Jestem z Układu


Trybunale, szybciej!

LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 556 dni (już poniżej dwu lat).

Kiedy Platforma Obywatelska kierowała do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o rozstrzygnięcie sporu między rządem i prezydentem padały głosy, że Trybunał się tym nie zajmie, bo to spór polityczny, a nie kompetencyjny. To nieprawda. Spór polityczny dotyczy treści polityki, a nie tego kto, co ma w niej do powiedzenia. To jest spór o uprawnienia. Nie jestem prawnikiem, ale oprócz znajomości prawa jest też znajomość języka polskiego i nie wyobrażam sobie, by treść Konstytucji można było interpretować wbrew temu co mówi język. Nie sądzę więc, żeby sformułowanie, iż politykę wewnętrzną prowadzi rząd mogło oznaczać, że prowadzi ją także prezydent. Nie wydaje się też, by sformułowanie, iż prezydent jest najwyższym przedstawicielem Rzeczpospolitej mogło być odczytywane, tak, że jest głową państwa, czyli najwyższą władzą w Polsce. Władzą, której, jak niedawno powiedział Lech Kaczyński nie obowiązują instrukcje, poza może boskimi, ale one daleko i braterskimi. Te blisko i o ich wykonaniu – jak wiadomo od dawna - bratu się raportuje. Od kiedy to przedstawiciel kogokolwiek, jest głową tego kogokolwiek? Otóż w taki właśnie sposób prezydent, jego Kancelaria i jego dominujący brat czytają Konstytucję i w oparciu o takie jej czytanie postępują. To ta strona jest napastniczą częścią konfliktu między rządem i prezydentem. Nie było i nie ma symetrii w tym konflikcie.

Prezydent, mając silny mandat pochodzący z wyborów powszechnych, nie może być oczywiście traktowany przez premiera i rząd, jako figurant. Rząd ma nie tylko obowiązek respektować przypisane prezydentowi w Konstytucji konkretne uprawnienia, lecz także szczególną powagę urzędu, obsadzanego przez bezpośrednią decyzję obywateli, czyli suwerena Rzeczpospolitej. Prezydent musi być, nie dla pozoru, lecz na serio, informowany o najważniejszych poczynania i zamierzeniach rządu i konsultowany, to znaczy pytany, co o nich sądzi. Nie można powiedzieć, że premier i rząd wywiązują się dobrze z tego obowiązku. W ich zachowaniu widać często lekceważenie, złośliwości a nawet chęć kompromitowania prezydenta, być może, jako przyszłego konkurenta Donalda Tuska do tego urzędu. Tego nie powinno być, nawet jeśli prezydent im nie ułatwia dobrego odnoszenia się do niego. Ale tylko myśląc bardzo powierzchownie można wyciągać z tego wnioski, że wart pałac Paca i Pac pałaca. Jeśli się tak mówi, to albo się ma w tym interes polityczny, jak lewica, czy pozapisowska prawica, albo nie rozumie się sporu, jaki w Polsce trwa od kilku lat i którego konflikt na linii rząd – prezydent jest tylko fragmentem, najbardziej dziś widocznym i najszkodliwszym.

To jest ciąg dalszy sporu Czwartej RP, półzamordystowskiej idei wywiedzionej z umiłowanej przez Kaczyńskich  przedwojennej sanacji, z Trzecią Rzeczpospolitą, której nienawidzą. Przeczytałem niedawno w tekście Katarzyny Kolendy Zalewskiej, że PiS nie ma dziś idei, bo IVRP się skompromitowała. Tak to prawda, ów Chwast, jak nazywałem polityczny projekt Kaczyńskich przeraził większość Polaków, sprawił, że w panicznej mobilizacji odrzucili PiS-owską władzę w roku 2007, a dziś trwają przy Platformie Obywatelskiej. To jest fenomen nad którym wydziwia wielu komentatorów, zamiast próbować go zrozumieć. Tak, IV RP się skompromitowała, ale to nie znaczy, że owa idea została przez kierownictwo PiS porzucona. Tu dziennikarka się myli i to głęboko. To nadal główny projekt polityczny tej partii. Sanacja BiS czeka na swój czas, a wszystko co robi partia Kaczyńskich, w tym jej destruktywny sposób uprawiania opozycyjnej roli, podporządkowane jest przybliżaniu tego czasu. Temu samemu, tylko temu, podporządkowane jest działanie PiS-owskiego szańca w Pałacu Prezydencki, bo Polska nie ma dziś prezydenta. Ma natomiast aktywnego działacza Prawa i Sprawiedliwości, który zdobyte dzięki największemu wyborczemu błędowi Polaków po roku 1989 stanowisko prezydenta głęboko wypaczył, robiąc z niego narzędzie realizacji polityki brata, którego jest politycznym cieniem.

Ten spór politycznie mogą rozstrzygnąć tylko obywatele w przyszłych wyborach, ale konstytucyjnie on może być przynajmniej poważnie ograniczony przez Trybunał Konstytucyjny, jeżeli zajmie wyraźne stanowisko w sporze, który mając u podstaw politkę, jest ewidentnie sporem o kompetencje. Trybunale Konstytucyjny, szybciej!

Skomentowano 499 razy to “Trybunale, szybciej!”

  1. Edwar D.Dana napisał(a):

    Głowa państwa (?)

    Ja bym sie o te „głowowatosc” nie spierał.

    Jesli przyjmiemy definicje wedle ktorej GP to:

    osoba lub urząd reprezentujący suwerenność państwa. W większości przypadków uprawnienia głowy państwa są ograniczone oraz czysto tytularne i honorowe. Jest to organ zazwyczaj jednoosobowy, prosty, centralny, naczelny, kadencyjny, samodzielny, konstytucyjny, najczęściej nie posiadający charakteru przedstawicielskiego (nie jest przedstawicielem narodu, ale państwa).

    http://pl.wikipedia.org/w.....%C5%84stwa

    A upawnienia tej Glowy sa wyraznie w Konstytucji opisane.

  2. W.Kuczyński napisał(a):

    Spieram sie o „głowowatośc”, bo interpretuje sie ją, jako „najwyższa władza”, a nie najważniejszy, bo żywy pióropusz. Nie chodzi mi o słowa, lecz o znaczenie.

  3. Edwar D.Dana napisał(a):

    Słowa, słowami.
    Przyroda i fizjologia mogą tu być inspirujace. :D

    Taka na przykład makowka. Można powiedzieć ze nawet „koronowana”.

    Mylą się także ci którzy opisując patriarchalne rodziny mówią że o ile mąż jest Głową to żona jest Szyją.
    Nieprawda!
    To Mózg kręci Głową .

    Więc niech sobie ten Lech Kaczyński będzie Głową i niech działa tak jak Mózg go instruuje. Mózg Państwa, czyli Rzad.

    Oczywiście ze nie słowo ważne, ale jego zawartośc.
    Ups! To tak jak z głową.

  4. W.Kuczyński napisał(a):

    Nie miałem nic przeciwko określaniu mianem glowy państwa Kwaśniewskiego i sam tego okreslenia uzywałem. Ale obecnie jest zupełnie inna sytuacja, ponieważ PiS uzywa tego okreslenia w sensie najwyższa władza. Poniewaz jest glową państwa to jest najwyższą władzą. Dlatego dziś akceptowanie tego okreslenia jest mimowolnym wspieraniem PiS-owskiego rozumienia. Dlatego uważam, że ważne jest podkreslanie, że konstytucyjnie nie jest prezydent glowa państwa! Bo nie jest. To jest okreslenie literackie a nie konstytucyjne.

  5. głos zwykły napisał(a):

    nie wyobrażam sobie, by treść Konstytucji można było interpretować wbrew temu co mówi język
    _______________
    Panie Waldemarze,
    ……..A ja sobie wyobrażam, bo wiem z praktyki prawniczej, że można treść Konstytucji w ogóle pomijać, po drugie, ze można interpretować w ogóle wszystko co się da tj. normy prawa i normy etyczne oraz decyzje administracyjne i inne akty władcze organów państwowych, wbrew temu co mówi język, wszelkie wykładnie prawnicze, logika, zdrowy rozsądek, and last but not least prawo.
    …….Gdybym tylko mógł pozdrowić Pana wyobraźnię i życzyć jej dalszego owocnego rozwoju, a w szczególnie rozszerzenie horyzontu w temacie tego co w praktyce stosowania prawa jest możliwe, a co nie, to na pewno bym to zrobił.

  6. Edwar D.Dana napisał(a):

    można interpretować w ogóle wszystko co się da
    I do tego interpretować tak jak się akurat chce. Na przyklad „rzeczywistość”,
    albo „historię”, tak jak to we wczorajszym huraganowym komentarzu zrobił Głos pisząc a „potężnej biurokracji” która budowała w XIX wieku USA. Głosie, nie myśl ze piszesz do lustra.
    Ktoś cię czasem przeczyta wiec najpierw sam przeczytaj cos o tym o czym piszesz albo sobie starannie przypomnij.

  7. Ewa-Joanna napisał(a):

    W dzisiejszym numerze tygodnika „Fakty i Mity” mozna poczytac sobie na temat Trybunalu Konstytucyjnego, w ktorym pracuja nielegalnie wybrani pisowscy sedziowie, a tempo pracy Trybunalu od 2007 roku wyraznie spadlo. W takim ukladzie to ja bym za bardzo na ten Trybunal nie liczyla!

  8. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    ……..Jeśli chodzi o rzeczywistość to taki sam zarzut mogą postawić tobie.
    …….. Mnie chodziło o to, że biurokracja w XIX w. w USA była już bardzo rozbudowana. Warto przypomnieć sobie, że to ona przyjmowała wówczas imigrantów i decydowała o ich losie, także w USA. Nie wykluczam, że różne kierunki polityczne zarzucają sobie wzajemnie, że opierają się na biurokracji, alienując przy tym obywatela od udziału w życiu społecznym, jednak fakt pozostaje faktem, że biurokracja jest od czasów faraonów jedną z głównych składowych państwa.
    ……..Właściwe jest więc formułowanie pytania to: biurokracja, ale jaka i co jeszcze?

  9. Ewa-Joanna napisał(a):

    Bars,
    udowodnilas mi dokumentnie ze mam skleroze! Ja nic takiego, za co musialabys mnie przepraszac nie pamietam.
    .
    Przepis smakowity, przepisalam i dziekuje. Garnek mam, jak tylko te dodatki do wolowiny zdobede, to dzialam!

  10. Ewa-Joanna napisał(a):

    No coz, moze warto by bylo przyjac teze, ze w kazdym systemie panstwowym biurokracja jest tworem samorzadnym i samorozwijajacym sie ze znakomitymi zdolnosciami adaptacyjnymi. :)

  11. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    ……..A poza tym jak można pisać, że „nie mogę sobie wyobrazić….”, jak właśnie Prezydent to robi. Sądzę nadto, że nawet jak Trybunał Konstytucyjny wypowie się, że nie ma tych kompetencji, to on i tak będzie to robił, bowiem taki jest właśnie poziom cywilizacyjny naszego państwa, jego elit i samego społeczeństwa, które to wszystko potrafi dobrze znieść (chyba od zawsze).
    ……..Spodziewać się właśnie można wszystkiego, także tego, że prawo zostanie tutaj prawidłowo zastosowane, a ktoś postępuje etycznie i w ogóle wykaże się mądrą, godną, społeczną konstruktywną postawą :D

  12. Ewa-Joanna napisał(a):

    Bars,
    jednak skleroza!
    „Przeglad” , „Nie” i „Fakty i Mity” kupuje sobie i czytuje. Dodatkowo oczywiscie wszystko, co zlapie na necie, wiec za kazdy nowy linek jestem zawsze wdzieczna :)

  13. Edwar D.Dana napisał(a):

    Są w historii po prostu pewne fakty (nie interpretacje) Glosie.
    Jeśli byś np. napisał ze rola biurokracji w tworzeniu Francji była decydująca czy to samo o Prusach, świadczyło by to o tym ze posiadasz konieczna dawkę historii i nie zapominasz się kiedy piszesz.

    USA to twór inicjatyw społecznych i społeczeństwa obywatelskiego. Oczywiście w miarę rozwoju system polityczny USA komplikował sie. Stopniowo biurokracja była rozbudowywana. Działo się to jednak z dużymi oporami i powoli.

    Jak zapewne doskonale pamiętasz wiele funkcji które w modelu europejskim są funkcjami urzędniczymi w USA są funkcjami politycznymi, z wyboru. Funkcjonarujsze ci są zaprzeczeniem weberowskiego ideału biurokraty, który powinien być „bezosobowy”.

    Nie wchodzę tu w spór czy biurokracja jest w ogólności „be” czy „cacy”.
    Nie interesuje mnie przeciąganie liny czy Francja lepsza od USA czy na odwrot. Są to różne genetycznie modele państw i tyle.

    Ktoś kiedyś nawet z Europejskich XIX wiecznych podróżników żartował ze w Teksasie nawet hycla oczyszczającego miasteczko z dzikich psów i kotów wybiera się większością glosow.
    Głosują ludzie, nie psy i koty, oczywiście.

  14. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jesli sie nie myle i dobrze rozumiem zasady w sprawach sporow kompetencyjnych TK rozstrzyga w pelnym skladzie. Jest wiec nadzieja ze sedziowie jako nominaci z kilku kadencji Sejmu zasiadajac w pelnym skladzie nie zrobia fuszerki i rozstrzygniecie nie bedzie „polityczne” ale prawne.
    Pytanie do prawnikow:
    Czy ta sprawa zostanie rozstrzygnieta jako spor kompetencyjny?

  15. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Nie czytałem wniosku do Trybunału. Trudno powiedzieć. Intuicyjnie jednak sądzę, że nie jest to spór kompetencyjny, wg. mnie to jest spór o nonsens prawny i każde rozstrzygnięcie co do prawa jak i trybu wobec tego wydaje się możliwe.

  16. Edwar D.Dana napisał(a):

    Glos
    To chyba wazne. Czy tego wniosku nie mozna gdzies znalesc?

  17. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Myślę, że wniosek powinien być na stronach www TK. Być może znajdziesz w google link. Nie mogę pomóc, gdyż zaraz wychodzę.

  18. dark side napisał(a):

    Edwarze,
    czytajac wczoraj dyskusje glosa z Narciarzem odnioslam wrażenie, ze obaj panowie używają pojęć: państwo, społeczenstwo, biurokracja itp. w roznych kontekstach i stad dochodzi do nieporozumien. Zaczęłam juz nawet pisac, ze inne rozumienie tych pojęć i zalezności między nimi jest wynikiem glebokich roznic ustrojowych. nie dokonczylam wpisu i ciesze sie, bo wyjasniles te roznice dzis duzo lepiej :)
    Jeszcze dygresja dyletanta na temat praktyki stosowania prawa. Zyczylabym sobie, jak pewnie wiekszosc z nas, by Trybunał rozstrzygnął ten spór kompetencyjny ostatecznie (nie wypowiadam sie o wyniku, bo sie na tym nie znam) jednak z tego co pisze glos wynika, ze moze sie to okazac niemozliwe. jakis wyrok dotyczacy konkretnego zdarzenia zapadnie, jednak w praktyce jedynie zaogni on konflikt.

  19. Edwar D.Dana napisał(a):

    „wg. mnie to jest spór o nonsens prawny i każde rozstrzygnięcie co do prawa jak i trybu wobec tego wydaje się możliwe”

    Do funkcji TK nalezy miedzy innymi „rozstrzyganie sporów kompetencyjnych pomiędzy centralnymi konstytucyjnymi organami państwa”

    Co prawnik rozumie przez „spor o nonsens prawny”?

    „Sporu o nonsens” prawny nie znalazlem. Glosie wybacz ale musze rznac glupa wobec tego ze z poradnictwa przechodzisz na dosc swobodne „orzecnictwo”.
    Dobrego dnia jesli wychodzisz.

  20. dark side napisał(a):

    ps. zaogni konflikt oznacza dla mnie , ze zamiast rozstrzygnac spor jednoznacznie otworzy szerokie pole kolejnych interpretacji.

  21. Edwar D.Dana napisał(a):

    Paradoksem dla mnie jest ze SLOWNIKOWO Konstytucja rozstrzyga sprawe jednoznacznie, ze LOGICZNEGO nonsensu w rozstrzygnieciech konstytucyjnych nie widze.
    Pytanie:
    Czy fakultety prawa nie zostaly zbyt rozbudowane ILOSCIOWO?
    Pamietam te tlumy studentow prawa.
    Ilosc przeszla w jakosc?
    Kto pamieta opowiadanie Lema (chyba) o afrykanskim (niby) dyktatorze ktory zakupil komputery i nakazal czarownikom wtlaczac wnie zaklecia majace sprowadzic deszcz?
    Zdradzam odrazu puente.
    Ilosc informacji wtloczonej do komputerow przeszla gwaltownie w odmienna jakosc. Zostala kupa gliny. Ludzie zaczeli pisac na tabliczkach, oczywiscie glinianych. Powstal Kodeks Cham-Go-Grabi.

  22. Edwar D.Dana napisał(a):

    To pytanie

    http://kuczyn.com/2009/04.....ment-74805

    dotyczylo sformulowan a potem interpretacji prawnych.
    Zarowno redagowanie (nie stanowienie) prawa jak i jego interpretacja jest „w rekach” prawnikow. Czy nie?

  23. dark side napisał(a):

    EDD,
    swego czasu interesowalam sie prawem szariatu ( z powodow praktycznych), wpadl mi w rece material dokumentalny robiony przez BBC na temat (chyba, wkazdym razie tamte okolice) Maroka, gdzie funkcjonuja rownolegle dwa porzadki prawne- panstwowy i religijny (szaria). zloczynca (oskarzony) ma prawo wybrac wedlug ktorego prawa bedzie mu wymierzona kara. Ma to wymiar praktyczny, gdyz szaria przewiduje kary cielesne np. obciecie reki lub uszu. Okazalo sie, ze wiekszosc ludzi wybierala kodeks religijny. Prawo religijne mialo te przewage nad swieckim, ze wyrok zapadal na miejscu (sady 24-godz. sie nie umywaja) i prawnik byl niepotrzebny, bo nie bylo zadnej mozliwosci interpretacji przepisow. wygladalo to tak, ze w przybudowce do meczetu siedzial sedzia, ktory mial na kolanach koran, a interesanci klebili sie przy wejsciu. Interesanci wyluszczali sprawe powolujac swiadkow, po czym sedzia otwieral koran i odczytywal wyrok. wyrok np.pokazana chlosta dla zlodzieja i zajecie 2 swin- byl wykonywany na miejscu i bezzwlocznie na placu przed urzedem. Swietne rozwiazanie dla spoleczenstw praktycznych i nieobytych prawnie :)
    Reporterka, ktora prowadzila wywiad z sedzia probowala mu zadawac podchwytliwe pytania „co by bylo gdyby okolicznosci byly takie a nie inne” . Sedzia nie dal sie podejsc, na wszystko odpowiedz byla jedna- tak stoi w swietej ksiedze a ze swieta ksiega sie nie dyskutuje, a jak sie nie podoba to do sadu powszechnego :)
    Byl tez wiele mowiacy wywiad z bezrobotnym prawnikiem, ktory skarzyl sie, ze nie ma zapotrzebowania na jego uslugi :)))

  24. głos zwykły napisał(a):

    Ja używam słowa biurokracja w tym znaczeniu:
    biurokracja ogół ludzi administrujących, zarządzających, organizujących pracę instytucji i urzędników; władza oderwana od mas, narzucająca im decyzje społecznie szkodliwe.
    biurokrata urzędnik bezduszny, ślepo trzymający się formalnej strony przepisów.
    biurokratyzm bezduszność, formalizm, rutyna, opieszałość administracji, połączone z niekompetencją i obojętnością dla spraw i interesów jednostek i ogółu.
    Etym. – fr. bureaucratie ‘biurokracja’; bureau ‘biur(k)o; urząd’ od bure ‘gruba materia wełniana (jaką pokrywano stół)’ z późn.łac. burra ‘jp.’; zob. -kracja.

    W moim przekonaniu słowo biurokracja można w tym sensie odnieść zarówno do ludzi zarządzających sprawami ogółu w USA i Europie.

  25. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dark
    Mam swojego ulubionego pisarza kryminalow. Kryminalow niezwyklych. Akcja toczy sie w dawno temu w Chinach. Zaraz dostaniesz link.
    Glowna figura jest w tych kryminalach Sedzia ktory jest jednoczesnie sledczym, prokuratorem i sedzia. Lektura fajna bo to zrobione przez sinologa fachowca. Wiele historycznej i kulturowej „informacji” o starych Chinach.

    http://pl.wikipedia.org/w....._van_Gulik

    :D

  26. Edwar D.Dana napisał(a):

    władza oderwana od mas
    no i chwala Bogu.

    Lektura nieobowiazkowa i troche archaiczna prawie jak Dmowski:

    José Ortega y Gasset „Bunt mas” ISBN 978-83-7495-564-5

    Gustave Le Bon „Psychologia tłumu” nie mam pod reka Glosie.

    Nalezy czytac na stojaco nie na kleczkach.

  27. vannelle napisał(a):

    W zachowaniu obu stron konfliktu widać zwyczajne cwaniactwo.
    Nie pomoże mnożenie przepisów, wykładni itp. Nie zastąpi to zwyczajnej przyzwoitości.

    Nadzieja w wyborcach.

  28. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    ……..Przez nonsens prawny my prawnicy rozumiemy takie postawienie zagadnienia prawnego na które nie ma satysfakcjonującej odpowiedzi, bez uznania na samym wstępie, że mamy do czynienie z nonsensem prawnym.
    ……..Ów nonsens prawny przy tym może wynikać z błędnego sformułowania przepisu prawa lub szeregu przepisów prawa, a może być wynikiem wnioskowania typu błędne koło lub innego absurdalnego wnioskowania, albo wiązać z praktyką jego stosowania przepisu prawnego, która ma charakter absurdalny jak np. omawiany przeze mnie art. 14 ust. 2 pkt 8 updf, która przełamuje zasadę konstytucyjną i wynikającą z ustawy zwykłej zapis, iż źródłem obowiązków podatkowych i ciężarów fiskalnych może być tylko jasno sformułowany przepis prawa.
    …….Przykładowo w postępowaniu kasacyjnym za nonsens prawny ujawnia się przez takie rozstrzygnięcie sądu niższej instancji, które wiedzie osobę wnoszącą kasację do konkluzji, że doszło do naruszenia prawa materialnego zarówno przez jego błędną wykładnie jak i niewłaściwe zastosowanie.
    ……..Praktyka zaś nonsensownych zachowań się organów władzy może przejawiać się w tym, że na zarzut stronniczości organ władzy odpowiada, że zadał pytanie organowi, któremu stronniczość się zarzuca, a ten uznał, że zarzut jest nieprawdziwy i kropka. W związku z tym nie można uznać, że organ jest stronniczy, gdyż sam organ uznał, że nie jest stronniczy!
    ……. Samo zaś zjawisko nonsensów prawnych nie jest zapisane w systemie prawnym w prawie materialnym, proceduralnym i kodeksach etyki, ono ma na celu bowiem postawienie, każdego rodzaju władzy ponad prawem. Widzimy to jaśniej w praktyce funkcjonowania Rosji czy Białorusi, a mniej w praktyce funkcjonowania Polski, bo tam doszło już do przejęcia władzy przez dyktatora, który ma za zadanie wg. mniemaniu przywrócić świetność narodu, dokonać jednoosobowo sanacji gospodarki, czy przywrócić ład i porządek społeczny etc. etc. Warto jednak zapoznać się z Konstytucją Federacji Rosyjskiej z 1993, gdyż wydaje się, że stoi ona na wyższym poziomie Konstytucja RP z 1997 r. A praktyka jaka jest każdy widzi tzn. widzi albo i nie widzi :D
    …… Jest jeszcze jeden aspekt nonsensu prawnego on ma, bowiem za zadanie umożliwić sprawowanie władzy osobom myślących o władzy w kategoriach prostych np. tak jak sławne Lecha Wałęsy: róbcie aby było dobrze, albo Zofii Grzyb czy też Albina Siwaka postulaty sprawiedliwości społecznej. Jak bowiem inaczej w Polsce mogliby sprawować władzę związkowcy z Solidarności i apartczycy z młodzieżówki PZPR-owskiej, którzy mają chyba bardzo zbliżony horyzont intelektualny i mentalny.

  29. Edwar D.Dana napisał(a):

    Na czym polega nonsens prawny w art. kon. normujacych kompetencje prezydenta i rzadu?
    Nie bede ich tu juz cytowal czy nawet linkowal. Byly tu wielokrotnie.
    Glosie tu „wystarczy” wspolne posiedzenie Rady Jezyka Polskiego i delegatow Polskiego Towarzystwa Logiki i Filozofii Nauki.

    Krakowskim targiem ustalamy ze przewodniczy czlonek RJP
    Adam Szostkiewiecz.
    OK?

  30. Paweł Luboński napisał(a):

    „Akcja toczy sie w dawno temu w Chinach.”
    .
    Czytałem, ale średnio mi to smakuje. Realia są starochińskie, ale słownictwo i język narracji zupełnie współczesne, co mi zgrzyta. Może to kwestia polskiego przekładu. Poza tym psychologicznie te książki są płyciutkie.
    Zrobiła się ostatnio moda na kryminały historyczne. W „Polityce” zachwalają jakiś cykl ulokowany w starożytnym Rzymie. Obawiam się jednak, że w większości przypadków jest to próba brania zblazowanego czytelnika na egzotykę. Żeby z sensem napisać coś takiego, trzeba mieć wiedzę i talent Umberto Eco.

  31. Edwar D.Dana napisał(a):

    Wydaje mi sie Pawle ze van Gulik wiedze taka mial.
    Hm, Eco. Ja lubie.
    Ale…Jesli idzie o „Imie rozy” to niedawno rozmawialem z historykiem filozofii oczywiscie czysto rozrywkowo. Wybrzydzal na „Imie” :D
    a wlasciwie autora, ze splaszcza dla profanow filozofie sredniowieczna.
    Psychologia?
    Nie lubisz Pawle teatru kukielkowego?

  32. Edwar D.Dana napisał(a):

    „słownictwo i język”
    Gdzies u Golubiewa bylo raz „stop” rzekniete przez jakiegos jarla, komesa czy woja.
    Cofnelo mnie.
    Tyle ze nie pamietam jak jest „stop” po goralsku czy kaszubsku. :D

  33. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    ……..Ja sądzę, ze nonsens prawny kryje się za nieokreślonością art. 126 ust. 1-3 K_RP, a także w tym, że jest on wybierany bezpośrednio przez naród (art.127 ust. 1K_RP).
    …….W moim przekonaniu art. 126 ust. 1-3 to faktycznie osoba odpowiedzialna przed Bogiem i Historią, która ma ponadto tytuł prawny, aby podporządkować sobie inne władze, bowiem jest Najwyższym przedstawicielem władzy i gwarantem ciągłości władzy państwowej. Bardzo silnie brzmi w szczególności art. 126 ust. 2 K_RP.
    ……Ja sądzę, że z takimi kompetencjami Prezydent RP ma prawo pogonić w diabły i TK!

  34. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze, Gołubiew włożył jednak w warstwę językową solidny wysiłek. Do tego stopnia, że kiedy zaczynałem lekturę, mało co rozumiałem.
    Swoją drogą można dyskutować nad celowością takich zabiegów, skoro nie ulega wątpliwości, że archaizowana polszczyzna Gołubiewa ma niewiele więcej wspólnego z polszczyzną czasów Chrobrego niż nasza współczesna. Ale klimat to stwarza. U van Gulika tego klimatu zupełnie nie ma.
    Teatru kukiełkowego nie lubię. Ale choćbym lubił, to jest on czystą konwencją. Natomiast powieść kryminalna z założenia powinna być realistyczna, nie tylko realizmem materialnym, ale także psychologicznym. Oczywiście większość prozy tego gatunku nie posiada tej cechy. Dlatego nie przepadam za kryminałami, choć czasem czytuję. Z tej branży najwyżej cenię Simenona, i to raczej późnego, z lat pięćdziesiątych. Właśnie za realizm psychologiczny.

  35. Edwar D.Dana napisał(a):

    Pytanie:
    Czy w jezyku prawnym najwyższy PRZEDSTAWICIEL władzy to to samo co najwyzszy organ władzy?
    Pytam bo nie wiem, nie retorycznie.

    Pytanie drugie:
    Czy ewntualny najwyzszy organ wladzy wiaza w jego dzialaniu prawa?

  36. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Ja sądzę, że przedstawiciel, to ktoś wiecej niż organ. Najważniszy organ to może być mózg, a u innych co innego. Ale PRZEDSTAWICIEL, to jest REPREZENTANT, innymi słowy to Prezydent jest jednoosobowo najważniejszym reprezentantem Polski. Prawa co można robić, a co nie, wiążą owszem, ale premiera i RM, ale nie Prezydenta. Prezydent jako gwarant Konstytucji wyraźnie wznosi się ponad prawo. To jest raczej taki Pan, który może kopnąć w stolik i go przewrócić, gdy uzna, że tak trzeba.

  37. Edwar D.Dana napisał(a):

    a co nie, wiążą owszem, ale premiera i RM, ale nie Prezydenta. Prezydent jako gwarant Konstytucji wyraźnie wznosi się ponad prawo.

    W moim tlumaczeniu tekst Glosa:

    Konstytucja RP stanowi iz Prezydent jest samowładca (samodzierżca,autokrata)
    ……
    Glosie ja nie chce bys mnie sadzil, bronil lub oskarzal. Nie chce nawet porady prawnej.
    Chyba ze w pracy to ty jestes inny czlowiek?

  38. W.Kuczyński napisał(a):

    głosie,.
    moim zdanie opowiadasz niestworzone rzeczy. Nic, ale to absolutnie nic nie upoważnia do takiej interpretacji okreslenia reprezentant. Przeczytaj Konstytucję, bo chyba jej nie czytałeś.

  39. Paweł Luboński napisał(a):

    O ile pamiętam, przed Bogiem i historią to był prezydent odpowiedzialny w konstytucji z 1935 roku. W obecnej raczej nie.

  40. Edwar D.Dana napisał(a):

    Nie wazny jest ten pojedynczy przypadek.
    Pytaniem jest:
    Na ile to typowe?
    Jesli tak, to:
    Co robic?

  41. Edwar D.Dana napisał(a):

    Oczywiście pytanie dotyczyło ewentualnej typowości pozycji Tego prezydenta.
    No bo jeśli Każdy prezydent ma i będzie miał taka pozycję to, to nie będzie IV RP.
    Toż to będzie Druga Kamasutra!!!

    Dopoczytania

  42. głos zwykły napisał(a):

    Drodzy Panowie!
    ……..Uważam, że analogie z Konstytucją kwietniową z II RP są oczywiste. Uprawnienia (kompetencje) i pozycja Prezydenta RP są ogromne. Dalej w momencie, gdy premier i prezydent wywodzą się z tego samego nurtu politycznego są oni w stanie zdominować wszystkie inne władze. Gdy zaś prezydent i premier pochodzi z różnych obozów politycznych, prezydent może w dużym stopniu uniemożliwić realizację programu politycznego premiera.
    …….A zresztą nie przesądzajmy sporu. Rostrzygnie go TK. Ja zaś uważam, iż są argumenty przemawiające za tym, aby uznać, że nie jest to spór kompetencyjny. Raczej jest to spór dotyczący istoty władzy Prezydenta RP

  43. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Nie chcesz porad prawnych to ich nie otrzymasz. Nie zamartwiaj się! Jeśli zaś o sądownictwo, to rozumiem, że mając do wyboru mnie jako sędziego świeckiego i sędziego religijnego wybrałbyś prawo szariatu, bo ono jest w gruncie rzeczy ci bliższe.

  44. W.Kuczyński napisał(a):

    Istota władzy jakiegokolwiek podmiotu zawiera się w jego kompetencjach. Poza nimi ona nie istnieje.

  45. W.Kuczyński napisał(a):

    I jeszcze jedno, konstytucja z kkwietnia 1997 roku wspólne z Konstytucja Kwietniową ma niewiele ponad nazwę. Ona definiuje zupełnie inny ustrój.

  46. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Głosie Witam
    Przeczytałem pobieżnie Twoje wypowiedzi na temat konstytucji i uprawnień Prezydenta i zwrócilo moja uwage Twoje stwierdzenie ze Prezydent jako najwyzz przedstawiciel może” kopnąć stolik i cos kolo tego” czyli jednym słowem wszystko mu wolno.
    Nie wgłębiam sie w Twe wywody na temat nonsensów prawnych bo to cholernie nudne.
    Biorę to tak na chłopski rozum w/ciebie prezydentowi wszystko wolno,odpowiada przed bogiem i historią,jak to sie ma do demokracji?
    a co elektorat/’ może się odezwać raz na 5 lat?
    Prezydencka interpretacja Konstytucji której On jest gwarantem prowadzi tylko do jednego „jest ponad prawem” jest jedynowładcą czuli wbrew konstytucji i tu w/mnie łamie konstytucję
    Głosie nie dziel włosa na czworo tylko powiedz tak czy nie, interpretacja konstytucji przez kancelarie prezydencka jest łamanie prawa czy nie?
    A może lamie premier? wskaż gdzie jest to łamanie (ale nie mów że Prez. jest najwyższym przedstawicielem boto jest takie ze można wszystko wpisać)
    Pozdrawiam odpisz proszę

  47. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Głosie
    Jeszcze jedno odnosnie odpowiedzialnosc prezydenckiej dla mnie to wazne przed kim odpowiada Prezydent,bo kazda żyjąca istota ( rozumna)za swe zachowania ponosi konsekwencje A Prezydent tylko przed elektoratem i co 5 lat a jezeli w miedzy czsie narobi głupstw to kto ma prawo Go powstrzymać (ale nie pisz że Tryb.Konst. bo do tego trzaba czasu no i o kontr asygnacie premiera)
    To też bardzo ważne dla nas elektoratu bo jak pisałem te rozwazania akademickie nas elektorat nie interesuje
    czekam z wypiekami na twarzy

  48. głos zwykły napisał(a):

    Zdzisławie_1
    …….Uważam, że spór przed TK nie jest sporem o kompetencję, lecz sporem o wykładnie prawa dot. istoty władzy Prezydenta RP. Jego elementem zaledwie jest kwestia co to oznacza, że Prezydent RP z zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem RP i właściwym Ministrem. Natomiast pisząc o nonsensie prawnym mam na uwadze to, że z jednej strony mowa jest o tym w konstytucji, iż RP jest demokratycznym państwem prawnym, a z drugiej jest tutaj napisane, iż naród sprawuje swoją władzę poprzez Prezydenta RP, który jest narodu najwyższym przedstawicielem przy czym jego kompetencje nie są wyraźnie domknięte, albo innymi słowy władza Prezydenta RP nie jest sumą kompetencji mu przyznanych, skoro jest gwarantem, stoi na straży etc. Dla mnie władza Prezydenta jest za duża jak na państwo demokratyczne. Nie chcę nawet o tym myśleć co by było gdyby prezydentem był Jarosław.
    …….Natomiast Prezydenta RP moim zdaniem nie narusza prawa. Konstytucja RP, bowiem najwyraźniej pozostawia swobodę Prezydentowi o silnej osobowości, większych ambicjach czy mniejszych, aby był bardziej lub mniej aktywny.
    ……Mam jedną jeszcze refleksję. Słuchałem dzisiaj Lecha Wałęsę. Doprawdy ten człowiek chyba nie wie o czym mówi. (A słuchacze też tej szansy nie mają, aby się dowiedzieć). No i gdyby takiemu człowiekowi dać Prezydenturę tego rodzaju, to z całym szacunkiem dla Lecha jako symbolu, byłoby to jak dać małpie odbezpieczony granat.

  49. głos zwykły napisał(a):

    Zdzisławie_1 Kto może go odsunąć. Teoretycznie zgromadzenie Narodowe.
    Zgodnie z art. 145.1 i 2. Konstytucji RP można postawić Prezydenta przed Trybunałem Stanu. Wymagany jest wniosek 140 posłów, a postawienie w stan oskarżenia może być podjęty większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby członków Zgromadzenia Narodowego, czyli Sejmu i Senatu.

  50. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Głosie

    Zaraz, mówisz że spór nie jest o kompetencje tylko o wykładnie prawa?dla mnie to prawie jeden diabeł,bo jezeli ustali sie ze przekracza kompetencje to zn. że przekracza prawo,czyli przekracza swoje kompetencje.Więc jeżeli trybunał określi jak zrozumiec nalezy współdziałanie z rządem a nie stawia Go wobec faktu dokonanego (stanowisko w sprawie sekrt. Nato) to znaczy zę zarazem przekracza prawo i jest chyba wykładnią zarazem, prawda?
    Więć nie zamulajmy problemu który przedstawił Gospodarz i zastanówmy się czy np. w obecnej sytuacji Pan Prezydent nie czyje się bezkarny bo te 2/3 czlonków zgromadzenia jest w tej chwili nie do osiągnięcia. Więc jak uważasz,
    „Dla mnie władza Prezydenta jest za duża jak na państwo demokratyczne. Nie chcę nawet o tym myśleć co by było gdyby prezydentem był Jarosław.”
    to dajmy temu wyraz w piętnowaniu lub nie pisząc na ten temat i jeżeli to możliwe podająć powody dlaczego, np. co takiego jakie głupstwa plótł Wałesa a nie odrazu oceniać że to jak małpa z odbezpieczonym granatem.
    Piszmy argumentujmy a nie bawmy sie w subtelności prawnicze.
    z calym uznanie dla Twej wiedzy prawniczej i nie tylko

  51. narciarz2 napisał(a):

    Dark napisala: Prawo religijne mialo te przewage nad swieckim, ze wyrok zapadal na miejscu (sady 24-godz. sie nie umywaja) i prawnik byl niepotrzebny, bo nie bylo zadnej mozliwosci interpretacji przepisow.
    .
    Podobny wynalazek byl z powodzeniem stosowany takze w USA. „Judge Roy Bean held court in his saloon along the Rio Grande in a desolate stretch of the Chihuahuan Desert of southwest Texas. [...] As a judge, Bean relied on a single lawbook, the 1879 edition of the Revised Statutes of Texas. If newer lawbooks appeared, Bean used them as kindling. Bean did not allow hung juries or appeals, and jurors, who were chosen from his best bar customers, were expected to buy a drink during every court recess.”
    http://en.wikipedia.org/wiki/Roy_Bean
    .
    Dla osob, ktore nie dysponuja angielskim, ponizej jest tlumaczenie dokonane z pomoca Google:
    Sędzia Roy Bean orzekł sąd w swoim salonie wzdłuż Rio Grande w pustynię naciągnąć na Chihuahuan pustyni południowy Teksas. [...] Jako sędzia, Bean powoływać na jednym lawbook, w 1879 wydanie Zrewidowanego Statut Texas. Jeżeli pojawiły się nowsze lawbooks, Bean nich wykorzystywane jako rozpałka. Bean nie pozwalają hung jury lub odwołań i sędziów, którzy byli wybierani spośród swoich najlepszych klientów baru, spodziewano się kupić napój podczas każdego sądu wgłębienia.

  52. narciarz2 napisał(a):

    Bars napisala, ze szanuje tylko tych, ktorzy osobiscie wyciagneli kogos z meliny. Ja bardzo szanuje Bars za to, ze ona osobiscie to zrobila. Jednak zwracam tez uwage, ze osobiste wizyty w melinach nie sa jak dotad wymagane przez zaden kodeks etyczny przed wyrazeniem swojego zdania na ten temat. Co wiecej, wizyty w melinach sa na ogol niebezpieczne, jesli ktos nie jest kobieta w co najmniej srednim wieku, mistrzem karate, albo policjantem w towarzystwie innych policjantow. Tzw. przecietny inteligent powinien sie dobrze zastanowic, zanim otworzy drzwi meliny. Ja rozumiem, ze Bars oczekuje innej postawy, jednak oczekiwanie odwagi od inteligentow jest na ogol pozbawione realizmu. Rola inteligentow jest sie wypowiadac. Otwieranie drzwi od melin lepiej jest pozostawic wyszkolonym fachowcom.
    .
    Jesli o mnie chodzi, to ja goraco popieram szkolenie i oplacanie fachowcow. Natomiast sam osobiscie bede sie trzymal z daleka od melin bez wzgledu na zdanie Bars na ten temat.

  53. narciarz2 napisał(a):

    Chcialbym jeszcze dodac, ze moje zalecenie Glosowi w poprzednim wątku „wez wykluczonych do domu” bylo tzw. figurą retoryczną. Ja tego od Glosa nie oczekuje, bo chociaz sie z nim nie zgadzam, to jednak szanuje go za realizm. Jesli ktos chce ciągnąc ten wątek, to moge wyjasnic, co to jest „figura retoryczna”.

  54. głos zwykły napisał(a):

    Drogi Narciarzu2
    Czas już najwyższy na małą wizytę u neurologa. (Mój brat ostatnio uznał, że Ronald Reagan kiedy był jeszcze Prezydentem miał problemy z pamięcią). Otóż zalecenie twoje było adresowane do Edwarda, który też jest realistą tyle że chyba z kategorii realistów niewidomych.

  55. głos zwykły napisał(a):

    http://kuczyn.com/2009/04.....ment-74829
    Panie Waldemarze,
    …….Ja jestem obserwatorem praktyki konstytucyjnej i nie podzielam Pańskiego optymizmu, czego daje często wyraz na tym blogu, szanując przy tym Pana poglądy, zwłaszcza tam, gdzie uważa Pan, że w Polsce dzieje się źle.
    ……Jeśli zaś chodzi o kompetencje Prezydenta RP, to jakkolwiek konstytucja z 1997 r. ma rzeczywiście inną konstrukcję niż ta z 1935, to Prezydent ma wiele kompetencji Prezydenta Sanacji i jestem przekonany, że w oparciu o jej tekst, a zwłaszcza praktykę, także jej nieprzestrzegania, niejeden dyktator miałby szansę sprawować tutaj władzę :D
    ……Na szczęście żaden, jak dotychczas nie zastąpił rodzimej oligarchii i anarchii, która jak dotąd skutecznie blokuje szanse rozwojowe naszemu państwu i społeczeństwu.

  56. głos zwykły napisał(a):

    Ale czy to naprawdę takie jest wielkie szczęcie?

  57. narciarz2 napisał(a):

    Glosie, czyzbys nie pamietal, co pisalem? A moze nie rozumiesz? I co ma do rzeczy Edwar? Tak czy inaczej, wpis byl adresowany do Bars, wiec mozesz czuc sie zwolniony z obowiazku rozumienia.

  58. głos zwykły napisał(a):

    http://kuczyn.com/2009/04.....ment-74837
    Narciarzu2 twoje zalecenie „wez wykluczonych do domu” nie było kierowane do mnie, lecz do Edwarda. Sprawdź to :D

  59. narciarz2 napisał(a):

    Glosie:
    nie bede sprawdzal, wierze na slowo.

  60. głos zwykły napisał(a):

    …….Jeśli chodzi o żałobę to warto zauważyć, jak szybko nasze społeczeństwo przechodzi ponad takim nieszczęściem, zaledwie konotując to jako fakt, który się wydarzył. Minęło 64 lata od wojny, pojawiły się zupełnie nowe pokolenia, a trauma jaką doświadczyło społeczeństwo w czasie wojny dalej trwa i objawia się obojętnością, zupełnym odepchnięciem uczuć.
    ………Bo co widzieli nasi rodzice i dziadkowie, spalone, zmasakrowane i gnijące zwłoki. A od czego byli zmuszeni, aby przeżyć do odwrócenia głowy.
    …….Tak się zdarzyło, że mój ojciec był na kilku wojnach jakie toczyły się po II wojnie światowej, a i brał udział w II wojnie światowej.
    …….Zapytałem go więc jak się zaczyna wojnę, a on odpowiedział, że normalnie. Jednego dnia jest spokój, a drugiego jest już wojna, bowiem przylatują samoloty, czasem helikoptery i zaczyna się bombardowanie na dużą skalę, wszystko zostaje zrujnowane i ludzie są zszokowani, ale i się dziwią, że tyle ich przeżyło, potem uprząta się trupy i wraca normalność do następnego nalotu. A gdy przechodzą przez daną miejscowość walki zbrojne i zaczynają się rozstrzeliwania także cywili i ludzie są jak zwierzęta zupełnie sterroryzowani, koncentrują się na tym, aby sami przeżyć.
    ……..Potem być może wojna się kończy, ale jednak coś w ludziach zostaje przez wiele następnych pokoleń. Jakaś obojętność, uznanie tragedii za rodzaj normalności, trzeba odwrócić głowę w drugą stronę i pójść dalej.
    ……..Nie wiem czy echa tej mentalności nie odezwały się przypadkiem w nas w odpowiedzi na tragedię w Kamieniu Pomorskim. Zginęło 22 osoby w tym dzieci. Spłonęli żywcem. A wielu z nas nie czuje nic. Może dlatego, że cóż to jest przy tragedii września, okupacji, wywózek, wysiedleń, getta, a potem Powstania Warszawskiego.
    ……Czy jesteśmy jako naród nie tylko mało cywilizowani, ale nadto okrutni i bez uczuć i jak to się ma do fenomenu roku 1980 albo 1989 ?

  61. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mnie sie wydaje, ze nie bierzecie panowie pod uwage jednej rzeczy – prezydent ma wladze ograniczona konstytucyjnie do reprezentowania, ale jezeli sie wtraca i dziala po swojemu – czy Konstytucja przewiduje jakies konsekwencje? Nie! O ile nie zlamie tej Konstytucji wyraznie to nic mu nie grozi. Nawet jak zlamie, to wymagania do postawienia go pod Trybunal Stanu sa ( w wypadku Kaczynskiego) nierealne!
    Prosze powtorze: Art 145 – 2 Konstytucji:
    Postawienie Prezydenta Rzeczypospolitej w stan oskarżenia może nastąpić uchwałą Zgromadzenia Narodowego podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby członków Zgromadzenia Narodowego na wniosek co najmniej 140 członków Zgromadzenia Narodowego.

    I wicie Panowie – oni to tez wiedza! A nie po to wepchneli beprawnie swoich ludzi do Trybunalu, zeby nie miec z tego korzysci.
    Czyli Zdzislawie, onze Kaczynski ten stolik kopnac moze!
    A Glos ma racje… Sedno nie lezy w tym, co my myslimy i co sobie wyobrazamy, lezy w tym, ze oni widza to inaczej i sa zdolni do narzucenia wlasnej interpretacji trzymajac sie granic Konstytucji.
    Juz dawno twierdze, ze prawnikow w zaden sposob do wladzy dopuszczac nie nalezy…

  62. Ewa-Joanna napisał(a):

    Narciarzu,
    mysle ze Bars nie chodzilo o latanie po melinach, ale o bardziej realna dzialalnosc w sprawie owych „wykluczonych” a nie tylko puste gadanie. Dzialalnosc sprawcza do zmiany prawa, pomoc w realizowaniu prawa istniejacego, czasem zwyczajne „dobre slowo”, a nie tylko teoretyczne roztrzasanie tematu.
    Moze kazdy z nas powienien zrobic te odrobine, jaka zrobic moze w ramach swojego zycia, czasem wystarczy sie usmiechnac zyczliwie do tej kupki nieszczescia jaka spotkamy na swojej drodze, a nie udawac, ze nic tam nie ma.
    No ale moze sie myle.
    Posluchajcie, to wlasnie o takich:
    http://www.youtube.com/wa.....lL68iSiht8

  63. Bars napisał(a):

    Myślę Głosie, że to sprawa wyobraźni ale i umiejętności wżycia się w zaistniałą tragiczną sytuację, chociaż i jedną i drugą w zrozumiałym odruchu samoobronnym nasza psychika będzie blokować aż po granice stuporu. Znacznie łatwiej jest też przyjąć czy zaakceptować śmierć jednego człowieka, choćby przyszła nie w czasie i w najbardziej tragicznych okolicznościach, niż jednoczesną śmierć wielu osób, bo tej już nasza psychika ogarnąć nie jest w stanie. Rozum zresztą także nad tym nie panuje i zazwyczaj nie chce zaakceptować faktów i dopuścić ich do świadomości. Takie tragiczne zdarzenie staje się w jakiejś mierze abstraktem – nie wiem dlaczego, ale tak już jest. Psychologowie zapewne potrafią to wytłumaczyć, ja nie.
    Pisałam tu bodaj wczoraj o zdarzeniu sprzed paru lat – wówczas, o świcie w drugi dzień Świąt Wielkanocnych, potężny wybuch gazu zniszczył trzy najniższe kondygnacje budynku w pobliżu mojego domu. Pamiętam dziwną, przejmującą ciszę tego pięknego wiosennego poranka. Na tzw. placyku w poszerzeniu ulicy, gdzie zwykle bawiły się dzieci, nie było nikogo. Wszyscy okoliczni mieszkańcy siedzieli w domach. W końcu wyszłam na taras i sąsiad zza płotu powiedział mi co się stało. Moją pierwszą reakcją było zdziwienie i niedowierzanie. Tego dnia nie wyszliśmy z domu nawet na spacer, ale nie zaznaliśmy też ani chwili spokoju, dręczeni obawami o znajomych mieszkających w tamtym budynku, którym chciałam zaoferować pomoc, ale z którymi nijak nie mogliśmy nawiązać kontaktu. Następny dzień jakoś upłynął i w końcu trzeba było iść do szkoły położonej prawie vis a vis miejsca tragedii. Wybrałam okrężną drogę, ale i tak mocno przechylonego i o wiele niższego niż poprzednio budynku nie dało się nie zauważyć. Na szczęście na miejscu dowiedzieliśmy się, że przeżyli wszyscy mieszkający powyżej trzeciej kondygnacji, a więc koleżanki i koledzy mego syna oraz reszta naszych znajomych. Ekipy ratowników z psami nadal przeszukiwały gruzy, a liczba ofiar zbliżała się szybko do trzydziestu. W całej dzielnicy nadal panowała dziwna cisza, a przygnębieni ludzie porozumiewali się szeptem lub półgłosem. Pamiętam, że czułam się jakaś pusta, spowolniona. Tego wieczoru przyszła znajoma mieszkająca w zniszczonym domu. Robiła wrażenie zamarzniętej, wypranej z uczuć, trochę rozkojarzonej. W pewnym momencie wzruszyła ramionami i zupełnie bez związku z tematem rozmowy powiedziała – no i po co myśmy remontowali samochód? Okazało się, że wybuch rozniósł też doszczętnie auta stojące na przydomowym parkingu. Znajoma przyszła do mnie nie tyle poskarżyć się na los, co po jedzenie i kawę dla pracujących nocą ekip, zrobiłyśmy więc kanapki, zaparzyłyśmy kawę we wszystkich termosach jakie były w domu, zabrałyśmy też pozostałe ze świąt ciasto i poszłyśmy. Widok był wstrząsający. Zazwyczaj oświetlony budynek tonął w mroku, jedynie tuż przy ziemi pełgały płomyki ognia. Przy agregatach prądotwórczych stała w całkowitym milczeniu grupka ludzi. Czasem ktoś podchodził i półgłosem zamieniał kilka słów z ratownikami. Zmęczone psy przysypiały obok misek z wodą ustawionych na chodniku. Wstrząsające było to, że wszyscy my tam zebrani mieliśmy nadzieję na cud, na to, że jeszcze ktoś zostanie odnaleziony, ocalony. Następnego dnia budynek był „sadzany” – kazano nam pootwierać okna i wyjść z domów. Wybuch nie był głośny, ale po nim z wysokościowca pozostała tylko sterta gruzów, którą zaczęto od razu wywozić. Nadzieja zgasła. Konwoje ciężarówek przejeżdżały tuż koło nas, ale wszystko to działo się nadal w dziwnej, jakby zawieszonej w powietrzu ciszy. Z jadących samochodów spadały czasem na ulicę jakieś przedmioty, jakaś podarta poduszka, jakaś książka już niczyja. Przechodnie zatrzymywali się smutni, zamyśleni. Te zagubione rzeczy, dokumenty przemijania, dowody kruchości naszego tu i teraz, robiły na ludziach wstrząsające wrażenie…
    Kiedy wszystkie gruzy już uprzątnięto, a po wysadzonym budynku pozostała jedynie głęboka jama w ziemi, wracając ze spaceru z psem i synem, znalazłam się dzięki tym dwom nadpobudliwcom w jej pobliżu. W pewnym momencie pies ruszył w kierunku słabo zabezpieczonego wykopu, a Potomek pobiegł za nim. Kiedy już byłam bliska ich zlapania spostrzegłam, że wiatr przywiał do mnie jakiś karteluszek i odruchowo schyliłam się by go podnieść. Był to rachunek wystawiony na nazwisko małżeństwa, które zginęło w wybuchu. I wtedy rozpłakałam się. Płakałam i płakałam i nie mogłam przestać. Mały W. był przerażony, pies skomlał a ja nadal płakałam . Nad czym? chyba nad wszystkim – nad znikomością życia, nad tym, że byle podmuch może wszystko zniszczyć, a zwykły świstek papieru może być trwalszy i odporniejszy na zagładę niż człowiek. Nie potrafiłam tego rachunku wyrzucić. Czułam, że wiatr przywiał go do mnie nie bez kozery. Najpierw chciałam go oddać rodzinie, ale jej nie znalazłam, potem myślałam o zaniesieniu go do kościoła, wreszcie wymyśliłam, że trzeba go pochować na cmentarzu… Mam go do dziś, przypomina mi o znikomości wszystkiego, o tym jak delikatne i podatne na zniszczenie jest ludzkie ciało, jak ważni są ludzie, którzy dziś są a jutro…
    Smutne to wszystko.

  64. Bars napisał(a):

    Drogi Głosie,
    właśnie znalazłam moją wczorajszą odpowiedź na Twój post, co do której miałam absolutną pewność, że została wysłana. Tymczasem „stopiła” mi się ona w jedno z tłumaczeniem, nad którym siedzę nocami, a ja tego w ogóle nie zauważyłam. Wniosek, muszę zacząć normalnie sypiać, bo zaczynam gonić w piętkę.
    Post wklejam pod poprzednim tematem Gospodarza zaraz po moim wpisie dla Torlina.

  65. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Bars Brakuje mi słów na oddanie jakości do Twojego opowiadania o tragedii z przed lat.J atez tak rozumiem przżycia jakie odnonosi się po tragedi Cisz samotne przeżywanie tej tragedii.Znakomicie to oddałaś i ten rachunek/dziekuje.
    Dlatego trudno mi współczuć gdy oglądam relacje z jakiej kolwiek tragedii podawanej przez Telewizje,to tylko sensacja ,krzyk oskarzania pretensjie tylko to a nic o tej tragedii i co się czuje. smutne ta jakoś naszych odczuć,trudno mi to zrozumieć,to zchamienie naszego zzycia,bo tak określam i odczuwam dzisiejszą rzeczywistość.
    Pozdrawiam

  66. Edwar D.Dana napisał(a):

    Na śniadanie:

    http://www.dziennik.pl/po.....denta.html

  67. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bars tam była. Stało się to w przestrzeniu jej codzienności. Jeśli nawet by nie wierzyła (czytaj nie współczuła) to mogła dotknąć i dotknęła. Takie wypadki mogą nam się przydarzyć raz lub kilka razy w życiu.
    A Kamień Pomorski to opowieść prasowa, czy jak pisze Zdzisław obrazek w TV.
    To nie jest nasza własna, osobista rzeczywistość. Środki techniczne pozwalają nam na sztuczne rozlewanie współczucia. Właśnie to „sztuczne” zawsze mnie niepokoi.
    To nie wojna i historia robią z nas „nieczułych”. To banalizacja winna. Nieomal codzienna możliwość oglądania obrazków z nieszczęść.

    W roku 1955 w Wielopolu Skrzyńskim rodzinnej miejscowości Kantora spłonął barak a w nim kilkadziesiąt osób głównie dzieci. Stało się to w czasie projekcji filmu wyświetlanego prze kino objazdowe. Zapaliły się ówczesne taśmy filmowe. Wyginęła spora część pokolenia, bo to niewielkie miasteczko. Władze zabroniły fotografowania pogrzebu. Zakaz został konsekwentnie wyegzekwowany. Jedynym obrazem, jaki pozostał jest dzieło miejscowego fotografa, który po latach wziął pędzel i …malował. Zdarzyło mi się to widzieć w podróży „za Kantorem”.
    Muszę przyznać, że ten obrazek tkwi we mnie bardziej niż zdjęcia z Kamienia Pomorskiego.
    Dlatego ukłony, Bars.

  68. Ewa-Joanna napisał(a):

    A przeciez trudno uwierzyc, ze nikt tego nie widzi, ze nikogo to nie obchodzi….
    http://dziecko.onet.pl/25.....tykul.html

  69. głos zwykły napisał(a):

    http://www.onet.tv/splone.....klip.html#
    ……..Myślę, że każdy może ocenić sam o jakich wykluczonych rozmawiamy.
    ……..Uważam, że takich samych ludzi można zobaczyć w każdym bloku w większym i mniejszym mieście.
    ……..Uważam, że jest powód, aby się wstydzić, i nie chodzi tylko o władzę, ale także o społeczny stosunek do tych problemów.
    ……..Nie jest także prawdą, że gminy nie stać na porządne budynki dla takich ludzi.
    ……..Gminy nawet biedniejsze posiadają środki, natomiast ani władze ani mieszkańcy nie uważają, aby pewien podstawowy standard ludziom wykluczonym należało zapewnić.

  70. maciek.g napisał(a):

    Głosie,
    z tego co piszesz zaczynam dochodzic do wniosku, że polskie prawo poszło w kierunku zwiększania wagi „litery praw” minimalizując i”intencje ustawodawcy”. Ojciec był adwokatem i mówił ze najważniejsza jest intencja ustanawiającego prawo /bo on coś konkretnego chciał nim uregulować/
    Skutki jakie niesie za sobą liczenie się jedynie z litera prawa można sobie prześledzić na religii Żydów uznających Talmud. /Wiadomo język to nie matematyka i zawsze mogą powstać niejasności./
    Wszyscy w Polsce na pewno znają ewangeliczną historię w której Żydzi żądają od Piłata ukrzyżowania Jezusa. Gdy Piład mówi „Weście go sami i ukrzyżujcie” przedstawiciele starszyzny odpowiadają „my mamy prawo wg którego nie wolno nam nikogo zabić” i dalej mówią że zgodnie z ich religią powinien zostać zabity.
    Jak widać już wtedy dla religijnych Żydów spowodowanie by zabił ktoś inny nie obciążało zabójstwem inspiratora. On fizycznie nie zabił , a więc przestępstwa wobec prawa niema. Żyd jeśli zleci i zapłaci komuś za zabicie niewygodnego dlań człowieka nie może być ukarany bo tak rzecze interpretacja w Talmudzie. W prawie Europejskim było zupełnie inaczej i winny był „współuczestnictwa” w zabójstwie.
    Świetnym przykładem bzdur jakie wychodzą z literalnego pojmowania prawa jest to jak żydzi obchodzą zakaz podróżowania w Szabat. W Talmudzie jest napisane. że żyd nie może w szabat podróżować , chyba że na wodzie. Jasne jest że prawo to tak zredagowano bo zdawano sobie sprawę, że płynąc statkiem żyd często nie będzie mógł przed szabatem dopłynąć do lądu i przerwać podroży. Ale od czego interpretacja – zgodnie z nią żyd chcący podróżować w szabat bierze ze sobą pęcherz z wodą / lub płaskie naczynie z wodą / siada na nim w pojeździe i już jest w zgodzie z prawem.
    Dla mnie intencja piszących naszą Konstytucję dotyczącą polityki zagranicznej jest jasna. Jasnym tez jest dla mnie ze „slogan” „Prezydent jest…” sam niewiele znaczy bez szczegółowego wskazania umocowań, a więc wypełnienia sloganu treścią.
    Ciekawe, że dla większość ludzi którzy zapoznają się z Konstytucyjnymi artykułami dotyczącymi polityki zagranicznej nie ma wątpliwości co może Premier i Rząd , a Co Prezydent i są zgodni że Prezydent Kaczyński łamie postanowienia Kostytucyjne

  71. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Mimo ze to nie jest tematem obecnego blogu,czytając w Polityce wywiad j. Zakowskiego z prof. Czapinskim pod znamiennym tytułem Polska Smuta uderzyła mnie jedna wypowiedz na temat przyszlego rozwoju Polski a brzmi ono tak
    „Czyli jak się wzbogacimy o dalsze 20 proc., to będziemy na progu.

    Z grubsza. I wtedy kluczem do dalszego rozwoju przestanie być to, co każdy z nas nosi w sobie – wykształcenie, zdrowie, indywidualna sprawność – a stanie się to, co jest między nami. Słabość więzi społecznych – brak zaufania, korupcja, nepotyzm, brak nieformalnych kontaktów, zamknięcie we własnych małych światach – stanie się przeszkodą o niezwykłej sile hamowania”
    Iw/mnie ma olbrzymią racje.Slabośc więzi społecznych ….
    i to ma sie do naszej dyskusji Kaczyńscy rozbili więz społeczną stworzyli kastowość ” nasi” czy to nie Oni uzyli zwrotu teraz k…My
    My tu Oni tam gdzie zomo itp.Jądro wszystkiego najlepszego to PIS a jadrem PIS-u to PC.
    Jakie to smutne, czy jest szansa na odwrócenie tej tendencji?

  72. jasnaanielka napisał(a):

    Ciekawy głos w dyskusji równoległej…
    http://passent.blog.polit.....ent-111181

  73. Torlin napisał(a):

    Ja naprawdę współczuję ofiarom i ich rodzinom. Mój wpis nie jest w żaden sposób związany z Kamieniem Pomorskim.
    Jesteśmy generalnie społeczeństwem, które ja nazywam po swojemu „aaaaa tam, przesadzasz”. Wszystkie przepisy są natychmiast łamane, lekceważone są jakiekolwiek normy, wszystko kwitowane jest wzruszeniem ramion. Rozmowa w sklepie Euro
    Kobieta – przecież ta płyta elektryczna jest na siłę,
    Mężczyzna – daj spokój kobieto, nie znasz się na tym, to się zrobi mostek.
    Kominiarze, gazownicy nie są wpuszczani do domów, nie można przegonić samochodów sprzed budynków, bo każdy musi zaparkować pod oknem, psy srają wszędzie gdzie mogą, przystanki oklejone fruwającymi reklamami, Chmielna w Warszawie będąc deptakiem z zakazem wjazdu zastawiona samochodami, bo tam nie ma parkometrów, Las Kabacki ze stosami wyrzuconych śmieci.
    To jest ta charakterystyczna cecha Polaków, niedbanie o zewnętrzną przestrzeń społeczną, czysto ma być u mnie w domu, a już za furtką mogą się walać śmieci. Dwie ulice ode mnie młoda kobieta postanowiła posprzątać brudy z pustej działki sąsiadującej z jej posesją i podczas zbierania 4 osoby wyrzuciły na tę sprzątaną działkę puste puszki po piwie i buteleczki po wódeczce.
    Nie mamy żadnych skłonności społecznikowskich i samorządowych. Ale samorządowych nie tych narzuconych przez Państwo, ale własnych, dotyczących naszych spraw. W mojej Dąbrówce w latach 80. założyliśmy Społeczny Komitet Budowy Wodociągu, później powstał Kanalizacji, Telefonizacji, Drogi Asfaltowej.
    Przejścia pożarowe są zapchane? Ale ja nie mam gdzie trzymać roweru. Trzeba posprzątać schody? A dlaczego ja?

  74. Edwar D.Dana napisał(a):

    No tak. Przeczytałem przypowieść na sobotę dzisiejszą rodem z mniemań, wyobrażeń i mentalności, której uogólniać na jakąkolwiek grupę społeczną wśród Polaków nie można. Można tylko powiedzieć:

    Tacy niestety bywają.

    Czy wszczynać w blogu awanturę?

    Nie warto. Wszystko rozpłynie się w relatywizującym bełkocie, bo tym mądrzejszym, chyba nawet wstyd podejmować dyskusję.
    Nie wypada też spluwać w blogu.
    Dlatego przepraszam Państwa. Muszę wyjść „za potrzebą”. Potrzebą by splunąć.

  75. Ewa-Joanna napisał(a):

    Krzysztof Kozlowski: „Proces tworzenia WSI rozpoczął się w styczniu 1991 r., trwał do sierpnia. Był ściśle kontrolowany przez Jarosława Kaczyńskiego, szefa Kancelarii Prezydenta RP, i Lecha Kaczyńskiego, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.”
    No to dlatego wiedzieli co rozwalac….

  76. Zofia napisał(a):

    Głosie,
    nieco zprzerażeniem przeczytłlam Twoja opinię:
    „Ja sądzę, że przedstawiciel, to ktoś wiecej niż organ. Najważniszy organ to może być mózg, a u innych co innego. Ale PRZEDSTAWICIEL, to jest REPREZENTANT, innymi słowy to Prezydent jest jednoosobowo najważniejszym reprezentantem Polski. Prawa co można robić, a co nie, wiążą owszem, ale premiera i RM, ale nie Prezydenta. Prezydent jako gwarant Konstytucji wyraźnie wznosi się ponad prawo. To jest raczej taki Pan, który może kopnąć w stolik i zgodnie z logiką i ustanowionym w Polsce prawem, ze:
    żaden urzędnik państwowy, nawet jeśli jest konstytucyjnym reprezentantem – a prezydent takim jest – nie stoi ponad prawem.
    Gwarant konstytucji nie wynosi się ponad nią, ale ma ją, jak nikt – skrupulatnie przestrzegać.
    Czy w tym pojmowaniu prawa – jest wg. Ciebie jakis nonsens?
    Zupełnie Ciebie nie rozumiem, tym bardziej, ze wypowiadasz się, jak sam zaznaczłleś z pozycji prawnika.

  77. Zofia napisał(a):

    Uff. znowu kompek zeżarł przy poprawianiu literówek.
    Przepraszam (za komputer)
    Mój komentarz do tego co napisał Głos:
    Do tej pory uważałam, zgodnie z logika i ustanowionym prawem,że:
    żaden urzędnik państwowy, nawet jeśli jest konstytucyjnym reprezentantem – a prezydent takim jest – nie stoi ponad prawem.
    Gwarant konstytucji nie wynosi się ponad nią, ale ma ją, jak nikt – skrupulatnie przestrzegać.
    Czy w tym pojmowaniu prawa – jest wg. Ciebie jakić nonsens?
    Zupełnie Ciebie nie rozumiem, tym bardziej, ze wypowiadasz się, jak sam zaznaczłeś z pozycji prawnika.

  78. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Zofio napisałem do Głosa w tej samej sprawie i w podobnym duchu ” reprezentat straznik konstytucji,ponad prawem itp.” w dniu wczorajszym,prowadzilismy troche polemike ,wyjasnial mi pewne terminy prawne,ale gdy zadalem własnie te pytania o ktorych Ty tez piszesz,nagle ucichł (widocznie nie zauważył) bo udział brał ale juz na inne tematy dyskutowal chyba z narciarzem2 ja odpowiedzi nie dostalem.Ciekaw jestem czy Ty dostaniesz?
    Pozdrawiam

  79. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zofio,
    przeciez prezydent Konstytucji przestrzega, on tylko interpretuje ja inaczej niz ty. I Glos to wie.

  80. dark side napisał(a):

    odnosnie przedstawiciela-reprezentanta, ktoremu wg. glosa wolno niemal wszystkoz racji tego, ze reprezentuje kraj.
    mily glosie, uwazam, ze sie mylisz. Na zasadzie analogii w Wielkiej Brytanii najwazniejsza osoba w panstwie, jego glowa i najwyzszym reprezentantem jest krolowa. Jej mandat spoleczny jest nieporownanie silniejszy niz naszego prezydenta, podparty dodatkowo setkami lat tradycji. nie ma takiego zgromadzenia narodowego, ktore mogloby ja odwolac z funkcji, lub zapobiedz dziedziczeniu, z wyjatkiem powszechnego referendum wiazacego sie ze zmiana ustroju.
    Jednakze mimo bardzo mocnej pozycji reprezentacyjnej jej uprawnienia sa mocno ograniczone. nie ma ona uprawnien do rzadzenia krajem, nie prowadzi polityki wewnetznej ani zagranicznej, choc do tradycji naleza cotygodniowe spotkania szefa rzadu z krolowa. Jej i jej otoczenia doswiadczenie polityczne jest ogromne, za jej panowania brytania rzadzilo chyba 5 czy 6 premierow, z ktorych pierwszym byl Churchill. Dlatego jej opinia jest zawsze brana pod uwage.
    Nie spotkalam sie nigdy z problemem konfliktu kompetencji, ani z przepychankami kto jest wazniejszy. nie wyobrazam sobie czegos tak zenujacego.

  81. Lex napisał(a):

    Spóźnionym nieco….
    Nie oczekiwałbym wiele po ewentualnym orzeczeniu (stanowisku) Trybunału Konstytucyjnego w rzeczonej sprawie.
    Nawet jesli stanowisko TK – zgodnie z literalnym brzmieniem i logiką zapisów konstytucyjnych – przyzna w tym „sporze” rację Premierowi (rządowi) to zważywszy na stosunek obu braci Kaczyńskich do orzecznictwa sądów w ogóle, a TK w szczególności – Prezydent a w ślad za nim jego otoczenie i urzędnicy swojego rozumienia treści Konstytucji nie zmieni, nie zmieni także swego postępowania w tej materii. Jedyne co mogłoby na Prezydenta L. Kaczyńskiego wpłynąć to realna alternatywa odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu.
    W obecnej jednak sytuacji parlamentarno-konstytucyjnej jest to możliwość czysto teoretyczna. Nic się zatem nie zmieni. Rząd wspomożony (ewentualnie) stanowiskiem TK będzie mówił swoje a Prezydent i jego urzędnicy będą robili swoje.
    Słowo ewentualnie napisałem w nawiasach, bowiem wcale nie będę zaskoczony jeżeli w tej sprawie TK wykona „gest Piłata”.
    Nie oczekuję także wiele po ewentualnych zmianach Konstytucji. „Od zawsze” prezentowałem pogląd, że żródłem obecnych konstytucyjnych kontrowersji są nie tyle (domniemywane) ułomności jej zapisów co cechy osobowościowe i charakterologiczne głównych aktorów naszej sceny politycznej.

  82. jasnaanielka napisał(a):

    Czytam te wszystkie wypowiedzi i … nie mam ochoty na własną wypowiedź w tu poruszanych kwestiach. W zasadzie, to każdy ma trochę racji i trochę jej nie ma a życie toczy się swoim torem, trochę na chybił – trafił i jeszcze nie jednym wyskokiem pan prezydent nas zaskoczy i jeszcze nie jedną tragedię będzie się rozbierało na czynniki pierwsze, szukając przyczyn i winnych tragedii. A tragedie są wpisane w ludzkie losy od zawsze i będą się zdarzać zawsze, bez względu na zaangażowanie rządów, ludzi dobrej woli i wielkości dotacji.
    Ludzkiej natury nie zmieni żaden, nawet najbardziej dramatyczny przykład. Będą wzmacniać bezpieczniki drutem, będą palić piecykami ze spiralą na wierzchu, będą stawiać rowery i stare fotele na drodze ewakuacyjnej, będą po pijanemu palić papierosy w łóżkach…
    I nie ma takiej ludzkiej siły, która to zmieni.
    ;
    A pod moim oknem kwitnie nowa forsycja!!!

  83. dark side napisał(a):

    Narciarz:
    „Jesli o mnie chodzi, to ja goraco popieram szkolenie i oplacanie fachowcow. Natomiast sam osobiscie bede sie trzymal z daleka od melin ”
    .
    Narciarzu podziwiam jak zwykle Twoj zdrowy rozsadek i rzeczowe, pozbawione zbednych emocji podejscie do tematu :)Ja rowniez uwazam, ze osoby nieprzygotowane, a dodatkowo niestabilne psychicznie, a zwlaszcza takie, ktore same potrzebuja pomocy, gdyz np. maja problemy z zachowaniem rownowagi i dostaja histerii nawet z powodu drobnych uciazliwosci dnia codziennego powinny sie trzymac z dala od akcji w melinach gangsterskich, czy punktach spotkan narkomanow. Taka akcja podjeta pod wplywem emocji i z dobrego serca moze skonczyc sie tragicznie i to dla obu stron. Najczesciej zas dla nieprzygotowanego wolontariusza. bowiem nawet dzieci w tych srodowiskach sa ogromnie agresywne, cwane i wyprane z uczuc wyzszych, sa tez lojalne wobe pijacych i bioracych rodzicow.
    Sa inne sposoby skutecznej pomocy dostepne dla wszystkich, bez koniecznosci bezsensownego narazania zdrowia i zycia. To zadna sztuka dac sie okrasc, zgwalcic lub zabic. nie trzeba w tym celu isc do meliny, wystarczy przejsc sie po niektorych osiedlach lub parkach po zmroku.
    Dlatego moim szacunkiem ciesza sie nie tylko fachowcy, do ktorych zaliczam tu Macka, ale tez wszyscy, ktorzy organizuja pomoc i pomagaja, a takze Ci, ktorzy otwieraja oczy spoleczenstwu na problem jaki istnieje, lub pracuja rzetelnie nad skutecznymi rozwiazaniami systemowymi.

  84. jasnaanielka napisał(a):

    Tu wklejam wypowiedź z blogu „Grubego” :
    #
    A dla odmiany dzisiaj, któryś prezenter uznał, że kobieta, która pierwsza powiadomiła o pożarze, mówiąc „wszędzie mamy prąd” dała świadectwo, że instalacja elektryczna była w porządku, bo według prezentera inaczej to by nie miała prądu, gdyż zadziałały by bezpieczniki.

    Naiwniak wierzy, że bezpieczniki watowane gwoździem zadziałają !! :-/
    Według mnie te słowa właśnie świadczą, że z instalacja było zła, a słowa „wszędzie mamy prąd” oznaczają, że prąd był tam, gdzie go być nie powinno !! :evil:
    #
    http://my-ksztalciuchy.pl.....d13f#61329
    Całość tu.

  85. Stan napisał(a):

    Podzielam stanowisko Waldemara Kuczyńskiego, że Lech Kaczyński nie jest Głową Państwa. Gdyby tak było, to powinien taki zapis znaleźć odpowiednie odzwierciedlenie w zapisie konstytucyjnym. Określenie Głowa Państwa wywodzi swój rodowód z okresu, gdy zniesmaczone narody postanowiły pozbyć się cokolwiek zdegenerowanych błękistokrwistych namiestników. Żeby więc uhonorawać wybranego przez naród mieszańca, albo po prostu popaprańca honorowano ich właśnie jako Głowy Państwa, podnosząc ich w oczach opinii publicznej na dotychczasowe wyżyny dostępne jedynie rodom arystokratycznym. Jest więc jedynie nazwa wywodząca się z języka literatury bądz publicystki, a nie z okreslonych umocowań konstytucyjnych.
    W Polsce toczące się rozgrywki o władzę mają charakter pełzającego zamachu stanu.
    Zgadzam się także z tezą Krasnodębskiego, że Tusk ze swoją partią stanowią zagrożenie dla demokracji w Polsce.
    Właściwie przez większy okres dwudziestolecia takie zagrożenie istnieje.

    http://www.rp.pl/artykul/.....uska_.html

  86. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    Odnosze (moze mylne) wrazenie, ze ow Gruby i czesciowo ty, usilujecie wine za te smierc w kamiencu zrzucic na mieszkancow? Bo menele, zlodzieje i pijaki? Bo … wykluczeni?
    Myslisz, ze w owych pieknych bogatych osiedlach ze strzezonymi bramami nie ma zlodziejstwa, pijanstwa i lajdactwa?

  87. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dark,
    ale przeciez Glos ma racje ;)

  88. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo J. – Tak. Odnosisz mylne wrażenie.
    Doskonale wiem, że wśród bogatych willi, chronionych wysokimi płotami i elektroniką, również jest wiele złodziejstwa, bandytyzmu, gier hazardowych i prostytucji. Różnica polega jedynie na posiadanych środkach, służących do celu i możliwościach działania, które w przypadku tych bardzo bogatych jest zwielokrotnione poprzez możliwość dostępu do bardzo drogich adwokatów.
    Po prostu w ludziach tkwią ogromne pokłady pomysłowości, jeśli chodzi o ułatwianie sobie życia, omijanie niewygodnych przepisów i działanie poza prawem i przepisami.
    Słyszałam od jednego z ocalonych z tragicznego pożaru, że około 40% mieszkańców budynku, to byli właśnie menele i alkoholicy.
    Ja tego nie wymyśliłam.
    Jeśli przeczytałaś, za moim linkiem wypowiedź Jakobskyego, to sama uznasz, że na problem „klasowości” ofiar zbiorowych tragedii można patrzeć różnie.

  89. jasnaanielka napisał(a):

    I jeszcze, gwoli wyjaśnienia… Korytarze, którymi można by było przeprowadzić ewakuacje, były zastawione przeróżnymi sprzętami, zaś okna zabarykadowane wszelkim dobrem mieszkańców. To także mogło mieć wpływ na przebieg akcji ratunkowej. Ogień został zaprószony na korytarzu. To już wstępnie ustalono.

  90. maciek.g napisał(a):

    Lex o ile wiem jest też prawnikiem i jego wypowiedź jest jednak inna niż Głosa i z nią raczej się zgadzam. Faktycznie przy obecnym układzie sił w sejmie i senacie nie można liczyć na silny nacisk na prezydenta i jego świtę , a również na postawienie go przed trybunał stanu. Dopiero po wyborach parlamentarnych sytuacja możne się generalnie zmienić , bowiem już widać, że z PiS odchodzi wielu ludzi bowiem korzyści na jakie mogli liczyć gwałtownie maleją. Może się pokazać że i Rydzyk dojdzie do wniosku że popieranie PiS ‘ to żaden interes i wówczas partia ta gwałtownie straci poparcie i praktycznie zniknie za sceny politycznej. Gdyby L.Kaczyński był rozsądny to wiedział by że taki scenariusz jest możliwy i gdyby zaistniał skończyć by się mogło nie tylko na usunięciu z Prezydentury. Widać, że PiS już przegrał i się szybko /a raczej w ogóle / nie podniesie i popierając idee fix brata mozna tylko stracić /i to dużo/

  91. maciek.g napisał(a):

    Stan
    Krasnodębski pisze bzdury , przytaczam jedną z nich
    „PiS doszedł do władzy z bardzo ambitnym hasłem budowy IV Rzeczypospolitej, a więc głębokiej reformy państwa. Cel był prosty i jasny – zbudowanie silnego, suwerennego państwa, które wreszcie upora się z komunistyczną przeszłością i korupcyjnymi układami oraz zniweluje rosnące różnice materialne, nie w imię socjalistycznej równości, lecz narodowej, republikańskiej solidarności.”
    Przecież jak na dłoni widać było inny cel PiS’u – zniszczyć lub zmarginalizować PO , jedyną partie realnie zagradzająca drogę do pełni władzy. Lewica, PSL, SO, LPR to żadna siła. PiS’owi nie chodziło o uporanie się z komunistyczna przeszłością . On nie miał żadnych oporów w przyjmowaniu w swe szeregi dawnych ludzi z PZPR i podpierania się nimi. Rozdmuchana przez PiS lustracja dla każdego logicznie myślącego była orężem w walce z PO , a nie jakąś próbą rozliczania przeszłości. (Na tym blogu już dawałem przykład Państwa które zapowiada walkę z mafią i swą walkę rozpoczyna od ścigania prostytutek zatrudnianych przez mafię często zresztą zmuszanych siłą do tego procederu, tylko idiota uzna to za walkę z mafią).
    Reszta hasełka tak samo prawdziwa jak i początek.
    Jak na razie nie widać działań PO które by nosiły w sobie cechy zamachu na demokrację .
    Wbrew temu co P. Krasnodębski pisze PO ma osiągnięcia i na tle PiS wypada bardzo dobrze. Kryzys światowy bardzo utrudnił tej parti działanie , a Prezydent też nie pomaga jak widać i szkodzi jak może. Opozycja ,zamiast pokazywać jakąś alternatywę dla rządzących skupia się jedynie na pluciu na nich co powoduje że nie ma kogo popierać. Nic dziwnego że PO ma takie poparcie jakie ma

  92. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    czyli jak odlozymy na bok argument natury ludzkiej ( menel to tez natura), zostana nam rupiecie na korytarzu i zabarykadowane dobrem okna. I tu dochodzimy do sedna – dlaczego te rupiecie tam staly?
    Bo wlasciciele nie mieli ich gdzie postawic?
    Bo bali sie, ze im je ktos ukradnie?
    Bo mieszkali w niewlasciwych warunkach uragajacych ludzkiej godnosci, bo tak bylo wygodnie administracji lokalnej?
    Odpowiedz sobie na te pytania. Dodaj nastepne.

    Dobranoc

  93. Ewa-Joanna napisał(a):

    Maciek,
    wedlug mnie Glos i Lex mowia to tym samym, choc uzywaja nieco innych slow.

  94. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo J. – Może więc napisz, jakie widzisz rozwiązanie tego tragicznego problemu? Bo ja nie widzę. Jeśli nawet administrator dopilnowałby, aby graty z korytarza znikły, bezpieczniki w instalacji elektrycznej wymieniono na nowe, to i tak w pół godziny po jego wyjściu wszystko wróciłoby do poprzedniego stanu.
    Bo przepisy przepisami, a ludzie wiedzą swoje.
    I wiedzą lepiej.
    Z pewnością ideałem byłoby umieścić tych wszystkich lokatorów w bezpiecznych domach, wyposażonych w czujniki dymu, niepalne ściany, tryskacze i inne cuda techniki, tylko ja ci Ewo gwarantuję, że w tydzień te wszystkie cacka byłyby wyrwane ze ścian i sufitów i zamienione na inne artykuły pierwszej potrzeby. Przez te 40%.

  95. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Maciek
    zainteresowałeś mnie piszą że Krasnodębski pisze bzdury.Poszukalem i faktycznie dla mnie też.Ciekawi mnie jedna rzecz?Przeciez ci ludzie na pewno wykształceni,inteligentni potrafią myśleć( pisze o tych którzy zachwalają poczynania PIS nie wymieniam nazwisk bo juz sie pogubiłem).Więć jak mogą przypisywać rzeczy które PSnie mial zamiaru robić ,robił wszystko żle ,wszystko co amerykanskie to cacy,wrogowie to niemcy i rosjanie dwaj bezposredni sąsiedzi nic im nie mówił rok 3nie mówiła Jałta (amerykanie rok 45 i Oni przez antagonizowanie sasiadów chcieli podnieść Polskę z kolan?
    Czy Ci ludzie mają jakieś „skrzywienia” „patologie” co chca osiągnąć
    oświećie mnie kto może zna przyczyny głoszenia takich bredni.
    Moze tego rodzaju wyobrażenia mają jakąś nazwe naukową?
    Nie bronię Po Tuska bo mnie też irytują ,ale przypisywać im wszystko co złe- to chore. A moze to prawda tylko ja jestem tak ograniczony że tych rewlacji nie widziaem i co najgorsze w dalszym ciagu w zamierzeniach PIS- nie widzę
    pozdrawiam

  96. Zofia napisał(a):

    Nonszalancja Polaków wobec prawa jest poważnym problemem i nie dotyka wyłącznie prezydenta RP i jego „interpretacji” zapisów konstytucyjnych.
    Polska jest krajem, w którym żadne zasady, czy to prawne, czy etyczne, w tym przypadku katolickie, lub mówiąc bardziej ekumenicznie – chrześcijańskie, nie cieszą się szacunkiem.
    Chyba, że działają na ewidentną naszą, indywidualna korzyść, bo się „nam należy”.
    Prawo łamie pijany rowerzysta i kierowca na dwóch „gazach”, wyrostek malujący ściany i człowiek klnący jak szewc na ulicy lub wywalający pety przez okno swego samochodu na jezdnię.
    Gdy mu się powie – tak nie wolno, łamiesz prawo – w wersji optymistycznej, stwierdzi, że masz kuku na muniu. Gdy się wspomni przy tym o jakichkolwiek zasadach etycznych, o nie zabijaniu, nie niszczeniu cudzej własności itp. – poleci prezydenckie = spier..j.
    Z drugiej strony ten sam Polak, w osobie swego wybrańca do parlamentu tworzy takie nonsensy legislacyjne, że czasem już nie wiadomo czy ktokolwiek w polskim Sejmie umie myśleć logicznie. Albo inny, do niedawna minister naszego rządu aprobujący ewidentne łamanie prawa unijnego, dzisiaj startuje z uśmiechem na ustach w wyborach do Parlamentu Europejskiego by tam …. stanowić prawo unijne.
    Czysta schizofrenia w wydaniu bez mała pandemii.
    Mało, kto w naszym kraju na nią nie cierpi.
    Dzisiaj otrzymałam swoją tygodniową porcję dokumentów Komisji Europejskiej a w niej kolejne przykłady tej schizofrenii polityczno-prawnej w naszym państwie.
    Polska awanturuje się gromko na arenie Wspólnoty Europejskiej o tzw. bezpieczeństwo energetyczne.
    O wystąpieniach Polski na ten temat na różnych szczytach, spotkaniach, co raz huczą nasze media. Zwłaszcza o solidarności energetycznej itp.
    A tak na serio, co Polska robi w praktyce?
    Polska ma dokładnie gdzieś wszelkie dyrektywy unijne dot. bezpieczeństwa energetycznego.
    Kilka dni temu 14 kwietnia, wkurzona Komisja Europejska postanowiła postawić Polskę i Czechy przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości, bo nie zgłosiła do KE przepisów wdrażających dyrektywę 2005/89/WE dot. działań na rzecz zagwarantowania bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej i energetycznych inwestycji infrastrukturalnych.
    Jesteśmy mocni w gębie, w praktyce – totalna słabizna.
    Zwłaszcza, gdy chodzi o respektowanie prawa.
    Z tym, że Czechom może się upiec, bowiem, Republika Czeska przygotowuje nowy akt prawny transponujący dyrektywę do prawa krajowego, który musi zostać przyjęty przez Senat Republiki Czeskiej. Komisja zbada ten akt prawny zaraz po jego przyjęciu. I jeśli zadowoli on ustawodawcę, KE podejmie odpowiednie działania związane z wycofaniem skargi na Czechy z trybunału. W swoim komunikacie o takiej możliwości w odniesieniu do Polski nie wspomina.
    W listopadzie ub. roku Komisja Europejska wysłała do Polski, szeroko uzasadnioną opinię dot. wdrażania owej dyrektywy z groźbą postawienia naszego kraju przed trybunałem, jeśli tych opinii w swoim działaniu Polska – nie uwzględni.
    Po 4-ch miesiącach czekania – mamy trybunał na karku.
    Ale to nie wszystko.
    Tego samego dnia, tj 14 kwietnia, dokładnie 4 dni temu, KE postanowiła wysłać Polsce i Hiszpanii, ostateczne i wysoce umotywowane pismo z żądaniem wdrażania w życie, tym razem dyrektywy dot. bezpieczeństwa żeglugi. Ostatnie przed skierowaniem kolejnego wniosku przeciwko Polsce do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
    Tym razem w związku z nieprzestrzeganiem przez Polskę i Hiszpanię przepisów UE dot. kontroli statków przeprowadzanych w portach morskich na ich obszarze.
    Polska i Hiszpania nie wdrożyły do tej pory odpowiednio dyrektywy z 1995 r, zmienionej w 2002 r. (po wypadku tankowca m/t „Erika”), której celem jest ograniczenie liczby statków na wodach Unii Europejskiej – nie spełniających norm międzynarodowych.
    Dyrektywa wprowadza przestrzeganie przepisów międzynarodowych i europejskich dotyczących bezpieczeństwa morskiego, ustanawia wspólne kryteria kontroli statków przez państwo portu oraz harmonizuje procedury w zakresie inspekcji i zatrzymywania statków.
    Komisja podjęła działania w tej kwestii na podstawie wyników kontroli przeprowadzonych przez zespoły ekspertów Europejskiej Agencji ds. Bezpieczeństwa na Morzu podczas wizyt kontrolnych w państwach unijnych. Wizyty te są elementem monitorowania przez Komisję Europejską, w ramach odpowiednich programów, praktycznego wcielania w życie dyrektywy w każdym z nadmorskich państw unijnych.
    I znowu, w przypadku Hiszpanii sprawa jest mniejszej wagi niż w przypadku Polski
    W przypadku Polski nieprawidłowości dotyczą:
    nie stosowania przez polskie władze kar za naruszenie krajowych przepisów przyjętych w celu wykonania dyrektywy.
    Jeśli chodzi natomiast o Hiszpanię, KE ma zastrzeżenia tylko do kwalifikacji kilku inspektorów, którzy prowadzą kontrole statków w portach hiszpańskich.
    Z tego, co wiem, w resorcie infrastruktury odwołano niedawno wieloletnią dyrektor departamentu ds. żeglugi morskiej, być może właśnie z tego powodu.
    Sprawa ta jest z pewną dozą pikanterii, bowiem kpt. ż. w. Anna Wypych-Namiotko, wiceminister resortu, odpowiedzialna m.in. za żeglugę morska nim została wiceministrem 28 listopada 2007 r. – w Urzędzie Morskim w Gdańsku pracowała jako ….Krajowy Koordynator Port State Control.

  97. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Mniej poważnie ba dobranoc

    Pytanie z ankiety opublikowanej przez ONZ brzmiało:

    „Proszę szczerze odpowiedzieć na pytanie, jak Twoim zdaniem, należy rozwiązać problem niedostatku żywności w wielu krajach na świecie?”

    Ankieta okazała się totalną porażką, ponieważ:

    1. W Afryce – nikt nie wiedział, co to jest żywność.

    2. We Francji – nikt nie wiedział, co to jest szczerze.

    3. W Europie Zachodniej – nikt nie wiedział, co to jest niedostatek.

    4. W Chinach – nikt nie wiedział, co to jest własne zdanie.

    5. Na Bliskim Wschodzie – nikt nie wiedział, co to jest rozwiązanie problemu.

    6. W Ameryce Południowej – nikt nie wiedział, co to znaczy proszę.

    7. W Ameryce Północnej – nikt nie wiedział, że są jeszcze jakieś inne kraje.

    8. W Europie Wschodniej – powiedzieli, że nic nie będą wypełniali dopóki ankieter z nimi nie wypije, a jak wypił, to dostał w mordę, bo wyglądał na Niemca.

  98. W.Kuczyński napisał(a):

    Przeczytałem Krasnodębskiego,
    to neurospowiedź nieszczęśliwego pisowca, że nie udała mu sie ani partia ani naród, ani wódz. Żałosne i – powiem szczerze – radosne. Odczuwam przyjemność brodząc w tych łzach zrozpaczonego milosnika Chwasta czyli IVRP. Oj Kuczyński, jakis ty brzydki w swoich odczuciach! A miłość bliźniego! Ależ czuję ją! Panie Krasnodębski gotów jestem Pana utulić w Pana żalu za straconą Polską Kaczą Republiką (PKR), choć generalnie czuje odrazę do tulenia mężczyzn.

  99. jasnaanielka napisał(a):

    Przeczytać z pewnością warto. Co o tym sądzić? Dla mnie jest to nie do skomentowania, gdyż zbyt mało wiem. Może ktoś się wypowie?
    http://salon24.pl/570180.html

  100. głos zwykły napisał(a):

    Niestety, nie będę mógł ustosunkować się do wypowiedzi, gdyż mam małe problemy z prawą ręką.
    Pozdrawiam
    Wszystkich blogowiczów.

  101. Bars napisał(a):

    Narciarzu,
    nie wiem dlaczego, ale zupełnie nie zrozumiałeś mojego postu, albo też, co nie wykluczone, taka jego interpretacja z jakichś względów Ci odpowiadała, spróbuję więc pokrótce przybliżyć Ci sprawę, która wcale taka prosta nie jest. Pozwól, że zacznę od naszych przyjaciół, o których wspomniałam w tamtym moim wpisie, czyli od Maćka i Indoora. Otóż z wpisów Maćka jednoznacznie wynika, że naprawdę pracował z narkomanami. Wbrew pozorom uzależnienie od alkoholu nie różni się zanadto od narkomanii, więc dla kogoś, kto tak jak ja, kilka lat poświęcił pracy z ludźmi borykającymi się z problemem alkoholizmu sprawa jest jasna. Choćby to co Maciek pisze o cudzie pokonania nałogu – tak, to jest autentyczny cud i doprawdy niewielu jest dane go dostąpić. Należy też pamiętać, że zarówno alkoholikiem jak narkomanem zostaje się do końca życia, a więc abstynencja w obu przypadkach nie oznacza, że problem zniknął, lecz że został jedynie opanowany, czyli że w każdej chwili może powrócić i to w sytuacji recydywy ze zdwojoną i dosłownie zabójczą siłą. Maciek o tym wszystkim pisze i dla mnie jest to dowodem, że zna trudną sprawę uzależnień z osobistego doświadczenia zdobytego w kontaktach z ofiarami narkotyków. Wierz mi, taka praca, to nie zabawa, wymaga ona poświęcenia i jest ogromnie ryzykowna dla własnej konstrukcji emocjonalnej i zdrowia psychicznego, tak więc mam powód, by Go szanować.
    Na „psi blog” Indoora trafiłam dwa lata temu i urzekła mnie jego czułość i oddanie dla nieszczęsnych zwierząt w większości kalekich i chorych. Posiadanie rasowego, zdrowego psa to zupełnie co innego niż zajmowanie się całą sforą okaleczonych, czy pokrytych grzybiczymi strupami kundelków. To pierwsze jest proste, to drugie wymaga hartu ducha, wielkiego wysiłku i niewyczerpanej dobroci. Jak widzisz Indoor także zasługuję na mój najwyższy szacunek.
    —–To, że podkreśliłam jak bardzo szanuję obu panów, nie oznacza, że nagle przestałam szanować tych spośród nas, którzy znają sprawę teoretycznie, chociaż prawdę mówiąc co to za teoria? Że ktoś widział pijaka na ulicy, pomagał koledze, który przeholował z alkoholem albo sam raz czy dwa razy w życiu „narąbał się jak wrota od stodoły”( Potomek). Owszem, można przeczytać kilka poświęconych uzależnieniom książek, co więcej, można nawet pójść do najbliższego AA lub Al.-anonu na tzw. zebranie otwarte i wysłuchać co ci ludzie mają innym do powiedzenia. Niestety, to wszystko za mało, Narciarzu. Mnie zirytował sposób w jaki między innymi Ty pisałeś o sprawach, o których wiesz bardzo niewiele. I ta bezduszna i, wybacz, trochę nawet bezmyślna hasłowość – „bo trzeba coś zrobić”. Kto, przepraszam ja Ciebie, ma coś zrobić? Do takiej pracy, co ja mówię, już do samego bycia wśród tych ludzi potrzeba specjalnych predyspozycji, czy cech charakteru. Trzeba być wrażliwym i czułym, a jednocześnie twardym i odpornym. Wrażliwym i czułym, ponieważ każdy uzależniony potrzebuje i oczekuje autentycznego zrozumienia i akceptacji dla siebie jako człowieka, a twardym, ponieważ bez tej cechy nie zbuduje się niezbędnego w tej pracy autorytetu.
    —–A teraz pozwól, że opowiem Ci jak się wchodzi do meliny żeby ratować czyjeś życie, żeby wyciągnąć z niej człowieka, który popadł w recydywę nałogu będącą dla niego dosłownie śmiertelnym zagrożeniem, ponieważ jeśli nie uda się przerwać tego alkoholowego ciągu, to tym razem najprawdopodobniej zapije się on na śmierć. Przede wszystkim trzeba mieć za sobą przynajmniej dwa lata współpracy z grupą, co wymaga poświęcenia dwóch, trzech popołudni i wieczorów tygodniowo – musisz więc zrezygnować z kina, teatru itp., a własne sprawy ułożyć tak, by zmieściły się w pozostałym czasie, co na ogół odbija się na ilości snu. Przez te dwa lata zdobywasz lub nie zaufanie członków grupy, oraz konsekwentnie budujesz swój autorytet. Jeśli nie zdobyłeś zaufania i nie masz mocnego autorytetu lepiej nie chodź do meliny. Przez te dwa lata poznajesz też rodziny uzależnionych, bywasz w ich domach, organizujesz ich dzieciom czas i zabawy, pozwalasz by Twoje dziecko bawiło się z ich dziećmi i choć serdecznie tego nie znosisz, pieczesz po nocach ciasta, żeby ich dzieciakom sprawić frajdę, kiedy np. zmęczone zejdą z lodowiska zafundowanego im z Twojej własnej kieszeni. Każde z tych działań pomaga Ci w zdobywaniu ich sympatii i szacunku, a samym uzależnionym pomaga w odbudowie niezbędnej im do walki z nałogiem wiary we własne siły i człowieczeństwo. Nie musisz też być szarą pańcią w co najmniej średnim wieku – czasem zdecydowanie lepiej jest być atrakcyjną kobietą, ponieważ to ich mobilizuje do gentelmeńskich zachowań, a sama możliwość utrzymywania przyjaznych kontaktów z kimś takim sprawia, że ich, tak istotna w procesie wychodzenia z nałogu, samoocena wzrasta. Weź też pod uwagę, że alkoholikami wcale nie rzadko są kobiety i że w ich przypadku uzależnienie jest zwykle nie tylko znacznie głębsze ale i trudniejsze do przezwyciężenia. Zarówno uzależnione kobiety, jak i zazwyczaj zaniedbane i zrezygnowane żony alkoholików widząc, że można wyglądać inaczej, zaczynają o siebie dbać, co na ogół korzystnie wpływa na ich stosunki domowe i samopoczucie. To może dziwne, ale w tym przypadku dobry przykład działa cuda. No i last but not least obowiązuje zasada, że do meliny nigdy nie idziesz sam. Zabierasz ze sobą nie policjanta, bo ci są od interwencji, ale „anioła”. (To zresztą moje własne, a nie fachowe określenie. Mój anioł był dwumetrowym „chłopem jak dąb” niewiarygodnej wprost dobroci i łagodności, który także pracował z uzależnionymi i cieszył się wśród nich wielkim mirem i szacunkiem.)
    Kiedy już wejdziesz do meliny, musisz za wszelką cenę zachować spokój i nie okazywać emocji a cały wysiłek skupić na przekonaniu do wyjścia z niej osoby, po którą przyszedłeś. Czasem się to udaje, czasem nie. Jeśli historia znajduje tragiczny finał, zaczyna się Twoje piekło – godzinami rozmyślasz nad tym, dlaczego Ci się nie udało i co zrobiłeś nie tak jak należało. Z tym także musisz się uporać i to niestety sam.
    —-Organizacje takie jak AA czy AL-anon to organizacje, w których pracuje się społecznie, czyli że ludzie w nich działający robią to co robią z potrzeby serca i za darmo, a wiedzę i kwalifikacje zdobywają po prostu wraz z upływem czasu i w bezpośrednich kontaktach z uzależnionymi. Owszem, istnieje niewielka grupa fachowców, przede wszystkim psychologów i lekarzy zatrudnianych przez przychodnie do spraw uzależnień, problem jednak w tym, że ci fachowcy nie wychodzą ze swoich gabinetów, a z kolei ludzie uzależnieni nie chodzą do przychodni. W ten sposób kółko się zamyka i finita la komedia. Przyjmij więc do wiadomości, że cały ruch antyalkoholowy w naszym kraju stoi prawie wyłącznie wolontariatem i nie ma co liczyć na to, że tą pracą zajmą się kiedyś jacyś fachowcy, bo to bujda na resorach.
    A teraz jeszcze kilka informacji :
    - każdy z nas może wpaść w alkoholizm – znam takich, którym się to udało, chociaż pili wyłącznie markowe trunki z najwyższej półki (np. świetny prawnik, lekarka, katolicki prałat, wykładowca wyższej uczelni)
    - alkoholizm to choroba zakłamań – każdy uzależniony twierdzi, że pije tylko dlatego, że lubi, a przestać pić może w każdej chwili,
    - każdy alkoholik, żeby móc rozpocząć proces wychodzenia z nałogu musi najpierw sięgnąć dna, a ono bywa najczęściej obrzydliwe i haniebne, ale jednocześnie jest tym miejscem i tą chwilą, w której rodzi się nadzieja na zmiany,
    - każdy alkoholik sądzi, że nim nie jest, aż do pierwszego cudu, czyli do momentu, w którym przyzna się nie tylko przed sobą ale i głośno przed światem, że to wódka nim rządzi a nie odwrotnie,
    - każdy niepijący alkoholik wie, że jego nałóg jest wyrokiem dożywotnim i stara się przetrwać bez alkoholu tylko do końca kolejnego dnia, co jeśli mu się uda traktuje jak kolejny cud, dziękując za niego losowi,
    Niech Cię ręka boska broni Narciarzu przed wchodzeniem do melin i tym podobnymi breweriami, bo się do tego w ogóle nie nadajesz. Możesz też darować sobie popieranie szkolenia fachowców, bo tu nikt nikogo nie szkoli, a wolontariusze zdobywają wiedzę o nałogu niejako przy okazji. Poza tym od przeciętnego inteligenta, to ja oczekuję tylko, że przestanie pleść duby smalone i wymądrzać się na tematy na których się nie zna.
    —–I jeszcze słowo na temat odwagi – ja jej od nikogo nie wymagam, ale niejako podświadomie oczekuję. Wychowano mnie tak, że już jako ośmioletnia dziewczynka potrafiłam sprzeciwić się dużej grupie dorosłych stając w obronie słabszego. I nie było wtedy ze mną ani Mamy, ani Taty. Byłam sama, ale nie wyobrażałam sobie, że mogłabym sprzeniewierzyć się elementarnym zasadom i wymogom przyzwoitości – prędzej bym umarła ze wstydu. Poczucie sprawiedliwości zażądało ode mnie odwagi cywilnej a mnie udało się sprostać temu wyzwaniu. Sprawa skończyła się procesem i to mnie przyznano wówczas rację.
    I to by było na tyle tytułem informacji.
    Nadal Cię lubię! :-)

  102. Bars napisał(a):

    Drodzy Państwo,
    wiem, że po takim moim poście blog zazwyczaj pustoszeje – staje się czymś w rodzaju zadżumionego miejsca, więc wszyscy nagle przerywają zabawę, bo nie „czują bluesa”. Proszę się nie krępować – piszcie… Po prostu przyjmijmy że nic nie napisałam :D

  103. Torlin napisał(a):

    Bars!
    Już miałem gotowy komentarz do Twojej notki, ale go skasowałem. Nie chciałbym stracić Twojej przyjaźni. Ale mam inny pogląd na tę całą sprawę.

  104. głos zwykły napisał(a):

    ……Przytoczę wam może tylko z komentarza do art. 126 Konstytucji RP, następujące zdanie: „we wszystkich sytuacjach ważnych i istotnych dla racji stanu Polski do reprezentowania państwa powołany jest prezydent i nikt inny.”
    ……Warto też zapoznać się z konstytucją z 1935 roku. Porównać uprawnienia prezydenta tam i tu, a zobaczycie, że konstytucja z 1997 r., rozbudowała nawet katalog jasno przypisanych kompetencji prezydenta, którego pozycja ustrojowa jest o tyle silniejsza, niż prezydenta sanacyjnego, że jest on wybierany w wyborach powszechnych przez naród, którego jest najwyższym przedstawicielem. Warto jeszcze do tego dodać, że prezydent ma jeszcze kompetencję wpływania na sądownictwo i to nie tylko poprzez mianowanie sędziów. On może robić wytyki, że sądownictwo nie odpowiada standardom demokratycznego państwa prawa, ale co ciekawe z tej kompetencji, jak dotąd nie skorzystał. (Może czekali na większą władzę).
    …..Stąd też tak ważne jest co myśli naród. I tutaj podziwiam Pana Waldemara Kuczyńskiego i środowiska Salonu, że zorientowali się jak groźne jest właśnie odwoływanie się w taki a nie inny sposób przez PiS i prezydenta do narodu. Odsunięcie po dwu latach od władzy PiS i zmarginalizowanie znaczenia prezydenta w kategoriach walki politycznej uznać należy za ogromny sukces.
    …..Jednak konstytucja z 1997 r. powinna być zmieniona, bowiem zawiera groźne dla demokracji zapisy. Nie potrzeba nam takiego prezydenta z całym tym sztafażem z art. 126 K_RP, bo mamy zbyt wielu zbyt mało odpowiedzialnych polityków. Nasz byt jako państwa niepodległego, suwerennego nie jest zagrożony. A zresztą kiedy był zagrożony, to prezydent i tak nie odegrał wielkiej roli.
    …. Choć K. Marcinkiewicz pokazał się od miernej strony, jako człowiek, to i tak w sensie realizmu politycznych wypowiedzi jest on obecnie jednym z najlepszych polityków.
    …..Nie wymagajmy może wielkości od ludzi, czy też pomnikowości, może sraluch na urzędzie w demokratycznym państwie, ale sraluch rozsądny i pragmatyczny, a przy tym niezacietrzewiony, nie posługujący się językiem emocji, to najlepsze rozwiązanie. Zwłaszcza, gdyby dać mu do ręki ustrój zdecydowanie parlamentarno-gabinetowy.

  105. Andy54 napisał(a):

    Bars!
    Dzieki!!!!

  106. jasnaanielka napisał(a):

    Bars – podziwiam cię, ale za żadne skarby nie podjęłabym się opisywanej przez ciebie działalności. Do tego trzeba mieć bardzo silną motywację i osobiste zaangażowanie, graniczące z szaleństwem.
    To nie leży w granicach moich możliwości. Zawsze byłam jak najdalej od wszelkich skrajności, zawsze za porządkiem i równowagą, której szukałam w sobie i w swoich przyjaciołach. Obawiałam się ludzi „nawiedzonych” we wszelkich odmianach tego stanu.

  107. Stan napisał(a):

    Maciek g.

    pozwól, że na Twój wpis dotyczący wypowiedzi Krasnodębskiego odpowiem jutro. Dzisiaj miałem w domu przestawianie mebli i walkę o obniżenie ceny zakupu nowego telewizora. Na dodatek Rosa na wieczornym spacerze oszczekała dziczycę matkę z warchlakami, co skończyło się pogonią i ucieczką bynajmniej nie truchtem. Jestem nieco znużony i chce mi się spać, podobnie jak Rosie i Fidelowi.
    Żeby jednak dorzucić grosz do dyskusji o kompetencjach Prezydenta, proponuję znieść ten urząd, a reprezentacyjne (czytaj dekoracyjne) funkcje z zakresu spraw zagranicznych, obrony narodowej powinien pełnic marszałek 35. osobowego senatu. Byłyby to obciążenia dodatkowe (żeby mu głupoty nie chodziły po głowie), a jego siedzibą byłby Parlament. Obecny przepych imperium Prezydenta świadczy tylko o kompleksie Polaków, co jest typowe dla krajów zacofanych cywilizacyjnie. Gdyby Prezydent miał więcej pracy i konieczość (z tym związaną) posiadanie kompetencji, to większość dupków by się nie pchała do tej godności. Jeżeli w wyborach po apanże prezydenckie startuje 30 nieoświeconych amatorów bajkowego życia (jeden z prezydentów uważał, że główną kompetencją prezydenta jest picie hiszpańskiego winka), to ktoś z nich ma realne szanse dostanie się do Pałacu na nasz koszt, co życie już potwierdziło. Z punktu widzenia sprawności funkcjonowania struktur państwowych jest to urząd nawet nie zbyteczny, lecz wręcz szkodliwy.

    Pozdrawiam

    P.S.

    Niezależnie od przedstawionych wyżej powodów zbędności urzędu prezydenta w naszym państwie, przypominam, że na tym blogu wielokrtnie upominałem się, że kandydaci do tego lukratywnego stołka powinni przechodzić rzetelne badania lekarskie (w tym psychiatryczne). Oznacza to, że niezrównoważeni nie mieli by szans.

  108. jasnaanielka napisał(a):

    Piękne i niezwykłe.
    http://www.dziennik.pl/zy.....iebie.html

  109. Snarski napisał(a):

    Bars,
    Ty jestes niesamowita! Mam tylko nadzieje, ze narciarz juz z wyrypami skonczyl w tym sezonie i nie wyrypnal gdzies tym razem naprawde, po przeczytaniu twojego postu. Powiedz mi tylko jeszcze skad sie biora ci swieci, co potrafia sie poswiecac tak jak ty piszesz? Bo wiem, ze sa tacy i ty cos na ten temat wiesz. Ja nie wiem absolutnie nic. I to dlatego nie wiem co moglbym wniesc do dyskusji od tragedii kamienskiej. Bo z mojej awersji do naszych zalob narodowych, tak latwo oglaszanych ostatnimi czasy, absolutnie nic dla nikogo nie wyniknie. A juz napewno nikt z tej masy uzaleznionych czy ‘odrzuconych’ o ktorych ja tak niewiele wiem, nie doswiadczy zadnego ‘cudu’.
    .
    Chyle glowe z pokora przed toba, Bars. I przed tymi wszystkimi moimi bliznimi, ktorzy rozumieja nieszczescia innych. Bez wczesniejszego wydania sadu.

  110. Torlin napisał(a):

    Stanie!
    Nie można zlikwidować Urzędu Prezydenckiego, bo musi być jakiś bufor przed szaleństwem partii dochodzącej do władzy. Którakolwiek nie byłaby zawsze uważa, że w związku z tym ona wszystko może uchwalić i społeczeństwo ma się jej słuchać.

  111. głos zwykły napisał(a):

    Słusznie Torlinie!
    Niedoczekanie ich, abyśmy mieli słuchać tego, co oni uchwalili! Takich rzeczy jeszcze w polszcze nie było! I nie będzie!

  112. głos zwykły napisał(a):

    A na straży postawimy sobie Prezydenta, który także nie chce żadnych reprezentantów WIELKIEGO UKŁADU! I będziemy za nim, a nawet przeciwko niemu, bo to też SZALENIEC!

  113. głos zwykły napisał(a):

    Zofio,
    żaden urzędnik państwowy, nawet jeśli jest konstytucyjnym reprezentantem – a prezydent takim jest – nie stoi ponad prawem.
    _______________
    ……Owszem, jeśli w praktyce nie możesz go pociągnąć do odpowiedzialności to stoi ponad prawem. Stanie ponad prawem nie jest żadnym wynalazkiem IV RP, albo nawet III RP.
    …..W Polsce, bowiem władza zawsze stała ponad prawem. Taka jest nasza tradycja. Tak też było i w okresie 20. lecia międzywojennego, wbrew zapisom konstytucyjnym.
    ….. Jeśli zaś chodzi o zapisy konstytucyjne, to przyznam się, iż nie spotkałem się w swojej praktyce, aby ktoś brał je na poważnie. Dlatego też rozróżniam prawo pisane i prawo w praktyce. To jest zupełnie nieznany nauce prawa rodzaj źródła prawa, ale całkiem dobrze się mający u nas.

  114. Andrzej napisał(a):

    Bars,
    nic nie jest proste, więc aby trochę zagmatwać sprawę kilka pytań.
    Jak czuje się wolontariusz(ka) gdy Jego „podopieczny” alkoholik, któremu poświęcił(a) kawał swojego życia w pewnym momencie w pijackim szale rozbija główkę małemu dziecku?
    Jak czuje się wolontariusz(ka) gdy Jego „podopieczny” narkoman, któremu poświęcił(a) kawał swojego życia będąc „na głodzie” wyrżnie starsze małżeństwo, aby zdobyć trochę pieniędzy na porcję narkotyku?
    Czy taki wolontariusz(ka) czytając w prasie dramatyczny apel o pomoc w sfinansowaniu operacji ciężko chorego dziecka ma świadomość, że właśnie takie pieniądze poszły na terapię „podopiecznego”, który ostatecznie i tak zapił się (zaćpał) na śmierć?
    Sądzę, że takie pytania nurtują znaczną część naszego społeczeństwa i dlatego nie dziwię się i nie potępiam pewnych zdawałoby się nieeleganckich jego reakcji.
    Ja sam mam mieszane uczucia, gdy czytam w dzisiejszych informacjach o dachowaniu samochodu, którego kierowca miał 1,5 promila alkoholu i dodatkowo był pod wpływem narkotyków wraz z komentarzem „kierowcy na szczęście nic się stało”. A uczucia mam mieszane, gdyż jest wysoce prawdopodobne, że w najbliższym czasie przeczytam, że tenże kierowca będąc ponownie w takim samym stanie doprowadził do czołowego zderzenia, w którym zginęło małżeństwo z małym dzieckiem.

  115. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    i tu wlasnie lezy pies pogrzebany!
    Uczciwie sie przyznam, mialam kiedys podobne zdanie, zmienilo sie pod wplywem tego co widze teraz wokol siebie.
    Australia ma niejako podwojny problem. Procz owych „nieprzystosowanych” mamy jeszcze Aborygenow. Zostane przy tych ostatnich – otoz w ramach ekspiacji za grzechy poprzednich pokolen kilka kolejnych rzadow usilowalo te sytuacje Aborygenow poprawiac. Budowano im piekne osiedla z mieszkaniem dla kazdej rodziny (a tu mieszkanie oznacza najmarniej 3 pokoje – 2 sypialnie i bawialnie, oraz miejsce do jedzenia, czesto dodatkowy pokoj) i wprowadzano ich tam, na gotowe, za bardzo niskie czynsze, albo wrecz zadne.
    Po kilku miesiacach w zrujnowanych chalupach znowu gniezdzili sie wszyscy na kupie gwalcac po pijanemu wlasne dzieci.
    Ja tu tylko szkicuje ten problem, bo jest on duzo bardziej skomplikowany.
    I sytuacja jest patowa- z jednej strony Aborygenscy aktywisci glosno krzycza o dyskryminacji, z drugiej mamy te otepiale gorzala i benzyna plemiona.
    Dodatkowo w wielu procesach owe plemiona dostaly ziemie, duze ilosci ziemi, czesto z bogactwami naturalnymi, jako odszkodowanie za poprzednie wywlaszczenia.
    I zeby bylo smieszniej caly czas dostaja zasilki od panstwa, wyzsze niz biali. Ich dizeci dostaja wyzsze stypendia i wszelka pomoc panstwa, jezeli tylko chca sie uczyc. Jakos nie chca.
    Budzi to niechec i zlosc tych lepszych obywateli placacych podatki i pracujacych na swoje zycie. Normalne.
    Jak dotad sytuacje mamy podobna w obu przypadkach. Panstwo daje, oni biora i pija.
    Dlaczego?
    Mnie sie to wydaje generalnie calkiem proste – trywialnie rzecz biorac, nie maja co robic! Wyobraz sobie czlowieka, ktoremu odebrano w jego mniemaniu „wszystko”*, a dano w zamian pieniadze, nie dajac perspektyw, nie dajac nadziei.
    Co on zrobi? Oczywiscie sie napije! Tak jak prawie kazdy z nas :)
    A poniewaz jego sytuacja jest o tyle permanentna, ze nie potrafi on samodzielnie jej zmienic, bedzie pil wiecej i wiecej. I wystarczy, zeby zmienic zycie w pieklo wszystkim wokolo. Wykluczyc ze spoleczenstwa.
    Wracajac do Aborygenow. Otoz istnieja plemiona, gdzie zycie toczy sie normalnie. Sa to te, ktore odrzucily pomoc panstwa i zyja wedlug starych tradycji, zajmujac sie nieco turystyka. Nie przetrwaja dlugo, ale przetrwaja spokojnie. Drugie to te, gdzie elders ( starsi plemienia) poszli po rozum do glowy i przestali patrzec do tylu a zaczeli patrzec w przyszlosc: zaczeli sami o siebie dbac, stworzyli spoleczenstwa lokalne, gdzie ludzie maja co robic – zalozyli rozne zaklady wytworcze ( na przyklad robia bumerangi :)), otworzyli sie na turystyke, zajmuja sie tradycyjnymi sposobami zdobywania zywnosci, w sumie – sami o siebie dbaja. Przy dyskretnej pomocy panstwa: poradnictwie, dotacjach itp.
    Ale sa sami za siebie odpowiedzialni! Maja co robic!
    I podobnie mam wrazenie jest z wieloma ludzmi w Polsce: pozbawieni stalej pracy, ktora nie wymagala od nich myslenia i wysilku, rzuceni na glebokie wody po prostu sie zagubili i w tym zagubieniu siegneli po to co najlatwiejsze – alkohol.

    Oczywiscie masz racje piszac: „że w tydzień te wszystkie cacka byłyby wyrwane ze ścian i sufitów i zamienione na inne artykuły pierwszej potrzeby. ” Wlasnei dlatego podalam ten przyklad Aborygenow. A ludzie sa podobni – cos, co dostaje sie zbyt latwo nie cieszy, ba! wrecz czasem budzi podejrzenia.

    Napisalam kiedys, budzac niechec gospodarza, ze przeksztalcajac gospodarke zapomniano o ludziach, nie zapewniajac im minimum poczucia bezpieczenstwa. Tworzac owych „wykletych”.

    Problem mieszkaniowy odziedziczony w spadku po PRL, poglebiony sprywatyzowaniem czy tez zwrotem czesci kamiennic, problem bezrobocia poza osrodkami wielkomiejskimi (sciana wschodnia) , dodatkowo niepewnosc „jutra” i brak bezpieczenstwa ( idiotyczny sposob wyplacania zasilkow dla bezrobotnych) poparty nowymi przepisami chroniacymi wlascicieli a nie najemcow – to sprawcy nieszczescia.

    Tu nie chodzi o to, zeby tym ludziom „dawac” ale zeby im umozliwic godne i uczciwe zycie.
    Powiedz jak ma zyc uczciwie czlowiek, ktory stracil zasilek i nadal nie ma pracy? Na to pytanie gospodarz mi kiedys nie odpowiedzial, a dla mnie jest to odgorne tworzenie bezprawia.

    Czyli wracamy do oslon socjalnych, ale madrych i przemyslanych.
    - Dla mnie niemadre i nieprzemyslane jest traktowanie rodziny jako odrebnych jednostek przy przyznawaniu zasilku – powinien byc zasilek na rodzine, nie na osobe, a wszystkie wyplaty dla rodziny powinny isc z jednego zrodla. Wtedy i „zrodlo” wie ile dalo, i bioracy nie musza latac po roznych instytucjach w celu wyszarpania czegos tam.
    - Ow zasilek powinien byc wyplacany w dwoch ratach, co dwa tygodnie, zeby umozliwic racjonalne gospodarowanie.
    - Doplaty do czynszu powinny byc przyznawane razem z zasilkiem, a dla osob pracujacych ale malo zarabiajacych jako pomoc dodatkowa.
    - Umozliwienie dzieciom wydostanie sie z biedy poprzez obnizenie wieku samodzielnosci. Obecnie „dzieckiem” sie jest do chwili ukonczenia szkoly a co najmniej do 18 lat, bez tej granicy nie da rady nic zalatwic. A dziecko powinno miec prawo do stanowienia o sobie juz od 15 lat i prawo do pomocy panstwa w tej decyzji. Teraz ucieka z domu i lapane laduje w roznych instytucjach, ubazwlasnowolnione i bezradne.

    I teraz – ja wiem, ze sie w Polsce wiekszosc tych rzeczy robi, ze robi sie szkolenia kwalifikacyjne i zawodowe, ze stypendia pozwalaja dzieciom sie uczyc itp. Ale moze ORGANIZACJA tego jest niedobra?
    Pamietam z wlasnych doswiadczen studenckich- kolezanka, corka gornika dolowego nie miala stypendium, bo zaswiadczenie o zarobkach ojca ja dyskwalifikowalo. Ale ojciec mial wypadek, zarobki spadly drastycznie – zaswiadczenie bylo wazniejsze!
    Druga, corka kaletnika ( prywaciarza) dostala stypendium, bo dochody oficjalne byly niewielkie. Mysle, ze teraz jest podobnie, zaswidczenie jest wazniejsze od czlowieka.

    Trzeba zrobic kalkulacje ekonomiczna co sie bardziej oplaca – tworzenie getta w jakims dawnym hotelu robotniczym ( remont, adaptacja, utrzymanie) czy pomoc w postaci stalych i realnych doplat do czynszu z jednoczesna oslona prawna lokatorow przed pazernymi wlascicielami. I rozbudowa rynku mieszkaniowego.

    Widzisz Jasnaanielko, dla mnie sprzedawanie blokow zakladowych jednemu wlascielowi za psie pieniadze i eksmisja lokatorow to zbrodnia, ktora powinien sie zajac sad. A wiele takich przypadkow mialo miejsce.

    No nie, tasiemiec mi wychodzi, tyle tego.
    Ale w podsumowaniu – nie mowie, ze sie nic nie robi, mowie, ze robi sie niewlasciwie – przerzucenie obowiazkow opieki przez panstwo na samorzady jest de facto pozbyciem sie odpowiedzialnosci! Wszelki sprawy socjalne powinny byc w gestii rzadu, nie samorzadow. I rzad za to powinien odpowiadac.

    Jeszcze o tym jak w Australii – to rzad federalny trzyma lape na pieniadzach socjalnych a rzady stanowe dostaja od federalnego fundusze na infrastrukture spoleczna, na przyklad na odkupienie domow i przekazanie ich potrzebujacym lokatorom. Wykluczonych mieszkaniowo u nas nie ma, choc bezdomni sa, alr to ich wybor, nie koniecznosc.

    Zainteresowanym szczegolami moge napisac wiecej, bo teraz to i tak duzo wyszlo.

    * To „wszystko” moze byc rozne dla roznych ludzi i roznie przez nich rozumiane. Moze to byc praca, styl zycia, godnosc itp.

  116. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo J. – problem jest na tyle złożony, że ja nie podejmuję się go – nawet teoretycznie – rozwiązywać.
    Ciekawie wypowiedział się na ten temat w blogu Passenta Sebastian – 17.04 – 18;12 – tu fragment tego długiego wpisu
    #

    Kolejnym aspektem walki z nędzą jest nasza ludzka natura, która , jak widać na przykładzie państw bogatych, w swoich zdolnościach przystosowawczych do warunków, łatwo potrafi adoptować się do warunków przetrwalniczych, zamiast aktywno-twórczych. Plagą w tych krajach jest zawodowstwo socjalne, W samym tylko Liverpool-u jest ok. miliona!!! bezrobotnych na zasiłku, którym pracować się jużż nieopłaci, wolą pozorować poszukiwanie pracy, co jest warunkiem utrzymania socjalu.
    Sam byłem świadkiem w Niemczech, jak ojcowie lub matki/nasi rodacy/ z kalkulatorem wyliczali ile muszą jeszcze dzieci spłodzić, żeby “Kindergeld” pozwolił im spokojnie żyć, i pozorować poszukiwanie pracy/socjal/.

    #
    Dobranoc.

  117. głos zwykły napisał(a):

    Bars,
    Dobrze wyłożyłaś swój pogląd. Serdeczne uściski. Jakby ktoś nie wiedział, to uprzejmie wyjaśniam, że wpis Bars był o perfekcjonizmie.

  118. głos zwykły napisał(a):

    Andrzeju,
    Ja myślę, że narkomanem czy alkoholikiem nie tylko wolontariuszka powinna się opiekować, ale szereg innych osób. Sytuacja, gdy osoba uzależniona może posunąć się do zamachu na życie i zdrowie przemawia za tym, aby do niej dotrzeć zanim tego zamachu dokona. Jeśli jakąś osobę należy izolować od społeczeństwa, to trzeba wejść w patologiczne środowisko i rozpoznać go, a to kosztuje, podobnie kosztują więzienia, alternatywą jedynie skuteczną jednak jest jednak nie nic nie robienie, a fizyczna likwidacja, czyli rzecz nie do zaakceptowania wg. współczesnych standardów praw człowieka.

  119. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    nie byłam woluntariuszką wśród narkomanów czy alkoholików, nie pracowałam w grupach AA czy podobnych, ale miałam w swojej firmie dziewczynę, alkoholiczkę blisko 40-letnią, dr fizyki uniwersyteckiej.
    Była w firmie sprzątaczką.
    Kiedyś pisałam już tutaj o tym.
    Minął jakiś czas, gdy połapałam się, iż jest uzależniona, bo cały zespół pracowniczy solidarnie ją krył, przysłała ją dyrekcja nie uświadamiając o przypadłościach.
    Kiedy się wydało, zaczęła się walka o trzeźwość.
    Tę walkę przegrałam, kiedy wydawało się, że już jesteśmy na dobrej drodze do trwalszej abstynencji.
    Załamała się. Połączyła alkohol z środkami uspokajającymi i gdy zasnęła wieczorem, w przeddzień pójścia do nowej pracy jako nauczycielka fizyki – nie obudziła się już nigdy. Bała się tej nowej pracy i nowego życia.
    Przedtem, jak już pisałam, odbyłam szereg wizyt w przychodniach, o których pisze Bars, rozmawiałam z lekarzami, by nie popełniać jakiś błędów wobec tej kobiety.
    Woziłam na tzw. „detox” do „wariatkowa” i do zamkniętych zakładów na leczenie, które jej sama załatwiałam.
    Na moim biurku, gdy oficjalnie złapałam ją na piciu w pracy -położyłam pod szkłem podpisane przez siebie jej dyscyplinarne zwolnienie, z miejscem na wpisanie daty. Codziennie podpisując listę obecności mogła je oglądać. Po jakimś czasie konsekwentnie ją z roboty wywaliłam, po 2 czy 3 miesiącach, gdy złapałam ją pijącą w toalecie.
    Gdy miała ciąg trzeźwości – pracowała nadal na zleceniach.
    Przez ponad 2 lata patrzyłam jak alkohol niszczy b. inteligentną kobietę i byłam bezradna wobec tego nałogu.
    Kiedy otrzymałam telefon że nie poszła do nowej pracy, bo nie żyje – zadawałam sobie nie raz pytanie – czy zrobiłam wszystko, by jej pomóc.
    Miała za sobą okres 9 m-cy trzeźwości, gdy zmarła po śmiertelnym „koktailu”.
    Z moich obserwacji wynikało, że potrzebowała wsparcia najbliższych a nie zwierzchnika w pracy, potrzebowała wsparcia tych, których na swój sposób kochała.
    Człowiek, który miał wpływ na jej stoczenie się w nałóg sam był alkoholikiem, absolutnie już nie zdolny do jakichkolwiek uczuć. Właściwie – degenerat bez szans na trzeźwość, choć nie powinno się tak mówić.
    Śmierć tej kobiety ciąży mi do tej pory, choć minęło prawie 30 lat od tego epizodu.
    Pozostał mi też uraz pewien wobec alkoholików, trudno mi uwierzyć, że na serio chcą wyrwać się ze szpon nałogu.
    Nie wiem też, czy potrafiłabym raz jeszcze komuś pomóc od niego uwalniać.
    Chyba nie podjęłabym takiej walki.

  120. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    Ma nieco racji ten Sebastian i nie ma. Ludzie sa rozni, rozsadne panstwo daje mozliwosc do zycia kazdemu. Jezeli ktos chce byc bezdomnym, to nikt nie zmusza go do zamieszkania w osiedlu. Jezeli chce byc bezrobotnym i zyc sobie jak ten konik polny – jego rzecz i jego wybor. Tu i w Anglii wychodzi sie z zalozenia, ze lepiej mu dac te pieniadze niz ma je sam ukrasc. Jednoczesnie lekkim naciskiem probuje sie go do tej pracy zmusic.
    W kazdym spoleczenstwie sa ludzie tak nieprzystosowani, ze nic zrobic sie nie da i tzreba to zaakceptowac ze wszystkimi tego konsekwencjami.
    Natomiast za wszelka cene nie wolno tworzyc nowych rzesz nieprzystosowanych, bo to pograzy kazde spoleczenstwo.
    Niby w obu krajach robi sie rzeczy podobne, ale sposob jakze jest rozny!
    U nas dziecko po skonczeniu 10 klasy (poziom gimnazjum) moze wyprowadzic sie z domu i zamieszkac osobno, dostanie od panstwa pomoc w dalszej nauce i utrzymaniu. Choc pracowac tez musi, inaczej nie da rady wyzyc.
    Osoba bedaca na zasilku dla bezrobotnych i niepodejmujaca pracy musi byc przygotowana na wegetacje na poziomie tego zasilku. Nie ma mowy o zadnym kredycie, nawet jak pracuje na czarno to musi sobie zaoszczedzic zeby cos kupic, nie dostanie nic na raty. Praca, nawet niskoplatna juz daje takie mozliwosci.
    Wybor jest prosty – chcesz miec wiecej i lepiej – pracujesz. Wystarcz ci minimum – siedzisz na „doli”.
    Ale nie spotkasz sie tu z lekcewazeniem czy pogarda dlatego, ze jestes zle ubrana, niepoprawnie mowisz czy tez nie umiesz wypelnic jakiegos druczka. Z usmiechem ( czasem tylko zawodowym, fakt) dostaniesz potrzebna pomoc od kazdego urzednika, bo jemu za to palca, ze tobie pomaga, nie za to, ze siedzi w urzedzie. I w kazdej chwili moze sie znalezc na twoim miejscu, bo roznie w zyciu bywa.

    Spij smacznie

  121. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zauwazam tutaj nieswiadome chyba sprowadzanie owych „wykluczonych” do alkoholikow czy narkomanow. A reszta?
    Emerytki, samotni rodzice, niepelnosprawni i zwyczajnie niezaradni? Co z nimi? Oni sa mniej widoczni ale czyprzez to niewarci troski?

  122. głos zwykły napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    ……..Wielu komentarzy nie zrozumiesz bez doświadczenia życia na wsi w Polsce. Tam nawet głupi pozna w czym rzecz, jeśli chodzi o stosunki między ludźmi i ich poglądy.
    …….Najbardziej jednak przyznam się zdziwiły mnie nie miejscowe władzy, czy też różni wykonawcy, których muszę zatrudniać na budowie, a sąsiadka, która uważała, że wszystko co widzi w telewizji dzieje się gdzieś jednocześnie równolegle (uwielbiam zsiadłe mleko od jej krowy, spożywane do kartofli ze skwarkami (kartofle też koniecznie miejscowe :)
    ……To prawda, że mieliśmy ambicję budowania drugiej Japonii jednak na razie mamy drugą Rumunię (być może to przejściowy etap).

  123. Snarski napisał(a):

    Pani Zofio!
    Cos prawie a pro pos „potrzebowała wsparcia najbliższych „. Niedzwiadek potrzebowal wsparcia najblizszych..
    .
    „It’s not just „survival of the fittest” – you also need some backup from your friends and family.”

    http://www.flixxy.com/cougar-vs-bear.htm

  124. Ewa-Joanna napisał(a):

    Fajny filmik :)

  125. Ewa-Joanna napisał(a):

    Widzisz Glosie, swojego czasu widzialam na wsi bialostockiej takie dziwne zjawisko – nowy, skanalizowany dom, na sraczykach lezaly serwetki, blyszczace wanny i kafelki w lazienkach, do tego kuchnie nowoczesne i obok chata z wychodkiem w ktorej nadal gniezdzila sie cala rodzina.
    Mam nadzieje, ze teraz juz tak nie jest.

  126. Zofia napisał(a):

    P.Snarski,
    dziękuję za filmik, wzruszający.

  127. maciek.g napisał(a):

    Andrzej,
    Twój wpis świadczy o tym ,że niewiele wiesz o problematyce związanej z nałogami.
    Zofia podała ci przykład jak trudno zrozumieć człowieka uzależnionego i jakim wyzwaniem jest pomoc dla niego.
    To, że walka z tym niekorzystnym dla większości zjawiskiem nie prowadzi drogą prawną i siłową przekonali się ludzie na podstawie błędu jaki zrobiono w Ameryce, bowiem każdy chyba słyszał o słynnej prohibicji w USA, walki przegranej po której długo leczono skutki związane z gangami i ich wszechwładzą.
    Bars ma rację że problem uzależnienia narkotykowego jest podobny do alkoholowego , bowiem alkohol jest substancja narkotyczną jednak o bardzo małej intensywności uzależniania. Z małymi dawkami alkoholu organizm człowieka doskonale sobie radzi i czasami te małe dawki są korzystne dla zdrowia.
    Znane jest że picie niewielkich ilości wina bardzo skuteczne jest na poprawę układu krążenia i na trawienie, oraz wzmacnia odporność ogólną organizmu.
    Bars nie wypełni ma rację, że fachowcy od uzależnień w małym stopniu pomagają uzależnionym. Faktem jest, że jest ich ciągle zbyt mało, ale oni są bardzo cenni bo otwierają innym oczy na problem, i nie tylko zmniejszają skale zjawiska, ale i wielokrotnie ułatwiają wyjście z nałogu wielu ludziom.
    Faktem jest też , że woluntariat robi bardzo dobrą robotę.
    Fachowcy powoli uczą się nowych skutecznych metod leczenia uzależnionych i mają na tym polu duże sukcesy – jednak niektóre ich pomysły z trudem przebijają się do praktyki.
    Andrzeju minimalizacja tego szkodliwego społecznie zjawiska jest bardzo skomplikowanym zagadnieniem i jak na razie chwała ludziom którzy swój wolny czas poświęcają na woluntariat. Muszą oni zdawać sobie sprawy, że mogą mieć spore przykrości ze swego działania i raczej to niż sukcesy mieć na względzie.

  128. Ewa-Joanna napisał(a):

    Po co im to_
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html

  129. Ewa-Joanna napisał(a):

    A dlaczego nie calkiem za darmo?
    http://wiadomosci.onet.pl.....kalne.html

  130. głos zwykły napisał(a):

    ……Rozważając sprawy narkomani i uzależnień warto podkreślić, że często pomocy i terapii potrzebują rodziny uzależnionych i że często jej w ogóle nie otrzymują lub jest to pomoc dalece niewystarczająca.
    …..Uważam, że problem jest na tyle poważny, że tak czy inaczej powinno się angażować duże środki publiczne w jego rozwiązanie.
    …. Oczywiście należy zgodzić się i z Zofią
    http://kuczyn.com/2009/04.....ment-74904
    - co więcej nie można wymagać, aby nawet osoby bliskie , zajmowały się pomocą, jakkolwiek często bez ich udziału szanse na uratowanie uzależnionego są niewielkie, gdyż po prostu łatwo samemu się być ofiarą.

  131. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Drodzy Blogowicze
    Witam w niedzielny poranek,słoneczny i b.cieply jak na tą pore roku u mnie w cieniu 9 stopni,
    Podziwiam prawie fachową i zaangazowana dyskusjie na temat wykluczonych i uzależnionych.Ale przykro mi to pisać uwazam ja za nic nie przynoszącą,bo oprócz wypowiedzi nie daje zadnej rady wskazowki pomysłu jak postepowac ma Państwo.Bo w wypadku uzależnionych,ktorych ja uważam jako chorych tylko Państwo moze cos zrobić ( przymus leczenia w zakładach zamknietych jak to osiągnąc to już inna sprawa)
    Z wykluczonymi też podobna sprawa to rola społeczeństwa ,kosciołów ,gmin i tez moze Państwa w formie odpowiednich praw)
    A tu w zyciu calego spoleczeństwa nastepuje totalne zakłamanie i pod plaszczykiem troski o dobro ogółu manipuluje się faktami.
    Wykazujmy te fakty,prawie kazdy ma jakieś przyklady.
    Ma racje J-anielka podając, przykład dwuznacznej roli PIS-u w sprawie rotm. Pileckiego, zarzuca winę na Po krzycząc Hańba a ukrywa role jaka mial posrednio potomek ( sędziego który skazał na śmierć teraz wykorzystywanego rotm.Pileckiego) do walki nie o prawdę a o walkę z PO.
    Wytyka sie PO ze obsadz swioch wszędzie gdzie się da. A przecież ,nie kto inny jak prominentny członek PIS j.Kurski mowil na cała Polskę musimy obsadzić na stanowiskach w calej Polsce swoich ludzi musimy odzyskać Polskę.
    Nie przedstawiamy i nie wykazujemy te manipulacje.
    IPN zajmuje się ludźmi którzy przyczynili sie do zrzucenia narzuconego ustroju, a nie zajmuje się życiorysami jawnych wrogów Polski. przykład Ranicki obecnie ob.Niemiec ,robia to dopiero Niemcy moze dla celów finansowych ale robią
    http://www.dziennik.pl/ku.....kiego.html
    Piszemy o wsi i o wychodkach a jednoczesnie toczymy wielkie boje o prawa czlowieka ,żeby robil to co uwaza za stosowne. A przeciez te wychodki sa na ich posesji czyli na ich „zagrodzie i wolno im jak wojewodzie”.
    Piszmy o JAWNYCH MANIPULACJACH PIS_u, nie chowajmy glowy w piasek
    Pozdrawiam

  132. głos zwykły napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    …..Nie można świadczyć usług za darmo, gdyż polskie prawo podatkowe opodatkowywuje podwójnie tego rodzaju świadczenia w ten sposób, że zwiększa podwójnie podstawę opodatkowania u otrzymującego świadczenia, a i uznaje takie świadczenia, za przychód świadczącego. Pisałem o przegranej kasacji w tej sprawie. Też się powoływałem na konstytucję, zdrowy rozsądek – nie działa! Tutaj tymi rzeczami nikt się nie przejmuje, ważne jest natomiast aby się nie wychylać, a najwyraźniej skasowanie durnej praktyki jest dla tego środowiska wychyleniem się w niebezpieczną dla własnej kariery stronę.
    …..Społeczeństwo zaś jest tak ukształtowane, że to co nienormalne traktuje jako standard, czyli złe traktowanie traktuje za normę, a także żąda jej egzekwowania wobec innych członków społeczeństwa. Nie będę wnikał w przyczyny tego zjawiska, ograniczę się do stwierdzenia, że wynika, to z wielowiecznego upośledzenia przodków tych których PRL wyciągnął do statusu inteligenta, jak i tych, których nie wyciągnął.

  133. W.Kuczyński napisał(a):

    Poseł Janusz Palikot publikuje na swoim blogu „Manifest Palikota”. Lektura nie łatwa, ale tekst bardzo, bardzo poważny. Polecam.

  134. Andrzej napisał(a):

    Żeby nie było nieporozumień. Ja nie neguje potrzeby leczenia uzależnionych. Ja zwracam uwagę na pewne zjawisko. Oprócz uzależnionych są też ich ofiary. Tymczasem tzw. wrażliwi ludzie użalają się nad dolą uzależnionych zapominając o ich ofiarach. W reakcji na mój wpis tylko Głos Zwykły zwrócił na to uwagę.
    A skoro o leczeniu mowa. Padły tu słowa oskarżające Narciarza o bezduszność. Na podstawie krótkich wpisów w blogu trudno sobie wyrobić zdanie, o tym co kto naprawdę ma na myśli. Ale chciałbym zwrócić uwagę, ze takim „bezdusznym” był też Marek Kotański. Z tego co czytałem, to w stosunku do uzależnionych był wręcz „tyranem”. Podejrzewam, ze niewiele w Polsce jest osób (o ile w ogóle są), które zrobiły więcej dla uzależnionych niż Marek Kotański. Z drugiej strony mamy opisany wyżej przypadek jak skończyły się dobre chęci i zaangażowanie Zofii w ratowanie uzależnionej.
    W tej kwestii nie można kierować się pierwszymi wrażeniami.

  135. głos zwykły napisał(a):

    Pytanie jak będą patrzeć na nas inni po przeniesieniu na ich drogi naszych zwyczajów drogowych (może poczują się trochę nieswojo na widok polskiej tablicy rejestracyjnej na samochodzie?
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html
    Wyspy: Polak jechał pod prąd na autostradzie, zginęło 5 osób

  136. głos zwykły napisał(a):

    Andrzeju,
    ……Narciarz2 podaje przykłady z USA, gdzie oni mają problemy o nieco innym rozmiarze (wystarczy zwrócić uwagę, że w samym Meksyku rynek narkotykowy wart jest ok 300 mld dolarów). USA stosuje także sposoby radzenia sobie tymi problemami. Niestety jednym z bardziej kontrowersyjnych jest po prostu zaostrzenie prawa karnego i ostre karanie recydywy, które prowadzi do tego, że są dzielnice w miastach amerykańskich, gdzie 2/3 mieszkańców, to osoby z wyrokami.
    …..Poza tym sprawa osobistego zajmowania się przypadkami narkomani, alkoholizmu czy w ogóle tragediami ludzkimi, to nie jest sprawa, gdzie normy moralne mówią koniecznie działaj!
    ….Raczej należy uwzględnić głos rozsądku, który mówi: mierz swoje zamiary na siły, wiedzę i doświadczenie, bo koszty niepodołania nieopatrznie podjętych zobowiązań mogą być niespodziewanie duże.

  137. Andrzej napisał(a):

    Roboty publiczne i zapłata za ich wykonywanie powinny być jedyną formą państwowego wsparcia kierowanego do osób mających kłopoty w spłacie kredytów

    nie powinniśmy płacić żadnej złotówki zasiłku bez wykonania choćby minimalnej pracy na rzecz państwa lub samorządu!


    To z „Manifestu Palikota”. Znakomity komentarz do dyskusji o „wykluczonych”. A na blogach ciągła dyskusja o tym co im się należy i co tzw. Państwo jest im winne. A mnie po prosu szlag trafia, że owo tzw. państwo płaci choćby ekipom sprzątającym za sprzątanie klatek w budynkach socjalnych. W trakcie zimy natomiast po intensywnych opadach śniegów na ulicach panował horror, bo pracownicy etatowi nie byli fizycznie w stanie uporać się usuwaniem śniegu, ewentualne wykorzystanie bezrobotnych na zasiłku wiązało się natomiast z takimi zabiegami biurokratycznymi, że było praktycznie niemożliwe.

  138. Ewa-Joanna napisał(a):

    Glosie,
    Australijczyk w Niemczech tez pojechal lewa strona. :)
    A ja juz w tej chwili nie wiem co moglabym narobic w sytuacji stresowej i w ktora strone pojechac, bo obie dla mnie dobre ;) Kiedys uciekalam na prawa strone, czyli pod prad doprowadzajadz instruktora do rozpaczy. Teraz lewa mi lepsza, ale jak wyjezdzam z podporzadkowanej zawsze patrze lewa:prawa:lewa, a nie odwrotnie jak powinnam :( Chyba ze specjalnie o tym patrzeniu pomysle.

  139. Ewa-Joanna napisał(a):

    Andrzeju,
    to wcale nie jest znakomity komentarz, tylko glupawy komentarz, dobry w teorii i nie do zrealizowania w realu polskim – ktos to musi zorganizowac, ktos dopilnowac, ktos rozliczyc a ktos zaplacic. Polscy urzednicy samorzadowi???
    A jak zmusisz do roboty publicznej kogos, kto nie ma zasilku dla bezrobotnych? Pogonisz rencistow?
    To wszystko jest cacy, ale wymaga reorganizacji calej struktury socjalnej, tego o czym pisalam tu wczesniej. Wtedy mozna wymagac, wtedy mozna organizowac roboty publiczne, nie dla zysku, bo przynosza straty, ale dla edukacji spoleczenstwa, dla resocjalizacji i dla wyuczenia zawodu.

  140. dark side napisał(a):

    E-J
    ja tez mam problem czasem ze stronami drogi. raz nawet (dawno temu) wjechalam na rondo pod prad, ale wyjechalam dobrze :). I to w Polsce, gdzie przeciez robilam prawo jazdy :) Generalnie trzymam sie zasady, ze jako kierowca musze sie ustawiac tak, by zawsze siedziec od srodka drogi (jak siedze od strony kraweznika to znaczy, ze jestem na zlym pasie :)

  141. Andrzej napisał(a):

    Ewa-Joanna Says:
    kwiecień 19th, 2009 at 10:19 przed południem

    Rzeczywiście, po co się wysilać i reorganizować strukturę socjalna tak, aby w końcu miała ona sens i dawała jakieś efekty. Łatwiej po prostu dać, bo się należy, a za wszystko i tak zapłacą rodacy w kraju. W końcu to ich zmartwienie, nieprawdaż?

  142. dark side napisał(a):

    Anielka:
    „Bars – podziwiam cię, ale za żadne skarby nie podjęłabym się opisywanej przez ciebie działalności.”
    Anielko, jestem pewna, ze podjelabys sie, gdyby w szpony nalogu wpadl ktos bliski, z kim zyjesz pod jednym dachem. Zeby ratowac rodzine np. meza alkoholika lub syna narkomana ludzie sa w stanie isc do kazdej meliny,nawet jesli jedyne na co moga liczyc ze strony uzaleznionego to zlosc i kpiny albo uzalanie sie nad ciezkim losem alkoholika . Dlatego ja nie wspolczuje alkoholikom, wspolczuje za to ich ofiarom – rodzinom i do nich kierowalabym pomoc w pierwszej kolejnosci. Nalogowiec i tak jest przekonany, ze jest ofiara w dowolnej kolejnosci: systemu, ktory go pozbawil tudziez bledow rodzicow, policji,bezdusznosci urzednika. Dlatego tez mu sie nalezy , ma prawo wymagac i krzywdzic cale otoczenie. Uwazam ,ze utwierdzanie go w tym przekonaniu jest bledem.Im szybciej zda sobie sprawe jaka zalosna padlina i wrzodem na dwunastnicy ludzkosci sie stal, tym lepiej. Nie nadaje sie chyba na terapeute :)))

  143. dark side napisał(a):

    Andrzeju, ja rozumiem, ze E_J ma na mysli to, ze poniewaz sa rozne powody tzw. wykluczenia, to i srodki zaradcze musza byc zroznicowane, a sposoby uzdrawiania dobierane indywidualnie do przypadkow. Sztampowe rozwiazania, jak to, ktore proponuje Palikot sprawdza sie tylko dla niewielkiej czesci, ktora autentycznie chce pracowac. Np. tak trywialna rzecz jak to, ze nie wszystkim stan zdrowia pozwala pracowac fizycznie w trudnych warunkach, juz otwiera furtke do ucieczki od tego obowiazku.

  144. głos zwykły napisał(a):

    Jeśli chodzi o manifest Palikota, to generalnie popieram formułowanie wszelkich zarysów programów społecznych i politycznych, a zwłaszcza popieram dyskusję na ich temat. Dyskusja jest ważna, gdyż, bez refleksji nad narzędziami i zasobami oraz planem działania nie ma mowy o tym, aby cokolwiek zrobić. Pierwszym miejscem, gdzie powinna ona się odbyć jest niewątpliwie macierzysta partia posła Palikota czyli PO. Jeśli PO nie odniosłaby się bowiem w ogóle do jego manifestu, tym samym uznałaby go za mało poważny projekt, a samego polityka za niepotrafiącego przekonać swoich kolegów i koleżanki do dyskusji. A jeśli nie potrafi przekonać swych kolegów i koleżanki, to jego twórczość może być uznana za wyraz prywatnych poglądów, które zazwyczaj publikuje się na blogach dla kilkunastu czytających.
    ****
    Ja jako prawnik mogę powiedzieć, że mrzonką jest np. PROPOZYCJA 7.1: PRZEGLĄD WSZYSTKICH AKTÓW PRAWNYCH Z OTOCZENIA BIZNESU [...] Jej efektem niech będzie jednorazowe unieważnienie wszystkich dotychczas obowiązujących przepisów i wprowadzenie nowych, jasnych i opartych o światowe standardy norm prawa gospodarczego.

  145. głos zwykły napisał(a):

    I teraz jeszcze wystarczy dodać, że jeśli poseł J. Palikot nie przekona członków swojej partii, choćby do dyskusji nad swoim manifestem, to system polityczny nie powinien mu umożliwiać w zasadzie tworzenia nowej partii. Ale jeśli np. manifest ten zostanie dostrzeżony jako wartość samą w sobie to system polityczny powinien dać J. Palikotowi możliwość założenia własnej partii, celem zostania jej liderem, który ma do przedstawienia społeczeństwu ważny projekt polityczny. Niech tego jednak poseł nie robi jako Prezydent RP!, albo w sytuacji, gdy będzie miał niechętnego mu Prezydenta RP, które oskarża o podciąganie z małpeczek w prezydenckim kiblu.

  146. Luteranin napisał(a):

    Luteranie pozbawili swojego biskupa stanowiska na 2 lata przed terminem. Powód: donosił SB. Jednocześnie podjęli decyzję o kontynuacji procesu lustracyjnego w swoim Kosciele.
    Czyzby Kosciol Katolicki miał się uczyć od swoich braci w wierze jak zmierzyć się z problemem?
    Pani Zofio, Pani otwarcie przyznaje sie do tego wyznania. Co Pani na to?

  147. głos zwykły napisał(a):

    …..I jeszcze jedna refleksja w związku z manifestem J. Palikota. Cztery miesiące temu zaczynając następny etap wykańczania domu dysponowałem budżetem w wysokości 150 tys. złotych, które wydałem spotykając się z szeregiem problemów, które w zasadzie ubiec można było tylko w jeden sposób dysponując wiedzą i doświadczeniem, którego nie posiadałem. W związku z powyższym doświadczyłem szeregu kłopotów, gdyż jesteśmy w jakieś fazie nawrotu relacji Kazio Dreptak i Pan Administrator. Z tymże Pan administrator jest obecnie zazwyczaj nie wystawiającym faktur i niechętnym do podpisywania umów przedsiębiorcą budowlanym posiadającym spore luki jeśli chodzi o kulturę, doświadczenie i wiedzę budowlaną, mającym wyraźną tendencję do unikania wszelkich zobowiązań po wypłacie należności (którą nota bene chce natychmiast). Kiedy przedsiębiorca ten doświadcza krzywdy w tej postaci, że nie daje mu się klient oszukać, potrafi on się nawet obrazić (w ich języku budowlanym obecnie oznacza to dostać kurwicy).
    ….. a co dopiero zadania zapisane w manifeście J. Palikota. Wyobraźmy sobie ile one kosztują i na jaki opór administratorów i pracowników kraju mogłyby trafić! Kiedy już to sobie wyobrazimy, to może golniemy sobie małpeczkę w kiblu jak pan prezydent! Może to jest właściwa przyczyna dużych zamówień pałacu prezydenckiego. Wielkie PLANY Przebudowy Polski metodą nakazowo-rozdzielczo-liberalizującą wszystko.

  148. Stan napisał(a):

    Torlinie,

    kiedyś oglądałem film Kieślowskiego (tytułu nie pamiętam) z Gajosem w roli głównej. Jeden z bohaterów (chyba Gajos) mówi o demokracji mniej wiecej tak: demokracja, demokracją, ale ktoś musi to wszystko kontrolować.
    A tak na poważnie, to część konstytucji dotycząca roli prezydenta w państwie została uchwalona w wyniku ogromnego stresu, który narodowi fundował inny prezydent nadający się najbardziej do wideł. Ograniczenie uprawnień prezydenta w obowiązującej konstytucji sprawiło, że dotychczas nie udało się tego kraju wywrócić do góry nogami przez pierwszego lepszego pyszałka, którego wepcha tam nasza zbiorowa mądrość.
    Po co nam to.

  149. Snarski napisał(a):

    O swiety Lutrze!
    No to ja zaproponuje Antwerpie. Pomoze zapomniec o wykluczonych TW z kosciola niektorych blogowiczow. Przypominam jednak: Wielkanoc dzisiaj obchodza nie kalwinisci tylko prawoslawni. Tym wiec zadnych agentow wypominac dzisiaj nie lzia.

    http://www.silverbearcafe.....twerp.html

  150. Snarski napisał(a):

    Rachmaninow

    http://www.youtube.com/wa.....DQsXGOcwiQ

  151. Snarski napisał(a):

    I z ostatniej chwili – Христос Воскресе!

    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  152. Stan napisał(a):

    Maciek g.

    Mimo że, według mnie, konsekwencją przejęcia pełnej władzy przez PIS byłyby prześladowania opozycji, łacznie z wykluczeniem niektórych partii i osobistośći życia publicznego z działalnośći politycznej, to nie mogę lekceważyć głosów intelektualistów tej partii, bo są one lustrem (chociaż wymytym) tej partii.
    Przeciwnie, jest bardzo interesujące przeczytać, co myśli intelektualista partii władzy o innej partii władzy. Po doświadczeniach z J. Kaczyńskim większość publicystów, a w ślad za tym także wyborców „rzuciła się na szyję” nowemu liderowi odnowicielowi, który teraz poprowadzi nas do krainy miłośći. Pozwolę sobie w tym miejscu niesympatycznie zapytać, czy przypadkiem nie mylimy się kolejny raz?
    Przecierz partia Donalda Tuska w kampanii wyborczej 2005 miała program podobny, a w sprawach gospodarczych prawie identyczny z partią J. Kaczyńskiego. Rozbieżności między oboma liderami powstały nie na tle różnicy programowej, lecz były wynikiem awersji osobistych. Zauważ, że powołanienie CBA, które w swych najgłośniejszych sprawach – aferach kompromituje państwo prawne, czy też wulkan lustracyjny, który zniszczył na wiele lat zaufanie społeczne (warto przyjrzeć się jak w takich sprawach postępują Anglicy, patrz także na śmierdząca sprawę b. premiera Wilsona), były wspierane programowo i parlamentarnie przez PO. Na tym blogu kilkakrotnie zwaracałem oględnie uwagę (żeby nie dostać w pysk od wymiaru sprawiedliwości) na wątpliwe etycznie postępowanie liderów KLD, którzy personalnie stanowią trzon Platformy.
    Najbardziej przeraźiły mnie ruchy Tuska zamierzające do zagarnięcia całości władzy. Przy czym jego poczynania nie są tak toporne jak jego poprzenika na urzędzie premierowskim. Jednak Tusk umie czekać.
    Co by było gdyby Platforma przeforsowala jednomandatowe okręgi wyborcze? W naszym spolegliwym na korupcję społeczeństwie? To milionerzy z Platformy wspierani finansowo przez naszych „bezinteresownych kapitalistów” i równie „bezinteresowny kościół” doprowadzili by do obsadzenia przez swoich wszystkich mandatów poselskich i senatorskich. Wówczas mielibyśmy casus Stokłosy podniesiony do potęgi. To samo dotyczy cynicznego chwytu Tuska o zawieszeniu finansowania partii politycznych. Przecierz inne rozwiązane działania partii grozi nachalną korupcją życia politycznego.
    Wówczas skończyła by się polityka uśmiechów i miłośći.
    Dotychczas nie mogę się nadziwić, że niedouczony (czytaj leniwy) premier cieszy się takim poparciem za nic nierobienie. Jedyną troską obecnego premira jest zostanie prezydentem, jest to szokujące marzenie piłkarza premiera, którego większą troską jest towarzyski mecz niż sejmowe głosowania, ale nic z tego negatywnego dla niego nie wynika.
    Trudno, tacy są wyborcy.
    Warto przeczytać, co myśli o obecnym premierze były kandydat na premiera, który nie zdając sobie z tego sprawy był przez cały czas marinetką w jego rękach.

    http://www.dziennik.pl/op.....Tuska.html

  153. Snarski napisał(a):

    Dla tych co o Kaczorach i leniwych Donkach zapomnieli. Przy niedzieli wielkanocnej

    Не жалею, не зову, не плачу – Siergiej Jesienin. Kazdy jego wiersz na miare piesni.

    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  154. Patrycja_Zab napisał(a):

    Snarski, ty myslisz ze masz monopol dzisiaj. A niedoczekanie twoje! Oto moj wklad w te celebracje wielkanocne z opoznionym zaplonem

    Nie moze obyc bez balalajki
    http://www.youtube.com/watch?v=Hh9-D6W3Sy4&feature=related
    ani bez kalinki
    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  155. Patrycja_Zab napisał(a):

    Snarski, ty myslisz ze masz monopol dzisiaj. A niedoczekanie twoje! Oto moj wklad w te celebracje wielkanocne z opoznionym zaplonem

    http://www.youtube.com/wa.....re=related

    Bo nie moze obyc sie bez choru Aleksandrowa i Smugljanki Moldawianki

  156. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Stanie

    Na poczatku swego wpisu do Macka piszesz,”że konsekwencja przejecia władz przez PIS byloby prześladowania partii łacznie z wykluczeniem,to dziwisz się że ludzie tak popieraja PO. A kogo mają popierać, Ciebie, z powrotem PIS/ Badz konsekwentny lub od razu powiedz że PO to dopiero Partia zamordyzmu i pózniej zdławi demokracje i wprowadzi dynastie Tuska.
    Dziwisz się że ludzie popieraja niedouczonego Tuska ( leniwego),zamiast popierac doktora prawa douczonego.A ja się nie dziwie bo ludzie w przeciwienstwie do Ciebie mysla i obserwuja PIS juz pokazał co potrafi (tylko burzyć 0 i pod plaszczykiem szczytnych celów nabierając nawet opozycję(Po) uchwalał rózne zmiany i nowe ustawy popierała go w tym PO.
    I to nie dlatego jak pisałeś że mieli podobne takie same cele tylko w tym ze chodzilo o odnowę życia IPN Telewizja itp. Tylko w tym że PIS innaczej wykorzystywał te ustawy nie powoływał innych tulko swoich podaj gdzie byli przedstawicieli opozycji za rządów PIS PO.PSL.SLD. no popisz sie bo ja tam sobie nie przypominam Do TK weszli chyba tylko sympatycy PIS KRTiR to samo zarzad tp. tez J.Kurski otwarcie powiedziall ze przejmiemy caly aparat wladzy po samorząd.
    I Ty dziwisz sę że ludzie wolą PO. Ja nie choć jestem zwolennikiem tylko z przymusu by PIS nie wrócił do władzy.
    I nie boje sie korupcji w wykonaniu PO, tam poszli ludzie ktorzy chca cos poprawić pieniadz juz mają,nie potrzebuja władzy by się nachapać,a do PIS poszli sami nieudacznicy do czego sie wzieli to wychodzilo z tego same knoty. Otrzeźwij ,to teraz modne
    Pozdrawiam Cię

  157. Snarski napisał(a):

    Jakby ktos mial przegapic Oczi Czornyje. Patrycjo, czy nie wystarrczy na dzisiaj? Bo nawet nie wiemy czy DarkS albo Bars wogole gdzis sa przy tej specjalnej niedzieli

    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  158. Zofia napisał(a):

    Luteraninie,
    skoro jesteś …protestantem, to po co mnie pytasz o zdanie?
    A teraz kilka wyjaśnień:
    Po pierwsze:
    Bp Jakucki jest nadal zwierzchnikiem Kościoła, do czasu wyboru nowego.
    Synod skrócił mu kadencję, bo nie uzyskał absolutorium.
    Nowego wybiorą na jesieni, więc bp. Jakucki będzie jeszcze piastował swoje godności ci najmniej 8 miesięcy.
    Powodem skrócenia kadencji – jest nie tyle współpraca ze służbami w minionych latach, co nagonka medialna na bp.Jakuckiego, która nie służy Kościołowi.
    Przyjęte rozwiązanie ucina sprawę w mediach, które, na co wiele wskazuje, działają na określone zamówienie.
    Synod za udzieleniem absolutorium biskupowi glosował następujaco: za – 27 gł. przeciw – 30 gł, wstrzymujących się – 7 gł. Z prostych rachunków wynika, że – ponad połowa członków synodu nie miała ochoty na takie rozwiązanie, jakie przyjęto.
    Nikt nie potępił też bp.Jakuckiego, on sam twierdzi, ze nigdy nie był świadomym współpracownikiem SB czy UB.
    Komunikat synodu:
    „(…) Po długiej dyskusji w czasie obrad biskup Kościoła zwrócił się do Synodu z prośbą o zrozumienie jego ówczesnej sytuacji, wyraził żal, wskazując przy tym, iż nie był świadomym współpracownikiem aparatu Służby Bezpieczeństwa.
    Jednocześnie zwrócił się z prośbą o udzielenie mu wotum zaufania. W wyniku tajnego głosowania Synod Kościoła nie udzielił biskupowi wotum zaufania.
    W związku z powyższym Synod podjął uchwałę o skróceniu kadencji biskupa Kościoła Janusza Jaguckiego i rozpoczęciu procedury wyborczej nowego zwierzchnika Kościoła, tak aby jego wybory odbyły się podczas tegorocznej, jesiennej sesji Synodu Kościoła”.

    Po drugie:
    To właśnie bp. Jakucki powołał Komisję Historyczną do zbadania działania luteran w minionych czasach a w naszym Kościele nie ma czegoś takiego – jak prowadzenie procesu lustracyjnego.
    Są badania historyczne.
    Po trzecie:
    Ja się nie tyle przyznaję otwarcie do tego wyznania, co po prostu jestem luteranka.
    Po czwarte”
    Dla mnie jest oczywiste, że w minionym okresie praktycznie każdy duchowny luterański był narażony na kontakty z aparatem służb tajnych i żaden nie ma pewności, że mu nie założono teczki i nie zarejestrowano jako TW.
    Robienie z tego powodu medialnej powodu awantury na całą Polskę uważam za nonsens i działanie na szkodę społeczności wiernych.
    Kościół luteranki w czasie ostatnich rządów PiS także podlegał specyficznemu monitoringowi.
    Sama tego doświadczyłam przy wyborze nowego proboszcza w parafii Trójcy Świętej w Warszawie, gdy proszono mnie o scharakteryzowanie kandydata (pastora ze Szczecina), a dzisiej obecnego proboszcza, wypytując się nawet o jego stosunki rodzinne.
    Pytającą osobę – skierowałam bezpośrednio do pastora, oświadczając wręcz, że dziwią mnie takie zagrania.
    Twoje pytanie Luteraninie
    - zaliczam do tej samej serii dziwnych pytań, ktiorych nie powinieneś mi stawiać.
    Luteraninem – to Ty nie jesteś i używając tego nicka – przekraczasz pewne granice.
    Dla mnie jest to objaw cynicznego oszustwa.

  159. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Stanie
    Jeszcze do poprzedniego wpisu nie trudno zgodzić się co pisze były kandydat na premiera a teraz czolowy felietonista Dziennika ,zazdrości a co ma chwalić? jnie dostał by tej dobrze platnej pracy,juz w jego obiektywizm nie więżę co czytałem to mocno pokrętne zaprzeczenia co kiedyś głosił.
    Pa

  160. Zofia napisał(a):

    Sorry – bp. Jagucki, a nie jak napisałam bp.Jakucki.

  161. maciek.g napisał(a):

    Stan
    zlituj się i nie pisz oczywistych bzdur typu
    „Przecież partia Donalda Tuska w kampanii wyborczej 2005 miała program podobny, a w sprawach gospodarczych prawie identyczny z partią J. Kaczyńskiego.”
    Poszukaj programów gospodarczych i porównaj – PiS’u program był tak lewicowy i populistyczny, tak że super populistyczna SO oskarżała go o plagiat ich pomysłów. PO natomiast forsowała program raczej rynkowy na czele z hasłem Glilowskiej 3×15 które wściekle krytykował PiS i dawał to za przykład do czego oni chcą doprowadzić. PiS odsądzał od czci i wiary program zdrowotny PO i forsował swój dokładnie rodem z PRL’u. Najbliżej obu partiom było w hasłach rozliczenia PRL i lustracji , ale głównie o działania związane z lustracja poszło i PiS za nic nie chciał oddać MSWiA

  162. maciek.g napisał(a):

    I jeszcze uwaga na temat pomocy rodzinnej uzależnionym. Otóż zwykle pomoc ta gdy nie zostanie wsparta fachową wiedzą terapeutów i fachowców prowadzi do pogłębiania nałogu i pogarsza sprawę

  163. Luteranin napisał(a):

    Pani Zofio, ja grzecznie pytam a Pani ze mnie oszusta robi. I do tego chyba kłamie bo w mediach słyszę i czytam, że biskup sie przyznał do bycia kablem i okazał skruchę. Na dodatek komisja przyznała że w dokumentach z IPN widać że biskup donosił i to nieźle.

  164. Stan napisał(a):

    maciek g.,

    dobrze, że nie należysz do najtęższych głów na tym blogu. W przeciwnym razie wstydziłbyś się okrągłych sformułowań traktujących o strategii wyborczej partii i stosunku do programu partii jej liderów.
    Dobrze by było zebyś wyszukał sobie wypowiedź jednego z liderów PO tuż po wyborach w których odnósł się on z całą otwartością do tzw. zawartośći programowej z okresu kampanii wyborczej. Po prostu bez żadnych zahamowań powiedział, że okres kampanii się skończył i należy przejśc do realiów. Mój cytat z pamięci jest znacznie stonowany do tego co powiedział ów działacz.
    Zwracam Ci uwagę, że tuż po wyborach rozpoczeły się negocjacje międzypartyjne którym przewodzili J. Rokita i J. Kaczyński. Już po pierwszym spotkaniu J. Kaczyński oświadczył, że nie ma różnic gospodarczych, a jedyne co pozostało do uzgodnienia, to podział stółków i wpływów. Chodziło głownie o resorty siłowe. I ten problem stał się kością niezgody. Fakt braku rozbieżnośći w sprawach gospdarczych autoryzuje swoją osobą Pierwsza Dama Ściany Wschodniej, która to co plotła będąc w ekipie Tuska następnie realizowala w ekipie J. Kaczyńskiego.
    Dark side wyliczyła, że nietrafione pomysły Gilowskiej, które urodziły się w czasie jej pracy w rządzie sięgały okrągłej sumy ca 35 mld. złotych. Na tą kwotę skladały się m.in. obniżenie skladki rentowej, tzw. becikowe i parę innych godnych jej pomysłów (głównie uderzających swym ostrzem w środowiska niezamożne).
    Poza tym sztandarowe pomysły takie jak lustracja i CBA obie partie traktowały jak swoje i z wielkim sercem je popierały w Sejmie.
    W sumie to co ten rząd lub jego lustrzana siostra dotychczas zrobił w gospodarce lub finansach (także obniżka podatków) było błędem. Cała zaleta tego rządu polega (o zgrozo) na tym, że dotychczas nie wprowadził swoich pomysłów umacniających jego władzę w sposób absolutny (okręgi jednomandatowe, zawieszenie dotacji dla partii do czasu wyborów prezydenckich. Dlaczego?).
    Być może sztandarowym dziełem tego rządu będzie likwidaja przemysłu morskiego i skok na służbę zdrowia, ale te zawiłe kwestie może Ci wyjaśnić Zdzisław, który zrobił się specjalistą od programów partyjnych, a zwłaszcza od służby zdrowia.

    P.S.

    O stronie etycznej liderów tej partii kto by wspominał, bo kto jeszcze pamięta szwindelek wyborczy usuwający głównego kandydata na prezydenta z rozgrywki wyborczej, czy „wypromowanie” specjalistki od konsultingu (m.in handel wraz z Dochnalem tym co pozostało po PRL-u), która z szarej myszy stała się, w rankingu Wprost, jedną z najbogatszych Polek.

  165. Indoor napisał(a):

    Te! Luther!
    Po pierwsze jak w mediach przeczytasz, że biskup się przyznał i że kapował, to możesz być pewien, że
    1. biskup do niczego się nie „przyznał”
    2. nie on kapował, a na niego kapowali.
    Wynika to z prostego faktu, że w mediach ostatnio się produkują same szuje. Od Rzeczpospolitej do Polityki włącznie. Jedyna prawda co możesz zobaczyć to dzień tygodnia danego egzemplarza. Ale też tylko w dziennikach.

  166. Zofia napisał(a):

    „Luteraninie”
    jest w tej sprawie oświadczenie synodu Kościoła i to powinno Ci wystarczyć.
    Cytuje raz jeszcze:
    (…) „Po długiej dyskusji w czasie obrad biskup Kościoła zwrócił się do Synodu z prośbą o zrozumienie jego ówczesnej sytuacji, wyraził żal, wskazując przy tym, iż nie był świadomym współpracownikiem aparatu Służby Bezpieczeństw” (…).
    To co media piszą, mało mnie interesuje.
    Ani też dyskusja z Tobą na ten temat.
    Chcesz jakiegoś polskiego luterańskiego biskupa widzieć wyłącznie jako kabla, który nieźle donosił legalnej władzy ileś lat temu – to Twój problem, nie mój.
    Mnie Twoja opinia w tej materii – nie interesuje.

  167. Zofia napisał(a):

    Luteraninie,
    skoro mienisz się luteraninem, interesuje Twoja opinia nt. oświadczenia synodu Kościoła nt. zapłodnienia in vitro.
    Pewnie je znasz, ale przypominam:
    OŚWIADCZENIE
    KOŚCIOŁA EWANGELICKO-AUGSBURSKIEGO W RP
    W SPRAWIE DOPUSZCZALNOŚCI STOSOWANIA METODY IN VITRO
    *
    Kościół Ewangelicko-Augsburski (luterański) w Rzeczypospolitej Polskiej zauważa rangę problemów z zakresu biotechnologii w życiu społecznym i w swej teologicznej oraz etycznej refleksji odnosi się na bieżąco do tych zagadnień.
    W ostatnich latach szczególne znaczenie w polskiej debacie bioetycznej ma zagadnienie zapłodnienia pozaustrojowego, określanego popularnie mianem zapłodnienia in vitro.
    W ostatnich kilkudziesięciu latach jesteśmy świadkami ogromnych przemian w medycynie i biotechnologii.
    Począwszy od roku 1978 ludzkość dysponuje metodą pozaustrojowego zapłodnienia (zapłodnienia in vitro), której stosowanie pomogło wielu niepłodnym parom cieszyć się darem własnych dzieci.
    Jednocześnie, stosowanie tej metody spotkało się z szeroką krytyką, jak też ze zróżnicowaną oceną moralną. Kościół ewangelicki na świecie nie wypracował jednolitego stanowiska w tym względzie.
    Polscy luteranie w niniejszym Oświadczeniu opowiadają się za akceptacją stosowania metody in vitro jako drogi leczenia niepłodności , przy jednoczesnym stanowczym podkreśleniu sprzeciwu wobec tworzenia i przechowywania zamrożonych embrionów nadliczbowych bez wyraźnego celu późniejszej implantacji do organizmu matki.
    Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP akceptuje stosowanie metody sztucznego zapłodnienia, rozumiejąc ją jako formę wspierania rodziny.
    Uważamy za moralnie dopuszczalne stosowanie metody sztucznego zapłodnienia homologicznego , czyli w sytuacji, gdy nasienie pochodzi od prawnego ojca.
    Nie wyrażamy aprobaty dla korzystania z obcych gamet, tudzież z pomocy matek zastępczych (surogatek).
    Małżeństwo, które nie może mieć dzieci i chce skorzystać z in vitro powinno otrzymać od państwa wszelką, w tym także finansową pomoc i moralne wsparcie ze strony Kościoła.
    Byłoby niewłaściwe, gdyby in vitro pozostało przywilejem dla zamożnych ludzi.
    In vitro powinno być dostępne dla małżeństw, zgodnie z ewangelicką etyką małżeńską i seksualną.
    Kościół luterański w Polsce nie podziela zastrzeżeń, wedle których in vitro grozi traktowaniem dziecka jako „jednego z dóbr konsumpcyjnych”.
    Zgodnie z taką argumentacją trzeba by przeciwstawiać się transplantacji, bo jest ona technicznym przedłużaniem życia. Podjęcie leczenia metodą in vitro jest ostatecznością, a nie kaprysem czy zachcianką niedoszłych rodziców.
    Jest to sposób, by skorzystać z postępu w medycynie dającego szansę, często jedyną, na potomstwo.
    Poddanie się procedurze in vitro wymaga skomplikowanego leczenia hormonalnego i powinno być poprzedzone głębokim namysłem małżonków.
    Kościół luterański głosząc szacunek dla życia, opowiada się za ochroną ludzkiego embrionu, a zarazem afirmatywnie odnosi się do zdobyczy medycyny, o ile te nie szkodzą innym.
    Sprzeciwia się też wykorzystywaniu bezbronnych istot ludzkich dla celów badawczych.
    Kościół formułując tezę o akceptacji procedury in vitro odwołuje się do biblijnego nakazu płodności (1 Mż 1,28a). Rozpoznajemy, że jedynie Bóg jest źródłem życia (1 Mż 1,1 nn; Ps 36,10) i obdarza ludzi błogosławieństwem, jakim są dzieci.
    Ewangelicka etyka seksualna jest etyką rodziny i dlatego korzystanie z metody in vitro w celu rodzicielskiego spełnienia uważamy za godziwe.
    Jednocześnie Kościół głosi, że małżeństwo jest nade wszystko wspólnotą kobiety i mężczyzny, a fakt posiadania, czy nie posiadania dzieci nie stanowi o wartości związku małżeńskiego.
    Kościół jednocześnie podkreśla wyjątkową wartość rodzicielstwa zastępczego i udziela wszelkiego możliwego wsparcia rodzinom podejmujących trud adopcji.
    W tradycji ewangelickiej rodzina zastępcza jest najlepszą formą opieki nad opuszczonymi lub osieroconymi dziećmi.
    Z tego też względu Kościół Ewangelicko-Augsburski w RP zachęca pary małżeńskie, które nie mogą mieć własnych dzieci, do rozważenia, czy adopcja nie byłaby właściwą formą spełnienia potrzeby macierzyństwa i ojcostwa.
    Warszawa, 19 kwietnia 2009 r.
    ***
    Więc co o tym sądzisz pseudo Luteraninie?

  168. maciek.g napisał(a):

    Stan
    Kpisz -czy o drogę pytasz?
    napisałeś wyraźnie cytuję
    „Przecież partia Donalda Tuska w kampanii wyborczej 2005 miała program podobny, a w sprawach gospodarczych prawie identyczny z partią J. Kaczyńskiego.”
    Napisałeś wyraźnie w kampanii wyborczej. a więc jak było w kampanii?
    A twoje uzasadnienia że Rokita ciś tam mówił są dokładnie smieszne bowiem Rokita tak praktycznie lawirował między dwiema tymi partiami chcąc się najlepiej ustawić i i nic dziwnego że mówił różnie w zależności od sytuacji.
    /Nawiasem bardzo dobrze sie stało że go żona wyautowała/.
    Co do Gilowskiej to ja nie pisałem ze dobrze zaprezentowała się jako minister, ja pisałem jedynie, że jej poglądy były rozbieżne z tym co głosił Jarek. A dlaczego ją wziął na swego ministra już na tym blogu wyjaśniałem swą ocenę.
    Pomyśl zanim coś napiszesz.

  169. maciek.g napisał(a):

    Andrzej poruszył temat z manifestu Palikota, i Joanna natychmiast go skrytykowała. Zastanów się Joanna Palikot nic nie wspominał o zmuszaniu do prac społecznych, on tylko pisał by nie dawać nic za darmo i proponował jako wsparcie płacenie wspomaganie nie mogących spłacić kredytów , bo stracili prace tylko tych którzy w zamian za pomoc będą pracować społecznie. Dla mnie nie jest to bezsensowne, jak ktoś nie zechce – jego wola, ale sądzę że ci co na prawdę znaleźli si w tarapatach skorzystali by z takiej wersji pomocy.

  170. jasnaanielka napisał(a):

    Zawsze uważałam, że pieniądze trzeba zarabiać, nie dostawać za darmo. Wszelkiego rodzaju zasiłki, pomoc bez wymagań są demoralizujące. Oczywiście poza przypadkami osób niezdolnych do pracy z powodu złego stanu zdrowia. Jest wiele możliwości zatrudnienia ludzi przy prostych pracach społecznie użytecznych. Miasta toną w brudzie, Na wsiach także jest cały ogrom prac, które w zamian za choćby niewysoką opłatę mogliby ludzie wykonywać dla wspólnego dobra o brać, niechby i skromną wypłatę, nie zaś jałmużnę.
    Oczywiście wymagałoby to odpowiedniej oprawy prawnej, dostosowania przepisów, zmiany zasad finansowania pomocy społecznej, jednak z pewnością w ogólnym rozrachunku opłaciłoby się sowicie.
    Ja osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy mając zdrowe ręce i nogi, zaś głowę na swoim miejscu, ustawiam się w kolejce po zasiłek.
    Chyba wpierw bym ze wstydu umarła.
    A do konkretnej pracy bardzo trudno znaleźć chętnego.
    Mój kuzyn ma firmę w niedużym mieście, w branży spożywczej. Opowiada, że bardzo często przychodzą do niego ludzie, prosząc o coś do jedzenia, albo parę groszy. Młodzi i zdrowo wyglądający. Usłyszawszy propozycję porządkowania placu i hali za legalną pensję, to prawda, że nie wysoką, oddalają się i nie pokazują więcej. A przecież wiadomo, że są bezrobotni i całymi dniami rżną w karty na ryneczku. Propozycja do kobiet tych panów, aby np. za opłatą umyły okna też trafia na odpowiedź odmowną.
    Ludzie mają swoją dumę, no nie?

  171. głos zwykły napisał(a):

    …..Manifest Palikota jest w dużej części dziełem amatora politycznego, który nadto w wielu sprawach okazuje się być ignorantem.
    …..Nie sądzę, aby partie polityczny mogły posługiwać się tego rodzaju dokumentami, zawierającymi w zasadzie szereg pobożnych życzeń, pozbawionych szans implementacji.
    …..Nie wydaje mi się, aby postulat nie dawania niczego za darmo był możliwy do realizacji, tym bardziej, że jest on nie do pogodzenia z ideą prywatyzacji urzędów pracy, a poza tym datki pomocy społecznej nie są tak atrakcyjne jak zasiłki z których można się utrzymać w krajach bogatszych.
    ….W Europie zachodniej są społeczeństwa jak np. Holenderskie, które potrafiły się uporać z tym problemem w bardziej cywilizowany sposób.
    ….Po co więc odkrywać na nowo Amerykę?

  172. głos zwykły napisał(a):

    …..Poza tym postulat nie dawania niczego za darmo, to nie jest postulat państwa liberalnego, bowiem w istocie rzeczy wzmacnia on dominium państwa, czyli funkcję państwa jako właściciela i zarządcy.
    …..Ja ograniczyłbym się do postulatu, aby państwo stwarzało możliwość stałego zatrudnienia, jak największej grupie osób od jak najwcześniejszego wieku do jak najpóźniejszego wieku z preferencją wyraźną dla pracowników najemnych, aby było ono realizowane (zatrudnienie) w ramach stosunków pracy, bo to one dają największą stabilność.
    …Stabilność zaś zatrudnienia, to podstawa walki z patologiami społecznymi.

  173. Indoor napisał(a):

    Jasnaanielko!
    Dawać to trzeba umieć. Nawet pracę, albo może przede wszystkim. Nie jest to (umiejętność dawania) szczególnie mocną stroną naszej nowej klasy średniej. To jest bowiem kwestia klasy i przychodzi czasem. (jakieś dwa – trzy pokolenia)
    Do mnie często podchodzą ludzie prosząc o papieros na trzech, czasami nie dam (bo mam mało) czasami dam jedno, czasami trzy. W życiu by nie przyszło mi do głowy w tym momencie im zaproponować jakieś drobne usługi w zamian, bo bym dostał w mordę lub coś przykrego by mi powiedzieli. Do tych samych ludzi w innych okolicznościach bez żadnych obaw bym podszedł z propozycją wykonywania przez nich jakichś robót za niewielkie wynagrodzenie. To znaczy obawy bym miał. Mianowicie że spieprzą.

  174. Snarski napisał(a):

    Głosie, nie wybrzydzaj i nie kryguj się jak następna (po swoim alter ego) panienka. Przede wszystkim zaś przestań wybrzydzać na Palikota, z którym przecież, tak naprawdę, więcej ciebie łączy niż dzieli. Jeśli zadbasz o dobre stosunki z przyszłym prez/prem (niepotrzebna skreśl) od samego początku to masz szanse na załapanie do jego, z kolei, pregabinetu. Rekomendacje z blogu otrzymasz śpiewające. A głos zmienisz tylko nieznacznie, zostając dla odmiany jego ego.
    No to do zobaczenia w Biłgoraju!

  175. Bars napisał(a):

    Państwo? Państwa to nie interesuje, np. ministerstwa wolą płacić miliony na PFRON, niż zatrudniać inwalidów, nota bene częstokroć o najwyższych kwalifikacjach – czyli postępując w zasadzie w zgodzie z przepisami ( nie zatrudniasz niepełnosprawnych – płacisz karę), daje jednak jak najgorszy przykład wszystkim obywatelom. To jakiś upiorny, niekończący się taniec św. Wita.
    Gdzieś mam linki i za chwilę ich poszukam, ale najpierw chcę skończyć i wysłać na blog tłumaczenie bardzo ciekawego artykułu, które robię a vista i w dodatku w oknie(:D – znowu! recydywa !) Jest już prawie gotowe…
    Serdeczności.

  176. Bars napisał(a):

    Przed nami wielka historyczna szansa – możemy odzyskać dawne ziemie Słowian Połabskich i to nie tylko w całkowicie pokojowy sposób ale wręcz na drodze miłości! Dosłownie! :D
    Otóż wschodnie landy Niemiec przeżywają dramat demograficzny – wyludniają się mimo bilionowych kwot, które państwo zainwestowało w ich infrastrukturę i przemysł. Z terenów tych do zachodnich landów odeszły przede wszystkim kobiety, lepiej wyedukowane i bardziej przedsiębiorcze od mężczyzn. Sytuacja już jest dramatyczna, a wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze gorzej (aż do takiej skrajności, jak np. dwóch kandydatów „do żeniaczki” na jedną potencjalną żonę). Miasta w pobliżu naszej zachodniej granicy „się kurczą” (schrumpfen), a ich burmistrzowie ratunek przed dramatycznym wyludnieniem widzą w imporcie Polaków, nade wszystko zaś Polek.
    Tekst poniżej to tylko część artykułu dotycząca nas. „Exodus der Frauen” (Exodus kobiet) dostałam pocztą i robię dla Was szybkie tłumaczenie a vista, więc przepraszam za niedoskonałości stylu. ( Nigdy nie używam polonizatora, bo jest okropny – to po prostu zapisana symultanka, mam wprawę.:D) Mnie się podoba idea takiego wymieszania ludnościowego terenów przygranicznych. Co więcej, sądzę, że prędzej czy później do niego dojdzie.
    Ps.1. Odpowiedzi i appendix do poprzedniego tematu muszę odłożyć na później, bo teraz jestem już zbyt zmęczona.
    Ps.2. Droga Zosiu, dla Ciebie cały artykuł może być interesujący, bo dotyczy on problemów pogranicza jako całości. Czy chciałabyś, żebym go wysłała? Czy może być w oryginale, czy przetłumaczyć? Artykuł pochodzi chyba ze „Spiegla”, ale głowy nie dam.:-)
    -
    CZY NIEMCY POWINNY ZWERBOWAĆ PRACOWNICZĄ ELITĘ WSCHODNIEJ EUROPY.
    ,,, Franz Schirrmacher wydawca FAZ ( „Frankfurter Allgemeine Zeitung”) argumentuje, że mimo już teraz zauważalnych problemów integracyjnych, Niemcy nie poradzą sobie bez imigracji. Autor „Methusalema” opowiada się przeto za sterowanym „napływem ludzi z różnych kręgów kulturowych, a nie tylko ze świata islamskiego”. Z pewnymi zastrzeżeniami i pod pewnymi warunkami, tego samego życzy sobie premier Saksonii Georg Milbradt, popierając napływ ludzi„ którzy nie spowodują żadnych kosztów integracyjnych”.
    Także były burmistrz Hamburga i ekspert od spraw wschodu, Klaus von Dohnanyi jest wielce zainteresowany możliwością pozyskania dla „wielkiego i częściowo wyludnionego obszaru wschodnich Niemiec wraz z jego gotową do natychmiastowego wykorzystania, wyśmienitą infrastrukturą” młodych ludzi ze środkowej i wschodniej Europy, o ile tylko należą oni do „przemysłowej elity pracowniczej” i chętnie uczą się niemieckego. Zdaniem Dohnany’ego Niemcy (Bundesrepublik) powinny przy tej okazji prowadzić, wzorem krajów tradycyjnie przyjmujących imigrację, czyli np. USA, politykę przyjmowania takich ludzi, którzy mogą być rzeczywiście przydatni krajowi i którym także taka imigracja jest potrzebna. Eksperci w przypadku tego rodzaju imigracji mówią o skilled immigration operatywnych fachowców.
    Takim strategiom przeciwstawia się demograf Birg, który zdecydowanie opowiada się za wzrostem niemieckiego przyrostu naturalnego, poprzez stosowanie polityki przyjaznej rodzinie. Werbowanie obcych elit określa on jako „demograficzny wyzysk, eksploatację innych krajów” i oskarża tę politykę określając ją mianem „nowego kolonializmu” Oburza go, że „chcemy importowac najlepszych i ciągnąc profity z ludzi, którzy gdzieś pozostawili po sobie puste miejsce”. „To jest katastrofalnie wyniszczające”.
    -
    BRANDENBURGIA SIĘGA DO KAMCZATKI.
    Naukowiec, historyk gospodarki z Halle, Peter Franz („Regionalno-polityczne opcje dla kurczących się miast”) także wierzy, że komuny miejskie na wschodnich granicach Niemiec, pomimo swego szczególnie szybkiego kurczenia się pod względem demograficznym„ mogą właśnie skorzystać na i z napływu imigracji ze wschodniej Europy. Inni uczeni jednak raczej ostrzegają miasta przed przesadnymi pod tym względem nadziejami.
    Żaden kraj Starego Świata nie może się dziś utrzymać wyłącznie dzięki własnemu przyrostowi naturalnemu. Mówi badacz cywilizacji z Bremy, Gunnar Heinsohn : „Także we wschodniej Europie przyrost naturalny obniżył się dramatycznie w ostatnim dziesięcioleciu. Polskie kobiety, mające przeciętnie około 1,23 dziecka mają dziś jeszcze mniej potomstwa niż matki z Brandenburgii. Również Ukrainki, Bialorusinki, Rosjanki, Bałtyjki, Slowaczki i Czeszki mieszczą się pomiędzy 1,2 do 1,3 dziecka na zycie kobiety, a więc sytuują się poniżej granicy reprodukcji wynoszącej 2,1 dziecka. Heinsohn : „Brandenburgia rozciąga się do Kamczatki”.
    Tak więc pomyślność ewentualnego polskiego wkładu w stabilizację niemieckiego przyrostu naturalnego będzie się utrzymywała w podobnych granicach. Wprawdzie już teraz Polki są najbardziej cenionymi zagranicznym żonami dla niemieckich mężczyzn, to jednak mimo to cyfry absolutne przynoszą otrzeźwienie, bowiem w minionym roku tylko 4900 Niemców ożeniło się z Polkami.
    Pomimo to niektórzy burmistrzowie znad niemieckiej granicy wschodniej nie zrezygnowali z nadziei i roxzpoczęli już próby pokonywania wyjątkowo tu silnego „strachu przed przewagą obcych”. – dotyczy to na przykład okolic miasta Goerlitz.
    -
    GOERLITZ WKRÓTCE W POŁOWIE POLSKI ?
    Po lewej stronie Odry „wykrwawione” miasto-klejnot z jego 10.000 w większości odnowionych ale pusto stojących mieszkań ; po prawej stronie Odry, dokładnie vis a vis, polski Zgorzelec z ogromnym zapotrzebowaniem na mieszkania – czyż nie jest to idealna sytuacja, w której długoletniemu burmistrzowi (nadburmistrzowi – Oberburgemeister) Rolfowi Karbaumowi udałoby się zrealizować jego marzenia, czyli zmotywować i zachęcić ludzi z zachodniej Polski do przeprowadzki do wschodnich Niemiec. „Polacy są naszą ostatnią nadzieją”— wierzy Karbaum. Konserwatywny „Welt” pyta już w tej chwili „czy będzie Goerlitz w ciągu najbliższych dwudziestu lat w połowie polski?” Także rząd krajowy Saksonii obstaje przy swoich wysiłkach i próbach ożywienia życia w umierajacych miastach przy pomocy „potęgi miłości” : Na swojej homepage wskazuje na to, że zgodnie ze statystyką, w tym właśnie landzie brakuje 70 tysięcy kobiet w wieku od 18 do 40 lat, podczas gdy w sąsiedniej zachodniej Polsce panuje niedobór mężczyzn.
    Bariera językowa między Niemcami a Polkami jest „wprawdzie przeszkodą, ale możliwą do pokonania.”- cytuje niemiecko-polską agencję kontaktową z Goerlitz rządowa strona website. W mieście można już zaobserwować niemieckich mężczyzn chodzących po ulicach, którzy jedną ręką trzymają za rękę swoją polską dziewczynę, a w drugiej dzierżą słownik”.

  177. Bars napisał(a):

    Znalazłam ten artykuł przypadkowo i tylko ten link mi się zachował, ale na tej stronie można znaleźć linki do szeregu innych niedorzeczości będących normą w naszym kraju :
    http://www.tvn24.pl/12692.....omosc.html

  178. Ewa-Joanna napisał(a):

    Maciek.g,
    piszesz: Zastanów się Joanna Palikot nic nie wspominał o zmuszaniu do prac społecznych, on tylko pisał by nie dawać nic za darmo i proponował jako wsparcie płacenie wspomaganie nie mogących spłacić kredytów , bo stracili prace tylko tych którzy w zamian za pomoc będą pracować społecznie.
    To ja wlasnie sie zastanowilam juz przedtem i dlatego skrytykowalam.
    A ty, jak sobie wyobrazasz praktyczna realizacje tego pomyslu?
    Przyklad: W Lidzbarku jest 2 korzystajacych z pomocy w splatach, w Wiecbargu 4, w Lublinie 16, w Wilkowyjach 1 itp. Jak sobie PRAKTYCZNIE wyobrazasz realizacje tego pomyslu???? Jak sobie wyobrazasz organizowanie w gminie pracy spolecznej dla kilku osob, o warunkach polskiego prawa nie wspomne?

    To jest to samo, co z praca wiezniow – ladnie brzmi, sprawiedliwie, tylko bardzo jest kosztowne w realizacji nie przynoszac zadnego zysku!

    Nie jestem za tym, zeby dawac za friko. Dosc chyba wyraznie napisalam na przykladzie Aborygenow do czego to prowadzi. Ale nie jestem za wprowadzaniem metod ksiezycowych, bo to bzdura.
    Australijski rzad Howarda wprowadzil cos takiego jak praca na zasilek ( work for the dole), tworzac dodatkowy depatrament w ministerstwie federalnym + odpowiedzniki w ministerstwach stanowych ( praca dla wiekszej ilosci urzednikow) i efekty tego sa mizerne, na tyle mizerne ze juz dawno przestali sie tym wszyscy zachwycac i czekam, az cichcem zdechnie, bo dubluje prace agencji posrednictwa pracy.

    Kazda taka inicjatywa wymaga srodkow pienieznych, przepisow prawnych i fachowej kadry do jej przeprowadzenia, to nie jest tak, ze stanie sie na rynku i oglosi „prace spoleczne”, to trzeba zorganizowac, podpisac umowy z przedsiebiorstwami, zapewnic ubezpieczenie i oplate zus, dowoz i zakwaterowanie pracownikom zamiejscowym itp oraz wszystko inne co jest prawnie wymagane.

    Osobiscie uwazam, ze obietnica Tuska, ze panstwo przejmie spalte zadluzenia jest dyskryminujaca i niemoralna, w sumie glupia. Niestety, za swoje decyzje i bledy trzeba placic, dotyczy to rowniez kredytobiorcow. Rola panstwa powinno byc np. umozliwienie poprzez naciski na banki zawieszenia zadluzenia, czy tez ograniczenia splat na pewnen okres czasu, obnizenie stop procentowych, a nie fundowanie prezentow z kieszeni podatnikow.

  179. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zofio,
    znalam pana Jaguckiego osobiscie i widzialam jego prace jako duszpasterza i czlonka spolecznosci lokalnej. To czlowiek duzej klasy, zaangazowany w to co robil, nie wprowadzajacy podzialow, czlowiek godny szacunku o wiele bardziej, niz wiekszosc katolicjich purpuratow. Nie watpie, ze musial byc zarejestrowany w SB, chocby z powodu wielu Niemcow z RFN odwiedzajacych parafie ewangelicka, przykro mi z powodu obecnej nagonki i przykro z powodu tchorzostwa i wygodnictwa czesci Synodu, bo tak to odbieram.

  180. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    jak wyzej :)
    Dodatkowo: Praca w Polsce hanbi. Nie zauwazylas?
    Nie kazdy moze byc dyrektorem, prezesem i innym kierownikiem. No akceptowalny jest jeszcze referent, spacjalista itp, ale juz sprzedawca jest gorszy, a sprzataczka, nianka czy pomoc domowa to juz profesje do ktorych trudno sie przyznac, bez ryzyka, ze spotkasz sie z politowaniem i lekcewazeniem.
    Natomiast nie hanbi „kombinowanie”, czyli zycie na granicy prawa, albo wrecz bezprawnie. Nie hanbi kradziez pradu, przeciwnie budzi cos w rodzaju szacunku (ten to potrafi sie urzadzic!), nie hanbi wyludzanie pieniedzy od panstwa itp.
    To jest nastepna przyczyna, poaz godspodarczo-organizacyjnymi dlaczego pomysl Palikota nie wypali.

  181. Ewa-Joanna napisał(a):

    Bars,
    bardzo mi sie podobalo to: „dzierza slownik” ;)

  182. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo J. – Jesteś w błędzie, pisząc, że w Polsce praca hańbi. Bo tak jest jedynie w społeczności tych, co się nie wstydzą stać w kolejce, z ręką wyciągniętą po zasiłek, a nie chce im się na pieniądze zapracować. Ja po zaprzestaniu pracy zawodowej zajmuję się dziećmi i zapewniam cię, że zarówno ja, jak i moja praca są cenione wysoko. Rodzice dzieci, którymi ja się zajmuję mają duże oczekiwania i wymagania. Nie przyjęli by do opieki nad swoimi dziećmi osoby niewykształconej, nie potrafiącej się odpowiednio zachować, przekazać dziecku wiadomości, nie mówiącej ładnie i prawidłowo, nie potrafiącej wyegzekwować od dziecka odpowiednich manier. Zastanów się, jakich cech wymagałabyś od osoby, której sama powierzyłabyś własne dziecko na kilka godzin dziennie. Czy przyjęłabyś prymitywnego kocmołucha? Osobę, której byś nie wierzyła i nie szanowała jej?
    Ja się nigdy nie wstydziłam swojej nowej profesji. Polubiłam tę pracę i jestem szanowana tam, gdzie pracuję. Owszem, zdarzyło mi się, że podjęłam pracę w domu, gdzie próbowano mnie traktować, jak służbę, ale ja bardzo prędko, albo jeszcze prędzej tę pracę zakończyłam. Po prostu wzięłam miesięczną wypłatę i oświadczyłam, że od jutra nie przychodzę. :D

  183. maciek.g napisał(a):

    Joanna,
    Wyobrażam to sobie zupełnie prosto, zamiast dawać zasiłki bezrobotnym i zmuszać ich do comiesięcznej rejestracji pod groźbą utraty świadczeń zorganizować w całej Polsce prace dla bezrobotnych i zapewnić ją każdemu który chce ją podjąć. Pracy potrzebnej na rzecz gmin jest pod dostatkiem , a więc z tym nie ma problemu i tu prochu wymyślać nie trzeba – jasne że organizacja takich prac kosztuje , ale gdyby to dobrze zaplanować koszty nie były by większe niż obecnie ponoszone na bezrobotnych/ Bardzo duża liczba obecnie wyłudza świadczenia/. Przy okazji wycięto by fikcyjnych bezrobotnych / tych pracujących na czarno , a będących bezrobotnymi tylko po to by zapewnić sobie darmową pomoc lekarską , tych którym z różnych przyczyn pracować się nie opłaca lub po prostu nie chcą/. Ci naprawdę w potrzebie otrzymali by możliwość przetrwania, a jednocześnie można by załatwić postulat Palikota i na czas problemów z praca uzyskać pożyczkę państwową na spłatę kredytu. Bo to nie tak że państwo spłaci , ono skredytuje na 0% kredytu i to w przyszłości i tak kredytobiorca musi spłacić.
    Na początku na pewno sporo należało by pieniędzy wyłożyć , ale wg mnie w daleki wymiarze było by to bardzo korzystne dla państwa.
    Take rozwiązanie drastycznie zmniejszyło by liczbe patologi w Polsce

  184. maciek.g napisał(a):

    Nie mam na razie czasu by postudiować Manifest Palikota. W przeciwieństwie do Głosa nie uważam to za pomysł amatora, ale za rozsądny pomysł polityka który usiłuje rozbudzić dyskusje nad drogami „naprawy kraju” i w tym celu podaje długą listę zebranych „prawdopodobnie z listów od społeczeństwa” postulatów które uznał za godne publikacji.

  185. Zofia napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    dzięki za dobre słowo o bp. Jaguckim.
    Trudno mi oceniać wynik głosowania synodu mego Kościoła w spr. biskupa, ale w mojej ocenie – takie rozwiązanie jest w naszej, polskiej sytuacji nagonki lustracyjnej – najbardziej optymalne.
    Pomyśl, co by się działo nazajutrz, gdyby synod nie skrócił mu kadencji.
    Może nie tyle oportunizm przemówił, co dbałość o Kościół, jako innowierczą społeczność wiernych, w państwie, gdzie katolicy są teoretycznie głównym trzonem mieszkańców państwa, a hierachowie katoliccy wraz z establishmentem politycznym uzurpują sobie prawo rządzenia etyczną sferą ich życia.
    Zapewne w gronie synodu byli też w jakimś tam stopniu oportuniści, karierowicze dybający na schedę po biskupie, jak czy tchórze. Tak jak w gronie innych cial przedstawicielskich w naszym państwie. Może jednostki, bo nie sądzę, by w większej ilości.
    ***
    Pisząc o zainteresowaniu Kościołem i jego wiernymi przez wszelakie służby,m w tym SB, miałam to samo na myśli co Ty – silne związki z niemieckim Kościołem, czy to w NRD czy RFN a także z innymi kościołami luterańskimi w Europie i USA.
    Tego nie dało się uniknąć, wiedzieli o tym duchowni luterańscy, wiedzą o tym członkowie Kościoła.
    Dlatego cała ta sprawa z bp. Jaguckim napawa mnie obrzydzeniem wobec ” prawicowych” mediów, które z uporem usiłują ingerować w sprawy i decyzje mego Kościoła, nadgorliwców, którzy robią „przecieki” do mediów, przeróżnych „kretów” ryjących wewnątrz Kościoła itp. Tak samo jak np. pojawienie się w naszym blogu „Luteranina” i jego pytania pod moim adresem skierowane.
    To są ci sami ludzie, którzy z upodobaniem psychopatów grzebią w kloace SB-ckich teczek, wierząc święcie w autorytet SB.
    Bp. Jagucki, jak wielu innych ludzi w Polsce, ponosi konsekwencje ich działania.
    Chyba nigdy w dziejach naszego państwa stalinowskie tajne służby i ich następczynie w PRL nie miały takiego wzięcia, jak teraz.
    Tragiczny chichot polskiej historii i obraz potwornego wynaturzenia polskiej prawicy.

  186. Zofia napisał(a):

    Bars,
    podeślij mi go (artykuł)!
    Z góry dziekuję.
    Temat mi znany oczywiście.

  187. Zofia napisał(a):

    Bars,
    nie znam niemieckiego!!!! jeśli już, to tylko w angielskim, wtedy sobie przetłumaczę!

  188. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    moze niezbyt zrozumiale sie wyrazilam. Piszac, ze w Polsce praca hanbi, mialam na mysli, ze w Polsce nie tyle liczy sie fakt, ze ktos pracuje, ile GDZIE i na jakim STANOWISKU pracuje. W zwiazku z tym praca nie jest szanowana, szanowane jest stanowisko.

    Stad tez owa tytulomania, owe „elyty”, inteligencja i .. kocmoluchy. :)
    Albo – „praca na zmywaku”. :)

    Zrobilam sobie kiedys eksperyment i korzystajac ze wzglednej anonimowosci netu stworzylam kilka postaci na forach dyskusyjnych. Otoz powiem ci, ze wielu chetnie przyznawalo racje i rozmawialo z inzynierem, ktory plotl bzdury, calkowicie ignorujac lub wrecz piszac „piszesz bzdury” sprzataczce, ktora pisala z sensem.
    Nawet to forum nie jest wolne od uprzedzen.

    Zupelnie inne podejscie do pracy jest na „zachodzie”. Tutaj ktos kto pracuje, zasluguje na szacunek, bez wzgledu na to jaka prace wykonuje, wystarczy zeby wykonywal ja dobrze, bo kazda praca jest spoleczenstwu potrzebna.

    Mysle, ze zatrudniajac nianie chcialabym przede wszystkim, zeby lubila dzieci i miala do niech wlasciwe podejscie. Reszta, tzn. wyksztalcenie, wyglad i wymowa mialyby dla mnie mniejsze znaczenie.
    Pamietam jak lezalam po cesarce w szpitalu, walczac z bolacymi cyckami i niezdolnoscia do karmienia mojego syna. I w sali ze mna lezala dziwczyna, ot taka sobie wiejska dziewczynina, tez po cesarce, miala bliznieta, malenkie i tak slabe, ze nie byly w stanie ssac. W owej skali oceny niemowlat, moj mial 10, jej dzieci 4 i 5, wynik, ktory mnie jako matke pewnie by zalamal. Ona zwyczajnie nie wiedziala co to znaczy, za to wiedziala, ze dzieci nalezy nakarmic i cierpliwie wpuszczala w te male pyszczki po kropelce mleka, to jednemu to drugiemu, praktycznie przez caly dzien. Po tygodniu oba maluchy byly juz w stanie nieco possac samodzielnie i obiecano jej, ze za nastepny tydzien pojdzie z dziecmi do domu.
    Ja, wyksztalcona a wiec przemadrzala wiedza nabyta, swoje dziecko bym zmarnowala, ryczac i rozpaczajac.

  189. Ewa-Joanna napisał(a):

    Maciek.g,
    wyobrazanie sobie a realizacja tegoz, to calkiem rozna plaszczyzny.
    Kiedys tu Andrzej sie wykrzywial, ze ludzie nie wyjezdzaja do innych miejscowosci, gdzie jest praca, tylko siedza tam gdzie jej nie ma i wyciagnal z tego wniosek, ze im sie pracowac nie bardzo chce. Ale nie wzial pod uwage drobiazgu – kosztow utrzymania. Nie znam kosztow wynajmu mieszkania, czy nawet pokoju, ale watpie, czy mozna zarobic i na czynsz i na zycie, tym bardziej, ze wielu pracodawcow preferuje prace na umowy, albo na czarno.

    Czyli wracamy do poczatku – przepisow prawnych, z ktorych niewiele sie zmienilo na lepsze przez te 20 lat i ktore jak widac z wypowiedzi Palikota, zmienic jest nieslychanie trudno, bo napotykaja rozne dziwne przeszkody. Kazdy ciagnie w swoja strone i niestety nie ma powszechnego zwyczaju dyskutowania spolecznego nad ustawa lub przepisem.

  190. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zofio,
    ja uwazam, ze przyzwalajac na zlo pod jakimkolwiek pretekstem sami jestesmy mu winni. I dlatego narazam sie na przytyki Edwara o sierocie po PRLu i podobne, bo uwazam, ze ta cala lustracja to zlo, ze IPN to jego siedlisko. I zawsze bede przeciwko takiemu „rozliczaniu” przeszlosci, bo obojetnie jaka ideologie pod to sie podlozy, jest to zle.
    Mam wiecej szacunku dla przedstawicieli kosciola luteranskiego niz katolickiego, ale w tym wypadku postapili tchorzliwie i konformistycznie, niezgodnie z naukami Chrystusa na ktore sie powoluja.

  191. głos zwykły napisał(a):

    maćku.g
    …….Biznesmeni mają swój punkt widzenia i niekoniecznie nadają się do zarządzania sprawami publicznymi. Oni zazwyczaj władają swoimi feudalnymi księstwami, często nieprzebierając w środkach. Lista Palikota trąci więc nieco rozmachem w jaki Car Rosyjski wytyczał proste drogi w Rosji. Zaś jego walka z Prezydentem wygląda na dezawuowanie autorytetu najwyższego przedstawiciela narodu :D
    ja postuluje zlikwidowanie w sposób konstytucyjny prezydenta z listy problemów, bowiem paradoksalnie najlepszymi przedstawicielami narodu okazali się gen. W. Jaruzelski i A. Kwaśniewski, gdyż mieli oni jakieś pojęcie o dyplomacji i sprawowaniu władzy. Hamowanie się poszczególnych władz w sposób chamski prowadzi raczej do demoralizacji samego społeczeństwa, przeciwko czemu protestował słusznie T. Mazowiecki.
    …..Obawiam się, że z powodu źle skonstruowanego aparatu państwowego utrwalamy sytuację, gdzie żadna władza nie zdobędzie autorytetu w społeczeństwie. Autorytet zaś lidera jest rzeczą niezbędną do kierowania państwem, ale do tego potrzeba także lidera, który jest osobą godną szacunku. W przeciwnym przypadku nie mamy szans na zerwanie z tradycjami anarchii i sobiepaństwa, które prędzej czy później ktoś wykorzysta.
    …..Pamiętajmy przy tym, że żyjemy na wysokości rowu geopolitycznego, i jak się ruszą płyty globalnych stosunków politycznych, mogą zawsze być podejmowane decyzje polityczne, które zepchną nas w kierunku ery kamienia łupanego.

  192. Ewa-Joanna napisał(a):

    Warto przeczytac
    http://www.przeglad-tygod.....;name=3096

  193. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo J. – ty może nie przywiązywałabyś uwagi do wyglądu niani, ale dzieci bardzo na nawet drobne szczegóły ubrania zwracają uwagę. Policzą guziki, obejrzą naszyjnik, łańcuszek, pierścionek i paznokcie.
    Dla dzieci nie jest obojętne, jak niania wygląda.
    A to, czy poprawnie mówi jest bardzo ważne! Przecież przez wiele godzin dziennie rozmawiają z nianią i od niej uczą się wymowy!
    Samo lubienie dzieci, to za mało. Trzeba umieć od nich wymagać, trzeba umieć je przekonać, że nie łapie się za szklankę z herbatą, nie wkłada widelca do kontaktu i t.p. Nie bijąc po łapach, nie podnosząc głosu, mówiąc, że wszystko mogą zrobić… ale…
    Pod moją opieką żadne z dzieci się nie poparzyło, nie skaleczyło nożem, ani nie spadło ze stołu. Bo wiedziało, czym grozi niewłaściwe użycie noża, stawanie na kancie krzesła i t.p.
    Samo lubienie, to o wiele za mało.

  194. Luteranin napisał(a):

    Pani Zofio – zadziwia mnie Pani. Zadałem Pani pytanie wynikające z uznania dla metody jaka z problemem donosicielstwa poradził sobie Pani Kosciol. Zasugerowałem, że być może Kosciol Katolicki powinien uczyć się od Luteran jak mierzyć się z przeszłością.
    W odpowiedzi uzyskałem dość dużą dawkę negatywnych emocji i sugestie, że: media piszą totalna nieprawdę, ze cała sprawa jest inspirowana przez wiadome siły (PiS? Kaczyńscy?), ze biskup donosił legalnej władzy (co ma go tlumaczyc?), jednak jednocześnie nie donosił, ze gdyby nie media to nie byłoby problemu bo cała sprawa jest inspirowana przez te media. Teraz każe mi sie Pani tlumaczyc ze sprawy in vitro…
    Pani nie umie dyskutować, Pani tylko potrafi perorowac do lustra, mam wrażenie.
    Mam nadzieję ze inni luteranie są bardziej otwarci bo Pani wystawia im kiepskie świadectwo: zamknięci obsesjonaci wszędzie weszacy spisek.

  195. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    wiem, ze dzieci sa bardzo spostrzegawcze, ale wiem tez, ze przejmuja nasze podejscie do ludzi i swiata.
    Wiesz co mnie rowniez zaskoczylo w poczatkach mojego tu pobytu? Szczerosc dzieci, ich bezposredniosc i zyczliwosc i usmiech. Polskie dzieci takie nie byly i mysle, ze nie sa. I pamietam swoja mysl, ze dobry musi byc kraj, gdzie dzieci sa takie radosne.

  196. Zofia napisał(a):

    Luteraninie,
    proszę wybaczyć, ale mój Kościół nie zajmuję się „donosicielstwem” opisywanym przez SB-ków.
    Działania Komisji Historycznej w moim Kościele, mają swoje kryteria i określone cele.
    Proszęe się z nimi najpierw zapoznać a potem dyskutować na ten temat.
    Pisząc do mnie, pod przykrywką „luteranin” nie ma Pan zielonego pojęcia ani o Kościele luterańskim, ani jego stosunku do lustracji.
    Media piszą o tej sprawie wiele słów nieprawdy i to jest faktem.
    Wypowiedział się o tym przewodniczący synodu w stosownym oświadczeniu 14 kwietnia.
    polecam zerknąć na – http://www.luteranie.pl
    Przytoczyłam Panu tekst oświadczenia synodu Kościoła dot. bp. Jaguckiego, zakładając, że czyta Pan prosty teks ze zrozumieniem. jak widać – nie bardzo.
    To ze sprawa jest nagłaśniana w mediach celowo – u mnie, nie budzi żadnych wątpliwości – jest.
    Gdyby było inaczej – nie było by dementi przewodniczącego synodu.
    To, że nie chcę dyskutować z Panem wg Pańskich kryteriów, nie znaczy, że nie umiem dyskutować, a otwartość z mojej strony nie jest równa reagowaniu na Pańskiej potrzebę gmerania w SB-kich teczkach.
    Proszę próbować gdzie indziej.
    Mnie Pan w ten kloaczny dół – nie wciągnie.
    ***
    To, że nie umie Pan czytać ze zrozumieniem wynika z przeświadczenia iż każe się Panu „tłumaczyć ze sprawy in vitro”.
    Gdy tymczasem poprosiłam Pana, jako luteranina ponoć, o swoje zdanie nt. decyzji synodu.
    Bo dla mnie ta decyzja jest o wiele bardziej istotna dla współczesnych, niż grzebanie w SB-kich teczkach.
    Ciekawi mnie też, dlaczego mnie Pan, jako luterankę – po prostu obraża.

  197. Zofia napisał(a):

    „Luteranin”
    …i obraża bp. Jaguckiego.
    Przy mnie tego robić Pan – nie będzie.
    Właśnie dlatego, że należę do Kościoła luterańskiego.

  198. Ewa-Joanna napisał(a):

    Maciek.g,
    polecam ostatni numer Przegladu i artykul „Holandia gwarantuje zatrudnienie” to cos na temat na jaki dyskutowalismy, ale z nieco innym punktem widzenia.

  199. dark side napisał(a):

    MAcku, E_J,
    Idea Palikota, by odpracowywac zasilek dla bezrobotnych pry pracach porzadkowych w gminie na pierwszy rzut oka moze znalezc wielu zwolennikow.
    Jednak dla mnie samo haslo „praca na zasilek” w Polsce (podkreslam!) zawiera w sobie wewnetrzna sprzecznosc – albo praca zgodna z regulami kodeksu pracy, albo zasilek. zasilek w Polsce jest bowiem przyznawany tym, ktorzy odpracowali wczesniej odpowiednio dlugi okres czasu placac wszystkie skladki, z ktorych to skladek wyplacane jest im poniekad swiadczenie dla bezrobotnych. Zreszta chyba tylko przez kilka miesiecy. zatem pomysl by dodatkowo odpracowywac te 300 zl, czy ile teraz placa jest conajmniej dyskusyjny.
    Jezeli gminy maja zapotrzebowanie na prace w formie odsniezania czy prac porzadkowych dlaczego nie tworza etatow, ktore bylyby platne zgodniez placa minimalna, pokrywaly wszystkie swiadczenia zdrowotne, emerytalne, rentowe, przeszkolenie pracownikow, bhp itd.
    Tworzenie normalnych miejsc pracy to zawsze lepsze rozwiazanie niz wymuszanie nieodplatnych swiadczen, raz- trudno zorganizowac prace, nawet porzadkowe, nie wspominajac o budowie jakiejs infrastruktury, jesli nie mozna przewidziec jaka bedzie liczba pracownikow (oraz jakie bedzie ich przygotowanie) w przyszlym miesiacu, dwa- pracownik pracujacy za darmo jest bardzo slabo zmotywowany, raczej zniszczy, ukradnie, lub bedzie pozorowal prace, niz rzeczywiscie zrobi cos konstruktywnego lub z wlasnej inicjatywy. Wiem jakie problemy bywaja z robotnikami na budowie, jedynym srodkiem mobilizujacym jest tak na prawde argument finansowy- (jesli zniszczysz odejme ci z pensji, albo nie wyplace dopoki nie posprzatasz, albo jesli bedzie gotowe na czas dostaniecie premie- ilosc wariantow jest nieskonczona :)
    Biorac to wszystko pod uwage nie dziwie sie, ze pomysl z odpracowywaniem swiadczenia dla bezrobotnych w innych krajach spalil na panewce. W Polsce zas moglby sie okazac po prostu bezprawnym wymuszaniem pracy za darmo.

  200. Zofia napisał(a):

    Właśnie się zastanawiam w przewie na kawę, czy w naszym kraju są jakieś granice ośmieszania się polityków. Granice absurdalności w świecie polskiego establishmentu politycznego.
    Okazuje się, że ta umiejętność w naszym narodzie jest wprost bezdenna.
    Oto fragment dzisiejszej radiowej rozmowy dziennikarki z ex minister z kancelarii prezydenckiej nt …wzrostu Lecha Kaczyńskiego..
    (…)
    Elżbieta Jakubiak: – Wie pani, na przykład ja mogę powiedzieć tak prezydent, bez przerwy jest mówione o tym, że prezydent jest jakimś niskim człowiekiem. Aleksander Kwaśniewski jest takiego samego wzrostu.
    Monika Olejnik: – Nie, jest wyższy.
    Elżbieta Jakubiak: – Nie, nie jest wyższy.
    Monika Olejnik: – Jest wyższy trochę.
    Elżbieta Jakubiak: – Nie, nie jest wyższy, mamy dane dotyczące wzrostu prezydenta.
    Monika Olejnik: : To ile ma wzrostu.
    Elżbieta Jakubiak: – To objęte jest tajemnicą. Natomiast żaden
    Monika Olejnik: – 159 ma, nie 162 cm
    Elżbieta Jakubiak: – Natomiast żaden, Michał Boni jest naprawdę niższy od wszystkich, jak i również Maciej Łopiński nie jest też człowiekiem, dla mnie jest najprzystojniejszym brunetem, natomiast normalnie nie jest człowiekiem wysokim, nikt mu nie robi z tego powodu zarzutów.
    Monika Olejnik: – Kto jest najprzystojniejszym brunetem?
    Elżbieta Jakubiak: – Dla mnie, Maciej Łopiński.
    Monika Olejnik: – Aha, ale on jest blondynem.
    Elżbieta Jakubiak: – Nie, on jest brunetem. Widzi pani, każdy widzi, jak chce.
    Monika Olejnik: – Maciej Łopiński jest brunetem?
    Elżbieta Jakubiak: – Maciej Łopiński jest dla mnie ciemną osobą i bardzo takim człowiekiem silnym, w związku z tym na niego patrzę, jak na przystojnego bruneta.
    Monika Olejnik: – A, to w ten sposób. Aha.
    Elżbieta Jakubiak: – Tak i pewnie każdy z nas ma pewnie taki sposób patrzenia na drugiego człowieka.
    Monika Olejnik: – Aha, czyli z Lecha Kaczyńskiego zrobiono małego prezydenta.

    Elżbieta Jakubiak: : Tak, bo ktoś, bo ta kampania taka, że prezydent nic nie robi, ta dyskusja dzisiaj nawet o tym Palikocie, który jest po prostu jakimś lobbystą.

    Monika Olejnik: : Ale Sarkozy jest bardzo niski, daje sobie radę.

    Elżbieta Jakubiak: : Tak, ale nikt nie…

    Monika Olejnik: – Nawet na palcach stoi i się wszyscy z niego śmieją.
    Elżbieta Jakubiak: – Nie, nawet ma buty wyższe, na obcasie i jest niższy od naszego prezydenta i z tego się nie robi we Francji jakiegoś problemu.
    Monika Olejnik: – Jak to nie, wszyscy się z tego śmieją.
    Elżbieta Jakubiak: – Śmieją się, ale…
    Monika Olejnik: – No śmieją się.
    Elżbieta Jakubiak: – …ale nie robią tego na poważnie. Robią to…
    Monika Olejnik: : Ale czy u nas na poważnie widziała pani artykuł, w którym jest mowa o tym, że Lech Kaczyński jest niskiego wzrostu!?
    Elżbieta Jakubiak: – Na poważnie mówi się, że nie powinien ktoś taki być prezydentem, bo prawda nie jest wysoki, bo… cała kampania.
    Monika Olejnik: – Ale gdzie pani widziała to, pani minister, pani poseł, gdzie pani widzi, że…
    Elżbieta Jakubiak: : Każdego dnia, każdego dnia.
    Monika Olejnik: – Gdzie pani widzi, że – a jaka jest różnica we wzroście Tuska i Kaczyńskiego, żadna.
    Elżbieta Jakubiak: – Niewielka.
    (…)
    Całość – patrz -http://wiadomosci.wp.pl/kat,88874,title,Prezydent-mily-fajny-ale-nie-w-telewizji,wid,11050349,wiadomosc.html
    Powyższe cymesiki od str. 6-tej.
    ***
    Musze przyznać, że nikt lepiej nie ośmiesza polskiego prezydenta od jego zaufanych pracowników.

  201. Zofia napisał(a):

    Poprawny link:
    http://wiadomosci.wp.pl/k.....omosc.html

  202. dark side napisał(a):

    w ogole to co przeczytalam z manifestu Palikota wyglada bardziej na zbior zlotych mysli niz jakis spojny program. Z trudem mozna to podciagnac pod kategorie „ogolne wytyczne”. Nawet nie chce mi sie komentowac pomyslow z dziedziny planowania przestrzennego i tzw. przyspieszania inwestycji. Kazdy urzednik magistratu rozlozylby to na lopatki :) Rowniez stwierdzenia typu:
    „Jej efektem niech będzie jednorazowe unieważnienie wszystkich dotychczas obowiązujących przepisów i wprowadzenie nowych, jasnych i opartych o światowe standardy norm prawa gospodarczego.”
    wywoluja szeroki usmiech na mej twarzy, bowiem dlaczego ograniczac sie tylko do prawa gospodarczego :) (slyszalam opinie ,ze to prawo jako zabytek sprzed wojny w niemal niezmienionym stanie, jest w stosunkowo dobrej formie)
    podobnie moznaby napisac o prawie administracyjnym, czy budowlanym :) I pewnie kazdym innym :)a Palikot skupil sie na prawie gospodarczym, poniewaz w tym ma jakies osobiste doswiadczenie

  203. Luteranin napisał(a):

    Zjadło mi cały wpis więc drugi raz krótko Pani Zofio.
    Starając sie oddzielić Pani skrajnie antypatyczny sposób prowadzenia dyskusji od istoty sprawy – życzę KK takiej odwagi mierzenia sie z przeszłością jaka jest udziałem Pani Kosciola.

  204. głos zwykły napisał(a):

    dark side,
    .
    Miałem napisać szerzej, że idea pracy za świadczenia socjalne jest z prawniczego punktu widzenia bzdurą, ale ty napisałaś o tym z dobrą konkluzją, że byłoby to wymuszaniem pracy za darmo lub półdarmo.
    .
    Niestety Janusz Palikot to tylko medialny Pajac. Widać, że on zupełnie nie rozumie wszystkich tych, rzeczy którymi powinien się zajmować jako poseł. Wydaje się, że w ogóle do zawodu posła, to trzeba by jakoś ludzi uczyć, przygotowywać.
    .
    Mam tutaj dobrą ideę, aby osoby ubiegające się o mandat posła czy też pozycję w rządzie napierw skończyły pięcioletnie podyplomowe studia :D i napisały pracę doktorską np. pt. „szto dziełac”.

  205. Zofia napisał(a):

    „Luteraninie”
    nie mam zamiaru prowadzić nt SB-teczek żadnej dyskusji, z kimkolwiek.
    Kościół mój, mający korzenie niemieckie, przeżył nazizm w Niemczech i jest dostatecznie doświadczony, by wiedzieć jak się zmierzyć się z historia naszego kontynentu.
    To mój, luterański Kościół a nie rzymsko-katolicki, pierwszy wyciągnął rękę do poszkodowanych przez nazizm ze słowami przeprosin i prośbą o wybaczenie.
    Skoro podpisuje się Pan, jako „luteranin” powinien Pan o tym wiedzieć.
    Na marginesie – nie mam zamiaru prowadzić sympatycznej dyskusji, z kimś, kto podszywa się pod luteranina i brak mu odwagi występować z twarzą i nazwiskiem.
    Na tym kończę dyskusję z Panem.

  206. W.Kuczyński napisał(a):

    Bardzo mi się podoba poseł Janusz Palikot i jego happeningi. To nie on niszczy autorytet prezydenta, lecz sam prezydent od samego poczatku, od tego meldunku „Prezesie melduję zadanie wykonane”. To o nie dorastał na to stanowisko gdy go wybrano (najwieksza pomyłka wyborców przez 20 lat) i nie dorósł podczas jego sprawowania. To on ten urząd wypaczył, spostponował, ośmieszył, zdewaluował.

  207. Lex napisał(a):

    A propos zalinkowanego przez Zofię wywiadu z p. Jakubiak; w języku „potocznym” jest takie powiedzenie: „drzeć z kogoś łacha”, tj. publicznie ośmieszać.
    W linkowanym wywiadzie Monika Olejnik darła sobie z byłej pani minister najzwyklejszego łacha. Przeczytałem to ze wzrastającym po każdej stronie zażenowaniem. Moje zażenowanie wzbudzał poziom obu pań; i byłej podwójnej pani minister i pani redaktor aspirującej do miana primadonny polskiej żurnalistyki politycznej.
    Obie były/są w tym wywiadzie żenujące. Pani redaktor M.O jakby bardziej. I to akurat mnie nie zaskoczyło. Zaskoczył mnie natomiast fakt, że p. Jakubiak dała się tak ordynarnie „wypuścić”.
    PS. Uwagi te nie mają nic wspólnego z moimi sympatiami i antypatiami politycznymi.

  208. głos zwykły napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    http://www.newsweek.pl/ar.....ty,38427,1
    _________________
    Ja mam takie same uczucia na temat J. Palikota jak Pan Piotr Bratkowski, natomiast na temat pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego mam taką samą opinię, co Pan, oczywiście :D

  209. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Szanowny Lex,

    Mnie dziwi w tym wywiadzie co innego i to też nie ma nic wspólnego z moimi sympatiami politycznymi.
    Mnie dziwi krótko mówiąc bełkot na ogół jednak PIS-owców jako zaproszonych gosci czy w radio czy tele. gdziekolwiek kiedy sie wypowiadają.Nie odpowiadają na zadawane pytania ,odpowiedz ich mnie więcej brzmi tak „ale prosze zapytać PO itp…”
    Jako przykład podam właśnie odpowiedz p.Jakubiak na zadane konkretne pytanie Oto pytanie i odpowiedź

    Monika Olejnik: : Pani minister czy panią nie dziwi liczba małych butelek, małych butelek – nie wiem – koniaku, Martini, wódki, whisky, które były zamawiane przez kancelarię prezydenta.

    Elżbieta Jakubiak: : Ja chciałabym powiedzieć o tej sprawie, ale tak myślę, że zupełnie inaczej. Bo i tak już wszyscy wiemy ile, kto, co, wszystko to jest już znane, natomiast myślę, że warto się zastanowić nad innym aspektem tej sprawy, czyli nad reklamą. Do nas zgłasza się wiele osób, które telefonuje zdziwione, że się tak nie bronimy i pytają – proszę państwa, czy wy tego naprawdę nie widzicie, to są specjaliści od marketingu biznesowego, a nie politycznego, że pan
    Palikot prowadzi tak naprawdę kampanię reklamowąElżbieta Jakubiak
    Palikot prowadzi tak naprawdę kampanię reklamową.
    Czy można zrozumieć tą odpowiedz i uznać ze to odpowiedz na pytanie?
    Pozdrawiam

  210. Lex napisał(a):

    Zdzisławie,
    w mojej ocenie obie panie zaprezentowały poziom żenujący. Która z nich gorzej wypadła – to już sprawa indywidualnego odbioru.
    Ja stawiam na panią Olejnik, bo jest zawodową dziennikarką, w odróżnieniu od p. Jakubiak, która była ministrem – amatorem, czemu zresztą w tym wywiadzie dała wyraz.

  211. Zofia napisał(a):

    Zgodnie z zapowiedziami, podsyłam link:
    http://picasaweb.google.p.....cked=true#
    na temat wiejskich klimacików wielkanocnych.
    Jest ich mnóstwo – we wspanialej przyrodzie i w zwyczajach świątecznych. Przy okazji wędrówek po okolicy „mojej” wsi pstryknęłam kilka zdjęć obrazujących jak jest na wsi traktowana zastana, poniemiecka i nowa architektura wiejska. Co na nią ma wpływ i jak on kształtuje wiejskie gusty.
    W ciągu kilku dni uzupełnię ten albumik,bo nie zdążyłam jeszcze skopiować wszystkich zdjęć, jak to zrobię – wtedy dam znać, że jest uzupełniony.
    Jakby nie patrząc – Polska jest pięknym krajem.

  212. maciek.g napisał(a):

    Odpowiadam Dark i Głosowi,
    Ja nie miałem na myśli pracy za zasiłek, ale po prostu pracy za którą płacono by kwoty pozwalające na przeżycie. Nikogo nikt by nie zmuszał by taką bardzo słabo płatną prace podjął, jednak chciałbym żeby każdy miał taką możliwość. Praca była by obłożona tymi samym i restrykcjami co każda inna praca, a więc zniszczenie mienia, i tp odbijały by się na pracowniku podobnie jak w każdej innej pracy.
    Państwo mogło by nazwać te prace pracami na rzecz społeczeństwa, gminy czy inaczej, a ich zasadą był by brak podwyżek, i pensja dla przykładu 3/4 minimalnej ma rynku i czas zatrudnienia min 6 godzin. Z tej pracy każdy mógłby zrezygnować szybko /to do dopracowania np tydzień wymówienia- pod rygorem nieotrzymania wynagrodzenia/, zatrudniano by natomiast każdego chętnego. Zapewniając tego Typu pracę państwo mogło by zupełnie zrezygnować z zasiłków dla bezrobotnych i ubezpieczenia zdrowotnego dla nich.
    Oczywiście zdaję sobie sprawę że by to zrobić trzeba by wprowadzić odpowiednie zmiany w prawie, bo obecnie niemożliwe jest płacenie mniej niż ustalona płaca minimalna /oczywiście na cały etat/
    Wg mnie to znacznie lepsze niż dotychczasowe systemy , bo generują one wiele patologi.

  213. dark side napisał(a):

    glosie mily,
    dobrze, ze zgadzasz sie z moja opinia :) bo to oznacza, ze nie wszyscy krajowcy sa dotknieci bakcylem zawistnej wscieklosci wobec blizniego swego, ktory stracil prace i dostaje zasilek tudziez rente czy inne swiadczenie, na ktore niejednokrotnie zapracowal. Przypadlosc oprocz innych skutkow ubocznych powoduje zanik zdrowego rozsadku i wszelkiej miary w karaniu, sekowaniu czy uprzykrzaniu zycia . Mysle, ze taka postawa rodakow (jakby im samym ktos te pieniadze z gardla wydzieral) czyni egzystencje w kraju nad wisla tak przykra i uciazliwa. Dlaczego upycha sie matki z dziecmi razem z alkoholikami w walacych sie hotelach robotniczych? poniewaz jest na to przyzwolenie spoleczne. Z dyskusji tutaj i gdzie indziej wynika, ze spoleczenstwo wrecz domaga sie glosno i agresywnie by wegetowali oni w jak najgorszych warunkach. NAlezy im sie- w koncu nie wytwarzaja dochodu narodowego brutto i kazdy porzadny Polak-patriota ma prawo napluc im za to w twarz. wladze lokalne zas mysla tak samo.

  214. głos zwykły napisał(a):

    Kochana dark side,
    ….Najwyraźniej takie jest właśnie odczucie większości moich rodaków z kraju. Dlatego też wypowiadam jasno na tym forum i gdzie indziej swoje votum separatum w tej kwestii – pomoc dla tych ludzi świadczona przez państwo nie może wiązać się z obowiązkiem świadczenia pracy, gdyż to jest niehumanistyczne i niezgodne z prawem. Zawsze jednak prywatne instytucje mogą to czynić ze swoimi pieniędzmi i rzeczami, ale uwaga mogą zostać opodatkowane przez państwo! (I na pewno tak się stanie).
    ….Oczywistą rzeczą z ekonomicznego punktu wiedzenia jest, że gminy nie będzie stać na zatrudnienie osób bez pracy na normalnych warunkach, bo nie dysponują takim budżetem, ani takimi potrzebami w zakresie prac publicznych. Dzisiaj bowiem wiele prac publicznych, wykonuje się ciężkim sprzętem lub specjalistycznym sprzętem i niewielkimi zespołami doświadczonych pracowników.
    ….. Jaka jest natomiast rada. Rada jest prosta. Stworzyć warunki, aby mikro firmom, małym często rodzinnym firmom opłacało się zatrudnić dodatkowego pracownika. Tego rodzaju firmy mają bowiem ogromną zdolność absorbowania bezrobocia.

  215. dark side napisał(a):

    co zas do posla Palikota, to lubie go i ciesze sie, ze jest na naszej scenie politycznej. moze to tylko kwestia nastroju i lampki mrozonego wina :))
    nie wymagalabym tez doktoratow od naszych najwyzszych przedstawicieli. doktorat moim skromnym zdaniem niejest gwarantem inteligencjii, wielu jest tez habilitowanych balwanow i nadetych sobkow nieuzytecznych. komus nawet wyszlo, ze tyle samo co w innych grupach spolecznych :)
    wystarczyloby mi, by pokazali, ze potrafia organizowac prace nad waznymi zagadnieniami w swoim regionie, ze sa w stanie wspolpracowac z ludzmi, rozwiazywac problemy i motywowac zespol. wystarczylaby mi nawet sprawnosc w zbieraniu srodkow na zalozone cele. i obowiazkowy kurs prawa, skoro to prawo wlasnie maja stanowic w sejmie.

  216. narciarz2 napisał(a):

    Dark napisala: Narciarzu podziwiam jak zwykle Twoj zdrowy rozsadek i rzeczowe, pozbawione zbednych emocji podejscie do tematu. [...] osoby nieprzygotowane [...] powinny sie trzymac z dala od akcji w melinach gangsterskich, czy punktach spotkan narkomanow.
    .
    Ojciec naszej znajomej w latach ’70 zginal w Gdansku w swoim wlasnym bloku. Na jego klatce schodowej byla melina. Bylo glosno. Poszedl zwrocic uwage. Juz nie wrocil. Co ciekawe, milicja nigdy nie znalazla sprawcy. Jak nam mowiala znajoma, gospodarz meliny podobno byl takze informatorem milicyjnym, co spowodowalo opieszalosc dochodzenia. To byla taka owczesna sprawa Olewnika na malutka skale.
    .
    Jak wiedza starsi czytelnicy blogu, nie bylo latwo zamienic mieszkanie w PRL. Dlatego tez zona i corka zabitego przez dlugi czas spotykaly na klatce i przed blokiem bywalcow meliny, wiedzac, ze jeden z nich zabil meza i ojca. W koncu jakos zamienily mieszkanie i sie wyniosly.
    .
    To tyle na temat wchodzenia do melin w Polsce. natomiast jesli idzie u USA, to akurat dzis jest artykul w Time w dziesiata rocznice masakry w Colombine. Jak sie okazuje, ta masakra jest swiecona w USA poprzez coraz powszechniejszy dostep do broni, oraz powszechna falandyzacje amerykanskiego prawa: „Castle Doctrine, [...] is used to justify deadly force in the defense of one’s home. [...] in the past three years, the National Rifle Association has encouraged states to write the doctrine into statute, without imposing the attendant obligation to flee for safety.” Innymi slowy, jesli w USA pojdziesz komus zwrocic uwage, i on sie poczuje zagrozony, to zgodnie z prawem moze cie po prostu zastrzelic. Bedac w USA lepiej nie probowac odwiedzac glosnej prywatki. Jak pokazuje przyklad z Gdanska, w Polsce tez lepiej nie.
    http://news.yahoo.com/s/t.....9189141600
    .
    Kazdy narod ma swoje fiksum-dyrdum, z ktorego jest dumny, a ktorego powinien sie wstydzic. W Polsce to jest lustracja oraz IPN, zas w USA to sa barbarzyncy z National Rifle Association oraz mozliwosc kupienia spluwy w supermarkecie. I dlatego lepiej nie probowac dac sie zastrzelic dla przykladu, bo i tak nikt na ten przyklad nie zwroci uwagi.

  217. narciarz2 napisał(a):

    Bars napisala:
    Narciarzu. Mnie zirytował sposób w jaki między innymi Ty pisałeś o sprawach, o których wiesz bardzo niewiele.
    Nie wiem, skad Ty wiesz, ze ja „wiem bardzo niewiele”. Jest niewatpliwe, ze Ty wiesz wiecej. Nie bede sie licytowal.
    .
    Czasem się to udaje, czasem nie. Jeśli historia znajduje tragiczny finał, zaczyna się Twoje piekło – godzinami rozmyślasz nad tym, dlaczego Ci się nie udało i co zrobiłeś nie tak jak należało.
    I tutaj sie roznimy. Twoje slowa, ktore specjalnie pogrubilem, maja swoja nazwe: co-dependence. Po polsku: wspol-uzaleznienie. Skoro wiesz tyle, ile wiesz, to znasz deficje tych terminow. Nie musze uzasadniac, ze swoim stwierdzeniem „Twoje piekło” zilustrowalas wszystko, co stanowi istote wspol-uzaleznienia. (Osoby nieznajace tych okreslen niech sobie pogugluja. Istnieje bardzo rozlegla literatura na ten temat.)
    .
    Na temat wspol-uzaleznienia oswiadczam: ja sie w zadnym razie nie poczuwam do jakichkolwiek zwiazkow z tym zjawiskiem. Mam pelne prawo do takiej postawy. Po prostu nie, i tyle. A skoro wiesz tyle, ile wiesz, to na pewno slyszalas takie oto stwierdzenie: nie istnieje obowiazek szukania uzasadnien dla „nie”, pomimo oczekiwan otoczenia, zeby takich usprawiedliwien dostarczac.
    .
    Przede wszystkim trzeba mieć za sobą przynajmniej dwa lata współpracy z grupą.
    Toz ja mniej wiecej tyle wlasnie napisalem: trzeba miec wiedze oraz praktyke. Czesc problemu moga wziac na siebie wolontariusze, jesli sa odpowiednio wyszkoleni. Dobrze jest tez, jesli sa wolni od postawy okreslanej slowem „wspol-uzaleznienie”. Ta postawa tez jest czescia problemu, choc moze trudno to dostrzec, a jeszcze trudniej zaakceptowac. Na szczescie istnieje bogata literatura na ten temat.
    .
    Moje wpisy daja sie strescic dosc prosto: nie kazdy ma obowiazek stac sie wolontariuszem. Ja osobiscie przyznaje sobie prawo nim nie byc. Jednakze, przyznaje sobie prawo wypowiadania sie na ten temat, choc staram sie to czynic z rozwaga.
    .
    A teraz jeszcze kilka informacji
    Oczywiscie znam te informacje. Kazdy powinien je znac. Tego powinni uczyc w szkole.

  218. narciarz2 napisał(a):

    Jeszcze podam odnosnik do wpisu Bars, bo potem trudno znalezc, w miare rozrastania sie blogu:
    http://kuczyn.com/2009/04.....ment-74886

  219. głos zwykły napisał(a):

    Narciarz2 całkiem niespodziewanie wykazał się inteligencją analityczną, poza sferą Młodego Technika. Czytałem niedawno dobry artykuł na temat świadomości, że może sama w sobie jest ona tępa. Nie mogłaby ona istnieć bez szybszych procesów, które dzieją się bez udziału świadomości. Dzięki tym procesom właśnie funkcjonują osoby, które nazywamy geniuszami. Geniusz to jest osoba, która rozwiązuje problemy, jakby patrząc na problem i znajdując natychmiast rozwiązania. Niedawno też brat opowiadał mi o autystycznym hakerze, który pisał programy do włamywania się do banków, kupowane przez gangi. Haker za swoje programy dostał ok. 30 tys. dolarów, gangi zaś zarobiły kilkadziesiąt milionów z włamań na prywatne konta. Programy autystycznego geniusza uznawane są za doskonałe, całe zespoły analityków nie są w stanie podążyć tropem jego myśli, a jednak ów geniusz nie potrafił zrobić małego kroku w kierunku samodzielnego myślenia w innej płaszczyźnie, kapitalizowania korzyści z swoich zdolności, uczynili to za niego ludzie, nie dorastający mu do pięt :D.
    ……Pisałem wcześniej, że moi krajanie nie zdają sobie sprawy z tego, że w gruncie rzeczy traktuje ich się jak durni. Myślę, że nie trzeba w ogóle inteligencji większej niż przeciętna, aby zorientować się, że J. Palikot jest w gruncie rzeczy populistą, dostateczny tego dowód można znaleźć chociażby w jego manifeście politycznym. Być może gospodarza blogu bawi to, że populista Palikot własną bronią zwalcza PiS i prezydenta, tak samo przy tym traktując społeczeństwo, jak jego przeciwnik medialny i polityczny.
    ….. Czego jednak poza obudzeniem się z ręką w nocniku można oczekiwać, gdyby społeczeństwo go na tyle polubiło, aby dać mu władzę, realizowania jego manifestu politycznego? Nie wiem czy ten aspekt nasz gospodarz blogowy dostatecznie przemyślał :D

  220. maciek.g napisał(a):

    Głosie
    piszesz „Jaka jest natomiast rada. Rada jest prosta. Stworzyć warunki, aby mikro firmom, małym często rodzinnym firmom opłacało się zatrudnić dodatkowego pracownika.”
    Jak to takie proste, to podaj jak to należny zrobić, bo jak obserwuje to w wielu krajach jakoś nikt nie radzi sobie z bezrobociem.
    Po drugie piszesz, że „pomoc dla tych ludzi świadczona przez państwo nie może wiązać się z obowiązkiem świadczenia pracy”
    Lepiej więc niech Państwo daje przez parę miesięcy jałmużnę /bo tak żeby uwypuklić humanitarność tak nazywam świadczenie dla bezrobotnego/, a potem nic. bo delikwent pracy nie znalazł i to faktycznie jest humanitarne. Sądzę jednak że bezrobotny, wolał by mieć możność zatrudnienia się i otrzymywania małych pieniędzy /bo lepiej zarobić mało niż nic/. W tym, że Państwo zatrudnia nie ma nic niehumanitarnego , bo przecież i obecnie wielu ludzi opłacanych jest z budżetu , a więc zatrudnianych przez państwo.
    Natomiast z punktu widzenia zwykłej logiki lepiej jest płacić za prace niż dawać zasiłki, bo wiadomo że to drugie tworzy wiele problemów społecznych.

  221. głos zwykły napisał(a):

    Maćku.g
    ……Mylisz się, że nie ma w tym nic humanitarnego, bowiem zasada o której pisze J. Palikot była właśnie stosowana przez państwa totalitarne w myśl zasady nie pracujesz nie jesz. Ani państwo sowieckie, ani państwo hitlerowskie nie chciało utrzymywać nikogo, kto nie pracował w zamian za jakikolwiek świadczenie państwa. Niezdolnych zaś do świadczenia pracy po prostu zabijano lub pozwalano na ich śmierć głodową. Było to możliwe, gdyż w sensie prawnym państwa totalitarne zmieszały sferę prawa publicznego z sferą prawa prywatnego, a decyzje dotyczące wolności i życia, podejmował urzędnik państwowy w oparciu o swoje własne uznanie. Cała natomiast ewolucja wyjścia z systemów totalitarnych wiązała się przywróceniem rozdziału tych dwóch sfer.
    ……Piszę, iż: “pomoc dla tych ludzi świadczona przez państwo nie może wiązać się z obowiązkiem świadczenia pracy” z tego powodu, że nie możesz zmusić ludzi do pracy. Oni mogą pracy tej odmówić, a wówczas wg. Palikotowego systemu oznaczałoby to dla nich niemożność skorzystania z jakiejkolwiek pomocy państwa, czyli głodową śmierć i to nie tylko osób które odmówiły świadczenia pracy, ale i osób niesamodzielnych, które są od osób odmawiających zależne. Po drugie nie zdajesz chyba sobie zupełnie sprawy, jak ogromną władzę nad ludźmi uzyskałaby urzędnik pomocy społecznej, którego w praktyce nie możnaby kontrolować. Gdyby jakaś grupa osób w gminie, gdzie np. jest 40% bezrobocie umówiła się, to mogliby oni stworzyć lub dostarczyć niewolniczej siły roboczej do obsługi różnych przedsięwzięć z burdelami dla szczególnie zasłużonych członków administracji na czele.
    W praktyce oznaczałoby to więc restytucję instytucji niewolnictwa, które w USA np. zostało zniesione dopiero w 1863 r., albo odnowienie praktyk tzw. comfort women dla japońskich żołnierzy, nie wspomnę tutaj już o instytucji burdeli w obozach koncentracyjnych III Rzeszy, albo też praktyk strażników i kierownictwa gułagów w ZSRR, polegających na prostytuowaniu kobiet w zamian za żywność. Słowem jest w czym wybierać, ale i plany infrastrukturalne posła J. Palikota są ogromne – wymagałyby zaangażowania całych sił narodu!
    ……Jeśli chodzi zaś o moją radę, to należy zauważyć, że dzięki daniu możliwości rozwoju małych i średnich firm na samym początku transformacji, mogły one absorbować zwalnianych z pracy ludzi. I doskonale to funkcjonowało w warunkach, gdzie Polska jako bankrut przez parę lat nie mogła liczyć na żadne inwestycje zagraniczne. Tak wyglądał dramatyzm początku lat 90., gdy załamaniu uległ budżet państwa, dzięki czemu właśnie komuniści zostali zmuszeni do oddania władzy, a gen. Jaruzelski musiał na urzędzie siedzieć cicho, gdyż w przeciwnym razie doprowadziłby do tego rodzaju tragedii, że on sam i większość jego towarzyszy mogłoby stracić po prostu życie.
    Wcale nie musimy więc sięgać po wzorce holenderskie lub duńskie wymagające sprawniejszej administracji niż Polska, mamy bowiem swoje własne sukcesy w tym względzie.

  222. głos zwykły napisał(a):

    errata
    Mylisz się, że nie ma w tym nic niehumanitarnego

  223. narciarz2 napisał(a):

    I w ten sposob Glos poprowadzil dyskusje od tragicznego pozaru jednego budynku w Polsce do, cytuje, instytucji burdeli w obozach koncentracyjnych III Rzeszy, albo też praktyk strażników i kierownictwa gułagów w ZSRR, polegających na prostytuowaniu kobiet w zamian za żywność, koniec cytatu. Kazdy krok w tej dyskusji wydawal sie logiczny i uzasadniony. Na koncu serii krokow jest kompletny bezsens i absurd.
    .
    mam calkowicie dosyc takiej „dyskusji”. To nawet nie jest bicie piany. Ja nawet nie umiem nazwac, co to jest. Dobranoc.

  224. głos zwykły napisał(a):

    Narciarzu2
    Zapomniałeś o instytucji niewolnictwa. Tam zasiłków bezpłatnych też nie było.
    http://www.bowdoin.edu/~p.....Page1.html
    „Kiedy powiedziano mi, że nowo urodzone dziecko to dziewczynka, poczułam większy niż kiedykolwiek przedtem ciężar na sercu. Niewolnictwo jest ciężkie dla mężczyzn, ale daleko gorsze dla kobiet.”

  225. jasnaanielka napisał(a):

    Przeczytałam to, co głos napisał i sama nie wiem, czy on sobie ze wszystkich kpi, czy zegarek nakręca, czy o drogę pyta.
    Dobranoc.

  226. dark side napisał(a):

    Drogi Macku,
    pomoc panstwa to nie jest jalmuzna. Ja patrze na to jak na inwestycje- ubezpieczenie od utraty pracy. przez kilka lat pracy odklada sie pieniadze do wspolnej kasy po to, by w razie losowego wypadku moc z tej kasy skorzystac. kazdy z nas moze sie przeciez znalezc w sytuacji, gdy straci prace, lub zdolnosc do pracy- dlatego pisanie o swiadczeniach dla bezrobotnych, czy rentach jako o jalmuznie jest conajmniej nieporozumieniem. Rowniez wyplacanie swiadczen socjalnych i zapewnianie opieki zdrowotnej ludziom trwale bezrobotnym jest racjonalnym spolecznie dzialaniem. chroni nas przed plaga kradziezy i napadow, ale przede wszystkim przed epidemiami, ktorych zrodlem sa zwykle slumsy.W Indyjskich slumsach odrodzila sie przeciez niedawno smiertelna odmiana grozlicy, a nawet cholera. Nawet tam coraz wieksza pomoc idzie na walke z tzw. wykluczeniem, bo inna droga sie po prostu nie oplaca.

  227. Ewa-Joanna napisał(a):

    Glosie,
    ostatni wpis – doskonaly, wlasnie tak to wyglada.
    Maciek.g, poczytaj jednak sobie ten Przeglad – ciekawe jako przyczynek, ale Glos racje ma, nierealne w warunkach polskich i przy polskiej mentalnosci.
    Bezrobocie jest ( mimo deklaracji roznej masci politykow) narzedziem dosc uzytecznym i jako takie zlikwidowane nigdy nie bedzie. Etatowi bezrobotni, jako skutek uboczny sa tolerowani w systemie administracji, a czasem uzywa sie ich jako argumentu do przepchania ograniczajacych wolnosc jednostki praw.
    U nas Howard zrobil dosc szeroka kampanie na ten temat pokazujac pieknych mlodych ludzi na deskach surfingowych zamiast w pracy, budzac spoleczne oburzenie, po to tylko zeby wprowadzic prawo ograniczajace prawa pracownicze i posrednio rozbic zwiazki zawodowe. Dobrze, ze ludzie dosc szybko oprzytomnieli i pan Howard poszedl sie pasac na emeryturke, przegrawaszy sromotnie wybory.’
    Ja mam pytanie do Stana – dlaczego uwazasz, ze okregi jednomandatowe sa zle? Mnie sie wydaje, ze sprawa jest prostsza a ludziom latwiej wybierac, bo moga wybrac partie, albo czlowieka. To pozwala stanac do walki osobie niezrzeszonej w zadnej partii, czy tez osobie z partii malej i wybory wygrac, usuwajac wysoce partyjnego ale niechcianego kandydata.

  228. dark side napisał(a):

    drogi glosie,
    nie spotkales sie z szerokim zrozumieniem na blogu, a ja znalazlam dla Ciebie piosenke.Artysta amator robi ostatnio w necie oszalamiajaca kariere :)))
    http://www.youtube.com/wa.....0Meevni3ZI

  229. dark side napisał(a):

    nie bede tlumaczyc tekstu.
    dobranoc

  230. Ewa-Joanna napisał(a):

    Narciarzu2,
    moze to proroctwo?
    Czy nie obserwujesz u siebie jak kroczek po kroczku zabiera ci sie twoje prawa pod pretekstami roznego rodzaju? Jak powoli stajesz sie trybikiem w niezbyt sprawnie pracujacej maszynie panstwa?
    Ja to widze dosc wyraznie. Widze jak zmienilo sie przez te 19 lat mojego tu pobytu i pamietam jak chetnie rzady rzucily sie na obrone obywateli przed owym „terroryzmem”, ktory same wymyslily.
    I co mamy? Pod pretekstem ochrony mamy ciagla inwigilacje, kamery rejestruja nasze poruszenia, karty bankowe nasze transakcje i zakupy, system Echelon nasze rozmowy.
    Czy Patriot Act dalej obowiazuje?

  231. głos zwykły napisał(a):

    Dzięki dark
    Piosenka I am going to tickle your big fat ass with my tongue – wyborna.
    Przynajmniej ty mnie rozumiesz, a, a, a.

  232. Ewa-Joanna napisał(a):

    I wesolutko:
    Prokuratura wszczęła postępowanie sprawdzające, mające wyjaśnić, czy swoimi sugestiami o chorobie alkoholowej prezydenta Palikot nie znieważył głowy państwa.

  233. Bars napisał(a):

    Ponieważ mój poprzedni wpis był tylko odpowiedzią Narciarzowi, pozwolę sobie tytułem uzupełnienia informacji dodać jeszcze kilka słów.
    -
    Współczesna medycyna twierdzi, że alkoholizm JEST CHOROBĄ PRZEWLEKŁĄ, POSTĘPUJĄCĄ I ŚMIERTELNĄ, a w dodatku, co bardzo ważne JEST TO CHOROBA NIEZAWINIONA, POWSTAŁA NA SKUTEK SPLOTU WIELU RÓŻNORODNYCH CZYNNIKÓW.
    -
    Ponieważ uzależnienie od alkoholu jest chorobą nieuleczalną (powrót do kontrolowanego picia nie jest bowiem możliwy) jedyne co możemy zrobić, to zatrzymać jej rozwój, nigdy wyleczyć. Wszelkie postępowanie w przypadku alkoholizmu jest więc tylko pomocą w radzeniu sobie z tym problemem i służy przede wszystkim odblokowaniu takich rezerw i sił psychicznych w człowieku, które dałyby mu szansę na zmianę dotychczasowych sposobów reagowania, odczuwania, odbioru i przeżywania rzeczywistości, oraz pozwoliłyby mu na diametralną zmianę dotychczasowych zachowań.
    -
    Grupy AA, czyli Anonimowych Alkoholików, to zupełnie niezależne i w żaden formalny sposób nie zrzeszone grupy samopomocowe, które nad przezwyciężeniem problemu alkoholizmu pracują absolutnie samodzielnie, BEZ POMOCY PROFESJONALISTÓW, stosując tzw. metodę dwunastu kroków. Nieobecność profesjonalistów jest zasadą. Mogą się oni pojawić na spotkaniu grupy wyłącznie na jej zaproszenie.
    -
    Grupy Al-Anon to także zupełnie samodzielne grupy samopomocowe, gromadzące przyjaciół i rodziny uzależnionych, które podobnie jak AA nie korzystają ze wsparcia profesjonalistów, natomiast służą sobie nawzajem pomocą, dzieląc się doświadczeniami i dając sobie nawzajem nadzieję i siłę. Ponieważ w przypadku rodzin alkoholików dość często występuje syndrom współuzależnienia pierwszą rzeczą, której muszą się one nauczyć jest całkowite odcięcie się od chorego członka rodziny i zajęcie się wyłącznie sobą, aż do chwili podjęcia przez niego rzetelnego leczenia.
    -
    W moim poprzednim wpisie nie zaznaczyłam dostatecznie mocno (zapewne dlatego, że dla mnie to oczywiste) ogromnej roli jaką w zwalczaniu alkoholizmu odgrywają sami niepijący uzależnieni. To właśnie spośród nich rekrutuje się największa ilość wolontariuszy i nimi przede wszystkim stoją grupy AA. To niezwykli i pełni poświęcenia ludzie. To właśnie oni wyławiają uzależnionych spod budek z piwem i z melin, choć najmniejszy kontakt z alkoholem jest dla nich śmiertelnie niebezpieczny ( w swoich domach na wszelki wypadek nie trzymają zwykle nawet spirytusu salicylowego). To oni, specjaliści wywodzący się spośród alkoholików trzeźwiejących w oparciu o program AA są w tym co robią najlepsi. To, co ich charakteryzuje, to najgłębsza znajomość problemu, bo znają go z autopsji i to przede wszystkim im swoją wiedzę zawdzięczają także ci z wolontariuszy, którzy uzależnieni nie są oraz ci, których zwykliśmy nazywać profesjonalistami, czyli lekarze i terapeuci. Niepijący alkoholicy to ludzie, którzy przeszli przez piekło i ogromnym, nieprawdopodobnym wręcz wysiłkiem woli opanowali nałóg, który, czego są świadomi, będzie im towarzyszył już do końca dni. To także, bez względu na poziom wykształcenia, niezwykle mądrzy, pełni empatii i zasługujący na najwyższy szacunek ludzie.
    -
    Ja się nie wypowiadam w kwestii uzależnionych od narkotyków, bo podobnie jak Edwar miałam z tym problemem kontakt raczej towarzyski (znałam dobrze lekarza od początku współpracującego z Kotańskim), a dzieciak którym się opiekowałam przez pewien czas, nie tyle był prawdziwym narkomanem, ile trzeba go było trzymać z dala od pokusy, co mnie, w przeciwieństwie do jego rodziców, nieźle się udawało. Wiem jedno, alkohol jest znacznie tańszy i łatwiej dostępny od narkotyków a także o wiele bardziej podstępny, bo uzależnianie się od niego trwa długo i nikt spośród uzależnionych nie jest w stanie stwierdzić, który z wypitych kieliszków był dla niego tym przełomowym, decydującym. Co gorsza, picie alkoholu jest u nas elementem, nazwijmy to, kultury stołu i jest całkowicie akceptowane społecznie.
    -
    Tragiczne w alkoholizmie jest to, że znakomita większość alkoholików nigdy nie trafi do AA. Ci ludzie są zupełnie bez szans, jeśli na swojej drodze nie spotkają któregoś z czlonków grupy AA i jeśli nie zdarzy im się to, co bywa nazywane cudem. Nie mniej to jednak także ludzie i nie nam sądzić co pchnęło ich w objęcia nałogu. Nie chodzi się też ot tak sobie do meliny i nikt też od nikogo tego nie żąda, bo to absolutna ostateczność. Tą ostatecznością jest wyłącznie sytuacja gdy ktoś umiera, a wyciągnięty z meliny, choćby nawet w ostatniej chwili, może jednak przeżyć.
    -
    No i ktoś do cholery musi się zajmować takimi „mało estetycznymi sprawami”, żeby za parę lat nie było w tym radosnym kraju tak, że KAŻDA KLATKA SCHODOWA będzie wyposażona w swoją WŁASNĄ MELINĘ ! Albo nawet dwie!

  234. Bars napisał(a):

    Istnieje jeszcze jedna grupa uzależnionych, czyli alkoholicy, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, że są alkoholikami. Oni się nigdy nie upijają, piją najwyżej jeden kieliszek dziennie, ale odbierzcie im ten kieliszek… Roi się od nich we Francji, we Włoszech, ale i u nas w tzw. lepszym towarzystwie…Proponuję rozejrzeć się dookoła :D

  235. Bars napisał(a):

    Torlinie,
    nigdy nie stracisz mojej przyjaźni! Przecież jesteś pierwszym człowiekiem, którego spotkałam w sieci i gdyby nie Twój przyjacielski urok, nigdy bym pewnie nie napisała ani słowa. Choćbyś myślał tudzież pisał nie wiem co !
    Ja nigdy nikomu nie odbieram prawa do posiadania własnego zdania, nie lubię tylko gdy ktoś mędrkuje niewiele wiedząc. Zauważ, że napisałam, że nie lubię, a nie że zabraniam.
    W końcu każdy odpowiada za siebie i ewentualnie kompromituje się na własny rachunek

  236. Bars napisał(a):

    Jasna Anielko,
    piszesz, że „Do tego trzeba mieć bardzo silną motywację i osobiste zaangażowanie, graniczące z szaleństwem”. Nic podobnego, do tego wystarczy mieć w sobie żyłką społecznikowską w tej jej odmianie, która nazywa się miłość bliźniego. No i przydaje się też trochę wyobraźni, zdolność do empatii, a nawet odrobina inteligencji :D
    -
    „Obawiałam się ludzi “nawiedzonych” we wszelkich odmianach tego stanu.” W organizacjach, o których pisałam nie ma nawiedzonych, jest za to prawdziwe zatrzęsienie ludzi niezwykle mądrych – grubo ponad średnią krajową.

  237. Ewa-Joanna napisał(a):

    Bars,
    Mam wrazenie, ze Narciarz zanegowal tylko twoje emocjonalne podejscie do problemu i wyciagnal rownie wazny problem wspoluzaleznienia rodzin i bliskich, ale tak naprawde mowicie o tym samym, tylko nieco innym jezykiem. Roznia was tez byc moze warunki spoleczne. Ty, jako „polska rzeczywistosc” opierasz sie na samopomocy i samowystarczalnosci, Narciarz, „rzeczywistosc amerykanska” opiera sie na odpowiednich sluzbach, co to powinny to zrobic.
    I tak macie racje i jej nie macie, bo wszystko zalezy od okolicznosci. Zbytnia samodzielnosc moze byc szkodliwa z powodow braku wiedzy lub odpowiedzialnosci, zbytnie poleganie na sluzbach, moze skutkowac biernoscia i niedolestwem.

    Ja osobiscie boje sie alkoholikow i nie odwazylabym sie zaangazowac w taka terapie. Za to ze wszystkich sil usilowalam przeciwdzialac owej jak piszesz „kulturze stolu” wsrod ludzi mlodych, pokazujac i udowadniajac, ze mozna inaczej, rownie wesolo a moze nawet weselej. Diabli wiedza czy to cos dalo. :)

  238. Bars napisał(a):

    Drogi Panie Snarski,
    Pisze Pan : „Mam tylko nadzieje, ze narciarz juz z wyrypami skonczyl w tym sezonie i nie wyrypnal gdzies tym razem naprawde, po przeczytaniu twojego postu. Powiedz mi tylko jeszcze skad sie biora ci swieci, co potrafia sie poswiecac tak jak ty piszesz?”
    W złą godzinę, no w złą godzinę Pan to napisał, bo właśnie nasz Przyjaciel kolejny raz sie wyrypał i to tu na blogu, pisząc o współuzależnieniu i nie bardzo wiedząc na czym ono polega. Bo przecież we wpisie wyraźnie napisał o mnie jako o współuzależnionej (a co na to Zofia, której tez przyszło kogoś ratować z marnym skutkiem i która to tak jak ja przezywa i pamięta do dziś?), a z tego wynika ni mniej ni więcej tylko to, że albo moja Mama, albo mój Papa, albo Dziadzia, albo któraś z moich bardzo nobliwych Babć byli alkoholikami. Aha, i jeszcze mój ex-mąż. O tym ostatnim nawet dość chętnie powiedziałabym coś złego, ale niestety, jesli w ogóle był jakimś -holikiem, to chyba tylko seksoholikiem, bo jego zdradom nie było końca :D
    No i jeszcze te tradycje rodzinne. A któż by z nas, potomnych, śmiał się im sprzeniewierzyć, kiedy nawet dzisiejsza marniutka III RP walczy z sąsiadem o człowieka, który odzyskał Śląsk dla odrodzonej po latach zniewolenia Ojczyzny, że już nie wspomnę o praszczurze Melchiorze, który ciągle siedzi na chmurce i pograżając zmusza rodzinę do zachowywania najwyższych standardów. :D Ach, ten Narciarz – fi donc!
    A święci ? Można ich spotkać na ulicy, bo to zwyczajni dobrzy ludzie, proszę mi wierzyć!
    _____________
    Mam prośbę – pan się posługuje biegle rosyjską klawiaturą, a ja tak chciałabym posłuchać pięknej pieśni do tekstu Lermontowa, który zaczyna się tak :
    Wychażu adin ja na darogu,
    Skwoz’ tuman kriemnistyj put’ blestit.
    Tiszina, pustynia wniemliet Bohu
    i zwiezda c zwiezdoju gawarit…
    Polska wersja wiersza jest w sieci pt. „Wychodzę sam jeden na drogę”, o ile dobrze pamiętam, oczywiście. Może Panu uda się ją znaleźć?
    pazdrawliaju! :-)

  239. Bars napisał(a):

    Ewuniu – Joanno,
    bardzo mądra, rzeczowa i sympatyczna z Ciebie dziewczyna! już wczoraj o świtaniu Ci odpisałam, ale nie wkleiłam tego posta, Bóg raczy wiedzieć dlaczego. Pewnie gdzieś się poniewiera w moich komputerowych bałaganach. Teraz też nie odświeżyłam strony trochę z przyzwyczajenia, a trochę dlatego, że sądziłam, że „gospodaruję” tu sama.
    Ewo, To wszystko, czyli AA, Al-Anon, Alateen, o którym nie wspomniałam, bo za moich czasów go nie organizowano, skoro i tak działa w ramach i pod nadzorem Al-Anonu – to wszystko wymyślono właśnie w USA i tam powstały pierwsze grupy! więc o czym tu mówić? Wyłożyłam problem na poziomie dostępnym nawet pierwszoklasiście i co? Zawsze jakoś z tym zrozumieniem idzie na opak. Myślisz że to po raz pierwszy? Czy ja gdzieś choćby sugerowałam jakieś idiotyczne solowe akcje? A w życiu! A te wysubtelnione aluzje? Miłe prawda? Zabrakło Mawara, minera i uchachanego (to mój ulubieniec pośród czarnych pereł), to blog wziął się za siebie, żeby nie zdechnąć z nudów! I po co ja tłumaczyłam tego Spiegla? No tak, Zosi się przyda… A nasz blog chyba wkrótce gotów wyzionąć ducha, bo poziom mamy coraz lepszy i to pod każdym względem. A tak dowcipnie jak teraz to tu nigdy jeszcze nie było…

  240. Bars napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    ad. kultura stołu – zawsze robiłam to samo co ty i efekty są – nie tylko Potomek w ogóle nie pije :-)

  241. Torlin napisał(a):

    Muszę iść do pracy. Żegnajcie.

  242. Snarski napisał(a):

    Bars, do uslug – выхожу один я на дорогу

    Borys Sztokolow – TEN BAS!
    http://www.youtube.com/wa.....re=related

    Z pozdrowieniami

  243. Snarski napisał(a):

    Niemena pewnie znasz. Tez выхожу один я на дорогу i to po rosyjsku

    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  244. Snarski napisał(a):

    I jeszcze Anna German

    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  245. Bars napisał(a):

    Andrzeju drogi,
    to o co mnie pytasz, jest mi tak samo jak Tobie znane z mediów – nie słyszałam by kiedykolwiek coś takiego zdarzyło się wśród ludzi pracujących nad sobą w grupach AA. Właśnie pracujących nad sobą i pomagających innym uzależnionym w takiejże pracy. Raz jeszcze podkreślam, że są to małe grupy samopomocowe! Niezrzeszone w żadnej organizacji ! Niezależne od nikogo, tylko od samych siebie! Oni kontrolują siebie nawzajem i to ostro. To te tysiące strasznej ludzkiej nędzy, które są poza grupami AA są Twoim zagrożeniem! A wiesz dlaczego jest ich tak dużo? Bo wolontariuszy jest tak mało i to zarówno tych rekrutujących się spośród trzeźwiejących alkoholików jak i tych nieuzależnionych, którym chce się narażać np. na oskarżenia o alkoholizm. Tak, tak też bywa. na razie dla naszego Narciarza jestem współuzależnioną, a kim będę jutro? Może jak to pięknie i w wyjątkowo dobrym guście ujęła Dark, czyli wrzodem na d*pie społeczeństwa? „Tyz piknie”.
    -
    Posłuchaj co dołuje wolontariusza: dwudziestoletni chłopak, trzeźwy jak prosię zostaje wypchnięty z tramwaju i traci obie nogi. Amputacja jest tak wysoka, że o protezach mowy nie ma. Chłopak jest po zawodówce, mieszka na czwartym piętrze bez windy, jest więc unieruchomiony na amen. Rzuca go dziewczyna, bo po co jej kaleka? Mamy pierwszą próbę samobójczą. Normalni koledzy się wykruszają, zostają żuliki, bo chlopak ma rentę, a więc pieniądze na wódkę. Wpada w alkoholizm, grozi samobójstwem i jest to bardzo prawdopodobne, bo już raz tego próbował. Mimo starań wielu ludzi mamy drugą próbę samobójczą, tym razem udaną. Ile razy los może dotknąć jednego człowieka? Jak się czuje wolontariusz, jeśli ma normalną wrażliwość? Odpowiedz sobie proszę sam!
    -
    Wiesz dlaczego tak często moje posty wysyłane są o trzeciej w nocy? Bo około północy dzwoni do mnie wspaniała, inteligentna kobieta, którą los dosłownie miażdży. Jeszcze niedawno pracowała w firmie żerującej na pracownikach, ale pracę właśnie straciła. Opiekowała się też do niedawna chorym na Alzheimera ojcem, którego musiała w końcu oddać do domu opieki, wiesz dlaczego – bo jej mama miała wylew i wróciła ze szpitala całkowicie sparaliżowana i z porażonym ośrodkiem mowy. W międzyczasie jej ojciec zmarł. Mama, niegdyś bardzo aktywna osoba popada w histerię i trudno jej sie dziwić. Syn tej kobiety dorasta z niejakim trudem, a mąż – pije! Wiesz dlaczego? Nie, nie z powodu nadmiaru tragedii rodzinnych – ma raka a miesiąc temu zdiagnozowano u niego cukrzycę, więc postanowił, że sie zapije na śmierć. I pewnie mu się to uda. Na razie udało mi się wysłać ją do psychologa, psychiatry i Al-Anonu, więc już wie, że musi się od męża odwrócic i akceptuje to, choć go ogromnie kocha. Fajne jest życie, nieprawdaż? To takim właśnie sytuacjom bardzo często „kibicują” wolontariusze.
    Pytania dotyczące narkomanii skieruj z łaski swojej do Maćka, moja wiedza jest za mała.
    Piszesz :”Czy taki wolontariusz(ka) czytając w prasie dramatyczny apel o pomoc w sfinansowaniu operacji ciężko chorego dziecka ma świadomość, że właśnie takie pieniądze poszły na terapię “podopiecznego”, który ostatecznie i tak zapił się (zaćpał) na śmierć?
    Odpowiadam – żadna z grup AA czy Al-Anon nie korzysta z pomocy materialnej państwa. Są całkowicie niezależne od jakichkolwiek organizacj i od siebie nawzajem. Co do „zaćpania” pytanie kieruj jak wyżej.
    -
    „Ja sam mam mieszane uczucia, gdy czytam w dzisiejszych informacjach o dachowaniu samochodu, którego kierowca miał 1,5 promila alkoholu i dodatkowo był pod wpływem narkotyków wraz z komentarzem “kierowcy na szczęście nic się stało” – ja także mam mieszane uczucia. Ten człowiek powinien wylądować w więzieniu i prawdopodobnie tak się stanie. I Bogu dzięki, bo może tam trafi do grupy AA. Tak, są takie grupy także w więzieniach. I tu ciekawostka – znałam kobietę, która wspomagała taką właśnie grupę – jak już miała dosyć to nie, nie porzucała grupy, tylko jechała do lasu i tam darła się wniebogłosy aż jej przeszło.
    Pozdrawiam serdecznie.

  246. Bars napisał(a):

    Drogi Snarski,
    z serca dziękuję. Mój Ojciec pięknie grał na fortepianie i śpiewał wspaniałym, aksamitnym bas-barytonem. Wychował się w Rosji i rosyjski był właściwie jego drugim ojczystym językiem. Tego Lermontowa spiewał oczywiście w języku poety. To takie piękne… Od kiedy Taty nie ma między nami, mój dom milczy. Kiedyś także śpiewałam, ale ogromne ilości papierosów, które wypalam wykończyły mi struny głosowe na amen. Teraz nawet mówię z seksowną, aksamitną chrypką, a o śpiewaniu nie ma mowy… :D
    A taka pieśń – to chyba także któryś z wielkich Rosjan :
    -
    Adnazwuczna griemit kałakol’czik
    I daroga kriemnista bliestia
    …n i e ….p a m i ę t a m
    Razliwajetsja pies’ń jamszczika….
    -
    albo to :
    -
    Jamszczik nie gani łaszadiej,
    Mnie niet kuda bol’sze spieszit’,
    Mnie niet kawo bol’sze liubit’,
    Jamszczik nie gani łaszadiej….
    -
    Mógłbyś spróbować? może się uda! te pieśni są takie piękne.
    Kochany jesteś – czuj się ucałowany z dubeltówki :-)

  247. Snarski napisał(a):

    Bars, uda sie, uda. Na poczatek masz zapietaju balszuju:

    Co ci przypomina widok znajomy ten? Nic nie rozumiem, plagiat jakis czy co? Встань за веру Русская Земля!? A ja slysze Rozszumialy sie wierzby placzace…

    http://www.youtube.com/wa.....&NR=1

  248. Snarski napisał(a):

    Однозвучно гремит колокольчик

    Sam Nikolaj Gedda

    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  249. Bars napisał(a):

    Ależ oczywiście, że to jest „rozszumiały się wierzby płaczące”! Może Rosjanie tylko się u nas zapożyczyli, tylko dopisali sobie nowy tekst? Tak czasem bywa, ale na YouTube rzadko można znaleźć pełne dane bo ci, co muzykę wklejają raczej nie zwykli się przemęczać. A ten Sztokołow – boski! No i jakbym słyszała Tatę, tylko akompaniament inny…jak te bałałajki srebrzyście szumią.
    Piękne.

  250. Indoor napisał(a):

    Torlin Says:
    kwiecień 21st, 2009 at 5:17 przed południem
    „Muszę iść do pracy. Żegnajcie.”
    Zgaduje: Torlin jest zatrudniony jako kamikadze. Powróć cały Torlinie!

  251. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Witam
    I propozycja powrotu do tematu wywołanego przez Gospodarza,czyli do życia politycznego.Kilka dni temu okazał się felieton pełen troski napisany przez „wybitnego felietonistę Semke na groźny temat aksamitnego zamachu stanu szykowany przez PO.
    Chyba sygnalizowałem ten felieton na forum blogu,przeszedł nie zauważony.
    Teraz jest odpowiedz na ten temat i podaje link na ta odpowiedz w zupełnosci się z nim zgadzam dla zainteresowanych link

    http://www.rp.pl/artykul/.....atywy.html
    proponuje wyrazic Wasze opinie na felieton i odpowiedz
    Pozdrawiam

  252. Bars napisał(a):

    Drogi Snarski,
    Ależ pokręciłam z tym „dzwoneczkiem”! Nie wiedziałam, że to ludowa pieśń, ale pierwszy i ostatni wers zapamiętałam dobrze. A piękny wiersz Lermontowa znam na pamięć i to właśnie w oryginale. Zaś na „Oneginie” Puszkina uczyłam się czytać po rosyjsku i też sporo zapamiętałam. Piękny język, piękna poezja… :-)

  253. Bars napisał(a):

    Indoor,
    Miło cię znowu widzieć. Już zaczynałam się niepokoić. Jak się mają Twoje pieski? Zaglądam do nich dość często, bo widok ich zadowolonych mordek podtrzymuje mnie na duchu. Co prawda picassa coś tam zmienia i nie będzie mozna już na nią wchodzić tak swobodnie jak do tej pory, ale przecież zawsze mogę je przywołać. Czy możesz opowiedzieć coś pogodnego….?

  254. Bars napisał(a):

    Dzień dobry Zdzisławie,
    piękny dzień, ale zimno. na razie jestem zajęta odpowiadaniem na posty, ale potem…na pewno się odezwę.

  255. Bars napisał(a):

    Drogi Głosie,
    no i proszę jak Ty mnie dobrze rozumiesz. Oczywiście że wpis był o perfekcjonizmie, to „oczywista oczywistość”. A zwróciłeś może przy okazji uwagę jak perfekcyjny był on sam ? ;-)
    Serdeczności.

  256. maciek.g napisał(a):

    Dark,
    widząc po odpowiedziach muszę zacząć od wyjaśnienia problemów związanych z zatrudnieniem i bezrobociem w gospodarce rynkowej. Sam doświadczyłem organizacji, tworzenia i prowadzenie biznesu, współuczestniczyłem w działaniach innych ludzi różnych branż i jest dla mnie jasne, że skutecznie można rozwijać biznes wtedy gdy ma się dostateczną liczbę odbiorców na swe produkty i usługi i zapotrzebowanie to powinno wyglądać na raczej trwałe, a nie chwilowe. Wiem też jak trudnym zadaniem jest rozwijanie biznesu z małą ilością pieniędzy i jak ślamazarnie to wtedy idzie mimo zapotrzebowania na usługę /towar/ i ile pracy i czasu trzeba w to wkładać /pracuje się na okrągło z przerwą na sen i wymuszone inne działania/. Pieniądz robi pieniądz nie jest tylko sloganem, w biznesie to prawie zasada. Zaraz po przemianie ustroju w kraju było zapotrzebowanie na b. wiele towarów i usług i duża możliwość taniego nabywania maszyn z padających lub ograniczających produkcję zakładów, oraz możliwość wykonywania tanio różnych narzędzi specjalistycznych / np. form do wtryskarek . /fuchy w zakładach państwowych robiono wówczas na potęgę/. Jak ktoś miał trochę gotówki, a szczególnie dolarów to mógł z zagranicy przywozić towary i szybko je zamieniać z powrotem na dewizy. /Sam pożyczałem pieniądze młodemu człowiekowi z rodziny na taki cel i szybko rozwinął on firmę handlową/. Jednak po pewnym czasie rynek zaczął się nasycać i jednocześnie zaczęto zmieniać prawo dotyczące gospodarowania /często w celu zapobieżenia patologiom, często zupełnie w innym celu/. Jak zwykle wprowadzanie zabezpieczeń utrudnia i podraża prowadzenie biznesu, a na dodatek mocno rozwinęły się negatywne zjawiska usuwania niepożądanej konkurencji i biznes zaczęło prowadzić się trudno. Wielu zrezygnowało. Na dodatek systematycznie zaczęły rosnąć koszty pracy utrudniając zatrudnianie pracowników. W biznesie zatrudnienie pracownika musi przynieść zysk, a przynajmniej zysk w perspektywie czasowej.
    Tyle tytułem wstępu.
    A teraz do rzeczy – w ustabilizowanych warunkach gospodarki rynkowej biznes szybko i łatwo rozwijać gdy jest ogólna prosperita, rośnie bowiem zapotrzebowanie na towaru i usługi, banki chętnie udzielają kredytów i to wysokich na stosunkowo niskie oprocentowanie, ludzie coraz chętniej kupują i często biorą na ten cel kredyty i wszystko się pięknie nakręca. Bezrobocie spada, bo opłaca się zatrudniać. W przypadku długo trwającej prosperity biznesmeni zaczynają mieć trudności z pozyskaniem pracowników do pracy. Gdy prosperita się kończy i zaczyna narastać kryzys wszystko zmienia się niekorzystnie i biznesmeni zaczynają grac na przetrwanie. Zwykle tną koszty, a ponieważ najczęściej największym kosztem jest pracownik to rusza lawina zwolnień. Rośnie więc gwałtownie faktyczne bezrobocie i jego wielkość jest wprost proporcjonalna do wielkości kryzysu. Ponieważ do tej pory zjawiska falowania koniunktury nie udało się opanować bezrobocie jest wpisane w ustrój rynkowy i jest jego negatywną stroną. Obecnie wysoko rozwinięte kraje starają się łagodzić przebiegi kryzysów, ale po ostatnich faktach widać że kiepsko to wychodzi.
    Wszyscy rządzący zdają sobie sprawę jak negatywnym zjawiskiem jest bezrobocie i do czego prowadzi brak pieniędzy u ludzi /oni muszą przecież przeżyć i przyciśnięci walcząc o przeżycie działają często bardzo szkodliwie dla państwa i nawet po ustąpieniu kryzysu te zjawiska fatalnie rzutują na rozwój kraju. Dlatego też w większości krajów rządy wspomagają bezrobotnych dając im środki na przeżycie /są one różne w zależności od zamożności kraju/ To łagodzi znacznie niekorzystne działanie bezrobocia jednak ma wiele wad i wszyscy to widzą. Ciągle szuka się lepszych metod rozwiązania tego problemu.
    Z problemem bezrobocia poradziły sobie jedynie kraje które przyjęły system ręcznego sterowania gospodarką przez państwo , lecz okazało się to fatalne dla wydolności gospodarczej i wszystkie te systemy nie wytrzymały konkurencji. PRL był właśnie takim systemem i dlatego wiele osób tęskni teraz za bezpieczeństwem jak ten system dawał. Jednak większość w tym młodzi woli ryzyko i możliwości jakie daje system rynkowy i widać że powrotu raczej nie ma.
    Ekwilibrystyka Głosa odnośnie moralności przypomina mnie propagandę komunistyczną szkalującą zachodnie systemy rządzenia i gloryfikujące własny jako jedyny humanitarny i moralny. Ludzie jednak jak widać ocenili to zupełnie inaczej.
    Dla mnie liczy się czy proponowane rozwiązanie jest korzystniejsze od dotychczasowego , jeśli po rozpatrzeniu pozytywów i negatywów wyjdzie że jest , będę go popierał. Dyskusja jest bardzo ważna bo człowiek jest omylny i zafascynowany pomysłem nie widzi jego negatywnej strony, ba często nie widzi, że jest on zupełnie błędny.
    Dobrym przykładem pokory jest programowanie komputerowe , tu bowiem szczególnie gdy rozpoczynamy z nim przygodę zdarza się, że jesteśmy przekonani o wadliwości oprogramowania lub maszyny /bo wyniki nie wychodzą takie jakie wg nas wyjść powinny/. Praktyka jednak wykazuje, że błąd oprogramowania i maszyny zdarza się b. rzadko , najczęściej nieoczekiwany wynik jest wynikiem naszego błędnego myślenia.

  257. dark side napisał(a):

    Bars,
    ” na razie dla naszego Narciarza jestem współuzależnioną, a kim będę jutro? Może jak to pięknie i w wyjątkowo dobrym guście ujęła Dark, czyli wrzodem na d*pie społeczeństwa? “Tyz piknie”.
    .
    Bars, o ile pamietam uzylam sformuowania ; „wrzodem na dwunastnicy ludzkosci”
    dla jasnosci link do postu:
    http://kuczyn.com/2009/04.....ment-74928
    .
    wydaje mi sie tez, ze odrobinke przesadzasz doszukujac sie w wypowiedzi narciarza zlych intencji obrazenia Cie osobiscie lub dyskredytowania Twojej pracy. Wszyscy tutaj podziwiamy Twoje zaangazowanie w te trudna sprawe. bardzo dobrze, ze opisalas jak wyglada to od strony praktycznej. wiekszosc z nas osobiscie nie zetknela sie i nie zetknie z tym problemem, a takie informacje zawsze moga sie przydac.
    Sa przeciez do wyboru latwiejsze, choc rownie potrzebne formy wolontariatu, nie wiace sie z takim obciazeniem fizycznym i psychicznym- jak np. akcje amnesty international, przygotowywanie posilkow dla bezdomnych w centrum opieki spolecznej, pomoc w hospicjum lub dzialanie w organizacjach praw zwierzat. Uwazam, ze szczegolnie w Polsce nalezy reklamowac prace w roznych organizacjach jako forme spedzania wolnego czasu z przyjaciolmi lub dziecmi. Poznaje sie przy tym mnostwo ciekawych ludzi i rozne srodowiska. Nie nalezy stawiac sobie zadan nadmiernie obciazajacych lub ponad sily, bo to moze zniechecic do wszelkiego rodzaju dzialalnosci.
    Ludzie, ktorzy znajduja kilka godzin w tygodniu by zajac sie sprawami bliznich sa wedlug mnie nie mniej godni szacunku. Nie potepiam rowniez tych, ktorzy tego czasu nie sa w stanie wygospodarowac pracujac zawodowo na pelnym etacie lub ponad stan. Jesli ktos oprocz wolontariatu prowadzi normalne zycie nie powinien tracic proporcji. Przede wszystkim mamy obowiazki wobec siebie i najblizszych.

  258. Bars napisał(a):

    Droga Zosiu,
    cytuję z twojego postu : „Śmierć tej kobiety ciąży mi do tej pory, choć minęło prawie 30 lat od tego epizodu.”
    No i widzisz coś Ty sobie narobiła? Jedno niewinne zdanie ujawniło nie tylko twoją wrażliwość, ale i współuzależnirnie z tą nieszczęsną kobietą. Przynajmniej takiego zdania jest Narciarz, bo ja akurat niekoniecznie. To z takimi wlaśnie arcy-smutnymi historiami ma się czasami do czynienia i do nich się potem wraca myślami zastanawiając się czy to tak musiało być.
    -
    Czy ja koniecznie muszę ten niemiecki artykuł tłumaczyć na angielski, żebyś mogła go potem przetłumaczyć na polski? ;-) mnie wszystko jedno, ale prościej będzie chyba od razu na nasz ojczysty. Wczoraj u mnie było kuso z czasem, więc zrobiłam tylko kawałek, ale może dziś mi się uda, chociaż jest tego sporo w porównaniu z ilością tekstu zamieszczonego w blogu. A tak nawiasem mówiąc, myślałam że powinien on blog zainteresować. Chyba bywam czasami naiwna jak Edwar.
    Serdeczne uściski.

  259. maciek.g napisał(a):

    Bars,
    Termin współuzależnienie nie jest ostro zdefiniowany i stąd wiele nieporozumień. Ludzie zajmujący się problemem we współuzależnionych widzą w nich najbliższą rodzinę i przyjaciół angażujących sie w pomoc bez zrozumienia istoty „choroby” i w związku z tym nie dość, że materialnie tracą wiele to jeszcze winią się za pogarszający się stan osoby której pomagają i to często szkodzi ich zdrowiu i to w znacznym stopniu. Na dodatek zwykle bardzo szkodzą „choremu” i kółko się zamyka.
    Zupełnie inaczej jest z osobami działającymi z wiedzą i konsultujący swe poczynania z fachowcami. jeśli nie upierają się przy swojej ocenie problemu są otwarci na informacje i obserwują wyniki swego działania i wyciągają logiczne wnioski nie są współuzależnionymi. Sa po prostu osobami angażującymi się w działanie uważane przez siebie /i większość innych/ za ważne i tak jak w każdej zaangażowanej pracy cieszą ich sukcesy i martwią porażki.
    Dlatego nikt przytomny nie nazwał by Zofii współuzależnioną , i na pewno Narciarz2 tak o tym nawet nie pomyślał.

  260. Zofia napisał(a):

    Droga Bars,
    śmierć każdego człowieka, z którym miałam bliższy kontakt w jakimś sensie odbieram emocjonalnie.
    W tym wypadku – ciąży mi ta śmierć pytaniem, czy wykorzystałam wszystkie możliwości, jakie miałam, by tej kobiecie pomóc i uchronić ją przed tak drastycznym krokiem. Ponieważ nie bardzo umiem sobie na to odpowiedzieć, moje sumienie czasem mi doskwiera.
    To nie jedyny taki przypadek w moim otoczeniu i to w sensie fizycznym – najbliższym.
    Sąsiaduję ścianę w ścianę z blokiem mieszkalnym polskiego amatora, z pietra nade mna tego bloku, tuż przy oknie mego gabinetu wyskoczyła w desperackim kroku z okna kobieta z problemami osobistymi i alkoholowymi.
    Przypadł mi w udziale obowiązek zawiadamianie policji o tym fakcie, bo rumor, jaki robiła spadając przez gałęzie rosnącej topoli zwrócił moja uwagę.
    Okno od stołu gdzie pracuje mam w odległości metra, od okna w odległości 2 m mam drzewo przez które przeleciała.
    To było chyba w rok po śmierci mojej podopiecznej.
    Kilka lat temu, złotniczka, która miała zakład na parterze mego domu, także z powodu choroby alkoholowej i zaplątania się w spirale długów – popełniła samobójstwo.
    Miała świadomość nałogu, łgała jak najęta i oszukiwała sama siebie. Jej śmierci nie oglądałam, ale przez kilka lat obserwowałam jak nałóg ją niszczy, miała wspaniale wsparcie w synu, bardzo udanym, ale i to nie pomogło. Nałóg był od niej silniejszy.
    Mnie usiłowała naciągając na forsę na wódkę i zawsze jej odmawiałam, mówiąc, chcesz na zakupy, to daj listę i sama kupię Ci, co potrzebujesz. Albo chodź do mnie na obiad.
    Zdolna, mogąca zrobić kari
    Więc chyba to „świdrowanie” sumienia – ma jakieś uzasadnienie. Trzy kobiety w zasięgu reki i trzy śmierci z powodu nałogu.
    Chyba trochę za dużo wrażeń jak na jedną osobę.
    Moje uczulenie na alkoholizm u bliźnich ma swoje podstawy….
    ***
    Bars, nie trudź się, proszę!!!
    jeśli masz link do tego artykułu po niemiecku to mi podaj, spróbuję poprzez google zrobić sobie jakieś tłumaczenie z niemieckiego na nasz.
    Trochę będzie kulawe, bo nie znam niemieckiego. Ale treść zrozumiała z grubsza.
    Myślałam, że masz gdzieś może tekst po angielsku (gotowy), czasem w niemieckich pismach są angielskie wersje artykułów.
    Serdecznie pozdrawiam.
    ***
    Jasna Anielko,
    w podrzuconym trochę wyżej – wielkanocnym albumiku – są specjalnie dla Ciebie – forsycje w wiejskim wydaniu.

  261. maciek.g napisał(a):

    Bars,
    Działania grup wspomagania siebie wzajemnie, odbywa się zwykle juz po opanowaniu ostrego problemu związanego z nałogiem. Ten pierwszy etap najlepiej jak opanowywany jest wspólnie z fachowcami od uzależnień /raczek konieczna jest ścieżka – najpierw odtrucie, potem odseparowanie od dotychczasowej grupy „kumpli” od narkotyków , i mocna terapia psychologiczna umożliwiająca przerwanie „błędnego koła” jest źle muszę wziąć „lekarstwo”, wziąłem jest „bogo”, a więc nic nie robię.
    To zupełnie tak jak w kawale o góralu do którego cepr mówi „dlaczego nie naprawicie dachu, przecież cieknie!, na to góral a jak mam naprawiać jak pada? i po chwili dodaje , a jak nie pada to nie cieknie , a więc po co naprawiać!”

  262. Zofia napisał(a):

    Maciek,
    masz rację.
    Poczynania wobec swojej pracownicy konsultowałam w przychodni od uzależnień, z lekarzami specjalistami i terapeutami.
    To oni mi wskazywali gdzie się wozi na odtruwanie, pomagali załatwiać pobyt w placówkach zamkniętych dla alkoholików, podawali adresy grup AA, gdzie ją wysyłałam. Podsuwali mi lektury do poczytania. Instruowali jak mam reagować na jej zachowanie.
    Nie byłam w tych swoich działaniach akurat odosobniona, miałam dobre wsparcie merytoryczne.
    Jako przełożona alkoholiczki, chciałam tak działać, by w miarę racjonalnie motywować kobietę do walki z nałogiem.
    No cóż, nie udało się…
    ***
    Czasami jak widzę człowieka o wybitnych walorach intelektualnych, mogącego z siebie dać wiele innym i dewastującego swój mózg alkoholem – czuję w sobie jakiś wewnętrzny smutek, czasem wściekłość, tak samo jak się reaguję, gdy ktoś dewastuje wybitne dzieło sztuki i niszczy je bezpowrotnie.
    Nic nie można poradzić patrząc na roztrzaskane skorupy.

  263. maciek.g napisał(a):

    Ewa-Joanna ,
    Nie mogę znaleźć tego artykułu z Przeglądu, a interesuje mnie co zrobili Holendrzy. Może dasz link lub jakoś przybliżysz, bym mógł znaleść

  264. Zdzislaw_1 napisał(a):

    No i mamy nowe kwiatki z łączki p. Prezydenta.
    Juz ocenił jezeli stanowisko TK nie będzie po Jego myśli to bedzie nie konstytucyjne On już wydaje wyroki. straszy >Jest mądrzejszy od kilkuosobowego gremium.Czy mozna te wypowiedzi przyjmować ze spokojem?
    A tak na marginesie Palikot wydał wojnę braciom,może polegne ale warto gdy bracia zostana wyeliminowani z polityki powiedział.
    Ponadto w Kożłówce bodajże w sobotę ma byc jakas impreza(nie dosłyszałem bo bylem w innym pokoju) oceniająca pracę doktorska L. Kaczynskiego
    Wie ktoś na ten temat blizej, interesuje mnie co to ma być temat itp. Prosze o przyblizenie tego sympozjum czy coś koło tego.
    Jest jakiś lubliniak? ktory zna tą sprawę
    Pozdrowienia i podziekowania za ewenyualne wyjasnienie.

  265. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Zapomniałem podać link na temat wypowiedzi L.K.

    http://wiadomosci.gazeta......yjnej.html

  266. maciek.g napisał(a):

    Zdzislaw_1 ,
    Bardzo ciekawy link załączyłeś. Okazuje się, że i w Rp są ciekawe publikacje. Autor zupełnie zdyskwalifikował głoszone przez Semkę teorie i jasno logicznie przedstawił swą ocenę. Ponieważ logiczna, trudno z nią się nie zgodzić. Można owszem dyskutować o niuansach.
    Zgadzam się, że PO unika jak ognia działań które, źle mogli by odebrać zwolennicy PiS i na dodatek jakoś dla mnie z niezrozumiałych powodów nie wykorzystuje nadarzających się okazji by kłopotliwe i brużdżące sprawy definitywnie załatwić /lub choćby mocno wykorzystać je w poprawie swego wizerunku/. Czasem w polityce PO porusza się jak przysłowiowy słoń w składzie porcelany, a refleks ich liderów przypomina przysłowiowy „refleks szachisty”. Z Rokitą bujali się długo i licho wie jakby to szło dalej gdyby Nelli nie wzięła polityki w swe ręce. Wszyscy zwolennicy PO coraz bardziej wkurzali się na działania tego polityka, kierownictwo PO nic nie robiło.
    Oczywiście są sprawy dobrze rozgrywane. My jednak nie znamy wszystkiego i niektóre działania są niezrozumiałe jak na przykład dla mnie i mego brata poparcie PO dla Fotygi?

  267. maciek.g napisał(a):

    Zdzislaw_1 ,
    Poczytałem opinie na forum pod artykułem, to wystarcza za komentarz.
    Głosy „obrońców” nikłe i ginące na tle emocjonalnych wypowiedzi ludzi mających dość Prezydenta i jego foch.
    „Państwo to ja”, to credo Lecha Kaczyńskiego.
    Można wysilić wyobraźnię co by było gdyby tak braci dopuścić do samowładnego rządzenia? Ja nie mam wątpliwości jakby to się toczyło.

  268. maciek.g napisał(a):

    dark side,
    Odnośnie twej wypowiedzi, że nie nadajesz się chyba na psychoterapeutę to miałbym wątpliwości. Od Psychoterapeuty wymaga się przede wszystkie dobrej znajomości problemu którym się zajmuje, logicznego myślenia i nie spieszenia się z działaniem. Ta metoda przypomina chińską torturę kroplami wody. Tu powoli wsącza się zasady właściwego widzenia świata i postępowania, oraz co najważniejsze stara się budować zaufanie do własnych możliwości – „taką wiarę w siebie i swe możliwości” /większość uzależnionych ma wiarę w siebie bardzo zachwianą/
    Z twych postów widać, że nie stronisz od uczenia się – a więc podejmując się pracy terapeuty najpierw starała byś się dobrze przygotować teoretycznie , a potem przy kimś poćwiczyć praktykę.
    Logicznie myślisz więc z tym problemu nie było ty, nie wiem tylko jak u ciebie z cierpliwością. Zapewniam cię, że praca psychoterapeuty to zupełnie co innego niż sobie wyobrażasz. Do psychoterapeutów trafiają ci uzależnieni co szukają pomocy, a więc jest analogia do uczenia tych co chcą sie uczyć. Nie wiem czy doświadczyłaś jak fatalnym doświadczeniem jest bycie nauczycielem kogoś kto naukę ma gdzieś , a jedynie zmuszono go by poszedł się uczyć. Ze swego doświadczenia nie zauważyłem by uzależniony był zagrożeniem dla psychoterapeuty.

  269. dark side napisał(a):

    Macku, zaczelam pisac odpowiedz, ale niestety cos wypadlo nagle i moja wolna godzina lunchu przepadla :) Odpowiem wieczorem.
    pozdrawiam,

  270. głos zwykły napisał(a):

    Maćku.g
    …….Zarysowałem na początku tezę, że zarówno społeczeństwo jak i jego elity, nie zdając sobie z tego sprawy, iż posługują się instytucjami oraz standardami myślenia, które mają się nijak do standardu nowoczesnego demokratycznego państwa prawa.
    ……W związku z powyższym mówimy obniżeniu standardu cywilizacyjnego.
    ……Przykładów jest bez liku, a opinie na temat bezrobotnych, zmarginalizowanych i świadczeń, które im się należą, to jeden z wielu przykładów świadczących o godnym ubolewania stanie rzeczy.
    ……Specjalnie odwołałem się do problemów niewolnictwa, gdyż jak wiadomo w USA było ono uznawana za prawnie dopuszczalne do roku 1863, zaś do lat 60. trwał w USA apartheid. W latach 70 i 80 nastąpiła jednak daleko idąca ewolucja. Kraje zachodu przeszły ogromną ewolucję w zakresie pojmowania standardów demokracji w ciągu ostatnich 40 lat. No, i dzisiaj nie wypada mówić tego co było dozwolone trzy dekady temu na temat upośledzonych społecznie czy też narodów drugiej kategorii. U nas natomiast tego się nie zauważa. Zwraca uwagę np. fakt, że do dzisiaj nie traktujemy sprawy żydów inaczej jak w kategoriach odrębnego narodu, żyjącego z Polakami jako odrębnym narodem. Tymczasem współcześnie przez naród rozumie się ogół obywateli posiadających obywatelstwo danego kraju, a nadto nie różnicuje się ich statusu społecznego, nie patrzy się na ich linie genealogiczne, słowem nie powinno się wyróżniać w Polsce Litwinów, Białorusinów, Niemców, Żydów od Polaków. Z formalno-prawnego punktu wiedzenia są oni bowiem wszyscy Polakami jeśli posiadają polskie obywatelstwo. Jeśli poczuwają się do więzi z innym państwem i tam chcą zamieszkać, zrzekając się obywatelstwa polskiego, to jest ich prywatna sprawa.
    ….W ogóle tradycyjne myślenie narodowe zawiera podstawowy błąd, otóż nie odnosi się ono do sprawy zasobu należycie, jeśli bowiem morduje lub zmusza do wyjazdu ludzi prezentujących, jakiś poziom często wyższy od przecietnej (myślę tutaj o polskich Żydach i polskich Niemcach), to traci na tym dorobek cywilizacyjny całego państwa i społeczeństwa, bowiem państwo i społeczeństwo budowało swój cywilizacyjny poziom, przyjmując właśnie te grupy ludnościowe i stwarzając im odpowiednie warunki.
    ….Tak więc nie miejmy kompleksów, brońmy się przed uproszczeniami, ale nie odrzucajmy ludzi, którzy są często bardziej Polakami w sensie kulturowym niż my sami, a nadto prezentują jakiś poziom cywilizacyj ny często lepszy niż my sami. Powiedzmy zgodnie z standardami zachodnimi, że są to Polacy. Co więcej zabiegajmy o więcej takich Polaków, a nie cieszmy się, że będziemy kolonizować Saksonię, czy okolice Londynu, albo Dublinu (bo nie ma się z czego cieszyć)

  271. głos zwykły napisał(a):

    Maćku.g
    …..Jeśli zaś chodzi o sprawę barier rozwojowych dla małych i średnich przedsiębiorstw, to sprawa nasycenia rynku, jest zaledwie jednym z elementów.
    …..Innym o wiele ważniejszym jest rosnący fiskalizm naszego państwa napędzany populistyczną polityką poszczególnych rządów, w który na dodatek mieszają się jeszcze interesy potężnych grup finansowych, zupełnie górujących nad konsumentem w Polsce.
    …..Dam jeden wymowny przykład: znoszenie ulg na budownictwo mieszkaniowe. Porównaj sobie własną sytuację pod rządami prawa podatkowego w roku 1998, a w roku 2008. W roku 1999 mogłeś finansować swoje potrzeby mieszkaniowe na bieżąco z własnych przychodów. W roku 2008 państwo gotowe jest jedynie przejąć część odsetek za spłatę kredytów bankowych. I nic więcej od państwa otrzymać nie możesz. Nadto regulacje w 2008 r. tak były skonstruowane, że nikomu nie opłacało się występować o odpisywanie odsetek w koszty budżetu państwa.
    …. Tak więc fiskalizm państwa plus zgoda państwa na bezwzględną eksploatację przez instytucję finansowe konsumentów, wzmocnione brakiem możliwości uzyskania w miarę taniej pomocy prawnej, oznacza, że wielkie firmy zdominowały nasz rynek, kosztem małej i średniej inicjatywy. To jest może, także część obrazu problemów małych i średnich firm, albo bardzo istotna.
    …… I teraz jak to zmienić skoro światła część naszej elity społecznej siedzi w kieszeni wielkiego kapitału i firm prawniczych, obsługujących ów kapitał? A sądy pełnią jak w komunizmie podobną rolę w zakresie tworzenia fikcji wymiaru sprawiedliwości. To jest pytanie bez satysfakcjonującej odpowiedzi. W każdy razie nie jest tą odpowiedzią nakazowo-rozdzielcza polityka oparta na zasadzie elementów liberalizmu polegającego na marginalizowaniu sporej części populacji, karmionej dodatkowo hasłami populistycznymi.

  272. maciek.g napisał(a):

    Głosie
    Przeczytałem twój post, Ale może tak dokładniej zdefiniuj co rozumiesz przez „państwo prawa”, ten termin z lubością używał PiS i bracia K. w kampanii wyborczej , a potem okazało się, że było tak jak w filmie „sami swoi” sąd, sądem ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie.
    Ja już ciebie pytałem czy przypadkiem prawo w Polsce nie odeszło od przywiązywania wagi do intencji ustawodawcy i nie poszło w kierunku zwiększania wagi „litery prawa”. Bo ja nie tylko po twoich wypowiedziach coraz bardziej się skłaniam,że obecnie „litera” jest najważniejsza.
    Zgadzam się, że Polakiem jest każdy obywatel który przyjął obywatelstwo polskie. Jeśli przyjął to powinien działać na rzecz wybranej ojczyzny. Tak zresztą też potocznie oceniają w większości ludzie. Jednak gdy grupa osób mających obywatelstwo polskie zdecydowanie podkreśla swą odrębność i często działa niezgodnie z interesem kraju , nie dziwnym jest, że nie jest uważana za polaków mimo formalnego przyjęcia obywatelstwa. Tak właśnie było wcześniej z żydami i Cyganami. Politycy oczywiście zawsze skwapliwie wykorzystają takie zachowania. Nie tylko w Polsce było to wykorzystywane politycznie. Były podstawy do zarzutów wobec tych grup, a jak były to zgodnie z prawem Parkinsona wykorzystano to.
    Pięknymi słowami, a ja dodam i ideami piekło jest wybrukowane.
    Idee rewolucji Francuskiej ładne i chwytliwe, Sowieckiej też ładne, a wyniki znamy.

    Żydzi przed wojną żyli skupiając się, inaczej się ubierali i zachowywali. Ich mentalność zdecydowanie różniła się od mentalności ludzi wychowanych na tradycjach chrześcijańskich i szybko przykleiło się do nich określenie żyd to krętacz i oszust. A to zachowanie wynikło głównie z przestrzegania Talmudu który u żydów stał się ważniejszy niż Tora. Talmud uczył żydowi nie wolno oszukać żyda, goja można i jeśli żyd ma z tego korzyść to należy. Talmud bowiem miał cementować grupę i nie pozwolić się „rozpuszczać ” żydom w innych narodowościach i pozwalać trwać w rozproszeniu /a to akurat zachowanie niekorzystne dla państwa/. Przepisy prawne Talmudu pisano po to, by były korzystne dla żydów, a piszący nie kojarzyli to z korzyścią kraju w którym żydzi żyli. Z tego też powodu tak powszechna niechęć do żydów i częste wyrzucanie ich ze swych krajów, gdzie jednak stanowili obce i niespójne ciało – zwykle taki wrzód. Z tego powodu też katastrofie i zagłada wielu żydów w czasie II wojny światowej.W wyniku tego faktu wielu żydzi w znacznym stopniu zmienili swe zachowania. W Polsce już nie widać by się starali wyróżnić i nie widać get /skupisk żydów/. Jednak informacje o ich solidarności są nadal silne.
    Nic nie dzieje się bez przyczyny

  273. głos zwykły napisał(a):

    maćku.g
    należy wyróżnić dwa istotne
    elementy państwa: materialny i formalny. Element
    materialny obejmuje ludność i terytorium. Element
    formalny obejmuje dwa założenia: 1) Że każda
    jednostka ludzka jest podmiotem podstawowych praw i
    wolności; 2) przyjęcie zasady trójpodziału władz
    państwowych, polegającej na wyodrębnieniu trzech
    suwerennych organów władzy: ustawodawczej wykonawczej i sądowniczej, które powinny, się
    wzajemnie kontrolować i ze sobą współdziałać.
    ______________
    …..PiS w trakcie kampanii wyborczej podkreślał niewłaściwe funkcjonowanie elementu formalnego, tak więc, że tylko niektóre jednostki korzystają z podstawowych praw i wolności oraz że każda z władz funkcjonuje nieprawidłowo, gdyż jest podporządkowana układowi medialno-biznesowemu, zarządzanemu przez byłych komunistów, zdrajców, oraz kapitał zachodni. Receptą miała być sanacja państwa i narodu, pod światłym kierownictwem braci Kaczyńskich, z których jeden miał być premierem, a drugim prezydentem. Owi bracia niczym zdublowany Mojżesz mieli przeprowadzić Polskę przez Morze czerwone do Domu Pana, którym miał zarządzać najwyraźniej ojciec T. Rydzyk, zwalczający dzieło szatana czyli Adama Michnika i Salonu.
    ______________
    ….Żydów natomiast zostawmy mój w spokoju, bowiem większość z nich odpoczywa snem wiecznym, a reszta została wygnana lub sama wyjechała. Zostały zaś jakieś niedobitki, które na dodatek uważają się za Polaków i nie są najczęściej religine.
    …..Ja zaś nie jestem w stanie opowiedzieć dlaczego tak się stało, bo wydarzenia, który doprowadziły do tego stanu rzeczy znajdują się poza moim osobistym doświadczeniem życiowym.
    ….. Czy wasze pokolenie nie może nas zostawić w końcu w spokoju? Przecież my niczemu nie jesteśmy winni, a cały czas przedstawia się nam alternatywę, albo bronić się przed żydem, albo rozpaczać i wstydzić się z powodu, krzywd jakich tutaj doznali.

  274. Ewa-Joanna napisał(a):

    Maciek,
    artykul tylko w pwpierowym wydaniu Ostatniego Przegladu. W kioskach lub na egazety. Jak sie uprzesz wydrukuje, zeskanuje i umieszcze na serwerze. :)

  275. maciek.g napisał(a):

    Ewa-Joanna ,
    Nie przesadzajmy, myślałem, że to dostępne gdzieś w wersji elektronicznej. Ponieważ to co napisałaś zaciekawiło mnie to nic dziwnego, że chciałem przeczytać.
    Dla mnie bowiem wspieranie ludzi którzy utracili możliwości zarabiania, poprzez oferowanie im słabo płatnej pracy, zamiast płacenia zasiłku jest wg moich przemyśleń dobrym i możliwym do zastosowania rozwiązaniem, z wielu względów górujące nad dotychczasowymi formami pomocy.

  276. maciek.g napisał(a):

    Głosie
    zupełnie nie rozumiem wytłuszczonego tekstu twego postu, jakoś brzmi to zbyt emocjonalnie. Ja nigdy nie negowałem, że byli żydzi którzy byli dobrymi obywatelami Polski, i patriotami. Napisałem ogólnie nawiązując do twego wpisu skąd brało się złe postrzeganie niektórych grup ludności Polskiej. Nie musimy na ten temat rozmawiać

  277. głos zwykły napisał(a):

    maćku.g
    ……Mnie chodzi o to, aby starsze pokolenie nie wikłało młodszego w problematykę narodowościową, która jest przebrzmiała.
    ….. Nie uważam w ogóle za stosowne, aby wypowiadać się w taki sposób, jak to uczynił T. Gross w książce pt. „Strach” do Polaków, niezależnie od tego kim on się czuje. A w związku z tym, że przekroczył on pewne dopuszczalne granice za którymi kryje się po prostu niezawoalowana chęć obrażenia nas, jakby ta sama dyskusja o tej książce i problematyce staje się chora.
    ……Oczywiście, że nie musimy na ten temat rozmawiać. Jako Polacy nie mamy żadnego powodu, aby na poważnie jego książkę roztrząsać.

  278. narciarz2 napisał(a):

    Bars napisala: Przyjaciel kolejny raz sie wyrypał i to tu na blogu, pisząc o współuzależnieniu i nie bardzo wiedząc na czym ono polega. To na poczatek. A potem jest jeszcze ciekawiej: dla naszego Narciarza jestem współuzależnioną, a kim będę jutro? Może jak to pięknie i w wyjątkowo dobrym guście ujęła Dark, czyli wrzodem na d*pie społeczeństwa? I wreszcie na koniec: Przynajmniej takiego zdania jest Narciarz. Moje zdanie mianowicie ma dotyczyc Zofii, choc o ile sobie przypominam to chyba go nie wyrazalem. Ale moze wyrazalem. Jeden Glos wie, co tak naprawde chcialem napisac.
    .
    Dla porzadku zwracam uwage, ze wkladanie niewypowiedzianych opinii w cudze usta, a potem zwalczanie tych opinii, jest szeroko potraktowane w ksiazkach o asertywnosci. Tamze sa opisane techniki radzenia sobie z takimi wypowiedziami. Nie bede ani tych technik opisywal, ani ich stosowal, bo nie jestesmy kolkiem samoksztalceniowym i trzeba sie streszczac. Na wszelki wypadek odsylam do ksiazek pani Rhody McFarland. Sa przystepnie napisane. Autorka pisala nie tylko o asertywnosci, ale takze o uzaleznieniach, wiec jak najbardziej na temat. Tutaj jest lista jej ksiazek. Niektore byly tlumaczone na polski:
    http://www.allbookstores......rland.html
    .
    Mam nadzieje, ze wystarczajaco skomentowalem komentarz na temat moich rzekomych opinii.

  279. głos zwykły napisał(a):

    Ja też nie wiem. Musimy zapytać się Hegla vel Powolnego Ogroda on się specjalizuje w sprawach ataków psychicznych.

  280. narciarz2 napisał(a):

    Maciek napisal: Ludzie zajmujący się problemem we współuzależnionych widzą w nich najbliższą rodzinę i przyjaciół angażujących sie w pomoc bez zrozumienia istoty “choroby” i w związku z tym nie dość, że materialnie tracą wiele to jeszcze winią się za pogarszający się stan osoby której pomagają i to często szkodzi ich zdrowiu i to w znacznym stopniu. Na dodatek zwykle bardzo szkodzą “choremu” i kółko się zamyka.
    .
    To jest rzeczowy wpis, ktory nie zarzuca mi pogladow, ktorych nie wyrazalem. Chcialbym wiec rozwinac te mysl, oraz wyjasnic moje wczesniejsze wypowiedzi o fachowcach. Po pierwsze, fachowcem bardzo czesto sie zostaje z koniecznosci, a nie z wyksztalcenia. Fachowca poznajemy po dzialalnosci oraz jej skutkach, a nie po dyplomie. W tym sensie wczesniejsza wypowiedz Bars, ze na spotkaniach AA nie moze byc fachowcow, jest moim zdaniem kuriozalna. Po pierwsze, dyplomowani fachowcy powinni byc dopuszczeni, bo niby dlaczego nie? Wszystko, co powieksza szanse na sukces, powinno byc dopuszczone. Jednak moge sobie wyobrazic, ze chodzi o to, zeby nie odstraszac „klienta”. No, dobrze. W braku formalnych fachowcow, wolontariusze musza przejac ich role. Jesli robia to dobrze, to sa fachowcami. Jesli robia to kiepsko, to zapewne lepiej by zrobili, gdyby korzystali z pomocy dyplomowanych fachowcow, a nie liczyli na cuda.
    .
    Teraz rozwine mysl o zawodowych fachowcach oraz ich amatorskich odpowiednikach trapionych symptomem wspoluzaleznienia. Porazka jest wpisana w zawod ratownika. Strazak, lekarza, albo pielegniarka, musza byc przygotowani na to, ze pewna czesc ich „klientow” spali sie w pozarze, zemrze w szpitalu, albo w czasie operacji. Zawodowy ratownik nie moze sobie pozwolic na to, aby po kazdej porazce wciaz na nowo przezywac pieklo wspomniane przez Bars. Jesli chirurg bedzie tak przezywal smierc kazdego pacjenta, to bardzo niedlugo beda mu sie trzesc rece, i przestanie byc chirurgiem. Niekonczace sie przezywanie kazdej takiej porazki musi wyeliminowac ratownika z jego zawodu. To byloby niedobrze. Ogromnym kosztem ksztalcimy zawodowych ratownikow nie po to, zeby mocno przezywali „swoje pieklo”, tylko po to, zeby kazdy z nich uratowal ilus tam pacjentow. To, co sobie ratownik mysli po godzinach, nie powinno wchodzic do rownania. On ma tylko dobrze ratowac. Powiem wiecej, ratownik po godzinach powinien myslec o rzeczach przyjemnych po to, aby nazajutrz mogl ratowac lepiej. Czy z tego wynika, ze taki ratownik jest potworem?
    .
    Kolejne pytanie: czy ratowanie alkoholikow czy narkomanow (o nich glownie jest rozmowa) rozni sie od innego ratowania? Moim zdaniem nie powinno. Do tego konkretnego typu ratowania dobrze jest podchodzic fachowo. O ile dobrze zrozumialem, tak wlasnie postepowal Kotanski i mial wyniki.
    .
    I ostatnie pytanie: czy krojenie swojego serca na kawalki i przezywanie piekla, o ktorym wspomniala Bars, jest pozytywne? Moim zdaniem jest negatywne. Nie pomaga ratowac, natomiast rujnuje zycie zarowno ratownika oraz jego otoczenia. Tak sugeruje zarowno literatura jak tez moje obserwacje. Czy z tego wynika, ze osoba krojaca swoje wlasne serce z tego zrezygnuje? Moje obserwacje sugeruja, ze nie zrezygnuje. Taki ma nawyk i tyle. Ja specjalnie nie potepiam takiej postawy, ale tez jej nie pochwalam. Moim zdaniem, patrzac na to zimno, osoba krojaca swoje wlasne serce tez staje sie problemem. Jak mowia fizycy: jesli nie jestes czescia rozwiazania, to stajesz sie czescia problemu.
    .
    Moim zdaniem, nalezy ksztalcic ratownikow, a potem korzystac z ich uslug, nie wykluczajac przez to uslug wolontariuszy, ktorzy tez powinni byc fachowcami. Jesli o mnie idzie, to przypominam, ze ja jestem z zawodu fizykiem, a nie ratownikiem. Przedstawiam swoj punkt widzenia, bo mam do tego prawo. Moj punkt widzenia jest zimny, tak jak cala reszta fizyki. Moje oceny nie musza sie podobac. Mimo to uwazam, ze moga byc uzyteczne.

  281. Torlin napisał(a):

    Rzeczywiście, już dawno nie było u nas Soulgardena.

  282. Bars napisał(a):

    Narciarzu,
    przeczytaj jeszcze raz swój wpis na mój temat i moje posty, które są jego skutkiem. Imputujesz mi coś czego nie było, czyli współuzależnienie, oraz w wyjątkowo paskudny sposób próbujesz mnie obrazić, dezawuując moją pracę, o której nic nie wiesz. Zrewanżowałam Ci się kpiną, bo tylko na to zasłużyłeś. Nie pisz mi o asertywności ( nie pamiętasz, ale taka rozmowa już tu kiedyś była, więc wiesz, że jestem nieźle zorientowana w tej kwestii), raczej zastanów się nad stylem swoich wypowiedzi. I nade wszystko nad swoim poczuciem humoru, ostatnio bardzo wątłym.

  283. narciarz2 napisał(a):

    Imputujesz mi coś czego nie było, czyli współuzależnienie.
    Bynajmniej. Komentuje Twoja wypowiedz. Przypominam wypowiedz: „zaczyna się Twoje piekło – godzinami rozmyślasz nad tym”. Tak wlasnie wyglada wspol-uzaleznienie. Te wlasnie wypowiedz skomentowalem.
    .
    Nalezy odrozniac komentowanie wypowiedzi o komentowania osoby. Ja nie wiem, czy Ty sama tak wlasnie myslisz. Nie wypowiadam sie na ten temat. Wypowiadam sie na temat tego, co zostalo napisane, bez wzgledu na to, czy ta wypowiedz odzwierciedla swiatopoglad piszacego, czy tez nie. Mam do tego prawo. Takie sa reguly gry na blogach. Komentujemy to, co widac, czyli wypowiedzi.
    .
    w wyjątkowo paskudny sposób próbujesz mnie obrazić
    Bynajmniej. Komentuje i oceniam wypowiedzi, a nie osobe wypowiadajaca.
    .
    dezawuując moją pracę
    Bynajmniej nie dezawuuje. Wypowiadam sie na temat mechanizmow, fachowosci, oraz ratownictwa. Takie mam przemyslenia, wiec je wyrazam. Temat jak kazdy inny.
    .
    Nie pisz mi o asertywności.
    A dlaczego mam nie pisac, skoro mam na to ochote? Wypowiedz jest zgodna z regulami, czyli bez wulgaryzmow. Borac pod uwage powazny temat, wypowiedz nie zawiera ironii ani pouczania. Jest to wypowiedz w stylu czysto informacyjnym, z odnosnikiem. Takie sa dozwolone.
    .
    raczej zastanów się nad stylem swoich wypowiedzi.
    Jest zimny i informacyjny. Taki ma byc, bo temat wymaga powagi. Pozwolilem sobie ominac empatie, bo akurat jej nie odczuwam. Mamy rozne punkty widzenia na ten temat, i akurat tak sie sklada, ze empatii nie odczuwam. Odczuwam uznanie, ale nie empatie. To tez jest dozwolone.
    .
    I nade wszystko nad swoim poczuciem humoru, ostatnio bardzo wątłym.
    Akurat „w tym temacie” humor jest nie na miejscu, wiec sie nie wysilam.
    .
    Jestem troche zdziwiony Twoja negatywna reakcja. Moge zrozumiec, ze chcesz widziec uznanie dla Twojej pracy. Czy z tego wynika, ze mozna wylacznie chwalic i nie mozna wyrazic swojego komentarza? Jesli tak, to proponuje skonczyc temat. Moje komentarze sie nie zmienia, ale nie musze ich wyrazac.

  284. jasnaanielka napisał(a):

    Zdzisławie1 – prosisz – masz!
    http://wyborcza.pl/1,7524.....denta.html
    ;
    Zofio! Dzięki za piękne forsycje. U mnie pod oknem też już rośnie nowa, kwitnąca, młoda forsycja i cieszy oczy. Było z tym trochę zamieszania i hałasu, ale liczy się ostateczny wynik. Teraz zainwestowałam w rośliny okryciowe, chcę aby pod moim oknem przestała się czernić goła ziemia, w którą sąsiadka, jak nawiedzona co i raz wsadza nowe, zdobyte na dawnych terenach działkowych rośliny, bez ładu i składu. Powiedziałam, że dosyć tego kukuryku i sama posadziłam już takie roślinki, które utworzą kożuszek na ziemi i nie znikną po jednym sezonie. Dziś dosadziłam kwitnącą lawendę, jutro poszukam jeszcze innych barw tych przyszłych kożuszków.
    Postanowiłam być konsekwentna i pod moim oknem i balkonem sama zadbać o wystrój. Dosyć tego kukuryku!

  285. głos zwykły napisał(a):

    Narciarzu2
    ……Tak właśnie nie wygląda współuzależnienie, bowiem generalnie zarówno określenie samej istoty współuzależnienia, jak i relacje między określającymi ją treściami, wciąż nie są jasne. Pisał o tym Maciek.g, który tymi problemami się zajmował.
    ……Problematyka współuzależnienia dotyczy rodzin, głównie żon uzależnionych, a nie wolontariuszy.
    …..Zaś piekło oznaczać może bardzo intensywne poszukiwanie rozwiązania w drodze rozmyślania nad problemem. Zapominasz bowiem o jednej istotnej cesze kobiet, one z natury bardzo szczegółowo analizują emocje.
    …..Jeśli więc kobieta rozmyśla, to zazwyczaj w kategoriach nie analitycznych, ale tego co inna osoba odczuwa.
    ……My zaś mężczyźni statystycznie mamy tendencję, jak w ulubionej piosence dark side myśleć w kategoriach I wish for that night, so many pounds of delight :D

  286. dark side napisał(a):

    Macku,
    zeby cwiczyc cierpliwosc sprobuje najpierw przekonac Cie do zmiany zdania, a przynajmniej do spojrzenia na zlota mysl Palikota z innej strony :)
    wedlug mnie w swoim poscie przyjmujesz prawidlowe przeslanki. Jak np to:

    „Ponieważ do tej pory zjawiska falowania koniunktury nie udało się opanować bezrobocie jest wpisane w ustrój rynkowy i jest jego negatywną stroną.”
    lub to:
    „Z problemem bezrobocia poradziły sobie jedynie kraje które przyjęły system ręcznego sterowania gospodarką przez państwo , lecz okazało się to fatalne dla wydolności gospodarczej i wszystkie te systemy nie wytrzymały konkurencji. ”
    .
    cieszy mnie tez, ze nie domagasz sie pozostawienia ludzi bez pracy samym sobie i mechanizmom wolnorynkowym, a jedynie chcesz szukac skuteczniejszej niz zasilek formy pomocy- to znaczy, ze w zasadniczej kwestii nie ma miedzy nami sporu .
    jednak moim zdaniem alternatywa dla „zasilkowej” walki z bezrobociem, jaka proponujesz- czyli (o ile prawidlowo zrozumialam) stworzenie bardzo niskoplatnych miejsc pracy, ale za to dla kazdego bezrobotnego, a dla pobierajacych zasilek obowiazkowo- to jest wlasnie nawiazanie do socjalistycznej gospodarki planowanej. Sam wszakze zwrociles uwage, ze gospodarka sterowana jest niewydajna.
    Oprocz tego jest mnostwo innych mozliwych problemow, o ktorych pisal glos.
    Ja widze sprawe troche inaczej. Poniewaz istota wolnego rynku sa cykle koniunkturalne, a bezrobocie jest w nie wpisane, to w latach prosperity nalezy gromadzic srodki, by przezyc chude lata. Jesli pieniedzy jest za malo, by umozliwic przezycie tracacym prace nalezy wziasc pozyczke. Panstwo ma obowiaze zadbac o bezpieczenstwo obywateli w pierwszej kolejnosci. Tak wlasnie walcza z kryzysem bogate kraje zachodnie. nie ze wzgledu na rachunek ekonomiczny, a ze wzgledu na rachunek spoleczny- tutaj i teraz. nie wiem jak to ladniej napisac :)

  287. Bars napisał(a):

    Dark Side
    Piszesz : „Bars, o ile pamietam uzylam sformuowania ; “wrzodem na dwunastnicy ludzkosci”
    dla jasnosci link do postu:
    http://kuczyn.com/2009/04/17/t…..ment-74928
    -
    Źle pamiętasz. Użyłaś zdania : „Im szybciej zda sobie sprawe jaka zalosna padlina i wrzodem na dwunastnicy ludzkosci sie stal, tym lepiej.” To właśnie tę żałosna padlinę przerobiłam na wrzód na d*pie społeczeństwa, żeniąc Twój wrzód z moimi czterema literami. Bardzo serdecznie Cię przepraszamza tę pomyłkę, ale sama chyba przyznasz, że tym razem moja radosna twórczość sięgnęła swoim wyrafinowaniem poetyki Twojego postu. :-)
    Bardzo mi przykro, że wypowiadając się o uzależnionych używasz takiego właśnie języka. Równie niesprawiedliwie i brutalnie wypowiedziałaś się o ich dzieciach. No cóż, mamy po prostu inną wrażliwość.
    Dla jasności link do postu z passusem o dzieciach :
    http://kuczyn.com/2009/04.....ment-74849
    Napisałaś bardzo ciekawy tekst o możliwościach pracy dla wolontariuszy. Szkopuł w tym , że ja to wszystko znam i w dodatku mam wrażenie, że jestem jedną z nielicznych osób na tym blogu, które taką pracę dość regularnie podejmują. Ale może w przeciwieństwie do moich wpisów o problemie alkoholizmu, ten tekst komuś na coś się przyda.

  288. Stan napisał(a):

    Torlin i głos,

    Ja też bardzo tęsknię za Heglem. To mój szef w dziale sportowym na tym blogu. Może był niezadowolony z mojej roboty na stanowisku, na które sam się mianowałem?

  289. maciek.g napisał(a):

    Bars,
    Z twego wpisu wnioskuję, że rozmowa, ze mną będzie dla ciebie bardzo uciążliwa i stresująca bo oceniasz że jestem bardzo uparty w sądach i bardzo trudno mnie przekonać. Chyba przesadzasz, albo chciałaś się odciąć, że śmiałem posądzić cię o brak cierpliwości,. Ja po prostu z twoich wpisów tego akurat dowiedzieć się nie mogłem i dlatego ta uwaga.
    Chętnie jednak postaram ci napisać dlaczego uważam, że jest to nie tylko możliwe , ale nawet docelowo mniej kosztowne niż obecne metody pomocy. Ponieważ jednak wymaga to trochę czasu który będę miał w czwartek rano, a więc wpis na ten temat otrzymasz dopiero pojutrze

  290. dark side napisał(a):

    glos:
    „…..Jeśli więc kobieta rozmyśla, to zazwyczaj w kategoriach nie analitycznych, ale tego co inna osoba odczuwa.”
    glosie, z przyroscia komunikuje, ze piszesz od rzeczy :)
    .
    na tym blogu nawet widac, ze wpisy , w domysle „wymiany zda”) rzadko sa wymiana suchych twierdzen badz uzytecznych informacji.Takie rozmowy sa przeciez nudne :)) nasze dyskusje, oprocz dawki informacji niosa tez zwykle spory ladunek emocjonalny. I na tej warstwie, jesli mozna to tak nazwac , nawiazuja sie blogowe sympatie i antypatie. Niektorzy chca nas rozbawic, inni wykpic jakis poglad (dobrze jesli nie osobe) wzruszyc, zasmucic, rozgniewac. Jednak kazdy powinien liczyc sie z tym, ze ze swoim emocjonalnym przeslaniem nie zawsze trafi w cel. to znaczy znajda sie osoby, ktore zamiast sie smiac poczuja sie zdegustowane, zamiast podziwiac okaza sceptycyzm, a zamiast sie wzruszyc wykpia bezlitosnie. Powolny ogrod, ktorego ktos dzisiaj wspomnial byl dobrym przykladem takich nieporozumien. Kazdego z nas zreszta to spotkalo- jak nie tu to gdzie indziej. Dlatego w mojej opinii wymaganie od otoczenia blogowego i kazdego innego bezwzglednej empatii dla swojej osoby jest bledem. z jednej strony osoba taka cierpi nieustannie z powodu niezrozumienia, z drugiej rowniez bezustannie, choc czesto nieswiadomie szantazuje emocjonalnie swoje otoczenie. nikt przeciez nie chce sprawic przykrosci, dlatego zaczyna sie kombinowanie: jak okazac emocjonalna aprobate i rownoczesnie skrytykowac opinie, z ktora sie nie zgadzam?
    moze kobietom wychodzi to lepiej? nie wiem
    ps. mily glosie jeszcze drobiazg- ta piosenka to byl zart wyslanny z zamiarem wywolania usmiechu na Twojej twarzy :)nie za bardzo nadaje sie do cytowania w tak zacnym gronie :)) Ani w ogole…

  291. maciek.g napisał(a):

    Przepraszam poprzedni wpis nie jest do bars , ale do dark side,
    przepraszam za pomyłkę

  292. Bars napisał(a):

    Dark Side
    Piszesz : “Bars, o ile pamietam uzylam sformuowania ; “wrzodem na dwunastnicy ludzkosci”
    dla jasnosci link do postu:
    http://kuczyn.com/2009/04.....t-74928”
    -
    Źle pamiętasz. Użyłaś zdania : “Im szybciej zda sobie sprawe jaka zalosna padlina i wrzodem na dwunastnicy ludzkosci sie stal, tym lepiej.” To właśnie tę żałosna padlinę przerobiłam na wrzód na d*pie społeczeństwa, żeniąc Twój wrzód z moimi czterema literami. Bardzo serdecznie Cię przepraszamza tę pomyłkę, ale sama chyba przyznasz, że tym razem moja radosna twórczość sięgnęła swoim wyrafinowaniem poetyki Twojego postu. :-)

  293. Bars napisał(a):

    c.d. do dark side
    Bardzo mi przykro, że wypowiadając się o uzależnionych używasz takiego właśnie języka. Równie niesprawiedliwie i brutalnie wypowiedziałaś się o ich dzieciach. No cóż, mamy po prostu inną wrażliwość.
    Dla jasności link do postu z passusem o dzieciach :
    http://kuczyn.com/2009/04.....ment-74849
    Napisałaś bardzo ciekawy tekst o możliwościach pracy dla wolontariuszy. Szkopuł w tym , że ja to wszystko znam i w dodatku mam wrażenie, że jestem jedną z nielicznych osób na tym blogu, które taką pracę dość regularnie podejmują. Ale może w przeciwieństwie do moich wpisów o problemie alkoholizmu, ten tekst komuś na coś się przyda.

  294. Indoor napisał(a):

    Kiedyś tu niedaleko na osiedlu widywałem taki samochód półciężarówkę z namalowaniem napisem „Kopanie stawów”. Tak sobie pomyślałem, że jest to bardzo wąski zakres usług i raczej należałoby oferować w pakiecie np. „Kopanie stawów, wyrywanie paznokci, łamanie kości i przestrzeliwanie kolan”. Ale może to by musiał być autobus przegubowy żeby taki napis namalować. Albo też chodziło o pogłębianie oczek wodnych lub coś takiego.
    Tak mi się przypomniał ten samochód jak czytałem w prasie, że trzech Węgrów, Irlandczyk i Boliwijczyk chcieli zabić prezydenta Boliwii Moralesa, a jeden Węgier (ten co przeżył) nazywa się Tóásó Előd (Tóásó znaczy kopacz stawu w sensie pogłębiacz oczek wodnych). Według mnie tych 5 kresek na czterech samogłoskach wzbudziło podejrzenie policji boliwijskiej. Ciekawszą postacią jest kierownik grupy Eduardo Rózsa-Flores (też Węgier) znalazłem o nim trochę informacji po polsku http://tierralatina.blox......alesa.html , ja jakoś nie mam zaufania do idealistów bliżej nieokreślonych ideologii, którzy nagle dostaną możliwość wcielać w życie swoje nieokreślone ideologie.

  295. dark side napisał(a):

    Macku,
    wnioskuje, ze Twoj wpis z 9.17 jest do mnie
    nie uwazam Cie za osobe uparta, nie mam zdania na ten temat szczerze mowiac. sprawdzi sie w praniu :) nie oczekuje tez, ze raptownie zmienisz zdanie na skutek dyskusji.w koncu z zadnego z moich dyskutantow nie udalo mi sie zrobic postepowego lewicowca, prawda:) dyskusje, spory i przekonywanie do swojego zdania i szukanie kompromisu to dla mnie codziennosc, nie stresuja mnie bardzo. prowadze ich conajmniej kilka(nascie) dziennie. jedna mniej czy wiecej nie robi roznicy.
    z ta cierpliwoscia zazartowalam sobie po prostu, nawiazujac do Twojego drugiego postu. nie mam specjalnych ambicji, by uwazano mnie za supercierpliwa, szybko sie nudze, choc potrafie wzniesc sie na wyzyny :)
    .
    chcialam odpisac Ci na post dotyczacy terapeutow. Ja bylam kilka razy swiadkiem czegos, czym prawdopodobnie i Ty sie zajmowales. Przyjacie z mojego miasteczka studiowal resocjalizacje pracujac rownoczesnie w monarze z narkomanami. To bylo jego powolanie i pasja, okazywal tym ludziom niesamowita cierpliwosc, nigdy nie dawal sie wytracic z rownowagi, zawsze mowil rzeczowo i spokojnie. Czasem odwiedzalysmy go z przyjaciolka i ze dwa razy trafilysmy na sesje. Pierwsza z nich pamietam do dzis. czlowiek sporo starszy od nas trzasl sie caly i nie byl w stanie sklecic jednego spojnego zdania, ani wysiedziec minuty w bezruchu. mowil w kolko, zeby nie dawac mu pieniedzy, tylko jego rodzinie, tak zeby on nie wiedzial gdzie sa. to byl pierwszy czy drugi rok studiow, bylismy bardzo mlodzi, jednak to spotkanie mna wstrzasnelo. mialam ochote potrzasnac porzadnie tym czlowiekiem i wykrzyczec mu w twarz, ze to co robi ze soba jest kompletnie bez sensu. Przez dobry tydzien nie moglam o tym zapomniec. powiedzialam sobie- nigdy wiecej zadnych srodkow odurzajacych (wiekszosc z nas miala za soba doswiadczenia z marihuana, kokaina czy roznymi pochodnymi lsd)
    moj kolega za to zupelnie spokojnie i bezstresowo bawil sie na imprezie chwile po wyjsciu z pracy. nie wiem czy byl az tak zaimpregnowany, czy tez nie chcial obciazac nikogo swoimi emocjami.
    Ze swiatem narkomanow mialam potem do czynienia jeszcze raz- w Dublinie, przy akcji wyburzania socjali. Ten socjal to byla glowna centrala dystrybucji narkotykow chyba na cala wyspe i to od lat 70-80-tych. heroinowe eldorado. Policja obawiala sie tam interweniowac, dlatego to blokowisko dzialalo jak otwarty supermarket, a duza czesc mieszkancow byla uzalezniona. spotkalam nawet dzieci, ktore braly. w glowie zostalo mi sporo obrazow. wszyscy mieszkancy socjali ubierali sie w dresy – od malych dresikow dla dzieciakow po firmowe dresy doroslych. bioracy heroine zawsze ubierali sie na bialo (symbol czystosci) ich resy, buty, czapeczki, zegarki, wszystko bylo biale.

  296. głos zwykły napisał(a):

    droga dark side,
    ……Żart to był udany, bo piosenkarz wielce utalentowany.
    ……Zgrabne strofy stworzył i radości nam przysporzył.
    …….Dawno z twórczości sowizdrzalskiej już czegoś tak radośnie beztroskiego nie słuchałem:D.
    Wcale nie można wykluczyć, że właśnie ta piosenka wkrótce trafi do podręczników szkolnych i będzie bardziej ceniona niż twórczość M. Lermontowa, oczywiście poza „arfą” i „żegnaj mi Rosjo niedomyta”.
    ……Ja ją śpiewam sobie kilka razy dziennie i już prawie całą znam ją na pamięć!
    ……Z szczególną pieczołowitością ją przetłumaczyłem :D
    ……Choć od początku sens jej był dla mnie całkowicie jasny, to okrywanie jej kolejnych warstw obrazowych, mogę tylko porównać do odkopywania starych napisów z łaźni publicznej w Pompei.

  297. dark side napisał(a):

    Macku,
    urwalo mi kawaleczek tekstu. z checia poznam Twoje argumenty na temat wyzszosci pomyslu Palikota.
    pozdrawiam,

  298. Zofia napisał(a):

    Znikam na dwa dni, bo będę obserwować obrady Baltic Business Forum, jakie zorganizowała Polsko-Ukraińska Izba Gospodarcza na pograniczu polsko-niemieckim w Świnoujściu i Herngsdorfie.
    Forum jest o tyle interesujące, bo jest jakby nieoficjalnym nurtem polskiej dyplomacji tworzonym poza MSZ, ale z udziałem zaproszonych członków polskiego rządu i instytucji rządowych z pionu gospodarczego i bardzo wielu prominentnych polityków i działaczy lewicy.
    Są też przedstawiciele Parlamentu Europejskiego z frakcji socjalistów (PES).
    Ukraina oddelegowała ministrów, wiceszefa kancelarii prezydenckiej, ambasadora Ukrainy w naszym kraju. Wiceszef kancelarii Juszczenki to b. minister gospodarki i integracji europejskiej, osoba na tym forum jak najbardziej odpowiednia i kompetentna.
    Będzie też obecna komisarz Huebner. Jutro weźmie udział w okrągłym stole polsko-ukraińskim oraz w konferencji prasowej.
    Praktyczna strona wkładu Polski w partnerstwie wschodnim lansowanym przez UE.
    Dziwi mnie więc, że przedstawicieli MSZ na takiej imprezie nie ma.
    Mnie oczywiście interesuje transport, energetyka i gazownictwo.
    Ku mojej radości są na temat dwie popołudniowe sesje branżowe. Biuro prasowe forum organizuje mi spotkania i wywiady, ze wskazanymi przeze mnie osobami.
    Idealna okazja pogadać z Ukraińcami o ich gospodarce, politykach – morskiej, transportowej i energetycznej, ambicjach, planach i działaniach, nie tylko politycznych,bezpośrednio z kompetentnymi osobami.
    Przeglądnęłam dzisiejszą prasę, internet – i nic, zero informacji o Forum.
    Natomiast multum roztrząsań, dementi, analiz i dociekań na temat …popijania w sferach politycznych, zwłaszcza z buteleczek reklamowych i w kancelarii prezydenta RP.
    I jak należy się domniemywać wypijanych w czasie lotów prezydenckich na Ukrainę, gdzie pan prezydent lubi bywać.
    I tak to jest.
    Pan prezydent po drinku ląduje w Kijowie na pogaduchy z których nic nie wynika, co najwyżej eskapada z Juszczenko na Gruzję do Saakaszwilego wiecować pod pomnikiem Stalina, a ja na trzeźwo, po podroży PKP w nieciekawych warunkach za wygórowaną cenę – będę dociekać jak jest w rzeczywistości z tą ukraińska polityką i gospodarką.
    Wrażenia – po powrocie.

  299. Bars napisał(a):

    Głosie,
    co prawda pisałeś ten post do Narciarza, ale pozwól, że i ja wtrącę swoje trzy grosze. Cytuję Ciebie : ” Tak właśnie nie wygląda współuzależnienie, bowiem generalnie zarówno określenie samej istoty współuzależnienia, jak i relacje między określającymi ją treściami, wciąż nie są jasne. Pisał o tym Maciek.g, który tymi problemami się zajmował”
    Ano, nie wygląda, masz rację.
    Maciek zajmował się narkomanią, ja natomiast Al-Anonem w bardzo silnym powiązaniu z AA., ponieważ te grupy takie właśnie były, tzn. pozostawały w bliskim związku. Z wpisów Maćka wynika, że mimo podobieństw, pomiędzy sposobami leczenia tych dwóch uzależnień zachodzą jednak między nimi dość głębokie różnice. Maciek zwrócił uwagę na to, że nie napisałam o leczeniu zamkniętym i detoxykacji alkoholików. Nie napisałam, bo po pierwsze nie zawsze jest to potrzebne, a po drugie grupy w ogóle nie biorą w tym udziału. Owszem, niektórzy członkowie grup, po uprzednim przeszkoleniu, współpracują na terenie szpitali z tamtejszym personelem, ale samej grupy to nie dotyczy.
    O wszystkim o czym wspominałam w moich postach jest obszerny materiał w google i każdy może go przejrzeć, weryfikując przy okazji to co napisałam. Dlaczego nikt tego nie zrobił? Przyznaję, że jestem trochę zaskoczona reakcją niektórych blogowiczów, ponieważ jestem tu jedyną osobą, która się tym zajmowała i to przez niemal pięć lat, a osoby, które nigdy z alkoholizmem się nie zetkneły, nie bacząc na fakty, zajęły jak gdyby nigdy nic pozycje eksperckie. Zaręczam Ci, że w ciągu pięciu lat nawet przyslowiowy kredens czegoś by się nauczył, nie tylko jakaś tam Bars. Współuzależnienie w przypadku choroby alkoholowej jest obecnie znacznie bliżej i lepiej określone niż sądzą Maciek i Narciarz i dotyczy ono wyłącznie rodzin alkoholików, a szczególnie ich żon, a i to nie wszystkich. Wolontariusz po prostu nie ma na nie szansy, szczególnie jeśli tak jak ja w grupie nie ma nawet znajomych. Powiedz mi jak ja mogłam się współuzależnić od np. młodego człowieka, którego historia była mi znana, ale którego spotkałam może trzy, cztery razy w życiu? Jego tragiczny los poruszyłby każdego, a ja zwyczajnie i po ludzku mu współczułam. To chyba naturalne, że zastanawiałam się co zostało zrobione nie tak, żeby w przyszłości uniknąć podobnej tragedii. Nie tylko zresztą ja, wszyscy się zastanawiali. Zofię od trzydziestu lat męczy analogiczna historia i jakoś nikomu nawet nie przyszło do glowy, by zarzucać jej współuzależnienie. Właśnie dlatego zażartowałam sobie z tego faktu, suponując ewentualną reakcję Narciarza i skutki tego żartu mogłeś sam przeczytać. Czy to ja jestem inteligentna inaczej, czy może moj żart byl aż tak trudny do odczytania, albo co gorsza glupi? A to dumne stwierdzenie narciarza :
    “zaczyna się Twoje piekło – godzinami rozmyślasz nad tym”. Tak wlasnie wyglada wspol-uzaleznienie. Te wlasnie wypowiedz skomentowalem.
    Przecież to nonsens.
    Spróbuję może wyjaśnić to per analogiam :
    -oczy z rozpaczy wypłakał – jest niewidomy, nie ma oczu?
    -płonie z miłości – trzeba wezwać straż pożarną, bo w ogniu stanął?
    -palce wyłamuje z rozpaczy – trzeba będzie dłonie włożyć w gips?
    i to najbliższe analizie narciarza :
    „Gdziekolwiek zwrócę lot, tam wszędzie piekło.
    Piekło jest we mnie, a na dnie otchłani
    Głębsza, ziejąca czeluść się otwarła,
    Przy której piekło dręczące jest niebem.”
    -potrzebny tu terapeuta czy egzorcysta? a może po prostu nasz diagnosta blogowy?
    Na miłość boską Głosie o co tu chodzi ? Aż cisną się na usta pytania :
    Czy znane jest nam jeszcze pojęcie licentia poetica?
    Czy moje wpisy w ogóle są czytane?
    Czy ktoś zauważył, że mam z lekka barokowe pióro?
    Wziąć zwykły chwyt literacki jako podstawę do diagnozowania? To jakieś szaleństwo. Zresztą stwierdzasz właściwie to samo pisząc:
    …..”Zaś piekło oznaczać może bardzo intensywne poszukiwanie rozwiązania w drodze rozmyślania nad problemem. Zapominasz bowiem o jednej istotnej cesze kobiet, one z natury bardzo szczegółowo analizują emocje.” Tak, masz całkowitą rację, właśnie takie intensywne, skupione myślenie miałam na myśli, kiedy użyłam tego wytartego w gruncie rzeczy zwrotu. Co do emocji, to w przypadku tego mlodego człowieka nie wymagały one specjalnej analizy. Zdarzenie było smutne, przygnębiające i bardzo przykre, ale to wszystko.
    A w tym stwierdzeniu chyba jesteś trochę na bakier z rzeczywistością, bowiem kobiety to wyśmienite analityczki w każdym sensie :.”Jeśli więc kobieta rozmyśla, to zazwyczaj w kategoriach nie analitycznych, ale tego co inna osoba odczuwa.” Analizujemy i siebie i innych, przynajmniej ja to robię, dlatego wydaje mi się, widzę więcej. To z syntezą niektóre z nas mają kłopoty…
    Reasumując – ja się nie skarżę, ale nie potrafię zrozumieć, dlaczego na blogu zaakceptowana została ignorancja, a odrzucone doświadczenie. Na mój gust to się kłóci z elementarną logiką. Ale to nie mój ból glowy. Szkoda mi tylko moich paluszków, bo w końcu rozbolały mnie od pisania, a w sumie nie było warto się wysilać. No i dusza też trochę ucierpiała w konfrontacji z takimi poglądami jakie prezentują niektórzy z nas, tym bardziej, że już na szpitalnym detoxie naczelną zasadą jest poszanowanie godności ludzkiej, a tego mi we wczorajszych i dzisiejszych wypowiedziach zabrakło.
    Jak widzisz miałeś rację jak zwykle – ten cholerny perfekcjonizm… :-)
    Ps. To znany kawałek Raju utraconego Johna Miltona, z księgi III.
    Ps. Lermontow to jednak dobry poeta, mimo wszystko

  300. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Bars, mnie juz nie tylko twoich paluszkow szkoda.

    Mlocenie plew musialem zrozumiec, zabrnawszy w urojone zycie blogowe. Nauczylem sie akceptowac zadecie i do niczego nie przypiete wybzdyczanie sie na poetyke i ‘filozofowanie’. Ale zeby zrozumiec koniecznosc analizowania belkotu to daruj, tego przelknac sie nie daje.

    I tylko prosze nie mow nic o perfekcjonizmie.

  301. Ewa-Joanna napisał(a):

    O rany…

  302. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    mam nadzieje, ze twoja lawenda, nie bedzie rosla tak jak moja szalwia, ktora posadzilam 10 lat temu i od tamtej pory juz tylko wyrywam i wyrywam…

  303. Patrycja_Zab napisał(a):

    Ewo-J,

    Jak dobrze ze jestes. Udzielalas sie jak widze ostatnio wiec pewnie rozumiesz o co tu biega. Bo ani w zab (hahaha). Oswietlisz nieoswiecona?

  304. Ewa-Joanna napisał(a):

    Patrycjo,
    niestety nie potrafie, tez bowiem mam wrazenie, ze powialo tym dusznym ogrodem, czy jak mu tam, dlatego po jeknieciu wpadlam w lawende z szalwia – bezpieczniej.

  305. Ewa-Joanna napisał(a):

    A na odzwiezenie atmosfery proponuje fragmencik:
    http://wiadomosci.onet.pl.....skart.html

    i pytam sie , gdzie mozna kupic calosc? Mnie tamte czasy interesuja.

  306. Patrycja_Zab napisał(a):

    Nie masz na mysli Soulgardena? Ten jest DUSZKIEM ogrodowym, nie DUSZNYM ogrodem. Ale, masz cos na rzeczy – on tez od rzeczy jest. Jak zreszta wiekszosc wymyslow pseudointelektualnych.

    . Boje sie tylko o Bars, moja droga. Domyslam sie, ze to nie ja DP sztorcuje, tak naprawde, tylko jej interlokutora/ow. Ale czy ta nasza nad wyraz wrazliwa (nie chcialam powiedziec nadwrazliwa – czy mnie sie to udalo?) Bars odbierze to prawidlowo?

    . Bo znowu dojdzie do tego, ze Bars nam sie obrazi na swiat a jej umilowany interlokutor/adwersarz znowu mnie za to odsadzi od czci i wiary. A niech tam. Ja tez dam w maciejke nura. Bo tam sie skrywa moja kotka Tura. Uczulen, na szczescie, zadnych nie mam.

  307. głos zwykły napisał(a):

    Droga Bars,
    …….Na miłość boską Głosie o co tu chodzi ?
    Chodzi prawdopodobnie o to, że od wczesnej młodości szlifował swój zmysł analityczny czytając „małego technika”, a nie obcując z kobietami, z których wiele jest perfekcjonistkami w dobrym i czasami złym sensie :D
    …….Po drugie mężczyźni z reguły nie mają rozwiniętego instynktu opiekuńczego, jak kiedyś czytałem my jesteśmy przez naturę raczej przygotowani do walki o ilość, a nie o jakość. Jak coś nam się niepodoba, to zmieniamy na lepszy model. Lepszy model kobiety, lepszy model kraju, lepszy model opinii, które akurat mogą nam przynieść korzyści.
    ……Po trzecie PRL strasznie upośledził mężczyzn. Konieczność bycia nieuczciwym, posługiwania się frazesami, udawania życia w środowisku głupiej propagandy, zamiast tradycyjnych cech jak szczerość, otwartość, męskość, prawość wyjałowił nas, a do tego cywilizacja spycha nas z ziemskiego padołu.
    ……Prawda jest taka, że na skutek zanieczyszczenia powietrza my i żaby staczamy się na dno, mamy coraz mniej plemników. Dlatego też tak ucieszył mnie ów ulubiony piosenkarz dark side próbujący sobie dodać animuszu i zagrzać do wielkiego dzieła (oczywiście w jego pojęciu)..

  308. Patrycja_Zab napisał(a):

    Nie masz na mysli tego jak mu tam, DUSZKA ogrodowego? (Probuje admina przechytrzyc bo odrzuca moj post i domyslam sie ze to z racji tego angielskiego slowa co oznacza duszka ogrodowego, w belkot czasem wpadajacego na tym blogowisku). DUSZNY ogrod to z innej polany chyba. Ale, masz cos na rzeczy – on wlasnie od rzeczy jest. Jak zreszta wiekszosc wymyslow pseudointelektualnych, szczegolnie na blogowych lamach.

    . Boje sie tylko o Bars, moja droga. Domyslam sie, ze to nie ja DP sztorcuje, tak naprawde, tylko jej interlokutora/ow. Ale czy ta nasza nad wyraz wrazliwa (nie chcialam powiedziec nadwrazliwa – czy mnie sie to udalo?) Bars odbierze to prawidlowo?

    . Bo znowu dojdzie do tego, ze Bars nam sie obrazi na swiat a jej umilowany interlokutor/adwersarz znowu mnie za to odsadzi od czci i wiary. A niech tam. Ja tez dam w maciejke nura. Bo tam sie skrywa moja kotka Tura. Uczulen, na szczescie, zadnych nie mam.

  309. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Jasnaaniwlko
    dziękuje za prace dok.L.K.wiem juz o co chodzi i podam Ci taką rzecz ze sprawa ta odbilaa sie echem wsród tzw. dołów (przeciętniaków ktorych nie posadzam o zainteresowania polityczen) ale oceniajace ze bardzo dibrze bo maja dosć tych rozmów i kłótni o przeszlóść i tych tzw.Komunistów” ktorzy rozgrabili polske a teraz zobacza tych co nagle sie nawrócili i cale społeczeństwo nauczają.
    A teraz podam rzecz nie warta czytania. Taka małnędzna istota chcąc zarobic na zycie pisze nic nie warte felietony niby złośliwe i dowcipne to mały I. Janke
    oto link
    http://www.rp.pl/artykul/2,294382.html
    Pozdrawiam

  310. Ewa-Joanna napisał(a):

    Niech ci bedzie Duszek, choc usilowalam z tego przymiotnik zrobic:) I wyszlo mi duszny, co nawet spodobalo mi sie, bo podwojne znaczenie majac wiecej tresci nioslo.
    A na inne tematy to az boje sie myslec :) Lepiej do obowiazku isc i zupine jakas naszykowac chlopu ciezko pracujacemu nad kryzysem.

  311. Patrycja_Zab napisał(a):

    Ewo, dziekuje za linka o ksiazce Millera. A tu jest rozkoszny post nt. ksiazki z blogu Millera:

    „Znowu same sukcesy!!!!! Ale ksiażka miałaby wiekszą sprzedaż
    gdyby opisać,kulisy wysłania (nielegalnie) wojska do Iraku!
    Afganistanu,zakupu za ciężkie pieniadze,amerykańskiego złomu
    przekrętów finansowych lewicy,ładowania państwowej kasy w kościół,itd itd. I nie chwalcie się sukcesami,bo po takich
    geniuszach jak Solidaruchy,to nawet Jaś Fasola,by odniósł
    sukces! Po tych debilach prawicowych,nie było innej alternatywy jak sukces.Poprostu po nich gorzej już nie moglo być,mogło być tylko lepiej,nawet gdyby kompletny idiota rządził!

    ~Mick, 2009-04-19 20:28″

    PS. Czy masz moze przepis na zupe-kryzys?

  312. kaem napisał(a):

    Nikt Palikota nie promuje ostatnio. A Gospodarz tak go lubieja! Za happeningi i wogole. Glownie jednak za antykaczyzm. A oto jak na dzien dzisiejszy podsumowano sprawe tzw. malpek czy kaczuszek z woda zakupionych przez palac prezydencki i naglosnionych przez posla Palikota:

    „Sprawa „malpek”

    czyli buteleczek z alkoholem zamawianych przez Kancelarie Prezydenta, o ktorych stale wypowiada sie posel Janusz Palikot, sugerujac alkoholizm prezydenta, doczekala sie wyjasnienia na oficjalnej stronie Prezydenta RP. Otoz po informacjach Radia ZET, ktore dotarlo do rachunkow, z ktorych wynika, ze malpki kupowane sa setkami przez Kancelarie Prezydenta, urzednicy prezydenta wyjasniaja, ze buteleczki kupowane sa na potrzeby cateringu do samolotow, ktorymi lata prezydent i przeznaczone do uzytku wszystkich pasazerow. I ze tak jest podobno taniej. Dziennikarze zastanawiaja sie kto wypija te wszystkie „malpki” (492 w ciagu 3 miesiecy), bo wojskowa zaloga, BOR-owcy i stewardessy sa na sluzbie i pic nie moga, a czasy raczenia alkoholem dziennikarzy minely wraz z poprzednim prezydentem. (Donosy)”
    .
    Takie tam sobie podsumowania, a Palikot precz zapytuje:
    „Jeśli Kancelaria Prezydenta zamawia alkoholowe kaczuszki, tak jak wcześniej zamawiała viagrę i testy ciążowe, to ludzie mają prawo pytać: chłopy, do jasnej cholery, po co wam to wszystko???? Czyście na głowy upadli? Czy prezerwatywy (obowiązkowo w barwach narodowych) też będziecie na koszt podatników kupowali???”
    .
    A na antypodach zupiny-kryzyski podaja chlopom!

  313. Ewa-Joanna napisał(a):

    Niestety na kryzys to nie, ale na kaca to zupke mam „)

  314. dark side napisał(a):

    Patrycjo,
    czyzby kryzys przypiekl Wam tez w Kanadzie? spotkalam sie niedawno ku mej uciesze z menu „luch kryzysowy”, gdzie jest np. kryzysowa kanapka z szynka lub kryzysowa salatka z kurczakiem.

  315. Patrycja_Zab napisał(a):

    Obawiam sie, darks, ze kryzys przypiekl i u nas, choc moze nie az tak jak Down Under. U mnie na przyklad w domu tez zupiny podaja i to juz od dosc dawna nie z zolwi, homarow czy innych krabow tylko co najwyzej szparagowe. Najgorsze jednak jest to, ze moj tubylczy Stary kryzysem sie zaczal wykrecac i powiada, ze juz wiecej nie bedzie obiadow rodzinie robic. Bo niby ze ja taniej gotuje. Wymyslilam juz sobie jednak sposob, mam nadzieje ze zadziala: ja bede tylko zupy szczawiowe gotowac! Bo akurat szczawiu naroslo w ogrodzie moc a zupe szczawiowa tylko ja lubie.

    Cos tak juz widze, slysze i czuje, ze do szparagow wrocimy wnet. Bo do homarow to moze za rok czy dwa. Tak wyliczyl moj tubylec. Rowniez przy kryzysach robiacy. I to jest moja analityczna odpowiedz na merytoryczne pytanie z dziedziny swiatowego kryzysu.

  316. dark side napisał(a):

    glosie,
    Twoje slowa:
    „okrywanie jej kolejnych warstw obrazowych, mogę tylko porównać do odkopywania starych napisów z łaźni publicznej w Pompei.”
    sprawily mi nieklamana radosc :) Ja rowniez uwazam, ze tonetta777 to samorodny talent:) a jego tworczosc bije po oczach autentyzmem. choc pewnie nie przebije sie do glownego nurtu ze wzgledu na tresci pornograficzne i homoseksualne :)
    Ale glowny nurt to w wiekszosci smietnik i rzeznia talentow, ktory bezskutecznie probuje gonic prawdziwa sztuke niszowa :) Przyszlosc nalezy do sieci.
    co do nucenia pod nosem, to az wstyd sie przyznac-swego czasu nie moglam sie uwolnic od piosenki: moje czerwone stringi – niejakiego Gracjana z Krakowa. innego sieciowego talentu, ktory choc ma talent to dla odmiany nie umie zupelnie spiewac :)
    zamiesc gdzies swoje tlumaczenie pls. udalo ci sie zachowac rymy ? :)))

  317. jasnaanielka napisał(a):

    Pod wpływem rozwiniętej dyskusji o empatii, wolontariacie i zrozumieniu dla tych, pokrzywdzonych przez samych siebie… usiadłam i zastanowiłam się – czy ze mną jest coś nie tak? Czy nie stać mnie na to, aby ofiarnie włączyć się do ratowania tych, co się zagubili we własnych problemach i stali problemem dla społeczeństwa? Przez chwilę czułam się jak jednostka aspołeczna i oziębła uczuciowo, niezdolna do poświęcenia własnego czasu dla szlachetnej działalności w imię dobra ludzkości. Specjalnie używam tonu nieco napuszonego, bo mnie z lekka napuszyło.
    I doszłam do wniosku, że działalność taką mogłabym podjąć jedynie kosztem własnej rodziny, przyjaciół, lektury, teatru, koncertów.
    I nie jestem na to gotowa i nie będę.
    Bardzo wiele czasu i zaangażowania poświęcam dla rozwiązywania mniejszych i większych problemów i kłopotów własnych przyjaciół i rodziny – w ramach absolutnego wolontariatu! Mam też jakieś obowiązki; pracuję i o własne sprawy też muszę zabiegać. Nie mam czasu, który mogłabym poświęcić na poświęcanie się dla obcych mi ludzi, którzy popadli w tarapaty. Tym bardziej, że, jak wynika z opisu Bars, jest to praca bez limitu czasu, bardzo absorbująca i odpowiedzialna, a ponadto nie można liczyć na satysfakcję, no chyba, że zdarzy się cud.
    No to ja w sobie takiej iskry nie znajduję. Moja mama zajmowała się z wielkim zaangażowaniem pracą społeczną w różnych organizacjach. Wiem ile na tym traciła rodzina, a ja szczególnie, bo to ode mnie wymagała zajmowania się sprawami domu.
    Mentalnie wszystko mnie odpycha od tzw działalności społecznej.
    I to by było na tyle.
    Idę zaraz dokupić jakieś nowe kolory tych kołderek na czarnoziem pod moim balkonem. A lawenda nie się rozrasta!!! Co najwyżej będę ją strzygła, ale jeszcze nie w tym roku.
    Na razie ma dużo do zasłonięcia.

  318. jasnaanielka napisał(a):

    Pod wpływem rozwiniętej dyskusji o empatii, wolontariacie i zrozumieniu dla tych, pokrzywdzonych przez samych siebie… usiadłam i zastanowiłam się – czy ze mną jest coś nie tak? Czy nie stać mnie na to, aby ofiarnie włączyć się do ratowania tych, co się zagubili we własnych problemach i stali problemem dla społeczeństwa? Przez chwilę czułam się jak jednostka aspołeczna i oziębła uczuciowo, niezdolna do poświęcenia własnego czasu dla szlachetnej działalności w imię dobra ludzkości. Specjalnie używam tonu nieco napuszonego, bo mnie z lekka napuszyło.
    I doszłam do wniosku, że działalność taką mogłabym podjąć jedynie kosztem własnej rodziny, przyjaciół, lektury, teatru, koncertów.
    I nie jestem na to gotowa i nie będę.
    Bardzo wiele czasu i zaangażowania poświęcam dla rozwiązywania mniejszych i większych problemów i kłopotów własnych przyjaciół i rodziny – w ramach absolutnego wolontariatu! Mam też jakieś obowiązki; pracuję i o własne sprawy też muszę zabiegać. Nie mam czasu, który mogłabym poświęcić na poświęcanie się dla obcych mi ludzi, którzy popadli w tarapaty. Tym bardziej, że, jak wynika z opisu Bars, jest to praca bez limitu czasu, bardzo absorbująca i odpowiedzialna, a ponadto nie można liczyć na satysfakcję, no chyba, że zdarzy się cud.
    No to ja w sobie takiej iskry nie znajduję. Moja mama zajmowała się z wielkim zaangażowaniem pracą społeczną w różnych organizacjach. Wiem ile na tym traciła rodzina, a ja szczególnie, bo to ode mnie wymagała zajmowania się sprawami domu.
    Mentalnie wszystko mnie odpycha od tzw działalności społecznej.
    I to by było na tyle.
    Idę zaraz dokupić jakieś nowe kolory tych kołderek na czarnoziem pod moim balkonem. A lawenda nie się rozrasta!!! Co najwyżej będę ją strzygła, ale jeszcze nie w tym roku.
    Na razie ma dużo do zasłonięcia.
    ;
    Nie mam pojęcia, co się stało?
    Mój komentarz się nie ukazał, próbowałam go zamieścić powtórnie – informuje, że się powtarzam…
    No to dopisałam to pytanie, odnawiam stronę i…

  319. dark side napisał(a):

    Patrycjo,
    wierze, ze masz racje. pierwsze arabskie jaskolki na naszym niebie probuja renegocjowac kontrakty wstrzymane z powodu kryzysu, wiec cos jest na rzeczy. niedlugo moze zspiewamy sobie: zegnajcie kryzysowe lunche i obciete wydatki na wyjazdy sluzbowe. witajcie homary i steki z rekina :)
    wow!

  320. jasnaanielka napisał(a):

    Adminie! na litość boską! Czemu zjadłeś mój wpis?
    Raz się nie pokazał, więc odnowiłam stronę, dopisałam coś i … drugi raz się nie ukazał ale poinformował, że się powtarzam :(((
    Teraz mnie informuje, że 1+5 to nie jest 6
    No to sprawdzimy, czy 1+7 to jest, czy nie jest 8?

  321. dark side napisał(a):

    znalazlam kryzys-zupe:
    http://stovetales.blogspo.....otato.html
    skladniki: 2 ziemniaki, cebula, 3 zabki czosnku i zoltko
    w litrze bulionu, do tego lisc laurowy, szczypiorek, sol-pieprz
    smacznego,

  322. jasnaanielka napisał(a):

    Jestem ciekawa, gdzie się zapodziały moje wpisy, które próbowałam zamieścić przed godziną?
    Jakaś czarna dziura, czy insza antymateria? ;)

  323. dark side napisał(a):

    Bars,
    doszlam do Twojej odpowiedzi na moj post wyjasniajacy niescislosci w cytowanym przez ciebie fragmencie mojej rzekomo wypowiedzi i doprawdy zadziwil mnie poziom zlosliwej agresji. Nie zamierzam na ten post odpowiadac merytorycznie, bo nie chce dalej walkowac tematu, a tym bardziej licytowac sie kto jest lepszym wolontariuszem. Chcialaby tylko zapytac dlaczego ty jestes w stosunku do mnie taka agresywna? Co cie tak drazni w moich postach? To zwykla babska zawisc czy chodzi ci o cos innego?

  324. Zofia napisał(a):

    Forum arcyciekawe. Ukraińcy przygotowani i merytoryczni, niczego nie owijają w bawełnę , swój kryzys pokazali jak na patelni. Ale sa niesamowicie dumni i nie zyczą sobie by ci Zachodni ciagle ich pouczali.
    Polski biznes na Ukrainie o gospodarce tamtejszej – 100% korupucji, kupuje się wszystko, kazdy polityk ma swoją cenę, najtańszy z bloku prezydenckiego, najdroższy z Partii regionów Janukowycza. Nie ma jednej Ukrainy, są co najmniej 4-ry odrębne regiony i to zupełnie nie zintegrowane wzajemnie. Nikt tyłka z Ukrainy nie rusza, bo jak wróci np. z zagranicy z takiego Forum, jak te, ktoś z większą kasa będzie za niego ministrem. Nie poglądów politycznych – jest wartość dolara. Wszędzie. O bogactwie politycznego establishmentu, w tym parlamentarzystów nie mamy zielonego pojęcia, nowe stawki eurodeputowanych, przy tych lewych i prawych apanażach na Ukrainie – to jałmużna.
    Stawka za przychylność parlamentarzystów- od 1 mln USD w grę. Tyle kuluary. Czyli polski biznes na Ukrainie.
    To co oficjalnie – w następnym odcinku.

  325. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Zastanawiam się co sie ostatnio dzieje na blogu?
    Uczetnicy(czki) piszą z wielkim zaangarzowanie krótko wówiąc o bzdurach przybierając formę wielce dowcipnej dyskusji (zupki kryzysowe itp.)Blog zamienia sie pomału w kółka wzajemnej adoracji, podziwiaja sie kochaja i co dopiszcie sobie co chcecie .Licytuja sie kto lepszym bul jest wolontariuszem jakby to można było zważyć,sprawdzić.
    Czy drogie panie nie zdajecie sobie sprawy że to nie tego typu blog?
    I wcale tu nie chodzi o górnolotne „nikt mi nie zabroni” itp.
    Naprawdę ciekawszy jest dyskusja np.Czy p.min.Kurdycka chce ukarać UJ,niby cofając dotacje na Campus na 600 lecie UJ.
    Pozdrawiam,przepraszając że wtrącam się w Wasze dyskusje i wyrażenie swej opinii

  326. narciarz2 napisał(a):

    Bars napisala: Czy znane jest nam jeszcze pojęcie licentia poetica?
    Ja myslalem, ze wpis Bars byl na powaznie. Tak go odebralem. Ale jesli to byla licentia poetica i chodzilo tylko o malownicza fraze, to najmocniej przepraszam. Na drugi raz nie bede traktowal powaznie takich wpisow.
    .
    Mam taka mala prosbe do Bars. Bardzo Cie prosze, oddzielaj to, co chcesz przekazac w sposob informacyjny od zabarwien emocjonalnych. Albo informacja, albo literatura. Mieszanie jednego z drugim prowadzi do nieporozumien.

  327. jasnaanielka napisał(a):

    Zdzisławie1- coś ty taki zasadniczy? Warto czasem i o mniej poważnych i ważnych sprawach porozmawiać i ten blog jest takim miejscem. Gospodarz się nie wykrzywia, to i blogowicz z powagą do życia podchodzący nie musi. :)
    Mnie np. nie jest obojętne, że za pieniądze podatnika, wybrańcy narodu – sami najlepsi z najlepszych, skoro ich wybrano – piją w pracy.
    Bo lecąc prezydenckim samolotem gdziekolwiek; są chyba w pracy?
    Przeciętny Kowalski za pijaństwo w godzinach pracy wyleciałby dyscyplinarnie, a tu… proszę delegacja oficjeli z głową państwa na czele wytacza się z samolotu, będąc po kilku małpkach. Potem sama nie wie co mówi i jak wygląda, prezentując majestat Rzeczypospolitej.
    Ja tu nie chcę używać słów powszechnie uważanych za obraźliwe, ale kto chce, może sobie pod mój tekst podłożyć dowolne.
    Z pewnością nie przesadzi. :(((

  328. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Jasnaanielko

    Nie jestem taki zasadniczy co innego jestwyrazic opinię na temat picia za pieniadze podatnikia ,a co innego,pleść doslownie głupoty o zupkach kryzysowych,
    nie jestem zasadniczy,lubie zart dopcip ale to przecież nie może zajmować całej dyskusji..Ponadto jako ten ktoryod czsu do czasu coś napisze ma tez chyba prawo wyrazic swa opinię.A Gospodarz jako dobry gospodarz nie wypada mu zwracać uwagę gosci jezeli nikogo nie obrazili tylko plotą głupoty. Ale zrozumcie jezeli doslownie zapisy jednego dnia dotycza tego rodzaju sprawom to co z blogu zostanie
    kawiarnia z polteczkami
    A pozatym przeprosiłem za wtracanie się trylko dalem do zastanowienia się.
    Klaniam sie z przyjemnoscia za sam fakti nie tylko ze przeczytałaś moje „wypociny”

  329. Bars napisał(a):

    Dark side,
    Cytuję Ciebie : „doszlam do Twojej odpowiedzi na moj post wyjasniajacy niescislosci w cytowanym przez ciebie fragmencie mojej rzekomo wypowiedzi”
    Nie „rzekomo”, tylko w Tojej wypowiedzi ! Sama podałaś link, więc możesz to sprawdzić. Nie zakłamuj sytuacji. Masz odwagę używać takich słów pisząc było nie było, o ludziach, miej też odwagę do tych słów się przyznać. (nawiasem mówiąc tchórzostwo i to w tak banalnych okolicznościach, zawsze budzi we mnie pewien niesmak ; wybacz, ale czuję , że nie wspominając o tym, będę nadal narażona na Twoje wypowiedzi w podobnym charakterze.)
    Jeśli nie pamiętasz, co napisałaś, proszę oto cytat: „Im szybciej zda sobie sprawe jaka zalosna padlina i wrzodem na dwunastnicy ludzkosci sie stal, tym lepiej.”
    W czym Ty widzisz moją agresję? W spokojnym zwróceniu Ci uwagi na fakt używania brutalnego słownictwa wówczas, gdy mówisz o uzależnionych od alkoholu i ich dzieciach ?
    A może w przeproszeniu Cię za przekręcenie Twojego paskudnego określenia uzależnionych, sformułowaniem „żałosna padlina i wrzód na dwunastnicy ludzkości”?
    Żebyś nie uznała przypadkiem, że to z mojej strony gołosłowie, oto twoje słowa o dzieciach osób uzależnionych : „nawet dzieci w tych srodowiskach sa ogromnie agresywne, cwane i wyprane z uczuc wyzszych, sa tez lojalne wobe pijacych i bioracych rodzicow.” To maksymalna, niedopuszczalna, powiedziałabym nawet haniebna generalizacja. Kiedy te dzieci stają się „ogromnie agresywne, cwane i wyprane z uczuć wyższych”, oraz „lojalne wobec pijących i biorących rodziców” ? W wieku lat trzech, sześciu, dziesięciu ….? Miałaś z tymi dziećmi do czynienia? Wiesz coś o nich? Bo przyznam Ci się, że dla mnie Twoje stwierdzenie to nowość, jako że znakomita większość dzieci alkoholików, z którymi miałam do czynienia stanowiły całkiem zwyczajne, normalne dzieci.
    -
    Twój post skierowany do mnie jest zadziwiający i moim zdaniem nieco bez sensu. Chyba jest dokładnie odwrotnie niż piszesz? Bo to przecież Ty nie pierwszy raz zajmujesz się analizowaniem mojej osoby. W pewnym poświęconym mi poście do Andrzeja posunęłaś się nawet tak daleko, że próbowałaś określić mój wiek, nie tylko cechy charakteru. :D Czy to doprawdy właściwy temat na blog? (Jeśli tej rozmowy nie pamiętasz, możesz ją znaleźć w necie) Masz jakąś dziwną obsesję na moim punkcie, próbujesz też suflować innym blogowiczom swoje wydumane i nijak do rzeczywistości nie przystające opinie o mnie. Nie zaprzeczaj, bo nasi blogowi znajomi to inteligentni ludzie. Nie tylko ja czytam między wierszami. :D
    -
    Cały Twój dzisiejszy post poświęcony jest mnie i świadczy dobitnie o tym, że jak to się zwykło mawiać potocznie „gram Ci na nerwach”. Dlaczego? Czy dlatego, że zwróciłam Ci uwagę na Twoją gruboskórność i „zaimpregnowanie” na dramat uzależnienia alkoholowego, który ja sama uważam za bolesny i trudny, a o którym Ty masz doprawdy nikłą wiedzę, co zresztą udowodniłaś swymi postami ? Ja z Tobą nie konkuruję, Dark. Znam swoją wartość, swoje ograniczenia i to mi wystarczy. Do niczego nie pretenduję, raz jestem w blogu, raz mnie niema. Podejmuję tematy, które znam i otwarcie przyznaję się do tego czego nie wiem.
    Piszesz: „Nie zamierzam na ten post odpowiadac merytorycznie, bo nie chce dalej walkowac tematu, a tym bardziej licytowac sie kto jest lepszym wolontariuszem.”
    Wydaje mi się, że nie bardzo mogłabyś mi odpowiedzieć merytorycznie , bo i na co, skoro jego pierwsza część poświęcona jest Twoim własnym słowom, które tym razem ja dla jasności sytuacji cytuję, oraz moim przeprosinom za przekręcenie Twoich słów. Nawiasem mówiąc z dwojga złego, to ja wolę już wrzód na czterech literach niż żałosną padlinę – to pierwsze można wyleczyć, podczas gdy to drugie jest już martwe :D
    Druga część mojego postu jest równie krótka jak pierwsza, dotyczy pracy w wolontariacie i brzmi : „Napisałaś bardzo ciekawy tekst o możliwościach pracy dla wolontariuszy. Szkopuł w tym , że ja to wszystko znam i w dodatku mam wrażenie, że jestem jedną z nielicznych osób na tym blogu, które taką pracę dość regularnie podejmują. Ale może w przeciwieństwie do moich wpisów o problemie alkoholizmu, ten tekst komuś na coś się przyda.”
    Widzisz w tym tekście jakieś licytowanie się? Przecież ja wyraźnie piszę, ze tekst jest bardzo ciekawy, ale mnie jako jego adresatce nieprzydatny do niczego, bo zawiera informacje dobrze mi znane, oraz, że o ile wiem „jestem jedną z nielicznych osób na tym blogu, które taką pracę dość regularnie podejmują.” Gdzież wiec jest ta domniemana licytacja, Dark?
    -
    Dark, różni nas prawie wszystko. Zarówno poziom wrażliwości, jak reakcja na rzeczywistość ; tak zainteresowania jak i odebrana edukacja.( np. ja nie znam się na ekonomi, a Ty na poezji :-)). Łączy nas jedno – wykształcenie zawodowe. Wiem, że pracujesz w firmie projektowej zajmującej się sanacją miast. Firma jest opłacana przez inwestora i wypłaca Ci pensję. Czy z faktu działalności, którą uprawia ta firma na tym a nie innym polu wynika, że to wolontariat? Opłacany? Nigdy nie słyszałam o firmach pracujących za darmo. Jeśli to jakiś nowy typ firmy pracującej charytatywnie, to co Ci szkodzi o tym napisać? Interesowałoby mnie też z czego pracownicy takiej firmy się utrzymują.
    Wybacz, ale nigdy nic nie pisałaś o jakiejkolwiek wykonywanej przez siebie pracy społecznej, a jedyne co wiem o Twoich pozazawodowych zainteresowaniach, to to, że lubisz tańczyć i że prawdopodobnie lubisz muzykę, co prawda zupełnie inną niż ja, ale o gustach się nie dyskutuje. Jeśli napiszesz coś o tym, z chęcią przeczytam, a na razie mogę Cię tylko prosić o zaniechanie pisania o nieistniejących faktach, np. takich jak imputowane mi licytowanie się z Tobą, bo w ten sposób mijasz się z prawdą.

    -Słowa z Twego postu : „Chcialaby tylko zapytac dlaczego ty jestes w stosunku do mnie taka agresywna? Co cie tak drazni w moich postach? To zwykla babska zawisc czy chodzi ci o cos innego?” źle świadczą o panowaniu nad sobą i uwadze jaką poświęcasz wpisom innych. Raz jeszcze powtarzam, że spokojnie zwróciłam Ci uwagę na wyjątkową brutalność poniżających i obraźliwych epitetów, użytych przez Ciebie w stosunku do uzależnionych w niektórych Twoich ostatnich postach, a także na ogólną niestosowność posługiwania się taką poetyką w przypadku, gdy omawiany jest tak kontrowersyjny, a związany z ludzkim nieszczęściem temat.
    -
    Myślę, że dostatecznie wykazałam bezzasadność Twoich uwag pod moim adresem. Bardzo Cię proszę, panuj nad emocjami i nie zajmuj się już więcej analizowaniem mojej osoby. Przydałoby Ci się także więcej prostolinijności, naprawdę.
    Temat ten uważam za ostatecznie zamknięty.

  330. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Czy to nie bardziej oburzajace od nawet „małpeczek”

    http://miasta.gazeta.pl/g.....mlShopping

  331. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Nie wyszlo mi cos ztym linkiem powyzszym .
    Ale nasze zycie polityczne daje tyleróznych i rewelacyjnych wiadomości ,że nadarzyć nie mozna historia z p.Fotyga ma byc ambasadorem ale nie zgadza sie z polityka rządu.
    Kogo Ona ma reprezentować?
    nastepna nowinka
    oto link Kurski
    http://wyborcza.pl/1,7524.....iskow.html
    ciekaw jestem czy teraz wyjdzie

  332. narciarz2 napisał(a):

    Z zycia akademickiego. Na szczescie nie w Polsce.
    http://wiadomosci.gazeta......opasc.html

  333. Bars napisał(a):

    Patrycjo,
    nie obawiaj się, na pewno się nie obrażę, bo ja się nie obrażam w ogóle , a już na pewno nie obrażam się bez powodu. To zasługa mojego mądrego Taty, który kiedyś, przy takiej właśnie „obrażalskiej” okazji wziął mnie na ręce i powiedział : „córuchna, obrażają się tylko ludzie głupi”. Zapamiętałam to na całe życie, bo za żadne skarby świata, choć mała wówczas jak orzeszek, ale nie chciałam być głupia :D:D :D
    Przeczytałam oczywiście wpis Dyplomaty Przyuczonego i odniosłam wrażenie, że próbuje on robić konkurencję Pytii…Może nasz kolega powinien zmienić sobie nicka na Pytia właśnie? Tak się przecież zapętlił i zawiązał na supełek, że jego posta można rozumieć zupełnie dowolnie.:D
    Miło Cię znowu widzieć :-)

  334. Bars napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    Skopiowałam sobie do notatek ten Twój wpis, bo po pierwsze uważam, że to bardzo słuszna uwaga, a po drugie poczuwam się trochę do winy, bo to kolejny przeze mnie „odpalony granat” sprawił, że w blogu polała się żółć i krew :-)
    · Ewa-Joanna Says:
    kwiecień 19th, 2009 at 1:24 przed południem
    Zauwazam tutaj nieswiadome chyba sprowadzanie owych “wykluczonych” do alkoholikow czy narkomanow. A reszta?
    Emerytki, samotni rodzice, niepelnosprawni i zwyczajnie niezaradni? Co z nimi? Oni sa mniej widoczni ale czyprzez to niewarci troski?
    -
    Wiesz, po doświadczeniu z problemem, z którym właśnie skończyliśmy, zaczęłam mieć obiekcje, czy w ogóle warto tę tematykę poruszać. Ja już sygnalizowałam kiedyś, że opowiem wam o młodym człowieku, który skutkiem błędu położników przyszedł na świat obciążony spastycznym porażeniem mózgowym i który pomimo tak ciężkiego upośledzenia zdał maturę. Spastyczność sprawia, że trzeba go we wszystkim wyręczać, bo nie jest w stanie nawet jeść samodzielnie. Od miłosiernego państwa dostaje on miesięcznie aż….480 pln. Bez komentarza, ale chciałoby się rzucić mięsem, albo chociaż drzwiami od stodoły !
    „Emerytki, samotni rodzice, niepelnosprawni i zwyczajnie niezaradni? Co z nimi?” Już kilka razy pisząc o ich sprawach doprowadziłam blog prawie do wrzenia. Ten problem ma swoją ekonomiczną stronę i jest to obciążenie, które sprawia, że zaczynamy się kłócić, po czym przychodzi nasz kochany Gospodarz i sprawę zamyka.
    A zresztą czy myślisz, że ktoś byłby skłonny podjąć dyskusję? Może Stan, Indoor, Glos…..zapewne kogoś pominęłam, ale wymieniłam tych wrażliwych społecznie, którzy pierwsi przyszli mi na myśl.
    No, nie wiem, nie wiem Ewo….
    Serdeczności.

  335. głos zwykły napisał(a):

    Trzeba ludzi integrować wokół wspólnych celów.
    …. Ja na początek postanowiłem wywołać ten zbawienny skutek wszczynając pożar na łące.
    …..Dym był tak wielki, że przebiłem chyba intensywnością wyrazu wszystkich sąsiadów od czasu do czasu palących, a to plastyki, a to stare opony, czy też choćby miałem w kominie.
    …..Sam stawiłem się jako pierwszy na miejscu.
    …..Ofiarnie gasiłem płomienie.
    …..Ale sąsiedzi przychodzili, odchodzili, przyjeżdżali na rowerze odjeżdżali, potem ktoś przyjechał samochodem, a znowu ktoś inny motorem, jednak choć płomienie ogarnęły spory obszar nikt nie wyraził jakimkolwiek gestem chęci ugaszenia go.
    ….. To już mój drugi pożar integracyjny sąsiadów w Leoncinie, za pierwszym razem niemal spaliłem dom sąsiada przy kościele, niemal bowiem w ostatnim momencie przyjechała straż pożarna.
    ….Dzisiaj także przyjechała, byli zachwyceni pożarem jaki wywołałem, bowiem mają nowy sprzęt i nowych strażaków.
    …..Zapewnili mnie że oni potrzebują dużo ćwiczyć i ich taki pożar cieszy.
    ….Wiadomo profesjonaliści….
    ….Niestety łapią mnie skurcze w boku, bowiem sporo wody się nanosiłem z rowu melioracyjnego (nikt nie chciał mi pomagać), a dodatkowo mam lekko obniżoną samoocenę, bowiem dziś zawiozłem mamę na wypoczynek do Leoncina, a ona zamiast docenić mój wysiłek integracyjny przez bitą godzinę w czasie pożaru, biegała za mną wykrzykując ty idioto, i takie tam mało gustowne epitety.
    ….. Tak wiec muszę powiedzieć, że bardzo sobie cenię ludzi, którzy doprowadzają innych do wrzenia, bo sam mam taki charakter. Muszę powiedzieć, że lubię dark side, ale jednak charakterologicznie bliższy jestem Bars, a nadto oboje rozumiemy poezję :D
    …..A teraz idę spać, bo dzisiejszy dzień był dla mnie bardzo wyczerpujący.

  336. jasnaanielka napisał(a):

    http://wyborcza.pl/1,7551.....d_PiS.html
    Jestem tak zachwycona fotką Gospodarza, że najpierw daję link, a zaraz teraz zabiorę się do czytania.
    Mój podpis pod zdjęciem; NATCHNIONY PROROK!!!

  337. dark side napisał(a):

    Bars,
    „Masz odwagę używać takich słów pisząc było nie było, o ludziach, miej też odwagę do tych słów się przyznać.”
    wyrazilam swoja opinie i wcale sie jej nie wypieram. nie uzylam jednak przeklenstwa, ktore ty usilowalas mi wepchnac w usta. probujac w kolejnym poscie wykretnie tlumaczyc, ze takie twoje postepowanie bylo usprawiedliwione.
    Zwykle nie reaguje na zaczepki dopoki ktos ewidentnie nie klamie, jak w tym wypadku:
    „” na razie dla naszego Narciarza jestem współuzależnioną, a kim będę jutro? Może jak to pięknie i w wyjątkowo dobrym guście ujęła Dark, czyli wrzodem na d*pie społeczeństwa? “Tyz piknie”.
    .

    Tym bardziej, ze byl to nie pierwszy raz, kiedy uzywasz slow powszechnie uwazanych za obelzywe w odniesieniu do mojej opinii. Co ciekawe- nie zdarza Ci sie to w stosunku do innych blogowiczow. dlatego tez zaczelam sie zastanawiac skad ten problem i napisalam ci o tym.
    Moje opinie bywaja ostre i kontrowersyjne, jednak nie przekraczam zazwyczaj granic konwenansu.Tobie zas zdarza sie to ostatnio czesto.
    Inny Twoj post, ktory moge podac jako przyklad takiego agresywnego zachowania w zwiazku z moja wypowiedzia to ten:
    „Dlatego jestem więcej niż poirytowana pohukiwaniem, że koniecznie trzeba coś zrobić i tanimi stwierdzeniami o solidarności, współczuciu i pomocy, które tu dzisiaj padły!!! Sorry, ale to zwykłe p***nie głodnych kawałków ! ”
    http://kuczyn.com/2009/04.....ment-74781
    Ubolewam,ze nie starczylo ci cywilnej odwagi, by zwrocic sie do mnie osobiscie z krytyka. wyjasnilaby wtedy w jakim kontekscie pisalam do glosa o wspolczuciu, solidarnosci i poswieceniu.
    .
    czy mozesz podac mi, ktore z moich wypowiedzi uwazasz za analizowanie Twojej osoby? To jakis absurd. zwykle pisze bardzo ogolnie, by nikt nie poczul sie zaatakowany. moze latwiej mi bedzie uniknac urazania cie, kiedy zrozumiem, z czym sie identyfikujesz . bede sie starala to omijac.

    Przypominam tez, ze przy naszej wczesniejszej wymianie zdan, ktora miala miejsce kilka tygodni temu oskarzalas mnie dokladnie o to samo i przyszlo ci wtedy przepraszac za te bzdurne posadzenia. Bars, moze cie to zabolec, ale twoja osoba nie absorbuje mnie ani mniej ani bardziej niz inne blogowe indywidualnosci i nie poswiecam twoim postom szczegolnej uwagi. Z wyjatkiem momentow kiedy klniesz cytujac moje slowa, badz probujac je przeinaczac.
    .
    to zas stwierdzenie jest wedlug mnie w calosci zmyslone:
    „W pewnym poświęconym mi poście do Andrzeja posunęłaś się nawet tak daleko, że próbowałaś określić mój wiek, nie tylko cechy charakteru.”
    Bars, ja szczegolnie nie lubie, gdy ktos probuje zdobywac w sieci informacje na temat innych uzytkownikow, ktorych ci nie chca ujawniac.
    jestem przewrazliwiona na tym punkcie, dlatego uwazam twoje slowa za oszczerstwo. dlatego tez bardzo powaznie prosze, bys odszukala post, w ktorym rzekomo probuje okreslic twoj wiek.
    O ile pamietam ktorys z panow piszac o wizytach w melinach uzyl swormuowania „kobiety w srednim wieku” czy cos podobnego. sprawdz wiec, czy sie nie pomylilas co do osoby.
    reszte epitetow pomine milczeniem. zaniepokoila mnie twoja agresja i chcialam ci ja uswiadomic, wierzac, ze bedziesz w stanie jakos sie opanowac. chcialabym tez, by atmosfera na blogu sie oczyscila.
    nie jest mi rowniez milo byc traktowana jak worek treningowy do wyladowywania frustracji, wscieklosci, irytacji czy innych negatywnych emocji moich wspolblogowiczow. nie jest to specjalnie uciazliwe, jednak nie zycze sobie tego i nie wyrazam na to zgody w tym wypadku.

  338. jasnaanielka napisał(a):

    Przeczytałam artykuł Gospodarza, nie wiedziałam o tym liście Frasyniuka i Piskorskiego. Dziwię się Frasyniukowi, że takie sobie towarzystwo dobrał, ale cóż – jak to mawia Aga – jego wybór…
    Pomysł zdecydowanie nie trafiony.
    ;
    Druga wersja podpisu pod zdjęciem Gospodarza…
    „Kazanie Skargi – wersja współczesna” :)

  339. jasnaanielka napisał(a):

    Pora wieczorowa… zionie siarką i ogniem piekielnym :(((
    Dziewczyny! przestańcie, proszę…
    Dobranoc.

  340. dark side napisał(a):

    Anielko,
    bez obawy, wyjezdzam na jakis czas wiec sprawa rozwiaze sie w sposob naturalny. po powrocie pewnie nie bede w ogole tej dyskusji pamietac :)))
    bardzo szybko bowiem zapominam o nieprzyjemnosciach i nie mam w zwyczaju chowac urazy.

  341. Bars napisał(a):

    Narciarzu,
    zapewne masz rację, że w kwestiach informacyjnych język powinien być suchy i konkretny, ale jak sądzę nasza, a już na pewno moja, pisanina blogowa, ma raczej charakter epistolarny, stąd i odruchowe wprowadzanie popularnych literackich chwytów wydaje mi się naturalne i jak najbardziej uprawnione. Nawiasem mówiąc, zdaję sobie sprawę z lekkiej barokowości mojego stylu. Mam dużą łatwość pisania, chociaż tego nie lubię. Jako osoba oczytana mam wygimnastykowany umysł i rozbudowane słownictwo a więc nie mam żadnych kłopotów z doborem słów, mój temperament natomiast każe mi używać języka barwnego i zapewne zbyt wielu przymiotników. Po prostu tak już mam. :-)
    A teraz wyobraź sobie, że ja piszę dokładnie tak, jak mówię :D Czy z Twoim temperamentem zimnego fizyka wytrzymałbyś ze mną dłużej, niż pięć minut? :D
    Zaręczam Ci jednak, że niektórzy ludzie ogromnie to lubią, ba, nawet cenią. Masz rację stwierdzając : „Albo informacja, albo literatura. Mieszanie jednego z drugim prowadzi do nieporozumien”, ale co zrobić ma ktoś, komu bliżej do literata niż sprawozdawcy, o zimnym fizyku nawet nie wspominając?
    Pozdrawiam.

  342. głos zwykły napisał(a):

    ……Nie wchodząc w spór pomiędzy Bars, a dark side, chciałbym powiedzieć, że zgadzam się z Bars w sprawie potrzeby wejścia w biedę, w patologię, jak jednak zaznaczyłem nie jest to moralnym obowiązkiem z uwagi na rodzaj obciążenia.
    ….. Z drugiej strony jest bardzo chrześcijański punkt wiedzenia, przyjmij Chrystusa, przyjmij do siebie biednego. Bardzo to doceniam. (Jak wspomniałem wcześniej jestem otwarty na wrażliwość chrześcijańską, ale na na brak tolerancji dla innych systemów aksjologicznych i poglądów w tej religii wyznającej jedną prawdę zgodzić się nie mogę ).
    …… Nie wiem być może dlatego że Bars posługuje się innym systemem aksjologicznym, bardziej maksymalistyczny, bo w rozumieniu chrześcijańskim mamy jednak obowiązek moralny.

  343. głos zwykły napisał(a):

    Słowem może dlatego dochodzi do małych nieporozumień :D

  344. narciarz2 napisał(a):

    Glosie, jako prawnik moze skomentuj taki fakt. Jak wiadomo, kancelaria prezydenta kupuje alkohol, ktory jest nastepnie podawany w samolocie i pewnie gdzie indziej. Wiadomo takze, ze prezydent i (wowczas przyszly) premier pili w czasie slynnego spotkania, ktore wyzwolilo Polske od Chwasta. (Ciekawe, kiedy rocznica bedzie ogloszona swietem narodowym.) Nikt sie specjalnie nie kryje z tym, ze politycy pija „na sluzbie” czyli w pracy. Czy moglbys skomentowac, jak to sie ma do prawa obowiazujacego w Polsce, ktorego zreszta nie znam. Pytanie jest powazne. Nie odpowiadaj prosze, ze i tak wszyscy lamia prawo, ale raczej odpowiedz jak prawnik czyli formalista.

  345. narciarz2 napisał(a):

    ale co zrobić ma ktoś, komu bliżej do literata niż sprawozdawcy, o zimnym fizyku nawet nie wspominając?
    Ja sie staram rozdzielac, zeby bylo jasne, kiedy pisze powaznie (nieczesto), a kiedy sobie robie literature. To na ogol jasno widac. Mawar byl jedynym, ktory sie dal kilka razy nabrac, mimo moich wysilkow, zeby kpina byla jasna jak na dloni.
    .
    Tak czy inaczej, bardzo przepraszam. Wzialem kazde slowo niezwykle powaznie.
    .
    Antyspam znowu ma klopoty.

  346. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jaaaa, Jasnaanielko
    rzeczywiscie natchniony Skarga :) Na wietrze to zdjecie gospodarzowi robili czy co?

    Zdzislawie,
    akurat o zupce to byly dwa zdania a wpisow w blogu sporo, wiec daruj sobie marudzenie – po prostu omijaj zupki!

    Bars, Dark side – ja nie moge powiedziec tego co bym naprawde chciala powiedziec, wiec tylko powiem – machnijcie na to reka, jutro poklocimy sie na inny temat :)) Zawsze jest nadzieja na nowa awanture, po co ciagnac stara?

  347. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo J. – To był z pewnością wiatr historii!!!

  348. głos zwykły napisał(a):

    Narciarzu2
    Prawo polskie zabrania picia alkoholu w określonych miejscach m. in. w zakładach pracy. Wydaje się więc, że wystarczy opuścić miejsce, gdzie jest się zatrudnionym, aby można było napić się.
    ________________________–
    Zgodnie z przepisem art. 14 ust. 2a ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (Dz. U. 2007 nr 70 poz. 473), zabrania się spożywania napojów alkoholowych:
    na ulicach,
    placach i w parkach (z wyjątkiem miejsc przeznaczonych do ich spożycia na miejscu, czyli w punktach sprzedaży tych napojów). Zakaz spożywania napojów alkoholowych obowiązuje również:
    na terenie wszystkich szkół,
    innych zakładów i placówek oświatowo-wychowawczych, opiekuńczych i domów studenckich,
    na terenie zakładów pracy, w miejscach zbiorowego żywienia pracowników,
    w miejscach i czasie masowych zgromadzeń.
    Spożywać alkoholu nie wolno także:
    w środkach i obiektach komunikacji publicznej
    w obiektach zajmowanych przez organy wojskowe i spraw wewnętrznych,
    w rejonie obiektów koszarowych i zakwaterowania przejściowego jednostek wojskowych.
    Osoby, które spożywają napoje alkoholowe wbrew wymienionym zakazom – czy też np. spożywają napoje alkoholowe przyniesione przez siebie lub inną osobę w miejscach wyznaczonych do ich sprzedaży lub podawania – podlegają karze grzywny. Usiłowanie dokonania tego wykroczenia jest również karalne.
    Zgodnie z treścią rozporządzenia prezesa Rady Ministrów z dnia 24 listopada 2003 r. w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń (Dz. U. 2003 nr 208 poz. 2023), spożywanie napojów alkoholowych w miejscach objętych zakazem spożywania takich napojów karane jest grzywną w wysokości 100 złotych.
    ______________________
    Jednak zazwyczaj ten kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego dopuszcza się czynów wyrządzających szkody innym zazwyczaj odpowiada karnie lub dyscyplinarnie.
    ____________________
    Tak więc wydaje się, że w odniesieniu do Prezydenta nie ma zakazu picia alkoholu, podobnie wobec posłów, gdyż miejsce gdzie wykonują swoje obowiązki nie jest w praktyce sądowej traktowane jako ich zakład pracy.
    Zakaz picia alkoholu przez posłów wynika jednak z zakazu wydanego przez Prezydium Sejm i dotyczy pracy w komisjach sejmowych i sesji wyjazdowych.
    ,b>Prezydentowi natomiast nie można wydać takiego nakazu (nie ma kto), gdyż jest najwyższym reprezentantem narodu.

  349. Ewa-Joanna napisał(a):

    To ide sie napic. Na blogu mozna? :)

  350. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Ot i nowy kwiatek antypolski amerykański sentor
    Link
    http://www.rp.pl/artykul/.....erci_.html

    I teraz biorąć cała historie INP. i jego publikacje to powinien skoncentrować swa uwage i wszelkie publikacje by zmienic opinię o Polsce w Swiecie bo w/g mnie to nie przypadek te „pomylki” o bozach smierci instytut powinien występować i to z wielkim „krzykiem o tak uwłaczających sprawach
    Czy swiat wie że w Polsce obowiązywał Kara śmierci za pomoc żydom. Pewnie i żydzi w Izraelu o tym nie wiedzą..Mamy temat do wyraznia opinii publicznej czym powinien się zajmować IPN
    Pozdrawiam

  351. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Głosie!!

    Napisałeś ” Zakaz picia alkoholu przez posłów wynika jednak z zakazu wydanego przez Prezydium Sejm i dotyczy pracy w komisjach sejmowych i sesji wyjazdowych.
    ,b>Prezydentowi natomiast nie można wydać takiego nakazu (nie ma kto), gdyż jest najwyższym reprezentantem narodu.”
    Czy nie ma przepisu prawnego o zakazie picia alkoholu w pracy w ogóle chyba prawo obowiązuje nawet najwyższego reprezentanta narodu.
    Cos tam w tum zakazie pisze nawet o dyscyplinarnym zwolnieniu z pracy .
    Więć jak to jest w swietle prawa? Może te zwalniania z pracy są w brew prawu? bo jednym wolno a drugim nie?
    Potrafisz to jakoś po ludzku wyłożyć?
    pozdrawiam

  352. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zdzislawie,
    polowa Amerykanow nie wie prawdopodobnie gdzie ta Polska lezy, nawet jak wie co to Polska. A ty wymagasz, zeby o obozach wiedzieli!
    Owze senator bzdury pieprzyl, o temacie w ogole pojecia nie majac, mozna go wysmiac ( jak sie ktos odwazy!) ale nie ma o co sie handryczyc bo duren i tak nie zrozumie! Jedyna reakcja bedzie irytacja – „ci Polacy ciagle niezadowoleni”.

  353. Ewa-Joanna napisał(a):

    P.S. I nie pisz „caly swiat” bo to smieszne.

  354. głos zwykły napisał(a):

    Zdzisławie_1
    ….Gdyby iść tropem twoich myśli trzeba by było zakazać księżom spożywania alkoholu w czasie mszy.
    ….Tak więc należy zapytać się najpierw czy on jest w pracy i czy też jest w pracy w trakcie posiłków, które spożywa z osobami zaproszonymi w związku z pełnieniem przez niego funkcji służbowych?
    …Na wiele pytań tego rodzaju może odpowiedzieć tylko orzecznictwo sądu, ja osobiście nie jestem świadomy tego, aby tego rodzaju orzecznictwo istniało.

  355. głos zwykły napisał(a):

    jasnaanielko,
    ……Ja chciałem zaznaczyć, że zarówno dark side i Bars zapewniały mnie że są kimś w rodzaju aniołków.
    ……Okazuje się jednak, że gdyby zostawić dwa takie aniołki same w jednym pomieszczeniu na jakiś czas, to powyrywałyby sobie skrzydełka i pokrzywiły aureole, no i jak do takich aniołków później się modlić: „aniele stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój, rano w dzień i w nocy, bądź mi do pomocy.”
    ……Gdyby zaś Bóg rozsądzał później przyczyny sporu, to przed posiedzeniem musiałby sobie jednak golnąć kusztyczek, no nie?

  356. maciek.g napisał(a):

    dark side,
    Zgonie z krótka przedwczorajszą informacją piszę na temat pomysłu zatrudniania zamiast zasiłku dla bezrobotnych.
    Wyjaśniam, że jeszcze nie przeczytałem „manifestu Palikota” i nie wiem jak sprecyzował on sprawy związane z bezrobociem i jakie są tam na ten temat pomysły. Ja od dość dawna mam swój pogląd na tę sprawę i przy okazji dyskusji go ujawniłem.
    Moja odpowiedź do ciebie będzie wieloetapowa
    Ponieważ to potrwa będzie parę postów.
    Pierwszy właśnie jest ten który teraz piszę i w nim przybliżę ci mą znajomość tego zagadnienia bowiem osobiście byłem bezrobotnym /2 rzay/ i raz korzystałem z oferty urzędu w tym i zasiłku. Również moje dzieci i bliscy znajomi też mieli kontakt z urzędem zajmującym się bezrobotnymi. Najpierw w skrócie moje osobiste doświadczenie.
    Natychmiast po przemianach odszedłem z pracy państwowej i zatrudniłem się w sektorze prywatnym gdzie dobrze zarabiałem ale już po trzech latach wymówiono mi pracę. Wtedy pomoc dla bezrobotnych była w Polsce w „powijakach”, a ja mając pracującą żonę nie myślałem by szukać pomocy w urzędzie tylko zacząłem szukać pracy i dopiero po około 2 miesiącach ją znalazłem tym razem w państwowym przedsiębiorstwie /W czasie mojej pracy w nim mało nie puścili go w skarpetkach związkowcy którzy wcięli sie w rządzenie zakładem/. Wtedy poznałem jak stresująca jest utrata pracy i jakie są problemy w jej pozyskaniu.
    Następny raz miał zupełnie inny charakter. Pracując na etacie zacząłem jednocześnie zarabiać na własną rękę. Zmieniłem pracę i znów poszedłem do „sektora prywatnego”. Tam wspólnie z kolegą zostaliśmy zatrudnieni do oprogramowania i obsługi informatycznej zakładu jak też do sprzedaży usług z tego zakresu. Po pewnym czasie kolega namówił mnie do tego by świadczyć usługi w tym przedsiębiorstwu w którym byliśmy zatrudnieni. Przeszedłem więc na tzw kartę podatkową i jako mikro przedsiębiorca świadczyłem usługi.
    Szło dobrze do czasu gdy kolega
    „wykiszkował” mnie z usług dla głównego naszego odbiorcy, bo wykombinował, że dużo zyska przejmując ten temat. Dogadał się z dyrekcją i ta zrezygnowała ze zleceń dla mnie. Musiałem ostro zabrać się za szukanie odbiorców i klientów. Znalazłem dużego ui dobrze płacącego , ale stawiał warunek 8 godzinnej „bytności” u niego w zakładzie , tak jakbym był zatrudniony na etacie. Uległem pokusie dobrych zarobków i poszedłem na to. Półtora roku było ok, ale utraciłem dotychczasowych klientów i odbiorców ci zo zostali potrzebowali mnie sporadycznie / gdy zmieniały sie przepisy, rozbudowywali lub zmieniali profil działania ,lub powstawały problemy których nie umieli sami rozwiązać/
    Po 1,5 roku z dnia na dzień oznajmiono mnie że nie podpiszą dalszego zlecenia. Jak się okazało dyrektor wpadł na pomysł zatrudnienia na etat człowieka z wykształceniem kierunkowym i praktyką. / Potem dowiedziałem się. że szybko go zwolnił, a potem doszła mnie informacja, że na skutek szwindli zakład się rozsypał i paru byłych dyrektorów trafiło za kratki/
    Ja po zwolnieniu zostałem na przysłowiowym lodzie, nie miałem odbiorców /klientów/ , a musiałem płacić ZUS i podatek. Mimo że żona nadal pracowała na pewnej państwowej posadzie , musiałem podjąć decyzję o zwieszeniu działalności i rozpoczęciu poszukiwania pracy na etacie. /dzieci studiowały lub były na bezrobociu, a więc był problem/. Wszystko to wymusiło rejestracje w urzędzie pracy, a to związało się z otrzymaniem zasiłku i umożliwiło mnie korzystanie z bezpłatnej służby zdrowotnej. Ponieważ zbliżałem się do 60 lat znalezienie rozsądnej pracy okazało się sporym problemem. / w jednym przedsiębiorstwie powiedziano mi otwarcie, że byłem najlepszym kandydatem, ale dyrekcja chciała kogoś młodszego i po wypiciu kawy z pracownikiem który ogłoszenie zredagował wiedziałem podziękowałem za szczerość/ Wysyłałem setki ofert, wykonywałem wiele telefonów, ale miesiące upływały i pracy nie było. Chciałem podjąć już nawet pracę mało ambitna , ale powiedziano mnie, że mam za wysokie kwalifikacje. W czwartym miesiącu poszukiwań raptem na raz dostałem 3 oferty i wszystkie jak to się mówi do wzięcia, wybrałem najkorzystniejszą / Był to zakład pracy chronionej prowadzony przez prywatnego przedsiębiorcę , który miał dwie spółki, tam dobrze poznałem problemy tego rodzajów zakładów i jak z biegiem czasu malały korzyści z zatrudniania inwalidów/ Tam zaskoczono mnie tym, że do pracy przyjęła mnie główna księgowa, a „szefa”, poznałem dopiero po 3 miesiącach gdy miał do mnie „interes”. W zakładzie tym do czasu jego praktycznej likwidacji nikt nie dostał podwyżki!. Jednak ważne było to że szef z płacenia wywiązywał się sumiennie, a wielu innych były z tym duże problemy.
    Wracając do bezrobocia to moja córka po skończeniu studiów bujała sie długo ponad rok i poza dorywczymi pracami zatrudnienia znaleźć nie mogła. Szybko skończył sie zasiłek i była u nas na „garnuszku”. W końcu wkurzyła się i pojechała do Irlandii pracować /sporo sobie zarobiła tym sposobem/
    Jak się widzisz nie jestem tylko teoretykiem w tej sprawie.
    W następnym poście napiszę jakie złe strony zauważyłem w systemie dotychczasowego wspierania bezrobotnych w Polsce, a dopiero na sam koniec zestawię to z moją propozycją i wg mnie udowodnię że jest ona realna do zastosowania.

  357. Ewa-Joanna napisał(a):

    Hi Hi, Glosie,
    aniolki maja to do siebie ze im sie aureolki skrzywiaja :)

  358. Ewa-Joanna napisał(a):

    Maciek,
    jak pozwolisz, chetnie sie przylacze do pozniejszej dyskusji, najpierw oczywiscie poczytam sobie co na ten temat napiszesz.

  359. jasnaanielka napisał(a):

    głosie – spróbuj sobie przypomnieć jedną z pięknych ballad, śpiewaną prze Ewę Demarczyk – „Czarne Anioły”
    Ostatnie słowa brzmią;
    „Bo choć on czarny – to anioł pański” :)
    Mam to na CD, nie podejmuję się odszukać w internecie, bo Ewa dość zazdrośnie strzeże praw autorskich.

  360. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jak na zamowienie ;)
    http://www.youtube.com/wa.....UdW3wfDtIk

  361. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo-J. – dzięki za link. Wysłuchałam i przyznaję rację Ewie Demarczyk, kiedy nie pozwala na rozpowszechnianie swoich nagrań, dokonanych w warunkach byle jakich. Największym walorem Ewy jest perfekcja w każdym, najdrobniejszym szczególe przy wykonaniu utworu.
    Fantastyczna dykcja, wysmakowany, dyskretny, lecz wyrazisty akompaniament, wystudiowany gest, podkreślony ciekawym – zawsze czarnym strojem. Tego w klipie nie ma. Warto się zdecydować na zakup wściekle drogiej, ale doskonale nagranej płyty.

  362. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    ale taka wsciekle droga plyta nie jest pod reka :) A tak to lineczek na podoredziu.
    Ale musze ci powiedzec, ze bylam zaszokowana kiedy uslyszalam ED w piosence po niemiecku i po francusku – koszmarne! Calkowity brak akcentu az zadziwiajacy u osoby tak pieknie spiewajacej, wydawalo by sie, ze powinna potrafic imitowac wymowe. A przez to obie piosenki byly jakies takie plaskie.

  363. jasnaanielka napisał(a):

    http://revelstein.blox.pl...../1309.html
    :)
    No nie mogłam sobie po prostu odmówić!!! Przepraszam :D

  364. maciek.g napisał(a):

    Joanno nie ma problemu -przyłącz się

  365. maciek.g napisał(a):

    Dark ,
    a teraz ciąg dalszy
    Dotychczasowy Polski system wspierania bezrobotnych ma bardzo wiele wad
    Poniżej wymienię je ,ale nie będę się silił na wymienianie ich w kolejności zależnej od wielkości złego wpływu
    1. Bezrobotny dostaje zasiłek 5 miesięcy, a potem go traci –z doświadczenia wiem, że wielu bezrobotnych nie może w czasie 5 miesięcy znaleźć pracy , i gdy nie mają pracującego małżonka , rodziców itp. stawia ich to naprawdę w bardzo ciężkiej sytuacji, a przecież żyć muszą.
    2. Zasiłek jest bardzo niewielki /w 2008r było 551 złotych, a więc zaledwie 58% najniższego zarobku netto/ , w Holandii jest przykładowo 75%.
    3. Biorąc zasiłek człowiek ma praktycznie cały czas wolne i może jednocześnie zarabiać dorywczo lub na czarno, i faktycznie wielu do tak robi – wielu biznesmenów zachęca do takiego procederu swych pracowników i często stawia im propozycje „nie do odrzucenia”- albo zwolnienie, albo nieco wyższe zarobki /najczęściej gdzieś tak połowę opłat na ZUS i Zdrowie/, ale bez umowy. Ponieważ obciążenia pracy u nas wynoszą rzędu 0,58% zarobku /przy płacy minimalnej koszt pracodawcy przykładowo 1514 , a pracownik otrzymuje 955zł, nie ma więc problemu dorzucić 2 stówy i proponować przykładowo 1155zł/, pracowni na dodatek ma pokusę że przez pół roku zarabiać będzie o 551 zł więcej z więc z moim przykładzie 1706zł. Pracodawca jak widać sporo zyskuje bo w moim przykładzie zostaje mu w kieszeni 359zł
    4. Wielu ludzi często dochodzi do wniosku, że lepiej zarabia się na czarno bo nie trzeba płacić ZUS, zdrowia , podatku i innych opłat i wszystko zostaje to w ich kieszeni, a ryzyko jest minimalne i popyt na tańsze usługi /głównie usługi choć nie tylko/ jest duży i wielu jest chętnych i nie żąda faktury czy paragonu/. Szukając na przykład wykonawców do położenia terrakoty , glazury czy malowania znajomi często informują że mają tanich i dobrych wykonawców, ale nie dają faktur. Oni doskonale wiedzą że łatwo mogą uzyskać darmowe świadczenia zdrowotne – wystarczy tyko 1 raz w miesiącu zgłosić się w urzędzie.
    5. Jest też wiele osób bezrobotnych z wyboru / przykładowo żona dobrze zarabiającego biznesmena , lub mąż bizneswomen / Oni tez nie pogardzają darmowym ubezpieczeniem , i wyłudzeniem zasiłku w pierwszym okresie. Są też tacy którzy wola mieć wiele czasu dla siebie i zarabiać dorywczo, ale ubezpieczenie zdrowotne mieć warto.
    6. Utrata zasiłku wymusza szykanie pieniędzy gdzie się da i jest to najczęściej zbieranie /głównie na śmietnikach/ i sprzedawanie złomu, makulatury i innych surowców, prace dorywcze /np. pomoc handlującym na bazarach i innych miejscach, Prace przy budowach , I takie typu przynieś pozamiataj. Niestety wiele osób przyciśniętych zaczyna kraść i się prostytuować i, a to wykorzystują przestępcy. /często proponują dobry zarobek a wiadomo że biznes śmierdzi/
    7. Brak pracy szczególnie dłuższy fatalnie wpływa na psychikę i często się mówi, że czasami po dłuższy bezrobociu ludzie nie nadają się do pracy. Bardzo szybko wiara w swe możliwości maleje rośnie frustracja i przygnębienie. Wielu zaczyna dla poprawy samopoczucia sięgać po alkohol i narkotyki, co nasila te niekorzystne dla kraju zjawiska.
    8. Tajemnicą poliszynela jest że wśród bezrobotnych jest wielu pijaków , narkomanów, złodziei itp
    9. Wiadomo jest, że ze względu na wysokie koszty pracy wielu biznesmenów unika zatrudniania na stale i montują brygady na potrzebę bieżącego działania. Bezrobocie ułatwia takie postępowanie. Takie działania powodują że wielu ludzi co chwila trafiają do urzędów dla bezrobotnych i znów je opuszczają by znowu tam powrócić. /Znajomy biznesmen powiedział że już nie jest taki głupi jak kiedyś i na stałe nie zatrudnia/
    10. Jest jeszcze wiele innych negatywnych skutków obecnego systemu , ale to co napisałem wystarczy by ocenić moją propozycję o której nie długo napiszę

  366. głos zwykły napisał(a):

    Wiesław Dymny
    Czarne Anioły
    .
    Czarne anioły choć białoskrzydłe
    A na ich twarzach miny obrzydłe
    Na sinym niebie jak fajerwerki
    Ale przeklęte raz i na wieki
    To są anioły z mojej stodoły
    Pouciekały przez dziury w dachu
    Anioły śmierci z głowami węża
    Latają w górze i czas tam mitrężą
    Trzeba by wszystkie razem połapać
    W pęczki powiązać wapnem ochlapać
    I wsadzić do nieba czy trzeba nie trzeba czy trzeba nie trzeba
    .
    Moja stodoła jest cała drewniana
    Na cztery strony jest pomyślana
    Na czarno-biało jest malowana
    A cała święcona i wykadzona
    Tam produkuję te czarne anioły
    Jeden we fraku a drugi goły
    Trzeci ponury czwarty wesoły
    Piąty jak trumna a szósty umarł
    .
    Przez sine niebo czarny ptak leci
    Nie to nie ptak jest to anioł śmierci
    Ma białe skrzydła z gęsiego pierza
    A pysk ma taki jak pysk u zwierza
    Siedem guzików ma u surduta
    A dusza jego jadem zatruta
    Rąk czternaścioro ma u tułowia
    Na jednej głowie ma dwa wodogłowia
    Ma uszu szesnaście ma czterdzieści nosów
    A skrzydła jego potwornie łopocą potwornie łopocą
    .
    A skrzydła jego wielce szatańskie
    Lecz choć on czarny toć anioł pański.

    http://uwaga.onet.pl/2157.....slawa.html

  367. Ewa-Joanna napisał(a):

    No Jasnaanielko,
    zlosliwiec z ciebie ;)

  368. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo – J. :D Oczywiście!

  369. Zofia napisał(a):

    Dla mnie rewelacją na Baltic Business Forum w Świnoujściu było wystąpienie Oleksandra Szlapaka, Igo zastępcy szefa kancelarii prezydenta Juszczenki który bardzo sumiennie, obiektywnie, wręcz prawdziwie aż do bólu – przestawiał sytuację gospodarczo-finansowo-bankową na Ukrainie. Przygotował specjalną nadzwyczaj starannie analizę w postaci prezentacji w jęz. angielskim z danymi, wykresami, analizami. Z najnowszymi danymi dot. nawet I kw. 2009 r.
    Z wielkim zażenowaniem konstatuję, iż byłam jedynym dziennikarzem, który tym się interesował.
    Dzięki uprzejmości Olega Dubisza wiceprzewodniczącego Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej otrzymałam od min. Szlapaka ów pokaz. Niebawem na podstawie analizy ministra Szlapaka będę mogła przedstawić jak naprawdę wygląda sytuacja w gospodarce ukraińskiej.
    W kolejnych wystąpieniach oficjalnych panelistów, potwierdzono zjawisko potężnej korupcji, głębokie upolitycznienie ukraińskiej gospodarki, podział państwa na niezintegrowane regiony, zmienność i rozchwianie prawa na Ukrainie, kryzys banków i finansów oraz preferencję przez inwestorów zagranicznych wschodnich obszarów Ukrainy, uważanej za prorosyjską.
    Generalnie stwierdzano – że w Polsce funkcjonuje wiele mitów i błędnych ocen Ukrainy a politycy polscy praktycznie nie mają o niej zielonego pojęcia, co z pełną rozciągłością potwierdzam, słuchając wczoraj niektórych z nich, zwłaszcza działających w branży energetycznej.
    Dla Polski liczy się region kijowski z prezydentem Juszczenko i Ukraina zachodnia, przygraniczna z Polską, dla reszty UE – Ukraina zachodnia związana z prorosyjkim Janukowyczem i jego Partia Regionów. I tam lokują swój kapitał, najczęściej w postaci spółek joint venture.
    Nie wiem jak pracuje polski MSZ i na czym opiera swoje preferencje i znajomość wschodnich sąsiadów, ale w polityce zagranicznej wobec Ukrainy Polska na ogół strzela ślepakami.
    I tyle na dzisiaj. Jutro kolejna porcja relacji, choć odnoszę wrażenie, ze mało kogo to interesuje.

  370. głos zwykły napisał(a):

    Droga Zofio,
    Ja na przykład jestem zainteresowany i czekam na następną porcję relacji. Inni myślę, też. Nie komentujemy tego jednak, bo nie znamy dokładnie sytuacji na Ukrainie.

  371. dark side napisał(a):

    glosie drogi,
    co do chrzescijanskiego obowiazku moralnego, to nie jest mi on obcy. Jednak skala, ktorej uzywam oceny biedy i nieszczescia jest jednak inna, prawdopodobnie znaaacznie szersza niz Twoja. Pracowalam przez rok w szpitalu w Burkina Faso, znam tamtejsze slumsy , jak rowniez slumsy Indyjskie, Indochinskie i poludniowoamerykanskie. Wszystkie slumsy swiata wygladaja tak samo, ta sama uniwersalna architektura bedaca szczytem ekonomii i pomyslowosci w wykorzystaniu materialu :) i zyje sie w nich tak samo. Widzialam rzeczy, ktorych pewnie nie jestes sobie w stanie wyobrazic. nie bede jednak o tym pisac na blogu. Nie potrafie i nie czuje takiej potrzeby, by epatowac ludzi opisami cudzych nieszczesc miedzy dyskusja o Jaruzelskim, wybrykami prezydenta, a kotletem schabowym panierowanym. Sorry, ale nie.
    O niektorych rzeczach umiem mowic tylko szeptem i tylko w ciszy, kiedy ktos naprawde chce je poznac. Uwazam tez, ze nie kazdy jest gotowy, by sie zmierzyc z takimi problemami. wiekszosc ludzi ma prawo zyc w pewnej nieswiadomosci. Staram sie nie rozsiewac w sieci frustracji . Jednak, gdy pisze o pewnych wartosciach i rozwiazaniach spolecznych- modelach, ktorych nalezy unikac, to wiem o czym pisze. Polski alkoholik na mojej skali odniesienia zajmuje dosc odlegle miejsce. Z mojego punktu widzenia los dal mu niemal wszystko, a on nie umie z tym zyc. stacza sie z wlasnego wyboru przez glupote, egoizm i wlasna slabosc wyprzedaje resztki dobytku i znaca sie nad rodzina.mam dla niego pogarde, czasem moge miec dla niego litosc, ale wspolczucie rezerwuje raczej dla osob, ktore, choc nie zawinily zostaly ograbione ze wszystkiego lub przyszly na swiat z wyrokiem.
    .
    „……Ja chciałem zaznaczyć, że zarówno dark side i Bars zapewniały mnie że są kimś w rodzaju aniołków.”
    .
    glosie przecze temu. Stan kiedys po ktoryms z moich kontrowersyjnych postow zazartowal, ze wydawalo mu sie, ze jestem aniolem, a tu prosze :)) na co ja- ze jesli juz to aniolem rock&rollowym :)
    Bars tez od niedawna mowi o sobie Miltonem „pieklo jest we mnie” co powinno bylo zasiac w tobie niejakie watpliwosci:)))
    Absolutnie popieram pomysl golniecia sobie setki kazdemu, kto chcialby nas rozsadzic :))) odradzam, nie tylko dlatego, ze mozna oberwac aureola, ale glownie dlatego, ze nie jest to konieczne. porozumiemy sie przeciez, nie dzieli nas tak wiele.
    Znam nawet jedna taka ballade, w ktorej w rolach glownych wystepuje diabel, aniol i piwo, a wszystko dobrze sie konczy:)
    .
    tekst piosenki Agnieszka Osiecka

    .

    Idzie diabeł ścieżką krzywą, pełen myśli złych
    Nie pożyczył mu na piwo, nie pożyczył nikt
    Słońce pali go od rana, wiatr gorący dmucha
    Diabeł się z pragnienia słania, w ten piekielny upał

    Ref.
    Piwa, nalejcie piwa, nalejcie piwa
    z tej starej beczki od barmana
    Bo od piwa głowa się kiwa, nalejcie piwa
    z tej starej beczki od barmana.

    Idzie anioł wśród zieleni, dobrze mu się wiedzie
    Pełno drobnych ma w kieszeni, i przyjaciół wszędzie
    Nagle przystanęli obaj na drodze
    pod śliwką
    Zobaczyli, że im browar wyszedł naprzeciwko

    Ref.

    Nie ma szczęścia na tym świecie, ni sprawiedliwości
    Anioł pije piwo trzecie, diabeł mu zazdrości
    Mówi diabeł: „postaw kufel, Bóg ci wynagrodzi”
    My artyści w taki upał żyć musimy w zgodzie

    Ref.

    Na to anioł zatrzepotał skrzydeł pióropuszem
    I powiada: „dam ci dychę w zamian za twą duszę”
    Musiał diabeł aniołowi duszę swoją sprzedać
    I stworzyli razem piekło z odrobiną nieba

    .
    wykonanie marne, ale jedyne jakie znalazlam :
    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  372. głos zwykły napisał(a):

    dark side,
    ……Co do polskiego alkoholika to się zgodzę z opinią Bars, że wyrażasz się zbyt brutalnie.
    ……Może i widziałaś takie slumsy o jakich nam się nie śniło, ale wielu alkoholików jednak żyje w sytuacji slumsu pschicznego, moralnego, intelektualnego. Warto też zwrócić uwagę na to co pisze Maciek.g na temat presji związanej z byciem bezrobotnym.
    ……Sądziłem, że masz na myśli sposób postępowania z alkoholikiem, który polega na odepchnięciu go, jako osobie, która chce na nas psychicznie i materialnie wegetować. To jest jak najbardziej uzasadnione.
    …….Ale to co piszesz po prostu nie jest zbyt mądre, drogi rock&rollowy Aniołku i zaczyna mi to pobrzmiewać z lekka uczuciowością Narciarza_2, która powstała na bazie małego technika.
    ……A ty też pisałaś, że rozpruwałaś brzuszki laleczkom, a ja i bez tego wyczuwam, że coś tam jest nie do końca w tobie rozwinięte w sprawach uczuciowych, choć generalnie mam o tobie bardzo dobrą opinię. Naprawdę.

  373. maciek.g napisał(a):

    Dark i Joanna
    No i teraz wreszcie to od czego się zaczęło

    Jak widać po działania w wielu krajach o gospodarce rynkowej dawanie zasiłków bezrobotnym nie psuje gospodarki jeżeli te zasiłki są istotnie mniejsze niż płaca minimalna. Z tego co zaobserwowałem najwyższe sięgają ¾ płacy minimalnej. Widać też, że mimo negatywnych skutków dawania, jest to lepsze dla kraju niż praktyka pozostawiania bezrobotnych samym sobie. Na to wskazuje fakt , że obecnie wszystkie rozwinięte gospodarki rynkowe bezrobotnym pomagają.
    Moja propozycją polega na tym by zamiast dawać zasiłki , zorganizować prace publiczne i to tak by każdy zgłaszający mógł pracę otrzymać , ale jednocześnie by płaca za te pracę nie przekraczała 75% płacy minimalnej, a to po to by nie psuć rynku pracy i nie podwyższać kosztu uzyskania pracownika.
    Prace interwencyjne i publiczne to nie nowość i w wielu krajach w tym i w Polsce często się je stosuje. W Polsce wiele tysięcy osób je robi coroczne /wielu odpracowuje wyroki sądowe, w niektórych gminach zmniejsza się w ten sposób bezrobocie i wykonuje potrzebne dla gminy prace/
    Prace społeczne zwykle są niskonakładowe i do ich wykonywania potrzebne są proste i tanie narzędzia, jakieś worki, płachty i trochę transportu. Jasne, że wymagają więcej zachodu niż dawanie zasiłku, ale mogły by być organizowane przez tych samych ludzi którzy obecnie pracują przy bezrobociu /oczywiście muszą ostać wzmocnienia ilościowo , ale przecież można by do tego celu wykorzystać bezrobotnych/
    Dla informacji podam że w 2008 roku było w Polsce 1 778 000 zarejestrowanych bezrobotnych co stanowiło około 11,5% cywilnej ludności aktywnej zawodowo (w styczniu 2008 r. – 11,7%; w lutym 2007 r. – 14,8%).
    Z tej liczby zaledwie 18% dostawało zasiłki , co jak policzyłem kosztowało Państwo rocznie około 2 116 104 480 zł , A więc nieco ponad 2 miliardy. Wypłacana kwota nie jest więc szokująca , jest wręcz mała.
    Pisze to po to by nie było jak w historyjce, że znajomy skrytykował swego rozmówcę za to że chce kupić kawalerkę. Powiedział przecież kawalerka to fatalne mieszkanie mała , ciasna niewygodna, gości nie ma gdzie przyjąć itd. Powiedział lepiej zbuduj sobie willę , nie ma problemów z kupnem pięknej działki , a obecnie i materiał jest i wykonawcy i w rok ci postawią. Na to rozmówca , wspaniały pomysł, ale ile to kosztuje ? jak masz 5 milionów to powinno starczyć. Na to znajomy człowieku ja mam zdolność kredytową nie większą jak 150 tyś , a oszczędności z 1.4 tego , na kawalerkę jeszcze mnie stać, willa nierealna.
    Chce udowodnić że propozycja moja jest dla Państwa absolutnie realna kosztowo.
    Teraz po dygresji informuje, że mimo, ze nikt tak do końca nie wie ile jest faktycznie bezrobotnych w Polsce /tych co faktycznie utracili prace i mimo wysiłków nie mogą jej uzyskać/ , jednak fachowcy ocenią ich na około 20 do 25% zarejestrowanych!!!, a więc tyle lub niewiele więcej od tych którzy pobierają zasiłek. Przyjmuje 25% i liczę ile trzeba by było zapłacić pracownikom wg mojej propozycji zakładając wypłaty równe 3/ 4 minimalnej płacy (dla uproszczenia bazuję na roku 2008) – wyszło około 6 miliardów złotych , wzrośnie też koszt związany z urzędami – jednak te miliardy nie idą w błoto bo za nie bezrobotni zrobili by sporo dla swych gmin, a oprócz wiele z wypłaconych pieniędzy wróciło by do budżetu w postaci podatku VAT, bo przecież ci ludzie musieli by zapłacić za mieszkania, energię i żywność , a to jest obłożone tym podatkiem. Tak więc mimo ze wygląda na to że nakłady z budżetu wzrosły by do 8 (a może 10 mld) to jednak budżet zmniejszył by się w znacznie mniejszym stopniu. Jak widać po ostatnich działaniach jak kryzys przycisnął to rząd był w stanie wygospodarować prawie 20mld, a więc kwota prawie o 1/3 mniejsza była by do udźwignięcia.
    Teraz jakie widzę pozytywy z tego rozwiązania
    1. każdy potrzebujący mógłby liczyć na zarobek pozwalający na przetrwanie osobistego kryzysu, a to zmniejszyło by jednocześnie stres związany z utratą pracy jak i złe konsekwencje pozostawania bez zatrudnienia i dopływu pieniędzy.
    2. Państwo , a raczej kierujący gospodarką wreszcie by wiedzieli jak jest naprawdę skala bezrobocia, a to jest bardzo ważne dla podejmowania decyzji
    3. Rozwiązanie to wycięło by wyłudzanie zasiłków zdrowotnych, oraz wyłudzanie zasiłków pieniężnych.
    4. Zmniejszyło by problem zatrudnienia na czarno.
    5. Zmniejszyło by możliwość wykorzystywania złej sytuacji ludzi przez nieuczciwych biznesmenów i przestępców
    6. Zmniejszyło by liczbę ludzi wpadającą w alkoholizm i narkomanię i decydujących się na prostytuowanie się.
    7. Poprawiło by jakość pracowników uzyskiwanych przez pracodawców /pisałem że brak pracy degeneruje/
    8. Dla wielu ludzi system ten jest mniej stresujący niż branie zasiłków które dla wielu jest poniżające.

    Już te pozytywy wystarczają by poprzeć to rozwiązanie mimo jego początkowo znacznie większego kosztu. Potem bowiem jestem przekonany koszty by znacznie zmalały, bo korzystniejszy system poprawia jakość gospodarowania.
    To tyle w temacie

  374. miner napisał(a):

    I tyle na dzisiaj. Jutro kolejna porcja relacji, choć odnoszę wrażenie, ze mało kogo to interesuje.
    .
    JA BARDZO PROSZĘ O WIĘCEJ, SZCZEGÓLNIE TAKICH UWAG JAK TE PONIŻEJ
    .

    Puchnięcie balonika: Z wielkim zażenowaniem konstatuję, iż byłam jedynym dziennikarzem, który tym się interesował.
    .
    Wschód-zachód, kogo to interesuje, ważne że balonik puchnie:
    Dla Polski liczy się region kijowski z prezydentem Juszczenko i Ukraina zachodnia, przygraniczna z Polską, dla reszty UE – Ukraina zachodnia związana z prorosyjkim Janukowyczem i jego Partia Regionów. I tam lokują swój kapitał, najczęściej w postaci spółek joint venture.

    .
    Więcej zabawnych wypowiedzi zawsze jest wskazane, bez tego tylko zostają rodzinne nawalanki na blogu i linki ze śmiesznymi/głupimi minami Fotygi…

  375. dark side napisał(a):

    Macku,
    dziekuje, za to, ze napisales o osobistych doswiadczeniach. Twoje obserwacje sa z pewnoscia trafne. Mje doswiadczenia z fachowcami w Polsce je w pelni potwierdzaja. przy pracach remontowych i wielu innych uslugach nikt nie wystawia faktury, ani paragonu. a gwarancje to po prostu slowna umowa miedzy zleceniodawc, a zleceniobiorca. Zgadza msie tez z wnioskiem ,ze bezrobocie fatalnie wplywa na kondycja czlowieka.
    Ja dzisiaj wyjezdzam, ale bede sledzic Twoje posty, w miare mozliwosci odpowiem. nie zrazaj sie jesli odpowiedz bedzie spozniona :)
    Postanowilam tez, zainspirowana postem Zdzislawa, ze ogranicze po powrocie moja blogowa obecnosc. Zdzislaw ma racje- to jest blog polityczny powolany jako recydywa kaczej rzeczypospolitej. I ta tematyka powinna dominowac. Ja niestety nie potrafie juz wykrzesac z siebie dawnego ognia i zadnego zainteresowania dla przepychanek rzadowo-prezydenckich. Z politycznych postow te pisane przez Zofie sa najblizsze tego co mnie interesuje.
    Jednakze gdy kacze zagrozenie powroci z pewnoscia stane w szranki :0 nie myslcie sobie :)))
    nie jest to zadna zapowiedz odejscia, jedynie obietnica ograniczenia obecnosci. bardzo milo dzieli sie z Wami wasze swiaty, jednak moje swiaty domagaja sie teraz wiecej uwagi.

  376. Ewa-Joanna napisał(a):

    Wow! Prawie sad nad ciemna strona mocy :)
    To ja za adwokata bede. Na ochotnika.
    Dark ma duzo racji w tym co pisze o polskim alkoholiku. Wielu to alkoholicy z wyboru, male parszywe skunksy wykorzystujace cudze wspolczucie i milosc. Mialam takiego wujka, uroczy dran i przednia moczymorda – wykonczyl matke i zniszczyl zone. I patrzac na jego kolezkow moge powtorzyc za Dark, ze stacza sie z wlasnego wyboru przez glupote, egoizm i wlasna slabosc wyprzedaje resztki dobytku i znaca sie nad rodzina.mam dla niego pogarde, czasem moge miec dla niego litosc, ale wspolczucie rezerwuje raczej dla osob, ktore, choc nie zawinily zostaly ograbione ze wszystkiego lub przyszly na swiat z wyrokiem.
    Wole dac te lepsza czesc siebie jego dzieciom.
    .

  377. jasnaanielka napisał(a):

    maciek.g – Dzięki za wspaniałe omówienie tematu bezrobocia i proponowane rozwiązania. Tak właśnie i ja sobie wyobrażam wspomaganie ludzi, którz utracili pracę, i nie mogą jej znaleźć.
    Jestem zakamieniałą entuzjastką płacenia za wykonaną pracę. Zasiłki i dotacje, tylko dla tych, co pracować ze względu na podeszły wiek,lub stan zdrowia nie mogą.
    A jeśli ktoś własną wolność ceni wyżej od zarobionycj pieniędzy?! To jegoo sprawa. Niech mieszka w szałasie.

  378. dark side napisał(a):

    glos
    „.Ale to co piszesz po prostu nie jest zbyt mądre, drogi rock&rollowy Aniołku i zaczyna mi to pobrzmiewać z lekka uczuciowością Narciarza_2, która powstała na bazie małego technika.”
    glosie, nie popelnij bledu oceniajac glebie cudzych uczuc na podstawie tego co ten o sobie mowi.Sa bowiem na tym swiecie ludzie, ktorzy nie mowia o swoich uczuciach publicznie z roznych powodow. sa tez kultury, gdzie takie publiczne wywlekanie swoich boli i zali jest traktowane niemal na rowni z ekshibicjonizmem i nalezy miec zawsze pogodny usmiech na twarzy. Za malo wiesz glosie, by tak oceniac ludzi, ktorych prawie nie znasz. Latwo zranic cudze uzucia, choc nie kazdy Ci to okaze. Pisze tu glownie o narciarzu, ktorego calkiem nieslusznie podejrzwasz wyjalowienie emocjonalne. Moim zdaniem ma on i glowe i serce na swoim miejscu i nie miesza jednego z drugim. ale tez o sobie.

  379. jasnaanielka napisał(a):

    Wczoraj dwukrotnie wcięło mi wpis o moim pojmowaniu wolontariatu i jeszcze trzeci, w którym pytałam co się dzieje…
    Spróbuję jeszcze raz, aby się uwolnić od myśli, że jestem spostrzegana, jako wyprana z uczuć wyższych i niezdolna do poświęcenia własnego czasu dla dobra tych, którym się noga powinęła.
    Podejmując się pracy wolontariusza trzeba poświęcić wiele własnego czasu i sił, których nie będziemy mieli dla rodziny, własnych potrzeb i dla potrzeb swoich przyjaciół. W dłuższym wymiarze czasowym…
    Nie każdy ma, poza pracą zawodową takie czasowe nadwyżki i nie każdy ma takie wewnętrzne pragnienie, aby zbawiać świat, choć jeszcze się to nikomu nie udało. Ja takiego imperatywu nie mam. Kiedy słyszę o pracy społecznej, od razu mi się wychylają takie wewnętrzne odpychadełka, bo pamiętam, jakie obowiązki domowe musiałam podjąć w dzieciństwie i młodości w wyniku społecznej działalności mojej mamy. Coś za coś…
    Całe życie jestem nastawiona na współpracę, na pomoc wzajemną w gronie przyjaciół, znajomych i własnej rodziny. Taki wolontariat w określonym kręgu, bez wychodzenia w sfery odległe mi zarówno w sensie osobistych znajomości, jak i w sferze zainteresowania problemami społecznymi. Jestem w każdym momencie gotowa do daleko idącej pomocy, kosztem własnego czasu, z wykorzystaniem własnych umiejętności dla członków rodziny i przyjaciół. Wtedy nie liczę się z własnym czasem, nie żałuję wysiłku ani grosza – jeśli trzeba. Być może nie jest to wiele, ale jak na mnie – wystarczająco.
    Nie czuję się źle z tym, że nie idę do schroniska, do hospicjum czy też meliny. Jeśli ktoś bliski będzie ode mnie potrzebował opieki, to rzecz jasna pójdę i będę robiła wszystko, co w moich możliwościach.
    Jednak nie nadaję się na opiekunkę wykluczonych.
    Nie mam powołania do takiej roli.
    To jest zadanie dla instytucji gminnych, miejskich i wiejskich.
    Bo wolontariusz w każdej chwili może się zwyczajnie rozmyślić…

  380. maciek.g napisał(a):

    teraz skoro już przebrnąłem przez odpowiedź na temat bezrobotnych, wrócę na chwilę do uzależnień.
    Rację ma Bars, że uzależnienie alkoholowe zostało już dość dobrze poznane jak również zostały wypracowane dość skuteczne sposoby postępowania z alkoholikami. Nic tez dziwnego, że wiele pomysłów z tego postępowania było brane wprost do prób leczenia z narkomani której leczenie było w powijakach. Rację ma też, że obecnie wiadomo że postępowania te jednak dość istotnie się różnią i na dodatek różnią się w zależności od rodzaju uzależnienia.
    Teraz zaczyna się proces odwrotny i do leczenia alkoholików zaczyna się stosować niektóre metody i leki stosowani przy leczeniu narkomanów.
    Zupełnie inną sprawą jest rozumieć problem , zupełnie inna dawać sobie z nim radę. Jednak bez zrozumienia nie da rady pomagać.

  381. dark side napisał(a):

    jeszcze nie zdarzylo mi sie zegnac bez piosenki
    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  382. maciek.g napisał(a):

    Dark,
    racja to blog polityczny i powstał głownie z myślą o zatrzymaniu Braci w dziele psucia Polski. Jednak teraz gdy już raczej nie stanowią niebezpieczeństwa możemy sobie pozwolić na omawianie innych ważnych dla Polski i Polaków zagadnień w tym i pomysłów gospodarczo-społecznych. Przy okazji możemy i powinniśmy reagować na negatywne wg nas działania polityczne. Pewne odskocznie nie zaszkodzą jednak to powinien być margines , a nie zasada. Ten blog czytają politycy i warto by wiedzieli jak są oceniani

  383. głos zwykły napisał(a):

    maćku.g
    ……Ja uważam, że pomysł z pracami publicznymi nie jest zbyt szczęśliwy nade wszystko z tego powodu, że pracodawcą byłaby administracja publiczna.
    …..Zatrudnienie 2 mln osób to nie jest błahostka. Tak czy inaczej trzeba dodać kadrę kierowniczą, jakiś jeden brygadzista na dziesięć dwadzieścia osób, kierownik na pięćdziesiąt. Dyrektor na dwieście. Dalej mamy służbę kadrową, księgową, powinna być także prawna i podatkowa i wiele jeszcze różnych osób. Do tego trzeba i tak dodać park maszynowy (niech będzie prywatny). Uważam, że gdyby policzyć wszystkie koszty, to nie zatrzymalibyśmy się na 6 mld złotych, a na ich wielokrotności.
    …..Czytałem, że w taki sposób bronił się przed recesją przez długi okres czasu rząd Japoński do momentu gdy wykończył swój system bankowy.
    ….I jeszcze jedna uwaga proste prace bywają właśnie bardzo ciężkie. Wożenie taczkami ziemi, praca łopatą, a nawet miotłą do lekkich nie należą. Ja to wszystko robię z wielką chęcią na działce, ale obserwowałem swoich robotników, którzy musieli zawodowo popracować i muszę powiedzieć, że bardzo silni mężczyźni sobie nie radzili np. z taczkami. Mieli ogromny problem z przewiezieniem 25 taczek dziennie na odległość nie większą niż 40 metrów.
    ….A tak w ogóle jeśli już prace publiczne, to dlaczego nie na roli, albo co dla uświetnienia Prezydentury np. zbudowanie wielkiej budowli – grobowca, którą z lotu ptaka można będzie rozpoznać jako kaczkę.
    ….Po 2 tysiącach lat atrakcja turystyczna, jak znalazł!

  384. jasnaanielka napisał(a):

    Nie tak dawno, będąc serdecznie rozzłoszczona, deklarowałam, że zaprzestanę płacenia abonamentu RTV, ale jak już to napisałam, to mi ulżyło i oczywiście płaciłam nadal. Miałam w banku stałe zlecenie. Aż tu nagle od stycznia opłaty nie są z konta dokonywane!
    Dzwonie ja do banku i co się okazuje? Ktoś tam we władzach radio-tele zdecydował, że abonent ma teraz na własną rękę opłacać abonament, wyrobiwszy wcześniej książeczkę opłat :(((
    No tylko pogratulować takiego pomysłu!
    To teraz mogą mnie poszukać, bo ja ich z pewnością szukać nie będę. Prędzej się doczekamy nowej ustawy, likwidującej abonament, niż urzędowo uregulowane zostaną – jakim kosztem???!!! – sprawy jego opłacania w kilku ostatnich miesiącach obowiązywania.
    I po co było stawiać na głowie to, co od lat dobrze stało na nogach?

  385. maciek.g napisał(a):

    Głosie
    Jedną z teorii z którą zgadza się wielu naukowców budowanie wielkich budowli starożytności często miało na celu umożliwienie poddanym przetrwania przy maksymalizacji zysku rządzących. Jak widać z twego postu znasz tą teorię.
    Obecnie jednak rządzący wolą prace mnie eksponujące ale za to korzystniejsze dla kraju.
    Praca fizyczna jest bardzo ciężka dla człowieka jak to kiedyś nazywano „niezwyczajnego”, a poprawnie do niej nieprzyzwyczajonego. Człowiek przyzwyczajony nie ma z nią problemu i jest dla niego zdrowsza od umysłowej. Nie wiem czy jesteś zorientowany o skali tzw prac interwencyjnych i publicznych w Polsce i ich skali. Nie jest ona wcale taka mała, a ich realizacja pokazuje, że wcale nie musi być ani tyle ile piszesz kierownictwa i obsługi administracyjnej, ani też koszty nie są tak wysokie jak próbujesz zasugerować. To wszystko jest do zrealizowania , trzeba tylko dobrze zorganizować. Nadzór nad pracami i wiele prac administracyjno księgowych też byłby wykonywany siłami bezrobotnych właśnie celem ich zatrudnienia. To nie tak jak obozach pracy gdzie byli nadzorcy. To czy ludzie wykonują zalecenia łatwo można kontrolować po wynikach pracy, jak również łatwo kontrolować obecność w miejscu pracy. Pamiętaj to ma być normalna praca i można ją stracić nie stosując się do wyznaczonych reguł i ponowne jej uzyskanie nie byłoby już natychmiastowe.

  386. maciek.g napisał(a):

    Głosie
    Czytasz na dodatek nie dokładnie. 2 miliony to liczba która wcale nie określa faktycznej liczby bezrobotnych Faktycznie jest ich znacznie mniej i nawet 450000 nie będzie.

  387. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Wlaśnie Sąd ogłasza wyrok w sprawie spotu wyborczego PIS PRZEGRAŁ ma napisać sprostowanie konfiskuja reklamowke
    Ale kino ale bedzie lament w PIS-e
    Ja jestem zadowolony

  388. Lex napisał(a):

    O pracach publicznych.
    No i jeszcze drobiazg: za pracę, – każdą- a więc i publiczną trzeba zapłacić wynagrodzenie. Na wypłatę wynagrodzenia trzeba mieć środki. Organizatorami prac publicznych – z natury rzeczy – powinny być gminy/samorządy. Skąd samorządy mają mieć środki na opłacanie organizacji i logistyki prac publicznych ( to też kosztuje i to nie mało ) oraz wynagrodzeń za roboty publiczne jeśli brakuje im środków na zaspokojenie innych potrzeb ich mieszkańców, choćby w sferze słuzby zdrowia, oświaty, utrzymania infrastruktury komunalnej itp.itd. Czy środki z likwidacji zasiłków dla bezrobotnych i niektórych form pomocy społecznej wystarczyłyby ? Nie sądzę.
    Zresztą, gdyby to było takie proste to z pewnością z tego sposobu korzystano by powszechnie bo przecież to sposób tak łatwy, że aż oczywisty, a ponadto pożyteczny i np. bezrobocie już dawno byłoby zlikwidowane.
    Zatem: roboty publiczne ? „Jak najbardziej” ! Ale chyba jednak nie jest z nimi taka prosta sprawa, bo gdyby była to….. da capo al fine.
    PS. To nie jest post polemiczny. Nie kłóćcie się ze mną.

  389. maciek.g napisał(a):

    Lex,
    Nie jest to proste, na pewno nie jest. Obecnie jednak środki na wsparcie bezrobotnych daje budżet państwa i on oczywiście musiał by zasilać samorządy organizujące prace publiczne, bo inaczej oczywiście nie dały by one sobie z tym rady. Logistycznie i rozliczeniowo jest to spora łamigłówka, niemniej dla mnie do rozwiązania. Łatwiej jednak dać pieniądze na zasiłek i ogłosić załatwiliśmy sprawę

  390. maciek.g napisał(a):

    Teraz PO ma kłopot z byłą minister Fotygą. Pisałem niedawno, że nie rozumiem po co ja popierali. Było jasne że nic korzystnego z tego dla PO nie wyniknie, a jednak poparli – może ktoś z blogowiczów to rozwikła

  391. głos zwykły napisał(a):

    Zdzisławie_1
    Ja też jestem zadowolony. Uważam, że kampanie negatywne powinny opierać się na niezbitych faktach. A tak w ogóle to nie jestem ich zwolennikiem.

  392. narciarz2 napisał(a):

    Glosie,
    bardzo dziekuje za ekspertyze prawna:
    http://kuczyn.com/2009/04.....ment-75134
    .
    Idac od konca, nie moge sie pogodzic z twierdzeniem „Prezydentowi natomiast nie można wydać takiego nakazu (nie ma kto), gdyż jest najwyższym reprezentantem narodu.”
    Moim zdaniem, Twoje stwierdzenie oparte jest na mysleniu quasi-feudalnym. Ja uwazam, ze prezydent, premier, marszalek Sejmu, itp, to sa urzednicy oplacani z pieniedzy podatnika. Prawo ich obowiazuje tak samo jak kazdego obywatela. Tak wiec nie ma najmniejszej potrzeby wydawac specjalnego zakazu dla ktoregokolwiek „najwyzszego przedstawiciela”, poniewaz istniejace prawo stosuje sie do nich z automatu. Jesli znasz jakas podstawe prawna, aby twierdzic inaczej, to prosze podaj odpowiednia ustawe.
    .
    Przypominam, ze zarowno prezydenty jak tez przyszly premier pili w miejscu pracy prezydenta. W tej sytuacji pytanie nie brzmi „jakiemu prawu podlega prezydent albo premier”, bo to jest jasne: takiemu, jak wszyscy. Pytanie brzmi „jak ich pociagnac do odpowiedzialnosci”. Kara, nawet tak niska jak 100 zl, im sie nalezy. Trzeba te kare wyegzekwowac.
    .
    miejsce gdzie wykonują swoje obowiązki nie jest w praktyce sądowej traktowane jako ich zakład pracy.
    To jest absurd, z ktorym trudno sie pogodzic. Jesli tak jest, to oznacza tylko tyle, ze w praktyce w Polsce prawo przestaje obowiazywac na szczytach wladzy. Przypominam, ze niepodleganie prawu to byl jeden z glownych zarzutow wobec wladzy komunistycznej. W demokracji tak byc nie powinno.
    .
    w obiektach zajmowanych przez organy wojskowe i spraw wewnętrznych
    Samoloty rzadowe sa obslugiwane przez wojsko. Ja rozumiem, ze w razie sprawy rzad i/lub prezydent zapewne beda sie bronic, ze samolot nie jest „obiektem”. Moim zdaniem, dobrze byloby, gdyby do takiej sprawy i do takiej obrony doszlo. Niech rzad i prezydent sie publicznie kompromituja takimi argumentami, jesli uznaja za stosowne.
    .
    na terenie zakładów pracy
    Moim zdaniem, koniecznie nalezy dopuscic do publicznej debaty (na sali sadowej), czy Sejm oraz siedziby wladzy sa, czy nie sa „zakładami pracy”. W tej debacie chodziloby o to, aby publicznie postawic pytanie, czy wladze sa, czy nie sa wyjete spod prawa obowiazujacego obywateli? Jesli to pierwsze, to dobrze byloby, zeby obywatele na wlasne oczy zobaczyli arogancje wladzy.
    .
    W moich pytaniach nie chodzi o kilka „malpek” albo o 100 zlotych kary. Mi raczej czhodzi o to, zeby publicznie postawic pytanie, czy najwyzsze wladze podlegaja takiemu samemu prawu, jak reszta spoleczenstwa. To jest pytanie fundamentalne zarowno dla ustroju, jak tez dla wydarzen politycznych w Polsce. Jak na razie, wladze zachowuja sie tak, jakby dzialaly w ustroju feudalnym. I wlasnie na ten temat powinna byc debata.

  393. narciarz2 napisał(a):

    Gdyby iść tropem twoich myśli trzeba by było zakazać księżom spożywania alkoholu w czasie mszy.
    To akurat jest sprawa specjalna regulowana (zapewne) prawami dotyczacymi wyznan. Nie wiem, jak w Polsce, ale w USA istnieje „kosciol peyotlowy”, ktory na podobnej zasadzie spozywa peyotl w czasie obrzedow. Byly na ten temat sprawy w sadach. Byc moze w Polsce jest podobnie.
    .
    Z tym problemem zwiazany jest alkoholizm ksiezy. Nie wiem, czy wszyscy wiedza, ze kosciol dopuszcza zastapienie wina niesfermentowanym sokiem z winogron dla tych kaplanow, ktorzy pic nie moga. Tak wiec problem alkoholu w czasie mszy jest znany, i kosciol ma rozwiazania.

  394. Bars napisał(a):

    Nie mam dziś ani chwili czasu. To dzień mojego syna – dzień jego imienin. To imię jest w rodzinie dziedziczone. Byliśmy już w odwiedzinach u mego Taty a jego Dziadunia i zapaliliśmy Mu światełko. Wiem, że Jemu by się to podobało. Opowiadał mi kiedyś wyraźnie wzruszony, o swojej pacjentce, którą spotkał w okolicy cmentarza. Starsza pani przyznała się w rozmowie, że codziennie przychodzi na grób męża dotrzymać mu towarzystwa, porozmawiać z nim i poczytać mu gazetę. Ot tak, żeby się nie nudził i wiedział co nowego zdarzyło się na świecie…Mnie ta historia także wzrusza.
    -
    Zaraz wychodzimy z domu i jedziemy dalej świętować.

  395. narciarz2 napisał(a):

    Glos napisal: zaczyna mi to pobrzmiewać z lekka uczuciowością Narciarza_2, która powstała na bazie małego technika
    Prawnik z Leoncina.

  396. Bars napisał(a):

    Prześliczna ta Twoja historyjka i doskonale napisana, drogi Głosie. Czytałam ją Potomkowi i oboje zaśmiewaliśmy się do łez. Masz duże zacięcie komiczne, że o Twoim wspaniałym talencie piromańskim nie wspomnę. :D
    Do wieczora.

  397. narciarz2 napisał(a):

    Dark Side napisala:
    miedzy dyskusja o Jaruzelskim, wybrykami prezydenta, a kotletem schabowym panierowanym.
    .
    Obecny! W takim razie napisze o Jaruzelskim. Dla mnie jest to zdumiewajace, ze Generał Jaruzelski, odkad przeszedł do opozycji, zaczal pełnic role poniekad rownoległa do roli kiedys pełnionej przez opozycjonistow. Pokrotce przypomne, ze w przerwach pomiedzy jedzeniem kotleta schabowego panierowanego i pieciem mleka (Generał podobno był abstynentem; zapewne przygotowywał sie do prezydentury), Generał zajmowal sie braniem za morde spoleczenstwa, choc na szczescie z pewnym umiarem. Natomiast opozycjonisci zajmowali sie dawaniem swiadectwa prawdzie. A potem, o dziwo, role sie poniekad odwrociły. Dawni opozycjonisci, zreszta do społki z niektorymi przedstawicielami ancien regime, zaczeli przerabiac historie PRL na jedna wielka czarna plame. (Pisał o tym niedawno Mirosław Czech w GW.) Natomiast Generał zaczał dawac swiadectwo swojej prawdzie, na przykład piszac ksiazki i wygłaszajac mowy obroncze. Jesli komus sie nie podoba, ze Generał daje swiadectwo „swojej prawdzie” a nie po prostu prawdzie, to chcialbym zwrocic uwage, ze kazdy daje swiadectwo co najwyzej swojej prawdzie, tylko ze niektorzy nie dodaja słowka „swojej”. Co jednak nie zmienia istoty rzeczy.
    .
    Czy to nie jest zadziwiajace, ze nazwiska „Macierewicz” czy „Kaczynski”, ktore kiedys kojarzyły sie jednoznacznie na biało, teraz kojarza sie – powiedzmy – na łaciato? Zas nazwisko „Jaruzelski”, ktore kiedys oznaczalo diabła w okularach, teraz odnosi sie do pisarza i publicysty? Historia kołem sie toczy, co juz dawno stwierdzono. Ale zeby az tak?
    .
    A tak nawiasem, dzisiaj sa imieniny Generała.

  398. jasnaanielka napisał(a):

    Jestem bardzo zainteresowana odpowiedzią prawników na pytania, zadane przez Narciarza 2 – taki sam problem postawiłam w moim, niedawnym wpisie, ale nie tak dociekliwe pytanie zadałam.
    Tylko prośba do głosa, aby sprawę potraktował poważnie, a nie dawał kilka różnych wersji możliwych, ale niezbyt prawdopodobnych. Nie chodzi o literacką zabawę. To za nasze pieniądze, z budżetu, nasi przedstawiciele upijają się w pracy.
    Jakie przepisy regulują wydawanie darmowego alkoholu politykom, towarzyszącym prezydentowi i premierowi?
    W dzieciństwie słyszałam, że Niemcy w ramach kontyngentu, przydzielali Polakom pracującym w czasie wojny w podległych im zakładach darmowy alkohol. Ale im chodziło o rozpicie polskiego społeczeństwa. Czy te przydziały darmowego alkoholu dla naszych polityków mają doprowadzić do katastrofy w „wyższych sferach”?
    Ja wcale nie żartobliwie zadaję takie pytanie.
    Czyżby komuś zależało na upadku polskiej państwowości, rządzonej przez polityków, będących na permanentnej bani?

  399. jasnaanielka napisał(a):

    Narciarzu2 – Wojtku! Serdeczności z okazji imienin!
    Chyba się nie mylę?
    A jeśli nawet tak, to i tak SERDECZNOŚCI!!!

  400. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Polecam dzisiejszego Palikota,
    to odpowiedz na jakiś felieton Rokity ,którego nie czytałem,ale Palikota tak tam jest wykładnia dlaczego postępuje jak postępuje czyli Palikotyzm. Oto zapowiadany blog Palikota.

    http://palikot.blog.onet.pl/

    A poza tym czekam na sobotę na sąd II instancji i wyrok ciekaw jestem jaki.Oby pozostał bez zmian,może to otrzeżwiłoby PIS-owców przed kampanią nie tylko wyborczą ale kampanią kłamstw w całej ich działalności.
    Klamstwa serwowane Opinii od slawnej próby nawiązania koalicji z PO i rzekomo że to właśnie Platforma nie chciała. Przeciez Oni dawali takie warunki ktore PO nie mogła przyjąć,po ostatnie klamstwa w Kampanii.
    Dziwie sie ze Po nie reaguje i nie urządza sprostowań z dokumentami jak np. prawde o stoczniach, a teraz opinia publiczna uważ żw to PO winna sytuacji w stoczniach.
    Pozdrawiam

  401. narciarz2 napisał(a):

    Anielko:
    bardzo, bardzo Ci dziekuje! Dzisiaj sa nie tylko moje imieniny, ale takze urodziny. Co odnotowuje z pewna melancholia. Ale duzo bardziej mnie boli nie kolejna liczba, ktora mi przybyla do resume, ale to, ze snieg stopnial w Bristol. Mialem nadzieje na kolejna porcje podchodzenia pod gorke. A tak, to bede musial wreszcie skopac ogrodek.
    .
    A teraz zegnam sie pieknie i ide troche popracowac.

  402. jasnaanielka napisał(a):

    http://revelstein.blox.pl...../1308.html
    A tu ilustracja do problemu…

  403. Zofia napisał(a):

    Miner,
    poczytaj Rzeczpospolitą na temat polsko-ukraińskiego Baltic Business Forum – specjalny dodatek, dzisiaj dostarczony na Forum w Świnoujściu – co drugie zdanie niezgodne z prawdą , opracowanie polskiego MSZ nt. wskaźników ekonomicznych nie dokładne i skończone na listopadzie 2008r. Opis sytuacji politycznej nieco mija się z rzeczywistością.
    Ten materiał powinien Cię usatysfakcjonować.
    Mnie i zebranych na forum – już znacznie mniej.
    ***
    Szerzej jutro – muszę wracać, za 2,5 godz. mam pociąg do domu, po powrocie napiszę więcej, za kilka dni, po weekendzie dam pełną analizę wg ministra Szlapaka sytuacji na Ukrainie i porównam z tym co wymodziło polskie MSZ.
    Tak będzie najuczciwiej.

  404. Lex napisał(a):

    A propos czy Prezydentowi wolno pić „mocniejszy” alkohol w czasie wykonywania funkcji / pełnienia obowiązków ( nie chodzi o „pełnienie funkcji” w znaczeniu trwania kadencji).
    Najpierw trochę definicji aby była jasność czego dotyczy dyskusja:
    *
    PRACA -aktywność fizyczna lub intelektualna, której wymaga społeczeństwo lub którą narzuca sobie jednostka, aby tworzyć wartości użytkowe zaspokajające jej własne potrzeby, bądź potrzeby innych ludzi. Słowo praca ma wiele znaczeń. W języku potocznym bywa ono używane w dwojakim znaczeniu:
    • czynnościowym (funkcji) – jako określona forma działania czy wykonywana funkcja;
    • podmiotowym (rzeczowym) – jako wynik działania czy wytwór pracy.
    (Definicja za onetową encyklopedią)
    *
    PRACOWNIK ( za kodeksem pracy ) – pracownikiem jest osoba zatrudniona na podstawie umowy o pracę, powołania, wyboru, mianowania lub spółdzielczej umowy o pracę.
    *
    PRACODAWCA ( za kodeksem pracy ) – pracodawcą jest jednostka organizacyjna , choćby nie posiadała osobowości prawnej, a także osoba fizyczna, jeżeli zatrudniają one pracowników.
    *
    STOSUNEK PRACY ( za kodeksem pracy ) – Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca – do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem.
    *
    Wprawdzie mam niejaki kłopot z rozstrzygnięciem kto jest PRACODAWCĄ Prezydenta RP i pod czyim kierownictwem Prezydent RP wykonuje swoje obowiązki oraz kto ustala miejsce i czas
    (również nie chodzi o kadencję) wykonywania tych obowiązków to jednak skłaniałbym się do opinii, że jednak Prezydent RP wykonuje na podstawie wyboru pracę, – szczególnego rodzaju ale jednak – pracę.
    PS. 1. Per analogiam… A co jeśli prezydent miasta X „nawali” się w urzędzie w czasie godzin pracy, albo w urzędzie – po godzinach pracy albo wreszcie wykonując swoje obowiązki poza urzędem ?
    PS 2. Wszystkich obowiązuje obowiązujące prawo. Prezydenta RP również. Także ustawa „antyalkoholowa”.
    Prezydent RP nie stoi ponad prawem. Za naruszenia konstytucji i ustaw (antyalkoholowej także ) oraz w razie popełnienia przestępstwa Prezydent odpowiada przed Trybunałem Stanu.
    Moim zdaniem nie można tego mylić z faktycznym ( nie prawnym)brakiem możliwości pociągniecia Prezydenta RP do odpowiedzialności z powodów, że tak powiem – polityczno – parlamentarnych.
    PS. 3. Powyższe to mój pogląd osobisty i dyskusyjny z natury rzeczy. Ze zrozumieniem odniosę się do opinii odmiennych ale od dalszej dyskusji się powstrzymam. Z blogowego bowiem doświadczenia wiem, do czego hm…. dyskusja prowadzi. (Czytałem skrzętnie wszystkie poprzednie wpisy).

  405. głos zwykły napisał(a):

    Narciarzu2
    Jeśli to dzień dla ciebie podwójnie uroczysty, to nie wypada być dziś wobec ciebie złośliwym, cofam więc ów wpis dotyczący młodego technika, a nadto zobowiązuje się nie powracać to tej kwestii. Wszystkiego najlepszego z okazji imienin, i sto lat z okazji urodzin!

  406. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Drogi Zdzislawie Jeden,

    Czy mozesz bardziej uscislic co cie tak podniecilo w dzisiejszym Palikocie? Jakos nie moge do niczego dotrzec.
    .
    Jesli zas chodzi o czystosc „formy” tego blogu to chyba raczysz sobie zartowac. Nawet Gospodarz juz, zdaje sie, odpuscil te „forme”. Jakis czas temu zreszta A ty wciaz wierzysz w jakas „misje”? Przeciez krzyk sie podnosi „Precz z jednopartyjnoscia” PO. A ty wciaz w krucjate wyrwania chwasta wierzysz!
    .
    Twoj spalony zostal juz odgwizdany przez sedziego. Czas na przegrupowanie.

  407. głos zwykły napisał(a):

    …..Słuchajcie w sprawie spożywania alkoholu, to ja uważam, iż sprawa dotyczy tylko pracowników.
    …. Ja znam się na prawie pracy i kontraktach managerskich i wiem, że wielu członków zarządów nie ma umów o pracę.
    ….Stosunki pracy np. wyższych urzędników państwowych opierają się na mianowaniu, ale kto mianuje Prezydenta RP?
    ….Tutaj kluczowym pojęciem dot. zakazu spożywania alkoholu jest pojęcie zakładu pracy. Uważam, że pojęcie to nie dotyczy członków zarządów, rad nadzorczych, Ministrów, Podsekretarzy Stanu, Prezydenta, Premiera, a nawet Prezesa Sądu Najwyższego i Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego.
    ….Warto także pamiętać o tym, że wyżej wymienione osoby nie pracują po 8 godzin, ale często po 16 godzin, ja sam jak miałem jeszcze lepszą wątrobę, to z niektórych spotkań z zarządem byłem odwożony w stanach mocno wskazujących. Słowem ponieważ w ogóle niewiele pracowałem w życiu zawodowym w oparciu o umowy pracę nigdy owego zakazu nie przestrzegłem i kiedy tylko klient tylko chciał się napić, to mu do niedawna nieodmawiałem.
    ….Niestety po jednej z wielkich libacji alkoholowych, która trwała do późnej nocy w jednej z znamienitych korporacji prawniczych, tak się zatrułem alkoholem, że już od dwóch lat, nawet piwa nie pije.
    …I dam jeszcze jeden dobry argument, aby nieprzestrzegać rygorystycznie zakazów np. seks w pracy. Czy uprawiając go należy traktować miejsce pracy jako zakład pracy. Bo jeśli nie to trzeba wiedzieć, że seks bez dobrego wina jest jak róża bez bardzo sztywnych kolców.

  408. narciarz2 napisał(a):

    List Otwarty Do Pana Posla Janusza Palikota
    opublikowany na jego blogu
    http://palikot.blog.onet......forum.html
    .
    Drogi Panie Posle:
    namawiam Pana do wniesienia skargi (doniesienia o wykroczeniu albo przestepstwie) polegajacego na zlamaniu przepisow ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (Dz. U. 2007 nr 70 poz. 473), zgodnie z ktora zabrania się spożywania napojów alkoholowych na terenie zakładów pracy, oraz w środkach i obiektach komunikacji publicznej, i w obiektach zajmowanych przez organy wojskowe i spraw wewnętrznych. Picie alkoholu przez Prezydenta, jego urzednikow, a takze premiera (prosze pamietac, ze narazi sie Pan premierowi i ministrom!) odbywa sie na terenie „zakładów pracy” (Palac Prezydenta), a takze w obiektach zajmowanych przez organy wojskowe (samoloty sa obslugiwane przez wojsko).
    .
    Jestem pewien, ze narazi sie Pan bardzo wielu ludziom, takze z PO, jesli sprobuje Pan egzekwowac istniejace przepisy. Ciekaw jestem, czy Pan sie na to odwazy? Na przyklad, przyszly Premier wraz z Prezydentem wypili cztery butelki wina na terenie „zakładów pracy” przed wyborami 2007 roku. Nie tylko wypili, ale przyznali sie publicznie i media o tym napisaly. To bylo zlamanie ustawy. Dlaczego nikt wtedy nie zareagowal na lamanie prawa? Do dobrze, ze Pan to robi teraz, ale prosze byc konsekwentnym i wskazac palcem wszystkich winowajcow, a nie tylko jednego.
    .
    Ja uwazam, ze prezydent, premier, marszalek Sejmu, itp., to sa urzednicy oplacani z pieniedzy podatnika. Prawo ich obowiazuje tak samo jak kazdego obywatela. W tej sytuacji pytanie nie brzmi “jakiemu prawu podlega prezydent albo premier”, bo to jest jasne: takiemu, jak wszyscy. Pytanie brzmi “jak ich pociagnac do odpowiedzialnosci”. Kara, nawet tak niska jak 100 zl przewidziane w ustawie, im sie nalezy. Trzeba te kare wyegzekwowac i trzeba to zrobic publicznie dla zaznaczenia, ze „najwyzsi przedstawiciele” takze sa obywatelami.
    .
    Moim zdaniem, koniecznie nalezy dopuscic do publicznej debaty (na sali sadowej), czy Sejm oraz inne siedziby wladzy sa, czy nie sa “zakładami pracy”. W tej debacie chodziloby o to, aby publicznie postawic pytanie, czy wladze sa, czy nie sa wyjete spod prawa obowiazujacego obywateli? Jesli to pierwsze, to dobrze byloby, zeby obywatele na wlasne oczy zobaczyli arogancje wladzy.
    .
    W moim apelu do Pana Posla nie chodzi o kilka “malpek” albo o 100 zlotych kary. Mi raczej chodzi o to, zeby publicznie postawic pytanie, czy najwyzsze wladze podlegaja takiemu samemu prawu, jak reszta spoleczenstwa. To jest pytanie fundamentalne zarowno dla ustroju, jak tez dla wydarzen politycznych w Polsce. Jak na razie, wladze zachowuja sie tak, jakby dzialaly w ustroju feudalnym. I wlasnie na ten temat powinna byc debata.

    Z powazaniem,
    Wojtek Skulski, fizyk
    pracownik naukowy Uniwersytetu w Rochester
    Rochester, NY, USA

  409. Stan napisał(a):

    Narciarzu,

    Wszystkiego najlepszego z okazji podwójnego święta.
    Życzę Ci żeby zawsze na widok pięknych kobiet gotowała się w Twoich żyłach, i tak gorąca, polska krew.
    Myślę, że niedługo sćiągniesz do Polski (bo to kraj wybrany), a Twoim portem macierzystym będzie Sopot, który mimo problemów robudowuje marinę przy molo.
    Pobyt w Polsce to jest coś tak zwariowanego i wspaniałego, że utrata choćby odrobinę naszego absurdu jest stratą niepowetowaną.
    Gdbyś pomógł Gospodarzowi zrobić gazetę elektroniczną byłbyś nieśmiertelny dla blogowiczów stale męczących się z tą umiarkowanie estetyczną szpaltą.

    Stan

  410. jasnaanielka napisał(a):

    głosie! – Powiedz zatem, jak ty możesz teraz pracować, skoro nie pijesz? Znaczy, donosiciel, albo świnia. I co z tymi kolcami, skoro nawet piwa nie tolerujesz?
    Ty się dobrze zastanów, zanim coś pacniesz na klawiaturę :D
    No i jeszcze jeden drobiazg… chyba nie piłeś za państwowe pieniądze, tylko ktoś za te trunki płacił z własnej kieszeni. A nasi najlepsi – kwiat społeczeństwa, czy też jego wykwit, bezczelnie piją na krzywy ryj, za pieniądze podatnika. I jest ktoś, kto decyduje, że się ten kontyngent politykowi z kieszeni społeczeństwa należy. Jak psu miska.
    Mnie się to nie podoba i uważam, że jest to bezprawie i łajdactwo z rozpustą w jednym.
    Za moje i twoje pieniądze.

  411. Lex napisał(a):

    Uwaga uzupełniająco – prostująca do uwagi w sprawie Prezydent a spożywanie alkoholu:
    naruszenia zakazów i nakazów dot. spożywania alkoholu stanowią wykroczenia a za popełnienie wykroczenia Prezydent RP nie odpowiada, nawet przed Trybunałem Stanu. Tak więc mamy następujący stan faktyczno – prawny: spożywanie alkoholu w czasie i w miejscu pracy przez Prezydenta stanowi moim zdaniem naruszenie postanowień ustawy anty-alkoholowej i kodeksu pracy, ale ponieważ naruszenia te są wykroczeniami Prezydent za nie nie odpowiada; ani karnie, ani wykroczeniowo, ani dyscyplinarnie, ani służbowo. W tym sensie i przypadku Prezydent rzeczywiście „stoi ponad prawem”. Nie zmienia to jednak faktu, że Prezydent RP narusza (również moim zdaniem) obowiązujące prawo, którego przestrzegania jest przecież strażnikiem., a przynajmniej – powinien być.
    Ot taki sobie paradoks.

  412. narciarz2 napisał(a):

    kto mianuje Prezydenta RP?
    Zgromadzenie Narodowe.

  413. narciarz2 napisał(a):

    Sytuacje „malpek” mozna zanalizowac, jak nastepuje.
    Kupuja, bo sie przyznali. Nie ma watpliwosci. Nie ma takze watpliwosci, ze organa panstwa, a takze partie, sa finansowane z pieniedzy podatnika.
    Pytanie 1. Czy wolno kupowac alkohol za pieniadze podatnika?
    Mozliwosc 1a.Nie wolno. Pociagnac do odpowiedzialnosci za niewlasciwe uzycie publicznych pieniedzy.
    Mozliwosc 1b.Wolno. Nalezy zmienic prawo, bo jest to razaca sprzecznosc z ustawa przeciwalkoholowa.
    Pytanie 2. Co zrobili z alkoholem po kupieniu?
    Mozliwosc 2a. Wylali. Trzeba ich scigac za marnotrawstwo.
    Mozliwosc 2b. Wypili.
    Pytanie 3. Gdzie wypili?
    Mozliwosc 3a. W pracy. Trzeba ich scigaz z mocy ustawy antyalkoholowej.
    Mozliwosc 3b. Poza praca. Trzeba ich scigac za przywlaszczenie.

  414. narciarz2 napisał(a):

    nieprzestrzegać rygorystycznie zakazów np. seks w pracy.
    Jeden prezydent juz prawie polecial za seks w pracy. Co prawda obronil stolek, ale potem Al Gore przegral wybory.
    .
    Poza tym nie doprowadzaj prosze dyskusji do absurdu. Pytanie nie brzmi „w jaki sposob usprawiedliwic picie przez politykow”, a takze „w jaki sposob usprawiedliwic wydawanie przez nich publicznych pieniedzy na osobiste przyjemnosci”. Tym sie zajmuja spin-doktorzy. Pytanie brzmi „w jaki sposob obywatele moga odzyskac kontrole nad rozpasanymi quasi-feudalami, w ktorych w praktyce przeistoczyli sie tak zwani przedstawiciele”.

  415. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Dyplomato przyuczony
    A propos co widze u Palikota.
    Widzę ze bezkarność braci zmusiła Palikota do dzialania chce wykazać zaklamanie pruderie obrażanie ludzi, i ich „doskonałość i szlachetnosc chce obalić ,mit jaki o sobie wytworzyli bracia . A jezeli tego nie widzisz to Twoja strata Dyplomato
    Pozdrawiam

  416. głos zwykły napisał(a):

    jasnaanielko,
    …..Ja napisałem, że z „niektórych”, a w sprawie seksu wyraziłem także ogólną opinię, że bez dobrego wina czasami sam kwiat nie wydaje się tak piękny i ponętny, a w związku z tym ….
    …..Poza tym nie jestem zwolennikiem poszukiwania równości wobec prawa w takich błahostkach, gdy ogół norm etycznych jest nieprzestrzeganych przez każdą z władz państwowych i wielu funkcjonariuszy.
    ….Generalnie trzeba mieć pewien dystans do kwestii przestrzegania prawa, aby nie popaść w fanatyzm.
    ….Nie tak dawno zostałem zatrzymany za przejazd na czerwonym świetle, zdarzyło się że były to święta, dopędził mnie wóz policyjny, po iluś tam kilometrach. Ale ja do policjanta z pretensją, że przecież na widok koguta ustąpiłem im z drogi, na to on im odpowiada, że przejechałem przez czerwone światło i to z dużym opóźnieniem, i zaprasza do samochodu. Więc wsiadłem, ale nie daję za wygraną. Mówię panie władzo, ja dzisiaj nie piłem, a na to pan władza mi odpowiada – czasami trzeba się napić! I mówi: – 500 złotych mandatu. Ma Pan jakieś punkty karne? Odpowiadam, że kierowca bez punktów karnych jest jak żołnierz bez karabinu. I zaraz dodaje a jak by Pan złapał w święta sąsiada, to też dałby mu Pan mandat. Na to policjant mówi ponieważ są święta mogę panu dać 300 mandat w wysokości złotych. Przyjmuje Pan? Odpowiadam. Przyjmuje!
    ……I w tym momencie odwraca głowę do mnie drugi policjant i mówi: a sąsiad wszystkiego najlepszego!

  417. jasnaanielka napisał(a):

    głosie – wiedziałam, że prawnicy, to często cynicy :) ale do do tego stopnia? :(

  418. Lex napisał(a):

    Gwoli doprecyzowania i wyjaśnienia:
    Prezydent RP jest wybierany, – nie mianowany ani powoływany.
    Przed Zgromadzeniem Narodowym Prezydent- elekt składa jedynie przysięgę, która jest warunkiem skutecznego objęcia urzędu.

  419. głos zwykły napisał(a):

    Narciarzu2
    Pytanie brzmi “w jaki sposob obywatele moga odzyskac kontrole nad rozpasanymi quasi-feudalami, w ktorych w praktyce przeistoczyli sie tak zwani przedstawiciele”.
    _____________
    W moim przekonaniu odpowiedź brzmi :przede wszystkim zmieniając system polityczny w taki sposób, aby wyborcy mieli rzeczywisty wpływ na wybór polityków, którzy mają zostać liderami partii, a nie wybierali tych liderów, którzy są założycielami partii lub w jakiś sposób poprzez ogólny konsensus członków partii za liderów uznawani

  420. jasnaanielka napisał(a):

    Moja znajoma, mieszkająca w Szwecji, przejechała na pustej drodze pod pomarańczowym i czerwonym. Została zatrzymana przez policyjny patrol, skierowana na najbliższy zjazd do stacji benzynowej i tam wysadzona z samochodu dostała takie pranie mózgu, że zapomniała, jak się nazywa. Okazano jej zdjęcie z fotoradaru, dość niewyraźne, ale ona w zdenerwowaniu podpisała, że to ona i jej samochód, tym bardziej, że w tym czasie jej 7-letni syn biegał zszokowany po parkingu z płaczem. Dostała do ręki papier z pozwoleniem dojechania do domu i zaparkowania samochodu, bez prawa zasiadania za kierownicą od tej chwili, bo miała do zdania pełny egzamin z prawa jazdy!!! Była świeżym kierowcą, jeszcze nie upłynęło 2 lata od zdobycia prawa jazdy. Jej mąż dostał powiadomienie, że odpowiada za to, aby żona nie siadała za kierownicę – samochód był wspólny. Do tego był solidny mandat, nie licząc tego, że za egzamin też trzeba było zapłacić.
    Próbowali się odwoływać. Pojechali na policję, aby wyjaśnić, że było niskie słońce, które oślepiało, że zmiana świateł była niezauważalna, że na zdjęciu nie widać wyraźnie ani numeru samochodu, ani twarzy kierowcy. Pytanie brzmiało; czy to pani podpisała oświadczenie, że przejechała na zmienionych światłach? A my tu jesteśmy od tego aby…….. wszyscy byli bezpieczni i czuli się obywatelami państwa prawa. Czy jeszcze coś pozostaje do wyjaśnienia? Dziękujemy…
    ;
    Pani musiała przejść całą procedurę, egzamin teoretyczny i praktyczny, zanim dostała prawo jazdy powtórnie.
    I mnie się takie podejście do prawa podoba.
    Ja nie zgadzam się z takim podejściem, jakie głos – PRAWNIK!!!
    prezentuje powyżej:
    #

    …..Poza tym nie jestem zwolennikiem poszukiwania równości wobec prawa w takich błahostkach, gdy ogół norm etycznych jest nieprzestrzeganych przez każdą z władz państwowych i wielu funkcjonariuszy.
    #
    I TO NALEŻY ZMIENIĆ!!!

  421. głos zwykły napisał(a):

    jasnaanielko,
    ……W Polsce nie należy dawać Policjantom zbyt dużej władzy, bo są częścią biurokratycznego i nieefektywnego systemu ochrony porządku publicznego.
    ……Masz wyraźną tendencję do szukania ideału, a takiego nie ma więc znajdziesz tylko dyktatora, który go tylko udaje.

  422. Lex napisał(a):

    Narciarzu,
    poza dyskusją. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin i imienin od Lexa.
    Oby Ci się darzyło pod każdym względem: zdrowotnym, materialnym, zawodowym, uczuciowym ( a jakże), a także pod każdym innym, na jakim i na którym Ci zależy oraz spełnienia wszelkich zamierzeń i planów.

  423. narciarz2 napisał(a):

    Prawnik napisal: Generalnie trzeba mieć pewien dystans do kwestii przestrzegania prawa, aby nie popaść w fanatyzm
    Prawnik najwyrazniej pobieral nauki u profesora Falandysza.

  424. jasnaanielka napisał(a):

    Nie wnioskuję o władzę dla policji! Chcę, aby wykonywali uczciwie swoje obowiązki i stosowali się do obowiązujących przepisów a nie wdawali w negocjacje o wymiarze mandatu, bo oni nie są od tego.
    A prawnik też powinien się stosować do przepisów prawa, nie zaś je relatywizować. Ludzie w Polsce są od podstaw zdeprawowani i wciąż omijanie prawa jest powodem do dumy i pochwalenia się przed znajomymi. Jak choćby z tym podpaleniem łąki… Przecież prawo zabrania! Wyginęło wiele małych zwierząt, wiele ptasich gniazd.
    A podpalacz świetnie się bawił i jeszcze na dodatek się chwali!!!

  425. narciarz2 napisał(a):

    Lexie, bardzo dziekuje! Tobie nawzajem zycze wszystkiego dobrego, a przede wszystkim zdrowia.

  426. narciarz2 napisał(a):

    Anielko, ja tez podpalalem trawe na Wale Miedzeszynskim. Mialem wtedy ponizej 15tu lat. Pozniej zrozumialem, ze z ogniem nie ma zartow. Tu w USA ciagle slyszymy, ze na Zachodnim Wybrzezu jest ogromny pozar, ktory sie zaczal od ogniska. A czasem ktos chcial sobie wypalic krzaki na dzialce, ale sie ronioslo i spalilo sie kilkaset domow. Jesli tego kogos zlapia, to wedruje do wiezienia. I slusznie.
    .
    Nie wymagajmy od Glosa zbyt wiele. Niektorzy dorosli sa jak dzieci. Nie rozumieja, ze poza ich „och, ach” liczy sie cokolwiek innego. Jak na przyklad zwierzeta.

  427. narciarz2 napisał(a):

    Glos napisal: przede wszystkim zmieniając system polityczny w taki sposób, aby wyborcy mieli rzeczywisty wpływ na wybór polityków
    .
    W praktyce najlepsi ludzie, jesli dostaja do reki niekontrolowana wladze albo mozliwosc niekontrolowanego wydawania pieniedzy, zamieniaja sie w feudalow. Owszem, nalezy wybierac dobrych a nie zlych. Ale potem tych dobrych nalezy kontrolowac. To juz zauwazono dosc dawno temu. Od tego jest trojpodzial wladzy.
    .
    Najlepszy w warunkach braku kontroli przeksztalci sie w Krola-Slonce. I to wlasnie obserwujemy w Polsce. I to wlasnie nalezy zmienic.

  428. głos zwykły napisał(a):

    ……Wypaliłem w sposób kontrolowany nieużytek, który sąsiaduje z moim domem, który stanowi zagrożenie dla niego, bowiem nikt owego nieużytka n nie kosi. Trawa, która zamienia się w słomę na wietrze dostałaby się do drzew mojego domostwa w 10 minut.
    …..Problematyka zaś przestrzegania prawa występuje zazwyczaj w pewnym uwikłaniu z rzeczywistymi stanami rzeczy, gdzie każda ze stron może różnie rozumieć co jest prawem, poprzez pryzmat własnych interesów.
    ….Kontrolować się nie da, bez pociągania do odpowiedzialności, rozważmy więc jak pociągnąć do odpowiedzialności prezydenta, i inne osoby, które naruszają prawo. Czy ktoś ma jakiś pomysł?

  429. jasnaanielka napisał(a):

    I tu leży ten pies pogrzebany :D
    Gdybyś głosie spróbował wypalić ten nieużytek w takiej Szwecji :D
    Tam nie wolno spalić nawet tych gałęzi, które zetniesz, przycinając żywopłot. I nikomu do głowy nie przychodzi, że można by tak szybko….
    Tam sobie wypożyczają przyczepkę w kilku sąsiadów albo indywidualnie i wywożą urobek do kompostowni.
    Nuda.
    Nawet grill mają na gaz z butli, bo węglem drzewnym też palić nie wolno. W ogóle nie wolno dymić i już.
    Nuda.

  430. narciarz2 napisał(a):

    Kontrolować się nie da, bez pociągania do odpowiedzialności, rozważmy więc jak pociągnąć do odpowiedzialności prezydenta, i inne osoby, które naruszają prawo. Czy ktoś ma jakiś pomysł?
    Z prezydentem jest rzeczywiscie pewien techniczny klopot, i to podwojny. Pierwszy taki, ze on ma immunitet. Drugi taki, ze stal sie chlopcem do bicia. Natomiast takiego klopotu nie ma z jego ministrami. Tych nalezaloby pociagnac za konsekwencje. Za co, to juz napisalem. Podobnie nalezaloby pociagnac premiera, a jesli nie jego, to ministrow. A jesli nie ministrow, to innych urzednikow.
    .
    Cala operacja pociagania mialaby taki pragmatyczny cel, zeby ukrocic poczucie bezkarnosci. Niekoniecznie nalezy pociagnac najwyzszego przedstawiciela za jego konkretne przewinienie. Nalezy generalnie dobierac sie do skory wladzy na wszelkie mozliwe sposoby, zeby nikt tam nie czul sie bezkarny. Oni nie powinni sie bac CBA, bo te sobie owina dookola palca. Oni powinni sie bac obywateli.
    .
    Tak nawiasem, to wlasnie poslalem moj list otwarty do Palikota do GW. Namawiam tu obecnych, aby skopiowali tekst i tez poslali do gazet, jak rowniez do swoich wlasnych tzw. „reprezentantow”. Chyba macie posla, na ktorego zescie glosowali? To mu poslijcie. Poslijcie takze PiSowcom. To nic nie kosztuje. Niech czuja na plecach oddech obywateli.
    .
    A ze nie odpowiedza? Oczywiscie, ze nie odpowiedza. Za dwa tygodnie poslijcie ponaglenie z kopia do lokalnej gazety i komentarzem, ze Wasz lokalny posel ma gdzies swoich wyborcow. Jesli taki list sie ukaze w gazecie, to posel albo przestanie miec gdzies, albo nie zostanie wybrany, miejmy nadzieje. Trzeba pisac, pisac, i pisac. Nic wiecej nie mozecie zrobic, ale tyle jednak zrobic mozecie.
    .
    Generalnie, nalezy obnazac ich moralna nedze nie czekajac, az to za was zrobi Palikot albo Gospodarz. Panu Januszowi trzeba pomagac.

  431. głos zwykły napisał(a):

    jasnaanielko,
    Jeden z moich klientów wykształcił i wychował się w Szwecji i jego zdaniem jest to państwo policyjne i rasistowskie :D

  432. głos zwykły napisał(a):

    Drogi Narciarzu2
    Ja stosuje taką metodę mniej więcej od 15 lat. Nie mogę powiedzieć – bez skutku, ale i nie mogę powiedzieć o sukcesie :(
    W każdym razie, o tyle mi to pomogło, że nie emocjonuje się i nie denerwuje. Piszę jednak swoje własne pismo do sądu, że „Wasz sąd jest skorumpowany

  433. głos zwykły napisał(a):

    Polecam także artykuł o indyjskiej demokracji na stronie 48 Newsweeka 17/2009, z którego jasno wynika, że symptomy upadającej demokracji są takie:
    1) partie to przedsiębiorstwa rodzinne;
    2) opłacanie wyborców łapówkami i kiełbasą wyborczą plus nielegalne finansowanie kampanii wyborczej;
    3) debata publiczna i wyborcza nie ma poważnego charakteru debaty, lecz utarczek słownych, skandali personalnych i obietnic bez pokrycia,
    w rezulacie
    4) duża ilość osób z zarzutami karnymi zasiada w parlamencie;
    5) żadna partia nie jest w stanie wyłonić w rozdrobnionym parlamencie większości
    _________
    Do rozpadu demokracji doszło kiedy umarły wielkie autorytety moralne tego kraju, które dały jednak mu utopijne idee i stworzyły nieprzystosowane do efektywnego sprawowania władzy instytucje.

  434. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Zdzislawie,

    Napisales, ze Palikot „chce wykazać zaklamanie pruderie obrażanie ludzi, i ich “doskonałość i szlachetnosc chce obalić ,mit jaki o sobie wytworzyli bracia. A jezeli tego nie widzisz to Twoja strata Dyplomato”.
    .
    A mnie sie wydawalo, ze to wszystko juz dawno zostalo wykazane i to skutecznie raczej, sadzac po ostatnich notowaniach PiSu i samych braci. Nic nowego nie moglem dojrzec w zaleconej i zlinkowanej przez ciebie lekturze. Dlatego latwo mi dosc bedzie przebolec te moja strate.
    .
    Na koniec postawie kropke nad i, Zdzislawie. Jesli czlonkowie rzadzacej partii zwalczaja, nawet at nozjum, partie opozycyjna i jej przywodcow, to jeszcze idzie zrozumiec. Bo taka narzucili sobie role, oplacani przez podatnikow i niech im bedzie. Az do nastepnych wyborow. Jesli natomiast ty, tenze podatnik, jeszcze i czas swoj poswiecasz na wywalanie otwartych juz dawno drzwi i gloszenie tych „rewelacji”, to mnie sie ogromnie jakos przykro robi. Bo wtedy widze wyraznie, zes nie tylko nudziarz ale i kiep.

  435. maciek.g napisał(a):

    Wszystkiego najlepszego i stu lat (przynajmniej) dla Narciarza2

  436. maciek.g napisał(a):

    Zgadza się Szwecja jest państwem policyjnym, ale jednocześnie obywatelskim. Tam obywatel o wszystkim doniesie policji. Wiele rzeczy może się tam nie podobać. Ale w wielu mają rację

  437. Snarski napisał(a):

    Narciarzu, miales ogrodek kopac dzisiaj. Rozumiem, ze to zamiast obciagania malpki w swoje imienino-urodziny. Niech ci sie zatem podwojnie swieca! Przy herbatce.
    .
    Z tym listem otwartym do Palikota o niepicie alkoholu na sluzbie to juz widze zes glosa w maliny wpuscil. I dobrze mu tak. Czy mialbys jakis pomysl na wychwycenie i zarejestrowanie ilu innych blogowiczow sie zlapie na twoja odezwe „Trzeba pisac, pisac, i pisac. Nic wiecej nie mozecie zrobic, ale tyle jednak zrobic mozecie.”? Taki statystyczny odczyt bylby ciekawszy jeszcze niz np. liczba wyswietlen na blogu p. Kuczynskiego.
    .
    Przedni to pomysl, naprawde, do Palikota akurat kierowac odezwe o niepicie alkoholu. Bo innego urzedujacego posla nie ma, o ile wiem, ktory by multimilionerem zostal wlasnie dzieki naszej najpiekniejszej cesze narodowej: piciu alkoholu. Przed praca, w pracy i po pracy.
    .
    Tylko Palikot taka odezwe moze uwiarygodnic w naszym kraju. Podcinajac galaz, z ktorej tak bujne owoce zebral. Wszyscy inni, przeciez tylko tracacy a nie zarabiajcy na naszej cesze narodowej, beda hipokrytami nawolujac siebie i innych do niepicia. Wielkie mi bohaterstwo ukrocic pijanstwo w pracy, zarabiajac na tym. Podczas gdy business Palikota miliony na tym straci! Jesli to bedzie uwiarygodnieniem odezwy to ja juz nie wiem co tym uwiarygodnieniem moze byc.
    .
    Narciarzu, tys wielki jest. I masz 100% racji: „Panu Januszowi trzeba pomagac.”

  438. Snarski napisał(a):

    Wcielo „nie”. Mialo byc: Jesli to NIE bedzie uwiarygodnieniem odezwy to ja juz nie wiem co tym uwiarygodnieniem moze byc.

  439. narciarz2 napisał(a):

    Snarski, dziekuje za ironiczne zyczenia! Kiedy bylem w PL, to mnie przestrzegano, zebym nie kupowal Cin-Cin, bo paskudne jest. No, i co z tego? Kazimierz Wielki tez byl swinia.
    .
    Tu w USA jest taki zwyczaj, ze do reprezentatnta sie pisze. Glownie przez strony internetowe. Automatycznie otrzymujesz potwierdzenie i podziekowanie. Co ciekawsze, obsluga biura czyta, zas reprezentatnt czasem podejmuje dzialania. Mysle, ze nie zaszkodzi sprobowac czegos podobnego w PL. W razie braku odpowiedzi, co tez jest prawdopodobne, mozna sprawe ciagnac przez posylanie listow poleconych z potwierdzeniem odbioru. Kopia do gazety. Ja sie spodziewam, ze to moze zadzialac, bo biurokracja wszedzie rzadzi sie podobnymi prawami, ktore bywaja niepojete.
    .
    Powiem Ci, w jaki sposob w stanie wojennym dostalem paszport. (Tylko nie donies do IPN, bo zaraz tam mi zaloza antydatowana teczke.) Wiosna ’82 wrocilem z wojska do pracy w Swierku. Dostalem zaproszenie na wyjazd naukowy do Niemiec. Dostalem odmowe paszportu. Wiedzialem, ze podobno po wojsku nie puszczaja. Poszedlem z zaproszeniem i odmowa do komisarza wojskowego. Nie pamietam, czy sam na to wpadlem, czy ktos mi poradzil. Zapytalem, co mam zrobic. Komisarz wzial odmowe, wycedzil przez zeby „ach, ci wojskowi” (zbaranialem), po czym powiedzial „wyslac list polecony z potwierdzeniem odbioru do WKU i poprosic o zgode na wyjazd”. Tak zrobilem. Po krotkim czasie przyszla odpowiedz „WKU nie ma obowiazku wyrazac zgody”. Myslalem, ze nic nie pomoglo, ale poszedlem do paszportowni. Pan w paszportowni, na pewno SBek ale sympatyczny, powiedzial: „Swietnie. Skoro tak napisali, to znaczy, ze sie zgodzili.” I dostalem zgode na wydanie paszportu. Do Niemiec co prawda nie pojechalem, bo ktos z kierownictwa Instytutu sie nie zgodzil, ale przeszkody do wydania paszportu zniknely.
    .
    Krotko mowiac, z biurokracja nie wiadomo. Trzeba myslec ich kategoriami, i wtedy mozna sie bardzo zdziwic. Na przyklad, moze ktos sprobuje uzyskac od urzednikow prezydenta bardz premiera oswiadczenie, na podstawie jakiego przepisu kupowali alkohol? Jesli oni poczuja, ze maja podpisac cos, z czego mozna by wnosic, ze lamali postanowienia ustawy, to moga sie bac nastepnym razem. I o to wlasnie idzie, zeby sie bali robic swinstwa.
    .
    Koniecznie z potwierdzeniem odbioru. Inaczej wyrzuca do kosza.

  440. Ewa-Joanna napisał(a):

    Glosie,
    ja na temat http://kuczyn.com/2009/04.....ment-75202 czyli owego mandatu.
    A u mnie nie pogadasz! Ostatnio jak jechalam do Sydney troche za szybko drapnal mnie drogowiec „na przekroczeniu”. Milo, uprzejmie (u nas sie nie wysiada z samochodu!) wlepil mi mandacik. Dyskusji nie ma! Kazda dyskusja moze prowadzic do dodatkowego „utrudniania” albo innego „oporu”. A w radiowozie kamery, a pan gliniarz ma mikrofon, calosc nagrywana. Zdjecia w radarze. Moge nie placic i leciec do sadu, ale kto ma na to czas. Ale nie ponegocjujesz…

  441. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    nie zrozumialam – to bylo w Polsce czy w Szwecji? Z ta znajoma na czerwonym swietle?
    Bo albo w tym czegos za duzo albo za malo, ale pasowac to nie pasuje.
    A we wszystkim innym sie zgadzam!

  442. Ewa-Joanna napisał(a):

    Narciarzu,
    ode mnie tez wszystkiego najlepszego w tym podwojnym dniu.
    Co ty w tym sniegu widzisz? :)

  443. Ewa-Joanna napisał(a):

    Masz racje Narciarzu,
    pisac i pisac, ale komu sie zechce?
    W Polsce wszyscy z gory zakladaja jak ow Smurf Maruda, ze „nie uda sie” to po co sie wysilac. A ty masz racje z ta biurokracja. Na razie jak widze ludzie pyskuja i nie zgadzaja sie po blogach, ale poza tym, to kazdy czeka, aby zrobil to ten ktos drugi „ktos”.

  444. Ewa-Joanna napisał(a):

    A to jest rzeczywiscie wazne, przelom po prostu.

    Zgodnie z nowelizacją dotychczasowy przedmiot szkolny „przysposobienie obronne”, realizowany w szkołach ponadgimnazjalnych, zostanie od roku szkolnego 2012-2013 zastąpiony przedmiotem „edukacja dla bezpieczeństwa”. W gimnazjach zaś od września 2009 r. przedmiot „edukacja dla bezpieczeństwa” zastąpi dotychczasową ścieżkę edukacyjną „edukacja obronna”.
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html

  445. Ewa-Joanna napisał(a):

    No i nie rozumiem, glupia pewnie jestem dokumentnie. Nie rozumiem bowiem jak mozna handlowac interesem Polski i jeszcze tak otwarcie o tym mowic!
    http://wiadomosci.gazeta......otygi.html
    Farsa jakas.

  446. Snarski napisał(a):

    Dzisiaj nie sa moje ani urodziny ani nawet imieniny wiec sie nie wykrece od kopania ogrodka. Zostalo jeszcze kilka godzin dnia w mojej ‘time zone’. Czyli krotko ci odpowiem, z koniecznosci. Pytanie: „na podstawie jakiego przepisu kupowali alkohol?” nie pchnie ciebie ani o cal do przodu, Wojciechu Solenizancie. Bo gdzie jak gdzie ale w Priwislankoj Stranie tzw. fundusz reprezentacyjny nie zostal wymyslony do kupowania lemoniady. Kazdy wczesny Palikot, planujac robic fortune na uwolnieniu handlu alkoholem spod monopolu panstwowego – a te podchody juz min. Wilczek umozliwil grubo przed okraglym stolem – fundusz ten potrafil wykorzystac i czynnie i biernie. I do dzisiaj ‘reprezentacyjnosc’ kwitnie jako wspanialy zwyczaj narodowy. U ciebie tez zreszta nawet w niewielkich firmach sporo mozna zakupic w ramach tzw. petty cash czy innych miscellaneous expenses. CBDD.

    Bez ironii: czas juz ci tego bubbly strzelic dzisiaj. Bo happy hour juz powinienes rozpoczynac chyba. Wszystkiego najlepszego! A nawiasem mowiac: czy ty czasem nie okragle jakie urodziny dzisiaj celebrujesz?

  447. Patrycja_Zab napisał(a):

    Ewo-J, jestes jak zwykle niezawodna. Zjawiasz sie na czas i to z gotowymi linkami. Co ja bym bez ciebie zrobila.
    Ale pytanie jedno mam: o jakim handlu interesem Polski mowa, Ewuniu? Bo chyba nie o handlu ambasadorami? Czy mamy nastepne kuriozum nasze: ambasador a sprawa polska? Bo wszedzie indziej ambasodor moze byc tylko tuba rzadu. Jesli nie jest, tube sie wylacza. I po krzyku. No, chyba ze mamy do czynienia z rzadem, co jest za i przeciw. Wtedy beda jaja.

  448. Ewa-Joanna napisał(a):

    Patrycjo,
    sniadanie bowiem zwykle o tej porze jadam, albo kawe pije, a brzydki zwyczaj czytania przy jedzeniu mam, to i linki znajduje.
    Interes to z tymi ambasadorami zwiazany – taki bez akredytacji to tyle samo znaczy co ty czy ja a kosztuje :) Posmiewisko i tyle – „Panie premierze, jestem ambasadorem RP, tylko jeszcze Pan Prezydent musi podpisac, a na razie to tak jakby mnie nie bylo..” Kto powazny bedzie z takim gadal?

  449. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Choc mnie nikt do tablicy nie wywoluje to jednak poczulem sie zobowiazany do zabrania glosu ws. nominacji b. min. Fotygi na ambasadora przy ONZ. Nasze drogie panie, Ewa-Joanna i Patrycja wypuscily sie na to terytorium. Zapewne z racji posuchy tematycznej na blogu.
    .
    Rozumiem, ze kandydatura p. Fotygi zaistniala tylko z tej racji, iz prezydent Kaczynski ja wysunal. Gdyby nie on, przypuszczalnie nie byloby sprawy bo nikt z ramienia obecnego rzadu by tego nie uczynil. A po zaistnieniu kandydatury, szczegolnie jesli jest nia b. minister spraw zagranicznych, rzecz sie toczy juz droga nominacji. Czyli przewazaja argumenty PRAKTYCZNOSCI danej nominacji. W przypadku p. Fotygi owa ‘praktycznosc’ okreslil prezydent a nie rzad: albo moja kandydatka dostanie te nominacje z MSZ albo ja nie podpisze szesciu innych nominacji ambasadorskich.
    .
    W wiekszosci innych przypadkow ta ‘praktycznosc’ jest mniej szantazo-podobna. Po prostu rzad wypycha kogos ‘w ambasadory’ – bo o to najczesciej, z takich czy z innych powodow, chodzi – i odpowiednia komisja sejmowa nie stara sie za bardzo byc przeciwna. Chyba, ze sa do tego jakies alarmujace powody. Ale nawet i przy braku rekomendacji komisji sejmowej, MSZ nominacje moze dac i prezydent ma ja podpisac. To jest, jesli to bedzie ‘normalny’ prezydent. Jak wiadomo, Lech Kaczynski normalnym prezydentem nie jest. On jest ‘prezydentem swojego brata’, jak to celnie ujal Gospodarz na tym blogu. Brat zas jest szefem opozycji i robi wszystko, by rzadowi utrudniac zycie. Takie kuriozum polskie.
    .
    Wszyscy ambasadorowie MUSZA wykonywac to, co ich przelozeni z MSZ nakaza. Owszem, maja prawo do wlasnych pogladow, ale w dyplomacji tych pogladow sie nie glosi. Szczegolnie na poziomie ambasadora. ‘Moje poglady sa pogladami mojego rzadu’ to ambasadorska dyplomatyczna i norma i mantra. Ulatwia zycie wszystkim bez wyjatku.
    .
    Czy tym sie kierowala sejmowa komisja spraw zagranicznych, zatwierdzajac kandydature p. Fotygi na ambasadora przy ONZ? Bo jej czlonkowie wiedzieli od samej zainteresowanej co ona naprawde mysli o obecnym rzadzie. A moze bardziej panie poslanki i panow poslow obchodzil szantaz pana prezydenta Kaczynskiego i nie mysleli oni za wiele o przydatnosci bylej pani minister na ambasadorska funkcje?
    .
    Wydaje sie, ze komisja sejmowa kierowala sie PRAKTYCZNOSCIA tej nominacji. Rekomendacje Fotydze dano, wiedzac, ze MSZ nie musi sie nia kierowac. Ale gdyby okazalao sie absolutna koniecznoscia, z racji szantazu prezydenta, wyslac byla PiS-owska pania minister do Nowego Jorku, to podkladka rekomendacyjna jest. Fotyga zas w Nowym Jorku i tak bedzie musiala mowic glosem obecnego rzadu, jako ze kazdy inny ambasador w swiecie tak musi postepowac. Jesli sie wylamie, przestaje przemawiac w imieniu tego rzadu i zabawa skonczona. Ktos inny bedzie przemawiac, nawet bez koniecznosci fizycznego odwolania ambasadora. Bedzie to jednak sytuacja niezreczna. Ale mozliwa.
    .
    Pozostaje punkt zgloszony przez Ewe-Joanne o 4:24 przed poludniem. Bo tej pory adresowalem glownie punkt widzenia Patrycji, w wiekszosci sie z nim zgadzajac. Otoz mozliwosc wyslania szesciu ambasadorow bez podpisu prezydenta, tj. bez podpisanych listow uwierzytelniajacych, nie jest zbyt wielka. Najczesciej nominacje takie czekaja az do rozwiazania impasu ‘podpisowego’ i funcje ambasadorskie pozostaja nieobsadzone. Ambasada w tym czasie kieruje najwyzszy ranga dyplomata tam juz obecny. Swiat sie jeszcze nigdy z tego powodu nie zawalil.
    .
    Jesli jednak okaze sie koniecznoscia podwyzszenie rangi ambasady, wysyla sie wtedy nominata w randze chargé d’affaires. Ten nie musi wiezc listow uwierzytelniajacych podpisanych przez prezydenta, jednoczesnie pozostajac pelniacym obowiazki ambasadora. Tak to skrotowo ujme. Jest to zgodne z Konwencja Wiedenska o Stosunkach Dyplomatycznych z 1961 roku. Ciagle obowiazujaca.
    .
    Tyle mnie przyuczono. Chetnie bym sie zapoznal z wiedza wyuczona, a jeszcze lepiej wypraktykowana, w tym temacie.

  450. Bars napisał(a):

    Drogi Narciarzu,
    przyjmij serdeczne życzenia wszystkiego najlepszego i co najmniej stu lat z okazji urodzin, o których nic nie wiedziałam !
    Byłam przekonana, że zdążę Ci je złożyć wczoraj przed końcem dnia i wszystko odbyłoby się zgodnie z planem, gdybym zmęczona nie przyłożyła na chwilę głowy do poduszki…
    Pamiętałam o Tobie, myślałam o twoim święcie od kilku dni, a w końcu wyszło, jak wyszło…
    Ściskam Cię najserdeczniej.

  451. Patrycja_Zab napisał(a):

    No i popatrzcie. Oderwalam sie od zmywaka (spokojnie, spokojnie, ja nie z Jackowa; po prostu uporalam sie z obowiazkami domowymi) zeby Ewie odpowiedziec a tu Dyplomata mnie ubiegl. Odpowiedzial rowniez Ewie na jej ostatni problem dyplomatyczny. Pewnie z reszta lepiej ode mnie. Dziekuje, DP.

    A posucha tematyczna rzeczywiscie chyba trwa. Dobrze chociaz, ze ludzie tacy jak Ewa-J po internecie barakuja (koniec z buszowaniem!) i tematy zastepcze wyszukuja. W mysl zasady naszego kochanego Gospodarza: robta co chceta. No to my i robim co wymyslim. Zeby tylko komus sie znowu nie narazic. Bo przyjdzie Zdzicho i bedzie licho! Papuga ze mnie.

  452. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Dyplomato Przyuczony

    Dziękuje za opinię o mnie.Warto wiedziec co inni o mnie myślą.Ci inni to w tym wypadku Ty.
    Mowisz o wyważonych drzwiach bo to co pisze Palikot juz dawno wszyscy wiedza.Okazuje się ze nie wszyscy,więc dlatego Palikot to dobitniej zaznaczył.
    I okazuje się ze spotyka sie u wielu ze zrozumieniem.Tylko nie u Ciebie ,ale na to nie ma rady,to Twoja opinia.
    Ciekawe na tyle jest to ze Ty potrafisz mysleć i niektore Twe sformuowania sa ogólnie akceptowane ale starasz sie moze nie zawsze ale czesto ,nawet gdy w skrytosci przyznajesz rację pewnym spostrzeżeniom chyba przez przekorę wypowiadasz inne opinie.
    Bo przecież mowisz (piszesz) o Fotydze jako niezbyt doskonały kandydat na ambasadora bo moze nie spełniać pokładanych nadziei przez Rzad.,ktory prowadzi polityke zagraniczną.
    Więc takiego mamy mieć ambasadora?
    Bedzie On szanowany przez innych ambasadorów?Mamy znów narażać sie na śmieszność?.Wygląda na to ze Tobie jest wszystko jedno ,bo przedcież Tubę mozna wyłączyc.Fajnie prawda?
    Co do tego przypominania Palikota o przyczynach wystepowania przeciw braciom to widac ze jest celowe bo nie wszyscy jednak pamietaja i te drzwi trzeba ciagle „otwierać”
    Co do mnie, pewnie z tym nudziarzem masz racje ale z tym kiepem to grubo przesadziłeś ( może to tylko moja opinia)
    Ale z tym Twoja Dyplomacja i nawet przyuczoną to duża przesada.
    Mimo to nie „zrywam z Toba stosunków dyplomatycznych” i mam nadzieje ze jeszcze nie raz będziemy do siebie pisać
    ten wpis to odpowiedz na wczorajsza Twa wypowiedz do mnie i opinia bo dopiero dziś to przeczytalem
    Pozdrawiam

  453. Bars napisał(a):

    ALKOHOLIK WSTĘPUJE W BRAMĘ NIEBIOS
    -
    Jaki będę, Ty wiedziałeś od początku.
    I od początku każdego żywego stworzenia.
    -
    To musi być okropne, mieć taką świadomość,
    w której są równoczesne
    jest, będzie i było.
    -
    Żyć zaczynałem ufny i szczęśliwy,
    pewny, że dla mnie co dzień wschodzi słońce,
    i dla mnie otwierają się poranne kwiaty.
    Od rana do wieczora biegałem w zaczarowanym ogrodzie.
    -
    Nic a nic nie wiedząc, że Ty z Księgi Genów
    wybierasz mnie na nowy eksperyment,
    jakbyś nie dosyć miał na to dowodów,
    że tak zwana wolna wola
    nic nie poradzi wbrew przeznaczeniu.
    -
    Pod twoim ubawionym spojrzeniem cierpiałem
    jak liszka żywcem wbita na kolec tarniny.
    Otwierała się przede mną straszność tego świata.
    -
    Czyż mogłem nie uciekać od niej w urojenie?
    w trunek, po którym ustaje szczękanie zębami,
    topnieje gniotąca pierś rozpalona kula
    i można myśleć, że jeszcze będę żyć jak inni?
    Aż zrozumiałem, że tylko błądzę od nadziei do nadziei
    i zapytałem Ciebie, Wszechwiedzący, czemu
    udręczasz mnie. Czy to próba, jak u Hioba,
    aż uznam moją wiarę za ułudę
    i powiem: nie ma Ciebie ni twoich wyroków,
    a rządzi tu na ziemi tylko przypadek?
    Jak możesz patrzeć
    na równoczesny, miliardokrotny ból?
    -
    Myślę, że ludzie, jeżeli z tego powodu nie mogą uwierzyć,
    że jesteś, zasługują w Twoich oczach na pochwałę.
    -
    Ale może dlatego, że litowałeś się bez miary, zstąpiłeś na ziemię, żeby doznać tego, co czują śmiertelne istoty.
    -
    Znosząc ból ukrzyżowania za grzech, ale czyj?
    -
    Oto ja modlę się do Ciebie, ponieważ nie modlić się nie umiem.
    -
    Bo moje serce Ciebie pożąda, choć wiem, że nie uleczysz mnie.
    -
    I tak ma być, żeby ci, którzy cierpią, dalej cierpieli, wysławiając
    Twoje Imię.
    -
    Czesław Miłosz.
    -
    Piła liryczna poetka Agnieszka Osiecka, pił wielki Konstanty Ildefons, którego ze smakiem cytowała tu nawet jasna Anielka, piła inna, dobrze w Polsce znana, choć raczej ze swego trudnego losu niż ze swych wierszy, poetka B.S. To właśnie picie sprawiło, że nie spotkałyśmy się w umówionym dniu, a wkrótce miało się okazać, że nie spotkamy się już nigdy więcej. Dziś to nie jej niełatwe wiersze dodają mi otuchy kiedy jest mi potrzebna, ale dedykacje nagryzmolone przez nią na tytułowych stronicach tomików.
    Wczoraj z „wysokich obcasów” dowiedziałam się, że pił także Lengren – tak, ten od słynnego prof. Filutka…
    Ile i co o piciu wiedział Miłosz pisząc taki wiersz?
    Kiedy słyszę slogany w czambuł potępiające pijących, ja, zazwyczaj lagodna i opanowana, staję się nagle waleczna. Bo potępiać należy samo picie, alkoholizm a nie człowieka, o którym często się mówi jako o ofierze nałogu właśnie. Ludzie zaczynają pić z wielu powodów i niektóre z nich rzeczywiście są błahe, ale kiedy zaczynają walkę z uzależnieniem, kiedy przechodzą przez piekło (licentia poetica), kiedy zaczynają trzeźwieć, stają się ze wszech miar warci pomocy i godni szacunku. I nie mówię tu o ich rodzinach, bo te są warte naszego wsparcia zawsze.
    Myślę, że możemy zakończyć ten temat.

  454. Ewa-Joanna napisał(a):

    Znaczy wola boska. No tak, tym mozna wytlumaczyc wiele! :)
    Ale na powaznie. Bars, czy ja zle rozumiem, czy w twoim wpisie pobrzmiewa jakby akceptacja dla picia, bo pil taki ktos, czy inny?
    Problem w tym, ze Osieckich czy Miloszow malo, a Kowalskich lejacych zony po pijanemu duzo wiecej. Moge wyrazic ubolewanie Miloszowi, Osieckiej czy Lengrenowi, ale wspolczucie moje bedzie po stronie tych bitych zon czy zastraszonych dzieci.
    Rzeczywiscie trzeba zakonczyc ten temat, bo coraz glupszy sie robi.

  455. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Zdzislawie,

    W pewnych kolach dyplomatycznych o ludziach takich jak ty mowia: you’re a gentleman and a scholar. I jeszcze dasz sie lubic na dodatek. ‘Zrywanie stosunkow’ byloby naprawde wielkim nieporozumieniem.
    .
    Masz pelna racje z ta przesada. Przesadzilem i z kpem i z dyplomata. Nawet efektowne to nie bylo. Dobrze, zes mi to wypomnial.
    .
    Jesli zas o meritum sprawy chodzi, to tyle jeszcze dodam. Palikot naprawde nic juz nowego do sprawy nie wnosi, wierz mi. Bo on teraz, po zaprzestaniu zabawy z Przyjaznym Panstwem, nic konstruktywnego w RZADZACEJ partii nie robi. Procz dobijania i tak juz stlamszonej opozycji. A przeciez w demokracji piersza rola rzadzacej partii ma byc RZADZENIE krajem. Dopiero druga rola bedzie ODPOWIADANIE na krytyke opozycji. On zas i pierwsza i druga i kazda inna role jaka sobie narzucil to ATAKOWANIE opozycji. Czesto nawet bez wyraznej prowokacji z tamtej strony. To zas jest ordynarnym naduzywaniem wladzy, nadanej mu z racji przynaleznosci do partii rzadzacej.
    .
    Jesli zrozumiesz podstawe demokracji: rzad jest od rzadzenia a opozycja jest od krytykowania rzadu, to moze latwiej ci pojdzie ze zrozumieniem i innych spraw. Wlacznie z tym, ze ty jako obywatel odpowiedzialny jestes za ochrone opozycji. Bo nikt inny opozycji nie bedzie bronil przed jakze czesto wszechwadnym rzadem. A bez opozycji, jakakolwiek by ona nie byla, nawet PiS (a innej nie ma!), demokracja prysnie jak banka mydlana. Albo inaczej: bedzie to „demokracja” nie inna od tej slusznie przeminionej – ludowej.
    .
    Nauki pobierane tylko u EDD, a nawet i u naszego Gospodarza, do takiego zrozumienia nowej rzeczywistosci nikogo latwo nie doprowadza.

  456. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Patrycjo

    Przeciez nie piszesz serio z tym Zdzichem,mocno się nie przejmujesz i dobrze.
    Tylko z tym „róbta co chceta”
    to bylo kiedys chyba 2 czy trzy tematy temu. Teraz byl temat ścisłe określony przez gospodarza i dotyczył TK wiec tylko dla tego zwracalem uwagę ze zamulacie blog i główny temat stal sie niewidoczny.
    A Ty Droda patrycjo pisz o czym chcesz jeęeli nie masz nic do powiedzenia na okreslony temat.
    Pozdrawiam

  457. Patrycja_Zab napisał(a):

    Zdzislawie drogi,

    Rzeczywiscie mocno sie nie przejmuje i to wlasciwie w wiekszosci tematow i spraw. Taka juz mam nature.
    Wspominajac mimochodem ‘robta co chceta’ Gospodarzowe uogolnilam troche. Prawie ze metafora polecialam. Chodzilo mnie bowiem o to, ze nasz Gospodarz kochany tyle nam wolnosci daje, poprzez swoje rzadkie i raczej krotkie tematycznie wpisy, ze my caly czas robimy tu dokladnie co chcemy.
    .
    Przeciez prawie kazdy z nas juz dawno zapomnial o czym ostatni wpis byl. Pewnie i ty musiales wywijac do gory, zeby na nowo odczytac temat. I dlatego tylu wprowadza swoje tematy, ktore czasem potrafia byc podtrzymywane przez wiele dni. A temat niejednego wpisu zamiera po kilku wypowiedziach. A ze wychodzi z tego zamulanie to tyz piknie.
    .
    Hej, Zdzislawie, a co sie dzieje z twoim mentorem, Edwarem? Chyba nie bylo go juz kilka ladnych dni. Bo jego alter ego to chyba sie nie liczy?

  458. Bars napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    w moim wpisie nic nie pobrzmiewa, a już szczególnie akceptacja dla picia w kontekście znanych ofiar nałogu. Napisałam wyraźnie, a przynajmniej tak mi się wydawało :
    „Bo potępiać należy samo picie, alkoholizm a nie człowieka, o którym często się mówi jako o ofierze nałogu właśnie”, oraz :
    „I nie mówię tu o ich rodzinach, bo te są warte naszego wsparcia zawsze”.
    No cóż, to co dla mnie jasne, nie musi być zrozumiałe dla każdego. Udowodnił mi to Narciarz, ale on przynajmniej mnie przeprosił. Ludzie zdawałoby się inteligentni czytają całkiem zrozumiałe teksty tak jak chcą, albo tak jak im wygodnie. Każde słowo lub wpis mogą zostać tak zinterpretowane lub zmanipulowane, że w ostatecznym rachunku stają się swoim przeciwieństwem, a dobrą wolę autora wykorzystuje się przeciwko niemu.
    Czy zauważyłaś nieobecność Edwara? Tak, tak, Edwar „wyszedł” i intuicja podpowiada mi, że być może znowu na dłużej. Jasna Anielka i Zdzisław zostali pozbawieni swojego czarującego rozmówcy, a blog jego dużej wiedzy, poczucia humoru i talentu literackiego. Pisałam niedawno w poście do Ciebie, że uważam, że blog się wypala. Dziś sądzę, że nawet kolejne nieszczęście o skali takiej, jak katastrofa w Kamieniu Pomorskim to być może za malo by go reanimować. Chociaż jest alternatywa – Wy „nowi” zastapicie nas „starych” i jakoś się to potoczy dalej, czemu nie? Pożyjemy, zobaczymy.

  459. Ewa-Joanna napisał(a):

    Bars
    To twoje slowa: „Piła liryczna poetka Agnieszka Osiecka, pił wielki Konstanty Ildefons, którego ze smakiem cytowała tu nawet jasna Anielka, piła inna, dobrze w Polsce znana, choć raczej ze swego trudnego losu niż ze swych wierszy, poetka B.S. [...]pił także Lengren – tak, ten od słynnego prof. Filutka…
    Ile i co o piciu wiedział Miłosz pisząc taki wiersz?”
    A ja napisalam :”JAKBY akceptacja”
    Wiec na litosc daruj sobie owa „zarozumialosc” („to co dla mnie jasne, nie musi być zrozumiałe dla każdego”), bo jest co najmniej nie na miejscu.
    Czytajac Ludzie zdawałoby się inteligentni czytają całkiem zrozumiałe teksty tak jak chcą, albo tak jak im wygodnie. pozwole sobie zapytac – czy usilowalas kiedykolwiek zastosowac to do siebie? :)
    Czy domagasz sie ode mnie przeprosin za posiadanie WLASNEJ opinii? Bo jezeli nie, to twoje No cóż, to co dla mnie jasne, nie musi być zrozumiałe dla każdego. Udowodnił mi to Narciarz, ale on przynajmniej mnie przeprosił.brzmi nieco nielogicznie.

    Nieobecnosc Edwara zauwazylam z duza ulga. Nie brakuje mi ani jego Googlowej wiedzy, ani specyficznego poczucia humoru w jedna strone, ani wujaszkowego talentu literackiego, ani egocentryzmu i zarozumialstwa. Ot, jest to jest, dopust bozy, nie ma to i dobrze.
    Blog nie umrze dlatego, ze kogos nie ma czy kogos nie bedzie, bo zawsze znajdzie sie ktos inny i cale szczescie. Przynajmniej nie jest nudno i tematy trafiaja sie rozne, a i polemiki czasem porywaja nawet najbardziej zrownowazonych.
    Mnie jest milo, kiedy ludkowie tocza wojny na argumenty ( szykuje sie zeby powojowac z Mackiem) ale krzywie sie, kiedy do glosu dochodzi zarozumialosc i zamiast bitwy na argumenty mamy bitwe na inwektywy ktore, bez wzgledu na to jakie sa finezyjne sa inwektywami.

    Mnie ciekawi zdanie innych, ciekawi mnie sytuacja polityczna Polski, mam „dziure” prawei 10-letnia w informacji, teraz sobie uzupelniam powoli, sluchajac co inni maja do powiedzenia. Czasem mnie cos dziwi, czasem cieszy, czasem zlosci – normalka.
    A ciebie nie interesuje co inni mysla?
    Wydajesz sie byc osoba bardzo powiedzialabym „humanistyczna”, piekne sa twoje opowiesci i lubie czytac to co piszesz, ale nie przyjmuj wszystkiego do siebie i nie traktuj tego osobiscie, to tylko czyjes zdanie na jakis temat.
    W sumie przeciez zarowno Ty, Maciek, Narciarz lub ja mamy zdanie podobne, podejscie nieco inne i priorytety inaczej uszeregowane, ale glowne principium jest takie samo- trzeba pomagac.

  460. kaem napisał(a):

    Bars,

    I ty pytasz o Edwara, nie tylko Patrycja. No tak, pewnie trzeba bedzie poszukac winnego tego „wyjscia”. A reanimation team to kto zbuduje? Trudne to bedzie pod haslem ‘robta co chceta’. ‘Nowi’ czy nawet ‘czarne perly’ chyba niewystarczajaco blagonadioznyje zeby odbudowac blog z rodowodem.

    Z innej beczki: Czy mialabys moze jakies wiadomosci na temat tego tutaj blogu:

    http://pytania.wordpress.com/

    Czyms/kims mnie ten Telemach traci..

  461. jasnaanielka napisał(a):

    Polecam przeczytanie w „Studiu Opinii” artykułu:
    * Roma Przybyłowska o wstrząsającym występie prokuratora Engelkinga przed Komisją Śledczą
    Nie wiem, czemu nie dał się zlinkować?
    Bardzo ciekawe obserwacje z posiedzenia Komisji d/s nacisków.
    ;
    Ewa-J. Nie bardzo rozumiem, czego nie zrozumiałaś z mojego opisu kontaktów pomiędzy obywatelem a policją szwedzką?
    Jeśli dopuściłaś, że zdarzenie mogło mieć miejsce w Polsce!!!! :D
    Tym bardziej nie rozumiem :D
    Opisałam skrótowo to, co na własne oczy i uszy widziałam/słyszałam.

  462. Patrycja_Zab napisał(a):

    Jasnaanielko,

    Czy to o to chodzi:

    http://alfaomega.webnode......upet-show/

  463. jasnaanielka napisał(a):

    Patrycjo – o to chodzi!
    Nie wiem, czemu u mnie pojawił się komunikat BLANK, więc zamiast dalej próbować, skopiowałam tytuł. Dzięki.

  464. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    no wlasnie czy w Polsce czy w Szwecji?
    Bo troche sie poplatalo :) Jak w Polsce, to po co jej ten egzamin, a jak w Szwecji to jestes pewna tego „przyjecia” i tej reakcji policji?
    Pytam, bo zwyczajnie nie wiem.
    U mnie z policja sie nie dyskutuje, ale wziecie mandatu nie oznacza automatycznego przyznania sie do winy – mozna sie odwolywac, mozna leciec do sądu.
    No tak sobie wiedze uscislam :)

  465. Patrycja_Zab napisał(a):

    Ewo,

    Edwar nie przezyje takiego afrontu. Tys mu sypnela takie good riddance na pozegnanie, ze ciebie teraz napewno juz awansuje do BEKARTA PRL.

    A w temacie ‘trzeba pomagac’ to narciarz w dzien swojego podwojnego swieta czyli wczoraj zaapelowal, zdaje sie dokladnie o to. Bo czy nie napisal: „Panu Januszowi trzeba pomagac.”? O Palikocie to bylo.

  466. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Dyplomato
    Dzięki za odpowiedz z tym wpisem po angielsku to nie bardzo wyszlo bo ja angielskiego to ni w ząb (nie Patrycja)
    a tłumaczenia w internecie nie chce mi sie szukać.Przyjmuje na wiare że to cos ze szkołą.
    Odnosnie tej demokracji i opozycji, to prawie tez rozumiem,ale jakos nie mogę zrozumieć że ta obecna opozycja to nie tyle krytykuje i stoi na straży demokracji tylko wręcz nazwę to delikatnie mocno mija sie z prawda jeżeli chodzi o przedstawienie faktów i komentarze.
    I naprawdę nie potrzebuje interpretatora w osobie EDD. bo jakoś przez tyle lat dawałem sobie radę w interpretowaniu faktów.( tak dla Ciebie nie jestem zakochany w PO ani w Tusku,tylko szczerze nie odpowiada mi sposób uprawiania polityki i rządów przez PIS)
    A że akurat sposób przedstawiania rzeczywistości przez EDD odpowiada mojemu zrozumieniu współczesnosci, to co mam mowić ze to tylko mój wymysł. Szukam czy inni tez tak rozumują i czy przypadkowa nie jestem jakiś dziwolągiem.( w towarzystwie zawsze
    razniej i w dodatku na jakims poziomie)
    A najbardziej ucieszyła mnie wiadomośc że stosunków dyplomatycznych nie zrywamy
    Pozdrawiam

  467. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo-J – W Polsce takie wydarzenie nie miałoby miejsca, bo by sobie pani wynegocjowała z policją wysokość mandatu. Dogadaliby się. Była trzeźwa, szosa pusta, tylko ona i ten radiowóz.
    A tam… na parkingu policjanci postawili ją w sytuacji ekstremalnej. Dziecko biegało z płaczem po parkingu, oni jej dawali do podpisania jakiś protokół, zdjęcie… podpisała.
    Gdyby nie to – mogłaby się ewentualnie odwoływać, próbować kwestionować to, co na fotce, bo nie była ona wyraźna. Ale podpisała.
    I tu się skończyły możliwości odwoławcze. W komendzie policji trafili na ścianę. Recytowano im odpowiednie formułki i przekonywano, że to dla ich dobra i bezpieczeństwa, że jeśli nie są dostatecznie przekonani, to oni znajdą czas na to, by im od początku wyrecytować wszystkie te formułki od początku. Tam są określone procedury, których się urzędnik trzyma i nie odstępuje na krok.
    Nie ma prywatnej oceny, nie ma mowy o przekonaniu urzędnika. On jest od stosowania prawa i ma procedury. Albo nie ma pracy :)
    ;
    I moim marzeniem jest, aby w Polsce urzędnik też miał takie wyraźne procedury. Aby nie od jego widzimisię zależało, czy obywatel za wykroczenie zapłaci 500 czy też – jako sąsiad – 300, albo i wcale.
    Bo się przy okazji odwdzięczy w inny sposób.
    Ale na to trzeba jeszcze paru pokoleń, bo jeśli dziś prawnicy prezentują takie poglądy, jakie serwuje nam głos zwykły… no to…
    ciemność widzę… ciemność!

  468. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Patrycjo Z.

    Wyjaśniliśmy drobne nieporozumienia i fajno mamy jeszcze duzo życia ( to Ty,bo ja to juz głęboki schyłek) więc sobie popiszemy.
    Niestety nie moge Ci odpowiedzięć co z”moim mentorem”ale stosunek do niego juz napisałem Dyplomacie tuz przed wpisem dla Ciebie ,więc jak bedziesz zainteresowana to zerknij na wpis do Dyplomaty P.
    A tak na marginesie EDD. ma duzo wiedzy i przypuszczam ze Ty tez cos tam dla Siebie znajdziesz( z tej Jego wiedzy),
    Patrycjo jezeli to nie wscipstwo to w jakiej częsci Kanady mieszkasz? w metropoliach?
    Pozdrowienia

  469. Ewa-Joanna napisał(a):

    Patrycjo,
    ja sobie ow list Narciarza Ctrl+C i zamierzam tez wysylac do roznych, co mi szkodzi :)
    Zobaczymy kto odpisze.
    W „temacie” ulubienca – niech robi co chce :)

  470. Ewa-Joanna napisał(a):

    To Jasnaanielko, sobie wyjasnilysmy.
    Faktycznie glupio. Choc ja tez stoje jak ta durna w srodku nocy na czerwonym swietle jak ten palec sama jedna. No, jakos nie umiem :)
    Juz pisalam – u nas tez sa procedury, z policjantem nie pogadasz (oni jednak troche tepe :)) bo dolozy stawianie oporu wladzy.
    Kiedys jechalam po chlopa o 11 wieczorem i zatrzymali mnie gliniarze czort wie po co, podobno w okolicy byly kradzieze. Ogladneli mnie sobie i zyczliwie mi pan policjant powiedzial, ze mi sie LEWY kierunkowskaz nie pali. PRAWY chyba – mowie. LEWY! Onze policjant stal przodem do samochodu, jak zobaczylam, ze lekko sczerwienial i gdzie stoi, to mu predziutko przytaknelam. Niech mu bedzie lewy :)
    Ale ogolnie, to w kontaktach z policja nie odczuwam tego dyskomfortu jak kiedys w Polsce, tu wiem, ze trzymaja sie procedur i robia to co do nich nalezy.

  471. Zofia napisał(a):

    Drogi Narciarzu, Wojtku
    spóźniona ale bardzo serdeczne życzenia z okazji wszystkich świat, jako obchodzisz – wszystkiego najlepszego, a także z a ten list otwarty do Palikota – gór przyjaznych, wspaniałych stoków i świetnego ślizgu , także wiecznej nienaruszalności Twego układu kostnego w czasie ujarzmiania gór.
    A nade wszystko słońca miłości w oczach najbliższych.
    Zosia

  472. Zofia napisał(a):

    Wracając do uwag nt. picia z reklamówek alkoholi, nieśmialo przypominam, że:
    1. Polska należy do krajów, które trapi choroba alkoholowa i kłopoty z wodecznoścą ma co 10 statystyczny Polak, wliczając w to staruszki i niemowlęta.
    2. Wnosić na pokład samolotów alkoholi – nie wolno, to jest karalne i moówia o tym zasady bezpieczeństwa lotów w całej Europie i na świecie.
    3. Kancelaria prezydenta RP nie jest od wyręczania firm cateringowych w dostawach wyżywienia pasażerskiego do samolotów, to nie należy do jej obowiązków.
    4. Od serwowania alkoholi w wódeczki lub wina a komu nie wolno są stewardzi i stewardesy, przeszkolone w tym zakresie pod kątem bezpieczeństwa w transporcie lotniczym.
    ***
    Tłumaczenie kancelarii Kaczyńskiego jest infantylne, by nie rzec – głupie. Ponadto – ministrowie i urzędnicy kancelarii jawnie przyznali się do naruszania zasad bezpieczeństwa w transporcie lotniczym i oczekuję, że stosowne służby lotnictwa, czy to wojskowego, czy to cywilnego wyciagną z tego faktu należyte wnioski i zaostrzą kontrole rzeczy dostarczanych na poklad. Wniesiony alkohol winien być zarekwirowany, opieczęntowany i oddany po zakończeniu loty lub po prostu zarekwirowany i zniszcony zgodnie z pzrepisami.
    Osoba wnosząca go – pociągnięta do odpowiedzialności prawnej i karnej.
    Tyle nt. alkoholu wnoszonego na pokład samolotu. Tu nie ma żadnych niedomówień, przepisy są jasne.
    ***
    Kwestia druga – to kupowanie alkoholi przez urzędu i instytucje państwowe przez urzędników państwowych.
    Moim zdaniem – przepisy powinny być jasne – kompletny zakaz.
    Jeśli okoliczności tego wymagają – np. uroczystość z podaniem lampki szampana – to okoliczności te określone w przepisach – zlecenie na zewnątrz – kelner i szampan w dostawie wg umowy.
    A umowa określa ile osób będzie na otwarciu i ile szampana w zwiazku z tym potrzeba.
    To co zostaje, zabieranejest przez dostawcę, nic nie zostaje. rachunek opiewa na rzeczywistą ilość podanego szampana. l
    Obiad, kolacja lub śniadanie – wydane przez premiera, prezydenta, szefa dyplomacji, ministra dla delegacji zagranicznej, itp – zlecenie zewnętrzęne -przygotowuje to zewnętrzna firma wg wskazania zleceniodawcy – jadłospis i dobrane trunki.
    Tzw. reprezentacja
    Każdy urzędas w Polsce na eksponowanym stanowisku ma przyznany limit na tzw. reprezentację, ale nie oznacza to, ze picie alkoholu ma być w miejscu pracy.
    Moim zdaniem wydatki na tzw. „reprezentację”, w przypadku Polaków, mających niezdrowe skłonności ku alkoholom i nieuzasadnionym zakupom na koszt państwa, czyli nas podatników – powinny mieć ostre kryteria i byc skrupulatnie sparwdzane.
    ***
    Awantura o „małpki” jest idiotyczna.
    Prawo w Polsce w tej materii jest odpowiednie i jednoznaczne, wystarczy je przestrzegać.
    Prezydent w Polsce nie stoi ponad prawem. A tym bardziej jego obsługa kancelaryjna.

  473. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Przepraszam za ten angielski, Zdzislawie. „A gentleman and a scholar” jest wlasciwie nieprzetlumaczalnym, o ile wiem, idiomem. Google jednak tlumaczy na „dzentelman i uczony”. Chodzi o wyrazenie uznania komus (mezczyznie) w sposob wyszukany ale jednoczesnie zartobliwy. Zeby nie zabrzmialo zbyt pompatycznie.
    .
    Jesli zas chodzi o opozycje uzywajaca klamstw w swoich krytykach rzadu to mozna skorzystac z wieloletnich doswiadczen parlamentarnych demokracji zachodnich. Brytyjskiej glownie ale i amerykanskiej i innych tez. Doswiadczenia te ucza jednej prawdy generalnej: klamstwo ma krotkie nogi. Wraca bumerangiem i uderza w jego autorow prawie zawsze na czas. Czyli przed nastepnymi wyborami. Beda oczywiscie wyjatki. Takim zapewne bylo kaczorowe uderzenie Tuska „dziadkiem z Wehrmachtu”. Strateg-geniusz bowiem uderzyl ta bzdura (w wykonaniu Kurskiego) w koncowce kampanii wyborow prezydenckich i bumerang nie zdazyl wrocic na czas zeby zaszkodzic autorom przekretu. Mlodszy Mniejszy wybory niestety wygral.
    .
    Dlatego to nie tylko waznym jest jakimi kartami zagrywac w kampaniach wyborczych, ale i kiedy. Zagrywanie waznymi kartami na dwa lata przed wyborami z reguly jest bezpowrotnie zmarnowana amunicja. Palikot te amunicje wlasnie marnuje teraz.

  474. Zofia napisał(a):

    Uwaga końcowa
    alkohol jest użyywka a nie niezbędnym składnikiem pożywienia dla człowieka.
    W przypadku co 10-go Polaka – jest czynnikiem zagrażającym jego życiu i zdrowiu.
    Dlatego jego dystrybucja w miejscach publicznych – a transport lotniczy władz państwa jest takim miejscem – winna być wybitnie ograniczona i pod ścisła kontrola.
    W lotach krótkich do 2- 3 godzin – w ogóle nie powinien być podawany.
    Żaden pasażer, w tym prezydent czy premier – nie ma prawa do wnoszenia alkoholi na pokład samolotu. Władza udająca się na ważne dla Polski spotkania, narady, szczyty czy wizyty ma być trzeźwa, zdrowa i w miarę swoich możliwości kompetentna.
    Podatnik nie płaci na nałogi czy skłonności alkoholowe tej władzy.
    Ciekawa jestem czy jakikolwiek dziennikarz wreszcie się odważy publicznie powiedzieć dupkowi z kancelarii prezydenta – kilka słów prawdy i spyta go od kiedy to podatnik ma płacić za zaspakajanie nałogów i kaprysów podniebienia prezydenta lub jego urzędasów oraz za naruszanie bezpieczeństwa lotu.

  475. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zofia na prezydenta!
    Nawet ja zaglosuje za, choc w polskich wyborach nie biora udzialu. :)

  476. Zofia napisał(a):

    Droga Ewo-Joanno,
    błagam, nie uszczęśliwiaj mnie ponad miarę! Nie chce tych posadek, urzędów itp.
    Jestem człowiekiem na wskroś wolnym!
    Dobrze mi z tym, co mam!!!
    By być prezydentem w państwie Polaków trzeba być skrzyżowaniem Herkulesa z Bismarkiem i sercem Jezusa. Ja- cech i przymiotów tych osób nie posiadam.
    Zakres władzy, którą dzierżę jako IV władza – w zupełności mi wystarczy.
    Wprawdzie może to i kusząca propozycja zwłaszcza z Minerem siedzącym mi na ogonie, ale nawet z takimi atrakcjami – nie interesuje. Wybacz.
    Najserdeczniej pozdrawiam

  477. Bars napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    To ja w takim razie pójdę za radą Narciarza. Wyjaśniam :
    1/ z mojej strony nie było ani akceptacji, ani jakby akceptacji picia,
    2/ staram się nie być ani „zarozumiała” ani tez zarozumiała – znam swoje ograniczenia i przynajmniej usiłuję unikać wypowiadania się o sprawach, o których mało wiem,
    3/ teksty trudne czytam dopóty, dopóki ich nie zrozumiem, jeśli coś jest dla mnie zbyt skomplikowane zwykłam pytać mądrzejszego,
    4/ tak, zawsze stosuję tę zasadę do siebie – patrz punkt 3/
    5/ nie domagam się od Ciebie przeprosin w żadnej kwestii, a już na pewno nie w sprawie posiadanych przez Ciebie przekonań
    6/ „to co dla mnie jasne, nie musi być zrozumiałe dla każdego” – oznacz : pięć lat pracy i kontaktów z ludźmi dotkniętymi problemem alkoholowym dały mi sporo doświadczenia i wiedzy o przyczynach i skutkach alkoholizmu, więc wydaje mi się, że potrafię lepiej zrozumieć pewne związane z tym sprawy czy zjawiska, niż ktoś znający ją np. z prasy czy ze słyszenia.
    7/ Narciarz wyłącznie na podstawie użytej przeze mnie banalnej i powszechnie używanej przenośni zdiagnozował u mnie koalkoholizm (współuzależnienie) – i za to mnie przeprosił, przy okazji udowadniając mi nieścisłe formułowanie myśli,
    8/ czy punkt 7/ brzmi dostatecznie logicznie?
    9/ wymieniłam kilka znanych, powszechnie lubianych i podziwianych osób, żeby przypomnieć, że alkoholizm dotyka nie tylko – tu wpisz sobie inwektywy Dark. Gałczyński najprawdopodobniej nie bił Srebrnej Natalii, choć pewności mieć nie można co do tego, co wielki poeta robił „po pijaku”, czyli wtedy, kiedy niektórzy alkoholicy robią się niebezpieczni, ale jakoś nie jestem pewna, czy Jasna Anielka wyrzuciłaby go do szałasu. Tym bardziej dotyczy to Agnieszki Osieckiej.
    ________________________
    1/ Z Edwarem od początku nie przypadliście sobie do gustu, może dlatego, że Twoje wejście było mocno przebojowe, a blog od dawna nie zmieniał swego stanu osobowego,
    2/ Nie musisz lubić Edwara, nie ma na blogu obowiązku lubienia wszystkich – jedni się lubią inni nie,
    3/ Edwar ma dużą wiedzę – po prostu lubi googlować w poszukiwaniu argumentów i ciekawostek,
    4/ rzeczywiście ma specyficzne poczucie humoru i bywa, że zachowuje sie jak śledziennik – mnie to nie przeszkadza,
    5/ nie znasz jego twórczości, a wujaszek Wania to kreacja stworzona od niechcenia i mam wrażenie że z nudów, bo mam prawie pewność, że Edwar często się nudzi,
    6/ egocentryzm i zarozumialstwo Edwara – myślę, że się mylisz; ja się w niego długo wsłuchiwałam z dużą uwagą i nie mogę się z Tobą zgodzić ; dla mnie Edwar to ktoś zupełnie inny, powiedzmy, że ja znam innego Edwara 7/ to oczywiste, że blog umrze kiedy zdecyduje o tym jego gospodarz
    8/ nabawiłam się urazu blogowego – za dużo tu chwilami manipulacji, a za mało chęci porozumienia się i znalezienia konsensusu
    _________________________
    1/ owszem, zdanie innych mnie ciekawi, nawet bardzo
    2/ tak, to prawda, że brakuje mi dystansu i że mocno, może nawet za mocno angażuję się emocjonalnie, ale już taką mam naturę; poza tym, jak już wcześniej pisałam, wszyscy na blogu są dla mnie ludźmi z krwi i kości, a ja po prostu ludzi lubię i to bardzo.
    3/ dziękuję Ci za miłe słowa i cieszę się, że moja pisanina sprawiła Ci przyjemność
    „W sumie przeciez zarowno Ty, Maciek, Narciarz lub ja mamy zdanie podobne, podejscie nieco inne i priorytety inaczej uszeregowane, ale glowne principium jest takie samo- trzeba pomagac.” Z tym twoim stwierdzeniem zgadzam się całkowicie. :-)
    -
    Narciarz zdaje się ma całkowitą rację. Śledząc tekst i z miejsca wyjaśniając sprawę, mogę prawie mieć gwarancję, że z rozpędu nie popełnię kolejnej gafy.
    Pozdrawiam serdecznie

  478. W.Kuczyński napisał(a):

    Przepraszam kilkoro z Państwa, za przetrzymanie tekstów zablokowanych automatycznie. Nie było mnie kilka dni w Warszawie.

  479. jasnaanielka napisał(a):

    Bars!!! Na litość boską!!! Jeśli TY nie odczytujesz tego, co ja napisałam, to chyba wypada mi się udać w ślad za EDD na wewnętrzną emigrację.
    Z tego, co każdemu, zainteresowanemu wiadomo, Gałczyński zawsze na swoje życie zarabiał własną twórczością. Na alkohol też, choć nie wykluczam, że i wielbiciele jego talentu sporo na jego potrzeby w tym zakresie wydali. Przypomnij sobie jego cykl o Wojciechu Wolaku – kiedy brakowało pieniędzy, to pisał kolejny odcinek jego przygód do gazety rolniczej. Gałczyński nie domagał się zasiłków, ani nie czekał na mannę z nieba. Bardzo skrupulatnie wyciągał należności i – a jakże! – zaliczki.
    Ja bym go do szałasu z pewnością nie wysłała.
    Nie ten format.
    Smutno mi, że właśnie do ciebie adresuję takie wyjaśnienie. :(

  480. jasnaanielka napisał(a):

    Są, bo były!!!
    http://kuczyn.com/2009/04.....ment-75104
    moje wpisy zagubione w czarnej dziurze.

  481. Zofia napisał(a):

    Z satysfakcją odnotowuję, że polski MSZ ruszył głową i zadki i wysłał swego przedstawiciela (chyba w randze wiceministra) na Baltic Business Forum…wczoraj, na ostatni dzien obrad.
    Trochę to musztarda po obiedzie, bo osoba, która miała najwięcej do powiedzenia – minister Oleksandr Szlapak z kancelarii prezydenta Juszczenki – w I-szy dzień forum, czyli w środę po południu wrócił na Ukrainę.
    MSZ zaspało sprawę z innego punktu widzenia – w październiku są wybory prezydenckie na Ukrainie, z rozmów kuluarowych i nie tylko, bo z oficjalnych także – można było wiele wywnioskować na ten temat, np. jakie są preferencje ukraińskiego biznesu i sfer oligarchów, kogo będą obstawiać i jakie czynią już zabiegi związane z koncentracja wyprowadzonego za granice (np. na Cypr) kapitału, by wrócić po wyborach na Ukrainę z inwestycjami.
    Może się MSZ dogada z Polsko-Ukrainska Izbą Gospodarczą i uzyska od niej zapis tej konferencji a zwłaszcza debat sesyjnych – to może sie połapie.
    Polecam szczególnie debatę branżową dot. finansów pod kierunkiem prof. Witolda Orlowskiego, i wypowiedzi Jacka Austena z PZU Ukraina. Są warte przemyśleń.

  482. Zofia napisał(a):

    Przypomniał mi się w kontekście picia w samolocie – pewien incydent podczas podróży Lecha Kaczyńskiego na spotkanie z gruzińskim prezydentem podczas incydentów na Kaukazie.
    Pilot ze względów bezpieczeństwa odmówił lądowania w Tbilisi i poleciał dalej do Azerbejdżanu.Na co prezydent urządził awanturę, kazał lądować w Tbilisi i groził wywaleniem pilota z roboty.
    Pilot wykonywał swoje obowiązki sumiennie i w Tbilisi na żadanie Kaczynskiego nie wylądował.
    Natomiast prezydent zachowywał się jak półgłupek lub facet pod wpływem alkoholu i to w większych ilościach.
    Nie sądzę, by na trzeźwo mógł się tak zachowywać, dlatego przyjmuje nadużycie owych zawartości filigranowych buteleczek z koniakiem lub whisky.
    Sam ten fakt wskazuje jak wielkim problemem jest pijany pasażer na pokładzie samolotu i czym to grozi.
    A co dopiero – gdy jest, tak jak w tym wypadku – prezydentem kraju, który „wydaje” kretyńskie rozkazy w pijanym widzie.
    W tym wypadku trzeźwość umysłu zachowała załoga samolotu, która nie uległa pijackiej fantazji I Obywatela RP oraz minister Klich, który zamiast zwolnić pilota z roboty, dał mu nagrodę.
    Dlatego właśnie wprowadzone zostały ostre przepisy bezpieczeństwa w lotnictwie, by się żaden pasażer nie szarogęsił w samolocie, zwłaszcza pod wpływem alkoholu.
    Głupota urzędników kancelarii prezydenta RP sięga zenitu, skoro tłumaczą publicznie kupno „małpeczek” – ….potrzebą dostarczenia ich do samolotu, gdy prezydent podróżuje podniebnie.
    Zapomnieli o wyżej opisanej awanturze, czy też nie mają świadomości, jakie zagrożenie stwarza bezpieczeństwu pijany facet w samolocie?
    Jak to drugie – to proszę komórki ds. bezpieczeństwa lotów Urząd Lotnictwa Cywilnego by z lotnictwem wojskowym obsługujacym flotę rzadowa – przygotowały obowiązkowe szkolenie pracowników kancelarii prezydenckiej oraz samego prezydenta RP w zakresie obowiązków pasażerów podróżujących samolotami.

  483. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Wyglada mi na to, ze wszyscy pijaczkowie RP dowolnego numeru, z pierwszym obywatelem i przedstawicielem na czele, powinni juz byc bezpowrotnie wyleczeni z choroby zwanej alkoholizmem. Bo Polak (na blogu) potrafi!. Dzieki wam za to, oredowniczki trzezwosci. I to zarowno te od ‘zrozumienia choroby’ jak i te od twardej reki. Przylaczam sie tylko do pogladu, ze Ildefonsa do szalasu nie lzia! But I digress, jak to mowia w niektorych kolach.
    .
    Zanim sie udam na zasluzony odpoczynek kilkudniowy, chce jedna rzecz dopowiedziec. To taka jakby kontynuacja rozhoworu ze Zdzislawem. I tylko na wypadek, jakbym znow w kompleks Pytii wpadl i Bars miala klopoty z jednoznacznoscia mojej wypowiedzi. Dodam tylko, ze czasem, a moze nawet i czesto, jesli nie za czesto, ta niejednoznacznosc jest zamierzona. Niekoniecznie zreszta z jakichs tam wielkich i szczytnych powodow. Ale ja znowu digress. Wiec ad rem.
    .
    Chodzi o relacje pomiedzy rzadem i opozycja. Rozumiem doskonale nasza wyjatkowosc obecna, zwiazana z Kaczynskimi. Posiadanie ‘wlasnego’ prezydenta-blizniaka przez przywodce opozycji parlamentarnej nie jest za czesto spotykane. Ale to jeszcze zaden powod, zeby rzad ciagle musial sobie strzelac w kolano!
    .
    Niestety, takimi samobojami wlasnie sa nieprowokowane ataki strony rzadowej na opozycje. Bo rzadowi dany jest, konstytucyjnie i zwyczajowo, tylko obowiazek odpowiadania na krytyke opozycji. Ani prawa ani obowiazku atakowania opozycji nikt rzadowi nie dal. Zostalo to zywcem przeniesione z epoki slusznie minionej. I to jest dodatkowy powod, dla ktorego aroganckie naigrywanie sie z porazek opozycji – patrz obecny z 24go kwietnia wpis Palikota – jest po prostu obrzydliwe. Ten bumerang zdazy wrocic przed nastepnymi wyborami!
    .
    A teraz oddaje lamy blogowe w rece reanimatorow. Jesli tacy sie znajda.

  484. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Dyplomato P.
    Tylko ,że Palikot to nie Rząd. Więc co ztym strzalem w kolano?
    Rząd nie atakuje opozycji tylko sie broni jezeli ktos atakuje to poseł
    To tak na kilkodniowy odpoczynek
    Baw sie dobrze

  485. głos zwykły napisał(a):

    Jeśli chodzi o alkohol to mamy jeszcze i taką sytuację, że jeśli zostawimy tych ludzi samym sobie, aby wyginęli, to należy więcej pieniędzy wyłożyć na straż miejską oraz policję i daleko lepiej niż dziś służby te zorganizować. Przypomnieć bowiem należy, iż w takim mieście jak Warszawa, czasy oczekiwania na zgłoszenie się operatora straży miejskiej lub policji w godzinach wieczornych wynoszą więcej niż 5 minut, a tyle wystarcza, aby człowieka w każdym miejscu na oczach przechodniów pobić ze skutkiem śmiertelnym lub też okraść i uciec. Podobnie też jeśli np. kobieta czuje się zagrożona gwałtem, to nawet jeśli ma tyle przytomności umysłu, aby wybrać odpowiedni numer może niezdążyć zawiadomić Policji o miejscu gdzie należy podjąć interwencję. Natomiast interwencji osobistej obywatelskiej nikomu nie doradzam z uwagi na fakt, że przeciwnik może być wyposażony w ostre przedmioty.

  486. głos zwykły napisał(a):

    Jeśli zaś chodzi o akcję pisania listów, to należy przypomnieć, iż PO wbrew obietnicom wyborczym dopuszcza do obsadzania spółek z udziałem skarbu państwa z klucza partyjnego. http://www.newsweek.pl/ar.....ow,38653,1

  487. Torlin napisał(a):

    Panie Waldemarze!
    Marzymy o nowej Polanie, ta nam się znudziła.

  488. Ewa-Joanna napisał(a):

    Ciekawa sonda na Onet.pl na temat: Kogo uważasz za najwybitniejszego polskiego przywódcę XX wieku?
    To znaczy ciekawe sa wyniki :)

  489. Ewa-Joanna napisał(a):

    Torlin, nie plakaj :)
    Nowa powinna byc juz dzisiaj.

  490. Bars napisał(a):

    Kaem,
    pytasz mnie o blog Telemacha – tak znam ten blog. warto tam zaglądać bo teksty, które zamieszcza właściciel są ciekawe i wartościowe literacko. Niestety, nie wiem kto to taki, mogę tylko przypuszczać, ze być może jest to niejaki Telemach Pilitsidis, niezły malarz i poeta (wydał kilka tomików wierszy). Telemach pojawia się też jako komentator na blogach które mniej czy bardziej regularnie czytuję (ostatnio na przykład u Torlina, gdzie bywam zawsze, choć nie zawsze komentuję).
    Podkreślam, to tylko przypuszczenie.
    Pozdrawiam.

  491. Bars napisał(a):

    Jasna Anielko,
    mnie także jest smutno, że z kolei ja muszę Ci pewne rzeczy wyjaśniać, choć Twoja niewiedza jest w pełni zrozumiała, bo pochodzi jak sądzę wyłącznie z książek. Otóż Srebrna Natalia, która przeżyła męża o całe 23 lata, skrupulatnie wyczyściła wszystkie, wcale zresztą nie tak wielkie z punktu widzenia dzisiejszej obyczajowości, skazy na sylwetce poety, ustawiła jego postać na wysokim piedestale jako nieskazitelną doskonałość, po czym zaczęła sama i nakazała innym go czcić. Tak więc Wielki Konstanty kochał bezgranicznie i wiernie swoją muzę i małżonkę Natalię, a wokół pachniały bzy, świecił księżyc i skrzypiała zawieszona na łańcuchach meluzyna…:D Nie ma się czemu dziwić – sama pewnie bym tak postąpiła kierowana własną małostkowością (z którą walczę od zawsze) i mając całą schedę po genialnym mężu w swojej dyspozycji. :D No chyba żeby zwyciężyła ta część mojej natury, która bez względu na koszty nie odstępuje nawet na milimetr od prawdy i sprawiedliwości (zapewne górę wzięłaby opcja druga, bo ja przecież jestem znany frajer :D). Nie wiem na jakim etapie odkrywania kart aktualnie jesteśmy, bo tego nie śledzę, wolę poczytać sobie samego poetę, niemniej tak się złożyło, że pewne niewielu ludziom znane fragmenty jego biografii, mnie znane są niemalże z pierwszej ręki. Nie znaczy to broń Boże, że poeta był jakimś wyjątkowym draniem, ale moim zdaniem borykanie się latami z notorycznie podpitym czy pijanym człowiekiem jest wystarczająco deprymujące i upokarzające dla większości kobiet.
    To, że mężczyzna, który pije zarabia na rodzinę, dom i swój nałóg, to jeszcze nie wszystko. Znałam takiego, który zapewniał rodzinie wszelkie luksusy, nie awanturował się, nie bijał, ba, nawet głosu nie podnosił, a żonę doprowadził prawie do samobójstwa, w psychicznym znęcaniu się nad nią osiągnął bowiem takie wyżyny, że jedyną drogę do wyzwolenia widziała w śmierci.
    Reasumując, to że KIG zarabiał na swoją rodzinę i na swoją wódkę to jeszcze bardzo mało znaczy. Zaręczam Ci, że bełkocący od rzeczy, unurzany w wymiocinach, zasiusiany i ufajdany geniusz niczym się nie różni od menela w tym samym stanie. Przepraszam za ten mało apetyczny opis, ale takie są fakty. W pewnym sensie to jednak „był ten format”, ale i tak byś go do szałasu nie wysłała, bo lubisz poezję!
    -
    A poza tym nie martw się Jasna Anielko i nie „smuć się, że właśnie do mnie adresowałaś swoje wyjaśnienie”. Myślę, że z kolei moje wyjaśnienie także na coś Ci się przyda.
    To co napisałam o Tobie i szałasie, to był tylko ironiczny wybryk, taki pół-żart, nic więcej…
    Serdecznie Cię pozdrawiam z łoża boleści – za czwartkową wyprawę w wiatrem podszytym sweterku przyszło mi jednak zapłacić…a tu weekend właśnie.

  492. Bars napisał(a):

    Dyplomatu Przyuczony,
    zamiast robić rozbiór logiczny Twojej wypowiedzi, próbowałam przerobić ją na żart. Fakt, trochę Twoim kosztem, ale niewielkim. Nie miałeś wiele do stracenia, a ja zyskałam to czego chciałam – oszczędziłam miłość własną zainteresowanych.
    Przypominam, że Pytia to w starożytnej Grecji szanowana postać a nie jakaś mityczna potwora typu Hydry Lernejskiej czy Meduzy
    -
    Naród nie zna się już na dowcipach – czas umierać…

  493. Bars napisał(a):

    Drogi Głosie,
    Jasna Anielka ma rację karcąc Cię za piromańskie wyczyny na Twojej łące. Nie dokonałeś może krwawej rzezi, ale jakieś myszki polne, jakieś żabki, o ile w pobliżu jest woda, oraz trochę owadów masz na sumieniu na pewno. Co do skowronków, to sądzę że mogłoby ich jeszcze nie być, bo to dość wczesna pora, ale kto wie? Skowronek tata zawsze tkwi i śpiewa wysoko nad swoim gniazdem – to taki sposób na odstraszanie konkurentów, tak że jeśli go słyszysz, to możesz mieć pewność, że gdzieś pod nim, na ziemi samiczka wysiaduje potomstwo.
    Musisz koniecznie wymyślić jakiś inny sposób na tę łąkę. Jeżeli nie uda Ci się zintegrować i sprosić wyposażonych w kosy i grabie sąsiadów na happening pt. Sianokosy (ewentualnie połączone z grillem), w co nie wątpię, to proponuję, żebyś wykupił ten nieużytek, następnie zafundował sobie maleńki traktorek i maszynę do koszenia. Uzyskane tą metodą siano możesz ofiarować sąsiadce, od której bierzesz to wspaniałe mleko, przy okazji sugerując jej, żeby w związku z podarunkiem zaczęła Ci liczyć taniej. Możesz też zamiast traktorka i maszyny kupić kozy i elektrycznego pastucha – przemyśl to, kozy dają najzdrowsze mleko na świecie. Z takiego pomysłu mogą wyniknąć same korzyści, bo po pierwsze będziesz miał ziemię, która jest najlepszą lokatą, a po drugie kiedy skorumpowane sądy dadzą Ci się za bardzo we znaki, to rzucisz wszystko w diabły i przeniesiesz się na dobre na wieś, gdzie podwaliny serowarskiego biznesu (kozy) masz już gotowe.
    Jeszcze jedno, chcę Ci przypomnieć, że zapewniałam Cię zawsze jedynie o moim podziwie dla Twojego wyczucia poezji i o mojej dla Ciebie sympatii, natomiast o niczym takim jak zapewnianie w kwestii mojego domniemanego anielstwa nigdy nie było mowy – musiałeś mnie z kimś pomylić, Kuzynie :D
    -
    A historyjka o pożarze łąki mimo wszystko prześmieszna i napisana z biglem…
    Wracam chorować…

  494. jasnaanielka napisał(a):

    Bars – ja to dobrze wiem, co o Gałczyńskim napisałaś. Też się nim interesowałam. Ale powiem szczerze, mnie do zachwytu nad jego poezją nie trzeba tych osobistych dramatów jego i jego rodziny.
    Skoro kwiat jego poezji zakwitł na takim podłożu, to, jak dla mnie, to podłoże przykrył dostatecznie pięknie. Natalia i Kira to piękno doceniły własnym kosztem. I nie epatowały publiczności własnymi, niewątpliwie traumatycznymi przeżyciami. Przyjęły rolę opiekunek GENIUSZA i w tej roli wytrwały. Takie prywatne wolontariuszki, które nie zeszły z posterunku. Ja je za to podziwiam i uważam, że dobrze zrobiły, jak zrobiły. Nie jestem za totalną lustracją poetów. Mickiewicz i Słowacki też nie byli idealni i mnie to nie przeszkadza w odbiorze ich poezji.
    Przyznaję, że za to, co napisał o Gałczyńskim Miłosz w „Umyśle zniewolonym” na samym starcie nabrałam do niego głębokiej niechęci. I mi nie przeszło do dziś. Takie moje, prywatne zbączenie :)

  495. głos zwykły napisał(a):

    Droga Bars,
    …..Życzę szybkiej poprawy zdrowia.
    …..Dziś jeszcze jadę do Leoncina zbadać możliwości integracji lokalnej społeczności polecanymi metodami.

  496. jasnaanielka napisał(a):

    Jutro z przyjaciółką ubieramy się na celebrytki i udajemy się do odrestaurowanego domu handlowego – kiedyś PDT, dziś RENOMA, aby sobie pojeździć ruchomymi schodami, obejrzeć panoramę Wrocławia z górnego parkingu i zjeść lody w kawiarni też odrestaurowanego hotelu MONOPOL .
    To tu!
    http://miasta.gazeta.pl/w....._euro.html

  497. jasnaanielka napisał(a):

    http://miasta.gazeta.pl/w....._nowy.html
    A TU na lody!
    Też odrestaurowany MONOPOL. To tu Zbigniew Cybulski podpalał lampki z alkoholem… Dziś bombonierka!

  498. Lex napisał(a):

    W Monopolu byłem. I gorzałkę tam piłem. W Klubowej ( Klubowa mieściła się w takim wypalonym budynku, po lewej stronie Świdnickiej patrząc w kierunku Rynku. Od Monopolu nie było to daleko) też.
    A do baru Centralnego ( na parterze PDT od strony Pl. Kosciuszki ) chadzałem na piwo. W Centralnym był chyba najdłuższy w PRL bufet – miał coś ok. 50 m. długości . A w nocy przesiadywałem w Bombonierce – takiej małej kawiarance, która mieściła się na Dworcu Głównym – po lewej stronie od wejścia. Czynna była całą dobę, z krótką przerwą na sprzątanie koło godz. 2 w nocy.
    Kiedy spałem ? Nie pamiętam…
    Oh ” te niegdysiejsze śniegi”….

  499. Lex napisał(a):

    Licznik postów chyba się „zaciął”. Od kilku dni pokazuje 389.

Skomentuj