Jestem z Układu


O Niegłowie, rządzie i niepodległości.

LICZNIK PREZYDENCKI

Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało 712 dni (mniej niż dwa lata).

Zacznę od często słyszanego, że prezydent to „głowa państwa”. Każdy może nazywać prezydenta, jak uważa. Ale mówiąc głowa państwa trzeba wiedzieć, że to określenie literackie, a nie konstytucyjne. Prezydent, bez względu na to kto nim był, jest i będzie, pod rządami Konstytucji z roku 1997 nie jest głową państwa. Ta Konstytucja nie ustanawia takiej instytucji.

Artykuł 10 ustawy zasadniczej stwierdza, że „1.Ustrój Rzeczpospolitej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej. 2. Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały”. Nie ma w Konstytucji słowa, które by wskazywało, że którakolwiek z władz stoi nad pozostałymi. Nadużywając ustawy zasadniczej próbuje się udowadniać, że zwierzchnictwo prezydenta ustanawia artykuł 126, stwierdzający, że jest on „najwyższym przedstawicielem” RP. Przedstawicielem, ale nie zwierzchnikiem, bo jedynym zwierzchnikiem nad władzami, w tym nad prezydentem jest Naród, do którego należy władza zwierzchnia (art.10). Używanie określenia głowa państwa, jest mijaniem się z Konstytucją, wypaczaniem ustroju w kierunku systemu prezydenckiego, nawet jeśli się nie ma takiej świadomości, bo upowszechnia się przez to zwrot antykonstytucyjny.

*************
Bardzo poważnym błędem Prezydenta było stwierdzenie, że Barack Obama będzie kontynuował budowę tarczy antyrakietowej. Zdumiewa, że taka opinia mogła wyjść z Pałacu, bez dokładnego sprawdzenia, czy wyraża słowa prezydenta – elekta USA. Przecież tarcza jest, dla całego świata, jednym z najważniejszych papierków lakmusowych polityki zagranicznej nowej administracji. Nie wierzę, że to skutek czyjegoś błędu, a nie Prezydenta. Oczywiście wykluczam, by powiedział coś takiego wiedząc, że przekręca co usłyszał od Obamy. Usłyszał, co chciał usłyszeć, a tłumacz i jego ministrowie obecni przy rozmowie, wiedząc co prezydent chce usłyszeć, usłyszeli to samo. Szef Kancelarii, nie odkrywając prawdy do końca, powiedział właśnie, że błędny przekaz mógł wziąć się z tego, że usłyszano co chciano usłyszeć. Tyle, że – czego jestem pewien – dotyczyło to samej „niegłowy państwa”, a nie tłumacza i ministrów. To niedobrze jeżeli polityk słyszy słowa, których nie było. Po tym fakcie wiarygodnym partnerem prezydenta Stanów Zjednoczonych będzie wyłącznie Premier i jego Minister Spraw Zagranicznych, co jest dobre, bo do nich należy polityka zagraniczna, a nie do Prezydenta, a po drugie to ludzie obliczalni, kierownicy rządu, którzy odróżnieniu od mieszkańców PiS-owskiego szańca w Pałacu są kompatybilni z dzisiejszymi czasami.

***************
Mija rok od powołania koalicji PO i PSL pod kierownictwem Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka. Wśród krytyków – biorę pod uwagę tych, którzy krytykują rząd, a nie proponują swój – częste są pretensje, że Tusk, Platforma i koalicja nie prowadzą polityki bicia głową w mur. A więc, że nie wprowadzają podatku liniowego, nie likwidują senatu, nie wprowadzają okręgów jednomandatowych, nie reformują radykalnie KRUSU itd. Otóż to, że koalicja i rząd nie chcą głowami rozwalać muru, a Tusk wojną z PSL o KRUS nie chce rozwalać koalicji, to są zalety. Świadczą, że krajem rządzą ludzi trzeźwi. Rząd i koalicja działają w  trudnych warunkach, bo główna partia opozycji to wróg ich, a także porządku konstytucyjnego, uważająca Polskę za teren podbity, który trzeba odbić za każdą cenę, a sposób najlepszy to sparaliżowanie rządu. Mają wsparcie PiS-owskiej „niegłowy państwa”, a potencjalny sojusznik, SLD poszedł na lewy skraj pod kierownictwem swego zapatero. I częściej kuma się z PiS-em uważając, za największego wroga partię pod wieloma względami bliższą Sojuszowi, tak jak kiedyś komunistom bliżej było do faszyzmu, niż do socjaldemokracji (przy wszelkich różnicach z dziś). To nie jest oczywiście mój bilans rządu, mam i pretensje, ale generalnie uważam, że to jest dobry rząd, a żyję dostatecznie długo, by wiedzieć, jak często lepsze jest wrogiem dobrego.

***********

I na koniec; nie mam nic przeciwko świętu 11 listopada, choć ten dzień jako symboliczną datę odzyskania niepodległości w 1918 roku ustanowili sanacyjni pułkownicy, do których nie czuję zupełnie sympatii, ale nie pobudza ta data we mnie emocji. Dla mnie uczuciowe dni cudu niepodległości to; początek Okrągłego Stołu, jego zakończenie, 4 czerwiec 1989 roku i powołanie rządu Tadeusza Mazowieckiego.

Skomentowano 298 razy to “O Niegłowie, rządzie i niepodległości.”

  1. Zdzisław_1 napisał(a):

    WITAM

    Temat bardzo ważki i dyskusja bedzie obfita.
    Ja pozwole sobie odnieśc sie do stwierdzenia pana że prawdziwym dla pana dniem odzzyskania niepodległosci jest okrągły Stół i 04.06 89r.
    jednak ta ostatnia data to jakPan sam kiedys wspomnial to data zgody na przekazanie władzy komunistów w ręce opozycji poza sejmowej.
    A rok 1918 i ta data wiąże się moze zlegionistami ale nikt nie mo.ze odebrac tego gestu Pilsudskiego który chyba w Hotrlu Bristol napisal kilka słów ze powstała Polska po 123latach niewoli i rozesłal ten telegram do rządów ówczesnego świat a chyba do uczestników wojny
    I to ja uważam za fakt powstania Polski mimo ze wczesniej rozbrajani sa zołnierze ze witało sie Pilsudskiego w Poznaniu ale w tej prostej sprawie rozeslanie telegramu Swit dowiedzial sie ze Polska sie odrodziła. I to chyba jest tym symbolem i z nie bytu powstaje byt.
    Pozdrawiam

  2. jasnaanielka napisał(a):

    Zdzisławie! Coś ty napisał? „z niebytu powstaje byt…” ?!
    Przypomniało mi się, jak to w szkole średniej uczono nas o osiągnięciach wielkiej radzieckiej uczonej Olgi Lepieszyńskiej, która poprzez proste doświadczenie udowodniła ponad wszelką wątpliwość słuszność materialistycznego poglądu na świat.
    Stułbię bałtycką starła w moździerzu, przecedziła starannie przez gęsty sączek a następnie wyhodowała z tego przecedzonego NICZEGO nową, żywą stułbię. To było osiągnięcie na miarę czasów!
    Jaka szkoda, że ze zwykłej zawiści o czyjś sukces, uczonej tej się dziś nawet nie wspomina. Ale ja pamiętam!
    :
    I nieco prywaty.
    http://www.wteatrw.pl/673.xml
    ZAPRASZAM DO WROCŁAWIA

  3. jasnaanielka napisał(a):

    http://www.allegro.pl/ite.....ml#gallery
    Chociaż jeśli poszukać, to się znajdzie ;)

  4. Andrzej napisał(a):

    Kolejny strzał w stopę Kaczyńskiego – podobno prezydenta RP
    http://wiadomosci.gazeta......l?skad=rss

  5. jasnaanielka napisał(a):

    Szkoda nawet włączać dziś telewizor. Niech odpoczywa w pokoju.
    Idę na rodzinną galę alternatywną do tej prezydenckiej. Sobie posiedzimy, pobiesiadujemy, pożartujemy i s denerwować bez powodu nie będziemy. Tak postanowiliśmy.
    Do wieczora.

  6. Zofia napisał(a):

    11 listopada był świętem narodowym dla moich rodziców, dziadków, bowiem to oni byli uczestnikami tamtych historycznych dni.
    Ja mam już inne daty dla mnie ważne z historii Polski i związane z wolnością Ojczyzny – czas obrad Okrągłego Stołu i akcesji do Unii Europejskiej, bo to ja byłam świadkiem tych wydarzeń.
    Przyniosły mi one nową jakość życia, inne odczuwanie wolności.
    Mama odeszła w 1982 r, jak mówiła w wolnej już Polsce.
    Kiedy ja będę odchodzić, powiem, że w Polsce wolnej i zjednoczonej z Europą.
    Każdy w swoim życiu ma jakieś ważne daty, związane z historią kraju, który uznał za swoja Ojczyznę.
    Wydarzenia, które obserwował, uczestniczył w nich, przeżywał i które zostawiły niezatarty ślad w jego pamięci.
    Dlatego odczucia naszego Gospodarza są mi bliskie, choć skala naszych przeżyc wspominanych wydarzeń jest diametralnie różna.

  7. Zofia napisał(a):

    Jaasna Anielko-
    masz 100% racji, obejrzę uroczystości pod pomnikiem Nieznanego Żołnierza, a potem z przyjaciółką kino, spacery z psem, a wieczorem za pomyślność Polski – kielich wina (francuskiego) pod kolację też w stylu francuskim, bo dla mnie dzisiaj Polska jest Europą i oby coraz częściej jej najpiękniejszą częścią!
    Czego sobie i mojej Ojczyźnie z całego serca życzę!

  8. Stan napisał(a):

    Chciałem zrobić przyjemność piszącym na tym blogu publicystom o ostrym prawicowym przechyle stwierdzeniem, że święto 11 listopada ma dla mnie mniejsze znaczenie, bo jest ono zdominowane przez żywioł lewicowy (patrz wywiad Nałęcza). Ważniejsze dla mnie jest Wielkie Wydarzenie Okrągłego Stołu z 1989 roku, ktore było wielką nauką dla wyrafinowanych europejczykow, jak i pozostałych skłóconych tego świata.
    Jest to przypadkowa zbieżność poglądów z wpisem Gospodarza i radosnym zawolaniem Zdisława, uznających tą datę za wielkie wydarzenie historyczne. Cieszę się, że jeszcze znajdują się zwolennicy takiego poglądu.
    Jednak w minimalnym stopniu zgadzam się z przedostatnią częścią wpisu Gospodarza. Proponuję określenie „dobry rząd” zastąpić wyrażeniem „lepszy od poprzeniego” i przystąpić do wymiany krwi na parkietach politycznych RP poprzez wymianę wentyli i dopuszczenie świeżego powietrza.

    P. S.
    Narciarzu,
    dobry wpis z 10.01.
    Też fascynuję się dark side, a zwłaszcza jej baletowym chodem w czerwonych kozaczkach na Placu Czerwonym. Ona jeszcze nie wie jak zainspirowała mnie swoim pobytem w Moskwie.
    Jednak jej puszystość i lekkość pióra czasem może ucierpieć w brutalnej wymianie zdań na stolnicy politycznego blogu.

    * * *

    I jescze jedno. we wczorajszej dyskusji na temat odpowiedzialnośći
    członków acien regime zacytowano i błędnie przetłumaczono (myślę że omyłkowo) łacińską paremię lex retro non agit, która w dosłownym dosłownym tłumaczeniu brzmi: ustawa nie działa wstecz. Warto by tu jeszcze przytoczyć inną paremię, lex serverior retro non agit – ustawa surowsza nie działa wstecz, ktora wzmacnia poprzednią.
    Jednak wszystko to można obalić niezwykle trafnym stwierdzeniem Mao tse tunga, który powiedział, że kto ma władzę ten ma wszysko. Dla potwierdzenia jak to działa w praktyce, zachęcał na posiedzeniu Biura Politycznego jego członków żeby „…srali na towarzysza Mao”. Po czym wysyłał ich do krainy wiecznej konfucjańskiej szczęśliwości(za Paulem Johnosonem, Historia świata).
    Tylko po co wtedy udawać, ze jesteśmy demokratycznym państwem prawa?

  9. Krzysztof Biskupski napisał(a):

    Panie Waldemarze,

    Swieto Niepodleglosci to dobry akurat dzien, zeby zlozyc Panu zyczenia z okazji urodzin, ktorych rocznica wiem, ze sie przybliza.

    Wiec zycze Panu przezycia wielu jeszcze cudow. Dla mnie taka wzorcowa chwila cudu pozostaje fragment jednej z wielkich mszy JP II, odprawionej przed frontonem Placu Kultury, w ktorym roku, tego nie pamietam, ale na pewno podczas stanu wojennego. Celebrans zazyczyl sobie wyprawiac w swiat, z tego miejsca wlasnie, mlodych misjonarzy. Nawiazujac w ten sposob, mysle, ze swiadomie, do slynnego pytania patrona PKiN o ilosc dywizji. Zaden ze mnie paraktykant, ale ten radosny i zwycieski smiech historii bede slyszal, dopoki bede w ogole cokolwiek slyszal.

    I niech sie Pan nie martwi, ze jest Pan o 15 lat starszy od Palacu. Mnie jest niewiele latwiej, bo jestem o 14 lat starszy. Ale pytam – Pana i siebie – czy gdybyśmy byli o 20 lat od Palacu mlodsi, to czy bysmy ten smiech slyszeli?

    Wszystkiego Istotnie Dobrego – Krzysztof Biskupski

  10. W.Kuczyński napisał(a):

    Dziękuję Panie Krzysztofie za życzenia awansem. Ja akurat jestem z moim wiekim dość dobrze pogodzony i tym o 20 lat czy więcej młodszym nie zazdroszczę, ale nie ukrywam, że ta skracająca sie błyskawicznie nitka, a ona zapieprza coraz szybciej czasami mi się śni. Pozdrawiam.

  11. Edwar D.Dana napisał(a):

    Wczorajsza dyskusja o zdradzie i wierności nasunęła mi na 11Listopada pewien pomysł. Zanim jednak tym pomysłem się podzielę potrzymam ewentualnych zainteresowanych w niepewnosci.
    Na początek stwierdzenie: Rozpatrywanie kategorii Wierności i Zdrady w sytuacji powojennej wydaje mi się bezsensowne. To trochę (ale tylko trochę) jakby mieć za źle właścicielom ziemskim ze po III rozbiorze składali przysięgę monarchom zaborcom.

    Nie musieli, ale efektem takiej postawy było by zredukowanie Polaków do klasy chłopskiej i gołoty szlacheckiej z maleńkim dodatkiem mieszczanstwa. Pewnie już było z późno dla zaborców by w ten sposób ostatecznie rozwiązać Polski problem. Na pewno bylibyśmy innym krajem, innym społeczenstwem. Może lepszym. Cholera wie. Ale innym.

    Można, jak kto chce, próbować postać na jednej nodze „na gruncie Konstytucji Kwietniowej” która dość skutecznie ciągłość władzy zabezpieczała. No ale wtedy pierwszym większym zdrajcą będzie kardynał Sapieha który witał Bieruta wielkim Te Deum w Katedrze Krakowskiej. Nie musiał, ale rozumiał ze powinien.
    Czy to znaczy ze zdradą (?) i zbrodnią (?) był opór zbrojny wobec nowego, dla wielu, okupanta. Sądze ze nie. Tym bardziej ze do dziś nie potrafimy rozstrzygnąć na ile terror powojenny (odróżnić od późniejszego stalinowskiego) był spowodowany oporem czy to opór był spowodowany terrorem: wywózkami przez Majdanek i Rembertów pod Ural, aresztowanianmi, mordami dokonywanymi przez UB i Milicję.

    Moja wiedza oparta na rodzinnej pamięci, a tę mam szeroką, podpowiada mi ze w wielkim stopniu szło się „do lasu” żeby uciec, żeby się schronić na jakiś czas. Historycy tu mają jeszcze dużo do opisania i pewnie nigdy nie ustalimy „gdzie kura gdzie jajo”.

    W chłopskiej starszej tradycji pozostało rozczytywanie skrótu AK przez pytania Leśnych nocną pora: „A kury? A kaczki?. Głodni byli chłopcy. To nie zawsze byli zlodzieje. Co innego AK znaczył dla miastowych i inteligencji. Teraz chyba znaczy to samo.

    Ale wracam do pomysłu na okazję 11 Listopada.
    Na początek: Mickiewicz wydaje mi się większym Wieszczem niż się naokół wydaje. Nawet nie przez to ze przewidział używanie obucha jako narzędzia do rozwiązania sprawy polskiej.

    „By przed katowskim nie zbladnął obuchem” Jakim obuchem?

    W czasach Mickiewicza bojownikom o Polskę nawet pozbawionym szlachectwa obuch raczej nie groził. Wieszcz jednak wywieszczył i wywieszczył. Jak pisał Jan Walc.

    Nie tylko obuch Wieszcz wywieszczył. Wywieszczył Soplicowo we wszystkich tej ślicznej dziury wcieleniach. Bo co tam mamy w tej dziurze? Ano mamy Wypasiony Folwark. Folwark wypasł sie na dobrach po opornych i zadziornych Horeszkach. Wypasł sie na zasługach dla utrwalania ładu jakie poniósł krewniak Sędziego – Jacek Utrwalacz.

    Ku czemu zmierza Soplicowo? Soplicowo zmierza ku rozwiązaniu konfliktu sumień narodowych. Ku rozwiązaniu go przez erotyke.
    Tadeusz ma być spiknięty z Horeszkowną i płodzić z nią ku chwale Ojczyny Polaków, a przy okazji i Zamku, choć ruina, zawłaszczyć nie zawadzi. Zawsze będzie można opowiedzieć jak to tam Przodkowie się z sobą pasowali na rycerzy sprawy czy sprawek.
    Ile takich lub prawie takich zaręczyn i ślubów widzieliśmy w życiu? Niech każdy policzy. Ja wiele.
    Zaręczyny?
    Choćby u Państwa Wiłkomirskich. Polacy i katolicy, swoje wiedzą, a tu córka i do ZMP i do urodziwego Mieczysława Rakowskiego się garnie. Nie ważne co było najpierw ZMP czy chłopak. Ważnym jest ze wynikło z tego dla Młodych więcej dobrego niż złego, a dla „świata” prawie samo dobrze.

    Ale nie o tym chciałem. Ja chciałem o proroczym jak prognoza pogody Konradzie Wallenrodzie Adama Mickiewicza.
    W sumie bowiem, wyszło na to że za wyjątkiem zbrodniarzy Wallenrodami byli wszyscy bo każdy udaważł, wrogowi źle życzył i coś tam robił.
    Dlatego rzucam inicjatywą obywatelską.
    Czy nie można by na przyszły rok do 11 Listopada ustanowić Orderu Konrada Wallenroda w kilku klasach.
    A więc od dołu:
    Order Konrada Wallenroda Mimo Woli,
    Order Konrada Wallenroda z Freudem – dla podświadomych,
    Order Konrada Wallenroda Od Do z dewizą „Wiecie Różnie Bywało”,
    i wreszcie
    Order Konrada Wallenroda Rzeczywisty z Orłem Dwugłowym ( jedna głowa w koronie druga bez).
    Kto wie czy nie będzie to najwyżej ceniony Order RP i chyba prawie zawsze zasłużony, a żale i fochy na kombatantów się zakończą.

    . KOCHAJMY SIĘ.

  12. W.Kuczyński napisał(a):

    Edward,
    rewelacja. Jestem pełen zazdrości! O rany zaraz pęknę!

  13. W.Kuczyński napisał(a):

    Edwar,
    powiedzenia „a kury a kaczki” słyszałem jeszcze w pudle w roku 1968. Za co siedzisz? Za AK, czyli za byle co, za a kury a kaczki. Nie wiedziałem, że to powiedzenie chłopa polskiego, który chciał nienawidzić bolszewika, ale zachowac i kury i kaczki.

  14. Edwar D.Dana napisał(a):

    Sam to słyszałem od wtedy jeszcze nie tak starego sw.pamięci Pana Furmana który woził nas tradycyjnie na rodzinne letnisko z Kolei. Powiedzialo mu sie. Potem popatrzył na minie i mamę, i zarumieniony trochę albo z wstydu albo od ćwiartki zamruczał: No ale to bywali też i porządni ludzie.

  15. Edwar D.Dana napisał(a):

    Acha. Teraz widze. Sapieha wtedy jeszcze nie byl chyba (?)kardynalem.

  16. Edwar D.Dana napisał(a):

    No i oczywiscie tradycyjne.
    „Ku chwale Ojczyzny Panie Ministrze”

  17. Zdzisław_1 napisał(a):

    EDD.
    JA PAMIĘTAM WOJNĘ. Wtedy termin ak jednak nie byl A Kury .Powstał napewno długo pózniej jak to polak z wszystkiego potrafi sie smiac .Masz racje z jednym napewno przypadkowośc dostania sie do oddziału lesnego.Uciekało sie przed wywozka na roboty do niemiec przed lapanka i wieloma innymi sprawami.Znalem dwu braci który jeden trafil do AK a drugi młodszy pod koniec wojny do AL. ale wracając do kur i kaczek w moim rejonie cale wsie były pacyfikowane za współpracę z Partyzantką. Znaliśmy tez wręcz oddziały bandyckie które podszywały sie pod AK.Róznie w czasie wojny było.

    Jasnaanielko nie chodzi mi o naród,ale tak prosta rzecz pioro i kartka papieru i wyslanie telegramów z wiadomoscia ze powstało Państwo tu według mnie przejawiła sie wielkośc Piłsudskiego .

    A do rzeczywistości Pan Prezydent L.K. w swym dzisiejszym przemówieniu powiedział ” w tym sensie że patriotyzm rodzi się z miłości a nacjonalizm z nienawisci zaskakuje nas czasami ten Prezydent

  18. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie
    Swieta prawa.
    Tyle ze ja pisalem o czasach powojennych. O czasach kiedy CCCP
    wyparl Niemcow.

  19. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie
    Przemowienia pisze jakis „Rymkiewicz” tak ze zaskoczen nie ma.

  20. Zofia napisał(a):

    Zdzisławie
    a mnie pan prezydent wkurzył swoim przemowieniem, jak diabli.
    Najpierw przemianował plac w salę i powital w sali zgromadzonych a potem było już tylko gorzej.
    Pomyliły mu się kościelne eminencje choć poza katolikami byli hierarchowie innych wyznań, wszak Polska była ongiś, te 90 lat temu, krajem wielu kultur i wyznań.
    Nie godzi się w tak uroczystą rocznice pieprzyć głupot pt. w demokracji się kłócimy ale są granice tych kłótni i trzeba będzie do nich wrócić.
    Nie omieszkał publicznie poinformować świat, ze mu ta III RP, której uważa się „głową” w ogóle nie pasuje i jedynie co w niej pozytywnego, to to, ze jest wolna od hegemonii Rosji, a na koniec dał popis indolencji wobec spraw unijnych zajmując się ….polityka konkurencji. Najpierw stwierdził, że to jest zło i skrytykował, ze nie …solidarna, ja solidnie, a potem że owszem demokracje konkurują.
    takiego bełkotu z ust przedstawiciela najwyższej władzy w Polsce nie słyszałam.
    Ale najbardziej zdumiał m.in. Angelę Merkel, co widać było po jej minie – gdy stwierdził, ze Unia ma być Unią państw i narodów w pojęciu rzecz jasna Kaczyńskich.
    Oklaski dostał mizerne, Merkel nawet nie bardzo wiedziała czy w ogóle klaskać na takie dictum.
    Telewizja relacjonowała wręcz skandalicznie i totalnie nieprofesjonalnie.
    Rezyser tej relacji to chyba do tej pory kamerował parafialne imprezki.
    Wchodzą prezydenci i premierzy – a w TVP komentator pieprzy o barwach flagi czy inne historyczne duperele.
    Ani zdania kogo pokazują.
    Mało eleganckie podejście do gości tak wysoką rangą, którzy przyjechali do Polski świętować 90.lecie odzyskania niepodległości
    Kamery wyłącznie na prezydenta i jego kumpli czyli Juszczenkę i Saakaszwilego, oraz Merkel, prawa strona, gdzie premier, Kwaśniewski, Pawlak – jakieś dwa mignięcia przypadkowe.
    Innych gości nie pokazano.
    Defilada – po partacku prezentowana.
    Słowem – dno, od strony profesjonalnej.

  21. Zofia napisał(a):

    Aha,
    zapomniałam dodać, iż pan prezydent nie omieszkał poinformować, w swoim uroczystym wystąpieniu na sali pn. Plac Piłsudskiego – że w II RP było prawo pracy. I to jest osiągniecie 20-lecia międzywojennej Polski.

  22. Zofia napisał(a):

    Gdyby w kancelarii pana prezydenta choć przez moment chciano racjonalnie myśleć bal 90-lecia odbyłby się z soboty na niedzielę z pełnym garniturem znakomitych gości a nie dzisiaj.
    W Europie jest obchodzona dzisiaj 90. rocznica zakończenia pierwszej wojny światowej – w 1918 roku, o godzinie jedenastej, jedenastego dnia jedenastego miesiąca weszło w życie zawieszenie broni na frontach pierwszej wojny światowej.
    Dziewięćdziesiąt lat po zakończeniu pierwszej wojny światowej, epoka wojen pomiędzy krajami Unii Europejskiej należy do historii, powiedział Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Hans-Gert Pöttering, który jest dzisiaj w Verdun, aby złożyć hołd milionom tych, którzy stracili życie w okopach Wielkiej Wojny.
    O czymś takim nasz prezydent nie wspomniał ani słowem oddając się archiwizacji wszelkich polskich strajków, akcji, walko, powstań itp. wydarzeń spływających obficie krwią.
    Gdy unijna Europa cieszy się z wolności, braku wojen – nasz prezydent tęskni do zgrzytu broni i świstu kul.
    Dla przypomnienia:
    Pod Verdun, w walkach zginęło wówczas ćwierć miliona żołnierzy, a co najmniej milion zostało rannych.
    W samej I wojnie światowej:
    • Zginęło ponad 20 milionów żołnierzy i cywilów, kolejne 20 milionów odniosło rany
    • Powstałe w jej wyniku wewnętrzne i zewnętrzne konflikty doprowadziły pośrednio do II wojny światowej 1939-1945.
    • Unia Europejska została ustanowiona w celu zakończenia częstych i krwawych wojen między sąsiadami.
    Więc unijna Europa bardziej skierowana była dzisiaj ku Francji dzisiaj niż ku Warszawie.
    W Verdun będą również obecni: prezydent Francji, Nicolas Sarkozy i premier François Fillon, José Manuel Barroso, Wielki Książe Luksemburga, Henri, Quentin Bryce, Książe Walii i Księżna Kornwalii (Karol i Camilla), oraz Peter Müller, przewodniczący niemieckiego Bundesratu. No bo kanclerz Merkel była w Warszawie.

  23. Edwar D.Dana napisał(a):

    Warto wiedziec ze:

    Prawo pracy opierało się na przepisach wydanych w latach 1918-25. Przepisom tym nie podlegali pracownicy umysłowi zatrudnieni w urzędach i instytucjach państwowych. Inny charakter zatrudnienia (publicznoprawny).
    Źródłami prawa pracy były także umowy i układy zbiorowe pracy oraz regulaminy, ale musiały być zgodne z ustawami. Ochroną prawa pracy objęci byli pracownicy (zakaz zwalniania w czasie urlopu, choroby, ciąży), a szczególnie młodzi :zakaz pracy dzieci do 15 roku życia, 15-18 specjalne zasady, kobiety (ciąża), Stworzono pośrednictwo pracy. Prawo gwarantowalo 8 godzinny czas pracy i płatne urlopy wypoczynkowe. Do 1932 roku istniała pelna swoboda zrzeszeń , istniały związki zawodowe, które mogły być stronami w układach zbiorowych. Kontrolę nad przestrzeganiem przepisów sprawowały minister pracy i opieki społecznej, sądy pracy,inspekcja pracy.

  24. Zdzisław_1 napisał(a):

    Zofio
    ja tylko czym zaskoczył A zaskoczył ze mówił o nienawiści.On tak daleko od nienawisci ja myślałem,że mu te słowo jest zupełnie obce ,atu połączenie nacionalizn\m i nienawiśc oraz miłośc co tak przysłoniło ta miłość ,że nie potrafił zaprosić 1 Prezydenta wybranego w wolnych wyborach?
    W tym było moje zdziwienie co doreszty przemowienia to juz tak przyzwyczil ze naogól puszcz sie mimo uszów „normalne przemówienia” na subtelnosci nie zwraca sie uwagi ale sala uwazałem że przesłyszałem się ize to była gala ale widzę po twej wypowiedzi że jednak dobrze slyszlem.Ty patrzysz na wszyskto okiem zawodowca wić więcej widzisz braków i to dobrze bo zwracasz uwagę na to co prosty widz nie wezmie tego za błąd a w tym co mowisz to trzeba mowic o błedaxh wręcz kardynalnych. Dzięki i pozdrowienia

  25. Edwar D.Dana napisał(a):

    Prawo pracy bylo. Przestrzeganie tego prawa opisuja historycy.

  26. Zofia napisał(a):

    EDD,
    to fakt, ale to były przepisy znane już w Europie, zwłaszcza socjalistom. A Piłsudski ma właśnie takie a nie inne korzenie polityczne. To nie polski wymysł, ale wzorce gł. z Wielkiej Brytanii i Niemiec.
    Dla mnie najbardziej znakomitym osiągnięciem 20-lecia międzywojennego jest na pewno port w Gdyni i rozwój gospodarki morskiej.
    Tego w Polsce przedtem nie było.
    Powstała od zera polska flota handlowa, polski port morski, na ówczesne czasy bardzo nowoczesny.
    Powstało od zera polskie szkolnictwo morskie, uważane dzisiaj za jedno z najlepszych najlepszych. w świecie.
    Nowe miasto, jakim była Gdynia i jej port połączono ze Śląskiem magistralą kolejową i na jego bazie rozwijano polski handel zagraniczny, bazując na polskim węglem.
    Spójrz na daty:
    * 1921 – rozpoczęcie budowy portu i miasta
    * 1922 – s/s Gdynia, pierwszy pełnomorski statek z Gdynią jako portem macierzystym
    * 29.04. 1923, 2 – otwarcie tymczasowego portu wojennego i przystani dla rybaków
    * 13 .08.1923 – do portu zawinął pierwszy oceaniczny statek (francuski s/s Kentucky)
    A wszystko to efektem działań tylko jednego człowieka – Eugeniusza Kwiatkowskiego – ministra przemysłu i handlu a potem wicepremiera i ministra skarbu.
    I ja dzisiaj z ust prezydenta RP oczekiwałam przypomnienia takich ludzi. I się nie doczekałam.

  27. Zdzisław_1 napisał(a):

    Do poczytania

    http://www.polskatimes.pl.....,id,t.html

  28. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofio
    Socjalistom? Socjalisci to przed 1914 mogli co najwyzej ubiegac sie o takie prawo. Idzie o UCHWALONE prawo. Zreszta to Bismark zaczal z ustawodawstwem socjalnym. Moze Bismark byl socjalista? Rozne juz rzeczy czytywalem.
    Ale mniejsza o to. 8 godzinny dzien pracy jako prawo gwarantowane ustawowo to PL byl chyba jedenym z pierwszych krajow na swiecie. (w nawiasie podobnie jak prawo glosu dla kobiet).
    W sumie to nie takie wazna. Wazne jest by „czepiac” sie slusznie.
    Przemowienia L.K. jeszcze nie widzialem. Zobacze cos pewnie w Polonii wieczorem. Jesli macie link do mowy to dajcie.

  29. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zreszta niech mowi ´Nalecz

    http://kuczyn.com/2008/11.....ment-62484

  30. soulgarden napisał(a):

    Wczoraj leciał na TVP info piękny film o Piłsudskim. Pozostając pod jego wrażeniem jestem pod wrażeniem tekstu Kuczyńskiego. Wczoraj chciałem zapytać czy zakłuci pan pamięć rakowskiego jakimś 11 Listopadem (?) Ale nie popisał się pan. Wg mnie taka mikrokupka jest zbędna.
    Odzyskanie niepodległości było przejawem niezwykłej żywotności narodu polskiego, wielkiej siły wytrwania, która nie stępiła dumy i gotowości walki przez tak wiele pokoleń. Rola Piłsudskiego jest czymś nie mającym odpowiednika w historii Polski. Wszystkie czasy świetności polegające na zwiększaniu swego panowania mogły produkować sukcesy bezwzględnie o niebo większe, ale względnie mniejsze niż to czego pollski naród dokonał. Niewiele jest przykładów w historii świata by państwo podniosło się z niebytu po tylu latach niedoli, rozpaczy powstań. Jeszcze mniej, które zdobyłyby się pujść dumnie dalej, a wojna Polsko – Ruska była czymś co zjednało nam wielki szacunek w Europie. Niech przypomnę jak niepomiernie mniejszym wpływ zmiękczył francuską bitność. Nie chwalić i nie być dumnym, ale lekceważyć i deprecjonować „sanacją” może tylko przyszywany polski patriota panie Kuczyński! Szkoda, że imprezy jakie być powinny nie odbywają się jak powinny. Niech by nawet mieli się kłucić, i obelgami miało gdzieniegdzie zakończyć…

  31. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://wyborcza.pl/1,7649.....ratce.html

  32. Zofia napisał(a):

    EDD
    przemówienie w całości tutaj:
    http://fakty.interia.pl/r.....09100,2943
    Fragment o demokracji i kłótniach, polecam szczególnej uwadze:
    Praca dla tego celu odbywa się w warunkach demokracji. Demokracja to konkurencja, to dyskusja, to czasami kłótnia. Tak jest zawsze. To jest od demokracji nieodłączne, ale są granice sporu i są granice kłótni. Te granice w naszym kraju w ostatnich latach nie raz zostały przekroczone. Też nie dzisiaj o tym mówić, dzisiaj powinniśmy się cieszyć, bo to dla nas wyjątkowo radosny dzień, ale do tej sprawy, do sprawy reguł działania w warunkach demokracji trzeba będzie jeszcze wrócić.
    Sam powiedz, czy to jest odpowiedni tekst wygłoszony w odpowiednim czasie, odpowiednim miejscu do odpowiedniej publiczności?
    ***
    A propos Bismarcka, socjalistów i prawa pracy, to polecam wywiad, jaki prowadziłam w 1998 r. z dr hab. Edwardem Włodarczykiem nt szczecińskich śladów niemieckiej socjaldemokracji.
    I tak w 1863 powstał Powszechny Niemiecki Związek Robotników, w Szczecinie pierwsze organizacje związku pojawiły się w 1968 r. Do szczecińskiego Reichstagu do czasu I wojny światowej należeli dwaj socjaldemokraci.
    10 listopada 1918 r. w Szczecinie powstała Rada Delegatów Robotniczych i Żołnierskich . W Niemczech w tym czasie zaś powstały organizacje skrajnie lewicowe i narastały nastroje rewolucyjne. Nie ominęły one i Szczecina, choć w do zgromadzenia pruskiego trafili w 1919 roku umiarkowani socjaldemokraci. W 1919 r w Szczecinie mieliśmy dwukrotnie wydarzenia dramatyczne – były potężne strajki, ludzie wyszli na ulice, negocjacje się nie powiodły, byli zabici i ranni.
    W mieście było dosyć dużo bezrobotnych, którzy na ogół stanowili elektorat tutejszych komunistów. Scena polityczna od mnie więcej 1914 r do czasów hitlerowskich. Scena polityczna była stabilna w tym czasie – byli sini socjaldemokraci i grupa demokratycznego, ale konserwatywnego establishmentu sfer gospodarczych oraz komuniści.
    Historycy niemieccy jak i polscy, niedwuznacznie wskazywali i wskazują, ze Otto von Bismarck odegrał bardzo dużą role w rozwoju niemieckiej socjaldemokracji. Jego ustawy socjalne spowodowały wzmocnienie działalności związków zawodowych a związki socjaldemokratów były najsilniejsze. Potrafili zorganizować strajki pracowników okrętowych, czyli stoczniowców tak, ze unieruchamiano stocznie od Hamburga po Szczecin.
    Nie wiem czy wiesz, ale Bismarck poprzez działania prawne i administracyjne spowodował poprawę położenia robotników i innych kręgów pracowników najemnych. Wprowadził np. ujednolicone wynagrodzenie dla określonych grup zawodowych, ujednolicił czas pracy, zaczęto organizować robotnikom szkoły oświatowe.
    Związki zawodowe i niemiecka socjaldemokracja zainteresowały się tez działalnością kulturalną wśród robotników.
    Tyle o Bismarcku i skutkach jego reform.
    To wszystko dostał jako wiano socjalista Piłsudski.
    Musisz też pamiętać, ze niemiecka socjaldemokracja miała wówczas dwa nurty – jeden dąży do rewolucyjnych sposobów rozwiązywania spraw, włącznie z obaleniem władzy w państwie, drugi koncentrował się na ewolucyjnym, stopniowym poprawianiu egzystencji i warunków pracy robotników w ramach istniejącego porządku politycznego.

  33. soulgarden napisał(a):

    „Rosja w Polsce to symbol niższej cywilizacji, już nie Europa, ale Azja, w skrajnej postaci zaczynająca się nawet na Wiśle. (…) Widać wróg jest potrzebny zarówno Rosjanom, jak i Polakom. A może po prostu, kto się lubi, ten się czubi?”
    Nie ma autora – wstydził się? Pisał pod Adama i Polskę by każdy dostrzegł pogodność tekstu? Nie przesadzacie z tym dobrym sercem, pogodą ducha staruszków? Można i więcej napisać w ten deseń – aby było to jakąś częścią jakiejś analizy dla analizy.

  34. Edwar D.Dana napisał(a):

    Dzieki za Link. :D

    No widzisz czego ten Szczecin uniknal w 1920.

    Zofio jaki ma sens fragment „Nie wiem czy wiesz” kiedy wlasnie cie do niego czyli B. odeslalem.

    Odpowiedz interesujaca w przyczynkach o Szczecinie.

  35. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofio
    Idzie o cos innego. Nalezy reagowac na autentyczne lapsusy L.K.
    na bledy, na ponizanie „Majestatu”, ale ostroznie by samemu nie popasc w przesade ktora prowadzi do lapsusu, bledu.
    Po to tu jestesmy by sie tez „sojuszniczo” korygowac. Oczywiscie jest to sojusz „na etapie”. :D

  36. Edwar D.Dana napisał(a):

    Do poczytania.
    Mawar!!! Hop, hop!!!

  37. jasnaanielka napisał(a):

    Mawar podtrzymuje uchachanego, by się na amen nie zachachał :D
    Ja zupełnie świeża i nieświadoma, co się wydarzyło.
    Z tego, co czytam – czysty zysk.
    Teraz sobie nadrobię zaległości i pewnie się zdenerwuję…

  38. Zdzisław_1 napisał(a):

    JASNAANIELKO DZIŚ KULTURA, nie zdenerwujesz się

    A przy okazji czy możesz mi zdradzic co to jest? :D z nie tylko Twojego linku czesto to spotykam ale nie wiem do czego się odnosi. podam Ci z twojego wpisu:
    jasnaanielka Says:
    listopad 11th, 2008 at 6:52 pm

    Mawar podtrzymuje uchachanego, by się na amen nie zachachał :D

  39. jasnaanielka napisał(a):

    Zdzisławie! Wpisz w wyszukiwarkę hasło emotikon i wszystko będziesz wiedział. :D

  40. Zdzisław_1 napisał(a):

    Juz wiem co to jest :D

  41. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Z mowy Głowy.

    „Prawdziwą niepodległość zdobyliśmy w walce drugiej i trzeciej konspiracji.”

    „To „Solidarność” po stanie wojennym zmieniła się niejako w trzecie w naszej historii państwo podziemne”

    „Po roku 1989 zbudowaliśmy IIIRzeczpospolitą.”
    Бог Троицу люб’ить

  42. Stan napisał(a):

    Pan Minister

    Waldemar Kuczynski

    Mimo, ukrywania przez skromnośc daty Pańskich urodzin, ustaliłem z coraz częstszych nalotów „obcych” na nasz blog, że wydarzenie to wkrótce nastąpi.
    Pozwolę więc sobie życzyć Panu i najbliższej rodzinie dużo zdrowia i pomyślnośći.
    Pozwalam sobie przypomnieć, że w wyniku mojej propozycji została Panu wyznaczona przez uczestników blogu szczególna rola.
    Ekscelencjo,
    Kraj potrzebuje Pana!

  43. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Była to pierwsza analiza mowy Lecha Kaczyńskiego nadesłana mi przez Wujaszka Wanię z podziemia WSI.

  44. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Stan
    Walnąłeś się jak Prezydent tyle że odwrotnie.
    Gospodarz to postać eminentna więc:
    Eminencjo
    Prezydent zaczął tak:
    - Szanowni Goście, Panowie Prezydenci, Pani Kanclerz, Panie Marszałku, Panie Premierze, Pani Prezydent, Eminencjo, Księże Arcybiskupie – mam nadzieję za chwilę już Eminencjo, przepraszam.

  45. Stan napisał(a):

    EDD,

    dobrze, że Gospodarz tego nie wytknąl (co klasa to klasa). A ty, Poeto, mógłbyś się nie wyzłośliwiać, wszak naważniejsze są intencje płynące z serca.
    Mimo to, oprócz zdrowia Pana Ministra, przypijam także Twoje (ale gorszym trunkiem).

  46. soulgarden napisał(a):

    Czyżby mój sen był nadal pożądaną esencją tzw „badań pingowych”? Tym co przywraca zachwianą godność mych prześladówców? Samym może jeszcze przywołaniem dopodświadomościowej esencji niewyobrażalności jako tarczy działań? Prawda?

  47. W.Kuczyński napisał(a):

    Stan wypij zdrowie Eda tym samym trunkiem co moje. Zebyście zaś nie wpadli w konfuzję na tle tytułów proponuję uproszczenie – możecie mi mówić „Waldemarze”.

  48. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Stan
    Niech ci się woda w Zatoce zamieni w 25 – letni Talisker.
    Tylko trzeba pić szybko bo Wisła rozpuszcza.

    http://www.whiskycoast.co.uk/map/

  49. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Ja czekam na akuratny Dzień.

  50. Edwar.D.Dana napisał(a):

    A Panie pewnie w listopadową Marylę R. załzawionymi oczyma wpatrzone?
    Teatr to wielki.

  51. Stan napisał(a):

    Poeto (a podejdź Ty do płota),

    a zajrzałeś Ty do słownika Wyrazów Obcych Kopalińskiego?
    I co tam stoi napisane przy wyrazie „eminencja” i osoby jakiego stanu są tak tytułowane?
    Pamiętaj, że gdy będę przygotowywał listę nominacji (myślałem o Tobie jako szefe protokółu..), to mogę zapamiętać, że głos wspomiał Twój podeszły wiek.
    A jak się dobrze przyrzeć, to i ślady sklerozy może by się także znalazły.
    Hm.
    Póki co, piję, zgodnie ze wskazaniami Gospodarza, Twoje zdrowie szlachetniejszym trunkiem, i idę na spacer żebysię otrząsnąć z wrażenia.
    Brr.
    Do poczytania

    P.S.

    Do diabła z tym, niech to zostanie w murach Kancelarii.

  52. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Myślisz Stan że Gospodarzowi nie do twarzy w purpurze?

  53. soulgarden napisał(a):

    „Wyrazów Obcych Kopalińskiego”
    ,
    Właśnie zacząłem w WOKu smażyć szpinak. Ale oglądam koncert i to mnie bardziej zajmuje niż te okrzyki niespeszenia mężnych chłopów gotowych stanąć w cztery oczy.

  54. Zofia napisał(a):

    Kochani,
    jak Wielki bal w Operze?
    Dopiero co wróciłam z kina i kolacji i jestem niedoinformowana!!!

  55. Mawar napisał(a):

    W Operze opowiadano sobie dowcipy, polityczne.
    1. Jakie związki rodzinne ma Obama z Polską. – Jego dziadek zjadł polskiego misjonarza w Afryce.
    2. (niewybredny) Ile jąder ma Barack? Obama.

  56. W.Kuczyński napisał(a):

    Zofio,
    więc tak. Najlepszy punkt programu to piosenka  „ja miałem szczęście, że w tym momencie żyć mi przyszlo w kraju nad Wisłą”,  w świetnym wykonaniu Maryli Rodowicz.
    Reszta to patriotyczny kicz, seria dobrze znanych pioseneczek śpiewanych przy wódce i nawet milo sie ich słuchało. Moim zdaniem ten koncert, jak powiadam miły dla ucha, ale płyciutki, szabelkowo-ułanowy nie dorósł do pięt koncertowi z okazji nobla Wałęsy, a można bylo zrobić coś naprawdę dobrego, ale to nie to towarzystwo. To koncert pod gusta Kaczyńskich, martyrol i ułani.

  57. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Haft, Paw i Szczepanik.

    Dobranoc

  58. soulgarden napisał(a):

    Po ostatnim poście wykonano blokadę. Niemal zawsze odreagowuję bezpośrednio po kilku minutach deską w materac. Nie jestem w stanie tego powstrzymać gdyż wkodowano mi NLP tymi blokadami sumę negatywnych emocji i skojarzeń z wszystkich blokad i każda blokada dogęszcza. Jest to stosowane z przekonaniem prezentowanym badania. Nie ma aspektu, w którym nie byłoby to przestępstwem. Ostatecznym środkiem wzmocnienia i upokożenia samego w sobie. „Nie reagujesz na bodźce – to na sumę zareagujesz” – to przesłanie mowy uczynku toważyszy mi od miesięcy.
    Kiedyś ubekistan runie jak układanka z domina. To będzie zły czas reżyserów tej zabawy.

  59. andiboz napisał(a):

    Dzisiaj przed 19-tą w Super Stacji jeden z gości skrytykował LK, że nie jest prezydentem wszystkich Polaków, a raczej prezydentem swojego brata. Dodał, że prezydentem wszystkich Polaków był, a przynajmniej starał się być A. Kwaśniewski. Nastęnie odezwał się zwolennik obecnego prezydenta i zaatakował: ” a Kwaśniewski był pijany..”. Prowadząca program dodała: „choroba filipińska”. Można się załamać!

    Soulgarden (4:34 pm)
    „zakluci , rakowskiego, pujść..”. Radziłbym trochę więcej staranności i szacunku, jeśli nie do Gospodarza, to chciaż do języka polskiego.

  60. soulgarden napisał(a):

    Mój kot ma kołatania serca od dwuch tygodni. Nie mam pewności czy nie jest to wynikiem jakiejś utrwalonej zmiany w sercu od któregoś przestraszenia. Jeżeli coś by mu się stało z tego powodu niech stanie się to samo któremuś z kowboi z bezpiecznego zomo. Amen.

  61. Zofia napisał(a):

    Dziękuje za informacje Drogi Panie waldemarze
    zamiast balu w operze mamy prywatną prezydencką kolacyjkę z piosenkami biesiadnymi w pompatycznej oprawie i pustki na sali – oglądnęłam zdjęcia.
    No i Józia Oleksego, w roli gwiazdy polskiej polityki. On kocha się prezentować w tłumie. Prawie tak samo jak prezydent Kaczyński.
    Ładnie prezentowali się Kwaśniewscy (zdjęcia) ale mam drobne uwagi – naprawdę elegancka kobieta nie nosi czarnych rajstop do wieczorowej kreacji.
    Do czarnej sukienki nosi się bardzo eleganckie rajstopy lub pończochy (błyszczące czyli jedwab, lycra, itp.) ciemno-brązowe lub grafitowe z odcieniem brązu, które wyszczuplają nogi.
    Żadna szanująca się modelka na szanującym pokazie mody inaczej się nie ubierze.
    To niezmienny kanon wg kreatorów mody od czasów Coco Chanel.
    Czasem jakiś awangardzista z czymś na pokaz wyskoczy, ale generalnie nogi mają podkreślić urodę kreacji no i kogoś, kto te kreacje prezentuje.
    Pantofelki – czółenka powinny być nie tyle modne, co eleganckie, czyli z nieco zaokrąglonymi lub ściętymi noskami, a nie ze szpicem.
    Tyle uwag na temat – elegancji w świecie polityki.
    ***
    Dla mnie ciekawostką jest nieobecność przyjaciół pana prezydenta – chłopaczków z kwartetu gruzińskiego – Juszczenki i Saakaszwilego.
    Dali dyla, bo bali się iż ktoś ich podsłucha?
    Jutro draka na Ukrainie, wydało się bowiem, że w wojnie rosyjsko-gruzińskiej, po stronie Gruzji walczyli Ukraińcy, cześć z nich poległa, byli to tajniacy ze służb specjalnych. Ukraińscy eksperci wojskowi, którzy też tam byli ponoć odmówili udziału w tej wojence po stronie Saakaszwilego i wrócili grzecznie do domu.
    Jutro na Ukrainie konferencja prasowa parlamentarzystów z tej okazji.
    ***
    W sumie wyszło, że „operuje” biesiadnie PiS wsparte upadłymi gwiazdami lewicy i gośćmi z „łapanki”.
    Jaki pan, taki kram.

  62. Zofia napisał(a):

    EDD
    w pierwszym akapicie o socjaldemokratach w Szczecinie wkradła mi się literówka, ma być:
    ….I tak w 1863 powstał Powszechny Niemiecki Związek Robotników, w Szczecinie pierwsze organizacje związku pojawiły się w 1868 r. Do szczecińskiego Reichstagu do czasu I wojny światowej należeli dwaj socjaldemokraci.

  63. Mawar napisał(a):

    Spodobało mi się spostrzeżenie Soulgardena: „… jestem pod wrażeniem tekstu Kuczyńskiego. Wczoraj chciałem zapytać, czy zakłóci pan pamięć Rakowskiego jakimś 11 Listopada”. (?)
    :)
    Na akuratność Gospodarza w duchu etosu Ludzi Prawie Rozumnych (LPR) zawsze można liczyć, więc było wedle hierarchii. Najpierw z sympatią o Rakowskim potem z odrazą o sanacji: „I na koniec; nie mam nic przeciwko świętu 11 listopada, choć ten dzień jako symboliczną datę odzyskania niepodległości w 1918 roku ustanowili sanacyjni pułkownicy … ” – pisze W. Kuczyński.
    -
    A więc Gospodarz „nic do święta nie ma”, ale je w praktyce odrzuca z powodu owych pułkowników. Patriotami są nie pułkownicy (Prystor, Skwarczyński, Miedziński, Beck, Świtalski etc.) tylko „generałowie” (Kiszczak, Jaruzelski, Buła i legion innych). A jeśli już pułkownk to chyba tylko płk Lesiak, jako naturalna konsekwencja „okrągłego stołu”.
    -

  64. Zofia napisał(a):

    A teraz wrócę do MFR.
    Tak Mieczyslłw Rakowski podpisywał listy do mnie. Segreguje listy od niego, fragment jednego, pisanego w Konstancinie 6 lipca 1992r zacytyje, bo proroczy.
    (…)
    Generał (mowa o Wojciechu Jaruzelskim – przyp. mój), podobnie jak ja i wiele innych osób, należy już do zamkniętego rozdziału najnowszej historii naszego nieszczęśliwego kraju. W rozsądnych posunięciach Wałęsy nie nie należy dostrzegać zwycięstwa (lub tylko objawów) racjonalnego myślenia. Wałęsa zmienia swoje poglądy w zależności od sytuacji, jaka tworzą jego przeciwnicy. A w ogóle to Polskę czekają jeszcze bardziej niebezpieczne chwile, niż te, które przeżywamy.(…)
    Czyżby przeczuwał dojście do władzy radykalnego skrzydła „S”, jakim są bracia Kaczyńscy?
    Rakowski był wtedy w rekonwalescencji po bardzo ciężkiej chorobie.
    Tak mi napisał w tym liście:
    (….) Bardzo serdecznie dziękuje za listy, w których znajduję nie tylko szczerą troskę o mnie, lecz również myśli podobne do moich lub całkowicie nakładające się na moje oceny sytuacji politycznej i gospodarczej kraju. Ja patrzę się na to, co się dzieje z wielkim dystansem. Sprawiło to choroba.
    Kiedy 14 maja przebudziłem się po 4 (o pół) tygodniach nieprzytomności, to dość szybko ułożyłem sobie piramidę ważności spraw.
    Jeśli przyjąć wierzchołek piramidy za najważniejszy, to umieszczam na nim dbałość o zdrowie i możliwie największą, maksymalną sprawność fizyczna i umysłową. Na niższych pietrach umieszczam wszystko, co dotyczy polityki.
    Nie pasjonuje się tym, co dzieje się na scenie politycznej, ponieważ zakładam, ze postacie występujące na niej są przejściowe. Jeśli kiedykolwiek historia o nich wspomni, to tylko w odsyłaczach.(…)

  65. Mawar napisał(a):

    Stan
    -
    „Chciałem zrobić przyjemność piszącym na tym blogu publicystom o ostrym prawicowym przechyle stwierdzeniem, że święto 11 listopada ma dla mnie mniejsze znaczenie, bo jest ono zdominowane przez żywioł lewicowy (patrz wywiad Nałęcza)”.
    -
    Mówisz o „żywiole lewicowym” z jak ostrym przechyłem? Bo taka KPP była przeciw niepodległości Polski, a co do przedwojennego PPS-u to ja go darzę sympatią.

  66. Mawar napisał(a):

    Gospodarz: „To koncert pod gusta Kaczyńskich, martyrol i ułani”.
    -
    Ułani, no tak, kaczyzm to niepostępowa wrednota, a gdzie konnica Marszałka Budionnego ja się pytam?
    .
    „my z Budionnym chodili,
    morie wodki wypili,
    oto był osiemnadsatyj god”
    :)

  67. jasnaanielka napisał(a):

    Akademię ku czci oglądałam tylko przez chwilę, bo nie wytrzymałam.
    Zresztą nie spodziewałam się niczego innego, po wczorajszych zapowiedziach, jednak chciałam zobaczyć te wierzby płaczące i wąską ścieżynę, co wije się wstęgą między pólkami jęczmienia i żyta… Zobaczyłam Marylę z urwanym rękawem i wyłączyłam wizję i fonię. Odnośne fragmenty „Balu w Operze” zamieściłam już wczoraj i nadal uważam, że jako relacja są jak najbardziej na czasie.
    Szkoda gadać. To nie była impreza na moje siły.
    Dobranoc!

  68. uchachany napisał(a):

    Andrzej
    „Kolejny strzał w stopę Kaczyńskiego…”
    .
    Zgadzam się – niezaproszenie Wałęsy to błąd.
    Mimo dawnej bolkowatości i obecnego palikotowania – dla świata jest symbolem polskich przemian i Solidarności.
    To chichot historii, ale historia czasem chichocze…
    .
    Tym bardziej że jego kariera – od prostego robotnika do przywódcy najbardziej spektakularnego ruchu społecznego po II WŚ i później prezydenta – jest w iście hollywoodzkim stylu, wielce przemawiającym do masowej publiki na całym świecie :).
    .
    A w polityce hipokryzja i umiejętność schowania własnych uraz jest potrzebna. Czego zazwyczaj Kaczyńscy nie potrafią.
    .
    Co prawda Wałęsa zapowiadał, że i tak nie pójdzie, „bo to nie dla niego”, ale z drugiej strony też i żartował, (z właściwym sobie wdziękiem tak cenionym przez swych fanów), że na zatańczenie z panią Kaczyńską „już jest nagrzany”:
    http://fakty.interia.pl/fakty_dnia/news/walesa-z-kaczynska-zatanczyc-juz-jestem-nagrzany,1175791?source=rss
    .

    Oczywiście wersja teraz obowiazująca jest już inna: że szkoda, że go nie zaproszono, bo miał ochotę pobalować i zatańczyć z panią Kaczyńską :)
    http://wiadomosci.gazeta......ynska.html

  69. soulgarden napisał(a):

    Widziałem panią S w Pulsie. Wg niej wulgarność powinna być po coś, a czasem dodawała nawet, że po coś ważnego. Gdy człowiek chce coś tym powiedzieć, ale nie dla epatowania. To dość szeroka definicja wartej siebie wulgarności. Okazuje się, a humanistka nie zauważa metasensu swych słów, że wystarczy mieć poczucie ważności, a już na pewno bardzoważności – by to było akceptowalne i pożądne. Wystarczy niezobiektywizowana żadnym określnikiem intencja możliwości pełnego wyrażenia i oddania czegoś ważnego. Niesiołowski chciał zagrodzić dostęp do TV Dodzie i Wojewódzkiemu, Szczepkowska odpowiedziała pośrednio powyższym. Otóż w przypadku KW to to po coś jest gorsze. Gdyby jego wulgarność była do samego epatowania to nie byłby niebezpiecznym zjawiskiem kulturowym. Niebezpieczna jest kultura igrzysk. Ale zapotrzebowanie na Wojewódzkiego nie wynika tylko z oglądalności. Jest produktem pożądanym przez postkomunizm dla odwracania intelektu i emocji społeczeństwa od zagadnień na które nie ma już w natłoku miejsca. Skandal i jego mrówki.
    Familiarne scwelenia po coś. Miękka normalizacja od zakrystii i zjawiska pokrewne. To rzeczywistość. I za tą myśl stosowaną musisz mawarze odpowiedzieć obok asystentury.

    Koncert był odwałkowany przez w większości źle dobranych do piosenek wykonawców nie zaangażowanych wewnętrznie. Ale to też trochę na tle wysokiej poprzeczki jaką zawiesił Juzefowicz. Mała ilość gości na wydarzeniu niemasowym nie jest recenzją dla pomysłu, ale u Ewy Milewicz to musiało się genialnie pomieszać. Szkoda, że nie powstał klimat na mocniejsze uczczenie okrągłej 90 rocznicy odzyskania niepodległości. Która potem została bardzo ograniczona. Ale odzyskanie suwerenności nie byłoby możliwe, przynajmniej w swoim wymiarze, gdyby nie odzyskanie niepodległości. Nadal jesteśmy państwem niesuwerennym.

  70. jasnaanielka napisał(a):

    http://bi.gazeta.pl/im/1/.....04581X.jpg

  71. soulgarden napisał(a):

    Należy powiedzieć więcej – to, że było mniej osób niż dobrze by było gdyby było nie podsumowuje Lecha Kaczyńskiego, ale Ciebie Ewo Milewicz. Pomysł ważny i z trochę zbyt małym programem. W Twoim myśleniu jest sugestia by nie wygłupiać się imprezami. Narodowe święta ponad podziałami to dla Ciebie jakiś integryzm. Powinna być w Polsce taka kultura polityczna by Michnik się nawet wstydził, że nie przybywa na ceremonię przykładu społecznego. I skrawek takiej Polski jest sukcesem Lecha Kaczyńskiego, a nie porażką mała ilość identyfikujących się z taką rolą ludzi publicznych wobec jakiegoś wydarzenia mogącego nadawać w przeżyciu wagę obserwującemu społeczeństwu.
    Natomiast pani S niech sobie wyobrazi, że nie jest tak, że wulgarność jest potrzebna czasem gdy choćby to jest ważne. Ale proszę pani tylko gdy jest bardzo, krytycznie ważne. Dlatego, że wulgarność to nie forma językowa (choć 99 % użytku pewnych form językowych to jest wulgarność). Wulgarność to stosunek do drugiego człowieka. Elegancja wg pani może być oszustwem i tylko to stawia wulgarność wg pani jako lepszą. Tu nie ma przeciwieństw. Oszustwo zawsze jest wulgarnym stosunkiem do drugiego człowieka, zawsze z oszustwa ono wyziera. Jest pośrednią wulgarnością. Gdyż to określenie dla zewnętrznych znamion braku szacunku, pogardy, instrumentalizmu. Mimo zespawania wulgarne słowa są zwykle wulgarne bo nie jest ich w stanie przeważyć coś innego. Wulgarność wobec przedmiotów zdarza się występować przy szacunku wobec ludzi. Bywa tak i na budowach gdzie ludzie samych siebie traktują wulgarnie czasem więcej niż kolegów. W innych sytuacjach najczęściej ta odwrotna proporcjonalność przedmiotowo wulgarnego języka jest znacznie żadsza. Choć zawsze wulgarne słowo wobec człowieka jest mniejszą wulgarnością i czymś bez porównania godniejszym niż opakowanie tego słowa zachowaniem. Morderstwo i zabawa człowiekiem i jego godnością są najwulgarniejsze jak może być cokolwiek.

  72. Mono napisał(a):

    Wasz Blizna szaleje u Matki Kurki na nickach Lustro i Saqaro:
    -
    http://kontrowersje.net/node/784
    http://kontrowersje.net/node/793
    -
    A tu fragmenty niektórych innych blogerów w temacie „Lustro”:
    - Niektórzy w Lustrze widzą Kurkę, inni posła Piętaka, jeszcze inni czekają aż Kurka stłucze Lustro dzióbkiem i rozdrapie pazurami.
    - Wystarczył jeden dzień i Lustereczko jest gwiazdą portalu.
    - Lustereczko pisze zbyt inteligentnie, by ktokolwiek uwierzył, że…
    - @Lusterko :) Nie sądzę aby ktoś chciał podważać walory Twojego intelektu
    - O Matko i Kurko ! Nie pragnę naruszać twojej cennej anonimowości – ale powiedz nam, maluczkim, czy aby na pewno nie wystawiłeś tu tego Lustra w ramach zabawy w Jekylla/Hyde’a ? Ostatnio narzekałeś na monotonię …

  73. soulgarden napisał(a):

    p-dź /

  74. soulgarden napisał(a):

    Zofjo ma-imum pre-ium

  75. soulgarden napisał(a):

    * * *
    „bum” . ?

  76. Andrzej napisał(a):

    Głos Komisji Europejskiej w sprawie gazu.
    http://www.dziennik.pl/sw....._gazu.html

  77. Edwar D.Dana napisał(a):

    Andrzeju
    Jestem goracym zwolennikiem uczestnictwa Turcji w UE.
    Problem gazowy to jeszcze jeden powod.

  78. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    przecież pisałam, że dla Polski jest najważniejsze połączyć się gazociągami z siecią europejska. Tylko dobra integracja, gwarantuje nam bezpieczeństwo energetyczne w przypadku dostaw gazu.
    KR nie stwierdziła niczego nowego. Poza tym wie o tym od dawna i UE i Polska, tyle, że Polska nic nie robi w tym kierunku, albo malutko o wiele za malutko. gazociąg Szczecin-Bernau dawno powinien być wybudowany.
    Ale dopóki u nas energetyka jest tratowana politycznie a nie ekonomicznie – to jest tak, jak jest.

  79. Zofia napisał(a):

    Jasna Anielko,
    obejrzałam dekoracje sceny (na zdjęciach, których w mediach pełno) owego balu w Operze i mnie nieco zatkało.
    Scenograf wierzby sprowadził w skrócie graficznym do kształtu zębów z reklamówki gumy Orbit bez cukru i czekałam tylko kiedy jakaś szczotka do zębów jakieś super marki wymiecie przemawiającego prezydenta.
    Naćpane na tej scenie, że żeby bolą.
    A przecież mamy doskonałych w Polsce scenografów, z wielkim wyczuciem smaku, pełno ich w studiach telewizyjnych, teatrach, operach…
    Wystarczyło poszukać.
    Lubię Malickiego przy fortepianie, chociaż bardzo sprawny, ale to artysta raczej kabaretowy, od interpretacji lekkiej łatwej i przyjemnej a nie do działań w operze na takiej gali.
    Tam powinni być jednak filharmonicy, repertuar nieco poważniejszy, dobrze skomponowany.
    Nie można było zatrudnić w roli reżysera np. Józefowicza, jeśli już miał być repertuar lżejszy?
    mamy 90.lecie, jubileusz ważny i nie stać nas, by od strony artystycznej pokazać to co u nas profesjonalne, gdy zapraszamy europejskich VIP-ów?
    No i te pustki na sali zbyt widoczne…

  80. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zofio
    Niepokoj KE jest niepokojem politycznym. KE europejska traktuje zagadnienie POLITYCZNIE.

  81. Edwar D.Dana napisał(a):

    Próba werbunku ukierunkowego na nick Dark Side.

    Wujaszek Wania w ramach służby kurierskiej był niedawno w Moskwie. Nudząc się wieczorem poszedł do kina. Obejrzał ostani przebój Rosyjskiej kinematografii, film ”Admirał”.
    Podobno Rosjanie wala na niego jak kiedyś za Chruszczowa po kapelusze panama.

    Wujaszek pisze mi ze:

    Admirał” to melodramat. Opowieść o admirale Kołczaku. Jak relacjonuje Wujaszek Wania po projekcji oczy widzów wydzielają łzy, a pierwsze komentarze wypowiadają widzowie z chrypka wzruszenia.
    Wujaszek Wania nie ocenia wysoko walorów artystycznych filmu. Poprawna produkcja . Ma on jednak dla Rosjan walory sentymentalne. Dodaje treści nowemu Rosyjskiemu patriotyzmowi.
    Obok żywego mitu Czapajewa kreuje trzymając się prawie w ramach historycznej prawdy mit Kolczaka Przywraca Rosyjskiej masowej świadomości Великий Сибирский Ледяной поход.

    Sam Kolczak jest pokazany w konwencji Putina. Aktor naśladuje mimikę i gesty przywódcy nie nachalnie ale czytelnie.
    Twórcy filmu zrezygnowali z mitycznej wersji rozstrzelania Admirała wedle której to on osobiście wydawał komendy plutonowi egzekucyjnemu. Scena „grzebania” Kołczaka jest za to pomyślana fikusnie. Jak? Wujaszek Wami pisze bym nie zdradzal. Wujaszek chce Was filmem zainteresować bo to dodatek do wiedzy o Rosji wspołczesnej.

    Wujaszek co prawda pisze ze film prawie siedzi w ramach historycznych nie mniej Korpus Czechosłowacki zaprezentowany jest dość jednostronnie. To oni wydają Kolczaka czerwonym (Francuski Dowódca). Jest to prawda. Warto też dodać ze przy okazji dzieła się z czerwonymi zdobytym złotem Banku Rosji. Ale…
    Prawda była taka ze to Korpus Cz. stanowił główną siłę tamtej Białej Armii. Rosyjskie oddziały wiele warte nie były za chwalebnym wyjątkiem Korpusu Oficerskiego dowodzonego przez gen. Kapela, czyli oddziałów składających się wyłącznie (w założeniu) z oficerów odznaczonych Krzyżem Sw. Jerzego.
    Właśnie postacie gen. Kapela i gen.Wojciechowskiego bohaterów Lodowego Marszu film przywraca Rosyjskiej pamięci.
    Zainteresowani tymi postaciami czytelnicy Blogu mogą sięgnąć do materiałów dostępnych w internecie. Wojciechowski jest interesujący bo ten rosyjski generał wyemigrował do Czechoslowacji. Tam służył w tamtejszej armii. Zwolniony za chęć stawiania oporu Hitlerowi. W czasie I wojny bohater Czeskiego oporu. Wykończony po wojnie przez sowietów w obozie koncentracyjnym.

    W związku z filmem Wujaszek Wania podejmuje za moim pośrednictwem próbę werbunku Dark Side.

    Czy byłabyś skłonna Park obejrzeć film w Moskwie i porozmawiać o nim z Rosjanami. Potem napisać coś o tym. Raporty podpisuj „Katiusza”. Wujaszek Wania pozdrawia. Ja takze.

    PS.
    Do Zofii.
    Przy okazji Kołczaka pragnę dodać ze w ramach jego armii działały oddziały dowodzone przez Waleriana Czumę. Odziały te dysponowały statkami patrolującymi Ob. Obok „Floty Prypeci” uważane są za pierwociny Polskiej Floty Wojennej. Wiesz coś więcej o tym? To ciekawe ta srodladowosc genezy. Zreszta zrozumiala.

    Pawel Lubonski
    Popraw jak cos nałgałem.

  82. Edwar D.Dana napisał(a):

    Kappel chyba przez dwa p

  83. Andrzej napisał(a):

    Zofio,
    nie negowałem i nie neguję potrzeby połączenia Polski z siecią gazociągów w Europie.
    W artykule najważniejszy jest dla mnie fakt uświadomienia sobie przez KE niebezpieczeństwa zbytniego uzależnienia się Europy od Rosji w zakresie dostaw gazu. Resztę napisał Edwar.

  84. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio – gala była na poziomie akademii na cześć we wczesno – socjalistycznej szkole średniej. Chłopcy, co dodatkowo uczęszczają na lekcje fortepianu coś tam zagrali, dziewczynki i chłopcy, co mają słuch coś zaśpiewali, dygnęli i zeszli ze sceny. Tylko że to było tym razem za duże pieniądze z państwowej kasy. Na takie imprezy pan prezydent wymusił z budżetu sporą sumę pieniędzy ponad to, co dostał w bieżącym roku. Mnie nie dziwi, że on tych pieniędzy żądał. Mnie oburza, że te pieniądze dostał! Za rok 20 rocznica zwycięskich wyborów. Co nam wtedy pan prezydent zafunduje za nasze pieniądze? Przecież każdy z tej gawiedzi dostał spore pieniądze za te skandaliczne występy i jeszcze miał pewnie obowiązek wesprzeć własnym apetytem bankiet po gali. Zdrowie nasze w gardło wasze!!!
    Za nasze pieniądze. ;(

  85. jasnaanielka napisał(a):

    Jeśli komuś wyda się dziwne, że piszę tu o poziomie występów, choć wcześniej pisałam, że ich nie oglądałam, to spieszę poinformować, że dzień wcześniej wysłuchałam odnośnych piosenek w wykonaniu tychże wybitnych artystów podczas „promocji” płyty Nasza Niepodległa, wiem więc o czym mówię. Poruta, żenada, popelina, chała, dno, ufff!
    Zaznaczam jeszcze, że ja nie mówię o piosenkach, które są mi znane i lubiane od dzieciństwa. Chodzi mi o interpretacje i aranżacje.

  86. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ja bym wolal „Zdrowie Wasze w gardlo Nasze”. Czyz nie?

  87. jasnaanielka napisał(a):

    EDD – To wól! Wolności marzeń jeszcze nie ograniczono i całe szczęście.

  88. jasnaanielka napisał(a):

    Ktoś taki, co karmił innych zapachem jedzenia już się w literaturze pojawił i to dość dawno. Tylko powinien otrzymać zapłatę w formie brzęczenia pieniędzy w kabzie. ;)
    Tak byłoby sprawiedliwie.

  89. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Ja „se” tylko pomyslal ze to Prezydent pil NASZE zdrowie w SWOJE gardlo. No coz…..

  90. Zofia napisał(a):

    Wiesz Jasna,
    mnie nieco rozbawiły te smokingi (wg dziennikarzy z ONET, to były…garnitury z lampasami) i te wieczorowe kreacje pań pod ….Szczepanika i Rodowicz.
    To wszystko w sumie takie parweniuszowskie, że człek sam już nie wie czy płakać czy śmiać się.
    Jedno tylko w tym pozytywne – nasz prezydent w smokingu prezentuje się przyzwoicie a sam smoking był dobrze skrojony, pewnie mu Kwaśniewski podrzucił swego krawca.
    Pani prezydentowa miała też dobrze uszytą kreację, choć wolałabym ją w bardziej eleganckiej czerni.
    Ale to już mój prywatny gust.
    W tych granatach także dobrze wyglądała.

  91. Edwar D.Dana napisał(a):

    Link z Innego Swiata a jednak….

    http://www.youtube.com/wa.....re=related

  92. jasnaanielka napisał(a):

    Zofio – do kreacji pani prezydentowej nie mam krytycznych uwag. Była bardzo ładna i pani prezydentowa wyglądała elegancko.
    Co do czerni… ja tego koloru u pań po czterdziestce po prostu nie lubię. To jest kolor dla młodych kobiet ze zdrową cerą. Starsze wyglądają wg mnie jak żałobne wdowy. Ja nosiłam taką żałobę przez rok, po śmierci mamy. Czułam taką potrzebę. Kiedy jednak ten okres upłynął, pozbyłam się całej tej garderoby i niczego czarnego nie mam w szafie. Na wieczór lubię granatowy.

  93. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://www.dziennik.pl/po.....lupek.html

    Nie rozumiem co zlego jest w wiejskiej potancowce i w „wiejskim glupku”.

    Bywalem i rozmawialem. Bywalem i rozmawialem na Wiejskiej.
    Sympatyczniej wydalo mi sie na wiejskiej potancowce i ciekawiej z Glupkiem.

  94. W.Kuczyński napisał(a):

    Ja bym tak bardzo nie wydziwiał nad tą galą. Tego się nawet przyjemnie słuchało, choć było bez pomyślunku i o wiele gorsze od koncertu dla Wałęsy. Oczywiście Kaczyński zrobił to, bo on na pewno akceptował koncepcję, tak jak robi całą swoja prezydenturę, ale uważam, że Tusk i Komorowski powinni jednak sie na tę gale pofatygować, choćby ich wykręcało, bo byli tam szefowie rządów państw, ktorych nie ma powodu obrażać nieobecnością. Niepotrzebna małostkowość.

  95. uchachany napisał(a):

    Panie Ministrze,
    a niby dlaczego nie wydziwiać nad tą galą?
    Przecież to też jakaś okazja do dowalenia PiSowi i prezydentowi, tym bardziej że jest za co (niezaproszenie Wałęsy) :)

  96. Edwar D.Dana napisał(a):

    Czyzby posel A.Gorski wychowal sie na „bledach”.
    Przypominam ze to absolwent ATK.

    http://www.dziennik.pl/wy.....lotke.html

  97. głos zwykły napisał(a):

    Dla mnie uczuciowe dni cudu niepodległości to; początek Okrągłego Stołu, jego zakończenie, 4 czerwiec 1989 roku i powołanie rządu Tadeusza Mazowieckiego.
    _____________
    Myślę, że nie był to „cud”, lecz efekt bardzo dobrej strategii walki z komunizmem, opracowanej i realizowanej głównie dzięki poparciu USA, i wynik mozolnego wykuwania miejsca w PRL dla różnych form opozycji, na początku głównie za pośrednictwem adresów wiernopoddańczych (pisze o tym J. Mackiewicz). Dla mnie to jest trochę przykre, że wymogiem rozsądku politycznego było staranie się o uznanie opozycji przez cały czas PRL-u za element systemu politycznego zbudowanego po to, aby realizować imperialne cele Rosji. W związku z powyższym na końcu w 89. okazało się, że opozycja Polska zdradziła sojusznika w ciężkiej godzinie dla naszego bratniego narodu. Tak więc faktyucznie z punktu widzenia Rosji, ten cud osiągnięto poprzez zdradzieckie knucie. Nie wiem co na to Zofia ;) Ale wiem co nam obiecywał już wieokrotnie Putin i inni Rosyjscy oficiela…

  98. uchachany napisał(a):

    Podrzucam następny temat:
    Na gali prezydent Kaczyński oskarżył Sikorskiego ze jest ruskim szpionem i nosi nadajnik na szyi!
    http://www.tvn24.pl/-1,15.....omosc.html
    .
    I teraz klasycznie: „miedzynarodowy skandal, dowód paranoi/alkoholizmu (co kto woli) prezydenta, kiedy Trybunał Stanu, kiedy impeachment…)
    DO DZIEŁA!

  99. głos zwykły napisał(a):

    Obawiam się, że Marszałek J. Piłsudski też nie czułby sympatii to obecnej Polski. Nie wiem, czy nie nazwałbym jej metaforycznie „Wielki społeczno-ekonomiczny kurwi dołek żyjący z wielkich kapitałów z Zachodu”. :D

  100. Edwar D.Dana napisał(a):

    Szczwacz uchachany powinien być bystrzejszy od wyżła. Postaraj się spełnić ten warunek wtedy sam z przyjemnością poczytam.

  101. dark side napisał(a):

    Wybaczcie Moi Drodzy nieregularny charakter moich wpisow, ktory wynika zarowno z braku czasu jak i z ciaglych problemow technicznych jakie najwyrazniej nekaja tu dostawcow internetu. sygnal kablowki, a co za tym idzie netu , skypa i innych srodkow komunikacji ze swiatem pojawia sie i znika i nikt nie zna dnia ani godziny, kiedy bedzie mozna cos wyslac :) Troche frustrujace, ale nie az tak bardzo jak notoryczne wylaczanie pradu i wody w krajach afrykanskich. zachowam stoicki spokoj dopoki nie zaczna losowa wylaczac ogrzewania :)
    Stanie,
    bardzo sie ciesze, ze moj pobyt na wschodzie jeszcze dla kogos jest inspirujacy. dla mnie to nowa planeta, poza tym kultura i mentalnosc jest mi bardzo bliska. Twoich delklaracj zamieszczonych pod poprzednim wpisem nie wzielam do siebie :) Nie mam z pewnoscia licencji na nieomylnosc, choc nie jest bardzo latwo mnie przekonac do swoich racji. jednak warto probowac.Zawsze to lepsze niz sie nabzdyczyc i trzasnac komus drzwiami przed nosem :)
    pozdrawiam,
    Panie Waldemarze,
    co do Pana pytania dotyczacego tego kto mial rzadzic po 45 roku odpowiedz jest prosta- pewnie ci, ktorzy rzadzili. Zgadzam sie, ze w zaistnialej sytuacji nie bylo to najgorsze co moglo nas spotkac. Jednak wedlug mnie w schylkowej fazie komunizmu nie bylo juz na stanowiskach kierowniczych partii ludzi prawdziwie ideowych. Raczej cyniczni karierowicze. Pan sam, zeby daleko nie szukac, zlozyl legitymacje partyjna i zwiazal sie z opozycja. Dlaczego zamiast kariery w partii, ktora wiazalaby sie dla Pana z szeregiem przywilejow, spokojnym bytem Pana Rodziny i wyskoka pozycja spoleczna wybral Pan los opozycjonisty? Prosze wybaczyc ale postawa takich ludzi jak Pan rowniez zaniza moja ocene Generala jako czlowieka i jako przywodcy.
    Jeszcze jedno- cala dyskusja zaczela si od tego, ze wyrazano tu niezrozumienie dla rosjan, ktorzy czcza dzis swoich komunistycznych bohaterow narodowych. Ja chcialam zwrocic uwage na fakt, ze i u nas komunistyczni przywodcy ciesza sie dzis duza estyma. Skala zbrodni byla rozna, niemniej nalezy pamietac, ze sowieci sluzyli jednak interesom wlasnego panstwa, jakkolwiek pokretnie ich nie pojmowac i budowali wielkosc wlasnego narodu- co do dzisiaj jest wysoko cenione, podczas gdy nasi realizowali polityke sowietow.
    .
    Edwarze, Narciarzu
    zgadzam sie, ze slowo zdrajca moze byc zbyt mocne i przez to odczytywane jako skrot myslowy . Przedstawie moj poglad bardziej obrazowo: Gdybysmy narysowali sobie odcinek o dl. 1 m i na jednym jego koncu umiescili slowo”zdrajca” a na drugim „bohater” i jako wyznaczniki obu kierunkow ustawili z jednej strony wielkich przywodcow walczacych o prawa czlowieka : jak Mahatma Ghandi, Martin LuterKing, nasz papiez, a z drugiej strony umiescili przywodcow, ktorzy dla wladzy niewolili i mordowali cale nacje, to na tak skonstruowanej skali General znalazby sie znacznie blizej slowa Zdrajca. skala jest uproszczona, ale dla moich potrzeb wystarczajaca, historyk powinien dodac tu drugi, trzeci i czwarty wymiar.
    .
    kochany glosie,
    zdrada wobec nurtu narodowego w socjalizmie nie byla do konca tym co mialam na mysli piszac o Generale, niemniej dziekuje za zwrocenie mojej uwagi rowniez na ten aspekt sprawy, jak rowniez na naciski propagandowe zmuszajace do zaciesniania szeregow i jednoczenia frontu. Jeszcze jedna sprawa- dzis widze, ze moj wyskok z Generalem mogl byc nieco zbyt obcesowy :) doczekales sie przeprosin. Mozesz juz smialo odwolac te szydercze wierszydla o uporze i przekorze kobiet, albowiem ta opinia nie dosc, ze bezpodstawna to w dodatku jest krzywdzaca dla calego kobiecego plemienia :) Przy okazji wielki dzieki za przypomnienie wiersza Galczynskiego. zapomnialam juz jaka to piekna poezja.

  102. W.Kuczyński napisał(a):

    głos,
    nie sądzę, żeby to powiedzenie pasowało do III Rzeczpospolitej. Natomiast dość dobrze pasuje do sanacji z korektą „bez wielkich kapitałów z Zachodu” i może z dodaniem tego i owego. Nie wyszedł marszałkowi jego twór tak dobrze jak nam nasz.

  103. Edwar D.Dana napisał(a):

    dark
    Przypominam propozycje Wujaszka Wani.
    Bylas juz na Admirale?

  104. W.Kuczyński napisał(a):

    Dark side,
    jak na jakiś gatunek przychodzi cięzki czas to jego przetrwanie zależy od różnorodności. Te róznorodności mogą się nawet w tych cięzkich czasach dziobać i wierzyć, że należą do zupełnie innych gatunków, ale w sumie wszystkie jakoś dopomagaja gatunkowi przetrwać. I ważne, żeby w pewnym momencie sobie to uświadomiły i także to, że już nie ma powodu się dziobać, bo wynormalniało.
    Ja apeluję o takie uświadomienie i zaprzestanie dziobania. Generał Jaruzelski nie ma dla mnie niczego ze zdrajcy. To mój rodak, który w trudnym czasie dla nas wszystkich stanął po jednej stronie konieczności, a ja jak dorosłem po drugiej stronie konieczności, z ktorych obie były zasadne. Popieram więc pomysł Edwarda o orderze „Konrad Wallenrod” z róznymi klasami, dla wszystkich rodaków, z niewielkimi wyjątkami. Generałowi ten z orłem o jednej głowie w koronie, a drugiej bez korony.  

  105. uchachany napisał(a):

    Głosie,
    ciekawe, którym politykom powiedziałby, że im raczej „kury szczać prowadzać niż politykę robić?”…?

  106. uchachany napisał(a):

    Edwardzie,
    to na co często Wy tutaj lekko, łatwo i przyjemnie dajecie się nabierać nie upoważnia Cię do stawiania takiego wniosku :).

  107. uchachany napisał(a):

    Dark Side:
    .
    „Ja chcialam zwrocic uwage na fakt, ze i u nas komunistyczni przywodcy ciesza sie dzis duza estyma. Skala zbrodni byla rozna, niemniej nalezy pamietac, ze sowieci sluzyli jednak interesom wlasnego panstwa, jakkolwiek pokretnie ich nie pojmowac i budowali wielkosc wlasnego narodu- co do dzisiaj jest wysoko cenione, podczas gdy nasi realizowali polityke sowietow.”
    .
    TO BARDZO TRAFNA UWAGA.

  108. Edwar D.Dana napisał(a):

    uchachany
    Z zadowoleniem konstatuje ze przestales „rolkowac”. Widac pobyt tu ci sluzy.
    Ale…”Ty”, kto to sa „Wy”? O nabieraniu tez staraj sie konkretnie. OK?

  109. Zofia napisał(a):

    Jasna Anielko,
    elegancka czerń, przy odpowiednio dobranych dodatkach, biżuterii, rajstopach, bucikach itp. w każdym wieku jest mile widziana.
    Byle tylko nie w zestawie „żałobnym”, gdzie czerń od stóp do głowy.
    Nawet siwa pani, w takiej czerni będzie elegancka.
    I przy założeniu, ze nie jest to suknia do ziemi.
    Przy długiej sukni, do stóp – góra musiałaby nieco rozbijać kolorem te czerń.

  110. Edwar D.Dana napisał(a):

    „TO BARDZO TRAFNA UWAGA”

    Nie uchachany. To uwaga chybiona. Nielogiczna. Nad komunistycznymi tyranami Rosji nie bylo nikogo. Sami z wlasnej woli i inicjatywy uczynili swemu krajowi wiecej szkody niz najgorszy najezdzca.
    Nasi czerwoni satrapowie wykonywali (swiadomie czy nie) role podwojna. Realizowali w roznych czasach w roznym stopniu interesy CCCP uginajac sie przed, lub przyjmujac za swoje interesy Polskiego spoleczenstwa. Bez satrapow z koniecznosci wladza nalezala by bezposrednio tyranow.
    Kilka razy juz to stwierdzenie w blogu padalo. Postaraj sie posuwac dalej.
    Opisz np jak i na ile twoim zdaniem „doslownie” interesy CCCP byly przez poszczegolnych satrapow realizowane. W jakim stopniu? Jakiej ulegaly modyfikacji? ITD…
    Nie nudz nawrotami. Jesli masz dostateczna erudycje historyczna to smialo! Poradzisz sobie.

  111. Edwar D.Dana napisał(a):

    A Zdzislaw gdzie?
    Cichy dzien wobec Gospodarza i nas?

  112. głos zwykły napisał(a):

    miła dark side,
    niniejszym wierszydło o uporze i przekorze odwołuje ;)

  113. Stan napisał(a):

    Panie Waldemarze,

    warto się w sposób cywilizowany spierać. Informuję, że po latach uciążliwych sporów osiągneliśmy z Mawarem konsensus.
    Obaj jesteśmy zgodni, że PPS z pierwszych dekad ubw. budzi sympatię, a KPP jest be.

    EDD,

    jesteś Wielkim Mistrzem Protokółu, więc postaraj się nie poprzestawać na zbyt jednoznacznych tonacjach.
    Gopodarz zasługuje na więcej.

  114. głos zwykły napisał(a):

    Panie Waldemarze,
    Niestety dopiero w 1938 r. produkt narodowy brutto sięgnął tego z 1913. Dzisiaj w Polsce mamy 58% wzrost po 19 latach. Są to niezaprzeczalne sukcesy i obraz III RP jest o wiele lepszy niż II RP, a zawdzięczamy, to w przygniatającej mierze inwestycjom zagranicznym, polityce Balcerowicza, ale także i prywatyzacji gospodarki oraz jej otwarciu na świat. Natomiast, to co zrobiliśmy sami bez udziału kapitału zachodniego, prezentuje się o wiele gorzej niż, to co własnymi rękami zrobili nasi przodkowie z II RP, którzy znajdowali się w bardzo trudnej sytuacji, a jeśli weźmy pod uwagę doświadczenie wojenne w sytuacji tragicznej. Marszałek J. Piłsudcki w dzisiejszych kategoriach byłyby politykiem anachronicznym, ale czy nie był taki wtedy, to zupełne inne zagadnienie.

  115. Edwar D.Dana napisał(a):

    Stan
    Jesli mozesz. Jasniej.

  116. Edwar D.Dana napisał(a):

    Glosie
    Ja bym na wszelki wypadek sprawdzil kiedy produkt narodowy z 1913 zostal osiagniety i na ile zostal przekroczony przez inne kraje ktore braly udzial lub na ktorych terenach toczyla sie I Wojna Swiatowa. Jestem prawie pewien ze osiagnely to CCCP i III Rzesza. Jak to zrobily?
    Czy Polska mogla i czy bylo by warto?

  117. Edwar D.Dana napisał(a):

    Idzie o to Glosie ze metodami tyranskimi mozna na krotka mete przyspieszyc rozwoj gospodarczy.
    Na ile jego efekt bedzie trwaly? Jak wielkiego wysilku i ofiar wymaga przyszlosc od wspolczesnosci?

  118. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zastanawiam sie np na ile Francja przekroczyla w 1938 swoj produkt narodowy z 1913.
    Ciekawe? Wie ktos?

  119. Edwar D.Dana napisał(a):

    Kaczynski jak Gomulka. Mamy problem z prezesem. Pytanie autora „czy to cynizm czy glupota?” wydaje mi sie bez znaczenia.

    http://wyborcza.pl/1,7596.....nisci.html

  120. Zdzisław_1 napisał(a):

    Edwarze D.Dana
    Jestem nie bralem udziału ,bo rzezywam wczorajszy dzień. I jako nie znający sie na modzie nie oceniałem ubiorów Pań (szukalem tylko ładnych) Odnosnie ubioru polegałem na opinii Anielki i Zofii ale muszę przyznac ze troche mi wprowadziły chaos . I teraz nie wiem czy buty nosi sie ze szpicem czy nie i temu podobne rzeczy. Jak mówiłem szukalem ładnych. I czy pasowało do Ich figur strój czy nie ( jezęli juz moge wyrazić swą opinie na ten temat to powiem że jedna aktorka prowadząca Taniec z gwiazdami, mimo że jak to sie mówi jest na czym oko zawiesić to w/mnie ubiera sie fatalnie do swej sylwetki. a to, sukienki bez ramiączek czyli gole ramiona i te wlasnie bary wyglada w tym stroju jak atleta.. Podkreślam to mój gust(koledze się podobała)
    Z takich innych spostrzezeN to ocena Efekt urządzenia Gali został osiągnięty.Chodziło by o Polsce było głośno i jest (jako ze nie znam języków obcych nie czytam prasy obcojęzycznej(chyba że w tłumaczeniach) w prasie Polskiej.
    Tylko znów narzekam dlaczego zorganizowano cos takiego na koszt państwa (ciekaw jestem za ile) I faktycznie gotów jestem przyznać racje tym ktorzy uważają ze koncert pieśni Patriotycznuch mozna bylo i chyba z większym efektem urzadzić np. przy duzym ognisku i jestem gotów sie załozyć o 1 piwo ze byłoby taniej i więcej byloby bezposrednich odbiorców.
    A tak to rozważamy kogo nie było ( Nie chodzi w tym wypadku o Wałese).
    Wydziwianie ze Tuska nie było na kolacji? był na Głównej Uroczystosci oddał cześć rocznicy ale kolacja to kolacja (wymagano stroju moze nie miał smokingu? a krawiec obiecał mu dopiero np.12 mial sie do tego przyznać) powiedział że nie bedzie i powiedzial dlaczego.
    Taka jeszcze jedna refleksja podobno w USA jest taki zwyczaj ze za wspólna kolację czy lunch z Prezydentem placi sie 2000$ i stół Prezydencki jest na jednym poziomie z innymi stołami. jak ktoś wie na ten temat niech mi napisze ze to bujda lub że prawda
    Ja to ciągle o cos pytam,stanę się nudny ale nie przestane pytac bo misie ten blog podoba
    Pozdrawiam

  121. Zdzisław_1 napisał(a):

    Edwarze.DD

    Jeszcze jedno pytanie gdyby zaproszony został na Gale,sławny podróżnik który rozsławia Polskę,szczególnie w Ameryce środkowej, Pan Cejrowski czy przszdłby boso, jak uważasz?
    I znów zgodnie z protokołem dyplomatycznym bylaby to obraza majestatu?

  122. Stan napisał(a):

    EDD,

    Twoje upurpurowienie Gospodarza zrozumiałem jako polityczne umiejscowienie go na lewicy, co może u niego wywołać dreszcze.
    Nie róbmy mu takiej przykrości w przeddzień uroczystości urodzinowych.
    Koniecznie powinieneś znależć kolor, który oddaje jego centrowe poglądy.

  123. jasnaanielka napisał(a):

    Zdzisławie, nie przejmuj się różnicą zdań o kolorach, czy fasonach. Pewne kanony obowiązują, ale nie bezwzględnie, jeśli osoba ubiera się zgodnie z podstawowymi zasadami elegancji i stosownie do okoliczności. Ważne aby strój był dobrze uszyty, dobrany do typu braku urody, korzystnie przesłaniał to, co powinien i równie korzystnie odsłaniał to, co warte wyeksponowania… Nie u każdej pani jest to ten sam szczegół. Jedna ma wąską talię, druga piękne nogi, jeszcze inna apetyczny biust. Każda powinna sobie zdawać sprawę z atutów i braków własnej sylwetki, potrafić dobrać kolor kreacji, fryzurę, biżuterię i dodatki. To wyższa szkoła jazdy i nie każda to potrafi – niestety.
    Czy wyobrażasz sobie, jak by wyglądała taka gala, gdyby wszystkie panie przyszły w uroczystej, nieskazitelnie eleganckiej czerni?
    Ja tam wolę trochę większą skalę barw.
    ;
    A Cejrowskiego posadziłabym w jednym rzędzie z Pałubickim i Gwiazdami. No i panią Anią. :D

  124. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Zdzisławie
    Z Cejrowskim to sprawa trudna. Jako członek rzeczywisty Ciemnogrodu, lansował go w sensie pozytywnym przez Kwadrans, nie byłby on gościem. Byłby u siebie.
    Mogłoby się zdarzyć ta jak było na Kongresie Intelektualistów w Obronie Pokoju we Wrocławiu w 1948.
    Pewien Radziecki pisarz zapytał pewnego Polskiego pisarza gdzie toaleta, na co ten odpowiedział:
    Wy możecie wszędzie.
    L.K. z zadowoleniem powitałby bosego Cejrowskiego.

  125. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Stan
    Wtedy by trzeba całe kolegium kardynalskie umieścić na lewicy.
    Ale tym zdecyduje Sąd Ostateczny.

  126. jasnaanielka napisał(a):

    Pamiętacie z Monthy Pytona tego faceta z gumowym kurczakiem, co to wpadał ni z tego ni z owego, całkiem bez sensu i bił tym kurczakiem na oślep? My też takiego mamy :lol:

  127. Stan napisał(a):

    Zwlekałem z napisaniem czegoklowiek o Mieczysławie F. Rakowskim, bo byłem pełen wahań czy jego życie polityczne było sukcesem. W negatywnej ocenie utwierdziły mnie ostatecznie wypowiedzi Waldemara Kuczyńskiego i obecnego redaktora naczelnego Polityki, Baczyńskiego. Rakowski żył w okresie, gdy własny potencjał trzeba było rozmieniać na drobne, a czasem iść na kompromitujące ustępstwa dla własnego bezpieczeństwa.
    Kto nie żył w tym okresie, ten nie zrozumie tego szczególnego klimatu lęku i beznadzieji.
    Tadeusz Fiszbach powiedział, że Rakowski zrobił dla Polski bardzo dużo żeby ten kraj nie był taki jak Rumunia i Bułgaria.
    Był osobowością dużego formatu. Europejczyk.
    Amerykanie uważli (a część z nich nadal tak uważa), że Polacy to prymitywny naród, ale Prezydent tego najpotęzniejszego kraju przyjmował komunistę Rakowskiego na swojej prywatnej plaży.
    Niestety na palcach można policzyć polskich polityków XX w., z którymi liczyli się politycy Zachodu.
    W gronie tym znajdują się Roman Dmowski, wielki negocjator spraw polski na Kongresie w Paryżu,
    Adam Rapacki, Bronisław Geremek, Aleksander Kwaśniewski (Ukraina), no i Mieczysław Rakowski będący cichym współautorem układu z RFN w roku 1970.
    Pepeesiak Roman Karski twierdził, że Józef Cyrankiewicz był prawdziwym mężem stanu, ale wiedzy na ten temat nie mam (nie chcę także spowodować zamieszek na blogu).
    Osobiśćie podziwiałem u niego (i stosuję w praktyce) zasadę nie wykańczania przeciwników politycznych.
    Poruszyło mnie, gdy w jakimś artykóle napisał (chyba w dzienniku), że jeżdżąć na liczne w tamtym czasie narady uczył się w drodze angielskiego, którym władał zupełnie dobrze.
    Mimo, że nie ta klasa, ale rozrzewnił mnie ten fragment jego biografii, bo przypomniało mi się jak po wywaleniu mnie z pracy w pierwszym dniu stanu wojennego dojeżdżałem ponad sto kilometrów do pracy i w pociągu w którym bywały wybite szyby i śnieg, wkuwałem czasowniki i słówka angielskie.
    Mieczysław Rakowski może pozornie wyglądać na przegranego, ale wykonał bardzo pozytwną mrówczą pracę dla tego kraju.
    Uważam, że miniony okres należy zamknąć decyzjami politycznymi, a nie prawniczymi, bo w dłuższej perspektywie jest to korzystne dla nas wszystkich.

    P.S.

    Zaraz po wylaniu mnie z pracy napisałem do komisarza wojskowego, który zoferował mi trzy miejsca pracy, z których to które dawało mi najwięcej wolności znajdowało się ponad sto kilometrów od domu, a na dodatek wymuszało 15. kilometrowy śnieżny spacer.
    Była to pestka, jeśli weźmie się pod uwagę, że inni siedzieli wtedy i wielokrotnie wcześniej w marze.

  128. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Stan
    Nie sumituj się. To nie były czasy stalinowskie. W celach w zasadzie nie było zimno a spacerniaki zawsze odsnieżone. Kursy języków też były.

  129. Zdzisław_1 napisał(a):

    EDD. ale problem z odpłatnoscia za zaszczyt kolacji z Prezydentem,tu nie dostalem jakiegokolwiek wyjasnienia czy tak w USA jest?
    I wazne czy stół prezydencki jest na jednym poziomie ze stołami innych uczestników którzy zapłacili 2000$ ?No i choroba gbyby tak było jaka frekwencja byłaby na Gali?
    Pozdrawiam

  130. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Zdzisławie
    Ja nie jestem Polonus. Ja jestem zwykły Polak już tylko dla „kaprysu” mieszkający poza Polską, ale mimo to w Europie. Na przyjęciowych obyczajach w USA sie nie znam. Nie byłem na takim.

  131. Zdzisław_1 napisał(a):

    Witam Jasną anielke

    Dziękuje za wpis i wykazanie mi monotonii w ubirach gbyby byly wszystkie w czerni. zemnie taki elagant ze pewnie bym nie zauważył.Ale jakos z tym zyje .Problem w tym że ja widże zawsze kobiety jako tą lepszą strone gatunku ludzkiego, kobieta lagodzi obyczaje (choc nie wszystkie,mam kilka takich ulubionych ,w tej chwili na myśl przychodzi mi posłanka Kempa)
    I dygresja na temat Tej posłanki;
    Ubawiła mnie kiedyś jej wypowiedz na komisji której przewodzip,czuma jak domagała sie by przyszedl na posiedzenie komisji min. Sprawiedliwosci bo chce od żródla sie dowiedzieć czy prokuratura nie ma wplywu na jakieś sledztwo. Ona wiedziała co robi że prokura generalna ma wpływ na przebieg sledztwa byla fachowcem kilka miesiecy temy miała wplyw.
    A teraz do obsady stolików 10 za obsadę stolika Cejrowskiego.
    Pozdrawiam lubie czytac Twoje komentarze są kapitalne >Krótkie ale ile zawieraja treści.Tak jak ten stolik :D (juz sie troche nauczyłem)

  132. Piotruś napisał(a):

    Podzielam opinię pana Żakowskiego zamieszczoną w POLITYCE

  133. soulgarden napisał(a):

    Hodowla ryb głębinowych imienia Młodej Kingi Dunin

  134. Zofia napisał(a):

    Bardzo ciepły, ciekawy i uczciwy tekst o MFR, szczerze polecam:
    http://www.polityka.pl/mo.....273208,18/

  135. Mawar napisał(a):

    Piotruś, nikt cię nawet nie podejrzewa o takie szaleństwo jak niepodzielanie opinii redaktora Żakowskiego.

  136. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Mawar
    Opisz, proszę, swoje pozytywne wrażenia z uroczystości. Dlaczego pozytywne? Dlatego ze wszyscy ganią i ganią. Ty jeden może, choć wiem, że to trudne, potrafisz napisać coś, co będzie pochwałą Prezydenta z Jego Zespołu.

  137. jasnaanielka napisał(a):

    http://wyborcza.pl/i/vide.....ay_btn.gif
    Specjalnie dla Zdzisława.

  138. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Mawar
    Idzie także o to byś się nie wątrobił na innych uczestników blogu. Bądź jak mikroskop. Pokaż nam w całej krasie Nowy Wspaniały Świat PIS..

  139. jasnaanielka napisał(a):

    http://wyborcza.pl/10,935.....kowa_.html
    Teraz powinno być jak trzeba…

  140. Mawar napisał(a):

    Zdzisław
    „… gotów jestem przyznać racje tym ktorzy uważają ze koncert pieśni Patriotycznuch mozna bylo i chyba z większym efektem urzadzić np. przy duzym ognisku i jestem gotów sie załozyć o 1 piwo ze byłoby taniej …”.
    -
    Wiem, czasami każdemu się plecie, mnie także, ale należy się miarkować by nie zatracać proporcji. Najtaniej byłoby w ogóle nie urządzać uroczystości w 90. rocznicę uzyskania niepodległości. Te pieniądze urzędnicy mogliby z łatwością wydać na sto różnych bezsensownych sposobów (i cały czas to robią). Byłoby lepiej? Demokracja zwykle charakteryzuje się ostrymi podziałami, więc tym bardziej trzeba dbać o tę spoinę, która czyni nas jedno społeczeństwo. Nic do tego lepiej nie pasuje niż wspólna tradycja. A na koniec, czy twoje uwagi o oszczędzaniu dotyczyły także tej części uroczystości, którą organizował rząd?

  141. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Mawar
    Chwal co masz chwalić. Przestań ganić. Chyba masz co chwalić?

  142. Mawar napisał(a):

    EDD
    „Nad komunistycznymi tyranami Rosji nie bylo nikogo. Sami z wlasnej woli i inicjatywy uczynili swemu krajowi wiecej szkody niz najgorszy najezdzca”.
    -
    Nie masz racji. Wyżej nad tyranami stał system, który ich tworzył. Kiedy tyran Stalin umarł system trwał nadal. Ale kiedy system się wyczerpał to łagodny i schyłkowy tyran Gorbaczow upadł szybko i łatwo, niemal niezauważalnie. U nas było podobnie. To oczywiście nie znosi odpowiedzialności osobistej, ale w Rosji nikogo nie skazano za komunizm. Nasi komuniści nie chcą być gorsi, na razie nie są. Ciekawe że komunistyczni tyrani i zbrodniarze, jeśli dożyją upadku komunizmu, dziwnie łatwo wymykają się sprawiedliwości (Pol-Pot, Mengistu, Jaruzelski). Pecha miał Ceauşescu, ale może dlatego, że on był najmniej komunistytczny z nich wszystkich.

  143. miner napisał(a):

    Mawar:

    prywata – od czasu Twoich wpisów o kawach nie mogłem przestać o nich myśleć. Dzisiaj zamówiłem i czekam na świeżo paloną w trakcie realizacji zamówienia:

    Ethiopia Yirgacheffe
    Ethiopia Djimmah
    Ethiopia Sidamo

    Dzięki za tak sugestywny opis parzenia, który uruchomił momentalnie mój węch i kubki smakowe.
    Dam znać po degustacji…

  144. jasnaanielka napisał(a):

    Miner – jak będziesz parzył te wspaniałości, to uchyl okno i pozwól, aby zapach doleciał aż do Wrocławia. Smacznego!
    I koniecznie napisz, w jakim urządzeniu dopełnisz obrządku :D

  145. soulgarden napisał(a):

    Dziś zablokowano mi internet po włączeniu w godzinach 15:50 – 19:40. Zaczęto od skasowania pamięci kart-zakładek czyli stron, które odkładam do przeczytania sukcesywnie. Ostatnio to świństwo wykonano dość niedawno – można odszukać w okolicach lub nawet tego dnia gdy sugerował mój morderca coś słowem „roztrojenie”. Otóż wtedy wykonano kolejny etap świństwa przeciw archiwizacji. Od wielu miesięcy muszę chcąc zapisać fragmenty, które ubezpieczam przed usunięciem włączać „odzyskiwanie dokumentu”. To trwa niezłych kilka minut i zawsze zajmuje mnie dodatkowo. Z uwagi na to, że czynię to często nie chciałem przelepiać z dokumentu o nazwie kuczyn.odt do dokumentu kuczyn gdyż obawiałem się, że zostanę jakoś nabrany i po czasie okaże się, że dokument kuczyn był niezapisywany tylko z tego powodu, że był uszkodzony i po to istniał kuczyn.odt. Mogło tak się stać mimo nawet innej „najczęstszej” logiki zachowania zewnętrzsnego przez komputer. Zapisywałem więc wszystko w kuczyn.odt by dodatkowo nie prowokować dostosowywania się cwaniactwa i by nie utonąćź w szczegółach, których moja pamięć nie obejmie. Przyzwyczaiłem się więc ze względu na, mimo uciążliwości, działanie i zapisywanie w kuczyn.odt. Wszystko trwało wiele miesięcy, ale podkorciło. Właśnie w opisywanym przeze mnie momencie roztrojono dokument. Wprowadzono jeden kuczyn i dwa identyczne kuczyn.odt. Obawiając się niedziałania („wirtualności”) któregoś kuczyn.odt mogłem zapisać w kuczyn. Teraz już nie pamiętam gdyż bodźców informacyjnych i emocjonalnych był natłok. Pamiętam, że widziałem w dokumencie kuczyn coś czego nie było na końcu w kuczyn.odt i straciłem zaufanie czy nie dokonano już kiedyś podmian mających spowodować niekompletność. Zawartość obydwu dokumentów jest ogromna. Jest tam wiele z tych, które zostały usunięte. Być może przez zagranie na tym, że nie zapamiętam coś tam udało się spowodować jako niezapisane. Ale ważniejsze jest to, że przy i tak już wystarczającym morzu, w którym pamięć zespołu ludzi działających w schemacie pożądkowania była miażdzącą przewagą doprowadzono do kolejnego elementu rozsypki gdzie to chcąc błyskawicznie skożystać z jakichś danych szczegółowych traciłbym ogromnie dużo czasu, a moja przeciążona i słaba od procesów mózgowych pamięć umożliwiłaby jeszcze „figielki” złodziejskie itp na bierząco. Żadne z opisanych w temacie archiwizacji oddzielnych działań nie jest stricte przestępczych, a już z pewnością są na takie czyste zabezpieczone na 200 %. Działania „prewencyjne” wobec mnie polegają na systemowym przeszkadzaniu mojej woli na uniwersalnej zasadzie „bo za tym coś się może kryć”. Przecież za czymś tak ogólnym można ukryć całkiem wygodnie i zgrabnie każde świństwo. Rzecz nie leży w tym, że „dokumentacja jest”, ale w praktycznej równie łatwej dostępności gdyż każdy czynnik prawdopodobnego przeciwnego interesu powinien pozostawiać pole niearbitralności. Szczególnie gdy z racji swojej funkcji arbitralność kontroli jego działań jest szczególnie osłabiona. Inaczej jest w sensie praktycznym ponad prawem. A chyba intencją żadnego ustawodawcy nie było PRAKTYCZNE ustawianie kogoś ponad prawem.

  146. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Mawar
    Za co mieli by być karani jeśli nad tyranami stał system jak Bog nad monarchą?
    Badz odrobinę konsekwentny.

    „Ceauşescu, (…) może dlatego, że on był najmniej komunistytczny”
    Przeczytaj jeszcze raz.
    Tak C. przeciwstawiał się dyktatowi sowieckiemu. Był bardzo samodzielnym satrapą. Tym większą ponosi winę za to, co zrobił Rumunii mając margines wolności. Gdyby Jaruzelski miał taki margines swobody i takie strategiczne położenie jak Geniusz Karpat i zrobił Polsce to, co C. Rumunii mógłbyś liczyć na moje poparcie w dążeniu do procesu i skazania.

  147. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Dobranoc.
    Mawar
    Napisz coś pozytywnego o Kaczyńskich.

  148. Mawar napisał(a):

    Miner

    Dobry wybór, Ale chyba nie zamówiłeś trzech kilkogramów, chyba że masz liczną rodzinę? Ja zwykle kupuje kilogram (ostatnio kolumbijską Excelso). Świeżo palona kawa nie powinna leżeć dłużej niż dwa-trzy tygodnie, oczywiście hermetycznie zamknieta i w chłodnym miejscu (ale nie w lodówce). Zmielona po pół godzinie nadaje się do kosza. Napisz w jaki sposób ją parzyłeś.
    Paradoksalnie, ale w PRL-u pijało się świeżo paloną kawę. Czerwoni kupowali (często w Brazyli) kawę zieloną, bo znacznie tansza i po upaleniu w społemowskich palarniach rzucali do tzw. delikatesów, gdzie podczas mielenia unosił się wspaniały aromat. Oczywiście kawa kończyła się po godzinie wzbudzając nienasycenie i antyrządowe nastroje niedoszłych konsumentów, co samo w sobie złe nie było. :)

  149. Mawar napisał(a):

    EDD
    „Dobranoc.
    Mawar
    Napisz coś pozytywnego o Kaczyńskich”.
    -
    Jeszcze ci się przyśnią i dostaniesz dreszczy. A nie jestem pewien czy znasz chrześcijańskie zaklęcie: sen mara – Bóg wiara.
    :)

  150. miner napisał(a):

    Mawar:
    Spokojnie, znalazłem wysyłkową sprzedaż, gdzie pakują po 50g :) Na próbę, zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak mi któraś posmakuje to sobie wybiorę i kupię więcej.

    Jasnaanielka: takie coś http://cesarskaperla.pl/i.....iery-0.jpg

    Z ciekawostek, robiąc „kawowy riserczing” znalazłem coś takiego:

    Kopi Luwak, kawa Luwak

    Jeden z najbardziej cenionych przez koneserów gatunków kawy jest zbieranych przez… cywety. Te dzikie zwierzęta, przypominające nieco koty, odwiedzają w nocy indonezyjskie plantacje i spośród owoców, które opadły na ziemię, wybierają te najsmaczniejsze.

    Cywety zżuwają jagody kawy z wyjątkiem ziaren, które połykają. Soki trawienne zwierząt rozpuszczają część skorupki, pozbawiając ziarna części goryczy. Pracownicy plantacji zbierają następnie odchody cywet i wybierają z nich ziarna, z których powstaje kopi luwak (nazwa ta jest połączeniem słów „kawa” i „cyweta”), bardzo delikatny gatunek kawy, ceniony ponoć przez brytyjską rodzinę królewską.

  151. Mawar napisał(a):

    EDD
    „Mawar, za co mieli by być karani jeśli nad tyranami stał system jak Bog nad monarchą?
    Badz odrobinę konsekwentny”.
    -
    Ale jak wiesz niektórzy monarchowie Boga się nie bali. Ale system to jednak co innego, to tak jak feudalizm, nikomu nie przychodzi do głowy, że można inaczej, zbyt wiele rzeczy należałoby zakwestionować.
    -
    “Ceauşescu, (…) może dlatego, że on był najmniej komunistytczny”
    Przeczytaj jeszcze raz.
    Tak C. przeciwstawiał się dyktatowi sowieckiemu. Był bardzo samodzielnym satrapą”.
    -
    Nawet zły system jakoś działa, a zakwestionowany może nie działać lub być niestabilny. To przypadek Rumunii, praktyczne zerwanie z Moskwą w latach 80. wymagało zaostrzenia kursu wewnętrznego ponieważ Kreml cały czas szukał w Rumunii alternatywy dla Geniusza Karpat. Miało to się odbyć poprzez przewrót społeczny i zmianę ekipy, jak u nas w grudniu 1970. W tym sensie Ceauşescu był najmniej komunistycznym sekretarzem, ortodoksyjnie rzecz biorąc – apostatą. Zachód patrzył na to strategicznie i dostrzegając w secesji Ceauşescu erozję imperium nie domagał się zbyt natarczywie przestrzegania tam praw człowieka.
    Komuniści mordowali na większą skalę niż inni, z wiekszą finezją i po cichu, inni dyktatorzy zwykle bywali otwarcie brutalni, dlatego dość często nie przeżywali swego upadku.

  152. jasnaanielka napisał(a):

    Miner! Witaj w klubie! Parzę kawę w podobnym urządzeniu, jak mogłeś się wcześniej doczytać. Uważam, że do codziennego użycia nie trzeba niczego lepszego. Poczciwy granatnik jest super!!!
    Te drogie ekspresy ciśnieniowe wymagają zbyt wielu zabiegów i najczęściej są używane od wielkiego dzwonu.
    Rano nikt do nich nie ma głowy.

  153. jasnaanielka napisał(a):

    Dobranoc!

  154. soulgarden napisał(a):

    http://cytadela.salon24.p.....index.html
    Dla wolności i niepodległości RP konieczne jest stwierdzenie kiedyś z jaką myślą i czym podpieraną powstała również ta produkcja. Należy do tej grupy gdzie jedna z intencji może być częścią bardzo poważnego przestępstwa i bez szczegółowych pytań wydobywających na wykrywaczu kłamstw prawda o tym co się wykonuje wobec mnie nie zostanie odkryta. Sens wszystkich faktów będzie spłaszczony do bzdury jeśli wszystkie z pewnej grupy gestów nie zostaną zbadane.

  155. soulgarden napisał(a):

    Opisany tu został sposób w jaki szukałem kiedyś protezy. Gdy jadłem winogrona w lecie. To będzie prostsze do zbadania sprawdzenia na wykrywaczu kłamstw choć jest jednak trochę mniej istotne. Tu do stwierdzenia intencji będzie wystarczało ustalenie czy chodziło o przypomnienie mi braku mojej prywatności. Z pewnym ogólnym skojarzeniem jako dodatkiem wzmacniającym znaczenie tego braku prywatności.

  156. miner napisał(a):

    Monisia się tak bardzo starała, żeby coś dobrego napisac w podsumowaniu roku rządów PO i napisała:

    Rząd składa się wreszcie z ludzi eleganckich. To też ważne, jeśli sobie przypomnieć kompromitującą koalicję PiS-Samoobrona-LPR.

    Rząd zrealizował jak dotąd dwie obietnice wyborcze: wyprowadził żołnierzy z Iraku i w całym kraju zaczął budowę stadionów „Orlików”.
    potem wyliczyła czego nie ma a co jest jako tako (że niby służba zdrowia)

    oczywiście w podsumowaniu nie mogło zabraknąć:

    ” Oceniając rząd Tuska, trzeba wspomnieć, że on działa w naprawdę bardzo niekorzystnym otoczeniu. Jestem bardzo zawiedziona opozycją, która nie jest merytoryczna. Nigdy nie jest w stanie zagryźć zębów i przyznać rządowi racji
    .
    Ze wzruszenia uroniłem łezkę normalnie. Co za fatalne warunki! Opozycja, która jest w opozycji, kto by pomyślał! Szkoda, że jeszcze nie napisała o mediach, które biją w rząd jak w bęben :)

    http://www.dziennik.pl/op.....lusem.html

  157. miner napisał(a):

    Miecugow dla odmiany od razu puszcza oko do czytelnika, że wszyscy wiedzieli, że te wyborcze obietnice to takie nie na poważnie były…
    .
    „Chyba większość społeczeństwa, jeśli wierzyła w zasadniczą zmianę na lepsze, to raczej trzy lata temu, licząc na powstanie PO – PiS. Kiedy do tego nie doszło i kiedy rok temu wybory wygrała Platforma, należało się spodziewać, że obietnice radykalnej poprawy roztrwonią się w wojnie na górze: wojnie skrywanych ambicji i zadawnionych uraz
    .
    Co innego miliony mieszkań PiSu – to trzeba było rozliczać w sposób zasadniczy, z dokładnością do dni…
    .
    Ale jest dobrze – stadion sie buduje szybciej i reforma ZUS przebiega sprawnie (?)

    ” Przez kolejne 10 lat żaden rząd jej nie dokończył, a w tym roku terminy nagliły i Platforma dokończyć ją musiała. I dobrze, że to robi, choć nie będzie to jej własny sukces.
    Skoro musiała to co to znaczy „dobrze że to robi”?
    .
    otem znowu coś o ludziach eleganckich i o niekorzystnym otoczeniu tyle, że przynajmniej bez ściemniania, że te wymówki to nie jest obciach.
    .
    http://www.dziennik.pl/op.....lusem.html

  158. soulgarden napisał(a):

    Mój główny oprawca (nie będę używał słowa morderca gdyż jego czyn mieści się między usiłowaniem morderstwa, a morderstwem w pełni wykonanym co może w odczuciu falsyfikować rzecz tak ważną jak w dużej części zrealizowane morderstwo i w pełni zrealizowaną wolę – jak by nie była rekompensowana równoległą wolą z przeciwnego gatunku intencji) być może w bardzo tchórzowski sposób domaga się jakiegoś rozejmu, podobnie czyni Michnik. Jest to mieszanka zniecierpliwionej niepohamowaności w jakości dopuszczanych produkcji rekompensowana pełnym pohamowaniem formy. Mimo prób udeżeń tzw śledzioniastych są one okraszane sugestią daru nieskrytości tego co jest esencją bezczelności. Doskonałóść wytworna. Równocześnie jest razem z tym przemycana treść o pragnieniu wykazania łaskawości, o uniżonym ofiarowywaniu nieskrępowaności swej wyżywki. Otóż jest to symptom ważny dla śledztwa wobec tych panów (bo kto wie wobec kogo kto prowadzi śledztwa poza tymi, które wiadomo wobec kogo, ale nie wolno wiedzieć) i równie ważny jako arcydzieło hipokryzji nie wstydzącej się swego fałszu.
    Oto pan Chłopecki wnosi narzędzia sterylizacji. Odbywa się poświęcenie banicji wewnętrznej. Zamiast artykółu przeklinającego banicję ukazuje się dwukrotny artykół kładący na szali wykupienia mego losu znak ten los skazujący. W tym samym numerze pani D pisze następny tom krytyki „Tego co najpiękniejsze w komunistycznym kapitaliźmie”! Krytyki!!! Nie wyklinania, pogardy wyklinającej, ale antyatrakcyjnego opisu. Jednoznacznego przyznania marki bzitkości zachłannikom (nie pisze: linczownikom złym!). Tego jeśli będzie konieczne mogą się spodziewać albo i okrucieństwa niektórzy, ale niektórzy. To czym jest postawa wobec innych jeśli nie samą łaską? Ale niestety ważniejsza jest bomba pani D. Produkuje ona bomby przepowiadające przy okazji tak jak właśnie Chłopecki, Pilch, Szczepkowska, Michnik, Lis, a flirtują z tą formą też ludzie spośród których większość to homoseksualiści.
    Są to bardzo zakamuflowane konstrukcje będące minimalnie po stronie granicy presupozycji słowa. Niby mające budzić oburzenie, popłoch, ale naprawdę za wszelką cenę tzw „chujwieco” z dodatkiem przemycenie normalizacji, częściowej akceptacji takich rozwiązań. Gdyby nie te bomby ich produkcje byłyby będąc naćkane tylko „I” dość banalną nieuczciwością-szachrajstwem intencji. Ale zostawmy do cholery te drobiazgi bo można by opisywać i opisywać do końca życia coraz to paskudniejsze zagrywki mające zapędzać w kozi róg „na niby” choć za wszelką „cenę”. Gdzie kiesa snadna tam i wszelka cena bywa.
    Może odrzucimy tą błazenadę oplataną wokół nie tak bardzo wzniesionego oburzenia co zaledwie utrudni płynne pismo, trochę przymusi do większego wysiłku nad zarobkowaną złotówą.
    Chcę napisać bez tej błazenady o czym już pisałem – o obliczu mojego głównego zewnętrznego oprawcy. Przez kilka rozmów telefonicznych sumujących się w niezłych kilka godzin poczyniłem kilka istotnych obserwacji. Człowiek ten stworzyć musiał obraz oficjalny operacji wobec mnie przed swoją żoną wahający się między troską i pomocą mi, a koniecznością zbilansowania i znalezienia jakiegoś spojrzenia litościwego, przychylnego i ocalającego od zagłady. W tle pozostała obserwacja i środki używane. Nie przyszło mu wtedy do głowy, że posunie się do takich kroków, które będą mogły postawić go przed obliczem własnej winy zakrywającej jakością totalnie cokolwiek co miałby tym ratować. W tym tkwi jakaś prawda o podświadomym odbiorze i ocenie mojej osoby. Na pewno niezależnie też o jego pojęciu znaczenia wykonywanych przez niego czynności. Badanie którego punkt wyjścia stanowiło miłosierdzie wobec „ustalanego stopnia winy” nie mogło pozostać choćby przy swoim nieuczciwym-szachrajskim stopniu wyjścia. Dziś to co można stwierdzić w sposób banalny to poważne przestępstwo nie tylko zakrywające „stopień winny”, ale być może niewinność. Skandal!, i będą konsekwencje badawcze i uzasadniające! Właśnie, założenie „ustalania stopnia winy” jest obecne w sposób tak dojmujący od początku jego działań, tak oczywiste, że aż niezauważalne. A przecież więcej niż realne. A ponieważ nie istnieje coś takiego jak sankcjonowanie kary za niewątpliwą część winy w procesie śledztwa więc i to poczucie przedziału stopnia musiało być wystarczająco wysokie by uczynkiem na każdym kroku mówić, że wszystko to dla dobra twego, z troski itd. To wszystko jest muskające wprowadzanie oskarżenia jak muskającym jest np tytuł „Co lubię”. Presupozycja słowa oparta na ścięciu rośliny myśli o 9/10. W odpowiednim kontekście oczywiście. A żona wg mnie bała się przecież nie o to, że ten utrzymujący przed nią coś i dający jej zobaczyć co robi ze mną miałby być np zagrożony, że go znajdę po nr tel stacjonarnego. Wg mnie jej przerażenie sytuacją wynikało z intuicji o jego szaleństwie. Ona miała ten sadyzm obserwować jako miłościwe niewinne igraszki z kimś to kto wie co by kto inny zrobił. Niech by zrozumiała ileż wykazał dobroduszności. Ona być może nieświadomie chciała mi przekazać bym go nie sprowokował zbyt mocno bo to dla każdego się źle skończy, może nawet nie automatycznie. Może już znając go przewidywała tą nieustępliwość, a rozumięjąc jak niewiele do mnie jest dotarte w jakie ubranko mam dać się wprasować widziała to starcie? Tak wnioskuję nie tylko przez przypomnienie dwuch, trzech minutowych wymian zdań, ale po jej zachowaniu w elektronicznych wydaniach czatów śmakich-owakich. „Rozmowy” toczone latami na czatach i forach polegające na znajdowaniu takiej reakcji na każdą „odpowiedź” by pasowała do obrazu „jakaś mrówka mi odepchnęła milimetr jąder gdy ja tylko usiadłem gdzie chciałem – to ja ją posunę teraz”. To bez skojarzeń seksualnych było celem wczucia się w każdej „odpowiedzi” swoistego „pomidor”. W bardzo dużych – nazwijmy to przewadze ilościowej – jego tekstów wobec mnie i do mnie przejawia się motyw seksualny. Tylko trochę żadszy. Jest to owa 1/10 formy wypowiedzi stricte seksualnej. Wsparta danymi z życia staje się czymś więcej niż czysta forma (choć badacze uznają skuteczność czystej formy nawet w książce) – jest przedłużeniem i doprecyzowaniem klimatu w jakim ma być odczytana treść symboliczna negatywizująca się samym jej użyciem. Samym użyciem idei konkretnej prywatności jako reprezentanta idei prywatności jako takiej. Na tym polega to czego nie pojmuje inżynier Leski (mimo, że nie mamoń, ale jeszcze bardziej nie jeden z jawnych gwałcicieli-liczowników) i wielu nawet inżynierów scwelenia typu duninowatego. Mój oprawca główny używał tej metody NLP od początku świadomie i od początku świadomie do tego samego zachęcał. Wg mojego oprawcy głownego np (i wielu idiotów) jakakolwiek reakcja negatywna na naruszenie prywatności jest oznaką sukcesu. Choćby przez to, że z jakichś powodów jakieś inne „symboliczne” naruszenie nie wzbudziło reakcji. Terrarium. Studzienka. Cała zabawa wokół mnie ma najważniejsze cechy przesłuchania formalnego. Naruszenia integralności chwilowego i obłożonego ograniczeniami, odnośnie różnych sfer. I opisywanego przez filmy na zasadzie relacji szeptanej z działań na pograniczu prawa będących normą nie przez prawo, ale rzeczywistość. I to staje się taką zwyczajnością w intelektualnym odbiorze powszechnym i odczuciu psychopaty, że to jest jakby baza. Ludzi podejżewanych o najgorsze zbrodnie zeszmaca się na chwile najczęściej tłumacząc potem, że to było konieczne. Nawet tłumacząc, że to nie zamyka kwestii ich osądu, a nawet stosunku. Ale wyraźnie nie nastaje się już na godność w sposób aktywny i intencjonalny. Dlatego musi ktoś w końcu napisać otwarcie: ta teoretyczna atomizacja czynności wobec człowieka jest oszustwem szytym najgrubszymi nićmi. Trzeba na wczoraj zaprzestać tego oszustwa w postawie ponieważ jest komunikatem o byciu zwierzyną do upolowania. Jest sama w sobie dehumanizacją krańcową i każdy kto ją podtrzymuje choć minimalnie jednoczy się z esencją morderstwa. Esencją „giń”. Podobnie należy uznać konkretne znaczenie wszelkich intencjonalnych naruszeń prywatności – gdyż stykając się z nimi przypadkowo nawet człowiek styka się z esencją tego „giń”, pogardy najciemniejszej. Tak samo muszą być uznane zastosowania „I” i presupozycjoidalnego pisma jako wzmacniające powyższe ogólne treści. Musi być to uznane za utrzymywanie presji najgorszej, najbardziej zeszmacającej stosowanej w przesłuchaniu jako momentalne i wkrótce samozamykającej. Musi być to uznane za coś wiele gorszego niż ten moment z pogranicza gdyż w każdym momencie wyrażającego swoją sumę. I nie pozostanie wobec mnie niemal nic z dotychczasowych środków – zgodnie z duchem prawa. Zostanie formalna niemoc. Albo zostanę zamordowany siłą upodlenia i wszczepu treści używanej przez manipulowanie na wytworzonej mapie. Zaniechanie zbrodni powinno się zacząć od organów bezpieczeństwa państwa. Policja powinna zaniechać stosowania zbrodniczych metod, a zatem na tym etapie wycofać się z użycia superskrutu myślowego – symbolizującego gdyż od dawna jest to już innymi słowy tą mapą, presupozycją czynu. Policja też musi od wczoraj ustalić wszystkich odpowiedzialnych za stosowanie tej morderczej w swej skali metody w swoich szeregach i prasie z pełną bezwzględnością. Bandyci afirmujący „banicję wewnętrzą” muszą zostać pouczenia.
    Albo jeśli tak się nie stanie to prokuratorzy i policjanci odpowiedzialni za nakaz użycia tych metod będą kiedyś odpowiadać obok różnych michników, pilchów i wszelkich planowych uskuteczniaczy, podtrzymywaczy, podżegaczy i reżyserów gdyż zezwolenie na to jest czymś więcej niż pojedyńczym aktem.
    By umożliwić zatrzymanie mordu trzeba wyciągnąć konsekwencje wobec jego najważniejszych stronników. Wszelkie formy „gaszenia” wzniecanych przez siebie pożarów ze szczególnym uwzględnieniem równoczesnego promowanio-ganienia nie mogą być uznane za dobrą wolę, ale przeciwnie – za wyjątkowo wyrafinowaną formę trwania i liczenia na skutki dramatyczne okopania mordu fałszem. Muszą być uznane za szczególny aktywny, przebiegły współudział i tak zostać kiedyś osądzone.

  159. soulgarden napisał(a):

    Ze względu na rozpoczęcie przez policję tego mordu na niej spoczywa szczególna odpowiedzialność za jego zakończenie. Może się to odbyć tylko za pomocą zaprzestania działań własnych, które ograniczają i znoszą etatystyczną funkcję pracowników internetowych – „sztucznego społeczeństwa”. Osoby w prasie starające się mimo braku alibi nadal wykonywać działania mordu muszą być poddane oddziaływaniu napominającemu i wszelkim innym na zasadzie formalistycznej surowości motywowanej działaniami zaangażowanymi ze strony tych pracowników mediów mającymi utrwalać kalki psychoneurologiczne ze względu na naturę zjawiska. Jeśli napomnienia związane z bezpośrednim znaczeniem działania nie będą możliwe należy by policja maksymalnie uprzykrzyła to działanie konsekwencjami związanymi pośrednio z ideą podtrzymywania linczu. W Polsce każdy ma wobec policji respekt i jej pracownicy mają głęboką świadomość tego respektu. Wszelkie „działania używające hipokryzji dla zwalczania hipokryzji” będą musiały być uznane za wyjątkowo podłe i wyrafinowane formy podżegania i odpowiedzialność wszystkich tkwiących w takiej podstawie mocodawców będzie się pogłębiała.
    Upokorzenie i wpływ na świadomość metod używanych wobec mnie są w każdym momencie mocniejsze niż skrajne momenty przesłuchań ze względu na swoją publiczność, zakres naruszanej prywatności i treść kryjącą się i przemawiającą przez ustawiczność. Treść będącą czymś gorszym niż wypowiedzenie naokropniejszych kwestii wobec człowieka gdyż przez swą powtarzającą się i trwającą formę będącą rodzajem zamienienia tej treści w rodzaj czegoś podobnego, ale fizycznego. Są czymś podobnym do dążenia do materializacji siebie samych i swoich konsekwencji. Nie ma takiej niewykluczonej prawdy o mnie, która zdejmowałaby absolutną nielegalność i zbrodniczość tego co uczyniono.
    Mimo, że nie ma to tu najmniejszego znaczenia oznajmiam, że piszę to w tak zdecydowany sposób dopiero teraz gdyż teraz jest to bezpieczniejsze mimo, że było to niewiele mniej prawdziwe rok i dwa lata temu. Niestety relacja między prawdą na temat jakiegoś zjawiska, a jego nieodpartością uniemożliwiającą pełną manipulację ze złą wolą jest relacją kilkukrotnego wysycenia dostępnego obrazu rzeczywistości. Dlatego mimo, że mogłoby to być bardziej uderzające jeszcze później piszę to najwcześniej gdy może, ma szansę zostać respektowane przez wzgląd na fakty. Faktem jest też niepohamowane dążenie do przedłużenia katowania przez moich głównych oprawców gdyż zmiażdźenie mojej psychiki jest wg ich instynktu czymś do czego trzeba dążyć za wszelką cenę. Mimo, że należy to coraz bardziej osłaniać.
    Czyn wykonywany przeciw mnie w samym aspekcie treści oskarżenia przekracza wagę tego czym jest oskarżenie zawierając je w sobie. Oskarżenie sugerowane przez szczegóły związane z cechami osób i moich kontaktów z nimi jest rodzajem swojego wymiaru. Niestety proporcjonalnie do tych treści występuje nastawanie przeciw mojej elementarnej godności ludzkiej uzupełniające te dane o rodzaj sugestii jaka ma wynikać ze sposobu traktowania mnie. Sposób traktowania mnie może być tożsamy tylko z sankcjonowaniem odpowiedzialności za kaliber oskarżenia dowolnego odpowiadającego swą wagą poziomowi upodlenia. Tego nie można obejść. To są gesty realniejsze i ważniejsze niż wypowiedzenie czy napisanie jakichś słów.
    PS Taki zcichapękł jak michnik nie może grać tym „co on tam sobie myśli” gdyż jego uczynek przerasta swoją wagą cokolwiek co może myśleć i jest logiką, której ujawnienie jest promocją zbrodni i przez tą promocję jest zbrodnią. Związek między tym „co on sobi myśli” a jakością skutku działań się pogłębia, a on równo z moim głównym oprawcą nakazuje tworzenie racjonalizacji tworu rozciągającego się, a więc podtrzymując „słuszność” działania podżega coraz bardziej, z coraz większą mocą wymowy gestu, który jest uczynkiem. Bardziej skryte podtrzymywanie tego samego byłoby eskalacją, a eskalacja jest przeciaż widocznie wprost ustanawiana-sankcjonowana. Zwracam uwagę na to jak wola ludzka poprzez czyn wypowiada prawdę o intencji człowieka i związany z tym również wymiar przestępstwa.

  160. Andrzej napisał(a):

    Mamy już pierwszą reakcję na wczorajszą informacje o zaniepokojeniu KE nadmiernym uzależnieniem Europy od rosyjskiego gazu. To „znakomity” prognostyk na przyszłość:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5910995,Putin_grozi_Europie_wstrzymaniem_budowy_Gazociagu.html
    Nie może się też obyć bez informacji O Prawdziwym Europejczyku wyrażającym pełne zrozumienie dla rosyjskich planów działań w „rosyjskiej enklawie na Bałkanach, w Kaliningradzie” :)))
    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5913812,Berlusconi__Tarcza_w_Polsce_i_Czechach_to_prowokacja.html
    I co Obama w takiej sytuacji uczyni z projektem tarczy?
    http://news.bbc.co.uk/2/h.....725951.stm

  161. soulgarden napisał(a):

    Właśnie stwierdziłem porównanie mnie przez pracownika Axel Spr do Obamy poprzez załączenie umiejętne przezwiska znajomej osoby, z którą się dopiero kontaktowałem. Źle skończysz mała łajzo w sensie publicznym. Popełniłeś błąd.

  162. soulgarden napisał(a):

    Ty mały sukinsynku kryjący się za nickiem Andrzej zostaniesz również osądzony zgodnie z bilansem wszystkiego co zrobiłeś.
    Nie ma wyjścia dla RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJ niż pełna publiczna prawda o formach działań zastosowanych wobec mnie. I działań tych nie potrzeba więcej w przyszłości by wystarczyło to do powołania sejmowej komisji śledczej. Żaden inny organ władzy publicznej nie jest w stanie przeprowadzić właściwego postępowania umożliwiającego odkrycie niepisanej i niemówionej zmowy mających nastawać na doprowadzenie mnie do samobójstwa lub dokonanie „przeszczepu” świadomości co jest niemal równoznaczne z losem tragicznym najprawdopodobniej rokującym wypadki prowadzące do zgonu. Puki mam siłę wzywam partię PIS do refleksji czy nie należy podjąć takiego działania. Próba wspólnego mordu przez Agorę, Axel spr, część policji są działaniami, których logika miała różne punkty motywacji politycznych i choć nie są one wyczerpujące zagadnienie są na tyle znaczne by wyciągnąć odpowiedzialność i dalekie konsekwencje strukturalno-polityczne z funkcjonowania dzisiejszego pożądku. Dalsze trwanie tej rzezi psychicznej może to uniemożliwić. Zaangażowanie polityczne ze względu na kilka ważnych motywów i późniejszych motywów wynikłych z zapętlenia włącznie z najbanalniejszym – kryciem motywów wcześniejszych wyprodukowały przestępstwo potworne o ogromnej skali i ukazały sposób funkcjonowania UKŁADU. Układ jest to coś przypominającego intuicyjną synchronizację działań w obronie wspólnej części interesu. Jest na tyle wyrafinowany i doskonały, że nie potrzebuje niczego co zostawiałoby ślady. Oprucz śladów w świadomości intencjonalnych morderców. Polska może być rządzona przez Polaków przez nieskorumpowane politycznie ubeckim interesem słóżby. Do tego można poświęcić swój los w sensie osobistej godności, szczególnie gdy ta godność może być deptana coraz gorzej i z jeszcze gorszym psychicznie skutkiem.

    AGORA, AXEL, część POLICJI podżegają publiczny gwałt o znamionach seksualnych i mord psychologiczny mający doprowadzić pośrednio do śmierci fizycznej. Sczegółoiwe cechy tego działania wskazują na chirurgiczne działania w tym kierunku.
    Michnik osobiśćie podżega. Polecam dokonać przytomnych i dość aktualnych analiz.

  163. Edwar D.Dana napisał(a):

    Wstałem dziś rześki i zdrowy choć życzenia ku mnie skierowane w zamierzeniu zyczeniodawcy Mawara miłe nie były .
    Spokojnie.
    Wiem wystarczająco wiele o Francji, jej kulturze i tradycji by takiego choćby Sarkozy uważać kulturowo tylko za nieco lepszego od Kaczyńskich (kulturowo, bo politycznie to jednak inna klasa). Podobnie we Włoszech Sylvio Berlusconi, Boże mój!

    A politycznie, nie kulturowo? Starczy dwa różne przykłady: Węgry i Hiszpania.

    Dlaczego miałbym dostawać specjalnych dreszczy na widok Kaczyńskich kiedy się okazało ze szybciej niż przypuszczałem utracili władze, a tym co im zostało mogą tylko bruździć i to o ile wspiera ich lewica, chciało by się dodać post komunistyczna. Tak to post komunizm nakazuje lewicy wspierać Kaczynskich.

    Mawar się martwi bezkarnością komunistow. Myślę ze Mawarowi przyświeca wzór procesu monachijskiego.
    Więc przypominam ze hitleryzm poniósł klęskę w gorącej wojnie,
    komunizm w zimnej.
    Geniusz Karpat?
    Mnie się myśli ze mord sądowy jakiego na nim dokonano dokonano by pozbyć się niewygodnego wspólnika i swiadka.

  164. Edwar D.Dana napisał(a):

    Andrzej
    Dobrze ze takie wypowiedzi jak włoskie na temat stosunków z Rosja się pojawiaja. Świadczą o idiotyzm w problematyce.
    Co nie znaczy ze idioci nie są przekonywojacy. Szczególnie dla sobie podobnych i dla „wierzących”.

  165. Zdzisław_1 napisał(a):

    Witaj EdwarzeD.Dana

    Moze jeszcze nie czytałeś

    http://www.tvn24.pl/-1,15.....omosc.html

  166. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie
    Dzięki. Sądzę ze spotkanie odbędzie sie. Trzeba tylko zabezpieczyć je technicznie. L.K. może symulować głuchotę i zainstalować w uchu „Suflera, pomieszczenie trzeba wyposażyć w dobre mikrofony tak żeby Jarosław K. dobrze słyszał tlumacza.
    Uda się! Co się uda? Czort jeden wie co się uda.

  167. Zofia napisał(a):

    Moi Drodzy,
    mniej ważne jest straszenie Putina, że wstrzyma budowę gazociągu bałtyckiego, co najważniejsze jest trójporozumienie gazowe Katar, Iran i Rosja dot. gazu, bowiem Katar jest głównym dostawcą gazu skroplonego do Europy! A zawarte kontrakty są spotowe (czyli długoterminowe).
    ***
    Moim zdaniem:
    Niepotrzebnie USA i Saakaszwili sprowokowali wojenkę na Kaukazie a samo USA – uzbrajanie w system tarczy antyrakietowej Polski i Czach.
    To razem wzięte wkurzyło Rosję do imentu. Skutki tego mogą być szalenie trudne dla Europy do przełknięcia.
    Zamiast kooperacji i politycznej, gospodarczej i militarnej współpracy – będzie konfrontacja.
    Rosja wielokrotnie uprzedzała, że takiego militarnego zakleszczania przez USA nie będzie tolerować.
    Już teraz bardzo mocno uaktywniła się militarnie. Szalenie ostro weszła w układy gazowe w Europie.
    I bardzo mocno pracuje nad systemem finansowo-bankowym, co wyjdzie na jaw podczas G-20, my to raczej olewamy i puszczamy płazem. Rosja znacznie wcześniej niż Europa sygnalizowała nadchodzący kryzys finansowo-bankowy.
    Wystarczy przypomnieć sobie wystąpienia i działania Putina w rosyjskim sektorze bankowym, gdy był jeszcze prezydentem. W Rosji mówiło się o nadchodzącym kryzysie od strony USA, Europa te sygnały ignorowała
    Uprzedzałam tutaj w blogu, że Rosjanie doskonale znają prawo międzynarodowe i zechcą tą znajomość wykorzystać, gdy będzie im to wygodne.
    Lada moment zacznie się wojna o Krym i to nie zbrojna jak mniema Ukraina, ale na forum międzynarodowym, na który Rosja ewidentnie udowodni, iż Krym jest…Rosji.
    Jednocześnie Moskwa ustawia swoje społeczeństwo w kontrze wobec zapędów deprecjonujących znaczenie Rosji.
    Mamy niezliczone pokazy i musztry wojsk, parady wojskowe, defilady manewry w Rosji i poza nią.
    Osobiście nie lekceważyłabym tych sygnałów serwowanych Europie ani też nie próbowałabym z Rosją rozmawiać z pozycji silniejszego. Wyłącznie partnerskie traktowanie – pozwoli na jak taki kompromis.
    Polska wpakowała się osobą Kaczyńskiego w ten realny konflikt i jest nawet jego swoistym motorem na gruncie UE.
    Pijemy piwo, jakie nam USA i głupota polskich polityków naważyły. Piwo, które nie tylko dotyczy naszego kraju ale całej UE.
    Bo UE na tym ewidentnie traci i nie podaruje Polsce wyskoków antyrosyjkich na arenie międzynrodowej.
    Interesy gospodarcze są dla niej ważniejsze nic cała historia euroazjatycka razem do kupy wzięta.

  168. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie
    Jak będziesz miał okazję to obejrzyj „Admirała”, film o którym Wujaszek Wania opowiedział z moim pośrednictwem Dark Side.
    Film jak film. Ciekawe są treści za pomocą których Rosja próbuje odzyskać pogruchotaną tożsamość.

  169. W.Kuczyński napisał(a):

    Zofio,
    o ile wiem kontrakt spotowy to jest kupno-sprzedaż od ręki, kontrakt jednorazowy, zakup porcji towaru, a więc raczej krótkoterminowy. Chyba sie pomyliłaś.

  170. Zofia napisał(a):

    Tymczasem Polska wniosków nie wyciąga.
    Prezydent Lech Kaczyński udaje się dzisiaj, 13 listopada z dwudniową wizytą do Baku w Azerbejdżanie na IV szczyt energetyczny – poinformował podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Mariusz Handzlik.(podaję za PAP)
    W spotkaniu, oprócz Lecha Kaczyńskiego, wezmą udział prezydenci
    1. Azerbejdżanu – Ilham Alijew,
    2. Gruzji – Micheil Saakaszwili,
    3. Ukrainy – Wiktor Juszczenko
    4. Litwy – Valdas Adamkus.
    Swój przyjazd zapowiedzieli również prezydenci Rumunii i Turcji, wiceprezydent Bułgarii, premier Estonii oraz przedstawiciele Komisji Europejskiej i USA.

    Spotkania prezydentów na szczytach energetycznych zostały zapoczątkowane w maju 2007 r., kiedy to – na zaproszenie Lecha Kaczyńskiego – zjechali do Krakowa przywódcy państw zainteresowanych strategicznym projektem przedłużenia ropociągu Odessa – Brody do Płocka i Gdańska.

    Jak podkreślił Handzlik, projekt ten ma strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego m.in. Polski, ale również zabezpieczenia dywersyfikacji dostaw ropy do państw UE.

    Naftociąg Odessa-Brody – biegnący z portu Odessa do miasta Brody na zachodzie Ukrainy, w pobliżu granicy z Polską – został ukończony w 2002 roku.

    Od kilku lat Polska i Ukraina rozmawiają o projekcie przedłużenia rurociągu do Płocka, by następnie przesyłać surowiec do Gdańska.

    Obecnie rurociąg przetacza rosyjską ropę naftową w kierunku Morza Czarnego.

    Uruchomienie rurociągu Brody – Płock do transportu kaspijskiej ropy pozwoliłoby zdywersyfikować dostawy tego surowca do Polski i częściowo uniezależnić nasz kraj, a także Ukrainę od dostaw z Rosji.

    Zdaniem ekspertów opłacalność budowy ropociągu z Brodów gwarantowałoby przesyłanie 15-20 mln ton ropy rocznie. Rurociągu z Płocka do Gdańska nie trzeba będzie budować, gdyż w zupełności wystarczy istniejąca infrastruktura.

    Podczas poprzednich szczytów w Krakowie (maj 2007), w Wilnie (październik 2007 r.) i Kijowie (maj 2008), prezydenci powołali spółkę Nowa Sarmatia i zostało zamówione studium wykonalności całości projektu.
    Przedtem była „stara” Sarmatia, spółka nadzwyczaj aferalna, która jak ta nowa, nic nie zdziałała, poza wyciąganiem kasy z publicznego portfela.
    ***
    Po co ten szczyt, ponoć energetyczny? Raczej wygląda znowu na wznowienie pod egida Polski i Litwy krucjaty antyrosyjskiej. Na efekty długo nie będziemy czekać. Efekty rzecz jasna negatywne dla UE.

  171. Zofia napisał(a):

    Możliwe
    Panie Waldemarze,
    ale „moi” żeglugowcy tak określają …. swoje kontrakty żeglugowe. I dla nich rynek spotowy – to rynek kontraktów długoterminowych, tak przynajmniej mówią w swoich wywiadach.
    Dzięki za uwagę, sprawdzę dokładnie.

  172. jasnaanielka napisał(a):

    Wg EDD :
    Geniusz Karpat?
    Mnie się myśli ze mord sądowy jakiego na nim dokonano dokonano by pozbyć się niewygodnego wspólnika i świadka.

    ;
    Pamiętam telewizyjną relację z procesu. Te zamaskowane twarze wojskowych sędziów. Tylko oskarżeni mieli twarze i zachowywali w zaistniałej sytuacji osobistą godność. Wiedzieli co ich czeka i nie upokorzyli się. Widowisko to było chyba najbardziej przykrym, jakie widziałam w życiu. Sędziowie wstydzący się własnych twarzy.
    Tylko proszę nie wnioskować, że ja się nad oskarżonymi lituję i usprawiedliwiam ich w jakikolwiek sposób.
    Ale to, co EDD napisał jest wg mnie samą prawdą i trafia w sedno.

  173. Andrzej napisał(a):

    Po co ten szczyt, ponoć energetyczny? Raczej wygląda znowu na wznowienie pod egida Polski i Litwy krucjaty antyrosyjskiej. Na efekty długo nie będziemy czekać. Efekty rzecz jasna negatywne dla UE.

    A mnie się wydaje, że to jest całkiem naturalna reakcja na szantaż energetyczny Moskwy. I kompletnie nie rozumiem dlaczego uleganie Moskwie miałoby być takie korzystne dla UE.

  174. jasnaanielka napisał(a):

    A swoją drogą interesujące byłyby dla mnie poznanie dalszej kariery tych sędziów bez twarzy. Czy oni długo pożyli?

  175. Zofia napisał(a):

    I jeszcze jedno – ja byłam takiego samego przekonania jak Pan.
    Do ostatniego wywiadu z pewnym polskim, prywatnym armatorem.
    Kilka razy go wypytywałam o ten rynek i zawsze tłumaczył mi, ze spotowy – to kontrakty…. długie.
    Facet nieźle na tym swoim rynku prosperuje, bessy się nie boi, ma flotę większa niż obecne PLO.
    Zabił mi Pan ćwieka w głowie. Zaraz zabieram się za ekonomię.

  176. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    nie uleganie, ale partnerskie dochodzenie do kompromisów, a nie spiskowanie. Nie ta metoda. Robienie frontów antyrosyjskich wyjdzie nam bokiem.
    Powód prosty, geofizyka – mają najwięcej złóż gazu na świecie.

  177. Edwar D.Dana napisał(a):

    Bardzo się ta biedna Rosja będzie musiała namęczyć by wprowadzić świat w tajniki euroazjatyckich zawiłości prawnych i historycznych bo tylko chyba w ten sposób udowodni…itd.
    Tak, sprawy słabo znane są zawiłe.

    Dla ułatwienia roztaczam wachlarz mozliwosci.
    Jak wiadomo wszystkim rozbiory były legalne. Pierwsze dwa zatwierdził Sejm Rzeczypospolitej, trzeci zagwarantowały umowy miedzynarodowe.
    Nikt przy zdrowych zmysłach nie neguje ze Kongres Wiedeński był legalny. Nikt przy zdrowym rozsądku powiedzieć nie może ze uznaniu granic Polski po I wojnie miała zadecydować Rosyjska Konstytuanta.
    Nie zdecydowała bo rozpędził ja Lenin. Stan prawny chyba trwa? Kaprysów bolszewików i uznania przez nich Polski nikt poważnie traktować nie moze. Podobnie nie można traktować poważnie kaprysu krymskiego tego, tam Chruszczowa. Tego wiecie co Wodza zniewazyl.
    Niech prawo zawsze prawo znaczy. Варша́ва nasza i Ще́цин jeszcze bardziej.

  178. Zdzisław_1 napisał(a):

    EDWAR.D.DANA

    dziękuje za rekomendacje Admirała. Historia rewolucji kiedys mnie mocno interesowal a losy admirał Kolczaka były mi znane. SZczególnie interesowalewm sie historia jak zbajki losami F. Ossendowskiego i powiązanie z Baeronem von Sterenbergiem ( może byc bląd w nazwisku) i jedo los okupacyjny i smierć>Może Ci znane te historie. A ponadto polecam Ci cykl ksiązek o rewolucji. tegoz Ossendowskiego .Cykl nosil chyba nazwę przez Kraj ludzi i Bogów i także ksiązka pt.Lenin ( ciekaw jestem bo nie zaglądałem co jest na ten temat w internecie)
    Liczysz że LK nie zrobi uniku grudniowego bo ja muśle ze zpodpisu traktatu nie będzie a to z 2 powodów jest przeciw temu trasktatowi a najważniejszy ” nikt mi nie będzie dyktował co mam robić ”
    Pozdrawiam

  179. W.Kuczyński napisał(a):

    Pani Zofio,
    spot to jest kontrakt typu „kupuję, jak potrzebuję”, bez żadnej umowy długoterminowej, po prostu na giełdzie w Amsterdamie, czy Rotterdamie. Umowy długoterminowe w gazie są prawie zawsze na zasadzie „bierz lub płać”.

  180. Andrzej napisał(a):

    Powód prosty, geofizyka – mają najwięcej złóż gazu na świecie.
    Doprawdy, genialne. Cały świat będzie tak tańczył jak mu Rosja zagra, bo ma największe złoża gazu na świecie. Mnie się wydaje, że nie tędy droga.
    Kompromis, który ma polegać na tym, że najważniejszy jest interes Rosji, to dla mnie żaden kompromis. A nawiasem mówiąc, Moskwa ostatnio szaleje z dość prozaicznego powodu. Ceny surowców energetycznych lecą w dół, a tym samym zagrożone są finanse Rosji, żyjącej z tego co wydobędzie i sprzeda. Na to nakładają się tendencje do ograniczenie importu surowców energetycznych z Rosji, a to już prawdziwa katastrofa gospodarcza dla tego kraju. Ot i wszystko.

  181. Edwar D.Dana napisał(a):

    Do poczytania.
    Zdzislawie odpowiem. Wstepnie: Ossendowski to ciekawa sprawa. Wiemy ze duzo zmyslal.Nie wiadomo czy z natury czy sluzbowo.

    Jasnaanielko odpowiem tak jak wiem.

  182. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    od rosyjskiego gazu uzależnione są w 100% m.in. Finlandia i Szwecja, wszystkie kraje kraje Pribaltiki, To tylko w północnej części Europy, na południu tez tak jest.
    Eksperci KE twierdzą, ze w tej chwili UE jest uzależniona powyżej 60%, niebawem, w granicach 73-75% od dostaw z Rosji, bo rosnie zapotrzebowanie na gaz.
    Skoro do UE 3/4 gazu idzie z Rosji, to należy z dostawcą nie chandryczyć się ale po partnersku się dogadywać.

  183. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie. Dla ciebie.
    Teraz juz musze pedzic!

    http://www.literatura.net.....JUa6iAZmRx

  184. Zofia napisał(a):

    Andrzeju,
    jeśli chodzi o Krym, Ukraińcy nie dopilnowali wszelkich procedur, nie ma układów, porozumień czy umów międzynarodowych, ich ratyfikacji itp. Ani w Rosji ani na Ukrainie.
    Właściwie nie wiadomo dlaczego i na jakiej podstawie (prawnej) Krym jest teraz w Ukrainie a nie w Rosji.
    Wiele się mówi dlaczego i kto przekazął Krym Ukrainie, ale jak przychodzi co do czego i trzeba dokumenty położyć na stół, by udowodnić prawną przynależność Krymu do Ukrainy – to takich nie ma.
    Federacja Rosyjska jest prawnym spadkobiercą ZSRR.
    I sprawę Krymu może pozytywnie dla siebie, drogą jak najbardziej legalną przeprowadzić przed stosownymi międzynarodowymi instytucjami.

  185. Andrzej napisał(a):

    należy z dostawcą nie chandryczyć się ale po partnersku się dogadywać.
    Dokładnie tak – po partnersku

  186. miner napisał(a):

    Jak to było? „Angielski jest moim drugim językiem”?

    http://www.merriam-webster.com/dictionary/spot
    — on the spot
    1: at once : immediately

    .
    http://www.businessdictio.....tract.html
    .
    spot contract – Spot market contract for immediate sale and delivery of a spot commodity such as a currency.
    .
    Ale zawsze można iśc w zaparte:
    ja byłam takiego samego przekonania jak Pan.
    Do ostatniego wywiadu z pewnym polskim, prywatnym armatorem. Kilka razy go wypytywałam o ten rynek i zawsze tłumaczył mi, ze spotowy – to kontrakty…. długie.

    albo:
    “moi” żeglugowcy tak określają …. swoje kontrakty żeglugowe. I dla nich rynek spotowy – to rynek kontraktów długoterminowych
    .
    I znowu wracamy do starejs piewki o „walcu w rytmie bluesa” czy tez na odwrót…
    .
    Swoja drogą to ciekawe jakiego wygibasa trzeba będzie użyć aby wyjaśnić znaczenie tego co poniżej w momencie gdy podstawy wypowiedzi sa nieprawdziwe:
    mniej ważne jest straszenie Putina, że wstrzyma budowę gazociągu bałtyckiego, co najważniejsze jest trójporozumienie gazowe Katar, Iran i Rosja dot. gazu, bowiem Katar jest głównym dostawcą gazu skroplonego do Europy! A zawarte kontrakty są spotowe (czyli długoterminowe).

  187. uchachany napisał(a):

    Armia Radziecka
    z Zofią od dziecka…

  188. jasnaanielka napisał(a):

    http://wyborcza.pl/1,7547.....kaza_.html
    Ciekawe, czy telewizja pokaże? Pokaże! Figę z makiem z pasternakiem.

  189. Andrzej napisał(a):

    Z linku Jasnejanielki
    Tabu obecnej polityki historycznej stanowi pojęcie „socjalizmu” – zbrukane w Polsce po wojnie, zamienione w symbol przemocy. Dokumenty takie jak film Szulkina zakłócają podręcznikową wersję historii PRL. Po roku 1956 najzagorzalsi polityczni przeciwnicy: ludzie Kościoła, opozycji, reżimowi reformatorzy – wśród których Mieczysław F. Rakowski był chyba postacią najwybitniejszą – działali często w imię podobnej idei, podobnych wyobrażeń sprawiedliwości społecznej.
    Jak widzę autor wyznaje zasadę, ze cel uświęca środki. Najwyraźniej nie zauważył, ze to na jej wskutek pojęcie „socjalizm” zamieniło się w symbol przemocy.

  190. Zofia napisał(a):

    Miner,
    nie wymądrzaj się,
    bo wyraz „spot”, ma w jęz. angielskim wiele znaczeń.
    „Spot ” po angielsku znaczy – miejsce, znamię,punkt, cętka, ale już określenie spot weak – w trudnej sytuacji
    ale też oznacza także – zauważyć, dostrzec, spostrzec.
    Natomiast w ekonomii, pojęcie „spot” jest jest używane np. slangowo do oceny cech lub walorów czegoś tam – od skrótu – S.P.O.T.
    Nie tylko, jak wspomina nasz Gospodarz – do określenia pewnego zachowania kontrahentów na rynku w przypadku transakcji handlowych.
    W Polsce panuje zwyczaj robienia w mowie potocznej, a potem w slangach branżowych przymiotników z angielskich, a właściwie bardziej, amerykańskich, określeń. Nie muszę ich wszystkich znać
    Prawidłowe określenie jest jw języku polskim jednoznaczne – kontrakt długoterminowy.
    I takie użyłam w odniesieniu do umów zawieranych przez firmy z kataru na dostawy gazu skroplonego.
    ***
    Owszem język angielski jest moim pierwszym językiem, jakim mówiłam z racji urodzenia ale nigdzie nie pisałam, ze znam perfect angielskie słownictwo ekonomiczne.
    ***
    Poza tym nie upierałam się, po uwadze naszego Gospodarza, ze akurat mam racje. Podałam środowisko, skąd znane jet mi to określenie i w jakim kontekście je słyszałam.
    Dla jasności,
    w międzyczasie zadzwoniłam do znajomych żeby do końca wyjaśnić sprawę, co żeglugowcy rozumieją pod pojęciem „rynek spotowy” w żegludze, za 20 min będę gadać z prezesem armatorskiej spółki.

  191. jasnaanielka napisał(a):

    Andrzeju – chyba się jednak zgodzisz, że film wart jest obejrzenia. Choćby, jako pretekst do współczesnej oceny wyartykułowanych w nim racji. Mam wrażenie, że dyskusja byłaby ciekawa a wnioski nie koniecznie wspólne – przynajmniej w gronie tutejszych, blogowych bywalców.
    Do wieczora!

  192. W.Kuczyński napisał(a):

    Zofio,
    niestety nie masz racji i nie upieraj się. Kontrakt spotowy to jest jednorazowe zakupienia porcji towaru, np. statku skroplonego gazu nie w oparciu o długoterminowa umowe, lecz z dnia na dzień, od razu. Na tym polega ich walor. Pomylilas się, zdarza się i miner nie ma tu nic do rzeczy.

  193. Andrzej napisał(a):

    Jasnaanielko,
    nie wiem czy film ten jest wart obejrzenia, ale na pewno wart jest pokazania. Nie widzę żadnego powodu, aby go trzymać na pólkach.

  194. miner napisał(a):

    Tak, słowo „spot” ma wiele określeń – ciesze się ze to odkryłaś. Zadziwia mnie jednak, że nie wzbudziło Twojej refleksji to, że słow spot w dużej mierze „kreci się” wokół okresleń „punktowych”, „jednostkowych”
    .
    Nie znalazłem określenia „spot weak” moze mi pomożesz? Webster nic o nim nie wie.
    .
    „W Polsce panuje zwyczaj robienia w mowie potocznej, a potem w slangach branżowych przymiotników z angielskich, a właściwie bardziej, amerykańskich, określeń. Nie muszę ich wszystkich znać
    Prawidłowe określenie jest jw języku polskim jednoznaczne – kontrakt długoterminowy.
    I takie użyłam w odniesieniu do umów zawieranych przez firmy z kataru na dostawy gazu skroplonego.”

    .
    To jest wspaniałe – „nie musze znać określenia ale go używam nie mając pojęcia co ono znaczy” GRATULACJE :)
    .
    BRNIJ DALEJ.
    .
    A wracając do samego początku to co nam chciałaś przekazać:
    - że kontrakty sa długoterminowe
    - że kontrakty sa spotowe?
    Bo fakt posługiwania się zwrotami, których nie rozumiesz doprowadził do tego, ze cierpi „istota” Twojej wypowiedzi…

  195. Edwar D.Dana napisał(a):

    Miner
    Ja mysle ze juz starczy
    Roma locuta est – causa finita est

  196. Zofia napisał(a):

    Miner,
    jak napisałam – kontrakty w Katarze na dostawy gazu skroplonego są długoterminowe.
    spotowe – w tym wypadku jest określeniem nie trafnym.
    Wyjaśniłam to, wcześniej zakładając, że uwagi na ten temat naszego Gospodarza mogą być słuszne.

  197. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie
    Ksiazki Ossendowskiego mozesz pobrac bezplatnie pod adresem ktory ci wyslalem. Jako dokument trudno je traktowac calkiem serio.
    To co jest najciekawsze w jego biografii to dowody na finansowanie Lenina a szerzej bolszewikow przez Niemiecki wywiad (dowody Sissona). Dzis juz wiemy ze „dowody” Ossendowskiego to falszywka zas fakt finasowania przez Niemcy bolszewikow jest potwierdzony.
    Pytanie.
    Wiedzial bez dowodow wiec je stworzyl?
    Wiedzial z dowodami ale kryl zrodlo?
    Nie wiedzial ale chcial zeby tak bylo?
    Co do jego smierci to wizyta potomka czy krewnego barona von Ungern-Sternberga wydaje mi sie byc legenda.

  198. Edwar D.Dana napisał(a):

    Jasnaanielko
    Z tego co przemknęło mi przed czytającymi oczyma to samobójstwo jednego z uczestników trybunalu.
    Godność podsądnych? Ja myślę ze oboje nie wierzyli ze wykonanie wyroku nastąpi tak szybko.

  199. Zdzisław_1 napisał(a):

    Edwar,D.D.

    Dziekuje za link o literaturze . Zalogowałem się .Czy bede mógł czytac na komputerze ba tak to zrozumialem?
    Ile ksiązek zmłodosci sie przypomniało kilka lub wiecej nawet mam,ale wiele warto poczytać,
    Co do Ossendowskiego oczywiscie zgadzam sie zedo wszystkich rewelacji trzeba podchodzić z dozą nieufnosci ( nawet z mojego życia pewne rzeczy wydaja sie jakbynierealne ) ale jego wędrowka przez Rosje i Mongolie do Ameryki jest chyba faktem.tak samo spotkanie w tuz przed smiercia z Baronem Sterenberggiem wyglada prawdopodobnie bo to juz opowiadali ludzie ktorzy wprowadzili do pokoju umierającego Osend, więc chyba nie zmyślali?
    ale to już prawie prehistoria.

    A ten Miner faktycznie powinie przestać a nie licytować sie kto zna lepiej angielski. powinien przyjąc jko argument ostateczny causa finita
    Pozdrawiam

  200. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie
    Bedziesz mogl czytac o ile masz lub zainstalujesz program Reader.
    Jesli bedziesz mial trudnosci to najlepiej jesli zwocisz sie do Andrzeja i poprosisz o pilotowanie.
    Niektore ksiazki sa platne Ossendowski nie.

  201. miner napisał(a):

    Znowu to samo:
    http://wojcicki.salon24.p.....index.html
    .
    Ciągle ten sam scenariusz…

  202. głos zwykły napisał(a):

    Wieści z kurwidołka (nie ma nic za darmo!)
    Nowa ustawa z 28.7.2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz.U. Nr 167, poz. 1398; dalej jako: KSCU05). Można śmiało stwierdzić, że nowa ustawa nie spełnia zalecenia nr 81 Komitetu Ministrów Państw Członkowskich UE, w której Komitet poleca, aby koszty sądowe były jak najniższe. Dla przykładu: we Francji ustawa z 1977 r. zlikwidowała w ogóle wszelkie opłaty w sprawach cywilnych, w Szwecji z kolei jest jedna, niska oplata we wszystkich sprawach cywilnych. Ponadto, należy się zastanowić, czy KSCU05 nie pozostaje w sprzeczności z art. 45 ust. 1 Konstytucji stanowiącym, że: „Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy, bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd” oraz art. 6 EKPCz i czy to prawo do sądu nie zostało ograniczone przez nową ustawę i wysokość opłat w postępowaniu cywilnym. Jednakże może pojawić się argument, że przecież ustawa przewiduje zwolnienie od opłat w sprawach cywilnych. Osobiście mam zawsze obawy co do istnienia tzw. praw uznaniowych.
    Prof. Andrzej Zieliński

  203. soulgarden napisał(a):

    w zyciu małżeńskim masz podobnie?

  204. Edwar D.Dana napisał(a):

    miner
    Po klęsce wrześniowej 39 zaczęto rozliczac. Rozliczać różnie, także w prasie emigracyjnej. Publikowano często „listy od czytelników”, relacje naocznych świadków”.

    Pewna czytelniczka napisała ze na własne oczy widziała jak to wiceminister Z. (sanator*) zawłaszczył wojskowy samochód i wyładował go walizami pełnymi różnego dobra.Wielgaśne te walizy były ze się czytelniczce prawie na papierze listowym nie mieszcza.
    Załadował też na samochód swoja kochanicę co niedawno poroniła sztucznie i utopiła w klozecie. Czytelniczka podpisała się: Dobrawa, lat 15.

    W obozie dla „internowanych” sanatorów na Cyprze skomentowano: „taka młoda i już taka świnia”.
    Nie wykluczone ze wśród „internowanych” byli wiceministrowie, nie mniej stwierdzenie o „świńskiej młodości” było sluszne.

    Widzę ze politolog do którego dałeś link, Pan Wojciechowski ma 27 lat.
    Pisze więc: „taki młody a już taki szantażysta”. Tyle ze to szantaż tak prymitywny ze nawet cynizm młodzieńca tego prymitywizmu nie usprawiedliwia.

    * tak ma byc

    Za lekko podkolorowanym Wankowiczem

  205. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze, szczerze podziwiam Twoje wysiłki na rzecz podjęcia rzeczowej dyskusji z naszymi „prawicowcami”. Ale powodzenia Ci nie wróżę.
    Od dawna marzę o tym, żeby pojawił się na blogu jakiś rozsądny propisowiec, chcący wymieniać poglądy, a nie tylko szydzić, piętnować i w ogóle dawać odpór. Tylko czy ten gatunek w ogóle istnieje?
    Co zaś do profesora-współpracownika to uważam za rzecz drugorzędną, czy rzeczywiście współpracował i na czym ta współpraca polegała. Pytanie, które moim zdaniem powinno się stale zadawać, brzmi: co Polska, co my wszyscy zyskujemy na ujawnianiu – po z górą dwudziestu latach – brzydkich postępków różnych znanych osób. Ewentualnie – co byśmy stracili, gdyby te postępki nigdy nie wyszły na jaw.
    Sądzę, że o zysku mogą mówić dziennikarze, którzy zarabiają na tym wierszówkę, i wydawcy gazet, którym rośnie sprzedaż. Ktoś jeszcze?

  206. soulgarden napisał(a):

    łaska

  207. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Pawle
    Wczoraj namawiałem Mawara by coś dobrego o PIS napisał.
    Proste opowiadanie w stylu, ”co mamy z gęsi”. Nie napisał. Za to dowiedziałem się Geniusz Karpat był mniej komunistą niż…?…
    Co w stylu, że kanarek ma jedną nóżkę bardziej niż drugą.

  208. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze, Mawar ze swoją namiętną potrzebą, by być przeciw, wpada niekiedy w śmieszność. Przed długim weekendem obruszył się, kiedy napisałem, że Suworow był wybitnym wodzem. Gdybym napisał, że był miernotą, pewnie zacząłby go bronić. Okazało się również, że lepiej wie, gdzie się wylągł hitleryzm. Wcale nie w Bawarii, bo Monachium to żadna Bawaria. I tak przy każdej okazji. To nie kwestia poglądów, tylko charakteru.

  209. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Szkoda Pawle, że nie możesz upublicznić nazwiska tego idioty, co chciał informację o Zygmuncie Kaczkowskim usunąć z przewodnika, bo tenże kapował 140 lat temu.

  210. Paweł Luboński napisał(a):

    Zdzisławie, współpracy z SB, nawet gdyby udowodniono, że przyniosła komuś krzywdę, sądownie karać i tak się nie da. Nie ma na to paragrafu i w państwie prawa być nie może.
    Ja stosunek do kwestii lustracyjnych mam mieszany. Sądzę, że w przypadku niektórych „kapusiów” ujawnienie i związana z tym hańba byłyby sprawiedliwą zapłatą za popełnione czyny. Inni jednak już dawno odkupili swój grzech sprzed lat i na taką karę nie zasługują. Wina i szkodliwość jeszcze innych jest znikoma i niewspółmierna do tej kary. Rzecz w tym, że nie widać sposobu na rozdzielenie poszczególnych kategorii.
    Obrzydliwa natomiast wydaje mi się gorliwość, z jaką nasi lustratorzy poszukują „tajnych współpracowników”, i satysfakcja, której nie ukrywają, kiedy kogoś znajdą – vide link podany dziś przez Minera.

  211. Paweł Luboński napisał(a):

    Edwarze, gwoli ścisłości – ten gość nie chciał wymazać Kaczkowskiego z historii. Oponował tylko przed poświęcaniem mu osobnego ustępu w szkicu o związkach polskich pisarzy z Bieszczadami. Idiotą bym go nie nazwał. Wielu niegłupich ludzi potrafi myśleć w taki sposób.

  212. Paweł Luboński napisał(a):

    PS A rewersem tej postawy jest jeszcze bardziej rozpowszechnione przekonanie, że o bohaterach, postaciach wybitnych i szanowanych nie wolno napisać niczego złego.

  213. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Jeszcze jedna rzecz, która często uchodzi uwadze. W zasadzie unika się ze strony poszkodowanych (sprawy polityczne) ugłaśniania pretensji, że ktoś sypnął w śledztwie sam będąc aresztowanym. Piszę w zasadzie, bo psychologicznie i towarzysko to bywa różnie.
    Dostałem jednak szału, (przypomniał mi mimo woli sprawę Zdzisław listą W.)kiedy usłyszałem jak osoba kiedyś sypiąca w śledztwie jak siewnik poparła całą gębą lustrację.
    To zresztą tylko dowód na to jak bardzo myli się młody politolog.

    PS Racja Pawle, to może nie być idiota. Tyle że ja „znam” go tylko z tego.

  214. Andrzej napisał(a):

    Zdzisławie,
    polecaną przez Ciebie stronę mam ustawioną jako startową. Polecam takie ustawienia i innym.

  215. jasnaanielka napisał(a):

    Paweł L. pisze: Pytanie, które moim zdaniem powinno się stale zadawać, brzmi: co Polska, co my wszyscy zyskujemy na ujawnianiu – po z górą dwudziestu latach – brzydkich postępków różnych znanych osób. Ewentualnie – co byśmy stracili, gdyby te postępki nigdy nie wyszły na jaw.
    #
    Podobne pytanie zadałam nie tak dawno Madzi przy okazji dyskusji o sprawie Ronikiera z Piwnicy pod Baranami. Pytanie było dość rozbudowane, bo Madzia mnie zirytowała swoimi napastliwymi uwagami.
    Odpowiedzi nie uzyskałam a Madzia, jak na razie straciła ochotę do wpadania na blog. Czeka aż sprawa przyschnie. :D

  216. głos zwykły napisał(a):

    jasnaanielko,
    Założywszy, że lustracja miałaby wymiar cywilizowany, a nie taki jak widzieliśmy, to można by powiedzieć: zyskujemy prawdziwe autorytety, a tracimy fałszywe, czyli otrzymujemy coś prawdziwego w zamian za coś fałszywego. A tak wilk nie jest syty: w postaci zjedzenia owcy, a i owca nie jest świeża.

  217. jasnaanielka napisał(a):

    głosie – zgoda, jednak trzeba by założyć, że lustracją zajmą się osobnicy odpowiedzialni a nie awanturnicy i aferzyści dla własnej kariery i rozgłosu. A tego niestety nie doczekamy się. Nie w tych realiach. A szkoda. Bo gdyby takie podstawowe kryteria mogły być spełnione tak jak nie mogą, to ja bym była za lustracją.
    I pewnie nie tylko ja.

  218. głos zwykły napisał(a):

    jasnaanielko,
    ba, gdyby babcia miała wąsy to by była dziadkiem :D

  219. Paweł Luboński napisał(a):

    Głosie, dwa pytania.
    .
    1) Jak sobie wyobrażasz „cywilizowany wymiar lustracji” w świetle moich uwag z 7:29?
    .
    2) Czy sądzisz, że wybitny uczony, znakomity publicysta czy po prostu mądry człowiek jest fałszywym autorytetem dlatego, że trzydzieści lat temu donosił? A jeśli ktoś za młodu był współpracownikiem SB, a dopiero potem stał się autorytetem?
    .
    Tacy ludzie powinni może jedynie powstrzymywać się od zbyt skwapliwego udzielania innym nauk moralnych. Choć i to nie jest dla mnie oczywiste. Bo czy wartość takich nauk zależy od osoby wygłaszającego, czy od ich treści?

  220. jasnaanielka napisał(a):

    „Ozdobo twarzy, wąsy pokrętne,
    Dziś wami gardzi lud zniewieściały…”

  221. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Ujmując w ten czas oczy kobiece,
    Bożek miłości na wąsach siadał.

  222. miner napisał(a):

    P. Luboński:
    to miłe, że uważasz za „wysiłki na rzecz podjęcia rzeczowej dyskusji” fakt przeniesienia ciężaru dyskusji na temat wieku autora wpisu. Fakt. To bardzo rzeczowe.
    Teraz sugeruję, żeby przeczytać podlinkowany tekst bo tam jest wyraźnie napisane o co chodzi…
    .
    EDD:
    W sumie to samo co wyżej. W podlinkowanym wpisie na blogu jawnie stoi:
    Nie ma sensu oceniać przeszłości TW Oriona. Jest ona haniebna. Niestety jednak nie tylko przeszłość profesora Kusa, ale również jego teraźniejsze zachowanie musi budzić odrazę. A dalej mamy znowu (który to już raz) opis jak to wielki antylustrator (Kus broniący Wolszczana) okazał się po prostu kolejnym kapusiem zainteresowanym w chronieniu własnej dupy. I to miałem na myśli pisząc „Ciągle ten sam scenariusz…”. Liczyłem na to, że wpis na blogu jest jasny jak słońce – jak widac nie dla wszystkich.

  223. miner napisał(a):

    Zdzisław:
    „Wlaściwie mogłem i rachunek wysłac Wildsteinowi ale wtedy nie bylo wiadomo kto ja wyniósl Dopiero po jakims czasie przyznal sie do tego wzmiankowany red. Ah jaki On byl dumny z kradzieży ( bo to była kradzież,dokonana w imię wyższych celów) Ciekawe dlaczego jednak prawo nie działało.”
    .
    Chyba raczej ten rachunek należało wystawić autorowi stwierdzenia „Ubecka lista krąży po Polsce” a nie komuś kto wyniósł katalog IPN i przy każdej okazji powtarzał, że jest to lista wszystkich nazwisk jakie zostały zarchiwizowane w IPN.

  224. Andrzej napisał(a):

    Zdzisławie,
    napisałeś dość chaotycznie, tak, ze nie bardzo wiem jaki konkretnie masz problem. Jak masz zainstalowany program Acrobat Reader, to kliknięcie na ikonę pliku z książką powinno spowodować jej otwarcie.
    Nie bardzo przy tym rozumiem o co Ci chodziło pisząc, że używasz tego programu do drukowania. Przy jego pomocy można drukować tylko dokumenty pdf, czyli takie jak książka ze strony poleconej przez Edwara. Skoro je drukujesz to nie powinieneś tez mieć problemów z otwarciem ściągniętego pliku. Chyba, ze coś przerwało Ci ściąganie pliku i jest on niekompletny, wtedy rzeczywiście go nie odczytasz. Trzeba go wówczas ściągnąć jeszcze raz.

  225. Edwar.D.Dana napisał(a):

    miner
    A mój odnosi się do politologa Wojciechowskiego, (27) który w sposób głupi usiłuje stawiać pod ścianą przeciwników lustracji.

    Mentalnie politolog Wojciechowski nie różni się od Dobrawy (15).

  226. jasnaanielka napisał(a):

    Po guzikach ich poznacie…
    http://www.dziennik.pl/fo.....08_01.html

  227. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Andrzej

    Idzie o tę stronę. Po zalogowaniu się i wyborze z katalogów nie mam trudności ze sciąganiem. Tyle że ja nie posiadam twojej umiejętności wyjaśnania co robić.
    Zdzisław chce odobnie jak ja sciągać książki.

    http://www.literatura.net.....torow.php3

  228. miner napisał(a):

    „co Polska, co my wszyscy zyskujemy na ujawnianiu – po z górą dwudziestu latach – brzydkich postępków różnych znanych osób. Ewentualnie – co byśmy stracili, gdyby te postępki nigdy nie wyszły na jaw.
    .
    Oczywiście z roku na rok do uzyskania jest coraz mniej, korzyści jest coraz mniej. I chyba o to chodziło całemu antylustracyjnemu frontowi. Obecnie lustracja ma coraz mniejsze znaczenie. Umierają ubecy, umierają donosiciele. Ale nie zapominajmy, że kwity cały czas są w ruchu.
    .
    Podstawowym założeniem lustracji było zminimalizowanie możliwości szantażu ludzi na eksponowanych stanowiskach. Szantażu wynikającego z ekskluzywnej wiedzy o przeszłości szantażowanego. Ile razy należy przypominać, że w lustracji nie było konsekwencji prawnych za złożenie oświadczenia o współpracy, były konsekwencje za skłamanie. Chodziło o jak njagłębsze oderwanie się od PRLowskiego syfu.
    W przypadku dzisiejszym dochodzi jeszcze jedna kwestia – czy pedagogiem może być ktoś kto nie posiada odwagi cywilnej do przyznania się do swoich grzechów. Tu już jest sprawa do osądzenia przez uczniów/rodziców/studentów i senat uczelni, która ma prawo nie chcieć kogoś takiego w swoich szeregach.
    .
    Tylko nie rozumiem po co ja mam pisać to po raz 158, skoro oświecony P. Luboński nadal będzie tęsknił za kimś kto będzie chciał wymieniać poglądy. Bo przecież to co napisałem wyżej nie jest dopuszczane w dyskusji jako „pogląd” :)
    .
    I jeszcze raz (choć tego tutaj się nie zauważa) – w podlinkowanym wpisie nie chodzi o donosicielstwo – chodzi o przebierańców, którzy rzucają górnolotne hasła aby chronić własne dupy.
    .
    To wszystko na ten temat

  229. miner napisał(a):

    EDD:
    A mój odnosi się do politologa Wojciechowskiego
    a kto to?

  230. jasnaanielka napisał(a):

    Obywatel IV RP
    Dominik Wójcicki
    27 lat, po studiach politologicznych

    miner – ty się normalnie czepiasz jak….. no dobrze, nie powiem.

  231. Edwar.D.Dana napisał(a):

    miner
    Masz rację. Nazywa się Wójcicki. Teraz lepiej. Politologa Wojciechowskiego przepraszam, on Wojciechowski, nie jest taki jak Dobrawa.

  232. miner napisał(a):

    EDD – to skoro już ustaliliśmy o kim piszesz to teraz poproszę o przykład tego co rozumiesz za „ustawianie w sposób głupi pod ścianą przeciwników lustracji.”

  233. jasnaanielka napisał(a):

    To ja już sobie pójdę. Dobranoc.

  234. miner napisał(a):

    jasnaanielka:

    miner – ty się normalnie czepiasz jak….. no dobrze, nie powiem. .
    Ależ pisz śmiało. Zauważ tylko przy tym, że EDD właśnie w sposób głupi postawił pod ścianą 27-letniego politologa Wojciechowskiego.
    .

  235. jasnaanielka napisał(a):

    miner – jeszcze nie wyłączyłam, więc ci odpowiem. 27 letni politolog, to dopiero ktoś, co ledwie ukończył uczelnię. Jeszcze wiele wody upłynie w Wiśle i innych rzekach, zanim on się zacznie liczyć we własnym środowisku, a potem jako taki. Na razie, to on się przedstawia tak, jak sam bardzo by chciał. Na uznanie trzeba sobie zapracować, choć nie przeczę, że reklamować się też nie zawadzi. Ale ocena należy nie do przedstawiającego się. Wanna mi się przepełni. Dobranoc.

  236. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Wójcicki ma mentalną kompetencję w sprawach TW i lustracji taką jak Dobrawa (15) w sprawach sztucznego poronienia. Rozumiem przez to, że Dobrawa oczywiście może. Kiedy jednak wpada ton oskarżycielsko detaliczny robi dziwne wrażenie.
    Człowieka niemądrego lub gówniarskiego trądzikowatego cynika

    Chyba czytałeś tego Wójcickiego? Więc pytać nie musisz.

  237. Paweł Luboński napisał(a):

    Miner, połechtałeś mnie mile przydomkiem „oświecony”, więc spróbuję popolemizować.
    .
    „Podstawowym założeniem lustracji było zminimalizowanie możliwości szantażu ludzi na eksponowanych stanowiskach.”
    .
    Czy dziennikarz, pisarz, ksiądz, profesor wyższej uczelni to ludzie na eksponowanych stanowiskach, którzy pod wpływem szantażu mogą wyrządzić znaczącą szkodę Rzeczpospolitej? A podniecacie się takimi przypadkami do niemożliwości.
    Ludzie zajmujący naprawdę znaczące stanowiska i mający dostęp do ważnych tajemnic państwowych od początku byli sprawdzani bez łaski ustawy lustracyjnej.
    Ponadto – szantażować można także wieloma innymi sprawami, takimi jak zdrada małżeńska, dewiacje seksualne, długi itp. itd. Należałoby zatem zażądać ujawniania wszelkich osobistych problemów ludzi na eksponowanych stanowiskach.
    .
    „Czy pedagogiem może być ktoś kto nie posiada odwagi cywilnej do przyznania się do swoich grzechów.”
    .
    Właśnie. Na przykład nie ma odwagi cywilnej, by się przyznać, że ożenił się dla pieniędzy, pożycza i nie oddaje lub fatalnie traktuje swoich najbliższych. Dlaczego akurat współpraca z SB ma być tym jedynym liczącym się grzechem śmiertelnym. Przecież to absurd.
    .
    „Obecnie lustracja ma coraz mniejsze znaczenie. Umierają ubecy, umierają donosiciele. Ale nie zapominajmy, że kwity cały czas są w ruchu.”
    .
    Otóż to właśnie. I jakoś Polska nie zginęła, a problemy, które ma, niespecjalnie wiążą się z brakiem lustracji. Więc o co był ten cały szum?
    .
    Podsumowując: potrafię zrozumieć ludzi, których poczucie sprawiedliwości obraża fakt, że ktoś, kto zachował się podle, nie poniósł za to żadnej kary. I to jest ten jedyny argument na rzecz lustracji, który przemawia mi jakoś do przekonania. Tylko że to jest argument trochę w stylu: „Niech ginie świat, byle sprawiedliwości stało się zadość”. Zresztą to, że dawni konfidenci pozostają nieujawnieni, a niektórzy z nich nieźle się mają, nie jest moim zdaniem akurat największą i najbardziej bolesną niesprawiedliwością naszych czasów.
    Natomiast nie mówcie mi o straszliwych zagrożeniach dla kraju wynikających z braku lustracji, bo te pozostają w sferze domysłów snutych przez ludzi podejrzliwych i obdarzonych wybujałą wyobraźnią. Częściej zresztą jest to moim zdaniem racjonalizacja niezbyt pięknych emocji i skłonności.

  238. głos zwykły napisał(a):

    Pawle Luboński,
    Generalnie zgadzam się z takim wywodem.Uważam, iż ograniczona lustracja w pierwszej wersji była wystarczająca. Uzasadnione jest też dobrze politycznie nieprzejednane stanowisko np. Adama Michnika w sprawie lustracji. W szczególności rozumiem to, że opozycja doprowadziła do zmian ustrojowych, działaniami daleko idącego realizmu politycznego i na dodatek w zgodzie z dawnym reżimem. Rozumiem też, że sytuacja osób które chciały reformować PRL czy też go humanizować, była bardzo ciężka. Uważam wręcz, że nie można było uniknąć moralnie dwuznacznych sytuacji, aktywnie uczestnicząc w życiu politycznym, społecznym, czy zawodowym, zajmując wysokie stanowisko, a zwłaszcza reprezentując środowiska czy też kraj jako przedstawiciel establismentu czy też opozycji.

  239. Edwar.D.Dana napisał(a):

    „Uważam wręcz, że nie można było uniknąć moralnie dwuznacznych sytuacji, aktywnie uczestnicząc w życiu politycznym, społecznym, czy zawodowym, zajmując wysokie stanowisko, a zwłaszcza reprezentując środowiska czy też kraj jako przedstawiciel establismentu czy też opozycji.”
    Właściwie zgadzasz się w całej rozciągłości z Mawarem i minerem.
    Więc albo nie panujesz nad sensem tego co piszesz, albo wyrażasz swój pogląd przewrotnie.

  240. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Głos
    Tłumacząc cie na język prosty piszesz: Wszyscy są umoczeni.

  241. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Dobranoc. Przeczytam i ewentualnie odpowiem jutro.

  242. Piotruś napisał(a):

    Pawle, Głosie
    Moglibyście potwierdzic (zaprzeczyć) moją obserwację. Mianowicie najgłośniej o mozliwości szantażowania teczkami UB krzyczą ci, którzy informacjami z teczek najenergiczniej próbuja kupczyć ?
    „Więc o co był ten cały szum?” – o kasę. Przecież na utrzymanie tej opery mydlanej wydajemy niemałe pieniądze. Gdyby nie było szumu nikt nie wydałby grosza na ten cel.

  243. Piotruś napisał(a):

    Edwardzie tak wszyscy są umoczeni -wiedzą o tym najwieksze łotry.

  244. narciarz2 napisał(a):

    1. Lustracja to jest mlot na czarownice.
    2. Czarownicą jest kazdy, kto nie podoba sie dwuglowemu Prezesowi.

  245. Paweł Luboński napisał(a):

    „Moglibyście potwierdzic (zaprzeczyć) moją obserwację. Mianowicie najgłośniej o mozliwości szantażowania teczkami UB krzyczą ci, którzy informacjami z teczek najenergiczniej próbuja kupczyć?”
    .
    Piotrusiu, ja zaprzeczam. Sprowadzanie wszystkiego do kasy to zbyt proste wyjaśnienie. I dla mnie zbyt cyniczne. Choć taka motywacja też się zapewne trafia.
    Sądzę, że niektórzy z nich biorą ten argument za dobrą monetę. Natomiast w większości przypadków, jak napisałem Minerowi, jest to moim zdaniem racjonalizacja (niekoniecznie uświadamiana) mało chwalebnych uczuć: niezdrowej ciekawości, pragnienia zemsty, faryzejskiego rozkoszowania się cudzym upadkiem.
    .
    Dobranoc wszystkim.

  246. narciarz2 napisał(a):

    1. Zycie jest moralnie dwuznacznym kompromisem.
    2. Kazdy popelnia grzechy w lazience, na koldrze, pod koldra, i w innych podobnych miejscach.
    3. Gdyby kazdy ujawnil swoje grzechy, to wszyscy spalilibysmy sie ze wstydu.
    4. Nikt nie ma moralnego prawa byc nauczycielem ani wychowawca. Dowod: patrz punkt 2.
    5. Nikt nie ma moralnego prawa reprezentowac Kraju ani pelnic zadnych funkcji publicznych. Dowod: patrz punkt 2.

  247. narciarz2 napisał(a):

    1. Jedynie Prezes, Jeden W Dwu Osobach, Jest Wielki, Czysty, i Nieskazitelny.
    2. Jedynie Prezes, Jeden W Dwu Osobach, ma moralne prawo rozliczac, karac, nagradzac, oraz strącac ze stanowiska.
    3. IPN sluzy Prezesowi jako narzedzie wypelniania Jego Swietych Obowiazkow.

  248. Ewa-Joanna napisał(a):

    Dla mnie osobiscie, ta cala lustracja i ten szum wokol niej jest zupelnie niezrozumiala. Polowe zycia doroslego spedzilam w PRL, polowe w Australii. Ominela mnie III RP, usiluje sie jej nauczyc i czasem ciezko.
    Osobiscie kiedys bylam w ORMO. Czy to zbrodnia? Pracowalam spolecznie w Milicyjnej Izbie Dziecka i taki byl wymog sytuacji.
    I pamietam, a i wielu z was powinno pamietac jak to czesto naprawde bylo – ludzie starajacy sie o paszporty, ludzie wyjezdzajacy na stypendia itp. dostawali na ogol do podpisu „lojalke”, takie ble ble o socjalistycznej ojczyznie i nikt chyba nie traktowal tego powaznie. To tez byl wymog sytuacji. Potem pewnie niektorzy z tych ludzi musieli napisac jakies sprawozdanie, pewnie byli wzywani i pytani o rozne rzeczy. Czy ktokolwiek z tych gowniarzowatych bohaterow dnia dzisiejszego potrafilby nie pojsc na wezwanie wladzy? Watpie.
    W stanie wojennym jeden z esbekow powiedzial mi w rozmowie: Pani Ewo, niech pani nie bedzie taka pewna, kwity sa na wszystkich. I rzeczywiscie chyba odnotowywali kazda zmiane adresu, miejsca pracy itp.
    Nie widzialam swojej kartoteki w SB, wiadzialam te w parafii – gruba byla.
    Wiem, to sa rzeczy znane wszystkim, to co napisalam, ale mysle, ze nalezy czesciej pisac o tym jak to bylo naprawde i nie pozwalac „drugiej stronie” na przeklamywanie incydentow z tamtych czasow.

    Owszem, istnieje w tym jeszcze jeden czynnik – czynnik ludzki. A ludzie sa rozni, czesciej paskudni niz zyczliwi. Co skutkowalo pisaniem anonimow i donoszeniem gdzie sie dalo. Choc w PRL anonimow nie rozpatrywano, to jednak SB pewnie je trzymalo.
    I pewnie wykorzystywalo.
    Ale czyz teraz nie ma donosow? Czy natura ludzka po upadku PRL zmienila sie dramatycznie i mamy samych porzadnych, uczciwych ludzi. Widac, ze nie. Nawet tutaj.

    SB rowniez jak kazde przedsiebiorstwo mialo do wykonania plany. Plany na zwerbowanie TW (ciagle zapominam co to jest), na sukcesy w lapaniu elementow itp. A jak sukcesow nie bylo, to sie je prawdopodobnie tworzylo, bo premie kazdy lubi.
    A dzis jest to wykorzystywane do niszczenia ludzi i awantur medialno – politycznych. Zgodnie z najlepsza szkola tow. Stalina.

  249. Ewa-Joanna napisał(a):

    # narciarz2 Says:
    listopad 13th, 2008 at 11:56 pm

    1. Jedynie Prezes, Jeden W Dwu Osobach, Jest Wielki, Czysty, i Nieskazitelny.
    2. Jedynie Prezes, Jeden W Dwu Osobach, ma moralne prawo rozliczac, karac, nagradzac, oraz strącac ze stanowiska.
    3. IPN sluzy Prezesowi jako narzedzie wypelniania Jego Swietych Obowiazkow.

    To piekne. :)

  250. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Nie bardzo wiem co mam wspólnego z paranoikami:D Miner uważa iż podstawowym założeniem lustracji nie jest odwet, chęć pozbawienia dobrego imienia, i skompromitowania przeciwnika politycznego,lecz zapobieganie możliwości szantażowania go przez kogoś innego niż PiS działający za pośrednictwem IPN. No, przecież to jest bardzo humanistyczna postawa! Po co mają takiego Wolszczana, Boniego, Wielgusa, Wałęsę szantażować OBCY jak my sami możemy ich TAK opluć, że już po prostu szantażować się ich nie da! A jeszcze jak się weźmie fakt, że akta są zduplikowane i duplikaty leżą na Łubiance, i to, że można coś do nich dopisać, albo i całe je dopisać, a także coś skreślić. To jasno widzimy, że najlepiej opluć wszystkich!!! Łącznie z Kaczyńskimi i jego świtą!!! Wtedy już nikt ich nie zaszantażuje też. Właściwie powiedziałbym, że w tej sytuacji, ten na którego nie ma żadnego kwitu jest niebezpieczny, bo może być szantażowany. Ergo ten kto nie ma obciążającej go teczki nie może pełnić pod żadnym pozorem jakiejkolwiek publicznej funkcji.

  251. Zofia napisał(a):

    Drogi Panie Waldemarze,
    na początku gwoli wyjaśnienia – na Pana uwagę zareagowałam – stwierdzeniem – być może na pan rację, sprawdzę.
    Nie Pana wiedzę rzecz jasna, ale opinie żeglugowców, którzy pojęcie rynku spotowego – używają.
    Podziękowałam Panu za zwrócenie uwagi a Minerowi wytłumaczyłam, iż słówko „spot” w jęz. angielskim ma wiele znaczeń.
    Czyli założyłam że mogłam się pomylić a Pan ma rację.
    W nic nie brnełam dalej.
    Ja to określenia poznałam w odniesieniu do rynku usług żeglugowych, gdzie terminologia specyficzna i nie zawsze akurat taka sama jak w podręczniku ekonomii.
    Potem, jak wspomniałam poprosiłam kolegów shippingowców, by mi dokładnie wytłumaczyl, co u nich (a nie gdzie indziej) oznacza rynek spotowy, bo dla jednego do rynek umów długoterminowych a dla innego zupełnie odwrotnie.
    Wieczorem, podczas spotkania – otrzymałam dosyć szczegółowe wyjaśnienia które można ograniczyć do stwierdzenia iż jest to rynek, na którym obowiązuje kupno czegokolwiek co w asortymencie ww danym momencie i wg cen aktualnych. Co dla sprzedającego jest korzystne, dla kupującego – nie zawsze. Dla żeglugi (usług przewozowych transportu morskiego) bywa z tym różnie – jak koniunktura (hossa) – to dobrze, bo można dyktować ceny, jak bessa, to źle i lepiej mieć na usługi żeglugowe długoterminowe kontrakty.
    Inaczej korzystają z tego rynku armatorzy chemikaliowców, dla których usługi przewozowe w czasie hoss, jak obecnie, nie niosą ryzyka drastycznych zawirowań, a inaczej armatorzy statków do przewozu ładunków masowych i dużych.
    Mam nadzieję, że dobrze pojmuje co to jest rynek spotowy. Przynajmniej w odniesieniu do rynku usług transportu morskiego.

  252. narciarz2 napisał(a):

    Miner uważa iż podstawowym założeniem lustracji [...] jest zapobieganie możliwości szantażowania go przez kogoś innego niż PiS działający za pośrednictwem IPN. No, przecież to jest bardzo humanistyczna postawa!
    .
    Mam taki pomysl racjonalizatorski dla Minera i kazdego, kto popiera lustracje z podobnych humanistycznych pobudek. Oto pomysl, rozpisany na kroki, zeby bylo latwiej zapamietac.
    .
    1. Pojsc do dentysty.
    2. Powiedziec „prosze wyrwac wszystkie, bo kiedys moga bolec”.
    3. Powiedziec AAAAA.
    4. Poczekac, az dentysta skonczy.
    5. Pojsc do telewizji i powiedziec Narodowi „popieram lustracje czynem”, i na dowod pokazac zawartosc jamy gebowej.

  253. głos zwykły napisał(a):

    Edwardzie,
    Nie należy przekładać tego co piszę na prosty język, że „wszyscy są umoczeni”. Prostota, bowiem zarówno w dyskusji jak i w polityce prowadzi często na manowce Nie wydaje mi się, aby wykładał swoje poglądy przewrotnie. Dobra polityka na skali trudności zmierzająca do trudnej a nawet beznadziejnej sytuacji oddala się od moralności czy poprawności, jeśli celem jej nie jest prowadzenie wojny w celu zniszczenia przeciwnika lub samozatracenia się, a prowadzący ją jest bezbronny i zdany na łaskę przeciwnika. Właśnie taka polityka była prowadzona od 45 roku od sytuacji beznadziejnej do coraz lepszej. Przewrotność polegała na tym, że na osi czasu, możliwość zachowania lub utrzymania i poszerzenia poprawności i moralności rosła wraz z wiekiem aktora wydarzeń i łagodnieniem zbrodniczych cech komunistycznego reżimu.

  254. soulgarden napisał(a):

    Nie podoba mi się, że młody dobrze zapowiadający się dziennikarz antysalonowy kożysta z danych. Tak jak nie podoba mi się jego wybiórcze odniesienie do wygodnego wroga.
    Przy okazji – nieustanna agitacja by Michnik stanął, na czele swoich przeciwników nie jest uniwersalnym pomysłem na doprowadzenie do dekomunizacji. Trzeba się też umieć narazić SB. Może by się okazało łatwiej od tej strony też popruć swetr (lub sweter). Taka do chuja pana prawda.

  255. Fan Przesmiewca napisał(a):

    Przy tym swiecie, Dniu Pamieci Zmarlych jak sie go obchodzi w niektorych krajach (byloby i Panu latwiej, Panie Waldemarze, takim dniem obwolac 11 Listopada), MFR pamiec jest najswiezsza. I w tym to dniu ktos nadeslal po pajeczynie zadanie matematyczne z zaliczeniowego egzaminu na AGH. Bzdura internetowa taka. Tak jakos mi to zadanie jednak pasuje do transformacji ustrojowej, ktorej zmarly Ostatni Pierwszy nadal bieg, przy pomocy min. Wilczka. Spojrzawszy na zadanie musze sie przyznac, ze nie wiem czemu akurat AGH tam figuruje. Przeciez wyraznie powinno byc SGGW. Albo jeszcze lepiej – WSE, Alma Mater Prezia Magistra. Tez matematyke musieli tam zaliczac przeciez, w przerwach pomiedzy pracami spolecznymi dla dobra monopolu (na wszytko) panstwowego. Ups, sorry, rolnictwo nie podlegalo monopolowi. Prof. Manteuffel pilnowal dopoki mogl. Pozniej przyszedl Adam Tanski-Balcerowicz (a mowili ze musi odejsc) i puff, wszystko sie ryplo z PGR-ami. Nawet denaturat zaczeto importowac ze wschodu. No, wreszcie panimaju: to dlatego AGH! Ze niby jak denaturat to mineralny. Ale teraz zadanie:

    Matematyka –

    Robotnik rolny wykonuje swoja prace w 4 dni i 5 godzin. Pijany robotnik budowlany w PGR swoja prace wykonuje w 7 dni i 8 godzin. Na budowie pracuje 7 robotnikow i 1 majster nadzorujacy. Majster przychodzi trzezwy na budowe co 3 dzien, a do sklepu monopolowego jest 13 minut biegiem. Oblicz zysk sklepu monopolowego, gdy budowany jest czworak jednokondygnacyjny dla bezrobotnych. (Wskazowka: znajdz najpierw wspolny mianownik dla wszytkich niepracujacych.)

    PS. Czy Wildstein naprawde zostal przez SLD poproszony o wygloszenie mowy pozegnalnej sp. Zmarlemu Ostatniemu na Powazkach (spoko, spoko, tylko Wojskowych) w nadchodzacy wtorek? Dlatego, ze juz ja napisal i nawet oglosil? To Napieralski jednak nie umie czytac? A tu, w tej durnej Hameryce, grzebiacej wlasnie cywilizacje Bialego Czlowieka, majaczono, ze Wildstein napisal te mowe dlatego, ze Miller pisac nie umie. To by sie potwierdzalo na jego blogu: nic nie napisal o Starym Druhu. I ze do odczytania wlasnie wybrano owego Mlodego, upupiwszy Mlodego starego Przewodniczacego. A on czytac ani be ani cacy? I jak tu sie dziwic, ze polska Lewica u progu (wyborczego) stanela. I stoi, z bronia u nogi. Aha, to pewnie stad Bronek. Tuz przy broni. Pogmatwala nam sie ‘Polityka’, oj pogmatwala. Ile w tym winy Baczynskiego a ile zaslugi Rakowskiego? A moze i tu zaczac od znalezienia wspolnego mianownika?

    Czy to sa zarty z pogrzebu? Pewnie tak. Ale Jemu juz wszystko jedno, prawda? My zas, dzieki tez i Zmarlemu, chleb co prawda mamy, ale igrzysk wciaz nie chwatajet. Nawet gdy wesolki w Najwyzszym Sejmie nas zabawiaja przemowami cywilizacyjnymi.

    Kazda dawka humoru, na tym blogowisku takze, lepsza jest niz nasze typowe ponuractwo polskie. Jakiekolwiek by ono nie bylo, kacze, bycze a i indycze tez.

  256. soulgarden napisał(a):

    http://janpospieszalski.s.....index.html

  257. soulgarden napisał(a):

    http://passent.blog.polityka.pl/?p=505
    Czy te długie wywody to rodzaj żartów z autora blogu, czy nachalne lekceważenie innych blogów, np Salon24?
    Czemu podobni charakterologicznie ludzie używają różnych nicków gdzie się nie pojawią, ale piszą różne rzeczy?

  258. Mawar napisał(a):

    Ewa-Joanna
    -
    „… ludzie starajacy sie o paszporty, ludzie wyjezdzajacy na stypendia itp. dostawali na ogol do podpisu “lojalke (…) To tez byl wymog sytuacji. Potem pewnie niektorzy z tych ludzi musieli napisac jakies sprawozdanie, pewnie byli wzywani i pytani o rozne rzeczy. Czy ktokolwiek z tych gowniarzowatych bohaterow dnia dzisiejszego potrafilby nie pojsc na wezwanie wladzy? Watpie”.
    -
    „Jakieś sprawozdanie” ? A może donos po prostu? Pisz otwartym tekstem, już można. SB-ecy byli ludźmi prymitywnymi, ale jednak nie kompletnymi debilami. U nich było coś za coś. Poza tym nie sądź swoją miarą, na twoje „wicie-rozumicie, takie były czasy” to mi się rzygać chce. Na szczęście nie każdy wymienił się za paszport i talon na fiata. Jesteś kolejnym przykładem, że życiorysowe plamy wpływają na wybory polityczne. Ponieważ w PRL trochę takich ludzi było: ormowców, zomowców, milicjantów, ubeków, TW, sekretarzy, komunistycznych oficerów, funkcjonariuszy propagandy, zwykłych ideologicznych durniów, etc. więc musiały się pojawić partie, zbędne, szkodliwe lub dziaczne, które cynicznie zaczęły artykułowac antylustracyjne poglądy .
    -
    „1. Jedynie Prezes, Jeden W Dwu Osobach, Jest Wielki, Czysty, i Nieskazitelny.
    2. Jedynie Prezes, Jeden W Dwu Osobach, ma moralne prawo rozliczac, karac, nagradzac, oraz strącac ze stanowiska.
    3. IPN sluzy Prezesowi jako narzedzie wypelniania Jego Swietych Obowiazkow|”.

    To piekne.
    -
    Nie tyle piękne co charakterystyczne. Gdyby ominęło cię to ORMO i gdybyś nie podpisywała tych „obiegówek” to czy IPN by ci coś przeszkadzał? Nie sądzę. Może problem tkwi w twojej przeszłości, nie w IPN-ie? Czy nie przypomina to syndromu psa potraconego kiedyś przez rowerzystę i później szczekającego na widok roweru. Ludzka psychika jest znacznie bardziej złożona, ale zna ten mechanizm projekcji. Treści stłumione i wepchnięte do podświadomości w wyniku poczucia winy nigdy nie są stłumione deninitywnie. Nieoczekiwanie dają znać deformując ludzkie „ego”, co przejawia się w postaci kuriozalnych opinii, dziwacznych poglądów, specyficznych wyborów politycznych, nienawiści do „nieskazitelnych” etc. Czasem to się kończy stosunkowo łagodnie – kompleksami, natręctwem, ale niekiedy polityczną psychozą. Ten mechanizm juz dawno opisany został przez psychoanalityków, zwłaszcza ze szkoły psychologii głębi Carla G. Junga.

  259. Mawar napisał(a):

    Miner i EDD
    „Tak, słowo “spot” ma wiele określeń – ciesze się ze to odkryłaś. Zadziwia mnie jednak, że nie wzbudziło Twojej refleksji to, że słow spot w dużej mierze “kreci się” wokół okresleń “punktowych”, “jednostkowych”.
    -
    A jest też określenie „spotersi” (rzecz jasna pochodzi od ang. spot) i tu pytanie do EDD, co też to może oznaczać?
    :)

    P.S.
    Zofię proszę o niezabieranie głosu w tej sprawie i nie czynienie konfuzji całemu blogowi swoimi specyficznymi wypowiedziami na tematy lingwistyczne. Mimo że „angielski jest jej pierwszym językiem”, co w praktyce oznacza, że Zofia gaworzyła po angielsku, ale to przecież z wiekiem przechodzi.

  260. Mawar napisał(a):

    Paweł Luboński
    -
    „Wcale nie w Bawarii, bo Monachium to żadna Bawaria. I tak przy każdej okazji. To nie kwestia poglądów, tylko charakteru”.
    -
    Wprawdzie to kwestia prosta, ale jeszcze raz powtórzę: tak jak Nowy Jork to jeszcze nie USA, tak Monachium to jeszcze nie Bawaria, choć nie twierdzę, że to miasto nie leży na terenie Bawarii (jak NY na terenia USA). Prawdziwa Bawaria jest w małych miasteczkach i na wsiach. Na dowód podałem, że w Monachium dość często rządzi SPD, a i Süddeutsche Zeitung też tam wychodzi. Mam wrażenie, choć nadal nie jest to pewność, że tym razem się zrozumieliśmy.

  261. soulgarden napisał(a):

    Badania popołudniowe zostały wzmożone i przeciągnięte o donosy o donosach. Istotnie niepiśmiennemu nawet Ljungbergczygantowi odrzekłem coś w stylu „a Polskę pewnie Tworzanie”. Dziś udzieliłbym wywiadu nie tylko piśmiennemu, ale samemu sadzonemu. Ponieważ przeanalizowano, że chcę napisać jak potwornie mnie skopali ci pederastamani to i taka zasłona. Co może zrobić ktoś kto nie tylko codziennie donosi, również dla donoszenia całym sercem, ze swoim bólem?
    Przykład innego poziomu. Niedawno dziewczyna proponowała mi pocałunek po kilku chwilach rozmowy. Czy gdyby udawała odważyłaby się odezwać tak do śmierdzącej mordy? Ale to nie wyczerpuje drugiej klasy żuka. On wie, że nie stać mnie na zakończenie leczenia jednego zęba. I tu prawdziwość daje mu rajc. Ten rajc nie kończy się na tym. Jego perwersyjny, kobiecy umysł (skłonność do myślenia skojarzeniami) który na mnie wymuszono i on to czynił jako pierwszy musi pozostawiać mi ślad tego „jak go czytać”. Jego popisy czytałem półtora roku.

    Cóż żuku mniejszy. Jestem zmuszony poprosić cię o to czego się spodziewasz. Mój główny oprawca zmienił swoją konwencję minimalnie. Ty diametralnie, choć przyznaję, że większy % już na czacie. Mimo wszystko – widzę skłonność do małych gestów. Kalibrem równych. Dlatego przypominam ci – nie widzę różnicy – tak więc nie krępuj się, ale bądźże tak otwarty w swym homofantazmacie jak potrafiłeś przez tyle miesięcy. Tylko ta sporadyczna chujowość i marna rola osłoniarza zyskają na honorowości. Odwagi!

  262. soulgarden napisał(a):

    W swoim prywatnym życiu długo potrafiłem opierać się wewnętrznie czyjemuś donosowi praktykowanemu bardzo długo. Tego zazdrości mi mój głowny oprawca gdyż miał okazję nawet coś takiego obserwować. Ale nie gdyż tylko – ponieważ on odreagowuje taśmowo na porażkę w taki sposób. Bez jaj. Jego wyżywka na mnie to pasmo bzeciągizmu najmarniejszego. Te wszystkie świństwa, które mi uczynił pod przebraniem „zawodowego” „a może coś z tego wyjdzie” są nieustanna zemstą jak nie na mnie za porażki, jak nie za porażki to za kompleksy ogólne wobec mnie, jak nie za te kompleksy to zemstą ogólną za swe życie. Tyle, że bzdeciora ciągło nie tylko do zawodu, ale i do konkretnych jego odmian gdzie nie trzeba odwagi za dużo by się móc powyżywać. Jego życie to nieustanne pasmo piętrowego zakłamania i czemu gesty jakiejś szczegółowej zemsty miałyby go odpychać gdy jest tak rozpędzony w zemście standardowej? Co może z takim sobą począć? Pozostaje tylko racjonalizacja.
    Wszystko byłoby takie średnio dramatyczne gdyby nie to, że nie uświadamia sobie, że stara się mnie zamordować. Pominę to, że wiele rzeczy, które zrobił przeciw mnie ma naturę nieodwracalną. Nie żyjemy w świecie idealnym – może tam większość dałoby się odwrócić. Nie mógł mi się trafić większy wróg niż takie we własnym poczuciu 0, które potrafi produkować w sobie obraz dobrej woli i logiczne uzasadnienie takiej masakry. Nie by mu się to zakłamanie udawało w pełni bo fałszywym mordercą, człowiekiem złej woli świadomie jest absolutnie. Chodzi mi o obraz o jaki potrafi umniejszyć wobec swej świadomości swą morderczą wolę.

  263. soulgarden napisał(a):

    Oto produkcja nijakiego Krzysztofa Leskiego:
    „008-11-14, 00:15:28
    Nie było zamachu na Kopernika
    Tagi:

    * śledztwo
    * zamach
    * Kopernik
    * Francja
    * Kanada

    Gdy wracam z radia, mam zwykle jedno marzenie: porobić NIC. Niestety życie jest brutalne. Każe mi siadać do kompa i szukać tematów na dzień następny. Tak też uczyniłem przed chwilą. Przejrzałem zapowiedzi PAPa, Reutera, sporządziłem nudnawą listę. Nic nie zapowiadało sensacji.

    Nagle wzrok mój padł na depeszę AFP. Z różnych zabawnych przyczyn mam z domu dostęp nieco kulawy: nie widzę tytułów depesz, tylko ich słowa kluczowe. Zelektryzowało mnie takie zestawienie:
    Śledztwo – zamach – Kopernik – Francja – Kanada

    Choć intuicja podpowiadała, że coś tu jest nie tak, ciekawość sprawiła, że kliknąłem błyskawicznie i zdążyłem przeczytać pierwsze dwa zdania, nim jeszcze jeden z kotów skoczył na ekran zasłaniając treść depeszy.

    Mowa była o mężczyźnie zatrzymanym w Kanadzie, podejrzanym o udział w zamachu na synagogę w Paryżu w 1980 r. Zginęły wtedy cztery osoby. Jest śledztwo, zamach, Francja i Kanada. Gdzie Kopernik?

    Przy ulicy Kopernika mieści się owa synagoga.

    PS. Wersja Reutera bardziej mi pasuje: FRANCE-BOMBING/ARREST.

    1359 – 2 170 900″

    Co czyni Krzysztof Leski? Krzysztof Leski okazuje się być tą małą pistką. Tłumaczy się, ale jakie ma to znaczenie? Wzmacniające efekt i przesadnie przedstawiające się. Trudno się nie domyślić, że sposób w jaki dostają dane jest najczęściej taki gdyż jest wygodny i bezpieczny z pkt widzenia legalizacji odarcia i gwałtu.
    Kod, który dostał ten robal to przećkane hasła dotyczące zagrożenia terrorystycznego lub ucieczkowego z mojej strony wystrzeliwane od ponad roku. Czemu w momencie, w którym są przekonani – nie mają podstaw. Gdy dostali w dupę. Czemu wtedy KL usłużnie odwraca role? Oni muszą mieć podkładkę i sygnalizują to może??? Dobrej woli??? Czemu KL widząc to co widzi podejmuje ten manewr? Przecież gdyby z umiarem minimalnie podłączył się pod „czucie” nie wypuścibłby czegoś tak fałszywego sytuacyjnie. Otóż KL lubi udawać, że nie rozumie, abstrahować, grać gościa, który obserwuje jak nikt od dawna – jest wstrzemięźliwy – i jednocześnie jest „dzień dobry” dopiero co świerzym widzem. Te sprzeczne cechy metakomunikatu KL przekazuje mimowolnie jako głupek i cwaniak. Jest tymczasem właśnie przez takie ukwadratowienie siebie superbucem i odpowiednikiem pilota nad Hiroshimą. Częściowo świadomie. KL dostał więc hasła, co wyjaskrawiłem, bezczelnie mechanicznie rzucone – to początek zamierzonego wspólnie efektu.
    Tak więc dostał hasła standardowe, ale moi oprawcy włączyli jedno niepasujące: Kopernik. Otóż ludzie ci inwigilowali księdza z którym rozmawiałem i sprawdzili, że rozmawiałem o czymś związanym z Kopernikiem. Za wszelką cenę chcą sprawdzić czy nie byłem przypadkiem u spowiedzi i czy czegoś z tego nie wyciągną?????? KL brak wiedzy było choćby do tego. Ale gdyby wiedział czy nie kwadratowałby się dalej? Otóż taka homosatysfakcja z osaczania każdego momentu, elementu jakiejkolwiek prywatności to jest standart psychopatyczny obok racjonalnego celu. Celem tym jest wywarcie na mnie preji, że zwierzenie co do mojej sytuacji zaszkodzi mi. Jest wynikiem obawy, że coś może dla nich złego z tego wyniknąć. To jest superważny elemenciczek zaszczucia wykonywanego po cegiełeczce dzień po dniu. Tak jak dokonuje się dehumanizacja. Jak taki knyp jak ukwadratowiony KL ustali sobie atrakcyjność zbucowywania się pod kątem agresji bez treści na ten zestaw jeśli najprawdopodobniej nie odpowiem (tzn bym nie odpowiedział)? Niczego pewien nie będzie, ale ten smrodek pchający do pchania jakże rozkosznego rozgrzeszenia nadejdzie.

    Wracam do terroryzmu. Otóż te sprawdzenia terrorystyczne mają jeden wspólny obrzydliwy mianownik. Są treścią potwierdzającą legalizację upadlania i scwelenia. Każde badanie szczegółowe jest zawsze siłą rzeczy badaniem ogólnym – metaforycznym i odwrotnie. Każde badanie mojej reakcji na „strzelanie spermą z karabinów maszynowych” szczególnie w postaci metafory terroryzmu czyli jakiejkolwiek formy agresji zwrotnej jest szczególnym upodleniem. Jest nie tylko wypowiedzią „nam wolno to robić, a jak będziesz agresywny to możemy cię zabrać”, ale też jakąś dodatkową afirmacją tego wszystkiego co mogłoby to powodować – w trochę szerszej metaforze. Jest podkreśleniem i pilnowaniem dystansu upodlenia. Jest też często strzałem „ze spermy” dla samego lub głównie dla tego strzału. Otóż właśnie. Jeśli w wyniku terroru przeprowadzanego na mnie kiedykolwiek odpowiem czymś prawdziwie terrosrystycznym to będzie to wyraz reakcji na nieprzerwaną do dziś sumę upokorzenia, ale w nim szczególne miejsce będzie miał jeden z motywów. Odpłata za „sprawdzanie terroryzmu” czyli za te pieczętujące gesty. Pieczętujące zwyczajność, a wykonywane z myślą dalszych „strzałów spermą”. Wykonywane pod płaszczykiem kontroli po to by bardziej jeszcze upadlać i torować drogę do automatyzacji. Narzucać mi tą automatyzację bardzo, superskrutowym kodem. Dlatego gdyby kiedyś coś mocno nieprzyjemnego z mej strony kogoś spotkało pamiętajcie o wszystkich taki kwadratowych Leskich. Ale to nie jest nadwyżka ponad legalność. Jesteś mały szczurze absolutnie nielegalny i obciąża cię strasznie to wszystko co przeczytałeś co wykonano wobec mnie. Każdy kto się dołącza jest jak wspólnik od początku jeśli ma choć trochę danych by dojść do tego, że powinien się zapoznać. Tak więc jesteś szkopskim zakompleksionym, zawistnym szczurem. I pamiętaj, że twoja „głupota” ma prawo być wykożystana przeciw tobie przez pożądnych ludzi. Ty zasrany cwany leszczyku.

  264. Edwar.D.Dana napisał(a):

    Mawar

    Spotersi czy spottersi? -
    W aktualnej żywej polszczyźnie nie siedzę, ale mniemam że może iść o wywiadowców (chyba idzie o masowe imprezy)
    Tak się chyba też określa „podglądaczy” samolotów na lotniskach.
    Nie wykluczam innych znaczeń. Fajna zabawa :D

  265. soulgarden napisał(a):

    Gdy czytam „sprawdzenia terrorystyczne” gotów jestem myśleć o odpłacie. To jest właśnie tym magicznym motywem, który jak zauważę jako motyw dodatkowy choćby – czuję tą celebrację i perspektywę powtarzania. Celebrację i kontrolę taśmociągu, szczególną jeszcze dodatkowo gdyż w zakresie pewnej gry i zabawy odmawiającą mi prawa do jakiejkolwiek agresji. To jest to bawienie się kotka myszką nie szarpiącą się. Jeśli kiedykolwiek gdziekolwiek dojdzie do tragedii pamiętajcie o takich inżynierach szylointeligentach technicznych. Bo powininni wtedy odpowiedzieć na równi z tymi zbrodniażami zatrudnionymi przez zbrodniarzy w internet show.

  266. soulgarden napisał(a):

    Wiele jeszcze będzie zapewne użytych zestawów fałszujących przez fakt, że nie odpowiem na nie. I będą do nich używani właśnie tacy szkopscy wyrobnicy. Gdyż są sukinsynami na inny sposób bezwstydnymi od żydongów (określenie Żydów używających etyki głównie wobec żydów i żydowskiej). Żydongi oszukują humanistycznie, udają niedostrzeganie aspektu całej wytworzonej rzeczywistości. Szkopki lubią grać głupiego w sukcesywne przekłamania szczegółowe.

  267. soulgarden napisał(a):

    Nie wolno się oszukiwać dziś dziennikarzom.
    Musicie wiedzieć, że każdy człowiek, z którym trędowaty nawiąże jakikolwiek kontakt potrafi być namierzony w absolutnie okrężny sposób i dopiero później zinwigilowany. To bułka z masłem dla prawdziwych panów informacji. Ludzi dzierżących najdelikatniejszy i może najważniejszy rodzaj władzy. Władzę nad informacją: z prywatności.
    Bo „nigdy nie można wykluczyć, że coś się nie przyda” itd. Taki jest ubekistan, również dlatego, że nawet tej garstki ludzi z charakterem w dziennikarstwie brak.

  268. Andrzej napisał(a):

    Materializują się porażające, oparte na trumanowskiej neodoktrynie plany wyautowanie Rosji.
    http://www.ft.com/cms/s/0/c0551926-b197-11dd-b97a-0000779fd18c.html?nclick_check=1
    Można się domyślać, że za planami tymi stoją prezydenci zbuntowanych republik Pribaltiki wraz z prezydentem Kaczyńskim, którzy za wszelką cenę usiłują ratować skompromitowanego prezydenta Saakaszwilego. Plany te zaczynają się układać w całość z innymi działaniami mającymi na celu pogrążenie wspaniale rozwijającej się gospodarki Rosji
    http://ft.onet.pl/11,1712.....tykul.html
    oraz szeroko zakrojoną akcją zdyskredytowania prezydenta Miedwiediewa – najwybitniejszego po Putinie światowego męża stanu.
    A potem, wspomniani na początku inspiratorzy tych działań pierwsi będą pyszczyć gdy Rosja będzie zmuszona zbrojnie interweniować w takich krajach jak Kazachstan czy Turkmenistan w obronie swoich żywotnych interesów gospodarczych, rozwiązując przy okazji problem prześladowanych mniejszości narodowych – głównie obywateli rosyjskich.
    :)))

  269. Andrzej napisał(a):

    Brakujący link do poprzedniego wpisu
    http://ft.onet.pl/10,1712.....tykul.html

  270. Edwar D.Dana napisał(a):

    Настоящий советский парень.

    Po zabijaniu w kiblu, propozycji kastracji i paru innych podobajacych sie elektoratowi wejsc przenosiny sie w swiat dyplomacji.

    http://www.dziennik.pl/sw.....ruzji.html

  271. Edwar D.Dana napisał(a):

    Yankees do domu!!!

    http://wiadomosci.gazeta......usha_.html

  272. soulgarden napisał(a):

    Jurku Pilch, to byłem ja. Nie listownie, a we własnej osobie w spożywczym samie. Jakkolwiek możemy rozważać saulobellowizm, a znam twą felietonistykę od strony mruczącej dziś trochę trącisz. Tak więc dwa razy proponowałem ci spotkanie z tego blogu. I czekałem kiedy zareagujesz. W końcu po wielu miesiącach powiedziałem pani, że uczestniczysz w ubeckim scweleniu i przekazuje ci to przez nią, żebyś miał odwagę spotkać się i powiedzieć to wszystko co przekazujesz inaczej. W tym celu mógłbyć mieć i osprzęt. I nie szkodziło by ci to chyba potem z tym samym charakterem pisać co lubisz. Np z pozycji twojej wyzywać mnie od Saul Bellowa choćby do oporu. Móc kogoś w ogóle nazwać i nazywać w sposób ponowny innymi w twoim mniemaniu wreszcie odznaczającymi kto jest kto słowy. „To ty jesteś Kaczyński lub Tusk mógłbyś w nieskończoność.” Jerzy Pilchu wiesz, że ja muszę już być osobą ci bliską gdyż nie mam wyjścia to bądź w tym męski. Na zachętę podaję: fotografia dziewczęcych dwóch węgielków w oczach, fotografia babci i fotografia, która pokazuje człowieka skupionego na znieruchomieniu mogącym być rozproszone tylko paproszkiem kurzu (wiesz jak w świetle dziennym zmysły są wyostrzone. Ciekawi mnie czemu ach czemu nie poczułem w tym tekście dzwoniących w parapet jąderek, ale uzasadnienie jest mi znane. Fot Piotr Gęsicki. Ty i poigrać byś chciał i zrzucić z siebie nastrój tych bytów duchowych do wytwarzania których zmusza rzeczywistość? Ja bym na twoim miejscu zakończył albo walczył full opcja – oczywiście w świecie piór. Jerzy, walcz abo wydubcaj – tak ci powiem. Jako gazda – a nie czuję się tak przez większość dni, tylko chwilami gdy uchwytuję egzystenzjonissimusa w człowieku. Rozgrzewasz się przy mórawie? Już?

  273. soulgarden napisał(a):

    Deklaruję, że w chwili kiedysiejszej przed tym Rozdrożem byłem w sklepie u mego uczestnika pilchowania na człowieku przez Jerzego od brudnej roboty. Całkiem wyrozkoszowanego zaciukawy. Może zechciałby spotkać żywego zanim wszepcze mu do doła „Tusku”, a? A może złapie nutkę użalania się nad sobą? Wszystko podług potrzeb.

  274. soulgarden napisał(a):

    A czy ty w ogóle spotykając ludzi lubisz czasem wszeptać się w doła? Czy tylko tak piórem Jerzy? Jak to czujesz powiedz mi. Ja czuję u ciebie kalectwo psychiczne wiesz, takie duchowe. Zwłaszcza w tej pijackiej manierze „lutrem jestem” jest ta cała nędza pustki form „zagadania pod monopolowym”. To co robisz to zagadywanie robala. To szamanizm, ale wyrachowany jak wspomnienia o marzeniach bycia Arnoldem charakteru. Te marzenia są twoją siłą Jurku. Spotkajmy się a wyjawisz mi co chciałbyś mi wszeptywać gdybyś mógł mnie zdmuchiwać ze stołu.

  275. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mawar,
    od 68 roku do SB brano ludzi po studiach i to tych, ktorzy mieli dobre wyniki! To na pewno nie byly prymitywy umyslowe jak to twoja opcja historyczna usiluje wmowic.
    A nie „splamil” (jak piszesz) sie tylko ten, kto nic nie robil. Ot i zasluga!
    Mnie sie za to wszystko cofa jak czytak wypociny takich jak ty bohaterow spozninych.

  276. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawarze (3:44), zrozumiałem cię doskonale i niczego nie potrafię przeciwstawić twojemu wywodowi o Bawarii. Tylko że mój wpis nie dotyczył Bawarii, lecz twojej osoby. Sprawiasz wrażenie gościa, który za wszelką cenę musi zawsze udowodnić, że wie lepiej, zna się lepiej i w ogóle góruje, choćby szło o sprawy zupełnie marginalne, jak w tym wypadku. Wybacz, ale nawet jeśli masz rację, to nie jest to miła cecha. Na tym blogu dzielisz ją, nawiasem mówiąc, z Zofią. Może stąd wasze częste starcia.

  277. Ewa-Joanna napisał(a):

    Mawar,
    nie doczytalam do konca, myslalam ze czepiasz sie narciarza2 nie mnie. Ale jednak mnie.
    Czytac sie naucz robaczku! Nigdzie nie napisalam, ze podpisalam cokolwiek, napisalam jak to wygladalo w tamtych czasach, celem wyjasnienia.
    Twoj IPN mam totalnie w nosie, tak samo jak i trzeci garnitur bohaterow. Uwazam, ze cale zycie postepowalam uczciwie i bylam w porzadku wobec siebie i innych i to mi calkowicie starczy. Opinie takich jak ty mnie nie interesuja, nawet poparte pseudonaukowym wywodem.

  278. Edwar D.Dana napisał(a):

    Ewa Joanna
    Wiele miesięcy temu przemknęła mi przez „pasówkę” informacja
    o śledztwie prowadzonym w Australii a mającym ustalić czy prawda jest ze testowano kiedyś na aborygeńskich dzieciach leki na trąd.
    Potem nic więcej do mnie na ten temat nie dotarlo.
    Korzystam więc z obecności mieszkanki Australi. Jak sprawa się zakończyła? Wiesz coś o tym?

  279. Ewa-Joanna napisał(a):

    EDD
    Nie wiem. Uczciwie powiem, ze nie slyszalam, ale sprawdze i dowiem sie jak to bylo. Jest to mozliwe, ale wokol problemu Aborygenow narasta rowniez duzo sensacji i nieprawdy.

  280. Edwar D.Dana napisał(a):

    EJ
    Dziękuję

  281. Ewa-Joanna napisał(a):

    EDD
    Tak na szybko
    http://www.abc.net.au/new.....ion=justin
    Na pewno sprawdza archiwa i specjalna komisja sie nia zajmie, jezeli jest prawda.

    Sprawa wyszla przy okazji uzgadniania odszkodowan za tzw. stolen generations, czyli odbieranie dzieci Aborygenskich rodzicom i oddawanie rodzinom zastepczym lub domom opieki. Sprawa bardzo trudna i kontrowersyjna.
    Nie odbieram Aborygenom ich prawa do sprawiedliwosci, ale zbyt czesto tworza oni historie, ktore wcale nie mialy miejsca. Poprawnosc polityczna daje nam sie we znaki niestety, tak jak kiedys traktowano tych ludzi jak zwierzeta, to teraz odwyrtka w druga strone – w ramach ekspiacji daje sie im zbyt duzo, i wcale nie jest to dla nich dobre.

  282. Edwar D.Dana napisał(a):

    Czyli od kwietnia nic nowego. Pewnie była to nieprawda albo raczej przypomnienie dawnej czarnej legendy każącej wśród Aborygenów.

  283. Edwar D.Dana napisał(a):

    http://www.dziennik.pl/sw.....ekipe.html

    Prosty sposób na eliminacje z polityki normalnych ludzi. Kontynuacja takich działan sprzyjać będzie hodowli dla polityki Zakonu Hipokrytow. Oczywiście to skutek funkcjonowania mediów nie mniej jest to paradoksalnie działanie na szkodę demokracji.

  284. Ewa-Joanna napisał(a):

    Prawdopodobnie.

    A Australia ma potezny problem i znowu przemysliwa sie nad sposobem zabrania dzieci z pewnych plemion. A to z powodu molestowania seksualnego, pijanstwa i tzw. petrol sniffing (juz nawet produkuje sie specjalna benzyne zeby to uniemozliwic!). Diabelnie trudna sprawa, bo z jednej strony prawa rodzicow z z drugiej prawa dizeci. I znowu wyjdzie stolen generation.

  285. Edwar D.Dana napisał(a):

    A propos

    http://kuczyn.com/2008/11.....ment-62881

    Dokonałem szybkiej auto psychoanalizy i wyszło mi ze reaguje „bezprzedmiotowo obronnie”. Mojej podświadomości idzie chyba o to iż czym jak czym ale ważnym politykiem czy urzędnikiem w tych warunkach nie mógłbym zostac.

  286. Paweł Luboński napisał(a):

    Podobne problemy mają niektóre państwa Europy z Cyganami. Nawet Polska. Parę dni temu czytałem w tym kontekście o szkolnictwie. Obecnie obowiązuje zakaz tworzenia osobnych klas dla dzieci cygańskich. Chodzi o to, żeby młodzi Romowie nie byli wyizolowani, lecz wciągali się w krąg współczesnej kultury. Ale skutek jest odmienny: wielu Cyganów w ogóle przestaje posyłać dzieci do szkoły.
    Co robić z mniejszością, która nie akceptuje norm uznawanych przez całą resztę społeczeństwa? Zamykać w rezerwatach?

  287. Edwar D.Dana napisał(a):

    Zdzislawie
    Na wstępie żeby nie było nieporozumień: moim zdaniem dokumentacja SB powinna być zamrożona na lat kilkadziesiat.
    Ale ….Zdzisiowie to co piszesz to trochę zbyt usprawiedliwiające zdania.Tak część werbunku dotyczyła zadań na „froncie zewnętrznym”.

    Wiadomo ze wielu odmówiło i o dziwo wielu z tych co odmówiło „pojechało”.
    Ale nie w „wjazdówkach” główny problem.

    O kapowanie „wewnętrzne”: na kolegów na instytut, to niezaprzeczalne fakty ze wielu przyjmowało za to wynagrodzenie.
    U wielu działanie to trwało przez lata i ustawało tylko na skutek bezużyteczności dla organow. Zajrzyj tu bo najblizej.

    http://kuczyn.com/figurant-rosomak/

    Jak rozdzielac? Nie wiem. Zamknac, ale nie oczyszczac sumienia tym ktorzy maja sznse dowiedziec sie (bo przecirz pamietaja co robili) ze ich postepowanie bylo postepowaniem kanalii, a za decyzja stala byla przewaznie glupota jesli werbunek odbyl sie po 1956.
    Nielustrowanie nie oznacza akceptacji postepowania donosicieli.

  288. Ewa-Joanna napisał(a):

    EDD,
    tez uwazam, ze powinna byc zamrozona na przynajmniej 50 lat. Potem to juz naprawde bedzie historia.
    To co sie teraz dzieje jest przerazajace. Sedzia Lynch zaciera rece.
    Bycie kanalia to ludzka rzecz choc trudna do akceptacji. Ale od tego sa sady, nie IPN i nie media. Ale kanalia zawsze kanalia zostanie, sama znalam jedna, ktora donosila do SB i partii, potem donosila do Solidarnosci i na plebanie. Teraz pewnie donosi do CBA, policji i co tam jeszcze jest.

    Pawle,

    pamietam Romow z czasow PRL, wydawali sie normalni i zaadoptowani. Co to sie porobilo…
    Aborygenom w ramach ekspiacji dano za duzo, choc i tak nie tak duzo jak chcieli. Zbyt latwe zycie degeneruje niestety.

  289. miner napisał(a):

    Zofia:

    Podziękowałam Panu za zwrócenie uwagi a Minerowi wytłumaczyłam, iż słówko “spot” w jęz. angielskim ma wiele znaczeń.
    .
    Dzięki! Co ja bym bez Ciebie zrobił :) Uwielbiam gdy tak pięknie puchniesz :)
    .
    Ja to określenia poznałam w odniesieniu do rynku usług żeglugowych, gdzie terminologia specyficzna i nie zawsze akurat taka sama jak w podręczniku ekonomii.
    .
    No to jaka była ta terminologia żeglugowa? W którym aspekcie „koledzy shippingowcy” (znowu obce słowo mające podniesc Twoją samoocenę?) używają słowa „spot” do określenia działan długoterminowych?
    .
    Wieczorem, podczas spotkania – otrzymałam dosyć szczegółowe wyjaśnienia które można ograniczyć do stwierdzenia iż jest to rynek, na którym obowiązuje kupno czegokolwiek co w asortymencie ww danym momencie i wg cen aktualnych
    .
    Czyli dostałaś dokładnie takie samo wyjasnienia okreslenia „spotowy” jakie funkcjonuje w innych dziedzinach. Gdzie zatem są u shippingowców te długoterminowe spotowe operacje?
    .
    Reszty nie cytuję bo to jest woda, w której ma się jak zwykle rozmydlić Twoje „wyjasnienie”.

  290. miner napisał(a):

    Jasnaanielka:
    widzę, że totalnie nie zrozumiałaś o co mi chodzi. Nieważne.
    Ale skoro juz napisałas nie na temat to mam pytanie: ile lat musi miec politolog, żeby nie zwracac uwage na jego wiek tylko na to co napisał. A napisał, że kolejny obrońca biednych przesladowanych okazał się obrońcą własnej dupy
    .
    .

    EDD:
    to samo pytanie co do Jasnejanielki. Bo jak rozumiem na pytanie o “ustawianie w sposób głupi pod ścianą przeciwników lustracji.” z poprzedniego postu odpowiedzi juz nie dostanę…

    I jeszcze jedna sprawa z późniejszego postu: co pozwala Ci sądzić, że ja uwazam, że „nie można było uniknąć moralnie dwuznacznych sytuacji, aktywnie uczestnicząc w życiu politycznym, społecznym, czy zawodowym, zajmując wysokie stanowisko,?
    .
    .

  291. miner napisał(a):

    oświecony P. Luboński:
    .
    „Czy dziennikarz, pisarz, ksiądz, profesor wyższej uczelni to ludzie na eksponowanych stanowiskach, którzy pod wpływem szantażu mogą wyrządzić znaczącą szkodę Rzeczpospolitej? A podniecacie się takimi przypadkami do niemożliwości.
    Ludzie zajmujący naprawdę znaczące stanowiska i mający dostęp do ważnych tajemnic państwowych od początku byli sprawdzani bez łaski ustawy lustracyjnej.
    Ponadto – szantażować można także wieloma innymi sprawami, takimi jak zdrada małżeńska, dewiacje seksualne, długi itp. itd. Należałoby zatem zażądać ujawniania wszelkich osobistych problemów ludzi na eksponowanych stanowiskach.

    .
    .
    - nie przypominam sobie aby lustracja miała objac w jakiejkolwiek formie pisarzy
    - zdefiniuj „znaczące szkody dla Rzeczpospolitej” bo skoro uważasz, że choćby szantarzowany dziennikarz nie może ich wyrzadzić to znaczy, ze mówimy o czyms innym
    - rok temu mieliśmy całą mase tajemniczych rezygnacji z przyczyn zdrowotnych – tak działa sprawdzanie bez lustracji
    - wyraźnie napisałem, ze lustracja miała pozwolić zerwać z „PRLowskim syfem”. Sugerujesz, że zdrada, dewiacje itp to sytuacje, które zniknęły po 89? Jeżeli nie, to czemu je wrzucasz do wspólnego worka? W przypadku donosicielstwa na rzecz służb państwa podległego sowietom jakim był PRL – ja przyjmuje, że po 89 roku zaszła zmiana jakosciowa, którą niejako sfinalizowac miała lustracja.
    - jak zwykle w rozmowach z Tobą poprosze o odnośnik który pokaże jak to ja się „podniecam takim przypadkiem do niemożliwości”. bo jak rozumiem w zwrocie „wy” znajduję się równiez i ja.
    .
    .
    Właśnie. Na przykład nie ma odwagi cywilnej, by się przyznać, że ożenił się dla pieniędzy, pożycza i nie oddaje lub fatalnie traktuje swoich najbliższych. Dlaczego akurat współpraca z SB ma być tym jedynym liczącym się grzechem śmiertelnym. Przecież to absurd.
    .
    - tak to absurd, sam go wyartykułowałeś. A dlaczego – odpisałem powyżej
    .
    .
    Otóż to właśnie. I jakoś Polska nie zginęła, a problemy, które ma, niespecjalnie wiążą się z brakiem lustracji. Więc o co był ten cały szum?
    .
    - przy takim stawianiu sprawy – nie ma o co szumieć. Polska nie zgineła, tak samo jak Polska nie zginęła przez zabory, jak Polska nie zginęła przez pół wieku PRL. Więc po co ten cały szum?
    .
    Poza tym: ja mam już dość rozmów o lustracji. Po co? Dla Ciebie nie ma problemu, dla mnie jest problem.
    .
    .
    Na koniec tylko kilka przykładów „merytorycznej dyskusji” z „obozu oswieconych” której tak strasznie brakuje Ci w rozmowach z „ciemnogrodem”.

    narciarz2 Says:

    listopad 13th, 2008 at 11:49 pm
    1. Lustracja to jest mlot na czarownice.
    2. Czarownicą jest kazdy, kto nie podoba sie dwuglowemu Prezesowi.
    ********
    i późniejsze punktowane bełkoty…

    głos zwykły Says:

    listopad 14th, 2008 at 12:12 am
    Nie bardzo wiem co mam wspólnego z paranoikami:D
    (…)
    Po co mają takiego Wolszczana, Boniego, Wielgusa, Wałęsę szantażować OBCY jak my sami możemy ich TAK opluć, że już po prostu szantażować się ich nie da!
    *********
    Ewa-Joanna Says:

    listopad 14th, 2008 at 9:30 am
    od 68 roku do SB brano ludzi po studiach i to tych, ktorzy mieli dobre wyniki! To na pewno nie byly prymitywy umyslowe jak to twoja opcja historyczna usiluje wmowic.A nie “splamil” (jak piszesz) sie tylko ten, kto nic nie robil. Ot i zasluga!Mnie sie za to wszystko cofa jak czytak wypociny takich jak ty bohaterow spozninych.
    *********
    Edwar.D.Dana Says:

    listopad 13th, 2008 at 11:06 pm
    Wójcicki ma mentalną kompetencję w sprawach TW i lustracji taką jak Dobrawa (15) w sprawach sztucznego poronienia. *********
    jasnaanielka Says:

    listopad 13th, 2008 at 11:04 pm
    miner – jeszcze nie wyłączyłam, więc ci odpowiem. 27 letni politolog, to dopiero ktoś, co ledwie ukończył uczelnię. Jeszcze wiele wody upłynie w Wiśle i innych rzekach, zanim on się zacznie liczyć we własnym środowisku, a potem jako taki. Na razie, to on się przedstawia tak, jak sam bardzo by chciał. Na uznanie trzeba sobie zapracować, choć nie przeczę, że reklamować się też nie zawadzi. Ale ocena należy nie do przedstawiającego się. Wanna mi się przepełni. Dobranoc.

  292. miner napisał(a):

    „szantaż”, nie „szantarz”

  293. Paweł Luboński napisał(a):

    Miner:
    .
    „nie przypominam sobie aby lustracja miała objac w jakiejkolwiek formie pisarzy”
    .
    To nieistotne, kogo obejmuje ustawa. Orędownicy lustracji triumfowali za każdym razem, kiedy wychodziła na jaw „współpraca” znanych osób: pisarza Szczypiorskiego, księdza Czajkowskiego, dziennikarza Maleszki, profesora Wolszczana.
    .
    „zdefiniuj znaczące szkody dla Rzeczpospolitej bo skoro uważasz, że choćby szantarzowany dziennikarz nie może ich wyrzadzić to znaczy, ze mówimy o czyms innym”
    .
    Oczywiście, jakieś szkody może wyrządzić nawet szantażowany śmieciarz. Na przykład ktoś mu każe wysypać śmieci pod moim oknem zamiast na wysypisku. Ale znajmy miarę.
    Szantażowany dziennikarz może napisać kłamliwy artykuł. Ale potrzebny jest jeszcze redaktor, który go zamieści, i bierność ludzi, którzy kłamstwo mogliby sprostować. Ale nawet wtedy będzie to tylko jeden z wielu artykułów i jedna z kilku gazet. Mamy wolność słowa. Gdzie więc szkoda? Że jakaś liczba czytelników wyrobi sobie o sprawie błędną opinię? A w innym razie wszyscy by mieli prawidłową?
    Ponadto bez szantażowania też nie brak dziennikarskich kłamstw, pisanych na przykład za pieniądze albo z głupoty, więc co za różnica?

    „rok temu mieliśmy całą mase tajemniczych rezygnacji z przyczyn zdrowotnych – tak działa sprawdzanie bez lustracji”
    .
    Nie rozumiem tej uwagi. Piszesz to z aprobatą, czy z żalem, że nie sponiewierano tych ludzi publicznie?
    .
    „Wyraźnie napisałem, ze lustracja miała pozwolić zerwać z PRLowskim syfem. Sugerujesz, że zdrada, dewiacje itp to sytuacje, które zniknęły po 89? Jeżeli nie, to czemu je wrzucasz do wspólnego worka?”
    .
    Dlatego, że ludzie grzeszyli i grzeszą na najróżniejsze sposoby i nie widzę powodu, by akurat jeden z tych grzechów wyróżniać. A chęć „zerwania z PRL-owskim syfem” to mrzonka. Bo to nie kwestia tego czy innego donosiciela, tylko stanu świadomości społecznej. Zerwiemy naprawdę wtedy, gdy zejdzie ze świata ostatni człowiek pamiętający PRL. Czy naprawdę sądzisz, że Polska byłaby przyjemniejszym krajem, gdyby od razu na starcie, dajmy na to, ujawnić nazwiska wszystkich TW, pozbawić praw politycznych wszystkich byłych aparatczyków partyjnych i obciąć do minimum emerytury wszystkich esbeków? Mielibyśmy wtedy potężną rzeszę ludzi nienawidzących nowej rzeczywistości i mających poczucie krzywdy. Jak myślisz, na kogo by głosowali?
    .
    „jak zwykle w rozmowach z Tobą poprosze o odnośnik który pokaże jak to ja się “podniecam takim przypadkiem do niemożliwości”. bo jak rozumiem w zwrocie “wy” znajduję się równiez i ja.”
    .
    „podniecać do niemożliwości” to naturalnie retoryczna przesada. Powiedz jednak: dlaczego właściwie zamieściłeś na tym blogu linka do informacji o tym, że jeden z kilku lub kilkunastu tysięcy polskich profesorów na jednej z kilkuset wyższych uczelni przyznał się do współpracy, i że to on wcześniej gorliwie bronił Wolszczana? Czy nie dlatego, że dla ciebie jest to sprawa ważna i poruszająca? Otóż dla mnie nie jest.

  294. miner napisał(a):

    Ręce opadają jak się to czyta
    .
    Czy naprawdę sądzisz, że Polska byłaby przyjemniejszym krajem, gdyby od razu na starcie, dajmy na to, ujawnić nazwiska wszystkich TW, pozbawić praw politycznych wszystkich byłych aparatczyków partyjnych i obciąć do minimum emerytury wszystkich esbeków?
    .
    I Ty uwazasz, że prowadzisz merytoryczną dyskusję? Z premedytacja wrzucasz wszystko do jednego wora (ujawnienie wszystkich nazwisk TW, pozbawienie praw politycznych wszystkich aparatczyków, odebranie emerytur) bo tak Ci pasuje pod tezę.
    .
    Powiedz jednak: dlaczego właściwie zamieściłeś na tym blogu linka do informacji o tym, że jeden z kilku lub kilkunastu tysięcy polskich profesorów na jednej z kilkuset wyższych uczelni przyznał się do współpracy, i że to on wcześniej gorliwie bronił Wolszczana?
    Napisze tylko po raz piąty, teraz boldem i wielkimi literami, umiesciłem tego linka dlatego, że:
    KOLEJNY OBROŃCA BIEDNYCH PRZEŚLADOWANYCH OKAZAŁ SIĘ OBROŃCĄ WŁASNEJ DUPY
    Nie potrafię tego napisac, krócej, dosadniej i wyraźniej.
    .
    Mnie się tak nie chce dyskutować. Po raz kolejny pomyliłem sie ustawiając poprzeczkę wyżej po Twojej „inwokacji” dotyczącej merytorycznej dyskusji. EOT

  295. Paweł Luboński napisał(a):

    Minerze, już ci to kiedyś pisałem: skoro sprawia ci taki dyskomfort konieczność obniżania poprzeczki intelektualnej do poziomu bywalców tego blogu, to wyjście jest proste.
    Nadal nie rozumiem, dlaczego ta „obrona własnej dupy” jest dla ciebie taka ważna, że uznałeś za stosowne podzielić się tym z nami.

  296. miner napisał(a):

    P. Luboński – to już tylko p.s. do sprawy, bo odnośnie lustracji EOT zobowiązuje :)
    .
    Ja piszę, że:
    .
    - postawiłem TOBIE na własne życzenie wyżej poprzeczkę w kategoriach MERYTORYCZNYCH (opisując to jaskrawym przykładem Twojego nadużycia) i nie chcę dyskutować w taki sposób (tzn w sposób demagogiczny)
    .
    .
    A Ty piszesz, że:
    .
    - sprawia mi dyskomfort obniżanie poprzeczki INTELEKTUALNEJ do poziomu BYWALCÓW TEGO BLOGU
    .
    .
    Czyli – zmieniasz zaadresowany do Ciebie, precyzyjny zarzut o demagogię, na zarzut umniejszania zdolności intelektualnych dużej części komentujących tutaj skierowany w moją stronę.
    .
    Czy Ty się z tym czujesz lepiej?

  297. Mawar napisał(a):

    Ewa Joanna
    -
    „od 68 roku do SB brano ludzi po studiach i to tych, ktorzy mieli dobre wyniki”!
    -
    A tak, na siłę brali, jak za cara? Czy może dlatego szli do SB, bo dużo wyższe pensje, po 2-3 latach mieszkanie, które sfinasowali także ci, którzy tych mieszkań nigdy nie dostali. No i te pańskie emerytury, przy których dowolny minister III RP jest żebrakiem. To akurat ma się skończyć. (Tusku musisz – obiecałeś).
    :)

    „To na pewno nie byly prymitywy umyslowe jak to twoja opcja historyczna usiluje wmowic”.
    -
    Bardzo wielu cwaniaków, sporo pijaków, generalnie nic ciekawego. Z „wybitnieszych” to chyba pułkownik Lesiak, kiedy się go słuchało (przy okazji procesu, który orzekła jego niewinność) to można było ze śmiechu dostać spazmów.
    -
    „A nie “splamil” (jak piszesz) sie tylko ten, kto nic nie robił”.
    -
    Takie same dobre samopoczucie mogą mieć SS-mani, którzy w pocie czoła wyrównywali rachunki krzywd za Traktat Wersalski. Nie można powiedzieć, że nic nie robili.
    -
    „Mnie sie za to wszystko cofa jak czytak wypociny takich jak ty bohaterow spozninych”.
    -
    Nie lubie tego słowa, ale skoro już go używasz to musze cię uprzedzić, że ja jestem z tych wcześniejszyh. Nie powiem, że dziś jest to nieprzyjemne, ale kiedyś bywało różnie. :)

  298. Mawar napisał(a):

    EDD
    „Spotersi czy spottersi? -
    W aktualnej żywej polszczyźnie nie siedzę, ale mniemam że może iść o wywiadowców (chyba idzie o masowe imprezy)
    Tak się chyba też określa „podglądaczy” samolotów na lotniskach.
    Nie wykluczam innych znaczeń. Fajna zabawa :D”
    -
    Masz rację, nie wiem, czy to już zostało oficjalnie zaadoptowane przez polszczyznę, ale raczej przyjmie się kalka angielskiego – nie spotersi tylko spottersi, ze względu angielską gramatykę. Tak, to podglądacze samolotów, zdaniem piotów oni są zawsze „na miejscu” (on the spot), przy ogrodzeniu pasa startowego lub na okolicznych górkach. I jak ty na blogu, też on the spot. :) EPWA spotters to podglądacze na Okęciu. Dlaczego EPWA? Wystarczy zadzwonić pod numer +48226502111 (ATIS EPWA) by się dowiedzieć.

Skomentuj