Prawdziwszy człowiek wielkiego dzieła.
Nie czytałem książki Artura Domosławskiego „Kapuściński non-fiction”, podobnie jak wielu wypowiadających się na jej temat. Więc też się wypowiem, ale nie o książce, lecz wokół książki. Po pierwsze uważam Domosławskiego za autora, do którego rzetelności można mieć spore zaufanie. To nie jest ani byle kto, ani początkujący młokos, który dopiero ma dowieść co jest wart. Już sam ten fakt, każe mi traktować poważnie to co napisał zanim do tego zajrzałem.
Po drugie uważam, że każdy może zabrać się za pisanie biografii każdego nie pytając o zgodę ani tego kto ma być opisywany, ani jego rodziny. Każdy ma też prawo starać się ją wydać, biorąc na siebie wszelkie ryzyka, z procesami cywilnymi włącznie. Jest też czymś oczywistym, że znane postaci życia publicznego w którymkolwiek z jego przejawów są atrakcyjnym tematem dla biografów, bo lubią o nich czytać ludzie.
Po trzecie uważam za coś bardzo niedobrego wytwarzanie w debatach publicznych klimatu z pokojów cenzury, w postaci presji, by o tym czy o owym nie pisać, albo pisać tak, a nie inaczej. Kiedy rozgorzała dyskusja nad książka Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o Lechu Wałęsie napisałem w „Gazecie Wyborczej”, że: „Uważam, że wszystko co dotyczy publicznego wizerunku Lecha Wałęsy powinno być jawne i mnie publikacja IPN-owców nie przestrasza. Jeżeli jest rzetelna to dobrze. A jeśli nie jest rzetelna to największą krzywdę autorzy wyrządzą nie Wałęsie, lecz sobie samym” I to samo odnoszę do publikacji o Kapuścińskim. Dlatego nie podobają mi się pachnące cenzurą, tyle, że nie urzędową, a środowiskową, wyklinania książki Domosławskiego, jego samego oraz wydawnictwa, które musiało mieć – jak się okazuje – odwagę, by ją wydać.
Po czwarte i to, jak sądzę jest powód dla którego ja tę książkę prawdopodobnie kupię i przeczytam. Chodzi o stosunek Kapuścińskiego do Polski Ludowej i jej władz oraz służb specjalnych. Dla mnie ten wymiar jego biografii, sam z siebie nie jest jeszcze niczym dyskredytującym, ale oczywiście też niczym zasługującym na poklask. Jest za to najciekawszy. Tyle, że nie z motywów lustracyjnych. Od dawna uważam, że Polska Ludowa była państwem polskim, podległym Sowietom i niedającym obywatelom wolności, ale państwem polskim. Ustrój i usytuowanie tego państwa zostały nam narzucone z zewnątrz i ta sytuacja przymusowa musiała doprowadzić do rozdarcia narodu na szeroko pojętą obsługę państwa i resztę. Pierwsze lata po wyzwoleniu były czasem masowego rodzenie się „komunistów” w Polsce i niewiele minęło lat, gdy było ich kilka milionów. Jeśliby z jakiegoś powodu trzeba było ich więcej, to bez wątpienia naród wepchnięty w sytaucję przymusową, ale pozwalająca trwać i jakoś się rozwijać, by ich z siebie wyłonił. To było nieuchronne i dzięki temu rozdarciu, choć wiele się z niego narodziło też zła, nienawiści i zbrodni, mogliśmy względnie dobrze przetrwać ten czas, który z tamtej strony czasu wyglądał, jakby miał nie mieć końca. Zło leżące u podstaw PRL wsiąkało w ludzie życiorysy i je kaleczyło. Do czterdziestu pięciu lat PRL, manichejski schemat dzielący ludzi na sługusów czerwonego i patriotów zupełnie nie pasuje, jest superfałszem. Czas Polski Ludowej, w tym wymiarze o którym zdanie wcześniej, najrzadziej wytwarzał biografie anielskie z jednej strony, a diabelskie z drugiej, a najczęściej te wymieszane, hybrydowe, często strasznie trudne do oceny, ale często też bardzo ciekawe. Życie Ryszarda Kapuścińskiego jest wybitnym przykładem takiej biografii z epoki rozdarcia, opresji, ale także trwania i tworzenia. Pewno mógł mieć w sobie mniej zła, które pokazał Domosławski, wielkość go z niego nie powinna rozgrzeszać, ale pociechą jest niezłą. Człowiek teraz będzie prawdziwszy a dzieło pozostanie tak samo wielkie, jak było.

5 marca 2010, o godzinie 11:16
Andrzej,
a jak to wyglada z ZUSem?
Pytam z ciekawosci. Czy taki nowy przedsiebiorca musi oplacac ZUS i co tam jeszcze bylo?
Poza tym z Marcinem Laz rozmowa zaczela sie od mojego:
Jaki to liberalizm, kiedy przedsiebiorcy nie maja szerokiego dostepu do kredytow, musza pokonywac roznorakie bariery biurokratyczne, nic wiec dziwnego, ze co bardziej przedsiebiorczy omijaja prawo. i tak sobie zjechala z tematu, bo Marcin koniecznie usiluje mi udowodnic, ze wie o czym mowi.
A ja mam doskonala rozrywke.
5 marca 2010, o godzinie 11:23
Orteq ma rację (wyjatkowo odsypiałem, ale psy nie, zaś czasu mam b. mało).
Bardzo mi się podoba to działanie wszystkiego na kredyt. W zasadzie ludność zaciaga kredyt w banku by mogło skonsumować to co sam wyprodukował. Pozostanie tylko spłacać procenty. Jeszcze ciekawej będzie gdy wprowadzą wreszcie ten podatek od sąsiedzkiej pomocy lub wprost od działalności dla własnych potrzeb (remont własnego mieszkania powiedzmy). Oczywiście od tego remontu nalezy zapłacić podatek, bowiem jest to mój zysk. Jesli nie stać mnie na podatek, to mogę nie remontować, ale mogę też zaciagnąć kredyt. Póżniej tylko spłacać plus odsetki. Więc okazuje się że przy dalszym rozwoju liberalizmu nawet działanie dla własnych potrzeb może być uzależnione od dobrej woli banku i od mojej zdolności kredytowej. Oczywiście cały czas zakładamy, że zyski od lokat powinne być nieopodatkowane.
5 marca 2010, o godzinie 11:42
p.Ewa
„Jaki to liberalizm, kiedy przedsiebiorcy nie maja szerokiego dostepu do kredytow, musza pokonywac roznorakie bariery biurokratyczne, nic wiec dziwnego, ze co bardziej przedsiebiorczy omijaja prawo. ”
1.pani Ewo dostep do kredytu nie zalezy od poziomu liberalizmu,ale od poziomu ryzyka jakie skolnne sa podjac instytucje ten kredyt udzielajace.
2.za cholere nie jestem w stanie dojsc jakie te bariery biurokratyczne.prosze napisac?
a moze chodzi pani o procedury przetargowe w przypadku zlecen za publiczna kase? :)
3.Omijanie prawa przez przedsiebiorcow prawie ZAWSZE wynika z kalkulacji. Co bardzie sie oplaca.
m@B
5 marca 2010, o godzinie 11:51
dark side:
„A tymczasem taki Sobiesiak jeden z drugim bez żadnych przeszkód ze strony państwa i bez oglądania się na przepisy będzie spokojnie kręcił swoje interesy. Przy pełnej aprobacie społecznej.”
Jak pani uwaza; dokonania p.Sobiesiaka w Zielencu to cos czym Polacy moga sie chwalic, jak np. Austriacy Hintertuxem czy wrecz odwrotnie?
Nie podoba mi sie zerojedynkowy sposob pani pisania: albo firme rejestruje sie LATWO albo TRUDNO.
Jak wg pani jest dzis i co by pani zmienila?
Urzad gminy przyjmuje 1 obszernejszy wniosek i przesyla go do zainteresowanych instytucji?
Wyznacza bank w ktorym rachunek pani zaklada?
Oki o ile wtedy powinna byc wyzsza oplata przy rejestracji? tak by ta operacja sie choc bilansowala?
m@B
neospasmin.blox.pl
5 marca 2010, o godzinie 11:58
Panna Ewa-Jo
„a jak to wyglada z ZUSem?
Pytam z ciekawosci. Czy taki nowy przedsiebiorca musi oplacac ZUS i co tam jeszcze bylo?”
Musi oplacac. Tak jest na calym swiecie- bycie UBEZPIECZONYM oznacza ze skladki na rzeczone ubezpieczenie ktos oplaca.
W przypadku duchownych robi to pani bozia pod postacia skarbu panstwa, w przypadku przedsiebiorcy on sam.
Cos mi sie wydaje ze wiedza na temat prowadzenia firmy nie jest tym w czym jest pani najsilniesza.
Popiszmy moze o czyms innym? Jak rowna z rownym? Oki?
m@B
5 marca 2010, o godzinie 12:04
Dark side,
Czy Ci się to podoba, czy nie prowadzenie działalności gospodarczej nie jest rzeczą łatwą i nie będzie nawet wówczas, gdy formalności biurokratyczne zostaną zostaną ograniczone do minimum.
A formalności i opłaty związane z zarejestrowaniem firmy nie mają praktycznie żadnego znaczenia dla przyszłego przedsiębiorcy. I powtarzam powtórnie. Skoro są one dla kogoś problemem, to ten ktoś nie ma po co się porywać na prowadzenie własnego biznesu.
5 marca 2010, o godzinie 12:07
E-J
a jak to wyglada z ZUSem?
Odsyłam do linku we wpisie
http://kuczyn.com/2010/02.....ment-91953
;-)
5 marca 2010, o godzinie 12:10
Marcin,
dziekuje, juz jestem pewna.
Maly cytat z podsumowania debaty na Kongresie Ekonomistow Polskich:
Krajowea Izba Gospodarcza i EUROCHAMBRES – wskazuja, iz wg
przedsiebiorców warunki prowadzenia działalnosci gospodarczej przedsiebiorstw w roku
2006 pogorszyły sie (27,6%), a ponad połowa (52%)nie odnotowała zadnych pozytywnych
zmian, choc poprawy warunków dla rozwoju przedsiebiorczosci oczekiwało w 2006 roku az
40% przedsiebiorców, a oczekiwanie te zwiazane były z nadzieja na realizowanie postulatów
wyborczych adresowanych własnie do przedsiebiorców.
CBM Indicator w pazdzierniku 2007 roku za najwieksze przeszkody w prowadzeniu
firmy przedsiebiorcy uznaja:zagmatwane przepisy (48,3%), biurokracje i sprawozdawczosc
(42,4%) i brak stabilnosci w przepisach,nieprawdopodobny bałagan w przepisach o
zagospodarowaniu przestrzennym (17,7%), rodzacy korupcje i wiele działan nieetycznych,
nadmierne kontrole (14,2%).
W kwestiach finansowych, wskazuje sie na biurokratyczne trudnosci w dostepie do unijnych
srodków (33,2%) i w ogóle do kapitału (11,0%), klin podatkowy (26,5%), brak srodków na
inwestycje i modernizacje (20,5%), bariery zatrudnieniowe (31,5%) wiazac je jednak w duzej
mierze ze sztywnymi przepisami kodeksu pracy (21,3%).
Podkreslenia moje.
5 marca 2010, o godzinie 12:18
Andrzej,
wlasnie dlatego pytalam, ze wydawalo mi sie, ze zle doczytalam. Obciazanie startujacego przedsiebiorcy nawet malymi oplatami to podrzynanie galezi na ktorej on siedzi.
Ja w ogole nie rozumiem dlaczego jest ta cala szopka z tymi :
Rozpoczynający działalność gospodarczą podlega obowiązkowym ubezpieczeniom:
– emerytalnemu
– rentowemu
– wypadkowemu
– zdrowotnemu
– dodatkowo opłacanie składki na Fundusz Pracy
– dobrowolne ubezpieczenie – ubezpieczenie chorobowe
no za cholere nie rozumiem. Bo mnie wychodzi, ze osoba bezrobotna, poza okresem zasilku, juz nie istnieje jako obywatel.
Wiem, zbaczam z tematu, ale to mi sie wiaze. Ciagle nie moge zrozumiec jak przy takim poziomie bezrobocia mozna tych ludzi tak sobie odrzucic..
5 marca 2010, o godzinie 12:18
W podsumowaniu debaty na Kongresie Ekonomistow Polskich nie widzę informacji o „niesamowitych” problemach związanych z formalnościami i kosztami zarejestrowania działalności gospodarczej. Co za przeoczenie. :D
5 marca 2010, o godzinie 12:27
Ewa-Joanna Says:
Marzec 5th, 2010 at 12:18
Częściowo masz rację. Częściowo, bo osoba bezrobotna przy zakładaniu po raz pierwszy swojej firmy stosunkowo łatwo może uzyskać blisko 20 tys. dotacji na jej rozkręcenie z których m.in. pokrywa koszty ZUS, które przez pierwsze dwa lata są bardzo obniżone, jak możesz przeczytać w przytoczonej przez siebie informacji.
5 marca 2010, o godzinie 12:35
No dobrze, ale nie kazda osoba bezrobotna sie za taka dzialalnosc zlapie. Lapanie sie za dzialalnosc jest realne w przypadku bezrobotnych krotkoterminowych, w przypadku bezrobotnych powyzejniz 2 lat jest to raczej nierealne.
Dosc zlosliwie odsylasz mnie do przepisow, ktore mnie osobiscie niewiele mowia o realnej sytuacji, a to wlasnie ona i ludzie w niej istniejacy mnie interesuja.
5 marca 2010, o godzinie 12:35
Panie Marcinie,
a nie przszyło Panu do głowy, że mieszkanie maluje się, gdy tego jego stan ścian wymaga a gospodarz ma na malowanie pieniądze?
Bieli się raczej chlewiki i kurniki, mieszkania – maluje.
Będę szczera i szalenie wdzięczna, gdy przestanie Pan kierować pod moim dresem tak infantylne pytania bez sensu.
Wprawdzie nie ma głupich pytań, są głupie odpowiedzi, ale grzeczność wymaga na nie odpowiadać.
Dla mnie ta grzeczność wobec Pana jest po prostu nieco uciążliwa. Nie lubię zbytnio rozmów z wymadzajacymi się infantylnymi facetami w krótkich spodenkach.
5 marca 2010, o godzinie 12:36
„Krajowea Izba Gospodarcza i EUROCHAMBRES – wskazuja, iz wg
przedsiebiorców warunki prowadzenia działalnosci gospodarczej przedsiebiorstw w roku
2006 pogorszyły sie (27,6%), a ponad połowa (52%)nie odnotowała zadnych pozytywnych
zmian, choc poprawy warunków dla rozwoju przedsiebiorczosci oczekiwało w 2006 roku az
40% przedsiebiorców, a oczekiwanie te zwiazane były z nadzieja na realizowanie postulatów
wyborczych adresowanych własnie do przedsiebiorców.”
Co rozumiec przez te warunki? Wzrost koiniunktury? Pani rzuci okiem na wzrost PKB, kasy jaka splynela do polskiego bizensu z EU?
„CBM Indicator w pazdzierniku 2007 roku za najwieksze przeszkody w prowadzeniu
firmy przedsiebiorcy uznaja:zagmatwane przepisy (48,3%), biurokracje i sprawozdawczosc
(42,4%) i brak stabilnosci w przepisach,nieprawdopodobny bałagan w przepisach o
zagospodarowaniu przestrzennym (17,7%), rodzacy korupcje i wiele działan nieetycznych,
nadmierne kontrole (14,2%).”
pani Ewo, to jest slodkie pierdolenie: nim napisze sie ze z perspektywy przedsiebiorcy przepisy o zagospodarowaniu zle to trzeba jeszcze podac jaki promill ankietowanych ma cokolwiek wspolnego z takimi przepisami.
Nim napisze o biurokracji za duzej to trzeba to odniesc do regulacji w innych panstwach i do celow jakie ma to panstwo.
Co do kontroli to prosze zasugerowac wlasciwa ich czestotoliwosc
a potem odniesc do tego jak dziala to w innych panstwach.
„W kwestiach finansowych, wskazuje sie na biurokratyczne trudnosci w dostepie do unijnych
srodków (33,2%)”
Polskie procedury inne wobec tych jakie w innych krajach EU ?
„i w ogóle do kapitału (11,0%),”
tu tez panstwo winne?
„klin podatkowy (26,5%), ”
tego nie rozumiem
„brak srodków na
inwestycje i modernizacje (20,5%), ”
to tez wina panstwa? powinno wszystkich traktowac jak traktowano stocznie?
„bariery zatrudnieniowe (31,5%) wiazac je jednak w duzej
mierze ze sztywnymi przepisami kodeksu pracy (21,3%).”
To znow problem: z punktu widzenia przedsiebiorcow najlepsza sytuacja gdy podajemy pracownikowi pudelko i mowimy ze ma kwadrans na spakowanie sie i spierdalanko.
Tak jest w filmie jaki ostatnio ogladalem „W chmurach”.
To sytuacja najlepsza dla pracodawcy, a dla calego spoleczenstwa?
Gdzie balans miedzy prawami pracowniczymi a wolnoscia umow?
Panno Ewo, to sa dane/ankiety jednej tylko strony. Nie da sie na ich podstawie panstwa reformowac- one za bardzo jednostronne,slowo.
m@B
neospasmin.blox.pl
5 marca 2010, o godzinie 12:37
Pani Zofio, przepraszam juz nie bede.
m@B
5 marca 2010, o godzinie 12:47
„no za cholere nie rozumiem. Bo mnie wychodzi, ze osoba bezrobotna, poza okresem zasilku, juz nie istnieje jako obywatel.”
Panno Ewo,
To jeszcze nic- idac dalej (ale caly czas kurczowo trzymajac sie pani toku rozumowania) zaswiadczenie o pozostawianiu bez pracy powinno zwalniac obywatela z obowiazku placenia podatkow:
Idziemy kupic np. maupke, pokazujemy kwit o bezrobociu i mamy cene bez akcyzy i 22% VAT !
Wtedy dopiero bezrobotny czulby sie obywatelem pelna geba a nawet pelna watroba?
Ja jestem za. Palec pod budke kto jeszcze ?
m@B
5 marca 2010, o godzinie 13:25
Ciagle pada. Plus dziś ZUS. http://www.youtube.com/wa.....re=related gorąco polecam
5 marca 2010, o godzinie 13:25
Andrzej: „Częściowo masz rację. Częściowo, bo osoba bezrobotna przy zakładaniu po raz pierwszy swojej firmy stosunkowo łatwo może uzyskać blisko 20 tys. dotacji na jej rozkręcenie z których m.in. pokrywa koszty ZUS, które przez pierwsze dwa lata są bardzo obniżone.”
.
Ty też tylko częściowo masz rację. Właśnie mam to przećwiczone, bo moja żona zakłada działalność i startowała po tę dotację. Żeby ją dostać, trzeba przygotować bardzo szczegółowo opracowany biznesplan według dostarczonego przez urząd kwestionariusza. Niektóre jego punkty są wręcz idiotyczne, zwłaszcza w odniesieniu do firmy jednoosobowej. Najmniejszy błąd formalny, np. źle zsumowane przewidywane w pierwszym roku działalności wpływy i wydatki (a skąd właściwie można je znać?!), i do widzenia. A nawet, jeśli tych błędów nie będzie, to i tak nie ma gwarancji, że się dotację dostanie, dostaje ją, zdaje się, jakieś 20% aplikujących.
I jeszcze jedna ciekawostka: do chwili uzyskania dotacji trzeba mieć formalny status bezrobotnego, co oznacza, że nie można legalnie zarobić najdrobniejszej nawet sumy!
Natomiast rzeczywiście przez pierwsze dwa lata ZUS jest bardzo niski.
Swoją drogą nie przeceniałbym problemów i kosztów związanych z zakładaniem firmy. Ostatecznie robi się to raz. Bardziej uciążliwe są różne obciążenia nakładane na firmy już istniejące.
5 marca 2010, o godzinie 13:58
Dziekuje Pawle,
o to mniej wiecej mi chodzilo. Rowniez o firmy juz istniejace tez.
Nie wiem, moze ja sie zle wyrazam. A moze to rozmowcy zawezajac znaczenie slow, probuja zrobic ze mnie glupiego, bo nie maja argumentow. Wszystko jedno i tak swoje sie dowiedzialam.
5 marca 2010, o godzinie 14:56
E-J
No dobrze, ale nie kazda osoba bezrobotna sie za taka dzialalnosc zlapie. Lapanie sie za dzialalnosc jest realne w przypadku bezrobotnych krotkoterminowych, w przypadku bezrobotnych powyzejniz 2 lat jest to raczej nierealne.
Tylko, ze chyba w tym momencie (a nie wcześniej jak sugerowałaś) zbaczasz z tematu. Bo ja przynajmniej zrozumiałem, że krytykujesz sytuację, w której bariery przy zaczynaniu działalności gospodarczej rzekomo eliminują bezrobotnych z jej prowadzenia.
5 marca 2010, o godzinie 15:02
Andrzej,
To zle zrozumiales.
5 marca 2010, o godzinie 15:12
http://neospasmin.blox.pl/2010/03/NAJLEPSZY-POLSKI-WYNALAZEK-OBECNEJ-DEKADY.html
Wy tu sobie o cierpieniach poczatkujacego krwiopijcy, a ja….
Tylko wypraszm sobie pisac do mnie per „zbawicielu”,oki ?
P.Pawel: jak inaczej wyobraza pan sobie udzielanie pozyczek na rozpoczecie dzialalnosci jak nie poprzez biznesplan? Konkurs kto najlepiej przy rurze zatanczy? zechcialby pan jeszcze raz sprawdzic jaki procent aplikujacych powyzsze dofinansowanie dostaje?
Powody odmowy?
Ile trwa cala prcedura?
pozdrawiam
m@B
5 marca 2010, o godzinie 15:28
Pawle,
niewątpliwie mocno przesadziłem pisząc, bez żadnych zastrzeżeń, że stosunkowo łatwo o dotację na rozkręcenie działalności gospodarczej. Powinienem był dodać, że chodzi o osoby bezrobotne, których potencjał daje stosunkowo dużą gwarancję, że dotacja ta się nie zmarnuje. A uwzględniając Twoje doświadczenia i to nie musi być do końca prawdą. Po prostu zasugerowałem się dwojgiem znanych mi osób, które o taka dotację wystąpiły i ją otrzymały. Pewnie spory wpływa na to ma miejsce zamieszkania. Niewątpliwie trudniej ją uzyskać w Warszawie, gdzie jest silna konkurencja niż na peryferiach mazowieckiego, gdzie mieszkają moi znajomi.
W swojej wypowiedzi poruszyłeś natomiast ciekawy wątek. A mianowicie idiotyzmów w kwestionariusz wypełnianym przez ubiegającego się o dotację. Wydaje mi się, że właśnie te idiotyzmy trzeba wyciągać na światło dzienne, a nie wydumany problem o rzekomych problemach z zarejestrowaniem działalności gospodarczej.
Coś z własnych doświadczeń. Swego czasu ubiegałem się o udział w programie (do którego spełniałem wszystkie warunki) w ramach którego przewidziano szkolenia na temat jak prowadzić działalność gospodarczą, a najlepsi mieli uzyskać dotację na rozpoczęcie działalności. W trakcie rozmowy kwalifikacyjnej, gdy określiłem czym mniej więcej chciałbym się zajmować, padło pytanie czy przeprowadziłem badania rynku. I w tym momencie ręce mi opadły. Bo gdybym był taki mądry, to żadnych szkoleń (a o nie głównie mi chodziło) bym nie potrzebował.
I takie właśnie „kwiatki” należy – jak mi się wydaje – piętnować.
5 marca 2010, o godzinie 15:49
p.Andrzeju:
„W trakcie rozmowy kwalifikacyjnej, gdy określiłem czym mniej więcej chciałbym się zajmować, padło pytanie czy przeprowadziłem badania rynku. I w tym momencie ręce mi opadły. Bo gdybym był taki mądry, to żadnych szkoleń (a o nie głównie mi chodziło) bym nie potrzebował.”
Panie Andrzeju, panska interpretacja tego pytania jest intetpretacja atlety, ktory musi potrafic sprostac kazdemu pytaniu, wyzwaniu.
Jesli potrafilby je pan odczytac jako podpunkt otwartego pytania: „Jak mozemy panu w ramach szkolenia pomoc?” to byloby duuuzo latwiej. Nie tylko tym ktorzy z panem rozmawiali(a bylo w tym, jak czytam, kiepscy) ale panu samemu.
m@B
5 marca 2010, o godzinie 16:33
Marcinie,
Zechciej łaskawie wybaczyć, ze będę się zwracać do Ciebie w drugiej osobie (bez obaw- bez konsekwencji malowniczo opisanych onegdaj przez Zofię). Nie wynika to z braku szacunku, a jedynie z faktu, że zwykłam traktować moich rozmówców jednakowo. Ktoś inny mógłby się poczuć urażony, że do niego nie zwracam się bardziej oficjalnie, co mogłoby dać asumpt do niesnasek i podejrzeń, wyróżnień,wykluczeń i podziałów towarzyskich. A w konsekwencji skomplikować i tak już niełatwe stosunki blogowe.
.
„Jak pani uwaza; dokonania p.Sobiesiaka w Zielencu to cos czym Polacy moga sie chwalic, jak np. Austriacy Hintertuxem czy wrecz odwrotnie?”
JAk uważasz- czy medal zdobyty na mistrzostwach dzięki stosowaniu nielegalnego dopingu to powód do dumy i radości rodaków, czy też do dyskwalifikacji zawodnika?
Analogia jest pełna moim zdaniem.
.
„Jak wg pani jest dzis i co by pani zmienila?
Urzad gminy przyjmuje 1 obszernejszy wniosek i przesyla go do zainteresowanych instytucji?
Wyznacza bank w ktorym rachunek pani zaklada?
Oki o ile wtedy powinna byc wyzsza oplata przy rejestracji? tak by ta operacja sie choc bilansowala?”
O ile wiem taki model jednego okienka działa w niektórych miejscach np. na śląsku. Opłaty nie są wyższe, to kwestia dobrej woli i organizacji. Nie wiem tylko jak jest z otwarciem rachunku bankowego.
Jak sobie wyobrażam system idealny? Tak, że kiedy widzę możliwość zrobienia dobrego interesu, to otwieram firmę w ciągu godziny, zarabiam, płacę podatek i zamykam (zawieszam) działalność.
Dobrych przykładów nie trzeba szukać daleko. żeby zanadto nie namieszać skupię się na Irlandii- system fajniejszy niż brytyjski, podobny do polskiego (stawki 0, 20, 40%) ale jakże różny. Przede wszystkim PAYE (pay as you earn)- żadnych idiotyzmów pt. „zaliczka na podatek dochodowy”. Podatek płacisz kiedy zarobisz. Dopóki suma twoich zarobków z kolejnych miesięcy nie przekroczy określonej kwoty (rzędu 12 tys. euro) nie płacisz żadnego podatku (stawka 0%)powyżej tej kwoty płacisz 20%, powyżej następnego progu (rzędu 30 tys eu)- 40%. Sumujesz dochody brutto- gross (po polsku przychody?) z kolejnych miesięcy i Twoja stawka się zmienia płynnie w ciągu roku kiedy przekraczasz kolejne progi. Dzięki temu nie rozliczasz się z urzędem podatkowym, tylko urząd rozlicza się z Tobą- co roku przysyła ci kalkulacje Twojego podatku z uwzględnieniem tych zniżek jakie ci się należą. Obywatel w kontakcie (internetowym)z urzędem nie sięga nawet po kalkulator, a w szczególności nie wypełnia żadnych druków.Wszystko ma przysłane pocztą i dostępne po zalogowaniu się w sieci, do wglądu w każdej chwili.
Obowiązkowe ubezpieczenie społeczne (PRSI-Pay Related Social Insurance- nie zawiera tego, co w Polsce nazywa się rentowe, które opłacasz prywatnie jeśli chcesz) wygląda tak: jeśli zarabiasz brutto mniej niż 300 eu TYGODNIOWO nie płacisz żadnych składek PRSI (jeśli jesteś pracownikiem pracodawca płaci za ciebie 8,5% gross). Powyżej tej kwoty- jeśli jesteś pracownikiem i zarabiasz więcej niż 300 eu/ tygodzień płacisz 4% od dochodu brutto(gross), pracodawca płaci 8,5% (10,7% , jeśli zarabiasz więcej niż 350 eu/tydzień). Kiedy twoje zarobki brutto przekraczają kwotę rzędu 47.000 eu rocznie brutto ((suma liczona od pierwszego miesiąca roku) – przestajesz płacić PRSI- uważają, że dość już zapłaciłeś.
Ubezpieczenie zdrowotne płaci pracownik/ osoba samozatrudniona automatycznie i wynosi ono 2% dochodu brutto (gross). Gwarantuje dostęp do państwowej służby zdrowia (wszystkie zabiegi bez ograniczeń, na razie nie ma koszyków świadczeń). większość dodatkowo ubezpiecza się prywatnie, rynek usług jest szeroki. Prywatne ubezpieczenie odlicza się odpodatku.
Odliczenia od podatków urząd liczy na rok z góry. W wykazie na rok 2010 są uwzględnione wszystkie zniżki jakie miałeś w 2009 plus to, o czym poinformowałeś urząd.
……………………………………………………………………
O podatkach mogę pisać wiele. W historii moich kontaktów z polskim urzędem skarbowym złotymi zgłoskami zapisał się rok 2008, kiedy to pracowałam w 3 krajach (żaden z nich nie był Polską, każdy miał, rzecz jasna, inny system podatkowy), w tym 4 końcowe miesiące roku w Federacji Rosyjskiej (podatek liniowy 13%). I z tych dochodów z Federacji musiałam się rozliczyć z polskim fiskusem, albowiem nie mamy podpisanych stosownych umów o unikaniu podwójnego opodatkowania. Jako prawy obywatel, nie zatajający dochodów przed urzędem skarbowym , pełen najlepszych chęci stanęłam przed zadaniem wypełnienia około 5 lub 6 PITÓW,w którym musiałam podać wszystkie moje dochody ze wszystkich krajów jako PODSTAWĘ OPODATKOWANIA. Naiwnie, przyzwyczajona do uproszczeń, zsumowałam sobie przeliczając stosownie waluty: brutto, nett i podatek. Na co moja przyjaciółka księgowa dostała apopleksji.
-A gdzie zaliczka na podatek dochodowy?! – pyta
– to nie jest to samo co podatek?
– Nie! zapłacony podatek wpisujesz w innej rubryce. Gdzie masz składki na ubezpieczenie?
– Nic o tym nie wiem, pracodawca płacił mi ubezpieczenia. Mam kartę ubezpieczeniową. Ja w kontrakcie mam tylko netto, brutto i róznicę między nimi, czyli podatek 13%.
-I jak ty się chcesz rozliczyć?
– Nie pracowałam ani jednego dnia w tym kraju, nie sądziłam, że to będzie trudne…..
5 marca 2010, o godzinie 17:05
Kochanowskiemu odbija do reszty.
http://www.dziennik.pl/wy.....tynia.html
5 marca 2010, o godzinie 17:10
Już prawie uwierzyłam, że mam jakąś niczym nie usprawiedliwioną fobię i z inteligencją też coś nie tak, aż tu nagle trafiam na TAKI CYKL artykułów i wraca mi wiara we własne myślenie, choć blondynka ze mnie niewątpliwa.
Pozdrawiam wszystkich, co mi tłumaczyli jak ksiądz Kaśce.
http://wyborcza.pl/1,7547.....burek.html
5 marca 2010, o godzinie 17:16
dark Side:
1.Nie mam problemu gdy ktos do mnie na „ty”, mam problem gdy ode mnie ktos tego samego oczekuje.Stad prosze bardzo.
2.” Jak pani uwaza; dokonania p.Sobiesiaka w Zielencu to cos czym Polacy moga sie chwalic, jak np. Austriacy Hintertuxem czy wrecz odwrotnie?”
JAk uważasz- czy medal zdobyty na mistrzostwach dzięki stosowaniu nielegalnego dopingu to powód do dumy i radości rodaków, czy też do dyskwalifikacji zawodnika?
Analogia jest pełna moim zdaniem.”
Prawie trafne: medal zdobyty ze wspomaganiem moze zostac odebrany.Zawsze. Czy sa jakiekolwiek przeslanki dla decyzji by cofnac KTORAKOLWIEK decyzje na podstawie ktorej p.Sobiesiak stworzyl Zieleniec?
.
3.“Jak wg pani jest dzis i co by pani zmienila?
Urzad gminy przyjmuje 1 obszernejszy wniosek i przesyla go do zainteresowanych instytucji?
Wyznacza bank w ktorym rachunek pani zaklada?
Oki o ile wtedy powinna byc wyzsza oplata przy rejestracji? tak by ta operacja sie choc bilansowala?”
O ile wiem taki model jednego okienka działa w niektórych miejscach np. na śląsku. Opłaty nie są wyższe, to kwestia dobrej woli i organizacji.”
czyjej dobrej woli? Koszta obslugi ograniczonej rowne tej pelnej?
4.” Nie wiem tylko jak jest z otwarciem rachunku bankowego.” :)
5.”Jak sobie wyobrażam system idealny? Tak, że kiedy widzę możliwość zrobienia dobrego interesu, to otwieram firmę w ciągu godziny, zarabiam, płacę podatek i zamykam (zawieszam) działalność.”
To NIE jest dzialnosc gospodarcza. Gdyby tak bylo to do sprzedazy wlasnego auta czy domu musilaby pani rejestrowac firme.
6.”Dobrych przykładów nie trzeba szukać daleko. żeby zanadto nie namieszać skupię się na Irlandii- system fajniejszy niż brytyjski, podobny do polskiego (stawki 0, 20, 40%) ale jakże różny. Przede wszystkim PAYE (pay as you earn)- żadnych idiotyzmów pt. “zaliczka na podatek dochodowy”. Podatek płacisz kiedy zarobisz. Dopóki suma twoich zarobków z kolejnych miesięcy nie przekroczy określonej kwoty (rzędu 12 tys. euro) nie płacisz żadnego podatku (stawka 0%)powyżej tej kwoty płacisz 20%, powyżej następnego progu (rzędu 30 tys eu)- 40%. Sumujesz dochody brutto- gross (po polsku przychody?) z kolejnych miesięcy i Twoja stawka się zmienia płynnie w ciągu roku kiedy przekraczasz kolejne progi. Dzięki temu nie rozliczasz się z urzędem podatkowym, tylko urząd rozlicza się z Tobą- co roku przysyła ci kalkulacje Twojego podatku z uwzględnieniem tych zniżek jakie ci się należą. Obywatel w kontakcie (internetowym)z urzędem nie sięga nawet po kalkulator, a w szczególności nie wypełnia żadnych druków.Wszystko ma przysłane pocztą i dostępne po zalogowaniu się w sieci, do wglądu w każdej chwili.”
Pani kochana, to jest dokladnie to samo co w Polsce: podatek dochodowy paci sie gdy jest dochod, podatek VAT odprowadza sie do urzedu tylko wtedy gdy saldo ponad zero.
Sformulowanie 'zaliczka” oznacza ze rozliczenie podatku odbywa sie w sekwencji rocznej: zalacilem za duzo zwracaja mi, za malo doplacam.Ale dopiero po zamknieciu roku.
I czemu idziemy w kierunku systemu rozliczania podatkow a nie procedur rejestracyjnych?
7.Obowiązkowe ubezpieczenie społeczne (PRSI-Pay Related Social Insurance- nie zawiera tego, co w Polsce nazywa się rentowe, które opłacasz prywatnie jeśli chcesz) wygląda tak: jeśli zarabiasz brutto mniej niż 300 eu TYGODNIOWO nie płacisz żadnych składek PRSI (jeśli jesteś pracownikiem pracodawca płaci za ciebie 8,5% gross). Powyżej tej kwoty- jeśli jesteś pracownikiem i zarabiasz więcej niż 300 eu/ tygodzień płacisz 4% od dochodu brutto(gross), pracodawca płaci 8,5% (10,7% , jeśli zarabiasz więcej niż 350 eu/tydzień). Kiedy twoje zarobki brutto przekraczają kwotę rzędu 47.000 eu rocznie brutto ((suma liczona od pierwszego miesiąca roku) – przestajesz płacić PRSI- uważają, że dość już zapłaciłeś.”
I co w przypadku gdy nie placone ubezpieczenie rentowe a pani,jako (pocztkujacy)przedsiebiorca utracila zdolnosc do pracy?
Prosze teraz rzucic okiem jak wyglada polska krzywa skladki na ubezpieczenie spoleczne: nie jest aby tak ze od pewniego poziomu ona staje w miejscu niezaleznie czy sie zarabia pierdyliard czy dwa?
8.”Ubezpieczenie zdrowotne płaci pracownik/ osoba samozatrudniona automatycznie i wynosi ono 2% dochodu brutto (gross). Gwarantuje dostęp do państwowej służby zdrowia (wszystkie zabiegi bez ograniczeń, na razie nie ma koszyków świadczeń). większość dodatkowo ubezpiecza się prywatnie, rynek usług jest szeroki. ”
Automatycznie to znaczy jak? Ma pani automat do placenia i on za pania placi? Nie jest aby tak ze gdy nie ma pani dochodow a dziala jako przedsiebiirca a nie pracownik(zero dochodow) to tez ma pani jakas,zryczaltowana kwote do zaplacenia?
Tak jest w Polsce. I malo kto placi ponad ryczalt (minimum).
„Prywatne ubezpieczenie odlicza się odpodatku.
Odliczenia od podatków urząd liczy na rok z góry. W wykazie na rok 2010 są uwzględnione wszystkie zniżki jakie miałeś w 2009 plus to, o czym poinformowałeś urząd.”
Czyms ten system rozni sie od polskiego? Mniej skomplikowany? :)
……………………………………………………………………
„O podatkach mogę pisać wiele. W historii moich kontaktów z polskim urzędem skarbowym złotymi zgłoskami zapisał się rok 2008, kiedy to pracowałam w 3 krajach (żaden z nich nie był Polską, każdy miał, rzecz jasna, inny system podatkowy), w tym 4 końcowe miesiące roku w Federacji Rosyjskiej (podatek liniowy 13%). I z tych dochodów z Federacji musiałam się rozliczyć z polskim fiskusem, albowiem nie mamy podpisanych stosownych umów o unikaniu podwójnego opodatkowania. Jako prawy obywatel, nie zatajający dochodów przed urzędem skarbowym , pełen najlepszych chęci stanęłam przed zadaniem wypełnienia około 5 lub 6 PITÓW,w którym musiałam podać wszystkie moje dochody ze wszystkich krajów jako PODSTAWĘ OPODATKOWANIA. Naiwnie, przyzwyczajona do uproszczeń, zsumowałam sobie przeliczając stosownie waluty: brutto, nett i podatek. Na co moja przyjaciółka księgowa dostała apopleksji.
-A gdzie zaliczka na podatek dochodowy?! – pyta
– to nie jest to samo co podatek?
– Nie! zapłacony podatek wpisujesz w innej rubryce. Gdzie masz składki na ubezpieczenie?
– Nic o tym nie wiem, pracodawca płacił mi ubezpieczenia. Mam kartę ubezpieczeniową. Ja w kontrakcie mam tylko netto, brutto i róznicę między nimi, czyli podatek 13%.
-I jak ty się chcesz rozliczyć?
– Nie pracowałam ani jednego dnia w tym kraju, nie sądziłam, że to będzie trudne…..”
Pani Dark przejscie miedzy roznymi systemami podatkowymi zawsze jest problemem.Oczywiscie najlepiej wszystko chalupniczo, tylko na diabla wtedy ksiegowe, doradcy podatkowi?
I znow, frajer dalem sie zwekslowac na jakies manowce, zapominajac ze rozmowa o rejestracji firmy a nie o tym jak problematyczne jest rozliczanie sie wg roznych systemow podatkowych.
pozdrawiam
m@B
5 marca 2010, o godzinie 17:23
Ubezpieczenie zdrowotne płaci pracownik/ osoba samozatrudniona automatycznie i wynosi ono 2% dochodu brutto (gross). Gwarantuje dostęp do państwowej służby zdrowia (wszystkie zabiegi bez ograniczeń, na razie nie ma koszyków świadczeń). większość dodatkowo ubezpiecza się prywatnie
Jestem pod wrażeniem, że przy tak niskiej składce istnieje tam tak znakomity system opieki zdrowotnej (wszystkie zabiegi bez ograniczeń). Nie rozumiem tylko dlaczego w takiej sytuacji ktoś ubezpiecza się prywatnie, ba czyni to większość. Taki patriotyzm?
5 marca 2010, o godzinie 17:52
„Pozdrawiam wszystkich, co mi tłumaczyli jak ksiądz Kaśce.”
Ja bym tego ksiądza też namawiał żeby dalej już nic nie tłumaczył Kaśce blondynce. Bo blondynka nie dość że nic nie kuma z tego co jej księża czy imani przekładają. Może tylko rabinów słucha ale to też nie jest pewne. Ona jeszcze w dumę się wbija i CYKLÓW zaczyna upatrywac. Dojrzawszy sokolim wzrokiem nic nie wróżąca jedną jaskółkę w populistycznej marcowej Francji.
:
Czym blondynka za młodu nasiąknie z tego i na starość dumna jest.
5 marca 2010, o godzinie 19:11
Ewa-Joanna, Marzec 5th, 2010 at 07:50
„Orteq, a gdziez to te australijskie wtrety pouczajace widzisz?”
:
Wiesz że chyba jeszcze raz masz słusznego. Ja też zdaje się, JA naśladując, zacząłem we wszystkim CYKLÓW się doszukiwac. Jeśli inni nie zwracają ci uwagi za to pouczanie antypodowe to ty w ogóle nie zwracaj uwagi na moje, no, też pouczanie. Z wysokości sosen kanadyjskich głoszone.
.
PS. Te sosny kanadyjskie toś wzięła, niedawno temu, z mojego sprawozdania z meczu hokejowego Kanada-USA, prawda? Torlin nie lubiał mojego kibicowania Kanadyjczykom. Gdyż on kibicował vice versa i innych do tego namawiał.
5 marca 2010, o godzinie 19:31
Jeszcze raz do ciebie, E-Jo
:
Domyślam się, że ostatni artykuł Gospodarza w Wybiórczej olałaś równiutko. Tak jak to uczyniła cała reszta wyznawców Pana Ministra. Można i tak. Mnie łuk Kurski(ego) nie wyszedł i wygłupiłem się.
(Orteq, Marzec 5th, 2010 at 02:02 oraz Marzec 5th, 2010 at 02:13)
Masz prawo zapytać po co. Odpowiedzi nie będę miał.
.
Doceniam jednak twoje trwanie przy p. Marcinie. Ten Mądraliński Zofii aż się prosi o przewijanie. No ale my Mawara nawołującego do bojkotu słuchać nie będziemy. I Mądralińskiego nie zbojkotujemy, prawda?
5 marca 2010, o godzinie 20:00
„Jestem pod wrażeniem, że przy tak niskiej składce istnieje tam tak znakomity system opieki zdrowotnej’
Już spieszę z wyjaśnieniem. Po pierwsze system publiczny nie jest świetny- choć lepszy niż w Polsce, kolejki są jak wszędzie. Po drugie lekarze pierwszego kontaktu i specjaliści są płatni (40- 50 eu), ubezpieczenie prywatne zwraca ponad połowę wydawanych na ten cel sum, poza tym pokrywa (zależnie od opcji) badania wykonywane prywatnie, lepszy pokój w szpitalu publicznym, lub szpital prywatny, dentystę (ubezpieczenie dentystyczne), ginekologa itd.
Jasne strony są takie, że 1. najubożsi (na socjalu) z rodzinami mają leczenie za darmo, łącznie z dentystą, 2. żaden ubezpieczony nie wydaje na leki więcej niż 80 eu miesięcznie- wszystko powyżej tej kwoty jest refundowane,starsze osoby mają dodatkowe zniżki, 3. nawet jeśli jesteś nieubezpieczony, kompletnie poza systemem europejskim, nie zapłacisz za szpital więcej niz 300 eu- koszt reanimacji i leczenia powyżej tej kwoty jest pokrywany z budżetu.
Darmowa służba zdrowia, łącznie z lekarzami pierwszego kontaktu, badaniami i specjalistami która w dodatku sprawnie działa (nie ma kolejek) jest w Wielkiej Brytanii, ale tu składka wynosi ok. 12%. Ubodzy i nieubezpieczeni tu też mogą liczyć na darmową pomoc medyczną (rzecz jasna nie wszystkie zabiegi i terapie).
5 marca 2010, o godzinie 20:27
Ciekaw jestem jak by zreagowali na taki biznesplan bezrobotnego, który w biznesplanie przeznaczy 50 zł na wizytówki a resztę z jednej strony na łapówkę dla urzędu gminnego a z drugiej strony na koszty jednej kolacji, gdzie dowie się co ma ten program komputerowy robić co nastepnie syn szwagra napisze na dużej przerwie i co ma być w wymaganiach podczas przetargu co gwarantuje, że program syna szwagra będzie jedynym programem na świecie co je spełnia. Oczywiscie część zarobionych pieniędzy przeznacza na nastepne łapówki już na poziomie wojewódctwa. Nie wierzę by urzędy miały wykwalifikowaną kadrę do oceny biznesplanów nietypowych nie daj Boże dotyczących produkcji czegoś lub wdrażanie/opracowanie innowacji.
5 marca 2010, o godzinie 20:32
Marcinie,
Roznice w systemie latwo wychwycisz.
– urzad Tobie przysyla pity, a Ty je sprawdzasz, albo nie, jak chcesz- masz na to 2 lata. Na codzien nawet nie wiesz, ze urzad istnieje, nie gonia cie zadne terminy, ani obowiazki wobec tax office.
– jesli zaczynasz dzialalnosc i osiagasz niski dochod, to przez pierwszych kilka miesiecy ( dopoki zsumowany z poprzednich miesiecy dochod brutto nie przekroczy 12.000 eu) nie placisz zadnych podatkow, a jesli nie przekracza ok 1200 zl brutto/ mies nie placisz tez PRSI (ZUS). Chyba zgodzisz sie, ze to duze ulatwienie dla poczatkujacego przedsiebiorcy/ zatrudnionego. Malo tego- jesli zarejestrujesz dzialalnosc/zatrudnisz sie pod koniec roku, to moze sie zdarzyc, ze w danym roku w ogole nie zaplacisz podatku.
– skladka zdrowotna 2% zalezy od zarobkow. Jesli w danym miesiacu zarobisz 0, to placisz 0- to wlasnie znaczy „automatyczne sciaganie”
Uwierz mi, ze sa lepsze pod wzgledem podatkowo/ zusowskim kraje niz Polska. Szczerze mowiac trudno trafic na gorszy :)
.
„To NIE jest dzialnosc gospodarcza. Gdyby tak bylo to do sprzedazy wlasnego auta czy domu musilaby pani rejestrowac firme.”
Nie rozumiem tego passusu. Po co rejestrowac firme, kiedy mozna to zrobic prywatnie. Obowiazuje nas ekonomia dzialan- rejestrujemy firme, kiedy jest to KONIECZNE do wykonania jakiejs operacji finansowej i powinno to byc szybkie i latwe. Panstwo nie jest od tego by testowac inteligencje i przygotowanie obywatela. Ani od tego by zastawiac na niego pulapki. Panstwo ma ulatwic zrobienie interesu, a potem sciagnac podatek. Tak sobie to wyobrazam.
Co do Sobiesiaka i medalu, to zdajesz sobie sprawe, ze odebranie medalu sportowcowi na dopingu to inna skala trudnosci niz odtworzenie wycietego lasu.
5 marca 2010, o godzinie 20:41
przepraszam- powinno byc ok. 1200 zl (300 eu) brutto tygodniowo NIE miesiecznie, zeby nie placic PRSI (ZUS).
5 marca 2010, o godzinie 21:11
Bezsens rozwiązań pseudo składki (de facto podatku) ZUS nie można dostrzec, jesli się nie miało nietypowe sytuacje. Ja kiedyś przez dwa lata zalegałem ze składkami ZUSowskimi, mniejsze teraz o powody, widomo było, że trzeba będzie zapłacić. Tym niemniej oczywiście ubezpieczonym nie byłem, żadne świadczenia np. lekarskie mi nie przysługiwały (powinienem przy okazji wizyty pokazać kwit z opłaconą ostatnią składką). Mimo iż wiadomo było, iż składki te będą ściagane całą surowością jesli nie ze mnie (bo np. szlg mnie trafi) to ze spadkobierców. Więc jesli mi usługi nie przysługiwały, to dlaczego mnie ściga za opłacenie składek za ten okres. Widać wyraźnie, że de facto mamy do czynienia nie ze składką tylko podatkiem. Rozliczanie usług to zupełnie innym torem idzie. Tak samo (albo jeszcze ciekawej) wygląda sprawa składki emerytalne. Gdyby bowiem mnie szlag trafił w tym okresie to oczywiście żadnym emerytem już raczej nie będę. Dlaczego więc po śmierci muszę płacić (ja albo spadkobiercy) składki emerytalne? To jest po prostu podatek, a nie żadna składka.
5 marca 2010, o godzinie 21:17
http://www.sudety.it/image.php?ID=1049
Odtwarzanie lasów po klęsce ekologicznej idzie nam nad wyraz dobrze.
Starczy zajrzeć i pooglądać fotografie z Gór Izerskich, które wydawały się nie do uratowania, albo z Karkonoszy i Sudetów, gdzie stary las świerkowy sztucznie nasadzony odnowiono, przywracając prawidłowy wygląd lasu mieszanego.
Po co wypowiadać tak stanowcze sądy, kiedy nie wie się, o czym się mówi/pisze?
5 marca 2010, o godzinie 21:18
Dark:
„skladka zdrowotna 2% zalezy od zarobkow. Jesli w danym miesiacu zarobisz 0, to placisz 0- to wlasnie znaczy “automatyczne sciaganie””
Czy to znaczy ze jesli przedsiebiorca nie ma dochodow to nie jest ubezpieczony czy raczej to ze jesli nie ma dochodow to panstwo za niego placi? Jesli to drugie to nie wydaje sie by byla to opcja dla Polski,nonsorry.
.
“To NIE jest dzialnosc gospodarcza. Gdyby tak bylo to do sprzedazy wlasnego auta czy domu musilaby pani rejestrowac firme.”
Nie rozumiem tego passusu. Po co rejestrowac firme, kiedy mozna to zrobic prywatnie. Obowiazuje nas ekonomia dzialan- rejestrujemy firme, kiedy jest to KONIECZNE do wykonania jakiejs operacji finansowej i powinno to byc szybkie i latwe.”
Prosze poszukac co znaczy w polskich regulacjach dzialnosc gospodarcza. Najprawdopodobnej w irlandzkich to samo.
Co do rejestracji to powtorze pytanie; ten polski system nie jest szybki i latwy? Przekracza mozliwosci chocby Forresta Gumpa?
Moze inaczej: co w nim sprawilo pani trudnosc?
„Panstwo nie jest od tego by testowac inteligencje i przygotowanie obywatela. ”
W kontekscie tego co pani pisze dziwie sie jak mozna wymagac by obywatel byl pismienny- mozna przeciez przyjmowac jego wnioski, oswiadczenia woli w formie ustnej.
„Ani od tego by zastawiac na niego pulapki.”
Czy ktorykolwiek z formularzy rejetracyjnych mozna traktowac jako pulapke? Dla kogo?
zastawianie pulapek na obywateli skonczylo sie wraz z odejsciem z CBA p.Kaminskiego.Tak sadze.
„Co do Sobiesiaka i medalu, to zdajesz sobie sprawe, ze odebranie medalu sportowcowi na dopingu to inna skala trudnosci niz odtworzenie wycietego lasu.”
Czy jest ktokolwiek na swiecie kto domagalby sie odtworzenia tamtego lasu? Pani? Na jakiej podstawie?
Kwestionuje pani slusznosc wydanej w tej kwestii decyzji?
m@B
5 marca 2010, o godzinie 21:20
A wyglądało to kiedyś tak!
http://www.sudety.it/image.php?ID=547
5 marca 2010, o godzinie 21:22
Bo to powinno być zwijane. Zima – zwijamy LAS rozwijamy WYCIĄG. Lato – odwrotnie.
5 marca 2010, o godzinie 21:30
Ostatnio zajęto mnie mocno tak że nie miałem czasu nawet poczytać bloga. Obecnie nadrabiam zaległości i poczytałem dyskusje o biznesie.
Z tego co poczytałem wiem już, że Pan Marcin nie ma o tym zielonego pojęcia ale twardo wypowiada się i prezentuje się jako znawca tematu.
To jest tak żałosne , że aż śmieszne.
Słusznie Andrzej napisał , że biznes to nie taka prosta sprawa i człowiek mający niewielkie pojęcie o takiej działalności praktycznie musi stracić. Biznes łatwiej rozkręcić najpierw pracując u kogoś w podobnej branży i po poznaniu rynku, uzyskaniu kontaktów i po poznaniu specyfiki dopiero ruszać z własną działalnością. Praktycznie bezrobotny który do tej pory nie parał się biznesem nie ma praktycznie żadnych szans w tej dziedzinie i jedynie może jeszcze bardziej sobie zaszkodzić. Znacznie łatwiej zmniejszyć bezrobocie ułatwiając działalność już istniejącym biznesmenom i zmniejszyć koszta pracy, by oni chcieli zatrudniać więcej ludzi niż ułatwiać bezrobotnym tę drogę kariery
5 marca 2010, o godzinie 21:49
p.Maciek:
„Z tego co poczytałem wiem już, że Pan Marcin nie ma o tym zielonego pojęcia ale twardo wypowiada się i prezentuje się jako znawca tematu.
To jest tak żałosne , że aż śmieszne.”
a tak konkretnie?
m@B
5 marca 2010, o godzinie 21:49
Rzadko sięz maciejem.g zgadzam, więc pragnę natychmiast donieść, że wyjatkowo w 100% zgadzam się z przez niego opisanymi.
5 marca 2010, o godzinie 22:31
MArcinie,
Za wiki:”Działalność gospodarcza – forma aktywności przedsiębiorców działających na rynku.”
.
Jesli chodzi o stopien skmplikowania procedur rejestracyjnych, to nie twierdze, ze jest w Polsce zle (nie probowlam i nie zamierzam), ale w biznesie, tam gdzie jest konkurencja, liczy sie tez czas. Poza tym, owszem, uwazam, ze nawet niepismienni, lub cudzoziemcy, ktorzy po polski ledwie-ledwie nie powinni byc wykluczeni. Dla czego nie moze byc na przyklad tak:
.
” Wystarczy wypełnić bardzo prosty formularz, podpisać i wysłać do urzędu podatkowego, można to zrobić bezpłatnie nawet do trzech miesięcy po rozpoczęciu działalności jako osoba samozatrudniająca się. Ten brak utrudnień wynika z tradycji i swobód obywatelskich, a prawo do pracy i do bogacenia się do takich swobód należą.”
.
Co do Sobiesiaka, to nie zrozumielismy sie najwyrazniej- wyrok w tej sprawie juz zapadl i kara zostala poniesiona. Tym niemniej wciaz nie czuje dumy narodowej z wyciagu. Sorry
5 marca 2010, o godzinie 22:32
„Wiktor Janukowycz zapowiedział, że unieważni przyznanie Stepanowi Banderze tytułu Bohatera Ukrainy. Gest Juszczenki skrytykowała Polska, Rosja i Parlament Europejski.”
http://www.dziennik.pl/sw.....terem.html
:
Następny sukces polskiej dyplomacji. Wygraliśmy dzięki temu, że preferowana przez Polskę opcja w niedawnych wyborach na Ukrainie – przegrała. No i czyż nie słodka jest gorycz klęski?
:
A moja babcia – ale nie ta od dziadka Mikołaja – jeszcze tak mawiała: nie ma tego złego co by innym na dobre nie wyszło.
5 marca 2010, o godzinie 22:35
Może jeszcze coś jak taki ZUS zabija innowacyjnośc. Założmy, że siedząc w pubie zastanawiamy się z kolegami Chemikiem i Mechanikiem, chwilowo nieobciążąnymi nadmiarem roboty w wyniku kryzysu, którego nie ma, co tu wymyśleć. Wpadniemy na pomysł, że trzeba wymysleć alternatywne zasilanie telefonu komórkowego. Pomysł Chemika jakoby należałoby zasilić sokiem z kiszonych ogórków i on wie jak to zrobić odrzucamy, tym bardziej, że zasnie zanim zdąży wyjasnić jak ma działac. Myśląc w kategoriach globalnych nie mozna się ograniczyć do rynków na których wystepuje ogórek kiszony. Pozostanie więc zasilić telefon ze sprężyny, żeby rozwiązanie było ujiwersalne mechanizm (spręzynka, generator i sterowanie) powinien być zawarty w obudowie standardowego akumulatorka. W taki m układzie wystarczy w tylnej ściance komórki zrobić mały otworek na klucz za pomocą którego telefon się nakręca i gra. Liczymy: opracowanie prototypuy około pół roku, koszty to głównie robocizna. Wdrożenie produkcji już takie proste nie jest, ale na tym etapie już mozna anioła znaleźć. Ale trzeba opatentować więc musi być spółka. Jak jest spółka to jest ZUS. 3 x 6 miesięcy to jakieś 18000 złotych co trzeb zapłacić państwu żeby we własnym domu we własnym czasie pracować za darmo nad własnym wynalazkiem. Poproszę o jeszcze dwa piwa.
5 marca 2010, o godzinie 22:45
Indoor:
„Ale trzeba opatentować więc musi być spółka. Jak jest spółka to jest ZUS. 3 x 6 miesięcy to jakieś 18000 złotych co trzeb zapłacić państwu żeby we własnym domu we własnym czasie pracować za darmo nad własnym wynalazkiem. Poproszę o jeszcze dwa piwa.”
Do wystapienia o patent musi byc spolka? Nie wystarczy cywilnoprawana umowa mowiaca o tym ze wspolnie jestescie panowie (w czesciach rownych czy nie) wlascicielami przyszlego patentu?
To ja sie nie znam czy wrecz odwrotnie?
m@B
5 marca 2010, o godzinie 22:58
Może i wystarczy, ale zauwaz, że zgodnie z logiką trzech ludzi wspólnie pracuje nad czymś, ponoszą jakieś koszty nawet jeśli nawet nie pobierają wynagrodzenie i to wszystko po to by w jakimś czasie zarobić. Więc jest to na pewno jakieś przesięwzięcie gospodarcze które powinno być zalegalizowane, chociazby po to by w przyszłości te koszty jakoś rozliczyć.
5 marca 2010, o godzinie 22:58
@ maciek.g
Co do pierwszej tezy także się zgadzam.
Druga to socjalistyczne skomlenie lewaka szukającego sensu swego istnienia czyli dyrdymały. Z autopsji.
Co do trzeciej tezy zgadzam się. Je trzeba ciąć, by gospodarka była konkurencyjna. Ale czy to łatwiejsze? Pozapłacowe koszty pracy zmniejszyć można tylko poprzez zwolnienia w tej …settysięcznej urzędniczej hydrze mnożącej się niczym króliki transgeniczne albo gorzej: szarańcza, ograniczenie korupcji, bardzo radykalne (istnieje coś takiego?) uproszczenie przepisów (szczególnie „W poszukiwaniu straconego Vatu” multiautorstwa MF). A to na pewno nie jest proste w naszym pięknym kraju rządzonym przez mitomanów.