gronie nie jest na tyle bystry, by zauważyć, że Borusewicz – to ani PO, ani rząd :-), więc nie ma tu żadnej sprzeczności.
.
Ale jako że mleko się wylało, na wszelki wypadek asystentka Borusewicza Gładysz “całkiem oddolnie i z własnej inicjatywy” :-) przyznała się, że owszem, dzwoniła do IPN, ale w innej sprawie i wcale nie z polecenia Borusewicza :-):
http://www.rp.pl/artykul/2,193923_Dzwonilam_do_IPN__bo_manipulowal.html
.
Co GW przedstawiła we właściwy sobie sposób:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5717595,Pracownica_biura_Borusewicza_wyjasnia__dlaczego_dzwonila.html
.
z którego wynikało, że to przecież nie Borusewicz, tylko sekretarka (czy tam asystentka tudzież doradczyni), z czego wynika oczywisty wniosek, że wyznawcy GW mają wierzyć, że takie osoby nie są od dzwonienia w imieniu swych szefów, tylko we własnym :-).
.
Teraz GW to podtrzymuje:
http://wyborcza.pl/1,75248,571.....ciski.html
.
A w następnym etapie tej hucpy jak sądzę będzie gawęda w cyklu “a co tam Borusewicz może zrobić IPNowi?!”, bo jakkolwiek inteligent-wyznawca i fan GW TEORETYCZNIE powinien wiedzieć, jak wygląda proces uchwalania budżetu w III RP, tj. że trafia on i do Senatu i tenże ma prawo wprowadzać doń poprawki (osobliwie w cichym porozumieniu z rządem i Komisją Finansów Publicznych, która je potem rekomenduje lub nie…), to w chwili, gdy Czerska ogłosi, że “Borusewicz nie ma żadnego wpływu na budżet!” tenże inteligent “natentychmniast” zapomni o zasadach ustrojowych jego ukochanej, wyrwanej z łap kaczofaszystowskiego reżimu totalitarnego III RP i posłusznie zakrzyknie: “Ha! Jako żywo! Cóż tam Borusewicz może zaszkodzić budżetowi IPN?! Lipa, mociumpanie!” :-))).
.
No jaja jak berety…
Wrzesień 22nd, 2008 at 11:07
Pawle! Ja także nie widzę w zachowaniu BW niczego niestosownego.
On po prostu jest w pracy. A poglądy prezentuje niezależnie od tego skąd bierze pieniądze. Z czegoś trzeba żyć.
Tylko niech innym z podobnych powodów nie odmawia prawa do życia.
Oni też chcą żyć w warunkach takich, jakie zastali, choć niekoniecznie są zachwyceni.
Nie sądźcie, abyście….
Wrzesień 22nd, 2008 at 11:11
Co to znaczy zaszkodzic “budzetowi”?
Trzeba ciac czy nie? Dla dobra panstwa.Ciecia beda i u Preniera i konieczne sa u Prezydenta i w IPN.
Budzet uchwala wiekszosc sejmowa. Proste. Prawda?
Wrzesień 22nd, 2008 at 11:12
Jasnaanielko
Komu B.W. odmawia prawa do zycia?
Wrzesień 22nd, 2008 at 11:14
A tak, kończąc temat… Mam wrażenie, że BW nie ma wielkiego wyboru. Wydaje mi się, że inne redakcje, poza Rz. nie zachęcają tego wybitnego dziennikarza do wejścia na łamy. Nie ma on wielkiego wyboru, więc mu się nie dziwię. Z czegoś on żyć musi. Ważne, że pisze, co chce, a kto za to płaci, to całkiem inna sprawa.
Idę i ja coś zarobić.
Wrzesień 22nd, 2008 at 11:17
EDD! BW chciałby cywilnie uśmiercić tych, których uważa za wrogów swoich ideałów. Odmawia im prawa do pozostawania w społeczeństwie.
Nie mam czasu. Autobus mi ucieknie!
Wrzesień 22nd, 2008 at 11:25
Mkną po szynach niebieskie tramwaje przez wrocławskich ulic sto
Bronek Wildstein im żyć nie daje, to do pętli doprowadzi go
Wrzesień 22nd, 2008 at 11:46
Wizja B.W. nadmuchanego przez masowa wybranie do rozmiarów Berii śmieszy mnie ogromnie. Mniej śmieszy mnie 30, czy ilu ich tam było sejmowych kleptomanów złapanych na drobnym sprzeniewierzeniu w sposób głupi, niegodny posła PIS.
Przyznać muszę spryt niewielki, więc chyba ta korupcja w elitach nie taka duża jakby się Kaczyńskim chcialo.
Technika prosto z PRL, czyli poziom – st.referenta, naciągnąć firmę na delegacji.
Wrzesień 22nd, 2008 at 12:01
Edwardzie,
wolno piszę, bo mam wrażenie że (mam nadzieję chwilowo…) wolno czytasz…
Senat może w przysłowiowej “ostatniej chwili” zgłosić poprawki do budżetu (np obcięcie IPNowi…), które później zostaną przyjęte :-)…
Wrzesień 22nd, 2008 at 12:13
Na marginesie ostatnich wpisów Uchachanego.
Czy ktoś z bywalców bloga przypomina sobie przypadek, by ten bezstronny, trzeźwo i samodzielnie myślący, niezależny i nieogłupiony przez żadną gazetę komentator ponabijał się trochę z Kaczyńskich, PiSu i w ogóle szeroko rozumianego obozu IV Rzeczypospolitej? Ja tego nie zaobserwowałem, ale może coś przeoczyłem.
Oczywiście brak tego rodzaju tekstów Uchachanego może być czystym przypadkiem. Nie można także wykluczyć hipotezy, że środowisko PiSu składa się wyłącznie z ludzi o znakomitych kwalifikacjach moralnych i intelektualnych, którzy po prostu nie popełniają gaf, nie kłamią, nie kierują się osobistą ani partyjną korzyścią, a co za tym idzie, nie dają Uchachanemu powodu do kpin. W przeciwieństwie do Tuska, Michnika, Borusewicza oraz czytelników “Gazety Wyborczej”.
Może ktoś potrafi rozstrzygnąć moje wątpliwości?
Wrzesień 22nd, 2008 at 12:23
Jeśli za mało sejm odetnie to senat powinien jeszcze bardziej.
Jak wiesz o tym decyduje większość w tym wypadku senacka.
Nie marszałek senatu.
Poważne ograniczenie budżetu IPN pomoże tej firmie w racjonalizacji swych dzialan. Racjonalizacja wymaga zastosowania rozumu w dzialaniu. Nie ideologii i szczeniackiej gorliwosci.
Nie Pawle. To trefnis na uslugach jednego dworu. Tyle JOWIALNY co LOJALNY.
Wrzesień 22nd, 2008 at 12:27
PISowi rosnie. Gratulacje.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....machu.html
Wrzesień 22nd, 2008 at 12:38
Stan
Teraz cie zrozumialem, choc mam nieco odmienne zdanie.
Wrzesień 22nd, 2008 at 12:48
Uchachany,
na początek sugeruję abyś pisał normalnie. Twój obecny styl zniechęca do czytania i zachęca wręcz do traktowania Ciebie jako swojego rodzaju świra. Szeroko na ten temat pisał wcześniej Narciarz więc nie będę się powtarzał.
Co do faktów.
- 16.09 Cenckiewicz składa wymówienie
- 17.09 w Rzeczpospolitej ukazuje się wywiad z nim w którym tenże stwierdza, że uczynił to ze względu na brutalne ataki polityków PO jak również Borusewicza i jednocześnie stwierdził, że na wskutek tego Kurtyka proponował usunięcie go w cień.
http://www.rp.pl/artykul/191803_Chodzi_o_glowe_prezesa_Janusza_Kurtyki.html
- tego samego dnia ukazuje komunikat IPN, ze żadnych nacisków ze strony Rządu i PO nie było
http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/245/7941/W_zwiazku_ze_spekulacjami_na_temat_naciskow_na_IPN.html
- 20.09 Kurtyka oświadcza, ze były naciski ze strony Borusewicza, o których właśnie się dowiedział bo dopiero teraz spłynęły do niego stosowne raporty.
http://www.rp.pl/artykul/15042....._IPN_.html
Jak na moją odmóżdżoną głowę wygląda to dosyć zagadkowo.
Nie sposób też pominąć milczeniem faktu, że tak naprawdę to sam sobie zaprzeczasz. Choćbyś stanął na głowie to i tak nie wyjaśnisz jak Borusewicz sam z siebie mógłby okroić fundusze IPN. Zresztą nawet nie próbujesz tego uczynić pisząc całkiem słusznie, ze może to uczynić tylko w cichym porozumieniu z rządem i Komisją Finansów Publicznych, która je potem rekomenduje lub nie….
Tym samym zasadne pozostają zarzuty
- Kurtyka kręci, bo najpierw de facto usuwa Cenckiewicza na wskutek nacisków, o których jednak nic nie wie :))), a potem oświadcza, ze właśnie się dowiedział, ze jednak były. Tu można zadać postawione przez mnie wcześniej pytanie: jakie wywierano z kolei na niego naciski między 17 i 20.09, ze zdecydował się mówić;
- Kurtyka ulega naciskom polityków, co zarzuca mu Kalisz i co go dyskwalifikuje jako szefa IPN.
Wrzesień 22nd, 2008 at 13:03
Andrzej
Jedynym wyjaśnieniem tej sprawy może być to ze Cenckiewicz otrzymał zapewnienie lepszej, może ciekawszej dla niego pracy a przy okazji obmyślił falszywke. Ot tak by namieszac. Coś nie wyszło, czegoś niedogadano. Jednym słowem bałbym się o bezpieczeństwo kraju gdyby dostał posadę w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego.
Insynuacja? A moze? Niech sie chlopcy lepiej tlumacza.
Wrzesień 22nd, 2008 at 13:19
“…Cenckiewicz otrzymał zapewnienie lepszej, może ciekawszej dla niego pracy a przy okazji obmyślił falszywke”
.
Osobiście nie podejrzewam Cenckiewicza o taki makiawelizm. Sądzę, że sprawa zaczęła się nie od czyjejś złej woli, tylko od serii nieporozumień i przekłamań, a teraz panowie po prostu usiłują ratować twarz.
Wrzesień 22nd, 2008 at 13:29
Pawle.
Ja sie przyznaje ze to insynuacja. Ale z czego sie wzielo to”odchodze dla dobra…” ?Kto go oklamal, albo z czego mu sie to wzielo? Z Kurtyki?
Wrzesień 22nd, 2008 at 13:55
Edwar:
.
Pofantazjujmy. Na przykład mogło to wyglądać tak: ktoś (Kurtyka?) napomknął Cenckiewiczowi, że jego działalność niepotrzebnie ściąga na IPN gromy, i że mógłby trochę przyhamować. Cenckiewicz i tak zamierzał odejść z jakichś innych powodów, ale ta niezobowiązująca uwaga podsunęła mu “szlachetniejszą” motywację, którą skwapliwie przyjął za swoją.
Myślę, że jest to prawdopodobny scenariusz. Wszyscy lubimy uchodzić, także – a może zwłaszcza – we własnych oczach, za ludzi pięknych moralnie i zdolnych do poświęceń. Mało kto ma zaś tyle dystansu do własnej osoby, by uniknąć tworzenia takich prywatnych legend. Sam się nieraz łapałem na tym, że post factum dorabiam do pewnych swoich mało budujących postępków uzasadnienia, o których wcale nie myślałem, gdy rzecz się działa.
Z kolei Kurtyka być może w pierwszej chwili oświadczył w dobrej wierze, iż nacisków nie było, a potem doszedł do wniosku (lub ktoś mu podszepnął), że w ten sposób szkodzi swojemu obozowi – nie mam wątpliwości, że ci panowie dzielą świat na obozy – więc dla ratowania twarzy uchwycił się jakiejś banalnej pyskówki z Borusewiczem czy jego podwładną. I mamy wielką aferę.
Wrzesień 22nd, 2008 at 14:05
W ogóle jaja tu są ciągłe z Waszą tutaj reakcją na propagandę GW :-).
Dopiero co przetoczyła się tu fala oburzenia na prezydenta za “lustracyjną czystkę elit Krakowa”, inspirowana podszczuwaniem przez GW:
http://wyborcza.pl/1,75478,5705877,Lustracyjna_czystka_elit_Krakowa.html
http://wyborcza.pl/1,79328,4004827.html
http://wyborcza.pl/1,75478,5714375,Kozlowski_do_prezydenta__prosze_mnie_skreslic.html
http://wyborcza.pl/1,79328,4010985.html
.
Pod tym ostatnim linkiem jest cudnej urody konkluzja:
“Do lustracji wezwała członków SKOZK Kancelaria Prezydenta RP.”
.
Tenor tych wszystkich wypowiedzi ma znaczyć: podły kaczy prezydent dla swoich lustracyjnych fobii dewastuje ochronę zabytków Krakowa i z premedytacją rzeźnikuje szacowne elity królewskiego miasta.
.
Czemu tutejszy kwiat inteligencji III RP przyklasnął ze stosowną porcją zgrozy i niesmaku.
.
A przecież wystarczy być tylko trochę bardziej rozgarniętym od rozwielitki, by znaleźć statut SKOZK, ustawę lustracyjną, odnaleźć w niej stosowne passusy:
.
http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=open&id=WDU20071651171
lub
http://www.abc.com.pl/serwis/du/2007/1171.htm
.
http://wyborcza.pl/1,76842,3985093.html
.
OSOBLIWIE ZAŚ:
“Art. 4. [Osoby pełniące funkcje publiczne] Osobami pełniącymi funkcje publiczne w rozumieniu ustawy są:
…
12) osoby powołane lub mianowane na podstawie przepisów innych ustaw na inne, niż wymienione w pkt 3-11 i 14, stanowiska przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Sejm, Prezydium Sejmu, Senat, Prezydium Senatu, Sejm i Senat, Marszałka Sejmu, Marszałka Senatu lub Prezesa Rady Ministrów;
… ”
A TAKŻE:
“Art. 7. [Obowiązek złożenia oświadczenia] 1. Obowiązek złożenia oświadczenia, dotyczącego pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z tymi organami w okresie od dnia 22 lipca 1944 r. do dnia 31 lipca 1990 r., zwanego dalej “oświadczeniem lustracyjnym”, mają osoby, o których mowa w art. 4, urodzone przed dniem 1 sierpnia 1972 r.
…”
TUDZIEŻ:
“Art. 8. [Organy właściwe] Właściwym organem do przedłożenia oświadczenia lustracyjnego jest w stosunku do osób kandydujących na funkcję publiczną, o której mowa w art. 4:
…
11) pkt 12 – właściwy organ powołujący lub mianujący;
…”
JAKO TEŻ I:
“Art. 21e. [Pozbawienie funkcji publicznej] 1. Prawomocne orzeczenie sądu, stwierdzające fakt złożenia przez osobę lustrowaną niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego, traktuje się jako obligatoryjną przesłankę pozbawienia tej osoby pełnionej przez nią funkcji publicznej, o której mowa w art. 4 pkt 2-53, z zastrzeżeniem art. 21f.”
I NIEWĄTPLIWIE:
“Art. 57. [Pozbawienie funkcji publicznej] 1 W przypadku niezłożenia w terminie oświadczenia lustracyjnego przez osobę, zobowiązaną do jego złożenia na podstawie art. 56 ust. 1, następuje skutek określony w art. 21e ust. 1.
.
2. Pozbawienie funkcji publicznej osoby, o której mowa w ust. 1, następuje z mocy prawa z dniem, w którym upłynął termin do złożenia oświadczenia. Fakt pozbawienia funkcji publicznej stwierdza podmiot właściwy w sprawie pozbawienia lub stwierdzenia wygaśnięcia funkcji publicznej.
… ”
.
by stwierdzić, że owa “lustracyjna czystka elit Krakowa” to było najzwyklejsze w świecie zastosowanie przez Kancelarię Prezydencką obowiązującego prawa :-).
.
.
NA CZYM WIĘC POLEGAŁO WASZE OBURZENIE?
Uważacie, że prezydent nie powinien stosować obowiązującego prawa?
Uważacie, że “elity” i “autorytety” mają prawo stać ponad prawem?
Inaczej – prawo obowiązuje zwykły motłoch, a “Elity” i “Autorytety” mają być spod niego wyłączone?
Osobliwie zaś wtedy, gdy ono im się nie podoba?
Czy może uważacie, że prawo to, jako że uchwalono je w czasach krwawego, kaczystowskiego terroru, a więc w niedemokratycznym reżimie :-), nie powinno obowiązywać w odrodzonej, uwolnionej spod władzy kaczej tyranii, demokratycznej III RP :-)…?
.
.
CZY WAM, LUDZIOM WYKSZTAŁCONYM I INTELIGENTNYM NAPRAWDĘ NIE WSTYD TAK BEZKRYTYCZNIE DAWAĆ SIĘ PODPUSZCZAĆ PROPAGANDOWEMU ORGANOWI JEDNEGO Z POLSKICH ŚRODOWISK POLITYCZNYCH…???
Wrzesień 22nd, 2008 at 14:18
CZY WAM, LUDZIOM WYKSZTAŁCONYM I INTELIGENTNYM NAPRAWDĘ NIE WSTYD TAK BEZKRYTYCZNIE DAWAĆ SIĘ PODPUSZCZAĆ PROPAGANDOWEMU ORGANOWI JEDNEGO Z POLSKICH ŚRODOWISK POLITYCZNYCH…???
—
Wszak jesteśmy gronem odmóżdżonych wykształciuchów. Jak więc nam może być wstyd. Co innego gdybyśmy byli wyższą inteligencją skupioną wokół jedynej gazety, która pisze prawdę i nie zajmuje się manipulowaniem swoich czytelników – Gazety Polskiej
Wrzesień 22nd, 2008 at 14:23
Scenarusz wysoce prawdopodobny, za wyjatkiem introspekcji jakiej dokonales na sobie.
:D
Wrzesień 22nd, 2008 at 14:24
To bylo adresowane do Pawla.
Wrzesień 22nd, 2008 at 14:33
“za wyjatkiem introspekcji jakiej dokonales na sobie”
.
A skąd wiesz?
Wrzesień 22nd, 2008 at 14:34
Pawel
Bo ty nasz!!! :D
Wrzesień 22nd, 2008 at 14:42
Pawle
Ja nie moge sie uwolnic od “dzieciecej” fascynacji ideami Vilfreda Pareto i to twoje “uzasadnienie ex post” jest mi bliskie. Jestem na to dosc wyczulony czasem do przesady.
Malo tego czasami wydaje mi sie ze racjonalizacja ex post zdecydowanie dominuje w ludzkiej naturze.
Wrzesień 22nd, 2008 at 14:55
Uchachany
Właśnie idzie o to ze doprowadzenie (przez jednych świadomie przez innych przypadkiem) do sytuacji w jakiej znalazł się Lech Kaczyński jest doskonała ilustracja absurdalności tej ustawy.
I to było do udowodnienia.
Niech się wstydzą ci którzy absurd uchwalali bez względu na partyjna przynależność
Wrzesień 22nd, 2008 at 15:11
Dobry material o polskich chlopach
http://www.polityka.pl/chlopom.....268189,18/
Wrzesień 22nd, 2008 at 15:24
Uchachany
Warszawa!
PONOWNIE
WITA
Kacze Doły!
Wrzesień 22nd, 2008 at 16:05
Głosie,
“Więcej modestji, więcej modestji!” jakby rzekł Pan Zagłoba;
WARSZAWKA co najwyżej
WARSZAWKA…
Wrzesień 22nd, 2008 at 18:22
Cóż (z takim westchnieniem zaczyna swoje wpisy pewna wielce oryginalna blogowiczka u Paradowskiej), EDD nadstawiłeś swoje potężne bary polityczne żeby dać osłonę takiemu niecnocie jak BW, który, dla kawaleryjskiej fantazji przejechał się takż po niewinnych ludzach. Wywołał w kraju na pierwszy plan egzemę lustracyjną, czym sprawił uciechę tylko swoim kumplom. O tym jakimi problemami żyją w Polsce salony i kancelarie dyplomatyczne można się przekonać czytając watę, którą przytaszczył Bernard w linku będącym zlepkiem pierdół zapisanych przez SB-ka, a zasłyszanych od Wolszczana.
Po pewnym czasie sam ocenisz, że lustracja to mogiła Solidarnośći.
P.S.
Uwaga na Mawara.
Z jego bystrej oceny poczynań Sarko wynika, że na blogu pojawił się publicystyczny lew.
Wrzesień 22nd, 2008 at 18:37
Stan
Nie mam prawa mieć do ciebie żalu, że nie czytasz mnie uważnie. Niby, czemu miałbyś to robić, jeśli robisz to nie pamiętasz.
Więc przypominam:
Jestem absolutnym przeciwnikiem lustracji. Akta służb PRL powinny być zabetonowanie na lat, 50 czyli do 2039. Ewentualna kontrola powinna dotyczyć ściśle określonych funkcji w państwie. Nie wielu. Pracowników nowych służb.
Tak Wildstain był katalizatorem. Serdecznie go nie lubię. Ale rozmawialiśmy o czymś inny. O jego intelekcie. Że ktoś jest intelektualnie sprawny nie oznacza, że nie może narobić dużo złego.
Absolutnie “zlustrowaną” zostać powinna PRL. Bez szukania winnych personalnie, za wyjątkiem zbrodniarzy. Powinna zostać zbadana i opisana. Po prostu potrzebny jest remanent. Wykazanie, czego uniknęliśmy, co może zyskaliśmy i powinien zostać sporządzony rzetelny rachunek szkód. Tego, IPN nie robi rzetelnie.
Wrzesień 22nd, 2008 at 18:38
Tak Stan Mawar ma inteligentną żonę więc….
Wrzesień 22nd, 2008 at 18:47
Źle napisałem z tym katalizatorem. B.W. przez swoja listę od nowa rozkręcił lustrację nie on ja wystartował.
W pierwszym rzucie wedle starych regół mało kto był zainteresowany tymi papierami.
Wrzesień 22nd, 2008 at 19:35
Paweł Luboński
-
“Na marginesie ostatnich wpisów Uchachanego.
Czy ktoś z bywalców bloga przypomina sobie przypadek, by ten bezstronny, trzeźwo i samodzielnie myślący, niezależny i nieogłupiony przez żadną gazetę komentator ponabijał się trochę z Kaczyńskich, PiSu i w ogóle szeroko rozumianego obozu IV Rzeczypospolitej? Ja tego nie zaobserwowałem, ale może coś przeoczyłem”.
-
Pawle, cudny argument, ale niezbyt nowy. Propaganda PRL zawsze miała go pod ręką, kiedy chciała dowalić Wolnej Europie: “Ci imperialistyczni siepacze nie są obiektywni, tylko nas krytkują, ale nigdy im się nie zdarzyło powiedzić coś dobrego o zdobyczach socjalizmu”. :)
Wrzesień 22nd, 2008 at 19:50
Mawar,
rozczaruję Cię. Dziadek umarł smiercią naturalna na początku II wojny Światowej, przed wojna był senatorem.
Wrzesień 22nd, 2008 at 20:20
EDD
-
“… piloci prowadzą politykę zagraniczną latając z politykami tam gdzie chcą”
“Glupis dzis jak ten ktory chcial dyktowac pilotowi gdzie ma leciec”.
-
Wiem, wiem, taka wersja obowiązuje: pilot jest pierwszym po Bogu, co oczywiście wzięło się z paraleli (tu żegluga morska, tam powietrzna) i obowiązuje nadal, bo wprawdzie odmóżdża, ale jest wygodne. Ale przyznaję, dzięki temu oszczędzono nam narodowej debaty, która by nas ośmieszyła w świecie: czy prezydent może wykonywac swoje konstytucyjne obowiązki, jeśli nie może lecieć tam, gdzie wymaga tego racja stanu, a gdzie bez przeszkód mogły latać samoloty francuskie z ich prezydentem na pokładzie? Bo jeśli awiator obok pilotażu zajmował się będzie także polską racją stanu to od nadmiaru obowiązków może popaść w depresję, co się i stało. Minister Klich, fachowiec – z zawodu psychiatra, postanowił go nadludzkim wysiłkiem ratować wręczając nagrodę. Byłem pewien, że tak się stanie. Każdy akt heroicznego antykaczyzmu nie może pozostać bez gratyfikacji, to jasne.
Wrzesień 22nd, 2008 at 20:22
EDD
-
“Napisalem wyraznie do Stana ze jego (B.W.) ostatnia powiesc uwazam za idiotyczna”.
-
A może byś spróbował to uzasadnić. Zakładam, że czytałeś.
Wrzesień 22nd, 2008 at 20:24
Macku.G
Zastanawiam się, w jakim jeszcze stopniu przeszłość rodzinna i jej świadomość lub nieświadomość wpływają jeszcze na obecne wybory i podziały polityczne.
Wymagałoby to specjalnego programu badawczego, więc moje pytanie zawisa w próżni. Szkoda, bo dałoby się może odpowiedzieć na pytanie ile historii w nas, po homogenizacji okupacyjno peerelowskiej, jeszcze siedzi i na ile jest ona jeszcze w nas żywa.
Wrzesień 22nd, 2008 at 20:29
maciek g.
-
“Mawar,
rozczaruję Cię. Dziadek umarł smiercią naturalna na początku II wojny Światowej, przed wojna był senatorem”.
-
Wcale mnie nie rozczarowałeś. A ktorej kadencji?
Wrzesień 22nd, 2008 at 20:42
Mawar
W sprawie pilota i jego prezydenta demonstrujesz kompletny brak kompetencji z znajomości rutyn obowiązujących w lotnictwie.
Krótko. Prezydent i w sprawach lotu i jego przebiegu nie ma nic do gadania. Wyjątek stanowi okoliczność, kiedy chce siusiu. Wtedy regulamin pozwala go wypuścić.
Powieści B.W. nie tylko ostatniej nie będę recenzował dla twojej przyjemności w blogu. Wystarczy informacja, że to według mnie produkt złej, jakości. Każdy nawet ty może ja z pewnością dostać i przeczytać. Nie polecam, lepiej wypić piwo za te pieniądze.
Możesz nie wierzyć.
Wrzesień 22nd, 2008 at 20:56
Chociaż Mawar może tę książkę warto polecić. Dlaczego? Dlatego ze, jeśli ktoś jest ciekawym jak tacy jak ty myślą i co wypełnia wasze dusze to, jeśli przebrnie przez zwykłe w wildsteinowej prozie nudne łachy wysilonej bredni otrzyma w zamian wiedze o waszych wyobrażeniach i mniemaniach. Przeraża mnie myśl, że jeśli takim czadem wypełniony jest mózg B.W. faceta oczytanego i wykształconego nie formalnie, ale dobrze, to, co musi się kłębić w głowach niższych sfer z waszych stron?
Wrzesień 22nd, 2008 at 20:58
Proszę czytajcie:
http://merlin.pl/Dolina-Nicosc.....98331.html
Wrzesień 22nd, 2008 at 21:07
No to kończąc wątek BW – bo nie warto się zbytnio rozpisywać – dodam, że on swoim puszczeniem w obieg sławetnej listy, świadomie i z mściwą premedytacją zaszkodził wielu Bogu ducha winnym ludziom. Pokazał się z najgorszej, możliwej strony. To jest typ, którego omijałabym na odległość strzału z działa. Mściwy, ponury typ.
Fragmenty jego dzieła czytałam w s24. Szkoda czasu i oczu. Są to ponure wizje niewyżytego grafomana. Nie oglądam również jego programów w telewizji, choć podobno kandyduje do miana lokomotywy stacji w której występuje. Nawet nie wiem, która to stacja! Faceta nie trawię i nie będę się zmuszała. Jest tyle ciekawszych zajęć.
;
Po namyśle kupiłam nowe radio – cały zestaw.
Dziś skończył żywot mój telewizor robiąc swąd na całe mieszkanie. Sama nie wiem, czy przypadkiem nie zagląda do mnie soulgarden…
Zakupiłam nowy. Jestem zrujnowana!
Wrzesień 22nd, 2008 at 21:10
Bernardzie,
z powodu ciężkiej choroby matki, cześć studiów pokonywałam drogą zaoczną a na moim kierunku SB-ków było z połowa roku, jak nie więcej. Dorabiali magisterki do stopni oficerskich. Mam ukończony na WSP kierunek pn. andragogika (pedagogika dorosłych), jako, że jestem, humanisktą z wykształcenia.
Ekonomia i transport to już kolejne etapy związane z pracą dziennikarską
Więc jeśli chodzi o współpracę – to jak amen w pacierzu – współpracowałam.
I nawet świadomie, bo jakby inaczej.
Przecież wiedzieliśmy na roku, kto gdzie pracuje.
Ba, powiem więcej – bywali u mnie w domu, i to nie raz i nie dwa, uczyliśmy się wspólnie przed zaliczeniami.
Mieli blisko, w vis a vis domu, na tej samej ulicy, okna w okna. I najwygodniej było im wpadać do mnie na nauki (w godzinach pracy rzecz jasna).
Od 50 la, dokładnie od grudnia 1958 r. mieszkam cały czas w tym samym mieszkaniu, na tej samej ulicy, na przeciwko wojewódzkich struktur policji (milicji w PRL) i służb tajnych, bez względu na ustrój w Polsce.
Zadowolony?…
Wrzesień 22nd, 2008 at 21:14
Jasnaanielko
Nic nie jest tak miłym dla oka jak widok dalekich ruin na horyzoncie.
:D
Wrzesień 22nd, 2008 at 21:22
EDD – Ładnie to cieszyć się z cudzej niedoli?
Ruina jest wprawdzie malownicza, ale ja bym wolała, aby to ktoś inny w nią popadł :)
Wrzesień 22nd, 2008 at 21:28
Ach ten Krzyżtopór
http://pl.wikipedia.org/wiki/G.....4_1458.jpg
co? nieładny?
Wrzesień 22nd, 2008 at 21:39
Własnie!!! Wielką zasługą B.W. dla przyszłych pokoleń jest dokumentacja. Dokumentacja myśli i obsesji IV RP.
Taki Malleus Maleficarum.
Wrzesień 22nd, 2008 at 21:40
“Zastanawiam się, w jakim jeszcze stopniu przeszłość rodzinna i jej świadomość lub nieświadomość wpływają jeszcze na obecne wybory i podziały polityczne.” – można tylko dodać – każdy słucha takiej muzyki jaką lubi, a lubi taką jaką zna. Punktem wyjścia indywidualnych zainteresowań, także preferencji historyczno politycznych jest rodzina. Oficjalna wykładnia jest tylko obiektywny potwierdzeniem subiektywnego rodzinnego przekazu. Świadectwem wyższości przekazu rodzinnego nad oficjalnym może być Katyń i klęska propagandy oficjalnej. Twoją ciekawość w pewnym stopniu zaspokoić mogłaby ankieta historyczna przeprowadzona przy lokalach wyborczych.
Wrzesień 22nd, 2008 at 21:42
Andrzeju,
zrekapitulujmy:
1.
Oświadczenie Cenckiewicza z 16.09 :
http://www.wprost.pl/ar/138736/Oswiadczenie-Slawomira-Cenckiewicza/
.
Mowa w nim o
CYTUJĘ
“… atakach NIEKTÓRYCH POLITYKÓW EKIPY RZĄDZĄCEJ i mediów na Instytut Pamięci Narodowej, …”
KONIEC CYTATU.
bez wymieniania nazwisk,
oraz o tym, że
CYTUJĘ:
” … Marszałek Senatu RP – osobiście wywierał naciski i protestował przeciwko zaproszeniu przez IPN na szkolne zajęcia edukacyjne i otwarcie wystawy o Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża Joanny i Andrzeja Gwiazdów.”
KONIEC CYTATU.
.
2a.
Borusewicz daje odpór na łamach GW tegoż 16.09
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5700432,Borusewicz_o_oskarzeniach_Cenckiewicza__Nie_bylo_naciskow.html
CYTUJĘ:
“Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz zaprzecza, by miał wywierać naciski i protestować przeciwko zaproszeniu przez IPN na szkolne zajęcia edukacyjne o Wolnych Związkach Zawodowych Wybrzeża Joanny i Andrzeja Gwiazdów.”
KONIEC CYTATU.
.
3.
Również 16.06 IPN wydaje komunikat do mediów (na stronie internetowej zamieszczony 17.09, o czym jest wzmianka),
http://www.ipn.gov.pl/portal/pl/245/7941/W_zwiazku_ze_spekulacjami_na_temat_naciskow_na_IPN.html
w którym
CYTUJĘ:
“… dementuje pogłoski, jakoby przedstawiciele kierownictwa Platformy Obywatelskiej bądź Rządu wywierali naciski na władze IPN w celu zwolnienia z pracy dr. Sławomira Cenckiewicza, łącząc tę kwestię z groźbą uszczuplenia budżetu IPN.”
KONIEC CYTATU.
.
I TU TWOJE bezrefleksyjne powtórzenia MANIPULACJI GW:
Napisałeś w swojej wypowiedzi,
http://kuczyn.com/2008/09/18/ipn-u-odchylenie-od-prawdy-o-prl/#comment-58109
że
CYTUJĘ:
“… – tego samego dnia ukazuje komunikat IPN, ze żadnych nacisków ze strony Rządu i PO nie było…”
KONIEC CYTATU.
.
Na tym właśnie polegała ta manipulacja, którą jak widać kupiłeś z dobrodziejstwem inwentarza :-).
Tu się toczy rozgrywka, w której liczy się każde słowo :-).
NIE MA SPRZECZNOŚCI MIĘDZY OŚWIADCZENIEM CENCKIEWICZA, A KOMUNIKATEM IPN,
bo:
Cenckiewicz mówił w swym oświadczeniu bezosobowo o NIEKTÓRYCH POLITYKACH OBOZU RZĄDZĄCEGO (czyli ogólnie z PO lub PSL), zaś tylko o Borusewiczu – który nie jest ani nawet członkiem PO czy rządu – detalicznie. Nie mówi ściśle o politykach z “kierownictwa PO” czy “rządu”, o których dla odmiany mówi komunikat IPN.
Zwróć uwagę na to, jak ostrożnym językiem sformułowany jest on sformułowany. I aczkolwiek sygnowany przez “Mateusza Szpytmę, Zastępcę Dyrektora Sekretariatu Prezesa IPN”, to z uwagi na polityczną wagę raczej nie bez aprobaty Kurtyki.
Chyba, że to “inicjatywa oddolna” Pana Szpytmy :-))…
W ten sposób Kurtyka ma wolne ręce: dementuje tylko, jakoby “kierownictwo PO” lub “rząd” naciskało na IPN.
Nie ma tam mowy ani o Borusewiczu, ani o szeregowych posłach PO. Oczywiście logika każe domniemywać, że “szeregowy poseł PO” straszący IPN nie robi tego na własną rękę, ale formalnie – IPN dementuje, jakoby kierownictwo PO to robiło.
.
4. 17.09 bardzo rano w Rzepie
http://www.rp.pl/artykul/16,191930_PO_obetnie_pieniadze_IPN.html
ukazuje się wypowiedź Borusewicza, w której przyznaje się on, że owszem, dzwonił osobiście do IPN, protestując przeciw spotkaniu młodzieży jego dawnego liceum z Cenckiewiczem, Gwiazdami i Walentynowicz, odbytym po jego własnym spotkaniu z młodzieżą:
CYTUJĘ:
“Przyznaje jednak, że w poniedziałek dzwonił do szefa gdańskiego IPN i powiedział, co sądzi o tej sprawie i o Sławomirze Cenckiewiczu. – Pan Cenckiewicz nie jest bezstronnym historykiem i wielokrotnie się o tym przekonałem – zaznacza Borusewicz.”
KONIEC CYTATU.
.
Co w ciekawym świetle stawia prawdomówność Borusewicza (patrz p. 2a). Lub GW. Tam twierdził, że nie protestował :-).
.
5. 17.06 (ale później) ukazuje się w Rzepie linkowany przez Ciebie wywiad Gmyza z Cenckiewiczem
http://www.rp.pl/artykul/191803_Chodzi_o_glowe_prezesa_Janusza_Kurtyki.html
w którym powtórzył on ogólnikowe zarzuty z oświadczenia z 16.09 o “atakach i naciskach na IPN ze strony polityków”.
A także uzupełnił je w szczegóły: że Borusewicz dzwonił osobiście z zarzutami “w poniedziałek” czyli 15.09, zaś jego pracownica wcześniej.
CYTUJĘ:
“w zeszłym tygodniu (czyli ogólnie między 08.09 a 13.09) do IPN dzwoniła przedstawicielka biura pana marszałka Małgorzata Gładysz, która w obcesowy sposób atakowała kierowniczkę pionu edukacyjnego panią Justynę Skowronek. Mówiła o “oszołomach” – chodziło o Gwiazdów.”
KONIEC CYTATU.
.
Jak też i doprecyzował personalnie zarzuty z oświadczenia o atakach “NIEKTÓRYCH POLITYKÓW EKIPY RZĄDZĄCEJ”:
CYTUJĘ:
“Bez narażania się na proces mogę tylko powiedzieć o tym, co jest jawne. 9 września poseł PO Arkadiusz Rybicki w wywiadzie dla gdańskiej TVP mówił wprost, że Platforma żałuje, iż głosowała na Janusza Kurtykę i że to on jej głosami został wybrany na szefa IPN. Wymieniał w tym wywiadzie również moje nazwisko. Rybicki zdradził, że w całej sprawie nie chodzi o moją skromną osobę, ale prawdziwym celem jest Janusz Kurtyka.”
KONIEC CYTATU.
.
I gdzie TU z kolei sprzeczność tak z oświadczeniem Cenckiewicza, jaki z komunikatem IPN…?
Kimże jest Arkadiusz Rybicki?
Osobą niewątpliwie zasłużoną, związana z opozycją jeszcze od czasów przedsierpniowych, ale przecież ani “członkiem kierownictwa PO”, ani rządu.
.
5.
Potem parę dni ciszy i wybucha bomba: wywiad z Kurtyką w Rzepie 20.09:
http://www.rp.pl/artykul/150424,193424_Byly_grozby_i_naciski_na_IPN_.html
W który bierze stronę Cenckiewicza, który przecież od samego początku mówił, że chodziło o szantażowanie IPNu obcięciem budżetu.
Tyle, że nie mówił tego w kontekście Borusewicza, ale ogólnie “polityków obozu rządzącego”.
Natomiast Kurtyka wprost oskarża Borusewicza o taki szantaż.
.
Kurtyka dzięki ostrożnemu językowi komunikatu IPN ma wolne ręce: nie można przecież twierdzić, że Borusewicz jest członkiem kierownictwa PO lub jest w rządzie :-).
.
No i zaczyna się cyrk:
6.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5715042,Borusewicz__Nie_naciskalem_na_IPN__by_zwolnili_Cenckiewicza.htmlalbo GW odgrzewa zdezaktualizowany swój artykuł z 16.09 (patrz pkt. 2a) i manipuluje:
CYTUJĘ:
“Zaznaczył, że skoro nie wiedział o spotkaniu Gwiazdów z młodzieżą (jak mówił, dowiedział się o nim z publikacji prasowych), to nie miał szansy naciskać na to, żeby się ono nie odbyło. Borusewicz oświadczył, że na temat spotkania Gwiazdów w liceum “nic nie mówił”. Pytany, czy zatem zarzut o naciskach jest kłamstwem, odpowiedział “tak”.”
KONIEC CYTATU.
Lipa, bo nie chodziło o zapobiegnięcie spotkaniu Gwiazdów, ale ochrzanienie IPN po fakcie :-).
7.
nagle odlicza się wspomniana w wywiadzie Cenckiewicza pracownica Borusewicza i “kryje” szefa, że ona tak sama z siebie “dała odpór” IPNowi, i to tylko w sprawie spotkań z młodzieżą
http://www.rp.pl/artykul/16,193923_Dzwonilam_do_IPN__bo_manipulowal.html
7.
co podchwytuje zaraz GW obwieszczając triumfalnie, że nie żaden tam Borusewicz straszył IPN, tylko zaledwie współpracownica Borusewicza,
http://wyborcza.pl/1,75478,5717628,Kurtyka__W_sprawie_Cenckiewicza_byly_naciski.html
co spotyka się z aplauzem fanów GW (i skłania mnie do wysnucia szyderczego wniosku o pojęciu fanów GW, do czego są sekretarki czy asystentki polityków).
.
.
Reasumując – rozgrywka się jeszcze nie skończyła, obie strony jeszcze się nie wyzbyły amunicji, Borusewicz kręci – pkt. 2a twierdzi że nie protestował, pkt. 4 przyznaje, że i owszem.
.
Nawet póki co widzę coś na kształt zawieszenia broni :-).
.
Najbardziej wiarygodny z całego towarzystwa wydaje się Cenckiewicz, który konsekwentnie od samego początku twierdził, że jego odejście to wynik szantażowania IPN groźbą cięć budżetowych, przy czym i on nie sprecyzował, czy chodzi o zmniejszenie budżetu już istniejącego czy też o nieuwzględnienie żądań IPN na przyszły rok.
Zaś Kurtyka w zastanawiający sposób przenosi akcent co do źródła szantażu – z “polityków obozu rządzącego” personalnie na Borusewicza.
.
Ale zważywszy na reakcję na książkę o Wałęsie jeszcze długo przed jej wydaniem, a także na to, co wygaduje Palikot, czyli medialny bulterier Tuska
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....palic.html
.
to, że naciskano na IPN wydaje mi się całkiem oczywiste.
.
Cóż, może chodzi o nowy deal między Tuskiem a jego sponsorami: bezwarunkowe poparcie ambicji prezydenckich w zamian za przyduszenie lub sparaliżowanie IPN…? Kto wie…
.
Borusewicz też czystego sumienia nie ma, o czym świadczy chwiejność jego wypowiedzi a także przedstawienie z jego asysytentką.
Przy czym oczywiście już samo awanturowanie się o to, że śmiano po jego spotkaniu z młodzieżą zorganizować następne, z jego politycznymi przeciwnikami – Walentynowicz i Gwiazdą świadczy o nim jak najgorzej.
.
Natomiast oczywiście tak Ciebie jak i innych tutejszych pereł PLR (Partii Ludzi Rozumnych) sama sprawa nacisków na IPN nie oburza ani trochę :-).
.
Co innego lawirowanie Kurtyki; to dopiero budzi prawdziwą zgrozę!
Wrzesień 22nd, 2008 at 21:42
Anielka pyta: Czy to naprawdę jest nieistotny i nie wart uwagi drobiazg? Czy to ja mam jakiegoś mentalnego KOTA?
.
Nie, nie Ty jedna. Jest komentarz na blogu Polityki. Ale czy nie odczuwamy bezsilnosci? Jak w znanym powiedzeniu, najpierw zabojstwo (Blidy), a stad juz prosta do droga do klamstwa za 300 zlotych. Spoleczenstwo patrzy i nie posyla tych ludzi na zielona trawe.
Wrzesień 22nd, 2008 at 21:47
Piotruś. Klęska?
Przed upadkiem PRL spotykałem rówieśników, którzy wierzyli, że to zrobili Niemcy. Ba nawet takich, co nie wiedzieli nie tylko o 17 września (datę można zapomnieć), ale że Białystok i Przemyśl były pod okupacją Sowiecką.
Ankieta pod lokalami? Obawiam się sie ze to dałoby niewiele i rozrzut byłby nie do interpretacji.
Wrzesień 22nd, 2008 at 22:12
Edwardzie w rozkładzie losowym miejsce znajdzie się dla każdego. Poglądy pozostałych rówieśników były zbliżone do średniej i nie zwracałeś na nie uwagi. Wśród moich rówieśników sprawa wygladal dużo gorzej. Na codzień chodziłem w dżinsach, a do III roku NIKT nie wiedział dlaczego przychodziłem 11 listopada na zajęcia w garniturze. W nagrodę na IV roku w krawatach była zdecydowana większość.
Wrzesień 22nd, 2008 at 22:18
Piotruś? Jakie lata? Coś mi się wydaje że to raczej pokolenie NZS niż “czapki studenckiej”.???
Wrzesień 22nd, 2008 at 22:25
EDD
-
“Mawar, w sprawie pilota i jego prezydenta demonstrujesz kompletny brak kompetencji z znajomości rutyn obowiązujących w lotnictwie”.
-
Jasne, Air Force One z prezydentem USA leci tam gdzie chce pilot. Prezydent chce do bazy Andrews, ale piliot woli na Florydę. Powiem ci, że już w naszym MON jest normalniej, bo przynajmniejj rządzą wyższe szarże. Kiedy najzwyklejszy generał, których ci u nas dostatek, leci na przykład Casą (taki niedawno rozbił się pod Mirosławcem) i wyda polecenie dowolnie głupie (niżej, wyżej, skręt etc.), bo akurat jest po wódce, to nie usłyszy od pilota żadnego sprzeciwu, bo ten wie, że może być natychmiast odsunięty od latania. A dla niego latanie jest wszystkim. Co innego ten szmondak prezydent. Kto to w ogóle jest i skąd się tu wziął?
Wrzesień 22nd, 2008 at 22:32
Mawar – przestań nas robić w centaura. Generał wojsk lotniczych nawet na bańce ma jakie takie pojęcie o lataniu samolotem. A nasz pan prezydent zna się na prawie pracy z czasów PRL-u :D
Wrzesień 22nd, 2008 at 22:32
Edwardzie uzmysłowiłem sobie neofityzm IPNu.
Mawar jak zwykle całkiem celnie.
Wrzesień 22nd, 2008 at 22:33
IPN naciska na władze PRL. PLR do roboty, bronić normalności przed faszystami z IPN.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....rowia.html
Wrzesień 22nd, 2008 at 22:33
Mawar
Proszę. Nie ośmieszaj się.
Wrzesień 22nd, 2008 at 22:42
Poczytajmy o drugim gieroju historii najnowszej bo przecie oni występuja w parze jak Lelum i Polelum, jak wódka i zakąska, jak Koszałek i Opałek:
Cenckiewicz i …….Gontarczyk
http://www.polityka.pl/archive.....id=3344350
Wrzesień 22nd, 2008 at 22:44
jasnanielka
-
“Generał wojsk lotniczych nawet na bańce ma jakie takie pojęcie o lataniu samolotem”.
-
Oczywiście, pod warunkiem, że nie latał wyłącznie na kukuruźnikach i ostatnio nie był logistykiem albo saperem. :) Ale nawet jeśli jest byłym lotnikiem i latał na dwupłatowcach to i tak – wedle Partii Ludzi Rozumnych – musiałby być co najwyżej drugim po Bogu, bo pierwszym już jest pilot.
-
“A nasz pan prezydent zna się na prawie pracy z czasów PRL-u”.
-
Argument nie fair wobec Gospodarza, który zna się na gospodarce komunistycznej. Poza tym to nasz prezydent. I twój i mój i Gospodarza i narciarza. Tak mówi Konstytucja.
Wrzesień 22nd, 2008 at 22:52
Tak Prezydent, ale nie Pierwszy Maszynista i nie Pierwszy Pilot.
Szacowny Pasażer, Nosiciel Majestatu Rzeczypospolitej, którego ponoć, (ale to tylko zła plotka) Juszczenko powstrzymał, by po wyjściu z samolotu nie pokazał pilotowi gestu Kozakiewicza
Wrzesień 22nd, 2008 at 22:55
Mawar – Pewnie, że nasz pan prezydent. Tak właśnie napisałam. Chociaż nie jestem z tego powodu szczęśliwa.
Do Gospodarza się to ma nijak, bo Gospodarz komentuje na bieżąco wydarzenia ekonomiczne i wobec tego musi wciąż podnosić swoje kwalifikacje. A pan prezydent stracił wszelki kontakt z zawodem. Niestety. Wykorzystał jednak w sposób twórczy swoje umiejętności, kiedy odchodząc z warszawskiego Ratusza zabrał ze sobą wierny personel, aby w ramach bezterminowego, bezpłatnego urlopu towarzyszyli mu w trudach pełnienia zaszczytnej funkcji Prezydenta Państwa. Na takie cóś trzeba być wysokiej klasy fachowcem.
Mój pełny podziw i szacunek :D :lol:
Dobranoc.
Wrzesień 22nd, 2008 at 22:55
EDD
-
“Mawar. Proszę. Nie ośmieszaj się”.
-
Ok. Przestanę jeśli mi wtłumaczysz jakim cudem (i według jakich procedur) doleciał w tym samym dniu do Tibilisi Sarokzy? Może on jest charyzmatykiem i ma jakiś magiczny wpływ na pilotów? A 5 prezydentów tłukło się drogą z Baku do Tibilisi i ledwie zdążyło? A może o to chodziło, żeby nie zdążyli? Sam widzisz, że świat nie jest tak jednowymiarowy jak chce Gazeta Wyborcza?
Wrzesień 22nd, 2008 at 23:07
Z jakiego kraju i miasta leciał S.?
Kto kontrolował przestrzeń powietrzną nad Gruzją?
Lot 5 nie był uzgodniony z tym, kto faktycznie kontrolował tę przestrzeń.
To pilot a nie L.K. ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo pasażerów i jest szkolony ku temu by w powietrzu zachować zdolność oceny sytuacji.
W tego typu samolotach jest toaleta. Toaleta jest także na lotnisku w Azerbejdżanie. Jeśli nawet L.K. cierpiał to nie był w sytuacji beznadziejnej.
Wrzesień 22nd, 2008 at 23:09
Wildsteina i Kaczyńskiego omówilismy Mawar więc dobranoc.
Wrzesień 22nd, 2008 at 23:15
Mawar, robisz z siebie durnia. Ja już podawałem wcześniej link
http://politbiuro.pl/politbiur.....obimy.html
A tam jest takie stwierdzenie:
Jak wyjaśnił rzecznik Sił Powietrznych ppłk Wiesław Grzegorzewski, Tu-154 z pułku specjalnego lecąc do Azerbejdżanu wykonywał lot według planu przedstawionego przez Kancelarię Prezydenta.
A to, ze w powietrzu prezydent miał kaprycho i zachciało mu się lecieć bezpośrednio do Tbilisi świadczy tylko o jego ignorancji i bezmyślności. Tak się bowiem składa, że samoloty nie latają jak chcą, tylko wg wcześniej ustalonego planu. A taki plan jest niezbędny żeby “zamówić lot” jak to się określa w slangu lotniczym, a co polega na tym, ze informuje się naziemne służby kontroli lotów o mającym nastąpić przelocie tak, aby mogły go skoordynować z innymi lotami.
Wrzesień 22nd, 2008 at 23:27
I na zakończenie spraw lotniczych. Jedno z nielicznych znanych mi “bohaterskich” zachowań pilota, który wykonał lot wbrew obowiązującym regułom to pamiętny lot mjr. Miłosza z premierem Millerem na pokładzie.
Wrzesień 23rd, 2008 at 00:35
EDD
-
“W tego typu samolotach jest toaleta. Toaleta jest także na lotnisku w Azerbejdżanie. Jeśli nawet L.K. cierpiał to nie był w sytuacji beznadziejnej”.
-
Dostępne dane wskazują, że raczej pilot cierpiał – nie wykazał nalezytej odwagi, mimo że to oficer. Ale bądźmy szczerzy, jaka to formacja?
Wrzesień 23rd, 2008 at 00:36
Andrzej
-
“Jak wyjaśnił rzecznik Sił Powietrznych ppłk Wiesław Grzegorzewski, Tu-154 z pułku specjalnego lecąc do Azerbejdżanu wykonywał lot według planu przedstawionego przez Kancelarię Prezydenta”.
-
To wszystko wiemy, wiemy dobrze, ale to nie był lot Lufthansy z Berlina do Londynu zaplanowany pół roku wcześniej, tylko lot specjalny, w sytuacji zupełnie nietypowej.
-
“A to, ze w powietrzu prezydent miał kaprycho i zachciało mu się lecieć bezpośrednio do Tbilisi świadczy tylko o jego ignorancji i bezmyślności”.
-
Przypomnij sobie co się wówczas działo. Jeśli prezydent miesiąc wcześniej miał zaplanowane odwiedziny w jakiejś ochronce w kieleckiem to co, miał rzucić tę Gruzję w cholerę i jechać w kieleckie? Próbowałeś kiedyś spojrzeć w świat, szerzej i dalej, poza horyzont swojego grajdołu?
-
“Tak się bowiem składa, że samoloty nie latają jak chcą, tylko wg wcześniej ustalonego planu”.
-
I to jest przykład tępego zupackiego biurakratyzmu, chyba rodem z Ukadu Warszawskiego. Sytuacje bywają dramatyczne i dynamiczne (wojna, zamach terrorystyczny, cokolwiek), a wtedy plany wrzuca się do kosza i po prostu leci. Lotnisko w Tibilisi cały czas było kontrolowane przez Gruzinów, o czym można się było dowiedzieć choćby łącząc z kontrolą lotów. Jest oczywiste, że rejon Morza Czarnego to nie wschodnie wybrzeże USA, wstawienie JEDNEGO samolotu z 5 prezydentami na pokładzie do kolejki i zwektorowanie go na ścieżkę podejścia lotniska w Tibilisi nie byłoby problemem, zwłaszcza że wtedy ruch cywilny był w tym rejonie niemal zerowy. A ryzyko i tak istniało, gdyby ruscy chcieli i mogli zestrzelić samolot to by to zrobili, obojetnie – nad Azerbejdżanem czy nad Gruzją. Po prostu rakieta wyrwałaby im się “przypadkowo” spod kontroli – no i już. Ale oni wiedzieli, że sporo by ich to kosztowało.
Wrzesień 23rd, 2008 at 08:08
Mawar! Ja miałam nadzieję, że jednak jesteś mądrzejszy :(
Wrzesień 23rd, 2008 at 08:28
Tak więc nie trzeba czytać Wildsteina by zajrzeć do głów obywateli IV RP. Konsekwentne i metodyczne przesłuchanie Bawara i Bernarda oraz lektura siklawy świadomości uchachanego wystarcza by wejrzeć i widzieć jasno ciemnosc.
Wrzesień 23rd, 2008 at 08:31
Anielko, Mawar nie jest głupi. Natomiast jest przewidywalny.
Małe ćwiczenie z przewidywania Mawara: podstaw w samolocie do Tbilisi na miejsce prezydenta Kaczyńskiego premiera Tuska. Pytanie: czy komentarze Mawara pozostaną takie same, tylko ze zmianą nazwiska?
Wrzesień 23rd, 2008 at 08:33
Tym razem polonizator przekształcił Mawara nie jak to był zwykł czynić na Makara lub Maszkara a na Bawara.
Wrzesień 23rd, 2008 at 08:40
Edwarze, nie zetknąłem się dotąd z modułem weryfikacji polskiej pisowni, któremu można by było choć w najmniejszym stopniu zaufać. Na szczęście sam jestem takim modułem.
A wracając do wątków blogowych: zadziwia mnie wysiłek i zaangażowanie, jakie Uchachany wkłada w swoje syzyfowe prace. Nie chcę niczego insynuować, ale ja za cholerę nie zgodziłbym się czegoś takiego robić bezinteresownie.
Wrzesień 23rd, 2008 at 08:40
Mawar jest silnie emocjonalnie związany ze swymi politycznymi idolami a nie ideami. Bardzo łatwo odebrać mu rozum ośmieszając idole. Poglądy raczej go nie podniecaja.
Wrzesień 23rd, 2008 at 08:46
Paweł Moduł Luboński :D
Trzeba by sprawdzić inne blogi, ile tam uchachanego. Myślę ze zastosowanie uchachanego tylko tu było by sprzeczne z rachunkiem ekonomicznym.
Wrzesień 23rd, 2008 at 08:50
Edwarze, napisałem przecież wyraźnie, że nie chcę niczego insynuować. W rzeczy samej nie uważam Uchachanego za płatnego funkcjonariusza PiS. Nie uważam go również za głęboko zaangażowanego wolontariusza. Podejrzewam w nim raczej małego człowieczka o rozdętym, a zarazem obolałym ego, który występując anonimowo na blogu może bezpiecznie upajać się swoim wyimaginowanym poczuciem wyższości. Może w pracy go nie doceniają, znajomi nie szanują?
Wrzesień 23rd, 2008 at 08:52
Z moich przygód z edytorami tekstu: pisałem kiedyś list do znajomego nazwiskiem Wielocha. Word zakwestionował tę pisownię i zaproponował poprawienie na: “wie locha”.
Wrzesień 23rd, 2008 at 09:05
Mój edytor z kolei nakazuje mi codziennie kupować kwiatki i zanosić je do pobliskiego koscioła. Kładę je pod figura sw.Jana Ewangelisty w podzięce za to iż zostałem dotknięty dysleksja. Bez niej wydzielił bym z siebie apokaliptyczne zwoje grafomanni. A tak to tylko troszkę.
Wrzesień 23rd, 2008 at 09:24
uchachanego
widzą oczy moje jako pracownika działu ogłoszeń w Gazecie Wyborczej. Co dzień ICH widzi. Słyszy w barku. Czasem usiłuje włączyć się do rozmowy. Wszystko to sprawia mu bol. A mogło być inaczej…
Wrzesień 23rd, 2008 at 09:30
Czyżby tam było nowe miejsce dla Cenckiewicza? Może więc mówi prawdę, kiedy twierdzi ze nie planuje pracy w BBN.
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....wicza.html
Wrzesień 23rd, 2008 at 09:38
Pawle:
“… zadziwia mnie wysiłek i zaangażowanie, jakie Uchachany wkłada w swoje syzyfowe prace. Nie chcę niczego insynuować, ale ja za cholerę nie zgodziłbym się czegoś takiego robić bezinteresownie.”
.
Przecież to oczywiste, że poglądy niesłuszne, bo niezgodne z Twoim tudzież innych pereł PLRi tutaj prezentowanymi, a na dodatek uzasadnione pewną kwerendą po ogólnie dostępnych źródłach może szerzyć wyłącznie nasłana agentura :-).
Wrzesień 23rd, 2008 at 09:43
Edward:
“Trzeba by sprawdzić inne blogi, ile tam uchachanego. Myślę ze zastosowanie uchachanego tylko tu było by sprzeczne z rachunkiem ekonomicznym.”
.
Paweł sam zastrzegł, że “… ja za cholerę nie zgodziłbym się czegoś takiego robić bezinteresownie.”
.
Czyżbyś Ty miał w sobie większe pokłady bezinteresowności…?
.
Bo jeśli nie, to proponuję zlecić to odpowiednim służbom :-).
Naszej odrodzonej, demokratycznej III RP wyrwanej z łap kaczofaszystowskiego reżimu totalitarnego :-)…
Wrzesień 23rd, 2008 at 09:44
Edwar:
.
“Rzeczpospolita pisze [o Zybertowiczu], że uchodzi za twórcę teorii układu polityczno-biznesowego.”
.
Jak ładnie to brzmi. Prawie jak “twórca teorii Wielkiego Wybuchu” albo “twórca mechaniki kwantowej”.
Wrzesień 23rd, 2008 at 09:49
Pawle:
” Podejrzewam w nim raczej małego człowieczka o rozdętym, a zarazem obolałym ego, który występując anonimowo na blogu może bezpiecznie upajać się swoim wyimaginowanym poczuciem wyższości. Może w pracy go nie doceniają, znajomi nie szanują?”
.
BINGO!
Do tego jeszcze żona mnie bija :-)…
Wrzesień 23rd, 2008 at 10:05
EDD,
To prawda, że nie wszystkie wpisy czytam, a na dodatek robię to po łebkach. Tłumaczę to sobie tym, że robię to dla higieny psychicznej. Widzę, że za daleko się posunąłem przypisując Ci poglądy których nie wyrażałeś. Przepraszam.
Jednak zdania nie zmienię, że kupa oszołomów, patrząca tylko w swój pępek zbrukała, a następnie uśmierciła, najbardziej romantyczny i najorginalniejszy Ruch współczesnośći.
Czy nie warto było walczyć o zachowanie stanu posiadania 10 milionów szabel, które w pewnym okresie miała Solidarność, zamiast tworzyć zastępy inkwizytorów kierujących się własnymi upokorzeniami i karierami?
Wrzesień 23rd, 2008 at 10:06
uchachany
Nie, nie bija cię jeszcze, ale boisz się ze to nastąpi. Dlatego tak szybko z tym wyskoczyłes. Automatyzmy nie kłamią.
Wrzesień 23rd, 2008 at 10:12
Stan
Na pewno ich (szabel) nie posiadala w 1989 roku. Poza tym byla jednosc byla by smiercia demokracji jeszcze nie narodzonej. Musial nastapic podzial. Demokracja to walka sprzecznych interesow, pogladow i postaw. Demokracja to scienie sie roznych ludzi i grup.
Jednosc 10 milionow? To by bylo dopiero nie do zniesienia.
Wrzesień 23rd, 2008 at 10:13
Stan
Kiedy te gory?
Wrzesień 23rd, 2008 at 10:17
Edwardzie,
???
Piszesz “ni z gruchy, ni z pietruchy”.
.
Ja po prostu chciałem wspomóc Pawła w jego egzegezie mojej osoby, skoro stać go tylko na nią miast na odniesienie się do poruszanych przeze mnie spraw :-)….
Dlatego też i Tobie proponowałem usprawnienie Twojego pomysłu kontroli blogów pod kątem mojej na nich obecności, skoro ów pomysł to z kolei Twój kres możliwości polemicznych…
Wrzesień 23rd, 2008 at 10:24
uchachany
Z toba sie nie polemizuje. Ciebie sie informuje, a kiedy to nie pomaga to sie ciebie osmiesza.
Wrzesień 23rd, 2008 at 10:25
Mawar,
http://kuczyn.com/2008/09/18/i.....ment-58165
Znakomity wpis będący kwintesencją ideologii PiS. U nich panuje permanentny stan wojny, działają jak w sytuacji nadzwyczajnej i z tego powodu uważają, że nie należy przestrzegać żadnych reguł. Z powodu ograniczeń stawianych ich przez resztę świata są gotowi reszcie tego świata wypowiedzieć wojnę. Pod tym względem są to wierni uczniowie ojców komunizmu. To czy na swoich sztandarach mają sierp z młotem czy krzyż jest w tej sytuacji sprawą drugorzędną. Komuniści też mieli piękne hasła, zgubiła ich mentalność. Jedni już skończyli na śmietniku historii, drudzy mają to dopiero przed sobą.
Wrzesień 23rd, 2008 at 10:48
Andrzej,
komunistów zgubiły hasła, a mentalność była ich pochodną. Hasła nie były piękne, lecz zbrodnicze i nie ma żadnego powodu, żeby im nadawać jakiś blask.
Wrzesień 23rd, 2008 at 10:51
Edwardzie,
powiadasz:
“Z toba sie nie polemizuje. Ciebie sie informuje, a kiedy to nie pomaga to sie ciebie osmiesza.”??
.
SŁUSZNIE!
Wszak już UCHWAŁA VIII PLENUM KC PZPR z 21 października 1956 “O AKTUALNYCH ZADANIACH POLITYCZNYCH I GOSPODARCZYCH PARTII”
(patrz http://www.gomulka.terramail.p.....ozadan.htm )
obwieszczała:
(cytuję)
“Tylko pod tym warunkiem odizolujemy i obezwładnimy siły reakcji, które ożywiają swą działalność, ….”
(koniec cytatu)
:-))
Wrzesień 23rd, 2008 at 10:51
Andrzeju,
nie zgadzam się z taka oceną:
“Jednak zdania nie zmienię, że kupa oszołomów, patrząca tylko w swój pępek zbrukała, a następnie uśmierciła, najbardziej romantyczny i najorginalniejszy Ruch współczesnośći”. “S” wcale nie była taka święta ani wyjątkowa. Była ludzka a nie anielska, piękna, ładna, mądra, głupia podła, szkaradna. Jak się na nia patrzyło od podszewki tobylo widać wszystkie wymiary życia.
Wrzesień 23rd, 2008 at 10:51
http://krzysztofleski.salon24......index.html
“2008-09-22, 19:48:37
Poprawianie ordynacji
Tagi:
* NGO
* prezydent
* wybory
* ordynacja
Fani JOW-ów, zluzujcie: mowa o naszej ordynacji prezydenckiej. Ale to poniekąd JOW właśnie: cały kraj wybiera jednego prezydenta. Fundacja Batorego i Instytut Spraw Publicznych mówią, że trzeba to robić nieco inaczej niż dotąd.
Likwidacja zbiórek publicznych, czyli cegiełek, bo to pole do nadużyć? Zgoda. Zakaz finansowania kampanii przez firmy, tak jak w wyborach parlamentarnych? Zgoda. Zakaz rozwiązywania komitetu wyborczego, dopóki nie ureguluje wszystkich długów? OK. Wielce jestem zgodny z propozycjodawcami.
Ulepszamy salon? Pomóżcie!
Instrukcje, skrypty, pluginy
Do czasu. Powiada bowiem Adam Sawicki z FB, że trzeba wzmocnić funkcję kontrolną Państwowej Komisji Wyborczej. Dziś może ona kontrolować stronę formalno-prawną i rachunkową działania komitetów, a musi otrzymać prawo sprawdzania ich sprawozdań także pod kątem merytorycznym.
Bo plakat był niesłuszny?”
‘
Podejrzewam, że ten tekst Leskiego zawiera słówko plakat w jakimś celu. Widziałem wczoraj fikcyjny prawdopodobnie plakat o festiwalu kultury wietnamskiej gdzie wykonano satyrę mojej grzywki, a może i nie tylko mojej. Wszystko to byłoby zabawne gdyby nie to, że pochodzi prawdopodobnie z podglądu mojej osoby, ukrytego zdjęcia itp. I tego, że “Policja” tak handluje moją prywatnością jak i podjudza do tego. W zakresie, którego nie mogę tu opisywać.
Wrzesień 23rd, 2008 at 10:52
Jak to? “Każdemu według jego pracy” i “Od każdego według jego zdolności” to były hasła zbrodnicze?
Ja już chyba nic nie rozumiem…
Wrzesień 23rd, 2008 at 11:00
“Komunistów zgubiły hasła, a mentalność była ich pochodną. Hasła nie były piękne, lecz zbrodnicze i nie ma żadnego powodu, żeby im nadawać jakiś blask.”
.
Panie Waldemarze, nie bardzo wiem, które hasła komunistów ma na myśli. Nie było przecież hasłem partii bolszewickiej: “Zagłodzimy pół Ukrainy”, “Zniewolimy sąsiednie narody” czy “wsadzimy co dziesiątego obywatela do łagru”.
Hasła naprawdę były piękne, uwiodły przecież tylu niegłupich i uczciwych ludzi. Zgubiło komunistów (tych prawdziwych komunistów, a nie stalinowskich biurokratów) to, że były to hasła utopijne, a oni nie chcieli tego przyjąć do wiadomości.
Wrzesień 23rd, 2008 at 11:13
Ciekawy wpis u Szostkiewicza…
#
# Jean Paul pisze:
2008-09-23 o godz. 00:39
kubajurek 4.44
Pochwalasz publicystę, który po chamsku napisał, że Wolszczan powinien sie wynieść z Polski nie teraz, ale już w czasie PRL-u ( no bo taka z niego kanalia ?) (n.b wygląda mi to na Semkę, albo innego parszywca z Rzepy)
A ja się zastanawiam ile różnych ubeckich kanalii wyniosło sie z Polski np w latach 80 tych i teraz występuje na różnych blogach i publikuje w różnych pisemkach jako PRAWDZIWI PATRIOCI ( oczywiście anonimowo !)
Chciałbym też się dowiedzieć, czy w jakimkolwiek kraju na świecie istnieje naukowy instytut HISTORYCZNY, którego większość pracowników to prokuratorzy, a pozostali “cywile”mają mentalność prokuratorów ?
# j
Wrzesień 23rd, 2008 at 11:18
EDD,
Zapowiada się wspaniała pogoda. Najpierw postaram się wyskoczyć do Wdzydz przystrojonych wielokolorowymi koronami drzew i być może babim latem, a na początku październiaka pochodzę po Tatrach (może jeszcze Strzybskie Jeźioro i Smokowiec). Niestety nie liczę na coś więcej (wyżej) niż hala Kondratowa.
Dobre czasy z wielokrotnym przejściem (zawsze w dobrą pogodę) górskiego Edenu (Orlej Perci) mam za sobą.
P. S.
W swoim wpisie użyłem słowa “dążyć”, które według mnie oznaczało
mentalne nastawienie na realizację celu, którego zresztą nigdy się nie osiąga.
Do tego jednak potrzeba pozbyć się własnych urazów, które okazały się silniejsze od ideałów.
Rozgadałem się. Postaram się więc przymknąć swój dziób, bo jednak mój skrzek znacznie odbiega tematu dyskusji.
Wrzesień 23rd, 2008 at 11:21
Gospodarzu
pewnie nie do końca się rozumiemy. Ja myślę tak jak Paweł. Komunistom pierwotnie przyświecały bardzo piękne idee. Niestety w związku z tym, ze te idee były utopijne górę wzięła u nich mentalność taka jaką obecnie obserwujemy u PiS, a mianowicie poczucie istnienia wszędzie spisków, które uniemożliwiają wprowadzenie tych idei w życie. Stąd wzięły się teorie o zaostrzającej się walce klasowej, skutkujące m.in rozbudową państwowego systemu represji i fizycznym niszczeniem wszystkich przeciwników.
W rezultacie komunizm, który pierwotnie był ideologią zakładającą równość i sprawiedliwość zyskał obecna definicję zbrodniczego ustroju totalitarnego. Podejrzewam, ze mówimy o dwóch różnych komunizmach. Ja o tym jaki w założeniach miał być, Pan o tym jakim się stał.
Wrzesień 23rd, 2008 at 11:27
Nasz człowiek w od anonsów z Gazety Wyborczej, nazwijmy go Hihotycki,dwa tygodnie temu odnotował pojawienie się nowego pracownika. Była to trochę ociężała dwudziestoletnia brunetka która zaczęła pracę jako pomoc administracyjna.
Fakt ten nie wzbudził by jego zainteresowania gdyby w barku nie zauważył ze dziewczę wzięło do menażek obiad i mówiąc “na rachunek szefa” udało się w stronę recepcji, a potem opuszczając redakcję na przystanek autobusu.
Hihotyckiego z anonsow GW przeszedł dreszcz podejrzen.
Może to jakiś trop?
Może tym tropem dojdę do szczegółu który zamknie Ogólna Teorię Zybertowicza, domknie Układ, uczyni go Scalonym.
W kilka dni potem wziąwszy od szefa akonto i ruszył w ślad za dziewczyna.
Zmieniała kilka razy autobus. Ale nie pozwoliła stracić się z oczu. Schlebiało jej ze starszy facet się nią interesuje i to taki którego widziała w barku GW. Może jakiś przyszły sponsor? Zywiła nadzieję czyli nabierała sie w myslach.
Nie wiedziała ze on ledwie koniec z sensem wiąże, ze to za co miałby płacić woli zrobić sam. Doprowadziła go na koniec do tego do czego go doprowadziła.
Czekał na nią pod brama. Wyszła pobrzękując pustymi menazkami. Chwilę miała nadzieję, ale odszedł w przeciwnym kierunku.
A jednak zainteresował się nia. W kilka dni później zaproponował pomoc w niesieniu menazek. Zgodziła się, choć wydało to jej się dziwnym.
Weszli razem do klatki schodowej.
Zadzwoniła i po chwili w drzwiach stanął On, chudy i siwy, trudny do poznania gdyby nie charakterystyczny góralski nos. Człowiek od anonsów zrozumiał ze dziś 21.09.2008 scalił Układ.
Wszystko stało się jasnym.
Zanim z gońcem udał się do jej małego mieszkanka na Nowolipiu wysłał z internetowej kafejki anonimowy mail do Zybertowicza: „ Wszystko wieM M+M+M.”
Zybertowicz zrozumiał w lot Anonima.
„Michnik, menażki, Maleszka!!!.”
Zybertowicz i Hihotycki mniejwiecej w tym samym czasie przeżyli to samo. To była krótka chwila szczescia w ich zagonionym zyciu.
Wrzesień 23rd, 2008 at 11:30
Ten mały robak potwierdza to co napisałem. Najwidoczniej plakaty te powstały w porozumieniu lub z inicjatywy.
Od dwóch miesięcy niemal nie czytam tego g. Przez półtora roku czytałem ten blog jak i teksty głównych zaangażowanych w zbrodnię. Teraz zrezygnowałem z blogu z wyczerpania i może po części z osłabienia obaw i wzrostu obojętności.
Atak na mnie rozpoczął się na dobre w Grudniu, ale już kilka miesięcy wcześniej nawiązało ze mną kontakt sms-owy kilka “osób”, których zachowanie wyglądało na przypominające agresywne homoseksualne prowokacje średnio udających kobiety. Nie miało to charakteru też zalotów przez agresję i miało jakoś wkodowany chłód i nienawiść. Pamiętam, że nawet myślałem – przeszło mi przez głowę, że może to standardowa procedura policji “przeczesującej” wszystkie osoby nawiązujące kontakty erotyczne drogą elektroniczną.
Ale od Grudnia ten rodzaj zimnej pogardy był mi wsączany już regularnie. Pamiętam też, że dość szybko tworzyłem wtedy dość dojrzałe wyobrażenia ważnych cech sensu tego działania mimo, że teraz wydaje mi się to banalne. Choćby konstatacja, że ktoś chce wytworzyć we mnie obraz osoby jaka się ze mną kontaktuje. Mrocznej, nienawistnej, spokojnej, posiadającej poczucie ogromnej przewagi, odważnej w sensie tej przewagi i naturalności, rutyny pewnego postępowania, którego nie jest końcem przedstawienie “mordy”, ale jakiś spokój o swoje możliwości. Po czasie wiele z tych cech uległo weryfikacji i mimo, że w większości występują niemal w tym samym stopniu zatarła się ich dojmującość jaka jest prawdziwsza w pierwszym “kontakcie”.
Wrzesień 23rd, 2008 at 11:34
Tylko sensowne pomysly w realizacji moga ulec wypaczeniu.
Komunizm byl pomyslem uwodzicielskim lecz glupstwem od zarania. Tego nie dalo sie wypaczyc. “To” sie realizowalo konsekwetnie wedle swej natury.
Nie idzie o hasla, a o interpretacje swiata, bledna i obledna z ktorej wynikaly glupie i zbrodnicze dzialania
Wrzesień 23rd, 2008 at 11:49
Stan
Duzo slonca i duzo checi!!!
Wrzesień 23rd, 2008 at 12:02
Prawdopodobnie od ponad 6 lat próbuje się mnie zastraszyć. Teraz ten “klimacik” zaczęli wkodowywać ludzie z mediów. Wiele ostrożniej bo wynika on tam tylko z bezczelności serwowanej pogardy rozgniatającej prywatność i swoistej ignorancji tego co piszę wraz z przesłaniem. Jest to rodzaj negacji tego co piszę i przesłania subtelnej i absolutnej na zasadzie “Ja wiem swoje, a to co piszesz nie istnieje, i co ty na to?”. Po iluś powtórzeniach komunikat zbiorczy dla tektów tej samej osoby jest co najmniej “nie będziesz mi tu próbował wzbudzać zaufania i zmieniać zamiarów” mimo, że można przypisać też ostrzejsze hipertreści czynu.
Zomowcy, ubecy internetowi nie robią tego bardziej w reakcji na to co piszę, ale głównie jako samo z siebie. Codziennie wsączane są we mnie dwie postawy: humanizujące próby polemiki z wybranymi cechami tego co piszę podpożądkowane “towarzyskiemu” konwenansowi rozmów z postżydokomunistycznym towarzystwem z wyśmiewaniem, szydzeniem (najpierw z “rozmiaru” tego co przedstawiam – jakbym coś ukonkretniał, potem z całości) oraz postawę słabiej widoczną dla tych “dyskutantów” gdyż sygnalizowaną subtelniejszymi cechami sposobu pisma niż wyszydzenia. Są to specyficzne cechy emocjonalne do cech prezentowanych w piśmie. Cechy właśnie okazywania wiecznego superspokojnego dysonansu wobec mnie, czasem okraszanego dobrowolnym chwilowym odstępowaniem by jeszcze bardziej podkreślićjego naturalność i spontaniczność, przepastność jak u olbrzymów wobec karła. Wszystko to superprzemyślana strategia główna do której “eksperymenty” potrzebne są tylko po to by przkazać pozorność eksperymentów i to podkreślać. Wszechmocne panowanie nad wymiarem środków i bezczasem. Piszę to w ważnym zakresie by chołota prasowa mogła zetknąć się z werbalizacja bagna w jakim uczestnicząc nie jest w stanie zdobyć się na milimetr tej werbalizacji.
Wrzesień 23rd, 2008 at 12:13
Jasnaanielko
dla ciebie:
http://www.dziennik.pl/polityk.....z_PiS.html
Wrzesień 23rd, 2008 at 12:22
“Komunizm byl pomyslem uwodzicielskim lecz glupstwem od zarania. Tego nie dalo sie wypaczyc. To sie realizowalo konsekwetnie wedle swej natury.”
.
Przede wszystkim – wszelkie dyskusje o komunizmie powinny się rozpoczynać od uzgodnienia definicji tego zjawiska. Jedni komunizmem nazywają konkretny, zrealizowany w praktyce system rządów, inni mglistą, XIX-wieczną ideę, jeszcze inni jeszcze coś innego. Niektóre z tych rzeczy są głupstwem, inne są głupstwem tylko we współczesnym kontekście, jeszcze inne w ogóle głupstwem nie są.
Po drugie – śmieszą mnie teoretycy, którzy po czasie, gdy już wiemy, co się zdarzyło, potrafią bardzo logicznie uzasadnić, dlaczego to właśnie musiało się zdarzyć.
Moim zdaniem nic nie musiało. Przypadek odgrywa w dziejach poważną rolę. Historia sowieckiej Rosji prawdopodobnie potoczyłaby się zupełnie inaczej, gdyby Fanny Kaplan strzelała celniej albo przeciwnie, gdyby Lenina nie zeżarł syfilis i pożyłby jeszcze ze dwadzieścia lat w pełni władz fizycznych i umysłowych. Albo gdyby Bucharin miał silniejszy charakter i zdolności przywódcze i potrafił u schyłku lat dwudziestych skutecznie przeciwstawić się koterii Stalina.
Wrzesień 23rd, 2008 at 12:35
To jest fundament i podstawa, które są dopiero wstępem do właściwych udeżeń, które polegają na stosowaniu morderczych technik presupozycji (gdzie długotrwała Presupozycja Czynu jest tak samo realna jak banalna Presupozycja Słowa, ale działa mocniej gdyż niepomiernie bardziej angażuje człowieka w samodzielne “rozumienie”. To jak z tymi kodami zawartymi w pierwszych literach czy sylabach – wyuczone samokszałtowanie) i techniki “I”. Badanie “pingów” czyli reakcji zwrotnych na rodzaj bodźca nie jest działaniem głównie poznawczym, ale tropem na drodze do konstruowania później bomb. Teksty bombowe klecą najmocniej ci, którzy mają najwięcej czasu na pojedyńcze wielokrotnie ekstrakcjonizowane produkty. Chodzi o takie stosowanie techniki “I” by wymuszać “wewnętrzne reacje łańcuchowe”. Powodują one wielokrotne przypominanie tekstu przez umysł tak by udało się zrozumieć to co się poczuło. Najwyraźniej mózg i umysł mając wiele warstw podlegają czasami oddzieleniu reakcji emocjonalnych i myślowych i próbują nadać znaczenie świadome przez przetrawienie pierwotnego “sensu zadanego” czyli KONIECZNOŚCI WYTWORZENIA SENSU przez umysł. To jest cecha, którą wykożystują mordercy by wywoływać “własność” przeżyć i myśli. Zakatowanie człowieka przez użycie tych technik jest rzeczą banalną. Ich siła nie tylko modelowania tego co zastają w psychice, ale i wytwarzania jest czymś potwornym. Racjonalnie to co wiem o sobie i to jakie myśli nachodzą mnie wtórnie po najściach potwornych emocji, których udeżenia są coraz mocniejsze to dwa różne światy. Ale nigdy nie miałbym takiej pogardy i poczucia wyższości by będąc wersją siebie sprzed roku dawać rady sobie dzisiejszemu. Wszystkie próby stworzenia “obiektywnych okoliczności”, które atakują “mnie i kogoś” by sprawdzić na ile to działanie zewnętrzne są prymitywizmem przez uznanie braku kumulacyjności. Ale są też czymś obrzydliwszym – są próbą budowania fałszywych opinii angażowanych do takiego stosu. Gdyby to “I” było stosowane choć do wydarzeń o podobnym ładunku spustoszenia jakie wydarzenia te muszą powodować niezależnie poprzez nieodpartość prawdziwości, najczęściej zawartą w konkretności. Każdy element wydarzenia im bardziej szczegółowy jest o ile jest prawdziwy jest jeszcze większym wzmacniaczem “wymuszenia konstruowania sensu”. Chcę przedstawić wam szczegółowo w jak nikczemnym procederze uczestniczycie. Chcę wam uświadomić jak bardzo jest on absolutny w nikczemności.
Wrzesień 23rd, 2008 at 12:41
Pawle
Lenin? Przecie to on był inicjatorem ludobójczych metod utrzymania wladzy. Stalin tylko je kontynuowal.
To Lenin byl tworca partii “nowego typu” zawodowej elity ukonstytuowanej tak ze mogla funkcjonowac tylko jako mafia.
(Oczywiscie PZPR to byla juz schylkowa forma ktora przez dekadencje “wyszlachetniala”.)
Wrzesień 23rd, 2008 at 12:46
“jeszcze inne w ogóle głupstwem nie są.” Jakie?
Tylko naprawdę idzie o rzeczy SPECYFICZNE dla komunizmu, a nie wartości chrześcijańskie czy rewolucji francuskiej.
Wrzesień 23rd, 2008 at 13:03
Jeśli poprzedni post wyda się wam niekompletny to studiujcie go bardzo uważnie gdyż tylko wtedy jesteście w stanie zrozumieć to czego łopatologicznie rozwlekać nie mam zamiaru.
SuperBomby są o tyle silne, że działają tak jakby przeczytało się jakiś tekst wielokrotnie. Czy wyobrażacie sobie by np jakiś sędzia był w stanie przeczytać twórczość choćby dwóch z głównych uczestników bombardowań? By był w stanie znając tylko pobierznie i teoretycznie zakres stosowanego tam “I” choć w 1 % doświadczyć tego czemu jest poddawany obiekt? Że warto jest bombardować w tym celu bo szkoda w psychice celu jest mniejsza niż kożyść z takiej świadomości jakiegoś sędziego? Myślę, że wierzycie w to nie tylko już główni prowodyrzy mordu, ale wątpliwościami wystarczająco zaraziliście znaczną część prawicy. Tak by ją unieruchomić, bo to jest ważniejsze i najważniejsze. Niepewność wystarczająca do zamrożenia, zaniechania. Tego typu sens sam wynika z sugerowania szlachetności tych, łączonych swoją drogą z świętą scwelającą pogardą, “salw na wiwat”. Dołóż mu jeszcze dla dobej opinii. Jakby wytargowanie choćby jednej wyżywki więcej było zapewnianiem czegoś wybitnie skromnego i szlachetnego. Niezależnie od aspektu “jak to wygląda” nie ma nic co by broniło oczywistość siły tego poglądu – że to niemal nieszkodliwe, albo i wzmacniające!
To jest zbrodnia tak odrażająca, że myśląc najgorsze rzeczy o mnie wszystkie gnoje chcące być legalnymi pracownikami instytucji, których są – MUSZĄ ŚCIGAĆ tych, którzy to robią. Być może pod groźbą współsprawstwa samą obojętnością.
Wrzesień 23rd, 2008 at 13:05
Praktycznie istnieja tylko dwa sensowne przyklady komunizmu w praktyce.
Komuna paryska , ale tu zawsze mozna powiec “oblezenie”
i Sowiet wystepujacy potem w samodzielnym wariancie chinskin itp
i w wariantach dowiezionych.
Wszystkie o dziwo przebiegaly wedle podobnej linii rozwojowej. Roznia sie iloscia ofiar czasem metodami mordow choc np. smierc przez zaglodzenie realizowana z powodzeniem przez Stalina na Ukrainie zostala kongenialnie rozwinieta przez Mao w czlych Chinach. Polske “uratowal” fakt ze “polowe wieksza rewolucji spolecznej” dokonal Hitler.
Wrzesień 23rd, 2008 at 13:09
Uparciuchom ku przestrodze :D
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wi.....aucie.html
Wrzesień 23rd, 2008 at 13:10
Edwar:
.
Nie szermuj słowem “ludobójczy”. Lenin nie przebierał w metodach w walce o władzę, ale nie był paranoikiem, jak Stalin. Był pragmatykiem i zręcznym (aż za zręcznym) taktykiem. Poza tym on miał do czynienia z rzeczywistymi wrogami, jego władza rzeczywiście się chwiała.
Zresztą nie twierdzę, że gdyby żył dłużej, to nie dopuściłby się kolejnych zbrodni. Twierdzę tylko, że historia potoczyłaby się zdecydowanie inaczej i chyba (przynajmniej dla Rosji) lepiej.
Nie szermuj również słowem “mafia”. “Nowość typu” partii bolszewickiej polegała głównie na tzw. centralizmie demokratycznym, czyli bezwzględnej dyscyplinie w dążeniu do raz ustalonych przez kierownictwo celów. O mafijności można w jakimś stopniu mówić za Stalina, a także po Stalinie (może zwłaszcza wtedy), ale w odniesieniu do lat dwudziestych byłoby to określenie głęboko niesprawiedliwe.
.
O komunizmie. No cóż, nie potrafię chyba wskazać idei, które byłyby wyłączną własnością komunistów. Nie jest nią nawet marksowska koncepcja mechanizmów dziejowych, bo zapożyczał się przecież, choćby u Hegla.
Dla mnie osobiście nie jest głupstwem myśl o społeczeństwie, w którym nikt nie żyje dzięki pracy innych. Oczywiście na początku XX wieku był to pomysł przeraźliwie anachroniczny i jest taki nadal, ale mam nadzieję, że ludzkość będzie istniała jeszcze przynajmniej kilkaset lat i że wolnorynkowy kapitalizm z demokracją parlamentarną nie są jej ostatnim słowem. Szkoda, że tego nie zobaczymy.
Głupstwem, rzecz jasna, była próba realizowania tej idei tu i teraz.
Wrzesień 23rd, 2008 at 13:21
Jeszcze jedno chciałem dodać do sprawy prof. Andrzeja Wolszczana i w ogóle TW. Gdybyśmy na jego zachowanie patrzyli jako na zachowanie karierowicza, to było ono nieetyczne. Ale zawsze można zadać pytanie, jak bardzo różni się jego postawa od postaw ludzi, którzy dzisiaj pracują i zachowują się nieetycznie wobec swoich konkurentów i współpracowników oraz pracowników. Po 89 r. przecież mamy, także mieszanie się różnych czynników (takich jak służby specjalne, nomenklatury partyjne, koterie, wpływowe rodziny) do życia instytutów czy też przedsiębiorstw. Ludzie kariery idą często do wyznaczonego celu bezrefleksyjnie, po trupach, wykorzystując grubymi nićmi szyte intrygi etc. etc.! Tak więc tam, gdzie rozmaici TW próbowali poprzez współpracę walczyć o pozycję zawodową w swoim środowisku, zachowywali się tak jak zwykli cyniczni karierowicze, których dobrze znamy z czasów po 89 r. Potencjał niszczenia ludzi wynikał tutaj nie z omnipotencji państwa, lecz z wykorzystania patologii kapitalizmu, jak bezrobocie, dominacja, naruszenia praw pracowniczych, ograniczające konkurencję porozumienia i układy, a nawet ustawodawstwo i orzecznictwo.
Wrzesień 23rd, 2008 at 13:21
Edwarze, wysyłasz posty szybciej, niż ja jestem w stanie odpowiadać!
.
“Wszystkie o dziwo przebiegały wedle podobnej linii rozwojowej.”
.
Ponieważ wszystkie były w większym czy mniejszym stopniu pochodną bolszewizmu, na co tylko w Chinach nałożył się jeszcze konfucjanizm i kilka tysięcy lat odrębnej historii.
Już ci zwracałem uwagę: z faktu, że coś się stało, nie można wyciągnąć wniosku, że musiało się tak stać.
Na marginesie: głód na Ukrainie był skutkiem działania władz, ale nie sądzę, by był skutkiem zamierzonym. Jest to wprawdzie pogląd powszechnie przyjęty, ale nigdzie nie znalazłem przekonywających dowodów, które by to potwierdzały, choć w swoim czasie mocno interesowałem się historią Związku Sowieckiego i Ukrainy w szczególności.
Wrzesień 23rd, 2008 at 13:24
Dlaczego rozwoj komunizmu w odmiennych niby kulturach przebiebal zawsze podobnie. Nie wynikalo to czasem z przyjetego modelu organizacyjnego partii?
Lenin. Nakazujacy rozstrzeliwanie na slepo tylu i tylu zakladnikow, Lenin prowadzacy ludobojcza wojne z rosyjskim chlopstwem.
Pawle. Lenin chcial dobrze!!! Stalin wypaczyl? Obaj Pawle chcieli rownie dobrze. Tak mowia dokumenty.
Lenin inspirator Czeka i “nowego” typu sadownictwa. Lenin tworca pierwszy obozow ktore potem byly gulagiem. No coz wsciekly bies ma prawo sie bronic.
Wrzesień 23rd, 2008 at 13:31
O ktorym glodzie Pawle piszesz? Po “rewolucyjnym” czy “kolektywizacyjnym”.
To samo w Chinach.
Przy okazji polecam cos co moze juz czytales
Mao: The Unknown Story (Jonathan Cape 2005), ISBN 0-224-07126-2 (with Jung Chang)
Wrzesień 23rd, 2008 at 13:38
Jeśli chodzi o rozważania na temat ideałów komunizmu to warto obejrzeć film Joan Chen pt. „Xiu Xiu (Tian yu)”. Za portalem film web” „ Jest to opowieść o czasach rewolucji kulturalnej w komunistycznych Chinach, w czasie której istniała zasada wysyłania młodzieży w odległe i trudne strony aby nauczyły się pracy fizycznej. Jest rok 1975, 16-letnia dziewczyna zwana przez innych zabawnie Xiu Xiu (naprawdę nazywa się Wen Xiu) zostaje wysłana w odległy kraniec Chin, na stepy Tybetu w prowincji Sichuan do pomocy w wypasaniu i hodowli koni. Xiu Xiu przeżywa rozstanie z rodziną a brutalna rzeczywistość boleśnie ją doświadcza. Dziewczyna wciąż jednak marzy o powrocie do domu i usiłuje nawet uciec z Tybetu, oferując różnym ludziom swoje ciało w zamian za obietnicę pomocy w powrocie do rodziny. Dziewczyna prostytuuje się wierząc w dobre intencje różnych urzędników, jednak ci tylko ją wykorzystują i śmieją się. Powoduje to tylko kolejne rozczarowanie i przykrości.”
Ja, dodam od siebie, że najbardziej przykre w komunizmie, było ubezwłasnowolnienie, uniformizacja, wyzysk, prymitywizm i głupota całej tej konstrukcji intelektualnej i ekonomicznej, którą nazywamy ustrojem komunistycznym, która prowadziła do destrukcji człowieka rozumianej, jako indywidualność. Taki właśnie rozpad osobowości w miarę narastania rewolucji, właśnie opisał, w Doktorze Żiwago, Borys Pasternak. I to było właśnie zło, tego ustroju, masowego producenta zdegradowanych materialnie i intelektualnie szmaciarzy.
Wrzesień 23rd, 2008 at 13:42
A i jeszcze chciałem napisać, że ten artykuł w polityce o wsi zapodany przez Edwarda, to jest jedna z najlepszych rzeczy, jakie na ten temat czytałem.
Wrzesień 23rd, 2008 at 13:43
System był zbrodniczy w swych ideach, te o podziale według pracy i inne były w kontekście całej ideologii, bo tak je trzeba oceniać, równie zbrodnicze, jak hitlerowskie, że damy każdemu pracę i volkswagena oraz autostrady. Idea, żeby nikt nie żył z cudzej pracy prowadziła do mordowania całych grup spolecznych.
Zbrodnicza była koncepcja dyktatury proletariatu, jednej partii, ktora wyraża jej interesy, wrogów którymi jest reszta. Mówienie o pieknych ideach komunizmu i ich wypaczeniu w praktyce jest legitymizacją tego systemu. Bo bylo odwrotnie, to praktyka zbrodnie ograniczała. Nie ma żadnego usprawiedliiwienia dla ideologii komunistycznej, była złem i niczym więcej.
Wrzesień 23rd, 2008 at 13:45
Uff!!! – powiedzial Winnetou :D
Wrzesień 23rd, 2008 at 13:50
Edwarze, nie wszystko na raz!
Doprawdy, nie bronię Lenina, ma wystarczająco dużo na sumieniu (ale, pozwolę sobie zauważyć, jego przeciwnicy w rosyjskiej wojnie domowej też mają niemało). Tyle że ty zwalasz mu na głowę odpowiedzialność za to wszystko, co stało się wiele lat po jego śmierci.
“Lenin inspirator Czeka” – można by pomyśleć, że to on jest wynalazcą policji politycznej.
“Lenin twórca pierwszych obozów” – pierwsze obozy to stworzyli Brytyjczycy podczas wojny burskiej (a może jeszcze ktoś wcześniej?). Zresztą nie chodzi chyba o obozy jako takie, tylko o to, kogo i za co się w nich zamyka. W okresie NEPu nie wyglądało to tak źle, nic nie zapowiadało lat trzydziestych i czterdziestych.
“Lenin prowadzący ludobójczą wojnę z rosyjskim chłopstwem” – absurdalne uogólnienie. Rosyjskie chłopstwo w bardzo znacznej części poparło bolszewików w zamian za obietnicę podziału ziemi obszarniczej. O wojnie można mówić w odniesieniu do kilku powstań o lokalnym charakterze, które rzeczywiście stłumiono okrutnymi metodami.
“Lenin i Stalin … obaj chcieli równie dobrze” – a czego twoim zdaniem obaj chcieli?
.
O głodzie piszę “kolektywizacyjnym”. To zresztą mylące określenie, bo ofiarą głodu padli w przeważającej większości chłopi już skolektywizowani. Mitem jest opinia, iż głód miał być środkiem przymusu czy też zemstą za opór przeciwko kolektywizacji.
Wrzesień 23rd, 2008 at 13:56
Tak Pawle zgoda.
Przed Czeka byla swieta inkwizycja I okrucienstwa protestantow wobec katolikow i odwrotnie a Wyspy Solowieckie opisal Conrad w JADRZE CIEMNOSCI. ;))
Tak wszysko JEST jasne. WIDZE CIEMNOSC.
Wrzesień 23rd, 2008 at 13:57
Wraz z dziś wątpliwym otworzeniem archiwów SB Donald Tusk powinien podjąć inicjatywę zamykającą pierwszy i najważniejszy etap dekomunizacji. Powinna być to akcja ustawodawcza czy szersza odnosząca się do zagadnienia nierozdzielnego odwzorowującego sens zjawiska “100 000 sterownych, 1000 sterujących za bardzo, 100 sterujących absolutnie”, które jest fundamentem słabości polskiej demokracji i bardzo niskich standartów życia publicznego.
Możliwość by w akcji przeciw mnie wystąpiło pojedyńcze popchnięcie w kierunku działań mających stworzyć odległą kulę gówna jest niewystarczająca do wytłumaczenia zuchwałości podjętych metod. W całym łańcuchu decyzyjnym, w którym nie wystąpiło przez tak długi czas zaniechanie działań morderczych mogą grać rolę dwa wyjaśnienia. Albo pilnuje tego ktoś bardzo unużany w esbeckie zbrodnie, albo sukcesywnie wielokrotnie popycha w tym strukturę działania do niezmienności grupa, która ma wpływ hipnotycznie sugestywny na pion decyzyjno-wykonawczy. Co szokujące, a co już wiadomo, ważnym czynnikiem tego jest Adam Michnik, przez zaniechanie, ale też więcej. Michnik jest bardzo ważnym modelującym samoświadomość uczestników. Dalej konieczna jest osoba co najmniej o podobnej możliwości wpływu po drugiej stronie lub cała grupa o mniejszej możliwośc – mogąca oddziaływać powtarzalnością bodźców dla niezmiennościi. I z tego należy wysnuć, że gdyby w Polsce byli dziennikarze o ogromnym charakterze byłaby możliwość dotarcia kiedyś do źródła podtrzymującego mord i odpowiedzieć na jego przyczyny. Nawet gdyby były, co jest ogromnie mniej prawdopodobne, innej natury.
A tym gównem odległym od sterujących jest obraz mający ukazywać naturę najokrutniejszych działań jako nie związaną z tymi ludźmi. Tak, to jest logika możnych. Wyprodukować wydarzenie o wielkiej skali barbażyństwa skrzące się i napraszające, przelewające mnustwem “pustych den pokomunistycznych”. Oskarżenie kapitalizmu o samorzutną zdolność produkowania potworności, które jeśli się wydarzyły podobne wcześniej i jeśli się powtórzą będą przymierzane do tego wydarzenia, które się wylewało brakiem ubeckości. To jest dzieło ubeckie wielkie i wielka rola w tym Michnika. Czynnik głupoty jest ogromny, a inteligencja różnych udających “ukazujących ubecję” przepraszam – głupców lub świadomych głupców – znaczny. Ci ludzie zamazują obraz motoru tych działań i kładą krzyżyk na możliwości dokopania się do czynnika odpowiedzialnego. Sens tej konstrukcji politycznie jest tak wyrafinowany, że niektórzy uczestniczący muszą być ludźmi supermiałkimi lub superdebilami z pkt widzenia skutku.
Wrzesień 23rd, 2008 at 13:57
Głód na Ukrainie był bezpośrednim skutkiem realizacji idei “budowy socjalizmu”, co w gospodarce oznaczało panowanie idei prymatu tzw. działu pierwszego nad drugim, czyli przemysłu cięzkiego nad resztą. Zeby nakarmić budowniczych owego działu pierwszego ściągnięto przy pomocy brutalnej przemocy nie tylko nadzyżkę żywnościową na wsi lecz także to co bylo potrzebne do zasiania. To bylo pierwsze przed kolektywizacją. Ona była uzupełnieniem dfopełnieniem tej zbrodniczej polityki dyktowanej wprost przez piekne idee.
W Polsce zanosilo się na początku lat 50-tych na coś podobnego i dopiero przerażony Bierut wybłagał od Stalina zgodę na spowolnienie kolektywizacji i nacisku na chłopa, co zaowocowało tak zwana “sprawą gryficką” i innymi. To zahamowalo kolektywizację na przeciąg ponad roku.
Wrzesień 23rd, 2008 at 14:00
Gospodarz
Mówienie o pieknych ideach komunizmu i ich wypaczeniu w praktyce jest legitymizacją tego systemu. Bo bylo odwrotnie, to praktyka zbrodnie ograniczała. Nie ma żadnego usprawiedliiwienia dla ideologii komunistycznej, była złem i niczym więcej.
Zatem złośliwie zapytam. Co Pana przyciągnęło do PZPR? Jej zbrodnicze hasła i idee? Zapytam dalej. Co w komunizmie zafascynowało Jacka Kuronia, ze z zapałem budował ten system i to w tym najgorszym bo przed 56r. okresie? Tez zbrodnicze hasła i idee?
Nie uważam, że pisanie o pięknych hasłach komunizmu jest legitymizacją systemu. Uważam, że to wyjaśnia motywy działania takich ludzi jak Pan czy Jacek Kuroń.
Wrzesień 23rd, 2008 at 14:00
Pawle
Troche pozartowalem i teraz zaluje. To temat ogromny i trzeba go traktowac powaznie.
Wrzesień 23rd, 2008 at 14:05
Panie Waldemarze, kiedy słyszę, że coś było wyłącznym złem i nie ma żadnego usprawiedliwienia, to mnie, zapiekłemu relatywiście, włącza się światełko alarmowe. To Pan użył porównania z Niemcami hitlerowskimi, więc pozwolę sobie zapytać.
Przypuśćmy, że w Niemczech zdarzyło się wszystko, co się zdarzyło do 1939 roku – i Noc Długich Noży, i Noc Kryształowa, i pierwsze obozy koncentracyjne, i aneksja Austrii oraz Czech. Tylko że następnie zamiast napadać na Polskę Hitler zająłby się spokojnie budowaniem autostrad i produkcją volkswagenów – czy Pana ocena byłaby równie kategoryczna? Może jednak wtedy hitleryzm nie byłby jednoznacznie zbrodniczy?
Podobne rozumowanie można przyłożyć i do komunizmu. Powtórzę po raz trzeci (dwa razy pisałem to Edwarowi): z faktu, że coś się stało, nie wynika, że musiało się stać. Z faktu, że komunizm zaowocował zbrodniami, nie wynika, że w samych jego założeniach ideologicznych już były zakodowane gułagi, głód i masowe rozstrzeliwania.
Wrzesień 23rd, 2008 at 14:05
Andrzej,
dla ćmy ogień świecy jest piękny. W słowie piękno jest wkomponowane słowo dobro. I z tego właśnie powodu idee komunistyczne nie można okreslać mianem pięknych. Mogły mieć wygląd pieknych, ale były złem. Diabeł, jak kogoś kusi też mu sie przedstawia jako piekny.
Wrzesień 23rd, 2008 at 14:08
Niedawno usilowalem wprowadzic do blogu postac Aleksandra Wata
wiec jeszcze raz
http://kuczyn.com/2008/09/18/i.....ment-58039
Wrzesień 23rd, 2008 at 14:10
Pawle,
w samych zalożeniach zakodowane były zbrodnie, bo gdzie sie pojawił tak je głównie rodził. Nie ma ani jednego komunizmu bez zbrodni. Ta ideologia podobnie jak hiteryzm nie może być niczym legitymizowana, a mówienie, że idee piekne tylko wykonanie zbbrodnicze takiej legitymizacji dostarcza.
Ja przeciwstawiam się jednowymiwqrowemu osądzaniu 45 lecia PRL, ale system PRL nie może byc oceniany wedle zasady to bylo dobre a to złe, to tak, jakby hitleryzm oceniać wedle zasady no tak Oświęcim to złe, ale autostrady to dober.
Wrzesień 23rd, 2008 at 14:12
“Troche pozartowalem i teraz zaluje. To temat ogromny i trzeba go traktowac powaznie.”
.
Edwarze, ten spór jest nierozstrzygalny, bo kłócimy się tu w niewielkim stopniu o fakty, głównie o ich interpretację. Ja jako sceptyk o analitycznych inklinacjach jestem nieufnie nastawiony do syntez i uogólnień. Zbyt często przy okazji różnych lektur historycznych odkrywałem, że rzeczywistość widziana w skali mikro bardzo odbiega od obiegowych przekonań.
Wrzesień 23rd, 2008 at 14:13
PS Bardzo proszę mnie już nie prowokować do dalszej dyskusji, bo zaniedbuję pracę zawodową.
Wrzesień 23rd, 2008 at 14:16
Czy to pierwszy “zawod” w twoim zyciu Pawle :D
Wrzesień 23rd, 2008 at 14:16
jak kogoś ciekawi to moje poglądy sprzed 20 lat na komunizm są tu:
http://kuczyn.com/papers/publi.....051119.pdf
Wrzesień 23rd, 2008 at 14:24
Paweł ma rację. Przedostatni wpis Gospodarza świadczy, że kłócimy się o słowa mając jednak te same albo przynajmniej zbliżone poglądy. Rzeczywiście najwłaściwszym określeniem byłoby stwierdzenie idee komunizmu jawiły jako piękne choć w istocie były zbrodnicze bo do zbrodni prowadziły.
Wrzesień 23rd, 2008 at 14:24
“Czy to pierwszy “zawod” w twoim zyciu”.
.
Zawiodłem się wielokrotnie, a czasem nawet zawodziłem (w obu znaczeniach). Ale zawód dopiero drugi.
Wrzesień 23rd, 2008 at 14:44
No i nie wytrzymałem…
.
“Idee komunizmu jawiły jako piękne, choć w istocie były zbrodnicze, bo do zbrodni prowadziły.”
.
Czyli po owocach ich poznacie je. Nie bardzo przemawia do mnie ta formuła. Per analogiam należałoby uznać, że wielkie religie światowe, co najmniej chrześcijaństwo i islam, są choć trochę zbrodnicze, bo każda z nich doprowadziła w swoim czasie do zbrodni. Tudzież idee Oświecenia i rewolucji francuskiej.
Wrzesień 23rd, 2008 at 14:51
glosie
Linka o wsi byla umieszczona z mysla o tobie, ale takze dlatego ze moj polski dom stoi w bogatej i tradycyjnie i na dzis wsi. Duza relatywnie wies. Z tradycyjnym zaludnieniem. Ludzie dziedziczacy wielowiekowa tradycje. Ale chlopa rolnika tam na lekarstwo. Tak jak daleko bylo slychac pianie mego nieboszczyka koguta sami z wyzszym wyksztalceniem ze wszystkimi cywilizacyjnymi konskwencjami. Dlatego ten artykol mnie zainteresowal.
Wrzesień 23rd, 2008 at 14:58
Pawle. I komunizn i faszyzm i nazizm to zjawiska XX wieczne. XX wiek czynil dostepnyni techniki i srodki ktore zniewalaly tak gleboko czlowieka jak zadnym wymienionym przez ciebie sie nie udalo.
W tym tkwi specyfika.
Nie po owocach ich poznacie Pawle nie trzeba az tak dlugo czekac. Wystarczy popatrzec na to jak gleboko pomysl chce wejsc w zywa materie spoleczna.
Wrzesień 23rd, 2008 at 15:03
Uchachauchaach
http://wyborcza.pl/1,75968,572.....ecial.html
Wrzesień 23rd, 2008 at 15:10
Zastosowano tu metodę walki z treścią tego co napisałem tworzeniem nieweryfikowalnego pozoru wpływania. Jest też wstrzymanie się z politowaniem by zaznaczyć mocniej, że takowe było. Ale wiemy głównie o opanowaniu go czyli szlachetności. Manifestacja niedotykania przez to co piszę jest ważna dla mordercy.
Pokazał on przykład wszystkich “I” jako uniwersalny by na tej prawdziwości (że I, ale co z tego?). Tak było to najsłabsze możliwe I. Ale było. Każde poszczególne zachowanie – tekst jest w tych okolicznościach tylko dopiskiem do całości, której to zachowanie – tekst jest już częścią. Ale to dla innych powinno być wszystko co tworzy wagę czynu, nawet w tym wymiarze niestety nie jest. A wymiar celowo pomijany, podkładka filmu, to realna relacja miedzy mną a tymi którzy tworzą moją rzeczywistość, sobą, tym co chcą bym tak odbierał – a co staje się w tej sytuacji wymiennikiem przez sam fakt przewagi. I jeszcze cecha szczególna – to co wysyłają do mnie jako siebie jest bardziej nimi niż to “sprzedają” gdyż to musi być dla mnie nimi. Podległość i ograniczenie w swoistym terrarium z obrazów siebie jakie wysyłają to cechy nadające wielką powagę presupozycyjnej i “I” cechom wypowiedzi-czynów. Nawet gdy są z pogranicza swych kategorii. To jest wymiar, którego znoszenie w odbiorze z chmurek jest podstawą do zakatowania. Wola wspólna podtrzymywania świata terrarium, brak wystarczającej woli do rozrywania go to najważniejsze niewerbalizowane wypowiedzi czynów, składających się z gestów i słów. Na tym polega mord doskonały i doskonale nikczemny. To są okoliczności dające maksymalizację działania wszystkich wrzucanych bomb. Zbrodniarze, którzy zabili Olewnika są duchowymi braćmi tego kordonu ludzkiego, który zasłania tłuczących jak ci, których znamy z najbardziej klasycznego ujęcia ukrytej kamery z Gdańska 70.
Stosowanych jest szereg środków by wzmacniać obraz mający sugerować choćby koncentrację na cechach emocjonalnych moich wypowiedzi. Otóż te presupozycje, wrzucane zgównienie do głowy, są kłamstwem opieranym na podobieństwie. I łączenie ich z abstrahowaniem od ukrytych nawarstwień zgówniających bodźców nie jest genialne, ale ważne. Presupozycja podobieństwa zakłada moje zaangażowanie w przekazwywanie emocji kalkowane od takiej ich cechy. Moja świadomość odbija się od w nieskończoność sączonej, boksowanej informacji “nie słychać”. Piszę bardziej zdystansowany niż się to wrzuca, ale zamiast ukrywać dzielę się emocjami. Nie po to by je przekazywać. By nakarmić zapotrzebowanie na nie i móc skoncentrować się na tym co chcę przekazać.
Muszę być wobec tego obojętny gdyż bronią przeciw mnie jest bardzo wysokiego lotu zastosowanie I. Otóż buduje się w miarę urealnione komentarze odnoszące się do cech prawdziwych. Po co mam toczyć bój o to na co nie mam wpływu? Każdy człowiek kieruje się jakąś emocją jeśli podejmuje jakiekolwiek działanie. Można ją nieskończenie powiększyć w odbiorze innych by pośrednio falsyfikować cechy głębsze. Ta metoda jest stosowana z takim profesjonalizmem przez tak szczątkowe formy zachowań, że trudno jest nie zostać hipnotycznie nakrytym czapką przed adresatami.
Prawda na temat tak poważnych spraw jakie poruszyłem ma źródło gdzie indziej niż w tym jak na to zareagują profesjonaliści lub jakie moje reakcje wywołają. Dlatego wszystko co tu teraz piszą jest kłamstwem na temat tego co ja piszę.
Muszą osłaniać swoją zbrodnię i robią to jak mrówk 24 h na dobę, a teraz szczególnie.
Wrzesień 23rd, 2008 at 15:37
Panowie, panowie. Nie mam zbyt wiele czasu, bo wychodzę z psami do lasu, więc krótko. Żadna poważniejsza dyskusja o przegranych bądź zwycięskich wielkich ideach będzie warta funta kłakow bez analizy jednostki ludzkiej. Jej potrzeb i możliwości.
W porównaniu z tm łajdakiem z Kambodży zarówno Stalin jak i Hitler wypadają całkiem nieźle.
Wrzesień 23rd, 2008 at 15:53
Glos
http://kuczyn.com/2008/09/18/ipn-u-odchylenie-od-prawdy-o-prl/#comment-58212
Do twojej relatywizujacej notki w sprawie TW w ogolnosci.
Tak ludzie sa czasem zli i podli, nawet czesto.
Takie jest zycie. Tyle ze problem TW w PRL polega na “nacjonalizacji podlosci” w zakresie nieskonczenie wiekszym niz zwykle potrzeby policyjne. Sprawdz statystyke, donosy na gospodarza i np zeby ci nie bylo nudno to tego osobnika:
http://www.rodaknet.com/rp_art.....gentow.htm
albo “wallenroda”
http://www.rodaknet.com/rp_art.....gentow.htm
Intuicja ludowa w okresie piewszych lat budowy socjalizmu stworzyla znany prawie wszystkim wierszyk ktory osmielam sie gwoli prawdy historycznej powtorzyc:
Na kapuscie czarne liscie
Nie daj dupy komuniscie
Jak sie partia o tym dowi
To ci dupe upanstwowi.
Wrzesień 23rd, 2008 at 15:55
Glos
Ten drugi link to ten
http://pl.wikipedia.org/wiki/J.....f_Kossecki
Wrzesień 23rd, 2008 at 16:10
Żadziudko piję kawę, a dziś piłem szczylu Leski.
Wrzesień 23rd, 2008 at 16:43
Edwardzie,
Oczywistą rzeczą jest inny wymiar działalności TW i współczesnego karierowicza, z uwagi na to, że odbiorcą informacji były służby specjalne. Choć należy wskazać, że służby specjalne, były tym elementem dynamizującym działanie gospodarki komunistycznej, a faktycznie miały ogromny na nią wpływ, poprzez obsadę personalną i wydawanie dyrektyw postępowania. Ale dzisiaj np. takim elementem szczątkowym, ale zawsze jest np. wpływ kierownictwa PSL na obsadę poszczególnych przedsiębiorstw i instytucji. Ja widziałem po prostu po 89 r. dużą ilość przykładów niegodnych zachowań się ludzi korzystających z poparcia nomenklatur partyjnych dla budowania swojej kariery zawodowej. Chodzi tutaj o przypadki bezprzykładnego chamstwa, poniżania, świńskich intryg, manipulacji ustawami i orzecznictwem etc. etc. Powiem trochę przewrotnie, film Andrzeja Wajdy Człowiek z Żelaza kończy się przesłaniem “my tu jeszcze wrócimy”. Każdy wie, że chodzi o kacyli partyjnych i ich przydupasów. No, i co wrócili, nawet po 89 r. i nie chodzi tylko o SLD ;D. Instytucje i mentalność oraz samo społeczeństwo tak szybko się nie zmienia. Ja wcale nie jestem przekonany, że w 89 r. zwyciężyliśmy (kto??? – niby ci uczciwi demokraci, obrońcy praw człowieka i zdrowego rozsądku???). Raczej powiedziałbym, że wygrali bitwę, która odmieniła bieg historii, a więc coś w rodzaju Łuku Kurskiego, a z stamtąd była jeszcze długa droga do Berlina…
Wrzesień 23rd, 2008 at 16:44
Gospodarz napisal dla ćmy ogień świecy jest piękny.
Gwoli prawdzie, bo o nia tu chodzi, o pieknie w oczach cmy nauka milczy. Nauka za to wyjasnia, ze cmy i inne nocne muchy nawiguja wedle Ksiezyca. Cma, chac leciec prosto, utrzymuje staly kat pomiedzy zrodlem swiatla a trasa lotu. Jesli zrodlem jest Ksiezyc, to wychodzi linia prosta. Jesli zrodlem jest swieca, to wychodzi spirala logarytmiczna, ktora konczy sie na swiecy. Rozwiazywalismy to zadanie na pierwszym roku studiow.
Wrzesień 23rd, 2008 at 16:49
Jesli idzie o TW, to pamietajmy o zigolaku, ktory rozpracowal Beate Sawicka i doprowadzil ja do kompromitacji i moze do wiezienia. Pamietajmy, ze szef zigolaka ciagle kieruje neo-bezpieką, zas premier i partia obecnie rządząca ani nie rozliczyla ani nie rozgonila tej instytucji.
.
Gdyby wszystkimu byli winni komunisci, to ani CBA ani IPN by nie istnialy, zas partia obecnie rządząca wyslalaby Kurtyke na Antarktyde, zeby prowadzil wykopaliska na biegunie poludniowym.
Wrzesień 23rd, 2008 at 16:49
Do Berlina jeszcze daleko! Wojska wyzwoleńcze jeszcze nie dotarły do Śląska i Pomorza. W lokalu przy ul. Twardej w Warszawie dopiero towarzysze tworzą Krajową Radę Narodową w noc sylwestrową 1943 roku.
Wrzesień 23rd, 2008 at 16:54
Wieloletni radaktor Literatury na Świecie? A to szuja. Ale chyba zdolna szuja, bo miłośników literatury wprawiało zazwyczaj w stan długotrwałej ekstazy zakupienie każdej pozycji z tej serii.
Wrzesień 23rd, 2008 at 17:33
Edwardzie,
Co do tej wsi z artykułu w “Polityce”, to b. ważne jest nie to, że osiedlają się tutaj ludzie z miasta. Rzecz w tym, że ona zamarła w swej tradycyjnej funkcji. Nie uprawia się ziemi, nie hoduje świń (wystarczyłoby, aby każdy gospodarz miał po 10 świń w gospodarstwie, a miastowi by spowrotem uciekli do miasta.). Trochę jest koni. I na tej złej sytuacji faktycznie żerują partie chłopskie, które będąc beneficjentem roszczeniowej postawy bardzo dalekie są od myśli o zmianach strukturalnych. A zmiany takie są tutaj potrzebna na tak ogromną miarę, że można to określić mianem rewolucji agrarnej. Samorządność zaś wiejska polega na tym, że władze gminne załatwiają sprawy radnym, wójtowi i burmistrzowi w pierwszej kolejności. Kiedy wcześniej jeszcze były przetargi na roboty kanalizacyjno drogowe, gdy do przetargów zgłaszała się więcej niż jedna firma “miejscowi biznesmeni” byli pewnikami, gdyż przetargi były pod nich ustawione. Nie ma na wsi żadnej refleksji, że to jest niewłaściwe. Chłopu się należy i basta! Dopłaty do rolnictwa i ograniczona wysokimi cenami nieruchomości, a małymi pracy możność migracji do ośrodków miejskich konserwuje ten skansen, gdzie nie ma sensu autochtonom dowodzić, że upadek komunizmu w Polsce to jakieś pozytywne wydarzenie. Oni po prostu pamiętają że w komunizmie żyło im się lepiej, i za pewnik przyjmują, że nowa władza przyszła tylko kraść i barłożyć się (dlatego też chcą mieć w tym ogólnym złodziejstwie trochę udziałów).
Wrzesień 24th, 2008 at 02:56
“Stan Says:
wrzesień 23rd, 2008 at 3:37 pm
Panowie, panowie. Nie mam zbyt wiele czasu, bo wychodzę z psami do lasu, więc krótko. Żadna poważniejsza dyskusja o przegranych bądź zwycięskich wielkich ideach będzie warta funta kłakow bez analizy jednostki ludzkiej. Jej potrzeb i możliwości”
‘
Ta część wypowiedzi rzecznika sprowadza się do “prostej” praktycznej funkcji. Albo ją skomentuję i tym samym podważę inne cechy moich ostatnich wypowiedzi przez potraktowanie jako nieoczywistym tego co już pisałem. Poza tym sprowadzę się do roli osoby kłucącej się o to czyja popielniczka jest czyja w knajpie. Zdewaluuję to co napisałem wcześniej.
Albo, przemilczając zgodzę się na wprowadzoną niejasność. Ogrom pogardliwej Presupozycji Czynu wykonywanej tym tekstem zaczyna się od konstatacji, że ja się tłumaczę i proszę o branie pod uwagę okoliczności i o zrozumienie. Powtarzam więc wyraźniej: ograniczenie mojego zakresu percepcji osób, ograniczenie informacji od nich płynących przy okazji informacji będących symbolami upodlenia są metodą wymuszającą traktowanie czynów jako rodzajów uzasadnień. Jest to metoda produkowania “projekcji” i reakcji “niewspółmiernych” czy w ogóle niby luźno związanych z aktualnymi bodźcami. Chodzi o zmuszenie mnie do nadania wyczerpującego sensu działaniom niewerbalnym i słowom tak by doświadczane ciosy były w jakiś sposób logiczne. Wykorzystuje się do tego skłonność psychiki do tworzenia zależności będących teoretycznymi prototypami możliwości zmiany, wpływu na złe okoliczności. Banalne słowa nabierają znaczeń koniecznych dla przetłumaczeń do których wypowiedzi bardziej pasują.
Na tej zasadzie i rozumiejąc to zjawisko ten mały asystent pisze coś co nie ma znaczenia, jest abstrakcyjne z pkt widzenia tego o czym piszę. Im bardziej osacza się człowieka tym bardziej wypowiedzi stają się wypowiedziami odnoszącymi się do osaczenia. To daje satysfakcję i kamuflarz umożliwiający minimalizm komunikacyjny. Proces mojego “zapadania się” w metaforyczną, zastępczą funkcję słów musi w tych okolicznościach postępować. “Teraz tak niewiele potrzeba”. Niedługo będzie wystarczał gest łączący się bardzo pośredni z czymkolwiek co współwystępowało w tekstach zawierających pogardę. To zrozumiała D, ale postanowiła to przyspieszyć. Poza tym umieszczanie danych prywatnych służy nie tylko pogłębianiu doświadczenia upodlenia i coraz mocniejszego takiego odbioru innych bodźców, ale też coraz większą łatwość odbierania choć trochę metaforycznie podobnych tekstów do jakichkolwiek cech sytuacji do konstruowania samemu sensów podług tego nawarstwionego odbioru pogardy. A więc w skrócie: odbieram coraz negatywniej i coraz bardziej do siebie. Ale “na filmie” tego nie widać. Przychodzi czas dla rozmaitych Rybińskich, Janke-ów, Leskich ze swoją radochą inteligencji, a czasem też inną niezdrową satysfakcją. Tak wygląda mord psychiczny. D o tym wie i sprawia jej coraz większą satysfakcję coraz większa trudność w opieraniu się przekazowi do siebie i metaforycznemu wziętych z całości. Taki Adolf w “kobiecym” ciele będzie zachęcał nadal do posługiwania się językiem skojarzeń by z przeskokiem słaba, wyrobiona do tego psychika chwytała konstrukcje i przetwarzała je tak by zgadzały się z całością. Efekt niewymierności co na ile z czego w tym dziwnym negatynym odbiorze stanie się normalnością, ale cechy podobieństw do oczekiwanych historyjek opartych na założeniach oskarżeń będą skrzętnie “magazynowane” i traktowane jako legalizacja kolejnych uderzeń. Właśnie w ten sposób spełniają się pragnięte przepowiednie. Każdy sprawdzić chce choć raz jak to jest wchodzić w mózg warzywa jak w masło. I to warzywa w sensie choroby układu nerwowego absolutnie drugorzędnie.
Ten mały sukinsynek towarzyszący mojemu głównemu oprawcy jest ostrożniejszym współsprawcą, ale polecam tak samo głęboką kontemplację jak moich słów duchowej esencji jego przytaczanych wersów. Zbrodnia z dnia na dzień staje się bardziej doskonała.
Wrzesień 27th, 2008 at 15:48
“Andrzej”: dzięki za zwrócenie uwagi, rzeczywiście na onecie dałem ciała. Pozajączkowało mi się :) Cieszę się, że od razu włożyłeś mnie do przegródki #5 w zestawieniu Tymochowicza – to sympatyczne z Twojej strony.
“Dark Side”: wiesz doskonale, ze nie chodzilo o przekręcenie nicka, tylko o “zyliard” w nicku (zamiast tego mogłem użyć “pierdyliard” i byłoby to samo tylko brzydziej).
Wiesz również, że nie chodziło mi o “700 bln dol bailout” bo jako cytat jest to poprawne, tylko o ” …700 bilionow uratuje glowne instytucje finansowe…” bo to już jest ewidentny błąd.
Fakt – jesteś niesamowicie zarozumiała, co dowiodłaś swoją pierwszą odpowiedzią i odsyłaniem mnie natychmiast do definicji, mediów itp. Zamiast zastanowić się chwilę nad postawionym pytaniem. I nadal dowodzisz nie przyznając się do pomyłki. Tu się w pełni zgadzamy.
******
A teraz ad rem
To co się dzieje obecnie w USA (nacjonalizacja, oddłużania – jak zwał tak zwał) może faktycznie skończyć się tragicznie dla gospodarki światowej. Z mojej perspektywy prawdopodobny jest taki scenariusz, że za kilka lat będziemy jedli buraki pastewne a jednocześnie będziemy słyszeli, że padliśmy ofiarą krwiożerczego kapitalizmu – co będzie ewidentną nieprawdą.
Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że kryzys jest wpisany w gospodarkę kapitalistyczną, że firmy upadają gdy są źle zarządzane (a czym jest dawanie kredytów na dom na piękne oczy? – od tego się zaczęło), że ludzie inwestujący w takie źle zarządzane firmy ponoszą potem tego konsekwencje, że rynki finansowe są właściwie obecnie najlepszyą wizualizacją słowa “globalizacja” itp, itd.
To co się nam proponuje jako plan ratunkowy to hasło: “zrzućmy się wszyscy na pokrycie strat wywołanych przez nieodpowiedzialnie zarządzane firmy”. Ponieśmy wszyscy konsekwencje, niezależnie od zaangażowania w upadające firmy. Smutne jest to, że kandydujący na prezydenta USA właściwie nie kwestionują “planu ratunkowego”. Oni raczej tylko róźnią się co do szczegółów.
A jakie będą konsekwencje tego planu to widać na przykładzie naszych szpitali – ich notoryczne oddłużanie spowodowało, że tylko naiwni dyrektorzy chcieli coś zmienić w swoich metodach zarządzania. Po co zmieniać, skoro przyjdzie nowy rząd i znowu oddłuży…
Z drugiej strony, jeżeli obecny Rząd (juz tu, u nas) reaguje na niebezpieczeństwa związane z rynkami finansowymi upichceniem ustawy, która zabiera prawo do dowolnego zarządzania swoimi pieniędzmy (w trosce o nasze dobro oczywiście, bank będzie zmuszony do odmówienia nam inwestycji w ryzykowne instrumenty w sytuacji gdy oszacuje, że może to nam nie wyjść na dobre, bo to nasze ostatnie pieniądze). Potem Prezydent to podpisuje jako dobra ustawę. To znaczy, że jesteśmy traktowani jak niepełnosprawni. Czyli – można nam wmówić każdą głupotę – nawet taką, że to co się dzieje w USA nie jest nacjonalizacją, że w UE konieczny jest globallny supernadzór nad finansami i na końcu, że to wszystko to jest kapitalizm.
Październik 16th, 2008 at 10:51
Panie Kuczyński pamięta Pan co w strych (dobrych) czasach mówił Pan w mieszkaniu Tejkowskiego o stanie wojennym?