Chwała bohaterom, żal ludzi.
Nie jestem w stanie dołączyć uczuciowo do rocznicowych fet Powstania Warszawskiego. Dla mnie prawda o Powstaniu to pierwsze dni Października 1944, na potrzeby fet są obrazki z pierwszych dni Sierpnia. Patrzę na te 63 dni Warszawy oczami Mirona Białoszewskiego i jego słynnego dziennika, największej prawdy nie o Powstaniu, lecz o czymś ważniejszym, o Warszawie i Warszawiakach tamtych dni. Nie dojdzie się do niej, jak długo ktoś nie nakręci filmu o warszawskich piwnicach z czasów Powstania, o podwórkach zamienionych w cmentarze, o raju dla much jakim stała się Warszawa na przeciąg dwu miesięcy, o górze trupów ludzi, którzy przeżyli 5 lat koszmaru okupacyjnego, żeby zginąć u progu wyzwolenia. Po co? O dzieciach, które się urodziły w tym koszmarze i miały prawo żyć dalej, a im je zabrano. Dlaczego? I tak dalej i tak dalej. Największa zaś wściekłość budzi się we mnie, kiedy widząc tę górę trupów, to morze przerażenia i cierpienia, słyszę o moralnym zwycięstwie. Obyśmy nigdy już nie odnieśli podobnego moralnego zwycięstwa. Chwała bohaterom, ale najpierw, a nie potem, żal i refleksja nad 200 tysiącami zabitych ludzi, nad ruinami miasta, nad największą klęską polską w II wojnie światowej i jedną z największych w naszej historii. Nie czuję by był żal, refleksji też nie ma.
Przypominam moje wpisy tego dnia z ostatnich dwu lat.
http://kuczyn.com/2007/08/01/narodowy-pic-zamiast-prawdy/#more-209

sierpień 1st, 2008 at 9:23 przed południem
A więc chwała powstańcom w Paryżu, którzy sami się wyzwolili i Niemców przepędzili nie bacząc na to, że oddziały aliantów nie wkraczały jeszcze do miasta, i że mogą się przyczynić do zamienienia stolicy w ruiny i cmentarzysko dla 200 tys. ludzi.
sierpień 1st, 2008 at 9:38 przed południem
leszku. sopot,
Paryż to nie Warszawa, Francja to nie Polska, okupacja tam to nie okupacja tu.Wreszcie Amerykanie to nie Rosjanie a powstanie paryskie to bylo tylko i wyłącznie powstanie przeciwko Niemcom, a Warszawskie głównie przeciwko Ruskim.
A pozatym wyobraź sobie te 200 tysięcy trupów, a wśród nich noworodki, niemowlęta, dreptusie i tak dalej. Oni się nie liczą w Twoim rachunku - ich odebrane życia? Po co?
sierpień 1st, 2008 at 9:55 przed południem
I jak zwykle winni są Polacy. Zapomniał pan minister kto to zrobił wszystko (jeszcze chwilę, a uwierzę, że to “Bór” biegał z nożem w zębach i własnoręcznie wyrżnął te 200 tysięcy). A początek “Pamiętnika” Białoszewskiego Pan czytał? Czy tylko końcówkę? A Niemców trzeba przeprosić, że biedacy musieli sie tyle namęczyć i namordować, tyle amunicji zmarnować, tyle nocy nie przespać. Pora wreszcie przeprosic Erikę. Może wybaczy. To tak gdyby Pan przypadkiem zapomniał kto to wszystko zrobił panie ministrze. Proponuję równiez przeprosic Karadżicza, Sarajewo zburzone, Srebrenica zburzona. Mogli nie wszczynac walk, siedzieć cichutko, przecież by przeżyli. I pan minister byłby szczęśliwszy.
sierpień 1st, 2008 at 10:05 przed południem
PS
Zaraz pewnie przybiegnie pani Z., rzygnie troche na AK, że nie poczekało z kwiatami na Wielką Armię Czerwoną, która niosła nam wolność, postęp, sprawiedliwość społeczną i Szczecin i że Polacy to niewdzięczny naród, do dziś powinien Sowietom stawiać nowe pomniki.
sierpień 1st, 2008 at 10:26 przed południem
Panie Waldemarze
Te wszystkie dzieci liczą się jak najbardziej i jak wyobrażam sobie tę tragedię to serce mi się łamie.
Też uważam, że książka Białoszewskiego jest najlepszą książką o powstaniu.
Porównanie jednak powstania warszawskiego i paryskiego nie jest bezzasadne. Reakcja wojsk hitlerowskich była identyczna. Rozkazy naczelnego sztabu - prawie takie same. Obie stolice miały być zamienione w zgliszcza i zasłane tysiącami trupów. Paton nie chciał zdobywac Paryża, uważał, że trzeba iść na Berlin. Wybuch powstania spowodował zmiane jego decyzji. Po prostu on był aliantem, a rosjanie nim nie byli - realizowali tylko własne interesy.
sierpień 1st, 2008 at 10:42 przed południem
leszek.sopot, p. Kuczyński
.
rok temu chyba, cytowałem książkę Bartoszewskiego - fragmenty z apeli sowieckiej radiostacji z końca lipca wzywającej do natychmiastowego powstania. To tak jeśli chodzi o aliantów.
sierpień 1st, 2008 at 10:42 przed południem
Boże, znowu się zaczęło!
.
Bernardzie, nawet najbardziej drańskie postępowanie Sowietów nie zdejmuje odpowiedzialności z inicjatorów powstania. Przywódców ocenia się na podstawie skutków ich działań, a nie na podstawie najszczytniejszych nawet intencji. Po wydarzeniach w Wilnie i w paru innych miejscach wiadomo już wtedy było, że na lojalność “sojusznika naszych sojuszników” nie można liczyć.
I jeszcze jedno: interesowałem się w swoim czasie czysto militarnym aspektem powstania. Mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że nawet przy najlepszych chęciach Sowieci nie byli w stanie wkroczyć do Warszawy wcześniej, niż w początkach września, a i to jest dość optymistyczna ocena. Natomiast największe masakry ludności cywilnej miały miejsce na Woli i Ochocie w pierwszych dniach powstania.
sierpień 1st, 2008 at 11:02 przed południem
Mam wrażenie, że rok temu każdy z blogowiczów w tej sprawie się wypowiedział wystarczająco. Wiadomo, jakie kto prezentuje poglądy i niczego nowego nikt tu i dziś nie napisze, bo to najzwyczajniej niemożliwe. Proponuję powstrzymanie erupcji wyrażania tych poglądów po raz kolejny, co będzie jedynie pretekstem do wzajemnego oskarżania się i obrażania. Pierwsze granaty zostały już wrzucone. Może by tak sprawić, że pozostaną niewypałami?
Ale to chyba zbyt piękne, aby się mogło sprawdzić.
sierpień 1st, 2008 at 11:04 przed południem
Pawle
czy w związku z tym uważasz, że w 1939 roku należało przyłączyć się do paktu antykominternowskiego, oddać Gdański i korytarz i siedzieć cicho?
Straty Polski to ok. 6 mln obywateli (w tym ok. połowy to polscy Żydzi).
.
pozdrawiam
Bernard
sierpień 1st, 2008 at 11:25 przed południem
Bernard:
.
“Czy w związku z tym uważasz, że w 1939 roku należało przyłączyć się do paktu antykominternowskiego, oddać Gdański i korytarz i siedzieć cicho?”
.
Nie uważam.
W 1939 roku polscy przywódcy mieli prawo liczyć na Francję i Wielką Brytanię, a także nie znali szczegółów paktu Ribbentrop-Mołotow. Decyzja o stawieniu oporu była więc racjonalna.
Z pozycji naszej dzisiejszej wiedzy trzeba uznać, że nie było wtedy dobrego wyjścia. Nie można jednak wykluczyć, że skutki postawy uległej wobec Niemiec byłyby dla Polski mniej bolesne, choć zapewne bardziej bolesne dla Europy i świata.
Natomiast nie ulega wątpliwości - również z pozycji dzisiejszej wiedzy - że nierobienie powstania warszawskiego było znacznie lepszą dla Polski alternatywą.
.
Anielko, przepraszam, już nie będę, zresztą zaraz się wyłączę na najbliższe trzy dni.
sierpień 1st, 2008 at 12:16 po południu
Pawle
W 1939 roku polscy przywódcy mieli prawo liczyć na Francję i Wielką Brytanię
w 44 roku mogli liczyc na sowietów i aliantów analogicznie jak w 39 mieli liczyć na Francję i Anglię (przypominam co nadawały sowieckie radiostacje).
.
nie znali szczegółów paktu Ribbentrop-Mołotow.
W 44 nie znali szczegółów konferencji w Teheranie
.
Decyzja o stawieniu oporu była więc racjonalna.
Analogicznie jak w 44 roku.
.
Z perspektywy dzisiejszej wiedzy znacznie lepszą perspektywą, byłoby posłuchanie Piłsudskiego i zaatakowaie niemiec w roku 1933.
.
pozdrawiam
Bernard
sierpień 1st, 2008 at 12:51 po południu
http://www.polskieradio.pl/jed...../?id=15341
.
A teraz o Powstaniu Warszawskim w Sygnałach Dnia porozmawiamy z historykiem, profesorem Andrzejem Krzysztofem Kunertem. Rozmawia Jacek Prusinowski.
.
*
.
Jacek Prusinowski: Po wielu latach kolejny już raz możemy oddawać cześć bohaterom, ale powinniśmy, a nawet musimy zastanowić się nad celowością Powstania Warszawskiego, czy ta wielka ofiara była potrzebna.
.
A.K.: Skoro pan zaczął od stwierdzenia „po wielu latach”, to myślę, że może warto zacząć, a perspektywa już jest chyba wystarczająca, zacząć nieco inaczej stawiać to pytanie, rzeczywiście bardzo istotne pytanie o celowość czy bardziej może właściwe: o sens Powstania, stawiać w nieco szerszej perspektywie i przede wszystkim zastanowić się i wreszcie w sposób prawdziwy i do końca właściwy zdefiniować to Powstanie, czym ono było.
.
Bo jeżeli się zdefiniuje Powstanie w sposób taki jak powinno – jako kolejną insurekcję narodową, bitwę o Polskę, a nie tylko bitwę o Warszawę, jeżeli się ustawi Powstanie Warszawskie w perspektywie przynajmniej kilku lat wcześniejszych, a tak na dobrą sprawę kilkudziesięciu lat wcześniejszych, to wtedy być może okaże się, że na to pytanie może w ogóle nie musimy odpowiadać, bo to już będzie jakby oczywiste.
.
Dowódca Armii Krajowej, generał Komorowski „Bór” tuż po zakończeniu drugiej wojny w odpowiedzi na pytanie: „Panie generale, kiedy zapadła decyzja o wybuchu Powstania Warszawskiego?” powiedział: „Jak to kiedy? 1 września 39”. I z takiej perspektywy powinno się patrzeć na Powstanie – że jednolita, niemalże powszechna decyzja władz państwowych i społeczeństwa Rzeczpospolitej 1 września 39: „Stawiamy zbrojny opór, Polska będzie pierwszym państwem, które postawi zbrojny opór”, była decyzją przecież nie tylko na wrzesień, nie tylko na kampanię wrześniową; była decyzją stawienia oporu przemocy, agresji, a za chwilę okupacji. I w takim kontekście ta odpowiedź dowódy Armii Krajowej oddaje rzeczywistość.
.
J.P.: Ale decyzja o wybuchu Powstania jednak zapadła po kilku latach, dopiero od wybuchu wojny i w pewnym sensie była także polityczna. Czy liczenie na chociażby pomoc Rosji Radzieckiej, a potem pretensje po nieuzyskaniu tej pomocy, czy to nie jest trochę irracjonalne, jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że cała akcja „Burza” i Powstanie Warszawskie było jednak politycznie wymierzone przeciwko tej Rosji?
.
A.K.: Po pierwsze każda z tych decyzji, ta decyzja z 1 września 39 też była w jakiejś mierze decyzją polityczną, decyzja po dwóch latach o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych z drugim agresorem i najbliższym sojusznikiem Hitlera – Związkiem Sowieckim – była rzecz jasna decyzją polityczną. Decyzja o utworzeniu armii Andersa w Związku Sowieckim, do niedawna agresorem i okupantem, była decyzją polityczną. Decyzja o uruchomieniu akcji „Burza” rzecz jasna była też decyzją polityczną. I w jakiejś mierze polityczną była decyzja o wybuchu Powstania.
.
Mieliśmy prawo podejmować decyzje polityczne, bo podejmowały te decyzje suwerenne władze suwerennego państwa, tyle że pozbawionego na pewien czas terytorium. Nie można stawiać sprawy problemu w ten sposób, że szczytem naiwności było spodziewanie się pomocy ze strony Związku Sowieckiego. A niby, przepraszam, dlaczego?
.
Związek Sowiecki od czerwca 41 jest pełnoprawnym członkiem wielkiej koalicji antynazistowskiej. Czy można oskarżyć także te władze o naiwność polityczną, niektórzy używają tu znacznie cięższych określeń, że liczono na pomoc Zachodu? Ano wydaje się, że mieli prawo liczyć na taką pomoc Zachodu, patrząc zresztą na wydarzenia nieco późniejsze: za chwilkę powstanie w Paryżu, za chwilkę powstanie na Słowacji na przykład, za chwilkę powstanie w Pradze Czeskiej. Tak na dobrą sprawę każda z tych insurekcji została natychmiast wsparta zbrojnie przez aliantów. Nie zawsze się to udało, jak w wypadku powstania na Słowacji, ale jednak w tych stolicach, choćby tych wymienionych przeze mnie, taka natychmiastowa zbrojna interwencja w sensie pozytywnym, udzielenie pomocy nastąpiło. Nie widzę tutaj żadnych przesłanek do stawiania tego typu ciężkich zarzutów pod adresem naszych władz.
.
J.K.: Wspomniał pan o Słowakach, o powstaniu na Słowacji, które wybuchło we wrześniu 44 roku. Słowacy byli tą narodowością, która chyba najbardziej wsparła Polaków podczas Powstania Warszawskiego. Był nawet pluton składający się w głównej mierze ze Słowaków, później nazywany także plutonem międzynarodowym. Jak bardzo Słowacy, jak bardzo przedstawiciele innych narodowości, jak licznie wzięli udział w tym Powstaniu?
.
A.K.: Od wielu lat jestem przekonany, że powinno się o tym mówić. Nie dlatego, że jesteśmy w Unii, ale po prostu z powodu takiego czysto ludzkiego i takiej po prostu zwykłej wdzięczności mówić o tym, że czynnie do Powstania włączyli się… oczywiście, nie były to tysiące ani nie były to setki, ale były to dziesiątki, dziesiątki cudzoziemców. W tej chwili udowodniony jest udział grupy Słowaków, ale znamy także Francuzów, znamy Holendra, znamy co najmniej jednego autentycznego czarnoskórego obywatela, który uczestniczył w bardzo piękny sposób. Był już w Warszawie i był postacią dość znaną z racji egzotyki wyglądu już przed wojną, ale wydaje mi się, że był obywatelem amerykańskim i chyba przybył stamtąd. Rzecz jasna, Brytyjczyka co najmniej jednego, czyli Johna Worda, który był tym cudzoziemcem, który jakby na żywo informował z powstańczej Warszawy świat za pośrednictwem Timesa londyńskiego, który drukował jego korespondencje, które Armia Krajowa przesyłała na falach radiowych z Warszawy.
.
Ale myślę, że przede wszystkim powinniśmy właśnie mówiąc o Powstaniu, odnotowując fakt nieudzielenia efektywnej pomocy militarnej ze strony aliantów zachodnich, już nie mówiąc o sojszuniku wschodnim naszych aliantów, który stanął nad Wisłą i stał pół roku, mówiąc o tym, mając uzasadniony i uprawniony żal, wyrażając żal i gorycz z tego powodu, myślę, że powinno się stawiać nie kropkę, tylko przecinek i natychmiast przypominać te dziesiątki pilotów różnych narodowości, zwłaszcza brytyjskich, zwłaszcza południowoafrykańskich, którzy ginęli latając z tą pomocą i usiłując w ograniczonym stopniu, na tyle, na ile było to możliwe, tę pomoc lotniczą nieść.
.
J.P.: Powszechnie przyjmuje się, że Powstanie Warszawskie trwało 63 dni. Pan jednak uważa, że powinniśmy zweryfikować czas trwania Powstania, że to nie była taka liczba.
.
A.K.: Powstanie Warszawskie trwało rzecz jasne 66 dni. Rzecz jest, wydaje się, dość prosta – wiadomo już naprawdę od dłuższego czasu, że Powstanie Warszawskie nie jest wyłącznie insurekcją zbrojną. Jest aktem państwowym w rozumieniu, iż decyzje o wybuchu Powstania podejmują władze państwowe, ale ma także ten aspekt państwowy w rozumieniu takim, iż Powstanie jest także wyjściem na powierzchnię, ujawnieniem się dotychczas tajnych struktur tajnego podziemnego państwa i ich funkcjonowaniem w toku Powstania, co jest niesłychanie istotnym elementem prowadzenia walk powstańczych, rzecz jasna w stopniu, w zakresie, w wymiarze ograniczonym straszliwymi warunkami wojennymi w Warszawie.
.
Jeżeli popatrzymy na Powstanie w ten sposób, jeżeli będziemy rozumieli Powstanie w ten sposób, to rzecz jasna Powstanie się kończy 5 października, a nie 2 października, kiedy to tylko ustaje strzelanina (przepraszam, że użyję takiego słowa), ponieważ zarówno trzeciego, czwartego, jak i piątego funkcjonują wszystkie stałe elementy składające się na insurekcyjność tego, co dzieje się w Warszawie, znaczy funkcjonują uzbrojone, zwarte oddziały Armii Krajowej, działa łączność radiowa z władzami Rzeczpospolitej w Londynie i sztabem naczelnego wodza, wychodzi prasa powstańcza, działają nadal obie radiostacje foniczne nadające audycje, czyli Polskie Radio i Radio „Błyskawica”. Wszystkie te elementy kończą się w dniu… kończy się ich aktywność w dniu 5 października.
.
Mamy zatem powody, by przyjąć, że Powstanie Warszawskie zakończyło się 5 października po 66 dniach najbardziej dramatycznego i tragicznego oporu stawianego przemocy obcej.
.
J.P.: Czy nie boi się pan, że pokolenie dzieci, nastolatków, tych, którzy urodzili się już po 89 roku, którym Powstanie Warszawskie będzie kojarzyło się przede wszystkim z tymi bardzo, no, można chyba użyć takiego słowa: hucznymi obchodami tej rocznicy w całym kraju, bo to jest masa koncertów, różnych imprez artystycznych z tym związanych, czy ci młodzi ludzie nie mają jakiejś może mylnej świadomości? Czy dla nich to nie będzie prawie że zwycięstwo armii podziemnej? No bo mało się mówi o tym, że to Powstanie jednak skończyło się klęską, upadkiem.
.
A.K.: Są dwa ogromne niebezpieczeństwa. Pan dotknął pierwszego, ja sobie pozwolę z pełną świadomością narażenia się bardzo wielu osobom, ja sobie pozwolę zwrócić uwagę na drugie niebezpieczeństwo. Ja mam wątpliwości, czy takie bardzo mocne przeniesienie akcentów w stronę komiksu, muralu, happeningu i tak dalej, i tak dalej, czy jest działaniem właściwym. Nie podważam sensu samego takiego działania. Mam pewne wątpliwości co do tego, czy nie przekraczamy pewnej granicy.
.
Ja cały czas mam taką obawę, że takie tłumaczenie, że nam najbardziej zależy na tym, żeby bardzo młodzi ludzie się dowiedzieli, że jest obarczone pewnym błędem, mianowicie nie tłumaczy się, nie tłumaczy się, opowiada się, a opowiadanie bez tłumaczenia boję się, że w pewnym momencie zaczyna tracić sens, a to jest naprawdę niesłychanie ważne. Zaczynam, no, niestety dostrzegać takie przegięcie komiksowe w takim patrzeniu na czas, który jest naprawdę niesłychanie blisko. Świadkowie są obecni, ale poza tym jest bardzo blisko w tym sensie, że to jest rzeczywiście taki w zupełnie nieprawdopodobnej i gigantycznej skali przykład, w oparciu o który można tłumaczyć to, co jest najważniejsze, to znaczy tłumaczyć młodemu człowiekowi, co powinno być dla niego najważniejsze.
.
*
.
Z historykiem, profesorem Andrzejem Krzysztofem Kunertem rozmawiał Jacek Prusinowski.
.
Las nocą rośnie, otchłań otwiera
.
usta ogromne chłonie i ssie.
.
To tak jak dziecko, kiedy umiera,
.
i tak jak ojciec, który żyć musi.
.
Przeszli, przepadli, dym tylko dusi
.
i krzyk wysoki we mgle. We mgle.
.
(J.M.)
sierpień 1st, 2008 at 1:46 po południu
Własnie agorowy Lizut w TOKu puścił taki mniej więcej tekst o Powstańcach:
- Zburzyli miasto
Ktoś zaprotestował, że to nie oni zburzyli miasto, tylko Niemcy, Lzut kontynował:
- No ale to przez nich.
.
.
Panie Waldemarze, może go Pan brać na rzecznika prasowego Ministerstwa do Spraw Walki z Kaczyzmem, którego zostanie Pan szefem, gdy tylko Mazowiecki zostanie prezydentem, a Buzek premierem.
sierpień 1st, 2008 at 1:59 po południu
Może znany, a może nie tekst prof. Tomasza Szarota z Instytutu Historii PAN: “Sierpień ‘44 w Warszawie i w Paryżu”
http://www.rzeczpospolita.pl/s.....l_a_4.html
Dla mnie przejmujące są dwa przypomniane w nim listy, z których jeden został napisany tuż po upadku powstania a drugi wiele lat później:
“W momencie Panów powrotu do Waszej wyzwolonej stolicy nasza powstała przeciwko ciemiężcy, aby paść w sposób nie mający precedensu, zamieniona w stertę ruin. Idzie tu o przypadek sumienia Europy. Mamy prawo oczekiwać ze strony pisarzy i myślicieli francuskich, takich, jakimi ich zawsze znaliśmy, słowa w obronie ofiar, które byłoby równocześnie słowem broniącym honoru i chrześcijańskiego sumienia Europy; ale jak dotąd nic podobnego jeszcze się nie wydarzyło”. Nie było odpowiedzi od obydwu adresatów. Tekst jakby odpowiedzi innego francuskiego pisarza, Georgesa Bernanosa, dopiero po latach odszukała mieszkająca w Paryżu Aleksandra Viatteau, wnuczka generała Bernarda Monda. Oto wymowny jego fragment: “Mówimy o wyzwoleniu Paryża, tak jakbyśmy nigdy nie słyszeli, nie, rzeczywiście nigdy, o godnym podziwu, nieporównywalnym, wszystko przewyższającym powstaniu Warszawy - Warszawy zdradzonej, wydanej, ukrzyżowanej pomiędzy dwoma złodziejami”.
sierpień 1st, 2008 at 3:01 po południu
Dzięki Panie Waldemarze,
gdybym napisała podobne słowa, zlinczowano by mnie…
Podzielam w całości Pana odczucia i uważam, że ci ludzie, którzy mimo ostrzeżeń podjęli decyzję o powstaniu doczekają się osądu historii za to pewnego rodzaju ludobójstwo cudzymi rękami.
Nie mnie osądzać czy to głupota tych ludzi, brawura i wiara, że stanie się cud…
Ale nie można aż tak bezkrytycznie, jak to się w Polsce dzieje - świętować wybuchu tego powstania. Trzeba, tak jak sugeruje nasz Gospodarz - mieć na uwadze koszty jakie ono niosło dla polskiego społeczeństwa. Koszty góry przesądzone.
Kosztem tych z góry wiadomych ofiar - robimy Warszawy - stolicę “zdradzona, wydaną| a nawet, “ukrzyżowaną pomiędzy dwoma złodziejami”.
Przecież to obrzydliwe…
sierpień 1st, 2008 at 3:11 po południu
Zofio
Tak, nie dziwię się, że dla Ciebie trupy są obrzydliwe.
Jakich szaleńców, oszołomów i głupców wychowano w tej nieszczęsnej II Rzeczypospolitej bękarcie Europy…
sierpień 1st, 2008 at 3:40 po południu
Zofio
ale jesteś podła. Powinnaś chyba mieszkać w Moskwie i pracować np. na Łubiance.
sierpień 1st, 2008 at 4:02 po południu
Zofio,
swoją drogą przeczytałem przed chwilą wpis w salonie24 nicka podpisującego się “zapytajnik”, który w pełni przyznałby tobie rację. Jest to nick, który zajadle zwalcza michnikowszyznę, platfusów, udeków, TVN i wszelkie “polskojęzyczne media”. Stwierdził on, że to “żydowstwo” każe Polakom wciąż myśleć i pasjonować się romantyzmem i różnymi rodzajami Króla Ducha itp. bzdetami oraz podnosić na wyżyny walkę z góry skazaną na klęskę, która doprowadziła do zagłady 120 tys. ofiar cywilnych.
http://oryszczyszyn.salon24.pl.....nt_1266602
Odbieranie prawa pisarzom i poetom do poetyckich wizji przeszłości to jest dopiero bzdet. Możnaby zakazać i wykreślić z listy lektur wszelkie działe, które mogą powodować obrzydliwości.
Może zacząć od Reduty Ordona - przecież facet bez sensu wywala się w powietrze. Cały Mochnacki powinien być zakazany - to trujące księgi. Na wszystkich romantyków machnąć ręką, pewnie i na “Placówkę” Prusa, tam przecież też zły przykład daje Ślimak, który nie chce sprzedać swojej ziemi - i to komu? Światłym przybyszom z zachodniej Europy, czyli Niemcom.
Może zaczniemy tropić, jakie treści w dziełach polskich i obcych pisarzy budzą obrzydliwości u Zofii?
sierpień 1st, 2008 at 4:05 po południu
Leszku,
obrzydlistwem jest mieć świadomość i wykorzystywać fakt, iż polegli w powstaniu warszawskim powstańcy i cywile nie musieli zginąć a ich krew plami tych, którzy zdecydowali o jego wybuchu. Wykorzystywać dla doraźnych celów politycznych.
Nie tak dawno dowodzono mi tu, że nie posyłanie na front 5 dywizji wileńskiej było rozsądnym działaniem chroniącym życie ludzi. I chwała za to gen. Andersenowi.
Wysłanie z pełną świadomością i mimo ostrzeżeń z Londynu dzieciaków warszawskich na pewną śmierć natomiast uchodzi za bohaterstwo. I chwała za to dowodzącym powstaniem.
Jak się nazywa taki dualizm ocen?
Nie widzisz w tym manipulacji?
***
Wyzywanie ludzi od bękartów dawni nie jest na topie, przynależność moja do Europy, legalna nb., jest uwidoczniona w moim paszporcie, świadectwie urodzenia itp.
Ciągle zapominasz, że ja w Polsce zjawiłam się po 1945 r. A nie wcześnie a królowa brytyjska nadal uważa mnie za swoją prawowitą jednak własność.
Wyślij jakiś e-mail, że się myli, może zmieni prawo brytyjskiej korony i przyjmie do wiadomości iż rządzi bękartem Europy.
II RP wychowywała moich rodziców i ich rodziny i raczej nie masz prawa ich obrażać.
sierpień 1st, 2008 at 4:30 po południu
Zofio,
uderz się w pierś i przyznaj, że “ukrzyżowaną pomiędzy dwoma złodziejami” napisał francuski pisarz, który miał do tego pełne prawo, a nie polityk popisujący się demagogią.
Alegoria Polski jak ukrzyżowanego Chrystusa narodów jest tak stara jak polski romantyzm. Winić więc za przyczynę pojawiającej się u Ciebie obrzydliwości musisz Słowackiego, Mickiewicza i wielu innych. No chyba, że uderzysz się w pierś i napiszesz, że palnęłaś głupstwo.
Może Tobie chodzi o Czapskiego, a nie o francuskiego pisarza? Czapski też nie był politykiem, chyba że jego przejścia w gułagach uznać za głupotę i niepotrzebnie noszoną później skazę na charakterze.
sierpień 1st, 2008 at 4:32 po południu
Zofio
Nie wierzę, że nie wiesz o co chodzi z “bękartem Europy” i mam nadzieję, że jedynie udajesz, że jest to jakieś “wyzywanie ludzi” skierowane pod Twoim adresem. Dla mnie to niepojęte.
sierpień 1st, 2008 at 5:13 po południu
Jako Gosć tego Blogu wspieram opinię JasnejAnielki lepiej zakończyć tą kolejną rocznicową bitwkę ,karty zostały rozdane .
Moja jednostkowa opinia .
Zgadzam się z opiniami Gospodarza pana Kuczyńskiego i Zofi.
Osobiście miałbym zdecydownie bardziej ostre .
Bernardzi i im podobni głoszą lub ogloszą mniej lub bardziej wyrażnie , że ca .200.000ofiar to nie tragedia , to Statystyka . Wyższe cele ??!! …
sierpień 1st, 2008 at 5:21 po południu
no prosze… Gdy nazywalem Zofie “nawiedzona” - podnosily sie protesty. Teraz Wasza Zosia Kochana niesiona falami nieposkromionego egocentryzmu uznala, ze okreslenie “bekart Europy” dotyczy jej osoby. Moim zdaniem to nie tylko wyczerpuje znamiona nawiedzenia ale stawia poprzeczke znacznie wyzej.
.
Z zainteresowaniem bede w milczeniu obserwowal dalszy rozwoj wypadkow :)
sierpień 1st, 2008 at 5:26 po południu
Waldemar
a k**wa w którym niby miejscu tak piszę? Wkręć sobie zakłamany pysk w maszynke do miesa.
sierpień 1st, 2008 at 5:42 po południu
Bernard
Zaraz pewnie przybiegnie pani Z., rzygnie troche na AK, że nie poczekało z kwiatami na Wielką Armię Czerwoną …”.
-
:)
Dalczego “pewnie”, ja jestem tego pewien, nawet się tego domagam. W ogóle nie wyobrażam sobie, żeby Z. nie rzygneła dziś na AK. W końcu być Doskonałym Produktem Sowieckim (DPS) to zobowiązujące.
sierpień 1st, 2008 at 5:43 po południu
Leszku
nie palnęłam głupstwa - literatura to nie życie, zwłaszcza w odniesieniu do ludzi, którzy zginęli, w powstaniu.
Alegoria Polski jako ukrzyżowanego Chrystusa dla mnie, protestantki jest - nie do przyjęcia.
Moje wyznanie nie dopuszcza takich porównań, nawet w przenośni.
Oczywiście, że znam ją z literatury, ale odkąd pamiętam, nawet w liceum, wypowiadałam się o niej bardzo krytycznie i polonistki (profesorki z uniwersytetu lwowskiego) przyjmowały moje opinie i argumentacje ze zrozumieniem, choć z oporami.
To samo dotyczy określeń takich jak “Polska mesjaszem narodów” itp.
Nie mieszam wyznania z dramatami własnego państwa.
Nie odbieram też pisarzom i poetom prawa do swoistego widzenia świata, ale co innego literatura, a co innego czyjaś bezsensowna, realna śmierć, z góry do przewidzenia.
To co się obecnie dzieje wokół powstania, jest zwyczajną polityczną propagandą, nachalną obliczoną wyłącznie na emocje a nie na poznanie prawdy historycznej, to przy okazji budowanie fałszywych wzorców bohaterstwa, które w obecnych czasach mogłoby zaowocować tylko jeszcze większymi krzywdami i stratami dla narodu.
Jeśli już - to raczej oczekuję na wielkie uroczystości upamiętniające powstania zwycięskie, które dały realne korzyści Polsce i Polakom a nie epatowały wyłącznie kilkuset tysięcznym pokotem zabitych i zrujnowaną w 70 proc. stolicą.
Walka dla walki z morzem trupów - to koszmarny bezsens.
I najwyższy czas o tym mówić otwarcie.
Ci młodzi ludzie którzy polegli w powstaniu, kwiat warszawskiej inteligencji dałby Polsce o wiele więcej, gdyby żył - a nie spoczywał w mogiłach i wierszach romantycznych poetów.
***
PS
określenie “bękart Europy”, znam jako pogardliwe określenie Polski rozumianej jako symbol wszelkich negatywnych cech Polski szlacheckiej, warcholskiej i głupiej z mocarstwowymi mrzonkami. Tak samo jak określenie - papuga Europy.
Obawiam się, ze obecnie dzielnie grono polskich polityków pracuje, by te określenia były jak najbardziej aktualne.
sierpień 1st, 2008 at 5:54 po południu
Mawar,
przeliczysz się, nie będę bluzgać na AK, ani na inne partyzantki walczące z niemieckim okupantem.
Dla mnie to historia i pozostawiam historykom oraz specom od taktyki wojennej ocenę ich działań. Mnie to najzupełniej nie interesuje.
Epokę zabaw ołowianymi żołnierzykami mam już za sobą a daninę krwi Ojczyźnie w czasie II wojny światowej , także w szeregach AK, moja rodzina złożyła.
Złóż wizytę w płockiej podstawówce, to ci każdy uczeń opowie. JA
Możesz się czymś podobnym zrewanżować?
sierpień 1st, 2008 at 5:56 po południu
Ubolewam, że dzisiejszy tekst Gospodarza powstał bez konsultacji z Profesorem Władysławem Bartoszewskim, narodowym autorytetem. Anarchia krada się w szeregi ludzi rozumnych. Niedługo napiszą, że i powstanie w Getcie było niepotrzebne.
sierpień 1st, 2008 at 5:57 po południu
Zofio
widzę, że jednym słowem popierasz zdanie tow. Stalina uzasadnijącego podbój wraz z Hitlerem tego bękarta Europy.
Twoje wyznanie wiary jest porażające…
Szkoda, że jednocześnie nazywasz twórczośc pisarską obrzydliwą, masz jednak do tego prawo, która to jednak spowodowała, że mogliśmy przeprowadzić także te zwycięskie powstania jak śląskie i wielkopolskie. Bez tych obrzydliwości wypisywanych przez poetów nie byłoby komu chwycić za broń gdy była ku temu okazja.
sierpień 1st, 2008 at 6:00 po południu
Mawar,
przypomin Ci, że masz te 60 lat na karku i życiorys jakiś na karku. Może zechcesz mi zaprezentować jakieś chwalebne z niego karty, albo Twoich rodziców i ich rodzeństwa, które zwalą mnie z nóg.
Znakomita okazja, jesteś warszawiakiem, więc gdzie Twoja mama i tata walczyli w czasie powstania?
sierpień 1st, 2008 at 6:04 po południu
Leszek,
tym zdaniem:
“widzę, że jednym słowem popierasz zdanie tow. Stalina uzasadniającego podbój wraz z Hitlerem tego bękarta Europy” - przekraczasz pewne granice.
Opamiętaj się.
sierpień 1st, 2008 at 6:21 po południu
Zofio
jakie granice? “Bękart Europy” to cytat z tow. Stalina. Ty wpierw uznałaś, że to słowa skierowane pod twoim i twoich rodziców adresem. Później przyznałaś, że doskonale wiesz co oznacza to wyrażenie. Nie zdementowałaś jednocześnie wcześniejszej swojej opinii, że jak śmiem obrażać Ciebie i Twoich przodków, co uznałem za zwykły Twój zwyczaj, że nie warto przyznawać się do jakiegokolwiek błędu. Stwierdziłaś, więc, że popierasz tow. Stalina uzasadniającego wymazanie z map kontynentu “bękarta Europy”.
Może zatem przyznasz przynajmniej, że nie zdawałaś sobie sprawy, że to słowa Stalina i obsmarowanie mnie za obrazę twojej rodziny słowem “bękart” było nieporozumieniem, jak i nadawanie cytatu ze Stalina równoznacznego znaczeniu wyrażeniu “papuga Europy”, którego autorem jest ten od Polski ukrzyżowanego mesjasza - Słowacki.
sierpień 1st, 2008 at 6:45 po południu
Zgadzam się z Panem Waldemarem i daję spokój z dyskusją.
sierpień 1st, 2008 at 7:17 po południu
Masz rację Torlinie,
dyskusja zbędna….
***
Leszku
przeczytaj uważnie ze zrozumieniem a nie z metaforami (w umyśle), coś do mnie napisał.
Zdanie po zdaniu pod kątem logicznym:
“Zofio
Tak, nie dziwię się, że dla Ciebie trupy są obrzydliwe.
Jakich szaleńców, oszołomów i głupców wychowano w tej nieszczęsnej II Rzeczypospolitej bękarcie Europy…”
Do kogo jest adresowane?
sierpień 1st, 2008 at 8:26 po południu
Leszek
jesteś bez mała Bogiem, bo czytasz to, co nawet mi przez myśl nie przeszło.
Piszesz mianowicie - …”Stwierdziłaś, więc, że popierasz tow. Stalina uzasadniającego wymazanie z map kontynentu “bękarta Europy”….przy okazji wmawiając mi, że kłamię, nie przyznaję się do pomyłek ect.
Więc jak nazwać te Twoje imaginacje?
Poza tym złotko Ty moje,
określenie Polski jako bękart Europy nie jest autorstwem tow. Stalina jak napisałeś.
Jest to przekręcony cytat z wystąpienia Mołotowa w dniu 31 października 1939 r. na posiedzeniu Rady Najwyższej ZSRR r i wielokrotnie nb błędnie cytowany i z błędnie przypisywanym autorstwem..
Otóż Mołotow określił Polskę nie jako “koszmarny bękart traktatu wersalskiego”, czy “bękarta Europy” ale jako “poroniony płód traktatu wersalskiego”, (po rosyjsku - “urodliwoje dietiszcze”).
Ale o szczegóły legendy to ja się już z Tobą nie będę handryczyć.
sierpień 1st, 2008 at 9:15 po południu
Leszek Sopot napisal: Może zacząć od Reduty Ordona - przecież facet bez sensu wywala się w powietrze.
Można zacząć. Po pierwsze, facet sie nie wysadzil, tylko inny facet napisal, ze facet sie wysadzil. Po drugie, ten inny facet nie byl swiadkiem. Po trzecie, ten inny facet odpoczywal w poznanskiem, podczas, gdy zabor rosyjski walczyl.
.
Wystarczy?
sierpień 1st, 2008 at 9:15 po południu
Zofio
Jak ktoś nie umie czytać ze zrozumieniem, a jest to spowodowane niewiedzą, która następnie jest maskowana mętnymi tłumaczeniami, to nie rozumie ani swojego błędu, ani tego, że II RP Stalin nazywał bękartem Europy a powtarzał to za nim Mołotow. To, że są różne tłumaczenia, a ja wybrałem najbardziej popularne, a ty powtarzasz to za frazą znalezioną w necie bez podania źródła to Twój zwyczajny zwyczaj (masło jest maślane - to do Ciebie pasuje). Dobrze, że choć o szczegóły się nie awanturujesz.
“określenie Polski “wersalski bękart Europy” (s. 13) - chodzi chyba o znane wystąpienie Mołotowa w dniu 31 X 1939 r. na posiedzeniu Rady Najwyższej ZSRS, wielokrotnie błędnie cytowane, gdzie miał on rzekomo powiedzieć o naszym kraju: “koszmarny bękart traktatu wersalskiego”, a w rzeczywistości powiedział: “poroniony płód traktatu wersalskiego”, (po rosyjsku - “urodliwoje dietiszcze”)”
http://www.wsp.krakow.pl/konspekt/14/esej.html
Głupio jednak robisz wycofując się okrakiem ze swojego twierdzenia, że “określenie “bękart Europy”, znam jako pogardliwe określenie Polski” - okazało się przecież, że nie znasz. A jeśli upierasz się, że znasz, i na dodatek oddajesz słuszność temu pogardliwemu określeniu Polski, to jakże nie możesz przyznać słuszności spółce Stalin&Mołotow?
To miło, kotku, że tak dbasz o prawa autorskie Mołotowa do cytatu o bękarcie. Stalin to przecież zbrodniarz, a Mołotow to rozważny i roztropny polityk dbający o postęp w walce o pokój.
Mołotow wygłaszając swoje przemówienie, mówił to, co pozwolił mu powiedzieć tow. Stalin. Oprócz znanej już frazy powiedział wiele innych ciekawych rzeczy m.in.:
“Teraz pozwólcie zatrzymać się na wydarzeniach mających bezpośredni związek z wkroczeniem naszych wojsk na terytorium byłego państwa polskiego. Nie ma potrzeby opisywania przebiegu tych wydarzeń. O tym wszystkim podawała nasza prasa i wy, towarzysze, jesteście zapoznani ze stroną faktyczną. Powiem tylko o najważniejszym. Nie ma potrzeby udowadniać, że w chwili całkowitego upadku państwa polskiego rząd nasz musiał podać pomocną dłoń mieszkającym na terytorium Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi braciom Ukraińcom i Białorusinom. Tak też postąpił (burzliwe, długotrwałe oklaski, delegaci wstają z miejsc i urządzają owację).
Armia Czerwona weszła do tych rejonów przy powszechnej sympatii ludności białoruskiej i ukraińskiej, która przywitała nasze wojska jako swoich wyzwolicieli spod ucisku pańskiego, spod ucisku polskich obszarników i kapitalistów.
Podczas bojowego posuwania się Armii Czerwonej w tych rejonach, nasze oddziały bojowe miały nieraz poważne starcia z oddziałami polskimi, a więc były również i ofiary. Ofiary te były następujące: na froncie białoruskim, wliczając naczelny i szeregowy skład, mieliśmy zabitych 246 i rannych 503 osoby, razem 749. Na froncie ukraińskim ze składu naczelnego i szeregowego mieliśmy zabitych 491 i rannych 1359, razem 1850. Stąd ogólna ilość ofiar, które poniosła Armia Czerwona wynosi 737 zabitych i 1862 rannych. Odnośnie zdobyczy wojennych w Polsce, to składają się na nie: ponad 900 dział, ponad 10 tys. karabinów maszynowych, ponad 300 tys. karabinów, jeden milion pocisków artyleryjskich, około 300 samolotów itd. Terytorium, które przeszło do ZSRR dorównuje pod względem swych rozmiarów terytorium wielkiego państwa europejskiego. I tak terytorium Zachodniej Białorusi wynosi 108 tys. km$^2$ z ludnością 4 miliony 800 tysięcy osób i Zachodniej Ukrainy 88 tys. km$^2$ i 8 milionów ludności. Razem 196 tys. km$^2$ i 13 milionów Polaków. Znaczenie polityczne tych wydarzeń trudno przecenić. Wszystkie wiadomości z Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainy świadczą o tym, że ludność z nie dającym się opisać zachwytem spotkała swe wyzwolenie spod pańskiego ucisku i gorąco witała wielkie zwycięstwo władzy radzieckiej”.
http://pl.wikisource.org/wiki/Przem%C3%B3wienie_Wiaczes%C5%82awa_Mo%C5%82otowa_na_sesji_Rady_Najwy%C5%BCszej_ZSRR
A teraz jeszcze raz to, co ty napisałaś:
“określenie “bękart Europy”, znam jako pogardliwe określenie Polski rozumianej jako symbol wszelkich negatywnych cech Polski szlacheckiej, warcholskiej i głupiej z mocarstwowymi mrzonkami. Tak samo jak określenie - papuga Europy.”
Czyż nie brzmi to podobnie do cytowanego wyżej przemówienia? Hm, twoje “znanie” z jednej strony jest zależne od pewnej propagandy wiejącej ze Wschodu na długo przed październikiem 1939, a z drugiej z pewnym poplątaniem znaczenia słów “papuga Europy”. Może warto przypomnieć sobie wiersz a nie strzelać na oślep, co się niby z czym ma się kojarzyć
http://wiersze.annet.pl/w,,12636
sierpień 1st, 2008 at 9:22 po południu
narciarzu
ale przecież to co francuski pisarz napisał było obrzydliwe, czyż obrzydliwy nie jest więc jakikolwiej faktyczny czy wymyślony czyn tzw. bohaterstwa, który jest po prostu w oczach ludzi “rozsądnych” bezsensowny, bo lepiej się upaprać w gównie i żyć niż wysadzić się jak Wołodyjowski z Ketlingiem? Ech, Sienkiewicz też powinien być zakazany:(((
Jakichże Polaków nam ta polska literatura wychowuje. Dobrze, że tak wielu światłych rodziców jest, którzy wbiją im do głowy, że naważniejszy to wolny rynek i szmal. Co tam honor, równość, braterstwo i wolność…
sierpień 1st, 2008 at 9:29 po południu
A to dla pokrzepienia serc
- “wykwintne” maniery polskiej głowy państwa:
http://wyborcza.pl/51,75248,5547121.html?i=0
Jakby kto nie widział, to prezydent Estonii (to ten wysoki w muszce) Toomas Hendrik Ilves nagradza Andrzeja Wajdę najwyższym odznaczeniem estońskim - orderem Krzyża Ziemi Maryjnej (Terra Mariana).
My się wyzywamy o powstanie warszawskie a Lech Kaczyński podczas uroczystosci z tej okazji, we własnym pałacu prezydenckim daje skrajne popisy chamskich manier. I to wobec swego gościa - prezydenta Estonii - którego na te ochody zaprosił.
A przeciez tak ślicznie nasz pan prezydent RP zna historię Polski, cytuje Słowackiego, Leszku, o Sowietach mówi wyłacznie w głębokiej pogardzie…
Tego nawet nie da rady komentować…
sierpień 1st, 2008 at 9:31 po południu
Jestem zbrzydzonai rozczarowana. Oczekiwałam odrobiny taktu i zadumy, a tu jak zwykle, zapasy w gnojówce. Czytając jednak ten blog już dość długo, zdziwiona nie jestem. Jest mi po prostu smutno.
Czy tym poległym nie należy się trochę szacunku i - jeśli ktoś wierzący - modlitwa? Jeden wielki wstyd.
sierpień 1st, 2008 at 9:34 po południu
Zacytuję sobie jeszcze zacnego Mikołaja Reja z kartki z kalendarza:
“Lepsza cnota w błocie, niż niecnotaw złocie”.
I posłucham sobie “obrzydliwej” piosenki Ewy Demarczyk do obrzydliwych słów Baczyńskiego
http://pl.youtube.com/watch?v=2DZK_udkhsI
po wysłuchaniu tej pieśni byłbym gotów iść na czołgi z butelką benzyny w ręku. Taki wstrętny jestem:(
sierpień 1st, 2008 at 9:35 po południu
jasnaanielka
najbardziej obrzydliwa osoba na tym blogu wszystko musi porównać do gnoju
sierpień 1st, 2008 at 9:36 po południu
Leszku - dziękuję.
sierpień 1st, 2008 at 9:42 po południu
Leszku:
chcialem tylko zwrocic uwage, ze nalezy odrozniac rzeczywiste wydarzenia od zapisow literackich oraz od tworow wyobrazni. Nawet wtedy, czy moze szczegolnie wtedy, gdy wytwory wyobrazni naleza do szczytowych osiagniec literatury. Trzeba odrozniac swiat realny od swiata wymyslonego. I dlatego napisalem, co napisalem. Jak moze wiesz, Ordon nie zginal w swojej reducie. To tylko poeta napisal, ze Ordon zginal. Jest sporym bledem stawiac za wzor wydarzenie, ktore nigdy nie mialo miejsca.
.
Jesli nie przeprowadzic wyraznej granicy pomiedzy swiatem realnym a zmyslonym, to bedziemy sie wzorowac na Mickiewiczu i Homerze podejmujac realne decyzje polityczne albo militarne. A to bylby blad.
sierpień 1st, 2008 at 9:46 po południu
Rany Boskie,
Leszek, to co napisał Niesiołowski można znaleźć w każdej encyklopedii!!!
Przynajmniej w takich, jakie mam w domu.
Nie wycofuję sie okrakiem i określenie “bękart Europ” uważam za pogardliwe określenie Polski.
A nie jest?
Może to wg Ciebie laurka pod adresem naszego kraju?….
Mogę tylko rzec, że na takie i inne określenia, mniej lub bardziej pogardliwe - najczęściej sami pracujemy, czy Ci się to podoba czy nie.
Co sobie o Polsce i jej prezydencie pomyślał dzisiaj prezydent Estonii, dlaczego ma w nosie dzisiajesze uroczystości warszawskie prezydent Litwy a razem z nim Łotwy?
Odpowiedz sobie na te pytania.
sierpień 1st, 2008 at 9:47 po południu
Narciarzu
zaczęło się od zacytowania listu Czapskiego i listu Georgesa Bernanosa, które nazwane zostały obrzydliwymi ze względu na metaforę “Warszawy zdradzonej, wydanej, ukrzyżowanej pomiędzy dwoma złodziejami”.
Kto zatracił w tym momencie inteligencję i nie odróżnił uczuć przekazywanych przez dzieła literackie z rzeczywistością? Co w tym momencie było obrzydliwe te dzieła czy rzeczywistość?
Zresztą czyż w tym emocjonalnym porównaniu nie można odnaleźć prawdy ani sensu?
sierpień 1st, 2008 at 9:49 po południu
W ocenie Powstania sam siebie za to przeszedł Lech Kaczyński:
Prezydent podkreślił, że gdyby powstania nie było, Armia Radziecka wkroczyłaby do Warszawy i nastąpiłaby wielka pacyfikacja. - Rosjanie świetnie wiedzieli przecież, że Warszawa jest głównym centrum oporu, że tu są najbardziej rozbudowane struktury podziemia.
Decyzja o powstaniu była decyzją o walce o niepodległość w tym sensie, że łudzono się iż wyzwolenie Warszawy własnymi rękami nie pozwoli Rosjanom na opanowanie Polski. Plan ten się nie powiódł. Ale Rosjanie się zatrzymali i trzeba pamiętać, że byliby dużo dalej na Zachód gdyby nie Powstanie Warszawskie - mówił Lech Kaczyński.
http://www.gp24.pl/apps/pbcs.d...../756755660
sierpień 1st, 2008 at 9:56 po południu
Zofia
-
“Daninę krwi Ojczyźnie w czasie II wojny światowej, także w szeregach AK, moja rodzina złożyła”.
-
Czyli że twoja rodzina była doskonale “pragmatyczna”. Kiedy była koniunktura na walkę z nazistowskim totalitaryzmem o wolność i demokrację - to walczyła, a kiedy większe korzyści można było odnieść ze wspierania komunistycznych przeciwników tejże wolności - to ich wspierała.
…
Panu Ministrowi chodziło najwyraźniej o to , że przelewanie krwi było zbrodnią, więc chyba powinnaś go za swoją rodzinę przeprosić. Ale to sprawa między wami. Mnie wystarczy, że przeprosisz za wspieranie komunizmu. Jako osoba wierząca wiesz dobrze, że najpierw jest rachunek sumenia, potem wyznanie win, a na końcu może być przebaczenie.
sierpień 1st, 2008 at 9:57 po południu
Zofio
Po 130 latach rozbiorów odzyskaliśmy niepodległość. Powstała w walce i po wygranych powstaniach wielkopolskim oraz śląskich IIRP. Nie był to bękart Europy. Burzy mnie jakiekolwiek porówanie do czegoś takiego jak “bękart”, bo za wolność ginęli i walczyli moi i Twoi przodkowie.
Walczyli tak, jak śpiewał Jacek Kaczmarski
http://pl.youtube.com/watch?v=grrrXWY1BZM
.
Boże, mnie wychowanego na piosenkach Demarczyk, Kaczmarskiego, konspirze żadna argumentacja mnie nie przekona, że walka o wolność była bez sensu. Płakać się chce, jak czytam, że ci co walczyli są godni pogardy i splunięcia, że wolno się pochylić tylko nad ofiarami pomordowanymi nie przez swoich, ale wrogów. To nie wróg jest wynien, ale bohaterzy (w moim przekonaniu bohaterzy).
“I cierpią, gdy śmieje się z nich świat zwycięski,
niepomni, że mądry nie śmieje się z klęski”.
sierpień 1st, 2008 at 10:02 po południu
http://passent.blog.polityka.pl/?p=468#comment-93868
http://passent.blog.polityka.p.....ment-93871
#
Oto dwa wyjątki z dyskusji na sąsiednim blogu.
Różnica jest widoczna.
sierpień 1st, 2008 at 10:05 po południu
Andrzej
-
“W ocenie Powstania sam siebie za to przeszedł Lech Kaczyński:
Prezydent podkreślił, że gdyby powstania nie było, Armia Radziecka wkroczyłaby do Warszawy i nastąpiłaby wielka pacyfikacja. - Rosjanie świetnie wiedzieli przecież, że Warszawa jest głównym centrum oporu, że tu są najbardziej rozbudowane struktury podziemia”.
-
LK powtórzyl to co mówią historycy, w tym Bartoszewski. Zachowanie się Sowietów w Polsce od lipca 1944 potwierdza, że taki mieli scenariusz (pamietaj o sowieckich pacyfikacjach Lublinie w lecie 1944). Skoro Polska miała być rządzona przez nowe komunistyczne elity to coś trzeba było zrobic ze starymi. Metody stalinowskie są powszechnie znane. Dotychczaasowe elity (czyli te, które wywalczyły Polsce niepodległośc po latach zaborów) miały być zlikwidowane.
sierpień 1st, 2008 at 10:22 po południu
LK powtórzyl to co mówią historycy, w tym Bartoszewski. Zachowanie się Sowietów w Polsce od lipca 1944 potwierdza, że taki mieli scenariusz (pamietaj o sowieckich pacyfikacjach Lublinie w lecie 1944).
—
Na “szczęście” decydenci w porę przewidzieli taki scenariusz i wywołali Powstanie, dzięki czemu Rosjan wyręczyli hitlerowcy. W ten prosty sposób niecne zamiary Sowietów spaliły na panewce. Można i tak.
sierpień 1st, 2008 at 10:32 po południu
leszek
-
“Jakichże Polaków nam ta polska literatura wychowuje. Dobrze, że tak wielu światłych rodziców jest, którzy wbiją im do głowy, że naważniejszy to wolny rynek i szmal”.
-
Literatów zastąpili nam Gretkowska i Stasiak (kogoś pominąłem?), a od rynku, szmalu i ogólnie liberalizmu pod każdą postacią mamy Balcerowicza i Rosatiego. Czegóż chcieć więcej? Co prawda ostatnio państwo Rosati dostają mdłości, kiedy czytają w prasie w jaki sposób na wolnym filmowym rynku porusza się ich córka, 24 letnia Weronika, kto jej w tym pomaga i za jaką cenę. Cóż, prawa rynku. Kto sieje wiatr …
sierpień 1st, 2008 at 10:33 po południu
Panie Waldemarze.
1/ Niestety, zgadzam się z Pana oceną Powstania Warszawskiego, chociaż wcześniej, jako zaawansowany już “wychowanek PRL” byłem przekonany, że Powstanie było potrzebne dla utrzymania w naszym narodzie świadomości swojej wartości i wzmocnienia jego woli niepodległości.
2/ Również niestety, złamałem w przypadku tego tekstu moją zasadę nieczytania “komentarzy”. Powagę sprawy załamało we mnie obrzydliwe chamstwo dyskutantów, którzy chowając się tchórzliwie w swojej anonimowości, z udawaną erudycją obrzucają inaczej myślących plugawymi epitetami. Nie należę do żadnej arystokracji, ale ze smutkiem przyznaję, że nie należywpuszczać chamów na salony.
sierpień 1st, 2008 at 10:42 po południu
Mawar
od szmalu to mieliśmy Fundację Prasową Solidarności, Telegraf i ogólnie to, co mamy w Raporcie Nowaka. W Sopocie za szmalem gania tzw. kancelaria prezydencka… Podobno w Belwederze się głowią jak obecnie wymyślić by ta kancelaria z prezydenckością się nie kojarzyło.
Brzydzi mnie, gdy pisowcy twierdzą, że im o szmal nie chodzi czy o obsadzanie państwowych foteli w radach i spółkach.
sierpień 1st, 2008 at 10:48 po południu
http://www.powstanie.pl/?class.....p;ktory=20
#
Znalazłam taką oto ciekawą stronę, a na niej opinię naocznego świadka.
sierpień 1st, 2008 at 11:08 po południu
Andrzej
-
“Na “szczęście” decydenci w porę przewidzieli taki scenariusz i wywołali Powstanie, dzięki czemu Rosjan wyręczyli hitlerowcy. W ten prosty sposób niecne zamiary Sowietów spaliły na panewce. Można i tak”.
-
A poważnie: to jest dylemat, który mieli Żydzi w Getcie, iść na rzeź czy się bronic? Słusznie wybrali to drugie, lepiej zginąć z honorem niż na smietniku. Kuczyński popełnia fundamentalny bląd myśląc, że gdyby nie powstanie to wszystko byłoby dalej jak za okupacji, a straty byłyby minimalne. Otóż nic z tych rzeczy. Jesienią zaszły nad Wisłą zasadnicze zmiany w polityczno-wojskowym układzie sił w tej części Europy. To co zostało z polskiego państwa miało zostać dosłownie zmiażdżone. Są takie chwile w historii, kiedy wadomo, że nic już nie będzie tak jak dawniej. To był ten moment, do Wisły zbliża się armia która walczy z tym samym wrogiem. Kiedy należało podjąć ryzyko walki, do której przygotowywano się całą okupację, jak nie wtedy? Ale z drugiej strony wiemy, że są takie sytuacje kiedy każda decyzja jest zła, a brak decyzji jeszcze gorszy. Ale wiemy to dziś, mając sciągawkę z tego co stało się póżniej. Recenzując decyzje o wybuchu powstania trochę intelektualnie oszukujemy i w efekcie przestajemy je rozumieć.
sierpień 1st, 2008 at 11:17 po południu
Maćku drogi,
-
“Nie należę do żadnej arystokracji …”,
-
Rozumiem, zwykłe ziemaństwo co to odeszło od plucia na dywan i smarkania w zasłonkę jakieś dwa pokolenia wstecz.
-
“… ale ze smutkiem przyznaję, że nie należywpuszczać chamów na salony”.
-
Uważaj, uważaj, wiesz co za Jakuba Szeli (podczas innego powstania) robiliśmy z takimi arogantami jak ty? Jeśłi masz mocne nerwy to odsyłam do specjalistycznej literatury.
sierpień 1st, 2008 at 11:31 po południu
Mawar,
ciesze się, ze zauważyłeś ten niepoważny charakter wypowiedzi Prezydenta, bo ja nie negowałem faktu co robili Sowieci po wkroczeniu di Polski, tylko wyśmiewałem ten fragment, w którym Prezydent stwierdził, że Powstanie zapobiegło pacyfikacji ludności Warszawy przez Sowietów.
Co do reszty wypowiedzi, rzeczywiście taki był cel akcji Burza i nie można twierdzić, że pomysł tej akcji był z góry bezsensowny i należało jej zaniechać. Ale po doświadczeniach w Wilnie i Lwowie nie powinno już być żadnych złudzeń co do tego, do czego to doprowadzi i należało podjąć działania mające na celu ratowanie co się da. Tak jak to uczyniono wcześniej po 17 września 1939r. i co ostatecznie zrobiono 19 stycznia 1945r. rozwiązując AK.
sierpień 1st, 2008 at 11:37 po południu
Mawar,
no to się przeliczyłeś.
Ani mi w głowie przepraszać Ciebie i kogokolwiek zresztą - za komunizm w Polsce.
Ani też za wspieranie go faktem, że mieszkałam, żyłam i pracowałam w PRL-u.
Że chodziłam do szkół i na uczelnie, że czytałam wtedy wydawane książki, oglądałam filmy, jeździłam na zakładowe kolonie z firmy mojej mamy i jadałam w subsydiowanej przez państwo stołówce. Że nie podobała mi się Solidarność ani jej działacze, których znałam, że mam o nich do tej pory - raczej mało pozytywne zdanie i odeszłam po 3 miesiącach, bo mnie mierziła tandeta zasad etycznych tamtych ludzi.
Jako protestantka a nie katoliczka - rozliczam się z własnego postępowania wyłącznie przed własnym sumieniem z pominięciem Twoich instrukcji, jak to mam zrobić.
A relacje z Bogiem są relacjami na wskroś intymnymi, a nie na pokaz.
Kajania się publicznego za jakiekolwiek czyny - u mnie nie uświadczysz.
Jak mam wewnętrzną potrzebę kogokolwiek przepraszać za mój stosunek do niego - to przepraszam.
Jak naruszyłam prawo - to do rozliczania mnie jest prawo. A moja głowa w tym, by wiedzieć w jakich granicach mogę się w nim poruszać.
Poglądy mam takie, jakie mam i deklaruję i wara komukolwiek do nich.
A tym bardziej do rozliczania z nich.
Tyle razy Ci tłumaczyłam, że jestem wolnym człowiekiem i Twoje miary moralności mnie absolutnie nie interesują.
Mam własne.
Na nic też Twoje usiłowania, bym wbrew własnej woli i przekonania - uznała jakiekolwiek Twoje racje. Nie ma takiej możliwości.
Mnie naprawdę mało interesuje co sobie o mnie myślisz, Twoja opinia o mnie - nie jest mi do szczęścia i czegokolwiek innego potrzebna.
Sorry, ale Twoje pragnienia nie doczekają się spełnienia z mojej strony.
Powinieneś o tym wiedzieć i nie nalegać na próżno….
sierpień 1st, 2008 at 11:47 po południu
Zofia
-
“Lech Kaczyński podczas uroczystosci z tej okazji, we własnym pałacu prezydenckim daje skrajne popisy chamskich manier”.
-
http://wyborcza.pl/51,75248,5547121.html?i=0
-
To prawda, jako Doskonały Produkt Sowiecki nie musisz myśleć, nawet to niewskazane. Ale widzisz, bywają rzeczy ważniejsze niż teatr. Może prezydent otrzymał akurat bardzo ważną informację? Zwróć uwagę, że telefon komórkowy prezydenta przypomina wyspecjalizowane urządzenie do prowadzenia rozmów tajnych. Takie rzeczy zdarzają się i prasa niekoniecznie musi podobne zdjęcie publikować, zwłaszcza ta prasa, która wzbraniała się przed drukowaniem materiałów na temat pijanego Kwaśniewskiego przy katyńskich mogiłach. Dziś jest informacja o dealu jaki Julia Timoszenko zawarła z Gazpromem. Jego ceną ma być rezygnacja Ukrainy z przesyłu ropy rurą Odessa-Brody ze wschodu na zachód. Musisz przyznać, że to jakby dotyczy i Polski.
-
http://gazownictwo.wnp.pl/ukra.....1_0_0.html
sierpień 1st, 2008 at 11:48 po południu
http://wyborcza.pl/1,75248,554.....rzeja.html
;
DOBRANOC……………..
sierpień 2nd, 2008 at 12:11 przed południem
jadałam w subsydiowanej przez państwo stołówce.
Mylisz się bardzo. Jedna z podstawowych zasad ekonomii brzmi: “There Is No Such Thing As A Free Lunch” w skrócie “TINSTAAFL”. To nie państwo subsydiowało Ci posiłki. Czynili to m.in. moi rodzice, którzy jako zgniła inteligencja takich możliwości nie mieli. Tzw. państwo mogło Ci subsydiować posiłki również m.in dlatego, ze nie robiło tego w stosunku do takich osób jak ja, a na wskutek czego moim podstawowym posiłkiem na śniadanie czy kolację była pajda chleba ze smalcem i cebulą.
sierpień 2nd, 2008 at 12:13 przed południem
Teksty pana prezydenta o powstaniu (cytowane wyżej) są więcej niż idiotyczne.
Polacy wygrywają za pomocą NMP powstanie i co?
Idą dalej na Berlin, dają łupnia hitlerowcom po drodze forsując Odrę i Nysę, kilka twierdz niemieckich a Rosjanie z zazdrością w oczach smutnych, rzecz jasna i w brudnych szynelach oczywista oczywistość - patrzą jak dzielna armia powstańcza i partyzantka konno i na rowerach z 1 pistoletem na 3 żołnierzy powala na kolanach kolejne dywizje niemieckie.
A potem jako zwycięscy, w Jałcie ustanawiają nowy porządek w Europie i na świecie, z Polską od morza do morza i Moskwą jako daninę za zesłania na Syberię, Ukrainą, Biłlorusią i Ukraina bo się nam należy. Ect.
Pertraktacje prowadza oczywista oczywistość jak pan prezydent z UE w sprawie traktatu lizboński.
***
Ciekawa jestem za ile dni Moskwa zareaguje na te kuriozalne i wysoce dyplomatyczne wystąpienia pana prezydenta.
Czy kontrakty na gaz i dostawy ropy mamy już podpisane z Gazpromem?
A jeśli nie to czy gazoport jest już gotowy?
***
Wybacz Mawar,
ale nie pleć andronów,
bo o rozmowach Timoszenko z Putinem na temat rurociągu Odessa- Brody, to wiem od dobrych kilku dni z jawnych źródeł rosyjskich, można o tym czytać nawet na stronie prezydenta Miedwiediewa, jak ktoś zna angielski lub rosyjski.
Negocjacje nie były tajne. Media rosyjskie też o tym pisały kilka dni wcześniej.
Poza tym to nie informacja na telefon komórkowy i w czasie uroczystości.
Od takich rzeczy pan prezydenta ma swoją kancelarię.
Informacje można było przekazać kilka minut później.
Poza tym w czasie takich uroczystości komórka winna być wyłączona lub powinien ją mieć asystent prezydencki.
Znajdź jakieś bardziej wiarygodne tłumaczenie dla braku ogłady u prezydenta RP.
sierpień 2nd, 2008 at 12:27 przed południem
Leszek Sopot napisal: Boże, mnie wychowanego na piosenkach Demarczyk, Kaczmarskiego, konspirze żadna argumentacja mnie nie przekona, że walka o wolność była bez sensu.
.
Dobrze Leszku, ze swoje oceny opierasz na wiedzy zaczerpnietej od wielkich strategow i znakomitych wojskowych, a takze dowodcow, czyli Demarczyk i Kaczmarskiego. Zas wzorem wygranej bitwy jest dla Ciebie wysadzenie sie w powietrze przez Ordona. Teraz staje sie troche jasniejsze, ile sa warte Twoje opinie i oceny dotyczace II Wojny.
.
Mam dla Ciebie taka niesmiala propozycje. Moze znajdz jakis czolg i rzuc w niego butelka dla zamanifestowania Twojego bohaterstwa i duchowej lacznosci z powstancami. Na piekny gest nigdy nie jest za pozno. Jesli czolg bedzie na cokole, albo na dziedzincu Muzeum Wojska, to mozesz uzyc butelki z benzyna. Natomiast jesli czolg bedzie prawdziwy, z zolnierzami w srodku, to uzyj prosze butelki z piwem, zeby bron Boze nie uszkodzic cennego sprzetu. Rzucajac butelke mozesz glosno spiewac jakies piosenki powstancze.
sierpień 2nd, 2008 at 12:32 przed południem
Przecież to słowa Mołotowa, te o bękarcie, nie wiecie o tym?
sierpień 2nd, 2008 at 12:36 przed południem
Andrzejku,
matka pracowała w państwowej firmie, jadałam obiady w stołówce bankowej, bynajmniej nie elitarnej, ale pracowniczej. Mama też była zwyczajną urzędniczką w państwowej Morskiej Agencji - kasjerką. Bo było taniej niż gotowanie na 3 sosby. Mieliśmy wykupine dwa obiady i dzieliśmy się nimi.
Na śniadanie nie jadałam smalcu, bo nie zdrowo, ale wędlin nie oglądałam na co dzień.
Moi rodzice się rozwiedli po powrocie matki z więzienia. Zaczynaliśmy od zera, nawet bez mieszkania, potem ojciec pomógł dyskretnie mamie dostać 2 pokoje kwaterunkowe, ale samodzielne.
Dzisiaj nadal w nim mieszkam, wykupiłam je na własność. W grudniu minie 50 last od wprowadzenia się do niego. Moja mama wychowywała mnie i brata samotnie, pracując zawodowo do 65 roku życia, a potem dorabiając, przy niezbyt wygórowanych alimentach. Ja cześć studiów robiłam normalnym tryprem, potem już zaocznie by wspomóc finansowo dom. Jako pracownik placówek oświatowych średniego szczebla kokosów też nie zarabiałam. I nie raz i nie dwa brałam nadgodziny by starczało na życie, zwłaszcza gdy mama przeszła na emeryturę. Była schorowaną kobietą, miała 4-ry zawały serca (!) i wymagała starannej opieki.
Wiem co to znaczy przetrzymać dzień na dwóch kromkach chleba i herbacie. Opiekunkę dla mamy otrzymałam z opieki społecznej w dzień po jej śmierci.
U mnie w domu, w Polsce - nigdy się nie przelewało.
Nie byłam uprzywilejowaną klasą robotnicza, na matce ciążył ciągle wyrok polityczny, a ojciec także nie należał do osób handlujących na boku, jak ówcześni marynarze i poza dwupokojowym mieszkaniem niewiele się dorobił.
Samochodu w PRL nigdy nie miał.
Wiedliśmy raczej skromne życie.
sierpień 2nd, 2008 at 12:53 przed południem
Polacy wygrywają za pomocą NMP powstanie i co?
—
I to jest zasadnicze pytanie, od którego należałoby zacząć. Co by było, gdyby Powstanie się powiodło. A odpowiedź jest prosta. Mielibyśmy powtórkę z Wilna i Lwowa. A wszystko wskazywało raczej, że Powstanie skończy się tak jak się skończyło. I nie trzeba było wielkich strategów, aby dojść do takich wniosków.
sierpień 2nd, 2008 at 1:05 przed południem
Andrzeju:
Anielka polecala tekst, ktory jest przykry, bo czyta sie go z bezsilnoscia:
http://www.powstanie.pl/?class.....p;ktory=20
.
Pamietaj jednakze, ze przed Powstaniem Ewa Demarczyk spiewala piosenki Kaczmarskiego, i tym sposob przekonala dowodcow jak rowniez Leszka Sopota, ze bic sie trzeba az do kleski. I dlatego Powstanie wielkie jest i trzeba je swietowac, jak rowniez przygotowywac sie na inne nadciagajace kleski. Z kleskami jest nam do twarzy. Chwilowy brak spektakularnej kleski wywoluje nasz smutek jak rowniez przygnebienie.
sierpień 2nd, 2008 at 1:13 przed południem
Oto dluzszy wyjatek z tekstu poleconego przez Anielke. Ten wyjatek jest moim zdaniem znakomity dlatego, ze opisuje on nasza obecna klase polityczna. Czytajac ten wyjatek, przed ocami staja obaj Bracia, pani Fotyga, oraz kilka pomniejszych znakomitosci. Cytuje bez kursywy, ktora utrudnia czytanie:
.
Wydaje się, że kluczem do rozwiązania zagadki “jak mogło dojść do takiego szaleństwa” jest raport Tadeusza Chciuka, który 26 lipca 1944 wrócił do Londynu ze swojej drugiej wyprawy do Polski jako kurier MSW. Cytuje wyjątki:
“Naród polski zdaje egzamin w tej wojnie. Ale egzaminu tego nie zdają kierownicy naszego życia podziemnego, organizatorzy konspiracji, przywódcy polityczni i wojskowi. Bardzo mało mógłbym wyliczyć osób spośród kierujących naszym życiem podziemnym, które orientują się w wydarzeniach międzynarodowych, w światowym układzie sił i tym samym w naszych możliwościach. Ale i te osoby, które się orientują, odrzucają wiadomości niepomyślne, bazując swe poglądy, nadzieje i postępowanie na wiadomościach pomyślnych. Gdy mówiłem, że Rosja jest dziś potęgą, z która musimy się liczyć – odpowiadano mi, że to są jej ostatnie podrygi, że nie ma własnej broni ani amunicji, walczy sprzętem amerykańskim i zależy od anglosaskich dostaw żywności”. I dalej: “Prowincjonalizm naszego społeczeństwa można nazwać najczystszym patriotyzmem. Chodzi tu o prawdziwych z krwi i kości Polaków, t.zn. niezbyt myślących, ale bardzo dzielnych patriotów. Cóż wiec prostszego jak walczyć do ostatniej kropli krwi o każdą piędź ziemi polskiej, być bohaterem i zginąć. To, że społeczeństwo nie poszło na współprace z Niemcami, kosztowało nas już śmierć milionów ludzi. To zaś, że będziemy bohaterami, którzy niczego się nie zrzekną – może nas kosztować utratę całej Polski”.(Duraczynski, Miedzy Londynem a Warszawa)
sierpień 2nd, 2008 at 1:14 przed południem
Starałem się nie wtrącać do rozmowy, bo ta dyskusja jest bez sensu, ale nie spodziewałem się takiej beznadziei jak w wypadku Mawara. On powinien naprawdę czytać przed wysłaniem swoje komentarze. Dno, wodorosty i pięć metrów mułu.
sierpień 2nd, 2008 at 1:14 przed południem
Anielka polecala tekst, ktory jest przykry, bo czyta sie go z bezsilnoscia:
Anielka posrednio poleciła coś więcej niż tekst, bo cały portal pełen podobnych tekstów.
sierpień 2nd, 2008 at 1:15 przed południem
Jeszcze raz, zeby kazdy zauwazyl: Chodzi tu o prawdziwych z krwi i kości Polaków, t.zn. niezbyt myślących, ale bardzo dzielnych patriotów.
.
Prawica, wystap, zeby kazdy mogl sobie Was dobrze obejrzec. Dzielny patriota z waszecia. Spocznij.
sierpień 2nd, 2008 at 1:23 przed południem
Narciarz
znany fizyk pewnie przy żadnej książce się nie wzruszył, za to czuje się ekspertem od oceny patriotyzmu i poezji. Jeśli gdzieś na swojej drodze spotkasz te bzdety to kopnij w nie z całej siły. To jest na pewno trucizna, które otumania takich idiotów jak ja. Dużo rozumniejsze są roboty i płytki z jakąś nową pamięcią RAM (czy jakąkolwiek), którą sobie dowolnie każdy fizyczek-pstryczek zaprogramować może by świat był piękny i zrozumiały, a nie unosił się na skorupie żółwia.
Najlepsi stratedzy, to ci co mają siłę i zwyciężają. W pewnym czasie to fizycy właśnie tę strategię udoskonalili pod kryptonimem “Projekt Manhattan”. Można chwalić i wychwalac fizyków pod niebiosa. Oni odpowiednie książki czytają. Wiedzą co dobre i słuszne, i oczywiście co się opłaca by stratedzy byli z ich wysiłków zadowoleni.
Mam dla ciebie też małą propozycję. Postaraj się szanować tych, którzy za wolność rodaków potrafili ofiarować swoje życie i postaraj nie widzieć się w nich morderców swoich rodaków. Szkoda, że to dla ciebie za trudne. Fizyk tego nie rozumie, choć kilku moich kolegów z fizyki rozumiało. Jeden dostał 6 lat paki za nieudowodniony druk ulotek (a drukował). Esbecja znalazła u niego tylko kilka i puszkę farby. Wydał go TW. TW jest twoim bohaterem, a mój kolega Czarek tym idiotą, który drukował to, co ja pisałem. Ty kumpla w więzieniu nie miałeś. Kumpla, który ciebie nie wydał. Nie wiesz i nie rozumiesz, że gdy siedzą przyjaciele, to walka musi trwać. Nie wiesz i nie zrozumiesz też ludzi z AK, że przysięgali, że będą walczyć o Polskę wolną, że bez Powstania hitlerowcy i tak zamienili by Warszawę w twierdzę bronioną przez ludność cywilną.
I proszę Ciebie, nie kpij z głupoty tego człowieka, który twierdzi, że Powstanie było wielką wygraną:
http://www.tvn24.pl/0,8116,151.....omosc.html
sierpień 2nd, 2008 at 1:28 przed południem
Drogi Leszku, ja sie nie nabijam z tych, ktorzy walczyli w Powstaniu. Ja sie nabijam z Ciebie, bo to Ty robisz stratega z Kaczmarskiego, zas wzor robisz z czynu bojowego Ordona, ktory nigdy nie mial miejsca w rzeczywistosci.
.
W mojej ocenie czym innym jest patriotyzm, czym innym jest ignorancja. Pierwsze szanuje, z drugiego sie nabijam.
sierpień 2nd, 2008 at 1:50 przed południem
narciarzu
a gdzie ja ci napisałem, że za stratega uważam Demarczyk i Kaczmarskiego. Bimbasz sobie jedynie by ci wesoło było, ot co.
O powodach powstania, które znam z relacji Stefana Korbońskiego pisałem rok temu. Powtarzać się nie muszę, bo Gospodarz dał linki do dawnych wpisów.
sierpień 2nd, 2008 at 2:03 przed południem
Nie!
Leszku, nie masz racji, i to mówię Ci ja, człowiek, syn AKowców, Warszawiak. Z punktu widzenia moich rodziców sprawa była jasna, walczyli o wolną Polskę. Ale to sprawą najwyższego dowództwa było rozpatrywanie, czy powstanie skończy się hekatombą, czy ma szansę na zwycięstwo. I o tym mówimy, a nie o bohaterstwie poszczególnych żołnierzy. Dowództwo powstania świetnie wiedziało, że Rosjanie nie ruszą palcem w ich sprawie. I czy dla informacji przekazanej przez Bartoszewskiego, że Powstanie skończyło się sukcesem, warto było poświęcić 200.000 ludzi?
Prawicę proszę, aby nie wtrącała się do dyskusji.
sierpień 2nd, 2008 at 2:04 przed południem
Leszku, a moze bys zastanowil nad tym, co Ciebie upowaznia do napisania pod moim adresem “TW jest twoim bohaterem”.
sierpień 2nd, 2008 at 2:07 przed południem
W pelni podpisuje sie pod wypowiedzia Torlina. Link podany przez Anielke tez mowi z grubsza to samo. Ja sam uwazam podobnie.
.
To nie jest zreszta tylko sprawa powstania. To sie ciagle powtarza. Trzeba odrozniac zolnierzy od dowodcow, oraz dowodcow od politykow. Inaczej trzeba oceniac jednych, inaczej drugich. Od najwyzszych ranga trzeba wymagac najwiecej.
sierpień 2nd, 2008 at 2:58 przed południem
Torlinie
już rok temu pisałem, że każda decyzja prowadziła do klęski. Polacy w Warszawie byli w podobnej sytuacji jak Żydzi w gettcie. W Wilnie i Białymstoku, a później i w Lublinie oraz innych rejonach Polski urządzono masowe aresztowania i zssyłki za krąg polarny. Polacy wiedzieli, że kilkanaście, a przypuszczali, że być może klikadzisiąt tysięcy żołnierzy zostało wymordowanych - m.in. w Katyniu. Wojska niemieckie wezwały 100 tys. mieszkańców stolicy do budowy umocnień. Za Wisłą tuż tuż był albo aliant, na którego wpłyną zachodni alianci, albo wróg, który z wywiezionymi zrobi to samo co z tymi z Katynia, albo co najmniej z tymi, których uważano za “panów” i wysyłano na białe niedźwiedzie.
Decyzja była z jednej strony liczeniem na cud efektywnej pomocy Zachodu, być może liczono nawet na to, że zachodni alianci zreflektują się by nie udzielać nadal pomocy Stalinowi w wypadku odmowy pomocy Warszawie, skoro Amerykanie pomogli powstaniu wywołanemu przez komunistów w Paryżu. Wiedziano także o nastrojach w armii Berlinga, w której żołnierze szli na stolicę nie po to, aby patrzeć jak się pali lecz ją wyzwolić. W tym przekonaniu szedł sam gen. Berling, który wcale nie planował pokazowego jedynie desantu lecz miał przygotowany plan nadejścia z pomocą i dlatego po pierwszym rzucie i zdobyciu przyczółku miały zaraz pójśc następne oddziały. W pierwszym z nich był mój wówczas 20-letni ojciec, który wprost z partyzantki został wcielony do LWP bo nie chciał wyjechać za krąg polarny. Niestety po pierwszym desancie sowieci zablokowali już gotowe do drogi następne oddziały. W niektórych z nich, jak w oddziale mojego ojca, oceniono, że doszło do tak dalekiej “demoralizacji”, że cofnięto je na tyły a później przymusowo wcielono do milicji lub KBW. Pewnie z powodu tej “demoralizacji” 5 lat później ojciec trafił z milicji, w której “utrwalał” socjalizm do stalinowskiego więzienia. Może warto sobie czasem przypomnieć, co się działo także po drugiej stronie Wisły - na Pradze, że tam byli Polacy a nie tylko sowieci, że Polacy nie mogąc iść na Warszawę strzelali sobie w łeb. Grożono im sądem wojennym, wycofywano na tyły, wcielano do karnych jednostek, milicji itp. Nie z winy Niemców czy powstanców i podziemnego rządu lecz sowietów.
sierpień 2nd, 2008 at 3:03 przed południem
narciarzu
przepraszam za tego TW, ale Twoja kpina mnie rozsierdziała. Rok temu bez ogórek nazywano tu przywódców powstania zbrodniarzami. Ty także. Czyli ci, co walczą - to albo pomyleni, albo zdrajcy, albo zbrodniarze. Ci, co współpracują z mającymi władzę wbrew woli narodu - to realiści, być może czasem bohaterzy. TW przecież powstrzymywali głupców i szaleńców przed roznoszeniem szaleństwa wśród społeczeństwa.
sierpień 2nd, 2008 at 3:15 przed południem
Torlinie
rok temu cytowałem jeszcze to co w rocznice powstania mówił JP2, a także Korbońskiego - do tego cytatu daję link:
http://kuczyn.com/2007/08/01/n.....ment-30899
sierpień 2nd, 2008 at 3:31 przed południem
Na koniec może warto jeszcze przytoczyć ten cytat:
“fragmenty Rozkazu nr 19 Naczelnego Wodza gen. broni Kazimierza Sosnkowskiego, Londyn 1.09.1944:
“Żołnierze Armii Krajowej!
Pięć lat minęło od dnia, gdy Polska, wysłuchawszy zachęty rządu brytyjskiego i otrzymawszy jego gwarancje, stanęła do samotnej walki z potęgą niemiecką. Kampania wrześniowa dała Sprzymierzonym osiem miesięcy bezcennego czasu, a Wielkiej Brytanii pozwoliła wyrównać braki przygotowań do wojny w stopniu takim, że powietrzna bitwa o Londyn i wyspy brytyjskie mogła być wygrana.
Ciągłość polskiego wysiłku zbrojnego w śmiertelnych zmaganiach z imperializmem niemieckim nigdy nie została zerwana. Zaledwie zapadła noc niewoli nad zgliszczami polskich miast i wsi, a już na obczyźnie zaczęły się odradzać Polskie Siły Zbrojne. Od pięciu lat walczą one bez przerwy na oceanach i kontynentach w obronie wolności ludów, wierząc, iż jest to droga do odzyskania ojczyzny całej i prawdziwie niepodległej.
Od miesiąca bojownicy Armii Krajowej pospołu z ludem Warszawy krwawią się samotnie na barykadach ulicznych w nieubłaganych zapasach z olbrzymią przewagą przeciwnika. Samotność kampanii wrześniowej i samotność obecnej bitwy o Warszawę, są to dwie rzeczy zgoła odmienne. Lud Warszawy pozostawiony sam sobie i opuszczony na froncie wspólnego boju z Niemcami- oto tragiczna i potworna zagadka, której my Polacy odcyfrować nie umiemy na tle technicznej potęgi Sprzymierzonych u progu szóstego roku wojny.
Nie umiemy dlatego, gdyż nie straciliśmy jeszcze wiary, że światem rządzą prawa moralne. Nie umiemy, bo uwierzyć nie jesteśmy w stanie, że oportunizm ludzki w obliczu siły fizycznej mógłby posunąć się tak daleko, aby patrzeć obojętnie na agonię stolicy tego kraju, którego żołnierze tyle innych stolic własną piersią osłonili lub wyzwolili wysiłkiem własnego ramienia.
Warszawa czeka. Nie na czce słowa pochwały, ani na wyrazy uznania, nie na zapewnienia litości i współczucia. Czeka na broń i amunicję. Nie prosi ona, niby ubogi krewny, lecz żąda środków walki, znając zobowiązania i umowy sojusznicze.
(…) Od lat pięciu zarzuca się systematycznie Armii Krajowej bierność i pozorowanie walki z Niemcami. Dzisiaj oskarża się ją o to, że bije się za wiele i za dobrze. Każdy żołnierz polski powtarzać sobie musi w duchu słowa Wyspiańskiego:
“…podłość, kłam,
Znam, zanadto dobrze znam.”
Za: P. Wieczorkiewicz, Historia polityczna Polski 1935- 1945, Warszawa 2006, s. 429- 431″.
http://pitulandia.salon24.pl/86652,index.html
Sosnowski tłumaczył powstańców tym, że wierzyli w prawa moralne bo nie byli cynikami… Jak ktoś wierzy w prawa moralne to wychodzi na to, że nie jest człowiekiem rozsądnym.
sierpień 2nd, 2008 at 4:48 przed południem
http://gardensoulofsoulgarden......index.html
sierpień 2nd, 2008 at 4:49 przed południem
http://gardensoulofsoulgarden......index.html
sierpień 2nd, 2008 at 5:23 przed południem
Leszek napisal: Rok temu bez ogórek nazywano tu przywódców powstania zbrodniarzami. Ty także.
Ja takze? Zbrodniarzami? Czy mozesz wskazac link do mojej wypowiedzi?
.
Dzis jestem sklonny nazwac ich glupcami, moze idiotami, ale nie zbrodniarzami. Czyzbym az tak zmienil zdanie? Czy mozesz mnie odeslac do mojej wypowiedzi sprzed roku?
sierpień 2nd, 2008 at 5:43 przed południem
Sosnowski tłumaczył powstańców tym, że wierzyli w prawa moralne bo nie byli cynikami… Jak ktoś wierzy w prawa moralne to wychodzi na to, że nie jest człowiekiem rozsądnym.
.
To dobrze, ze wierzysz w prawa moralne. Udowadniasz tym samym swoja calkowita niekompetencje militarna. Stojac na linii strzalu nie mozna sie zaslaniac prawem moralnym, bo ono nie zatrzymuje pociskow.
.
Ja osobiscie nie powierzylbym Tobie nawet plutonu w Afganistanie. Sobie zreszta tez nie. Dowodcy mieli sobie powierzone cale wielkie miasto. Dowodcy okazali sie idiotami. Dowodcy zawiedli jako dowodcy. Nie nalezy ich teraz fetowac. Nalezy uczyc sie na ich przykladzie, jak nie wolno postepowac.
.
Zolnierze i cywile gineli, bo nie zostawiono im wyboru. Doprowadzenie do tej sytuacji to byl akt idiotyzmu, ktory mozna okreslic jako “skrajny idiotyzm” albo nawet “zbrodniczy idiotyzm”.
sierpień 2nd, 2008 at 5:48 przed południem
Leszek napisal: Czyli ci, co walczą - to albo pomyleni, albo zdrajcy, albo zbrodniarze.
Zalezy, kiedy i w jakich okolicznosciach. jesli walcza bez widokow na sukces, to jak najbardziej pomyleni.
.
Ktos tutaj porownal Powstanie Warszawskie z powstaniem w getcie. Ten ktos wykazal sie zla wola, nie po raz pierwszy zreszta. Istniala zasadnicza roznica. Istniala alternatywa wobec Powstania Warszawskiego. Mozna bylo nie powstawac.
sierpień 2nd, 2008 at 5:54 przed południem
Zadaniem zolnierza jest walczyc z jakim-takim widokiem na sukces. Zadaniem meczennika jest dac sie zameczyc. Roznica zdan na temat Powstania srowadza sie do pytania: czy zolnierze AK oraz ludnosc cywilna to byli zolnierze walczacy z Niemcami, czy meczennicy? Oni sami o sobie zapewne powiedziliby to pierwsze. Natomiast decydenci zadecydowali, ze to drugie. Jesli wierzyc swiadectwom historycznym, to decydenci zrobili to swiadomie i cynicznie, ale bynajmniej nie postawili sprawy jasno. Nie dali wyboru ani zolnierzom, ani cywilom. Zadecydowali za nich.
sierpień 2nd, 2008 at 5:59 przed południem
fragmenty Rozkazu nr 19 Naczelnego Wodza gen. broni Kazimierza Sosnkowskiego, Londyn 1.09.1944:
Lud Warszawy pozostawiony sam sobie i opuszczony na froncie wspólnego boju z Niemcami- oto tragiczna i potworna zagadka, której my Polacy odcyfrować nie umiemy na tle technicznej potęgi Sprzymierzonych u progu szóstego roku wojny.
.
To nie sa “fragmenty rozkazu”, tylko fragmenty deklaracji niekompetencji naczelnego wodza. Przykre, smutne, i karygodne, ze Polacy mieli takich dowodcow. Dowodca nie jest od tego, zeby nie umial odcyfrowac. Jesli nie umie, to powinien sie natychmiast podac do dymisji.
sierpień 2nd, 2008 at 6:11 przed południem
Czy moglbys, Leszku, postawic kose na sztorc, i pomaszerowac w Polske? Wydaje mi sie, ze spala Cie rzadza jakiegos spektakularnego czynu w walce o prawa moralne. Chcialbym Cie pocieszyc: zawsze jest czas na walke o prawa moralne, bo one sie nigdy nie starzeja. Sa ponadczasowe. Tak wiec Twoj czas bynajmniej nie przeminal. Zamiast uzasadniac, ze idioci nie byli idiotami, zrob cos bardziej spektakularnego. Gazety o Tobie napisza, i kto wie, moze Twoj samotny czyn bojowy obudzi czyjes sumienie.
.
Napisz na kawalku kartonu “Polacy! Walczylismy, walczymy, i bedziemy walczyc na przekor czolgom” i ruszaj do dziela. Brak przygotowania militarnego nie powinien Cie powstrzymywac. Powstancy nie mieli broni, i to bylo w porzadku. Ty tez broni nie masz. Oni nie mieli szans, i Ty tez nie masz szans. Czyli Twoja walka jest godna najwyzszego szacunku i poparcia. Zgodnie z Twoja ideologia, powinienes ruszyc w boj.
sierpień 2nd, 2008 at 9:01 przed południem
“A tu się działo i działo
To, za czym serce pękało!”
Ja chyba śnie! Chociaż już jestem po porannym prysznicu. Dyskusja w oparach totalnego absurdu i pachnie mordobiciem :(
Zastanawiam się - co ja słyszałam w piosenkach Ewy Demarczyk, mojej ulubionej pieśniarki, co ja wyczytałam w poezjach Słowackiego, Norwida, Mickiewicza (Sienkiewicza nie lubiłam i nadal nie lubię) i paru innych pisarzy, że nie myślę jak Leszek, ale podobnie, jak narciarz.
Ja z fizyki u najlepszego z profesorów - przedwojennego wykładowcy uniwersyteckiego - miałam naciąganą tróję a i to z litości. W latach młodości płakałam nad pięknymi wierszami, wzruszałam się głęboko tym, że Jaś nie doczekał i słuchałam powstańczych piosenek, śpiewanych przez mego wujka, jego kolegów i mojego tatę na każdych imieninach i uroczystościach rodzinnych. Wujek do dziś siedzi obłożony albumami powstańczymi, gdzie co i raz zaznacza, który z kolegów odszedł już z tego świata, ma większość odpowiednich odznaczeń i chyba całą literaturę przedmiotu, jaką wydano. Namiętnie też czyta Łysiaka, czego ja już zrozumieć nie mogę, ale nie robię uwag, tylko “słucham starszego”, bo go szanuję. Bo jest za co, a ten Łysiak, to pestka.
Jednak poglądy mam własne i to bynajmniej nie takie, jakie prezentuje Leszek. Poezja poezją a życie trzeba brać na serio. Podziwiam odwagę narciarza, który napisał to, co powyżej, bo Leszek mu tego nie zapomni.
sierpień 2nd, 2008 at 10:36 przed południem
narciarzu
rozumiem, że wierzysz w to, że ten kto ma parę w pięsci ma rację. Ten kto cherlak racji nie ma. Rację miał więc Kain zabijając Abla. Możesz to udowadniać prawami fizyki. To, co ma większą masę przyciąga mniejsze. Nic temu prawu się nie oprze. Trzeba się podporządkować. Nie pyskować, stać z pokorą, jak trzeba paść na kolana. W żadnym wypadku nie wolno mieć własnego zdania wbrew tym, którzy głośniej krzyczą, że z siłą się nie dyskutuje tylko pokornie tuli uszka.
Linki do dyskusji ubiegłorocznej z oskarżeniem o zbrodniczość dowódców powstania:
http://kuczyn.com/2007/08/01/narodowy-pic-zamiast-prawdy/#comment-30301
http://kuczyn.com/2007/08/01/narodowy-pic-zamiast-prawdy/#comment-30601
http://kuczyn.com/2007/08/01/n.....ment-30613
Ten ostatni to twój. Dalej nie chciało mi się szukać.
Zbrdniarzami nie są hitlerowcy. Oni przecież mieli siłę, a więc mają rację. Zbrodniarzami nie są sowieci, ci też mieli siłę a więc rację. Zbrodniarzem nie jest nikt kto mordował ludność cywilną. Za zbrodnię odpowiada ten kto chiał bezskutecznie obronić bezbronnych.
Ha, Żydzi też nie musieli walczyć w gettcie. Po jaką cholerę? Chcieli dać jakieś świadectwo, a niby czego?, pewnie tego, że rację mają ci co mają siłę, która zwala z nóg i przyciąga swą potęgą.
Bez sensu z tej perspektywy okazuje się także kampania wrześniowa 1939 r. Gen. Sosnowski pisał przecież nie tylko o powstaniu, ale i o wrześniu. Pisał tak, jak podsumował to w “Raporcie z oblężonego miasta” Herbert. Na idiotę wychodzi nawet Broniewski z tym swoim “obrzydliwym” wierszem. Jak to możliwe by komunista był tak nierozważny i uchodził za oszołoma, no nie wiem. Jedynym rozsądnym wyjściem było od razu poddanie się, albo i wcześniej - zgoda na korytarz i przyłączenie Gdańska do Rzeszy. Taką decyzję, słuszną decyzję, wybrałby gen. Jaruzelski jako mniejsze zło. Takie wspaniałe decyzje uchroniłyby nas przed morzem krwi i nieszczęść. Dziś wszyscy potomkowie Kaina dalej chodzili by z dumnie podniesioną głową bo zawsze by mieli racje.
W Afganistanie nie powinno nas być, tak jak i w Iraku. Nie wiem kto niby dziś miał czatować na naszą wolność, że musimy kupować nowe niszczyciele, okręty podwodne, odrzutowce, czołgi, wozy opancerzone, karabiny, buty, pociski, rakiety itd. itp. Tobie się wojenka podoba to jedź sobie walczyć jako żołnierz zawodowy. Rozkazuj i myśl strategicznie, albo pomóż polskiej potędze militarnej w atakach w cyberprzestrzeni - tu mają szansę wygrać. Możesz się popisać. Zdolny jesteś niesłychanie, ale zdolności poświęcasz na rzecz kraju i armii Busha. Może choć trochę wspomożesz swą ojczyznę wyzwoloną już spod kaczyzmu, w której, jak pisałeś, twoi koledzy fizycy jakoś nie garną się do pracy i nie siedzą po godzinach tylko biegną do żonek i na grilla. W cybrprzestrzeni możesz dzielnie walczyć z piwkiem w ręku i przy grillu. Możesz czuć się odprężony i usatysfakcjonowany.
Piłsudski doprowadził do powstania bękarta Europy, ale wojnę z Armią Czerwoną wygrał - miał rację. Kampanię wrześniową przerżneliśmy - racji nie mieliśmy. Armia polska na Zachodzie posłużyła za mięso armatnie. Trzeba też potępiać tamtych dowódców, że bez sensu prowadzili żołnierzy na wszystkich zachodnich frontach. Rację miała Wanda Wasilewska i Bierut - oni mieli głowę do strategii i działań politycznych. Dziwne, że tak wielu Polaków było głąbami, co nic nie rozumieli, co z pieśnią “Jeszcze Polska…” karnie szli do bydlęcych wagonów pod Wilnem, które właśnie wyzwolili, i jak bydło godzili się na pobyt na wczasach pod gruszą z białymi niedźwiedziami. A wystarczyło złożyć przecież przysięgę na wierność armii Berlinga. Głupcy to byli, szaleńcy, godni potępienia.
sierpień 2nd, 2008 at 10:54 przed południem
#
Scena trzecia.
Kain z Ablem, pogodzeni,
Razem Bogu składają ofiary.
Duet. Pieśń miłości, nadziei i wiary.
Melodia słodka i czysta
W niebiosa płynie…
Stop! Kto tam przeszkadza?
Pan przedsiębiorca? Pan kapitalista?
Że co?… Aha! Że pan
Nie dopuści do żadnych zmian!
Że pan woli ten scenariusz stary!
Żeby zawiść i zbrodnia zostały!
Bo inaczej–hallo!–hallo nie słyszę–
Bo inaczej co?
Aha!
Wycofa pan kapitały!…
#
Jednym słowem gdyby tak Adam i Ewa w cieniu drzewa…
To CAŁA BIBLIA NA NIC!
sierpień 2nd, 2008 at 11:04 przed południem
Nie martw się Leszku,
w Rosji oddano hołd powstańcom bez oceniania ich dowódców
http://www.ruvr.ru/main.php?ln.....02.08.2008
sierpień 2nd, 2008 at 11:19 przed południem
Okazuje się, że nie tylko ja mam parszywe zdanie o uzbrojeniu amerykańskim wciskanym Polakom:
http://wiadomosci.onet.pl/1500.....skart.html
sierpień 2nd, 2008 at 11:59 przed południem
Mój ojciec wrócił z obchodów Powstania wstrząśnięty. Tłum był PiSowski, starsze panie pluły na Niesiołowskiego, na Bartoszewskiego krzyczeli “Hańba” i “Żyd”, brawami i okrzykami witali obydwu Kaczyńskich, Kamińskiego i Olszewskiego. A Macierewicz nadszedł w chwili ciszy, to mu zrobili taką owację, jak gwiazdorowi rocka.
Powtarzam po raz setny, to właśnie PiS puścił tę nienawiść, raptem od 2005 roku jest zgoda na tego rodzaju zachowanie. Wstyd, panowie prawica (i panie również).
Zosiu!
Też ci kompetentny link i wspaniała gazeta, jeszcze do tego w Onecie. Prawica linkuje jedynie Salon24 i Rzepę, Ty “Trybunę”. Ale ponieważ Ty jesteś impregnowana na jakiekolwiek argumenty, to nie piszę dalej.
Leszku!
Ja się urodziłem w Warszawie siedem lat po Powstaniu, wzrastałem w tej atmosferze, wiem dobrze, jakie były odczucia Warszawiaków. Powstańcy byli wstrząśnięci, nie mogli dojść do siebie po zniszczeniu miasta, nie mogli zapomnieć stosów trupów. Śmierci kolegów. Straszną nazwą dla nich był “Pruszków”. Już wtedy w rozmowach prywatnych zaczęto zastanawiać się, czy to miało sens. Podział był taki jak dziś, ludzie o orientacji prawicowej uważali, że tak trzeba było, że moralnie zwyciężyliśmy, pozostali odpowiadali: “Ale jakim kosztem!”.
sierpień 2nd, 2008 at 12:02 po południu
Zofio
dziękuję Tobie bardzo za ten link. Mnie ta informacja cieszy.
Nie wiem czy czytałaś rok temu tekst w “Dzienniku”, w którym jak dla mnie znalazło się kilka zaskakujących informacji:
http://www.dziennik.pl/opinie/.....nowal.html
- jak choćby ta o pogawędce Dzierżyńskiego i o Rokossowskim.
sierpień 2nd, 2008 at 1:16 po południu
Mawar, 11.08,
w Twoim wpisie skierowanym do Andrzeja dostrzegam bardzo rzadko przywoływaną logikę i motywację dotyczącą motywów wywołania Powstania. Jak by się nie liczyło strat i zysków wynikających z zaniechania tego czynu zbrojnego, to trudno sobie wyobrazic żeby niechętni Polakom Rosjanie spowodowali taką apokalipsę.
Gdy myślę o Powstaniu, to przelatują mi przed oczami stosy trupów, zgnilizna i brud, krążące nad tym muchy oraz księżycowy krajobraz. Wywołuje to u mnie zwyczajne otępienie.
Kiedy jednak przechodzę na Starówce przed pomnikiem uzbrojonego Harcerza, to ściska mi się gardło i zaczyna mi cieknąć ślina z wściekłości na tych, którzy poszli na całość, ale jednak nie zapłacili najwyższej ceny. Przecierz można było w w kazdej chwili wyjść ze schrony i rzucic chociażby kamieniem w czołg ze swastyką.
Taki czyn dodał by jeszcze większego napędu piewcom tej hekatomby i przynajmniej zniósłby piętno cynizmu ciążące na przywódcach Powstania, bo głupoty nie da się już niczym zmyć.
sierpień 2nd, 2008 at 1:42 po południu
Leszku, Torlinie,
upały minęły a u Was mózgi się lasują.
Podesłać słowa pamięci o powstaniu ze strony współczesnych Rosjan - źle, dać link z inna niż Wasza oceną np. zakupu F-16, źle.
I wszystko skojarzone z Dzierżyńskim!
Normalne to?
Rozumiem, że wg Ciebie Dzierżyński to ruska, bolszewicka kanalia.
A ja Ci przypominam tak przy okazji, że to rdzenny Polak, szlachcic, niedoszły ksiądz, wręcz fanatyczny katolik, który ponoć tak kochał Mickiewicza, że nie zezwalał na rozstrzeliwanie każdego, kto potrafił zarecytować pierwsze strofy “Pana Tadeusza”.
Zofia Dzierżyńska, jego ślubna żona (ślub, jak trzeba - katolicki i w krakowskim kościele) tak o nim pisze:
“Feliks Dzierżyński urodził się 11 września 1877 roku w powiecie oszmiańskim na Litwie, w rodzinie drobnego szlachcica. Dzierżyński rósł i dojrzewał w czasach, kiedy na Litwie świeże jeszcze były wspomnienia o okrucieństwach caratu po zdławieniu powstania 1863 roku. Na wrażliwy umysł chłopięcy Feliksa głębokie wrażenie wywarły opowiadania matki o ucisku narodowościowym Polaków, Litwinów i Białorusinów, o prześladowaniach religijnych katolików i unitów, o bestialstwach carskiego satrapy - Murawjewa-,,Wieszatiela”.
“Pamiętam - pisał do mnie Feliks w roku 1914 z X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej - opowiadania wieczorne w dworku naszym, przy lampie… o prześladowaniach, o praktykach względem unitów, o przymuszaniu do śpiewania w kościołach suplikaeji po rosyjsku, o płaceniu kontrybucji, o szykanach najrozmaitszych i poborach.
To zdecydowało, że poszedłem późniejszą swoją drogą, że każdy gwałt, o którym słyszałem lub który widziałem (na przykład Kroże), zmuszanie do mówienia po rosyjsku, zmuszanie do chodzenia do cerkwi w dni galowe, system szpiegostwa itd. - był jakby gwałtem nade mną samym i wtedy przysiągłem z gromadką innych walczyć a. tym złem aż do ostatniego tchu. I miałem już serce i mózg otwarte na niedolę ludzką - i nienawiść zła. ..”
(…)
Dzierżyński jest organizatorem słynnej 30-tysięcznej demonstracji robotniczej w Alejach Jerozolimskich w Warszawie w dniu 1 maja 1905 roku i powszechnego strajku protestacyjnego z powodu zmasakrowania tej demonstracji przez zbirów carskich. Gdy w grudniu 1905 roku nastąpił szczytowy moment rewolucji rosyjskiej - 9-dniowe zbrojne powstanie robotnicze w Moskwie - Dzierżyński wraz z towarzyszami organizuje strajk powszechny robotników i kolejarzy polskich w celu poparcia powstańców moskiewskich. W ciężkich latach reakcji i okrutnego terroru carskiego, w latach upadku ducha i rozczarowania do rewolucji w szeregach jej chwilowych sprzymierzeńców spośród inteligencji, Dzierżyński stoi niezachwianie na swym posterunku bojowym w podziemiach nielegalności, ani na chwilę nie tracąc wiary w zwycięstwo rewolucji. W swym słynnym “Pamiętniku więźnia”, pisanym w latach reakcji w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej, Dzierżyński 31 grudnia 1908 roku pisze:
“Po raz piąty już w więzieniu spotykam Rok Nowy … W więzieniu dojrzałem, w męce samotności i tęsknocie za światem i życiem. A jednak zwątpienie o “sprawie” nigdy nie zajrzało mi jeszcze w oczy. I teraz, w czasie gdy pogrzebano na długie lata może wszystkie niedawne nadzieje w potokach krwi, gdy przygwożdżono je do słupów szubienicznych, gdy mnogie tysiące bojowników wolności zamknięto do lochów lub rzucono w zaspy śnieżne Syberii - i teraz dumny jestem. Widzę te masy ogromne, które już się poruszyły, podważyły stare gmachy, masy, w których łonie przygotowują się nowe siły do nowych walk; dumny jestem, że jestem z nimi, że je widzę, czuję, rozumiem i że sam przecierpiałem wiele z nimi razem. Tu, w więzieniu, źle jest, nieraz bywa strasznie. A jednak… gdybym na nowo miał rozpocząć życie, rozpocząłbym tak samo …”
Zbiry carskie ani na chwilę nie pozostawiały Dzierżyńskiego w spokoju. Sześć razy był aresztowany. Jedenaście lat - nieomal czwartą część swego życia - przesiedział w więzieniu. Trzy razy był na zesłaniu, w tym dwukrotnie na Syberii. Za każdym razem przy pierwszej możności uciekał i wracał do kraju (…)”
***
Podsyłam to Wam z pełną premedytacją, bo w polskiej historii nic nie jest proste, jak sobie to wyobrażacie, a wybory ludzkie są nieprzewidywalne.
Jedno jest pewne - zbytnie egzaltacje i zbyt na romantyzmie wychowanie młodych ludzi, mogą prowadzić na manowce, jak tego syna polskiej szlachty na Litwie.
Dodam, że Zofia Dzierżyńska, z zawodu nauczycielka wraz z mężem i synkiem dzieliła z nim zesłanie na Syberię, syna urodziła w w