Jestem z Układu


Tylko groźba inwazji ratuje 13 Grudnia.

LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 676 dni (mniej niż dwa lata).

Wracam jeszcze do problemtyki stanu wojennego. W środowej „Trybunie” była informacja o wizycie generała Jaruzelskiego w redakcji i takie oto omówienie fragmentu jego wypowiedzi; „Generał ubolewał nad tym, że argumenty tych, którzy starają się w mediach bronić racji uzasadniających wprowadzenie stanu wojennego, są zbyt defensywne i nie sięgają do najważniejszych kwestii. Zwrócił uwagę, że nadrzędnym argumentem na rzecz decyzji wprowadzonej w życie 13 grudnia 1981 r. była konieczność uchronienia społeczeństwa przed groźbą zagłady biologicznej, która w obliczu nieodpowiedzialnych działań opozycji i zbliżającej się surowej zimy była bardzo realna”.

Istotnie kiedy czyta się rozliczne Jego wypowiedzi na temat 13 grudnia, to akcent w nich położony jest na zagrożenia wewnętrzne, dotyczące gospodarczego załamania, drastycznego pogorszenia warunków życia i zaburzeń społecznych. Jest w tym dużo prawdy, choć także i przesady z nadmiernym przesunięciem odpowiedzialności na przeciwnika, czyli „Solidarność”. Więc nie piszę, by ten aspekt pomijać przy dyskutowaniu czym był stan wojenny i czy był niezbędny. Ale jedno jest dla mnie absolutnie, bezdyskusyjnie pewne – nie wygra generał bitwy o ocenę swego czynu tocząc ją głównie na, jeśli tak można powiedzieć, froncie wewnętrznym. Jeżeli generał i jego zwolennicy nie potrafią z maksymalną wiarygodnością, oparciem się o fakty i własną pamięć odeprzeć argumenty ich przeciwników twierdzących wprost lub sugerujących, że Związek Radziecki mógł się w roku 1981 pogodzić z przejęciem władzy przez „Solidarność”, to nie wygrają bitwy o pamięć 13 grudnia.

Głównym frontem tej bitwy jest front zewnętrzny, bo stan wojenny tkwi w nas, jak wbity w plecy nóż nie dlatego, że jeden z partnerów porozumienia sprzed 16 miesięcy, w imię spokoju w kraju, znienacka uderzył i obezwładnił drugiego. Nie jest istotą tego bardzo emocjonalnego sporu kwestia przywrócenia spokoju w kraju tym sposobem. Istotą jest to, czy stan wojenny uratował niesamodzielną Polskę przed tragedią inwazji sowieckiej i następującą po niej jeszcze większą niesamodzielnością, czy też zagrodził wtedy narodowi drogę do wolności i niepodległości na niewiadomy czas, nikt nie przypuszczał, że tylko na osiem lat. Jeżeli Generał nie wygra bitwy o ocenę swego czynu na tym zewnętrznym froncie, to choćby nie wiem jakie apokaliptyczne fakty można było przytoczyć, gdy chodzi o sytuację gospodarczą i socjalną w kraju nie wygra jej w ogóle. Gdyby bowiem miało się okazać, że wtedy była szansa na wolność i niepodległość (w co osobiście nie wierzę), choćby okupiona wielkimi wyrzeczeniami ekonomicznymi, a nawet ofiarami, to zniszczenie tej szansy 13 grudnia nie mogłoby być w pamięci narodowej wybaczone. Spokój w kraju, jako wartość uratowana przez stan wojenny nie może się w życiu narodu równać z szansą na wolność i niepodległość, która tej pamiętnej nocy byłaby zaprzepaszczona. Gdyby tak było to stanu wojennego nie dałoby się uznać za mniejsze zło, bo byłby on wtedy największym złem. „Obrona socjalizmu, jak niepodległości” miała sens tylko wtedy, gdyby jego upadek oznaczał mniej niepodległości, a nie takie czy inne wstrząsy wewnętrzne. Dlatego też skupianie uwagi na zagrożeniach wewnętrznych to niestety trafianie kulą w płot.

Napisałem to co wyżej odkładając na bok moje poglądy w tej sprawie, które, jak wszyscy w Polsce mam. Nie jestem zwolennikiem, ani przeciwnikiem Generała, kiedyś byłem jego przeciwnikiem, ale to było dawno. Dzisiaj patrzę na stan wojenny, a w każdym razie staram się na niego patrzeć okiem analityka. Moim zdaniem prawdopodobieństwo inwazji Paktu Warszawskiego było ogromne i odtajnione ostatnio materiały CIA je wzmacniają, a nie osłabiają. Do dziś połowa Polaków widzi w 13 Grudnia coś co było niestety konieczne. Ale druga połowa sądzi zupełnie inaczej odsądzając generała Jaruzelskiego od czci, patriotyzmu, a nawet polskości. Do większości tych Polaków z inną niż ich ocena stanu wojennego się nie trafi, ale jeśli by się chciało, to trzeba, wbrew temu co generał powiedział w „Trybunie” odłożyć wewnętrzną problematykę tamtych lat i skupić się, nie tylko przez cytowanie wypowiedzi i dokumentów, lecz bardziej przez własną pamięć i relację, na odparciu argumentów, że Rosja Breżniewa mogła pogodzić się z odejściem Polski z obozu, że stan wojenny był przygotowywany pod dyktando Moskwy, że generał i ludzie z jego otoczenia zwracali się o wsparcie militarne ze strony Paktu Warszawskiego i tak dalej. Tu tkwi cierń.

Skomentowano 549 razy to “Tylko groźba inwazji ratuje 13 Grudnia.”

  1. głos zwykły napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    Ani generał ani Pan nie wygracie wojny o pamięć, wojna bowiem ta wejdzie w decydującą fazę, kiedy już was nie będzie. Trzeba się z tym pogodzić. Z dalszej perspektywy czasu, gdy nie będzie to miało już politycznego znaczenia, a także gdy zostaną ujawnione tajne dokumenty przyjdzie właściwe roztrzygnięcie.

  2. głos zwykły napisał(a):

    Dla biednego Narciarza2. Tekst prosto z GW
    http://wyborcza.pl/1,9640.....;startsz=x
    {Generał}Nie czuł się komfortowo, bo nie wiedział do końca, czy oni coś wiedzą. Sukces operacji opierał się na zaskoczeniu przeciwnika. O ileż większej pewności siebie by nabrał, gdyby towarzysze z Moskwy obiecali pomoc w razie kłopotów? Prosił o to Kulikowa wiele razy, ostatni raz kilka dni temu. A Kulikow wciąż powtarzał swoje: „Towarzyszu Wojciechu, to są polskie problemy”.

  3. jasnaanielka napisał(a):

    No to parę opinii tych, co mają co wspominać :)
    http://polskatimes.pl/gaz.....,id,t.html

  4. Ewa-Joanna napisał(a):

    A wedlug mnie general jest uczciwy do konca i nie wybral latwiejszej drogi. Byc moze wrog wewnetrzny byl gprszy w tamtym czasie od wroga zewnetrznego.
    Nie wiem p. Kuczynski w jakich „sferach” sie pan wtedy obracal, byc moze w wysoko uswiadomionych, ale powiem panu jak to wygladalo na dole, wsrod zwyklych ludzi, czlonkow Solidarnosci i nie tylko. Tam nikt o zadna wolnosc i niepodleglosc nie walczyl! Ludzie chcieli lepiej zyc, miec wiecej, wiekszosci gdzies tam w tle majaczyl sie dobrobyt zachodni, ale rowno dla wszystkich (to przeciez wtedy powstalo to haslo takich samych zoladkow!) i w iwekszosci bez wysilku. To nie oni mieli to wypracowac, ale rzad mial dac. Dokladnie jak teraz! Mentalnosc sie nie zmienila.
    Do tego doszlo awanturnictwo roznego rodzaju krzykaczy, podburzaczy i samozwanczych watazkow – haselka populistyczne, zadymy i poczucie sily bez poczucia odpowiedzialnosci. Kazdy kto probowal powiedzisc cos rozsadnego, kto probowal zahamowac te rozpedzajaca sie maszyne destrukcji, ten byl wrog. Wtedy jeszcze od komuchow nie wyzywali :)
    W zakladach zamiast pracowac i wytwarzac, toczyly sie ciagle masowki i wiece poparcia dla roznych, KKS robila sie coraz bardziej radykalna, ludzie kradli na potege, bo „odbierali swoje” i burdel byl coraz wiekszy. Tak to wygladalo kiedy sie odrzucilo cale te Hurrra otaczajace Solidarnosc.
    Istnialo duze prawdopodobienstwo, ze wszystko to w okresie zimy padnie i dopiero zacznie sie awantura i chaos, kiedy zabraknie pradu, nie bedzie nic w sklepach (ow slawny ocet to przeciez „zdobycz” czasow Solidarnosci), nie bedzie czym ogrzac mieszkania. Na dole, te sprawy zaczely byc juz dokuczliwe, choc jeszcze przykryte warstwa glupiego optymizmu pt” musza nam dac!”.
    Tamte czasy wcale nie byly takie proste jak to sie chce przedstawiac dzisiaj. Ani spolecznie ani ideologicznie.
    Mysle, ze najwalasciwszym podejsciem do najnowszej historii kraju, bylaby jej akceptacja i oparcie sie na wielkich pozytywnych wartosciach jakie przyniosla – zdolnosci do wspolnego dzialania, solidarnosci spolecznej, negocjowania i porozumienia ponad podzialami dla dobra wszystkich.
    A nie kurde wytykania kto byl wazniejszy i odwazniejszy wtedy, bo to glupie i niedojrzale.

  5. Stan napisał(a):

    Panie Waldemarze,

    nie bardzo rozumię wypowiedzi redaktora GW (nazwiska nie pamiętam), które przytoczył głos.
    Przecierz dotychczas znane dokumenty wskazywały, że marszałek Kulikow zachowywał się w Polsce jak gubernator wojskowy, a wprowadzenie stanu wojennego w Polsce dawało jemu i grupie kremlowskiej, w ktorej funcjonował atut w rozgrywce o przejęcie władzy po geriatrycznych imperatorach. Doniesienia Kuklińskiego tłumaczone przez GW jeszcze bardziej przekonują do takiego stanowiska.
    To psychologizowanie redaktora GW trochę infantylizuje cały problem. Jak nie ma argumentów, to młody człowiek wchodzi w skórę polityka (puszcza oko do czytelników i sam bawi się świetnie), który stał na czele zanarchizowanego kraju, a każda jego niefortunna decyzja mogła spowodować konflikt światowy (pogratulować Naczelnemu GW redaktora o talentach literackich).
    Jeśli idzie o racje moralne wprowadzenia stanu wojennego, to oczywistym jest, że zagrożenie zewnętrznie jest jedynym argumentem z którym można polemizować w tej sprawie. Za fakt zapaści gospodarczej odpowiadają rządzący i to powinno być poza dyskusją.
    Moim zdaniem tylko obrona (choćby ułomnej) suwerenności kraju uprawniała do radykalnych środków użycia siły przed nieroztropnym działaniem żywiołu związkowego.
    Oczywiście widmo głodu (potęgowane sankcjami gospodarczymi) w okresie nadchodzącej zimy mogło spowodować wybuch społeczny, co dało by powód do wkroczenia wojsk Układu Warszawskiego, ale jeżeli takiej groźby nie było to należało oddać władzę.

  6. andiboz napisał(a):

    „Socjalizm tak – wypaczenia nie! I to się przyjęło. Zobaczcie co robią związki zawodowe z popłuczynami po „Solidarności” na czele.
    W dalszym ciągu walczą o socjalizm wspierani przez PiS i SLD.

  7. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    poczytalam co podalas. I rozczarowalam sie okropnie tymi wypowiedziami. Oni chca brazu, laurow i zemsty. A ani slowa nie ma na temat co ofiarowaliby w zamian.
    Jaki program gospodarczo-polityczny miala Solidarnosc dla kraju w 81 roku? Jaka alternatywe dla rzadow PZPR?

  8. soulgarden napisał(a):

    W.Kuczyński, nie to czy Jaruzelski jest centrum kosmosu jest istotne. Istotniejszy jest nieustający gwałt zbiorowy i morderstwo psychiczne wykonywane przez bandę esbeckich i żydowskich czynowników publicznie obecnie. Tylko to wydażanie powinno pana przejmować współudziałowcze publicznego mordu napierdalaniem upokożenia. Najserdeczniejsze życzenia powrotu oddziaływań dla wszystkich wspólników w wymiarze zbliżonym do tego co mnie uczyniono przez 6 lat NLP. Pracujcie dalej. Niemal każde publiczne „nawiązywanie” do tematu jest już wyzwalaczem tych wszystkich emocji jakie nanizano jak guziki na nitce we mnie. Moje uczulenie jest coraz głębsze, a prowodyrzy mordu zachęcają, walczą o każdy dzień promieniowania jak o każdy mór Berlina. Bardzo inteligentne bezduszne osoby kierują tym zakatowaniem w sposób arcyprzewrotny i przeklinam je w obliczu Świąt Bożego Narodzenia. Niech chociaż jeden dzień jeszcze poświęcą na obmyślanie planów ignorujące tą moją wypowiedź, a moje przekleństwo je dopadnie. Sześć lat NLP gdzie cel uświęcał środki. Zbieranie wszelkich możliwych danych zwieńczone najbardziej nikczemnym wykożystaniem – do najnikczemniejszego upodlenia drwiąc z ewidentności. Od początku kopanie z całych sił jak normalny człowiek może się zaangażować tylko w miłość. Nieustający amok wyparcia i brnięcie w etapy, które są taką ilością powtórzeń, że już dawno stały się mordem. Jestem zmuszany z każdej strony do nieustannego myślenia o jakichś momentach mego życia. Dzień w dzień, godzina w godzinę. Ale co gorsza metody te zmuszają mój mózg by pracował w kontekście nieuświadomionego kojarzenia zgodnie z „hipotetycznością” „myśli zewnętrznej”. Mord tak maluczki, tak tyci w swojej zasranej jawnej nikczemności i zarazem powyżej pewnego progu na tyle abstrakcyjny, że niezrozumiały dla przeciętnego człowieka i każdego kto raz został zachęcony do „kopania na niby”. W świecie między umysłami ludzkimi możliwe jest wszystko. I tą absolutnie racjonalną wiarą żyją nieświadomie (a w zasadzie ich nieświadomości) moi główni oprawcy. Wyrok „musi być kontynuowany” bo jest w tym coś tak mądrego, że nie idzie tego do końca zwerbalizować choć i racjonalizacji jest dostatek. Nic, że wybrakowanych na tyle, że nawet nie idzie ich przemycić aluzją.
    Większość osób, które sukcesywnie skazują mnie na śmierć była już wymieniona. Jeśli nie osaczy ich ktoś z podobnym ciśnieniem zakatują mnie.

  9. Zofia napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    argumenty ekonomiczno-społeczne u nas nie trafiają ani do świadomości ani do serca – vide to co obecnie w Polsce się dzieje.
    Twój ogląd PRL w czasów około stanu wojennego – jest taki sam jak mój. Oglądałam to z autopsji pracując w firmie transportowej, która prowadziła m.in. dom kultury. Istniejący nb. do dzisiaj w tych samych wnętrzach. Firmy oczywiście nie ma.
    Masówki związkowe były tam co dziennie, pracownicy nie pracowali a wiecowali, dyrekcja bała się pracowników. związkowcy oczywiście za wynajęcie sal nic nie płacili, dom kultury oczywiście nie prowadził w tym czasie zajęć dla dzieci i młodzieży itd. itd.
    A ja w tym czasie byłam akurat …sekretarzem zw. zawodowego „S” w tym zakładzie i jako instruktor – prowadziłam też zajęcia z dziećmi w tymże domu kultury.
    O wieszaniu komuchów na latarni i innych „atrakcjach” z ust szefa „S” Mariana Jurczyka i jego kolegów – słyszałam nie raz i nie dwa, masówek zaliczyłam moc, aż się w końcu wkurzyłam i legitymację i funkcję złożyłam, bo taka rewolucyjna dzialaność była poza moja tolerancją.
    Stan wojenny ogłoszono w niecałe 4 m-ce później a ja go przyjęłam z wielką ulgą, o czym pisałam tu nie raz i nie dwa.
    Jako związkowe osiągniecie zaliczam sobie, ze w ubikacjach dla kierowców wstawiono w końcu drzwi, w kranach umywalek pojawiła się ciepła woda i dostali odpowiednie środki czystości, zwłaszcza mechanicy w warsztacie naprawczym, odmalowano im pomieszczenia socjalne i wstawiono porządnie szyby, stoliki i krzesła, nawet kupiono ceraty na stoły do posiłków. Oni to wcześniej mieli, ale przy potężnej rotacji pracowników, szybko dewastowali to co mieli.
    Ja natomiast uczyniłam ze „swoich” związkowców odpowiedzialnych za to co sami odmalowali, kupili i zamontowali.
    Za swoje związkowe pieniądze. Jak się nieco narobili, to mniej niszczyli.
    Dyrektor chciał im w tyłek włazić i nająć brygadę do roboty, ale się sprzeciwiłam. Poprosiłam tylko o zakup farby do ścian, za to farbę do drzwi, pędzle, wiaderka, szmaty, szyby i ceraty musieli sami kupić ze swoich pieniędzy związkowych. Stoły też wynalazłam w magazynach, sami musieli je ponaprawiać i odmalować. Po godzinach i bez zapłaty.
    Za takie numery zbytnio mnie nie kochali, ale nie zniszczyli tego co sami sobie zrobili i długo jeszcze te pomieszczenia socjalne im służyły.

  10. miner napisał(a):

    Czy już jesteśmy na tym etapie co Kiszczak? On w wywiadzie, który tu znalazłem mówił, że w sumie stan wojenny wprowadzono z powodu konfrontacyjnej postawy „Solidarności”.

  11. KRANADHA napisał(a):

    PANIE KUCZYNSKI- DOSYC JUZ TEGO GLUPIEGO GADANIA – „WEJDA CZY NIE WEJDA” I CO BYLO LEPSZE.
    `
    PAN BYL JEDNYM Z TYCH Z KTOREGO POWODU MIELI WEJSC, A Z KTOREGO POWODU MIELISMY STAN WOJENNY.
    Z PANSKIEGO POWODU LUDZIE MIELI BIEDE I MAJA DZISIAJ DALEJ.
    `
    NA PLECACH MILIONOW UPIEKLISCIE WLASNA PIECZEN.
    `
    DOBRZE BY BYLO ZEBY TACY JAK PAN SIE NA TEN TEMAT NIE WYMADRZALI.
    `
    NAJPIERW PODBURZALISCIE ROBOTNIKOW A POZNIEJ ICH ZDRADZILISCIE.
    `

  12. juki napisał(a):

    Krandha! A ja mam podobne obserwacje zachowania dołów Solidarności, co Ewa-Joanna i Zofia.
    Trzeba było dać posłuch gościom z Zachodu, którzy dziwili się, jak to robotnicy mogą rozwalać socjalizm, który dał robotnikom w kapitaliźmie argumenty do walki o socjal. Ale kto ich by słuchał, przecież „Solidarni” poczuli się silni i gotowi do wszelkiej zadymy.
    Nie wiń więc P. Waldemara, bo sami wzieliście go na doradcę, a on mógł tylko poradzić to, czego nauczył się od innych ekonomistów. Zaś o ekonomii i studentach tego wydziału moi koledzy matematycy wyrażali się z dużym lekceważeniem, a przecież wielu absolwentów tego uniwersytetu zostało ministrami. Niektórzy uważają np. że ekonomia, to nie nauka, a wróżenie.
    „Miałeś chamie złoty róg”

  13. narciarz2 napisał(a):

    Tekst pana Rafała Kalukina jest infantylny. Na przyklad, „[General] A wolał przecież usłyszeć, że zawsze może liczyć na wsparcie [Rosjan]„. Potrzebne sa twarde dowody takiego stwierdzenia. Jak na razie nie ma dowodow, sa tylko pomowienia. Moze bylo tak, a moze bylo inaczej.
    .
    Pan Rafal napisal niezly scenariusz filmowy. Troche psychologii, troche domyslow, no i takie smakowite szczegoly, ze General zaczal wtedy palic. Koniecznie trzeba taki film nakrecic. Bedzie bardzo kasowy. Natomiast nie nalezy tego scenariusza traktowac jako zrodlo wiedzy.
    http://wyborcza.pl/1,7684.....wojna.html

  14. narciarz2 napisał(a):

    Kultura prawna dyskusji o Generale jest taka sama, jak kultura prawna stojaca za zmniejszaniem emerytur. I w jednym, i w drugim przypadku chodzi o propagande.
    http://wyborcza.pl/1,7524.....wanym.html
    .
    A na to naklada sie jeszcze brak elementarnej przyzwoitosci zademonstrowany na przykladzie oddania telewizji publicznej dzialaczowi LPRu.

  15. narciarz2 napisał(a):

    Wyjezdzam na Swieta, wracam po Nowym Roku. Zycze wszystkim blogowiczom wszystkiego najlepszego.

  16. andiboz napisał(a):

    Biednego Bernarda ponownie poraził napad nienawiści. Przypuszczam, że jest mu bardzo ciężko, na coś cierpi i jak kogoś zwymyśla to czuje się lepiej. Współczuję.

  17. Zofia napisał(a):

    Narciarzu
    - wspaniałych świat, wspaniałych nart, wspaniałego wypoczynku!!!
    Ja wyjeżdżam w poniedziałek, ponoć od wigilii ma być biało!!!
    ***
    Około południa wybrałam się na morska „adwentówkę”, w Polsce zwaną- spotkaniem opłatkowym, wigilijnym itp.
    Było miło, serdecznie, pełna gala mundurowa, nawet pani wiceminister infrastruktury, której podlega żegluga morska – przybyła w stosownym mundurze, bowiem jako oficer marynarki handlowej dosłużyła się stopnia kapitana żeglugi wielkiej. Nikt nie może w naszym kraju twierdzić, ze w rządzie nie ma fachowca od żeglugi – jest.
    Kilka godzin w normalnej, serdecznej atmosferze, bez polityków, ale z władzami miasta i regionu, prezesami największych form morskich zaproszonymi na spotkanie. Zespół pieśni „Krąg” prezentował przepiękne polskie kolędy, biskup wyjątkowo mówił krótko i ekumenicznie. Do przegryzienia bakalie. owoce, soki, napoje i świąteczne wypieki. Jedyny alkohol – to szampan po opłatku.
    Kiedy wróciłam w miłym nastroju do domu dopadła mnie polska rzeczywistość – wszechpolak szefem TVP (można nie oglądać programów), poseł Kurski wyzywa SLD, ze za mało socjalistyczne i ręce załamuje, prezydentowi Ukrainy dokopał parlament i Juszczenko na wylocie, za handel nielegalny bronią z Gruzja, i coś tam jeszcze a polski parlament przygotował rządowi stryczek na szyje w postaci uchwały o pozbawieniu części świadczeń emerytalnych funkcjonariuszy SB.
    Wszystko w ciągu kilku godzin.
    Uchwała o emeryturach SB-ków trafi do Trybunały Konstytucyjnego niewątpliwie, bo łamie konstytucję wiele razy i nie może być mowy o jakiejkolwiek odpowiedzialności zbiorowej za cokolwiek. Poza tym prawo nie działa wstecz, co można przeczytać w konstytucji i dowiedzieć się na I roku prawa.
    Przy okazji – procesy, skargi do Strabourga, odszkodowania itp.
    No, ale trudno – na polską koncertową głupotę i piramidalną nonszalancję wobec prawa – nie ma rady i trzeba kilku skandali międzynarodowych, by coś do głów trafiało.
    Ja się tylko dziwię, że rząd się pod takim prawnym koszmarkiem podpisał.
    Ale jak chce ponosić konsekwencje własnej głupoty – to niech ponosi.
    Ja tylko przypominam – że manipulowanie prawem w państwie w celach polityczno-propagandowych już przerabialiśmy w czasach stalinizmu i nic to dobrego państwu ani jego obywatelom – nie przyniosło.
    Jak się nic nie nauczyło niczego na błędach z historii – trzeba więc to przećwiczyć na własnym zadku.
    A będzie bolało i to mocno.

  18. owal40 napisał(a):

    Znowu stan wojenny?Niech będzie.
    Podstawowym błędem w dzisiejszym rozpatrywaniu stanu wojennego jest traktowanie go jako jedności.A to były dwie,zależne co prawda od siebie ale dwie operacje.Czysto wojskowa i polityczna.Wojskowa była przeprowadzona w miarę sprawnie i właśnie do niej należało by zaliczyć zapewnienie sobie ewentualnego wsparcia/odwodów/nawet w postaci”bratnich” armii.Miało to dodatkowo walor uspakajający sąsiadów.Natomiast strona polityczna stanu wojennego została albo potraktowana marginalnie-co może być zrozumiałe bo W.Jaruzelski-mimo pełnionych funkcji nie był/i nie jest/politykiem,albo po prostu w otoczeniu nie było nikogo o odpowiednich wpływach i kwalifikacjach politycznych.A WTEDY należało coś zrobić-wybrano to co było.
    Nikt nie znał bagażu następstw.

  19. narciarz2 napisał(a):

    Zofia:
    dziekuje za zyczenia i nawzajem zycze wszystkiego dobrego. Mam nadzieje, ze uda mi sie doleciec do Teksasu, gdzie zamierzamy spedzic 2 tygodnie w parku Big Bend. Akurat dzis w Rochester klęszczy. Okazuje sie, ze kapitalizm pod wplywem sniegu i mrozu rozklada sie tak samo, jak swego czasu socjalizm. Nieslusznie smialismy sie z Gierka po „zimie stulecia”. Tutaj jest podobnie.

  20. narciarz2 napisał(a):

    A jeszcze na temat stanu. Wtedy gra szla na powaznie. Wejdą, nie wejdą, to bylo bardzo powazne pytanie przynajmniej dla Generala i jego otoczenia. On widzial Syberie z bliska, a my nie, i dlatego zesmy sie smiali i spiewali kuplety. Natomiast oni mieli powazny orzech do zgryzienia.
    .
    Natomiast teraz politycy moga sobie robic absolutnie byle co. Nawet, jesli naopowiadaja glupot przed kamerami i obraza absolutnie wszystkich sojuszniczych prezydentow, to i tak nikt do Polski nie wjedzie czolgami. I to jest drobna roznica. Banda nieodpowiedzialnych lobuzow moze sobie uprawiac demagogie w dowolnym stylu i konsekwencji nie bedzie. A wtedy by byly.
    .
    Wlasnie przeczytalem rozmowe T.Toranskiej z Generalem. Moim zdaniem ciekawa. Mozna sie zgadzac albo nie, ale ciekawie poczytac.
    http://wyborcza.pl/1,96406,2441828.html
    .
    Ciekaw jestem, ilu z ludzi krytykujacych Generala, albo kogokolwiek innego, moze powiedziec z reka na sercu, ze oni nigdy nie zbladzili? Ja znam takiego jednego, Glos sie nazywa. On zawsze wie, co bylo gdyby. Byl drugi, Leszek Sopot, ale on ostatnio sie tu nie pojawia. Gdyby Leszek byl wtedy na miejscu Generala, to na pewno odegnalby Ruskich samą silą swojego spojrzenia.
    .
    Do Siego Roku!

  21. jasnaanielka napisał(a):

    Narciarzu2 – jeśli jeszcze jesteś… wspaniałych wrażeń. wysokich muld i gładkich stoków dla relaksu a także dużo słońca i śniegu nie zmrożonego. No i czekamy na serwis foto!!!
    Wesołych Świąt i dobrej zabawy w Nowy Rok.
    Czy planujecie zjazd slalomem z tacą, na której kieliszki z szampanem?
    Przy pochodniach?
    Coś takiego kiedyś przeżyłam na Hali Szrenickiej, ale to nie ja z tą tacą. Stałam na dole :)))

  22. Stan napisał(a):

    Narciarzu,

    w poprzednim wpisie Gospodarz podał link z ciekawym wywiadem Torańskiej z Generałem (ca 57 min.) w czasie którego dziennikarka pyta o różne sprawy i ciekawostki z życia tego polityka. Na koniec nakłania go żeby przez okno obejrzeli jak młodzierz manifestuje pod jego domem 13 grudnia.

    P. S.

    I ja życzę Ci pełnej radośći (czy, jak się banalnie mówi, szaleństwa)na stoku.
    Żałuję bardzo, ale nie jestem jeszcze w stanie szusować na stokach w wysokich górach.

  23. głos zwykły napisał(a):

    Wszystkiego najlepszego biedny Narciarzu2! Na Nowy Rok i Na Święta życzą Ci (nigdy nie błądzące) -> Anty-komunistyczne Cielęta!

  24. głos zwykły napisał(a):

    W odróżnieniu od leszka.sopota jestem Narciarzo2 odporny i nie zamierzam wcale w tym stanie błądzić {:o).

  25. jasnaanielka napisał(a):

    Och! Jak ja mam dosyć tej całej, paskudnej polityki :o
    http://www.polskatimes.pl.....,id,t.html

  26. Mawar napisał(a):

    O Boże, jak tu nudno.

  27. kaem napisał(a):

    Gospodarz napisal o nas. Czyli nie o rzeczywistosci z 1981 roku o ktorej mowil General, tylko o naszych „wielkich sprawach”. Jak w dowcipie o bacy (z pamieci cytowanym):
    -Co tam slychac w chalupie baco?
    -Nie wim, zona wi. Ja zajmuje sie wielkimi sprawami: pokoj swiatowy, wojna na Bliskim Wschodzie. Bo maluckie sprawy so lo maluckich, wielkie lo wielkich gosci.

    I my dalej, z p. Waldemarem na czele, tymi wielkimi sprawami zyjemy, maluckie pozostawiajac dla maluckich. No bo General dzisiaj to kto dla nas, bohaterow tamtych i dzisiejszych dni? Malucki karzelek, portkami trzesacy przed Radzieckimi. Jesli on zajmowal sie chalupa peerelem zwana to jego zmartwienie. I wtedy i dzisiaj. A zmartwienia maluckich nie sa naszymi zmartwieniami!

    To zaslepienie i najgorszy brak odpowiedzialnosci za losy kraju pozwalaly wowczas, i pozwalaja dzisiaj, nawet na tym blogu, majaczyc tylko, w imie „wyzszych racji”, o zagrozeniu zewnetrznym. Calkowicie pomijajac oczywista oczywistosc, ze owe zagrozenie zewnetrzne moglo byc spowodowane, TYLKO I WYLACZNIE, tym zagrozeniem maluckim, wewnetrznym, o ktorym General uczciwie mowi. Co czyniac, sam sobie szkodzi, prawda panie Waldemarze?

    Wielka pielgrzymke ornitologiczna odbyl nasz Gospodarz przez ostatnie cwierc wieku. Bo od walki z WRONa do nieublaganej kampanii antykaczej. I to widac na jego blogu, w kazdym niemalze wpisie. Odliczanie dni ptasiej prezydentury wymownym tego przykladem.

    Ostatni wpis moze nie tyle zazgrzytal nieznosnie co raczej obrazu dopelnil. Bo oto mamy okazje naocznie stwierdzic, ze mity sa wazniejsze od nagiej rzeczywistosci nawet po tylu latach.

    My jeszcze dzisiaj chcemy, by gen. Jaruzelski tez w te nasze mity zechcial, dla wlasnego dobra, uwierzyc. Inaczej, biada mu!

  28. Ewa-Joanna napisał(a):

    Przeczytalam wywiad Toranskiej z Jaruzelskim.
    Pani redaktor zupelnie niepotrzebnie momentami byla napastliwa i czasem nawet niegrzeczna.
    Ale wypowiedzi generala ciekawe i ciesze sie, ze ten wywiad przeczytalam – wyjasnilo mi to niektore fakty.

    Mawar,
    nudno czy nie, ale nie pomyslales kiedys, ze zarowno Jaruzelski jak i Kiszczak moga miec troche racji w ocenie lat 80-81?
    Mnie smieszy to nieracjonalne nawolywanie do tylu, ze mogli oddac wladze. Bo juz abstrahujac od owej ruskiej grozby, to KOMU mieli te wladze oddac? Myslales kiedys nad tym Mawar? :)

  29. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Do:
    # Ewa-Joanna Says:
    grudzień 20th, 2008 at 2:55 przed południem

    Droga pani Ewo-Joanno!

    Do wrazliwosci mnie przyuczono wiec zapytuje niesmialo: a co Mawar ma do Kiszczaka, Jaruzelskiego i oddawania wladzy KOMUS? On biedny tylko ziewnal na blogowisku, nic wiecej. A Pani do niego z pretensjami o mysleniu nad tym i owantym. Pewnie znowu cos przegapilem, stad to moje zagubienie sie takie niewydarzone.

    Bo z sama mysla Pani o tym oddawaniu waadzy (Jacek Federowicz tu sie uklonil po swojemu) trudno sie nie zgodzic. Szczegolnie jesli sie przypomni tamte czasy i owczesnych bohaterow niezlomnych. Tych co o targaniu po szczekach i o wieszaniu na latarniach rozkosznie gaworzyli, nie kryjac sie za bardzo z tym szczebiotem.

    W 81-ym zadnej padgatowki do stolu bez rogow nikt jeszcze ani nie wymyslil ani nie poczynil. Czyli zmiana, no niech bedzie oddawanie, wladzy wrogom politycznym kojarzyla sie z latarniami nie tylko we snie solidarnym ale i na jawie partyjnej. Bo tylko takie czyli bezwzgledne rewolucje znano wowczas z historii. Wplyw wspolczynnika JPII, zeslanego z niebios pare lat wczesniej, byl jeszcze tylko jedna, choc wielka, niewiadoma. Rewolucje pomaranczowe i inne nadeszly o wiele pozniej i w innych miejscach. Po utorowanej zreszta drodze .

    Jesli zatem instynkt samozachowawczy ma Pani na mysli, zapytujac KOMU miano te wladze oddac, to ja sie spierac z Szanowna Pania nie bede. Jesli natomiast Pani spoglada z jakichs sobie tylko znanych wyzyn na owych potencjalnych przejmowaczy wladzy, to mnie palce swedza i same do klawiatury sie rwa. Ale to by byl juz temat na inna niedziele i na inne czytanie.

  30. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo-Joanno! Tum cię czekał z mokrą ścierką!!!
    http://kuczyn.com/2008/12.....ment-65877
    Czterech działaczy opowiedziało o tym, jak spędzili pierwszy dzień stanu wojennego, i że sprawcy tego stanu powinni zostać osądzeni.
    Krótkie pytanie, prosta odpowiedź, a ty zadajesz zasadnicze i dramatyczne pytania nijak do sytuacji nie pasujące. Akurat oni; Władysław Frasyniuk, Piotr Bednarz, Kornel Morawiecki i Józef Pinior są tymi, którzy zrobili w miarę swoich sił i możliwości wszystko, czego od nich należało się spodziewać. Oddali wielkiej sprawie kawałek własnego życia, swoje zaangażowanie i zdolności. Od kogo oczekujesz przepisu na zorganizowanie porządku i rządzenie w nowej rzeczywistości? Od ówczesnego kierowcy? pracownika zakładu przemysłowego? fizyka teoretycznego? prawnika?
    Jeśli ktoś zawiódł to nasza elita. Okazało się, że pisarze, którzy podobno tworzyli do szuflady, bo cenzura – wiadomo – w tych szufladach nie mają żadnych, nawet średnich DZIEŁ. Wspaniali ekonomiści, którzy umieli podważać kruche fundamenty ekonomii politycznej socjalizmu nie stworzyli wspólnej idei rządzenia pieniędzmi w nowych warunkach i gdyby nie Balcerowicz, to by była katastrofa, jak w Zorbie. Znakomici prawnicy do spółki z innymi fachowcami nie umieli stworzyć przejrzystych, zrozumiałych i w zgodzie z ustawą zasadniczą ustaw i przepisów.
    Okazuje się, że bardzo wygodnie jest poddawać istniejącą rzeczywistość druzgocącej krytyce z pozycji opozycjonisty.
    Gorzej się robi, kiedy samemu trzeba się zabrać za rządzenie. Wtedy bowiem zaszczyty, honory i pieniądze przesłaniają wszelkie horyzonty. Nie należy jednak za takie wyniki pięknej rewolucji bez wystrzałów obwiniać tych, co bezpośrednio własne plecy nadstawiali i za to zapłacili więcej od innych. Oni utorowali drogę nowej władzy a w powstałej rzeczywistości odnaleźli się, każdy według własnych talentów, możliwości i wykształcenia. I pracują na rzecz ojczyzny, w jej granicach. Tu płacą swoje podatki.

    Nie do nich Twoje dramatyczne pytania.

  31. jasnaanielka napisał(a):

    Co ja znowu zrobiłam, że wszystko jest kursywą?
    Zamknęłam prawidłowo w pierwszym wierszu ^__^

  32. Ewa-Joanna napisał(a):

    jasnaanielko,
    Zmienilas plec? :)
    Bardzo to emocjonalne i znowu wylazlo z ciebie to uprzedzenie do emigrantow. Jakos ich tam kiedys gdzies nazywalas… Ale nie o tym mialo byc.
    I powiedz mi co z tego??? Tak szczerze mowiac, to twoja ich obrona zakrawa na osmieszanie – robili WSZYSTKO i nie wiedzieli dlaczego i po co? Na zlosc mamie, czyli PZPR odmrazali sobie uszy? Czy tez usilujesz mi wmowic, ze dzialali w pierwszym szeregu po to tylko, zeby z uklonem powiedziec owym intelektualistom: prosze, wezcie wladze i rzadzcie nami…
    Mysle, ze to bylo nieco inaczej. I oczekiwalabym po nich, po tylu juz latach od tamtych wydarzen z mlodosci, troche racjonalnego myslenia i nieco samokrytyki, a nie okrzykow „osądzic ich!”, bo to juz i smieszne i straszne.
    Swoja droga pod twoja wypowiedzia od Jeśli ktoś zawiódł … do … horyzonty. moglabym sie podpisac wszystkimi czterema. Masz bowiem racje.

  33. Stan napisał(a):

    Dla

    Mawara i czarnych pereł z najserdeczniejszymi życzeniami, pod choinkę.

    http://www.polityka.pl/uw.....276737,18/

  34. jasnaanielka napisał(a):

    Ewa-Joanna – co ci do głowy przyszło z tą płcią?
    Zamiast się zastanawiać, co ja chciałam powiedzieć i jakie mam uprzedzenia, albo i nie – pisz co TY myślisz i jak widzisz sytuację.
    Napisz nam, jakie masz osiągnięcia zawodowe w swojej nowej ojczyźnie, co cię upoważnia we własnym mniemaniu do wygłaszania takich poglądów, jakie głosisz i takich ocen personalnych, jakie tu i nie tylko tu wystawiasz.
    Czy jesteś kimś wyróżniającym się w zawodzie, środowisku, czy też np. dobrze wyszłaś za mąż?
    Twoja emigracja ani mnie ziębi, ani parzy. Twoje poglądy mnie interesują, jak również to – w skrócie – kim jesteś.

  35. Ewa-Joanna napisał(a):

    A to: „Tum cię czekał z mokrą ścierką!!!”
    Przeciez caly czas pisze co mysle i jak ja to widze. O to chyba wlasnie masz pretensje i tego wlasnie usilujesz mnie, mam wrazenie, pozbawic.
    Otoz, mila jasnaanielko, od zawsze posiadalam wlasne opinie i od zawsze je wyglaszalam, czy to sie komus podobalo czy nie. Mozesz ze mna polemizowac, mozesz sie ze mna nie zgadzac, ale zabronic mi posiadania wlasnych opinii nie zdolasz.
    Boli cie, ze krytycznie wyrazam sie o „bohaterach” i „etosie”? Trudno, ale takie jest moje zdanie – dosc krytyczne. Mozesz starac sie udowodnic mi, ze sie myle.

  36. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Zwracam, niesmialo oczywiscie, uwage PT blogowiczom tworczym, ze zatwierdzanie tekstow opoznia, zdaje sie, zamieszczanie tychze, choc chronolgia jest utrzymana. Czyli tekst sie pojawil na blogu, juz bez notki ze „czeka na zatwierdzenie” (bo takowy post widzi tylko nieborak postujacy akurat), ale gdzies tam w srodku tasmy produkcyjnej, a nie na jej koncu. To taka oczywista oczywistosc pewnie dla innych. A dla mnie – nowosc! I niech mi tam jaki Mawar tylko powie znowu ze tu nudno!

  37. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo-J. – Wyraźnie napisałam, że wyróżniłam kursywą pierwszy wiersz.
    To jest takie, popularne powiedzonko :)
    ;
    Nie mam do ciebie jakichkolwiek pretensji, tylko jestem ciekawa i zadałam proste pytanie – kim jesteś?
    Tu wszyscy, dawni blogowicze coś na własny temat ujawnili, więc wiemy kto jest prawnikiem, kto fizykiem, a kto emerytem z dodatkowym zajęciem. Ty wpadłaś nie dawno i masz bardzo zdecydowane poglądy i opinie, więc pytam najzwyczajniej w świecie, czym się możesz pochwalić, aby uwiarygodnić taką postawę? Mnie skrytykowałaś nie po raz pierwszy, więc moja ciekawość jest – oczywiście w moim mniemaniu – usprawiedliwiona. Jeśli nie chcesz odpowiedzieć, to nie odpowiadaj, nie ma takiej konieczności. To tylko blog. Jednak brak odpowiedzi też jest jakąś formą odpowiedzi.
    To moja opinia i nie muszą jej podzielać pozostali blogowicze.

  38. Stan napisał(a):

    Od Mawara nie oczekujcie w najbliższych godzinach żadnej poważniejszej reakcji, bo lider czarnych pereł konsumuje wywiad Żakowskiego z Michnikiem, który przytaszczyłem linkiem z Polityki.
    Warto przeczytać, bo Pan Adam mówi o sprawach istotnych, chociaż nie dla wszystkich do przełknięcia.

    * * *

    Mnie natomiast zaskoczyła logiką myślenia Pani Prezydentowa. Nie podejrzewam, że Pierwsza Dama bierze pod uwagę rygory logiki, gdy mówi, że jest za metodą in vitro, ale bez dofinansowania z budżetu. Dostrzegam w tej wypowiedzi mistrzostwo PR Pierwszej Damy. Mamy w tej krótkiej wypowiedzi pogłaskanie elektoratu kobiecego, który po takiej wypowiedzi hurtem zagłosuje za Szanownym Małżonkiem w następnych wyborach, oraz puszczenie oka do toruńskiego Rasputina (najlepszego polskiego finansisty) w celu odzyskania utraconych punktów poparcia.
    Pierwsza Dama wie, że Rydzyk umie liczyć i wie, że chamski i biedny babski elektorat nie skorzysta z „łasaki” Pani Prezydentowej. Zrobi to jedynie bogaty babski elektorat, ale ten jest nieliczny i można go odpuśćić, bo na spotkania do Pałacu nie mogą przychodzić kobiety bez odpowiednich manier.

    Pani Prezydentowa z pewnością wie, że wypowiedź Ryszarda Bugaja, wybitnego działacza opozycji demokratycznym, o klasowej polityce państwa jest na rzeczy.
    Może kilka przykladów:
    prawicowe rządy Tuska i Braci obniżyły skalę podatkową od dochodów osobistych w ten sposób, że 8 mld. złotych zyskuje (nieliczna) grupa bogatych, a dla ludzi o niskich dochodach korzyści w skali roku wynoszą po parę zlotych;
    obniżenie skladki rentowej wymyślone przez Pierwszą Damę Ściany Wschodniej, to zysk dla przedsiębiorców rzędu 21 mld. złotych.
    Daje to kowtę prawie 30 mld.
    Tymczasem pani minister Hall boryka się z trudnośćiami jak uruchomić wcześniejszy rok nauki w szkołach (w tym nauki języków obcych) dla maluchów, nie mówiąc o potrzebie dofinansowania służy zdrowia (wydatki PKB w Polsce wynoszą ca 4, 6%, a we Francji ca 14,5%), która już w tej chwili jest w takim stopniu sprywatyzowana, że bez dopłat praktycznie nie można się leczyć. Całkowitą prywatyzację służby zdrowia przez rząd uznaję za pozbycie się odpowiedzialnośći państwa za zdrowie społeczeństwa oraz chęcią nabicia kasy dla lobbystów kręcących wokół Platformy Obywatelskiej (mają oni już w tym praktykę). Po przymusowej prywatyzacji można oczekiwać gwałtownego wzrosty ceny świadczeń lekarskich (oczywiście standard usług także się podwyższy, tyle, że nie wszyscy będą mogli korzystać z niezbędnych drogich usług).
    Wracajmy do polityki klasowej.
    W wywiadzie dla Dziennika Pierwsza Dama Ściany Wschodniej z niesmakiem mówiła jak to skutecznie utrąciła przepisy podatkowe od spadków i darowizn, które nakazywały ściąganie podatków także od osób z kręgu najbliżeszej rodziny, dzieląc daninę podatkową według odpowiedniej skali.
    Teraz tego nie ma. Budżet też nie ma, bo podatki (większe) płacili bogatsi. Podobnie dobrze zrobiła bogatym koalicja rządowa szwagra Pierwszej Damy z tzw. becikowym. Przy czym zrobiono to tak zmyślnie, że trzeba było pogłówkować żeby dojść do tego, że niezamożne kobiety nie otrzymują żadnej pomocy finansowej, a zamożne, i owszem, nawet sporo.
    I jeszcze jedna niemiła konstatacja.
    W 1999 r. zlikwidowano (w ramach zbrzydzenia do rozwiązań socjalistycznych) pomoc dentystyczną w szkołach podstawowych. Dzisiaj (źródło; telegazeta) 85% polskich dzieci ma nieleczoną próchnicę zębów, podczas gdy poprzednio wielkość ta wynosiła 15% i była porównywalna do sytuacji panującej w szkołach Europy Zachodniej.

    Jestem przeciwnikiem religii równych żołądków, o czym niedawno pisałem, ale takiej bezczelnośći Soldarnego Państwa nie mogę zaakceptować.

    Tekst ten dedykuję dark side, co zapowiadalem kilka dni temu.

  39. W.Kuczyński napisał(a):

    Dyplomato Przyuczony,
    na tym blogu nikt tekstów nie zatwierdza. Natomiast program antyspamowy reaguje podejrzeliwie na nowych przybyszów i automatycznie na chybi trafi wstrzymuje ich posty, ktore leżakują dopóki nie pojawię sie przed komputerem. Z czasem się ten program przyzwyczaja do przybyszów i ich olewa puszczając posty bez problemu. Taka jest prawda.

  40. Edwar D.Dana napisał(a):

    Tylko groźba inwazji ratuje 13 Grudnia
    Tak. Wszelka inna próba obrony tej decyzji jest z góry załgana.

    Zdanie o możliwości inwazji, jako jedynym usprawiedliwieniu dla stanu wojennego wynika z tezy bardziej generalnej.
    Tylko możliwość, jaką była Польская Социалистическая Советская Республика usprawiedliwia PRL i różne formy kolaboracji i wallenrodyzmu, które zdominowały Polskie życie społeczne na 45 lat.
    Ale co by było gdyby Польская Социалистическая Советская Республика stała się realnością taką jak Sowiecka Litwa?
    Czy to była by ostateczna granica? Przecież nawet wtedy można by powiedzieć, że mogło być jeszcze gorzej. Były Republiki Autonomiczne, Rejony i pewnie coś jeszcze, jeszcze jakiś piekielny krąg.

    Czy czasem starając się ułożyć najnowszą historię Polski w logiczne ciągi przyczynowo skutkowe tak by usprawiedliwić moralnie ludzi w nią zamieszanych nie zbliżam się do absurdu. Miewam poczucie, że rozmazuję sprawy podstawowe.
    Broniąc tego, co zrobił Jaruzelski 13 grudnia powinno się zawsze przypominać, że PRL, mimo że mogło być gorzej, był złem,. Był złem przede wszystkim, dlatego iż był stratą czasu. PRL i podobne byty polityczne opóźniły o dziesięciolecia procesy modernizacyjne w naszej części Europy.
    Nie tylko to jednak. Tłumiąc swobodny obieg myśli i dyskusję wyhamował na długo zmiany, mentalnościowe jakie niesie z sobą modernizacja w warunkach społeczeństwa otwartego. Komunikacja i przekaz odbywająca się za pomocą aluzji i mrugania okiem może funkcjonować relatywnie dobrze kilka lat nie przez pokolenia. Dla zwykłego zdrowia społecznego koniecznymi były okresowo występujące bunty, przywracające na chwile komunikację społeczną ponad głowami nomenklatury.
    Trzeba także przypominać, że każda tyrania nawet taka jak PRL służebna wobec Super Tyrana samym swym istnieniem usprawiedliwia wiele form buntu niedopuszczalnych moralnie w demokracjach usprawiedliwia wiele działań destrukcyjnych.
    Prywatnie dodam, że bez udziału w buncie przeciw tyranii czułbym się szmatą. Ale to, to już bardzo osobiste podejście, które każdy powinien rozstrzygać w swoim sumieniu.
    PS
    Jasnaanielko
    Plan był taki: Dać swobodę wypowiedzi wszystkim. Udało się!
    To nic, że:
    KAŻDE „zdanie” może zapiszczeć w trawie i piszczeć leżąc tam równo, że wreszcie się doczekało ze dziś ważne KAŻDE zarówno. „Zdanie” oczywiście.
    To cena demokracji.

  41. jasnaanielka napisał(a):

    To trzeba przeczytać. Koniecznie. Nasz IPN jest bardzo obiektywny i ma poważne podejście do problemów.
    Tylko o co się tak wściekł burmistrz Nowego Targu? (^_^)
    http://wyborcza.pl/1,7649.....Ognia.html

  42. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – już myślałam, że opuściłeś nas bez pożegnania i udałeś się na długi urlop świąteczny, jak jakiś Torlin, bez obrazy…
    Bez ciebie może być tylko gorzej :(

  43. jasnaanielka napisał(a):

    Też warto nie przegapić…
    http://wyborcza.pl/1,7524.....a_CBA.html

  44. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Nie, nie wyjechałem, (co pewnie zrobił Zdzisław). Podczytywałem sobie blog skrycie.
    Tego rodzaju blog jak Gospodarza ze względu na swą otwartość wymaga szczególnej odpowiedzialności od uczestników. Przyglądałem się trochę i…
    Tak to już jest, że ja lepiej czytam niż piszę. Dostrzegłem czytając, że współblogowicze są zmęczeni brakiem powagi, do czego się w pewnym stopniu przyczyniam. Pojąłem, że potrzeba namaszczenia orszaku i uwnioślenia procesji myśli jest silna u wielu jak silni są Waligóra i Liczyrzepa razem. Poczułem się winny, bo rozumiem potrzebę poważnego kontekstu i obramowania. Dlatego to ograniczenie uczestnictwa.
    pozdro

  45. W.Kuczyński napisał(a):

    Edwar,
    nawiązując do Twojej wypowiedzi o PRL, jako źle. 13 lat temu napisałem taki oto tekst, pod którym i dziś się podpisuję i cały czas stosuje ten schemat, rozróznienia systemu PRL od rzeczywistości PRL. Może cię zaciekawi, pamietam nawet, że Adam Michnik sie na niego skrzywił.
    http://www.archiv.itwk.eu.....v-548.html

  46. Edwar D.Dana napisał(a):

    Tak Gospodarzu oczywiście zgoda. Podejrzewam Michnika (wtedy, kiedy się krzywił) o to samo, co podejrzewam siebie. On wtedy myślał pewnie tak: „OK, ale taki tekst może dać argumenty oszołomom. Dam (słusznie) palec to złapią za łokieć.Jeśli tylko za łokieć”.
    W toku rozmowy o Jaruzelskim i słusznej moim zdaniem obrony niektórych jego decyzji odczuwam potrzebę powtarzania w równych sekwencjach refrenu: „PRL należało przy pierwszej budzącej nadzieję okazji obalić” bez tego nawet w blogu widać, że „łapią za łokieć”.

  47. maciek.g napisał(a):

    Przeczytałem wywiad P.Torońskiej i oceniam wypowiedzi Jaruzelskiego raczej za szczere. Wywiad ten potwierdził moją ocenę generała jako postaci kluczowej w budowie III RP. Trochę widać inaczej oceniam niż większość wypowiadających się blogowiczów, bo jak zrozumiałem wywiad ten pogorszył obraz generała w ich oczach. Ja już dawno temu zorientowałem się że „punkt widzenia zależy od „punktu” siedzenia” , bo nasza wiedza jest zupełnie inna jak jesteśmy pionkiem i zupełnie inna jak jesteśmy figurą. Kiedyś mój kolega krytykował strasznie swego kierownika i tak się złożyło że niedługo potem objął sam to stanowisko. Byłem zaskoczony, że bardzo szybko zaczął działać w sposób bliźniaczo podobny do krytykowanego przez siebie. Spytałem go dlaczego wrócił na drogę którą tak krytykował – odparł „bo nie wiedziałem że tu są takie układy”. Tyle i aż tyle. Zresztą widać jak łatwo krytykować rządzących , a jak trudno rządzić samemu. Po latach gdy postawę swą opierałem na wypowiedziach ludzi których uznawano za autorytety w moim środowisku , wiele razy byłem w niekomfortowej sytuacji bo nie miałem argumentów wobec myślących inaczej i potrafiących to podeprzeć faktami, zacząłem sam starać się na podstawie dostępnego materiału wyrabiac sobie ocenę. Założyłem / i to się sprawdza/ że historie niologicznie nie mogą być prawdziwe i jeśli nie mogłem znaleść w pełni logicznego wyjaśnienia powątpiewałem o prawdziwości opisywanych wydarzeń. W przypadku Jaruzelskiego widzę logiczny ciąg wydarzeń. W wielkim skrócie oceniam tak: ruch Solidarności wyrósł na bazie załamania sie gospodarczego PRL, a zapłonem była idiotyczna z punktu widzenia Politycznego, wprowadzona jednorazowo podwyżka cen żywności. To wynikło z faktu, że władza od długiego czasu nie obserwowała żadnego działania opozycji i żadnych buntów i wydawało jej się, że zupełnie nie musi liczyć się z obywatelami. Gdy wybuchł protest jak zwykle od razu znaleźli się przywódcy i powstała silna opozycja . Stłumienie buntu wymagało wycofania się z podwyżek, co uswiadomiło ludziom ich siłę. Ponieważ władza nie mogła poprawić sytuacji gospodarczej nastroje antyrządowe nasilały się. Pojawiła się prasa podziemna i mimo zwalczania opozycji rząd nie był w stanie zapobiec strajkom. Strajki pokazały, że władza się cofa przed siłą i opozycja jak zwykłe gdy wygrywa się zaczęła żądać coraz więcej, a związkowcy lokalnie bronili wszystkich robotników niezależnie czy dyrektorzy słusznie , czy niesłusznie chcieli ich ukarać. Bezkarność powoduje narastanie bałaganu i demobilizuje, na dodatek okazało się, że można wymuszać na dyrekcji podwyżki. Rząd oczywiście musiał drukować więcej pieniądzy i starać się to kompensować ciągłymi podwyżkami towarów.
    Pogarszająca się sytuacja gospodarcza powodował, że łatwo dawano wiarę że ZSRR jest głównym winnym bo wymiana towarowa z nim jest katastrofalna dla Polski. Wielu pamiętało skecze z Piwnicy pod Baranami „My im dajemy węgiel, a oni nam za to 100000 butów do podzelowania”. Oczywiście winnymi tej sytuacji był komitet centralny którzy wchodził „gdzieś” Rosjanom. Równolegle z żądaniami gospodarczymi zaczęło się słyszeć żądania polityczne, w tym zadanie zerwania z ZSRR. NIc dziwnego, że Rosja tak ostro zareagowała i domagała się spacyfikowania opzycjonistów niedwuznacznie oferując „braterską pomoc” i aby pokazać, że nie żartują rozpoczęli odpowiednie przygotowania wojskowe. W tej sytuacji jasne jest, że nie informowali władze PRL, że ich wejście to tylko „pic” i tylko po to by ułatwic im rozprawienie się z opozycją. Informowanie o tym że nie zamierzają interweniować było by głupotą polityczną skoro bardzo im zależało na uspookojeniu sytuacji w Polsce, która jak słusznie uważali mogła by rozszerzyć bunt na pozostałe kraje obozu.
    Jasne jest, że Jaruzelski i spółka byli przekonani, że jak nie oni to Wielki Brat zrobi porządek. Interwencja zewnętrzna była dla przywódców PRL bardzo niebezpieczną perspektywą, wbrew temu co usiłuja niektórzy historycy nam wmówić. Wiadomo, i o tym mówili sami najważniejsi w PRL, że wejście Rosjan może spowodować bunt w części armii i milicji i walki nieporównanie gwałtowniejsze niż na Węgrzech , czy w Czechosłowacji. Jasne jest też, że wtedy zaatakowano by komitety PZPR i zabijano jak leci sekretarzy, a więc szansa stracenia życia przez członków politbiura była więcej niż duża przy takim przebiegu wypadków. Dlatego znacznie bezpieczniejsze było zliwidowanie opozycji własnymi siłami – co nie oznacza, że i tu nie było żadnego ryzyka. Z wywiadu z Jaruzelskim widać jak trudno było zdecydować się na stan wojenny. Założę się, że kombinowano jak zlikwidować zamieszki bez uciekania się do tak drastycznego środka. Myślę, że tam były ogromne dyskusje, niemniej jestem pewien że naciski ZSRR wymusiły działanie.
    Jaruzelski skutecznie wykonał zadanie i jak wiemy straty ludzkie były bardzo niewielki jak na działania które podjęto. Czyli starano się spacyfikować nie zabijając. Jaruzelski obsadził swymi ludźmi
    kluczowe pozycje w gospodarce i szybko przekonał sie, że nie da się pokonać kryzysu, tu mówienie przez niego o poprawie stanu gospodarki uważam za nieprawdziwe chyba, że mówi, że poprawiło się względem stanu z roku przed wprowadzenie wojska. Sam widziałem jak niewydolne były działania gospodarcze zakładu w stanie wojennym jak bardzo wzrosły kradzieże mienia państwowego.
    Wtedy pewnie dotarło do niego /co wynika z choćby z wywiadu/, że bez zmiany zasad rządzenia i odejścia od modelu centralnego sterowania poprawa nie będzie możliwa. Zreszta rozmawiając z PZPRrowcami wiedziałem, że prawie nikt z nich już nie wierzył w ekonomię socjalistyczną i większość wiedziała, że ekonomia jest tylko jedna. Dlatego też, gdy zmiany z ZSRR na to pozwoliły zainicjował proces przebudowy ustroju. (I to dla mnie jest najważniejsze w ocenie Jaruzelskiego, bo gdyby myslał tylko o trzymaniu się stołka to wydawało się, że mógł trzymać się go jeszcze długo, bo opozycja wyraźnie przygasła). Można tu spekulować na ile sądził, że wystraszeni i nie umiejący rządzić solidarnościowcy dadzą się wymanewrować tak, by dopuszczając ich do rządzenia faktycznie dyktować warunki. To akurat nie jest najważniejsze, ważne jest, że zdecydował się na zmianę z ustróju totalitarnego na demokratyczny.
    Jasne jest, że rozsądna postawa ówczesnych przywódców opozycji umożliwiła mu w ogóle podjęcie takiego bardzo ryzykownego kroku.
    Jasnym też dla mnie jest, że właśnie działacze solidarności zorientowali się, że nie mają mocnej pozycji i wiedzieli, że jedyną dla nich szansą jest wyeliminowanie z przywództwa ekstremistów i nierealnie myślących „rewolucjonistów”, bo inaczej z rozmów z rządem nic nie będzie. Mądrość i realność myślenia przywódców opozycji jest bez dyskusyjna. Nadmierna eskalacja żądań mogła wystraszyć rządzących i do władzy mógł ponownie dojść „beton”.
    Tu faktycznie sukces miał „wielu ojców” i przykre, że ludzie nie chće tego zobaczyć. Jaruzelskiego można nie lubić, ale nie można, chcąc byc z zgodzie z prawdą kwestionować jego wkładu w uzyskanie wolności i przebudowy ustroju.
    Na zakończenie dodam, że okrągły stół z Solidarnością z przed samego stanu wojennego myśląc logicznie, musiał by skończyc się zerwaniem rozmów, bo dodatkowy sukces umożliwił by odsumięcie ugodowców od władzy w związku, a rewolucyjnie nastawieni przywódcy, przykładowo Gwiazdowie, żądali by natychmiastowej kapitulacji rządu i oddania władzy.
    Przywódców w rządzie nie należy uważać za głupców, by tego nie wiedzieli. Jeśli by podjęli rozmowy to tylko po to by uspokoić nastroje i opanować sytuacje bez uciekania się do stanu wojennego.
    Szansa była minimalna, ale jak widać próbowali.

  48. Stan napisał(a):

    Na dobranoc, coś lżejszego i rozwesalającego z królestwa blogowego przekazu.
    Oto jakie stany emocjonalne szarpią zmysły, Agi, ekscentrycznej księżnej
    blogowego misterium.
    Na blogu redaktor Janiny Paradowskiej już w pierwszym zdaniu czytamy:
    „Cóż wypadało żebym coś n a p i s z a ł a, ale nie chce mi się
    p i s z a ć”.

    Życzę głębokiego i przyjemnego snu w dniach największego oddalenia od słońca.

  49. jasnaanielka napisał(a):

    Stan! Czytuję od czasu do czasu wpisy Agi i nadziwić się nie mogę, jak ona to robi? 0_o
    Dobranoc.

  50. kaem napisał(a):

    Do:
    Edwar D.Dana Says:
    grudzień 20th, 2008 at 7:30 po południu

    Powiadasz:

    „PRL należało przy pierwszej budzącej nadzieję okazji obalić”

    Swieta prawda! Podobna prawde pewnie tez powtarzano niczym refren przy wszytkich innych naszych „okazjach” historycznych: powstania Kosciuszkowskie, Listopadowe, Styczniowe, Warszawskie. Dopiero ostatni ‚zryw’, Annus Mirabilis 89, trafil na ‚okazje nadzieje budzaca’. I obalil to co STARANNIE PRZYGOTOWANO do obalenia.

    Czy tego przygotowania dokonali tylko i wylacznie solidarni wowczas a skloceni dzisiaj bohaterowie walczacy? Jesli ktos ma choc odrobine uczciwosci w sobie – a w to nie watpie, czytajac ten akurat blog – to musi powiedziec to, co juz inni przede mna uczynili przy niniejszym wpisie. Te ‚nadzieje budzaca okazje’ stworzyli tez, owszem, bohaterowie, ale stajacy po drugiej stronie nie przez nich ustawionej przed laty barykady. Ich nazwiska juz padly, nie bede powtarzal. Dodam, ku pamieci, sp. MFR. Bo ten odszedl, rowniez z prasowych lamow. Wiec Go latwiej zapomniec.

    To oni najpierw musieli powstrzymac ‚okazje’ 81-go roku. Bo ta by byla, jak wszytkie inne przed nia, nastepna kleska narodowa, nadajaca sie li tylko do postawienia licznych nagrobkow i obchodzenia rocznic w nieskonczonosc. I nastepnie doprowadzic do prawdziwej okazji, te z nadzieja poparta wyrazniejsza szansa na zwyciestwo. Bo obalenia czy raczej usuniecia z drogi tej kupy PRL-em zwanej chciano po obu stronach teraz juz pospiesznie usuwanej barykady.

    Tym co dzisiaj wrogow wciaz szukaja posrod owczesnych de facto sprzymierzencow – a takowi trafiaja sie i na tych lamach – mozna pogratulowac jednego. Tego, ze sa pilnymi uczniami kilku teorii rewolucyjnych: narastajacej walki klasowej, rewolucji pozerajacej wlasne dzieci oraz spiskowej teorii dziejow.

    Sa jeszcze i tacy co wciaz usilnie pracuja nad obaleniem rzadu Kierenskiego, poprzez podwyzszanie numeracji rzadow. I to pomimo wyniku ostatnich wyborow. Pozwolcie wiec, ze tym ostatnim gratulacji skladac juz nie bede.

  51. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    Rzeczywiscie kursywa ci nie wyszla co zmacilo obraz popularnego powiedzenia i zmienilas plec.
    Kazdy wczesniej czy pozniej ujawnia cos na swoj temat, wiec ciekawosc mozna zaspokoic zwyklym czytaniem, jezeli kogos to inetersuje. Mnie interesuja wypowiedzi nie osoby i do wypowiedzi sie odnosze, komentujac czy oceniajac. Bardzo sobie cenie anonimowosc w necie, moze dlatego, ze malo jej mialam. Opowiadanie zyciorysow nie nalezy do moich ulubionych zajec.
    Zaloz, ze jestem nikim.
    Za to tym mnie zastrzelilas:Ty wpadłaś nie dawno(sic!) i masz bardzo zdecydowane poglądy i opinie, więc pytam najzwyczajniej w świecie, czym się możesz pochwalić, aby uwiarygodnić taką postawę?
    To bardzo ciekawe podejscie, naprawde. Sugeruje, ze mozliwosc posiadania pogladow jest uzalezniona od posiadanych zaslug. Tak jakby poglady byly dobrem reglamentowanym tylko dla nielicznych zasluzonych. No, no…

  52. Edwar D.Dana napisał(a):

    kaem
    Jeśli już pofatygowałeś zaadresować swój wpis do minie to zwracam ci uwagę, że o twoich Wallenrodach wypowiadałem się już wielokrotnie. Zgadnij jak? W ostatniej wypowiedzi nie pisałem o nich, bo nie sposób pisać o wszystkim. Tak, więc twój „adres” był bez sensu. Pisz, przypominaj, głos, broń. Ja tym razem pisałem o czymś innym.
    Adresowanie wypowiedzi „na Nick” ma tylko wtedy sens, jeśli jest polemiką z tym właśnie konkretnym Nickiem. Wypowiadałem się także wielokrotnie na temat powstań. Nie musiałeś tego czytać czy pamiętać, ale jeśli nie pamiętasz to nie „polemizuj” a pisz do wszystkich.
    Ale jeśli już piszesz o „przygotowaniu” to zwróć uwagę, że utrata władzy zaskoczyła ludzi PRL. Na to nie byli przygotowani. Tak, Jaruzelski potem dotrzymał „reguł” gry. Jakie były tego przyczyny nie jest dla mnie ważnym. Liczą się fakty. Okrągły stół w zamiarach wtedy rządzących był próbą utrzymania i zalegalizowania swojej władzy. Nie wyszło. Generał uznał ten fakt i zachował się rozsądnie. Dlatego go między innym bronię.
    Tyle do „kaem”.
    …………………………………………..
    .
    Sierpień 80 byłby kolejnym ludowym buntem gdyby nie kilkuletnia już działalność opozycji obejmującej kilka set może kilka tysięcy osób przygotowała „kadrę”, która mogła włączając się w falę strajków nadać emu buntowi nowy charakter. „Bunt” mógł z tradycyjnej ludowej ruchawki o kiełbasę i sprawiedliwy podział rajstop przekształcić się ruch, w którym szło i o wolność informacji i o prawo do wolnej organizacji zawodowej. W czasie 16 miesięcy nastąpiła ogromna zmiana świadomości społecznej. W obieg weszło zrozumienie dla roli wolności słowa i publikacji dla roli samoorganizacji. W szerszy obieg społeczny wyszły takie pojęcia jak „białe plamy historii”, alternatywny sposób mówienia o ekonomii, rozumienie praw człowieka i obywatela. Z policyjnym charakterem PRL zetknęły się znowu tysiące a nie jak to „normalnie” bywało dziesiątki i setki. Represywności systemu nie dało się już skryć cenzurą.
    Niech mi nikt nie usiłuje wmówić „ze wszyscy i tak wiedzieli”. Nie prawda. W zamkniętym wychodku nie da się żyć bezkarnie. Proces „odobywatelnienia” trwał i był konsekwentnie realizowany. Kto wie czy półprawdy takiej np. Polityki nie czyniły więcej szkody wbrew oczywiście intencjom Rakowskiego niż Trybuna Ludu i prowincjonalna prasa partyjna. Takie bywają paradoksy ćwierć swobody. Ale to sprawa dla osobnej bardziej szczegółowej dyskusji.
    A potem w „stanie wojennym”? Udział w ruchu oporu nawet tak skromny i marginalny jak bieganie na demonstracje, msze za ojczyznę, rzucanie kamieniami ZOMO przywracało ludziom poczucie godności, w myśl zasady: niech przynajmniej wiedzą, że jestem przeciw. Z perspektywy dwudziestu lat można wydziwiać nad nieracjonalnością takich zachowań, nad ich wyłącznie symbolicznym znaczeniem. Tak może jednak powiedzieć tylko analfabeta społeczny niemający pojęcia jak wielkie znaczenie mają zachowania symboliczne w życiu każdego społeczeństwa, nie tylko tych zniewolonych kiedyś w Środkowej Europie.
    PS. Z pełną świadomością pominąłem rolę kościoła. Nie czuję się powołany do wypowiedzi na ten temat. Blog ma wielu uczestników więc liczę na chętnych.

  53. Edwar D.Dana napisał(a):

    Drugą część wypowiedzi traktuję jako moję osobiste uzupełnienie do wypowiedzi maćka g.
    http://kuczyn.com/2008/12.....ment-65924

  54. jasnaanielka napisał(a):

    Ewa-J. Dzięki. Kto się pyta, ten się dowie. „^__^”

  55. W.Kuczyński napisał(a):

    kaem,
    prawda jest bardziej złożona. Ci co w roku 1981 ratowali kraj przed możliwą klęską, nie robili tego, żeby nastepnie porzucić totalitarny system sowieckiego rodowodu, bo wtedy nikomu do glowy nie przychodziło, że to stanie się mozliwe. Część z nich, niemała, może nawet większość uważała, że ten system jest dla Polski dobry, a może nawet najleplszy. Tam świadomych Wallenrodów było tyle co kot napłakał, jeśli w ogóle. Więc zabiegając o prawdę w osądzaniu generała Jaruzelskiego i dawnej warstwy rządzącej nie należy wpadać w drugą skrajność.
    I muszę powiedzieć, że obserwując ludzi dawnej, szeroko pojętej nomenklatury dostrzegam co najmniej tyle skrajności idącej w kierunku wybielania dawnej władzy i w ogóle PRL ile jest skrajności w ich malowania na czaqrno po drugiej stronie. I piszę co najmniej, bo mam wrażenie, że więcej jest złości i nienawiści na dawną opozycję po stronie powiedzmy tak postkomunistów niż zlości i nienawiści na komunę po stronie ludzi „S”. Jest po stronie „styropianu” sporo ludzi, którzy staraja sie patrzeć na dawnych wrogów po chrześcijańsku i nawet staja w obronie PRL przed niesprawiedliwymi ocenami. I muszę powiedzieć, że nie znam ani jednej osoby po stronie dawnej „komuny”, ktoraby z równym zaangażowaniem chciała spojrzeć na wczorajszych wrogów i na własne zaangażowania w jak by nie bylo z natury instytucjonalnej nieludzki system.

  56. Edwar D.Dana napisał(a):

    Wart przeczytania i po refleksji polemiki.
    http://wyborcza.pl/1,7649.....;startsz=x

  57. Zdzisław_1 napisał(a):

    Witam niedziela przed Świetami.
    Nie wyjechalem ,nie wyjeżdzam,święta w domu.Mialem tylko kłopoty zinternetem zmianadostawce internetu itelefonu. Dość mam juz TP.mam abomnament na 120 min darmowych i minuty mi zostaja i ciagle doplacam do rachunku. Tlumacza mi to tym ze darmowe sa dla jakies tam centrali a ze u nas w miescie jest ich 4 czy 5 to dzwonaic w tym samym miescie zdo innej centrali place i to sie nazywaa rozmowy lokalne darmo.W/G PP teraz tez bede mial 120 min darmo bez wzgledu gdzie i pod jaki numer dzxwonie. Czyli normalnie.
    A wracajac do blogu akurat dwa ostatnie tematy troche mniej mnie interesowały z uwagi na jak to wczesniej przedstawiałem ocene zostawiam przyszlym pokoleniom a nie zyjacym uczestnikom bo te oceny bedą subiektywne i nikt nikomu nie przyzna racji.
    Teraz niech ocenią historycy ale obiektywni .
    Teraz Ewo-Joanno pozwolisz ze zacytuje pewna częśc twego wpisu i jezeli moge doloze kilka moich uwag
    „Otoz, mila jasnaanielko, od zawsze posiadalam wlasne opinie i od zawsze je wyglaszalam, czy to sie komus podobalo czy nie. Mozesz ze mna polemizowac, mozesz sie ze mna nie zgadzac, ale zabronic mi posiadania wlasnych opinii nie zdolasz.
    Boli cie, ze krytycznie wyrazam sie o “bohaterach” i “etosie”? Trudno, ale takie jest moje zdanie – dosc krytyczne. Mozesz starac sie udowodnic mi, ze sie myle.”
    Otóż Ewo nikt nikomu nie zabrania mieć własne spojrzenia na pewne fakty opinię na to imozność gloszenia ich.
    Ale forma ich gloszenia i lekcewazenia adwersarza a nawet polemisty to już nie ma nic wspólnego z poglądami i z gloszeniami ich. Ja uważamze z nieznajoma osoba polemizyje sie kulturalnie i z szacunkiem bo kazda osoba wymaga szacunku.
    A wiem bo cxzuję to z twoich wpisów jestes osoba napewno mlodą więc z tego powodu jesteś bardziej radykalną,ale ten radykalizm (w/g mnie) nie zabrania Ci być usmiechniętą i miła, prawda?
    Pozdrawiam Najlepsze Zyczenia dla Gospodarz blogu Wszystkim Paniom (Zofia,Jasanaanielka,Ewa -joanna Dark(zdaje sie jest kobietą) oraz [anów . Z oplatkiem podchodzi sie najpierw do antagonistów więć Mawarz,uchachany (dawno nie czytany) Minerze i wszyscznie wymienieni antagonisci Bóg sie rodzi.Oraz mili oczom i umyslowi ( bo czytam w miare uwaznie)Edwarze andrzeju tanie Narciarzu(mlody) Macku i innym ktorych teraz nie przypominam Sobie wszystkiego Najlepszego lacznie z nowym rokiem
    Ale mam nadzieje że Świeta tak Was nie pochłona by zjawić sie na blogu by nawet poinformować że sie dobrze czuje jestem np. po 2 piwach i za oknem snieg pada lub nie.

    POZDRAWIAM WSZYSTKICH

  58. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zdzislawie,
    chetnie sie pokajam jak mi podasz przyklady owego mojego lekcewazenie adwersarzy bez odbierania mi prawa do wlasnej opinii.

  59. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ja podejrzewam, że opisana przez Gospodarza postawa ludzi PRL da się dość łatwo objaśnić. O ile ludzie mniej lub bardziej zaangażowani w opozycję o ile byli ludźmi myślącymi mieli wpisane w swoje plany życiowe represje, ewentualne więzienie trudności w karierze naukowej czy zawodowej to ludzie PRL budowali swą drogę czy raczej autostradę życiową na pewnym i solidnym czasem dużym uprzywilejowaniu. Nie, nie czynię im z tego zarzutu, aż takim purystą nie jestem. Chcę tylko powiedzieć, że nie planowali „chwili lęku”. Problem przezwyciężenia strachu czy to o poziom egzystencji i tego zwykłego fizycznego dla nich nie istniał. Jeśli doznawali jakiejś bojaźni to zależności od stopnia cywilnej odwagi przezywali strachy „czynownika”.
    Wobec tego, czego doznali za czasów Solidarności (sami siebie wtedy straszyli najbardziej) i upadku PRL ich trauma ludzi wierzących w niepodważalną trwałość tego, w co wleźli była na pewno ogromna. Przeżyli strach upokarzający, którego łatwo się nie wybacza.
    Byłem tego świadkiem za granicą. Ja skromna, ale odnotowana myszka pojawiłem się w pewnej ambasadzie. Gdybym był świnią rządną zemsty w tym miejscu zostawiłbym opis fizycznie objawianego strachu tych przecież skromnych i niewiele „znaczących w całości”, dyplomatów, urzędniczek, woźnych i szoferów. Przezornie pociągałem nosem mając w pamięci czynownika, który zerżnął się w spodnie na widok cara (?). Było to jedno z moich najbardziej przykrych doświadczeń życiowych.
    Dlatego jakoś ich niechęć dla „zrozumienia” po ludzku rozumiem.

  60. W.Kuczyński napisał(a):

    Edwar,
    ja to też rozumiem, ale oczekiwałbym od nich pewnego wysiłku,autorefleksji krytycznej, spojrzenia ponad tą ich traumą spadnięcia z pluszowych foteli. I tego nie widzę.

  61. jasnaanielka napisał(a):

    Gospodarzu miły – nic tak nie rozleniwia fizycznie i intelektualnie, jak wygodny, pluszowy fotel. Ciepło, bezpiecznie, nie chce się wstawać.
    Kto chce popracować, wszystko jedno w jakim sensie, intelektualnie, czy fizycznie zwykle siada na twardym i tylko stara się o mocne oparcie dla pleców.
    Niewielu z pieszczochów systemu PRL jest w stanie przed samym sobą przyznać, że przegrali słusznie. Pamiętam z dawnych lat, jak to sobie malutki dygnitarz regularnie pokpiwał z obowiązujących przepisów, poziomu kształcenia, i innych dolegliwości. Można było odnieść wrażenie, że mówi to na serio i rzeczywistość widzi realnie. Do czasu, kiedy ktoś z uśmiechem powiedział o jego potomku studiującym bodajże turystykę i hotelarstwo, że takie tam studia… O mało apopleksja go nagła nie powaliła. Wrzasnął, że jego potomek studiuje na POWAŻNEJ UCZELNI i wara komuś pomniejszać jego intelekt!!!
    Jednym słowem Lenin wiecznie żywy. Co innego mówimy, co innego myślimy. I śmiać to się możemy MY, ale nie ktoś z nas.
    Myślę jednak, że problem starych komuchów po cichutku sama natura rozwiązuje i za kilkanaście lat sprawa nie będzie miała żadnego znaczenia. Jednak następne pokolenie takich samych wyrasta na naszych oczach, bo natura nie znosi próżni.
    ;
    A teraz marsz do kuchni i piernik zagniatać!!! ——–>

  62. Edwar D.Dana napisał(a):

    Gospodarzu
    Autorefleksja jest możliwa u ludzi którzy ideowo zaangażowali się w system (Rakowski razem ze swoja koszulą) choć ten do końca był hardy i dzielny. W masie to byli już cynicy władzy i karier. Ideowiec nie fanatyk zaczyna wobec klęski myśleć. Cynik płacze po przegranej.
    Pozostał im żal ze postawili na złego konia (mówię o moich rówieśnikach). Bo oni „stawiali” i przegrali.
    To „cynicznienie” mam także na myśli kiedy usiłuję napisać coś cenie jaką każde społeczeństwo musi zapłacić za zniewolenie na nieco lepszych warunkach.

  63. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzisławie
    Na życzenia chyba jeszcze w blogosferze zawcześnie ale ciepło dziekuje. Tobie złoże „nieco potem” bo poczta „idzie” ułamek sekundy.

  64. Zofia napisał(a):

    Przysłuchuje się (przypatruje, bo czytam) dyskusji z pewnym zdziwieniem.
    Mamy wydarzenie ważne i istotne dla Polski, w najnowszej historii – powstanie ruchu „Solidarność” i wszystko co potem do 1989 r. mamy dwie strony – dawna władzę uosobianą z gen. Jaruzelskim i gen. Kiszczakiem ale też i z Millerem, Kwaśniewskim itp.
    Mamy z drugiej strony bardziej widoczna medialnie stronę dawnej opozycji, głównie brylującej na parkietach sceny politycznej i dosyć agresywny w działaniach związek zawodowy o nazwie Solidarność
    Dla wielu ludzi w Polsce, nie zaangażowanych w życie polityczne a korzystających ze wszechobecnych mediów – obecnie dociera pewnie obraz dawnej opozycji – walczącej między sobą, obnażającej najgorsze cechy, pełnej agentów, donosicieli, zakłamanych i cynicznych polityków jak Kaczyńscy, śmiesznych, niepoważnych – w sumie godnych nawet nie potępienia ci kpiny.
    Telewizja publiczna epatuje jakiś propagandowo-farsowym obrazem PRL, nie pasującym w niczym do doświadczen większości Polaków.
    Ludzie się na to patrzą i z całym tym wypaczonym obrazem kojarzą sobie …”Solidarność” i ludzi dawnej opozycji.
    Szlachetni bohaterowie, jak Kuroń, Geremek, Mazowieck, Wałęsa – zostali albo są przykryci kurzem zapomnienia, albo wdeptani w błoto paszkwili i pomówień.
    Ruch „S” opanował przede w tamtych latach wszystkim wielkoprzemysłowe ośrodki i tak skupiała się ówczesna propaganda. Reszta patrzyła się na to z dystansem.
    A Polska to nie tylko ośrodki wielkomiejskie ze stoczniami, kopalniami czy hutami., nie zaangażowana bezpośrednio w walki opozycyjne, pędząca w miarę stabilne życie w takiej Polsce, jaka im była dana.
    Kiedy patrzą teraz na żenujący spektakl w wykonaniu dawnych bohaterów, na morze kłamstwa, propagandy – zaczynają odbierać dawna opozycje jako coś najgorszego, jako ludzi zdemoralizowanych, głupich i śmiesznych o obłędnych ideach, w które nikt nie wierzy i nikogo już nie interesują.
    Działania takich ludzi jak bracia Kaczyńscy czy inni politycy PiS są utożsamiane z działaniami i cechami całej dawnej opozycji, bo innych bohaterów w obecnym życiu politycznym nie widzą.
    Na tym tle ludzie władzy z PRL jak Miller, Kwaśniewski a nawet gen. Jaruzelski, jawią się jako kulturalni, poważni, przeciwstawieństwo całej tej rozwydrzonej i niepoważnej bandy prawicowych polityków dawnej „Solidarności”.
    Ekipa Tuska i Platforma Obywatelska absolutnie nie jest kojarzona z ruchem „Solidarność”, której bliżej do rozróby i rewolty, ale jako z młoda generacja propaństwowej i prounijnej inteligencji. jakoś nie spada na nią negatywne odium, jakie ma teraz dawna opozycja solidarnościowa.
    Ludzie nie patrzą się wstecz, ale ku przyszłości i interesuje ich nie to co było wczoraj, ale to co będzie jutro.
    Wczoraj – jawi im się nieciekawie, ale nie z racji PRL, ale z racji zachowania się dawnej opozycji, dzisiaj – obierają z niesmakiem i oczekują jutra, na ogół w zjednoczonej Europie i Polsce uporządkowanej na zachodni sposób.
    Kaczyńscy i PiS wnieśli wiele szkód, ale największą jaką uczynili – to medialne zniszczenie całego pozytywnego obrazu dawnej opozycji, z której ostał się już tylko w roli jej bohatera Wałęsa i groby Geremka, Kuronia…
    Zakodowali w ludzkich sercach obraz jej – parszywy i obrzydliwy. Trudno będzie go w najbliższej przyszłości wymazać.
    Smutne to, ale prawdziwe.

  65. Zdzisław_1 napisał(a):

    EWO-J
    ALEŻ JA NIE CHCĘ BYS SIE POKAJALA. LUBIĘ CIE TAKA JAKA JESTEŚ I CHETNIE CIE CZYTAM TA MOJA ODZYWKA MA TYLKO JEDNO ZNACZENIE NIE TRAKTUJMY SIEBIE JAKO SWIETE KROWY TRAKTUJMY RACZEJ PRZECIWNIKOW A DO SIEBIE RACZEJ MIĆ TROCHE DO AUTOIRONII.
    I NIE RÓBMY Z TEGO BLOGU PROGRAM ” KAWA NA ŁAWĘ”, GDZIE AKURAT PRZYZNAJE W TEJ SPRAWIE RACJE GW.
    POZDRAWIAM ( SPOJRZALEM NA TO CO NAPISALEM I ZAUWAZYLEM ZE PISALEM DUZYMI LITRAMI PRZYPADEK TAK MI SIE NACISNELO NIECH ZOSTANIE

  66. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zdzislawie,
    to sobie wyjasnilismy. :)

    Jasnaanielko,
    nie ma za co, zawsze do uslug.

    Zofio,
    jak zwykle musze sie z toba w wiekszosci zgodzic.

    Mnie zastanawia dlaczego Polacy nie moga zyc bez dzielenia na „my” i „oni”, gdzie oczywiscie MY zawsze jestesmy lepsi, madrzejsi, bardziej i w ogole!
    Nawet tu na blogu nie daje sie tego uniknac – p. Kuczynski i Edwar.D.Dana jako MY pluja na „onych” komunistow i poskomunistow, Mawar z Minerem (MY) wyzwierzaja sie na „Onych” popierajacych PO, Jasnaanielka i Edwar.D.Dana (MY) podgryzaja „onych” zaprzancow i banitow na wlasne zyczenie, czyli Polakow na emigracji w osobie Ewy-Joanny i Narciarza.
    Zajecia to rzeczywiscie dostarczyc moze, ale po co?

  67. jasnaanielka napisał(a):

    Jak to w życiu nigdy nie można mieć pewności… :(
    http://polskatimes.pl/opi.....,id,t.html
    Ciekawe, kiedy podobna historia ujawni się w Polsce? „*__*”

  68. owal40 napisał(a):

    Sztuka w dwóch aktach.

    Akt I

    Szok I
    Szok II

    Akt II

    Od 5,10 do 5,45. Ciemno,deszcz,+3
    Pierwszy grzebie w ciemnościach
    Drugi ma latarkę
    Trzeci….trzeci nie przyszedł,pewnie czuje się wolny…

    Koniec.

    Pytanie:dlaczego narciarz to co napisał-napisał na blogu Polityki?

  69. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ewa-Joanna

    Jeżeli spotykam się z poglądami z którymi się nie zgadzam to „podgryzam”. Po to tu jestem ochotniczo.
    A ty po co tu jesteś?
    Jesli pogardę dla systemu politycznego PRL nazywasz pluciem to pluję.
    Nie przypominam sobie ostatnio kontrowersji z Narciarzem więc albo ci się zdaje albo ot tak sobie chlapiesz dla symetrii.
    Jestem emigrantem na własne życzenie więc znowu ci się „zdaje”.
    Czy ty czasem nie jesteś Bajka -Zdajka.

  70. maciek.g napisał(a):

    Dziękuję Zdzisławie za życzenia ,ale ja bedę czytał blog do samych Swoat to jeszcze na życzenia jest trochę czasu. Tak jak pisałem widzenia świata zależy od punktu z którego się parzy, a ocenia się bardzo często przez filtr swoich poglądów. Ludzi jak widać trzeba traktować indywidualnie, a nie jako zbiorowość. Natomiast organizacje trzeba oceniać po skutkach ich działań i przywódcach którzy swe pietno odbijają na niej. Jak widać pod wodzą Kaczyńskich powstała partia nazywana i chyba słusznie postsolidarnościową która, gdyby udało jej sie zdobyć władzę absolutną /taką jak miała PZPR w Polsce/ dała by Polakom „popalić”. Już obecnie widać, że zbudowali by państwo policyjne, oparte na podsłuchach, donosach i prokuraturze wykonującej zalecenia władzy bez szemrania. Wszyskie działania ludzi z nimi nie zgadzającymi się odbierane by były jako celowe szkodzenie z niskich iegoistycznych pobudek. To Pa stwo w działaniach zwalczania wyimaginowanych wrogów szybko ewaluowało by do tego stanu jaki znalismy z początku lat piędziesiątych z tą różnicą, że nie było by podległe, ale za to było by skrajnie izolowane,zarówno od zachodi jak i wschodu, co owocowało by błyskawiczne walenie się gospodarcze kraju, tym bardziej, że oczywiście wprowadzono by ponownie centralne zarządzanie gospodarcze. A więc ludzie którzy wyszli z ruchu który doprowadził do bardzo pozytywnych zmian ustrojowych, nie tylko nic z histori nie zrozumieli, ale okazują się często gorsi, w tym i moralnie od wielu słusznie krytykowanych przywódców Polski Ludowej.
    Ludzie inteligentni i nie fanatyczni zmieniają poglądy i dają się przekonać gdy stwierdzą, że nie mają racji. Dlatego groźni są nie oni , ale ci fanatycznie wierzący w swoje / lub kupione od innych innych racje/ , którzy jak pisał Czechow są bezwzględni i okrutni dla wszystkich, którzy się z nimi nie zgadzają, oczywiscie wtedy gdy mogą to bez naraża na niebezpieczeństwo robić, a więc wtedy gdy mają władzę.

  71. Edwar D.Dana napisał(a):

    Albo grasz na „naiwność”

  72. kaem napisał(a):

    @Edwar D.Dana Says:
    grudzień 21st, 2008 at 9:01 przed południem

    Nieporozumienie!! Ja TYLKO I WYLACZNIE odnioslem sie do jednego zdania w twojej wypowiedzi, poczynajac od WYRAZENIA ZGODY. Bo oto jak zaczalem:

    „Powiadasz:
    „PRL należało przy pierwszej budzącej nadzieję okazji obalić”
    Swieta prawda!”

    Zdanie twoje bylo w TWOJEJ wypowiedzi wiec uczciwie zaadresowalem swoj post do ciebie. Co okazalo sie pomylka, gdyz w ogole nie zamierzalem polemizowac akurat z toba. Przypominasz mi: „o twoich Wallenrodach wypowiadałem się już wielokrotnie. Zgadnij jak?”, tak jakbym ja tego nie widzial, slyszal czy czul. Chcialoby sie rzec: wiecej wiary w koalicjanta! ale tu Ziober ze Starszym tak porobili kolo tego powiedzenia, ze czysta obraza by bylo je tu uzyc. Tak czy owak, nie bylo moim zamiarem naduzywac imienia (nicka) twojego nadaremnie, za co izwiniajus. Czyli prosze o przebaczenie, na Boze Narodzenie. I za rym tez przepraszam za jednym zamachem.

    Co do merytorycznej czesci twojej polemiki: „Okrągły stół w zamiarach wtedy rządzących był próbą utrzymania i zalegalizowania swojej władzy. Nie wyszło. ”

    No tak, faktom zaprzeczac brzydko a i rodzicom nieladnie, jak powiadal profesor Lewicki. Znalazlem jednak i taki oto pasus na tymze samym blogu naszego drogiego Gospodarza i na tym samym wpisie tyle ze powyzej (Dyplomata Przyuczony):

    „…Szczegolnie jesli sie przypomni tamte czasy i owczesnych bohaterow niezlomnych. Tych co o targaniu po szczekach i o wieszaniu na latarniach rozkosznie gaworzyli, nie kryjac sie za bardzo z tym szczebiotem. W 81-ym zadnej padgatowki do stolu bez rogow nikt jeszcze ani nie wymyslil ani nie poczynil. Czyli zmiana, no niech bedzie oddawanie, wladzy wrogom politycznym kojarzyla sie z latarniami nie tylko we snie solidarnym ale i na jawie partyjnej. Bo tylko takie czyli bezwzgledne rewolucje znano wowczas z historii….”

    Mowimy o roznych okresach tutaj, ty o marcu-czerwcu 89, DP o oszolomstwie 81-go. Musze jednak przypomniec zapominalskim, ze marzec-czerwiec 89 w PRL to jeszcze nie Annus Mirabilis 89 w swiecie! I mur stal niezlomnie, i Stasi przy murze. Nie mowiac o bratnich wojskach nad Wisla i Odra. Jak zywe bylo w pamieci Generala czy MFR ‚rozkoszne gaworzenie’ niezlomnych o latarniach trudno rzec bo ich o to nie pytalem. (Sp. Mnietka juz nie zapytamy. Generala jeszcze mozna w sadzie dorwac i przyszpilic jego wlasna laska.) Mysle jednak, ze okragly stol i o tym mogl byc.

    I dopiero to wszystko, cuzamen do kupy wziete, zlozylo sie na Rok Cudow 89.

    Hej, nawet wygooglowac to idzie jak ktos sie zaprze!

    PS. Slynne „Sztandar wyprowadzic!” sp. MFR tez pewnie bys otwieral wytrychem ‚Nie wyszlo’, nieprawdaz EDD? Bo i tak mozna.

  73. W.Kuczyński napisał(a):

    Edward,
    ja nie odczuwam pogardy dla systemu PRL. Podkreslam dla systemu, dla wynalazku zwanego „kierownicza rola partii” opartego na nomenklaturze, cenzurze i policji politycznej. Ja tego systemu po prostu nienawidzę do dziś. Co innego 45 lat życia narodu w tym systemie, tu już są rózne barwy. Ale system to przecież ten sam od strony instytucjonalnej wynalazek co hitleryzm.

    Ewo- Joanno,
    zarzucać mnie plucie na „komunistów” i „postkomunistów”, to zabawne. Poczytaj sobie może komentarze pod moimi dwoma ostatnimi artykułami w Rzeczpospolitej,a potem wypisuj androny. Przecież Ty zastoosowałaś klasyczny schemat My – Oni a sie dziwisz. Ty i także Zofia, narzekacie tutaj na Mawara, Minera, ale przeciez Wy gdy chodzi o ocenę dawnej opozycji i PRL jesteście ich lustrzanym odbiciem. I to co napisałaś Zofio może jest smutne, ale nie jest prawdziwe a epitetami konkurujesz z Mawarem i Minerem, tylko o innym wektorze. I na Waszym przykładzie widać drugą stronę pielęgnującą owe dawne okopy. I także dlatego nie zarastają.

  74. jasnaanielka napisał(a):

    Przed chwilą znajoma mi powiedziała, że słyszała od kuzyna, który miał znajomych oficerów w Północnej Grupie Wojsk… że taki znajomy oficer Armii Sprzymierzonej i stacjonującej aktualnie w Polsce, otworzył szafę i pokazał mu całkiem nowy mundur oficera LWP, mówiąc – popatrz co właśnie zafasowaliśmy. ;)
    Może to bajka – zdajka, może opowiastka szwagra wujaszka Wani…
    Kto wie, jak to było naprawdę? „-_-”

  75. jasnaanielka napisał(a):

    http://kuczyn.com/2008/12.....ment-65949
    KANDYDA! :lol:

  76. Zdzisław_1 napisał(a):

    Ewo-J

    Ale sobie podyskutujemy,gdzie Ty widzisz tych „My” ja widze w nich ludzi szukających sensu, w życiu ,[polityce w rządzeniu podkreslam sensu nawet w tym czy jaruzelski mial racje te polemiki z Onymi wynikaja wlaśnie z braku sensu w ich pogladach ja tez staram sie szukac i widzieć sens w poczynaniach moim ( nie zawsze mi to wychodz, )bo Oni jakoargumenty nie przedstawiaja swoje mysli tylko jako argumenty w dyskusji przedstawiaja artykuły i zarzuty typy Platforma obiecała „podatek liniowy” i nie zrobiła tego.Widzisz tu sens? chyba tylko w tym ze Platforma rzeczywiscie obiecywal wprowadzić podatek liniowy,ale co jest sens że go nie ma/ jakie są przslanki nie chce Po tego podatku? I na takie sprawy sie nazwijmy to spieramy.
    A co Edwara traiłaś jak ‚ kulą w płot” Edwar siedzi sobie za granicami Polski podejrzewam ze sporo na południe od Polski (chyba lubi cieplo).A ja też dażę duża sympatią ludzi którzy gdzies są poznaja coś innego i nazwijmy to górnolotnie przysparzają Polsce zmiane wizerunku wsród innych.Pokazuja tych polakow i polki jako ludzi światlych normalnych zaradnych nie meneli i ztych dowcipów ” polaczków”.
    Tak że Wy w diasporze spełniacie bardzo wazna rolę i przypuszczam ze Ty do takich należysz masz za to odemnie dużą buzkę.
    Pozdrawiam

  77. Edwar D.Dana napisał(a):

    kaem
    Oczywiscie że „nie wyszło”. Sprawdź co o tym pisza sami zainteresowani. Celem było uwiarygodnienie władzy przez dopuszczenie w ograniczonym rozmiarze opozycji.
    Wszystkich łacznie z Solidarnością rozmiar przegranej komunistów zaskoczył.
    Tak „sztandar wyprowadzić” nie było aktem dobrej woli. Był aktem uznania że scenarusz zachowania władzy przez nomentklaturę bez wsparcia CCCP jest niemożliwy do przeprowadzenia. To był już styczeń 90.

  78. KRANADHA napisał(a):

    Juki – Solidarnosc ekspertow nie brala tylko ich dostala.
    `
    I zapamietaj ze Pan Kuczynski konczyl „EKONOMIE POLITYCZNA”-slynna zreszta onego czasu.

  79. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    KRANADHA, tak trzymac! Wlasnie, solidarnosc BRALA ekspertow i to za darmo? Swiety Mikolaj by sie usmial Przeciez byla reglamentacja, kartki na sralna bumage, na wszystko. Kononowicz dopiero zaczal powtarzac trzecia klase po raz czwarty. Skad niby mogli sie brac wtedy eksperci? A ich nie zabraklo dla S. Skad wzieto?

    I tu objawienie: przeciez to oczywista oczywistosc, ze wszyscy przyszli z nakazu pracy. Pokonczywszy owe ekonomie polityczne czy inne KULe. Tak jest, byly nakazy pracy, ot co! Stypendia fundowane trzeba bylo odpracowywac, zanim za granice sie drapnelo.

    I tak oto udalo nam sie na koniec wyjasnic choc jeden aspekt spiskowej teorii dziejow. Brawo KRANADHA!

  80. Jacobsky napisał(a):

    Witam,

    przynioslo mnie na Panski blog, gdyz na blogu red. Passenta obwieszczono, ze (cytuje): „…bog sie rodzi, moc truchleje…”, co ma oznaczac wedlug cytowanego („kadett”), ze nawet Waldemar Kuczynski zaczyna watpic w rzeczowosc obrony Jaruzelskiego, skoro sam Jaruzelski bronic sie nie chce. Rozumiem, ze w powyzszym zestawieniu wigilijnym to Pan ma truchlec. Trzeba tylko zdefinowac jaki bog ma sie z tego narodzic. I gdzie. Byc moze nastroj wigilijny udziela sie az za bardzo.

    Osobiscie wcale nie odbieram Panskiego tesktu w sposob sugerowany przez kadetta. Pisze Pan jak zwykle rzeczowo (pisze „jak zwykle”, gdyz czytam Panskie opinie dosc regularnie, choc nie udzielam sie jako dyskutant na tym forum), a sugerowanie innego rozkladu akcentow w wypowiedziach Jaruzelskiego nie oznacza wedlug mnie, ze jest Pan bliski rzucic recznik, jak chce wspomniany wyzej kadett. Nie oznacza tym bardziej, ze prezentuje sie Pan (dosc konsekwentnie zreszta, na przestrzeni wielu wpisow) ani jako zwolennik, ani jako przeciwnik Generala.

    Podobnie jak w Pana, tak i w moim przypadku czas rachunki krzywd posplacal, choc mowienie o krzywdach w moim przypadku jest mocna przesada. O stanie wojennym mysle podobnie jak Pan, jednak w powyzszym wpisie jest jedno zdanie, z ktorym nie moge sie pogodzic. Pisze Pan:

    stan wojenny tkwi w nas, jak wbity w plecy nóż nie dlatego, że jeden z partnerów porozumienia sprzed 16 miesięcy, w imię spokoju w kraju, znienacka uderzył i obezwładnił drugiego.
    (podkeslenie moje)

    Jako swiadomemu swiadkowi i uczestnikowi wydarzen z lat 1980-81, od niemal poczatku „karnawalu” Solidarnosci towarzyszyla mi nieprzyjemna swiadomosc tego, ze ow karnawal nie bedzie trwac dlugo. Korowody z rejestracja Zwiazku, sterowana przez rzad (miedzy innymi, w drugiej czesti pierwszego aktu, przez rzad Jaruzelskiego…) degrengolada zaopatrzenia, a tym samym nastrojow oraz ogolnie rzecz biorac niekompatybilnosc polskiego eksperymentu z dogmatami moskiewskiej sfery wplywow – wszystko to podsycalo od poczatku nieznosne wrazenie tymczasowisci istnienia Solidarnosci i jej przybudowek, jak np NZS-u, do ktorego nalezalem. Po incydencie bydgoskim, a wiec w mniej wiecej 6 miesiecy od podpisania Porozumien, dla moich kolegow i dla mnie stalo sie jasne, ze komunisci doprowadza do konfrontacji celem przywrocenia status quo. I dlatego pamietnej niedzieli, kiedy Jaruzelski czytal w TV proklamacje WRON, a „gajowi” (Rosolowski, Tumanowicz i inni spikerzy dtv) prezentowali wybrane wersety z przepisow szczegolnych o wprowadzeniu stanu wojennego, ostatnim uczuciem, z jakim przyjmowalem wiadomosci bylo zaskoczenie powzieta w nocy decyzja, i widok SKOT-ow na ulicach byl dla mnie logiczna konsekwencja wydarzen tak, jak rozgrywaly sie one od poczatku z rozdania rzadu.

    W swietle powyzszego nazywanie stron Porozumien partnerami jest moim zdaniem lekkim nieporozumieniem. Od poczatku, od 1 wrzesnia 1980, o relacjach strony rzadowej i zwiazkowej mozna powiedziec wszystko, ale nie to, ze byly one partnerskie.

    Kwestie tego, kto bardziej dazyl do konfrontacji pozostawiam otwarta, choc wina za podjecie kursu konfrontacyjnego obarczylbym, w swietle tego, co napisalem, strone partyjno-rzadowa. Solidarnosc dala sie latwo zlapac na te gre i dalszy ciag to juz byla typowa spirala, logika kolowa, gdzie jedno skutki jednego wydarzenia sa przyczynami nastepnego.

    Tak wiec nie partnerzy, i nie znienacka, Panie Waldemarze, ale z zimnej kalkulacji od samego poczatku.

    Pozdrawiam.

  81. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jacobsky pisze coś, co jest zgodne z moją pamięcią. 16 miesięcy były szalenie aktywnym okresem w moim życiu. W chwilach przed krótkim snem nawiedzało mnie i wielu innych, z którymi o tym rozmawiałem bezbrzeżne zdziwienie, że to jeszcze trwa, że jeszcze nie weszli „Oni” albo nie zrobili tego, co trzeba „oni” z małej litery.
    Ciągły pośpiech jakby ta właśnie bibuła była bibułą ostatnią jakby ten nr wlanie składany i książka były ostatnie. Nie, nie miałem poczucia fizycznego zagrożenia (a jeśli to nie wielkie). Słusznie brałem pod uwagę „to nie będzie nawet kilka lat”.
    Tylko tyle, że prześladowało mnie pytanie, dlaczego tak długo zachowują się nienormalnie. Tak samo z umową sierpniową. Obowiązywała nadal prawda – partia typu bolszewickiego traktuje każdą umowę, która ograniczałaby jej wpływy, jako lisi leninowski fortel, bo „socjalizmu trzeba bronić jak koszuli”.
    Coś było nie w porządku…
    I paradoksalnie, kiedy otoczony w siedzibie jednego z regionów czekałem już w ciszy kilkanaście minut na Ich wejście wszystko wróciło do normy. Było tak jak być powinno.

    Ukłony J. to ja dana 1 od dawnego Szostkiewicza.

  82. kaem napisał(a):

    Uoj dana dana, uoj dana dana. Cep cepa cepem, juz kolejny raz zreszta i to w ten sam dzien niedzielny. Sam Pan odpoczywal od tworzenia, do siodmego dnia doszedlszy w swoich wysilkach. A my tu rabotajem jak pawiany czy inne imigranty. Co zreszta na jedno wychodzi.

    A powazniej nieco, to tak ci odwine:

    W maju 1978 sp. MFR odwiedzil pewnego emigranta. Zostalo to zreszta pomieszczone (wzmiankowo) w jednym z wielu tomow Jego Dziennikow Politycznych. W nocnej Polakow rozmowie (nie odbywalo sie to przy jakims tam ginger ale – On nie rozcienczal!) takie miedzy innymi dezyderaty byly dyskutowane:
    1. doprowadzenie do legalnej opozycji w PRL
    2. doprowadzenie do przeksztalcenia Jedynie Slusznej Partii w socjademokracje.

    Te i inne tematy rowno szly przy stole, bez krempacji, jak to jeden z uczestnikow tego spotkania relacjonowal. A bylo to – przypominam! – na ladnych kilka miesiecy przed wybuchem ‚czynnika JPII’. Zaraz po tej rozmowie MFR jechal na umowiona acz nieoficjalna wizyte u Zibi Brzezinskiego, ‚mocnego’ doradcy-sepa prez. Cartera.

    Oddaje ci, EDD, slusznego (jak to jeden b. oficer LWP wciaz mawia) w tym, ze rzeczywiscie w styczniu 90 doktryna Brezniewa juz byla zastapiona doktryna Franka Sinatry. Oglosil to tylko kilka miesiecy wczesniej Giennadij Gierasimow, tuba, na anglijskom jazykie, Gorbaczowa. Mozna to wyguglowac; albo lepiej, masz tu: http://pl.wikipedia.org/w.....na_Sinatry).

    Warto jednak zauwazyc, ze w innych krajach b. KDL-u partia-matka zadnego sztandaru nigdy nie wyprowadzala, nawet do dzisiaj. I partie socjaldemokratyczne raczej rzadko legitymuja sie pochodzeniem takim jak SdRP. Nie chce tu powiedziec, ze akurat to posuniecie MFR (i co.) trzeba uwazac za najbardziej pozadane blogoslawienstwo dla dzisiejszej lewicy polskiej. Przytaczam ten fakt po to tylko, zeby zastanowic sie nad twoim wytrychem z Bozej laski „Nie wyszlo”.

    Bo nad twoim „Nie wyszlo” niektorzy zaczeli pracowac jeszcze wtedy kiedy ‚Bolkowie’ (ilu ich figuruje w IPN-e?) byli tylko ‚Bolkami’ i JPII byl tylko kardynalem. Jedynie Michnik, Kuron i nieliczni jeszcze wtedy inni, zmierzali w tym samym kierunku.

    Tyle tylko, ze im akurat udawalo sie to czynic z dzisiaj poprawnego politycznie miejsca: z celi wieziennej.

  83. Zofia napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    proszę zrozumieć – nie piszę o dawnej opozycji w czasach tamtej, przed 1989 r „Solidarności”, ale o tym, jak przeciętny, statystyczny Kowalski – odbiera ruch pn. Solidarność dzisiaj.
    Co na to wpływa, jakie mechanizmy, co jest skutkiem a co przyczyna.
    Pisze o dzisiejszym odbiorze bez oceny tego do dawna opozycja robiła w tamtych czasach.
    Rozmawiam wiele z ludźmi, zarówno w takim dużym mieście jak Szczecin, jak i w małych, powiatowych miasteczkach czy na wsiach, z Polakami w kraju i Polakami zagranica, z emigracja dawną i najnowszą.
    Moje opinie nie biorą się z kapelusza, ja ich sobie ie wymyślam.
    ***
    Natomiast – nie piszę zbyt wiele o działaniach „Solidarności” w dawnych czasach – bo mam wyrywkowy obraz.
    I tylko taki przedstawiam, nie uzurpując sobie prawa nanoszenia go na całość ruchu.
    Dlatego Pana uogólnienia są niesprawiedliwym, osądem skierowanym pod moim adresem.
    ***
    W swoim blogu przedstawiłam dzisiaj wypowiedzi i opinie polskich eurodeputowanych z ostatniej sesji plenarnej parlamentu Europejskiego. Ciekawe, jaki obraz Polski po nich zostanie wykreowany w oczach zachodnich dziennikarzy, którzy temu się przysłuchiwali.
    Proszę wybaczyć – ale dawna opozycja sama sobie wystawia obecnie świadectwo i nie można mieć do kogoś pretensji, że ją widzi w szalenie negatywnym świetle.

  84. Jacobsky napisał(a):

    Dana,

    wiem u tym ;)

    Pozdrawiam.

  85. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – ja też wiem, ale milczę „jak głuchoniemy ślepiec”
    „0_0″

  86. Edwar D.Dana napisał(a):

    kaem
    Pomijam durny wstęp. Przyjmuję go jako folklorystyczny przytup konieczny do rozwinięcia zdania.
    Nie piłem z Rakowskim ani wódki ani bruderszaftu co tobie pewnie pozwala traktować go „z Mietka” jak tu: „Sp. Mietka juz nie zapytamy”.(A może to tylko taki twój wesołkowaty styl i folklorystyczna fantazja?)
    Nie piłem z nim więc nie znam jego marzeń i planów. Faktem jest że służył jako jeden z nielicznych zaufanych intelektualistów i takich których nie wstyd pokazać do nieoficjalnych kontaktów PZPR z zachodem. Tyle i tylko tyle. Ale co w tym dziwnego że przy stole komuś opowiadał o socjaldemokracji i może dopuszczeniu opozycji? Nie rozumiem.
    Nie tylko on wygadywał (wtedy) „żeby nie te Ruskie to my byśmy niejednego dokazali”. Takie rzeczy mogłeś usłyszeć od wielu ludzi partii . Tyle że Rakowski nie był typem cynicznego aparatczyka. On należał do ideowców myślących .Jego zasługą jest Polityka. To dużo.
    Czy listą osób z którymi Rakowski konferował sugerujesz że już w 1978 spiskował przeciw demoludom?
    Wykonywał partyjne mniej lub bardziej oficjalne zadanie ocieplania kontaktów z Zachodem a przy tym prezentował sam siebie z najlepszej strony. I dobrze. Zawsze w polityce buduje się nieoficjalne kanały porozumienia nawet z wrogami, a co dopiero z Zachodem który był PRLowi i nomenklaturze ówczesnej potrzebny jak powietrze.
    Tak, ktoś jak Rakowski był potrzebny i dobrze że był. Teraz jako chyba jedyny ze starych nadaje się na ikonę lewicy. Za PRL do czasów Jaruzelskiego był postacią drugo planową , trochę szarą eminencją i legendą że jest taki z którym bez odrazy można rozmawiać. Zdobył uznanie postawą w 1968. To dużo.
    A potem trafił wysoko, ale wtedy kiedy już było za późno. Miał nie wielką możliwość sprawdzenia się.
    Czy nadal uważasz że ze strony władzy Okrągły Stół był w zamierzeniach czymś więcej niż próbą wciągnięcia solidarności do współodpowiedzialności bez realnego wpływu? Próbą nieudaną. Próbą która nie wyszła bo była o rok dwa spóźniona.
    Jeśli tak to opisz to tylko bez przytupów i oberka. Chyba że musisz.

  87. Edwar D.Dana napisał(a):

    kaem
    PS
    Partia Matka 1989/90 nigdzie nie była w demoludach tak poszarpana, i zniszczona jak w PZPR w późnym PRL. To już nie była Partia rządząca, to była atrapa dla wojska i policji politycznej. To był także wynik stanu wojennego.
    To można było tylko „wyprowadzić”.

  88. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://wyborcza.pl/1,8897.....tolu_.html

  89. W.Kuczyński napisał(a):

    Szanowni Państwo,
    idzie Wigilia. Przypominam o Pajacyku, ktory jest na prawym boczku strony. Klikajcie!

  90. kaem napisał(a):

    EDD,

    Wypada mi znowu przeprzaszac, tym razem za ‚przytup’. Bo nie wiedzialem, ze kiepska strune trace. Ani ze zadnej ‚wesolkowatosci’ nie wykrzesze u interlokutora. A mnie tylko smichi i chichi sie wciaz trzymaja! Choc wiekiem pewnie przerastam wielu z tego blogowiska. Wiem tylko, ze Gospodarz goruje nade mna kilkoma latkami. Taka juz u mnie natura, wciaz nie znoszaca ani nadecia (jak u niektorych profesorkow polonijnych) ani tez naburmuszenia (jak u ptic, RP IV a i III tez na posmiewisko wystawiajaca). Sprowokowanie jednak bylo twoje: ten CCCP tak mnie glupio rozbroil. Jak kiedys zart o Pepikach, ktorych ‚nie lubilismy bo oni tak smiesznie mowia!’. Zawsze bowiem udawalo mi sie wyczuc, ze jesli ktos taki kawal mi sypie to musi jakies poczucie humoru miec. No a tu- nastepna aszibka. Plama, znaczy sie. Wstyd, i rodzicom nieladnie!

    Teraz sprobuje odpowiedziec na twoje pytanie: tak, okragly stol to bylo o wiele wiecej niz ‚wciaganie Solidarnosci’. To Michalkiewicz tak wymyslil i wielu za nim powtarza legende o Kiszczaku czekajacym za okraglym stolem na Walese skaczacego przez plot. To byl proces przygotowany o wiele wyzej niz my, szeregowe szaraki (czesto nie pozbawione oszolomstwa) moglismy sobie wyobrazic. To byl mebel sklecony, owszem, dla nas, ale na poziomie pierestrojki, czynnika JPII i naszego Nowego Starszego Brata. Nie chce wyciagac analogii jaltanskiej bo bylaby mylna, ale cos na rzeczy jest.

    Bo chodzilo o wytyczenie drogi na przeprowadzenie wszystkich rewolucji, ktore mialy nadejsc: pluszowych, pomaranczowych i innych rozanych. Bez stoczenia sie w zapasc podobna do tej jaka nastapila po ‚dziesieciu dniach ktore wstrzasnely swiatem’ 70 lat wczesniej. TAK TO STALISMY SIE NOWYM NARODEM WYBRANYM. Dodaje to na wypadek, jakbys nie wiedzial, ze ukute wtedy powiedzenie: „Zostalismy nowym narodem wybranym ale nie wiadomo jeszcze do czego” mialo i powazniejszy niz zart tylko wymiar.

    Ale rozumiem twoj punkt widzenia. Tys byl ta szara myszka w 81-m i do dzis poza wlasny ogonek trudno ci wyjrzec. Szacunek do tego cos wtedy czynil ja ci jednak, z pelna powaga, oddaje. Nie dlatego jednak, zeby sie przypochlebic i zapobiec nastepnym urazom. Oddaje ci ten szacunek dlatego, ze Solidarnosc dobrze spelnila powierzona jej role: to keep THEM honest. Bez Solidarnosci nikt by komuchom nie uwierzyl, i bylaby to stuprocentowa racja, w ich cudowna metamorfoze. Chocby MFR nie wiem jak z siebie wychodzil i stawal obok w swoim legitimizujacym brzmieniu.

  91. Andrzej napisał(a):

    He, he
    i ten człowiek miałby stanąć na czele think tanku SLD
    http://wiadomosci.onet.pl.....,blog.html
    Jak tak dalej pójdzie, to SLD skończy szybciej niż można by się spodziewać.

  92. Zofia napisał(a):

    Drodzy Państwo,
    ma rację nasz gospodarz, wigilia za pasem i najbardziej urocze ze świat w swojej atmosferze.
    Jutro ładuję psa w samochód, drobiazgi w neseser i wybywamy do przyjaciół na kilka świątecznych dni, by spotkać się przy wieczerzy wigilijnej w przyjaznym gronie, posłuchać na pasterce pięknych polskich kolęd wiejskich kobiet z chórku parafialnego w maleńkim kościółku i poganiać po lesie ze zwierzakiem, po świątecznym obżarstwie.
    Mimo, że ganiam po świecie, to w domu mam świątecznie.
    Mała choinka ubrana we wszystkich odcieniach złota wita na progu, pachną woskiem i terpentyną wypastowane podłogi, na stołach świąteczne bieżniki i obrusy, w lodówce wszystko, by w razie czego wigilię zjeść w domu, nawet pościel w elementach świątecznych, nadrukowanymi tekstami angielskich kolęd, rysunkami liści gwiazdy betlejemskiej, gruszek i innej świątecznej zieleniny.
    Typowa „angielszczyzna” rodem ze Szwecji. Słowem dom jest Bożonarodzeniowy i taki mnie powita, jak wrócę po świętach, witać w nim nowy rok.
    Ponieważ czuję się nieźle we własnym towarzystwie i nie odczuwam samotności z powodu odejścia ze świata wszystkich swoich bliskich, gdy mi wypada zostanie w domu – wigilie zjadam sama, ale zawsze jest to kolacja bardzo uroczysta, przy stosownie ubranym stole, zapalonych świecach, stosownie podana z zachowaniem tyradycji, choć bez szalenstw.
    To taki gest pamięci wobec tych, których już nie ma, rodziców, brata, dalszej rodziny. Dla mnie o niebo bardziej ważny niż chodzenie na cmentarz w czasie zaduszek.
    To symbol ciągłości na który składają się drobiazgi przejęty po poprzednich pokoleniach. Ich zapachy, zwyczaje kulinarne, nakrycia stołu, ubierania choinki,….
    To są moje korzenie, a ja o nich pamiętam, nie zapominam.
    Dlatego właśnie dla mnie święta Bożego Narodzenia mają kilka warstw, w tym tą bardzo ważna – będącą synonimem ciągłości rodu i rodzinnej tradycji.
    To moja tożsamość, gdzie mieszają się pierwiastki katolicki z protestanckim, obyczaje polskiego tradycyjnego domu, z obyczajem konserwatywnych Anglików, w której pachnie morzem mojego ojca i brata, cierszewskim dworkiem szlacheckim moich dziadków ze strony mamy i teatralną garderobą moich dziadkow ze strony taty.
    ***
    Dlatego życząc Państwu pogodnych i udanych świąt, proponuje chwile zadumy i nad tym szczególnym, pozareligijnym wymiarem świąt.
    Wszystkiego najlepszego!
    Zosia

  93. jasnaanielka napisał(a):

    Wzajemnie Zofio! Ty masz dobrze, jedziesz na gotowe, a ja tu piernik wypiekłam, a jutro czeka mnie zakup śledzi, karpia, tudzież kaczki. Ta ostatnia na obiad świąteczny. To moja coroczna działka i nie ma mowy, bym się uchyliła. Do kaczki będą jabłka trochę inaczej, niż dotąd. Mój wynalazek. Pokrojone w grube kawałki – przedtem obrane! – przesypane suszonymi żurawinami, doprawione świeżym imbirem piekę oddzielnie w ładnym naczyniu, pod przykryciem. Bardzo są smaczne jeszcze na drugi dzień, na zimno. Polecam.
    Na dziś dość trzeba rano wstawać i po zakupy rybno – kacze.
    Dobranoc.

  94. jasnaanielka napisał(a):

    Gospodarzu! Melduję wykonanie zadania! Pajacyk kliknięty! :)

  95. miner napisał(a):

    Jak tak dalej pójdzie, to SLD skończy szybciej niż można by się spodziewać.
    Od dawna powtarzam – więcej Napierniczaka w SLD!!!

  96. KRANADHA napisał(a):

    HAPPY HONUKKAH

  97. KRANADHA napisał(a):

    Dyplomato przyuczony–znam szczgoly.Odpusc sobie.
    `
    Najlepiej moze poinformowac nas Pan Waldemar. On wie kto ich poprosil o przyjazd do Gdanska. A moze nam powie kto robil liste.

  98. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pod wpływ przejrzystego i prostawego wyjaśnienia Nicka „kaem” zrozumiałem wszystko.
    Aby opisać stan w jakim się znalazłem muszę odwołać się do ludowego przysłowia które celnie go opisuje:
    ”Nie widziała dupa Słońca ogorzała od Miesiąca”
    Gorzałem bowiem do wczoraj w palącym świetle teorii o Układzie. Układzie tak udale objaśnionym przez Zybertowicza, Michalkiewicza a przedewszystkim przez Kaczynskich.
    Teraz dzięki objaśnieniom anonimowego medium ”kaem” okazuje się ze Układ (nazwijmy go Kaczyńskim) był tylko skromnym odbiciem innej teorii, teorii o Super Układzie. Super Układzie który wykreował nasza rzeczywistość, zorganizował i uporządkował nasz świat – Świat bez CCCP. Okazuje się ze teoria Zybertowo-Kaczyńska była księżycowa z natury, że świeciła światłem odbitym, pomniejszonym światłem z Układu Mędrców który stworzyli Plan i jak zaplanowali tak się potoczyło.

    Dlaczego wcześniej sam na to nie wpadłem? To takie proste i jasne. Wystarczy się uwolnić do zbędnego balastu podstawowej wiedzy o społeczeństwie i historii by poszybować jak słabo wzdęty balon na wyżyny z których widać jasno kontury Planu.

  99. Edwar D.Dana napisał(a):

    KRANADHA
    Dziękuję za Chanukowe życzenia i za to ze pamiętałeś.
    Dziękuję choć ja niezbyt religijny ale ktoś przecie musi ci podziękować.

    Na przyszłość życz po Polsku. Słownictwa nie powinno ci braknac.

  100. jasnaanielka napisał(a):

    Jak cudnie, lekko tańczysz pan!
    Dzień dobry! Zaabsorbowana przygotowaniami do Świąt wpadłam na moment tylko i już znowu pędzę do jasno określonego celu.
    Za oknem jedna szarzyzna, a ja mam problem… umyć te szyby, czy tylko zmienić firanki? Chyba nie wytrzymam i umyję. :)
    ;
    W radiu od rana dyskusja o tym co zrobi Farfał… Dla mnie to właściwie wszystko jedno. Telewizja jest tak marna, że już zaszkodzić jej nie bardzo jest jak. Będzie, jak ma być :(
    Red. Paradowska rankiem wycofywała się delikatnie ze swej decyzji o podpisaniu listu w sprawie red. :?: Rymanowskiego, bo reakcja środowiska była dość gwałtowna i nie tego się chyba spodziewała…
    Nawet na blogu zebrała wiele głosów krytyki.
    No cóż, ten się nie myli, co nic nie robi. „*_*”

  101. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnanielko
    Co ci tanczy przed oczyma oboma?
    Pawel L. wyjechal mozemy bonmotowac!!!

  102. Ewa-Joanna napisał(a):

    P. Kuczynski,
    wydawalo mi sie, ze pisze zupelnie wyraznie a tu prosze, takie wnioski. Moze moja polszczyzna inna…
    Wyjasniam – uzylam sobie was i siebie dla zilustrowania podzialow jakie daja sie obserwowac w Polsce. Wszedzie – w polityce, zyciu spolecznym, na blogach – to juz powszechne, ze ludzie nie sluchaja sie wzajemnie tylko glosza wlasne prawdy. I to prawdy nie podlegajace dyskusji.
    Nie krytykuje nikogo, ale nieco sie dziwie, bo jakos pamietam inne dyskusje Polakow.
    Czy juz przeszlismy na ty? Troche sie skonfuzilam… Pamietam przejscie na „pan”.
    EDD – na ogol jestem tu po to, aby czytac, pelnienie misji pozostawiam innym, genialnie sie do tego nadaja. Ja sobie zdobywam informacje. O cieplym poludniu tez wiem, ale to takie na jedna noge, emigracja w Europie to nie emigracja. Nie budzi takich wstretow jak te za oceanem. Widze, ze znowu podejrzewasz kogos o dwunickowosc. Tak a propos, przeprosiles Zofie za podejrzenia, bo mi umknelo.
    Zdzislawie – czasem mam wrazenie, ze nie rozumiesz co czytasz, ale to oczywiscie tylko moje wrazenie. Poza tym pozdrawiam.

    Wszystkim zycze bialych, prawdziwych Swiat, z fajnym jedzonkiem i napitkami szlachetnymi. I oczywiscie w milym towarzystwie :)
    Ja niestety na snieg nie mam szans, to bede wam zazdroscic jak u was spadnie.

  103. Paweł Luboński napisał(a):

    „Pawel L. wyjechal mozemy bonmotowac!!!”
    .
    A kuku! Jestem! Wyjadę dopiero na ferie szkolne w styczniu.
    Ale w związku ze świątecznymi nastrojami udzielam wam zezwolenia na bonmotowanie.

  104. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ewa-Joanna
    I znowu zaklamujesz. Zaklamujesz bo innym przypisujac „misyjnosc” siebie obsadzasz w roli czytaczki sprawiedliwej.
    Czytaj sobie!!
    Czytaj! „Szczesc ci Boze”. Ale jak juz napiszesz cos, co bede uwazal za niemadre to sie z toba ta wiedza podziele. Zrobie to nie po to by cie przekonywac ale po to by milczenie nie upewnialo cie o twojej racji.
    Typ …nazwijmy go mentalny jaki tu kreujesz (moze nieswiadomie) traktuje milczenie jako przyzwolenie na eskalacje a nie jako reakcje wynikajaca z zazenowania.

    Z czego wynikaja twoje podejrzenia nickowe?
    Badz sobie kim chcesz, to nie ma znaczena.
    Zofii czy ciebie nie mam za co przepraszac bo Zofia kilka razy kreowala tu na tym blogu fikcyjnych wielbicieli czy wielbicielki robiac to bez ironii, z potrzeby ….nie wiem czego.

    Co zlego widzisz w podzialach nie bardzo rozumiem. Przez przypadkowy w koncu fakt ze jest sie Polakiem nie jest sie przypisanym do jakiegos stada, z faktu tego nie wynika jakies zobowiazanie do szegolnego poczucia zwiazku z innymi Polakami.
    Zapewniam cie ze jest wielu Francuzow, Wlochow czy Rosjan ktorzy sa mi blizsi niz wielu Polakow.
    Oczywiscie masz racie ze nalezymy do innych grup czy nawet „swiatow”. Wiekszosc pogladow ktore sprzedalas w blogu jest mi obca. Nie nalezysz tez do tych z ktorymi cos bym chcial znalesc, wrecz przeciwnie.
    JEST TO PODZIAL CALKIEM NATURALNY I POZYTECZNY.

  105. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Kiedy Jasnaanielke tak sploszyles ze juz sie namowic nie da.

  106. W.Kuczyński napisał(a):

    Orliki:
    http://bi.gazeta.pl/im/1/.....023041.jpg

  107. Zofia napisał(a):

    Edwarze,
    nigdy nie kreowałam w tym blogu jakichkolwiek swoich wielbicieli!!!
    Nie muszę ich sobie wymyślać.
    Znam swoje wady i zalety i nie mam wewnętrznej potrzeby dowartościowywać sztucznie tworzonymi publicznymi hołdami.
    Jeśli jest jednak takjak twierdzisz – to udowodnij to proszę, a jak nie masz niezbitych dowodów, to przestań mnie obrażać, pomawiać i zachowuj się jak mężczyzna ,a nie jak baba z magla.
    Jest mi miło, oczywiście, jak ktoś podziela moje opinie, jak każdemu. Ale raczej przywykłam do tego, że miewam zdanie odmienne niż większość i nie oczekuje z tego powodu akurat zachwytów.
    Raczej spodziewam się takich idiotycznych opinii jak od Ciebie.
    Że też muszę sobie psuć nastrój przedświąteczny przez takich facetów jak Ty, którym w głowie się nie mieści, że baba może mieć swoje zdanie, a na dodatek – rację, w tematach zastrzeżonych wyłącznie dla samców homo sapiens, a na dodatek znajdzie się ktoś jeszcze, kto podziela jej zdanie.
    Mało mnie obchodzi, że wyłamuje się z Twoich stereotypów.
    Ale na naruszanie mojej godności zgodzić się nie mam zamiaru.
    Nie oczkuję też od Ciebie żadnych przeprosin, ale wyłącznie przyzwoitości.
    Więc nie pomawiaj nikogo, nie siej plotek, nie kłam…
    Chyba to nie są zbyt duże wymagania jak do wirtualnej postaci z pretensjami?…

  108. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofio
    Twoja plec nie ma zadnego znaczenia.
    Biseptol i Septol pozdrawia.

  109. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zrobiem specjalna wycieczke ubieglego lata i widzialem pierwszego gotowego Orlika.

    Troche realizacja calego programu jest spozniona:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Orlik_2012

    Ale dziala.

  110. Zofia napisał(a):

    EDD,
    a co ma do mnie Biseptol i Septol?
    To ma być moje alter ego?
    A po czym tak sądzisz, pisali listy pochwalne pod moim adresem z mojego komputera?
    Ja w każdym razie nic o tym nie wiem.

  111. miner napisał(a):

    Ewa-Joanna utyskuje

    Nawet tu na blogu nie daje sie tego uniknac – p. Kuczynski i Edwar.D.Dana jako MY pluja na “onych” komunistow i poskomunistow, Mawar z Minerem (MY) wyzwierzaja sie na “Onych” popierajacych PO, Jasnaanielka i Edwar.D.Dana (MY) podgryzaja “onych” zaprzancow i banitow na wlasne zyczenie, czyli Polakow na emigracji w osobie Ewy-Joanny i Narciarza.

    a chwile wczesniej pisze coś takiego:

    Miner, Mawar (dla mnie jestescie jeden)
    Moja ojczyzna jest PRL i wcale nie uwazam, zeby to byla zla ojczyzna. Dala mi spokojne, bezpieczne dziecinstwo, umozliwila zdobycie wyksztalcenia, umozliwila zapoznanie sie z najlepszymi dzielami literatury swiatowej, nauczyla dobrego smaku i estetyki. Czy to malo w porownaniu do smaku gumy do zucia, Big Brothera, Tancow na lodzie, Coca Coli i “smaku” teczek?

    i pieknie dzieli na
    „moją” ojczyznę, która była wpsaniała i „waszą” ojczyznę, która jest głupia.
    .
    .
    Wciąż czekam na zaległe przykłady do tezy:
    Zgadzam sie, ze byc moze nie mozna bylo wszystkiego posluchac czy przeczytac, ale czy teraz masz takie mozliwosci – rowniez nie.

  112. Edwar D.Dana napisał(a):

    miner
    Pani E-J ma Jednofrontowe nawyki i przyzwyczajenia. Należy to uszanowac. Front Jedności Narodu to ostatecznie zabytek, coś jak pręgierz na rynkach starych miast.

  113. Stan napisał(a):

    EDD,

    jeżeli nie oglądałeś, to polecam, drugiej częśći telewizyjnego filmu amerykańskiego p.t. Firma-CIA, który wczoraj nadała TVP w programie II.
    Ci cholerni jankesi, to, w przeciwieństwie do kombatantów Solidarnośći, jacyś moasochiści.
    Bez żadnych zahamowań pokazują jak wypuśćili w maliny propagandowo, a później nie udzielili pomocy powstańcom węgierskim w 1956 r.
    Co więcej, akcenty w filmie położono na sceny gdy powstańcy masakrują węgierskich agentów służb specjalnych, mimo, że ich riposta była koszmarna. Autorzy filmu podarowali wspaniałomyślnie udział w machinacjach politycznych ludziom kościoła katolickego, którzy wyszli z tej golgoty bez większych strat. Później pokazano jak zainspirowani przez CIA
    powstanćy kubańscy zostali zmasakrowani (1961), bo cała akcja była źle przygotowana, a Prezydent Kennedy się powstrzymał od skutecznej pomocy (mimo, że samą akcję akceptował). Nasuwa mi się tuataj pewne porównanie z doświadczeniem, które przeszedłem. Po wielogodzinnych badaniach zemocjonowany pozytywnie lekarz powiedział mi, że mam więcej szczęśia niż rozumu, co przyjąłem z radośćią do wiadomości.
    Takim określeniem pozwolę sobie nazwać wydarzenia zainspirowane przez Solidarność (i jej sukces) w latach osiemdziesiątych XX w.
    Ta głupawka (określenie zapożyczone od dark side) liderów związkowych, która i dzisiaj pojawia się często w ich wypowiedziach świadczy, że ich rozum i rozeznanie niebezpieczeństwa jakie sprowadzali na kraj nadal się nie zmienia i jest niskie.
    Dobrze, że w tamtym czasie Bóg nie zapomniał o Polsce, bo rozum nie był w cenie.
    Po obejrzeniu tego filmu zrozumiałem, że te różne dyskusje i rozliczenia, po dwudziestu ośmiu latach prowadzą bezpośrednio do dogrywki (czasem nieuświadomionej). Wystarczy spojrzeć na blog, a w nim wypowiedzi stwierdzające, że oni myśleli, że nas „wpuszczą w gospodarkę i zużyjemy się oraz stracimy poparcie”, jest głupie, infantylne i niebezpieczne, bo obecni u władzy cherubini Solidarności posługują się gorszym arsenałem chwytów. Nie chcę tego rozwijać, bo sądzę, że inteligentni ludzie dadzą sobie tymi określeniami radę.
    I jescze jedno.
    Te wypowiedzi o ciągłej skrusze pokonanych jest wręcz obrzydliwe jeśli weźmie się pod uwagę, że są sądy żeby wymierzać kary za popełnione przestępstwa.
    Zwracam Ci uwagę, że to w interesie rządzących jest żeby doprowadzić do pogodzenia wszystkich polaków, bo nienawiśći anarchia osłabiają kraj.
    Pokrzywdzonym należą się zadośćuczynienia, ale szczucie jednych na drugich jest haniebne.
    Zawsze do zwyciężców należy pierwszy gest przebaczenia.
    Ta rządząca „siódma woda po kisielu”, jak mówi Gospodarz, powinna stworzyć warunki do wyłonienia nowych sił politycznych o innej umysłowości, a nie konserwować, na zasadzie dziedziczenia władzę w kraju.
    Nie składam nikomu życzeń świątecznych, bo jestem zniesmaczony poziomem dyskusji wywołanej tuż przed świętami.

  114. Stan napisał(a):

    Panie Waldemarze,

    w działaniach premiera Donalda Tuska dostrzegam, i bardzo pozytywnie oceniam akcję Orlik, która jest prowadzona na wzór budowy tysiąca szkół na Tysiąclecie w latach sześćdziesiątych ubw.

  115. Edwar D.Dana napisał(a):

    Stan
    „Kto z was podniesie skargę, dla mnie jego skarga
    Będzie jak psa szczekanie, który tak się wdroży
    Do cierpliwie i długo noszonej obroży,
    Że w końcu gotów kąsać rękę, co ją targa.”

  116. Stan napisał(a):

    W tej całej przepychance słownej uszedł uwadze ładny gest Prezydenta R P pod adresem społecznośći żydowskiej.

    P.S.

    EDD, ze smutkiem stwierdzam jak znika galanteria z Twoich wypowiedzi.
    Mnie te szczekania i bluzgi nie dotyczą, bo dla siły politycznej, która pozwolila Ci odzyskać majątek, pewnie zrobiłem więcej pozytywnego niż Ty. Nie brałem nic w zamian.
    W czasie świąt oddaj się refleksji, a po niej nie naznaczaj ludzi, bo z tej zapaśći nigdy nie wyjdziemy.

  117. Edwar D.Dana napisał(a):

    Stan
    Co dozyskać i przez jaką siłę polityczną?

  118. Edwar D.Dana napisał(a):

    I nie krępuj się Stan. Wal bez galanterii.

  119. Zdzisław_1 napisał(a):

    Edwarze
    Witam i zarazem Cle pytam co to za dzien ze tak podpadłeś 2 kobietom i Stanowi,powinieneś nie lubić poniedziałków ,lub wstałeś lewą noga i moze co nie daj Boze nie biegałeś dzis.
    Wracając do kobiet kiedyś na moje zapewnienie ze ja z kobietami nie prowadze utarczek slownych bo sie ich boje powiedzialeś ze tez ‚ich sie boisz?” Skad u Ciebie taka odwaga?( ach ta mlodość).
    Więc Ci przypominam kobieta musi mieć ostatnie słowo Przyjmij to jak dogmat.
    Nie dawno na tym blogu jedna z pan okresliła że (juz nie pamietam czy)nie rozumiem co czytam lub ze nie umiem czytać i co mam zrobić?Przysiegac ze umiem czytać i ze rozumiem.(nie dawno temu kupilem taką ” zabawkę ” do domu i choroba zrozumiałem instrykcje obsługi, czyli z tym rozumieniem to jest tak w jakim języka podane te mysli)
    Ale Stan mnie trochę zdziwił nie chce składac nikomu zyczen swiatecznych bo jest zniesmaczony poziomem dyskusji/ No i dołącza sie do tego poziomu.
    Ale ja wierzę ze mu to przejdzie.
    I jeszcze do Twoich antagonistek w dzisiejszym dniu bo wczesniej moze nie zwróciłem uwagi że podpadleś uwazałem że raczej w dobrej komitywie zyleś. Wiesz do jakich wniosków doszedlem?
    to znana od „zarania dziejów” walka dwóch płci. mimo ze piszesz że nie o płec tu chodzi.A przysięgam Ci ze to bardzo sympatyczna walka i bardzo ja lubię.
    Za dużo Ci nagadalem,ale Cie lubię bo Ty przynajmniej masz o czym pisać duzo sie (oczywiscie ja, nie wiem jak inni) nowego dowiaduje wogóle jest OK.
    A teraz muszę napisać do jasnej anielki ma dziewczyna dylemat, czyje potrzebę podtrzymac Ja na duchu
    Pozdrawiam, biegałeś?

  120. jasnaanielka napisał(a):

    Ambicja mnie poniosła! Dogoniłam kaczkę francuską, nie było łatwo :)
    Umyłam okna, sprzątnęłam balkon. powyrywałam zeschłe liście z pięknie wciąż kwitnących pelargonii, zawiesiłam firanki… wpadam na blog, a tu istne piekło. Więc nic innego mi nie pozostaje, jak zadedykować blogowiczom jedną z bajeczek babci Pimpusiowej;
    #
    Złapał niedźwiedź świstaka idąc raz pod górkę,
    A pragnąc na nim świstać, chciał mu dmuchać w dziurkę.
    Świstak chodu, lecz zanim schował się do chaty,
    Pisnął: – Mógłbyś przynajmniej chamie przynieść kwiaty!
    #
    Więcej luzu i empatii życzę wszystkim, bez wyjątku.

  121. Zdzisław_1 napisał(a):

    Jasna anielko
    Przeczytalem Twój problem z oknami,gdybym Ci mógł poradzic to byłbym skłony odradzić mycia.
    Dlaczego ,to zaraz powiem.
    To zalezy od tak zwanego pecha.Jak jeszcze wiele lat temu gdy mialem samochód i podejmowalem męska decyzje umycia go odzywal sie moj pech. Umyty ,blyszczący,pachnący i sam w zachwycie oglądam swoje dzieło, ni ztego ni z owego zaczyna padać deszcz i to taki który przynosi ruine dzieła. Niebo lekko zachmurzone raczej obloczki jakas tam chmurka ciemniejsza i z niej zaczynaa padać duze krople deszczu, nie myja dodatkowo samochodu tylko zostawiają plamy na karoserii.
    I warto bylo podejmowac tak heroiczna decyzje z myciem?
    I teraz zapewniam Cię umyjesz okna po godzinie masz ten sam efekt jak przed myciem. Ja mam doskonała metodę na takie dylematy własnie firanka,drugie udajeze nie widzę tych tam sladów kurzu itp.(Łatwo mi bo mieszkam na 4 piętrze i nikt inny tez nie widzi
    i przynajmniej tu ten mój pech sie nie sprawdza)
    Ale na prózno rzeczowe argumenty jak wyzej ,zona czuwa i sama bierze sie do roboty, i znowu pech bo ja tez sie męczę patrząc jak sie inni męczą.
    Doradztwo jednak jest wyczerpujace i najgorsze że czy ja powiem tak czy siak to jednak Ty podejmiesz decyzję i co jeszcze gorsz bedziesz nie zadowolona z podjetej decyzji.
    Pozdrawiam Cie przed Swiatecznie.

  122. Zdzisław_1 napisał(a):

    Jasna anielko
    jak pech to pech tyle sie natrudzilem pisząc do Ciebie o tym okiennym dylemacie a Ty go rozwiązałaś.

  123. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzisławie
    W moim wieku różnica miedzy Kobietą a Niekobietą się zaciera.
    Jeśli jeszcze je dostrzegam to taką ze Kobieta przypomina przysłowiowego „strusia na odwyrtkę”. W stresie przysłowiowy struś chowa głowę w piasek, Kobieta zarzuca spódnice na głowę i woła:
    „Patrzcie ludzie na to prześladowanie”. Prawdą jest, że wiele Niekobiet zrobiłoby pewnie to samo. Niestety nawet w Szkocji spódniczki są za krótkie.

    PS
    Biegałem

  124. Stan napisał(a):

    Zdzisławie,

    to prawda, że to nieelegancka wypowiedź, ale dotyczyła tych którzy ustawicznie zajmują się czynnościami Temidy bez obowiązkowej opaski na oczach i, z oczywistym wskazaniem na …..
    Czarę goryczy dolał gość blogu Jacobsky, skądinąd inteligentnie wypowiadający się na blogu Passenta. Tam jednak takiego nawiedzenia nigdy nie ujawniał.
    W czym rzecz?
    Otóż do dyskusji w której brylował EDD, włączył się Jacobsky, po to żeby oznajmić Gospodarzowi, że on wie (czego oczywiście Gospodarz nie wiedział, bo pewnie siedział na głębokim zapleczu), że nie było stron w sporze pomiędzy Solidarnością a rządem, bo on działacz NZS-u, wie, że strona rządowa chciała przechytrzyć związkowców. Informacja ta dorównuje poziomem innej, po której na blogu przejechał się z rana EDD. Dodam, że cała istota działalności politycznej w naszym kraju sprowadza się do tego żeby ograć przeciwnika, a często partnera i przyjaciela.
    Tak to do obecnej zatęchłej atmosfery społecznej oliwy do ognia dolewają byli studenci, którzy niejednokrotnie z nudów zajeli się polityką (przykładów nie chcę przytaczać, bo przed świętami zepsułbym obraz obecnych elit).

    P.S.

    EDD, nie będę operował szczegółami, bo jak się pomylę, to jeszcze wsadzisz mnie do mamra, a ja nie lubię sedesu na środku pokoju.

  125. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zastanawiam się na własny użytek ale głośno którędy w roku 2008 można przeprowadzić granicę między „prawicowością” a „lewicowością”. Na wyższych piętrach czyli wyrażanych poglądów na gospodarkę czy w sprawach obyczajowych podział ten ulega coraz większemu zatarciu. Trzeba chyba sięgnąć głębiej, do indywidualnej psychologii jednostki, do jej ukształtowanego charakteru. Mnie tak na amatorski blogowy użytek sprawa jawi się następująco.
    Ideom prawicowym ulegają częściej ludzie którzy mają niski stopień zaufania do innych. Idzie tu o innych, o inne grupy i kategorie społeczne. Prawicowiec to taki co niechętnie i z bólem pożyczy rower czy mieszkanie. Kiedyś w dawnych czasach to był taki co niechętnie pożyczał kolegom na pół litra. Zwłaszcza ten ostatni objaw prawicowości znajduje potwierdzenie w moim doświadczeniu. Ci co nie lubili pożyczać na ½ dziś są po „prawej”.
    A lewica? Na mój rozum u podłoża lewicowości leż różne formy zawiści oczywiście sublimowane w kierunku troski o innych. Mój przyjaciel i wspólnik pochodzący z kraju którego mieszkańcy mniemają o sobie że są najbardziej zawistnym społeczeństwem na Ziemi (oczywiście to megalomania) ma zwyczaj przeprowadzać eksperyment polegający na demonstrowaniu rodakom drogich zakupów, drogich ruchomości i drogich nieruchomości. Jest bacznym obserwatorem i wedle „stopnia zzielenienia” dobiera sobie nowych znajomych. Wyjasniam że przyjaciel jest oczywiście antylewicowcem.
    Oczywiście charakter to tylko podstawa i potencjalność. Są w naturze prawicowcy i lewicowcy „przez rozum”, czyli naczytanie i naoglądanie. Często zdarza się w tej kategorii że zmieniają się charaktery. Niezawistnik lewicowy nabiera w miarę upływu czasu cech zawistnika a prawicowiec „przez rozum” staje się nieufny.

  126. jasnaanielka napisał(a):

    Zdzisławie! gdybym ja mieszkała na IV piętrze, też bym problemów nie miała, ale mieszkam na parterze, w narożnym mieszkaniu, pod moimi oknami wędrują wszyscy sąsiedzi do kościoła i z powrotem i jest taki spory odcinek prostej dróżki, że idą wprost na to moje okno i balkon :(((
    Ja przesadnie staranna w tym względzie nie jestem, ale na Święta nie miałabym sumienia okien nie umyć. Zresztą mam te nowoczesne, które myją się niejako same. Kiedyś trzeba było rozkręcać jakieś straszliwe śruby, drzazgi wbijały się pod paznokcie brrrr!!! A teraz – Trzask prask i po wszystkim! Jutro już końcowe porządki, przygotowanie wałówki do zabrania na wigilijny stół rodzinny, piżama do torby i tyle mnie widzicie!
    Wracam w pierwszy dzień, ale tylko na chwilkę i dalej w gościnę.
    ;
    A wracając do tych lęk wzbudzających kontaktów z kobietami ;) warto sobie uświadomić, że prawdziwa kobieta za nic w świecie nie da się przekonać… ale namówić?… to co innego :D

  127. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    warto sobie uświadomić, że prawdziwa kobieta za nic w świecie nie da się przekonać… ale namówić?…
    Jest to postawa konserwatywna w sensie że już anachroniczna.
    Zakłada ta postawa wymuszanie na niekobietach”rytuałów uwodzenia”, tokowania i tańców.
    Niech to odwala na scenie „Mazowsze”.

  128. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – Co ci to? Piszesz dziś jak zdeklarowany śledziennik „-_-”
    Coś powinieneś zażyć… może raphacholin? a może szklaneczkę szkockiej? Decyzja należy do ciebie, ale na mój gust przespać się powinieneś na pewno. Z problemem, jaki by nie był :)

  129. jasnaanielka napisał(a):

    Jest to postawa konserwatywna w sensie że już anachroniczna.
    Czy masz jakąś nowoczesną propozycję?
    Nie dla mnie oczywiście, bo ja już w wieku nie poborowym, ale tak ogólnie? Z ciekawości pytam? I wcale się nie boję!

  130. kaem napisał(a):

    A gadali, gadali, i pod kosciolem i w ogole na wsi , ze Anielka to, no, psotnica wielka. A niech tam, czemu nie, kazdej damie nalezy sie. Po namowieniu. Ale z kwiatami, oczywiscie.

    A propos kwiatow.

    Tubylce roznych krajow, oczywiscie tych oddalonych mocno od Pepka Swiata (P i S, w skrocie), nawet pozakladali kwiaciarnie pod wymownym tytulem FLOWERS FIRST. Niektorzy dopisuja graffitti na koncu: STUPID. Zeby bylo jak w clintonowskim „Economy first, stupid!” Przekladal jezyka nie bede bo znowu ktos sie wybzdyczy z jakims lol albo inna kandyba. My wsie jazyki panimajem! Bo albo jestesmy tym narodem wybranym albo nie!

    Anielko Jasnista, dziekuje Ci za babcie Pimpusiowa. Tak swiatecznie to czynie. Czyli bez podtekstow zadnych i tylko z cala prostota swoja. Stojac jak na weselu, w pelni poswiaty ksiezycowej. Tej laskawie mi udzielonej przez naszego dzisiaj busybody, EDD. No bo ktos ten poziom blogu podtrzymywac musi!

    PS. Zeby Jacobsky’emu (uwazac na c bo sie obrazi!) brak poziomu zarzucac to juz za duzo. On przeciez sam wlasnie jest od nad poziomy wylatywanie! Ale wieku czlowieka nie znam.

  131. Edwar D.Dana napisał(a):

    Partnerstwo! On i ona na traktorze.Ona orze i on orze. Ona może on nie może. On może ona nie może.

  132. jasnaanielka napisał(a):

    Chcieć – to móc. :!:

  133. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://kuczyn.com/2008/12.....ment-66009
    To oczywiście, do Jasnejanielki.
    Jestem Jasnaanielko w dobrym humorze.
    Sprzątanie Świąteczne robię, co znaczy mówię prawie szczerze.

  134. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – Nie lubisz ty tego, oj nie lubisz… :(((
    Ja też za sprzątaniem nie przepadam, ale staram się być dzielną!

  135. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ludmiła Jasnaanielko gdzieś w „stepie” przepadła i teraz cała kolonia ma Rumunki. To jednak nie to samo.Ech.

  136. Edwar D.Dana napisał(a):

    Obawiam się że ją ukochany gdzieś w kurhanie zakopał. Ale wszyscy tu na nia czekają. Może zadzwoni na prawosławny Nowy Rok? Bo ona mnie traktuje jak swojego. Galicja to Galicja.

  137. Edwar D.Dana napisał(a):

    Kto mi kutię zrobi? No kto?

  138. kaem napisał(a):

    EDD,

    Poziom! Poziom! Sama kutia nie chwatit. Nawet w poswiacie miesiacowej nawarzona.

    (Ja myslalem ze Ludmila miala byc od mycia okien czy innego sprzatania. Aha, rozumiem, ona dorabiala na boku. Jak widac, nie tylko w Polsze takie rzeczy sa mozliwe. Za pieniadze ksiadz sie modli, za pieniadze itp. itd. To ostatnie dodaje dla podtrzymania tematyki wpisu. Poziom! Poziom!)

  139. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – Łączę się z tobą w bólu ;(
    Żadna Rumunka nie zastąpi Ludmiły. Słyszałam, że Juszczenko-podlec zarządził jakieś restrykcje na granicy, więc to może potrwać.
    Kutii robić nie potrafię, bo ja pyza mazowiecka. U nas były kluski z makiem i strucla. Strucla jest do dziś. Bratowa robi równie dobrze, jak kiedyś mama. Piękna spirala, kilka zwojów i biała polewa. Zupa koniecznie grzybowa z pęczakiem. Karp potrzymany w cebuli i upieczony na blaszce, a drugi z szarym sosem. Śledzie w różnych wersjach i koniecznie! najważniejsze! pieczone w piecu kartofelki z pozłocistą skórką!
    ;
    Liczę na pobłażliwość Pawła, bo deklarował…

  140. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Starsza Pani F. z Polskich Żydów robi mi karpia. Musimy go tu osobno zamawiać. Tak w ogólności to święta są Unijno-Europejskie.
    Z domieszką Chanuki.
    A Rumunki? Problem polega na tym, że Ludmiła była/jest mądra a te wykształcone. A to romanistyka, a to chemia organiczna.
    Niektóre nawet Ciorana czytały, czyli problem jak z Rachelą z Wesela. Porozmawiać można, ale płacić za sprzątanie to działalność charytatywna. Ale niech tam!

  141. kaem napisał(a):

    Do:
    „W.Kuczyński Says:
    grudzień 21st, 2008 at 9:37 przed południem
    kaem, prawda jest bardziej złożona…”

    Gospodarzu Szanowny!

    Umknela mojej uwadze Panska odpowiedz na moj juz dosc odlegly wtret. Bom sie wdal w niekoniecznie konstruktywna wymiane z EDD, za co i Pana i innych blogowiczow przepraszam. Nikt chyba nie potrzebowal znow tych plew zaciekle wciaz mloconych zupelnie swobodnie juz od prawie 20 lat. Szczegolnie jesli mlocka miala charakter wymiany cepow (cececepe wciaz ‚smiesznie mowi’, EDD!), gdzie jeden walil z wyzyn zawlaszczonych dzieki udzialowi w buncie przeciwko zlu, a drugi niesmialo przypominal i te druga prawde.

    .
    Rozumiem chyba w pelni z jakich pozycji moze a nawet i powinien startowac w dyskusji czlowiek z panska przeszloscia. Jestem Panu wdzieczny za poswiecenie czasu, przeciez bez watpienia juz wielo-wielokrotne, na wysluchanie i takiego glosu jak moj. I za powstrzymanie sie przed wdrapaniem na ambone zwyciezcy. Inni ‚zwyciezcy’ – a kudy im tam do Pana! – ogromnie chetnie to czynia z emigracyjnych od lat kilkunastu pozycji. To widac, slychac i czuc nawet przez ocean i tego juz im nikt nie bedzie w stanie odebrac. Pan przez swoja skromnosc po raz kolejny siebie uwiarygadnia. Tego zupelnie brakuje niektorym z panskich ‚koalicjantow’ i na tym blogu, co musze stwierdzic z przykroscia.
    .
    Przeczytalem tez w miedzyczasie Panskie ‚credo’ z 95. Wszystko razem tworzy calosc, ktora mozna nazwac ‚sluszna prawda’. Nie oznacza to jednak, iz jest to prawda jedyna. Panu udaje sie, jako jednemuz nielicznych ‚zasluzonych w etosie’, oddawac jakas czastke i tej drugiej prawdy. Chocby juz przez sam fakt przylaczenia sie do obrony generala Jaruzelskiego ustawil sie Pan w pozycji do kopania przez swoich wlasnych, tych ‚niezlomnych’, kolegow. To duzo.

    .
    Chcac uniknac zarzutu wodolejstwa, i przy okazji rozmienienia sie na drobne, na jeden aspekt zwroce dzisiaj uwage. Zakonczyl Pan swoj post mnie poswiecony tak:
    .
    „I muszę powiedzieć, że nie znam ani jednej osoby po stronie dawnej “komuny”, ktoraby z równym zaangażowaniem chciała spojrzeć na wczorajszych wrogów i na własne zaangażowania w jak by nie bylo z natury instytucjonalnej nieludzki system.”

    .
    Nie znam sytuacji w Kraju tak dobrze jak Pan, wiec nie bede kwestionowac tego ‚nie znam ani jednej osoby’. A brzmi podejrzanie. Kiedy jednak przechodzi Pan do stwierdzenia ‚z natury instytucjonalnej nieludzki system’ to widze spory problem. Bo nawet z wywaznikiem ‚z natury instytucjonalnej’ okreslenie ‚nieludzki system’ slabo juz przystaje do ‚komuny’ lat, powiedzmy, 88-89. Innych lat, 80-81 (do 13go XII) wole nie ruszac, pomimo owej slynnej wolnosci solidarnej, chyba bardzo niewiele wspolnego majacej z nieludzkoscia. Bo tam na inny kwiatek bym sie nadzial: na ocet i musztarde na polkach, co moze tez slabo ‚ludzkie’ bylo, choc w zupelnie innej ‚dyscyplinie’.

    .
    Prawdziwy jednak problem nie jest w samym stwierdzeniu o nieludzkosci systemu. Bo to czynic wolno, szczegonie Panu. Problem widze w panskim domaganiu sie, by ludzie ze strony owczesnej komuny tez ten system nic tylko nieludzkim zwali dzisiaj i szlus.

    .
    Bo czy nie stac nas na to zeby pamietac, ze wielu’komuchow’ nie tylko ze ludzka twarz staralo sie tej komunie nadawac, ale i do Solidarnosci wstapilo zeby skuteczniej to robic?

  142. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    To na Gwiazdkę/Pasterkę:

    http://www.youtube.com/wa.....vNRHrKyaX4

    Wysłuchać i obejrzeć.
    Wytrzeźwieć.
    I zapłakać.

    Wtedy tylko może będzie jakaś nadzieja na grzechów odpuszczenie.
    Choć ludzkim głosem znów tylko bydełko będzie przemawiać.
    My dalej bełkotem.

  143. dark side napisał(a):

    witam choc pewnie juz wszyscy spia :)
    wlasnie przylecialam- ostatni z samolotow- ukrainskich linii lotniczych zostawil mnie z wiatrem we wlosach na lotnisku okecie, ktorego nowa czesc w niczym nie odbiega od zachodnioeuropejskich standardow. pogoda takze od zachodnich standardow nie odbiega, futrzana czapa okazala sie niepotrzebna,Po pobycie na mroznych stepach czuje sie jak w kurorcie, choc jestem niemozliwie glodna. niestety dom, choc lsni czystoscia ma pusta lodowke-z rzeczy jadalnych mam kolekcje win, puszke oliwek, oraz kawior i wodke gdzies w bagazu:)
    krolestwo za krakersa serowego!
    Na swieta zycze wszystkim co nastepuje: duzo kutii z makiem, barszczu z uszkami i gestej pachnacej grzybowej, karpia w galarecie i lososia z folii w ziolach, indyka curry, podsmazanych ziemniaczkow z rozmarynem, pierozkow z nadzieniem, ryzu po tajsku z krewetkami, duszonych warzyw po chinsku, desek pelnych serow, pater pelnych owocow i mnostwo bialego wina z babelkami.
    koncze juz, bo to masohizm
    niech mroz wam wymaluje najcieplejsze obrazy a deszcz wystuka najpiekniejsze rytmy na szybach.

  144. Jacobsky napisał(a):

    Stan,

    takie byly moje ODCZUCIA wtedy, w 1980/81. I nie zmienie moich wspomnien z tamtych lat tylko dlatego, ze Tobie sie wydaje – lub WIESZ – co innego. Piszesz tak, jakbys to TY wiedzial. Wszystko. Taki salonowy pogromca elit, co ? Nie jestes pierwszy, i nie ostatni, Stan.

    Czy moje odczucia z 1980/81 dorownuja czemukolwiek wedlug Ciebie ? – prawde mowiac nie obchodzi mnie to. Czy wtedy zajelismy sie polityka z nudow ? Z pewnoscia po czesci tak. Bo co bylo innego do roboty w 1980/81 ? Znaczy bylo, tylko zalezy, po ktorej stronie sie stalo, Stan. Kazdy mogl wtedy znalezc sobie jakies zajecie. Zarowno student, jak i robotnik czy inteligent pracujacy.

    Na koniec, skoro Ty tak wszystko WIESZ i lapiesz w mig to i owo, to wytlumacz mi te oto zagadke semantyczna w Twojego rzeczowego wpisu:

    powiedz mi, prosze, jak mozne dolewac oliwy do ognia obecnej zatechlej atmosfery spolecznej ?

    (Tak to do obecnej zatęchłej atmosfery społecznej oliwy do ognia dolewają byli studenci, którzy niejednokrotnie z nudów zajeli się polityką)

    Zdradz mi prosze ten sekret, Stan, bo nawet jesli u Passenta zdarza mi sie blysnac intelektem, jak to uprzejmie zauwazasz, to tutaj dobilem do nieprzekraczalnej dla mnie granicy poznania. Dobrze jest przekonac sie o wlasnych ograniczeniach, zwlaszcza jesli dzieje sie to za sprawa innych.

    Pozdrowienia.

  145. soulgarden napisał(a):

    http://pawelmilcarek.salon24.pl/107752,index.html
    http://jankepost.salon24.pl/107753,index.html
    http://lukaszwarzecha.sal.....index.html

  146. Ewa-Joanna napisał(a):

    Wyluzujcie ludkowie.
    http://au.youtube.com/wat.....4QBTot7ObM

  147. soulgarden napisał(a):

    Przestrzegam ludzi próbujących uczciwie walczyć po jednej stronie przed potęgą profesjonalnej perswazji o potwornej sile. Popełniane przez mordercę/ów błędy nic nie znaczą. Czasem są wykonywane taktycznie, a czasem na tyle wyolbrzymione psychologicznie przez kolegów, że usypiają niemal chemicznie uwagę. Nie wolno dać poznać po sobie reakcji na to gdyż jest sprytnie mieszana z reakcją odwracającą role. Stosując z konieczności mało wstrząsogenne środki nie prowadzi to do niczego pozwalając wpasowywać wszystko w inne produkcje. Nie mając prawdziwych środku nacisku pojedyńcze oznaki zwycięstewek są niczym. Tylko metody, które dają możliwość szybkich ciągów interakcji mogą dać efekt trudny do odkręcenia przez tego superinteligentnego superwykszałciucha. Pamiętać należy też, że odkręca on kota ogonem stopniowo by powodować wrażenie zupełnej iluzji.
    Cały czas stara się mnie zatłuc. To jest najrealniejsza prawda w nim.

  148. Edwar D.Dana napisał(a):

    Na początek wyjaśnienie dla innych niż „kaem”. Nie dla „kaem”, bo on wyrażając swój ból demonstruje, że doskonale wie, o co idzie.
    „CCCP” jest symbolem graficznym wszystkiego zła, które ten twór polityczny przyniósł tym, którzy byli w jego zasięgu. „ZSRR” mnie kojarzy się z polskimi próbami oswojenia tego XX wiecznego świństwa. Czasem były to szlachetne i mądre próby nie mniej były to próby „cwanego niewolnika” jakiegoś polskiego Ezopa.

    Rozumiem, że do kolekcji teorii spiskowych powinienem dołączyć kolejną, tym razem teorię Dobrego Spisku, spisku dobrych partyjniaków. Problem jednak w tym, że o Wallenrodach prawdziwych i mniemanych to tu już było powiedziane wiele i było by bezsensu to powtarzać.

  149. Edwar D.Dana napisał(a):

    Tak na marginesie to „kaem” postawił się w sytuacji kogoś kto przysiadł się do stolika w chwili kiedy zebrani właśnie kończyli opowiadać ostatnie plotki o pożyciu Laury z Filonem. Przysiadłszy się „kaem” rozogniony oświadcza że opowie o Laurze i Filonie.
    OK niech opowiada.

  150. Edwar D.Dana napisał(a):

    Z Dziennika:

    http://www.dziennik.pl/op.....ydent.html

    Mnie się powołanie na prezydenturę Wałęsy nawet podoba. To co z niej pamiętam i na podstawie nowych faktów których się dowiaduję każe mi być wdzięcznym Wałęsie że jego prezydentura nie była gorsza.
    „Nie za to go cenię” i szanuję.
    Myślę jednak że nie wybranie go wtedy na prezydenta (nie głosowałem na niego) mogło mieć fatalne skutki.

  151. Edwar D.Dana napisał(a):

    A teraz pora na życzenia.
    W Czas Choinkowy życzę Gospodarzowi i Wszystkim Innym Uczestnikom tego, czego życzą sobie sami. Życzenie czegoś konkretnego było by zbyt głęboką „interwencją” w marzenia i oczekiwania osób w sumie mi nieznanych.
    Nie ulega dla mnie wątpliwości, że życzenia poszczególnych osób, jeśli nie są skrywane pod auto hipokryzją bywają często sprzeczne z najgłębszymi życzeniami innych i pozostają z nimi w konflikcie. Spełnić je ewentualnie można, całkowicie lub częściowo, tylko przez udział w sporze.
    Więc…
    Wszystkim życzę uczestnictwa w nigdy niewygasającym konflikcie interesów i zdań. To było jednak konkretne życzenie, ale tylko jedno.

  152. kaem napisał(a):

    Drogi EDD,

    Jak to milo! Wiec i ja Tobie tego samego zycze. I na Swieta i na Rok Nowy. Zeby znow byl spiskowy. kaem

    PS. A mnie CCCP sie precz z cepem kojarzy! Tym co to cepa cepem poganial. Ten sam symbol! Tyle ze zamiast zolci chichot u mnie powoduje od lat przynajmniej kilkunastu. Tak jak wszystkie inne bzdury, dziwolagi i dranstwa, ktore wyrzucono na smietnik historii. To samo postrzeganie, inna reakcja. A i litery polskie (bo w polskim tekscie) polskiego znaczenia nabieraja. Zgodnie z przykazaniem KRAHADNIE danym by wszystko po polsku bylo.

    Bylo powiedziane (przez E-J): wyluzujcie ludkowie.
    No to WESOLYCH SWIAT!

  153. Edwar D.Dana napisał(a):

    Widzisz kaem to jest chyba tak, że jedynym faktem, który usprawiedliwia chichoty z CCCP (grafika) jest fakt jego długiego trwania i starzenia się na naszych oczach. Zgoda, zły staruch w drgawkach może być dla niektórych widokiem śmiesznym. Myślę, że chichot uwiązłby ci w gardle gdybyś pamiętał, że w XX wieku było takich dwóch, tyle, że tego drugiego ubito w młodym wieku i jego groza jest zawsze świeża i pachnąca siarką a nie gnojem.
    PS
    Co do odwołania do Chanuki w wykonaniu gościa z Kanady to znając jego prymitywizm kulturowy sądzę, że zetknął się ze słowem (dokładnie go nawet w angielskiej formie nie zapamiętał) dopiero, jako Polonus. „Przypomniałem” mu delikatnie jak mogłem o Polskiej formie.

  154. jasnaanielka napisał(a):

    Gość z Kanady nie zwraca uwagi na niczyje uwagi, bo on tu wpada, aby przyłożyć Gospodarzowi. Jak się już zamachnie, to tak się wysili, że na więcej go raczej nie stać. I niech tak zostanie. I tak wolę go od tego, co tu wchodzi z długimi, mętnymi tyradami, może dlatego, że tego drugiego za skarby nie rozumiem, jest zbyt skomplikowany, ale w żadnym innym blogu drugiego takiego nie ma.
    Życzenia odkładam do wieczora. Jeszcze różne czynności mnie czekają.
    Jeszcze nie wieczór…

  155. Edwar D.Dana napisał(a):

    Gość z Kanady to KRANADHA. Nie mylić i Innym z Kanady Jacobskym. On to zupelnie inna sprawa.

  156. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – nawet przez myśl mi nie przeszło, aby ktoś mógł tych dwóch Kanadyjczyków pomylić. Jacobsky to MARKA!
    A był jeszcze słynny kanadyjski łącznik… („*_*”)
    Co mi tańczy przed oczami/oczyma oboma/dwoma?
    Gwiazdki mi migają! ot co!

  157. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Nowi zawsze mogą się pomylić. Nawet Starzy czasem nie wiedzą co czytają i w jakim kontekście. Potem czują sie obrażeni. Cóż taki ich stan.
    :D
    Muszę przerwać bo czytelniczka Ciorana przyszła i rzadzi.

  158. jasnaanielka napisał(a):

    Ze wstydem przyznaję, że Ciorana nie czytałam. Zajrzałam do Wiki… na pierwszy rzut oka na portret… Kapitan Kloss!
    W wolnych chwilach będę próbowała dowiedzieć się czegoś więcej.
    Radzę nie przesadzać z działalnością charytatywną :) Wyznacz zadanie i znikaj.
    Wróciwszy oceń rezultaty i dopiero wtedy pogadaj o tym Cioranie „^_^”

  159. W.Kuczyński napisał(a):

    Moi Drodzy,
    nie będę wymyślał życzeń, jakich jeszcze nie złożono, bo to daremne. Wszystkie już złożono. Więc życzę Wam bardzo miłych i spokojnych świąt, a w Nowym Roku dobrego zdrowia, jak najwięcej miłych rzeczy i jak najmniej trosk. I aby do wiosny! Alleluja i do przodu!
    Waldemar

  160. W.Kuczyński napisał(a):

    Jasnaanielko,
    żebyś miała jasność. Ten gość z Kanady to mój kuzyn, który się źle zestarzał i wszędzie widzi podgryzającego Polskę Żyda (także we mnie, jakby mi to przeszkadzało) a on sam sama flaga biało-czerwona i co najmniej zadek orła w koronie. Kasował bym idiotyzmy, które wypisuje gdyby nie ślad sentymentu rodzinnego.

  161. W.Kuczyński napisał(a):

    kaem,
    to słowo instytucjonalnie, jest kluczowe. na tym opiera się cała moja analiza PRL i 45 – lecia. Dla systemu nie ma żadnego usprawiedliwienia. Bez względu na to czy w danym okresie strzela sie ludziom w tył głowy, czy tylko tropi się zakazane książki i wsadza je czytających na rok do pudła, system jest ten sam. Nieludzki, potencjalnie zbrodniczy jest jego szkielet – kierownicza rola jednej partii i zakaz reszty, totalna cenzura, kariera tylko przez jedna dozwolona partię (nomenklatura), policja polityczna jako straznik tego wszystkiego i nieokreslony strach przed władzą, jako cement spajający społeczeństwo z systemem. Nie ma i nie może być żadnego, najmniejszego usprawiedliwienia, czy legitymizowania tego systemu i jemu podobnych, raz po wszystkie czasy. Natomiast czym innym jest 45 lat życia w tym systemie. Tu jest wiejsce na rózne oceny. I tylko zgoda ze strony ludzi jakoś związanych z PRL na przyjęcie mojej oceny systemu może prowadzić do mojego z nimi godzenia się i do wspólnej dyskusji nad oceną 45 lecia. Inaczej porozumienia nie ma. Bo nie możę być wspólnoty z kimś, kto przyznaje jakieś racje systemowi potencjalnie zaprogramowanemu do strzelania ludziom w tył głowy i trzymania ogromnej wiekszości w posłuchu represja i strachem.

  162. Stan napisał(a):

    Jaqcobsky,

    słowo „zatęchłej” (atmosferze), które z lubością cytujesz jest niefortunnie użyte przez mnie w tym kontekście. Powinno być raczej „przygnębiającej” lub „ponurej”.
    Mam do Ciebie pretensję, ze wypadłeś jak filip z konopi i rzuciłeś na stół informację, która nawet dla kogoś o bardzo niskim IQ (jak moje) jest oczywista i banalna, a nadto jątrząca. To jasne, że ze Związkiem prowadzona była gra (i vice versa) i to nie tylko w Warszawie, co w dalszej części tekstu zaznaczyłem.
    Moja irytacja wzieła się z wyraźnego obniżenia przez Ciebie poziomu wypowiedzi w stosunku do tych, które prezentujesz na blogu Passenta.
    Są one eleganckie i trzymają wysokie IQ, nawet o tej porze roku.
    Takiej oceny nie mógłbym napisać gdybym nie był Twoim wiernym czytelnikiem.
    Przyjemnych świąt w dalekiej Kanadzie i relaksujących rejsów motorówką po bezkresnych wodach kanadyjskich jezior.

  163. Stan napisał(a):

    Jacobsky,

    przepraszam za literówkę w nazwisku.

  164. miner napisał(a):

    Ciekawe co teraz wymysla spece od GO :)
    .
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
    Budynki rządowe i użyteczności publicznej w Anglii i Walii rocznie emitują 11 milionów ton dwutlenku węgla, czyli więcej niż cała Kenia – podały we wtorek brytyjskie dzienniki „Guardian” i „Daily Telegraph”.

  165. Lex napisał(a):

    Panu Waldemarowi, Paniom Blogowiczkom i Panom Blogowiczom jego bloga i przypadkowym czytelnikom oraz autorom – jesli tu wpadają najlepsze życzenia pogodnych, sytych (w miarę), procentowych (bez naduzycia), zdrowych i wolnych od wszelkich stresów świąt Bożego Narodzenia, przesyła
    Lex

  166. Edwar D.Dana napisał(a):

    Stare ale tu jare.
    http://www.dziennik.pl/po....._zla_.html

  167. jasnaanielka napisał(a):

    Gospodarzu! Wiem kim jest KRANADHA i większość blogowiczów też.
    Zdarza się w najlepszej rodzinie. Kasować nie warto.
    ;
    Wszystkim uczestnikom blogu ŻYCZEŃ SERDECZNYCH MASĘ składam, bo już czas najwyższy. Niedługo uczestnicy blogu zaczną odpływać we własne sfery, oby było im ciepło i serdecznie.
    ;
    Szczególnie pragnę złożyć życzenia dawno nas nie odwiedzającej, a tak wyrazistej i uroczej BARS może nas choć czyta?
    Nie wiadomo, czy jęczy w lochach, strącona tam przez bezlitosnego potomka, czy też zdrowie jej nie pozwala tu zajrzeć.
    Mnie jej delikatnych, wyrafinowanych i estetyzujących wpisów brakuje i to bardzo.

  168. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Ciorana nie czytaj!!!

  169. jasnaanielka napisał(a):

    No to mam o jeden cel w życiu mniej! Wierzę na słowo i nie poszukuję dalszych informacji w temacie Ciorana. :!:

  170. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze, w nawiązaniu do przywołanego przez ciebie sondażu z „Dziennika”: czy nie sądzisz, że bardzo ciekawą informacją byłby rozkład sympatii dla PZPR wśród wyborców współczesnych partii? Mam takie podskórne wrażenie, że wśród sympatyków obok SLD-owców i Samoobronistów dominowaliby PiSowcy.

  171. maciek.g napisał(a):

    Gospodarzu,
    Na tym świecie praktycznie nie ma czegoś stałego i niezmiennego (Boga w to nie włączam) a więc i system też jest zmienny mimo wciąż tej samej nazwy. Nazwa przestanie być odpowiednia gdy politycy tego systemu zrezygnują z fundamentalnych zasad go identyfikujących.
    Dlatego też rozróżniamy socjalizm sowiecki /zwany często komunizmem/ i socjalizm bez wyróżnika. To dwa zupełnie różne systemy. Socjalizm sowiecki opierał się na dyktaturze jednostki lub grupy zwanym komitetem centralnym który z zasady nie akceptował własności prywatnej (bo utrudniała kontrolę) wykorzystywał chwytliwe hasełka socjalistyczne i te z rewolucji Francuskiej, a kontrolę nad krajem sprawował dzięki sile /milicji i służbom wywiadowczym/. Jak każda dyktatura ograniczał wolność jednostki , a granice państwa zamykał.
    Rewolucja w Rosji umożliwiła przejęcie władzy przez ludzi niemoralnych /typowo dla każdej rewolucji/ którzy wykorzystali utopijne idee filozoficzne i populistyczne stwierdzenia znane od lat. socjalizm sowiecki ewaluował. Celem była władz i profity z niej płynące. Warunkiem utrzymania nowo utworzonej grupy przy władzy było bezwzględne pozbycie sie konkurencji do władzy stąd skrajny terror i niszczenie ludzi. Walkę o władzę wygrywa w końcu Stalin, i dominuje wszystkich w komitecie centralnym i skupia w swym ręku pełnie władzy. Stalin inteligentny, zero moralności, podejrzliwy, nie ufający nikomu, chytry i przebiegły tworzy specyficzne rządy oparte na zasadzie każdy musi się bać o swe życie i wszyscy donoszą na wszystkich, a morderstwa i terror to najlepsze narzędzie utrzymywania władzy. System którzy stworzył jest jednym z najbardziej nieludzkich i zbrodniczych w historii świata. W systemie tym ludzie maltretowali się i zabijali nawzajem i jak obrazowo mówiono był wężem który pożerał własny ogon. System tez zawalił się wraz ze śmiercią Stalina. Odsunięto od władzy wszystkich którzy mogli by ko kontynuować /np Berię/. Nowo powstały system różnił się znacznie od „imperium Stalina”,Teraz już jest nie jeden przywódca a wielu przewodzących. Przywódcy już się nie zabijali i można było awansować nie niszcząc fizycznie konkurenta. Jednak w dalszym ciągu należy go określać jako zbrodniczy dla ludzi i antyludzki. Utrzymano policyjny system władzy, i wielostopniowy system kontroli i zbierania „haków”. Utrzymano, też zamknięcie granic, pełną kontrolę państwa nad gospodarką i życiem obywateli. Niepokornych przywoływano do porządku bezwzględnymi metodami zabijając gdy uznano to za korzystne dla władzy.
    Jednak czas robił swoje i walki o korzyści i problemy z rządzeniem i niewydolność gospodarcza ciągle zmieniały sposób rządzenia, dopuszczając coraz większą liczbę ludzi do udziału we władzy i eksperymentując dla poprawy gospodarki. To rozluźniło więzy związania z powstałymi po wojnie nowymi Państwami Układu /zwanego potem Warszawski/ i wpłynęło na zmiany sprawowania władzy w tych krajach.
    Wracając do Polski to już za Gomółki strach przestał być uczuciem dominującym u obywateli, jednak nikt przytomny nie nazwał by wtedy tego ustroju przyjaznym człowiekowi, bowiem jawie wiązał go i krępował na wszystkich płaszczyznach działania, ale nie występując przeciw władzy i jej zarządzeniom można na było jakoś żyć /niektórzy mówią wegetować/. Jednak ten sposób rządzenia musi się zawalić i jedyną droga jest ewolucja lub powrót do skrajnego terroru. W Polsce wybrano ewolucję, nie zrezygnowano z pełnego upaństwowienia, choć w coraz szerszym stopniu zaczęto dopuszczać więcej prywatnej działalności patrząc na nią przez palce. Otworzono też częściowo granice, i rozszerzono wymianę międzynarodową. Dopuszczono dolara do ograniczonej wymiany pieniężnej. Wzięto kredyty z zachodu. Terror stał się dla obywatela niezauważalny i niektórym ludziom faktycznie żyło się dobrze i życie w tym ustroju zaczęli sobie chwalić (miałem takich znajomych). Pan to nazywa Socjalizmem z ludzką twarzą ja bym raczej nazwał skrajnym modelem socjalizmu -a więc utopijna wersją systemową, która z powodów gospodarczych jest nie do realizacji na dłuższą metę.
    Taki system podobać się mógł wielu ludziom – szczególnie tym mało przedsiębiorczym, którym podoba się państwo opiekuńcze, którzy nie mają ambicji ustawiania życia po swojemu, realizowania własnych pomysłów i unikającym trudności, lubiącym być prowadzonym za rękę. Jednak to mniejsza część społeczeństwa, choć jak widać obecnie liczna. Socjalizm z ludzką twarzą musiał się załamać i załamał się. I znów była alternatywa – powrót do rosnącego terroru czy zmiana systemu. Szczęśliwie zmiany potoczyły się w kierunku zmiany systemu.

  172. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Gdyby przeprowadzić badanie przeszłości aktywistów (jak to zdefiniować) z roczników odpowiednich to procent takich co jeszcze byli w PZPR w latach 80 zaskoczyłyby nas prawdopodobnie. Prawdopodobnie to tylko intuicja oparta na obserwacji znanych mi osób.
    W latach 60 ktoś przeprowadził podobne badanie w Włoszech. W Komunistycznej Partii Włoch była nadreprezentacja aktywnych kiedyś faszystów. Piszę aktywnych bo we Włoszech za faszyzmu przynależność do partii była z automatu.
    Był to jakiś element seminarium w którym uczestniczyłem. Niestety nie pamiętam kto i w czym to opisał.

  173. maciek.g napisał(a):

    Z okazji Świąt, Gospodarzowi i wszystkim blogowiczom łącznie z tymi tylko czytającym najlepsze życzenia – dużo zdrowia i spełnienia marzeń

  174. SZ napisał(a):

    Spór o zasadność wprowadzenia stanu wojennego w chwili obecnej jest nie do obiektywnego rozstrzygnięcia, ponieważ każda ze stron uznaje tylko swoje racje i dowody ( patrz np. opublikowany wybór dokumentów CIA) ,dobierając je do z góry założonej tezy .Trzeba czasu i dostępu do wszystkich dokumentów tak amerykańskich jak również radzieckich. I chłodnego osądu sprawy.
    Ja, będąc w 1981 roku już człowiekiem dojrzałym , o przedwojennej i kombatanckiej prowieniencji mogę tylko wyrazić swoje ówczesne odczucia: nie byłem zaangażowany politycznie i w swoim życiu starałem się jak większość Polaków pracować w ówczesnych warunkach w miarę swoich możliwości i nie żyłem w tak obecnie zwanej ” czarnej dziurze”. W wyniku układu jałtańskiego przyszło nam żyć w tym realnym kraju, potwornie zniszczonym przez wojnę i szczególnie lata stalinowskie 1949-1954. Ale naród starał się uchronić co się dało od zagłady. Odbudowywano kraj, uczono się, nasza nauka i kultura miała swoje osiągnięcia ( choćby polska szkoła filmowa ).
    Lata 1980/81 to nie tylko wielki zryw Solidarności= głownie zresztą chodziło robotnikom o poprawę warunków bytowych ( ” socjalizm tak-wypaczenia nie”), ale niestety anarchia w gospodarce i królowanie skrajnego populizmu. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach do głosu dochodzili także ludzie skrajnie nieodpowiedzialni. I to w czasach przed pierestrojką Gorbaczowa, kiedy ” wielki brat” wydawał się jeszcze silny.
    Wprowadzenie stanu wojennego przyjąłem z wielkim zaskoczeniem, ale muszę powiedzieć że również z ulgą. W roku 1981 system gospodarczy i państwowy uległ całkowitej anarchizacji ( pamiętamy te puste półki sklepowe, kolejki, nie pracujące zakłady). Wszystko to wyglądało jak ogromna zapaść i bankructwo państwa. Państwo nasze już raz upadło i zostało rozebrane. Czy byłoby do pomyślenia aby historia jeszcze raz się powtórzyła?
    Nie wierzę, aby w tamtym roku ZSRR chciało wypuścić nas ze swej strefy wpływów. To, że przygotowywali się do bezpośredniej interwencji już w końcu 1980 roku jest udowodnione. Także w 1981 roku. Po co w połowie tego roku rozmieszczono na naszym terytorium sowieckie pododdziały łączności , przeznaczone do kierowania operacjami desantowymi? Wszelkie obecne zapewnienia wojskowych radzieckich ,że nie chcieli nas atakować można włożyć między bajki.
    Z punktu widzenia Jaruzelskiego nie jest istotne to, czy na pewno groziła nam interwencja radziecka, ale przekonanie że groźba taka nawet subiektywna istniała i była bardzo prawdopodobna.
    Co powiedziałaby historia, gdyby do interwencji jednak doszło i kto byłby winien temu. A jest pewne, że Polacy nie pozostaliby bierni i straty byłyby olbrzymie. W wariancie drugim, niewiele lepszym mogłoby to być dojście do władzy „betonu” partyjnego PZPR , być może wsparte oddziałami Czerwonej Armii i ” sojuszników”.
    Myślę, że historia w przyszłości oceni to jednoznacznie: uniknęliśmy olbrzymiej hekatomby i przelewu krwi , w stopniu może wyższym niż hekatomba Powstania Warszawskiego. A przy tym okazaliśmy się dojrzali do pokojowego przejęcia władzy przy okrągłym stole, w takim momencie, gdy sytuacja geofizyczna była już dla nas sprzyjająca. Taka nie była jeszcze w 1982 roku.

  175. dark side napisał(a):

    Anielko, nie dawaj sie tak latwo zniechecac Edowi:) niech zaden Cioran nie bedzie Ci straszny.Swoja droga zastanawia mnie dlaczego komunizm o tyle lat przezyl faszyzm. czyzby ta wizja raju mocniej trafiala do przekonania?
    .
    Ewo-Joanno, moje dzieki za piekna kolede z drugiego konca swiata
    .
    http://au.youtube.com/wat.....re=related
    wszystkiego dobrego

  176. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dlaczego komunizm żył tak długo?
    Pewnie nie zdecydował o tym jeden czynnik.
    Ale moim skromnym zdaniem główna przyczyna to „Adolf Hitler”.
    Rola Rosji Sowieckiej, jako narzędzia służącego do zabicia hitleryzmu uczyniła z niej światowe mocarstwo. Paradoksalnie hitleryzm, który zrodził się, jako reakcja na bolszewizm i mający w pojęciu wielu być skuteczną bronią przeciw niemu, przedłużył znacząco bolszewizmowi życie.

  177. W.Kuczyński napisał(a):

    maciek,
    zupełnie sie z Tobą nie zgadzam. Wraz ze śmiercia Stalina żaden system sie nie zawalił. Skończyła sie pewna praktyka w ramach systemu. System pozostał. Czy wraz ze Stalinem skończyła sie monopartia, cenzura, nomenklatura, policja polityczna i strach przed władzą? Nie! Nawet strach pozostał tylko mniejszy. Na kilka miesięcy przed Sierpniem miliony ludzi posłusznie maszerowały w pochodach 1-majowych i glosowało 90 % wyborców. Z jakiego powodu? System trwał do roku 1989 w podstawach instytucjonalnych bez zmian. Zmieniała się tylko praktyka. Nigdy nie uzywałem określenia „socjalizm o ludzkiej twarzy”, nie wiem dlaczego mi je przypisujesz.

  178. W.Kuczyński napisał(a):

    Edwar,
    polecam ci ten tekst. Tam jeszt pewna hipoteza na temat upadku komunizmu.
    http://kuczyn.com/papers/.....051119.pdf

  179. kaem napisał(a):

    Otwieram zaspane galy a tu wersal caly! Same serdeczne zyczenia, uprzejmosci. O wiele mniej zlosci. Nawet na tych z Kanady gosci. Przespalem tyle odwalonej roboty! No to wesze: gdzie glupoty?

    .
    Nigdy nie za wiele History 101! Dlatego i ten Krotki Kurs Nowego Propagandzisty zaliczylismy po raz kolejny. Przed sama wigilia. Zeby karpia po zydowsku z amurem nie pomylic. Tak jakby to mi mialo przeszkadzac w czyms. (Pieknie zescie podsumowali te kuzynskie wycieczki pochodzeniowe, Gospodarzu! Bo dla wielu WSZYSTKO WSZEDZIE I ZAWSZE PRZESZKADZA. Jak tej baletnicy.)

    Zamiast od razu przechodzic do History -101 (tylko ten kierunek moge wyweszyc na blogu), ja proponuje pytanie kwalifikujace

    :
    Pomimo tego, ze ‚I znów była alternatywa – powrót do rosnącego terroru’, w Polsce po-stalinowskiej, a szczegolnie w tej okolo-solidarnej, wybrano inna, choc wyboista, droge?

    .
    I pytanie dodatkowe (za zwolnienie z obowiazku uczestnictwa w tym przymusowym od 19 lat szkoleniu):

    Wskaz kraj w Europie, ktoremu sie z powodzeniem udalo uciec do tej alternatywy. (Weszacym tu pytanie tzw. podchwytliwe podpowiadamy: idz sie utop poki woda ciepla!).

    .

    No ale to nie oznacza, ze ten akurat ludek nie jest poluzowany. Zatem raz jeszcze – Wesolych Swiat!

  180. kaem napisał(a):

    W pytaniu kwalifikujacym wcielo slowo ‚dlaczego’. Izwiniajus po swiatecznemu. Jeszcze moglbym dodac i sorki ale az tak infantylnym byc nie moge. Bo by mnie EDD w mace zawinal i do kutii wrzucil pod nieuwage Ludmily. A czy wrocila juz? Bo to nie ona od Ciorana?

  181. Edwar D.Dana napisał(a):

    Gospodarzu
    Pan ten referat Gospodarzu chyba gdzieś opublikował, bo go pamiętam (?). Czytałem, ale chyba nie na Pańskiej stronie.
    Tak zgoda, ”malejący strach”.
    Tyle, że ja mam wątpliwości czy tego malejącego strachu, starczyłoby na osiemdziesiąt cztery lata. Aby skutecznie siać strach trzeba dysponować solidnym zapleczem składającym się z siewców. Siewcy tylko w pierwszych latach są mobilizowani entuzjazmem. Potem przychodzi czas na przywileje dla siewców. Jednym z takich przywilejów jest wolność od strachu lub przynajmniej większe poczucie bezpieczeństwa niż społeczna średnia. Siewcami strachu w komunizmie byli nie tyko „czekiści”. Siewcami strachu był także aparat partyjny i pracownicy propagandy. Żadna z tych trzech kategorii nie żyła bezpiecznie i wszyscy oni w jakimś „domu nad rzeką Moskwą” nasłuchiwali o świcie kroków na schodach i czekali na pukanie do drzwi.
    To oni mieli potencjalną możliwość zbudować dla siebie pierwszy bezpieczny krąg, krąg fizycznego bezpieczeństwa i szansy na zachowanie przynajmniej części przywilejów na wypadek odstawki. Tak też się w końcu stało.
    Tylko, dlaczego to stało się relatywnie późno?
    Moim zdaniem rozstrzygającym czynnikiem nie była postać Stalina. Po czystkach nowych elit bunt tych, co przeżyli na stanowiskach, czy tych, którzy zajęli miejsce pomordowanych nastąpiłby wcześniej jeszcze za życia Stalina. Mogło to przybrać formę skrytobójstwa czy zamachu stanu najprawdopodobniej zorganizowanego przez policję polityczną. Moim zdaniem fakt, że Stalin umarł chyba własną naturalną śmiercią był spowodowany atakiem Hitlera na Sowiety. Nastąpiła konsolidacja i „strachów” i społeczeństwa wokół Matki Ojczyzny. Terror, jaki rozpętali w swej głupocie hitlerowcy na terenach okupowanych jeszcze ten konsolidację wzmocnił. Potem Zachód całkiem racjonalnie dla obniżenia kosztów zwycięstwa wykorzystał Sowiety w wojnie z Hitlerem, co zbudowało autorytet i potęgę tego kraju. Komunizm w Rosji Sowieckiej został wzmocniony najpierw nowym strachem tym razem przed czynnikiem zewnętrznym potem sukcesem. Moim zdaniem tak właśnie dzięki Hitlerowi komunizm uzyskał prolongatę upadku. Gdyby nie wojna upadek ten zapoczątkowany buntem „pretorianów” na skutek procesów, które Pan opisał nastąpiłby wcześniej.

  182. Zdzisław_1 napisał(a):

    Cały dzien nie bylem na internecie kłopoty wlasnie z nim grozi mi ze nie bedzie mnie ponad miesiac ( z powodu internetu).Wiec bedzie przymusowy urlop i mniej naiwnosci na blogu.
    Ale z uwagi ze jeszcze mam to sobie poczytalem i dopiero teraz nic nie rozumiem (mimo pewnych wyjasnien) kto jest kto i co chce powiedziec co zaprezentować. Faktycznie trzeba by beczke soli zjeść by rozumieć te słowne gierki.Ale nawet bez tej znajomosci tych gierek mozna żyć. I tego Wszystkim życzę.
    Nie wiem od kiedy gospodarz prowadzi ten blog,ale myślę ze jezeli będę uczestniczył na nim jeszcze z 10 lat to też wszelkie subtelności będę rozumiał.
    Ale towielka rzecz że ten blog grupuje tak różnorodne środowisko,od prof. do przynajmniej jednego rzemieślnika. I od PO przez Pis do SLD dawne UW. i moze „moherowcy” ( tu jestem bardzo ciekaw czy taki jest,jezeli nie ma to mógłby byc bo ciekaw jestem ich poglądów). I wiekowo też zdaje mi sie od ludzi powiedzmy powyzej 20lat do pod 80 -tkę,
    Fajnie jest i niech tak bedzie.Patrzmy w przyszłośc z optymizmem,nie oglądajmy się do tyłu a szczegolnie nie żyjmy przeszłością.
    Patrzcie jak to fajnie -ktos jedzie sobie na narty w Alpy ,ktos przyjechal na karpia, inny pojechał do Szwecji. Bylo tak całkiem niedawno?
    Kochajmy się !!!! nawet Ci co wszedzie widzą spiski, i żydo-komunę.
    Jeszcze raz ZDROWIA

  183. Edwar D.Dana napisał(a):

    Miesiąca bez ciebie Zdzislawie nie wyobrażam sobie!!!
    Może ktoś w kraju po znajomości ten internet przyśpieszy?
    Zdrowia.

  184. Edwar D.Dana napisał(a):

    „Wyznania” Michalskiego

    http://www.dziennik.pl/op.....nieje.html

  185. kaem napisał(a):

    Mnie tam wersal slabo rajcuje, tak jak i przedswiateczne slodycze. Czyli – dosc melasy. Ale utrzymajmy sie w konwencji. Dowcip z poziomu cepcepacepempogania:

    Rozmawiają Niemiec, Francuz i Rosjanin o swoich żonach
    Niemiec o swojej mowi:
    - Moja jak wyżlica, smukła, wysportowana i taka rasowa, że aż dech zapiera
    Francuz na to
    - Moja taka filigranowa, ma taką miękką fryzurę i taka milutka ja pudeliczka.
    Na to Ruski, zeby utrzymac sie w konwencji:
    - Maja toże suka no k sażaleniju ja nie znaju kakoj parody (rasy).

  186. Zdzisław_1 napisał(a):

    EDD.

    Michalski to ci dopiero „sensacja” długo dojrzewał. Ciekaw jestem czy wyleczyl sie tez z antymichnikowszczyzny jezeli tez do naprawdę edukacja jego dlugo trwa. zeby byla potrzeba az 3lata by stwierdzic coś o czym inni wiedzieli juz dawno Wałsa przecież to mówił.
    Ale prezenty pod choinkę!!!
    I jeszcze cos do końca roku będe napewno,a w miedzyczasie bede robil wypady na inne komputery. A pozatym krotka rozłąka potęguje miłość, nieprawdaż?

  187. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dobranoc

  188. Stan napisał(a):

    Nie widać głosa i mawara. Mimo, że rzadko z tym drugim się zgadzałem, to czuję pustą przestrzeń w czasie ich nieobecności, a dyskurs blogowy traci przez to na barwie i pikanterii.
    Puste miejsca po Marcie, Bars, Lexie czy Torlinie lub Madzi pozostają niezapełnione.

  189. Andrzej napisał(a):

    Dla wszystkich:
    http://img230.imageshack......008se9.gif

  190. jasnaanielka napisał(a):

    Red. Michalski zaczyna sprawdzać, skąd wiatr wieje i próbuje stawiać żagiel. Ja rozumiem, że trzeba o posadę i kasę dbać, ale żeby do tego stopnia? Chyba jestem już bardzo stara. :(

  191. głos zwykły napisał(a):

    Stan dziękuje za pamięć. Niestety byłem ostatni b. zajęty. Realizuje bowiem dalszy etap inwestycji w swój dom w Leoncinie. Trzeba się podłączyć do kanalizacji. Podwiesić sufity, zrobić instalację wodno kanalizacyjną. Ba wybrać kocioł grzewczy etc. etc A święta za pasem, no i trzeba pracować.

  192. głos zwykły napisał(a):

    Niestety przed świętami stan sędziowski dał kolejny raz znać, że etycznie jest nadal tworem w pełni PRL-owskim. Jakiś czas temu w sprawie wieczystoksięgowej złożyłem apelacje w sprawie stwierdzenia nieważności postępowania, gdyż sąd nie doręczył mojemu klientowi zawiadomienia o wpisie. W tej sprawie mam notorycznie do czynienia z „dziwnymi” postanowieniami. Za szczególnie watpliwe z etycznego punktu wiedzenia można uznać postanowienie sadu II instancji w składzie trzech sędziów zawodowych, w którym sąd Okręgowy stwierdza, że sąd I instancji (Rejonowy) doręczył zawiadomienie o wpisie w sposób nieprawidłowy mojemu klientowi i jednocześnie odrzucił zażalenie na odrzucenie apelacji, wbrew jasno podanym w uzasadnieniu faktom (sąd wieczystoksięgowy doręczył zawiadomienie o wpisie wnioskodawcy, który w sposób błędny wskazał sądowi adres do doręczeń mojego klienta. W rezultacie czego zawiadomienie wróciło do sądu z adnotacją adresat nieznany. Wszystko okolicznościach, gdy adres do doręczeń mojego klienta podany do wiadomości sądu był sądowi, a klient nie zmienił swojego miejsca stałego pobytu, co w sposób oczywisty wynika z dokumnetów złożonych w sądzie wieczystoksięgowym). Dlaczego sąd mógł tak zrobić. Otóż dlatego, że w trybie kasacyjnym, z którego akurat w tym przypadku nie można skorzystać nie można podważać ustaleń sądu drugiej instancji. Tak więc sądy, które chcą upokorzyć jedną ze stron postępowania cywilnego, a jednocześnie pokazać swoją siłę, a jednocześnie bezradność organów nadzoru, ustalają w sposób oczywiście błędny stan faktyczny, wbrew prawidłowym ustaleniom tego stanu zawartym w aktach sprawy. W rezultacie naruszają zasadę bezstronności jak i prawa do obrony. Dzisiaj właśnie miałem okazję u notariusza porozmawiać z doświadczonym pośrednikiem nieruchomości, który wyraził opinię środowiskową, że nierzadkie są przypadki, pozbawiania przez sądy wieczystoksięgowe, praw do upatrzonych nieruchomości ich właścicieli. A uczestniczy w tym procederze nierzadko wiele podmiotów, które są tzw. podmiotami zaufania publicznego. No, ale czemu się dziwić jak w szerokim świecie, podobne podmioty zaufania publicznego, w sposób drastyczny pozbawiły miliardów dolarów wielu ich właścicieli. Wnioskuje z tego, że nadal jesteśmy cienkie Bolki, behawioralne powielające nierzadko w sposób cyniczny zachowanie Ubeków, wykonując zawody zaufania publicznego, podczas gdy prawdziwi wyjadacze rzucają nam od czasu do czasu jakiś ochłap z sutego stołu wielkiej finansjery lub międzynarodowych koncernów, które opłacają naszych prawników i polityków oraz za ich pośrednictwem innych poślednich graczy jak np. sędziów, czy też urzędników, którzy co tutaj dużo mówić dużo od państwa nie dostają w zamian za ich pracę. Bywa jednak, że i politycy rodzimi opłacają się koncernom medialnym np. stadionem piłkarskim za lekki lifting liberalnego oblicza w kierunku uwypuklenia cech nieokreślenie pozytywnych w odczuciu szerokiej opinii publicznej.

  193. Mawar napisał(a):

    Miner
    -
    „Jak tak dalej pójdzie, to SLD skończy szybciej niż można by się spodziewać.
    Od dawna powtarzam – więcej Napierniczaka w SLD”.
    -
    Tak i ja jestem fanem tego gościa, :) ale jednocześnie więcej powinno być w SLD również Olejarskiego. To gwarantuje, że problem postkomunizmu niebawem sam się rozwiąże. Że z SLD kiepsko dowiadujemy się dziś z Gazety, która zaniepokojona dewastacją postkomuny przez nawalankę Napierniczaka z Olejarskim idzie Partii w sukurs publikując „sondaż” z którego wynika, że SLD wzrosło do 11 proc. Oczywiście szeczegółów metody sonadażu (telefoniczny, ankieta, jaka próbka?) Gazeta nie podaje, to są drobiazgi bez znacznia, liczy się zwykła ludzka życzliwość pokolenia KPP wobec pokolenia PZPR.
    http://wiadomosci.gazeta......proc_.html

  194. Mawar napisał(a):

    głos zwykły
    -
    http://kuczyn.com/2008/12.....ment-66075
    -
    :)
    Chwilowo przeszedłeś na stronę kaczo-ziobrową, ale nie przejmuj się głosie,to minie o ile weźmiesz aspirynę i ciepłą kąpiel. Na razie noczego nie da się zrobić. Władza sądownicza jest w Polsce najdposkonalszą i najważniejszą władzą, najlepszy dowód, że jako jedyna nie dała się zlustrować po 1989 roku. Najwyraźniej była nieskazitelna nawet w czasach PRL. Tym bardziej teraz. Ergo twoje pretensje są nieuzasadnione i wynikają z nieuświadomionego kaczofaszystowskiego uprzedzenia i malkontenctwa, godzącego w podstawy ustrojowe III RP.

  195. Zdzisław_1 napisał(a):

    Coś nieprawdopodobnego !!!

    Wigilia juz przynosi efekty. Co prawda podparta kryzysem ,ale jednak
    warto przeczytać moze w tej Polsce zacznie się coś pozytywnego?
    OTO LINK
    http://wyborcza.pl/1,7524.....zysie.html

  196. Edwar D.Dana napisał(a):

    Oleksy:

    http://www.dziennik.pl/op....._cola.html

  197. Edwar D.Dana napisał(a):

    Przeczytałem Zdzisławie i pomyslałem że to 1 kwietnia. Sprawdzam…nie!

  198. głos zwykły napisał(a):

    Mawar,
    Wiele osób dostrzega, że w życiu społecznym „zły pieniądz” wypiera „dobry pieniądz” – służy temu zwłaszcza zamknięcie się środowisk zawodowych, oraz specyficzna psychologicznie sytuacja, że przy „wielkich możliwościach zarobienia pieniędzy” uczciwe zachowania są promowane szacunkiem dla siebie i skromnym życiem z pracy, a nieuczciwe możliwością zarobienia niebagatelnych pieniędzy do skromnej państwowej pensji lub też możliwością znacznego zwiększenia wolumenu obrotów. Pan Marek Safjan, gdy pisze o częstych przypadkach niewłaściwego stosowania prawa lub absurdach prawnych, faktycznie zdaje sobie sprawę, iż chodzi jego nadużywanie, a nierzadko korupcję. Faktycznie po okresie PRL-u w moim przekonaniu odziedziczyliśmy skorumpowaną klasę zarządzają państwem i gospodarką na różnych szczeblach. Okres transformacji natomiast, to czas wielkich sukcesów materialnych i wielkiej marginalizacji i frustracji. Kto chciałby stać po stronie przegranych? Oczywiście człowiek uczciwy. Nie tylko jednak taki, śmiem sądzić, że i ludzie nieuczciwi w jednych sprawach potrafią być bezinteresowni w innych. Obraz człowieka, który idzie przez życie nie jest zazwyczaj jednoznaczny. Czasami wejdzie się w gówno i przez długi czas czuć nieprzyjemny zapach, którego nie tłumi droga perfuma. A jeśli chodzi o sprawy wielkiego świata, pytanie retoryczne. Czy on jest jak nie egzemplifikacją naruszenia zaufania przez wielkie instytucje w sprawach finansowych. A jak doszło do naruszenia zaufania. Ano doszło, bo wielkie instytucje robiły rzeczy „szalone”, aby zarobić pieniądze. Często jawiły się swoim klientom i akcjonariuszom jako cudotwórcy. „Cudotwórczość” tymczasem to inna nazwa korupcji. Jeśli np. pójdziesz do kogokolwiek i ktoś za odpowiednią zapłatą zaoferuje tobie realizację niemożliwego, to zarówno ty jak i on, zapewne będziecie używać wszelkich środków, jakie dostępne są waszej wyobraźni, aby rzeczywistości zamienić w nierzeczywistość. Podważyć zaufanie i zmącić wszystko to co jest w miarę oczywiste i przejrzyste. Na tym polega właśnie zejście na złą drogę na kłamstwie, które pociąga za sobą następne kłamstwo i następne i następne. A na końcu tego kłamstwo znajduje się zapewnienie siebie i innych, że wszystko jest w porządku! Ale czy np. wybudowanie przez władze miasta Warszawy stadionu prywatnej spółce medialnej może być w porządku. Odpowiedź brzmi może! Wystarczy nie publikować szkodliwych opinii przeciwnych, albo je publikować, ale sprawy nie drążyć. Bo, po co? Kto na tym zarobi?

  199. głos zwykły napisał(a):

    Życzę Miłych Świąt Bożego Narodzenia Panu Waldemarowi Kuczyńskiemu, których poznałem tutaj, a także Zdrowia i Pomyślności Panu Kuczyńskiemu i jego rodzinie oraz wszystkim piszącym i czytającym blog Pana Waldemara Kuczyńskiego, którym jeszcze dodatkowo życzę Wielkiej Kultury Osobistej, Wielkiej Uprzejmości i Szczodrej życzliwości dla siebie i innych.

  200. kaem napisał(a):

    W Dzien Wigilijny, tuz po przebudzeniu, dostrzeglem gwiazdke nowo swiecaca nad boiskiem blogowiskiem: pilkarz EDDy walnal samoboja! I to z podania samego Kapitana.
    .
    (Edwar D.Dana Says:
    grudzień 23rd, 2008 at 6:05 po południu)

    .
    Samoboj byl bledem wbudowanym w nieludzki system: zawodnicy grajacy do jednej bramki. Nikomu to jednak nie przeszkadzalo i tak zostalo. W mysl sprawdzonej reguly: zly system sie utrwali, dobry sam sie zawali. Regula kiedys byla odwrotna ale nikt juz tego nie pamieta.

    .
    Nasz obydwoma kapciami grajacy ale wciaz Prawoskrzydlowy wyszedl do tego, od dwudziestu bez mala lat zapowiadanego docentrowania. Kapitan zreszta poparl stara zapowiedz nowym linkiem (W.Kuczyński Says: grudzień 23rd, 2008 at 4:27 po południu, Edwar, polecam ci ten tekst. Tam jeszt pewna hipoteza na temat upadku komunizmu. http://kuczyn.com/papers/publi…..051119.pdf). Zeby skrzydlowy napewno zalapal. I ten nie zawiodl. ‚Zgoda!’ entuzjastycznie przekazal szefowi gotowosc. I dowalil w okienko jedynej bramki.

    .
    Docentrowanie Kapitana druzyny dostalo, w podreczniku „Analizy teorii spiskowych i inne sensacje XX wieku”, kryptonim ‚Hipoteza Malejacy Strach’. Mialo byc ‚Hiperbola’ ale Kapitan skromnie, jak to on, nazwal swoje odkrycie ‚hipoteza’. I tak poszlo do druku. Na Mysiej ‚nie wylapalo i tak zostalo’, jak to sie utarlo mowic, niezbyt odkrywczo, w Srodowisku.

    .
    A jakaz to wolte zastosowal nasz czolowy strzelec na blogowisku? No bo bez wolty by nie wyszlo. Bo to nie raz nie wychodzilo, roznych boiskach? Sluszne w zalozeniach docentrowanie ‚Malejacy Strach’ obrocic w samobojczy strzal mogl tylko mistrz nad mistrze. Wlasnie ktos, kto zwody, kiwania i wolty wszytkie znal na wskros.

    .
    Otoz EDDy, przyjawszy na glowke docentrowanie kapitana, spuscil ‚Malejacy strach’ na lewe, dosc przytepione juz kolce. I wtedy, bez momentu jakiegokolwiek zastanowienia czy wahania, przerzucil na prawe. Bo te, wiedzial, nie zawioda go w pozlizgu zadnym. ‚Nie Stalin a Hitler!’ zawyl. I walnal: to on wprowadzil stalinizm w Polsce po 45-m roku!
    .
    Gol!!! Na miare nowego stulecia. To nic ze samoboj. Zreszta, to tez mozna na nowo odczytac dialektycznie. Ta jedna bramka?!

    .
    Sp. Deyne w annalach pilkarskich zapisano niesmiertelnie: Kaka. Czyzby i w tym cos na rzeczy bylo?

    —————————————————————————
    .
    Zgasnij gwiazdo, odbitym blaskiem od rana zwodzaca.
    Niech gwiazdka prawdziwym blaskiem jasniejaca
    Do Betlejem zaprowadzi nas.

  201. Lex napisał(a):

    Życzenia złożyłem wczoraj.
    Dzisiaj załącznik do życzeń. Dla wszystkich, a zwłaszcza dla Pań.
    http://www.youtube.com/wa.....PuRA1rZuTA
    PS. Z wszystkich „x-masowych” piosenek ta podoba mi się najbardziej.

  202. soulgarden napisał(a):

    Z roku na rok rytuał kopania mnie jest podtrzymywany. W tym roku zaangażowano (też homo) gościa, który też nie potrafi sobie odmówić.
    By użył kilku form upokorzenia. Aby mogły się wzmocnić.
    Sieć podwieszono mi na jeden restart. To co już opisywałem, że zdarza się – za/ładowanie strony po chwili od naciśnięcia restartu wzbogacono o ciekawostkę. Po restarcie załadowano jedną ze stron szybciej by w ostatnim momencie wypstryknąć, a resztę wypstryknięto na zwykłym wczesnym etapie ładowania. To takie jakby jeszcze większe podkreślenie wszechmocy. Ale być może przy okazji chęć zakomunikowania łaskawości. Podobnie sygnały aluzyjne typu „amnestia” służące zakneblowaniu mediów w wybranym wymiarze, ale głównie pośredniemu komunikatowi „ja jestem spokojną władzą, która występuje z łaską”. Jeśliby było to inspirowane to i tak, zapewniam wszystkich, ten osobnik lubił podkreślać swoją dobrowolność. Większość z was odbierze to za prowokację z mojej strony. Niechęć spędzenia świąt spokojnie. Otóż niczego bardziej nie pragnę mimo, że wiem, że zwiększam szansę ataku. Ale nie mogę sobie darować nie wypomnienia katom medialnym uczestnictwa w tej perwersji. Ale cóż to za perwersja skoro fałsz „dochodzenia moich intencji” dotyczy nie tylko wyłączenia siebie jako czynników sprawczych i podlegających tym samym prawom.
    Przyjmuję moje samooskarżenie faktem, że „mały cwelik nie stuliłem mordy i nie zaniosłem się wstydem od kilku tygodni”. Ale żyję i staram się przetrwać w takim kraju, w którym nikt akcji przeciw mnie nie określił choćby w aluzji – odważnie – SZALEŃSTWEM.
    Wierzę, że stosujący konwencję spedalania i szczerze wierzący w to, że powinienem im przebaczać, a oni w duchu spedalenia wybaczającego niosą zbawienie zostaną kiedyś ukarani tak jak powinni. Że idea „MY MŚCIMY SIĘ, ALE TY WYBACZ I NIE PRÓBUJ ZEMSTY BO TO JEST WŁAŚNIE PRZEBACZENIE” zostanie osądzona jako szczyt perwersji udającej zakłamanie by wtłaczać OSĄD wrzutomózgowo. Zwykły ostracyzm nie należy się wam. Żadne „przykrości”. Logika waszych działań musi zostać użyta przeciw wam w każdym najpodlejszym jej aspekcie. Proporcjonalnie do tego co tworzycie razem, a nie co każdy z osobna czy też w każdej wypowiedzi.
    N I E W I N N O Ś Ć działań przeciw mnie jest rozbrajająca. Wszystkie pozytywne sygnały po pewnym etapie upodlenia muszą być odczytywane jako szyderstwo i podkreślenie pogardy. Taka też jest ich przemyślana funkcja. Nadzieja jako znak kto cię nie tylko nadal spedala, ale wczoraj czy niedawno zesrywał się by utopić w łyżce wody musi działać upadlająco. I odbieracze nadziei o tym wiedzą.
    Stopień upodlenia mnie jest wynikiem swoistym bezsilności w tych staraniach. Konieczności obchodzenia upodlenia dużej części upodlenia fizycznego. Upodlenie bezpośrednio nieskępowane fizycznie też rozkręca się własną siłą. Dąży do zabicia. Działania tzw wirtualne mogą zaledwie roznosić taką intencję.
    Działania przeciw mnie od 6 lat to jedno wielkie przekleństwo. To próba zastraszenia królewskiego. Szczególnie dbającego o to by nie zastraszać. Jak można stworzyć ideę niezastraszania tak pielęgnowaną? Przez niewolę własnego umysłu i jego intencji. To próba stworzenia sztucznej granicy między zastraszaniem i jakimś innym typem parcia marzącym o strachu jako koniecznym etapie rozgniecenia. Od 6 lat próbuje się wzbudzić kilka typów poczuć we mnie używając „środków obiektywnych”. Tzn uznawanych za w granicach gdy są pojedyńczymi gestami. Nie ma takiej prowokacji, która przy jednorazowym zastosowaniu była czymś poza granicami. Najprawdziwsze doznanie przez chwilowość daje się cofnąć do cudzysłowu. Ciągłe bicie ciągła rzeczywistością jest ideą, która MUSI funkcjonować w umysłach moich oprawców. Myśl o codziennym podtrzymywaniu beznadziejności życia musi być zaszczepiana. Ale skoro pojedyńcze komunikaty o beznadziejności są w normie to wszystko ma być OK. Rozumowanie zakładające oszustwo jest czymś zdradzającym oprawcę. Oprawca jest teraz najwidoczniejszy w tym względzie w groźbie, zastraszeniu ideą intencji jaka jest produkowana przez psychikę w zderzeniu z nieodgadnionością kogoś kto osaczając wskazuje na nieskończoność. Idea by oczyszczać zastraszanie z zastraszania jest wyjątkowo szkaradna, ale dla morderców konieczna. Decydując się na taką zbrodnię jak bicie po mordzie metalem presupozycji ukrytych, wszechmocy i pogardy trzeba zachowywać higienę pracy. Stąd upokorzenie, które staje się groźbą. Ale „czystą”.
    Sposób działań wobec mnie, ich nieprzerwaność jest groźbą absolutnie celową i higiena w tym jest tylko praktyką bezpiecznego mordowania. Wystarczająco jak na Polskę esbecką.
    Kiedyś zbrodnia wszystkich intencji absolutyzowanych powtarzaniem i produkująca świat, w którym sposób działań mówi bardziej będzie osądzona prawnie.

  203. andiboz napisał(a):

    EDD napisał:
    Ci co nie lubili pożyczać na ½ dziś są po „prawej”.

    Coś w tym jest!
    Miałem sąsiada rencistę, któremu często pod koniec miesiąca pożyczałem 20-30zł (najpewniej na flaszkę).
    Nie lubię prawicy, więc może jestem po „lewej”.
    Tylko SLD zbytnio mi się nie podoba i w tym kłopot.
    Podejrzewam, że SLD nie jest prawdziwą lewicą.

  204. Jacobsky napisał(a):

    Alleluja i Do Siego,

    Jacobsky

  205. Patrycja_Zab napisał(a):

    KOCHANI!

    Zajrzalam na blog a tu tak swiatecznie! Wiec i ja chce sie przylaczyc do do tego wianuszka skladania sobie wzajemnie zyczen, wigilijnych przeciez. Czy u was juz gwiazdka zaswiecila? Bo mnie potomstwo melduje, ze tak! Zyczenia serdeczne wszystkim wiec skladam i – spadam! Bo sianko pod obrusem (nie oszukuje, jest!) wystygnie.

    Patrycja Zab

    PS. Zgrzytnal ten ostatni post kaema malo swiatecznie. Blizej mi do EDD niz dalej do kaema. A juz napewno sympatia wieksza darze pana Kuczynskiego niz kogokolwiek innego. Kazdy jednak ma prawo do swoich pogladow i to trzeba docenic.

    Mimo to, chcialabym zapytac i pana Edwara i pana Waldemara: czy, historycznie rzecz ujmujac, wypada obwiniac Hitlera za to, ze Stalin przetrwal tak dlugo? (Oj, cos mi sie wydaje ze tu na zupelna babe wyszlam. Przepraszam.)

    Aha, wesolych swiat!

  206. Edwar D.Dana napisał(a):

    Andibioz trafił w 10. O to prawie mi szło we wpisie, który puściłem jak flaszkę do morza z listem. Rozumiem kłopoty tych, którzy nadal nie wiadomo, po co chcą umieszczać siebie i innych w skali „lewica-prawica”. Skala zarówno w odniesieniu do partii, jaki i ruchów politycznych czy w stosunku do poszczególnych ludzi jest już nie przydatna.

    To przypomina trochę sytuacje w XIV wiecznej Florencji, kiedy jeszcze niby to Gibelini i Gwelfowie coś jeszcze ponoć znaczyli, ale prawie nikt nie pamiętał, o co chodzi.

  207. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Swiat Wesolutkich! Dla KRAHADNY tez! Niby Hanukkah minela ale swietowac dalej chyba Sily Wyzsze nie zabronia? Zycze wiec:
    .
    wypoczynku wysmienitego
    jadla zdrowego
    podarkow mase, i paczek
    ale jak najmniej – kaczek!

    Ale jesli juz to tylko dobrze upieczone
    demokratycznie przyrzadzone
    z naburmuszonych pior obskubane
    i szczodrze – dwa razy! – podane.

    .
    Dyplomata Przyuczony
    .
    PS. Edwarze, zauwazylem ze z tym twoim ‚prawie nikt nie pamietal o co chodzi’ w sredniowiecznej Florencji (Edwar D.Dana Says:grudzień 24th, 2008 at 6:24 po południu) to zupelnie tak samo jak jak u kaema (kaem Says: grudzień 24th, 2008 at 2:03 po południu). On ten napisal, ze ‚Regula kiedys byla odwrotna ale nikt juz tego nie pamieta.’ On o systemach roznych pisal. Ty pewnie tez, prawda? Gibelini i Gwelfowie, hmm, co by tu powiedziec…

    Nawiasem mowiac, czy zastosujesz w stosunku do kaem sprawdzona metode: olewac TVN? Zasluguje na to, dran! Tylko wtedy powyzsze zyczenia moje pewnie do smaku ci nie przypadna.

  208. Patrycja_Zab napisał(a):

    Wigilia, wigilia, i – po krzyku!Tylko zmywanie zostalo. Ucieklam do komputera, moze ktos peknie i zabierze sie do naczyn. Zeby tylko Pasterka mi sie nie zaslaniali, jak zwykle. Bo w tym roku sie nie dam i sama tez pojade. Ilez to lat mam w domu zostawac i po nich sprzatac, podczas gdy ta „wierzaca wiekszosc” glupa rznie i sianem (ha ha ha a to dobre, lepsze od kosciola) od zmywania sie wykreca.

    .
    No dobrze, ja o naczyniach i pasterce. Chyba idzie zrozumiec, choc tez pier…ly, za przeproszeniem. I ja sama cos tam jednak zrozumialam w tym czasie jak wszyscy karpia wtrazalali. Oto Dana (po ang. DEYNA!) zostal KAKA bo kaema olewa. A w tym wszystkim macza niby palce moj ulubiony Gospodarz! W to juz za chiny nie uwierze. I to tyle mojego rozumienia swiata w noc wigilijna.

    .
    Bo czy ktos moze mi powiedziec o czym ten Soulgarten nadaje? Cos chyba tak madrego ze ja ani jednego slowa nie przyswoilam!

  209. Patrycja_Zab napisał(a):

    Antiboz,

    Nie mogłam spać, wyczerpana i Wigilią i Pasterką. Przemęczenie nadludzkie oraz nadmiar wrażeń mają czasem taki wpływ na mnie. (Oczywiście ze pojechałam do kościoła! Inaczej nic, tylko bym sprzątała jak głupia). Siadłam do Kempa, ale u córki w pokoju. Bo ona odwoziła babcię po wigilii i została na noc. Mój jest w naszej sypialni, ale nie chcę starego obudzić. Jej komp ma polskie litery!

    Współczuję ci tego nie lubienia prawicy. Mnie to też może prześladować choć staram się za dużo na te tematy nie myslec. Jak zapewne odczytałeś z pierwszej (i jedynej jak dotąd, jeśli dobrze widzę) reakcji na twoje szczere wyznanie, dzisiaj u nas ludzie nawet nie wiedzą, że to czego nie lubią, w ogóle nie istnieje. Gdzie ta prawica gdzie ta lewica, pyta twój przecież sprzymierzeniec. ‚Antiboz trafił w dziesiątkę’ zadeklarował w pierwszym zdaniu EDD. Ale, zaraz potem cię schepal za twoje lewicowo-prawicowe dywagacje. Czyli ze jeśli już masz coś lubić lub nie lubić to musisz się najpierw upewnić u Dany (Deyny?) czy TO jeszcze w Polsce istnieje. Bo może akurat już zostało wyrzucone na śmietnik historii, jak to ktoś wcześniej napisal. EDD wygląda mi na takiego uczestnika tego blogu, który wie o wiele więcej niż my wszyscy razem wzieci.

    Bez p. Edwara ja na przykład nigdy był nie wiedziała, że ten arcymorderca Hitler był również odpowiedzialny za zainstalowanie stalinizmu w Polsce. Zajęło mi trochę, żeby przeżuć te rewelacje. Teraz będę musiała popracować nad tym przez niego ogłoszonym zanikiem lewicowości i prawicowości w III-j – a może wciąż jeszcze w IV-j? – RP.

    I niech mi ktoś powie, że błogi nie kształcą!

  210. kaem napisał(a):

    Ki diabel, kpi czy o droge pyta? Panie Waldemarze, co sie porobilo? Zeby kobiety w gre nie wchodzily, pytalbym kto z kim/czym na glowy sie pomienial. A tu Bog sie rodzi!

    .
    Mimo tego, pozdrawiam swiatecznie, kaem

    .
    PS. Dla stalego bywalca blogu Soulgarten komentarza nie potrzebuje. Moze jednak ktos by cos wytlumaczyl Bogu ducha winnej nowoprzybylej Patrycji? Cos tu truchleje i to nie jest zadna moc!

  211. soulgarden napisał(a):

    Właśnie chcąc zapisać swoje posty otworzyłem dwa identycznie nazywające się dokumenty ( w którym zapisuję posty, które mogą być usunięte i spore wycinki tak, że upożądkowanie w kilkuset stronach A4 byłoby mordęgą) zamiast jednego – różne w treści co najmniej końcówki. Tak bawi się perwersyjnie morderca, psychopata, który lubi ostentację w dywersji. Bo ten kraj należy do tzw policji. Do sieci bandytów, których krytycyzm jest słusznie zachwiany gdyż wyznacza go praktyka. A ta mówi, że wolno niemal wszystko. Ta dywersja jest sprzedawana publicznie jako łaska co już było wytoczone przy okazji, jakby mimochodem.

  212. głos zwykły napisał(a):

    „Bez p. Edwara ja na przykład nigdy był nie wiedziała, że ten arcymorderca Hitler był również odpowiedzialny za zainstalowanie stalinizmu w Polsce.”
    W kategoriach historycznych oraz tego kto prowadził politykę prowadzącą do terytorialnego i strategicznego sukces z wyniku II wojny światowej kraju rad, posiłkując się przy tym ideologią zakładającą globalną walkę wyzwoleńczą o prawa chłopów i robotników przeciw burżuazji i państwom narodowym można też powiedzieć, iż nie byłoby sukcesów politycznych i militarnych A. Hitlera, bez odpowiedzialności politycznej za to J. Stalina. Wydaje się generalnie, iż nawet w przypadku konfrontacji państw demokratycznych i totalitarnych czy też konfrontacji z terroryzmem, jakąś odpowiedzialność za instrumentalna traktowanie państw w tej grze nie uczestniczących ponosić mogą także państwa demokratyczne kierujące się zazwyczaj realizmem i pragmatyzmem politycznym, a nie zasadą humanitaryzmu, obrony praw człowieka, czy moralności w polityce. Nawiasem mówiąc czytam właśnie książkę „kulisy władzy” Kazimierza Marcinkiewicza, który opisuje dylematy polityka reprezentującego w swoim odczuciu „jasną stronę polityki” przymuszonego do negocjacji z politykami reprezentującymi „ciemną stronę polityki” tj. Leppera i Giertycha. A swoją drogą co jest jasną stroną a co ciemną? Skoro Lepper reprezentujący ciemną stronę był ciepło przyjmowany przez emanację „niebiańskiej strony polityki”, czyli powszechny kościół katolicki w Polsce i to w czasie, gdy znane już były zarzuty ekscesów seksualnych (z chlewem w tle) tego chłopskiego polityka.

  213. Edwar D.Dana napisał(a):

    Patrycja_Zab
    Wyjaśniam ci kontekst, bo ci chyba umknął.
    Nick „Dark Side” zadał pytanie: Dlaczego komunizm trwał tak długo? Staram się na to udzielić odpowiedzi takiej, jakiej można udzielić w blogu. To ja odpowiadam a nie Gospodarz. Referat gospodarza prezentuje przyczyny i przebieg procesu upadku komunizmu. Gospodarz nic nie pisze o czasie. Nie wypowiada się „czy za długo?czy za krótko?”.
    Ja wybrałem czynnik hitleryzmu a ściślej atak Hitlera na Ojczyznę Światowego Proletariatu. Ten fakt moim zdaniem przedłużył życie komunizmowi. Nic nie wspominałem o Polsce. Komunizacja Polski będąca tego ataku późniejszym efektem to oczywistość, którą jak piszesz żujesz.
    Pewno dałoby się wymienić i inne czynniki, ale zostawiam to innym na przykład tobie.
    „Lewica prawica?”. Też nie szło mi wyłącznie o sytuację specyficznie polską, ale… Proste banalne pytanie: Czy PIS to lewica czy prawica i czy jest sens umieszczać go w tej skali?
    A propos „soul garden”.
    On jest tu obecny od zawsze. Jest czasami odkrywczy i zabawny językowo. Prawdopodobnie w zamiarze jest to parodia „obsesji antymichnikowców”. Do jego obyczaju należy reagowanie na objawy zainteresowania tym, co pisze krótkim męskim: ” odpierdol się X albo Y”. On tak ma i już.
    Dyplomata Przyuczony
    pyta czy mam zamiar „olewać”. Nie, nie mam zamiaru „olewać”. Mam zamiar nie odpowiadać. Nick„kaem”, kiedy stara się być zabawny popada w bełkot, staje się niezrozumiały. Nie jest to ktoś, kto potrafi wypowiadać się lekko i trafnie. Wysiłki w tym kierunku prowadzą go w stronę przeciwną. Jemu nie da się odpowiedzieć.

  214. Zdzisław_1 napisał(a):

    Witam dzisiejszych blogowiczów.
    EDD.
    ) przydało sie i mnie Twe wyjasnienia kto jest kto o forma jego wypowiedzi dla mnie wiele osób jest jako nowy choc wcale nie sa nowi, np. kaem.
    Ja juz kilka razy wyrazłem swa opinię ze sam rozpatrywaniem przeszłosci że to jest wynikiem tego i tak dalej,oddala nas od zagadnien współczesnych.Bo ja to jednak „stary grzeb” nie da sie tego ukryć,ale wole komentować sprawy teraz i tu dziejace się.
    Te podziały XX a nawet IX wieczne na prawice lewice do dzisiejszego świata zupełnie nie pasują.ludzie raczej sie dziela pod względem rasowym ( to widać) religijnym ( to też widać) i systemem rządów i to nie na demokracje czy monarchię ( tu mozesz podać właściwą definicje EDD. znasz sie natym zreszta kazdy moze podać).Jedno jest pewne rzadzi ten kto ma aktualnie za soba siłe wszystko jedno jaka (armia prasa ZZ.)
    Bo dla mnie taki np. polityk K. Marcinkiewicz jak premier nieczym sie nie wykazał a robi się z niego męża opatrznościowego, a kto to robi? Prasa,Telewizja, na zasadzie na bezrybiu to i rak ryba.
    Na pytanie jakie wolisz polityka Kaczyński ,Tusk Bielecki Mazowiecki Marcinkiewicz / napewno ponad polowa odpowie Marcinkiewicz bo On ani grzal ani ziębił A pozostali to oczywiscie w jakiś sposób „podpadli” współrodakom. I w taki sposób mamy naj bardzij „godnego zufania polityka”.
    Znów przykład destrukcyjnego działania mediów.Sprawa SMS-u Palikota. Od kilku dni czy tygodni 2 dziennikarki nagabywały Palikota o wywiad i to oczywiście z gazety która „szczegółnie przychylna jest . dla p.Palikota.
    Palikot ( tak bede Go nazywał dla skrócenia czasu pisania tymi 2 palcami) oczywiscie odmawia w formie ignorowania próśb.
    No ale dzielne redaktorki poczuly wiatr w zaglach (odmowa cos ukrywa) tym bardziej i nachalniej daża do spotkania ( dwie na jednego). Dla świętego spokoju Palikot zgadza się mając zamiar nie przyjść.Ale nie z taki wytrawnymi przeciwniczkami ( zasypuja Go sms-ami) żądają potwierdzenia, na wszelki wypadek pewnie sie przyda i się przydał. Zirytowany Palikot napisał przyjdę ale wtedy gdy bede po 2 winach (slaba glowa 2 wina i juz mu wszyskto jedno)
    A Wy panie bedziecie nago.
    I mamy aferę ,ale ten Palikot to erotoman oburzenie wywołuje u feministek, świętoszek i nawet u znanych felietonistów i opinia jedna.
    Super świnia ten Palikot. A w tym wszystkim najwięcej mnie smiesza te feministki , zrównać kobiety z męzczyznami równość plci. Tak jakby ustawą mozna to by zrobić ( dla równości płci mogę np, zamiast z jakiś karolem czy innym iśc z danuta lub k|kinga na podryw. Teoretycznie tak aole praktycznie ( chyba że lesbijki,ale mimo to jakoś mi To nie leży albo na wódkę)
    Tak długi wywód ( i to pisać dwoma palcami i ciągle szukać gdzie są te litery) ale wolę te dzisiejsze problemy od Tych absolutnie historycznych postaci Hitler czy Stalin tak jak by hitler mógł cos zrobić zydom czy polakom bez udziału Niemcow jako narodu ( przecież Oni nic nie wiedzieli) to samo dotyczy Stalina.
    A w tych ostatnich kwestiach to powinne sie zająć instytucje ku temu powołane nie rząd( najwyżej finansować) tk jak to robi org. Eriki S. EDD biegałęs (pytanie prawie rytualne)
    Pozdrawiam już świątecznie wszystkich którzy śa i sie zjawią

  215. Edwar D.Dana napisał(a):

    Biegałem.

  216. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzisławie
    Jeśli o te dwa wina idzie to Palikot miał chyba na myśli dwie flaszki.
    Z tym Marcinkiewiczem to chyba też jest tak, że on jest „taki swój”.
    Nie wywołuje u wyborcy ani trochę onieśmielenia czy lęku. Nawet Tuska można podejrzewać, że ugryzie, przyszpili rozmówce. Pozostali też „Panu Wyborcy” wydają się być przemądrzali.
    A Marcinkiewicz to jak sąsiad z klatki schodowej, żadnej „rafinacji” a jak dowcip powie to taki, że wszystko jasne i swojskie
    „Spotkali się Rusek, Amerykanin i Polak itd.” Pośmieje się człowiek i powie Marcinkiewiczowi 3 x tak.

  217. Edwar D.Dana napisał(a):

    Polecam
    http://wyborcza.pl/1,7649.....entni.html

  218. Patrycja_Zab napisał(a):

    Edwarze,

    Na moim komputerze dzisiaj, bez znakow p. Jestesmy juz na ty, prawda? Brudzia nie pamietam ale sa swieta! Dziekuje za odpowiedz. Nie moge pisac bez konca bo przeciez musze zywic narod (ten w domu, swoj i obcy naplywowy – zjechala sie rodzina i celebrowac zaczyna ha ha ha).

    .
    Duzo juz wyjasniles, erudyto prawdziwy. Ale oczywiscie nie wszystko. Baba jest baba i baba dlugo pozostanie, obawiam sie. Pomimo tego zucia usilnego. Stanelam na efektach agresji hitlerowskiej. Bo uczyli mnie w tych durnych szkolach komuszych (a ciebie kto uczyl? Musiales do innych szkol chodzic skoro wszystko tak dobrze wiesz) ze efektem tej agresji w skali swiatowej byla smierc wielu milionow ludzi przede wszystkim. I ze padloby o wiele wiecej – genialny plan fuhrera zakladal pozbycie sie wszytkich ras niskich (nas tez!), czy nie tak? – gdyby ktos tego nie powstrzymal. Wiec powstrzymano, prawda? Byly jednak koszty tego powstrzymania. Czy to o tym mowisz, Edwarze?

    .
    Jak widzisz, sporo jeszcze lekcji by mi sie przydalo. A tu Zdzislaw przypomina, ze historia tak a wypaczenia nie. A moze to o czym innym bylo. W kazdym badz razie, wspolczesnosc ciekawsza od historii jest, przynajmniej dla Zdzislawa i ja uwazam, ze to trzeba uszanowac. Marcinkiewicz to jest to, yes yes! Kupa smiechu.

    .
    Musze wracac do ludzi, kochani. Bo sie do cna pochleja, bez zarcia. Zaczeli przed poludniem! Raz jeszcze dziekuje, i Edwarowi i glosowi zwyklemu, za uprzejme pouczenie mnie. Jak mowie, ja bez kompa to bym durna baba do smierci juz pozostala.

    .
    Co do kaema: dziekuje za wstawiennictwo. Zaluzju paniala ale sie nie obrazam. Bo nie wypieram sie, ze malo co wylapalam z wielu wypowiedzi. Kaem to jednak nie moj typ. I tez nie wszystko rozumiem o czym on nawija. Wiecej jednak rozumiem z niego niz z Soulgardena. A moze z kaema tez nic nie rozumiem? Bo odebralam
    jego te sportowe parabole tak: on ci tam Edwarze normalnie dowalil, nie? Ja bym nie wiedziala jak wyjsc spod takiego prysznica. Wybrales ‘historycznie uwarunkowana’ (he he he) droge: olewanie nie, nieodpowiadanie tak. Popieracie? Popieramy! Jednak Polska to wspanialy kraj. Razem z cala jej historia.

  219. Zdzisław_1 napisał(a):

    Edwarze
    Ja to wiem ze liczy sie ten swój ale nie z klatki tylko z środowiska Bo tego z klatki to czasami mozna utopic.
    ale jak to zwał tak to zwał mnie chodzxi o ze takim „przecietniakom powierza sie kierowanie Państwem a zarazem odniose sie do tej Ksiazki Wozniakowskiego . Ze nie liczy sie pochodzenie ale Zasługi.Tu pozwole sobie miec inne zdanie liczy sie jednak pochodzenie klasa to tak jak z trawnikiem w Angli id setek lat 2 X w tygodniu strzyzenie i ma się „cudo” murawę. Nie na darmo w Polsce jest takie przyslowie poznać pana po cholewach.
    Fakt ze ta nasza klasa trochę jest gorszej jakości ,ale moze za te 300-500 lat dorobimy sie elity. Bo kazde Państwo narod tejze elity potrzebuje. Pisze to z tytułu doswiadczenia 3 pokoleń. Jestem jeszcze sporo przedwojenny.

  220. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    EDD,

    kaema bronic nie chce, nie po drodze nam. Ale ciebie to mi szkoda. Olewac nie, nieodpowiadac tak? Zmiluj sie nad nami grzesznymi! W ten Dzien Bozonarodzeniowy w szczegolnosci.

    Ja tam kaemowe analogie sportowe zrozumialem. On ci zwyczajnie nakopal do d…! I nikt ci tego nie odbierze.

    Wesolych Swiat!

  221. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dyplomata Przyuczony
    Jestem gotowy uwierzyć ci na słowo. Ciekawi mnie jedno: Dlaczego ci z kaem nie podrodze?
    Jeśli wiesz dlaczego „nie po drodze” to jak na to wpadłeś?
    Jednym słowem, na jakiej innej niż kaem jesteś „drodze”?

  222. Patrycja_Zab napisał(a):

    Zdzislaw_1,

    Co chciales powiedziec przez: „EDD. ) przydało sie i mnie Twe wyjasnienia kto jest kto o forma jego wypowiedzi dla mnie wiele osób jest jako nowy choc wcale nie sa nowi, np. kaem.” ? Ja jeszcze dalej nie lapie nikogo po zadnej formie. I dalej nie wiem kto jest kto. Czy ktos moglby mnie oswietlic odrobine? To tak w przerwach pomiedzy podawaniem drinkow i zakasek dopadam do kompa.

  223. Edwar D.Dana napisał(a):

    Patrycja_Zab
    W jakiej innej niż „ty” formie mam się zwracać do anonimowego podobnie jak ja Nicka.

  224. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    EDD,

    Do piekiel. Ale zapytaj jeszcze kaema. A te swoje podchwytliwe pytania to zostaw dla Ludmily. Bo kiedys wroci, wroci. Razem z Rozsadkiem, ktory tez wyszedl z domu i dotychczas nie powrocil.

    Chce jednak przypomniec jedna rzecz. Na blogu o poziomie takim jak ten osobiste czysto czyli bezprzedmiotowe przerzutki slowne nie dodaja nikomu splendoru. Co innego pytania merytoryczne. Np. nakopano ci czy nie nakopano jak wysmiano twoj belkot ‚historyczny’ stalinowsko-hitlerowski? Bo rzeczywiscie gospodarz blogu z tym belkotem nic wspolnego nie mial.

  225. Zdzisław_1 napisał(a):

    Patrycjo_Zab

    Ja tez jestem stosunkowo nowy choc juz mocno zuzyty więć jeszcze nie wszystkich „znam” co reprezentuje przez siebie trzeba ta przyslowiowa beczke soli zjeść by sie poznać,blizej,ale dalej nie wiedzieć kto jest kto tylko nazwijmy to charakter, maruda.zlosliwy przemądrzaly musi miec ostatnie zdanie itp a nie ktorzy sa autentycznie mądrzy i posiadają wspaniała ceche ze jak cos nie wiedzą to przynajmniej sie nie madrza ale szukają zżródeł i umieja szukać. W kazdym razie takie skromnie powiem kmiotki jak ja korzystają bo może sam bym znalazł ta wiadomość ale nie jestem spec od internetu i pozatem powiem to w tajemnicy jestem troche leniwy więć wykorzystuje innych.
    A z tego widać ze jedstem płci męskiej bo nikogo nie muszę dopilnowac i dac by zjedli i z tego powodu mam labe na świeta
    Pozdrawiam

  226. soulgarden napisał(a):

    DrWARS jako victor dał u Leskiego pokaz przyklejania. Jest to ostrzeżenie przed wejściem dziennikarzy w bezpośrednie interakcje bardziej czytelne niż dotychczasowy superzawoalowany system. System, który dotąd był stosowany tak by dziennikarze nie odbierali tego jako jednej z najważniejszych intencji. Dotąz zwykle byli demotywowani dziwnym uczuciem osrania, które jakby nie było osraniem. W sensie psychologicznym jest to niewielce obciążające przez pierwszy rok. Jeśli człowiek jeszcze jest zdrowy, nie absolutnie zinwigilowany (wzmacniacze jak nieuświadamiane „I”) to koszty psychiczne nie degradują. Natomiast dla osób publicznych taki demotywator jest często wystarczający. Chodzi o obronę tendencji na najwcześniejszym etapie.
    A przecież oni są totalnie zaślepieni jeśli obawiają się tego na co dziennikarze i tak by się nie porwali z zupełnie innych względów.

  227. kaem napisał(a):

    Hej, ludzie! Pierwszy dzien Swiat a wy dalej te same plewy okladacie cececepami?
    .
    Dyplomato Przyuczony, ja sie tam na twoja droge nie pakuje. Choc kierunek obrales, nie powiem, ciekawy.
    .
    I o tym strzale do wlasnej bramki w dzien swiateczny nie wypada mekolic. Boc nie kazdy trzezwy!

    .
    No to siup! Niech bedzie nawet i w kaczy dziub! I do zobaczenia! Pod stolem, no less! Zakrzyknal Marcinkiewicz: yes yes yes!

  228. Edwar D.Dana napisał(a):

    Merytorycznie?
    Gołosłownie (przynajmniej dla mnie) napisałeś osobiście o innej drodze. Osobiste to było i pewnie szczere.
    Merytorycznie w sprawie bełkotu:
    Czy atak hitlerowski na CCCP skonsolidował społeczeństwo sowieckie wobec tym razem realnego stracha?
    Czy ta konsolidacja i sukces w postaci osiągnięcia przez CCCP pozycji światowego mocarstwa i ekspansji opóźniła degrengoladę komunizmu?
    Osobiście, (bo jak inaczej) jestem wyznawcą tezy, że II wojna przedłużyła komunizmowi życie.
    Nie podoba ci się? OK.
    Merytorycznie napisz, dlaczego komunizm trwał tak długo. A może zbyt krótko

  229. Patrycja_Zab napisał(a):

    Tylko Zdzislawowi odpowiem, inni musza poczekac. Bo i mnie te drinki doganiaja z wolna. A co bede na sucho wielkich panow obslugiwac.
    Beczke soli to ja pewnie jutro na kaca razem ze starym bede wytaczac. To jednak nic mi nie pomoze w wyjasnieniu skad ten EDD tyle madrosci posiadl. Albo i inni, Soulgarden, glos swojski, Lizak. Nawet i ten kaem cos wie skoro dolozyl EDD. Edwar udaje ze nie zauwazyl tego ale kazdy inny przeciez to widzi, no nie? To ty Zdzislawie nic tylko od tych naszych blogowiczow sie pouduczasz? O przypomnial mi sie jeszcze jeden, Dyplomata Przuczony. Jak ty go widzisz? Mozna sie czegos poduczyc od jego przyuczenia? O, widze ze EDD znowu o CCCP. Upierdliwy to on jest, nieprawdaz?

  230. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    EDD,

    Merytorycznie wiec:

    II wojna przedluzajaca trwanie komunizmu bedzie lol i kandydem tak dlugo az wyjdziesz z zaulka w ktory zes sam siebie wpedzil. Nadciagajace chmury przedluzaja trwanie deszczu no i co z tego? To logika sie klania.
    .
    Ja jednak w ciebie wierze! Napewno dojdziesz i do nastepnego stopnia wtajemniczenia. Przebrnawszy przez wszytkie teorie spiskowe rozwoju dziejow i sensacje XX wieku.

    .
    Czy ty juz walnales jakiegos kumysu przy swiecie dzisiaj? Czy tez wszystko poszlo na celebracje Hanukkahowe? Bo musisz jakos podciagnac pod poziom!

  231. Patrycja_Zab napisał(a):

    Nie wiem czy to stan moj czy poziom na blogu. JA NIC NIE ROZUMIEM! Ja nawet nie wiedzialam o zadnych tam nickach i sie wywalilam na internet jak krowa. Z pelnym imieniem i nazwiskiem (Zab to jakby Zomb, a z ogonkiem – nie mam polskich liter!). Nr-u. kolczyka w uchu nie podalam tylko! Ale na ty z Edwarem jestem i jest ok.

    .
    Jak EDD dojdzie do nastepnego stopnia wtajemniczenia to mi powiecie, dobrze? Do inaczej to napewno tylko przeleci nad mna i to bez zadnego gwizdu.

    .
    Zdzislawie, powiedz mi jeszcze co o blogowcach, dopoki rozumiem choc troche. Te swieta mnie dopija! dobija? Wodka pijana!

  232. Edwar D.Dana napisał(a):

    Nie uzyskałem odpowiedzi na pytania. Otrzymałem nowe dotyczące Chanuki, kumysu i mądrości. I jeszcze jakiś Lizak (chyba jakiś Nick).
    Stylistycznie to dość jednolite i rozmijające się z tym, o czym pozornie się rozmawia. Tak można w nieskończoność. Ale, po co?
    Nie olewam, ale chyba rozmowa nie ma sensu ani z kaem, ani z Patrycja_Zab której jak na razie „szczytowaniem” była gra nickiem Głosa Zwykłego.
    Jeszcze do D.P.
    Czy opis zjawisk społecznych i umieszczenie ich w ciagu chronologicznym jest teorią spiskową?
    Czy zgadzasz się z hipotezą o malejącym strachu?

  233. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Niedługo Patrycja Ząb i jej goście staropolskim zwyczajem zalęgną obsikani pod stołem i w sposób naturalny skończy się rozmowa. Nie wspomniałeś przed świętami Bars, która jakże inne miała wyobrażenie staropolskiego zwyczaju, niż nasi nowi goście. Ale jak to się mówi gość w dom Bóg w dom. Nie obrażajmy i nie segregujmy ich na święta, wszystkich jak leci zaprośmy do stodoły na dyskusję na sianie i sikanie przy ścianie!

  234. andiboz napisał(a):

    Wracając do pojęć lewica – prawica, to zostały one rozmazane przez populizm. Prawica ma przewagę ponieważ hasła socjalistyczne (przez PiS określone jako solidarne) zostały przez nią zawłaszczone.
    Są one skuteczne i wiele łatwiejsze do wykorzystania. „Ciemny lud” to kupuje.
    Co więc zostało „biednej” lewicy? Walka z kościołem?
    W jeszcze gorszej sytuacji są ludzie chcący stworzyć partię centrową.
    Nie ma szans.
    Nasze społeczeństwo jeszcze do tego nie dojrzało.

  235. Zdzisław_1 napisał(a):

    Patrycjo
    Wywolany odpowiadam, ja tez nie wszystko rozumiem bo tu często rozmowa odbywa sie subtelnościami które Ty tez przemycasz .Poza tym cze wszystko musimy wiedzieć,rozumieć?.Nie ,bo to nawet byloby bardzo nudne życie bez niespodzianek,wszystko rozumiesz wiesz co od kogo sie spodziewać brrrrr. az mnie ciarki przechodzą.
    Ale o tobie juz mozna pewne spostrzezenia tez wywniskować napewno mylne ale jakieś .W/g mnie jestes troche kokietką jak wiekszośc kobiet 99,9% lubisz sie tłumaczyc przyklad brak polskich znaków na klawiaturze to przeciez wykręt. lubisz troche pomieszać czyli tak zwanie zmącić wodę.Ale to dobrze bo jesteś przez to bardziej prawdziwa nie papierowa ..No i ciekaw jestem jak rozwinie sie Twoja”kariera” na blogu w pierwszy chyba dzien juz kilku osobom dokuczylaś.
    Pozdrawiam

  236. Zdzisław_1 napisał(a):

    Edwarze

    cos ten pierwsz dzień swiąt wyzwolił w niektórych osobach zamiast otwartość i miłość w sercach,duch wojowniczy. Przybyła zadziorna dusza która chce od razu ustawiać wszystkich na okreslone przez nia miejsca.Ale to cecha kobiet co to wszystko najlepiej wiedzą i tak ma byc.Czy myślisz że nasze inne panie nie przejawiają ta ceche?
    W kazdym razie Ty stałeś sie głownym obiektem. Ciekawe czym to sobie zasłuzyłeś? Nic takiego w Twoich wypowiedzich nie zauważyłem ani nikt specjalnie Cię nie zaatakował ot normalna wypowiedzi niektórych dyskutantów. Bo juz zorientowalem się że niektórzy maja wyrobione i zdecydowane stanowiska na szereg problemów. A odzwierciedla sie ono NIE bo NIE.
    Pozdrawiam jest juz u Ciebie Zima na biało?

  237. kaem napisał(a):

    Dawno juz wolalem no to siup! Cos tak pozno glos dal, glosie nie na temat? Sikanie przy scianie!? Alez mospanie!

    Antiboz, tak trzymac! Rozmywanie trwa i na to ratunku nie ma. Narod wybrany i tego dokona. Spuscimy z pomyjami nie tylko lewice (jaka lewice?) ale i cala zawlaszczona reszte. I ta idea w swiat pojdzie! I ludzkosc wyzwoli. Az zaboli.

    Wesolych Swiat po raz pierwszy!

  238. głos zwykły napisał(a):

    kaem
    Spuscimy z pomyjami nie tylko lewice (jaka lewice?) ale i cala zawlaszczona reszte. I ta idea w swiat pojdzie! I ludzkosc wyzwoli. Az zaboli.
    ______________
    Niewątpliwie czasami sikanie zaboli, ale niestety ludzkości nie wyzwoli. (Podobnie jak jazda wózkami golfowymi po pijaku).

  239. Edwar D.Dana napisał(a):

    Głosie Świąteczny (mnie chyba pozwolisz „zagrać Nickiem”)
    Miło cię słyszeć. Gośćmi nie przejmujmy się, bo ja, jako agnostyk nie bardzo się Bogiem w domu przejmuję, co do ciebie przypuszczam ze też nie.
    Jest to próba „dopieprzenia” zbiorowego, ale wirtualnego, więc jakoś zabawnego. W miarę spożywania trunków goście się wywalą.
    Co do sikania miałem kolegę, który po marcowych zawieruchach(68) podjął pracę w rodzinnym mieście Palikota w Biłgoraju. Pracował „na skupie żywca”. Tobie chyba trzeba wyjaśnić, że „skup żywca” to było miejsce zastępujące rynek w realnym socjalizmie. Okoliczni hodowcy sprzedawali tam po cenach nie rynkowych bydło i świnie.
    Wszystko odbywało się jak na komunizm z ludzką twarzą przystoi, czyli: Chłopy nie mieli gdzie sikać. Sikali, więc na ścianę Biura mego kolegi. Kolega porażony smrodem przeczytał „Krakowiaków i Górali”.
    Wyciągnął wnioski. Co autor miał na myśli?
    Rozciągnął pod ścianą blachę na gumowej izolacji podłączył do 220-230 V. Wstrząsy na pseudorynku były silne.
    Kolegium Karnoadministracyjne i tym podobne. Historia jednak ma swoje grymasy. Pewien członek egzekutywy z KW PZPR w Lublinie(nie porażony osobiście) rozbawił się tą historią. Kolega dostał powrót na studia. Teraz, co 5, 6 lat jak pamięć mu pozwala wysyła mi Świąteczne Życzenia na dziwnych firmowych papierach z Singapuru.

  240. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Nie bardzo rozumiem, jak „krakowiacy i górale” Bogusławskiego naprowadziły go na ideę blachy pod napięciem. Chyba, że chodzi o to, że śpiewacy tej Opery tak bardzo zawodzą, że nadają nowe znaczenie epitetowi: „cud mniemany”, a twój kolega podobnie jak ty prezentował opcję anty narodową (przynajmniej w wersji ludowej).

  241. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzisławie

    Przypominam, że „zagrożenie życia” w tej po marcowej historii było faktem. Ale tylko statystycznym. Przy porażeniu prądem następuje skurcz i tylko upór bezmierny jest niebezpieczny.

  242. Edwar D.Dana napisał(a):

    Głosie
    Jeśli tak widzisz naród to pewnie tak.

  243. Edwar D.Dana napisał(a):

    Głosie
    Przy okazji przeczytaj.

  244. głos zwykły napisał(a):

    Wracając jednak do fenomenu politycznego Kazimierza Marcinkiewicza, to myślę, że on źle ulokował swoje sympatie polityczne. Faktycznie bowiem prezentował społeczną idee łączenia się, nierzadko ponadpartyjnego konsensusu, a poza tym dialogu ze społeczeństwem. W swojej książce wywiadzie twierdzi, już zapadła mu w pamięć porada Pani premier Margaret Thatcher, że „nie można wprowadzać reform bez akceptacji społecznej.” Tyle, że akurat jego rząd nie musiał już wprowadzać reform, ile był to czas na wprowadzenie porządku moralnego do działalności różnych instytucji i zbiorowości (a może raczej w Polsce to kup? ludzkich, zbiorowo bowiem zawsze było kupą mości Panowie, kupą!!!). Stad też być może w historii politycznej ten okres zostanie w odróżnieniu od innych określony, jako nieudana rewolucja moralna dokonywana przez kupę, kupą!!! Być może Patrycja Ząb, pokaże nam teraz zemba polemicznego. Niedyskretne pytanie czy tylko jednego?

  245. Edwar D.Dana napisał(a):

    Głosie swiat się zmienia. Nie musisz czytać, daję ci streszczenie. A Mogiła to miejsce tam gdzie jest Nowa Huta. Drut pod prądem to może i Stan Wojenny. Kupa śmiechu.

    http://sciaga.onet.pl/29977,55,,,0,21759,sciaga.html

  246. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Raczej tak widzę tzw. reprezentację narodową. W internecie można znaleźć pod tą opcją np. instytut Ronalda Reagana, a jako jego członka niejakiego Wielomskiego, który akurat od Reagana dzieli w każdym wymiarze dość dużo (poza tym etapem, gdy Reagan był w zaawansowanym stanie otępienia umysłowego spowodawanego chorobą altzheimera). Znam także innych ludzi, którzy jako aktywni biznesowo postkomuniści z Reaganem doprawdy niewiele mają wspólnego, a pomimo tego czczą jego pamięć! (być może uważając to za biznesowy dowcip na miarę afery Stella Maris).

  247. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie
    I tak chętnie przeczytam. Wiem jednak na pewno, że mamy inny gust literacki, więc nie będzie to mój priorytet.

  248. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Rzeczywiście czuje się zawstydzony. Do głowy mi nie przyszło, że w Polsce w 1794 r. była już elektryczność. W szkole wciskali mi do głowy, bowiem, że to wszystko zainicjował dopiero W. Lenin. A tutaj proszę! A dalej jeszcze Nowa Huta, i Stan Wojenny. Wychodzi na to, że wielkim elektrykiem był nie Lech Wałęsa, lecz Wojciech Jaruzelski, bo mu szczali na socjalizm!

  249. kaem napisał(a):

    Wszyscy zapomnieli o Patrycji Zab. A ta pewnie pod stolem lezy. Nie bede przypominal o sikaniu. Boc to dama jakby. Po co ja jednak trzeba bylo tak kolowac? Ona czeka na nastepne nadejscie mesjasza/chochola pod postacia EDD a tu Zdzislaw bardzo niepelny obraz blogu i blogowcow nakresla. EDD do tej roli weselnej sie przeciez
    ani jak nie nadaje!
    .
    Ciesze sie z poluzowania tematyki, w ten dzien swiateczny. Nie musialo byc koniecznie o sikaniu ale zawszec to lepsze od Hitlera stalinizm rozpetujacego. Ups, mialo byc na luzie.

  250. Edwar D.Dana napisał(a):

    Głosie
    Mam taką prawie rówieśnice tyle, że przez rodziców wywiezioną w szeroki świat. Jest jedną z ważniejszych nie tylko animatorek, ale i animatorów „ruchu wydawniczego” w swoim nowym kraju.
    Cytuje jej wyznanie:
    „Słuchaj (moje prawdziwe imię) ile „śmiecia” ja musiałam na nowo przeczytać żeby być tym, czym jestem.”
    Kultury narodowe to nie tylko ich szczyty znane ze szkoły. To także starocie (czasem dobre) i masa grafomanii, która tworzy kontekst i ramy.

  251. Edwar D.Dana napisał(a):

    Głosie
    Nie uwierzysz jak pięknie i miło było się wyszczać na TO na koniec.

  252. głos zwykły napisał(a):

    No, to ciekawe. Bycie tym co przeczytam, albo możliwość bycia tym czym jestem, dzięki przeczytaniu. To jest jakiś awans społeczny na miarę PRL-u, gdzie osiąganie szczebli hierarchii, ba nie byle jakiej, bo naukowej wystarczało do awansowania. Nawiasem mówiąc pamiętam jak kiedyś Wojciech Lementowicz z wielką nieufnością odnosił się do awansu intelektualnego swoich kolegów naukowców w prywatnych rozmowach. Zresztą nie on jeden. Ja osobiście uważam, że godność człowieka, bo w istocie rzeczy o tym jest mowa w tym kontekście, jest człowiekowi przyrodzona. To jest właśnie bardzo chrześcijański pogląd. Takich poglądów iście katolickich mam jeszcze więcej, więc nie będę tutaj gardłował jaki wielki ze mnie agnostyk czy może ateista. Jako głos zwykły nie prezentuje się jako głos jednorodny, raczej jako głos eklektyczny, może nawet z pewną domieszką rupiecia, co mi tam raz w roku stać mnie na częściową otwartość i szczerość, także wobec siebie. Skoro Patrycja Ząb nadal leży pod stołem zamiast do niego podawać, ale przynajmniej jest w kupie. to ja też się wirtualnie koło niej położę w duchu chrześciańskiej jedności z biednymi!

  253. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Być może i było miłe, ale czy jednak nie uważasz, że to szczanie na wartości narodowe, nie jest nieco alienujące? Czy nie znajdujesz się poprzez takie wyzwolenie, niejako trochę w próżni?

  254. Edwar D.Dana napisał(a):

    O jakich wartościach narodowych piszesz Głosie?
    Jeśli patologiczny system ekonomiczny jest dla ciebie „wartością narodową” to pewnie jestem w próżni.
    Głosie ty zapominasz, że ja pamiętam dobrze język „narodowców PRL” płynący z ich organów. Nie mogę mięć pretensji do ciebie, który tego nie pamiętasz i wpadasz w stare plugawe tropy. Mino woli mnie zaszczycasz. Gdybyś ty, choć wiedział, kogo w tej „próżni” umieszczano.
    Głupota polega na niepamięci. Niepamięć bywa, podkreślam BYWA cecha generacyjną. Po to jest literatura i historia by tę głupotę zmniejszać.

  255. kaem napisał(a):

    Szczyj bracie szczyj
    wyrzuc marchewke, wez kij.
    Bo gdy sikaniem pobudzisz zlo
    kijem – jak milo! – rozpedzisz TO.

    .
    Masz tu i kontekst i ramy zawarte, Panie Erudyto. Jak pieknie! Nic tylko nad poziomy szybowac. W podczepionym pod ow, wspomniany duzo wczesniej, sflaczaly balon. A ziemia bedzie krecic sie tak jak powinna. Razem z tym flakiem, zuzytym na bezprzedmiotowe odwracanie historii tymze samym wyzej wspomnianym kijem.

    .
    Wyrzucona marchewke wpieprza na zagryche masy grafomanskie. Chlajace z okazji narodzin jakiegoz tam bozka. Halleluya! And pass the ammunition.

  256. Edwar D.Dana napisał(a):

    Tak nawiasem mówiąc Głosie jak sobie wyrażasz Naród i Narody bez „oczytania”. Nie wiem czy poza „oczytaniem” są narody. Pewnie są bez oczytania wspólnoty etniczne. Ale czy to narody?

  257. Edwar D.Dana napisał(a):

    Oczywiście „wyobrażasz sobie ” być powinno.

  258. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Piszę o wartościach narodowych w najszerszym sensie. O tych wartościach, które po ukształtowaniu się państw narodowych, albo państw scalających bardziej różnorodne społeczeństwo wokół dominującego języka, broni tej terytorialnej jedności, przed innymi tego typu systemami. Nawet gdyby miała zrealizować się idea Europejska, to śmiem twierdzić, że ona nie będzie jakąś nową jakością. Po prostu dojdzie do powstania kultur kontynentalnych, wielkich państw podzielonych na regiony językowe. Nie wykluczam, że niektóre kultury kontynentalne staną się nawet odrębnymi tworami cywilizacyjnymi, o różnym poziomie zaawansowania, ale ich charakter i tak będzie ekspansjonistyczny, drapieżny. Drapieżność wypieranie, zjadanie niższych w hierarchii pokarmowej, zbiorowość wysiłku nakierowanego na atak czy obronę. Przed tym nie uciekniesz. Nawet jak znajdziesz się w innym kraju, i będziesz się w nim zachowywał jakbyś spadł z księżyca. Ja uważam, aby osłodzić mroki darwinizmu tutaj przeze mnie prezentowanego, że jedyne co można zrobić, to okazać w tym wszystkim odrobinę człowieczeństwa, od czasu do czasu, no tym innym, ale nie koniecznie tylko ludziom, także zwierzętom, a nawet roślinom. Osobiście jeśli chodzi o uniwersalizm czuje się raczej częścią całości, częścią żywego świata, i jako świadoma siebie cześć – uważam empatię za jedna z podstawowych cech ludzkich.

  259. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Jak najbardziej poza „oczytaniem” są narody. Naród to bowiem wspólnota etniczna. Nie jesteś bardziej „Polski” przez to że jesteś bardziej oczytany. Polski jesteś dlatego, że się – jak zielony twardy i młody ogórek – w sosie polskości ukwasiłeś. Jak masz okazję kwasić się jeszcze gdzie indziej, to twoja tożsamość nabędzie nowych odcieni smakowych. A propos słyszałem, że w Rosji, każdy kwasi ogórki wg własnej receptury, i że smakowo jest to królestwo ogórka kwaszonego. Taka atomizacja ogórka ma chyba jakąś korelację z ich ciągotami unifikacyjny na zasadzie przyciągania się przeciwności, być może aby rozerwać tą dwoistość, tak dużo piją przez co uzyskują jedność w jednorodnie schlanej kupie.

  260. Edwar D.Dana napisał(a):

    A propos Głosie:
    Co ty jadasz?

  261. głos zwykły napisał(a):

    errata
    ciągotami unifikacyjnymi

  262. głos zwykły napisał(a):

    Swoich młodszych ewolucyjnie i słabszych braci i swoje siostry! Mniam, mniam ;D

  263. głos zwykły napisał(a):

    Kaem,
    Wierszyk sam w sobie zgrabny, jak na częstochowskie rymy, ale nie wiem czego jest metaforą.

  264. Patrycja_Zab napisał(a):

    Uff, jestem z powrotem choc tylko na moment. Nie bylo tak zle, panowie. W ogole pod stol nie trafilam, zadnej kupy (a fe!) nie bylo. Po prostu stary mnie dorwal jak goscie wyszli, zbereznik jeden. Teraz juz spi, dumny z siebie. Wiec moge buszowac (czy to naprawde teraz trzeba bedzie mowic barakowac? Gdzies to wyczytalam) po internecie.

    .
    Kaemie, nie bede dziekowac za twoja „troske” bo ty mnie chyba po prostu nie za bardzo lubisz i tylko podgryzasz. Dokuczac nikomu bym nie chciala, Zdzislawie. Ale czasem jak widze glupoty i wrednosci wrecz to moze i cos chlapne. Przepraszam na wyrost. No i jeszcze przepraszam za to, ze nie wszytkim na pytania czy uwagi od razu odpowiadam. Bo ja- znowy spadam! Moja kariera na blogu musi poczekac. Bo wracam do tego z czego chleb jem. Do chrzanionych naczyn!

  265. Edwar D.Dana napisał(a):

    Głosie
    To niewątpliwie prawda, że się kwasiłeś. To się czyta.
    Tyle, że co to było to kwaszenie. To suma narracji, których wysłuchałeś, potem przeczytałeś. To opowieść o ludziach, z którymi nie masz żadnego związku oprócz tego, że ich losy znalazły się w tej narracji.

  266. jasnaanielka napisał(a):

    Dobry wieczór! Co tu gwaru, co tu śmiechu! Jak miło (^__0)
    Po udanej kulinarnie i towarzysko – rodzinnie Wigilii odespałam swoje i melduję się na blogu,a tu towarzystwo nieliczne ale śliczne. Skąd się wzięła ta Patrycja Ząb i czy tu jeszcze trafi, jak wytrzeźwieje?
    Niestety, nie pokazała się Bars, za którą ja osobiście zatęskniłam i miałam nadzieję na jej powrót.
    Odespałam wizytę i nocleg u rodziny, bo najpierw się do późna siedziało, a nad ranem rodzinny piesek zrobił mi tak energiczną pobudkę, że na bosaka wyskoczyłam na skwerek i już nie bardzo mi się chciało spać, więc jak tylko znalazłam się w domu, to kanapa była MOJA!
    Pogoda w Wigilię we Wrocławiu najgorsza z możliwych, całkowite zachmurzenie i deszcz, ja z ciężką torbą czatowałam na tramwaj, lub autobus 50 minut, więc kiedy już dojechałam, ząb na ząb mi nie trafiał, dziś lekki mrozik, i znacznie wyższy pułap.
    Nie biegałam, jak EDD ale był długi spacer z pieskiem nad Odrą, potem upiekłam kaczkę, która okazała się znakomita, tak jak i towarzyszące jej australijskie wino i wróciłam do domu i równowagi.
    Przytargałam ze sobą kilka książek, zaraz biorę się do lektury i mam jeszcze do skończenia szalik na drutach, prezent dla przyjaciółki, pod kolor czapeczki. Sporo jeszcze przede mną.
    ;
    A dobrych notowań Kazia Marcinkiewicza nigdy nie zdołałam zrozumieć. Nigdy o nim nie myślałam, jako o człowieku poważnym.
    Dlaczego? DOBRE PYTANIE! cytując większość odpowiedzi KM na dowolne pytanie. ;)

  267. Edwar D.Dana napisał(a):

    Głosie
    Czy nie sądzisz że to wyznanie kobiety o nazwisku Ząb: „Po prostu stary mnie dorwal jak goscie wyszli, zbereznik jeden” nie świadczy o tym że jest ona fikcją?

  268. Edwar D.Dana napisał(a):

    Męską prostą fikcją dodam.

  269. jasnaanielka napisał(a):

    Spóźniona lektura i jakże trafne życzenia świąteczne od Jacka Fedorowicza!
    http://wyborcza.pl/1,7596.....aucie.html
    ;
    I smutna wiadomość. Nie żyje Maciej Kuroń. Taki młody i tak się nagle zabrał w ostatnią podróż…

  270. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Którędy szłaś nad Odrą i psem. Lubię wyobrazać sobie sympatcznych mi ludzi (nawet Głosa w Leoncinie) w konktetnych znanych mi miejscach.

  271. Edwar D.Dana napisał(a):

    Maciek Kuroń? Jakoś nie widzę go na Żoliborzu do którego przynależał. Widzę go na ławce na dziedzińcu KUL. Może już nawet tych ławek nie ma. Chciałbym mieć takiego syna Kuroniu Jacku.

  272. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – Od okolic ul Łużyckiej, aż za nowy Most Milenijny, do końca, aż się ścieżka skończyła i przed nami a także po bokach już tylko Odra. Na końcu cypelka wielki dąb. Po prawej stronie stare, nieczynne zimowisko barek, po lewej tylko dzikie kaczki. Teren po powodzi oczyszczony z ogródków działkowych, porosły wszelkimi chabaziami, w których chowają się bażanty. Trafia się i lisek, o kaczkach już wspominałam. Dla pieska, który jest bardzo radosny i skoczny jest to teren wszelakiej szczęśliwości. A my wszyscy lubimy spoglądać na jegowspaniałe skoki ponad oczerety. W drodze powrotnej wyglądało na to, że chyba ogon machał psem. Takie były lansady!!!

  273. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Trudno powiedzieć. Kobiety, ich mentalność bardzo szybko się zmieniła. W jakimś sensie schłopiały, bardziej bezpośrednio wyrażają swoje potrzeby, także konsumpcyjne. Popularna kultura i mentalność chyba wywodzi się z bardziej etnicznego tj. faktycznie przednarodowego niż kulturowego backgroundu. Zresztą nie od dziś mam wrażenie, że (przynajmniej niektórzy) mężczyźni, którzy są często wizualnie szarzy są jeśli chodzi o wnętrze, bardziej „kolorowi ” niż kobiety i nawiasem mówiąc daleko mniej interesowni (ale to przypisuje temu, że nadal są w złej sytuacji ekonomicznej). Całkiem jak w przyrodzie, gdzie to samczyk jest barwny, a samiczka szara. Choć akurat na tym blogu było dotychczas odwrotnie z momentami równowagi pomiędzy mężczyznami i kobietami, oczywiście z przewagą po ich stronie.

  274. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – i jeszcze jedno…
    Ja to na Żoliborzu nie widzę zupełnie kogoś innego! „-_-”

  275. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Nie gardź moją narodowo-językowo-darwinistyczną teorią, bowiem tylko poprzez jej pryzmat, każdy przyjaciel i sympatyk gen. Wojciecha Jaruzelskiego, może w nim dostrzec patriotę,albo jak Pan Waldemar Kuczyński, osobę, która jako pionek ( a jednocześnie częsciowo gracz i marionetka w rękach losu) musiała stać po przeciwnej stronie na planszy, gdzie się rozgrywały nasze społeczne losy.

  276. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dziękuję Jasnaanielko
    Kopiuję i może niebawem puszczę tamtędy Wujaszka Wanię. Jest co wyśledzić i dziś, i wczoraj.
    Nie Jasnaanielko Żoliborza nie zohydzi psychopatologia i film „Zezowate szczęście”. Przyjeżdżałem np. do Lublina na KUL (nie ważne dlaczego) wchodząc tam miałem złudzenie że jestem na chwilę w wolnym świecie. Pracując w Warszawie w przeciwieństwie do osiadłych warszawian jak mogłem to jechałem na Żoliborz. To mnie chyba łączy z Bars. Wrażliwość na ducha miejsca. Oczywiście na chwilę zasnął i przegapił Bliźniaków.

  277. jasnaanielka napisał(a):

    Pewnie duch tchnął pod wiatr!
    Co ty EDD z tym wujaszkiem Wanią? jeszcze pieskowi bażanty przepłoszy na daljokij jug!!!

  278. Edwar D.Dana napisał(a):

    Nie lubisz Wujaszka Wani Jasnaanielko?

  279. Edwar D.Dana napisał(a):

    Głosie
    Jaruzelski? Głosie ja go nie bronię na zasadzie narodowej. Dla mnie on takim, jakim mi się jawi przez swoje publikacje i już wolne od cenzury własne wypowiedzi to skrajny przykład narodowego skłamania. Nie czas i miejsce żebym to tu rozwijał.
    Ważne, że jego działanie zmniejszyło koszty (prawdopodobnie) wyjścia z „systemu” dużej populacji Europejczyków. Tak naprawdę to nie wiem i nie mogę widzieć, co mniemał i myślał przeżywając PRL.
    Jego „broszka”!!! Jestem tylko przeciw ściganiu go i sądzeniu.

  280. Patrycja_Zab napisał(a):

    Zabraklo mnie nie wiele wiecej niz godzine a juz zaszumialo nade mna: nastepna teoria spiskowa! Szybujaca ponad moja glowa pomiedzy dwona tytanami. A nawet i myslalam juz dlaczego niektorzy tak czesto do tych „nickow” sie odwoluja. I nawet nickami jakos gadaja ze soba. Cos na rzeczy byc musi, nie sadzicie? Na zlodzieju mycka gore czy co? Bo ja nawet nicka nie wymyslilam sobie jeszcze! Na szczescie mnie to dynda jak stary mowi. Dobrze jednak ze on na blogi nie zaglada. Bo by sie zdziwil ze ja tak i z nazwiskiem i z zyciem prywatnym sie rozlozylam publicznie niczym dziewica orleanska. Choc bohaterka ze mnie zadna! O, juz wiem. Jak kiedys zdobede sie na nicka bo zostane, przekornie, Joanna. Czy chociaz nie bylo tu jeszcze takiej?

    .
    Rozmawialam w gronie kilku osob (zanim sie schlali) o tym temacie wpisu, 13 grudnia etc. Wyobrazcie sobie, ze hipotezy pewne padly, ciekawe dosyc. No moze nie tak naukowo rozwiniete jak ‚malejacy strach’ (czy tu kogos nie wywolywano do tablicy niedawno w tym temacie?), ale bulwersujace to bylo. Bo mojego idola, pana Waldemara, dotyczace. A wychodzilo to od pewnego docenta, antykomunisty zdeklarowanego. Napisze o tym jak tylko czas znajde.

  281. Edwar D.Dana napisał(a):

    Patrycjo
    Jak już to naprawdę.
    To jak z orgazmem było?

  282. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    No, właśnie zauważyłem, że go nie bronisz. A nawet trochę drażni cię jego obrona. Co mniemał? W moim przekonaniu wygląda na to, że nie bardzo rozumiał otaczającej go rzeczywistości. Sądził być może iż system ten nie jest efemerydalny i prymitywnie skonstruowany, lecz przeciwnie, że jest wyższym stanem naukowym rozwoju społecznego i gospodarczego. Słowem myślę, że to bardziej taki polityczny „koci łeb”, niż wyrachowany krypto-patriota i profesjonalny polityk.

  283. Edwar D.Dana napisał(a):

    Głosie.
    Pewnie tak. Tyle, że ani tego nie udowodnisz ani nie ma takiej potrzeby. Wiedział, kiedy się cofnąć. Nadymał się oficersko- godnościowo, co ze względu na niepojęty dla mnie Polski kult wojska wychodziło patriotycznie.
    Daj mu Boże spokój.

  284. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie – Tytanie,
    Partycji Dynda! Może więc to jest w gruncie rzeczy sam Patryk Ząb Dyndała co do nas przemawia w przerwach przy podawaniu i zmywaniu i po raz pierwszy mamy do czynienia z jawną deklaracją równouprawnienia związków homo-seksualnych na tym blogu i tradycyjnym podziałem ról kobieta mężczyzna w ortodoksyjnie homoseksualnie męskim związku?

  285. kaem napisał(a):

    No wreszcie prawdziwy jezyk zaistnial na blogu! A juz wygladalo na to, ze ponad sikanie nie wyjdziemy. Pomylka: doszlismy do orgazmu! Bo pedalowanie to juz wczesniej bylo tylko nie pamietam w odniesieniu do kogo czy czego.

    Zeby tak sprowokowac chytrze nasza bohaterke to moze i szczegolow sie dowiemy. Tyle tylko ze to niezbyt rajcujace. Bo z mezem wlasnym!

    Tu dowcip wlasciwy. Co jest szczytem znudzenia zony? Jak z wlasnej woli da d.. mezowi.

    .
    Przypominam: nie ja pierwszy wchodzilem na ten poziom dyskusji.

  286. Edwar D.Dana napisał(a):

    Głosie
    Zawsze u narratorów damskich poraża mnie przyjmowanie męskiego widzenia. To mężczyzna widzi, że kobieta zmywa tyle, że udaje, że nie widzi. Kobieta ma na ogół większe problemy.
    Zmywanie, jako forma upokorzenia (jestem, na co dzień bez tej usługi)jest figurą narracyjną mężczyzn piszących o kobietach. Oni myślą, że jak oni tego nie lubią to inni też powinni nie lubić. Ja ani lubię ani nie lubię. To jest coś, co się musi w przeciwieństwie do orgazmu.

  287. głos zwykły napisał(a):

    Kaemie,
    Bo pedalowanie to juz wczesniej bylo tylko nie pamietam w odniesieniu do kogo czy czego.
    *************
    Sądzę, że Soulgarden czuje się cały czas zagrożony ciągłym atakiem Psychologiczno-Homoseksualnym ze strony wszystkich uczestników blogu.

  288. Edwar D.Dana napisał(a):

    No to dobranoc. Jutro mam spotkanie ze znajomymi w stolicy regionu, znaczy, że jadę do miasta, więc pewnie będzie pauza.
    Do poczytania.

  289. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – to nie tak, że ja nie lubię Wujaszka Wani. Ja mam do niego ograniczone zaufanie, żeby tak pozostać w zgodzie z sumieniem :)
    kaem;
    Po co i komu przypominasz? Wystarczy na jakiś taki poziom nie wchodzić. Polecam.

  290. jasnaanielka napisał(a):

    Agata Christie przyznała, że większość najbardziej ponurych zbrodni obmyśliła właśnie przy zmywaniu. Ja też nie lubię tego, co muszę, ale staram się na co dzień o tym nie pamiętać. ;)

  291. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Jasnaanielka przywolala Jacka Fedorowicza. To mi przypomnialo historyjke emigracyjna z JF w roli glownej. Otoz zjechal on byl raz do odleglej przystani emigracyjnej Polakow nad Pacyfikiem. Bylo to w zamierzchlych juz dzisiaj czasach postkomuny. Jeszcze wtedy dowcipy od Wielkim Elektryku Prezydencie byly wywazone i stonowane bardzo. Bo ‚nalezy mu sie szacunek’. Tylko Gwiazdowie, tez docierajacy do najodleglejszych zakatkow naszej diaspory, z tego sie smialo wylamywali. Czy i Bolka „nick” przyzywali nadaremno, nie pamietam. Ale wrocmy do Fedorowicza

    .
    Federowicz wyglosil swoj monolog. Byl jak zwykle dowcipny choc wciaz bazowal na oklepanych waadzy i wicie rozumicie skeczach. Komuna byla jeszcze smieszna w postkomunie. Na koniec zapowiedzial, ze odpowie na pytania nielicznych zebranych – bo i mala to miescina byla – ale pytania z sali prosi przesylac mu na kartkach. Od razu odpowiedzial na zdziwiony pomruk. Bo to z doswiadczen amerykanskopolonijnych wyniklo, wyjasnil. Ludzie wstawali do zadania pytania i najpierw go raczyli swoim zyciorysem! W rezultacie czasu brakowalo na odpowiedz, stad to niedemokratyczne posuniecie, dodal przepraszajaco. Jaki byl rezultat tego posuniecia nie musze dodawac. Pytan mu przeslano z sali sztuk trzy i spotkanie zakonczylo sie owocnym sprzedawaniem i podpisywaniem kaset i innych dowodow talentu. Korzysc obopolna, rzec mozna. A przykry smrodek (‚co, on komuch czy co’) sie rozwial szybko. Nikt juz tego nie pamieta, jak to sie kwituje pewne sprawy i na tym blogu, i w tym nawet wpisie.

    .
    Przypominajac sobie te odlegla w czasie przygode z JF, nie moge nie zauwazyc pewnej analogii z dzisiejszymi blogami. Otoz na innym jakby zaprzyjaznionym forum-instytucji wrecz, znany felietonista konsekwentnie realizuje do dzisiaj polityke ‚tight ship’. Czyli kazde wejscie z postem jest kontrolowane nie tyle przez sito programu antyspamowego co przez zywa dusza siedzaca za tym antyspamem. Jak w tym zegarze ruskim (kawaly cepcepacepempoganiane), gdzie okazaly zegar-cud tiochniki balszoj przestal wskazywac godziny bo ‚maszinist padoch’. W rezultacie ludzie maja dosc czekania na znikniecie napisu „Twoj komentarz czeka na zatwierdzenie” bo maszinist przerwe sobie zafundowal wielogodzinna. I przerzucaja sie na blogi konkurencyjne. Przykladem niech bedzie niniejszy blog, gdzie w porywach komentarzy moze byc 300 czy 400, podczas gdy ow zaprzyjazniony do setki dobic nie moze. Mowa tu o porownywalnych zainteresowaniem tematow wpisow autorskich.

    .
    A okazjonalne czkawki z pokazaniem sie notki „Komentarz czeka…” i u p. Waldemara mozna odebrac pozytywnym: dobry gospodarz zawsze slyszy swoje bydelko!

  292. soulgarden napisał(a):

    Wyobraź sobie jasnaanielko, że ja często zmywam naczynia w złym stanie emocjonalnym jako rozładowanie. Ostatnio kilka dni nie zmywałem i zrobiła mi się górka. Pozmywałem przed świętami. Ale w dobrym nastroju, w wyniku ogólnej mobilizacji. Trudno jest mi wykluczyć cel przeciw mnie i przyjmuję jako n-ty niewykluczony wystrzał nienawiści od ciebie mrówko. Poprzez nie tylko ilość zbierzności od dwóch lat, ale i %-tu. Ale uważam to i przy tym za trochę paranoidalne. Jak rzeczywistość, którą się mnie oplata. I to jest szczegół przy tym, że poczęstowano mnie między innymi wiele bardziej bezpośrednim podobieństwem. Przekazano mi rysunkiem opartym na trzech uprawdziwieniach konkretniejszych i mniej – dwa symbole będące między innymi symbolami śmierci. Życzenie – przewidywanie załamania na święta też jako wariant. Ale i specyficzne ostrzeżenie zdrowotne. Wszystko jednak w konwencji zaczynającej od najrealniejszego – dobrego humoru. A zatem b złośliwej. Czy ja wierzę w jasnowidzenie? Mój prosty umysł nie nadąża za tym co myślę – po części jakoś wierzy. Jeśli dało się już nie mi samemu, ale mojej podświadomości tyle dowodów przewidywania to funkcjonuje ona na zasadzie wiary. Pewnie jest to dla ciebie zbyt skomplikowane gdyż rozumujesz na zasadzie rozstrzygnięć dwuwartościowych. Akurat z prostactwa. Innych to bawi. Potem zdarzają się takie rzeczy jak śmierć Kuronia i można się poczuć koszmarnie. Albo nie zdarzają i wtedy umiarkowanie koszmarnie. A to 13 święta kiedy dba się o ciągłóść beznadziei, choć przyznam, że w Wielkanoc zwykle mniej. A na Boże Narodzenie coraz subtelniej. Niemniej szczera zawiść i pokrewne uczucia zawsze przekupi bramy psychiki maską życzliwości. A czasem pierdolcem polegającym na autentycznym przeżywaniu elementów uczuć podmiotowo pozytywnych razem z życzeniem nicości. Perfidia odwrócenia jest niezbędna do zabijania.

  293. jasnaanielka napisał(a):

    Czy to możliwe, że cały dzień nikt się nie wpisał, czy too u mnie jakaś awaria? Od rana nie chciało mi się nic wczytać…

  294. jasnaanielka napisał(a):

    No cóż, to ja wkleję cytat z niepodrabialnej Agi od red. Paradowskiej…
    #
    cóz Pani Janino na temat dziennikarza roku, cóz Bogdan Rymanowski jest całą pewnościa dobrym dziennikarzewm, nie jest Tomaszem Lisem,
    który czasami reprezentuje swoje poglądy polityczne, i jest oczytany,

    #
    Kto jeszcze potrafi tak pisać? 0__0

  295. Stan napisał(a):

    Jasnaanielka,

    załączam inny punkt widzenia blogowiczki, którą znasz, a ja przypadkowo znalazłem ten wpis na jakimś biblotecznym blogu.
    Nie przejadaj się, bo może to mieć wpływ na wydolność krążenia.
    Mimo to, smacznego.

    http://www.biblioteka.pos.....od-magrud/

  296. Andy54 napisał(a):

    Magrud!
    To jest to co tak boli solidaruchow, co obnaza ich nicosc!
    Chyle czolo.
    Wesolych swiat.

  297. jasnaanielka napisał(a):

    Stan
    Bardzo lubię i cenię Magrud. Dzięki za link. Jednak szata graficzna tego blogu jest wybitnie zniechęcająca do czytania. Taka bladaczka mało czytelna. Kto miał taki kiepski pomysł i kto się na to zgodził?
    To jest nieprofesjonalne co najmniej.
    ;]
    Robię kolejne próby mojego komputera, bo zmieniłam modem na jakiś nowocześniejszy podobno i odtąd mam kłopoty z wczytywaniem . Ciągle mi się pojawia błąd wczytywania, zaczynam od nowa… i za którymś tam razem program wchodzi, ale rano mi się zacięło wszystko. Nawet poczty nie miałam. To ja lekceważę taką nowoczesność. Miało być znacznie lepiej :(
    I znowu będę musiała bratanka wzywać na pomoc, obiad stawiać
    i czekać, co z manipulacji w programie wyniknie. PUNA „-_-”

  298. jasnaanielka napisał(a):

    Stan – nigdy się nie przejadałam, ani nie nadużywałam. Z tym drugim starłam się chyba dwa razy w życiu i to było o te dwa razy za dużo. NIGDY WIĘCEJ!!!

  299. Patrycja_Zab napisał(a):

    W koncu pojasnialo tu. Oplacilo sie zatem odczekac. Na durne i sprosne zaczepki nie odpowiadam. Choc sama sobie zawinilam. Nie sadzilam jednak ze akurat te glos(y?) spadna do piwnicy z poziomu neutralnego. Kaema tez odpuszcze, ten sam poziom. „Wystarczy na jakiś taki poziom nie wchodzić. Polecam.” – to od Jasnej Anielki rada. Choc nie dla mnie ale skorzystam, dziekuje. A pijana, tak naprawde, wogole nie bylam. Przyznaje sie jednak, bez dalszego szargania mojej godnosci przez innych, ze zdarzylo mi sie w zyciu „naduzyc” raz czy dwa. Pewnie moze i ze trzy, bo czuje ze to bylo troszke wiecej niz u ciebie, Anielko.

    Wciaz nie mam czasu napisac o docentowej ocenie obrony Generala przez p. Kuczynskiego. Kiedys jednak przysiade i wystukam. Zeby mi tu tylko tematu wpisu nie zmieniono w miedzyczasie!

  300. głos zwykły napisał(a):

    Chciałbym jednak polecić wszystkim blogowiczom piszącym i czytającym blog p. Waldemara Kuczyńskiego lekturę wywiadu rzeki z Kazimierzem Marcinkiewiczem pt. „kulisy władzy”. Wnoszę z tego wywiadu, że Pan Kazimierz Marcinkiewicz miał jednak jakąś profesjonalną z politycznego punktu widzenia patrząc – wizję, tego co należy w tym danym, historycznym momencie zrobić w Polsce. Wiele z poruszanych przez niego problemów można znaleźć, także dzisiaj czytając tygodnik „Newsweek-Polska”, prezentujący taki zachodni styl profesjonalnego dziennikarstwa zarówno lewicowego jak i prawicowego zabarwienia, ale głęboko osadzonego w wiedzy o gospodarce i finansach. U nas akurat Newsweek jest prawicowy, co w moim odczuciu należycie się łączy z liberalizmem, bowiem liberalizm powinien być w zasadzie prawicowy. Przyznaje, że o inteligencji Marcinkiewicza i politycznym zmyśle dobrze świadczy, to że tak dużą wagę przywiązywał on do zapewnienia poparcia społecznego dla wszelkiego rodzaju mniej i bardziej reformatorskich programów politycznych. Zwróciłem uwagę, że podobnie myślał Bronisław Geremek, słusznie punktując, że na początku reforma Balcerowicza miała duże poparcie społeczne, które później było niszczone przez nieodpowiedzialnych polityków takich jak np. Wałęsa i Kaczyński, wówczas działający razem oraz polityków lewicy postkomunistycznej. Geremek podkreślał, że gdyby nie było tego poparcia, społeczeństwo nie zgodziłoby się na tak drastyczne wyrzeczenia, jakie wielu członków społeczeństwa faktycznie ponosiło. Osobiście uważam podejmowanie reform społeczno gospodarczych, właśnie bez poparcia społecznego za bardzo ryzykowne przedsięwzięcie, gdyż reformatorzy szybko stają się zakładnikiem, pewnej mniejszości za pośrednictwem poparcia, albo siłami której reformy te realizują. Im owa mniejszość jest mniejsza i bardziej elitarna, tym gorzej dla samej reformy, która może się ona wyrodzić w bardzo kosztowny dla społeczeństwa proces przemian, właśnie z uwagi na utratę kontroli przez społeczeństwo nad samymi reformatorami i procesem który realizują. W rezultacie czego w wyniku udanej reformy sami reformatorzy, jako środowisko mogą znaleźć się w o wiele lepszej sytuacji, niż reszta społeczeństwa. Myślę, że właśnie takiego rodzaju wyalienowania się elity reformującej Polskę byliśmy świadkami przez ostatnie 18 lat. Owa alienacja niewątpliwie podwyższyła koszt samej reformy, i to znacznie, w końcu wystawiając Polskę na niebezpieczeństwo przejęcia władzy przez ugrupowania populistów.

  301. głos zwykły napisał(a):

    Szanowna Patrycjo Ząb Dyndało!
    Nie wiem czy spółkowanie w czasie świąt i spożywanie dużej ilości alkoholu czyli potocznie mówiąc chlanie jest najlepszą formą ich spędzania. No i jeszcze robienie z tego – czegoś w rodzaju – popularnego telewizyjnego interaktywnego show.

  302. kaem napisał(a):

    Choc nie mnie bronic Patrycji – ona twierdzi ze ma ze mna na pienku choc ja o tym nic nie wiem – to wtrace. Otoz z glosu zwyklego wyszedl glos prostacki.
    .
    To twoje dyndalo
    tak zabrzmialo
    ze spodnie pospadaly
    i tam zostaly.

    Ja tam chetniej poczytam Patrycji zapowiadana rewelacje ws. tematyki tego wpisu (roznica 13go XII, do jasnistej anielki!) niz niepojete belkoty jakichs duszkow-wydmuszkow ogrodowych. Czy inne pier..ly o glebi myslenia Kazka yes yes yes.
    .
    Glosie na puszczy wolajacy! Ty dajesz

    .
    plame za plama
    wciaz taka sama
    nie na temat nudzac
    nowonarodzonego budzac.

    .
    Poczekalbys na swoje alter ego. Razem sklecicie jeszcze wiekszego bzdeta. Zeby i gacie pospadaly.

  303. głos zwykły napisał(a):

    Kazio Marcinkiewcz jest politykiem, który prezentuje określone poglądy. Weźmy np. fundamentalne pytanie jakie zadają mu w książce pt. „kulisy władzy”, dziennikarze tej treści: „W rozmowach nieformalnych właściwie wszyscy politycy od lewa do prawa, w przypływie szczerości stwierdzają, że w obecnych ramach ustrojowo-prawnych Polska w zasadzie nie sposób rządzić. Można Polską administrować, można ją zawłaszczać, ale niewiele da się zrobić. Tak wielkie są zrośnięcie korporacji, różnych lobbies, ograniczenia konstytucyjne.”
    No, i jak Kazimierz Marcinkiewicz odpowiada? On w moim przekonaniu idzie środkiem. Mówi: – „Jest w tym wiele prawdy. Pewna część krytyki III RP to wskazywanie nie tylko na różne patologie, ale także na system konstytucyjny. Ale jednocześnie staje na stanowisku, że nie trzeba tutaj robić wielkiej reformy czy też przewrotu, że wystarczy stworzenie profesjonalnego gabinetu politycznego i umiejętne zarządzanie. Na pytanie czy jest jakiś wielki układ. Odpowiada Nie!. Raczej jest wiele małych układów, nierzadko walczących ze sobą. Mówi. Polska to nie Rosja, ani nie Ukraina, jesteśmy krajem wielkiego i niezaprzeczalnego sukcesu! Dalej mówi, że nie należy być zakładnikiem związków zawodowych, że nie należy rozdymać pomocy społecznej do niewiadomo jakich rozmiarów, lecz ją racjonalizować. Zaskoczeni nieco dziennikarze konkludują: „Mamy wrażenie, że Pana w wizji Polska jest normalnym demokratycznym krajem, w którym potrzeba trochę sprawności decyzyjnej, trochę być może lepszej klasy politycznej i to da doskonałe efekty.!
    A Kazio na to Yes!, Yes!, Yes!

  304. Piotruś napisał(a):

    Bo Głosie (9:53) moim zdaniem w tym jest wiele prawdy.
    Cały świat to kręciołek mniejszych i większych grup interesu zawierajaących pomiędzy sobą mniejsze lub większe kompromisy (układy). Rolą władzy zaś jest oliwienie tego kręciołka. ieologia w myśl której zdobycie władzy polega na usadowieniu się na koźle i trzaskanie biczem jest anachronizmem i w dzisiejszych czasach głębokim nieporozumieniem.

  305. głos zwykły napisał(a):

    Ja też uważam, że nie trzeba tutaj robić wielkiej reformy czy też wielkiego przewrotu, ale trzeba dostrzegać problemy i o nich jako polityk mówić. Jednym z problemów jest niemożność dokonywania przez społeczeństwo wyboru lidera i władz partii. W rezultacie społeczeństwo traci kontrolę nad samymi partiami! Może ktoś powiedzieć, że członkowie partii wybierają swojego lidera i władze. Ale z drugiej strony do władzy wynosi ich głos wyborców. I głos wyborców powinien decydować o tym, kto w danej partii jest wynoszony do władzy, czy Kurski, Kaczyński, Karski, czy też Marcinkiewicz! Wybór powinien być nie tylko wyborem osoby, ale i stylu oraz metod działania. I tego wyboru społeczeństwo dokonało, ale system polityczny wybór ten zignorował zupełnie. Zamiast Kazia, rządziła a teraz jest w opozycji dupa pawiana. Wygląda więc na to, że PiS jako partia nie był skazany na jedną czy też dwie kadencję, podobnie inne partie. Wygląda także na to, że wcale nie musi nasz system partyjny być cały czas nieskrystalizowany, że wcale nie musiały się rozpadać takie partie jak np. UW. Wystarczyło dać wyborcom wybrać z tego ugrupowania lidera i zarząd, nawet z drugiego czy trzeciego szeregu. Podobnie nie jest z założenia skazana na degradację SLD etc. etc. A nawet kto wie czy LPR nie mógłby się okazać nowoczesną partią narodową! Bez troglodyty Giertycha i Orzechowskiego, oraz Wrzodaka, czy Wierzejskiego. Gdyby tylko wyborcy mogli dawać mandat władzy razem z mandatem bycia przywódcą partii.

  306. głos zwykły napisał(a):

    Czyli gdyby tak jak w USA członkowie partii byli zmuszeni pomiędzy sobą walczyć o władzę odwołując się do głosów wyborców na konwencjach partyjnych, gromadzących nie etatowych członków partii, lecz ich sympatyków!
    Taki system wyborczy może być drogi i skomplikowany, ale wydaje się bardziej efektywny i innowacyjny, niż to co mamy nie tylko w Polsce ale w ogóle w Europie.
    http://www.polskieradio.p.....74034.html

  307. Piotruś napisał(a):

    Być może nie jest to nadmiernie eksponowane, ale głos wyborców desyduje w jakimś stopniu o wyborze lidera. Już dwukrotnie mieliśmy okazję zaobserwowac jak pozbycie sie umiarkowanych działaczy drugiego szeregu powodowało porażkę wyborczą. Zarówno SLD jak i PIS przed feralnymi dla siebie wyborami marginalizowało lub wykluczało działaczy nie podzielających racji lidera. Ubytek procentów wynikających z rachunku prawdopodobieństwa jest bezlitosny.

  308. głos zwykły napisał(a):

    Oczywiście, że głos wyborców decyduje w jakimś stopniu o wyborze lidera, tym nie mniej problem leży, gdzie indziej, że ten system polityczny nie zmusza kandydatów na funkcję lidera lub też członka zarządu w zasadzie do innego wysiłku, niż zakulisowe rozgrywki, albo w najlepszym przypadku gumowego uśmiechu, że środowisko jakieś uważa mnie że jestem najlepszy. Wcześniej, bowiem to trochę inaczej wyglądało, środowisko inteligenckie wybierało ze swojego grona jakiś autorytet i skupiało się wokół niego. Namaszczało go. Głos wyborców i akt wyborczy był więc już tylko wyborem presupozycji właściwej koniunkcji „i”, lub „lub”, albo „e”, oraz „brrrr”. Owo namaszczanie faktycznie wyniszczało autorytety polityczne, bowiem alienowało je od wyborców. Osobiście jestem przekonany, że gdyby Pan Tadeusz Mazowiecki był zmuszony i chciał wykuć sobie pozycję w partii w warunkach rywalizacji, ocenianej przez wyborców, to inaczej postrzegałby swoje przywództwo i nie unosił się jałowym honorem. Kazimierz Marcinkiewicz z tymi swoim 200 partyjnymi fachowcami zresztą też jest dla mnie do dziś niewiarygodny, bo on powinien się wcześniej się sprawdzić, czymś więcej niż polityczną gazetką ścienną. Wyborca potrzebuje kontretów, musi głosować na kogoś kto się już czym wykazał, a nie na kogoś komu ma dać kredyt zaufania za darmo i w zasadzie bez żadnych gwarancji.

  309. jasnaanielka napisał(a):

    głosie – bardzo mi trafia do przekonania tryb wyboru prezydenta USA. Jednak system taki może się przyjąć jedynie w kraju, w którym partie nie są tworami sezonowymi, jak u nas. Jeszcze bardzo daleka droga przed nami do przybliżenia choćby takiej możliwości. Jednak warto do takiego systemu dążyć. Bo bardzo mi nie odpowiada ustawianie kandydatów na listach wyborczych tak, aby tylko nr 1 i w porywach! 2 mógł wejść do sejmu, czy senatu. Przepadają wartościowi kandydaci, robiąc miejsce faworytom prezesa, czy przewodniczącego. To nie jest w porządku, ale bardzo odpowiada partyjnym bonzom, więc za mojego życia taki zwrot z pewnością nie nastąpi.
    Jednak nado striemitsja!
    Dobranoc.
    Mój komputer wariuje po tej zmianie modemu.

  310. Torlin napisał(a):

    Panu Waldemarowi i wszystkim obecnym w blogu przesyłam najserdeczniejsze, choć spóźnione, życzenia świąteczne. Jak czytałem Głosa, jakbym czytał o sobie. Czteromiesięczna inwestycja, non – stop po cztery ekipy budowlane w domu, wszechobecny pył, gruz, brak telefonu, łazienki, pralki, radia, telewizji, komputera. Z trudnością zrobiliśmy święta.
    Powoli, powoli zacznę intensywniej uczestniczyć w życiu blogowym, teraz przyzwyczajam się do swojego nowego laptopa, jeszcze nic nie mam w niego powgrywanego. Serdecznie pozdrawiam

  311. głos zwykły napisał(a):

    jasnaanielko,
    Ja uważam, że niektóre partie są z natury sezonowe, ale z pewnością były już takie, które w innym systemie politycznym zmieniłyby swój charakter na bardziej trwały. W każdym razie główne partie takie jak SLD, PSL, UW i PiS mogłyby mieć już bardziej trwały charakter i zupełnie innych liderów niż dziś. A czy zwrot nastąpi, czy też nie, to zależy od myślenia. Osobiście uważam, że w tym systemie PO też nie przetrwa, zresztą docierają do mnie już bardzo wyraźne sygnały, czego zresztą może być świadomy, nawet niezbyt rozgarnięty czytelnik lub widz, że robi się tam znakomite interesy na tradycyjnie lukratywnym gruncie, gdzie przecinają się interesy własności prywatnej i majątku państwowego. W następstwie tego, że pieniądze są duże i tradycyjnie poza kontrolą społeczną, zaczęły się już wyraźnie różnicować interesy głównych graczy na rynku mass mediów i pojawia się wyraźny konflikt w obozie dotychczasowych sojuszników.

  312. głos zwykły napisał(a):

    Oczywiście UW, gdyby przetrwała :O

  313. kaem napisał(a):

    Hijacking! Anonimowi terrorysci porwali wpis Gospodarza i uprowadzili w sobie tylko znanym kierunku. Rozrzuciwszy dla zmylenia tropu petardy i inne zaslony dymne w rodzaju
    :
    ‚Ubytek procentów wynikających z rachunku prawdopodobieństwa jest bezlitosny’ oraz
    :
    ‚kto wie czy LPR nie mógłby się okazać nowoczesną partią narodową’.

    .
    Nawet pozostawiona wizytowka
    :
    ‚Zamiast Kazia, rządziła a teraz jest w opozycji dupa pawiana’
    .
    okazala sie przekretem i zmylka. Bo nie wyjasniala jak wpis o kryptonimie „Tylko-grozba-inwazji-ratuje-13-grudnia” zostal uzyty w procesie antyewolucyjnym. Tym co wyslal rzad a potem opozycje z pawianem na czele z powrotem na drzewo.
    .
    Bushu w Baracku jedyny, prosimy o natychmiastowe przyslanie specjalistow antyterrorystycznych z Homeland Security. Nasz niebyt umyslowy znalazl sie w odbycie malpy. Z tamtad, tym razem w procesie juz ewolucyjnym, moze zagrozic swiatu. Action now please! Poland! Solidarnosc! Walesa! Yes Yes Yes!

  314. dark side napisał(a):

    pozdrawiam wszystkich swiatecznie po odspiewaniu wszystkich koled w rodzinym gronie. Zwykle dziecko, ktore aktualnie uczy sie grac akompaniuje na fortepianie a reszta spiewa, przy czym kobiety w mojej rodzinie obdarzone sa piekymi glosami :) w tym roku postanowilam zlamac zasady i sama wybralam piosenke z cudnego filmu o dublinie i przygotowalam wersje na gitare. zdaje sie tylo moje siostry poznaly sie na tym, :)))) podaje oryginal, bo pewnie nigdy nie nabede tak pieknego irlandzkigo akcentu:
    http://www.youtube.com/watch?v=CoSL_qayMCc&feature=related
    glosie,
    kaem zdaje sie zupelnie nie rozumie Twoich naturalistycznych sklonnosci seksualnych :)
    take that sinking boat and point it home
    Edwarze,
    podzial na lewice i prawice zdaje sie byc starszy niz ludzkosc i opiera sie glownie na stosunku do transcendencji.Dla prawicowca swiat jest wrogi, roznice sa zrodlem zagrozenia, dzieli on swiat na znane wewnetrze i wrogie zewnetrze, z ktorym nalezy walczyc. jest on rycerzem . W walce z wrogim zewnetrzem boga ma on za sprzymierzenca. dla umyslu lewicowego swiat jest jak otwarta dlon, roznice gina, ciemna i jasna strona swiata stapiaja sie w jednosci. kazda gra swoja role tak samo przydatna. przeiwienstwa uzupelniaja sie wzajemnie.
    O Twojej koncepcji hitleryzmu wspierajacego stalinizm wypowiem sie innym razem:) pozdrawiam .
    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  315. dark side napisał(a):

    szkoda, ze moj komentar oczekuje na zatwierdzenie :)
    w miedzyczasie moge podrzucic troche muzyki:
    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  316. dark side napisał(a):

    zreszta pewnie wszyscy juz spia slodko;) milych snow

  317. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Dzieki za muzyke, dark side. Bo kaem dal czadu ze az glowa boli. A ty tez na temat porwania wpisu? Rzeczywiscie szkoda ze Gospodarz znowu bydlatek nasluchuje choc to dawno po polnocy wigilijnej.

    Kiedy ta Patrycja w koncu cos wysmazy na temat? Bo wszyscy inni sie uparli zakonczyc stan wojenny. Jeszcze przed nowym wpisem p. Waldemara. Zeby zdazyla!

  318. soulgarden napisał(a):

    W wigilijną/świąteczną noc wyszedłem w mokrych butach i dziś ledwo zipię. Ścięło mnie. Dolałem nawet wina do gotującego kompotu by wytrącić aspirynę bez alkocholu.
    Jasnaanielka, co tym razem (nie) zrozumiałaś z mojego wypowiedzenia się?
    Od kiedy chłopcy Tworzanie napisali Siedem piwek, Siedem piw crew, i jeszcze dwa podobnie zaczynające się, na drodze za każdym razem gdy to mijam czuję się potwornie osrany. Do tego stopnia, że po przeczytaniu później kilku produkcji macherów salonowych, z tego czy innego salonu, ze śmiercią czuję, odbieram je jako nie tylko nieuświadomione życzenia jakie składa podświadomość tych osób. Obserwuję impulsy autoagresji, werwnętrzne impulsy, także w warunkach drogowych. Ale co gorsza NIE WYKLUCZAM (słownie: dopuszczam) możliwość tego jako przepowiedni. Mimo, że świadomie nie wierzę. Rozumisz cuś z tego? A może masz dla mnie jakiś sprawdzian behawioralny, tylko dla myszy?

  319. Edwar D.Dana napisał(a):

    Mam pytanie do Gospodarza. Pytanie dotyczy problemu, który poruszył tu Jacobsky.
    Na czym opierał Pan w 1980/81 swoja wiarę, że władza dotrzyma umowy sierpniowej?
    Ciekawi mnie to, dlatego że ja nie dostrzegałem żadnej przesłanki, która pozwalałaby na takie przypuszczenie.
    16 miesięcy, traktowałem, jako coś w rodzaju drugiego 1956. Miałem pewność, że nie nastąpi okres reakcji. W jakiej formie ta reakcja sie objawi nie wiedziałem na pewno. Uważałem jednak, że warto, ten czas wykorzystać, bo ani PRL ani PZPR nie będą po zamknięciu „festiwalu” nawet po głębokim okresie reakcji takie jak były, że będą po prostu słabsze.
    Mniemałem, że to finał kolejnego cyklu w funkcjonowaniu PRL.
    Dlatego to poczucie w nocy z 12/13 grudnia, że wszystko jest normalnie, zgodnie z „naturą systemu”.

  320. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dark
    O jakiej „transcendencji” przed powstaniem ludzkości piszesz?
    Po dłuższym zastanowieniu domyślam się, że idzie ci pewnie o zbuntowane anioły. :D (Czy to było przez ludzkością trzeba by sprawdzić).
    Ale kto był w tej historii „lewicą” a kto „prawicą” za Czorta nie mogę się połapać.

  321. jasnaanielka napisał(a):

    Soulgarden – przestań się mnie czepiać, bo jako prostaczka, co sam słusznie zauważyłeś, nie rozumiem, nie postaram się zrozumieć i mam dosyć twoich napastliwych tekstów pod moim adresem.
    Poszukaj sobie innego, bardziej inteligentnego obiektu zainteresowania. Ja mam twoich uwag dosyć i jak nie przestaniesz, to zawołam jakiegoś Michnika na pomoc!
    ;
    Torlin!!! Witaj w blogu!

  322. głos zwykły napisał(a):

    Drogi Torlinie,
    Gratuluje powolnego powrotu do świata „żywych”. Odnośnie remontu na szczęście nie jestem w tej sytuacji, że mam tylko jedno mieszkanie, czy też jeden dom:O. Szczęśliwie biorąc mam jeden dom w Leoncinie i jedno mieszkanie w Warszawie. Dotychczas korzystałem z domu w Leoncinie tylko latem, a chciałbym pomieszkać tam i zimą, wiosną oraz na jesieni. W związku z tym muszę go trochę wykończyć. Ponieważ dom jest zlokalizowany pod samym Kampinosem myślę o ogrzaniu piecem na tzw. holzgas. Czytam w internecie, że firma Viessmann, wyprodukowała bardzo zgrabny piecyk niskotemperaturowy z pełną automatyką, w którym można palić nie tylko drewnem, ale też brykietami z węgla brunatnego, oraz zrębkami. A warto wiedzieć, że Tona zrębka to koszt 8-12 złotych! Można kupić sobie maszynę do rozdrabniania chrustu (a ja mam dużo drzew koło siebie i na swojej działce, no i jeszcze jedną hektarową działkę leśną niedaleko Pomiechówka). Warszawa trochę mnie męczy, wielkie biurowce zaczynają świecić w okna mojej sypialni. A w Leoncinie światła uliczne są tak ustawione, że działkę mam zupełnie zaciemnioną. I widać nocą gwiazdy! Aby było jeszcze romantyczniej zrobiłem sobie wygódkę na działce, do której trzeba sporo dojść. Dość długa droga, jaką trzeba przebyć nocą, albo szarym rankiem do wygódki, to coś wstrząsającego dla człowieka z miasta. Po cieniach wielkich drzew ściele się srebrna poświata, nocne ptaki od czasu do czasu wydadzą z siebie posępny głos. Nawiasem mówiąc niekiedy słychać i śmiertelne rzężenie mordowanego zwierzątka. Tak więc jeśli chodzi o swój naturalizm to nie tylko dotyczy on spraw seksu, bo to często tak siedząc w nocy na sedesie (odrobina komfortu w odstępach natury jest b. przyjemna), niekiedy b. zziębnięty, ale wielce szczęśliwy, z otwartymi na oścież drzwiami wygódki, bez światła siedzę sobie tak tam w nocy, otulony mgłami i ciemnymi zaspanymi myślami. I dumam na różne tematy, także naprawy Polski ! A co dopiero będzie jak będę mógł sobie tam posiedzieć zimą!

  323. jasnaanielka napisał(a):

    głosie! Od razu sobie wspomniałam mojego brata, który przed udaniem się do „świątyni dumania” brał pod pachę jakieś książki lub czasopisma, zawiadamiał rodzinę, że będzie dłuższa okupacja, więc jeśli ktoś planuje, to już! po czym zamykał się na długie, długie momenty i nikomu nie przyszłoby do głowy mu przeszkadzać.
    Ale jak ty toto ocieplisz zimą? Proponuję nakładkę ze skórki króliczej 0_0

  324. jasnaanielka napisał(a):

    A mój poprzedni wpis czeka na zatwierdzenie.
    Pewnie chodzi o słowo – klucz ;)

  325. głos zwykły napisał(a):

    Droga jasnaanielko.
    Wcale nie będę ocieplał, przycupnę sobie i włożę na głowę, co najwyższej czapeczkę z króliczka! A teraz muszę od kicać do Leoncina, bowiem przenoszę całe wyposażenie domu na strych (to jest właściwie wielkie poddasze użytkowe, bowiem sam dach ma około 500 m2), a przenosząc zdaje sobie właśnie sprawę, że zgromadziłem w swojej wiejskiej norce kawalera (która ma około 360 m2), wprost niezwykłe ilości rupieci.

  326. W.Kuczyński napisał(a):

    Edward,
    nie przypominam sobie bym ja czy ktokolwiek w moim otoczeniu w latach 1980-1981 miał wiarę, że strona druga dotrzyma czegokolwiek, a tym bardziej bym zastanawiał sie nad powodami dla których ona tak postapi, czy nie postąpi.

    Była nowa rzeczywistośc wymuszona przez ruch strajkowy niezmiernie chwiejna i podstawowe zadanie było to, żeby ona przez nastepne parę dni i potem jeszcze przez nastepne parę dniu tak dalej trwała choćby będąc chwiejną. Tym wyłącznie bylismy zajęci. Na dywagacje mogli sobie pozwolić ludzie tkwiący poza ruchem.

    Ja od początku nie miałem złudzeń, że to jest okres przejściowy, który skończy się jakimś załamaniem, ale – tak jak piszesz – ma wartość, bo to miesiące oddechu wolności dla ludzi które także zaprocentują później. 31 sierpnia 1980 w stoczni kiedy w entuzjazmie podpisywano porozumienie gdńskie powiedziałem dziennikarzowi BBC, że „właśnie spadliśmy z wysokiego wieżowca, odczuwamy błogi stan nieważkości, ale wkrótce uderzymy dupą w ziemię i wrócą realia”. Paradoksalnie i zupełnie irracjonalnie zacząłem wierzyć, że może się to uda późną jesienia 1981 roku, wbrew wszelkim symptomom, tylko na zasadzie upływu czasu. I wtedy uderzył Jaruzelski.

  327. W.Kuczyński napisał(a):

    jasnaanielko i inni,
    po raz kolejny przypominam, że zaden komentarz nie jest tu zatwierdzany. To są nieznane mi wybryki antyspamowego programu i NIC WIĘCEJ!!!

  328. jasnaanielka napisał(a):

    Antyspamowy program zawiesza mnie wtedy, kiedy odpowiadam temu, któremu odpowiedziałam w poprzednim wpisie. Stąd moja sugestia, a nijakich pretensji nie zgłaszam :D Więcej tego słowa na początku wpisu nie użyję, zresztą liczę na to, że nie będzie takiej potrzeby.
    Do wieczora! Idę się gościnować.

  329. Patrycja_Zab napisał(a):

    No, wreszcie znalazlam chwilke zeby do kompa dojsc. Widze, ze to nibyzyciena blogu trwac moze i beze mnie. To dobrze. Bo okazuje sie, ze i ja potrafie zyc bez blogu. Nawet wcale niezle! Nie bede nic ale to nic jednak dodawac wyjasniajacego. Bo znow niektorzy niewyzyci zaczna niezdrowych podniet szukac. A komentowac glosa zwyklego po prostu nie warto. Zgadzam sie tylko z Dyplomata Przyuczonym, ze prostakiem sie okazal. Ale nie wiedzialam, ze wynikalo to z naturalnych preferencji, jesli wierzyc jasnejanielce. Zawsze mnie uczono, ze chamstwo to rzecz nabyta, w przeciwienstwie do naturalnych preferencji seksualnych. Jak kaemowi sie udalo, w jego dowcipie w tym temacie, polaczyc jedno z drugim, przerasta moje zdolnosci pojmowania swiata. Tylko soulgarden, jak mi sie wydawalo, zdolnym by mogl byc do takiej ekwilibrystyki niepojetej. Czym, nota bene, nasza jasnaanielke w koncu wkurzyl i do Michnika wyslal. A niech im tam. EDD kiedys napisal, ze soulgardena rozumie od zawsze. Jesli tak to moze ich teraz godzic. Tylko zeby znowu nie wyciagal tego cececepe! Kaem pewnie mysli, ze to smieszne, ja nie.
    .
    Tym sposobem doszlismy do tematu, o ktorym chcialam w koncu napisac. “Kuczynski a sprawa polska” jak to moj Docent (dalej bedzie samo D.) ujmowal w owej rozmowie politycznej w pierwszym dniu swiat. Po tej rozmowie polityka zeszla z porzadku dziennego. Ustepujac miejsca i czasu nastrojom swiatecznym. Jak byc powinno. (Uwagi niektorych blogowiczow, wyszydzajace nasze czysto polskie obyczaje, nie zasluguja na uwage. Bo to same kompleksy zapyziale, nawet nie wiem czy nie antynarodowe. Podparte wredniactwem zwyczajnym. Szkoda slow.)
    .
    Na poczatek dodam, ze D. ma 37 lat, a wiec nie jest zadnym tam marcowym. Czy innym ramolem komuszym. Wrecz przeciwnie, jest tak antykomunistyczny, ze az sie zastanawiam skad to u niego. Ja wiekiem za bardzo nie odbiegam ale takiej nienawisci do komunistow nigdy nie mialam. Moze dlatego, ze zadnego nie znam. Naprawde. On pewnie jakichs zna. Ale w wiezieniu, jak np. Michnik czy p. Kuczynski, napewno nigdy nie siedzial. Byl zwyczajnie za mlody na to. Niezbadane sa przyczyny ludzkich fobii czy wrecz nienawisci!
    .
    D. przedstawil sie jako znawca tematu. Politolog. Tworczosc i poglady p. Kuczynskiego wydawal sie znac na wylot. O hipotezie malejacego strachu wiedzial oczywiscie wszystko, jesli nie wiecej. Tak jak i o terrorze jako podstawie systemow zamordystycznych (tak je nazywal). Ale juz w tym temacie mial zdanie nieco odrebne.
    .
    O ile zrozumialam, on nie ma za wiele szacunku dla naszego Gospodarza dlatego, ze prawdziwemu analitykowi nie wolno uzywac “lekcewazacego wygodnictwa”. Tak to, zdaje sie, nazwal. Chodzi o to, ze p. Kuczynski “wygodniacko” wrzuca do jednego worka systemy hitlerowski i sowiecki. Bo uwaza, ze absolutny terror i strzelanie w tyl glowy byly oficjalnie “instytucjonalnie wpisane w system sowiecki”, jak to cytowal z pamieci. A wedlug D. tylko w systemie hitlerowskim fizyczna likwidacja – zabijanie – jednostek, grup i nawet calych narodow bylo czescia realizowania oficjanej polityki wyzszosci rasy panujacej. System sowiecki, choc oczywiscie liczbowo nie mniej morderczy, nigdy nie oglosil wyzszosci jednej rasy nad inna. Ani nigdy oficjalnie nie wpisal do zalozen systemu, ze masowe mordowanie ludzi jest dziejowa koniecznoscia. Marksizm potrafil porwac ogromne masy w calym swiecie tym wlasnie, ze w zalozeniach mial tylko piekne idealy, o zamierzanej praktyce nie mowiac ani slowa. Nazizm zalozenia mial juz straszne. I dlatego Churchilowi tak latwo bylo sprzedac swiatu jego koalicje ze Stalinem. Bo, jak to ujal, i z diablem ukladac sie nie wstyd by pokonac Hitlera. Jesli tej roznicy sie nie widzi to sie nie jest w stanie skutecznie walczyc ze zlem, podsumowal D.
    .
    Ja w tym miejscu zablysnac chcialam cytatem z p. Kuczynskiego: ”“Dla systemu nie ma żadnego usprawiedliwienia. Bez względu na to czy w danym okresie strzela sie ludziom w tył głowy, czy tylko tropi się zakazane książki i wsadza je czytających na rok do pudła, system jest ten sam.” A D. na to: bo on i tej roznicy nie potrafi dojrzec. “Tym strzela sobie juz w druga stope. I przegrywa w dyskusji, co widac w utrzymujacym sie a nawet w wzrastajacym poparciu dla postkomuny”.

    Tu musze przerwac te moja relacje. Bo mam prawdziwe zycie do przezycia. A blog to jednak chyba niezupelnie prawdziwe zycie. Jak sie widzi infantylnosc w postach to wszystkiego sie odechciewa. Szczegolnie te w kompleksach wyzszosci widoczna. Ale niech im tak bedzie. Moze popisza, popisza az w koncu im sie znudzi. Nie dotyczy to, oczywiscie Gospodarza, pomimo tego co D. wygaduje.

  330. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Gospodarzu Drogi!

    Czy ten antyspam zawieszajacy ludzi bez przyczyny nie denerwuje Pana jeszcze? Przeciez kazde zawieszenie wymaga panskiej osobistej interwencji, czy nie tak? To zas juz brzmi jak dowcip o ruskim zegarze!

    .
    A nie najwyzszy to juz czas zeby PT. spamom i antyspamom do d.. zajrzec? Sa bowiem i takie, co chodza jak w zegarku. Szwajcarskim, dla odmiany.

  331. Patrycja_Zab napisał(a):

    Widze, ze na blogu zycie trwac moze i beze mnie. To dobrze. Bo okazuje sie, ze i ja potrafie zyc bez blogu. Nawet wcale niezle! Nie bede nic ale to nic dodawac wyjasniajacego bo znow niektorzy niewyzyci zaczna niezdrowych podniet szukac. A komentowac glosa zwyklego po prostu nie warto. Zgadzam sie tylko z Dyplomata Przyuczonym, ze prostakiem sie okazal. Ale nie wiedzialam, ze wynikalo to z naturalnych preferencji, jesli wierzyc jasnejanielce. Zawsze mnie uczono, ze chamstwo to rzecz nabyta, w przeciwienstwie do naturalnych preferencji seksualnych. Jak kaemowi sie udalo, w jego dowcipie w tym temacie, polaczyc jedno z drugim, przerasta moje zdolnosci pojmowania swiata. Tylko soulgarden, jak mi sie wydawalo, zdolnym by mogl byc do takiej ekwilibrystyki niepojetej. Czym, nota bene, nasza jasnaanielke w koncu wkurzyl i do Michnika wyslal. A niech im tam. EDD kiedys napisal, ze soulgardena rozumie od zawsze. Jesli tak to moze wiec ich teraz godzic. Tylko zeby znowu nie wyciagal tego cececepe! Kaem pewnie mysli, ze to smieszne, ja nie.

    Tym sposobem doszlismy do tematu, o ktorym chcialam w koncu napisac. “Kuczynski a sprawa polska” jak to moj Docent (dalej bedzie samo D.) ujmowal w owej rozmowie politycznej w pierwszym dniu swiat. Po tej rozmowie polityka zeszla z porzadku dziennego. Ustepujac miejsca i czasu nastrojom swiatecznym. Jak byc powinno. (Uwagi niektorych blogowiczow, wyszydzajace nasze czysto polskie obyczaje, nie zasluguja na uwage. Bo to same kompleksy zapyziale, nawet nie wiem czy nie antynarodowe. Podparte wredniactwem zwyczajnym. Szkoda slow.)

    Na poczatek dodam, ze D. ma 37 lat, a wiec nie jest zadnym tam marcowym. Czy innym ramolem komuszym. Wrecz przeciwnie, jest tak antykomunistyczny, ze az sie zastanawiam skad to u niego. Ja wiekiem za bardzo nie odbiegam ale takiej nienawisci do komunistow nigdy nie mialam. Moze dlatego, ze zadnego nie znam. Naprawde. On pewnie jakichs zna. Ale w wiezieniu, jak np. Michnik czy p. Kuczynski, napewno nigdy nie siedzial. Byl zwyczajnie za mlody na to. Niezbadane sa przyczyny ludzkich fobii czy wrecz nienawisci!

    D. przedstawil sie jako znawca tematu. Politolog. Tworczosc i poglady p. Kuczynskiego wydawal sie znac na wylot. O hipotezie malejacego strachu wiedzial oczywiscie wszystko, jesli nie wiecej. Tak jak i o terrorze jako podstawie systemow zamordystycznych (tak je nazywal). Ale juz w tym temacie mial zdanie nieco odrebne.

    O ile zrozumialam, on nie ma za wiele szacunku dla naszego Gospodarza dlatego, ze prawdziwemu analitykowi nie wolno uzywac “lekcewazacego wygodnictwa”. Tak to, zdaje sie, nazwal. Chodzi o to, ze Kuczynski “wygodniacko” wrzuca do jednego worka systemy hitlerowski i sowiecki. Bo uwaza, ze absolutny terror i strzelanie w tyl glowy byly oficjalnie “instytucjonalnie wpisane w system sowiecki”, jak to cytowal z pamieci. A wedlug D. tylko w systemie hitlerowskim fizyczna likwidacja – zabijanie – jednostek, grup i nawet calych narodow bylo czescia realizowania oficjanej polityki wyzszosci rasy panujacej. System sowiecki, choc oczywiscie liczbowo nie mniej morderczy, nigdy nie oglosil wyzszosci jednej rasy nad inna. Ani nigdy oficjalnie nie wpisal do zalozen systemu, ze masowe mordowanie ludzi jest dziejowa koniecznoscia. Marksizm potrafil porwac ogromne masy w calym swiecie tym wlasnie, ze w zalozeniach mial tylko piekne idealy, o zamierzanej praktyce nie mowiac ani slowa. Nazizm zalozenia mial juz straszne. I dlatego Churchilowi tak latwo bylo sprzedac swiatu jego koalicje ze Stalinem. Bo, jak to ujal, i z diablem ukladac sie nie wstyd by pokonac Hitlera. Jesli tej roznicy sie nie widzi to sie nie jest w stanie skutecznie walczyc ze zlem, podsumowal D.

    Ja w tym miejscu zablysnac chcialam cytatem z p. Kuczynskiego: ”“Dla systemu nie ma żadnego usprawiedliwienia. Bez względu na to czy w danym okresie strzela sie ludziom w tył głowy, czy tylko tropi się zakazane książki i wsadza je czytających na rok do pudła, system jest ten sam.” A D. na to: bo on i tej roznicy nie potrafi dojrzec. “Tym strzela sobie juz w druga stope. I przegrywa w dyskusji, co widac w utrzymujacym sie a nawet w wzrastajacym poparciu dla postkomuny”.
    .
    Tu musze przerwac te moja relacje. Bo mam prawdziwe zycie do przezycia. A blog to jednak chyba niezupelnie prawdziwe zycie. Jak sie widzi infantylnosc w postach to wszytkiego sie odechciewa. Szczegolnie ta w kompleksach wyzszosci widoczna. Ale niech im tak bedzie. Moze popisza, popisza az w koncu im sie znudzi. Zeby tylko panu Kuczynskiemu sie nie znudzilo!

  332. Patrycja_Zab napisał(a):

    Napisalam w koncu troche na obiecany temat . Ale zawiesilo i mnie. I trzyma! „Oczekuje na zatwierdzenie”. Czy aby maszynist nie padochl, Dyplomato Przyuczony?

  333. W.Kuczyński napisał(a):

    Dyplomata,
    program blokuje przez pewien czas tylko osoby nowe na blogu i to nie za każdym razem. Po krótkim czasie sie do nich przyzwyczaja.

  334. Patrycja_Zab napisał(a):

    O, zobaczcie. Maszynista zyje ale co to za zycie. Puscil mnie trzy razy! Bo tyle razy probowalam go oglupic.

    .
    No i czy nie mam racji z ta infatylnoscia?

  335. Piotruś napisał(a):

    Patrycjo przekaż twemu Mentorowi, że faszystowskie Niemcy były państwem prawa dlatego, nawet eksterminacja całych narodów opierała się o podstawy prawne. Stalinowi wystarczały tajne ukazy – stąd i drobne różnice.

  336. Patrycja_Zab napisał(a):

    Piotrus Pan, dziekuje. Wydawalo mi sie, ze D. wlasnie o to chodzilo, o te „drobne roznice”. Ze jesli nieludzki, zbrodniczy system nie jest w prawo wpisany to napewno kiedys, tak czy inaczej, bedzie musial sie zawalic. Tak analizowal nawet p. Kuczynski, bez nazwania tej ” drobnej” roznicy. System hitlerowski natomiast, wlasnie wpisany dumnie (czy dobrze cie odbieram, Piotrusiu?) w to panstwo prawa, sam by sie nigdy nie zawalil. Trzeba go bylo pokonac nieludzkim wysilkiem. Nawet przy pomocy diabla Stalina. Mowiac o tym, D. dodawal: ale to kandyda, lol. Tyle, ze nie dla kazdego, mowil.

  337. dark side napisał(a):

    Jako osobe wychowana na prowincji czesto zaskakuja mnie wizje wiejskiej sielanki homo urbanus (nie wazane czy z warszawy czy z innej metropolii:)Jak te 360 m2 bez toalety, z ktorych dumny jest glos :)robi wrazenie :) Pomijajac juz problem ogrzania takiej kubatury zima (lekko liczac 1000 m3) zdawac by sie moglo, ze budowa osobnej wygodki to nieuzasadniona rozrzutnosc, gdyz przy tej powierzchni wykrojenie metr na metr dwadziescia na wc to niezauwazalny ubytek przestrzeni mieszkalnej:)
    drogi glosie jesli rzeczywiscie zamierzasz korzystac z krajobrazowej wygodki niezaleznie od pory roku rekomenduje (jako zyczliwy Ci profesjonalista) zainstalowanie dmuchawy cieplego powietrza- chroniczne zapalenie pecherza moze skutecznie zniechecic do urokow wiejskiego zycia. rozwazylabym tez budowe krytego polaczenia z rezydencja, najlepiej z podgrzewana posadzka antyposlizgowa (automatyczne topienie sniegu i odprowadzanie wody roztopowej) aby zaspy, zawieje i oberwania chmury nie odciely Cie, gdy bedziesz oddawal sie samotnym dlugim rozmyslaniom na sedesie. z tego samego powodu warto tez pociagnac tam kilka przewodow, nic wielkiego-kablowke, internet,telefon, wideofon i pilota do bramy zebys wiedzial,gdy ktos przyjedzie i mogl otworzyc bez zmiany pozycji . nie od rzeczy bylby rowniez maly schron przeciwatomowy zlokalizowany ponizej linii szamba. oczywiscie po dokonaniu tych wszystkich inwestycji konieczny stanie sie alarm antywlamaniowy. w ten sposob zabezpieczny bedziesz mogl spokojnie oddawac sie urokom tradycyjnego wiejskiego biegania do wygodki na drugi koniec posesji.

  338. Edwar D.Dana napisał(a):

    Patrycjo Ząb
    Nie dziw się, że zainteresował mnie i chyba Głosa twój wtręt, że jakoby: ” Stary (cię) dopadł i teraz śpi dumny z siebie.
    Według pracy antropologa kutrowego doc. Niezamysła „Postinteligencja Polska. Sympozja przy grillu” tego rodzaju sformułowania są kodem z pomocą, którego porozumiewają się pruderyjne „szwagierki i siostry” chcąc opowiedzieć swe życie erotyczne.
    ”Szwagierki i siostry” to uczestniczki podstawowej, poza medialnej, grupy wymiany myśli, jaką jest w kulturze części Polaków i Polonusów spotkanie przy grillu czy stole w zależności od pory roku i klimatu. Tego rodzaju spotkania stymulują zachowania prokreacyjne, o których „szwagierki” mimo pruderii chcą opowiedzieć innym.
    Twoje oburzenie wskazuje jednak, że jesteś w kręgu bardziej tradycyjnym. Nie należysz do folkloru współczesnego „do wspólnoty szwagierskiej” a do kręgu, który preferuje tradycyjnego” berka gonionego”, „ślepą babkę” lub „salonowca”, czyli zabawy Sarmatów.
    Zmieniam, więc pytanie:
    Czy był to salonowiec? To na ogół skutek zimnego klimatu i małego metrażu.
    Czy były to wymagające ciepłego klimatu lub dużego metrażu „berek” albo” ślepa babka?. Są to zabawy możliwe do przeprowadzenia w pomieszczeniach pozbawionych pamiątek.
    Odpowiedzi na te pytania są wbrew twemu mniemaniu ważniejsze i pilniejsze niż twój referat na temat myśli twego docenta.

  339. Patrycja_Zab napisał(a):

    Edd,
    I tobie dziekuje za lekcje. Czy miales na mysli oberek kucany na polu ogorkowym? Ulubiona zabawa zakonnic ponoc. Powinienes to znac.
    .
    Odpusc sobie, kochany. Nawet ja zwykla baba wiem, ze nie bedzie jedwabnej torebki ze swinskiego ucha. Tak jak z ciebie nie bedzie profesora. Ani nawet docenta, chocby tylko marcowego. U owcarka na blogu powiedzieliby ci: tys burek. Bo tobie sie wydaje, ze masz kompleks wyzszosci. Kazdy burek to ma. Poczytaj cos i na ten temat.

  340. Piotruś napisał(a):

    Patrycjo zrozumiałaś mnie zupełnie żle – w życiu jednostek i społeczeństw jedynie synergia implikuje saldo dodatnie. Wszystko inne jest grą o sumie zerowej – wynikiem zbrodni jest jedynie kara i nic więcej. Hitler powoli pożerał swoich marszałków i zawaliłby sie prędzej niż sobie wyobrażamy. Problem w tym że wcześniej dokonałby masakry na skalę przemysłową – czas to śmierć – dlatego należało się spieszyć nawet w sojuszu ze Stalinem. Nic więcej.
    Po państwie prawa pozostają dokumenty, po ustnych poleceniach śladu nie uświadczysz.

  341. Edwar D.Dana napisał(a):

    Co chcialaś Patrycjo Ząb opowiedzieć?
    Po co „stary cię dopadał” a potem był „dumny”?

  342. dark side napisał(a):

    Ed,
    nie zbuntowane anioly mialam na mysli, choc to ciekawa koncepcja- jakiej orientacji swiatopogladowej sa sfery niebieskie :)
    chodzi mi razej o przedludzkie i wczesnoludzkie formy organizacji spolecznej.rody, plemiona i grupy- swiatopoglad preferowany w systemie feudalnym na przyklad byl zdecydowanie prawicowy-przestrzennie nieliczni ludzie kupia sie za murem wokol ezydencji wladcy budowanej w miejscu latwym do obrony, w swiadomosci mamy budowanie lojalnosci wobec suzerena i grupy podparte przekonaniem o wyzszosci wlasnej religii,kultury czy rasy, brak zaufania i wrogi stosunek do sasiednich zamkow, ludow i wiar. umysl prawicowy dziala na rzecz waskiej grupy,ktora uwaza za wlasna, przy czym jest zdolny do niezwyklego bohaterstwa. by istniec potrzebuje wroga zewnetrznego, obcego, z ktorym toczy walke- moze to byc czlowiek, smok badz szatan lub tez ulomnosci ludzkiej natury. to jest w gruncie rzeczy tragiczna postawa- w opozycji wobec calego swiata, w pogoni za niedosciglym idealem, swietym graalem, w swiadomosci wlasnej czlowieczej ulomnosci jedynym sprzymierzencem jest bog. w prawicowym pojmowaniu swiata nie miesci sie poglad, ze swiat ewoluuje i w zwiazku z tym sama definicja czlowieczenstwa moze sie zmieniac. nic dziwnego, ze Cioran, ktorego uznaje za prawicowca, doszedl ostatecznie do wniosku, ze wszystko zaczelo sie od bledu- grzechu pierworodnego, a potem bylo juz tylko gorzej:)

  343. Edwar D.Dana napisał(a):

    Piotrusiu
    Przecież są i dokumenty. Tylko i tylko, dlatego że bolszewizm nie został pokonamy militarnie i implodował na koniec oceniany jest w sumie łagodniej.
    Przypominam, że wiele dziesiątków lat fascynacja tym zawiaskiem nie polegała tylko na jego obietnicy sprawiedliwości społecznej. Wśród zafascynowanych tym zjawiskiem poza CCCP było wielu takich (zwłaszcza w latach dwudziestych i trzydziestych), który byli zafascynowani terrorem, jako metodą zachowania i utrwalania władzy.
    W zasadzie wyznawcom nie przeszkadzał terror skierowany przeciwko burżuazji, posiadaczom, kułakom, popom i biskupom i narodom. Pierwsze wątpliwości zaczęły rodzić się, kiedy dotknął „bohaterów” rewolucji, czyli swoich.

  344. jasnaanielka napisał(a):

    Chyba pójdę jednak do biblioteki i tego Ciorana poczytam :)
    dark napisała tak pięknie, plastycznie i przekonująco, że nabrałam ochoty, mimo zniechęcającej notki EDD. Ale podejrzewam złośliwie, że chodzi mu o urodę Ciorana. No kapitan Kloss, jak żywy!!!
    EDD! dla mnie twoja wirtualna uroda jest nie do pobicia, jeśli ma to dla ciebie jakiekolwiek znaczenie. Mam nadzieję, że tak?

  345. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Uff, dark side, dziekuje. A juz myslalem, ze pozostaniesz przy wygodkach. Ciorana ktos czytal w otoczeniu naszego drogiego EDD. To ty? A czy Cioranem mozna wytlumaczyc EDDego slabo wybredne wycieczki pod Patrycje czynione? Musze powiedziec, ze rzeczywiscie to burkiem traci. Choc nieladnie tak pisac. Bo jeszcze burek wezmie i sie obrazi.

    Gdzie jest kaem?

  346. Edwar D.Dana napisał(a):

    Widzisz Dark
    Opisałaś sobie feudalizm jak chciałaś i wyszedł ci chyba anachronizm. Zupełnie uszły twojej uwadze i geneza feudalizmu i jego auto ideologia. Feudalizmowi nie można przypisywać lewicowości czy prawicowości. Ta skala jak pamiętasz powstała w czasie rewolucji francuskiej i nich tam się zaczyna by tracić stopniowo na znaczeniu po dwustu latach.
    Chcę ci przypomnieć tylko, że feudalizm to system opiekuńczy w założeniu. Że teoretycznym obowiązkiem seniora było zapewnienie bezpieczeństwa poddanemu, który w zamian za ograniczał swą wolność. Jest to sama istota feudalizm, który oczywiście, jako feudalizm realny był taki, jakim był.
    Feudalizm to nie tylko relacja senior – wasal. To także prawe cechowe i silna regulacja rynków.
    Ale wracając do lewicy i prawicy to pamiętaj także, że lewica miała i ma swoich krwawych idoli z narażeniem swojego życia mordujących swoich „obcych” opisanych tak udale przez lewicowych teoretyków. Nie bardzo widzę różnicę miedzy kultem śmierci za naród, czy rasę a kultem śmierci za klasy „uciśnione”. Tu Dark różnicy nie znajdziesz. Lewica przy władzy tworzy swoje Graal, których szuka z równym okrucieństwem jak prawica. Mówię oczywiście cały czas o skrajnościach. Bywały też „cywilizowane” lewice i prawice to oczywiste.
    Patrycjo Ząb.
    Nie męcz się. Nie jestem (to znaczy ten co mnie Nicka pisze) i nie będę profesorem ani docentem. Twoje życzenia są więc bezprzedmiotowe.

  347. jasnaanielka napisał(a):

    Chyba warto oderwać się od tych pasjonujących przepychanek, sójek i kuksańców i przeczytać coś, co sprawi, że się uśmiechniemy?
    http://wyborcza.pl/1,8138....._domu.html

  348. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dyplomato Przyuczony
    Od kiedy ty stałeś się wybredny? Poczytaj siebie z uwagą?
    Jestem pasjonatem współczenych zmian w obyczjowości polskiej.
    Moze ty mi wyjaśnisz co Patrycja Ząb miala na myśli i po co się tym z nami dzieliła?

  349. Edwar D.Dana napisał(a):

    Polecam
    http://www.dziennik.pl/po....._spac.html

  350. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    EDD,

    Nie o wybrednosc, tak naprawde, idzie a o upierdliwosc. Tak to zdaje sie juz raz Patrycja ujela. Czy ty myslisz ze dodajesz sobie splendoru (tez juz gdzies bylo) upierajac sie przy jakims slowie czy dwoch przez kogos lekko uzytych i lekko brzmiacych? Przeciez sam sobie mozesz odpowiedziec jesli bys zarzutu wrednosci chcial uniknac: pewnie te Patrycje maz dorwal zeby w berka gonionego sie pobawic! Z nudow, po wyjsciu gosci.

    A tak wogole to nie wszystkim bez wyjatku wychodzi dosiadanie zbyt wysokiego konia. Czasem warto o tym pamietac.

    Szkoda ze D. sam na blog nie wchodzi. Pewnie tez na zbyt wysokim koniu jezdzi i naszego Gospodarza traktuje ze znanym kompleksem.

  351. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dyplomato Przyuczony
    Mam alergię na ten rodzaj ciężkiej jak bigos przaśności (nie stylizowanej) i z tego to wynika.

    O meritum wpisu trudno się wypowiedzieć bo autorka schowała się za D. więc nie wiadomo czy sama identyfikuje się ze swoim tekstem.
    O cytowanym docencie czy raczej o jego wypowiedzi też trudno coś powiedzieć bo nie wiadomo czy to wierny cytat czy „odczucie słuchacza”.

  352. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dobranoc.

  353. Patrycja_Zab napisał(a):

    Piotrus (5:47 po poludniu)

    „w życiu jednostek i społeczeństw jedynie synergia implikuje saldo dodatnie. Wszystko inne jest grą o sumie zerowej”.

    Piotrusiu, to ty tez docent albo i profesor jaki? Nadelo sie towarzystwo, nie ma co. A ja tylko przekazalam stanowisko D., moze zreszta tez podpompowane jak te liscie na drzewie z teorii ewolucji. (Przyznaje sie bez bicia ze nie brzmie tu zbyt oryginalnie ale chcialam w ton wpasc, to wszystko.)
    .
    Przypomne rzecz, innymi slowami. Nie wystarczy widziec, czy nie widziec, bo to na jedno wychodzi, roznice pomiedzy hitleryzmem i stalinizmem. Trzeba jeszcze wydedukowac co to oznaczalo, tam i wtedy, dla nas. Oznaczalo, ze musialo wowczas wygrac mniejsze zlo jesli chcielismy uniknac biologicznej zaglady, powiedzial D. Od razu dodajac, ze i tego mniejszego zla on nienawidzi z cala pasja. A ja dodam od siebie: ta zaglady wpisana nam byla w ow system prawny, z ktorego ty zdajesz sie byc jakby dumny.
    .
    Zapytam z glupia frant: co komu po dokumentach jesli go juz przepuszczono przez komin? Pewnie znow cos zle zrozumialam. No to na wyrost przepraszam.

    .
    Ale czy mysmy sie nie oddalili za bardzo od tematu wpisu? Bo D. glownie na ten temet mowil, o czym ja juz prawiwe zapomnialam.

  354. kaem napisał(a):

    Milczalem, glebia dyskusji sie tu toczacej porazony. I choc nie palam miloscia zadna do Patrycji (i mnie kazetsa czto to wzaimno), to tyle musze powiedziec: a kudy wy wam do niej, wy orly od synergii implikujacej i implodujacych systemow,. Ona was moze, razem z tymi dokumentami po panstwie prawa, przepuscic nie przez komin ale przez garburator zlewu kuchennego. Uczyni to nigdzie sie nie kryjac za zadnym czy zadna d czy D. I to w przerwie pomiedzy serwowaniem gosciom drinkow i zadawalaniem z nudow wlasnego meza.
    .
    A wracac z powrotem na rogatywki, wy orzelki blaszane!

    Bo mnie wstyd za was. A i rodzicom nieladnie.

  355. głos zwykły napisał(a):

    Droga dark side,
    Ja nie jestem taki zupełnie miastowy. My zawsze oprócz mieszkania w Warszawie mieliśmy spory dom na wsi (potem wieś jednak stała się miasteczkiem i trzeba było uciekać dalej od Warszawy). Rodzice mnie i mojemu bratu kupili właśnie działki budowlane w Leoncinie i stąd też budujemy tutaj domy. Brat wybudował sobie domek drewniany typu Missoni IX z elementami typu IV
    http://www.misoni.com.pl/?page=8&action=showCat&id=2
    A ja ma dom dokładnie taki
    Wnętrze
    http://www.soprojekt.pl/Proj_got/S22/s22_rzut.html
    Elewacje
    http://www.soprojekt.pl/Proj_got/S22/s22_elewacje.html
    Rzut z góry
    http://www.soprojekt.pl/Proj_got/S22/s22_sytuacje.html
    Tyle, że podwyższyłem sobie trochę dach i mam sporo nieużytkowego poddasza, ale za to nie wiem gdzie schody (myślę o holu w przyszłości).
    Tak wiec każdemu coś innego się podoba, mnie akurat spodobał się taki dom. Uważałem, że dobrze pasuje do otuliny Kampinosu.
    Jeśli chodzi o wygódkę, to wolę taką bez dmuchawy i internetu, ale za to w krzaczkach i pod drzewkiem.
    http://pl.wikipedia.org/w.....e_cm01.jpg

  356. soulgarden napisał(a):

    Bardzo ciekawy film na Polsacie. Z kobietą idealnej urody i kilkoma niezłymi dialogami. Można zapomnieć o męskich i żeńskich cyborgach lubiących swoje sporty.

  357. dark side napisał(a):

    dyplomato,
    logistyka i racjonalizacja dostepu do wychodka, podobnie jak do wszelkich innych uslug z jakich korzystasz na swej drodze zycia od izby porodowej po kostnice to racja mego bytu na tej planecie:) W przeciwienstwie do prywatnych spraw Patrycji, w ktore mieszac sie ani komentowac nie zamierzam.
    przepraszam glosa , ktory mial nieszczescie slowem nieopatrznem wystawic sie na zer, jesli poczul sie urazony :)

  358. głos zwykły napisał(a):

    dark side,
    Twój komentarz był dowcipny. Zamieściłem dla ciebie dalsze rzeczy to komentowania. Niestety oczekują na zatwierdzenie. Jak się pojawi to tylko chciałem zwrócić uwagę, że sypialnie 11 i 12 połączyłem w jedną dużą. Poza tym dodam, że na początku myślałem o domu głównie na lato, ale większym i przyjemnym jeśli chodzi rozkład wnętrz. Zrobiłem więc bungalow z ceramiczna dachówką, pod którą dobrze się czuję, gdy na zewnątrz jest 30 stopni celsjusza. W gruncie rzeczy lubię trochę więcej chłodu niż trochę więcej ciepła. Lubię także jak w domu jest takie powietrze wilgotne jak na zewnątrz. A szczególnie uwielbiam lodowate noce pod wielką kołdrą. Jeśli chodzi o nocne wycieczki do ogrodu, to na pewno słuszna uwaga. Ale mam tutaj takiego sąsiada, który wybudował sobie dom o powierzchni 600 m2, który ma dwie wielkie izby, a rodzina latem i tak sypia w ogrodzie na świeżym powietrzu. Inni sąsiedzi, którzy też hodują konie z kolei mieszkają nad samą stajnią! Trudno uwierzyć, a jednak to szczera prawda! Dlaczego więc ja nie mogę nocą trochę pobyć bez internetu, dmuchawy i wideofonu w wygódce?

  359. Piotruś napisał(a):

    Głosie schody w „8″ zamiast szafy. Na poddaszu „klima” latem niezbędna. Nie dopuść do użytkowania kanalizacji przed zamieszkaniem, bo pierwsza awaria to zapchany przez ekipy budowlane odpływ i fekalia na podłodze.

  360. głos zwykły napisał(a):

    Piotruś,
    Także myślałem o 8, ale na przeciwnej ścianie, bo dłuższa, a po drugiej stronie zlikwidować szafę. Dużą garderobę natomiast mogę zrobić w wielkim połączonym pokoju 11 i 12. Na razie jednak, dopóki będę kawalerem, nie będę robił schodów na poddasze. Uważam, bowiem że 216 metrów na parterze wystarczy do przyzwoitego życia. Z drugiej strony trochę żałuję tego poddasza, bo ona ma jednolitą nie dzieloną na mniejsze powierzchnię i bardzo nadawałby się na taką jedną dużą sypialnię-pracownię z dużą plazmą i kinem domowym oraz dobrym sprzętem stereo. Mam taki projekt, aby dom urządzić minimalistycznie, pozostawić spore przestrzenie. Nie zagracać ich. Uwielbiam duże łazienki (niestety mam tylko jedną taką), albo ogromne przestrzenne klozety (niestety nie mam takiego). Lubię też bardzo wysokie sufity, znowuż to przykre, ale ze względów ekonomicznych musiałem poprzestać na 3 metrach wysokości. No lubię jeszcze także wielkie zadaszone tarasy. (W przyszłości muszę dobudować, być może z ogrodem zimowym). Inni lubią małe ekonomiczne domki, ale ja lubię coś innego, mnie podobają się duże przestrzenie do życia. Gdybym mógł to w ogóle zrobił bym sobie taki duży dom bez stropów, tylko z dachem na 5,5 metrach. To byłoby piękne. Dać dużo roślin w takim domu, ba może centralnie zasadzić jakieś egzotyczne drzewo (np.. małą palmę z kokosami) i zrobić sobie wielkie akwarium ze słoną wodą. A na środku salonu koło akwarium dużą wannę, albo jacuzzi. Acha i do tego jeszcze koniecznie dwie postawne murzynki!

  361. soulgarden napisał(a):

    Dostałem na przynętę do zobaczenia, że „nie tylko moje posty są przetrzymywane”. Do tej pory nie zauważyłem żadnego głównych dowódców. Nie ma to szczególnego znaczenia poza tym, że wskazuje na fakt szantażu wobec tego co mógłbym chcieć napisać. Nie mogę napisać nic wartościowego gdyż jak tylko będzie to odebrane przez mordercę jako takie, a zwłaszcza jeśli będzie niekożystne dla sensu kordonu to zostanie zdjęte. Dodatkową funkcją jest publiczny efekt jeśli tylko może wzbudzać atawistyczny resentyment przez wyparcie poczucia winy za obserwowanie.
    Ciekawe, że stało się to dość krutko po tym jak uniemożliwiono mi możliwość przeklejania w takich sytuacjach w miejsca starych wpisów gdzieś tam jako rodzaj dywersyfikacji. To ośmieliło i ułatwiło decyzję praktycznie kastrującą moje możliwości wypowiedzi. O ile oczywiście nie chcę rozgłaszać za wszelką cenę gdzie popadnie czegoś co umywałoby ręce z popularyzacji moim oprawcom i maksymalnie uniemożliwiało odtworzenie przebiegu choćby warstwy tego co jest zapisywane. Można powiedzieć, że środowisko dziennikarskie zatroszczyło się o ułatwienia w sensie praktycznym możliwość oceny ludziom równie zorientowanym spoza mediów. To haniebna skryta forma współpracy. Ludzie ci podobnie do mordercy zdają się nie rozumieć możliwości atakowania prywatności przez atak na ideę prywatności. Podobnie jest z wolnością słowa. Nie ma takiego ataku na ideę, który nie byłby atakiem na wolność.
    Po co np sugeruje mi się gdzieś takie dane osobowe czy adresowe, które powielają się jako identyczne szeregi cyfr. By zakomunikować: twoja prywatność jest niczym.
    ,
    Dziś dokumenty, które wczoraj były identyczne w nazwie, ale znacznie różne w treści znów mają inną nazwę: kuczyn i kuczyn.odt.
    Cały czas muszę by zapisać dokument włączać odzyskiwanie dokumentu. Mimo poprawnego odzyskania jest to ponawiane. Prawdopodobnie po to by w wybranych momentach móc dokonywać prościej manipulacji.
    ,
    Nadal nie mogę odtwarzać m innymi filmów youtube gdyż komputer nie reaguje na próby instalacji flash player.

  362. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Gospodarzu!

    Nie uwazacie, ze czas tematyke zmienic? Bo nam tu wybuduja wychodek jakiego nie bylo w historii. Na miare slawojek jak nie lepiej.
    Kaem jednak przekroczyl pewne granice. Bojkotujemy drania?

  363. Ewa-Joanna napisał(a):

    Wow!
    Widze, ze czas wolny wykorzystaliscie wspaniale.
    Glosie, zafascynowala mnie twoja milosc do wychodka, szczegolnie w mroz. Mialam kiedys taki i chron mnie losie od powtorki, szczegolnie rano to byl zimny dran! Ale jako „ikspiriens” moze byc nawet tworczy.
    No i ta palma kokosowa … dranstwo takie duze troche. Daktylowa lepsza, a Murzynki jak najbardzej!

    Dyplomato, Kaem nic nie przekraczal, czego sie czepiasz? Daj zyc czlowiekowi choc dran, to dowcipny i o ilez to lepsze niz intelektualne smecenie!

  364. Zdzisław_1 napisał(a):

    Głosie
    Witam a myslałeś o sprzątaniu?
    Na marginesie powiem że prawie identyczny układ midomu i elewacji widzialem juz wybudowany we Francji Też troche przerobiony bo dobudowanae pietro na pokoje dla dzieci ,goscinny i łazienkę (ogrzewanie podlogowe) schody z salonu-kuchni . ładny.

    Pozdrawiam po swietach i ozywiscie wszystkich którzy sie pojawia i przeczytają

  365. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Do E-J, litujacej sie nad draniami zimnymi i innymi

    :
    Moze i smecenie ale jaki szpan! Az gumiaki w tym grzezna, po drodze do wychodka.

    Teraz limeryk, dla odmiany (tematu).

    .
    Pewien narod wybrany, choc w tym nie jedyny
    chelpiac sie swa wiara naduzywal sliny
    Powstawal z tego widok dosc oblesny raczej
    Lecz wybrancy wierzyli ze jest inaczej
    i coraz bardziej naduzywali tej wydzieliny!

  366. Edwar D.Dana napisał(a):

    Polecam

    http://wyborcza.pl/1,7649.....;startsz=x

  367. Zdzisław_1 napisał(a):

    Głosie
    jeszcze sprawa domu i podobieństwa, jednak architekci z siebie zrzynają?

  368. Edwar D.Dana napisał(a):

    D.P.
    Ten blog przy milczącej akceptacji Gospodarza jest blogiem otwartym. To znaczy ze rozmawia się tu o różnych spawach i rzeczach i nie zawsze poważnie. Twoje nawoływania innych do „powrotu do tematu” są bez sensu. Jeśli chcesz „powrócić do tematu” to napisz coś „na temat”.
    Jak na razie to zachowujesz się podobnie jak niejaki „uchachany”, czyli jak chłopaczek który na widok przejeżdżającego pociągu rzuca weń śnieżkami i ma zabawnie. Może to robić w zasadzie bezkarnie bo szansa że pociąg się zatrzyma jest równa zeru.
    Jeśli chcesz ograniczenia „do tematu” i sam nie masz nic do dodania czekaj cierpliwie aż ktoś inny napisze. Jak na razie próbujesz zaistnieć przez „popędzanie”.

  369. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    EDD,

    Dziekuje za linka. Pozwolilem go sobie uscislic, inaczej troche. http://wyborcza.pl/12,829.....ancji.html

    Ten zmodyfikowany link zadedykujmy dla soulgardena.

  370. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zdzislawie,
    a fe! Oni nie zrzynaja, oni ulegaja inspiracji! Ci architekci oczywiscie :)

  371. głos zwykły napisał(a):

    Zdzisławie_1
    Myślałem o sprzątaniu i dlatego uważam, że nie należy w takim domu kłaść wykładzin dywanowych. Dotąd kiedy dom był w fazie domu letniego właśnie wyłożyłem go grubą sztywną i ciepłą wykładziną i zdaje sobie sprawę ile czasu zajmowało jej odkurzanie. Tyle, że ja ten dom miałem do różnych prac fizycznych, tak więc nierzadko całymi dniami w nim pracowałem, a jeśli nie było takiej potrzeby to intensywnie uprawiałem sport. Generalnie lubię daleko chodzić przełajami. Odpowiadają mi wędrówki po 5 godzin. Znakomicie także czuje się po przejechaniu 100 km rowerem, niestety za przeproszeniem cierpi na tym moja pupa. Na działce lubię zajmować się ogrodem. Z prac wymagających wielkiego wysiłku odperzanie niewątpliwie jest pracą, która wymaga niezwykle dużego wysiłku. W tym roku także własnoręcznie zdarłem farbę ze starego drewnianego domku, wyszlifowałem go i pomalowałem drewnochronem na miodowy kolor. Tego rodzaju prace stolarskie zwłaszcza ręczne polerowanie drewna jest źródłem wielkich doznań z swojej fizycznej. Można np. odczuć co to znaczy dobrze wyćwiczony kręgosłup. Jeśli chodzi o kopiowanie domów, to myślę, że akurat projekt tego dom który kupiłem i zbudowałem był najciekawszy jeśli chodzi o rozkład pomieszczeń. Na początku także planowałem schody na końcu jadalni w kierunku dużych drzwi do holu, ale tutaj trzeba byłoby zrobić schody kręcone i dosyć drogie, żeby ładnie wyglądały w jadalni i salonie. Sama architekt Sylwia Strzelecka projektuje domy w jakimś jednym charakterze, tak aby była rozpoznawalna. Wykluczyć nie można, że we Francji stoi dom jej autorstwa.

  372. kaem napisał(a):

    Do EDD:

    Ja bym tez Dyplomacie dolozyl. On do bojkotowania mnie nawolywal! A sam tylko limerykiem NIE NA TEMAT potrafi bzyknac. Bo chyba niewiele czym wiecej.

    Obawiam sie tylko troche czy Patrycja, jesli wroci, znowu burkiem jakim ci nie dolozy. Ten wtret, powiedzmy sobie szczerze, wrednie dosyc ci bowiem wyszedl. Bos zabrzmial jak wice Gospodarza, stawiajac go przy okazji w swietle nieciekawym. „Ten blog przy milczącej akceptacji Gospodarza jest blogiem otwartym.” Machnales tu jak cepem. Sp. Jerzy Kosinski, ten od „Being there”, kiedys opisal cos zblizonego. Gdy byl, w latach 50-tych, przewodnikiem wycieczek robotnikow PGR-owskich do Zakopanego, to podobno mial obowiazek dodawania, do opisow gor, ‚zostaly one dla was specjalnie wybudowane przez wladze ludowa’. Ta ‚milczaca aprobata otwartosci’ Gospodarza zabrzmiala rownie prostacko. Czy on ci za to nie nakopie do d..?

  373. głos zwykły napisał(a):

    I jeszcze jedno, kiedy nie będę mógł utrzymać takiego domu, to go po prostu sprzedam. W Polsce jeszcze nie ma podatku katastralnego. Nie płaci się po 5 latach podatku od sprzedaży nieruchomości. Nie płaci się też podatku od gospodarstw rolnych. Stąd też niektórzy budują sobie dworki na wielohektarowych gospodarstwach i dojeżdżają do nich samochodami terenowymi, które mają homologację na samochody ciężarowe i gdzie od paliwa można odliczyć VAT. A potem sprzedają je z przebiciem kilku milionów złotych, które to miliony są nieopodatkowanym dochodem! Stąd też wartość gruntów i budynków za miastem, takim jak np. Warszawa jest bardzo duża, gdyż sprzyja temu określona polityka podatkowa państwa. Nasze państwo i gospodarką są tak zaprojektowane i skonstruowane, że w gruncie rzeczy wspomaga bogatych, a poniża biednych. Warto o tym pamiętać, wybierając swoją rolę społeczną (o ile takiego wyboru samodzielnie można dokonać). Nie warto np. być małym wyrobnikiem, bo taki zapłaci VAT od paliwa i nie stać go będzie na samochód ciężarowy. Kupi dom od dewelopera, albo w Warszawie i przepłaci suto ponad rynkową cenę. A w bieżącej działalności straci zdrowie dzięki działalności rodzimej administracji, także podatkowej i sądów. W końcu obciąży go dużymi prowizjami bank zarządzany, także przez członków partii politycznych. A postępowanie likwidacyjne będzie bolesne, bo w wieku trumny ekonomicznej zamkną go wynagrodzenia tych, którzy zawsze towarzyszą spłacie długów (a jest ich wielu). Mnie osobiście to bardzo dziwi jak ludziom z Solidarności udało się zbudować państwo, tak bardzo mało Solidarne, ale za to tak bardzo socjalne z tym, że socjalne datki bywają formą jałmużny społecznej. Jeśli to się nie zmieni, to w przyszłości drastycznie pogłębią się różnice szans życiowych poszczególnych członków naszego społeczeństwa (które i tak są dzisiaj tak duże jak przełęcze w Kolorado), a elita społeczno-gospodarcza, tak jak w rozwiniętych krajach latynoamerykańskich w końcu zapomni, że powinna być odpowiedzialną częścią społeczeństwa, odpowiedzialną za los innych jej członków.

  374. jasnaanielka napisał(a):

    głosie! dom i dalsze plany jego urządzenia wyglądają imponująco.
    Gratuluję ci takiego hobby a także możliwości jego uprawiania.
    Praca przy drewnie naprawdę dostarcza ogromnych emocji. Sama restaurowałam starą komodę i stolik – niciak, na różne igły i nici.
    Piękne zapachy i kolor, wzór słoi wyłaniających się spod warstw starej farby… to jest piękne.
    Myślałam jednak o tym domu, o tobie i twojej planowanej rodzinie.
    Krótko mówiąc, aby w takim domu mieszkać i nie zamęczyć się ciągłym zmienianiem obuwia i sprzątaniem, trzeba mieć służbę. :!:
    Twoja przyszła żona będzie w tym domu gotowała, wychowywała dzieci, dbała o ład i porządek a także chuchała w domowe ognisko, co też bywa czasochłonne i wymaga spokojnej głowy – inaczej temperament może zasnąć gdzieś w schowku ze szczotkami. „0_0″
    Jesteś konserwatywnym mężczyzną, więc raczej nie widzę ciebie przy tak ogłupiających pracach, jak utrzymanie domu na poziomie choćby średnim. Wrócisz z porannego biegu, przejażdżki rowerowej, z pola walki z perzem, z drewutni, gdzie rąbałeś drwa do kominka i jedyne, co będzie cię interesowało, to zastać piękny, czysty dom, wypielęgnowane kwiatki na rabatkach, przycięte krzewy – no może sam to zrobisz. A w domu ona – żona – Tra la la la! tra la la la! nie mówmy o tym już!
    Nadmienię także, że te piękne, nowoczesne kuchnie są bardzo fotogeniczne, jednak z funkcjonalnością już znacznie gorzej, a to jest chyba jedno z ważniejszych, jeśli nie najważniejsze miejsce w domu. Warto pomyśleć o systemie wentylacyjnym, aby w sypialni nie atakował cię cię zapach gotującego się żurku z własnego zakwasu ;)
    Aby od kuchenki do różnych przydasi domowych był łatwy dostęp, aby uchwyty w szfkach wiedziały, że mogą być chwytane mokrą ręką, aby, aby, aby!!! Dom ma nie tylko wyglądać, powinien być przyjazny i na usługi gospodarza. Jeśli staje się miejscem, któremu się miło przyglądać, domownicy mogą nie być szczęśliwi…
    ;
    Kończąc już przynudzanie, sugeruję ci, abyś swoją przyszłą żonę -czy także partnerkę – oswoił z powstającym domem, aby i ona miała swój udział w jego powstawaniu, aby mogła być jego przyszłą panią, a nie tylko olśnioną lokatorką. Olśnienie bowiem ma to do siebie, że razi w oczy po krótkim czasie. Nie zrób takiego błędu, aby całkiem nową partnerkę wprowadzić do gotowego, urządzonego wg TWOJEGO gustu i na twoje potrzeby domu…
    Dom – jeśli ma być domem, powinien być wspólny.
    Rozpisałam się, ale piszę to mając za sobą kawał życia i widząc w tym życiu więcej, niżbym miała ochotę.
    Życzę ci, abyś swoim domem i planowaną rodziną mogł się długo i w spokoju cieszyć. :lol:

  375. głos zwykły napisał(a):

    Jasnaanielko,
    Słusznie podkreśliłaś, iż duży dom wymaga pomocy gosposi czy też ogrodnika, albo kogoś kto wpada kilka razy w tygodniu, aby posprzątać. Kiedyś to było naturalne. W każdym bogatszym domu, ktoś taki był, nierzadko na prawach domownika. Jeśli chodzi o dopuszczenie kobiecego punktu widzenia do fazy projektowania domu i jego wykończenia i jego realizacji, to muszę powiedzieć, że kobiety z mojej rodziny wypełniają doskonale zadania Pani domu. Jeśli chodzi o typ kobiet, które odpowiadają mojemu charakterowi, to chyba na zasadzie oddziaływania przeciwieństw, nie są to typy pań akceptujących męski patrchiarchalizm, ale trzeba powiedzieć, że widzę to, że jest wiele kobiet, którym odpowiada ścisły i tradycyjny podział ról. Poza tym jest grupa kobiet, które dobrze zarabiają. Koło mnie i za moją namową wybudowała się znajoma lekarka, też panna. Zbudowała dom w takim stylu ekonomiczno-kompaktowym, aby utrzymanie samego nie zabierało jej zbyt wiele czasu, a na prawdę bez żadnego wysiłku w jeden roku kupiła sporą działkę i wybudowała oraz wyposażyła o pow. 110m2, a więc stać ja było na o wiele większą inwestycję. Wbrew pozorom, jak także trzymam się ekonomiki, ale bardziej wspartej przez profesjonalnych konsultantów. Wiem, że na tym terenie wartość mają spore domy, ale nie w cenie 900 tys. złotych wzwyż. Dlatego też nie opłaca się wykańczać domów w wysokim standardzie. No, a małe domy, raczej na nich nie można zarobić. Tak więc ja buduje tak swój majątek, abym mógł jego elementy z zyskiem odpowiednim zbyć,oczywiście w miarę potrzeb. Dlatego też utrzymywałem duży całoroczny dom, który utrzymanie jak dotąd bardzo niewiele mnie kosztowało w takim a nie innym stanie. Dzisiaj jednak jest początek recesji, i w tych warunkach, gdzie inni są zmuszeni tanio sprzedać usługi, materiały i nieruchomości, należy to wszystko kupować. Zasadą postępowania bowiem dobrego gospodarza jest tanie grzybobranie i profesjonale wekowanie i z odpowiednim zyskiem sprzedawanie! Nie przywiązuje się do niczego. W jeden rok mógłbym np. sprzedać nieruchomości Warszawskie i przenieść się w inny region kraju, gdyby to było z jakichś powodów korzystne. Jasnaanielko Ty i dark side niewątpliwie prezentujecie racjonalny i pragmatyczny punkt wiedzenia. Ale ja jestem rzutkim człowiekiem. Wiem lepiej i lepiej mi nawet idzie zarabianie pieniadze w charakterze inwestora, niż prawnika. Powiem więcej mam także pomysł, jak latwiej utrzymać i ogrzać taki dom, aby kosztował mnie mniej niż taki 110m2, a był tak wygodny jak mój na powierzchni mieszkalnej 216 m2 plus 40 m2 garaż w bryle domu, plus około 100 m2, jak na razie nieużytkowego poddasza.

  376. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    EDD,

    Faktycznie cepem znowu machasz. Teraz juz nie tylko kaema ale i mnie walnales. I to zza wegla. „To znaczy ze rozmawia się tu o różnych spawach i rzeczach i nie zawsze poważnie.” Ty mnie, i to z duma jakby, przypominasz o ‚nie zawsze powaznie’? Przeciez to nie ode mnie nuda i nekrofilia wrecz zajezdza ustawicznie!
    .
    Ludku poluzuj sie! Tak radzila ktoras z naszych dam blogowych.

    .
    Bo ja o zmiane tematu wolam tylko wtedy – przesmiewczo przeciez tylko, ponurasie! – gdy za mocno i za dlugo zajezdza na powaznie od wygodek i wychodkow roznych. Chociaz, przy temacie 13 grudnia, moze cos i jest z tym na rzeczy? Straszno, smieszno i ucieszno!

  377. jasnaanielka napisał(a):

    głosie! – to piękne i ciekawe, co tu piszesz. Ja szczerze podziwiam ludzi potrafiących nie tylko zarobić, ale jeszcze coś z tym zrobić :D
    Jednak bycie człowiekiem rzutkim może się okazać na tyle atrakcyjne, że możesz, jak ta pantera z wierszyka Brzechwy… biegnąc własne cętki zgubić, czyli przegapić moment dobry na założenie rodziny i pozostać starym kawalerem, co nie musi być o wiele gorsze, niż własna rodzina. Jako stara panienka mogę ci powiedzieć, że na stare lata może się to okazać nie takie złe, bo wiesz, że możesz liczyć tylko na siebie i nie być tym rozczarowanym, w przeciwieństwie do tych, którzy na starość tracą kontakt z rodziną i też zostają sami, ale z pretensjami do świata i ludzi.
    Cokolwiek wybierzesz – wybierzesz słusznie, bo sam poniesiesz konsekwencje.

  378. jasnaanielka napisał(a):

    Dyplomato Przyuczony piszesz;; Przeciez to nie ode mnie nuda i nekrofilia wrecz zajezdza ustawicznie!
    #
    A nie lepiej by było poczekać, aż kto inny oceni, co też od ciebie zajeżdża?
    Ładnie to tak samemu się wychwalać?
    Daj się poznać a z pewnością cię ocenią, może nie tak, jak sobie sam wyobrażasz, ale nie zawsze jesteśmy spostrzegani tak, jak to sobie myślimy – jeśli myślimy. :D

  379. Edwar D.Dana napisał(a):

    D.P.
    Po co przysiadać się do stolika, przy którym się nudzisz i być może, że nie bardzo wiesz, co już było, a często nie rozumiesz, o co chodzi?

    Nie wymagam odpowiedzi na to pytanie. Podobnie jak przestałem oczekiwać odpowiedzi na zadane ci poprzednio. W miarę upływu czasu przyzwyczaisz się może albo znudzisz.

  380. głos zwykły napisał(a):

    jasaanielko,
    Ja wbrew pozorom nie jestem takim konserwatystą. Jeśli chodzi o założenie rodziny, to przyznam się, że nigdy na poważnie o tym nie myślałem :o i to pomimo tego, że wokół mnie są bardzo bogate panny. Powiedziałabym, że nawet bogatsze niż ja. A ja jestem po prostu w dość młodym wieku, ale już milionerem :o. Ja sądzę, że niestety pewne style życia są przypisane do pewnych zawodów. Obecnie w Polsce jest dość duża ludzi młodych i w średnim wieku, świetnie sytuowanych, którzy z racji środowiska w jakim żyją, i zawodu jaki wykonują, nigdy nie myśleli o rodzinie. Podobną tendencję, a nawet bardziej nasiloną obserwuję w innych starych krajach Unii Europejskiej. Ba czytałem, że podobne tendencje występuje na silnie zurbanizowanych terenach Azji. Powiedzmy sobie prawdę tradycyjny model aspiracji rodzinnych występuję raczej na terenach wiejskich w biednych rodzinach. Tutaj w Leoncinie widzę, że są biedne rodziny z 6-9 dzieci! Nie wierzę, aby ojciec czy matka nie wiedzieli do czego służy kondom, tym bardziej, że w lecie tatę tej rodziny widziałem w fikuśnych zielonych spodenkach, więc ten świerszczyk najwidoczniej świadomy jest własnych celów.

  381. Patrycja_Zab napisał(a):

    Oj jak bym chciala sie podlaczyc pod dyskusje o domach i zyciu rodzinnym. Jasnaanielka, choc panna zdeklarowana jak czytam, bardzo mi rozsadnie brzmi. Ale coz kiedy czasu brak na takie luksusy. Wpadlam na blogowisko na moment. Zeby tylko zapytac Gospodarza czy juz schepal EDDa za to jego prostactwo. Bo kiedy on mnie sie czepial po chamsku to byl moj problem. Ale teraz on i pana, panie Waldemarze, krzywo chyba ustawil, czy nie tak? Laskawe przyzwolenie na otwartosc! Panie Kuczynski, przeciez pierestrojka juz sie odbyla i ‚laskawie’ zakonczyla. Rowniez dzieki Panu. A moze ja tu czegos nie rozumiem?

  382. Stan napisał(a):

    Po świątecznym łaskotaniu z obowiązkowym kontekstem politycznym, wreszcie głos wywołał problem realny zmuszający do pozytywnego myślenia. A że jest człowiekiem konkretnym więc do swoich tekstów architektonicznych załączył także wizualizację.Tu pozwolę sobie zwrócić uwagę wszystkich kandydatów na polityków, że były wieloletni premier Szwecji, Erlander przez cały okres premierowania, aż do końca życia mieszkał w wynajętym mieszkaniu w kamienicy czynszowej.
    Jednak czasy się zmieniają czego symptomem jest demonstrowanie z lubością swojego bogactwa.
    Powściągliwi kibice angielskiej Chelsa potrafią na meczu piłkarskim wyrażać radość ze swego bogactwa, śpiewając „…jesteśmy zajebiście bogaci..”.
    Głos mi zaimponował, szczególnie dwoma wygódkami, co świadczy o jego zamiłowaniu do bezpruderyjnego sposobu wyrażania swoich upodobań. Popieram sposób celebracji przez głosa ważnych życiowo czynności. Mój mistrz z okresu młodości, Hemingwey, mawiał, że podczas tych uznawanych za wstydliwe czynności, następuje wzmożona koncentracja i wówczas powstają najlepsze pomysły. Rzecz jasna żeby uzyskać korzyść intelektualną cała celebra powinna odbywać się bez pośpiechu i w skupieniu.
    Można dyskutować czy uwielbiana przez głosa pozycja do pracy intelektualnej jest najwłaściwsza, bowiem praktyczni Niemcy zalecali pozycję powszechnie stosowaną w lesie, czyli na kucki.
    Doświadczyłem skuteczności tej sztuki, gdy byłem przez cztery tygodnie nadzieją Ludowego Wojska Polskiego w jednej ze szkół oficerskich. Lekarze zachwalali ten sposób jako zdrowszy, bowiem pozwala on uruchomić mięśnie skośne brzucha, co jest bezpośrednim nawiązanieniem do naszej dalekiej i bliższej przeszłości, tej z okresu hasania po drzewach i zaraz potem.
    Jednak, choć to nie wypada, nie jestem zachwycony kolekcją budynków. Widać w tym polską dość ciężką rękę. Zawsze rzucały mnie na kolana projekty architektoniczne z okolic Lazurowego Wybrzeża. Moim zdaniem Francuzi potrafią dodać w sztuce jakiś element, który dzieło Mistrza sytuował w najwyższych rejonach doznań artystycznych.
    Pamiętam jak włóczyłem się po małej mieścinie, Sanary pełnej bungalowów o rozwiązaniach architektonicznych u nas nie spotykanych. Byłem tak zachwycony tą architekturą, że przyśniła mi się ona kiedyś w nocy. Robiłem tej nocy za ogrodnika w posiadłości Madzi w Menton. Wszystko to było czarujące i odbywało się, oczywiście, bezkontaktowo. Proponuję głosowi przed rozpoczęciem budowy objazd tych terenów w towarzystwie jakiejś spódniczki, a jeżeli już zdecyduje się na wybór z załączonej kolekcji, to niech wybierze propozycję z basenem kąpielowym, ale krytym, bo przecież mieszka w Leoncinie, a nie na jakimś Lazurowym Wybrzeżu.
    Jednak nieśmiało ponownie proponuję głosowi Borholm. Jest na tej wyspie czyste powietrze, no i niewielka odległość do Zosi w Szczecinie.

  383. Edwar D.Dana napisał(a):

    Głosie
    Jestem zainteresowany instalacją przy/na moim polskim domu baterii słonecznych. Czy znasz (lub ktoś inny w blogu) linki objasniajace jak, z jakimi papierami się to w PL robi.

  384. jasnaanielka napisał(a):

    Patrycjo_ Z. – zanim każdemu w blogu przykleisz etykietkę i włożysz do segregatora, może trochę poczytaj i zapoznaj się z osobami, które tu piszą… Jestem pełna podziwu dla tych, co weszli w blog tydzień temu, a już robią ustawkę, domagają się uwagi Gospodarza, próbują wymuszać jakieś reakcje na poszczególne wpisy.
    Dedykuję im z pamięci, więc może nizbyt dokładnie fraszkę Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej;
    Rak z wizytą wchodzi tyłem
    Uwalany mocno iłem.
    Dziwuje się zgromadzenie;
    Cóż to znowu za wchodzenie?
    Już ja wolę, rzekł mój sposób
    Od zwyczaju takich osób
    Co nie wiedząc, jak tam będzie
    Najpierw nos wsadzają wszędzie!

  385. dark side napisał(a):

    glosie,
    To co wybral Twoj brat bardziej przypomina tradycyjna dla mazowsza architekture :)
    U Ciebie widze co najmniej 3 lazienki:) wiec wychodek jest spora ekstrawagancja. Pewnie pojawil sie dlatego, ze nie uruchamiales jeszcze instalacji wod-kan.
    schody spokojnie zmiescisz po drobnym przearanzowaniu pom.14, 16, 7 i 8( garderob, pom. gospodarczego i wc). scianki wygladaja na dzialowe, jednak to co przeslales to tylko kolorowanka dla klienta, sadzac z rozpietosci moze sie tam pojawic jakis element nosny sciana lub slup i on bedzie kluczowy, bo trudny do przesuniecia. Przy planowaniu schodow zachowalabym czysty podzial na czesc prywatna (sypialniez lazienkami)ktora mozna zamknac drzwiami w calosci i spokojnie spac podczas imprezy i czesc wspolna- hall kuchnie, jadalnie itd. Schody powinny byc dostepne z hallu, moga byc bardzo lekkie i azurowe. Czesc wspolna daje duze mozliwosci aranzacji. wyrzucilabym sciany miedzy hallem a pokojem dziennym (po co ograniczac przestrzen), zostawilabym tylko zamknieta kuchnie. Jesli lubisz wysokie pomieszczenia to mozesz rozwazyc czesciowe usuniecie stropu nad pokojem dzienym i jadalnia, co da Ci podwojna wysokosc w tych pomieszczeniach, mozna tez w tym miejscu przeszklic czesc dachu. To sprawi, ze dom nabierze przestrzennosci i swiatla. Oczywiscie wszystko zalezy od tego jaki to jest strop i miedzy ktorymi scianami rozpiety. jesli dom juz stoi, a strop jest np. zelbetowy, to nie warto sie bawic.
    Taki dom mozna ogrzac dwoma kominkami:) lub zalozyc centralne ogrzewanie, piec w pomiesczeniu gospodarczym wymaga pionow spalinowego i wentylacyjnego, ale pewnie sa.
    Zadna z sypialni nie ma tarasu, ani nawet wyjscia do ogrodu, co jest smutne :(
    gabinet jest za maly i ma bezsensowny ksztalt :(
    Nie wydaje mi sie, zeby te rady byly Ci potrzebne, jestes facetem, ktory z pewnoscia wie co robi i dlaczego:)
    pozdrawiam serdecznie i powodzenia

  386. Ewa-Joanna napisał(a):

    Oj Anielko Anielko, choc jasna jestes to ciemna :) Oni tu sa od dawna…

  387. kaem napisał(a):

    To Patrycji juz i sojuszniczki, jakby sie wydawalo, dokladac zaczynaja? Musze przyznac, ze dopoki EDD czy D.P. dowalano, to mozna bylo sie usmiac. Choc czesto i tamto wredne bylo. Teraz jakims majestatem zawlaszczonym to zabrzmialo. I naftalina zajechalo.

    .
    Inna rzecz ze wywolywanie Gospodarza do tablicy do bon tonu nie nalezy. Szczegolnie przez Patrycje. Zaraz po tym, jak mu – z cicha pekl! – dokopala ile wlazlo.

  388. dark side napisał(a):

    edwarze,
    jesli chodzi o fotoogniwa, to najlepiej stosowac je jako instalacje wspomagajaca, a oprocz tego miec tradycyjne zrodlo energii.
    czesc informacji znajdziesz tu:
    http://www.fotoogniwa-sklep.pl/
    mozesz nawet uzyskac preferencyjny kredyt, bo to sa inwestycje wspierane przez unie. o szczegoly dotyczace dokumentow pytaj we wlasciwym urzedzie marszalkowskim. taka inwestycja nie wymaga pozwolenia na budowe, o ile pamietam potrzebne jest zgloszenie jesli kolektory sa wolnostojace. sprawdz -ustawa prawo budowlane art.30

  389. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    E-J, czyzby udalo ci sie przytkac Anielke? A zawsze taka pyskata byla. Zupelnie jak nie panna. Moze i ja juz wiek dogania. Bo cos narzekala i na to ostatnio.

  390. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dzięki Dark.

  391. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Poniewaz juz nie tylko EDD ale i Anielka mi wypomina, ze nic do tematu nie wnioslem, to przypomne. Odpowiadalem Ewie-Joannie, wtedy na pan/pani jeszcze. A bylo to rowno tydzien temu:

    :
    „…Bo z sama mysla Pani o tym oddawaniu waadzy (Jacek Federowicz tu sie uklonil po swojemu) trudno sie nie zgodzic. Szczegolnie jesli sie przypomni tamte czasy i owczesnych bohaterow niezlomnych. Tych co o targaniu po szczekach i o wieszaniu na latarniach rozkosznie gaworzyli, nie kryjac sie za bardzo z tym szczebiotem.

    W 81-ym zadnej padgatowki do stolu bez rogow nikt jeszcze ani nie wymyslil ani nie poczynil. Czyli zmiana, no niech bedzie oddawanie, wladzy wrogom politycznym kojarzyla sie z latarniami nie tylko we snie solidarnym ale i na jawie partyjnej. Bo tylko takie czyli bezwzgledne rewolucje znano wowczas z historii. Wplyw wspolczynnika JPII, zeslanego z niebios pare lat wczesniej, byl jeszcze tylko jedna, choc wielka, niewiadoma. Rewolucje pomaranczowe i inne nadeszly o wiele pozniej i w innych miejscach. Po utorowanej zreszta drodze.

    Jesli zatem instynkt samozachowawczy ma Pani na mysli, zapytujac KOMU miano te wladze oddac, to ja sie spierac z Szanowna Pania nie bede. Jesli natomiast Pani spoglada z jakichs sobie tylko znanych wyzyn na owych potencjalnych przejmowaczy wladzy, to mnie palce swedza i same do klawiatury sie rwa. Ale to by byl juz temat na inna niedziele i na inne czytanie.”

    Pozwolilem sobie wkleic toto zeby jakos do wpisu nawiazac namacalnie. I czytanie na dzisiejsza niedziele zaproponowac. Bo zadne inne plewy w temacie juz nie sa mlocone w tej stodole.

  392. Edwar D.Dana napisał(a):

    D.P.
    No, więc do „stodoły” i młóć niedzielnie.
    E-J
    Zamiast grać Nickiem jasnejanielki objaśnij o co ci szło.

  393. jasnaanielka napisał(a):

    Warto poczytać ile pracy i moblizacji trzeba, aby zostać prawdziwym królem snobów, w najlepszym tego słowa znaczeniu! „^_^”
    http://wyborcza.pl/1,8897.....allas.html
    ;
    Wczoraj podlinkowałam do wspomnień o Gustawie Holoubku i ile skromności i czystej prostoty w tak wybitnym artyście!
    Dziś nasz polski paw i papuga – ale w jakim pięknym stylu!
    ;
    Ewo-J – 2;02 – jeśli to ci sprawia radość, to mnie nie przeszkadza. Każdy może uważać się za inteligentniejszego ode mnie. Ty też.
    Mnie nie interesuje, kto i z jakich powodów wchodzi pod zmienionym nickiem i stara się robić za nowego.
    Może wstyd mu tego, co kiedyś nawypisywał? Bóg z nim.

  394. W.Kuczyński napisał(a):

    Ewo Joanno,
    takie odzywki jak ta Twoja “Oj Anielko Anielko, choc jasna jestes to ciemna” nie powinny mieć miejsca na tym blogu. To jest obraźliwe. Postaraj się tego unikać.

  395. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    EDD,
    Namlocilem. Na Burka zapatrzywszy sie ze stodoly.

    .
    SROKI A SPRAWA POLSKA
    :
    Siadły sroki na ambonę
    i skrzeczały jak to one
    ze są oczytane, mądre i ładne
    maniery mają układne
    zasług dla SPRAWY tyle mają
    że je cięgiem wyliczają.
    .
    Aż zapomniały w tym jazgocie
    że nie siedziały jak przedtem na płocie.
    I stała się rzecz niesłychana:
    ambona została obsrana!

  396. Edwar D.Dana napisał(a):

    D.P.
    No tak, a w „temacie” ktory chcesz rozwijać?

  397. głos zwykły napisał(a):

    dark side,
    Dzięki, że udzieliłaś odpowiedzi Edwardowi, bo ja nawet nic nie wiem, czy i jakie pozwolenia są wymagane. Ja w ogóle nie mam zwyczaju gromadzenia wiadomości na własną rękę. Zazwyczaj pytam się wykonawców, a jak oni czegoś niewiedzą płacę za informację i nadzór projektantom. Jeśli chodzi o strop to mam strop drewniany :) Zaś co do opalania domu to myślę, o piecu na gasholtz firmy Vissemann Vitalog 150. Ale waham się, bo piecy jest b. dużo. Nie wiem np. jak dotąd czy bezpiecznie byłoby zostawiać w domu zapalony piec z podajnikiem na ekogroszek (w takim piecu można także palić miałem) na kilka dni. Wreszcie są piece na pelety i ekogroszek japońskiej firmy Ulrich o nazwie Kombopelletich, gdzie producent gwarantuje 7 dni działania pieca przy pełnym załadunku. W Polsce mamy także ogromną ofertę pieców Buderus na paliwo stałe, a i znalazłem taką ciekawostkę jak piece hybrydowe czeskiej firmy ATMOS, które jednocześnie są na gaz ziemny jak i drewno oraz słomę. Jeśli chodzi o sypialnie 11 i 12 to przerobiłem projekt i tam jest wyjście na taras. Właściwie okablowałem także budynek, aby mieć sporo elektryczności i światła na trzech tarasach (można jeszcze z wiaty wejściowej zrobić wygodny częściowo zadaszony ganek). Za rady zawsze bardzo dziękuje zwłaszcza fachowcom w swoich dziedzinach, aczkolwiek podgrzewanych chodników i kibla z video robił nie będę. Chcę mieć bowiem jakąś jedną leśną samotnię. Jeśli chodzi o łazienki to mam dwie. Trzecia to kibelek w holu. W kotłowni natomiast jest pralnia. Natomiast co do schodów to muszę pomyśleć. W moim domu nie ma ścianek działowych. Większość jest z cegły dziurawki n wszystkich wspierają się ciężkie i długie belki ogromnego stropu, poddasze ma pełne odeskowanie 36 m3 drewna. Mur jest trójwarstwowy. Dziurawka, wełna dziurawka. Dach z dachówki Wiekor L-coś tam.

  398. głos zwykły napisał(a):

    Stan ja uważam, że powinienem ujawnić, że nie jestem biedny i niezaradny, lecz przeciwnie, aby jasnym było, że marudzę na tym blogu w zbożnym celu,a nie z poczucia głębokiej frustracji :o A że gdzieś indziej jest piękniej. Mein Gott!! Szto dziełać?

  399. głos zwykły napisał(a):

    Stan,
    Jeśli chodzi o kucki to ja tak nie potrafię, chyba dlatego, że nigdy nie byłem w wojsku :D

  400. kaem napisał(a):

    Hej, patrzcie. Sam Gospodarz weszli i oglosili:
    „Ewo Joanno, takie odzywki jak ta Twoja “Oj Anielko Anielko, choc jasna jestes to ciemna” nie powinny mieć miejsca na tym blogu. To jest obraźliwe.”

    .
    A uostancie sie wy ze sobom i ze swoimi nickami, Gospodarzu. Tylko nie zapomnijcie o uobrazeniu sie na koniec i i na samego siebie!

    E-J, ja juz mam dosc legitymazowania tej bzdury. Ty rob jak chcesz.

  401. jasnaanielka napisał(a):

    Legitymizowanie pod bezimiennym nickiem??? („^_0″)
    A tom się uchachała!

  402. kaem napisał(a):

    Moze jeszcze raz maszinist przepusci.

    .
    „Ona” nie ciemna. „Ona” ponura jest. Jak ponura moze sie uchachac to ja nie panimaju.

    Tylko prawdziwe ludzkie glosy, pod nickami czy nawet pod (”^_0″) jak chcesz, legitymizuja udawane „forum”. Reszta to granie do jednej bramki przez druzyne o ilosci graczy sztuk, slownie, jeden. A to widac, slychac i czuc. Zal d.. sciska serce bolesc czuje. No ale dosc tej zabawy niesmiesznej wcale.

  403. Edwar D.Dana napisał(a):

    Głosie
    A z czego ci się nagle wzięło przypuszczenie, że „gdzie indziej jest ładniej”. Z mego doświadczenia w tym względzie wynika, że jest inaczej nie ładniej.
    Siedzibę czy siedziby wybierać się moim zdaniem powinno wedle swoich potrzeb. Jeśli jest się człowiekiem niezależnym materialnie wedle potrzeb, nazwijmy je „psychicznych”. Lubię późną wiosnę i wrzesień w Krakowie i w Warszawie. To czas spotkań z tymi, który jeszcze żyją. Ze względu na „intensywność” tych pobytów są to pobyty męczące fizycznie, dlatego niedługie max. 2 tyg.
    Latem lubię prowincje galicyjską z wypadami po okolicy.
    Polska piękny kraj. :D Serio!
    Wbrew temu, co sądził Zdzisław nie uciekam do ciepła. Okolica, w której spędzam zimową część roku wcale rekordów ciepła nie bije, choć zima jest w zasadzie bezśnieżna a wiosna przychodzi szybko. Pejzaż jest surowy. Faktem jest, że testowałem „klasyczne okolice” i właśnie chyba ze względów psychicznych wydało ni sie to za łagodne, za miękkie. Pięknie, ale ja wolę surowiej. Poza tym była okazja kupna czegoś, co samo pokrywa swoje koszty i małym zyskiem. I ten święty spokój. Znajomi z polski zaglądają w tę okolicę rzadko. Więc częściej spotykamy się np. w Kazimierzu nad Wisłą niż tu, częściej na Szerokiej w Krakowie niż w naszej stolicy regionu.
    Nie daj się z tym „obowiązkiem” rodzinnym, do którego skłania cię w swej pozytywnej dobroci Jasnaanielka. Mam doświadczenie i z życia rodzinnego i „samotności”. W obu wypadkach jest równie dobrze jak i źle.
    Tak naprawdę to krewni są z przypadku a przyjaciele z wyboru i kontakt z nimi możemy wspólnie regulować. Z rodziną tak się nie da.
    Pozdrawiam Stary Zgred :D

    PS.
    Blog chyba spełnia swoją funkcję, jeśli wywołuje tak silne emocje i związanie.

  404. jasnaanielka napisał(a):

    Czytam właśnie autobiografię Szołema Alejchema, bardzo barwnie i z humorem napisaną. Oto jedno zdanie z pierwszego rozdziału;
    Siądź i pisz, nikt bowiem nie zna dnia ni godziny. Umrzesz, to przyjdą ludzie, którzy będą uważali, że cię znali i poznali. Wymyślą o tobie różne cuda, o których filozofom się nie śniło. Na co ci to? Czyż nie lepiej, abyś sam to zrobił?
    Tylko, że ja nie mam tak ciekawych rzeczy do opowiedzenia, a może i nie chcę opowiadać? Niech sobie inni piszą, mnie to nie wadzi.

  405. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Nie przejmujesz się chyba atakami gniewnych przygłupów. Zwróć uwagę na to że negatywne emocje jakie pokazują ze zostali celnie trafieni.

  406. Edwar D.Dana napisał(a):

    Opowiadaj Jasnaanielko!!!
    Ja np. w Dekameronie czuję się przytulniej niż bydlątka w Szopie Wigilijnej, a tam w Dekameronie po Mieście szaleje zaraza.

  407. Zdzisław_1 napisał(a):

    OJ COS NIE BARDZO SWIĄTECZNIE
    a miało byc tak po bratersku jak przy oplatku. A tu jakieś wydumane i nie wydumane pretensje, wiecej dystansu do siebie i do innych. Przeciez wszyscy jesteśmy nie bez wad,patrzmy na innych jak na siebie (u siebie nie widzimy wad ) A ktoś bez jakiś ustarek jest nie do zniesienia i przede wszystkim nudny Nie wiem czemu ale Jasna anielka jest dla mnie nie doścignionym wzorewmdowcipu lekkosci bycia komentarza blyskotliwości ( w wyobrazni widzę Ja jako osibe około 1,70 cm trochę ” przy kości” pewnie dla tego że kiedyś na wyslany artykulik o niani napisała ze tak sie usmiala że musiała popuscić pasek) I u Niej doszukiwać sie jakiś ukrytych niecnych intencji to za duża podejrzliwość. Ma serce na prosba nie róbmy z tego blogu „pyskówek”.Ma serce a dloni
    Pozdrawiam

  408. Zdzisław_1 napisał(a):

    Ostatnie zdanie zmego wpisu się troche pokręcilo. Powinno byc takie Ma (jasnaanielka ) serce na dloni. Nie róbmy z tego blogu pyskówek osobistych mówmy i róznicach merytorycznie a nie „akademicko”
    Pozdrawiam

  409. dark side napisał(a):

    glosie,
    sciany dzialowe to te, ktore nie maja pod soba fundamentu, nie jest wazne z jakiego materialu je wykonano. wazne, jest to ze nie mozna opierac na nich zadnych elementow konstrukcyjnych stropu czy dachu ze wzgledu na to wlasnie, ze nie sa zafundamentowane wiec nie przeniosa tych obciazen bezpicznie na grunt :) teoretycznie jest mozliwe (acz malo prawdopodobne) ze masz wylacznie sciany nosne w domu.
    niestety z piecami grzewczymi nie jestem na biezaco, wiec nie bede Ci doradzac. zwrocilam jedynie uwage, ze powinienes taki piec umiescic tam, gdzie masz przewody kominowe, zebys nie musial ich stawiac.
    co do samotni w lesie to zwykle w tym celu buduje sie altanki:) nie mam nic przeciwko wygodce , po prostu przykro mi sie ona kojarzy z zapachem lizolu i innej chemii, po jakims obozie harcerskim nad morzem dawno temu. na ponad 100 osob byly takie dwie. po 3 tygodniach uzywania smrod zabil wszelkie zycie w promieniu 30 m. Ale to subiektywne odczucie, ktorego nie musisz brac pod uwage.dla Ciebie wychodek moze byc synonimem swiezosci lesnego poranka w gorach.
    .
    jesli chodzi o kopiowanie willi z lazurowego wybrzeza w mazowieckim to jestem przeciw z powodow pryncypialnych :)To co jest piekne i funkcjonalne na wybrzezu morza srodziemnego przeniesione na skraj kampinosu moze zgrzytac. kazdy teren ma swoje kolory,materialy, klimat, swoja tradycje do ktorej mozna siegac, by tworzyc rzeczy piekne i ciekawe. jestem przeciwniczka bezrefleksyjnego kopiowania i stawiania obok siebie w krajobrazie domow tyrolskich, willi wloskich i amerykanskich bungalowow. to tworzy nielad przestrzenny. uwielbiam modernistyczne szklano-mahoniowe wille z plaskim dachem, ktore wygladaja jak transatlantyki, jednak na lesnej polaniew gorach postawilabym dla siebie raczej dom z bali.

  410. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    To był komentarz do wypowiedzi Stana. Mnie osobiście wydaje się, że jeśli chodzi o architekturę, to Polska trochę słabo wypada, choć widać napływ funduszy na renowację nawet zapuszczonych miasteczek jak np. Zakroczym. Oczywiście są i stare urokliwe miejsca, jak Kraków czy Kazimierz. Polska poza tym jest ładnie położona krajobrazowo, ale nijak nie mogę się zgodzić estetycznie z np. zabudową Mazowsza.

  411. dark side napisał(a):

    tu jest kilka starych domow z mazowieckiego- dwutraktowych z zewnetrznym szalunkiem. sa piekne na swoj sposob i inspirujace. maja dusze.
    http://www.minskmazowieck.....038;lan=pl

  412. głos zwykły napisał(a):

    dark side,
    Ja po prostu w Leoncinie latem większość czasu spędzam na dworze. Stąd chce mieć tutaj wygódkę, aby co i raz nie biegać do domu, bo to daleka droga. Poza tym lubię na dworze myć się, więc mam tutaj nie tylko leśną wygódkę ale i leśną łazienkę. Dalej koło leśnej łazienki mam leśną sypialnię i czytelnię pod brzózką i krzaczkiem, albo sosną, albo świerkiem, czy też modrzewiem, gdzie czasami czytam, czasem słucham muzyki, a czasem rozmawiam z gośćmi, a czasem i przyjdzie mi drzemać. Moje wszystkie ściany nawet działowe są na fundamencie, bo dom jest bez piwnicy na dość wysokim fundamencie, do którego nasypałem sporo piasku (kilkanaście wywrotek). U mnie nie ma w ogóle takich zapachów, jak gdzieś tam w publicznym szalecie. bowiem nigdy bym do takiego miejsca nie wszedł załatwić się. Moja wygódka jest zresztą ekologiczna i nowoczesna, bo zamontowałem w niej taki przenośny turystyczny kompakt kibelek. Są do tego odpowiednie płyny, zasobnik wody. Nie śmierdzi, wylewa się zawartość do celów kompostowych w zależności od potrzeb raz na tydzień, gdy jest u mnie więcej osób raz na trzy dni.

  413. Edwar D.Dana napisał(a):

    Głosie
    Pamiętam że byłem jeszcze za komuny w Pomiechówku. (Może się tam już zmieniło).
    Dacze w stylu zakopiańskim!!! Pamiętam. Moja towarzyszka wyprawy nie wytrzymała i zapytała przez ogrodzenie:
    Baco, a jaka jutro pogoda będzie?

    Po powrocie na blog i po tegorocznym wyjeździe z Polski dałem impresję z miejscowości Brok nad Bugiem i budowanego tam „skansenu” weselno hotelowego. Nie będę sie powtarzał, ale miłośnikom niezwykłości polecam.

  414. głos zwykły napisał(a):

    dark side,
    W miejscowości Kampinos pod samym lasem jest taki skansen Mazowieckich drewnianych domów, ale ja nie jestem entuzjastą tego rodzaju chłopskiej czy też wiejskiej zabudowy. Chłopskie domy z gliny i słomy, albo oblicowane deskowaniem są za małe. Nie lubię jak mi nogi mają wystawać przez okno. Nie przepadam też za kurami i gęsiami w sieni.

  415. dark side napisał(a):

    glosie,
    ja nie polecam kopii takich domkow do mieszkania, faktycznie sa za male jak n przecietne wspolczesne potrzeby. chodzi mi o utrzymanie stylu, skali zabudowy, materialow i kolorystyki. moge podac udane przyklady np. z achill , gdzie tradycyjnie male domki buduje sie z kamienia i tynkuje na bialo. wygladaja tak:
    http://cache.virtualtourist.com/1583924-Keem_Beach_Achill_Island_Its_Real-Achill_Island.jpg
    podobnie wspolczesne domy, niektore calkiem spore (choc irlandczycy nigdy nie pokazuja pieniedzy ,sa bardzo skromni, rzadko sie napinaja na zlocenia i marmury, szpan jest zarezerwowany dla holoty i nowobogackich) buduje sie wciaz tak, by nie odstawaly od reszty:
    http://www.malunterwegs.d.....land-1.jpg

  416. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – Pewnie, że się atakami nie przejmuję! Musiałabym nie mieć innych zmartwień, a mam je jak każdy inny człowiek, a także kobieta.
    Co do pisania… nie bardzo mam ochotę wracać myślami i przywoływać historię z dzieciństwa i młodości, bo mam tzw. łaskawą pamięć i pamiętam tylko to, co było dobre, a zapomnieć mam co i nie wracać mam do czego. Zbyt wiele smutku i trudnych chwil było, abym to teraz, wbrew sobie przywoływała. Lepiej nie. Ja tego nie chcę, a ludziom to nie potrzebne. Wolę sobie komentować rzeczywistość usadowiona wygodnie w fotelu, komuś się narazić, kogoś rozbawić. Bardzo jestem zadowolona, że przyjaciołom udało się mnie namówić na internet, a łatwo nie było, bo zapierałam się zadnimi nogami. Teraz sobie nie wyobrażam, że komputera nie miałam. Mogę rozmawiać z przyjaciółmi na dalekim świecie, mogę czytać prasę i pisać w blogu. I powtarzam sobie, że duże zmartwienia trzeba zmniejszać, małych nie zauważać i iść przed siebie, jak długo nogi niosą. „I mieć w podogoniu pretensje i żal.”

  417. Edwar D.Dana napisał(a):

    No to Jasnaanielko:
    Zbliża się Nowy Rok. Planujemy z Wujaszkiem Wanią Operację XYZ.
    Zastanawiamy się gdzie tę Operację przeprowadzić to znaczy gdzie umieścić miejsce akcji. Powinno to być miejsce znane jemu albo mnie i jakoś osadzone w jego lub moich doświadczeniach.
    Po naradzie doszliśmy jednak obaj do wniosku, że my sie tu nie liczymy. To ty masz wybrać miejsce i czas (dowolny) my Operację przeprowadzimy na własny koszt i ryzyko. Będziesz naszą Marusią lub Beatrycze. Do wyboru.

  418. W.Kuczyński napisał(a):

    Jasnaanielko, Edwarze,
    gdy chodzi o pisanie wspomnień, to ja je od jakiegoś czasu piszę. Mam ich na razie 290 stron i dojechałem do połowy lat 70-tych. Dwa fragmenty, napisane już ze dwa lata temu albo i dawniej, i ciągle robocze są na tej stronie pod pozycją „O mojej rodzinie”, jakby ktoś miał ochotę na nie spojrzeć.
    Piszę je, bo wiem, że potomkom kiedy już solidnie się zestarzeją przychodzi potrzeba patrzenia wstecz i nawiązania kontaktu z pokoleniami, które zdążyły już zamienić się w glebę. I ja tę potrzebę odczułem, jak skończyłem 60 lat i bardzo mi brakowało, że moi przodkowie nie zostawili żadnego zapisu swego życia, skazując mnie na wygrzebywanie z archiwów skorupek.
    Więc piszę, a oprócz tego od kilkunastu lat, chyba gdzieś od roku 1994 prowadzę rodzinną kronikę zapisując w niej życie codzienne. Piszę piórem i trochę martwię się – może na wyrost – czy ten zapis nie znajdzie się w którymś momencie na śmietniku, tak jak ja znalazłem 30 lat temu fantastyczną kolekcję etykiet na polskie wina z lat 1945-1948, wyrzuconą przez rodzinę jakiegoś projektanta tych etykiet. Nie wątpię, że żadne z moich dzieci, ani wnuków nie popełniłoby takiej „zbrodni”, ale po nich pójdą następne pokolenia i tu już niczego pewnym być nie można.
    Ale jeśli macie dla kogo pisać, to zachęcam do pisania. To jest jednak dopomaganie temu byście trwali nie tylko, jako imię i nazwisko, ale także jako postacie.

  419. jasnaanielka napisał(a):

    Tylko Marusia wchodzi w grę! Beatrycze jest zbyt wzniosła i nierealna.
    Ja stanowczo wolę mężczyzn z prawdziwego zdarzenia, z krwi i kości. Taki potrafi pięknie wzdychać, w oczy popatrzeć, na harmonii zagrać „Na sopkach Mandżurii”, zatańczyć choćby na deskach – za każde wejście na deski trzeba było „uiścić”, kiedy zespół grać przestawał, deski się opuszczało! Była we wczesnych latach 50-tych taka tancbuda, nazywała się „Sielanka nad Odrą”. Parterowy budyneczek, w nim sklepik z różnościami, z kartką czerwoną i niebieską, kiełbasą w papierowej osłonce, orężadą – tak się wymawiało! a także cukrem, mąką i kaszą na wagę oraz mydłem i powidłem. Przed budyneczkiem podest z desek otoczony linkami, na podwyższeniu zaiwaniał zespół w składzie; bęben, harmonia, mandolina, skrzypce i chyba jakiś dęty instrument, ale nie pamiętam dokładnie. W każdą sobotę, przy sprzyjającej pogodzie tańce na dechach były ogniste. Ja jeszcze byłam za mała więc się przyglądałam tym harcom. Obiekt był usytuowany u zbiegu ulicy Osobowickiej i Serbskiej. Stąd mógłby Wujaszek Wania rozpocząć swoją ekskursję.

  420. Edwar D.Dana napisał(a):

    No to zaczynamy zbierać „realia” epoki.

    E.D.D. i WW

  421. Piotruś napisał(a):

    Najbardziej lubię wyrazistość pór roku , oraz ich nieuchronność. Wiem, że po skwarnym lecie nadchodzi nostalgiczna jesień, a po zimie wiosna – inni tak nie mają.
    Najbardziej nie lubię wszechobecnego brudu i nylonowych śmieci nawet w samym środku leśnej głuszy.
    W architekturze kłania się komunistyczna typizacja, a potem gwałtowne odejście w rustykalne koszmarki – stopniowo idzie jednak ku lepszemu – byle nie dać się utylitarnej estetyce deeweloperów.

  422. jasnaanielka napisał(a):

    Realia epoki? PYŁOCHŁON! Kto pamięta, co to było?

  423. Torlin napisał(a):

    Dawne lata na pewno dla nas były wspaniałe, ponieważ … byliśmy młodzi. Ale ja wolałbym mieć dzisiaj 18 lat, niż w 1969 roku.

  424. Edwar D.Dana napisał(a):

    Gospodarzu
    Pamięta się strzępy historii rodzinnych. Miałem to szczęście że wychowywany byłem w znacznym stopniu przez dziadków, więc tych „strzępów” jest dużo.
    Kiedyś pewnie to trzeba ułożyć i opowiedzieć „po kolei” nawet sobie samemu. Czasem jednak umiejętności zawodzą. Dziadek robił to znacznie lepiej.

  425. Stan napisał(a):

    Jasnaanielka,

    w pierwszych klasach szkoły powszechnej wąchałem i dreptałem po pyłochłonie.
    Może warto żeby Gospodarz opisując atmosferę pewnego budynku we Wrzeszczu w latach osiemdziesiątych, wspomniał o tym (po latach) cudownym zapachu.
    Nawiasem mówiąc powstał w tym miejscu bank o pięknej elewacji na widok której dark side pewnie piszczała by z zachwytu. Kiedyś próbowałem pobrać tam pieniądze z bankomatu, ale urządzenia elektroniczne (drzwi wejściowe) stanowiły zaporę nie do przebycia.
    Dopiero pomoc młodego człowieka umożliwiła przełamanie oporu materii.
    To jest właśnie ta różnica międzywiekowa.

  426. jasnaanielka napisał(a):

    Torlin – mylisz się! Byliśmy młodzi, ale lata wspaniałe nie były. Nie ma takich pieniędzy, za które chciałabym do tamtych lat wrócić. Czasem się zastanawiam, jak potoczyłyby się moje losy, gdyby wojna nie wybuchła? Albo gdybym teraz wchodziła w dorosłe życie? Za każdym razem wychodzi mi, że znacznie lepiej. :)

  427. soulgarden napisał(a):

    Dziś przez kilka godzin blokowano mi internet, wykonano manewr z niebieskim ekranem i likwidacją zakładek. Krutki czas po tym jak przestałem się denerwować pozwolono załadować jedynie mój blog (może to miała być informacja). Po jakimś czasie ładowanie strony głównej salonu zamiast informacji o tymczasowym zaproszeniu na nowy salon z powodu usterek zaczęło łączyć z SG nowego Salonu. A chwilami ze stroną startową google. Ciekawi wybiórczość ładowania „starego” Salonu 24, a już wczoraj było podobnie.
    A tak swoją drogą ciekawy jest też dowcip z niemożnością posiadania starych tekstów na nowym Salonie 24. I nie bycie zarejestrowanym automatycznie. Tak jakby zczepioenie danych z programem nie było dla informatyka duperelem.
    W DALSZYM CIĄGU UWAŻAM, ŻE NUMER Z UIDENTYCZNIENIEM W NAZWIE WCZEŚNIEJ ROZDWOJONEGO DOKUMENTU JEST WYSOKIEJ KLASY SZTUCZKĄ HAKERSKĄ. W ŚWIETLE MONITOROWANIA MOJEGO KOMPUTERA DOPUSZCZENIE DO TEGO JESZCZE WIĘKSZĄ.

  428. Edwar D.Dana napisał(a):

    Poszukując realiów dla Jasnejanielki ( jak kwiatów dla Marusi) Wujaszek Wania natrafił na taki oto czy współczesnych surrealistyczny fragment o szkole dziwny dziś nawet dla wspominającego:

    … podłoga była ciemna i pokryta preparatem, który nadawał jej połysk i pachniał naftą (tzw. „pyłochłon”).

    Na ścianach wisiały portrety Bolesława Bieruta, Józefa Cyrankiewicza, Konstantego Rokossowskiego, Orzeł Biały i Krzyż. Był to dosyć nietypowy i dziwny widok.
    wpomnienia ze szkoły w podwarszawskich Włochach

  429. jasnaanielka napisał(a):

    Zmieniając temat, bardzo się obawiam, co wyniknie z sytuacji zaistniałej w strefie Gazy. Moi przyjaciele już znacznie wcześniej byli pełni najgorszych przeczuć, związanych z lutowymi wyborami w Izraelu. Przeczuwali, że będzie to krwawa rozprawa i będzie wiele ofiar, a przyszłość niepewna. Mnie to bardzo martwi. Tym bardziej, że po drugiej stronie barykady stoi dark, którą bardzo lubię. Świat jest straszny.
    http://wyborcza.pl/5,75539,5791372.html

  430. jasnaanielka napisał(a):

    A kto pamięta, czemu marsz. Rokossowski miał jedną brew uniesioną?
    Bo nie wyjmował łyżeczki ze szklanki z herbatą!!!

  431. Edwar D.Dana napisał(a):

    oto czy współczesnych – błąd
    dla nas – powinno być

  432. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bo sie dziwi że jest Polakiem

  433. Edwar D.Dana napisał(a):

    Mogę sie podpisać
    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/

  434. Edwar D.Dana napisał(a):

    No, ale pora szukać realiów wrocławskich we śnie. Dobranoc.

  435. jasnaanielka napisał(a):

    Też bym się pod felietonem Szostkiewicza podpisała.
    Jeszcze więcej szczegółów;
    http://wyborcza.pl/1,7548.....uneli.html
    Idę spać, jutro wcześnie do pracy, dość żartów!

  436. jasnaanielka napisał(a):

    Jeszcze przed snem… wspaniały przykład działalności kulturalnej we Wrocławiu, to znana po wojnie biblioteka na Pl. Solnym „Książka na Śląsk”, prowadzona przez starego lwowiaka Sergiusza ??? nazwisko mi wpadło w czarną dziurę!!!
    Sergiusz był bardzo charakterystyczną postacią. Lekko kulejący, wsparty na lasce, starannie ubrany, szpakowaty Starszy Pan z bródką. Kiedy szedł przez Rynek albo Plac Solny, był z daleka widoczny, kłaniał się na prawo i lewo. Wszyscy go znali i on wszystkich. Biblioteka była bardzo bogata, chyba przewiózł ją ze Lwowa. Wypożyczano u niego Mniszkówną, słowniki, książki naukowe i wielką literaturę. Wszystko miał. Prowadził też punkt Toto Lotka i grywał „systemowo” wspólnie z chętnymi do spółdzielni. Jego punkt był otwarty do ostatniej chwili. Kupony były dodawane do już gotowej paczki i wiezione na Dworzec Główny tuż przed odjazdem ostatniego pociągu do Warszawy. Mam wrażenie, że Sergiusz miał też układ z maszynistą tego pociągu, który bez tej paczki nie ruszał ze stacji :D
    Kiedyś mój kolega, student Wrocławskiego Studium Dramatycznego chciał u Sergiusza wypożyczyć tom jakichś dramatów i proszę sobie wyobrazić, że Sergiusz wręczył mu maszynopis REGULAMINU BIBLIOTEKI, kazał się go nauczyć na pamięć, wyrecytować, a od przyswojenia tekstu uzależnił wypożyczenie tychże, upragnionych dramatów. Tekst został dramatycznie przez kolegę odtworzony,
    z dodatkiem gestykulacji, po czym księga została udostępniona :!:
    Wrocław był i jest miastem ciekawych, niezwykłych ludzi.
    Jak ten cholerny Sergiusz miał na nazwisko???!!!

  437. soulgarden napisał(a):

    Nie mogę kożystać z poczty elektronicznej. Stopped.
    Proszę o publiczne dziennikarskie śledztwo w sprawie kradzieży dobra materialistycznego jakim jest dostęp do internetu i poszczególnych jego usług dostępnych na równych prawach każdemu wolnemu człowiekowi.

  438. jasnaanielka napisał(a):

    Szukajcie a znajdziecie!
    #
    Kuternoga zachęca do czytania

    Jedną wrocławska rocznicę związaną z 22 dniem lipca chce potraktować ze szczególną sympatią. Otóż w roku 1945, w 10 tygodni po wyzwoleniu Wrocławia, na placu Solnym (gdzie obecnie jest lodziarnia) otwarta została biblioteka „Książka na Śląsk”. Jej właścicielem był kuternoga o niezwykłej osobowości, Sergiusz Kazanowicz. Położył wielkie zasługi na niwie rozbudzania miłości do książek wśród Wrocławian.
    #
    Wyszukiwarka, to wspaniały wynalazek. Dobranoc.

  439. dark side napisał(a):

    http://wiadomosci.gazeta......03033.html
    ja tez sobie dzis pale flage izraela. w myslach i w sercu. zeby ich geby na wieki pozostaly czarne.

  440. dark side napisał(a):

    w dodatku jeszcze Stalin zostal w tym roku wybrany trzecim najwiekszym rosjaninem w historii ( wg. telewizji Rossija).
    http://news.sky.com/skyne.....der_Nevsky

  441. głos zwykły napisał(a):

    dark side,
    Myślę, że jesteś trochę przewrotna, bo jak kiedyś napisałem, że chciałbym, aby domy w Polsce miały jednolity styl, to oponowałaś. Ja bym był może i nawet za, ale akurat nie za takimi chatkami, jak na zdjęciach.
    Jeśli zaś chodzi o Izrael, to dziwi mnie jednak, że słabszy ekonomicznie i militarnie naród ostrzeliwuje rakietami wielokrotnie silniejsze od siebie państwo. To całkiem tak, jak byśmy tutaj w Warszawie chcieli ostrzeliwać Berlin, albo Moskwę rakietami za dawne krzywdy. Myślę, znając historię naszego regionu, że gdybyśmy, to zrobili, to właśnie naraziłoby nas, nawet dziś, na szybką eksterminację z lądu morza i powietrza, nie wykluczam, że nawet z użyciem bomby H. Palestyńczycy powinni zdawać sobie z tego sprawę, że w zbrojnej konfrontacji z Izraelem nie mają żadnych szans, tylko ściągają na swoją ludność cywilną ataki. W moim przekonaniu zachowanie się Hamasu jest wysoce nieodpowiedzialne. Poza tym Palestyńczycy wojując z Izraelem zdestabilizowali cały region m. in. Liban. A tam gdzie byli i nie zdestablizowali państw arabskich stało się tak tylko dlatego, że zostali zbrojnie usunięci z terytorów udzielających im gościny.

  442. jasnaanielka napisał(a):

    dark – tak z ciekawości zapytam – czy flagę amerykańską też palisz, czy może oszczędzisz tymczasem?
    Czy na pewno zastanowiłaś się nad tym, co napisałaś?

  443. Ewa-Joanna napisał(a):

    P. Kuczynski,
    po to postawilam tam tego emoticona, zeby bylo powiedziane wyraznie, ze zartuje i nie traktuje tego powaznie. No ale pouczenie przyjmuje, jasnaanielke przepraszam, jezeli sie poczula obrazona. Mnie bowiem na przeproszeniu nie ubedzie a panu na poczuciu humoru i tak nie przybedzie.

  444. Ewa-Joanna napisał(a):

    Glosie,
    jak cie ktos wyrzuci z twojego domu w owym Leoncinie bez prawa do powrotu i do odszkodowania, to moze wtedy zrozumiesz troche owych Palestynczykow i motywy ich dzialania.
    Dolaczam do Dark Side i tez pale te izraelska flage! Na pohybel!

  445. Edwar D.Dana napisał(a):

    Karol Modzelewski:

    http://wyborcza.pl/1,7551.....rozbe.html

    Da zachęty fragment:
    Gribkow dawał nam słowo honoru, że ZSRR nigdy nie chciał nas skrzywdzić. „Słowo starego frontowego żołnierza, który swój szlak bojowy rozpoczął w 1939 r.”.

  446. Paweł Luboński napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    Czyli jak mnie ktoś wyrzuci z domu, to będę usprawiedliwiony, jeśli zmajstruję sobie wyrzutnię rakietową i będę bombardował tych, co teraz w nim mieszkają?
    Sprawa nie jest tak prosta i jednoznaczna: ot, przyszli Żydzi, wyrzucili Bogu ducha winnych Palestyńczyków i założyli sobie państwo. Nie mówiąc już o tym, że wyrzucono dziadków, a w najlepszym razie ojców obecnych terrorystów palestyńskich. Przez te pięćdziesiąt lat było wiele okazji i wiele starań, żeby sprawę uchodźców palestyńskich jakoś uregulować, by mogli żyć po ludzku. Niestety, były i są siły polityczne widzące interes w konserwowaniu w tych ludziach nienawiści i poczucia krzywdy. Jak twoim zdaniem mieliby się Żydzi układać z organizacją, której otwarcie deklarowanym celem jest zniszczenie ich państwa?

  447. Edwar D.Dana napisał(a):

    Znaczna część mieszkańców środkowej europy to potomkowie „pozbawionych domów i ojczyzny”. Dotyczy to Polaków, Niemców, Ukraińców, Żydów, którzy przeżyli.
    O ile wiem Szczecin czy Zgorzelec nie są bombardowane, na co dzień rakietami, Niemieckie dziewczyny nie wchodzą do kawiarni po Polskiej stronie by się wysadzić. Nic takiego nie odbywa się przez Bug czy San. Społeczeństwa środkowo europejskie zintegrowały wypędzonych. Nie ma sensu pisać w blogu najnowszej historii Bliskiego Wschodu nie wolno jednak być rasistą (może nieświadomym). Nie wolno ekscytować się samobójczymi działaniami tamtejszych ludów (idzie nie tylko o zamachy samobójcze), jeśli pewne działania i postawy potępia się w środkowej europie.
    Nie można potępiać ekstremalnych postaw w Polskim, Niemieckim czy Ukraińskim społeczeństwie wobec narzuconych po wojnie rozwiązań a jednocześnie pochwalać takie postawy w Gazie.

    I jeszcze jedno, co nie wykluczam, że jest moim prywatnym przeczuleniem.
    Nie lubię asocjacji tego problemu z ogniem. Takie metafory są dla mnie po prostu obrzydliwe. O ile u młodszych jest to w pewnym stopniu wybaczalne (nie to oczytanie? odstęp czasu?) to u osób nieco starszych zadziwia.

  448. Andrzej napisał(a):

    Również nie widzę żadnego powodu do palenia izraelskich flag. I wcale nie przekonują mnie argumenty o „niewspółmiernej reakcji Izraela” na ataki rakietowe Hamasu. A jaka miałaby być odpowiednia reakcja? Jedną rakietę odpala Hamas, a Izrael w odpowiedzi odpala też jedną? Aż cały region zostanie doprowadzony do ruiny, tak jak wspomniany choćby wcześniej Liban? Czy wówczas obecni krytycy Izraela byliby usatysfakcjonowani?

  449. Stan napisał(a):

    dark side,

    ja myślałem, że Ty jesteś cherubinkiem, a oczom moim ukazuje się prawdziwa żyleta.

  450. Ewa-Joanna napisał(a):

    Pawel.
    zgadzam sie, ze sprawa nie jest tak prosta i jednoznaczna. Ale informacje jakie dostaja sie do swiatowych tv lacznie z komentarzami sa dosc proste i jednoznaczne – winny jest Hamas, bo rakiety konstruowane przez nich zabily az 9 Izraelitow w ciagu ostatnich 2 lat! Teraz w odwecie zabito juz ponad 300 osob, a przeciez nie mozna powiedziec, ze strona zydowska nic w tej sprawie nie robila siedzac potulnie i cicho.
    Tu jest sporo informacji http://www.is-pal.net/, mozna sobie poszukac historii calego konfliktu, lacznie z mapami.
    Widzisz Pawel, ja uwazam, ze kazdy ma prawo bronic swojej ziemi, swojego dobra i swojej rodziny. I prawo to daje wszystkim ludziom, zez wzgledu na religie czy kolor skory. I uwazam, ze jezeli zabiora ci dom, wyruguja twoja rodzine z twojej ziemi na wygnanie i poniewierke, to tak, masz prawo do nich strzelac!
    W strefie Gazy bezrobocie dochodzi do 50%, granice sa zamkniete, Izrael nie przepuszcza transportow z zywnoscia pod pretekstem obawy dzialan trerrorystycznych, tam jest 1.5 mln ludzi i ci ludzie sa glodni, ich dzieci sa glodne.
    Jezeli ktokolwiek tam jest terrorysta to jest to Izrael. Ale on ma poparcie USA i wielkiej finansjery, to moze podskakiwac. A Arabowie sa podzieleni, nie potrafia sie zjednoczyc, bo ciagle przewazaja tam partykularne interesy poszczegolnych szejkow.
    Mam to szczescie, ze moja telewizja jest dosc obiektywna mimo narzucanych sympatii proamerykanskich i mimo wielkiej diaspory Zydow w Australii, wiec przekazuje argumenty obu stron i musze ci powiedziec, ze argumentacja Izraela mnie nie przekonuje.
    Jak sie skonczy burza to moze jeszcze cos napisze :)

  451. Edwar D.Dana napisał(a):

    „na pohybel” słownikowo to „na zgubę, na nieszczęście”

  452. Edwar D.Dana napisał(a):

    No to uczyńmy sprawiedliwość we Wrocławiu i Lwowie, w Szczecinie i w Wilnie w prawie każdym Mazowieckim czy Galicyjskim miasteczku.
    Najlepiej pod hasłem „Na pohybel”.

  453. Paweł Luboński napisał(a):

    Ewa-Joana:
    .
    „Ja uwazam, ze kazdy ma prawo bronic swojej ziemi, swojego dobra i swojej rodziny. I prawo to daje wszystkim ludziom, zez wzgledu na religie czy kolor skory. I uwazam, ze jezeli zabiora ci dom, wyruguja twoja rodzine z twojej ziemi na wygnanie i poniewierke, to tak, masz prawo do nich strzelac!”
    .
    Kiedy wyrzucają – mam prawo strzelać. Ale nie mam prawa strzelać do wnuków ludzi, którzy wyrzucali moich dziadków. To chyba pewna różnica? Gdyby zgodzić się z twoją opinią, to – jak już zauważył EDD – spora grupa Polaków miałaby prawo ostrzeliwać rakietami Lwów, a Niemców – Szczecin.
    .
    „Izrael nie przepuszcza transportow z zywnoscia pod pretekstem obawy dzialan trerrorystycznych, tam jest 1.5 mln ludzi i ci ludzie sa glodni, ich dzieci sa glodne.”
    .
    Dlaczego „pod pretekstem”? Czy uważasz, że prawdziwą intencją Izraela jest zagłodzenie Palestyńczyków, a nie obrona przed terroryzmem? Przypuśćmy, że Hamas zrezygnował z terroryzmu i zaczął po prostu budować pomyślność dla swojego narodu tam, gdzie ten naród obecnie mieszka – na Zachodnim Brzegu i w strefie Gazy. Sądzisz, zrael by ich wtedy bombardował i blokował żywność?
    Powiedzmy sobie szczerze: jakkolwiek oceniamy to, co stało się w Palestynie pięćdziesiąt lat temu, nie ma dziś powrotu do czasów wcześniejszych. Izrael nie zgodzi się na powrót Palestyńczyków na zabrane im kiedyś ziemie, bo to oznaczałoby koniec ich państwa. Czyli dla naprawienia dawnych krzywd wyrządzilibyśmy nową krzywdę.

  454. głos zwykły napisał(a):

    Ewo-Joanno
    Ja rozumiem motywy postępowania Hamasu, ale nie widze militarnych i politycznych szans, aby osiągnął on swoje cele. Wydaje się nierozsądne więc odmawianie prawa Izrealowi do istnienia, albo ostrzeliwanie go rakietami. Napisałem, że Palestyńczycy powinni zdawać sobie z tego sprawę, że w zbrojnej konfrontacji z Izraelem nie mają żadnych szans, tylko ściągają na swoją ludność cywilną ataki. W moim przekonaniu zachowanie się Hamasu jest wysoce nieodpowiedzialne.
    Natomiast wobec samego konfliktu zbrojnego to jestem neutralny. Nie jestem,b owiem ani Żydem, ani Palestyńczykiem. Nie mam powinowatych Żydów lub Palestyńczyków, a nawet żaden Źyd, ani Palestyńczyk nie jest moim przyjacielem czy kolegą, a także nie znam ich kultury. Uważam jednak że każdy konflikt zbrojny jest bez sensu i bez nadziei na pozytywny wynik z punktu widzenia interesów Palestyńczyków.

  455. W.Kuczyński napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    oto Twoj wpis:
    „Ewa-Joanna Says:

    grudzień 28th, 2008 at 2:02 po południu e

    Oj Anielko Anielko, choc jasna jestes to ciemna :) Oni tu sa od dawna…”
    Nie ma tam żadnego emotikonu i trzeba by mieć dziwne poczucie humoru, żeby wspomniane okreslenie tak odebrać. I daruj sobie ocenianie mojego poczucia humoru. Może oceń swoja łatwość wyrokowania „na pohybel”. Zawsze jest najlepiej zaczynać od siebie.

  456. Stan napisał(a):

    Profesora Karola Modzelewskiego uważam za najbardziej obiektywnego uczestnika tamtych wydarzeń i w większości podzielam jego poglądy . Stawiam go wyżej niż prof. Geremka, który zanadto lubił blichtr, a ponadto nie przyczynił się do zamknięcia problemów polsko – żydowskich i polsko – niemieckich (do czego był szczególnie predystynowany), co oznacza bezpowrotnie utraconą szansę.
    Dobrze, że EDD wyciągnął tego linka.

    P. S.

    Na marginesie powyższych wynurzeń (nieco rozbujany) pozwolę sobie zwrócic uwagę na kluczowy problem, który jest poruszany z mieszanymi uczuciami lub nawet z domieszką pewnej odrazy.
    Przemyślałem sobie wydarzenia, które miały miejsce tuż po wyborach ’89, a mianowicie tzw. reformę określaną jako Reforma Balcerowicza. Wydarzenie to i ludzie, którzy za tym stali mieli absolutnie kluczowe znaczenie dla powodzenia przemian politycznych nie tylko w Polsce. W skupieniu nad klawiaturą komputera widać jak trafnie ocenił sytację Waldemar Kuczyński i jego najbliżsi współpracownicy. Media wyniosły na szczyty popularności Balcerowicza, ale to Kuczyński wszystko organizował, włacznie z oceną możliwośći wicepremiera.
    W przypadku sytuacji panującej w Polsce metoda chicago boys akurat pasowała jak ulał i została chirurgicznie wprowadzona. Jak się później okazało czasu (cierpliwości) było niewiele.
    Z jakim skutkiem można pytać się o zdanie spoleczeństwa w sprawie czasowych ograniczeń ekonomicznych przekonała się ekipa Jaruzelskiego, która na akceptację śladowych reform nie uzyskała akceptacji w referendum.
    Myślę też, że strzałem w dziesiątkę (chociaż poprzednio nieco się krzywiłem) był wybór modelu gospodarczego. Z całą pewnośćią tzw. trzecia droga to byłby, z politycznego punktu widzenia, fatalny wybór dla Polski, włącznie z odsunięciem jej od głównego nurtu gospodarki zachodniej. Mimo że nie zachwycam się metodami chłopców z Chicago, to w tamtych warunkach decyzje podejmowane w murach Urzędu Rady Ministrów miały pieczęć racji stanu.
    Szkoda, że później chłopcy z Sopotu rozmyli te osiągnięcia.

  457. W.Kuczyński napisał(a):

    Moim zdaniem Palestyńczycy juz dawno mogliby mieć własne państwo na zachodnim brzegu i w strefie Gazy i nieźle żyć mając za sąsiada bogaty Izrael. Tylko oni nie chcą chcieć.
    Izrael nie mógł przymykać oczu na ostrzał swego terytorium, choćby nikt z tego powodu nie ucierpiał, bo to by ośmielało jego wrogów do czegoś więcej. Riposta jest zrozumiała i musiała być mocna, bo tylko taka może zredukować możliwości agresji i odstraszyć od niej. Słaba tylko by zachęciła. Oczywiście żal ludzkich żyć, ale jak sami Palestyńczycy przyznali na okolo 300 ofiar naliczono chyba 15 cywili. Reszta to ludzie terrorystycznego Hamasu. Te uderzenia są mocne ale nie na ślepo. Nie będę palił niczyjej flagi ani wywieszał haseł „na pohybel”.

  458. Ewa-Joanna napisał(a):

    W. Kuczynski
    a co to jest jak nie emoticon? O to: :)
    I zawsze masz pan, panie Kuczynski mozliwosc usuniecia mojej osoby z tego towarzystwa jak sie nie podobam. Zgodnie z nowomowa nazywa sie to nie cenzurowaniem, ale moderowaniem, wiec i grzechu nie bedzie.

  459. Edwar D.Dana napisał(a):

    …prof. Geremka, który zanadto lubił blichtr, a ponadto nie przyczynił się do zamknięcia problemów polsko – żydowskich i polsko – niemieckich (do czego był szczególnie predystynowany),…
    Stan
    Nie wymagaj o ludzi Boskiej wszechmocy.

  460. W.Kuczyński napisał(a):

    Stan,
    dziękuję Ci za tak wysoką ocenę mojej osoby, ale ona jest nadmierna. To pod kierownictwem Balcerowicza przygotowano reforme gospodarczą i pod jego kierownictwem ją wprowadzono.
    Moja rola polegała na przekonaniu premiera do generalnego kierunku reformy (żadnych trzecich dróg, najpierw stłumienie wielkiej inflacji, a potem szybka przebudowa systemu na rynkowy) i zaproponowanie mu wykonawcy, którego zaakceptował. A potem dopomaganie w dobrym układaniu stosunków premier – wicepremier i wspieranie premiera, by stał twardo za Balcerowiczem, bo bez tego wsparcia Balcerowicz by niewiele zrobił.

  461. Ewa-Joanna napisał(a):

    Pawel,
    Byc moze bys strzelal, gdybys codziennie doznawal upokorzen, codziennie cierpial biede i gdyby cie przepedzano z miejsca na miejsce.
    Gdybys ow stan wojenny, nad ktorym tu tyle dyskusji sie toczylo mial permanentnie od kilkudziesieciu lat. W wykonaniu Ruskich na dodatek.
    No ale to glupawe spekulacje, to je sobie darujmy.
    Dla mnie terroryzm to akt desperacji, akt bezsensowny ktory krzyczy – zauwazcie mnie, pochylcie sie nade mna. To dzialanie ludzi, ktorych racji nikt wysluchac nie chce.
    Jak sobie przesledzimy losy konfliktu Izraelsko – Palestynskiego, to wyraznie widac, ze w ciagu tych lat Izrael ciegle i ciagle zwiekszal swoje terytorium kosztem Palestynczykow. Zobacz sobie jak to wyglada na mapie w ciagu tych lat http://www.ifamericanskne...../maps.html
    Wielu Zydow, nawet tych w Izraelu nie zgadza sie z takim podejsciem do Palestynczykow, ale ich protesty nie bardzo przedostaja sie na szersze fora, choc podobno cenzury w wolnym swiecie nie ma.
    Ogladalam w ubieglym bodajze roku reportaz dziennikarza pochodzenia zydowskiego, zrobiony w Palestynie. To byl mlody czlowiek, ten dziennikarz i tez szukal wyjasnienia i odpowiedzi na pytanie – dlaczego. Przeprowadzil mnostwo rozmow z Palestynczykami, zaprzyjaznil sie z wieloma, doprowadzial do spotkania dzieci izraelskich z palestynskimi, ze skory wylazil, zeby jakos „pozenic” obie nacje. I rozlozyl sie na drobiazgu – twierdzeniu, ze owe ziemie bog przeznaczyl dla Izraela. I nie licza sie wykopaliska archeologiczne udowadniajace niezbicie, ze mieszkancami tamtych ziem od zawsze byli Palestynczycy, ze plemiona Zydowskie zajmowaly niewielkie terytorium, liczy sie owa wola boska. I znajdz odwaznego, ktory sie sprzeciwi…
    A przyklad Europy niezbyt adekwatny, bo jednak macie tam Kosovo i Serbie i Irlandie i kraj Baskow i pewnie kilka innych przykladow by sie tez znalazlo. Czy traktujemy wszystkich jednakowo, czy tez kierujemy sie interesem lub sentymentami?

    Glosie,
    tez tak sie sklada, ze zadnych nie znam, ale mam tu telewizje etniczna i moge sobie ogladac niecenzurowane wiadomosci i programy z roznych krajow. To sobie ogladam. Czasem zgrzytajac zebami, szczegolnie jak ogladam wiadomosci telewizji polskiej.

  462. Bars napisał(a):

    Kochana Nelu !
    Drodzy – w kolejności wpisów – Pawle, Edwarze i Andrzeju !
    Dziękuję Wam wszystkim za spokojne i taktowne próby studzenia niewczesnych piromańskich zapędów naszych gorącogłowych Pań ! Edwar ma rację – to nie to oczytanie, tudzież uszy nieuczulone na wiadomości płynące z Bliskiego Wschodu, a przede wszystkim zupełny brak jakiejkolwiek orientacji w tamtejszych stosunkach politycznych, społecznych, demograficznych oraz w uwarunkowaniach historycznych tego regionu. Żeby zabierać głos na ten temat, a tym bardziej w tak „ognisty” sposób stawać po jednej ze stron, trzeba chociaż cokolwiek wiedzieć, a to wymaga przestudiowania materiałów dotyczących problemu liczącego już sobie – bagatela – ponad sto lat ! Bo konflikt bliskowschodni nie zaczął się ani wczoraj, ani w 2000 roku. Nie zaczął się też w 1973 roku wybuchem wojny Jom Kippur, ani wojną sześciodniową w 1967, ani wojną sueska w 1956, ani nawet tzw. wojną wyzwoleńczą, która wybuchła 15 maja, dokładnie w dzień po ogłoszeniu przez Izrael Deklaracji Niepodległości. Niemało, nieprawdaż? Żeby choć trochę orientować się w problemie, trzeba znać założenia ruchu syjonistycznego powstałego pod koniec XIX wieku oraz problemy polityczne i społeczne na terytorium Palestyny w okresie schyłkowego Imperium Osmańskiego i jego politycznego następcy w regionie – Protektoratu Brytyjskiego. Trzeba choć trochę wiedzieć o osadnictwie żydowskim na tych terenach i o roli jaką odegrało ono w procesie powstania (sic!) nacjonalizmu palestyńskiego, czy bardziej ogólnie, nacjonalizmów arabskich. Nie należy też zapominać, że po każdej z wymienionych przeze mnie wojen – a wszystkie były zwycięskie dla Izraela – kraj ten wycofywał się z większości zdobytych terytoriów, lub też solennie obiecywał całkowite wycofanie się z tych, które pozostały pod jego kontrolą, w zamian za jedno – za pokój ! Dopiero Wojna Jom Kippur przyniosła pierwszy traktat pokojowy – z Egiptem – i wydawało się, że zmierzamy ku lepszemu jutru… Płonne nadzieje. Skończyła się zimna wojna, dla której Bliski Wschód stał się areną konfrontacji i także niewiele się zmieniło. Powstał koszmarny betonowy mur, pod kotłem konfliktu arabsko-izraelskiego nie wygasa ogień podsycany przez polityków takich choćby, jak Achmadineżad, niewierzący w fakt Holocaustu, figlujący z energią atomową i mantrujący pod adresem Izraela swoje „delenda est Carthago” , oraz organizacje takie jak Hamas, który zaczynał jako organizacja całkowicie legalna, a kontynuuje swój żywot utaplany we krwi ofiar zamachów terrorystycznych. A więc proszę, drogie Panie – zanim zaczniecie podpalać flagi, a potem świat, zajrzyjcie choćby do Google’a – jest w nim na prawdę dużo dostępnych informacji.
    Serdecznie pozdrawiam!

  463. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dziekuje Bars, ze mnie nie rozczarowalas. Zawsze mnie cieszy odsylanie do Googli

  464. Ewa-Joanna napisał(a):

    Do poogladania
    http://palestinevideoblog.....ation.html

  465. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bars
    Witam. Wielu za tobą tęskniło i ja jeden. Wracasz na stałe?

  466. Edwar D.Dana napisał(a):

    Niestety nasza kolonia „wizytuje ” się wzajemnie więc będą trudności z zaglądaniem do blogu. Patrzcie! Patrzcie! Wróciła.

  467. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    .
    Dosyc udatnie zesmy zawlaszczyli temat z innego blogu. I powaga wypowiedzi nie odbiegamy od oryginalu. Powiedzialbym nawet, ze znacznie przewyzszamy. Ale – dusznawo tu sie porobilo! Niektorzy, jak wnosze, ‚na powietrze wyszli i z powrotem nie przyszli’. Ich strata. Choc z tonu spuscic, lub z ambony zejsc, nikomu nigdy nie zaszkodzilo. Tak samo jak przestac obrazac sie za emoticon czy jego brak szkody przyniesc nikomu nie powinno. Szczegolnie po przeprosinach „przestepczyni”. Przeprosinach zupelnie niepotrzebnych, dodajmy. Bo za co? Chyba tylko za infantylnosc obrazonego, bo za coz innego? No ale to juz broszka samej przestepczyni, ja jej bronic nie zamierzam. kaem to uczynil i co ma z tego?
    .
    .
    Dla poluzowania, swieza wklejka z oryginalu. Niejakiego globusa.

    :
    „Choc temat powazny, odwolajmy sie do dowcipu. Z broda zreszta.
    .
    W najczarniejszy dzien atakow na prezydenta Clintona z powodu “rozporkowej afery” z Monika Lewinska do Oval Office sfrunela czarodziejska wrozka.
    .
    - Chce ci ulzyc w cierpieniach. Spelnie jedno zyczenie.
    - O, wrozko, jak na czasie jest twoja oferta. Ani rusz nie idzie mi akurat z Palestynczykami i Zydami, A tak chcialbym doprowadzic w koncu do pokoju na Bliskim Wschodzie. Czy moglabys to moje jedno jedyne zyczenie spelnic?
    .
    Wrozka zaczela zastanawiac, poczela cmokac zaaferowana, wykrzywiac buzke. Az w koncu rzekla:
    - Zadasz ode mnie rzeczy, ktorej nikt nie potrafil dokonac od tylu juz wiekow. Te dwa narody historycznie skazane sa na walke ze soba i zaden medrzec ani wrozbita nic nie jest w stanie tu zrobic. Przykro mi, ja tego tez sie nie podejme. Pozwole ci jednak na jeszcze jedno zyczenie.
    .
    Clinton westnal, pomyslal i mowi:
    - Dzisiaj sa urodziny Hilary. Tak chcialbym zeby bylo jak dawniej. Kwiaty, romantyczny obiad, tylko we dwoje. Ale ona nawet na telefon nie odpowiada. Czy moglabys mi w tym pomoc?
    .
    Znow wrozka zaczela cmokac, twarzyczke wykrzywiac. Az rzecze w koncu:
    - Jakie bylo twoje pierwsze zyczenie?
    .
    .
    Historia, swoim zwyczajem, dopisala i w tej sprawie swoj przewrotny twist. Hilary z Billem bez pomocy wrozki wrocili do romantycznych celebracji urodzinowych, zaliczajac ich juz przynajmniej z tuzin. I Izraelczycy z Palestyczykami tez jak sie zabijali przed wiekami tak samo i dzis czynia. Pomimo wielkich w tej sprawie dokonan prezydenta Clintona.
    .
    Czy nasze tu odkrywcze pytania i udzielane stanowcze odpowiedzi/rozwiazania wpisuja sie jakos w te ‘historie codziennie krwia obmywana’? Niech nam sie i tak wydaje.”

    A wracajac na nasze blogowisko. Czy tam przy tym „Na pohybel” nie bylo przypadkiem jakiego emoticonu? Bo na moim komputerze zadne emoticony sie nie wyswietlaja na tym blogu. Chyba ze „:)” to tez emoticon?

  468. Bars napisał(a):

    You are welcome, Ewo-Joanno!
    Ty także mnie nie rozczarowałaś. Swój krótki wpis do mnie napisałaś tak, jak mogłam się tego spodziewać, czyli z odpowiednią dozą kpiny. A przecież mnie nie znasz, prawda? Poleciłam Google bez złośliwości – rzeczywiście, problemy bliskowschodnie wyjaśnione są tam, i na stronach internetowych, dość obszernie, powiedziałabym nawet, że wystarczająco obszernie – nie sądzę bowiem, żeby kogokolwiek szczególnie interesowało dotyczące ich piśmiennictwo fachowe. Nie chciałam tez o tym pisać, bo uważam to za nieważne, ale ze mną jest troszeczkę inaczej – na kilka dni przed Wigilią skończyłam esej o procesie pokojowym na Bliskim Wschodzie, więc jako osoba odpowiedzialna, pisząc go, musiałam być z tematem au courant, co pociągnęło za sobą konieczność dokładnego przestudiowania dostępnej literatury przedmiotu ( kilkadziesiąt pozycji, tysiące stron nie zawsze pisanych lekkim piórem).
    Ewo-Joanno, przyjmij proszę moją życzliwą radę – mniej agresji we własnych wpisach i więcej uważnego wczytywania się w słowa innych blogowiczów. Spróbuj nas najpierw poznać, nie atakuj bez potrzeby, bo te ataki są trochę ni przypiął ni przyłatał. I, bardzo Cię proszę, więcej atencji dla Pana Kuczyńskiego. Jest Gospodarzem bloga i na wiele brewerii nam pozwala, ale to nie powód, żeby zapominać o należnych Mu względach. A poza tym, ten blog nie jest cenzurowany !!!

  469. Piotruś napisał(a):

    Chyba zacznie sie telewizyjny cyrk.

  470. Andrzej napisał(a):

    Uzupełniając Bars, kilka informacji w dużym skrócie:
    Początki państwa żydowskiego sięgają X w. p.n.e. To właśnie na obszarze obecnego Izraela powstały zręby religii abrahamicznych. Po zburzeniu świątyni w Jerozolimie przez Rzymian w 70 roku nastąpił okres rozproszenia Żydów (Diaspora).
    W XIXw. rozpoczyna się na dużą skalę osadnictwo żydowskie w Palestynie. Sporo informacji na ten temat w
    http://pl.wikipedia.org/w.....Palestynie
    29 XI 1947 r. Zgromadzenie Ogólne ONZ zatwierdziło projekt podziału Palestyny na dwa niepodległe państwa: arabskie i żydowskie, połączone unią gospodarczą oraz projekt utworzenia z Jerozolimy strefy międzynarodowej żydowskie i arabskie.
    -
    Pierwsza wojna izraelsko-arabska wybuchła 15 maja 1948 roku, w dniu proklamacji niepodległości przez państwo Izrael. Na terytorium państwa żydowskiego w Palestynie wkroczyły oddziały wojsk egipskich, irackich, syryjskich i transjordańskich i libańskich. Państwa te nie uznając ONZ-towskiego podziału Palestyny pragnęły zniszczyć nowo powstałe państwo żydowskie.
    Potem było to co było. Fakt, Izrael postępował w późniejszych wojnach w sposób bezwzględny. Gdyby tak nie postępował, diaspora żydowska opłakiwałaby Holocaust II.
    W świetle powyższego, mówienie o wyrzucaniu Palestyńczyków z domów i związanym z tym ich prawie do odwetu jest zbyt dużym uproszczeniem.
    Poza tym zgadzam się z Gospodarzem, że gdyby Palestyńczycy chcieli, to mieliby dzisiaj nieźle prosperujące państwo wspierane gospodarczo przez Izrael. Tym samym upadłoby inne stwierdzenie – o braku prawa „wyrzuconych z domów” do odszkodowań. Ale nie wszyscy widać tam tego chcą.

  471. Stan napisał(a):

    Problemy izraelsko – arabskie na Bliskim Wschodzie są tak zgmatwne i wielowątkowe, że im więcej się je studiuje, tym trudniej podjąć jakąkolwiek decyzję.
    Poza wszelką dyskusją jest prawo do życia ludnośći narodowości żydowskiej, bo drugi holocaust (o czym wspomina Andrzej)tym razem w świetle jupiterów byłby degradacją istoty ludzkiej.
    Za Gospodarzem przypomnę, że po latach negocjacji toczonej m.in. w tajemnicy w Oslo, Ehud Barak, premier Izraela i Jaaser Arafat, przewodniczący Frontu Wyzwolenia Palestyny, podpisali korzystny dla palestynćzyków traktat, który oprócz formalnych gwarancji powstania Państwa Palestyńskiego, dawał także dobre podstawy do rozwoju gospodarczego nowego bytu państwowego.
    Po podpisaniu tego traktatu, który mocno krytykowała prawica w Izraelu wielki Jaaser rozmyślił się i zażądał więcej.
    Doprowadził więc do tego, że mamy to co mamy.
    Pomysł Arafata spowodował wieloletnią stagnację na Bliskim Wschodzie. Wyschły nadzieje na pomoc Unii Europejskiej, Stanow Zjednoczonych i wszystkich państw, które pragną spokoju a nie rozróby w tej ważnej części świata.

  472. jasnaanielka napisał(a):

    Witaj Bars!!! Jak to dobrze, że jesteś! Nie tylko ja tęskniłam za tobą. Wspominaliśmy cię przed świętami. Czy zostajesz, czy znowu gdzieś się zapodziejesz – oby nie.
    Brak tu kogoś zrównoważonego i wrażliwego, jak ty.
    ;
    Ewo-J. Pisałam zupełnie bez potrzeby przepraszasz, bo ja się nie gniewałam, o czym już zdążyłam wcześniej napisać. Każdy ma swoje drobne przyjemności, jeśli się potrzebujesz dowartościowywać cudzym kosztem, rób ro bez skrępowania. Mnie nie ubędzie a ty się poczujesz lepiej.
    O paleniu flagi nie chce mi się nawet pisać. Brzydzą mnie takie gesty i tyle. Komentować nie warto.

  473. jasnaanielka napisał(a):

    Aby było jasne, że dawno odpowiedziałam Ewie-J:
    http://kuczyn.com/2008/12.....ment-66279

  474. Bars napisał(a):

    Droga Jasnaanielko – ja też się bardzo cieszę, że wreszcie wróciłam z mojej zupełnie nieoczekiwanej eskapady. Bardzo mi Ciebie brakowało ! Przeczytałam spory kawałek blogu wstecz i wiem, że o mnie pamiętałaś. Dziękuję Ci serdecznie za życzenia i za miłe słowa – przyznaję, że trochę byłam speszona i niezbyt pewna, czy mi się aby należą, ale też wzruszyłam się ogromnie i zrobiło mi się ciepło na sercu – zdaje się, że bardzo takich przyjaznych i czułych słów potrzebowałam, szczególnie po krioterapii stale wobec mnie stosowanej przez Potomka. Postaram się już nigdy więcej nie znikać bez zapowiedzi, a Potomkowi zostawię pewien wierszyk, który zamieści w blogu, gdybym przypadkiem została zniknięta przez siłę wyższą, czego zresztą w najbliższym, i nie tylko, czasie nie przewiduję.
    -
    Edwarze, mój drogi – to miłe, że tęskniłeś – to zupełnie tak jak ja, kiedy przed ponad rokiem nagle odszedłeś z blogu ! Na szczęście po dość rozpaczliwych poszukiwaniach odnalazłam Cię u Torlina i kamień spadł mi z serca z takim impetem i hukiem, że po drugiej stronie Wisły, w okolicach Czerwińska, odnotowano obsunięcie się wiślanej skarpy ! Niniejszym najsolenniej obiecuję, że nigdy więcej nie oddalę się bez opowiedzenia !
    -
    Drodzy Glosie, Stanie i nieobecna dzisiaj Zofio – serdeczne dzięki za pamięć – Was także bardzo mi brakowało.
    -
    Kochani – tak w ogóle, to brakowało mi Was wszystkich razem i każdego z osobna !!!
    -
    Czas najwyższy na mocno spóźnione, niemniej najserdeczniejsze życzenia – Drogi Gospodarzu, Drodzy Blogowicze, Drodzy Tylkoczytacze – Wszystkiego Najlepszego !!!
    A że czas kolędowania jeszcze nie minął – dla wszystkich prezent pod choinkę :
    -
    PASTORAŁKA – GLORIA IN EXCELSIS ET IN TERRA czyli Na Urodziny Dzieciątka
    -
    W niebie słychać „gloria”
    I na ziemi „gloria”!!!
    Entuzjazm wśród ludzi,
    I wśród gwiazd euforia!
    -
    Cieszą się anieli,
    Cały świat się cieszy,
    I kto żyw, wraz z nimi
    Do stajenki spieszy.
    -
    Z radości wykręćmy
    W powietrzu piruet…
    Kto sam – niech sam kręci,
    W duecie zaś – duet.
    -
    I podczas szalonej
    Powietrznej tej jazdy
    Trzymajmy się mocno
    Warkocza u gwiazdy
    Co niegdyś przywiodła
    Trzech mędrców w Betlejem.
    -
    Przybyli tam z mirrą,
    Kadzidłem i złotem.
    Klęknęli u żłóbka.
    Bydełko pokotem
    Klęknęło wraz z nimi
    I wraz z pasterzami –
    Cielątka i woły
    Wespół z osiołkami.
    -
    Pochylili czoła,
    Bo wiedzieli przecie,
    Że jest Królem Świata
    To maleńkie Dziecię.
    -
    Poprosili kornie –
    Niech nam błogosławi,
    Przecież to Dzieciątko
    Kiedyś świat nasz zbawi!
    -
    Ono wkrótce powie –
    Przykazanie nowe
    Dziś wam po to daję,
    Byście miłowali się
    Odtąd nawzajem !
    -
    Ad Maiorem Dei Gloria – Bars
    -
    No to kochajmy się !
    Serdeczności.

  475. Zofia napisał(a):

    Uff, tyle czytania, a myślałam, ze większość zrobi sobie świąteczny urlop od Internetu.
    Moje wiejskie święta były nadzwyczaj udane:
    *Ranek w lesie, gdy szron na listkach i źdźbłach traw jest przepiękny. Oddawałam się w lubością ich fotografowaniu,
    * Najważniejszym problemem na „mojej” ulicy wsi gminnej, w której gościłam, była niejaka Maryla, wredna kobitka, która notorycznie obgaduje swoje siostry, bratowe i kuzynki, na co one oburzone skrzyknęły się na święta i obgadały ją z nawiązka. Miałam być arbitrem i orzec jaka ta Maryla wredota. Poszło generalnie kto kogo na święta zaprasza, a ze się wszystkie pokłóciły, każda obchodziła święta u siebie i zaglądały sobie przez płot do kuchni, by policzyć ile każda z nich miała potraw na stole i gości za stołem. Jeszcze wczoraj trwało rodzinne podliczanie.
    Maryla była na przegranej więc na weekend poświąteczny zaprosiła z powiatu wszystkich swoich znajomych.
    Rywalizacja iście premierowsko-prezydencka o szczyty UE.
    Tyle, że tutaj idzie o krzesło u stołu wigilijnego a potem świątecznego.
    * Zdzicho i jego koledzy przeliczyli, że wypadło im dziennie litr wódeczności z nawiązką na głowę, więc święta udane, choć baby się czepiały, że w piecu na czas nie napalone.
    * Moja gospodyni miała 19 potraw a z ciastami ponad 20 i była w ścisłej czołówce rodzinnej , więc nastroje w domu były nie najgorsze.
    A jej Zdzich o piec dbał należycie.
    Zycie wiejskie obserwałam z doskoku, bo mam pokój na piętrze i domownicy tam nie zaglądali, by nie wkurzac mego psa, który mial ochotę ganiac po calym domostwie a było to niemozliwe bo linieje niemiłosiernie.
    Za to miał co najmniej dwa wielkie wypady dziennie do lasu, rano i po obiedzie a las w pełnym słoncu o tej porze tez jest wielkiej urody.
    Telewzję także nieco zignorowałam i nadrabiałam lektury.
    Błogi czas – dobre, zdrowe jedzenie, wpaniałe wielogodzinne włóczegi po lesie, troche zwykłego soczystego życia wiejskiego na deser. Sympatycxzna kameralna wigilia przy tych 19+ potrawach, prezenty pod choinką i nawet pastrerka w wiejskim kościółku, gdzie skłocone do cna kobitki (pół rodziny w jednym chórku) z kolęd zrobiły gorzkie zale. Każda chciała być solistką i prowadząca. I się rzecz jasna nie dogadały.
    No, ale co dobre się skończyło, i wylądowałysmy z moją futrzatą w domu dzisiejszego wieczora w domu.
    Witajcie zatem Drodzy Panstwo poświatecznie.
    Z dyskusje nie wchodzę, nadmieniam tylko, ze komunizmem nadal się na swiecie ludzie fascynują i Bog jeden tylko wie dlaczego.I nadal się znajduja tacy, którzy ów system chca wcielac w zycie, nawet teraz i tutaj, u nas w Polsce, a przynajmniej jego elementy.

  476. dark side napisał(a):

    Moi mili,
    byc moze powinnam jak glos powiedziec sobie dawno: nie moje malpy, nie moj cyrk i skupic sie na budowie wlasnego raju gdzies na prowincji martwiac sie jedynie koniunktura na rynkach. niezbedna odrobine uwagi poswiecac telewizyjnym wiadomosciom, by z absolutnym przekonaniem i arogancja mieszkanca kraju nowoprzyjetego do grona krajow pierwszego swiata, wyglaszac komentarze takie jak czytam na tym blogu. Obiektywne, swiadczace o oczytaniu, obyciu i znajomosci historii najnowszej:)
    w koncu widzialam juz tylu ludzi wyrzuconych z wlasnych domow, wykorzenionych z wlasnej kultury w imie postepu i rozwoju, ktorym nasza wspaniala cywilizacja po ograbieniu ze wszystkiego ma do zaoferowania jedynie role pariasow. ktorym rzuca sie jakies ochlapy, by cicho i nie stwarzajac problemow pograzali sie w alkoholizmie i apatii ogladajac sponsorowane programy o raju demokracji made in USA- ze moze
    Anielko – amerykanska flage zostawiam sobie na pozniej:)
    Takie akcje jak ta w strefie gazy i brak reakcji europy i ameryki-cywilizacji, ktora uwazam za swoja dlatego, ze rzekomo broni praw czlowieka ,jest otwarta na idee rownosci , jest mediatorem pokojowego wspolistnienia kultur- sprawiaja, ze zaczynam sie zastanawiac, czy przypadkiem nie stoje po niewlasciwej stronie w tym konflikcie. czy swiat, ktory uwazam za swoj nie staje sie powoli uosobieniem totalitarnych praktyk: segregacji, represji, eksterminacji
    Stanie,
    chyba wiesz,ze troche przesadziles z tym cherubinem :) jesli juz to jestem cherubinem w prazki.
    dedykuje Ci zlagodzona wersje rock&rollowych aniolow:
    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  477. Ewa-Joanna napisał(a):

    Droga Bars, be my guest.
    Dziekuje za pouczenia. To juz nie pierwsze na tym blogu, wyprzedzil cie EDD (teraz mi wali z intelektualnego kopyta) i jasnaanielka ( ona to tak podgryza od tylu, po pietach powiedzialabym). Czyli wszystko w porzadku, nic sie z twoim tu powrotem nie zmienilo.
    Dla mnie oczywiscie :) ( to JEST emoticon!)
    Nie jestem agresywna, skadze takie przypuszczenie. Po prostu nie owijam w bawelne tego co mysle i stac mnie na luksus wlasnego zdania. Mozesz starac sie to zdanie zmienic, po to chyba sie dyskutuje, ale na litosc nie zaczynaj od argumentu – „ja wiem lepiej a ty dziecie idz sie uczyc!” (to nie cytat, to zlosliwosc!) bo to nie argument.
    Zarzucasz mi brak oczytania, zarzut pewnie sluszny, rzeczywiscie nie przeczytalam wszystkiego co napisano na ten temat, ale podalam linki do tematu i to nie do Wikipedii, ale starannie je ominelas. Zarzucasz mi, ze nie czytam dokladnie co pisza inni (czytam, czytam!) i popelniasz ten sam blad. Pewnie tobie wolno :)
    Oczywiscie racje masz ty i inni, ze ow konflikt ciagnie sie od stuleci i juz jest tak zapiekly, ze sam diabel nie dojdzie kto poczatkowo zawinil. To powoduje roznice ocen, zaleznie od kata „patrzania”, ale czyz jest powiedziane, ze wszyscy maja patrzec jednakowo?
    No wiec ja deklaracji izraelskich nie traktuje powaznie, bo co innego mowia a co innego robia. Na pewno znasz te strone http://www.shovrimshtika.org/index_e.asp wiec wiesz o czym mowie.
    Gospodarz blogu kazal mi mowic do siebie pan Kuczynski to mowie. Z atencja rzecz jasna. I oczywiscie ze nie ma cenzury! Jest moderacja :) A to juz insza inszosc, prawda? No to jak gospodarz zechce to mnie sobie wymoderuje bez bolu, kto mu zabroni? Jak blizne czy soulgardena.

    Kazdy ma rozne obrzydliwosci, to osobnicze podejscie. Ja sobie popalilam flage na znak solidarnosci z DarkSide i Palestynczykami, wirtualnie co prawda, ale jakze inaczej zrobic to tu na blogu? :)

    Disclaimer: Brak wielkich liter w zaimkach osobowych nie jest brakiem szacunku dla rozmowcow, tylko osobniczym podejsciem autorki do zaimkow osobowych.

    P.S. No i az polecialam sprawdzic w Wikipedii co to tez jest ten esej, to tak na wszelki wypadek, przez te lata moglo sie cos zmienic. I coz ja tam czytam?

    Charakterystyczne cechy eseju:
    - swobodna interpretacja danego zjawiska lub danego problemu
    [...]
    - uwzględnianie w niewielkim stopniu standardów rozumowania
    [...]
    - subiektywizm
    [...]
    - fragmentaryczność

    Oczywiscie tendencyjnie wybralam sobie to co mnie ucieszylo najbardziej, calosc tu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Esej

    Serdecznie pozdrawiam

  478. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dark,
    pozwol sobie zlozyc te tam „wyrazy” mojego uznania :)

    (No kurde, komus w koncu musze sie podlizac!)

    Poprzedni komentarz oczekuje na zatwierdzenie…

  479. Viteq napisał(a):

    Bars !!! :):):)
    jakże sie ciesze, że Panią widzę. Bałem się pytac co się z Panią działo (bałem sie, ze nie daj Boże cos niedobrego).

    No to już jesteśmy wszyscy w domu. Mozna podać barszczyk :)

  480. jasnaanielka napisał(a):

    dark – rozumiem, że amerykańską flagę też będziesz palić w myślach i w sercu, rzucając odpowiednie klątwy. Do fizycznej roboty możesz wynająć jakiegoś palestyńskiego analfabetę, któremu zafundujesz pas z ładunkami wybuchowymi, aby się skutecznie, w twoim imieniu wysadził wraz z największą, możliwą ilością przypadkowych osób.
    Stać cię na to. I jeszcze zostanie na całkiem wygodne życie ziemskie. A on będzie szczęśliwy jako ten męczennik, bo w raju oczekuje go kilkadziesiąt dziewic, które wciąż na nowo swe dziewictwo odzyskują. A on niczego innego nie będzie miał do roboty, tylko te dziewice rozdziewiczać… wciąż od nowa i bez końca… fajnie!
    A tak z ciekawości – jak wygląda w takim razie raj męczennicy?
    Czy jej przeznaczona jest rola nagrody dla męczennika?
    Jeśli tak, to gratulacje moje dla wszystkich męczennic.
    ;
    Wiem, że to co tu napisałam jest prostackie i napastliwe, ale wybacz, mam wiele szacunku i podziwu dla twoich talentów i osiągnięć zawodowych, ale poglądy, które tu zaprezentowałaś sprowokowały mnie do takiej, przyznaję mało eleganckiej wypowiedzi.
    No, ale jakie poglądy, taka reakcja.
    ;
    W wielu wypowiedziach powtarza się pytanie, czemu Palestyńczycy nie próbują zagospodarować tego kawałka ziemi, który mają, czemu nie kształcą swej młodzieży, tylko hodują męczenników. Czemu kolejne pokolenia rzucają kamieniami, zamiast wziąć się do pracy nad sobą? Czemu bojownicy chowają się, jak tchórze za plecami cywilnej ludności, nie noszą mundurów… Pytań wiele, nad odpowiedzią biedzą się nie tacy zwykli ludzie, jak ja i nie mają żadnego dobrego pomysłu.
    Bo jeśli brak woli porozumienia, to tego porozumienia nie będzie i biedni ludzie będą w imię czyichś interesów szli obładowani dynamitem w tłum niczego nieświadomych ludzi.
    A bogaci cynicy będą im obiecywać raj po śmierci.

  481. Andrzej napisał(a):

    Dark,
    bardzo łatwo pałać świętym oburzeniem. Ale jakie widzisz w takim razie rozwiązanie sytuacji na Bliskim Wschodzie? Czy Izraelczycy mają spakować walizki i ponownie rozjechać się po świecie, czy też dać się zutylizować? A może mają po prostu reagować adekwatnie do środków stosowanych przez Hamas. Hamas odpala jedną rakietę i Izrael w odwecie odpala jedną rakietę, Hamas wysyła męczennika, który wysadza się w powietrze na rynku w Tel Awiwie, Izrael w odwecie wysyła swojego męczennika do Strefy Gazy. I żeby było uczciwie, raz na kwartał spotkanie przedstawicieli Izraela i Palestyny w celu dokonania bilansu wzajemnych strat i ustalenia wynikających z tego limitów kolejnych zabitych po obu stronach na przyszłość.

  482. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    postaram sie odpowiedziec na pytanie dlaczego. W miare mojej skromnej wiedzy na ten temat.
    Otoz Palestynczycy w West Banku i strefie Gazy zyja od lat wielu pod okupacja izraelska. Czym jest zycie pod okupacja to chyba nie musze ci tlumaczyc.
    Tak to wyglada na mapie obecnie: http://www.alertnet.org/thefacts/imagerepository/ISRAEL-PALESTINE238.jpg
    Tak wygladalo kiedys: http://www.passia.org/palestine_facts/MAPS/Landownership.html
    Na terytorium okupowanym Palestynczycy nie moga swobodnie przemieszczac sie miedzy miejscowosciami, musza przechodzic przez punkty kontrolne, czekajac czesto przez pol dnia, co w zasadzie wyklucza dojscie czy dojezdzanie do pracy, wizyty u lekarza, nawet chodzenie do szkoly. Izrael, po wygraniu wyborow przez Hamas, zamrozil pieniadze pochodzace z podatkow jakie pobieral w imieniu rzadu palestynskiego, uzywajac ich obecnie jako waluty przetargowej w ustalaniu poziomu demokracji w Palestynie.
    Palestynczycy zyjacy na terenie Izraela to obywatele drugiej kategorii, bez narodowosci.
    Poogladaj sobie te filmy tutaj, nawet jak nie rozumiesz angielskiego, to obrazki swoje mowia. http://palestinevideoblog.....i%20Crimes
    Moze sie myle, ale mam wrazenie, ze Palestynczycy nie moga miec regularnej armii, tylko „sily porzadkowe”. Moge sprawdzic.
    Mysle, ze to wysadzanie sie w powietrze nie jest spowodowane trywialna checia zazycia dziewic, ale brakiem srodkow na jakiekolwiek inne skuteczne formy dzialania.

  483. głos zwykły napisał(a):

    jasnaanielko,
    Zmuszasz mnie, aby pierś wystawił przed łonem dark side. Niech trujące strzały mnie dościgną. Raniony śmiertelnie pójdę konać w głuszy Leoncińskiej, która nawiasem mówiąc, a są to wieści z dnia dzisiejszego, nie jest taka zupełnie głucha, bo słychać w niej jakieś gardłowe krzyki mordujących się nawzajem zwierząt. Generalnie dark side wydaje się być obrończynią biednych i uciśnionych, w tym szeregu widzi kraje arabskie i afrykańskie, może także Tybet. Czyż to nie jest humanistyczne? No, jest. Tyle że sierotka Marysia, to postać z bajki. Świat uciśnionych nie jest tymczasem wcale taki sierotkowato bajkowy. Palestyńczycy wojując z w sposób bezkompromisowy z Izraelem o wiele bardziej zaszkodzili światu arabskiemu niż samym Żydom. O tym, także warto pamiętać. Tymczasem sami żydzi odegrali pozytywną rolę w naszej historii po 56 roku, podczas gdy my raczej odegraliśmy w ich historii rolę negatywną. Warto też o tym pamiętać. Zaś jeśli chodzi o Palestyńczyków i Arabów, to Polska odgrywała cały czas w ich historii rolę negatywną, zaś Palestyńczycy i Arabowie, raczej rolę neutralną. Tak to widzę. W moim pojęciu oznacza, to że nie powinniśmy się do ich konfliktów mieszać, bowiem nie mamy legitymacji moralnej ani aby stanąć po stronie Palestyńczyków i Arabów, ani po stronie Izraelczyków. Jedyne to co powinnyśmy robić, to namawiać obie strony do pokojowego załatwiania ich sąsiedzkich sporów. Mnie wydaje się, że Palestyńczycy i Żydzi są w takiej relacji, jak Polacy i Ukraińcy. Nikt nie wątpi, że konflikt między nami byłby niekorzystny dla nas i dla nich. Nacjonaliści i resentymenty tkwią w obu społeczeństwach, jak zadra. Słusznie zauważył Edward, że możemy zawalczyć o Lwów, a oni o Przemyśl, tyle że pytanie jest takie: jaki to ma polityczny sens? I kto na tym by skorzystał. Podobnie należy zadać pytanie Hamasowi, jaki sens ma ich agresywna polityka wobec Izraela. I kto na tym korzysta, bo na pewno nie my, nie USA i nie Europa. Tak więc diagnoza dark side jest chybiona, ale i tak ją zasłonię własnym ciałem.

  484. Ewa-Joanna napisał(a):

    Andrzej,
    odpowiem i tobie choc moje poprzednie wpisy wisza do zatwierdzenia – ten paskudny spam filter robi naszemu gospodarzowi takie wybryki i nie wiedomo kto tu rzadzi.
    Postaraj sie i ty byc w miare obiektywny i wziac pod uwage rowniez czynnik ludzki, ze tak powiem, pamietajac o polskiej ciernistej drodze do wolnosci.
    Dlaczego Dark ma rozwiazac ten konflikt, jezeli strony tego konfliktu tego nie chca? OBIE strony.

  485. głos zwykły napisał(a):

    Bars,
    A gdzie ty byłaś, kiedy ciebie nie było i dlaczego pozwoliłaś, aby moimi myślami zawładnął niepodzielnie inny przedstawiciel twojego zawodu?

  486. jasnaanielka napisał(a):

    głosie zwykły – ty ciała tak nieopatrznie nie wystawiaj, bo dark ma ochronę i mogą ci nieźle dokopać. Pisała wszak, że będąc w Bagdadzie i innych takich metropoliach sama się nie rusza. Ty zadbaj o siebie i nie bądź nieostrożny, bo źle będziesz wyglądał ze spuchniętymi oczami i klient się spłoszy.
    Ja nie atakowałam dark, ani jej nie groziłam. Zadałam parę bezczelnych pytań, ale to jeszcze nie powód, abyś się narażał fizycznie. „Onaż duża proszę pana…”
    Nie lubię, kiedy ktoś siedząc w klimatyzowanym apartamencie, obstawiony stosownymi smakołykami wznosi jakieś kabotyńskie okrzyki, wzywając innych do walki. Bo sama, to ona w sercu…
    ;
    Nie tak dawno poddała tu krytyce mentalność Rosjan – jak to trudno z nimi się pracuje, jacy oni niesamodzielni.
    To niech popróbuje tego samego z Palestyńczykami :D
    I niech nam opisze wrażenia. Będzie co poczytać jeśli już…

  487. jasnaanielka napisał(a):

    Na dobranoc przypomnę jeszcze stary numer z „Nowego Pompona”, który brzmiał mniej więcej tak;
    „Palestyński terrorysta – samobójca powiesił się wczoraj na latarni w centrum Jerozolimy…”
    Dobranoc

  488. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jak to mozna wiele rzeczy odczytac jak sie chce…
    Ja nie doczytalama sie krytyki mentalnosci Rosjan w wypowiedzi Dark side, przeciwnie, probe ich wytlumaczenia.
    To wiec co dziwnego, ze ludzie nie moga sie dogadac? :) (to tez emoticon oznaczajacy zartobliwe stwierdzenie!)

  489. Andrzej napisał(a):

    Ewo,
    pamiętam o polskiej drodze do wolności i przypominam to, o czym pisałem wcześniej. W 1948r., w dniu proklamacji niepodległości przez państwo Izrael, na jego terytorium w Palestynie wkroczyły oddziały wojsk egipskich, irackich, syryjskich i transjordańskich i libańskich w celu fizycznego unicestwienia nowo powstałego państwa. Izrael był zmuszony walczyć o fizyczne przetrwanie. I niewiele w tym względzie się do tej pory zmieniło. Celem Palestyńczyków i wspomagających ich państw jest nie wywalczenie sprawiedliwości dla Palestyny, a fizyczne unicestwienie państwa Izrael. I tylko to dla nich się liczy. Żadne „półśrodki” w postaci własnego państwa wspieranego gospodarczo przez resztę świata ich nie interesują.
    Toteż analogia do Polski jest nie na miejscu. Celem Polaków nigdy nie było fizyczne unicestwienie Niemiec czy Rosji.
    Z powyższego również wcale nie wynika, aby obie strony nie były zainteresowane pokojowym rozwiązaniem konfliktu. Punkt widzenia Palestyńczyków i ich sojuszników przedstawiłem. A jaki interes ma Izrael w podtrzymywaniu konfliktu? Przecież ze światem arabskim nigdy nie wygra. Tym samym podtrzymywanie konfliktu grozi ich fizycznemu istnieniu. W najbardziej żywotnym interesie Izraela jest zatem jak najszybciej załagodzić sytuację. Tym bardziej, ze Izrael to nowoczesne, gospodarczo rozwinięte państwo, któremu do szczęścia konflikty zbrojne wcale nie są potrzebne.

  490. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo-J. To jeszcze jedno, bezczelne pytanie… Przyjmijmy, czysto teoretycznie, że od jutra wszyscy Żydzi opuścili Izrael, udając się w niewiadomym kierunku. Palestyńczycy wchodzą na te odzyskane ziemie, zajmują domy z zadbanymi ogródkami, przejmują dobrze prosperujące gospodarstwa rolne, gdzie wszystko, bez względu na panujący klimat rośnie, kwitnie i owocuje i plonuje. Od jutra to wszystko jest już ich. prawowitych władców tej ziemi. Taki cud mniemany. Napisz w kilku zdaniach dalszy ciąg.
    Dobranoc.

  491. głos zwykły napisał(a):

    jasnaanielko,
    No, cóż takie scenariusze przerabialiśmy już kilka razy. Wiemy, że po 60 latach reprywatyzacji by nie było :o

  492. dark side napisał(a):

    Anielko,
    znalazlam wlasnie to:
    „Od poniedziałku Związek Walczącego Duchowieństwa uruchomił stronę internetową, na której przez tydzień ochotnicy mogą się zarejestrować do walki przeciwko syjonistycznemu reżimowi, zarówno zbrojnie jak i na polu finansowym i propagandowym – poinformowała irańska agencja Fars.

    Zapowiedziano zaopatrzenie chętnych w „formularz rejestracyjny dla ochotników wysyłanych do Gazy”.
    .
    wiec nie musze juz wynajmowac terrorysty :)moge sie sama aktywnie wlaczyc, choc z pewnoscia nie bede sie wysadzac w autobusie pelnym ludzi. do tej pory moim najbardziej radykalnym posunieciem wymierzonym przeciw wladzy bylo przypiecie sie kajdankami do kaloryfera w klubie gejowskim, ktory miano zamykac. ale za to w doskonalym towarzystwie :)
    Andrzeju,
    ja nigdy nie napisalam, ze popieram hamas, bo tak nie jest. hamas to sa ekstremisci. w tej chwili- zdesperowani ekstremisci.
    Wbrew pozorom rozumiem co sie dzieje w Palestynie, wiem tez jak wygrywa sie wojny. To co robi Izrael w tej chwili to pokaz determinacji, obliczony na zlamanie morale przeciwnika.
    „Izrael „do ostatniej kropli krwi” prowadzić będzie wojnę z Hamasem – zapowiedział w Knesecie szef resortu obrony Ehud Barak. Operacja Izraela przeciwko Hamasowi będzie kontynuowana, a jej zasięg zostanie rozszerzony – zapowiedział na specjalnej sesji izraelskiego parlamentu.”
    w gruncie rzeczy niewiele rozni sie od akcji bombardowania drezna podczas 2 wojny. do dzis operacja ta, ktora doprowadzila do zniszczenia miasta i przyniosla ogromne straty wsrod cywili, uznawana jest przeciez za kontrowersyjna i taktycznie bezsensowna, bowiem nie bylo tam juz prawie wojska. Jestem przeciwna takim operacjom, uwazam je za ostatecznosc, gdy wszelkie inne srodki zostana wyczerpane. w wypadku strefy gazy to jest zwykle ludobojstwo. w tym konflikcie nie ma sytuacji, gdzie jedna ze stron jest agresorem, a druga obronca swego terytorium, nie ma tez wspolnego kontekstu cywilizacyjnego, ktory umozliwialby ocene racji kazdej ze stron i dochodzenie praw. to jest klasyczny przyklad zderzenia kultur, gdzie kazda z nich ma racje w obrebie swojego systemu wartosci. ja znam troche muzulmanow i wiem, ze to sa ludzie niezwykle dumni, oni nigdy nie zaakceptuja izraela, to kwestia godnosci i religii, kultury, calego ich systemu wartosci. podczas dzihad- swietej wojny smierc jest zaszczytem, dlatego tak chetnie i bez wahania wysadzaja sie. mezczyzni, kobiety i dzieci, dlatego godza sie na instalowanie wyrzutni w przedszkolach i na uniwersytetach. Co zdaje si bawic niezmiernie Jasna Anielke.

  493. dark side napisał(a):

    rycerski glosie,
    Twa piers przed moim lonem wywolala szeroki usmiech na mej twarzy, od ktorego odbil sie jak od puklerza grad trujacych strzal Anielki. W podziece skladam gleboki uklon do ziemi i obiecuje oslaniac Twe lono wlasna piersia ilekroc trafi sie okazja :)
    okaze tez iscie wielkoduszna wyrozumialosc i nie bede zazdrosna o inne Twoje sympatie blogowe:) W szczegolnosci o Bars, z ktorej powrotu bardzo sie ciesze :)

  494. dark side napisał(a):

    Ewo- Joanno,
    dzieki za wsparcie w natarciu na przewazajace sily blogowych oponentow. Jesli chodzi o utrudnienia w poruszaniu sie po terytoriach okupowanych, to zwrocil na to ostatnio uwage jeden z reporterow bbc, ktory postanowil przed swietami przemierzyc pieszo wraz z oslem szlak swietej rodziny. stacja nadawala jego reportaze codziennie. okzalo sie,ze dzis swieta rodzina na osiolku utknelaby na pierwszym izraelskim posterunku. choc on sam byl przepuszczany, to zalatwienie papierow na osla okazywalo sie byc niezwykle trudne. skonfiskowano mu chyba 3 czy 4 osly na tej krotkiej trasie. nie musze dodawac co to oznacza dla palestynskiej ludnosci rolniczej zamieszkujacej te tereny.

  495. Ewa-Joanna napisał(a):

    I tu Andrzeju doszlismy do sedna sprawy _ A jaki interes ma Izrael w podtrzymywaniu konfliktu?
    No wlasnie, jaki interes. Jeden znamy – zagarniecie jak najwiekszej ilosci ziemi i stworzenie jak najwiekszego i najsilniejszego panstwa Izrael.
    A inne? Finansowa pomoc Kongresu Amerykanskiego? Najnowsze technologie wojenne? Lub ??
    Mnie czasem zastanawia dlaczego ci samobojcy palestynscy wysadzaja sie czesto akurat wtedy, kiedy jest to potrzebne polityce Izraela. No ale ja bywam podejrzliwa.

    Nie widze niestosownosci w porownaniu do Polski. Nas tez chcieli kiedys unicestwic jako narod, a i my nie palamy miloscia ani do Rosji ani do Niemiec.

    Musze poczytac, bo jakos umknely mi prapoczatki tego konfliktu – jak to sie bowiem stalo, ze Zydzi opuscili swoj kraj i zostawiwszy go odlogiem na stulecia mieli nadzieje, ze nikt sie tam nie osiedli? Bo ten boski argument to mnie jakos nie przekonuje, choc jest doskonaly taktycznie – jaki chrzescijanin zaprzeczy prawdom objawionym w Biblii?

  496. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko, chyba jednak nie pofatygowalas sie poczytac, obejrzec i zrozumiec inny punkt widzenia, stad te twoje nie bezczelne ale niemadre pytanie do mnie. Nie odpowiem na to pytanie, bo na niemadre pytanie nie moze byc madrej odpowiedzi, tak po prostu.

  497. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dark side, zeby zrozumiec innych trzeba odrobiny wyobrazni i empatii, nie kazdy to ma. Ty masz i dobrze ci tak! ;)
    Spij smacznie a ja lece na plaze bo mi sie tluszcz wytapia!

  498. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Dark side (choc nie tylko do ciebie to kieruje),

    Nawiazujac do twojego stwierdzenia: „w tym konflikcie nie ma sytuacji, gdzie jedna ze stron jest agresorem, a druga obronca’, pozwole sobie przytoczyc fragmenty wypowiedzi na Blogu Oryginalnym w tym przez nas zagarnietym temacie. Wypowiedz, sprzed kilku godzin moze, pochodzi znowu od globusa

    :
    „a czy my napewno wiemy kto w jaka prowokacje wierzy? Albo ‚kto zaczal’? czy ‚komu to sluzy’? mw probowal od tej strony, bez wiekszego skutku. Byla kiedys prowokacja gliwicka, nieprawdaz? O “hitlerowskim” mordzie katynskim, byc moze tez prowokacji, nie wspominajac.

    (…)
    Jest bowiem dokladnie tak jak Gospodarz nas oswiecil odkrywczo: jest za a nawet przeciw. A ze on to rownanie nabazgral jako nierownosc to tez nie szkodzi. My te nierownosc mozemy blyskawicznie na blogu odwrocic . No, moze poczekawszy troche na wynik interwencji moderatora z d. ulicy Mysiej. Od tego, o dzieki niebiosom, nie bedzie ani jednego zabitego cywila w Gazie. I wszyscy do tych por zabici, w meczecie i gdzie indziej, tez pozostana tam gdzie ich islamscy bracia zlozyli na wieczne odpoczywanie.

    Jesli o zbombardowanie meczetu chodzi, to czy nie bylo juz o tym, ze byl on uzywany jako miejsce zgromadzenia terrorystow? Bo mogl byc! Podobnie jak w Iraku mogla byc bron masowego razenia.”
    .
    .
    Od siebie bym dodal niekoniecznie odkrywczo, i nie na twoj bo ty wszystko wiesz, tylko na innych uzytek, tylko tyle. Przebaczanie innym, sobie zreszta tez, win, darowywanie grzechow smiertelnych – a takim jest np. zabijanie niewinnych kobiet, dzieci czy starcow – dane zostalo w naukach objawionych chrzescijanom. Muzulmanom co innego religia nakazuje: obowiazek walki jihad przez samego Allacha zostal nalozony. A zabijanie wroga poprzez ataki samobojcze jest najwyzej uswiecona droga do zbawienia wiecznego.

    .
    Dlatego tylu zagubionych glowi sie jakiego to karkolomnego rachunku musi dokonywac Izrael, kontynuujac polityke eskalacji agresji. Bo to chyba jakies komputery musialy gdzies komus policzyc, ze w odwetowych a samobojczych atakach islamskich zginie wiecej Arabow niz Zydow!

    .
    Czy to jednak ustawia tych wszytkich zagubionych na przeciwnych tobie pozycjach? Czy tez moze tylko za a nawet przeciw?

  499. Paweł Luboński napisał(a):

    Ewa-Joanna:
    .
    „To jest klasyczny przyklad zderzenia kultur, gdzie kazda z nich ma racje w obrebie swojego systemu wartosci. Ja znam troche muzulmanow i wiem, ze to sa ludzie niezwykle dumni, oni nigdy nie zaakceptuja izraela, to kwestia godnosci i religii, kultury, calego ich systemu wartosci. podczas dzihad- swietej wojny smierc jest zaszczytem, dlatego tak chetnie i bez wahania wysadzaja sie. mezczyzni, kobiety i dzieci, dlatego godza sie na instalowanie wyrzutni w przedszkolach i na uniwersytetach.”
    .
    Ta twoja opinia o muzułmanach wydaje mi się cokolwiek uproszczona, ale załóżmy roboczo, że masz rację. Ale powiedz proszę, jaki stąd wyciągasz wniosek? Czy Żydzi powinni się wynieść na Madagaskar, bo Arabowie i tak nigdy ich nie zaakceptują? Czy też powinni siedzieć cicho i pozwalać, by palestyńscy terroryści wysadzali w powietrze żydowskie kobiety i dzieci, bo w ewentualnych akcjach odwetowych mogłyby zginąć arabskie kobiety i dzieci? Ja nie ironizuję. Napisz, proszę, jaką reakcję Izraela uznałabyś za właściwą.
    I jeszcze o racjach. Oto rozumowanie, jakim się posługują islamiści (i ich poprawni politycznie obrońcy): my was będziemy zabijać, bo taki jest nasz system wartości, wy nas nie możecie zabijać, bo taki jest wasz system wartości. Ty to nazywasz zderzeniem kultur?

  500. maciek.g napisał(a):

    Państwo Izrael powstało po II wojnie światowej wg wersji nam podawanej dlatego, że
    nie mogąc opanować konfliktu, a dodatkowo zmagając się z narosłymi po II wojnie światowej problemami ekonomicznymi, Brytyjczycy zdecydowali się opracować plan wycofania się z Palestyny. 2 kwietnia 1947 roku sprawa została skierowana do ONZ, która w rezolucji numer 181 z 29 listopada zadecydowała o utworzeniu w Palestynie dwóch państw – żydowskiego i arabskiego – oraz strefy pod kontrolą międzynarodową obejmującej Jerozolimę. To oczywiście półprawda, bo Ameryka mocno popierała utworzenie Państwa Żydowskiego na tych terenach , a jak wiadomo po wojnie to oni i ZSRR „rozdawali karty”. Sam pomysł był bardzo dobry bo utworzenie państwa Izraelskiego stępiało konflikty wynikające z rozproszenia Żydów. Jak wiadomo Żydzi często byli postrzegani przez rządzących /i nie tylko przez nich/ jak jemioła postrzegana jest na drzewie i nic dziwnego, że często pojawiały się w Świecie konflikty i Żydzi byli raczej nie lubiani. Stworzenie państwa umożliwiało odesłanie uciążliwych imigrantów do „ojczyzny” co mogło skutecznie rozwiązywać konflikty na tym tle i dlatego wielu polityków poparło tę ideę. Oczywiście działania te nie były po myśli wielu politykom arabskim i zaraz ujawniło się to wkroczeniem na terytorium państwa żydowskiego w Palestynie oddziałów wojsk egipskich, irackich, syryjskich i transjordańskich i libańskich. Nowo powstałe państwo Żydowskie otrzymało jednak potężne wsparcie założyciela w postaci nowoczesnej broni i kampania zakończyła się niepowodzeniem, a Państwo Żydowskie rozszerzyło swe terytorium. I od tego momentu teren ten stał się punktem konfliktowym między mocarstwami gdzie Ameryka i Europa zachodnia popierała państwo Izraela, a ZSRR z przystawkami i państwa arabskie Palestyńczyków. Na tym forum był link do wywiadu z Jaruzelskim w którym Generał mówi o poparciu wojskowym dla palestyńczyków i skutkach wojny sześciodniowej dla Polski .
    Bez wsparcia Ameryki Izrael nie miał szans przetrwać na tym terenie i obecnie mimo rozpadu ZSRR, USA w dalszym ciągu wspiera Izrael , bo w lukę po ZSRR weszły skonfliktowane z Zachodem państwa Arabskie.
    Jest jasne że obecny konflikt wywołał Hamas wspierany przez kraje arabskie które dostarczają mu nowoczesnej broni i ochotników. Dla Izraela ta wojna, to żaden interes, bo i tak przywódcy muszą się liczyć, ze zdaniem swych protektorów , a ci ze względów politycznych nie chcą powiększania terytorium Izraela.
    Ludzie tam giną jak zwykle z powodu egoizmu polityków i ich mrzonek. Jasne jest, że Palestyńczycy mogli by dobrze żyć, gdyby oderwali się od wpływu skrajnych arabskich przywódców /irracjonalnie myślących/ dążących do odbudowy siły i znaczenia Arabów we współczesnym świecie.
    A Pani która porównuje ataki Izraela z bombardowanie Drezna może lepiej by „zeszła na ziemię” i nie pisała dyrdymałek – bo to są nieporównywalne sprawy.

  501. Zofia napisał(a):

    W dyskusji na temat wojen palestyńsko-izraelskich, najpierw należałoby dobrze poznać pewne pryncypia tak wyznania mojżeszowego, jak i muzułmańskiego. Oraz historię ziem palestyńskich.
    Ustalić w końcu kto jest tam u siebie i o co tak zażarcie walczy.
    Jak się nie zna zasad dżihadu, historii Bliskiego Wschodu, trudno zrozumieć racje obu stron.
    Podzielam opinie Dark, że nie zawsze i nie wszędzie cywilizacja Zachodu ze swoim porządkiem politycznym ma tam racje bytu.
    My zaś, ze swoim europejskim spojrzeniem, wszystko przyrównujemy do zachodnich standardów, przez co mamy wysoce opaczny ogląd sytuacji.
    Mnie, jak wielu ludzi na świecie niepokoi to co się dzieje w rejonie Gazy. Każde zaangażowanie państw trzecich do walki z Hamasem może stać się przyczyną kolejnego, nie do końca przewidywalnego konfliktu zbrojnego.
    Izrael przecież nie od kozery zbroił i edukował militarnie Gruzję. Hamas nie bez kozery odmówił przedłużenia umów rozejmowych z Izraelem.
    Gdyby świat chłodniej i z większym dystansem i większym znawstwem obserwował co się dzieje w tamtym rejonie – zachowywał by się racjonalniej.
    Nie dozbrajał tych rejonów, nie popierał działań militarnych.
    To co dzisiaj w Gazie, wczoraj było w Gruzji.
    Ten sam cel, te same metody – wszystko pod płaszczykiem tzw. integralności państwa.
    Dzięki nie przemyślanym działaniom – mamy już nie jedno płonące źródło zapalne, ale kilka.
    Wspomina o tym wszystkim w pewnym zakresie Dyplomata Przyuczony.

  502. głos zwykły napisał(a):

    Wczoraj jeszcze udało mi się oglądnąć program T. Lisa z J. Owsiakiem. I znowu temat czy politycy są źli, a społeczeństwo, dobre czy odwrotnie. Wcześniej czytałem w rozmowę z W. Havlea z A. Michnikiem, gdzie ten ostatni zastanawia się nad fenomenem wzrostu bogactwa państwa i społeczeństwa i degeneracji jego klasy politycznej. A znowuż dziś czytałem sądę w sprawie korupcji, gdzie Polacy w osiemdziesięciu kilku procentach są przekonani iż wysiłki nakierowane na jej zwalczanie są nieskuteczne i jest ona nadal dużym problemem. Pisałem tutaj już o działalności sądów i organów administracji, aby nie było wątpliwości dodam, że ci sami ludzie wchodzący w ich skład potrafią pokazać w tych samych tematach znakomitą wiedzę i umiejętności logicznego myślenia, jak i właściwej oceny stanu faktycznego, jak i pokazać coś o 180 stopni odwrotnego. Ktoś by powiedział – nic dziwnego, każdemu się zdarzają momenty lepsze i gorsze. Ale jak wytłumaczyć, to że w różnych postępowania można wyraźnie wyróżnić punkt w czasie, gdy jakość działania w/w organów władzy gwałtownie zmienia się w nonsens i jest ogromny przeskok, gdy profesjonalnie działające organy zaczynają postępować jak ktoś, kto w ogóle jest bardzo przypadkowy z zawodach wymagających pisania, a nie machania łopatą. Zwraca moją uwagę fakt, że społeczeństwo w ostatnich badaniach stopnia korupcji z wielką nieufnością zaczęło się odnosić do dziennikarstwa. Zawód ten jest uważany dzisiaj za jeden z bardziej skorumpowanych w Polsce. Może i coś w tym jest jak wiedzę i słyszę, że najwybitniejsze postacie publicystki nie potrafią sobie poradzić z w miarę prostymi i oczywistymi tematami. Społeczeństwo w swojej masie nie musi być czymś wyszukanym. Wystarczy jak są stworzone odpowiednie mechanizmy selekcji i następnie kontrolowania najlepszych jego członków. Delegowania ich w imieniu społecznym do pełnienia funkcji społecznych. I odwoływania ich z tej delegacji, gdy nie potrafią się wykazać. Co mnie obchodzą autorytety? Jak nie mam nad nimi żadnej kontroli, a oni sprawują władzę, która w ogóle nie podlega kontroli. Co mnie obchodzą? pytam, bo wiem, że w czasie gdy będą sprawować władzę, odpowiedzialni przed bogiem i historią, będzie przygotowywany jałowy grunt pod ludzi nowego typu, którzy zamiast cechy Q będą mieli już wyraźną cechę D…. .

  503. Ewa-Joanna napisał(a):

    Pawel.
    sorry ale to nie ja! Stanowczo sie wypieram! :)

  504. Zofia napisał(a):

    Bars,
    jakże ja się cieszę, że powróciłaś do nas.
    Witam też serdecznie powracających Torlina i Głosa z jego Leoncinem w budowie.
    Ale i w takim zespole nic nie poradzimy na to, ze ludzie nie potrafią się dogadać ze sobą i wspierając swoja atawistyczna potrzebę wyznaczania terytorium – zasadami wyznawanej religii – zabijają się nawzajem.
    Tak, jak wspomniałam byłam na święta na wsi.
    Na jednej z jej ulic mieszka kilka spokrewnionych rodzin, siostry, kuzynki, bratowe, ich rodzice. Wszystko to ludność napływowa, bo wioska poniemiecka. Ich domy stoją płot w plot. I dogadać się nie potrafią.
    Czasem urazy noszą latami, czasami udaje się te rodzinne napięcia rozładować natychmiast jakimś rodzinnym ślubem, chrzcinami lub pogrzebem.
    Ale jak ich wszystkich znam od kilkunastu lat – pełnej zgody nigdy nie było, choć problemy i urazy są naprawdę spowodowane z błahych powodów.
    Czasami odnoszę wrażenie, ze te tlące się wewnątrz familii konflikty są dla nich pewnego rodzaju imperatywem….więzi rodzinnej.

  505. głos zwykły napisał(a):

    Tutaj zgadzam się z maciejem.g i dodam, że dążąc do odbudowy siły i znaczenia Arabów we współczesnym świecie należy zacząć od reformy własnych instytucji i obyczajów. Chciałem jeszcze wyraźnie podkreślić, że cechy takie jak duma, męstwo, honor, niezachwiana wiara, wodzostwo, poświecenie wszystkiego (łącznie z wszystkimi wartościami) dla swojej zbiorowości i nieprzejednane stanowisko wobec członków innych grup etnicznych, w bogatszych krajach arabskich pogarda dla pracowników cudzoziemskich, zarówno tych zatrudnianych jako ogrodnicy i pomoce domowe, jak i tych wykonujących pracę lekarzy, architektów, pilotów. Wartość tych wszystkich cech nie tylko Europa, ale i inne kraje już przetestowały. Warto by było się z tego testu czegoś nauczyć, wyciągnąć jakieś wnioski.

  506. Paweł Luboński napisał(a):

    Ewo-Joanno, oczywiście, to miało być do Dark Side. Zagapiłem się, przepraszam.

  507. Ewa-Joanna napisał(a):

    Pawel, ale skomentuje to: Czy Żydzi powinni się wynieść na Madagaskar, bo Arabowie i tak nigdy ich nie zaakceptują? Czy też powinni siedzieć cicho i pozwalać, by palestyńscy terroryści wysadzali w powietrze żydowskie kobiety i dzieci, bo w ewentualnych akcjach odwetowych mogłyby zginąć arabskie kobiety i dzieci? Ja nie ironizuję. Napisz, proszę, jaką reakcję Izraela uznałabyś za właściwą.

    I tak sobie mysle, ze predzej Arabowie zaakceptowali by Zydow niz odwrotnie. Mowie to opierajac sie na programach publicystycznych jakie tutaj ogladam w tzw. telewizji etnicznej. Pisalam juz zreszta o takim programie gdzies tam wyzej.
    To nie jest tak, ze ja sobie jestem poprawna politycznie, bo nie jestem, ale nie przyjmuje „na wiare” tlumaczenia w stylu Barta Simsona (I didn’t do it, nobody saw it, you can prove anything) tylko staram sie zdobyc informacje ze wszystkich zrodel. W mojej odpowiedzi dla Bars podalam link do strony, gdzie wypowiadaja sie zolnierze izraelscy. Bo, chociaz o tym malo sie mowi, w Izraelu istnieje spora opozycja przeciw temu co robi panstwo na ziemiach okupowanych. I to daje nadzieje na lepsze jutro.

  508. Zdzisław_1 napisał(a):

    Zadziwia mnie ta nasz skłonność do poprawiania świata, na siłe wkładając w to wiele pisania czytania,cytowania innych,a nie próbujemy poprawić siebie.Chcemy palić nie palić flag różnych krajów,
    atakujemy innych na tym blogu,kto wypowie się inaczej niż,ja myślę i zawsze lub prawie zawsze przypisujemy piszącemu intencje,takie jakie my uważamy i zrozumielismy, za opaczne.I „huzia na Józia” nie próbując spytać jak mam zrozumieć czyjąś myśl.A kto pyta nie błądzi.
    Uwaga ta szczególnie dotyczy kilku osób (nie będę wymieniał o kogo mi chodzi,może sie domyślą)
    A przecież ten blog (przynajmniej ja tak go widzę,jest jak stolik kawiarniany ,przy którym na ogół siedzi Gospodarz ,a My wszyscy jesteśmy tylko Gośćmi i dosiadamy się bo słyszymy ciekawą dyskusję i nie starajmy się narzucać swojego punktu widzenia tylko ja przedstawić i jeżeli się okaże oryginalna ciekawa inni ją podchwycą i będzie ciekawiej.
    Pozdrawiam

  509. Zdzisław_1 napisał(a):

    I jeszcze jedna uwaga. W dużej części wypowiedz strony( uzyję takiego prawniczego terminu) podają na poparcie swego argumentu terminy ,cytaty, odsyłacze, w językach obcych , nawet powołują się,na arabski.Nie biorąc pod uwagę , że czytają ich Polacy władający rodzimym językiem. Przestańmy snobizować,to wcale nie dodaje splendoru osobie to robiącej.
    I proszę to traktować nie jako złośliwość lecz prośbę.
    podpisano osoba nie znająca innych języków

  510. Paweł Luboński napisał(a):

    „Nie zawsze i nie wszędzie cywilizacja Zachodu ze swoim porządkiem politycznym ma tam racje bytu.”
    .
    W tego rodzaju opiniach szacunek dla innych kultur w przedziwny sposób łączy się z (być może nieuświadamianą) pogardą. Bowiem powyższe zdanie można zinterpretować następująco:
    .
    Nam, Europejczykom, do twarzy jest z demokracją, prawami człowieka, wolnością słowa i emancypacją kobiet. Natomiast dla tych Arabów to lepiej będzie, jak ich weźmie za mordę autorytarny reżim. Baby do haremu, za cudzołóstwo kamieniowanie, za apostazję śmierć, bo takie są ich odwieczne tradycje i nie mamy prawa ich potępiać.
    Rozumny relatywizm kulturowy oznacza, że trzeba starać się zrozumieć ludzi innych kultur, nie oceniać ich i nie potępiać pochopnie z wyłącznej perspektywy naszych własnych wartości. Ale nie oznacza, że mamy tolerować, a nawet akceptować wszystko, co te kultury ze sobą niosą.

  511. Ewa-Joanna napisał(a):

    A tu glos rozsadku:
    „Taki rodzaj krytyki spotyka mnie dosyć często ze strony rozmaitych izraelskich radykałów, którzy uważają, że życiowym celem izraelskiego pisarza, jest poświadczanie „prawdy”. Z tym, że każdy z nich inaczej tę prawdę widzi, w zależności od tego, czy jest z prawa, czy z lewa… Dla mnie to znakomity przykład, jak Izraelczycy dehumanizują siebie i swój kraj w oczach świata. I w rezultacie także we własnych. Bo w jakim sensie „Meduzy” są kłamstwem? Czy nie ma w Izraelu par, które spędzają miesiąc miodowy w hotelu? Nie istnieją starsze kobiety, którym pomagają filipińskie służące? Nie ma dzieci, które nie potrafią porozumieć się ze swoimi rodzicami? Co tu jest nieprawdziwego?

    Żebyśmy się dobrze zrozumieli, ja nie unikam tematów politycznych – wręcz przeciwnie, często piszę rzeczy, które mają jawnie polityczną wymowę: kiedy publikuję wspólną książkę z pisarzem palestyńskim czy wysyłam krytyczne eseje o izraelskiej polityce do gazet. Ale nie uważam, że w każdym swoim utworze, zwłaszcza w fikcji, muszę zajmować się intifadą, osadnikami z Zachodniego Brzegu, czy murem bezpieczeństwa. Nie. Bo to by oznaczało jakąś potworną redukcję całego ogromu życia do kilku z góry ustalonych kwestii. To wydaje mi się dehumanizujące.

    Czy ludziom nie wolno się śmiać, kochać albo nie radzić sobie z jakimiś prozaicznymi sprawami, bo mieszkają na Bliskim Wschodzie? Kompletna bzdura! Właśnie taka postawa sprawia, że ten konflikt jest nierozwiązywalny – zamiast zająć się swoim życiem, zajmujemy się Konfliktem, przez duże K. Człowiek jest złożoną istotą i nie wolno go sprowadzać tylko do jednego wymiaru. Poza tym, szczerze mówiąc uważam, że jeśli mieszkasz w Tel Awiwie i po prostu wstajesz rano, pijesz kawę i idziesz do pracy, to cały ten konflikt masz zwyczajnie w dupie. Są ważniejsze sprawy, twoje sprawy. [...] Bo chciałbym, żeby wreszcie pozwolono nam żyć swoim życiem – i w Tel Awiwie, i w Ramallah – a nie być żywym dowodem w politycznych utarczkach. ” (Etgar Keret)

  512. Edwar D.Dana napisał(a):

    “Nie zawsze i nie wszędzie cywilizacja Zachodu ze swoim porządkiem politycznym ma tam racje bytu.”
    Czy z tego należy wyciagnąć wniosek:
    Izrael nie ma racji bytu.

  513. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zdzislawie, specjalnie dla ciebie :)
    http://viva-palestyna.pl/...../index.php

  514. Edwar D.Dana napisał(a):

    Wypowiedz Etgara Kereta nie jest głosem rozsądku. Jest to „pobożne życzenie”, z którym dyskutować nie sposób podobnie jak ze zdaniem:
    „Jak dobrze by było gdyby było dobrze”.

  515. Andrzej napisał(a):

    Dark,
    dzięki za wsparcie w twierdzeniu, że celem tego bałaganu na Bliskim Wschodzie jest fizyczna eliminacja Izraela, co bardzo trafnie skomentował Paweł :)
    Jak widzę mamy również takie samo zdanie o organizacji Hamas. Zdaje się jednak, że nie zauważyłaś, że Hamas to nie jest jakaś tam niewiele znacząca organizacja ekstremistów. To ugrupowanie, które z woli wyborców ma większość w palestyńskim parlamencie i tym samym rządzi w Autonomii Palestyńskiej.
    Na tym jednak koniec podobieństw. Popieram Maćka twierdzącego, ze porównanie akcji w Strefie Gazy do bombardowania Drezna jest nie na miejscu. Agencje podają, ze na ok. 300 śmiertelnych ofiar wśród Palestyńczyków, ok. 250 to hamasowscy. Uwzględniając specyfikę regionu to całkiem niezły rezultat świadczący, że Izrael wcale nie wali na ślepo mając na celu wyłącznie złamanie morale przeciwnika.

  516. Edwar D.Dana napisał(a):

    Chcę też przypomnieć, że mimo permanentnego stanu wojny i zagrożenia społeczeństwo Izraelskie jest społeczeństwem otwartym. Przeciwnicy polityczni wiodą spór w mediach i w rozdrobnionym skrajnie Knesecie.
    Jeśli idzie o rządzący w Gazie Hamas to jest to organizacja, której ofiarą padła na pewno większa ilość Palestyńczyków niż Żydów. Zginęli, bo byli nie dość „patriotyczni” nie dość islamscy. Hamas wygrał wybory odwołując się do haseł antykorupcyjnych i kto wie czy to nie one a nie antyizraelskie hasła nie zdecydowały o jego zwycięstwie nad konkurentami. Władze autonomii cechuję, bowiem wysoki stopień skorumpowania.
    To połączenie religijno-narodowego szantażu i haseł antykorupcyjnych jest szczególnie niebezpieczną mieszanką, która źle rokuje próbom rozwiązania konfliktu drogą pokojową.

  517. Andrzej napisał(a):

    Izrael przecież nie od kozery zbroił i edukował militarnie Gruzję. Hamas nie bez kozery odmówił przedłużenia umów rozejmowych z Izraelem.

    No i wszystko jasne. Okazuje się, że tak naprawdę działania Izraela to tylko realizacja doktryny Trumana, których prawdziwym celem jest wyautowanie Rosji ze sceny politycznej. Na szczęście dzielny Hamas połapał się w porę i nie odnowił haniebnego rozejmu ze zgniłym imperialistycznym reżimem izraelskim. Dzięki temu jest szansa na to, aby na świcie rozpowszechniła się Prawdziwa Demokracja pod światłym przywództwem ojczulka Putina. :)))

  518. Andrzej napisał(a):

    Jeśli idzie o rządzący w Gazie Hamas to jest to organizacja, której ofiarą padła na pewno większa ilość Palestyńczyków niż Żydów. Zginęli, bo byli nie dość “patriotyczni” nie dość islamscy.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Hamas
    Powyższy link jest też znakomita ilustracją przekonania Ewy-Joanny, ze predzej Arabowie zaakceptowali by Zydow niz odwrotnie. :)))

  519. Edwar D.Dana napisał(a):

    To co mnie zadziwia to że można jednocześnie pewne zbitki ideologiczne traktować jako złe bo ponoć „preprawicowe”:

    grupy podparte przekonaniem o wyzszosci wlasnej religii,kultury czy rasy, brak zaufania i wrogi stosunek do sasiednich zamkow, ludow i wiar. umysl prawicowy dziala na rzecz waskiej grupy,ktora uwaza za wlasna, przy czym jest zdolny do niezwyklego bohaterstwa.

    http://kuczyn.com/2008/12.....ment-66228
    Jednocześnie wypowiadać się ze zrozumieniem o postawach identycznych w rzeczywistości współczesnej.

  520. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    ja takich wniosków nie wyciagam.
    To Twoja interpretacja.
    Próba myślenia za kogoś raczej jest skazane na niepowodzenie.
    Uzurpujesz sobie prawa boskie, co nie jest przypisane człowiekowi, wg wiary ludzi związanych z chrześcijaństwem.
    Boskim cesarzem nie jesteś, wcieleniem Buddy chyba też nie.
    Gdybym była złośliwa to zapytałabym, czy dzisiaj jest wychodne w pewnej klinice.
    Ale wracajmy do tematu.
    Faktem jest, że to Izrael zbroił Gruzję i dążył do tego, by mieć tam bazę do swoich dzialań wojennych.
    Tak samo faktem jest, ze Hamas odmówił dalszego ratyfikowania umowy o zawieszeniu broni z Izraelem.
    Tak samo faktem jest również to, że w obu regionach, w Gruzji i w rejonie Gazy chodzi o terytoria i prawa grup etnicznych.
    Czy Ty poza insynuowaniem mi sprowadzania wszystkiego do jednego mianownika pn. Putin – nie potrafisz dostrzegać innych relacji?
    Chcesz być pogardliwie ironiczny pod moim adresem a wychodzisz na….
    I przy okazji – czy Ty potrafisz dyskutować na temat, bez zajmowania się moją osobą?
    Rozmawiamy przecież o Palestynie, strefie Gazy, Arabach, islamie a nie o mnie, Putinie i Rosji.
    Jakaś obsesja na moim punkcie?….

  521. Edwar D.Dana napisał(a):

    W dozbrajaniu Gruzji brało udział wiele krajów podobnie jak w dozbrajaniu Osetii i Abchazji. Dlaczego Izrael posiadający i wiedzę militarną i broń do zbycia nie miałby brać w tym udziału?
    „Pod pretekstem integralności państwa”.
    Dlaczego „pod pretekstem”? Czy zwalczanie separatyzmu Czeczenów to też „pretekst”?

  522. Paweł Luboński napisał(a):

    Nie interesowałem się bliżej ą sprawą, ale nie zdziwiłbym się, gdyby Izrael chciał mieć bazę w Gruzji na wypadek, gdyby doszło do bezpośredniego starcia z Iranem.

  523. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Chyba tak. I nie tylko na wypadek bezpośredniego starcia. Szło chyba także o bliższą obserwację radarową i inną.
    Ale tylko „gdybam” bo to techniki militarne.

  524. Stan napisał(a):

    Bars,

    a co z Twoim pieskiem, który chorował?

  525. Zofia napisał(a):

    Dla EDD i Pawełka:
    inf. PAP z 4 września tego roku:
    Izrael miał zaatakować Iran z terytorium Gruzji
    Lotniska wojskowe w Gruzji miały być użyte do ewentualnego ataku lotniczego Izraela na instalacje nuklearne w Iranie – podał w czwartek prawicowy „Washington Times”, opisując bliskie związki militarne Izraela z Gruzją, przy współpracy USA.
    W tajnym porozumieniu między Gruzją a Izraelem dwa lotniska wojskowe w południowej Gruzji zostały wyznaczone jako bazy do użycia przez izraelskie myśliwce bombowe na wypadek decyzji o uprzedzającym ataku na irańskie instalacje atomowe” – pisze w waszyngtońskim dzienniku znany publicysta i ekspert ds. międzynarodowych Arnaud de Borchgrave.
    Użycie gruzińskich lotnisk znacznie skróciłoby dystans, jaki musiałyby pokonać izraelskie bombowce, aby zbombardować cele w Iranie. Samoloty przelatywałyby nad Turcją.
    Jednak po rosyjskiej inwazji na Gruzję – dodaje autor – „jest wątpliwe, czy izraelskie lotnictwo może jeszcze liczyć na gruzińskie lotniska jako bazy do ataku na Iran”.
    De Borchgrave opisuje „specjalne związki” wojskowe między Gruzją a Izraelem, nazywając je nawet „osią Tbilisi-Tel Awiw”. Pisze, że „zapewne zaaprobowała ją administracja prezydenta Busha”.
    Gruziński minister obrony żydowskiego pochodzenia Dawid Kezeraszwili – pisze autor – ułatwił zakup broni izraelskiej przez Gruzję, przy pomocy USA. Izrael zaczął sprzedawać Gruzinom broń siedem lat temu; transakcje umożliwiły bezzwrotne pożyczki amerykańskie.
    O dostawach broni izraelskiej dla Gruzji mówił ostatnio zastępca szefa sztabu wojsk rosyjskich, generał Anatolij Nogowicyn. Szacuje się, że od 100 do 1000 izraelskich instruktorów szkoli w Gruzji tamtejszą armię.
    PAP

  526. Zdzisław_1 napisał(a):

    EWO-J
    Dziękuje na ten wpis i link.
    Zdzislawie, specjalnie dla ciebie :)
    http://viva-palestyna.pl/spraw…../index.php
    Ale czy mógłbym dostać podobny link od strony przeciwnej?
    Pozdrawiam

  527. Edwar D.Dana napisał(a):

    To bardzo słuszne planowanie strategiczne. Tylko tak dalej bo jak na razie na pieriestrojkę w Iranie nie ma co liczyć. Ale…może jednak?
    Liczę na zmęczoną islamizmem irańską klasę średnią i młodzież.

  528. Zdzisław_1 napisał(a):

    Ewo-J

    To znaczy co piszą palestyńczycy na temat swoich zamachów

  529. maciek.g napisał(a):

    Izrael znany jest z handlu bronią i sprzedawał swe wojskowe wyroby również Polsce. O broni z Izraela wojskowi wyrażają się z uznaniem i nic dziwnego że jest chętnie kupowana. Jeśli chodzi o Gruzję to Polska tez sprzedawała im broń, ale największy udział w dozbrajaniu miała Ameryka. Roztrząsając handel bronią trudno coś rozsądnego z tego wywnioskować, bo to dla wielu krajów dobry interes gospodarczy. Finlandia i Szwecja nie uczestniczy w konfliktach a w handlu bronią ma znaczące udziały.
    Izrael to państwo niewielkie i ludzi w nim niezbyt wiele, samo bez wsparcia innych mocniejszych nie za wiele by znaczyło. Konflikt z Palestyną jest niebezpieczny dlatego, że pośrednio jest tam zaangażowane wiele Państw o istotnym potencjale wojennym, i dlatego trzeba bardzo być ostrożnym w angażowaniu się po którejś stronie konfliktu. Na szczęście Polska / jak na razie/ aktywności w tej sprawie nie wykazuje i oby tak dalej było.

  530. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zdzislawie,
    A to poczytaj sobie Wyborcza i Onet :) W oficjalnych mediach raczej znajdziesz wersje tej strony wlasnie przeciwnej.

  531. Zdzisław_1 napisał(a):

    Ewo-J

    Chyba nie porozumieliśmy sie o co mnie chodzi
    Podałaś mi link jak przypuszczam jakiejś organizacji Palestyńskiej, na ktorej wypowiadają się Żydzi przeciwnicy obecnej polityce Izraela z Palestyńczykami. Mówiąc dla równowagi chodzi mi teraz o wypowiedzi i gdzie piszą Palestyńczycy i Arabowie na temat postępowania (zamachy,rakiety i stosunek do państwa Izrael)
    Jak zrozumiałem jesteś w tych sprawach fachowcem nawet współautorem publikacji o przyczynach i stanie konfliktu na terenie Palestyny(użyłem terminu kiedyś obowiązującego).
    Poprzednio przesłałaś dla mnie link,więc jeżeli to Ci nie sprawi trudności to też prześlij taki link(jezeli istnieje)
    A nie odsyłaj mnie do GW. i Onetu.
    Własnie w/g mnie natym polega rzeczowośc że podaję się stanowiska stron przeciwnch., by czytelnik mógł sam ocenić zagadnienie.
    Czy dobrze wyjaśnilem o co mi chodzi?
    Ukłony

  532. dark side napisał(a):

    Piotrusiu,, Dyplomato,Pawle,
    „Muzulmanom co innego religia nakazuje: obowiazek walki jihad przez samego Allacha zostal nalozony. A zabijanie wroga poprzez ataki samobojcze jest najwyzej uswiecona droga do zbawienia wiecznego.”
    .
    wasza argumentacjia opiera sie na blednej opinii, ze islam jest religia, ktora nakazuje mordowac niewiernych. Przez co humanistyczna wiara chrzescijanska i zydowska jest bez szans. Jest to opinia tak bledna, ze az smieszna, podobnie jak mordowanie niemowlat przez zydow. Islam jest jednym z wielkich swiatowych systemow spoleznych i religijnych, ktory nie ustepuje niczym innym wielkim religiom. jest ,podobnie jak chrzescijanstwo, religia pokoju. nie jest to religia mordu i odwetu bardziej niz chrzescijanstwo, ktore w swojej historii ma np. wyprawy krzyzowe. Postawy skrajne sa reprezentowane jedynie przez ekstremistyczne ugrupowania, ktorych akcje sa najbardziej spektakularne, przez co przecietny laik bierze je za typowe dla calego islamu i dochodzi do wniosku, ze tych dzikusow trzeba ogrodzic murem lub wyrznac dla wlasnego bezpieczenstwa.To tak jakby oceniac cale chrzescijanstwo przez pryzmat mlodziezy wszechpolskiej.
    Nie bede sie tu rozwodzic nad przyczynami ekstremizacji postaw w spoleczenstwach islamu, daleko mi do wszechwiedzy, ktora zarzuca mi dyplomata.
    Polecam jedynie przeczytanie czegos na temat wspolczesnej filozofii islamu i poszukiwania drogi wspolistnienia tego swiata z nasza zachodnia demokracja. Pisze o tym m.innymi Bassam Tibi, syryjczyk zamieszkaly w niemczech, profesor jednego z tamtejszych uniwersytetow.
    http://books.google.com/b.....vigational,
    po polsku wyszla jedna z jego ksiazek.
    Dodam jeszcze, ze ekstremizm jest niewielkim odlamem islamu, z ktorym islamisci maja problem podobnie jak my. Tylko razem z nimi uda sie ten problem rozwiazac, bowiem ich wiedza i doswiadczenie znacznie przewyzszaja nasze.
    W islamie dzihad jest traktowane dzis nie jako wojna z wrogiem lecz z wlasnymi slabsciami, jest elementem osobistego rozwoju jednostki na drodze do doskonalosci.
    Mieszkalam przez dlugi czas w krajach islamu i nauczylam sie, po przezyciu wielu szokow kulturowych szanowac te religie i rozumiec troche tych ludzi. jest to religia bardzo pragmatyczna, wrecz praktyczna. nie bylabym w stanie mieszkac na stale w szariacie, bo to nie moja kultura. mam do niej podejscie troche takie jak do syberyjskiego tygrysa- jest piekny, ale potrafi byc morderczo grozny, terroryzuje mieszkancow okolicznych wiosek, zabija im bydlo i dzieci.moj szacunek i podziw dla tego stworzenia to szacunek i podziw dla samej natury.
    wracajac jednak na ziemie- Piotrusiu przed chwila slyszalam na skynews dyskusje specjalistow na temat sytuacji w strefie gazy i ku mojej uciesze jeden z nich porownalprzed chwila akcje izraela do bombardowania drezna, ktore mialo na celu zlamanie morale wroga.
    nie wiem co na ten temat (jesli wogole) nadaje polska telewizja, gdyz moje klimatyzowane apatramenty (jak zechciala to okreslic Anielka) byly pod moja nieobecnosc wynajmowane portugalskiemu dyrektorowi, ktory przestawil mi antene na jakiegos dziwnego satelite z przwaga programow niemiecko i hiszpanskojezycznych.i zaden lokalny fachowiec nie znalazl czasu by sie tym zajac przed swietami.
    W kazdym razie warto czasem rozszerzyc horyzonty jak pisala juz Ewa-Joanna.

  533. głos zwykły napisał(a):

    Jeśli chodzi o młodzież wszechpolską, to ja jedynie dodam, że dziwią mnie informacje w GW, że były Wszechpolak zajmuje ważne stanowisko w mass mediach, a cała gromada byłych komunistów dobrze na dodatek osadzonych w swoim czasie w ideologii komunistycznej, jakoś nikogo nie razi :(

  534. dark side napisał(a):

    Edwar,
    „To co mnie zadziwia to że można jednocześnie pewne zbitki ideologiczne traktować jako złe bo ponoć „preprawicowe”:(…)
    http://kuczyn.com/2008/12/18/t…..ment-66228
    Jednocześnie wypowiadać się ze zrozumieniem o postawach identycznych w rzeczywistości współczesnej.”
    .
    Kochany Edwarze, ja tylko opisuje pewne zjawiska, daleko mi do ich wartosciowania. Nigdzie i nigdy nie napisalam, ze prawicowe postawy uwazam za „zle”. Wrecz przeciwnie- uwazam je za konieczne w normalnym zrownowazonym spoleczenstwie. Fakt, ze sama mam lewicowe poglady nic tu nie zmienia, cenie sobie inne, niedostepne mi sposoby myslenia. W kazdym normalnym spoleczenstwie jest awangarda, srodek i konserwatywna ariergada, ktora rownowazy i neutralizuje zbyt szalone posuniecia awangardy. dzieki czemu cala maszyna spoleczna posuwa sie do przodu w miare bezpiecznie.
    Za „zle” uwazam jedynie ludobojstwo, eksterminacje calych nacji i kultur, niezaleznie od idei jaka temu przyswieca. uwazam, ze ma to miejsce dzis w strefie gazy.

  535. Paweł Luboński napisał(a):

    Dark Side:
    .
    „Wasza argumentacji opiera sie na blednej opinii, ze islam jest religia, ktora nakazuje mordowac niewiernych.”
    .
    Nie wiem, jak pozostali panowie, ale ja czuję się niemal urażony, że można mi przypisywać opinie tak prymitywne. Nie wydaje mi się, by z którejkolwiek z moich wypowiedzi można było wyciągnąć taki wniosek.
    O ile się nie mylę, nie ma jednego islamu. Muzułmanie nie mają żadnej centralnej instytucji wyznaczającej oficjalną interpretację Koranu. Są islamscy teologowie, dla których dżihad jest „wojną z wlasnymi slabosciami, elementem osobistego rozwoju jednostki na drodze do doskonalosci” i chwała im za to, ale czy stanowią dominującą większość?
    Ponadto dla mnie ważniejsza jest praktyka, a nie wysublimowane rozważania teologów. Nie o to chodzi, co religia „naprawdę” nakazuje, tylko jakie zachowania wyzwala u swych wyznawców. Pamiętam, że kiedy waliły się nowojorskie wieże, bliskowschodnia ulica szalała z radości i mało kto w krajach islamskich odważał się otwarcie potępić tych dżihadystów, którzy pokonali własną słabość na pokładzie samolotów.

  536. Edwar D.Dana napisał(a):

    Porównanie typu Gaza= Drezno jest głęboko nieusprawiedliwione nawet poparte śmiechem, ”że ktoś też coś takiego powiedział” To, co powiedział było niemądre. Podobnie jak niemądrym było by porównanie Gaza= Warszawa 1939. Może być wynikiem nieposzerzonych w porę horyzontów historycznych. Używający tego porównania zatracił też poczucie wrażliwości historycznej, jeśli wziąć pod uwagę pod czyją „jurysdykcją” było wtedy Drezno i osłabieniu, jakiego reżimu bombardowanie miasta miało teoretycznie służyć. Faux pas!!!
    Rozmowa toczy się o ekstremalnym ruchu powołującym się na autorytet islamu a nie o islamie. Założenia programowe Hamas w stosunku do Izraela są znane i wielokrotnie deklarowane.
    Oczywiście „pouczenia” są tylko reakcja na ton „znawcy islamu” są tylko tego tonu odbiciem.
    I te opalone twarze. To jednak było za wiele jak na moje horyzonty historyczne.

  537. Edwar D.Dana napisał(a):

    Polecam:

    http://wyborcza.pl/1,7524.....zysow.html

  538. Zdzisław_1 napisał(a):

    Pawle

    Ja nie czuję się urażony,bo nie mozna byc zagniewany na kogos kto mnie poprawił.
    Tylko,ze tu nikt nikogo nie poprawia,ale wskazuję ze jesteśmy dziećmi.Ciekawa rzecz że szczegolnie Panie ktorę uwazja sie za znawców spraw bliskowschodnich i islamu,karmią doktrynami oficjalnymi.
    Nikt nie będzie zarzucał że islam nawołuje do „świetej wojny” to robia tylko wrogowie islamu.Rzeczywistośc jest całkiem inna.
    Chrześcjaństwo też jest religią pokoju ,a jednak mielismy wojny religijne wybijano innowierców,inkwizycje itp.
    Tylku u Nas sie o tym mówi i potępia,a jakoś u jak to się mówi o tej 3 religii swiatowej a jak sami chyba muzulmanie mówią, na te 3 główne nurty „religie księgi” czy cos w tym rodzaju,nie słychać ani nie widać w wystąpieniach spontanicznych potępienia tych spraw.
    Izrael nie ma wpisane do konstytucji zagładę Palestynczyków.A kraje Arabskie (nie wiem tylko czy wszystkie ) mają likwidacje Państwa Izrael,jezeli sie mylę to proszę o poprawienie. Nie uprawiajmy propagandy oficialnej (bo ja widzę też duzo zakłamania w oficjalnej propagandzie Izreela też) tylko rozmawiajmy.
    Pozdrawiam

  539. jasnaanielka napisał(a):

    Przeglądając wpisy, które ukazały się pod moją nieobecność, szczególną uwagę zwróciłam na wpisy Maćka – 9;22 i Pawła – 10;28.
    Ich sposób patrzenia na problem jest mi najbliższy. Szczególnie refleksja Maćka:
    Ludzie tam giną jak zwykle z powodu egoizmu polityków i ich mrzonek. Jasne jest, że Palestyńczycy mogli by dobrze żyć, gdyby oderwali się od wpływu skrajnych arabskich przywódców /irracjonalnie myślących/ dążących do odbudowy siły i znaczenia Arabów we współczesnym świecie.
    Takie wnioski i ja wyciągnęłam zarówno z lektur, jak i długich rozmów z moimi znajomymi, mieszkającymi już od ponad 50 lat w Izraelu. Oni wszelkimi siłami starają się znaleźć jakąkolwiek płaszczyznę porozumienia – są i tacy Żydzi! i jest ich wielu – jednak wszelkie starania w pewnym momencie rozbijają się o kolejne ataki terrorystyczne. To jest błędne koło wszechrzeczy.
    Ja nie jestem taka nieoczytana, jakby sobie życzyła EJ a to, że zadałam prowokacyjne pytania było celowym działaniem. I karty się odkryły. Poglądy ukazały się jak na dłoni. Ta aprobata dla baz terrorystów na terenie szkół i przedszkoli, ten honor, który każe posyłać biednych, otumanionych ludzi na śmierć z obietnicą raju, to życzenie śmierci całemu Izraelowi. Dla mnie niepojęte. Tym się różnie od głosicieli takich skrajności, że ja głęboko współczuję tym otumanionym terrorystom, którzy za poświęcenie swojego życia otrzymują obietnicę raju i pewność, że ich rodzina dostanie trochę pieniędzy, na niewielką poprawę swego, ziemskiego bytu.
    Bo rodziny męczenników otrzymują po ich śmierci finansowe wsparcie.
    Zastanawiam się tylko, czy dark naprawdę myśli tak, jak pisze, czy też zaczęła z przekory i brnie?

  540. dark side napisał(a):

    „Dark Side:
    .
    “Wasza argumentacji opiera sie na blednej opinii, ze islam jest religia, ktora nakazuje mordowac niewiernych.”
    Nie wiem, jak pozostali panowie, ale ja czuję się niemal urażony, że można mi przypisywać opinie tak prymitywne.”
    Pawle,
    nie mialam zamiaru Cie urazic. mam wrazenie, ze to Ty napisales:
    „I jeszcze o racjach. Oto rozumowanie, jakim się posługują islamiści (i ich poprawni politycznie obrońcy): my was będziemy zabijać, bo taki jest nasz system wartości, wy nas nie możecie zabijać, bo taki jest wasz system wartości.”
    w wolnej chwili wyjsnij gdzie tu sprzecznosc i co miales na mysli.
    .
    Anielko,
    Ja nie probuje Cie atakowac, zwlaszcza personalnie i wrecz staram sie unikac starcia, bo mam dla Ciebie duzo sympatii. Napisalm, ze pale sobie w myslach i sercu flage izraela, ktory wlasnie dopuszcza sie eksterminacji ludnosci palestynskiej w strefie gazy, ktora wczesniej odcial od swiata i okupuje od dlugiego czasu. Zaden z argumentow, ktore tu uslyszalam- a juz zwlaszcza te, w ktorych Ty celujesz, a ktore maja pokazac jacy ci arabowie glupi i niezaradni, inni i obcy, niegodni wlasnego panstwa w przeciwienstwie do zydow, ktorzy za amerykanskie pieniadze utrzymuja kwitnace ogrodki, poza tym sa nam o tyle blizsi kulturowo- nie usprawiedliwia w moich oczach takiej akcji odwetowej. Zwykle umiem przyznac sie do bledu i wyciagnac wnioski. Szkoda byloby mi czasu na czcze demonstrowanie przekory na blogu lub gdziekolwiek indziej.

  541. Edwar D.Dana napisał(a):

    ISLAMIZM ≠ ISLAM

  542. Paweł Luboński napisał(a):

    Dark Side:
    .
    „Oto rozumowanie, jakim się posługują islamiści (i ich poprawni politycznie obrońcy): my was będziemy zabijać, bo taki jest nasz system wartości, wy nas nie możecie zabijać, bo taki jest wasz system wartości.”
    w wolnej chwili wyjsnij gdzie tu sprzecznosc i co miales na mysli.
    .
    Wyjaśniam. Zresztą Edwar już to lapidarnie ujął. Islamistami nie nazywam wyznawców islamu jako takich. Islamizm to religia w służbie jak najbardziej ziemskiej, politycznej ideologii.
    Chodziło mi o to, że Europejczycy litujący się nad Palestyńczykami i usprawiedliwiający terroryzm prezentują swoiste dwójmyślenie. Są tolerancyjni wobec zbrodni popełnianych w imię islamu, choć zatrzęśliby się z oburzenia, gdyby ktoś wysadził się w powietrze w autobusie pełnym ludzi – w imię Jezusa Chrystusa. Ale tego jakoś nikt nie robi.
    Przy okazji:
    .
    „Izraela (…), ktory wlasnie dopuszcza sie eksterminacji ludnosci palestynskiej w strefie Gazy.”
    .
    Czy twierdzisz, że celem akcji Izraela jest wymordowanie Palestyńczyków? A jeśli nie, to dlaczego używasz słowa „eksterminacja”?
    Podczas lądowania w Normandii w 1944 roku niejeden Francuz zginął od alianckich bomb. Czy sojusznicy eksterminowali Francuzów?

  543. głos zwykły napisał(a):

    Ja uważam, że obie strony konfliktu działają egoistycznie, nie biorąc kwestii moralnych pod uwagę i prowadzą w sposób przemyślany dość cyniczną politykę. Żydzi, a potem Izrael konsekwentnie budowali swoje wpływy na tych terenach stopniowo od dziesięcioleci i nie czynili tego samotnie, ale poprzez polityków zachodnich, którym udzielali wsparcia lub wprost ich przekupili. Jak pisał o tym Roman Dmowski w kwestii ziemi obiecanej naród żydowski, a przynajmniej jego narodowa (syjonistyczna) część, szedł krok za krokiem, konsekwentnie do stworzenia państwa narodowego. Wydaje mi się, iż rząd Londyński polecił chyba zwolnić żydów z przysięgi na wierność Polsce, aby mogli służyć tylko Izraelowi. Izrael jest popierany także przez obecnych Narodowców, jak Roman Giertych, chyba wnuczek sławnego Jędrzeja Giertycha oraz jego tata Maciej, kolejny znawca spraw żydowskich (słowem przez cały polski ród narodowych Adamsów, a także posła Pęka i Wrzodaka). Tak więc państwo Izrael jest państwem narodowym i dyskryminującym celowo arabów. Jeśli Europa i USA pozwoli na likwidowanie Palestyńczyków, co zdaje się robi, to tradycyjnie poprze nacjonalizm Izraelski, jeśli odwrotnie, to wpisze się w nacjonalizm Palestyński, który dąży do niczego innego jak wywołania większego konfliktu regionalnego, który przetasuje karty i tak jak kiedyś w 1918 r. pozwolił powstać Polsce z kolan, wzniesie do zupełnej niepodległości Palestyńczyków. Oczywiście w tym scenariuszu ogródki żydowskie zostaną rozdane na wieczność Arabom. I tutaj leży pies pogrzebany, że Palestyna nie daje sobie pomóc, prowadząc od lat taką a nie inną politykę, która nie tylko kosztuje sporo ich, ale i inne państwa arabskie. Apel dark side wobec tego jest wysłany nadaremno. Merytorycznie zgodzę się, że dochodzi do niszczenia podstaw egzystencji Palestyńczyków na tych terytoriach. Z tym, że za to ogromną winę ponoszą, także oni sami, prowadząc bardzo złą politykę wobec Izraela i innych państw arabskich. Nie przeczę, że odpowiada to bardzo interesom Izraela, bowiem Izrael prowadzi niezwykle brutalną i wyrachowaną narodowo politykę, o czym pisze i mówi m.in. Noam Chomsky, pochodzący z polskiego Stanisławowa. Wydaje się, że w tych okolicznościach w Polskiej Narodowej TVP nie pojawi nic przeciwko czemu wystąpi ambasador Izraela czy USA. Nie zaprotestuje także środowisko Salonu. Może więc przejęcie przez naszego małego faszystę TVP nie będzie takie złe dla wszystkich. Ostatecznie dobranocka dla dzieci pt. mały narodowiec, albo cykl odkłamywania historii ONR-u nie powinny nikogo urazić, jeśli tylko sobie uświadomimy, że LPR to jest część demokratycznego spektrum legalnie działających w Polsce partii, także postkomunistycznych. W końcu nie wiadomo także kto uzyska przewagę w landtagach na terenie byłej NRD!
    http://www.prawica.net/node/8123

  544. Edwar D.Dana napisał(a):

    Głosie
    Stanisławów?
    Nie Głosie. Ze Stanisławowa to chyba jego ojciec.

  545. jasnaanielka napisał(a):

    dark pisze:
    Zaden z argumentow, ktore tu uslyszalam- a juz zwlaszcza te, w ktorych Ty celujesz, a ktore maja pokazac jacy ci arabowie glupi i niezaradni, inni i obcy, niegodni wlasnego panstwa
    ;
    Otóż jest to wyłącznie twoja interpretacja. Nigdzie nie pisałam o „tych Arabach” tylko o tłumie miotaczy kamieni i tych, co od dziesiątków lat siedzą na przyznanych sobie terenach i nie próbują tam gospodarować, kształcić swych dzieci, dać im startu w lepszą przyszłość. O tych hodowanych, jak na licencjonowanej farmie żywych procach, nieświadomych swej prawdziwej roli w wydarzeniach. Wysoko cenię kulturę arabską, choć nie wiem o niej pewnie tyle, co ty, jednak nie sądzę, aby bogaci szeikowie arabscy, żyjący w nieprawdopodobnym luksusie poważnie brali pod uwagę oddanie Palestyńczykom ich ziemi, gdyby już doszło do wypędzenia Żydów z Izraela. Mam dziwne wrażenie, że oni zostaliby prędko i bez sentymentów wybici, co do nogi. I wtedy zapanowałby wreszcie wymarzony wszechświatowy pokój. I sprawiedliwość.
    No, ale ja jestem nie tak inteligentna, aby się moim gadaniem przejmować. Już mi to ktoś powiedział.

  546. dark side napisał(a):

    chyba mi smutno, bo slucham rosyjskich piosenek
    http://www.youtube.com/wa.....re=related
    dawaj za nich
    dawaj za nas
    i za sibir
    i za kawkaz
    za swiat dalekich gorodok
    i za druziej i za lubow
    dawaj za was
    dawaj za nas
    i za desant
    i za specnaz

  547. Patrycja_Zab napisał(a):

    Po dłuższym czasie (nie wiem skąd ludzie czas biorą na tyle pisania i czytania? Mnie po prostu go na to brakuje!) zajrzałam do „mojego” blogu. I znowu niewiele co rozumiem! Oryginalny temat się skonczył. W zamian jakiś Oryginalny Blog ktoś tu wspominał. Ani w ząb (ha ha) nie paniała. O, przepraszam Zdzisławie. Nie powinnam tego robic. Mnie też najczęściej denerwują te obcojęzyczne a niezrozumiałe wtręty i kody jakieś. Szczególnie kiedy szpanem od nich sunie na odległosc. Z czasem jednak i ja ich się ich poduczam. Czyżby Dyplomata P. to samo robił? On to z obowiązku ale ja? Szpan jednak zawsze wyczuwam. I te ę i ą rozne. Niby na oczytanie mające wskazywać. A tu wszyscy Googlem są bezobcesowo częstowani. I niczym właściwie więcej, jeśli dobrze czytam. Żałosne to wszystko, muszę powiedziec. No ale przeżyliśmy najazd szwedzki przeżyjemy i szpanecki. Dobrze, dobrze D.P., nie odbieram ci chleba, nie martw się.

    Nie będę na nowy temat się wypowiadać bo już ‚moje siostry w wierze’ wystarczająco ludziom za paznokcie powchodziły. Nawet widac ze same ze sobą się ścierają. Zreszta często nie wiedząc o co. Bo są wszystkie za i przeciw jak to ktoś przypomniał uzywajac naszego narodowego dzisiaj skrotu jezykowego.. Czyli o co one się tak zrą, mógłby ktoś zapytac. I to na temat, o ktory przynajmniej jedna ze stron konfliktu bliskowschodniego jesli by miala Polske akurat prosic o wypowiadanie sie, to chyba uczynilaby to na najostatniejszym z ostanich koncow. I tylko pod grozba sankcji jakichs, wylącznie miedzynarodowych.
    .
    Bo my sami nie mamy za wiele tzw. leverage. Czyli dzwigni nacisku, jak rozumiem z obcego jezyka. Zdzislawie, wybacz. Po 68 wszytkie ‚dzwignie’ zniknely. Zostal co prawda Adas Michnik. Ale jemu to mozemy wskoczyc z naszymi naciskami, jak kazdy wie.
    .
    A ludzie dzisiaj nasze chorobliwe fobie znaja od Morza Martwego po najodleglejszy zakatek na kuli ziemskiej. Bo wszyscy moga googlowac. A na googlu jest wszystko, jak nasze erudytki zdają sie sugerowac. I dowodzic natychmiastowymi linkami. Wlącznie z polskim antysemityzmen. A i z polack jokes tez.
    .
    Ja się zapytuję jeszcze o taka rzecz: PO CO one (i oni) się spierają? Czy nie aby po to tylko zeby ‚wielkimi sprawami’ się zająć? Jak ten baca z dowcipu? Ktoś ten kawał tu przytoczył ale już dawno temu i nie pamiętam kto.
    .
    Ale jeśli jednak min. Sikorskiego szefem NATO zrobią (widzieliscie The Economist ostatni? Chyba następny 78 rok się nam szykuje!), to wszystko nabierze nowego sensu.

    .
    Ot i tak sama sobie odpowiedziałam na swoje własne pytanie.

    :::
    Składam wszystkim najlepsze Zyczenia Noworoczne.
    Patrycja Ząb

    PS. Ten kaem to zupełnie niepotrzebnie sie na Gospodarza obraził. Przeciez p. Kuczynski musi porzadku pilnowac bo to jego podworko. Nikt inny tego za niego nie zrobi. EDD z jasnaanielka do społki probowali ale chyba im nie bardzo to wyszło jesli dobrze pamietam. Dobrze chociaz ze E-J ogon pomiedzy zadnie nogi wzieła (zeby ten upierdliwiec EDD znowu z durnotami jakimi tu nie wyjechał! I to jeszcze naukowca udając) i dalej bryluje. Bo bez niej o wiele nudniej by tu było.

  548. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Domyslam sie Patrycjo zes wkleila swoj wtret wczesniej, nie znajac wstawki muzycznej dark side. Bad bad timing. Bo „Dawaj za”, szczegolnie po transkrypcji tekstowej dark, o inny post wolalo. Nawet wklejka jak ponizej – Gaza! – moglaby byc, choc to nie to co dark wybrala. Bo o jedno „Dawaj za” wola: Na pohybel! Wszelkiej przemocy! Emoticon tu niepotrzebny.

    http://ca.youtube.com/wat.....&NR=1

  549. Toffcia xD napisał(a):

    Ja tego nie czytałam ale to jest i tak idiotyczne. Jak można się kłócić o coś takiego? Jesteście HOŻY.

Skomentuj