Jestem z Układu


Krótko o moim blogowaniu.

LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 536 dni (już poniżej dwu lat).

W związku z uwagami Jambruskyego, czy wręcz z zarzutami, o nieregularności moich wpisów na blogu, co sprawia, że blog ma podobno niskie notowania (nie potwierdza tego liczba odwiedzin i odsłon) chcę jeszcze raz powtórzyć moje podejście do blogowego dziennikarstwa. Otwierając blog stworzyłem kącik, polankę, świetlicę, co kto woli, do dyskutowania na dowolne tematy. I do zabierania głosu samemu, gdy z jakiegoś powodu nie mogę, lub nie chcę wypowiadać się w mainstreamie. Chodziło głównie o rozdeptywanie PiS-owskiego chwasta, czyli IVRP. Teraz jest już jego resztówka w Pałacu więc rozdeptuję leniwiej. Nie miałoby dla mnie najmniejszego sensu utrzymywanie blogu, gdyby wiązał się z nim obowiązek dawania co parę dni nowego wpisu, bez względu na to, czy uważam, że powinienem zabrać głos, czy nie, a tylko dlatego, że minęło parę dni. Mam lat 70, jestem emerytem i mam przywilej niepodlegania żadnym obowiązkom, które w jakikolwiek sposób przypominałyby pracę. Pracuję kiedy chcę.  Na razie nie chcę, więc zostawiam Was drodzy bywalcy na Leśnej Polanie, coraz bardziej wiosennej.  I widzę, że całkiem Wam na niej dobrze, co mnie bardzo cieszy.

Skomentowano 549 razy to “Krótko o moim blogowaniu.”

  1. Janusz napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    Zawsze z wielką niecierpliwością wyczekuję na kolejny Pana komentarz na blogu. Zgadzam się prawie zawsze z Pana opiniami. Powiem więcej, są często jak oddech świeżego powietrza. Dzięki Pana opiniom o stanie wojennym zmodyfikowałem nieco swoje własne zdanie na ten temat. Za wkład w tępieniu „chwasta” serdeczne dzięki. Życzę kolejnych 70 lat w zdrowiu i dobrej kondycji.
    pozdrawiam

  2. Thomas napisał(a):

    Dobrze powiedziane. Blog to miejsce, na ktorym rzadzi autor. Sam chetnie bym czytal czesciej i czasem inne tematy niz pisze tych kilku bloggerow u ktorych bywam. Nie mam jednak na to wplywy, chyba ze bede mial wlasny.

  3. miner napisał(a):

    Głosujmy na PiS!
    Wtedy W. Kuczyński zacznie pisac częściej :)

  4. Zofia napisał(a):

    Drogi Panie Waldemarze,
    w Polsce zawsze się znajdzie taki, który musi wszystko szufladkować i etykietować.
    Inaczej się w świecie gubi.
    Więc szufladkuje – a to na PRL i resztę, a to na komuchów i prawych oraz sprawiedliwych, na tych co tu, czyli my a tych co tam, czyli tam ORMO, na tych z teczkami i i bez teczek, na kapusiów i nieskazitelnych Kaczyńskich. Na lumpen-inteligencję i inteligencję żoliborską.
    Etykietuje się teczami, inteligencją, miejscem stania, a teraz wg regularności wpisów we własne blogi.
    Trudno, ma Pan nieprofesjonalnego bloga, z innymi kryteriami jest różnie a o towarzystwie forumowiczów już nie wspominam.
    Tylko – co na,s skupionych w tym uroczym pana blogu – obchodzi?
    Spotykamy się by wymienić zdanie i poglądy związane z polską polityka i naszym państwem, czasem po babsku poplotkować, zdziwić się nad rzeczywistością czy nieco ironizować.
    czasem o coś spytać i zasięgnać rady.
    Dosyć solidarnie wyrywamy chwasty, wiec ta nasza dyskusyjna polana, jak Pan określił, wiosenna, kwietna jest lubiana i odwiedzana.
    Nasz Gospodarz, jak ma ochotę, to odwiedza, wtrąci w dyskusje słowo lub pięć, czasem zainspiruje tym, co go intryguje.
    Jest tu pewien poziom merytorycznych dysput, poglądy od lewa do prawa, od wschody do zachodu.
    Sięgające w historie i patrzące w przyszłość.
    A przede wszystkim jest to blog ludzi dojrzałych, mających w większości za sobą znaczną część życia i spory bagaż doświadczeń i wiedzy.
    Choć młodych – zdolnych i inteligentnych też tu nie brakuje, choćby w osobie naszej Dark.
    Dużo tu bywałych poza polskimi granicami, więc mającymi także ogląd Polski nieco z dystansu i przez pryzmat nieco europejski czy amerykański a nie z perspektywy własnego grajdołka i pępka.
    To wszystko stanowi wartość dodaną i chyba najważniejszą Pana blogu i jego forumowiczów.
    Tak, jak wartością dodana dyskutantów jest to, że w większości wygłaszają opinie we własnym, osobistym imieniu, symbolicznie tylko kryjąc się za konwencjonalnym nickiem.

  5. kranadha napisał(a):

    Juz dawno pisalem ze nas ( inaczej myslacych a nie PiSowcow ) Pan Panie Waldemarze nie zniszczy. Bo ludzi z zasadami sie nie zniszczy. Ktos pisal ze chwast tez jest niezniszczalny. widze ze braklo juz pary. Ale prosze niszczyc dalej, tak jak Walesa sam sie niszczy codziennie swoimi wypowiedziami jak PAJAC.
    `
    Duren ktory sam podpuszczal, jest przeciwko podpuszczaczom i przedewszystkim przeciwko robotnikom. Duren do entej.

  6. kranadha napisał(a):

    Kolejny codzienny duren w prasie Palikot.Wymiotowac sie chce.

  7. W.Kuczyński napisał(a):

    Pani Zosiu,
    no i tak będziemy trzymać!

  8. Zofia napisał(a):

    Kranadha,
    a kto by tam chciał takich ludzi, co to „inaczej myślą” ja Ty – niszczyć!
    Nie sądzę, by p. Waldemar Kuczyński chciał Ciebie zniszczyć!
    Jaki byłby tego sens?..
    A tak na marginesie, po co czytasz posła Palikota, skoro wywołuje u Ciebie torsje.
    Jeśli już chcesz wymiotować – to pierwsze drzwi na prawo.
    Tylko nie zapomnij spłukać toalety po wszystkim.

  9. Stan napisał(a):

    Panie Waldemarze,

    gratuluję osiągnięcia w doskonałej kondycji dojrzałego wieku. Podziwiam także Pański luz obawiający się na robieniu tego na co ma się ochotę. Osobiście żałuję, że Pańskie , podobnie jak Karola Modzelewskiego, duże możliwośći nie zostały w pełni polityczne wykorzystane.

    Pozdrawiam

  10. kranadha napisał(a):

    Pani Zofio. Nie widze mozliwosci obecnie zeby to co sie dzieje w Polsce, mozna bylo splukac.
    `
    Oczywiscie ze nie czytam Palikota. Bredni nie czytam.Czytam tych co pisza o Palikocie. I to pytanie Pani jest odpowiednie do tych dziennikarzy. Po co o nim pisza? Dla mnie to jasne. Pan Palikot i Pan Kuczynski maja jeden jedyny temat. Kaczynscy. Poza tym nic ciekawego.

  11. Zofia napisał(a):

    Kranadha,
    dziwny z Pana człowiek, narzeka pan na Palikota, ale jego nie czyta, bo to ponoć brednie. Więc skąd Pan wie, skoro nie zna jego tekstów?
    Poseł Palikot należy niewątpliwie do jednego z bardziej oczytanych i inteligentnych posłów w polskim parlamencie.
    Jest znawcą Gombrowicza, zna nieco tajemniczy świat filozofii w którym lekko się porusza i z wdziękiem znawcy, ma bardzo przejrzysty umysł i cechuje go precyzyjne, logiczne myślenie.
    Dlatego jest tak znienawidzony przez bardzo powierzchownych intelektualnie na ogół posłów PiS. Trudno z nim konkurować.
    By czytać Palikota, trzeba mieć przynajmniej przekroczony próg myślenia abstrakcyjnego, a to jest walor intelektualny dany tylko kilkunastu % każdej ludzkiej populacji. Trzeba mieć też wiedzę literacką i być oczytanym.
    A z tym jeszcze większy kłopot w gronie parlamentarzystów.
    Jak Pani twierdzi że to, co pisze poseł Palikot to brednie, to tak jakby pan pluł z pozycji mrówki na słonia.
    ***
    Nie sugerowałam spłukania tego, co się w Polsce dzieje, ale tylko tego, co ma Pan zamiar zwymiotować.
    Pan wymiotuje tym co media o Polsce piszą, a nie tym co Pan widzi i obserwuje w Polsce. Pan tej polskiej rzeczywistości właściwie – nie zna.
    Fakty medialne z reguły są niestrawne.
    Pozdrawiam.

  12. Snarski napisał(a):

    I ja mówię: Tak trzymać, Gospodarzu. W naszym wieku (bo ja tak pomiędzy panem a Zdzisławem) nie wolno poddawać się jakimś tam bzdurnym wymogom, żądaniom i naciskom. A tego Jambrusky’ego to bym zupełnie na poważnie nie bral. On raczej wesołek taki trochę był kilka dziesiątków lat temu.
    .
    Pozdrawiam serdecznie, panie Kuczynski. My, stara gwardia, choć różnymi drogami podążająca do tego samego celu, biedzie się nie damy. I u bram piotrowych zgodnie zawitamy. Oby to tylko było raczej później niż wczesniej.

  13. Zofia napisał(a):

    Dzisiaj dwie mile wiadomości.
    Senat Czech przyjął Traktat Lizboński, mam nadzieję, że prezydent Klaus uszanuje wolę parlamentu i narodu czeskiego – i traktat podpisze. Nie urządzi żenujących przedstawień, jakie wyczynia polski prezydent, który wolę polskiego parlamentu występującego w imieniu narodu – ma dokładnie w dupie.
    Prezydent RP postawił się ponad narodem niczym pewien Gruzin, zwany Stalinem i wszelką wolę narodu prawomocnie i legalnie wyrażoną bezczelnie ignoruje.
    Polskiemu prezydentowi pomyliły się epoki, sądzi, że jest Ludwikiem XIV i uważa, że państwo – to on.
    Mam nadzieję, że na taką fiksację nie choruje prezydent Klaus.
    ***
    Druga miła wiadomość, to rozmowy polsko-rosyjskie w Moskwie, które przebiegają ku zadowoleniu obu stron i na stosownym racjonalnym poziomie.
    Czekam z niecierpliwością przyjazdu premiera Putina do Polski, by oko uszczęśliwić lansadami, jakie zaserwuje mu nasz prezydent.
    W przepychu Kremla nie pokona, a dwóch oficerów z gołymi szablami na sztorc za plecami, to mały pikuś wobec kremlowskich gwardzistów, jazdę też w Rosji u mają wyborową.
    Nie pokona Putina też w serwowaniu usmiechów, ironii i zabawy rozmówcą, bo ten jest mistrzem w tej materii.
    A co do zawartości prezydenckich „małpek”, to premier Putin ma głowe jak cebrzyk i przetrzymał nie jednego już polityka, ku uciesze mediów i publiczności.

  14. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Merytorycznie, ale postaram się krócej niż Lizak na sąsiednim blogowisku. \.
    .
    Kranadha, niczego spłukiwać w obecnej Polsce nie trzeba. Lepiej jest zrozumieć to co już inni przede mną twierdzili tutaj. Przewalanki pomiędzy strona rządowa a opozycja są takim samym dopustem bożym jak komary w Winnipegu. Bo tak jak nie byłoby tej twojej metropolii preryjnej bez komarów, tak nie ma demokracji bez ścierania się opozycji z rzadem.
    .
    Ze w RP Którejś przyjęły te ścierania śmieszna formę to już tylko wynik śmieszności naszych ‘elyt’. Tych bezjajowych, dwugłowych, w krótkich spodenkach w pingponga grających w Sejmie. No i oczywiście jeszcze tych, co mają kasę na urządzanie happeningów czytania głośnych dzieł wiekopomnych.
    .
    A dla nas uwaga dalej ta sama, też już tu wcześniej tutaj wygłaszana: politycy po dwoch (przynajmniej) stronach stojący mają demokratyczny OBOWIĄZEK prowadzenia walki politycznej. Dobrze tylko jest, jeśli strona rządowa przede wszystkim rządzi a dopiero potem bawi się, jeśli już musi, w bezprzedmiotowe i nie prowokowane często przepychanki z opozycja.
    .
    Powinno jednak być wedle starych zasad parlamentarnych: opozycja krytykuje, rząd ripostuje. NIGDY ODWROTNIE. Dlaczego? Bo to rząd rozdaje karty i ma, jak dealer w kasyno, naturalna przewagę nad oponentem. Tego oba ostatnie rządy w Polsce nawet przez chwilę nie przestrzegaly.
    .
    PiS przez dwa lata swoich bezprzedmiotowych rządów gonił króliczka zamiast rzadzic. Prowadził jakaś urojona walkę z „układem” i nic poza tym. Pół kilometra zbudowanych autostrad? Aż padł na polu niechwaly. Czy dzisiaj jest o wiele inaczej pod obecnym rządem? Mysle, mam w tym temacie watpliwosci.
    .
    Bo to nie jest zupełnie tak jak Zdzisław kiedyś napisał: a, Palikot nie jest w rządzie więc to co innego. Czyli ze jemu wolno atakować opozycję bez prowokacji. Otóż, jemu też nie wolno. Bo on jest wewnątrz, jako urzędujący poseł PO, rządzącej koalicji i przez to reprezentuje stanowisko strony rzadzacej. On nie jest NIEZALEŻNYM posłem! A przy tym, są jeszcze i inni posłowie, wypuszczający się w antypisowskie krucjaty, bez myśli o czymś konstruktywnym.
    .
    Mnie osobiście wciąż jednak jest łatwiej zrozumieć, gdy widzę owe, często przecież niskiego lotu, przepychanki polityków różnej proweniencji. Bo, ostatecznie oni z tego chleb jedza. Co jednak kieruje nami, obywatelami i wyborcami, gdy stajemy murem za rządem bijącym rekordy w notowaniach? Nikt nas o to nie prosi i nikt żadnej korzyści z tego odnieść nie moze.
    .
    Więc, podsumowując, uwaga dla nas taka powinna być: nam, wyborcom, PRAKTYCZNA w demokracji rola też jest wyznaczona. Nam przypada tyle:
    —- pilnować rządu żeby rządził (poprzez media najlepiej)
    —- pilnować opozycji żeby pilnowała rządu żeby rządził
    —- pilnować siebie żeby nie zagłaskać ani jednych ani drugich. Zagłaskać bezpośrednio lub posrednio. (miner, jakbyś chciał napisać w tym miejscu ze nie rozumiesz to ja ciebie nie wyzwę od sk….nów, przyrzekam; za kaemom ręczyć jednak nie mogę)
    .
    Jeśli w trakcie ktoś nam narzuci, za własne pieniądze, rozrywkę w formie happeningów czy innych blogów śmiesznych lub nie, i my nic na to nie przemy poradzić, to wciąż mamy wybór, jak to w demokracji:
    .
    Albo możemy przyłączyć się do zabawy.
    .
    Albo też możemy to olac.
    .
    Bez spuszczania wody zreszta. Zofia to nam wybaczy.

  15. Zofia napisał(a):

    Wybaczam ekumenicznie, wszytkim

  16. Buraków napisał(a):

    Zofio, dziekuje. Potwierdzilas moje wczesniejsze doniesienie zza stodoly Maliniakow, ze Sikorski negocjowal na okraglo. A pewnie byli tacy, co powatpiewali ze u mnie na wsi wszyscy wszystko oraz o wszystkim wiedza.
    .
    Wiedza, wiedza. Dzisiaj na przyklad moge przekazac wam wiadomosc, ktora akurat nadeszla od strony Maliniakow. Bo ich stodola z kraja, to dlatego z tamtej strony. Wydalenie przez Rosje dwoch dyplomatow kanadyjskich to tez wynik negocjacji Sikorski- Putin. Miano wydalic, naturalnie, dyplomatow amerykanskich. Ale Radek murem za amerykanka zona stanal i nie popuscil. I w rezultacie kanadoli puszczono w skapretkach.
    .
    Przykro mi tylko, ze pewnie naszym kanadyjskim bywalcom na blogu bedzie przykro. Coz, polityka to jednak nie zawsze piknik. Ani inny happening czy zadyma.

  17. Snarski napisał(a):

    Ja zas staję murem za Dyplomatą. Sam bym lepiej nie napisał. No ale i o kim mowa: toż on chleb też z polityki jadł! Niemniej, jestem za. Szukam czegoś przeciw, ale mi nic go głowy nie przychodzi. Może pózniej cos znajdę?

  18. narciarz2 napisał(a):

    POLITYKA jak zwykle w formie. Tutaj jest odnosnik do interesujacego artykulu na temat przyszlosci planety: Ostrzeżenie z przyszłości.
    http://www.polityka.pl/os.....289462,18/
    .
    Moja wlasna ocena jak zwykle jest dosc pesymistyczna. Golym okiem widac, ze „niedobrze, panowie, niedobrze”, jak mawialo Rycerzy Trzech. Akurat tak sie zlozylo, ze w zeszlym tygodniu pojechalem w okolice Naples w stanie NY. To troche na poludnie od Rochester. Piekny rejon Finger Lakes. To moglyby byc lokalne Wielkie Jeziora Mazurskie, ale nic z tego. Cale brzegi jezior rowno rozparcelowane i zabudowane dookola. Albowiem w USA wlasnosc prywatna jest swieta, wiec trzeba podzielic i sprzedac doslownie wszystko. Private property, no trespassing. (Tlumaczac: to je moje, won gnoju.) Po drugie, na szczycie malowniczych wzgorz w Naples pojawily sie ogromne wiatraki. Wygladaja ohydnie. Jesli tak ma wygladac „odnawialna energia”, to ja dziekuje. Skadinad wiem, ze kulisy stawiania takich wiatrakow to jest biznes jak zwykle. Nie tedy droga. No i po trzecie, jadac droga numer 5+20 (dwa numery tej samej szosy) przejezdzalem przez dziesiatki centrow handlowych, nazywanych tu z hiszpanska „plaza”. Dziesiatki supermarketow, parkingow, oraz dilerow samochodow. Na parkingach dilerow stoja tysiace samochodow czekajacych na nabywcow. Skoro tyle tego stoi niesprzedane, to nic dziwnego, ze Chrysler bankrutuje. Po co produkowac nowe samochody, skoro niedawno wyprodukowane ciagle stoja niesprzedane?
    .
    Moim zdaniem to jest orgia marnotrawstwa, na ktore pracuje cala planeta. Chinczycy tanio produkuja tzw. „dobra”, ktore potem sa sprzedawane ponizej kosztow, jakie trzebaby poniesc, zeby je wytworzyc lokalnie. „Dobra” sa potem wyrzucane, po czym w Bangladesz sa golymi rekami rozmontowywane i palone na plazach. A tutaj, w kraju orgiastycznej konsumpcji, nie ponosimy konsekwencji.
    .
    Polska tez chcialaby sie podobnie urzadzic. To sie jednak nie uda, bo gestosc zaludnienia jest wieksza, wiec nie ma gdzie postawic tysiecy samochodow i innych „dobr” tak, zeby jeszcze troche krajobrazu zostalo. A nawet, jesli sie uda, to nie bedzie gdzie jezdzic tymi samochodami. Gdyby ulice i autostrady w Polsce byly takie, jak trzeba, to niewiele by terenu pozostalo.
    .
    Mi sie z tego wszystkiego najbardziej podoba taka przepowiednia uczonych, ze pod koniec stulecia na swiecie bedzie miejsce dla nie wiecej niz miliarda ludzi. Zaluje tylko, ze obecni politycy juz tego nie doczekaja. Byloby fajowo ogladac ich miny.

  19. Patrycja_Zab napisał(a):

    You can bet your shitty boots, Buraków, ze mnie jest przykro. Dowiedzialam sie wlasnie od mojego pana – dwa stenty w tickerze i polityka sunie jak za dawnych zdrowych lat – ze Rosja tak nieladnie zagrala. Juz chcialam pedzic i Zofie pytac co jest grane. A tu widze, to nie Rosja tylko Radek! Nie moge tego staremu powiedziec bo mu te stenty puszcza jak sie dowie ze to Polska a nie Rosja. Zofia, czy mozesz cos poszukac na ten temat?

  20. jasnaanielka napisał(a):

    Jeśli poprzecie w wyborach Platformę Obywatelską, pomożecie sobie, pomożecie Polsce powiedział Jarosław Kaczyński!!!
    Ja bym proponowała to nagranie – film – jako motyw przewodni kampanii PO!!! :D

  21. Zofia napisał(a):

    Buraków,
    chata z kraja, ale jak w radio Erywań, coś tam slychac ale dokladnie to nie wiadomo co.
    Owszem wydalono dyplomatów – nie tyle kanadyjskich, co NATO-wskich, a że Kanadyjczycy, to ich wina. Nie musieli być na placowce NATO w Moskwie.
    Wydalono w ramach retorsji, bo wywalono dwóch Rosjan z placówki NATO w Brukseli.
    A wszystko z powodu jednego wysoko postawionego …Estończyka, który szpiegował dla Rosjan i co nieco z NATO tajności dostarczył do Moskwy.
    Teraz siedzi od dobrych kilku miesięcy z wyrokiem 12 lat w estońskim kiciu. Co nie przeszkodziło Estonii wypiąć się na NATO i wycofać z PiP’ki NATO-skiej w Gruzji.
    PIP – to Partnerstwo dla Pokoju, czyli taka dyplomatyczna nazwa dla manewrów na obcym, nie NATO-wskim terytorium.
    To wywalanie dyplomatów to też taka woda po kisielu, bo wyrok zapadł dawno, sprawa się też odbyła, a teraz NATO nagle wydala dyplomatów.
    NATO ma nieliche kłopoty w Afganistanie i z upodobaniem, w moim oglądzie sprawy, odwraca kota ogonem, by opinia publiczna miała inne zainteresowania.
    Dzisiaj szukałam choć zdania na stronach NATO o manewrach w Gruzji – a tam nic, zero informacji, poza tym, że się chłopcy z NATO dziś i jutro sztabowa i ministerialnie z członkami w Brukseli naradzają. O PIPce w Gruzji – cisza jak makiem zasiał.

  22. Zofia napisał(a):

    Patrycja ,
    napisz po polsku o co chodzi, bo nie kumam. O jakie zagranie chodzi, wobec kogo?
    Jak sprecyzujesz, to poszukam.

  23. narciarz2 napisał(a):

    Po przeczytaniu wpisu Gospodarza wypowiem sie na temat stwierdzeniachodziło głównie o rozdeptywanie PiS-owskiego chwasta. Ja bym to ujal inaczej: chodziło głównie o rozdeptywanie zdziczalego kartofla.

  24. Patrycja_Zab napisał(a):

    Dziekuje, Zofio. Tak czulam przez skore, ze te wiadomosci zza stodoly to tylko, no, odglosy zza stodoly. Radio Erewan it is.
    .
    Uchronimy stenty! Jeszcze raz dzieki, Zofio. Ty nasza kopalnio wrecz juz zlota. Nie tylko wiedzy.

    По диким степям Забайкалья,
    Где золото роют в горах

    Chyba ci wkleje link, moja droga. Niczym Snarski dla Bars.

    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  25. narciarz2 napisał(a):

    Dyplomata napisal, ze Palikotowi też nie wolno. Z calym szacunkiem dla Dyplomaty chcialbym zapytac, gdzie Dyplomata wyczytal, co komu wolno, a co nie wolno? Gdzie jest napisane, jak maja postepowac poslowie i politycy? W Biblii? W Kodeksie Hammurabiego? Jesli tak, to moze tam jest takze napisane, gdzie i komu wolno palic opony?
    .
    Wyrazajac sie dyplomatycznie, wywody Dyplomaty brzmia sensownie i uczenie, ale po blizszym przyjrzeniu zaczynaja wyglad jak mowa-trawa.

  26. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Narciarz,
    To jednak sie nie powstrzymales i pojechales oklepanym ‘a u ciebie murzynow bija’. A juz palenie opon to dopiero mowa trawa!
    .
    Napisz najpierw o ‘PBS a sprawa polska’. Wtedy moze sie zlituje i ci dopowiem. O tym jak to wyglada gdy posel strony rzadowej nic innego nie robi tylko po opozycji zupelnie bez powodu jezdzi jak po burej suce. To z minera ta suka wzieta.
    .
    Pozdrawiam nieustajaco.

  27. Zofia napisał(a):

    PIPka w Gruzji
    NATO ma prowadzić ćwiczenia Cooperative Longbow 09 w okresie od 6 maja do 1 czerwca 2009 w Gruzji, w celu jak podano – poprawy interoperacyjności pomiędzy NATO i państwami partnerskimi, w ramach Partnerstwa dla Pokoju, Dialogu Śródziemnomorskiego oraz Stambulskiej Inicjatywy Współpracy programów.
    Miało uczestniczyć 19 państw: Albania, Armenia (wycofała się) , Azerbejdżan (miał się wycofać) , Bośnia i Hercegowina, Kanada, Chorwacja, Czechy, Gruzja, Grecja, Węgry, Kazachstan (wycofał) się), Mołdawia (chyba też się wycofała), Serbia (wycofała się), Hiszpania, Macedonia, Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone.
    Ćwiczenie mają być prowadzone silami 1.300 żołnierzami i oficerami NATO i państw partnerskich w koszarach i na poligonach Vaziani, ok 20 km od Tbilisi. I tylko 70 km od granicy z Osetią południowa
    Scenariusz jest oparty na fikcyjnej operacji reagowania kryzysowego przez NATO z mandatem ONZ.
    Generał dywizji Cayetano Miro Valls, dowódca Sojuszu z Land Component Command Madryt, ma dowodzić tymi manewrami.
    Niemcy sceptycznie oceniają te manewry NATO.
    Alexander Rahr dyr. programu „Rosja/Euroazja” w niemieckim Centrum Spraw Zagranicznych – uważa, Rosja ma wszelkie prawo do zaniepokojenia, nie z wojskowego punktu widzenia, co psychologicznego. Wojskowych manewrów NATO Rosjanie, jego zdaniem, się nie boją, co psychologicznego wsparcia dla Saakszwilego.
    Uważa, też że istnieje więcej niż czysty przypadek za te ćwiczenia odbywają się w Gruzji w tej chwili.”To jest bardzo głupia (Tępa) odpowiedz Zachodu”, powiedział. ” I dodał – „Jest to bezpośrednia reakcja na rosyjskie manewry wojskowe w Wenezueli i przed manewrami rosyjskimi w Chinach.”
    Niewątpliwie – ocenia dyr. Rahr- manewry NATO są wsparciem politycznym Saakaszwilego. (w „Deutche Welle” z dzisiaj)
    Niemcy, nie są za tak przychylni Saakaszwilemu i Gruzji w NATO, jak USA i obecne kierownictwo NATO.

  28. jasnaanielka napisał(a):

    http://gazeta.hit.gemius......a_PO_.html
    Więcej takiej szczerości!

  29. jasnaanielka napisał(a):

    Za co mnie ten admin zawiesił?
    Jeszcze raz podaję link do spotu wyborczego PO…
    http://deser.pl/deser/1,8.....a_PO_.html

  30. Stan napisał(a):

    Ostatnio z mniejszą uwagą śledziłem co dzieje się na blogach, aż w ubiegłym tygodniu, w czasie spacerów po ruchomych wydmach w Łebie uzmysłowiłem, że blog nie omineła karuzela kadrowa. Szkoda, że rotacje na scenie politycznej przebiegają tak niemrawo w porównaniu do życia blogowego, które jest jak na wulkanie.

    Któż z piszących na blogu pamięta jeszcze legendarnego Bernarda, a ty już Edwardzie, Wielki Mentorze Blogowy, udałeś także się na zasłużony wypoczynek. Nieobecnośći Edwarda żałuję bardzo, bo wywołał u mnie rozterki moralne, które dzisiaj chciałbym z mim roztrząsać.
    To jednak nie nie wszystkie niespodzianki, które uświadomiły mi bliskość mojej emerytury blogowej.
    Radosną wiadomością jest fakt pojawienie się na blogu podwórkowej drużyny trampkarzy z Jackowa, którzy od razu przystąpili do gry o kluczowe pozycje na tym blogowym drożdzowcu.
    Biedny Gospodarz przynajmniej raz w tygodniu jest na cenzurowanym i, jak tak dalej pójdzie, to straci posadę na rzecz recezenta niejakiego Jambursk’ygo.
    Ja osobiście się cieszę, że Patrycja w ostatecznośći okazała się uroczą kobietą w co pól blogu wątpilo(całuję rączki).

    Do Edwarda miałbym pytanie związane ze zbliżającym się sopockim referendum w sprawie odwołania Jacka Karnowskiego z urzędu Prezydenta, tego wspaniałego kurortu.
    Wcale nie żartuję z moimi dylematami moralnymi dotyczącymi mojej postawy w dniu 17 maja. Głosowałem na Karnowskiego w poprzednich wyborach. Zrobił sporo. Pytanie jednak jakim kosztem? Jestem gotów się zgodzic z Edwardem, że na małe wykroczenia można przymknąć oczy (mój ulubiony polityk Tallayrand-Perigord podobno zwracał łapówki jeżeli nie załatwił sprawy. Jakaż w tym była arogancka wielkość!) na drobne potknięcia o brzydkim zapachu. Protokół CBA, który przeczytałem (jest opublikowany w internecie) wykazuje on profesjonalną bezradność i kończy na ustaleniach od których powinna zaczynać się kontrola (bez zarozumiałości twierdzę, że się na tym znam, bo pracowałem w NIK-u). Jest to także kamyk do ogródka PO i PIS, które powolały firmę, która nic nie potrafi profesjonalnie zrobić choć ma środki jak żadna inna (por. sprawy Leppera, Sawickiej no i, ten nieszczęsny Sopot).
    Jednak z analizy fasktów wynika, że Prezydent zainwestował w kanalizację moje pieniądze (duże) na Monciaku, która przed inwestycjami była wystarczająca. Same zaś inwestycje ciągnie się przez pięć lat, a miała dwa, i zakończenia jej nie widać. Co z karami umownymi, których w odpusczenie w PRL-u byłoby niemożliwe? (element gry rynkowej, który w neoliberaliźnie stracił kly). Są to ogromne sumy. Złośliwi mówią, że jest to pierwsza posada Pana Prezydenta, a zaczął od urzędu wiceprezydenta. Fantazja roznosiła tego młodego czlowieka. Więc w mieście czterdziestotysięcznym wybudował największą halę widowiskowo-sportową w Polsce. Wszystko jakoś szło (oprócz terminów realizacji tej gigantycznej inwestycji). Wobec tego, jako inwestor Pan Prezydent postanowil zaoszczędzić na konstrukcji dachowej, która odchudzona zaczeła się załamywać. Po ekspertyzach zmieniono konstrukcję i, oczywiście, przesunięto w czasie zakończenie budowy. Czyli tak samo jak z budową Centrum Heffnera, które miało być ostatecznie oddane w maju. Jak jest -zapraszam na koszt Edwarda do Sopotu. Dlaczego (dziwi się Kurski) w budżecie miasta przenaczono 15 mil zlotych na renowację otoczenia wokół inwestycji skoro to są roboty wchodzące w zakres zadanie inwestycyjne?
    Tak więc Edwardzie, Drogi Mentorze, mam o czym myśleć.
    Przynaję ze skruchą, że szala zaczyna przeważać za wskazaniem na tak w sprawie odwolania tego idola starszych pań.

    Ściskam i życzę dużo słońca.

    P.S.

    Ja też zawieszam pisanie, bo przygotowuję się do dłuższego pobytu z moimi psami we Wdzydzach.

  31. Zofia napisał(a):

    No to się minister skarbu wkurzył za uleganie związkowcom
    KOMUNIKA MSP:
    W związku z informacjami zawartymi w opublikowanym 5 maja 2009 r. na stronach internetowych KGHM Polska Miedź S.A. z siedzibą w Lubinie Raporcie bieżącym nr 14/2009 dotyczącym porozumienia zawartego z organizacjami związkowymi w sprawie wypłaty nagrody specjalnej, (przypominam, jak ktoś nie wie, ze chodzi o 5 tys. na głowę każdemu) Ministerstwo Skarbu Państwa wystąpiło do Przewodniczącego Rady Nadzorczej o niezwłoczne zwołanie posiedzenia Rady w celu dokonania oceny podjętych przez Zarząd decyzji w ww. zakresie.
    W tym kontekście poproszono również o wprowadzenie do porządku obrad posiedzenia Rady Nadzorczej punktu: Zmiany w składzie Zarządu KGHM PM S.A.”
    ***
    Czyli mówiąc mniej dyplomatycznie – prezes KGHM za uleganie na wrzaskom związkowców i wywalanie z tego powodu niebotycznych pieniędzy na nadzwyczajne nagrody a nie w inwestycje – zapłaci głową.

  32. Snarski napisał(a):

    Dziekuje za link. Jest przedni. Z tego co pamietam, to Jarek juz nie pierwszy raz.
    .
    Jesli o zawieszanie w takim jak ten przypadek chodzi to zdaje sie ze znam powod. Bo mnie to trafialo tyle razy ze az do pomocy innych musialem sie uciekac. Otoz zauwazylem, ze link, nawet pojedynczy ale zle wklejony – a to zdarza sie nie tak rzadko – wnerwia pana Admina tak poteznie, ze nie on nie zawiesza tylko od razu kasuje. Zdaje sie, ze Gospodarz to jeszcze moze odzyskac. Ale nie ty.
    I to na tyle z moich doswiadczen z P. Adminem.

  33. Zofia napisał(a):

    A to porozumienie płacowe wg komunikatu KGHM MP Lubin:
    z 5 maja 2009

    „Zarząd KGHM Polska Miedź S.A. informuje, że dnia 5 maja 2009 roku, Zarząd Spółki oraz działające w Spółce organizacje związkowe, uwzględniając korzystniejsze od zakładanych w budżecie Spółki kształtowanie się warunków makroekonomicznych oraz obniżenie kosztów produkcji, zawarły porozumienie, które przewiduje:
    1. Wypłacenie nagrody specjalnej w wysokości 5 tys. zł na jednego pracownika w dwóch ratach. 3,5 tys. zł wypłacone zostanie w dniu 12 maja 2009 roku oraz 1,5 tys. zł do dnia 15 września 2009 roku.
    Uruchomienie drugiej raty nagrody uzależnione będzie od nie pogorszenia się sytuacji ekonomicznej Spółki. Nagroda specjalna nie będzie zaliczana do średniej płacy w Spółce stanowiącej podstawę do ustalenia wskaźnika wzrostu przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia na 2010 rok.
    2. Podniesienie składki podstawowej na Pracowniczy Program Emerytalny o 2 punkty procentowe, tj. do 5 % wynagrodzenia.
    Ponadto Zarząd KGHM Polska Miedź S.A. zadeklarował wolę objęcia, od bieżącego roku, pracowników Spółki abonamentem medycznym świadczonym przez MCZ S.A. w Lubinie.
    Strona związkowa oświadczyła, że realizacja niniejszego porozumienia wyczerpuje roszczenia płacowe na rok bieżący.
    Zawarte porozumienie skutkować będzie wzrostem kosztów pracy w roku 2009 na poziomie 130 mln złotych.
    Podstawa prawna: art. 56 ust. 1 pkt 1 Ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych (Dz.U. z 2005 r. Nr 184, poz. 1539 z późniejszymi zmianami)”.
    *
    Gwoli informacji
    KGHM zatrudnia wg stanu 31.12.2007 r. ponad 18 tys. ludzi (18 259) czyli na nagrody specjalne pójdzie z kasy firmy – 18.259 x 5.000 zł = 91.295.000 zł, czyli jakby nie patrzeć – 91,3 mln zł.
    Hojny prezes nazywa się – Mirosław Krutin
    Skarb państwa ma w tej spółce giełdowej 41,79% akcji i jest jedynym akcjonariuszem, który posiada powyżej 5% akcji.
    KGHM Miedź Polska SA to:
    - Biuro Zarządu wraz z
    - Centrum Usług Księgowych
    oraz 10 oddziałów:
    - 3 zakłady górnicze (ZG „Lubin”, ZG „Rudna”, ZG „Polkowice-Sieroszowice”),
    - 3 huty miedzi (HM „Głogów”, HM „Legnica”, HM „Cedynia”),
    - Zakłady Wzbogacania Rudy,
    - Zakład Hydrotechniczny,
    – Jednostka Ratownictwa Górniczo-Hutniczego,
    - Centralny Ośrodek Przetwarzania Informacji.
    A tak wygląda grupa kapitałowa KGHM Miedź Polska:
    http://www.kghm.pl/index......ory_id=189

  34. Stan napisał(a):

    Siedząc zdyszany na tych niesamowitych wydmach w Łebie przeczytałem taki oto tekst z którego, dla niepoznaki, wykreślam nazwiska i nazwy, które go indywdualizują, bo mnie chodzi o zgadywankę o jaki to wspaniały kraj chodzi i kto tak słodko się o nim wyraza?.
    W nagrodę za odgadnięcie zagadki umożliwię zwyciężcy wyprowadzanie moich psów w okresie tygodnia na południowe spacery.
    Zaczynamy:
    … pieprzę … cały ten oszukańczy pieprzony kraj i wszystkich pieprzonych … po jednej i po drugiej stronie! Niech ich diabli porwą!
    Niech zgniją wszyscy: …………… wszyscy. Niech ich co do jednego szlag trafi. Niech szlag trafi cały ten oszukańczy kraj. Niech szlag trafi ich egotyzm i samolubstwo, i samolubstwi, i egotyzm, i zarozumialstwo, i zdradliwość! Niech ich wszyscy diabli! Niech ich cholera weźmie zanim dla nich zginiemy. I potem, jak już dla nich zginiemy. Żeby ich krew zalała! Boże, daj, żeby tego … szlag trafił. Żeby go krew zalała! Boże, zlituj się nad ludem …. Każdy przywódca jakiego mają musi ich zapieprzyć. Jeden porządny człowiek na … lat., a wszyscy inni ich pieprzą. Zresztą czy to wiadomo jak by on postąpil w … Pamiętam jak myślałem, ze ….jest porządny. … też był porządny, a jego przyjaciele
    ………….. Tchórzliwe świnie! Ach, niech ich wszystkich szlag trafi!. I ten…. musiał… Żeby się zapieprzył! Ale nie. To on nas zapieprzył. Zawsze wszyscy tak robią, od ………. Przypomnij sobie co ….zrobił … Łysa świnia zapatrzona we własny pępek. Głupi przemądrzały drań. Pieprzę wszystkie te obłąkane, samolubne zdradzieckie świnie, ktore rządziły …..i dowodziły jej wojskami. Pieprzę wszystkich prócz ludu, a i to trzeba cholernie uważać, co z niego będzie, kiedy dostanie władzę.
    …. Jeżeli to prawda, to dlaczego tu jesteś? Wiesz doskonale, że nieprawda. Pomyśl ilu jest między nimi ludzi porządnych. Ilu wspaniałych.
    I to by było na tyle.
    Dobranoc

  35. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Stan,
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-75982
    .
    I limeryk, na zawolanie.
    .
    Pewien kiep z miejscowości Wdzydze
    z psami do lasu chadzał zbierać rydze.
    Niesforna z Jackowa trampkarzy zgraja
    z jego mentora wystrugała niezłe jaja.
    Zakrzyczał kiep: coś więcej mentora tu nie widzę!

    .
    Przyjemnego pobytu we Wdzydzach, Stan

  36. Zofia napisał(a):

    Stan, to może być i Ameryka i Rosja, a nawet Polska, Francja i Wielka Brytania. Stawiam na tę ostatnia.
    A ten łysy to Churchill?…

  37. narciarz2 napisał(a):

    Przeczytalem pare ostatnich komentarzy Palikota na jego blogu. Moim zdaniem, pan posel swietnie pisze. Po pierwsze, pisze po polsku, stosujac bogate slownictwo i skladnie. Mozna sie zgadzac albo nie, ale na tle typowych polskawych wypowiedzi na internecie, styl pana posla moim zdaniem korzystnie sie wyroznia. Po drugie, niektore mysli i obserwacje pana posla sa moim zdaniem bardzo ciekawe. Po trzecie wreszcie, on wcale nie jest taki radykalny, jak blogowa wiesc niesie. On jest radykalny tylko w tym sensie, ze klarownie pisze to, o co mu chodzi. To bardzo rzadka umiejetnosc w Wyzwolonej Ojczyznie.

  38. narciarz2 napisał(a):

    Przy okazji wyjasniam, ze nie bede na razie reagowal na zaczepki druzyny z Jackowa, bo moim zdaniem wypowiedzi druzyny sa metne i napisane w jezyku polskawym.

  39. miner napisał(a):

    Dziś ostro pracowała komisja do spraw nacisków, nacisków.
    Praca wre, dochodzenie idzie na całego, komisja zajmuje się niesłychanie ważnymi aspektami.
    Przesłuchiwano żonę J. Kaczmarka, mogliśmy się m.in. dowiedzieć, że:
    - Gosiewski był autorem pomysłu, by pielęgniarki okupujące kancelarię premiera wywieźc w środku nocy do lasu…
    - „Mąż stwierdził kiedyś, że Ziobro wysadzi rząd Kaczyńskiego w powietrze”
    - Ziobro jest złym człowiekiem i niszczy ludzi
    .
    Na koniec dnia jeszcze „Dziennik” nas poinformował, że Pani Żona do J. Kaczmarka zwracała się: „Ziobro nie ma żadnych dowodów! On poleci po opinii publicznej! I na twoich pier… kłamstwach!”
    .
    Tutaj więcej ciekawych informacji…
    http://1maud.salon24.pl/1.....sja-ds-nnp
    .
    Magiel

  40. narciarz2 napisał(a):

    Nie bardzo wiem, dlaczego „więcej ciekawych informacji” ma pochodzic z koszar zolnierzy wolnosci, a nie na przyklad z prasy? Tutaj jest link do streszczenia w gazecie:
    http://wiadomosci.gazeta......marka.html
    .
    Jesli idzie o komentarze zolnierza wolnosci na przepustce, to ja nie widze miejsca na ironie. Wypowiedzi dotycza bylego ministra spraw wewnetrznych oraz innych wysokich funkcjonariuszy bezpieczenstwa, jesli mozna uzyc jezyka do niedawna slusznie minionego. Gdyby takie same wypowiedzi dotyczyly powiedzmy Moczara albo Kiszczaka, to zolnierze wolnosci skupieni w Salonie24, oraz ich przedstawiciel na tym blogu, na pewno uwazaliby, ze ujawniono porazajace szczegoly. Natomiast w tym wypadku chodzi o funkcjonariuszy bezpieczenstwa IV RP. Wiec zolnierze wolnosci oglaszaja, ze nie ma sprawy.
    .
    Tymczasem sprawa jest, i to wielka jak wszyscy diabli. „Według H. Kaczmarek, Engelking stwierdził również, że zachowanie bezpieczeństwa kraju jest ważniejsze od zachowania swobód obywatelskich.” To jest sprawa fundamentalna. Nie moze byc zadnych zartow.
    .
    PiS przegralo wybory z powodu swojego dazenia do lamania prawa w imie sprawiedliwosci. Mozna zwrocic uwage, ze z podobnych powodow republikanie przegrali wybory w USA. Takie czasy widocznie nastaly na swiecie, ze podsluchy (w Polsce) czy tez tortury (w USA) przestaly byc w modzie. Namolna propaganda zolnierzy wolnosci nie powinna odwracac uwagi od tego faktu, bo on ma znaczenie fundamentalne dla demokracji.

  41. narciarz2 napisał(a):

    Zycze zolnierzowi wolnosci dobranoc i ide do domu. Na razie!

  42. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dyplomato
    Tutaj: http://kuczyn.com/2009/05.....ment-75966
    nic dodac nic ujac.
    A poza ganianiem kroliczka nadal niewiele sie dzieje. Palikot przynajmniej gania na wesolo, to mozna sie posmiac.
    Ale po co gania? Chyba tylko dla jaj, bo ci co rozumieja jego zagrania juz dawno sa przekonani, a ci nieprzekonani i tak nie rozumieja.

  43. Stan napisał(a):

    Zosiu,

    to jest fragment Komu bije dzwon Ernesta Hemingweya. Fragment ten przytoczylem, bo jeden z bohaterów ukradł przed akcją (wojna domowa w Hiszpanii) urządzenia do wysadzenia mostu przed ofensywą, którą miał dowodzic Świerczewski. Ten cały ten galimatias i lawina inwektyw mogła się zdarzyć jedynie w krajach głęboko katolickich jak Hiszpania i Polska (ja sobie w jednej z ról obsadziłem Wałęę). Jak siedziałem na wydmie i czytałem ten fragment słuchając muzykę świszczącego piachu, to cały czas myślałem ,że Wielki Ernest napisał to dzieło dla nas (miner kiedyś ostro protestował z powodu przytoczenia przeze mnie fragmentu hiszpańskich rozliczeń przeprowadzonych w ramach miłości bliźniego).

    Dobranoc

    P.S.

    Jako legendę tego blogu, proszę Cię żebyś dyskretnie zwróciła uwagę temu pisarzowi z drużyny podwórkowej w Jackowie, aby w przekraczającym jego możliwośći towrzystwie nie operował maczugą.

  44. Ewa-Joanna napisał(a):

    Narciarzu,
    z wlasciwa ci wnikliwoscia wypunktowales najwazniejsze : „Tymczasem sprawa jest, i to wielka jak wszyscy diabli. “Według H. Kaczmarek, Engelking stwierdził również, że zachowanie bezpieczeństwa kraju jest ważniejsze od zachowania swobód obywatelskich.” To jest sprawa fundamentalna. Nie moze byc zadnych zartow.”

    Dla minera jednak Gazeta nie jest wiarygodnym zrodlem informacji :) On woli wiec takie pokatne, ale po mysli.

  45. Ewa-Joanna napisał(a):

    Stan,
    ow fragment swiadczy tylko o jednym, ze wszyscy grzeszymy jednako wiec mieszkaniec kazdego kraju moze je powtorzyc z pelnym przekonaniem!

  46. Ewa-Joanna napisał(a):

    Z czula dedykacja dla Andrzeja
    http://wyborcza.pl/1,7524....._plot.html

  47. kaem napisał(a):

    Musimy podjąć decyzję, zaproponował Potato. Właśnie zasiedliśmy do trzeciego piwa po skończeniu szyfty. Od razu się zgodziłem na dwie. Zaczęliśmy więc od trzeciej.
    .
    Decyzja nr. 3 – Żadnych decyzji w środę, kategorycznie stwierdził Potato i ta zapadła jednogłosnie. Dopiero wtedy spojrzałem na timex. Było 3 minuty po połnocy. Czwartek. Ok, mówi, dawaj drugą. No to dałem pierwszą.
    .
    Decyzja nr. 1 – Rozwiązujemy drużynę Jackowa, zgłosiłem. Nieśmiało raczej. Jaką drużynę, for crying out loud? wzburzył się Potato. Podłapał to powiedzenie jak żeśmy zmywali na imprezie w Simon Wiesenthal Centre. Gdy przemawiał, nie w żadnym tam Jidish, konsul Orli Gil. No tą co my w niej. Czarne Perły. Ewentualnie Czarne Paciorki. Przy zakladaniu druzyny poslugiwano sie jezykiem rosyjskim. Stad rozbieżnosc w nazwie. Potato popatrzył na mnie uważnie. Wiedzą o zmywaku, zapytał stwierdzająco. To hell with them. I poddał pod głosowanie. Znowu jednogłosnie. Pozostała decyzja ostatnia. Najtrudniejsza.
    .
    Decyzja nr. 2 – Chodzi o nasz język, zacząłem mętnie. Zgłaszaj brzmienie rezolucji, zniecierpliwił się Potato. No to zgłaszam: Nie będziemy więcej posługiwać się językiem polskawym. Potato załypał oczami. I otworzył po czwartym piwie. Pewnie też o zmywak chodzi ale nie jestem pewien, wyłożyłem kawę na ławę. Milczenie trwało pół butelki. Bo zaproponowałem: czas spac. Dopiliśmy do konca. O żadnej decyzji żaden z nas juz nie pamiętał. A obiad zjemy na sniadanie.

  48. Snarski napisał(a):

    Ewo-Joanno,

    Stokrotne dzieki za wypowiedz o Dyplomacie. Wyzwoliłaś mnie w końcu z poszukiwań owych przyrzeczonych ‘przeciw’ w jego poście (http://kuczyn.coś/2009/0.....ment-75966 ). Narciarzowe ‘przeciw’ takowymi nie byly. Zarzut, że Dyplomata ‘mową-trawą’ pojechał jest bezpodstawny i dowodzi niezrozumienia niczego z jego postu. A uściślenie, że Palikotowi wszystko wolno, jest najdobitniejszym tego potwierdzeniem. Czyli – nie da się znaleźć dziur w logice Dyplomaty. Bo, jak rzekłaś, tam nic dodać nic ując. Podobnie jak jego limeryk – nic dodac nic ujac. Slowo kiep jakos nie zabrzmialo dla mnie jak maczuga. Ale moge zrozumiec, ze Stan az tak to mogl odebrac.
    .
    Jestem zbulwersowany postem kaema. Czy ty coś mogłabyś wnieść żebym lepiej to mógł zrozumieć? Zbyt chyba krótko jestem na blogu żeby wyłapać zaszłości, do których kaem zdaje się nawiazywac. Ale forma świetna, nie uważasz? Nie wydaje mi się, by legendarny wujaszek Wania – nie widzę tego nigdzie na blogu w ostatnim czasie, za bytności EDD; kiedy to było pisane? – mógł za bardzo przewyższać te świetną formułe wypowiedzi humorystycznej.
    Pozdrowienia zalaczam.

  49. miner napisał(a):

    E-J:
    Gdybyś zadała sobie trud przejzenia wpisu, który podlinkowalem – ujrzalabys ze, o zgrozo, są tam też odnośniki do GW. Odnośniki, które pięknie pokazują jak zmienia sie podejście do rzeczywistości nowej gwiazdy w zależności od okoliczności.
    Deklaracja o Engelkingu – porażająca, zupełnie jak „wystarczy ze czuję sie podsłuchiwany” Prezia. Ten sam poziom styczności z rzeczywistością.

  50. Ewa-Joanna napisał(a):

    Snarski,
    forma jak zawsze u kaema swietna. To „jajcarz” jak mowily kiedys moje dzieci, tresci istotne i powazne przekazuje z przymruzeniem oka i lekka kpina i z nas i z siebie. W przeciwienstwie do wujaszka, ktory tresci malo istotne przekazywal z zadeciem godnym lepszej sprawy.
    Ale to moje subiektywne odczucie, sa tu rowniez wielbiciele owego wujaszka.
    Czarne Paciorki to powstaly przy okazji podzialow na my ( krajowi) i wy ( „z Jackowa” czyli emigranci). Od tego czasu trwa lekka wojenka, na razie prowadzi druzyna podworkowa z Jackowa, ale reprezentacja tubylcow juz sie zbiera w sobie. Byc moze wujaszek wroci i dokopie, kto wie?
    No a poczucie humoru w jedna strone i obrazanie sie to juz nasze cechy poniekad narodowe.
    Pozdrawiam cieplutko choc jesiennie.

  51. Ewa-Joanna napisał(a):

    Miner,
    ale sobie nie zadalam, bo teksty twojej „grupy wyznaniowej” mi nie leza, a przy nadcisnieniu, to jeszcze mnie szlag trafi! I taka strata bedzie dla blogu :)
    Ty tez nie zadales sobie trudu dostrzezenia „” w mojej wypowiedzi i przylozyles mi tego Engelkinga jak plaster na odciski. Porazajace! :))

  52. miner napisał(a):

    E-J:

    1) ignorance is bless?
    2) to znaczy,że cytowałas narciarza przewrotnie, z przeciwnymi intencjami? Zupełnie jak w Rejsie Piwowskiego :)

  53. Ewa-Joanna napisał(a):

    Ciekawe
    http://www.polityka.pl/od.....289736,18/

  54. miner napisał(a):

    Ojej…
    U Żakowskiego wszyscy kłamią, nawet PO – co prawda tylko raz i do tego ustami Zyty Gilowskiej.
    Potem juz standard…

  55. Torlin napisał(a):

    Albo mój Sage przestał działać, albo ja jestem ślepy, ale nowy wpis Gospodarza dopiero teraz mi się ukazał. Tak się zastanawiałem, dlaczego od wczoraj od 11 w południe nikt się wpisywał.

  56. Ewa-Joanna napisał(a):

    Miner,
    nie zrozumialam. Albo „ignorance is blessing” albo „ignorance is bliss” inaczej nie ma sensu.
    Nic na to nie poradze, ze mam mala tolerancje na klamstwo.
    Ale niech ci bedzie, wezmiemy pierwszy akapit:
    Posłowie (członkowie koalicji PO,PSL i SLD) przez kilka godzin, na wszelkie możliwe sposoby,usiłowali dowiedzieć się, co Pani Kaczmarek czuła, kiedy aresztowano jej męża- jakie czynności śledcze wykonywano u nich w domu, co wyczytała w gazetach, jak reagowali znajomi na aresztowanie jej męża…Szczególnym zainteresowaniem posłów cieszyły się, odmieniane na wszelkie możliwe sposoby, stanowcze sformułowania żony byłego Ministra,: o tym,że:wg męża „Ziobro miał wysadzić ten rząd”, że prokuratura pod rządami PiS działała z pobudek politycznych, a nie ideologicznych i miała na celu zniszczenie opozycji. Pytania, zatem formułowane były tak, aby stosowną interpretacje, w kolejnej już wersji (a raczej inwersji słownej),od Pani Honoraty)otrzymać.

    Nie bede rozbierala tego tekstu na czynniki pierwsze, ale zadam jedno i zasadnicze pytanie: Skad autor tekstu ma takie wiadomosci jezeli prace komisji sa w toku i zadnych oswiadczen w jej imieniu nie skladano?
    Poniewaz nie bylo zadnych OFICJALNYCH wypowiedzi rzecznika prasowego komisji, zarowno tekst jak i podane w nim informacje sa wyssane z palca i nieprawdziwe, bo niepotwierdzone.
    Wniosek: czytanie dalszego ciagu jest marnowaniem czasu.

    Narciarza cytowalam zeby wiedzial za co go chwale ;)

  57. miner napisał(a):

    http://wiki.answers.com/Q.....e_is_bliss
    .
    Co racja to racja… mój bład.

  58. miner napisał(a):

    „Skad autor tekstu ma takie wiadomosci jezeli prace komisji sa w toku i zadnych oswiadczen w jej imieniu nie skladano?”
    .
    Z transmisji na zywo?
    Przecież to był klasyczny spektakl „jedna baba drugiej babie w maglu powiedziała”.
    .
    Dalej były cytaty z wywiadu w Wyborczej zestawione z wypowiedziami z przesłuchania. smakowite, ale jak rozumiem nie warte czytania.

  59. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dobrze rozumiesz Miner- niewarte czytania, bo niewiarygodne. GW juz dawno stracila cnote.

  60. miner napisał(a):

    Raz piszesz:
    Dla minera jednak Gazeta nie jest wiarygodnym zrodlem informacji :) On woli wiec takie pokatne, ale po mysli.
    .
    Drugi raz piszesz:
    Dobrze rozumiesz Miner- niewarte czytania, bo niewiarygodne. GW juz dawno stracila cnote.
    .
    Raz piszesz:
    Ty tez nie zadales sobie trudu dostrzezenia “” w mojej wypowiedzi i przylozyles mi tego Engelkinga jak plaster na odciski.
    .
    Drugi raz piszesz:
    Narciarza cytowalam zeby wiedzial za co go chwale ;)
    .
    Pozostaje mi pogratulowac konsekwencji. I odwółać „Ignorance is bliss”. Tu nie chodzi o to… Tu bardziej chodzi o inny cytat z innego filmu: „Moja jest tylko racja i to święta racja, bo jeżeli nawet jest i twoja, to moja jest mojsza niż twojsza i zaprawdę powiadam wam, że to właśnie moja racja jest najmojsza!”

  61. Ewa-Joanna napisał(a):

    Miner,
    ty czlowieku zrozum jedno – ja nie uznaje autorytetow, wiec dla mnie to co jest niesprawdzalne, jest niewiarygodne, obojetnie przez kogo podane, czy przez GW czy twoj salon frustratow. Na stronie sejmowej nic nie ma na ten temat, oficjalnego oswiadczenia tez nie bylo, znaczy rzeczywiscie informacja z magla.
    Narciarza pochwalilam za wypunktowanie „istotnej istotnosci”, ze w momencie kiedy gore bierze tzw, bezpieczenstwo panstwa nad zachowaniem swobod obywatelskich jest to niebezpieczne dla demokracji i dla obywateli. A Engelkinga mam w nosie!

    I nie o to chodzi, zeby moja racja byla mojsza, tylko zeby byla prawdziwa, dokaladnie taka jak ja przedstawiam a nie byla twoja usluzna interpretacja tego co ja mysle. :) Ponial?

  62. Andrzej napisał(a):

    E-J
    Z czula dedykacja dla Andrzeja
    No cóż, logika Niklewicza jest nie do podważenia. Europarlamentarzyści nie zgodzili się na zapis, ze o odcięciu od internetu będzie decydował specjalnie do tego celu powołany urząd i przeforsowali poprawkę, ze o takim odcięciu musi zadecydować sąd. Nie da się ukryć, że na wskutek tego internauci będą mieli gorzej. A przykładem ma być choćby Francja która teraz bez przeszkód wprowadzi u siebie restrykcyjne przepisy, na mocy których odcinać od sieci będzie urząd, a nie sąd. :D
    Dodam jeszcze, że i tak nie była poruszona kwestia podziału internetu na tzw. pakiety, które wg zainteresowanych dawałoby to dostawcom prawo do ograniczania użytkownikom dostępu do zasobów światowej sieci. W najtańszym pakiecie dostaliby oni bowiem tylko dostęp do części witryn, w zależności od zasobności portfela. I które to argumenty zbija ten sam Niklewicz w innym artykule przytaczając opinię rzecznika PE:
    Historia, że niby pakiet telekomunikacyjny ma ograniczyć dostęp do internetu, jest wymyślona od A do Z. Ten pakiet nigdy nie miał wprowadzić i nie wprowadzi ograniczeń dostępu do sieci!
    http://wyborcza.pl/1,8224.....ernet.html
    Jak widać opinia rzecznika bardzo rzeczowo odnosi się do problemu podziału internetu na tzw. pakiety i rozwiewa wszelkie wątpliwości. :D

  63. Ewa-Joanna napisał(a):

    Spedzilam troche czasu nad czytaniem zapisow tego pakietu telekomunikacyjnego i nie znalazlam tam slowa o zadnych pakietach tanszych czy drozszych:) Mysle, ze zaszlo najzwyczajniejsze pomieszanie pojec „pakietowych”.

  64. Andrzej napisał(a):

    E-J
    niezależnie od tego gdzie leży prawda, zauważ, że to wszystko jest chore. Unia tworzy tak szczegółowe i skomplikowane uregulowania, ze prawie nikt ich nie rozumie. Pakiet telekomunikacyjny jest wzorcowym przykładem. Niby ma być korzystny dla konsumentów, Ci konsumenci twierdzą inaczej i organizują protesty, europarlamentarzyści uznają ich racje i wprowadzają do pakietu stosowne poprawki, tzw. fachowcy udowadniają, że europarlamentarzyści nie wiedzieli co robią i w rzeczywistości zadziałali na niekorzyść konsumentów. A skoro sami europarlamentarzyści nie wiedzą już nad czym głosują, to jakie mam mieć zaufanie do unijnych uregulowań? My tu na blogu toczymy jałowe dyskusje powołując się na sprzeczne ze sobą opinie fachowców lub tzw. fachowców, bo nikt nie jest w stanie na podstawie zapisów Pakietu dowieść swoich racji. Przecież to jest nienormalne. Wskutek takich sytuacji zaczynam dochodzić do wniosku, że Declan Ganley (ten od Libertas) ma rację. W końcu w swojej kampanii on naciska na to, aby ludzie rozumieli co UE im oferuje. A tak nie jest.

  65. Ewa-Joanna napisał(a):

    Andrzej,
    ja sie nie powoluje na opinie fachowcow, ja to przeczytalam i to jest moja opinia.
    Na stronach unii mozesz znalezc wszystkie potrzebne informacje, kazdy moze, wystarczy chciec.
    Przyznam ci sie, ze nie rozumialam tej awantury. A ze poslowie nie czytaja tego nad czym glosuja to inna para kaloszy.

  66. miner napisał(a):

    http://wiadomosci.gazeta......urski.html
    .
    Trynka wyjaśnił, że rzeczywiście Kurski rozmawiał z Netzlem o możliwości dotowania przez PZU wyścigu kolarskiego, produkcji filmu o zabójstwie b. szefa policji Marka Papały, klubu piłkarskiego Lechia Gdańsk oraz umieszczenia filmu „Nocna zmiana” w jednej z gazet, ale wszystkie te cele nie wykraczały poza ogólne zasady sponsoringu przyjęte przez firmę. – Dodatkowo stwierdzono, że nie doszło w tym przypadku do jakichkolwiek nielegalnych form nacisku na Jaromira Netzla – dodał Trynka.

    Ojej… nzowu nic nie wyszło z nacisków nacisków…

  67. Andrzej napisał(a):

    Na stronach unii mozesz znalezc wszystkie potrzebne informacje, kazdy moze, wystarczy chciec.
    Nieprawda, znaleźć można uregulowania prawne, których zwykły śmiertelnik nie jest w stanie właściwie zinterpretować oraz tendencyjne (bo tych, którzy owo prawo tworzą) komentarze. Ja bym sobie życzył, aby UE była mniej zbiurokratyzowana i tworzyła tylko dokumenty w stylu Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, czyli ogólne ramy do których powinny stosować się prawa krajowe. W spornych przypadkach wiążące powinny być wyroki trybunałów europejskich.
    A wracając do pakietu telekomunikacyjnego. Te zapisy gwarantujące konsumentom lepszą jakość usług mnie po prostu śmieszą. Już obowiązujące uregulowania wymusiły nawet w Polsce sytuację, że stosowne uregulowania krajowe już istnieją. A więc po co to wszystko? I jeszcze jedno. Nie wiem czy wiesz, ale prawodawstwo unijne zabrania udostępniania szybkiego internetu za darmo. Jak Ci się to podoba?

  68. Ewa-Joanna napisał(a):

    Tak naprawde to mam to w nosie, bo mnie nie dotyczy.
    Ale wam sie dziwie. Bo na waszym miejscu interesowala bym sie energiczniej. Z tego co, przyznam, dorywczo wyczytam na stronach Unii, nie wynika mi wcale taka wielka biurokracja, ale chec ustalenia i uporzadkowania wielu spraw. To bardzo nowatorski twor ta Unia, nic wiec dziwnego, ze wymaga uscislenia systemow prawnych. My jestesmy federacja stanow, w owych stanach zyja ci sami ludzie, a konflikty sa, zazdrosci rozne i przepychanki, takze rzad federalny ma co nieco do robienia :) A tym bardziej w Unii! Tam sie dopiero trzeba wyrabiac.

    Mam wrazenie, ze przeciwnicy Unii w Polsce puscili w obieg mnostwo bzdur i klamstw, ktore teraz funkcjonuja na zasadzie urban myth, powtarza sie je nie myslac nad sensem.
    I czasem mi przykro, ze mam takich dziwnych rodakow, nieufnych, niechetnych wszystkiemu co inne, niesprawiedliwych i niedouczonych. A chcialam, zeby moje dzieci byly dumne z tego, ze sa Polakami z pochodzenia. I procz Kopernika niewiele zostaje…

  69. miner napisał(a):

    E-J:
    .
    O naciskach:
    A Engelkinga mam w nosie!
    .
    O UE:
    Tak naprawde to mam to w nosie, bo mnie nie dotyczy.
    .
    Co następne masz w nosie :)

  70. Ewa-Joanna napisał(a):

    Miner,
    mnostwo rzeczy :)

  71. miner napisał(a):

    i o wszystkich najpierw będziesz dyskutowac a potem kończyć rozmowę „mam … w nosie”?

  72. Torlin napisał(a):

    Wiesz Andrzeju, znalazłem się w dziwnej sytuacji, bo jak sięgam pamięcią zawsze staliśmy po jednej stronie i mieliśmy podobne poglądy. Aż tu nagle…
    Wiesz, nigdy nie jest nic za darmo, ktoś za to musi zapłacić. Najczęściej robią to reklamodawcy, czasami instytucje ściągające w ten sposób klientów (kawiarnie, wielkie księgarnie).
    Druga sprawa, to nasi przedsiębiorcy nie zauważyli tzw. prawa wielkich liczb, może coś być bardzo taniego, a w dużej ilości daje kolosalne kwoty, dla przykładu możliwość ściągnięcia piosenki lub filmu za przysłowiową złotówkę. Tak jak od lat się mówi o zbiorowym ubezpieczeniu przy kupnie biletu do Tatrzańskiego Parku Narodowego.
    Nie zgadzam się z Tobą również w sprawie dokumentów unijnych, Ty sobie nawet nie wyobrażasz, jaką straszną pracę oni wykonują. My przeciętni ludzie chcemy, żeby we wszystkich krajach było np. jednakowe napięcie w gniazdkach i żeby bolce miały jednakowy rozstaw. Przenieś to na całą gospodarkę, na tamy, urządzenia górnicze, samoloty, sposób robienia ekspertyz, procedury (i kontrolne). Setki, tysiące uzgodnień, żeby człowiek robiący pomiary stanu czystości wód mógł ze spokojem porównać to z innym człowiekiem robiącym to samo, ale w innym kraju. Będzie to robione według jednych zasad.
    Oczywiście, zawsze znajdą się krzywizny bananów czy dżem z marchewki. Trzeba takie sprawy wyłapywać, ale nie mogą one dominować w naszym myśleniu. I tu się zgadzam z E-J.

  73. Buraków napisał(a):

    Odrabiam zaleglosci blogowe, czytam na chybil trafil. Probuje merytoryke zglebiac. Dzieki Ewo-Joanno. Ty nigdy nie zapominarz o tym wymogu blogowym. I choc pakiet mnie rajcuje prawie az tak jak ciebie czy Andrzeja – miner to wyraznie dalej glupa rznie, jak mi sie wydaje – to mnie tylko sie udaje wylapac tresci rozrywkowe. Sklonnosc do latwizny. Wiadomo. Chleba i igrzysk.
    .
    Ten kaem to rzeczywiscie jajcarz. Nie tylko dzieciom Ewy sie tak moze wydawac.

    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-75999

    Rozumiem jednak jego rozterki i bole. Bo druzyna z Jackowa musiala odejsc! Tylko w hokeju amerykanskim okladanie sie po lbach publicznosci pasuje. Tutaj potrzeba wiecej francji elegancji. Moje proby zalozenia druzyny wiejskiej w tym wlasnie kierunku ida. No, moze niezupelnie Francji. Nawet w Parhyzu nie zhrobisz z owsa rhyzu, jak mawiala babunia-dziedziczka, zdaje sie, Zofii. Mogla to byc jednal jasnaanielki. A nawet innej nobliwej pani, jednej czy drugiej. Snarski by wiedzial. On tez z palacow.
    .
    Wracajac do merytoryki. Co sie stalo z nowa wojna w Gruzji? Nikt ani slowa nie pisnie. Dziennik – cisza. Leszek Miller, ekspert gruzinski – cisza. No i nasza wlasna obiektywna znawczyni wszystkich tematow – nieobecna. Nic nie moge donosic zza stodoly Maliniakow bo temat padl. A szkoda. Taki wdzieczny byl. I prezydent go lubial.
    .
    Narciarza zas nie rozumiem. Co on, emigrant, wykombinowal, ze na Jackowo chlapie?

  74. miner napisał(a):

    My przeciętni ludzie chcemy, żeby we wszystkich krajach było np. jednakowe napięcie w gniazdkach i żeby bolce miały jednakowy rozstaw. Przenieś to na całą gospodarkę, na tamy, urządzenia górnicze, samoloty, sposób robienia ekspertyz, procedury (i kontrolne).
    To jest przerażające, Torlin czy Ty uważasz że do tego aby spełnic Twoje postulaty nie wystarczy zwykła kapitalistyczna chęc zysku i poszerzania obszarów zbytu?
    Czy naprawdę wiekszą moc ma Twoim zdaniem Brukselski biurokrata niż producent przejściówek do gniazdek, że juz będę trzymał się Twojego przykładu?
    Czy większa niż inzynier konstruujący zasilacz pracujący w zakresie od 100 – 250 v moc ma rozporządzenie biurokraty?
    .
    Czy uznajesz ludzi za tak głupich, że będą działac wbrew sobie bez pomocy „mądrzejszego” za biurkiem?
    .
    Jak to się stało, że cały świat przeszedł z płyt analogowych na CD bez pomocy biurokracji? Przecież ludzie niezdolni z własnej woli do unormowania problemu gniazdek nie mogli sami wypracować standardu zapisu płyt CD…

  75. Ewa-Joanna napisał(a):

    Miner,
    tak przed pojsciem spac – dyskutuje o sprawach dla mnie waznych, ale one niekoniecznie musza byc rownoznaczne z tym, co wazne dla ciebie.

  76. Indoor napisał(a):

    … i banany by rosły różnej wielkości i o różnej krzywiźnie. Kto to widział..

  77. miner napisał(a):

    E-J
    tak przed pojsciem spac – dyskutuje o sprawach dla mnie waznych, ale one niekoniecznie musza byc rownoznaczne z tym, co wazne dla ciebie.
    .
    Kto by pomyślał…
    .
    Mnie sie jednak wydaje, że sprawy dla Ciebie ważne nagle zamieniają się w sprawy „mamwnośne” gdy tylko pojawia się wątpliwości :)

  78. miner napisał(a):

    Dyrektywa Rady

    z dnia 25 czerwca 1974 r.

    w sprawie zbliżenia ustawodawstw Państw Członkowskich odnoszących się do lusterek wstecznych kołowych ciągników rolniczych lub leśnych

    http://eur-lex.europa.eu/.....46:PL:HTML

  79. Lex napisał(a):

    Skoro na różne tematy goworim…
    Na http://www.dziennik.pl przeczytałem stenogramy nagranych rozmów Janusza Kaczmarka (b.MSW) z żoną.
    Wniosek z lektury nasunął mi się taki: w ich małżeństwie to pani Honorata M. miała (ma?) coyonnes>/i> i to ona powinna nosić(nosi ?) spodnie.
    Były pan minister z tych stenogramów jawi się jako taki, trochę … gapowaty (eufemizm), oględnie mówiąc.

  80. Lex napisał(a):

    Tej kursywy w poście trochę za wiele. Po „coyonnes” powinno być normalnie.

  81. Snarski napisał(a):

    Lex,

    zamiast odpowiedzi, dowcip. Stary, ale, no, z cojones.
    .
    A man travels to Spain and goes to a Madrid restaurant for a late
    dinner. He orders the house special and he is brought a plate with
    potatoes, corn, and two large meaty objects.
    „What’s this?” he asks?

    „Cojones, senor,” the waiter replies.

    „What are cojones?” the man asks.

    „Cojones,” the waiter explains, „are the testicles of the bull who
    lost at the arena this afternoon.”

    At first the man is disgusted; but being the adventurous type, he
    decides to try this local delicacy. To his amazement, it is quite
    delicious. In fact, it is so good that he decides to come back again
    the next night and order it again. This time, the waiter brings out
    the plate, but the meaty objects are much smaller.

    „What’s this?” he asks the waiter.

    „Cojones, senor,” the waiter replies.

    „No, no,” the man objects, „I had cojones yesterday and they were
    much bigger than these.”

    „Senor,” the waiter explains, „the bull does not always lose.”
    .
    Przytaczam te angielszczyzno-hiszpanszczyzne tylko w celach etymologicznych. Cojones, pisane przez j a nie y i czytane kochones, rzeczywiscie oznaczaja to co chcesz zeby oznaczaly. Po angielsku balls.
    .
    Ale nie tam, dokad Kaziu w pierwszej klasie ostatnio lecial z Izabel w klasie dla niedomytych! (http://www.dziennik.pl/po.....abel_.html )
    .
    W Albionie cojones to bollocks. If you follow.

  82. Snarski napisał(a):

    Za ciezka reka przy wklejaniu linka?

    http://www.dziennik.pl/po.....abel_.html

  83. Zofia napisał(a):

    A propos biurokracji unijnej.
    To w sumie mały pryszcz.
    Czy ktoś tutaj ma świadomość, wie jak wygląda umowa frachtowa zawarta między właścicielem statku a właścicielem ładunku, który tym statkiem np. chce przewieść jęczmień sodowy?
    Nie wiecie?
    Więc dobrze skonstruowana umowa, przy zawarciu której z reguły uczestniczy tzw. makler frachtujący, jako pośrednik – liczy ok. 30 stron, ma ok. 100 klauzul, oczywiście wszystko w języku angielskim.
    A klauzule są np. takie, jak zastrzeżenie, że statek nie może mieć więcej niż 5 at i w swoich ładowniach nie woził ładunków brudzących.
    A ze transport morski może być międzykontynentalny, taka umowa musi być mieć kolejne ileś tam klauzul związanych z prawodawstwem różnych państw zw. np. z bezpieczeństwem ładunku, terminem dostaw, odpraw specjalistycznych w portach itp.
    To są praktyki wypracowane w żegludze od dziesięcioleci, a że żegluga operuje na rynku globalnym, nie tylko unijnym, więc stosowane wszędzie tam, gdzie się korzysta z transportu morskiego.
    Dyskutując o biurokracji unijnej mamy zbyt mało wiedzy, by na nią narzekać.
    Wymiana handlowa, a UE jest wszak po to by handel między krajami Europy był swobodny, wymaga pewnej ochrony, np. przed ryzykiem utraty ładunku w czasie transportu (towaru) który jest podmiotem tej wymiany, jego uszkodzenia, zanieczyszczenia. Nie ustrzeżemy się przed standaryzacją reguł, procedur, zwłaszcza tam, gdzie chodzi o żywność i ludzkie zdrowie czy życie.
    Biurokracja unijna dosyć dokładnie wskazuje zakres odpowiedzialności każdego podmiotu biorącego udział w łańcuchu dostaw towaru od producenta do klienta.
    Tu nie ma, ze coś się samo zepsuło, czy zgubiło. Za zgubienie, stworzenie możliwości kradzieży, zepsucie towaru- jest odpowiedzialny.
    Unijne prawo wymaga przewidywania i podejmowania i kalkulowania ryzyka oraz ponoszenia odpowiedzialności za to, co się robi.
    Polaków to przeraża, na ogół, bo często lecą na żywioł, działają po partyzancku na zasadzie, jakoś to będzie. Jak ktoś zaczyna wymagać odpowiedzialności – robimy wrzask, że to zamach na naszą wolność i ta „cholerna unijna biurokracja”, krępuje nam ręce.

  84. Andrzej napisał(a):

    Torlinie
    obawiam się, że nie przemyślałeś swojego wpisu. Zdecydowanie bliższe są mi poglądy Minera.

    Jest taki piękny społeczny ruch – Ruch na Rzecz Wolnego Oprogramowania. Co byś powiedział gdyby któregoś dnia UE jego działania uznała za nielegalne i jednocześnie zabroniła rozdawania darmowego oprogramowania, w tym Linuxa? Co do darmowego internetu, to rzeczywiście nie jest i nie może on być za darmo, wszak wszystko kosztuje. Niemniej znane są liczne przykłady gdy samorządy lokalne chcą sfinansować stosowne inwestycje i zapewnić darmowy internet dla swoich społeczności. W końcu nie jest to wcale drogie. I robią to, ale aby sprostać wymaganiom unijnym zmuszone są do stosowania ograniczeń.

    W sprawie normalizacji znowu rację ma Miner. Rynek znakomicie sobie radzi z problemami, o których piszesz. Urzędnicze regulacje mogą zaś szybko doprowadzić do tego co miało miejsce w krajach socjalistycznych. Sam dałeś znakomity przykład bananów i marchewki.

    To, że w UE wykonują straszną pracę też nie jest dla mnie argumentem, wręcz przeciwnie, jest to dla mnie przerażające. Dawałem przykład ustawy o podatku dochodowym. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę jak ta ustawa wygląda. Zajrzyj sobie do niej. Trzeba tytanicznej pracy, aby przez nią przebrnąć. Jeszcze większej pracy trzeba, aby wnieść tam jakieś poprawki, I po co? Czy ustawa taka nie może być krótka, prosta i przejrzysta? Ba, po co tak skomplikowany system podatkowy. Sam system składki zdrowotnej jest tak porąbany, że aż niedobrze się robi. Najpierw podatnicy przechodzą gehennę, aby przez to przebrnąć, a potem trzeba potężnej armii urzędników, aby to sprawdzić i przerobić.

    I w tym całym cyrku jeszcze dodatkowo miesza Unia pogłębiając ten galimatias. Weź tylko pod uwagę choćby dyskutowany Pakiet Telekomunikacyjny. Przecież to co wokół niego się dzieje jest nienormalne. Sam pakiet gdzieś niemal przepadł, a w chwili obecnej poprawia się poprawki do poprawek. A już na pewno nikt do końca nie wie, co ten pakiet tak naprawdę zawiera, o czym była mowa wcześniej. Czy nie uważasz, że pakiet powinien być zestawem podstawowych zasad, którymi mają kierować się ustawodawcy w poszczególnych krajach. Tak jak Powszechna Deklaracja Praw Człowieka. A trybunały europejskie stałyby na straży tych zapisów.

  85. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    internt jest takim samym środkiem transportu (informacji) jak samochód dla ziemniaków.
    Musi mieć zabezpieczenia dla klienta, który chce mieć usługę bezpieczną, chroniąca jego towar, jakim jest przekazywana lub przechowywana w komputerze informacja. Komputer spełnia tu role i magazynu i stacji, czy też portu, gdzie następuje przeładunek informacji.
    Są prawa i obowiązki usługodawcy i operatora sfery infrastrukturalnej.
    Są też ich klienci. jest też cała sfera dostawców, np. oprogramowania, systemów, sprzętu.
    Generalnie UE stoi na straży interesów klienta, bo to jego prawa maja być w handlu i usługach chronione.

  86. Andrzej napisał(a):

    internt jest takim samym środkiem transportu (informacji) jak samochód dla ziemniaków.
    Rzekłbym raczej, że internet jest odpowiednikiem infrastruktury drogowej z której owe samochody korzystają.

    Generalnie UE stoi na straży interesów klienta
    Generalnie to i owszem, w szczegółach bywa to różnie.

  87. narciarz2 napisał(a):

    Jesli zeznania zony bylego Ministra Spraw Wewnetrznych sie potwierdza (co wcale nie jest oczywiste), to mam sugestie dla Gospodarza, zeby o tym napisal w prasie. Nasze glosy nie leca pod niebiosy, ale teksty Gospodarza maja swoja wage. Uwazam, ze jest temat na artykul. A dlaczego tak uwazam? Oto po raz pierwszy pojawilo sie stwierdzenie osoby z kregow bliskich niedawnej wladzy, o ile rozumiem zlozone pod przysiega i przed parlamentem, ze niedawna wladza chciala ograniczac swobody obywatelskie. To jest bardzo wazne stwierdzenie, ktore nie powinno byc przeoczone w powodzi klamstw, o ktorych pisal Jacek Zakowski.
    .
    Sam pomysl ograniczania swobod obywatelskich w imie bezpieczenstwa panstwa nie jest oczywiscie nowy. Mozna sie powolac na przyklad generala Jaruzelskiego, ktory 13 grudnia powaznie ograniczyl swobody w imie, jak twierdzil, wyzszej koniecznosci. Mozna sie powolac na przyklad poprzedniej administracji USA, ktora dla ochrony przed atakami terrorystow pozwolila na wieloletnie internowanie obywateli innych panstw bez sadow, wlewanie im wody do nosa, jak rowniez podsluchiwala rozmowy telefoniczne wlasnych obywateli. Tak wiec nie mozna twierdzic, ze funkcjonariusze IV RP sa jakos zupelnie odosobnieni. Jednakze tym, co ich wyroznia od poprzednikow, jest definicja „bezpieczenstwa kraju”, ktore mialo byc zagrozone przez jakis oblakanczy „uklad” rozciagajacy sie od prawa do lewa, zarowno wsrod przeciwnikow jak tez sojusznikow politycznych. Mozna takze wskazac, ze w miare pietrzacych sie trudnosci w znalezieniu „ukladu” wsrod obcych, zostal on wyprodukowany wsrod swoich. Ten wlasnie „uklad”, zarowno podejrzewany jak tez wyprodukowany na zamowienie, byl uzasadnieniem dla doktryny IV RP, ze trzeba bedzie ograniczyc swobody obywateli.
    .
    Mozna takze wskazac, ze historia ostatnich 35 lat, gdzies tak od polowy lat ’70, jest historia powolnego odzyskiwania przez spoleczenstwo swoich praw i swobod obywatelskich. Dlatego jest niezwykle ciekawe, ze w ramach IV Rp zostal zawiazany sojusz niektorych osob z dawnej opozycji demokratycznej (Macierewicz, Kaczynscy, Olszewski), ich gnebicieli (Kryze), oraz mlodego narybku (Kaczmarek, Ziobro, Engelking), ktory postanowil odwrocic 35 lat historii Polski. To nie jest mala rzecz. Warto na to zwrocic uwage.

  88. narciarz2 napisał(a):

    Andrzeju, czy dopiero teraz odkrywasz Zasade Parkinsona? Jak myslisz, dlaczego wszystkie wielkie cywilizacje w koncu upadaly? Czy nie myslisz, ze po prostu zjadl je Parkinson?
    .
    Europa ma bardzo stara cywilizacje, wiec chyba juz najwyzszy czas na upadek.

  89. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Tym co turbowali sie przeczytaniem mojego postu merytorycznego, serdeczne dzieki. To PanSnarski (bardzo mi sie ten nick podobuje; jest, zdaje sie, w koncu nickiem. Nie chce go pan uzywac?) przypomnial mi o mojej niewdziecznosci. Dwie osoby przeczytaly, ho ho ho. (Dziekuje, Ewo-J. Tys moja podpora niezawodna.) To chyba 200% wiecej niz czytalnosc Burakowowa. (Czy matematycznosc tu sie zgadza, narciarzu? Ja dalej po polskawemu..)
    .
    Mam propozycje. To na marginesie obecnego wpisu naszego drogiego Gospodarza. I w nawiazaniu do ustalen komisji sledczej Jambrusky’ego. No i oczywiscie w reakcji na aktualny przebieg blogowania tutaj. Bo idzie jakby zeby rwal.
    .
    Proponuje demokratyczny wybor przez aklamacje blogowicza/czki, ktory/a by za takiego naszego Lizaka jakby robil. Na zaprzyjaznionym blogu (dyplomatycznym, aha!) istnieje bowiem twor o takim nicku i wydaje mi sie, ze to jest to prawdziwego blogowania.
    .
    Tamtejszy gospodarz, byly dyplomata i tez podtatusialy, moze najwieksza bzdure napisac w swoim wpisie. Niewazne, lewa reka, byle jak, czasem prawa tez. To zreszta daje nastepny zastrzyk adrenaliny Lizakowi. Ale w sumie co gospodarz pisze to nawet nie tlo. Czyli, niczym u nas. Inconsequential, jak to mowia uczenie.
    .
    Bo Lizak za kazdym wpisem wchodzi, najczesciej zreszta kilkakrotnie. I wyrypuje (to nie od wyrypy narciarza) wielostronicowy swoj post. I ten jego post staje sie prawdziwym wpisem, nad ktorym rozlewaja sie emocje dyskutujacych. Ba, nasi wlasni blogowicze tam sie czasem przenosza i udzielaja. Co zreszta dalo mi do myslenia i na ten pomysl naprowadzilo.
    .
    A wiec gdyby tak powolac i u nas instytucje Lizaka? Kiedys, pamietam, juz ktos probowal, czy nie Stan czasem, przeszmuglowania Lizaka i do nas. Nie wyszlo bo nie moglo wysc. Obce tresci na blogu glosic, no jeszcze jeszcze. Ale zeby je glosil zupelnie obcy? Co to to nie!
    .
    Wiec u nas jakby tak swoj ktos podjal sie pisania dlugich, pod wlos, tekstow/postow, czy to by nie rozwiazalo sprawy tych polan, robta co chceta i temu podobnych nieblogowych zagrywek? Bo od pana Kuczynskiego rzeczywiscie nie fair byloby tego sie domagac. Pora nadeszla na prawdziwe polany z prawdziwymi zurawiami, na zycie daczowe, na grilla przez Kaczynskiego wymyslonego. Po jasna anielke (ups) mu pisanie jakichs wpisow?. A ten post/wpis zastepczy nie musialby az tak jak Lizakowe sa dlugi byc. Wystarczyloby kilka stroniczek, zeby przewijania unikac. Przynajmniej na poczatek.
    .
    Zglaszam kandydature Zofii. Kto za? Przeciw? Nie widze. Jak przewidywalem, przeszla przez aklamacje.
    .
    Proponuje temat na poczatek
    http://www.dziennik.pl/po.....elski.html
    .
    Obecny temat zastepczy, pakiet telekomunikacyjny UE, pasjonujacy. Ale trudny do merytorycznej wymiany pogladow po udaniu sie E-J na spoczynek. Bo ona wciaz do gory nogami spi! A reszta niedomytej gawiedzi siedzi z gebami na klodke przed komputerami i w zebach dlubie.
    .
    Dawac tu Tuska i Kiszczaka. I jeszcze Michnika dolozyc. Wreszcie bedzie blog z cojones!

  90. Andrzej napisał(a):

    Narciarzu,
    ja nie odkrywam. Ja wyrażam zdumienie, że inni o niej nie wiedzą, a nawet uważają, ze rozrost biurokracji służy naszemu dobru.

  91. narciarz2 napisał(a):

    A teraz postaram sie popatrzec na sytuacje pozytywnie. W tym nieszczesciu zwanym IV RP jest jedno bardzo wielkie szczescie, i tym szczesciem sa dwaj bracia Kaczynscy. Pomyslcie Panstwo, co by sie stalo, gdyby na czele kontrreformacji stanal jakis naprawde zdolny polityk? Ktos taki, jak Tadeusz Rydzyk, ktory jest naprawde uzdolniony. Jakie to szczescie, ze Ojcu Dyrektorowi jego stroj zakonny nie pozwala zostac prawdziwym politykiem. On to by dopiero narozrabial. Jakie to szczescie, ze na czele kontrreformacji stanelo dwu nieudacznikow, ktorzy zgodnie z obserwacja Walesy spieprza wszystko, czego sie dotkna. Oni rzeczywiscie spieprzyli swoj zloty rog, ktorzy dostali do reki na skutek wyborow 2005. Sami spieprzyli, bez jakiegos wielkiego udzialu opozycji, ktora tak naprawde raczej starala sie pomagac. Nic nie pomoglo. Spieprzyli i tyle.
    .
    Polska w ogole ma ostatnio ogromne szczescie, za ktore nalezy podziekowac Opatrznosci. Poczynajac od w miare liberalnego kierownictwa kraju w latach ’70, poprzez wybor JP2 na papieza, a nastepnie Generala, ktory zafundowal spoleczenstwu zimny prysznic, ale nie krwawa laznie. Nastepnie mamy Gorbaczowa, a nie kogos w rodzaju Putina. Nastepnie mamy konstelacje znakomitych umyslow (Mazowiecki, Geremek, Balcerowicz) ktorzy do spolki z odmienionymi generalami wyciagneli Polske z dolka. Nastepnie mamy Walese, ktory byl, jaki byl, ale jednak mogl byc o wiele gorszy. I tak dalej, i tak dalej, pasmo ludzi jesli nie wielkich, to przynajmniej zupelnie przyzwoitych. I na sam koniec, tych dwu, ktorych Opatrznosc postawila na czele kontrreformacji zupelnie jakby specjalnie w celu jej zniszczenia. Nic, tylko podziekowac Niebiosom za wszystko, co nas dotad spotkalo w ciagu ostatnich 35 lat.

  92. Torlin napisał(a):

    Dałem przykład golarki elektrycznej, bo tyle lat trwało i nie przypominam sobie, aby chęć zysku zlikwidowała różnice pomiędzy Wielką Brytanią a Polską (że o jardach, calach i milach nie wspomnę).

  93. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Narciarzu,

    Wreszcie pelny sens u ciebie (5.55 po poludniu). Nic dodac nic ujac. Jak dalej bedziesz tak ciagnal, odstapie od domagania sie ciagniecia innych kontynuacji. „Generala, ktory zafundowal spoleczenstwu zimny prysznic, ale nie krwawa laznie.” Piekne. Moze i z tego blogu rodem, ale – piekne!. A General dalej po sadach ciagany.

  94. Zofia napisał(a):

    Drogi Dyplomato przuczony,
    za względy dziękuję, wyboru nie popieram, zaszczytów nie przyjmuję.
    Ogłoś nowy konkurs, bo mnie akurat rajcuje zupełnie cosik innego!

  95. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Przypomnialo mi sie jeszcze jedno twoje piekne zdanie, narciarzu.
    „PiS przegralo wybory z powodu swojego dazenia do lamania prawa w imie sprawiedliwosci.” Ty tego Palikota to chyba czesciej czytasz niz do tego sie przyznajesz? Bo tylko posel z Bilgoraja jak do tych por potrafil tak celnie trafiac. Nie odkrywczo, niekoniecznie nawet wymyslajac cos z wlasnej glowy. Ale prosto w 10-tke!
    .
    I tylko juz chociazby za to mozna ci odpuscic okazjonalne naginanie faktow do wczesniej zalozonej tezy. W mysl zasady: don’t let the facts interfere with the good story.

  96. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Zofio, widze afront. Ale nic na to poradzic nie moge, co tez widze. No to dawaj to cosik co ciebie rajcuje. Dobry i rydz na Wdzydze jak innego nie widze. Myslisz ze za to Stan by sie obrazil? Bo jakos tak mam juz second thoughts o tym kiepie w limeryku. Ale maczuga to nie bylo! No powiedz, Zofio, ze nie byla to maczuga.

  97. Andrzej napisał(a):

    Dałem przykład golarki elektrycznej, bo tyle lat trwało i nie przypominam sobie, aby chęć zysku zlikwidowała różnice pomiędzy Wielką Brytanią a Polską (że o jardach, calach i milach nie wspomnę).
    Przepisy unijne również. No może z małym wyjątkiem. Przyrządy pokładowe statków powietrznych mamy wyskalowane w milach i węzłach. Ale to zasługa przepisów unijnych lecz ICAO

  98. Andrzej napisał(a):

    Poprawka
    Ale to zasługa przepisów nie unijnych lecz ICAO

  99. Snarski napisał(a):

    Glupio mi jest akurat tobie, Dyplomato, przypominac obyczaje towarzyskie. Szczegolnie po wyrazeniu mojego uznania dla twojego postu wczesniejszego. Ale zmuszony jestem.
    .
    Nie nalezy do dobrych obyczajow przerywanie powaznej dyskusji powaznych ludzi np. ni przyszyl ni przylatal takim wtretem: a Walczakowa to jest na rydzach we Wdzydzach.
    .
    No, ulzylo mi. Ale za impertynencje przepraszam.

  100. W.Kuczyński napisał(a):

    Narciarz,
    fajny serial dwuodcinkowy o żonie Kaczmarka i marnych Kaczorach. Może skorzystam z jej zeznań, ale muszę najpierw się zmobilizować do pióra czemu przeszkadza wiosna. Na razie pisze moja zona:
    http://wyborcza.pl/1,7551.....wdzie.html

  101. Zofia napisał(a):

    No dobrze Dyplomato,
    nie maczuga, lecz kij do palanta.
    Cosik dam, kolejny odcinek o powstaniu warszawskim i pomocy z Moskwy, tj braku tej pomocy. Ale za niewielki czas, bo zajmuje się maklerami frachtowymi oraz polityka morską Niemiec.
    Czeka w kolejce Ukraina i je stan gospodarki, finansów i banków (schlanego ministra na lotnisku w Niemczech pominę) w kontekście Partnerstwa Wschodniego, którym zachłystuje się minister Radek Sikorski.
    Biedak nie pomny, że ręce na Ukrainie zacierają, bo taki szmal, który nie trafi tam gdzie trzeba, ale do politycznych prywatnych portfelów, drugi raz się im nie trafi.
    Korupcja wszak tam piramidalna. Większość w UE wie o tym, więc być może na hasłach się skończy, z pieniędzmi unijnych podatników będzie o wiele gorzej. Przejechała się już na korupcji tym Bułgaria, której UE cofnęła wszelkie fundusze, spójności, strukturalne itp.
    Z Ukrainą zapewne bezie podobne. I przestanie im się to unijne Partnerstwo Wschodnie podobać.
    Jak się obrobię – dam głos.

  102. Zofia napisał(a):

    Drogi Panie Waldermarze,
    nasz Gospodarzu,
    nt stoczniowej „kiełbasy wyborczej” – napisałam dzisiaj u siebie, by uzmysłowić, że Polska miała czas i możliwości postawić stocznie na nogi i zrobić z nich firmy rentowne.
    Ale nie zrobiła tego, więc te wszelkie obecne protesty są polityczną zadymą i niczym więcej.
    Stocznia Gdańska, jest firmą prywatną, a nie państwową.
    I nie państwo jest adresatem protestów w tym wypadku.
    Natomiast stoczniowcy Stoczni Nowa, szczecińskiej i związki stoczniowe z tej stoczni, odcinają się od tych wszystkich stoczniowych awantur i zadym, wyraźnie o tym mówią i apelują, by politycy przestali zagrywać stoczniami, bo definitywnie odstraszą potencjalnych inwestorów.
    Protesty ‘”stoczniowców” nie mają nic wspólnego z autentycznymi stoczniowymi związkami zawodowymi spod znaku „Solidarności”, przynajmniej w Szczecinie.
    Polecam.
    http://www.sophico.blog.onet.pl

  103. miner napisał(a):

    Torlin:
    http://www.allegro.pl/467.....iowki.html
    To jest ta odpowiedź – za 1,69zł rozwiązujesz problem, którego połączone siły biurokratów wszystkich krajów rozwiązać nie potrafią od lat…
    Za to z sukcesem rozwiązały problem lusterek wstecznych w ciągnikach leśnych – o tak! Za 1,69zł czy może trochę więcej? Ile kosztowało ustalenie, że wycieraczka musi pracować tak aby czyściła ten kawałek szyby za którą jest lusterko?
    .
    Jardy, cale, mile – to też chcesz uregulować biurokratycznie? Kto ma się ugiąć? Jak rozumiem niech się Angole kurna miar metrycznych uczą, do cholery jasnej :)
    A ruch lewostronny – przeca to skandal, że zacofańcy z UK trzymają się tego archaizmu…

  104. miner napisał(a):

    http://www.amazon.co.uk/g.....#038;img=2

    .
    I jeszcze taki piękny obrazek. Do zastosowania w sprzęcie firmy, która właśnie ma zostać ZMUSZONA przez biurokratów z Brukseli do prowadzenia interesów w Polsce!!!
    Apple – iTunesMusicStore – dla zainteresowanych.

  105. Lex napisał(a):

    Snarski,
    dzięki za poprawienie: istotnie chodziło mi o cojonnes – jak się domysliłeś. Nie znam hiszpańskiego, – przytoczyłem więc to słowo tak jest u nas pisane, tj. błędnie. Dodatkowo zwiódł mnie Google, który coyonnes też tłumaczy jako to o co mi chodziło.
    Jezcze raz, dzięki.
    PS. A te mniejsze „cojonnes” z dowcipu to…., no, powiedzmy – nie byka, bo przecież nie zawsze byk ginie, dobrze zrozumiałem ?

  106. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    No, dolozyl mi PanSnarski, oj dolozyl. Zeby tylko akredytacji mnie przez to nie cofnieto. Ale co prawda to prawda. Impertynenctwo sie rozszerzylo z jezyka juz i na namacalne obyczaje. Widac od razu, ze nie wszyscy palacowi sa.
    .
    W sprawie p. Kuczynskiego uznania wyrazonego dla narciarza. Czy go ktos w tym nie ubiegl? Oprocz tego to narciarz jakby inaczej niz Gospodarz napisal o Kaczynskich. „I na sam koniec, tych dwu, ktorych Opatrznosc postawila na czele kontrreformacji zupelnie jakby specjalnie w celu jej zniszczenia.” Ja tu ucieche pelna narciarzowa widze z tych dwoch, podczas gdy p. Kuczynski jest scared shitless. Tak to bylo wczesniej opisane na blogu i to jest cale przeslanie tej polany gospodarzowej. No ale jesli ktos chce mowic ze dobre jest zle a ktos inny ze zle jest dobre, to i tak mozna.
    .
    Nie sadze, ze musze panu Kuczynskiemu podpowiadac, ale dodam na wszelki wypadek. Otoz narciarz i tutaj nie pozwolil faktom przeszkodzic w good story. No bo zrecznie pominal, iz te kontrreformacje to najpierw ci dwaj wymyslili od poczatku do konca. A dopiero potem siebie postawili na jej czele. A Opatrznosc nie chciala wogole sie tym zajmowac, jak donoszono z Watykanu.
    .
    No chyba ze w miedzyczasie ci dwaj nieudacznicy jeszcze i Opatrzosc podpieprzyli i do Torunia przytargali. Ale wtedy to juz nic by sie kupy nie trzymalo.

  107. Madzia napisał(a):

    http://kuczyn.com/2009/05/06/krotko-o-moim-blogowaniu/#comment-76036
    Andrzeju
    Zgadzam się w pełni :).
    *
    Torlin:
    „Ty sobie nawet nie wyobrażasz, jaką straszną pracę oni wykonują.”
    _
    To prawda – ogrom ludzkiej głupoty jest niewyobrażalny:
    http://www.topofart.com/artists/Pieter_the_Elder_Bruegel/art_reproduction/463/Netherlandish_Proverbs.php
    („Gdyby dureń zrozumiał, że jest durniem, automatycznie przestałby być durniem. Z tego wniosek, że durnie rekrutują się jedynie spośród ludzi pewnych, że nie są durniami.”)
    _
    Tak więc
    „Socjalizm bohatersko walczy z problemami nieznanymi w żadnym innym ustroju.”
    A zatem:
    „ZMIEŃ UNIĘ – IDŹ NA WYBORY!”
    (Zerżnięte z Nicponia: http://crusader.salon24.pl/)

  108. Snarski napisał(a):

    Doskonale zrozumiales, Lex. Wiec juz napewno i inna rzecz pojales: dlaczego w Polsce nie ma walki bykow? Ty rozumiesz ale dla innych dodam: nie da sie rekrutowac matadorow sposrod bezcojonesowych nieudacznikow. Tu juz wyraznie korzystam z narciarza.

  109. Lex napisał(a):

    O zeznaniach H. Kaczmarkowej złożonych przed sejmową komisją:
    W lipcu 2007 r. (gdy jej mąż był już inwigilowany w sprawie przecieku) na przypadkowym spotkaniu w warszawskim mieszkaniu Engelking miał mówić, że „80-90 proc. społeczeństwa powinno być podsłuchiwane”. „Czemu ma to służyć?” – zapytała. „Zapobieganiu przestępstwom” – odparł zastępca Ziobry. „A co z pozostałymi 10 proc.?” – drążyła Honorata Kaczmarek. „Będą podsłuchiwać” – miał odpowiedzieć Engelking. Na to ona: „Gdzie prawa obywatelskie, co z konstytucją, demokracją?”. „Bezpieczeństwo jest ważniejsze” – miał spuentować Engelking. (Za Gazetą.pl)
    Jeśli Kaczmarkowa nie zmyśla, to …. skóra cierpnie, toż to Andriej Wyszyński się kłania z zaświatów.

  110. narciarz2 napisał(a):

    kontrreformacje to najpierw ci dwaj wymyslili od poczatku do konca
    Chyba niezupelnie. Po pierwsze, Rydzyk i wiadome Radio jednak bylo pierwsze. „Ci dwaj” dopiero po troszeczku doszusowali do Wiadomego Radia. Poza tym, elektorat tradycjnie zwany mocherowym, Samoobrona, jak rowniez zwiazki zawodowe w rodzaju Sierpnia ’80, to wszystko razem tworzy jakies 20% elektoratu, plus-minus pare procent. To jest wlasnie ta kontrreformacja, ktora „ci dwaj” chcieli zagospodarowac, ale jednak spieprzyli sprawe.
    .
    To znaczy, niezupelnie spieprzyli te swoje 20%. Tyle pewnie beda mieli w kolejnych wyborach. Natomiast spieprzyli utrzymanie sie u wladzy w oparciu o te 20%.
    .
    A jak powinien postepowac sprytny polityk, ktorego na szczescie w kontrreformacji zabraklo? Slyszales moze takie powiedzenie: w jaki sposob zjesc slonia? Odpowiedz: kawalek po kawalku. Przepis na jedzenie slonia polega na tym, zeby slon nie zauwazyl, ze jest konsumowany. Wiec trzeba go konsumowac pod znieczuleniem. Sprytny polityk powinien byc zreczny, usmiechniety, medialnie atrakcyjny, niekontrowersyjny, i powinien konsekwentnie robic swoje, czyli kroic demokracje po malym kawalku. Obsadzac swoimi ludzmi wazne instytucje, zmieniac prawo, a wszystko to z ustami pelnymi frazesow o demokracji. Poza tym sprytny polityk powinien byc dobrym organizatorem. Powinien zapewniac biznesowi poparcie i ochrone. Powinny powstawac autostrady i inne Volkswageny. Ludnosc powinna byc zadowolona z kwitnacej gospodarki. A potem, kiedy slon jest juz do polowy zjedzony i nie moze juz sie bronic, sprytny polityk moze docisnac srube. To jest oczywiscie program na dobrych kilka lat, ktore moga wygladac jak blogoslawienstwo dla kraju. A potem…
    .
    W czasie rzadow PiSu pokazaly sie poklady wazeliny. Ci wszyscy prokuratorzy i inne sluzby specjalne, gotowe tropic, wsadzac do aresztow wydobywczych, i tak dalej. Ci wszyscy dziennikarze. Wazelina byla oczywiscie obecna caly czas, ale jednak PiS wydobyl ja na wierzch. Sprytny polityk moglby na tych pokladach zbudowac caly nowy system. Natomiast Bracia, nawet otoczeni wazelina, potrafili zrazic do siebie swoich pretorianow, zantagonizowac sojusznicze przystawki, i zmobilizowac bierne spoleczenstwo. No i przegrali w warunkach, ktore wygladaly jak wymarzone do utrzymania sie przy wladzy.

  111. Patrycja_Zab napisał(a):

    Dyplomata nam dzisiaj czadu daje. Szkoda, ze Ewa spi. „ci dwaj nieudacznicy jeszcze i Opatrzosc podpieprzyli i do Torunia przytargali”. Czyzby i Dyplomata Palikotem juz zaczal posuwac? A sam narciarza o to posadza!
    .
    Ja tu cos mam dla pan:
    http://www.dziennik.pl/zy.....erdza.html
    .
    Czy ktos moze to potwierdzic co ta pani wyglasza? Ja doswiadczenia krajowe w tej materii zostawilam nad Wisla i zadne nawet przeblyski pamieci nie zostaly. A tutejsi panowie, szczegolnie ten jeden, no to przeciez same fiolki kultura doprawione. Pani Korcz zas takie okropnosci sadzi: „Nie zmieniłam zdania na temat polskich mężczyzn. Polacy nie korzystają zbyt często z toalety, mam na myśli toaletę ciała. Brak im też kultury.” Brr.
    .
    Dyplomato, ten kiep w limeryku konieczny nie byl. Ale ja juz pewnie nie jestem w pelni obiektywna. Bo Stan taki szarmancki wobec mnie sie okazal. Chyba ze czegos tam nie doczytalam w jego wypowiedzi o mnie..

  112. miner napisał(a):

    Pijarowy premier ma problem, dziennikarze piszą, że dał ciała z przenoszeniem Gdańska do Krakowa, Palikot mów, że dał ciała. Gdzieś mi mignęło, że 60% szybko przeankietowanych Polaków jest niezadowolonych… Niesłychane…
    http://www.dziennik.pl/op.....tml#reqRss
    .
    Co ten nasz biedny Donald zrobi? Będzie się pięknie wahał czy jednak się zdecyduje na powrót do Gdańska? 60% to jest poważny argument, tylko jak to odkręcić i zwalić na PiS…

  113. Ewa-Joanna napisał(a):

    Miner,
    mylisz sie.
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76029
    Engelkinga mam w nosie, wazna jest dla mnie demokracja. Widzisz, to jest tak: ty widzisz zabe, nie ogarniajac wielkosci bajora, ja mam w nosie zabe, bo widze jak wielkie jest bajoro.
    Po prostu inaczej patrzymy, inne sprawy sa dla nas wazne.

  114. Ewa-Joanna napisał(a):

    A co sadzicie o tej poprawce do Konstytucji?
    „Wybraną do Sejmu lub do Senatu nie może być osoba skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego”
    Lex, ratunku! Jakie to sa generalnie przestepstwa scigane z oskarzenia publicznego? Bo mnie sie to kojarzy z polityka i wykaszaniem przeciwnikow. Pewnie zboczona jestem :)

  115. jasnaanielka napisał(a):

    A ja oczami wyobraźni spoglądam na oblicze ozdobione nosem, z którego jednej dziurki wystawia nogę /do podkucia?/ żaba, zaś z drugiej wystaje but Engelkinga. Przyznaję, że widok na tyle interesujący, że sobie idę – na jakiś czas – na wiosenną łączkę, posłuchać kukułki i zobaczyć a także i powąchać świeże kwiecie polne.
    Jak ta młoda, śliczna polonistka… ;)

  116. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    w nocy to chyba slowika? :)

  117. jasnaanielka napisał(a):

    W nocy to ja śpię! Dobranoc i samych pięknych snów wszystkim, co też już w piżamkach. :D

  118. Ewa-Joanna napisał(a):

    Na temat wypowiedzi Andrzeja ( różnice pomiędzy Wielką Brytanią a Polską (że o jardach, calach i milach nie wspomnę).) i Minera zartobliwej (Jak rozumiem niech się Angole kurna miar metrycznych uczą, do cholery jasnej :)
    A ruch lewostronny – przeca to skandal, że zacofańcy z UK trzymają się tego archaizmu…) jedno powiem: weglug mnie te stopy tez sa idiotyczne, ale to nie o to chodzi, to dowcip.
    Anglia tak samo jak i reszta swiata „naszego” ( o trzecim i o USA malo wiem) oficjalnie stosuje jednostki metryczne. Ale zmian nie wprowadza sie jednym cieciem, wprowadza sie je stopniowo, nie zmuszajac ludzi do gwaltownego przestawiania sie na nowe, co jest kosztowne. Nie chodzi mi tylko o przestawienie sie „umyslowe”, ale cala reszte istniejaca: park maszynowy na ten przyklad. Nikt normalny nie bedzie wyrzucal pracujacych maszyn tylko dlatego, ze zmienily sie jednostki miar! A jak sa maszyny, to trzeba zapewnic do nich czesci zamienne i tak to sie ciagnie. I jeszcze jakis czas pociagnie, poki owe maszyny nie zuzyja sie calkowicie.

    Dodatkowo przywiazanie do tradycji jest w narodach anglosaskich bardzo silne. Zwyczaj raz zakodowany jest trudny do usuniecia bez protestow, stad tez funkcjonowanie obu systemow miar, metrycznego ( oficjalnie) i imperialnego ( nieoficjalnie).

    A lewa strona jest fajna :) Ja lubie.

  119. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Fakty rzeczywiscie moga popsuc nawet najlepiej utkana bajke.
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76063
    .
    „Kontrreformacja” uzyta przez narciarza to, wyglada mi na to, wszystko to, co tzw. IV RP soba reprezentowala. Wiadome radio i Ojciec Dyrektor to nosniki glowne tej nowej rewolucji. Czy tez kontrreformacji, jak chce narciarz. Liczac na skojarzenie tego fenomenu postsolidarnosciowego z torunskim businessmenem w koloradce. I z jego moherami.
    .
    W sumie jednak mowimy tu tylko o tym, co zostalo nazwane kaczyzmem. A nie np. rydzykizmem czy radiomaryjnizmem. Kaczyzm, owszem, oparl sie o ten potezny nosnik religijny jakim stala sie sekta katolicka – tak! – z Torunia. Ale zostal, od strony politycznej, zaplanowany, opisany i ubrany w struktury organizacyjne i w sztandary przez Dwoch Takich. A konkretniej, przez „starszego” z nich.
    .
    Zaczelo sie to jeszcze przed Porozumieniem Centrum, podpartym przewalka finansowa spolki Telegraf. Tyle tylko, ze jeszcze wtedy nie byl to ruch antywalesowy. Ale juz planujacy odchodzenie od Okragego Stolu. Pozniej przyszli Macierewicz, zdymisjonowany premier Olszewski i pelna paranoja. Zabraklo tylko Lenina i dzial „Aurory” a Rewolucja Lutowa pod polska nazwa Solidarnosc, razem z rzadem Kierenskiego, zostalyby obalone, wedle planu Przewodniczacego. Na rzecz swietlanego, choc jeszcze nie swiatowego, kaczyzmu. Te lekcje tez zesmy juz kiedys tu przerabiali!
    .
    Jesli jednak rzeczywiscie kaczka wyklula sie zgodnie z natura z jajka, a nie odwrotnie, pod grzybem i tylko realizowala scenariusz kaczyzmu napisany w Toruniu to pozwol p. Kuczynskiemu to potwierdzic. I wtedy bedziemy mogli zakonczyc te dyskusje o fakty nie pasujace do naszych bajek. Zdazymy do nastepnej wyrypy?

  120. Patrycja_Zab napisał(a):

    Ewo-J,

    Lubie lewa strone! Dlaczego ja sie nie smieje? Ta sierota po PRL-u Edwara to jednak cos miala narzeczy. Ty jestes normalna emigrantka polityczna, ot co! Uciekalas od nadciagajacej polskiej prawej strony!
    .
    Nie pamietam tylko, cos gadala, jak tutejsze glosy zwyczajne i inne alter ego zasuwaly o PiS-ie bedacym populistyczna lewica i niczym wiecej. Bo czy przed polska lewa strona tez bys uciekala jakbys wiedziala o takich rewelacjach?

  121. Ewa-Joanna napisał(a):

    Hej Patrycjo,
    jak tak na to spojrzec to i prawda :)
    Dokladniej to przed czarna prawa strona zwialam, to byl ten argument ostateczny do decyzji na tak. W przeblysku jasnowidzenia zobaczylam co mnie czeka i co tu duzo mowic – zrejterowalam :)
    Polska lewa strona w tamtych czasach byla malo pociagajaca, to mi i zal nie bylo. Musialo sporo czasu uplynac i sporo informacji musialam lyknac, zeby sie przekonac, ze jest to JEDYNA strona warta zachodu, bo zachowuje w nas czlowieczenstwo. Ale to moje indywidualne podejscie do tematu, choc jak mysle tak bardzo odosobniona nie jestem.
    A Dyplomata w „temacie kaczyzmu” ma racje. Robilam te wybory co to maja byc teraz czczone, bylam jakis czas we Francji z polecenia prof. Geremka i jak wrocilam, to sie ku mojemu zdziwieniu dowiedzialam, ze juz nie robimy tych wyborow dla Solidarnosci ale dla Komitetow Obywatelskich. I tak sobie mysle teraz, ze to byl pierwszy przewrot, czyli cichy zamach stanu. Kaczki za tym staly, oj staly!
    Lece na rynek owocowy, coraz bardziej tam kolorowo i chyba w koncu ten aparat musze wziac, zeby plasnac te roznorodnosc australijska. A tam najlepiej :) Ale to ze starym musze isc, bo mnie rak zabraknie.

  122. Patrycja_Zab napisał(a):

    No i masz. Teraz ja wychodze. Ale wroce!

  123. Snarski napisał(a):

    Martwi mnie nieobecnosc Bars. Czy ktos cos wie? Ja wiem, ze jej glosu (zwyczajnego) brakuje. Nie wiem tez, co z nim sie stalo. Czyzby oboje wrocili do korzeni? (Wypluj, tfu.)
    .
    A w sprawie palacow i korzeni cos mam do dodania. Siostra (mlodsza) mi zameldowala, ze byla na pielgrzymce zmotoryzowanej na Bialorusi. Ewa pewnie dalej mysli ze to bylo bardzo smieszne, ta zmotoryzowana pielgrzymka. Nie w Polsce czy na Bialorusi! Wiec siostra mowi, ze objezdzano monastyry i inne zakony. No i trafiono na NASZ PALAC!
    .
    Lukaszenka kazal go odrestaurowac i wpuscil tam mniszki. Zachwyt pelny. Chyba bede musial pojechac. Ciekawe, kto, jaka mniszka, objela moj pokoj.

  124. Ewa-Joanna napisał(a):

    Tak przy okazji palacu – Czy gdybys mial mozliwosc, tzn. gdyby ta Bialorus wprowadzila „demokracje” to zazadal bys zwrotu?
    Tak z ciekawosci pytam.

  125. Snarski napisał(a):

    Ewo-Joanno,

    Nawet Lukaszenka dopuszcza jakies zwroty podobno. Z tego jednak co dociera jak narazie to haracze za odrestaurowanie itp. takie wyznacza, ze taniej by bylo kupic ZAMEK caly np. w Moldawii. Ale to wszystko niepotwierdzone wiadomosci. Do sprawdzania przez wnukow. Bo dziecka juz powiedzialy ze olewaja. A ja mam tutaj ogrodek i szczaw, jak Patrycja. Mnie chwatit’.
    .
    Dziekuje za ciekawosc. Podziwiam twoje zdolnosci przestawiania sie na ruch lewostronny. Mnie latwo to nie idzie gdy wjezdzam na wyspy brytyjskie. Szczegolnie te round-abouts, ich zbitki do kupy kilka. W Szkocji na przyklad wprawic czlowieka moga w kociokwik Ale a Anglii tez niekiepskie – popatrz chocby na to Magic Roundabout:
    http://www.youtube.com/wa.....&NR=1
    .
    Czy kangury tez tak przepadaja za round-about-within-the-round-about? Magic Roudabout Animation link za chwile

  126. Torlin napisał(a):

    Zanim zabiorę się do pracy kilka odpowiedzi
    E-J!
    „Lubię lewą stronę” – tak każdy może powiedzieć, dopóki nie zacznie przechodzić przez jezdnię, robić samochodem gwałtownego skrętu celem uniknięcia wypadku lub gdy pomyli mu się wyjazd na autostradę. Pamiętam, jak na jakimś filmie bohaterka złapała swojego chłopaka w ostatniej chwili za rękaw i wrzeszczała: „To jest Tokio, Japonia, tu jest ruch lewostronny, zapamiętaj to sobie, bo zginiesz” I druga piękna anegdota, opowiadana przez Kevina Aistona, że wszystko jest dobrze po wyjeździe z Eurotunelu i dojeździe do pierwszego miasta. Tam jest rondo, tak skubane, jak to potrafią być ronda brytyjskie i stoi policjant i paluchem pokazuje, w którą stronę trzeba jechać.
    Ps. O milach itp. to ja napisałem, a nie Andrzej – zazdrosny jestem :D
    Andrzeju!
    Ja w dalszym ciągu uważam, że Unia wykonała olbrzymią pracę w ujednolicaniu naszego kontynentu, a te nieszczęsne lusterka są zdaje się z 1974 roku, i ludzie niechętni będą ten przykład dawać przez następne lat 50. Gratulacje.
    Minerze!
    Teraz już, po wykrzyczeniu przez przywódcę strajkujących pseudostoczniowców gdańskich, że on głosował na PiS i tego się będzie trzymał – sprawa jest jasna. Kaczyński poprowadził tak perfidną grę, że brak mi słów.
    Przy pomocy aktywu związkowego doprowadza do sytuacji, że obojętne jest, o której przyjadą goście pod pomnik, powita ich ryk protestujących, palące się opony i kije bejsbolowe. Tusk nie chcąc do tego doprowadzić przesuwa uroczystości na Wawel, a bojąc się w dalszym ciągu stoczniowców zamyka Zamek. W tym czasie Kaczyński robi swoje uroczystości w Gdańsku pod Pomnikiem, gdzie Tuska nie ma, tylko on wygłasza przemówienie, i jest otoczony tysiącami ludzi.
    To o to chodzi w tej całej awanturze. Czy takie działanie nie nosiło dawniej nazwy bojówek?

  127. Snarski napisał(a):

    Animation – Magic Roundabout

    http://www.youtube.com/wa.....&NR=1

  128. miner napisał(a):

    Torlin:
    Andrzeju!
    Ja w dalszym ciągu uważam, że Unia wykonała olbrzymią pracę w ujednolicaniu naszego kontynentu, a te nieszczęsne lusterka są zdaje się z 1974 roku, i ludzie niechętni będą ten przykład dawać przez następne lat 50. Gratulacje.
    Minerze!
    Teraz już, po wykrzyczeniu przez przywódcę strajkujących pseudostoczniowców gdańskich, że on głosował na PiS i tego się będzie trzymał – sprawa jest jasna. Kaczyński poprowadził tak perfidną grę, że brak mi słów.

    .
    To co piszesz do Andrzeja to chyba jednak do mnie…
    .
    Te lusterka to tylko przykład jak absurdalna materią zajmują się biurokraci…
    .
    To co piszesz do minera to nie wiem do kogo (pewnie znowu do unormowanego, średniorocznego przeciwnika politycznego)… Ale podoba mi się wnioskowanie: głosował na PiS —> jest sterowany przez Kaczyńskiego…

  129. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Torlin,

    To na ile procent slupka popularnosci wykrzyczal czy tylko wyglosil sobie Kaczor w Gdansku? Jesli dalej PIS ma tyle samo co mial czyli w okolicach 20% to chyba nie masz co sobie szat na sobie rwac.
    .
    Moze i masz barbarzyncow u bram ale z takim poparciem jakie oni maja tych bram demokracji nie dadza rady sforsowac. To nie sierpien 80! Teraz rzad ma 50% a nie 5% poparcia i stanu wojennego nie wolno mu oglaszac. A ty jako obywatel i wyborca pilnuj tylko zeby rzad rzadzil a nie podniecal sie akcjami opozycji.
    .
    Jak opozycja bedzie za daleko szla, zostanie jeszcze bardziej upupiona w nastepnych wyborach. Protesty branzowe, naciski grup uwazajacych sie za pokrzywdzone, mieszcza sie jak najbardziej w regulach gry. O ile nie lamia prawa.
    .
    Wiecej wiary w demokracje, Torlinie!

  130. jasnaanielka napisał(a):

    Za ten tekst posła Palikota uroczyście całuję w czoło… odgarnąwszy wprzód niesforną grzywę! :D
    http://palikot.blog.onet......76508183,n

  131. jasnaanielka napisał(a):

    Pozwalam sobie w całości zamieścić wpis z blogu Passenta. Mądry, refleksyjny i nie pozbawiony goryczy.
    #

    # Waldemar pisze:
    2009-05-08 o godz. 06:42

    Panie Danielu !
    Napisał pan dramatyczny tekst .Nawet rewanżyści “zachodnio niemieccy” nie przewidywali w swoich knowaniach taki upadek wolności Polaków .
    Na Wawelu przywołana zostanie Trumna rządząca Polakami w XXI wieku – trumna Jana Pawła II ale Polacy wyszarpywać ją będa w stronę na Gdańsk z Radio-Maryjnym Biskupem Falszką -Głodziem a inni bronic Symbolu Krakowskiego ze sługa JPII kard.Dziwiszem . Katedra Wawelska ,to Katedra Karola Wojtyly .
    Z za swiatow natomiast rechocze Bismarck któremu SOLIDARNOSC dostarcza non stop dowodów na stnienie wsrod Polaków niepochamowanej siły samoniszczacej i narodu niezdolnego do rządzenia się w warunkach WOLNOSCI, dziś na szczęście pod pieczą UNI EUROPEJSKIEJ .
    Składam w tym dniu rocznicy Zwycięstwa Polaków z 8 maja 1945 roku UKŁON generałowi Wojcechowi Jaruzelskiemu jako żyjacemu żołnierzowi za tamten historyczny dzień i za Jego decyzje z grudnia 1981 które były TRATWĄ dla obywateli PRL .
    Pochwalam KASZUBA ,dziś premiera RzaduRP Donalda TUSKA ,że uchronił państwo polskie przed WIELKA kompromitacja !!!! .
    Niemcy ,dzieki POLSKIEJ SOLIDARNOSCI i parti o nazwie PIS moga juz dziś przygotowywać sie do jesiennych uroczystosci POJEDNANIA EUROPY z udziałem swoich dumnych obywateli i znakomitych gości z prezydentem USA na czele .
    Jestem wkurzony ale smutny ,że w tym opisie tak niechetnym Polakom mam rację ,a moi ziomkowe ŚLAZACY daj BOŻE dostana dobry impuls do dalszych starań o Autonomię Regionalną . Dlaczego mamy dalej pokazywac Twarz do lustra i udawć , że i nam należą sie obelgi ,kpiny żarty Europejczyków ,za to co dziś Prawdziwi Polacy wyczyniają . .
    Bay ,Bay nazwa Solidanosc roku 1980 bay bay !
    #

  132. dark side napisał(a):

    Ewo,
    jesli chodzi o akcje internetowa, to
    chcialabym zwrocic Twoja uwagę , ze akcja zaczela sie w europie zachodniej, nie w Polsce, wiec Twoje zarzuty w stosunku do rodakow nie sa do konca usprawiedliwione :) Francja jest tym krajem, ktory ma najwieksza w Europie tradycje w tzw. demokracji ulicznej (riots), tam wprowadzenie niekorzystnych dla wiekszosci zmian zawsze konczy sie starciami z policja, ktore na ogol sa krwawe. I skuteczne.
    Nie masz powodu , by sie wstydzic za naszych rodakow. Nie jestesmy gorsi, a bywamy rozwazniejsi i mądrzejsi.
    Polacy sa bardzo podobni w swych uprzedzeniach do Irlanczyków. To jest szansa dla partii libertas, ktora jest lepsza prawicowa alternatywa niz PIS. Andrzej chyba zwrocil uwage na te partie. miner tez kiedys podal link do wywiadu z Declanem.
    Irlandczycy tez na ogół nie sa chetni, by oddac czesc swojej niezaleznosci Brukseli. Jest to, jak u nas zwiazane z historia – kraj odzyskal niezaleznosc calkiem niedawno.Irlanczycy o tym pamietaja, pamietaja o glodzie, emigracji, smierci, ubezwlasnowolnieniu przez okupanta. Zwłaszcza w tych prowincjach, ktore granicza z \irlandia polnocna i tradycyjnie produkuja meczenników IRA.
    Ja czesto rozmawialam na ten temat. Słuchałam. Ludzie opowiadali mi rozne historie, niektorzy nawet pokazywali miejsca- zdobywane forty, groby, pomniki głodu.
    Najbardziej zaskoczona bylam w county Mayo (polnocny zachod). W małej mieścinie na koncu swiata poszlismy wieczorem do pubu.Pub byl sporych rozmiarow- czerwone fotele, ciemna boazeria,kominek,na scianie wielka flaga Irlandii,podium dla orkiestry. A zamiast zwyklych zdjec z imprez i trofeow pilkarskich- galeria portretow. Przysiedli sie jak zwykle miejscowi, postawili guinnessa. Na moje pytanie kogo przedstawiaja te twarze opowiedzieli historie. Pub prowadzony byl przez dwie siostry, wdowy po zabitych w akcji mężach. Każda rodzina w tej wsi stracila kogos w ten sposob.Okazalo sie, ze cale hrabstwo bez mała to konspiratorzy -terrorysci IRA, a portrety należą do zabitych w akcjach mężów, braci,sistry i ojców, ktorych traktuje sie tam jak bohaterow. Równo o północy orkiestra zagrala hymn Irlandii, wszyscy jak jeden mąż wstali przy piwie, zdjeli czapki i odspiewali ten hymn. Dla mnie to bylo niesamowite, pełny surrealizm w zjednoczonej europie. nie mogłam oderwać wzroku od portretów.
    Rozumiem jednak trochę lepiej sceptycyzm Irlandczyków i dzieki temu polski eurosceptycyzm rowniez nie jest dla mnie do konca enigmą.
    Wiem tez, ze w Australii lub USA zaufanie spoleczenstwa do władz federalnych jest duzo wieksze niz u nas do unijnych. Mysle, ze to kwestia czasu.
    na koniec tradycyjnie piosenka. Tym razem irlandzka- irlandczykow polubilam od pierwszego wejrzenia, po jakims czasie udalo mi sie tez pokochac ten zimny, wietrzny kraj
    http://www.youtube.com/wa.....Ig5_JXgZs4

  133. miner napisał(a):

    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html

    Prof. Andrzej Zoll wyraził w Radiu TOK FM ubolewanie za swoje słowa o pośle PiS Arkadiuszu Mularczyku. Wypełnił tym samym część ugody zawartej dwa tygodnie temu w procesie o ochronę dóbr osobistych, który wytoczył mu Mularczyk.
    .
    Chyba warto odnotowac kolejną potyczkę na froncie walki z kaczyzmem.
    .
    Jeżeli celem działania pana posła Arkadiusza Mularczyka na rozprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie do sygnatury akt K2/07 w dniu 10 maja, nie było przedłużanie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym poza 15 maja 2007 roku, to wyrażam swoje ubolewanie w związku ze swoją wypowiedzią w Radio TOK FM w dniu 11 maja 2007 roku i oświadczam, że nie było moją intencją zniesławienie pana posła Arkadiusza Mularczyka – takie oświadczenie prof. Zoll.

  134. miner napisał(a):

    http://kuczyn.com/2007/05.....ny-na-hak/
    .
    tutaj zaangazowane wpisy blogowe z tego okresu do poczytania…
    .

  135. Andrzej napisał(a):

    Torlin,
    ja z kolei napisałbym, że Unia w zakresie ujednolicania naszego kontynentu odwaliła mnóstwo, nikomu niepotrzebnej roboty.
    W zakresie normalizacji uważam, że tam gdzie to istotne bardziej właściwe są inne organizacje niż unijne tak jak ICAO w zakresie lotnictwa. Unia natomiast rzeczywiście teoretycznie dużo zrobiła w zakresie choćby tworzenia wspólnych zasad obowiązujących w dziedzinie gospodarki ale w praktyce i tak jest wszystko po staremu. Bo albo jakieś kraje wynegocjowały sobie, ze ich te zasady nie obowiązują albo też wprowadzono tyle furtek, że cwany i tak te zasady obejdzie. Przykład – choćby obowiązek opodatkowania podstawową stawką VAT usług związanych z zapewnieniem dostępu do internetu i obejście tego przepisu polegające na możliwości odpisania sobie kosztów dostępu do internetu od dochodu. Dodam jeszcze, że państwa mogą po prostu olać prawodawstwo unijne i latami prowadzić spory z instytucjami unijnymi, które to prawo mają wymuszać. A jest to możliwe m.in dlatego, że zamiast tworzyć jasne i spójne zasady Unia produkuje monstra prawnicze, rzeczywiście wymagające tytanicznej pracy. A w Europie jak było, tak w zasadzie jest nadal, a owo ujednolicenie bardziej kojarzy się z nieszczęsnymi marchewkami, bananami, czy lusterkami niż z czymś konkretnym.

  136. Paweł Luboński napisał(a):

    Minerze, jak łatwo zauważyć, Zoll przeprasza jedynie za sugestię, że celem Mularczyka było przeciągnięcie postępowania za 15 maja, kiedy postanowienia ustawy miały wejść w życie.
    Inaczej mówiąc, szukanie haków na sędziów Trybunału nie było jedynie doraźnym zagraniem taktycznym. W mojej ocenie postępowania Mularczyka i jego pomocników z IPN niewiele to zmienia.

  137. Paweł Luboński napisał(a):

    Andrzeju, mam wrażenie że przyjmujesz postawę idealistyczną czy też fundamentalistyczną. Jeśli tu i ówdzie znaleziono furtki, jeśli niektóre kraje w niektórych sprawach prawo unijne olewają, jeśli sporo jest przepisów niepotrzebnych czy nawet bezsensownych, to jeszcze nie znaczy, że cały wysiłek unifikacyjny Unii jest psu na budę. Istotne są proporcje tego, co sensowne i skuteczne, do całej reszty. Ja tych proporcji nie potrafię oszacować (i nie wiem, czy ktokolwiek potrafi),
    ale ogólną ideę popieram.
    Jeśli zaś najgłośniej jest o sprawach zupełnie marginalnych, jak lusterka traktorów czy banany, to już zawdzięczamy wolnym od wszelkiej demagogii staraniom przeciwników Unii.

  138. Snarski napisał(a):

    Jasnaanielko,

    Ządanie zerwania związków z PiS-em przez związki zawodowe (punkt +1) POlitycznemu Palikotowi może z trudem ujsc. Jemu bowiem płacą (choc podobno nominalnie) za bycie posłem PO. Więc on może sobie ubzdurać, że na tym polega jego praca jako posła: żądać niepopierania partii przeciwników politycznych. Taki typowy aparatczyk partyjny, znany z czasów szczęśliwie minionych. Analogia z Zofia Grzyb czy z Albinem Siwakiem, gdyby się komuś nasunęła, byłaby tu wcale niezła. Plus poczucie humoru. Dla Palikota oczywiscie,
    .
    Tobie natomiast, jasnaanielko, tego samego żądać od związków zawodowych nie za bardzo przystoi. Zaczynasz bowiem natychmiast przypominać tych „porządnych obywateli PRL”, którzy po Sierpniu a przed stanem wojennym za partyjnym betonem murem stali. I wołali: nie pozwalać na rejestrację Solidarności!
    .
    Wolno ci jednak całować w czoło Palikota. I to dowoli, jeśli on pozwoli. Bo i to Polska walczyła.

  139. miner napisał(a):

    „Jeśli zaś najgłośniej jest o sprawach zupełnie marginalnych, jak lusterka traktorów czy banany, to już zawdzięczamy wolnym od wszelkiej demagogii staraniom przeciwników Unii.”
    .
    Oj, ta „retoryczna przesada”…
    Najgłośniej to jest obecnie o regulacjach internetu, było też o lotnictwie, o elektryczności ale jeśli najgłośniej ma byc o nieistotności regulacji w sprawach zupełnie marginalnych, jak lusterka traktorów czy banany, to już zawdzięczamy wolnym od wszelkiej demagogii staraniom przeciwników przeciwników Unii

  140. miner napisał(a):

    „Minerze, jak łatwo zauważyć, Zoll przeprasza jedynie za sugestię, że celem Mularczyka było przeciągnięcie postępowania za 15 maja, kiedy postanowienia ustawy miały wejść w życie.”
    .
    Tak, przeprasza za to, jest to wyraźnie napisane.
    Inaczej mówiąc, szukanie haków na sędziów Trybunału nie było jedynie doraźnym zagraniem taktycznym. W mojej ocenie postępowania Mularczyka i jego pomocników z IPN niewiele to zmienia.
    .
    Czyli chodzi tylko o ten 15 maja? to nie było doraźne tylko długoterminowe działanie?

  141. Zofia napisał(a):

    Mam problem, pewien post adresowany bezpośrednio do p. W. Kuczyńskiego , po przeczytaniu tekstu w GW Jego Małżonki – wcina mi systematycznie od wczoraj.
    Na wszelki wypadek podesłałam go pocztą do p. Waldemara.

  142. Zofia napisał(a):

    Polecam sie ze „stoczniową kielabsą wyborczą” w moim blogu. Wystarczy kliknac w moje imie.
    Milej lektury

  143. Ewa-Joanna napisał(a):

    Snarski,
    dziekuje za to: mnie chwatit’, przyznam, ze sie czegos takiego spodziewalam i ciesze sie, ze sie nie zawiodlam.
    Ja sie przestawilam raz a dobrze, to teraz nie wiem jakbym sobie z ruchem prawostronnym poradzila, bo ze skrecaniem w prawo, zawsze mialam klopoty :)
    Pamietam w czsie studiow zajecia na lodowisku i te parszywa przeplatanke, ktora mi furt tylko w lewo wychodzila, a w prawo plataly mi sie nogi i walilam sie jak nie powiem co. A tu zaliczenie bylo trzeba miec w indeksie. No to odbebnilam te wszystkie w przod, w tyl i z podskokiem oraz te przeplatanke w lewo i zaczelam gadac do „pana”. Gadane to mam tak z natury. „Pan” sie zniecierpliwil i mowi – niech juz pani skonczy, co tam jeszcze zostalo? A na to ja radosnie: Przeplatanka w LEWO! :)
    I tak mi zostalo, skrecanie w prawo wychodzi mi wielkim lukiem, wiec ruch lewostronny jest dla mnie idealny! Mam bowiem ten swoj luk…
    Ronda mamy, ale raczej zwyczajne. I jak zauwazylam powoli z nich wychodzimy na rzecz swiatel. I slusznie, swiatla latwiejsze i bezpieczniejsze. Takie koszmarki to tylko Anglicy moga wymyslec. To znaczy one maja jakas tam swoja logike, ale jak sie w to wjedzie to pewnie juz nie ma czasu na przestawianie sie na angielski sposob myslenia. Ono w sumie rozwiazuje problem ronda wielopasmowego, co to nie wiadomo kiedy zjezdzac z pasa na pas.
    U nas raczej jezdzi sie w miare spokojnie, oznaczenia sa dobre i drogi tez, ludzie w miare wyrozumiale. Moze dlatego, ze nauka jazdy odbywa sie na ulicach, kazdy przez to przechodzil, to rozumie. Co prawda takiego L omija sie jak to tylko mozliwe, ale jak sie nie da, to sie cierpliwie jedzie nie straszac czlowieka. Wiadomo, ze nauczyc sie musi i wprawy nabrac. Musi miec taki minimum 150 godzin jazdy w roznych warunkach.

    Torlin,
    niestety odruchy nabyte w dziecinstwie sa silniejsze od tych nabytych pozniej. To sie glupio krece zarowno przy przechodzeniu przez ulice jak i przy wyjezdzaniu z jednej na druga. Powinnam popatrzec najpierw w prawo a potem w lewo, ja robie to „po polsku”, ale wiedzac o tym krece tym lbem pare razy :)
    Zwracam honor za mile ;)

    Miner,
    bylabym wdzieczna za link do UE gdzie o tych lusterkach jest mowa. Albo o ogorkach czy bananach, ok?

    Dark,
    az polecialam sama siebie poczytac,bo mi te ‘zarzuty’ koscia w oczach stanely! Wypieram sie! :)
    Usilowalam przekazac Andrzejowi tresci jakie wyczytalam na stronach UE i owym pakiecie i TYLKO wyrazilam zdziwienie, ze ludzie w istotnych w koncu dla nich sprawach polegaja na opinii innych nie starajac sie dotrzec do zrodel.
    Wstydzilam sie chyba z innego powodu i pod poprzednim wpisem – tego to musze poszukac ;)

    Za to podalam link do ciekawego artykulu na temat klamstwa w zyciu publicznym i … cisza. Nieciekawe?

  144. jasnaanielka napisał(a):

    Snarski szanowny!
    Jeśli ty uważasz, że tacy, jak Guzikiewicz – biedni i głodni – walczą o lepszy byt dla szeregowych pracowników stoczni, … no to ja nie mam komentarza, myślę, że sobie po prostu drwisz – tylko z kogo?
    Pewnie ze zdrowego rozsądku.
    Mnie oni wyglądają na takich, co to bezpiecznie przytroczeni do życiodajnego pnia, podcinają gałąź, na której udają, że siedzą :)
    Ale na butach mają słupołazy.
    Gorąco polecam dzisiejszy tekst AJ Wieczorkowskiego ze Studia Opinii:

    http://alfaomega.webnode......-idiotow-/
    Całkowicie się zgadzam z opinią AJW .

  145. Andrzej napisał(a):

    Pawle,
    pewnie zbyt gorączkowo piszę ale ja tez popieram ideę unifikacji Europy. Też nie potrafię określić jak ta unifikacja ma przebiegać. I obawiam się, ze to co się w tym zakresie obecnie dzieje prowadzi nas na manowce. A w szczególności obawiam się, ze tego, ze prawo unijne jak pokazuje choćby pakiet telekomunikacyjny tworzone jest gdzieś za naszymi plecami, a europosłowie tak naprawdę nie wiedzą nawet za czym głosują przyjmując za dobrą monetę wszystko co im się do głowy wciska. Trzeźwieją tylko, gdy organizacje społeczne zaczynają organizować protesty.
    Piszesz:
    Jeśli zaś najgłośniej jest o sprawach zupełnie marginalnych, jak lusterka traktorów czy banany, to już zawdzięczamy wolnym od wszelkiej demagogii staraniom przeciwników Unii.
    Niby tak, ale przeciwnicy Unii nigdy by tych spraw nie podnieśli gdyby ktoś wcześniej tych absurdów nie uchwalił. Są to niby teraz sprawy marginalne (choć niewątpliwie sporo osób na tym wcale nie marginalnie zarobiło) ale ocenzurowanie dostępu do internetu, które może nastąpić w trybie identycznym jak urzędowe ustalenie dopuszczalnej krzywizny banana już taką marginalną sprawą nie jest.
    Dlatego warto o tym głośno mówić dzisiaj, aby w przyszłości nie okazało się, że Europą trzęsie jakaś Grupa Trzymająca Władzę, czy tez po prostu przestaliśmy panować nad biurokracją będącą efektem działania Prawa Parkinsona.

  146. Ewa-Joanna napisał(a):

    Przyznam sie wam, ze nie rozumiem.
    Nie rozumiem tych zwiazkowych demostracji, bo dla mnie sa one zupelnie bez sensu.
    Moge zrozumiec strajk, czy demonstracje w obronie swoich miejsc pracy w pewnych sytuacjach, ale te „postulaty” to dowcip jakis chyba jest?
    Czyli czego ci ludzie tak naprawde chca?
    Wychodzi, ze porozrabiac…
    I czy jest to zgodne z prawem?
    No, wytlumaczcie to glupiemu kangurowi!

  147. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Myslalem ze to tylko moj problem ale widze ze Snarski juz zauwazyl to samo. Jasnaanielka cos dzisiaj jakby „kochala inaczej”. Najpierw wziela sie za calowanie Palikota za cos, czego nie idzie latwo zrozumiec. Snarski juz to celnie, moim zdaniem, podsumowal.
    .
    Jakby tego bylo za malo, anielka jeszcze jakis post z blogu Passenta przytacza. I zachwala jako „Mądry, refleksyjny i nie pozbawiony goryczy.”
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76084
    .
    A ja czytam ten wklejony i u nas post Waldemara z sasiedniego blogowiska i nie moge sie nadziwic. To ma byc madry, refleksyjny post? Ja tylko jakas gorycz niepomierna widze. I bardzo zle napisany tekst. A odniesienia do Kaszuba, do Niemcow oraz do Slazakow to w ogole niemozliwe sa do zrozumienia. Ale – moze to tylko jednak moj problem?.
    .
    Anielko, o co to Waldemarowi i tobie chodzi?

  148. Lex napisał(a):

    Trochę spóźniony, wyjaśniam:
    Przestępstwa ścigane z oskarżenia publicznego ( lub inaczej: z urzędu) to przestępstwa, które wszczyna tzw. oskarżyciel publiczny ( z reguły prokurator, choć nie tylko) i z własnej inicjatywy.
    W zależności od inicjatywy wszczęcia postępowania karnego można dokonać podziału przestępstw na:
    -przestępstwa ścigane z oskarżenia publicznego, czyli z urzędu , a więc z inicjatywy organu ścigania i niezależnie od woli pokrzywdzonego (art.10 § 1 kpk). Zdecydowana większość przestępstw w polskim prawie karnym ścigana jest z oskarżenia publicznego.
    -przestępstwa ścigane z oskarżenia publicznego, lecz na wniosek pokrzywdzonego (art.12 § 1 kpk). Np. zgwałcenie.
    -przestępstwa z oskarżenia prywatnego, czyli na skutek skargi pokrzywdzonego bezpośrednio do sądu (art. 59 § 1 kpk), np. zniewagi, pomówienia itp. tzw. pyskówki – choć też nie tylko
    To tak najogólniej.
    W polskim prawie karnym ściganie z urzędu ( z oskarżenia publicznego ) jest regułą, od której są podane wyżej wyjątki
    ( ściganie na wniosek oraz ściganie z oskarżenia prywatnego).
    PS. Akurat w tej inicjatywie posłów niecnych politycznych intencji nie dopatrywałbym się, chociaż – doświadczenie życiowe uczy – że wszystko da się politycznie wykorzystać i zmanipulować, gdyż prawo nie stosuje się samo; prawo stosują ludzie, a ci mogą się kierować różnymi intencjami.

  149. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dziekuje Lex,
    pewnie powinnam sie juz zaczac skradac pod scianami, bo jakos mi to nie pasuje i juz. Te intencje mnie strasza, psianoga.

  150. Snarski napisał(a):

    Jasnaanielko wielce uważajemaja,

    A po co ty mi od jakichś Guzikiewiczow wymyślasz i słupołazami straszysz? Ja tylko i wyłącznie odniosłem się do punktu +1 Palikota: żądanie niepopierania PiS-u przez związki zawodowe. W tej materii, nic wspólnego niemającej z resztą hecy, tyś nie wniosła nic. Prócz wcześniejszego ucałowania Palikota hurtem za wszystko. To zas był grzech, wedle mojej biblii. I to nie dlatego, że on i żeniaty i dzieciaty.

  151. jasnaanielka napisał(a):

    Dyplomato! Być może jestem nieco „rozgwintowana” przez te ostatnie wydarzenia, których po prostu nie mogę zrozumieć, doszukać się w nich sensu, doszukać się pozytywnych intencji, dobrej woli, wreszcie jakiejkolwiek SOLIDARNOŚCI z kimkolwiek. Tylko jakieś wzajemne podchody, szczucie, agresja, pretensje. Co i kto chce tu świętować?!
    I po cholerę?!
    Już nie chodzi mi o opinię tzw ŚWIATA, któremu nasze swary są raczej obojętne, ale o to, jak ma się czuć przeciętny Polak w tej sławojce z dziurą w desce? Wypada tylko spoglądać w tę dziurę :(((
    Nie dziwota, że Ślązacy zaczynają się nie na żarty starać o autonomię, aby ich nie mylić z prawdziwymi Polakami, bo to wprawdzie nie grzech, ale wstyd!
    Bismarck też ma niezłą uciechę, jeśli spogląda na ten polski bałagan z jakiegoś obłoczka.
    I wspomnę tu jeszcze pewną, znaną zresztą maksymę, że dla Polaków można wiele zrobić – z Polakami już nic! cbdo

  152. jasnaanielka napisał(a):

    Snarski – piszesz; żądanie niepopierania PiS-u przez związki zawodowe. W tej materii, nic wspólnego niemającej z resztą hecy, tyś nie wniosła nic.
    Informuję cię, że lekarz mi zabronił noszenia ciężkich pakunków ;)
    A tak, na poważnie – czy tu jest jeszcze cokolwiek do wniesienia?
    I tak już za duży tłok, bałagan i bezhołowie.
    Nie wymagaj ode mnie więcej, niż ja sama chcę z siebie dać, bo ja tu zaglądam dla przyjemności, nie po to, aby ratować świat. Od tego mam rząd i chciałabym, aby on to w moim imieniu robił, ja zaś sobie pokomentuję. Jeśli ktoś stwierdzi, że nie mam racji, to już jego zmartwienie i może mi to powiedzieć. Nie twierdzę, że mam rację i nie oczekuję oklasków na stojąco.
    Pozdrawiam.

  153. Paweł Luboński napisał(a):

    Andrzej: „Dlatego warto o tym głośno mówić dzisiaj, aby w przyszłości nie okazało się, że Europą trzęsie jakaś Grupa Trzymająca Władzę, czy tez po prostu przestaliśmy panować nad biurokracją będącą efektem działania Prawa Parkinsona.”
    .
    Święte słowa. Podpisuję się pod tym.
    Tylko ludzie mówiący głośno powinni najpierw uzbroić się w wiedzę o tym, o czym mówią. Przykładem totalnego nieporozumienia jest właśnie szum w sprawie rzekomego zamiaru ocenzurowania internetu. Czytałem już w paru miejscach, o co naprawdę chodzi. Można mieć wątpliwości co do konkretnych rozwiązań, ale dotyczą one raczej dostawców internetu i ich umów z odbiorcami. Jak dostawca będzie coś ograniczał, to możemy sobie znaleźć innego – chętny się znajdzie. Słowo „cenzura” kojarzy się natomiast z państwowymi, administracyjnymi restrykcjami, o czym w tym wypadku nie ma mowy.
    Abstrahuję już od tego, że skuteczna cenzura internetu w demokratycznym państwie mającym wolność słowa wpisaną do konstytucji jest zdecydowanie nierealna z czysto technicznych względów.
    .
    „Niby tak, ale przeciwnicy Unii nigdy by tych spraw nie podnieśli gdyby ktoś wcześniej tych absurdów nie uchwalił.”
    .
    Zgoda. Ale w żadnej działalności administracyjnej prowadzonej na wielką skalę nie da się uniknąć drobnych absurdów. Wytykać je trzeba (to rola dla zainteresowanych daną sprawą lobby), ale czynienie z nich centralnego problemu to oczywisty przejaw złej woli.

  154. Paweł Luboński napisał(a):

    Miner: „Czyli chodzi tylko o ten 15 maja? to nie było doraźne tylko długoterminowe działanie?”
    .
    Kpisz czy o drogę pytasz? Niezależnie o to, czy Mularczyk chciał zdążyć przez 15 maja, czy nie, jasne jest, że była to próba zdyskredytowania członków Trybunału, po którym PiS spodziewał się niekorzystnego dla siebie wyroku.
    PiSowcy, a szczególnie ich prezes, stale reagują w ten sposób, kiedy ich działania napotykają na opór. Zupełnie, jakby byli święcie przekonani, że ten, kto się z nimi nie zgadza, musi być agentem, łajdakiem albo durniem. Świeży przykład mamy z „młodą damą” wyrokującą w sprawie spotu PiS. Ciekawe, co by Kaczyński o niej powiedział, gdyby odrzuciła pozew PO.

  155. Zofia napisał(a):

    Protestujący związkowcy z Gdańska nie mają żadnego moralnego prawa do protestów, bo to akurat oni sami są współwinni tego, co się z polskimi stoczniami stało.
    Wczoraj w siedzibie jednego z polskich armatorów rozmawiałam z prezesem spółki żeglugowej, który ileś lat temu, jako jeszcze młody pracownik żeglugi był z delegacja szczecińskiej stoczni w Danii, w tamtejszej stoczni i przysłuchiwał się dyskusjom między szefami stoczni. Polacy chcieliby mieć wymianę pracowniczą i zgadało się o sposobie pracy, bowiem Polacy narzekali, ze Duńczycy mają lepiej. I co się okazało? Profile stoczni i wyposażenie były podobne, sprzęt nawet taki sam. Ale w naszej, polskiej zatrudniano wtedy ok. 10 tys. ludzi a w duńskiej stoczni zaledwie 1,2 tys. ludzi, to tej samej roboty na tym samym poziomie mocy produkcyjnej stoczni. Z czego bezpośrednio w produkcji było ok. 800 ludzi, reszta w biurach projektowych i w działaniach pomocniczych.
    Potworny przerost zatrudnienia, fatalna organizacja pracy i szalenie niska wydajność – to były wątpliwe „walory” polskiej stoczni Minęło parę lat, stocznie polskie pozostawały nadal na tym samym poziomie, inne wnosiły innowacje, większą mechanizację, nowinki technologiczne. U nas robiła się manufaktura. Bo zamiast na inwestycje, zmiany technologiczne, wszystko szło na pensje. Dla tabunów mało produktywnych i słabo kwalifikowanych stoczniowców, w imię „ochrony miejsc pracy” i lękiem przed ich reakcjami na jakiekolwiek konieczne redukcje zatrudnienia.
    Budowano w polskich stoczniach wprawdzie nowoczesne, ale jednocześnie najprostsze statki. Według OECD jest tylko jeden produkt stoczniowy jest prostszy od kontenerowców i statków do przewozu samochodów – barki morskie bez napędu.
    Podobnie było w polskich portach. Do niedawna jeszcze w portach trójmiejskich przeładowcy drobnicy w państwowych spółkach portowych nosili worki kakao na plecach ze stosownym poziomem zatrudnienia nawet do tysiąca ludzi, gdy tymczasem w innych portach, nawet polskich, działały taśmociągi lub worki były kładzione na palety i wyładowywane dźwigami.
    Każde usprawnienie i przyspieszenie pracy niesie za sobą ograniczanie miejsc pracy, a tego nie akceptowały związki. Nieracjonalna obrona niepotrzebnych w przemyśle stoczniowym miejsc pracy stanęła w końcu kością w gardle.
    Państwo można było szantażować, prywatnego właściciela spółki czy to portowej, czy stoczniowej – już nie bardzo, bo bez pardonu wywali za bramę, bo pod nią – mieli 10 innych, bardziej lojalnych, lepiej wykwalifikowanych i pracowitych ludzi.
    Paleniem opon stoczni w tej formie, w jakiej dogorywają – się nie obroni. Jak powiedział ów mój kolega wczoraj – cały czas windowano trupa w górę, to co spada teraz na pysk, od dawna jest martwe a nieboszczyka nie da rady reanimować. Na tej roztrzaskującej się o bruk padlinie stoczniowej – pasożytują różne hieny, w tym związkowcy i politycy, chyba nie do końca zdający sobie sprawę, ze są w tym procederze wyjątkowo obrzydliwi.
    Stocznie polskie, owe anachroniczne giganty z tysiącami zatrudnionych nie mają żadnej racji bytu. Nie współczuje ani przez moment stoczniowcom z tych stoczni, bo sami doprowadzili swoje stocznie do zagłady.
    Demagogią jest dopominanie się od polskiego rządu wsparcia stoczni na wzór niemiecki.
    Niemieckie stocznie Wadan Yards z Rostocku i Wismaru, otrzymały ostatnio od banków, w tym rządowego, 180 mln euro pożyczki na 7,85 %., Znalazły się w kłopotach, ponieważ zmieniły właściciela w apogeum kryzysu bankowości.
    Natomiast stocznia Schichau Seebeckwerft (SSW) z Bremerhaven zbankrutowała przy zupełnej biernościwszelkich niemieckich banków. Powód był prosty – stoczniowy efekt finalny
    Stocznia Wadan z Rostoku należy do kapitału rosyjskiego (70% udziałów) i koreańskiego (30%), a SSW w całości do niemieckiego. Mimo to wsparcie dostała stocznia z obcym kapitalem. Dlaczego? Bowiem stocznia Wadan jest w trakcie zmiany profilu produkcji z kontenerowców na promy, zbiornikowce, transportowce arktyczne i lodołamacze, . Natomiast stocznia postąpiła zupełnie odwrotnie –zamiast budować promy zabrała się za….kontenerowce. I spotkało ja to samo, co polskie stocznie.
    I jeszcze jedna dygresja, ale ważna.. W Polsce są stocznie prywatne, na przykład Maritim, Crist, Wisła, Partner. Przypomina o nich red. Marek Bluś z Trójmiasta. Jak podaje – łączna wartość ich produkcji jest najprawdopodobniej większa niż każdej z likwidowanych. Rząd im nie pomaga, komisarz Natalie Kroes ich nie zamyka, nikt o nich nie pisze. Mają szansę jeszcze bardziej wzmocnić swoją pozycje na rynku, gdy upadną słabsze.
    Tylko tam nikt nie przyjmie do pracy demonstrujących dzisiaj stoczniowców z płonącymi oponami w garści.

  156. Snarski napisał(a):

    Ewo-Joanno,

    Dziękuję za te twoje skręty w lewo. No i za naukę jazdy z kangurami. Te bydlęta jednak aż takie durne chyba nie są i swój rozum mają.
    .
    A w sprawie strajku to ja tyle widzę z mojej odległości i perspektywy. Jest to typowy strajk upolityczniony. Takich wiele bywa w wielu krajach i pod różnymi banderami. Lewicowymi, prawicowymi a nawet religijnymi. Czy jeszcze innymi. Ten może tylko różni się tym, że po polskiemu się odbywa. Więc upolitycznić go udało się PiS-owi, co od razu narzuciło schemat: dołożyć PO, zdobyć punkty dla PiS. O PiS-i zaś szkoda gadać – tam etyka Ziobrowa. Z inspiracji Szefa, czyli brak etyki całkowity. Jeśli uda się zrobić zadymę przy okazji święta – rocznica – to będzie pieknie. I chyba jest pięknie, Jarek niby dzisiaj gorą. Bo Tusk musial pola ustepowac rozrabiakom. Wszystko to jednak poniżej standartow jakichkolwiek. Poziom polityki taki sam jak w przypadku przepychanek premier-prezydent. Kto ma lecieć na spotkanie szefów państw UE czy innych. Śmiech na arenie, międzynarodowej niestety.
    .
    Żeby ze strajku tragedię robić? Wydaje się, że też tylko po polskiemu można tego dokonac. Wszędzie indziej nadzwyczajności strajkowi by nie nadawano. Bo strajk to zawsze tylko strajk. Czyli musi sie kiedys skonczyc. Ale ty to wszystko wiesz.
    .
    Wiec chwatit’. Ja nie Zofia. Za mało wiem, żeby dalej ciągnąć te kontynuacje w niekonczonosc. Chyba z jasnejanielki to wziąłem.

  157. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio – dzięki! Na ciebie zawsze można liczyć :D

    Czy to przypadkiem Stan nie jest dzisiejszym solenizantem?
    Wszystkiego najlepszego i pięknej pogody na wydmach :D :D :D

  158. Torlin napisał(a):

    No i jak to jest wśród przyjaciół blogowych – z Andrzejem i Pawłem doszliśmy do kruchego konsensusu. I obyło się bez palenia opon, walenia bejsbolem i machania teczką.

  159. Lex napisał(a):

    Kurczę, ale mi się głupota napisała….
    Przestępstwa ścigane z oskarżenia publicznego ( lub inaczej: z urzędu) to przestępstwa, które wszczyna tzw. oskarżyciel publiczny…
    Żaden oskarżyciel nie wszyna ( ki cholera ? ) przestępstw. Oskarżyciel wszczyna ściganie przestępstw, ściga przestępstwa, podejmuje ściganie itd / itp – ale nie „wszczyna przestępstwa”.
    Oj Lex, popraw się ….

  160. Stan napisał(a):

    Jasnaanielko,

    dziękuję za życzenia. Nie wiedziałem, że jestem aż tak rozpoznany i rozebrany. Z moją czworonożną bandą wyjeżdżam do Wdzydz. Liczę, że znowu powróci mi przy ognisku apetyt na Czarnego Jasia.
    Poza tym jestem zszokowany prawdziwym aż do bólu felietonem Daniela Passenta. Wprawdzie sam pisałem na tym blogu, że nadszedł czas zmian formacyjnych, ale, mimo to, po przeczytaniu tekstu Passenta, czuję, że nasz mistrz cymbergaja postawił swoimi działanmi kropkę nad i.

    Pozdrawiam

  161. Zofia napisał(a):

    Wszystkim
    Stanisławom, Stasinkom, Staszkom
    składam najserdeczniejsze życzenia imieninowe
    Natomiast
    naszemu Drogiemu Stanowi,
    pana Rosy i Fidela, wielbiciela wdzydzowych wydm, jachtów, zakątków Sopotu, kobiet i innych uciech – słowa serdecznej pamięci i sympatii
    Zosia
    Zamiast prezentu i bukiecika kwiatków:
    http://www.youtube.com/wa.....ature=fvsr

  162. Stan napisał(a):

    w drugim wierszu od dołu mojego wpisu, po przecinku powinienn być wyraz „dopiero”, który się ulotnił.
    Myślę, że zostanie mi ten błąd wybaczony, bo przy wpisie dały znać o sobie nadzwyczajne emocje.

    P.S.

    Szkoda, że nie ma z nami Edwarda, bo mam ochotę z nim porozmawiać jak z zawodowym historykiem. Czy jednak byłby do tego zdolny?

  163. Stan napisał(a):

    Zosiu,

    piękne życzenia, dziękuję.

  164. jasnaanielka napisał(a):

    Stan!
    Proponuję Edwara zaszantażować – masz przecież imieniny!!!
    Poproś Torlina o pośrednictwo.
    Moje, nieśmiałe prośby zostały pominięte milczeniem :(

  165. narciarz2 napisał(a):

    Tylko jakieś wzajemne podchody, szczucie, agresja, pretensje.
    Uprzejmie przypominam, ze zawsze tak bylo. Nie tylko wsrod Polakow. Prosze sobie przypomniec klotnie pomiedzy chrzescijanami. Czy fraza „rzez hugonotow” niczego nie przypomina? A przeciez zarowno wyrzynani jak tez wyrzynajacy poslugiwali sie tym samym symbolem i sluzyli temu samemu Bogu, a przynajmniej tak o sobie twierdzili.
    .
    Obecne zdziwienie wynika tylko stad, ze szanowni Polacy nie czytaliscie w mlodosci Jasienicy oraz innych historykow. Gdybyscie czytali, to byscie pamietali, ze mechanizm zawsze jest podobny. Kolejne kroki wygladaja jakos tak. (a) Zjawia sie grupa uczciwych ludzi, ktorzy chca poprawic niesprawiedliwy swiat. (b) Uczciwi zaczynaja uzywac jakiegos znaku albo symbolu, zeby sie odrozniac od otoczenia. (c) Uczciwym udaje sie osiagnac spektakularna poprawe, dzieki czemu swiat sie poprawia. (d) Uczciwi jak rowniez ich symbol staja sie znani, slawni, i rozpoznawalni. (e) Wdzieczny swiat obsypuje uczciwych honorami, zaszczytami, stanowiskami, honorariami, i nagrodami Nobla. (f) Spryciarze zauwazaja zaszczyty, stanowiska, i honoraria, i tez chcieliby je miec. (g) Spryciarze szybko kumaja, ze w celu podczepienia sie pod zaszczyty najprosciej jest przypiac sobie w klapie marynarki ten sam symbol, ktory dotad odroznial uczciwych od tlumu. (h) Uczciwi poczatkowo nie zauwazaja spryciarzy, a kiedy juz zauwazaja, to z wlasciwa sobie wielkodusznoscia uznaja, ze nie ma sprawy. (i) Spryciarze zaczynaja pchac sie do pierwszych rzedow, gdzie honoraria sa najwyzsze. (j) Zdumieni uczciwi wolaja „wolnego, panie i panowie, tutaj zescie nigdy nie stali”. (k) Spryciarze wolaja w odpowiedzi „wam sie to miejsce nie nalezy” i zaczynaja sie pchac jeszcze bardziej. (l) Uczciwi probuja sie bronic, ale spryciarze maja twardsze lokcie. (m) Po wypchnieciu uczciwych spryciarze oglaszaja, ze oni w drugiej linii walczyli bardziej, niz uczciwi, a poza tym uczciwi to agenci. (n) Uczciwi probuja sie bronic, ale spryciarze glosniej krzycza. (o) W wersji pesymistycznej, spryciarze posylaja uczciwych do wiezien albo na szubienice. W wersji optymistycznej, spryciarze posylaja uczciwych na emeryture.
    .
    Nalezy dziekowac Opatrznosci, ze jak dotad w Polsce realizowana jest wersja optymistyczna.

  166. narciarz2 napisał(a):

    Stanie, zycze pomyslnych wiatrow i stopy wody pod kilem.

  167. Torlin napisał(a):

    Mimo że mam kontakt zarówno z Bars jak i z Edwarem nie mam wpływu na ich wszelkie decyzje. Sorry.
    A dla Stana Wszystkiego Naj, Naj, Naj.

  168. Lex napisał(a):

    Stanowi z okazji imienin – jak sądzę „po kalendarzu” – życzę dużo zdrowia, oby Go wszelkie stresy omijały a życzenia i zamierzenia spełniały się bezproblemowo łacznie z tymi, które dotyczą materialnej strony życia doczesnego.
    Aha ! I aby mu się „futrzaki” zdrowo chowały.
    Wszystkiego najlepszego Stanie.

  169. dark side napisał(a):

    Ewuniu- Joanno,
    serdecznie przepraszam za nie podanie wpisu, do ktorego sie odnosiłam.
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76020
    na blogu jestem wciąż przedwczorajsza :) i dylatacja czasowa zamiast sie kurczyc stale sie powieksza.
    mozesz sie troche powstydzic za rodakow, mnie tez sie zdarza. ale nie z powodu nierozumienia prawa unijnego, bo tego niemal nikt nie rozumie, łącznie z tymi, ktorzy nad nim głosują. Chyba tylko grupy lobbujące wiedza czasem o co chodzi. I to jest czescia problemu. Rowniez to, ze informacja o planowanych zmianach i nowych regulacjach nie jest szeroko rozpowszechniana w jasnej i czytelnej formie, co stwarza warunki dla roznych manipulacji. Jednak najgorsze jest to, ze nie mamy wlasciwie zadnego bezposredniego wplywu na brukselę. Jedynym naszym narzędziem kontroli sa demonstracje uliczne i akcje internetowe.
    .
    Patrycjo,
    pod poprzednim wpisem pytalas jak wyszlo moje brownie.
    Otoz wyszło świetnie jako impreza, zas kiepsko jako ciasto. Calkiem płaskie :((( Nie mam talentu – wszyscy o tym wiedza, wiec nawet sie specjalnie nie nabijali, zreszta byla to wlasciwie czekolada z lodami i swiezymi borowkami ( po ktore jezdzilam 50 km) wiec i tak wszystko zjedli :)
    .
    zauwazylam, ze na blogu brak ostatnio naszego przyjaciela glosa. nasza wymiana zdan, byla jego ostatnia, wiec szukam w swym sumieniu sladow zbrodni, ktora mogla przepelnic czare.
    kochany glosie mam nadzieje, ze po prostu nie masz czasu na wizyty w sieci, bo swietnie sie bawisz w realu.
    ściskam serdecznie

  170. dark side napisał(a):

    Drogi Stanie,
    najserdeczniejsze zyczenia długich jasnych godzin na piasku, łagodnych fal i pomyślnych wiatrow. niech Twoja gwiazda przewodnia lsni zawsze jasno pośród innych gwiazd na niebie.
    dark

  171. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    O, widzę ze Stan jest islaw, nie wojenny. Wobec tego maczugę odkładam na lepsze pogańskie czasy i życzenia cieplutkie składam. Już nie głosem zwykłym tylko współczującym, imieninowym.
    .
    Pewien zszokowany pan z miejscowości Wdzydze
    choć cierpiał to do lasu wciąż psy gonił zbierać rydze.
    Lecz kiedy podła z Jackowa trampkarzy zgraja
    z mentora jego wystrugała wielkie jaja
    z bólem zapłakał: wszędzie rydze a ja mentora nie widze!
    .
    Poprzednia wersja wyrzucona bezpowrotnie. Jakem kiep kiepa kiepem po kojones! Czytaj kochones. Vide: Lex (wczesniejszy).

  172. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    „Nalezy dziekowac Opatrznosci, ze jak dotad w Polsce realizowana jest wersja optymistyczna.”
    .
    Widać, że i sam narciarz to optymista niepoprawny. Nie wierzy jednak w to, że Dwaj Tacy Opatrzność też ukradli. A ja wątpię że oni tego draństwa nie dokonali. Wszystkie inne im wyszły śpiewająco! Włącznie z Mazurkiem Dąbrowskiego.

  173. Zofia napisał(a):

    Nieco na poważnie
    Kto ponosi winę za kłopoty Stoczni Gdańskiej

    Podczas gdy związkowcy stoczniowi spod sztandaru „Solidarnoiści” wymyślają coraz to nowe formy dokuczania premierowi i rozwalania mu obchodów 20-lecia obalenia komunizmu w Polsce, rząd staje na głowie by ponaprawiać to, co napsuł w sprawie stoczni gdańskiej Jarosław Kaczyński, kiedy był premierem.
    Wychodzi na to, że albo stoczniowcy „rżną głupa” i odwracają kota Alika ogonem w celach polityczny i na specjalne zamówienie, albo rzeczywiście nie wiedzą, kto im zrobił krzywdę.
    Jak wcześniej wspomniałam stocznie w Gdańsku była prywatyzowana w 2007 r. za czasów rządów PiS i gabinetu, któremu przewodził obecny prezes tej formacji politycznej.
    Stocznia Gdańsk została sprywatyzowana w pod koniec 2007 roku przez rząd Jarosława Kaczyńskiego, bez przyjęcia wcześniej jakiegokolwiek planu restrukturyzacyjnego, w tym bez umów zabezpieczeń socjalnych i planów inwestycyjnych, co było oczywiście
    niezgodne z oczekiwaniami Komisji Europejskiej. I o co były późniejsze negocjacje z KE.
    PAP z 16 października 2007 r podał – „Spółka ISD Polska, należąca w większości do ukraińskiego Donbasu, stanie się do końca roku właścicielem Stoczni Gdańsk (SG) poinformował prezes SG Andrzej Jaworski. Władze ISD chcą w najbliższych latach uczynić z gdańskiego zakładu przodującą stocznię w Europie. Ukraiński inwestor obejmie nowy pakiet akcji Stoczni Gdańsk o wartości 400 mln zł, oznacza to przejęcie 75 proc. akcji stoczni. W tej chwili ISD Polska posiada ok. 18 proc. akcji SG, w ubiegłym tygodniu Ukraińcy odkupili ok. 13 procent akcji Stoczni Gdańsk, należących do Stoczni Gdynia”.
    Padały różne obietnice ze strony Ukraińców. Prezes zarządu ISD Polska Kostjantyn Litwynow zapowiedział podczas konferencji prasowej w Gdańsku, że kierowana przez niego firma, zamierza zainwestować łącznie w Stocznię Gdańsk ok. 500 mln zł.
    „Mamy wizję, mamy cel, aby Stocznia Gdańsk była w trójce europejskich liderów produkcji statków”- dodawał przewodniczący rady nadzorczej ISD Polska, Oleksandr Pilipenko.
    Prezes Litwinow wyjaśniał, że ISD zamierza w Stoczni Gdańsk produkować kontenerowce, a jeśli będzie taka potrzeba, także i masowce. Jak widać obaj nie mieli żadnego pojęcia o sytuacji na rynku żeglugowym, na którym od lat jest nadwyżka tonażu akurat w statkach kontenerowych. Ze strony ówczesnego rządu także panowała euforia i kompletna niewiedza.
    Prezes ISD zapowiedział, że spółka zamierza negocjować wraz z polskim rządem z Komisją Europejską, która w lipcu 2007 r. postawiła ultimatum redukcji mocy produkcyjnych Stoczni Gdańsk. KE żądała zamknięcia dwóch z trzech pochylni, co oczywiście jest równoznaczne ze zwolnieniem nadmiaru pracowników.
    Prezes Litwinow podkreślił wówczas że jeśli rozmowy z KE się nie powiodą, to ISD Polska gotowa jest oddać pomoc publiczną w kwocie 50 mln zł.
    Nb. spółka ISD była jedynym chętnym na kupno akcji w Stoczni Gdańsk.
    Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, dzisiaj minister skarbu państwa Aleksander Grad przesłał do Brukseli nowy plan restrukturyzacyjny stoczni.
    Nim to zrobił musiał stoczyć wcale nie liche boje z ISD. Minister miał nadzieję, że inwestor uzgodni z Komisja Europejską takie zmiany w swoim planie restrukturyzacyjnym, które pozwolą na wydanie pozytywnej opinii w sprawie stoczni. Strona ukraińska nie bardzo umiała sobie z tym wszystkim dać rady. Zresztą nie oni jedni, podczas spotkania Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej – Baltic Bussines Forum kilkanaście dni temu w Świnoujściu, mogłam naocznie się przekonać, że nawet przedstawiciele ukraińskich ministerstw mają ewidentne kłopoty z pojmowaniem unijnego prawodawstwa a nawet misji, jaka przyświeca unijnej gospodarce.
    W końcu po nielekkiej współpracy rządu Donalda Tuska z inwestorem, ISD dokonał zmian w programie restrukturyzacji stoczni, które w opinii resortu i polskich ekspertów usuwają dotychczasowe przeszkody i pozwolą Komisji Europejskiej na wydanie pozytywnej decyzji.
    Minister Aleksander Grad zwrócił się do KE o ustalenie – już w przyszłym tygodniu – kolejnego spotkania technicznego przedstawicieli inwestora – ISD, Komisji i ministerstwa w tej sprawie w Brukseli.
    Wcześniej Minister Aleksander Grad w imieniu rządu doprowadził, zgodnie z oczekiwaniami inwestora i związków zawodowych reprezentujących załogę, do zawarcia umowy w sprawie dodatkowej, 150-milionowej pomocy dla Stoczni Gdańsk oraz przyjęcia zabezpieczeń socjalnych dla stoczniowców.
    Jak poinformował wczoraj wiceminister Zdzisław Gawlik, – „Odbyły się spotkania robocze z firmą ISD, która przedstawiła swoje koncepcje uzupełnienia planu restrukturyzacji. Minister skarbu oraz Agencja Rozwoju Przemysłu wyrażają zgodę na propozycje, które płyną ze strony inwestora. Liczymy na to, że zaakceptuje je Komisja Europejska.
    Zmiany te dotyczą m.in. terminów likwidacji dwóch pochylni oraz poprawy proporcji pomiędzy wkładem własnym inwestora a udzieloną pomocą publiczną. Skorygowany plan restrukturyzacji dla stoczni Gdańsk przewiduje likwidację pierwszej pochylni w lipcu tego roku, a kolejnej do końca grudnia. Potem stocznia będzie używała jednego urządzenia do wodowania – albo doku, albo pochylni.
    Stoczniowcy doskonale wiedzieli od wielu miesięcy, że jeśli to nie nastąpi, gdański zakład będzie musiał zwrócić pomoc publiczną, jaką dostał od polskiego rządu po 1 maja 2004 r.
    Dlatego, więc, wszelkie awantury stoczniowców są – nie robotniczym protestem w obronie likwidowanych niepotrzebnych w stoczni miejsc pracy, ale zwyczajnym politycznym warcholstwem oraz wymuszaniem utrzymania nie uzasadnionej nadwyżki zatrudnienia. I niczym więcej.
    Jak mają pretensje do rządzących polityków – to swój gniew winni skierować ku Jarosławowi Kaczyńskiemu, prezesowi PiS, za to, że stocznię tak nieudolnie prywatyzował a ich wpuszczał w maliny

  174. Snarski napisał(a):

    Torlin,
    Przekaż, proszę, Bars, że mi jej brak. I nie mam najmniejszego pojęcia, co ją znowu z tego blogu pogoniło. Smutno mi.
    Na wypadek jakby tu zajrzała ukradkiem, załączam „Если можешь прости”.

    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  175. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Zofio,

    Doskonaly WPIS!. Cieszymy, nie watpie, wszyscy. W wiec reanimacja bloku w toku!
    .
    Moge jechac na weekend spokojny o losy tej polany. Dzisiaj zagospodarowanej.

  176. narciarz2 napisał(a):

    Wychodzi na to, że albo stoczniowcy „rżną głupa” i odwracają kota Alika ogonem w celach polityczny i na specjalne zamówienie, albo rzeczywiście nie wiedzą, kto im zrobił krzywdę.
    Zofia ma watpliwosci. Niepoprawna optymistka. Oczywiscie, ze stoczniowcy „rżną głupa” na specjalne zamówienie.
    .
    Trudno zrozumiec, w jaki sposob strona niegdys Solidarnosciowa mogla miec jakiekolwiek zludzenia, ze posiadajac wielkie zaklady pracy na wlasnosc mozna jednoczesnie nie posiadac wielkich klopotow. W koncu ta wlasnie metoda strona Solidarnosciowa wykonczyla generalow. Nawet czolgi im nie pomogly. Po przejeciu wladzy nalezalo sie w pierwszej kolejnosci pozbyc tych wszystkich wielkich zakladow, w ktorych Solidarnosc byla najsilniejsza. A juz bezwarunkowo Stoczni Gdanskiej. Dawno temu.
    .
    Bezpieczenstwo kraju nie jest wazniejsze niz swobody obywatelskie, ale jest zdecydowanie wazniejsze niz kolebka Solidarnosci. Miejsce kolebki jest w muzeum, zas miejsce stoczni jest na konkurencyjnym rynku producentow statkow. Trzeba bylo stocznie sprzedac nawet ze strata. Podrzucic to kukulcze jajo inwestorom. Inwestorzy powinni byli odchudzic zaklad wywalajac zawodowych zwiazkowcow na bruk, zas rola rzadu bylo zapewnic im trening do nowego zawodu (ale nie zasilek), wraz z propozycjami pracy daleko od Gdanska. Polska nie jest az tak wielka, zeby ludzie sie nie mogli przeprowadzic. W USA sie ciagle przeprowadzaja, kiedy trzeba zmienic prace. A Polska przeciez kocha zarowno USA, jak tez kapitalizm.
    .
    Trzeba to bylo zrobic dawno temu, zanim sie zwiazkowcy zorientuja.

  177. głos zwykły napisał(a):

    Kochana dark side,
    „mam nadzieje, ze po prostu nie masz czasu na wizyty w sieci, bo świetnie się bawisz w realu.”
    ________________________–
    Dzisiaj jestem pierwszy dzień do tygodnia w Warszawie, a moje przerwy będą coraz dłuższe.
    Sprzątam, wnoszę i ustawiam część mebli i przygotowuje się do gruntowania i malowania ścian (tą część prac wykonam samodzielnie :-).
    .
    Jeśli chodzi o moje radości, to cenię sobie małe radości. Mam więc łóżko typu mrrr, mrrr, bo sypiam z swoją czarną kotką. Zbieram i tnę chrust. Następnie duża czasu poświęcam na podsycanie płomienia kominka.
    .
    Słucham także uważnie śpiewu ptaków.
    .
    Zawsze dużo chadzam po łąkach i lesie, oraz wzdłuż Wisły, a w domu zazwyczaj przesiaduję w ogrodzie, jeśli tylko można usiąść.
    .
    W nocy zaś patrzę na tarasie na gwiazdy.
    .
    Z zajęć towarzyskich, to odwiedzam brata i sąsiadów. Grillujemy. Rozmawiamy. Pijemy sobie to i owo. (W dzień powszedni podziwiam także często zgrabny biust pewnej pani z sklepiku mięsnego. Ach, w tym celu chciałoby się po dojściu do lady przechodzić znowu na koniec kolejki. I tak w kółko).
    Z miastowych zaś zbytków, to bardzo cieszę się z swojego salonu kąpielowego, z którego korzystam przez długie godziny, oczywiście lubię także swoją podświetlaną deskę sedesową z opcją bezpieczeństwa, ale w dzień jednak wiejska wygódka wygrywa rywalizację opcji, gdzie można posiedzieć (tym bardziej, że jest w cieniu dorodnego świerka, a z drugiej strony mam bzy i krzaki).
    .
    Nie korzystam tutaj z radia, telewizji i internetu.
    .
    Przedkładam, to co materialne, upostaciowane nad to co jest sztuczne i bezosobowe.
    .
    Cieszę się widokiem zapachem, dźwiękiem
    .
    A jednak w ciszy i spokoju. W tym rajskim ogrodzie odosobnienia od uroków miasta i cyber przestrzennych światów – myślę, także o tobie.
    A w nocy patrząc na niebo, widzę jasno, że jedna gwiazda należy do ciebie.
    .
    Tak jestem szczęśliwy, bawię się dobrze, ale i nie zapominam o naszej przyjaźni. Wierz mi.
    .
    Kiedy będę raz na jakiś czas w mieście na pewno się spotkamy znowu.
    .
    Może nie tak często jak ową sklepową w mięsnym, która nie ma może tych wszystkich twoich zalet, ale na którą jednak lubię popatrzeć.
    .
    Pozdrawiam i życzę spełnienia w rzeczywistości.
    .
    głos zwykły.

  178. Patrycja_Zab napisał(a):

    Uff! Chyba wreszcie pojechal. O DP mowie. Cenie go za poglady ale skurkowaniec potrafi byc tak upierdliwy ze glowa boli. Wpisow mu sie zachciewa! Ostatni post Zofii jednak potrzebny byl, co fakt to fakt. Zeby jeszcze jaka dyskusja sie wywiazala z tego. A limeryk do Stana chyba Dyplomacie tym razem lepiej wyszedl, jak mi sie wydaje.
    .
    Dark, jak mi przykro z powodu tych nieudanych brownies. Ja dawno ich nie pieklam juz! A gdybys tak na ambit poszla i Nanaimo Bar sprobowala? Moga wyjsc..
    .
    Ten weekend mam zapakowany. Goscie ze stolicy! Ale przezyjemy i to. Oby stenty wytrzymaly! Pozdrawiam weekendowo.

  179. narciarz2 napisał(a):

    lubię także swoją podświetlaną deskę sedesową z opcją bezpieczeństwa
    Co to jest opcją bezpieczeństwa? Katapulta?

  180. narciarz2 napisał(a):

    Pierwszy Zadymiarz Rzeczpospolitej oczywiscie bedzie w Gdansku, a nie w Krakowie. Natomiast Spin Doktor Pierwszego Zadymiarza powiedzial, ze gosciom trzeba zapewnic bezpieczenstwo przy pomocy policji, ale jednoczesnie jednak policji nie powinno byc wiecej niz atakujacych, bo inaczej atakujacy sa poszkodowani. A poza tym, to palenie samochodow to jest „normalka” zdaniem Spin Doktora.
    http://wiadomosci.gazeta......malka.html
    .
    I w ten sposob dowiedzielismy sie, na czym polega normalka. Wedlug tej logiki Rzad powinien odebrac Pierwszemu Zadymiarzowi ochrone BOR i pozostawic jedynie Spin Doktora, zeby w razie czego bronil Zadymiarza. W ten sposob zaden napastnik nie bedzie poszkodowany, jesli przyjdzie mu ochota przylozyc Zadymiarzowi po glowie.

  181. Patrycja_Zab napisał(a):

    Dark jest teraz tokowana zwyklym glosem. I tylko biustem. Poprzednio ktos to robil od razu orgazmem. Dark, you’re popular! Sklep miesny, hmm. Eat my meat? A, swintusze.

  182. głos zwykły napisał(a):

    Narciarzu2
    http://www.ulrich.com.pl//uploads/dane_tech_ts.pdf
    http://www.ulrich.com.pl/.....earch_1=58

  183. Zofia napisał(a):

    Rany Boskie prezesowi PiS kompletnie się pomyliło!
    Chyba zupełnie nie wie co gada i w jakim świecie żyje.
    - Naszym celem jest, aby wszyscy Polacy mogli grillować, a nie tylko najzamożniejsi mieszkańcy naszego kraju – powiedział w „Faktach po faktach” w TVN24 Jarosław Kaczyński.
    To ja zupełnie gratisowo informuje prezesa, że od Baltyku po Tatry, ten właśnie niezbyt zamożny lud polski oddaje się rozrywce pn. grilllowanie.
    Grillowanie w Polsce jest rozrywką bez mała ludową – mieszańców miasteczek i wsi. Griluje się wszedzie, nawet na balkonie. Emeryci na działkach, całe rodziny na wsi, jak tylko nie pada i trzeba się sąsiadom i rodzinie pokazać. Weekenduje się na wycieczkach i wypadach zakładowych, partyjnych i parafialnych, grillują związkowcy na swoich imprezach.
    Malo który z najzamożniejszych bawi się w grillowanie, oni mają inny asortyment rozrywek weekendowych.
    Kiełbasa nie jest towarem ani reglamentowanym ani znowu takim drogim. Na grillu piecze się wszystko, nawet ziemniaki.
    Nie wiem jaki idiota wmówił Kaczyńskiemu, że grillowanie jest zajęciem ekskluzywnym, dla najzamożniejszych.
    Ale musi to być idiota piramidalny.

  184. miner napisał(a):

    Piarowy Premier dostał sondaże:
    http://www.dziennik.pl/po.....ansku.html
    niespodziewane oświadczenie rzecznika rządu. Donald Tusk pojedzie jednak do Gdańska na obchody 20. rocznicy obalenia komunizmu i pierwszych wolnych wyborów. „Uroczystości w Krakowie kończą się ok. godz. 12. Potem premier pojedzie do Gdańska” – powiedział w TVN24 Paweł Graś.

  185. miner napisał(a):

    Piarowy Premier w akcji:

    Zaraz po programie zadzwoniliśmy do Sławomira Nowaka, szefa gabinetu premiera i zapytaliśmy o to samo. „Tak premier weźmie udział w uroczystościach” – odpowiedział Nowak po pauzie. „Proszę kontaktować się z rzecznikiem rządu” – od razu zakończył.
    Teraz jedna z wersji zakłada, że Donald Tusk weźmie udział w mniej oficjalnej części gdańskich uroczystości – na przykład w rockowym koncercie.

    Ja sugeruję poczekać do sierpnia w tym Gdańsku na Opener Festival – będzie Faith No More, może Patton założy garnitur jak to robił dawno temu. Będzie pasował do Donaldu…
    http://www.youtube.com/wa.....4gexCvLNeQ

  186. narciarz2 napisał(a):

    A ja przeczytalem wypowiedz Moniki Olejnik i zmienilem zdanie. Pani Monika zauwazyla, ze nalezalo zaprosic zwiazkowcow do komitetu organizacyjnego obchodow. Cos w tym jest. Jesli zwiazkowcy by wspoluczesticzyli, to nie bardzo mogliby jednoczesnie protestowac. Jest takie powiedzenie „cannot beat them, join them”. W tym powiedzeniu zawarta jest spora madrosc na rozmaite okazje.

  187. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dark, nie przepraszaj!
    Ale nie, z tej wypowiedzi sie nie wycofuje :)
    Ty za to napisalas o bardzo istotnej sprawie: ze informacja o planowanych zmianach i nowych regulacjach nie jest szeroko rozpowszechniana w jasnej i czytelnej formie, co stwarza warunki dla roznych manipulacji.
    I tu lezy pies pogrzebany! Nikt nie jest w stanie przekopac sie przez kilogramy roznych projektow, ustaw i diabli wiedza czego jeszcze. I czasu i checi brak. Od tego sa odpowiedni urzednicy i prasa.
    Juz kiedys o tym pisalam, przy okazji jakiegos poszukiwania informacji na stronie rzadu o sluzbie zdrowia. Nie ma ZADNEJ informacji poza zdawkowym ple ple typu: „Rzad zamierza spowodowac poprawe”, czyli czystego „slinotoku”.
    Piszesz jeszcze: nie mamy wlasciwie zadnego bezposredniego wplywu na brukselę i tez racja, bo jak europoslowanie to zsylka dla skompromitowanych w kraju to czego wymagac?
    Wtedy faktycznie zostaje tylko maczugami machac.
    To znaczy wiem, ze mnie sie dobrze madrzyc, bo wpadlam juz w gotowa i pracujaca niezle demokracje :) No i po drugie charakter mam paskudny.

  188. Ewa-Joanna napisał(a):

    No to wrocilismy do sraczyka.
    Wole chyba stocznie ;) Zofio, dziekuje! Pamietalam te informacje o ukrainskim inwestorze, ale z umieszczeniem jej w czasie mialam klopoty. Skleroza, wiadomo.
    I teraz w nawiazaniu do wpisu Dark o kulawej polskiej informacji oficjalnej – gdyby rzad, ewentualnie podlegle mu ministrestwo jakies tam, wydalo stosowne oswiadczenie z tekstem podobnym jak ten Zofii, w popularnej gazecie, czy w telewizji, a i kampania wyborcza jest doskonalym czasem, to owi stoczniowcy wygladali by bardziej glupio ze swoimi zadaniami. I gdyby tak jeszcze powiedziec, ILE odprawy i jakie zabezpieczenia maja owi stoczniowcy :)
    Mnie sie wlos podniosl na glowie, jak mi siostra powiedziala, ze w przedsiebiorstwie Poczta Polska jest 91 roznych zwiazkow zawodowych. Rany julek!

  189. Ewa-Joanna napisał(a):

    Narciarz,
    myslalam, ze ich zaproszono z rozpedu. Jak nie, to jest to glupi postepek.

    Miner,
    wyszukujesz rozne „smakowitosci” rzadowe, niech ci bedzie. Ale co chcesz tym udowodnic?
    Bo to, ze Tusk jest mdly, to juz od dawna wiadomo, ze rzad pracuje zle, przede wszystkim w sferze informacyjnej, tez wiadomo, ze wdal sie w glupie przepychanki slowo-czynne z prezydenckimi, tez wiadomo.
    Ale ciagle jest to lepsza alternatywa od tej, jaka prezentuje PiS i dlatego rzad nadal ma takie poparcie.
    Nas chcesz przekonac, czy co? To mnie masz z glowy – ja Tuska nie szanuje i nie lubie, cale PO uwazam za zbieranine oportunistow i karierowiczow, a rzad za „bladzacych we mgle”.
    Ale ciagle sa lepisi niz PiS!

  190. Bars napisał(a):

    Drogi, kochany Stan,
    ostatnimi dniami często myślałam o Tobie, o moim względem Ciebie długu blogowym (do dziś nie odpowiedziałam na Twój przemiły ale chyba grubo mnie przeceniający wpis), o miejscu w naszym niegdyś wspólnym mieście, które nazwałeś Parnasem, a w którym rzeczywiście kiedyś mieszkałam, a także o tym, że jesteś jedyną osobą na blogu, która bez większego trudu może dowiedzieć się kim jestem i która prawie na pewno zna mnie przynajmniej z widzenia. Kiedyś myśl o tym, ze mógłbyś mnie rozpoznać, wydawała mi się trochę niepokojąca, ale ostatnio stwierdziłam, że sprawia mi wielką przyjemność świadomość, że ktoś tak miły i dobry jak Ty przechadza się pośród moich sosen, przysiada na ziemi i tak jak ja zanurza dłonie w ciepłym, miękkim poszyciu lasu, w dodatku poświęcając mi przy tym trochę swojej uwagi. Tęsknię Stan, bardzo tęsknię do tamtych miejsc i do tamtych czasów…
    -
    ŻAGIEL – MICHAIŁ LERMONTOW.
    -
    Samotny żagiel w niebios toni
    Bieleje na błękicie fal.
    Skąd płynie? dokąd? za czym goni;
    Ku jakim brzegom biegnie w dal?
    [...]
    Świetlisty pod nim szlak się pali,
    Słoneczny z niebios pada pył;
    On burzy wzywa z mglistej dali,
    Jak gdyby w burzach spokój był.
    -
    Życzę Ci, by żagli Twojej łodzi nigdy nie wzdymała burza, lecz by zawsze wypełniała je przyjazna, ciepła bryza. Życzę Ci też stopy wody pod kilem, pięknej, słonecznej pogody, cichych nocy pośród trzcin w przytulnych, przyjaznych zatokach, radosnych poranków i rozgwieżdżonych wieczorów pełnych miłosnego śpiewu żabich chórów. Życzę Ci wszystkiego, wszystkiego najlepszego mój drogi !
    A tu masz w prezencie ode mnie największy bukiet kwiatów jaki kiedykolwiek ktokolwiek komukolwiek ofiarował na tym najpiękniejszym ze światów – te tysiące żonkili są Twoje :
    -
    ŻONKILE – WILLIAM WORDSWORTH
    -
    Sam wędrowałem, jak obłoczek
    Często sam płynie przez przestworza,
    Gdy nagle widok mnie zaskoczył
    Złotych żonkili tłumu, morza;
    Od wód jeziora aż po drzewa
    Tańczyły – wiatr im w takt powiewał.
    -
    Doprawdy, był to widok miły:
    Jak Drogi Mlecznej pasek biały,
    Linę bez końca utworzyły
    Na brzeg zatoki długą cały:
    Dziesięć tysięcy w rytm miarowy
    Wznosiło z wdziękiem złote głowy.
    -
    Tańczył też zastęp fal, niestety,
    Nie tak wesoło, jak żonkile:
    Lecz nie zmartwiło to poety,
    I tak radości doznał tyle:
    Nie odrywałem od nich oka;
    Dziś wiem, jak cenny był to pokaz:
    -
    Bo często, leżąc w gabinecie,
    Gdy melancholia przy mnie gości,
    Wspominam sobie owo kwiecie,
    I jest to szczęście samotności,
    Wtedy, radością wypełnione,
    Tańczy me serce, a z nim – one!
    -
    Ściskam najczulej Ciebie i Twoich czworonożnych przyjaciół Rosę i Fidela – Barbara.

  191. Andy54 napisał(a):

    Bars, dzieki ze wrocilas!!!
    To piekne, brak slow,

  192. Bars napisał(a):

    Drogi Andy,
    dziękuję za dobre słowa tak bardzo mi teraz potrzebne! Jakieś dziwne rzeczy dzieją się z moimi oczami. Bardzo mnie bolą i „same płaczą”. Lekarze nie wiedzą o co chodzi, ale chyba podejrzewają coś złego. Nikt nie potrafi postawić diagnozy, a dotychczasowe badania nie wykazały nic, poza wyjątkową wiotkością naczyń odpowiedzialnych za ukrwienie siatkówki. Objawy wskazują, że z jakiegoś nieznanego powodu parę dni temu dopływ krwi do obu tętnic został nagle zablokowany powodując całkowitą utratę wzroku na jakieś pół godziny, po upływie której widzenie bardzo powoli i w nieco dziwaczny sposób powróciło do normy. Dziwaczny, ponieważ widziałam świat „wystrzyżony”, pokawałkowany – zupełnie tak, jakby ktoś nożyczkami powycinał solidne dziury w pięknym obrazie. Deprymujące uczucie. Nie boję się, choć strach byłby chyba w tej sytuacji wybaczalny i całkiem zrozumiały, ale jest mi ogromnie smutno. Przede mną jeszcze kilka badań no i od komputera mam się trzymać z daleka, ale to zupełnie niewykonalne, bo to przecież moje narzędzie pracy.
    Mamy maj, a ten piękny miesiąc jest dla mnie od zawsze wyjątkowo nieżyczliwy, czyli wszystko jeszcze zdarzyć się może… Smutno mi.
    Dziękuję za Twoją przyjazną życzliwość – pamiętam, że to nie pierwszy raz spotykam się z nią z Twojej strony. Dzieki, drogi Andy.
    A tu dla Ciebie „Serenada” Fr. Schuberta i wyjątkowo piękne fotografie krajobrazów Finlandii.
    http://www.youtube.com/wa.....tA9Js-22ko

  193. W.Kuczyński napisał(a):

    Bars dziękuję za to polskie tłumaczenie wiersza Lermontowa. Znam duże jego fragmenty po rosyjsku i nawet melodię do tego wiersza z czasów kiedy uczyła mnie rosyjskiego moja wychowawczynii w liceum. Wspomnienie o niej jest tutaj.

    http://kuczyn.com/papers/.....050921.pdf

    Była też organizatorką konspiracyjnego kształcenia w Ostrołęckim podczas okupacji.

  194. W.Kuczyński napisał(a):

    W poniedziałek w „Rzeczpospolitej” będzie mój tekst „Wojna rocznicowa”. Zainteresowanych informuję o tym

  195. Stan napisał(a):

    Bars,

    ja programowo staram się nie wtykać nosa do spraw prywatnych. Nie czynię także żadnych usiłowań żeby zidentyfikować kogoś, kto sobie tego nieżyczy. Jednak Ciebie kojarzę z odległym w czasie naszym pobytem na wyspie sobieszewskiej. Wtedy mogliśmy się spotkać przelotnie i z tego okresu w moich wyobrazeniach istniejesz jako kobieta o ulotnym wdzięku, pachnąca wrzosami i lawendą.
    Dziękuję za życzenia i pozdrawiam.

    P.S.

    Jasnaanielka,

    Edward wróci na blog, bo zawsze wracamy do miejsc w których było się blisko z niektórymi ludźmi.

  196. W.Kuczyński napisał(a):

    Bars,
    piękna ta Finlandia i oczywiście także serenada.

  197. Torlin napisał(a):

    Że „Rzeczpospolita” drukuje takie teksty! Może się coś zmienia w tym piśmie.

  198. Zdzisław_1 napisał(a):

    Bars
    Trzymam kciuki za Twoje oczy,to naprawdę przykra rzecz,a najgorsz to że lekarze nie potrafią określić przyczyny i leczenia.
    Jestem dopiero od dziś na blogu bo miałem awarię internetu, dostawcą jest ERA ,ale ostrzegam ewentualnych przyszłych amatorów na umowę z ta firmą firma dziad,nie dba o usługę zwala winę na innych,a w mojej okolicy użytkownicy intrnetu z ERY maja ciągle kłopoty
    Pozdrawia CIę sedecznie

  199. głos zwykły napisał(a):

    Droga Bars,
    Polecam klinikę w której sam się leczę:
    LASER Centrum Okulistyczne
    ul. Boya-Żeleńskiego 4a
    00-621 Warszawa
    tel. 022 825 70 88
    tel./fax. 022 825 70 85
    http://www.okolaser.com.p.....kowki.html
    _____________________
    …..Niestety w tym stanie rzeczy dla swojego własnego dobra powinnaś ograniczyć swoją aktywność wzrokową.
    …..Polecam, także tzw. miseczki czyli: ręce lekko zachodzące na siebie, uprzednio potarte nakładamy na wlasne oczy w pozycji, gdzie łokcie oparte są o kant stołu, a kark rozluźniony – siedzimy tak siedzimy i siedzimy…. możemy słuchać muzyki, ale i możemy sobie medytować, próbując doprowadzić oczy do stanu zupełnego rozluźnienia w którym widzimy idealną czerń, czyli nic.
    Pozdrawiam
    głos zwykły

  200. jasnaanielka napisał(a):

    głosie – zaraz i ja skorzystam z twojej porady – te miseczki! – wydaje mi się, że i mnie mogą ulżyć w ciągłym, nawracającym zapaleniu spojówek. Mam to od młodych lat i czasami trudno z tym wytrzymać a kolejne, zapisywane krople nie działają. Teraz nie jest to aż tak trapiące, jak kiedyś, gdy wyjście z niemalowanymi rzęsami z domu było dla mnie strasznym przeżyciem. Już mi aż tak nie zależy na podkreślaniu urody, ale wielka niedogodność jest bez zmian.

  201. maciek.g napisał(a):

    Co internauci myślą o Byłym premierze Kaczyńskim można poczytać w komentarzach do artykułu w portalu TVN24 pod tytułem „gdybym był premierem …”
    Muszę przyznać, że taką jednogłosowością na forum to się dotychczas nie spotkałem.
    Ten człowiek jest politycznie skończony.

  202. Zdzisław_1 napisał(a):

    Do poczytania

    Nowy przyczynek do Polskiej anarchii
    Wypowiedz p. Śniadka szefa Związkowego to jest wręcz zapowiedz
    wojny polsko-polskiej
    Czy my społeczeństwo mamy być bierni?
    Proponuję komuś kto ma na tyle autorytetu napisać łist otwarty do Związkowców i zbierać podpisy popierające ten list wzywający związkowców do opamiętania. Lub zmiany aktów prawnych o ZZ.Związki przede wszystkim powinny wyjść z zakładów pracy.A nie być na utrzymanie pracodawców. A liderzy i inni żyć ze składek.Skończą sie wyjazdy z alkoholem na różne rozróby i żeby Państwo za to płaciło ą że państwo zbiera podtki to My płacimy za zwiążkowe anarchie.
    Pozdrawiam

  203. jasnaanielka napisał(a):

    Zdzisławie – a TO czytałeś?
    http://wyborcza.pl/1,7547.....ewicz.html
    Aż się prosi, by napisać rozprawę „Komu się w Polsce dobrze dzieje”.

  204. jasnaanielka napisał(a):

    A oto najciekawszy fragment z linkowanego artykułu;
    #
    Jest tajemnicą poliszynela, że udział w demonstracjach jest płatny. Dniówka wynosi 100 zł plus darmowy przejazd, który przed prywatyzacją fundował zarząd stoczni. Zawodowymi demonstrantami Guzikiewicza są zwykle robotnicy niżej kwalifikowani. Przyciąga ich tanimi pożyczkami z kasy zapomogowo-pożyczkowej.
    #

  205. głos zwykły napisał(a):

    jasnaanielko,
    Miseczki czyli palming to element terapii, która nosi nazwę: „metody Batesa” od nazwiska Williama Batesa.
    Warto zapoznać się z nią na zajęciach terapii grupowej, a w uzupełnieniu do niej zakupić odpowiednią książkę. Nie należy jednak traktować tej metody, jako: „diety cud”, gdyż ma ona swoje ograniczenia. Nie zmniejszy faktycznej wady wzroku, lecz pozwoli na akomodowanie tej wady. Największą jej wadą jest to, że efekty zwiększonej akomodacji nie funkcjonują w nocy! Więc podczas jazdy samochodem w nocy należy założyć okulary, co z kolei, godzi w cel samej metody, jakim jest ich zupełne odrzucenie.
    Nade wszystko służy rozluźnieniu i uelastycznieniu oka, a z tym związane są ćwiczenia rozluźniające całego ciała (głównie karku). Ta część tej metody przedstawia właśnie wartość dla innych schorzeń niż krótkowzroczność lub dalekowzroczność.
    Od siebie natomiast dodam, że najlepszą metodą na problem zmęczonego oka jest wczesne wstawanie i lekkie ćwiczenia relaksacyjne na świeżym powietrzu, które pozwalają także dotlenić oko. Drugą natomiast metodą są ciężkie i wyczerpujące ćwiczenia fizyczne najlepiej w wykonywane w formie metody Zbyszko Cygankiewicza, czyli wybieramy teren pofałdowany obfitujący w naturalne przeszkody kłody i duże kamienie. I tam uprawiamy przełaj połączony z podnoszeniem owych kamieni i rzucaniem kłód. We własnym ogródku natomiast polecam wszelkie prace z drzewem jak np. cięcie kłód ręczną piłą z dużymi ząbkami, oraz rąbanie polan różnymi siekierami. Należy zaopatrzyć się w kilka ich wzorów o wadze od 0,5 do 3 kg. Bywają także siekieromłoty dla zaawansowanych o wadze 6 kg. Do siekieromłota należy jednak zaopatrzyć się w tzw. kliny. Klinami można też karczować samodzielnie drzewa tak jak nasi przodkowie (mój dziadek na kresach przynajmniej tak karczował). Do tego w ramach lekkich prac rozluźniających polecam koszenie połączone z odpeżaniem :D oraz przekopywanie.
    ______________
    Po tym wszystkim, kto nie straci zupełnie oczu, na pewno będzie miał je silniejsze!

  206. głos zwykły napisał(a):

    errata
    „połączone z odperzaniem”.

  207. maciek.g napisał(a):

    Bars,
    głos dobrze radzi, od siebie dodam jeszcze, że możesz spróbować włączyć do diety Olej lniany koniecznie nieoczyszczany i z pierwszego tłoczenia który najlepiej jest pozywać w ilości 1 do 2 łyżek stołowych wymieszanych z chudym serem. Ten sposób jego spożywania polecała biochemik dr. Budwig wielokrotnie nominowana do nagrody Nobla. Opracowała ona dietę którą leczyła wiele chorób uznawanych i obecnie również większość z nich nadal nie potrafimy leczyć. Olej lniany jako jeden z nielicznych zawiera olej omega3 który jest niezbędny dla organizmu i do budowy układu nerwowego. (Omega3 w dużej ilości zawierają tez tłuste ryby oceaniczne) Ta uzupełnienie diety może wpłynąć korzystnie na zdrowie. Mnie osobiście smakuje ten ser z olejem lnianym /robię go na słono bo tak lubię/
    Więcej na ten temat znajdziesz w internecie – wpis z nazwisko i dieta.
    Jak na razie nie spotkałem osoby która miała by jakieś problemy po spożyciu tego oleju. W większych dawkach działa łagodnie przeczyszczająco, Dzienne zapotrzebowanie 1 do 3 łyżek stołowych jest na tyle niskie, że nie ma wpływu przeczyszczającego.

  208. maciek.g napisał(a):

    do poprzedniego postu, miało być „uznawanych za nieuleczalne”

  209. jasnaanielka napisał(a):

    głosie! – jak zwykle, próbujesz mnie doprowadzić do nerwowego załamania. Jednak to nie takie łatwe. Weź pod uwagę, że ja jestem z pokolenia, które się ogrzewało głównie piecami, opalanymi drewnem, więc przeróżne metody przygotowywania owego drewna w opałowe zgłębiłam, obserwując swego tatę. Wiem, jak i gdzie należy wbijać klin, co nie oznacza, że podołałabym takiej pracy, jak i lasów karczowaniu. Jestem osóbką drobną i siły fizycznej nigdy w nadmiarze nie miałam.
    Jednak niejedną porcję drewna porąbałam na podpałkę!
    I doskonale sobie z paleniem w każdym piecu radzę.
    Robiłam też inne rzeczy, których obecnie, w dobie dobrze zaopatrzonych sklepów, żadna gospodyni robić nie musi i ludzie sobie wyobrażają, że kotlet i udko kurczacze pochodzi z lady chłodniczej ;) A także filet rybny. Bez ości :)

  210. jasnaanielka napisał(a):

    Acha!!! Przepiłowywałam także kloce na klocki do rąbania. Razem ze starszym bratem. Dużą piłą z zębami jak trzeba rozwiedzionymi.

  211. Zdzisław_1 napisał(a):

    Jasnaanielko ten post o Guzikiewiczu przeczytałem dopiero jak mi wskazałaś . Przecież jezeli to prawda a kariera jego jest udokumentowana to niby dobrze ale reszta jego działalności to przecież jest wbrew prawu te 100zl. jezeli ja sie dowiedziałem z prasy to chyba i NIK i inne organa czytają (i wiedzą) więc czemu niema na to siły chyba wystarczy sprawdzić „kase” rachunki wpływy i wydatki i cel i wydawania.Przecież anarchii nie możemy obywatele płacić .NIK podlega sejmowi ale prokuratura nie ,a tam zachodzi ewentulaność detrukcji Państwa więć prokuratura ma obowiązek przypuszczam z urzędu jak to sie mówi wkroczyć i sprawdzić finansowanie Związku.
    Jak pamiętam to stocznia została sprzedana już po przegranych wyborach przez PIS i p.J.Kaczyński rzutem na taśmę sprzedał ją.
    Zofia pewnie na ten temat wie znacznie więcej,moze się odezwie? no i prawnicy znawcy tematu związków
    Pozdrawiam

  212. Lex napisał(a):

    Bars,
    krótkotrwałe zakłócenia widzenia mogą być spowodowane krótkotrwałym „przytkaniem” naczyń kwionosnych zasilających tą część mózgu, która „rządzi” wzrokiem. Ze swej strony radziłbym zrobić badanie usg drożności tętnic szyjnych; tzw. dopplera. Prywatnie to koszt ok. 80 zł (tyle kosztuje w Katowicach).
    PS. Jak u Ciebie z ciśnieniem tętniczym ?

  213. Zdzisław_1 napisał(a):

    Jasnaanielko

    Obserwowałaś konwencję wyborczą PIS?
    Widziałaś P.Z.Gilowską?
    Nie ma chyba nic gorszego jak urażona kobieta polityk.
    Ciekawa rzecz ekonomistka ,zna na pewno relacje związane z kryzysem i mimo to oskarża że w tych warunkach lepiej jest zwiększać deficyt,niż ograniczać wydatki?
    Dziwie się ciągle że co ekonomista to inna recepta na kryzys,to tak jak lekarz bez tych wszystkich nowoczesnych analiz ma wróżyc dlaczego chory traci na wadze i co mu dolega
    Wróżenie z fusów pewnie lepszy by dało efekt. Oskarża że PO http://fakty.interia.pl/t.....em,1303664 zmarnował jakieś srodki które PIS ( czyli Zyta) im aostawił i nic nie powie na temat zaniedbań PIS-u w sprawie stoczni?
    Ps. Wyobraź sobie że zdziwiłem się że jesteś drobną kobietą ( o czym wspomniałaś) wyobrażałem sobie że raczej jesteś ) typ Herod Baba) gdzieś około 174 cm.
    Pozdrawiam

  214. Zdzisław_1 napisał(a):

    Do poczytania

    Polityka Lekowa ciekawe.
    Jak jesteśmy nabijani w butelkę:D
    U mnie chorzy a właściwie rodzina szuka wskazanego leku prawie po wszystkich Aptekach by znaleźć lek najtańszy
    Ijest tak że jedne apteki śą puste a w innej przy 4 okienkach kolejek taka że stoi się przynajmniej 1/2 godziny( co prawda te komputerowe wydawanie leków wydłużyło czas zakupu
    oto link http://alfaomega.webnode......byt-wolny/
    Pozdrowienia
    dla wszystkich kupujących leki i dla tych którzy jeszcze nie kupują

  215. jasnaanielka napisał(a):

    Zdzisławie! Nigdy w życiu nie byłam Herod – babą :D
    Wzrost 156, drobnej budowy, biust 80 D :D
    Stopa 37, więc tzw mała blondyneczka. Ale silna charakterem!!!

  216. głos zwykły napisał(a):

    Ponieważ poleciłem chwile medytacji pod miseczkami z rąk, to tylko dodam, że:
    _______________
    z wierszy ułożonych kilka mil nad klasztorem Tintern, przy ponownym odwiedzeniu brzegów rzeki Wye podczas wycieczki 13 lipca 1798 roku, w tłumaczeniu Cz. Miłosza, możemy jednak dowiedzieć się czego więcej o Williamie Wordsworth, o poecie przywiązanym do natury, a żyjącym w bardziej niż Polski, – w każdym czasie – zurbanizowanym i urynkowionym świecie, zwłaszcza gdy mamy w pamięci poezję Roberta Frosta, znaczenie maleńkiego miasteczka Concord w stanie Massachusetts, które w połowie ubiegłego stulecia stanowiło centrum ruchu umysłowego Nowego Świata, a przy tym jesteśmy miłośnikami dzieł wszystkich Williama Szekspira :D
    ****
    Czym jest krajobraz dla ślepca powieki.
    Często w samotnej izbie lub wśród wrzawy
    Rynków i stolic zawdzięczam im
    W ciężkich godzinach najsłodsze wzruszenia
    We krwi odczute, biegnące przez serce,
    [...]
    Im to zawdzięczam jeszcze jeden dar
    Bardziej podniosły: tę błogosławioną
    Zadumę,
    w której brzemię tajemnicy,
    W której nieznośny i gniotący ciężar
    Niepojętego świata nagle jest
    Lekki:
    [...]
    Zadumę, w której uczucia nas wiodą
    Aż tam, gdzie oddech cielesnej powłoki,
    Aż tam, gdzie ruchy naszej ludzkiej krwi
    Niemal ustają – i leżymy we śnie.
    Śpi tylko ciało – stajemy się duszą

  217. Zdzisław_1 napisał(a):

    Jasnaanielko

    Bardzo się cieszę nie lubię takich Bab.
    Coraz bliższa mi jesteś jak będę pisał to już tak jakbym Cię widział.
    Czy już masz spokój z Ta sąsiadką od chwastów,chyba Danuta?
    Kłaniam się

  218. jasnaanielka napisał(a):

    Zdzisławie – cieszę się, że się ucieszyłeś. U nas było takie powiedzonko… Duża do roboty, mała do pieszczoty… :D
    Chociaż muszę przyznać, że paru się nieźle nacięło, uwierzywszy bez zastrzeżeń w tę maksymę :D
    Bo nie zawsze obrazek pasuje do wyobrażenia.
    ;
    Mój kawałeczek ziemi pod balkonem robi się coraz ładniejszy, Danusia po trochu, nie bez oporu z jej strony, jak uprzejmie, tak stanowczo jest wypierana poza obręb. Ja po prostu wchodzę do ogródeczka wtedy, kiedy ona tam jest i mówię, jak sobie wyobrażam wygląd tego, co pod moim balkonem. Doprowadziłam do tego, że Danusia własnoręcznie wykopała to, co nasadziła – jeszcze nie wszystko, ale o tym jeszcze nie wie ;) – i coraz rzadziej wchodzi na mój teren. Żyjemy w przyjaźni, ale ja ciągle nie tracę czujności klasowej, zdobytej w dawnych, koniecznych w naszym pokoleniu kontaktach z wujaszkiem Wanią. Ta czujność powoduje, że pojawiam się nagle i bez zapowiedzi na grządce i sadzę swoje skalniaczki, które się już pięknie przyjęły i wkrótce zaczną przykrywać wciąż przez Danusię przekopywaną i przesypywaną przez palce ziemię. Mam już ładne plamy lila, białą i szkarłatną a także jasno-zieloną. Lawenda też wygląda zdrowo.
    Z Danusią żyjemy w zgodzie. Przecież żadna z nas się nie przeprowadzi, jesteśmy na siebie skazane :)

  219. Bars napisał(a):

    Drogi Panie Waldemarze,
    cieszę się, że sprawiłam Panu podwójną frajdę – wierszem Lermontowa, który jest jednym z moich ulubionych wielkich Rosjan, i pięknymi zdjęciami Finlandii, kraju wielkich przestrzeni, bezkresnych lasów i bezliku urokliwych jezior, który zachował ludzką skalę i w którym nadal żyje się spokojnie i na naszą zwykłą miarę.
    Zdanie „trzeba znać język wrogów” uzupełnione o „bo to może cię kiedyś uratować” słyszałam od dzieciństwa. Powtarzał je zawsze mój Ojciec i w Jego przypadku tę wielką prawdę potwierdziło życie, pozwalając mu w latach okupacji dwukrotnie uniknąć zatrzymania w ulicznej łapance. A wielka literatura rosyjska – mnie uczono tego języka na Puszkinie…
    Pozdrawiam serdecznie – Bars.

  220. jasnaanielka napisał(a):

    Bars – jak to dobrze, że znowu jesteś. Gorzej, że takie masz kłopotu ze wzrokiem. Zrób wszystko, co tylko możliwe, żeby uzyskać dobrą diagnozę, która umożliwi prawidłowe leczenie. Wzrok jest bezcennym skarbem. Dbaj o siebie. Oszczędzaj oczy.
    Ja też uczyłam się rosyjskiego na tekstach Puszkina, Lermontowa, Gogola. Całkiem dobrze i z ładnym akcentem mówiłam, ale już bardzo długo nie używam tego pięknego języka, co skutkuje wtórnym analfabetyzmem. Stwierdzam to z niejakim wstydem, zaniedbałam tę umiejętność z dużą stratą dla siebie.
    Chociaż, kiedy kilkanaście lat temu byłam na wycieczce, po trzech dniach porozumiewałam się zupełnie dobrze, ale słownika z rąk nie wypuszczałam.
    Jednak wiersze, których się uczyłam w szkole, nadal pamiętam.

  221. głos zwykły napisał(a):

    Konstandinos Kawafis
    .
    Głosy
    .
    Wymarzone, ukochane głosy
    tych, co umarli, albo tych, co dla nas
    tak są straceni, jak umarli.

    Czasem do nas przemawiają w snach
    czasem je w zadumaniu słyszy umysł.

    A z ich brzmieniem powraca na chwilę
    dźwięki najpierwszej naszego życia poezji,
    jak muzyka, która nocą, gdzieś w dali, dogasa
    ___________________

  222. głos zwykły napisał(a):

    Droga dark side,
    Znalazłem wiersz Z. Herberta – Podróż, którą chyba napisał czytając wcześniej Itakę Konstatntinosa Kawafisa.
    Ha, ciekawe co też myślisz: czy plagiat lepszy, czy oryginał :D

    1

    Jeśli wybierasz się w podróż niech będzie to podróż długa
    wędrowanie pozornie bez celu błądzenie po omacku
    żebyś nie tylko oczami ale także dotykiem poznał szorstkość ziemi
    i abyś całą skórą zmierzył się ze światem

    2

    Zaprzyjaźń się z Grekiem z Efezu Żydem z Aleksandrii
    poprowadzą ciebie przez uśpione bazary
    miasta traktatów kryptoportyki
    tam nad wygasłym atanorem tablicą szmaragdową
    kołyszą się Basileos Valens Zosima Geber Filalet
    (złoto wyparowało mądrość pozostała)
    przez uchyloną zasłonę Izydy
    korytarze jak lustra oprawione w ciemność
    milczące inicjacje i niewinne orgie
    przez opuszczone sztolnie mitów i religii
    dotrzecie do nagich bogów bez symboli
    umarłych to jest wiecznych w cieniu swych potworów

    3

    Jeżeli już będziesz wiedział zamilcz swoją wiedzę
    na nowo ucz się świata jak joński filozof
    smakuj wodę i ogień powietrze i ziemię
    bo one pozostaną gdy wszystko przeminie
    i pozostanie podróż chociaż już nie twoja

    4

    Wtedy ojczyzna wyda ci się mała
    kołyska łódka przywiązana do gałęzi włosem matki
    kiedy wspomnisz jej imię nikt z tych przy ognisku
    nie będzie wiedział za jaką leży górą
    jakie rodzi drzewa
    kiedy tak iście mało potrzeba jej czułości
    powtarzaj przed zaśnięciem śmieszne dźwięki mowy
    że – czy – się
    uśmiechaj się przed zaśnięciem do ślepej ikony
    do łopuchów potoku do steczki do łęgów
    przeminął dom
    jest obłok ponad światem

    5

    Odkryj znikomość mowy królewską moc gestu
    bezużyteczność pojęć czystość samogłosek
    którymi można wyrazić wszystko żal radość zachwyt gniew
    lecz nie miej gniewu
    przyjmuj wszystko

    6

    Co to za miasto zatoka ulica rzeka
    skała która rośnie na morzu nie prosi o nazwę
    a ziemia jest jak niebo
    drogowskazy wiatrów światła wysokie i niskie
    tabliczki w proch się rozpadły
    piasek deszcz i trawa wyrównały wspomnienia
    imiona są jak muzyka przejrzyste i bez znaczenia
    Kalambaka Orchomenos Kavalla Levadia
    zegar staje i odtąd godziny są czarne białe lub niebieskie
    nasiąkają myślą że tracisz rysy twarzy
    kiedy niebo położy pieczęć na twej głowie
    cóż może odpowiedzieć ostom wyżłobiony napis
    oddaj puste siodło bez żalu
    oddaj powietrze innemu

    7

    Więc jeśli będzie podróż niech będzie to podróż długa
    powtórka świata elementarna podróż
    rozmowa z żywiołami pytanie bez odpowiedzi
    pakt wymuszony po walce

    wielkie pojednanie
    ____________
    Jeśli już zobaczysz, że jest uboga, nie zawiodła ciebie Itaka.
    Tam mądry jesteś, tak bardzo doświadczony,
    że już zrozumieć potrafisz, co Itaki znaczą.
    _______________
    A nie znaczą sam ślad podróży i miejsce stałego zamieszkania…

  223. Bars napisał(a):

    Drogi Panie Snarski,
    Jeśli przeczytał Pan mój post do Andy’ego to już zna Pan przyczynę mojego zniknięcia z blogu. Trochę deprymujące, nieprawdaż? Ale mniejsza z tym, bo najgorszy ze wszystkiego jest jednak miesiąc maj, który lubi strzelać do mnie z najcięższych dział. Sądzę, że tylko ten wyjątkowo nieżyczliwy mi miesiąc byłby w stanie tak poplątać moje sprawy, żebym w efekcie musiała zniknąc z blogu na dlużej. Mówię to na podstawie dość długiego doświadczenia. Nie wiem, czy to przesąd światłoćmiący, czy jakiś dziki pomysł astrologów, ale podobno piękny maj nie sluży wagom, a ja własnie wagą jestem i to w dodatku z samego „pępka” znaku. Muszę zapytać Jasną Anielkę jak też ona się z tym miesiącem dogaduje, bo to moja blogowa zodiakalna koleżanka.
    Proszę się nie smucić drogi Panie Snarski, a przynajmniej proszę się nie smucić z mego powodu. Wzruszyłam się czytając, że brakuje Panu mojej bezładnej i zazwyczaj wprowadzającej bałagan pisaniny. Wnoszę z tego, że znajduje ją Pan z jakichś względów interesującą lub zabawną, bo przecież ja jestem totalnie niemerytoryczna i nawet kiedy się bardzo staram, to wokół mojego wpisu natychmiast powstaje zamieszanie. Poza tym ja wielu rzeczy nie komentuję uważając, że to co już napisano na blogu czy gdzie indziej, całkowicie wyczerpuje temat. Ostatnio było tak z artykułem Żakowskiego o wszechobecnym kłamstwie, który podsunęła nam Ewa-Joanna. Artykuł był rzeczywiście interesujący, potwierdzał dawno zaobserwowane przez nas wszystkich fakty, ale czy aby na pewno domagał się komentarza?
    Z tym swobodnym poslugiwaniem się cyrylicą, to trochę nie tak, jak Pan sądzi.J Wcale nie stałam się nagle aż tak biegła w obsłudze komputera. Ja sobie po prostu radzę sposobem, tzn. póty wklejam i majstruję przy tekście, aż uzyskam zamierzony efekt. Jednym słowem stosuję wymyślone przez siebie sztuczki, bo choć już potrafię przestawić komputer na cyrylicę, to jednak cała reszta procedury wpędza mnie w taką konfuzję, że w te pędy rezygnuję z ambitnych zamiarów.
    Żanna Biczewska – czy uwierzy Pan, ze ja zupełnie zapomniałam o jej istnieniu? Ciekawa jestem czyj to wiersz. Achmatowej, Gumiłowa czy kogoś trzeciego? A pieśń jest piękna i chwyta za serce… Rosja, cóż to za tragiczny kraj, który swoich najlepszych, najwrażliwszych poetów i pisarzy tak bezmyślnie i bezdusznie wytracił. Jakaż to dluga lista nazwisk i związanych z nimi cierpienia, bezradności i okrutnych a bezsensownych nieszczęść. Pamiętam uczucia jakie doslownie miotaly mną podczas czytania książki Weissberga-Cybulskiego. Mogę z całą pewnością powiedzieć, że bolała mnie dusza, a duch mój buntował się przeciwko usystematyzowanemu bezsensowi, jaki ze stoickim spokojem prezentuje autor. Nie byłam w stanie czytać jej „ciurkiem” – co i rusz odkładałam ją na bok, bo czułam że muszę dać sobie czas na odzyskanie poczucia zdrowego sensu i równowagi psychicznej .Ten wyzbyty logiki, a raczej działający na zasadzie jakiejs monstrualnie wynaturzonej logiki świat, Weissberg opisał tak doskonale, że czułam się przezeń doslownie wsysana…i chora.
    -
    Borys Sztokołow – to dzięki panu na niego trafiłam. Słucham go niemal na okrągło z wciąż rosnącym zachwytem. Dziś jestem już pewna, że nigdy wcześniej nie słyszałam równie pięknego basso profondo i równie swobodnych a mistrzowskich wykonań. Drogi Panie Snarski, skoro jest Panu smutno, to może posmucmy się razem sluchając tego pięknego, wzruszeniem za gardło chwytającego romansu :
    День и ночь роняет сердце ласку,
    День и ночь кружится глова,
    День и ночь взволнованною сказкой
    Мне звучат твои слова:
    Только раз бывают в жизни встречи,
    Только раз судьбою рвется нить,
    Только раз в холодный серый вечер
    Мне так хочется любить.
    Oczywiście – to Sztokołow.
    http://www.youtube.com/wa.....re=related
    Najserdeczniej Pana pozdrawiam.
    Ps. W pańskim poście, którego admin tak uparcie nie chciał wpuścić, podał Pan link, którego nie można otworzyć. Czy mogłabym wiedzieć co to takiego?

  224. głos zwykły napisał(a):

    Ja niestety nie znam języka „naszych wrogów”, ale niektóre żarty ich i tak mnie śmieszą.
    http://www.newsweek.pl/ar.....ow,38995,1

  225. głos zwykły napisał(a):

    Polecam uwadze Stana

    Przedstawiciele Kościoła sprawują w Polsce nadzór nad świeckim życiem publicznym. Na każdym kroku widać splot religii i polityki – mówi dr hab. Bohdan Chwedeńczuk, filozof, w rozmowie z Tomaszem Stawiszyńskim.

    http://www.newsweek.pl/ar.....zy,39055,1
    .
    Zwłaszcza koniec wywiadu, gdzie Bohdan Chwedeńczuk mówi, iż: Spójrzmy na samo sedno ustroju społecznego i politycznego współczesnej Polski. Na samo sedno wszak obaj mamy za sobą studia filozoficzne. Karty rozdają dwie oligarchie – oligarchia pieniądza, oligarchia władzy politycznej, oligarchia informacji i propagandy, oligarchia religii. Ścieśniając świeckie skrzydło oligarchii do jednej, dostajemy dwie oligarchie – świecką i religijną. Takie rozwiązanie ustrojowe nosi od dawna nazwę sojuszu tronu i ołtarza. Sytuacja ta, wbrew przygnębiającym pozorom stabilności, jest jednak nietrwała. Jak każda ludzka sytuacja.
    __________________
    Oto wypowiedź filozofa, a nie pajaca z wykształceniem filozofa. Na dodatek nieuczciwego i niedouczonego pajaca…który podoba się fanatykom, hołdującym propagandowej wizji rzeczywistości.

  226. Bars napisał(a):

    Drogi Zdzisławie,
    trzymaj kciuki, zawszeć to raźniej, kiedy ktoś o nas serdecznie myśli. A to rodzinno towarzyskie konsylium, które zebrało się radzić nad moim zdrowiem było dość szczególne, bo składało się z : pediatry, chirurga, ginekologa, ortopedy, anestezjologa i kardiologa – sam kwiat lekarzy od wszystkiego, tylko nie od ocząt. Mój Papa miał jednak zdrowe podejście do rzeczy – zanim pacjent ze zdenerwowania zejdzie na zawał należy go uspokoić, bo a nuż sprawa jest błaha i wszystko do wesela się zagoi. W przyszłym tygodniu mam jeszcze jakieś badanie, a potem skorzystam z sugestii Glosa. Najważniejsze, że wszystkie wyniki badań neurologicznych są w porządku, bo moi specjaliści tego bali się najbardziej.
    Pozdrawiam serdecznie.

  227. Bars napisał(a):

    Drogi Glosie,
    Przede wszystkim dziękuję za podanie mi dobrego adresu – na pewno skorzystam. Mój Boże, jak Ty sobie wyobrażasz ograniczenie aktywności wzrokowej w mojej sytuacji? Przecież ja pracuję właśnie oczami i jeśli zacznę się, jak mówisz, ograniczać, to wkrótce umrę z głodu, albo wyląduję pod mostem. W ostatnich dniach próbowałam problem rozwiązać sposobem, mianowicie zmusiłam Potomka do czytania oryginalnego tekstu, a następnie tlumaczenie nagrywałam na dyktafon i z dyktafonu spisywałam do komputera. Ostatnią czynność mógłby w ostateczności ktoś za mnie wykonać, ale i tak korekty tekstu muszę dokonać sama. Poza tym Potomek nigdy nie ma czasu, a jego znajomość języków, delikatnie mówiąc, pozostawia sporo do życzenia. Pozostaje mi tylko liczyć na to, że wszystko wkrótce wróci do normy i że cały ten incydent był jedynie wynikiem przemęczenia, ponieważ raczej do reguły należą sytuacje, w których muszę pracować po dwadzieścia i więcej godzin ciurkiem. A sytuacja wygląda tak : jestem niskociśnieniowcem, nie mam cukrzycy ani żadnych innych chorób przewlekłych, żółtą plamkę mam jak osiemnastolatka, ciśnienie w gałkach ocznych wręcz idealne, widzenie na odległość – nie wymaga korekty i okulary nie są mi potrzebne, widzenie na bliż – lekka, całkowicie symetryczna nadwzroczność nabyta (podobno czytanie w łóżku i naprawki przy byle jakim świetle) – okulary do czytania i pracy po +2 dioptrie, minimalny wrodzony astygmatyzm nie wymagający korekty, nerwy wzrokowe OK – słowem oprócz tych nazbyt cieniutkich naczynek, co stwierdzono już dobrych kilka lat temu, nie znaleziono u mnie NIC. Robione dwa lata temu badanie przepływów dopplera też było w porzadku, niemniej powtórzę je w przyszłym tygodniu. Moje „konsylium” dość przytomnie wzięło pod uwagę możliwość jakiegoś incydentalnego skurczu naczyń, tym bardziej, że byłam osłabiona jakąś niedawno podstępnie „nakichaną” na mnie infekcją, a także możliwość wędrującego mini skrzepu – w końcu mam tego potwora-dusiciela w osierdziu i kto wie, czy jakis strzępeczek sie od niego nie oderwał. Jeśli chodzi o dietę, to dom stoi oliwą i olejem z pestek winogron oraz prawdziwym masłem, ryb morskich je się mnostwo, wędlin prawie nie jada, jarzyn i owoców je się także dużo, przy czym zupki jarzynowe, gotowane prawie codziennie w różnych wariantach, stoją na ogniu nie dlużej niż dwadziescia minut. Jak sam widzisz, lepiej być nie może. Tylko te papierosy – palę mnóstwo i to bardzo mocnych , wręcz jak przysłowiowy parowóz i niemal codziennie rzucam ten nałóg. :D To także mogła być przyczyna całego zajścia – być może tym razem jednak przeholowałam z używką.
    A teraz sprawa miseczek – znam to i stosuję kiedy mam już bardzo zmęczone oczy, ale ja wysiedzieć w ten sposób potrafię zaledwie kilka minut, po czym szlag mnie trafia i przerywam zabawę. Widzisz, ja jestem niezmiernie ruchliwa i po prostu ta metoda relaksacji w moim przypadku zupełnie się nie sprawdza, bo ja nie jestem w stanie wytrwać dlużej nic nie robiąc. Nawet oglądając telewizję zawsze robię coś dodatkowego – mam bardzo podzielną uwagę, więc mogę nawet coś lekkiego czytać, o rozwiązywaniu anty-alzheimerowskich super trudnych krzyzówek (także w znanych mi językach obcych) nie wspominając. Wiem, że powinnam się spróbować zmusić do takiej relaksacji, nagiąć do niej jakoś, skoro to służy mojemu dobru, ale mi to nie wychodzi.
    To by bylo na tyle o moich oczkach, a o nieprzewidzianych, acz przykrych dla mnie konsekwencjach incydentu mam nadzieję, że za chwilę.

  228. głos zwykły napisał(a):

    Droga Bars,
    ….Wyobrażam ową przerwę sobie jako konieczność, którą sam niejednokrotnie doświadczam, jako że sam mam mocno „przesianą” siatkówkę (przed operacją oczu dwa lata temu miałem -13 dioptrii, a teraz zostawiono mi tylko -2).
    ….Niestety było to przyczyną wielu nierozwiązywalnych problemów, także zawodowych.
    ….Z własnych prób zaradzenia tym problemom mogą powiedzieć jeszcze o dwóch sposobach.
    …..Pierwszy wiąże się z spożywaniem sporych dawek ilości różnych leków dla geriatyków jak witamina A+E, Calcium dobesilatum, aspargin, witamina pp, fosfor spośród których szczególne właściwości „podtrzymywania” oka przypisałbym calcium dobesilatum. Jednak przy długotrwałym męczeniu oka terapia lekowa nie będzie skuteczna dłużej jak przez trzy miesiące.
    …..Drugi wiąże się z regularnym spożywaniem obfitych i zróżnicowanych obiadów, w których dużą częścią są przystawki warzywne, najlepiej zawierające ciemnozielone warzywa. Obiad taki powinien być na tyle duży, aby czas jego jedzenia wynosił około godziny i niemalże trudno było po nim wstać. Wbrew pozorom po tego rodzaju obiadach nie tyje się. Tyje się zaś od różnych mącznych wypieków i potraw.
    ……Drugi sposób przy założeniu, że poświęcasz minimum godzinie dziennie na spacery po świeżym powietrzu, stwarza pewne nadzieje na to, że bardzo obciążone oko podoła morderczej pracy. Jednak warto pamiętać, że dym papierosowy omiatający oko jest zdecydowanie jego wrogiem. Jeśli nie możesz rzucić palenia, warto palić na dworze, możliwie na wietrze. Nigdy zaś w zamkniętym pomieszczeniu.

  229. głos zwykły napisał(a):

    Bars,
    ….I jeszcze jedno. Oko zwierzęcia jest przyzwyczajone do ciągłego ruchu, oko zaś człowieka od jakichś 20 lat jest coraz bardziej unieruchamiane poprzez statyczne obrazy i gęstą zabudowę. Dlatego też należy dbać o to, aby co jakiś czas szybko przenosić wzrok z jednego przedmiotu na drugi, omiatać jego kształty (można kreślić także poziome ósemki), wpatrywać się to w dal, to w krótkie dystanse. Korzystać nie tylko ze słońca, ale i z zupełnej ciemności. Oko w sposób naturalny wędruje także po krajobrazie górskim. Im góry wyższe tym lepiej dla oka.
    …Czy widziałaś kiedyś króliczka, albo wiewiórkę, które ma słaby wzrok, bo ja nie, a właśnie te zwierzątka bardzo ruchliwe z natury, bardzo szybko wzrokiem przeczesują otoczenie mierząc dystanse i wypatrując wroga :D

  230. Bars napisał(a):

    Drogi Glosie,
    na razie kazano mi łykać leki wspomagające krążenie w naczyniach obwodowych i wlosowatych, o innych lekach nie było mowy. Z witaminą A jest ten kłopot, że jak twierdzą lekarze, u palaczy podnosi ona prawdopodobieństwo wystąpienia choroby nowotworowej, w szczególności raka płuc. Z innymi lekami nie ma problemu, a aspargin nawet kazano mi zazywać w związku z sercem. Witaminy A w formie jak najbardziej naturalnej zjadam bardzo dużo, ponieważ uwielbiam sok z marchewki i mogę go pić w każdej ilości . Nie kupuje gotowych soków, tylko przepuszczam marchew przez sokowyrzymaczkę, a pozostałe wytłoki przerabiam na surówki oraz zupki, a także dodaję choć w niewielkiej ilości do, o zgrozo, np. sosu bolońskiego. Co do warzyw zielonych to jemy je oboje z Potomkiem chętnie, szczególnie szpinak, który wręcz uwielbiamy. Ale jak to zrobić, żeby zmieścić w sobie tak dużą porcję jedzenia, że wymaga ona aż godzinnego posiedzenia nad talerzem?
    Spacery – co prawda od wiosny do jesieni całymi dniami przebywam w ogrodzie, ale od śmierci maleńkiej T. na spacery chadzam nader rzadko. Z pieskiem to było zupełnie co innego – dwie, trzy godziny to była nasza dzienna norma.
    Gimnastykę oczu, to znaczy kreślenie wzrokiem różnych kształtów itd. znam i uprawiam wówczas, gdy odpoczywam czynnie na świeżym powietrzu, a czasem także w domu, szczególnie z rana, albo gdy tkwię w wannie i nie mam nic do roboty, a chcę jeszcze trochę poleniuchować. To zupełnie niezły pretekst, bez którego poczucie odpowiedzialności wygoniłoby mnie z wanny natychmiast.
    Zdaje się, że jednak będę musiała popracować nad sobą. Wszyscy moi znajomi twierdzą, że wolę mam nie przymierzając jak Jagienka pupę, czyli że można nią orzechy tłuc tak jest twarda, ale w przypadku papierosów szkopuł tkwi niestety w tym, że ja lubię palić !
    No to przestanę lubić ! Taaa…. :D
    Wyobraź sobie, że rodzinne konsylium dochodząc do wniosku, że powodem moich kłopotów z oczami mógł być malutki skrzepik, poszlo w swoich domniemaniach za ciosem i wymyśliło, że całe zdarzenie może być sygnałem zapowiadającym jakiś naprawdę poważny kolaps zdrowotny, na przykład udar niedokrwienny mózgu. Takie coś to już rzeczywiście nie przelewki, więc zażądano ode mnie niewydalania się ze wsi. A ja właśnie miałam się wydalić i to aż na Kaszuby, by spotkać się z dawno niewidzianymi przyjaciółmi. No szlag by to trafił i cholera jasna na dokładkę. Jestem rozżalona i zła po prostu niebywale. Poprzednie spotkanie też się odbyło beze mnie, bo całkiem niespodziewanie znalazłam się w szpitalu. No ale to przecież maj, miesiąc wprost nafaszerowany najsmutniejszymi dla mnie zdarzeniami i rocznicami. Jest absolutnie niezawodny w fundowaniu mi kolejnych traumatycznych albo niemiłych przeżyć. A więc byle do czerwca…
    -
    Zadałeś mi pytanie dotyczące W.W. i pognałeś niczym radosny Faun figlować w leoncińskich chaszczach, a ja się dałam wciągnąć w ciężką orkę na niwie literatury i harówkę na wertepach filozofii. Zresztą sama sobie jestem po trosze winna, bo dałam Ci się niecnie podpuścić! Dziesięć dni zmartwienia z oczami i tyleż intelektualnego samobiczowania, ale ja Ci jeszcze odpiszę ! :D A na razie podam Ci tylko z grubsza główne stacje mojej męki. A więc : De Profundis -> Denis de Rougemont I. -> Chamfort -> encore un fois de Rougemont II. -> Auden , a poza tym kilka dziwnych dygresyjnych odskoków np do Stachury, mitów greckich i obyczajowości starożytnych Greków oraz cała fura innych, jak chociażby, nie wiadomo po co, Poeci Jezior, Shelly i Byron, etc.
    Ale na początek to proponuję uważnie przeczytać blogową wersję „My dwoje”. :-)
    Jeszcze jedno – to co prawda nie moja sprawa i pytanie nie do mnie, ale muszę przyznać, że zdziwiłam się niezmiernie takim jego postawieniem. Przeczytaj więc jeszcze raz spokojnie Itakę i Podróż, a zauważysz, że to wiersze o zupełnie róznych, niemalże w opozycji do siebie ustawionych tematach. No, chyba, że chodzi Ci o środki wyrazu, ale te właśnie są, że ośmielę sie przypomnieć, intelektualną własnością świata, a Herbert zwykł czerpać z nich garściami i jak inni miał do tego pełne prawo.
    Ach, ta poezja….
    -
    Głosie drogi, dziękuję za wszystkie informacje jakich mi udzieliłeś. Są niezwykle cenne i na pewno z nich skorzystam. Jeśli będzie to konieczne, to poddam się wszelkim reżimom, bo nie mogę sobie pozwolić na wystawianie na hazard czegoś tak dla mnie ważnego jak wzrok. Ale wiesz co, wolałabym dla własnego spokoju, żeby lekarze jednak doszli do tego, co było przyczyną tego traumatyzującego zdarzenia. Wiedząc to, byłabym spokojniejsza.
    Serdeczności.

  231. Bars napisał(a):

    Drogi Maćku,
    slyszałam o tej diecie kilkakrotnie. W domu mam właśnie olej lniany z pierwszego tłoczenia, ale niestety bardzo elegancko oczyszczony. Nie wiem gdzie można by kupić właściwy, bo w miejscowym sklepiku ze zdrową żywnością czegoś takiego nie ma.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

  232. Bars napisał(a):

    Drogi Lexie,
    Przepływy dopplera robione dwa lata temu nic złego nie wykazały, niemniej w nadchodzącym tygodniu mam zamiar zrobić je raz jeszcze. Zdaje mi się, że u mnie to badanie jest nawet nieco tańsze niż w Katowicach, mimo że to podwarszawskie ceny, czyli w zasadzie takie same jak w stolicy. Jestem niskociśnieniowcem i pijam, ale z umiarem, niezbyt mocną kawę, która czasem niezbędna mi jest do tego, żeby się obudzić. Na razie nikt niczego nie rozumie i nikt nic nie wie – wszyscy wyraźnie czekają z niecierpliwością, że coś się wydarzy, np zostanę pierwszą na świecie osobą chorującą na XYZ i będzie można to ogłosić z biciem w werble. Najlepiej ujął to jeszcze jeden anestezjolog, który wyłamał się z konsylium stwierdzając krótko „Wy macie krećka, ona pecha, a ja chcę mieć święty spokój „…
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

  233. głos zwykły napisał(a):

    Droga Bars,
    …..Oba wiersze: „Itaka” Kawafisa oraz Podróż Herberta są o mądrej starości. Nie wiem czego uczyli i uczą na temat wierszy w szkole, bowiem w odróżnieniu od gospodarza blogu, ani nie miałem wybitnych nauczycieli, ani też i do szkół nie chadzałem, natomiast od wczesnych lat szkolnych w godzinach lekcyjnych, cieszyłem się wolnością samotnych wędrówek po lasach, łąkach i wokół jezior (stąd też może poezja Jezior jest mi bliska, jak i zrozumiałe poczucie prawdziwej wolności, a może i prawdziej nieodpowiedzialności i nieprzystawalności), a potem zdarzyło się nieraz i wolności chadzania do bibliotek, gdzie oglądałem i słuchałem, tego na co miałem ochotę.
    …..Tak więc syllabus mój był dziełem bardzo spontanicznym i intuicyjnym, a nauczycielami byli wielcy nieobecni w szkole, oraz ci których szkoła nie potrafiła zrozumieć.
    …..Dodam jeszcze tylko, że do interpretacji wierszy posługuje się własną metodą przypominania sobie kroków w świeżej glinie pośród pól, poszumu zeschłej trzciny, oraz zapachu leśnego mchu, a także wnikliwymi obserwacjami tanecznych ruchów damskich pup, które notowałem skrzętnie w pamięci od pierwszych lat szkolnych w godzinach szkoły poza szkołą :D).

  234. jasnaanielka napisał(a):

    Bars! Natychmiast przestań lubić palenie! Bądź osobą wolną od takiego nałogu. Na własnym przykładzie, w młodości przećwiczyłam rzucanie palenia – z powodzeniem. Mnie pomogła ciężka angina, kiedy przez jakieś 10 dni nie odczuwałam zapachów, smaków i miałam bardzo wysoką gorączkę. Po tej chorobie, na chwiejących nogach szłam do prac y i pomyślałam, że najgorsze mam za sobą, nikotyna z organizmy znikła i nie powinnam odczuwać tego najgorszego głodu, więc jeśli nie poczuję, że naprawdę MUSZĘ, to jakiś czas sobie nie będę paliła. Odkładałam sobie zapalenie papierosa pod byle jakim pozorem, Jak skończę to, czy tamto, potem okazywało się, że przeoczyłam moment, wyznaczałam jakiś następny a na biurku miałam spodeczek z landrynkami :)
    Szło mi dość ciężko, do momentu, gdy dyrektor, który rano obnosił rękę po pokojach – z każdym się rano witał osobiście! – zauważył, że ja nie palę i zaczął mnie częstować Carmenami, które były wówczas towarem luksusowym. To był pierwszy taki przypadek, bo zwykle to on sięgał do naszych paczek… No i tu dusza Polaka w rogatywce się odezwała!!! Postanowiłam, że rzucam palenie definitywnie. Nie było łatwo, ale wytrzymałam. Dziś sobie nie wyobrażam, że mogłabym zapalić.
    Pozytywne skutki odczułam po kilku miesiącach, kiedy pojechaliśmy w Tatry z bratem. Po nocy w pociągu szliśmy z ciężkimi plecakami z Kuźnic na Halę Gąsienicową przez Boczań i ja ani razu nie odczułam czegoś takiego, jak dziura w płucach – nabieram powietrza, a ono gdzieś przepada… Serce owszem biło, jak trzeba, ale płuca działały.
    Druga korzyść i to już taka bardzo znacząca, to koniec skurczów drobnych naczyń krwionośnych w palcach. Bywało, że palce u rąk robiły mi się białe, krew nie dochodziła, ręce drętwiały i traciły czucie brrr… To się nazywa zespół Reno – pewnie piszę błędnie, ale fonetycznie. Ten objaw u mnie zanikł i nie powtórzył się nigdy. I to z całą pewnością jest wynikiem rzucenia palenia.
    Bars, masz doskonały motyw, aby rozstać się z paleniem, tylko nie rób tego na raty, zmniejszając dawki i t.p. To trzeba zrobić od razu…
    Najtrudniejsze są pierwsze dni i tygodnie. Potem idzie z górki i tylko nie należy próbować, czy już przestałaś lubić :D Przynajmniej przez dwa lata. Potem już zwyczajnie nie smakuje i nie pociąga.
    Tylko trzeba sobie znaleźć coś takiego, jak te moje landrynki…
    Może guma? Wtedy jej na rynku nie było.
    Z tyciem, to też swego rodzaju mit.
    Mija i wszystko wraca do równowagi.

  235. Torlin napisał(a):

    Trzymaj się Bars.
    Ale jak mówi rosyjski dowcip – niejaki Żyszkin 5 razy rzucał palenie i za każdym razem mu się udało (druga wersja tego dowcipu mówi: uważa się, że małżeństwa zawarte w miesiącu niezawierającym litery „r” są nieszczęśliwe, a niejaki Żyszkin 5 razy pobierał się w maju i wszystkie jego związki były szczęśliwe”.
    A teraz na poważnie. Znacie mnie wszyscy, że jestem zwolennikiem nowoczesności, kapitalizmu, wolności gospodarczej, jak najmniejszego udziału „państwa w państwie”. Ale są momenty, w których sam się zastanawiam przed sobą, czy ja mam rację. I to nie z pozycji demagogów, tylko autentycznego zatroskania – czy przypadkiem coś tu generalnie nie działa. Oto artykuł, który tak na mnie wpłynął:
    http://gospodarka.gazeta......gn=4777659

  236. jasnaanielka napisał(a):

    Z tym majem, to ja mam tak, jak Żyżkin :)
    Nie zauważyłam żadnych oznak pecha, czy też niepowodzenia, związanego z tym miesiącem; a zresztą ja w ogóle nie zwracam uwagi na „znaki”, nie przejmuję się kabałą i wróżbami, ani horoskopem, choć przyznaję, że coś w charakterystyce znaków zodiaku jednak jest. Wiele cech, przypisywanych Wagom ja mam niewątpliwie i to w obfitości. Nie lubię konfliktów, uwielbiam dekorować swoją przestrzeń życiową, nie jestem ryzykantką i t.d. i t.p.
    Ale ja jestem z pierwszych, wagowych dni – tuż za Panną a to też ma swoje znaczenie, jak mówią uczeni w piśmie :D

  237. Zofia napisał(a):

    Droga Bars,
    chyba w Onecie czytaja blog naszego Gospodarza, albo maja niesamowita intuicje.
    W każdym razie – dzisiaj jest przepis dietetyczny na poprawę wzroku:
    http://zdrowie.onet.pl/15.....ktyka.html
    Może się przyda?….
    Niewątpliwie – trzeba ograniczyć siedzenie przed komputerem, telewizorem ect.
    Pozdrawiam najserdeczniej, życząc zdrowia i cierpliwości w zwalczaniu dolegliwości.
    Zosia

  238. Zofia napisał(a):

    No i bedzie szok.
    Okrągły stół to nie tylko mebel z sali dysput Króla Artura i nasz, warszawskie, ale także …kremlowski:
    Przeglądałam rano serwis fotograficzny z wczorajszej defilady wojskowej w Moskwie, jaki dostałam z Kremla, no i oczy stanęły mi w słup!
    Też mają i to w ludwikowskim stylu, biały ze złoceniami.
    http://www.kremlin.ru/eng.....6116.shtml
    teraz tylko zagwozdka do rozwiązania – pochodzi z czasów carskich, czy jest to współczesna aranżacja Kremla….
    Ktoś wie?

  239. Zofia napisał(a):

    Żeby nie szukać – 3 zdjęcie od góry.
    Kliknąć w nie, to się powiększy.

  240. Zdzisław_1 napisał(a):

    Miła Bars.
    Czytam z uwagą Twoje wpisy na temat oczu, oczywiście i porady dla Ciebie I pozwolę sobie na dodanie nie tyle metod (może i są) Ja też mam problemy z oczami mam wrodzoną wadę astygmatyzm,który wiekiem poprawia możliwość widzenia lew oko -9 dioptri prawe 0 była to fatalna wada czytać mogłem pochylając sie nisko w dali nic nie wiedziałem obecnie mam -6 lewe i prawe +1,5 noszę obecnie okulary korygujące wzrok ale nie na OK.
    Ponadto problem z paleniem ,na co zwracają dyskutanci.Ja paliłem blisko 60 lat.Rzucałem kilkakrotnie ,nie wychodziło.Któregoś dnia w tym roku za namową kupiłem pastylki do ssania NIqitin 4mg jest tam przepis jak stosować ja jednak zastosowałem swą metodę ssie jedną pastylkę rano i 2-gą po południu. I wyobraź sobie skutkuje,nie czuję potrzeby zapalenia,nie rzuciłem dosłownie w każdym razie nie kupuję papierosów (kiedyś nerwowo nie wytrzymywałem i jak kończyła się paczka musiałem kupić nową) obecnie nie kupuję i nie czuje tego glodu nikotyny. zapalę oczywiście przy jakiś okazjach nawyk brydż (poczęstowany)A;le gdy jestem sam nie w towarzystwie palaczy nawet nie pomyśle o papierosie.Spróbuj
    Pozdrawiam

  241. Zdzisław_1 napisał(a):

    Bars
    Niqitin jako Jasnejanielki landrynki,tylko droższe 12 szt. okolo 11 zł
    Pozdrawiam

  242. Zdzisław_1 napisał(a):

    Do poczytania

  243. Zdzisław_1 napisał(a):

    Do poczytania ,ale nie dałem co?
    Oto link http://wyborcza.pl/1,7524.....nymi_.html

    Może wreszcie znajdą bat na tye przecieki,i szkalowanie ludzi,podsłuchy tajne nagrywanie rozmówców, ja jestem ZA

  244. Zofia napisał(a):

    Katem ucha słucham Rosatiego na konwencji jego lewicowego ugrupowania startującego w wyborach do europarlamentu.
    Z totalnym zdziwieniem konstatuję taki poziom demagogii i zwyczajnych pomówień oraz kłamstw, jakiego nigdy bym się u tego polityka nie spodziewała.
    Miałam go do tej pory za rozsądnego faceta.
    Praktycznie oszukuje rozprawiajać od okreslenia roli deputowanego w PE, po oceną aktualnych rządów w Polsce.
    Aż chciałoby się wrzasnąć do telewizora – kończ waszmość, wstydu oszczędź.
    Sam jest deputowanym PE, więc doskonale wie co tam się robi i wie, ze PE nie jest od „robienia” narodowych interesów, ale od stanowienia przede wszystkim prawa dla całej UE a nie wygodnych dla Polski, że główna ideą UE jest wolny handel, wspólny unijny rynek i sprawna gospodarka jednolitego unijnego obszaru, a nie poszczególne gospodarki w krajach członkowskich, że chodzi o unifikację standardów, zasad w tym handlu, o jakość świadczonych usług, sprawny system transportu pomagający w handlu, o ochronę natury, klimatu, wspólne standardy praw obywateli i ich obowiązków w UE. itp.
    Kiedy słyszę, ze nie są wyokrzystywane środki unijne i winny jest rząd Tuska, to mi sie scyzoryk w kieszeni otwiera na takie demagogiczne gadanie.
    Rosati zna procedury, wie, że fundusze unijne nie dostaje się przed inwestycja, że jest to swego rodzaju refundacja kosztów tego, co się zrobiło, a przedtem uzgodniło w UE. Więc działa się w myśl zasady – wedle stawu grobla. Rosati nawołuje do bezsensownego wydawania pieniędzy, tylko dlatego, ze są. jak jakiś parweniusz, który pierwszy raz w życiu dostał do łapu więcej niż 2 tys. zł.
    Akurat rząd Tuska wydaje te pieniądze nader rozsądnie i dorobek inwestycyjny, zwłaszcza w infrastrukturę transportową, ma w tej mierze niewspółmiernie większy niż rządy poprzedników. A już zwalanie winy za sytuację stoczni na rząd PO jest objawem jakieś paranoi. tak może mówić dyletant lub stoczniowy związkowiec z Gdańska, który palił opony w Warszawie, a nie polityk tej miary co Rosati.
    *
    Obserwuję pewna manierę podczas tegorocznych wyborów do PE w partiach opozycyjnych, które wystawiły listy wyborcze, którą na kilka punktów, dla wszystkich partii jednakowe:
    - idziemy do Parlamentu Europejskiego – walczyć o polskie interesy. Co jest oczywiście bzdurą. To nie ta platforma. Od tego jest Rada Unii Europejskiej, poszczególne jej szczyty na poziomie szefów rządów lub odpowiednich ministrów.
    - aktualny rząd PO jest zły, słaby, ucieka od problemów, mdły itp.(podkreślane wg uznania),
    Przy czym podawane są dane fałszywe, nie istniejące lub serwuje się pomówienia.
    - fundusze europejskie są słabo wykorzystywane
    Pomija się milczeniem b. pozytywną ocenę KE na temat wykorzystywania europejskich funduszy przez Polskę, nie zna się, albo tendencyjnie pomija inf. z resortu infrastruktury itp.
    - stoczniowa kiełbasa wyborcza, pozostawiam bez komentarza,
    PiS dodaje do tego jeszcze:
    - Polsce się więcej nalezy, bo ma dorobek historyczny
    - zamiast równych szans w gospodarce – równość gospodarek unijnych.
    Wszystko to do kupy świadczy o jednym – wszyscy politycy, którzy to wygłaszają z Rosatim na czele, który był te 5 lat europosłem – nie mają zielonego pojęcia czym jest Unia Europejska i jej organy takie jak np. parlament Europejski czy też Radu Unii Europejskiej.
    natomiast doskonale wiedzą ile zarabiać będzie przyszły poseł w PE i mają świadomość, ze z tych ponad 700 posłów zaledwie 1/3 rzeczywiście pracuje, reszta to lenie i obiboki na ciepłych synekturkach.
    Służą wyłącznie swoim frakcjom politycznym, nb. europejskim, a nie krajowym, jako maszynki do glosowania.

  245. miner napisał(a):

    Torlin: widzę ze przy niedzieli humor Cie nie opuszcza: „wszyscy mnie znają jako…” – toś mnie ubawil. Ale na poważnie: przeczytałem artykuł który podlinkowales i zastanawiam sie co cię niepokoi. Za mało państwa w państwie czy za dużo?
    Bo artykuł IMHO jest jednoznaczny i rzeklbym ze zadziwiająco radykalny jak na mainstream. Ktoś kto zaczyna od Misesa a kończy na porównaniu systemu ubezpieczeń społecznych do piramidy finansowej Madoffa, jeszcze niedawno byłby okrzyczany oszołomem przez udeckie elity. A tu proszę! Naczelny udek tego blogu powołuje sie na te tezy i wyraża zaniepokojenie :) stąd moje pytanie o istotę zaniepokojenia.

  246. Torlin napisał(a):

    A mnie się to nie podoba. Ja wiem, że intencje były jak najlepsze i można w gruncie rzeczy im przyklasnąć, ale jest to niedemokratyczne.
    Sejm dokonał zmiany konstytucji RP w art. 99 ustawy zasadniczej – wprowadzono zapis – „Wybraną do Sejmu lub do Senatu nie może być osoba skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego.”
    A sam artykuł 99 dotychczas mówił:
    1. Wybrany do Sejmu może być obywatel polski mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 21 lat.
    2. Wybrany do Senatu może być obywatel polski mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 30 lat”.
    Ja wiem, że pkt. 6 art. 235 mówi: „Jeżeli ustawa o zmianie Konstytucji dotyczy przepisów rozdziału I, II lub XII, podmioty określone w ust. 1 mogą zażądać, w terminie 45 dni od dnia uchwalenia ustawy przez Senat, przeprowadzenia referendum zatwierdzającego”, a zmiana dotyczy 4, więc nie ma szans na referendum, ale może ktoś to zgłosi do Trybunału Konstytucyjnego.
    1. Nie wolno nikomu bez sądu zabierać jego praw czyli biernego prawa wyborczego.
    2. O tym decydują jedynie sądy, a później wyborcy, i tylko oni.
    3. Przepis ten może być stosowany wobec przeciwników politycznych (patrz Palikot)
    4. Czy kara ta jest bezterminowa? W przepisie na ten temat ani słowa.
    Moim zdaniem z PO wyszły w tym momencie wszystkie złe cechy, a ja już dawno pisałem, że PO to jest PiSBiS, tylko nikt tego nie widzi.

  247. Lex napisał(a):

    Czy zdradziłem się, że ja też jestem zodiakalną Wagą z pierwszych dni października ?
    To chyba „czytać”, widać, czuć ( i czasem- słychać).
    PS. Paliłem +/- 50 lat. Rzuciłem przy pomocy gumy do żucia Nicorette ( to nie jest bynajmniej – reklama), jeszcze przed resekcją krtani. Po resekcji nie miałem jak i czym więc nawrotów nie było, chociaż lekarz mi mówił, że są i tacy po resekcji, którzy palą „przez rurkę”.

  248. Zofia napisał(a):

    Torlinie,
    nikt nikomu nie zabrał prawa wyborczego – ale prawo kandydowania do parlamentu, jak ma ktoś wyrok na karku.
    Prawo wyborcze może odebrać tylko sąd wyrokiem określającym okres, na jaki jest delikwent pozbawionych praw obywatelskich.
    Nie zawsze pozbawia.
    Wyroki sądowe są po jakiś tam czasie ustawowym – wymazywane z rejestru skazanych.
    I jak ktoś ma zaświadczenie z Centralnego Rejestru Skazanych, ze mu wyrok po okresie karencji albo droga amnestii wymazano i jego kartoteka jest czysta – to może kandydować do Sejmu czy senatu.
    Znacznie gorsza jest sprawa z lustrowaniem.
    Bowiem nikt nie jest w stanie sprawdzić, czy mu tajniaki założyły kartotekę czy nie. Wglądu do niej nie ma za cholerę.
    Musi tylko złożyć oświadczenie, że współpracował, albo, że nie współpracował, co wcale nie jest jednoznaczne, że w łapach IPN nie jest jakaś tam teczka założona przez służby, w których np. znajdują się donosy sąsiada z opisem tego co na schodach z sąsiadem wspólnie napsioczyli na ustrój. Trudno wyprzeć się człowieka nie zna, nawet, ze się nie bywało w domu. A sąsiad jak sąsiad, coś tam pożyczył, rzazem w ogródku z dzieciakami i żonami grilla się organizowało, żony na plotki wpadały.
    No i się jest TW, jak malowane. Więc na wszelki wypadek z mety najlepiej napisać – owszem współpracowałem, ale nie wiem z kim i kiedy. bo skłamanie w tej materii – przekreśla kandydowanie do parlamentu, bycie w rządzie i na państwowych posadach.
    Tak więc drogi Torlinie,
    z wyrokami sądowymi – sprawa jasna. Jeżeli jesteś skazany z powództwa publicznego np. za sypanie ziarna na tory, masz szlaban.
    Przy tzw. lustracji – nie masz zielonego pojecia, kim dla IPN, wg teczek- jesteś. I co Ci wygrzebią prokuratorzy „od historii”, jak im się spodoba i jak to zinterpretują.

  249. Lex napisał(a):

    Ad vocem wpisu Torlina – chociaż nie polemicznie.
    Niewątpliwie, pozbawienie biernego prawa wyborczego osób skazanych prawomocnymi wyrokami za przestępstwa umyślne ścigane z oskarżenia publicznego jest ograniczeniem jednego z kardynalnych, obywatelskich praw podmiotowych, ale ograniczenie takie, wprowadzone jako norma konstytucyjna jest prawem obowiązującym i nie podlega kontroli ani sądowej ani przed Trybunałem Konstytucyjnym.
    Rozumiejąc intencje posłów i w pewnym sensie je podzielając sądzę, że chyba Sejm posunął się za daleko, nie konkretyzując o jakie przestępstwa chodzi. Mamy więc sytuację taką, że nie może kandydować na posła np. Lepper ( skazany m.innymi za wysypanie zboża) ale również nie może kandydować np. ktoś skazany np. za obrazę Prezydenta RP. Może (?) natomiast kandydować prawomocnie skazany gwałciciel – gdyż to i parę innych przestępstw ścigane jest na wniosek pokrzywdzonego – nie z oskarżenia publicznego tj. z urzędu, – tak przynajmniej zdaje się wynikać z literalnego brzmienia tej zmiany konstytucji odwołującej się do „przestępstw ściganych z oskarżenia publicznego. Gwałt np. takim przestępstwem nie jest.
    Czy „kara” (cudzysłów, bo to nie jest kara w sensie dosłownym) jest bezterminowa ? Jej datą graniczną wydaje się być zatarcie skazania.

  250. głos zwykły napisał(a):

    ……Ja też bym się zgodził, że co do zasady z biernego prawa wyborczego nie powinny posiadać osoby skazane prawomocnym wyrokiem sądowym. Mam przy tym na uwadze nie sprawę nie tylko postaci takich jak Lepper, Begger czy Misztalskiego,ale nade wszsytko bliskość jakościową systemu politycznego i standardów demokracji polskiej i indyjskiej, a jak wiadomo w Indiach, które daleko wcześniej niż Polska uzyskała suwerenność i prawa demokratyczne mamy dzisiaj tą sytuację, gdzie około stu kilkudziesięciu posłów to kryminaliści. Nasza demokracja rozwija się szybciej w niepożądanym kierunku i szybciej możemy mieć problemy indyjskie niż nam się wydaje.
    …..Mam jednak wątpliwość czy aż przepis rangi ustawy zasadniczej powinien tego rodzaju kwestie regulować.
    Przepis ten nie będzie zresztą charakteru bezterminowego, gdyż znana jest instytucja zatarcia skazania.
    …..Sprawę natomiast osób skazanych z oskarżenia prywatnego można załatwić poprzez prawo orzekania sądów o pozbawieniu praw publicznych.

  251. głos zwykły napisał(a):

    Przepraszam za błędy, ale sam mam problem z suchością oczu od kilku dni :(

  252. Torlin napisał(a):

    Zosiu!
    Piszesz: „nikt nikomu nie zabrał prawa wyborczego” i z wielką przykrością stwierdzam, że nie rozumiesz słów „bierne prawo wyborcze”.
    Lexie!
    Piszesz: „pozbawienie biernego prawa wyborczego osób skazanych prawomocnymi wyrokami za przestępstwa umyślne ścigane z oskarżenia publicznego jest ograniczeniem jednego z kardynalnych, obywatelskich praw podmiotowych, ale ograniczenie takie, wprowadzone jako norma konstytucyjna jest prawem obowiązującym i nie podlega kontroli ani sądowej ani przed Trybunałem Konstytucyjnym”.
    Otóż nie Drogi Lexie!
    Artykuł 25 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich I Politycznych
    Każdy obywatel, bez żadnej dyskryminacji, o której mowa w artykule 2, i bez nieuzasadnionych ograniczeń, ma prawo i możliwości:
    a) uczestniczenia w kierowaniu sprawami publicznymi bezpośrednio lub za pośrednictwem swobodnie wybranych przedstawicieli;
    b) korzystania z czynnego i biernego prawa wyborczego w rzetelnych wyborach itd
    Lexie!
    Piszesz: „Jej datą graniczną wydaje się być zatarcie skazania” i właśnie chodzi o to magiczne słowo „wydaje się”. Ja w Polsce boję się o takie ogólne sformułowanie. Istnieje w końcu coś takiego jak falandyzacja prawa.

  253. Lex napisał(a):

    Torlinie, dalej nie polemicznie, a gwoli wyjaśnienia:
    - fakt prawomocnego skazania za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego może (podkreślam: może) stanowić przesłankę „uzasadnionego ograniczenia”, o której mowa (a contrario) w cytowanym artykule PPOP.
    - pisząc o zatarciu skazania jako granicy czasowej obowiązywania omawianego ograniczenia użyłem okreslenia „wydaje mi się” z tzw. ostrożności procesowej, gdyż nie wiem jakie były intencje posłów w tej sprawie. Skazanie „zatarte” zgodnie z literą prawa = skazanie niebyłe z wszystkimi konsekwencjami tej „niebyłości”. Inaczej mówiąc człowiek, któremu skazanie zatarto jest w świetle prawa = nie karany.

  254. maciek.g napisał(a):

    Torlin,
    Tak jak ty udowadniasz że PO to jest PiSBiS, to ja mogę udowodnić że wskazana partia nie różni się od dowolnie wskazanej tak na chybił trafił /losowo/.
    To podobnie jakbyśmy powiedzieli te kobiety są takie same bo są blondynkami.
    Partie porównuje się na podstawie ich działań strategicznych i dążeń strategicznych ich przywódców, a te są diametralnie różne w partiach które wymieniłeś.

  255. Zofia napisał(a):

    Oh Torlinie,
    pisałam o prawie czynnym (prawie do glosowania) , że nikt nie ma prawa go zabrać, poza prawomocnym wyrokiem sądowym.
    Kto ma bierne prawa wyborcze jest w polskiej konstytucji określone enigmatycznie – tylko wiek i obywatelstwo.
    Ale też w art. 100 pkt.3 jest taki zapis – Zasady i tryb zgłaszania kandydatów itd. określa stosowna ustawa.
    I tutaj jako zasadę zgłaszania – można określić dokładniej, np. można – zgłosić obywatela polskiego, mającego określony wiek, który nie jest skazany …ect.
    W konstytucji nie przecież ani słowa o lustracji i zakazie kandydowania do parlamentu.
    Wynika z tego, że można. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy IPN stwierdzi, ze oświadczenie nie jest zgodne z wiedzą IPN dot. zawartości ew. teczki.
    Dopiero tzw. ‘kłamstwo lustracyjne” jest szlabanem dla wybranego prawomocnie człowieka do polskiego parlamentu.
    Ciekawi mnie przy okazji, czy jak ktoś napisze, ze był TW, a w IPN stwierdzą, że to nieprawda – to też będzie to „kłamstwo lustracyjne” (teoretycznie – tak) i czy taki człowiek też ma szlaban do parlamentu?
    ***
    Wydaje mi się, ze pozbawienie biernego prawa wyborczego (bycia wybieralnym) powinno być zapisane nie tyle w Konstytucji, co w prawie karnym, jak to jest przyjęte, gdy się pozbawia człowieka praw publicznych.
    Wtedy ma ono swoje granice trwania, od – do. Wiadomo za co i na ile.
    Zapis w konstytucji, moim zdaniem, jest nieco stawianie domu począwszy od dachu i komina a nie od fundamentów.

  256. maciek.g napisał(a):

    Odnośnie ograniczenia prawa skazanym zgadzam sie z LEX’em , że poszli trochę za daleko i nie skonsultowali tego przepisu z prawnikami.
    LEX pokazuje, że wyszło głupio i Gwałciciel może , a ktoś kto został ukarany wiele lat temu za zakłócanie porządku publicznego nie / mimo że wtedy był gołowąsem , a teraz starszym panem/.

  257. głos zwykły napisał(a):

    ……Widzę, że Torlin dobrze już wchłonął truciznę wątpliwości czy aby jesteśmy państwem demokratycznym :D).
    ……I dobrze bo idealiści są złymi dyskutantami, gdyż zazwyczaj chcą rozmawiać o różnych sprawach pomijając sprawę konieczności należytego ustalenia stanu faktycznego czy też okoliczności faktycznych.
    ……Odwoływanie się wprost do art. 25 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich I Politycznych, jako podstawy prawnej jest pewnym nieporozumieniem, czy też niezrozumieniem mechanizmu mocy obowiązującej różnych aktów prawa międzynarodowego, jako aktów nadrzędnych względem prawa krajowego.
    …….Akty prawa międzynarodowego same przez się nie mają jednolitej mocy wiążącej jak nieprzymierzając prawo krajowe, a kwestie jego stosowania są daleko bardziej skomplikowane niż się może laikom wydawać.
    …….Zatarcie zaś skazania oznacza nic innego, iż w świetle prawa karę uznaje się za niebyłą.
    …….. Oczywiście można bać się naszego Wymiaru Sprawiedliwości. Powiem więcej strach maluczkich jest jak najbardziej uzasadniony. W państwie, którego system polityczny ma charakter oligarchii właśnie o to chodzi, aby maluczki był tak skołowany, aby nie był pewny: „cy prawo znacy tyle co Ignacy” :D).

  258. głos zwykły napisał(a):

    ……O właśnie Zofia uczyniła bardzo sensowną uwagę, iż nie można równo traktować czynnego i biernego prawa wyborczego, dlatego też gdybym był np. przekonany, iż Polska jest demokratycznym państwem prawa, a jak dawałem często temu wyraz – nie jestem!
    …… Uznałbym surowe podejście do prawa do bycia reprezentantem i to nie tylko jako poseł, ale także jako prezes czy członek zarządu, a nawet dyrektor, za jak najbardziej uzasadnione.
    ……. Ale i tak bym się wahał. Poziom bowiem uczciwości i poziom cywilizacyjny naszego społeczeństwa, jako całości, oceniam b. nisko. Prawdę mówiąc uznaje prawo innych narodów do patrzenia na Polaków jak na cyganów z Rumuni.
    ……A propos czy ktoś wie jak wiązać sobie turban? Czy Tatarzy nasi mogliby nas tutaj oświecić. W sumie noszenie turbana by nam dobrze mogło służyć, zmienia się klimat jest coraz cieplej, a i z turbanem do twarzy :D).

  259. Zofia napisał(a):

    Z uśmiechem:
    kancelaria Lecha Kaczyńskiego oświadczyła, ze teraz w ramach oszczędności – kawę i herbatke prezydenckim ministrom będą robily i podawały ich sekretarki a nie wynajęci kelnerzy.
    Co za bohaterskie poświęcenie!!!

  260. głos zwykły napisał(a):

    Dlatego też wywód Zofii na temat art. 100 pkt.3 uważam za jak najbardziej uzasadniony. Akt niższej rangi niż konstytucja ma przecież odpowiednią delegację, aby prawa bierne wyborcze ograniczać. Nie ma więc potrzeby przenosić zakazu do ustawy zasadniczej.

  261. jasnaanielka napisał(a):

    Mimo groźnych zapowiedzi pogoda nam dopisała, i spędziłyśmy ciekawie popołudnie. Wystawa orchidei, to raz, wystawa „Europa to nasza historia” to dwa. Jedna dostarczyła miłych wrażeń estetycznych, druga obudziła wspomnienia i skłoniła do refleksji. Bardzo ciekawie pomyślana i skomponowana. Warto było Dzieje Europy od czasu zakończenia II Wojny Światowej, po dziś dzień w pigułce. Ciekawe eksponaty, sporo komentarzy. Nie dało się uciec od obowiązującej poprawności politycznej, ale my i tak swoje wiemy. Jeśli wystawa zagości w waszych miastach, to obejrzyjcie, bo warto.
    Jedno mnie zastanawia… Na żadnym zdjęciu nie zobaczyłam ani jednego z braci Kaczyńskich. Tacy konspiratorzy! :)

  262. Zofia napisał(a):

    Głosie, tutaj masz instrukcję:
    http://hideout.blox.pl/20.....iadow.html

  263. maciek.g napisał(a):

    Odnośnie rad dla Bars związanym z rzuceniem palenia, to rozsądne są Zdzisława i Lexa. Ten co nie bardzo orientuje się w sprawach nałogów nie wie jak trudne jest to do zrealizowania przez osobę podatną na uzależnienia. Mama moja paliła nałogowo około 20 sztuk dziennie i często próbowaliśmy ją od tego odwieść. Skutek żaden,a a na dodatek mama mówiła, że to sprawia jej przyjemność , a tych ma niewiele i nie ma zamiaru przestać. Gdy zbliżyła się do 70-siatki, skutki palenia dały znać o sobie i zaczęła mieć ataki kaszlu. Jak nie znosiła lekarzy poszła by jej coś na to pomogli. I tedy jeden z nich jej powiedział „albo leczymy , albo niech Pani pali dalej”. To zdanie trafił i mama z dnia na dzień przestała palić . Podjęła oczywiście leczenie i napady się uspokoiły. Tu zadziałała metoda silnego bodźca negatywnego który trafił na osobę o „mocnym charakterze”
    Znane są przypadki że w obozach głodowych za papierosy ludzie oddawali chleb. Tak więc jak radzić to z sensem, bo obecnie wiemy dużo o nałogach i mechanizmach ich działania i sporo już opracowano metod wspomagania leczenia. Są poradnie i lekarze którzy mogą pomóc – ale oczywiście przede wszystkim samemu trzeba chcieć przestać.
    Zdzisławie , fatalną robotę robią ci częstujący. Ja praktycznie nie paliłem , ale jako młody chłopak uległem presji o w grupie popalałem. Potem długo nie mogłem opanować odruch sięgania po papieros gdy ktoś częstował. Ciekawe jak paliłem to tak wielu częstujących nie było . Jak dowiedzieli się że przestałem nie mogłem się opędzić

  264. Lex napisał(a):

    Odebranie czynnego i biernego prawa wyborczego jest uregulowane w kodeksie karnym (art. 40 kk) – stanowi element tzw. środków karnych ( za „moich czasów” nazywało się to: kary dodatkowe), Sąd pozbawiając skazanego tzw. praw publicznych pozbawia tych praw „hurtem”, a więc orzekając pozbawienie praw publicznych sąd „z automatu” pozabawia i czynnego i biernego prawa wyborczego, a także i paru innych praw.
    Tyle, że pozbawić praw publicznych sąd może w przypadku skazania na karę pozbawienia wolnosci na czas od lat 3 (ale także np. za przestępstwa popełnione z winy nieumyslnej) i w przypadku tzw. motywacji zasługującej na potępienie ( co za swoboda oceny); oba te warunki muszą wystapić łącznie.
    Widocznie regulacje z kodeksu karnego posłom wydały się być
    niewystarczające i sięgnęli po zakaz generalny. Intencje – jak zwykle u posłów – mieli dobre; wyszło jak zawsze i jak zwykle u naszych posłów.
    O złe intencje polityczne jednak posłów nie posądzałbym, raczej o „przegięcie pały”.
    I ciekawostkowo: czynnego prawa wyborczego posłowie nawet największych zbrodniarzy konstytucyjnie nie pozbawili. Wychodzi na to, że posłom obojętnie jest kto ich wybiera

  265. Andy54 napisał(a):

    DrogaBars,Zosiu, Jasnaanielko,
    Dla Was, niestety bez zapachow
    ile:///C:/Documents%20and%20Settings/TATA_ADMIN/My%20Documents/Picasa%20HTML%20Exports/wiosna%20w%20Cary/target0.html

  266. Andy54 napisał(a):

    Jak wklejacie linki do Picassa3?C:\Documents and Settings\TATA_ADMIN\My Documents\My Pictures\Nikon Transfer11\DSC_0430.JPG

  267. Torlin napisał(a):

    Ja rozumiem, że się ze mną nie zgadzacie, ale moim zdaniem:
    Już od dawnych myślicieli wiadomo o podstawowych prawach człowieka, prawa i wolności obywatelskie są to prawa podmiotowe przysługujące jednostce. Rozróżniamy prawa pierwszej generacji: prawa i wolności osobiste (broniące jednostkę przed zbytnią ingerencją państwa w jej życie prywatne): prawo do życia, wolności i nietykalności osobistej, prawo własności, wolności sumienia, wyznania, wypowiedzi, swobody wyboru miejsca zamieszkania, poruszania się, nienaruszalność mieszkania, tajemnica korespondencji oraz prawo oporu przeciwko bezprawnej przemocy oraz prawa polityczne (umożliwiające jednostce dobrowolny i nieskrępowany udział w życiu politycznym kraju): wolność zrzeszania się i uczestniczenia w wiecach, czynne i bierne prawo wyborcze, prawo do rzetelnej informacji i skargi na organy państwa oraz do sprawiedliwego osądzenia.
    Ale już do praw drugiej generacji zaliczamy prawa społeczne (socjalne): prawo do pracy, nauki, ochrony zdrowia, opieki socjalnej, równej płacy za równą pracę, wypoczynku, strajku, zasiłku dla bezrobotnych, renty inwalidzkiej oraz ochrona pracy kobiet i dzieci oraz ekonomiczne ? prawo do wolności gospodarowania i prowadzenia firmy, zatrudniania się, dysponowania swoim kapitałem.

  268. Torlin napisał(a):

    Maćku!
    To ładnie wygląda w Twoim tekście, traktujesz PO jako coś całkowicie różnego od PiSu. Ależ generalnie masz bardzo dużo racji. Tylko…
    PO od samego początku był bardzo bliski PiSowi i jego poglądom. Przypominam po raz setny, że Kongres Liberalno – Demokratyczny był członkiem – założycielem Stowarzyszenia Porozumienia Centrum, PiS przy pomocy PO przeprowadził wszystkie kontrowersyjne pomysły, lustrację, Kurtykę, CBA (tylko co pamiętam tak ad hoc!). Ja mam coraz większą pewność, że te partie umówiły się na zdominowanie przestrzeni partyjnej.
    Nie jestem zwolennikiem lewicy.

  269. głos zwykły napisał(a):

    ……W sprawie lustracji to ja mam taki pogląd, że powinna ona być rozpoznawana w uwikłaniu z tzw. prawem do interakcji, czy też ustrojowymi gwarancjami do grania odpowiednich ról społecznych, przez każdego z członków wolnego i demokratycznego społeczeństwa.
    …….Wspominałem kiedyś, gdy Zofia jeszcze była w stanie uznać mnie za alter ego Jarosława Kaczyńskiego :D (pamiętam takie czasy na tym blogu), że miałem przyjemność uczestniczenia w jakieś rozmowie z Jarosławem Kaczyńskim, podczas której sformułował on pogląd, iż społeczeństwo polskie podlega nadal pewnego rodzaju kontroli, która została wprowadzona i służyła polityce wymiany elit w PRL.
    ……Należało wówczas może zadać pytanie kto niby ma ową kontrolę sprawować.
    ……Nie wiem czy nie dowiedziałbym się wówczas, iż kontrolę sprawuje pewien „układ”, jednak gdy patrzymy na świadectwa historyczne, jak ów system kontroli był wprowadzany w czasach stalinowskich w Polsce, to możemy się zorientować, iż był faktycznie był on montowany, jako element ustroju gospodarczego i społeczno-politycznego w oparciu o środki przymusu jakimi dysponowało ówczesne państwo ludowe, dysponujące nota bene w resortach siłowych 30% a może i więcej, środków budżetowych.
    …… Stanisław Mikołajczyk, który obserwował ten proces zaświadcza, iż odbywał on się na różnych poziomach. Przede wszystkim partia komunistyczna dbała o to, aby zostać monopolistą w zakresie reprezentacji politycznej narodu w tym celu tym celu nie tylko uciekano się do szykanowania i fizycznego eliminowania przeciwników politycznych, ale i do ograniczania dostępu społeczeństwa do niezależnych źródeł informacji, kładąc ogromny nacisk na budowę aparatu propagandowego.
    ……Jak wiadomo, także stosunkowo szybko rozciągnięto władzę administracyjną na uniwersytetach i nad szkolnictwem powszechnym.
    ……Stanisław Mikołajczyk uważał, iż niewole ekonomiczna w jaką popadł naród polski była gorsza niż zniewolenie polityczne. (Niewątpliwie większość dyskutantów pamięta okres PRL, jako czas równości socjalnej i ograniczonego wolumenu dóbr konsumpcyjnych, co było połączone z poczucie WIELKIEGO dziadostwa, gdy wyjeżdżało się za granice :).
    ……Co składało się na ową niewolę ekonomiczną:
    1) Przede wszystkim w pierwszej fazie dolegliwa była bardzo struktura handlu zagranicznego, gdzie ZSRR w sposób otwarty eksploatowała Polską gospodarkę w myśl starej zasady: kurica nie ptica…
    2) Dalej mamy politykę cenową sterowaną przez państwo, która niszczyła prywatną inicjatywę (na czele komisji cen stał Zambrowski, będący wice przedodniczącym Rady Państwa, zaś sama Rada Państwa miała wiele z kompetencji przedwojennego Prezydenta RP).
    a) W tym kontekście niszczenia prywatnej inicjatywy wymienia się też politykę licencjonowania, która tak niepokoi Torlina w odniesieniu do współczesnej ameryki, a powinna i także niepokoić w samej Polsce, a także:
    b) sposobu funkcjonowania organów administracji w tym podatkowych i wymiaru sprawiedliwości, które zostały oderwane zupełnie od interesów społeczeństwa i gospodarki, a stały się rodzajem arbitralnej instytucji o charakterze i zadaniach – represyjnego kształtowania nie tylko stosunków majątkowych, ale i społecznych oraz politycznych;
    c) w tym kontekście można także wspomnieć o tym, ze sama reforma rolna została przeprowadzona w taki sposób, że większość majątków ziemskich i lasy oraz zbiorniki wodne pozostały w rękach państwa, zaś parcelacja ziemi prowadziła do tworzenia gospodarstw rolnych o niewielkim areale, które nie miały szans ekonomicznych na produkcję towarową.
    3). Zniszczono związki robotnicze.
    4). Zniszczono ruch spółdzielczy
    5). Zaostrzono prawa egzekucyjne włącznie z możliwością eksmisji na bruk, a jednocześnie zamrożono czynsze właścicieli domów i innych lokali mieszkalnych oraz użytkowych, uniemożliwiając w praktyce osiąganie dochodów z tych źródeł, jakimi jest wynajem i dzierżawa.
    ________________
    …..W ciągu 44 lat tego rodzaju polityka przeorała zupełnie kształt polskiego społeczeństwa powołując do życia zupełnie nowe elity społeczno-gospodarcze. I to właśnie w 89 roku, owe elity stojąc po obu stronach okrągłego stołu, czy też kontestując go zaczęła walczyć o pozycję społeczną i majątek.
    …..W kontekście sprzeciwu wobec lustracji zasadnym jest postawienie zarówno pytania, co się ostało z systemu kontroli społeczno-gospodarczej i politycznej ustanowionej przez poprzedni reżim i jaka rola tych pozostałości była przy tworzeniu się oligarchii w cieniu fasadowej demokracji.
    …..A także czy wobec problematyki wykluczenia, która wiązała się transformacją szerokie masy społeczeństwa miały dostęp i w jakim zakresie do interakcji, która prowadzić może do odgrywania takich ról społecznych jak przedsiębiorca, polityk, sędzia, adwokat, lekarz, naukowiec, etc. etc.
    ….Warto przy tym pamiętać, że nieliczni inteligenci, którzy poparli Kaczyńskiego cieszyli się, że postała jakaś alternatywa dla elity polityczno-gospodarczej, zagrażająca jej wymianą. Z drugiej jednak strony nie można zamknąć ocząt na to, że za tą alternatywą stała oligarchia związkowa oraz kościelna, reprezentowana przez radio Ma ryja :D/.

  270. Lex napisał(a):

    Torlinie,
    przecież rzecz nie w tym czy się z Tobą zgadzamy czy nie. Wyraziłeś swój pogląd na sprawę i problem. To jest TWÓJ pogląd i TWOJA ocena, do której masz święte prawo.
    Ja np. nie potrafię ocenić tak kategorycznie czy się z Tobą zgadzam, czy nie. Po prostu, trochę inaczej na tą sprawę patrzę i trochę inaczej ją oceniam, a moja ocena jest jednak „skażona” prawniczym punktem widzenia, chociaż i wśród prawników zdania na temat tej zmiany konstytucyjnej są podzielone. Są tacy, którzy – podobnie jak Ty twierdzą, że podstawowe prawa obywatelskie nie powinny być konstytucyjnie ograniczane, i że regulacje kodeksu karnego w tym przedmiocie są wystarczajace ( np. dr Piotrowski z UW). Są też i tacy, którzy uznają je za niewystarczające z uwagi m.innymi na warunek łącznego występowania „motywacji zasługującej na potępienie” ze względu właśnie na ocenność, nieokreśloność i względność tych pojęć.

  271. głos zwykły napisał(a):

    O tym jaka jest systematyka praw i wolności decyduje konstytucja, jeśli przekazuje ona sprawy określenia ich ograniczeń do ustaw niższego rzędu, to widać z tego, iż sama konstytucja nie uznaje biernego prawa wyborczego za prawa o charakterze podstawowym, dopiero obecna nowelizacja to czyni.

  272. Potomek napisał(a):

    Andy,
    Jeżeli to co chcesz wysłać jest zdjęciem, to na tę stronę : http://imageshack.us/ można je uploadować – czyli wysyłać. W odpowiedzi otworzy Ci się inna strona, na której będą podane adresy internetowe, pod którymi zdjęcie to będzie można obejrzeć. W tym celu kopiujesz wybrany adres i podajesz go jako link. Wnioskując z rozszerzenia pliku, który podałeś w ścieżce dostępu, jest to dokument HTML, czyli zapisana na dysku strona internetowa, poszukaj więc, czy nie masz katalogu o tej samej nazwie (co strona zapisana). W tym katalogu powinno znajdować się to zdjęcie, które zamierzasz wysłać.
    Powodzenia – Potomek

  273. Bars napisał(a):

    Andy,
    Jeżeli to co chcesz wysłać jest zdjęciem, to na tę stronę : http://imageshack.us/ można je uploadować – czyli wysyłać. W odpowiedzi otworzy Ci się inna strona, na której będą podane adresy internetowe, pod którymi zdjęcie to będzie można obejrzeć. W tym celu kopiujesz wybrany adres i podajesz go jako link. Wnioskując z rozszerzenia pliku, który podałeś w ścieżce dostępu, jest to dokument HTML, czyli zapisana na dysku strona internetowa, poszukaj więc, czy nie masz katalogu o tej samej nazwie (co strona zapisana). W tym katalogu powinno znajdować się to zdjęcie, które zamierzasz wysłać.
    Powodzenia – Potomek
    ps. Admin mnie jako mnie nie puszcza, więc korzystam z nicka Mamy.

  274. Torlin napisał(a):

    Wiesz Lexie, moją wadą jest zapalanie się do spraw. Staram się pisać rozsądnie, ale czytając post factum swoje wpisy część z nich bym usunął, bądź co najmniej zmodyfikował.

  275. Lex napisał(a):

    Blisko 80 proc. gdańszczan uznało, że Solidarność Stoczni Gdańsk nie powinna organizować demonstracji 4 czerwca – wynika z sondażu PBS DGA, przeprowadzonego na zlecenie kancelarii prezydenta miasta Gdańsk.(za onetowymi wiadomościami).
    Tym razem – bez komentarza, bo wynik sondy mówi sam za siebie.

  276. Zofia napisał(a):

    Głosie,
    wydaje mi się, ze nieco błądzisz w ostatnim wywodzie, jak pijane dziecko we mgle.
    Człowiek, jeśli jest jednostka w miarę świadomą samej siebie nie daje się zbyt łatwo sterować i ma wewnętrzną odwagę nie ulegać większości, poczynając np. od mody, po poglądy i zachowania polityczne.
    Większość polskich nieszczęść w życiu społecznym po 1956 r – Polacy zafundowali sobie sami i fundują je nadal.
    Ustój jest dla nich tylko politycznym rekwizytem, który wykorzystują jak im wygodnie.
    Bo czyże tak na serio różnią się działania polityczne i cala polityczna propaganda PiS od PZPR czy sposób sprawowania władzy politycznej prezesa Kaczyńskiego od rządów jakiegoś powiatowego kacyka partyjnego w czasach nieboszczki PZPR?
    Dla mnie niczym – metoda i cel działania ten sam. Zmiana rekwizytów i hasełek.
    Dzisiaj ze zgrozą obserwujemy działania związkowców na manifestacjach, ale zapominamy, że z takim samym z przerażeniem patrzyli ludzie władzy PRL na to, co wyprawiała 20 lat temu „Solidarność”.
    Nie mowie tu o ideałach – ale o sposobie działania. I o reakcjach wobec anarchii ulicznej.
    Cel był wszak ten sam -dokopać władzy i przejąć ją w swoje ręce.
    Oczywiście, ze polska rzeczywistość jest diametralnie inna, ale są ludzie w Polsce, którzy Brukselę traktują jak ongiś traktowano Moskwę.
    Tak samo jak ongiś kłócono się o symbole, daty historyczne i tego typu rzeczy z przeszłości, zapominając o tym co ma być w Polsce następnego dnia, tak samo czyni się dzisiaj.
    Tak jak kiedyś byli ONI i My, tak samo dzisiaj są Oni i Oni i znaczna już grupa – która patrzy się na obie grupy ONYCH z niesmakiem.
    ***
    Piszesz o wykluczeniach przez licencje, certyfikaty. Zło, ktore Polakom zafundowan z powodu rządów komunistów.
    A zapominasz, że UE wprowadza także i to nawet b. ostre licencje i certyfikaty – dot. np. kwalifikacji przydatnych do wykonywania określonego zawodu – a to już się nie podoba np. związkowcom.
    Każda organizacja, która skupia ludzi, a UE skupia ok. pół miliarda obywateli państw członkowskich, – wprowadzała, wprowadza i będzie wprowadzać pewne ograniczenia w życiu społecznym, bo interesy jednostek nie są zawsze zbieżne, czasem przeciwstawne.
    Bezpieczeństwo ludzi, ich zdrowia i życia, a także otaczającego ich świata wymaga takich ograniczeń, bowiem człowiek, jako jedyna na żywa istota na świecie potrafi niszczyć wszystko wokół siebie bez celu, bez sensu dla samej idei niszczenia.
    Dla mnie demagogią jest pisanie, ze panstwo zniszcylo zwiazki zawodowe, ongiś.
    Bo związki zawodowe zniszczyły się same. Przecież tworzą je ludzie, ludzie też formułują zasady wg jakich działają. Wskaż mi jakąkolwiek organizację społeczną w naszym kraju, która by się nie wykańczała od wewnątrz!
    Polacy od lat są w różnych polskich skupiskach poza Polską i co? Potrafią się zjednoczyć, wspólnie działać?
    Od zakończenia wojny mijają 64 lata a w USA mamy ile organizacji polonijnych? ile skłóconych ze sobą polskich organizacji? Przecież nie ma tam komuny!….
    Chyba też mylnie pojmujesz pojęcie socjologiczne – „interakcja”, które jest proste – to oddziaływanie jednego człowieka wobec drugiego. Oddziaływanie, jakie zachodzi między jednym a drugim człowiekiem w momencie ich wzajemnego kontaktu.
    Wejście w interakcje, to wejście w kontakt z drugim człowiekiem.
    To wszystko. Jak nie ma tego drugiego, nie ma interakcji.
    Nie ma czegoś takiego – jak ograniczenie interakcji, chyba, że masz na myśli umieszczenie jednostki w kompletnej izolacji, bez kontaktu z drugim człowiekiem.
    Tylko w takim przypadku istnieje ograniczenie interakcji.
    Do odegrania społecznie prawidłowo roli np. lekarza, potrzebna jest przede wszystkim wiedza, czyli kwalifikacje, jakie człowiek, który jest lekarzem lub chce nim być dla innych posiada, oraz umiejętność nawiązania kontaktu z pacjentem.
    Oczywiście nie bezie lekarzem, jeśli nie wejdzie w interakcję z pacjentem, bo bycie lekarzem dla istnienia wyłącznie dla siebie a nie pacjenta , jest nonsensem.
    Szerokie masy, jak wspominasz, wbrew temu co piszesz – miały dostęp do takich zawodów, bowiem na studia np. lekarskie, prawnicze, ekonomiczne i inne, preferencyjne były punkty za pochodzenie i ludzie ze wsi , małych miasteczek, z rodzin robotniczych itp. mogli się kształcić. A jak byleś naprawdę zdolny – to studia były osiągalne, stypendia także.
    Szykany były raczej do 1956 r.
    Polska w PRL nadrobiła pod względem edukacyjnym bardzo wiele.
    Poziom nauki na w szkołach i uczelniach był jednak generalnie znacznie wyższy niż obecnie, co stwierdzam z wielką przykrością.

  277. głos zwykły napisał(a):

    Zofio,
    I. Nie zgadzam się z stwierdzeniem, iż:
    „Człowiek, jeśli jest jednostka w miarę świadomą samej siebie nie daje się zbyt łatwo sterować”.
    _______________
    Co to jest człowiek w miarę świadomy samego siebie? Taki człowiek, o którym piszesz, że jest świadomy samego siebie, faktycznie większość owej samoświadomości nabywa za pośrednictwem zdań innych, których wartości nie jest nawet w stanie sprawdzić. Dlatego też wystarczy odciąć takiemu człowiekowi możliwość konfrontowania różnych poglądów, aby stracił ową samosterowność.
    …..Zresztą ostatnie badania genetyczne dowodzą, że genetycznie rozwój człowieka wynika nie z zmian genetycznych lecz z interakcji jakie wchodzi człowiek z innymi socjalizując się, dlatego też rozwój cywilizacyjny może w ogóle następować lawinowo. W rezultacie czego faktycznie średnie IQ wartości członków różnych społeczeństw różnią się od siebie nierzadko do 20 stopni, a społeczeństwa bardziej cywilizowane posiadające właśnie lepszy ustrój społeczno polityczny dystansować mogą w gruncie rzeczy prymitywne barbarie, jakimi są ustroje totalitarne, jedno partyjne zbiurokratyzowane jednokomórkowe struktury dyktatur ciemniaków uniformizujące na swój prymitywny obraz własne społeczeństwa, wsparte o nagą siłę.

  278. głos zwykły napisał(a):

    Zofio,
    II. Nie zgadzam się z stwierdzeniem, iż:
    Większość polskich nieszczęść w życiu społecznym po 1956 r – Polacy zafundowali sobie sami i fundują je nadal.
    gdyż grzeszy zanadto ogólnością
    __________________________
    Nade wszystko bowiem należy zapytać jacy Polacy? O jakich Polaków ci chodzi?
    przedstawiam następujące opcje, czy pisząc Polacy masz na myśli w gruncie rzeczy:
    1). Rosjan, którzy mieli faktycznie decydujący wpływ na obsadę głównych stanowisk polityczno wojskowych i w zakresie bezpieczeństwa w Polsce, także po 1956 roku, a może;
    2). Chodzi ci o krąg wysokich funkcjonariuszy partyjnych sprawujących władzę za zgodą wysokich funkcjonariuszy ZSRR;
    3) względnie o aparat władzy kontrolujący wszelkie aspekty życia społeczno-gospodarczego, który wyrodził się faktycznie w uprzywilejowaną warstwę społeczną w PRL-u, która przejęła dostęp do większości dóbr konsumpcyjnych, nauki i kultury, czy też”
    4). członków opozycji politycznej plus polityczną emigrację w całym jej spektrum różnych środowisk;
    5) czy też robotników i rolników; względnie
    6) biurokratów; albo
    7) przedstawicieli zawodów inteligenckich, lub
    8) ORMO ?
    _____________
    Jeśli w tych w/w grupach Polaków są Polacy, którzy sami sobie zawinili, to może napiszesz, co zafundowali sobie i jakie były ich grzechy główne?

  279. głos zwykły napisał(a):

    Zofio,
    III. Nie zgadzam się z stwierdzeniem, iż:
    Ustój jest dla nich tylko politycznym rekwizytem, który wykorzystują jak im wygodnie.
    ________________
    …..Rozumiem, że dla którejś z grup Polaków czy też w ogóle dla Polaków wg. ciebie ustrój był tylko politycznym rekwizytem, aby robić sobie to co im się tylko podoba, co jest w ich własnym interesie, czy też jest dla nich wygodne.
    …..Niestety tak rozumianego ustroju nie da się wykorzystywać tak jak to jest wszystkim razem i każdemu pojedynczo wygodnie z uwagi na fakt niedoboru, który jest podstawą, jak wiadomo istnienia samej nauki ekonomii!
    …..Zresztą gdyby tak było, że każdy by sobie korzystał jak mu wygodnie, to nigdy nie doszłoby do żadnych niepokojów społecznych. Tymczasem do owych niepokojów, konfliktów nie tylko w przeszłości wielokrotnie dochodziło, ale i dziś dochodzi i można z dużym prawdopodobieństwem uznać, że będzie dochodzić w bliższej i dalszej przyszłości.

  280. Zofia napisał(a):

    Glosie
    Człowiek świadomy sam siebie – to pewien stan rozwoju osobowości.
    Uświadomienie sobie, że, za to co robię, czyli to co czuję, myślę i robię, jest wyłącznie moim dziełem, za które ponoszę wobec siebie i innych odpowiedzialność.
    Człowiek rozwija się nie tylko pod wpływem otoczenia społecznego z którym, jak piszesz wchodzi w interakcje, ale także ten rozwój determinuje mu to, co dała mu genetyka z poprzednich pokoleń, wiedzą jaką nabywa i własne doświadczenie, jakiego doznaje.
    Nie jest tak, że tylko otoczenie ludzkie jest w stanie człowieka rozwinąć.
    Ma też zmysły, które pozwalają mu poznać siebie, umysł, którym uczy się posługiwać i który pozwala mu na ocenę rzeczywistości.
    Pierwsze doświadczenia człowiek społeczne nabywa w rodzinie, będąc w pieluchach. Pierwsze nawyki kształtuje mając kilka miesięcy do 3-4 roku życia, a inteligencję, czyli umysł do poziomu abstrakcyjnego myślenia rozwija się mniej więcej do wieku 10-12 lat. Potem to tylko już wiedza i doświadczenie.
    Nieprawdą jest twierdzenie, że „społeczeństwa bardziej cywilizowane” posiadają własny lepszy ustrój. W historii ludzkości były społeczeństwa mniej cywilizowane niż obecne i miały całkiem interesujące ustroje życia społecznego.
    O termitach czy mrówkach, a nawet słoniach – już nie wspominam.
    Człowiek, drogi Glosie
    ulega namiętnościom, popada w nałogi, uzależnia się od używek. Od stopnia jego osobowości zależy, jak sobie z tymi wszystkim daje rade.
    Władza oparta na sile, jest niejako narkotykiem, o ile jest celem samym w sobie. Łatwo mu ulegać.
    I nie każdy potrafi jej się oprzeć.

  281. jasnaanielka napisał(a):

    Wzruszyłam się ;(
    http://wiadomosci.gazeta......braza.html
    No to dobranoc wszystkim.
    ;
    Okazuje się, że 2+8 to nie jest 10…. zawsze byłam tępa w słupkach :(
    No to zobaczymy, czy 1+3=4???

  282. jasnaanielka napisał(a):

    I jeszcze na ostatek próbka humoru prosto z własnych ust Jarosława.
    Bardzo śmieszne :(((
    http://gazeta.hit.gemius......z__ha.html

  283. głos zwykły napisał(a):

    Zofio,
    Zagadnienie:
    Bo czyże tak na serio różnią się działania polityczne i cala polityczna propaganda PiS od PZPR czy sposób sprawowania władzy politycznej prezesa Kaczyńskiego od rządów jakiegoś powiatowego kacyka partyjnego w czasach nieboszczki PZPR?

    można chyba uogólnić na wszystkie partie polityczne, które pojawiły się w Polsce po roku 89.
    __________________–
    Moim zdaniem jednak wyraźne różnice występowały z uwagi na fakt, że PZPR kontrolowała jednak gospodarkę i miała duży wpływ na funkcjonowanie większości środowisk, faktycznie kontrolując je. Jeśli chodzi o propagandę to propaganda PZPR dominowała w środkach masowego przekazu, gdyż nie było środków alternatywnych w takiej skali, aby kształtować świadomość Polaków.
    …..Współczesne partie, włącznie z PiS nie dysponują w ogóle takim aparatem propagandy jak PZPR. PiS dodatkowo można uznać za partię zniszczoną właśnie przez niezależne, legalne i opozycyjne do PiS-u media.
    ….. Lokalny kacyk nie może być natomiast porównywany do Prezesa PiS z tego powodu, że on funkcjonował w układzie przetargu władzy społeczno-gospodarczej lokalnych elit partyjno-bezpieczniackich. Wydaje się, że w większym stopniu tego rodzaju funkcjonowanie można zarzucać PSL-owi, PO, czyli partiom, które mają większy wpływ na lokalne interesy, niż PiS. Zresztą w sobotnim szkle kontaktowym w tvn24 naśmiewano się z takiej lokalnej mowy trawy lokalnych kacylów w wykonaniu prominentnych polityków PO z ich pajacem Palikotem na czele. Nie muszę dodawać jak bardzo do wszystko było przaśne i żałosne.

  284. Zofia napisał(a):

    Głosie,
    albo rozmawiamy poważnie, albo rzucasz sloganami bez pokrycia.
    Polak – obywatel państwa pn nazwa Polska.
    Pytasz czy to Polacy:
    1). Rosjan, którzy mieli faktycznie decydujący wpływ na obsadę głównych stanowisk polityczno wojskowych i w zakresie bezpieczeństwa w Polsce, także po 1956 roku, a może;
    *
    A byli polskimi obywatelami? Nie.
    2). Chodzi ci o krąg wysokich funkcjonariuszy partyjnych sprawujących władzę za zgodą wysokich funkcjonariuszy ZSRR;
    * Owszem, byli Polakami.
    3) względnie o aparat władzy kontrolujący wszelkie aspekty życia społeczno-gospodarczego, który wyrodził się faktycznie w uprzywilejowaną warstwę społeczną w PRL-u, która przejęła dostęp do większości dóbr konsumpcyjnych, nauki i kultury, czy też”
    *
    Owszem – tak to też Polacy, z księżyca się nie urwali.
    4). członków opozycji politycznej plus polityczną emigrację w całym jej spektrum różnych środowisk;
    *
    Owszem, to też Polacy.
    5) czy też robotników i rolników; względnie
    *
    Też Polacy
    6) biurokratów; albo
    *
    też Polacy
    7) przedstawicieli zawodów inteligenckich, lub
    *
    8) ORMO ?
    * także,
    ***
    Głosie,
    dla Ciebie Polak to tylko szlachetny opozycjonista wobec ancien regime, z etykietka prawości ocenianej wg twoich osobistych kryteriów.
    A cała masą Polaków – złodziei, zdrajców, gwałcicieli, bandytów, przestępców w więzieniach w kraju i zagranicą, warchołów, kłamców, szmacowników, szpiegów, kapusiów, idiotów, bezmyślnych, alkoholików, ćpunów, mnóstwo innych z różnymi grzechami, jak w każdym narodzie – to już nie Polacy?
    A zatem kto wg Ciebie?
    Polska i jej obywatele – to nie naród wybrany, ale normalny.
    Ma swoich bohaterów i swoje zakały.
    Ale to są także Polacy, czy Ci się to podoba czy nie.
    Dla mnie Polak- to każdy z nich.

  285. głos zwykły napisał(a):

    Zofio,
    ….Ja uważam, że otoczenie ma decydujący wpływ na rozwój człowieka. Owszem można wagarować, można chadzać do bibliotek zamiast na nudne lekcje prowadzone przez półgłówków, ale wybór innej literatury innych środków poznania jest możliwy tylko wtedy, gdy one fizycznie są dostępne, a nadto, gdy ty sama jesteś w uprzywilejowanej społecznie sytuacji.
    ….Ja w PRL-u nie czytałem polityki i Passenta z tego powodu, że miałem dostęp codziennie do świeżej prasy światowej. Nie interesowały mnie problemy ewolucji socjalizmu i symbole mówienie półgębkiem, bo miałem dostęp do wszystkiego, łącznie z zamkniętymi zbiorami publicznymi czyli cymeliami.
    …..W tej sytuacji była także elita komunistyczna, której zdecydowanie większa część stanowi dzisiaj elitę tego państwa, jednak tego rodzaju luksusy i zabawy, nawet w opozycje, były ściśle limitowane. Nie każdemu jednak pozwalano na flirt z wolnością intelektualną.
    ….. Rzecz w tym, że owa elita, środkami mało subtelnymi odcięła innym członkom społeczeństwa realną możność konkurowania ze sobą, a ona sama w sobie niestety nie jest rewelacyjnej jakości.

  286. głos zwykły napisał(a):

    Zofio,
    No dobrze ustaliliśmy, że Polacy to dla ciebie mniej więcej wszyscy obywatele Polski. Ale nadal nie wiem, czy w jaki sposób oni zafundowali sobie zbiorowo nieszczęście.
    Na początek możemy chyba napisać o członkach komitetu centralnego PZPR z gen. W. Jaruzelskim na czele i rozpoznać ich decyzje, które nam zafundowały nieszczęścia.
    możemy, prawda?

  287. Zofia napisał(a):

    Głosie, chyba masz amnezję, pisząc takie słowa:
    ……..Współczesne partie, włącznie z PiS nie dysponują w ogóle takim aparatem propagandy jak PZPR. PiS dodatkowo można uznać za partię zniszczoną właśnie przez niezależne, legalne i opozycyjne do PiS-u media…
    *
    Więc Ci przypominam, ze w czasie, gdy PiS był u władzy, publiczne media były wykorzystywane do politycznej propagandy aż furczało.
    *
    Z reszty Twego ostatniego wywodu mniemam, że masz zielone pojecie jak funkcjonowała PZPR w powiatach i jak funkcjonowało PiS, gdy rządziło.
    *
    Co do posła Palikota, już tu kiedyś pisałam. – Palikot nie jest dla ćwierć inteligentnego plebsu, jakim są posłlowie PiS czy wiekszość polskiej żuranlistyki.
    Palikot jest swego rodzaju takim politycznym James Joyce’m, by go zrozumieć, trzeba mieć za sobą doskonałą znajomość literatury i elementarna wiedzę z filozofii.
    Dla kogoś, kto tego nie posiada – poseł Palikot zawsze będzie , jak go nazwałeś – pajacem.
    Tak, jak nie każdy jest w stanie przeczytać „Ulissesa” czy „Dublińczyków” ze zrozumieniem do końca, tak nie każdy jest w stanie pojąć politycznej ironii Palikota.
    I chyba nikt tego nie oczekuje.

  288. Zofia napisał(a):

    Głosie,
    a jakie to nieszczęścia zafundował nam gen.Jaruzelski, bo np. wg mnie zapopiegł nieszczęściu jakim byłaby wojna polsko-polska.
    A ze Polacy są chętni do bezsensownej bijatyki, co mamy przykłady niemalże codziennie.
    Czy Ci te agresywne demonstracje pseudo związkowców niczego nie mówią?
    Lepiej się zastanów, jakby się zachowywali, gdyby po drodze zdemolowali jakaś komendę policji i mieli broń w garści.
    ***
    Wciągasz mnie w jakąś bezsensowną dyskusję na poziomie wystąpień prezesa PiS.
    Problem w tym, że mnie taka demagogia zupełnie nie interesuje.
    Wolę „Ulissesa”.
    Wybacz. Dobranoc.

  289. głos zwykły napisał(a):

    Zofio,
    IV. Nie zgadzam się z takim oto postawieniem problemu:
    Dzisiaj ze zgrozą obserwujemy działania związkowców na manifestacjach, ale zapominamy, że z takim samym z przerażeniem patrzyli ludzie władzy PRL na to, co wyprawiała 20 lat temu “Solidarność”.
    _____________________
    ……Sugeruje bowiem taka wypowiedź iż obecne partie są wprost emulacją systemu ludzi władzy jako tworzyli ludzie PRL. A tutaj obraz jest nieco bardziej skomplikowany, choćby przez fakt, że duża część przedsiębiorstw działa w zupełnie innych warunkach społeczno-ekonomicznych niż w PRL-u.
    ……Owszem Solidarność była groźna dla ludzi władzy PRL-u, gdyż miała charakter opozycji anty-systemowej, a dzisiejsza Solidarność takich ambicji nie ma – ona raczej chce wymusić dalsze dotowanie lub podtrzymywanie działalności określonej grupy zakładów pracy oraz zapewnić ich członkom kosztem innych podatników świadczenia socjalne. Tak więc Solidarność jest w dużym stopniu okrojona do ruchu populistyczno-roszczeniowego.
    …..Myślę, że czas siły politycznej tego ruchu dzisiaj już bezpowrotnie minął. Nigdy zresztą nie byłem entuzjastą przenikania działaczy związków zawodowych do świata polityki czy też lokalnej administracji państwowej, gdyż miałem z nimi do czynienia i wiem, że nie mieli ani odpowiednich kwalifikacji intelektualnych ani moralnych i osobiście cieszę się z rozbicia ruchu związkowego w Polsce.
    ……Oczywiście jestem za prawem do tworzenia i funkcjonowania związków zawodowych, ale na zasadzie zdrowego rozsądku, a nie pasożytowania wielkiej ilości różnych związków zawodowych na przedsiębiorstwie państowym.
    ……Zdrowy rozsądek wg. mnie oznacza przynajmniej tyle, że związki zawodowe powinny mieć przeciwko sobie prywatnego właściciela, którzy może doprowadzić do lokautu, i że powinny utrzymywać się z własnych składek.

  290. głos zwykły napisał(a):

    Zofio,
    Jak życzysz sobie czytać Ulissesa w wykonaniu publicznych propagandowych wystąpień J.Palikota, to nic nie pozostaje mi poza dobrym słowem – wybaczam.
    .
    i tup, tup też kładę się spać.
    .
    Ach, jaka piękna poduszeczka w słoniki, a pierzynka w misie…

  291. Ewa-Joanna napisał(a):

    Ostatnio było tak z artykułem Żakowskiego o wszechobecnym kłamstwie, który podsunęła nam Ewa-Joanna. Artykuł był rzeczywiście interesujący, potwierdzał dawno zaobserwowane przez nas wszystkich fakty, ale czy aby na pewno domagał się komentarza?
    Ja sie ogromnie ciesze, ze na tym blogu sa tacy madrzy ludzie, ze juz dawno wszyscy zaobserwowali te fakty wszechobecnego klamstwa.
    Komentarza domagalam sie poniekad ja, glupio pewnie, bo jako madrzy ludzie juz dawno zaakceptowaliscie to wszechobecne klamstwo, zeby nie, brzydko mowiac, sikac pod wiatr. Poniekad wygodne. Nawet zrozumiale.
    Szczerze cie podziwiam, Bars.

  292. głos zwykły napisał(a):

    Waldemar Kuczyński:

    Wojna rocznicowa

    Nie cierpię z tego powodu, że 20. rocznicy odzyskania niepodległości nie towarzyszy jedność narodowa, choć pewnie wolałbym, aby na parę dni cudem się objawiła

    Napisałem kiedyś komentarz pod tytułem “Boję się narodu”, a to dlatego, że ta więź budzi się z uśpienia wtedy, gdy nad krajem zawisa nieszczęście, groźba albo kiedy ludzi urzeka, uwodzi, jakaś wizja, cel, złote runo, po które trzeba wyruszyć, zawsze z wodzem – przewodnikiem na czele. Obie sytuacje albo są nieszczęściem, albo do niego prowadzą.

    Nawet chwile “jedności narodowej”, na przykład zrodzone przez sukces sportowy sezonowego bohatera narodowego, jakim nie tak dawno stał się Adam Małysz, budzą we mnie mieszane uczucia; chęć przyłączenia się i przeżywania tego co wszyscy, a zarazem lęk, że możemy ulec i innemu bohaterowi, nie sportowemu, politycznemu, który zrobi z nas stado prowadzone, gdzie mu się spodoba.

    Dlatego nie cierpię z tego powodu, że 20. rocznicy odzyskania niepodległości towarzyszy rozbicie, a nie jedność narodowa, choć wolałbym, aby na parę dni cudem się objawiła, byle zaraz potem zamienić się znowu w podziały i różnorodność, jak choćby po śmierci papieża, czyli w to, co charakteryzuje społeczeństwo, byt czasu codziennego, normalnego. Wolałbym, ale to mrzonka.

    Orły, sztandary, defilady

    Najważniejszą przyczyną obecnej bardzo ostrej wojny o obchody rocznicy – nie tyle o ich miejsce, ile o treść – jest podział Polaków. Z jednej strony jest większość, która – przy różnych pretensjach – akceptuje zmiany, jakie w dwudziestoleciu zaszły w Polsce, i kształt ustrojowy kraju, który stworzyliśmy. To są Polacy, którzy chcą żyć w takiej mniej więcej Polsce, jaka jest. To nie są tylko ci, którzy zyskali na transformacji. Ten aspekt ma znaczenie, ale nie tylko on wyznacza, gdzie kto się sytuuje.

    I jest druga część Polaków, mniejszość, moim zdaniem góra jedna czwarta społeczeństwa (a więc też dużo), której Polska po roku 1989 nie odpowiada. Oni chcieliby “Polski dla Polaków”, zwróconej ku sobie i nieufnej światu zewnętrznemu, “silnego państwa”, w którym wolności obywateli nie ograniczałyby władzy przed działaniem “dla ich dobra”, w którym mogliby liczyć na opiekę państwa, choćby mizerną, gdy sami nie zapewniają bytu sobie i rodzinie. Mówiąc inaczej, bardziej leżałaby im Polska niezbyt brutalnego, za to opiekuńczego zamordyzmu, ubrana w orły, sztandary, defilady wojskowe i w politykę historyczną, jak w wierszyku “Kto ty jesteś? Polak mały”.

    Ten podział był zawsze. Trzecia RP go odziedziczyła. On przez lata nie wysuwał się na czoło, bo z różnych powodów Polska “Polaka małego” nie mogła odnaleźć politycznej reprezentacji, wizji, pod którą by się skupiła, choć wielokrotnie dawała znać o swoim istnieniu. Dlatego, że nie była politycznie skoncentrowana, obchody 10. rocznicy 1989 r. były znacznie bardziej zgodne, że przypomnę zorganizowaną wspólnym wysiłkiem prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, rządu Jerzego Buzka i środowisk bliskich Tadeuszowi Mazowieckiemu imprezę na Zamku Królewskim w Warszawie poświęconą pierwszemu rządowi niekomunistycznemu.

    Zadać cios Platformie

    Dziś jest to niemożliwe. Ów fundamentalny podział narodu (na dwie grupy, z których każda stoi przy swojej Polsce; przy Trzeciej jedni, a przy Czwartej Rzeczypospolitej drudzy; i przy wyrażających ich partiach, głównie Platformie Obywatelskiej oraz Prawie i Sprawiedliwości), kiedyś stłumiony wysunął się w końcu przed inne podziały. Wtedy rozpoczęła się wojna o ustrój kraju, o kształt Polski, o pamięć przeszłości.

    Do momentu rozstrzygnięcia tej wojny została zawieszona zwykła polityka i zwykły demokratyczny spór. To zupełnie nowa sytuacja. W natarciu jest „Polska dla Polaków”, przez chwilę już u władzy, Polska mniejszości odepchnięta w roku 2007 od sterów państwa przez większość, która nie chce żyć w IV RP, jak ją pokazali i pokazują Kaczyńscy.

    Po ich stronie jest związek zawodowy „Solidarność”, który z tym wielkim łączy tylko nazwa i logo, bo tamta „Solidarność” miała różne nurty, a ta jest jej skrajnie prawicową nitką, wypreparowanym nurtem dawnych solidarnościowych „prawdziwych Polaków”. Dla tej „Solidarności”, dla sprzymierzonego z nią Prawa i Sprawiedliwości i patronującego temu wszystkiemu PiS-owskiemu okopowi w Pałacu Prezydenckim obchody 20. rocznicy odzyskania niepodległości to wspaniała, wymarzona okazja, by zadać cios głównemu wrogowi – sile antynarodowej, antypaństwowej i antyspołecznej (bo tak oceniają PO), sile zagradzającej drogę do powtórki z IV RP. O to tylko chodzi.

    Autor jest ekonomistą i publicystą. Był ministrem w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, doradzał premierom Włodzimierzowi Cimoszewiczowi i Jerzemu Buzkowi

    Rzeczpospolita
    http://www.rp.pl/artykul/303426.html
    http://blog.rp.pl/blog/20.....ocznicowa/

  293. jasnaanielka napisał(a):

    Tu trochę informacji o prezentowanej aktualnie we Wrocławiu wystawie. Byłam wczoraj. Polecam.
    http://wyborcza.pl/0,97599,6314130.html

  294. głos zwykły napisał(a):

    Waldemar Kuczyński:

    Wojna rocznicowa

    Nie cierpię z tego powodu, że 20. rocznicy odzyskania niepodległości nie towarzyszy jedność narodowa, choć pewnie wolałbym, aby na parę dni cudem się objawiła

    Napisałem kiedyś komentarz pod tytułem “Boję się narodu”, a to dlatego, że ta więź budzi się z uśpienia wtedy, gdy nad krajem zawisa nieszczęście, groźba albo kiedy ludzi urzeka, uwodzi, jakaś wizja, cel, złote runo, po które trzeba wyruszyć, zawsze z wodzem – przewodnikiem na czele. Obie sytuacje albo są nieszczęściem, albo do niego prowadzą.

    Nawet chwile “jedności narodowej”, na przykład zrodzone przez sukces sportowy sezonowego bohatera narodowego, jakim nie tak dawno stał się Adam Małysz, budzą we mnie mieszane uczucia; chęć przyłączenia się i przeżywania tego co wszyscy, a zarazem lęk, że możemy ulec i innemu bohaterowi, nie sportowemu, politycznemu, który zrobi z nas stado prowadzone, gdzie mu się spodoba.

    Dlatego nie cierpię z tego powodu, że 20. rocznicy odzyskania niepodległości towarzyszy rozbicie, a nie jedność narodowa, choć wolałbym, aby na parę dni cudem się objawiła, byle zaraz potem zamienić się znowu w podziały i różnorodność, jak choćby po śmierci papieża, czyli w to, co charakteryzuje społeczeństwo, byt czasu codziennego, normalnego. Wolałbym, ale to mrzonka.

    Orły, sztandary, defilady

    Najważniejszą przyczyną obecnej bardzo ostrej wojny o obchody rocznicy – nie tyle o ich miejsce, ile o treść – jest podział Polaków. Z jednej strony jest większość, która – przy różnych pretensjach – akceptuje zmiany, jakie w dwudziestoleciu zaszły w Polsce, i kształt ustrojowy kraju, który stworzyliśmy. To są Polacy, którzy chcą żyć w takiej mniej więcej Polsce, jaka jest. To nie są tylko ci, którzy zyskali na transformacji. Ten aspekt ma znaczenie, ale nie tylko on wyznacza, gdzie kto się sytuuje.

    I jest druga część Polaków, mniejszość, moim zdaniem góra jedna czwarta społeczeństwa (a więc też dużo), której Polska po roku 1989 nie odpowiada. Oni chcieliby “Polski dla Polaków”, zwróconej ku sobie i nieufnej światu zewnętrznemu, “silnego państwa”, w którym wolności obywateli nie ograniczałyby władzy przed działaniem “dla ich dobra”, w którym mogliby liczyć na opiekę państwa, choćby mizerną, gdy sami nie zapewniają bytu sobie i rodzinie. Mówiąc inaczej, bardziej leżałaby im Polska niezbyt brutalnego, za to opiekuńczego zamordyzmu, ubrana w orły, sztandary, defilady wojskowe i w politykę historyczną, jak w wierszyku “Kto ty jesteś? Polak mały”.

    Ten podział był zawsze. Trzecia RP go odziedziczyła. On przez lata nie wysuwał się na czoło, bo z różnych powodów Polska “Polaka małego” nie mogła odnaleźć politycznej reprezentacji, wizji, pod którą by się skupiła, choć wielokrotnie dawała znać o swoim istnieniu. Dlatego, że nie była politycznie skoncentrowana, obchody 10. rocznicy 1989 r. były znacznie bardziej zgodne, że przypomnę zorganizowaną wspólnym wysiłkiem prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, rządu Jerzego Buzka i środowisk bliskich Tadeuszowi Mazowieckiemu imprezę na Zamku Królewskim w Warszawie poświęconą pierwszemu rządowi niekomunistycznemu.

    Zadać cios Platformie

    Dziś jest to niemożliwe. Ów fundamentalny podział narodu (na dwie grupy, z których każda stoi przy swojej Polsce; przy Trzeciej jedni, a przy Czwartej Rzeczypospolitej drudzy; i przy wyrażających ich partiach, głównie Platformie Obywatelskiej oraz Prawie i Sprawiedliwości), kiedyś stłumiony wysunął się w końcu przed inne podziały. Wtedy rozpoczęła się wojna o ustrój kraju, o kształt Polski, o pamięć przeszłości.

    Do momentu rozstrzygnięcia tej wojny została zawieszona zwykła polityka i zwykły demokratyczny spór. To zupełnie nowa sytuacja. W natarciu jest „Polska dla Polaków”, przez chwilę już u władzy, Polska mniejszości odepchnięta w roku 2007 od sterów państwa przez większość, która nie chce żyć w IV RP, jak ją pokazali i pokazują Kaczyńscy.

    Po ich stronie jest związek zawodowy „Solidarność”, który z tym wielkim łączy tylko nazwa i logo, bo tamta „Solidarność” miała różne nurty, a ta jest jej skrajnie prawicową nitką, wypreparowanym nurtem dawnych solidarnościowych „prawdziwych Polaków”. Dla tej „Solidarności”, dla sprzymierzonego z nią Prawa i Sprawiedliwości i patronującego temu wszystkiemu PiS-owskiemu okopowi w Pałacu Prezydenckim obchody 20. rocznicy odzyskania niepodległości to wspaniała, wymarzona okazja, by zadać cios głównemu wrogowi – sile antynarodowej, antypaństwowej i antyspołecznej (bo tak oceniają PO), sile zagradzającej drogę do powtórki z IV RP. O to tylko chodzi.

    Autor jest ekonomistą i publicystą. Był ministrem w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, doradzał premierom Włodzimierzowi Cimoszewiczowi i Jerzemu Buzkowi

    Rzeczpospolita

  295. jasnaanielka napisał(a):

    No co?.. No co?… chcesz się bić???…
    http://bi.gazeta.pl/im/9/.....21739N.jpg
    Ojej! Jak ON groźnie wygląda!!!

  296. Zdzisław_1 napisał(a):

    Moje uwagi
    do dyskusji o Zw.Zaw. Ja osobiście jestem przeciwnikiem związków bo to sa grupu interesów a nie jakaś struktura broniąca prawa pracownicze>To jest stwór XIX w.
    Znam wypadek z opowiadań kuzynki z Francji, która uczestniczyła w strajku pracowniczym, w pewnej fabryce,chodziło oczywiście o podwyżki.Pracodawca miał zamówieni poważne z ktorego nie mógl sie wywiązać z powodu strajku.Były rozmowy przedstawiona cała sytuacja w zakładzie że grozi plajta zakładowi no i oczywiscie zwolnienia ,bo firma padnie.Jednak pracownicy się nie zgodzili.Wiedzieli że właściciel jest pod ścianą.Przyjęto warunki Zw. ale warunek że zamówienie musi być zrealizowane.Zgodzono się I robota ruszyła (strajk trwał juz dokładnie nie pamiętam ale coś ponad 2 tygodnie)
    Zamówienie zrealizowano,pracownicy dostali podwyżki.I zakład uległ likwidacji.Załoga ponad 200 osób została bez pracy.Kuzynka powiedziała że wyleczyła się ze związków,straciła pracę a jedyna osoba która nic nie ryzykowała to delegat związkowy bo On w tej fabryce nie pracował, we Francji związki mają siedziby na zewnątrz i płace tzw. są chyba płacone ze składek. a pracownicy należą do zwiążków.
    Obecnie na miejscu Fabryki (ktora została zburzona są parkingi.
    Prawdziwy pracodawca dba sam o pracowników bo po to ich szkolił do zawodu by się ich pozbywać
    A u nas związki nie biorą pod uwagę zakładu jako miejsca pracy tylko jako żródło srodków jak będzie kryzyś to Rząd da.
    I dlatego nie traktuje że Soplidarnóść i Stocznia coś nadzwyczajnego zrobiła to zrobili ludzie bo tam związki byly przeciw,a cała Polska popierała te strajki,i dlatego Władz ustąpiła,bo wiedziała że całe społeczeństwo wspiera ten strajk I właśnie ludzie swiatli wykształceni swoim zaangażowaniem i wiedzą wspierali strajk bo wątpię z całym szacunkiem dla Wałęsy gbyby nie doradcy i te tłumy osób przyjeżdżających do Gdańska coś by wskórali .
    W obecnej sytuacji związki to przeżytek i Gdańsk i stocznia jest tylko pamiątką a nie jakas kolebka nowoczesnego Państwa i Społeczeństwa.
    Nie wiem czy wyraziłem swa myśl jasno,ale jak to się mówi nie tędy droga. I Tusk dobrze zrobił przenosząc uroczystość do Krakowa, bo to jest rocznica wolnych wyborów a nie strajku. I przede wszystkim dość szantażów związkowych
    Związki muszą sie wynieść z zakładów pracy i niechsie utrzymują ze składek i ewentualnych dotacji Państwowych a nie być garbem i obciążeniem zakładów pracy
    I wspomniany przykład chyba przez Macka ze wladza powinna sie bać związków (przykład strajku gdańskiego moze to wspominał Glos) nie jest to aktualne w państwie demokratycznym.Sa inne mozliwosci od Sadów pracy komisjie sady polubowne itp
    Pozdrawiam

  297. Zofia napisał(a):

    Głosie,
    z przekory nieco dedykuję Ci dzisiejszy, z 11 maja – wpis „pajaca” Palkota!
    http://palikot.blog.onet.pl
    Prawda, jakie to prymitywne, pajacowate „publiczne wystapienie propagandowe” ?!…..

  298. głos zwykły napisał(a):

    Zdzisławie_1
    ……Myślę, że prezentujesz trochę zbyt radykalne poglądy na rolę związków zawodowych, których sam nie jestem entuzjastą. Zwłaszcza w kontekście ich ambicji politycznych.
    …..Sądy pracy, komisje polubowne nie uchroniły jak dotąd sporej rzeszy pracowników zatrudnionych właśnie w niewielkich, często rodzinnych firmach, nie tylko tych wielkich dystrybucyjnych!, albo z przemysłu lekkiego, przed zwykłym łajdactwem, bo inaczej nie można nazwać praktyki pracodawców, jeśli chodzi o politykę płacową i zasady przestrzegania BHP.
    ….Takie praktyki, które się u nas stosuje to jest rzecz nie do pomyślenia w krajach starej UE!

  299. głos zwykły napisał(a):

    Zofio,
    Ciszę się, że J. Palikot zauważa, że nie to nie wstyd, ale rzecz pożądana, aby polityk cytował poezję, ale trzeba mieć na uwadze u nasz i to, że można i cytować Mickiewicza, albo i Słowackiego.
    I co wtedy?

  300. dark side napisał(a):

    mily glosie,
    zaczne od konca;
    http://kuczyn.com/2009/05/06/krotko-o-moim-blogowaniu/#comment-76177
    .
    przypomniala mi sie opowiesc o dwoch buddach.
    W malej wiosce nad wielka rzeka przyszlo na swiat dwoch braci. Jeden z nich- ciekawy swiata od dziecka tesknie patrzyl w dal za przeplywajacymi statkami. marzyl o opuszczeniu wioski na pokladzie ktoregos z nich. A gdy do wioski zawital wedrowny mistrz brat pedziwiatr zostal jego uczniem i wyruszyl z nim w podroz, by poznawac filozofie, tajemnice natury i inne ludy i kraje.
    Drugi z braci kochal rodzinna okolice. Zamieszkal w domku nad rzeka i zostal przewoznikiem na promie plywajacym z jednego brzegu rzeki na drugi.
    Po wielu latach brat , ktory opuscil wioske zyskal sobie szeroka slawe i uznanie w swiecie, przeszedl wiele poziomow na sciezce do oswiecenia, szeroko zaslynal jako filozof, nauczyciel i lekarz leczacy choroby ducha i ciala. wszedzie witano go z podziwem i szacunkiem. Pewnego razu zawedrowal do rodzinnej wioski, gdzie czekano na niego z hucznym przyjeciem. Przeprawiajac sie promem na druga strone rzeki spotkal swojego brata. Spojrzal mu w oczy i zobaczyl w nich swiat- otwarte wszystkie swiaty. Zrozumial, ze brat osiagnal to, co jemu sie nie udalo. zostal budda- oswieconym. Plywajac swoim promem codziennie wciaz ta sama trasa, patrzac na fale i wciaz ten sam krajobraz w ciszy osiagnal doskonala jednosc i harmonie ze swiatem.
    .
    Dla mnie ta opowiesc przedstawia istote podrozy. Podroz to nie wycieczka krajoznawcza. To cos duzo powazniejszego. Podroz zaczyna sie w sercu od palacego pytania (problemu, idei) dotykajacego istoty (sensu?) bytu i jest jak pielgrzymka do swietego miejsca- sposobem szukania odpowiedzi. Fizyczna odleglosc nie ma znaczenia w podrozy. Jeden z braci odbyl swa zyciowa podroz plywajac z jednego brzegu na drugi przez wiele lat, drugi zas potrzebowal przejechac w tym celu caly swiat. Inni ludzie, kultury, zapachy i dzwieki swiata nie sa celem podrozy. To tylko artefakty.Tak na prawde cala podroz nie tylko zaczyna sie, ale tez konczy w nas i jest w pewnym sensie przemiana- przepoczwarzeniem, na skutek ktorego pozostajemy tym kim bylismy wczesniej, ale jestesmy soba juz nieco inaczej- moze pelniej? Moim zdaniem do takiej idei: podrozy-pielgrzymki odwoluje sie zarowno Herbert jak i Kawafis.
    U Herberta jest jeszcze motyw podazania w dol po korzeniach kultury, jezyka poszukiwanie zapomnianych zrodel mitow, archetypow i religii:
    .
    „milczące inicjacje i niewinne orgie
    przez opuszczone sztolnie mitów i religii
    dotrzecie do nagich bogów bez symboli
    umarłych to jest wiecznych w cieniu swych potworów”
    .
    co najdziwniejsze- poeta te warstwe kulturalna odrzuca, jakby istota bytu byla niemozliwa do uchwycenia za pomoca dostepnych nam srodkow wyrazu.
    .
    „skała która rośnie na morzu nie prosi o nazwę
    a ziemia jest jak niebo
    drogowskazy wiatrów światła wysokie i niskie
    tabliczki w proch się rozpadły”
    .
    Poeta jest bardzo intelektualny :) Dostrzega jak glebokie sa zrodla bytu. nie potrafimy opisac swiata, choc mozemy zrozumiec i poczuc jego istote. umierajac zostawiamy niedokonczone, kalekie slady, po ktorych podazaja inni. my zas jestesmy szczesliwi, gdy uda nam sie osiagnac harmonie- zawrzec pakt po walce.
    .
    Kochany glosie, Rajski ogrod, poswietlany sedes, uroczy biust sprzedawczyni w sklepie miesnym i spokojna zaduma dlugich nawislanskich spacerow to najprawdziwsze drobne radosci. drudki zlota wplecione w barwny kobierzec dni. ciesze sie, ze zycie nie skapi Ci swoich urokow.
    Twoje opowiesci nasuwaja mi mysl o zyciu uporzadkowanym, ktore toczy sie kolem- powtarzalnym rytualem dni codziennych i dni swiatecznych. rytual zmienia sie wraz z porami roku w festiwal zim, wiosen i jesieni.
    Uwielbiam tez Twoje historie erotyczne. Inspiruja moja wyobraznie :) Nigdy nie przypuszczalam na przyklad, ze sklep miesny ze swoimi ladami pelnymi surowych mies i podrobow, indyczych udek i szynek moze mnie w jakikolwiek sposob pociagac:) Teraz, dzieki Tobie chodza mi po glowie obrazy biusciastych sklepowych spetanych petem kielbasy wiejskiej i jedrne polacie schabow i poledwic.
    Gdybym znala stosowny poemat lub limeryk na pewno zacytowalabym go w tym miejscu :))
    .
    Na razie przesylam podziekowanie z wielkim buziakiem :
    http://www.youtube.com/wa.....re=related
    .
    Pisze o tym rowniez po to, bys nie byl bardzo zaskoczony, ze pod niektorymi wzgledami troche odbiegam od normy :)

  301. dark side napisał(a):

    glosie,
    moj wpis adresowany do ciebie oczekuje na zatwierdzenie.
    ds

  302. głos zwykły napisał(a):

    dark side
    To ponów go bez linków, bo mogę się nie doczekać go zanim gospodarz blogu wróci przed moim wyjazdem. Moje obecności tutaj bowiem mogą być intensywne, ale i ograniczone czasowo.

  303. głos zwykły napisał(a):

    …..A ja się np. nie boje narodu, ale wstrętny jest mi pewien kołtuński sposób odwoływania się do wartości narodowych. I niestety nawet nie część, ale większa część naszego społeczeństwa ma owo kołtuństwo we krwi.
    ……Do dziś nie rozumie daleko więcej niż 1/4 narodu, czym i dlaczego racjonalną była polityka ekonomiczna dotycząca transformacji, prywatyzacji etc. Gdzieś na końcu każdej wypowiedzi chyba z 90% moich rozmówców zawsze tkwi epitet: „złodzieje, rozgrabili, zniszczyli, sprzedali”.
    ……W związku z powyższym robi im się szopę medialną anty-kaczą, która powoduje, że sam słaniam się na nogach z nadmiaru jej prymitywizmu i uproszczeń oraz jej jednostronności.

  304. jasnaanielka napisał(a):

    Mój wpis czeka od wczoraj…
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76237

  305. Zofia napisał(a):

    Glosie,
    chciałam Ci zwrócić uwagę, że czytając Palikota trzeba wiedzieć, że Heidegger to nie gatunek piwa. A Szymborska, żyjąca polska noblistka, bardziej jest ceniona zagranicą niż w Polsce i wyżej tam jest stawiana niż Herbert.

  306. miner napisał(a):

    czytając Palikota trzeba wiedzieć, że Heidegger to nie gatunek piwa.
    i chwile wczesniej:
    Problem w tym, że mnie taka demagogia zupełnie nie interesuje. Wolę “Ulissesa”.
    .
    Widzę, że mamy kolejny spektakl pompowania balonika samooceny. Czekam na kolejne spuszczenie powietrza z tego balonika… Ale będzie huk!

  307. jasnaanielka napisał(a):

    No tak….
    „Wbijałam w łeb, jak dziecku
    Po rusku, po niemiecku
    Nie na to jest perfuma byś ją pił, pił pił
    A ty”…. EEE tam……

  308. Zdzisław_1 napisał(a):

    Głosie.
    W małych firmach rodzinnych związków napewno nie ma za to bardzo cżsto pracodawca jest zarazem pracownikiem i nie wyjątkiem jest że Ci pracodawcy,są po imieniu z pracownikami.Czasami się nawet pokłoca ale dochodzą do porozumienia.Albo mam wyjątkowe szczęscie albo może że to prowincja miasto nie duże ponad 50.000 ludności ale nie słyszałem o jakiś szczególnych wypadkach,łamania praw pracowniczych.W wielkich firmach pracownika sie nie widzi jest tlumem a w małych żyją życiem pracownika i pracodawcy.Pracownicy widzą czy firma jest na szczycie czy jest żle.
    Związki śa przeżytkiem. a nie odniosleś się zupelnie do pasożytnictwa związków w Firmach tylko zauważyłęś pracodawców łamiących prawo podkreślam jezeli lamie prawo odpowiada.
    Pozdrawiam

  309. Zofia napisał(a):

    Miner,
    nie wiedziałam, że czytanie Joyce’a i znajomość filozofów, choćby z nazwiska, należy w PiS – jak grillowanie, do zajęć ekskluzywnych najbogatszych elit i jest „nadymaniem balonika samooceny”.
    Sam przyznajesz takimi stwierdzeniami – że czytanie Palikota jest dla PiS trudne i mało zrozumiale.
    No cóż, cudza ocena mojej osoby mało mnie interesuje.
    Poza tym, mimo wszystko, zdecydowanie wolę czytać „Ulissesa” i studiować Heideggera, niż czytać to co stworzył w willi klarysowskiej prezes PiS.
    Prawo wyboru, Kochanieńki to przywilej ludzi wolnych.
    Przypominam,
    jeśli o tym nie wiesz i nie doświadczyłeś przywileju bycia wolnym człowiekiem.

  310. miner napisał(a):

    I znowu o PiSie :)
    Wszystko ci sie kojarzy z jednym…

  311. dark side napisał(a):

    prosze bardzo glosie.
    .

    mily glosie,
    zaczne od konca;
    tu byl „link1″ :)
    .
    przypomniala mi sie opowiesc o dwoch buddach.
    W malej wiosce nad wielka rzeka przyszlo na swiat dwoch braci. Jeden z nich- ciekawy swiata od dziecka tesknie patrzyl w dal za przeplywajacymi statkami. marzyl o opuszczeniu wioski na pokladzie ktoregos z nich. A gdy do wioski zawital wedrowny mistrz brat pedziwiatr zostal jego uczniem i wyruszyl z nim w podroz, by poznawac filozofie, tajemnice natury i inne ludy i kraje.
    Drugi z braci kochal rodzinna okolice. Zamieszkal w domku nad rzeka i zostal przewoznikiem na promie plywajacym z jednego brzegu rzeki na drugi.
    Po wielu latach brat , ktory opuscil wioske zyskal sobie szeroka slawe i uznanie w swiecie, przeszedl wiele poziomow na sciezce do oswiecenia, szeroko zaslynal jako filozof, nauczyciel i lekarz leczacy choroby ducha i ciala. wszedzie witano go z podziwem i szacunkiem. Pewnego razu zawedrowal do rodzinnej wioski, gdzie czekano na niego z hucznym przyjeciem. Przeprawiajac sie promem na druga strone rzeki spotkal swojego brata. Spojrzal mu w oczy i zobaczyl w nich swiat- otwarte wszystkie swiaty. Zrozumial, ze brat osiagnal to, co jemu sie nie udalo. zostal budda- oswieconym. Plywajac swoim promem codziennie wciaz ta sama trasa, patrzac na fale i wciaz ten sam krajobraz w ciszy osiagnal doskonala jednosc i harmonie ze swiatem.
    .
    Dla mnie ta opowiesc przedstawia istote podrozy. Podroz to nie wycieczka krajoznawcza. To cos duzo powazniejszego. Podroz zaczyna sie w sercu od palacego pytania (problemu, idei) dotykajacego istoty (sensu?) bytu i jest jak pielgrzymka do swietego miejsca- sposobem szukania odpowiedzi. Fizyczna odleglosc nie ma znaczenia w podrozy. Jeden z braci odbyl swa zyciowa podroz plywajac z jednego brzegu na drugi przez wiele lat, drugi zas potrzebowal przejechac w tym celu caly swiat. Inni ludzie, kultury, zapachy i dzwieki swiata nie sa celem podrozy. To tylko artefakty.Tak na prawde cala podroz nie tylko zaczyna sie, ale tez konczy w nas i jest w pewnym sensie przemiana- przepoczwarzeniem, na skutek ktorego pozostajemy tym kim bylismy wczesniej, ale jestesmy soba juz nieco inaczej- moze pelniej? Moim zdaniem do takiej idei: podrozy-pielgrzymki odwoluje sie zarowno Herbert jak i Kawafis.
    U Herberta jest jeszcze motyw podazania w dol po korzeniach kultury, jezyka poszukiwanie zapomnianych zrodel mitow, archetypow i religii:
    .
    “milczące inicjacje i niewinne orgie
    przez opuszczone sztolnie mitów i religii
    dotrzecie do nagich bogów bez symboli
    umarłych to jest wiecznych w cieniu swych potworów”
    .
    co najdziwniejsze- poeta te warstwe kulturalna odrzuca, jakby istota bytu byla niemozliwa do uchwycenia za pomoca dostepnych nam srodkow wyrazu.
    .
    “skała która rośnie na morzu nie prosi o nazwę
    a ziemia jest jak niebo
    drogowskazy wiatrów światła wysokie i niskie
    tabliczki w proch się rozpadły”
    .
    Poeta jest bardzo intelektualny :) Dostrzega jak glebokie sa zrodla bytu. nie potrafimy opisac swiata, choc mozemy zrozumiec i poczuc jego istote. umierajac zostawiamy niedokonczone, kalekie slady, po ktorych podazaja inni. my zas jestesmy szczesliwi, gdy uda nam sie osiagnac harmonie- zawrzec pakt po walce.
    .
    Kochany glosie, Rajski ogrod, poswietlany sedes, uroczy biust sprzedawczyni w sklepie miesnym i spokojna zaduma dlugich nawislanskich spacerow to najprawdziwsze drobne radosci. drudki zlota wplecione w barwny kobierzec dni. ciesze sie, ze zycie nie skapi Ci swoich urokow.
    Twoje opowiesci nasuwaja mi mysl o zyciu uporzadkowanym, ktore toczy sie kolem- powtarzalnym rytualem dni codziennych i dni swiatecznych. rytual zmienia sie wraz z porami roku w festiwal zim, wiosen i jesieni.
    Uwielbiam tez Twoje historie erotyczne. Inspiruja moja wyobraznie :) Nigdy nie przypuszczalam na przyklad, ze sklep miesny ze swoimi ladami pelnymi surowych mies i podrobow, indyczych udek i szynek moze mnie w jakikolwiek sposob pociagac:) Teraz, dzieki Tobie chodza mi po glowie obrazy biusciastych sklepowych spetanych petem kielbasy wiejskiej i jedrne polacie schabow i poledwic.
    Gdybym znala stosowny poemat lub limeryk na pewno zacytowalabym go w tym miejscu :))
    .
    tu link 2 z wielkim buziakiem :)
    .
    Pisze o tym rowniez po to, bys nie byl bardzo zaskoczony, ze pod niektorymi wzgledami troche odbiegam od normy :)

  312. narciarz2 napisał(a):

    Wszystko ci sie kojarzy z jednym…
    Zauwazylem, ze miner na ogol stosuje ciagle taka sama taktyke robienia zadymy na tym blogu. Miner wpada tu na chwile i gryzie Zofie po nogach, wzglednie szarpie za spodnice (niepotrz. skreslic). Zofia zaczyna sie opedzac. Miner zaczyna naszczekiwac „wszystko ci sie kojarzy”, „mamy kolejny spektakl „, albo cos podobnego. Zofia, gleboko urazona, choc stara sie tego nie pokazywac, zaczyna odszczekiwac minerowi, co takowy oczywiscie wykorzystuje do dalszego naszczekiwania. Po jakims czasie wymiany takich grzecznosci miner, syt chwaly i zwyciestwa, oddala sie w krzaki. Na blogu jest troche spokoju do nastepnego razu.
    .
    Tak wyglada walka polityczna a’ la Kurski. Przewidywalna. Za to wlasnie PiS wyplaca honoraria.
    .
    Zofii radzilbym, zeby nie reagowala. Jednak z dlugotrwalej obserwacji zjawiska wynika, ze Zofia nie potrafi kontrolowac swoich reakcji na zaczepki. Zaczepiona, odpowiada. Tego wlasnie uzywa miner do rozpoczynania kolejnej zadymy.

  313. narciarz2 napisał(a):

    Kochany glosie, Rajski ogrod, poswietlany sedes, uroczy biust sprzedawczyni … Twoje opowiesci nasuwaja mi mysl o zyciu uporzadkowanym, … Uwielbiam tez Twoje historie erotyczne. Inspiruja moja wyobraznie
    .
    Jak niektorzy pewnie zauwazyli, moja zelazna logika rzadko sie myli. Wiec ufam, ze nie myli sie takze tym razem. Przenikliwym okiem mojej wyobrazni widze slub na blogu. Dlatego juz dzis skladam Panstwu Mlodym, czyli Dark Side oraz Glosowi, zyczenia dlugich lat zycia w szczesciu, zdrowiu, oraz w zgodzie malzenskiej i politycznej. Zeby Wam sie dobrze dzialo na barwnym kobiercu dni utkanym przez Dark Side, oraz na poswietlanym sedesie zapobiegliwie przygotowanym przez Pana Mlodego!

  314. Zofia napisał(a):

    Ależ Narciarzu,
    tym razem mam zupełnie co innego w kręgu zainteresowań niż Miner. Przez grzeczność odszczeknęłam kurtuazyjnie na zaczepkę, żeby nie poczuł się ignorowany tak zupełnie.
    Ale zapewniam Cie, że do poziomu „zielonych tabletek” tym razem nie dojdzie.
    W jednym się mylisz, nie jestem urażona, ani głęboko ani lekko, bowiem w rzeczy samej sprawa dot. posła Palikota, a jemu takie warkoty Minera, jawią się jak anielskie pienia.
    Im więcej, tym le[piej.
    Dla mnie Miner jest tak monotematyczny, że nudzi.
    Może sobie urządzać zadymy ile wlezie.
    Przecież on nic innego na tym blogu nie potrafi.

  315. dark side napisał(a):

    drogi narciarzu,
    rozbawiles mnie, choc chyba nieco zbyt pochopnie zlaczyles nas wezlem malzenskim :)))
    z pewnoscia wiesz, ze w romansach jak w sztuce jedno niekoniecznie wynika z drugiego, a 2+2 moze byc kazda liczba z wyjatkiem 4 (to z Picassa). Happy end-y sa zwykle poprzedzone licznymi turbulencjami i glwaltownymi zwrotami akcji :)
    pozdrawiam,

  316. Ewa-Joanna napisał(a):

    Narciarzowi logika, a mnie intuicja podpowiada to samo juz od dawna :)
    Ha! Lubie romanse ;)

  317. Torlin napisał(a):

    Narciarzu, jesteś już od dawna w tym blogu, tak jak i ja i świetnie wiesz, jak niektórzy dyskutanci odpowiadają. Na Minera trzeba chuchać i dmuchać jak na najcenniejszą roślinkę, przedstawia już wymierający gatunek. Nie dokuczaj mu.

  318. Zofia napisał(a):

    Torlinie,
    święte słowa!

  319. Zdzisław_1 napisał(a):

    Głosie
    Oto link o związkach warto przeczytać
    http://www.tvn24.pl/-1,15.....omosc.html
    W jednej spółce weglowej jest 240 pracowników Związkowych
    czy nie dlatego płacimy więcej za węgiel?
    Pozdrawiam

  320. Buraków napisał(a):

    Ewo-j, narciarzu,

    Glos i Dark. O czym wy, kochaniency? Sluby, romanse. A posrodku sedes..
    Inaczej to zostalo przez Patrycje ujete i to wiele dawniej niz Ewie sie to zdarzylo
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76135
    .
    Co z ‘wpisem nowym’ czyli wrzuta glosowa Gospodarza z Rzeczpospolitej? Rozumiem, ze glos tam posrednio moze cos i wyjakal na ten temat. Moze i inni choc trudno zauwazyc. Ale tak naprawde to bokami ludzie poszli kolo tej wrzuty.
    Mnie bajka o Janicku sie przypomina. Ja nic, ku..a, dostrzec w tym nie moge..

  321. narciarz2 napisał(a):

    Happy end-y sa zwykle poprzedzone licznymi turbulencjami i gwaltownymi zwrotami akcji
    Dark, szczegoly pozostaną Waszą słodką tajemnicą. To oczywista oczywistosc, ze niejeden latający talerz pofrunie od Ciebie w kierunku Głosa, zas gwałtowne zwroty akcji będa nastepowały na podgrzewanym tronie z katapultą. Ani ja, ani nikt inny nie zechce stac na trasie latających talerzy. Ale wszyscy mamy nadzieję, ze związek będzie nie tylko burzliwy, ale takze rownie udany, jak związek Zbyszka z Jagienką. Zastępy i druzyny obroncow Ojczyzny narodzą się w Leoncinie.
    .
    Czytajac Wasze teksty widzę mocne podstawy. Twoje zycie to jest podroz po barwnym kobiercu dni. Jego zycie jest mocno zakotwiczone. Twoim teatrem jest cały swiat. Jego teatrem jest podwarszawska miejscowosc. Ty jestes swiatowa, on jest prowincjonalny. Ty widzisz i przezywasz kazdą ludzką krzywdę. On podpala łąki i dziwi sie, ze ogien przez niego wzniecony moze skrzywdzic zywe istoty. Ty starasz się naprawic swiat. On zajmuje sie podgrzewanym sedesem. Wydawałoby sie, ze jestescie rozni, jak ogien i woda. A jednak, własnie w takich przeciwienstwach jest gwarancja powodzenia. Ty potrzebujesz kotwicy, zeby przestac miotac się po swiecie. On potrzebuje zagla, aby wypłynąc z ciasnego podwarszawskiego bajorka. A czymze jest statek, jak nie połączeniem zagla i kotwicy? Bez zagla okręt nie popłynie, zas bez kotwicy rozbije się na najblizszej rafie. I zagiel, i kotwica są potrzebne w podrozy. A czymze jest zycie, jesli nie podrozą po bezkresnym kobiercu dni?
    .
    Płyncie razem i bądzcie szczęsliwi!

  322. Zofia napisał(a):

    Drogi Minerze,
    Dostałam kiedyś, od kogoś pocztą elektroniczną uroczy pokaz slajdów (nie wiem, jak je udostępnić w necie) pt. „Żyj długo i szczęśliwie” z 40-ma maksymami, sądzę, że to dorobek myśli z Dalekiego Wschodu.
    Są aktualne do dzisiaj i przydatne.
    Kilka z nich są mi szczególnie bliskie, wykorzystuję je odkąd pamiętam w codziennej praktyce życia.
    Dlatego Drogi Minerze,
    Przytaczam zasady, jakie wyznaje na ich podstawie, byś nie tracił czas nadaremno wobec mnie:
    1. Nie tracę swego drogocennego czasu na plotki i rzeczy z przeszłości, negatywne myślenie i sprawy poza moją kontrolą. Lepiej skierować swą pozytywna energie w kierunku pozytywnej teraźniejszości.
    2. Jestem pogodzona się ze swoją przeszłością, w ten sposób nie niszczę teraźniejszości.
    3. Najlepsza jest jednak przyszłość.
    4. Życie jest zbyt krótkie, aby tracić je na nienawiść do kogokolwiek.
    5. Zazdrość jest dla mnie stratą czasu. Mam wszystko już, co jest potrzebne.
    6. Nie staram się dowiadywać, co inni myślą o mnie.
    7. Nie jest zbyt dla mnie ważne czy sytuacja jest dobra lub zła. Ona się zmieni.
    8. Mam pełną świadomość, że nie kontroluję wszystkiego, co wokół mnie zdarza się, ale tylko to, co z tym dalej sama robię.
    9. Nie traktuję siebie zbyt serio, przecież nikt mnie tak nie traktuje.
    10. Nie muszę zgadzać się w każdej dyskusji, Wystarczy, że przyznam, iż się nie zgadzam. Słucham i uczę się.
    11. Nie porównuję swego życia z innymi. Nie wyobrażam sobie, jaka drogę przeszli w swoim życiu.
    12. Nikt nie zabiega o moje szczęście z wyjątkiem mnie samej.
    13. Doceniam swoje ciało i korzystam z niego.
    14. Uprawiam sex pełnią swojej osobowości.
    15. Staram się odrzucać ze swego otoczenia wszelkie rzeczy, które nie są użyteczne lub piękne.
    16. Korzystam z podróży i jeśli tylko mam okazję to wyciągam z niej jak najwięcej korzyści dla siebie.
    Jest jeszcze sporo innych maksym i rad, które także się sprawdzają, jak spacery, słuchanie muzyki jako relaksu dla psychiki, czy kilkanaście minut dziennie kompletnej alienacji i wyciszania się.
    Wszystko sprowadza się do jednego stwierdzenia – masz jedno życie, nikt za ciebie go nie przeżyje, więc żyj długo i szczęśliwie w harmonii ze sobą, jako człowiek wolny i niezależny. Kultywuj przyjaźnie, kochaj ludzi i naturę a przede – wszystkim siebie samą.
    Może to kosmiczny egocentryzm, ale to moje życie i moje poczucie szczęścia.
    A nie innych ludzi.

  323. Zofia napisał(a):

    Narciarzu,
    aktorze blogowego Harlekin’a!
    Masz u mnie Pilitzera, zwłaszcza za symbioz żagla z kotwicą!

  324. Buraków napisał(a):

    Narciarz marnieje z zazdrosci, Zofio, ot co. Bo to on byl najsampierw, jakis czas temu, co zaczal tokowac Dark. Przypomnialo mi sie w koncu.
    .
    Symbol zagla z kotwica jednak rzeczywiscie swietny. Inni by pewnie siegali po Ying i Yang. Z dodatkiem Twins, zeby na grunt nasz przeniesc. Tu link stosowny
    http://www.youtube.com/wa.....DOC7JRDzYI
    .
    Bez blizniakow nie masz burakow, mawiaja w naszej rodzinie. Choc my niczym nie rzadzimy i do PiS-u tez nie nalezymy.
    .
    Symbol kija i marchewki tez by sie tu moze nadal. Z naciskiem na te druga? Przypominam jednak, ze Patrycja najcelniej, moim zdaniem, wczula sie w te stosunki zawiazujace sie na polanie.

  325. maciek.g napisał(a):

    Zdzisławie
    o tych związkach to nie ja.
    Ja mam absolutnie negatywne zdanie o nich i parę razy obserwowałem jak rozwalali zakłady.

  326. Zdzisław_1 napisał(a):

    Maciek
    Masz rację ja mam dobrą pamięć tylko krótką, to prawdopodobnie Głos,porównywał obecne związki i ich zadymy do wystąpień robotników w *) r i jak czuła sie Wladza wtedy i teraz. A poza tym mamy zbliżone poglądy na wspólczesność i politykę.
    Pozdrawiam Cię

  327. Patrycja_Zab napisał(a):

    No, w koncu pojechali. Te stoleczne wizyty. Niby milo, urozmaicenie, nocne Polakow rozmowy i takie tam. Ale ile trzeba sie natanczyc zeby nakarmic drogie grono to tylko podloga kuchenna rozumie. Ale stenty nie puscily i to sie liczy najbardziej. Rozmowy w dwoch jezykach naraz nie kazdemu dobrze sluza. Moj pan jednak zniosl wszystko po mesku i nawet kilka nowych slowek polskich trafilo mu do zasobow. Bedziemy jeszcze czesciej mowili ze soba teraz half na pol po polsku. Jak, nie przymierzajac, Potato.
    .
    Panie Buraków, moj drogi. Ja tam troche naswintuszylam, w tej mojej uwadze o glosie i Dark. Ciesze sie, ze nikt, jak sie domyslam, nie skojarzyl brzydko tego eat my meat. No to i dobrze. Bo by i mnie zaczeto od chamow tu piescic. Jak kiedys pana niektore nieobecne teraz charaktery nazywaly, o ile dobrze pamietam. Takie uwagi, raz rzucone, wrzynaja sie w pamiec.
    .
    A nawet i zasugerowac czlowieka potrafia. Ale nie mnie! Ja doceniam panska inteligencje od samego poczatku. To ostatnie wasze z Zofia wykonczenie tematu wojny gruzinskiej to byl prawdziwy majstersztyk. Bo gdyby nie wasze ujecie tematu to niektorzy zaczeliby juz maszerowac kaczym goose step, zeby przyjsc w sukurs Saakaszwilemu! To tak jakby w odpowiedzi na panskie wczesniejsze zapytanie co sie z tematem tej wojny stalo. To pan do spolki z nasza encyklopedia chodzaca wdeptal ten temat gdzie trzeba.
    .
    O tym kiju i marchewce to pan chyba tez swintuszy, czy nie tak? A moze to tylko mnie same glupoty sie trzymaja?

  328. Patrycja_Zab napisał(a):

    No, w koncu pojechali. Te stoleczne wizyty. Niby milo, urozmaicenie, nocne Polakow rozmowy i takie tam. Ale ile trzeba sie natanczyc zeby nakarmic drogie grono to tylko podloga kuchenna rozumie. Ale stenty nie puscily i to sie liczy najbardziej. Rozmowy w dwoch jezykach naraz nie kazdemu dobrze sluza. Moj pan jednak zniosl wszystko po mesku i nawet kilka nowych slowek polskich trafilo mu do zasobow. Bedziemy jeszcze czesciej mowili ze soba teraz half na pol po polsku. Jak, nie przymierzajac, Potato.
    .
    Panie Buraków, moj drogi. Ja tam troche naswintuszylam, w tej mojej uwadze o glosie i Dark. Ciesze sie, ze nikt, jak sie domyslam, nie skojarzyl brzydko tego eat my meat. No to i dobrze. Bo by i mnie zaczeto od chamow tu piescic. Jak kiedys pana niektore nieobecne teraz charaktery nazywaly, o ile dobrze pamietam. Takie uwagi, raz rzucone, wrzynaja sie w pamiec.
    .
    A nawet i zasugerowac czlowieka potrafia. Ale nie mnie! Ja doceniam panska inteligencje od samego poczatku. To ostatnie wasze z Zofia wykonczenie tematu wojny gruzinskiej to byl prawdziwy majstersztyk. Bo gdyby nie wasze ujecie tematu to niektorzy zaczeliby juz maszerowac kaczym goose step, zeby przyjsc w sukurs Saakaszwilemu! To tak jakby w odpowiedzi na panskie wczesniejsze zapytanie co sie z tematem tej wojny stalo. To pan do spolki z nasza encyklopedia chodzaca wdeptal ten temat gdzie trzeba.
    .
    O tym kiju i marchewce to pan chyba tez swintuszy, czy nie tak? A moze to tylko mnie same glupoty sie trzymaja?

  329. głos zwykły napisał(a):

    dark side,
    ……Dziękuje za uroczy wpis, bardzo mi się podobał. Ha, nasza wzajemna sympatia oparta na pewnych kontrastach jednak jest przepleciona poczuciem harmonii i humoru, co może i dobrze nam rokuje na przyszłość :).
    …..W każdym razie wiedz, że w przerwach pomiędzy nabywaniem mądrości życiowej na swojej przeprawie, nie cofnę się przed sumiennym wypełnianiem, nawet wiele razy dziennie, wszelkich powinności, jakie mężczyzna ma wobec kobiety.
    …..W związku z powyższym uprzejmie informuje, także i moich drogich blogowych przyjaciół, iż w miarę postępu naszego romansu będziemy informować was o naszych dalszych planach życiowych, a zaproszeni goście z bliska i daleka będą mogli skorzystać także i z podświetlanej deski, która niejako stała się ważnym punktem odniesienia dla rozważań Narciarza2.
    ….Zapewniam także wszystkich że prowincjonalne bajorko, czy też przeprawa przez rzekę może jednak dawać asumpt do doskonałości.

  330. głos zwykły napisał(a):

    Zdzisławie_1
    Ową paralelę na temat strajków przeciągnęła Zofia.

  331. narciarz2 napisał(a):

    Bardzo ciekawy wpis Azraela na temat grzebania przy Konstytucji. Dopiero teraz przeczytalem. Dobrze, ze istnieje ktos taki jak Azrael.
    http://azraelk.wordpress......nstytucji/

  332. narciarz2 napisał(a):

    Mam u Zofii Pilitzera za symbioze żagla z kotwicą…. Zofio, ja wolalbym Pilznera, zeby sie upic z zalu za utraconą Dark Side!

  333. głos zwykły napisał(a):

    Zdzisławie_1
    ……Nie zauważyłem pasożytnictwa związków zawodowych, gdyż jest ono znane mi głównie z relacji osób trzecich, dodać jednak muszę relacji wiarygodnych, zaś zachowania się pracodawców w zakładach pracy, gdzie nie ma związków zawodowych znam z własnej praktyki.
    W szczególności często i od dawna spotykam się z przypadkami wypłacania pracownikom legalnie części pensji, a nielegalnie drugiej części. W niektórych działach gospodarki, jak np. w budownictwie, gdzie praca ma charakter sezonowy spotykam ludzi szczególnie zaniedbanych, obciążonych różnymi patologiami, a przy tym utrzymujących wielodzietne rodziny i żyjących po części dzięki pomocy społecznej. Niestety problem zaniedbania objawiający się w tym, że oni nie korzystają z odpowiedniej ochrony przed wypadkami w pracy, ani z odpowiednich świadczeń służby zdrowia nie ogranicza się do jednej branży, ale dotyka dużej ilości pracowników w różnych branżach. Spotykałem także ludzie z młodego pokolenia, którzy na tyle byli upośledzeni, że nie byli nad morzem, albo w górach – nie korzystali z wczasów pracowniczych, bo ich nie było stać na to. To są grupy zawodowe, gdzie za stosunkowo wysokie zarobki uznaje się kwoty rzędu 2 tys. złotych brutto. Ja przykładowo aby zarobić 2 tys. złotych pracuje około cztery godziny, a oni pracują w wymiarze ponad jeden pełny etat miesięcznie.
    …..Mam trochę inny pogląd niż Pan Waldemar Kuczyński na temat podziału, który faktycznie zarysował się od początku transformacji gospodarczej. Oceniam, iż grupa wyborców liberalnej koncepcji Polski, takiej jaka była od początku budowana jest stosunkowo niewielka. Przytłaczająca większość społeczeństwa natomiast jest narodowa, zamknięta, dość ksenofobiczna, nietolerancyjna, roszczeniowa, skłonna do insynuacji, katolicka i irracjonalna.
    …..Dlatego też rozumiem dlaczego środowisku GW przez lata zależało na stworzeniu jakieś nowoczesnej lewicowej opcji.
    Niestety ze względu na zdominowanie lewicy przez starych towarzyszy, czy młody narybek, ale wyrastający z starych układów komunistycznych i ich ambicje odbicia władzy dla siebie, jak wszyscy wiemy plan ten się nie udał. Ale na Marksa i Engelsa! to jest w naszych społeczeństwie margines! A nie tak jak chce Pan Waldemar mainstream.
    …..Główny nurt naszego społeczeństwa jest potencjalnym klientem prawicy, konserwy, religii. Ten nurt narzucił swoje wartości innym. Żyjemy dziś faktycznie już w kraju fundamentalizmu religijnego i sojuszu ołtarza z tronem. To właśnie do niego nie przestaje się uśmiechać cały czas Kaczyński i jego brat. Całe szczęście leży tylko w tym, że oni jak podobno mawiał T. Mazowiecki” wszystko umją spieprzyć. także swoje polityczne szanse na uzyskanie pełni władzy politycznej.

  334. Bars napisał(a):

    Ponieważ już wczoraj ujawniłem się jako czytacz państwa blogowych wpisów, to pozwolę sobie wyjaśnić co następuje:
    Pani Patrycjo –
    doskonale znam znaczenie i pochodzenie zwrotu „eat my meat”. Nie jestem pewien, czy pani sama zdaje sobie sprawę z rzeczywistego znaczenia tego zwrotu i odniesień których dotyczy , a jeśli tak to jest mi bardzo przykro, że usłyszałem to na tym blogu i ze spotkała mnie niemiła konieczność wytłumaczenia tego mojej mamie. Szczerze przyznaję, że jestem wyjątkowo zniesmaczony. Mama zareagowała na to szokiem. To typowa reakcja mojej niedostosowanej mamy, ktora wobec wulgarności i chamstwa staje bezradna. Niedawno calkiem była
    bardzo zdziwiona oskarżeniami o przeklinanie na blogu. Na szczęście oskarżyciel podał link z którego wynikało czarno na białym, że wykropkowane przez mamę słowo „pieprzyć” on sam uznał za podobny do niego w brzmieniu gruby wulgaryzm. tamto przykre zajście mogłem tylko skwitować znanym powiedzeniem, że każdy sądzi według siebie.
    Potomek.

  335. głos zwykły napisał(a):

    Narciarzu2
    Nie rozpaczaj, bowiem nie można utracić, tego czego się nigdy nie miało :D

  336. głos zwykły napisał(a):

    Witaj Potomku!
    ….Pomijając postać Patrycji_Ząb, która najwyraźniej przejawia bardzo męskie zainteresowanie stronami, które zazwyczaj odwiedzają mężczyźni, powinieneś wziąć poprawkę na różnicę pokoleniową pomiędzy swoją mamą, a kobietami z młodszego pokolenia.
    ….Kobiety młodszego pokolenia są w zachowaniach swych nieco zmaskulinizowane, wdzierają się swoimi emocjami, wyrażeniami, stylem bycia, potrzebami i ambicjami w obszary typowo męskie. Niekoniecznie oznacza to, że obniżają one swoje loty, często bywa, że inaczej nimi sterują.

  337. Zofia napisał(a):

    Narciarzu,
    pilznerka masz obok Pulitzerka, jako uzupełnienie.
    Z Tobą Narciarzu, jak z pewnym moim kolegą,
    co to:
    Wyznał pewnej milej panience,
    żę jej nie może kochać więcej.
    Lecz zapomniał powiedzieć jej,
    że nie zamierza kochać mniej.

    *
    A potem dodał mi szeptem na ucho:
    Poznałem niebogę,
    utknęłem na rafie.
    Żyć bez niej nie mogę
    a z nią – nie potrafię.

    *
    Ja mu na to, z lekka złośliwie:
    Dziwny z Ciebie człowiek
    Nie będąc Szkotem
    zmieniasz spódniczki,
    gdy masz ochotę.

    * Finał opowiastki jest taki:
    Gdy wreszcie poukładał swoje plany
    on już z całkiem w inne był zakochany.

    *
    Tak więc, Drogi Torlinie:
    Strata w miłości splata się z zyskiem.
    Bo Eros zawsze utrafi w sedno:
    Najpierw dla jednej rzucasz wszystkie,
    a potem dla wszystkich, rzuca się jedną”.

  338. narciarz2 napisał(a):

    Zofio,
    czy Torlin tez padł ofiarą Ciemnej i Magicznej Mocy, ktora gosci na tym blogu? (Ty, co się włóczysz po nocach! — jak spiewał Chyła.)

  339. narciarz2 napisał(a):

    Potomku:
    Wytlumacz prosze swojej Mamie, ze Amerykanie to narod pozbawiony subtelnosci, a juz zwlaszcza Amerykanie z Jackowa. Od nich najlepiej trzymac sie z daleka.

  340. dark side napisał(a):

    Narciarzu mily,
    Twoja rozpacz jest irracjonalna. Wszak sam wlasnymi palcami na klawiaturze wydales mnie za glosa trzy godziny temu :)) Twoja okretowa metafora jest wprost doskonala, prawie dalam sie przekonac :). wbrew temu, co niektorzy twierdza masz dusze poety. jestes tez madrym i wielkodusznym facetem. I dowcipnym.
    .
    swoja droga nie sadzilam ,ze ja i glos mamy tak liczne grono kibicow naszego romansu z deska w tle :) serdecznie pozdrawiam wszystkich. cale szczescie glos zdazyl na czas podniesc standard sanitarny swojej posiadlosci :)
    .
    Zmieniajac temat- jeden z moich ulubiencow- slawoj zizek jest w Polsce i bedzie mial w najblizszych dniach serie spotkan i wykladow pod haslem:
    „Od tragedii do komedii, czyli co wydarzyło się w pierwszej dekadzie XXI wieku?”
    http://www.krytykapolityc.....-id-1.html
    bardzo chcialabym wziasc udzial w ktoryms ze spotkan- spotkac Zizka to jak spotkac le Corbusiera albo Freuda :) zywa legenda :) mam nadzieje, ze ktos mi nagra lub stresci.

  341. narciarz2 napisał(a):

    Glosie,
    czy musze Ci tlumaczyc, ze my subtelni mezczyzni najpierw w wyobrazni wylatujemy ponad poziomy, a potem cierpimy za miliony na sama mysl o stracie?

  342. Zofia napisał(a):

    Narciarzu,
    to było w CAŁOŚCI do i dla Ciebie!!!
    W kocowym wierszyku się pomyliłam w Adresacie.
    Wybaczycie Panowie?
    Torlinowi,
    skrobnę przy okazji coś ekstra.
    Serdeczności.

  343. narciarz2 napisał(a):

    Dark:
    dziekuje Ci za mile slowa. Moja proznosc czuje sie tak polechtana, ze postaram sie udowodnic, ze jestem takze prorokiem. Oto moje proroctwo: gdzies tak w okolicach zimy (zaleznie od kalendarza wyborczego) Prezydent Lech Kaczynski bedzie ciezko chory. Tak ciezko, ze bedzie sie czul zmuszonym zrezygnowac z kandydowania. W tej trudnej dla kraju sytuacji Prezes Jaroslaw pospieszy na odsiecz i zglosi swoja kandydature na Prezydenta.
    .
    Moje proroctwo bierze sie z poglosek o opadajacych slupkach, oraz na tej prostej obserwacji, ze na skutek operacji urwania cojonnes, ktora kunsztownie przeprowadzil Prezes, w PiSie nie ma zadnego liczacego sie kandydata poza sama Jego Wysokoscia Prezesem. W tej sytuacji jedynie Jego Wysokosc moze kandydowac, skoro Bratu opadlo ponizej progu wybieralnosci.
    .
    Co wiecej, nawet gdyby jakikolwiek kandydat byl, to i tak jedynymi kandydatami do przyjecia przez Prezesa jest albo on sam, albo jego Brat. Jest tak dlatego, ze jedynie Prezes albo Brat moga byc lojalni i posluszni w stopniu wymaganym przez Prezesa. Kazdy inny kandydat PiSu, gdy tylko zostanie prezydentem, z mocy urzedu zdobedzie stopien niezaleznosci od Prezesa, ktory dla takowego bedzie nie do przyjecia. W oczach Prezesa zaden przyjaciel ani sojusznik nie jest wystarczajaco lojalny, co przecwiczylismy na przykladach v-ce prezesow PiSu, jak rowniez na przykladzie ministra Kaczmarka. Prezes moze ufac jedynie sobie albo Bratu. A skoro Bratu opadaja slupki, to pozostaje jedynie Prezes.
    .
    Tak wiec niesmialo zglaszam proroctwo: za kilka miesiecy nastapi manewr zwany roszada. Plan Prezesa bedzie taki, ze po wybraniu Prezesa prezydentem Brat ozdrowieje i zastapi Prezesa na stanowisku Prezesa. W ten sposob Prezes zdobylby urzad prezydenta, zas PiS w dalszym ciagu pozostalby pod jego kontrola. Proste jak drut. Za jakis czas przekonamy sie, czy prawdziwe.

  344. dark side napisał(a):

    narciarzu,
    jest pewien szkopul- slupki pokazujace popularnosc Prezesa sa znacznie ponizej Prezydenta :) glownie dlatego zreszta mamy to co mamy.

  345. Zofia napisał(a):

    Podsyłam coś, co zdziwi może.
    *
    Centrum Projektów Europejskich poszukuje kandydatów/kandydatki na stanowisko: Specjalisty ds. Programowania i Zarządzania Projektami Infrastrukturalnymi do pracy we Wspólnym Sekretariacie Technicznym (WST) Programu Sąsiedztwa Polska – Białoruś – Ukraina 2007 -2013.
    Centrum Projektów Europejskich poszukuje kandydatów/kandydatki na stanowisko:
    Specjalisty ds. Programowania i Zarządzania Projektami Infrastrukturalnymi
    do pracy we Wspólnym Sekretariacie Technicznym (WST) Programu Sąsiedztwa Polska – Białoruś – Ukraina 2007 -2013.
    Obowiązki na stanowisku Specjalisty ds. Programowania i Zarządzania Projektami:
    Pracownik będzie odpowiedzialny za codzienny kontakt z wnioskodawcami Programu m.in. informowanie i wspieranie potencjalnych wnioskodawców, doradztwo i szkolenie wnioskodawców w trakcie procesu naboru projektów oraz promocję Programu.
    Przykładowe zadania na stanowisku Specjalisty ds. Programowania i Zarządzania Projektami:
    1.
    Współpraca z instytucjami z Polski, Białorusi i Ukrainy w zakresie wdrażania Programu Współpracy Transgranicznej Polska-Białoruś–Ukraina 2007-2013;
    2.
    Opracowywanie dokumentów dotyczących naboru wniosków i wdrażania Programu – z uwzględnieniem specyfiki projektów infrastrukturalnych;
    3.
    Informowanie, organizowanie i prowadzenie szkoleń, warsztatów i spotkań dla potencjalnych wnioskodawców (partnerów wiodących) i pozostałych partnerów projektów;
    4.
    Przygotowanie naborów wniosków, przeprowadzanie oceny formalnej oraz merytorycznej wniosków o ww. specyfice;
    5.
    Przygotowywanie umów o dofinansowanie;
    6.
    Przygotowywanie danych sprawozdawczych;
    7.
    Współpraca przy organizacji oraz przeprowadzaniu obrad Wspólnego Komitetu Monitorującego;
    8.
    Współpraca przy powoływaniu i organizacji posiedzeń Komisji Oceniających, udział w pracach Komisji Oceniających;
    9.
    Promocja Programu.

    Kwalifikacje Specjalisty ds. Programowania i Zarządzania Projektami:
    Wymagania konieczne:
    1.
    Wykształcenie wyższe – techniczne – inżynieria lądowa (budownictwo), inżynieria środowiska;
    2.
    Przynajmniej 2 lata doświadczenia w pracy związanej z zarządzaniem i/lub wdrażaniem programów i/lub projektów finansowanych z funduszy strukturalnych i/lub programów pomocowych UE;
    3.
    Dobra znajomość przepisów prawa budowlanego;
    4.
    Dobra znajomość polityki regionalnej UE oraz prawa w tym zakresie;
    5.
    Dobra znajomość przepisów polskiego prawa zamówień publicznych;
    6.
    Bardzo dobra znajomość języka angielskiego w mowie i piśmie;
    7.
    Bardzo dobra znajomość obsługi komputera (MS Office, Internet);
    8.
    Zdolności analityczne, rozwiązywania problemów oraz zdolności negocjacyjne i komunikacyjne;
    9.
    Umiejętność pracy w stresie;
    10.
    Umiejętność pracy w zespole, sumienność;
    11.
    Dyspozycyjność.

    Wymagania pożądane:

    1.
    Znajomość procedur zawartych w Praktycznym podręczniku kontraktowania działań zewnętrznych Unii Europejskiej (tzw. PRAG), ze szczególnym uwzględnieniem schematu grantów;
    2.
    Znajomość specyfiki programów współpracy transgranicznej;
    3.
    Doświadczenie w pracy w międzynarodowym środowisku;
    4.
    Doświadczenie w prowadzeniu szkoleń, działań promocyjno-informacyjnych;
    5.
    Znajomość innych języków obcych odpowiadających potrzebom Programu (preferowane: język rosyjski, ukraiński lub białoruski);
    6.
    Prawo jazdy kat. B.
    ***
    A teraz zalecałabym sprawdzić sobie, jakie to mają kwalifikacje ludzie, którzy pchają się do europarlamentu w którym będą stanowili prawo, a więc określali zasady przyznawania i wydawania właśnie takich takich funduszy.
    Przecież chmara ludzi, która się tam pcha nie ma zielonego pojęcia czym jest prawo, jak ono funkcjonuje w UE, jak jest stanowione, kogo dotyczy itp.
    Nie wiedzą jak buduje się zapisy dot. poszczególnych polityk gospodarczych UE – transportowej, morskiej, energetycznej, przemysłowej, rolnej.
    Przytoczyłam zakres wiedzy i umiejętności jaką musi dysponować specjalista w Polsce, który się ma nimi zajmować unijnymi funduszami na styku granicy UE i państwa trzecie.

  346. Ewa-Joanna napisał(a):

    Hej Patrycjo,
    no i twoj niewinny zarcik przerodzil sie w hardcore! Potomek musial rozdziewiczyc Mame! What a shame!
    Ja nabralam podejrzen jeszcze przy wychodku w lesie, ale siedzialam cicho, zeby nie zapeszyc ;)
    No i zabawe mialam przednia. Kiedy najprzedniejsza, to ci na ucho powiem przy okazji.

  347. Ewa-Joanna napisał(a):

    Narciarzu,
    a co masz do „naszego” Jackowa?

  348. Ewa-Joanna napisał(a):

    Ale sie ubawilam: „że ze strony kapituły Wiktorów nagrodzenie przedstawiciela Kościoła „to odwaga”, która świadczy o tolerancji.”

    Fragment wziety stad – http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html

  349. narciarz2 napisał(a):

    co masz do “naszego” Jackowa?
    Jakby to powiedziec, zeby nikogo nie urazic… pewien brak subtelnosci, ktory urazil Potomka i jego Mame… zas mnie tylko dlatego nie urazil, ze nie chcialo mi sie sprawdzac, co tak naprawde oznaczaja niektore angielskie wyrazenia…

  350. narciarz2 napisał(a):

    Dobranoc.

  351. miner napisał(a):

    Zofia:
    Nie traktuję siebie zbyt serio, przecież nikt mnie tak nie traktuje.
    Dawać takie rady komuś innemu po pokazie egocentryzmu i „ĄĘ” bufonady, od którego się to zaczęło to jeszcze bezczelność czy już głupota?
    .
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76261
    .
    Poza tym podobają mi się takie deklaracje:
    tym razem mam zupełnie co innego w kręgu zainteresowań niż Miner. Przez grzeczność odszczeknęłam kurtuazyjnie na zaczepkę, żeby nie poczuł się ignorowany tak zupełnie.
    I trzy wpisy na ten sam temat.
    Zawsze to jednak jakaś miła odmiana, bo te wpisy nie do końca były o PiS i Kaczyńskich. Widać zielone pigułki robią swoje :)

  352. miner napisał(a):

    Torlin:
    czy mógłbyś mi odpowiedzieć? Naprawdę mnie zaciekawiłeś:
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76200
    Już po napisaniu tego postu zauważyłem, że artykuł, który linkowałeś to Jan M. Fijor – i moje zdziwienie jeszcze bardziej się wzmogło.
    Czekam niecierpliwie na wyjasnienia.

  353. Ewa-Joanna napisał(a):

    Spij smacznie. Ale to nie tylko to.
    Mnie nie urazil – mimo iz sprawdzilam, przyjelam to za zart jezykowy, nic wiecej. Cos jak popularne w Polsce „ciacho”. Moj potomek tez nie wiedzial, pytalam. A tu: „doskonale znam znaczenie”, no no…

  354. Ewa-Joanna napisał(a):

    Miner,
    a swojego zdania nie masz? Torlina wzywasz na dywanik, a swoje powiesz? :)

  355. Andrzej napisał(a):

    Kurtyka ściąga do IPN fachowców :)
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html

  356. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio – jeśli europoseł będzie miał do dyspozycji TAKIEGO SPECJALISTĘ,
    to z palcem w nosie może pełnić swoją misję.
    Co ty się dziwujesz?

  357. kaem napisał(a):

    Ktos Jackowo wspomnial a nawet nachlapal bez zadnej w tym subtelnosci. Odpowiadam natychmiast, ze, po pierwsze primo, grupa zostala rozwiazana i bylo to ogloszone we wszechswiecie. http://kuczyn.com/2009/05.....ment-75999
    .
    Zaden wiec byle jaki wyrypiarz nie moze juz na grupie jak na burej suki d..pie wyzywac sie do woli. (Tu, Potomku kochany, zamaluj te kropki whiteoutem na monitorze zeby mamuska znowu w jaki szok nie wpadla. Pozycz tez jej prosze jak najszybszego powrotu do pelnej jasnosci widzenia. Bo jest na co patrzec, sluchac i czuc. Nawet na tym blogu tylko.)
    .
    Oprocz tego, i to bedzie drugie primo, wspomniana wyzej Patrycja nigdy do grupy sie nie zapisala. A nawet gdyby byla chciala sie zapisac to Potato by sie nigdy byl nie zgodzil na jej przyjecie gdyz ona mu nawymyslala raz od fikcji literackiej.
    .
    Fenomen zmywaka zas nigdy fikcja nie byl. I to jest ta prawdziwa subtelnosc amerykanska, niedostrzegana przez wiekszosc niedomytej gawiedzi.

  358. Patrycja_Zab napisał(a):

    O, Ewuniu, jak dobrze ze jestes. Bo ty od razu nawet z odsiecza podazasz. A mnie juz w wyrzuty sumienia wpedzano. Ten Potomek to rzeczywiscie no, no, no. Taki kumaty we wszystkim i to w obcych jezykach. Zeby nie bylo tylko jak mamuska kiedys co to rosyjski znala w krugawuju. A na kaemowym, zdaje sie, izwiniajus wylozyla sie jak neptek, pamietasz?
    .
    O, wlasciwie to mam dla niego test. Jesli zrozumie o co w zalaczonym klipie idzie, to mu uwierze ze on wie co pisze.
    http://www.youtube.com/wa.....k-ETcu-YJE
    .
    Jesli nie, no to z powrotem na drzewo, maly! Do swojej zniesmaczonej wyjatkowosci.
    .
    Ach, odcielam sie. Nie lubie przemadrzalskich gowniarzy. Po swoich to jeszcze mam. Jak gowniarzami byli i matke szkolili.

  359. Ewa-Joanna napisał(a):

    Patrycjo,
    a ja moge to ogladac? Cnoty nie strace? :)

  360. Patrycja_Zab napisał(a):

    kaem,

    nie wiedzialam co ci odpowiedziec. Chyba nie lapie fenomenu zmywaka. Tylko sens rozumiem. I stad czuje, ze Brutusem tu sie chyba mi nie ukazujesz. I mnie nie atakujesz.
    .
    Narciarzowych zas kilkakrotnych wycieczek pod adresem Jackowa ja bym nie odbierala jako niesubtelnosc niedomytej gawiedzi. Bo on przeciez, tak jak wielu innych urzadzonych, wedlug nich, na wyzszej polce Polonusow, kocha rodakow z „nizszej kasty” inaczej. On ich serdecznie pie…li! (Potomek, I’m sorry. Again.)
    .
    Ten test zmywakowo-lakmusowy toscie wymyslili z Potato nie tylko na cieciow blogowych ale i na wyrypiarzy roznych, prawda? Alem domyslna dzisiaj!
    .
    Trac co mozesz, Ewuniu. Latka leca. Tylko nie trac czasu na proby zrozumienia filmiku. Niech Potomek sie nad nim glowi.

  361. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zaryzykowalam i obejrzalam. Ech, ta ciekawosc ;) Zyje jeszcze, wiec nie jest tak zle.
    Testu zmywakowego ludkowie nie zdali. Testu Potatowego chyba tez nie, o ile pamietam. Ty jedna „zerwalas mu maske” :D
    No ale Redlinski nie Lermontow ;) Choc chyba przeczytam jak uda mi sie kupic tanio – te koszty pocztowe mnie rujnuja!.

  362. Patrycja_Zab napisał(a):

    Nie Lermontow for sure. Tu masz film zamiast ksiazki. Tylko nie do ogladania a do kupienia. To wypadek jakbys byla nie czytaty tylko ogladaty. Bo same slawy w filmie!

  363. Patrycja_Zab napisał(a):

    Aha, pazabyla zalaczyc

    http://film.wp.pl/id,7934.....caid=18026

  364. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dzieki, film pewnie „chudszy” ale i ksiazke sobie sprawie, tylko „piechota” wyslac kaze.
    Podokuczam sprzedawcom na Allegro :)

  365. Torlin napisał(a):

    Minerze!
    Ja kiedyś, przed 10 laty, wpadłem w środowisko „Najwyższego Czasu”, zupełnie niechcący, wynajmowałem z kumplem na firmę duże pomieszczenie, a ponieważ było dla nas za duże, to dokooptowaliśmy drugą firmę. Było to gniazdo młodych zwolenników JKM. Podczas długich dyskusji popołudniowych zauważyłem jedno, że w sprawach społeczno – obyczajowych stoimy absolutnie po dwóch stronach barykady, w poglądach na gospodarkę było bardzo dużo punktów zbieżnych.

  366. jasnaanielka napisał(a):

    Już byłam skłonna przyjąć na wiarę, że z tym Jackowem i Potato to ja nie potrafię rozmawiać z uwagi na różnicę pokoleniową ;(
    Potomek mi uświadomił, że różnica nie jest pokoleniowa, lecz bynajmniej, niestety zresztą różnica jest kulturowa. Uspokoiłam się.
    Nie będę nadganiać i próbować pojąć albo nawet zrozumieć.
    Nie chce mi się. Włączać do radosnej dyskusji, w rodzaju tej, powyższej – tym bardziej.
    Z wysoko zadartym nosem udaję się do obowiązków.
    Pod nogi też spoglądam nie tracąc czujności klasowej :)

  367. maciek.g napisał(a):

    Ja kiedyś miałem ubaw gdy czytałem humoreskę LEMA „Inwazja z Aldebarana”. Tam autor pokazuje scenkę w której tłumaczona jest na polski tzw wiązanka wyrazów powszechnie znane jako sprośne i wulgarne. Lem dopiero mnie uzmysłowił jakie to głupie i bez sensu.
    Od tamtego zdarzenie zupełnie mnie nie ruszają takie słowa. Podsumowując najczęściej używają je ludzie mający bardzo ubogie słownictwo i próbujący w ten sposób albo dopasowywać się do towarzystwa, albo robić wrażenie na rozmówcach. W jednym i drugim wypadku to poza. Dopasowywanie się do towarzystwa wchodzi w „krew” i potem w grupie kulturalnej lepiej trzymać „język za zębami” i nie pozwalać sobie na „luz” by potem nie było „głupio”

  368. Zdzisław_1 napisał(a):

    Proszę o wytłumaczenie
    Czy ja jestem tak naiwny?
    PIS Stoczniowcy cały czas mówi że Rząd nic nie robi w sprawie stoczni,J.Kaczynski nawołuje do równego traktowania w UE Polski
    Przeczytalem taki komentarz GW. mlodego dziennikarza i okazuje się że to co mówią wspomniane wcześniej osoby i oganizacje,to kłamstwo czy można w tak oczywistych i di sprawdzenia spraw kłamać?
    Czy w polityce nie istnieje moralność?
    Oto link na którymopieram swe pytania
    http://wyborcza.pl/1,7596.....znie_.html
    A ja naiwny wierzę ze publicznie i do społeczewństwa nie mozna kłamać,najwyżej o czymś nie powiedzieć ale praktycznie ogólno dostępne fakty sa przekrecane?
    I to mówią osoby pretendujące donajwyższych stanowisk w Państwie?
    Ludzie obyci w swiecie powiedzcie mi czy to jest regułą w polityce światowej czy tylko w Polsce
    Pozdrawiam

  369. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zdzislawie,
    ja moze bardzo obyta nie jestem, ale powiem ci, ze regula to jest tylko w Polsce.
    Nie dlatego, ze w innych krajach politycy nie lza, laza i to jak! Ale dlatego, ze przecietny obywatel innych krajow ma dziennikarzy, ktorzy szybko to lgarstwo naglosnia i nawet jak zadziala cenzura ( bo dziala!) to i tak gdzies tam bedzie sie o tym glosno mowic.
    Doskonaly przyklad miales w sprawie tych saddamowych broni masowego razenia.
    Dodatkowo inna jeszcze sprawa – sprawa mentalnosci powiedzialabym. W Polsce to wychowanie w szacunku do autorytetow swoje robi – wierzy sie a priori w informacje, ktora podaje ktos znany, bo „on wie co mowi”. W ten to sposob jest bardzo latwo ludzmi manipulowac, bo wierzac w autorytety, nie uzywaja wlasnego mozgu, nie analizuja informacji, nie oceniaja jej – przyjmuja ja jako gotowa do polkniecia. I polykaja, nie zastanawiajac sie co polykaja.
    O takim drobiazgu jak uprzedzenia, to juz nie wspomne. Ale czesto jest tak, ze w ogole nie slucha sie rozmowcy, bo „on z PiSu (PO, SLD czy jakas inna malolata) wiec automatycznie racji nie ma. I automatycznie nie ma nic do powiedzenia.
    Tym to sposobem drogi Zdzislawie, wierzysz w gledzenie Edwara, Zofii nie ufasz, mnie nie starasz sie zrozumiec, a wszystko dlatego, ze twoje sympatie sa ulokowane tak a nie inaczej.
    Wesolo acz merytorycznie pozdrawiam

  370. Zofia napisał(a):

    Jasna Anielko,
    europoseł ma asystentów, to fakt, nawet jednego zatrudnionego w samej Brukseli, ale jest on pomocny do pewnego momentu, gdy taki poseł jest w sali obrad czy to komisji w której pracuje, czy na spotkaniu swoje frakcji politycznej, czy tez na obradach plenarnych, na których czasem zabiera głos.
    Żeby sprawdzić wartość takiego posła – trzeba wejść w dokumentacje PE – i zobaczyć kto np. jest sprawozdawczą w imieniu komisji branżowych PE w czasie obrad plenarnych dokumentów KE, PR i Rady Unii Europejskiej. Kto jest ich kontr-sprawozdawcą w imieniu frakcji politycznych, kto przygotowuje sprawozdania w czasie prac tych komisji branżowych, ile razy, jakie tematy miał w opracowaniu. W jakich grupach parlamentarnych ds. kontaktów zagranicznych był, gdzie w imieniu PE jeźdzól na kontrole i w jakim charakterze i co z tego wynikło.
    Znam przypadek jednego z polskich deputowanych Parlamentu Europejskiego, który udał się jako szef delegacji europarlamentarzystów do jednego z nowych krajów unijnych, sprawdzić jak są tam zagospodarowane fundusze unijne.
    Wicepremierem tego kraju była apetyczna brunetka, a poseł łasy na kobitki. Akurat jej rząd polecił współpracować z delegacją europarlamentu.
    Zapatrzony w migdałowe oczy pani premier poseł nasz, Polak z krwi i kości, rycerz wobec apetycznych dam, mediów gadał, że w życiu ten kraj nie jest gnębiony korupcją a media tego kraju cytowały go gdzie się dało od radia i telewizji po prasę papierowa i internet.
    jako wiceszef komisji parlamentarnej i szef delegacji – niewiele zdziała wobec swoich kolegów w delegacji.
    Ci nie byli podatni na wdzięki pani wicepremier i obsmarowali kraj w swoim raporcie, jak się dało, a to, ze fundusze wędrowały do kieszeni polityków zamiast na budowę dróg i czegoś tam jeszcze, a to, ze państwo nie kontroluje przepływu funduszy itp.
    Nasz lew salonowy uszy skulił, raport musiał podpisać.
    Apetyczna pani wicepremier latała potem do Brukseli przekonywać, ze rząd jej walczy z korupcja, przesyłała plany walki, Wszystko na nic.
    Kraj ten czarnomorski stracił fundusze unijne. Komisja Europejska zablokowała wszelkie dotacje w ub. roku. I nic nie dostali.
    A nasz dzielny poseł, wielbicie pięknych kobiet?
    Ano startuje po raz drugi , może mu się w nowej kadencji lepiej powiedzie, mnie spontanicznie bezie reagował na kobitki, bardziej merytorycznie na wykorzystywanie funduszy unijnych a z korupcją walczył a nie przymykał na nią oczy.

  371. Zdzisław_1 napisał(a):

    Ewo-J
    a na podstawie jakich to przesłanek ustaliłaś,ze nie wierzę Zofii?
    Zofii bardzo wierzę ,bo Ona jak coś podaje to jest sprawdzone i podaje z ką ma te wiadomóśći.Jeżeli śię nie zgadzam to dlatego że inaczej uważam>Ja z zasady ufam ludziom,bardzo staram się zrozumieć co kimś kieruje (przykład te kłamstwa na temat stoczni i skierowane pytanie).Czasami ktoś tak zawile przedstawi problem ( ja też)ze zrozumieć go nie mogę.Więć uznaje że to za mądre na moją biedna głowe i albo proszę ( a może nie) o wyjasnienie lub pomijam milczeniem.
    A Edwar pomijająć jego wstawki,wujaszek,dygresje to facet z dużym zasobem wiedzy i tylko korzystać nie staralem sie być od niego madrzejszy,na skierowane pytanie wyjaśniał jak „cielęciu na..)
    Nie potrafię zrozumieć czemu byl tak atakowany?
    Ja staram się nikogo nie obrażać (nie zawsze mi to wychodzi) ale traktuje ten blog jako stolik kawiarniany przy którym różni ludzie na różne tematy rozmawiają.I to mi bardzo odpowiada.
    Wracająć do Zofii,to też jest rzetelna w swych wypowiedziaćh,czasami mnie tylko,drażni to Jej ukierunkowanie sypatii na kalwinizm,czy inny kierunek i wyższość tejże Jej religii nad tym katolicyzmem>(nie jestem religijny do przesady hierarchie koscielne mnie wrećz denerwują>ale nie krzycze że jest inny be
    Ja Ciebie też lubię i czytam podkreślam czasami aluzje nie pojmaju
    Pozdrawiam

  372. Zofia napisał(a):

    Miner
    - oczywiście, że bezczelność z mojej strony.
    Wskazałam Ci, że droga jaka obrałeś funta kłaków nie warta, bo mnie są nader obojętne Twoje oceny mojej osoby.
    Nos z natury mam zadarty, megalomania u mnie niebotyczna, egocentryzm także, mniemanie o sobie wysokie. Samoocena wypada nie najgorzej.
    I co najważniejsze – zupełnie mi z tym dobrze.Lubię siebie na ogół, taka jaka jestem. Full acceptance
    Miłego dnia Minerku!

  373. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zdzislawie,
    no tak jakos mi to wyszlo, moze dlatego, ze nie zawsze Zofii odpowiadales. :)
    Ja Zofie bardzo za jej starannosc cenie, bo ja to trzepak jestem, piec rzeczy na raz robie i skacze jak ta pchla.
    No a ciebie w pamieci mam milej, za te twoje „jestes bardzo mloda osoba” , wiec co w lustro popatrze, to sobie to powtarzam :)

  374. miner napisał(a):

    Ciekawe jakich filozofów nalezy czytać aby zrozumiec dzisiejszy wpis Palikota.
    Toz to wcale nie jest prymitywne, pajacowate “publiczne wystapienie propagandowe”…
    .
    Raz na kilka miesięcy ożywiona hałasem partyjnego wołania podnosi się z politycznych katakumb Zyta Gilowska. Z wielką energią pyszczy i wykrzykuje epitety pod adresem swojego niedawnego brata, po czym znika na wiele tygodni i – ani o niej słychu, ani widu. Aż do następnego razu, do następnego wołania. Dziwne to jakieś: strzygą, horrorem i cmentarzyskiem zalatuje. Jakby nam emitowano wciąż ten sam telewizyjny serial: „Mumia I”, „Mumia II”, „Mumia III”, „Mumia – reaktywacja”, „Mumia – reanimacja”, „Mumia – powrót do przeszłości”…

  375. maciek.g napisał(a):

    Zdzisławie,
    Polityka nie może obejść się bez jakiejś podstawy moralnej.
    Adam Mickiewicz
    I to jest jest racją gdy mamy na myśli działanie dla dobra grupy. Gdy politycy porzucają moralność jako coś co ich krępuje, zwykle odbija się to źle na obywatelach. Nie bez sensu jest powiedzenie „Ryba śmierdzi od głowy”
    W Polsce nastąpiła pewnego rodzaju katastrofa polityczna, bowiem społeczeństwo dopuściło do rządzenia kłamców i znów Mickiewicz „Kłamca jest zły moneciarz;
    pozwól mu fałsz mnożyć,
    To on sam jeden zdoła cały kraj zubożyć”
    i ludzi ograniczonych i fanatycznych
    tym razem Gogol
    „Ludzie ograniczeni, a przy tym fanatycy, stanowią plagę ludzkości. Biada
    państwu, w którym tacy ludzie mają władzę. Są nietolerancyjni i pozbawieni
    wszelkich skrupułów. Uważają, że cały świat kłamie, a tylko oni mówią prawdę”
    Jako społeczeństwo ponosimy i poniesiemy złe skutki tego wyboru.
    Ludzi skłócić łatwo, pogodzić trudniej

  376. miner napisał(a):

    Nos z natury mam zadarty, megalomania u mnie niebotyczna, egocentryzm także, mniemanie o sobie wysokie. Samoocena wypada nie najgorzej.
    .
    No nie dziwota, jak sie popija single malt „Glenfiddich” z lodem („whisky and rock” dla nieobytych w świecie) przy lekturze „Ulissesa” w przerwach przetykanej zgłębianiem Heideggera to człowiek zna swoją wartość :)

  377. maciek.g napisał(a):

    Dla Torlina i innych którzy tak często szafują informacją PO to takie PiS, tylko polukrowane – lub coś w tym stylu.
    Potrudziłem się napisać pokrótce przebieg polityki od 2005 roku by pokazać jak bezsensowne jest takie przyrównywanie.
    Postanowiłem napisać sobie ten tekścik wyjaśniający błąd myślenia w tym temacie.
    Na polskiej cenie politycznej po przemianie pozostała partia skupiająca byłych członków PZPR i sympatyków socjalnego państwa zgrupowana głównie w SLD, następnie partia ludowa również mocno socjalna PSL, i partie postsolidarnościowe oraz inne mniej liczne z których największe mienią się katolickimi.
    Większość polityków postsolidarnościowych miała pretensje do Premiera Mazowieckiego za tzw „Grubą kreskę” czyli za rezygnację z rozliczeń przeszłości, i nic dziwnego, że wciąż wracają w swej polityce do rozliczeń. (to akurat wciąż jest podawane jako przykład tożsamości PO I PiS)
    Przed wyborami 2005 nastąpiła katastrofa od dłuższego czasu rządzącej SLD i po tzw Aferze Rywina było wiadomo, że ta formacja nie ma co liczyć na większe poparcie. Na scenie politycznej pozostało gros polityków wywodzących się z ruchu solidarnościowego , LPR, SO i szereg niewielkich nie liczących się Partii.
    Dominującymi partiami wywodzącymi się z ruchu solidarnościowego były PO i PiS. Przed wyborami było wiadomo, że PO jest pro rynkowa, otwarta na UNI’ę i preferująca rozdział kościoła od państwa, a PiS socjalna, niechętna UNI i prywatyzacji. Po niekorzystnie ocenianych rządach socjalnej SLD widać było, że rośnie poparcie dla modelu rynkowego i w związku z tym sondaże wykazywały znaczną przewagę PO.
    Przywódcy PO byli dobrej myśli i liczyli na stosunkowo łatwe zwycięstwo wyborcze i potem rządy wspólnie z PiS. Ponieważ jednocześnie miały odbyć się wybory prezydenckie dla obu partii postsolidarnościowych zagrożeniem była kandydatura Cimosiewicza „nieumoczonego” i lubianego posła z SLD. Obie partie wspólne zmontowały więc akcję usunięcia tego kandydata /metodą karygodną/ i skutecznie go zneutralizowały.
    Dopiero kampania wyborcza pokazała jak bardzo różni się strategia tych partii. PO została zupełnie zaskoczona kampanią wyborczą PiS, który rozpoczął od oskarżeń przeciwnika o działalność na rzecz obcych mocarstw i oligarchii przemysłowej świata, oraz o dążenie do wypompowania z Polski i z kieszeni biednych i średnio zamożnych Polaków pieniędzy. Taka kampania była szokiem, bowiem jak można potem mówić o harmonijnym współdziałaniu po wyborach!!! Co po np. wygraniu przez PiS wyborów, przywódcy powiedzą wyborcom oszukaliśmy was, ale było to konieczne bo chcieliśmy wygrać? Przecież wiadomo, że ludzie tego nie znoszą i skutków dobrych w przyszłości trudno oczekiwać. Nic dziwnego, że PO pogubiło się i zupełnie nie potrafiło odpowiadać skutecznie na ataki. Na dodatek okazało się, że PiS uzyskał b. silne poparcie Rydzyka i części kościoła. /być może, że politycy PiS coś Kościołowi obiecali w niejawnych rozmowach/ . Faktem było, że księża jawnie poinformowali wiernych, że głosowanie na PO jest „grzechem” , bo to partia antykościelna /usłyszeliśmy na kazaniach liberałowie chcą zniszczyć kościół, i nie wolno ich popierać/. Rydzyk w swoich rozgłośniach tez rozpowszechniał to twierdzenie. Nic dziwnego, że PO zaczyna błyskawicznie tracić poparcie. Próbując się ratować zmiękczają swe liberalne stanowisko, nie atakują nikogo z kościoła, przemycają informacje o swej katolickości i swym poparciu dla „wartości katolickich”. Ich przywódcy dochodzą do wniosku, że trzeba walczyć o niezdecydowanego wyborcę i zupełnie rezygnują z logicznego uzasadniania wyższości swych pomysłów gospodarczych. Taka polityka nie pomaga PO i wybory wyraźnie przegrywają. Następnie rozpoczyna się kampania prezydencka i tu PO skutecznie działa informując o niebezpieczeństwie ustanowienia prezydentem Brata Premiera. To działa i mimo poparcia Kościoła wydaje się z sondaży że L.Kaczyński nie przejdzie. PiS jednak kładzie wszystko na jedną szalę i obiecuje Lepperowi za poparcie Lecha stanowisko wicepremiera. Jawnie łamie od lat podawana informację że nigdy nie poprą SO, bo to partia stworzona przez SB partia przestępców ani co oczywiste jej przywódcy Leppera. Manewr jest skuteczny i Lech zostaje prezydentem.
    Te działania otwierają oczy przywódcom PO i wiedzą już, że PiS nie zamierza współrządzić z PO , ale zniszczyć tę partie /i ją wykorzystać do swych celów/. Orientują się, że przejęcie władzy nad MSW może być bardzo dla PO niebezpieczne. Nawet Rokita który do tej pory lawirował między PiS i PO by jak najlepiej się ustawić polityczne mówi otwarcie do kamer „Nie chcemy by nas obudziło walenie kolbami do drzwi”. MSW jest więc niezbędne i wiadomo, że nie ustąpią, mimo nacisku wielu posłów z PO którzy aż palą się do stanowisk. Wiedzą, że PiS nie ma kadr gospodarczych i do zarządzania „zdrowiem”. Brak ustępstwa w sprawie MSW wyraźnie potwierdza fakt, że PiS nie myśli o wspólnych rządach, a jedynie chce posłużyć się Platformą i skutecznie zniszczyć jej przywódców. Plan prosty PO bierze gospodarkę i zdrowie, najtrudniejsze resorty na których najłatwiej się przewieść, a my mając archiwa i władzę nad urzędami wyjmujemy „kwity” na na niepokornych i niewygodnych i skutecznie neutralizujemy tę partię i odpowiednim momencie ogłaszamy nowe wybory i PO znika. Jedyna partia która zagradza drogę do pełni władzy przestaje istnieć.
    Plan jednak się nie powodzi – PO nie wchodzi do koalicji, a PiS nie ma dostatecznej większości by wprowadzać niezbędne dla siebie uchwały. PiS próbuje więc wyrwać kogo się da proponując stanowiska. Udaje się skaptować Religę który pali się do realizacji swego pomysłu na służbę zdrowia, i Gilowską która skutecznie pokłóciła się z Tuskiem i obraziła na niego. Jednak to grubo za mało żeby przeprowadzić niezbędne dla siebie zmiany. Próbuje więc sztuczek z LPR i SO, ale te partie wiedzą jak są ważne dla PiS i dużo żądają. PiS w końcu zgadza się na koalicję, przeforsowuje ustawy i rozpoczyna walkę teczkami. Walka z postkomunistami przestaje istnieć i nic dziwnego bo nie nadaje się do zwalczania Platformy. Lustracja nadaje się do tego znakomicie i mając wyłączność w dostępie do archiwów i w ręku zarządców mają nadzieję, że skutecznie zniszczą przeciwnika. Kaczyńscy jednak przecenili zawartość archiwów jak tez nie docenili oporu i niechęci współpracy. PO na każdy atak na swych członków odpowiada atakiem na przeciwnika i atakiem na ludzi kościoła na których jest wyjątkowo dużo materiałów w archiwach. SB których PiS bierze na świadków tak świadczą, że ośmieszają PiS. Efekt dokładnie taki jak ktoś napisał, że ta lustracja to taka petarda wrzucona do szamba „Błysk, huk straszy smród i wszyscy ubabrani w gównie”. Kaczyńscy widząc, że „lustracja nie wyszła” , chcą wyślizgać dotychczasowych koalicjantów i przejąć ich elektorat. Lepper jednak okazuje się sprytny i przy pomocy Begier realizuje nagranie kompromitujące tę partię. Na dodatek Zobowiązania podpisane przez członków SO skutecznie utrudniają przejęcie posłów. Rezultat marny – posłów grubo za mało a sondaże w dół. J. Kaczyński nie dowierza sondażom i decyduje się na pokerowe zagranie by pozbyć się uciążliwej LPR i SO i wzmocnić PiS, i zgadza się na wcześniejsze wybory. Wybory „przegrywa w cuglach” co jest dla niego całkowitym zaskoczeniem. (ciekawe że większość ludzi spodziewało się takiego obrotu sprawy, bo jak ktoś śledził internat to orientował się jak wzrasta opozycja wobec Kaczyńskich). Mimo tak fatalnego obrotu sprawy J.Kaczyński ma nadzieję na odwrócenie źle idących spraw. Uruchamia brata prezydenta by ten szkodził jak się da rządowi i liczy, że rządzenie w takich warunkach szybko doprowadzi do znacznego spadku poparcia dla PO. Próbuje również wykorzystać kryzys i związki zawodowe, ale jak widać bezowocnie, a poparcie jak spadało tak spada. Obecnie słychać, że Rydzyk już zastanawia się czy warto popierać PiS. Ma problem bo musi wskazać swym ludziom inną partię którą maja popierać, a jak na razie to takiej nie ma na horyzoncie. Brak poparcia Rydzyka to dla PiS katastrofa i polityczny niebyt.
    Jak ktoś jeszcze nie zorientował się z tego co napisałem wyjaśniam J.Kaczyński dążył do przejęcia władzy minimum takiej jaką miał kiedyś Piłsudzki i tak jak tamten nie lubi demokracji , nic dziwnego, że tak często go przywołuje. Od poglądów Piłsudzkiego różni go skażenie komunizmem i komunistyczny pogląd na władzę w kraju (upaństwowienie wszystkiego, podsłuchy, donosy, inwigilacja i wszechobecne tajne służby)

  378. Zofia napisał(a):

    Minerze,
    wzruszająca pamięć o tym, co popijam, jak u zakochanej nastolatki.
    Ale zechciej łaskawie w miarę swoich możliwości zauważyć, że wartość człowieka nie zależy od gatunku popijanej whisky.
    Na na moją samoocenę nie ma wpływu czy popijam mineralną niegazowaną z Nałęczowa czy też ulubioną whisky z Dufftown w hrabstwie Banffishire.
    Jak kupie sobie „błękitnego”, 30-letniego Glenfiddicha z serii złotomedalowej z 2005 r. r., to się zastanowię.
    Na razie wystarcza mi standardowa 12-tka.
    Twoje zdrowie Miner,
    wypiję łyczkiem niewielkim przy wieczornej lekturze „Rosji, naszej miłości” autorstwa obojga profesorostwa Śliwkowskich. Ostatnio nie delektuję się telewizją, wole czytać, a lekturka przednia.

  379. Stan napisał(a):

    Narciarzu,

    mam inną wersję jesiennych wydarzeń.
    Oto ona:
    Jerzeli Naczelnemu Cymbergajiście Kraju nie zwiędznie urządzenie, które Ty pięknie, po hiszpańsku, nazywasz cojiones, to wystąpi on (w oparciu o wyniki śledztwa Komisji ds Blidy) o sądowy zakaz działalności PIS-u. Jako argument Cymbergajiście posłużą zarzuty o łamaniu konstytucji przez, jak to Waldemar Kuczyński bardzo poetycznie nazywa, chwasta (patrz szokujące stwierdzania prokuratora Krawczyka o tym jak podrobili jego podpis o wszczęciu postępowania p-ko Blidzie).
    Tak może skończyć się barwna epopeja Jarosława K. , który zaimponował mi wspaniałym kopem jaki wymierzył Rzymskiej Kurii w samo podbrzusze (patrz sprawa abp Wielgusa).
    Będę go ciepło wspominał.

    P.S.

    Mam pewne zastrzeżenia co do niektórych faktów podanych przez Macka g. w jego wybornym wpisie traktującym o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy, czyli o róznicach programowych dwóch teczkowych działaczy z okresu Pierwszej Solidarnośći.
    Nie będę jednak psuł dobrego nastroju panującego na blogu.

    P.S.

    Pozdrowienia dla przebojowych trampkarzy z Jackowa.
    Patrycja soczyście określlła przymioty swojego lidera, Przyuczonego Dyplomaty, aż ścisneło mnie w okolicach serca.
    Droga Patrycjo, rzadko kiedy lider jest mądrzejszy od mniej agresywnych członków swojego stada. Ale, jeżeli członkowie stada nie słuchają jego światłych myśli, to może on użyć swoich ostrych kłów, co, w polączeniu z nieświeżym oddechem skutecznie przywraca hierachię w stadzie.
    Pozdrowienia dla wszystkich na antypodach.
    Żałuję, i zazdroszczę, że nie mogę być z Wami ma platformie w kalifornijskim Wąwozie Śmierci (przepraszam za ewentualne przekręcenie nazwy).

  380. narciarz2 napisał(a):

    Jednak jestem prorokiem. Zofia w dalszym ciagu odgryza sie minerowi, zamiast takowego zignorowac. Takowy istnieje na tym blogu tylko dzieki odgryzaniu sie przez Zofie. Wszyscy to widza, poza zainteresowaną. Zofia usiluje utopic minera w powodzi slow, zamiast zastosowac bardziej skuteczna metode i utopic takowego w nicosci.

  381. Snarski napisał(a):

    Minerze,

    Rozumiem, że ”whisky and rock dla nieobytych w świecie” to dalszy twój ‘tongue in cheek’. Obyci w świecie bowiem pewnie by rzekli ‘whisky on the rocks’ jako ze inaczej to by dla nich brzmiało jak torba i kij.
    .
    Ewentualnie jeszcze mogłoby być Whisky on Old Rocks. Co chyba bardziej nawet by i pasowało dla Zofii, OBYTEJ z błękitnym
    30-letnim Glenfiddichem z serii złotomedalowej z 2005 r.
    .
    To tak dla porządku. O różnice klasowe absolutnie nie zahaczając, co niewątpliwie powinno uszczęśliwic jasnąanielkę.
    .
    Pozostając w jednosci klasowej, pozdrawiam solidarnie.

  382. narciarz2 napisał(a):

    Moje proroctwo na temat Prezesa i jego Brata wyniklo z zastanowienia sie „co po Kaczynskich”. Dosyc wyraznie widac, ze katastrofa sie zbliza. Przegrane wybory prezydenckie beda poczatkiem konca tej pary. Zastanawiajac sie nad tym doszedlem do wniosku, ze Prezes tak naprawde nie ma dobrego ruchu. Kazdy wynik wyborow, poza wyborem jednego z dwu Braci, to dla niego katastrofa. Niezaleznosc jest bowiem wpisana w formule urzedu prezydenta. Lech Kaczynski zademonstrowal, ze prezydenta nie da sie kontrolowac. Jednakze, to samo zjawisko bedzie mialo miejsce w przypadku kazdego innego prezydenta, rowniez tego wybranego z poparciem Kaczynskich. Kiedy tylko kandydat obejmie urzad, mozliwosci kontroli sie skoncza. Tym sposobem staje sie jasne, ze jedyna mozliwoscia kontrolowania Najwyzszego Urzedu jest obsadzic go osobiscie samemu, albo per procura przez Brata. Inne mozliwosci nie istnieja. I stad moja koncepcja, ze w sytuacji rozpaczliwej, kiedy bedzie juz zupelnie jasne, ze re-elekcja jest niemozliwa, Prezesowi pozostanie tylko jedna mozliwosc zachowania kontroli nad Najwyzszym Urzedem, a mianowicie roszada.
    .
    Osobna sprawa jest, czy ten ruch bedzie skuteczny. Jak napisala Dark, slupek Prezesa opadl ponizej slupka Brata. Mozna wiec sadzic, ze z roszada czy tez bez wynik bedzie ten sam. Jednakze to nie oznacza, ze roszady nie bedzie. Roszada moze miec miejsce nie dlatego, ze jest dobrym posunieciem, ale raczej dlatego, ze innego posuniecia nie ma.

  383. narciarz2 napisał(a):

    A swoja droga jest bardzo ciekawe, co z tym sfalszowanym podpisem. Jesli rzeczywiscie falszerstwo mialo miejsce i da sie udowodnic, to dalsze pytanie brzmi „kto pojdzie siedziec”? Ciekaw jestem, czy w Polsce isnieja jeszcze jakies granice, po przekroczeniu ktorych polityk ponosi odpowiedzialnosc? Jak juz wiemy, wsadzanie reki i nie tylko reki pod spodnice jednak zaprowadzilo niektorych politykow pod sad i w polityczny niebyt (odpukac, zeby nie wrocili). Jednakze ciekaw jestem, czy poza takim drastycznym przypadkiem istnieje w Polsce jakakolwiek odpowiedzialnosc. Jak dotad nic na to nie wskazywalo. Moze jednak tym razem sie okaze, ze odpowiedzialnosc istnieje?

  384. miner napisał(a):

    Snarski: jesteś pewien tego „whisky and rock”. Bo ja mam kilka bardzo mocnych argumentów za określeniem które krytykujesz :) Zastanow sie lepiej dwa razy bo będzie Ci głupio :)

  385. Snarski napisał(a):

    Bars, (9.05. 7:35 po poludniu)

    Dziękuję za dłuższy post. Dopiero dotarłem, wróciwszy z powrotem na blog.
    .
    Książka Weissberg-Cybulskiego to rozumiem „Wielka czystka”. Tyle lat minęło od jej napisania – ponad sześćdziesiąt – a wciąż tak potrafi poruszyć sumienie ludzkie. Jego dedykacja-przepowiednia tej książki :
    .
    „Despotyzm runie. Wolność w Kraju Sowietów zmartwychwstanie. Moich przyjaciół, ludzi wielkiej czystki nie będzie już wśród żywych. Ich pamięci tę książkę poświęcam.”
    .
    okazała iście prorocza. Mur runął w 89-tym, Kraj Sowietów trzy lata pózniej. Z tych co przeżyli do tego czasu, Sołżenicyn na przykład, rzeczywiście trudno kogokolwiek znaleźć kto od początku wielką czystką lat 30-tych objęty mógł być. Sołżenicyn bowiem na zsyłkę trafił aż dziesięć lat pózniej. Podobnie inni co przeżyli.
    .
    Dużo zdrowia życzę. A oczy chyba oszczędzać już czas!

  386. Torlin napisał(a):

    Maćku!
    Ja na tak długi wpis nie mam czasu. Więc pokrótce – KLD powstaje w 1990 roku, a jego członkowie jak Bielecki są posłami X kadencji. Wszyscy należą do Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, w wyniku podziału ideologicznego przeciwko Unii Demokratycznej powstaje PC. Wśród sygnatariuszy Porozumienia Centrum z 12 maja 1990 najliczniej reprezentowani byli przedstawiciele organizacji: Forum Demokratyczne Mazowsze, Chrześcijańska Demokracja Kraków, Klub Myśli Politycznej Dziekania, Młodzi Chrześcijańscy Demokraci, Polskie Stronnictwo Ludowe „Solidarność”, Centrum Demokratyczne, Kongres Liberalno-Demokratyczny oraz Komitety Obywatelskie.
    W 1991 roku powstaje rząd Bieleckiego i nie wchodzi do niego Unia Demokratyczna, rząd – można powiedzieć – powstaje przeciwko UD i Mazowieckiemu.
    Ponieważ w wyborach parlamentarnych w 1993 liberałowie uzyskali 3,99% głosów, nie przekraczając wynoszącego 5% progu wyborczego, w związku z tym UD wyciągnęła rękę do KLD proponując połączenie. W 1994 r. na kongresie zjednoczeniowym doszło do połączenia KLD z Unią Demokratyczną i powstała Unia Wolności. W grudniu 2000 r. nowym przewodniczącym partii został Bronisław Geremek pokonując Tuska, ten nie mogąc pogodzić się z porażką zabrał swoje zabawki i założył własną partię. Razem z Płażyńskim i Olechowskim.
    PO później pokazuje swój paskudny charakter, najpierw wykopany zostaje Płażyński, później Olechowski, później niszczeni byli wszyscy, którzy mogliby zagrozić Tuskowi: UD, Cimoszewicz.. Tusk wykorzystuje ludzi, a później ich wyrzuca, tak jak Rokitę, dopóki był potrzebny, to był Jasiu, a później kopa.
    W wyborach samorządowych w 2002 Platforma zawarła ogólnokrajowy sojusz z PiS. Obie partie startowały razem do sejmików wojewódzkich (z wyjątkiem województwa mazowieckiego). Łącznie POPiS uzyskał wówczas ok. 16% głosów w wyborach. Do dzisiaj stosunki pomiędzy Kaczyńskimi a Tuskiem moim zdaniem są bardzo dobre. Oni grają komedię. Widziałem kiedyś taki odcinek CSI Miami, w której dwie aktorki obrażały się przed kamerami, biły się, podawały się do sądu, a w rzeczywistości były wielkimi przyjaciółkami – robiły to dla kariery, dla plotki i prasy.
    PO i PiS w ten sposób opanowały całą sferę polityczną w Polsce.
    Oto, jak wygląda nowoczesna partia w Polsce:
    - pisze w 2007 roku – „fundamentem cywilizacji Zachodu jest biblijny Dekalog, zaś państwo nie może pozwalać, by łamano zawarte w nim zasady, co według partii jest pozbawianiem godności i praw innych osób. Według programu partii zadaniem Państwa jest roztropne wspieranie rodziny i tradycyjnych norm obyczajowych, służących jej trwałości i rozwojowi”,
    - jest przeciwna rejestrowaniu związków partnerskich,
    - jest przeciwna rejestrowaniu związków osób tej samej płci,
    - jest przeciwna legalizacji eutanazji,
    - jest zmianom w prawie dotyczącym przerywania ciąży,
    - jest przeciwna legalizacji tzw. „miękkich narkotyków”.
    To podczas rządów PO Kościół dostaje budynki i ziemie, które KK zabrali np. Prusacy podczas zaborów. To PO nie potrafi doprowadzić, aby w szkole była etyka i wychowanie seksualne. Co ja piszę – nie potrafi! Powinienem napisać – „nie chce”.
    Wszystkie najważniejsze ustawy, na których tak zależało PiSowi mają placet PO, tylko że nikt o tym nie mówi.
    Maćku!
    Przykro mi, PO to jest PiSBiS.

  387. Snarski napisał(a):

    Minerze, tys niezawodny,
    .
    Czekałem na twoja riposte. Link poniższy o tym właśnie jest
    http://www.dailymotion.co.....-rock_tech
    .
    Whisky on THE rock rzeczywiście istnieje i ty i ja o tym dobrze wiemy. Ja jednak chciałem się zbliżyć do poziomu tych normalnie pijących, 12-letni a nie 30-letni eliksir. Wtedy jest tylko on THE rocks. W barach, do których większość z pijących uczeszcza.
    .
    Whisky on rock to można polać. Wtedy jednak język może wkroczyć na niebezpieczne terytorium zarezerwowane dla pewnej, nieistniejącej już grupy. I Potomek od razu to wychwyci.

  388. Zdzisław_1 napisał(a):

    Oto link o jeszcze jednym prawdę mówiącym polityku
    http://wiadomosci.gazeta......bijal.html

  389. Lex napisał(a):

    Whisky on the rock czy whisky and rock ?
    Panowie, ależ macie problemy. Chociaż, wg. mojej wiedzy: kostki lodu zalane whisky to zawsze było: whisky on the rocks
    Ps. Nie lubię whisky, nie lubiłem whisky (chociaż zdarzało się, a jakże) i chyba już nie polubię.

  390. miner napisał(a):

    Oj Snarski, Snarski…
    .
    w odróżnieniu od Ciebie nie edukuję się wg internetu.
    Przyjmij do wiadomości, że powiedzenie “double whisky and rock, please” jest doskonale każdemu barmanowi na świecie.

  391. Snarski napisał(a):

    Lex,
    to dla ciebie tym razem. Miner swoją lekcje juz miał. Czyli raz
    jeszcze o ‘whisky na kamieniu’. Jak upierdliwość to upierdliwość. (Potomku, TO słowo jest już słowem w pełni akceptowanym w języku nawet salonowym. No, może tylko saloonowym..)
    .
    Minerowe ‘whisky and rock’ po prostu nie istnieje w świecie pijących. Ale każdy dobrze słyszący barman gdy usłyszy np. polski akcent zamawiającego to poda co trzeba. Jeśli spójnika ‘and’ się używa to z reguły w połączeniu z jeszcze jednym składnikiem. Np. beer n’ whiskey n’ rock please. Takie zamowienie nie bedzie jednak składane przez nikogo z klasą np. Zofii.
    .
    Whisky AND rock nie istnieje w praktycznym świecie barów czy restauracji. Nie istnieje dlatego, że ten rock, czyli jedna wielka guła lodu, nie jest podawany klientowi. Ona jest tylko używana do przyrządzenia drinku zamówionego jako „whisky on THE ROCK please”. Obejrzyj – ale uwaznie! – wczesniej podany link.
    .
    ‘Rock’, czyli kamien, w liczbie pojedynczej a nie mnogiej ‘rocks’. Wszystko oznaczające tylko lód a nie np. brylanty. Jak dla niedomytego pospólstwa, wręczającego pierscionek zaręczynowy i romantycznie mówiącego wybrance: ‘ere is your frick’n rock. It cost me a bloody fortune’.
    .
    Niniejszy post poświęcam tym wszystkim, którzy jeszcze mają nerwy czytania treści nazywanych w pewnym języku „s umaszedłszaja irunda”.

  392. maciek.g napisał(a):

    Torlin,
    Wydaje mnie się, że nie chcesz myśleć logicznie. Powiedz jeśli mają tak dobre stosunki to po jakie licho pogrzebali wprost idealna sytuację do zagarnięcia władzy i przeprowadzenia wszystkiego co chcieli by?
    Twoje łamańce zupełnie tego nie wyjaśniają

  393. Torlin napisał(a):

    Maćku!
    Czepiasz się szczegółów, napisałem „moim zdaniem są bardzo dobre”. Był to jedyny punkt wprowadzony przeze mnie indywidualnie, jako moja ocena. Cała reszta jest wypełniona faktami, do których niestety się nie odniosłeś.

  394. Snarski napisał(a):

    Miner,
    Gratuluję nieużywania googla. O barmanie slyszącym polski akcent – czytaj jak wyzej. Lex się nie obrazi. Miejmy nadzieje.

  395. miner napisał(a):

    Snarski:

    Nie muszę się snobować na znawcę, w domu zawsze, odkąd pamiętam, była whisky, to tradycja rodziny. Zarówno ojciec, jak i mój brat preferowali akurat ten trunek, doskonale się na nim znali i nie kupowali nigdy byle czego.
    Wiedza z internetu nie jest mi zupełnie potrzebna w tej materii.

  396. Patrycja_Zab napisał(a):

    Cos mi sie widzi, ze w tej pasjonujacej dyskusji miner-Snarski ktos komus dowalil i to zdrowo. Pewnie dlatego, ze snobowania nie bylo i internet do niczego potrzebny nie byl.
    .
    Czy ktos zauwazyl moze, ze przez te podniecajaca wymiane z p. Snarskim miner w ogole w zadna merytoryke sie nie wdal? Jaka ulga. Ale dyskusja na blogu jednak zeszla na inny poziom. Czyli – miner, prosimy o powrot do swojej tradycyjnej roli siusiania pod wiatr.

  397. narciarz2 napisał(a):

    Snarski:
    bedac fizykiem-doswiadczalnikiem doceniam Twoja wiedze na temat „and the rock” w przeciwienstwie do „on the rock”. Jak sie domyslam, zdobyles te wiedze praktycznym wysilkiem, co potrafie docenic z racji mojej profesji. Mam do Ciebie pytanie. Ponizej podaje link do piatego z kolei zdjecia kandydatki na Miss Universe. Wszystkie zdjecia sa warte obejrzenia, ale zdjecie numer piec sklania mnie do zapytania eksperta: jak okreslibys te kandydatke swoim fachowym jezykiem? Czy nazwa „Lady on the lap” jest odpowiednia? A moze „laptop lady”? Jak to jest okreslane w kregach fachowcow?
    http://wiadomosci.gazeta......e.html?i=5
    .
    Z uwagi na to, ze czyta nas mlodziez, sugeruje abys udzielil odpowiedzi oglednej acz fachowej.

  398. Snarski napisał(a):

    Narciarzu,
    W moim wieku z takimi zdjęciami i pytaniami1? Miej litość nad czlowiekiem.
    .
    Ja tam żadnych laptopów nie widzialem. Jeśli coś to może niezły szpagat i to wysoko nad podloga. A podpis bym dał tradycyjny: stiletto lady. Założę się, że tych, tak jak i twarzy, za wielu koneserów nie dostrzegło w ogole.
    .
    Z wiekiem człowiek jednak coś i zyskuje. Nie tam żadna mądrość czy inne doswiadczenie. Bo te idą w zapomnienie zwane choroba oldtimera. Zyskuje się natomiast zdolność zaobserwania szczegolow. Tych co to w młodszym wieku testosteron przesłoni.

  399. narciarz2 napisał(a):

    Czekajac na odpowiedz Snarskiego chcialbym sie podzielic wspomnieniem sprzed kilku lat. Poznym latem moja zona jak zwykle wracala z Arktyki. Obladowana ciezkim sprzetem przyleciala na lotnisko Pearson w Toronto. Bylo pozno i postanowilismy spedzic noc w hotelu, zamiast jechac do Rochester po nocy przez 4 godziny. Znalezlismy jakis hotel w srodmiesciu, zona poszla pytac o pokoj, a ja siedzialem w samochodzie przed hotelem. Nagle zobaczylem mloda i sliczna dziewczyne ubrana mniej wiecej tak, jak kandydatka na Miss Universe na zdjeciu numer trzy (link ponizej). A takze w podobnej pozie. Przetarlem oczy, zjawisko odplynelo. Po chwili pojawila sie inna podobnie ubrana dziewczyna. „Wszystko w porzadku, jest goraco, ale to jeszcze nie udar, zachowaj spokoj”, powiedzialem sobie z niepokojem. Niepokojace zjawiska pojawialy sie w dalszym ciagu, wiec wyjrzalem przez okno samochodu. Okazalo sie, ze wzdluz kraweznika stoi caly rzad zjawisk w rozmaitych stadiach neglizu, zas przy krawezniku zatrzymuja sie sportowe samochody z opuszczonymi dachami. Pomiedzy zjawiskami a zawartoscia samochodow odbywalo sie cos na ksztalt wymiany grzecznosci, po czym zjawiska wsiadaly do samochodow i odplywaly. Powiedzialem wiec sobie „acha, najwyrazniej przez nieuwage znalazlem sie w miejscu pracy”. Przybycie zony przerwalo dalsze obserwacje, po czym zaczelismy taszczyc ciezkie torby do hotelu.
    http://wiadomosci.gazeta......e.html?i=2
    .
    Moze to troche zdziwi tu obecnych, ale w Warszawie moja noga nigdy jakos nie zabladzila w okolice hotelu Polonia, o ktorych to okolicach tylko slyszalem. Tak wiec bylem nieprzygotowany na spotkanie z osobami na oko wygladajacymi jak wesole nastolatki. Spodziewalem sie raczej czegos zupelnie innego. Stad zaskoczenie. W ten sposob moj socjalistyzny swiatopoglad nie wytrzymal spotkania z kanadyjskim kapitalizmem. Jednakze od tego czasu tzw. luski spadly mi z oczu i zaczalem sobie zadawac pytania z gatunku tzw. fundamentalnych. Na przyklad, jaka jest roznica pomiedzy osobami spotkanymi tego dnia przy krawezniku, a osobami wystepujacymi w telewizji albo w prasie ilustrowanej? Tak na oko nie widze zadnej. Dlaczego osoby wystepujace przy krawezniku chcemy aresztowac, zas na oko podobna wystepujaca w telewizji traktujemy jak skarb narodowy? (Ja wiem, ze Japonia ma swoje specyficzne tradycje, ale kandydatki na Miss USA wygladaly i zachowywaly sie dokladnie tak samo. Niestety zgubilem link.) Krotko mowiac, skad oburzenie w jednym przypadku, zas narodowa duma w drugim? Moze czas zalegelizowac obie manifestacje tego samego zachowania, albo tez obu manifestacji jednakowo zabronic?
    .
    Ja osobiscie bym zalegalizowal, bo mi sie bardzo podobalo zarowno jedno jak tez drugie. Prawdopodobnie jestem paskudnym libertynem.

  400. Snarski napisał(a):

    Pan Snarski musi miec dzisiaj dobry dzien. Widocznie i w jego wieku takie sie zdarzaja jeszcze. Gratuluje!

  401. Zofia napisał(a):

    Drogi Torlinie,
    po prostu pielęgnuje obecność Minera w blogu i nieźle się tym bawię przy okazji, nie zauywazyłeś tego?…
    Przecież mu podrzucam co róż temaciki do napadów.
    ***
    Mister Snarski,
    jako Szkotka z urodzenia, mogę sobie gustować w rodzimych trunkach, nie uważa Pan?
    Kilka dziesiatkow lat temu w tym budynku raczyłam przyjść na świat:
    http://www.nhslothian.sco.....ls/wgh.asp

  402. Buraków napisał(a):

    Narciarz,
    Zabranianie czegokolwiek i libertynizm nie chodza ze soba w parze zbyt czesto. Tak ze nie pochlebiaj sobie za bardzo zes ty taki paskudny. Nawet najwiekszy Polak-libertyn wszechczasow, niejaki Stan Tyminski, nie poradzil sobie z tym w drugiej rundzie. W pierwszej mu jednak wyszlo! No to moze i tobie cos wyjdzie.
    .
    Zaczac chyba bys musial od pogodzenia uprzedzen do pewnych grup ze swoja libertynskimi sklonnosciami. A to chyba nie pojdzie ci latwo.

  403. PanSnarski napisał(a):

    Choroba oldtimera i dwa nicki tez nie chodza w parze. Jeden nick gratuluje drugiemu i obaj sie ciesza. Za chwile zapomna.

  404. Zofia napisał(a):

    Mister Snarski,
    gdyby miał Pan problemy w zrozumieniu dlaczego akurat tam, to nieco historii tego szpitala:
    http://www.nhslothian.sco.....ls/wgh.asp
    The Registration of Births, Deaths and Marriage (Scotland) Acts z District of St. Andrew miasta Edinburgh jest skrupulatna i w wydanej metryce urodzenia podaje dokładnie, gdzie człek ujrzał na oczy po raz pierwszy światło dzienne.
    Miejsce urodzenia zobowiązuje, urodzeniowy patriotyzm także, szkockie niańki również – dlatego preferuję ze zrozumiałych względów whisky a nie czystą wyborową.
    Dla porządu dodam, że pierwszą w życiu whisky piłam w towarzystwie taty, jako dojrzała już kobieta, nawet nie nastolatka.
    Wydziwianie nam moim upodobaniem do szkockich napojów alkoholowych wydaje mi się być mało uzasadnione z Pana strony.
    ***
    Torlinie,
    wybacz błąd w dwójnasób ortograficzny
    to „róż” i inny kolorek – ale „rusz”.
    I nie prowokuj mnie już do dalszych aktów miłosierdzia wobec Minera.
    Robisz to samo co Miner, tylko w innej wersji, nie zauważyłeś?

  405. Stan napisał(a):

    Torlin,

    staję po Twojej stronie w sporze z Maćkiem dopatrującym się różnic programowych między PO i PIS-em.
    Możesz na rzecz podobieństwa tych partii przywołać, rycząc na całą myślącą Polskę, że sięgnięcie przez PO w obecnych wyborach po wsparcie Maryjana Krzaklewskiego jest takim samym odruchem genetycznym, jak sięgnięcie przez udającego premiera, Buzka, po Lecha Kaczyńskiego. Zatrzęsła się od tego nie tylko Polska, ale drżeć w posadach zaczyna także Europa. A przecierz obecny Prezydent wyraźnie odstaje odstaje w pomysłach na inną Polskę od pomazańca z Kolbuszowej.
    Teraz nawet zaczynam Ci wierzyć, że ci teczkowi rzeczywiście flirtują ze sobą.
    A niec ich ….. trafi.
    Pozdrawiam i sięgam do Czarnego Jasia, by przepic do Fidela.

  406. Zofia napisał(a):

    Drodzy Panowie
    Minerze, Torlinie oraz Snarski
    kończę na dzisiaj akty samoadoracji ku Waszej uciesze w ramach Dnia Miłosierdzia dla Bliźnich w Internecie.
    Egoistyczny altruizm jest wpisany także w moje credo życiowe.
    Do następnego dnia miłosierdzia
    Który nb sama ogłaszam, żeby nie było nieporozumień.
    By,by

  407. PanSnarski napisał(a):

    Droga Pani Zofio!

    Poczulem sie tak przez droga Pania wyrozniony, ze pozostane przez jakis czas PanemSnarskim. Czy pozwoli Pani? Mister moze tez byc.
    .
    Od razu chce jednak przypomniec, ze w mojej wymianie, nazwijmy to pogladow, z minerem na temat single malt whisky wiedzialem doglebnie, iz tylko Pani jest godna delektowania sie tym specjalem. I chyba dalem temu wyraz! A przeciez nie wiedzialem o tym dostojnym miejscu Pani urodzenia.
    .
    O zadnym „Wydziwianiu nam moim upodobaniem do szkockich napojów alkoholowych” nie moglo byc mowy! I am admiring you and your weakness for single malt whiskey. Cheers!

  408. Zofia napisał(a):

    Wymiana poglądów Minera z Panem, Mister Snarski ma swoje podłoże i wynika z mego stwierdzenia iż pijam whisky z lodem (poza glediffidichem, bo tu co najwyżej nieco dobrej niegazowanej wody , odrobina) a określiłam to whisky and rock.
    Najpierw była rozprawa Minera, że whisky pije się bez lodu, potem że zwrot nieprawidłowy.
    Problem w tym, że z reguły zamawiam osobno whisky osobno lód, a dodaję sobie sama do szklanicy wg smaku.
    Czyli nie whisky z lodem, ale whisky i lód.
    Ale tego miner jakoś nie zrozumiał.
    W moim domu (to zwyczaj i taty i brata, co Miner chciał przeszmuglować w swoich wypowiedziach), podawano w naczyniu lód, szklanice do whisky, każdy sobie brał tyle lodu ile chciał, potem lano trunek.
    Do wyboru był też tonik i dobra niegazowana woda i to o smakach, neutralnych, a nie np. Zuber.
    Pilo się whisky jak kto woli, z reguły z dodatkiem kostek lodu, przy single mate – z ew. dodatkiem wody.
    W Szkocji, jak moi rodzinni panowie twierdzili, zamiast de. mineralnej woleli wodę źródlaną, dobieraną do gatunku.
    Nie byłam w Szkocji od czasów opuszczenia Edynburga, więc nie sprawdzałam jak tam jest.
    Tradycjonaliści twierdza, że można.
    Nie niej jednak, piję whisky jak lubię i zamawiam z zaznaczeniem, że lód osobno, sama dawkuje. Nie mam zamiaru zmieniać zwyczajów.

  409. miner napisał(a):

    Skoro Zofia postanowiła się w rozpaczy ratować to wklejam linkę, z której zaczerpnąłem wszystkie cytaty.
    Sorry Snarski – byłeś tylko narzędziem w tej zabawie.
    http://kuczyn.com/2007/01.....ment-14853
    Dalej niech już sobie Zosia się pogrąża swoimi tekstami:
    Dzisiaj:
    wynika z mego stwierdzenia iż pijam whisky z lodem (poza glediffidichem, bo tu co najwyżej nieco dobrej niegazowanej wody , odrobina) a określiłam to whisky and rock.
    dawno temu:
    Zofia Says:
    styczeń 26th, 2007 at 10:17 po południu
    Akurat nic nie piję z trunków (preferuje o tej porze – wieczorem – whisky and rock, najchętniej single malt, ulubiona – Glenfiddich) ) a językiem dosadnym potrafię się, jak trzeba także posługiwać bez alkoholowego wspomagania.

    Ona teraz już wie, że single malt raczej nie pija się z lodem więc będzie szła w zaparte (jak Saba) że pisała co innego. Ale zawsze miło popatrzeć jak łże…

  410. dark side napisał(a):

    http://wiadomosci.gazeta......wolac.html
    „Gazecie Polskiej” grozi bankructwo – Na koncie mamy 501 złotych – mówi nam szef „Niezależnego Wydawnictwa Polskiego”.
    .
    Jaka szkoda :)

  411. narciarz2 napisał(a):

    Ojciec Rydzyk oglosi zbiorke na ratowanie Gazety Polskiej? Tradycje istnieja. Juz uratowal Stocznie, albo prawie. Czas na powtorke.

  412. głos zwykły napisał(a):

    ……Jak już wspomniałem struktury władzy jakie tworzyły się w Polsce po 89 roku wraz z rozwarstwieniem materialnym Polaków, cały czas wyraźnie ciążyły do oligarchicznych form rządów.
    A sprzyja temu szereg spraw przede wszystkim siła i charakter poszczególnych grup interesów jak kościół, związki zawodowe, nauka, biznes, partie polityczne, które nietrudno zauważyć nie mają wewnętrznego demokratycznego charakteru, lecz oparte są dość sztywnej hierarchii dziobania, opierają się zmianom, zwłaszcza personalnym, no i mają na względzie głównie własne interesy ich członków, a nie społeczeństwa jako całości.
    ….Kościół od początku był zainteresowany obudową materialnej pozycji. Tematu kościoła nawet nie muszę zresztą rozwiajać, bo wiadomo że jest to rodzaj monarchii absolutnej.
    ….Związki zawodowe przekształciły się szybko w rodzaj biurokracji związkowej, która była utrzymywana z pieniędzy zakładów pracy, a nie dzieliła czy nie potrafiła partycypować w racjonalnym zarządzaniu przedsiębiorstwami.
    ….Biznes, także z różnych powodów powołał do życia bardziej i mniej formalne związki pracodawców, które miały na celu z jednej strony chronić interesy osób funkcjonujących już na rynku, a nie chciał lub też nie miał dostatecznej siły, aby kształtować jakość samego rynku, znosić bariery etc. etc.
    ….Nauka Polska jeszcze w czasach PRL-u podobnie jak korporacje prawnicze była zamknięta. W gruncie rzeczy przed i po 89 roku przyjmowano tutaj nowych członków na zasadzie kooptacji, a przy tym zwalczano konsekwętnie wszelkie przejawy wewnętrznej konkurencji.
    ….Polskie partie polityczne, choć one zmieniają swoje nazwy, to w gruncie rzeczy ich przywódcy przez dwadzieścia lat składają się z tych samych osób posiadających wpływy polityczne w swoich środowiskach wyrastające bądź z działalności opozycyjnej, bądź z działalności w aparacie władzy PRL, które niejako kooptują do polityki nowe twarze lub je odsuwają. Zauważmy, że Jan Maria Rokita została wylansowany przez nikogo innego jak B. Gieremka, podobnie w SLD nowe twarze są wypychane przez szereg przez stare struktury władzy. Prezes PiS powołał do życia politycznego K. Marcinkiewicza i go odsunął. PO natomiast jest partią, gdzie nie rysuje się żadna alternatywa osobowa poza postacią Donalda Tuska. A wszystko być może wzięło się tych pierwszych plakatów sejmu kontraktowego, gdzie zdjęcie z L. Wałęsą było gwarancją, że wyborcy na tego kandydata zagłosują.
    ….
    ….Do tego mamy ów specyficzny aparat władzy oparty na karuzeli stanowisk, gdzie władza wykonawcza bardzo słabo postrzega interesy obywateli i nie ma poczucia służby obywatelskiej, podobnie zresztą jak sądownictwo, które także jest tworzone na zasadzie kooptacji. Nie wspomnę już o korporacjach prawniczych, gdzie dba się szczególnie aby młodzi nie naruszyli interesów pryncypała, a owe interesy naprawdę potrafią mieć podły charakter. Ale wspomnę o sejmie i senacie, który zamiast zajmować się tworzeniem ustaw, akceptuje przez aklamacje partyjną ustawy tworzone przez władzę wykonawczą, oraz który zamiast debatować w wielkim stylu senatu rzymskiego oferuje nam wypowiedzi łamana polszczyzną w stylu znanym nam z filmów Barei. Typu łubu dubu, łubu dubu, niech nam żyje prezes klubu!
    …Jeśli zaś chodzi o niezależną prasę to: „jaki kuń jest każdy widzi”. Niezdolność prasy do dostrzegania wielu problemów społecznych, brak fachowości, a w przeszłości wręcz zamknięcie oczu na owe palące problemy jest wynikiem tego, że za każdą prasą stoją pieniądze i układy polityczne oraz biznesowe. W krajach postkomunistycznych rynek prasowy i mediów od początku ewoluował od monopolu do dominacji kilku środków masowego przekazu, które nadawały ton debacie społeczno-politycznej w stylu najczęściej albo przekazu bazarowego, albo propagandowego opartego na prostych liniach podziału typu my dobrzy i oni źli.
    …Nawet na tym blogu w najlepszych jego czasach rzadko nam się udawało debatować nad istotą problemu, a częściej wyrażać prostą aprobatę lub dezaprobatę dla głównych postaci naszego życia politycznego, a analizy historyczno polityczne były prowadzone wielkim łukiem uproszczeń i zbitek myślowych, które rozbijają się w pył przy zadaniu podstawowych pytań o ich sensowność.
    _________________
    Każda demokracja państwowa jakby musi wyrastać z wewnętrznych demokratycznych sił które je tworzą i samego społeczeństwa, którego prawa i wolności powinny być bezwzględnie przestrzegane, a nie bezwzględnie lekceważone. U nas ani takie siły się nie wytworzyły, ani społeczeństwa nie jest w stanie skutecznie upomnieć się o swoje prawa wolności z uwagi na swój niski poziom cywilizacyjny, brak punktu odniesienia, co jest właściwym wzorcem postępowania i wreszcie praktyczny brak możliwości skorzystania z profesjonalnej pomocy prawnej, która jest zarezerwowana dla nielicznych.
    _________________________
    Właśnie z tych powodów być może PO może jawić się jako podobne do PiS, no ale programowo ono są różne. Walka jaką toczą owe ugrupowania jest realna i w sposób odpowiedni udokumentował to maciek. PO jest partią PR-u, partią która dba nie tylko o sądy opinii społecznej tworząc swój wizerunek i szukając akceptacji i coraz szerzej otwierającą się na populizm medialny, który jest zresztą kolorem szarości i przeciętności jego kadr – ale też partią, która nie naruszy interesu tych sił oligarchii od których może zależeć jej wybór na następną kadencję, nie zrobi tego nie tylko dlatego, że nie chce ryzykować, ale także i dlatego, że w Polsce władza oznacza pieniądze dla gołodupców, a z przygłupich gołodupców są stworzone polskie partie. Który gołodupiec jest przy władzy, to siłą rzeczą on i jego bliscy, oraz ci którzy mają z nim jakieś interesy, siłą rzeczy dobrze żyją.

  413. Snarski napisał(a):

    Miner,
    Wracam do bez pana. Bos mnie rzeczywiscie, minerze, wykorzystal, wiec czuje sie jak szmata badziej niz jak pan. Zuzyta i wyzeta do cna. Jak te damy narciarzowe sprzed hotelu Polonia.
    .
    Oj szutnik ty szutnik, miner. Ale zeby tak na Zofie sie uwziac! Przeciez ty w tym celu ponad dwuletnia kaszke odgrzewasz byleby tylko jej dokuczyc. A ja myslalem, ze tylko mnie upierdliwosc mozna zarzucic.
    .
    Mowiac o Kasce. Makowska Katarzyna pojawila sie w tym linku ponad dwuletnim. Gdzie ona zniknela? Mam nadzieje, ze Jambrusky nie zniechecil jej swoja ocena blogu. Bo znam takich, co odeszli z powodu „braku wpisow” i „wyfiokowanej infantylnosci”.

  414. miner napisał(a):

    I jeszcze jedno – widzę, że nauki nie poszły w las:
    miner Says:
    styczeń 26th, 2007 at 11:25 po południu
    Nie wiem co jest gorsze – Twoja fatalna angielszczyzna, czy to że popijasz whisky słodową z lodem. Zupełnie jak Wachowski.
    Myślałem, że wiesz, że pozowanie na pretensjonalną snobkę zobowiązuje do zdobycia minimalnej wiedzy. A może to dlatego, że “Polityka” nie wydała jeszcze “niezbędnika inteligenta – trunki”?

    .
    Jednak z pisownią nazwy swojej ulubionej ponoć marki masz ciągle problem. http://www.glenfiddich.com/
    WIDZISZ? Dwie literki „d” w nazwie?
    G
    L
    E
    N
    F
    I
    D
    D
    I
    C
    H
    .
    Jeszcze ze dwa latka i i tego się nauczysz :)
    .

    Teraz już tylko będę patrzył jak łżesz:
    Najpierw była rozprawa Minera, że whisky pije się bez lodu, potem że zwrot nieprawidłowy. – bezczelnie
    Problem w tym, że z reguły zamawiam osobno whisky osobno lód, a dodaję sobie sama do szklanicy wg smaku. Czyli nie whisky z lodem, ale whisky i lód. – słodko naiwnie jak do idiotów
    .
    i.t.d… i.t.p…
    .
    Oczywiście mam pełną świadomość, że z przyczyn niesłusznych politycznych kierunków z jakich zwracam uwagę na znikomą znajomość rzeczy (teraz gdy się „wydało”) sprawa stanie się:
    - nieistotna
    - dziecinna
    - głupia
    - niewarta dyskusji
    .
    Wcześniej gdy to ja byłem potencjalnym źródłem głupot na temat – “double whisky and bounce!!” sprawa miała wymiar zgoła inny, była przesłanką do stwierdzeń:
    - ktoś komus dowalil i to zdrowo.
    - w ogole w zadna merytoryke sie nie wdal (kto? co?)
    - ktoś wali jakieś straszne błędy językowe

    i.t.p…

    Medal z kartofla dla Snarskiego za:
    Takie zamowienie nie bedzie jednak składane przez nikogo z klasą np. Zofii.
    .
    .
    Na tym temat „whisky and rock” z mojej strony zakończono :)

  415. miner napisał(a):

    Snarski – tak się porobiło, na blogu dosyć mocno przewietrzyło się towarzystwo w ciągu tych kilku lat. Gdzie te czasy kiedy W. Kuczyński zainaugurował swoje seanse nienawiści życzeniami dla Polski… (BTW: wielu go ciepło wspomina za tamten występ: http://toyah.salon24.pl/1.....-sie-ludzi
    .
    Nie ukrywam, że określenie „whisky and rock” na stałe weszło do mojego blogowego języka, używam go od czasu do czasu a, że Ty jesteś tutaj z tych młodszych (stażem) – toś się złapał…
    Mogło paść na wielu…

  416. Lex napisał(a):

    Kurna, Panowie, aleście drobiazgowi;
    „on the rock” czy „on the rocks”, czy „and rock/s”: tak czy inaczej to whisky z lodem; kto by tam liczył czy i ile kostek lodu w szklance i co pierwsze w szklance było. ( Barbarzyńca ze mnie, co ?).
    Panowie , ja wymiękam. Jako się rzekło: whisky nie lubiłem, nie lubie i (chyba ) nie polubię i „w tym przedmiocie” jest mi „wsio rawno”. Bawcie się sami. Pardons… ( to z Wiecha).

  417. narciarz2 napisał(a):

    Lex, kazdy temat jest dobry, jak sie nie ma nic do powiedzenia…

  418. miner napisał(a):

    Lex:
    nie ma się co unosić, ja dzięki Snarskiemu dowiedziałem się, że istnieje takie coś jak „on the rock” w odróżnieniu od „on the rocks”. Nie wiedziałem, że można to rozróżnić.
    .
    Lubię whisky, nawet bardzo i dlatego temat mnie zainteresował. Choć ja pijam (nawet blended whisky) z wodą i w temperaturze pokojowej.
    .

  419. jasnaanielka napisał(a):

    Gdyby picie innych wysokooktanowych trunków było równie skomplikowane, jak tych łysek, to ja bym była dubeltową abstynentką.
    To samo w odniesieniu do kawy. Też kiedyś był festiwal sposobów przyrządzania kawy, jej gatunków, typów ekspresów i wszelkich sposobów jej serwowania z wyliczeniem ciśnienia w ekspresie i temperatury wody.
    Ludzie! Czy nie macie większych zmartwień?
    Ważne, aby to co się pije smakowało temu, kto pije.
    A te megalomańskie popisy zostawiam dla Jamesa Bonda.
    Że też minerowi się chce sięgać do archiwalnych wpisów, aby ośmieszyć Zofię. Mnie niczyj snobizm nie przeszkadza – jeśli snobowi dodaje gwiazdek w aureoli, to co mi do tego?
    Niech sobie świeci, skoro lubi.
    A miner furt te miny ustawia i lont podpala.
    Kogo to jeszcze rajcuje, oprócz samego minera?

  420. narciarz2 napisał(a):

    Glos napisal: Nauka Polska jeszcze w czasach PRL-u podobnie jak korporacje prawnicze była zamknięta. W gruncie rzeczy przed i po 89 roku przyjmowano tutaj nowych członków na zasadzie kooptacji, a przy tym zwalczano konsekwętnie wszelkie przejawy wewnętrznej konkurencji.
    .
    Glosie, tym akapitem z niewielkiego ale dobrze Ci znanego jeziorka w Leoncinie wlasnie wyplynales na szerokie wody niekompetencji. Zanim sie cos napisze na temat nauki, warto jest wiedziec, jak nauka funkcjonuje w praktyce.

  421. Torlin napisał(a):

    Droga Zosiu!
    Rozmawiasz ze mną jednostronnie, ja do Ciebie ani razu, a Ty zadajesz pytania i sama sobie odpowiadasz. A na końcu obrażasz się o własne słowa. To jest ciekawostka przyrodnicza.
    Napisałaś do mnie wierszyk „Tak więc, Drogi Torlinie:
    Strata w miłości splata się z zyskiem…”.
    Narciarz zwraca Ci uwagę, że to nie o mnie chodziło.
    Ja nic – milczę.
    Ty Zosiu: „Torlinowi, skrobnę przy okazji coś ekstra”.
    Ja nic – milczę.
    Zosia: „Drogi Torlinie, po prostu pielęgnuję obecność Minera w blogu i nieźle się tym bawię przy okazji, nie zauważyłeś tego?…
    Przecież mu podrzucam co róż temaciki do napadów.
    Ja nic – milczę.
    Zosia: „Torlinie, wybacz błąd w dwójnasób ortograficzny to “róż” i inny kolorek – ale “rusz”. I nie prowokuj mnie już do dalszych aktów miłosierdzia wobec Minera. Robisz to samo co Miner, tylko w innej wersji, nie zauważyłeś?
    Dobry dziennikarz potrafi sam napisać wywiad, i za dziennikarza, i za indagowanego.

  422. głos zwykły napisał(a):

    …..Nie tak dawno Narciarz2 był uprzejmy zauważyć, iż żyję w Leoncińskim bajorze, sugerując, iż on Narciarz2 prezentują poziom światowy i niejako przeciwstawiając żagiel owiewany wiatrem otwartych oceanów, owej światowości kotwicy lokalnej, wspartej na myśleniu prowincjonalnym, co akurat nijak nie koresponduje z treścią wymiany różnych opinii, pomiędzy mną a dark side.
    ….Przyznam się jednak, że w wypowiedziach Narciarza2 nie czuje powiewu światowości, ile raczej właśnie smrodek zaściankowości, który konsekwentnie od dawana rozsiewa on na naszym, co tutaj mówić międzynarodowym forum, zasilonym ostatnio silną grupą trampkarzy z Jackowa, posługujących się anglo-polskim językom.
    ….Narciarz2 lituje się nad wypaloną trawą i bezkręgowcami które mogły tam zginąć, a popiera ideę wolnego kurewstwa, postulując zalegalizowanie prostytucji koło Hotelu Polonia, która zresztą ma charakter nie tylko prostytucji wykolejonych starszawych panien, ale prostytucji homoseksulanej, a także prostytucji dziecięcej. Wbrew pozorom taki pogląd litościwy ma charakter wulgarnego uproszczenia. Pogląd jego jest kiepski, a ten kto go wyraża to kiep. Niedawno przeczytałem, że jeszcze 200 lat temu słowo „kiepski” było słowem tabu. „Kiep” był bowiem określeniem wulgarnym na żeński organ płciowy lub na mężczyznę, który takowy organ przypominał. Z drugiej strony, do końca XVII wieku słowo „kobieta” oznaczało prostytutkę i miało zdecydowanie negatywny wydźwięk. W starych tekstach pojawia się niewiasta, białogłowa, ale nie kobieta.
    …..Z drugiej strony na skutek emigracji Polaków za granicę, właśnie za granicą słowo Polak i Polka nabrało nowego znaczenia. Nie chcę tego tematu rozwijać, bo może on się okazać bolesny dla naszych emigrantów, którzy jak słyszałem niedawno na emigracji jakoś nie potrafią się organizować, choć nierzadko żyją w środowiskach o bogatych demokratycznych tradycjach, no i z uwagi na całokształt swojej „światowej” osobowości znajdują się na szarym końcu pożądanych przyjaciół lub też sąsiadów :))).

  423. narciarz2 napisał(a):

    A jesli idzie o polityke, to w POLITYCY wlasnie jest kolejna rozmowa na XX lecie. Tym razem z A.Kwasniewskim. Z calej rozmowy mi sie najbardziej podobalo to, ze to Walesa poradzil Kwasniewskiemu, zeby kandydowal na prezydenta.
    .
    A poza tym z tych roznych rozmow w POLITYCE wylania sie obraz, w jaki sposob polityka funkcjonuje w praktyce. Warto je wszystkie przeczytac chocby z tego powodu. Whisky krzepi (Wankowicz), zas lektura poszerza horyzonty (anonim). Dla pelnego zdrowia warto uzywac obu produktow, z lodem albo i bez lodu.
    .
    Milej lektury oraz dobranoc.

  424. miner napisał(a):

    A te megalomańskie popisy zostawiam dla Jamesa Bonda.
    Czasy się zmieniają, nawet na Bonda już nie możesz liczyć.
    http://www.youtube.com/wa.....38;index=2
    .
    Ale cieszę się, że się wpisujesz w szymel
    .

  425. miner napisał(a):

    http://www.dziennik.pl/po.....tml#reqRss
    .
    szczególnie urzekło mnie to:
    Stanisław Żelichowski, szef sejmowego klubu PSL usiłował tłumaczyć, że być może Fedak i Sawicki nie mogli znaleźć wspólnego języka, bo są odpowiedzialni za zupełnie inne resorty.
    .
    I co zaskakujące, nie ma oburzenia, jest wesołość.
    .
    Widać „spierdalaj” to pikuś w porównaniu ze „Spieprzaj dziadu” :)

  426. Lex napisał(a):

    Panowie ( minerze),
    ja się nie „unoszę”. Z powodów dwukrotnie wcześniej przytoczonych ( braku gustu do whisky).
    Po prostu – dla profana w przedmiocie whisky cała dyskusja jawiła mi się …. bardzo abstrakcyjna, żeby nie powiedzieć: „smakoszowska”. Wlazłem między whisky i rock/s….
    Coś mnie podkusiło…. . Dobrze mi tak.

  427. miner napisał(a):

    http://www.dziennik.pl/po.....tml#reqRss
    .
    „Ciemny lud” nie kupił rządów faszystów w TVP. Nie zbojkotował 3 maja. To teraz trzeba walnąć z grubej rury… Skąd ten lęk przed nieznaczącą partią?
    Jak kiedyś Unia Demokratyczna (Wolności?) była obecna w każdym programie mimo nieobecności w parlamencie – to była obiektywna TV, jak pojawił się Libertas – to jest stronnicza…

  428. jasnaanielka napisał(a):

    miner…
    cieszę się, że się wpisujesz w szymel ???
    Idę po holajzę. Bez holajzy ani rusz!

  429. narciarz2 napisał(a):

    Ooo, pojawil sie komentarz glosa. No wiec jednak nie dobranoc…
    .
    Narciarz2 był uprzejmy zauważyć, iż żyję w Leoncińskim bajorze.
    Nie „w”, tylko „obok”. W bajorze zyja rozmaite inne stworzenia. Ciebie o to nie podejrzewam.
    .
    akurat nijak nie koresponduje z treścią wymiany różnych opinii, pomiędzy mną a dark side.
    A dlaczego mialoby korespondowac? Ja sie nie wlaczam w wymiane. Ja sobie komentuje.
    .
    smrodek zaściankowości, który konsekwentnie od dawana rozsiewa
    To wypadaloby jakos udowodnic albo przynajmniej uzasadnic w sposob chocby z grubsza przekonujacy.
    .
    Narciarz2 lituje się nad wypaloną trawą i bezkręgowcami które mogły tam zginąć
    Nad kregowcami tez. Nawet bardziej.
    .
    a popiera ideę wolnego kurewstwa,
    Tego akurat slowa nie uzylem.
    .
    postulując zalegalizowanie prostytucji koło Hotelu Polonia
    Ciekawe, gdzie ja to to napisalem? Mi sie wydaje, ze ja napisalem cos innego. Zalecam powtorna lekture, tym razem ze zrozumieniem, ktorego zabraklo przy pierwszym czytaniu. Moj tekst nie byl az tak skomplikowany, zeby go az tak nie zrozumiec.
    .
    która zresztą ma charakter nie tylko prostytucji wykolejonych starszawych panien, ale prostytucji homoseksulanej, a także prostytucji dziecięcej.
    Strzal z tzw. grubej rury, godny wiadomego Radia.
    .
    taki pogląd litościwy ma charakter wulgarnego uproszczenia.
    Moj poglad nie byl litosciwy. Nie zauwazylem, zebym sie litowal. Nie mysle, zeby moj poglad byl wulgarny. Natomaist w pelni sie zgadzam, ze poglad mial charakter uproszczenia. Oczywiscie swiadomego uproszczenia. Celem bylo sprowokowanie wymiany zdan i pogladow. Uproszczenie jest na ogol dobrym poczatkiem takiej wymiany. A w kazdym razie bywa, jesli dyskutanci sa na poziomie.
    .
    Pogląd jego jest kiepski, a ten kto go wyraża to kiep. … “Kiep” był bowiem określeniem wulgarnym na żeński organ płciowy lub na mężczyznę, który takowy organ przypominał.
    Moim celem nie bylo sprowokowanie wymiany epitetow. Jesli ktos nie potrafi wyrazac pogladow, to zastepuje je epitetami, nie sadzisz, drogi Glosie?

  430. miner napisał(a):

    http://fakt-opinie.salon2.....u-upadkowi
    .
    - Nic świętego w historii ZSRR nie było, a już szczególnie nie ta wojna. Bo to my do niej doprowadziliśmy. Nie była to żadna wielka wojna ojczyźniana, lecz II wojna światowa do której ZSRR przystąpił nie 22 czerwca 1941 roku. I nawet nie 1 września 1939 roku, a 19 sierpnia 1939, gdy Stalin zaprosił Ribbentropa do Moskwy, by ten podpisał z nami tajny układ. To w Moskwie zadecydowano o podzieleniu Polski, to wtedy Stalin machnął ten półmetrowy podpis. Ale sprawę pokazuje się zupełnie inaczej. Nawet w dzisiejszych podręcznikach rosyjskich na mapie obrazującej wojnę w Polsce po „stronie niemieckiej” widać ruchy wojsk, a po „stronie radzieckiej” nic. Jakby żadnego 17 września nigdy nie było. Po prostu nagle granica ZSRR przesunęła się na zachód. Napaść na Finlandię zimą 1939 roku nazywana nadal jest sowiecko-finlandzkim konfliktem, napaść na Polskę – wyzwoleńczym pochodem Armii Czerwonej. Litwa, Łotwa, Estonia dobrowolnie weszły w skład ZSRR. Czym to się różni od tego, co robił Hitler? Niczym, ale nadal w Rosji twierdzi się, że wojna zaczęła się dopiero w 1941 roku.

  431. maciek.g napisał(a):

    Torlin,
    jak piszesz to zastanów się jaki wydźwięk ma to co napisałeś.
    Twoje zdanie o dobrych stosunkach jest dokładnie podsumowaniem twego poglądu na te partie i ich przywódców. Dziwnym jest, że mając te same zamiary i cele te dwie partie walczą ze sobą , zamiast współpracować. Zwykle swój ciągnie do swego, a tu akurat odwrotnie. Te partie walczą ze sobą, bo ich przywódcy mają rożne cele i to jest dla mnie jasne. Przypodobanie się kościołowi teraz jest zupełnie łatwo wytłumaczyć, bo od kościoła wiele spraw politycznych zależy, a PiS wykazał to PO dobitnie w wyborach. Przywódcy Po byli by głupi gdyby w obecnej sytuacji narażali się hierarchom. Realnie oceniając fakty i nie naginając ich do swych teorii można wiele zrozumieć. Obecnie możesz zobaczyć, że postsolidarnościowcy odstąpili już od drążenia tematu lustracji, bo zobaczyli że praktycznie to nie takie fajne jak myśleli. Ludzie pod wpływem faktów zmieniają swe poglądy, są jednak tacy którzy są bardzo uparci i jak coś sobie wymyślą odstąpić nie chcą.

  432. Madzia napisał(a):

    Dark
    http://kuczyn.com/2009/05/06/krotko-o-moim-blogowaniu/#comment-76366
    Wyborczej już dziękujemy.pl
    http://dziekujemy.pl/
    Dzięki za info. Jutro lecę po kolejny „ostatni” numer :)

  433. głos zwykły napisał(a):

    Nie sądzę drogi Narciarzu2
    …..A to dlatego, gdyż słowo „kiep” wiąże z wyrażanymi poglądami, a nie z konkretną osobą, a na dodatek subtelnie wskazuje, że słowom użycie ich nadaje nowe znaczenie w związku z zachowaniem się samych desygnatów :D
    ….W dowód tego, że epitet nie jest osobowo zpersonalizowany, podaje, że jednak kobieta trafiła do współczesnego słownictwa na miejsce białogłowy, Polka zaś i Polak, bywa odwrotnie, ciekawe czy na skutek podwyższenia w kraju za granicą standardów zachowania się, czy też ich obniżenia?
    >>>>>>>
    A teraz dobranoc „światowym żaglom” co sami sobie sterem i okrętem :D

  434. Andrzej napisał(a):

    Torlin pisze
    Przykro mi, PO to jest PiSBiS.
    Zapytam przewrotnie. Czy naprawdę nie widzisz żadnych lub prawie żadnych różnic między Polską rządzoną przez PiS i Polską rządzoną przez PO?

  435. Zofia napisał(a):

    Rany Boskie,
    Miner zbiera moje zapiski nawet z 2007 roku!
    Nawet z takimi pierdułami jak lód do whisky.
    Miner,
    czy Ty przypadkiem nie podkochujesz się we mnie, o zgrozo!?
    Takiego skrupulatnego adoratora to dawno nie miałam!
    Nie masz Ty innych zainteresowań i jakiś młodszych kobitek wokół siebie?
    Popatrzą czule w oko, stwierdzą, żeś Alfa i Omega i mądry jak Salomon – pełna satysfakcja.
    A ja, nie dość, że snobka, która każe sobie podawać whisky i lód, a nie whisky z lodem, megalomanka egocentryczna do imentu, nie akceptuje PiSu, Twoich idoli politycznych, czepia się Kaczyńskich o byle co, to na dodatek traktuję Ciebie jak upierdliwy rzep na psim ogonie.
    ***
    Jasna Anielko,
    Nie czuję się ośmieszona tym wywlekaniem przez Minera whisky i lodu, bo niby dlaczego miałabym?…
    Odkąd Jasiek Wędrowniczek jest w byle wiejskim samie, to picie szkockiej berbeluchy śmierdzącej denaturatem, jak mawiają chłopy w „mojej” wsi – do snobizmów nie należy.
    Glenfiddicha do ust wy nie wzięli, bo dla nich niesmaczny, słoniną zagryść nie da rady a za cenę jednej butelki mieli by na chlanie swojskich napitków przez tydzień.
    Poza tym polski snob pije wg ceny a nie wg smaku.
    Im drożej tym bardziej trendy.

  436. Snarski napisał(a):

    Miner,
    Ty śpisz a tobie rośnie. Niczym chłopu, choć żeś saper a nawet i górnik. („Miner – inaczej saper; minier 2. dawniej: górnik” – to według słownika SJP.PO). A rośnie ci fiksacja Zofią, jak to sama zainteresowana wyraziła. Od 2007 roku przechowujesz jej miłosne do ciebie liściki blogowe! Mam nadzieję, że nie wpędzisz się w podobna przypadłość z innymi towarzyszami zabawy na blogu. Bo sie wszyscy wystraszą i powychodzą z blogu. Jak to niektorym juz sie zdarzyło.
    .
    Nabazgrałeś: „Medal z kartofla dla Snarskiego za:
    Takie zamówienie nie będzie jednak składane przez nikogo z klasą np. Zofii.” A tu się okazuje, że Snarski tak nagryzmolił:
    .
    „Jeśli spójnika ‘and’ się używa to z reguły w połączeniu z jeszcze jednym składnikiem. Np. beer n’ whiskey n’ rock please. Takie zamówienie nie będzie jednak składane przez nikogo z klasą np. Zofii.”
    .
    Czyli tu o beer czyli piwo chodziło. I to od tej klasy, i od niczego wiecej, odciagałem Zofie. Bez jej wiedzy zresztą. Od nie zapijających whisky piwem. Do takiej klasy może i ty nawet należysz, bogi ciebie tam wiedzą. Może i ciebie będzie musiała Bars z dołka wyciągać jak oczy jej do sprawności wrócą. (Bars, trzym sie czego mozesz. Potomka najwiecej.)
    .
    Krótko mówiąc: miała to wyjść zabawa wyłącznie moim kosztem. Wyszło inaczej. Ale i tak wesoło więc wszyscy się cieszą. Choć niektórzy mniej.

  437. Snarski napisał(a):

    W przedostatnim paragrafie miało, oczywiscie, byc: „I to od tej klasy, i od niczego wiecej, odciagałem Zofie. Bez jej wiedzy zresztą. Od zapijających whisky piwem.”

  438. Torlin napisał(a):

    Nigdy w życiu nie uważałem, że są to takie same partie.
    Nigdy w życiu nie uważałem, że są sobie równe.
    Przez cały czas pobytu w tym blogu atakuję kaczystów i bronię PO.
    Ale nie wolno pisać takich laurek na temat tej partii, jaka ona jest nowoczesna, uczciwa, bezinteresowna. Świadomie ustawiłem się w roli adwokata diabła.
    Odpowiedź jest przede wszystkim dla Andrzeja celem wytłumaczenia się.

  439. miner napisał(a):

    Snarski:
    Już wielokrotnie Zofii pisałem, ze to google są jej największym adoratorem i archiwista głupich wypowiedzi. Po wpisaniu frazy „whisky and rock site: kuczyn.com” pięknie znajduje wzmiankowane wypowiedzi. Słówka „glenfiddich” już tak łatwo nie znajdzie bo Zofia je „szyfruje” pisząc za każdym razem inaczej:)
    To ten sam rodzaj adoracji ze strony elektroniki jak ten który doprowadził do upadku A. Jakubowska. Jej też sie wydawało, że wystarczy kłamać i przeinaczac fakty, a tu elektronika skrzętnie notowała fakty.
    Zofia ciągle udaje ze tego nie wie – rżnie głupa bądź faktycznie jak ta Jakubowska wierzy w swój „spryt”.
    Ale, że Ty próbujesz pisać to samo – to już zła wola!
    .
    Order z kartofla zgodnie z Twoja decyzją cofam, zjem go na obiad.

  440. miner napisał(a):

    Minister Vincent, jak czytam, również nie docenił elektroniki, która przekazała jego wywiad dla FT w 16 sekund na stoliki redaktorów TVN. A może liczył na spektakularny przypadek lojalności niezależnych mediów wobec rządu.
    Efekt taki, ze MinFin ciemnemu ludowi w PL mówi coś odwrotnego niż swoim ziomalom za granicą.
    Zdziwlawie, co Ty na to? Wszak cierpisz z powodu kłamstw polityków.

  441. jasnaanielka napisał(a):

    Gospodarz dał głos. Zdjęcie tym razem z serii wyczesanych :)
    http://www.dziennik.pl/op.....zgody.html

  442. jasnaanielka napisał(a):

    Święto 4 czerwca wg Gwiazdy…
    http://www.dziennik.pl/op.....czaka.html
    Czy to jeszcze norma, czy już jakby nie?

  443. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Torlin,

    A ja juz myslalem przez moment, ze w strone minera dryfujesz, jak diabel jaki. Tys jednak jego adwokat tylko. Znaczy sie, bez rogow. Wiec PO nie ucierpi za bardzo. Nawet po przypomnieniu, iz PO to od dawna istniejacy POPiS. Czyli miner dalej bedzie jedynym obronca PiS-u na blogu. Czyz nie najwyzszy juz czas na, jakby to narciarz uczenie ujal, roszade jaka?
    .
    Proponowalbym najpierw wejscie w koalicje. Najlepiej dwie, a najwyzej trzy. Albowiem slychac tu glosy zwykle wpadajace Andrzejowi w krok, Macka syntezo-analizy historyczne. Na dodatek sa jeszcze Stana wynurzenia rozne, przy twojej praktyce adwokackiej u samego diabla. Nie zapominajac o Zdzislawie. Czyz nie mozna z tego utworzyc regularnych grup przeciwstawnych, z pominieciem minera?
    .
    Ktos nawet moglby sie podjac obowiazku dopieszczania Zofii. Byleby bez ciagniecia w nieskonczonosc tej kontynuacji z single malt whisky. Bo ta to jest wyrazna prowokacja operacyjna minera wymyslona w gabinecie przewodniczacego jego partii. Przy pomocy samego Ziobro. Mam tylko nadzieje, ze Zofia przygotowana jest na wizyte bojcow w kominiarkach o 5-tej rano. Punkt pierwszy przygotowania do takiej wizyty: zawczasu wyrzucic pistolet. Blida nie zdazyla.
    .
    Musze skonczyc snucie tych strategii blogowych gdyz wciaz jeszcze pracuje nad praca domowa zadana przez Stana: „Patrycja soczyście określlła przymioty swojego lidera, Przyuczonego Dyplomaty”. Dotychczasowy research w tym temacie niczego nie rozjasnil. Moze udam sie do Zofii z prosba o pomoc. Bo Patrycji nie znam na tyle dobrze, zeby jej glowe tym zawracac. Liderowi zreszta nie bardzo przystoi. Powinien przeciez znac wszystko co soczyste w jego stosunkach z podwladnymi.

  444. Zofia napisał(a):

    Dyplomato Miły,
    zamiast pistoleciku kaliber JK, mam psa który wymyślił sobie, że jest moim bodygarem.
    W kominiarce, czy bez, każdy, kto jej nie przypadnie do gustu ma wyznaczoną granicę, której wg psa przekroczyć nie może. A przekraczać nie radzę, bo używa pyska nie tylko do jedzenia, szczekania i warczenia.
    No i jedna rzecz pewna, on nie ustawia się pyskiem do mnie, lecz w przeciwną.
    ***
    Miner,
    google same nie wyszukują nic z zasobów, musi być ktoś, kto nimi się posłuży.
    Nie odwracaj Alika ogonem.
    Pielęgnujesz w swoich szarych komórkach hasełka – kluczyki do tych zasobów, jak zakochana nastolatka.
    Z faktami chcesz polemizować?
    200% testosteronu.
    Duży się taki po uszy i za Chiny się nie przyzna.

  445. miner napisał(a):

    DP:
    Bo ta to jest wyrazna prowokacja operacyjna minera wymyslona w gabinecie przewodniczacego jego partii. Przy pomocy samego Ziobro. Mam tylko nadzieje, ze Zofia przygotowana jest na wizyte bojcow w kominiarkach o 5-tej rano. Punkt pierwszy przygotowania do takiej wizyty: zawczasu wyrzucic pistolet. Blida nie zdazyla.
    .
    Jakbym sobie pozwolił na taki „żarcik” to byście mnie nieźle tutaj flekowali… ciekawe czy „swojakowi” przejdzie.
    .
    Snarski:
    Jak tam, podejmiesz się kolejnej lekcji angielskiego? Powraca (tak,tak – dobrze pamiętam) stare słówko sofiaenglish.

  446. Zofia napisał(a):

    Dyplomato
    wszelkie dopieszczanie mojej osoby można rozpocząć od godz. 00.00 do 17.00 w Międzynarodowy Dzień Niezapominajki – 15 maja, oraz od 10.00 dnia następnego…

  447. Zofia napisał(a):

    No i widzisz Dyplomato,
    szare komórki Minera – Zofią – nawet w wersji angielskojęzycznej się zmacerowały.
    Biedny człowiek….

  448. miner napisał(a):

    Torlin Says:

    maj 12th, 2009 at 9:32 po południu
    Droga Zosiu!
    Rozmawiasz ze mną jednostronnie, ja do Ciebie ani razu, a Ty zadajesz pytania i sama sobie odpowiadasz. A na końcu obrażasz się o własne słowa. To jest ciekawostka przyrodnicza.

    .
    Nie idź ta drogą. Stanaąes po złej stronie i juz masz tego efekty… :)
    .

  449. maciek.g napisał(a):

    Torlin,
    czy ja napisałem laurkę dla PO? Ręce opadają na takie odpowiedzi.
    Ja napisałem jedynie przyczyny i skutki polityk tych partii i nic poza tym.
    Odnosząc się do twojego oburzenia o pisanie laurek, to zwrócę ci uwagę, że jak na pewno wiesz ocenia się przez porównanie. Obecna scena polityczna Polski jest fatalna i nic dziwnego, że PO wypada tak dobrze. Ludzie po prostu nie mają partii alternatywnej. PiS się skompromitował. SLD zamiast wykorzystać sprzyjającą dla siebie sytuacje powiela błędy które kosztowały spadek z czołówki na ogon tuż nad próg wyborczy. /Zamiast proponować jakiś ciekawy dla Polaków program polityczny Napieralski z Olejniczakiem walczą o przywództwo w partii, przy czym ten pierwszy działa przeciw interesowi większości Polaków/ Ludowcy jak zwykle nie proponują nic i podczepiają się do lidera. So I LPR zostały zmarginalizowane i na razie zupełnie się nie liczą, tak jak i pozostałe mikro partyjki. Czy dziwne, że Po na tym tle bryluje?
    Sam jestem zaniepokojony takim rozwojem sytuacji, bo to nie jest zdrowe dla systemu demokratycznego. Zaręczam ci, że wielu glosujących z przekonania na PO mają często wiele obiekcji do ich działań , ale nie mają nawet jak tego pokazać.
    Puki Kościół będzie udzielać poparcia Kaczyńskim sytuacja będzie niezdrowa, a to niestety nie widać by miało się zmienić

  450. miner napisał(a):

    Miner zbiera moje zapiski nawet z 2007 roku!
    .
    Pielęgnujesz w swoich szarych komórkach hasełka
    .
    Znajdź różnicę między tymi dwoma zdaniami i zastanów sie czemu pierwsze prostuję (jako ewidentna nieprawdę) a drugie nie (w tym drugim zdaniu po prostu zamieniłbym tylko stwierdzenie „pięlegnujesz…” na „pamietasz”)..
    .
    Tak, pamiętam dobrze kilka z Twoich spektakularnych wygłupów. Szczególnie interesujący jest ten z sugerowaniem, że jeden tajniak stawia „+” w Twoich tekstach a drugi tak oznakowane teksty cenzuruje. To był przypadek wręcz kliniczny jak chora psychika potrafi zinterpretować fakt uszkodzenia klawiatury.
    .

  451. miner napisał(a):

    „Sam jestem zaniepokojony takim rozwojem sytuacji, bo to nie jest zdrowe dla systemu demokratycznego. Zaręczam ci, że wielu glosujących z przekonania na PO mają często wiele obiekcji do ich działań , ale nie mają nawet jak tego pokazać.”
    .
    To by wyjasniało ten lęk przed Libertasem i próby jak najszybszego upupienia Farfała.

  452. Zofia napisał(a):

    Drogi Torlinie,
    pisząc, pomyliłam Cię z Narciarzem.
    Wybacz, proszę roztargnionej kobiecie!

  453. Ewa-Joanna napisał(a):

    Droga Zofio,
    czy czasem nie naduzylas swojego ulubionego napitku po przodkach? :)

  454. Snarski napisał(a):

    Jasnaanielko,

    Dzięki za linki z Dziennika, tak celnie trafione. I za zapytanie o ‘jeszcze normę czy już jakby nie’. Bo też chyba celne jako pytanie. Ale może mniej trafna jako wbudowana w to pytanie odpowiedz.
    .
    W moim odczuciu jest wciąż dokładnie to samo co odegrano w historii kilka już razy. A i wiele razy już o tym pisano, nawet na tym blogu.
    .
    Skażenie 10-ma dniami, które wstrząsnęły światem sprzed ponad 90-u lat było tak porażające, że trwa do dzisiaj. Dla „prawdziwych rewolucjonistów” rewolucja lutowa nie niewystarczyla. Trzeba było dobić trupa. Więc usłano trupami imperium, a później znaczną część swiata.
    .
    Kiereński musiał odejść, Balcerowicz musiał odejść! Te same hasła, inaczej realizowane. Bo tym razem była padgatowka, najpierw okrągłego stołu, potem wyborów 4 czerwca. Tego w 1917 zabraklo. Wieszania na latarniach, choć w skrytości niektórych dusz planowanego, nie dało się przeprowadzic. Dla naszych nowych „niezłomnych” jest to do dzisiaj niezałatwiona sprawa.
    .
    Dzisiaj Gwiazda jest otwartym wyrazicielem tego co Kaczyńscy próbują realizować nie nazywając tego po imieniu. On nazywa bez ogrodek:
    „4 czerwca celebrujemy swoją głupotę. Cały proces wyborczy był inscenizowany, a my się upieramy, by tego nie zauważać”.
    .
    Tę też „inscenizowaną” rewolucję lutową zmieciono działami Aurory i wiatrem krwawej historii. Nastała „konieczność dziejowa” – bolszewizm. Ale w nowych czasach trzeba to czynić po nowemu: IV RP, lustracja, prowokacje operacyjne.
    .
    Maciek.g podsumował Kaczyńskiego po imieniu:

    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76333
    .
    „Od poglądów Piłsudskiego różni go skażenie komunizmem i komunistyczny pogląd na władzę w kraju (upaństwowienie wszystkiego, podsłuchy, donosy, inwigilacja i wszechobecne tajne służby)”
    .
    A więc, Jasnaanielko, tak mi to wyglada. Jeszcze normą jest, wydaje się, że nasz Gospodarz twardo broni osiągnięć rewolucji lutowej. Czyli III RP. I ze zezwala:
    „Nie widzę nic złego w tym, że każdy będzie świętował rocznicę wyborów po swojemu”.
    .
    Czy już jakby ta norma nie jest żółć wciąż przez Andrzeja Gwiazdę rozlewana? Obawiam się, że dla tej 20-25% części społeczeństwa o której wspomina p. Kuczyński, to jeszcze jak najbardziej norma.
    .
    Bo tam wciąż trwa oczekiwanie na nową konieczność dziejową. Już nie na bolszewizm na szczescie. Ale wciąż na podobną zarazę: kaczyzm.

  455. Zofia napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    niechybnie!

  456. Patrycja_Zab napisał(a):

    Ewo-J

    Zofia ma prawo. Wywalczyla je sobie w ponad dwuletniej wojnie z minerem.
    .
    Ten bolszewizm kaczyzmem zwany. Jak Snarski na to wpadl? Ja bym nie wpadla. A przeciez to o to chodzi, nie sadzisz? Oni naprawde chca ciagnac te kontynuacje rewolucji. Az rewolucja pozre swoje wlasne dzieci. Niektore juz pozarla, niektore jeszcze walcza. Chyba zbliza sie okres wielkiej czystki. Lustracja to maly pikus. Az strach bac sie.

  457. Zofia napisał(a):

    Święta racja Dziewczyny z Antypodów.
    Zatykam swoja flagę na Minerowym Reistagu i oddalam się opijać sukcesy, do poniedziałku!
    Zapowiada mi się wybitnie rozrywkowy koniec tygodnia, muszę potrenować.
    Wprawdzie na corocznym przyjęciu branży morskiej, na które się wybiorę w piątek, oficjalnie serwowana będzie czysta polska pod śledzie w różnej postaci, to z reguły dziwnym trafem i w tajemniczy sposób pojawia się na od lat stolach jasiek wędrowniczek i inne szkockie specjały.
    Tak więc trening jest wskazany.

  458. miner napisał(a):

    Jak to było? “Nie ma lepszej ekipy na kryzys.” No to mamy klops
    http://gospodarka.gazeta......_rzad.html
    .
    Komisja publikuje w środę raport, który jest początkiem procedury za nadmierny deficyt budżetowy wobec Polski. Ostro wypowiedział się też o polityce polskiego rządu. – Deficyt nie jest efektem złej sytuacji gospodarczej, lecz złych decyzji władz – mówił.
    Zwracał też uwagę, że rząd nie przewidział deficytu, który sam spowodował. – Polski rząd został w pewnym stopniu zaskoczony powiadomieniem, które polski urząd statystyczny przesłał nam pod koniec kwietnia. Ministerstwo Finansów nadal miało nadzieję, że deficyt w 2008 będzie niższy niż 3 proc. – mówił.

  459. dark side napisał(a):

    minerze,
    od jakiegos czasu interesuje sie partia Libertas, uwazam ,ze moze byc ona alternatuywa dla naszej POPIS-owej bolaczki. niezmiernie dziwi mnie, ze w Polsce jest ona reprezentowana przez dzialaczy LPR.
    http://wyborcza.pl/1,7524.....;startsz=x
    .
    Uwazam bowiem Declana Ganleya za inteligentna osobe. Obserwowalam z zaciekawieniem jego zwycieska walke w Irlandii przeciw traktatowi lizbonskiemu. (podam link w nastepnym poscie) Z wieloma z jego postulatow dotyczacych zasad funkcjonowa nia Unii zgadzam sie w zupelnosci. Jest to przeciwnik, ktorego zarowno Kaczynski jak i Tusk nie powinni lekcewazyc. Jednak wiazac sie z faszyzujacymi i najbardziej wstecznymi prawicowymi ugrupowaniami jak LPR popelnia w mojej opinii blad taktyczny skazujac libertas na marginalizacje.

  460. dark side napisał(a):

    http://7dni.wordpress.com.....lizbonski/
    .

    z komentarz internautow:
    „to prawda, wybieramy eurodeputowanych; ale oni w naszym imieniu Włądz Unii nie wybierają !!! I o to chodzi Ganleyowi, w tym widzi “antydemokratyczność” Traktatu Lizbońskiego – i ma rację !!! UE nie działa demokratycznie. Ponad 1.300.000 obuwateli Unii złożyło petycję o przeniesienie siedziby Europarlamentu ze Starsburga do Brukseli, bo koszty 12 podróży Europosłów i urzędników między Bruksela a Starasburgiem rocznie kosztują europejskiego podatnika ponad 300.000.000 EURO. I co ? Komisja Europejska nawet nie zajęłą się sprawą. A bez wniosku Komisji Parlament Europejski nie może procedować. W ogóle Parlament Europejski niewiele może poza “konsultowaniem” dyrektyw unijnych. Więc gdzie ta europejska demokracja ???”

  461. miner napisał(a):

    darkside:
    .
    to że Libertas ma twarz LPR w Polsce mnie równiez bardzo dziwi. Szczególnie jak słyszę, że nagle R. Giertych przestał być przeciwnikiem Niemców kupujących polską ziemię…
    .
    To było bardzo wygodne – dorobic Libertasowi gebę „faszystów” ale jak widac nie udało się.
    Ganleya warto było obejrzec chocby w słynnym wywiadzie, po którym Kraśko wpadł w histerię. Mam wrażenie, że to rzadki ostatnio w polityce przypadek człowieka, który mówi o sprawie a nie ryczy „a te pisiory przebrzydłe to gwizdały na Bartoszewskiego rok temu”…

  462. miner napisał(a):

    http://www.polskatimes.pl.....,id,t.html
    .
    Chyba warto odnotować…

    W ostatni piątek przesłał Kongresowi budżet Departamentu Obrony na 2010 r., w którym na budowę 10 silosów z pociskami antyrakietowymi w Polsce i zainstalowanie radaru w Czechach przeznaczył 51 mln dol. Firmy do budowy silosów są już wybrane, zatem czas rozpoczęcia stawiania tarczy zależy od ratyfikowania porozumień z USA przez parlamenty Polski i Czech. – Będziemy kontynuować budowę systemu antyrakietowego, bo jest on skuteczny i przetestowany – mówił na piątkowej konferencji prasowej w Pentagonie dyrektor ds. operacji David Altwegg. – System będzie rozbudowywany tak długo, jak utrzymywać się będzie zagrożenie ze strony Iranu. Dzisiaj aktywnie dążymy do tego, by mieć w Europie możliwość efektywnej obrony przed atakiem nuklearnym.

  463. miner napisał(a):

    http://leniuch102.salon24.....czynskiego
    .
    Zdzisław: to chyba Cię zainteresuje

  464. jasnaanielka napisał(a):

    Zdzisławie – Zauważyłeś, że w moim pytaniu – czy to jeszcze norma? – zawarta jest odpowiedź… Bardzo trafne spostrzeżenie. Rozwinę więc nieco swoją myśl; jak na Andrzeja Gwiazdę, to jest norma. Bez wątpienia. Kiedy patrzę na jego zdjęcia z różnych lat, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że on w wannie magazynuje węgiel na czarną godzinę. Nigdy nie wyglądał na takiego, co z tego sprzętu kiedykolwiek skorzystał w inny sposób.
    To jest taki ktoś, z kim nie usiadłabym w kawiarni. Za żadne skarby.
    Nawet, gdyby był w pełnej gali orderowej, przepasany błękitną wstęgą.

  465. jasnaanielka napisał(a):

    I żeby nie było, że się wywyższam i oczekuję w swoim towarzystwie super garniturów… nylon, stylon, gabardyna i t.d.
    Po prostu nie lubię niechlujstwa. To zewnętrzne świadczy również o zawartości głowy. Bo nie z biedy on tak wygląda, jak to widać.
    To wynika z charakteru.

  466. Zofia napisał(a):

    Dark,
    europarlament jest jak sejm, ma pracować nad prawem.
    natomiast od wybierania władz Komisji Europejskiej – jest Rada Europejska.
    Nie miej jednak członków Komisji Europejskiej, czyli władzę wykonawczą UE – akceptuje i zatwierdza Parlament Europejski. chyba ten Ganley nie bardzo rozumie strukturę UE.
    Trzeba nieco znać historie UE.
    8 kwietnia 1965 r. został podpisany tzw. Układ o fuzji (Merger Treaty), na mocy którego połączono Radę Ministrów EWG z Radą Ministrów Euratomu i Radą Ministrów EWWiS, w wyniku czego powstała jedna, wspólna Rada Ministrów.
    Ponadto dokonano scalenia Komisji EWG i Komisji Euratomu z Wysoką Władzą Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stli (EWWiS) co dało w efekcie Komisje Europejska.
    W ten sposób trzy odrębne Wspólnoty uzyskały identyczną strukturę instytucjonalną a trzy odrębne budżety poszczególnych wspólnot – zastąpiono jednym wspólnym budżetem.
    * Organ nadrzędny – Rada Europejska (zgromadzenie szefów państw członkowskich)
    Organy Główne:
    - Rada Unii Europejskiej (Rada Ministrów – zgromadzenie ministrów branżowych w UE, np. ministrowie transportu z państw UE – o sieci transportowej UE),
    - Komisja Europejska (władza wykonawcza)
    - Parlament Europejski (władza ustawodawcza)
    - Trybunał Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich (władza sądownicza)
    - Trybunał Rewidentów Księgowych (władza sądowniczo-kontrolna)
    Skład Komisji Europejskiej, wybrany przez Radę Europejską – zatwierdza Parlament Europejski.
    Parlament Europejski nie jest odpowiednikiem parlamentów narodowych, choć jest jedyną instytucją w UE, której członkowie są wybierani w wyborach bezpośrednich. reprezentują pól miliarda obywateli państw UE i w ich imieniu tworzą prawo unijne i budżet unijny. PE nadzoruje także Komisję Europejską – organ wykonawczy Unii Europejskiej.
    Bezpośrednie wybory do PE są dopiero od 1972 r., wcześniej deputowani PE byli wybierani przez parlamenty krajów członkowskich.
    Dla przypomnienia UE – jest efektem powstających sukcesywnie trzech wspólnot gospodarczych – najstarszej, Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali z Europejską Wspólnotą Gospodarcza (EWG) i Europejską Wspólnotą Energii Atomowej.
    Nie jest też zgromadzeniem reprezentantów poszczególnych państw, lecz deputowanych z różnych państw reprezentujących określone poglądy polityczno-ekonomiczne, przez co są szeregowani w grupy polityczne (frakcje).
    Dwie z nich są standardowo największe – chadecy (w minionej kadencji – 278 posłów w PE) i socjaliści (124 posłów), trzecią siłą są liberałowie( 104).
    Czyli ponad 600 posłów na niewiele ponad 700-set członków PE.
    Reszta to polityczny plankton.
    W PE nie reprezentuje się interesów narodowych, ale podobne poglądy polityczno-gospodarcze.

  467. Bars napisał(a):

    Odpowiedź na post :
    · jasnaanielka Says:
    maj 12th, 2009 at 6:36 przed południem
    .
    Jasna Anielko
    O ile pokoleniu starszemu niż moje udało się jakoś uniknąć kontaktu z tzw. „kuchenną łaciną”, o tyle moje nie miało wielkiego wyboru i musiało wypracować sobie jakieś metody samoobrony przed wszechogarniającym chamstwem i wulgaryzacją życia. Więc nie jest tak, że ja nie rozumiem o czym te pnie piszą i że nie potrafię posłużyć się takim samym językiem. Uważam jedynie, że na forum publicznym i w środowisku ludzi kulturalnych pewne sformułowania i wyrażenia po prostu nie uchodzą.
    Potomek.

  468. jasnaanielka napisał(a):

    Potomku przemiły – nie doceniasz mnie! Ja bardzo dobrze wiem, o czym te panie piszą i, gdybym się postarała, to i odpowiedziałabym w odpowiedniej konwencji, z użyciem odpowiednich wyrazów. Tylko, ze ja nie muszę, nie chcę i nie będę się zmuszała. W moim wieku już nie muszę zabiegać o sympatię, zrozumienie, czy akceptacje. Ja nie będę się zmuszać do rozmowy na poziomie, który mi nie odpowiada, bo wpadam tu dla wzbogacenia swoich wiadomości, dla wymiany zdań, dla przyjemności. I jest tu parę osób, dla których warto zaglądać i sobie porozmawiać. Nigdzie jednak nie jest powiedziane, że muszę z każdym, bo ja już nic nie muszę, tak zresztą, jak i moja ulubiona Bars, czyli twoja mama. My sobie podfruwamy nad tą łączką, którą nam Gospodarz udostępnił i jak zechcemy, to przysiądziemy, a jak nie – to wprost przeciwnie.
    Motylki nie na wszystkich kwiatkach siadają :)

  469. Ewa-Joanna napisał(a):

    Potomek,
    wzruszyles mnie do lez.
    Na szkolenie do kuzyna po Czerwinskich powinienes pojsc – moze tu?
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76378
    gdzie jasny motylek slepawy nie dowidzial i nosa nie zadziera.
    Nawet jakies slowo jest w slowniku, ktore taka postawe okresla…

  470. Zofia napisał(a):

    No i bardzo dobrze Potomku naszej Przemiłej Bars,
    W swoim blogu sprawę postawiłam jasno.
    Wykasowałam kilka chamskich (i to nawet łagodnych) komentarzy pod ostatnim, jaki powiesiłam tekstem o stoczniowcach, napisałam publicznie adresatom i reszcie Internautów dlaczego i jest spokój.
    Zapowiedziałam oczywiście, że każda próba wyskoczenia poza ramy jakie wyznaczyłam (pisemnie) – będzie kończyła się kasowaniem komentarza.
    Pozdrawiam serdecznie, przekaż wyrazy sympatii i życzenia zdrowia Twojej Mamie.

  471. narciarz2 napisał(a):

    Potomku:
    mam taka niesmiala propozycje, abys pisal pod pseudonimem „potomek”, ktory dzwieczny jest.
    .
    Jesli idzie o tzw. przeze mnie „Jackowo”, to ja przyjalem bardzo prosta zasade. Skoro humor koszarowy mi nie odpowiada, to ignoruje. Poza tym ich wpisy nie zawsze daja sie zrozumiec z powodu utraty umiejetnosci formulowania mysli po polsku, przy jednoczesnym braku umiejetnosci formulowania ich po angielsku. To czesta przypadlosc wsrod emigrantow. Oni nie rozumieja, ze utrata umiejetnosci poslugiwania sie jezykiem ojczystym pociaga za soba utrate umiejetnosci myslenia. Tak podobno jest skonstruowany ludzki umysl, ze jezyk nabyty nie zastepuje jezyka ojczystego. A juz zwlaszcza, jesli zaden nie zostal opanowany w stopniu wystarczajacym.

  472. narciarz2 napisał(a):

    Jesli idzie o ignorowanie, to ignoruje takze bulgotanie, ktore niestety jest czestą odpowiedzia na moje wpisy. Mimo to nie zamierzam moich wpisow upraszczac. Na przyklad, wczoraj wpisalem trzy teksty osnute na kanwie interesujacych zdjec. Wbrew pozorom, trescią moich wpisow nie byly zdjecia, ale raczej zjawisko zwane hipokryzją. Jak sie okazuje, nie wszyscy zrozumieli, wiec rozleglo sie bulgotanie.

  473. Zdzisław_1 napisał(a):

    Jasnaanielko
    Witam Cię masz racje odpowiedz jest w samy linku p.G jest czlowiekiem przegranym i to juz bardzo dawo,to człowiek typu nie .Na wszystko narzeka był doradcą ,a chcial być przywódcą,nie potrafil znależc sobie miejsca.Nawet w tedy gdy rządzili bracia nie zauważyli Go dopiero gdy przewgrali wybory i stali sie opozycja zaczeli wyciągać z zapomnienia rózne sfrustowane osoby czynią to bracia ajeden z nich robi celebre by dokuczyć Wałęsie PO jacy to niewdzęcznicy.dopiero L.K docenia te Wielkie postacie Gwiazdę,Walentynowicz,olszewskiego i chyba jeszcze jakiś ,tak bardzo na tym się nie znam.
    A jeżeli chodzi o prezentacje to masz chyba rację tu trochę się waham ,bo nie szata czyni czy zdobi,(nie pamietam) czlowieka,ale jednak mógłby zadbać o siebie.
    Ja też nie jestem urodzxiwy ale golenie bylo w nawyku ( no aluzja do wanny ) mycie też a tu wygląd naprawdę odstrasz Takie zdjecie przy cukrze i spokój z podkradanie cukru przez dzieci
    Tam dzie mieszkam jest trochę tych tzw.obszczykiosków co to dzien rozpoczynają od zbierania paru złotych na flaszkę wina.Wyglądają schludniej,bez przesady.
    I co najgorsze że ta nienawiść do przemian okrągłostołowych przesłania tym ludziom przytomne spojrzenie na rzeczywistość
    Przecież mogło nie być okągłego stołu ? co wyszlibyśmy się bić rewolucja.
    Stracili zdrowy rozsądek Ci pseudo bojownicy i bohaterowie, Wiesz ze ręce opadają na te ich argumenty.
    Dla mnie 4 czerca to wcale nie Gdańsk tylko cała Polska bo to były wybory i w każdej mieścinie mieście byla walka .I odniesione zwycięstwo.Zwycięzyło społeczeństwo,więc niech nikt nie ustawia się w roli zwycięscy
    I Tusk dobrze zrobił przenosząc czść uroczystości do Krakowa jak to sie mówi Związkom rura od razu zmiękła.
    Pozdrawiam

  474. dark side napisał(a):

    drogi glosie,
    przeczytalam Twoj wczorajszy post na temat demokracji
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76368
    .
    i chcialabym sie odniesc do tego fragmentu:
    .
    „Każda demokracja państwowa jakby musi wyrastać z wewnętrznych demokratycznych sił które je tworzą i samego społeczeństwa, którego prawa i wolności powinny być bezwzględnie przestrzegane, a nie bezwzględnie lekceważone. U nas ani takie siły się nie wytworzyły, ani społeczeństwa nie jest w stanie skutecznie upomnieć się o swoje prawa wolności z uwagi na swój niski poziom cywilizacyjny, brak punktu odniesienia, co jest właściwym wzorcem postępowania i wreszcie praktyczny brak możliwości skorzystania z profesjonalnej pomocy prawnej…”
    .
    uwazam, ze na potrzeby dyskusji powinnismy wyraznie oddzielic demokracje(ustroj, ktory przybiera rozne formy) od spoleczenstwa obywatelskiego. Atrybuty wspolczesnych demokracji to (za wiki):
    -dostępności sfery polityki dla wszystkich bez ograniczeń
    -możności wybierania na stanowiska publiczne i swobodzie dostępu do tych stanowisk, czy jakichkolwiek innych (poza wyrokiem sądowym pozbawiającym praw publicznych);
    - suwerenności narodu (ludu) oznaczającej, że władza zwierzchnia należy do zbiorowości społecznej żyjącej w granicach państwa;
    - zasadzie reprezentacji – utożsamionej z delegowaniem uprawnień władczych na przedstawicieli obieralnych przez naród w wyborach powszechnych i działających pod jego kontrolą;
    - uznaniu wyborów za główne źródło prawomocności władzy i konieczności cyklicznego potwierdzania legitymacji władzy w wyborach powszechnych;
    - możności zrzeszania się w partie polityczne i wyboru między alternatywnymi ofertami piastunów władzy państwowej;
    - odpowiedzialności rządzących przed rządzonymi – tworzeniu wyspecjalizowanych instytucji kontroli władzy
    -podziale władz – wyrażającym ideę ograniczania rządu poprzez wzajemne kontrolowanie się ośrodków władzy oraz przez działalność zorganizowanej opozycji politycznej
    - wolności przekonań i wypowiedzi;
    - instytucjonalnej ochronie praw obywatelskich – wyrażającej się w stwarzaniu formalnych zabezpieczeń obywateli przed nadmierną i nieuzasadnioną ingerencją władzy w ich sprawy prywatne oraz
    prawie własności prywatnej i swobodzie przedsiębiorczości wedle reguł gospodarki rynkowej.
    .
    Polske ze wzgledu na stopien spelnienia powyzszych kryteriow zalicza sie do tzw. demokracji ulomnych. Jestesmy bodajze na 18 miejscu w UE. Za nami tylko bulgaria i rumunia:) Na pierwszy rzut oka widac, ze kryterium kontroli wladzy oraz odpowiedzialnosci rzadzacych przed rzadzonymi, a takze ochrona praw obywatelskich (np.wymiar sprawiedliwosci) nie funkcjonuja prawidlowo. mozna tez miec, jak piszesz zastrzezenia co do rzeczywistej alternatywy politycznej jaka mamy (zgadzam sie, ze jestesmy zmuszani do wyboru politykow wciaz z tej samej puli)
    .
    Przedstawiam te kryteria rowniez po to, by ulatwic sobie ewentualna dyskusje z Zofia na temat tego czy i na ile UE jest demokratyczna. :)
    .
    Jedna z przyczyn takiego kiepskiego stanu naszej demokracji jest niewyksztalcone spoleczenstwo obywatelskie (tusze, ze to masz na mysli piszac o niskim poziomie cywilizacyjnym)
    .
    za definicja:
    „Społeczeństwo obywatelskie – społeczeństwo charakteryzujące się aktywnością i zdolnością do samoorganizacji oraz określania i osiągania wyznaczonych celów bez impulsu ze strony władzy państwowej.”
    Nie jestem profesjonalnym socjologiem, choc byla to jedna z wielu dziedzin, ktora musialam poznac w trakcie studiow, dlatego wypowiem sie dalej jako socjolog- amator :)
    Wiekszosc socjologow za podmiot spoleczenstwa obywatelskiego uznaje obywatela (w opozycji do konsumenta, lub czlonka tluszczy:) Obywatela, czyli czlowieka: autonomicznego, swiadomego politycznie i spolecznie, samorealizujacego sie w ramach wspolnoty lokalnej , ktory jest w niej aktywny ekonomicznie, kulturalnie, stowarzyszeniowo itd. W takich wspolnotach rodza sie INICJATYWY, ktore nie moga byc ograniczane naciskiem ze strony panstwa. W naszym kraju nie ma tradycji takich inicjatyw. brak jest OBYWATELI pelna geba, bo dzialalnosc obywatelska wymaga wysilku i zaangazowania, czasu i mozliwosci ekonomicznych.
    Moim skromnym zdaniem rownie wazna jak swiadomosc lokalna jest tzw. swiadomosc klasowa .Odniesienia: Weber- roznica miedzy posiadaniem i sprawowaniem wladzy, Marks, teoria elit Pareto i Mosca -dominacja malych grup nad duzymi podporzadkowanymi grupami,wspolczesne rozproszenie wladzy przez system wyborczy i system grup nacisku.
    W naszym kraju ta integrujaca i bedaca drugim zrodlem INICJATYW przynaleznosc do klasy (podklasy) jest wciaz bardzo slabo rozwinieta. Wciaz pokutuje urawnilowka, utopia spoleczenstwa bezklasowego. Kliniczne przyklady mamy na tym blogu :) Prawie nikt z rodakow krajowych nie czerpie dumy z przynaleznosci do klasy robotniczej, lub nizszej sredniej:) ma to swoje korzenie jeszcze w czasach, gdy te klasy byly spolecznie uposledzone. Malo tego- wielu tu zachowalo wzmozona czujnosc klasowa :)))
    wyjatek stanowia nasi przyjaciele z Jackowa, ktorzy zgodnie z anglosaskim modelem spolecznym, gdzie zadna z klas nie jest „gorsza”- uposledzona spolecznie czy ekonomicznie- moga sobie pozwolic na wieksza otwartosc :) ciesza sie z tego co osiagneli i nie snobuja na cos, czym nie sa. czerpia dume ze swej przynaleznosci do grupy (podklasy) ludzi podobnych do nich. maja swoj jezyk, swoje rozrywki, swoj styl zycia :) przynajmniej takie wrazenie staraja sie robic na blogu :)))
    poza tym, wbrew temu co piszesz o naszych rodakach aspolecznych za granica- jest to jedyna naprawde zintegrowana grupa na tym blogu :)
    .
    Reasumujac: sprawna demokracja oprocz przestrzegania podstawowych standardow wymaga spoleczenstwa obywatelskiego. Spoleczenstwo obywatelskie zas wymaga obywatela- swiadomego spolecznie i politycznie, pelnoprawnego osobnika, ktory jest aktywny lokalnie i ma poczucie przynaleznosci do klasy spolecznej- tak wiec wywiera nacisk na wladze lokalne dla poprawy warunkow w swoim otoczeniu, jak i na wladze centralne dla poprawy warunkow swojej grupy zawodowej, klasy spolecznej :)
    …musze konczyc.
    sciskam serdecznie, ds

  475. Zdzisław_1 napisał(a):

    Minerze
    Masz racje zaineresowałes mnie tym linkiem>
    I co w/g Ciebie on mówi?
    Ze mamy złą ekipe rządzącą.Masz lepszą przedstaw ją.
    J.K i jego partia rzadził prawie 2 lata i co było wspaniale?
    Czy nie wiesz ze w budzecie pierwsza polowa roku jest zawsze pod kreską? Zwroty vat podatków i inne zobowiązania rządu .Wstrzymaj się z bolami jeszcze trochę i wtedu podaj te mądrości Salonu 24 i tą polemikę z GW.
    Przecięż salon i autor nie jest wyrocznią.A że bracia klamia to fakt.
    Pozdrawiam

  476. dark side napisał(a):

    Jeszcze jeden drobiazg, ktory nie jest czytelny w moim wpisie. Zgoda na pelna demokracje i spoleczenstwo obywatelskie oznacza zgode na dopuszczenie do glosu na rownych prawach ludzi z nizin spolecznych, ktorych jest wiekszosc w naszym kraju. zdominuja oni- jako grupa docelowa- nie tylko polki supermarketow i program telewizyjny, ale tez np. jezyk debaty publicznej. nie wiem czy moi krajowi rodacy sa gotowi na takie poswiecenie i czy nie lepiej szukac zawczasu jakiegos innego- bardziej elitarnego modelu demokracji :)))

  477. PanSnarski napisał(a):

    Droga jasnaanielka
    niedlugo po moim ostatnim poscie napisala:

    „Zdzisławie – Zauważyłeś, że w moim pytaniu – czy to jeszcze norma? – zawarta jest odpowiedź… Bardzo trafne spostrzeżenie.”
    .
    Czytam wiec posty uwaznie, szukam Zdzislawa. Nic. Dopiero az sie pokazal, chyba z 7 postow po jasnoanielkowym. I Zdzislaw radosnie stwierdza: „Jasnaanielko Witam Cię masz racje odpowiedz jest w samy linku p.G”. On sie sie zgodzil ze swoim czyms, czego nie nigdy nie wyjakal!
    .
    Bo tylko w moim, do jasnejanielki adresowanym poscie
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76410
    moge znalezc spostrzezenie o odpowiedzi zawartej w pytaniu. Chyba zem juz i oslepl, w ramach choroby oldtimera.
    .
    I to na karby tej samej przypadlosci co moja skladam lapsus naszej przemilej jasnejanielki. Solidarnie przypieczetowany przez Zdzislawa. Oboje tez przeciez, jak to Patrycja kiedys napisala, bedacy w slusznym wieku. Ten nietakt popelniam z pelna swiadomoscia. Podobnie zreszta jak i swoj powrot do nobilitowanego nicku.
    .
    .

    Patrycji zas slusznie przyznaje: wszystko co kaczyzm do tej pory uczynil w Polsce to maly pikus. I dlatego w dalszym ciagu ma on takie spoleczne poparcie jakie ma. Czyli tyle ile potrzeba na opozycje. Bo nie na rzad. I chwala za wszystko niech bedzie Najwyzszemu. To nie Giertycha tu przywoluje.

  478. Zdzisław_1 napisał(a):

    Pan Snarski
    Witam.Nie lubisz Jasnejanielki? bo ja ją lubię więc radośnie przywitałem a le musże się przyznać że nie bardzo zrozumialemTwój wpis. Troche to za mądre dla mnie,ja staram sie w miarę klarownie pisać nie ukrywać w jakiś aluzjach czy podtekstach,ale jak zrozumiem to odpowiadam a jak nie to albo proszę o wykładnie ,lub przemilczam,ale Tu jeżeli możesz to wyjasnij czy to przygana czy nabijanie się.Nie obrażę się ,bo wszystkich lubie i szanuje.
    Pozdrawiam
    PS. naprawdę tak mnie poszukujesz w wpisach?

  479. Jambrusky napisał(a):

    Ja tylko w sprawie czystości języka na blogu. Ten aspekt blogowania dość ważnym się stał w ostatnich latach.
    .
    Zauważyliśmy podczas przeprowadzania oceny niektórych blogów, że niepisana najczęściej zasada utrzymywania wypowiedzi na poziomie cywilizowanym jest przestrzegana w stopniu zadawalającym. Również i na tym blogu. A jest on mniej „cenzurowany” niż inne!
    .
    Co natomiast daje się z łatwością zauważyć to przesadna troska o te czystość jezykową. Jeśli wynika to ze zjawiska przez kogoś już wcześniej nazwanego „wyfiokowaną infantylnością” to łatwiejsze jest do zrozumienia. Po prostu mamy wówczas do czynienia z indywidualnymi standardami, nic wiecej. Narzucanymi innym, co nie zawsze jest łatwe do zaakceptowania przez tych innych. Ale jest to normalna różnica percepcji, niewarta niczyjej interwencji.
    .
    Gorzej jest gdy i inni zaczynają zbyt często dosiadać konika, że to tak ujmę, purystów jezykowych. Wtedy bowiem najczęściej nie o język już chodzi tylko o coś zupełnie innego. Chodzi bowiem czesto o „upupienie” kogoś. Kogos kto, naszym zdaniem, do nas „nie dorasta”. Takie postawy jednakże są łatwo wyczuwalne. I są odpowiednio odbierane. Często omijaniem „zakażonego” w ten sposób blogu. Zaznaczam, ze nie mowimy tu o jaskrawym zasmiecaniu jezyka czestymi wulgaryzmami, za takowe powszechnie uznanymi. Tego, jak zapewne, wszyscy wiemy, na tym blogu nigdy nie było.
    .
    Uznałem za konieczne napisanie o tym z jednego powodu. Na tym blogu wy blogowicze jesteście właściwie jedynym magnesem przyciągającym odwiedzających, z racji braku regularnych wpisów autorskich. I to dlatego unikanie nie tyle „brzydkiego języka” – bo tego, tak naprawde, jeszcze nie stwierdzono – ale i przesadnej troski o jego czystość, jest takie na tym blogu wazne.

  480. jasnaanielka napisał(a):

    PanSnarski złapał mnie na gorącym… Nie mam pojęcia, jak się nazywał ten facet, co mi pamięć skradł – jakiś Old Tajmer czy cóś w podobie :(((
    Zakładam papierową czapkę chińską i się idę wstydzić :(
    Także robię dyg z rączkami w małdrzyk i buzią w ciup.
    Panie Snarski! To się nie powtórzy!

  481. PanSnarski napisał(a):

    Zdzislawie,

    Z racji zblizenia wiekowego badzmy w zgodzie. Szukalem ciebie bom zostal zaskoczony przez jasnaanielke jej adresem do ciebie a nie do mnie. Ja anielke bardzo lubie. Glownie z racji jej mlodzienczego i barwnego jezyka.
    .
    Przepraszam cie za zbyt trudny tekst. Przyznam ci sie, ze rzeczywiscie wpadam czasem w maniere pisania nie wprost. To mnie wlasciwie dotknelo dopiero na tym blogu. Chyba zarazilem sie od innych. Taka swinska grypa czy co?
    .
    Pozdro. (To moja proba mlodzienczego jezyka)

  482. jasnaanielka napisał(a):

    Tym razem do Zdzisława1 – Też uważam, że ani Gdańsk, ani Warszawa, ani Kraków nie są w czołówce miast, godnych centralnych obchodów rocznicy 4 czerwca. Równie dobrze mógłby to być Szczecin, czy też Wrocław a i parę innych równie dobrych kandydatur można by wymienić. To było wydarzenie ogólnopolskie, nie można go łączyć na siłę z jakimkolwiek, konkretnym miastem, bo to zwykła nieprawda.
    Pod stocznią wystarczyłoby położyć wieniec i trochę wiązanek, aby zaakcentować, że to miejsce wyjątkowe, ale wcale nie najważniejsze w dniu 4 czerwca. I tyle moich refleksji.

  483. Zofia napisał(a):

    Dark,
    ależ ja się w pełni zgadzam z Twoimi uwagami dot. demokracji o społeczeństwa obywatelskiego, ocena tych zjawisk w Polsce jest praktycznie tożsama.
    Z moich obserwacji wynika, ze im niżej w administracji, tj na wsi, w gminie, powiecie – jest o niebo lepiej niż na wyższych szczeblach samorzadów lokalnych.
    W „mojej” wsi gminnej kobitki się skrzyknęły by pośpiewać. Potem wymodziły chórek i naciągnęły gminę na instruktora-muzyka, który im podgrywa na akordeonie. Były już na pierwszych rejonowych pokazach i uplasowały się dokładnie po środku w grupie 50+.
    Skoro się same zorganizowały, w gminie dostrzeżono w nich grupę społeczną, która coś może zdziałać. Więc kobitki z chórku są teraz już taką nieoficjalną reprezentacją kobiet w gminie. Opiniują, oceniają, spotykają się z innymi kobietami, organizują dożynki, święta, nawet sylwestra na targowisku koło urzędu gminnego.
    Rok nie minął, jak stały się znaczącą grupą w swoim środowisku,. I nadal śpiewają. W jednym się tylko nadal nie mogą zgodzić – w kwestiach kościelnego śpiewania.
    Dyżurne zapiewajły kościelne swoje, kobitki swoje i w efekcie uszy więdną od ich rywalizacji. Harmonii żadnej, fałsz solidny tempa ze trzy, a proboszcza jak trzyma elektryczne organy pod kluczem, tak trzyma, bo trzy katechetki i nauczycielki śpiewu z podstawówki nie mogą się dogadać.
    Jak widzisz dark, z tym społeczeństwem obywatelskim na wsi nie jest najgorzej. Gmina tez nieźle sobie radzi, inwestuje, zadbana, nawet ma swoją drużynę piłki nożnej.
    Sama na rozgrywkach gminnych uczestniczyłam, kiełbaskę z rożna przypalona jadłam, piwo z chłopami na pohybel przegranym z Dobiegniewa (sąsiednia gmina) wypiłam.
    Oni się na tej „mojej” wsi umieją zorganizować – i do tańca i do kopania piłki, do śpiewania też, gorzej z tym różańcem.

  484. maciek.g napisał(a):

    Obecnie gdy PiS i pomocnicy z Solidarności zrobili co mogli by obrzydzić ludziom to historyczne Polskie zwycięstwo, mam spore wątpliwości czy jest ważne gdzie te obchody się odbędą.
    Takie rocznice obchodzi się zwykle w celu jednoczenia społeczeństwa, wzmacniania ich dumy z osiągnięć rodaków itp. Obecnie widać ,że ta rocznica bardziej ludzi dzieli niż łączy i coraz więcej ludzi ma wątpliwości czy faktycznie było to duże osiągnięcie , ba czy w ogóle to był jakiś sukces!.
    Teraz trzeba najpierw przywrócić spokój i złagodzić konflikty, przywrócić wiarę ludziom ,że rządy są dla nich a nie rządzących i na tym tle pokazywać ,że jednak to był sukces

  485. Zofia napisał(a):

    Drogi panie Jambrusky,
    poziom cywilizacyjny, poziomem cywilizacyjnym, czystość języka jego pochodną, ale jak się okazuje w życiu liczy się jednak ….inteligencja.
    A inteligencja, to m.in. pełna świadomość- jak, kiedy, do kogo i w jakim momencie używać rodzimego języka w stosownej wersji, bardziej literackiej, potocznej, czy na poziomie menela.
    To też nie popadanie w niewolę rożnych „‘przecinków”, bo słownictwo zbyt skąpe, nie ładowanie agresji werbalnej w każdy tekst, bo są inne metody rozładowania napięć i emocji.
    Człek inteligentny panuje nad swoim słownictwem i ma je bogate.
    Nie musi być wulgarny, nie musi mówić „wyfiokowanymi infantylizmami” ani też nie musi używać słownika wyrazów obcych – by mówić i pisać mądrze, z sensem, wykazać się wiedzą i logiką w myśleniu.
    Nawet na tak archaicznym (elementarnych, by rzec bardziej zrozumiale) poziomie ludzkich doznań, jak libido, inteligencja jest górą:
    http://facet.interia.pl/s.....05121,2629

  486. Zofia napisał(a):

    Maciek,
    dzięki kooperacyjnym wybrykom związkowców gdańskich i PiS, mamy pojęcie określone słowem „Solidarność” – zohydzone doszczętnie i mało kto będzie chciał je kojarzyć z tym, co w Polsce jest godne szacunku.
    Coś, czego się nie udało władzy PRL – udało się teraz.
    „Solidarność”, jako symbol chwalebnych czynów Polaków – wylądowała twarzą w rynsztoku.
    I nikt nie schyli się by ją z tego rynsztoka podnieść.
    Mówiąc Norwidem – ideał sięgnął bruku i się roztrzaskał.
    Raczej większość odetchnie z ulgą jak zniknie z oczu.
    I tyle zostało z legendy.
    Pozostaje tylko niesmak.
    I to jest społeczny efekt politycznych poczynań partii pn. PiS.

  487. Zdzisław_1 napisał(a):

    Pan Snarski
    Ależ oczywiscie jesteśmy w zgodzie ja nawet z kobietami staram sie byc w zgodzie ,choc często nie bardzo wiem czy podążam za ich myslami wyłozonymi na tym blogu
    Pozdrawiam i wyłączam się mam goscia sąsiad

  488. Zdzisław_1 napisał(a):

    Maciek

    Twój wpis nie wiem czy mi sie uda juz mialem wyłączyc kom. ale zobaczylem Ciebie ,przeczytałem i napisałem
    “Solidarność”, jako symbol chwalebnych czynów Polaków – wylądowała twarzą w rynsztoku.
    I nikt nie schyli się by ją z tego rynsztoka podnieść.
    Mówiąc Norwidem – ideał sięgnął bruku i się roztrzaskał.
    Raczej większość odetchnie z ulgą jak zniknie z oczu.
    A teraz mój wpis.
    Twe słowa są prorocze,mimo że do Solodarności nie należałem (rzemieślnik) to staralem sie dużo pomóc jezeli mogłem mialem i mam duzo znajomych i przez nich wspódziałałem,ale teraz jak patrzę na te wypasiona kadrę Związkową z tymi symbolami „S” to dostaje białej gorączki straciłem cały szacunek do Zwiazku i dlatego jestem taki wróg Związku i to bez wyjatku OPZZ S ZNP wiem jak Ci ostatni „doją” społeczeństwo przez przywileje jakie dano im kiedyś i co w ostatnich latach.
    Zaraz usłysze że to nieprawda Oni cięzko pracują itp. To tak jak zarobkami górników powoluja sie na angaż ale nie podają dochodów jakie otrzymują wszystko razem.Taki szef ZNP ma pensje cos około 10.000zł to chyba blisko prezydenta.I On bedzie pierwszym wsród równych,i bedzie dążył do jakiejś reformy jego cały wysilek to obrona swego stanowiska.
    Koncze bo juz jestem wkurzony i jeszcze jakiś głupot napiszę
    Pozdrawiam

  489. dark side napisał(a):

    Zofio,
    nie zrozumialysmy sie. Wspomnialam Ciebie w kontekscie kryteriow oceny demokracji , ktore wkleilam
    w zwiazku z Twoim wpisem na temat Parlamentu Europejskiego:
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76422
    chcialabym zapytac czy Twoim zdaniem Unia Europejska jest (lub ma szanse byc) demokratyczna. Oraz czy Declan Ganley nie ma racji domagajac sie domokratyzacji struktur unijnych.
    .
    Dziekuje za zabawna historyjke o trzech chorzystkach , fantastycznie,ze na prowincji sa osoby, ktore maja zapal i sie organizuja z pozytkiem. To znaczy, ze nasz kraj jako demokracja sie sprawdza:) Mam nadzieje, ze Paniom uda sie przekonac dobrodzieja, by udostepnil klucze i pozwolil zorganizowac proby choru. Z doswiadczenia wiem ,ze nie ma nic gorszego niz dwa chory spiewajace w tym samym czasie :)

  490. Bernard napisał(a):

    fuuu fuuu próba mikrofonu

  491. dark side napisał(a):

    witaj Bernardzie ,
    milo,ze jestes. welcome :)

  492. Zofia napisał(a):

    Co do demokratyzacji UE – to ona postępuje, ale, jak każda demokracja nie przekona wszystkich do siebie. Głwónym celem UE jest wspólny rynek, swobodny przepływ kapitału, usług i pracowników. I wokół handlu obraca się praktycznie wszystko.
    To rynek wyznacza standardy w pracy, jej certyfikacje pod względem kwalifikacji, zaś organy UE dążyć będą by były one zunifikowane w każdym z państw członkowskich.
    Dla jednych jest to „kołchoz” i unijny centryzm, dla twórców UE – podstawa do zdrowej konkurencji na rynku produkcyjnym i usługowym, opartej na równych szansach.
    Jedni chcą wygrywać interesy narodowe, inni dążą by był jedne wspólny interes szczególnie w gospodarce – unijny, zwłaszcza w handli zagranicznym z państwami trzecimi.
    tak więc dla jednych jest w UE demokracja, dla innych jej nie ma.
    ja odbieram UE jako twór demokratyczny, gdzie Polska jest na razie w mniejszości z różnych powodów, ale jej interesy, tj równanie szans wobec standardów UE – są zagwarantowane.
    UE długo jeszcze nie będzie jednolitym i jednorodnym tworem, takim jakim jest państwo i dlatego porównywanie demokracji z poziomu państwa, z poziomem unijnym jest niewskazane. To są dwie płaszczyzny.
    O tak rozumianej demokracji o jakiej Ty myślisz dark – można mówić, gdy UE będzie federacją jak np. USA, czyli zjednoczonymi państwami (stanami) Europy. Ale to daleka przyszłość, na razie jednoczy się na jednej płaszczyźnie wspólnego rynku, ma już elementy wspólnej polityki zagranicznej, kreuje wspólna europejska politykę morską, ma europejską politykę transportowa, choć olbrzymie problemy w jej wprowadzaniu z powodów partykularyzmów narodowych w usługach i zapóźnieniach w rozwoju infrastruktury Europy wschodniej. Podobnie jest ze wspólną polityką dot. bezpieczeństwa energetycznego.
    teraz zdaje b. trudny egzamin wobec globalnego krzyzysu sektora bankowego, choć jest to starcie UE z resztą świata, bo paskudztwo przylazło z USA.
    Przy 500 mln obywateli – wprowadzenie demokracji, nazwijmy to – bezpośredniej, moim zdaniem w obecnym momencie – nie jest jeszcze możliwe. Są praktycznie w UE, od 1 maja 2004 r. dwie Europy w stosunku 15 (starych państw) +12 (nowych państw) one muszą się najpierw scalić do pewnego wspólnego poziomu prawodawstwa, infrastruktury technicznej, poziomu świadczenia usług, kwalifikacji zatrudnionych i standardów ich pracy. A nawet do poziomu respektowania europejskich praw obywatelskich. A to już jest poziom mentalności.
    5 lat to mało na taki proces.

  493. Patrycja_Zab napisał(a):

    Zofia potraktowala Jambruskiego INTELIGENTNIE orgazmem (to z jej linku, bez zadnych wulgaryzmow!) wiec my Zofie inteligencja seksualna w rewanzu:

    http://www.polki.pl/seks_.....01698.html

    .
    „Jest pewien organ, który w chwili podniecenia staje się ważniejszy od innych. To mózg.”
    .
    Teraz w koncu wiadomo dlaczego tego akurat organu nikt na blogu nie uzywa. Bo tutaj kroluje wyfiokowana infantylnie inteligencja. Na koturnach na dodatek.
    .
    Potomek, zamknij oczy. Oraz zrob wdech, wydech, wdech, wydech. Siedem razy. Przyrzekam, ze ci przejdzie.
    .
    .
    UWAGA, UWAGA! Bernard wrocil! Dark juz za komisje powitalna robi?

  494. miner napisał(a):

    Zdzisław_1 Says:
    maj 13th, 2009 at 4:05 po południu
    Minerze
    Masz racje zaineresowałes mnie tym linkiem>
    I co w/g Ciebie on mówi?

    Ze nie można wierzyć na 100% w to co pisze GW, czasami trzeba dać sobie na wstrzymanie.
    Ale do kogo ja piszę, do kogoś kto zawsze ma na podorędziu argument:
    .K i jego partia rzadził prawie 2 lata i co było wspaniale?
    Potem piszesz…
    Czy nie wiesz ze w budzecie pierwsza polowa roku jest zawsze pod kreską? Zwroty vat podatków i inne zobowiązania rządu .Wstrzymaj się z bolami jeszcze trochę i wtedu podaj te mądrości Salonu 24 i tą polemikę z GW.
    Rozumiem, że Ty to wiesz… ja tego nie wiem… KE tego nie wie… ciekawe…

  495. miner napisał(a):

    Ciekawa inicjatywa:
    http://www.dziekujemy.pl/

  496. Jambrusky napisał(a):

    Nie chcąc popaść w upierdliwość – słowo od dawna zaakceptowane – krótko przypomne. Ja pisałem o PRZESADNEJ TROSCE o czystość języka:
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76435

    Tej „trosce” która nie języka chroni tylko „niedomytym” przeciwnikom dowala. W sumie odstręczając inaczej myslących.
    Rezultat takich poczynań zaś jest zawsze taki sam: kręcenie się we własnym grajdołku. Dobre tylko wtedy, gdy wszystkim to pasuje.
    .
    Na koniec uwaga z pogranicza kraj-zagranica. Są oczywiście rozbieżności, nie tylko zresztą językowe, pomiędzy blogowiczami krajowymi i tymi z diaspory. Jest to nie do unikniecia. Zresztą, wzbogaca to najczęściej dyskusje. Problem powstaje tylko wtedy gdy jedna ze stron, bez różnicy która, wyższością nad strona druga zaczyna „powalać”. Przygodny gość wtedy jedno ma na myśli: co ja tu robię?

  497. Patrycja_Zab napisał(a):

    No to gdzie jest ten Bernard? Dark, czy mozesz jeszcze raz go jakim welcome czy czym potraktowac? Miner, a ty nic o Bernardzie nie wiesz? Czekajac na… Bernarda. My tu juz jak u Becketta. Na Godota czekamy.

  498. głos zwykły napisał(a):

    Droga dark side,
    ….Dziś się w końcu przejechałem autobusem miejskim!
    …..I od razu jaka niespodzianka.
    …..Stanąłem koło młodego chłopca. Patrzę na niego a on ma umalowane rzęsy. O, kurcze – myślę, jaki ładny pedałek.
    ….. Odsunąłem się więc więc na pewien bezpieczny dystans i dalej go obserwuję z bezpiecznej odległości. I co widzę?. „Pedałek”, ma charakterystyczną grubą dupcię i dość tłuste uda :D
    ….. Tak samo jest z oligarchią: lekko podmalowana wygląda na demokracje, ale „oligarchia” i „demokracja” to w gruncie rzeczy pojęcia wykluczające się, podobnie jak „pedałek” i „chłopczyca.”
    http://en.wikipedia.org/w.....government
    ……Ja widzę, że władze III RP wzięły mocno za kapotę społeczeństwo i jak ów tatarzyn, trzymają je mocno, tego kto niby tatarzyna wybrał.
    ….Mechanizmy kontroli i władzy są na tyle silne, że wielu osobom brak odwagi cywilnej, aby w swoim środowisku, wypowiadać się krytycznie lub też nawet swobodnie, a i wiele rzeczywiście istniejących problemów, krzywd, niesprawiedliwości, wynaturzeń było i jest po prostu ignorowane, niedostrzegane. Nie znajduje odzierciedlenia w dyskursie publicznym. Wraca więc często pytanie, które ludzie sobie zadawali w PRL-u. Kto cierpi na paranoję? Wszelkie władze czy wszelkiej władzy podlegli?
    ….Uważam, że taka sytuacja nie mogłaby zaistnieć w prawdziwej demokracji, której istotą jest wybór przedstawicieli, którzy wychodzą na przeciw potrzebom i interesom większości obywateli przy poszanowaniu potrzeb i interesów mniejszości.
    ….Tak wiec uważam, że trochę nie zrozumiałaś mnie, bowiem ja jedynie napisałem, jakie warunki muszą zaistnieć aby była demokracja, co nie oznacza, że uważam nasze rządy za demokratyczne. Ja pisałem per analogiam do pojęcia strukturalnego bezrobocia, że istnieją strukturalne przeszkody, które przeszkadzają temu, aby w Polsce w ogóle powstała i rozwinęła się prawdziwa demokracja.

  499. narciarz2 napisał(a):

    Pan B. zostal stad wyproszony przez Gospodarza za nieobyczajne zachowanie. Panstwo z Jackowa nie byliscie swiadkami, a ja bylem. Wyproszenie bylo zasluzone.
    .
    Nie jestem pewien, czy goscie powinni sie tak obcesowo zachowywac, zeby zapraszac z powrotem osoby wyproszone przez Gospodarza. Mi sie wydaje, ze jest to kolejny przyklad braku oglady panstwa z Jackowa.

  500. Patrycja_Zab napisał(a):

    Kto to jest panstwo z Jackowa, narciarzu? Mnie nie przyjeto, Dark nie slyszalam zeby szpanowala posrod tego panstwa. Czy to nie jest tak jak z ta twoja hipokryzja? Podsylasz p. Snarskiemu porno zdjecia i mowisz, ze tobie o hipokryzje jakas chodzi? Toz to wlasnie ona, ta hipokryzja! Ty kupujesz Playboya do tylko i wylacznie czytania artykulow, nieprawdaz? Oraz o braku oglady u innych gaworzysz infantylnie (prosto z Jambruskiego), sam jej za grosz nie majac.
    .
    Te wyrypy nie byly dla ciebie tak zupelnie bezpolesne. Zacznij na siebie uwazac, baby boy!

  501. narciarz2 napisał(a):

    Patrycjo, zrobie wyjatek i jednak odpowiem mimo formy Twojej wypowiedzi. Po pierwsze, „porno zdjecia” to jest Twoj wymysl. W rzeczywistosci zdjecia byly z wyborow Miss Japonii. Ponizej po raz drugi podaje link, zeby uprzedzic Twoje dalsze insynuacje na ten temat. Po drugie, stwierdzenie „Ty kupujesz Playboya” jest wyssane z palca. Po trzecie, Twoje stwierdzenie „baby boy” jest chamstwem. Dokladnie takie wlasnie wyrazenia sklaniaja mnie do ignorowanie Twoich wypowiedzi.
    .
    Mam nadzieje, ze na tym zakonczymy konwersacje, bo nie sprawia mi ona przyjemnosci. Ponizszy link ma na celu unikniecie dalszych insynuacji.
    http://wiadomosci.gazeta......verse.html

  502. Ewa-Joanna napisał(a):

    Narciarzu,
    moze juz przestan sie Jackowa czepiac? Nie masz racji, aczkolwiek rzeczywiscie to slowo, ktorego to niby przypomniec sobie nie moglam to HIPOKRYZJA. Ty tez sie pod nie podczepiasz ze swoja pogarda dla Jackowa i dywagacjami na temat zapomnienia jezyka ojczystego i niezdolnosci do nauczenia sie jezyka nowej ojczyzny. Czym sie roznisz od kaema, Patrycji czy mnie? Sukcesem?
    A moze my jestesmy po prostu skromniejsi? :) (ow znaczek jest symbolem zartobliwej wypowiedzi)
    A jest wrecz przeciwnie – w ich wypowiedziach NIE MA bledow ortograficznych jakie zdarzaja sie tutejszym „zasluzonym” dla blogu bardzo polskim bywalcom, z wylaczeniem jasnejanielki. Jest to jezyk barwny, blyskotliwy z lekka ironia, na pewno nie jest to jezyk ludzi malo inteligentnych jak to usiluje sugerowac Zofia, klasycznie mieszajac inteligencje z wyksztalceniem.
    Natomiast uzywajac jezyka angielskiego na codzien, powinienes wiedziec, ze czesto jest tak, ze my, emigranci znamy go lepiej niz tubylcy, ale brzmimy „gorzej” z powodu akcentu jakiego trudno, bez specjalnych cwiczen sie pozbyc. I bardzo czesto nas nie rozumieja nie dlatego, ze mowic nie umiemy, ale dlatego, ze uzywamy slow, ktorych oni nie rozumieja. Zgodzisz sie ze mna?


    A Jambrusky doskonale podsumowal owa blogowa atmosferke bon tonu i bon pierdu.

  503. Snarski napisał(a):

    O, wlasnie. Patrycja mi dopiero przypomniala. Cos zes pisal, narciarzu ostatnio o hipokryzji i o bulgocie. Czy to nie o tym czasem bulgocie:
    .
    „…Rozencwajgowa ma na sprzedaż psa? Czy to jest może łyżew? Wiesz, ja bym chętnie kupił, bo Hipek bardzo chce mieć łyżwa. No, ostatecznie może być sweter. Albo bulgot? Albo taki mały, biały dupelek… Słuchaj, tylko broń Boże jajnik! A to jest jaka rasa?
    - Jaka rasa??? NORDYCKA!!!… ”
    .
    Do innego bulgota nie dotarlem, przykro mi. A w sprawie tej Emiri Miyasaka, co to pojedzie na Miss Universe.

    http://wiadomosci.gazeta......e.html?i=5

    Wiec ja rzeczywiscie jeszcze cos dostrzeglem procz jej imponujacych stiletto na koncu rozszpagatowanych i dlugich nog (‘give me long legged one, any time’).
    .
    Otoz zauwazylem, ze ona jest Japonka i to z Japonii. To zas od razu wylaczylo mnie z grona ekspertow decydujacych co hipokryzja jest a co nie jest. Bo ja nic o hipokryzji japonskiej, tak naprawde, nie wiem!
    .
    Bedziesz musial wiec sam jakos sie uporac z tym problemem najwiekszym dzisiejszego swiata: rozebrane panienki a ludzka hipokryzja.
    .
    Bo to o tym chyba chciales zeby ci zabulgotalo na blogu. Przykro mi, ze musiales doznac az tak wielkiego zawodu.
    Zalaczam nieustajace.

  504. dark side napisał(a):

    ” w prawdziwej demokracji, której istotą jest wybór przedstawicieli, którzy wychodzą na przeciw potrzebom i interesom większości obywateli przy poszanowaniu potrzeb i interesów mniejszości.”
    kochany glosie,
    nie ma czegos takiego jak prawdziwa demokracja :) kazda ze znanych mi ma inny kolor i smak. kazda ma tez swoje problemy strukturalne- albo dekoniunktura, albo problemy mniejszosci, albo zacofanie niektorych regionow, mafia, emigracja z krajow trzeciego swiata. A czesto wszystko na raz.
    Bardzo trudno jest ustalic w tej roznorodnosci kiedy jeszcze jest to demokracja, a kiedy juz oligarchia lub autorytaryzm. Dlatego ja celowo wkleilam obiektywne kryteria oceny wspolczesnych demokracji, bysmy mieli sie do czego odwolywac. W wersji uproszczonej demokracja jest wowczas gdy mamy wolne wybory, trojpodzial wladzy, opozycje i wolny rynek. Czyli u nas dziala perfekcyjnie :)) Przeciez i chiny i rosja korzystajac z takiej miarki uwazaja sie za panstwa demokratyczne. w zadnym z kryteriow nie ma mowy o interesach wiekszosci i mniejszosci, o ktore panstwo (poprzez wybranych przedstawicieli) powinno zabiegac.
    Nasi przedstawiciele zdaje sie musza w pierwszej kolejnosci sprostac interesom partyjnym. A z tymi nie zawsze idzie w parze interes spoleczny. nie reprezentuja tez w parlamenci swoich lokalnych wyborcow, tylko ogolnie pojety interes narodowy. Dlatego wazne jest rozproszenie wladzy- wywieranie presji na parlamentarzystow poprzez mechanizmy kontroli i spoleczne grupy nacisku.
    Jednak w tym wszystkim prawdziwa zagadka dla mnie jest dzialanie struktur unijnych- czyje interesy sa rzeczywiscie reprezentowane ?Musze troche wiecej poczytac na ten temat zanim odpowiem Zofii. Gdybym miala sie kierowc tylko tym, co ona napisala odnalazlabym w sobie zagorzalego eurosceptyka :)))
    .
    Narciarz,
    „Nie jestem pewien, czy goscie powinni sie tak obcesowo zachowywac, zeby zapraszac z powrotem osoby wyproszone przez Gospodarza. Mi sie wydaje, ze jest to kolejny przyklad braku oglady panstwa z Jackowa.”
    .
    . po tym jak zostalam przez ciebie zapisana do grupy Jackowo pozostaje mi tylko wyemigrowac do Kanady :) Zanim znikne mam nadzieje, ze dowiem sie bez dalszych przeszkod co slychac u Bernarda, z ktorym kilka razy zdarzylo mi sie wymienic poglady.

  505. Ewa-Joanna napisał(a):

    Snarski,
    ja za to okiem sokolim, bo babskim zauwazylam, ze ona ma krzywe nogi!
    Czyli kazdy widzi co chce widziec, tak samo jak czyta to co chce przeczytac.
    Bulgot to chyba byl pod Glosa, ale glowy nie dam i wlazic w to nie bede, nie moj testosteron!
    Bardzo deprymuje mnie twoj nick – zwykle zwracam sie do ludzi na „ty”, z wyjatkiem Gospodarza z ktorym przeszlam „na pan”, ale z toba mam klopot, bo „tykanie” nazwiska jakos tak nieszczegolnie brzmi, co nie tylko ja zauwazam, bo chyba i inni maja z tym klopoty. Wybierz prosze akceptowalna dla siebie forme, ulatwi mi to zycie blogowe ;)

  506. Ewa-Joanna napisał(a):

    W jakis sposob jest to podobne do tego co sie dzieje w Polsce.
    http://wyborcza.pl/1,7548.....telke.html
    Czy moze z bliska to widac inaczej?

  507. Ewa-Joanna napisał(a):

    O to dopiero jest bulgotanie!
    http://miasta.gazeta.pl/k.....wnice.html

  508. Snarski napisał(a):

    Ewo-Joanno,

    Duchem wciaz zem mlody wiec tykanie jak najbardziej. Probowalem innego nicka wrzucac (PanSnarski) w odniesieniu do pewnych osob ale uznalem, ze to chyba dyskryminacja. Nie wiem nawet czy aby nie rasowa. O nordyckiej rasie jakos sie przypomnialo niepotrzebnie, stad to skojarzenie.
    .
    Nie chce kwestionowac twojego sokolego oka – oj mialem ci i ja takie, mialem! Ale zapomnialem – ale ja ani rusz krzywizny nog tej Japonki nie moge naukowa potwierdzic. Narciarz by moze mogl, ja ani w zab (przepraszam Patrycjo). Bierze sie to jeszcze z czasow mlodosci, kiedy przepadalismy z kolegami za obserwowaniem kolezanek cwiczacych przed probami baletu. Odkrylismy wtedy wlasnie, ze zarowno w szpagacie jak i w kwiecie lotosu znikaja nawet najbardziej zauwazalne krzywizny nog!
    .
    Bulgot zas jak najbardziej byl narciarzowy:
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76428.
    .
    I choc nie wiedzialem napewno kogo nasz specjalista od wyrypy mial na mysli to tak mi sie to spodobalo, ze az zareagowac musialem. Bo narciarz poczucie humoru, trzeba przyznac, generalnie ma. Dopiero jak go napadnie ‘wyfiokowana infantylnie inteligencja na koturnach na dodatek’ (tym razem DZIEKUJE, Patrycjo), to staje sie mniej zabawny. Zeby nie powiedziec ponuras wrecz.
    .
    A przeciez z paniami na owych koturnach potrafi i on drzec koty, o ile dobrze pamietam. Choc nie tak zawziecie jak miner. Co bedzie pewnie tym psem (bulgotem?) pogrzebanym. Gdyz on i po minerze jak po burej suce (pewnie bedzie wpadka jezykowa i tu; a niech tam) potrafi jezdzic przy dobrym dniu.
    No ale dosc juz. Moze ktos ma ciekawsze tematy do poruszenia.

  509. kaem napisał(a):

    Dark,

    Z ogromna przykroscia stwierdzam, ze niejaki narciarz, inaczej znany jako wyrypiarz, naduzyl wszelkich norm wspolzycia spolecznego. Razem z Potato potepiamy ten nie prowokowany atak na twoja niewinna osobe i wyrazamy ubolewanie z tego powodu. Mamy tylko nadzieje, ze kiedy juz zawitasz w nasze goscinne, jackowskie progi – bo rozumiemy, ze z Kanady od razu bedziesz przerzucona do eldorado, jak wszyscy inni przed toba – to bedziemy mogli ci sie odwdzieczyc za solidarnosc z nami i w ogole. Czekamy!
    .
    Dodaje, na wszelki wypadek, ze bedziemy w stanie zapewnic ci bezpieczenstwo po twoim zawitaniu u nas. Nie musisz zatem sie obawiac, ze ow niejaki narciarz, koczujacy w Rochester, bedzie stanowil jakiekolwiek zagrozenie dla twojej wiotkiej osoby.
    .
    Bedziesz miala bowiem do wyboru Greenpoint i Jackowo. A przy takiej roszadzie zameldowan to zaden kasiarz czy inny wyrypiarz nie bedzie w stanie uczynic ci czegokolwiek zlego. Potato to wszystko potwierdza swoim 30-letnim doswiadczeniem.

  510. Patrycja_Zab napisał(a):

    Ewo-J,

    Czy ty cos z tego rozumiesz? Bo ja ani w zab (he he he). Musze jednak powiedziec, ze podobuje mi sie wiekszosc z tego co widze, slysze i czuje. Ale jaja!

  511. Ewa-Joanna napisał(a):

    Te zakupy to cos okropnego – tyle czasu zabieraja!

    Patrycjo,
    wiekszosc rozumiem – zwyczajnie, czesto wydaje sie , ze czytamy to czego wcale nie czytamy i stad problemy. Kazdemu sie to zdarza, choc niektorym bardziej.
    A co ty tu tak z tymi jajami? Kulturalna baba badz i „cojones” pisz. Chyba Potomek nie zna az tak dokladnei znaczenia, bo jakos sie nie czepial. Wiec przejdzie. :)

    Snarski,
    to i ucieszyles mnie ogromnie, bo ja tez mloda jestem i frywolnosc mnie sie czesto trzyma kurczowo.
    Tak to juz jest w naturze, ze nawet slepa baba w drugiej wady dostrzeze, w szpagacie i w kwiecie lotosu szczegolnie! Choc ja tu ani szpagatu ani kwiatu lotosu nie produkowalam a i tak dostrzegly. Mowie Ci, jest w tym cos!
    Racje masz, Narciarz poczucie humoru ma jak najbardziej, tylko jego umysl scisly i precyzyjny nie znosi „mydlenia” i miedlenia nie na temat. A poniewaz ja owo miedlenie raz znosze a raz nie, w zaleznosci ktora noga wstane, to przynajmniej moge go zrozumiec.
    No i w domu podobnie mam, az musialam regulamin zaprowadzic, w ktorym punkt 1 brzmi: „zona ma zawsze racje”. I spokoj.

    Jej, te zakupy to na mnie jednak zle dzialaja!

  512. jasnaanielka napisał(a):

    Aby dokończyć dyskusję /przestaje być ciekawa…/ przypomnę z pamięci kawałek odpowiedniego wierszyka;
    O piątej, gdy najgwarniej,
    Wszedł dureń do kawiarni.
    Siadł ważny, energiczny
    I chciał być zagraniczny.

    Wychodził z oślej skóry
    By dowieźć, że wygląda
    Na Szweda… na boksera…
    Co najmniej zaś na lorda


    No to idę do pracy.

  513. Bars napisał(a):

    Odpowiedź na post:
    · jasnaanielka Says:
    maj 13th, 2009 at 2:13 po południu
    Jasna Anielko
    To chyba nie kwestia wieku, ale dojrzałości i świadomości tego co może zdziałać słowo.
    Dziękuję za post i serdecznie Panią pozdrawiam.
    Potomek.

  514. Bars napisał(a):

    Odpowiedź na :
    · Zofia Says:
    maj 13th, 2009 at 2:53 po południu
    Pani Zofio
    Dziękuję Pani serdecznie za pozdrowienia, dziękuję też za wyrazy sympatii i życzenia zdrowia w imieniu mamy, która powinna wrócić lada chwila.
    Proszę przyjąć życzenia wszystkiego najlepszego z okazji zbliżających się Pani Imienin.
    Potomek.

  515. Bars napisał(a):

    Odpowiadam na post:
    · głos zwykły Says:
    maj 11th, 2009 at 8:49 po południu
    -
    Witaj Glosie
    Może jestem trochę staroświecki ale ani specjalnie przewrażliwiony, ani przesadnie święty, jednak uważam że pewne standardy zachowań i wypowiedzi obowiązują na forum publicznym jakim jest blog i wyjątkowo nie przystoją kobietom bez względu na ich wiek, środowisko, wykształcenie itp.
    Zgadzam się z pana zdaniem, że kobiety się zmaskulinizowały i wcale nie dotyczy to tylko tych z mojego pokolenia. Wszystkie moje zastrzeżenia odnoszą się wyłącznie do modelu uprawianych przez nie zachowań. Uważam za naturalne i nie mam nic przeciwko temu, żeby kobiety wykorzystywały swój potencjał i na równych prawach konkurowały z mężczyznami na polu zawodowym, naukowym, politycznym i każdym innym, ale niechże się zlitują nad sobą i nami i nadal pozostaną kobietami !
    Potomek.

  516. Bars napisał(a):

    Odpowiadam na:
    · narciarz2 Says:
    maj 13th, 2009 at 3:17 po południu
    -
    Narciarzu2
    Mój post miał na celu uprzytomnienie obu paniom, że zwrot, którego użyły to gruby wulgaryzm, posługiwanie się którym nie uchodzi nawet w bardzo tolerancyjnych kręgach. Nie da się go nijak przełożyć na odpowiednik slangowego słowa „ciacho”, a tym bardziej potraktować jako niewinny żarcik. Będąc de facto grubiańską propozycją, zwrot ten ma wiele wspólnego właśnie z hardcore.
    Z nicka mamy korzystam z powodu antyspamu, który blokuje mój wpis. Pańska propozycja dotycząca skorzystania z nicka nadanego mi przez mamę jest miła, ale ja zamierzam wkrótce zniknąć, więc dam spokój próbom oswajania z nim tutejszego filtra.
    Potomek.

  517. Bars napisał(a):

    Panie Jambruski
    -
    Pisze pan : „Na tym blogu wy blogowicze jesteście właściwie jedynym magnesem przyciągającym odwiedzających, z racji braku regularnych wpisów autorskich. I to dlatego unikanie nie tyle “brzydkiego języka” – bo tego, tak naprawde, jeszcze nie stwierdzono – ale i przesadnej troski o jego czystość, jest takie na tym blogu wazne.”
    -
    Twierdzi pan, że : ‘„brzydkiego języka” [...] tak naprawdę jeszcze nie stwierdzono’. Ja właśnie stwierdziłem dokładnie to, czemu pan przeczy, czyli użycie na tym blogu zwrotu z arsenału wyrażeń mających wiele wspólnego z hardcore, którego pan albo nie znał, albo który pan po prostu przeoczył i zwróciłem na to uwagę ze skutkiem, który czytali wszyscy.
    -
    „Gorzej jest gdy i inni zaczynają zbyt często dosiadać konika, że to tak ujmę, purystów jezykowych. Wtedy bowiem najczęściej nie o język już chodzi tylko o coś zupełnie innego. Chodzi bowiem czesto o “upupienie” kogoś. Kogos kto, naszym zdaniem, do nas “nie dorasta”. Takie postawy jednakże są łatwo wyczuwalne. I są odpowiednio odbierane. Często omijaniem “zakażonego” w ten sposób blogu.”
    -
    Czy w świetle przytoczonych przeze mnie cytatów mógłby mi pan wyjaśnić sens wpisu znajdującego się pod poniższym linkiem :
    -
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76290
    -
    Oto kilka wyimków z niego : „Jesli nie, no to z powrotem na drzewo, maly! Do swojej zniesmaczonej wyjatkowosci.”
    ”Ach, odcielam sie. Nie lubie przemadrzalskich gowniarzy.”
    -
    Czy powyższe słowa to „przesadna troska o czystość języka”, czy może „magnes przyciągający odwiedzających”?
    Czy nazywanie „przemądrzalskimi gowniarzami” ludzi, o których wieku nie ma się najmniejszego pojęcia i wysyłanie ich na drzewo, to najnowsza norma kulturowa lansowana przez tutejszą blogerkę?
    —————–
    Na tym blogu deliberujecie państwo często nad koniecznością awansu cywilizacyjnego Polaków. Ciekaw jestem czy takie wpisy jak zacytowany przeze mnie to ilustracja starań o ten awans? Czy naprawdę mamy na niego szansę tak dbając o kulturę języka i popisując się takim poziomem prowadzenia rozmów i dyskusji ? Polacy po 45 roku dokonali skoku cywilizacyjnego pod hasłem „równaj w dół”. Co z tego wyszło i jakim społeczeństwem dziś jesteśmy każdy z nas widzi i doświadcza tego na co dzień. Czy powtórka z rozrywki jest nam potrzebna? Bo jeśli tak się będziemy porozumiewać i szanować, to mamy ją jak w banku.
    ——————
    Pan Jambruski pisze : „Przygodny gość wtedy jedno ma na myśli: co ja tu robię?”
    Otóż pytanie to zadaje sobie nie tylko przygodny gość taki jak ja, czytający blog wyrywkowo i od czasu do czasu. Zadają je sobie także osoby pisujące na tym blogu i czasem odpowiadają sobie na nie i odchodzą, jak np. EdwarD.Dana.
    A jeśli takich osób będzie więcej? Obyście państwo nie doczekali dnia gdy na blogu zostaną tylko „ale jaja” pani Patrycji, którą ja ze swej strony serdecznie zapraszam na sąsiednią gałąź na drzewie, na które mnie wysłała.
    Potomek.

  518. Torlin napisał(a):

    Panie Waldemarze!
    Czas na nowy wpis, bo blog zamienia się w magiel.

  519. Ewa-Joanna napisał(a):

    Potomku,
    no i niestety Patrycja ma racje – jestes przemadrzaly i jestes gowniarz.
    Bo gdybys przemadrzalym nie byl, to nie nadymal bys sie jak ta zaba, tylko dojrzal w tym nieco „zezowaty” humor Patrycji. Gdybys zas gowniarzem nie byl, to nauczyl bys sie takiego drobiazgu jak tolerancja i zaakceptowal roznorodnosc i innosc ludzi, z ktorymi sie stykasz.
    Natomiast twoje Polacy po 45 roku dokonali skoku cywilizacyjnego pod hasłem „równaj w dół”. jest zenujace i nawet komentowac nie bede.
    Nie popisales sie.

  520. Bars napisał(a):

    Szanowni Państwo
    Mam nadzieję, że nie macie mi za złe mojej krótkiej wizyty na blogu. Chciałbym się już pożegnać i podziękować wszystkim moim rozmówcom, za czas i uwagę jaką mi poświęcili.
    Wracam do czytania.
    Serdecznie Państwa pozdrawiam
    Potomek. :)

  521. głos zwykły napisał(a):

    Ewo-Joanno
    ….Potomek z linii Czerwińskich przedstawił swoje racje, że rozmowa publiczna prowadzona potocznym językiem prędzej czy później musi zamienić się w magiel. Nie wiem co w tym jest irytującego.
    ….A Polacy po 45 roku awansowali mając w poważaniu wartości, które powinny być przynależne poszczególnym rolom społecznym i dalej tak czynią. Zaświadcza o tym także większa część Polskiej filmografii ostatnich lat np. film pt. „nieruchomy poruszyciel”, stawiający Polaków mentalnie na tym samym poziomie cywilizacyjnym, co pakistańczyków, popularnie nazywanych w Wlk. Brytanii Pakies. Słowo „Poles” i „Pakies” ma na zachodzie chyba podobną konotację. Może tramkarze z jackowa wypowiedzą się miarodajnie w tej sprawie?

  522. głos zwykły napisał(a):

    Oczywiście chodzi o: „trampkarzy z Jackowa”.

  523. Snarski napisał(a):

    Potomku,

    Dziekujemy za twoja owocna wizyte. Wracaj do czytania. Moze jednak wyluzuj sie troche? Ale glownie to dbaj o mame! Bo my o niej pamietamy i na jej powrot czekamy.

    Serdecznie pozdrawiam was obojga. Prosze kliknij dla mamy na ponizszy link

    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  524. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Dark,

    Nie zwracalem sie do tej pory do ciebie po imieniu gdyz Jackowem nie chcialem porazic. Teraz kiedy sie to juz stalo, osmielam sie. Mam nadzieje, ze nie wiezmiesz mi tego za zle.
    .
    Zwrocilem uwage na twoje takie zdanie: „w zadnym z kryteriow nie ma mowy o interesach wiekszosci i mniejszosci, o ktore panstwo (poprzez wybranych przedstawicieli) powinno zabiegac.” Mowilas zas o wspomnianych wczesniej ‘uproszczonych’ kryteriach demokracji: wolne wybory, trojpodzial wladzy, opozycje i wolny rynek. W tym temacie przypomniala mi sie historia sprzed lat.
    .
    Sa wczesne lata 90-te ub. wieku. Do naszej miesciny polonijnej zjezdza przedstawicielstwo KUL-u, z owczesnym jego rektorem, ks. prof. dr. Wielgusem na czele. Tak, tak, tym samym, z rewelacji IPN-owskich slynnym. Przyjechali oni w ramach kwesty na rzecz ich tak zasluzonej instytucji. Sam Janusz Palikot tam probowal sie wczesniej ksztalcic filozoficznie, tyle ze bez skutku. Wyladowal na koniec w UW. Przy okazji kwesty wreczono medal zasluzonych dla jednej pani, ktora jeszcze za zycia odznaczyla sie szczegolna ofiarnoscia na rzecz KUL. Byly wiec stosowne przemowienia, potem nawet nieliczne pytania z sali.
    .
    Trzeba tu dodac, ze w miescinie naszej pomieszkiwal wowczas pewien pan, znany z zadawania tzw. klopotliwych pytan. Otoz dzisiaj juz niezyjacy pan W. i tym razem nie zawiodl i pytanie zadal nastepujace: na ile uznawane sa w Polsce mniejszosci i opozycja do obecnego antykomunistycznego rzadu?.
    .
    Z tego co pamietam, byl to pewnie juz rzad Olszewskiego. Gruba kreska Mazowieckiego akurat znalazla sie na cenzurowanym. Tzw. lewica polska nie miala latwych dni. Nawet jakies niekatolickie koscioly we wschodniej Polsce byly akurat namierzane przez nasza wiekszosc religijna. Pan W. zas, socjalista oraz demokrata sprzed wojny jeszcze, swiat przemierzyl z armia Andersa i nie jedna demokracje zdazyl w tym swiecie doswiadczyc. Jego podtekst do tego pytania mozna bylo widziec, slyszec i czuc.
    .
    Ks. prof. dr. Wielgus pytanie niczym byka za jego atakujace rogi chwycil bez wahania. I odwinal bez zadnych ogrodek. Prosze pana, powiada. Jak pan zapewne pamieta, mysmy wybory wygrali zdecydowanie. I z tego juz tylko powodu, dodal tryumfalnie, mamy prawo rzadzic tak jak wiekszosc przegrana mniejszoscia rzadzic powinna.
    .
    Pan W. byl od razu na nogach. Prosze ksiedza profesora, chcialbym zacytowac taka oto definicje demokracji: demokracja jest tylko tyle warta na ile dba o swoje mniejszosci i na ile potrafi poskromic rozpasanie swoich wiekszosci.
    .
    W tym miejscu wkroczyla pani prezes miejscowej organizacji polonijnej. I zaprosila wszystkich na staropolski poczestunek.
    Pozdrowienia sle.

  525. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Glosie,

    Poniewaz i twoje objawienie o „Poles i Pakies” na odleglosc widac, slychac i czuc, to tylko tyle ci naswietle. W kontekscie „Pakies” nie „Poles” tylko „Polacks” by bylo uzyte. Poles oznacza po prostu Polacy. I „Polacks” i „Pakies” sa wysoce obrazliwymi slowami i ludzie w moim towarzystwie nigdy ale to nigdy ich nie uzywaja.
    .
    Ty w moim towarzystwie nie jestes. Tak trzymajmy.

  526. maciek.g napisał(a):

    Joanna piszesz
    „A jest wrecz przeciwnie – w ich wypowiedziach NIE MA bledow ortograficznych jakie zdarzaja sie tutejszym “zasluzonym” dla blogu bardzo polskim bywalcom”
    Nie bardzo rozumiem, według ciebie wyznacznikiem inteligencji jest ortografia, a właściwie umiejętność bezbłędnego pisania?
    Dawno już stwierdzono, że skłonność do robienia błędów ortograficznych wynika z pewnej ułomności zwanej dysleksją , a ta nie ma nic wspólnego z inteligencją. To tak samo jakby się twierdziło, że człowiek gorzej rozróżniający kolory jest głupszy od tego co rozróżnia je dobrze.
    Zabolało ciebie to co Narciarz2 napisał , ale może lepiej było nie reagować, bo tak powiedzą „uderz w stół, nożyce się odezwą”
    Człowieka lepiej można ocenić po tym jak ujmuje problemy.
    Mickiewicz pisał „Zwykły człowiek drugiego z rozmowy ocenia…”

  527. Zdzisław_1 napisał(a):

    W obronie Potomka
    Dziwię sie czemu tak zaatakowano Potomka,przecież podobno na tym blogu jesteśmy tolerancyjni i kazdemu dajemy szanse wypowiadać się i oceniać wpisy innych więc czemu od razy gówniarz i od razu na drzewo,że za młody by się wymądrzać?
    On po prostu tak to odczuł i zamiast my wyjaśnić ewentualną pomylkę lub intencje wpisy,od razu Go flekować .To coś odpowiednio do mnie z tytułu wieku mógłbym odnosić się podobnie do dużo młodszych ode mnie.
    Oceniliśmy Go za surowo,On występował w obronie Matki i tylko powinien być pochwalony.
    Szanujmy się nawzajem
    Pozdrawiam

  528. Ewa-Joanna napisał(a):

    Glosie,
    ja sie nie zirytowalam, ja sie ubawilam. Na ogol sie bawie i dlatego przyjmuje wiekszosc wypowiedzi z przymruzeniem oka. I nie robie problemow tam, gdzie ich nie ma.
    Jak rozumiem uwazacie sie za lepszych, kulturalniejszych i madrzejszych od reszty, bo taka z urodzenia jest wam przynalezna rola. Kazdy ma prawo Glosie, zarowno do marzen jak i paranoi, ale nikt nie ma prawa narzucania wlasnych marzen i wlasnych paranoi nikomu innemu.
    Filmu nie znam, ale poles oznacza rowniez slupki, tyczki lub dyszle, dlatego tez moze niektorych rozsmieszac oznajmienie „jestem kolek”, tak jak Wlochow rozsmiesza nasze :”panna” ktora u nich jest smietana.
    Wydaje mi sie, ze postawienie obok siebie obu okreslen (Poles & Pakies) jest grubo przesadzone, ale najlepiej wypowiedzial by sie o tym ktos mieszkajacy w Anglii. Moze Dark Side pomoze w tej materii?
    To zdanie :A Polacy po 45 roku awansowali mając w poważaniu wartości, które powinny być przynależne poszczególnym rolom społecznym i dalej tak czynią. powoduje u mnie pewne zmieszanie, wolalabym, zebys je dokladniej sprecyzowal.

  529. Patrycja_Zab napisał(a):

    O matko swieta, to magiel jeszcze gdzies istnieje? Myslalam, ze przeminal dawno. Razem ze wspominanymi tutaj koturnami.
    .
    Z tym Potomkiem to ja nie wiem, Zdzislawie drogi. Z jednej strony nieladnie mlodemu dowalac. (gowniarz moglo byc zbyt ofensywne, przyznaje. Nie przepraszam zeby uniknac zarzutu infantylnosci). Publicznie, jak on to nabazgrolil.
    .
    Z drugiej zas trudno jakos przelykac te wydumane ą i ę i to zadecie pseudointelektualne niczym nie poparte. Ludzie, przeciez wyscie tu skansen stworzyli! Naftalina tu tak jedzie ze szkielety w szafie kichaja. Przewietrzenie, o ktorym miner wspominal niedawno, bylo dalece nieskuteczne. Sam jezyk ‘moderny’ jasnejanielki nic nie pomoze. Ani nawet jednoglosne dowalanie PiS-owi. Bo brzmicie wtedy, niektorzy z was, dokladnie tak jak jeden moher dowalajacy drugiemu.
    .
    Potomek zas wpisal sie w te archaizmy – czy to nie jego slowo czasem? – jakby pod dyktando jakie pisal. Nic tu nie sugeruje! I to dlatego jakos bez serca do niego podchodze. W przeciwienstwie do moich gowniarzy w domu.
    .
    Zaczely mnie z tego juz zeby bolec. Musze przestac bo niedlugo i spodnie opadna. A tak tak, chodze w spodniach i mam cojones. W przeciwienstwie do niektorych.
    .
    Zdzislawie, i ja ciebie pozdrawiam. O potomkow czyichs martwic sie nie mam zamiaru. Wystarcza mi moje wlasne latorosle.

  530. miner napisał(a):

    Potomek (który już zapewne nie odpowie ale przeczyta):
    .
    Na tym blogu deliberujecie państwo często nad koniecznością awansu cywilizacyjnego Polaków. Ciekaw jestem czy takie wpisy jak zacytowany przeze mnie to ilustracja starań o ten awans?
    BŁĄD…
    Na tym blogu dowala się Kaczorom, pisiorom, ciemnogrodzianom, prawicowym oszołomom, i.t.p. Ten blog po to powstał i taką „widownię” zgromadził w większości..
    .

    Czy naprawdę mamy na niego szansę tak dbając o kulturę języka i popisując się takim poziomem prowadzenia rozmów i dyskusji ?
    .
    BŁĄD.
    Wielokrotnie testowałem tutaj zastosowanie słów uznawanych za nieeleganckie. One nieeleganckie są tylko w odpowiednim kontekście, politycznym oczywiście… Przepisanie identycznych słów ze zmienieniem adresata wystarczało żeby przekroczyc granice dzielącą „krytykę” od „obelgi”
    .
    Polacy po 45 roku dokonali skoku cywilizacyjnego pod hasłem „równaj w dół”. Co z tego wyszło i jakim społeczeństwem dziś jesteśmy każdy z nas widzi i doświadcza tego na co dzień. Czy powtórka z rozrywki jest nam potrzebna? Bo jeśli tak się będziemy porozumiewać i szanować, to mamy ją jak w banku.
    BŁĄD OGROMNY:
    Tutaj takich rzeczy się nie pisze, tutaj wiodącą teoria jest postrzeganie Polski po 45 jako kraju swobód obywatelskich (oczywiście z wykluczeniem błędów i wypaczen stalinizmu), który funkcjonował w porozumieniu ze swoimi obywatelami. Jak więc możesz stawiac tezę o równaniu w dół (przecież to jak cytat z Kaczyńskiego o tym jakim krajem był PRL). Tu się takich rzeczy nie wybacza…
    .
    W związku z tym, że popełniłes trzy kardynalne błedy – z mojej strony za ten wpis masz przybicie wirtualnej piątki. Oczywiście bez żadnych zobowiązań bo wiem, że moje dłonie brudzą :) Chyba nawet byłoby jakims ratunkiem dla Ciebie – odciąc się radykalnie od mojej opinii…

  531. Ewa-Joanna napisał(a):

    Macku,
    troche pomieszales. Nie bardzo czepiam sie ortografii, choc czasem (zlosliwie !) nie wytrzymuje. W tej to akurat rozmowie, ktora komentowalam, zarzucono „trampkarzom z Jackowa” poslugiwanie sie niepoprawnym jezykiem polskim i po prostu stanelam w ich obronie. I w swojej wlasnej rowniez, tez w koncu jestem emigrantka.
    Nie chce mi sie przewijac do tylu wszystkich wypowiedzi, zeby podac ci cytaty, ale ja wiem, o czym pisze, ty Macku, po prostu nie doczytales wszystkiego, bo moglo cie to nie interesowac w danym momencie.

  532. Dyplomata Przyuczony napisał(a):

    Ewo-Joanno,

    Przeciez wypowiedzialem sie na temat „Polacks i Pakies”.
    http://kuczyn.com/2009/05.....ment-76481
    Niepotrzebne jest mieszanie do tego kolkow i tyczek. Ze to nawet i Jackowo u was musi byc i down i under!

  533. miner napisał(a):

    Widzę, że robienie szumu coraz bardziej się rozkręca…
    http://www.dziennik.pl/po.....ertas.html
    .
    Faszysta promuje Libertas… taa…
    .
    Wczoraj miałem okazje widziec teleexpres, to raczej program o ciekawostkach niz informacyjny (z racj długości zapewne). Co mnie zaskoczyło? Migawki pokazujące chyba wszystkie partie startujące z list ogólnopolskich w wyborach, króciutko, na zasadzie: UPR – powiedział to i to, PO – powiedziała to i to, SLD – zaprotestował…, Samoobrona – skrytykowała… itp…itd…
    .
    Pomyślałem sobie, że to nietypowo normalne podejście. Ale jak widać jak nie ma ciągle: UW – to, UD – tamto, demokraci.pl – owamto, a UW – zaprotestowało, z UD – poparło (tu wstaw odpowiednie nazwy dla odpowiedniego okresu) to znaczy to, że w telewizji źle się dzieje.
    Żenada

  534. maciek.g napisał(a):

    A mnie sposób dyskusji blogowej jaką prowadzi Potomek Bars, bardzo odpowiada. mnie kiedyś mój trener mówił ” psy się nie bija na lata…” i to samo odnosi się do dyskusji i intelektu.
    Natomiast odpowiedź w stylu „jestes przemadrzaly i jestes gowniarz.”
    porównuję do „a u was murzynów biją”, czyli przyznania, że nie potrafimy odeprzeć i odpowiednio uargumentować, że to co my robimy, mówimy czy proponujemy jest lepsze.
    Ten młody człowiek nie tylko reprezentuje godny polecenia sposób dyskusji, ale jeszcze pokazuje, że ma dużą wiedzę. Ma rację. że po drugiej wojnie światowej bardzo obniżył się średni poziom kultury Polaków i zamiast równaj w górę , zaczęto równać w dół.
    Ma tez rację, że kobiety obecne mają problem typowy dla feministek. chcą wszystkiego co było do tej pory domena mężczyzn, ale jednocześnie chciały by zatrzymać przywileje dotąd posiadane. Niestety to niemożliwe.
    Dużo przebywam w towarzystwie młodych ludzi i wiem jak wielu z nich dużo wie. Najgłupsze co można zrobić to stwierdzić ja mam swoje lata, dużo widziałem i się nauczyłem i wystarczy, wszyscy młodsi są głupsi ode mnie. Od tego stwierdzenia już niedaleko do „takie widzi świata koło jakie tępymi ogląda oczy” i „takiego mnie Panie Boże masz jakiegoś stworzył”
    Widać, że starszym trudno nawiązać rywalizację w sporcie z młodymi, w dziecinie umysłowej jest lepiej ale oni też często są lepsi.
    Człowiek doświadczony jest ostrożniejszy, młody zwykle jest większym ryzykantem. Cennym było robienie zespołów młodych ludzi których pomysły były filtrowane przez doświadczonych /ale wybitnych/
    Pozdrowienia dla Poltomka, ja chętnie bym cię widział i z tobą dyskutował

  535. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zdzislawie,
    Dokladnie tak samo mi kiedys powiedziales, ze jestem za mloda, zeby sie wymadrzac :) Przyjelam to za komplement!
    Potomka nikt nie flekowal, przeciwnie, to Potomek wkroczyl tu nadety i usilowal nam tu flekiem przywalic. I nie oczekiwal wyjasnien ( takie zreszta dostal ode mnie) ale zabawil sie w sedziego. I wcale nie w obronie matki.
    Kochany Zdzislawie, a dlaczego „Matki” piszez z wielkiej litery? :)

  536. Ewa-Joanna napisał(a):

    DP.
    widzialam, oczywiscie zrobiles to duzo lepiej niz ja, ale zobaczylam „po ptokach” czyli dopiero jak wyslalam swoje. W Down Under mowia wogs.

  537. Ewa-Joanna napisał(a):

    Maciek,
    dyskutowac z Potomkiem nikt ci przeciez nie broni.
    Ja juz sie z tego wylacze, bo ja wytoczyles armate o nazwie FEMINISTKI to wymiekam. Cycki mi bowiem opadly.

  538. Zdzisław_1 napisał(a):

    Patrycjo.Z

    Już dobrze nie pamiętam,czy to Twój potomek ten śpiewający z wąsami?
    Milo bylo gdy go wszyscy zauważyli i pochwalili za głos i urok młodego mężczyzny.I oczywiscie ty nie będziesz sie martwić czyimś potomkiem ale to zawsze milo kazdemu gdy zauważy się i innych.
    Na tym blogu tworzymy jakiś odłam społeczeństwa,sąsiadów czasami bardzo odległych,ale sąsiadów. i jak mówi przyslowie czy biblia miłuj blizniego jak siebie samego. I zostawmy potomka w spokoju napewno wart jest tego.wnioskuje że to napewno wartościowy czlowiek
    Nie przyjmuj mych słów jako przygana tylko głos w dyskusji.
    Pozdrawiam

  539. miner napisał(a):

    http://www.dziennik.pl/po.....racje.html
    .
    O rany rany!
    .
    Sąd uznał, że nagranie dostarczone przez byłego ministra sprawiedliwości może być dowodem w sprawie, chociaż to tylko kopia. „Prokuratura będzie musiała znowu podjąć umorzoną sprawę przeciwko Lepperowi” – mówi Ziobro
    „Biegli zbadali nagranie i nie wykazali niczego, co wskazywałoby na jakakolwiek ingerencję czy manipulację. Wręcz przeciwnie. Przyznali, że jest to kopia, ale podkreślili, że to kopia rozmowy autentycznej i nie ma w niej śladów ingerencji”

    .
    Kolejna zbrodnia kaczyzmu uciekła spod noża sprawiedliwości.
    .
    Tym razem zapytałem google o gwóźdź, Leppera i Ziobrę, oto co znalazł:
    .
    narciarz2 Says:

    styczeń 31st, 2008 at 7:45 po południu
    Ich inteligientne dzialania mozemy wlasnie obserwowac. Na przyklad, na co liczyl inteligient pan Ziobro, przekazujac prokuraturze gwozdz bez zawartosci oraz rozjechany laptop? Udowodnil tym swoja inteligiencje, a w kazdym razie optymizm. Nie zgadzam sie z Andrzejem, ze bylo to “szczeniackie zagranie”. Moim zdaniem, bylo to raczej zagranie na nosie. Panie i panowie sa zapewne przekonani, ze moga sobie pozwolic na kazda bezczelnosc. Powstaje pytanie, czy okaze sie to dowodem na ich inteligiencje, czy tez glupote? Czy im sie uda i cala sprawa rozejdzie sie po kosciach, czy tez jednak inteligientne dzialania znajda swoj final na sali sadowej?
    .
    .
    .
    Andrzej Says:

    styczeń 31st, 2008 at 6:32 po południu
    Szczeniackie zagrywki niedoszłej elity IV RP. Tfu
    .
    .
    .
    Torlin Says:

    styczeń 9th, 2008 at 9:56 po południu
    Lexie!
    Nasz superszeryf pokazując dyktafon mówił o nagraniu rozmowy z Lepperem. Teraz prokuratura mówi, że to nie jest oryginalne nagranie.
    CBA masowo fałszowało dokumenty, a Premier Kaczyński post factum próbował to zatuszować.
    I teraz można powiedzieć, o co chodzi Tuskowi. On spokojnie poczeka na komisję sejmową, w której Kamiński zostanie rozniesiony na strzępy. I nie będzie musiał odpowiadać na zaczepki PiSu, że on tak samo postępuje. Moim zdaniem bardzo mądra decyzja.

    .
    .
    .

    To tyle z krótkiej historii zakupów ciemnego luda.

  540. Zdzisław_1 napisał(a):

    Ewo J.
    Ja naprawde i doslownie tak powiedziałem, bys sie wymądrzała?
    Mnie zdawało się że twe wypowiedzi wskazują na to że jesteś mloda osobą (radykalne) a moze już nie pamietam sens tego wymadzania sie przez Ciebie.
    A Matka z duzej litery to określenie do znanej mi osoby z blogu i z szacunku dla tego określenia Matka to brzmi dumnie,i my mężczyzni nawet gdybym sie skręcał nie wiem jak to nie uzyskam tego szacunku.
    A ja naprawdę nigdy i nikogo nie chce obrażać.
    Pozdrawiam

  541. Buraków napisał(a):

    Zapytam z glupia zupelnie: to wy na powaznie tak? O „Potomku” i o jego „fobiach” jezykowych? Niezbadane sa zakresy ludzkiej infantylnosci!

  542. miner napisał(a):

    http://wiadomosci.gazeta......jmie_.html
    .
    Szef Kancelarii Sejm wycofał zgodę na zorganizowanie konferencji przez Libertas w sali prasowej parlamentu – podała TVN 24.
    .
    no proszę, kolejna odsłona spektaklu p.t. „boimy sie Libertas”

  543. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zdzislawie,
    nie pamietam doslownie, ale cos w tym stylu. Ucieszylam sie, dlatego zapamietalam :)

  544. Ewa-Joanna napisał(a):

    Miner,
    a gdzie jest jakis program tej partii? Podrzucisz?
    Wycofanie zgody nawet rozumiem, co za duzo to niezdrowo i tworzy sie precedens.
    Mnie sie wydaje, ze z powodu skladu osobowego moze i powinno sie jej bac. Dlatego bym chciala wiedziec wiecej.

  545. dark side napisał(a):

    Dyplomato drogi,
    Dla mnie poszanowanie praw mniejszosci jest niejako pochodna demokracji. masz racje- mozna uzywac go jako papierka lakmusowego. Jest to jednak bardzo trudne do skodyfikowania. Trudno zalozyc , zapisac i wyegzekwowac taki ustroj, jesli nie bedzie w spoleczenstwie woli poszanowania cudzych praw. Polska jako kraj praktycznie jednonarodowy i jednowyznaniowy jest pod wzgledem tej woli bardzo uposledzona:) Raczej demokracja powinna dzialac tak, ze po spelnieniu wszystkich kryteriow, o ktorych pisalam w efekcie mamy ustroj przyjazny mniejszosciom.
    Ja pisze bardzo skrotowo, bo temat jest ogromny, na pewno sie wkradaja jasnosci i niedomowienia.
    Jeszcze jedno- nie wiem skad Ci przyszlo do glowy cos takiego:
    .
    „Nie zwracalem sie do tej pory do ciebie po imieniu gdyz Jackowem nie chcialem porazic. Teraz kiedy sie to juz stalo, osmielam sie. Mam nadzieje, ze nie wiezmiesz mi tego za zle.”
    .
    to jest ponury zart. Dyplomato, ja nie zapominam o swoich poczatkach. moja swietlana kariera zaczela sie od wyjazdu do Londynu, gdzie przez kilka miesiecy mieszkalam u kolezanki, ktora wlasnie rozwodzila sie ze swoim mezem i potrzebowala wsparcia w obcym kraju. Moja pierwsza praca, zanim przyjeto mnie do palestry miesiac pozniej :) to bylo robienie i sprzedawanie kanapek w kanapkarni bon bush. Opiekowalam sie tez synem przyjaciolki, zeby jakos odplacic jej za przyjecie mnie pod swoj dach. To byl bardzo fajny czas- z Mateo (synkiem) znalezlismy od razu wspolne zainteresowania – on mial kolejki, samochodziki i klocki oraz autostrade- tak wiec zbudowalismy miasto na pol pokoju dziennego. Byl wieki placz kiedy trzeba go bylo w koncu rozebrac :) wlasnorecznie wycielam mu z drewna balsa bocznice kolejowa, zeby jego pociagi szeroko i waskotorowe (mial 2 rozne kolejki) mialy sie gdzie spotykac :) nauczylam go tez prostego programiku graficznego do budowania wiez z klockow i obracania ich w 3 wymiarach. Potem, gdy przyjaciolka zaczela szkole (studiowala na kierunku- moda i projektowanie ubioru na prestizowej akademii sztuk pieknych w Londynie) a ja pracowalam w biurze dzielilysmy wszystkie obowiazki zwiazane z Mateuszem. Wyprowadzilam sie niechetnie, bo nie chcieli mnie puscic (ale juz czas byl najwyzszy) i do dzis jestem mile widzianym gosciem. Do „mojej” kanapkarni tez czasem zagladam.
    .
    kaemie,
    dziekuje za zaproszenie do Jackowa :) jest mi bardzo milo. za 2 miesiace konczy mi sie kontrakt i zaczynam sie juz zastanawiac co robic dalej. planow mam raczej nadmiar niz brak, dlatego pewnie nie skorzystam tym razem z zaproszenia (no worries:)
    pozdrawiam serdecznie :)
    .
    Panie Snarski,
    piosenka „tolko raz” (rzeczywiscie zapierajacy dech w piersiach bas) przypomniala mi jeden z wierszy Kofty, ktory znalazlam w formie muzycznej:
    http://www.youtube.com/wa.....9k2uev0B2Q

  546. kaem napisał(a):

    BRAIN DRAIN
    .
    .
    Potato rozważa możliwość reaktywowania Jackowo Group. Co myślisz o minerze, rozmarzył się. Nic nie myślę, mowie. Pisior, zdaje się. O, o, właśnie, Potato radośnie wpadł w moje zaprzeczenie jakby. Gdybyśmy go do grupy przyjęli, byłoby razniej. Raźniej w jakim temacie, pozwoliłem. No, mielibyśmy w końcu drugą bramkę. Co mówiąc, otworzył następny okocim. Przecież miner na drugiej bramce u samego Kuczyńskiego robi, mówię żeby dyskusja nie zamarła. Bo wystarczy, że temat nieswiezy. Szukam przy tym budweisera w lodowce. Chyba wyszedł. Ale został jeszcze Potatowy zywiec. Gdyż on, patriotycznie, amerykańskiego szytu, jak to ujmuje, nie dotyka. Myślę o brain drain, słyszę. Russ, staram się z kuchni przekrzyczeć telewizor, mogę wziąć twój zywiec. W formie pytania to przedstawiłem. Z livingroomu tylko telewizor nadaje. Wracam więc z butelka moskovskaya. Mówiłeś coś o brain drain, proponuję. Nic. Nalałem więc do dwoch papierowych. W domu unikamy zmywaka jak zarazy. Wypiliśmy, Potato polał okocimiem do tych samych kubkow. Zawsze chase ruska with good brew, przypomniał. Nie po raz pierwszy zresztą. O, a Bernard, olśniło mnie. Bernard co, on bez usmiechu. No, ma wracac. Podobno dobry jest. Chyba zbyt natarczywie wypadłem bo słyszę, Bernard persona non grata. I dalej cisza. Jeszcze dwa razy polałem. Miner dobrze rozgrywa podania, wreszcie słyszę. Mówisz o podaniu Wałęsy z woleja czyli Libertasu, wymądrzyłem się. Niepotrzebnie. Nie Wałęsy tylko Potomka, stupid. To jego pieszczotliwe słowo. Gdyby chciał obrazić to by użył dumbo. Polewałem jeszcze kilka razy, Potato otworzył ostatni zywiec. Próbowałem przypomnieć jak to z tym podaniem Potomka było. Ale mi ciąg myśli znikał. Jemu też jego brain drain gdzieś odpłynął. Wiedzieliśmy obaj tylko jedno, śniadanie znów będzie obiadem. Czyli następne szekle zaoszczędzone, jak to niewątpliwie z samego rana usłysze. I jeszcze doda, jak w Chase Manhattan Bank. Znamy te powiedzenia na pamięc od lat. Trzydziesci jeden ich minie w czerwcu.

  547. Torlin napisał(a):

    Minerze!
    Jesteś u mnie pod ochroną.
    Pewna osóbka rodzaju żeńskiego chodząca do góry nogami!
    Mówię tylko w moim imieniu i nikomu nie narzucam swoich poglądów.
    Kobieta w spodniach to jest babochłop.
    Kobieta w spodniach to jest chłopobaba.
    Mężczyźni w sukienkach nie chodzą.

  548. głos zwykły napisał(a):

    Ewa-Joanno,
    ……Jeśli chodzi o wynoszenie się to ono polega na tym, co zaprezentował Torlin, kiedy Zofia pisze się do niego a on milczy, Zofia dalej pisze do niego, a on dalej milczy itd.
    …..Podobną taktykę niekiedy sam stosuje , gdy wpis polemiczny jest tak beznadziejny, iż nie wiadomo, co na niego odpowiedzieć.
    …..Oczywiście jeśli takie wpisy się powtarzają, to naturalną rzeczą jest brak chęci podjęcia z danym nickiem dyskusji na jakikolwiek temat.
    …. Grupa zaś trampkarzy z Jackowa prezentuje, jak dotąd konsekwentnie poziom prawdziwej chały.
    …. Jeśli chodzi o wartości przynależne danej pozycji społecznej jak doktor, lekarz, adwokat, poseł, członek rząd, to jak z nimi jest każda osoba mieszkająca w kraju wie :D

  549. jasnaanielka napisał(a):

    Cytat z Patrycji-Ząb…
    Ludzie, przeciez wyscie tu skansen stworzyli! Naftalina tu tak jedzie ze szkielety w szafie kichaja. Przewietrzenie, o ktorym miner wspominal niedawno, bylo dalece nieskuteczne.
    #
    No to ja uprzejmie pytam, co skłania te zagraniczne mole do przebywania w tej naftalinie? Czy nie ma takich blogów, gdzie powietrze świeże i kwiecie pachnie? Sami tu weszli i usiłują nadawać ton z własnej, nieprzymuszonej woli.
    No i próbują przewietrzać blog za pomocą wiatrów. :(((
    ;
    Nawiążę jeszcze do tych epitetów, którymi został tu poczęstowany Potomek. Do czasu wejścia na blog ekipy z Jackowa, nikt tu nikomu nie wypominał lat, nie rugał młodszych i nie lekceważył starszych. Bo liczy się to, co ktoś ma do powiedzenia, nie zaś to, ile ma lat. Ci w niesłusznym wieku – jeśli im pisane długie życie – mają przed sobą różne życiowe próby. Panie czeka klimakterium, zaś panów rozterki starzejącego się mężczyzny. To nie mija nikogo, jeśli dożyje. I to są sprawy, które każdy na swój własny wymiar musi przetrwać. Albo z tych doświadczeń wyjdzie mądrzejszy, albo zgorzknieje i się obrazi na młodszych od siebie. Wiek, w którym się aktualnie znajdujemy nie jest ani zasługą, ani przywilejem, ani powodem do frustracji. Na ten słuszny pracujemy wiele lat i od nas zależy, jacy jesteśmy. Ten niesłuszny każdemu przysługuje i nie ma się czym przechwalać, bo minie, ani się obejrzycie. :))) Prędzej, niż wam się wydaje.
    A Potomek ma to coś, czego tu paru osobom brakuje i jest to strata nie do odrobienia… Kindersztubę

Skomentuj