Jestem z Układu


Po pierwszej turze na Ukrainie.

LICZNIK  PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 288 dni.

Polityka zagraniczna nie jest dziedziną, którą śledzę pilnie na codzień i komentuję, ale napiszę kilka uwag na marginesie wyniku pierwszej tury wyborów prezydenckich na Ukrainie. One pokazały, że Ukraina, jak była tak i jest podzielona politycznie na zachodnią i wschodnią. Obie muszą z sobą żyć i znaleźć wspólny mianownik, by to życie było możliwe. To jest sprawa Ukraińców. Ale podział na Ukrainę, ciążącą ku zachodowi i na tę, której bliższe są ściślejsze związki z Rosją powinien być też brany pod uwagę w naszej polityce w stosunku do tego kraju. Nie ulega wątpliwości, że w naszym interesie jest istnienie Ukrainy niepodległej. Z tego stwierdzenia moga wynikać różne wnioski co do sposobu postępowania wobec naszego bezpośredniego wschodniego sąsiada. Dotychczasowe podejście, szczególnie to z czasów rządu PiS, a także prezydenta dostrzega wyłącznie prozachodnie siły na Ukrainie, w nich jedynie widzi partnera, a za główny cel polityki stawia oddalanie Ukrainy od Rosji i przeciąganie jej na Zachód. Rozumiem intencje tej polityki, nawet gotów jestem je uznać za dobre, tyle, że w polityce dobrymi intencjami jest wybrukowane piekło. I dzisiaj w obliczu zwycięstwa Janukowycza i druzgocącej klęski Juszczenki, skutki takiego pojścia są mizerne.

Ono miałoby szansę pod dwoma jednocześnie warunkami – gdyby obóz pomarańczowych nie żarł się z sobą przez ostatnie lata i gdyby dla Unii Europejskiej oraz dla NATO przyciagnięcie Ukrainy do siebie było ważniejsze od dobrych stosunków z Rosją, a jak wiadomo jedno psuje drugie. Ale nie jest ważniejsze, bo dla Stanów Zjednoczonych i dla głównych krajów Unii nie ma dziś konfliktu Wschód – Zachód i wobec tego Rosja nie jest dłużej wrogiem, lecz partnerem. Ważnym, choć przewrażliwionym, sfrustrowanym, bo po największej klęsce narodowej od wieków. W Rosji, z rozpaczy za utraconym supermocarstwem nie przyjmuje się do wiadomości, że Zachód już na nich nie czycha. Oni nadal myślą w kategoriach supermocarstwowej równowagi sił i strachu, choć sił już nie mają, a strach próbują podtrzymywać grożnymi minami i stroszeniem piór. I paradoksalnie także część polityków z dawnych bratnich krajów, w tym i polskich, również swoje podejście do Rosji i jej dawnych prowincji kształtuje pod wpływem owego schematu. Jego żywotność w społeczeństwach byłych satelitów Moskwy jest zrozumiała. Dla nas Rosja, choć już nie totalitarna, ale i nie w pełni demokratyczna, jest ciągle zagrożeniem. Warto sobie jednak uświadomić, że nie wciśniemy całemu Zachodowi naszej antyrosyjskiej alergii, choćby nawet była uzasadniona, co dziś nie jest już tak pewne jak dawniej.Wyrazem tego, jest beznadziejna próba namawiania Ameryki i Unii, by uwierzyli, że rywalizacja z Rosją i jej powstrzymywanie jest nadal najważniejszą cechą globalnej polityki, co w szczególnym przypadku Ukrainy, czy Gruzji, wyraża się postulatami, żeby najszybciej wzięto pod natowskie i unijne skrzydła te kraje bo inaczej wpadną w łapy głównego wroga.

Nie twierdzę, że z takich perswazji trzeba zrezygnować, ale na pewno nie one i nie ciągnięcie za uszy Ukrainy na zachód, czy bronienie jej niepodległości bardziej od nich samych, powinno być głównym celem naszej polityki. Za takie próby myśmy już cenę zapłacili. Jest prawdopodobne, że jednym z argumentów za budową gazociągu przez Bałtyk była nasza nadgorliwość w obronie interesów Ukrainy przy rozmowach o tak zwanej „pieremyczce”, odcinku gazociągu omijającego Ukrainę. Broniliśmy ich tak, że w końcu zirytowało to samych Ukraińców.
Uważam, że najważniejsze powinno być dla nas aby Ukraina była nam przyjazna, a nie to, żeby była wroga Rosji. Powinniśmy mieć dobre stosunki z wszystkimi głównymi siłami w tamtym kraju, z tymi, którym bliższa jest Unia i z tymi, którym bliższa Rosja. Nie mam nic przeciwko temu, by Ukraina znalazła się w Unii, czy w NATO, choć wcale nie jestem pewien, że wiązałyby się z tym tylko dobre dla nas skutki, a w końcu w polityce zagranicznej na pierwszym planie trzeba mieć nie cudze dobro, lecz własne. Ale niech decyzja o tym zapadnie na samej Ukrainie bez stronniczej, a czasami i natrętnej asysty z zewnątrz. Będzie to też z korzyścią dla naszych stosunków z Rosją, które nie są wcale mniej ważne od stosunków z Ukrainą, a także z korzyścią dla naszej wiarygodności i skuteczności w Unii, bo nic nie odbiera jej bardziej niż robienie z siebie gęsi kapitolińskiej gdy Gallów nie widać.

574 komentarze to “Po pierwszej turze na Ukrainie.”

  1. Zofia napisał(a):

    Ewo-Joanno,
    co do Mawara to nie podzielam stwierdzenia, że jest inteligentnym.
    Nie postrzegam go jako osoby inteligentnej (mówię tu o walorach intelektualnych).
    On utożsamia inteligencję z złośliwością, która wg niego jest …sarkazmem.
    Oczytany jest raczej monotematycznie, chyba lubi książki historyczne, sądząc o cytowanych, cechuje się też dobrą znajomością lektur partyjno-propagandowych minionej epoki.
    Zgodnie z różnymi przemycanymi o sobie informacjami jest w wieku Kaczyńskich, to ok. 60 lat, jak również podziela ich opinie.
    Tyle mogę o nim powiedzieć.
    Czy chciałabym go poznać osobiście?
    Kiedyś tak, teraz już nie.
    Jestem podświadomie przekonana, ze spotkanie w 4 oczy nic ciekawego by mi nie wniosło.
    Może się mylę, nie wiem.
    Ale intuicja podpowiada, że spotkanie nic by mi interesującego nie przyniosło.
    Jako człowiek Mawar jest mi obojętny a spotykać się w „realu” kimś mało znanym, by usłyszeć jakąś kolejną partię uszczypliwości, to czysty masochizm i strata czasu.
    Być może to złudzenie, ale chyba była taka okazja jesienią ub. roku i Mawar zrejterował.
    O ile Mawar jest tym, kogo się pod tym nickiem domyślam.

  2. Indoor napisał(a):

    Rozchmurzcie się! Od tego roku Polska stała się importerem cukru. Chyba po raz pierwszy od wynalezienia buraka cukrowego. Nie jest wykluczone, że w przyszłym roku będziemy importować ziemniaki (to jest mój pomysł, oczywiście wszystko na KREDYT). Jest po prostu świetnie. Muszą nad tym mysleć jakieś tegie głowy. Za to uwoniła się na wsi kolejna partia młodych dziewczat, które po trzymiesięcznym przeszkoleniu bedą szły na MIASTO. Nowa elita domaga się świeżego towaru.

  3. Ewa-Joanna napisał(a):

    Zofio,
    Kazde z nas ma wlasne zdanie na temat innych bywalcow i wcale nie musza one byc jednakowe. Tak jak nasze zdania o sobie sa rozne od tych jakie o nas maja inni.
    Ja uwazam Mawara za bardzo ciekawa postac. Co najsmieszniejsze jest w jakis sposob podobny do Narciarza, moze dlatego tak sie nie lubia :)

  4. Ewa-Joanna napisał(a):

    A o czym ty piszesz Indoor?
    Przyrapowales swietnie, ale to ostatnie to juz zbyt skrotowe.

  5. Indoor napisał(a):

    Autopoprawka odnośnie do mojego wpisu dotyczacego ilości ofiar komunizmu i antykomunizmu Węgry 1919. Ilość ofiar czerwonego terroru 589 (w tym dezerterzy i ofiary ofensji wojsk, czego nie bardzo rozumię – po stronie przeciwnika? Mozliwe, że owa liczba zapamietana przeze mnie nieco ponad 270 dotyczyło zawężoną kategorię ofiar) ilość ofiar operacji po upadku 1000-2000 w tym nieco ponad 300 to ofiary akcji odwetowych oddziałów paramilitarnych, reszta ofiar przypisana jest oddziałom wojskowym.

  6. Indoor napisał(a):

    Ewa-Joanno! Ja piszę o tym czego dziś przeczytałem, że Polska od tego roku stał się importerem cukru. Dodałem do tego informacje cyklicznie ukazujące się w prasie o kursach zorganizowanych przez Caritas, w ramach których młode dziewczeta zwerbowane na wsi po krótkim przeszkoleniu (pisane CV, makijaż i podobne) w szkole z internatem w Warszawie są puszczone na miasto. W celu poszukiwania zajęcia. W jednym turnusie przywozi się około 50 dziewcząt.

  7. W.Kuczyński napisał(a):

    Paweł,
    chyba się pospieszyłeś ze swoim sarkazmem.

  8. Bekas napisał(a):

    Apropos wiadomości od Indoora.
    Z cyklu: socjalistyczne absurdy.
    Czemu Polska cukier musi importować?
    Ano socjalistyczna UE o nasz dba:
    http://www.eksportuj.pl/a.....erem-cukru
    Zwracam uwagę, że UE płaci ZA NICNIEROBIENIE!
    Jednym słowem: socjalistyczny hit!
    Najpierw ludziom zabiera się pieniądze, by zapłacić producentowi za to, by nie produkował, a potem Ci sami ludzie muszą jeszcze dołożyć do cukru, którego w kraju brakuje i trzeba go drożej kupić w imporcie. Genialne rozwiązanie!
    Torlinie!
    Rzeczywiście dobrze, że UE o nas dba, bo inaczej byłoby taniej i lepiej. I ludzie mogliby od tego pogłupieć!
    Aj, bo bym zapomniał!
    Proszę zwrócić uwagę, że dzięki kochanej UE trzeba było zamknąć parę fabryk, więc bezrobocie wzrosło.
    Co zrobi UE?
    No, zwiększy wydatki na walkę z tym bezrobociem…
    A skąd weźmie pieniądze na tę walkę?
    A zgadnij koteczku!
    Groteska w czystej postaci!

  9. Zofia napisał(a):

    Decyzja Donalda Tuska – taka, jaką miałam nadzieje, że podejmie!
    Teraz czekam z dozą niepewności na dalsze decyzje, w sprawie kandydata PO na prezydenta RP, bardzo bym chciała, by i tu moje nadziej też się spełniły!!!

  10. maciek.g napisał(a):

    Ja nie lubię kłamców, i ludzi celowo obrażających, a tym bardziej takich którzy kłamią i obrażają zdając sobie sprawę z tego, że są ukryci. Człowiek prawy niezależnie od sytuacji stara się zachowywać porządnie bo tak ma zakodowane. Człowiek podły zależnie od sytuacji zmienia się jak kameleon i jak mu będzie na rękę będzie innych niszczył, /często nawet niszczy dla swej przyjemności/
    Dlatego też nie mam najmniejszej chęci poznać pana kryjącego się pod nikiem Mawar

  11. maciek.g napisał(a):

    Ewa-Joanna,
    Mylisz się bardzo pisząc że narciarz2 i Mawar są do siebie podobni. Podaj przykłady tych podobieństw. Ja bowiem widzę same różnice. Narciarz2 nie kłamie i jest bardzo precyzyjny w wypowiedziach, umie dyskutować tak jak dyskutować się powinno i nie chowa się za zasłoną internetu. Jego cech różniących go od Mawara jest oczywiście o wiele więcej niż wymieniłem i z tym człowiekiem chętnie bym się spotkał w realu

  12. Paweł Luboński napisał(a):

    No to Tusk zyskał u mnie sporo punktów.

  13. Paweł Luboński napisał(a):

    Maćku, Narciarz jest jednak równie jak Mawar agresywny wobec oponentów (jeśli nie bardziej) i równie pewny swoich racji (jeśli nie bardziej).

  14. maciek.g napisał(a):

    Tusk zrezygnował z kandydowania na prezydenta i ten krok uważam za słuszny. Polacy mają na świeżo jak niekorzystne było postawienie na czele kraju premiera i prezydenta z tego samego ugrupowania /na dodatek braci/ Lecha jak rządził Jarosław nie było widać, a jak się uaktywniał to tylko by wesprzeć swą partię. Po katastrofie z wyborami raptem bardzo się uaktywnił jako prezydent PiS’u i robił /i robi/ co umiał by jego ugrupowanie znów doszło do władzy. To doświadczenie może spowodować niechęć wybierania prezydenta z partii rządzącej i Tusk mógłby jako kandydat przepaść. Taki scenariusz powoduje skutek również utraty premierostwa i stołka szefa partii. czyli ma szansę zostać na lodzie. Sondaże pokazują spore szanse dla Po na ponowną kadencję i tu Tusk ma o wiele lepszą sznsę.

  15. Zofia napisał(a):

    Pawle,
    u mnie też, ale za to opozycyjne PiS i SLD straciły worek do bicia i wyrażają swoje wielkie niezadowolenie.
    „Stchórzył” – orzekły obie partie opozycyjne.
    Teraz będą się musiały boksować nie bardzo wiadomo z kim, bo do połowy maja PO nie puści farby.
    Rozkwitną za to różne giełdy kandydatów , informacje na 200% sprawdzone i temu podobne zjawiska spekulacyjno-polityczno-medialne.
    Czyli bez mała kilka miesięcy para w gwizdek dla obu partii.
    Nie dziwię się, ze liderzy obu są wściekli.
    Staranie obmyślone strategie anty-tuskowe wzięły w łeb.

  16. maciek.g napisał(a):

    Pawle zgoda że narciarz2 jest bardzo pewny swych racji, ale dyskutuje tak jak się dyskutować powinno i nie posługuje się kłamstwem jako argumentem. Faktów nigdy nie neguje. Jest często agresywny w dyskusji, ale nie chamski. Dyskusja z nim jest trudna bo dużo wie i wychwytuje nawet niewielkie błędy u kontrpartnera. Nie idzie jednak w zaparte, że racja ma być tylko po jego stronie.

  17. maciek.g napisał(a):

    Szmajdziński wyraził swe uznanie dla Tuska i jego decyzji. Jestem ciekaw co powie na to Napieralski. Szmajdziński pewno zadowolony że ubył mu trudny konkurent, ale wypowiedział sie ładnie.

  18. W.Kuczyński napisał(a):

    Maciek,
    gdzie słyszałes tego szmajdzinskiego wyrazajacego uznanie?
    ja słyszałem w TVN 24 raczej paskudny komentarz, że caly czas tylko prowadzil kampanie wyborcza a teraz ja zakonczył.

  19. W.Kuczyński napisał(a):

    Natomiast komentarz Napieralskiego był gówniarski, fałszywy, jadowity. na miarę tego gościa.

  20. W.Kuczyński napisał(a):

    Za chwilę ide do Superstacji i troche o tym powiem. Te komentarze sa zdumiewające.

  21. Zofia napisał(a):

    Maćku,
    oto Napieralski o decyzji Donalda Tuska:
    – Premier wycofując się z wyścigu o prezydenturę pokazuje, że myśli tylko o własnej karierze i partii i nie chodzi mu o Polskę – powiedział w TVN24.
    – Donald Tusk wie dokładnie, że gdyby wystartował w wyborach prezydenckich i je przegrał wtedy straciłby wszystko – stanowisko premiera i szefa partii – podkreślił Napieralski.
    *
    Grzesiu Napieralski jest na swoim poziomie, czyli jak zwykle gada od rzeczy.

  22. Ewa-Joanna napisał(a):

    Maciek,
    jestes nieobiektywny i pozwalasz aby twoje sympatie i antypatie polityczne rzutowaly na opinie o czlowieku.

  23. maciek.g napisał(a):

    Wczoraj rozmawiałem z przypadkowym człowiekiem o polityce i stwierdziłem, że ludzie nie dość, że kupują bzdury którymi karmią nas dziennikarze to jeszcze nie potrafią ocenić faktów. Człowiek ten stwierdził, że nie pozwolono PiS’owi wykazać się przez cztery lata bo rozpisano nowe wybory. Kiedy powiedziałem, że przecież decyzja o rozpisaniu wyborów wyszła od Jarosława i nikt go do nie nie zmuszał – natychmiast to zanegował i napomknął o filmie nocna zmiana tak jakby tu podejrzewał podobny scenariusz. Powiedziałem mu Jarosław wywołał wybory bowiem sądził, że sondaże kłamią i media również i wręcz uważał, że ma znaczną przewagę poparcia. Słusznie przewidział marginalizację niewygodnych i niepotrzebnych już mu koalicjantów, ale fatalnie ocenił stopień poparcia i przegrał znacznie. Pan upierał się przy manipulacji i stwierdził. że Tusk oszukał młodych i stąd poparcie i w ogóle PO to najwięksi kłamcy i oszuści. Stwierdziłem, że z mojej wiedzy to PiS wypada lepiej jeśli chodzi o oszustwa. Nie chciał z tym się zgodzić ani też słuchać faktów pokazujących te kłamstwa. W ciągu rozmowy powtórzy bzdurę, że PO obraziło sie na PiS i dlatego nie weszło w koalicje. Gdy mu powiedziałem, że to bzdury bo w polityce liczy się korzyść ,a obrażając się tylko się traci nie bardzo rozumiał co mówię. Gdy chciałem wytłumaczyć przerwał i nie chciał słuchać. Gdy go spytałem czy naprawdę uważa że warto popierać PiS, powiedział, że nie popiera tej partii ale PO też mu się nie podoba. Potem stwierdził że trzeba odpolitycznić CBA, stwierdziłem, że lepiej je po prostu zlikwidować – spytał czy popieram w takim razie pomysł lewicy -stwierdziłem że oczywiście tak – z tym zgodził się i ni z gruszki i pietruszki powiedział że Ziobro to powinien siedzieć. Z tym też się zgodziłem i rozstaliśmy się

  24. maciek.g napisał(a):

    Ewo podaj przykłady tego braku obiektywizmu i kierowaniu się sympatią polityczną ? Ja podałem nawet ostatnio kłamstwo tego pana w sprawie z polityka nie mającej nic wspólnego. Na dodatek wcale nie jestem pewny jakie na prawdę poglądy ma ten Pan. Tak jak już napisałem Jasnaanielce spierajmy się na argumenty, a nie metodą „bo u was murzynów biją”. Mawar nawet w sprawach nie mających nic wspólnego z PiS próbuje dyskredytować blogowiczów często nawet nie dyskutującymi z nim, podając swoje wersje które bardzo często są tyle warte co w sprawie rajstop.

  25. Indoor napisał(a):

    Bekas! Z tym cukrem z powodu UE to jedna sprawa. Zauważ inną stronę medału. Do tej pory byliśmy jako potencjalny eksporter w fatalnej sytuacji. Musielismy stawiać na przykład kolację, by inni kupowali ten nasz cukier. Teraz jestesmy PANami. Teraz, jako potencjalnemu importerowi, inni stawiają kolację byle bysmy ten ICH cukier kupowali. Tak samo jest ze statkami, gazem ziemnym. Zauważ, że PGNiG jeszcze za Millera bodajże pozyskał około milliarda dollarów(?) w celu poszukiwania gazu w POLSCE. Nowe kierownictwo kupiło 30% jakiegoś pola gazowego na dnie morza w Norwegii i oznajmiło ludności, że oto mamy Gaz. Za komunę nie mogli gazu znaleźć, bo „Ruscy” nie pozwalali. Prawda była nieco inna, bowiem poszukiwacze mieli plan wierceń określony w metrach, więc plan mogli wykonać (i premię dostać) pod warunkiem, że gazu nie znajda. Jesli bowiem znaleźli gaz, to metrów nie wykonali. Ale zawsze mozna było na „Ruskich” zwalać. Teraz okazuje się, że mamy gaz na 100 lat 200 a nawet 1000 ale nie mamy technologii ani żeby znależć ani żeby wydobić. NIe chce się dalej ciągnąć tematu.

  26. Kasia napisał(a):

    Gospodarzu,
    .
    W tym kraju nigdy nie będzie porozumienia, skoro w imię dobrego samopoczucia prawdę kwituje się słowem paskudna.
    .
    .
    U mnie także Pawle zyskał ale niewiele, chociaż to pewnie i tak nikogo nie interesuje. Szkoda tylko, że tak późno, i tak mało honorowo. Kwestia gustu pewnie.
    A niewiele zyskał dlatego, że tak naprawdę mamił mało sprecyzowanymi reformami 'wtrymiga’. Podobnie jak 2 lata temu w expose z tymże wtedy był konkretny, bo wiedział, że będzie oskarżał prezydenta (kontrkandydata) o blokowanie tego niczego co będzie chciał zrobić.
    Teraz konkretów nie ma, bo jak wiadomo potrzeba zadymę zrobić wokół afery, której nie ma, nie było i nie będzie, ale już jutro ogłosi superhiperzajebisty plan, wymyślony w tajemnicy przed koalicjantem, ba nawet przed ministrem spraw wewnętrznych Millerem, i jak wybierzecie kandydata POtem, to będzie w Polsce cud żehoho.
    .
    Ot, zrobił sobie nowe otwarcie po dwóch latach nic nie robienia.

  27. maciek.g napisał(a):

    Gospodarzu to artykuł na Onet
    link
    http://wiadomosci.onet.pl.....,item.html

  28. maciek.g napisał(a):

    Zofio dziękuję za info o Napieralskim – tego sie spodziewałem , ten człowiek po prostu na polityka się nie nadaję

  29. maciek.g napisał(a):

    Do liderów opozycji jakoś nie dociera, że polityka w opozycji nie polega na totalnym krytykowaniu rządzących bo to sprawia że są zupełnie niewiarygodni. Politycy obecni muszą się nauczyć innej polityki niż polityka powszechnej negacji i straszenia. Cimoszewicz unika totalnego krytykowania polityków i jest przez wielu uważany za człowieka zbyt miękkiego jak na polityka , a okazuje się, że poparcie dla niego wśród Polaków rośnie i jeśli podejmie decyzję o starcie w wyborach prezydenckich w odpowiednim czasie ma wielkie szanse na sukces.

  30. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Witam
    Decyzja Tuska słuszną.
    Przy okazji zamieszał trochę bo oponenci opozycji wymyślają teorie na wariata od sasa do lasa .Mozna miec tylko nadzieje ze moze wskażą kandydata bezpartyjnegoi to takiego który zadowoli w duża część spoleczeństwa. Czarny koń
    pozdrawiam

  31. Indoor napisał(a):

    Zdzisławie! Decyzja Donalda Tuska jest zawsze słuszna.

  32. Indoor napisał(a):

    Pierwsze sondaże są KORZYSTNE dla DOnalda Tuska. Telewidzowie (lub radiosłuchacze) w 58 procentach popierają decyzję Donalda Tuska o wycofaniu się z kandydatury z wyścigu o prezydenturę. Ciekaw jestem jaki byłby wynik gdyby przy okazji zapytano czy powinien się wycofać z premierostwa, ewentualnie jak daleko ma się w ogóle wycofać, czy ma się wycofać tyłem czy też przodem. To wszystko jest jakieś niepoważne.

  33. Indoor napisał(a):

    „takiego który zadowoli w duża część spoleczeństwa. Czarny koń” Ja myslę, że zgodnie z ostatnimi tendencjami zanim Czarnego konia wystawią do wyborów odbędą się sondaże (telefoniczne) z zapytaniem : „Czy chce Pan/Pani by Pana/Panią zadowolił nasz Czarny koń”. Zgodnie z odpowiedziami Czarny koń bęwdzie lub też nie będzie na liście kandydatów.

  34. dark side napisał(a):

    Indoorze,
    rządzenie oparte na sondażach nie jest najgorszą formą tyranii :) Zwłaszcza, gdy uwierzymy w zbiorową mądrość ludu, która nota bene leży u podstaw demokracji bezpośredniej. Lepszy jest premier, który w każdej nieledwie sprawie zasięga opinii szerokich mas, od takiego, któremu zdaje się, że wie najlepiej :)
    granica między populizmem (który daje ludziom co chcą kiedy chcą i jak chcą) ,a demokracją (która ma dawać to, czego potrzebują) jest łatwa do przekroczenia, ale w mojej opinii Tusk jej jeszcze nie przekroczył.
    Ciekawi mnie kto będzie kandydatem platformy na prezydenta.

  35. Orteq napisał(a):

    Indoor, zanudzasz. Jest czarny kon. A gdzie takowy humor? Pewnie ci psy obszczywają nogawki, jak to pisza w recenzjach na przyjaznych blogchlapach. Do spełnienia potrzeba śmiesznych i żałosnych prób poszarpania za nogawkę, kiedy się nie da obszczać. Bo ciągle pod wiatr historii. Biorę to żywcem z recenzji. Tam się recenzuje, nie krytykuje.
    :
    To nie Tusk zawsze ma racje tylko jego POpieracze. Również wtedy gdy go wysyłają na POhybel. Sam zauważyłeś, że jego ostatnie zreczne wyznanie na giełdzie: JESTEM SŁABEUSZ, też zostało POwszechnie POparte. Ja dodam, ze na tym blogu w szczególności. Jak głaskać to konsekwentnie. Ucieczka do przodu przeminęła z puszczanymi wiatrami.
    :
    POzostał dziadek. Tylko jego Tusk będzie miał w biografii na zawsze. Dlatego zwycięstwo w wyborach parlamentarnych w przyszłym roku będzie POrażające. Już sie o to nasz Gospodarz zatroszczy, POpierajac kogo, kiedy i jak trzeba. On również chyba już wie, kto będzie kandydatem PO. Zapytaj go o to, dark side.

  36. Lex napisał(a):

    Nie będę zaskoczony jeżeli kandydatem PO na Prezydenta RP okaże się….. W. Cimoszewicz,(hi,hi) a to dlatego, że ewentualni kandydaci z PO-owskim rodowodem to …. tacy sobie kandydaci.

  37. dark side napisał(a):

    Bekasie,
    Na razie nie odpowiem historyjką, bo to zaczyna przypominać sytuację, która z japońskiej grze GO nosi nazwę Ko (ach, te japońskie nazwy:) -czyli wieczność. Zbijając pionka białego stawiam swojego czarnego na polu, gdzie jest natychmiast bity przez postawienie białego w miejscu, gdzie stał zbity biały poprzednik, przez co można go zbić stawiając czarnego w miejscu zbitego czarnego poprzednika i tak dalej …. Można się bić bez końca, dlatego nazywa się to wieczność. Ruch jest legalny tylko wówczas, gdy uda ci się zapędzić przeciwnika w kozi róg w innym miejscu planszy. Poczekam więc na taką sytuację :)
    .
    Nie lubię dyskutować z narodowymi konserwatystami na tematy polityczne, bo to nieodmiennie prowadzi do sytuacji „ko”. Dlatego w kontaktach osobistych z tymi kilkoma, których znam zastrzegam – „bez tematów politycznych” . Dla przeciętnego konserwatysty takie ograniczenie to jednak stanowczo za wiele :) jestem więc narażona na długie tyrrrrady z szerokiego spektrum tematów- od buraków cukrowych po lodowce. Przy czym wniosek jest zawsze ten sam :) Wygłaszane są te mądrości kaznodziejskim tonem, w najrozmaitszych sytuacjach życiowych i z uporem godnym lepszej sprawy. Zwłaszcza fajnie to wychodzi, gdy kaznodzieja wypowiada się na tematy, o których ma niewielkie pojęcie.
    UFFFF, trochę się tego nazbierało ostatnio, więc trzeba było jakoś odreagować.
    Dla mnie te wasze poglądy są najzabawniejsze takie jakie są, jako czysty zapis, zrzut z taśmy- niewiele dodaję od siebie, bo to zepsułoby mi efekt.
    Nie uważam przy tym wcale, że jesteś cudakiem. Nie bardziej niż inni ludzie, w każdym razie :)

  38. głos zwykły napisał(a):

    Jak na razie Platforma mówi sporo, z tego co jest zgodne z moimi poglądami, co należy robić. Wydaje się jednak, że sama decyzja o niekandydowaniu Donalda Tuska przyszła zbyt późno.

  39. Paweł Luboński napisał(a):

    DarkSide, dobro pożałowat’! Dawno cię nie było.
    O ile się nie mylę, to w sytuacji ko nie wolno przeciwnikowi odpowiedzieć tym samym ruchem, trzeba wykonać inne posunięcie, co daje mu możliwość likwidacji ko. Nie wiedziałem jednak, że to znaczy „wieczność”.
    .
    Teraz pozostaje tylko czekać na kompetentny wykład Mawara na temat reguł tej pięknej gry.

  40. Stan napisał(a):

    Zosiu,

    Przyjmij wyrazy szczerego żalu z powodu rozczarowania jakie na Tobie, zapewne, zrobiła ostatnia decyzja świetnego Premiera.
    Chyba jednak miałaś rację, mówiąc że liberałowie spod znaku Tuska czytają co się o nich pisze na blogu Kuczyńskiego.

    P.S.

    Mam staroświecki pogląd kiedy i kto powinien się zabierać do przeprowadzania reform.
    A więc wiedza, charakter i jeszcze kilkanaście czynników sprzyjających (w tym, szczęście). Poza tym należy z pokorą zgodzić się przyjąć „nagrodę” w postaci spotwarzenia i oplucia przez rozjuszony tłum pokrzywdzonych.
    Balcerowicz wyobrani nie miał, ale za to charakteru mogą mu pozazdrościć wszyscy, którzy zabierają się do trudnej roboty.

  41. Orteq napisał(a):

    Lexie, witaj. Martwiłem się o ciebie.
    :
    A dlaczego nie jest rozważana możliwość zmiany decyzji przez Tusku? W myśl zasady: nie kcem lecz muszem? Aha, pewnie za honorowy na to. Niczym ten szklarz: gdy mu robota z rąk wyleci to już nie podniesie.

  42. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Lex
    A o czym dyskutowali jakiś czas temu Tusk i Cimoszewicz? który stwierdził .ze nie będzie kandydował a po chwili „gdy będzie musiał?”
    Pozdrawiam

  43. Mawar napisał(a):

    Moja koszmarna prognoza noworoczna zaczyna się sprawdzać.
    http://kuczyn.com/2010/01.....ment-88491
    .
    Teraz L. Kaczyński wygrywa dość łatwo, torując drogę bratu do dwóch nastepnych kadencji. Jarkacz bez trudu stworzy warunki do prezydentury Ziobry i tym sposobem ten problem na następne ćwierć wieku mamy rozwiązany. :)

  44. Zofia napisał(a):

    Stan,
    czy Ty aby dobrze przeczytałeś, co napisałam?
    Przecież nie jestem rozczarowana, wręcz przeciwnie – napisałam, ze spełnil moje nadzieje.
    Swego czasu napisałam tutaj w blogu, że widzę Tuska jako premiera a Cimoszewicza jako ponadpartyjnego prezydenta.
    I uzasadniłam dlaczego.
    Pierwsza część tego marzenia się spełniła.
    Moje przemyślenia okazały się słuszne, uzasadnienie ze strony Donalda Tuska mniej więcej oparte na takich samych argumentach.
    Czyli myślimy podobnie o Polsce i rządzeniu państwem.
    Milo mi, ze ktoś podziela moje zdanie,. lub odwrotnie, ja mam podobne do Tuska.
    *
    Piszesz:
    …Chyba jednak miałaś rację, mówiąc że liberałowie spod znaku Tuska czytają co się o nich pisze na blogu Kuczyńskiego….
    Odpowiadam – oczywiście, ze czytają.
    Ale nie tylko oni.
    *
    Kiedyś w dyskusji o Rosji, gdy zastanawiano się czy Putin zostanie prezydentem po raz trzeci, napisałam – jako premier jest w stanie więcej dla Rosji zrobić, niż jako prezydent, bo ma instrumenty w ręku – aparat ministrów, budżet ect.
    Ktoś, kto na poważnie myśli o reformowaniu państwa, musi mieć nie tyle iluzoryczną władze i prestiże, co instrumenty, które dają mu szansę na te reformy i możliwość doboru takiego gabinetu, który sprosta zadaniom.
    A do tego poparcie społeczne i zaplecze partyjne.
    Putin to sobie doskonale wypracował.
    Donald Tusk też jest na dobrej drodze.
    Ważne jest teraz do kogo przekona swoją partie, by przyjęła tego kogoś za kandydata na prezydenta RP z ramienia PO.
    Jeśli mu się uda do Cimoszewicza – to Polska na tym niewątpliwie zyska.
    Zyska nie tylko PO czy PSL, ale i SLD, które będzie miało szansę wyjścia ze swego zapyziałego grajdoła. Bo nie wyobrażam sobie by Szmajdziński stawał w szranki z Cimoszewiczem, jeśli rzeczywiście dla niego ważna jest polska racja stanu, a nie partyjne układziki i koneksje.
    Bardzo bym chciała by w Polsce zwyciężyło racjonalne myślenie o państwie a nie partyjne pieniactwo.
    Polska ma akurat taką szanse, ale czy z niej skorzysta?
    Czy taki np. Sikorski potrafi pohamować swoje ambicjonalne apetyty na prestiżowe stołki?
    Czy ludzie z PO potrafią polską rację stanu przełożyć nad swój partyjny interes?
    Czy polska żurnalistyka wreszcie znormalnieje i zachowa jakiś normalny dystans do wyborów prezydenckich?
    Pytań i problemów jest mnóstwo, ale Polska ma szansę na godnych ludzi na szczytach władzy, być może wykaże się mądrością swego społeczeństwa i swoich polityków.
    Przynajmniej większości z nich.
    na znormalnienie PiS raczej nie liczę.

  45. Mawar napisał(a):

    Orteq
    Już w marcu 2009 podczas przesłuchania w Agorze (w ramach cyklu: spotkania ze znanymi ludźmi, czy coś w tym rodzaju) T. Mazowiecki radził był Tuskowi po dobroci, żeby nie kandydował. Był to wyraz dezaprobaty, ale i kary za zbrodnię „niepodania ręki słabnącej Unii Wolności”. Unia tonie w przeręblu, a Tusku przechodzi obojętnie, że swoim czarującym uśmiechem na twarzy. Kiedy ostatnio Wałęsa wcale nie pytany opowiada, że Tusk nie powinien kandydować („Tusku już nie musisz”), to stało się pewne, że ten model zużył się i niezbyt sprawdził, teraz trzeba sięgać po modele bardziej zaawansowane i z odpowiednią przeszłości. TW Carex i TW Must już przebierają nogami.

  46. Mawar napisał(a):

    Lex
    „Nie będę zaskoczony jeżeli kandydatem PO na Prezydenta RP okaże się….. W. Cimoszewicz,(hi,hi) a to dlatego, że ewentualni kandydaci z PO-owskim rodowodem to …. tacy sobie kandydaci”.
    .
    Lex, przypomina mi to tren miłosny. :) Przy TW Carex to istotnie każdy wysiada. A ma on przecież dodatkowe atuty, zapisał się do komunistycznej młodzieżówki akurat w pamiętnym 1968 roku, potem na UW likwidował Zrzeszenie Studentów Polskich przekształcałcając je w zideologizowane SZSP, zapisał się do PZPR będąc jeszcze studentem, dobrze urodzony (ojciec w Informacji Wojskowej). Same zalety. Prezydent na miarę XXI wieku. A gdyby poseł PO Kostek Miodowicz (to ten, który „odkrył” Jarucką) został szefem jego sztabu wyborczego, twoje „hi hi” byłoby jeszcze donioślejsze.

  47. Orteq napisał(a):

    Ta parka zgryźliwych dziadków, tych dwóch tetryków z serialu Muppety usadowila sie w odosobnieniu na balkonchlapie i Jerzym Jurandotem, ale ludycznym z jakiegos powodu, leci
    :
    „aligancko, z fasonem, na przedział”. Aligancko?
    Bo w oryginale Jurandota było tak
    :
    „A Jasio nieboszczyk

    przed śmiercią się ostrzygł,

    elegancko, z fasonem, na przedział,

    i choć na wpół już żywy,

    był okropnie szczęśliwy:

    – Wreszcie będę miał spokój! – powiedział.

    Tak jak dzisiaj pamiętam:

    włożył jasne porcięta,

    kamizelkę w krateczki i frak,

    wypił trochę, zakąsił,

    potem musnął swój wąsik,

    spojrzał na mnie i trafił go szlag.”
    :
    I jeszcze próbka oryginalnych dziadków z Muppetów
    :

    „Fuzzy: opowiada dowcip, coś o kurze przechodzącej na drugą stronę ulicy, ale jak zwykle na sali panuje cisza
    Dziadek1: Eee tam, wczoraj byłeś o wiele lepszy!
    Fuzzy: …Ale ja wczoraj nie występowałem…
    Dziadek2: No właśnie!
    Dziadki: OOOOHOHOHOHOHO!”
    :
    A zeby było juz zupełnie jasno, dajmy jeszcze fraszke pod tytułem „Prasa literacka” z książki „Piąty wiek fraszki polskiej”.

    Jedno chłopię drugie chłopię

    pracowicie w tyłek kopie.

    Jeden pryk w drugiego pryka

    jadowite szpilki wtyka.

    Jeden as drugiego asa

    atakuje niżej pasa.

    Jeden mistrz drugiego mistrza

    oplugawia i opryszcza.

    Jeden wieszcz drugiego wieszcza

    z błotem miesza i zbeszczeszcza.

    A czytelnik dzięki prasie

    rozwija się, pogłębia się.”
    :

    Zupełnie jak obecnie na blogchlapie. Wyłącznie sprawczo, ewentualnie korygująco występując solo lub, rzadziej, w duecie. Bliższych danych na temat :korygująco co?, nie podano. W sumie jest rozkosznie miło bo jest przyjazna atmosfera. A tej nigdy za duzo.

  48. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    to aż tak trzęsiesz gaciami przed ew. kandydowaniem Cimoszewicza?

  49. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    .
    „Na czym polega SPECYFICZNA lewicowość “The New Yorkera”, Johna Updike’a i Alvina Tofflera? I dlaczego głos Updike’a okazał się taki ważny? Czy on też wcześniej został niesłusznie wypromowany na autorytet przez specyficznie lewicowe środowisko”?
    .
    Specyficzna, czyli gabinetowa, kawiorowa. O ile przed wojną lewicowi inteligenci czasem wyjeżdżali na prawdziwą wojnę (i niekiedy pomagało im to przejrzeć na oczy, jak Orwellowi), to obecnie wolą reportaże ze czytane w ciepłych kapciach. Kapusciński jest tu nieoceniony. A tak generalnie to lewica na swiecie jest bardzo silna w mediach i propagandzie. W Polsce także. Media to współczesny rodzaj apostolstwa, w teorii i praktyce lewicy jest wiele wątków religijnych i założeń dogmatycznych. W komunizmie były święta i rytuały założycielskie (22 Lipca, rocznica rewolucji bolszewickiej), procesje (pochody), święte księgi („Kapitał”, Manifest Komunistyczny, Historia WKPb), męczennicy (Nowotko, Róża Luksemburg), święci (Lenin), herezje (błędy i wypaczenia), krucjaty (wojna koreańska, wietnamska) etc. Lewica zwykle jest agnostyczna lub ateistyczna, bo religie się wykluczają. „Chrystus z karabinem na ramieniu” to chyba Kapuściński napisał?
    .
    „Dlaczego właściwie środowiska specyficznie prawicowe nie potrafią zarządzać rozgłosem? Jakaś genetyczna przypadłość genetycznych patriotów”?
    .
    Jedyna odpowiedź, którą elegancko sugerujesz to, że są głupsi.
    .
    „Tak na marginesie: to zastanawiające, że znani i doceniani na świecie są przeważnie ci Polacy, których polska prawica bardzo nie lubi”.
    .
    Jan-Paweł II na przykład, czyż nie? :)
    .
    „Ciekawe pole do interpretacji”.
    .
    Ano ciekawe.

  50. Andrzej napisał(a):

    Przy TW Carex to istotnie każdy wysiada. A ma on przecież dodatkowe atuty, zapisał się do komunistycznej młodzieżówki akurat w pamiętnym 1968 roku, potem na UW likwidował Zrzeszenie Studentów Polskich przekształcałcając je w zideologizowane SZSP, zapisał się do PZPR będąc jeszcze studentem, dobrze urodzony (ojciec w Informacji Wojskowej). Same zalety. Prezydent na miarę XXI wieku.
    Celna ironia. Ja tam stawiam na zaufanego Kaczyńskich. Kret z manifestacji 68r. za zasługi przyjęty do PZPR. „Kontakt służbowy” SB w Urzędzie Miejskim, zasłużony w demaskowaniu wichrzycieli z 76r., dobry kumpel Jaromira. To byłby znakomity materiał na prezydenta IV RP.

Skomentuj