Jestem z Układu


Prawdę kochają, czy kastet?

LICZNIK PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 354 dni.

Powołana w środę komisja śledcza ma dwie nazwy obiegowe; hazardowa, od tego czym ma się zająć formalnie i anty-Tuskowa, od tego czym powinna się zająć wedle PiS, a także wtórującego mu SLD. Ta komisja jest jedyną zdobyczą Kaczyńskich i Kamińskiego, wyniesioną z ataku na rząd i PO, przyczółkiem do dalszego siania zamętu i awantury w nadziei, że w końcu Polacy zgłupieją i mimo doświadczenia dwu lat państwa prokuratorskiego uznają PiS, za godne władzy. Prawda nie ma z powołaniem Komisji hazardowej nic wspólnego, chodzi o zniszczenie wizerunku Donalda Tuska, jako potencjalnego pogromcy Lecha Kaczyńskiego i o osłabienie wyborczych pozycji Platformy. A SLD chce przy okazji uszczknąć sondażowy kęsek dla siebie. Ten pożądany efekt można osiągnąć niekoniecznie odkrywając kolejne grzechy polityków Platformy. Ich istnienie lub nieistnienie nie jest najważniejsze. Komisje śledcze, jak pokazały dotąd te wcześniejsze, to najlepsze narzędzia do publicznego siania podejrzeń, oskarżeń bez dowodu oraz szkalujących wroga fantazji na jego temat. To perły, ale nie demokracji, jak to napisał kiedyś jeden z PiS-owskich wielbicieli, tylko insynuacji. A perłą spośród pereł była komisja orlenowska, jeden z największych trucicieli ludzkich głów 20-lecia. I do dziś śladu afery orlenowskiej nie znaleziono, a wątpię, czy jest ktoś, kto potrafi zdefiniować, czym ta afera była. Ale jad sączył się na cały kraj miesiącami zatruwając klimat publiczny i przygotowując glebę dla IV RP, PiS-owskiego Chwasta. Wiadomo, że insynuacja niszczy ludzi nie gorzej niż zła prawda o nich, a o ile łatwiejsza jest do  wytworzenia. Więc w krzyku obu partii, by komisje powołać, nie chodzi o dojście do prawdy, lecz o utworzenie instrumentu łatwego dyskredytowania przeciwnika.

Zarzuca się Platformie, że nie zgadza się by szefem komisji był ktoś z opozycji, że ustala termin zakończenia jej prac, że rozciąga temat objęty dociekaniami na rządy PiS i SLD. Powiada się, i mówią to nie tylko polityczni wrogowie PO, lecz także część dziennikarzy nie zawsze jej przeciwnych, że w ten sposób partia Tuska, chce ukryć prawdę o swoich grzechach. Te zarzuty byłyby uzasadnione tylko wtedy, gdyby obu partiom opozycyjnym chodziło rzeczywiście o prawdę, samą prawdę i nic innego, jak prawdę. Wtedy można by mieć do Platformy pretensję, że chce do niej utrudnić dostęp. Tyle tylko, że takie założenie świadczyłoby o niezwykłej naiwności, o ślepocie i głuchocie na słowa i fakty, tego kto by je robił i w nie wierzył. Nie wiem, czy Platforma chce ukryć prawdę o kulisach prac nad ustawą hazardową, a nawet czy tę prawdę zna. Wiem natomiast jedno, robiąc to co robi, chroni się w pierwszym rzędzie przed napastnikami, a nie przed tropicielami prawdy. Posłowie Wasserman i Arłukowicz, oraz posłanka Kempa, jako zakochani w cnocie prawdy i tylko jej pragnący?! To dopiero żart! Platforma broni się przed napastnikami, bo komisja hazardowa, jest dla opozycji narzędziem napaści, pokoikiem w którym będzie można ją dowolnie walić politycznymi kastetami. Jak ktoś wchodzi do pokoiku z taką intencją, łatwą do odczytania z góry, to strona ustawiana w roli ofiary napaści ma prawo się przed tym tak zabezpieczyć, jak może. Postępowanie PO to „obrona konieczna”, racjonalna z punktu widzenia samej Platformy, ale także słuszna z punktu widzenia interesu publicznego. Przewodnictwo w rękach PO i określenie czasu pracy stwarza pewną przeciwwagę dla wolnejamerykanki PiS i SLD, ziejących wręcz – wnosząc po tym co i jak głoszą – pragnieniem zagryzienia partii Tuska i jego samego. To jest filtr, przeszkoda, niedoskonała, ale jakaś, że jadu z tej komisji wpłynie do życia publicznego trochę mniej.

444 komentarze to “Prawdę kochają, czy kastet?”

  1. Torlin napisał(a):

    Indoorze!
    Ja mam dosyć. Jak nie wiesz, to nie pisz. W życiu czegoś takiego nie napisałem, a jak piszę, to przy otwartej przyłbicy. Bo zaraz zacznę coś insynuować o stole i odszczekiwaniu.

  2. Zofia napisał(a):

    Straszna sprawa!
    Pani Merkel w chwili zburzenia muru berlińskiego była po prostu w saunie, a w życiu codziennym jakie wiodła w NRD dostrzegała zupełnie ludzkie wielkie i mniejsze radości – np. święta Bożego Narodzenia urlopy z przyjaciółmi itp. I to wszystko w NRD.
    http://fakty.interia.pl/s.....93332,2943

  3. Torlin napisał(a):

    Prezent dla Zosi! (i rozsądnych rusofobów)
    http://wyborcza.pl/1,7596.....wiary.html

  4. Indoor napisał(a):

    Torlinie! Nie szkodzi. Ja tylko napisałem, że cytat mi przypomyna twój styl. Nie jest zresztą zbytnio kompromitujący. Nie mam pojęcia gdzie to pisało i z jakiego kontektu zostało to wyrwane (według Ewy-Joanny).

  5. Torlin napisał(a):

    Nie ma sprawy, przepraszam za chwilowe uniesienie się. Ja powinienem przed napisaniem komentarza siedzieć na rękach, tak jak to robią najwybitniejsi szachiści, aby natychmiast nie wykonać jakiegoś ruchu.
    Pozdrowienia

  6. Indoor napisał(a):

    Astor się pojawił nagle.
    O tyle jest to racja, że obie ugrupowania POPiS mają ten sam wspólny grzech pierworodny, że przy okazji sprawy Rapaczyński, więc dzięki prymytywnemu kłamstwu medialnemu, które tylko dlatego miało taką siłę razienia, że
    1. przyłaczył się każdy własciciel lub dysponent mediów, którym zależało na zniszczeniu TVP i na powrocie do dobrych AWSowskich czasów (przekupywanie mediów. Ci to lubią być przekupiwani jak mało kto)
    2. zaspokajał elementarne potrzeby kołtuństwa „antykomunistycznego” (tymi ręcami, o tu, obalilimy ze szwagrem komunę. O tam stało ZOMO, my stali o tu. CO prawda nie w tym samym czasie).
    – zawdzieczają głównie ówczesny sukces wyborczy, więc również dziesiejszą władze. To nie media są w kieszeni rządu. To rząd jest w kieszeni dysponentów mediów.

  7. Indoor napisał(a):

    Swietnie. W odpowiedzi na podejrzenie o korupcje przy opracowaniu ustawy dot. hazardu, Rząd postanowił ograniczyć – hazard.

  8. Zofia napisał(a):

    To dobra wiadomość
    http://wiadomosci.gazeta......acji_.html
    Gdyby polska lewica była bardziej rozsądna, nie „Napieralska” mielibyśmy po przyszłych wyborach optymalny tandem u władzy – centrolewicowy prezydent – Cimoszewicz i centro-chadecki premier – Tusk.
    Raczej jestem przekonana, że znakomita większość obywateli polskich – taki zestaw polityczny na szczytach władzy zaakceptowałaby bez problemów.
    Ale, by powstała poważna koalicja skupiająca centryczne ugrupowania od lewej do prawej strony politycznej w Polsce – trzeba skończyć z infantylizmem politycznym. Zwłaszcza u socjalistów i socjaldemokratów.
    I obrażaniem się SLD-owców na Cimoszewicza.
    Niestety obecny szef SLD takich uwarunkowań nie gwarantuje.

  9. Zofia napisał(a):

    Torlinie,
    przeczytałam ten felieton wcześniej i z przyjemnością.

  10. Zdzisław_1 napisał(a):

    Ale ten „jedyny sprawiedliwy” jest nudny. On chyba samego siebie zanudzi na śmierć. Ciekaw jestem czy domyśli sie o kim piszę
    pozdrawiam

  11. Orteq napisał(a):

    Chłop śpi a jemu rośnie. Mnie znowu podrosło w blogosferze. Tej przez nikogo nie czytanej bo porąbanej. I to jak!
    :
    „Dyplomata Przyuczony to Orteq… Na razie PiS jest na etapie uzasadniania siebie, jako niezbędnej przecież opozycji”.
    :
    Wcześniej było o Patrycji rodzącej Margit. Oraz o innych nickach nic z niczym, prócz magla, wspólnego nie majacych.

    No i czy nie śmieszne to? A najśmieszniejsze jest, że tam się odbywają jeszcze i dyskusje najzupełniej poważne. W ramach „godzin nienawiści” co prawda, jak to z dumą zapodano, ale zawszeć to dyskusje. I to nawet z blogerami, nielicznymi, których normalnie o porąbanie trudno by było posądzić.
    :::
    O, widzę, że i Zdzisław się zaraził. Bo Pytia to jak grypa kacza. Po blogach chodzi.

  12. Orteq napisał(a):

    Indoor,
    „To nie media są w kieszeni rządu. To rząd jest w kieszeni dysponentów mediów.”
    :
    Ja tam dokładnie nie wiem kto pierwszy, kaczka czy jajo. Wiem jedno: oba te, dla odmiany prawdziwe chwasty, z mojej kieszeni biorą co chcą i ja im mogę wskoczyć. No może z wyjątkiem TVN/ITI. Bo ta 22 lata temu brała, przez co kapitalizm nam dała. Dziś już nie bierze lecz daje. Po pysku, jak kto zasłuży. Albo i nie.
    :
    Wyjątki zaś jak zawsze potwierdzają regułę. A ta jeszcze mnie mówi, że i opozycja, poprzez dysponowanie mediami, w mojej kieszeni grzebie. Jej też mogę wskoczyć.
    :
    Tylko tyle, Indorze, mogę dodać do twojej tak syntetycznej analizy. Tak już mam z tym dodawaniem.
    :
    Czy Pytię się odpuszcza czy spuszcza?

  13. narciarz2 napisał(a):

    Kasia pyta: Czy PRemier skłamał o przecieku, czy też to CBA dało wg Gospodarza cynk Rychowi?
    .
    Odpowiadam. Istnieja dwie wizje zycia w ogole, zas polityki w szczegolnosci.
    .
    Wizja 1. Zycie sluzy do tego, zeby byc zadowolonym („pursuit of happiness”, jak to stwierdzil pewien wazny dokument), zas polityka jest uprawiana dla dobra wspolnego.
    .
    Wizja 2. Zycie sluzy do tego, zeby znalezc winnego mojego bolacego zeba. Polityka zas to wzajemne okladanie sie po ryjach i wkladanie sobie roznych rzeczy do kieszeni. Okreslenie „Rychu” nalezy do tego wlasnie swiata pojeciowego.
    .
    Te dwie wizje sa wzajemnie sprzeczne. Wizja 1 to jest wizja normalnych ludzie, czyli wiekszosci zarowno w Polsce jak tez w USA. Wizja 2 to jest wizja porabanych obywateli IV Rzeczpospolitej, zajmujacych sie grzebaniem w kieszeniach i sumieniach innych ludzi.
    .
    Przytoczone pytanie zostalo zadane przez obywatelke IV Rzeczpospolitej. Granice tego kraju powinny siegac nie dalej, niz brama szpitala w Tworkach. Poza brama tego zakladu powyzsze pytanie nie ma racji bytu. Dlatego odmawiam odpowiedzi.

  14. Kasia napisał(a):

    Ale przecież „Rychu” to jedno z setek słów gatunku, które wypowiadali twoi idole, i to nawet poza bramą w Tworkach. E tam. Pewnie byli na przepustce.
    .
    Nie widzę sprzeczności. Gdyż jak widać gołym okiem można wyznawać wizję 1 i twierdzić, że się ją realizuje, a robić coś diametralnie innego (co widać np. na przykładzie kolejnego postu kataryny pt. „Karpiniuk pisze do prokuratora” o m.in. moim ulubionym, wiecznie wesolutkim, wymodelowanym pośle i jego kontaktach z prokuraturą w Rzeszowie w sprawie Kamińskiego).
    .
    Na domiar złego można jeszcze mieć taki tupet i tak naiwny elektorat, któremu się wmawia z pomocą klakierów, że to przeciwnicy realizują wizję 2.
    .
    Tradycyjnie link dla leniwych:
    http://kataryna.salon24.p.....rokuratora

  15. Orteq napisał(a):

    n2
    „Przytoczone pytanie zostalo zadane przez obywatelke IV Rzeczpospolitej. Granice tego kraju powinny siegac nie dalej, niz brama szpitala w Tworkach.”
    :
    Choć to nie moja działka, i Kasia już ze spokojem, oraz z paluszkiem w.. buzi, dała sobie radę z tą twoją odmową odpowiedzi, to jednak się wtracę. Bo zdzierżyć nie idzie !
    :
    Ty dalej bez roboty, ha? Godzinki nienawiści odprawiają profesjonalnie na innym blogu. Tym porąbanym własnie. Może by cię tam jednak przyjęli? Na tym blogu wystarczy obsesyjnej piany z wpisow autorskich.
    :
    Ja nieśmiało chciałbym tylko coś podać do twojej wiadomosci. Bo siedzisz w tym US of A i o Kraju wiesz tylko to co ci pan minister na blogu wcisnie niczym kit. Otóż ta IV RP była kreowana przez dwa lata w wyniku 27% głosów oddanych na porąbaną partię. Te procenty ani jak nie chcą się zmieniać, pomimo twoich, oraz dwoch Gospodarzy blogowych, godzin nienawisci. A takiej liczby głosów i ludzi do Tworek nie wepchasz!
    :
    A o tym życiu POd Najlepszymi Rzadami Najlepszego PRemiera, będącym jednym wielkim „pursuit of happiness” możesz sobie pieprzyć w Rochester. Nawet siedząc na ichniejszej kuroniówce. Tym będącym na kuroniówce w III RP to ty już raczej pursutów hepinesowych nie wciskaj. Bo ci jeszcze rozumu dołożą, nie znając wyrazu. Zupełnie jak te wiejskie ćwoki z głosowego Leoncina.

  16. Mawar napisał(a):

    Z tekstem Ministra Kuczyńskiego (dziś także w Gazecie Wyborczej) polemizuje na Salonie24 bloger chinaski. Pod jego wpisem krótka debata, oto niektóre jej głosy (pominąłem bardziej skrajne i mniej uprzejme).
    .
    „Czyli parodia, na jaką zapowiada się komisja, to wina PiS a nie PO. Kuczyński jest idiotą. Ja wiem, ze on udaje idiotę, ale tak świetnie udawać może tylko prawdziwy idiota ! (ztzt)
    .
    „Nie pierwszy to idiotyzm, jaki słyszę od tego zasłużonego niegdyś i dzielnego człowieka, ale trzeba przyznać, że wyjątkowo efektowny. A przecież to nieprawda, że kiedyś, walcząc z komuną, walczyli dla siebie. Naprawdę szło o ideały. Boże, miej nas w opiece na nasze stare lata…”. (kmiotek nagniotek)
    .
    „W ogóle ta stara gwardia Unii Wolności intelektualnie w ostatnich czasach się bardzo stoczyła”. (chinaski)
    .
    „Dlaczego tekst Kuczyńskiego jest niezrozumiały dla nas? Bo czytamy go dosłownie, a został napisany w nowomowie. Dopiero znajomość dialektyki pozwala go zrozumieć”. (Godziemba)
    .
    http://chinaski.salon24.pl/

  17. Zofia napisał(a):

    Desant,
    jak zwykle wiedzie wielce intelektualną dysputę polityczną obrzucając epitetami, jak zwykle dookoła.
    A ja pytam, tak na marginesie po co? Co ma wnieść to blogowe okładanie się po policzkach.
    I o czymże wreszcie desant dyskutuje? O potrzebie uregulowania np. transportu publicznego w kraju i sytuacji kolei, która ma wozić ludzi do szkół, pracy i na uczenie? Nie. Ważniejsze są różne gry hazardowe i co jakiś Rycho czy Zdzicho na ten temat powiedział.
    Czy desant zauważył, ze spółki energetyczne, takie jak np. z Belchatowa, wydają pieniądze, jakie zdzierają z a rachunki za elektryczność w mieszkaniu i za zarobione ….sponsorują filmy w telewizji i jakiś zespoły sportowe, nie pytając się czy jakiś Polak życzy sobie dopłacać do takich atrakcji i ponosić zawyżone koszty prasowanie czy gotowanie w czajniku elektrycznym wody na herbatę.
    Desant zajmuje się duperelami, udając, że zajmuje się polityką. I to poważnie, jak np. pewna prezeska amerykańskiej fundacji dorabiając sobie alter ego jako kataryna.
    Taka wyrocznia z Koziej Wólki plotkująca w maglu o Nowakowej, którą mąż porzucił dla młodszej z pobliskiego miasteczka.
    I oczywiście wszystkiemu jest winien PRemier Tusk.
    Miłego weekendu desancie.

  18. Kasia napisał(a):

    Zosiu,
    .
    Nie zapominając o katastrofalnym przeroście zatrudnienia w spółkach sektora paliwo-energetycznego. Nepotyzm i załatwiactwo jak wszędzie. Widzę co się dzieje w moim mieście i mi słabo. Wybudowałam chatkę i miałam do czynienia tak z energetyką jak i z gazownictwem. Państwa w państwie to mało powiedziane. A kasę zdzierają kosmiczną. Cóż, na wszystkich znajomych królika i znajomych tych znajomych trzeba mieć pieniądze.
    .
    A nie wychylam się, szczerze? z tchórzostwa, by mi się koło nie odkręciło w czasie jazdy a dziecka samochód nie potrącił. Dlatego jestem za walką z korupcją, na szeroką, ogólnokrajową skalę, uciekając się nawet do tych znienawidzonych od czasów Pani Sawickiej prowokacji.
    .
    I twierdzę Zosiu, że ten Rycho i Zdzicho i Miro a może i PRemier to także elementy tej układanki. Z wiadomych względów.

  19. Mawar napisał(a):

    Zofia
    .
    'Gdyby polska lewica była bardziej rozsądna, nie “Napieralska” mielibyśmy po przyszłych wyborach optymalny tandem u władzy – centrolewicowy prezydent – Cimoszewicz i centro-chadecki premier – Tusk”.
    .
    Sorry Zofia, po 1989 roku mieliśmy 4 prezydentów, z tego tylko obecny nie był agentem: Jaruzelski (TW „Wolski”), Wałęsa (TW „Bolek”), Kwaśniewski (TW „Alek”). I kiedy już wydawało się, że zerwaliśmy linią prezydentów-agentów, ty chcesz nawrotu do „ubeckiej tradycji”, podtrzymaniem której byłaby prezydentura Cimoszewicza (TW „Carex”). Na tym może się nie skończyć, ambicje prezydenckie zgłasza inny geniusz polityki, Olechowski (TW „Must”).
    .
    „Rów, w którym płynie mętna rzeka

    nazywam Wisłą. Ciężko wyznać:

    na taką miłość nas skazali

    taką przebodli nas ojczyzną”

    (Z. Herbert „Prolog”)
    .
    Poniżej nieco pogłębione CV kandydata na prezydenta:
    W październiku 1991 roku doszło do publicznego ujawnienia sprawy przeszłości ojca byłego marszałka Sejmu i kandydata na prezydenta RP Włodzimierza Cimoszewicza. Poseł OKP Jan Beszta-Borowski stwierdził wręcz, że ojciec Włodzimierza Cimoszewicza był członkiem „organizacji przestępczej” – Informacji Wojskowej.

    „Według Beszty-Borowskiego: „Szef Informacji Wojskowej w Wojskowej Akademii Technicznej o nazwisku Cimoszewicz miał zwyczaj rozmawiania z ludźmi, trzymając w ręku pistolet i obracając nim na palcu cynglowym. Znany jest fakt śmierci jednego z podwładnych w wyniku takich rozmów” (cyt. za „Gazetą Wyborczą” z 11 października 1991 r.). Oświadczenie posła Beszty-Borowskiego wywołało gwałtowną publiczną ripostę ze strony Włodzimierza Cimoszewicza. Nazwał Besztę-Borowskiego „załganym łobuzem”, a w innym tekście (w „Gazecie Współczesnej”) stwierdził m.in.: „Rozumiem, że dla Borowskiego, jego szefów i was, nierozumnych dziennikarzy, babrzących się w takich prowokacjach, wybawcami byli naziści, skoro ci, którzy z nimi walczyli, zasługują na miano oprawców. Po wojnie mój ojciec przez 30 lat służył w Wojsku Polskim, w tym także w kontrwywiadzie, instytucji, jaka jest zawsze i w każdej armii. Wy, którzy opluwacie Go dzisiaj, możecie powołać się tylko na fakt służby w tej formacji. Nie przytaczacie, bo nie możecie przytoczyć żadnych prawdziwych zarzutów, dotyczących Jego postępowania. 'Dowody’ Borowskiego są łgarstwem” (cyt. za: Piotr Jakucki „Pułkownik Cimoszewicz”, „Gazeta Polska” z 4 listopada 1993 r.).
    Oburzony stwierdzeniami W. Cimoszewicza poseł Beszta-Borowski skierował przeciwko niemu skargę do sądu, przedstawiając dowody prawdziwości swych zarzutów pod adresem ojca Cimoszewicza. W osobnym liście do „Gazety Lokalnej” (por. nr 14-15 z 1992 roku) poseł Jan Beszta-Borowski przytoczył uzupełniające dane na temat życiorysu ojca Cimoszewicza jeszcze przed objęciem funkcji szefa Informacji Wojskowej na WAT. Pisał: „(…) Oto przyszły pułkownik Cimoszewicz w czasie wybuchu wojny w 1939 roku, mając lat 22, nie uczestniczy w obronie Polski, nie jest żołnierzem Armii Polskiej broniącej ojczyzny przed dwoma najeźdźcami. Przeciwnie – już w październiku 1939 r. jest poborcą dostaw obowiązkowych w wołkowyskim Rejnopolnamzakie. Czyli jest na służbie jednego z zaborców – bolszewików. Rekwirował płody rolne od polskich rolników na rzecz najeźdźcy”. Jakucki w cytowanym wcześniej artykule powoływał się na zeznania świadka Romualda U., który zapamiętał M. Cimoszewicza jako „seksota” (tajnego agenta) komisarza kadr, ówczesnego naczelnika kadr w dziale technicznym parowozowni w Białymstoku. W 1943 roku Cimoszewicz skończył szkołę pracowników politycznych i do końca wojny był w aparacie politycznym. Od kwietnia 1945 roku robi błyskawiczną karierę w Informacji Wojskowej – w ciągu 3 lat zostaje komendantem w Głównym Zarządzie Informacji, kontrolowanym wówczas przez dwóch sowieckich zbrodniarzy, pułkowników NKWD w Polsce: Wozniesieńskiego i Skulbaszewskiego, a także szefem Informacji Wojskowej na WAT.

    Robert Mazurek, autor interesująco naszkicowanej sylwetki Włodzimierza Cimoszewicza („Metamorfozy pana C.”, „Życie Warszawy” z 31 marca 1997 r.) pisał, że ojciec Cimoszewicza „(…) w 1951 r. trafia do Wojskowej Akademii Technicznej. Tam aresztuje komendanta uczelni gen. Floriana Grabczyńskiego. Z jego rozkazu aresztowano też kilkunastu oficerów WAT, którzy wcześniej byli w AK”. Dokonując tej bezwzględnej czystki na wyższej uczelni, major Marian Cimoszewicz był w tym czasie oficerem bez żadnego wykształcenia. Dopiero kilka lat później – w 1957 roku, skończył liceum i zdał maturę (!).
    Dodajmy do tego informacje o wcześniejszej roli Mariana Cimoszewicza w likwidowaniu oddziałów AK – sam się chwalił podczas spotkania z oficerami akademii, że w 1944 r. zlikwidował oddział AK. Według innych źródeł, w 1946 r. jako oficer IW kierował grupą likwidującą „bandę” Bohuna (za: P. Jakucki, op. cit.). Cimoszewiczowie zamieszkali w domu na Boernerowie (Bemowo), odebranym prawowitym właścicielom, których przymusowo wysiedlono z Boernerowa na początku lat 50. jako „element politycznie niepewny” („Gazeta Lokalna” nr 2/104 z lutego 1996 r.). Żona majora M. Cimoszewicza zaczęła pracę w bibliotece WAT na miejscu poprzedniej pracowniczki tej biblioteki Ewy Cecetki-Cymerman, zwolnionej nagle bez uzasadnienia w sposób bardzo ordynarny przez M. Cimoszewicza („Gazeta Lokalna” z 27 czerwca 1992 r., nr 12-13/42-43). Porównajmy opisane wyżej fakty z gwałtownym zarzucaniem Beszcie-Borowskiemu łgarstwa przez W. Cimoszewicza i pokrzykiwaniem o tym, że dla takich jak on „wybawcami byli naziści”.
    Włodzimierz Cimoszewicz, występując z taką furią przeciw przypominaniu przeszłości ojca, jako motto do swej książki wybrał stwierdzenie Anny Uchlig: „Kto przekreśla PRL, ten przekreśla cały mój życiorys”. Trzeba przyznać, że swoją publiczną identyfikację z PRL-em zaczął bardzo wcześnie. Już jako maturzysta w 1968 roku kategorycznie przeciwstawił się napiętnowaniu ówczesnych rządów gomułkowskich jako „dyktatury ciemniaków” i uzyskał wydrukowanie proreżimowego tekstu swego wypracowania maturalnego na łamach „Życia Warszawy” (por. W. Cimoszewicz „Czas odwetu”, Białystok 1993 r., s. 40). Wielu jego rówieśników było w tym czasie „pałowanych” na rozkaz „ciemniaków”. On w pełni utożsamiał się z totalitarną dyktaturą. Jakżeby mógł inaczej, wychowany pod „opiekuńczymi skrzydłami” pułkownika Cimoszewicza! Od jesieni 1968 roku studiuje na Wydziale Prawa w Warszawie i staje się działaczem uczelnianej organizacji Związku Młodzieży Socjalistycznej. W 1971 roku wstępuje do PZPR, a w 1972 r. zostaje przewodniczącym ZMS na Uniwersytecie Warszawskim. Wchodzi do władz Komitetu Uczelnianego PZPR. Nawet swą błyskawiczną karierę w ZMS tłumaczył później jako swoisty przykład niezależności, twierdząc, że: „Przynależność do ZMS mogła nawet przeszkadzać” (!!!) (W. Cimoszewicz „Czas odwetu”, s. 43) – był bowiem dużo częściej odpytywany na zajęciach. Kiedy doszło do połączenia – pomimo protestu wielu studentów – trzech organizacji studenckich w jeden Socjalistyczny Związek Studentów Polskich (SZSP), należał do zdecydowanych zwolenników tego połączenia, narzuconego studentom przez partyjną biurokrację i został… komisarycznym szefem SZSP na UW. Józef Oleksy wspominał Cimoszewicza z owych czasów jako wręcz zwracającego uwagę swoją pryncypialnością. Pisał, że wionęło pryncypialnością, gdy tylko Cimoszewicz wchodził na trybunę. Miał zaledwie dwadzieścia kilka lat, gdy uzyskał kolejny błyskawiczny awans – został sekretarzem Komitetu Uczelnianego PZPR, akurat w czasie pogłębiającego się kryzysu politycznego późnego Gierka, w okresie aktywizacji opozycji. O dokonanej przez Gierka zmianie konstytucji serwilistycznie uzależniającej Polskę od ZSRS wspominał: „Wszyscy mieliśmy skłonność do usprawiedliwiania miękkiej postawy wobec Związku Radzieckiego, byliśmy przekonani, że inne zachowania mogłyby być groźne dla Polski”. W sprawie innego posunięcia ówczesnych władz PZPR – zapisania w konstytucji kierowniczej roli PZPR – szczerze przyznawał: „Nas jako członków PZPR ani to ziębiło, ani grzało. Nie popadaliśmy przez to w jakiś konflikt sami ze sobą” (W. Cimoszewicz, op. cit., s. 53). Poczucie bycia członkiem kierowniczej siły, jak widać, wzmacniało dobre samopoczucie szybko awansującego działacza partyjnego.
    W 1980 roku został wysłany na
    3 miesiące do pracy w konsulacie w Malmö. We wrześniu tego roku zaś wyjechał na stypendium Fulbrighta do USA dzięki decyzji władz PRL, że jego konkurent do stypendium, Lamentowicz, powinien się wycofać (op. cit., s. 55). Pozostał wierny PZPR-owi w czasach „Solidarności” i po ogłoszeniu stanu wojennego. Podczas pobytu na Uniwersytecie Columbia należał do organizacji PZPR przy konsulacie w Nowym Jorku. W lutym 1982 roku powrócił do pracy na warszawską uczelnię.
    Według informacji z listy Macierewicza, Cimoszewicz w 1980 roku pod pseudonimem „Carex” został współpracownikiem wywiadu.
    Ustosunkowując się do tej sprawy w swej biografii „Czas odwetu”, stwierdzał m.in.: „Z wypowiedzi Czesława Kiszczaka wiedziałem, że w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych istniały możliwości preparowania dokumentów, mających cechy autentyczności dokumentów antydatowanych. Obawiałem się, że kierownictwo MSW może zdecydować się nawet na taką awanturę, jak fabrykowanie archiwaliów. Nie wykluczałem więc, że mogę znaleźć się na liście Macierewicza. Kiedy Olek Kwaśniewski przedstawił mi dokumenty, z dużym zaskoczeniem zauważyłem, że byłem odnotowany w aktach polskiego wywiadu (…). Byłem zaskoczony, ponieważ okazało się, że kontakt, jaki w 1980 roku nawiązał ze mną przed wyjazdem na stypendium Fundacji Fulbrighta przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych, został w tych dokumentach przedstawiony jako kontakt z wywiadem (…)” (op. cit., s. 25-26).

  20. maciek.g napisał(a):

    To, że jest tylko afera polityczna to widać jak na dłoni bowiem nie ma żadnej informacji o naruszeniu prawa i nie ma żadnych zgłoszeń do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z ta sprawą. To, ze jeden pan powiedział drugiemu panu przez telefon, że będzie działał tak jak on sobie życzy nie jest żadnym przestępstwem. To jedynie może uczulać, że być może zrobi tak jak mówi, ale dopiero jak zrobi jest przestępstwo. Ilu ludzi mówi że coś zrobi i na tym się kończy. Wielu mówi tak na odczepnego, inni by go lepiej oceniano, by podnieść swoje znaczenie w oczach znajomych i z wielu innych przyczyn. Oczywiście, że ujawnienie takich rozmów są dla partii niekorzystne nie ma sensu negować i skoro partia szafowała sloganami o swych wysokich standardach, to trzeba było coś z tym zrobić , że te standardy to lipa, bo za tym szybko polecą słupki w dół. Nie dziwię się że Tusk zareagował tak właśnie jak widzieliśmy. Nie dziwię się , że obecnie wykorzystuje swą korzystną arytmetykę sejmową by w wymuszonej przez opozycję komisji śledczej było jak najwięcej jego ludzi. Byłby głupim przywódcą politycznym gdyby tego nie robił.
    Sprawa z hazardem w Polsce nie jest sprawą dużej wagi, i mamy wiele innych znacznie od niej ważniejszych /choćby, te o których pisze Zofia/ . Ale znów zamiast o nich dyskutować w sejmie bije się pianę.

  21. Mawar napisał(a):

    Torlin
    .
    „Ja powinienem przed napisaniem komentarza siedzieć na rękach, tak jak to robią najwybitniejsi szachiści, aby natychmiast nie wykonać jakiegoś ruchu”.
    .
    Najwybitniejsi szachiści z pewnością nigdy tak nie robią (nie licząc blitza), w przeciwnym razie nie zostaliby najwybitniejszymi szachistami. Z takim zastrzeżeniem, że natychmiastowe posunięcia (a nie „ruchy” – jak piszesz) wykonuje się zwykle pod koniec partii i w niedoczasie, kiedy chorągiewka na zegarze lada moment opadnie, nie ma więc czasu na myślenie. Wtedy grywa się często takim tempem jak w blitzu, czyli szybko.

  22. W.Kuczyński napisał(a):

    Jeden z GOŚCI na MOIM blogu zrobił sobie tutaj dobrze cytując wypowiedzi żulji ze Ścieku24 na temat mojego tekstu. Daj mu Panie Boże rozkosz. A ta żulja chyba źle znosi jesień, bo są jakoś jak na pisoidów wyjątkowo kulturalni. Zwykle posługują się językiem z praskich melin. Trochę go poznałem spędzając za PRL 48 godzinne odsiadki na dołkach z mętami. Prawie klisza.

  23. Mawar napisał(a):

    Maciek
    .
    „To, ze jeden pan powiedział drugiemu panu przez telefon, że będzie działał tak jak on sobie życzy nie jest żadnym przestępstwem”.
    .
    Sprawdzałeś, czy Kosek i Sobiesiak zarejestrowali się w Ministerstwie Finansów (mf.gow.pl – Biuro Informacji Publicznej) jako lobbyści? Wiesz o tym, że nielegalny lobbing jest przestępstwem? Pamiętasz, że te szemrane typy usiłowały nielegalnie wpłynąć na ustawę sejmową, i że skarb państwa miał z tego powodu stracić 0,5 mld zł rocznie, nie licząc innych strat związanych z rozwojem hazardu? Pamiętasz, że spanikowany Tusk wywalił na pysk szefa klubu poselskiego i jednocześnie przewodniczącego sejmowej Komisji Finansów Publicznych, wicepremiera, dwóch ministrów i wiceministra? Przez pomyłkę ich wywalił, czy dla jaj? Jeśli masz amnezję i pomroczność to nie pozostaje ci nic innego jak powtarzać: spisek pisowski, spisek pisowski, spisek żydowski, spisek pisowski, spisek pisowski ….

  24. uchachany napisał(a):

    Na forum pod artykułem Pana Kuczyńskiego w GW jest odpowiedź:
    http://forum.gazeta.pl/fo.....rawda.html
    .
    Tej erupcji kaczofaszystowskiej nienawiści należy dać pryncypialny odpór, co niebawem uczynię :)

  25. Mawar napisał(a):

    Minister Kuczyński: „A ta żulja chyba źle znosi jesień, bo są jakoś jak na pisoidów wyjątkowo kulturalni. Zwykle posługują się językiem z praskich melin”.
    .
    To bardzo oryginalne, jeśli ktoś ostro krytykuje tekst napastliwy i jawnie niemądry to jest żulem. Proszę zajrzeć na bardziej przyjazne forum Gazety Wyborczej pod Pańskim tekstem. Też pana nie oszczędzają.
    http://forum.gazeta.pl/fo.....71498.html

  26. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    mnie na serio zupełnie nie interesują życiorysy, jakie piszesz.
    Jak będę chciała znać szczegóły z biografii Cimoszewicza to się go po prostu spytam.
    I zupełnie szczerze Ci powiem, że inteligentny i obyty w świecie dyplomacji Cimoszewicz, syn pracownika wojskowego wywiadu jest dla mnie znacznie bardziej kompetentnym kandydatem na prezydenta Polski niż nieobyty i mało inteligentny Lech Kaczyński, o którego życiorysie nie wspominasz, a zwłaszcza jego tacie.
    Wybacz, ale ja stawiam na kompetencje i predyspozycje a nie życiorysy tatusiów.
    Radziłabym Ci dla równowagi przeanalizować od strony rodziców biografię obecnego prezydenta RP, równie szczegółowo, jak to zrobiłeś z Cimoszewiczem.
    NP. czemu a właściwie komu zawdzieczał ojciec naszego prezydenta intratne wyjazdy na zagraniczne budowy, a inni inżynierowie, mimo, ze tacy sami fachowcy nie mogli wyjechać.
    Dlaczego matka, w czasie komuny dostała pracę na PAN a innym odmawiano i jakie to powiązania partyjne na to wpłynęły.
    Kogo swoją pozycją zawodową „wykolegowali” ze stanowisk rodzice braci Kaczyńskich?
    Kto poparł doktorat i przepchnął prezydenta napisany tak infantylnie i tak …komunistycznie i dlaczego?
    Dlaczego Jarosław Kaczyński pisał doktorat na PAN a nie jak inni, na uczelni?
    Stać Cię na to?

  27. jasnaanielka napisał(a):

    http://a.eu.fotka.pl.s3.a.....16_640.jpg
    Foto – co to?
    Dobranoc.

  28. narciarz2 napisał(a):

    Orteq napisal, i mozna to przeczytac pod tym linkiem:
    http://kuczyn.com/2009/11.....ment-85625
    .
    Orteq, generalnie cenie Twoje wpisy, ale jesli wsadzisz palec do buzi i zaczniesz cos pisac o kuroniowce, poslugujac sie swoja wyobraznia oraz niczym niezaklocona ignorancja, to nienajlepiej Ci wychodzi. Zarzucasz mi jakies seanse nienawisci, a sam piszesz co? Jakies dywagacje, na jaki temat wlasciwie? Na temat, ze Ci sie moj wpis nie podobal? Taka mysl wyraziles w dosc duzej liczbie slow, w wiekszosci nie na temat.
    .
    Na drugi raz doradzam napisac cztery slowa „nie podobalo mi sie”. Na wiecej slow jakos nie masz materialu.

  29. narciarz2 napisał(a):

    Jesli idzie o odpowiedz Kasi, to nie mam obowiazku wchodzic w opary absurdu. Jak Kasia sama napisala, zyje w strachu, ze za duzo wie, wiec ktos jej zrobi fizyczna krzywde. W zwiazku z tym Kasia jest „za”, a takze „przeciw”. Kasia jest „za” walka z korupcja. Metodami CBA, bo innych jak widac nie rozumie. Kasia jest „przeciw” korupcji i rozmaitym ukladom, w ktorych najwyrazniej sama nie uczestniczy.Gdyby uczestniczyla, to nie wylewalaby frustracji na tym blogu. Kasia nie uczesticzy prawdopodobnie z uczciwosci a nie z lenistwa, wiec za to jej nie krytykuje. Jednakze Kasia nie jest konsekwentna. Gdyby byla, to chodzilaby z dumnie podniesiona glowa i bez frustracji. „Jestem ubogi, bo nie kradne”, jak dumnie powtarzal moj znajomy w czasach glebokiego PRLu. Nie byl z tego powodu sfrustrowany.
    .
    W sumie, Kasia reprezentuje przypadek typowy az do bolu. Osoba, ktora z dowolnych powodow nie nalezy do lukratywnego ukladu, musi byc pelna poczucia krzywdy. Stad juz tylko jeden krok do postaw prokuratorskich. Kasia ten krok uczynila, i wykorzystuje ten blog do wylewania gorzkich zalow. Ale nie stac jej na to, zeby pojsc krok dalej. Albo zaczac osobiscie walczyc z ukladem, na przyklad wynajmujac sie na tajnego wspolpracownika CBA. (TW brzmi zle, ale CBA brzmi dobrze w uszach Kasi, wiec taki krok moralnie wyszedlby na zero.) Albo opuscic frustrujace towarzystwo i nie patrzyc, jak sobie napychaja kieszenie. Swiat jest duzy. Nie trzeba sie umartwiac na codzien.
    .
    Kasia dokonuje najlatwiejszego wyboru. Z jednej strony, nic aktywnie nie robic. Z drugiej strony, hodowac poczucie krzywdy i wylewac je w grupie wsparcia. (Ten blog pelni role grupy wsparcia dla znacznej czesci dyskutantow.)
    .
    Frustracja plus brak osobistej odwagi, zeby cos w swoim zyciu zmienic. Stad sie bierze wiekszosc obywateli IV Rzeczpospolitej.

  30. narciarz2 napisał(a):

    Ja osobiscie dziele obywateli IV Rz. na trzy grupy. (1) Ci, ktorzy chca zabrac wolnosc innym. (2) Ci,ktorzy zle sie czuja majac wolnosc,wiec chcieliby, zeby ktos ja zagospodarowal. (3) Kibole.
    .
    Zaczne od (3). Passent napisal o kibolo-faszystach, ktorzy na stadionie cieszyli sie ze smierci Wejcherta. Jak sie okazuje, nie trzeba isc na mecz, zeby zobaczyc kibola. Tutaj tez sie zdarzyl taki okaz. Na szczescie, kiboli nie jest wielu, choc sa bardzo halasliwi.
    .
    Natomiast (1) oraz (2) sie wzajemnie uzupelniaja. Moim zdaniem, propozycja IV Rz. to jest propozycja symbiozy wieznow z klawiszami. O dziwo, obie strony tego pragna. Sa ludzie, ktorzy zle sie czuja ze swoja wolnoscia, wiec perspektywa jej odebrania bardzo im odpowiada. Z drugiej strony, sa ludzie, ktorzy bardzo chetnie zabraliby wolnosc wszystkim wokol, i calkiem otwarcie to proponuja.
    .
    Stad sie bierze 25% poparcia. W zlych okolicznosciach historycznych to moze wystarczyc, zeby zbudowac panstwo bezprawia. I dlatego pozostale 75% powinno glosowac w wyborach.

  31. Ewa-Joanna napisał(a):

    Ja tak przed urlopem jeszcze sie troche poudzielam. :)

    Wiesz Zofio, ja to tak naprawde nie wiem, czy lepszy jest Napieralski czy Cimoszewicz, ktorego sie tak czepiacie desperacko, zeby zostal prezydentem „nie chcem, ale muszem”!
    Wylaczam z tego Mawarowe glupawe opowiadanie o ojcu-komuniscie(nie czytalam!), bo ojca-komuniste ma i obecny Prezydent, wiec stoja jakby rowno w szeregu.
    Dla mnie, co juz tu pisalam, Cimoszewicz jako polityk odpadl po aferze z Jarucka, nie z powodu Jaruckiej, ale z powodu obrazenia sie na wyborcow i wycofania z kampanii. Tak sie po prostu nie robi a na primabalerinowe kaprysy w polityce, zaznaczam – odpowiedzialnej polityce, miejsca nie ma. Moze tego polscy wyborcy jeszcze musza sie nauczyc?
    To juz moze i naprawde lepszy bylby Napieralski, boby sobie wpadl w samozachwyt i zastygl na cala kadencje nikomu nie przeszkadzajac. :)

    Moze tak powymyslamy sobie odpowiednich kandydatow, niekoniecznie zwiazanych z jakakolwiek partia? Ot tak, dla zabawy.
    Przy tak niewielkiej roli prezydenta w tym kraju prawie kazdy by sie nadawal. Byle tylko nie przeszkadzal rzadowi i to niekoniecznie temu. Kazdemu. :)
    Ja proponuje pania Srode. Albo Jasnaanielke :)

  32. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mawar,
    piszesz: po 1989 roku mieliśmy 4 prezydentów, z tego tylko obecny nie był agentem: Jaruzelski (TW “Wolski”), Wałęsa (TW “Bolek”), Kwaśniewski (TW “Alek”).
    Czy to co piszesz jest potwierdzone przez Sad Lustracyjny?

  33. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    chojnym przedsiebiorcom :)
    Bez zlosliwosci, zanim sie usmialam, sprawdzilam w slowniku, bo juz zaczynam glupiec od tej ortografii netowej. A ja jestem wzrokowiec!
    Widze, ze ty tez.

  34. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jak tu widac, takich pan na zwolnieniach jest wiecej.
    http://biznes.onet.pl/czy.....news-detal
    I nie winie pan – winny jest system, ktory na to pozwala.

  35. jasnaanielka napisał(a):

    Ewo-Joanno!
    Dzięki, że wyszukałaś ten tekst i okazałaś się moją jednoosobową grupą wsparcia :) Może jednak mój charakter nie jest aż tak koszmarny? Skoro inni widzą i opisują to samo zjawisko?

  36. Kasia napisał(a):

    Narciarzu, pozostawię to bez komentarza. Na pewno się wiesz dlaczego.

  37. Paweł Luboński napisał(a):

    Ewa-Joanna: „Dla mnie, co juz tu pisalam, Cimoszewicz jako polityk odpadl po aferze z Jarucka.”
    .
    Pełna zgoda. O Cimoszewiczu mam bardzo dobre zdanie, ale też nie widzę go jako kandydata na prezydenta. W dzisiejszej Wyborczej jest z nim wywiad, w którym m.in. nie wyklucza kategorycznie kandydowania, ale zaznacza, że niespecjalnie mu zależy na byciu prezydentem. I to go też w moich oczach dyskwalifikuje. Nie życzę sobie prezydenta, który robi mi łaskę, że nim zostaje.

  38. jasnaanielka napisał(a):

    To trochę tak, jak i Olechowski, który ud czasu do czasu odczuwa potrzebę powstania z kanapy i zażycia ruchu. Pod warunkiem, że mu ktoś ten ruch sfinansuje. Do tego Piskorski jest idealny. Kiedy już sprzeda te wszystkie kamienice, w których sobie wygodnie pomieszkują dawni działacze SD, kiedy część tych pieniędzy przepuści w bezsensownej z pozoru kampanii prezydenckiej, to resztę ulokuje dyskretnie na lokatach i wróci do swych ulubionych antyków, zaś Olechowski zapadnie w kanapę z cygarem i kieliszkiem odpowiedniego kształtu, bo to esteta wyjątkowy.
    Co do Cimoszewicza… jego ostatnie wywiady pozbawiły mnie wątpliwości. Wprawdzie Tuskowi nie zapomnę jego paskudnego zachowania w sprawie, rozpętanej przez Jarucką afery (ona też chciała w spokoju i luksusie urodzić dziecko z zagrożonej ciąży :D)
    to jednak kolejny raz zagłosuję na Tuska, lub kogoś, kogo PO wskaże, jako kandydata na prezydenta.
    Wielkiego wyboru po prostu nie ma.

  39. W.Kuczyński napisał(a):

    Pani Ewo-Joanno,
    choćby nawet sąd lustracyjny to potwierdził, to i tak nic nie zmieniloby faktu, że owych trzech prezydentów – TW, było o niebo lepszymi prezydentami niż ten ostatni „nieTW”. A jesli pominąć Wałęsę, który niestety był marnym preydentem , choc gdzie tak obecnemu do niego, to pozostała dwójka była wręcz modelowym przykładem tego, jak powinien pełnić swoja rolę prezydent. Ja wiem, że zaraz maniacy odwetu przypomna goleń, czy całowanie ziemi. Otóż nawet po uwzględnieniu „golenia”, obecny chwilowy lokator pałacu Kwasowi ( a także Jaruzelskiemu) w roli głowy państwa, do pięty nie sięga. I ludzie to trafnie oceniają, co widać w sondażach.

  40. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    teraz to są tylko spekulacje. Póki nie rozpocznie się kampania wyborcza i póki nie ujawnia się wszyscy kandydaci, to nie ma co spekulować. Przecież prezydentem nie musi być nikt partyjny!
    I jak mi się ładnie słowniczek ortograficzny popisał – no proszę!

  41. Ewa-Joanna napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    dla mnie ocena kilkuletniej działalności polityka na podstawie kilku potknięć, to głupota i marnotrawstwo. Dla mnie jedynym błędem Kwaśniewskiego w sprawie golenia i choroby filipińskiej było zaprzeczanie. W takich przypadkach bierze się incydent „na rogi” i tyle.

  42. Indoor napisał(a):

    O! Ogonki.

  43. Ewa-Joanna napisał(a):

    No to właśnie napisałam, ze mi słowniczek ortograficzny zadziałał! :)

  44. Indoor napisał(a):

    Ze słowniczkiem trzeba uważac. Szczególnie gdy odsyłasz np. dziecko do kata.

  45. W.Kuczyński napisał(a):

    Parę słów jeszcze o owej hazardowej „komisji śledczej”. Otóż ona nie ma nic wspólnego ze śledztwem. Nie wystarczy nazwać coś śledczym, żeby ono nim było. To nawet nie jest jest ring, bo na nim obowiązują jakieś reguly i jest sędzia, to jest po prostu ileś tam metrów kwardatowych sejmu zarezerwowanych do wolnej amerykanki na oczach kamer i publiki. Nic więcej. Z wszystkich komisji „sledczych”, jakie ustanowiono dotąd najwięcej wspólnego ze śledztwem, a nie z łomotem ma komisja ds.Olewnika, bo tam nie są zaangazowane bardzo wyraźnie interesy polityczne „śledczych”. W tej sytuacji oskarżanie PO, że nie oddaje wszystkiego w ręce swoich wrogów i nie zamierza na tym polu kastetowego łomotu wystąpić bezbronna jest albo wyrazem namiętnego pragnienia, by Tuska i PO zatłuczono, albo wyrazem skrajnej naiwności. Wycie na mnie na Ścieku24, a także pod tekstem w Gazecie pochodzi wyłącznie od gości, którzy chętnie i nie wykluczam, że doslownie widzieliby Tuska i jego kolegów na Placu Defilad pod ustawiona tam gilotyną. To jest propisowska czerń, dla której ja jestem z wyglądu Quasimodo i to w wieku podeszłym, z charakteru Goebels, z intelektu idiota (to bardzo łagodne), z biografii szpicel bezpieki, a z pochodzenia oczywiście Żyd. Ci biedni goście – a także niektórzy na tym blogu – odreagowuja w ten sposób prawdę o ich milości politycznej, która jest w moich tekstach i sądzą, że tym odreagowaniem we mnie godzą. Co za złudzenia!

  46. Paweł Luboński napisał(a):

    Panie Waldemarze, tylko że jeśli ta komisja nie ma nic wspólnego ze śledztwem, to po co w ogóle PO się na jej powołanie zgodziło? Myślę, że odmowa jej powołania zrobiłaby mimo wszystko lepsze wrażenie niż obecne przepychanki wokół jej prezydium. Nie wygląda to dobrze, jeśli na czele komisji mającej badać domniemane grzechy działaczy partii rządzącej staje członek tejże partii. Mam wrażenie, że PO chciało i zjeść ciasteczko, i je zachować.

  47. Kasia napisał(a):

    Zgadzam się z tobą EJ, tylko dla mnie to nie jest zaprzeczenie, co brak elementarnej odwagi cywilnej. Nie zapominałabym także o pracy magisterskiej, której nie obronił co było jawnym okłamaniem opinii publicznej. Nie wspominając o stylu, czyli „ole ole dzisiaj ole Olek! wybierzmy przyszłość oraz styl!”

  48. Indoor napisał(a):

    Jasnaanielko! Babcia Czubaszek proponujęz braku lepszej opcji Kayę na prezydenta. Mi się ona nie podoba (Znaczy się Kaya. Czubaszek tak), ale w końcu nie ja bedę wybierał.
    http://mariaczubaszek.blo.....index.html

  49. jasnaanielka napisał(a):

    Bo nic tak nie utwierdza w oporze przed akceptacją czegoś, czemu jesteśmy niechętni, jak widok paru kiboli co się urwali z żylety na stadionie i próbują tu swoich śpiewów i wrzasków.
    Na tle normalnych ludzi wyglądają tak egzotycznie, że to, co głoszą nie szczędząc gardeł, staje się coraz bardziej odległe od powszechnych oczekiwań. Już za rok okaże się, że oni z tej żylety zjechali, jak po poręczy… i będą cienko śpiewać. :D
    Czego sobie i im życzę szczerze. Taki charakter :)

  50. maciek.g napisał(a):

    Komisje śledcze jak poucza nas nasza bliska historia wprowadzają więcej zamieszania niż wyjaśniają i jak widać są jedynie arenką promowania się polityków. Ta hazardowa komisja to istne kuriozum, bo jak na razie brak jakichkolwiek twardych zarzutów , a wszystko oparte o „magiel”. Mnie w tej sprawie bardzo podobał się tekst Paradowskiej w Polityce
    http://www.polityka.pl/kr.....edcza.read
    Trafia on w dziesiątkę w tej sprawie

Skomentuj