Jestem z Układu


Po pierwszej turze na Ukrainie.

LICZNIK  PREZYDENCKI
Do końca kadencji “Prezydenta Swojego Brata”
zostało już tylko 288 dni.

Polityka zagraniczna nie jest dziedziną, którą śledzę pilnie na codzień i komentuję, ale napiszę kilka uwag na marginesie wyniku pierwszej tury wyborów prezydenckich na Ukrainie. One pokazały, że Ukraina, jak była tak i jest podzielona politycznie na zachodnią i wschodnią. Obie muszą z sobą żyć i znaleźć wspólny mianownik, by to życie było możliwe. To jest sprawa Ukraińców. Ale podział na Ukrainę, ciążącą ku zachodowi i na tę, której bliższe są ściślejsze związki z Rosją powinien być też brany pod uwagę w naszej polityce w stosunku do tego kraju. Nie ulega wątpliwości, że w naszym interesie jest istnienie Ukrainy niepodległej. Z tego stwierdzenia moga wynikać różne wnioski co do sposobu postępowania wobec naszego bezpośredniego wschodniego sąsiada. Dotychczasowe podejście, szczególnie to z czasów rządu PiS, a także prezydenta dostrzega wyłącznie prozachodnie siły na Ukrainie, w nich jedynie widzi partnera, a za główny cel polityki stawia oddalanie Ukrainy od Rosji i przeciąganie jej na Zachód. Rozumiem intencje tej polityki, nawet gotów jestem je uznać za dobre, tyle, że w polityce dobrymi intencjami jest wybrukowane piekło. I dzisiaj w obliczu zwycięstwa Janukowycza i druzgocącej klęski Juszczenki, skutki takiego pojścia są mizerne.

Ono miałoby szansę pod dwoma jednocześnie warunkami – gdyby obóz pomarańczowych nie żarł się z sobą przez ostatnie lata i gdyby dla Unii Europejskiej oraz dla NATO przyciagnięcie Ukrainy do siebie było ważniejsze od dobrych stosunków z Rosją, a jak wiadomo jedno psuje drugie. Ale nie jest ważniejsze, bo dla Stanów Zjednoczonych i dla głównych krajów Unii nie ma dziś konfliktu Wschód – Zachód i wobec tego Rosja nie jest dłużej wrogiem, lecz partnerem. Ważnym, choć przewrażliwionym, sfrustrowanym, bo po największej klęsce narodowej od wieków. W Rosji, z rozpaczy za utraconym supermocarstwem nie przyjmuje się do wiadomości, że Zachód już na nich nie czycha. Oni nadal myślą w kategoriach supermocarstwowej równowagi sił i strachu, choć sił już nie mają, a strach próbują podtrzymywać grożnymi minami i stroszeniem piór. I paradoksalnie także część polityków z dawnych bratnich krajów, w tym i polskich, również swoje podejście do Rosji i jej dawnych prowincji kształtuje pod wpływem owego schematu. Jego żywotność w społeczeństwach byłych satelitów Moskwy jest zrozumiała. Dla nas Rosja, choć już nie totalitarna, ale i nie w pełni demokratyczna, jest ciągle zagrożeniem. Warto sobie jednak uświadomić, że nie wciśniemy całemu Zachodowi naszej antyrosyjskiej alergii, choćby nawet była uzasadniona, co dziś nie jest już tak pewne jak dawniej.Wyrazem tego, jest beznadziejna próba namawiania Ameryki i Unii, by uwierzyli, że rywalizacja z Rosją i jej powstrzymywanie jest nadal najważniejszą cechą globalnej polityki, co w szczególnym przypadku Ukrainy, czy Gruzji, wyraża się postulatami, żeby najszybciej wzięto pod natowskie i unijne skrzydła te kraje bo inaczej wpadną w łapy głównego wroga.

Nie twierdzę, że z takich perswazji trzeba zrezygnować, ale na pewno nie one i nie ciągnięcie za uszy Ukrainy na zachód, czy bronienie jej niepodległości bardziej od nich samych, powinno być głównym celem naszej polityki. Za takie próby myśmy już cenę zapłacili. Jest prawdopodobne, że jednym z argumentów za budową gazociągu przez Bałtyk była nasza nadgorliwość w obronie interesów Ukrainy przy rozmowach o tak zwanej „pieremyczce”, odcinku gazociągu omijającego Ukrainę. Broniliśmy ich tak, że w końcu zirytowało to samych Ukraińców.
Uważam, że najważniejsze powinno być dla nas aby Ukraina była nam przyjazna, a nie to, żeby była wroga Rosji. Powinniśmy mieć dobre stosunki z wszystkimi głównymi siłami w tamtym kraju, z tymi, którym bliższa jest Unia i z tymi, którym bliższa Rosja. Nie mam nic przeciwko temu, by Ukraina znalazła się w Unii, czy w NATO, choć wcale nie jestem pewien, że wiązałyby się z tym tylko dobre dla nas skutki, a w końcu w polityce zagranicznej na pierwszym planie trzeba mieć nie cudze dobro, lecz własne. Ale niech decyzja o tym zapadnie na samej Ukrainie bez stronniczej, a czasami i natrętnej asysty z zewnątrz. Będzie to też z korzyścią dla naszych stosunków z Rosją, które nie są wcale mniej ważne od stosunków z Ukrainą, a także z korzyścią dla naszej wiarygodności i skuteczności w Unii, bo nic nie odbiera jej bardziej niż robienie z siebie gęsi kapitolińskiej gdy Gallów nie widać.

574 komentarze to “Po pierwszej turze na Ukrainie.”

  1. Ewa-Joanna napisał(a):

    Maciek,
    nie prowadze archiwum wypowiedzi na blogu, a szukac tez nie bede.
    Sorry, szkoda mi czasu na bzdety, bo to bzdeta w sumie.
    Mawar ma scisle okreslona liniepostepowania i tej sie trzyma. Ze nie jest to zgodne z twoja linia, to nie zauwazasz, kiedy twoje „przeciw linii” staje sie „przeciw Mawarowi”.
    Standardowy przypadek wplywu emocji na ocene.
    Dokladnei tak jak i w stosunku do mnie – dwa razy oceniles mnie niewlasciwie opierajac sie nie na tym co bylo rzeczywiscie, ale na swoim wyobrazeniu o rzeczywistosci.
    Nie zaprzeczam, ze Mawar moze sklamac, jak jest to dla niego wygodne. Ale to nie pozbawia go inteligencji. :)
    Moge zrozumiec Zofie, po ktorej Mawar wozi sie paskudnie, ale na jej miejscu cieszylabym sie – to z jakia zacietoscia Mawar ja zwalcza swiadczy, ze to co Zofia pisze czesto jest niebezpieczne dla pogladow przez niego reprezentowanych.

  2. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „Mawar, a dlaczego mam czytać “Biesy”, skoro je już czytałam i kilka razy oglądałam przeniesione na scenę”?
    .
    W „Biesach” Dostojewski opisuje początek tego z czym zetknęłaś się w dorosłym życiu (pomińmy dalsze szczegóły), co na szczęście skończyło się w 1989 roku. Myślałem, że to kojarzysz? Tytuł powieści nie jest oczywiście przypadkowy, u Dostojewskiego wszystko ma wymiar religijny.

  3. Torlin napisał(a):

    I znowu to samo
    Zofia – „Nie słyszałam by mniejszość polska miała jakieś kłopoty w Rosji;
    Ja – „A co z niewpuszczaniem księży katolickich?”
    Zofia – „to nie tyle Rosja, ale cerkiew rosyjska postawiła swoje weto.”
    Ja – a to cerkiew wydaje wizy?
    Bekasie!
    Przeczytaj sobie ten link i dajmy sobie spokój, tego żądali producenci i klienci, chcieli wiedzieć, że będzie on na pewno produkowany zgodnie z recepturami.
    http://piekarnieonline.pl.....038;id=417
    Tę certyfikację zorganizował Cech Cukierników i Piekarzy we współpracy z Wielkopolską Izbą Rzemieślniczą i Urzędem Miasta Poznania. Od 2004 r. o certyfikat ubiegało się w sumie ponad 300 wielkopolskich cukierni. Tylko w 2007 r. certyfikat otrzymało 90 cukierni (7 otrzymało odmowę).
    U Mawara to jest jednak obsesja. Cimoszewicz był i premierem, i ministrem spraw zagranicznych i ministrem sprawiedliwości i marszałkiem. W dalszym ciągu to nie jest ważne? Oprócz tego mówienie o Jego ojcu, kiedy się mówi o synu – jest oburzające. To ciągłe łączenie np.Michnika z ojcem i bratem stryjecznym. To jest plucie za wszelką cenę, bez względu na fakty.
    A z Olechowskim to w ogóle nie wiem, o co Ci chodzi. Przecież on się zajmował donoszeniem gospodarczym ze swoich wyjazdów, a nie obmawianiem ludzi. To też źle? Ja znam te teorie, że nawet „Czerwone Gitary” nie powinny grać w komunizmie, tylko protestować. To jest obłęd.
    Ja nie wiem, jak Ty, ale ja byłem na SGPiSie w momencie, gdy likwidowano ZSP, a tworzono SZSP. Do tej nowej organizacji przepisało się 90 % studentów, a nie była ona ani więcej ani mniej zideologizowana od swojej poprzedniczki.

  4. Ewa-Joanna napisał(a):

    Orteq,
    a daj ty sobie spokoj z czytaniem frustrata i przynoszeniem aluzji na ten blog – to ja ide tam i czytam, a tam nic poza wielka frustracja i megalomania nie ma. To juz rzeczywiscie Mawar lepszy!
    Prosze uprzejmnie Orteq wytrzymac i tam nie chodzic. Niepodlewane zwiednie!

  5. Ewa-Joanna napisał(a):

    Torlin,
    moze dlatego wam z Zofia nie wychodzi, ze oboje macie racje, tylko zadne z was nie poptrafi spojrzec na racje tego drugiego.
    Co do SZSP to specjalnie odczekali na odejscie rocznikow marcowych z uczelni, bo tym „nowym” mozna bylo wmowic bajeczki o warcholach.
    Dlatego te 90% jak piszesz.

  6. Mawar napisał(a):

    Maciek
    .
    Mawar pisze prędzej niż myśli i zupełnie mu nie zależy by to co napisze było prawdą. (…) Jak głupio wyjdzie to się tym nie przejmuje przecież nikt go nie zna bo jest ukryty w sieci. Przykładem jest jego odpowiedź Jasnejanielce na temat rajstop. … „.
    .
    Jak to było z tymi rajstopami?
    jasnanielka:
    „Otóż pani mówiła, że biegła za nimi po śniegu w samych rajstopach, bez butów :) W 1945 roku w rajstopach”?
    .
    Odczytałem to tak, że jasnaanielka kwestionuje relacje tej pani, prawdopodobnie sądząc, że jest niemożliwe, by żołnierze radzieccy gwałcili kobiety. Ale powszechie wiadomo, że tak właśnie było, więc odpisałem, że po 65 latach pamięć nie może być precyzyjna i prawdopodobnie chodzi o jakąs damską bieliznę. Dodałem, że „Nylonowe pończochy wynaleziono jeszcze przed wojną, bawełniane rajtuzy (damskie i męskie) znane były już w XVII w., ale rajstopy takie jak dziś znamy od lat 50 …”.
    http://kuczyn.com/2010/01.....ment-89573
    .
    Maciek zas pisze: „Gdyby mu zależało by nie palnąć bzdury to sprawdził by w necie kiedy do mody damskiej weszły rajstopy – mnie zajęło to chwilkę i już wiedziałem, że po 1960 roku, ale Mawar natychmiast dyskredytuje wypowiedź”.
    .
    Rajstopy takie jakie dziś znamy są nylonowe, ale przed epoką nylonu były bawełniane i zwykle nazywano je w Polsce rajtuzami, zaliczane były do damskiej bielizny. Wszystko to jest w moim wpisie, link powyżej.
    Teraz pytanie do Maćka, gdzie ja palnąłem bzdurę i kogo dyskredytuję?

  7. Mawar napisał(a):

    Torliński
    „U Mawara to jest jednak obsesja. Cimoszewicz był i premierem, i ministrem spraw zagranicznych i ministrem sprawiedliwości i marszałkiem. W dalszym ciągu to nie jest ważne”?
    .
    Kiszczak z Siwickim byli u Mazowieckiego ministrami. W Czechach i w Niemczech takich przypadków jednak nie uświadczysz.

  8. Ewa-Joanna napisał(a):

    No i widzicie, o czym bysmy gadali gdyby nie tematy: co autor mial na mysli? :)

  9. Zofia napisał(a):

    Mawar
    Tobie jak rekrutowi chusteczka z dupą, tak Tobie wszystko kojarzy się z komuną. Nawet Dostojewski.
    Zważ, że mowa była o nałogach i ich opisie w literaturze. W tym wypadku o Dostojewskim, jego „Graczu” i hazardzie.
    W kontekście wielcy pisarze i ich grzechy.
    Wybacz Mawar,
    ale mnie się nie kojarzą „Biesy” z komuną jak Tobie.
    Choć to ponura opowieść o ciemnych zakamarkach ludzkich dusz.
    Mimo, że to powieść rosyjska z krwi i kości, ma wiele uniwersalnych treści. Można się w niej doszukiwać wszelkich wynaturzeń życia społecznego, nie tylko występujący w Rosji, czy u innych Słowian ale też u reszty Europejczyków.
    Nawet obecnie w takim współczesnym zbiorowisku ludzkim, jak np. PiS.

  10. Torlin napisał(a):

    Tylko E-J to tylko były chęci. Ja w 1968 roku miałem 17 lat i brałem udział w demonstracjach, brali udział wszyscy koledzy z klasy. Ty naprawdę sądzisz, że 16 – 17 letni chłopcy dojrzewali politycznie w momencie wejścia na studia? Ja, jak poszedłem na studia nie miałem 18 lat i od razu wpadałem na praktyki robotnicze. Nienawiść do Gomułki była tak powszechna, że nie miało znaczenia, czy jesteś na uczelni, czy nie.
    Oprócz tego pisanie o SZSP jako o organizacji stricte politycznej może być w wykonaniu człowieka albo w ogóle nie uczestniczącego w życiu tej organizacji, albo mającego obsesję antykomunistyczną. Były oczywiście części polityczne, ale były też kluby, rajdy, wyjazdy, prelekcje, obozy, turnieje, kluby dyskusyjne. Według niektórych wszyscy powinni nic nie robić, tylko protestować.

  11. Ewa-Joanna napisał(a):

    No i widzisz Torlin, znowu wyciagasz zbyt daleko idace wnioski, bo tylko w czesci prawdziwe.
    DLA MNIE, nalezacej do ZSP, owe SZSP BYLO stricte polityczne jako produkt pomarcowy, tak jak „marcowi docenci” , nauki polityczne, filozofia marksistowska czy ekonomia polityczna, choc byc moze z niektorych „marcowych naukAwcow” z czasem wyrosli prawdziwi.

  12. Orteq napisał(a):

    E-J,

    No to ja ciebie przepraszam za to, żeś tam poszedła i nudy się nachapała. Więcej tam nie chodź wiec. A ja się też postaram wziąć na wstrzymanie. Mnie wciąż korci żeby tam wchodzić gdyż oni oboje, te dwa tetryk przeurocze, ogromnie nas lubieją, ciebie i mnie w szczególności, znaczy. No i oczywiście Szczesiula jeszcze, oraz Margit i innych. A ostatnio zostaliśmy kukiełkami. Uważam, że to jest atmosfera prawie tak samo miła jak bycie z Mawarem. Bo Mawara też tam lubieją. No już dobrze, dobrze, pójdę sobie.

  13. Ewa-Joanna napisał(a):

    No nie tak calkiem nudy, jeden bowiem linek byl interesujacy.
    O ten: http://wyborcza.pl/1,9589....._list.html
    Ale tylko linek :)

  14. Mawar napisał(a):

    Zofia
    „Wybacz Mawar, ale mnie się nie kojarzą “Biesy” z komuną jak Tobie.
    Choć to ponura opowieść o ciemnych zakamarkach ludzkich dusz.
    Mimo, że to powieść rosyjska z krwi i kości, ma wiele uniwersalnych treści”.
    .
    To mi przypomina lata 80. i tekst w „Polityce”, (chyba Z. Kałużyńskiego), w którym „udowodnił”, że „Folwark zwierzęcy” Orwella nie może być satyrą na komunizm tylko kapitalizm. :)

  15. Stan napisał(a):

    Zosiu,

    Muszę z siebie zrzucić skórę skromnisia.
    Może wyraźiłem się nie dość przejrzyście, ale w swojej wypowiedzi chciałem zasygnalizować pewien aspekt psychologiczny, ktory Donald Tusk stara się ukryć. Mianowicie strach przed przegraną i kompletnym wypadnięciem z gry.
    Nie wiem czy blogowicze wiedzą, że byłem niemal tak utalentowanym sportowcen jak żołnierzem. Jeżeli nie wiedzą, to niech, mimo to, przeczytają poniższy przykład przeniesiony z areny sportowej na polityczną.
    Zapewne większość (zwłaszcza tych wytrawnych blogowiczów, którym przewodzisz) oglądała zawody lekkoatletyczne,mecze piłkarskie, piłki ręcznej itp. sporty walki.
    Podczas walk utalentowani (jak Tusk), ale niedoświadczeni rozpoczynają w ostrym tempie zdobywając przewagę w odległośći lub ilośći bramek nad rywalem. Otóż regułą jest, że zawodnik świeższy i bardziej doświadczony zwykle w końcówce, mając większe rezerwy, zwykle pokonuje niedoświadczonego rywala, który cieszył się z przewagi w niewłaściwej fazie walki.
    W takiej sytuacji jest Tusk. Odrazu go rozpoznałem, gdy został premierem. Uznałem że z niego nic dobrego nie wyrośnie (bo leń). Gardłowałem pierwszy na świecie, że prezydentem RP nie zostanie.
    Moim zdaniem przegrał by w końcówce, bo już zaczął wyraźnie tracić dystans i świeżość poruszania się.
    Przepraszam za ten wywód sportowy, ale chciałem żeby problem przejrzyście przekazać.
    Prze skromność nie oczekuję od Gospodarza blogowego Pulzera.
    A tak serio, to warto by się zdobyć na odrobinę dystansu, wszak czytają to liberałowie.
    I jeszcze okruszyna o hipokryzji Tuska.
    Otóż ten premier, który okresilił siebie jako Skałą, uciekając spod topora politycznego powiedział, że teraz, w okresie wyborczym, potrzebny jest ktoś taki jak on, kto wprowadzi reformy gospodarcze (przed kampanią wyborczą, oczywiście, nie miał czasu, bo bawił się kopaną).

    Pozdrawiam Ciebie serdecznie Ciebie i Twojego Futrzaka>

  16. dark side napisał(a):

    Pawle,
    Ostatnio brak mi czasu na wpisy i polemiki, nie-sławny kryzys przesilił się chyba, bo mam znacznie więcej pracy :) Czytam jednak bloga raz na kilka dni.
    Co do GO, to na poczekaniu znalazłam w sieci samouczek, gdzie wyłożona jest klarownie idea KO, (choć plansza jest jakaś mniejsza niż powinna). Każdy może spróbować, choć mam czasem wrażenie, że na tym blogu nikogo nie trzeba uczyć tej sztuczki :
    http://go.art.pl/kurs/ko-wiecznosc
    .
    Mawarze,
    Twoje prorocze przepowiednie mogą się rzeczywiście ziścić, ale nie do końca tak, jak byś sobie życzył:)
    Mam wrażenie, że Tusk celowo oddaje pole, by umożliwić wygraną Lechowi Kaczyńskiemu. A przynajmniej rozważa scenariusz zakładający takie ryzyko. Gra jest warta świeczki. Jeśli Lech przegra z drugorzędną postacią, to Pis jest pogrzebany na długo. Jeśli wygra -sytuacja jest na dłuższą metę jeszcze lepsza. Wszystkie błędy i niedociągnięcia można dalej zwalać na konto prezydenta. Poza tym, po kolejnej kadencji Lecha Aleksandra naród na kolanach przyniesie koronę Tuskowi.
    .
    Leksie,
    miło Cię usłyszeć po długiej nieobecności.

  17. Mawar napisał(a):

    E-J
    „DLA MNIE, należącej do ZSP, owe SZSP BYŁO stricte polityczne jako produkt pomarcowy, tak jak “marcowi docenci” , nauki polityczne, filozofia marksistowska czy ekonomia polityczna, choć być może z niektórych “marcowych naukAwcow” z czasem wyrośli prawdziwi”.
    .
    No to popatrz, jesteśmy kombatantami tej samej sprawy. Okazało się, że z dnia nad dzień moje uczelniane ZSP staje się SZSP, czyli marksistowskim komsomołem. Ale już beze mnie. Dokładnie było to w marcu 1973 roku. Głównym „zjednoczycielem” i pierwszym przewodniczącym SZSP został tow. Jerzy Szmajdziński, obecnie kandydat SLD na prezydenta. Kilka lat później młodzieżowa bojówka SZSP napadła na mieszkanie J. Kuronia i pobiła kilka osób, w tym Henryka Wujca.

    PS. Powodem likwidacji ZSP i zastąpienia go marksistowskim komsomołem było przeświadczenie, skądinąd słuszne, że młodzież akademicka wcale nie zmądrzała od czasu marca 1968, nadal odwraca się od partii, jest wpatrzona w Zachód, żąda więcej swobody, dlatego należy ją zdyscyplinować i poddać ściślejszej kontroli.

  18. Zofia napisał(a):

    Mawar,
    o ile dobrze pamiętam, to dzieło Dostojewskiego jest z 1871/2 r., (wyd. książkowe z 1873 r.), powstało jakieś ponad 30 lat przed pierwszymi rewolucjami w Rosji.
    Czy Dostojewski znał poglądy francuskiego socjalisty utopijnego Henri de Saint-Simon’a, prekursora idei komunistycznych?
    Co najwyżej wiedział co nieco o francuskiej rewolucji lutowej z 1848 r. Możliwe, ale nie sądzę by były one podłożem „Biesów”.
    Marks swój I-szy tom”Kapitału” opublikował drukiem jakieś 3 lata przed „Biesami”, czy Dostojewski znał Marksa?
    Trudno powiedzieć.
    Rok przed wydaniem „Biesów” Wilhelm Liebknech zakłada socjal-demokratyczną partię w Niemczech.
    „Manifest partii komunistycznej” jest z 1948 r, Dostojewski mógł go mógł znać, ale czy jest tego odzwierciedlenie w „Biesach”?
    Międzynarodówka powiązana z bolszewikami to dopiero 1919 r.
    Poglądy Szygalewa są rzeczywiście obłędne, ale nie są one matrycą ideii ruchów komunistycznych, raczej intuicyjną zapowiedzią do czego jest zdolny człowiek, gdy ma władzę w rękach.
    Ale to tylko doskonała znajomość ludzkiej psychiki, a nie zapowiedź stalinizmu, jak dopatrują się w „Biesach” niektórzy, tacy jak Ty.
    W literaturze światowej jest wiele podobnych postaci, którym marzy się rząd dusz i władza absolutna, połączona z pogardą wobec innego człowieka. Ale chyba nikt tego dosadniej od Dostojewskiego nie opisał. W „Biesach” wszak jest mistrzem narracji.
    Jak przeanalizujesz niektóre poglądy polityczne prezesa PiS – to wypisz wymaluj Szygalew.
    Chyba Mawar,
    za dużo Twojej imaginacji z tymi „Biesami”.
    Widzę, ze jesteś nimi zafascynowany, i chyba wiem dlaczego….
    Taki mały Szygalew się kłania, co?

  19. jasnaanielka napisał(a):

    Nie zaprzeczam, ze Mawar moze sklamac, jak jest to dla niego wygodne. Ale to nie pozbawia go inteligencji. :)
    Ewo-J. Polemizowała bym…
    Żeby skłamać skutecznie, trzeba być inteligentnym, bo w przeciwnym przypadku wychodzi głupio i każdy widzi.
    Gorzej jeszcze, kiedy kłamie się często i nawykowo, bo zatraca się granice pomiędzy prawdą i kłamstwem bzdurnym, zacietrzewionym a przez to jeszcze bardziej widocznym.
    I śmiesznym, choć nie do śmiechu.

  20. jasnaanielka napisał(a):

    Torlin – 22:24
    Tym razem się podłożyłeś :D
    Kiedy sobie wspomnę twoje opinie o dyskryminacji kobiet, to mi się nasuwa taka refleksja, że jesteście z Zofią równie nieprzemakalni, jeśli już w coś prawdziwie wierzycie. :D
    Ty nie widzisz i nigdy nie słyszałeś, żeby kobietom mniej płacili za tę samą pracę i nic nie jest w stanie cię przekonać a Zofia…. No właśnie!!!
    :D

  21. Bekas napisał(a):

    Mroczna Strono.
    Ależ nie musisz się tłumaczyć! Jedną historyjkę już naskrobałaś i naprawdę była to niespodzianka. Dziękuję!
    Co zaś do GO i zbijania pionków, to nieśmiało zwracam Ci uwagę, że nie zbiłaś żadnego, ani białego, ani czarnego. Ty po prostu zastosowałaś starą metodę. Nie mówić o sprawie, tylko o rozmówcy. Że pieniacz, awanturnik, sknerus, smutas….
    Prawda czy nieprawda to, ale co ona ma wspólnego z omawianymi tematami?
    Przypomina mi się scenka z filmu Barei, jak to ekspedientka zaatakowała klienta, że on złodziej. I pijak. Bo każdy pijak, to złodziej.
    Jeśli zaś chodzi o przekonania, to jesteśmy w tym samym miejscu. Ja stoję twardo przy swoich, Ty przy swoich. Takie wicewersa.
    Różnica tylko jedna. Lewicowe poglądy ośmiesza życie.

  22. Bekas napisał(a):

    Torlinie.
    Ależ ja wiem, ze to jakaś izba czy inny cech. Tyle, że dalej oni bezprawnie.

  23. jasnaanielka napisał(a):

    Bekas – 07:52

    Nie mówić o sprawie, tylko o rozmówcy.
    O tak! to jest metoda sprawdzona i szeroko stosowana.
    Taka szklanka wody…. zamiast!

  24. Bekas napisał(a):

    A wrzucę swoje przerdzewiałe trzy grosze.
    Cichutko zwracam Dyskutantom o prezydenturze nowej uwagę, że to, kto zostanie prezydentem, nie ma większego znaczenia. My od grudnia tamtego roka jesteśmy w UE i naszym prezydentem jest jakiś tam nikomu nieznany Belg. I z Brukseli przychodzą rozkazy i wskazówki. Więc nasz wojewoda polski tylko będzie się do nich stosować.
    Inna rzecz, że nikt tu nie zastanawia się nad tym, że żaden z kandydatów nie przedstawia żadnego programu. Może to i słusznie? Przecież taki program, to i tak byłaby tylko kiełbasa wyborcza. Jak zawsze.

  25. Bekas napisał(a):

    Z cyklu: Socjalistyczna rajska rzeczywistość:
    http://doradcypodatkowi.b.....99199403,n

  26. Ewa-Joanna napisał(a):

    Jasnaanielko,
    a moze mu za bardzo nie zalezy? I tylko doraznie stosuje?

  27. Bekas napisał(a):

    Pani JasnaAnielko
    Stosowanie w praktyce:
    http://korwin-mikke.pl/wi....._tvn24/678
    Nie musi Pani słuchać całej rozmowy. Pan Celiński zastosował omawianą metodę przy jej końcu: od ośmej minuty.
    Zresztą Pawłowi też bardzo tę rozmowę polecam. Bo Celiński mówi Pawłem. Czy też może Paweł mówił tu Celińskim? Nieważne. W każdym razie tak właśnie jest.

  28. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Jedyna odpowiedź, którą elegancko sugerujesz to, że [prawica] są głupsi.”
    .
    Jak zwykle wiesz lepiej niż ja, co myślę, a sam nie pofatygowałeś się udzielić odpowiedzi. Nie znasz jej? Zbyt przykra jest dla ciebie, by ją wypowiedzieć? No dobrze, to ja trochę posugeruję.
    .
    Otóż uważam, że środowiska SPECYFICZNIE prawicowe nie są głupsze, tylko zwyczajnie są słabsze i coraz słabsze. Po prostu na całym świecie (z wyjątkiem może krajów islamskich), a już na pewno w Europie, ten styl myślenia jest od dawna w odwrocie i nie widać oznak, by trend ten miał się odwrócić. Nie jest to przy tym, moim zdaniem, jakiś niezrozumiały paroksyzm historii czy skutek lewicowego spisku wielkich mediów, tylko logiczny efekt coraz większej otwartości świata, coraz łatwiejszej komunikacji i coraz wyższego przeciętnego poziomu wykształcenia. Tak już jest, że człowiek o szerokiej wiedzy, który zna różne kraje, różne religie i różne kultury, częściej skłania się ku poglądom liberalnym i łatwiej mu zdobyć się na tolerancję i szacunek dla odmienności – również odmienności ideologicznej i światopoglądowej – niż mieszkańcowi zaścianka. Mniej jest pewien swoich racji i częściej też ma skłonności do relatywizmu moralnego (którego to określenia, śpieszę wyjaśnić, nie uważam za przekleństwo). Częściej to oczywiście nie znaczy, że zawsze.
    .
    „Specyficzna, czyli gabinetowa, kawiorowa. (…) A tak generalnie to lewica na swiecie jest bardzo silna w mediach i propagandzie. W Polsce także.”
    .
    Faktycznie. W takim na przykład USA dwa najważniejsze opiniotwórcze dzienniki, „New York Times” i „Washington Post”, to organy gabinetowej, kawiorowej lewicy. A o konserwatywnych, a więc podwórzowych i jedzących kaszę gryczaną „New York Post” i „Washington Times” mało kto słyszał. Znowu nasuwa się pytanie: dlaczego?
    Niestety, stwierdzam, że powtarzasz komunały, za pomocą których polska (tzw.) prawica tłumaczy sobie swoją słabość intelektualną, żeby nie wpaść w depresję. Związek przyczynowo-skutkowy jest odwrotny, niż sobie wmawiasz.
    .
    „Media to współczesny rodzaj apostolstwa, w teorii i praktyce lewicy jest wiele wątków religijnych i założeń dogmatycznych. W komunizmie były święta i rytuały założycielskie (22 Lipca, rocznica rewolucji bolszewickiej), procesje (pochody), święte księgi (“Kapitał”, Manifest Komunistyczny, Historia WKPb), męczennicy (Nowotko, Róża Luksemburg), święci (Lenin), herezje (błędy i wypaczenia), krucjaty (wojna koreańska, wietnamska) etc.”
    .
    Bardzo słuszne spostrzeżenie. Ale że się zapytam: skąd się właściwie wzięły takie pojęcia, jak apostolstwo, święta księga, dogmat i rytuał? Lewica wymyśliła?

    .
    “Tak na marginesie: to zastanawiające, że znani i doceniani na świecie są przeważnie ci Polacy, których polska prawica bardzo nie lubi”.
    .
    Jan-Paweł II na przykład, czyż nie? :)
    .
    “Ciekawe pole do interpretacji”.

  29. Paweł Luboński napisał(a):

    DarkSide, grywałem kiedyś w go nawet dość namiętnie. Zdecydowanie wolałem to od szachów. Dawno już jednak nie miałem okazji. Próbowałem nauczyć żonę, ale jej się nie spodobało.

  30. Paweł Luboński napisał(a):

    Mawar: „Moja koszmarna prognoza noworoczna zaczyna się sprawdzać.
    Teraz L. Kaczyński wygrywa dość łatwo, torując drogę bratu do dwóch nastepnych kadencji. Jarkacz bez trudu stworzy warunki do prezydentury Ziobry i tym sposobem ten problem na następne ćwierć wieku mamy rozwiązany. :)”
    .
    Póki życia, póty nadziei, co? Choć emotikon na końcu sugeruje, że to tylko docip z gatunku pure nonsensu…

  31. Orteq napisał(a):

    Dostrzegłem nieścisłość i wygwizduje out. E-J wyraźnie i prawidloqwo weksluje w stronę właściwego użycia szklanki wody, podczas gdy JA wyraziła się nieścisle a więc niejasno. Oryginalnie miało być RĘCE NA szklance wody. Słynny Łuk Kurski(ego), pamiętamy dziewczynki? Bo lekcja była przerabiana kilkakrotnie. Wtedy jedynie ma sens i '…zamiast’ i 'mu za bardzo nie zależy’ i 'tylko doraźnie stosuje’.
    :
    Szklanka wody…zamiast tak jakoś wschodnią swojskością razi. Przypomina bowiem ten doustny i niekoniecznie dowcipny quip: Pepsi Cola, Coca Cola i Skocz Kola po wodę do studni. Do zapicia, czy może właśnie …zamiast.
    :
    Uprasza sie o precyzyjne używanie metod sprawdzonych i szeroko stosowanych.

  32. Torlin napisał(a):

    Stanie!
    Moim zdaniem wcale nie masz racji. Już dawno pisałem tu i w „Polityce”, że Tusk nie powinien starać się o prezydenturę z trzech ważnych powodów:
    1. władzę daje premierostwo, prezydent nie rządzi państwem,
    2. prezydent musi być bezpartyjny, traci się kontrolę nad partią
    3. traci się władzę nad klubem parlamentarnym.
    Tusk byłby głupi, gdyby na to poszedł.
    E-J!
    Mnie się wydaje, że to jest ten sam konflikt, który trwa od wielu lat. I w gruncie rzeczy dyskutujemy ciągle o tym samym, tylko zmieniają się obrazki w tle. Prawica (i w tym momencie – ku mojemu zdziwieniu – Ty) zawsze uważa, że wszystko albo nic. Biało – czarne. Jak zmienili na SZSP, to ja już się wypisuję, nie będę brał udziału, moja chata z kraja (a właściwie nie wiem, czy to się pisze „Moja chata z kraja” czy „Moja chata skraja”?).
    Ja tymczasem wychodzę z innego założenia, jeżeli zostawimy to im, to będzie małe PZPR, a tak mamy możność zrobienia pod ich szyldem dobrej organizacji studenckiej. I zawsze można coś fajnego zrobić, mimo że pozornie wyglądało to niesłychanie komunistycznie. Dla przykładu. Fundatorem była np. „Książka i Wiedza”, ale jakby ktoś z tego wydawnictwa był na obozie dyskusyjnym z dziennikarzami, ambasadorami w Karpaczu, to pewnie więcej by nam nie pozwolili.
    Moim zdaniem na tym polegała gra w komunie, robić wiele dobrego pod ich szyldem, a jednocześnie się nie ześwinić, nie zapisać się do partii, do części politycznej organizacji. Nic nie zrobić takiego, żeby człowiek później nie mógł spojrzeć w lustro. Myśmy się strasznie cieszyli, kiedy można było coś zrobić fajnego za ich pieniądze, były rozmowy ostrzegawcze, że oni więcej nie pozwolą na takie coś, ale to była gra. Gra dla wszystkich studentów. Obrażanie się nic by studentom nie dało, pozostałaby ta część polityczna.
    Pamiętam taką akcję (to już nie ja), że zorganizowano na SGPiSie (w końcu uczelni ekonomicznej) wykłady z historii sztuki. Pomysłodawcy, nie wierząc zbytnio w sukces przedsięwzięcia, wzięli od uczelni małą salę. Już trzeci wykład odbył się na największej auli, z dziesiątkami ludzi siedzącymi nawet na schodach.
    Bekasie!
    Słyszałeś o samorządzie, szczególnie gminnym (najważniejszym). Wszystko, o czym zadecydował samorząd, nie jest bezprawne. Oni są rozliczani przez mieszkańców.
    Nelu!
    W swojej historii nie widziałem innego taryfikatora dla mężczyzn i innego dla kobiet.
    Jeżeli jest równouprawnienie, to w obie strony.

  33. Bekas napisał(a):

    Torlinie.
    „Słyszałeś o samorządzie, szczególnie gminnym (najważniejszym). Wszystko, o czym zadecydował samorząd, nie jest bezprawne. Oni są rozliczani przez mieszkańców.”
    Ja wiem, że władzuchna może zrobić z nami co chce, ale nie zmienia to faktu, że prawa do nazwy „rogale świętomarcińskie” nikt nie ma.
    „Wszystko, o czym zadecydował samorząd, nie jest bezprawne.”
    Pomijam już fakt, że dzisiejsze prawo to lewo, ale nie wiedziałem, że samorząd je stanowi. Może dlatego ono lewe???
    W każdym razie, Torlinie, jak zawsze masz rację (patrz p. 3):
    1. bazagmin.pl/wiesci_samorzadowe/wiadomosci/97187/72/gmina_poszla_na_reke_firmie_deweloperskiej_wydano_bezprawna_decy
    2. bydgoszcz.gazeta.pl/bydgoszcz/1,48722,2428245.html
    3. interia360.pl/artykul/niewesolo-burmistrzowi-warszawskiej-dzielnicy-wesola,10520
    4. rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,4981043.html
    To ostanie ciekawe, bo o wycince drzew już tu było. Ciekawe jak by tej wycinki dokonał prywatny właściciel (taki bez pleców). Co by to było? Zgadnij koteczku!

  34. Bekas napisał(a):

    „Jeżeli jest równouprawnienie, to w obie strony.”
    Wynik wprowadzenia parytetu płci (nota bene głupi prawicowcy mówili, że tak będzie):
    http://maturzysta.pl/koni.....niach/2348
    Czyż to nie piękny dowód na to, że feministki (te postępowe), to idiotki?

  35. Andrzej napisał(a):

    Pomijam już fakt, że dzisiejsze prawo to lewo, ale nie wiedziałem, że samorząd je stanowi. Może dlatego ono lewe???
    Prawo jest prawe wtedy i tylko wtedy gdy narzuca je król, który w przeciwieństwie do zgniłej demokracji potrafi skutecznie trzymać za mordę hołotę, której się jakiegoś samorządu zachciewa.

  36. Bekas napisał(a):

    Pani JasnaAnielko!
    Kolejna cudowna ilustracja metody: nie gadać o sprawie, tylko zjechać na tor boczny!
    „Prawo jest prawe wtedy i tylko wtedy gdy narzuca je król, który w przeciwieństwie do zgniłej demokracji potrafi skutecznie trzymać za mordę hołotę, której się jakiegoś samorządu zachciewa.”
    Mmmmm, palce lizać!
    A chodziło tylko o to, że samorząd chyba jednak powinien się trzymać istniejących przepisów, a nie decydować jak tam mu się chce (to czy one głupie czy nie, tutaj nieistotne). Przynajmniej ja, po głupiemu, tak myślałem.
    Dzięki więc Andrzeju, dzięki Torlinie, że mi wyjaśniliście, jak to w tej demokracji jest.
    Jak ja bym napisał, że bezprawie panuje, to zaraz bym dostał. A tak…
    Dzięki raz jeszcze, Panowie!

  37. głos zwykły napisał(a):

    Andrzeju,
    To jest wojskowe określenie, że dzisiejsze prawo jest lewo. Coś takiego słyszałem już w PRL-u od żołnierza w wojskowej komisji uzupełnień :)
    Prawo jest generalnie prawem wtedy, gdy wszyscy tj. organ decydujący: zazwyczaj sąd, wójt, czy inny organ administracji oraz strony postępowań nie posiadają skutecznych pozaprawnych lub w gruncie rzeczy pozaprawnych środków niweczenia praw pozostałych podmiotów.
    Przykładowo postępowanie jest krótkie, ale istnieją gwarancję, że organ decydujący nie będzie ustalał okoliczności faktycznych i prawnych w oparciu o swoje swobodne przekonania, zaś strony korzystają z prawa do ochrony swych interesów, najlepiej za pośrednictwem profesjonalnego pełnomocnika procesowego.
    Król tutaj działa raczej tak jak I sekretarz POP lub przewodniczący sądu, względnie wójt, a nawet, komornik, lekarz lub dyrektor w NFZ tzn. kto go zna lub zna kogoś kto go zna ma duże szanse zaspokoić własne interesy, a jak jest przeciwnik to go wyeliminować w nierównej walce.
    Natomiast może być tak, że system, gdzie prawo nie jest prawem działa całkiem dobrze, bo np. można wytłuc całkiem legalnie emerytów, odcinając ich od świadczeń zdrowotnych, poprawiając w ten sposób bilans budżetu. Jak wiadomo odmowy świadczeń w polskim systemie zdrowotnym są arbitralne. Podobnie można pacyfikować klientów masowych, czyli konsumentów poprawiając w ten sposób atrakcyjność kraju dla obcych inwestycji, a nawet stworzyć dla nich jeszcze dodatkowe przywileje podatkowe, poprzez bardzo specyficzną interpretację prawa.
    Etc. etc.

  38. Bekas napisał(a):

    Wpadł rozjuszony do Urzędu Miasta w Socjałowie Pięknym. Biegnąc w stronę stosownego pokoju rozrzucał przechodzących korytarzami ludzi, jak wicher rozrzuca jesienne liście. Gdy do celu dotarł, z furią kopnął drzwi Wydziału ds. Budowlanych i wparował do środka.
    -Co jest do cholery?!??!??!? – wrzasnął na wystraszoną nie na żarty urzędniczkę.
    -Dlaczego na moją posesję wjechały buldożery firmy Sobiesiakowski i Spółka, i zaczynają rozwalać mój dom?!?!?!?! – przypieprzył (autor przeprasza za wyrażansa, ale jedynie on oddaje sytuację właściwie) dłonią w stół tak, że i urzędniczka podskoczyła na krześle.
    Poruszony odgłosami awantury Naczelnik Wydziału otworzył drzwi gabinetu.
    -Czemu pan tak wrzeszczy?!?! – skierował pytanie do furiata.
    -Jak to czemu?!?!? Mówiłem już! Buldożery prują mój dom! Na mojej działce!
    -Zaraz, zaraz! Powoli! Kultura wymaga, by najpierw się przedstawić!
    Zaskoczony mężczyzna zaniemówił.
    -No, jak się pan nazywa?
    -Eeee, Torliński.
    -Torliński?? Acha. To pan mieszka na obrzeżach, w dzielnicy Czerwonej?
    -Tak!
    -No, to sprawa jasna. Nie ma się o co denerwować, proszę pana. Przez pańską dzielnicę będzie przechodzić nowoczesna autostrada.
    -No ale dom mi burzą! – krzyknął znowu.
    -No, rozumiem, ale jak inaczej mają wybudować autostradę?!? Nie bądź pan niemądry, przecież na pańskim domu jej nie wybudują!
    -Ale to jest mój dom, moja ziemia! – krzyknął jeszcze głośniej.
    -Proszę pana, niech się pan tak nie pieni. I zachowuje się jakoś. Tu jest Urząd. Tłumaczę panu raz jeszcze, że przez pana działkę będzie biec autostrada. Potrzebna miastu. Więc kierując się interesem społecznym Urząd Miasta zdecydował, że wyda zgodę na budowę jej przez pana działkę. Interes społeczeństwa jest przecież ważniejszy od pańskiego, prawda? Społeczeństwo to nie zbiór jednostek!
    Torlińskiego zatkało. Ciśnienie skoczyło mu wyżej niż skakał Bubka, w uszach zaczęło szumieć, a twarz zalała się czerwienią (tym razem nieideową – przypis autora).
    -Panie, wyście tę decyzję podjęli bezprawnie!!! – przygwoździł Naczelnika.
    -Eeee, jak to bezprawnie, panie Torliński? Nie rozumiem?! Przecież dopiero wczoraj pan twierdziłeś, że „wszystko, o czym zadecydował samorząd, nie jest bezprawne”(1). Czyli wszystko, o czym zdecyduje samorząd, jest prawne, prawda?
    Torliński na te słowa rozdziawił usta i skamieniał. Naczelnik zaś odwrócił się do sekretarki i spokojnie powiedział:
    -Niech pani każe temu panu wyjść. A jak nie będzie chciał, to proszę wezwać policję.
    Wszedł do gabinetu i zamknął drzwi.
    (1) http://kuczyn.com/2010/01.....ment-89742

  39. Stefan123 napisał(a):

    @Bekas
    „Autostopem przez galaktykę” czytales? Jak nie, to Ci się spodoba.

  40. Indoor napisał(a):

    Ciekawy jest ten Wielki Plan Naprawy Wszystkiego. Póki co zresztą słyszę, że oznajmili jaki jest cel, nie słyszałem o środkach.
    Może należałoby zapytać obywateli (o rezydentach chwilowo zapomnijmy) czy sobie życzą, by duet Tusk-Rostowski cokolwiek naprawiał? A może ICH wpierw zapytać czy cokolwiek w życiu już naprawili zanim im Naród powierzy sprawę WIlkiej Naprawy? Albo ich żony? Może być to kran, zepsuty zlew, cokolwiek.
    A może sobie zażycza, żeby Czarny Koń im coś ponaprawiał? Jak demokracja to demokracja.

  41. Kasia napisał(a):

    Czyli podsumowując,
    jest super a będzie jeszcze lepiej. Nic nie spartoliliśmy, ale naprawimy!
    Jesteśmy w momencie zwortnym, ale jesteśmy najlepsi w Europie, a gonimy rozwinięte kraje i chcemy być oglądającymi każdej złotówki 4 krotnie! a może 6-krotnie nawet, aby każdą z nich oszczędzić.
    .
    Będziemy deregulować, jeszcze bardziej niż przez ostatnie dwa lata.
    (Zderegulowaliśmy już TVP, Polskie Radio, Finanse Publiczne, Armię, Policję…).
    Nadwyżki samorządów będziemy lokować centralnie(znowu manipulacje przy deficycie), a jeśli idzie o biurokrację to powstanie kolejny urząd do spraw durnych przepisów bo mamy jakże skuteczne Przyjazne Państwo Palikota (co dwie głowy to nie jedna). Środki w OFE nie zmienią przeznaczenia, cokolwiek by to miało znaczyć. Deficyt sektora finansów publicznych zanotował wzrost o 100% z 3,6% do 7,2 %, ale to wina ich dwóch, których zaprawdę powiadamy wam jest dwóch a ja jeden.
    .
    I teraz to już naprawdę, naprawdę, na bum cyk cyk zaczynamy rządzić!

  42. Paweł Luboński napisał(a):

    Nie martw się, Kasiu. To przecież dobrze, że jest źle i będzie jeszcze gorzej. Może zbałamucony naród przejrzy na oczy, PiS wróci do władzy i odtąd będziemy żyli długo i szczęśliwie. Wszyscy z wyjątkiem Indoora, którego nawet premier Kaczyński nie zadowoli.

  43. Zdzislaw_1 napisał(a):

    No mamy komentarz w stylu Indoor’a
    Wszystko żle i pyta czy obywatele chcą duetu Tusk -Rostkowski.
    Oczywiście ze chcą wybrali przez glosowanie.
    Ale dzięki Bogu że nam sie objawił taki talent jak Indoor w przyszłości możemy wybierać a może ten czarny koń to Indoor.
    Wyrasta nam wieszcz ludowy w osobie Indoor’a
    Pozdrawiam

  44. Kasia napisał(a):

    Pawle a co? Złapałeś przynętę?
    Dobrze, że jest źle?
    Ja bym powiedziała, dobrze, że nie jest gorzej. Kto wie co nas czeka podczas kontynuacji, jakże skutecznej jak się okazuje polityki zaniechania polityki.
    Brakowało mi tylko „parówkowym skrytożercom mówimy nie!”.

  45. Indoor napisał(a):

    Zdzisławie (1) uważam, że po takich wydarzeniach jak na przykład sprawa „sprzedaży” stoczni, tej grupie ludzi nie wolno po raz kolejny ufać. Oni z jednej strony kompletnie nie znają się na niczym, są wygadanymi intrygantami, a z drugiej strony po prostu kłamią. A sprawa jest zbyt poważna.

  46. Zdzislaw_1 napisał(a):

    Tak
    Oni po prostu kłamią.Tak jakby byli ludzie co nie kłamią.
    A najgorsi są Ci co znają sie na wszystkim.Z Twoich wypowiedzi wynika że do nich należysz.
    Próbowałeś sprzedać coś co jest bublem.

  47. Indoor napisał(a):

    Zdzisławie! Co jest bublem? Bo nie kumam.

  48. Torlin napisał(a):

    Paweł mi zarzuca w blogu Edwara, że nie traktuję Was poważnie. Że albo będę Was traktował poważnie, albo powinienem dać sobie spokój z dyskusją. Ale co ja mam zrobić, jeżeli moi adwersarze nie mają podstawowej wiedzy, piszą to, co im się wydaje. Indoor poruszył znowu sprawę stoczni, mimo że wałkowana była tyle czasu. Pisaliśmy, pisaliśmy i co? Nico! Mówiło się, że stocznie kupuje klient i jest ona tyle warta, ile ten klient chciał zapłacić. A po drugie – stocznie były prywatne i naszemu Państwu właściwie nic do tego. Napiszemy, a Indoor po miesiącu znowu napisze o sprawie „sprzedaży” stoczni i że „tej grupie ludzi nie wolno po raz kolejny ufać”. Mam go traktować poważnie?
    Z Bekasem to samo, absolutny brak wiedzy, wystarczy spojrzeć do ustawy o samorządzie gminnym, szczególnie do art. 6 i 7, żeby zobaczyć, że budowa autostrad nie należy do gminy. Tylko do państwa. Miałem go traktować poważnie, więc państwo ma prawo za rekompensatą wywłaszczyć właściciela z jego domu. Bo nigdy nie zbudowalibyśmy autostrady, linii kolejowej czy lotniska.
    Co ja mam zrobić, żeby On mnie potraktował poważnie i znowu czegoś bezsensownego nie napisał?
    Ps. Prośba do Bekasa i Mawara!
    Czy możecie przestać przekręcać mój nick? Ja tego nie robię, więc Wy sobie też nie pozwalajcie.

  49. Indoor napisał(a):

    Widziś Torlinie to jest tak, że w przypadku stoczni są z grubsza dwie mozliwości.
    1. Ktoś naszych rządzących w konia robił
    2. Nasi rządzący nas w konia robili.
    Ja twierdzę, że 2. Inni twierdzą, że 1. W żaden sposób nie możemy na podstawie dostepnych nam informacji zdecydować czy 1 czy 2. Kłopot w tym że i 1 i 2 dyskwalifikują tą ekipe.

  50. Kasia napisał(a):

    Uważam Torlinie, że o sprawie stoczni powinniśmy pisać cały czas, by nie zapomnieć, jak naród zrobiono w bambo bez mydła z uśmiechem na ustach i gębą pełną frazesów. Proponuję jubileusz, raz do roku, np w dniu Rozmowy o wyszukiwarce?
    Myślę, że w przyszłości moglibyśmy w tym dniu obchodzić święto narodowe o nazwie zależnej od tego kto będzie rządził i tak:
    Jeśli parówkowi skrytożercy to proponuję taką nazwę: Dzień Chęci Zrobienia Wszystkiego co w Naszej Mocy.
    Jeśli natomiast będą rządzić Pisiory i sukcesorzy to będzie Rocznica Początku Końca Ukochanego Przywódcy.

Skomentuj